Maciej Piotr Synak


Od mniej więcej dwóch lat zauważam, że ktoś bez mojej wiedzy usuwa z bloga zdjęcia, całe posty lub ingeruje w tekst, może to prowadzić do wypaczenia sensu tego co napisałem lub uniemożliwiać zrozumienie treści, uwagę zamieszczam w styczniu 2024 roku.

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą metody werwolfu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą metody werwolfu. Pokaż wszystkie posty

środa, 11 marca 2026

Zaginione księgi Kopernika

 


Poznajmy teraz kolejnego podejrzanego "kronikarza"... Georg Joachim von Lauchen - zwany Retykiem. 

Oczywiście to Niemiec, ciekawe, że w wikipedii jego miano jest spolonizowane....



Idea, że przez całe wieki ludzie wierzyli w płaską Ziemię wydaje mi się absurdalna - przecież wystarczy w ciemnej komorze koło świecy położyć jabłko, pomarańczę czy inny krągły owoc i mamy model Księżyca - przecież to musi być kula....



Albert Kechyan - "Still life with a candle"



"Wariacja"


A skoro Księżyc to kula, to dlaczego nie Ziemia? Na co zresztą były inne dowody, jak obserwacje żeglarzy... 

Moim zdaniem Cywilizacji Śmierci swoimi metodami pilnowała, żeby ludzie za dużo nie myśleli, bo wtedy władza by się jej mogła z rąk wymsknąć... z tytułu takiej władzy - nad wiedzą - płynęły też profity finansowe. Da Vinci, Tesla czy Józef Bożek nie mieli "licencji" na prawo do korzystania ze swego umysłu - bo ujawnienie zbyt wiele mogłoby też ujawnić zbyt wiele o Janie, prawdziwym Właścicielu wiedzy.

Jedna z metod to trzymanie się opisu świata z Bibli - kto by śmiał zaprzeczyć Bibli...









Taka to oto moja hipoteza na podstawie lektury z lipca zeszłego roku:
Stanisław Szostakowski - "O Mikołaju Koperniku" PZWS Warszawa 1971

od strony 77:

Nie wiadomo dokładnie, kiedy Kopernik rozpoczął opracowywanie swego głównego dzieła „De revolutionibus” (O obrotach). Musiało to nastąpić zapewne około 1515 r. Kopernik pisał swoje dzieło w tajemnicy, dopuszczając do niej tylko najbliższych przyjaciół. Początkowo praca miała liczyć osiem ksiąg, potem zmniejszył ją do siedmiu, a na koniec zawarł w sześciu księgach.

Pierwotny tytuł dzieła Kopernika brzmiał „De revolutionibus”, dopiero wydawcy dodali do tytułu dalszą część – stąd „De revolutionibus orbium celestium” („O obrotach sfer niebieskich”).

"De revolutionibus" - z łaciny: "O rewolucjach" - wg gogle tłumacza i wg deepl.com
"orbium celestium” - "sfer niebieskich"

niestety w moim słowniku łacińskim nie znalazłem takiego słowa

Fromborski uczony nie śpieszył się jednak z wydaniem swego dzieła. Było ono wymierzone przeciwko dwu podstawowym autorytetom ówczesnej ludzkości: Biblii i poglądom najwybitniejszego uczonego starożytności, Arystotelesa. Dlatego rękopis „De revolutionibus” przeleżał nie ogłoszony wiele lat, podczas gdy jego autor prowadził ciągle badania i obliczenia, udzielając ostrożnie wybranym przyjaciołom i uczonym wiadomości o zasadach swego nowego systemu świata. 

to zupełnie tak jak u mnie...    





Ostrożność Kopernika była w pełni zrozumiała. Teoria heliocentryczna uznawana jako „bezbożna” budziła coraz większe podejrzenia nawet wśród tych, którzy nie interesowali się astronomią, a jej twórcy groziło postawienie przed sądem inkwizycji kościelnej. Z drugiej strony sam Kopernik pisał w „De revolutionibus”, że bał się ośmieszenia ze strony ignorantów (nieuków).

Najważniejszą częścią „De revolutionibus...” była pierwsza księga, obejmująca dziesięć rozdziałów. Zawierała ona główne tezy nauki kopernikańskiej. Autor zaczął od stwierdzenia, że „świat jest kulisty” i że „Ziemia jest również kulista”. Jako dowody kulistości ziemi podawał takie przykłady, jak zmianę wyglądu gwiaździstego nieba przy posuwaniu się na północ i na południe, doświadczenie żeglarzy, mówiące o tym, że ląd niewidzialny z pokładu statku daje się spostrzegać z wysokości masztu itp. 


U SCHYŁKU ŻYCIA
Mijały lata, wielki astronom przekroczył już próg starości. Rzadko kiedy wyjeżdżał z Fromborka, chyba że wybierał się do niedalekiej Lubawy w odwiedziny do starego przyjaciela, biskupa Tidemana Gizego. Coraz bardziej czuł się osamotniony. Zmienił się znacznie skład kapituły. Wprawdzie młodzi kanonicy z szacunkiem odnosili się do Kopernika, ale różnica wieku nie dopuszczała do bliższej zażyłości. Nastąpił jednak fakt, który rozjaśnił w pewnym stopniu ostatnie lata życia Kopernika. 

Oto z odległych Niemiec wyruszył do niego młody uczony, profesor matematyki w Wittenberdze, Jerzy Joachim von Lauchen, od miejsca swego pochodzenia — dawnej prowincji rzymskiej Recji — zwący się Retykiem. Chociaż nauczał on na swych wykładach systemu geocentrycznego, posiadał pewne wiadomości o poglądach głoszonych przez Kopernika i pragnął coś więcej o nim usłyszeć, a przede wszystkim poznać go osobiście i sprawdzić teoretyczne założenia jego odkrycia.


W maju 1539 r. dwudziestopięcioletni Retyk przybył do Fromborka, gotów potępiać lub uwielbiać. Kopernik udostępnił mu swe dzieło, w wyczerpujący sposób przedstawił cały skomplikowany system nowej nauki astronomicznej. Młody wittenberczyk przywiózł z sobą do Fromborka i ofiarował Kopernikowi kilka cennych książek, z pomocą których astronom fromborski uzupełnił o pewne szczegóły rękopis „Obrotów”. Na karcie tytułowej każdego z podarowanych tomów Retyk umieścił napis: „Przesławnemu mężowi P. Doktorowi Mikołajowi Kopernikowi, P. nauczycielowi swemu G. Joachimus Rheticus”.

Retyk przebywał we Fromborku całe dwa lata. Nie nazywał on Kopernika inaczej, jak „Pan mój i Mistrz”, występował przy nim w roli ucznia i pomocnika. 

czyli unikał nazywania Odkrywcy po nazwisku?

