Maciej Piotr Synak


Od mniej więcej dwóch lat zauważam, że ktoś bez mojej wiedzy usuwa z bloga zdjęcia, całe posty lub ingeruje w tekst, może to prowadzić do wypaczenia sensu tego co napisałem lub uniemożliwiać zrozumienie treści, uwagę zamieszczam w styczniu 2024 roku.

niedziela, 28 września 2025

Suwałki - i Iława

 

przedruk



prof. Tadeusz Zdancewicz
Suwałki - znaczenie i pochodzenie nazwy.
Ustalenie pochodzenia i znaczenia nazwy głównego miasta Suwalszczyzny jest trudnym zadaniem. Ze względu na historię tego regionu badacz powinien wziąć pod uwagę, że nazwy mogą pochodzić z czterech języków: jaćwieskiego, litewskiego, białoruskiego i polskiego. Dlatego też w przypadku nazw odosobnionych lub nazw o nieprecyzyjnym znaczeniu semantycznym i strukturze morfologicznej badacz powinien wziąć pod uwagę każdą z czterech wyżej wymienionych możliwości pochodzenia danej nazwy i dopiero po wyeliminowaniu trzech z nich badacz może ustalić właściwe źródło językowe rozpatrywanej nazwy.
W związku z tym nazwa Suwałki nie jest ani polska, ani białoruska, ani jaćwieska. Nazwa Suwałki jest pochodzenia litewskiego. Pierwotnie była to nazwa wsi założonej na południowo-zachodniej granicy ówczesnego litewskiego obszaru językowego w latach 1682-1690. Z tego powodu wspomniana nazwa jest związana z nazwami wsi położonych na terytorium Litwy i w świetle litewskich faktów językowych ma przejrzystą strukturę i jednoznaczne znaczenie. Nazwa składa się z przedrostka su- i rdzenia -valk-. Litewski przedrostek su- ma znaczenie położenia „przy”, „w pobliżu”; rdzeń -valk- występuje w ogólnym litewskim rzeczowniku valkä, który tutaj ma geograficzne znaczenie „maleńka, mała rzeczka, miejsce wilgotne i bagienne”. Nazwa Suwałki oznacza „miejscowość położoną w pobliżu miejsca wilgotnego i bagiennego” lub nawet „w pobliżu jeziora”.
W artykule przedstawiono folklorystyczny charakter etymologii, według której nazwa Suwałki rzekomo pochodzi od litewskiego słowa susiwiłkaj, oznaczającego "włóczęgę". Wspomniany folklorystyczny charakter został odnotowany przez A. Połujańskiego w 1859 r. W artykule ustalono litewski odpowiednik dialektalny tego słowa.
Ernest Skalski Plan miasta Suwałki z 1863r. (z archiwum państwowego w Suwałkach):















Jak widać
na poniższej mapie Lidar, Suwałki leżą tak naprawdę w korycie Czarnej Hańczy - rzeki meandrują, są regulowane, tereny są meroliowane... więc moim zdaniem 

nazwa jest zniekształceniem od:

Żuławki


żuławki, są to tereny powstałe w wyniku akumulacji namułu też wysepki np. na podmokłym terenie, co też poniekąd zgadza się z tezą posta na fb, że:

Nazwa Suwałki oznacza „miejscowość położoną w pobliżu miejsca wilgotnego i bagiennego” lub nawet „w pobliżu jeziora”.


Zniekształcenie nazwy: Żuławki

nastąpiła przestawka "k" i "ł", stąd: Żuwałki, a potem Zuwałki, dziś: Suwałki


Są takie miejscowości w Polsce jak Żuława, Żuławka, a także Żuławki - na Żuławach Wiślanych zresztą... jest wyspa Wielka Żuława na jeziorze Jeziorak w Iławie. Sama nazwa Iławy na wszystkiech stronach w internecie łączona jest z bagnem lub błotem - czyli w sumie też z namułem...

Nazwa miasta wywodzi się od pruskiego słowa Ilis, co znaczy czarny. [Suwałki leżą nad Czarną Hańczą - MS] W języku łotewskim oznacza błoto lub bagno. Etymologia nazwy miasta związana jest z bagnistą okolicą lub też z czarnym kolorem tafli jez. Jeziorak. Najstarsza forma nazwy Iławy to łacińskie Ylavia.


wikipedia dla Polaków:

Żuławy (kaszb. zëławie, niem. Werder)
[jest po niemiecku, a po prusku nie ma? - MS] obszary wytworzone przez akumulację materiału rzecznego w deltach rzek. Charakteryzują się bardzo urodzajnymi glebami. Są to zazwyczaj tereny podmokłe. W Polsce termin ten odnosi się głównie do obszaru Żuław Wiślanych.

Pochodzenie nazwy

Problem pochodzenia nazwy „żuławy” nie został dotąd ostatecznie rozwiązany. Część badaczy sądzi, iż pochodzi on od pruskiego wyrazu sulava (wyspa). Inni uważają, że w rdzeniu tej nazwy tkwi polski rzeczownik żuł (namuł leśny). Charakterystyczne jest jednak, że w XIII w., obok łacińskiego wyrazu insula (wyspa) używano również pruskiego olouo. Niemiecka nazwa werder (wyspa) miała początkowo apelatywny charakter i była tłumaczeniem łacińskiego wyrazu insula.

więc sulava to nazwa z przestawką "v" i "l" - suwala itd. jak wyżej opisałem:

żuława---zulawa---sulawa--suwala---suwałki

łacińskie in-sula przypomina - sula_va



sulava i zëławie - też podobne do Iława: ylava

wymowa ë :
ÉéE z akcentem ostrymdźwięk pomiędzy e oraz y (yj, na końcu wyrazów y)[e] (e wymawia się jako [ɛ])
[ɨj] w niektórych dialektach
[i]/[ɨ] (na obszarze od Pucka do Kartuz)
na końcu wyrazów wymawia się jak [ɨ]
ËëE z diereząkrótkie e (tzw. szwa, dźwięk pośredni pomiędzy e oraz a)[ə]

myślę, że zapis i wymowa mogły zmieniać się na przestrzeni wieków, więc dźwięk  >> ë <<  mógł być wymawiany jak  >> é <<  czyli: "y"

 (z)ëławie ==== >  (z)yławie ---- ylava jak najbardziej pasują do siebie




Suwałki więc to miejscowość pierwotnie położona na żuławach czy wysepkach w zakolu Czarnej Hańczy i moim zdaniem 

nazwa Suwałki jest zniekształceniem od nazwy pierwotnej:

Żuławki

i podobnie - nazwa Iławy.










etalpykla.lituanistika.lt/object/LT-LDB-0001:J.04~2005~1367171633112/J.04~2005~1367171633112.pdf

J.04~2005~1367171633112.pdf


/pl.wikipedia.org/wiki/Żuławy

pojezierzeilawskie.pl/ilawa/

pl.wiktionary.org/wiki/Aneks:Język_kaszubski_-_Zasady_wymowy_i_akcent



18

Ukraińcy w Polsce





Mniejszość narodowa to nie jest 5 kolumna, ani 5 kolumna to nie mniejszość narodowa, ale pośród mniejszości może być 5 kolumna - analiza lat 40tych.



przedruki i komentarz


cytaty podlinkowane są w tekście i na końcu posta

tekst w zakresie analizy ludnościowej Wołynia nie obejmuje wszystkich powiatów - skupiłem się na dwóch, w których wykazano największe skupienie mniejszości niemieckiej





27 sierpnia 2025 09:37/
Radio Maryja

[...]

Prezydent Karol Nawrocki konsekwentnie realizuje swój program wyborczy. Nie tylko podpisuje, ale i wetuje ustawy. Składa również własne projekty. Na przełomie września i października prezydent chce powołać Radę ds. Naprawy Ustroju Państwa, która będzie pracowała nad projektem nowej Konstytucji.

– Pan prezydent ma wizję ustrojową państwa polskiego. Doskonale wiemy, że te mechanizmy źle funkcjonowały na przykład w relacjach między prezydentem a premierem, bo te kompetencje często były niejasne, nieprzejrzyste. Jestem zwolennikiem systemu prezydenckiego. Ten system niestety w Europie, w tej demokracji tzw. liberalnej, jest w odwrocie, ale nawet we Francji mamy system półprezydencki. Myślę, że ten model jest bardzo ważny, bardzo oczekiwany, tym bardziej, że to wzmacnia też autorytet państwa – podkreślił dr Krzysztof Kawęcki.

Karol Nawrocki chce Polski ambitnej. W swoim działaniu kieruje się słowami, które były hasłem jego kampanii wyborczej: „Po pierwsze Polska, po pierwsze Polacy”. Widać to po ostatnich decyzjach prezydenta, który zawetował ustawę przygotowaną przez rząd dotyczącą przedłużenia pomocy Ukraińcom w Polsce.

