Maciej Piotr Synak


Od mniej więcej dwóch lat zauważam, że ktoś bez mojej wiedzy usuwa z bloga zdjęcia, całe posty lub ingeruje w tekst, może to prowadzić do wypaczenia sensu tego co napisałem lub uniemożliwiać zrozumienie treści, uwagę zamieszczam w styczniu 2024 roku.

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przedruki z fb. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przedruki z fb. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 23 marca 2026

PRL - jaki był?

 




przedruk z fb

nie zgadza się tu wiele rzeczy, dość powierzchowna ocena



PRL- jaki był naprawdę?

Bożena Gadomska ·1 min ·

Pragnę powrotu socjalizmu z kilku powodów:

1. Było wtedy dobrze, a na pewno lepiej niż teraz w kapitalizmie
2. Ludzie mieli pracę
3. Każdy mógł posłać dzieci na kolonie
4. Nie było głodnych uczniów
5. Państwo zapewniało godny żywot każdemu obywatelowi
6. Przemysł rozkwitał
7. To nieprawda, że polskie wyroby były złe - eksport wciąż się rozwijał
8. Staruszkowie nie grzebali po śmietnikach
9. Artyści plastycy mieli masę roboty
10. Państwo dawało za darmo pracownie artystom
11. Były plenery dla rysowników satyrycznych
12. Młodzież była wysportowana
13. Bezpiecznie było na ulicach
14. Księża się nie szarogęsili
15. Nie było podatków takich jak dziś
16. Przejrzysta struktura władzy pozwalała na stabilne myślenie o państwie
17. Tanie paliwa
18. Polska zajmowała 7. miejsce w produkcji stali - teraz staliśmy się z producentów zbieraczami złomu
19. Hierarchiczny system odpowiedzialności sprawiał, że afery były tłumione w zarodku
20. Przeciętny obywatel zawsze mógł odwołać się do lokalnego komitetu partii. Prawie zawsze dostawał odpowiedź, nie czuł się opuszczony i bezradny.
21. Tanie wczasy nad pięknym i czystym Bałtykiem
22. Ziemia nie leżała odłogiem
23. Rozbudowany system socjalny w zakładach pracy, sprawiał, że można było pewnie patrzeć w przyszłość
24. Młode małżeństwa miały możliwość obrania tanich kredytów tzw. dla MM. Sprawiało to, że każda rodzina miała zapewniony start.
25. Kartkowy system sprawiał, że nikt nie był uprzywilejowany
26. Nie było kontrastów biedy i oszałamiającego bogactwa
27. Kwitła kinematografia
28. Dożywianie dzieci, darmowa szklanka mleka to rzecz powszechna w PRL
29. Czy ktoś słyszał o zasiłkach dla bezrobotnych w PRL?
30. Tani dostęp do książki i kultury
31. Majątek państwowy był pod dobrym zarządem
32. ZUS działał - płynność zapewniał dobry zarząd
33. Żywność była zdrowsza
34. Mogliśmy liczyć na pomoc sąsiadów (NRD, Czechosłowacja, ZSRR)
35. Dzięki ożywionej wymianie handlowej z krajami bloku, kwitły wszelkie gałęzie przemysłu
36. Dzięki 8-godzinnemu dniowi pracy, każdy miał czas dla rodziny i przyjaciół.
37. Nasze granice były bezpieczne
38. Tania żywność ( wiecie, że ser żółty był tańszy niż biały, a dorsz był najtańszą rybą, dostępną dla nawet najsłabiej uposażonych )
39. Przy zakupie jakichkolwiek dóbr nie płaciłeś VAT-u i innych domiarów na państwo, a mimo to system działał.
40. Służba zdrowia działała sprawnie
41. Żadem lekarz i pielęgniarka nie musiała szukać pracy poza granicami Polski
42. Emeryci nie musieli sobie odmawiać leków, niezbędnych dla życia
43. Państwo zarządzało firmami pogrzebowymi - dlaczego to pisze? Bo w PRL nikt nie musiał uśmiercać staruszków PAVULONEM, by dorobić sobie do pensji
44. Media lansowały zdrowy styl życia ( np. program "Tydzień na działce" , "Klinika zdrowego człowieka"
45. Programy dla dzieci nie były agresywne ("Miś uszatek", "Sigma i Pi")
46. Nie było narkomanii
47. Żołnierz Polski miał godność i honor
48. Milicja była na każde wezwanie, działa energicznie, nie bała się łobuzów
49. Nie było mafii, Wołomin i Pruszków były zwykłymi, spokojnymi miejscowościami
50. Duże sklepy, hipermarkety nie odbierały pracy ludziom
51. Nikt nie pracował w niedzielę
52. Jasno określano cele gospodarki
53. Istniał wspaniały system łowienia talentów sportowych - polska piłka święciła tryumfy, jakie nigdy przedtem i potem nie miały miejsca ( i mieć zapewne nie będą) .
54. Nikt nie niszczył świetnie prosperujących firm
55. Przyrost naturalny był wyższy, co świadczy o radości ludzi z życia, o chęci planowania przyszłości, o nadziei i zaufaniu dla państwa
56. Mieliśmy harcerstwo z prawdziwego wrażenia - młodzież nie musiał szukać wzorów w sektach
57. Istniało OHP, hufce pracy dla młodych ludzi, których wdrażano w system pracy dla dobra ogółu
58. Nasza armia była jedną z najnowocześniejszych na świecie, a metody wychowawcze kształtowały charakter u młodych mężczyzn
59. Istniały PGR-y, czy widzieliście co TERAZ się dzieje na wsi???
60. Państwo i nasze międzynarodowe sojusze gwarantowały nienaruszalność własności na ZIEMIACH ODZYSKANYCH - RFN nie próbowało nigdy podnieść na forach międzynarodowych kwestii nieprawomocności naszego stanu posiadania.
61. Na drogach było bezpieczniej, nie jeździło po nich tyle zdezolowanych, używanych i zatruwających powietrze samochodów z zachodu.
62. Polskie zadłużenie wynosiło około 20 mld dolarów, teraz mamy ponad 100 mld dolarów. Wtedy pieniądze szły na rozwój przemysły, dróg , zakup technologii, a dziś pieniądze rozpływają się w prywatnych kieszeniach.
63. Istniała doskonała kontrola nad służbami specjalnymi - nie to, co teraz - państwo w państwie.
64. Czyny społeczne aktywizowały lokalne społeczności, integrowały i zapewniały piękny wygląd miastom i wsiom.
65. Agresywne reklamy nie przerywały programów telewizyjnych.
66. Telewizja nie epatowała niskimi wartościami: nie było głupawych programów typu "BAR"
67. Zachód nie zasypywał nas śmieciami i nieekologicznymi odpadami.
68. TANIE MIESZKANIA! System społecznej kontroli na dystrybucją dóbr trwałych zapewniał prędzej czy później każdemu własne "m"
69. Wypłaty były na czas
70. Szpitale zawsze przyjmowały pacjentów
71. Nie musieliśmy podlegać idiotycznym normom europejskim
72. Nie było żywności modyfikowanej genetycznej
73. Każde dziecko otrzymywało darmo, bądź prawie darmo podręczniki. Zestaw podręczników był dostępny dla każdego.
74. Jeśli ktoś miał nadmiar waluty zachodniej, mógł ją bez obaw i chodzenia do kantoru wydać w PEWEXIE. Nie musiał przeliczać, obawiać się , że go napadną gdzieś koło kantoru. Szedł i kupował
75. NA Stadionie X-lecia grano w piłkę
76. Rozwijał się transport publiczny, tanie koleje, autobusy, tramwaje
77. Bezrobocie w socjalizmie 0%, w kapitalizmie 20%.
78. Płacenie za nadgodziny
79. Wypłacanie pensji za czas strajku
80. Przestrzeganie BHP, dziś obowiązują przepisy rodem z XIX wiecznego Manchesteru.
81. Podwyżki cen raz na kilka lat, dziś codziennie.
82. Prace dostawało sie ze względu na wykształcenie, a nie znajmosci.
83. Nikt nas nie miał prawa eksmitować.
84. Obowiązywał niższy wiek emerytalny.
85. Kobiety miały wiele dodatków i ulgi w pracy, dostawały tez prezenty okolicznościowe, dziś dostają podpaski aby tyrać i szczac w czasie pracy 16godzinnej.
86. Młodzież miała PLATNE praktyki.
87. Dzieci wychowywały sie na mądrym "Świecie Młodych" a nie gównie typu "Bravo Girl".
88. Stypendia studenckie wystarczające na wszelkie potrzeby, dziś ledwo wystarczają na zupkę w barze mlecznym.
89. Ukończenie studiów zapewniało bardzo dobra prace, dziś zostanie "bezrobotnym magistrem".
90. Slumsy znaliśmy tylko z amerykańskich seriali, dziś wystarczy wyjechać poza kilka wielkich miast i dzielnice miejskie.
91. Mówiono prawdę o USA, dziś same kłamstwa.
92. Neoliberałowie i monetaryscci siedzieli w wiezieniu.
93. Świat arabski szanował nasz kraj a Irakijczycy wręcz nas kochali, dziś do nas strzelają.
94. Byliśmy największym sprzymierzeńcem ZSRR (obok NRD),potęgi naszego wojska bal sie cały zachód, dziś jesteśmy giermkiem USA i pośmiewiskiem świata.
95. Od ZSRR dostawaliśmy gratis zawsze najnowsze uzbrojenie, np. wszystkie MIG-i, od USA dostajemy "łatający" złom i kutry przeznaczone na żyletki i jeszcze musimy za to płacić.
96. Wojsko Polskie jechało na misje POKOJOWĄ nie MORDOWAĆ ludzi.















niedziela, 22 marca 2026

Pikaczu






przedruk z fb


Leszek Wysocki ·
Obserwuj

11 godz. ·



ZŁAPAŁEŚ PIKACHU? NIE, TO PIKACHU ZŁAPAŁ CIEBIE.

