Maciej Piotr Synak


Od mniej więcej dwóch lat zauważam, że ktoś bez mojej wiedzy usuwa z bloga zdjęcia, całe posty lub ingeruje w tekst, może to prowadzić do wypaczenia sensu tego co napisałem lub uniemożliwiać zrozumienie treści, uwagę zamieszczam w styczniu 2024 roku.

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mapy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mapy. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 22 marca 2026

Pikaczu






przedruk z fb


Leszek Wysocki ·
Obserwuj

11 godz. ·



ZŁAPAŁEŚ PIKACHU? NIE, TO PIKACHU ZŁAPAŁ CIEBIE.

Setki milionów ludzi biegały z telefonami po parkach, cmentarzach, deptakach. Łapały wirtualne stworzenia. Śmiały się. Robiły zdjęcia. A miliony z nich robiły jeszcze jedno. Skanowały ławki, pomniki, fasady budynków, bo gra prosiła: „zeskanuj to miejsce, dostaniesz nagrodę."
I skanowały.
Nie za pieniądze. Za cyfrowego Pikachu.
Sobota. Park.
Telefon wyciągnięty przed siebie. Kamera skierowana na rzeźbę przy fontannie.
Pół minuty chodzenia wokół obiektu. Na ekranie wyskakuje: „Otrzymujesz nagrodę."
Garść wirtualnych przedmiotów.
Te pół minuty wystarczyło.

Firma Niantic w tym czasie zbierała każdy skan. Lokalizacja. Kąt kamery. Pora dnia. Oświetlenie. Miliony ludzi, miliony perspektyw tego samego miejsca.
Google budował Street View przez lata. Flota samochodów. Setki milionów dolarów.
Panoramy z perspektywy jezdni.

Niantic zbudował coś, czego Google nie ma.
Trójwymiarową mapę z perspektywy pieszego. Z dokładnością do centymetrów.
Na razie w ponad milionie lokalizacji na świecie. Z planem na więcej.
30 miliardów zdjęć. Nie z satelitów. Nie z dronów.
Z telefonów ludzi, którzy myśleli, że łapią Pokémony.
Dziś te dane dają oczy robotom dostawczym Coco Robotics w Los Angeles, Chicago, Miami. GPS w betonie między wieżowcami błądzi o dziesiątki metrów.
Trójwymiarowa mapa zbudowana z Twoich skanów koryguje ten błąd.

CEO Niantic Spatial, John Hanke, powiedział: realistyczne poruszanie się Pikachu po prawdziwym świecie i bezpieczna nawigacja robota dostawczego to ten sam problem.
Nie ukrywali tego.
Napisali to w regulaminie. Pokazali komunikat na ekranie. Dali wybór.
 
Skanowanie wymagało wysiłku. Gracz musiał sam podejść do PokéStopa, włączyć kamerę, nagrać i wysłać. Ludzie robili to dobrowolnie. Za garść wirtualnych przedmiotów.

Ale wybór brzmiał: „zeskanuj pomnik, dostaniesz nagrodę w grze."
Nie: „zeskanuj pomnik, a zbudujesz mapę, po której za pięć lat będą jeździć autonomiczne roboty, a Twoje dane trafią do systemów AI, o których jeszcze nikt nie słyszał."

Nie „czy Niantic nas okradł." Nie okradł. Dał wybór.


Co jest wart Twój wybór, kiedy nie wiesz, na co się zgadzasz?

Miliard pobrań. 30 miliardów zdjęć. Trójwymiarowa mapa planety, budowana lokalizacja po lokalizacji. Przez ludzi, którzy chcieli tylko złapać Pikachu.


Największą wartością w świecie AI nie są algorytmy.
Są nią dane.
A najcenniejsze dane to te, które oddajesz sam.
Za coś, co nie istnieje.



Leszek Wysocki
@obserwujący


















wtorek, 10 marca 2026

Kolonizacja niemiecka

 


Demografia to broń.

Celem kolonizacji zawsze jest przejęcie kontroli (władzy) nad danym terytorium.



Niemiecka mapa pokazująca ludność niemieckojęzyczną w Europie środkowo-wschodniej poza granicami państwa niemieckiego w 1925 r. - czy dane są prawdziwe, to wątpliwe, ale... w polityce ważne do czego mapa służy, a nie czy mówi prawdę....


Usłyszałem w internecie taką informację, że w państwie piastowskim żyło ok. 15 - 30 tyś. ludzi i to zainspirowało mnie, by opisać swoje przemyślenia.

źródła informacji poniżej to głównie wikipedia
przypominam: wszystkie te teksty starannie wycyzelowane mogą być napisane przez Ai



1. Znana kolonizacja

- Kolonizacja na prawie niemieckim (osadnictwo na prawie niemieckim) – zjawisko społeczno-gospodarcze, które miało miejsce w Środkowo-Wschodniej Europie od XII do XIV wieku. Polegało ono na planowym osadnictwie ludności pochodzącej głównie z zachodnich obszarów Niemiec.

Kolonizacja ta dokonywała się na mocy osobnych umów, określających prawa i obowiązki kolonistów, które zawierane były pomiędzy panem (właścicielem gruntu) a grupą osadników, których reprezentował zasadźca. W Polsce rozwijała się od początku XIII wieku wraz z napływem grup wolnej ludności z Zachodu (gł. z Niemiec), przynoszących ze sobą zręby nowego prawa osadniczego, rozwiniętego następnie w system prawny zwany prawem niemieckim.

To wersja "encyklopedyczna", jaka była rzeczywistość, tego dokładnie nie wiemy. W każdym razie miecz niejednokrotnie dyktował prawo.



Kiedyś miałem takie wyobrażenie o Polsce w dawnych czasach, że tu były pustki, nieprzebyte lasy i gdzieniegdzie jakieś wioseczki spokojnych kmieci...
Potem do tego obrazu dodałem złych i chciwych rozbójników niemieckich - zakonników, tudzież świeckich panów, którzy gnębili bezbronnych chłopów i pod groźbą miecza wymuszali na nich daniny....

Pan rycerz na spotkaniu z kmieciami pokazuje im pewną księgę i mówi:
A wieta wy, co ja tu mam?
A to jest księga tajemna zawierająca recepty różnorakie, a księga ta zwana jest: "Traktat o rabo..." to znaczy... ten.. to je moja Legitymacja, rozumieta?
I tera tak, na mocy moich tu dokumentów i drużyny zacnych tu rycerzy, sławnych w całym świecie, a opasanych na codzień stosownie żelazem i Legitymacjam, powiadam wam, kmiotki:

ja chce wam pomóc! 

i teraz tak, zawrzemy umowę, że:

- jeśli chceta ryby łowić w MOIM strumeniu - o tamtym - musita dziesiontom część połowu zanosić do mnie, ale nie wolno wam łowić wyncej, niż dwa grubasy, dwa szczupaki i dzisieńć uklejów (lub płotek) na siedem dniów. Rozumieta? Bo ten... bo mi wszystka ryba wyszabrujeta... a ja mam  w domu dwanaście....dwanaściorgo... 
dwanaście... tuzin dzieciaków mam! A jeść muszom, nie?

I dziesieńć procent do mnie... rozumieta?
A jak kto naszom umowe złamie - to przyjado nasze zuchy-druchy zakonowe, prześwietne i w całym świecie znane, i wam pokażo nasze żelazo i wszytko wam zabiero i nic nie bedzie, rozumieta białogardzkie wsiury?



Potem dokonałem paru obserwacji i teraz myślę o tym jeszcze inaczej. No bo tak:
skoro były pustki, to znaczy, że wszelkiego zwierza i ryb w rzekach, jeziorach było na kopy - to jak ci źli zbójcerze - których wcale nie było wiele, bywało, że KILKU w danej komandorii - kontrolowali tych kmieci, czy oni aby pańskiej ryby nie łowią sobie codziennie?