– Niewątpliwie to oddaje pewną sprawiedliwość i uczciwość wobec Polaków. Nie może być tak, że obywatele innego państwa, niepracujący, niepłacący podatków w naszym kraju, otrzymują różne świadczenia, w tym 800 Plus. Istota nowelizacji ustawy zgłoszona przez pana prezydenta polega na tym, żeby pozbawić możliwości nie tylko pobierania świadczenia 800 Plus przez osoby niepracujące, przez obywateli Ukrainy, ale i w przyszłości być może przez obywateli innych państw, przez migrantów – zaznaczył politolog.

Chodzi również o świadczenia zdrowotne.

– Prezydent Karol Nawrocki wyraźnie powiedział, że od kwietnia 2022 r. do końca września 2024 r. z opieki służby zdrowia skorzystało 1 mln 300 tys. obywateli Ukrainy. Suma wydatków państwa polskiego, naszych wydatków, wyniosła 4 mld 300 mln złotych – zauważył gość TV Trwam.

Dr Krzysztof Kawęcki zwrócił uwagę, że decyzja prezydenta Karola Nawrockiego pozwoli w jakiś sposób ukrócić albo zmniejszyć poziom wyłudzeń socjalnych.

Ale na tym nie koniec. Prezydent nie zgadza się również na propagowanie w przestrzeni publicznej zbrodniczej ideologii banderowskiej. Karol Nawrocki zawetował nowelizację ustawy o pomocy Ukraińcom i wprowadza projekt „Stop banderyzmowi”, który zrównuje symbole OUN-UPA z nazistowskimi i komunistycznymi, karząc ich propagowanie grzywną, ograniczeniem wolności lub więzieniem do 3 lat.


– Ten projekt zakłada m.in. zrównanie w odpowiedzialności (również karnej) propagowanie ideologii, symboli szowinizmu ukraińskiego spod znaku OUN-UPA z nazizmem i komunizmem. Doskonale wiemy, że zarówno właśnie szowinizm ukraiński, jak i te wspomniane ideologie, to są ideologie totalitarne, które w Konstytucji RP mają być karane. I właśnie ta kwestia – bardziej niż zapowiedź ukrócenia przywilejów de facto socjalnych – wywołała reakcje strony ukraińskiej, zarówno polityków ukraińskich, publicystów na Ukrainie, ekspertów, mediów, jak i również tutaj, w kraju, środowisk ukraińskich. Ta reakcja jest bardzo znamienna. Zresztą bardzo gwałtowna, buńczuczna. Na przykład szef Związku Ukraińców w Polsce mówi, że trzeba przeprowadzić w Polsce ogólnonarodową debatę nad modelem polskiego patriotyzmu, który – jak zauważa – nie może być modelem wymachiwania flagą biało-czerwoną, bądź też krzyżem. Lepiej, żeby przewodniczący Związku Ukraińców w Polsce zajął się nacjonalizmem czy szowinizmem ukraińskim i tutaj skupił swoją uwagę, w jakim on kierunku zmierza – zaapelował dr Krzysztof Kawęcki.

-------


Radia Maryja

30 sierpnia 2025

[...]

– „Płast” to jest takie ukraińskie harcerstwo, które powstało w początkowych latach XX wieku, a w II RP zostało zakazane ze względu na to, że z tej organizacji rekrutowano ludzi m.in. do OUN, do ukraińskich organizacji terrorystycznych, które działały na terenie II RP. O tym nikt nie uczy w szkole. Jeszcze niedawno, kiedy o tym się mówiło, można było się spotkać z łatką, że jesteś ruskim agentem, bo śmiesz przypominać historię. A historia po prostu taka była i tej historii nie zmienimy. Trzeba o niej mówić. Ukraińcy w II RP dokonali zamachu na marszałka Józefa Piłsudskiego, dokonali zamachu na prezydenta RP. Zamordowali ministra spraw wewnętrznych, wicepremiera generała Pieradzkiego. (…) I tego typu zamachów było więcej – przypomniał poseł.

– Kilkaset podpaleń budynków użyteczności publicznej, folwarków, prywatnych zabudowań, miejsc kultury. To wszystko robiła ukraińska partyzantka, która żyła na terenie Polski, która była też często w jakiś sposób finansowana na terenie Polski, ponieważ to byli ludzie, którzy na przykład studiowali na polskich uczelniach. I w ramach tego harcerstwa, stamtąd pochodziło wielu późniejszych ludobójców, mówiąc wprost, bo m.in. właśnie w tej organizacji wychowywał się Stepan Bandera. (…) Ta organizacja wychowała ludzi, którzy później mordowali Polaków – dodał polityk PiS.


Zdelegalizowana w II RP organizacja „Płast” odrodziła się w naszym państwie za sprawą m.in. Mirosława Skórki, obecnego prezesa Związku Ukraińców w Polsce.

– Obecny szef Związku Ukraińców w Polsce, człowiek, który kilka dni temu na antenie jednej ze stacji telewizyjnych powiedział, że musimy rozpocząć debatę nad polskim patriotyzmem, żeby to nie było machanie flagą i krzyżem, ten człowiek był inicjatorem powstania na nowo tej ukraińskiej organizacji harcerskiej w Polsce. Ten gość nie ma, dla mnie przynajmniej, moralnego prawa do tego, żeby się wypowiadać, jak ma wyglądać polski patriotyzm. Dlaczego człowiek, który się identyfikuje jako Ukrainiec ma nam mówić w naszym kraju, jak my mamy prezentować swój patriotyzm? (…) Ja jestem katolikiem i zamierzam łączyć swój patriotyzm również z Kościołem. To Kościołowi zawdzięczamy między innymi naszą wolność. (…) Jakiś Ukrainiec nie będzie mi mówić, że ja mam się wyzbyć związków z Kościołem – podkreślił gość „Aktualności dnia”.

Dariusz Matecki zapowiedział, że podczas najbliższego posiedzenia Sejmu zwróci się do rządu, aby ten zablokował finansowanie Związku Ukraińców w Polsce, dopóki ten nie potępi zbrodni ukraińskich nacjonalistów z OUN-UPA i nie odetnie się od ideologii banderowskiej.

– Związek Ukraińców w Polsce dostaje miliony złotych z publicznych pieniędzy na przestrzeni ostatnich lat na najróżniejszą działalność. A szef tego Związku i jednocześnie cały Związek nigdy jeszcze nie potępili zbrodniczych, ludobójczych formacji OUN-UPA. Nie potępili ideologii banderowskiej, czyli tego integralnego nacjonalizmu ukraińskiego, który skupiał się właściwie na tym, żeby wyeliminować z Ukrainy nie tylko Polaków, ale też Żydów. Mordowali nie tylko Polaków, mordowali Żydów, mordowali inne mniejszości narodowe. I Związek Ukraińców w Polsce nigdy ich nie potępił. Stąd mój apel też do rządu, żeby żadna publiczna złotówka nie trafiała do Związku Ukraińców w Polsce, dopóki nie potępią banderowców – zaznaczył poseł.

Polityk PiS odniósł się również do projektu prezydenta Karola Nawrockiego, zakładającego penalizowanie propagowania symboli banderowskich w Polsce na takiej samej zasadzie, jak w przypadku symboli niemieckiego nazizmu oraz sowieckiego komunizmu. Ocenił, że mimo trwającej rosyjskiej agresji na Ukrainę to właściwy moment na takie działanie.

– Uważam, że to każdy moment jest właściwy i każdy moment jest momentem spóźnionym w stosunku do tego, że to już powinno być dawno temu wykonane z kierunku Polski w kierunku Ukrainy. (…) Jednocześnie jestem za tym, żeby tak jak domagamy się reparacji od Niemiec, domagać się reparacji od Rosji, która rozbierała całe polskie miasta, wywoziła dzieła sztuki, wywoziła całe zakłady przemysłowe. W tej chwili mamy opracowanie dotyczące reparacji od Niemców. Tylko moim zdaniem trzeba zrobić wszystko – i to jest apel do całej klasy politycznej – żeby nie tylko o tym mówić, nie tylko opracowywać raporty, nie tylko mówić o tym w mediach, ale żeby wyjść z tym wprost do trybunałów międzynarodowych i od Niemców, i od Rosji – wskazał gość Radia Maryja.

-------


Rzeczpospolita.pl:


Mirosław Skórka, prezes Związku Ukraińców w Polsce, wyraził oburzenie po zawetowaniu przez Nawrockiego ustawy o pomocy obywatelom Ukrainy w Polsce. 

– Modelem polskiego patriotyzmu nie może być wymachiwanie flagą, ewentualnie krzyżem, ale debata o tym, co służy Polsce w długiej perspektywie dzisiaj i na przyszłość. A tym, co jej służy, jest partnerstwo z Ukrainą jako krajem walczącym po to, żebyśmy się obronili przed Rosją i współpraca, pielęgnowanie wartości humanitarnych (…), które pokazaliśmy w Polsce w 2022 roku, przyjmując tę gigantyczną falę uchodźców. W tej chwili się tego wstydzimy, w tej chwili od tego odchodzimy. To jest porażka, to jest katastrofa modelu naszego patriotyzmu – przekonywał Mirosław Skórka.