Setki milionów ludzi biegały z telefonami po parkach, cmentarzach, deptakach. Łapały wirtualne stworzenia. Śmiały się. Robiły zdjęcia. A miliony z nich robiły jeszcze jedno. Skanowały ławki, pomniki, fasady budynków, bo gra prosiła: „zeskanuj to miejsce, dostaniesz nagrodę."
I skanowały.
Nie za pieniądze. Za cyfrowego Pikachu.
Sobota. Park.
Telefon wyciągnięty przed siebie. Kamera skierowana na rzeźbę przy fontannie.
Pół minuty chodzenia wokół obiektu. Na ekranie wyskakuje: „Otrzymujesz nagrodę."
Garść wirtualnych przedmiotów.
Te pół minuty wystarczyło.

Firma Niantic w tym czasie zbierała każdy skan. Lokalizacja. Kąt kamery. Pora dnia. Oświetlenie. Miliony ludzi, miliony perspektyw tego samego miejsca.
Google budował Street View przez lata. Flota samochodów. Setki milionów dolarów.
Panoramy z perspektywy jezdni.

Niantic zbudował coś, czego Google nie ma.
Trójwymiarową mapę z perspektywy pieszego. Z dokładnością do centymetrów.
Na razie w ponad milionie lokalizacji na świecie. Z planem na więcej.
30 miliardów zdjęć. Nie z satelitów. Nie z dronów.
Z telefonów ludzi, którzy myśleli, że łapią Pokémony.
Dziś te dane dają oczy robotom dostawczym Coco Robotics w Los Angeles, Chicago, Miami. GPS w betonie między wieżowcami błądzi o dziesiątki metrów.
Trójwymiarowa mapa zbudowana z Twoich skanów koryguje ten błąd.

CEO Niantic Spatial, John Hanke, powiedział: realistyczne poruszanie się Pikachu po prawdziwym świecie i bezpieczna nawigacja robota dostawczego to ten sam problem.
Nie ukrywali tego.
Napisali to w regulaminie. Pokazali komunikat na ekranie. Dali wybór.
 
Skanowanie wymagało wysiłku. Gracz musiał sam podejść do PokéStopa, włączyć kamerę, nagrać i wysłać. Ludzie robili to dobrowolnie. Za garść wirtualnych przedmiotów.

Ale wybór brzmiał: „zeskanuj pomnik, dostaniesz nagrodę w grze."
Nie: „zeskanuj pomnik, a zbudujesz mapę, po której za pięć lat będą jeździć autonomiczne roboty, a Twoje dane trafią do systemów AI, o których jeszcze nikt nie słyszał."

Nie „czy Niantic nas okradł." Nie okradł. Dał wybór.


Co jest wart Twój wybór, kiedy nie wiesz, na co się zgadzasz?

Miliard pobrań. 30 miliardów zdjęć. Trójwymiarowa mapa planety, budowana lokalizacja po lokalizacji. Przez ludzi, którzy chcieli tylko złapać Pikachu.


Największą wartością w świecie AI nie są algorytmy.
Są nią dane.
A najcenniejsze dane to te, które oddajesz sam.
Za coś, co nie istnieje.



Leszek Wysocki
@obserwujący


















wtorek, 10 marca 2026

Mydło z ludzi





Komentarz do filmu, który 4 lutego został umieszczony na stronie fb: "rozczytani".

facebook.com/watch/?ref=saved&v=1640858237273132


Film ten na dzień 17 lutego uzyskał blisko 2,5 tysiąca lajków i 146 tys. wyświetleń
Opis pod filmem jest następujący:

W czasie II wojny światowej nie istniała żadna fabryka produkująca mydło z ludzkich ciał. Nie ma na to dokumentów, rozkazów ani dowodów potwierdzających przemysłową produkcję takiego „mydła”.
Mydło jednak pojawia się w tej historii, ale w zupełnie innej formie, niż funkcjonuje to w powszechnej świadomości.
Po pierwsze: istniało wojenne mydło oznaczone skrótem RIF, które było zwykłym, niskiej jakości produktem zastępczym. Skrót ten bywał błędnie interpretowany, co sprzyjało powstawaniu i utrwalaniu mitu.
Po drugie: w Gdańsku przeprowadzono pojedynczy, pseudonaukowy eksperyment z wykorzystaniem ludzkiego tłuszczu. Nie była to produkcja, nie miała znaczenia przemysłowego ani praktycznego i została po wojnie jednoznacznie oceniona jako zbrodnia.
Prostowanie tego mitu nie jest próbą łagodzenia obrazu nazistowskich zbrodni. Przeciwnie. Oddzielanie faktów od fałszu jest konieczne, by mówić o Zagładzie rzetelnie i uczciwie.
Historia nie potrzebuje sensacyjnych uproszczeń. Potrzebuje precyzji.



Kto twierdzi, że "mydło" z ludzi miało "znaczenie przemysłowe"? Nikt tak nie twierdzi, ja przynajmniej nic o tym nie wiem.

Skąd autor/ka opisu wie, że "przeprowadzono pojedynczy, pseudonaukowy eksperyment z wykorzystaniem ludzkiego tłuszczu" ? 

Tego nawet badacze nie wiedzą. To SKĄD ta pani to wie?


Wg wyników badań do "mydła" z ludzkiego tłuszczu dodano kaolin - czyli materiał ścierny, co sugeruje wykorzystanie praktyczne (do czyszczenia, mycia) i tym samym potwierdza zeznania świadków. Wg ustaleń IPN "Pierwszą partię wyprodukowano z 75 kg tłuszczu" - co dało ok. 10 kg "mydła". A więc na pewno nie był to pojedyńczy przypadek, a ilość nie była "incydentalna"...
Ponadto - w pomieszczeniu, na ścianie wisiała receptura na "mydło" - tak jakby korzystano z niej dłuższy czas - wg zeznań trwało to przynajmniej kilka miesięcy.
Wg komunikatu IPN - "mydło" było produkowane "w celach użytkowych".

Jeżeli faktycznie, jak twierdzi autorka, był to "pojedynczy, pseudonaukowy eksperyment" , to w jakim celu wyprodukowano 10 - 20 kg "mydła" z tłuszczu ludzkiego? Co było celem eksperymentu trwającego wiele miesięcy i wymagającego - dużej ilości zwłok, maszyn do "obrabiania" ciał, w jakim celu krojono uzyskane "mydło" na kostki? 


"W czasie II wojny światowej nie istniała żadna fabryka produkująca mydło z ludzkich ciał"
Tego nie wiemy na pewno, na tym blogu tropię różne sprawy... 

"Po drugie: w Gdańsku przeprowadzono pojedynczy, pseudonaukowy eksperyment z wykorzystaniem ludzkiego tłuszczu. Nie była to produkcja, nie miała znaczenia przemysłowego ani praktycznego i została po wojnie jednoznacznie oceniona jako zbrodnia."

W filmie padają słowa: "służyło do mycia powierzchni oraz stołów sekcyjnych" - więc wymiar praktyczny był - opis pod filmem nie zgadza się z treściami z filmu.

To nie był eksperyment, tylko zbeszczeszczenie zwłok.
Zbeszczeszczenie zwłok to przestępstwo, a nie zbrodnia.



Kto twierdzi, że "mydło" z ludzi było przez Niemców produkowane na "przemysłową", "masową" skalę?

Jest to opinia osób asystujących przy tej produkcji - poniżej zamieszczam wątki, z których to wynika.



Jeszcze tylko dla przypomnienia:
fabryka
 [łac. fabrica ‘warsztat rzemieślniczy’], ekon. forma organizacji produkcji przemysłowej oparta na pracy maszyn;
historycznie powstanie fabryk oznaczało przejście od rękodzielniczej produkcji manufaktur do produkcji zmechanizowanej, opartej na wynalazkach technicznych (rewolucja przemysłowa); wprowadzanie nowych technologii, komputeryzacja, postępująca integracja procesów powoduje, że zmienia się zarówno organizacja samego procesu wytwórczego, jak i sposobu zarządzania nim; na coraz szerszą skalę są wprowadzane nowoczesne rozwiązania techniczno-organizacyjne, które zmieniają obraz współczesnej fabryki, np. elastyczne systemy produkcyjne czy metoda technologii grup.

„na masową skalę”: licznie, masowo, w dużych ilościach


Stanowisko IPN z 2004 roku i wynik badań z 2006 roku :


W kwietniu 1945 r. bezpośrednio po zajęciu Gdańska przez armię radziecką przedstawiciele polskiej administracji przystąpili do zabezpieczania budynków i mienia szeregu miejscowych instytucji w tym i Akademii Medycznej. Szczególne zainteresowanie wzbudził stan pomieszczeń Instytutu Anatomii. Zdaniem specjalistów odkryto dowody dające podstawy do podejrzeń, iż prowadzono w nim działalność nie mającą nic wspólnego z pracą naukową i dydaktyczną. Hipotezy te potwierdził laborant Aleksy Opiński były pracownik Akademii, który wrócił do pracy i oświadczył, iż w Instytucie wytwarzano mydło z tłuszczu ludzkiego. O fakcie tym poinformowano między innymi radziecką komendanturę miasta. Tam przypomniano sobie, iż wcześniej zgłosił się do niej Zygmunt Mazur preparator zatrudniony w Instytucie Anatomii, który zaofiarował gotowość wznowienia wytwarzania mydła z tłuszczu ludzkiego. Wówczas nie potraktowano go poważnie i odprawiono. Później polskie organy bezpieczeństwa podjęły jednak decyzję o jego zatrzymaniu. Równocześnie zatrzymano A. Opińskiego i podczas przeszukania jego mieszkania zabezpieczono kostki „mydła”. Następnie trzy komisje składające się z przedstawicieli władz polskich i armii radzieckiej z udziałem biegłych z zakresu medycyny sądowej dokonały szczegółowych oględzin budynków Instytutu w dniach 4, 13 i 16 – 17 maja 1945 r. 

