Maciej Piotr Synak


Od mniej więcej dwóch lat zauważam, że ktoś bez mojej wiedzy usuwa z bloga zdjęcia, całe posty lub ingeruje w tekst, może to prowadzić do wypaczenia sensu tego co napisałem lub uniemożliwiać zrozumienie treści, uwagę zamieszczam w styczniu 2024 roku.

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą media. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą media. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 26 marca 2026

Puszka na trociny

 




Ciekawe, bardzo ciekawe - gazeta LUBUSKA...


Radio Zachód
przedruk


Redakcja „Gazety Lubuskiej” odnalazła archiwalny film z 1958 roku, na którym uwieczniono ówczesną Zielonę Górą oraz Gorzów Wielkopolski. Składający się z dwóch części film trwa około 20 minut i został zarejestrowany na profesjonalnej 35-milimetrowej taśmie.


Dodajmy - dwie puszki opisane były po niemiecku.
A ja pamiętam, że 5 lat temu w LUBANIU (dolnośląskie) znaleziono puszkę filmową...


"To, co trzymam w rękach, to nie tarcza. To kinowa taśma filmowa w nieuszkodzonej puszce z czasów II wojny światowej" - napisano na facebookowym profilu Muzeum Regionalnego w Lubaniu. Puszkę odnaleziono 17 kwietnia w trakcie prac archeologicznych przy ulicy Piramowicza w Lubaniu"


Bardzo byłem ciekaw, co zawierała, ale trzeba było poczekać na specjalistyczne otwarcie pod okiem specjalnych specjalistów... więc niecierpliwie wyczekiwałem  informacji o tym arcyciekawym znalezisku... 
Puszka była ciężka, niestety, okazało się - wypełniona trocinami.


Tak mnie to zastanawia - po co ktoś wkładał trociny do puszki na film?


A teraz Gazeta Lubuska i film z powojnia znaleziony w sejfie.
Dlaczego w sejfie nie było trocin?

Nie mam pojęcia....

Wy też swoje trociny trzymacie w starej puszce po cukierkach?









Poniżej wynurzenia redaktorów Gazety Lubuskiej na temat "odkrycia" - zwroty, użyte określenia jako żywo przypominają mi pewien artykuł z Dziennika Bałtyckiego, który opisałem w 2019 roku w poście: "Na tropie kłamstwa - zamach pod Starogardem". 

Gdyby te artykuły OBA ukazały się dzisiaj, to bym stawiał pytania, czy czasami nie zostały napisane przez sztuczną inteligencję.

Tam też były zdjęcia i poszukiwania - domysły redaktórów... co tam się nie działo człowieku... na końcu link dla przypomnienia.... a w tym tekście wytłuściłem min. to, co kojarzy mi się z tamtym artykułem - sprawdź sam, czy są podobne!



Gazeta Lubuska

przedruk

Co za historia! Przeleżała w sejfie prawie siedem dekad i wydarzyła się u nas


Leszek Kalinowski,Mariusz Kapała
6 marca 2026, 5:30


Prawda, że niesamowite zdjęcia? Choć właściwie to nie fotografie, tylko kadry z filmu. Filmu, który znaleźliśmy niechcący, o zgrozo, we własnej redakcji. Dziś pierwszy odcinek historii o tajemniczej puszce, odnalezionej w sejfie.

W redakcji przy al. Niepodległości 25 w Zielonej Górze przez wiele dekad stał sejf. Duża szafa pancerna, której „się nie otwierało”. Powód był prozaiczny – zgubiliśmy klucz. Kiedy przyszedł czas remontu i pancerną szafę trzeba było wywieźć, szefowa administracji zarządziła, że przed „wywózką” sejf trzeba otworzyć.

Ściągnęliśmy prawie... Kwintę


- Ściągnęliśmy ślusarza, takiego specjalnego, prawie Kwintę, który znał się na rzeczy - wspomina Ewa Jankowiak. - Z wielką ciekawością czekałam, aż „sezam się otworzy” – śmieje się.

W środku były stare telefony komórkowe, wielkie, tzw. cegły.

- I dwie taśmy filmowe. Z niemieckimi napisami – opowiada Ewa. – Nie wiedziałam, co na nich jest. Spodziewałam się, że może to być jakiś niemiecki film. Albo polski, ale nagrany na niemieckiej taśmie. Różne pojawiały się domysły, ale wiadomo było, że trzeba je zachować. Trafiły więc do redakcyjnego archiwum – relacjonuje.

Tajemnicze puszki z niemieckimi napisami

Tymczasem kilka miesięcy temu nasze archiwum przekazywaliśmy Wojewódzkiej i Miejskiej Bibliotece Publicznej im. Norwida w Zielonej Górze. I wtedy już nie tylko Ewa, ale my wszyscy zobaczyliśmy te taśmy. Opatrzone były, a właściwie są, datą 22 lipca 1958 roku. Część redakcji uważała, że na taśmach zapewne są jakieś partyjne przemówienia. Inni wieszczyli, że być może to jest film z „życia miasta lub regionu”, a jeszcze inni, że mogą to być znalezione przez naszego Czytelnika filmy dotyczące Polskiej Wełny. Gwoli wyjaśnienia, kiedy zielonogórskie zakłady zamieniały się w galerię handlową, w gruzach odnaleziono film o dawnej fabryce. „Gazeta Lubuska” wyświetlała go zresztą w kinie Newa, a także drukowała wspomnienia dawnych pracowników zakładu.

