Maciej Piotr Synak


Od mniej więcej dwóch lat zauważam, że ktoś bez mojej wiedzy usuwa z bloga zdjęcia, całe posty lub ingeruje w tekst, może to prowadzić do wypaczenia sensu tego co napisałem lub uniemożliwiać zrozumienie treści, uwagę zamieszczam w styczniu 2024 roku.

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prawo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prawo. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 17 marca 2026

A jednak II RP - Konstytucja 1935 r.

 



UCHWAŁA

SENATU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ

z dnia 16 kwietnia 1998 r.

o ciągłości prawnej między II a III Rzecząpospolitą Polską.



1. Senat uznaje państwo utworzone w wyniku II wojny światowej na ziemiach polskich i funkcjonujące w latach 1944-1989 za niedemokratyczne państwo o totalitarnym systemie władzy, będące elementem światowego systemu komunistycznego, pozbawione suwerenności i nie realizujące zasady zwierzchnictwa Narodu.

2. Senat uznaje ciągłość prawną II i III Rzeczypospolitej Polskiej, wyrażającą się w ich suwerennym i niepodległym bycie. Tym samym stwierdza, że narzucona w dniu 22 lipca 1952 r. konstytucja niesuwerennego państwa nie podważyła legalnie mocy prawnej Ustawy Konstytucyjnej Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 23 kwietnia 1935 r. oraz opartego na niej porządku prawnego.

3. Senat wyraża wdzięczność organom państwa polskiego na uchodźstwie, które działając na podstawie Konstytucji Kwietniowej z 1935 r. umożliwiły zachowanie ciągłości prawnej między II i III Rzecząpospolitą Polską, a także tym wszystkim, którzy swą walką w kraju i na obczyźnie przyczynili się do przywrócenia niepodległości i suwerenności Rzeczypospolitej Polskiej.

4. Senat stwierdza, że akty normatywne stanowione przez niesuwerennego prawodawcę w latach 1944-1989 pozbawione są mocy prawnej, jeśli godziły w suwerenny byt państwa polskiego lub są sprzeczne z zasadami prawa uznawanymi przez narody cywilizowane, znajdującymi swój wyraz w Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka. Dotyczy to w szczególności aktów normatywnych naruszających podstawowe prawa i wolności obywatelskie. Zaliczyć do nich należy akty pozbawiające obywatelstwa polskiego, czyniące z prawa karnego narzędzie prześladowania ludzi walczących o niepodległość lub różniących się przekonaniami światopoglądowymi, a także akty, na których podstawie dokonano niesprawiedliwego pozbawienia własności. Nieważność wspomnianych aktów normatywnych rangi ustawowej wymaga stwierdzenia ustawowego, a innych aktów normatywnych - decyzji właściwych organów władzy państwowej. Zapewnić równocześnie należy przywrócenie praw niesłusznie odebranych oraz ochronę praw nabytych, na podstawie uznanych za nieważne aktów normatywnych, chyba że nabycie było niegodziwe.


-----------


Za blogiem Szeremietiewa:

Niemcy podjęły liczne starania nakłaniające Rumunów do internowania polskich władz, co miało uniemożliwić im funkcjonowanie i skutkować likwidacją państwa polskiego. Wtedy pozbawiony swobody działania prezydent Ignacy Mościcki przekazał swój urząd zgodnie z konstytucją wyznaczonemu przez siebie następcy. Ciągłość prawna państwa polskiego została zachowana. Mimo okupowania terytorium państwo polskie istniało! Niemcy i Sowieci dążący do jego likwidacji nie osiągnęli swego celu.
 
Podkreślmy - dzięki konstytucji 1935 roku można było odtworzyć władze Rzeczypospolitej na Uchodźstwie. 

Władze RP działały nieprzerwanie do 1990 roku, gdy ostatni prezydent Ryszard Kaczorowski przekazał insygnia władzy państwowej Lechowi Wałęsie, pierwszemu wybranemu w wolnych wyborach prezydentowi Polski. Przy tym nie zauważono, że moc prawna konstytucji z 1935 roku obowiązuje skoro nie została ona w żadnym trybie unieważniona!
 
Polska ma obecnie DWIE konstytucje, przy czym druga, z 1997 roku, chyba jest nielegalna? 




przedruk
wolnislowianie.wordpress.com
autor dość wiernie odtwarza treści z artykułu na który się powołuje, można temu tekstowi zaufać


27 lutego, 2020


Natknąłem się dziś na publikację dziennika „Rzeczpospolita” z X 2019 r., w której autor, Hubert Koziej, pisze o tym jak potraktowano w III RP konstytucję kwietniową z 1935 r., czyli ostatnią konstytucję obowiązującą w niepodległej II RP. Na początku Koziej wychwala tę konstytucję jako bardzo dobrą, bo dającą podstawy dla władzy mocnej. Tak mocnej, że prezydent RP odpowiadał tylko przed „Bogiem i historią” i mógł w zasadzie dowolnie rozwiązać parlament. O tym autor jakoś nie wspomniał, ale zostawmy to bo nie na tym się chcę tu skupić.

Nie jestem prawnikiem z wykształcenia, ale miałem na studiach przedmiot pt. podstawy prawodawstwa, więc jakieś podstawowe pojęcie o prawie mam. Według tego co mnie nauczono dany akt prawny (ustawa, rozporządzenie jak i konstytucja) obowiązuje nieprzerwanie aż do czasu uchwalenia i wejścia w życie przepisów znoszących dotychczas istniejące. Przykładowo gdy w 2013 r. weszła w życie nowa ustawa o odpadach znalazł się w niej zapis, że traci moc dotychczas obowiązująca ustawa o odpadach z 2001 r. (niektóre zapisy poprzedniej ustawy wg nowej ustawy straciły moc później, ale chodzi o samą zasadę). Jest to tzw. derogacja , czyli nowe prawo odwołuje stare prawo. To samo dotyczy konstytucji, a więc także a może w szczególności tej z 23.04.1935 r. Tak jak w 2013 r. nie można było sobie od tak uznać, że np. od 01.01.2014 r. ustawa o odpadach z 2001 r. przestaje obowiązywać, bo nam się tak podoba tak samo nie można tego zrobić w przypadku konstytucji.

A jak zrobiono w III RP? Otóż właśnie uznano sobie od tak, że konstytucja z 23.04.1935 r. nie obowiązuje i ją mówiąc kolokwialnie olano. Obecnie stosowana w Polsce konstytucja z 1997 r. (nazywana nieraz konstytucją Kwaśniewskiego) odwołuje się do małej konstytucji z 1992 r., a ta z kolei odwołuje się do stalinowskiej konstytucji z 22.07.1952 r. Stalinowska konstytucja natomiast odwołuje się do konstytucji marcowej z 1921 r. Konstytucja z 1997 r. na końcu ma zapis, że traci moc prawną mała konstytucja z 1992 r., a o konstytucji z 23.04.1935 r. nigdzie ani słowa.

Żeby było jeszcze „ciekawiej” to mała konstytucja z 1992 r. na podstawie której uchwalono obecnie stosowaną w Polsce konstytucję z 1997 r. powołuje się na nielegalną konstytucję państwa totalitarnego. W 1947 r. przeprowadzono w stalinowskiej Polsce wybory, które zostały całkowicie sfałszowane przez Sowietów (wg zasady Stalina, że nieważne kto i jak głosuje, ale kto liczy głosy). Komuniści rządzili zatem Polską przez ponad 40 lat wbrew woli narodu polskiego i nigdy nie mieli do tego żadnych praw i wszystkie prawa jakie w Polsce ustanowili są nieważne, włącznie z ich konstytucją z 1952 r. Zatem konstytucja Kwaśniewskiego uchwalona została na podstawie nielegalnej stalinowskiej konstytucji!

