Maciej Piotr Synak


Od mniej więcej dwóch lat zauważam, że ktoś bez mojej wiedzy usuwa z bloga zdjęcia, całe posty lub ingeruje w tekst, może to prowadzić do wypaczenia sensu tego co napisałem lub uniemożliwiać zrozumienie treści, uwagę zamieszczam w styczniu 2024 roku.

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ekonomia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ekonomia. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 17 lutego 2026

Powraca "nadmiarowy zysk"...

 

W dzisiejszym świecie 25 miliardów złotych można z rękawa wytrząsnąć na poczekaniu... 

A jak tam moje ogłoszenie?





przedruk



dorzeczy.pl

"Wiem skąd wziąć na szybko 25 mld zł". Morawiecki zaskakuje


Były premier był w poniedziałek gościem Kanału Zero. Mateusz Morawiecki mówił m.in. o gospodarce i coraz większych problemach na rynku pracy. W pewnym momencie polityk PiS zaskoczył swoim stwierdzeniem, że wie, skąd "wziąć na szybko 25 mld zł".

– Widział pan parę dni temu ogłoszony łączny wynik sektora bankowego? Zyski na poziomie 50 mld zł. Średniorocznie jakie były zyski sektora bankowego? 13, 14, 15 mld. Załóżmy, że nawet 20 mld to zysk sektora bankowego, który można nazwać godziwym. Załóżmy to jest 30 mld nadmiarowego zysku. Co zrobił minister finansów, dlaczego opodatkował ich w tak niewielkiej skali? Proponowałem, żeby był podatek bankowy, który wiązałby się ze zwrotem z kapitału. Mielibyśmy w budżecie 25 mld – wyjaśnił Morawiecki.

Polityk zadeklarował, że jeśli w Sejmie będzie rozpatrywana propozycja opodatkowania sektora bankowego, wtedy cały klub PiS "wesprze PO".




Na czym zarabiają banki?


Ai Gemini 3
odpowiedź - "myślący" (nie "szybki")


Banki to specyficzne przedsiębiorstwa, które zamiast towarów „sprzedają” pieniądz i zaufanie. Choć wydaje się, że głównie pobierają opłaty za prowadzenie konta, ich prawdziwe zyski płyną z zupełnie innych źródeł.

Oto główne filary, na których zarabiają banki:

1. Marża odsetkowa (Główny motor zysków)

To absolutna podstawa. Banki działają jako pośrednicy: pożyczają pieniądze od Ciebie (depozyty) i oddają je komuś innemu (kredyty).

Jak to działa: Tobie bank płaci np. 2% na lokacie, a komuś innemu pożycza te same pieniądze na 8% w formie kredytu gotówkowego.
Zysk: Różnica między tymi wartościami to wynik z tytułu odsetek. W Polsce, przy wysokich stopach procentowych, jest to obecnie najbardziej dochodowa część ich biznesu.

2. Prowizje i opłaty (Non-interest income)

To wszystko, co widzisz w cennikach i co czasem irytuje przy przeglądaniu wyciągu:
Prowadzenie konta i karty: Stałe opłaty miesięczne.
Wypłaty z bankomatów: Szczególnie tych „obcych”.
Przelewy ekspresowe i zagraniczne (SWIFT): Tu marże bywają bardzo wysokie.
Prowizje za udzielenie kredytu: Opłata startowa, którą płacisz już na początku brania pożyczki.

3. Interchange, czyli zysk z Twoich zakupów


Za każdym razem, gdy płacisz kartą w sklepie, bank (wystawca karty) otrzymuje ułamek kwoty tej transakcji. Choć pojedyncza opłata jest mała (część procenta), to przy milionach transakcji dziennie zamienia się w gigantyczne sumy.


4. Sprzedaż produktów dodatkowych (Bancassurance)

Banki to świetni sprzedawcy. Często oferują Ci kredyt pod warunkiem wykupienia ubezpieczenia (na życie, od utraty pracy, mieszkania). Bank otrzymuje od ubezpieczyciela sowitą prowizję za każdego „pozyskanego” klienta.

5. Operacje walutowe (Spread)


Jeśli masz konto walutowe lub płacisz kartą za granicą, bank zarabia na spreadzie – czyli różnicy między kursem kupna a sprzedaży waluty. Kursy bankowe są zazwyczaj mniej korzystne niż te w kantorach internetowych właśnie po to, by bank mógł na tym zarobić.

6. Inwestycje własne

Banki nie trzymają wszystkich pieniędzy w skarbcach. Nadwyżki finansowe inwestują m.in. w obligacje skarbowe. Państwo płaci bankom odsetki za to, że te pożyczają mu pieniądze.

Ciekawostka: W ostatnich latach polskie banki notowały rekordowe zyski (liczone w dziesiątkach miliardów złotych), co wynikało głównie z dużej różnicy między tym, jak wysoko oprocentowane były kredyty, a jak nisko – zwykłe rachunki bieżące klientów.

Czy chciałbyś, abym porównał dla Ciebie aktualne oferty kont pod kątem najniższych opłat, czy może interesuje Cię, jak sprawdzić realny koszt Twojego kredytu?



Z czego składa się zysk banków na terenie Polski:
podaj w ujęciu procentowym, z oprocentowania kredytów, z inwestycji, inne:


Ai Gemini:

Zysk polskich banków jest obecnie rekordowy, a jego struktura opiera się głównie na tzw. wyniku odsetkowym, który w ostatnich latach gwałtownie urósł dzięki wysokim stopom procentowym. Poniżej przedstawiam zestawienie oparte na najnowszych danych NBP i KNF za rok 2025 (podsumowanym w lutym 2026 r.) oraz za rok 2024.


Struktura przychodów operacyjnych banków w Polsce (ujęcie procentowe)

Większość zysku banków pochodzi z różnicy między tym, co płacą nam za depozyty, a tym, co pobierają od kredytobiorców i państwa (z obligacji).

Źródło przychoduUdział (%)Kluczowe składniki
Wynik z tytułu odsetek~80% – 82%Oprocentowanie kredytów (hipoteczne, gotówkowe), przychody z obligacji skarbowych.
Wynik z opłat i prowizji~15% – 18%Opłaty za prowadzenie kont, karty, przelewy, prowizje od sprzedaży ubezpieczeń i funduszy.
Inwestycje i operacje finansowe~1% – 3%Handel walutami (FX), wycena papierów wartościowych, dywidendy.
Pozostałe przychody~1%Przychody operacyjne, sprzedaż składników majątku.


Ja nie wiem, czy Gemini napisał mi prawdę, nie umiem ocenić podanych przez niego wartości, ale jeśli tak, jeśli to prawda, to wygląda na to, że banki żyją prawie wyłącznie z "opodatkowania" społeczeństwa.


Jeżeli banki zarobiły 50 mld złotych, to znaczy że zyskały:

- z opłat za prowadzenie konta itp. 15% ======  7,5 miliarda złotych
- z oprocentowania kredytów - 80% =========  40 miliardów złotych
- a innej działalności - 5% ================= 2,5 miliarda złotych


Myślę, że kwota 2,5 miliarda złotych rocznie, to całkiem niezły zarobek, a ty Czytelniku jak myślisz?

Tytułem wtrętu - opinia Ai Gemini:


Miliardy to liczby, które trudno ogarnąć ludzkim umysłem. Oto kilka przykładów, co te 50 miliardów oznacza w praktyce:

Gdybyś chciał odliczyć 50 miliardów sekund, zajęłoby Ci to około 1 585 lat. Zacząłbyś w czasach upadku Cesarstwa Rzymskiego, żeby skończyć dzisiaj.
Gdybyś ułożył 50 miliardów złotych w samych banknotach 100-złotowych jeden na drugim, powstałaby wieża o wysokości około 50 kilometrów. To ponad 5 razy wyżej niż latają samoloty pasażerskie i 6 razy wyżej niż Mount Everest.
Za 50 miliardów złotych mógłbyś kupić około 500 najnowocześniejszych pociągów Pendolino lub sfinansować budowę ok. 1000 kilometrów autostrad w Polsce.