Dyskusjom nie było końca. I choć mieliśmy różne podejrzenia, jedno było pewne. Musimy dowiedzieć się, co jest na 35 mm taśmach. Osobą, która dokonała przełomu, był Jacek Katos, nasz redakcyjny kolega. Po prostu rozwinął film (rzecz jasna nie cały, tylko troszkę) i naszym oczom ukazały się niebywałe wręcz obrazy. Siedziba gazety, ludzie, jakiś piknik, tłumy na trybunach, chyba w… Zielonej Górze. Tomasz Rusek zauważył, że na jednym z kadrów pojawia się pierwsza strona „Gazety Zielonogórskiej”. O „Uroczystych obchodach KPP (…)”.

- Trzeba więc odnaleźć tę gazetę i przeczytać, o czym pisała, może to będzie trop? – zastanawiał się.

[...]

- Łeee – wymknęło mi się z ust, bo czytając artykuł dowiedziałem się, że do Zielonej Góry na wojewódzkie obchody Komunistycznej Partii Pracy przybył poeta, były członek KPP, obecnie PZPR – Władysław Broniewski (od razu słyszę „Bagnet na broń”). Potem jest lista gości z ZSRR, NRD. Omówienie wystąpienia I sekretarza KW PZPR Tadeusza Wieczorka, itd. Ale problemem była data - 15 grudnia 1958 roku. Nawet Polska Zjednoczona Partia Robotnicza nie mogła 22 lipca (to data z filmowego pudełka), pokazać nagłówka gazety, która ukazała się dopiero pół roku później. Byliśmy podłamani.

- Może to film robiony przez wiele miesięcy, ekipa wróciła pod koniec 1958 roku zrobić “dokrętki” w redakcji i w naszej drukarni, stąd grudniowe wydanie? – zastanawialiśmy się.

Ważny nie tylko dla historyków

Uznaliśmy, że niezależnie od nieścisłości i wielu pytań pozostających bez odpowiedzi, z pewnością taśmy kryją kawał historii regionu, ważny nie tylko dla historyków czy regionalistów, ale dla nas, Lubuszan.

- Czy dobrze myślimy? – zapytaliśmy historyka prof. dr hab. Czesława Osękowskiego 

Zdaniem profesora, oglądając ten film, trzeba będzie pamiętać, w jakim czasie był kręcony. To dwa lata po wydarzeniach 1956 i po powrocie Gomułki do władzy. Do tego był to czas cenzury…

- Ale jest to na pewno ważny dokument. Pokazuje w formie bezpośredniej – na wyczucie to mówię, bo nie widziałem filmu – jakieś sytuacje, mieszkańców Zielonej Góry i Gorzowa.

Jedziemy do Łodzi

Nasz fotoreporter Mariusz Kapała z filmowych taśm zrobił zdjęcia. Już na ich podstawie wiemy, że obraz przedstawia festyn z okazji 22 lipca. 

A film? Współczesne kina nie dysponują sprzętem, na którym można by wyświetlić obraz na 35 milimetrowej, niemieckiej taśmie. Okazało się jednak, że kino Newa taki projektor ma i dzięki uprzejmości członków Klubu Kultury Filmowej, udało nam się go zobaczyć. Projekcja nie była zbyt udana, bo taśma jest sucha i brudna. Wiemy na pewno, że jest dźwięk, ale słychać niewiele. Konieczne jest czyszczenie taśmy, a to już wyższa szkoła jazdy. Dlatego w poniedziałek jedziemy do Łodzi, może tam uda się oczyścić rolki. Co z tego wyniknie? Opowiemy w następnych odcinkach tej toczącej się na naszych oczach historii. Bo te tajemnicze filmy są dla Was, Lubuszanie!




i moje tylko niektóre uwagi:

Gazeta Lubuska:

Prawda, że niesamowite zdjęcia? Choć właściwie to nie fotografie, tylko kadry z filmu. Filmu, który znaleźliśmy niechcący, o zgrozo, we własnej redakcji. Dziś pierwszy odcinek historii o tajemniczej puszce, odnalezionej w sejfie.


Ale zaraz... jakiej puszce?
Przecież znaleziono dwie puszki... a nie jedną....





- I dwie taśmy filmowe. Z niemieckimi napisami – opowiada Ewa. – Nie wiedziałam, co na nich jest. Spodziewałam się, że może to być jakiś niemiecki film. Albo polski, ale nagrany na niemieckiej taśmie. Różne pojawiały się domysły, ale wiadomo było, że trzeba je zachować. Trafiły więc do redakcyjnego archiwum – relacjonuje.

Skąd pani redaktor miała wiedzieć, co jest na filmie, który przeleżał na półce w archiwum ... kupę lat? 
A wy wpadlibyście na taki pomysł, żeby powiedzieć: nie wiedziałem co jest na filmie, o którym nigdy nawet nie słyszałem i nie wiedziałem, że w ogóle istnieje i leży sobie w kantorku?


Różne pojawiały się domysły, ale wiadomo było, że trzeba je zachować.
Domysły zachować, hę? Algebra z ortografią znowu się pomajtała?


Osobą, która dokonała przełomu, był Jacek Katos, nasz redakcyjny kolega. Po prostu rozwinął film 

O, widzisz: ten wiekopomny czyn powinien być zapisany w Annałach gazety - i człowiek, "który dokonał przełomu"! Zupełnie jak po śmierci właściciela RadiaZ - "umarł twórca RadiaZ"... jakby był przynajmniej pomocnikiem samego Pana Boga... "tfórca", ale im się gemby śmiały jak to mówili... sami się z tego śmiali.... z kogokolwiek robili tfórcę....