W trakcie tych ostatnich ustalono liczbę ciał na 148, z których 82 pozbawione były głów. Dodatkowo odkryto 89 głów i bardzo dużą liczbę fragmentów zwłok oraz kości zalegających wszystkie pomieszczenia. Przeprowadzono sekcję zwłok - oględziny 18 trupów i ustalono, iż 15 osób zmarło śmiercią gwałtowną (8 przez zgilotynowanie, 4 przez uduszenie i 3 w wyniku ran głowy zadanych tępym narzędziem). Zabezpieczono płaty skóry, kostki, półprodukt i recepturę „mydła”, ale nie udało się odnaleźć dokumentów związanych z ewidencjonowaniem pozyskiwanych zwłok. W dniu 8 maja sporządzono uzupełniającą, szczegółową dokumentację fotograficzną.

Podczas przesłuchania Zygmunt Mazur podał, iż prof. R. Spanner polecił gromadzić tłuszcz ludzki uzyskany podczas sekcji i preparowania zwłok od jesieni 1943 r. Pierwszą partię wyprodukowano z 75 kg tłuszczu według receptury uzyskanej od asystentki profesora w lutym 1944 r. Uzyskany produkt zabrał prof. R. Spanner. Wytwarzanie mydła było trzymane w tajemnicy i wiedzieli o tym jedynie niektórzy zaufani pracownicy Instytutu. Było ono używane do mycia rąk, stołów sekcyjnych i innych prac porządkowych. Jego jakość i walory użytkowe nie budziły zastrzeżeń. Jedyną wadą był nieprzyjemny zapach, dlatego prof. R. Spanner próbował dodawać substancje zapachowe, np. olejek migdałowy. Druga partia mydła miała zostać wyprodukowana w lutym 1945 r. a więc już po wyjeździe dyrektora Instytutu do Halle. Zygmunt Mazur zmarł na tyfus w gdańskim szpitalu w dniu 10.07.1945 r.

Zabezpieczone próbki „mydła” i płaty skóry zostały poddane badaniom w Instytucie Ekspertyz Sądowych w Krakowie i Państwowym Zakładzie Higieny w Łodzi. Biegli w wydanych opiniach zidentyfikowali substancje jako mydło lub jego półprodukt, a skórę jako ludzką nie poddaną procesowi garbowania. Stan wiedzy nie pozwalał jednak wówczas na identyfikację tłuszczu będącego składnikiem „produktu”.



W Gdańsku produkowano w czasie wojny mydło z tłuszczu ludzkiego


13-10-2006

W Instytucie Anatomii Akademii Medycznej w Gdańsku, prowadzonym przez niemieckiego prof. Rudolfa Spannera, produkowano podczas II wojny światowej dla celów użytkowych mydło z tłuszczu ludzkiego — wynika z zakończonego śledztwa Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Gdańsku.

Dyrektor Głównej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu Witold Kulesza powiedział w piątek podczas konferencji prasowej, że potwierdziły się tym samym fakty podane w książce Zofii Nałkowskiej Medaliony.

[...]

Prowadzone od września 2002 r. przez gdański IPN śledztwo wykazało, że mydło wyrabiane przez prof. Spannera było używane do mycia pomieszczeń i stołów sekcyjnych. Z racji tego, że jednak miało brzydki zapach — jak zeznawali świadkowie — zaczęto dodawać do niego olejek migdałowy. Ustalono, że ekipie Spannera udało się wyprodukować od kilkunastu do kilkudziesięciu kilogramów mydła z ludzkich zwłok.

Śledczym z gdańskiego IPN udało się dotrzeć do produkowanego przez Spannera mydła, które było jednym z dowodów rzeczowych zbrodni hitlerowskich podczas procesu w Norymberdze między listopadem 1945 r. a październikiem 1946 r. Okazało się, że słoik z mydłem przechowywany jest obecnie wraz z całą dokumentacją procesu norymberskiego w archiwum Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości w Hadze.

Badania próbki zachowanego kawałka mydła przeprowadził prof. Andrzej Stołyhwo ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego (SGGW) w Warszawie, specjalizujący się w chemii tłuszczów.

Stołyhwo wyjaśnił podczas konferencji prasowej, że w trakcie wytapiania ludzkich zwłok dokonywanego np. w celu uzyskania kości na potrzeby edukacyjne dla studentów medycyny, mydło z tłuszczu ludzkiego powstaje w sposób naturalny.

Ekspertyza próbki mydła z archiwum Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości w Hadze wykonana przez Stołyhwo wykazała jednak, że dodano do niego kaolin. Ten środek ścierny sprawia, że mydło może być stosowane do celów użytkowych. „Dla mnie jest to naruszenie zasad etycznych” — dodał profesor warszawskiej SGGW.

Prokurator Piotr Niesyn z Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Gdańsku powiedział, że w trakcie dochodzenia dotyczącego działalności Spannera zgłosiło się ponad 20 nowych świadków, m.in. b. polscy żołnierze, milicjanci i więźniowie z obozu koncentracyjnego Stutthof. Śledczy dysponowali także m.in. dokumentacją z oględzin Instytutu Anatomii Akademii Medycznej w Gdańsku, przeprowadzoną przez komisję polsko-radziecką tuż po wyzwoleniu Gdańska wiosną 1945 r.

W trakcie śledztwa od jednego z trójmiejskich dziennikarzy IPN otrzymał także kostkę mydła o brązowym kolorze pochodzącego z Instytutu Anatomii Akademii Medycznej w Gdańsku. Dziennikarz dostał to mydło od nieżyjącego już pracownika tej placówki. Zbadane przez prof. Stołyhwo wykazało podobne właściwości chemiczne jak próbki z Hagi. (PAP)






Zofia Nałkowska - "Medaliony"

"Profesor Spanner"


- słowa o "fabryce" mogą się wiązać z ilością trupów, jakie znaleziono w Instytucie:

"Mijaliśmy jeden za drugim baseny pełne trupów, a obaj cudzoziemscy panowie szli także i także patrzyli. Byli lekarzami i lepiej od nas rozumieli, co to znaczy. Na potrzeby Instytutu Anatomicznego przy uniwersytecie wystarczyłby zapas czternastu trupów. Tu było ich trzysta pięćdziesiąt."


- fabryka "mydła" z tłuszczu ludzkiego:

"Po południu wezwaliśmy obu starych profesorów-lekarzy, kolegów Spannera, na przesłuchanie. Rozmowy odbyły się w obrębie terenu ich pracy, w pustej salce jednego z gmachów szpitalnych.
Obaj — badani z osobna — oświadczyli, że o istnieniu budynku, mieszczącego ukrytą fabrykę mydła, nie było im nic wiadomo. Oglądali ją tego rana po raz pierwszy i widok ten wywarł na nich wstrząsające wrażenie."


- produkcja przemysłowa opiera się na zastosowaniu maszyn - opis na podstawie zeznania  - i samo zeznanie osoby asystującej przy produkcji "mydła" z tłuszczu ludzkiego:

Ta oficyna była wykończona w roku 1943 na Palarnię. Spanner wtedy postarał się o maszyny do oddzielania mięsa i tłuszczu od kości. Z kości miały być robione kościotrupy. W roku 1944 profesor Spanner kazał, żeby studenci odkładali tłuszcz z trupów osobno. Co wieczór po skończeniu kursów, jak studenci odeszli, robotnicy zabierali talerze z tłuszczem. Były też talerze z żyłami i z mięsem. Więc mięso wyrzucali albo palili. Ale ludzie w mieście skarżyli się policji, więc wtedy profesor kazał, żeby palili w nocy, bo za duży smród był.

Studenci mieli także powiedziane, żeby skórę całkiem czyściutko już odjąć, później tłuszcz czysto, później — według książki preparatorskiej — muskuły aż do kości. Tłuszcz wybierany przez robotników z talerzy później zostawał leżeć całą zimę, a później, jak studenci wyjeżdżali, był przez pięć — sześć dni wyrobiony na mydło.

— Mydło z receptu zawsze się udawało. Tylko raz się nie udało. To ostatnie, co leżało w Palarni na stole, ono nie jest udane. Produkcja mydła odbywała się w Palarni. Kierował produkcją sam doktor Spanner ze starszym preparatorem von Bergenem. Z tym, co jeździł po trupy. Czy jeździłem z nim? Tak jest. Jechałem tylko dwa razy. I do więzienia w Gdańsku też raz.

Trupy przywozili naprzód z domu wariatów, ale później nie starczyło tych trupów. Wtedy Spanner napisał wszędzie do burmistrzów, żeby trupów nie grzebać, tylko że przyśle po zwłoki Instyt. Przywozili ze Stutthoffu, z obozu, z Królewca na śmierć skazanych, z Elbląga, z całego Pomorza. Dopiero jak w gdańskim więzieniu wystawili gilotynę, to już było dosyć trupów…

Przeważnie to były trupy polskie. Ale raz byli i wojskowi niemieccy, ścięci w więzieniu podczas uroczystości. A raz przywieźli cztery czy pięć trupów i nazwisko było rosyjskie."

"O produkcji mydła miał nikt nie wiedzieć. Spanner zabronił mówić nawet studentom."

"Ale na co dzień dostęp do produkcji miał szef, starszy preparator, ja i dwóch robotników, Niemców. Mydło gotowe brał doktor Spanner i on nim dysponował."