Skala zysków bankowych

Jeśli te 50 mld zł zestawimy z Twoim poprzednim pytaniem o 15% (czyli 7,5 mld zł), to widzimy, że banki obracają sumami, które są w stanie realnie "poruszyć" całą gospodarką kraju. Dla porównania, cały program 800+ kosztuje rocznie ok. 65-70 mld zł. Zyski banków (te 50 mld zł) są więc bliskie sfinansowaniu niemal całego tego programu socjalnego.

Czy chciałbyś, abym przeliczył te 50 miliardów na jakąś inną konkretną rzecz (np. ile to średnich pensji w Polsce)?


50 miliardów złotych ($50\,000\,000\,000$ zł) to kwota, która wymyka się codziennemu doświadczeniu.
Abyś mógł poczuć jej realną wagę, przeliczyłem ją na kilka konkretnych wartości, opierając się na danych z początku 2026 roku.

1. Przeciętne wynagrodzenia

Przyjmijmy, że średnie miesięczne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw wynosi obecnie ok. 8 500 zł brutto (ok. 6 200 zł „na rękę”).
Miesięczne pensje: Za 50 miliardów złotych można by wypłacić prawie 6 milionów (5 882 353) przeciętnych miesięcznych pensji. To tak, jakbyś wypłacił pensję każdemu pracującemu mieszkańcowi Warszawy, Krakowa, Łodzi i Wrocławia razem wziętych.
Lata pracy: Jedna osoba zarabiająca średnią krajową musiałaby pracować na taką kwotę przez niemal 490 000 lat. Musiałaby zacząć pracę w epoce kamienia łupanego, na długo przed pojawieniem się Homo sapiens.


2. Skala "na każdego Polaka"

Gdybyśmy podzielili te 50 miliardów między wszystkich mieszkańców Polski (ok. 38 milionów osób):
Każdy Polak – od noworodka po seniora – otrzymałby jednorazowo około 1 315 zł.
Dla czteroosobowej rodziny oznaczałoby to nagły zastrzyk gotówki w wysokości ponad 5 200 zł.

3. Nieruchomości i inwestycje

Jeśli spojrzymy na to przez pryzmat dużych zakupów:
Mieszkania: Przyjmując średnią cenę solidnego mieszkania w dużym mieście na poziomie 1 000 000 zł, za 50 miliardów można by kupić 50 000 takich mieszkań. To wystarczyłoby, aby zbudować i w pełni opłacić nowe miasto wielkości np. Legnicy czy Jaworzna.

Złoto: Przy obecnych cenach kruszcu, mógłbyś za to kupić około 140-150 ton czystego złota. To tyle, ile waży niemal 30 dorosłych słoni afrykańskich.

Jak to się ma do zysków banków?
Skoro banki zarabiają rocznie właśnie około 50 miliardów (przed opodatkowaniem i rezerwami), oznacza to, że każdego dnia ich „licznik” zysku bije o około 137 milionów złotych.
To pokazuje, jak potężną siłę nabywczą ma ten sektor i dlaczego rządy tak chętnie nakładają na niego specjalne podatki (jak podatek bankowy) – nawet niewielki procent z tak gigantycznej kwoty zasila budżet miliardami.

Czy chciałbyś, abym sprawdził, jak te 50 miliardów zysku sektora bankowego wypada na tle zysków innych gigantów, np. Orlenu czy największych spółek technologicznych z USA?


Dane opieram na raportach za rok 2025 i prognozach na początek 2026 roku (przy kursie dolara ok. 3,56 zł).

1. Polski pojedynek: Banki vs Orlen
Orlen to największa firma w Polsce, ale jak wypada na tle wszystkich banków?
Zysk całego sektora bankowego (2025): ok. 48,7 mld zł (netto).
Zysk netto Orlenu (2025): szacowany na ok. 20 mld zł.

Wniosek: Cały sektor bankowy zarabia ponad 2,5 raza więcej niż największy polski koncern przemysłowy. To pokazuje, że „produkcja pieniądza” i obsługa długów są w Polsce obecnie bardziej dochodowe niż handel paliwami i energetyka.


2. Skala globalna: Banki vs Giganci z USA (Big Tech)

Tu wchodzimy w zupełnie inne rzędy wielkości. Przeliczmy zyski amerykańskich gigantów na złotówki, aby zobaczyć przepaść:
FirmaRoczny zysk netto (USD)Roczny zysk netto (PLN)Porównanie do polskiej bankowości
Apple$112 mld~400 mld zł8x więcej niż wszystkie polskie banki razem wzięte
Microsoft$102 mld~363 mld zł7x więcej niż polskie banki
Google (Alphabet)$90 mld~320 mld zł6,5x więcej niż polskie banki
Co to oznacza?
Jeden Apple zarabia w ciągu roku tyle, co wszystkie polskie banki przez 8 lat. Zysk Apple z jednego kwartału (3 miesiące) jest niemal dwukrotnie wyższy niż roczny zysk wszystkich banków w Polsce.

3. Skala "Dniówki" (Ile zarabiają na czysto w jeden dzień?)
Jeśli podzielimy roczne zyski przez 365 dni, otrzymamy kwoty, które te firmy odkładają "do świnki skarbonki" każdego ranka:

Polska rodzina (średnia): ok. 200–300 zł (oszczędności).
Orlen: ok. 55 mln zł dziennie.
Wszystkie polskie banki: ok. 134 mln zł dziennie.
Apple: ok. 1,1 miliarda zł dziennie.

Podsumowanie

W polskiej skali 50 miliardów złotych to potężna siła, która pozwala bankom na finansowanie całej gospodarki i płacenie ogromnych podatków. Jednak w skali globalnej, zyski całego naszego sektora finansowego ($14 mld USD) to zaledwie „kieszonkowe” dla firm takich jak Microsoft czy Apple, które w tym samym czasie zarabiają kwoty przekraczające $100 mld USD.

Czy chciałbyś, abym sprawdził, jak te zyski przekładają się na giełdę – czyli ile musiałbyś zainwestować w akcje banków, żeby „uszczknąć” dla siebie kawałek z tych 50 miliardów?


Osiągnięto limit modelu myślącego
Limit zostanie zresetowany 17 lut, 12:07. Do tego czasu odpowiedzi będą korzystać z innych modeli.


Chyba silnik się zatarł...






Ai Gemini cd.:

Szczegółowa analiza źródeł

- Oprocentowanie kredytów i obligacji (Lwia część zysku): To absolutny fundament. W 2025 roku przychody odsetkowe sektora wyniosły ok. 175 mld zł, przy kosztach odsetkowych (czyli tym, co banki wypłaciły klientom na lokatach) na poziomie zaledwie 66 mld zł.
- Warto zauważyć, że banki zarabiają nie tylko na kredytach dla obywateli, ale w ogromnej mierze na obligacjach skarbowych, które stanowią blisko 1/3 ich aktywów.
- Prowizje i opłaty (Stabilna baza): Mimo że procentowo ten udział wydaje się mniejszy, kwotowo są to gigantyczne sumy (ponad 27 mld zł w 2025 r.). Banki coraz częściej przerzucają ciężar zarabiania na prowizje, gdy spodziewają się spadku stóp procentowych, aby ustabilizować wyniki.
- Inwestycje (Zmienna składowa): Dochody stricte inwestycyjne (np. z obrotu akcjami czy skomplikowanymi instrumentami) są w polskiej bankowości tradycyjnej (komercyjnej) relatywnie niskie. Większość "inwestycji" banku to po prostu bezpieczne lokowanie nadwyżek w obligacjach NBP lub państwowych, co i tak trafia do koszyka "wynik odsetkowy".

Co "zjada" te zyski?

Choć przychody są rekordowe, na ostateczny zysk netto (który w 2025 r. wyniósł ok. 48,7 mld zł) wpływ mają też potężne odpisy:

- Rezerwy na kredyty frankowe: To wciąż miliardy złotych rocznie odejmowane od wyniku.
- Podatek bankowy: Polska ma jeden z najwyższych podatków od aktywów w Europie.
- Koszty ryzyka: Odpisy na kredyty, które nie są spłacane (tzw. "złe długi").

Czy chciałbyś, abym przygotował dla Ciebie porównanie, jak te zyski zmieniały się na przestrzeni ostatnich 5 lat?


Daj mi porównanie za ostatnie 70 lat.