W celu przygotowania gruntu pod druk „Obrotów” Retyk wydał w 1540 r. w Gdańsku rozprawę, zaopatrzoną ówczesnym zwyczajem niezwykle długim łacińskim tytułem, adresowanym do Jana Schonera, astronoma, astrologa i geografa norymberskiego. Tytuł brzmiał w sposób następujący: „Ad clarissimum virum D(ominum) Joannem Schonerum de libris revolutionum eruditissimi viri et Mathematici excellentissimi, Reverendi D(omini) Doctoris Nicolai Copernici Torunnaei, Canonici Varmiensis, per quendam Iuvenem, Mathematicae studiosum Narratio Prima” (Do sławnego męża Pana Jana Schonera o księgach obrotów bardzo uczonego męża i znakomitego matematyka, Wielebnego Pana Doktora Mikołaja Kopernika, Toruńczyka, Kanonika Warmińskiego, przez pewnego młodzieńca zamiłowanego w matematyce Opowiadanie Pierwsze). Pod tym tytułem Retyk umieścił grecki cytat: „Kto chce filozofować, musi być wolnego ducha”.

wg deepl.com
de libris revolutionum eruditissimi
O najbardziej pouczających książkach dotyczących rewolucji

de libris revolutionum eruditissimi viri et Mathematici excellentissimi, 
w książkach o rewolucjach autorstwa najbardziej uczonego człowieka i najwybitniejszego matematyka 


„Narratio prima” omawiała szczegółowo zawartość czterech pierwszych ksiąg dzieła Kopernika. Autor podawał powody, dla których należy odrzucić system Ptolemeusza, podkreślał rolę matematyki w badaniach astronomicznych, uzasadniał szeroko rolę Ziemi w wszechświecie. Naśladował przy tym styl pisarzy starożytnych, zdobiąc go licznymi cytatami greckimi i łacińskimi. O Koperniku wyrażał się z najwyższym szacunkiem, wychwalając swego mistrza za jego cnoty i rozum, za wiedzę i dobroć. Nie wymieniał go jednak nigdy z nazwiska, tylko nazywał „Dominus Praeceptor” (Pan Nauczyciel).

Główną część swej pracy zamknął Retyk takimi oto słowami: „Niech zwycięża prawda! Niech zwycięża dzielność! Niech nauka zawsze pozostanie w poważaniu! Niech każdy mistrz w swojej sztuce wydobywa na światło dzienne to, co jest pożyteczne i niech je odsłania z umiarem tak, aby można było zawsze poznać, że szuka on jedynie prawdy. Mój nauczyciel nigdy nie będzie obawiał się sądu godnych szacunku i uczonych mężów, a raczej sądowi takiemu dobrowolnie się podda!”

Namowy Retyka odniosły w końcu skutek i Kopernik zgodził się na opublikowanie „Obrotów”. Gdy w 1541 r. przybysz z Wittenbergi opuszczał Frombork, wiózł z sobą rękopis dzieła. 

Po przyjeździe do Niemiec powierzył jego druk norymberskiemu drukarzowi Janowi Petreiusowi. W czasie druku „Obrotów”, który nastąpił bez udziału Retyka, wydawcy podsunęli opracowany przez siebie wstęp fałszujący poglądy Kopernika. Wyjaśniał on, że teoria heliocentryczna wcale nie musi być obrazem rzeczywistości, ale może być wyłącznie fikcją ułatwiającą rachunki. Wniesiono poza tym samowolnie do tekstu wiele poprawek. 

Sam Kopernik napisał przedmowę, skierowaną do papieża Pawła III. Papież, pochodzący z bogatego włoskiego rodu Farnesse, był człowiekiem wykształconym, interesującym się astronomią i Kopernik liczył na to, że uda mu się w ten sposób uratować swą książkę przed potępieniem przez Kościół.

W marcu 1543 r. dzieło było gotowe. Do Norymbergi przyjechał Retyk i zaczął je rozsyłać do różnych odbiorców. Pierwsze wydanie „De revolutionibus...” obejmowało 203 karty. Tekst, zawierający liczne ilustracje, kończył się słowami: „Finis libri sexti et ultimi revolutionum” (koniec księgi szóstej i ostatniej Obrotów). Nakład wynosił około tysiąca egzemplarzy.

wg deepl.com
Finis libri sexti et ultimi revolutionum
Koniec szóstej i ostatniej księgi rewolucji

Tymczasem Kopernik od końca jesieni 1542 r. był ciężko chory. Pomimo troskliwej opieki, jaką otoczyli go przyjaciele, słabł coraz bardziej, by wreszcie zamknąć oczy na zawsze 24 maja 1543 r.
Według tradycji w dniu jego śmierci dotarł do Fromborka posłaniec, wiozący z Norymbergi egzemplarz „De revolutionibus...”. Wielki uczony miał jeszcze stygnącymi dłońmi ująć dzieło swego życia. Nie ma jednak na to żadnych dowodów, odwrotnie, ciężki stan zdrowia astronoma zdawał się wykluczać możliwość, ażeby chociaż na chwilę odzyskał utraconą od dłuższego czasu świadomość.

Kopernika pochowano bezpośrednio pod posadzką katedry, koło ołtarza, należącego do jego kanonii. Przez 38 lat jego zwłoki spoczywały bez żadnej tablicy nagrobkowej i dopiero w 1581 r. biskup Marcin Kromer ufundował mu taką tablicę.
W 1618 r. przybył do Fromborka w poszukiwaniu pamiątek po Koperniku profesor Akademii Krakowskiej, Jan Brożek. Zabrał on z sobą do Krakowa wiele cennych dokumentów, po których niestety ślad zaginął. W czasie wojen szwedzkich w latach 1626–1630 Frombork został zajęty przez wojska Gustawa Adolfa i gruntownie złupiony. Wywieziono wówczas do Szwecji bibliotekę kapitularną, gdzie między innymi znajdowały się książki stanowiące niegdyś własność Kopernika, zabrano również jego listy, zapiski z okresu pobytu w Olsztynie itp.
W 1735 r. kapituła postanowiła wmurować Kopernikowi nową tablicę nagrobkową, usuwając w tym celu poprzednią. Nową tablicę umieszczono jednak dopiero po kilkudziesięciu latach i to w zupełnie dowolnym miejscu, w środkowej nawie katedry. Nie miała ona nic wspólnego z miejscem wiecznego spoczynku astronoma. 

Co nam to przypomina?? W nowszej wersji:

były bruzdy - i są nadal bruzdy
był kościół w Skarszewach - i nadal jest
było coś w skrytce w Malborku - i "wiemy" co było - relikwiarz!
było kopanie ziemi pod Czarną Wodą - i "wiemy" po co - by były łąki...

Pamiętacie tekst: Tajemnica „malborskiego relikwiarza” z 2018 roku?
Napisałem tam:
Niemcy przygotowali operację Podmiana.
W danym mieszkaniu umieścili relikwiarz, przygotowali płaszcz z dokumentami zawierającymi adres mieszkania, który podrzucili w jakieś miejsce na drodze ucieczki, po czym udali się rozkuć skrytkę. Po wydobyciu tajemnicy, wynieśli ją, zaś umówieni donosiciele powiadomili MO - zresztą niewykluczone, że jakaś część MO brała udział w całej mistyfikacji - celem w sumie było zatarcie śladów co naprawdę zostało wywiezione z Malborka, potrzebne więc były odpowiednie dokumenty uwiarygadniające scenariusz podmiany.


Doszło do tego, że sami kanonicy warmińscy zaczęli powątpiewać, czy Kopernik został pogrzebany we Fromborku. Niektórzy błędnie uważali, że wielki astronom zmarł w Toruniu, a szczątki jego leżą w kościele Św. Jana. 


Był odkrywca, ale nie było. To znaczy był - tylko to takie legendy, bo nigdy pan adwokat z Lauchen nie wymieniał go z nazwiska, tylko z tytułu - który do wielu ludzi mógłby pasować. Więc Odkrywca był - ponoć jakiś kanonik z Fromborka - a może z Torunia? Hę? 

Rozumiesz o co tu chodzi? 

Mogło dojść do zafałszowania, zamazania dokonań Kopernika, by w przyszłości ktoś inny - ktoś bardziej predysponowany pochodzeniem - odkrył to wszystko dla świata.






