Maciej Piotr Synak


Od mniej więcej dwóch lat zauważam, że ktoś bez mojej wiedzy usuwa z bloga zdjęcia, całe posty lub ingeruje w tekst, może to prowadzić do wypaczenia sensu tego co napisałem lub uniemożliwiać zrozumienie treści, uwagę zamieszczam w styczniu 2024 roku.

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą banki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą banki. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 17 lutego 2026

Powraca "nadmiarowy zysk"...

 

W dzisiejszym świecie 25 miliardów złotych można z rękawa wytrząsnąć na poczekaniu... 

A jak tam moje ogłoszenie?





przedruk



dorzeczy.pl

"Wiem skąd wziąć na szybko 25 mld zł". Morawiecki zaskakuje


Były premier był w poniedziałek gościem Kanału Zero. Mateusz Morawiecki mówił m.in. o gospodarce i coraz większych problemach na rynku pracy. W pewnym momencie polityk PiS zaskoczył swoim stwierdzeniem, że wie, skąd "wziąć na szybko 25 mld zł".

– Widział pan parę dni temu ogłoszony łączny wynik sektora bankowego? Zyski na poziomie 50 mld zł. Średniorocznie jakie były zyski sektora bankowego? 13, 14, 15 mld. Załóżmy, że nawet 20 mld to zysk sektora bankowego, który można nazwać godziwym. Załóżmy to jest 30 mld nadmiarowego zysku. Co zrobił minister finansów, dlaczego opodatkował ich w tak niewielkiej skali? Proponowałem, żeby był podatek bankowy, który wiązałby się ze zwrotem z kapitału. Mielibyśmy w budżecie 25 mld – wyjaśnił Morawiecki.

Polityk zadeklarował, że jeśli w Sejmie będzie rozpatrywana propozycja opodatkowania sektora bankowego, wtedy cały klub PiS "wesprze PO".




Na czym zarabiają banki?


Ai Gemini 3
odpowiedź - "myślący" (nie "szybki")


Banki to specyficzne przedsiębiorstwa, które zamiast towarów „sprzedają” pieniądz i zaufanie. Choć wydaje się, że głównie pobierają opłaty za prowadzenie konta, ich prawdziwe zyski płyną z zupełnie innych źródeł.

Oto główne filary, na których zarabiają banki:

1. Marża odsetkowa (Główny motor zysków)

To absolutna podstawa. Banki działają jako pośrednicy: pożyczają pieniądze od Ciebie (depozyty) i oddają je komuś innemu (kredyty).

Jak to działa: Tobie bank płaci np. 2% na lokacie, a komuś innemu pożycza te same pieniądze na 8% w formie kredytu gotówkowego.
Zysk: Różnica między tymi wartościami to wynik z tytułu odsetek. W Polsce, przy wysokich stopach procentowych, jest to obecnie najbardziej dochodowa część ich biznesu.

2. Prowizje i opłaty (Non-interest income)

To wszystko, co widzisz w cennikach i co czasem irytuje przy przeglądaniu wyciągu:
Prowadzenie konta i karty: Stałe opłaty miesięczne.
Wypłaty z bankomatów: Szczególnie tych „obcych”.
Przelewy ekspresowe i zagraniczne (SWIFT): Tu marże bywają bardzo wysokie.
Prowizje za udzielenie kredytu: Opłata startowa, którą płacisz już na początku brania pożyczki.

3. Interchange, czyli zysk z Twoich zakupów


Za każdym razem, gdy płacisz kartą w sklepie, bank (wystawca karty) otrzymuje ułamek kwoty tej transakcji. Choć pojedyncza opłata jest mała (część procenta), to przy milionach transakcji dziennie zamienia się w gigantyczne sumy.


4. Sprzedaż produktów dodatkowych (Bancassurance)

Banki to świetni sprzedawcy. Często oferują Ci kredyt pod warunkiem wykupienia ubezpieczenia (na życie, od utraty pracy, mieszkania). Bank otrzymuje od ubezpieczyciela sowitą prowizję za każdego „pozyskanego” klienta.

5. Operacje walutowe (Spread)


Jeśli masz konto walutowe lub płacisz kartą za granicą, bank zarabia na spreadzie – czyli różnicy między kursem kupna a sprzedaży waluty. Kursy bankowe są zazwyczaj mniej korzystne niż te w kantorach internetowych właśnie po to, by bank mógł na tym zarobić.

6. Inwestycje własne

Banki nie trzymają wszystkich pieniędzy w skarbcach. Nadwyżki finansowe inwestują m.in. w obligacje skarbowe. Państwo płaci bankom odsetki za to, że te pożyczają mu pieniądze.

Ciekawostka: W ostatnich latach polskie banki notowały rekordowe zyski (liczone w dziesiątkach miliardów złotych), co wynikało głównie z dużej różnicy między tym, jak wysoko oprocentowane były kredyty, a jak nisko – zwykłe rachunki bieżące klientów.

Czy chciałbyś, abym porównał dla Ciebie aktualne oferty kont pod kątem najniższych opłat, czy może interesuje Cię, jak sprawdzić realny koszt Twojego kredytu?



Z czego składa się zysk banków na terenie Polski:
podaj w ujęciu procentowym, z oprocentowania kredytów, z inwestycji, inne:


Ai Gemini:

Zysk polskich banków jest obecnie rekordowy, a jego struktura opiera się głównie na tzw. wyniku odsetkowym, który w ostatnich latach gwałtownie urósł dzięki wysokim stopom procentowym. Poniżej przedstawiam zestawienie oparte na najnowszych danych NBP i KNF za rok 2025 (podsumowanym w lutym 2026 r.) oraz za rok 2024.


Struktura przychodów operacyjnych banków w Polsce (ujęcie procentowe)

Większość zysku banków pochodzi z różnicy między tym, co płacą nam za depozyty, a tym, co pobierają od kredytobiorców i państwa (z obligacji).

Źródło przychoduUdział (%)Kluczowe składniki
Wynik z tytułu odsetek~80% – 82%Oprocentowanie kredytów (hipoteczne, gotówkowe), przychody z obligacji skarbowych.
Wynik z opłat i prowizji~15% – 18%Opłaty za prowadzenie kont, karty, przelewy, prowizje od sprzedaży ubezpieczeń i funduszy.
Inwestycje i operacje finansowe~1% – 3%Handel walutami (FX), wycena papierów wartościowych, dywidendy.
Pozostałe przychody~1%Przychody operacyjne, sprzedaż składników majątku.


Ja nie wiem, czy Gemini napisał mi prawdę, nie umiem ocenić podanych przez niego wartości, ale jeśli tak, jeśli to prawda, to wygląda na to, że banki żyją prawie wyłącznie z "opodatkowania" społeczeństwa.


Jeżeli banki zarobiły 50 mld złotych, to znaczy że zyskały:

- z opłat za prowadzenie konta itp. 15% ======  7,5 miliarda złotych
- z oprocentowania kredytów - 80% =========  40 miliardów złotych
- a innej działalności - 5% ================= 2,5 miliarda złotych


Myślę, że kwota 2,5 miliarda złotych rocznie, to całkiem niezły zarobek, a ty Czytelniku jak myślisz?

Tytułem wtrętu - opinia Ai Gemini:


Miliardy to liczby, które trudno ogarnąć ludzkim umysłem. Oto kilka przykładów, co te 50 miliardów oznacza w praktyce:

Gdybyś chciał odliczyć 50 miliardów sekund, zajęłoby Ci to około 1 585 lat. Zacząłbyś w czasach upadku Cesarstwa Rzymskiego, żeby skończyć dzisiaj.
Gdybyś ułożył 50 miliardów złotych w samych banknotach 100-złotowych jeden na drugim, powstałaby wieża o wysokości około 50 kilometrów. To ponad 5 razy wyżej niż latają samoloty pasażerskie i 6 razy wyżej niż Mount Everest.
Za 50 miliardów złotych mógłbyś kupić około 500 najnowocześniejszych pociągów Pendolino lub sfinansować budowę ok. 1000 kilometrów autostrad w Polsce.

Skala zysków bankowych

Jeśli te 50 mld zł zestawimy z Twoim poprzednim pytaniem o 15% (czyli 7,5 mld zł), to widzimy, że banki obracają sumami, które są w stanie realnie "poruszyć" całą gospodarką kraju. Dla porównania, cały program 800+ kosztuje rocznie ok. 65-70 mld zł. Zyski banków (te 50 mld zł) są więc bliskie sfinansowaniu niemal całego tego programu socjalnego.

Czy chciałbyś, abym przeliczył te 50 miliardów na jakąś inną konkretną rzecz (np. ile to średnich pensji w Polsce)?


50 miliardów złotych ($50\,000\,000\,000$ zł) to kwota, która wymyka się codziennemu doświadczeniu.
Abyś mógł poczuć jej realną wagę, przeliczyłem ją na kilka konkretnych wartości, opierając się na danych z początku 2026 roku.

