Maciej Piotr Synak


Od mniej więcej dwóch lat zauważam, że ktoś bez mojej wiedzy usuwa z bloga zdjęcia, całe posty lub ingeruje w tekst, może to prowadzić do wypaczenia sensu tego co napisałem lub uniemożliwiać zrozumienie treści, uwagę zamieszczam w styczniu 2024 roku.

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą historia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą historia. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 17 lutego 2026

Czym jest znak: &



  &



za fb:

The Language Nerds

3 godz. ·

The ampersand (&) really did originate as a ligature of the Latin word “et”, which means “and.”
In Roman cursive writing, scribes often wrote e + t together quickly. Over time, the two letters merged into a single flowing symbol. Through centuries of handwriting styles and typography, that merged form gradually evolved into what we now recognize as &.
The word “ampersand” itself comes from the phrase “and per se and.”
In the old English alphabet, & used to be recited at the end: X, Y, Z, and per se and. Over time, “and per se and” slurred into ampersand.



Ampersand (&) naprawdę powstał jako ligatura łacińskiego słowa „et”, co oznacza „i. ”

W rzymskim pisaniu kursywnym, pisali często e+t szybko razem. Z biegiem czasu dwie litery połączyły się w jeden płynący symbol. Przez wieki stylów pisma i typografii, połączone formy stopniowo ewoluowały w to, co teraz uznajemy za &.

Słowo „ampersand” samo w sobie pochodzi od wyrażenia „i per se i. ”

W starym angielskim alfabecie, & kiedyś recytowano na końcu: X, Y, Z, i per se i. Z czasem „i per se i” zamieniły się w ampersand.





wikipedia dla Polaków:

Et (ang. ampersand, niem. Kaufmanns-Und), & – znak pisarski będący daleko przetworzonym symbolem łacińskiego spójnika „et”, polskiego „i” – stąd potoczna polska nazwa tego znaku – „etka”. Norma PN-I-06000 określa ten znak jako „handlowe i” (dosł. z niem.). „Et” jest popularnym znakiem samodzielnym, choć można potraktować go jako nietypową ligaturę.

Znak jest stosowany w językach, w których spójnik przedstawiający ten znak jest wieloliterowy, jak np. w jęz. angielskim „and” czy też niemieckim „und”. W tekstach ciągłych nie ma potrzeby jego stosowania, natomiast został rozpowszechniony tam, gdzie istotne jest zaoszczędzenie miejsca. Z czasem zaczął być stosowany jako typograficzny element zdobiący w napisach i w tym użyciu występuje czasami także w Polsce. W starszych tekstach, zwłaszcza łacińskich, lecz również angielskich czy francuskich występuje w abrewiaturze „&c.” oznaczającej et cetera.


Ampersand: znak i nazwa będące zniekształceniem

"and per se = and"

 tzn. "& sam w sobie = i" 

— Geoffrey Glaister, Słownik książki

Tradycyjnie w angielskim, podczas pisowni na głos, każda litera, która mogła być również użyta jako słowo sama ("A", "I" i "O"), była określana łacińskim wyrażeniem per se (per se), jak w "per se A" lub "A per se A". 

Znak &, używany samodzielnie, w przeciwieństwie do bardziej rozwiększonych form takich jak &c., był podobnie określany jako "i per se i". To ostatnie wyrażenie było rutynowo bełkotliwe do "ampersand", a termin ten stał się powszechnie używany w angielskim do 1837 roku. 




Różne postacie znaku typograficznego Et:










Łacińska ligatura &








Proces przekształcenia pisowni Et w & w ujęciu historycznym












& ze swoim pierwowzorem Et














Ewolucja ampersanda














pl.wikipedia.org/wiki/Et

n.wikipedia.org/wiki/Ampersand

17022026

niedziela, 15 lutego 2026

"Korona wendyjska"




Wątpliwe, żeby był to naszyjnik...



niemiecka wikipedia
tłumaczenia automatyczne



W XIX wieku korona wendyjska stała się historycznym symbolem kształtującym tożsamość Wielkiego Księstwa Meklemburgii oraz jego związków składowych: Meklemburgii-Schwerin i Meklemburgii-Strelitz. Powstał z interpretacji pierścionka na szyi korony, który nie był ani wendyjski, ani koroną, i stanowi przykład wymyślonej tradycji.





Korona wendyjska, znaleziona w 1849 roku w pobliżu Lübtheen, ilustracja z 1899 roku



Nazwa Wendische Krone była pierwotnie rozumiana jako biżuteria, z której niektóre okazy znaleziono w Meklemburgii w pierwszej połowie XIX wieku. 

Jest to obręcz o średnicy około 13 centymetrów (miara hamburska 5 1/2 cala), która kończy się kolcami na górze. Około jedna czwarta pierścienia jest zaprojektowana do otwierania i składa się z dwóch części połączonych zawiasem z jednej strony, natomiast z drugiej strony zamknięcie robi się za pomocą małego sworzniaka, który pasuje do przeciwległego otworu. 
Sworzeń zawiasowy kończy się na górze tępym kolcem, który wznosi się z rozety. 

Pierwszy szron został odkryty głęboko w ziemi w 1823 roku na farmie Langen Trechow (obecnie dzielnica Bernitt) koło Bützow podczas wykopalisk pod budowę nowej stodoły i charakteryzuje się głęboką zieloną, błyszczącą patyną. 

Drugi okaz znaleziono w 1843 roku w pobliżu Admannshagen koło Doberan; Leżała w urnie w niskim kurhaniu. Obręcz była złamana i wygięta, gdy ją znaleziono. Nie był wykonany z brązu (z wyjątkiem sworzni zawiasowej), lecz z miedzi. 

Trzeci obręcz został znaleziony w pobliżu Lübtheen w 1849 roku i różni się od pozostałych znacznymi rozmiarami (7 cali średnicy = 16,7 centymetra) oraz wykonaniem w pustym odlewie. 

Czwarty okaz, który Lisch znalazł w Zbiorze Wielkoksiążęcej w Schwerinie i nazwał Koroną Schwerin, ma nieznane pochodzenie i inny kształt, ponieważ zamiast kolców i końcówki zawiasów ma jedynie płaskie elewacje.





Rysunek korony wendyjskiej autorstwa Hugo Gerarda Ströhla: Atlas Heraldyczny 1899





Gdy znaleziono pierwszy z tych pierścieni, nadano mu nazwę "Korona Wendyjska". 

Odpowiadało to ówczesnemu poglądowi archeologicznemu w Meklemburgii oraz tradycji sięgającej czasów Wandalii Alberta Krantza, która przypisywała niemal całe prehistoryczne dziedzictwo kraju Wendom. Pojawiła się dyskusja, w której Georg Christian Friedrich Lisch i inni uznali germańskie pochodzenie pierścieni, ale datowali je na wczesną epokę brązu. 

Robert Beltz datował ją w 1899 roku na okres La Tène, około 300 p.n.e. Jednocześnie zwrócił uwagę, że nie tylko tytuł Wendish powinien zostać odebrany Koronie Wendyjskiej, ale także nazwa Krone powinna zostać zakwestionowana. Porównał je do pierścieni o płaskich lub mocniejszych wyniesieniach po górnej stronie, pierwotnie wygiętych z blachy brązu, później odlewanych w coraz mocniejszych egzemplarzach. Te pierścienie były przygotowane do otwierania i oczywiście nie były koronami, lecz pierścieniami na szyję. Adolf Hollnagel skatalogował znaleziska jako "pierścionki na szyję zawiasowe". 



Jednak dyskusje i wyjaśnienia w kręgach archeologicznych nie powstrzymały korony wendyjskiej przed staniem się swego rodzaju symbolem narodowym Meklemburgii w drugiej połowie XIX wieku. Heraldycznie stylizowano go jako zielono, emaliowane obręcze ozdobione szmaragdem z wieżowatą konstrukcją pośrodku i od tego czasu uważano go za starożytny symbol książąt Obotrytów, którzy niegdyś rządzili terytorium dzisiejszej Meklemburgii.

Wielkoksiążęcy Order Korony Wendyjskiej został założony 12 maja 1864 roku przez dwóch wielkich książąt Meklemburgii, Fryderyka Franciszka II i Fryderyka Wilhelma (II), za "zaszczytne świadectwo Najwyższego, najlepiej uznanie i szacunek oraz za nadanie szczególnych zasług". Zakon ten bywał czasem skracano także do Korony Wendyjskiej; jego tarcza orderowa zawiera koronę wendyjską pośrodku, w przypadku Wielkiego Krzyża z koroną z mosiądzu w mosiężu, we wszystkich pozostałych klasach ze złota. Większa replika korony wendyjskiej znajdowała się w dolnym centrum łańcucha zakonów.

W latach 1884–1918 była także częścią herbu państwowego Meklemburgii-Schwerin jako korona hełmowa na środkowym herbie.





Kronenhalsring
Naszyjnik koronowy


Pierścionki w kształcie korony to dwuczęściowe pierścionki ozdobione trójkątnymi kolcami na górze. Pierścienie na szyję korony zostały odlane z brązu i składają się z dwóch części połączonych zawiasem. Zazwyczaj zamknięcie tworzy żelazny zawor. Górna część zawiasu często zdobi rozetę. Nazwa pochodzi od trójkątnych kolców, które nadają biżuterii wygląd korony.



Kronenhalsring


Wczesne formy tego typu znalezisk zwykle mają owalny lub spiczasty owalny przekrój i są ozdobione poprzecznymi żebrami po górnej stronie. Jednak nie są to obroże koronowe w ścisłym znaczeniu.

Od V do III wieku p.n.e. naszyjniki koronowe były szczególnie powszechne w Danii i na Nizinie Północnoniemieckiej, głównie w kulturze Jastorfów. Późne formy (typy II—IV według Kostrzewskiego) występują także w kulturze przeworskiej i pomorskiej.

Według Horsta Keilinga pochodzą one z Danii i północnych Niemiec, według Maciałowicza głównie z Jutlandii. Pojedyncze okazy znaleziono także na Zakarpackiej Ukrainie (7) i Mołdawii, na przykład w Davideni (powiat Neamț).


Pierścienie na szyi koronowej są zazwyczaj nazywane pierścieniami na szyję. Często składano je w bagnach, być może jako ofiary. W grobach czasem znajdują się pierścionki na szyi z oznakami zużycia, co dowodzi, że były również noszone. Maciałowicz zauważa jednak, że kolce mogą utrudniać ruch głowy i dlatego uważa je za strój świąteczny. Znaleziska grobów określane przez płeć są zaginione. Większość znalezisk to znaleziska indywidualne.





Kronenhalsring der Greutungen - Naszyjnik koronny Greutungów


Znaleziska z Dolnej Saksonii

Pierścień na szyi w koronie Emmendorf, gminy w powiecie Uelzen na Wrzosowisku Lüneburskim w Dolnej Saksonii, odkryty w 1852 roku podczas wykopu torfu, waży 770 g; jej średnica wynosi 14 cm. Inne pierścienie znaleziono w trójkącie Łaby-Weser w pobliżu Debstedt i Langenmoor, oba w dystrykcie Cuxhaven. Pierścienie znalezione w Dolnej Saksonii zostały znalezione jako indywidualne znaleziska na wrzosowisku. 




wiki szwedzka

Naszyjnik koronowy to rodzaj naszyjnika z predrzymskiej epoki żelaza. Datują się na przedrzymską epokę żelaza, około 500 p.n.e. do 0.

