Maciej Piotr Synak


Od mniej więcej dwóch lat zauważam, że ktoś bez mojej wiedzy usuwa z bloga zdjęcia, całe posty lub ingeruje w tekst, może to prowadzić do wypaczenia sensu tego co napisałem lub uniemożliwiać zrozumienie treści, uwagę zamieszczam w styczniu 2024 roku.

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Polska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Polska. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 4 sierpnia 2026

Ceuta

 

Dzisiejszy artykuł z

polskieradio24.pl
fragmenty


Polacy, którzy zdobywali Ceutę

Przez kolejne 700 lat Ceuta pozostawała pod kontrolą arabską. Gdy zakończyła się rekonkwista, czyli wypędzenie muzułmanów z Półwyspu Iberyjskiego, tamtejsze państwa zaczęły ekspansję poza swoje macierzyste ziemie. Ceuta, z uwagi na strategiczne położenie, była łakomym kąskiem. Miasto zdobył 21 sierpnia 1415 roku portugalski król Jan I Dobry. Była to pierwsza zamorska posiadłość Portugalii.

Co ciekawe, w wyprawie Jana Dobrego wziął udział Antoine de la Sale, francuski dworzanin i pisarz. Pozostawił on po sobie dzieło "Le réconfort de Madame de Fresne" ("Pocieszenie od pani de Fresne"), napisane 1458 roku. Zawiera ono wspomnienie – tym cenniejsze, że naocznego świadka – oblężenia Ceuty. Wśród uczestników inwazji de la Sale wymienia "pana de Plomellau i Henryka de Donru", których nazywa "chevaliers de Poullynne", czyli "rycerzami z Polski" (nazwiska są oczywiście zniekształcone).

Udział rycerzy znad Wisły w konkwistadorskiej wyprawie władcy Portugalii przeciwko Maurom w 1415 roku świadczyć może też o wciąż żywotnej idei krucjatowej. Z drugiej strony Polacy równie dobrze mogli być żądnymi sławy i bogactw karierowiczami. Popuszczając nieco wodzę fantazji, można w ich udziale w portugalskiej wyprawie upatrywać nawet dyplomatycznego zabiegu skierowanego do rycerstwa zachodniego: nie ma co przybywać, zwłaszcza pięć lat po bitwie pod Grunwaldem, do państwa krzyżackiego, z niewiernymi można walczyć na brzegach Afryki.


"nazwiska są oczywiście zniekształcone"

Skoro tak, to może ów "pan z Polski" to nie żaden pan z Polski, tylko pochodzący z Turyngii  Henryk von Plauen z zakonu krzyżackiego?

de Plomellau = von Plauen
Henryk de Donru = Henryk (von Plauen) z Turyngii, gdzie 

Donru to zniekształcona (zakamuflowana?) nazwa Turyngii (Thüringen => Duringen => Donru ?) lub: Dobnagau (Gau Dobena) lub Dobenau - rodowych włości rodzin von Plauen.


Inwazja na Ceutę to rok 1415, a 45-letni wówczas von Plauen w latach 1414 - 1422 był zniesiony ze stanowiska i uwięziony przez nowego wielkiego mistrza Küchmeistra - a więc mógł brać udział w wyprawie na niewiernych, by np. udowodnić swoje męstwo przed Krzyżakami, wszak nie brał udziału w bitwie pod Grunwaldem - nie wykazał się i podobno nie był lubiany w zakonie...

Sama inwazja na Ceutę objęta była tajemnicą, to i może udział Plauena i samych krzyżaków był tajemnicą? Krzyżactwo to przecież najemnicy, więc mogli walczyć dla Jana Dobrego za sprawę chrześcijańską! Król Portugalii mógł zaproponować najemnikom walkę - no przecież do tego właśnie (oficjalnie) były utworzone te wszystkie zakony... - i mogli oni jakieś srycerstwo pod dowództwem Plauena wysłać tam z nim samym "za karę"....


Przykład współczesny wg AI: 

- Giennadij Łajew (były mer Pietrozawodska) – skazany za przyjmowanie gigantycznych łapówek, niemal natychmiast po wyroku zgłosił się do armii
- Aleksiej Klemieszew (były wiceminister ds. cyfryzacji obwodu moskiewskiego) – aresztowany za oszustwa finansowe, uniknął pełnego procesu, podpisując kontrakt na etapie śledztwa
- Siergiej Kudriawcew (były urzędnik Ministerstwa Obrony)– oskarżony o malwersacje przy zamówieniach publicznych, wyjechał na front w zamian za umorzenie sprawy

tvp.info:

W 2025 roku Iwanow został skazany na 13 lat kolonii karnej o zaostrzonym rygorze za defraudację i pranie pieniędzy. Złożył wniosek o kontrakt z armią. Metodę tę stosuje wielu skazanych, by uzyskać przedterminowe zwolnienie z więzienia. 



Bolesław Olszewicz - „Geografia polska w okresie Odrodzenia” (Prace Geograficzne nr 12, 1957)


„seigneur de Plomellau, baron et messire Henry de Donru, chevaliers de Poidlaynne, bien encompainier"

tłumaczenie AI:
„pan na Plomellau, baron i wielmożny pan Henryk z Donru, rycerze z Polski, w zacnym towarzystwie”

tłumaczenie googla:
"Pan Plomellau, Baron i Sir Henry de Donru, Rycerze Poidlaynne, dobrze towarzysze"

AI:
baron et messire pochodzi z języka francuskiego i oznacza „baron i wielmożny pan” lub „baron i pan”

Znaczenie poszczególnych słów:baron – baron (tytuł szlachecki).
et – i
messire – dawny francuski tytuł honorowy, używany w średniowieczu i renesansie wobec osób wysokiego rodu, rycerzy, duchownych lub sędziów. 
W języku polskim odpowiada zwrotom takim jak „wielmożny pan”, „mój pan” lub „lord”

i całe raz jeszcze, po moim pytaniu, czy to dotyczy jednej, czy dwóch osób:

W tym konkretnym pełnym zdaniu konstrukcja gramatyczna („seigneur de Plomellau, baron, et messire Henry de Donru”) oraz użyta dalej liczba mnoga wskazują, że mowa o dwóch różnych osobach:

Pierwsza osoba: Pan z Plomellau, baron
Druga osoba: Wielmożny pan Henry de Donru

Tłumaczenie dosłowne:
„Pan z Plomellau, baron, oraz wielmożny pan Henry de Donru, rycerze z Polski, ze świetnym orszakiem/świetnie towarzyszący.”


Skoro tak, to może byli to dwaj bracia pochodzący z Turyngii  Henryk von Plauen  i jego młodszy brat - również Henryk, komtur Gdańska odpowiedzialny za mord na rajcach Gdańska..

gdzie jeden byłby opisany jako baron z Plauen, a drugi jako wielmożny z Turyngii - aby zakamuflować ich pobyt u króla Portugali.


Prof. Błażej Śliwiński „Gdańskie obrazki”  
cz. 6  ZBRODNIA KRZYŻACKA

W czasie polsko-krzyżackiej tzw. Wielkiej Wojny, po bitwie grunwaldzkiej, w sierpniu 1410 w Malborku burmistrz Konrad Leczkow (niech już będzie wersja spolszczona) poddał Gdańsk królowi Władysławowi Jagielle. Po opuszczeniu państwa zakonnego przez polskiego króla pogodzić się jednak musiał z Krzyżakami, ale – jako jedyny w całym krzyżackim państwie w imieniu Gdańska – odmówił żądaniom wypłacenia nadzwyczajnego podatku. Kasa zakonna po wojnie świeciła pustkami, Krzyżacy szukali pieniędzy gdzie tylko mogli. Co więcej, kiedy komtur gdański Henryk von Plauen podjął w lutym 1411 próbę zablokowania Gdańska (co miało ugodzić w jego handel), flota miejska wyszła w morze grożąc podjęciem działań przeciwko Krzyżakom. 

