Maciej Piotr Synak


Od mniej więcej dwóch lat zauważam, że ktoś bez mojej wiedzy usuwa z bloga zdjęcia, całe posty lub ingeruje w tekst, może to prowadzić do wypaczenia sensu tego co napisałem lub uniemożliwiać zrozumienie treści, uwagę zamieszczam w styczniu 2024 roku.

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nie rozliczone Niemcy za II wojnę światową. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nie rozliczone Niemcy za II wojnę światową. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 9 lutego 2026

"mała ojczyzna" cz.4

 


Państwo Wielomscy o rewizjoniźmie niemieckim - przy okazji pada wyjaśnienie, skąd wzięło się to powiedzenie o "naszej małej ojczyźnie":


jest to termin wzięty oczywiście z języka niemieckiego, gdzie rozróżnia się

wielką ojczyznę - vaterland
i małą ojczyznę - 
heimat

Ja ten termin znam dopiero od czasów wstępowania Polski do UE, bo zaczął się wtedy przewijać w telewizji - Europa da się lubić (?).

Nigdy wcześniej nikt tak w Polsce nie mówił.




youtube.com/watch?v=B29c3Pgz3RY




de.wikipedia.org/wiki/Heimat

Polecam sobie poczytać to opracowanie - jest bardzo szczegółowe i ściśle związane z ziemiami utraconymi na rzecz Polski, podczas gdy ten sam termin w wersji polskojęzycznej - to tylko 7 zdań.



U nas nigdy się nie używało takiego sformułowania.




Ojczyzna prywatna – w socjologii: pewien nieokreślony obszar, który dla członków społeczeństwa jest szczególnie bliski. Pojęcie to zbliżone jest do wcześniej używanego wyrazu „ojcowizna” lub niemieckiego określenia Heimat.
Ojczyzną prywatną jest obszar mniej więcej etnicznie jednolity, z którym jednostka się utożsamia i chce go zamieszkiwać. Pojęciem komplementarnym wobec ojczyzny prywatnej jest ojczyzna ideologiczna oznaczająca obszar państwa, w którym żyje jednostka lub często ziemie, które zostały utracone przez państwo, z którym się jednostka identyfikuje.

??? to napisane z punktu widzenia Niemca?

Określenie wielkości ojczyzny prywatnej może być różne dla różnych jednostek. W niektórych przypadkach może być to miasto, często także region, powiat czy gmina, ale też obszar wychodzący poza administracyjnie ustalone granice. Czasami określa się je wtedy jako „małe ojczyzny” wskazując na związek mieszkańców z pewną kulturą danego obszaru.






poniedziałek, 2 lutego 2026

Fałszywe mapy ukraińskie




Mapa Polski z okresu potopu szwedzkiego.


"O trafności określenia potop szwedzki może świadczyć ówczesna rycina rycina Eryka Dahlberga. Widać na niej ziemie polskie i litewskie, a tarczami herbowymi z koroną oznaczone zostały te miejsca, w który stacjonował w trakcie wojny polsko – szwedzkiej Karol Gustaw"

Źródło: Samuel von Pufendorf, Erik Dahlbergh, 1696, domena publiczna.



Opis:
"Auctior et correctior tabula chorographica Regni Poloniae vicinarumque regionum, ubi itinera, quae seren rex Sueciae Carolus Gustavus una cum exercitibus suis ab initio usque ad finem belli fecit [...] E. Dahlberg"
"Większa i dokładniejsza mapa chorograficzna Królestwa Polskiego i okolic, na której zaznaczono szlaki, którymi nieżyjący już król Szwecji Karol Gustaw ze swoimi wojskami przebył od początku do końca wojny [...] E. Dahlberg"

I ta sama mapa z ukraińskiej (?) strony fb: "Oryginalne mapy Original maps", która permanentnie pokazuje Polskę pokawałkowaną - autor celuje w ukazywaniu map "Ukrainy"w taki sposób, jakby to było państwo, a nie region i część Polski w XVII - XIX wieku.


"mapa 1"

Znam już trochę ten profil i wiem jak działa, widać, że na oryginalną mapę nałożono kolory, żeby podkreślić "małość" ówczesnej Polski, co ma korespondować z narracją o "starożytności" Ukrainy i jej "wielkości" sięgającej jakoby tzw. zakierzoni - celem jest "udowadniać" prawa banderowców do terenów Polski.

Nałożone kolory nawiązują do kolorystyki starych map tak jakby autor chciał, żeby jego "produkt" udawał autentyczny wyrób sprzed wieków - pokolorował także legendę i fragmenty po bokach.


Na tym profilu fb dominuje nieprzypadkowa jednostronna wybiórcza starannie dobrana narracja "obrazkowa" - "Ukraina", która była setki lat częścią Polski i  zawsze na starych mapach pokazywana jest jako REGION - na tej stronie urasta do rangi państwa i to istniejącego już w XVII wieku - co przecież nie jest prawdą.

Z reguły nie ma opisów, jest tylko jakby ilustrowane porównanie map regionu "Ukraina" z mapami Polski. Oglądając nieustanie taką narrację czytelnik nieuzbrojony w wiedzę, może odnieść mylne wrażenie, że dzisiejsza Ukraina od dawna była jakimś bytem pastwowym.

Tu inny przykład - mapa zamieszczona jako "zdjęcie w tle" tego facebookowego profilu:


"mapa 2"


Tu zaś kolorowa mapa ze strony zpe.gov.pl wyraźnie pokazująca rzeczywistość tego okresu:


Rzeczpospolita Obojga Narodów (łac. Res Publica Utriusque Nationis, lit. Abiejų Tautų Respublika), potocznie: Polska, I Rzeczpospolita lub Rzeczpospolita szlachecka – państwo złożone z Korony Królestwa Polskiego i Wielkiego Księstwa Litewskiego powstałe w roku 1569 na mocy unii lubelskiej.

To nie Korona prowadziła wojnę ze Szwecją, tylko cała Rzeczpospolita, król polski rządzący w tym okresie, Jan II Kazimierz Waza posiadał tytuł:

Ioannes Casimirus, Dei Gratia rex Poloniae, magnus dux Lithuaniae, Russie, Prussiae, Masoviae, Samogitiae, Livoniae, Smolenscie, Severiae, Czernichoviaeque; nec non Suecorum, Gothorum, Vandalorumque haereditarius rex, Rex Orthodoxus etc.
Jan Kazimierz, z Bożej łaski król Polski, wielki książę litewski, ruski, pruski, mazowiecki, żmudzki, inflancki, smoleński, siewierski i czernihowski, a także dziedziczny król Szwedów, Gotów i Wendów, Król Prawowierny.

W jakim celu administrator fejkowej strony "Oryginalne mapy" ukazuje nam granice Królestwa Polskiego w obrębie I RP, skoro mapa dotyczy wydarzeń dotyczących całej Rzeczpospolitej?

Czy jakby prezentował nam mapę Wielkiej Brytani, to też zaznaczyłby granice Angli - no i po co?  W jakim celu?

Gdyby ktoś zarzucił autorom tej strony, że fałszują historię, bo nie publikują ORYGINALNYCH map, tylko przetworzone, zawsze mogą odpowiedzieć: "ale oryginalne w tym sensie, że wytworzone przez nas i nikt inny takich nie ma, dlatego są takie wyjątkowe i oryginalne".


Zwracam uwagę, że nazwa tej strony opisana jest po polsku i po angielsku [Oryginalne mapy Original maps] - tak jakby jakiś Polak te stronę robił w celach EDUKACYJNYCH także w wersji angielskiej - ale opisy są po ukraińsku i angielsku, jak tutaj:


"mapa 3"

"Mapa 3", a właściwie plansza - jest całkowicie nieczytelna (szczególnie dla kogoś, kto nie rozeznaje się w geografii Polski), co w stoi w sprzeczności np. z tą pokazaną wyżej pokolorowaną mapą Eryka Dahlberga, gdzie starannie dobrano kolory.

Ja na tej "mapie" nie rozpoznaję żadnej miejscowości, bo jestem z Pomorza, ale sprawdziłem, że Лісько to Lesko. Na tej podstawie określiłem przybliżone terytorium, jakie pokazuje ta "mapa", jest ono mw. ograniczone miejscowościami: Kamionka-Szklary, Wolica, Lesko, Solinka.