Ale może jednak doszło do jakiegoś fałszerstwa?







Mi się wydaje, że Kopernik, oprócz swojej słynnej teorii - czemu nie? - odkrył także to, co ja odkryłem.

Dlatego przyjechał do niego jakiś Niemiec, pozyskał jego przychylność: 
„Pan mój i Mistrz”, a następnie zasabotował - i może zlikwidował. 

Aby zaś zamaskować prawdziwe odkrycie Kopernika - opublikowano tylko część dotyczącą teorii heliocentrycznej, albo i nawet - zastąpiono pisma Kopernika wiedzą z własnych skrywanych zasobów o heliocentryźmie, posiłkując się tym, że Kopernik znany był z zamiłowania do astronomii.




Kopernik pisał swoje dzieło w tajemnicy - więc nikt nie wiedział, co zawierają księgi.
Początkowo praca miała liczyć osiem ksiąg, ale wydano ostatecznie sześć - to raczej niebagatelna różnica, szczególnie, że mówimy o tamtych czasach.

Pierwotny tytuł brzmiał „De revolutionibus”, dopiero wydawcy dodali do tytułu dalszą część – stąd „De revolutionibus orbium celestium”
Oryginalny temat pracy mógł mówić o jakiejś Rewolucji - w nauce, lub postrzeganiu historii świata na podstawie odkryć Kopernika. 

rękopis „De revolutionibus” przeleżał nie ogłoszony wiele lat, podczas gdy jego autor prowadził ciągle badania i obliczenia, udzielając ostrożnie wybranym przyjaciołom i uczonym wiadomości o zasadach swego nowego systemu świata - podobnie jak u mnie

bał się ośmieszenia ze strony ignorantów (nieuków) - dzisiaj internet huczy o Reptilianach i UFO, a nawet płaskiej Ziemi - wierzcie mi - WSZYSTKO to jest produkowane, pilnowane, nadzorowane przez służby specjalne i przez użytecznych idiotów powielane.

Retyk przebywał we Fromborku całe dwa lata. 
W celu przygotowania gruntu pod druk „Obrotów” Retyk wydał w 1540 r. w Gdańsku rozprawę, o księgach obrotów bardzo uczonego męża i znakomitego matematyka, chcąc uwiarygodnić fałszerstwo najpierw wydał "zajawkę"? 

Albo, chcąc siebie uwiarygodnić przed Kopernikiem, by ten oddał mu rękopis w daleką podróż (dlaczego "O Obrotach.." wydano w Norymberdze, a nie w Gdańsku jak "zajawkę"?) najpierw opublikował coś z jego prac - które zresztą mogły powstać na podstawie ksiąg lub jakiś notatek przywiezionych przez Retyka: ofiarował Kopernikowi kilka cennych książek, z pomocą których astronom fromborski uzupełnił o pewne szczegóły rękopis „Obrotów”. 

Pod tym tytułem Retyk umieścił grecki cytat: „Kto chce filozofować, musi być wolnego ducha”. Czyżby duch Kopernika nie był wolny? Opętali go? Bardzo możliwe.
„Narratio prima” omawiała szczegółowo zawartość czterech pierwszych ksiąg dzieła Kopernika. - czyli może właśnie te księgi (i tylko te?) dotyczyły heliocentryczności.

Nie wymieniał go jednak nigdy z nazwiska, tylko nazywał „Dominus Praeceptor” (Pan Nauczyciel).
zacieranie śladów, albo żeby utrudnić innym uczonym znalezienie go i dowiadywanie się u źródeł, zanim zmarł - nie wątpię, że:


wydanie "O obrotach sfer niebieskich"  i śmierć Kopernika były ze sobą zsynchronizowane.



Główną część swej pracy zamknął Retyk takimi oto słowami: „Niech zwycięża prawda! Niech każdy mistrz w swojej sztuce wydobywa na światło dzienne to, co jest pożyteczne i niech je odsłania z umiarem
PRAWDA - ulubione słowo złodziei i oszustów.
A jednak jakaś aluzja do ukrywania prawdy "odsłania z umiarem" - może przestroga, albo groźba dla innych? Rozumiecie zakute łby?

Gdy w 1541 r. przybysz z Wittenbergi opuszczał Frombork, wiózł z sobą rękopis dzieła.
Po przyjeździe do Niemiec powierzył jego druk norymberskiemu drukarzowi Janowi Petreiusowi. W czasie druku „Obrotów”, który nastąpił bez udziału Retyka, wydawcy podsunęli opracowany przez siebie wstęp fałszujący poglądy Kopernika. Wyjaśniał on, że teoria heliocentryczna wcale nie musi być obrazem rzeczywistości, ale może być wyłącznie fikcją ułatwiającą rachunki. Wniesiono poza tym samowolnie do tekstu wiele poprawek.

Czyli jakby coś się wydało, gdyby ktoś zakwestionował - "ależ tak, było fałszerstwo - wydawcy ośmielili się fałszować księgi Kopernika, byłem bardzo oburzony...na szczęście prawda się ostała..." 

W marcu 1543 r. dzieło było gotowe. Do Norymbergi przyjechał Retyk i zaczął je rozsyłać do różnych odbiorców. Tekst, zawierający liczne ilustracje, kończył się słowami: koniec księgi szóstej i ostatniej Obrotów

Czyli, żeby nie było wątliwości - "Nic więcej nie było! Tylko to napisał!"

Tymczasem Kopernik od końca jesieni 1542 r. był ciężko chory. Pomimo troskliwej opieki, jaką otoczyli go przyjaciele, słabł coraz bardziej, by wreszcie zamknąć oczy na zawsze 24 maja 1543 r.
Według tradycji w dniu jego śmierci dotarł do Fromborka posłaniec, wiozący z Norymbergi egzemplarz „De revolutionibus...”. Wielki uczony miał jeszcze stygnącymi dłońmi ująć dzieło swego życia. Nie ma jednak na to żadnych dowodów, odwrotnie, ciężki stan zdrowia astronoma zdawał się wykluczać możliwość, ażeby chociaż na chwilę odzyskał utraconą od dłuższego czasu świadomość.

To na pewno legenda, potrzebowali tego, żeby uwiarygodnić swoje fałszerstwo: "Tak, Kopernik zdążył przed śmiercią obejrzeć druk swojej pracy, był bardzo zadowolony..."

Przez 38 lat jego zwłoki spoczywały bez żadnej tablicy nagrobkowej
W 1618 r. Jan Brożek. Zabrał on z sobą do Krakowa wiele cennych dokumentów, po których niestety ślad zaginął. W czasie wojen szwedzkich w latach 1626–1630 Frombork został zajęty przez wojska Gustawa Adolfa i gruntownie złupiony. Wywieziono wówczas do Szwecji bibliotekę kapitularną, gdzie między innymi znajdowały się książki stanowiące niegdyś własność Kopernika, zabrano również jego listy, zapiski z okresu pobytu w Olsztynie itp.
W 1735 r. kapituła postanowiła wmurować Kopernikowi nową tablicę nagrobkową, usuwając w tym celu poprzednią. Nową tablicę umieszczono jednak dopiero po kilkudziesięciu latach i to w zupełnie dowolnym miejscu, w środkowej nawie katedry. Nie miała ona nic wspólnego z miejscem wiecznego spoczynku astronoma.


 

Moim zdaniem z tą teorią jest tak, jak z tymi historyjkami o pierwszych Słowianach, albo z sondażami o 40% poparciu dla Tuska - wszyscy wiedzą, że proniemiecka KO i przystawki rozpiepszają państwo - wszyscy oprócz służb specjalnych i redaktorów... szczególnie tych biznesowych.