" Wtedy musieliśmy pokrajać… I Spanner zamknął mydło na klucz. Tam było nie samo mydło, maszyna tam stała. Chodziliśmy w pięciu. A inni musieli prosić o klucz, gdy chcieli wejść.
— Dlaczego to był sekret?
Nad tym zastanawia się dłużej. Pragnie odpowiedzieć wedle najlepszej swej wiedzy.
— Może się Spanner bał albo co… — rozważa w skupieniu. — Moja myśl jest taka, że gdyby się ktoś dowiedział cywilny w mieście, to może by był z tego jaki bałagan…"

"— Co studenci?… Tak jak my. Każdy się bał tym mydłem myć na początku… Obrzydzenie było do tego mydła. Zapach miało niedobry. Profesor Spanner bardzo się starał, żeby ten zapach ustał. On pisał do chemicznych zakładów, żeby przysyłali olejki. Ale zawsze czuć było, że to nie takie mydło.
— Owszem, mówiłem w domu… Z początku nawet jeden kolega widział: miałem dreszcz, że można się tym myć. W domu mama też się obrzydzała. Ale się dobrze mydliło, więc go używała do prania. Ja się przyzwyczaiłem, bo było dobre…"

"Na zapytanie, czy znając Spannera z jego działalności naukowej, mogli byli przypuścić, iż jest to człowiek zdolny do wyrabiania mydła z ciał umarłych skazańców i jeńców, każdy jednak odpowiedział inaczej. [...]
— Tak, mogłem był to przypuścić, gdybym wiedział, że taki otrzymał rozkaz. Było bowiem wiadomo, że był karnym członkiem partii. [...]
— Owszem, mogłem to przypuścić. Z tego mianowicie powodu, że Niemcy przeżywały wówczas wielki brak tłuszczów. Więc wzgląd na stan ekonomiczny kraju, na dobro państwa, mógł go do tego skłonić."



Więc kto twierdzi, że "mydło" z ludzi było przez Niemców produkowane na "przemysłową", "masową" skalę? Jest to opinia osób asystujących przy tej produkcji.



Dzisiaj słowa "fabryka", "masowość" i "produkcja przemysłowa" kojarzy się nam z potężnymi gabarytowo fabrykami, zajmującymi często hektary powierzchni i tysiącami, milionami takich samych produktów schodzącymi z taśmy produkcyjnej.

Z noweli Naukowskiej wynika, że produkcja Rudolfa Spannera miała charakter próbny - domyślamy się, że jego celem było opracowanie procedur i recept pozwalających na produkcję "mydła" z ludzi na o wiele większą skalę - być może tak było, ale nie ma na to dowodów.


W przypadku terminu: "fabryka produkująca mydło z ludzkich ciał" chodzi o to, że NIKT nie zajmuje się produkcją takiego "mydła", prawdopodobnie nikt przed Spannerem nie robił tego, a już na pewno nie na taką skalę, jak on - dla przeciętnego człowieka jest to nie do pomyślenia, żeby można było ludzkie zwłoki przerabiać na mydło służące do higieny, prania czy sprzątania.


10 kg mydła (wyprodukowane z 75 kg tłuszczu) podzielone na kostki 200 g daje nam - 50 kostek x2 partie = ~ 100 kostek, standardowa kostka dzisiaj ma ok. 100 g - to daje 200 kostek.

Porównując skalę:

 - nie robienie mydła z ludzi od początku ludzkości = 0 kostek mydła
-  robieniem mydła z ludzi przez kilka miesięcy = 200 kostek mydła 

można uznać, że była to produkcja jak w fabryce...


Jest to niewyobrażalne w przypadku - jednej kostki takiego mydła, w przypadku dziesięciu kostek takiego mydła i oczywiście w przypadku setek ciał przerobionych na mydło.

Fakt, że istniała zaplanowana praca, prowadzona systematycznie na - relatywnie - znacznych ilościach zwłok służących do wyrabiania "mydła" z tłuszczu ludzkiego i z zastosowaniem maszyn, które te prace miały usprawniać i przyspieszać - skłania nas do opini, że była to produkcja przemysłowa i masowa. 





Poniżej film i transkrypcja filmu z fb. Polecam obejrzeć film i zastanowić się nad swoimi odczuciami, dopiero potem przeczytać moją opinię.






Zwracam uwagę na dobór słownictwa, akcentowanie, zmiany intonacji - emocjonalnie, obojętnie, rzeczowo, a także przyspieszoną mowę w danym zakresie treści.


Tak naprawdę całe pokolenia dały się oszukać
, bo nigdy nie było produkcji mydła z ludzkiego tłuszczu na masową skalę. 

Prawie każdy z nas miał w szkole jako lekturę "Medaliony" Zofii Nałkowskiej. I w jednym z utworów zawartych w "Medalionach", a konkretnie w "Profesorze Spannerze", dowiadujemy się, że w czasie II wojny światowej, w Gdańsku Niemcy mieli fabrykę, fabrykę mydła z ludzkiego tłuszczu i do produkcji tego mydła służyły ciała więźniów obozów. 

1 stycznia 1940 roku profesor Rudolf Spanner został dyrektorem Instytutu Anatomii w Gdańsku i prawie natychmiast zaczął skupować ciała. Do Instytutu Szpanera trafiały m.in. ciała osób skazanych na śmierć i straconych w więzieniach w Gdańsku, Elblągu czy Królewcu, więźniów obozu koncentracyjnego Stutthof, czy wreszcie pacjentów szpitala psychiatrycznego w Kocborowie niedaleko Starogardu Gdańskiego. 

zmiana tonu na "jest mi przykro"
Bo trzeba pamiętać, że dla władz III Rzeszy pacjenci szpitali psychiatrycznych byli elementem niepożądanym w społeczeństwie i się ich po prostu pozbywano. 

i dalej bez emocji - za to dość rzeczowo, jak o trywialnych zakupach, sprawunkach typu chleb, masło i mleko...

Początkowo Instytut płacił około 15 marek za ciało, z czego 5 marek trafiało do pracowników kocborowskiego zakładu psychiatrycznego, natomiast później tę kwotę obniżono do 9 marek, z czego 4 trafiały do pracowników, a reszta do kasy szpitala. 

Jednak po co skupowano te ciała? Był to Instytut Anatomii, czyli po prostu ciała preparowano, a następnie robiono z nich materiały podglądowe, preparaty czy wreszcie całe szkielety, na których później mogli się np. uczyć studenci. 

Pierwszą partię mydła z ludzkiego tłuszczu wytopiono w lutym 1944 roku, a tłuszcz na produkcję tego mydła zbierano przez 5 miesięcy, od września 1943 roku. Uzbierano w ten sposób od 70 do 80 kg tłuszczu z około 400 ciał, z czego finalnie udało się zrobić 25 kg mydła. 

przepraszająco? 
I to mydło nie było skierowane na sprzedaż, nie było również przeznaczone do użytku przez ludzi, ono służyło do mycia powierzchni oraz stołów sekcyjnych w Instytucie. 



30 stycznia 1945 roku profesor Spanner, bojąc się nadciągającego frontu, wyjeżdża z Gdańska, zostawiając wszystko, co mogłoby mu przeszkodzić w podróży, czyli preparaty, badania naukowe czy książki. Jednak zupełnie się nie ukrywał, pracował jako lekarz, przeniósł się do Hamburga. 

W maju 1947 roku został przypadkiem rozpoznany przez sąsiadów z kamienicy, którzy po prostu śledzili procesy norymberskie, został przesłuchany przez sąd i policję, ale finalnie oczyszczony z zarzutów co umożliwiło mu powrót do pracy lekarza.

zwróć uwagę, że w następnym wątku przyspiesza - w jakim celu? moim zdaniem takie przyspieszenie nie pozwala skupić się na treści, nie pozwala analizować tego, co się słyszy, a jednocześnie słuchamy uważniej, by niczego nie przegapić - to mocniej utrwala się w pamięci - więc taki obraz Spannera ma nam pozostać w głowie? Przypomina mi się tekst z wikipedii o Forsterze - patrz uwagi poniżej.
zwracam też uwagę na nagromadzenie szczegółów: zawsze ... w za dużym... bardzo często nie używa rękawiczek  czyli opinię o Spannerze jako ekscentrycznym profesorze "potwierdzają" pewne banalne szczegóły - i są tu wymienione...


Pracował we Fryburgu, a następnie w Kolonii, miał bardzo dobry kontakt ze swoimi studentami z którymi spotykał się w kawiarence, która nawet w latach 50 miała taką nieoficjalną nazwę Kafeszpaner. 
Studenci uważali go za wiecznie zamyślonego profesora, który zawsze chodzi w za dużym fartuchu i bardzo często nie używa rękawiczek podczas przeprowadzania tekstów.
Zmarł w spokoju na zawał w 1960 roku, do końca życia utrzymując, że jest niewinny i Niemcy tak naprawdę nigdy nie wykorzystywali zębów czy na przykład włosów więźniów, co jest oczywiście kłamstwem.

wraca do poprzedniego tempa
Szalona popularność opowiadań Naukowskiej i to, że z miejsca stały się one lekturą szkolną sprawia, że kolejne pokolenia ludzi do dziś wierzą w to, że Niemcy mieli fabrykę, w której tworzyli na przemysłową skalę mydło z ludzi i że to mydło było w powszechnym użyciu.







---------


I mój komentarz do sprawy:



Zmarł w spokoju na zawał w 1960 roku, do końca życia utrzymując, że jest niewinny i Niemcy tak naprawdę nigdy nie wykorzystywali zębów czy na przykład włosów więźniów, co jest oczywiście kłamstwem.

To mi przypomina mój tekst z 2015 r. : Skarb Hitlera, skarb Forstera . . . o zapisach w wikipedii wybielających kata Pomorza - Forstera, tu mamy podobnie, a pisałem wtedy:


Jak widać - ta historia nie skończyła się źle. 
Autor notatki nie zachowuje  c h r o n o l o g i i   i na koniec opisuje nam same przyjemne rzeczy, tak, aby Forster nie kojarzył nam się źle, a może nawet zapamiętamy go dobrze - albowiem taka jest psychika człowieka, że to, co człowiek usłyszy lub przeczyta na końcu - to najbardziej utkwi mu w pamięci.
Temat o zbrodniach wojennych i sądach został zakończony, następują przyjemne wręcz sielankowe wpisy: do dzisiaj istnieje jego dom, niewielki jednorodzinny, z rodziną, komfortowa willa z ogrodem, rezydencja Forsterówka.
Na koniec uwaga o tym, że wg pewnych źródeł nie został stracony, ale żył sobie w  domu do naturalnej śmierci.


Podobne? Oczywiście... nawet bardzo.