Nie wiem, co to znaczy ten napis na planszy: "shidno-łemkowska" i nie mogę tego od ręki sprawdzić, bo to jest nieedytowalne (żeby skopiować do tłumacza), ale przecież obok w opisie napisano:
"Proukraiński organizm państwowy, którego celem było zjednoczenie z ZURL. Obejmował około 30 wsi łemkowskich, liczących prawie 18 tysięcy mieszkańców. Republika powstała 4 listopada 1918 roku i została zniszczona 24 stycznia 1919 roku w wyniku zbrojnej agresji Rzeczypospolitej Polskiej."

A więc chodzi o chwilową tzw. Łemko-Rusińską Republikę Ludową? Wiem, że coś takiego było, coś mi tam świta... Ale to ciekawe, bo wg wikipedii ŁRPL obejmowała większe terytorium: od Nowego Targu po Sanok.


The approximate extent of the territory whose southern parts were claimed by the Lemko Republic (yellow).




Jak widać strona fb "Oryginalne mapy" na swojej "mapie" ograniczyła się tylko do wschodniego fragmentu tego terytorium - czemu?

Ano temu, że to nie jest ŁRPL, tylko Republika Wschodnio-Łemkowska u naz zwana Komańczańską, o której pierwszy raz słyszę.



Jak widać "poruszanie się" użytkownika po tej stronie jest ściśle kontrolowane przez administratora, tj. w tekście (edytowalnym) nie ma nazwy RK, tylko ogólne "Proukraiński organizm państwowy" - dlaczego strona ukraińska, tak lubująca się w podkreślaniu domniemanej ukraińskości tych ziem i tak starannie przygotowująca fałszywe mapy pokazujące rozmieszczeniem ludności w I i II RP pod kątem etniczności, nie pozwala mi błyskawicznie - z automatu - zorientować się w sytuacji: co pokazuje plansza z "mapą 3"?

To nie jest indolencja administratora strony, to jest celowe przemyślane działanie. 

Nie pierwszy raz widzimy brak konsekwencji u werwolfa, a teraz tutaj... większość map na tej stronie jest zrobiona profesjonalnie, są bardzo ładnie wykonane i jest ich bardzo dużo, a niektóre, jak ta tutaj, są zrobione na kolanie... to nie przypadek - to celowe działanie - widocznie TERAZ, do jakiejś zadanej tezy,  jest potrzebna mapa niedbale wykonana...


Tak przy okazji - przykład mapy Polski z wikipedii dla Polaków:

Jak już kiedyś pisałem, trudno znaleźć w internecie mapy Polski z okresu świetności, które nie byłyby pokawałkowane rozbiorami, czy innymi granicami - tu np. mamy mapę, która wygląda jakby była zrobiona pod jakąś archaiczną grę online z lat 90tych - wygląda jak produkt amatorski (pewnie tak jest), a to przekłada się na wizerunek naszego państwa... mapa jest nieczytelna, nieestetyczna, zawiera odstręczające pstrokate kolory, niewłaściwe grubości czcionek i linii, które mocno szatkują całość... nie ma w internecie pięknych map Polski - trzeba będzie je dopiero stworzyć. 





Przypatrzmy się tej planszy z "mapą".

"Mapa 3" ukazuje wycinek jakiegoś terytorium z "tytułem": Rzeczpospolita Polska, od którego biegną dwie czerwone strzałki, podobne do rąk. Terytorium tu ukazane, to tylko niewielki skrawek terenu o długości ok. 40 km na kierunku wschód-zachód - co to jest w porównaniu z Polską... a mimo to strzałki nie biegną po prostu z północy, tylko są zagięte w stronę godła - "wyrastają" z niego jak ręce, tak jakby godło było osobą, która stoi za arkuszem mapy i wyciąga przed siebie ręce... skąd ja to znam?? Gdzie ja to widziałem?

Obok zaś wycinka, dominujący po prawej strony planszy, widnieje przekręcony w pion napis Zachodnioukraińska Republika Ludowa. Wszystko to napisane w cyrylicy, po ukraińsku, a nie po angielsku czy polsku, co nieznającym języka utrudnia zrozumienie treści - więc to chyba nie jest strona edukacyjna? Tylko po co opis z boku jest po angielsku?


Co przedstawia ta plansza? 





Co widzisz ty, a co widzi twój mózg? On widzi więcej...   

Patrzenie i widzenie to dwie różne sprawy.


Wzrokowo:

- kształt wycinka nawiązuje do kształtu Polski jak z przerobionej mapy Dahlberga z początku posta, widzimy więc mocno ściśniętą "Polskę" mniej więcej w jej rozpoznawalnym kształcie - także obecnym
- czerwona obwódka wokół poprowadzona jest "jak bądź" bez zgodności z czymkolwiek w geografii - jakby dziecko rysowało, brak profesjonalnego odwzorowania granic RK, które wyrysowano np. w wikipedii
- intensywny kolor czerwony kojarzy się z kolorem polskiego godła
- w środku mnóstwo czerwonych punktów jako oznaczenie miejscowości - jest ich więcej niż byś mógł zobaczyć na mapie w internecie, opisane są po ukraińsku, a także
- wiele flag w kolorach ukraińskich, szczególnie na środku wycinka układają się wzdłuż pionowej linii, jakby osi wycinka - jakby naśladują wstęgę Wisły - od Torunia do Gdańska, który jest kluczowy 
(w tym miejscu godło)- a może chodzi po prostu o linię podziału z Niemcami...
- u dołu i po lewej stronie widać czerwonawe szerokie linie jakby jakieś granice państw - nie wiadomo co to jest
- pod wycinkiem tabelka z opisem po ukraińsku - legenda i duża flaga ukraińska
- legenda do "mapy" i skrzyżowane miecze, czytam opis: 
zbrojne zitknienia z polskimi okupantami - znowu Polacy na swojej ziemi nazywani są okupantami..

Zauważ:

"mapa 3" graficznie pasuje do miedziorytu - "Alegoria rozbioru Polski" - autorstwa Noëla Le Mire'a na podstawie rysunku Jeana-Michela Moreau'a.
Na ilustracji uwidoczniono, patrząc od lewej: Katarzynę II, króla Polski Stanisława II Augusta, Józefa II Habsburga i króla Prus Fryderyka II.

Szczególnie czerwone strzałki u góry "mapy" powtarzają kierunek i proporcje rąk wskazujących na mapę, a postać Fryderyka II króla Prus po prawej stronie optycznie pokrywa się z odwróconym napisem. 
Fryderyk na rysunku wskazuje szpadą Gdańsk, który jest kluczowy.



Przyjrzyj się postaci Katarzyny:
- suknia (płat tkaniny) zakrywająca nogi = flaga ukraińska (płat tkaniny), a
- profil jej głowy odwzorowuje szeroki czerwonawy łuk podobny do oznaczania granicy na mapie





Przekopiowałem niektóre elementy rysunku na "mapę 3" - narzędzie "szybkie zaznaczanie" pozwala zaznaczyć i skopiować razem elementy, które nie leżą bezpośrednio obok siebie - tak właśnie zrobiłem z rękami: Poniatowskiego i Józefa II, które na "mapie 3" są czerwonymi strzałkami. 

Pasują idealnie.

Także postać Katarzyny, "siedząca" na ukraińskiej fladze, bardzo dobrze wpasowuje się w profil dolnej granicy "mapki" i dziwny czerwonawy łuk - który już nie jest dziwny, bo teraz wiemy po co został wrysowany...






I nad tym wszystkim napis: Respublika Polsza.

Rozumiesz, co tu się dzieje?

To jest napaść.

Plansza nawiązuje bezpośrednio do miedziorytu - "Alegoria rozbioru Polski" - i sama jest alegorią: miksuje ze sobą rysunkek Moreau'a i fragment dzisiejszej Polski i wizerunek Polski wyłaniający się z map przedstawianych na tym profilu, czyli co robi?

Poddaje ją rozbiorowi. 

To jest robota niemieckiej agentury z Ukrainy (tam nazywana banderowcami), która ma oddziaływać podprogowo na ludzkie umysły - ma was i innych programować na kolejny rozbiór.