Przecież rzek mnogo, to co ten kurator stał codziennie na brzegu i wypatrywał, czy ktoś bez pozwolenia nie rzuca sieci?? Cały dzień pilnował? Toć to głupie... nie upilnujesz tego.

Ja wiem, że historycy mi zaprzeczą, a poza tym - ja się nie znam, tylko tak sobie hipotetyzuję, ale mi się wydaje, że nasze ziemie w dawnych wiekach, z okresu np. państwa Piastów, to tak naprawdę były dość zaludnione - co najmniej tak, jak w XVII wieku.

Wg naukowców - w państwie piastowskim żyło ok. 30 000 ludzi. (patrz: film ok. 1h i 7 minuty) lub: 1,5 miliona...

Dzisiaj, żeby ryby łowić, musisz mieć pozwolenie - i oni też musieli mieć pozwolenie... no to czym się różnią te czasy od siebie?
Czy gdyby dzisiaj w Polsce były puszcze nieprzebyte ludzką ręką nietknięte - to czy musiałbyś prosić kogoś o pozwolenie na połów?? Na pewno nie. Czy byłby sens ustanawiać prawo, które wszyscy - lub niemal wszyscy - byliby w stanie obejść? Tylko by się ośmieszali...

Czym się różnią te czasy od siebie? 
Ja przypuszczam, że wtedy było dużo ludzi  - o wiele więcej niż twierdzą historycy. Było ich tak dużo, że był sens wydawania pozwoleń (nadania) na połowy i było komu "pilnować". 

Ostatni jesiotr w Polsce wyginął w latach 60tych XX wieku. 

Nie będę się bawił w mapy z państwem Mieszka, tylko wezmę za przykład po prostu Pomorze.
Tu mam taką mapę ze strony: mapy.amzp.pl/tk25.cgi?11,36,50,103

mapa Pomorza nr. 1 z podziałem na arkusze map

i dla porównania terytorium (żółty i szary kolor), gdzie 120 lat temu mieszkało 3,4 mln ludzi 

mapa Pomorza nr. 2
W 1905 roku Prowincja Pomorze miała ok. 1,68 mln mieszkańców, a w Prusach Zachodnich w 1910 roku mieszkało ok. 1,7 mln ludzi  ~ 3,4 mln ludzi.

Na terytorium ukazanym na mapie 1 dzisiaj mieszka:
w województwie Pomorskim 2,3 mln ludzi, w Zachodniopomorskim 1,6 mln + 650 tyś. z kuj-pom. + 325 tyś. wielkopolskie + 46 tyś. z lubuskiego = 4,92 mln ludzi.

A pod rządami Prus było ich 1/3 mniej tj. ok : 3,4 mln. Wszystko liczę tak w przybliżeniu.

Mapa 1 to Pomorze z podziałem na arkusze map - tych arkuszy jest, jak łatwo policzyć, ok. 500. Każdy arkusz mapy obejmuje swoim zasięgiem wycinek terytorium o wymiarach ok. 11x11 km,  klikamy np. arkusz nr. 1961 i mamy taki widok:

w rogu mapy miasto Białogard (wikipedia: Obszar został włączony do państwa polskiego przez Mieszka I ok. 967 roku)
rzeka z lewej strony to Parsęta, Radew biegnie na skos arkusza




I teraz policzmy sobie największe miejscowości, które tu widzimy - ile one obecnie mają ludności.

Białogard - 24 tyś. mieszkańców - w 1890 roku było to 7000
Karlino - 5600  (dla porównania cała gmina: 9300)

Lubiechowo - 253
Redlino - 288
Daszewo - 284
Kowańcz - 190
Lulewice - 166  (po wojnie trzydziestoletniej w połowie wieku XVII wieś zamieszkiwały 83 osoby)
Parsowo - 304
Świemino - 260

Razem daje: 31 345 osób

czyli mniej więcej tyle, ile mieszkało w całym państwie Mieszka I.


Mamy tu mapę ilustrującą zdobycza mieszkowe:


Obszar opisany czerwoną linią jest jakieś 4x większy od Pomorza- i tam mieszkało 30 tysięcy ludzi???

Zakładam, że właśnie taki obszar ma na myśli pan prof. Izdebski ... nie wiem, czy dobrze zrozumiałem wypowiedź - może nie.... Wg badań pana profesora (patrz link: pnas.org/doi/10.1073/pnas.2409056122 ) obszar ten może być nawet 2x większy.


Oczywiście, żeby złapać jakiś konkret, musielibyśmy policzyć osobno każdy z tych 500 arkuszy.
I wtedy można by coś zaproponować - może kiedyś policzę?


Albo inaczej: 

poszukajmy śreniej,

31 345 pomnożymy x 500 arkuszy to dostaniemy blisko 16 milionów ludzi... 3 razy za dużo, bo blisko 5 milionów mieszka na Pomorzu - to inaczej:

podzielmy dzisiejsze 5 mln na 500  - dostaniemy 10 000 osób na każdy arkusz - oczywiście to się tak nie rozkłada, ale daje to jakąś średnią...


Kierując się tą uwagą zapisaną przy Lulewicach, zakładam, że w XVII - XIX w. na wsiach i na całym terytorium mieszkała połowa dzisiejszego stanu ludności. Robię tak: biorę 7 tyś. dla Białogardu i połowę z pozostałych miejscowości, a nawet mniej:
7+2,5+ 873 = ok. 10 350 osób.

Czyli co, XIX - XVII wiek to było ok. 10 tysięcy osób w okolicach Białogardu?
I średnia dzisiaj - 10 000 - podobna wartość...

Pewnie te dane gdzieś są w niemieckich statystykach...

Myślę, że w średniowieczu na tym terenie mogła mieszkać co najmniej połowa stanu z XIX wieku, czyli ok. 5 tysięcy osób - ale dla bezpieczeństwa podziele tę wartość przez 3 i przyjmuję 1000 osób.

Więc taki kwadrat 11x11 km mogło zamieszkiwać 1000 osób - wtedy chyba jest sens nakładać podatki?


A teraz policzymy 30 tysięcy ludzi w całym państwie mieszkowym...

Pomorze to na oko 4x mniejsza powierzchnia: 30 tyś. / 4 = 7,5 tysiąca osób na Pomorzu.
Podzielić przez 500 arkuszy = 15 osób na jeden arkusz mapy.





Widzisz ten zielony kwadrat? 
Tam mieszka 15 osób - 3 rodziny siedzą sobie w lesie...
Jak chcesz ich opodatkować i zakazać im połowu ryb w rzece - mając 3000 zbrojnych?
Ty nawet o nich nie wiesz....




Moim zdaniem - ludzi było o wiele więcej. 

Hyperborea to nie była jakaś głusza, tylko co krok zabudowane, zorganizowane, pełne ludzi terytorium.
 

pl.wikipedia.org/wiki/Drużyna_książęca

Pierwsze informacje o sile zbrojnej państwa Polan pochodzą z relacji Ibrahima ibn Jakuba, zamieszczonej w XI-wiecznej kronice Księga dróg i królestw hiszpańskiego pisarza Al-Bekriego. Ibrahim opisując kraj, identyfikowany z państwem Mieszka I, określił on liczebność wojowników tamtejszego księcia na 3000 ludzi. Według jego relacji wojownicy ci pozostawali na wyłącznym utrzymaniu księcia, który troszczył się o ich uzbrojenie, zapewniał środki do życia i wypłacał żołd.

Kronika Galla Anonima z XII wieku, podaje informacje o liczebności i rozlokowaniu sił zbrojnych Bolesława Chrobrego. Według kronikarza drużyna stacjonowała przede wszystkim w głównych grodach księstwa – Gnieźnie, Poznaniu, Włocławku i Gieczu. Łącznie miała się składać z 13 000 tarczowników i 3900 pancernych, choć autor kroniki zaznacza, że by [...] oszczędzić żmudnego wyliczania, wymienia jedynie wojów stacjonujących w głównych ośrodkach.