1. Przeciętne wynagrodzenia

Przyjmijmy, że średnie miesięczne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw wynosi obecnie ok. 8 500 zł brutto (ok. 6 200 zł „na rękę”).
Miesięczne pensje: Za 50 miliardów złotych można by wypłacić prawie 6 milionów (5 882 353) przeciętnych miesięcznych pensji. To tak, jakbyś wypłacił pensję każdemu pracującemu mieszkańcowi Warszawy, Krakowa, Łodzi i Wrocławia razem wziętych.
Lata pracy: Jedna osoba zarabiająca średnią krajową musiałaby pracować na taką kwotę przez niemal 490 000 lat. Musiałaby zacząć pracę w epoce kamienia łupanego, na długo przed pojawieniem się Homo sapiens.


2. Skala "na każdego Polaka"

Gdybyśmy podzielili te 50 miliardów między wszystkich mieszkańców Polski (ok. 38 milionów osób):
Każdy Polak – od noworodka po seniora – otrzymałby jednorazowo około 1 315 zł.
Dla czteroosobowej rodziny oznaczałoby to nagły zastrzyk gotówki w wysokości ponad 5 200 zł.

3. Nieruchomości i inwestycje

Jeśli spojrzymy na to przez pryzmat dużych zakupów:
Mieszkania: Przyjmując średnią cenę solidnego mieszkania w dużym mieście na poziomie 1 000 000 zł, za 50 miliardów można by kupić 50 000 takich mieszkań. To wystarczyłoby, aby zbudować i w pełni opłacić nowe miasto wielkości np. Legnicy czy Jaworzna.

Złoto: Przy obecnych cenach kruszcu, mógłbyś za to kupić około 140-150 ton czystego złota. To tyle, ile waży niemal 30 dorosłych słoni afrykańskich.

Jak to się ma do zysków banków?
Skoro banki zarabiają rocznie właśnie około 50 miliardów (przed opodatkowaniem i rezerwami), oznacza to, że każdego dnia ich „licznik” zysku bije o około 137 milionów złotych.
To pokazuje, jak potężną siłę nabywczą ma ten sektor i dlaczego rządy tak chętnie nakładają na niego specjalne podatki (jak podatek bankowy) – nawet niewielki procent z tak gigantycznej kwoty zasila budżet miliardami.

Czy chciałbyś, abym sprawdził, jak te 50 miliardów zysku sektora bankowego wypada na tle zysków innych gigantów, np. Orlenu czy największych spółek technologicznych z USA?


Dane opieram na raportach za rok 2025 i prognozach na początek 2026 roku (przy kursie dolara ok. 3,56 zł).

1. Polski pojedynek: Banki vs Orlen
Orlen to największa firma w Polsce, ale jak wypada na tle wszystkich banków?
Zysk całego sektora bankowego (2025): ok. 48,7 mld zł (netto).
Zysk netto Orlenu (2025): szacowany na ok. 20 mld zł.

Wniosek: Cały sektor bankowy zarabia ponad 2,5 raza więcej niż największy polski koncern przemysłowy. To pokazuje, że „produkcja pieniądza” i obsługa długów są w Polsce obecnie bardziej dochodowe niż handel paliwami i energetyka.


2. Skala globalna: Banki vs Giganci z USA (Big Tech)

Tu wchodzimy w zupełnie inne rzędy wielkości. Przeliczmy zyski amerykańskich gigantów na złotówki, aby zobaczyć przepaść:
FirmaRoczny zysk netto (USD)Roczny zysk netto (PLN)Porównanie do polskiej bankowości
Apple$112 mld~400 mld zł8x więcej niż wszystkie polskie banki razem wzięte
Microsoft$102 mld~363 mld zł7x więcej niż polskie banki
Google (Alphabet)$90 mld~320 mld zł6,5x więcej niż polskie banki
Co to oznacza?
Jeden Apple zarabia w ciągu roku tyle, co wszystkie polskie banki przez 8 lat. Zysk Apple z jednego kwartału (3 miesiące) jest niemal dwukrotnie wyższy niż roczny zysk wszystkich banków w Polsce.

3. Skala "Dniówki" (Ile zarabiają na czysto w jeden dzień?)
Jeśli podzielimy roczne zyski przez 365 dni, otrzymamy kwoty, które te firmy odkładają "do świnki skarbonki" każdego ranka:

Polska rodzina (średnia): ok. 200–300 zł (oszczędności).
Orlen: ok. 55 mln zł dziennie.
Wszystkie polskie banki: ok. 134 mln zł dziennie.
Apple: ok. 1,1 miliarda zł dziennie.

Podsumowanie

W polskiej skali 50 miliardów złotych to potężna siła, która pozwala bankom na finansowanie całej gospodarki i płacenie ogromnych podatków. Jednak w skali globalnej, zyski całego naszego sektora finansowego ($14 mld USD) to zaledwie „kieszonkowe” dla firm takich jak Microsoft czy Apple, które w tym samym czasie zarabiają kwoty przekraczające $100 mld USD.

Czy chciałbyś, abym sprawdził, jak te zyski przekładają się na giełdę – czyli ile musiałbyś zainwestować w akcje banków, żeby „uszczknąć” dla siebie kawałek z tych 50 miliardów?


Osiągnięto limit modelu myślącego
Limit zostanie zresetowany 17 lut, 12:07. Do tego czasu odpowiedzi będą korzystać z innych modeli.


Chyba silnik się zatarł...






Ai Gemini cd.:

Szczegółowa analiza źródeł

- Oprocentowanie kredytów i obligacji (Lwia część zysku): To absolutny fundament. W 2025 roku przychody odsetkowe sektora wyniosły ok. 175 mld zł, przy kosztach odsetkowych (czyli tym, co banki wypłaciły klientom na lokatach) na poziomie zaledwie 66 mld zł.
- Warto zauważyć, że banki zarabiają nie tylko na kredytach dla obywateli, ale w ogromnej mierze na obligacjach skarbowych, które stanowią blisko 1/3 ich aktywów.
- Prowizje i opłaty (Stabilna baza): Mimo że procentowo ten udział wydaje się mniejszy, kwotowo są to gigantyczne sumy (ponad 27 mld zł w 2025 r.). Banki coraz częściej przerzucają ciężar zarabiania na prowizje, gdy spodziewają się spadku stóp procentowych, aby ustabilizować wyniki.
- Inwestycje (Zmienna składowa): Dochody stricte inwestycyjne (np. z obrotu akcjami czy skomplikowanymi instrumentami) są w polskiej bankowości tradycyjnej (komercyjnej) relatywnie niskie. Większość "inwestycji" banku to po prostu bezpieczne lokowanie nadwyżek w obligacjach NBP lub państwowych, co i tak trafia do koszyka "wynik odsetkowy".

Co "zjada" te zyski?

Choć przychody są rekordowe, na ostateczny zysk netto (który w 2025 r. wyniósł ok. 48,7 mld zł) wpływ mają też potężne odpisy:

- Rezerwy na kredyty frankowe: To wciąż miliardy złotych rocznie odejmowane od wyniku.
- Podatek bankowy: Polska ma jeden z najwyższych podatków od aktywów w Europie.
- Koszty ryzyka: Odpisy na kredyty, które nie są spłacane (tzw. "złe długi").

Czy chciałbyś, abym przygotował dla Ciebie porównanie, jak te zyski zmieniały się na przestrzeni ostatnich 5 lat?


Daj mi porównanie za ostatnie 70 lat.


Porównanie zysków banków na przestrzeni 60 lat (1966–2026) to fascynująca podróż przez trzy zupełnie różne światy ekonomiczne. Musimy jednak zacząć od ważnego zastrzeżenia: bezpośrednie zestawienie kwot w złotówkach z 1956 i 2026 roku jest niemożliwe ze względu na denominację (1995 r.), hiperinflację lat 90. oraz całkowitą zmianę ustroju.

Zamiast jednej tabeli z liczbami, przygotowałem zestawienie er bankowości, które pokazuje, jak zmieniał się model zarabiania:


1. Era Planisty (1956–1989): "Zysk nie był celem"

W PRL banki (głównie monobank NBP oraz PKO i Pekao) nie działały dla zysku w dzisiejszym rozumieniu.
Na czym zarabiały:
Nie zarabiały – były dystrybutorami gotówki zgodnie z planem rządu. Odsetki były symboliczne i często niższe niż inflacja.
Główny model: Finansowanie deficytowych przedsiębiorstw państwowych.
Wynik: Liczył się "bilans narodowy", a nie dywidenda dla akcjonariuszy.


2. Era Transformacji i "Dzikiego Zachodu" (1990–2004)

Narodziny nowoczesnej bankowości komercyjnej w Polsce.
Na czym zarabiały: Na gigantycznych spreadach walutowych i ogromnym popycie na jakikolwiek kredyt. W latach 90. oprocentowanie kredytów potrafiło wynosić kilkadziesiąt procent.
Zyski: Bardzo zmienne. Wiele banków upadało lub było przejmowanych (tzw. proces sanacji).
Kluczowy moment: Wejście kapitału zagranicznego, który przyniósł technologię (karty, bankomaty).