Należy tu wspomnieć o jeszcze jednej rzeczy odnośnie podstaw prawodawstwa. Konstytucja jest najwyższym aktem prawnym i jej obowiązywanie może zostać zniesione tylko aktem prawnym o tej samej randze, czyli kolejną konstytucją. Zgodnie z zasadą derogacji powinno być w nowej konstytucji odwołanie do starej konstytucji i na końcu powinien być zapis o utracie mocy prawnej przez starą konstytucję. Gdzie zatem znajduje się taki zapis w przypadku konstytucji z kwietnia 1935 r.? Otóż odpowiedź brzmi: NIGDZIE! Ani w nielegalnej konstytucji z 1952 r. ani w małej z 1992 r. ani w tej z 1997 r. takiego zapisu znoszącego obowiązywanie konstytucji z 1935 r. nie ma. A zatem zgodnie z zasadami prawa konstytucja z 1935 r. do dziś obowiązuje. Jedynie nie jest stosowana, bo takie jest widzimisię obecnie rządzących tworem zwanym III RP. I w artykule jest to wszystko opisane i ta część artykułu jest zatytułowana „demokratyczne niedbalstwo”.

Owa nieszczęsna III RP opierając swoją konstytucję na tej stalinowskiej z 1952 r. nie jest spadkobiercą niepodległej II RP, ale totalitarnej i nielegalnej PRL. A skoro tak to nie ma ciągłości prawnej między II RP, a III RP. Zatem III RP nie jest prawnym spadkobiercą II RP. Co to oznacza? Oznacza to, że wszystkie gadki PiS o reparacjach wojennych od Niemiec są funta kłaków niewarte. Niemcy nie zapłacą nam nawet jednego grosza, bo obecnie rządzące Polską władze nie są prawnymi spadkobiercami II RP, ale PRL. A jak wiadomo Niemcy zniszczyły II RP, a nie PRL. I tyle. Niech nikt nie liczy na jakiekolwiek reparacje.

Co zatem należy zrobić? Trzeba przywrócić ciągłość prawną między II RP i III RP i tym samym zalegalizować polskie władze. Obecne władze bowiem są tak naprawdę przedłużeniem władz okupacyjnych Polski z lat 1944-1989. Zmieniono nazwę państwa, godło i wprowadzono tzw. demokrację, ale nic tak naprawdę się nie zmieniło. III RP była i jest na arenie międzynarodowej jedynie popychadłem i marionetką innych państw i naszymi władzami tak naprawdę gardzą. I nie dotyczy to tylko USA, ale nawet takich „mocarstw” jak Ukraina czy Litwa. Dlaczego tak jest? Ano właśnie dlatego – świat wie, że nasza władza jest nielegalna i nie reprezentuje tak naprawdę narodu polskiego. A że rządzący III RP to sprzedajne kanalie to jest tak jak jest. I lepiej nie będzie, a raczej tylko gorzej dopóki się nie obudzimy i nie zrozumiemy tego.

Jak przywrócić tę ciągłość prawną i zalegalizować władze? Trzeba zacząć od wyboru prezydenta. Musi on złożyć przysięgę na konstytucję kwietniową z 1935 r. Następnie powinien on rozwiązać parlament i należy przeprowadzić wybory i wybrać Sejm i Senat wg zasad z konstytucji z 23.04.1935 r., a wszyscy posłowie i senatorowie powinni złożyć przysięgę zgodną z zapisem w konstytucji z 23.04.1935 r. Dopiero tak wybrane władze będą prawnymi spadkobiercami II RP. Potem należy uchwalić nową konstytucję wg zasad z konstytucji z 1935 r. i znieść obowiązywanie konstytucji z 1935 r. przez odpowiedni zapis w nowej konstytucji. A konstytucja Kwaśniewskiego z 1997 r. powinna trafić tam gdzie jej miejsce, czyli do kosza na śmieci.

Dziś tak naprawdę jakby się ktoś uparł to mógłby powiedzieć, że wszystkie władze i akty prawne jak i organy władzy od 1944 r. do dziś są nielegalne, bo nie wybrano ich na podstawie konstytucji z 1935 r. I niech teraz któryś sędzia udowodni, że tak nie jest. Zatem de facto można odmówić wykonywania wszelkich poleceń i nie stosować się do żadnego prawa obecnie w Polsce stosowanego i powołać się na dekret z dnia 30.11.1939 r. o nieważności aktów prawnych władz okupacyjnych. Obecne władze III RP są faktycznie władzami okupacyjnymi, a konstytucja z 1935 r. na podstawie której wydano ten dekret nadal obowiązuje to i sam dekret obowiązuje. Nie polecam jednak tego robić gdyż aparat represji jest po stronie tych władz okupacyjnych. Można próbować w sądach. Ciekawe jak odniosą się do takiej argumentacji.

Pozostaje jeszcze kwestia jak to określa autor „czasu samozwańców”. W 1972 r. Juliusz Nowina Sokolnicki rozesłał na emigracji w Londynie kopię dokumentu wg którego został powołany przez swojego poprzednika, prezydenta Augusta Zalewskiego na jego następcę (zgodnie z art. 24 konstytucji z 1935 r. wg którego prezydent mianuje swojego następcę w razie zagrożenia opróżnieniem urzędu przed zawarciem pokoju, a pokoju z Niemcami nie został podpisany do dziś, jedynie akt kapitulacji a to nie jest to samo). Tym samym uważał się za legalnego prezydenta II RP. W 2009 r. Sokolnicki zmarł i kilka dni przed śmiercią przekazał, przez dokument sporządzony u notariusza, stanowisko prezydenta II RP Janowi Zbigniewowi Potockiemu. Teraz on twierdzi, że jest legalnym prezydentem II RP. Czy tak jest nie jestem przekonany. Podobno bowiem Sokolnicki zrzekł się stanowiska prezydenta II RP, a jeśli tak to nie miał prawa przekazać go Potockiemu, bo już go nie pełnił. Były poseł Robert Majka przez kilka miesięcy działał razem z Potockim, a potem zrezygnował, gdyż uznał, że Potocki nie udowodnił, że jest prawowitym prezydentem II RP. Nie wiem czy Potocki jest legalnym czy nielegalnym prezydentem II RP, ale wiem na pewno, że obecne władze są okupacyjne i nielegalne – choćby dlatego, że Wałęsa i pozostali prezydenci III RP nie składali przysięgi na konstytucję z 23.04.1935 r.

Należy jeszcze wspomnieć o jednej rzeczy – konstytucja kwietniowa z 1935 r. została uchwalona ze złamaniem zasad ustanowionych w jej poprzedniczce, tj. konstytucji marcowej z 1921 r. Nową konstytucję należało przegłosować w sejmie większością 2/3 głosów, a sanacja tyle wtedy nie miała i uchwalono ją zwykłą większością. Mimo to prezydent Ignacy Mościcki ją podpisał i stała się obowiązującym aktem prawnym, którego nigdy nie zniesiono aż do dziś.


Wspomiany na początku artykuł z „Rzeczpospolitej” można przeczytać tutaj:
 https://www.rp.pl/Historia/310249930-Jak-III-RP-zdeptala-konstytucje-kwietniowa.html


Damian Prędota pisze:
27 lutego, 2020 o 9:13 pm

Na swoim przykładzie mogę w całą stanowczością potwierdzić, że prokuratura oraz policja POTWIERDZAJĄ dalsze obowiązywanie Konstytucji Kwietniowej 1935 roku. Młodzieżową Radę Miasta Wrocławia czeka proces sądowy, ponieważ pozbawili moją osobę mandatu radnego za mówienie o dalszym obowiązywaniu tejże konstytucji. Rzecz jasna nie przedstawili kompletnie żadnych dowodów udowodniających stan odwrotny, czyli jej nieobowiązywanie. Po prostu uznano mnie z góry za winnego i już. Zapomnieli jednak, że będą musieli to na poważnie udowodnić, jeśli zdecyduję się ich pozwać do sądu. Bo jeżeli tego nie udowodnią to sąd po prostu wyrzuci do śmieci wniosek Komisji Statutowej, pisany de facto na kolanie (co przyznała nie wprost sama przewodnicząca tej Rady).