W celu zakończenia sporu komtur Henryk von Plauen zaprosił 6 VI 1411 na zamek gdański burmistrzów Konrada Leczkowa i Arnolda Hechta, zięcia Konrada, rajcę Bartholomäusa Grossa i jeszcze innego z rajców, nieznanego z imienia. W ostatniej chwili ten ostatni zrezygnował z udania się na zamek, twierdząc, że musi przekazać klucze swojemu zastępcy. Nie wiemy w szczegółach co się wydarzyło na zamku. Dopiero 13 kwietnia – na żądanie wielkiego mistrza krzyżackiego, monitowanego w tej sprawie przez czujących, że doszło do tragedii gdańszczan – komtur gdański wydał zwłoki zamordowanych na zamku delegatów. Pochowano ich w kościele Najświętszej Marii Panny. Gdańsk wprawdzie ukorzyć się musiał przez władzami Zakonu, ale pamięć o zbrodni stała się jednym z ważniejszych elementów narastającej opozycji antykrzyżackiej w Gdańsku. Władze miasta oskarżały Krzyżaków o to morderstwo przed sądem cesarskim jeszcze w 1453 roku. Na krótko przed tym, jak mieszczanie opanowali gdański zamek i wyganiając Krzyżaków wraz ze Związkiem Pruskim dali początek 13letniej wojnie, która przywróciła miasto Królestwu Polskiemu.

   

Marek Radoch - "Do ut des, czyli rzecz o darze w kontaktach wielkich mistrzów krzyżackich z Władysławem Jagiełłą i z Witoldem"

Echa Przeszłości XXV/1, 2024

"Po odsunięciu od władzy wielkiego mistrza Henryka von Plauen w październiku 1413 r. jego brat komtur gdański Henryk Reuss von Plauen zbiegł do Polski, gdzie był „hojnie obdarowywany” przez Władysława Jagiełłę"


A więc jest i wątek polski... de Poidlaynne

Wg oficjalnych danych obydwaj zostali uwięzieni:

W 1414 uwięziono go razem z bratem, również Heinrichem, byłym komturem gdańskim, w Pokarminie [obecnie Uszakowo - Obw. Królewiecki - MS], a następnie w Gdańsku. Plauen odzyskał wolność dopiero w 1422, po śmierci Küchmeistra.


a może w zamian za uwolnienie, przywrócenie na stanowiska - pojechali zdobywać Ceutę? I nie za bardzo się pokazali...




Taka to moja hipoteza...



Podobnie byłoby z królem polskim Władysławem Warneńczykiem - jestem pewien, że przeżył i wykupił się z niewoli mapami Ameryki.








przypisy:


wikipedia:

Henryk V von Plauen (niem. Heinrich der Ältere von Plauen, ur. 1370 w Turyngii, zm. 1429 w Lochstedt)– dwudziesty siódmy wielki mistrz zakonu krzyżackiego w latach 1410–1413.

Pochodził ze znanego rodu rycerskiego wywodzącego się z Plauen, zasłużonego dla zakonu krzyżackiego. Do Prus przybył ok. 1390 w charakterze gościa zakonu, później został jego pełnoprawnym członkiem.

Początkowo nie pełnił żadnych ważniejszych urzędów i dopiero w 1402 mianowano go komturem Nieszawy. W 1407 został komturem Świecia. W czasie wojny polsko-krzyżackiej 1409–1411, 27 sierpnia 1409 w czasie wypadu polskiej załogi zamku w Bydgoszczy pod Świecie Plauen dostał się do niewoli. Wkrótce potem dążące pod Bydgoszcz oddziały krzyżackie uwolniły komtura, a tamtejszy zamek obległy i zdobyły.

Plauen nie brał udziału w bitwie pod Grunwaldem 15 lipca 1410 r. Na wieść o klęsce zakonu natychmiast pospieszył ze swym hufcem i niedobitkami spod Grunwaldu do Malborka przewidując, że tam właśnie skierują się oddziały polsko-litewskie. Dotarł na czas – i to w dużej mierze dzięki energicznej postawie von Plauena Krzyżacy utrzymali swoją stolicę.

Za zasługi podczas obrony zamku malborskiego kapituła zakonna obrała Heinricha von Plauena wielkim mistrzem w 1410, pomijając innych hierarchów zakonnych, sprawujących ważniejsze funkcje m.in. Wernera von Tettingena, wielkiego szpitalnika i komtura elbląskiego, który uratował się z rzezi grunwaldzkiej. W 1411 wielki mistrz odniósł sukces dyplomatyczny, podpisując z Polską tzw. I pokój toruński na bardzo korzystnych dla Zakonu warunkach. Do jego podpisania odzyskał prawie wszystkie terytoria utracone po klęsce pod Grunwaldem. Jednocześnie, mimo osłabienia militarnego i gospodarczego zakonu, rozpoczął aktywne przygotowania do wojny odwetowej z południowym sąsiadem.

Mimo niekwestionowanych zasług wielki mistrz nie cieszył się poważaniem u braci zakonnych. Von Plauen był człowiekiem porywczym i okrutnym, zwolennikiem rządów twardej ręki. Zwalczał aktywnie opozycję miast pruskich i Związku Jaszczurczego. W 1411 wykrył spisek komtura radzyńskiego Georga von Wirsberga i kazał ściąć Mikołaja Ryńskiego za jego współpracę z Polakami, co tylko zwiększyło jego niepopularność. W końcu wielki mistrz został obalony w 1413 za sprawą wielkiego marszałka i komtura Królewca Michaela Küchmeistra, zwolennika dalszych układów z Polską, który został nowym zwierzchnikiem zakonu. Od 1413 do 1414 był komturem Engelsburga (Pokrzywno). W 1414 uwięziono go razem z bratem, również Heinrichem, byłym komturem gdańskim, w Pokarminie, a następnie w Gdańsku. Plauen odzyskał wolność dopiero w 1422, po śmierci Küchmeistra. Został prokuratorem w Lochstädt, na Półwyspie Sambijskim i zmarł tam w 1429.


W maju 2007 r. odkryto w katedrze w Kwidzynie kryptę ze szczątkami trzech osób. Znaleziono przy nich charakterystyczne zapinki płaszczy i fragmenty szat wykonanych z jedwabiu (bardzo cennego w średniowieczu). Wykonane zostały badania antropologiczne i DNA szczątków, oraz dendrologiczne drewna użytego do wykonania trumien. Badania zakończone w grudniu 2008 potwierdziły, że są to szczątki trzech wielkich mistrzów zakonu krzyżackiego: Wernera von Orseln, Ludolfa Koeniga von Wattzau oraz właśnie Henryka von Plauen.



Vögte_von_Plauen - niemiecka wiki

Rodzina Vogtów z Plauen była rodziną szlachecką , której nazwa pochodzi od ich siedziby w Plauen w regionie Vogtland . Podobnie jak rodzina Vogtów z Gery , stanowili oni gałąź rodziny Vogtów z Weida . Późniejsze gałęzie rodziny Vogtów z Plauen obejmowały burgrabiów Miśni i rodzinę Reuss z Greiz . Ta ostatnia, jako ród Reussów , władała dwoma niemieckimi księstwami związkowymi do 1918 roku. Region Vogtland został nazwany na cześć całej rodziny Vogt.

Inwestytura z Plauenem
Członkowie hrabiów Everstein (lub Eberstein), pierwotnie z Wyżyny Wezerskiej , założyli region Dobnagau wokół Plauen około 1100 roku. Ich pierwszy zamek stał na skale Dobenau w dolinie Syra [ Dobnagau um Plauen begründet. Ihr erster Burgsitz stand auf dem Dobenaufelsen im Syratal], a później zbudowali zamek miejski w południowo-zachodnim narożniku murów miejskich Plauen, którego pozostałością jest dzisiejszy Malzhaus (Słódownia) . Ebersteinowie nadali Plauen lenno Henrykowi II "Bogatemu" (zm. ok. 1209), z rodu Vogtów z Weida . Plauen pojawia się w dokumencie po raz pierwszy w 1236 roku jako należące do "Vogtów z Plauen". 