I tu też mamy bohatera na miarę tfórcy radia:

"I rozwinął film z rolki..."

Myślałem, że takie harce to tylko na Pomorzu, a okazuje się, że za mało czasu poświęcam zachodniej prasie... "Na tropie kłamstwa - zamach pod Starogardem":

Kiedy pewnego dnia zadzwonił do nas Piotr Puchalski, znany kociewski eksplorator i kolekcjoner, poczuliśmy się jak odkrywcy naszej małej, pomorskiej Ameryki. - Wiem, gdzie są zdjęcia z zamachu na Hitlera - powiedział krótko Piotr. 

Czyż nie podobne?
Tam jest więcej podobieństw...




jakiś piknik

o forum gdańskim i o wieszaniu oprawców ze Stutthofu (albo ruch oporu...):

poniedziałek, 23 grudnia 2019

EGZEKUCJA NA BISKUPIEJ GÓRCE

Kilka lat temu na jakiś proniemieckim forum (Wolne Forum Gdańsk?) ktoś opowiadał kłamstwa o tym, że jakoby podczas tej egzekucji trwała atmosfera pikniku - jedzono kiełbaski, pito piwo sprzedawano oranżadę i lody.... Zareagowałem wtedy i osoby szkalujące nie były w stanie udowodnić swoich tez. Teraz widzę te kłamliwe tezy powtórzone tutaj...
"Władze miejskie zachęcały mieszkańców do udziału w egzekucji; wokół terenu, gdzie postawiono drewniane szubienice, sprzedawano lody, piwo i oranżadę. W stronę więźniów leciały kamienie; musieli interweniować obecni na miejscu żołnierze.



W środku były stare telefony komórkowe, wielkie, tzw. cegły.
Skoro w sejfie były.... to cenne chyba? Nie było obowiązku zdania? Jakiś remanent, coś?











TVN24

Znaleźli puszkę z kinową taśmą filmową z czasów II wojny światowej. "Ciekawe, jakie obrazy zawiera?"

21.04.2021, 13:01

W Lubaniu (województwo dolnośląskie) odnaleziono puszkę z czasów II wojny światowej. Metalowy pojemnik jest niemal nietknięty zębem czasu i - według muzealników - skrywa taśmę filmową sprzed lat. Co na niej jest i czy da się odtworzyć? Tę zagadkę będą teraz próbowali rozwikłać.

"To, co trzymam w rękach, to nie tarcza. To kinowa taśma filmowa w nieuszkodzonej puszce z czasów II wojny światowej"
- napisano na facebookowym profilu Muzeum Regionalnego w Lubaniu. Puszkę odnaleziono 17 kwietnia w trakcie prac archeologicznych przy ulicy Piramowicza w Lubaniu.

Co może znajdować się na tkwiącej w środku taśmie filmowej? Tego nie wiadomo. Zagadkę mają pomóc wyjaśnić eksperci. - Wysłaliśmy ją do Filmoteki w Warszawie, celem wykonania ekspertyzy. Puszki nie otwieraliśmy, by nie uszkodzić zawartości. Nie wiemy więc, co znajduje się na taśmie - mówi nam Łukasz Tekiela, dyrektor Muzeum Regionalnego w Lubaniu.

Nie tylko puszka z taśmą

Czy taśma z czasów wojny zawiera film propagandowy, a może jakiś dawny kinowy hit? To może okazać się jeszcze w kwietniu. Puszkę z taśmą odnaleziono w miejscu, gdzie w XVII wieku znajdował się budynek, który spłonął.

Pod koniec II wojny światowej przez plac - jak mówi Tekiela - przechodził rów przeciwlotniczy, który następnie został zasypany różnymi przedmiotami. Teraz te przedmioty, po ponad siedmiu dekadach - wyciągane są z ziemi. - W okopie znaleziono nie tylko puszkę z taśmą, ale też broń z czasów II wojny światowej i XIX-wieczną, a także szereg przedmiotów codziennego użytku - informuje dyrektor.







To, co trzymam w rękach to nie tarcza. To kinowa taśma filmowa w nieuszkodzonej puszce z czasów II wojny światowej. Puszka została znaleziona 17 kwietnia przy ul. Piramowicza w Lubaniu. Ciekawe, w jakim stanie jest taśma i jakie obrazy zwiera? - pisze pod zdjęciem ze znaleziskiem Łukasz Tekiela, dyrektor lubańskiego muzeum.

W tej chwili pracownicy Muzeum Regionalnego poszukują fachowców, którzy otworzą puszkę, bo my nawet jej nie otwieraliśmy. To muszą zrobić ludzie, którzy się na tym znają i jeżeli ta taśma będzie w takim stanie, że coś się da z nią zrobić, zakonserwujemy ją i spróbujemy zrobić z tego taką wersję żeby to dało się odpalić. I obojętnie co tam będzie, czy to komedia przedwojenna, czy kronika wojenna to zrobimy premierę w kinie. - mówi dla eLuban.pl dyrektor muzeum.


Po tych wszystkich zapowiedziach, byłem pewien, że w środku jest film. Na jednej ze stron zwróciłem uwagę, że był tam chyba link do facebuka ze zdjęciem - a teraz nie ma... czyżby Muzeum usunęło post ze swoim odkryciem? Ale czemu?





Zajrzałem na stronę Muzeum i tam w opcjach odfiltrowałem posty z kwietnia 2021 roku...




I nie ma.