– Nie może być patriotą człowiek, który realizuje rosyjskie cele w Polsce. Doprowadziliśmy już do sytuacji, kiedy w Ukrainie na Polskę patrzy się jako na kraj, do którego nie można mieć zaufania. A to jest bardzo zła perspektywa dla polskiego biznesu, który chce wchodzić na Ukrainę w celu odbudowy, to jest zła perspektywa dla udziału Polski w systemie gwarantowania bezpieczeństwa w naszym regionie. To jest destrukcyjne działanie pana prezydenta i jego środowiska. To jest de facto realizacja polityki Kremla, a nie Polski. Jeśli będziemy realizować model państwa nacjonalistycznego, to jest to model, który bardzo mocno nam proponuje Moskwa i Kreml – argumentował prezes Związku Ukraińców w Polsce Mirosław Skórka.

-------


wpolityce.pl:


Prezydent Nawrocki zawetował tzw. ustawę o pomocy obywatelom Ukrainy. Ta decyzja oburzyła Mirosława Skórkę. Wykorzystał swoją obecność na antenie neo-TVP, by zaatakować głowę państwa.



Dla mnie optymalnym rozwiązaniem jest podjęcie ogólnonarodowej debaty na temat modelu polskiego patriotyzmu. Modelem polskiego patriotyzmu nie może być wymachiwanie flagą, ewentualnie krzyżem, ale debata o tym, co jest, co służy Polsce w długiej perspektywie dzisiaj i na przyszłość. Tym co służy Polsce w długiej perspektywie jest przede wszystkim partnerstwo z Ukrainą jako krajem walczącym po to, abyśmy się obronili przed Rosją. Jest współpraca i pielęgnowanie wartości humanistycznych, humanitarnych , wartości, którym poświęcony był Jan Paweł II. (…) Wartości, które myśmy pokazali w Polsce w 2022 roku przyjmując tę gigantyczną falę uchodźców, a w tej chwili się tego wstydzimy, w tej chwili od tego odchodzimy

– mówił.

Następnie Skórka postanowił opowiedzieć o tym, jaki model patriotyzmu powinni przyjąć Polacy. Przekonywał też, że działania prezydenta Nawrockiego są… „destrukcyjne”.


W tej chwili od tego odchodzimy. I to jest porażka, katastrofa, modelu naszego patriotyzmu. Nie może być polskim patriotą człowiek, który realizuje rosyjskie cele w Polsce. Doprowadziliśmy do sytuacji, w której w Ukrainie patrzy się na Polskę jako na kraj, który jest krajem wobec którego nie można mieć zaufania. Nie można ufać. To jest bardzo zła perspektywa dla polskiego biznesu, który chce wchodzić w Ukrainę dla odbudowy. To jest zła perspektywa dla udziału Polski w systemie gwarantowania bezpieczeństwa w naszym regionie. To jest destrukcyjne działanie pana prezydenta i jego środowiska. To jest de facto realizacja polityki Kremla, a nie Polski. Mówię to z całą świadomością. Jeżeli będziemy realizować model państwa nacjonalistycznego, to jest to model, który bardzo mocno proponuje nam Moskwa i Kreml. Jeżeli się pod tym podpisujemy, to idziemy w tę stronę

– stwierdził Skórka.


Słowa Skórki wywołały ostrą reakcję w sieci.

Oni naprawdę mają swoich widzów za infantylnych debili


— napisał jeden z użytkowników platformy X, który przypomniał wypowiedzi premiera Donalda Tuska i Rafała Trzaskowskiego, którzy w kampanii prezydenckiej opowiadali się za zablokowaniem wypłaty 800+ tym Ukraińcom, którzy są w Polsce, ale nie pracują.

Trudno mieć zaufanie do państwa, które do dziś dnia nie pozwoliło ekshumować i godnie pochować tysięcy polskich kobiet i dzieci pomordowanych przez ukraińskich nacjonalistów na Wołyniu. Trudno mieć zaufanie do państwa, które okrutnych zbrodniarzy odpowiadających za ludobójstwo na Wołyniu i ich symbolikę bierze na sztandary. To jest jasny przekaz do nas Polaków. Mam nadzieję, że został zrozumiany. Weto Prezydenta to po prostu odpowiedź na działania Ukrainy


— stwierdził inny z internautów.


Przecież pracującym w Polsce nic to nie zmienia


— podkreślił użytkownik „Robert”.


-------


tysol.pl

Zdecydowana odpowiedź rzecznika prezydenta na krytykę prezesa Związku Ukraińców w Polsce

26.08.2025 13:05

Decyzja prezydenta Karola Nawrockiego o zawetowaniu ustawy dotyczącej pomocy obywatelom Ukrainy wywołała impulsywną reakcję Mirosława Skórki, prezesa Związku Ukraińców w Polsce. Jego wypowiedź w TVP Info zdecydowanie skomentował Rafał Leśkiewicz, rzecznik prezydenta, nazywając ją bezczelnymi manipulacjami, obrażającymi prezydenta RP.

Mirosław Skórka skrytykował weto Karola Nawrockiego, nazywając je działaniem w interesie Kremla i oskarżając prezydenta o promowanie nacjonalizmu.

Rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz zarzucił prezesowi Związku Ukraińców w Polsce manipulację.
Leśkiewicz ostrzegł, że słowa Skórki mogą służyć rosyjskiej propagandzie, dodając: „Po wypowiedziach pana Skórki strzeliły korki od szampana na Kremlu”.

W ocenie rzecznika wypowiedzi Mirosława Skórki są przejawem osobistych uprzedzeń, które szkodzą relacjom polsko-ukraińskim i nie reprezentują poglądów ogółu ukraińskiej społeczności w Polsce.

Skórka, występując w TVP Info, uznał, że weto Nawrockiego to „destrukcyjne działanie pana prezydenta i jego środowiska” oraz stwierdził, że „to jest de facto realizacja polityki Kremla, a nie Polski”. Dodał też, że promowanie nacjonalistycznego modelu państwa wpisuje się w interesy Moskwy.

Rafał Leśkiewicz ostro odpowiedział na te słowa, zarzucając Skórce manipulację i brak wyczucia.


Od wczoraj pojawia się w mediach prezes Związku Ukraińców w Polsce pan Mirosław Skórka, bezczelnie manipulując i obrażając prezydenta RP Karola Nawrockiego

– napisał rzecznik na platformie X.

Leśkiewicz przypomniał również, że Nawrocki – jako były prezes Instytutu Pamięci Narodowej – znalazł się na rosyjskiej liście osób ściganych za działania przeciwko sowieckiej symbolice. „Po wypowiedziach pana Skórki strzeliły korki od szampana na Kremlu” – dodał Rafał Leśkiewicz, sugerując, że jego słowa mogą być wykorzystane przez rosyjską propagandę.


Pan Skórka chce nas uczyć patriotyzmu

Rzecznik prezydenta zaznaczył też, że „tendencje nacjonalistyczne od dawna są silne i coraz mocniejsze na Ukrainie, także wśród Ukraińców mieszkających w Polsce”. Przypomniał, że to „ukraiński nacjonalizm spod znaku zbrodniarza Stepana Bandery doprowadził do ludobójstwa, mordu dokonanego na ponad 100 tys. polskich kobiet, dzieci i starców”.

„Dziś ci zbrodniarze są traktowani na Ukrainie jak bohaterowie, podczas gdy szczątki naszych pomordowanych Rodaków leżą w bezimiennych dołach śmierci” – podkreślił.


Pan Skórka chce nas uczyć patriotyzmu. Nas Polaków, którzy po 123 latach niewoli wywalczyli w 1918 r. wolność okupioną krwią tysięcy ofiar. Warto też przypomnieć Panu Prezesowi o polskiej wiktorii i pokonaniu bolszewików w bitwie warszawskiej 1920 r. A później walce z sowieckim zniewoleniem w trakcie II wojny światowej. Z kolei po 1945 r. gdy staliśmy się, przez kolejne 45 lat, krajem zależnym od Związku Sowieckiego o naszej ofiarnej walce, by odzyskać suwerenność

– przypominał Rafał Leśkiewicz.


„Takie wypowiedzi szkodzą relacjom polsko-ukraińskim”

Rzecznik prezydenta zaznaczył też, że stanowisko Skórki nie reprezentuje wszystkich Ukraińców mieszkających w Polsce, a jego wypowiedzi jedynie szkodzą relacjom polsko-ukraińskim.


-------


dorzeczy.pl

"Nie czuję skruchy". Butna postawa Ukraińca, który obraził prezydenta RP


Wielką burzę wywołała skandaliczna wypowiedź Witalija Mazurenki, która padła we wtorek na antenie Polsat News. Przypomnijmy, że krytykując prezydenckie weto ws. pomocy Ukraińcom ukraiński dziennikarz porównał Karola Nawrockiego do kryminalisty.