3. Złota Era i Boom Hipoteczny (2004–2020)

Polska wchodzi do UE. Banki stają się stabilnymi maszynami do zarabiania.
Na czym zarabiały: Głównie na kredytach hipotecznych (w tym słynnych "frankach") oraz opłatach i prowizjach. To czas, kiedy bankowość detaliczna w Polsce stała się jedną z najnowocześniejszych na świecie.
Zyski: Stabilny wzrost od ok. 5-8 mld zł (rocznie w całym sektorze) na początku lat 2000. do ok. 13-15 mld zł przed pandemią.
Ryzyko: Narastający problem kredytów CHF, który zaczął "podgryzać" wyniki pod koniec tej ery.


4. Era Rekordów i Fiskalizmu (2021–2026)


Czas ekstremalnych skoków wyników finansowych.
Na czym zarabiają: Na wysokich stopach procentowych (marża odsetkowa) oraz obligacjach skarbowych.
Zyski (Nominalne):

2021: Powrót do formy po pandemii (ok. 9 mld zł).
2023-2025: Rekordowy wystrzał. W 2025 r. zysk netto sektora oszacowano na ok. 48,7 mld zł.
2026 (Prognoza): Spadek do ok. 30-35 mld zł ze względu na podwyższony podatek CIT (30%) oraz niższe stopy procentowe.


Porównanie modeli biznesowych (Ewolucja)

CechaPRL (1956-1989)Transformacja (1990-2004)Nowoczesność (2005-2020)Obecnie (2021-2026)
Główny klientPaństwowe fabrykiPrzedsiębiorcy, importerzyKowalski (Hipoteki)Państwo (Obligacje) + Kowalski
Dominujące źródłoDotacje celoweSpready walutoweProwizje i marżeMarża odsetkowa (stopy %)
TechnologiaMaszyna do pisaniaPierwsze PC, czekiMobile banking, BLIKAI, chmura, automatyzacja
Główny hamulecBrak kapitałuInflacja i upadkiKredyty frankowePodatki i rezerwy prawne

Podsumowanie: Czy banki zarabiają dziś więcej niż kiedyś?


Tak, realnie i nominalnie. Nawet po uwzględnieniu inflacji, obecne zyski (ok. 45-50 mld zł rocznie) są najwyższe w historii polskiej bankowości. Wynika to z faktu, że banki stały się ogromnymi instytucjami, które obsługują niemal każdego dorosłego Polaka i są głównym "kredytodawcą" polskiego rządu poprzez skupowanie obligacji.

Czy chciałbyś, abym sprawdził dla Ciebie, jak na tle tych miliardowych zysków wyglądają obecnie Twoje szanse na tańszy kredyt lub lepszą lokatę?

Nie, dzięki.

------



Jak widać, "25 miliardów rocznie" jest kwotą jak najbardziej realistyczną...



businessinsider:

Polskie banki skokowo urosły

Mowa o wyraźnym wzroście skali działalności banków. Polski sektor bankowy nie jest już tym samym co jeszcze kilka lat temu. To zdecydowanie większa branża, a świadczą o tym puchnące aktywa. Tak jak firmy niefinansowe zwiększają moce produkcyjne, co ma przełożyć się później na wzrost przychodów, tak banki zwiększają swoje aktywa. Z danych KNF wynika, że na koniec listopada 2025 r. były warte 3,64 bln zł. To oznacza, że od końca 2019 r. (ostatni "zwykły" rok przed pandemią) urosły — czyli przez prawie sześć pełnych lat o 82 proc.




Polski sektor bankowy mocno urósł w ostatnich latach i to pomimo słabości kredytów. | opracowanie businessinsider.com.pl na podstawie danych KNF


I choć można dyskutować o tym, że struktura aktywów polskich banków jest niezadowalająca z punktu widzenia polskiej gospodarki (ale też samych instytucji finansowych), bo zmalał w ich bilansach udział kredytów dla firm i gospodarstw domowych, to przyrost aktywów o 1,64 bln zł ogromnie przyczynia się do potencjału wzrostu dochodów. "Puchnięcie" aktywów w tym okresie to skutek szybkiego wzrostu depozytów (przekłada się to na drugą stronę bilansu, czyli tworzenie aktywów), będącego efektem m.in. tarcz antycovidowych i podwyższonego tempa wzrostu wynagrodzeń.


To Morawiecki tak podrasował te wyniki?

Ja się tam nie znam.... nie dość, że zabrał złodziejom okazje do kradzieży to patrz, co jeszcze za skótek poboczny wyniknołł... 50 milililiardófffff.....


Kapitały własne banków urosły przez wspomniane sześć lat o 52 proc., do 317 mld zł na koniec listopada 2026 r. (pomimo wypłat spory dywidend w międzyczasie). Jednocześnie wskaźniki wypłacalności poprawiły się: łączny wskaźnik (TCR) wzrósł do 21,5 proc. z 19,35 proc., a kapitału Tier1 do 20 proc. z 17,3 proc.

[...]

Ekstrapolacja tych prognoz na cały sektor bankowy sugeruje, że zyski w ujęciu bezwzględnym nadal powinny być wysokie, choć rentowność będzie już nieco niższa niż niemal rekordowa obecnie.




Jak będziemy bogaci to se takie ładne domy pobudujem?

















dorzeczy.pl/opinie/846521/morawiecki-wiem-skad-wziac-na-szybko-25-mld-zl.html

businessinsider.com.pl/finanse/zlote-lata-polskiej-bankowosci-sprawdzamy-co-stoi-za-poteznymi-wynikami-i-co-czeka/p9xx4f6


poniedziałek, 24 listopada 2025

Dziwny wybór Polaków

 



przedruki





Kogo on mi przypomina?

Kogo on tobie przypomina?





PROSTO ZYGZAKIEM


Jak wiadomo, Polacy świadomie wybierają do rządzenia swym państwem tylko takich polityków, którzy będą nim rządzili w dokładnie taki sposób, w jaki oni życzyliby sobie, żeby nim rządzono. Bo niby dlaczego mieliby wybierać polityków, którzy mieliby rządzić ich wspólnym państwem inaczej, niż oni by tego sobie życzyli? Przecież to nie miałoby żadnego sensu.

A z wyborów dokonywanych przez Polaków należałoby wnosić, że od wielu lat postanowili oni wybierać do rządzenia ich państwem polityków, którzy mają na potęgę zadłużać to ich państwo, czyli także ich samych, bo to nie kto inny, lecz właśnie oni będą musieli (już muszą!), i to co do grosza, i wraz z odsetkami, spłacić wszystkie długi zaciągnięte w ich imieniu przez wybranych przez nich i rządzących ich państwem polityków.


A to z kolei oznaczałoby – ni mniej, ni więcej – że Polacy lubią mieć długi i spłacać długi, nawet jeśli są to długi tak potężne jak długi ich państwa – Polski – obecnie, które przyrastają już w tempie niemal miliarda złotych dziennie i zbliżają się do 2 bln zł, a od których odsetki kosztują w tym roku ich, czyli polskich podatników, już aż 100 mld zł, czyli każdego z nas, każdego Polaka bez względu na wiek – ok. 2,8 tys. zł!

[...]



------------


Jedna trzecia Niemców żąda ponownego przeliczenia głosów oddanych w wyborach federalnych

13.11.2025 18:29

Jak poinformował portal European Conservative, ponad jedna trzecia obywateli Niemiec domaga się ponownego przeliczenia głosów w wyborach federalnych.

Żądanie to pojawiło się po błędzie w liczeniu głosów w drugiej turze wyborów na burmistrza Mülheim an der Ruhr, w której urzędnicy początkowo ogłosili zwycięstwo kandydata lewicowej SPD, a następnie skorygowali wynik na korzyść centroprawicowej CDU. Incydent ten sprawił, że wiele osób zaczęło się zastanawiać, ile podobnych błędów mogło pozostać niezauważonych podczas lutowych wyborów federalnych.

Duże poparcie dla ponownego liczenia głosów

Według przytaczanego przez European Conservative sondażu INSA, 36% Niemców popiera ponowne przeliczenie głosów, podczas gdy 30% jest temu przeciwnych. Największe poparcie mają zwolennicy lewicowej nacjonalistycznej partii BSW (77%) i prawicowej Alternatywy dla Niemiec (60%), co świadczy o głębokim niezadowoleniu z establishmentu politycznego i rosnącej nieufności do niemieckiego procesu wyborczego.

Kłopoty koalicji rządzącej

Portal podkreśla, że ponowne przeliczenie głosów mogłoby podważyć wiarygodność rządzącej koalicji, która mogłaby stracić większość parlamentarną.


----------------


22.11.2025, 23:17

"Gazeta Polska": prof. Nalaskowski o zatrważających skutkach eksperymentu Nowackiej


„To jest tak, jakbyśmy wyciągnęli trybik z zegarka i oczekiwali, że on nadal będzie prawidłowo wskazywał czas” – tak działania obecnego kierownictwa MEN podsumowuje prof. dr hab. Aleksander Nalaskowski. W najnowszym numerze tygodnika „Gazeta Polska” znany pedagog w rozmowie z Grzegorzem Wszołkiem dokonuje bezlitosnej wiwisekcji zmian wprowadzanych w polskich szkołach. Dlaczego brak zadań domowych to nie ulga, a sabotaż dydaktyczny? Co kryje się pod płaszczykiem „edukacji zdrowotnej”? I dlaczego naprawa tych szkód zajmie nam blisko dekadę?