Chyba wszystkie redakcje powoływały się na wpis Muzeum na facebooku. Nie ma tego posta, jest inny post dotyczący ul. Piramowicza, z 17 kwietnia - co ciekawe, polubiony przeze mnie. 

Stary brakteat być może jest okrągły i przypomina starą puszkę filmową, ale... ja wiem co ja widziałem, a z racji moich działań na blogu byłem ciekaw, czy na taśmie nie zapisano czasami jakiś niemieckich zbrodni - dlatego interesowałem się, co z tą sprawą...




Bartlomiej Kubas-Saba
Kopać,kopać,a może dokopie się ktoś do jakiejś wskazówki gdzie się podział ukryty skarbczyk od Sióstr Magdalenek,z pewnością by im się teraz przydał w tych trudnych czasach:-)


Są posty min. z 1, 6, 12, 16, 20, 21, 22, 27, 29, 30 kwietnia - razem 12 postów. 
Brakujący post datowany był na 18 kwietnia - wiem to, bo zachował sie u mnie na blogu - w poście z 27 kwietnia - tego dnia Muzeum informowało, że puszka, choć ciężka - okazała się wypełniona trocinami.


Zdjęcia z mojego bloga:


Post z 17-ego polubiło 57 osób, a skomentowało 2, a ten z 18-ego - blisko 500 polubień, 53 komentarze i blisko 200 udostępnień...


Post Muzeum z 27 kwietnia - też jest wykasowany:





osobliwa dedykacja z tego samego dnia....









Ciekawe, że "odkrycie" z sejfu Gazety Lubuskiej dotyczy Zielonej Góry i Gorzowa - te miasta razem z Lubaniem leżą niemal na jednej linii...



...gdzie Zielona Góra jest niemal idealnie pośrodku - do Gorzowa w linii prostej jest 90 km, a do Lubania - 92 km... 



Ktoś się może dziwić, czemu u mnie na blogu zawsze są mapy i te sprawy językowe, ale ja bardzo lubię mapy i geografię i historię, w szkole podstawowej chodziłem na kółko geograficzne,  historyczne, a potem nawet na polonistyczne - i to w soboty! Z tych przedmiotów zawsze miałem czwórki i piątki, 

a jak to było u was, Lubuszanie, Lubanianie??


Hę?




Potraficie odróżnić Lubań od Lubuskiego?









zachod.pl/1449397/archiwalne-znalezisko-w-gazecie-lubuskiej/
gazetalubuska.pl/co-za-historia-przelezala-w-sejfie-prawie-siedem-dekad-i-wydarzyla-sie-u-nas/ar/c1p2-28789459
tvn24.pl/wroclaw/luban-to-nie-tarcza-to-kinowa-tasma-filmowa-st5073925
eluban.pl/artykul/16085,w-trakcie-prac-archeologicznych-znalezli-stara-tasme-filmowa
kopalniawiedzy.pl/Luban-Piramowicza-wykopaliska-tasma-filmowa-II-wojna-swiatowa-Muzeum-Regionalne-w-Lubaniu-Lukasz-Tekiela,33634

O tropach:


środa, 18 marca 2026

Obowiązkowa matura z matematyki





Matematyka była obowiązkowa przed i po wojnie - zniesiono ją dopiero w 1982 roku, a więc możemy przypuszczać, że był to sabotaż sił, które celowo wywróciły PRL. Po 1989 r. siły te przeprowadziły sabotaż na pełną skalę min. na edukacji, co wyraźnie widzimy dzisiaj. 

Skoro sabotażyści "wolą" nieobowiązkową maturę - WIDOCZNIE to źle dla nas. 

Osoby, które planują studia humanistyczne wiedzą, że nie muszą się uczyć matematyki, więc ją zaniedbują - tym samym pozbawiają się ćwiczeń rzeźbiących w ich mózgu dodatkowe ścieżki, które nie powstają/ ną inaczej. 

Analogicznie Hitler nadał podczas okupacji "prawo" Polakom do aborcji - żeby zwiększyć ilość aborcji zastosowano prawne przyzwolenie.







infor.pl

W dniu 9 stycznia 2025 r. – na podstawie art. 63 Konstytucji RP – do Sejmu została trafiła petycja w sprawie zniesienia obowiązkowej matury z matematyki (znak: BKSP-155-X-445/25). Jej autorka – mama uczennicy szkoły średniej i psycholog – żąda zniesienia obowiązkowej, pisemnej matury z matematyki, argumentując, iż
 „obecny system edukacyjny, który wymaga od każdego ucznia przystąpienia do egzaminu maturalnego z tego przedmiotu, nie odpowiada różnorodnym potrzebom, talentom, możliwościom intelektualnym młodych ludzi w Polsce”. Uważa ona, że system maturalny powinien zostać zmieniony w taki sposób, aby – w części pisemnej – obowiązkowy był wyłącznie egzamin maturalny z języka polskiego i języka obcego, a trzeci z obowiązkowych przedmiotów był do wyboru spośród całego katalogu (matematyka, fizyka, chemia, geografia, biologia, historia czy inne).

W jej ocenie – „matura z matematyki to narzędzie segregacji i eliminacji, a nie wyrównywania szans”. Rozwój ma bowiem wiele twarzy – „są wśród uczniów wybitni: humaniści, baletnice, plastycy, przewodnicy turystyczni, hotelarze, uczniowie o zdolnościach lingwistycznych. Są także uczniowie z różnego rodzaju zaburzeniami, takimi jak: FAS, dyskalkulia, zakłócenia orientacji w schemacie relacji przestrzennych, zakłócenia wyobraźni przestrzennej, trudności w rozpoznawaniu i używaniu symboli, problemy z kopiowaniem liczb i obliczeń, problemy z zastosowaniem matematyki w zadaniach praktycznych, sztywność myślenia – niemożność wybrania właściwej strategii w rozwiązywaniu problemu i w zamianie strategii na inną, abstrakcyjność myślenia czy spektrum autyzmu”. 