 – Retoryka i zachowania pana Nawrockiego to nie są zachowania prezydenckie, tylko zachowania Pahana. Tak określa się w rosyjskich więzieniach przywódcę kryminalnego – powiedział Mazurenko.

Słowa te spotkały się z natychmiastową reakcją redakcji, z którą dziennikarz współpracuje. Z opublikowanego przez Obserwator Międzynarodowy oświadczenia wynika, że Mazurenko stracił pracę. Redakcja podkreśliła, że była to prywatna opinia dziennikarza, wypowiedziana bez wiedzy i zgody redakcji. "W żaden sposób nie odzwierciedla ona stanowiska naszej redakcji i nie wpisuje się w wartości, którymi się kierujemy" – zapewniono.


Bez skruchy

Teraz posiadający również polskie obywatelstwo Ukrainie udzielił wywiadu, w którym mówi, że choć przeprosił, to nie czuje, aby zrobił coś nagannego. 

"Po pierwsze, chciałem podziękować wszystkim tym, którzy w tych dniach wspierali mnie, bo liczą się ludzie, którzy pojawiają się w krytycznych momentach w życiu człowieka. (...) Jeżeli rzetelnie wysłuchamy się w to, co powiedziałem, to mówiłem o zachowaniu człowieka, pana Karola Nawrockiego. To było o sposobie, w jaki zachowuje się Karol Nawrocki, o czym świadczyło też posiedzenie Rady Gabinetowej. Dla mnie, jako dla dziennikarza wartością bezwzględną jest wolność słowa i jakikolwiek atak na swobodę słowa jest niedopuszczalny. Nie czuję żadnej skruchy za to, co powiedziałem. Jestem człowiekiem dorosłym i ta fala hejtu w internecie to dosyć drobna rzecz dla człowieka, który wie, czym jest godność. Mój post z przeprosinami miał drugie dno. Umiem przyjmować ciosy, ale nie chciałbym, aby otrzymywały je osoby mi bliskie lub powiązane ze mną. Niestety ta fala hejterska uderzała też w nich. I przede wszystkim chciałem ich osłonić" – przekonuje w rozmowie z Onetem.

czyli wcale nie przeprosił, tylko udawał, że przeprasza, a teraz twierdzi, że mówił o czymś innym niż mówił - zresztą, czemu przepraszać za coś, co się chciało powiedzieć? - MS

Odniósł się do krytyki, jaka spadła na niego głównie ze strony polityków PiS. 

"Żaden z tych polityków realnie do mnie nie zadzwonił i nie zaproponował rozmowy, by po ludzku wyjaśnić sprawę. To była próba zrobienia ze mnie przykładu, żeby panu i innym naszym kolegom dziennikarzom włączała się wewnętrzna samokrytyka, w razie chęci zabrania głosu przeciwko panu Nawrockiemu, innym politykom z PiS-u, czy brunatnego zagrożenia z zapachem czerwonej Moskwy, które obecnie zdobywa popularność w Polsce" – oburza się. 

a po co dzwonić i wyjaśniać, przecież słowa padły i każdy je zrozumiał - MS

Twierdzi, że w Polsce narasta ukrainofobia.

 "Jeszcze w trakcie programu powstał zmanipulowany filmik ze słowami wyrwanymi z kontekstu. Ktoś obserwował media i czekał na stworzenie tej fali hejtu. Widzimy medialnie podsycanie ze strony skrajnie prawicowych grup, ale także i PiS-u najbardziej takich zwierzęcych instynktów, które istnieją w ludziach. Ukraińcy stają się taką łatwą ofiarą" – twierdzi Witalij Mazurenko.








W związku z powyższym - kilka uwag:


- historia pokazuje, że ruchy dążące do "niepodległości" wykształcają się na terenie Polski, ale nie Niemiec (Ślązacy - o "losach państwa")

- od lat słyszymy z zachodu retorykę, że Rosję trzeba podzielić na mniejsze państwa - trzeba zauważyć, że jest to jest ta sama metoda, którą rozerwano I RP i II RP, z tym, że Rosja (ZSRR) też brała udział w podziałach Rzeczpospolitej

prowadzi nas to do wniosku, że

za powstanie mniejszości narodowych dążących do oderwania terytorium odpowiadają siły z zachodu, dążące do rozdrobnienia i obalenia - wcześniej I RP, a obecnie III RP i Rosji

żadna taka mniejszość narodowa na terenie RP nie powstała samoistnie, tylko była wzbudzana z zewnątrz - przez Niemcy


Roman Dmowski:

III. Ukraina w polityce niemieckiej
Łatwość, z jaką sfery polityczne wiedeńskie z miej­scowego, wąskiego pojęcia Rusinów (Ruthenen) prze­skoczyły na szerokie pojęcie Ukraińców i wewnętrzną austriacką kwestię ruską zamieniły na międzynarodową ukraińską, była zadziwiająca. Byłaby ona wprost nie­zrozumiałą, gdyby nie głęboka zmiana, która zaszła współ­cześnie, pod koniec ubiegłego stulecia w położeniu monarchii habsburskiej.

Związane od kilkunastu lat z Niemcami przymie­rzem Austro-Węgry zamieniły pod koniec stulecia to przymierze na związek głębszy, ściślejszy, prowadzący z jednej strony do tego, żeby Niemcom i Węgrom monarchii, zagrożonym w swym panowaniu przez inne na­rodowości, dać silne oparcie w Niemcach Rzeszy, z dru­giej zaś do podporządkowania dyplomacji austro-węgierskiej polityce zewnętrznej cesarstwa niemieckiego. Już wtedy dla poruszeń polityki austriackiej, których nie można było zrozumieć w Wiedniu, znajdowało się wy­jaśnienie w Berlinie.

Otóż w owym czasie literatura polityczna wszechniemiecka zaczęła się żywo zajmować wypracowywaniem koncepcji nowego państwa — Wielkiej Ukrainy. Jednocze­śnie utworzono konsulat niemiecki we Lwowie, nie dla obywateli niemieckich, których we wschodniej Galicji właściwie nie było, ale do współpracy politycznej z Ukra­ińcami, co zresztą publicznie zostało ujawnione.

Ujawniono też żywą akcję na terenie spraw ruskich Związku Obrony Kresów Wschodnich (Ostmarkenverein), założonego w Niemczech do walki z polskością.
Okazało się, że z chwilą zamiany kwestii na ukraiń­ską środek ciężkości polityki w tej kwestii przeniósł się z Wiednia do Berlina.

Pytanie teraz, dlaczego Niemcy, nie posiadające ludności ruskiej w swym państwie, tak żywo się tą kwestią zajęły. Nie mogła to być idealistyczna, bezintere­sowna chęć popierania odradzającej się narodowości, ile że zainteresowanie kwestią wychodziło od rządu i od sfer reprezentujących zaborczą politykę niemiecką. Było to wygrywanie kwestii w interesach niemieckich. Prze­ciw komu?

Prawym Okiem: Jak Niemcy stworzyli Ukrainę i w jakim celu.




- zarówno Rosjanie jak i Białorusini zarzucają zachodowi chęć pokawałkowania Rosji - czyli mają pełną wiedzę na temat tego, jak powstała Ukraina i Białoruś

- wersja białoruska i ukraińska jest taka, że mniejszość narodowe były gnębione w czasach II RP - władze polskie po prostu spodziewając się, że celem jest separatyzm, no cóż - nie ułatwiały tworzenia fikcji 

- dzisiaj mniejszość polska na Białorusi jest szykanowana i władze białoruskie czynią to - jak się  twierdzi, aby zapobieg ewentualnym ruchom mogącym rozbić państwo - robią więc dokładnie to samo, co władze polskie w okresie II RP - zabezpieczają państwo na wypadek rozpadu poprzez działania domniemanej 5 kolumny - mimo to, nadal oskarżają polskie władze o szykany w okresie II RP i na tym tle podtrzymują fikcję stworzoną przez niemiecką agenturę i budują alternatywną wersję historii: 
Prawym Okiem: Warto się sobie przyjrzeć.