Przegląd od AI:

Programowanie neurolingwistyczne (NLP) to zestaw technik komunikacji i pracy z wyobrażeniami, mający na celu zmianę wzorców myślenia i zachowania. Wykorzystuje kotwienie, metafory i trans, aby wpływać na stany emocjonalne i eliminować ograniczenia, co znajduje zastosowanie w rozwoju osobistym, biznesie oraz psychoterapii.
 NLP (Neuro-Linguistic Programming) skupia się na programowaniu umysłu poprzez język i interakcje, aby osiągnąć pożądane rezultaty.


Kluczowe techniki: 

Kotwienie: Tworzenie silnych powiązań między bodźcem (dźwięk, dotyk) a stanem emocjonalnym, co pozwala przywoływać pożądane stany.
Linia czasu: Praca nad percepcją przeszłych i przyszłych doświadczeń w celu zmiany ich wpływu na teraźniejszość.
Metafory: Zmiana perspektywy poprzez wykorzystanie opowieści i metafor do przeprogramowania ograniczających przekonań.
Trans (hipnoza): Wprowadzenie w stan relaksu, w którym umysł jest bardziej podatny na sugestie i zmiany. [piękne mapy, ekscytacje narratora i jego opowieści "historyczne" czytane przy kawie mogą stwarzać stan zbliżony do relaksu - MS]
Zastosowanie: Metody te są używane przez liderów, trenerów i terapeutów do poprawy charyzmy, radzenia sobie z bezsennością, nałogami oraz podnoszenia pewności siebie.
Efekty: Zmiana słownictwa i sposobu myślenia wpływa na strukturę neurologiczną, co prowadzi do głębokich transformacji osobistych.
 
Warto odróżnić NLP od neurobiologii (dziedziny naukowej badającej układ nerwowy) oraz neurohackingu (metod optymalizacji pracy mózgu).






Jeszcze odnośnie rysunku Jeana-Michela Moreau'a - w wikipedii dla Polaków nazywa się on:

Kołacz królewski (fr. Le gâteau des rois) podczas gdy w innych wersjach językowych (są tylko 4): ciasto królewskie po francusku i niemiecku, Трофейний торт po ukraińsku, po angielsku The Troelfth Cake (also The Twelfth Cake, The Royal Cake, The Cake of Kings) - co ciekawe, nie ma wersji rosyjskiej...

Angielskie Troelfth jest chyba nieprzetłumaczalne i w wynikach pokazuje się zawsze w kontekście ww. rysunku, a Twelfth to "dwunasty" :

ang wiki:
Ciasto królewskie, znane również jako ciasto trzech króli lub ciasto niemowlęce, to ciasto kojarzone w wielu krajach z Objawieniem Króle, czyli obchodem Wieczóru Trzech Króli po Bożem Narodzeniu. Tradycyjnie przygotowywano ją z ciasta brioche, w większości przypadków ukryta była fève (dosł. "fasola fawy"), taka jak figurka przedstawiająca Dzieciątko Chrystus.  Po pokrojeniu ciasta ten, kto znajdzie fève w swoim kawałku, wygrywa nagrodę. 

Kołacz (psł. kolačь) – słowiańskie pieczywo obrzędowe o kolistym kształcie, drożdżowy placek, wieniec lub bochenek uformowany z przeplatanych ze sobą wałków lub zdobiony licznymi mniejszymi kółkami. Kołacze wyrabiano z mąki pszennej lub żytniej. Podawano je często na weselach – zwyczaj ten zachował się w niektórych regionach Polski do dzisiaj.

Tort – bogato zdobione ciasto deserowe, najczęściej biszkoptowe, przekładane masą.
Ojczyzną tortów najprawdopodobniej są Włochy. W Polsce pojawiły się po raz pierwszy na dworze królowej Bony. W Polsce upowszechnił się zwyczaj pieczenia tortu na specjalne okazje, jak urodziny, wesele. Bardzo podobne ciasta np. w języku angielskim nie są nazywane tortami (torte), a ciastami (birthday cake, wedding cake).


Skoro torty znane są w Polsce od czasów Bony, to dlaczego rysunek nazywany jest "kołaczem"? Czyżby jakiś rebus na KOŁO?





-------

tohistoria.pl

Według jednego z przekazów, król Prus Fryderyk II słynący z ironicznych spostrzeżeń miał przyrównać pierwszy rozbiór Polski z średniowieczną tradycją spożywania w święto Trzech Króli specjalnego ciasta – tzw. tortu królewskiego. W czasie rzeczonej uczty porcję dzielono na tyle porcji, ile było osób przy stole, a jeden kawałek pozostawiano dla nieznanego wędrowca. Wewnątrz ciasta znajdowało się ziarno fasoli, a osoba, która na nie natrafiła, powinna w nadchodzącym roku cieszyć się szczęściem i otrzymywała tytuł króla święta. Dla władcy Prus zwyczaj dzielenia się ciastem skojarzył się z rozbiorem ziem polskich między króla, carycę i cesarza.

Znany pisarz i filozof epoki oświecenia – Wolter przesyłając Fryderykowi II w październiku 1772 roku gratulacje z okazji odniesionego sukcesu pisał o rozbiorze Polski w następujący sposób : „To rzeczywiście królewski kołacz, a fasolka została podzielona na trzy części”. W ówczesnej Europie stanowisko krytyczne wobec rozbiorów było wówczas dość rzadko spotykane, także z uwagi na propagandę państw zaborczych. Prezentował je m.in. francuski filozof oświeceniowy Jean Jacques Rousseau. Sposób działania mocarstw wywołało sprzeciw także Jeana Michela Moreau – paryskiego malarza i rysownika, a także autora ilustracji do Wielkiej encyklopedii francuskiej. Był on autorem wielu prac, w tym szkicu zatytułowanego „Ciasto trzech króli”, nazywanego w Polsce „Kołaczem królewskim”.

Scena uwieczniona na rycinie miała na celu wzbudzić nie tylko zainteresowanie, lecz zainteresować odbiorców sytuacją Polski. W niedługim czasie, wzorując się na rysunku artysty, rytownik Nicolas Noël Le Mire wykonał miedzioryt, który można było powielać w setkach egzemplarzy. Przez to, „Kołacz królewski” miał szansę dotrzeć szerokiego grona odbiorców. Rycina zdobyła wielką popularność już w roku jej powstania, jednak nie odbyło się to bez problemów. W niektórych państwach wydano zakaz jej rozpowszechniania. Z kolei we Francji, starającej się w tym czasie uniknąć konfliktu z państwami zaborczymi, miedzioryty Le Mire’a objęto cenzurą. Na szczęście, przed tym jak artyście nakazano zniszczyć matrycę do powielania swojego dzieła, zdołał on wykonać znaczną liczbę egzemplarzy.


"Na szczęście" ??
"nie bez problemów ?
"wielką popularność" ??

Co to znowu za redaktór pisał?? Cóż za ekscytacja, jaki entuzjazm...

I dalej...


Dzieło stworzone wysiłkiem Moreau i Le Mire’a w niedalekim odstępie czasowym doczekało się wielu kopii i interpretacji. I tak w Wielkiej Brytanii powstała rycina, na której wśród gości zgromadzonych u stołu z tortem królewskim znajduje się władca Francji – Ludwik XV, a za plecami monarchów stoi sułtan turecki wygrażający im szablą.

Tytułem „Kołacz królewski” określa się także wersję ryciny, której autorem był Johannes Nilson. Jednak jego dzieło znacząco różni się od francuskiego miedziorytu. Zgromadzeni monarchowie zdają się być w radosnych nastrojach, jak gdyby prowadzili towarzyską rozmowę. Widzom ukazuje się król Stanisław August Poniatowski, który z zadowoleniem pokazuje dokumenty potwierdzające legalność rozbioru. 

Odbiorca scenki uwiecznionej na miedziorycie z pewnością nie odbierał wydarzeń z 1772 roku jako złamania prawa czy tragicznego dla Rzeczpospolitej aktu przemocy. Wprost przeciwnie – mógł on dojść do wniosku, że władcy Rosji, Prus i Austrii w porozumieniu z królem Polski dokonali zmiany granic, przywracając naturalny porządek w Europie i zażegnując historyczne spory terytorialne.