----------

Zmarł w spokoju na zawał w 1960 roku, do końca życia utrzymując, że jest niewinny i Niemcy tak naprawdę nigdy nie wykorzystywali zębów czy na przykład włosów więźniów, co jest oczywiście kłamstwem.

co tu jest nie tak? dlaczego to jest takie niestylistyczne, nieuporządkowane, NIE NA TEMAT, nagle emocjonalne - i to na stronie opisanej jako "rozczytani", co sugeruje, że osoba na filmie dużo czyta, a po takiej osobie czytającej można się spodziewać wypowiedzi poprawnie skonstruowanej - czemu taki nagły zwrot "i Niemcy..." ? w dodatku - ta osoba ewidentnie czyta z kartki, albo promptera, więc tekst był wcześniej przygotowany - warto o tym pamiętać także ze względu na akcentowania i przypieszenia/ zwolnienia podczas czytania - w jakim celu to stosuje?

wg mnie:

najpierw było takie zdanie:

Zmarł w spokoju na zawał w 1960 roku, do końca życia utrzymując, że Niemcy tak naprawdę nigdy nie wykorzystywali zębów czy na przykład włosów więźniów, co jest oczywiście kłamstwem.

w tekście o mydle z ludzkiego tłuszczu nagle pojawia się wątek o włosach i zębach - skąd taka nagła zmiana tematu? przecież Spanner nie był uwikłany w pozyskiwanie włosów i złotych zębów ofiar obozów koncentracyjnych, to niemal zupełnie odmienny temat - to skąd ten wątek?
do czego to jest potrzebne?

to zdanie jest prawdziwe, tzn. zawiera prawdę: wiemy dobrze, że Niemcy wykorzystywali włosy więźniów i zęby też - ale złote zęby, bo zębów zasadniczo to nie! Złote zęby to też zęby. Więc to zdanie jest tak sformułowane, że zgadzamy się z mówczynią: Spanner kłamał, że Niemcy nie wykorzystywali zębów i włosów! To jest oczywiście kłamstwo.

- a potem w środku tego zdania dodano wtręt:  "jest niewinny"


Mamy więc na koniec filmu do czynienia ze zdaniem prawdziwym, które jest rozbudowane - składa się z blisko 30 wyrazów (znowu 30...) i w związku z tym słuchając na bierząco wypowiedzi  nie do końca jesteśmy w stanie ocenić, czy wszystko w tym zdaniu jest prawdziwe, bo nie nadążamy za treścią, ale ostatnie sformułowania rozumiemy, bo temat włosów i zębów ZNAMY np. ze szkoły, a w dodatku intonacja mówczyni pomaga nam to wychwycić.

I w to zdanie, z którym się zgadzamy, włożono krótką frazę  "jest niewinny".

Rozumiesz?

i wtedy po tym zdaniu, z którym się zgadzasz - "jest niewinny" - pada zdanie:

Szalona popularność opowiadań Naukowskiej i to, że z miejsca stały się one lekturą szkolną sprawia, że kolejne pokolenia ludzi do dziś wierzą w to, że Niemcy mieli fabrykę, w której tworzyli na przemysłową skalę mydło z ludzi i że to mydło było w powszechnym użyciu.


rozbiję to na dwa:
kolejne pokolenia ludzi do dziś wierzą w to, że Niemcy mieli fabrykę, w której tworzyli na przemysłową skalę mydło z ludzi i że to mydło było w powszechnym użyciu.

to jest nieprawda - ludzie w to nie wierzą, ludzie tak nie uważają
gdyby było zapisane:

kolejne pokolenia ludzi do dziś wierzą w to, że Niemcy mieli fabrykę, w której tworzyli mydło z ludzi i że to mydło było w użyciu.

to tak, to trzeba się z tym zgodzić, że ludzie w to wierzą - wierzą, bo tak było, co udowodnili śledczy i naukowcy

więc pani mówi nie na temat - po prostu wypowiada fałszywą opinię na ten temat - pamiętamy mój post z 2025 r: Wypowiedź literacka, czyli wikipedia, czym innym są fakty, a czym innym narracja lub czyjaś opinia sfromułowana w postaci - wypowiedzi literackiej

Fałszywą narrację wzmacnia pierwsze słowo z tej wypowiedzi:
Szalona popularność opowiadań Naukowskiej i to, że z miejsca stały się one lekturą szkolną 

Szalona:
1. pejor. «osoba nieopanowana i niezrównoważona»
2. «osoba chora umysłowo»

Łatwo się pomylić na poziomie podświadomym i słowo "szalona" odnieść do samej Naukowskiej, wtedy wypowiedź mówiła by, że "szalona Naukoska sprawiła, że pokolenia ludzi wierzą w niemprawdę" 

[Nie chcę pisać zdań zawierających nieprawdę, więc celowo robię błędy jw.]


Autorka podaje nam fałszywą tezę - fałszywą, bo używa zwrotów: masową, na przemysłową skalę, powszechnym

Tak naprawdę całe pokolenia dały się oszukać, bo nigdy nie było produkcji mydła z ludzkiego tłuszczu na masową skalę. 
kolejne pokolenia ludzi do dziś wierzą w to, że Niemcy mieli fabrykę, w której tworzyli na przemysłową skalę mydło z ludzi i że to mydło było w powszechnym użyciu.



i na tej podstawie tworzy film, który jakoby demaskuje tę nieprawdę, zawartą w tych zdaniach twierdząc, że "to nie było tak" i "rozprawia" się z tymi
swoimi fałszywymi tezami - pod koniec wypowiedzi w jedno ze zdań wkładając słowa: 
"jest niewinny"...

Przypomina mi to mój tekst z 2019 r. Na tropie kłamstwa - zamach pod Starogardem - tam było podobnie, na początku redaktorzy stawiają fałszywą tezę, a potem dorabiają do tego swoje hipotezy, bełkocą bez ładu i składu cały artykuł, by na koncu tryumfalnie ogłosić fałszywe - i urojone przez siebie - pseudoodkrycie...




Każde słowo i każdy obraz zapada do ludzkiej podświadomości, a ta pani produkuje treści jak profesjonalna fabryka.

Polecam przyglądać się tej stronie i czytać/ analizować także komentarze, bardzo często starannie wycyzelowane...














Język ma znaczenie.





wikipedia dla Polaków:

Eksperymenty medyczne i pseudomedyczne w Auschwitz – zbrodnicza działalność w obozie Auschwitz-Birkenau, wykonywana przez niemieckich lekarzy, w znacznej części należących do SS.

Traktowali oni więźniów jako łatwo dostępny i tani materiał doświadczalny, prowadzili oni eksperymenty z zakresu medycyny, patologii i genetyki. Badania te wynikały i służyły ideologicznym celom nazistowskiej teorii rasizmu oraz sprzeniewierzały się zupełnie zasadom etyki lekarskiej, której podstawy są zawarte w przysiędze Hipokratesa.

W obozie utworzono zbiór szkieletów 86 więźniów różnych typów antropologicznych, wieku i płci (29 kobiet i 57 mężczyzn), którzy zostali wyselekcjonowani przez SS-Hauptsturmführera dr Bruno Begera, a następnie przewiezieni do KL Natzweiler-Struthof w Alzacji i uśmierceni.

76 więźniów przekazano do uniwersytetu Rzeszy w Strasburgu dla badań anatomicznych, wszyscy zostali zabici.



Badania te wynikały - i tu spodziewasz się jakiegoś uzasadnienia, ale nie za bardzo ono jest tzn. jakby jest - "celom nazistowskiej teorii", ale niestylistycznie opisane, co sprawia, że przyjmujemy do wiadomości, że "z czegoś wynikały", czyli że mieli jakieś konkretne rzeczywiste powody, a nie swoje urojone teorie i politykę, co sobie sami dopowiadamy...



sprzeniewierzały się zupełnie zasadom etyki lekarskiej, której podstawy są zawarte w przysiędze Hipokratesa



wikipedia dla Polaków:

Przysięga Hipokratesa – przysięga składana przez lekarzy w starożytności, zawierająca podstawy dzisiejszej etyki lekarskiej. 

Po zbrodniach dokonanych przez lekarzy niemieckich i japońskich podczas II wojny światowej, Światowa Organizacja Lekarzy podczas swojego zjazdu w Genewie w 1948 r. opracowała nowożytną wersję przysięgi – deklarację genewską, zmienianą następnie w latach 1968, 1983, 1994 i 2005.

W Polsce obowiązuje obecnie Przyrzeczenie Lekarskie, stanowiące część Kodeksu Etyki Lekarskiej.




niemiecka wikipedia

W Niemczech ani przysięga, ani przysięga genewskia nie są obowiązkowe po uzyskaniu licencji na wykonywanie prawa lekarskiego, ale są one cytowane jako wytyczne etyczne lub kodeks honorowy w dyskusjach na temat etyki medycznej.










wolnelektury.pl/katalog/lektura/nalkowska-medaliony-profesor-spanner.html

synonim.net/synonim/na+masową+skalę

ipn.gov.pl/pl/aktualnosci/586,Dzialalnosc-prof-Rudolfa-Marii-Spannera-w-swietle-wynikow-sledztwa-Oddzialowej-K.html

trojmiasto.pl/historia/Profesor-samo-zlo-n101295.html


ofiary.ipn.gov.pl/ofi/z-archiwum-ipn/aktualnosci/15791,W-jakim-celu-Niemcy-wykorzystywali-wlosy-ludzkie-podczas-II-wojny-swiatowej.html

pl.wikipedia.org/wiki/Eksperymenty_medyczne_i_pseudomedyczne_w_Auschwitz


sjp.pwn.pl/so/szalona.html



Tekst o niczym, nie zawierający żadnych argumentów przeciwko tezie o produkcji "mydła" z ludzi:

zawszepomorze.pl/artykul/12184,nazisci-przerabiali-ludzi-na-mydlo-mit-w-ktory-uwierzylismy








piątek, 6 marca 2026

Kontrola nad obywatelem







za fb:


Paweł Usiądek Konfederacja ·


18 godz. ·



Państwo wie o nas coraz więcej!

INFRASTRUKTURA KONTROLI POWSTAJE KROK PO KROKU.