Porównanie zysków banków na przestrzeni 60 lat (1966–2026) to fascynująca podróż przez trzy zupełnie różne światy ekonomiczne. Musimy jednak zacząć od ważnego zastrzeżenia: bezpośrednie zestawienie kwot w złotówkach z 1956 i 2026 roku jest niemożliwe ze względu na denominację (1995 r.), hiperinflację lat 90. oraz całkowitą zmianę ustroju.

Zamiast jednej tabeli z liczbami, przygotowałem zestawienie er bankowości, które pokazuje, jak zmieniał się model zarabiania:


1. Era Planisty (1956–1989): "Zysk nie był celem"

W PRL banki (głównie monobank NBP oraz PKO i Pekao) nie działały dla zysku w dzisiejszym rozumieniu.
Na czym zarabiały:
Nie zarabiały – były dystrybutorami gotówki zgodnie z planem rządu. Odsetki były symboliczne i często niższe niż inflacja.
Główny model: Finansowanie deficytowych przedsiębiorstw państwowych.
Wynik: Liczył się "bilans narodowy", a nie dywidenda dla akcjonariuszy.


2. Era Transformacji i "Dzikiego Zachodu" (1990–2004)

Narodziny nowoczesnej bankowości komercyjnej w Polsce.
Na czym zarabiały: Na gigantycznych spreadach walutowych i ogromnym popycie na jakikolwiek kredyt. W latach 90. oprocentowanie kredytów potrafiło wynosić kilkadziesiąt procent.
Zyski: Bardzo zmienne. Wiele banków upadało lub było przejmowanych (tzw. proces sanacji).
Kluczowy moment: Wejście kapitału zagranicznego, który przyniósł technologię (karty, bankomaty).


3. Złota Era i Boom Hipoteczny (2004–2020)

Polska wchodzi do UE. Banki stają się stabilnymi maszynami do zarabiania.
Na czym zarabiały: Głównie na kredytach hipotecznych (w tym słynnych "frankach") oraz opłatach i prowizjach. To czas, kiedy bankowość detaliczna w Polsce stała się jedną z najnowocześniejszych na świecie.
Zyski: Stabilny wzrost od ok. 5-8 mld zł (rocznie w całym sektorze) na początku lat 2000. do ok. 13-15 mld zł przed pandemią.
Ryzyko: Narastający problem kredytów CHF, który zaczął "podgryzać" wyniki pod koniec tej ery.


4. Era Rekordów i Fiskalizmu (2021–2026)


Czas ekstremalnych skoków wyników finansowych.
Na czym zarabiają: Na wysokich stopach procentowych (marża odsetkowa) oraz obligacjach skarbowych.
Zyski (Nominalne):

2021: Powrót do formy po pandemii (ok. 9 mld zł).
2023-2025: Rekordowy wystrzał. W 2025 r. zysk netto sektora oszacowano na ok. 48,7 mld zł.
2026 (Prognoza): Spadek do ok. 30-35 mld zł ze względu na podwyższony podatek CIT (30%) oraz niższe stopy procentowe.


Porównanie modeli biznesowych (Ewolucja)

CechaPRL (1956-1989)Transformacja (1990-2004)Nowoczesność (2005-2020)Obecnie (2021-2026)
Główny klientPaństwowe fabrykiPrzedsiębiorcy, importerzyKowalski (Hipoteki)Państwo (Obligacje) + Kowalski
Dominujące źródłoDotacje celoweSpready walutoweProwizje i marżeMarża odsetkowa (stopy %)
TechnologiaMaszyna do pisaniaPierwsze PC, czekiMobile banking, BLIKAI, chmura, automatyzacja
Główny hamulecBrak kapitałuInflacja i upadkiKredyty frankowePodatki i rezerwy prawne

Podsumowanie: Czy banki zarabiają dziś więcej niż kiedyś?


Tak, realnie i nominalnie. Nawet po uwzględnieniu inflacji, obecne zyski (ok. 45-50 mld zł rocznie) są najwyższe w historii polskiej bankowości. Wynika to z faktu, że banki stały się ogromnymi instytucjami, które obsługują niemal każdego dorosłego Polaka i są głównym "kredytodawcą" polskiego rządu poprzez skupowanie obligacji.

Czy chciałbyś, abym sprawdził dla Ciebie, jak na tle tych miliardowych zysków wyglądają obecnie Twoje szanse na tańszy kredyt lub lepszą lokatę?

Nie, dzięki.

------



Jak widać, "25 miliardów rocznie" jest kwotą jak najbardziej realistyczną...



businessinsider:

Polskie banki skokowo urosły

Mowa o wyraźnym wzroście skali działalności banków. Polski sektor bankowy nie jest już tym samym co jeszcze kilka lat temu. To zdecydowanie większa branża, a świadczą o tym puchnące aktywa. Tak jak firmy niefinansowe zwiększają moce produkcyjne, co ma przełożyć się później na wzrost przychodów, tak banki zwiększają swoje aktywa. Z danych KNF wynika, że na koniec listopada 2025 r. były warte 3,64 bln zł. To oznacza, że od końca 2019 r. (ostatni "zwykły" rok przed pandemią) urosły — czyli przez prawie sześć pełnych lat o 82 proc.




Polski sektor bankowy mocno urósł w ostatnich latach i to pomimo słabości kredytów. | opracowanie businessinsider.com.pl na podstawie danych KNF


I choć można dyskutować o tym, że struktura aktywów polskich banków jest niezadowalająca z punktu widzenia polskiej gospodarki (ale też samych instytucji finansowych), bo zmalał w ich bilansach udział kredytów dla firm i gospodarstw domowych, to przyrost aktywów o 1,64 bln zł ogromnie przyczynia się do potencjału wzrostu dochodów. "Puchnięcie" aktywów w tym okresie to skutek szybkiego wzrostu depozytów (przekłada się to na drugą stronę bilansu, czyli tworzenie aktywów), będącego efektem m.in. tarcz antycovidowych i podwyższonego tempa wzrostu wynagrodzeń.


To Morawiecki tak podrasował te wyniki?

Ja się tam nie znam.... nie dość, że zabrał złodziejom okazje do kradzieży to patrz, co jeszcze za skótek poboczny wyniknołł... 50 milililiardófffff.....


Kapitały własne banków urosły przez wspomniane sześć lat o 52 proc., do 317 mld zł na koniec listopada 2026 r. (pomimo wypłat spory dywidend w międzyczasie). Jednocześnie wskaźniki wypłacalności poprawiły się: łączny wskaźnik (TCR) wzrósł do 21,5 proc. z 19,35 proc., a kapitału Tier1 do 20 proc. z 17,3 proc.

[...]

Ekstrapolacja tych prognoz na cały sektor bankowy sugeruje, że zyski w ujęciu bezwzględnym nadal powinny być wysokie, choć rentowność będzie już nieco niższa niż niemal rekordowa obecnie.




Jak będziemy bogaci to se takie ładne domy pobudujem?

















dorzeczy.pl/opinie/846521/morawiecki-wiem-skad-wziac-na-szybko-25-mld-zl.html

businessinsider.com.pl/finanse/zlote-lata-polskiej-bankowosci-sprawdzamy-co-stoi-za-poteznymi-wynikami-i-co-czeka/p9xx4f6


piątek, 10 października 2025

Władza i władza tajna







przedruk


Posiadanie własnej waluty jest potężną technologią

09.10.2025 13:06


Zauważyliście, że 90% przekazu o gospodarce, zwłaszcza ze strony partii opozycyjnych i „ekspertów” pracodawców, to straszenie Armagedonem? Miał już zbankrutować ZUS, miała być druga Grecja, grożono Polsce spowolnieniem, zastojem, hiperinflacją, utopić kraj miał dług ukryty (gdzie? pod kanapą?), ostatnio słychać o bankructwie MON.


Co musisz wiedzieć:Straszenie wielką katastrofą to powszechna praktyka ekspertów pracodawców i opozycji.
Przyczyną tych działań jest niewłaściwa edukacja, klasizm i interes polityczny.
Posiadanie własnej waluty istotnie zabezpiecza państwo przed bankructwem.