Terytorium 4x większe od Pomorza - 30 tysięcy ludzi:

Woje Mieszka ~ 20 tysięcy - jak 10k ludzi wykarmiło blisko 20k wojska? Ale może tarczownicy to chłopstwo okazyjnie podrywane do walki? Niech by było 3000 zbrojnych - jak oni kontrolowali i egzekwowali podatki na tak wielkim terytorium?


Jeżeli robię gdzieś błąd myślowy - to mnie poprawcie.


Moim zdaniem stałe zagęszczenie ludności na danym terytorium było mniej więcej stałe w całej historii i w średniowiecznej Polsce ok. roku 1400 było bliskie temu z lat 1700 - 1900. Po prostu ludzie mniej więcej "szczelnie" zasiedlali co się da, a dopiero potem wędrowali dalej.

Bezpiecznie można przyjąć - 1/3 z tej wartości, czyli w przypadku okolic Białogardu - ok. 1000 osób.

x 500 arkuszy = 500 000 na Pomorzu x 4 = ok. 2 milionów w całym państwie Mieszka.

Od 2 do 6 milionów.



Na historia.org.pl piszą:

Państwo Mieszka I składało się z Wielkopolski, Małopolski, Śląska, Mazowsza, Pomorza oraz ziemi sieradzko-łęczyckiej. Łącznie liczyło ok. 250 tys. km2. W roku 1000, a więc na początku panowania Bolesława Chrobrego, jeszcze przed erą jego podbojów, Polskę zamieszkiwało ok. 1,25 mln mieszkańców.

W roku 1350 - ludność państwa wynosiła wówczas ok. 2 mln mieszkańców.
Ok. 1500 roku zamieszkiwało ją ok. 3,8 mln mieszkańców.


Czyli jakby trafiłem.

Ale ja się naprawdę nie znam.



Wg tej strony en.wikipedia.org/wiki/List_of_countries_by_population_in_1000 
w roku 1000 było to niby tak:

Święte Cesarstwo Rzymskie - 11-12 mln
Królestwo Francji - 7 mln
Rus Kijowska - 5,4 mln
Imperium Bułgarskie - 2 mln
Księstwo Węgier - 2 mln
Królestwo Angli - 2 mln
Polska - 1 mln
Księstwo Czech - 0,9 mln


W Czechach było tyle samo ludzi, co w 4x większej Polsce? A po co oni tam się tak gnieździli jeden na drugim, hę?

Teraz niech ktoś mi wytłumaczy, dlaczego CESARSTWO liczące jakieś 10 mln ludzi zamiast po prostu podbić 1 mln ludzi w Polsce, wysługiwało się jakimś Lisicem czy innym Myszonem?


en.wikipedia.org/wiki/Duchy_of_Bohemia

Księstwo Czech - 0,9 mln ludzi - to w Polsce chyba musiało być ze 4 miliony... albo i 6... skoro we Francji było 7...





Moim zdaniem coś tu jest nie tak - ale ja się nie znam...



Starożytny kartograf i podróżnik - być może szpion zachodu... albo południa... 

Al-Idrisi (arab. ‏الإدريسي‎; ur. 1100 w Ceucie, zm. 1166), 
dawniej także Edrisi, właściwie Abu Abd Allah Muhammad al-Idrisi – arabski kartograf, geograf i podróżnik działający na dworze króla Sycylii Rogera II.

W roku 1138 król zlecił al-Idrisiemu stworzenie geograficznego opisu świata zawierającego całą wiedzę o położeniu krajów, rzek, gór, miast i dróg znanego świata oraz jego przedstawienie na mapie Ziemi w rzucie płaskim. Zadanie to ukończył po 15 latach, w 1154 roku, tworząc wielką mapę świata o orientacji południowej, zwaną Księgą Rogera (łac. Tabula Rogeriana lub Tabula Idrisiana). Geograf zamieścił w niej również informacje o Polsce, którą nazwał Buluniia (z łac. Polonia – Polska), wymieniając jej ważniejsze miasta, m.in. Kraków, Gniezno, Wrocław, Sieradz, Łęczycę oraz Santok.


"Co się tyczy ziemi B(u)luniia, która jest krajem wiedzy i mędrców rumijskich (ar-Rum), wspomnieliśmy ją już poprzednio. Jest to kraj o pięknej ziemi, urodzajny, obfitujący w źródła i w rzeki, o ciągnących się bez przerwy prowincjach i dużych miastach, bogaty we wsie i domostwa... Posiada on winnice, oliwki i mnogie drzewa różnych gatunków owoców. Do miast jego należą: Ikraku, G(i)nazna, -r(a)t(i)-slaba, S(i)rad(i)ja, N(u)grada, S(i)tnu.

Wszystkie one są sławnymi stolicami i silnymi centrami, w których zebrane są dostatki rozmaitych krajów. Prócz tego zażywają one szacunku, ponieważ przebywają w nich uczeni wykształceni w dziedzinach nauk i zaznajomieni ze swymi zawodami. Co się tyczy miasta (I)kraku, miasta G(i)nazna i reszty jej (Bulunji) wspomnianych miast, są to miejscowości o blisko siebie stojących budowlach... "

Ze wszystkich stron otaczają ją góry ciągnące się nieprzerwanie i oddzielające ją od kraju S(a)sun(i)ja (Saksonia), kraju B(u)amija (Bohemia=Czechy) i kraju ar-Rusija (Ruś).



i dalej w temacie:


- kolonizacja w czasie wojny



2. Nieznana kolonizacja


- podmiana ludności:

* realizowana potajemnie podczas wojny
* realizowana potajemnie po wojnie



Informacja za money.pl

Blisko 300 000 Niemców opuściło w 2024 roku ojczyznę, a wróciło z obczyzny - 190 tysięcy


w 2010 r - 140 tysięcy
od 2020 r. - 260 tysięcy rocznie

Kierunek: kraje niemieckojęzyczne i inne.


A co jeśli sprowadzają się na Ukrainę, dajmy na to - dostają tam dokumenty, tożsamość, po nieżyjących obywatelach?

Słyszałeś termin "wielka podmiana" dotyczący zastąpienia Europejczyków przybyszami z Afryki czy Azji? No, tak to prawdopodobnie było za każdym razem - od starożytnej Grecji po dzisiejsze Niemcy...

Ale tego, że wcześniej Cywilizacja Śmierci przenosi się do nowego kraju nikt nie mówi...





Poniżej analiza do artykułu z 2022 roku o reparacjach dla Polski za II Wojnę Światową - od Niemiec, który ukazał się zaraz po ogłoszeniu przez rząd, że raport jest gotowy i będziemy się tych reparacji domagać.

W tym całym "biznesowym" artykule poniżej jest kilka zdań podkreślonych wytłuszczeniem, dotyczą one głównie kwot, wielkości PKB i takie tam, poza nimi jest jeszcze tylko to jedno "niebiznesowe" zdanie:

"Niemcy uważają, że reparacje już uregulowali"




Moje podkreślenia kolorem.
tekst potraktowałem skrótowo, całość w linku na końcu posta



przedruk

businessinsider.com.pl
6220 mld zł reparacji od Niemiec. Oto ile to polskiego PKB, zadłużenia, eksportu

Jacek Frączyk
1 września 2022, 14:20

Zniszczenia Polski były olbrzymie, największe spośród wszystkich państw dotkniętych II wojną światową. Niemcy uważają, że reparacje wypłacili, polski rząd ma inne zdanie. Kwota jest zawrotna i wynosi 6220 mld zł. Przeliczyliśmy to na dane z naszej gospodarki.

Kwota oczekiwanych przez polski rząd reparacji stanowi 35 proc. niemieckiego PKB

Kwestią zasadniczą jest, czy reparacje zostały już uregulowane. Niemcy twierdzą, że tak, polska strona wskazuje na istotne wady prawne decyzji sprzed lat


Należą się, czy nie należą?