Odnośnie Jana Zbigniewa Potockiego Europejski Sąd Arbitrażowy POTWIERDZIŁ oficjalnie, że jest on Prezydentem II RP: brak dokumentu pod linkiem



Prawnicze ABC mówi, że jeśli uchwala się nową ustawę, to należy zamieścić w niej klauzule derogacyjne, czyli przepisy wskazujące, które akty prawne przestają obowiązywać w części lub w całości po wprowadzeniu nowej legislacji. 

To, że żaden akt prawny w III RP formalnie nie anulował konstytucji kwietniowej, tworzy niebezpieczny prawny wytrych, który może zostać wykorzystany przez jakąś siłę podważającą legalność polskich władz.







Tak więc ustawa Senatu - do kosza.
Jak zresztą wszystkie "akty prawne"...?

To są właśnie te niuanse, na podstawie których działa Werwolf - IV Rzesza istnieje, tylko nie ma organów pozwalających na jej funkcjonowanie i tak samo jest z II RP - istnieje, ale nie ma powołanych organów...

Czas biegnie, Werwolf powoli niszczy nowe wschodzące pokolenia i sabotuje kraj, by pozostawał w dryfie, tak byśmy nie mogli odzyskać kontroli. To jest gra na czas. Może dlatego orzeł w herbie Polski jest narysowany niezgodnie z zasadami heraldyki. Może stąd właśnie ten rebus na polskich banknotach - od jajka i pisklęcia po grób - coś nieistniejącego.... symulakra państwa. 









Jeżeli konstytucja z 1997 r.  jest nielegalna, to całe prawodawstwo w Polsce jest nielegalne, wydaje się, że prawo w Polsce obowiązuje na zasadzie zgody, tj. jak ktoś się zgadza, to go obowiązuje, a jak nie - to nie.

I tak to funkcjonuje.

Jeżeli obowiązuje konstytucja z 1935 roku, de jure istnieje państwo polskie z granicami z roku 1939, a de facto - z granicami PRL.





---

wydział Okopowej - styczeń 2025 r.




Ale nikt go nie oskarżył o uzurpowanie władzy Prezydenta?



Onet:

Uważa się za legalnego prezydenta Polski. Część "kadencji" spędzi w więzieniu

Słynny samozwańczy prezydent Jan Zbigniew Potocki wystawiał własne dekrety, mianował urzędników, a także opowiadał m.in. o fortecy pełnej dzieci, "które urodziły się z głową kota". Na razie musiał jednak zakończyć działalność, gdyż został skazany za łapownictwo, powoływanie się na wpływy i posiadanie broni bez zezwolenia. Wyrok odsiaduje w więzieniu w Barczewie (woj. warmińsko-mazurskie) – informuje "Rzeczpospolita".

Dziennikarze Onet Wiadomości
9 stycznia 2025, 07:08

Jan Zbigniew Potocki uważa się za legalnego prezydenta Polski, a podstawą do tego ma być konstytucja kwietniowa z 1935 r. Zgodnie z jej zapisami, w czasie wojny, z uwagi na brak możliwości przeprowadzenia wyborów, prezydent wskazuje swojego następcę. Na tej podstawie w czasie II wojny światowej i po niej funkcjonowali kolejni polscy prezydenci na uchodźstwie (ostatnim był Ryszard Kaczorowski). W 1972 r., po śmierci Augusta Zaleskiego, w emigracyjnym środowisku powstał rozłam. Większość emigracji uznała, że na prezydenta został wskazany Stanisław Ostrowski. Za głowę państwa uznał się jednak także Juliusz Nowina-Sokolnicki, który przed śmiercią na następcę wyznaczył właśnie Potockiego.

Jan Zbigniew Potocki w ostatnich latach zasłynął — jak pisze "Rzeczpospolita" — fantasmagorycznymi teoriami z domieszką antysemityzmu. Twierdził m.in., że "pod Krakowem jest instytut, forteca nie do zdobycia, gdzie są dzieci, które urodziły się z głową kota". Mianował też swoich urzędników, wydawał dekrety, dowody osobiste i akty urodzenia.

Teraz Potocki został skazany. Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych opublikował treść wyroku, z którego wynika, że sprawa ma związek z tzw. kaliską piramidą finansową, w ramach której dwóch mężczyzn oszukało około 600 osób na kwotę 47 mln zł. Samozwańczy prezydent powoływał się na wpływy w zamian za korzyść majątkową. Potocki obiecał twórcom piramidy, że dzięki niemu unikną więzienia, za co wziął 480 tys. zł.



W całym artykule użyto tylko jednego wyrażenia: "samozwańczy prezydent" , a reszta to redaktorskie śmieszki. Po prostu unikają precyzowania co i jak.


Podobnie calisia.pl:

- Jan Zbigniew Potocki urodził się w Kaliszu i z tego miasta wyszedł w świat. Jeszcze w latach 70-tych zdążył zaliczyć wyrok za aferę przyprawową. W latach 90-tych zajmował się szeroko pojętym biznesem. W 2009 roku pojawił się u boku człowieka o nazwisku Juliusz Nowina-Sokolnicki, który właśnie umierał w Anglii. Uważał się on za prezydenta Polski na uchodźctwie. Potocki dziwnym trafem pojawił się w Anglii z notariuszem i uzyskał akt nominacji. W ten sposób został prezydentem RP. Jeszcze wcześniej prawdopodobnie zakupił funkcję tzw. Wielkiego Mistrza św. Stanisława. Ten order był przyznawany przez Juliusz Nowinę-Sokolnickiego za pewną opłatą - mówi nasz rozmówca. - Przez pewien czas Jan Potocki był niewidoczny. Próbował przekazać insygnia władzy prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu, ale został zlekceważony przez kancelarię.

Co tu jest literalnie napisane?

 

rzeczpospolita.pl
ABW ostrzega przed samozwańczym prezydentem i innymi ruchami antypaństwowymi

W Polsce wzrasta „popularność oraz skłonność do radykalizacji” grup kwestionujących obowiązujący porządek prawny – twierdzi oficjalne czasopismo ABW. Jako przykład podaje wielokrotnie opisywaną w „Rzeczpospolitej” działalność rzekomego prezydenta Jana Zbigniewa Potockiego.
Publikacja: 12.09.2025 04:32

Niestety nie dowiemy się, bo to artykuł płatny.




pamiętamy co znaczy cudzysłów:

Niebezpieczni antypaństwowcy
12 września 2025 | Kraj | Wiktor Ferfecki

źródło: Rzeczpospolita
Jan Zbigniew Potocki uważa, że jest prezydentem na mocy konstytucji kwietniowej z 1935 r.

W Polsce wzrasta „popularność oraz skłonność do radykalizacji” grup kwestionujących obowiązujący porządek prawny.

„Pamiętaj, Polaku – iluzja nie trwa wiecznie. Jeszcze zatęsknisz za czasami II RP, bo III RP, której zaufałeś, sprzeda Cię w niewolę za długi, tak jak w 1795 roku!” – taki tekst znalazł się w internetowym zaproszeniu na 3 października do Pszczyny, gdzie mają spotkać się „suwereni”, by rozmawiać o „historii, teraźniejszości i przyszłości naszej Ojczyzny”.

To wydarzenie środowiska zwolenników Jana Zbigniewa Potockiego, które może stanowić coraz większe zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa. Tak wynika z oficjalnego periodyku Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

Prezydent w myśl konstytucji z 1935 r.