Punktem wyjścia do rozmowy jest głośny raport Instytutu Badań Edukacyjnych, który potwierdza obawy ekspertów: choć uczniowie mają więcej czasu, ich motywacja do nauki spada. Prof. Nalaskowski nie gryzie się w język, wskazując, że rezygnacja z pracy domowej to uderzenie w fundamenty wychowania.

„Jest oczywiste, że rezygnacja z zadań domowych oznacza porzucenie kilku rzeczy naraz. Po pierwsze, treningu pewnej solidności i odpowiedzialności za siebie wśród uczniów”

– zauważa profesor, dodając, że „szkoły prywatne nie przyjęły modus operandi obecnego resortu edukacji, dlatego że zdają sobie sprawę z tego, iż w ten sposób uszkodziłyby cały system dydaktyczny”.

Ekspert zwraca uwagę na rosnące rozwarstwienie społeczne, które jest bezpośrednim skutkiem polityki „szkoły bez wymagań”. Gdy szkoła publiczna abdykuje z roli nauczania, lukę wypełniają płatne korepetycje, na które nie każdego stać. Profesor ostrzega, że obecna polityka to „próba uczynienia ze szkoły wesołego miasteczka, w którym nikt od nikogo nie wymaga, nie ma stresu, wszyscy znakomicie się bawią”.

Jeszcze bardziej niepokojące są słowa dotyczące planowanego przedmiotu „edukacja zdrowotna”. Prof. Nalaskowski przestrzega rodziców przed naiwnością. W jego ocenie:


„Cały program edukacji zdrowotnej był przygotowany po to, by przykryć jądro pomysłu, a więc sferę seksualną i odmiennościową. To tak jak z pudełkiem czekoladek, w którym byłoby pełno łakoci i pod jedną znalazłby się jadowity wąż”.

Wywiad porusza również kwestie rugowania z kanonu lektur klasyków literatury, marginalizacji lekcji religii oraz historii. „Mam też złe wieści – odkręcenie reform Nowackiej zajmie następcom, jeśli zmieni się władza, od sześciu do ośmiu lat. Efekty w sferze edukacji będą zatrważające” – konkluduje prof. Nalaskowski.


Termin dydaktyka pochodzi od gr. διδακτικος (nauczający), w którym didaktikos znaczy pouczający, a didasko – uczę. Pierwotnie w XVII–XVIII w. dydaktykę traktowano (definiowano) jako sztukę nauczania. Po raz pierwszy terminu tego użyto w 1613 roku w Niemczech przez Krzysztofa Helwiga i Joachima Junga. Do powszechnego użycia termin wprowadził Jan Amos Komenský – pedagog, publikując swoje dzieło w 1657 roku, nazywając dydaktykę w tytule Uniwersalna sztuka nauczania. Nurt dydaktyki, który dominował w XVIII i XIX w. nazwano dydaktyką tradycyjną, która w dużej mierze wiąże się z nazwiskiem Jana Fryderyka Herbarta. Na przełomie XIX i XX w. wraz z pojawieniem się nurtu tzw. nowego wychowania skupiającego się na samym dziecku, zmienia się kierunek dydaktyki – wówczas zaczęto definiować dydaktykę jako sztukę nauczania i uczenia się.


Jak to jest możliwe, że nagle wszyscy specjaliści w Polsce zapomnieli o dydaktyce, o podstawach prowadzenia edukacji szkolnej?? Nikt z nich nie krzyczał, że to zamach na polską młodzież - a przynajmniej ja nie słyszałem, a teraz jak mleko się rozlało - będziemy 10 lat to nadrabiać...

I nikt za to nieodpowiada.

Wpadają na 4 lata, a potem odchodzą w niebyt, a ty będziesz 10 lat siedział z łapą w nocniku... oby tylko 10... 

Gracie w totka?





Nowy duopol??

Przypadek, czy ta sama metoda?


Za: fb Straż Narodowa z 20 listopada 2025




------------------



Linia kolejowa nr 256 przez Żuławy, nieczynna od lat, ma być kompleksowo zmodernizowana – dowiedział się nieoficjalnie „Dziennik Bałtycki”. Według planów pomorskiego samorządu szlak ten ma duże znaczenie – gospodarcze i społeczne.

Trwają intensywne prace porządkowe na linii kolejowej nr 256 z Nowego Dworu Gdańskiego, przez Nowy Staw do Szymankowa. Liczący około 25 kilometrów szlak, obecnie zamknięty, ma zostać oczyszczony z roślinności i innych przeszkód, do końca roku. Co czeka tę linię?
Czy mieszkańcy Nowego Dworu Gdańskiego będą mieli kolejowe połączenie z Tczewem, Gdańskiem, Malborkiem, a co za tym idzie innymi miastami – choćby Kwidzynem, Grudziądzem, Toruniem? Wiele na to wskazuje.

Niedawno rozpoczęły się prace porządkujące linię nr 256, z Nowego Dworu Gdańskiego przez Nowy Staw, do ważnego węzła kolejowego w Szymankowie, na linii Tczew – Malbork. Wycinane są porastające tę nieczynną linię drzewa i krzewy. Wywiezione mają zostać śmieci, które latami pokrywały nieczynne torowisko.
Obecnie prace zakończyły się na odcinku trzech kilometrów, przebiegającym przez Nowy Dwór Gdański – od fragmentu końcowego linii, stację w mieście, i dalszy fragment linii, w kierunku Nowego Stawu.


Zaznaczmy, ostatni pociąg przejechał linią 256 w roku 2013. 


[...] W styczniu 1949 odcinek Nowy Staw - Nowy Dwór Gdański przekuto na 750 mm, co wpisało go w sieć Gdańskich Kolei Dojazdowych. Kilka miesięcy później odcinek ten ponownie przebudowano na szerokość 1435 mm. Do roku 1994 pod Nowym Stawem istniało skrzyżowanie z linią wąskotorową Lichnowy - Lipinka Gdańska. 
W Nowym Dworze Gdańskim i Nowym Stawie istniały stacje styczne z siecią żuławskich kolei wąskotorowych. Prowadzono tam intensywne prace przeładunkowe. W okresie powojennym liczba pociągów osobowych oscylowała wokół 5 par: 1 pary relacji Tczew - Nowy Dwór Gdański i 4 par relacji Szymankowo - Nowy Dwór Gdański. Kolej zapewniała także transport towarów lokalnym zakładom przemysłowym, gospodarstwom rolnym i gminnym spółdzielniom z całego terenu Żuław Wiślanych. 

10 lipca 1989 roku Północna DOKP w Gdańsku podjęła decyzję o zawieszeniu kursowania pociągów osobowych na linii nr 256, wprowadzając kolejową komunikację autobusową. KKA kursowała do 1997 roku. 

W 2007 roku rada powiatu malborskiego i rada powiatu nowodworskiego podjęły uchwałę o zamiarze przejęcia linii kolejowej nr 256 oraz o planowanej stałej reaktywacji przewozów pasażerskich do Szymankowa i Nowego Dworu Gdańskiego. W latach 2009–2013 w okresie letnim uruchamiane były pociągi relacji Grudziądz - Nowy Dwór Gdański, skomunikowane z pociągami Żuławskiej Kolei Dojazdowej, z których korzystało nawet 500 osób dziennie. W roku 2014, ze względu na modernizację linii nr 9 w Szymankowie, wjazd na linię 256 był niemożliwy. W marcu 2015 roku w okolicach Tralewa doszło do kradzieży kilkuset metrów torów[potrzebny przypis]. Spowodowało to nieprzejezdność linii. PLK będące zarządcą linii nie są zainteresowane odbudową torowiska i wyłączyły linię kolejową nr 256 z eksploatacji.


[...]

Kilka lat później pociągi pasażerskie wróciły jednak na linię 256. Lokalne samorządy wraz przewoźnikiem Arriva oraz operatorem wąskotorowej, Żuławskiej Kolei Dojazdowej, uruchomiły wakacyjne, weekendowe kolejowe połączenie z Torunia, przez Grudziądz, Kwidzyn, Malbork do Nowego Dworu Gd., a po przesiadce do wagonów wąskotorowych, dalej – do miejscowości nadmorskich – Stegny, Sztutowa, Jantaru.


- Ten kurs cieszył się ogromną popularnością. Dwa spalinowe zespoły trakcyjne podstawione przez Arrivę, na prawie 500 miejsc, nie dawały rady pomieścić wszystkich chętnych pasażerów. Łącznie kursowały dwa szynobusy wraz z wagonem piętrowym a i tak część pasażerów odbywała podróż na stojąco. Na pewno popyt na takie połączenie jest – mówił niedawnoPrzemysław Strzyżewski z ŻKD.