Nad raportem pracowało 30 naukowców: historyków, ekonomistów i rzeczoznawców majątkowych. Zatrudniono też 10 recenzentów. Całą sprawę prowadził założony we wrześniu 2017 r. Parlamentarny Zespół ds. Oszacowania Wysokości Odszkodowań Należnych Polsce od Niemiec za Szkody Wyrządzone w trakcie II Wojny Światowej, któremu przewodniczył poseł PiS Arkadiusz Mularczyk. Tak zwana "faktura dla Niemiec" ma być podstawą do żądania reparacji wojennych.

Pytanie zasadnicze jest, czy reparacje były, czy nie były już wypłacone, bo Niemcy mają zupełnie inne zdanie.

– Żaden rząd niemiecki się na to nie zgodzi – miał usłyszeć od jednego z polityków niemieckich Jarosław Kaczyński.

Niemcy uważają, że reparacje już uregulowali. Wskazują, że PRL miała zrezygnować z reparacji w 1953 r. i 1970 r. Polska strona uznaje jednak, że był to krok wymuszony przez ZSRR, a tym samym pozbawiony mocy prawnej. Dodatkowo samo zrzeczenie z 1953 r. miało istotne wady prawne. Zrzeczenia mogła dokonać Rada Państwa, a decyzję podjęło prezydium rządu. A i tak nie ma dokumentu, który by potwierdzał decyzję rządu a nie samego Bolesława Bieruta.

– Muszę powiedzieć, że tam też w warstwie prawnej jest bardzo wyraźnie wskazane, że odpowiedzialność odszkodowawcza Niemiec w żaden sposób nie wygasła, że oświadczenie złożone w 1953 r. (zrzeczenie się reparacji ze strony rządu PRL w 1953 - PAP) miało przynajmniej trzy istotne wady prawne, tam to jest wskazane – powiedział po lekturze raportu wiceszef MSZ Szymon Szynkowski vel Sęk.

Jak pisał niedawno dziennik "Die Welt", w umowie poczdamskiej z 1945 r. cztery zwycięskie mocarstwa uzgodniły, że Związek Radziecki otrzyma rekompensatę z sowieckiej strefy okupacyjnej (Niemcy wschodnie). "Rząd w Warszawie przekonuje jednak, że Polska musiała zrekompensować swój udział dostawami węgla do Związku Sowieckiego. Ponadto znacznie lepiej potraktowano kraje zachodnie, takie jak Francja czy Holandia" – podkreśla "Die Welt".

Niemiecki rząd federalny stoi obecnie na stanowisku, że kwestia reparacji dla Polski została prawnie i politycznie zamknięta podczas konferencji dwa plus cztery z 1990 r. – napisał "Die Welt".
"Kwestia reparacji nie została jednak wyraźnie wymieniona w traktacie, zawartym między Republiką Federalną Niemiec, NRD i czterema byłymi mocarstwami okupacyjnymi: USA, Związkiem Radzieckim, Francją i Wielką Brytanią" – zauważył "Die Welt".
W Niemczech, w publikacjach na ten temat, operowało się kwotą od 800 mld do dwóch bilionów euro. Społeczeństwo niemieckie jest jednak przekonane, że nawet jeśli Polacy wysunęliby jakieś roszczenia, to nie miałyby one podstawy prawnej.




Jacek Frączyk
dziennikarz, prywatnie ojciec szóstki dzieci





------


Rząd w Warszawie - pamiętamy, że oni podważają nasze granice... istnienie naszego państwa.


pan redaktor pisze:

Niemcy uważają, że reparacje wypłacili, polski rząd ma inne zdanie. 
Niemcy twierdzą, że tak, polska strona wskazuje na istotne wady prawne decyzji sprzed lat
Żaden rząd niemiecki się na to nie zgodzi 
Niemcy uważają, że reparacje już uregulowali. Wskazują, że PRL miała zrezygnować z reparacji w 1953 r. i 1970 r. Polska strona uznaje jednak...



czyli:

"Niemcy uważają"
"Niemcy twierdzą"
"Niemcy uważają"
"polski rząd ma inne zdanie"
"polska strona"
"Polska strona"


Ja to widzę tak:

przy Niemcach jest napisane jednoznacznie i ostatecznie, przy Polsce komentarz jest niejednoznaczny i pokazuje jakby stronniczość polskiego stanowiska, słowo "strona" może się komuś tak kojarzyć - czyli polskie stanowisko jest stronnicze, czyli NIEOBIEKTYWNE, jest pisane palcem po wodzie i jest "be!". 


„od przedstawienia różnych stron pomocnych w ustalaniu okoliczności”
„Pierwszą stroną będzie bohater zbiorowy – świadkowie.”
„Drugim bohaterem jest, umownie ją nazwijmy, strona niemiecka,”
„Trzecią stroną są polskie opracowania....””

Co widzimy?
Bo ja widzę, że strona niemiecka jest bohaterem. Nie wiem co prawda dlaczego, ale tak jest napisane. Świadkowie i Polacy są stroną, Niemcy – bohaterem. Informacja podprogowa?
Świetny przykład na mały sabotaż – nie sposób udowodnić, ale coś jest na rzeczy.....


Cały tekst opisuje sprawę reparacji jako coś nieoczywistego, np. w całym artykule jest tylko jedno zdanie, w którym jest mowa o tym, że Polska wysuwa roszczenia, ale też w trybie przypuszczającym

oczekiwanych przez polski rząd reparacji

 

Cały artykuł dotyczy sprawy polskich roszczeń, a nie domniemanych polskich roszczeń, ale redaktor traktuje je cały czas jakby właśnie "domniemane", operując sformułowaniami typu:

6220 mld zł reparacji od Niemiec. 
Oto ile to polskiego PKB, zadłużenia, eksportu
Gdyby kwota została przelana do polskiego budżetu,
6220 mld zł – jak ta kwota wygląda w odniesieniu do polskiej gospodarki?
byłyby
A jak to się ma do eksportu?
Tak zwana

po prostu cały czas "gdyba", pisze dookoła tematu, ani razu nie pisząc wprost np.:
"Polska żąda od Niemiec 6220 mld zł z tytułu odszkodowania za II Wojny Światowej"


W uproszczeniu, można by ten sposób komunikowania opisać tak:

"O niemcach padają twierdzenia, a o Polsce - tezy"

Ai:
"Twierdzenia to udowodnione zdania logiczne opisujące fakty", a
"Teza to główne twierdzenie, założenie lub opinia autora, która wymaga uzasadnienia (dowodzenia) za pomocą argumentów"

Twierdzenia to są
fakty, a
tezy to są
opinie kogoś - i z opiniami nie musimy się liczyć...

Czyli wg redaktora, Niemcy pokazują fakty, a "polska strona" - swoją opinię, choć w rzeczywistości jest dokładnie odwrotnie:

Polska strona prezentuje stanowisko oparte na prawie, a Niemcy powtarzają fałszywe opinie, o tym co jakoby było w latach powojennych.


Fakt powstania komisji i wykonania przez 5 lat obliczeń, raportu i uzyskania konkretnej kwoty świadczą o tym, że Polska reparacji będzie się domagać, a mimo to redaktor traktuje całe wydarzenie, jakby nie było pewne, czy do niego dojdzie.
Potem prezentuje (powtarza za Niemcami) stanowisko niemieckie wyrażone w niemieckiej gazecie - które jest zgodnie z interesem Niemiec (odmawia reparacji) -  i ostatecznie komentuje od siebie:

Społeczeństwo niemieckie jest jednak przekonane, że nawet jeśli Polacy wysunęliby jakieś roszczenia, to nie miałyby one podstawy prawnej.