Michał Aściukiewicz





Zauważ, że produkty z fejkowego konta fb korespondują np. z tym:

Prawym Okiem: Symboliczna parada niemieckich flag

„Symboliczne parady czołgów”. A może on wie co mówi? Symbolicznie niemieckie czołgi wjechały do Polski - po podboju przez niemiecką 5 kolumnę. Poniżej: niemieckie wojska na Wiśle. 
Po co im tyle FLAG????
Flaga z orłem nazywa się: Flaga służb państwowych (Bundesdienstflagge) i jej użycie jest ściśle obwarowane przepisami. 
CZY TO MOŻE Dzień Jedności Niemiec ????

Prawym Okiem: Flaga kaszubska
Prawym Okiem: Propaganda
Prawym Okiem: Nazistowskie korzenie barw białoruskiej opozycji
Prawym Okiem: Czarne - białe - czerwone







Nie śpij.


Mamy do wygrania II Wojnę Światową.
Mamy do wygrania wojnę z Niemcami.



Wygrajmy wojnę z Niemcami.













"Res Publica Utriusque Nationis" z łaciny:

utriusque - "obojga"

etriusque - "i więcej"  - automatyczny tłumacz gogla
etriusque - "i każdego" alternatywnie: "oraz każdego" - wg deepl.com

etrusque - "etruski"

brakuje tylko "i"... 







-------------




zpe.gov.pl/a/rzeczpospolita-wojuje-xvi/xvii-w/D5K5GQMqQ
wbc.poznan.pl/dlibra/publication/533617/edition/473402?language=pl
raremaps.com/gallery/detail/6262
pl.wikipedia.org/wiki/Kołacz_królewski
en.wikipedia.org/wiki/King_cake
pl.wikipedia.org/wiki/Tort
tohistoria.pl/tajemnicze-dzielo-dotyczace-i-rozbioru-polski-czym-jest-i-co-przedstawia-kolacz-krolewski/
en.wikipedia.org/wiki/Twelfth_cake
pl.wikipedia.org/wiki/Kołacz_(pieczywo)
pl.wikipedia.org/wiki/Lesko
en.wikipedia.org/wiki/Lemko_Republic
pl.wikipedia.org/wiki/Zachodnioukraińska_Republika_Ludowa
uk.wikipedia.org/wiki/Команчанська_Республіка
pl.wikipedia.org/wiki/Podział_administracyjny_Polski_(1944–1975)#1957–1975
pl.wikipedia.org/wiki/Rzeczpospolita_Obojga_Narodów
pl.wikipedia.org/wiki/Jan_II_Kazimierz_Waza

niedziela, 25 stycznia 2026

Zapiszcie sobie w kajecie...

 





za fb


Historia.org.pl - Polski portal historyczny

4 godz. ·



Trudno wyrzec się historii miejsca i faktu, że Fryderyk II przez kilkanaście miesięcy przebywał w Kostrzynie - ten epizod pozostaje częścią dziejów miasta i powinien być przedmiotem rzetelnej refleksji historycznej.

Pojawia się jednak pytanie, czy okoliczność zwrotu tablicy pamiątkowej musi przyjmować formę uroczystości z elementami ceremonialnymi, w tym salw artyleryjskich. Współczesny Kostrzyn jest polskim miastem, zamieszkanym przez Polaków, a Fryderyk II zapisał się w historii jako jeden z głównych grabarzy państwa polskiego. Z tej perspektywy trudno uznać, by pruski monarcha zasługiwał na honorowe wystrzały armatnie, nawet w ramach historycznej inscenizacji związanej z powrotem pamiątkowej tablicy jemu poświęconej.

Warto przy tym odnotować, że do chwili publikacji tekstu na oficjalnej stronie miasta ani na profilu miasta na Facebooku nie pojawiła się relacja z wczorajszej uroczystości, co nie pozwala jednoznacznie stwierdzić, czy zapowiadane wystrzały armatnie faktycznie się odbyły. Dodatkowo miasto na ten moment wyłączyło możliwość komentowania opublikowanych w mediach społecznościowych treści dotyczących wydarzenia.




historia.org.pl/2026/01/25/zwrot-tablicy-fryderyka-ii-w-kostrzynie-historia-i-pytania-o-forme-upamietnienia/





niedziela, 11 stycznia 2026

"Niemcy jak zwykle myślą kategoriami Niemiec"












przedruki





Austria, kraj zbrodniarzy



Kurt Waldheim pełnił funkcję szefa austriackiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych oraz był Prezydentem Austrii w latach 1986-1992. Najbardziej szokująca jest jednak jego niemal dziesięcioletnia kadencja na stanowisku Sekretarza Generalnego ONZ w latach 1972-1981, w organizacji, której celem jest ochrona praw człowieka. Dlaczego fakt, że Waldheim mógł cieszyć się tak bogatą karierą polityczną, budzi zdziwienie? Z pomocą przychodzi nam sam Kurt, zawarł to wszystko w jednym zdaniu.

„Nie robiłem w czasie wojny niczego innego, niż to, co robiły także setki tysięcy innych Austriaków. Spełniałem swój obowiązek jako żołnierz” - Kurt Waldheim.

Rzeczywiście, to zdanie mogło wypowiedzieć znaczna część austriackiego społeczeństwa, które nigdy nie rozliczyło się ze swoją przeszłością – przeszłością naznaczoną morzem słowiańskiej i żydowskiej krwi.

Dużą część procesu wybielania austriackiego społeczeństwa stanowi mit dotyczący siłowego przyłączenia Austrii do III Rzeszy oraz rzekomej niechęci Austriaków do nazizmu i Hitlera. Tymczasem prawda jest taka, że Anschluss cieszył się powszechnym poparciem, a przyszli obywatele nazistowskiego państwa witali żołnierzy Wehrmachtu kwiatami i nazistowskimi salutami.

Znamienny jest też zapał, z jakim Austriacy przystąpili do zbrodni holokaustu. Ich ofiarami byli przede wszystkim Żydzi, Polacy, Ukraińcy oraz Rosjanie. Okrucieństwo, które przejawiali, często przewyższało to, z którego słynęli Niemcy.

Pierwszym przykładem zorganizowanego prześladowania innych narodowości była skala Kryształowej Nocy w Wiedniu.

Denazyfikacja? Przecież jesteśmy ofiarami

Niewątpliwie Austria zyskuje na skupieniu światowej opinii publicznej na roli Niemców, którzy stanowili największą grupę nazistowskich zbrodniarzy. Umożliwia to Austrii przyjęcie pozycji ofiary, niemal na równi z takimi krajami jak II Rzeczpospolita, Jugosławia czy Czechosłowacja.

Austriackie społeczeństwo niestety wyróżnia się najmniejszym stopniem denazyfikacji spośród wszystkich europejskich narodów. Całkowity brak rozliczenia z przeszłością oraz przemilczanie swojej roli w największej zbrodni w historii świata stanowią haniebną plamę na całym narodzie.

Wielką rolę w braku rozliczenia austriackich nazistów odegrali zachodni alianci, którzy już w kwietniu 1948 roku poparli amnestię dla tych zbrodniarzy. Zaskakująco, w pozytywnym świetle stawia to władze ZSRR, które jako jedyne z wielkich mocarstw głośno sprzeciwiały się tej, jakże haniebnej, ustawie. Kary uniknęło prawie pół miliona nazistów, którzy zostali zwolnieni z więzień. Ostatecznie cała wydmuszka denazyfikacji zakończyła się już w 1949 roku.

Austriaccy zbrodniarze

Kim byli najbardziej wyróżniający się Austriacy uczestnicy zagłady? Na myśl od razu przychodzi bodaj najsłynniejszy Austriak w historii – Adolf Hitler. Jego rola w zbrodniach III Rzeszy jest powszechnie znana i nie wymaga dodatkowego przypomnienia.

Drugim architektem systemu zagłady był Adolf Eichmann, odpowiedzialny za koordynację całego mechanizmu ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej. Ten zbrodniarz poniósł zasłużoną karę na końcu izraelskiego sznura, po głośnym procesie w 1962 roku. W ten sposób sprawiedliwości stało się zadość.