Wszyscy wiedzieli, że Ziemia krąży wokół Słońca, ale ponieważ władza papieska nazywała to bluźnierstwem, to nikt się nie wychylał - i nie masz w dokumentach żadnego potwierdzenia, że tak było. A kogo obchodzi Twardowski na Księżycu, panie... bądź pan poważny... to tylko takie legendy kmiotki opowiadajo...


Teoria heliocentryczności nie była żadną rewolucją - i może dlatego kanonik został zapomniany na dziesiątki lat.  



Czy moje dzieła i dokonania też ktoś będzie chciał zafałszować?













wikipedia dla Polaków
pl.wikipedia.org/wiki/Gwiaździsta_noc

Zaczyna się od fałszywej tezy:

Obraz Gwiaździsta noc, jako jedno z nielicznych dzieł Van Gogha, nie został namalowany z natury, ale całkowicie z pamięci i dzięki wyobraźni autora.

I dalej w tekście nie ma ani jednej rzeczy, która by to potwierdzała - są tylko powtarzane opinie wikipedysty, ale my już wiemy, że na tym polega wikipedia - to nie jest encyklopedia podająca nam informacje, tylko jest to czyjaś narracja podająca cudze opinie na dany temat.

Post Wypowiedź literacka, czyli wikipedia:
Wikipedia nie jest encyklopedią.
Wikipedia nie podaje nam faktów - tylko ich interpretację.
Wikipedia to w istocie - wypowiedź literacka.

Tu znowu autor powtarza swoją fałszywą tezę:

Zamierzeniem artysty był natomiast pejzaż z gwiaździstą nocą, będący wytworem wyobraźni. Dał on temu wyraz w liście do brata, napisanym pod koniec września 1888 roku.

Co do rozgwieżdżonego nieba, to nadal mam wielką nadzieję malować je, być może podczas jednego z tych wieczorów, kiedy będę na tym samym zaoranym polu, jeśli niebo to będzie bardzo błyszczące.


Rozumiesz co tu się dzieje człowieku?

Wmawiają ci, że namalował to z wyobraźni. 

Piszą dwa, trzy razy nieprawdę, chcą ci to po prostu wmówić jak małemu dziecku. 

Rozumiesz? 

Rozumiesz dlaczego baba z telewizora X lat mówiła do ciebie jak do dziecka? Rozumiesz dlaczego na każdym kroku czegoś ci zabraniają albo nakazują "w imię twojego bezpieczeństwa"? Sytuują się w roli twoich rodziców - oni ci będą mowić, co masz robić, a ty będziesz to robić. Nie, nie ty - następne pokolenia przyzwyczajone do tego metodą małych kroków - "przecież zawsze tak było..." będą mówić. Ty jesteś wzorcem dla młodych - będziesz potulnie słuchał rozkazów "władzy" - oni będą za tobą powtarzać.

Masz nosić kask, jak jedziesz rowerem, masz nie przekraczać 90 albo 40 na godzinę, masz wszystkie pieniądze trzymać w banku, masz płacić podatek od wszystkiego, masz kupić piec na gaz jak ci powiedzą, potem masz go wyrzucić i kupić piec na węgiel, a potem na pellet, a potem na wióry, a potem znowu na węgiel, znowu na gaz i tak w kółko - ROZUMIESZ?

Tu nie chodzi tylko o zabójcze Zielone Łady, chodzi też o tresowanie ludzi do posłuszeństwa.
Masz mieć aplikację i meldować się na każdy elektroniczny list do ciebie, masz na baczność zeznawać co kupiłeś, co zhandlowałeś, ile zarobiłeś i dlaczego cię stać na wakacje na Bali, masz używac karty, a nie gotówki, żeby mogli ci konto zablokować jak im przyjdzie ochota, masz wymienić bezterminowy dowód osobisty, bo oni chcą, bezterminowe prawo jazdy - bo oni chcą.

Rozumiesz?

I to wszystko jest realizowane małymi krokami na wielu frontach - na każdym froncie. 


Widzisz!! Znowu ci mówią, że dostaniesz mandat!!!

Jesteś osaczony z każdej strony - bój się cyfryzacji!!!
I przestań finansować te obrzydłe media!




Co do rozgwieżdżonego nieba, to nadal mam wielką nadzieję malować je, być może podczas jednego z tych wieczorów, kiedy będę na tym samym zaoranym polu, jeśli niebo to będzie bardzo błyszczące.


Wyraźnie napisane: "kiedy będę na tym samym zaoranym polu, jeśli niebo to będzie bardzo błyszczące", a oni to komentują:
Zamierzeniem artysty był natomiast pejzaż z gwiaździstą nocą, będący wytworem wyobraźni. Dał on temu wyraz w liście do brata,

Przecież wyraźnie pisze: na polu! jeśli niebo będzie bardzo błyszczące!
Nie chodzi się na pole w nocy, żeby malować z wyobraźni po ciemku, albo przy lampie naftowej. On malował z natury - malował to, na co patrzył!

On wyraził chęć malowania z wyobraźni, żeby rozwijać tę umiejętność, ale nie mógł się na to zdecydować!

Czasem żałuję, że nie mogę zdecydować się pracować więcej w domu i [malować] z wyobraźni. Z pewnością – wyobraźnia to umiejętność, którą trzeba rozwijać, która jako jedyna może nas doprowadzić do stworzenia bardziej wzniosłej i pocieszającej natury, niż to jedno krótkie spojrzenie na rzeczywistość (którą postrzegamy, jak w naszych oczach się zmienia, przechodząc jak błyskawica) pozwala nam dostrzec. Gwiaździste niebo, na przykład – coś, co chciałbym spróbować namalować.

Wikipedysta komentuje tę wypowiedź słowami:
w liście do przyjaciela, Émile'a Bernarda sprecyzował, iż musi to być obraz wykraczający poza rzeczywistość, mający konsolacyjny charakter

Konsolacyjny charakter wg AI: oznacza działanie przynoszące pociechę, wsparcie i ulgę w trudnych chwilach, najczęściej żałobie
To nie ma nic wspólnego z malowaniem z wyobraźni, gdybyś źle ocenił to pojęcie "konsolacyjny"..


Gdyby van Gogh chciał malować z wyobraźni, pewnie by zastosował "białe kropki na czerni", ale sam pisze: "nie wystarczy umieścić białe kropki na błękitnej czerni"

Chcę teraz koniecznie namalować rozgwieżdżone niebo. Często wydaje mi się, że noc jest jeszcze bogatsza w kolory niż dzień, ubarwiona najintensywniejszymi fioletami, błękitami i zieleniami. Jeśli przyjrzysz się uważnie, to zobaczysz, że niektóre gwiazdy są cytrynowe, inne mają odcień różowy, zielony i błękitny jak niezapominajki. Bez zgłębienia tematu jest oczywiste, że aby namalować rozgwieżdżone niebo, nie wystarczy umieścić białe kropki na błękitnej czerni.




Wmawiają ci, że namalował to z wyobraźni.
Wiesz, co to oznacza?


Że zarejestrował prawdziwe zjawisko na niebie, a oni usiłują to ukryć.
Bo to zjawisko "nie miało prawa" zaistnieć w tamtych czasach?


Tego ranka zobaczyłem z mojego okna wioskę, na długo przed wschodem słońca, tylko z poranną gwiazdą, która wyglądała na bardzo dużą.