Wydaje mi się, że takie osoby nie poradzą sobie na studiach i pewnie nie zdadzą matury - po co je stresować?

Wśród uczniów, którzy nie posiadają predyspozycji do nauki matematyki na poziomie maturalnym – w ocenie autorki petycji – „obligatoryjność matury z matematyki powoduje stres i obciążenie psychiczne, które często wpływają negatywnie na zdrowie psychiczne młodzieży. W efekcie wiele osób pomimo wysokiego poziomu, nie osiąga wymarzonego wyniku na maturze, co ogranicza ich możliwość dalszego rozwoju edukacyjnego oraz zawodowego – baletnica, plastyk, pilot turystyki, uczeń ze spektrum autyzm z niezdaną maturą z matematyki, uczennica klasy maturalnej, która już nawet nie podejmuje prób w rozumowaniu, mimo korepetycji, gdyż ma dość” – wymienia autorka. 

A nie mówiłem?

Pamiętajmy - nie każdy musi mieć maturę, nie każdy musi iść na studia, a wręcz - nie każdy nadaje się na studia. Stop z nagonką na ludzi, że bez studiów "jest się nikim"! Stop z propagandą, że "trzeba mieć wyższe wykształcenie"!

Precz ze "specjalistami", którzy w telewizorze powtarzają takie brednie.
I precz z celebrytami z telewizora!

Zwraca ona również uwagę na fakt, iż młodzi ludzie, w wieku 18 lat, mogą głosować w wyborach, kupić legalnie wyroby tytoniowe, alkohol, uprawiać hazard, ale nie mogą – na swoim egzaminie dojrzałości – dokonać wyboru przedmiotu obowiązkowego, który ich interesuje.

No właśnie!

Ja też jestem za tym, że 18 lat to za niski próg, by głosować w wyborach, moim zdaniem:

- głosowanie w wyborach od 21 roku życia

a ze względu na zdrowie:

- logowanie do internetu max 7h tygodniowo do 21 roku życia
- gry online - logowanie max 3h tygodniowo
- telefony do 21 roku życia tylko za zgodą rodziców, bez dostępu do internetu, aparat fotograficzny bez nagrywania filmów i dyktafonu, połączenia tylko z wybranymi osobami (rodzina)
- social media od 21 roku życia - bez możliwości komentowania
- smartfony i komentowanie na social media - od 25 roku życia (obostrzenie właściciela licencji)
social media na prawdziwe dane osobowe na stronie głównej z możliwością posługiwania się aliasem w komentarzach
- pografia w internecie dostępna tylko dla osób od 21 roku życia i tylko od 2 do 4 w nocy - na terenie całego  kraju
- alkohol i tytoń od 21 roku życia - ale po co?

i dalej:



W podsumowaniu petycji, autorka prosi zatem o pozostawienie obowiązkowej matematyki wyłącznie dla chętnych pasjonatów i poszanowanie różnorodności umysłów dzieci, jednocześnie powołując się na:



Czy ja dobrze zrozumiałem , bo teraz to zwątpiłem...

autorka prosi zatem o pozostawienie obowiązkowej matematyki wyłącznie dla chętnych pasjonatów


jeszcze raz...

pozostawienie obowiązkowej matematyki wyłącznie dla chętnych




"obowiązek" wyłącznie dla "chętnych", tak?







Nie, nie mylę się - to jest bełkot. Co prawda nie wiem, czy to bełkot tej pani, czy bełkot redaktora, który nakreślił te słowa, te sformułowania...

To najlepszy dowód na to, że Matematyka musi być obowiązkowa na maturze.

Chcemy, żeby osoby z wyższym wykształceniem były prawdziwymi elitami narodu - mądrymi, posługujący się logiką, potrafiącymi się wysławiać - nie tylko logicznie, ale także pięknie. 
Po to jest matura, po to są egzaminy, po to są te różne sita, by na studia szli ludzie odpowiedni tj. mający potencjał, by sobie tam poradzić i najlepiej z sukcesem ukończyć, by potem swoimi kompetencjami budować Polskę.

Ludzie, którzy bełkocą brednie, nielogiczne bezsensowne "obowiązkowej matematyki wyłącznie dla chętnych" nie powinni mieć dostępu na studia wyższe, nie powinni pracować w edukacji, w prasie, w mediach.... 


i dalej:


W opinii merytorycznej na temat petycji w sprawie zniesienia obowiązkowej matury z matematyki, sporządzonej w dniu 9 czerwca 2025 r., sejmowe Biuro Ekspertyz i Oceny Skutków Regulacji zarekomendowało Komisji do Spraw Petycji nieuwzględnienie żądania będącego przedmiotem petycji.