Fakt, że nazwano je naszyjnikami koronowymi, wynika z późniejszych typów pierścieni. Pierścienie zawsze mają zawias, który ma kształt okrągłego cylindra z ozdobami. Pierścień można było otworzyć przez otwór i zawleczkę, która pasowała do otworu. Pierścienie były odlane z brązu. Ich zewnętrzna średnica wynosiła około 12–18 cm. Możliwe, że są to dalsze rozwinięcia skręconych pierścieni epoki brązu lub mogą mieć wpływy zachodnioeuropejskie. Starsze typy są najczęściej spotykane w zachodniej Danii i północno-zachodnich Niemczech. W Jutlandii znaleziono także formy form.



Naszyjnik z młodszą koroną znaleziony w Danii.



Młodsze szyje na koronie z prawdziwymi iglicami mają inny zasięg w Europie. Występują na obszarze od Danii, Niemiec, Polski aż po Ukrainę i Mołdawię i można je datować na około 250–100 p.n.e. 



W Szwecji znaleziono tylko cztery te starsze pierścienie. Dwa z Bohuslän oraz w 1858 roku dwa kolczyki tego typu znaleziono w Vamlingbo na Gotlandii. Pierwszy pierścień znaleziono podczas oczyszczania sterty kamieni, które mogły być osadą kamienną lub kurhanem

W tym samym roku w tym samym miejscu w krzaku znaleziono kolejny pierścień. Pierścienie z Gotlandii datowane są na okres 400–200 p.n.e. Okazy z Vamlingbo prawdopodobnie pochodzą z Dunii. Jednak w Szwecji nie znaleziono jeszcze pierścionków młodszych typów korony. 








wiki duńska


Naszyjnik koronowy to naszyjnik, którego górna część jest ząbkowana, przypominając koronę (stąd nazwa). Takie pierścienie pochodzą z okresu około 300-100 f.Kr roku, czyli z celtyckiej epoki żelaza (przedrzymskiej epoki żelaza). 

Pierścienie na szyi korony są odlewane w pustym środku, czyli odlewane w środku (odlewane techniką cire perdue, gdzie wosk pszczeli jest odlewany wokół rdzenia z gliny).








Pierścień na szyi na koronie

Kolczyki na szyi występują głównie w zachodniej Danii (Danii oprócz Zelandii, Skanii i Blekinge), także wzdłuż południowych wybrzeży Morza Bałtyckiego, a stamtąd są bardziej rozproszone na południowy wschód do Rumunii i Ukrainy.  To rozprzestrzenianie się doprowadziło do teorii, że powinno odzwierciedlać migracje z Jutlandii i północnych Niemiec do południowo-wschodniej Europy, być może odzwierciedlając migracje ludów germańskich.

Inne opcje to handel i/lub powiązania dynastyczne.

Na Zelandii istnieje inny rodzaj pierścienia na szyi, który został zakopany w bagnach i na mokradłach, mianowicie tzw. kulkowy pierścień na szyję, który (jak sama nazwa wskazuje) kończy się dwoma kulami, czasem z celtyckimi tłoczonymi ornamentami.






Tymczasem u Rzymian...



"Dictionarium Orbis Pictus Latinus" - Hermanna Kollera











kulturerbe.niedersachsen.de/objekt/record_kuniweb_1205974/1/




de.wikipedia.org/wiki/Kronenhalsring - są 3 wersje językowe

de.wikipedia.org/wiki/Wendische_Krone - 2 wersje językowe:
sv.wikipedia.org/wiki/Kronhalsring
da.wikipedia.org/wiki/Kronehalsring


danmarksoldtid.lex.dk/Den_hellige_mose_-_250_f.Kr.-Kr.f.



youtube.com/watch?app=desktop&v=biLz2RxrfjQ&utm_medium=organic&utm_source=yandexsmartcamera




piątek, 30 stycznia 2026

Romania - Rumunia


Ciekawostki językowe.
Ale tylko językowe...




przedruk 
tłumaczenie automatyczne



“Візантійська імперія”


"Cesarstwo Bizantyjskie" to termin warunkowy ukuty przez historyków. Sami Bizantyjczycy nazywali to miasto Ῥωμανία (Rumunia) [Ῥωμανία (Романія)]. 

Po podziale Cesarstwa Rzymskiego na Zachodni i Wschód, "pierwszy" Rzym został podbity przez "barbarzyńców", a "drugi Rzym" Konstantynopol mówił po grecku. Jednak nadal uważając się za imperium Rzymian, Wschód "żył" — choć stopniowo malejąc — przez kolejne tysiąc lat.

Після розколу Римської імперії на Захід і Схід “перший” Рим завоювали “варвари”, а “другий Рим” Константинополь заговорив грецькою. Проте, продовжуючи вважати себе імперією римлян, Схід “прожив” — хоч і поступово зменшуючись — ще тисячоліття.


"Bizancjum" [“Візантію”]w "wąskim znaczeniu" — na progu wchłonięcia przez Turków — nadal w Europie [в Європі] nazywano Rumunią [ Романією](zob. holenderska mapa z 1650 roku). Aż do momentu, gdy "znak" został przejęty przez tzw. księstwa dunajskie. Wyczerpani Turkami, Wołochowie i Mołdawie z zadowoleniem uświadomili sobie swoją bliskość językową do łaciny. Jednak w 1881 roku samo stowarzyszenie — z roszczeniem do "dziedzictwa rzymskiego" — zostało z jakiegoś powodu nazwane w sposób grecki (Rumunia po ukraińsku) [українською — Румунія].

Co ciekawe, "idealni poddani" Wschodniego Rzymu, którzy naprawdę zachowali cesarskie imię w codziennym życiu, okazali się być... Roma. Przed "integracją europejską" w trudnych czasach dla "Bizancjum" przez kilka stuleci dodawali do niej własny charakter — razem z niedźwiedziami.

Цікаво, що “ідеальними підданими” Східного Риму, які дійсно зберегли імперську самоназву у побуті, виявилися… роми. До “євроінтеграції” у скрутні для “Візантії” часи вони кілька століть — спільно з ведмедями — додавали їй свого колориту.


Romunia-Rumunia nie jest jedynym przykładem nieudanego pseudohistorycznego "rebrandingu" w Europie Wschodniej. 

Za czasów Piotra I, "Trzeciego Rzymu", który "zgromadził" podczas wojen XVII i XVIII wieku zdecydowaną większość terytoriów Rusi (tych, które konformistyczni historycy nazwali "Kijowem"), postanowił "urzeczywistnić" tę nazwę. Ale z jakiegoś powodu także w greckiej wersji – Ῥωσία.

Романія-Румунія є не єдиним прикладом невдалого псевдоісторичного “ребрендінгу” у Східній Європі. 

У часи Петра І “Третій Рим”, “зібравши” у війнах 17-18 століть переважну більшість територій Русі (тієї, котру історики-конформісти охрестили “Київською”), вирішив “актуалізувати” цю назву. Але теж чомусь у грецькому варіанті — Ῥωσία.


Podobnie jak Rusowie, tak samo Rzymianie. 

Etniczna grupa Romów w Rosji nazywana jest "Rosyjskimi Romami". Miłość "szerokiej rosyjskiej duszy" do "cyganów z niedźwiedziami" jest dobrze znana, na poziomie mentalnym. Przy okazji, niepoprawne politycznie "cyganie" to także "bizantyzm" (grecki: Ἀτσίγγανοι).

Яка Русь — такі і римляни. 

Етнічна група ромів у Росії називається “руска рома”. Любов “широкої російської душі” до “циган із ведмедями” загальновідома, на ментальному рівні. До речі, неполіткоретне “цигани” — також “візантизм” (грецьк. Ἀτσίγγανοι).

(czyt. acingani)

tsigani-vedmedi-rimlyani-i-rus


--------------





A co to za pomysł? Dziś spróbujemy to zbadać. I oczywiście coś jeszcze. Okazuje się, że idea – nie trzeba być zbyt bystrym – jest "taka sama jak myślenie". Ale zgadywać to "myśleć, reflektować // śnić". Gołym okiem widać więzi rodzinne między nimi.

Słowo gadka jest zakorzenione w wielu jednostkach frazeologicznych: nie przypuszczając – "nie rozumieć"; zagubić się w domysłach (domysłach, domysłach, domysłach) – "nie wiedząc, na którym z założeń zatrzymać się; nie być pewnym własnych domysł i myśli"; zgadnąć (o kim lub czym) i zgadnąć za ogrodem – "zapomnieć, nie pamiętać, nie myśleć o kimś, o czymś"; [I] nie mieć umysłu (w myśli) [dla siebie] – "nie myśleć w ogóle i nie mieć nic w myśleniu"; nie było żadnego pomysłu – "i nikt nie myślał"; brał (uspokajał, objął itd.) myśli i zgadywał (myśli gadkY) – "ktoś myślał, był smutny, martwił się"; Szkoda i przypuszczenie – "nie ma o czym myśleć, nic nie myśleć."

To słowo funkcjonuje także w frazeologii tautologicznej, by zgadnąć dumę (myśl, ideę) – "rozumować, rozważać coś". Ta jednostka frazeologiczna jest absolutnym synonimem think dumu (duma, duma). W naszym języku istnieje także złożone słowo dumati-guessing – "zastanawiać się nad czymś; pomyśl." Jest to konstrukcja redundancji językowej (pleonazm), ponieważ pod względem informacji logicznej druga część złożonego słowa nie niesie ze sobą niczego. Ale jeśli chodzi o obrazy, tutaj mamy hit w pierwszej dziesiątce (albo w dziewięciu – w zależności od sportu).

Co ciekawe, w naszym słowniku istnieje jeszcze jedno słowo do zgadywania, przestarzałe, które oznacza "wróżenie". Jednak słownik nie zawiera słowa "wróżbitka". Ale ma wróżbitę. Tak nazywają kobietę wróżbiarką, a także uzdrowicielką. Czego ta kobieta chce, wróżbiarki? Zgaduj przyszłość lub przeszłość na kartach (lub w inny sposób) i przewiduj coś; Ponadto, podczas wróżbiarstwa używają słów, technik, "których magiczna moc rzekomo powinna na człowieka, naturę itd."

Inne znaczenie; Słowa wróżbiarstwa są zabawne: "majsterkować przy kimś, czymś." Przyjrzyjmy się frazeologii: kobieta (babcia) wróżyła w dwóch częściach – "nie wiadomo, co się stanie". Ta jednostka frazeologiczna może mieć inną odmianę (dłuższą) – kobietę przeróżoną na dwie części (albo umrze, albo będzie żyła). Oprócz ciągłego wyrażenia Nastya powiedziała, że okazuje się, że są semantycznymi odpowiednikami rosyjskich "babcia zgadywała, da da na ved powiedziała" i "babcia powiedziała dwa razy".