Van Gogh zmarł 13 miesięcy po namalowaniu tego obrazu, w wieku 37 lat.






Pani Twardowska, jeżeli jeszcze jesteś, bombarduj to wszystko z orbity, wszystko jak leci, nie masz na co czekać.








-------------


Wersję edytowalną tekstu podała mi Ai na podstawie zdjęć.


























Źródło zdjęć - internet


Prawym Okiem: Lista postów
Prawym Okiem: Choinka (Kadłubek)

Prawym Okiem: Weles z Bydgoszczy !
Prawym Okiem: Wypowiedź literacka, czyli wikipedia
commons.wikimedia.org/wiki/File:Vinca_clay_figure_02.jpg
pl.wikipedia.org/wiki/Wincenty_Kadłubek
pl.wikipedia.org/wiki/Kultura_Vinča
pl.wikipedia.org/wiki/Jōmon
en.wikipedia.org/wiki/Dogū
pl.wikipedia.org/wiki/Kultura_ceramiki_sznurowej

pl.wikipedia.org/wiki/Gwiaździsta_noc

trojmiasto.eska.pl/dotarl-juz-do-polski-pyl-z-sahary-opanowal-samochody-moze-zniszczyc-lakier-i-byc-przyczyna-mandatu-aa-oRJN-RtrL-nhMa.html


chomikuj.pl/encyklopediamarkaf/Literatura/Biografie,10



poniedziałek, 2 lutego 2026

Fałszywe mapy ukraińskie




Mapa Polski z okresu potopu szwedzkiego.


"O trafności określenia potop szwedzki może świadczyć ówczesna rycina rycina Eryka Dahlberga. Widać na niej ziemie polskie i litewskie, a tarczami herbowymi z koroną oznaczone zostały te miejsca, w który stacjonował w trakcie wojny polsko – szwedzkiej Karol Gustaw"

Źródło: Samuel von Pufendorf, Erik Dahlbergh, 1696, domena publiczna.



Opis:
"Auctior et correctior tabula chorographica Regni Poloniae vicinarumque regionum, ubi itinera, quae seren rex Sueciae Carolus Gustavus una cum exercitibus suis ab initio usque ad finem belli fecit [...] E. Dahlberg"
"Większa i dokładniejsza mapa chorograficzna Królestwa Polskiego i okolic, na której zaznaczono szlaki, którymi nieżyjący już król Szwecji Karol Gustaw ze swoimi wojskami przebył od początku do końca wojny [...] E. Dahlberg"

I ta sama mapa z ukraińskiej (?) strony fb: "Oryginalne mapy Original maps", która permanentnie pokazuje Polskę pokawałkowaną - autor celuje w ukazywaniu map "Ukrainy"w taki sposób, jakby to było państwo, a nie region i część Polski w XVII - XIX wieku.


"mapa 1"

Znam już trochę ten profil i wiem jak działa, widać, że na oryginalną mapę nałożono kolory, żeby podkreślić "małość" ówczesnej Polski, co ma korespondować z narracją o "starożytności" Ukrainy i jej "wielkości" sięgającej jakoby tzw. zakierzoni - celem jest "udowadniać" prawa banderowców do terenów Polski.

Nałożone kolory nawiązują do kolorystyki starych map tak jakby autor chciał, żeby jego "produkt" udawał autentyczny wyrób sprzed wieków - pokolorował także legendę i fragmenty po bokach.


Na tym profilu fb dominuje nieprzypadkowa jednostronna wybiórcza starannie dobrana narracja "obrazkowa" - "Ukraina", która była setki lat częścią Polski i  zawsze na starych mapach pokazywana jest jako REGION - na tej stronie urasta do rangi państwa i to istniejącego już w XVII wieku - co przecież nie jest prawdą.

Z reguły nie ma opisów, jest tylko jakby ilustrowane porównanie map regionu "Ukraina" z mapami Polski. Oglądając nieustanie taką narrację czytelnik nieuzbrojony w wiedzę, może odnieść mylne wrażenie, że dzisiejsza Ukraina od dawna była jakimś bytem pastwowym.

Tu inny przykład - mapa zamieszczona jako "zdjęcie w tle" tego facebookowego profilu:


"mapa 2"


Tu zaś kolorowa mapa ze strony zpe.gov.pl wyraźnie pokazująca rzeczywistość tego okresu:


Rzeczpospolita Obojga Narodów (łac. Res Publica Utriusque Nationis, lit. Abiejų Tautų Respublika), potocznie: Polska, I Rzeczpospolita lub Rzeczpospolita szlachecka – państwo złożone z Korony Królestwa Polskiego i Wielkiego Księstwa Litewskiego powstałe w roku 1569 na mocy unii lubelskiej.

To nie Korona prowadziła wojnę ze Szwecją, tylko cała Rzeczpospolita, król polski rządzący w tym okresie, Jan II Kazimierz Waza posiadał tytuł:

Ioannes Casimirus, Dei Gratia rex Poloniae, magnus dux Lithuaniae, Russie, Prussiae, Masoviae, Samogitiae, Livoniae, Smolenscie, Severiae, Czernichoviaeque; nec non Suecorum, Gothorum, Vandalorumque haereditarius rex, Rex Orthodoxus etc.
Jan Kazimierz, z Bożej łaski król Polski, wielki książę litewski, ruski, pruski, mazowiecki, żmudzki, inflancki, smoleński, siewierski i czernihowski, a także dziedziczny król Szwedów, Gotów i Wendów, Król Prawowierny.

W jakim celu administrator fejkowej strony "Oryginalne mapy" ukazuje nam granice Królestwa Polskiego w obrębie I RP, skoro mapa dotyczy wydarzeń dotyczących całej Rzeczpospolitej?

Czy jakby prezentował nam mapę Wielkiej Brytani, to też zaznaczyłby granice Angli - no i po co?  W jakim celu?

Gdyby ktoś zarzucił autorom tej strony, że fałszują historię, bo nie publikują ORYGINALNYCH map, tylko przetworzone, zawsze mogą odpowiedzieć: "ale oryginalne w tym sensie, że wytworzone przez nas i nikt inny takich nie ma, dlatego są takie wyjątkowe i oryginalne".


Zwracam uwagę, że nazwa tej strony opisana jest po polsku i po angielsku [Oryginalne mapy Original maps] - tak jakby jakiś Polak te stronę robił w celach EDUKACYJNYCH także w wersji angielskiej - ale opisy są po ukraińsku i angielsku, jak tutaj:


"mapa 3"

"Mapa 3", a właściwie plansza - jest całkowicie nieczytelna (szczególnie dla kogoś, kto nie rozeznaje się w geografii Polski), co w stoi w sprzeczności np. z tą pokazaną wyżej pokolorowaną mapą Eryka Dahlberga, gdzie starannie dobrano kolory.

Ja na tej "mapie" nie rozpoznaję żadnej miejscowości, bo jestem z Pomorza, ale sprawdziłem, że Лісько to Lesko. Na tej podstawie określiłem przybliżone terytorium, jakie pokazuje ta "mapa", jest ono mw. ograniczone miejscowościami: Kamionka-Szklary, Wolica, Lesko, Solinka.







Nie wiem, co to znaczy ten napis na planszy: "shidno-łemkowska" i nie mogę tego od ręki sprawdzić, bo to jest nieedytowalne (żeby skopiować do tłumacza), ale przecież obok w opisie napisano:
"Proukraiński organizm państwowy, którego celem było zjednoczenie z ZURL. Obejmował około 30 wsi łemkowskich, liczących prawie 18 tysięcy mieszkańców. Republika powstała 4 listopada 1918 roku i została zniszczona 24 stycznia 1919 roku w wyniku zbrojnej agresji Rzeczypospolitej Polskiej."