W opinii BEOS – realizacja żądania petycji (czyli zniesienie obowiązkowej matury z matematyki) przyczyniłaby się do obniżania motywacji do doskonalenia sposobu kształcenia matematycznego (począwszy od edukacji wczesnoszkolnej, poprzez wszystkie etapy edukacji szkolnej), jak również potęgowałaby „ucieczkę od matematyki”. Takie rozwiązanie – zdaniem specjalistów z sejmowego Biura Ekspertyz – „kultywowałoby stereotypowy wizerunek matematyki oraz często fałszywy podział uczniów na „humanistów” i „umysły ścisłe” zamykający dużej części uczniów drogę do obiecujących ścieżek kariery. Utrudniałoby to pracę nad poprawą jakości kształcenia.” BEOS dostrzega, że jakość kształcenia matematycznego stanowi niewątpliwe wyzwanie i wymaga systematycznych działań, ale – w jego opinii – nie interwencji legislacyjnej, a sformułowane w petycji żądanie wzbudza zasadnicze wątpliwości, ponieważ przyniosłoby wspomniane powyżej niepożądane skutki.

Dokładnie.


I poniżej tych uwag, redaktor zamieszcza obfitą wypowiedź na temat dzieci z dyskalkulią - ten tekst stanowi ok. 40% (!) całego artykułu.


brpd.gov.pl:
Dyskalkulia jest trwałym brakiem zdolności do nabywania umiejętności matematycznych wynikających z rozwoju mózgu. Nie należy jej zatem utożsamiać z brakiem wiedzy czy kompetencji wynikających z niewłaściwej motywacji, ale z niezdolnością do zdobywania sprawności matematycznych. Dlatego też wspomaganie kształcenia i wkładana praca jest pomocna w procesie edukacji, ale nigdy nie doprowadzi do wyeliminowania problemu, bo z zaburzeń neurorozwojowych się nie wyrasta. Dzieci z dyskalkulią i ich rodzice wykonują tytaniczną pracę w celu podnoszenia kompetencji z matematyki.


Proszę państwa, dyskalkulik, jeżeli to jest naprawdę poważna dyskalkulia – on i tak się nie nauczy rozwiązywać zadań, bo nie ma do tego odpowiednio pracującego mózgu, najzwyczajniej.


Wygląda na to, że te osoby albo nie są w stanie zdać matury - a co powiedzieć o studiach, nawet humanistycznych? Czy tam sobie poradzą? Ja nie wiem, bo ja się na tym nie znam, ale wg mnie - nie każdy musi mieć maturę, nie każdy musi iść na studia. Czy takie osoby, które męczą się z matematyką - powinny decydować się na szkołę średnią i po co? Ile takich osób jest w szkole średniej?

Matura nie jest obowiązkowa - egzamin maturalny jest dla chętnych. Jak ktoś nie umie matematyki - nie musi podchodzić do matury. 

Jestem przekonany, że jeżeli ktoś okaże się kompetentny w jakiejś dziedzinie - to brak wyższego wykształcenia, czy brak matury nie będą przeszkodą, by ktoś chciał go zatrudnić na jakimś stanowisku.



Petycja w sprawie zniesienia obowiązkowej matury z matematyki:

"Na dzień 17 marca 2026 r. – podpisało się pod nią już 23 811 osób."
 
 
 
Poniższe dane liczbowe pozyskałem od AI.
 
W Polsce jest ok. 1,43 mln uczniów w technikach i liceach, jeżeli to ci uczniowie głosowali (i tylko oni) żeby sobie "ułatwić", to znaczy, że tę petycję podpisało ok. 1,67% uczniów tych szkół.

Abstrachując od tego, że UCZNIOWIE nie znają się na dydaktyce i nauczaniu i nie są kompetentni, by zajmować stanowisko w tej sprawie...
UCZEŃ to nie NAUCZYCIEL, ignorant, to nie specjalista, a młodociany, to nie DOROSŁY.
 
jeżeli głosowali tylko nauczyciele szkół średnich - a jest ich ok. 200 tysięcy, to udział byłby na poziomie 12%, a
 
jeżeli liczyć dorosłych z min. średnim wykształceniem - tj. grupa ok. 17 mln osób - czyli wtedy w petycji głosowało 0,14% tych dorosłych.

 
Tak czy inaczej: o maturze z matematyki nie powinni decydować uczniowie, o tym powinni decydować specjaliści, jeżeli chcecie decydować o tym na zasadach demokracji (decyduje większość), to wygrywa opcja pozostawienia matematyki jako obowiązkowej, bo 

głosujący za usunięciem matematyki na dzisiaj są w rażącej mniejszości - odpowiednio:    1,67    12    i   0,14   procent.



 
Koniec dyskusji.







A tę stronę poprawiam sobie w notesie na czerwono...



P.S.