Wnuk Henryka, Henryk I z Plauen , zbudował zamek Plauen jako swoją rezydencję, ponieważ Vogtowie z Plauen wcześniej rezydowali w Voigtsberg. 25 maja 1278 roku poprzedni władca, hrabia Konrad z Everstein z Dolnej Saksonii, przybył osobiście do Plauen i przekazał miasto Plauen oraz Gau Dobena swojemu szwagrowi, wójtowi Henrykowi I. Henryk jednak najwyraźniej pozostał w luźnych stosunkach fenologicznych z hrabią Everstein. Jego starszy syn, Henryk II „Czeski”, założył linię wójta Plauen, podczas gdy jego młodszy syn, Henryk Ruten „Ruski”, założył młodszą linię, późniejszą dynastię Reuss .








https://polskieradio24.pl/historia/ceuta-i-kryzys-migracyjny-skad-fragment-hiszpanii-w-afryce-wyjasniamy

https://pl.wikipedia.org/wiki/Heinrich_Reuss_von_Plauen

https://pl.wikipedia.org/wiki/Heinrich_von_Plauen

https://fr.wikipedia.org/wiki/Turones#%C3%89tymologie

https://en.wikipedia.org/wiki/Toru%C5%84#Toponymy

https://de.wikipedia.org/wiki/V%C3%B6gte_von_Plauen


Toruń - włoska wiki:

Pierwsze dokumenty odnoszące się do nazwy miasta podają ją jako Tarnowo , prawdopodobnie wywodzącą się od polskiego słowa „tor ”, oznaczającego „ścieżkę” (odnoszącego się do Wisły ), lub od słowa „Tarnów ”, wywodzącego się od polskiego słowa „tarnina” , rośliny rosnącej na ścieżkach. W Polsce istnieje wiele miast o podobnym pochodzeniu.

Nazwa później uległa zmianie, przyjmując zgermanizowane brzmienie: Turon , Turun , Toron , Thoron i ostatecznie Thorn . Może pochodzić od niemieckiego słowa Tor (w starożytnej formie Thor ), oznaczającego „bramę” (przedstawionego w herbie miasta), lub od zamku Toron w Królestwie Jerozolimskim , gdzie Krzyżacy służyli podczas krucjat . Hipoteza, że ​​pochodzi ono od imienia germańskiego boga Thora, pozostaje mniej wiarygodna .

W czasach, gdy Toruń stał się częścią Królestwa Polskiego , na dokumentach i monetach z łacińskimi napisami najczęściej widnieje nazwa Thorun , Thorunium , civitas Thorunensis lub civitas Torunensis , a później, w XV wieku , obecna polska nazwa Toruń.

---

Turonowie - od nich nazwa Turyngia, kraj pochodzenia von Plauenów
brak polskiej wiki

wiki fr i engl

Turonowie (galijski i łaciński: Turoni ) , znani również jako Turończycy i Turonowie, to lud galijski.

Zajmowali region Turenii, od którego pochodzi nazwa, a dokładniej departament Indre-et-Loire , część departamentu Indre i północny kraniec departamentu Vienne . Ich dawną stolicą, za czasów panowania rzymskiego, było Caesarodunum , obecnie Tours . Ich głównym oppidum przed podbojem było z całą pewnością Amboise, które obejmowało obszar 50 hektarów .

Miasto Turonów cieszyło się statusem wolnego miasta, o czym świadczy napis widoczny w fundamentach późnorzymskiego ogrodzenia w podziemiach Muzeum Sztuk Pięknych w Tours : „ CIVITAS TURONORUM LIBERA ” .

Etymologia

Etymologia ich nazwy jest niepewna. Jest to galijski etnonim pochodzący z -no- , jak Morini (od mor- " morze "), Santoni lub Ruteni, z niejasnym elementem początkowym, być może *turo- / * tullo- " silny, spuchnięty ", a ich nazwę można przetłumaczyć jako " ci, którzy są spuchnięci (gniewem / wojowniczą furią) ". Innym możliwym tłumaczeniem byłoby " zakręty " lub " zmienni ". Współczesne nazwy Turenii i miasta Tours pochodzą od ich etnonimu .

-----

Wspomina się o nich jako Turonos i Turonis u Cezara (poł. I w. p.n.e.), Turones u Pliniusza (I w. n.e.), Turoni u Tacyta (początek II w. n.e.), oraz jako Touroúpioi (Τουρούπιοι, var. τουρογιεῖς) przez Ptolemeusza (II w. n.e.). 

Etymologia słowa Turoni jest niepewna. Pierre-Yves Lambert zaproponował, aby dostrzec zmienioną formę protoindoeuropejskiego * tauro- („byk”), ale Aleksander Falileyev uważa to za mało prawdopodobne.

W Historia Brittonum pojawia się ludowa etymologia , według której Turoni otrzymali nazwę od Turnusa z Eneidy :

„ [ Brutus z Brytanii ] został wygnany z powodu śmierci Turnusa, zabitego przez Eneasza . Następnie udał się do Galów i zbudował miasto Turonów, zwane Turnis [ Tours ] ”. 

Geoffrey z Monmouth rozwinął później tę historię w Historia Regum Britanniae , gdzie Tours zostało nazwane na cześć siostrzeńca Brutusa, również o imieniu Turnus, który zginął w walce z Goffarem Piktonem, królem Akwitanii .

Miasto Tours, poświadczone w VI w. n.e. jako apud Toronos ( in civitate Turonus w 976 r., Turonis w 1205 r., Tors w 1266 r.), i region Turenii , poświadczony w 774 r. jako Turonice civitatis ( in pago Turonico w 983 r., vicecomes Turanie w 1195–96 r., Touraine w 1220 r.), zostały nazwane na cześć plemienia galijskiego.

---

niemiecka wiki

Turonowie byli starożytnym galijskim (celtyckim) ludem żyjącym w prowincji Gallia Lugdunensis nad Loarą . Rzymianie nazywali ten lud Turones lub Turonii , a ich stolicę Caesarodunum (dzisiejsze Tours ).

Germańskie plemię nosiło również nazwę Turones lub Touroner . Osiedliło się w pobliżu plemienia Marvingów , na południe – później na południowy wschód – od Chattów ( Hesji ). Plemię to mogło pochodzić z mieszanki ludów germańskich z Celtami , którzy nadal zamieszkiwali ten obszar . Wspomniano o nich jako o Turoni ( gr. Τούρωνοι , Touronoi ) wraz z innymi plemionami germańskimi w rozdziale 11 Geografii Klaudiusza Ptolemeusza ( II w. n.e.).


Można spekulować, czy identyczne nazwy dwóch grup określanych mianem Turonów były czysto przypadkowe, czy też istniał związek między nimi wynikający z przedgermańskich migracji plemion celtyckich. Na przykład pozostałości jedynego celtyckiego oppidum w Turyngii, datowanego na II i I wiek p.n.e., tzw. Steinsburg w pobliżu Römhild w powiecie Hildburghausen, stanowią niezbity dowód na osadnictwo celtyckie w południowej części regionu turyńsko - frankońskiego , między Lasem Turyńskim a Menem . 

Istnieją spekulacje na temat zmieszania się ludów germańskich i celtyckich, ale ani ludy germańskie, ani celtyckie nie stanowiły zjednoczonego narodu . Przeciwnie, łączyło je pokrewieństwo kulturowe i językowe , które stopniowo rozpływało się w różnych regionach językowych i kulturowych . Zatem pochodzenie nazwy „Turyngowie” (np. Touroner-Turoni-Thoringi ) może być równie celtyckie , jak pochodzenie jej imienniczek znad Loary. W końcu wiele celtyckich nazw pól i wód nadal można znaleźć w wielu regionach Niemiec . Można również porównać podobieństwo nazwy francuskiej Turenii i Wolnego Państwa Turyngii .

Mogło to być również imię przejęte przez rzymskich i greckich historyków. Jednak dokładna etymologia słowa „Turyngowie” nie została dotychczas w pełni zbadana.

Związek z Hermundurami pozostaje niejasny. Niektóre z tych plemion zostały przesiedlone przez rzymskiego dowódcę Lucjusza Domicjusza Ahenobarbusa na tereny wzdłuż górnego Menu, opuszczone przez Markomanów . Uważa się, że to ten sam obszar, na którym osiedlili się również Turonowie . Możliwe, że Turonowie byli odłamem Hermundurów lub że byli z nimi identyczni. Możliwe jest również, że stanowili niezależną grupę, ponieważ pierwotni Hermundurowie mieli swoje główne obszary osadnicze wzdłuż środkowej i górnej Łaby (dzisiejsza Saksonia ), ale od 100 r. p.n.e.  posuwali się również dalej na południe i południowy zachód.