A więc chodzi o chwilową tzw. Łemko-Rusińską Republikę Ludową? Wiem, że coś takiego było, coś mi tam świta... Ale to ciekawe, bo wg wikipedii ŁRPL obejmowała większe terytorium: od Nowego Targu po Sanok.


The approximate extent of the territory whose southern parts were claimed by the Lemko Republic (yellow).




Jak widać strona fb "Oryginalne mapy" na swojej "mapie" ograniczyła się tylko do wschodniego fragmentu tego terytorium - czemu?

Ano temu, że to nie jest ŁRPL, tylko Republika Wschodnio-Łemkowska u naz zwana Komańczańską, o której pierwszy raz słyszę.



Jak widać "poruszanie się" użytkownika po tej stronie jest ściśle kontrolowane przez administratora, tj. w tekście (edytowalnym) nie ma nazwy RK, tylko ogólne "Proukraiński organizm państwowy" - dlaczego strona ukraińska, tak lubująca się w podkreślaniu domniemanej ukraińskości tych ziem i tak starannie przygotowująca fałszywe mapy pokazujące rozmieszczeniem ludności w I i II RP pod kątem etniczności, nie pozwala mi błyskawicznie - z automatu - zorientować się w sytuacji: co pokazuje plansza z "mapą 3"?

To nie jest indolencja administratora strony, to jest celowe przemyślane działanie. 

Nie pierwszy raz widzimy brak konsekwencji u werwolfa, a teraz tutaj... większość map na tej stronie jest zrobiona profesjonalnie, są bardzo ładnie wykonane i jest ich bardzo dużo, a niektóre, jak ta tutaj, są zrobione na kolanie... to nie przypadek - to celowe działanie - widocznie TERAZ, do jakiejś zadanej tezy,  jest potrzebna mapa niedbale wykonana...


Tak przy okazji - przykład mapy Polski z wikipedii dla Polaków:

Jak już kiedyś pisałem, trudno znaleźć w internecie mapy Polski z okresu świetności, które nie byłyby pokawałkowane rozbiorami, czy innymi granicami - tu np. mamy mapę, która wygląda jakby była zrobiona pod jakąś archaiczną grę online z lat 90tych - wygląda jak produkt amatorski (pewnie tak jest), a to przekłada się na wizerunek naszego państwa... mapa jest nieczytelna, nieestetyczna, zawiera odstręczające pstrokate kolory, niewłaściwe grubości czcionek i linii, które mocno szatkują całość... nie ma w internecie pięknych map Polski - trzeba będzie je dopiero stworzyć. 





Przypatrzmy się tej planszy z "mapą".

"Mapa 3" ukazuje wycinek jakiegoś terytorium z "tytułem": Rzeczpospolita Polska, od którego biegną dwie czerwone strzałki, podobne do rąk. Terytorium tu ukazane, to tylko niewielki skrawek terenu o długości ok. 40 km na kierunku wschód-zachód - co to jest w porównaniu z Polską... a mimo to strzałki nie biegną po prostu z północy, tylko są zagięte w stronę godła - "wyrastają" z niego jak ręce, tak jakby godło było osobą, która stoi za arkuszem mapy i wyciąga przed siebie ręce... skąd ja to znam?? Gdzie ja to widziałem?

Obok zaś wycinka, dominujący po prawej strony planszy, widnieje przekręcony w pion napis Zachodnioukraińska Republika Ludowa. Wszystko to napisane w cyrylicy, po ukraińsku, a nie po angielsku czy polsku, co nieznającym języka utrudnia zrozumienie treści - więc to chyba nie jest strona edukacyjna? Tylko po co opis z boku jest po angielsku?


Co przedstawia ta plansza? 



Co widzisz ty, a co widzi twój mózg? On widzi więcej...   
Patrzenie i widzenie to dwie różne sprawy.

Wzrokowo:

- kształt wycinka nawiązuje do kształtu Polski jak z przerobionej mapy Dahlberga z początku posta, widzimy więc mocno ściśniętą "Polskę" mniej więcej w jej rozpoznawalnym kształcie - także obecnym
- czerwona obwódka wokół poprowadzona jest "jak bądź" bez zgodności z czymkolwiek w geografii - jakby dziecko rysowało, brak profesjonalnego odwzorowania granic RK, które wyrysowano np. w wikipedii
- intensywny kolor czerwony kojarzy się z kolorem polskiego godła
- w środku mnóstwo czerwonych punktów jako oznaczenie miejscowości - jest ich więcej niż byś mógł zobaczyć na mapie w internecie, opisane są po ukraińsku, a także
- wiele flag w kolorach ukraińskich, szczególnie na środku wycinka układają się wzdłuż pionowej linii, jakby osi wycinka - jakby naśladują wstęgę Wisły - od Torunia do Gdańska, który jest kluczowy 
(w tym miejscu godło)- a może chodzi po prostu o linię podziału z Niemcami...
- u dołu i po lewej stronie widać czerwonawe szerokie linie jakby jakieś granice państw - nie wiadomo co to jest
- pod wycinkiem tabelka z opisem po ukraińsku - legenda i duża flaga ukraińska
- legenda do "mapy" i skrzyżowane miecze, czytam opis: 
zbrojne zitknienia z polskimi okupantami - znowu Polacy na swojej ziemi nazywani są okupantami..

Zauważ:

"mapa 3" graficznie pasuje do miedziorytu - "Alegoria rozbioru Polski" - autorstwa Noëla Le Mire'a na podstawie rysunku Jeana-Michela Moreau'a.
Na ilustracji uwidoczniono, patrząc od lewej: Katarzynę II, króla Polski Stanisława II Augusta, Józefa II Habsburga i króla Prus Fryderyka II.

Szczególnie czerwone strzałki u góry "mapy" powtarzają kierunek i proporcje rąk wskazujących na mapę, a postać Fryderyka II króla Prus po prawej stronie optycznie pokrywa się z odwróconym napisem. 
Fryderyk na rysunku wskazuje szpadą Gdańsk, który jest kluczowy.



Przyjrzyj się postaci Katarzyny:
- suknia (płat tkaniny) zakrywająca nogi = flaga ukraińska (płat tkaniny), a
- profil jej głowy odwzorowuje szeroki czerwonawy łuk podobny do oznaczania granicy na mapie





Przekopiowałem niektóre elementy rysunku na "mapę 3" - narzędzie "szybkie zaznaczanie" pozwala zaznaczyć i skopiować razem elementy, które nie leżą bezpośrednio obok siebie - tak właśnie zrobiłem z rękami: Poniatowskiego i Józefa II, które na "mapie 3" są czerwonymi strzałkami. 

Pasują idealnie.

Także postać Katarzyny, "siedząca" na ukraińskiej fladze, bardzo dobrze wpasowuje się w profil dolnej granicy "mapki" i dziwny czerwonawy łuk - który już nie jest dziwny, bo teraz wiemy po co został wrysowany...






I nad tym wszystkim napis: Respublika Polsza.

Rozumiesz, co tu się dzieje?

To jest napaść.

Plansza nawiązuje bezpośrednio do miedziorytu - "Alegoria rozbioru Polski" - i sama jest alegorią: miksuje ze sobą rysunkek Moreau'a i fragment dzisiejszej Polski i wizerunek Polski wyłaniający się z map przedstawianych na tym profilu, czyli co robi?

Poddaje ją rozbiorowi. 