- w I RP były już widoczne ruchy dążące do podziału kraju (  
Prawym Okiem: Muzeum Prus Górnych w Morągu [ A nie mówiłem? (31) ]), a w II RP te siły już były skrystalizowane i intensywnie działały pod przywódctwem niemieckiej agentury i (?) Niemców podszywających się pod "ukrainców" , apogeum to masowe mordy na Kresowiakach w czasie ostatniej wojny

- w dawnych wiekach niemcy przez stulecia udawali chrześcijan i w tym sensie podszywali się pod Słowian - udając, że wyznają takie same prawa jak Słowianie (tzn. zasady chrześcijańskie oparte są na prawach Jana zachowywanych przez ludzi w dawnych wiekach - to moje na razie nieudowodnione domniemanie)

- wojna domowa na Ukrainie wybuchła w 2014 roku po nałożeniu obostrzeń co do kultury i języka rosyjskiego na Ukrainie

- wkroczenie ZSRR do Polski w 1939 roku było fałszywie uzasadniane chęcią "wyzwolenia zachodniej białorusi" - czyli na tle kultury i języka



- wojna toczy się najpierw w obszarze kultury i języka, prowadząc do wykształcenie grupy zainteresowanej inną tożsamością, która to grupa staje się podstawą do dalszych działań i -  katastrofy państwa

- podstawą oderwania Kresów, było stworzenie ruchów "mniejszości narodowej" i podniesienie gwary białoruskiej i ukraińskiej do rangi języka

"mniejszości" zostały wchłonięte do ZSRR i poddane powolnej rusyfikacji z atrapą białoruskości, ukraińskości itd.




https://maciejsynak.blogspot.com/2021/06/o-waznosci-jezyka.html:

>> Zaś co do języka białoruskiego – w latach dwudziestych była to gwara i dopiero potem ktoś zdecydował o „podniesieniu gwary białoruskiej do statusu języka”. Przypuszczalnie w Średniowieczu Polacy mówili nieco różnie w różnych okolicach, ale te różnice nie tworzyły dialektów obejmujących większe zwarte obszary. Sytuacja była podobna do tej, jaka panowała na przykład w Słowacji jeszcze w XIX w., a na Białorusi jeszcze około 1920 r., zanim tam i tu zdecydowano się podnieść jeden dialekt do rangi języka ogólnonarodowego. 

Jerzy Krasuski - "Językowe podłoże podziału Europy." - PRZEGLĄD ZACHODNI 1995, nr 1  <<





- wobec niepowodzenia uznania Ślązaków za mniejszość narodową, obecnie dąży się do uznania gwary śląskiej za język, aby na tej podstawie określoną grupę ludzi mieszkających na Śląsku przekształcić w mniejszość etniczną, a potem narodową  - przytaczam dosłowny cytat: "żeby zrobić ze Ślązaków mniejszość etniczną" - post: Ślązacy - o "losach państwa"


- niemcy nadal aktywnie ingerują w sprawy polskie - jawnie bądź niejawnie:

Niemieckie media prawnicze proponują Polsce nową konstytucję, a w niej landyzację kraju
23.08.2025 20:39


- cała polityka europejska sterowana jest przez Niemców:

Byli niemieccy naziści i ich kolaboranci tworzyli Unię Europejską
25.08.2025 21:49
Od samego początku integracja europejska nie była spontanicznym zjednoczeniem wolnych narodów, lecz celową konstrukcją ponadnarodowej machiny stworzonej przez ludzi, których przeszłość polityczna była często zakorzeniona w systemach autorytarnych.

Upadek Europy zaczął się wraz z powstaniem Niemiec
26.08.2025 21:07
Mechanizm tego upadku jest długofalowy i strukturalny. Niemcy nigdy nie stworzyły prawdziwego imperium zamorskiego. Zamiast uczynić świat kolonią Europy, Niemcy uczyniły kolonią samą Europę.

Ta wizja historii nie została stworzona w jednym momencie. Narastała przez lata. I zawsze Polska była dla propagatorów tej narracji problemem, bo jej historię trudno wpisać w ów obraz. 


- wypowiedzi pana Skórki można skomentować następująco:

- najpierw mniejszość chciała dyktować warunki władzom II RP, po rozerwaniu kraju z pomocą Niemiec i ZSRR "mniejszość" ta przychodzi do nas i znowu dyktuje nam warunki, jak ma wyglądać kultura i polityka w Polsce

Wydaje się, że ludzie ci powinni być teraz zadowoleni, że wzięli z nami rozwód, mają własny kraj, w którym Polacy "nie dyktują warunków", ale nie - oni idą za nami do naszego kraju i znowu chcą nam dyktować warunki naszego istnienia.


Jest to napaść w czystej postaci.

Osoby takie należy uznać za obcą agenturę dążącą do obalenia państwa.
Jest to tym bardziej niepokojące, że człowiek wygłaszający takie żądania jest formalnie przedstawicielem zorganizowanej grupy osób.
Można zauważyć, że skoro ten pan wysuwa takie bezczelne żądania - widocznie doskonale wie, że Polska jest przeżarta przez niemiecką agenturę i może to robić bezkarnie.




17.08.2025, 22:46
Zero tolerancji, zero uległości. Katarzyna Gójska o konieczności transformacji służb specjalnych

Dla uczciwości oceny, choć oczywiście sytuacje są niewspółmierne, trzeba powiedzieć, iż znaczna część ludzi zaproponowanych przez PiS do kierowania służbami była katastrofą. A takim nieudanym i szkodliwym dla państwa eksperymentom poddana była szczególnie wówczas najważniejsza nasza służba specjalna. Powrót do instytucji dedykowanych ochronie Polski ludzi odpowiedzialnych za reset z Rosją doprowadził je do upadku. Dziś już szkoda czasu na dyskusję, jak je naprawić. Bezpardonowe użycie służb specjalnych, sprowadzenie ich do poziomu policji politycznej w kampanii wyborczej przeciwko prezydentowi Nawrockiemu, polityczne wykorzystanie ich przeciwko profesorowi Cenckiewiczowi, co przecież potwierdził sąd, a teraz kontynuowanie tego antypaństwowego procederu, wskazują na konieczność zbudowania ich od nowa. Wymiana kierownictwa nic nie da. To oczywiście wielkie wyzwanie – ale paradoksalnie przede wszystkim pijarowe, bo takiemu procesowi będzie, rzecz jasna, towarzyszył nieprawdopodobny jazgot medialnego kordonu bezpieczeństwa spatologizowanego układu władzy. Będą lamenty nad Polską bez ochrony w sytuacji zagrożenia ze strony Rosji, tak jak przed laty całe rzesze pożal się Boże ekspertów wyrywały sobie włosy z głowy przy okazji likwidacji WSI. Sęk w tym, iż służby dowodzone przez reseciarzy nie są żadnym gwarantem bezpieczeństwa RP,




wojna toczy się najpierw w obszarze kultury i języka



dlatego dbałość o język, pielęgnacja i promocja polskiej kultury są naszą pierwszą linią obrony









Prawym Okiem: Białoruś

Prawym Okiem: Dmowski

Pos. D. Matecki: Szef Związku Ukraińców w Polsce, który kilka dni temu powiedział, że musimy rozpocząć debatę nad polskim patriotyzmem, był inicjatorem powstania na nowo „Płasta” – ukraińskiej organizacji harcerskiej. W tej organizacji wychowywał się m.in. S. Bandera – RadioMaryja.pl

.rp.pl/polityka/art42907161-palac-prezydencki-reaguje-na-slowa-szefa-zwiazku-ukraincow-w-polsce-kompletny-brak-wdziecznosci

wpolityce.pl/polityka/738693-szef-zwiazku-ukraincow-w-polsce-zaatakowal-prezydenta

radiomaryja.pl/informacje/dr-k-kawecki-lepiej-zeby-przewodniczacy-zwiazku-ukraincow-w-polsce-zajal-sie-nacjonalizmem-czy-szowinizmem-ukrainskim-i-tutaj-skupil-swoja-uwage/

tysol.pl/a145645-upadek-europy-zaczal-sie-wraz-z-powstaniem-niemiec

tysol.pl/a145376-piotr-skwiecinski-nazistowskie-panstwo-polskie

tysol.pl/a145622-zdecydowana-odpowiedz-rzecznika-prezydenta-na-krytyke-prezesa-zwiazku-ukraincow-w-polsce

.tysol.pl/a145603-byli-niemieccy-nazisci-i-ich-kolaboranci-tworzyli-unie-europejska

tysol.pl/a145524-niemieckie-media-prawnicze-proponuja-polsce-nowa-konstytucje-a-w-niej-landyzacje-kraju

niezalezna.pl/polska/zero-tolerancji-zero-uleglosci-katarzyna-gojska-o-koniecznosci-transformacji-sluzb-specjalnych/549912

dorzeczy.pl/opinie/772398/mazurenko-obrazil-prezydenta-mowi-ze-nie-czuje-skurchy.html




na marginesie - różności językowe:

za wiki: Мирослав Скірка

Скірка - google nie tłumaczy jako Skórka

W Polsce osób o nazwisku Skórka jest 2432, najwięcej na Śląsku, woj. Podkarpackie w środku stawki 155 osób



osób o nazwisku Skierka jest 994 - prawie wszystkie w Pomorskim - 901, na Podkarpaciu - 6 osób

iskra to іскра

iskierka to виблискувати

skórka to відшаровувати


Nazwisko Skórka to zdrobnienie od "skóra" - jest to nazwisko pochodzące prawdopodobnie do zawodu - szewca


Nazwisko Скірка na Ukrainie - ta strona pokazuje ok. 100 osób - o wiele mniej niż w Polsce (2432 osoby), nawet mniej niż na Podkarpaciu - 155 osób








84 osoby w rejonie przygranicznym, najwięcej:

Старосамбірський район - 21

Львівська міська рада - 16



скірка podobne do skipka ----> skibka to kromka chleba




відшаровувати - Szukaj w Google

скірка - Szukaj w Google

pl.wikipedia.org/wiki/Mirosław_Skórka


SKÓRKA - Nazwiska w Polsce

ridni.org/karta/

synonimy.info/в/виблискувати

synonimy.info

Словник синонімів онлайн


slovnyk.me/dict/hrinchenko/скірка


18


Rozumowanie operacyjne - matematyka

 





Prof. Edyta Gruszczyk-Kolczyńska: Rozwijanie zadatków uzdolnień matematycznych









youtube.com/watch?v=MIISJlrIBI8

13


Upadek kinematografii

 


Kolejny wpis potwierdzający, że kino się kończy - może to i dobrze?