Czasopismo nosi tytuł „Przegląd Bezpieczeństwa Wewnętrznego”, a w najnowszym numerze ukazało się opracowanie: „Ruchy antypaństwowe w Polsce i ich wpływ na sektor publiczny oraz bankowy”. Jednym z nich, zdaniem ABW, jest środowisko Jana Zbigniewa Potockiego, samozwańczego prezydenta – choć on sam nie uważa się za samozwańca. Twierdzi, że jest głową państwa w myśl konstytucji z 1935 r., na...

archiwum.rp.pl/artykul/1540431-Niebezpieczni-antypanstwowcy.html


"środowisko", nie sam Potocki? 


Coś jest na rzeczy.

fb z 2025 r i na końcu listy:

ABW OSTRZEGA PRZED RUCHAMI ANTYPAŃSTWOWYMI
Bardzo ważny artykuł ukazał się w Rzeczpospolitej. Wśród osób, które się w nim wypowiadają jest fundator naszej organizacji.
Chodzi o ruchy antypaństwowe, które zaczęły działać na terenie Polski❗
Celem tych organizacji jest zniszczenie Państwa Polskiego.
Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego wymienia między innymi:
🔴 Ruch "Zawodowy Polak"
🔴 Ruch ”Najwyższy Trybunał Narodowy"
🔴 Ruch " Doroty Garland"
🔴 Ruch "Jana Zbigniewa Potockiego"
Do związków z wyżej wymienionych organizacjami przyznają się tysiące Polaków.
Z naszych informacji wynika, że wiele z tych i im podobnych tworów jest sterowane pośrednio lub bezpośrednio przez prowokatorów powiązanych z białoruskim KGB i rosyjskim FSB.
Nasz Ośrodek rozpracowuje tego typu antypolskie twory, współpracując w tym zakresie z polskimi organami ścigania i przekazując informacje polskim służbom specjalnym.
Dzięki naszym działaniom kilkudziesięciu przedstawicieli tych antypolskich ruchów stanęło przed sądem. Część z nich trafiła do więzień.

Podejrzewam, że ta gorączka naokopowej ma związek z tzw. "kryzysem konstytucyjnym" po 2023 roku - politycy zaczęli w końcu dociekać i wyszło im, że żyjemy w symulakrze....?



tysol.pl

Prof. Jan Majchrowski o rządach Tuska: To wszystko służy likwidacji państwa polskiego

06.03.2026 16:52

„To wszystko służy likwidacji państwa polskiego. Nie jakimś ograniczeniom. Nie. To już nie ten etap. Likwidacji państwa polskiego we wszystkich możliwych wymiarach” - powiedział prof. Jan Majchrowski, prawnik i publicysta podczas spotkania Klubu Gazety Polskiej we Wrocławiu.

„To wszystko służy likwidacji państwa polskiego. Nie jakimś ograniczeniom. Nie. To już nie ten etap. Likwidacji państwa polskiego we wszystkich możliwych wymiarach. Mówię to z całą odpowiedzialnością. Jestem o tym całkowicie przekonany i krzyczałem o tym dużo wcześniej. Żałuję, że tak mało słuchało”

Likwidacja instytucjonalna

Jako pierwszą wymienił kwestię likwidacji instytucjonalnej. Wskazywał, że pójście drogą nowych traktatów europejskich jest likwidacją suwerenności państwa, ponieważ najwyższa władza zostaje przesunięta na zewnątrz państwa.

„Wtedy nie ma suwerenności, a państwa nie ma, jeżeli nie jest suwerenne. Suwerenność jest immanentną cechą państwa. Jeżeli oddajemy suwerenność, czyli władzę ustawodawczą, wykonawczą i sądowniczą na zewnątrz, wtedy stajemy się częścią nowego organizmu, nie całością. Jesteśmy częścią czegoś. To może być oczywiście land, to może być federacja, a może być państwo scentralizowane”

- zauważył.

„Polska zadłuża się każdego dnia ponad miliard złotych. To jest upadek gospodarczy. To nie przypadek, że te elektrownie atomowe [zostały] zatrzymane, to nie przypadek – przyjęcie tych szaleńczych reguł pseudoekologicznych, które mają 'uratować płonącą planetę', a tak naprawdę zniszczyć każdą gospodarkę, każde gospodarstwo domowe w gruncie rzeczy. My tego przecież nie wytrzymamy, to jest jasne. I gdzie byśmy nie spojrzeli, to jest działanie, które trudno traktować jako idiotyczne. To nie może być idiotyzm, to musi być działanie celowe. I oni się spieszą, bo jeszcze wiele rzeczy trzeba załatwić”

- mówił prof. Majchrowski.

Przejmowanie przy pomocy zadłużenia

„'Może nie wszystko tym Polakom zwinąć, może jeszcze zostanie trochę zaskórniaków w kieszeni. Wiem! To trzeba jeszcze zrobić pożyczkę. To wtedy, jak tamci dochodzą do władzy, to i tak będą musieli płacić'. Ten dług na nas i na dzieci nasze. I nieważne, jak się władza zmieni, bo ci, którzy będą wierzycielami, wyciągną do każdego łapę i powiedzą: 'Ale płać'. 'A nie potraficie płacić, to znaczy, że nie potraficie się rządzić, ale nie bójcie się, my wam pomożemy. Przejmiemy wasze długi, i odpowiedzialność za długi, i w ogóle odpowiedzialność za was'”

- snuł ponury scenariusz państwa polskiego pod rządami obecnej ekipy.

W jego ocenie jest to sposób na przejęcie państwa i uczynienie z niego kolonii.

Zabić ducha narodu

W ocenie prof. Jana Majchrowskiego najgorszą jest kwestia społeczno-kulturalna czyli ducha narodu.

„Otóż żeby taki naród nigdy nie powstał, nigdy nie upomniał się o swoje i nie powiedział: 'Nie będziemy płacić waszych długów, sami je sobie płaćcie, bo sami je w oszukańczy sposób zaciągaliście. Nie będziemy płacić pożyczek i sum bajońskich', to taki naród musi mieć przetrącony skutecznie kręgosłup. Przede wszystkim ma go nie być, ma być nieliczny. 'Po co wam dzieci? Na to nieszczęście macie je na sumieniu mieć? Po co?', 'A jak już mają to nieszczęście się urodzić, to niech sobie poszukają lepszej ojczyzny', 'Po co mają taki polski garb nosić, przecież polskość to historia, polskość to nienormalność! Trzeba się z niej wyzwolić'”

- opisał obecnie prowadzoną politykę.


Odebrać ludziom godność i własność

„Mały naród to mały problem, ale ten mały naród musi być jeszcze mały duchem. On musi gnać za pieniądzem. Człowiek jest tyle wart, ile ma, jaką bryką jedzie, ale to można zredukować. Takiego się potraktuje, jak to w obozach koncentracyjnych dawniej było, rzuciło się chleb, a potem się patrzyło jak panowie profesorowie będą się tłukli między sobą, bo głodni, bo głód odbiera wolność człowieka. Zabrać co mają, spowodować, że nagle jakiś podatek katastralny będzie przekleństwem i nagle człowiek, który całe życie pracował, żeby sobie ten domek wybudować, skończy na tej mizernej emeryturze i myśli sobie: wyżyję z niej, dom mam, dożyję moich dni, i tak mi wiele nie potrzeba, to nawet się okaże, że on musi płacić tyle, że nie jest w stanie tego zrobić. A jeszcze fotowoltaika na dachu, a pompa ciepła w piwnicy, a wiatrak przed domem, a jakieś inne pomysły będą, bo przecież nie możesz napalić w piecu, bo planeta spłonie, no to kredyt w bankach. A banki dają kredyt na hipotekę”

- zauważył prawnik.



fronda.pl

16.03.2026, 21:28
Prezydent do sędziów: Potrzebujemy nowej Konstytucji


„Ufam, że werdykt naszego zbiorowego suwerena pozwoli wkrótce uchwalić nową konstytucję – oraz że znajdą się w niej mechanizmy uniemożliwiające takie bezkarne anarchizowanie państwa, jakie obserwujemy w ostatnich latach”
– napisał prezydent Karol Nawrocki do sędziów Naczelnego Sądu Administracyjnego.