I znowu, 
o niemieckim społeczeństwie JEDNOZNACZNIE, o Polakach - w trybie snucia fantazji - i to do czwartej potęgi...:

jest przekonane
nawet jeśli wysunęliby jakieś

tu mamy 4 "przypuszczenia":
nawet
jeśli
wysunęliby 
jakieś


Skąd pan redaktor wie, jakie przekonanie ma społeczeństwo niemieckie? Przytacza nam stanowisko gazety, czyli niemieckiego rządu, a nie społeczeństwa.

"przekonanie społeczeństwa niemieckiego" nijak się ma do "podstaw prawnych" - o tym, czy roszczenia są zasadne w świetle prawa - decydują fakty, dowody i paragrafy, a nie opinia społeczna. Dlaczego więc pan redaktor pisze nie na temat?

Polskie roszczenia określa słowami: "nawet jeśli Polacy wysunęliby jakieś" wkładając te słowa w usta niemieckiego społeczeństwa - bez powołania się na jakiekolwiek dane lub źródła w tym zakresie, a więc czyje to zdanie? Jego? Skąd je wziął? To jego zdanie?

Cały czas pisze w trybie przypuszczającym - na 5 wyrazów, cztery odnoszą się do spekulacji, czy jakaś sytuacja może się stać - "nawet jeśli Polacy wysunęliby jakieś" - i tak - jakby dotychczas żadnych roszczeń nie było - no, ale przecież raport właśnie przygotowano - to jak tak można pisać?


Ten tekst jest tak napisany, że ktoś niezaznajomiony z tematem zrozumie tylko jedno - "ie będziemy mieć reparcje".


Co się stanie, jak zadzwoni do takiego Czytelnika sondażownia i zada mu odpowiednio przygotowane pytania np.:


Niemieckie społeczenstwo jest przekonane, że reparacje zostały zapłacone w latach 60tych i Polska nie ma podstaw prawnych do roszczeń, nawet gdyby bardzo chciała. Jak uważasz:
Nawet jeśli Polacy wysunęliby jakieś roszczenia, to czy im się nie uda?


1. Kwestią zasadniczą jest, czy reparacje zostały już uregulowane. Niemcy twierdzą, że tak. Jak myślisz:
Należą im się, czy nie należą?

2. Żaden rząd niemiecki się na to nie zgodzi. Jak uważasz:
 Czy tak zwana "faktura dla Niemiec" coś da?

3. Pytanie zasadnicze jest, czy nie były już wypłacone, bo Niemcy mają zupełnie inne zdanie. Jak uważasz: Niemcy uważają, że reparacje już uregulowali?

4. Społeczeństwo niemieckie jest jednak przekonane, że nawet jeśli Polacy wysunęliby jakieś roszczenia, to nie miałyby one podstawy prawnej.


A potem widzisz afisze w gazetach, że niby ludzie nie chcą piniędzy i się zastanawiasz, skąd oni się tu wzięli....


Ja odnoszę silne wrażenie, że pana redaktora nie interesują polskie sprawy, polskie interesy, ani nawet przyszłość Polski. A on ma szóstkę dzieci, a taki Mikke ma ośmioro dzieci - jaka przyszłość je czeka? Kim zostaną i co będą tu robić? Wiesz, kogo to interesuje?

Ciebie.

Wygląda na to, że ani redaktorzy, ani politycy nie zrobią za ciebie pewnych rzeczy - tych, które chcesz, by były w Polsce.

Widzimy, że na zachodzie wcale nie jest lepiej niż u nas, obce kultury zaczynają tam dyktować warunki, nigdzie stąd nie wyjedziesz do "lepszego kraju", bo ten kraj jest tu -  i nie możesz przed tym uciec - musisz coś z tym zrobić.


za fb:
Małgorzata Gosiewska - Poseł do Parlamentu Europejskiego

12 stycznia ·

Poniższa statystyka pokazuje kraje z największą liczbą aresztowań za wypowiedzi w internecie. Wielka Brytania na czele niechlubnej listy państw represjonujących obywateli za słowa. To nie jest „moderacja treści” ani „ochrona użytkowników” – to uderzenie w wolność słowa i podstawowe prawa obywatelskie. Ponad 12 tysięcy przypadków w Wielkiej Brytanii, dalej m.in. Białoruś, Niemcy i Chiny. To nie są pojedyncze sytuacje, ale efekt systemowych działań państw wobec treści publikowanych w sieci.

Pamiętacie ACTA 2? Wtedy też słyszeliśmy, że „to tylko walka z nienawiścią” i że „uczciwi nie mają się czego bać”. W praktyce zaczyna się niewinnie: komentarz, wpis, udostępnienie – aż wolność słowa przestaje być fundamentem, a staje się problemem prawnym. Dziś temat wraca w innej formie jako #DSA. Warto zauważyć, że Karol Nawrocki nie poparł tych rozwiązań, wskazując na zagrożenia dla wolności słowa w internecie.





Dlatego należy dbać o Polskę, o Polaków, nie popadać w negatywne myślenie i stawiać opór takim pomysłom, jak z artykułu. 


Rób tyle, ile możesz - metodą małych kroków.






Groźba zamknięcia firmy, ultimatum 10% i wizyty panów z legitymacjami. Tak wyglądały początki rozwoju w Polsce i walka o przetrwanie FAKRO, która trwa latami.

youtube.com/shorts/nLLvg2GSr5Y










A ty?

Ile masz dzieci - i dlaczego tylko dwoje??



Demografia to też twoja broń.
















pl.wikipedia.org/wiki/Kolonizacja_na_prawie_niemieckim
pl.wikipedia.org/wiki/Ostsiedlung
facebook.com/watch/?v=1553162102648642
youtube.com/watch?v=qjSuk9flCHc
pl.wikipedia.org/wiki/Mieszko_I#

pl.wikipedia.org/wiki/Pomorze_(prowincja)
pl.wikipedia.org/wiki/Prusy_Zachodnie
pl.wikipedia.org/wiki/Prowincje_pruskie

historia.org.pl/2023/02/02/historia-ludnosci-polski-liczba-mieszkancow-polski-w-sredniowieczu-nowozytnosci-ii-rp-i-wspolczesnie/
naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C111482%2Cw-polsce-odkryto-slady-630-tys-palenisk-do-produkcji-wegla-drzewnego.html



money.pl/gospodarka/wielka-emigracja-z-niemiec-blisko-300-tys-osob-w-rok-tak-to-tlumacza-7250475220539776a.html
defence24.pl/wojna-na-ukrainie-raport-specjalny-defence24/zelenski-podal-liczbe-zabitych-to-polowa-realnych-strat

businessinsider.com.pl/gospodarka/6220-mld-zl-reparacji-od-niemiec-oto-ile-to-lat-polskiego-pkb-zadluzenia-eksportu/e8bly8l

pl.wikipedia.org/wiki/Teoria_wielkiej_podmiany

pl.wikipedia.org/wiki/Al-Idrisi

facebook.com/photo/?fbid=1262180589064858&set=a.201566175126310

youtube.com/shorts/nLLvg2GSr5Y




poniedziałek, 2 lutego 2026

Fałszywe mapy ukraińskie




Mapa Polski z okresu potopu szwedzkiego.


"O trafności określenia potop szwedzki może świadczyć ówczesna rycina rycina Eryka Dahlberga. Widać na niej ziemie polskie i litewskie, a tarczami herbowymi z koroną oznaczone zostały te miejsca, w który stacjonował w trakcie wojny polsko – szwedzkiej Karol Gustaw"

Źródło: Samuel von Pufendorf, Erik Dahlbergh, 1696, domena publiczna.



Opis:
"Auctior et correctior tabula chorographica Regni Poloniae vicinarumque regionum, ubi itinera, quae seren rex Sueciae Carolus Gustavus una cum exercitibus suis ab initio usque ad finem belli fecit [...] E. Dahlberg"
"Większa i dokładniejsza mapa chorograficzna Królestwa Polskiego i okolic, na której zaznaczono szlaki, którymi nieżyjący już król Szwecji Karol Gustaw ze swoimi wojskami przebył od początku do końca wojny [...] E. Dahlberg"

I ta sama mapa z ukraińskiej (?) strony fb: "Oryginalne mapy Original maps", która permanentnie pokazuje Polskę pokawałkowaną - autor celuje w ukazywaniu map "Ukrainy"w taki sposób, jakby to było państwo, a nie region i część Polski w XVII - XIX wieku.