Odilo Lotario Globocnik, znany ze swoich zbrodni, był austriackim SS-manem słoweńskiego pochodzenia i jednym z głównych organizatorów oraz wykonawców zagłady. Odpowiadał za brutalne represje wobec polskiej inteligencji i duchowieństwa.

W 1945 roku został schwytany przez Brytyjczyków, jednak w areszcie popełnił samobójstwo, unikając tym samym procesu i wymierzenia zasłużonej kary.

Często zapomina się o roli kobiet w funkcjonowaniu niemieckich obozów koncentracyjnych i zagłady. Wśród austriackiego personelu szczególnie wyróżniały się dwie postacie: „Kobyła z Majdanka” oraz „Bestia z Auschwitz”.

Pierwszą z nich była Hermine Braun Steiner. Kobyła słynęła z olbrzymiego okrucieństwa, szczególnie wobec dzieci. Często brutalnie wyrywała małe dzieci z rąk ich przerażonych matek, by chwilę później rozgnieść ich główki swoim ciężkim butem. Odpowiadała również za selekcję więźniów. Po wojnie wyemigrowała do USA, gdzie poślubiła byłego żołnierza amerykańskiej armii. Przez wiele lat unikała odpowiedzialności za swoje zbrodnicze czyny. W końcu została ekstradowana do RFN, gdzie wzięła udział w trzecim procesie załogi Majdanka. Została skazana na dożywocie, jednak w wieku 77 lat zwolniono ją z powodu cukrzycy. Dzięki temu mogła w spokoju umrzeć na wolności, w przeciwieństwie do setek jej ofiar.

Maria Mandl, znana jako Bestia z Auschwitz, była odpowiedzialna za wysłanie na śmierć blisko pół miliona ludzi podczas swojej pracy jako nadzorczyni kobiecego obozu Auschwitz. W ramach swoich obowiązków zajmowała się między innymi selekcją więźniarek. Słynęła z okrutnego traktowania ciężarnych kobiet, które często wybierała do przeprowadzania na nich eksperymentów medycznych. Skazywała je tym samym na długą i upokarzającą gehennę, która w większości przypadków kończyła się ich tragiczną śmiercią.

Mandl została skazana na śmierć przez powieszenie przez Najwyższy Trybunał Narodowy w pierwszym procesie oświęcimskim. W przeciwieństwie do władz Austrii i RFN, w Polsce nie było taryfy ulgowej dla nazistów.


Brak rozliczeń

Nie znamy dokładnej skali udziału Austriaków w nazistowskim ludobójstwie. Niemniej jednak nie ulega wątpliwości, że istniało powszechne poparcie dla tych działań oraz zapał, z jakim przedstawiciele tego narodu przystąpili do mordowania Żydów i Słowian.

Niestety, większość Austriaków uniknęła odpowiedzialności za swoje zbrodnie. Sprawiedliwość ich nie dosięgła, a to za sprawą państw, które niedawno intensywnie zwalczały faszyzm oraz nazistowską III Rzeszę. W ten sposób zostali rozgrzeszeni za zbrodnie popełniane w Europie Centralnej, Wschodniej oraz na Bałkanach, w mniejszym stopniu na Zachodzie.


Cóż, jak widać, ofiary stały na drodze wielkiej polityki.


Mikołaj Hutorowicz/Fronda.pl





"UE jest przejęta przez grupę przestępczą"

„Ta Unia to nie jest Unia, do której wchodziliśmy. Ta Unia została przejęta przez zorganizowaną grupę przestępczą niemiecką. Mam nadzieję, że to nie dotyczy całej klasy politycznej, ale ta niemiecka grupa przestępcza, terrorystyczna, która przejęła Unię, wprowadza w tej chwili terror w krajach, które wzięła na smycz” - powiedział w „Salonie Dziennikarskim” na antenie Telewizji wPolsce24 Maciej Pawlicki, publicysta i reżyser.


Moim zdaniem idzie tu nie tylko o przyszłość rolnictwa, bo wyraźnie widać, że wszystko zmierza do tego, aby zlikwidować rolnictwo europejskie

— oceniła redaktor Aleksandra Jakubowska.

Pytana przez Jacka Karnowskiego, czy cel jest ideologiczny, odparła:

Myślę, że bardziej komercyjny. To rolnictwo w jakimś tam stopniu będzie istniało. Oczywiście będą ludzie, których będzie stać na to, żeby kupować zdrową żywność za duże pieniądze.

Ale moim zdaniem był to moment historyczny. To znaczy po raz pierwszy tak jawnie okazało się, w jaki sposób Unia Europejska ma być rządzona w momencie, kiedy Niemcom uda się przeprowadzić swój plan centralizacji. Bo do tej pory to wszystko było robione tak jak salami, po kawałku odcinano państwom narodowym ich kompetencje zapisane w traktatach. Mówiono o tym, że te traktaty trzeba zmienić. Nagle okazało się, że TSUE nie jest trybunałem, który ma pilnować, czy państwa narodowe zgodnie z traktatami swoje ustawodawstwo prowadzą, tylko jest sam źródłem prawa. Wszystko to dotychczas odbywało się po cichu, ale to, co wydarzyło się z Mercosur, stanowi spektakularny przykład tego, jak będzie rządzona Europa, jeśli Niemcom uda się przeprowadzić ich plan

— dodała publicystka wPolsce24.

Cała sytuacja pokazuje, jak patologiczną organizacją jest Unia Europejska. po drugiej stronie mamy Mercado Común del Sur, czyli unię handlową krajów Ameryki Południowej. Tam za chwilę Wenezuela do tego dołączy, bo ona jest w tej chwili zawieszona. I każde z tych państw może powiedzieć, że nie podpisuje tej umowy. Z naszej strony, czyli ze strony Unii, jedzie Ursula von der Leyen i 27 przywódców państw nie ma nic do powiedzenia, bo ona podpisuje. A tam podpisze prezydent Brazylii, Argentyny, Paragwaju, Urugwaju. A jak Paragwaj powie, że nie podpisuje, to nie podpisze i nic mu nie mogą zrobić. Co pół roku mają prezydencję, czyli właściwie jest taki operator tego całego paktu Mercosur, który załatwia takie sprawy operacyjne. Nie ma żadnej ideologii w tym

— ocenił publicysta wPolsce24 Dariusz Matuszak.


Pytany przez prowadzącego, czy chodzi tu o to, że przemysł niemiecki, który ma problemy, szuka rynków zbytu, stwierdził:

Oczywiście, że to jest prawda. Po pierwsze, doświadczenie uczy, że nie należy wierzyć w nic, co Unia obiecuje, co deklaruje, czyli te wszystkie zabezpieczenia teoretyczne. Teoretyczne, bo tak naprawdę jeszcze ich nie ma w tych papierach.

Po drugie: są konkretne zapisy, na przykład Unia dopłaci do wiatraków, żeby sobie w Europie kraje Mercosur mogły kupić wiatraki, po prostu jest zapis o konkretnych kwotach – dokładnie już w tej chwili nie pamiętam, ale to jest około miliarda euro. No, otwarcie na przemysł, głównie maszynowy, chemiczny. Z Rosji nawozy lecą do Brazylii. Brazylia jest największym importerem rosyjskich nawozów. Niemiecki koncern BASF wykupił amerykański Monsanto. To jest to samo, tylko przemianowane. Byłem Bogdan, a teraz jestem Mietek. Albo byłem Adolf, a teraz jestem Jurgen


— dodał Matuszak.


Pawlicki: Trzeba urealnić język debaty o UE

Myślę, że trzeba zmienić język. Całkowicie zgadzam się z tym co pani Aleksandra powiedziała, że to jest jednak pewien punkt zwrotny. Dlatego, że do tej pory to nie było po cichu, bo oczywiście to było na różne sposoby, różnymi kłamstwami oblepiane. I oczywiście są w Polsce siły, które wierzą w te idiotyzmy, ocieplenia, wpływ na redukcję dwutlenku węgla. Są też grupy polityczne czy społeczne, które mają stosunek do narzucanej nam imigracji z Afryki czy z Azji inny niż większość narodu. Ale w tej sprawie wydaje się, że jedność klasy politycznej, przynajmniej w deklaracjach, jednak istnieje

— stwierdził z kolei Maciej Pawlicki, reżyser i publicysta.