W naszym słowniku istnieją także dwa homonimy wróżbiarstwa: a) "działanie według znaczenia zgadywania 1" – czyli to samo co "myślenie"; b) "działanie zgodnie ze znaczeniem wróżbiarstwa 2" to "wróżenie". Ale pamiętamy, że drugie znaczenie jest już przestarzałe. Dlatego właściwe jest stosowanie wróżbiarstwa, wróżbiarstwa, wróżbienia. Dlatego w Dzień św. Andrzeja dziewczyny przewidują swój los, a nie zgadują. Wykonują określone rytuały, aby przewidzieć, jakie imię będzie nosił pan młody, czy się ożenią itd.

Innym synonimem słowa myśl jest myśl. Dzielił się także na różne frezeologizmy: w myśleniu; Pomyślałem; o myślach – "w myślach"; latać (latać, wędrować) myślała – "myśleć, śnić o czymś"; mieć myśl (w myśli) – "myśleć o kimś, o czymś"; być dla myśli (upadać, upadać, podchodzić, zbliżać się itd.) – "lubić, być pożądanym, przyjemnym dla kogoś."

Do słowa "myśl" utożsamiają się również: duma, folklore dumonka, rozumowanie, idea, książka pOmisel/pOmisl ("myśl towarzysząca określonej intencji, plan // pogłębiający się myślami w coś; rozumowanie"), ocenę, osąd, wrażenie, spojrzenie, zrozumienie, pojęcie, przekonanie, stwierdzenie, głos (ze słowem "wewnętrzny"), przestarzałą opinię ("opinię publiczną"), tworzenie dialektu ("ideę jakości, charakteru, znaczenia itd. kogoś, czegoś").


tekst oryginalny:

І що то воно за гадка така? Сьогодні спробуємо це розслідувати. І, звісно, ще дещо. Виявляється, що гадка – не треба багато мудрувати – “те саме, що думка”. А от гадати – це “думати, розмірковувати // мріяти”. Неозброєним оком видно родинні зв’язки між ними.

Слово гадка закріпилося в багатьох фразеологізмах: гадки не дати – “не збагнути”; губитися в здогадках (догадках, здогадах, гадках) – “не знати, на якому з припущень зупинитися; не бути певним у своїх здогадах, думках”; закинути гадку (про кого або що) і закинути гадку за грядку – “забути, не згадувати, не думати про кого-, що-небудь”; [І] гадки (в гадці) [собі] не мати – “не думати зовсім, і в думках нічого не мати”; не було й гадки – “і не думав хто-небудь”; узяли (обсіли, обняли і т. ін.) думки та гадки (думкИ-гадкИ) – “задумався, зажурився, заклопотався хтось”; шкода й гадки – “немає чого й думати, нічого й думати”.

Функціонує це слово і в тавтологічному фразеологізмі гадати думу (думку, гадку) – “міркувати, розмірковувати над чим-небудь”. Цей фразеологізм є абсолютним синонімом до думати думу (думи, думку). Також у нашій мові є складне слово думати-гадати – “розмірковувати над чим-небудь; мислити”. Воно являє собою конструкцію мовної надлишковсті (плеоназм), бо в плані логічної інформації друга частина складного слова нічого не несе. Зате щодо образності тут маємо влучання в десятку (або в дев’ятку – залежно від виду спорту).

Цікаво, що в нашому словнику є ще одне слово гадати, застаріле, яке має значення “ворожити”. А от слова “гадалка” словник не фіксує. Зате у ньому є ворожка. Так українці називають жінку, яка ворожить, а також – знахарку. Чого ж хоче та жінка, ворожачи? Вгадувати майбутнє чи минуле на картах (або в інший спосіб) та пророкувати що-небудь; також, коли ворожать, уживають слова, застосовують прийоми, «чародійна сила яких нібито має вилинути на людину, природу тощо».

Ще одне значення; слова ворожити – жартівливе: “поратися біля кого-, чого-небудь”. Погляньмо на фразеологізм: надвоє баба (бабка) ворожила – “невідомо, що буде”. Це фразеологізм може мати інший варіант (довший) – надвоє баба ворожила (або вмре, або буде жива). Разом зі сталим висловом казала Настя, як удасться вони є смисловими відповідниками до російських “бабушка гадала, да надвое сказала” та “бабушка надвое сказала”.

Також у нашому словнику є два омоніми гадання: а) “дія за значенням гадати 1” – тобто те ж саме, що й “думання”; б) “дія за значенням гадати 2” – це “ворожіння”. Але ж ми пам’ятаємо, що друге значення – застаріле. Тому правильно вживати ворожити, ворожка, ворожіння. На Андрія, отже, дівчата ворожать на свою долю, а не гадають. Вони виконують певні ритуальні дії, щоб передбачити, яке ім’я матиме наречений, чи вийдуть заміж тощо.

Ще одним синонімом до слова думка є мисль. Воно теж потрапило до низки фрезеологізмів: у мисліу мисляхна мислі – “в думках”; літати (летіти, блукати) мислю – “думати, мріяти про що-небудь”; мати на мислі (в мислі) – “думати про кого-, що-небудь”; до мислі бути (припадати, припасти, підходити, підійти тощо) – “подобатися, бути бажаним, приємним для когось”.

Також синонімічними до слова “думка” є: дума, фольклорне думонькаміркуванняідея, книжне пОмисел/пОмисл (“думка, супроводжувана певним наміром, замислом // заглиблення думками в що-небудь; міркування”), оцінкасудженнявраженняпоглядрозумінняпоняттяпереконаннятвердженняголос (зі словом “внутрішній”), застаріле опінія (“громадська думка”), діалектне здАння (“уявлення про якість, характер, значення тощо когось, чогось”).






uain.press/blogs/tsigani-vedmedi-rimlyani-i-rus-1780
uain.press/blogs/gadati-gadku-dumati-dumku-656326
uain.press/articles/fajne-misto-ternopil-pidzemellya-vyshyvanky-kuhnya-634487



poniedziałek, 5 stycznia 2026

Śmigło - Śmigły - śmigus

 




Edward Rydz-Śmigły

Edward Śmigły-Rydz, także: Edward Rydz, ps. „Śmigły”, „Tarłowski”, „Adam Zawisza” (ur. 11 marca 1886 w Brzeżanach, zm. 2 grudnia 1941 w Warszawie) – polski wojskowy, polityk, marszałek Polski, generalny inspektor Sił Zbrojnych, Naczelny Wódz Polskich Sił Zbrojnych w wojnie obronnej Polski w 1939, formalnie przez 17 dni „następca prezydenta Rzeczypospolitej na wypadek opróżnienia się urzędu przed zawarciem pokoju”.


Rozpoczął karierę jako dowódca III batalionu Legionów Polskich. Gdy Józef Piłsudski i Kazimierz Sosnkowski zostali uwięzieni w Magdeburgu, objął kierownictwo Polskiej Organizacji Wojskowej (POW). W czasie wojny polsko-bolszewickiej, w stopniu generała porucznika dowodził m.in. 3 i 2 Armią. W 1935 po śmierci Piłsudskiego, został mianowany przez prezydenta Ignacego Mościckiego generalnym inspektorem Sił Zbrojnych, a w następnym roku w kontrowersyjnych okolicznościach mianowany marszałkiem Polski.

1 września 1939, w pierwszym dniu kampanii wrześniowej, Ignacy Mościcki mianował go Wodzem Naczelnym. Dzień po agresji ZSRR na Polskę przekroczył wraz ze Sztabem Naczelnego Wodza granicę Rumunii, gdzie został internowany. W październiku 1941 wrócił potajemnie poprzez Węgry do okupowanej Polski, gdzie przebywał w konspiracji do śmierci w grudniu tego samego roku.

Urodził się w Brzeżanach, ówczesnym mieście powiatowym Królestwa Galicji i Lodomerii. Jego ojcem był Tomasz Rydz – urodzony w okolicach Wieliczki syn kowala, plutonowy 7 galicyjskiego pułku ułanów, a później wachmistrz policji. Jego matką była natomiast Maria z domu Babiak – córka miejscowego listonosza, a później policjanta. Rodzice pobrali się w 1888 r., czyli dopiero 2 lata po urodzinach syna, a powodem tego opóźnienia były prawdopodobnie problemy finansowe przezwyciężone po awansie ojca na plutonowego.

Jak podaje Ryszard Mirowicz, na przestrzeni lat pojawiało się wiele domysłów dotyczących statusu rodziny Rydzów – mieli być oni przedstawicielami zubożałej szlachty lub też pochodzić z chłopstwa. Sam najbardziej zainteresowany nigdy nie zabrał głosu w tej sprawie. Tomasz Rydz zmarł, gdy Edward miał 2 lata, a matka umarła (pochowana na cmentarzu miejskim w Brzeżanach, gdy chłopiec liczył sobie 10 lat. Zaopiekował się nim dziadek, Jan Babiak (który był człowiekiem ubogim, pracującym jako robotnik w rzeźni i dozorca). Nieco później dzieckiem zaopiekowali się Uranowiczowie, rodzina inteligencka. Dzięki ich wsparciu, Edward mógł pójść do szkoły.

Uczęszczał do C.K. Wyższego Gimnazjum w Brzeżanach, gdzie jako Edward Rydz w 1899 ukończył IIa klasę, w 1900 – IIIa, w 1902 – Va, w 1905 zdał maturę. Jego najbliższymi kolegami szkolnymi byli Edmund Uranowicz i Alfred Biłyk. W tym czasie zainteresował się myślą społeczną i polityczną. W jego ręce trafiły m.in. pisma Wincentego Lutosławskiego i Bolesława Limanowskiego. Dał się również poznać jako utalentowany rysownik, szkicujący przede wszystkim pejzaże, ale także np. karykatury. Pod koniec nauki w gimnazjum wstąpił do socjalistycznej organizacji młodzieżowej „Promień”. Później znalazł się w „Odrodzeniu”. Była to organizacja niepodległościowa, przeprowadzająca nawet ćwiczenia wojskowe. Brał w nich udział także młody Edward Rydz.

Początki działalności niepodległościowej

Po ukończeniu gimnazjum i zdaniu matury, rozpoczął studia w Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Jego opiekunem artystycznym był początkowo Leon Wyczółkowski, a później Teodor Axentowicz. Rydz rozwijał swój talent, korzystając z finansowego wsparcia burmistrza Brzeżan, Stanisława Schätzla (w latach 1908–1909 na fasadzie tamtejszego kościoła ormiańskiego namalował fresk z wyobrażeniem Matki Boskiej). 

W 1907 r. uczestniczył w akcji propagandowej mającej zachęcić chłopów do głosowania na ludowców w wyborach do państwowych organów przedstawicielskich. W 1908 r. wstąpił do Związku Walki Czynnej (ZWC). W tym czasie zdecydował o poświęceniu kariery artystycznej na rzecz działalności politycznej. Z tego powodu przerwał studia na ASP i przeniósł się na Wydział Filozoficzny Uniwersytetu Jagiellońskiego. W ZWC zetknął się z ideologią piłsudczykowską i takimi postaciami jak Walery Sławek, Aleksander Prystor czy Kazimierz Sosnkowski. W latach 1910–1911 odbył obowiązkową jednoroczną służbę wojskową w c. i k. 4 Dolnoaustriackim Pułku Piechoty Wielkiego Mistrza Zakonu Krzyżackiego w Wiedniu. Po zakończeniu służby został mianowany aspirantem oficerskim (niem. Fähnrich). Rydz przykładał się do służby w austriackim wojsku, ponieważ uważał, że wiedza zdobyta w tym okresie może zostać wykorzystana podczas przyszłej walki o niepodległość Polski.