Podobnie jak w przypadku Star Wars, zamiast opowiadać historię - kopiują to co było. Tylko pieniądze ich interesują?





Łukasz Marek Fiema ·


"Obcy: Ziemia" czyli cyrk w kosmosie i parada klaunów


Piąty odcinek tego niedorobionego bubla ostatecznie udowadnia, że twórcy nie mają pojęcia, czym chcą, aby ten serial był. Raz próbują kopiować duszny klimat „Aliena”, raz idą w stronę militarnego „Aliens”, by za chwilę dorzucić wątki jak z „Blade Runnera” czy "Terminatora". Najwyraźniej nie wiedzą, czy ma to być przypowieść o androidach, dramat młodzieżowy, kosmiczny thriller czy satyra na Big Techy. Zamiast spójnej wizji powstaje niestrawny groch z kapustą, w którym przypadkowe pomysły tłumią wszystko, co mogłoby być fundamentem serii. Zamiast budować napięcie i rozwijać uniwersum, piąty odcinek wzbudza tęsknotę za tym, czego nam nie dano, razi narracyjnym chaosem i pogłębia wrażenie, że całość to zmarnowany potencjał.

Najbardziej kompromitująca pozostaje tym razem załoga USCSS Maginot. Jest to bowiem zbieranina osobników zachowujących się jak klasyczne półgłówki, podatnych na demoralizację i pozbawionych jakiejkolwiek kompetencji. Nietrudno zgadnąć co się wydarzy, jeśli takiej ekipie powierzyć transport śmiertelnie niebezpiecznych obcych gatunków. Kluczem jest oczywiście niebywała beztroska tejże załogi i kompletne ignorowanie przez nią zasad bezpieczeństwa. W porównaniu z nimi kompani kapitana Flinta to wzór dyscypliny i roztropności. A na litość boską, przecież to załoga statku naukowego, a nie zgraja kosmicznych piratów, czy nawet prostych przemysłowców z Nostromo, którzy tylko przypadkiem znaleźli się tam, gdzie nie powinni!

I tu tkwi cały problem – zidiocenie postaci nie jest wypadkiem przy pracy, tylko wizytówką serialu. Boy Cavalier, mimo że zarządza korporacją Prodigy, to ewidentny debil. Stalówka, ze swoją urojoną ciążą, zachowuje się jak upośledzona umysłowo. Pozostałe dzieci w syntetycznych ciałach budzą nieodparte skojarzenia z dorosłymi opóźnionymi w rozwoju. Część załogi Maginota jest bez wątpienia osobami ograniczonymi intelektualnie.

Na koniec, w ten katalog durniów wpisali się sami twórcy, którzy po całości spartaczyli serial, mogący być perłą science fiction ostatnich lat.














Zbrodnie niemieckie


przedruk




Świat zapomniał o niemieckich zbrodniach, najszybciej zapomnieli Niemcy, a najgorzej, że i my zapominamy

07.09.2025 16:22


Świat zapomniał, świat już zapomniał o tym czym była II Wojna Światowa, świat zachodni już dawno zapomniał czym była nierozliczona do dziś okupacja Polski, Rosji, Białorusi czy Ukrainy.

Podczas II Wojny Światowej dokonali niezliczonych i niewyobrażalnych zbrodni na Żydach, Polakach i innych narodach ---- Planowana po II Wojnie Światowej denazyfikacja poniosła porażkę ---- Dziś Niemcy uważają się "mocarstwo moralne"


Świat zapomniał

Stosy trupów spychanych do dołów w obozie koncentracyjnym w Dachau ukazane na filmie w czasie procesu norymberskiego w 1946 r. doprowadziły wtedy do skazania głównych niemieckich zbrodniarzy. Świat oniemiał ogromem zbrodni. Ten szok trwał jednak dość krótko, za krótko. Bieżąca polityka usunęła sprzed oczu i pamięci elit niespotykane w dziejach barbarzyństwo.
Niedoszła denazyfikacja

Świat zapomniał, a najszybciej zapomnieli o tym sprawcy tego horroru, a ich dzieci o tym się nawet nie dowiedziały ani w domu ani w niemieckich szkołach. Z zapowiadanej w umowie poczdamskiej denazyfikacji czyli woli odsunięcia od życia społecznego i politycznego 9 mln członków hitlerowskiej partii NSDAP (Narodowosocjalistyczna Niemiecka Partia Robotników), czy ponad 5 milionów członków zbrodniczych organizacji jak SS czy SA, gestapo itp. nic nie wyszło, a właściwie zamieniło się w parodię sprawiedliwości. Na dodatek powstała w 1949 r. Republika Federalna Niemiec wypuściła z wygodnych więzień nielicznych skazanych przez sądy alianckie, a większość dawnych elit politycznych i gospodarczych wróciła na eksponowane stanowiska. W pierwszym rządzie kanclerza Adenauera znaleźli się ministrowie z brunatną przeszłością, a np. przez 6 lat głównodowodzącym sił lądowych NATO w Europie Środkowej był hitlerowski gen. Adolf Heusinger w czasie wojny odpowiedzialny za systemowe eliminowanie słowiańszczyzny i żydostwa, z którego wywiązał się znakomicie eksterminując miliony Polaków, Żydów, Rosjan

Świat zapomniał, a do gospodarki niemieckiej powróciły wytransferowane w latach wojny do Hiszpanii, Szwajcarii, Szwecji, Ameryki Płd. i innych krajów kapitały i zrabowane ofiarom ich zbrodni dziesiątki ton złota.

Świat w postaci mocarstw alianckich potraktował zbrodnicze Niemcy bardzo łagodnie, można powiedzieć, że mimo potworności i niespotykanej skali zbrodni i grabieży Europy Niemcy nie ponieśli właściwie żadnej kary.


Odrodzenie nazistowskiego przemysłu

Na dodatek powrót miliardowych kapitałów zrabowanych w całej Europie, plan Marshalla i wybudowane za darmo przez kilkanaście milionów robotników przymusowych głównie z Polski, Rosji, Białorusi fabryki i infrastruktura uruchomiły niemiecką gospodarkę. Ze zdwojoną siłą odrodziły się wykorzystujące pracę niewolników dziś znane firmy takie jak Siemens, Bayer, BMW, Mercedes-Benz, Volkswagen, Hugo Boss, Dr. Oetker, Allianz, Lufthansa, Deutsche Bank i 2500 innych. Siła ta i zjednoczenie państw niemieckich przywróciło przytłumione klęską III Rzeszy marzenie elit o Wielkich Niemczech – Gross Deutschland, których głównym narzędziem od wieków jest Drang nach Osten – zbudowanie dobrobytu plemion germańskich na polskich ziemiach po eksterminacji Polek i Polaków.

Więc musimy przypomnieć starszym Niemcom, a młodym opowiedzieć prawdę o wojnie jakich nie znajdą w podręcznikach do historii w swoich szkołach. Niemcy jako państwo i naród nie zostali ukarani za setki tysięcy większych i mniejszych zbrodni w całej Europie i na morzach świata. Nie poczuwają się do odpowiedzialności za zrujnowanie życia kilkudziesięciu milionom Europejczyków, za zniszczenie dorobku wielu pokoleń, za cofnięcie nas w rozwoju o dziesiątki lat.


I my zapominamy

Polska w czasie wojny miała zostać całkowicie zniszczona. Hitler rozkazał swoim generałom by bez miłosierdzia i litości wysyłali na śmierć mężczyzn, kobiety i dzieci polskiego pochodzenia i języka”. Bądźcie twardzi, bezwzględni, działajcie szybciej i bardziej brutalnie niż inni” – radził swoim generałom 22 sierpnia 1939 r.

Świat zapomniał czym była wojna, a najgorsze, że i my zapominamy. Naszą młodzież okalecza się ograniczając programy edukacyjne i dlatego należy przy każdej okazji przypominać jaką zbrodniczą machinę przygotowali dla naszych przodków nasi zachodni sąsiedzi.