I po raz pierwszy mamy taką sytuację, w której najeźdźca chce narzucić nam coś, czego nie chcemy, wiemy, że nam szkodzi, i chcemy to odrzucić. I nagle się okazuje, że jest jakiś pan nad nami, który nam powie: „Nie, będzie inaczej”. Tak się działo za zaborów, tak się działo za najazdów, tak się działo w krajach podbitych i trzeba zdać sobie sprawę, że ta Unia to nie jest Unia, do której wchodziliśmy. Ta Unia została przejęta przez zorganizowaną grupę przestępczą niemiecką. Mam nadzieję, że to nie dotyczy całej klasy politycznej, ale ta niemiecka grupa przestępcza, terrorystyczna, która przejęła Unię, wprowadza w tej chwili terror w krajach, które wzięła na smycz. I coraz bardziej zacieśnia tę smycz i należy tę Unię albo odzyskać, albo z niej wystąpić. Ale po to, żeby ją odzyskać, należy realnie mówić o scenariuszu występowania z tej Unii. Przestać płacić składki, krótko mówiąc urealnić język opowiadania o tym, co się dzieje, bo w tej chwili to niszczenie polskiego rolnictwa to jest także niszczenie klasy średniej
— dodał.


Jeśli ktoś łamie prawo, to znaczy, że jest przestępcą, więc należy go wsadzić do więzienia i należy ten proces rozpocząć
— ocenił komentator.


Straszak „polexitu” jest używany przez środowisko Tuska od wielu lat. On działał w momencie, kiedy rzeczywiście było ogromne wsparcie procentowe. Polacy byli przekonani, że Unia Europejska to jest dobry pomysł i byli tacy, powiedziałabym, optymistycznie nastawieni do bycia Polski w tej organizacji. Natomiast proszę zwrócić uwagę na to, że z miesiąca na miesiąc w sondażach to poparcie dla bytności Polski w Unii Europejskiej, i w ogóle ocena tego organizmu spada. Nawet polscy politycy na czele z ministrem rolnictwa Krajewskim próbują upudrować to, co się wydarzyło, mówiąc o tak zwanych klauzach ochronnych, że nam nic nie grozi, nic się nie stanie, a w ogóle minister Krajewski mówi: „A przecież meble będziemy tam do tej Ameryki Łacińskiej wysyłać” i tak dalej

— stwierdziła redaktor Aleksandra Jakubowska z Telewizji wPolsce24.





"Szkoła musi wymagać i wychowywać, a nie jedynie dbać o dobrostan". 


10.01.2026 13:37

W warszawskim hotelu Gromada odbyło się dziś Ogólnopolskie Forum Oświatowe "W trosce o przyszłość polskiej szkoły". Wśród prelegentów wystąpili pedagodzy, nauczyciele, działacze społeczni, związkowcy, samorządowcy, dziennikarze i rodzice.

Krajowa Sekcja Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność” od dawna alarmuje, że w polskiej szkole dzieją się niepokojące rzeczy, a praca nauczyciela staje się coraz trudniejsza


"System oświaty wymaga gruntownej przebudowy"

Konferencję otworzyli Hanna Dobrowolska, koordynator Koalicji na Rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły oraz dr. Waldemar Jakubowski, przewodniczący Krajowej Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ "Solidarność".

Hanna Dobrowolska opowiedziała o działaniach Koalicji na Rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły, którą w tej chwili współtworzą już 92 organizacje, którym przyświeca dobro polskich uczniów.



Naszym celem jest powstrzymanie destrukcji, a następnie doprowadzenie do głębokiej odnowy polskiej oświaty. Odzyskanie pokolenia dobrze wykształconych, etycznych, oddanych Ojczyźnie młodych Polaków stanowi nasz naczelny cel. Temu służyły manifestacje, pikiety, konferencje prasowe oraz działalność publicystyczna

- powiedziała Hanna Dobrowolska.


Sukcesy minionego roku oraz procesy, które udało się powstrzymać lub nagłośnić do tego stopnia, że poruszyły całe społeczeństwo, są zasługą właśnie tych szerokich środowisk. (...) Najważniejsze jest to, abyśmy dziś otworzyli niezależną debatę, która da szansę wypowiedzenia się bardzo wielu osobom i środowiskom – również tym, które współtworzą proces, jaki ogólnie nazywamy oświatą

- podkreśliła.
 

Waldemar Jakubowski mówił z kolei o ostatnich działaniach Krajowej Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność.

System oświaty wymaga gruntownej przebudowy i głębokiego przemyślenia. Chcemy wypracować konkretne wskazówki dotyczące tego, w jakim kierunku system ten powinien się zmieniać. Jesteśmy głęboko przekonani, że znajdujemy się obecnie w momencie przełomowym – w czasie kryzysu. Powiem nawet nieco przewrotnie, że być może dobrze się stało, iż obecnie w Ministerstwie Edukacji Narodowej mamy taką, a nie inną ekipę. Gdyby byli to fachowcy „z wyższej półki”, sytuacja byłaby znacznie trudniejsza. Natomiast przy obecnym kierownictwie wiele spraw staje się bardziej klarownych

- przekonywał.


Obecną ekipę ministerialną nie jest trudno punktować. Przypomnę choćby aferę związaną z godzinami ponadwymiarowymi. Krajowa Sekcja Oświaty już wcześniej wskazywała, że rozwiązania prawne proponowane przez Ministerstwo doprowadzą do poważnych problemów. I dokładnie tak się stało. Konieczne były interwencje na najwyższym szczeblu, medialne spektakle oraz działania ratunkowe, by się z tych decyzji wycofać

- dodał.

Pytanie zasadnicze brzmi: w jakim kierunku iść dalej i jak powinna wyglądać polska oświata? To wciąż temat otwarty, choć czasu na podjęcie kluczowych decyzji pozostaje coraz mniej
- spuentował przewodniczący Jakubowski.

Stan polskiej oświaty

W ramach konferencji odbyły się trzy panele dyskusyjne. W panelu eksperckim pt. "Ocena zmian w oświacie", który prowadził Rafał Woś, zastępca redaktora naczelnego "Tygodnika Solidarność". prof. Jan Żaryn, historyk, a także nauczyciel akademicki, postawił śmiałą tezę:

Najważniejsze instytucje edukacyjne i naukowe państwa polskiego, a więc przede wszystkim resort edukacji oraz resort nauki, nieprzypadkowo zostały w obecnej koalicji rządzącej powierzone ludziom o proweniencji bądź wyraźnie postkomunistycznej, bądź jednoznacznie lewicowej, ideologicznie lewicowej. Był to wybór w pełni świadomy. Powodem tego wyboru było wykorzystanie instytucji państwa polskiego do realizacji projektu, który można określić jako globalny projekt walki o mentalność nowego człowieka.

Mówił jednak również o tym, że prawdziwym punktem odniesienia jest dla dzieci ich rodzina.

Wszystkie badania socjologiczne prowadzone w wolnej Polsce od lat 90. aż po dziś pokazują jednoznacznie, że najwyższą wartością dla Polaków jest rodzina. Bez względu na to, jak bardzo ideologie próbują narzucić inną wizję rzeczywistości, oddolna mądrość narodu pozostaje niezmienna. Rodzina jest przestrzenią bezpieczeństwa, wychowania, dojrzewania i dążenia do szczęścia – nie ideologiczne konstrukty

- podkreślił.

Apeluję, abyśmy – jako przedstawiciele różnych środowisk społecznych, stowarzyszeniowych i związkowych – zrobili wszystko, by powstał projekt zespołu ludzi kompetentnych, zdolnych odpowiedzieć na pytanie, czym jest dziś polski obszar edukacji. Byłaby to realna odpowiedź na rewolucyjny projekt realizowany niestety także w instytucjach państwa polskiego

- spuentował prof. Jan Żaryn.



Wojciech Książek, nauczyciel i działacz NSZZ "Solidarność" mówił z kolei o potrzebnych zmianach w różnych obszarach edukacji.

Zmiana podstaw programowych wymaga uwzględnienia programów nauczania, planów nauczania, podręczników, pomocy dydaktycznych – dziś także cyfrowych. Nie można wprowadzać nowego przedmiotu bez zaplecza kadrowego i przygotowania

- przekonywał. Apelował również o to, by nie zapominać o nauczycielach.