"mapa 1"

Znam już trochę ten profil i wiem jak działa, widać, że na oryginalną mapę nałożono kolory, żeby podkreślić "małość" ówczesnej Polski, co ma korespondować z narracją o "starożytności" Ukrainy i jej "wielkości" sięgającej jakoby tzw. zakierzoni - celem jest "udowadniać" prawa banderowców do terenów Polski.

Nałożone kolory nawiązują do kolorystyki starych map tak jakby autor chciał, żeby jego "produkt" udawał autentyczny wyrób sprzed wieków - pokolorował także legendę i fragmenty po bokach.


Na tym profilu fb dominuje nieprzypadkowa jednostronna wybiórcza starannie dobrana narracja "obrazkowa" - "Ukraina", która była setki lat częścią Polski i  zawsze na starych mapach pokazywana jest jako REGION - na tej stronie urasta do rangi państwa i to istniejącego już w XVII wieku - co przecież nie jest prawdą.

Z reguły nie ma opisów, jest tylko jakby ilustrowane porównanie map regionu "Ukraina" z mapami Polski. Oglądając nieustanie taką narrację czytelnik nieuzbrojony w wiedzę, może odnieść mylne wrażenie, że dzisiejsza Ukraina od dawna była jakimś bytem pastwowym.

Tu inny przykład - mapa zamieszczona jako "zdjęcie w tle" tego facebookowego profilu:


"mapa 2"


Tu zaś kolorowa mapa ze strony zpe.gov.pl wyraźnie pokazująca rzeczywistość tego okresu:


Rzeczpospolita Obojga Narodów (łac. Res Publica Utriusque Nationis, lit. Abiejų Tautų Respublika), potocznie: Polska, I Rzeczpospolita lub Rzeczpospolita szlachecka – państwo złożone z Korony Królestwa Polskiego i Wielkiego Księstwa Litewskiego powstałe w roku 1569 na mocy unii lubelskiej.

To nie Korona prowadziła wojnę ze Szwecją, tylko cała Rzeczpospolita, król polski rządzący w tym okresie, Jan II Kazimierz Waza posiadał tytuł:

Ioannes Casimirus, Dei Gratia rex Poloniae, magnus dux Lithuaniae, Russie, Prussiae, Masoviae, Samogitiae, Livoniae, Smolenscie, Severiae, Czernichoviaeque; nec non Suecorum, Gothorum, Vandalorumque haereditarius rex, Rex Orthodoxus etc.
Jan Kazimierz, z Bożej łaski król Polski, wielki książę litewski, ruski, pruski, mazowiecki, żmudzki, inflancki, smoleński, siewierski i czernihowski, a także dziedziczny król Szwedów, Gotów i Wendów, Król Prawowierny.

W jakim celu administrator fejkowej strony "Oryginalne mapy" ukazuje nam granice Królestwa Polskiego w obrębie I RP, skoro mapa dotyczy wydarzeń dotyczących całej Rzeczpospolitej?

Czy jakby prezentował nam mapę Wielkiej Brytani, to też zaznaczyłby granice Angli - no i po co?  W jakim celu?

Gdyby ktoś zarzucił autorom tej strony, że fałszują historię, bo nie publikują ORYGINALNYCH map, tylko przetworzone, zawsze mogą odpowiedzieć: "ale oryginalne w tym sensie, że wytworzone przez nas i nikt inny takich nie ma, dlatego są takie wyjątkowe i oryginalne".


Zwracam uwagę, że nazwa tej strony opisana jest po polsku i po angielsku [Oryginalne mapy Original maps] - tak jakby jakiś Polak te stronę robił w celach EDUKACYJNYCH także w wersji angielskiej - ale opisy są po ukraińsku i angielsku, jak tutaj:


"mapa 3"

"Mapa 3", a właściwie plansza - jest całkowicie nieczytelna (szczególnie dla kogoś, kto nie rozeznaje się w geografii Polski), co w stoi w sprzeczności np. z tą pokazaną wyżej pokolorowaną mapą Eryka Dahlberga, gdzie starannie dobrano kolory.

Ja na tej "mapie" nie rozpoznaję żadnej miejscowości, bo jestem z Pomorza, ale sprawdziłem, że Лісько to Lesko. Na tej podstawie określiłem przybliżone terytorium, jakie pokazuje ta "mapa", jest ono mw. ograniczone miejscowościami: Kamionka-Szklary, Wolica, Lesko, Solinka.







Nie wiem, co to znaczy ten napis na planszy: "shidno-łemkowska" i nie mogę tego od ręki sprawdzić, bo to jest nieedytowalne (żeby skopiować do tłumacza), ale przecież obok w opisie napisano:
"Proukraiński organizm państwowy, którego celem było zjednoczenie z ZURL. Obejmował około 30 wsi łemkowskich, liczących prawie 18 tysięcy mieszkańców. Republika powstała 4 listopada 1918 roku i została zniszczona 24 stycznia 1919 roku w wyniku zbrojnej agresji Rzeczypospolitej Polskiej."

A więc chodzi o chwilową tzw. Łemko-Rusińską Republikę Ludową? Wiem, że coś takiego było, coś mi tam świta... Ale to ciekawe, bo wg wikipedii ŁRPL obejmowała większe terytorium: od Nowego Targu po Sanok.


The approximate extent of the territory whose southern parts were claimed by the Lemko Republic (yellow).




Jak widać strona fb "Oryginalne mapy" na swojej "mapie" ograniczyła się tylko do wschodniego fragmentu tego terytorium - czemu?

Ano temu, że to nie jest ŁRPL, tylko Republika Wschodnio-Łemkowska u naz zwana Komańczańską, o której pierwszy raz słyszę.



Jak widać "poruszanie się" użytkownika po tej stronie jest ściśle kontrolowane przez administratora, tj. w tekście (edytowalnym) nie ma nazwy RK, tylko ogólne "Proukraiński organizm państwowy" - dlaczego strona ukraińska, tak lubująca się w podkreślaniu domniemanej ukraińskości tych ziem i tak starannie przygotowująca fałszywe mapy pokazujące rozmieszczeniem ludności w I i II RP pod kątem etniczności, nie pozwala mi błyskawicznie - z automatu - zorientować się w sytuacji: co pokazuje plansza z "mapą 3"?

To nie jest indolencja administratora strony, to jest celowe przemyślane działanie. 

Nie pierwszy raz widzimy brak konsekwencji u werwolfa, a teraz tutaj... większość map na tej stronie jest zrobiona profesjonalnie, są bardzo ładnie wykonane i jest ich bardzo dużo, a niektóre, jak ta tutaj, są zrobione na kolanie... to nie przypadek - to celowe działanie - widocznie TERAZ, do jakiejś zadanej tezy,  jest potrzebna mapa niedbale wykonana...


Tak przy okazji - przykład mapy Polski z wikipedii dla Polaków:

Jak już kiedyś pisałem, trudno znaleźć w internecie mapy Polski z okresu świetności, które nie byłyby pokawałkowane rozbiorami, czy innymi granicami - tu np. mamy mapę, która wygląda jakby była zrobiona pod jakąś archaiczną grę online z lat 90tych - wygląda jak produkt amatorski (pewnie tak jest), a to przekłada się na wizerunek naszego państwa... mapa jest nieczytelna, nieestetyczna, zawiera odstręczające pstrokate kolory, niewłaściwe grubości czcionek i linii, które mocno szatkują całość... nie ma w internecie pięknych map Polski - trzeba będzie je dopiero stworzyć. 





Przypatrzmy się tej planszy z "mapą".