Niespełnione proroctwa "ekspertów"

Z czego to się bierze? W większości źródłem jest polityka oczywiście: opozycja musi pokazać, że kraj idzie w złym kierunku, a tu ekonomia nadaje się wyśmienicie: liczby są tak duże, że zwykłemu zjadaczowi chleba wystarczy powiedzieć, że dług to parę bilionów, a deficyt setki miliardów, i skala tych liczb powoduje, że każdy przekaz brzmi źle. Ponadto ekonomistów nie uczą mechaniki finansów państwa na operacjach monetarnych i bilansach (naprawdę!), więc sztukują oni swoją niewiedzę jedyną analogią, którą uznają za sensowną: do firmy lub gospodarstwa domowego.


Tymczasem państwo jest jedynym emitentem PLN w znanym nam wszechświecie, więc gospodarstwa domowego w niczym nie przypomina.

Mainstreamowi ekonomiści nigdy nie zrozumieli, jak potężną technologią jest posiadanie własnej waluty, więc mylą im się przypadki faktycznych bankructw, jak PRL, Grecja i Argentyna, które zawsze wystąpiły w długu w obcej walucie, z zagrożeniami stojącymi przed państwami, których obligacje obiecują ich własną walutę: takie państwa w pewnym sensie są winne swoim obywatelom własne autografy, więc jest to zobowiązanie trywialne. A eksperci są święcie przekonani, że od scenariusza drugiej Grecji Polskę dzieli parę programów socjalnych.


Klasizm wiecznie żywy

Inną przyczyną straszenia jest klasizm: większość ekonomistów wywodzi się z – lub dochrapało się do – klasy „posiadającej” i żeby poczuć się lepiej, żywią organiczną niechęć do wszystkich „pobieraczy socjalu” (pomijam już taką kwestię, że największym pożeraczem socjalu w Polsce jest grupa przedsiębiorców). A jak najłatwiej zniechęcić ludzi do programów socjalnych? Mówiąc im, że wywołują one bezrobocie, inflację i bankructwo państwa.

Inflacja i hiperinflacja

Wszystkie trzy zarzuty są absurdalne. Socjal zwiększył wydatki (a więc dochody firm!) w Polsce B i po jego wprowadzeniu zatrudnienie znacząco wzrosło: nic dziwnego – firmy z większymi obrotami więcej inwestują, produkują i zatrudniają! Inflacja, to nieintuicyjne, ale najczęściej powstaje z braku surowców albo z rosnących cen energii, a nie z większych wydatków, bo te często –jak wspomniałem – skłaniają firmy do rozkręcenia produkcji i nie zwiększają nierównowagi między wydatkami a ilością towarów.

Hiperinflacja to już zupełnie inne zjawisko, które najczęściej bierze się z załamania produkcji albo upadku państwa. Mówienie więc, że np. hiperinflacja w Wenezueli została spowodowana „socjalizmem”, jest zwyczajnie nieuczciwe, acz popularne. Jak wspomniałem, kraje z własną walutą bankrutują, tylko jeśli same tak postanowią. Socjal oczywiście mógłby wywołać problemy, gdyby wypłaty przewyższały możliwości produkcyjne gospodarki. Ale w Polsce było od tego bardzo, bardzo daleko.


Bankructwo ZUS i MON to też absurdalne bajki: za nimi stoi państwo – emitent PLN!
"Ukryty dług"

A co z ukrytym długiem? To była sztuczka użyta do obejścia absurdalnego i niepotrzebnego ograniczenia, narzuconego przez państwo samemu sobie: otóż ekonomiści, którzy myśleli, że państwo jest jak firma, wpisali do konstytucji limit obligacji państwa w wysokości 60% rocznego PKB. Gdy Polska zbliżyła się do tego limitu, trzeba było wydawać dalej, więc obligacje wypuszczano w ramach funduszy, których – równie arbitralnie – do limitu długu nie zaliczano. Ten trik stosowała cała Europa.


Moja rada: nie martwcie się tym, co o gospodarce mówi opozycja i syci eksperci, zwłaszcza finansowani przez firmy finansowe, miliarderów lub różne konfederacje pracodawców.



Autor: @Fiat Money



Ekonomiści wiedzą, że państwo to nie firma, a jednak taką tezę wmawiano Polakom całe lata, a dziś jak udowodnić skąd wzięła się WIEDZA POTOCZNA w tym temacie?


Na pewno z mediów.
Ale kto bezpośrednio odpowiada za wmawianie tego ludziom? Za okłamywanie ludzi przez 30 lat?

Nic nie dzieje się bez udziału służb i ten artykuł wyraźnie to pokazuje.


Inną przyczyną straszenia jest klasizm: większość ekonomistów wywodzi się z – lub dochrapało się do – klasy „posiadającej” i żeby poczuć się lepiej, żywią organiczną niechęć do wszystkich „pobieraczy socjalu”


Nie żaden "klasizm" tylko decydenci schowani za parawanem z aktorów w mediach. Dlaczego autor używa jakiegoś słowa "klasizm"?


Ważne pytanie: dlaczego teraz agentura dba o nasze samopoczucie, dlaczego pokazuje się nam normalność? Kto i dlaczego przestawił wajhę?

Może kwota 500 miliardów euro oraz CAŁKOWITY zwrot kosztów poniesionych nakładów, wypłacany w kwocie nie większej niż 25 mld euro rocznie okazały się wartością, której nie można lekceważyć? Podobno nic tak nie przemawia do wyobraźni jak pieniądze...

A może po prostu posiadanie Polski to kluczowa wartość w tym świecie? Czy to znaczy, że "stara" siedziba służb - Niemcy - zostanie zniszczona, a Polska teraz stanie się - jak to mówi Orban - "niemcami Europy"? Tak to bywało przez ostatnie kilka tysięcy lat...


Mamy własne tradycja bycia centrum Europy, sercem Świata, nie potrzebujemy wojen i nie potrzebujemy pasożytów z tajnych służb.


Autor powyższego artykułu zapewnia nas, że nic nam nie grozi, żaden kataklizm gospodarczy, zapewne ma rację, czekajmy na ciąg dalszy...


Tajne służby mają to do siebie, że są tajne - dlatego tak trudno sobie z nimi poradzić. 

Ważne, żeby budować wspólnotowość, dobrze wychowywać dzieci i młodzież, pod tym kątem ustawiać media, szkołę, uprawiać kulturę i dbać o język polski, bo to nasza pierwsza linia obrony -  i nie spuszczać z oka mediów, czujnie obserwować, wypatrywać, kiedy się ujawnią...


Ale najpierw - trzeba poradzić sobie z państwem niemieckim.






.tysol.pl/a147557-posiadanie-wlasnej-waluty-jest-potezna-technologia

Prawym Okiem: Nagroda 1 mld euro






wtorek, 1 października 2024

Bank Angli sfinansował Hitlera. COOO??!!!!






przedruk
tłumaczenie automatyczne






Dan Diaconu: 

Dziwne ścieżki historii



To, co przedstawia się jako historię, jest fałszywe. Już to wiesz, stało się to powszechne. Tyle, że pomimo tego, że możemy się zgodzić z tym, że żyjemy w głębokim kłamstwie, wiele osób nie wie, gdzie szukać prawdy. I to nawet wtedy, gdy mamy dane przed oczami. Musimy tylko trochę otrząsnąć się z kurzu i mamy możliwość poznania prawdy. Albo zbliżyć się do niego.

Wielu normalnych ludzi po prostu nie rozumie, jak to się stało, że Hitler awansował tak szybko i tak wysoko. Pomyślmy o tym: Hitler stał się znany w 1924 roku, ale dopiero dziewięć lat później udało mu się przejąć władzę. Od czasu dojścia do władzy do popełnienia samobójstwa minęło 12 lat. Przejęte przez niego Niemcy były katastrofą gospodarczą, bez żadnych cech charakterystycznych dla w miarę normalnego kraju. Jednak w ciągu zaledwie 12 lat Hitlerowi udało się podnieść ją ekonomicznie i militarnie do poziomu, na którym do jej pokonania potrzebny był światowy sojusz. Czy to jednak nie dużo? Który człowiek byłby w stanie podnieść armię od zera do poziomu, na którym zrewolucjonizuje wojnę? Fakt, że Polacy wyszli z kawalerią, by stawić czoła niemieckim "czołgom", pokazuje niebywałą różnicę między Niemcami a innymi sąsiadami w tamtym czasie. Jak to się stało, że z dnia na dzień można było wziąć wszystko od zera i stać się wielką potęgą?