Ich autorytet, kształcenie, doskonalenie i godne wynagrodzenie są fundamentem systemu. Gdyby reformy sprzed lat były kontynuowane, dziś nauczyciel dyplomowany zarabiałby średnio około 11 tysięcy złotych. To pozwalałoby na realne uczestnictwo w kulturze i życiu lokalnym

- zaznaczył. Jako najtrudniejsze, a zarazem potrzebne zadanie przedstawił opracowanie i wdrożenie długofalowej wizji edukacji i stabilnego systemu egzaminacyjnego.



"Szkoła traci dziś swoją funkcję formacyjną"

W panelu kadry oświatowej pt. "Różnorodność a mit równości. Rola nadzoru pedagogicznego i samorządu", dr Waldemar Jakubowski diagnozując stan dzisiejszej szkoły, podkreślił:

Szkoła traci dziś swoją funkcję formacyjną. Przestaje przygotowywać do życia obywatelskiego, rodzinnego i społecznego. Dlatego konieczna jest zmiana myślenia o edukacji jako całości. Sprzeciwiam się atomizacji systemu, ponieważ prowadzi ona do rozpadu wspólnoty społecznej. Potrzebujemy powrotu do prawdy, wymagań i wychowania. Szkoła musi wymagać i wychowywać, a nie jedynie dbać o dobrostan. Wychowanie bez wymagań nie prowadzi do spełnienia, lecz do braku satysfakcji z życia.


Barbara Nowak, była małopolska kurator oświaty stwierdziła z kolei:

Jestem przerażona tym, co się dzisiaj w naszych szkołach dzieje. Dlatego, że ta szkoła dzisiejsza to jest szkoła kłamstwa. Jednego wielkiego kłamstwa, potwornego kłamstwa i krzywdy, jaką stwarzają ludzie dorośli młodym ludziom. W szkole uczeń ma być bezpieczny. Rodzice oddają swój największy skarg pod opiekę nauczycieli do szkoły i mają absolutnie prawo do tego, żeby czuć, że to dziecko będzie bezpieczne. Tymczasem obecnie nie jest

Zaznaczyła także:

To jest okropna klęska nas wszystkich, że do tego żeśmy dopuścili. Ale ja powiem od razu, że patrząc na to nasze tutaj dzisiejsze zgromadzenie, że Państwo potrafiliście powiedzieć tej machinie państwowej, że się z nią nie zgadzacie. To jest cudowne. Ja tylko w tym widzę nadzieję


Niejednoznaczny obraz nauczycieli

W ostatnim panelu nauczycielsko-rodzicielskim pt. "Zmiany w oświacie a szkolne realia. Czym powinna być szkoła?" Jakub Pacan, dziennikarz "Tygodnika Solidarność" opowiadał o obrazie polskiej szkoły w społeczeństwie.

Obraz nauczycieli jest dziś bardzo niejednoznaczny. Generalnie, gdy rozmawia się z ludźmi albo słyszy rozmowy o szkole i nauczycielach, dominuje współczucie wobec tego, jak wiele nauczyciele muszą obecnie dźwigać. Jednocześnie spora część osób nie zdaje sobie sprawy z tego, jak trudna jest to praca, ponieważ widzi ją wyłącznie z perspektywy uczniów, którzy często bywają roszczeniowi

- powiedział.


Z jednej strony młodzi ludzie mówią, że nauczyciele powinni zarabiać więcej, z drugiej strony sam zawód jest wyraźnie nieszanowany, skoro tylko 4% młodych osób widzi w nim swoją przyszłość

- zaznaczył.



Autor: Barbara Michałowska
Źródło: tysol.pl





Dekalog Narodowego Przetrwania.

opublikowano: 4 stycznia



Zakaz propagandy antyrodzinnej, posiadanie rodziny jako misja każdej kobiety i każdego mężczyzny, większe prawa polityczne dla rodzin z dziećmi, powstrzymanie laicyzacji życia społecznego czy obowiązkowe przeszkolenie wojskowe - to niektóre punkty Dekalogu Narodowego Przetrwania. Jest to pomysł, który wczoraj zaprezentowali w „Salonie Dziennikarskim Extra” na antenie Telewizji wPolsce24 Jacek Karnowski - redaktor naczelny naszej stacji oraz Marek Grabowski - socjolog, prezes Fundacji Mamy i Taty.


Jednym z tematów „Salonu Dziennikarskiego Extra” na antenie Telewizji wPolsce24 była zła sytuacja demograficzna Polski.

Stanisław Janecki z tygodnika „Sieci” przytoczył dokładne liczby. Zwrócił uwagę, że na początku lat 80., a dokładniej - w stanie wojennym, w Polsce rodziło się ponad 700 tys. dzieci. W 2017 r. jeszcze ponad 400 tys.

1.38 jest wskaźnik dla Europy za rok 2024. Za rok 2025 prawdopodobnie będzie to 230 tys. To jest katastrofa

— ocenił.

Marek Grabowski z Fundacji Mamy i Taty ocenił, że „kielich demograficzny, niestety, jest taki, że obecnie, żeby tę dzietność osiągnąć rzędu 2.1, kobiety musiałyby mieć ponad czwórkę dzieci”.


Dekalog Narodowego Przetrwania

Redaktor naczelny wPolsce24 Jacek Karnowski i zaproszeni komentatorzy nie tylko ubolewali nad zaistniałą sytuacją, ale również postanowili wskazać receptę.

Proszę państwa my z Markiem Grabowskim, socjologiem, pokusiliśmy się o opracowanie takiego dekalogu. To są propozycje, które, uważamy, trzeba położyć na stole. My się nie upieramy przy konkretnych zapisach i punktach, można rozmawiać, ale no to jest właśnie premiera


— podkreślił redaktor Karnowski.


A oto i Dekalog Narodowego Przetrwania:

1. Zakaz propagandy antyrodzinnej
2. Przyjęcie założenia, że misją każdej kobiety i mężczyzny jest posiadanie potomstwa
3. Przyznanie rodzinom z dziećmi większych praw politycznych
4. Progresywne programy socjalne
5. Wychowanie młodego pokolenia maksymalnie poza wpływem mediów społecznościowych
6. Wzmocnienie treści narodowych i wspólnotowych w edukacji szkolnej
7. Obowiązkowe przeszkolenie wojskowe
8. Powstrzymanie laicyzacji życia społecznego
9. Zaprzestanie wykorzystywania zagrożeń geopolitycznych i zdrowotnych jako narzędzia destabilizacji społecznej
10. Przyjęcie założenia, że emigracja na stałe z Polski nie może być postrzegana dalej jako rzecz neutralna


Antyrodzinna propaganda groźniejsza niż narkotyki?

Jacek Karnowski tłumaczył, że propaganda antyrodzinna powinna być karana – i to co najmniej tak surowo jak handel narkotykami.

Jej skutki są nawet straszniejsze

– ocenił.

W przypadku punktu 2. redaktor naczelny Telewizji wPolsce24 podkreślił:

To nie oznacza oczywiście stygmatyzowania, ale to musi być ważna wartość społeczna
– wskazał.

Co oznaczałyby większe prawa polityczne dla rodzin z dziećmi? Według prowadzącego, mógłby to być np. „dodatkowy głos na każde dziecko”.

W kwestii programów socjalnych Jacek Karnowski proponuje 800+ na pierwsze dziecko, ale na drugie już np. 1600+, a na trzecie 2400+. Jeżeli chodzi o wychowanie dzieci maksymalnie poza wpływem social mediów – trzeba szukać rozwiązań.

Wzmocnienie treści narodowych i wspólnotowych w edukacji szkolnej, a także większe nasycenie procesu edukacji zajęciami praktycznymi. Chodzi o to, żeby te dzieci naprawdę się ruszały i żeby były we wspólnocie
– mówił dalej Jacek Karnowski.

Obowiązek przeszkolenia wojskowego powinien, w ocenie naczelnego Telewizji wPolsce24, obejmować wszystkich bez wyjątku, a kobiety miałyby możliwość „wyboru służby w siłach wsparcia medycznego”.