"Mapa 3" ukazuje wycinek jakiegoś terytorium z "tytułem": Rzeczpospolita Polska, od którego biegną dwie czerwone strzałki, podobne do rąk. Terytorium tu ukazane, to tylko niewielki skrawek terenu o długości ok. 40 km na kierunku wschód-zachód - co to jest w porównaniu z Polską... a mimo to strzałki nie biegną po prostu z północy, tylko są zagięte w stronę godła - "wyrastają" z niego jak ręce, tak jakby godło było osobą, która stoi za arkuszem mapy i wyciąga przed siebie ręce... skąd ja to znam?? Gdzie ja to widziałem?

Obok zaś wycinka, dominujący po prawej strony planszy, widnieje przekręcony w pion napis Zachodnioukraińska Republika Ludowa. Wszystko to napisane w cyrylicy, po ukraińsku, a nie po angielsku czy polsku, co nieznającym języka utrudnia zrozumienie treści - więc to chyba nie jest strona edukacyjna? Tylko po co opis z boku jest po angielsku?


Co przedstawia ta plansza? 



Co widzisz ty, a co widzi twój mózg? On widzi więcej...   
Patrzenie i widzenie to dwie różne sprawy.

Wzrokowo:

- kształt wycinka nawiązuje do kształtu Polski jak z przerobionej mapy Dahlberga z początku posta, widzimy więc mocno ściśniętą "Polskę" mniej więcej w jej rozpoznawalnym kształcie - także obecnym
- czerwona obwódka wokół poprowadzona jest "jak bądź" bez zgodności z czymkolwiek w geografii - jakby dziecko rysowało, brak profesjonalnego odwzorowania granic RK, które wyrysowano np. w wikipedii
- intensywny kolor czerwony kojarzy się z kolorem polskiego godła
- w środku mnóstwo czerwonych punktów jako oznaczenie miejscowości - jest ich więcej niż byś mógł zobaczyć na mapie w internecie, opisane są po ukraińsku, a także
- wiele flag w kolorach ukraińskich, szczególnie na środku wycinka układają się wzdłuż pionowej linii, jakby osi wycinka - jakby naśladują wstęgę Wisły - od Torunia do Gdańska, który jest kluczowy 
(w tym miejscu godło)- a może chodzi po prostu o linię podziału z Niemcami...
- u dołu i po lewej stronie widać czerwonawe szerokie linie jakby jakieś granice państw - nie wiadomo co to jest
- pod wycinkiem tabelka z opisem po ukraińsku - legenda i duża flaga ukraińska
- legenda do "mapy" i skrzyżowane miecze, czytam opis: 
zbrojne zitknienia z polskimi okupantami - znowu Polacy na swojej ziemi nazywani są okupantami..

Zauważ:

"mapa 3" graficznie pasuje do miedziorytu - "Alegoria rozbioru Polski" - autorstwa Noëla Le Mire'a na podstawie rysunku Jeana-Michela Moreau'a.
Na ilustracji uwidoczniono, patrząc od lewej: Katarzynę II, króla Polski Stanisława II Augusta, Józefa II Habsburga i króla Prus Fryderyka II.

Szczególnie czerwone strzałki u góry "mapy" powtarzają kierunek i proporcje rąk wskazujących na mapę, a postać Fryderyka II króla Prus po prawej stronie optycznie pokrywa się z odwróconym napisem. 
Fryderyk na rysunku wskazuje szpadą Gdańsk, który jest kluczowy.



Przyjrzyj się postaci Katarzyny:
- suknia (płat tkaniny) zakrywająca nogi = flaga ukraińska (płat tkaniny), a
- profil jej głowy odwzorowuje szeroki czerwonawy łuk podobny do oznaczania granicy na mapie





Przekopiowałem niektóre elementy rysunku na "mapę 3" - narzędzie "szybkie zaznaczanie" pozwala zaznaczyć i skopiować razem elementy, które nie leżą bezpośrednio obok siebie - tak właśnie zrobiłem z rękami: Poniatowskiego i Józefa II, które na "mapie 3" są czerwonymi strzałkami. 

Pasują idealnie.

Także postać Katarzyny, "siedząca" na ukraińskiej fladze, bardzo dobrze wpasowuje się w profil dolnej granicy "mapki" i dziwny czerwonawy łuk - który już nie jest dziwny, bo teraz wiemy po co został wrysowany...






I nad tym wszystkim napis: Respublika Polsza.

Rozumiesz, co tu się dzieje?

To jest napaść.

Plansza nawiązuje bezpośrednio do miedziorytu - "Alegoria rozbioru Polski" - i sama jest alegorią: miksuje ze sobą rysunkek Moreau'a i fragment dzisiejszej Polski i wizerunek Polski wyłaniający się z map przedstawianych na tym profilu, czyli co robi?

Poddaje ją rozbiorowi. 

To jest robota niemieckiej agentury z Ukrainy (tam nazywana banderowcami), która ma oddziaływać podprogowo na ludzkie umysły - ma was i innych programować na kolejny rozbiór.




Przegląd od AI:

Programowanie neurolingwistyczne (NLP) to zestaw technik komunikacji i pracy z wyobrażeniami, mający na celu zmianę wzorców myślenia i zachowania. Wykorzystuje kotwienie, metafory i trans, aby wpływać na stany emocjonalne i eliminować ograniczenia, co znajduje zastosowanie w rozwoju osobistym, biznesie oraz psychoterapii.
 NLP (Neuro-Linguistic Programming) skupia się na programowaniu umysłu poprzez język i interakcje, aby osiągnąć pożądane rezultaty.


Kluczowe techniki: 

Kotwienie: Tworzenie silnych powiązań między bodźcem (dźwięk, dotyk) a stanem emocjonalnym, co pozwala przywoływać pożądane stany.
Linia czasu: Praca nad percepcją przeszłych i przyszłych doświadczeń w celu zmiany ich wpływu na teraźniejszość.
Metafory: Zmiana perspektywy poprzez wykorzystanie opowieści i metafor do przeprogramowania ograniczających przekonań.
Trans (hipnoza): Wprowadzenie w stan relaksu, w którym umysł jest bardziej podatny na sugestie i zmiany. [piękne mapy, ekscytacje narratora i jego opowieści "historyczne" czytane przy kawie mogą stwarzać stan zbliżony do relaksu - MS]
Zastosowanie: Metody te są używane przez liderów, trenerów i terapeutów do poprawy charyzmy, radzenia sobie z bezsennością, nałogami oraz podnoszenia pewności siebie.
Efekty: Zmiana słownictwa i sposobu myślenia wpływa na strukturę neurologiczną, co prowadzi do głębokich transformacji osobistych.
 
Warto odróżnić NLP od neurobiologii (dziedziny naukowej badającej układ nerwowy) oraz neurohackingu (metod optymalizacji pracy mózgu).






Jeszcze odnośnie rysunku Jeana-Michela Moreau'a - w wikipedii dla Polaków nazywa się on:

Kołacz królewski (fr. Le gâteau des rois) podczas gdy w innych wersjach językowych (są tylko 4): ciasto królewskie po francusku i niemiecku, Трофейний торт po ukraińsku, po angielsku The Troelfth Cake (also The Twelfth Cake, The Royal Cake, The Cake of Kings) - co ciekawe, nie ma wersji rosyjskiej...

Angielskie Troelfth jest chyba nieprzetłumaczalne i w wynikach pokazuje się zawsze w kontekście ww. rysunku, a Twelfth to "dwunasty" :

ang wiki:
Ciasto królewskie, znane również jako ciasto trzech króli lub ciasto niemowlęce, to ciasto kojarzone w wielu krajach z Objawieniem Króle, czyli obchodem Wieczóru Trzech Króli po Bożem Narodzeniu. Tradycyjnie przygotowywano ją z ciasta brioche, w większości przypadków ukryta była fève (dosł. "fasola fawy"), taka jak figurka przedstawiająca Dzieciątko Chrystus.  Po pokrojeniu ciasta ten, kto znajdzie fève w swoim kawałku, wygrywa nagrodę. 