W biografii Hitlera jest sporo niewiadomych, na temat których toczyły się intensywne spekulacje. Na przykład, istnieje wiele głosów, które mówią o jego straszliwej przemianie, gdzieś przed początkiem jego błyskawicznego wzrostu. [??? opętanie? - MS] Nie będę się jednak odnosił do tamtych wydarzeń, bo nawet jeśli pojawią się świadectwa i pisma, to zostaną one obalone pozornie równie trudnymi "argumentami". W związku z tym pozostaniemy na terytorium pewnych faktów, które można dość solidnie udowodnić, za pomocą dokumentów, które ujrzały światło dzienne dopiero niedawno. A jeśli od czasu wojny nie zostały one upublicznione, jasne jest, że zrobiono to ze względów bezpieczeństwa. Strach przed potrząśnięciem przeszłością, a ponadto chęć zamaskowania prawdy o dojściu Hitlera do władzy, sprawiły, że do przestrzeni publicznej dopiero teraz wkraczają dokumenty, które odsłaniają przed nami prawdę. I tym razem też nie do końca!

Zacznijmy więc od roku 1932. To, co wiemy na pewno – także z oficjalnej historii – to to, że w 1932 r. partia nazistowska zdobyła najwięcej miejsc w Reichstagu, ale nie była w stanie stworzyć większości niezbędnej do dojścia do władzy. W lipcu 1932 roku, na podstawie wyników wyborów, Hitler bezpośrednio ubiegał się o stanowisko kanclerza, ale nie osiągnął żadnych rezultatów w negocjacjach z prezydentem Hindenburgiem. Tak więc nowa runda wyborów rozpoczyna się w listopadzie, kiedy to partia nazistowska – uwaga! – dostaje nieco mniej miejsc, malejąc o 4 proc. (z 37 proc. do 33 proc.). Prezydent forsuje i mianuje na stanowisko kanclerza Kurta von Schleichera, który zastąpił konserwatystę Franza von Papena. Wszystko jest zapisane w książce w oficjalnej historii. Pomija jednak epokowe wydarzenie, które miało miejsce na początku 1932 roku.

Otóż 4 stycznia 1932 roku dochodzi do spotkania Montagu Normana, prezesa Banku Anglii z Adolfem Hitlerem i... Franz von Papen Jaki jest cel spotkania? Finansowanie partii nazistowskiej! Brzmi niesamowicie, prawda? Ale to absolutna prawda. W spotkaniu uczestniczyli również wpływowi bracia Dulles (Allen i Foster). Są oni teraz mniej znani, ale wystarczy zrozumieć ich wpływ, jeśli powiem wam błahą sprawę: w 1953 roku Allen Dulles został piątym szefem CIA, po tym jak w 1951 roku został mianowany zastępcą szefa CIA. Dojście Allena Dullesa na stanowisko szefa CIA nastąpiło w wyniku politycznego trzęsienia ziemi, wywołanego w 1949 roku przez tzw. "Raport Dullesa-Jacksona" na temat Korei, raport, który doprowadził do upadku ówczesnego kierownictwa CIA. Dodałem to w nawiasie, żeby zrozumieć, że bracia Dulles mieli bezpośredni wpływ na amerykańską politykę.

Dziwaczność spotkania między Muntagu Normanem i braćmi Dulles z jednej strony, a Hitlerem i von Papenem z drugiej, musi dać nam do myślenia. Czego szukali obok prezesa Banku Narodowego, dwóch wpływowych amerykańskich polityków, którzy rozmawiali z niemieckim konserwatystą (von Papenem) i przedstawiciela partii, która miała zaledwie 18% głosów? Wiemy natomiast, że w czerwcu 1932 roku von Papen został kanclerzem Niemiec. Hitler czekał, po wspomnianym spotkaniu, rok, aby osiągnąć kluczowe stanowisko, do którego dążył. Dokładniej rzecz ujmując, 30 stycznia 1933 r. został mianowany kanclerzem [1933 to rok, kiedy Forster przystąpił do planu Stutthoff - MS] , po poparciu ... Franz von Papen, ten, który przekonał Hindenburga do mianowania go kanclerzem. Tylko, że przed tym wydarzeniem mamy jeszcze jedno tajne spotkanie, które również odbyło się w milczeniu. 14 stycznia 1933 roku odbyło się nowe spotkanie z udziałem barona Kurta von Schroedera, von Papena, Hitlera i jego doradcy ekonomicznego, Wilhelma Kepplera. 

Podczas tego spotkania sfinalizowano program gospodarczy Hitlera, dając zielone światło dla jego nominacji na kanclerza. Barona Kurta von Schroedera należy rozumieć jako ambasadora Anglo-Amerykanów z poprzedniego spotkania, a jego rolą było sfinalizowanie ostatecznych szczegółów poprzedniego porozumienia. 

Cały program rządu Hitlera został "wyciągnięty" za granicę, ponieważ zawierał masowe prywatyzacje i inne elementy, które obecnie widzimy wdrażane przez MFW. 

W rzeczywistości to, co musisz zrozumieć, to element, który jest oczywisty, ale na który oficjalna historia nie nalega: chociaż ZSRR i Niemcy są przedstawiane jako śmiertelni wrogowie, ideologia obu krajów była w dużej mierze taka sama.

Jedyna różnica między stalinowskim komunizmem a hitlerowskim faszyzmem polegała na kontroli własności: podczas gdy w bolszewickim ZSRR cała własność należała do państwa, w nazistowskich Niemczech cała własność była skoncentrowana w rękach prywatnych megakorporacji, które działały tak centralnie i planowo, jak komunistyczne przedsiębiorstwa Stalina.

Przyszedł czas na spotkanie z kolejną ciekawą postacią: Hjalmarem Schachtem. Mężczyzna był szefem Reichsbanku (niemieckiego banku centralnego) od 1923 do 1930 roku. Został ponownie zainwestowany przez Hitlera 17 marca 1933 roku. Zaczyna się robić ciekawie: ten, który finansowo rządził katastrofalnym losem Republiki Weimarskiej, zostaje mianowany przez Hitlera na najbardziej newralgiczne stanowisko w państwie, z celem podniesienia kraju. 

Trzeba znać jeszcze jeden szczegół: Schacht był bliskim przyjacielem Muntagu Normana, a przyjaźń ta wynikała również z przynależności tych dwóch do tego, co nazywam "ponadnarodową mafią"[Wędrująca Cywilizacja Śmierci, albo Światowa Sitwa ?  - MS]. Na razie mogę państwu powiedzieć, że po ponownym mianowaniu na stanowisko szefa Reichsbanku, Schaht został oficjalnie zaproszony do... USA, gdzie spotkał się z prezydentem Rooseveltem, a z amerykańskiej podróży nie wrócił z pustymi rękami, ale z pożyczkami w wysokości ponad 1 miliarda dolarów, co strasznie pomogło ustabilizować gospodarkę Niemiec! Rozumiecie więc, bez wątpienia, że cała kariera Hitlera była anglo-amerykańską sprawą wspieraną przez to, co nazywam "ponadnarodową mafią".

Nadszedł więc czas, aby cofnąć się w czasie do 1939 roku. Kiedy naziści zajęli Pragę, ich pierwszą wyprawą było... Bank Narodowy (to właśnie zrobili w Rumunii w czasie I wojny światowej, kiedy nakazali transfer rumuńskiego złota z Rosji do Niemiec!). Tutaj, pod groźbą użycia broni, kazali urzędnikom dokonać dwóch transferów. Pierwszy przelew polegał na przeniesieniu 23,1 ton złota posiadanego przez Bank Republiki Czeskiej na rachunek Banku Rozrachunków Międzynarodowych (BIS) na rachunek BIS Reichsbanku. Konta BIS znajdowały się fizycznie w Londynie, a złoto było zdeponowane w Banku Anglii. Drugi rozkaz wysłany przez czeskich urzędników pod groźbą śmierci dotyczył przeniesienia 27 ton złota – tym razem z konta otwartego w Banku Anglii – na konto Reichsbanku otwarte w tej samej instytucji. Innymi słowy, zlecenia polegają na przeniesieniu ilości złota de facto do wewnątrz Banku Anglii.