To jest robota niemieckiej agentury z Ukrainy (tam nazywana banderowcami), która ma oddziaływać podprogowo na ludzkie umysły - ma was i innych programować na kolejny rozbiór.




Przegląd od AI:

Programowanie neurolingwistyczne (NLP) to zestaw technik komunikacji i pracy z wyobrażeniami, mający na celu zmianę wzorców myślenia i zachowania. Wykorzystuje kotwienie, metafory i trans, aby wpływać na stany emocjonalne i eliminować ograniczenia, co znajduje zastosowanie w rozwoju osobistym, biznesie oraz psychoterapii.
 NLP (Neuro-Linguistic Programming) skupia się na programowaniu umysłu poprzez język i interakcje, aby osiągnąć pożądane rezultaty.


Kluczowe techniki: 

Kotwienie: Tworzenie silnych powiązań między bodźcem (dźwięk, dotyk) a stanem emocjonalnym, co pozwala przywoływać pożądane stany.
Linia czasu: Praca nad percepcją przeszłych i przyszłych doświadczeń w celu zmiany ich wpływu na teraźniejszość.
Metafory: Zmiana perspektywy poprzez wykorzystanie opowieści i metafor do przeprogramowania ograniczających przekonań.
Trans (hipnoza): Wprowadzenie w stan relaksu, w którym umysł jest bardziej podatny na sugestie i zmiany. [piękne mapy, ekscytacje narratora i jego opowieści "historyczne" czytane przy kawie mogą stwarzać stan zbliżony do relaksu - MS]
Zastosowanie: Metody te są używane przez liderów, trenerów i terapeutów do poprawy charyzmy, radzenia sobie z bezsennością, nałogami oraz podnoszenia pewności siebie.
Efekty: Zmiana słownictwa i sposobu myślenia wpływa na strukturę neurologiczną, co prowadzi do głębokich transformacji osobistych.
 
Warto odróżnić NLP od neurobiologii (dziedziny naukowej badającej układ nerwowy) oraz neurohackingu (metod optymalizacji pracy mózgu).






Jeszcze odnośnie rysunku Jeana-Michela Moreau'a - w wikipedii dla Polaków nazywa się on:

Kołacz królewski (fr. Le gâteau des rois) podczas gdy w innych wersjach językowych (są tylko 4): ciasto królewskie po francusku i niemiecku, Трофейний торт po ukraińsku, po angielsku The Troelfth Cake (also The Twelfth Cake, The Royal Cake, The Cake of Kings) - co ciekawe, nie ma wersji rosyjskiej...

Angielskie Troelfth jest chyba nieprzetłumaczalne i w wynikach pokazuje się zawsze w kontekście ww. rysunku, a Twelfth to "dwunasty" :

ang wiki:
Ciasto królewskie, znane również jako ciasto trzech króli lub ciasto niemowlęce, to ciasto kojarzone w wielu krajach z Objawieniem Króle, czyli obchodem Wieczóru Trzech Króli po Bożem Narodzeniu. Tradycyjnie przygotowywano ją z ciasta brioche, w większości przypadków ukryta była fève (dosł. "fasola fawy"), taka jak figurka przedstawiająca Dzieciątko Chrystus.  Po pokrojeniu ciasta ten, kto znajdzie fève w swoim kawałku, wygrywa nagrodę. 

Kołacz (psł. kolačь) – słowiańskie pieczywo obrzędowe o kolistym kształcie, drożdżowy placek, wieniec lub bochenek uformowany z przeplatanych ze sobą wałków lub zdobiony licznymi mniejszymi kółkami. Kołacze wyrabiano z mąki pszennej lub żytniej. Podawano je często na weselach – zwyczaj ten zachował się w niektórych regionach Polski do dzisiaj.

Tort – bogato zdobione ciasto deserowe, najczęściej biszkoptowe, przekładane masą.
Ojczyzną tortów najprawdopodobniej są Włochy. W Polsce pojawiły się po raz pierwszy na dworze królowej Bony. W Polsce upowszechnił się zwyczaj pieczenia tortu na specjalne okazje, jak urodziny, wesele. Bardzo podobne ciasta np. w języku angielskim nie są nazywane tortami (torte), a ciastami (birthday cake, wedding cake).


Skoro torty znane są w Polsce od czasów Bony, to dlaczego rysunek nazywany jest "kołaczem"? Czyżby jakiś rebus na KOŁO?





-------

tohistoria.pl

Według jednego z przekazów, król Prus Fryderyk II słynący z ironicznych spostrzeżeń miał przyrównać pierwszy rozbiór Polski z średniowieczną tradycją spożywania w święto Trzech Króli specjalnego ciasta – tzw. tortu królewskiego. W czasie rzeczonej uczty porcję dzielono na tyle porcji, ile było osób przy stole, a jeden kawałek pozostawiano dla nieznanego wędrowca. Wewnątrz ciasta znajdowało się ziarno fasoli, a osoba, która na nie natrafiła, powinna w nadchodzącym roku cieszyć się szczęściem i otrzymywała tytuł króla święta. Dla władcy Prus zwyczaj dzielenia się ciastem skojarzył się z rozbiorem ziem polskich między króla, carycę i cesarza.

Znany pisarz i filozof epoki oświecenia – Wolter przesyłając Fryderykowi II w październiku 1772 roku gratulacje z okazji odniesionego sukcesu pisał o rozbiorze Polski w następujący sposób : „To rzeczywiście królewski kołacz, a fasolka została podzielona na trzy części”. W ówczesnej Europie stanowisko krytyczne wobec rozbiorów było wówczas dość rzadko spotykane, także z uwagi na propagandę państw zaborczych. Prezentował je m.in. francuski filozof oświeceniowy Jean Jacques Rousseau. Sposób działania mocarstw wywołało sprzeciw także Jeana Michela Moreau – paryskiego malarza i rysownika, a także autora ilustracji do Wielkiej encyklopedii francuskiej. Był on autorem wielu prac, w tym szkicu zatytułowanego „Ciasto trzech króli”, nazywanego w Polsce „Kołaczem królewskim”.

Scena uwieczniona na rycinie miała na celu wzbudzić nie tylko zainteresowanie, lecz zainteresować odbiorców sytuacją Polski. W niedługim czasie, wzorując się na rysunku artysty, rytownik Nicolas Noël Le Mire wykonał miedzioryt, który można było powielać w setkach egzemplarzy. Przez to, „Kołacz królewski” miał szansę dotrzeć szerokiego grona odbiorców. Rycina zdobyła wielką popularność już w roku jej powstania, jednak nie odbyło się to bez problemów. W niektórych państwach wydano zakaz jej rozpowszechniania. Z kolei we Francji, starającej się w tym czasie uniknąć konfliktu z państwami zaborczymi, miedzioryty Le Mire’a objęto cenzurą. Na szczęście, przed tym jak artyście nakazano zniszczyć matrycę do powielania swojego dzieła, zdołał on wykonać znaczną liczbę egzemplarzy.


"Na szczęście" ??
"nie bez problemów ?
"wielką popularność" ??

Co to znowu za redaktór pisał?? Cóż za ekscytacja, jaki entuzjazm...

I dalej...


Dzieło stworzone wysiłkiem Moreau i Le Mire’a w niedalekim odstępie czasowym doczekało się wielu kopii i interpretacji. I tak w Wielkiej Brytanii powstała rycina, na której wśród gości zgromadzonych u stołu z tortem królewskim znajduje się władca Francji – Ludwik XV, a za plecami monarchów stoi sułtan turecki wygrażający im szablą.