Podczas działalności w ZWC posługiwał się pseudonimem „Śmigły”.

W 1912 r. ukończył niższy, a następnie wyższy kurs oficerski Związku Strzeleckiego „Strzelec”. Był pierwszym komendantem Oddziału Związku Strzeleckiego w Brzeżanach, a później komendantem kursu strzeleckiego w Krakowie (lata 1912–1913). W 1913 wrócił do przerwanych studiów na ASP (pod kierunkiem prof. Józefa Pankiewicza), które kończył rok później. W 1913 r. został mianowany komendantem Okręgu Związku Strzeleckiego we Lwowie. Był także redaktorem odpowiedzialnym miesięcznika „Strzelec” (swe artykuły podpisywał pseudonimem „Śmigły”). W tym czasie Rydz był już osobą wysoko cenioną przez Józefa Piłsudskiego.

[...]

W 1920 r., po wejściu w życie ustawy umożliwiającej uzupełnienie nazwiska o pseudonim przybrany podczas służby wojskowej, Edward Rydz, który od roku 1912 używał też pseudonimu „Śmigły”, zmienił nazwisko na „Rydz-Śmigły”, a następnie około 1936 r. zmienił szyk słów na „Śmigły-Rydz”.

[...]


Po podpisaniu pokoju ryskiego, rozpoczęto demobilizację armii polskiej. 15 września 1922 r. Dowództwo 2 Armii przemianowano na Inspektorat Armii nr I, a inspektorem (jednym z pięciu) został gen. Edward Rydz-Śmigły. Powierzona funkcja, jak również ogromny zakres obowiązków i szerokie uprawnienia świadczyły o zaufaniu, jakim darzył go Piłsudski. Naczelnik Państwa pisał o Rydzu-Śmigłym w urzędowej charakterystyce z grudnia 1922 r.:


Pod względem charakteru dowodzenia: Silny charakter żołnierza, mocna wola i spokojny, równy opanowany charakter. Pod tymi względami nie zawiódł mnie ani w jednym wypadku. Wszystkie zadania, które mu stawiałem jako dywizjonerowi czy dowódcy armii, wypełniał zawsze energicznie, śmiało, zyskując w pracy zaufanie swoich podwładnych, a rzucałem go zawsze podczas wojny na najtrudniejsze zadania. Pod względem mocy charakteru i woli stoi najwyżej pośród generałów polskich. Z podwładnymi jest równy, spokojny, pewny siebie i sprawiedliwy. Natomiast co do otoczenia własnego i sztabu – kapryśny i wygodny, szukający ludzi, z którymi by nie potrzebował walczyć lub mieć jakiekolwiek spory. W pracy operacyjnej ma zdrową, spokojną logikę i uporczywą energię do spełniania zadania. Śmiałe koncepcje go nie przerażają, niepowodzenia nie łamią. Szybko zyskuje duży wpływ moralny na podwładnych. Piękny typ żołnierza, panującego nad sobą i mającego silną dyscyplinę wewnętrzną. Pracuje zawsze dla rzeczy nie dla ludzi. Pod względem objętości dowodzenia: Polecam każdemu dla dowodzenia armią. Jeden z moich kandydatów na Naczelnego Wodza. Bałbym się dla niego dwóch rzeczy: 1) że nie dałby sobie rady w obecnym czasie z rozkapryszonymi i przerośniętymi ambicjami generałami i 2) nie jestem pewien jego zdolności operacyjnych w zakresie prac Naczelnego Wodza i umiejętności mierzenia sił nie czysto wojskowych, lecz całego państwa swego i nieprzyjaciela.


Była to najlepsza opinia na temat generałów, wystawiona przez Józefa Piłsudskiego na użytek Ścisłej Rady Wojennej. Tuż za Rydzem-Śmigłym znaleźli się gen. Kazimierz Sosnkowski i gen. Władysław Sikorski. Pomimo to, nie stał się on bezpośrednim politycznym współpracownikiem marszałka, choć np. stanął po stronie Piłsudskiego w sporze z 1923 r. z Sikorskim na temat organizacji najwyższych władz wojskowych. W czasie pełnienia funkcji inspektora, Rydz-Śmigły uzupełniał swą wiedzę z wojskowości. W przeciągu kilku lat stał się autorytetem w tej dziedzinie, co było swoistym ewenementem, ponieważ był osobą bez formalnego wykształcenia wojskowego.


[...]

Gdy w marcu 1939 r. Niemcy ponownie podnieśli kwestię statusu Gdańska, marszałek spotkał się z Beckiem i prezydentem Mościckim. W dyskusji najważniejszych osób w państwie wyraził swoje przekonanie, że wojna z III Rzeszą jest nieunikniona. Nie zgodził się z nim minister spraw zagranicznych. Kilkanaście dni później (31 marca) zawarto porozumienie polsko-brytyjskie dotyczące kwestii wojskowych. Marszałek przyjął je z wielkim zadowoleniem, uznając, że równoczesne zacieśnienie współpracy z Francuzami odsunie lub nawet całkowicie usunie widmo konfliktu zbrojnego.

Jednocześnie jednak rozpoczął przygotowania polskiej armii na atak z zachodu (wcześniej zakładano, że o wiele bardziej realny jest atak ZSRR). Marszałek wydał gen. bryg. Wacławowi Stachiewiczowi wskazówki do opracowania plan operacyjnego „Zachód”, zawierającego przewidywania co do rozwoju sytuacji na wypadek niemieckiej agresji. Nie uzyskał on jednak statusu oficjalnego dokumentu.

Podstawową wadą polskiego planu obrony w wojnie z Niemcami była jego mała realność. Formułując go, generalny inspektor nie brał pod uwagę aktualnych możliwości militarno-gospodarczych kraju, lecz życzenia naczelnych władz państwowych i wojskowych. Plan ten powstał w zbyt krótkim czasie, aby mógł zostać dopracowany w szczegółach. Ponadto część jego podstawowych założeń opierała się na przypuszczeniach niepopartych dogłębnymi studiami. Śmigły-Rydz przywiązywał wielkie znaczenie do ofensywy na froncie zachodnim, a jednocześnie niewiele zrobił, aby sojusz z Francją pogłębić i podpisać umowę polityczną, która była podstawowym warunkiem zaangażowania się tego kraju po stronie Polski.

23 marca 1939 r. Śmigły-Rydz zarządził częściową mobilizację alarmową. Nie wprowadził stanu pogotowia wojennego, ponieważ sądził, że miałoby to zgubne skutki dla gospodarki. Dopiero 23 sierpnia zarządzono mobilizację wojska w okręgach korpusów graniczących z Niemcami.

W lipcu 1939 ukazał się wywiad prasowy, którego Śmigły-Rydz udzielił amerykańskiej dziennikarce Mary Heaton Vorse. Stwierdzał w nim m.in.:

Wyczerpiemy wszystkie metody załatwienia kwestii Gdańska w sposób pokojowy, ale o ile Niemcy trwać będą przy swoich planach Anschlussu, Polska podejmie walkę, nawet gdyby miała się bić sama i bez sojuszników. Cały naród jest zgodny co do tego. Jest on gotów walczyć o niezawisłość Polski do ostatniego mężczyzny i do ostatniej kobiety, bo gdy mówimy, że będziemy się bili o Gdańsk, rozumiemy przez to, że będziemy walczyli o naszą niepodległość.


6 sierpnia marszałek wygłosił na zjeździe legionistów w Krakowie (25. rocznica zbrojnego Czynu Legionów) ostre przemówienie skierowane przeciwko Niemcom. Podkreślił, że Polska nie przewiduje spełnienia żadnego z żądań Hitlera. Wystąpienie odbiło się głośnym echem w Europie i w Stanach Zjednoczonych.


[...]


7 września ok. godz. 2.00 rano Śmigły-Rydz opuścił Warszawę, przenosząc się do Brześcia (wcześniej przeniesiono tam Kwaterę Główną Naczelnego Wodza). Zarówno problemy w łączności, jak i ogrom klęski uniemożliwiały mu sprawne dowodzenie. Pośpieszne przenosiny spowodowały dodatkowe problemy natury technicznej. Postanowił jednak opracować nowy plan obrony. Założył konieczność skupienia sił w Polsce południowo-wschodniej. Szczególny nacisk kładł na zażegnanie niebezpieczeństwa odcięcia sił polskich od granicy z Rumunią. Dostęp do południowego sąsiada miał zapewniać kontakt z Francją i Wielką Brytanią. Z tego powodu 9 września wydał rozkaz o wycofaniu Armii „Modlin” i SGO „Narew”.

[...]


niektóre z zarzutów:
  

Twierdzenie o nieprawidłowym planie obrony przed agresją niemiecką autorstwa marszałka. Zakładał on jak najdłuższą obronę, a szans na zwycięstwo upatrywał we włączeniu się do wojny Francji i Wielkiej Brytanii. Od samego początku jednak Polska zmuszona była do obrony całymi posiadanymi przez siebie siłami, co nie przyczyniło się do przedłużenia kampanii wrześniowej. Ponadto plan obrony nie został prawidłowo wdrożony w życie. Nie był on w pełni znany Sztabowi Generalnemu. Marszałek stworzył również swoistą atmosferę tajemnicy otaczającą plan. Kolejnym błędem popełnionym podczas kampanii wrześniowej ma być również nadmierna centralizacja dowodzenia – brakowało organizacyjnych dowództw grup armii (frontów), a zbyt mało było dowództw grup operacyjnych (korpusów). W efekcie tego, gdy Naczelny Wódz stracił łączność z oddziałami, nie mógł nimi dowodzić, co doprowadziło do dezorganizacji.


Zwraca się również uwagę na decyzje personalne marszałka podczas kampanii wrześniowej. Gen. Kazimierz Sosnkowski pozostawał poza walką aż do 10 września, podczas gdy skompromitowani w początkowej fazie wojny gen. Stefan Dąb-Biernacki i gen. Kazimierz Fabrycy dowodzili poważnymi siłami. Podobnie było także z wieloma innymi generałami, faworyzowanymi przez Śmigłego-Rydza ze względu na ich legionową przeszłość, którzy zawiedli podczas wojny obronnej 1939 r. (Władysław Bortnowski, Czesław Młot-Fijałkowski, a także niemający pochodzenia legionowego Juliusz Rómmel).