Kołacz (psł. kolačь) – słowiańskie pieczywo obrzędowe o kolistym kształcie, drożdżowy placek, wieniec lub bochenek uformowany z przeplatanych ze sobą wałków lub zdobiony licznymi mniejszymi kółkami. Kołacze wyrabiano z mąki pszennej lub żytniej. Podawano je często na weselach – zwyczaj ten zachował się w niektórych regionach Polski do dzisiaj.

Tort – bogato zdobione ciasto deserowe, najczęściej biszkoptowe, przekładane masą.
Ojczyzną tortów najprawdopodobniej są Włochy. W Polsce pojawiły się po raz pierwszy na dworze królowej Bony. W Polsce upowszechnił się zwyczaj pieczenia tortu na specjalne okazje, jak urodziny, wesele. Bardzo podobne ciasta np. w języku angielskim nie są nazywane tortami (torte), a ciastami (birthday cake, wedding cake).


Skoro torty znane są w Polsce od czasów Bony, to dlaczego rysunek nazywany jest "kołaczem"? Czyżby jakiś rebus na KOŁO?





-------

tohistoria.pl

Według jednego z przekazów, król Prus Fryderyk II słynący z ironicznych spostrzeżeń miał przyrównać pierwszy rozbiór Polski z średniowieczną tradycją spożywania w święto Trzech Króli specjalnego ciasta – tzw. tortu królewskiego. W czasie rzeczonej uczty porcję dzielono na tyle porcji, ile było osób przy stole, a jeden kawałek pozostawiano dla nieznanego wędrowca. Wewnątrz ciasta znajdowało się ziarno fasoli, a osoba, która na nie natrafiła, powinna w nadchodzącym roku cieszyć się szczęściem i otrzymywała tytuł króla święta. Dla władcy Prus zwyczaj dzielenia się ciastem skojarzył się z rozbiorem ziem polskich między króla, carycę i cesarza.

Znany pisarz i filozof epoki oświecenia – Wolter przesyłając Fryderykowi II w październiku 1772 roku gratulacje z okazji odniesionego sukcesu pisał o rozbiorze Polski w następujący sposób : „To rzeczywiście królewski kołacz, a fasolka została podzielona na trzy części”. W ówczesnej Europie stanowisko krytyczne wobec rozbiorów było wówczas dość rzadko spotykane, także z uwagi na propagandę państw zaborczych. Prezentował je m.in. francuski filozof oświeceniowy Jean Jacques Rousseau. Sposób działania mocarstw wywołało sprzeciw także Jeana Michela Moreau – paryskiego malarza i rysownika, a także autora ilustracji do Wielkiej encyklopedii francuskiej. Był on autorem wielu prac, w tym szkicu zatytułowanego „Ciasto trzech króli”, nazywanego w Polsce „Kołaczem królewskim”.

Scena uwieczniona na rycinie miała na celu wzbudzić nie tylko zainteresowanie, lecz zainteresować odbiorców sytuacją Polski. W niedługim czasie, wzorując się na rysunku artysty, rytownik Nicolas Noël Le Mire wykonał miedzioryt, który można było powielać w setkach egzemplarzy. Przez to, „Kołacz królewski” miał szansę dotrzeć szerokiego grona odbiorców. Rycina zdobyła wielką popularność już w roku jej powstania, jednak nie odbyło się to bez problemów. W niektórych państwach wydano zakaz jej rozpowszechniania. Z kolei we Francji, starającej się w tym czasie uniknąć konfliktu z państwami zaborczymi, miedzioryty Le Mire’a objęto cenzurą. Na szczęście, przed tym jak artyście nakazano zniszczyć matrycę do powielania swojego dzieła, zdołał on wykonać znaczną liczbę egzemplarzy.


"Na szczęście" ??
"nie bez problemów ?
"wielką popularność" ??

Co to znowu za redaktór pisał?? Cóż za ekscytacja, jaki entuzjazm...

I dalej...


Dzieło stworzone wysiłkiem Moreau i Le Mire’a w niedalekim odstępie czasowym doczekało się wielu kopii i interpretacji. I tak w Wielkiej Brytanii powstała rycina, na której wśród gości zgromadzonych u stołu z tortem królewskim znajduje się władca Francji – Ludwik XV, a za plecami monarchów stoi sułtan turecki wygrażający im szablą.

Tytułem „Kołacz królewski” określa się także wersję ryciny, której autorem był Johannes Nilson. Jednak jego dzieło znacząco różni się od francuskiego miedziorytu. Zgromadzeni monarchowie zdają się być w radosnych nastrojach, jak gdyby prowadzili towarzyską rozmowę. Widzom ukazuje się król Stanisław August Poniatowski, który z zadowoleniem pokazuje dokumenty potwierdzające legalność rozbioru. 

Odbiorca scenki uwiecznionej na miedziorycie z pewnością nie odbierał wydarzeń z 1772 roku jako złamania prawa czy tragicznego dla Rzeczpospolitej aktu przemocy. Wprost przeciwnie – mógł on dojść do wniosku, że władcy Rosji, Prus i Austrii w porozumieniu z królem Polski dokonali zmiany granic, przywracając naturalny porządek w Europie i zażegnując historyczne spory terytorialne.

Michał Aściukiewicz





Zauważ, że produkty z fejkowego konta fb korespondują np. z tym:

Prawym Okiem: Symboliczna parada niemieckich flag

„Symboliczne parady czołgów”. A może on wie co mówi? Symbolicznie niemieckie czołgi wjechały do Polski - po podboju przez niemiecką 5 kolumnę. Poniżej: niemieckie wojska na Wiśle. 
Po co im tyle FLAG????
Flaga z orłem nazywa się: Flaga służb państwowych (Bundesdienstflagge) i jej użycie jest ściśle obwarowane przepisami. 
CZY TO MOŻE Dzień Jedności Niemiec ????

Prawym Okiem: Flaga kaszubska
Prawym Okiem: Propaganda
Prawym Okiem: Nazistowskie korzenie barw białoruskiej opozycji
Prawym Okiem: Czarne - białe - czerwone







Nie śpij.


Mamy do wygrania II Wojnę Światową.
Mamy do wygrania wojnę z Niemcami.



Wygrajmy wojnę z Niemcami.













"Res Publica Utriusque Nationis" z łaciny:

utriusque - "obojga"

etriusque - "i więcej"  - automatyczny tłumacz gogla
etriusque - "i każdego" alternatywnie: "oraz każdego" - wg deepl.com

etrusque - "etruski"

brakuje tylko "i"... 







-------------




zpe.gov.pl/a/rzeczpospolita-wojuje-xvi/xvii-w/D5K5GQMqQ
wbc.poznan.pl/dlibra/publication/533617/edition/473402?language=pl
raremaps.com/gallery/detail/6262
pl.wikipedia.org/wiki/Kołacz_królewski
en.wikipedia.org/wiki/King_cake
pl.wikipedia.org/wiki/Tort
tohistoria.pl/tajemnicze-dzielo-dotyczace-i-rozbioru-polski-czym-jest-i-co-przedstawia-kolacz-krolewski/
en.wikipedia.org/wiki/Twelfth_cake
pl.wikipedia.org/wiki/Kołacz_(pieczywo)
pl.wikipedia.org/wiki/Lesko
en.wikipedia.org/wiki/Lemko_Republic
pl.wikipedia.org/wiki/Zachodnioukraińska_Republika_Ludowa
uk.wikipedia.org/wiki/Команчанська_Республіка
pl.wikipedia.org/wiki/Podział_administracyjny_Polski_(1944–1975)#1957–1975
pl.wikipedia.org/wiki/Rzeczpospolita_Obojga_Narodów
pl.wikipedia.org/wiki/Jan_II_Kazimierz_Waza