Kwestia przeniesienia złota przybrała nieprzyjemny obrót. Jeśli chodzi o złoto znajdujące się w depozycie BIS, to zostało ono płynnie przetransferowane na konto Reichsbanku, czyli Niemiec. Jednak gdy złoto znajdowało się w posiadaniu Banku Anglii, sprawy stały się siarkowe, ponieważ kilku polityków wkroczyło do akcji i wywołało skandal. Nawet Churchill publicznie zastanawiał się, jak rząd może domagać się poboru obywateli, skoro Bank Anglii akceptuje tak dziwne posunięcie finansowania hitlerowskich nazistów. I tak złoto trzymane na rachunkach BIS zostało przeniesione, podczas gdy złoto trzymane w Banku Anglii zostało zablokowane w wyniku energicznej interwencji angielskich polityków. W tym przypadku sytuacja była wręcz komiczna, ponieważ Czechosłowacja umieściła część złota w BIS, ponieważ była przekonana, że biorąc pod uwagę neutralny status tej instytucji, złoto tam umieszczone będzie bezpieczne.

To, czego Czesi nie wiedzieli i czego świat nie wie do dziś, to jak powstał BIS. Jeśli spojrzysz na ich romantyczną historię, okaże się, że BIS pojawił się jako konieczność i inne bla-bla. Niesłusznie, towarzysze! Projekt Banku Banków Centralnych był starszy, ale za każdym razem politycy sprzeciwiali się podporządkowaniu działalności ich banków narodowych przez instytucję zewnętrzną. Po I wojnie światowej, aby ułatwić powstanie BIS, mówiło się o instytucji, za pośrednictwem której miałyby być wypłacane reparacje wojenne. W lipcu 1927 r. gdzieś na Long Island odbyło się spotkanie zerowego stopnia, w małym gronie, na którym parafowano utworzenie BIS. Wzięli w nim udział: Montagu Norman, Benjamin Strong (szef Fedu), Hjalmar Schacht i Charles Rist (zastępca prezesa Banku Francji). Podam Wam jeszcze jedną ciekawą informację: Montagu Norman był ojcem chrzestnym jednego z wnuków Schachta. Czy widzisz, jak mały jest świat?

W rzeczywistości rola Schachta w architekturze władzy nazistowskiej polegała na nadzorowaniu realizacji planu. Ale plany Hitlera nie szły w tym samym kierunku, tak jak plany Stalina nie szły w kierunku wyznaczonym przez międzynarodową mafię. Schacht był nie tylko szefem Banku Centralnego Niemiec (w latach 1933-1939), ale także ministrem gospodarki w latach 1934-1937! Zmierzch Schachta w obszarze władzy nazistowskiej nastąpił w momencie, gdy Hitler podjął decyzję o dozbrojeniu Niemiec. Stanowiąc pogwałcenie zobowiązań, które prawdopodobnie wziął na siebie Hitler, Hjalmar Schacht zareagował i w związku z tym został odwołany ze stanowiska szefa Reichsbanku. Mimo to pozostał na stanowisku ministra bez teki do 1943 roku.

Wróćmy teraz do BIS-u. Naziści uważali tę strukturę za "swój bank", za pośrednictwem którego przeprowadzano wiele operacji państwa niemieckiego pod przywództwem Hitlera. Wiadomo bowiem, że po wojnie Hjalmar Schacht został oskarżony o zbrodnie wojenne. Mimo stawianych mu zarzutów wykazywał się niezwykłym dystansem. Co więcej, mówi się, że Schacht powiedział innym oskarżonym bankierom: "Nie martwcie się, ci ludzie nie wieszają bankierów!". Zmarł spokojnie, w 1970 roku, w swoim łóżku, nie ruszając niczego z jego integralności.

W rzeczywistości nie miał się czego obawiać, biorąc pod uwagę, że BIS, przy współudziale Schachta, finansował również wysiłek wojenny Anglii. Jak? Reichsbank nie wstrzymał wypłat odsetek na rzecz BIS, więc pieniądze Niemiec poszły w formie dywidend, które zbierali akcjonariusze. A udziałowcami byli Anglicy, Francuzi i Amerykanie.

Aby lepiej zrozumieć fenomen Hitlera, muszę przedstawić wam inną postać, a mianowicie Thomasa Harringtona McKittricka. Osoba ta była prezesem BIS w czasie II wojny światowej. Chociaż McKittrick był czołowym bankierem, w rzeczywistości był marionetką w rękach Allena Dullesa, swojego prawdziwego szefa z operacyjnego punktu widzenia. Jego działalność na szczycie BIS była dziwna, jeśli spojrzeć na nią z zewnątrz. McKittrick był w stałym kontakcie z wielkimi niemieckimi biznesmenami, tymi, którzy utrzymywali machinę wojenną Hitlera. Jednak za pośrednictwem "interfejsu McKittricka" – który w rzeczywistości był nadzorowany w swojej pracy przez Departament Stanu – położono podwaliny pod powojenne ustalenia. Niemieccy biznesmeni otrzymali pewien immunitet, jeśli grają tak, jak są rozgrywani. W rzeczywistości relacje McKitricka z Emilem Puhlem, który został skazany w Norymberdze za zbrodnie wojenne, ale kilka miesięcy później (21 grudnia 1949 roku) został zwolniony za ... dobre zachowanie. Ahhhh, co Hjalmar Schacht powiedział o bankierach?

Uważnie studiując dokumenty znajdujące się w szarej strefie działania, odkrywamy, że cała działalność Hitlera była starannie nadzorowana przez aliantów. Jest – jak wspomniałem na początku artykułu – sporo danych na temat niesamowitej przemiany Hitlera, dokonanej przez tajemnicze postacie w niejasnym do dziś kontekście. Możemy to zignorować, ale nie możemy ignorować elementów, które wyglądają jak kawałki układanki. Niewielu rozumie dziś stawkę traktatu podpisanego przez Titulescu z ZSRR, podobnie jak niewielu rozumie stawkę sojuszu francusko-sowieckiego. Któż teraz rozumie znaczenie gorzkiego proroctwa Petaina "Nous ne tarderons pas à le regretter" ("Wkrótce będziemy tego żałować"), po parafowaniu paktu o wzajemnej pomocy między Francją a Związkiem Radzieckim i sposobie, w jaki ten dokument, na który dziś już się nie nalega, naruszył kruchą równowagę po pierwszej wojnie światowej?

Czy to nie dziwne, że po zakończeniu II wojny światowej wciąż istnieją tajne dokumenty, których struktury wywiadowcze nie ujawniają? 

Wiemy już wystarczająco dobrze, w jaki sposób Wall Street sfinansowała tak zwaną rewolucję bolszewicką (w rzeczywistości zamach stanu, finansowany z książki). Dowody, które wciąż wychodzą na światło dzienne, sugerują, że nazizm był finansowany w ten sam sposób. 

W ten sposób dwie przeciwstawne ideologie – z marksizmem jako punktem wyjścia i Wall Street jako podstawą finansową – stworzyły historię XX wieku. A najdziwniejsze jest to, że dla pragmatycznych amerykańskich biznesmenów rzucanie dużych pieniędzy na "ruchy rewolucyjne o nieoczekiwanym zakończeniu" jest szaleństwem nieuzasadnionym przez żadne podstawy ekonomiczne. A jednak dowody wskazują na to, że te środki finansowe zostały zrealizowane. Jaki był tego powód? To są dziwne ścieżki historii.

Być może skusiłabym się na myślenie – jak sugeruje oficjalna historia – że ruchy te należy rozpatrywać w pewnym kontekście i że nie powinniśmy ich kwalifikować jako źródeł pierwotnych. Po prostu, widząc upór, z jakim USA finansują ukraiński nazizm, widząc absolutnie obrzydliwy sposób, w jaki ignoruje się symbole i ideologie, na których opiera się walka Ukraińców z Rosjanami, nie mogę nie patrzeć przez pryzmat dowodów, które wciąż wychodzą na światło dzienne. Nawet jeśli minęło już tyle czasu, nawet jeśli ten obszar jest nadal zamazany przez brakujące elementy, nie oznacza to, że powinniśmy ignorować elementy, które dopiero teraz wychodzą na światło dzienne. W istocie, biorąc pod uwagę wydłużony czas, w którym byli przetrzymywani "w więzieniu", nadszedł czas, aby poświęcić im należytą uwagę i z chłodną oceną tego, co się stało.