Prezydent Karol Nawrocki skierował list do sędziów uczestniczących w Zgromadzeniu Ogólnym Sędziów Naczelnego Sądu Administracyjnego. Głowa państwa odniosła się do „bezprecedensowego kryzysu wymiaru sprawiedliwości i sądownictwa, zwłaszcza sądów powszechnych w Polsce”. Karol Nawrocki zwrócił uwagę, że część środowiska sędziowskiego „nie akceptuje przepisów konstytucji, obowiązujących ustaw regulujących ustrój sądów i trybunałów oraz procedur powołania sędziego i mianowania asesora sądowego”. To natomiast, jak podkreślił, prowadzi do „pozbawionego jakichkolwiek podstaw prawnych kwestionowania statusu ustrojowego i inwestytury sędziów powołanych od 2018 roku” i podejmowania „sprzecznych z prawem czynności – w tym uchylania orzeczeń lub uznawania ich za nieistniejące”.

Prezydent zauważył, że w ten sposób obywatele są pozbawiani prawa do bezstronnego i niezawisłego sądu oraz narażeni na przewlekłość postępowań, co powoduje osłabienie zaufania Polaków do wymiaru sprawiedliwości i państwa.

- „Doszło do tego, że obywatel nie wie, czy może liczyć na realną pomoc państwa w dochodzeniu swoich wierzytelności lub rozwiązaniu problemów z bankami i ubezpieczycielami. Nie wie, czy może skutecznie przysposobić dziecko albo uzyskać alimenty. Pokrzywdzeni nie są w stanie przewidzieć, czy sprawcy przestępstw poniosą konsekwencje swoich czynów – czy też może wydane po długoletnim procesie sprawiedliwe i prawidłowe wyroki skazujące na karę pozbawienia wolności zostaną uchylone bez podstawy prawnej, a winni nawet najcięższych zbrodni wyjdą na wolność”

- wskazał Karol Nawrocki.

Kwestionowanie statusu sędziów przez polityków obozu władzy oraz część sympatyzujących z nimi sędziów prezydent uznał za sytuację niedopuszczalną.

- „Jest to w istocie zamach na niezawisłość wszystkich sędziów (…). Niestety, dotyczące tej materii wyroki Trybunału Konstytucyjnego są wciąż ignorowane. Nie nastąpiła zapowiadana przez szefa rządu sanacja porządku konstytucyjnego – i nic jej nie zapowiada. Eskalacja antykonstytucyjnych działań podejmowanych przez niektóre sądy uderza w fundamenty państwa i dobro Polaków”

- napisał.

- „Ten skandaliczny stan chaosu i anarchii pogłębiają politycy aktualnej koalicji rządzącej. W ramach planu politycznego – nazwanego przywracaniem praworządności – stworzyli fikcję prawną właściwie nieistnienia Krajowej Rady Sądownictwa. Fikcja ta stanowi przesłankę systemowego kwestionowania statusu określonej, legalnie powołanej grupy sędziów oraz ich orzeczeń. Ma też usprawiedliwiać działania służące niestety upolitycznieniu wymiaru sprawiedliwości. Nie wyrażam na to zgody”

- dodał.

Karol Nawrocki nawiązał również do przypadającej w przyszłym roku 30. rocznicy uchwalenia polskiej konstytucji wskazując, że „ostatnie trzy dekady ujawniły istotne słabości” tego dokumentu.

- „Ufam, że werdykt naszego zbiorowego suwerena pozwoli wkrótce uchwalić nową konstytucję – oraz że znajdą się w niej mechanizmy uniemożliwiające takie bezkarne anarchizowanie państwa, jakie obserwujemy w ostatnich latach”

- stwierdził.




Jeżeli założyć, że obecna konstytucja, to taka pseudokontytucja, to hasają, kpią sobie, bo mogą... bo wiedzą...
Czyli jak kodownicy wołali "Konstytucja!" to może chodziło im o wskazanie, że konstytucja z 1997 to wydmuszka i że prawo w Polsce nie istnieje??? A oni będą mącić tak długo, aż... niestarczy nam czasu? Wtedy IV Rzesza wyciągnie papiery.... 



napis w kolorach flagi cesarstwa niemieckiego

















1006

DEKRET PREZYDENTA RZECZYPOSPOLITEJ
z dnia 30 listopada 1939 r.

o nieważności aktów prawnych władz okupacyjnych.



Na podstawie art. 79 ust. (2) ustawy konstytucyjnej stanowię, co następuje:



Art. 1.
Wszelkie akty prawne i zarządzenia władz, okupujących terytorium Państwa Polskiego, jeżeli wykraczają poza granice tymczasowej administracji okupowanym terytorium, są, zgodnie z postanowieniami IV-ej Konwencji Haskiej z 1907 roku o prawach i zwyczajach wojny lądowej, nieważne i niebyłe.


Art. 2.
(1) Wszelkie akty prawne i zarządzenia władz, okupujących terytorium Państwa Polskiego, dotyczące przenoszenia, obciążania, ścieśnienia lub ograniczenia pod jakąkolwiek inną nazwą prawa własności: Skarbu Państwa, związków komunalnych, przedsiębiorstw państwowych i komunalnych, instytucyj publicznych oraz osób fizycznych i prawnych na rzecz obcych państw, obcych obywateli lub obcych osób prawnych oraz osiedlanie w nieruchomościach obywateli obcych państw pod jakimkolwiek tytułem prawnym, są nieważne i niebyłe.

(2) Nieważne i niebyłe są również akty prawne i zarządzenia władz, okupujących terytorium Państwa Polskiego, wymienione w ust. (1), gdy wynikają one ze stosowania eksterminacyjnej polityki narodowościowej.


Art. 3.
(1) Nieważne i niebyłe są wszelkie akty prawne władz, okupujących terytorium Państwa Polskiego, dotyczące wprowadzenia sekwestru, zarządu przymusowego, lub wprowadzenia pod inną nazwą zmiany w sposobie zarządzania i użytkowania mieniem osób fizycznych i prawnych prawa polskiego, jak również wszelkie akty prawne tychże władz, dotyczące zmiany w składzie władz spółek i personelu zarządzającego interesami osób fizycznych i prawnych.
(2) Jeżeli akty te zdziałane zostały na nieprzymuszony wniosek obywateli polskich i w ich interesie, to nadanie takim aktom mocy prawnej nastąpi w trybie uznania ich przez władze polskie.


Art. 4.
Nieważne i niebyłe są wszelkie akty prawne i zarządzenia dokonane przez władze, okupujące terytorium Państwa Polskiego, w stosunku do uprawnień i mienia obywateli polskich i polskich osób prawnych, znajdującego się poza granicami obszaru Polski.


Art. 5.
Nieważne i niebyłe są wszelkie tytuły prawne, nabyte przez jakąkolwiek osobę fizyczną lub prawną do jakiegokolwiek mienia lub jakichkolwiek praw na zasadzie zarządzeń i aktów prawnych władz okupacyjnych, uznanych przez dekret niniejszy za nieważne. Również nieważne i niebyłe są wszelkie tytuły prawne, nabyte przez jakąkolwiek osobę fizyczną lub prawną do jakiegokolwiek mienia lub jakichkolwiek praw w drodze umów lub też wykorzystania przepisów przymusowych, o ile dotyczą przedmiotów i praw, wskazanych w artykułach poprzednich.