Projekt ten, nazwany Pociąg na plażę, realizowany był w latach 2009-2013. Zawieszony został z uwagi na inwestycję, przebudowę linii nr 9 (Tczew- Malbork) w Szymankowie. Planowano jego przywrócenie, ale w marcu 2015 r. doszło do kradzieży kilkuset metrów torów. PKP nie była zainteresowana w tamtym czasie odbudową zniszczonego odcinka i wyłączyła linię 256 z użytkowania. Teraz ma to się zmienić. Linia mogłaby być wykorzystywana m.in. do przejazdów wakacyjnych, choć nie tylko.


Linia musi być zrewitalizowana

- Samorząd Województwa Pomorskiego w obowiązującym Planie zagospodarowania przestrzennego województwa pomorskiego wskazał na potrzebę dokonania analizy celowości w zakresie rewitalizacji linii kolejowej nr 256 (Szymankowo – Nowy Dwór Gdański), jednak od 2016 roku, kiedy uchwalono obowiązujący plan, upłynęło już prawie 10 lat i wyraźnie widać, że włączenie Nowego Dworu Gdańskiego w system kolejowy regionu staje się coraz bardziej istotne. 

Wymaga to oczywiście szczegółowych analiz, które zostaną przeprowadzone w oparciu o Pomorskie Badania Ruchu i tworzony na ich podstawie Pomorski Model Ruchu. Oczywiście intuicja podpowiada, że rewitalizacji jest wskazana. Skoro przez lata infrastruktura nie została rozebrana i jest zachowana, to z całą pewnością doprowadzenie jest do stanu użytkowego jest kierunkiem właściwym i pożądanym, a samo to może już być podstawą do przywrócenia połączeń kolejowych w ruchu pasażerskim. Nasze stanowisko w sprawie tej linii przedstawiliśmy zarządcy tego szlaku – PKP PLK. Sądzę, że nasze argumenty znalazły zrozumienie – mówi Adam Gawrylik, wicemarszałek pomorski.

Jaką rolę, w optyce pomorskiego samorządu ma pełnić linia normalnotorowa nr 256 wchodząca na Żuławy od południa? Adam Gawrylik wskazuje na możliwości rozwoju transportu pasażerskiego, towarowego. To linia podwójnego zastosowania, jak się dziś często określa, „dual use” – mająca znaczenie wojskowe.

- Pamiętajmy przede wszystkim, że powiat nowodworski jest dziś jedynym powiatem na mapie województwa pomorskiego wykluczonym kolejowo. Nie mam tu na myśli wakacyjnej linii wąskotorowej, a możliwości połączenia z innymi subregionami województwa za pomocą regularnych połączeń kolejowych. W opinii samorządu pomorskiego linia ta ma znaczenie prorozwojowe, choćby w kontekście dojazdów do pracy i szkół mieszkańców Żuław. Linia 256 nie musi funkcjonować jedynie w sezonie letnim, dowożąc turystów. Może pełnić rolę pasażerską także w pozostałych miesiącach roku. Co istotne, myślę że jest „chemia” w sprawie rewitalizacji tej linii między samorządami oraz PKP PLK - mówi wicemarszałek pomorski.

Nowa linia do portu w Gdańsku

- Należy też zauważyć, że od kilku lat trwa dyskusja nad koncepcją alternatywnego połączenia kolejowego, do i z Portu Gdańskiego. Obecnie jest on w zasadzie dostępny kolejowo jedynie dwutorową linią kolejową nr 226 z mostem nad Martwą Wisłą przez Pruszcz Gdański. Z punktu widzenia zagrożeń bezpieczeństwa i roli portu będącego infrastrukturą krytyczną, budowa nowego szlaku klejowego do i z portu od strony wschodniej Gdańska jest kluczowa. Staje się ona także szansą na powiązanie jego z układem linii kolejowych, zwłaszcza nr 9 Tczew - Malbork w Szymankowie, właśnie przez linię kolejową nr 256. Tak więc jej znaczenie może być także istotne dla transportu towarowego - podkreśla Adam Gawrylik.

Wstęp do modernizacji?

O plany dotyczące linii 256 zapytaliśmy w PKP PLK. Pytaliśmy o cel obecnych prac porządkowych na torowisku, czy i kiedy, pociągi wrócą na tę nieczynną obecnie linię. Pytaliśmy też o kwestię dworca w Nowym Dworze Gdańskim. Trzeba bowiem zaznaczyć, że powstały pod koniec XIX wieku zabytkowy budynek, został na początku lat dwutysięcznych wyburzony w bardzo dziwnych okolicznościach – wiele wskazuje, że bez wiedzy właściciela, „na dziko”. Od tamtego czasu teren porasta roślinność.


Na odpowiedzi właściciela linii 256 czekamy. To, co udało nam się nieoficjalnie ustalić, obecne prace porządkowe są wstępem do modernizacji całego, 25 km odcinka. Do końca roku ma zakończyć się oczyszczanie torowiska z roślinności.

---------------

19.11.2025, 00:04

Rosyjska dywersja na polskiej kolei. Rząd wprowadza stopień alarmowy CHARLIE


To już nie są tylko ostrzeżenia analityków, ale realne akty terroru wymierzone w polską infrastrukturę krytyczną. W odpowiedzi na wysadzenie torów przez współpracowników rosyjskich służb oraz zagrożenie katastrofą kolejową premier podpisał zarządzenie o wprowadzeniu trzeciego stopnia alarmowego CHARLIE na obszarach kolejowych. Stan podwyższonej gotowości potrwa co najmniej do końca lutego 2026 roku.




----------




To zupełnie niesłychane, że przy tylu książkach opisujących naszą historię pod zaborami dopiero Wozinski połączył bliższe oraz dalsze kropki, fakty powszechnie znane i z pozoru takie, które mają niewielkie znaczenie, przedstawiając całkowicie z nowej perspektywy 123 lata naszej niewoli. 

W roli głównej nie występują tu nasi bohaterowie narodowi i daty, które znamy ze szkoły. Głównymi aktorami tego tomu są: 

wielka gra imperiów, w której sprawa polska jest jedynie przedmiotem handlu między mocarstwami, bankierzy, niekończące się intrygi i zimne kalkulacje oraz system kreacji pustego pieniądza, który zmienił zasady światowej rywalizacji. 

Mają Państwo przed sobą pracę, która wywróci do góry nogami historię XIX wieku, jaką dotychczas znaliście. Zebrany, opracowany i przedstawiony materiał dowodowy przez Wozinskiego nie pozostawia wątpliwości, że mamy – niezależnie czy się z nim zgodzimy czy nie – do czynienia z dziełem wybitnym i absolutnie nowatorskim!

Od XIX w. jesteśmy narodem pozbawionym swojej reprezentacji wśród najbardziej decyzyjnych warstw finansowych i gospodarczych świata, co przekłada się na słabość naszego państwa. Aby temu zaradzić trzeba wreszcie odrobić lekcję z przeszłości i zrozumieć mechanizmy, które kształtowały światową gospodarkę w kluczowym XIX wieku. Temu właśnie celowi podporządkowany jest trzeci tom Od ujścia Wisły po Morze Czarne, który przedstawia bolesną historię obcej dominacji na polskiej ziemi.

W niniejszej pracy nazwisko „Rotszyld” pada co najmniej dwieście razy i nie wynika to bynajmniej z osobistej obsesji autora, lecz z sumiennie wykonanego obowiązku udokumentowania najważniejszych wydarzeń kształtujących gospodarcze oblicze epoki. 

Znane powiedzenie mówi o niezauważaniu słonia w menażerii; w kontekście Rotszyldów opisywanie polskich dziejów wedle ustalonego zwyczaju zakrawa wręcz na niezauważanie stada słoni. Jak bowiem wytłumaczyć fakt, że bankierzy Świętego Przymierza są w tak zaskakujący sposób pomijani przy opisie naszych losów?

Dlaczego dom bankierski, który finansował tłumienie powstania listopadowego, obsługiwał finanse osobiste Metternicha i Bismarcka, odpowiadał za budowę wielu linii kolejowych na ziemiach polskich oraz podporządkował sobie część z najważniejszych przemysłowców Królestwa Polskiego niemal nie istnieje w naszej narodowej świadomości historycznej?

Sprowadzeni w XIX w. do roli parweniuszy i powstańców do wynajęcia, Polacy nie zagrażali już bezpośrednio Wielkiej Brytanii i Rotszyldom, bo nie posiadali nawet niepodległego państwa. 

Ich aspiracje trzeba było jednak trzymać stale pod kontrolą. Rezydujący w imponujących pałacach bankierzy przez wiele lat dbali o to, aby na mapie Europy utrzymane było polityczne status quo, co dla Polski oznaczało wegetację w warunkach niewoli. Gdy zaś życie polityczne na kontynencie zaczęło ulegać stopniowej demokratyzacji, rolą środowisk finansowych było utrzymanie politycznej dominacji przy użyciu środków ekonomicznych. W liberalnym ładzie światowym, który narzucili Brytyjczycy, rola niejawnych środowisk finansowych urosła przecież do niespotykanych dotąd w dziejach ludzkości rozmiarów. Za czasów Ancien régime’u koronowane głowy oraz książęta Kościoła mieli zapewniony wyróżniony status majątkowy w państwie, co znacząco sprzyjało transparentności struktur władzy. W epoce rewolucji i wyborów powszechnych politycy sprawujący funkcje ministrów, prezydentów, kanclerzy czy premierów bywali bardzo bogaci jedynie okazjonalnie, co czyniło ich wręcz perfekcyjnymi marionetkami potężnych środowisk finansowych. Nawet „żelazny kanclerz” Otto von Bismarck siedział w przysłowiowej kieszeni bankierów i był zmuszony nie raz znosić upokorzenia z ich strony.