----------

AI:


Pisownia określenia „Rycerze z Polski” (Wymaga drobnej korekty)Tekst podaje: chevaliers de Poullynne

Stan faktyczny: W oryginalnym starofrancuskim manuskrypcie La Sale'a zwrot ten brzmi „chevalliers de Poullayne” (w niektórych odpisach także jako Paullayne lub Poidlaynne). Słowo to bez wątpienia oznaczało w tamtym okresie Polskę (współczesne fr. Pologne). [1, 2, 3]

4. Nazwiska rycerzy (Prawda)Stan faktyczny: La Sale wymienia ich dokładnie jako „le seigneur de Plomellau, baron” oraz „messire Henry de Donru”. Polscy historycy (m.in. w publikacjach Instytutu Geografii PAN na RCIN) potwierdzają, że imiona te zostały silnie zniekształcone przez francuskiego kronikarza. Część badaczy sugeruje, że mogli to być rycerze pochodzący ze Śląska, ponieważ te same postacie pojawiają się w innej powieści tego autora (Podróże Małego Janka z Saintré) pod czeskim sztandarem. [1, 2, 3]

nie, to inne postacie, tyle, że z Polski

Podsumowanie – poprawiona wersja tekstu:

"Le réconfort de Madame de Fresne" ("Pocieszenie od pani de Fresne"), napisane w 1457 roku. Zawiera ono wspomnienie – tym cenniejsze, że naocznego świadka – oblężenia Ceuty z 1415 roku. Wśród uczestników inwazji de la Sale wymienia "pana de Plomellau i Henryka de Donru", których nazywa "chevalliers de Poullayne", czyli "rycerzami z Polski" (nazwiska są oczywiście zniekształcone).

--------

Choć w obu dziełach autor wspomina o rycerzach z Polski (Poullayne / Poullaine), to w każdym z nich opisuje zupełnie innych ludzi.
Oto precyzyjne rozdzielenie tych postaci według oryginalnych tekstów:
1. Wpis z kroniki „Le Réconfort de Madame de Fresne” (Oblężenie Ceuty)
To tutaj pojawiają się bohaterowie z Twojego pierwszego pytania. Autor opisuje tam autentyczne wydarzenie historyczne z 1415 roku (zdobycie Ceuty przez Portugalczyków), w którym sam brał udział.
  • Wymienione postacie: „le seigneur de Plomellau” oraz „messire Henry de Donru”.
  • Kim byli: To ich badacze łączą z wyprawą księcia Ludwika II Brzeskiego i śląskimi rodami (np. Dohna).
2. Postacie z powieści „Podróże Małego Janka z Saintré” (Pielgrzymka do Santiago)
W tej fikcyjno-biograficznej powieści (napisanej w 1456 roku) La Sale umieścił obszerny epizod turniejowy. Główny bohater spotyka grupę rycerzy ze wschodniej Europy zdążających z pielgrzymką do Santiago de Compostela. Są oni opisani zbiorczo jako rycerze z Polski (Poullaine), ale francuski pisarz wymienia ich z własnych, zupełnie innych zniekształconych nazwisk.
Polski heraldyk Franciszek Piekosiński badał właśnie ten konkretny fragment Janka z Saintré i przytoczył następujące postacie:
  • „le baron de Poullaine, le seigneur de Loisselench (główny dowódca grupy, w którym Piekosiński i inni badacze upatrywali m.in. przedstawiciela rodu Leszczyńskich lub kogoś ze Śląska).
  • „sire d'Andach
  • „seigneur de Nulz
  • „seigneur de Morge
  • „seigneur de Terg
Podsumowanie
Słowo Poullayne/Poullaine było dla La Sale'a po prostu ogólnym określeniem geograficznym (Polak / rycerz z Polski/Śląska). Użył go w dwóch różnych miejscach do opisania dwóch skrajnie różnych grup ludzi:
  1. W Le Réconfort...: Plomellau i Donru (towarzysze broni z Ceuty, 1415 r.).
  2. W Janku z Saintré: Loisselench, Andach, Nulz i inni (uczestnicy turnieju i pielgrzymki).
Czy chciałbyś dowiedzieć się więcej o tym, jak polscy historycy próbowali rozszyfrować te konkretne nazwiska z powieści o Janku z Saintré (jak Loisselench czy Andach)?





chrome-extension://efaidnbmnnnibpcajpcglclefindmkaj/https://www.rcin.org.pl/Content/17618/WA51_22154_r1957-nr12_Prace-Geogr.pdf


chrome-extension://efaidnbmnnnibpcajpcglclefindmkaj/https://repozytorium.biblos.pk.edu.pl/redo/resources/2095/file/scans/DEFAULT/OCR_rezultaty/100000213761_A_v1_200dpi_q60.pdf



https://www.google.com/search?q=baron+et+messire+-+przet%C5%82umacz&sourceid=chrome&ie=UTF-8&amc=1&aep=42&cud=1&source=chrome.crn.rb&atvm=2&mstk=AUtExfBNJbWZryfijSgGp-OpvD1iJuU00wQN8f_qOeBeqtIQpoljEnLMqX35X--AbIvQ93QO2hq-fHTzfZZzWNAq_OYv34TWito0kpYSLnAqN56P820tonpyRY07WaajXTr1NlyaU0sfHK98R07NEkNOdkCrdoTeAARnOHrVBEIZzKp3qV6UX9_loyhSjVaJpeeEeCudbXyaDIWOa4BM9Wo1RL38ZFp5sPXWl7UmFT3w-TvrTaJQIY7nj2HuVI2fsndaasZOQUNA6KUdkijlJMJLxaYjn54mw1hPY8rCpjU-8fR9iqkl3DHpqqrwei6LeyvxsL0dZJkqdgz18WT5RimXphPdhW8cfw8MWg&csuir=1&mtid=Fsxxas24KdLhxc8Ppu248AQ&udm=50


https://www.google.com/search?q=poszukaj+mi+herby+pokazuj%C4%85ce+czerwone+wo%C5%82u+na+srebrnym+tle&sourceid=chrome&ie=UTF-8&amc=1&aep=42&cud=0&source=chrome.crn.rb&atvm=2&mstk=AUtExfBCnNQ3SYR6k2u0hj0uL3g4B9e8_U5Cb1PkuV3U1jzHZ0_tCY3NYjTMtKGHpPuknCSHpLbzIeZW5AMWWNwL6GY1s3C8r5k3_YmS8WqYMEgA7XPLummwNXn5Y6fVK6UtZJ0dPVgKSPr-gz-dI92boW_VOhAxuHHfCJbfFZ2pnd1WA9mQSldl6d1hSWnZUMexgJt971Hc0jjJDaF4l0_FfUc-ofmXfHo-EbIIDg-49dv-Rzu6wZVl_IUzp7r0vqHS1Z4aWPR6OgRgKjLuEp0Gf2BG3V0ydJ-IOvBFGWQlcC1rJegsjFE8z1EHTNUCmOC6g41VdmZE_ulpsOsHUbsLQHMhgQN1oKBXDQ&csuir=1&mtid=lMNxatS_N5qswPAP1urj0Aw&udm=50