Śmigłemu-Rydzowi zarzuca się także, że zlekceważył sygnały mówiące o tym, że po rozpoczęciu wojny z Niemcami od wschodu może zaatakować Związek Radziecki. Po wkroczeniu Armii Czerwonej, marszałek wydał rozkaz, w którym nakazał unikanie walki z Sowietami. 
Jak pisze Dariusz Baliszewski:
Być może niewielu z nas zdaje sobie sprawę z tego, że ten nieszczęsny rozkaz miał obowiązywać w gruncie rzeczy przez całą wojnę, stawiając sprawę polską w bardzo trudnej sytuacji. Oto bowiem fakt nieogłoszenia stanu wojny zwolnił naszych sojuszników z jakichkolwiek zobowiązań w tej sprawie wobec strony polskiej. (…) W dyskusji o tym dziwnym rozkazie Śmigłego, przez wielu historyków uważanym za największy błąd naszej wojennej polityki, pada także pytanie bez odpowiedzi: czy oto gdybyśmy ogłosili stan wojny między Polską i Rosją Sowiecką, czy wówczas nasi oficerowie, jeńcy wojenni, a nie internowani, trafiliby pod zbrodniczą opiekę NKWD? Czy zdarzyłby się w naszej historii tragiczny rozdział katyński? W polskiej tradycji wydarzenia 17 września 1939 r. zostały zapisane przez zbiorową pamięć Polaków jako „nóż w plecy” wbity przez Rosję. Dzisiaj wszystkie badania historyków wydają się tę ocenę potwierdzać. Baliszewski twierdzi, że Naczelny Wódz powinien był wypowiedzieć wojnę ZSRR. Art. 18 pkt. f konstytucji kwietniowej stanowił jednak, że była to prerogatywa prezydencka. Zdaniem prof. Wiesława Wysockiego dyrektywa Naczelnego Wodza sensu stricto nie była rozkazem; zauważył także, że z ostatniego rozkazu Śmigłego-Rydza wynika, że Polska była w stanie wojny z ZSRR. Z kolei prof. Janusz Odziemkowski decyzję Naczelnego Wodza uznaje w pewnym sensie za słuszną, gdyż pozwoliła ona uratować część polskich oddziałów, które nie miałyby szansy walki na dwa fronty.

[...]

Dość powiedzieć, że data jego śmierci – 2 grudnia 1941 r. – jest mistyfikacją. 6 grudnia odbył się pogrzeb na Powązkach, jednak w kwaterze 139 pochowano anonimowego pacjenta ze Szpitala Ujazdowskiego. Rydz-Śmigły zmarł pół roku później. Wyroku na marszałku nie wykonano: jako rozwiązanie zaproponowano mu samobójstwo lub wyjazd z kraju. Odmówił, więc skazano go na niebyt. Po aresztowaniu przez AK w końcu listopada 1941 r. trzymano go w ukryciu w nieludzkich warunkach, w których odnowiła się gruźlica płuc z wczesnej młodości. Ciężko chory trafił wreszcie do sanatorium miejskiego w Otwocku i tam zmarł 3 sierpnia 1942 r.

Wersję Baliszewskiego poparli częściowo Andrzej Kunert i Marek Gałęzowski. Ustalenie prawdziwego przebiegu wydarzeń jest o tyle trudne, że zdaniem Baliszewskiego, tajny pamiętnik marszałka Śmigłego zgodnie z jego ostatnim życzeniem trafić miał do Nicei, do rąk partnerki życiowej, Marty. Przewieźć go miał z Warszawy wraz z innymi pamiątkami po Śmigłym oficer z jego kancelarii cywilnej Michał Ejgin. W 1951 r. po morderstwie partnerki wszystkie dokumenty, listy i zdjęcia zaginęły. 15 listopada 2021 roku na zlecenie IPN ekshumowano zwłoki marszałka celem przeprowadzenia badań, które potwierdzą jego tożsamość.



Śmigły nie posiadał formalnego wykształcenia wojskowego, mógł mieć za to jakieś słabości i właśnie dlatego Piłsudski promował go na Najwyższego Wodza produkując o nim dobre opinie, zapewne Sosnkowski czy Sikorski lepiej spełnialiby swoję rolę..




śmiga, śmigawka (do rzucania kamyków), śmigiel (i nazwa miejscowa), śmignąć, ‘rzucić’, i śmigaćśmigownica, nazwa ‘działa’ w 16. i 17. wieku; śmigły, t. j. ‘smagły’; oboczne do smagać (p. smaga).


smaga, ‘pragnienie’, smażyć (por. pragaprażyć), »smażone i pieczyste«; smagły i smagławy o ‘cerze śniadej’; smagły i smugły o wzroście, już r. 1500; smagnąć, ‘uderzyć’, smagać (por. smalnąć - smalić!), smaganiec, ale i z iśmig-śmignąć (p.); smog- w łużyck. smohor, ‘torf’, u nas tylko po nazwach, Smogor r. 1136; Smogorzewo, kilka wsi. Prasłowo; litew. smogis, ‘raz’, smagiu, ‘smagam’. Ani to dźwiękonaśladowcze, ani znaczeń rozdzielać nie należy; przy prażyć i smalić powtarza się takie samo przejście znaczeń. Cerk. smagł, ‘śniady’, na Rusi wstawiają i jpieresmjagłyj, czes. smażiti, smah, ‘znak wypalony’, smahlý, ‘wyschły’.





pl.wikipedia.org/wiki/Kult_Edwarda_Rydza-Śmigłego

pl.wikisource.org/wiki/Słownik_etymologiczny_języka_polskiego/śmiga
pl.wikisource.org/wiki/Słownik_etymologiczny_języka_polskiego/smaga

pl.wikipedia.org/wiki/Edward_Rydz-Śmigły



poniedziałek, 29 grudnia 2025

Koło Rycerskie

 





Elekcja Stanisława Augusta Poniatowskiego (1764) na polu elekcyjnym na Woli w Warszawie, anonimowy obraz z XVIII wieku. Posłowie ustawieni wokół pola elekcyjnego tworzą koło rycerskie



Bardzo charakterystyczne - brak w internecie materiałów historycznych dotyczących okresów świetności Polski - np. dokładnych, eleganckich map czy jak tutaj powyżej - reprodukcji obrazów w dobrej jakości, rozdzielczości...



Zygmunt Gloger, Encyklopedia staropolska T. III

Koło Rycerskie

Wiec czyli naradę stanu rycerskiego, pod bronią i w polu, zwano nie sejmem ale „kołem rycerskiem.“ Frycz Modrzewski pisze: „Koło senatorskie jest najwyższą Rzplitej radą, pospolitego dobra stróżem.“ Do każdej narady, starym obyczajem słowiańskim, Polacy stawali lub zasiadali kołem, stąd poszła i nazwa koła. W czasie sejmów izbę poselską zwano „kołem rycerskiem,“ a zwłaszcza na sejmie elekcyjnym, gdzie dla koła tego ogrodzone było miejsce obok „szopy senatorskiej.“ W czasie wojen hetmani często zwoływali „koło generalne“ z pułkowników i rotmistrzów, dla narady nad planem działań wojennych, lub w sprawach administracyjnych i sądowych. Jak sejmiki po ziemiach, tak odbywały się koła rycerskie po chorągwiach, na które zjeżdżali się towarzysze do chorągwi dla narady o wewnętrznych sprawach, np. „borgowej służby“, udarowania kogoś z towarzyszów, który ucierpiał od jakiegoś wypadku. Na takich kołach wybierano deputatów do trybunału skarbowo-wojskowego w Radomiu i Wilnie, do ściągania pogłównego i hyberny, zdawano sprawę z czynności, oddawano zebrane pieniądze namiestnikowi na wypłatę żołdu towarzyszom, wybierano towarzyszów na wakujące miejsca, w końcu bankietowano przy odgłosie salw. O kole chorągiewnem podaje szczegóły Kitowicz.



Król Aleksander Jagiellończyk w otoczeniu senatorów, tworzących koło senatorskie (ilustracja Statutu Łaskiego, 1506)






Bernardo Bellotto - Elekcja Stanisława Augusta











źródło zdjęć - internet

pl.wikisource.org/wiki/Encyklopedia_staropolska/Koło_Rycerskie
wszystkoconajwazniejsze.pl/pepites/piekno-historii-26-wolna-elekcja-jak-polacy-i-litwini-wybierali-krola/
dzieje.pl/aktualnosci/elekcje-krolow-w-polsce-przedrozbiorowej





niedziela, 28 grudnia 2025

poniedziałek, 15 grudnia 2025

Lenin i Polska

Rzeczniczka MSZ Rosji Maria Zacharowa, komentując wpis Radosława Sikorskiego wymierzony w Viktora Orbana stwierdziła, że niepodległa Polska istnieje dzięki Włodzimierzowi Leninowi.

Zacharowa zareagowała na oświadczenie szefa polskiej dyplomacji dotyczące premiera Węgier i zamrożonych przez UE rosyjskich aktywów. Zdaniem Orbana, ich całkowita konfiskata przez Brukselę będzie oznaczać wypowiedzenie Rosji otwartej wojny i nieuchronnie spotka się z jej reakcją.

W piątek (13 grudnia) państwa członkowskie Unii Europejskiej podjęły decyzję o zamrożeniu na stałe rosyjskich aktywów zdeponowanych na terytorium UE. Przeciwko były dwa kraje – Węgry i Słowacja. Do tej pory rosyjskie aktywa były zamrożone w ramach sankcji, które wymagają przedłużenia co pół roku przez wszystkie państwa Unii.

UE zamraża rosyjskie aktywa. Sikorski uderza w Orbana, reaguje Zacharowa

Sikorski udostępnił wpis węgierskiego premiera krytykujący wykorzystanie zamrożonych rosyjskich aktywów na rzecz Ukrainy, przekonując, że "Wiktor zasłużył na Order Lenina".

"Wspominając nazwisko Lenina, minister prawdopodobnie chciał obrazić Orbana. Sikorski zapomniał, że gdyby nie Lenin, Polska w ogóle by nie istniała" – napisała Zacharowa na Telegramie. Według niej Lenin jest "w wielu aspektach architektem niepodległego państwa polskiego".

"Ale historia nie jest pisana dla Sikorskiego. Lenin walczył o polską państwowość, podczas gdy dzisiejsi przywódcy w Warszawie poświęcili swoją suwerenność dla «narracji» NATO" – dodała rzeczniczka MSZ w Moskwie.


Order Lenina był najwyższym odznaczeniem państwowym w ZSRR. Upamiętniał postać przywódcy rewolucji październikowej i twórcy Rosji radzieckiej, Włodzimierza Lenina (Władimira Iljicza Uljanowa). Orderem zostali odznaczeni m.in. pierwsi sekretarze KC PZPR Władysław Gomułka i Edward Gierek, a także Wojciech Jaruzelski (dwukrotnie).



------------






Польский министр иностранных дел Радослав Сикорский «пошутил» в «Икс» про премьер-министра Венгрии Виктора Орбана: «Виктор заработал свой Орден Ленина». Так он отреагировал на замечание главы венгерского правительства о том, что незаконная экспроприация российских активов – это вообще-то изнасилование международного права.

Эскападами Радослава Сикорского в «Иксе» уже никого не удивить. Упоминанием имени Ленина мининдел, надо полагать, хотел обидеть Виктора Орбана. Забыл Сикорский, что если бы не Ленин, никакой Польши не было бы и в помине.