Jest to infrastruktura tworzona za zgodą ponadpartyjną. Czy to rządy PiSu czy Tuska – co roku wchodzi nowy element systemu, który tworzy z nas niewolników we własnym państwie.
W Polsce od kilku lat obserwujemy proces, który rzadko jest przedstawiany w całości. Poszczególne zmiany wprowadzane są osobno, często pod hasłem zwiększenia bezpieczeństwa, walki z przestępczością albo poprawy efektywności administracji. Każda z nich wydaje się niewielka i racjonalna. Problem zaczyna być widoczny dopiero wtedy, gdy połączymy wszystkie elementy w jeden obraz. Okazuje się wtedy, że w Polsce powstaje coraz bardziej rozbudowana infrastruktura kontroli nad obywatelami.

Jednym z najbardziej symbolicznych przykładów jest zmiana w ustawie o Krajowej Administracji Skarbowej z 1 lipca 2022 roku. W przepisach zmieniono jedno słowo. Dotychczas dostęp do tajemnicy bankowej był powiązany z postępowaniem wobec podejrzanego. Po zmianie pojawiło się określenie „osoba fizyczna”. W praktyce oznacza to, że dostęp do historii finansowej przestał być narzędziem stosowanym wobec konkretnej osoby podejrzanej o przestępstwo. Stał się narzędziem wobec każdego obywatela.

Wcześniej takie działania wymagały formalnej procedury, zgody prokuratora lub decyzji sądu. Dziś urzędnicy mogą uzyskać dostęp do informacji bankowych bez informowania osoby, której dane dotyczą. Oficjalne uzasadnienie jest zawsze podobne: chodzi o skuteczniejszą walkę z oszustwami podatkowymi i przestępczością gospodarczą. Argument brzmi znajomo: jeśli nic złego nie zrobiłeś, nie masz się czego obawiać.

Podobny mechanizm widać w przypadku danych telekomunikacyjnych. Przed 2016 rokiem służby, aby uzyskać wykaz połączeń, wiadomości czy dane lokalizacyjne, musiały kierować wnioski do operatorów telekomunikacyjnych. Firmy mogły przynajmniej teoretycznie odmówić, jeśli wniosek był bezpodstawny. Po zmianach wprowadzono bezpośredni, zautomatyzowany dostęp dla policji i wielu innych służb. W praktyce oznacza to, że dane mogą być pobierane bez pytania kogokolwiek o zgodę.
Jeszcze przed zmianą przepisów służby sięgały po takie informacje ponad dwa miliony razy rocznie. Po wprowadzeniu nowych rozwiązań zlikwidowano centralny raport pokazujący skalę wykorzystania tych narzędzi. Dziś nie wiemy już, jak często państwo sięga po dane telekomunikacyjne obywateli.

Sprawa ta trafiła nawet do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. W 2024 roku Trybunał uznał, że polskie przepisy naruszają prawo do prywatności, ponieważ umożliwiają gromadzenie danych o obywatelach bez konieczności wskazania konkretnego podejrzenia. Problem dotyczy nie tylko billingów czy lokalizacji, lecz także możliwości tworzenia tajnych rejestrów osób uznanych za potencjalnie powiązane z terroryzmem.

Kolejnym elementem tej infrastruktury są dane biometryczne. W 2021 roku wprowadzono nowe dowody osobiste zawierające cyfrowe odciski palców. Zgodnie z unijnymi regulacjami dane te powinny być przechowywane jedynie przez krótki czas, maksymalnie 90 dni, wyłącznie w celu wydania dokumentu. W Polsce zdecydowano się jednak stworzyć centralny rejestr, w którym gromadzone są dane biometryczne obywateli.
Różnica między hasłem a odciskiem palca jest zasadnicza. Hasło można zmienić, biometria pozostaje z nami na zawsze. Jeśli takie dane zostaną skradzione lub wykorzystane w niewłaściwy sposób, nie ma możliwości ich „resetu”.

Do tego dochodzą kolejne systemy gromadzenia danych. Cyfrowa administracja, aplikacje państwowe, monitoring miejski, systemy rozpoznawania tablic rejestracyjnych czy nowe rozwiązania oparte na geolokalizacji. Dobrym przykładem jest system opłat za przejazd płatnymi drogami, który opiera się właśnie na danych lokalizacyjnych. Administratorem tych informacji jest szef Krajowej Administracji Skarbowej.

Oficjalnym celem jest usprawnienie poboru opłat i kontrola transportu. Jednak infrastruktura zbierania danych powstaje niezależnie od tego, jak zostanie wykorzystana w przyszłości.
Podobny trend widoczny jest w przypadku inteligentnych urządzeń. Nowe regulacje dotyczące danych z urządzeń cyfrowych zakładają, że użytkownicy powinni mieć dostęp do informacji generowanych przez swoje sprzęty. Jednocześnie w określonych sytuacjach organy publiczne mogą występować o udostępnienie tych danych. Dotyczy to między innymi samochodów, urządzeń domowych czy elektroniki noszonej na co dzień.

Każdy z tych systemów osobno można uzasadnić wygodą, bezpieczeństwem lub walką z przestępczością. Jednak razem tworzą one coraz gęstszą sieć informacji o obywatelach: o ich finansach, kontaktach, lokalizacji, zdrowiu czy stylu życia.

Historia pokazuje, że systemy kontroli rzadko powstają nagle. Najczęściej rozwijają się stopniowo, wprowadzane małymi krokami i uzasadniane doraźnymi potrzebami. Dopiero z perspektywy czasu widać, jak duża infrastruktura nadzoru została zbudowana.










poniedziałek, 2 lutego 2026

Fałszywe mapy ukraińskie




Mapa Polski z okresu potopu szwedzkiego.


"O trafności określenia potop szwedzki może świadczyć ówczesna rycina rycina Eryka Dahlberga. Widać na niej ziemie polskie i litewskie, a tarczami herbowymi z koroną oznaczone zostały te miejsca, w który stacjonował w trakcie wojny polsko – szwedzkiej Karol Gustaw"

Źródło: Samuel von Pufendorf, Erik Dahlbergh, 1696, domena publiczna.



Opis:
"Auctior et correctior tabula chorographica Regni Poloniae vicinarumque regionum, ubi itinera, quae seren rex Sueciae Carolus Gustavus una cum exercitibus suis ab initio usque ad finem belli fecit [...] E. Dahlberg"
"Większa i dokładniejsza mapa chorograficzna Królestwa Polskiego i okolic, na której zaznaczono szlaki, którymi nieżyjący już król Szwecji Karol Gustaw ze swoimi wojskami przebył od początku do końca wojny [...] E. Dahlberg"

I ta sama mapa z ukraińskiej (?) strony fb: "Oryginalne mapy Original maps", która permanentnie pokazuje Polskę pokawałkowaną - autor celuje w ukazywaniu map "Ukrainy"w taki sposób, jakby to było państwo, a nie region i część Polski w XVII - XIX wieku.


"mapa 1"

Znam już trochę ten profil i wiem jak działa, widać, że na oryginalną mapę nałożono kolory, żeby podkreślić "małość" ówczesnej Polski, co ma korespondować z narracją o "starożytności" Ukrainy i jej "wielkości" sięgającej jakoby tzw. zakierzoni - celem jest "udowadniać" prawa banderowców do terenów Polski.

Nałożone kolory nawiązują do kolorystyki starych map tak jakby autor chciał, żeby jego "produkt" udawał autentyczny wyrób sprzed wieków - pokolorował także legendę i fragmenty po bokach.


Na tym profilu fb dominuje nieprzypadkowa jednostronna wybiórcza starannie dobrana narracja "obrazkowa" - "Ukraina", która była setki lat częścią Polski i  zawsze na starych mapach pokazywana jest jako REGION - na tej stronie urasta do rangi państwa i to istniejącego już w XVII wieku - co przecież nie jest prawdą.

Z reguły nie ma opisów, jest tylko jakby ilustrowane porównanie map regionu "Ukraina" z mapami Polski. Oglądając nieustanie taką narrację czytelnik nieuzbrojony w wiedzę, może odnieść mylne wrażenie, że dzisiejsza Ukraina od dawna była jakimś bytem pastwowym.

Tu inny przykład - mapa zamieszczona jako "zdjęcie w tle" tego facebookowego profilu:


"mapa 2"


Tu zaś kolorowa mapa ze strony zpe.gov.pl wyraźnie pokazująca rzeczywistość tego okresu:


Rzeczpospolita Obojga Narodów (łac. Res Publica Utriusque Nationis, lit. Abiejų Tautų Respublika), potocznie: Polska, I Rzeczpospolita lub Rzeczpospolita szlachecka – państwo złożone z Korony Królestwa Polskiego i Wielkiego Księstwa Litewskiego powstałe w roku 1569 na mocy unii lubelskiej.

To nie Korona prowadziła wojnę ze Szwecją, tylko cała Rzeczpospolita, król polski rządzący w tym okresie, Jan II Kazimierz Waza posiadał tytuł:

Ioannes Casimirus, Dei Gratia rex Poloniae, magnus dux Lithuaniae, Russie, Prussiae, Masoviae, Samogitiae, Livoniae, Smolenscie, Severiae, Czernichoviaeque; nec non Suecorum, Gothorum, Vandalorumque haereditarius rex, Rex Orthodoxus etc.
Jan Kazimierz, z Bożej łaski król Polski, wielki książę litewski, ruski, pruski, mazowiecki, żmudzki, inflancki, smoleński, siewierski i czernihowski, a także dziedziczny król Szwedów, Gotów i Wendów, Król Prawowierny.

W jakim celu administrator fejkowej strony "Oryginalne mapy" ukazuje nam granice Królestwa Polskiego w obrębie I RP, skoro mapa dotyczy wydarzeń dotyczących całej Rzeczpospolitej?

Czy jakby prezentował nam mapę Wielkiej Brytani, to też zaznaczyłby granice Angli - no i po co?  W jakim celu?