https://www.google.com/search?q=sprawd%C5%BA+dane%3A&sca_esv=3cca898eb5585582&sxsrf=APpeQns5C0k2wxxR-4t-19yRIK1vgPs-UA%3A1785838690629&source=chrome.ob&fbs=ABfTbFX9375dmYLUBFpyRgnU-XoZp6jAVSqfKhVSjM9DAAQ6mR1sePhydKpluB_37WIvuAaA5gJxvaEsCxZqR1EFXKDF54IJyAAzEOc5PH8GLCdSbtIvtxw3pOAl_7TJv4GbB7BAXOKgsrvilViAWoH2V_SWZXuwBkOXD0uIF-uC_O_rEFRw3lnFZBmF-VdoDu9Ile5xaXih81hKFAVjl8Upd78V3-Ta1g&aep=1&ntc=1&cs=1&sa=X&ved=2ahUKEwiCt5_G34aWAxUhAhAIHaVLI2IQ2J8OegQIFRAD&biw=1536&bih=743&dpr=1.25&mstk=AUtExfCSDdGJ4THuXkd4sBsAt6U1yopMBNsnlUoMjppvNdwnyr1IXTFubLQ39KHJXRa7x17VapmYqp21qqfNy7p3r64d23S3wVa0QgiGRt2F4BwBSI7JOPLuI2cERbvKWiZgdVJepu4wQlk6OsG0vIwJGTjDAY4EXYcnz8R181IqTbvDqCqIj9eZcmJKhqh2SR54jIbtRj7t6knTbTnJKl1pY8Np2z33qsNTvJddrfrt49xBPCTdlMknRUUIAFElTKprFtLwYuYG18uQIJiaZC2uPpi5Pe3jFRnx7oVkp03o1DPiF2VLwIIvJFA10G1RNBwA6QGUZ0hLlSyI8B1dYL7HKoQ7RuUsiCQcgQ&csuir=1&atvm=2&mtid=ZrxxavH_C9mwwPAP68zfQA&udm=50


chrome-extension://efaidnbmnnnibpcajpcglclefindmkaj/https://gutw.ug.edu.pl/sites/default/files/_nodes/strona-gutw/95936/files/6._zbrodnia_krzyzacka.pdf

https://www.tvp.info/94358695/rosja-byly-wiceminister-chcial-odkupic-winy-na-froncie-sad-odrzucil-wniosek-polityka-skazanego-za-korupcje

https://en.wikipedia.org/wiki/Portuguese_conquest_of_Ceuta

środa, 13 maja 2026

Kultura jest polem walki - Gramsci

 

W końcu przeczytałem artykuł o Gramscim, który lajkowałem jakiś czas temu. I patrz co tu jest:


Największy pomysł Gramsciego nie polegał na tym, że ludzie są rządzeni pałką. 

Gramsci zauważył coś bardziej niepokojącego: władza działa najskuteczniej wtedy, gdy przestaje wyglądać jak władza, a zaczyna wyglądać jak „zdrowy rozsądek”. Hegemonia to sytuacja, w której pewien zestaw przekonań staje się tak oczywisty, że człowiek nawet nie pyta, kto mu go włożył do głowy. Britannica opisuje hegemonię właśnie jako dominację wspieraną przez normy i idee, które zaczynają uchodzić za naturalne, intuicyjne i niemal niewidzialne


To jest właśnie myślenie potoczne, o którym wspominałem w poprzednich postach - tu poniżej doprecyzowane:

Rewolucja zaczyna się w szkole, gazecie i przy kuchennym stole
on rozumiał, że prawdziwa zmiana zaczyna się wcześniej — w języku, edukacji, prasie, kulturze, religii, obyczaju i w tych codziennych zdaniach, które powtarzamy, zanim zdążymy je przemyśleć. 

Dlatego tak ważna była dla niego rola intelektualistów: nie jako ozdobnych profesorów od przemówień z brodą i przypisem, lecz jako ludzi, którzy organizują wyobraźnię społeczną. W więziennych zapiskach rozwijał m.in. pojęcia hegemonii, społeczeństwa obywatelskiego i „rewolucji biernej”, a jego trzydzieści trzy zeszyty więzienne stały się później jednym z najważniejszych korpusów myśli politycznej XX wieku.


"ludzi, którzy organizują wyobraźnię społeczną", czyli to samo, co w poprzednim poście: 

Trzy kluczowe obszary władzy:


- akademickie ośrodki wytwarzania wiedzy w dziedzinie nauk społecznych i humanistycznych,
- sfery polityczne, w których zapadają decyzje co do polityki państwa w sprawie imigracji i innych zagadnień etnicznych
- mass media, które podsuwają odbiorcom „sposoby patrzenia na świat”



w tych codziennych zdaniach, które powtarzamy, zanim zdążymy je przemyśleć


język, edukacja, prasa, kultura, religia, obyczaje:

to są rzeczy którym trzeba się pilnie przyglądać i analizować - co oni tam wyczyniają... to są rzeczy, o które trzeba szczególnie dbać, pielęgnować i zastanawiać się - skąd biorą się zmiany, które się w nich pojawiają, z czego one wynikają i do czego mają nas zaprowadzić...

i oczywiście przeciwdziałać tym zmianom






dbać o kulturę języka, o  jego poprawność, o rzetelność redaktorów, o właściwą tj. tradycyjną edukację i obyczaje - nie słuchać "ekspertek", nie słuchać głupot, nie oglądać bigbroderów i patostrimerów - no i wiele, wiele innych rzeczy... trzymaj się tradycji i kultury, szukaj dobrej, a potem wysokiej sztuki, wyrabiaj się, pisz notatki, kochaj Polskę.







Całość tutaj:

https://radioawangarda.pl/czlowiek-ktorego-bali-sie-bardziej-niz-armii/


https://maciejsynak.blogspot.com/2024/12/muzeum-prus-gornych-w-moragu-nie-mowiem.html
https://maciejsynak.blogspot.com/2025/08/lgtb.html
https://maciejsynak.blogspot.com/2024/12/kropla-drazy-skae.html
https://maciejsynak.blogspot.com/2024/08/redaktorom-wadzi-polska.html
https://maciejsynak.blogspot.com/2023/01/a-nie-mowiem-9-bedy-jezykowe.html


poniedziałek, 23 marca 2026

Wielkie ośrodki miejskie jak magnesy

 

Miasta wojewódzkie wyciągają ludzi z mniejszych miast.



Ewidentnie brakuje województw - koszalińskiego, płockiego, ełckiego, siedleckiego (brzeskiego), kaliskiego, gorzowskiego.
Niektóre stolice są za mało atrakcyjne: Olsztyn, Rzeszów, Kielce, Opole, Zielona Góra... trudno im konkurować z Warszawą, Krakowem, Gdańskiem, Wrocławiem.


przedruk

Wykluczenie komunikacyjne

Mapa wykluczenia komunikacyjnego – ciemniejsze kolory oznaczają jego wyższy stopień. Źródło: opracowanie badań "Analiza skali wykluczenia komunikacyjnego na obszarze Polski"



Wykluczenie komunikacyjne dotyka w Polsce 10 mln osób – usłyszeliśmy od przedstawicieli Ministerstwa Infrastruktury. Wskazują na to kompleksowe badania naukowców z czterech politechnik w Polsce, którzy przygotowali 21 raportów. Powstała w ten sposób mapa wykluczenia. Ciemniejszy kolory symbolizuje wysoki, a jaśniejszy – niski stopnień zagrożenia wykluczeniem. Zupełnie jasno jest jedynie w największych miastach i przy ich obrzeżach. Dobrze wygląda też sytuacja na Górnym Śląsku.

Najciemniej robi się w gminach na granicach – zarówno województw, jak i państwa. Ciężko z dojazdem jest też na wschodzie Polski, który zaznaczony jest w większości na ciemnozielono. W takich miejscach według raportu ma mieszkać 27 proc. populacji.

Naukowcy z Politechniki Śląskiej, Poznańskiej, Gdańskiej i Warszawskiej wyliczyli, że wykluczenie nie występuje w zaledwie 33 na 2479 gmin. Zmiany na lepsze idą powoli, mimo że temat dostępności kolei i autobusów od lat pojawia się w kolejnych kampaniach wyborczych. Politycy wsiadają do autobusów, pociągów i tramwajów, pojawiają się pomysły budowy torów, wsparcia dla linii autobusowych, wspólnego biletu na różne środki transportu. Mimo to liczbę wykluczonych wciąż można liczyć w milionach – różne źródła podawały w poprzednich latach liczby od 6 do nawet 15 milionów osób bez wystarczającego dostępu do transportu zbiorowego.

[...]


Według tych kryteriów najbardziej wykluczeni są mieszkańcy miejscowości, z których najtrudniej dostać się do powiatowej przychodni zdrowia, szkoły czy na zakupy. Co ciekawe, w związku z tym dość słabo wypadły miejscowości, które mają niezłe połączenie z miastami wojewódzkimi. Tak jest na przykład z małopolskim Kozłowem, skąd wielokrotnie w ciągu dnia można odjechać do Krakowa. Pociągi w szczycie odjeżdżają nawet w dwuminutowych odstępach. Ocena naukowców jest jednak jednoznaczna – gmina mimo to jest jedną z najmocniej zagrożonych wykluczeniem w regionie.