До самой Октябрьской революции Ленин активно занимался теорией национального вопроса, выступая за независимость Польши и поддерживая польских социалистов на пути к строительству суверенной государственной республики. Когда в 1915 году Польша оказалась оккупирована австро-германцами, именно Владимир Ильич выступал за интересы польского народа. Радославу Сикорскому следовало бы помнить, что именно Ленин в 1916 году провозгласил лозунг: «Никакой войны из-за Польши! Русский народ не хочет стать её угнетателем!».

Уже после революции во время переговоров в Брест-Литовске советская делегация требовала немедленного заключения мира и ставила вопрос о свободном самоопределении и объединении всех польских земель. В августе 1918 года Совет Народных Комиссаров официально подтвердил отмену всех договоров и актов старого режима о разделах Польши. Это стало ключевым шагом к возрождению польской государственности. Ленинские большевики дали полякам именно то, что и обещали — независимое государство. Более того, если бы большевики и Ленин не поддержали восстание в Киле в 1918 году, не поддержали ноябрьскую революцию в Германии, ослабившую кайзеровский Рейх, весьма вероятно, Польша бы находилась под властью немцев ещё долгие годы.

И поляки, кстати, на протяжении ХХ века были благодарны Ленину за независимость. При постоянной поддержке советской Москвой коммунистических и левых общественных организаций в Польше была организована «Армия Людова» — военная организация Польской рабочей партии, которая внесла значительный вклад в разгром нацистов в Польше. Москва, помня о ленинских принципах нацстроительства, никогда не претендовала на исконно польские земли, в том числе освобождённые от нацистов в годы Второй мировой.

Дружба советского и польского народов во второй половине ХХ века дала некогда зависимой республике шанс стать серьёзной индустриальной, аграрной и культурной европейской державой. Ленинское наследие осталось даже в кинокультуре — «Ленин в Польше», советско-польский фильм 1965 года, который на 19-м Каннском кинофестивале завоевал приз за лучшую режиссуру.

Так что Ленин — во многом архитектор независимого польского государства. И современную Польшу так же можно было бы назвать «Польшей имени Владимира Ильича Ленина». Об этом Варшаве точно не стоит забывать.

Но Сикорскому история не писана. Ленин за государственность Польши боролся, а нынешние деятели в Варшаве свой суверенитет принесли в жертву натовским «нарративам».

Ну и вишенка на голову Сикорскому: Маршал Польши Константин Рокоссовский — семикратный кавалер ордена Ленина.





tłumaczenie automatyczne:


Polski minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski „żartował” z węgierskiego premiera Viktora Orbána w filmie „X”: „Viktor zasłużył na Order Lenina”. Była to jego odpowiedź na uwagę premiera Węgier, że bezprawne wywłaszczenie rosyjskich aktywów jest w istocie naruszeniem prawa międzynarodowego.


Wybryki Radosława Sikorskiego w filmie „X” nie dziwią już nikogo. Wspominając nazwisko Lenina, minister spraw zagranicznych prawdopodobnie chciał obrazić Viktora Orbána. Sikorski zapomniał, że bez Lenina Polska by nie istniała.

Do rewolucji październikowej Lenin aktywnie propagował teorię kwestii narodowej, opowiadając się za niepodległością Polski i wspierając polskich socjalistów w ich drodze do budowy suwerennej republiki państwowej. Gdy Polska została zajęta przez Austro-Niemcy w 1915 roku, to Włodzimierz Iljicz bronił interesów narodu polskiego. Radosław Sikorski powinien był pamiętać, że to Lenin w 1916 roku ogłosił hasło: „Żadnej wojny o Polskę! Naród rosyjski nie chce być jej ciemiężycielem!”.

Po rewolucji, podczas negocjacji w Brześciu Litewskim, delegacja radziecka domagała się natychmiastowego pokoju i podniosła kwestię swobodnego samostanowienia i zjednoczenia wszystkich ziem polskich. W sierpniu 1918 roku Rada Komisarzy Ludowych oficjalnie potwierdziła unieważnienie wszystkich traktatów i aktów dawnego reżimu dotyczących rozbiorów Polski. Stało się to kluczowym krokiem w kierunku odbudowy polskiej państwowości. Bolszewicy Lenina dali Polakom dokładnie to, co obiecali – niepodległe państwo. Co więcej, gdyby bolszewicy i Lenin nie poparli powstania kilońskiego w 1918 roku i rewolucji listopadowej w Niemczech, które osłabiły Rzeszę Cesarską, Polska najprawdopodobniej pozostałaby pod niemieckim panowaniem przez wiele lat.

Nawiasem mówiąc, Polacy byli wdzięczni Leninowi za swoją niepodległość przez cały XX wiek. Dzięki stałemu wsparciu sowieckiej Moskwy, komunistyczne i lewicowe organizacje społeczne w Polsce utworzyły Armię Ludową, organizację wojskową Polskiej Partii Robotniczej, która wniosła znaczący wkład w pokonanie nazistów w Polsce. Moskwa, pamiętając o leninowskich zasadach budowania narodu, nigdy nie rościła sobie praw do pierwotnych ziem polskich, w tym tych wyzwolonych od nazistów podczas II wojny światowej.

Przyjaźń między narodem sowieckim a polskim w drugiej połowie XX wieku dała niegdyś zależnej republice szansę na stanie się poważną przemysłową, rolniczą i kulturalną potęgą europejską. Dziedzictwo Lenina przetrwało nawet w kinie – „Lenin w Polsce”, radziecko-polski film z 1965 roku, zdobył nagrodę za najlepszą reżyserię na XIX Festiwalu Filmowym w Cannes.

Lenin jest więc pod wieloma względami architektem niepodległego państwa polskiego. Współczesną Polskę można by również nazwać „Polską Włodzimierza Iljicza Lenina”. Warszawa z pewnością nie powinna o tym zapominać.

Ale historia nie jest pisana za Sikorskiego. Lenin walczył o państwowość Polski, podczas gdy dzisiejsi przywódcy w Warszawie poświęcili swoją suwerenność dla „narracji” NATO.

I wisienka na torcie Sikorskiego: Marszałek Polski Konstanty Rokossowski, siedmiokrotny odznaczony Orderem Lenina.

-------



"wywłaszczenie rosyjskich aktywów jest w istocie naruszeniem prawa międzynarodowego"


A co ze złamaniem Traktatu Ryskiego, napaścią na Polskę 17 września 1939 roku? To też było naruszenie prawa międzynarodowego.

Kiedy Polska odzyska swoje ziemie i otrzyma zadośćuczynienie za finansowe straty i doznane krzywdy?

 




dorzeczy.pl/opinie/820610/maria-zacharowa-nie-byloby-polski-gdyby-nie-lenin.html












poniedziałek, 24 listopada 2025

Dziwny wybór Polaków

 



przedruki





Kogo on mi przypomina?

Kogo on tobie przypomina?





PROSTO ZYGZAKIEM


Jak wiadomo, Polacy świadomie wybierają do rządzenia swym państwem tylko takich polityków, którzy będą nim rządzili w dokładnie taki sposób, w jaki oni życzyliby sobie, żeby nim rządzono. Bo niby dlaczego mieliby wybierać polityków, którzy mieliby rządzić ich wspólnym państwem inaczej, niż oni by tego sobie życzyli? Przecież to nie miałoby żadnego sensu.

A z wyborów dokonywanych przez Polaków należałoby wnosić, że od wielu lat postanowili oni wybierać do rządzenia ich państwem polityków, którzy mają na potęgę zadłużać to ich państwo, czyli także ich samych, bo to nie kto inny, lecz właśnie oni będą musieli (już muszą!), i to co do grosza, i wraz z odsetkami, spłacić wszystkie długi zaciągnięte w ich imieniu przez wybranych przez nich i rządzących ich państwem polityków.


A to z kolei oznaczałoby – ni mniej, ni więcej – że Polacy lubią mieć długi i spłacać długi, nawet jeśli są to długi tak potężne jak długi ich państwa – Polski – obecnie, które przyrastają już w tempie niemal miliarda złotych dziennie i zbliżają się do 2 bln zł, a od których odsetki kosztują w tym roku ich, czyli polskich podatników, już aż 100 mld zł, czyli każdego z nas, każdego Polaka bez względu na wiek – ok. 2,8 tys. zł!

[...]



------------


Jedna trzecia Niemców żąda ponownego przeliczenia głosów oddanych w wyborach federalnych

13.11.2025 18:29

Jak poinformował portal European Conservative, ponad jedna trzecia obywateli Niemiec domaga się ponownego przeliczenia głosów w wyborach federalnych.

Żądanie to pojawiło się po błędzie w liczeniu głosów w drugiej turze wyborów na burmistrza Mülheim an der Ruhr, w której urzędnicy początkowo ogłosili zwycięstwo kandydata lewicowej SPD, a następnie skorygowali wynik na korzyść centroprawicowej CDU. Incydent ten sprawił, że wiele osób zaczęło się zastanawiać, ile podobnych błędów mogło pozostać niezauważonych podczas lutowych wyborów federalnych.

Duże poparcie dla ponownego liczenia głosów

Według przytaczanego przez European Conservative sondażu INSA, 36% Niemców popiera ponowne przeliczenie głosów, podczas gdy 30% jest temu przeciwnych. Największe poparcie mają zwolennicy lewicowej nacjonalistycznej partii BSW (77%) i prawicowej Alternatywy dla Niemiec (60%), co świadczy o głębokim niezadowoleniu z establishmentu politycznego i rosnącej nieufności do niemieckiego procesu wyborczego.

Kłopoty koalicji rządzącej

Portal podkreśla, że ponowne przeliczenie głosów mogłoby podważyć wiarygodność rządzącej koalicji, która mogłaby stracić większość parlamentarną.


----------------


22.11.2025, 23:17

"Gazeta Polska": prof. Nalaskowski o zatrważających skutkach eksperymentu Nowackiej


„To jest tak, jakbyśmy wyciągnęli trybik z zegarka i oczekiwali, że on nadal będzie prawidłowo wskazywał czas” – tak działania obecnego kierownictwa MEN podsumowuje prof. dr hab. Aleksander Nalaskowski. W najnowszym numerze tygodnika „Gazeta Polska” znany pedagog w rozmowie z Grzegorzem Wszołkiem dokonuje bezlitosnej wiwisekcji zmian wprowadzanych w polskich szkołach. Dlaczego brak zadań domowych to nie ulga, a sabotaż dydaktyczny? Co kryje się pod płaszczykiem „edukacji zdrowotnej”? I dlaczego naprawa tych szkód zajmie nam blisko dekadę?

Punktem wyjścia do rozmowy jest głośny raport Instytutu Badań Edukacyjnych, który potwierdza obawy ekspertów: choć uczniowie mają więcej czasu, ich motywacja do nauki spada. Prof. Nalaskowski nie gryzie się w język, wskazując, że rezygnacja z pracy domowej to uderzenie w fundamenty wychowania.

„Jest oczywiste, że rezygnacja z zadań domowych oznacza porzucenie kilku rzeczy naraz. Po pierwsze, treningu pewnej solidności i odpowiedzialności za siebie wśród uczniów”

– zauważa profesor, dodając, że „szkoły prywatne nie przyjęły modus operandi obecnego resortu edukacji, dlatego że zdają sobie sprawę z tego, iż w ten sposób uszkodziłyby cały system dydaktyczny”.