Jakub Wozinski
(ur. 1984) – doktor filozofii, tłumacz i publicysta, m.in.: „Do Rzeczy”, „Polonii Christiana”, i „Najwyższego Czasu!”, autor książek , m.in: Historia pisana pieniądzem (2013), To NIE musi być państwowe (2014), Dzieje kapitalizmu (2016), Liberalizm to nie wolność (2019) oraz Od ujścia Wisły po Morze Czarne. Handlowo-finansowe tło dziejów Polski t. I i II (2021 i 2022), mąż, ojciec piątki dzieci.

W swojej publicystyce skupia się na ukazywaniu finansowego i handlowego podtekstu najważniejszych wydarzeń z historii powszechnej oraz Polski. Zwolennik tezy, iż system kreacji pustego pieniądza stał za Wielkim Wzbogaceniem krajów Zachodu oraz zupełnie wywrócił do góry nogami rozumienie procesów ekonomicznych oraz zjawisk politycznych.



-----------

"Potrzebujemy ludzi z żarem serc".

Patriotyzm to codzienne "małe" decyzje

[...]


Kapłan zaznaczył, że dzisiaj patriotyzm wymaga od nas najczęściej nie walki z bronią ręką, ale codziennej walki z własnymi słabościami, z małością, wygodnictwem, lenistwem, konsumpcjonizmem czy pokusą wyboru "świętego spokoju", wygody zamiast wartości oraz milczenia zamiast świadectwa.

I w ten sposób tworzy się społeczeństwo, które niczego nie chce, tylko tego, żeby był święty spokój i żeby każdy mógł robić to, co mu się podoba


- wskazał ks. Kowalski.

Zaznaczył jednak, że zawsze istnieje nadzieja, bo zawsze znajdą się ludzie, w których płonie żar miłości do tego, co polskie i którzy ten żar umieją przekazać innym, także tym, których serca są z pozoru chłodne i skostniałe.

Wy macie w sobie ten żar, skoro tu jesteście. Skoro nie leżycie wygodnie na kanapie z pilotem w ręku. Nigdy nie zgadzajmy się na takie życie. Nie zgadzajmy się na taką pewnego rodzaju krzywdę. Odważmy się wstać z kanapy. Odważmy się dzielić swoje uczucia do tego, co polskie. Dzisiaj wolność tak naprawdę zaczyna się od pewnej bardzo małej decyzji: od czytania polskiej literatury zamiast bezmyślnego "skrollowania" kolejnych zdjęć, czy filmików na Instagramie, TikToku, czy Facebooku. Dzisiejsza wolność zaczyna się od zaangażowania w lokalną społeczność zamiast biernej obserwacji. I od mówienia o tym, co dla nas jest ważne. O Panu Bogu, o Ojczyźnie, o naszej pięknej historii, zwyczajach, tradycji


- podkreślił proboszcz Bazyliki św. Brygidy.

Po Mszy Świętej w Bazylice odbył się patriotyczny Koncert Niepodległości pt. "Przymierze Orłów", którego tytuł nawiązywał do antypolskiego Przymierza Trzech Czarnych Orłów z 1732 roku oraz 230 rocznicy III Rozbioru Polski. Repertuar stanowiły współczesne aranżacje polskich pieśni wojskowych i patriotycznych. Narracja koncertu ukazała bohaterstwo naszych przodków, którzy na przestrzeni tysiąca lat zmagali się z międzynarodowymi paktami i sojuszami wrogich sił wymierzonymi w Polskę.











tysol.pl/a149981-kancelaria-premiera-opublikowala-nagranie-z-tuskiem-w-sieci-zawrzalo

dorzeczy.pl/ekonomia/810054/dziwny-wybor-polakow.html

niezalezna.pl/polska/gazeta-polska-prof-nalaskowski-o-zatrwazajacych-skutkach-eksperymentu-nowackiej/557304

pl.wikipedia.org/wiki/Dydaktyka

malbork.naszemiasto.pl/zapomniana-przez-lata-linia-kolejowa-moze-miec-dzis-duze-znaczenie-przygotowania-do-modernizacji/ar/c1p2-28180019

niezalezna.pl/polska/rosyjska-dywersja-na-polskiej-kolei-rzad-wprowadza-stopien-alarmowy-charlie/556968

multibook.pl/pl/p/Jakub-Wozinski-Od-ujscia-Wisly-po-Morze-Czarne-TOM-III/14602

tysol.pl/a149433-potrzebujemy-ludzi-z-zarem-serc-w-bazylice-sw-brygidy-zostala-odslonieta-rzezba-orla-polskiego

tysol.pl/a149423-jedna-trzecia-niemcow-zada-ponownego-przeliczenia-glosow-oddanych-w-wyborach-federalnych




sobota, 15 listopada 2025

Wiązanie rąk na poboRZny cel...

 


"najlepszym wsparciem dla ojców jest stabilne środowisko ekonomiczne, w którym mogą pracować, zarabiać pieniądze i opiekować się rodziną."



DOKŁADNIE!!

Tymczasem w Polsce facetom wiąże się ręce np. za pomocą długów (kredytów), opłat wszelakich, czyli jak to mówi pan Morawiecki - "nadmiarowych" zysków, których pan Morawiecki bankom wcale nie odmawia. Zamiast obniżyć koszta, banki nadal mają orać ludzi i zarabiać na akumulacji, a przyzwoitka pan M. odbierze te kasę w postaci podatku na jakiś zpoborzny cel.... i tym sposobem nic się nie zmieni.




>>> "niepokój i niepewność ojca mogą zwiększyć poziom hormonów stresu u matki, co wywołuje reakcję "walcz lub uciekaj" i zwiększa ryzyko przedwczesnego porodu.

"Pewny siebie i stabilny emocjonalnie ojciec działa jak filtr ochronny – łagodzi stres zewnętrzny i nieświadomie zaszczepia poczucie bezpieczeństwa" "Ma biologiczny wpływ na matkę, dzięki czemu zmniejsza stan zapalny i ryzyko przebiegu ciąży".

Ojcostwo zaczyna się przed narodzinami.
stabilności ojca zależy również od tego, jak kobieta w ciąży odbiera jego wsparcie. Jeśli sama jest niespokojna lub przygnębiona, może czuć, że nie ma wystarczającego wsparcia, co ponownie zwiększa ryzyko powikłań.

Zwraca również uwagę, że ojcostwo zaczyna się jeszcze przed urodzeniem, ponieważ w czasie ciąży partnerki u mężczyzn zachodzą zmiany fizjologiczne : obniża się poziom testosteronu i wzrasta poziom oksytocyny, co czyni ich bardziej wrażliwymi i bardziej zaangażowanymi w rodzinę.

taka wiedza powinna mieć wpływ na działania państwa mające na celu zwiększenie liczby urodzeń. Jego zdaniem, skupienie się na pomocy finansowej dla matek rozwiązuje konsekwencje, ale nie przyczyny. Stabilność psychiczna ojców zależy od ich statusu społecznego, bezpieczeństwa pracy i przewidywalności ekonomicznej.

"Człowiek, który żyje w ciągłym strachu przed zwolnieniem lub niestabilnością finansową, nie może być zrelaksowany ani odporny. Ten stres jest nieświadomie przenoszony na żonę" – wyjaśnia, dodając, że najlepszym wsparciem dla ojców jest stabilne środowisko ekonomiczne, w którym mogą pracować, zarabiać pieniądze i opiekować się rodziną.

Jak powstają dobrzy ojcowie
zmiana musi zacząć się znacznie wcześniej - w dzieciństwie. Ważne jest, aby uczyć dzieci i młodzież wartości troski o innych, ponieważ to właśnie ten model relacji jest później przenoszony na partnerstwo i rodzicielstwo

eksperyment z Niemiec, gdzie młode matki z dziećmi odwiedzały przedszkola, aby dzieci mogły zobaczyć bliskość między matką a noworodkiem. Uważa, że ten wczesny obraz kształtuje postawę wobec rodzicielstwa na całe życie i zwiększa prawdopodobieństwo, że przyszli ojcowie będą zaangażowani i emocjonalnie obecni. <<<


za serbskim






wtorek, 5 sierpnia 2025

Zyski ze "straszenia wojną"


– Chcesz pokoju, szykuje się do wojny – przypomniał. – W Polsce przez ostatnie 30 lat zapominano o tej maksymie i skutki były fatalne dla bezpieczeństwa państwa polskiego – dodał. 


No, ale jak to???