Tytułem „Kołacz królewski” określa się także wersję ryciny, której autorem był Johannes Nilson. Jednak jego dzieło znacząco różni się od francuskiego miedziorytu. Zgromadzeni monarchowie zdają się być w radosnych nastrojach, jak gdyby prowadzili towarzyską rozmowę. Widzom ukazuje się król Stanisław August Poniatowski, który z zadowoleniem pokazuje dokumenty potwierdzające legalność rozbioru. 

Odbiorca scenki uwiecznionej na miedziorycie z pewnością nie odbierał wydarzeń z 1772 roku jako złamania prawa czy tragicznego dla Rzeczpospolitej aktu przemocy. Wprost przeciwnie – mógł on dojść do wniosku, że władcy Rosji, Prus i Austrii w porozumieniu z królem Polski dokonali zmiany granic, przywracając naturalny porządek w Europie i zażegnując historyczne spory terytorialne.

Michał Aściukiewicz





Zauważ, że produkty z fejkowego konta fb korespondują np. z tym:

Prawym Okiem: Symboliczna parada niemieckich flag

„Symboliczne parady czołgów”. A może on wie co mówi? Symbolicznie niemieckie czołgi wjechały do Polski - po podboju przez niemiecką 5 kolumnę. Poniżej: niemieckie wojska na Wiśle. 
Po co im tyle FLAG????
Flaga z orłem nazywa się: Flaga służb państwowych (Bundesdienstflagge) i jej użycie jest ściśle obwarowane przepisami. 
CZY TO MOŻE Dzień Jedności Niemiec ????

Prawym Okiem: Flaga kaszubska
Prawym Okiem: Propaganda
Prawym Okiem: Nazistowskie korzenie barw białoruskiej opozycji
Prawym Okiem: Czarne - białe - czerwone







Nie śpij.


Mamy do wygrania II Wojnę Światową.
Mamy do wygrania wojnę z Niemcami.



Wygrajmy wojnę z Niemcami.













"Res Publica Utriusque Nationis" z łaciny:

utriusque - "obojga"

etriusque - "i więcej"  - automatyczny tłumacz gogla
etriusque - "i każdego" alternatywnie: "oraz każdego" - wg deepl.com

etrusque - "etruski"

brakuje tylko "i"... 







-------------




zpe.gov.pl/a/rzeczpospolita-wojuje-xvi/xvii-w/D5K5GQMqQ
wbc.poznan.pl/dlibra/publication/533617/edition/473402?language=pl
raremaps.com/gallery/detail/6262
pl.wikipedia.org/wiki/Kołacz_królewski
en.wikipedia.org/wiki/King_cake
pl.wikipedia.org/wiki/Tort
tohistoria.pl/tajemnicze-dzielo-dotyczace-i-rozbioru-polski-czym-jest-i-co-przedstawia-kolacz-krolewski/
en.wikipedia.org/wiki/Twelfth_cake
pl.wikipedia.org/wiki/Kołacz_(pieczywo)
pl.wikipedia.org/wiki/Lesko
en.wikipedia.org/wiki/Lemko_Republic
pl.wikipedia.org/wiki/Zachodnioukraińska_Republika_Ludowa
uk.wikipedia.org/wiki/Команчанська_Республіка
pl.wikipedia.org/wiki/Podział_administracyjny_Polski_(1944–1975)#1957–1975
pl.wikipedia.org/wiki/Rzeczpospolita_Obojga_Narodów
pl.wikipedia.org/wiki/Jan_II_Kazimierz_Waza

wtorek, 11 listopada 2025

Metoda niemiecka w Polsce cz.2

 

"Na Pomorzu jednak wówczas mało kto o tym słyszał"



Pamiętasz to?


Prawym Okiem: Metoda niemiecka w Polsce



oto najnowsza odsłona.





za fb:

Kaszëbskô Jednota

14 godz. ·



11 listopada 1918 roku zakończyła się I wojna światowa. Dla Polaków ten dzień stał się datą symboliczną, związaną z procesem odradzania państwowości (obecnie obchodzoną jako Narodowe Święto Niepodległości). Na Pomorzu jednak wówczas mało kto o tym słyszał. Kraj Kaszubów został bowiem włączony do Rzeczypospolitej Polskiej dopiero w 1920 roku, a Gdańsk w 1945 r.

Okres powojenny stanowił ważny etap w kształtowaniu się świadomości narodowej Kaszubów. W związku z przejęciem przez państwo polskie większej części Kaszub, nasilił się proces polonizacji Kaszubów (zwłaszcza młodego pokolenia), trwający od drugiej połowy XIX w. Jednocześnie wyeliminowane zostało, choć nie całkowicie, zagrożenie wypływające z germanizacji ludności kaszubskiej, która z kolei postępowała w części należącej do Niemiec i Wolnego Miasta Gdańska.
 
Jako sprzeciw wobec polonizacji, i po części germanizacji, odrodziła się opcja narodowa kaszubska. Reprezentowali ją Zrzeszińcy, którzy nawiązywali w swej działalności do programu Floriana Ceynowy. W okres II wojny światowej Kaszubi wchodzili zatem jako społeczność niejednorodna pod względem świadomości narodowej.
 
Więcej o naszej historii w okresie dwudziestolecia międzywojennego przeczytać możecie w 12. temacie "Internetowego Podręcznika Historii Kaszubów" autorstwa Dariusza Szymikowskiego
 
http://kaszebsko.com/.../2023/01/Historio-Kaszebow-12.pdf
Cały podręcznik jest dostępny na stronie http://kaszebsko.com/historia


Skarszewy to słynne w całej Polsce miasteczko - leżące na Pomorzu właśnie..





skarszewy.pl

(Gmina Skarszewy Urząd Miejski)

Dokładnie 105 lat temu, 30 stycznia 1920 roku, Skarszewy powróciły do Polski po okresie zaborów. Tego właśnie dnia do miasta wkroczyła Błękitna Armii generała Józefa Hallera – Skarszewy wyzwolił I I Batalion Frontu Pomorskiego dowodzony przez majora Józefa Liwacza, który przybył ze Starogardu.
Wkraczające wojska polskie powitał w imieniu mieszkańców doktor Ignacy Tempski. Stał on na czele skarszewskiego Oddziału Polskiego Czerwonego Krzyża, który udzielał opieki chorym lub rannym żołnierzom. Kilka dni później, 3 lutego 1920 r., do Skarszew przybył generał Józef Haller.

Doktor Tempski w 1918 roku zebrał w mieście 3 tysiące podpisów, pojechał do Paryża i złożył podpisy w sekretariacie konferencji wersalskiej, co prawdopodobnie przesądziło o przyłączeniu Skarszew do odradzającej się Polski.

W 2016 roku na ścianie frontowej domu przy ul. Kościuszki 1, w którym mieszał i pracował doktor Ignacy Tempski, zawieszona została tablica upamiętniająca lekarza - wielkiego patrioty, działacza niepodległościowego, wiceburmistrza Skarszew i honorowego obywatela miasta.



Myślicie, że ta 
Kaszëbskô Jednota to są jakieś nieuki?
Wg mnie - nie.










Podobno żaden Kaszub (Kaszuba) nie powie o sobie: "jestem Kaszubem, jestem Kaszub"

oni mówią: "jestem Kaszubą"

i to min. odróżnia prawdziwych Kaszubów od - nieprawdziwych.



foto: fb


















skarszewy.pl/wiecej-aktualnosci/1820-125-lat-temu-skarszewy-powrocily-do-polski