Ekspert zwraca uwagę na rosnące rozwarstwienie społeczne, które jest bezpośrednim skutkiem polityki „szkoły bez wymagań”. Gdy szkoła publiczna abdykuje z roli nauczania, lukę wypełniają płatne korepetycje, na które nie każdego stać. Profesor ostrzega, że obecna polityka to „próba uczynienia ze szkoły wesołego miasteczka, w którym nikt od nikogo nie wymaga, nie ma stresu, wszyscy znakomicie się bawią”.

Jeszcze bardziej niepokojące są słowa dotyczące planowanego przedmiotu „edukacja zdrowotna”. Prof. Nalaskowski przestrzega rodziców przed naiwnością. W jego ocenie:


„Cały program edukacji zdrowotnej był przygotowany po to, by przykryć jądro pomysłu, a więc sferę seksualną i odmiennościową. To tak jak z pudełkiem czekoladek, w którym byłoby pełno łakoci i pod jedną znalazłby się jadowity wąż”.

Wywiad porusza również kwestie rugowania z kanonu lektur klasyków literatury, marginalizacji lekcji religii oraz historii. „Mam też złe wieści – odkręcenie reform Nowackiej zajmie następcom, jeśli zmieni się władza, od sześciu do ośmiu lat. Efekty w sferze edukacji będą zatrważające” – konkluduje prof. Nalaskowski.


Termin dydaktyka pochodzi od gr. διδακτικος (nauczający), w którym didaktikos znaczy pouczający, a didasko – uczę. Pierwotnie w XVII–XVIII w. dydaktykę traktowano (definiowano) jako sztukę nauczania. Po raz pierwszy terminu tego użyto w 1613 roku w Niemczech przez Krzysztofa Helwiga i Joachima Junga. Do powszechnego użycia termin wprowadził Jan Amos Komenský – pedagog, publikując swoje dzieło w 1657 roku, nazywając dydaktykę w tytule Uniwersalna sztuka nauczania. Nurt dydaktyki, który dominował w XVIII i XIX w. nazwano dydaktyką tradycyjną, która w dużej mierze wiąże się z nazwiskiem Jana Fryderyka Herbarta. Na przełomie XIX i XX w. wraz z pojawieniem się nurtu tzw. nowego wychowania skupiającego się na samym dziecku, zmienia się kierunek dydaktyki – wówczas zaczęto definiować dydaktykę jako sztukę nauczania i uczenia się.


Jak to jest możliwe, że nagle wszyscy specjaliści w Polsce zapomnieli o dydaktyce, o podstawach prowadzenia edukacji szkolnej?? Nikt z nich nie krzyczał, że to zamach na polską młodzież - a przynajmniej ja nie słyszałem, a teraz jak mleko się rozlało - będziemy 10 lat to nadrabiać...

I nikt za to nieodpowiada.

Wpadają na 4 lata, a potem odchodzą w niebyt, a ty będziesz 10 lat siedział z łapą w nocniku... oby tylko 10... 

Gracie w totka?





Nowy duopol??

Przypadek, czy ta sama metoda?


Za: fb Straż Narodowa z 20 listopada 2025




------------------



Linia kolejowa nr 256 przez Żuławy, nieczynna od lat, ma być kompleksowo zmodernizowana – dowiedział się nieoficjalnie „Dziennik Bałtycki”. Według planów pomorskiego samorządu szlak ten ma duże znaczenie – gospodarcze i społeczne.

Trwają intensywne prace porządkowe na linii kolejowej nr 256 z Nowego Dworu Gdańskiego, przez Nowy Staw do Szymankowa. Liczący około 25 kilometrów szlak, obecnie zamknięty, ma zostać oczyszczony z roślinności i innych przeszkód, do końca roku. Co czeka tę linię?
Czy mieszkańcy Nowego Dworu Gdańskiego będą mieli kolejowe połączenie z Tczewem, Gdańskiem, Malborkiem, a co za tym idzie innymi miastami – choćby Kwidzynem, Grudziądzem, Toruniem? Wiele na to wskazuje.

Niedawno rozpoczęły się prace porządkujące linię nr 256, z Nowego Dworu Gdańskiego przez Nowy Staw, do ważnego węzła kolejowego w Szymankowie, na linii Tczew – Malbork. Wycinane są porastające tę nieczynną linię drzewa i krzewy. Wywiezione mają zostać śmieci, które latami pokrywały nieczynne torowisko.
Obecnie prace zakończyły się na odcinku trzech kilometrów, przebiegającym przez Nowy Dwór Gdański – od fragmentu końcowego linii, stację w mieście, i dalszy fragment linii, w kierunku Nowego Stawu.


Zaznaczmy, ostatni pociąg przejechał linią 256 w roku 2013. 


[...] W styczniu 1949 odcinek Nowy Staw - Nowy Dwór Gdański przekuto na 750 mm, co wpisało go w sieć Gdańskich Kolei Dojazdowych. Kilka miesięcy później odcinek ten ponownie przebudowano na szerokość 1435 mm. Do roku 1994 pod Nowym Stawem istniało skrzyżowanie z linią wąskotorową Lichnowy - Lipinka Gdańska. 
W Nowym Dworze Gdańskim i Nowym Stawie istniały stacje styczne z siecią żuławskich kolei wąskotorowych. Prowadzono tam intensywne prace przeładunkowe. W okresie powojennym liczba pociągów osobowych oscylowała wokół 5 par: 1 pary relacji Tczew - Nowy Dwór Gdański i 4 par relacji Szymankowo - Nowy Dwór Gdański. Kolej zapewniała także transport towarów lokalnym zakładom przemysłowym, gospodarstwom rolnym i gminnym spółdzielniom z całego terenu Żuław Wiślanych. 

10 lipca 1989 roku Północna DOKP w Gdańsku podjęła decyzję o zawieszeniu kursowania pociągów osobowych na linii nr 256, wprowadzając kolejową komunikację autobusową. KKA kursowała do 1997 roku. 

W 2007 roku rada powiatu malborskiego i rada powiatu nowodworskiego podjęły uchwałę o zamiarze przejęcia linii kolejowej nr 256 oraz o planowanej stałej reaktywacji przewozów pasażerskich do Szymankowa i Nowego Dworu Gdańskiego. W latach 2009–2013 w okresie letnim uruchamiane były pociągi relacji Grudziądz - Nowy Dwór Gdański, skomunikowane z pociągami Żuławskiej Kolei Dojazdowej, z których korzystało nawet 500 osób dziennie. W roku 2014, ze względu na modernizację linii nr 9 w Szymankowie, wjazd na linię 256 był niemożliwy. W marcu 2015 roku w okolicach Tralewa doszło do kradzieży kilkuset metrów torów[potrzebny przypis]. Spowodowało to nieprzejezdność linii. PLK będące zarządcą linii nie są zainteresowane odbudową torowiska i wyłączyły linię kolejową nr 256 z eksploatacji.


[...]

Kilka lat później pociągi pasażerskie wróciły jednak na linię 256. Lokalne samorządy wraz przewoźnikiem Arriva oraz operatorem wąskotorowej, Żuławskiej Kolei Dojazdowej, uruchomiły wakacyjne, weekendowe kolejowe połączenie z Torunia, przez Grudziądz, Kwidzyn, Malbork do Nowego Dworu Gd., a po przesiadce do wagonów wąskotorowych, dalej – do miejscowości nadmorskich – Stegny, Sztutowa, Jantaru.


- Ten kurs cieszył się ogromną popularnością. Dwa spalinowe zespoły trakcyjne podstawione przez Arrivę, na prawie 500 miejsc, nie dawały rady pomieścić wszystkich chętnych pasażerów. Łącznie kursowały dwa szynobusy wraz z wagonem piętrowym a i tak część pasażerów odbywała podróż na stojąco. Na pewno popyt na takie połączenie jest – mówił niedawnoPrzemysław Strzyżewski z ŻKD.


Projekt ten, nazwany Pociąg na plażę, realizowany był w latach 2009-2013. Zawieszony został z uwagi na inwestycję, przebudowę linii nr 9 (Tczew- Malbork) w Szymankowie. Planowano jego przywrócenie, ale w marcu 2015 r. doszło do kradzieży kilkuset metrów torów. PKP nie była zainteresowana w tamtym czasie odbudową zniszczonego odcinka i wyłączyła linię 256 z użytkowania. Teraz ma to się zmienić. Linia mogłaby być wykorzystywana m.in. do przejazdów wakacyjnych, choć nie tylko.


Linia musi być zrewitalizowana

- Samorząd Województwa Pomorskiego w obowiązującym Planie zagospodarowania przestrzennego województwa pomorskiego wskazał na potrzebę dokonania analizy celowości w zakresie rewitalizacji linii kolejowej nr 256 (Szymankowo – Nowy Dwór Gdański), jednak od 2016 roku, kiedy uchwalono obowiązujący plan, upłynęło już prawie 10 lat i wyraźnie widać, że włączenie Nowego Dworu Gdańskiego w system kolejowy regionu staje się coraz bardziej istotne. 

Wymaga to oczywiście szczegółowych analiz, które zostaną przeprowadzone w oparciu o Pomorskie Badania Ruchu i tworzony na ich podstawie Pomorski Model Ruchu. Oczywiście intuicja podpowiada, że rewitalizacji jest wskazana. Skoro przez lata infrastruktura nie została rozebrana i jest zachowana, to z całą pewnością doprowadzenie jest do stanu użytkowego jest kierunkiem właściwym i pożądanym, a samo to może już być podstawą do przywrócenia połączeń kolejowych w ruchu pasażerskim. Nasze stanowisko w sprawie tej linii przedstawiliśmy zarządcy tego szlaku – PKP PLK. Sądzę, że nasze argumenty znalazły zrozumienie – mówi Adam Gawrylik, wicemarszałek pomorski.

Jaką rolę, w optyce pomorskiego samorządu ma pełnić linia normalnotorowa nr 256 wchodząca na Żuławy od południa? Adam Gawrylik wskazuje na możliwości rozwoju transportu pasażerskiego, towarowego. To linia podwójnego zastosowania, jak się dziś często określa, „dual use” – mająca znaczenie wojskowe.

- Pamiętajmy przede wszystkim, że powiat nowodworski jest dziś jedynym powiatem na mapie województwa pomorskiego wykluczonym kolejowo. Nie mam tu na myśli wakacyjnej linii wąskotorowej, a możliwości połączenia z innymi subregionami województwa za pomocą regularnych połączeń kolejowych. W opinii samorządu pomorskiego linia ta ma znaczenie prorozwojowe, choćby w kontekście dojazdów do pracy i szkół mieszkańców Żuław. Linia 256 nie musi funkcjonować jedynie w sezonie letnim, dowożąc turystów. Może pełnić rolę pasażerską także w pozostałych miesiącach roku. Co istotne, myślę że jest „chemia” w sprawie rewitalizacji tej linii między samorządami oraz PKP PLK - mówi wicemarszałek pomorski.