Do zniszczenia naszej Ojczyzny przygotowywali się kilka lat, swych żołnierzy uczyli, że Polacy to niezwykle przebiegli, urodzeni bandyci, że nie wolno im ufać, że każdy cywil to wróg nawet kobiety i dzieci, że należy ich likwidować. Zabili ok. 2 mln polskich dzieci, a w tym 600 tys. żydowskiego pochodzenia. 200 tys. niebieskookich ukradli polskim rodzicom, aby je wychować na prawdziwych Niemców. Być może dziś jeszcze wielu z nich żyje i nie wie, że ich rodzice byli Polakami. Dla tysięcy dzieci nawet 3-4 letnich urządzili osobne obozy koncentracyjne w Łodzi i Potulicach, gdzie te maluchy ginęły z głodu, tęsknoty, z ciężkiej pracy ponad siły i od uderzeń zwyrodnialców zwanych opiekunami. Nazywali nas Untermenschen i traktowali jako podludzi.


Polskie straty

Pierwszym łupem niosących do nas cywilizację śmierci była polska inteligencja. Z listy 61 tys. nazwisk polskich nauczycieli, lekarzy, prawników, uczestników powstania wielkopolskiego i powstań śląskich, księży, naukowców sporządzonej przez Gestapo w Berlinie w pierwszych tygodniach wojny wymordowali ponad 40 tys., a tylko nieliczni z tej listy przeżyli wojnę.
Generalplan Ost

Można wyliczać wiele godzin w jaki sposób Niemcy realizowali Generalny Plan Wschodni – Generalplan Ost czyli plan urządzenia na polskich ziemiach Wielkich Niemiec – Grossdeutschland po wyeliminowaniu czyli wymordowaniu 85 % Polaków i Żydów i osadzeniu na naszych ziemiach kolonistów niemieckich. To w ramach realizacji tych planów wyrzucono z ojcowizny ponad 110 tys. mieszkańców zamojszczyzny i wysłano do Auschwitz, gdzie większość zamordowano.

Na terenie okupowanej Polski Niemcy dokonali na ogromną skalę ludobójstwa narodów żydowskiego i polskiego – do dnia dzisiejszego nie znamy dokładnych liczb zabitych, okaleczonych, torturowanych i głodzonych, ale wiemy, że codziennie przez 2076 dni wojny ginęło statystycznie co najmniej 3000 polskich obywateli. Co minutę przez prawie 6 lat ginęło 2 Polaków!

Niemcy zamordowali w Polsce:30% lekarzy
33% nauczycieli
700 profesorów wyższych uczelni
28% księży
26% prawników

I wywieźli z Polski 200 tys. polskich dzieci w celu ich germanizacji

Niemcy zagrabili:40% polskiego majątku narodowego, miliony ton węgla, stali, zboża itd.
Ukradli 516 tys. pojedynczych dzieł sztuki wartych dziś ok. 60 mld dol., w setkach tysięcy wagonów kolejowych wywieźli z Polski do Niemiec zrabowany majątek prywatny i publiczny.


Ten kamień to potwarz

Niemcy zgotowali nam prawdziwy potop, a dziś uznają, że nie są nam nic winni. To całkowita nieprawda. Państwo nasze nie uzyskało reparacji, a polskie Ofiary do dziś nie mogą doczekać się odszkodowań cywilnych.
Kilka tygodni temu w ramach podobno jakiegoś "gestu" Niemcy rzucili w Berlinie kamień pod Bundestagiem i są z niego bardzo dumni - czy Polacy mają się tym cieszyć ? po 80-ciu latach ? Czy to ma być uczczenie Pamięci o zamordowanych milionach naszych przodków?

Ten kamień to potwarz, to kolejny dowód traktowania naszego Narodu z pozycji nadludzi. To kolejny dowód, że Niemcy nie wyciągnęli z własnej historii żadnej nauki, ich mentalność niewiele się od wojny zmieniła. Podobno w miejscu gdzie rzucili ten kamień ma powstać Dom Polski, w którym uczeni będą dyskutować o złożoności zbrodni popełnianych m.in. przez nasz Naród. A tu we Wrocławiu naszymi rękoma chcą przywrócić Kaiserbrucke i jakąś Jahrhunderthalle.

Bo, proszę Państwa zbrodnia bez kary to nie tylko błąd przeszłości. To zagrożenie dla przyszłości.
Pamiętajcie nasi sąsiedzi – narody powinny żyć w zgodzie, ale podstawą tej koegzystencji jest prawda historyczna i szczere odkupienie win.

Żadne kłamstwa nie zmażą barbarzyństwa i winy Waszych ojców!



Wiesław Misiek
 tysol.pl


tysol.pl/a146116-swiat-zapomnial-o-niemieckich-zbrodniach-najszybciej-zapomnieli-niemcy-a-najgorzej-ze-i-my-zapominamy


8



7 lat czekałem na tę informację







09.09.2025, 10:46


Nie łącz z ziemniakami. Gnije i zalega w jelitach


Ziemniaki królują w naszej diecie. Choć nie rządzą w kuchni tak, jak jeszcze dwadzieścia lat temu, to zjadamy je kilka razy w tygodniu. Niestety bardzo często popełniamy błąd, który wpływa na nasze zdrowie. Łączymy je z produktami, które zamiast wspierać trawienie, zamieniają posiłek w pułapkę dla jelit. Skutki? Nieprzyjemne dolegliwości, których można by łatwo uniknąć.


Autor: Artur Matyszczyk



Robert de Blok - PexelsZiemniaki są zdrowym pokarmem, jednak w połączeniu z niektórymi potrawami stają się obciążeniem dla organizmu

Ziemniaki od pokoleń przodują na polskich stołach. Towarzyszą nie tylko niedzielnym obiadom czy rodzinnym uroczystościom, ale także codziennym kolacjom. Wydają się dodatkiem uniwersalnym. Pasują do mięsa, ryby, sosów, a także do tradycyjnych warzywnych sałatek. Jednak dietetycy i gastroenterolodzy coraz częściej zwracają uwagę, że w połączeniu z niektórymi produktami ziemniaki mogą działać na nasz organizm wprost destrukcyjnie.

Problem tkwi w tym, jak organizm radzi sobie z trawieniem różnych składników. Ziemniaki to przede wszystkim źródło skrobi, czyli węglowodanu, który wymaga kwaśnego środowiska żołądka i odpowiednich enzymów, aby zostać prawidłowo rozłożonym.
Uczucie ciężkości, wzdęcia i zgaga

Gdy na talerzu obok pojawia się jednak produkt ciężkostrawny i tłusty, proces ten zostaje zaburzony. Skrobia nie jest trawiona tak, jak powinna, a resztki pokarmowe zamiast sprawnie przejść przez jelita, zalegają w nich, powodując fermentację i procesy gnilne. To właśnie wtedy pojawia się uczucie ciężkości, wzdęcia, zgaga czy zaparcia, które wiele osób zna z własnego doświadczenia.


A niestety takie zestawienie, to niemal codzienność. Bo z czym jemy najczęściej gotowane ziemniaki? Oczywiście z kotletem w panierce i solidną porcją tłustego sosu. W smaku to oczywiście pełnia tradycji, ale dla żołądka i jelit duże obciążenie, które potrafi dać o sobie znać jeszcze wiele godzin po zjedzeniu. W praktyce bowiem węglowodany i białka trawione są w odmienny sposób i w różnym tempie. Gdy trafiają razem do przewodu pokarmowego, organizm musi wykonać dodatkową pracę, by sobie z nimi poradzić.

Masło i gęsty sos to zły pomysł

Specjaliści podkreślają, że problem potęguje także tłuszcz. Dodanie do ziemniaków masła czy pola­nie ich gęstym sosem jeszcze bardziej spowalnia metabolizm skrobi i białka. W efekcie procesy trawienne wydłużają się, a w jelitach zaczynają zachodzić reakcje, które zamiast wspierać organizm, generują szkodliwe produkty uboczne. To dlatego część osób po takim posiłku czuje się ospała, ma problemy z koncentracją czy odczuwa bolesne skurcze brzucha.


Co ciekawe, problem ten nie dotyczy samych ziemniaków. One są zdrowe! To źródło wielu cennych składników, m.in. potasu wspierającego serce, magnezu i fosforu potrzebnego kościom oraz witaminy C i witamin z grupy B. Dzięki zawartości błonnika pomagają także regulować pracę jelit i dają uczucie sytości. Wszystko rozbija się więc nie o ziemniaki, lecz o ich towarzystwo.

Dietetycy zalecają, by zestawiać je z produktami lekkostrawnymi, innymi warzywami, świeżymi sałatami, grillowaną cukinią czy brokułami. Takie połączenia nie tylko smakują dobrze, ale przede wszystkim pozwalają uniknąć przykrych dolegliwości ze strony układu pokarmowego. Wówczas ziemniaki zachowują wszystkie swoje atuty, a jednocześnie nie stają się obciążeniem dla organizmu.




/niezalezna.pl/lifestyle/nie-lacz-z-ziemniakami/551587

11



Ktoś promuje Bromberg





przedruk




Kobiak: Nazwa Bromberg miała doprowadzić, że polska Bydgoszcz przestanie istnieć w świadomości


2 września 2025

Autor Ł.R.