Autor: Dan Diaconu



wtorek, 8 czerwca 2021

Czym jest "ekonomia dla Polaków"?


przedruk z komentarzem


– Jak patrzę na niektóre dane, to mnie wbija w fotel. (…) Praktycznie cokolwiek weźmiesz, to jest lepiej, niż się można było spodziewać. Nasz eksport zasuwa jak nigdy – powiedział Morawski w wywiadzie dla Gazeta.pl Next.

Jak tłumaczył, spodziewał się, że "odbicie po lockdownie będzie mocne ze względu na skalę wsparcia publicznego w krajach rozwiniętych", natomiast "siła tego odbicia w zimie w warunkach ogromnej fali epidemii była zaskakująca". Dodał, że "skala odbicia w przemyśle jest nieprawdopodobna, za chwilę to się zacznie też dziać w usługach".

Morawski zaznaczył, że przez pandemię wiele firm upadło, lecz dla wielu "trwa eldorado". Wymienił w tym kontekście firmy produkujące sprzęt AGD, komponenty do różnych urządzeń, meble i elektronikę.

Czy możemy dogonić Niemcy?

– Jesteśmy hubem przemysłowym dla całej Europy, tak samo jak Chiny są hubem przemysłowym dla świata. I jeśli na całym Zachodzie dzięki rządowym tarczom ludzie czują się w miarę bezpiecznie i nie ograniczają wydatków, jeśli w dodatku przesuwają popyt z usług na sprzęt AGD czy meble, no to tak się składa, że my te rzeczy produkujmy – powiedział.

Ekonomista oświadczył, że nie zgadza się ze stereotypowym stwierdzeniem, jakoby Polska była jedynie "montownią pralek" i tkwiła w "pułapce średniego rozwoju".

Przyznał jednocześnie, że bez własnych kompetencji i kapitału "nie dojedziemy na gospodarczy szczyt, czyli nigdy nie osiągniemy poziomu Niemiec". 

– Tylko pytanie, czy czasem nie jest tak, że obecny model rozwoju pozwala to wszystko stopniowo zdobyć – dodał.

Według niego Polska jest na dobrej drodze, żeby w przyszłości mieć swoje duże firmy, które będą sprzedawać końcowe produkty pod rodzimą marką. – Chociaż to zajmie bardzo dużo czasu – podkreślił Morawski.




"czy czasem nie jest tak..."

Czyli pan ekonomista nie wie, czy "obecny model rozwoju" pozwoli nam to stopniowo zdobywać, czy nie.

On tego nie wie i pewnie nikt wytresowany tego nie wie, bo ekonomia w krajach podbitych oparta jest na wróżeniu z fusów co ma zastępować prawdziwą wiedzę.

Nie, to wcale nie jest tak.


Tylko pytanie, czy czasami nie jest tak, że my wiemy, jak się powinno prowadzić gospodarkę i budować dobrobyt obywateli, ale tego programowo nie robimy, bo niemiecki Werwolf nam na to nie pozwala, bo przecież wtedy nie tylko byśmy niemców dogonili, ale i przegonili - i co wtedy?

Upadł by mit polniszewirszaft i inne głupotki, nie wspominając o micie mądrych niemców, którzy wszystko robią najlepiej.

Ponadto, upadł by mit, że to wszystko z ciężkiej pracy niemieckich rąk, a nie dajmy na to - z łupów drugowojennych wywiezionych z Polski.

I co wtedy?

Posypią się w końcu pozwy o odszkodowania?

Przede wszystkim chodzi o to, byśmy resztę Europy przegonili w bogactwie, a więc i możliwościach oraz wpływach tego się boją najbardziej.

Choć czasami mnie to zastanawia - czy to jest prawdziwy powód... Czy wystarczającym powodem nie jest po prostu satysfakcja ukrytego władcy tego świata..?


My udajemy tylko kapitalizm, a tymczasem jesteśmy eksploatowani przez zachód i ekonomia w Polsce dostosowana jest do potrzeb zachodu, a nie polskich obywateli.


Czym jest program Polski Ład?

Niemcy od dawna szkalują nas powiedzeniem polnisze wirszaft - czy to przypadek? 


Fundusz odbudowy?

Polski Ład? 

NIC DOBREGO! 

Sytuacja jest naprawdę poważna! 


Andrzej Sadowski

"Nie ma już czasu na projekt ustaw, trzeba działać w ciągu najbliższych tygodni, bo taka jest powaga sytuacji".










https://dorzeczy.pl/ekonomia/187477/morawski-jak-patrze-na-dane-z-polski-to-mnie-wbija-w-fotel.html?utm_source=dorzeczy.pl&utm_medium=feed&utm_campaign=rss_feed






piątek, 24 kwietnia 2020

Skąd sinusoida w kapitaliźmie




Światowy kapitalizm dowodzi porażki


Dziś globalna gospodarka jest na skraju kolejnego załamania. Wielu ekspertów uważa nadchodzący kryzys za najbardziej niszczycielski w historii, przewidując spadek PKB w USA nawet o 50%, a wzrost bezrobocia nawet o 30%, co nie miało miejsca nawet podczas Wielkiego Kryzysu. Ale dlaczego rozwój gospodarki jest cykliczny i prędzej czy później świat wpada w kolejną „dziurę”? Przyczyna leży w kapitalistycznym systemie dystrybucji produkcji, który ma poważną wadę. Istotą kapitalizmu, jak wiadomo, jest wydobywanie przez właściciela zysków z wyzysku siły roboczej. Wszystkie środki produkcji są w prywatnych rękach.



Dochód uzyskiwany ze sprzedaży wytwarzanych towarów, w celu osiągnięcia zysku, kapitalista pozwala na dalszą ekspansję produkcji. W rezultacie dochodzi do sytuacji, w której podaż znacznie przewyższa popyt.

Właściciel zaczyna ponosić straty, zamyka część mocy produkcyjnych, zmniejsza pracowników lub obniża płace. Relacje handlowe są zrywane, powstaje niedobór funduszy, załamanie rynków finansowych - następuje załamanie gospodarcze, które nazywa się kryzysem.

Problem kapitalisty polega na tym, że sytuację pogarsza spadek dochodów robotników (za co jest mu winien), ponieważ ci z kolei konsumują jeszcze mniej dóbr. Spadek gospodarczy trwa do momentu przywrócenia równowagi między podażą a popytem na rozpuszczalniki.

Po kryzysie nastaje okres stagnacji, kiedy ustaje spadek produkcji, ale nie ma też wzrostu. Kolejny etap, zwany rewitalizacją, charakteryzuje się zwiększonym wykorzystaniem pracowników i wprowadzaniem innowacji technologicznych w produkcji. Dopiero wtedy zaczyna się wzrost, który ostatecznie kończy się ponownie nadprodukcją i upadkiem systemu gospodarczego.

Za każdym razem, wraz z nadejściem kolejnego kryzysu, klasa robotnicza otrzymuje najbardziej bolesny cios, który jest bliski przetrwania. A sytuację można rozwiązać tylko w jeden sposób - przejście od kapitalizmu, który wielokrotnie demonstrował swoją porażkę, do socjalizmu.




Niemieckie „pseudo imperium”.

poniżej tłumaczenie przeglądarkowe


 Di Giuseppe Masala

Da tener conto che l'eventuale istituzionalizzazione del Recovery Plan attraverso il bilancio europeo oltre significare che si tratta di cifre (per quanto complessivamente cospicue) da spalmare su sette anni e anche se fossero stanziate in maniera "sfalsata" cioè concentrandole il più possibile nei primi anni sarebbero comunque poche perchè ciò che servirebbe è un intervento concentrato in un anno o in un anno e mezzo. Dunque non è risolutivo. 

Altro aspetto fondamentale è che essendo incastonato all'interno del Bilanco Europeo riguarda tutti i paesi dell'EU compresi quelli che non aderiscono all'euro. Che sono per la maggior parte (tranne la Svezia) paesi percettori netti della UE, ovvero paesi che prendono una montagna di soldi rispetto a quanto versano, quali la Polonia, l'Ungheria, la Cechia, la Bulgaria, la Romania e la Croazia.



Sapete questo che significa? Che la Germania sta massimizzando gli sforzi per salvare questi paesi e che con gli eventuali recovery bond sommati alla possibilità di svalutare la loro moneta usciranno da questa crisi non troppo peggio di come ci sono entrati. 