Art. 6.
Akty zwykłego, ustanowionego przez władze okupacyjne, zarządu cudzym mieniem w czasie wojny w granicach koniecznej potrzeby i normalnej eksploatacji, prowadzonej na zasadach uczciwości i dobrej wiary, wymagać będą uznania przez władze polskie po zbadaniu sposobu wykonywania zarządu cudzym mieniem.


Art. 7.
Nieważne i niebyłe są wszelkie akty prawne, zdziałane przez obywateli polskich pod przymusem bezpośrednim lub pośrednim władz okupacyjnych. Akty te mogą być zgłaszane do rejestracji władzom polskim z umotywowanym zastrzeżeniem osób poszkodowanych. Każda osoba poszkodowana ma prawo wnieść do sądu skargę o uznanie tych aktów za nieważne.


Art. 8.
Obywatel polski, który dobrowolnie będzie pomagał władzom okupacyjnym do wykonywania aktów, wskazanych w artykule 1—5, podlegnie karze do 10 lat więzienia oraz grzywnie lub konfiskacie całego mienia.


Art. 9.
Przepisy niniejszego dekretu stosują się do już wydanych aktów prawnych i zarządzeń władz okupacyjnych, jak również do wszelkich, sprzecznych z postanowieniami niniejszego dekretu, aktów prawnych i zarządzeń tychże władz, które zostaną wydane po wejściu w życie niniejszego dekretu.


Art. 10.
Dekret niniejszy obowiązuje z dniem ogłoszenia.


Art. 11.
Wykonanie dekretu powierza się Prezesowi Rady Ministrów i właściwym Ministrom.

Prezydent Rzeczypospolitej:
Władysław Raczkiewicz

Prezes Rady Ministrów: Sikorski



wersja pdf:






















isap.sejm.gov.pl/isap.nsf/download.xsp/WMP19980120200/O/M19980200.pdf
isap.sejm.gov.pl/isap.nsf/download.xsp/LDU19391021006/O/LDU19391021006.pdf
historia.rp.pl/historia/art9159541-jak-iii-rp-zdeptala-konstytucje-kwietniowa
wolnislowianie.wordpress.com/2020/02/27/iii-rp-jest-nielegalna-i-przyznaje-to-choc-nie-wprost-nawet-mainstreamowa-gazeta/

Prawym Okiem: Konstytucja z 1935 r.
Prawym Okiem: Cesarstwo Niemieckie istnieje - dokumenty

youtube.com/shorts/QneEHJOjhlM

onet.pl/informacje/onetwiadomosci/uwaza-sie-za-legalnego-prezydenta-polski-czesc-kadencji-spedzi-w-wiezieniu/wpvd06l,79cfc278
calisia.pl/uwaza-sie-za-prezydenta-rp-sprzedaje-falszywe-dokumenty-i-certyfikaty-urodzenia-jeden-z-najwiekszych-oszustow-w-polsce-pochodzi-z-kalisza,70340
rp.pl/sluzby/art42988471-abw-ostrzega-przed-samozwanczym-prezydentem-i-innymi-ruchami-antypanstwowymi
tysol.pl/a154991-prof-jan-majchrowski-o-rzadach-tuska-to-wszystko-sluzy-likwidacji-panstwa-polskiego
fronda.pl/a/Prezydent-do-sedziow-Potrzebujemy-nowej-Konstytucji,253045.html?utm_id=97758_v0_s00_e0_tv2

środa, 23 lipca 2025

Prawo jazdy, a prawo myślenia...








przedruk






Ważne informacje dla milionów kierowców. Wszyscy będą przechodzić okresowe badania

12.05.2025 10:16

Według danych Centralnej Ewidencji Kierowców około 15 milionów Polaków posiada obecnie prawa jazdy bez terminu ważności. Już niebawem wszyscy będą musieli wymienić swoje dokumenty na nowe, terminowe, których otrzymanie będzie się wiązało każdorazowo z przejściem badań lekarskich i otrzymaniem pozytywnego orzeczenia.


Co musisz wiedziećWymiana praw jazdy zaplanowana jest na pięć lat: od 19 stycznia 2028 r. do 18 stycznia 2033 r.
Według danych CEK ok. 15 mln Polaków posiada prawa jazdy bez terminu ważności.
Opłata za wymianę dokumentu wynosi średnio 100 zł, badania 200 zł.


Zgodnie z obowiązującym już prawem (Ustawa z dnia 5 stycznia 2011 r. o kierujących pojazdami, Dz.U. 2011 nr 30 poz. 151) wszystkie bezterminowe prawa jazdy wydane przed 19 stycznia 2013 r. będą musiały zostać wymienione na dokumenty z terminem ważności. Jak donosi ''Rzeczpospolita'', proces zaplanowany jest na pięć lat: od 19 stycznia 2028 r. do 18 stycznia 2033 r.

Dla milionów kierowców będzie się to wiązało z koniecznością przejścia badań lekarskich. Lekarz medycyny pracy będzie oceniał m.in. wzrok, słuch, koordynację ruchową i ewentualne przewlekłe choroby. Dla części seniorów może to oznaczać koniec jazdy za kółkiem. Bez pozytywnego orzeczenia uprawnień nie da się przedłużyć.

Zgodnie z przepisami osoby wymieniające prawo jazdy będą musiały okazać aktualne zaświadczenie lekarskie. Chociaż obecnie nie ma obowiązku regularnego odnawiania prawa jazdy po 65. roku życia (jak w niektórych krajach Unii Europejskiej), badanie podczas wymiany dokumentu stanie się obowiązkowe również dla tych, którzy wcześniej posiadali prawo jazdy "dożywotnio".


Nowe prawo wykluczy osoby stwarzające niebezpieczeństwo

Nowe przepisy nie są jednak wymierzone przeciwko osobom starszym, lecz mają na celu zwiększenie bezpieczeństwa na drogach. Wraz z wiekiem obniża się zdolność widzenia, słyszenia i koncentracji, co negatywnie wpływa na czas reakcji w sytuacjach nagłych, takich jak wtargnięcie pieszego na jezdnię czy gwałtowne hamowanie pojazdu jadącego z przodu. Dzięki obowiązkowym badaniom możliwe będzie wykluczenie z ruchu drogowego osób, które nie są już w stanie bezpiecznie prowadzić pojazdu.


Operacja potrwa pięć lat

Według danych Centralnej Ewidencji Kierowców około 15 milionów Polaków posiada obecnie prawa jazdy bez terminu ważności. Znaczna część tej grupy to osoby powyżej 60. roku życia, które uzyskały uprawnienia jeszcze w XX wieku. Wymiana dokumentów będzie więc ogromnym przedsięwzięciem logistycznym, zaplanowanym na pięć lat.

Opłata za wymianę dokumentu wynosi średnio 100 zł, natomiast koszt badania lekarskiego to około 200 zł.





Autor: Justyna Foksowicz,kor.
Źródło: polsatnews


Zakaz smartfonów


że mandaty na kierowców są "potrzebne", to władza wie, że kierowców trzeba egzaminować z nabytych na całe życie umiejętności co 15 lat ( i kasować 300 zł...) to władza wie, ale że dzieciom smartfony szkodzą - tego władza sama nie wie, trzeba im to powiedzieć...





przedruk






Instytut Spraw Obywatelskich apeluje o zakaz smartfonów w szkołach od września 2025 roku

12.05.2025 09:17


Instytut Spraw Obywatelskich (ISO) wystosował apel do Minister Edukacji Barbary Nowackiej o wprowadzenie od 1 września 2025 roku powszechnego zakazu używania smartfonów, tabletów i innych urządzeń mobilnych w żłobkach, przedszkolach i szkołach podstawowych. Zakaz miałby obowiązywać przez trzyletni okres próbny i dotyczyć zarówno uczniów, jak i personelu placówek.