26 marca 2026 

fb


To, co za chwilę napiszę, nie wynika z braku empatii. Wręcz przeciwnie - wynika z troski. Zarówno o poziom polskiej edukacji, jak i o samych uczniów, o których dziś toczy się dyskusja. Bo najłatwiej jest obniżyć wymagania w imię współczucia. Znacznie trudniej jest stworzyć system, który naprawdę pomaga je osiągnąć.
Dlatego pomysł, by zrezygnować z obowiązku zdania matury dla uczniów ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi, budzi poważne wątpliwości. Nie dlatego, że ktoś nie dostrzega ich trudności. Tylko dlatego, że proponowane rozwiązanie idzie na skróty.
Bo o jakim progu my w ogóle mówimy?
O 30 procentach.
Nie o wyniku ambitnym. Nie o poziomie, który wymaga ponadprzeciętnych zdolności. Mówimy o absolutnym minimum - o podstawie, która ma jedynie potwierdzić, że uczeń opanował najbardziej elementarne treści po latach nauki.
I właśnie ten próg - tak niski, jak to tylko możliwe w systemie egzaminacyjnym - miałby przestać obowiązywać.
Tak to prawda: są uczniowie, którzy nie są w stanie przekroczyć tego progu. To fakt. Ale ten próg wynosi 30 procent na poziomie podstawowym - czyli naprawdę minimalnym. To nie jest bariera nie do zdobycia dla „wybranych”. To jest granica, która oddziela brak przygotowania od jego elementarnej formy.
Jeśli zaczniemy uznawać, że nawet tego minimum nie trzeba spełniać, to nie rozwiązujemy problemu. My go zamiatamy pod dywan.
Bo studia wyższe nie zaczynają się od nauki podstaw. One na tych podstawach bazują. Jeśli ktoś ich nie posiada - to nie znaczy, że trzeba zmienić zasady przyjęć. To znaczy, że trzeba wcześniej zapewnić realne wsparcie, żeby te podstawy mogły zostać osiągnięte.
Najbardziej niepokojące w tej propozycji jest to, że pod pozorem wrażliwości przemyca bardzo niskie oczekiwania wobec konkretnych uczniów. Jakbyśmy mówili: „wiemy, że to trudne, więc nie będziemy od was wymagać nawet minimum”.
A przecież prawdziwa troska polega na czymś dokładnie odwrotnym - na tym, żeby dać narzędzia, wsparcie i czas, ale nie odbierać sensu wysiłku.
Bo jeśli 30 procent przestaje być konieczne, to pytanie nie brzmi już, kto jest gotowy na studia.
Pytanie brzmi, czy jeszcze w ogóle istnieje jakikolwiek próg gotowości.




.infor.pl/prawo/nowosci-prawne/7540013,koniec-obowiazkowej-matury-z-matematyki-ktora-jest-narzedziem-segregacji-i-eliminacji-a-nie-wyrownywania-szans.html




poniedziałek, 26 stycznia 2026

Prasa ukraińska

 


Robisz codzienne notatki?
Albo chociaż coś w tygodniu?


Polecam zapoznać się ofertą ukraińskich stron internetowych - warto przynajmniej od czasu do czasu wejść na jakąś ze stron i trochę poczytać, albo chociaż - "rozejrzeć się".

Odpowiedzi na poniższe pytania nie są dla mnie - są dla Ciebie.



Sprawdź i sam oceń:

Co tamtejsi redaktorzy piszą o wojnie?
Co piszą o polityce? Zgadzasz się z nimi, czy nie?
Czy opisują rzeczywistość polityczną?


Jaką objętość strony stanowią informacje wojenne, polityczne, a ile kulturalne?
Jak jest jakość tekstów?
Czy dobrze informują, czy słabo?
Czy redaktorzy szanują czytelnika, czy go oszukują?
Czy stosują feminitywy i tzw. język inkluzywny np. "Mieszkanki i mieszkańcy Lwowa..." zamiast "Mieszkańcy Lwowa..."?
Czy używają specyficznego lewicującego języka jak Gazeta Wyborcza, Onet itp.?
Czy tamtejsze media niszczą język i kulturę ukraińską, czy przykładają do tego wagę, troszczą się o język i jego poprawne stosowanie?
Czy jest tam propaganda llggcośtam - jeśli tak to w jakim stopniu? Ile procent objętości strony internetowej stanowią takie teksty - więcej czy mniej niż u nas?
Czy strony są ładne czy brzydkie - może tandetne, bardzo proste?
Czy te strony dobrze się czyta, czy źle, czy na ekranie wszystko się samoczynnie przesuwa i przeszkadza w czytaniu, czy obserwujesz nieruchomy tekst, obrazy?


Czy piszą o polskiej przeszłości ukraińskich miast, regionów, czy unikają tematu?
Czy dostrzegasz, żeby specjalnie unikali tego tematu?
Czy są zafascynowani polskością i nieustannie podejmują jej temat przy różnych okazjach?
Czy piszą prawdę o polskiej historii na Ukrainie? Czy zacierają fakt istnienia Rzeczpospolitej na tych terenach?
Jak często piszą o historii i zamieszczają w artykułach archiwalne fotografie, dokumenty?
Uważasz, że piszą prawdę, czy nie?
Jak często piszą o ważnych dla nich postaciach z ukraińskiej historii?



Ile jest reklam na stronie?
Czy tekst bywa przerywany przez reklamy?
Czy są migające reklamy?
Czy są wyskakujące reklamy, powiadomienia nagle zasłaniające tekst, przeszkadzające przy czytaniu? Czy trzeba szukać "X" do zamknięcia tego powiadomienia? Czy ten "X" jest "schowany"?
Czy strony są robione pod kątem zwiększenia klikalności, czy są zrobione pod Czytelnika, żeby mu się wygodnie i dobrze czytało?
Czy strony stosują manipulację albo zagadkę, żeby zachęcić cię do klikania np. "Znany aktor TO zrobił..." 
Ilu dziennikarzy tam pisze? Dużo czy mało? Więcej niż u nas, czy mniej?
Czy informacje na stronie są często aktualizowane, czy rzadko?
Czy przez cały dzień płynnie pojawiają się nowe informacje, czy lista newsów aktualizowana jest tylko np. dwa - trzy razy?

Co tamtejsi redaktorzy piszą o wojnie?
Co piszą o polityce? Zgadzasz się z nimi, czy nie?
Czy opisują rzeczywistość polityczną?
Jakie masz wyobrażenie o sytuacji w kraju, który toczy wojnę od kilku lat?
Czy prasa odzwierciedla to twoje wyobrażenie?
Czy zmienia?
Czy opis sytuacji na Ukrainie w prasie ukraińskiej jest inny niż w prasie polskojęzycznej, albo w prasie polskiej?