Gdyby ktoś zarzucił autorom tej strony, że fałszują historię, bo nie publikują ORYGINALNYCH map, tylko przetworzone, zawsze mogą odpowiedzieć: "ale oryginalne w tym sensie, że wytworzone przez nas i nikt inny takich nie ma, dlatego są takie wyjątkowe i oryginalne".


Zwracam uwagę, że nazwa tej strony opisana jest po polsku i po angielsku [Oryginalne mapy Original maps] - tak jakby jakiś Polak te stronę robił w celach EDUKACYJNYCH także w wersji angielskiej - ale opisy są po ukraińsku i angielsku, jak tutaj:


"mapa 3"

"Mapa 3", a właściwie plansza - jest całkowicie nieczytelna (szczególnie dla kogoś, kto nie rozeznaje się w geografii Polski), co w stoi w sprzeczności np. z tą pokazaną wyżej pokolorowaną mapą Eryka Dahlberga, gdzie starannie dobrano kolory.

Ja na tej "mapie" nie rozpoznaję żadnej miejscowości, bo jestem z Pomorza, ale sprawdziłem, że Лісько to Lesko. Na tej podstawie określiłem przybliżone terytorium, jakie pokazuje ta "mapa", jest ono mw. ograniczone miejscowościami: Kamionka-Szklary, Wolica, Lesko, Solinka.







Nie wiem, co to znaczy ten napis na planszy: "shidno-łemkowska" i nie mogę tego od ręki sprawdzić, bo to jest nieedytowalne (żeby skopiować do tłumacza), ale przecież obok w opisie napisano:
"Proukraiński organizm państwowy, którego celem było zjednoczenie z ZURL. Obejmował około 30 wsi łemkowskich, liczących prawie 18 tysięcy mieszkańców. Republika powstała 4 listopada 1918 roku i została zniszczona 24 stycznia 1919 roku w wyniku zbrojnej agresji Rzeczypospolitej Polskiej."

A więc chodzi o chwilową tzw. Łemko-Rusińską Republikę Ludową? Wiem, że coś takiego było, coś mi tam świta... Ale to ciekawe, bo wg wikipedii ŁRPL obejmowała większe terytorium: od Nowego Targu po Sanok.


The approximate extent of the territory whose southern parts were claimed by the Lemko Republic (yellow).




Jak widać strona fb "Oryginalne mapy" na swojej "mapie" ograniczyła się tylko do wschodniego fragmentu tego terytorium - czemu?

Ano temu, że to nie jest ŁRPL, tylko Republika Wschodnio-Łemkowska u naz zwana Komańczańską, o której pierwszy raz słyszę.



Jak widać "poruszanie się" użytkownika po tej stronie jest ściśle kontrolowane przez administratora, tj. w tekście (edytowalnym) nie ma nazwy RK, tylko ogólne "Proukraiński organizm państwowy" - dlaczego strona ukraińska, tak lubująca się w podkreślaniu domniemanej ukraińskości tych ziem i tak starannie przygotowująca fałszywe mapy pokazujące rozmieszczeniem ludności w I i II RP pod kątem etniczności, nie pozwala mi błyskawicznie - z automatu - zorientować się w sytuacji: co pokazuje plansza z "mapą 3"?

To nie jest indolencja administratora strony, to jest celowe przemyślane działanie. 

Nie pierwszy raz widzimy brak konsekwencji u werwolfa, a teraz tutaj... większość map na tej stronie jest zrobiona profesjonalnie, są bardzo ładnie wykonane i jest ich bardzo dużo, a niektóre, jak ta tutaj, są zrobione na kolanie... to nie przypadek - to celowe działanie - widocznie TERAZ, do jakiejś zadanej tezy,  jest potrzebna mapa niedbale wykonana...


Tak przy okazji - przykład mapy Polski z wikipedii dla Polaków:

Jak już kiedyś pisałem, trudno znaleźć w internecie mapy Polski z okresu świetności, które nie byłyby pokawałkowane rozbiorami, czy innymi granicami - tu np. mamy mapę, która wygląda jakby była zrobiona pod jakąś archaiczną grę online z lat 90tych - wygląda jak produkt amatorski (pewnie tak jest), a to przekłada się na wizerunek naszego państwa... mapa jest nieczytelna, nieestetyczna, zawiera odstręczające pstrokate kolory, niewłaściwe grubości czcionek i linii, które mocno szatkują całość... nie ma w internecie pięknych map Polski - trzeba będzie je dopiero stworzyć. 





Przypatrzmy się tej planszy z "mapą".

"Mapa 3" ukazuje wycinek jakiegoś terytorium z "tytułem": Rzeczpospolita Polska, od którego biegną dwie czerwone strzałki, podobne do rąk. Terytorium tu ukazane, to tylko niewielki skrawek terenu o długości ok. 40 km na kierunku wschód-zachód - co to jest w porównaniu z Polską... a mimo to strzałki nie biegną po prostu z północy, tylko są zagięte w stronę godła - "wyrastają" z niego jak ręce, tak jakby godło było osobą, która stoi za arkuszem mapy i wyciąga przed siebie ręce... skąd ja to znam?? Gdzie ja to widziałem?

Obok zaś wycinka, dominujący po prawej strony planszy, widnieje przekręcony w pion napis Zachodnioukraińska Republika Ludowa. Wszystko to napisane w cyrylicy, po ukraińsku, a nie po angielsku czy polsku, co nieznającym języka utrudnia zrozumienie treści - więc to chyba nie jest strona edukacyjna? Tylko po co opis z boku jest po angielsku?


Co przedstawia ta plansza? 



Co widzisz ty, a co widzi twój mózg? On widzi więcej...   
Patrzenie i widzenie to dwie różne sprawy.

Wzrokowo:

- kształt wycinka nawiązuje do kształtu Polski jak z przerobionej mapy Dahlberga z początku posta, widzimy więc mocno ściśniętą "Polskę" mniej więcej w jej rozpoznawalnym kształcie - także obecnym
- czerwona obwódka wokół poprowadzona jest "jak bądź" bez zgodności z czymkolwiek w geografii - jakby dziecko rysowało, brak profesjonalnego odwzorowania granic RK, które wyrysowano np. w wikipedii
- intensywny kolor czerwony kojarzy się z kolorem polskiego godła
- w środku mnóstwo czerwonych punktów jako oznaczenie miejscowości - jest ich więcej niż byś mógł zobaczyć na mapie w internecie, opisane są po ukraińsku, a także
- wiele flag w kolorach ukraińskich, szczególnie na środku wycinka układają się wzdłuż pionowej linii, jakby osi wycinka - jakby naśladują wstęgę Wisły - od Torunia do Gdańska, który jest kluczowy 
(w tym miejscu godło)- a może chodzi po prostu o linię podziału z Niemcami...
- u dołu i po lewej stronie widać czerwonawe szerokie linie jakby jakieś granice państw - nie wiadomo co to jest
- pod wycinkiem tabelka z opisem po ukraińsku - legenda i duża flaga ukraińska
- legenda do "mapy" i skrzyżowane miecze, czytam opis: 
zbrojne zitknienia z polskimi okupantami - znowu Polacy na swojej ziemi nazywani są okupantami..

Zauważ:

"mapa 3" graficznie pasuje do miedziorytu - "Alegoria rozbioru Polski" - autorstwa Noëla Le Mire'a na podstawie rysunku Jeana-Michela Moreau'a.
Na ilustracji uwidoczniono, patrząc od lewej: Katarzynę II, króla Polski Stanisława II Augusta, Józefa II Habsburga i króla Prus Fryderyka II.

Szczególnie czerwone strzałki u góry "mapy" powtarzają kierunek i proporcje rąk wskazujących na mapę, a postać Fryderyka II króla Prus po prawej stronie optycznie pokrywa się z odwróconym napisem. 
Fryderyk na rysunku wskazuje szpadą Gdańsk, który jest kluczowy.



Przyjrzyj się postaci Katarzyny:
- suknia (płat tkaniny) zakrywająca nogi = flaga ukraińska (płat tkaniny), a
- profil jej głowy odwzorowuje szeroki czerwonawy łuk podobny do oznaczania granicy na mapie





Przekopiowałem niektóre elementy rysunku na "mapę 3" - narzędzie "szybkie zaznaczanie" pozwala zaznaczyć i skopiować razem elementy, które nie leżą bezpośrednio obok siebie - tak właśnie zrobiłem z rękami: Poniatowskiego i Józefa II, które na "mapie 3" są czerwonymi strzałkami. 

Pasują idealnie.

Także postać Katarzyny, "siedząca" na ukraińskiej fladze, bardzo dobrze wpasowuje się w profil dolnej granicy "mapki" i dziwny czerwonawy łuk - który już nie jest dziwny, bo teraz wiemy po co został wrysowany...






I nad tym wszystkim napis: Respublika Polsza.

Rozumiesz, co tu się dzieje?

To jest napaść.

Plansza nawiązuje bezpośrednio do miedziorytu - "Alegoria rozbioru Polski" - i sama jest alegorią: miksuje ze sobą rysunkek Moreau'a i fragment dzisiejszej Polski i wizerunek Polski wyłaniający się z map przedstawianych na tym profilu, czyli co robi?

Poddaje ją rozbiorowi. 

To jest robota niemieckiej agentury z Ukrainy (tam nazywana banderowcami), która ma oddziaływać podprogowo na ludzkie umysły - ma was i innych programować na kolejny rozbiór.




Przegląd od AI:

Programowanie neurolingwistyczne (NLP) to zestaw technik komunikacji i pracy z wyobrażeniami, mający na celu zmianę wzorców myślenia i zachowania. Wykorzystuje kotwienie, metafory i trans, aby wpływać na stany emocjonalne i eliminować ograniczenia, co znajduje zastosowanie w rozwoju osobistym, biznesie oraz psychoterapii.
 NLP (Neuro-Linguistic Programming) skupia się na programowaniu umysłu poprzez język i interakcje, aby osiągnąć pożądane rezultaty.