Przecież media cały ten czas, całe 30 lat powtarzały jak mantrę, że grozi nam  "inwazja ze wschodu", a nawet - "ruska inwazja", w tę retorykę wpisywał się publicysta Michałkowicz, który też jak mantrę powtarzał - "w Polsce rzondzi ruska agentura, ruska razwietka!" - i nikt nic z tym nie robił? Media mówiły, więc kto "zapomniał"?

Media nie zapomniały, tylko służby odpowiedzialne za nasze bezpieczeństwo nic w tym kierunku nie robiły - za to są jakieś konsekwencje?

Bardzo pokrętne są słowa pana generała, bo trochę jednak zaprzecza faktom, wszak media mówiły, nie można więc twierdzić, że "30 lat zapominano o tej maksymie".


Rozmówcy podkreślili, że najważniejszym celem jest, aby Polska uniknęła ewentualnej wojny, aby polskie władze nie pozwoliły Polski w żadną wojnę wmanewrować.
 

Aha.

Czyli wojny - albo "ewentualne wojny" -  biorą się stąd, że jest się w nie "wmanewrowanym", jak się jest nieuważnym, tak?

Ciekawe...


Generał powiedział, że dziś Polacy są na potrzeby polityczne na siłę straszeni wojną, co nie znaczy, że jej wybuch nie jest możliwy, szczególnie biorąc pod uwagę propagandę Kremla wobec rosyjskiego społeczeństwa o zagrożeniu ze strony Zachodu.

Ej, o co tu chodzi?

Czyli jak 30 lat media "straszyły nas wojną" - co przecież mogło też zdecydować o naszej decyzji o przystąpieniu do NATO i do UE - to teraz też nas straszą? Mamy do czegoś nowego przystępować?? A do czego?

Jak pan generał odróżnia "nas straszą" od "niestraszenia" ??

Skoro pan generał wiedział, że zbliża się wojna, a "przez ostatnie 30 lat zapominano o tej maksymie" - to dlaczego nie monitował w tej sprawie?

Bardzo pokrętny wywiad, który całkowicie ignoruje fakt, że media 30 lat straszyły nas ruską inwazją, która nie nastąpiła, a teraz, kiedy Rosja przystąpiła do wojny z Ukrainą - a więc faktycznie ruszyła machina wojenna - pan genereła mówi, że "Polacy są na potrzeby polityczne na siłę straszeni wojną".




Czyli 
- 30 lat byliśmy straszeni wojną
- nadal straszy się nas wojną


ale żadnej wojny nie będzie, bo to jest "na potrzeby polityczne"

pytanie więc:
- kto i w jakim celu przez 30 lat straszył nas wojną oraz
- dlaczego nikt z tym nic nie robił - ani nie zaprzeczał, ani nie szykował się do ewentualnej wojny
- dlaczego nadal straszy się nas wojną?






przedruki



"Polska buduje armię jednorazowego użytku". Gen. Samol mówi, co zmienić




W mocnym wywiadzie na kanale Piotra Zychowicza gen. Bogusław Samol mówił o wojnie Rosji i Ukrainą i stanie polskich sił zbrojnych.


W nowym odcinku na kanale "Historia realna" Piotr Zychowicz przeprowadził wywiad z generałem Bogusławem Samolem, byłym dowódcą Wielonarodowego Korpusu Północno-Wschodniego, wykładowcą Akademii Sztuki Wojennej.

Punktem wyjścia rozmowy była wypowiedź głównodowodzącego wojsk NATO w Europie generała Alexusa Grynkewicha, że w 2027 roku Rosja będzie gotowa – nie zaatakuje, ale będzie gotowa – do ataku na wschodnią flankę NATO. Atak mógłby być skoordynowany z uderzeniem Chin na Tajwan.
Polacy straszeni wojną, ale zagrożenie istnieje

Rozmówcy podkreślili, że najważniejszym celem jest, aby Polska uniknęła ewentualnej wojny, aby polskie władze nie pozwoliły Polski w żadną wojnę wmanewrować. Jednocześnie gen. Samol zwrócił uwagę, że z samej istoty rzeczy w czasie pokoju każde państwo w razie czego przygotowuje się do wojny. 

– Chcesz pokoju, szykuje się do wojny – przypomniał. – W Polsce przez ostatnie 30 lat zapominano o tej maksymie i skutki były fatalne dla bezpieczeństwa państwa polskiego – dodał. 

Wyraził zadowolenie, że rządy podjęły decyzję o zmianie podejścia i rozbudowaniu sił zbrojnych, ale wciąż pozostają rzeczy do poprawy, czy zmiany.

Generał powiedział, że dziś Polacy są na potrzeby polityczne na siłę straszeni wojną, co nie znaczy, że jej wybuch nie jest możliwy, szczególnie biorąc pod uwagę propagandę Kremla wobec rosyjskiego społeczeństwa o zagrożeniu ze strony Zachodu.

Gen. Samol: Rosja wygra z Ukrainą

Wykładowca podkreślił, że nie mamy wystarczających danych, aby w pełni ocenić stan rosyjskiej armii i powtórzył wielokrotnie wyrażana ocenę, że Moskwa nie otworzy drugiego frontu, dopóki trwa wojną z Ukrainą. Jego zdaniem, gdyby zdecydowali się w przyszłości na atak, celem nie byłyby kraje bałtyckie, tylko Polska.

W wywiadzie mowa była o potencjale militarnym Rosji i sytuacji na Ukrainie. Generał przypomniał, że sytuację można opisać określeniem pełzającej ofensywy Rosji. Zwrócił też uwagę na niedawny wywiad Putina, w którym stwierdził on, że Rosjanie mają czas w przeciwieństwie do armii ukraińskiej, której brygady mają często jedynie 40-50 procent ukompletowania kadrowego.

Gen. Samol powiedział, że strona rosyjska koncentruje się obecnie na opanowaniu całego Donbasu i będzie następnie próbowała dojść do linii Dniepru. Zwrócił uwagę, że mimo silnych sankcji, rosyjski przemysł funkcjonuje, a jednocześnie kraj ten jest samowystarczalny surowcowo. Rosja ma też sojusze i poparcie międzynarodowe w różnych państwach na wszystkich kontynentach poza kolektywnym Zachodem. 

– Rosja prędzej czy później wygra wojnę z Ukrainą – powiedział wojskowy, podkreślając bohaterstwo wojsk ukraińskich i znaczenie pomocy Zachodu.


"Mogą dojść do Dniepru"

W jego ocenie Rosjanie nie angażują teraz na Ukrainie takich sił, jakich być może by mogli, bo są w trakcie odbudowywania strat z lat 2022, 2023, odtwarzania zdolności operacyjnych i przygotowań do kolejnej militarnej batalii.

– Tym zgrupowaniem, które teraz Rosjanie mają w Donbasie, nie są w stanie do końca roku rozbić Ukrainy, jeżeli Ukraina dostaje pomoc finansową i materiałową. Niemniej jednak mogą ich do końca roku zepchnąć do linii Dniepru. Ale to nie znaczy, że nastąpi pokój. Być może Ukraina zostanie zmuszona do zawieszenia broni i Rosjanie na to przystaną – powiedział generał. Dodał, że Rosjanie nie są jednak głupi, żeby wówczas zostawić ukraińską armię na swojej lewej flance i wyprawić się militarnie przez Białoruś na NATO. 

– Wydaje mi się, że do tego nie dojdzie – ocenił. Jego zdaniem Putin musiałby najpierw pokonać Ukrainę.


"Polska buduje armię jednorazowego użytku"

W dalszej części programu Samol powiedział, że w Polsce w istocie nie ma zaktualizowanej strategii bezpieczeństwa narodowego, wobec tego nie ma też bazy przemysłowej w tej kategorii. Generał omówił tę kwestię, podając szereg przykładów, tłumacząc, że politycy powinni potrafić zapewnić wojsku tyle amunicji i uzbrojenia, ile wojsko potrzebuje i oczekuje. Tymczasem politycy są za bardzo skoncentrowali na sporach między sobą.

Rozmówca Piotra Zychowicza podkreślił, że polska generalicja powinna wywrzeć na polityków większą presję m.in. w zakresie źródeł pochodzenia sprzętu wojskowego. 

– Polska buduje dzisiaj armię jednorazowego użytku. W jego ocenie, gdyby doszło do wojny z Rosją, to Polska nie uzupełni strat czołgów i części zapasowych, które kupuje w Korei Południowej, ponieważ Korea Południowa będzie wówczas szachowana przez Koreę Północną i nie wyśle sprzętu.

Co?

"Wojskowi nie mają nic do powiedzenia"

Gen. Samol mówił, że kłopot leży również w kwestii amunicji. – Niedawno jeden z wiceministrów ogłosił, że produkcja amunicji w Polsce do haubic będzie się opierała na komponentach z pięciu państw. Czy ktoś ma wyobraźnię, w jaki sposób jest prowadzona wojna? – zapytał.

– Dlaczego tak jest? Bo wojskowi nie mają nic do powiedzenia. To jak ci wojskowi mają zbudować strategię wojskową i odpowiednie zdolności operacyjne? Cieszę się, że jest decyzja polityczna, że są pieniądze na wojsko, ale na tym się powinno skończyć. Wojskowi powinni wskazywać, skąd pozyskiwać sprzęt, a politycy powinnitylko kontrolować, w jaki sposób wydawane są pieniądze – powiedział gen. Samol. – Zasadniczy sprzęt i amunicja powinny być produkowane w Polsce – podkreślił.