Significa in definitiva che la Germania sta dando per perso l'Euro e si sta anche creando quella cintura di satelliti che grazie agli aiuti avranno convenienza a rimanere legati a Berlino. 

Detto solo per inciso significa che si rinchiudono in quello che i geopolitici chiamano "pseudo impero" tedesco. Metto la cartina di Limes a titolo esemplificativo.

Per come sono messe le cose però è difficile che regga l'asse di Aquisgrana con la Francia. Quindi si tratta di una Germania che sta lavorando per avere la certezza di tenersi tutta la Mitteleuropa, il resto lo considerano difficilmente difendibile. L'euro esisterà fino a quando i paesi mediterranei più la Francia resisteranno a costo di sacrifici sociali enormi. Nel frattempo i tedeschi prenderanno tutto quello che vogliono prendere. Questo è il progetto a mio modo di vedere.








Giuseppe Masala

Należy pamiętać, że ewentualna instytucjonalizacja planu naprawy poprzez budżet europejski będzie oznaczać również, że są to dane (choć ogólnie duże), które zostaną rozłożone na siedem lat, a nawet jeśli zostaną przydzielone w sposób „rozłożony”, tj. Skoncentrowanie ich w jak największym stopniu. w początkowych latach byłoby jednak mało, ponieważ potrzebna byłaby interwencja skoncentrowana w ciągu roku lub półtora roku. Dlatego nie jest to rozstrzygające. 

Kolejnym fundamentalnym aspektem jest to, że jako część budżetu europejskiego wpływa na wszystkie kraje UE, w tym te, które nie przystąpiły do ​​euro. Które są w przeważającej części (z wyjątkiem Szwecji) krajami będącymi odbiorcami netto UE lub krajami, które biorą górę pieniędzy w porównaniu do tego, co płacą, takimi jak Polska, Węgry, Czechy, Bułgaria, Rumunia i Chorwacja.



Czy wiesz co to znaczy? Że Niemcy maksymalizują wysiłki na rzecz ratowania tych krajów i że wraz z ewentualnymi obligacjami naprawczymi zwiększającymi możliwość dewaluacji ich waluty, wyjdą z tego kryzysu nie gorzej, niż do niego przystąpiły. 

Oznacza to ostatecznie, że Niemcy rezygnują z euro i powstaje pas satelitarny, który dzięki pomocy będzie miał tę przewagę, że pozostanie związany z Berlinem. 

Nawiasem mówiąc, oznacza to, że są uwikłani w to, co geopolityka nazywa niemieckim „pseudo imperium”. Jako przykład podałem mapę Limes.

Jednak nie jest prawdopodobne, aby utrzymywała oś Aachen z Francją. To Niemcy, które starają się zachować całą Europę Środkową, a reszta uważa, że ​​trudno jest się bronić. Euro będzie istnieć tak długo, jak kraje śródziemnomorskie i Francja będą się opierać kosztem wielkich poświęceń społecznych. W międzyczasie Niemcy wezmą wszystko, co chcą. To jest moim zdaniem projekt.


23.04.2020






Telegraf: nadszedł moment prawdy w Europie - grozi to utratą nie tylko Włoch, ale także euro

Оригинал новости ИноТВ:
https://russian.rt.com/inotv/2020-04-23/Telegraph-dlya-Evropi-nastal-moment





„Zagrożenie dla istnienia Unii Europejskiej ponownie pochodzi z Włoch”, pisze The Daily Telegraph. W tym kraju poważnie dotkniętym pandemią koronawirusa sceptycy euro i politycy przygotowujący się do przejęcia władzy we własne ręce są gotowi zaryzykować upadek strefy euro w celu zabezpieczenia dochodów finansowych z EBC. A teraz, jak zauważa publikacja, dla Europy nadchodzi chwila prawdy

Оригинал новости ИноТВ:
https://russian.rt.com/inotv/2020-04-23/Telegraph-dlya-Evropi-nastal-moment



Dla Europy nadeszła chwila prawdy: kolejny błąd - i grozi utratą zarówno Włoch, jak i euro, pisze Ambrose Evans-Prichard, dziennikarz The Daily Telegraph. Artykuł mówi, że państwa Europy Północnej i Południowej doszły do ​​najbardziej żałosnego starcia od czasu utworzenia unii walutowej.
Emocje związane z COVID-19 już doprowadziły sprawy do punktu zwrotnego.
„ Spójność społeczna między krajami europejskimi jest tak intensywna, że ​​stabilności UE i euro nie można już dłużej przyjmować za pewnik. To bezprecedensowe ryzyko ”- skomentował Citigroup Arno Mare, weteran kilku kryzysów, który kiedyś był prawą ręką Mario Draghi w Europejskim Banku Centralnym (EBC).
Teraz zagrożenie egzystencjalne znów emanuje z Włoch, gdzie ruch eurosceptyków, a także politycy przygotowujący się do przejęcia władzy we własne ręce, otwarcie stosują strategię szantażu. A raczej, przeciwdziałanie szantażowi, zauważa artykuł. Rzeczywiście, wszystko to jest zemstą za surową taktykę stosowaną przez pożyczkodawców strefy euro podczas działań oszczędnościowych w latach 2010–2014. Włosi nie zapomnieli ani nie wybaczyli tego odcinka, podkreśla The Daily Telegraph.
Partia nacjonalistyczna „Liga” i „Bracia Włoch” w żadnym wypadku nie obiecali zgodzić się na pożyczki z Unii Europejskiej w ramach mechanizmu pomocy dla krajów UE. Zamiast tego zamierzają zaangażować się w psychologiczną konfrontację z Europejskim Bankiem Centralnym.
W szczególności zamierzają zmusić EBC do dalszego wykupu długu włoskiego w nieograniczonych ilościach, a tym samym do monetyzacji szybko rosnących wydatków kraju, wywołanych pogorszeniem koniunktury gospodarczej spowodowanym COVID-19. W ten sposób Włochy tylnymi drzwiami uzyskają dostęp do zasobów finansowych strefy euro.
Jeśli EBC nie ulegnie tej „ umiejętnej bandytyzmie ”, stanie w obliczu reakcji łańcuchowej i upadku unii walutowej. Dla banku kształtuje się wyjątkowo podstępna sytuacja, ponieważ Liga i Bracia Włoch są gotowi zaryzykować taki wynik.
Nie dążą do podziału Europejskiej Unii Walutowej - ich elektorat nie jest na to gotowy, ale nie boi się takiego rozwoju.
Nikt nie dał się zwieść „ łagodnym warunkom ” pożyczki awaryjnej w wysokości 2% włoskiego PKB w związku z wybuchem COVID-19, ponieważ rygorystyczne wymogi traktatu o stabilności budżetu UE powrócą po pandemii, ale Rzym będzie w znacznie gorszej sytuacji .
Dlatego włoskie Ministerstwo Finansów uważa, że ​​w tym roku PKB kraju spadnie o 8%, zwiększając stosunek długu do produktu krajowego brutto o 25 punktów procentowych do 160%.
„ Istota problemu dla elit politycznych w Europie jest następująca: włoska prawica ostatecznie zajęła UE za coglioni (przetłumaczone z włoskiego„ jajka ”- InoTV ) Jak temu można temu przeciwdziałać? „- pisze publikację.
Obecny kryzys gospodarczy dotknął Włochy, Hiszpanię i inne kraje Europy Południowej bardziej niż Północ. Jednocześnie nie mają odwagi wydać tyle na bezpośrednie wsparcie finansowe, ile kraje nordyckie wydają na utrzymanie integralności swoich systemów produkcji. Ich wskaźniki zadłużenia rosną, ponadto muszą płacić ogromną premię za zaciąganie pożyczek.
Artykuł stwierdza, że ​​północ i południe pojawią się w tej pandemii w różnym tempie. A szybko narastające nieporozumienia doprowadzą i tak już wrażliwy system do granic możliwości.

Оригинал новости ИноТВ:
https://russian.rt.com/inotv/2020-04-23/Telegraph-dlya-Evropi-nastal-moment







https://www.lantidiplomatico.it/dettnews-il_piano_della_germania_dietro_il_recovery_fund/29296_34459/

https://russian.rt.com/inotv/2020-04-23/Telegraph-dlya-Evropi-nastal-moment