– W naszym projekcie założyliśmy, że codzienne podróże nie są dojazdami do najbliższej metropolii, lecz dojazdami do powiatu. W przypadku Kozłowa są to zatem połączenia z Miechowem czy Jędrzejowem – mówi nam Żmuda-Trzebiatowski. – Zarówno w Kozłowie, jak i w Miechowie przystanki kolejowe są zlokalizowane ponad kilometr od centrów tych miejscowości – wyjaśnia specjalista.

Jak dodaje ekspert, nawet teoretycznie dobry dojazd do Krakowa nie ratuje sytuacji. Podróż trwa półtorej godziny, z dojściem na stację kolejową i dojazdem do docelowego miejsca podróży w Krakowie może zająć ponad dwie godziny – a w dwie strony ponad cztery.



porównanie map:
z zaznaczeniem miast: Gorzów Wlk., Koszalin, Kalisz, Płock, Ełk, Siedlce


Dobrze skomunikowana ziemia rzeszowska - ale ludzie wyjeżdzają do Krakowa... toruńskie - do Gdańska




Najwyższy współczynnik wykluczenia komunikacyjnego – a więc najgorszą z możliwych ocen – otrzymało aż 399 gmin. Najtrudniej jest mieszkańcom wschodu kraju. W województwie podlaskim znajduje się 55 z najbardziej wykluczonych gmin, a w lubelskim – aż 79.


„Problem jest, bo nie ma częstych kursów autobusów. Teraz o 10:00 możemy dopiero do domu jechać, a później aż o 12:30 i o 15:00 – mówiła Radiu Lublin jedna z mieszkanek Lubelszczyzny, czekająca na autobus na dworcu w stolicy regionu.

Dostępne w internecie rozkłady wyglądają tragicznie. Z Woli Mysłowskiej na Lubelszczyźnie bez samochodu nie można wydostać się w dni powszednie po 17:00, a w weekendy – w ogóle. Niektóre z autobusów i busów kursują jedynie od poniedziałku do czwartku. Komunikacja ma służyć głównie uczniom. Z malowniczych Wiżajn do niedalekich Suwałk samochodem jedzie się 34 minuty. Autobusy, wykonujące na tej trasie kilka kursów dziennie, przebywają tę trasę w nieco ponad godzinę.


Lubelskie i Podlaskie to piękne, ale dość puste województwa. Czy to jedyna przyczyna problemu z transportem na wschodzie? Paweł Żmuda-Trzebiatowski ocenia, że na takich obszarach – choć nie tylko tam – występuje też zjawisko „atomizacji” potrzeb transportowych. Coraz więcej osób potrzebuje dostać się w różne miejsca, trudno ułożyć dla wszystkich jedną trasę.

W korzystaniu z transportu publicznego wciąż przeszkadza bałagan. Nie ma na przykład jednej wyszukiwarki obejmującej wszystkie kursy wszystkich przewoźników, szczególnie tych autobusowych. Pomagać może E-podróżnik i Google, ale obie strony najczęściej pokazują niekompletne dane. Brakuje aplikacji, która funkcjonalnością dorównywałaby na przykład Koleo – aplikacji zbierającej dane o rozkładzie jazdy i umożliwiającej kupno biletów. Bywa, że informacje o rozkładach są poukrywane na witrynach samorządów. Bywa też, że w internecie nie można ich znaleźć.

– Na niewielkim obszarze może funkcjonować kilku różnych zarządców infrastruktury drogowej (przystanki, dworce), zarządcy infrastruktury kolejowej, organizatorzy transportu różnych szczebli, operatorzy transportu, którzy fizycznie realizują przewozy, ale też prywatne firmy świadczące usługi przewozowe, czy dostawcy rozwiązań, które umożliwiają pasażerowi poruszanie się w tym systemie, na przykład planerów podróży czy systemów sprzedaży biletów – mówi Żmuda-Trzebiatowski.

– Co więcej niektóre z podmiotów zaangażowanych w tworzenie systemu transportu publicznego postrzegają się wzajemnie jako konkurencję, choć przez pasażera są traktowane jako elementy jednego systemu – zauważa naukowiec. Jak zaznacza, systemowi transportowemu potrzebna jest głęboka reforma, która nie wpłynie na ciągłość jego funkcjonowania – a więc operacja na żywym organizmie.

Fundusz autobusowy receptą na wykluczenie?

Ministerstwo Infrastruktury szykuje pierwsze „cięcia skalpelem”. Pomóc ma nowelizacja ustawy o Funduszu Rozwoju Przewozów Autobusowych, w przeszłości nazywana programem PKS+. Fundusz wspiera powstawanie połączeń tam, gdzie brakuje oferty. W 2026 roku dostępne w nim środki przekroczą 1,2 mld złotych. Do tej pory pieniądze z FRPA wspierały jedynie połączenia na zupełnie nowych trasach. Nowelizacja prawa zakłada odejście od tej zasady, a także wyznaczenie minimalnych standardów dla linii wspieranych z Funduszu, tak, by w końcu pożegnać wysłużone i ciasne busiki. Resort chce też utworzenia informatycznego rejestru danych o połączeniach, co ułatwi działanie wyszukiwarek połączeń.

To ważny krok, ale nie rozwiąże wszystkich problemów – twierdzi dr Żmuda-Trzebiatowski:

– Skoro do tej pory rozmawialiśmy o tym, że przyczynami wykluczenia mogą być między innymi: koszty podróży, brak integracji różnych rodzajów transportu, problemy z przepływem informacji pasażerskiej lub to, że do najbliższego przystanku jest zwyczajnie zbyt daleko, a jego budowa wymaga np. poważnego remontu drogi, żeby autobus mógł w ogóle przejechać, to byłbym dość sceptyczny co do idei, że to wszystko da się naprawić wyłącznie przez tworzenie nowych linii na już istniejącej infrastrukturze.









W Niemczech - przewaga danej religii (i/ lub ateizmu):








fb

oko.press/wykluczenie-transportowe-badania-fundusz




niedziela, 22 marca 2026

Matura z języka





Ilu uczniów z Ukrainy wybrało ukraiński, a ilu język rosyjski na maturze w Polsce w danym roku?


odpowiada Ai google


W 2022 roku
do polskiego egzaminu maturalnego przystąpiło zaledwie 41 obywateli Ukrainy, którzy przybyli do Polski po wybuchu wojny (24 lutego 2022 r.). Ze względu na bardzo małą grupę zdających oraz fakt, że egzaminy odbywały się zaledwie dwa miesiące po fali uchodźczej, szczegółowe statystyki dotyczące konkretnych języków dla tej podgrupy nie były tak szeroko raportowane jak w latach późniejszych.

Na podstawie ogólnych danych CKE i Ministerstwa Edukacji za 2022 rok:

Język rosyjski: Podobnie jak w kolejnych latach, był to najczęściej wybierany język obcy nowożytny przez uczniów z Ukrainy, którzy zdecydowali się na polską maturę.
Język ukraiński: W 2022 roku język ten nie figurował jeszcze na liście nowożytnych języków obcych (można go było zdawać jedynie jako język mniejszości narodowej w wybranych szkołach). Większość ukraińskich maturzystów w Polsce (kilkanaście tysięcy osób) przystąpiła wówczas do ukraińskiej matury (NMT) organizowanej w Polsce przez stronę ukraińską, zamiast zdawać polski egzamin.

Dla porównania, w kolejnych latach liczba ta dynamicznie rosła: w 2023 roku polską maturę zdawało 158 osób, a w 2024 roku już 229 osób.

ale nie podałeś danych liczbowych

W 2022 roku do polskiej matury przystąpiło jedynie 41 obywateli Ukrainy, którzy przybyli do Polski po wybuchu wojny.