Wszyscy myślimy, że o obronności kraju decyduje wojsko, tymczasem...


– Dlaczego tak jest? Bo wojskowi nie mają nic do powiedzenia.


To kto w końcu rządzi w tym k-raju?

Bankierzy?



W 2024 roku banki zarobiły 42 mld zł. 

Zysk wzrósł o ponad 50 proc.

W całym 2023 r. zysk sektora bankowego wyniósł 25,9 mld zł.





Były premier Mateusz Morawiecki postuluje nałożenie podatku od nadmiarowych zysków sektora bankowego. 

– Niech wreszcie dołożą się do portfeli polskich kredytobiorców – powiedział polityk PiS.


Do tej pory kwestię opodatkowania nadmiarowych zysków banków podnosiła Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz z Polski 2050. Minister funduszy i polityki regionalnej kilkukrotnie wskazywała, że istnieje konieczność wprowadzenia takiego rozwiązania. Pozyskane z tego źródła środki mogłyby zostać przeznaczone na obronność. Teraz z podobnym postulatem wystąpił były premier Mateusz Morawiecki.

– Jest jeden sektor, który się świetnie trzyma – sektor bankowy. Wynik netto banków to 43 mld. Średniorocznie, w czasie kiedy ja byłem premierem, to było 12, 13, 14 mld, był jeden outlier, rok, kiedy to było chyba 23 mld. […] Ale 43 mld? Na wysokich kosztach rat kredytowych, na plecach kredytobiorców, którzy z krwawicą swoją płacą raty kredytowe? – pytał poseł PiS podczas środowej konferencji prasowej.

Morawiecki wezwał rząd Donalda Tuska do "natychmiastowego" opodatkowania banków i wykorzystania pozyskanych w ten sposób środków do zwiększenia budżetu na obronność lub na "ulżenie polskim kredytobiorcom".

– Ja pokazałem już zręby tego programu, mogę pokazać bardzo dokładnie w najbliższym tygodniu, jak to można przeprowadzić, jeśli oni nie potrafią. W czasie kiedy ja byłem ministrem rozwoju, finansów, potem premierem, nałożyliśmy podatek na banki. Banki płacą do dzisiaj grzeczniutko ten podatek. Ale te nadmiarowe zyski, a tam są też spółki Skarbu Państwa, dlatego o tym mówię, bo tam są dwa największe polskie banki […], mają gigantyczną kasę. Niech wreszcie dołożą się do portfeli polskich kredytobiorców – wskazał poseł.

Zyski banków w Polsce

W lutym Narodowy Bank Polski informował, że zysk netto sektora bankowego za cały rok 2024 przekroczył 42 mld zł i zwiększył się o 51,9 proc., licząc rok do roku.

Na koniec grudnia 2024 r. w sektorze bankowym funkcjonowało 517 banków (28 banków komercyjnych z wyłączeniem Banku Gospodarstwa Krajowego i 489 banków spółdzielczych).

W całym 2023 r. zysk sektora bankowego wyniósł 25,9 mld zł.


-----

...nałożyliśmy podatek na banki. Banki płacą do dzisiaj grzeczniutko ten podatek
Niech wreszcie dołożą się do portfeli polskich kredytobiorców – wskazał poseł.

Tu nie chodzi oto, żeby banki zabierały ludziom pieniądze i przekazywały do budżetu, tylko, żeby banki tych pieniędzy ludziom nie zabierały.

Tych... "nadmiarowych zysków"....






30 lat Polska była rządzona na zasadzie:

"skoro jest źle, widocznie ma być źle, tak to jest zaplanowane..", 

tymczasem za rządów pana Morawieckiego przez blisko 8 lat odeszliśmy od tego sposobu rządzenia i nagle ku naszemu zakoczeniu budżet napełnił się pieniędzmi po sam sufit... jak to możliwe, że ci co osiągali zyski z zasady "skoro jest źle, widocznie ma być źle, tak to jest zaplanowane..", nagle zrezygnowali ze swoich zysków... ?

Istnieje coś takiego jak "nadmiarowe zyski"???

Zaraz mi się przypomina Plaga cmentarna i pan redaktor, który dokładnie wie, kto ile powinien mieć w kieszeniach...

Skąd pan premier wie, od kiedy - od jakiego poziomu - zyski są "nadmiarowe"?



A kufry bankierów?
Skąd wziął się ten zysk za 2024 rok?

Z działalności biznesowej, czy z "haraczu" za korzystanie z banku?

Bank działa na zasadzie:

- ludzie przynoszą mi pieniądze i ja nimi obracam, korzystając z efektu skali - zarabiam krocie

tak zawsze było, tak mało być, ale dzisiaj...

- ludzie przynoszą mi pieniądze, którymi ja obracam i na tym zarabiam i ludzie płacą mi za to, że mi je przynoszą-  opłatą za konto i za kartę i procent... , żeby ja mógł na nich zarabiać obracając nimi, bo ja mam "koszta", które ponoszę  z tytułu, że mi je przynoszą, bo każdemu muszę założyć osobne konto, osobną przegródkę w komputerze (czy one wszystkie zmieszczą mi się w jednym komputerze?), zapłacić kasjerom i obsłudze w banku, sprzątaczom, podatki od nieruchomości, podatek dla Morawieckiego itd itd, to wszystko kosztuje, więc płaci za to klient, bo ja przecież nie mogę ponosić straty, że mam dużo klientów, których obsługę muszę opłacić, każdemu założyć osobne konto, osobną przegródkę w tabelce, wydać kartę do bankomatu, wyprodukować te kartę, opłacić konwojenta co zawozi gotówkę do bankomatu, opłacić obsługę informatyczną banku, zabepieczenia, każdemu osobne konto stworzyć, osobne konto na zyski ponadnormatywne... no przecież to są moje koszta, ja nie będę sobie od zysku odejmować, żeby każdemu założyć osobne konto, zapłacić kasjerom i obsłudze w banku, sprzątaczom, podatki od nieruchomości...

Tak?
Tak się robi?



Bank działa na zasadzie:

- ludzie przynoszą mi pieniądze i ja nimi obracam, korzystając z efektu skali - zarabiam krocie... a dokładnie:


ludzie POŻYCZAJĄ swoje pieniądze bankowi, by ten obracając nimi - zarabiał





Kufry bankierów napełniły się pieniędzmi szczególnie po 2023 roku...









maciejsynak.blogspot.com/2025/02/zyski-bankow-2.html

dorzeczy.pl/opinie/760176/gen-samol-polska-buduje-armie-jednorazowego-uzytku.html

dorzeczy.pl/ekonomia/754011/natychmiast-opodatkowac-morawiecki-wskazuje-na-banki.html




czwartek, 13 lutego 2025

Zyski banków 2







W czasach kryzysu banki zarabiają krocie - także na ABONAMENCIE.



Ludzie zanoszą swoje pieniądze do banku, bank obraca tymi monetami generując dla siebie miliardowe zyski, a poza tym - nakłada na nas opłaty za używanie bankowego konta, czy karty,

czyli za to, że może obracać naszymi pieniędzmi i generowac sobie miliardowe zyski...








W 2024 roku banki zarobiły 42 mld zł. 

Zysk wzrósł o ponad 50 proc.


Dodano: 10 lutego 




Zysk netto sektora bankowego w okresie styczeń-grudzień 2024 r. wyniósł 42 mld zł i zwiększył się o 51,9 proc. w skali roku – podał Narodowy Bank Polski (NBP).





Przychody odsetkowe w 2024 r. wyniosły 172,43 mld zł, co oznacza wzrost o 4,3 proc. rok do roku, 

zaś koszty odsetkowe – 66,33 mld zł (spadek o 6,3 proc. w skali roku).



Przychody z tytułu opłat i prowizji w tym okresie wzrosły o 3,2 proc. rok do roku do 26,22 mld zł, natomiast koszty z tytułu opłat i prowizji spadły o 0,5 proc. w skali roku i wyniosły 6,71 mld zł – wynika z komunikatu NBP.




Dane NBP

Koszty administracyjne były na poziomie 50,76 mld zł, o 11 proc. wyższe niż przed rokiem.

Odpisy (utrata wartości lub odwrócenie utraty wartości z tytułu aktywów finansowych niewycenianych według wartości godziwej ze skutkiem wyceny odnoszonym do rachunku zysków i strat) wyniosły 6,29 mld zł, co oznacza spadek o 11,6 proc. rok do roku – podał bank centralny.
Sektor bankowy

Na koniec grudnia 2024 r. w sektorze bankowym funkcjonowało 517 banków (28 banków komercyjnych z wyłączeniem Banku Gospodarstwa Krajowego i 489 banków spółdzielczych).



W całym 2023 r. zysk sektora bankowego wyniósł 25,9 mld zł.










dorzeczy.pl/ekonomia/688465/zysk-netto-sektora-bankowego-w-2024-roku-wyniosl-42-mld-zl.html