Nowa linia do portu w Gdańsku

- Należy też zauważyć, że od kilku lat trwa dyskusja nad koncepcją alternatywnego połączenia kolejowego, do i z Portu Gdańskiego. Obecnie jest on w zasadzie dostępny kolejowo jedynie dwutorową linią kolejową nr 226 z mostem nad Martwą Wisłą przez Pruszcz Gdański. Z punktu widzenia zagrożeń bezpieczeństwa i roli portu będącego infrastrukturą krytyczną, budowa nowego szlaku klejowego do i z portu od strony wschodniej Gdańska jest kluczowa. Staje się ona także szansą na powiązanie jego z układem linii kolejowych, zwłaszcza nr 9 Tczew - Malbork w Szymankowie, właśnie przez linię kolejową nr 256. Tak więc jej znaczenie może być także istotne dla transportu towarowego - podkreśla Adam Gawrylik.

Wstęp do modernizacji?

O plany dotyczące linii 256 zapytaliśmy w PKP PLK. Pytaliśmy o cel obecnych prac porządkowych na torowisku, czy i kiedy, pociągi wrócą na tę nieczynną obecnie linię. Pytaliśmy też o kwestię dworca w Nowym Dworze Gdańskim. Trzeba bowiem zaznaczyć, że powstały pod koniec XIX wieku zabytkowy budynek, został na początku lat dwutysięcznych wyburzony w bardzo dziwnych okolicznościach – wiele wskazuje, że bez wiedzy właściciela, „na dziko”. Od tamtego czasu teren porasta roślinność.


Na odpowiedzi właściciela linii 256 czekamy. To, co udało nam się nieoficjalnie ustalić, obecne prace porządkowe są wstępem do modernizacji całego, 25 km odcinka. Do końca roku ma zakończyć się oczyszczanie torowiska z roślinności.

---------------

19.11.2025, 00:04

Rosyjska dywersja na polskiej kolei. Rząd wprowadza stopień alarmowy CHARLIE


To już nie są tylko ostrzeżenia analityków, ale realne akty terroru wymierzone w polską infrastrukturę krytyczną. W odpowiedzi na wysadzenie torów przez współpracowników rosyjskich służb oraz zagrożenie katastrofą kolejową premier podpisał zarządzenie o wprowadzeniu trzeciego stopnia alarmowego CHARLIE na obszarach kolejowych. Stan podwyższonej gotowości potrwa co najmniej do końca lutego 2026 roku.




----------




To zupełnie niesłychane, że przy tylu książkach opisujących naszą historię pod zaborami dopiero Wozinski połączył bliższe oraz dalsze kropki, fakty powszechnie znane i z pozoru takie, które mają niewielkie znaczenie, przedstawiając całkowicie z nowej perspektywy 123 lata naszej niewoli. 

W roli głównej nie występują tu nasi bohaterowie narodowi i daty, które znamy ze szkoły. Głównymi aktorami tego tomu są: 

wielka gra imperiów, w której sprawa polska jest jedynie przedmiotem handlu między mocarstwami, bankierzy, niekończące się intrygi i zimne kalkulacje oraz system kreacji pustego pieniądza, który zmienił zasady światowej rywalizacji. 

Mają Państwo przed sobą pracę, która wywróci do góry nogami historię XIX wieku, jaką dotychczas znaliście. Zebrany, opracowany i przedstawiony materiał dowodowy przez Wozinskiego nie pozostawia wątpliwości, że mamy – niezależnie czy się z nim zgodzimy czy nie – do czynienia z dziełem wybitnym i absolutnie nowatorskim!

Od XIX w. jesteśmy narodem pozbawionym swojej reprezentacji wśród najbardziej decyzyjnych warstw finansowych i gospodarczych świata, co przekłada się na słabość naszego państwa. Aby temu zaradzić trzeba wreszcie odrobić lekcję z przeszłości i zrozumieć mechanizmy, które kształtowały światową gospodarkę w kluczowym XIX wieku. Temu właśnie celowi podporządkowany jest trzeci tom Od ujścia Wisły po Morze Czarne, który przedstawia bolesną historię obcej dominacji na polskiej ziemi.

W niniejszej pracy nazwisko „Rotszyld” pada co najmniej dwieście razy i nie wynika to bynajmniej z osobistej obsesji autora, lecz z sumiennie wykonanego obowiązku udokumentowania najważniejszych wydarzeń kształtujących gospodarcze oblicze epoki. 

Znane powiedzenie mówi o niezauważaniu słonia w menażerii; w kontekście Rotszyldów opisywanie polskich dziejów wedle ustalonego zwyczaju zakrawa wręcz na niezauważanie stada słoni. Jak bowiem wytłumaczyć fakt, że bankierzy Świętego Przymierza są w tak zaskakujący sposób pomijani przy opisie naszych losów?

Dlaczego dom bankierski, który finansował tłumienie powstania listopadowego, obsługiwał finanse osobiste Metternicha i Bismarcka, odpowiadał za budowę wielu linii kolejowych na ziemiach polskich oraz podporządkował sobie część z najważniejszych przemysłowców Królestwa Polskiego niemal nie istnieje w naszej narodowej świadomości historycznej?

Sprowadzeni w XIX w. do roli parweniuszy i powstańców do wynajęcia, Polacy nie zagrażali już bezpośrednio Wielkiej Brytanii i Rotszyldom, bo nie posiadali nawet niepodległego państwa. 

Ich aspiracje trzeba było jednak trzymać stale pod kontrolą. Rezydujący w imponujących pałacach bankierzy przez wiele lat dbali o to, aby na mapie Europy utrzymane było polityczne status quo, co dla Polski oznaczało wegetację w warunkach niewoli. Gdy zaś życie polityczne na kontynencie zaczęło ulegać stopniowej demokratyzacji, rolą środowisk finansowych było utrzymanie politycznej dominacji przy użyciu środków ekonomicznych. W liberalnym ładzie światowym, który narzucili Brytyjczycy, rola niejawnych środowisk finansowych urosła przecież do niespotykanych dotąd w dziejach ludzkości rozmiarów. Za czasów Ancien régime’u koronowane głowy oraz książęta Kościoła mieli zapewniony wyróżniony status majątkowy w państwie, co znacząco sprzyjało transparentności struktur władzy. W epoce rewolucji i wyborów powszechnych politycy sprawujący funkcje ministrów, prezydentów, kanclerzy czy premierów bywali bardzo bogaci jedynie okazjonalnie, co czyniło ich wręcz perfekcyjnymi marionetkami potężnych środowisk finansowych. Nawet „żelazny kanclerz” Otto von Bismarck siedział w przysłowiowej kieszeni bankierów i był zmuszony nie raz znosić upokorzenia z ich strony.


Jakub Wozinski
(ur. 1984) – doktor filozofii, tłumacz i publicysta, m.in.: „Do Rzeczy”, „Polonii Christiana”, i „Najwyższego Czasu!”, autor książek , m.in: Historia pisana pieniądzem (2013), To NIE musi być państwowe (2014), Dzieje kapitalizmu (2016), Liberalizm to nie wolność (2019) oraz Od ujścia Wisły po Morze Czarne. Handlowo-finansowe tło dziejów Polski t. I i II (2021 i 2022), mąż, ojciec piątki dzieci.

W swojej publicystyce skupia się na ukazywaniu finansowego i handlowego podtekstu najważniejszych wydarzeń z historii powszechnej oraz Polski. Zwolennik tezy, iż system kreacji pustego pieniądza stał za Wielkim Wzbogaceniem krajów Zachodu oraz zupełnie wywrócił do góry nogami rozumienie procesów ekonomicznych oraz zjawisk politycznych.



-----------

"Potrzebujemy ludzi z żarem serc".

Patriotyzm to codzienne "małe" decyzje

[...]


Kapłan zaznaczył, że dzisiaj patriotyzm wymaga od nas najczęściej nie walki z bronią ręką, ale codziennej walki z własnymi słabościami, z małością, wygodnictwem, lenistwem, konsumpcjonizmem czy pokusą wyboru "świętego spokoju", wygody zamiast wartości oraz milczenia zamiast świadectwa.

I w ten sposób tworzy się społeczeństwo, które niczego nie chce, tylko tego, żeby był święty spokój i żeby każdy mógł robić to, co mu się podoba


- wskazał ks. Kowalski.

Zaznaczył jednak, że zawsze istnieje nadzieja, bo zawsze znajdą się ludzie, w których płonie żar miłości do tego, co polskie i którzy ten żar umieją przekazać innym, także tym, których serca są z pozoru chłodne i skostniałe.

Wy macie w sobie ten żar, skoro tu jesteście. Skoro nie leżycie wygodnie na kanapie z pilotem w ręku. Nigdy nie zgadzajmy się na takie życie. Nie zgadzajmy się na taką pewnego rodzaju krzywdę. Odważmy się wstać z kanapy. Odważmy się dzielić swoje uczucia do tego, co polskie. Dzisiaj wolność tak naprawdę zaczyna się od pewnej bardzo małej decyzji: od czytania polskiej literatury zamiast bezmyślnego "skrollowania" kolejnych zdjęć, czy filmików na Instagramie, TikToku, czy Facebooku. Dzisiejsza wolność zaczyna się od zaangażowania w lokalną społeczność zamiast biernej obserwacji. I od mówienia o tym, co dla nas jest ważne. O Panu Bogu, o Ojczyźnie, o naszej pięknej historii, zwyczajach, tradycji


- podkreślił proboszcz Bazyliki św. Brygidy.

Po Mszy Świętej w Bazylice odbył się patriotyczny Koncert Niepodległości pt. "Przymierze Orłów", którego tytuł nawiązywał do antypolskiego Przymierza Trzech Czarnych Orłów z 1732 roku oraz 230 rocznicy III Rozbioru Polski. Repertuar stanowiły współczesne aranżacje polskich pieśni wojskowych i patriotycznych. Narracja koncertu ukazała bohaterstwo naszych przodków, którzy na przestrzeni tysiąca lat zmagali się z międzynarodowymi paktami i sojuszami wrogich sił wymierzonymi w Polskę.











tysol.pl/a149981-kancelaria-premiera-opublikowala-nagranie-z-tuskiem-w-sieci-zawrzalo

dorzeczy.pl/ekonomia/810054/dziwny-wybor-polakow.html

niezalezna.pl/polska/gazeta-polska-prof-nalaskowski-o-zatrwazajacych-skutkach-eksperymentu-nowackiej/557304

pl.wikipedia.org/wiki/Dydaktyka

malbork.naszemiasto.pl/zapomniana-przez-lata-linia-kolejowa-moze-miec-dzis-duze-znaczenie-przygotowania-do-modernizacji/ar/c1p2-28180019

niezalezna.pl/polska/rosyjska-dywersja-na-polskiej-kolei-rzad-wprowadza-stopien-alarmowy-charlie/556968

multibook.pl/pl/p/Jakub-Wozinski-Od-ujscia-Wisly-po-Morze-Czarne-TOM-III/14602

tysol.pl/a149433-potrzebujemy-ludzi-z-zarem-serc-w-bazylice-sw-brygidy-zostala-odslonieta-rzezba-orla-polskiego

tysol.pl/a149423-jedna-trzecia-niemcow-zada-ponownego-przeliczenia-glosow-oddanych-w-wyborach-federalnych