Ze względu na to, że egzamin odbył się zaledwie dwa miesiące po inwazji, liczba zdających była śladowa, a ich wybory przedmiotowe kształtowały się następująco:Język rosyjski: Wybrała go zdecydowana większość z tej 41-osobowej grupy. Był to najczęściej wybierany przez nich język obcy nowożytny.
Język ukraiński: Liczba zdających wśród uchodźców wyniosła blisko zera. W 2022 roku język ukraiński można było zdawać wyłącznie jako język mniejszości narodowej (obowiązkowy tylko dla uczniów klas ukraińskich w Polsce), a nie jako nowożytny język obcy.





W 2023 roku do polskiego egzaminu maturalnego przystąpiło łącznie 158 obywateli Ukrainy, którzy przybyli do Polski po wybuchu wojny.
 
Dane dotyczące wyboru języków przez tę grupę (według statystyk CKE) przedstawiają się następująco:

Język rosyjski: Wybrało go 106 osób (jako język obcy nowożytny). Był to najczęściej wybierany przez nich przedmiot dodatkowy na poziomie podstawowym.
Język ukraiński: Na zdawanie egzaminu z języka ojczystego zdecydowało się 33 uczniów. 

Należy jednak pamiętać, że w 2023 roku język ukraiński był zdawany wyłącznie jako język mniejszości narodowej, a nie jako nowożytny język obcy.
 
Dodatkowe informacje o wyborach maturzystów z Ukrainy w 2023 r.:
Język angielski: Był drugim najpopularniejszym językiem obcym – pisało go 41 osób.

Większość ukraińskich uczniów przebywających w Polsce w 2023 roku nie przystąpiła do polskiej matury, wybierając zamiast tego ukraiński Narodowy Multitest (NMT) zdawany w formie elektronicznej.



W 2024 roku
w polskim systemie egzaminacyjnym do matury przystąpiło łącznie 229 obywateli Ukrainy. Ich wybory językowe przedstawiały się następująco:
 
Język rosyjski: Wybrało go 147 osób. Był to najpopularniejszy język obcy nowożytny wśród tej grupy uczniów.
Język ukraiński: Wybrało go łącznie 95 osób. Na poziomie podstawowym (jako język mniejszości narodowej) egzamin pisało 67 osób, natomiast na poziomie rozszerzonym 28 osób.

Kluczowe obserwacje dotyczące matury 2024:
Dominacja rosyjskiego: Liczba osób zdających język rosyjski (147) była niemal dwukrotnie wyższa niż liczba osób zdających język angielski (75) w tej samej grupie obywateli Ukrainy.
Ułatwienia: Centralna Komisja Egzaminacyjna (CKE) przygotowała dla uczniów z Ukrainy dostosowane arkusze, m.in. z instrukcjami w ich języku ojczystym.
Alternatywa: Niska ogólna liczba zdających (229 osób na tysiące uczniów w polskich szkołach) wynika z faktu, że większość ukraińskiej młodzieży wciąż wybiera zdawanie ukraińskiej matury (NMT) w formie zdalnej, co umożliwia im rekrutację na studia zarówno w Ukrainie, jak i w Polsce.


W 2025 roku, podobnie jak w latach ubiegłych, obywatele Ukrainy przystępujący do polskiej matury znacznie częściej wybierali język rosyjski niż swój język ojczysty. Wynika to z faktu, że język rosyjski jest traktowany jako język obcy nowożytny, podczas gdy ukraiński w 2025 roku był zdawany głównie jako język mniejszości narodowej.

Oto szczegółowe statystyki dla maturzystów z obywatelstwem ukraińskim w 2024 roku (dane za rok 2025 są w trakcie pełnego opracowania przez CKE, jednak trend pozostaje stabilny):Język rosyjski: Wybrało go 147 osób (najpopularniejszy język obcy w tej grupie).
Język ukraiński: Wybrało go łącznie 95 osób (67 na poziomie podstawowym oraz 28 na poziomie rozszerzonym).
Kluczowe trendy i zmiany w 2025 roku:Dominacja rosyjskiego: Uczniowie z Ukrainy często wybierają rosyjski ze względu na biegłość w tym języku, co pozwala im łatwo uzyskać wysoki wynik (średni wynik z rosyjskiego na poziomie podstawowym w 2025 r. wyniósł ok. 80%).
Mała skala na poziomie regionalnym: Przykładowo, w województwie dolnośląskim w 2025 roku na 179 maturzystów z ukraińskim paszportem, niemal żaden nie zdecydował się na egzamin z języka ojczystego.
Przyszłe zmiany: Od roku szkolnego 2025/2026 język ukraiński wejdzie na oficjalną listę nowożytnych języków obcych do wyboru. Oczekuje się, że od matury w 2026 roku liczba osób wybierających ten przedmiot gwałtownie wzrośnie, gdyż zastąpi on rosyjski lub angielski w grupie przedmiotów obowiązkowych.





poniedziałek, 16 marca 2026

Potencjał sterowniczy (mocarstwowość)






Fragment tekstu z 2018 r. - autor: Tomasz Banyś




Pierwsze 4 państwa, posiadające obecnie ponad połowę światowych udziałów w sterowaniu międzynarodowym (53%) – dokładne dane przedstawiono w tabeli – Tabela.1 – to Chiny, USA , Japonia i Rosja. Jeśli dodatkowo doliczymy do tego udziały sterownicze:

Niemiec (liczone wraz z Austrią) – z powodu bardzo ścisłego powiązania ze sobą gospodarek obu tych państw
Ukrainy – która będąc krajem wewnętrznie „upadłym” wykorzystuje tylko część swojego potencjału sterowniczego (głównie w interesie USA i Niemiec)
Anglii – tak w tekście określamy całe Zjednoczone Królestwo

to okaże się, iż ta nieliczna grupa, skupia w swoim ręku ponad 2/3 światowego potencjału sterowniczego (67%), co w przypadku ich jednomyślnego działania pozwoliłoby im (w myśl metody doc. Kosseckiego) na podporządkowanie sobie pozostałej – jakże licznej – grupy państw.




Copyright [15.04.2018] by [Tomasz Banyś]




Potencjał sterowniczy najsilniejszych państw świata - październik 2023 r.


Copyright by Tomasz Banyś



Copyright by Tomasz Banyś
SZAP - czyli USA




Chiny - rezygnacja z papierów wartościowych USA i kiedy zaczęły mocno kupować złoto - połowa 2018 roku


Kto jest 2x silniejszy od swego rywala, ten dyktuje warunki.
Skuteczność Wzorca Kosseckiego = 99%

Chiny są 2x silniejsze od USA (SZAP)

Copyright by Tomasz Banyś






Copyright by Tomasz Banyś







szczegóły we filmie: youtube.com/watch?v=kePrOpCGulE









instytuticas.wordpress.com/2018/10/01/cybernetyczna-analiza-procesow-sterowania-miedzynarodowego-cz-2-koncert-mocarstw-w-xxi-wieku-chiny/

facebook.com/p/Instytut-Cybernetycznych-Analiz-Strategicznych-ICAS-100066869931469/



środa, 11 marca 2026

Choinka (Kadłubek)

 



Kronikarze to oszuści i na pewno Kadłubek uprawiał te same kłamstwa co inni - jeszcze
go nie czytałem, ale jestem pewien...




Wincenty Kadłubek (łac. Vincentius Cadlubkonis, Vincentius Kadlubek), mistrz Wincenty Kadłubek (łac. magister Vincentius Cadlubkonis) lub mistrz Wincenty zwany Kadłubkiem (łac. magister Vincentius dictus Kadlubek) (ur. ok. 1150 w Kargowie lub Karwowie, zm. 8 marca 1223 w Jędrzejowie) – autor Kroniki dziejów Polski, uważany za jedną z najważniejszych postaci w dziejach literatury i historiografii polskiej; określany mianem „ojca kultury polskiej”; biskup krakowski[a].

Wincenty był pierwszym uczonym i pisarzem Polakiem. Jego prekursorska Kronika uważana jest za fundamentalny pomnik literatury narodowej, gdyż oddziałała w dużym stopniu – bezpośrednio lub pośrednio – na rozwój całej kultury polskiej. Pisząc traktat o dziejach własnego kraju, Kadłubek wprowadził do rodzimej tradycji, między innymi, dziedzictwo cywilizacyjne starożytnych Grecji i Rzymu, co stało się trwałym elementem kultury polskiej.