Jak już się napatrzyłeś to teraz zastanów się:

w porównaniu z ukraińską ofertą - jak widzisz prasę polską?


Czy jest rozbudowana?
Czy strony są brzydkie czy ładne?
Czy informacje są różnorodne, czy podobne - na jedno kopyto?
Redaktorzy piszą "to samo" na różnych portalach czy inaczej?
Piszą ciekawie czy nudno?

Czy są zafascynowani polskością i nieustannie podejmują jej temat przy różnych okazjach?
Czy są zafascynowani niemieckością i często podejmują jej temat przy różnych okazjach?
Czy są zafascynowani ukraińskością i często podejmują jej temat przy różnych okazjach?
Czy są zafascynowani rosyjskością i często podejmują jej temat przy różnych okazjach?

Jak często piszą o ważnych dla nas postaciach historycznych, o wielkich Polakach?
Czy znasz strony, na których poważnie dyskutuje się o polityce, kulturze ze wskazaniem na rozwój społeczeństwa?
Czy czujesz, ża autor artykułu sprzyja Polakom, polskiej kulturze?
Wg ciebie, jaka gazeta, albo strona internetowa w swoich publikacjach wyraźnie troszczy się o przyszłość Polski?

Jak wiele znasz interesujących polskich, albo polskojęzycznych stron, czasopism?
Jak często na nie zaglądasz, promujesz?
Czy ukraińska prasa ma większą ofertę kulturalną - informacyjną, czy mniejszą od polskiej?



Wymienię te, które przychodzą mi najpierw na myśl - to są (lub były) moje wybory i jest ich ok. 25ciu głównych i trochę pobocznych:

Rzeczpospolita, GW, wPolityce, wGospodarce, Niezależna, doRzeczy, RadioMaryja, Pch24, Bibuła, Mysl Polska, PAP, Polskie Radio - różne kanały, Gazeta Prawna, Money.pl,

inne "biznesowe-finansowe" z nazwą "biznesową", 

kilka polonijnych min. Polonianews, 
Onet, Interia, Wp.pl, O2.pl, Trojmiasto.pl, RadioGdańsk, 

ok. 40 lokalnych - zaglądam sporadycznie, 
ok. 30 rolniczych - zaglądam rzadko na 2-3, 
18 branżowych różnych - czasami zaglądam, kiedyś lubiłem wnp.pl, ale przestałem oglądać po wyborach 2023.... 

poprzez facebooka zaglądam też na inne strony związane z polityką i kulturą - zależy od promowanego artykułu.



Ile jest reklam na stronie?
Czy tekst bywa przerywany przez reklamy?
Czy są migające reklamy?
Czy są wyskakujące reklamy, powiadomienia nagle zasłaniające tekst, przeszkadzające przy czytaniu?
Ilu dziennikarzy jest w Polsce?
Czy informacje na stronie są często aktualizowane, czy rzadko?
Czy przez cały dzień płynnie pojawiają się nowe informacje, czy lista newsów aktualizowana jest tylko np. dwa - trzy razy?


Uważasz, że jesteś dobrze poinformowany, czy słabo?

Ile znasz ogólnopolskich portali informacyjnych?
Ile znasz lokalnych portali informacyjnych?
Czy odwiedzasz wszystkie, czy tylko niektóre?

Które są wartościowe, a które tylko uprawiają klikbajt?
Ile ich jest?

Co tutejsi redaktorzy piszą o wojnie na Ukrainie?
Co piszą o polityce Ukrainy? Zgadzasz się z nimi, czy nie?
Czy opisują rzeczywistość polityczną na Ukrainie?
Jakie masz wyobrażenie o sytuacji w kraju, który toczy wojnę od kilku lat?
Czy tutejsza prasa odzwierciedla to twoje wyobrażenie?
Czy zmienia?
Czy opis sytuacji na Ukrainie w tutejszej prasie jest inny niż w prasie ukraińskiej?
Jeżeli tak, czym się różnią, jak myślisz - z czego to wynika?

Czy media wg ciebie uprawiają politykę?
Czy promują polską kulturę, czy ignorują, a może wręcz przeciwnie - obrzydzają?

Czy media - prasa służą do zarabiania, czy do informowania społeczeństwa?
A jak powinno być wg ciebie?



Odpowiedzi na te pytania nie są dla mnie - są dla Ciebie.



44 portale ukraińskie do sprawdzenia:




telegraf.com.ua

apostrophe.ua

latifundist.com

latifundistmedia.com

vechirniy.kyiv.ua

kyivpost.com

kyiv24.news

newsukraine.rbc.ua

portal.lviv.ua

wz.lviv.ua

leopolis.news

photo-lviv.in.ua

suspilne.media/lviv/

suspilne.media/ternopil

kovel.media

galka.if.ua

goloskarpat.info

vezha.ua

history.rayon.in.ua

zbruc.eu

zaxid.net

048.ua

0629.com.ua

imi.org.ua

eurointegration.com.ua

life.pravda.com.ua

pravda.com.ua

pravda.if.ua

unian.ua

nv.ua

kp.ua/ua/

imi.org.ua

strana.today

ukranews.com/ua

hromadske.ua

kontentmedia.com.ua

newsukraine.rbc.ua

rbc.ua

ubn.news/pl/

glavcom.ua

radiosvoboda.org

inkorr.com

risu.ua

stopcor.org