Kluczowe techniki: 

Kotwienie: Tworzenie silnych powiązań między bodźcem (dźwięk, dotyk) a stanem emocjonalnym, co pozwala przywoływać pożądane stany.
Linia czasu: Praca nad percepcją przeszłych i przyszłych doświadczeń w celu zmiany ich wpływu na teraźniejszość.
Metafory: Zmiana perspektywy poprzez wykorzystanie opowieści i metafor do przeprogramowania ograniczających przekonań.
Trans (hipnoza): Wprowadzenie w stan relaksu, w którym umysł jest bardziej podatny na sugestie i zmiany. [piękne mapy, ekscytacje narratora i jego opowieści "historyczne" czytane przy kawie mogą stwarzać stan zbliżony do relaksu - MS]
Zastosowanie: Metody te są używane przez liderów, trenerów i terapeutów do poprawy charyzmy, radzenia sobie z bezsennością, nałogami oraz podnoszenia pewności siebie.
Efekty: Zmiana słownictwa i sposobu myślenia wpływa na strukturę neurologiczną, co prowadzi do głębokich transformacji osobistych.
 
Warto odróżnić NLP od neurobiologii (dziedziny naukowej badającej układ nerwowy) oraz neurohackingu (metod optymalizacji pracy mózgu).






Jeszcze odnośnie rysunku Jeana-Michela Moreau'a - w wikipedii dla Polaków nazywa się on:

Kołacz królewski (fr. Le gâteau des rois) podczas gdy w innych wersjach językowych (są tylko 4): ciasto królewskie po francusku i niemiecku, Трофейний торт po ukraińsku, po angielsku The Troelfth Cake (also The Twelfth Cake, The Royal Cake, The Cake of Kings) - co ciekawe, nie ma wersji rosyjskiej...

Angielskie Troelfth jest chyba nieprzetłumaczalne i w wynikach pokazuje się zawsze w kontekście ww. rysunku, a Twelfth to "dwunasty" :

ang wiki:
Ciasto królewskie, znane również jako ciasto trzech króli lub ciasto niemowlęce, to ciasto kojarzone w wielu krajach z Objawieniem Króle, czyli obchodem Wieczóru Trzech Króli po Bożem Narodzeniu. Tradycyjnie przygotowywano ją z ciasta brioche, w większości przypadków ukryta była fève (dosł. "fasola fawy"), taka jak figurka przedstawiająca Dzieciątko Chrystus.  Po pokrojeniu ciasta ten, kto znajdzie fève w swoim kawałku, wygrywa nagrodę. 

Kołacz (psł. kolačь) – słowiańskie pieczywo obrzędowe o kolistym kształcie, drożdżowy placek, wieniec lub bochenek uformowany z przeplatanych ze sobą wałków lub zdobiony licznymi mniejszymi kółkami. Kołacze wyrabiano z mąki pszennej lub żytniej. Podawano je często na weselach – zwyczaj ten zachował się w niektórych regionach Polski do dzisiaj.

Tort – bogato zdobione ciasto deserowe, najczęściej biszkoptowe, przekładane masą.
Ojczyzną tortów najprawdopodobniej są Włochy. W Polsce pojawiły się po raz pierwszy na dworze królowej Bony. W Polsce upowszechnił się zwyczaj pieczenia tortu na specjalne okazje, jak urodziny, wesele. Bardzo podobne ciasta np. w języku angielskim nie są nazywane tortami (torte), a ciastami (birthday cake, wedding cake).


Skoro torty znane są w Polsce od czasów Bony, to dlaczego rysunek nazywany jest "kołaczem"? Czyżby jakiś rebus na KOŁO?





-------

tohistoria.pl

Według jednego z przekazów, król Prus Fryderyk II słynący z ironicznych spostrzeżeń miał przyrównać pierwszy rozbiór Polski z średniowieczną tradycją spożywania w święto Trzech Króli specjalnego ciasta – tzw. tortu królewskiego. W czasie rzeczonej uczty porcję dzielono na tyle porcji, ile było osób przy stole, a jeden kawałek pozostawiano dla nieznanego wędrowca. Wewnątrz ciasta znajdowało się ziarno fasoli, a osoba, która na nie natrafiła, powinna w nadchodzącym roku cieszyć się szczęściem i otrzymywała tytuł króla święta. Dla władcy Prus zwyczaj dzielenia się ciastem skojarzył się z rozbiorem ziem polskich między króla, carycę i cesarza.

Znany pisarz i filozof epoki oświecenia – Wolter przesyłając Fryderykowi II w październiku 1772 roku gratulacje z okazji odniesionego sukcesu pisał o rozbiorze Polski w następujący sposób : „To rzeczywiście królewski kołacz, a fasolka została podzielona na trzy części”. W ówczesnej Europie stanowisko krytyczne wobec rozbiorów było wówczas dość rzadko spotykane, także z uwagi na propagandę państw zaborczych. Prezentował je m.in. francuski filozof oświeceniowy Jean Jacques Rousseau. Sposób działania mocarstw wywołało sprzeciw także Jeana Michela Moreau – paryskiego malarza i rysownika, a także autora ilustracji do Wielkiej encyklopedii francuskiej. Był on autorem wielu prac, w tym szkicu zatytułowanego „Ciasto trzech króli”, nazywanego w Polsce „Kołaczem królewskim”.

Scena uwieczniona na rycinie miała na celu wzbudzić nie tylko zainteresowanie, lecz zainteresować odbiorców sytuacją Polski. W niedługim czasie, wzorując się na rysunku artysty, rytownik Nicolas Noël Le Mire wykonał miedzioryt, który można było powielać w setkach egzemplarzy. Przez to, „Kołacz królewski” miał szansę dotrzeć szerokiego grona odbiorców. Rycina zdobyła wielką popularność już w roku jej powstania, jednak nie odbyło się to bez problemów. W niektórych państwach wydano zakaz jej rozpowszechniania. Z kolei we Francji, starającej się w tym czasie uniknąć konfliktu z państwami zaborczymi, miedzioryty Le Mire’a objęto cenzurą. Na szczęście, przed tym jak artyście nakazano zniszczyć matrycę do powielania swojego dzieła, zdołał on wykonać znaczną liczbę egzemplarzy.


"Na szczęście" ??
"nie bez problemów ?
"wielką popularność" ??

Co to znowu za redaktór pisał?? Cóż za ekscytacja, jaki entuzjazm...

I dalej...


Dzieło stworzone wysiłkiem Moreau i Le Mire’a w niedalekim odstępie czasowym doczekało się wielu kopii i interpretacji. I tak w Wielkiej Brytanii powstała rycina, na której wśród gości zgromadzonych u stołu z tortem królewskim znajduje się władca Francji – Ludwik XV, a za plecami monarchów stoi sułtan turecki wygrażający im szablą.

Tytułem „Kołacz królewski” określa się także wersję ryciny, której autorem był Johannes Nilson. Jednak jego dzieło znacząco różni się od francuskiego miedziorytu. Zgromadzeni monarchowie zdają się być w radosnych nastrojach, jak gdyby prowadzili towarzyską rozmowę. Widzom ukazuje się król Stanisław August Poniatowski, który z zadowoleniem pokazuje dokumenty potwierdzające legalność rozbioru. 

Odbiorca scenki uwiecznionej na miedziorycie z pewnością nie odbierał wydarzeń z 1772 roku jako złamania prawa czy tragicznego dla Rzeczpospolitej aktu przemocy. Wprost przeciwnie – mógł on dojść do wniosku, że władcy Rosji, Prus i Austrii w porozumieniu z królem Polski dokonali zmiany granic, przywracając naturalny porządek w Europie i zażegnując historyczne spory terytorialne.

Michał Aściukiewicz





Zauważ, że produkty z fejkowego konta fb korespondują np. z tym:

Prawym Okiem: Symboliczna parada niemieckich flag

„Symboliczne parady czołgów”. A może on wie co mówi? Symbolicznie niemieckie czołgi wjechały do Polski - po podboju przez niemiecką 5 kolumnę. Poniżej: niemieckie wojska na Wiśle. 
Po co im tyle FLAG????
Flaga z orłem nazywa się: Flaga służb państwowych (Bundesdienstflagge) i jej użycie jest ściśle obwarowane przepisami. 
CZY TO MOŻE Dzień Jedności Niemiec ????

Prawym Okiem: Flaga kaszubska
Prawym Okiem: Propaganda
Prawym Okiem: Nazistowskie korzenie barw białoruskiej opozycji
Prawym Okiem: Czarne - białe - czerwone







Nie śpij.


Mamy do wygrania II Wojnę Światową.
Mamy do wygrania wojnę z Niemcami.



Wygrajmy wojnę z Niemcami.













"Res Publica Utriusque Nationis" z łaciny:

utriusque - "obojga"

etriusque - "i więcej"  - automatyczny tłumacz gogla
etriusque - "i każdego" alternatywnie: "oraz każdego" - wg deepl.com

etrusque - "etruski"

brakuje tylko "i"... 







-------------




zpe.gov.pl/a/rzeczpospolita-wojuje-xvi/xvii-w/D5K5GQMqQ
wbc.poznan.pl/dlibra/publication/533617/edition/473402?language=pl
raremaps.com/gallery/detail/6262
pl.wikipedia.org/wiki/Kołacz_królewski
en.wikipedia.org/wiki/King_cake
pl.wikipedia.org/wiki/Tort
tohistoria.pl/tajemnicze-dzielo-dotyczace-i-rozbioru-polski-czym-jest-i-co-przedstawia-kolacz-krolewski/
en.wikipedia.org/wiki/Twelfth_cake
pl.wikipedia.org/wiki/Kołacz_(pieczywo)
pl.wikipedia.org/wiki/Lesko
en.wikipedia.org/wiki/Lemko_Republic
pl.wikipedia.org/wiki/Zachodnioukraińska_Republika_Ludowa
uk.wikipedia.org/wiki/Команчанська_Республіка
pl.wikipedia.org/wiki/Podział_administracyjny_Polski_(1944–1975)#1957–1975
pl.wikipedia.org/wiki/Rzeczpospolita_Obojga_Narodów
pl.wikipedia.org/wiki/Jan_II_Kazimierz_Waza