Rozwój Bydgoszczy w okresie zaborów zdaniem senatora Andrzeja Kobiaka miał służyć przede wszystkim interesom rozwojowym Berlina, a sprzyjała temu budowa Kanału Bydgoskiego, który połączył niemiecką stolicę z Wisłą. Parlamentarzysta krytycznie odnosi się do promowania nazwy Bromberg, która była narzędziem germanizacji.


– Niemcy zawsze wkraczali do Bydgoszczy jako zabory, jako okupanci. Tak było w 1939 roku w ramach II wojny światowej, ale również dokonanie zaborów i przejęcie Pomorza przez Niemcy i Prusy to była okupacja – podkreśla senator Andrzej Kobiak – Niemcy zachowywali się jak okupanci. Niszczyli wszystko co polskie, próbowali germanizować wszystko co na tych terenach jest. Niszczono i polską kulturę i polskie zabytki. Dzieci które mówiły po polsku były bite niekiedy nawet do krwi.

Parlamentarzysta zaznacza, że budowanie wizerunku jako Bromberga miało na celu wyeliminowanie polskiej nazwy 

– Niemcy chcieli, aby nazwa Bydgoszcz została wymazana z pamięci historii. Dlatego dziwie się, że my czasem teraz wracamy do nazwy Bromberg. To nie jest tłumaczenie nazwy Bydgoszcz. To jest wymyślona przez Niemców nazwa, która miała doprowadzić do tego, że Bydgoszcz polska przestanie istnieć w świadomości ludzi.

Senator Kobiak uważa, że Niemcy mogli więcej z Bydgoszczy wyciągnąć w postaci podatków niż zainwestowali w jej rozwój – Systemy transportu były po to, aby można z Bydgoszczy i okolic towary przewozić do Berlina. To Berlin zyskiwała na tym, że Bydgoszcz była takim centrum logistycznym. Gdyby był to zarząd polski, jeżeli mówimy o mieście Bydgoszcz, to być może ten rozwój byłby intensywniejszy.




portalkujawski.pl/2025/kobiak-nazwa-bromberg-miala-doprowadzic-ze-polska-bydgoszcz-przestanie-istniec-w-swiadomosci/


3 9



it's not the moon








Naukowcy zdumieni, gdy tajemniczy obiekt międzygwiezdny wytwarza własne światło... Na przekór teorii komety




Autor: Chris Melore, amerykański asystent redaktora naukowego

Opublikowano: 21:52 BST, 18 sierpnia 2025 | Aktualizacja: 21:52 BST, 18 sierpnia 2025




Tajemniczy obiekt międzygwiezdny pędzący przez nasz Układ Słoneczny właśnie dostarczył naukowcom kolejnych dowodów na to, że może to być pojazd z innej części galaktyki.

Według astrofizyka z Harvardu, Avi Loeba, obiekt nazwany 3I/ATLAS wydaje się generować własne światło, podobnie jak pojazd włączający reflektory, ale jego źródło jest obecnie tajemnicą.

Szokujące odkrycie pochodzi ze zdjęcia 3I/ATLAS wykonanego przez astronoma za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a 21 lipca.

Światło z 3I/ATLAS na zdjęciu z Hubble'a pojawiło się jako świecący obszar skupiony na stronie obiektu zwróconej w stronę Słońca. Nie była to wiązka światła czy laser wystrzeliwujący jak reflektor, ani też nie była to jednolita poświata pokrywająca całą powierzchnię.

Do tej pory dominowała teoria, że szybko poruszający się obiekt to gigantyczna kometa o długości około 12 mil, która najbliżej Ziemi przeleci 17 grudnia.

W nowym raporcie Loeb stwierdził, że ta poświata może być spowodowana przez pył unoszący się z powierzchni obiektu, gdy jest on ogrzewany przez Słońce.

Jednak jasność poświaty gwałtownie spada wraz z odległością, co nie pasuje do tego, jak zachowują się typowe komety, gdy odbijają światło słoneczne.

Według Loeba, jest to kolejna potencjalna wskazówka, że 3I/ATLAS może być sztuczny, zawierający potężne źródło energii, które jest w stanie generować światło, które widzimy z odległości milionów kilometrów.





Nowy raport na temat obiektu międzygwiezdnego 3I/ATLAS wykazał, że może on w jakiś sposób generować własne światło, co dowodzi, że nie jest kometą



Oczekuje się, że 3I/ATLAS (zakreślony) zbliży się do Ziemi najbliżej Ziemi 17 grudnia 2025 roku


"3I/ATLAS może być statkiem kosmicznym napędzanym energią jądrową, a pył emitowany z jego przedniej powierzchni może pochodzić z brudu, który nagromadził się na jego powierzchni podczas podróży międzygwiezdnej" – napisał Loeb w oświadczeniu.

"Nie można tego wykluczyć, ale wymaga to lepszych dowodów, aby było wykonalne" - dodał.

Normalnie komety świecą z powodu otaczającego je pyłu i gazu, które odbijają światło słoneczne. Światło to zwykle rozchodzi się bardziej równomiernie i nie słabnie tak szybko, jak oddalasz się od jądra komety.
Naukowcy spodziewali się, że jasność 3I/ATLAS będzie podążać za podobnym wzorcem, ale zamiast tego gwałtownie spada, co sugeruje, że światło może pochodzić z czegoś zupełnie innego.
Odkrycie było podobne do stania w pobliżu jasnej latarki. Z bliska światło jest intensywne, ale gdy odchodzisz, szybko zanika.

Loeb i jego kolega Eric Keto zasugerowali, że jeśli 3I/ATLAS wytwarza własne światło, to przypuszczalna kometa może być znacznie mniejsza niż początkowo sądzono.
Loeb oszacował, że jeśli to ona wytwarza swoje światło, to 3I/ATLAS może mieć nawet 300 stóp długości, a jasność obiektu zwodzi nasze teleskopy, dopóki nie zbliży się do Ziemi.
To umieściłoby 3I/ATLAS w podobnej kategorii rozmiarów do Oumuamua, pierwszego obiektu międzygwiazdowego zarejestrowanego przechodzącego przez Układ Słoneczny w 2017 roku.


Profesor Avi Loeb powiedział, że światło może ukrywać prawdziwy rozmiar obiektu, który byłby podobny do międzygwiezdnego obiektu Oumuamua z 2017 roku

Loeb pozostał nieugięty, twierdząc, że coś w 3I/ATLAS się nie zgadza. Nowe odkrycie potencjalnie wskazuje na źródło energii wytwarzające światło zasilane energią jądrową

Podobnie jak 3I/ATLAS, Loeb pozostaje przekonany, że Oumuamua była sztucznie stworzonym statkiem kosmicznym wysłanym w celu zbadania naszego Układu Słonecznego.
W tym czasie naukowiec zauważył, że Oumuamua wykazywała dziwną zdolność do przyspieszania bez wpływu grawitacji, gdy podróżowała przez przestrzeń.
Dzięki 3I/ATLAS naukowcy zauważyli już dziwne wzorce pojawiające się na kilka miesięcy przed tym, jak obiekt zbliży się do Ziemi w grudniu.

W lipcu Loeb i jego zespół odkryli, że 3I/ATLAS znajduje się na niezwykle nietypowym kursie, który zaprowadzi go w pobliże trzech różnych planet: Wenus, Marsa i Jowisza.
Astrofizyk i badacz UFO wyjaśnił, że kurs obiektu był tak rzadki, że szansa na to, że naturalna kosmiczna skała losowo przeleci po takiej ścieżce, wynosiła mniej niż 0,005 procent.
Astronomowie odkryli również, że 3I/ATLAS nie wydaje się posiadać komy, obłoku gazu i pyłu, który zwykle otacza komety.
Loeb powiedział wcześniej, że sugeruje to, że gigantyczny obiekt nie może być kometą, która powinna mieć mniejsze jądro i być częścią większej populacji obiektów międzygwiezdnych.

Loeb badał kilka innych pomysłów, aby wyjaśnić to światło. Jedną z możliwości jest to, że obiekt paruje lodowe cząstki w miarę zbliżania się do Słońca, co może wyjaśniać blask i brak warkocza.
Jednak inne naturalne wyjaśnienia, takie jak fragment eksplozji gwiazdy lub obiekt rozgrzany przez otarcie o materię kosmiczną, wydają się mało prawdopodobne, ponieważ nie pasują do danych, które naukowcy zebrali do tej pory.

lub materiał radioaktywny nie wytworzyłyby wystarczającej ilości światła, aby teleskopy mogły je zobaczyć. W przestrzeni nie ma również wystarczającej ilości materiału, aby spowodować nagrzewanie się cierne.

Naukowcy mają nadzieję uzyskać lepsze zdjęcia, gdy 3I/ATLAS przejdzie w pobliżu Marsa 3 października.

Nowe zdjęcia mogą pomóc w ustaleniu, czy 3I/ATLAS jest naturalną skałą kosmiczną, czy też czymś bardziej niezwykłym, jak fragment obcej technologii.
















.dailymail.co.uk/sciencetech/article-15011691/interstellar-object-atlas-producing-light-comet.html



19