ISO argumentuje, że obecne przepisy pozostawiają decyzję o ograniczeniach technologicznych w gestii poszczególnych szkół, co prowadzi do niejednolitych praktyk i konfliktów z rodzicami. Organizacja podkreśla potrzebę wprowadzenia centralnej regulacji, która ujednolici zasady higieny cyfrowej w placówkach oświatowych.

W apelu wskazano na szereg negatywnych skutków nadmiernego korzystania z urządzeń mobilnych przez dzieci, takich jak:

Problemy ze wzrokiem – nawet co trzeci pierwszoklasista może mieć problemy ze wzrokiem.
Trudności z koncentracją i zapamiętywaniem.
Izolacja społeczna i utrata zdrowych relacji rówieśniczych.
Podatność na niewłaściwe wzorce promowane w mediach społecznościowych.
Zagrożenia cyberprzemocą.


ISO powołuje się na badania i zalecenia międzynarodowych organizacji, takich jak UNESCO, które informuje, że prawie co czwarty kraj na świecie wprowadził zakaz używania smartfonów w szkołach. Ponadto, Amerykańska Akademia Pediatryczna i Kanadyjskie Towarzystwo Pediatryczne zalecają, by dzieci w wieku przedszkolnym w ogóle nie korzystały z tabletów.

Instytut przypomina również słowa prof. Manfreda Spitzera, niemieckiego psychiatry i neurobiologa, który ostrzega przed negatywnym wpływem smartfonów na zdrowie i rozwój dzieci:


„Każdy dzień bez smartfona jest dobrym dniem. W momencie, gdy dasz dziecku smartfon, będziesz walczyć każdego dnia – nie używaj go tutaj, nie używaj go teraz etc. Dlatego moje rekomendacje dla rodziców są takie – póki dziecko nie skończy trzynastu, czternastu lat – żadnego smartfona. Jeszcze raz – im dłużej jesteś w stanie odroczyć ten moment, tym lepiej dla twojego dziecka. Nie ma innej odpowiedzi”.

Apel ISO zbiega się z wynikami badań Centrum Badania Opinii Społecznej (CBOS), które wskazują, że 73% Polaków popiera zakaz korzystania ze smartfonów przez uczniów w szkołach, a 71% opowiada się za wprowadzeniem jednolitych, ogólnokrajowych regulacji w tej kwestii.

Instytut Spraw Obywatelskich od lat prowadzi kampanię na rzecz wprowadzenia zasad higieny cyfrowej w polskich placówkach oświatowych, podkreślając potrzebę ochrony dzieci przed negatywnymi skutkami nadmiernego korzystania z technologii.



Autor: Konrad Wernicki
Źródło: Instytut Spraw Obywatelskich
Data: 12.05.2025 09:17







Instytut Spraw Obywatelskich apeluje o zakaz smartfonów w szkołach od września 2025 roku


poniedziałek, 7 kwietnia 2025

Uwolnić Orlika!




przedruk







Prezydent Puław przed zakładem karnym w Opolu Lubelskim.
"Wpłacenie grzywny to potwierdzenie tego nikczemnego, absurdalnego wyroku sądu"



Anna Paszkowska

Opracowanie:7 kwietnia 2025, 12:37


Prezydent Puław, Paweł Maj, wyraził swoje oburzenie wobec decyzji sądu, uznając wpłacenie grzywny za potwierdzenie niesprawiedliwego i absurdalnego wyroku. W poniedziałek miał stawić się do aresztu na pięć dni, jednak ktoś uiścił za miasto grzywnę. Sprawa dotyczyła korzystania z boiska orlik przy Szkole Podstawowej nr 4 w Puławach.






W poniedziałek przed zakładem karnym w Opolu Lubelskim zebrała się grupa kilkudziesięciu mieszkańców Puław, wspierając prezydenta Maja. Uczestnicy mieli ze sobą transparenty z hasłami takimi jak "uwolnić orlika" oraz "sąd sądem, ale sprawiedliwość musi być po naszej stronie".


Podczas konferencji prasowej Paweł Maj wyraził zadowolenie z zapowiadanych zmian w prawie, które mają umożliwić otwarcie wszystkich orlików w Polsce, w tym tego w Puławach.

- Dzisiaj miałem się znaleźć za kratami, ale okazuje się, że prawo można zmienić – mówił prezydent, odnosząc się do zapowiedzi ministra Sławomira Nitrasa.

Maj podkreślił, że przez lata pisał do decydentów w sprawie udostępnienia orlika dla wszystkich dzieci i chętnych, jednak jego apele pozostawały bez odpowiedzi.


- Dotyczy to każdego rządu, bo pisałem mnóstwo pism, rok temu chociażby do ministra Nitrasa - pismo bez odpowiedzi – dodał.

Prezydent Puław uważa, że zapłacenie grzywny za miasto to potwierdzenie niesprawiedliwego wyroku sądu. Według niego, wpłata miała na celu uniknięcie kompromitacji aparatu państwa.

- Wpłacenie grzywny to potwierdzenie tego nikczemnego, absurdalnego wyroku sądu – ocenił Maj.

Radca prawny Urzędu Miasta Puławy, Ernest Stolar, poinformował, że nie wie, kto wpłacił 5 tys. zł grzywny. O uiszczeniu opłaty dowiedział się w piątek przed godziną 15.

- Mamy potwierdzenie, że ta wpłata została odnotowana, zaksięgowana na poczet grzywny i dlatego ten areszt dzisiaj się nie odbędzie – wyjaśnił Stolar.


Na pytania o to, czy minister sportu Sławomir Nitras wpłacił grzywnę, Stolar odpowiedział, że nie ma takich informacji.

- Nie możemy tego ani potwierdzić, ani zdementować. Odpowiedzi przyniosą najbliższe dni – zaznaczył radca prawny.




Historia sporu o orlik


Sprawa sięga 2018 roku, kiedy to małżeństwo mieszkające w pobliżu szkoły złożyło skargę na hałas i nadmierne oświetlenie z boiska. Sąd zakazał wtedy korzystania z orlika osobom, które nie są uczniami tej szkoły. Po wybudowaniu ekranów akustycznych w 2022 roku, miasto zdecydowało o udostępnieniu boiska wszystkim chętnym.

Jednak małżeństwo ponownie zgłosiło sprawę do sądu, domagając się ukarania miasta grzywną w wysokości 15 tys. zł. Sąd Rejonowy w Puławach oddalił wniosek, ale małżeństwo odwołało się od tej decyzji. W grudniu 2023 roku Sąd Okręgowy w Lublinie uznał, że prawomocny wyrok z 2018 roku powinien być przestrzegany.

Za naruszenie zakazu nałożył na gminę grzywnę w kwocie 5 tys. zł, z zamianą na wypadek jej niezapłacenia na pięć dni aresztu wobec osoby uprawnionej do reprezentowania dłużnika, czyli prezydenta miasta Puławy - powiedział PAP rzecznik ds. cywilnych Sądu Okręgowego w Lublinie sędzia Andrzej Mikołajewski.

Prezydent Puław od początku deklarował, że miasto nie zamierza płacić grzywny. W tej sytuacji kara została zmieniona na pięć dni aresztu. Termin został ustalony na 7 kwietnia br.

W rozmowie z PAP Paweł Maj wyraził nadzieję, że jego symboliczna odsiadka przyczyni się do zmiany prawa.

- W Polsce jest 2,6 tys. orlików i właściwie każda miejscowość, gmina jest narażona na to, że ktoś poda do sądu hałasy z boiska, a dzieci poza lekcjami nie będą wpuszczane na ten teren – wyjaśniał Maj.


Minister sportu i turystyki Sławomir Nitras zapowiedział w Sejmie, że resort przygotowuje zmiany w przepisach.