Praca Kadłubka była przez wieki powszechnie używana w szkolnictwie, a ponieważ w tekście Kroniki Wincenty pozostawił silne piętno własnych poglądów i osobowości, jego opowieści oraz opinie kształtowały świadomość historyczną i narodową Polaków. Zdania czy zwroty Kadłubka były przytaczane niezliczoną liczbę razy przez tak wielu autorów, że współcześnie używa się popularnych z niego cytatów często bez świadomości, że pochodzą one od mistrza Wincentego.

W XIX i XX wieku uczeni zanegowali wiarygodność tak zwanych podań wincentyńskich o początkach Polski, a także podważyli autorytet Kadłubka jako rzetelnego historyka. Jednocześnie bardzo wysoko ocenili jego umiejętności literackie, wiedzę prawniczą, retoryczną czy filozoficzną. Ich badania wykazały, że Wincenty był przedstawicielem XII-wiecznej szkoły dziejopisarskiej, która wykład historii pojmowała nie jako relację o faktach, ale zestawienie i objaśnienie literackich przykładów. Celem takiego zestawienia było wyjaśnienie czytelnikowi współczesnej mu rzeczywistości poprzez aktualizujący historię morał. Zdaniem badaczy europejskich Kadłubek był jednym z najważniejszych przedstawicieli humanizmu chrześcijańskiego końca XII i początku XIII wieku.


Czyli taka wikipedia tamtych czasów...






- wizerunek Kadłubka na pieczęci biskupiej z 1210 r.
- ilustracja mojego tekstu "Weles z Bydgoszczy!"
- figurka kultury Vinca


Czyżby to Jan o trójkątnej głowie? Czyli Kadłubek wiedział, ale wam nie powiedział? To namiestnik BOGA na ziemii? Z głową Jana na kolanach?

Wincenty zwany Kadłubkiem


kadłub - ciało bez głowy


Jako pierwszy przydomek Wincentego – w formie Cadlubonis – podał pod koniec XIII wieku, w tekście sporządzonym najprawdopodobniej w roku 1295, autor Kroniki wielkopolskiej. Powołał się on na tekst Kroniki Kadłubka pisząc: Vidit enim Vincencius Cadlubonis. Kopiści Kroniki wielkopolskiej z XV wieku często przekręcali podczas przepisywania niezrozumiały dla nich zapis Cadlubonis na Ladlubonis czy Ladkibonis. 

W połowie XV wieku nad jednym z rękopisów Kroniki wielkopolskiej pracował Sędziwoj z Czechła. W tak zwanym rękopisie Sędziwoja zachowały się jego próby wyjaśnienia nieznanego mu skądinąd zapisu Vincencius Cadlubonis. Sędziwoj dodał do tekstu dwie noty marginalne omawiające to zagadnienie. W jednej z nich uznał domniemane drugie imię Kadłubka za przydomek – jego zdaniem Wincenty był dictus Cadlub („zwany Kadłubem”). Natomiast w innym miejscu sprostował formę Cadlubonis, uznając ją za niepoprawnie zapisany patronimik Cadlubowicz.

Spolszczona z Cadlubkonis Długosza forma Kadłubek – rozumiana jako przydomek lub patronimik – powszechnie przyjęła się w piśmiennictwie XVI wieku wśród autorów piszących w języku ojczystym. 

Ponieważ „Kadłubkiem” nie nazwał się w Kronice sam Wincenty i nie określano go takim przydomkiem przez całe następne stulecie, część badaczy jest zdania, że zapis Cadlubonis w Kronice wielkopolskiej był czyimś wymysłem lub polegał na nieporozumieniu. Najczęściej przyjmuje się, że autor lub kopista Kroniki wielkopolskiej błędnie odczytał jakiś niejasny zapis z nieznanego współcześnie źródła. Wśród historyków, którzy akceptowali wiarygodność przydomka, występowały trzy stanowiska w sprawie jego znaczenia – Kadłubek mogło oznaczać „syna Kadłuba”, czyli „Kadłubowica”; ojciec Wincentego mógł nosić inne imię, ale zwano go „Kadłubem”; przydomek Wincentego pochodził od nazwy miejscowości, której znaczenie autor Kroniki wielkopolskiej źle zrozumiał i zinterpretował jako patronimik.


Ktoś widząc pieczęć zauważył trójkątną głowę na jego kadłubku (zdrobniale, bo pieczęć przecież nie duża jest...) i stąd nadał mu pseudonim, chcąc wskazać innym to, co sam zobaczył. Przydomek "Kadłubek" mówi: patrz na jego kadłubek na pieczęci, a zobaczysz... Nie widzę innej przyczyny.



Widać, wrysowywanie rebusów w różne oficjalne drzeworyty to jakaś nasza polska (?) tradycja...





Kultura Vinča – neolityczna kultura archeologiczna związana ze stanowiskiem eponimicznym w miejscowości Vinča na przedmieściach Belgradu. Kultura Vinča rozwijała się w Europie południowo-wschodniej od ok. 5500 do ok. 4000 p.n.e. 

Zauważono, że wykazuje ona w przypadku figurek glinianych niezwykle silne podobieństwo do kultury Jōmon z Japonii (typ twarzy, pozy, układ rąk, kształt ciała, nosa i innych elementów), mimo iż obie kultury dzieli cała Eurazja.

Jōmon (jap. 縄文時代 Jōmon jidai; słowo jōmon oznacza „ornament sznurowy”) – okres w chronologii Japonii odpowiadający neolitowi. Nazwa pochodzi od motywu umieszczanego na naczyniach ceramicznych. Często jest dzielony na pięć podokresów dla środkowej Japonii oraz na trzy okresy dla Kiusiu i Hokkaido. Kultura tego okresu była stopniowo wypierana ku północy i wschodowi. Za czas trwania okresu Jōmon uważa się lata od 12 000 p.n.e. do 300 p.n.e. (niektóre źródła podają rok 250 p.n.e.).

jōmon oznacza „ornament sznurowy” - czyli to "sznurowcy", tak jak my?


Dogū (japoński: 土偶; IPA: [doɡɯː]; dosłownie "ziemna figura") to małe figurki humanoidalne i zwierzęce wykonane w późniejszej części okresu Jōmon (14 000–400 p.n.e.) prehistorycznej Japonii. 

Narodowe Muzeum Historii Japonii szacuje, że łączna liczba dogū wynosi około 15 000, Dogū były produkowane w całej Japonii, z wyjątkiem Okinawy. Większość dogū znaleziono we wschodniej Japonii, a rzadko spotyka się jednego w zachodniej Japonii. Cel dogū pozostaje nieznany




Dogū, stanowisko Ebisuda w Tajiri, prefektura Miyagi, 1000–400 p.n.e.



Kultura ceramiki sznurowej
– archeologiczna kultura epoki eneolitu z kręgu kultur naddunajskich datowana na III tysiąclecie p.n.e.

Kulturę ceramiki sznurowej wyodrębniono początkowo na podstawie charakterystycznego sposobu zdobienia ceramiki za pomocą odciśniętego sznura, od którego przyjęła nazwę.






Poniżej krótkie przypomnienie: rebusów i trójkątnych głów... widać ludzie albo pamiętali, albo usiłowali odtworzyć jego wizerunek na podstawie przekazów - stąd różne formy trójkątności... coś wiedzieli, ale nie dokładnie.


























































tu głowa zasłonięta... schowana



a tu nie






















Prawym Okiem: Weles z Bydgoszczy !
Prawym Okiem: Wypowiedź literacka, czyli wikipedia
commons.wikimedia.org/wiki/File:Vinca_clay_figure_02.jpg
pl.wikipedia.org/wiki/Wincenty_Kadłubek
pl.wikipedia.org/wiki/Kultura_Vinča
pl.wikipedia.org/wiki/Jōmon
en.wikipedia.org/wiki/Dogū
pl.wikipedia.org/wiki/Kultura_ceramiki_sznurowej
wsjp.pl/haslo/podglad/12289/kadlub/1239627/tulow





chomikuj.pl/encyklopediamarkaf/Literatura/Biografie,10