- Przygotowaliśmy rozwiązanie prawne. Jesteśmy już zaawansowani w tym projekcie. Zmienimy prawo w ciągu miesiąca (…). Nigdy więcej żaden orlik, żaden obiekt sportowy nie zostanie zamknięty – zapewnił minister.


48-letni Paweł Maj pełni funkcję prezydenta Puław od 2018 roku. Zwyciężył w drugiej turze wyborów z poparciem 55,96 proc. W ubiegłym roku skutecznie ubiegał się o reelekcję, zdobywając 68,04 proc. głosów.

wtorek, 1 kwietnia 2025

Prawoteromandatotytka











W poprzednim poście o mandatach pominąłem bardzo ważną rzecz.



Chodzi mi o film, a może dwa - może to był ten sam przypadek, nie pamiętam, z jakiegoś programu pokazującego pracę policji. To było lata temu, a sytuację opiszę z pamięci, więc istnieje szansa, że coś będzie niedokładnie.


Łapią faceta, a on zachowuje się jak typowy "Janusz" i pomimo kamery zagaduje do policjanta i tonem podekscytowanego prostaka pyta policjanta, czy ten widział - czy docenił to - jak on sprytnie manewrował na drodze.

Typowy "Janusz" ? Podejrzane...



I druga sprawa - ale być może to była ta sama sytuacja, bo ja ten serial dokumentalny widziałem przypadkiem, nie oglądałem tego nigdy.


Policja jedzie za jakimś kierowcą, który łamie przepisy - wyprzedza na podwójnej ciągłej, jedzie z nadmierną prędkością, mruga czy trąbi, coś tam coś tam.
No więc łamie przepisy, wyprzedza na chama i tak dalej - a oni go filmują.
Jadą za nim i go filmują.
Dopiero po dłuższej chwili - włączają sygnały i zatrzymują.
Złamał chyba 6 przepisów, jeśli dobrze pamiętam.

Wszyscy, którzy to oglądaliśmy byliśmy oburzeni, czemu takiego pirata drogowego nie zatrzymali po pierwszym łamaniu przepisów?

Czemu cierpliwie za nim jechali, pozwalali mu na to wszystko, na wprowadzanie zagrożenia na drodze i cierpliwie za nim jechali - i to wszystko się filmowało i oni mieli świadomość, że to się filmuje i faktycznie to było potem w telewizji.

O co tu chodzi?

Policja powinna go zatrzymać po pierwszym przekroczeniu przepisów ruchu drogowego, a oni tego nie zrobili. Tak jakby chcieli mu większy mandat dosolić. Kosztem czyjegoś zdrowia, albo życia? Przecież przez kilka minut dłużej pozwalali mu na stwarzanie zagrożenia na drodze - on naprawdę mocno sobie pozwalał.

Skąd oni wiedzieli, że nic się nie stanie, że nie będzie zaraz wypadku??

Spokojnie za nim jechali.


O co chodzi?


Czemu oni tak postąpili, 
CZEMU TAKIE COŚ POKAZALI W TELEWIZJI, no i 
jak to się stało, że mieli taki przypadek jak na dłoni?


Policja podobno jest od zapewniania bezpieczeństwa, a nie od: po prostu wlepiania mandatów, polowania na kierowców, sensacji w telewizji, czy od pokazywania Polakom "typowych januszy".


"Patrzajta! Tacy jesteście, buraki..."


Ten serial by trzeba dokładnie obejrzeć.





przedruk



Dość nękania legalnych spotkań miłośników motoryzacji. Policja przekracza granice absurdu i prawa

autor Tomasz Nowicki
2025-03-30



W ostatnich miesiącach media co jakiś czas donoszą o „nielegalnych zlotach” i „ulicznych wyścigach”, które rzekomo sieją postrach na drogach i ulicach polskich miast. Zawsze w takim tonie – z nutą grozy, moralizowania i obowiązkowym cytatem z rzecznika policji. A potem zdjęcia: radiowozy, mandaty, czasem lawety. Tylko że rzeczywistość bywa zgoła inna – o wiele bardziej przyziemna, a przy tym znacznie bardziej niepokojąca.



W Polsce nie istnieje żaden zakaz spotykania się ludzi na parkingu. Nie ma zakazu rozmawiania, oglądania samochodów, komentowania felg czy pracy silnika. Nie ma też zakazu jazdy własnym, legalnie zarejestrowanym pojazdem po ulicach – nawet jeśli komuś się nie podoba, że ten pojazd jest głośniejszy, bardziej sportowy czy po prostu inny.


Marki pod Warszawą – policja wjeżdża na spotkanie, którego nie rozumie

Wczoraj wieczorem w Markach, na parkingu jednego z supermarketów, miało miejsce zwyczajne spotkanie kilkunastu miłośników motoryzacji. 
Bez wyścigów, bez driftów, bez hałasów, bez alkoholu. Kilkanaście samochodów, kilkanaście osób, rozmowy, zdjęcia, wspólna pasja. Tyle.

I wtedy – nagle – zjawia się patrol. Radiowóz z włączonymi sygnałami świetlnymi. Policjanci nie wysiadają, nie podejmują czynności. Po prostu są. I dają do zrozumienia, że coś tu się dzieje. A przecież nie działo się absolutnie nic.


Kto tu łamie prawo?

Wbrew pozorom nie chodzi o błahostkę. Bo takie działanie – pokazówka z błyskami, próba zastraszenia, obecność „prewencyjna” – może być uznane za nielegalne użycie sygnałów uprzywilejowanych i przekroczenie uprawnień. Policjant ma obowiązek interweniować tylko wtedy, gdy widzi wykroczenie lub przestępstwo. Nie może używać uprawnień do manifestowania siły tam, gdzie nie dzieje się nic złego.

To nie tylko absurd. To jawne marnotrawstwo publicznych pieniędzy i przejaw chorej tendencji do uznawania młodych ludzi i ich pasji za coś podejrzanego, wymagającego nadzoru, najlepiej z blokadą, mandatem lub minimum – nerwowym światłem niebieskim.


Mandaty „prewencyjne” – absurd goni absurd

Od dawna wiadomo, że niektóre jednostki policji stosują nieformalną praktykę wystawiania mandatów „dla statystyki”. Jesteś młody, masz samochód i wolny wieczór? W oczach systemu jesteś potencjalnym przestępcą.

A przecież to policja powinna być strażnikiem prawa, a nie jego interpretatorem w zależności od humoru lub planu mandatów, prawda?


Pasja to nie przestępstwo. Odczepcie się od ludzi

Motoryzacja to pasja – dokładnie taka sama jak fotografia, wędkarstwo czy kolarstwo. Tyle że z jakiegoś powodu traktowana podejrzliwie. Czemu? Bo samochód głośny? Bo młody za kierownicą? Bo grupa stoi w jednym miejscu i rozmawia?

Dość tego. Wzywamy do opamiętania – i Policję, i lokalne władze. Spotkania samochodowe to nie problem. Problemem jest ich bezzasadne rozpędzanie. Problemem jest bezkarność tych, którzy mają działać zgodnie z literą prawa, ale coraz częściej działają według własnego widzimisię.

Pytanie końcowe? Gdzie są przełożeni tych funkcjonariuszy? I kto ich rozliczy? Bo jeśli nikt – to oznacza, że w Polsce nie tylko nie można się spotykać z ludźmi, którzy dzielą Twoją pasję. Ale że nie można też ufać tym, którzy mają Cię chronić.

W Polsce powinna powstać organizacja chroniąca kierowców przed takimi działaniami.









Pięć eksperymentów - eksperyment Stanfordzki

Dość nękania legalnych spotkań miłośników motoryzacji. Policja przekracza granice absurdu i prawa | Francuskie.pl - Dziennik Motoryzacyjny

Prawym Okiem: Prawo po pijaku (mandaty)