Kolejny punkt to powstrzymanie laicyzacji życia społecznego, a przynajmniej jej promocji. Co kryje się za kolejnym punktem?

Zaprzestanie wykorzystywania zagrożeń geopolitycznych i zdrowotnych jako narzędzia destabilizacji społecznej - tu widać, że pandemia posłużyła do reżyserii społecznej, do rozbicia tego, co jeszcze istniało.

I na koniec: przyjęcie założenia, że emigracja na stałe z Polski nie może być postrzegana dalej jako rzecz neutralna czy wręcz pozytywna dla losów narodu.

Oszustwo feminizmu i liberalizmu
Anna Pawelec, dziennikarka Telewizji wPolsce24, pozytywnie oceniła dekalog.

Nie ma teraz „mody” na posiadanie dzieci. Ale z drugiej strony moje pokolenie przede wszystkim chce wychowywać dzieci trochę inaczej, niż nas wychowali nasi rodzice. Moi rodzice mieli nas 4. Ja już mam 2. Teraz są trochę inne wychowania wobec rodziców. Nasi rodzice z nami nie spędzali tyle czasu, ile byśmy chcieli. A my dzisiaj chcemy wyjechać z dziećmi na wakacje, posiedzeć po południu

– podkreśliła.

Pozostali goście komentowali poszczególne punkty dekalogu w następujący sposób:

W Australii w jednym ze stanów jest taki system, że rodzic ma w imieniu dziecka możliwość zagłosowania, ma te dodatkowe głosy. I to można zrobić
– wskazał z kolei Marek Grabowski.

Czy feminizm oszukał swoich „klientów”?

W pewnej mierze oszukał ich liberalizm jako taki. Ten koncept, że kończę studia. Później organizuję sobie pracę. A jak zajmę średni szczebel menadżerski, to jeszcze kupię mieszkanie własnościowe, najlepiej od razu już cztery pokoje, żeby było na przyszłość. W efekcie mam lat 35- 40 i nagle się okazuje, że nie mam partnerki, narzeczonej, korpo i tak już wyrzuciło albo za 5 lat wywali i tyle

— podkreślił Grabowski.


To powinna być podstawa, żeby powstał rządowy raport. Istnieje rządowa rada ludnościowa. A po raporcie natychmiast przejście do czynów

— wskazał Stanisław Janecki.

Polska wymiera przez polskojęzyczne media?

My stworzyliśmy w fundacji taki raport o nazwie właśnie „Polska wymiera”. I tam znaleźliśmy kilka przykładów dosłownie, z mediów, których nazw już nie będę wymieniał i opiszę je ogólnie jako polskojęzyczne: „Ciąża to choroba”, „Dziecko utrudniło mi wyjazd”, „Żałuję, że jestem matką”
— wyliczał Marek Grabowski.

Domyślam się, że chodzi tutaj o Onet. Tak, trzeba powiedzieć, że dziecko jest wyrzeczeniem. Że ciąża jest pewną trudnością. Są trudne sytuacje, mnóstwo wyrzeczeń, ale dziecko właśnie nadaje sens naszemu życiu

— podsumowała Anna Pawelec.







Jak to wszystko zależy od tego, kto mówi.... jak mówi.... i po co....




„Chińczycy weszli w tryb machania na nas kijem, osiągnęli jakąś nieprawdopodobną pewność siebie. Zjadają nasz przemysł i nawet nie próbują zaoferować czegoś w zamian” - powiedział gazecie.pl wiceszef Ośrodka Studiów Wschodnich Jakub Jakóbowski. 

W jego ocenie europejskie kraje znajdują się między młotem a kowadłem, bo z jednej strony Chiny zwiększają swoją gospodarczą ekspansję, a z drugiej Rosja nie zamierza porzucić imperialnych i terytorialnych ambicji.

W ocenie Jakóbowskiego Pekin jest bezwzględny jeśli chodzi o swoją ekspansję gospodarczą na Zachód, wykorzystując wszelkie słabości innych krajów, zwłaszcza USA.


Absolutna heglowsko-marksistowska pewność, że obiektywne czynniki dziejowe - to, gdzie jest światowa produkcja, technologie, zasoby - powodują wzrost ich siły i uwiąd Ameryki. W dodatku ta dzisiejsza Ameryka jest w stanie rewolucyjnego rozedrgania, chce robić wszystko na raz: poustawiać swoich sojuszników, wygrać konkurencję z Chinami, a może jednak się nimi ułożyć, zrobić G-2 i podzielić świat na pół. Ameryka się wymyśla na nowo, a Chiny czytają to jako słabość

— ocenia wiceszef Ośrodka Studiów Wschodnich w gazeta.pl i podkreśla, że Chińczycy są dziś pewni siebie jak nigdy do tej pory.


To było widać w trakcie eskalacji wojny handlowej na wiosnę. Ameryka nałożyła cła, Chińczycy dali w odwecie tyle samo, Ameryka znów podniosła, Chińczycy podnieśli tyle samo: „Możecie licytować dalej, my jesteśmy gotowi”. I Trump się cofnął. Tak samo było na jesieni, Amerykanie wprowadzili nowe restrykcje eksportowe, Chińczycy wprowadzili swoje restrykcje na metale ziem rzadkich: „I co? Czy chcecie grać dalej? Bo my możemy”. I Trump znów się cofnął. Nie twierdzę, że Chińczycy wygrali, ale po raz pierwszy mocno pokazali, że istnieje granica tego, co USA mogą zrobić. I są niesamowicie pewni siebie z tego powodu

— podkreśla Jakóbowski.

Chińczycy już czują się równie Amerykanom

Za 4 miesiące w Pekinie Donald Trump spotka się z przywódcą Chin Xi Jinpingiem. W opinii wiceszefa Ośrodka Studiów Wschodnich nie można wykluczyć, że Chińczycy i Amerykanie będą chcieli się dogadać w kwestii podziału wpływów w globalnej gospodarce.

Chińczycy wobec Europy, Japonii, wielu innych państw, szczególnie sprzymierzonych dotąd z Ameryką, stali się obcesowi. Zaczęli uważać, że my nie mamy żadnych kart. (…) Przestali nas uwodzić, kusić, tylko zaczęli mówić: ma być tak i tak, a jak się nie zgadzacie, to was dociśniemy. To oczywiście dla nas źle, ale z drugiej strony to działa jak pobudka.

— ocenia Jakóbowski i dodaje, że najbardziej przerażeni tym stanem są dziś Niemcy, które mogą stracić kontrolę nad dostawami surowców (metale rzadkie) materiałów i podzespołów. Szczególnie w przemyśle motoryzacyjnym.


Pożerają nasz przemysł żywcem. Niemcy jak zwykle myślą kategoriami Niemiec, a tymczasem model gospodarczy, który zbudowali, dotyczy wszystkich, bo rozciąga się po całym kontynencie. I konsekwencje niemieckich złych wyborów z przeszłości przelewają się do nas, do Czech, do Francji, Holandii. (…) Nowy model samochodu w Europie to 4-5 lat, a w Chinach to półtora roku. I jeszcze go wyprodukujesz połowę taniej i sprzedasz na cały świat. To wszystko oznacza, że możemy stracić przemysł. Batalia, która się rozegra, będzie o to, czy jesteśmy w stanie to powstrzymać

— podkreśla Jakub Jakóbowski z Ośrodka Studiów Wschodnich. W jego opinii UE ma oczywiście różne możliwości reagowania na tę sytuację, ale stanowi dziś ogromny organizm gospodarczy, którego niszczy bezwład. Zasada subsydiarności, jest słuszna - niech Unia się nie wtrąca tam, gdzie nie musi - ale poszczególne kraje zbyt małe możliwości aby poradzić sobie samodzielnie.


Elity europejskie z zielonej transformacji zrobiły eschatologiczną ideę, religię, dzięki której miał nadejść czysty i zbawiony świat. (…) Rozwiązanie pułapki klimatycznej, w którą wpadł świat, jest dla mnie mega ważne. Ale w obecnym kształcie Zielony Ład to rodzaj przemysłowego samobójstwa. Inni już to odrzucili. (…) Dzisiaj Ameryka się obróciła na pięcie, nie wiemy, czy wróci do tego stolika, natomiast Chiny myślą już wyłącznie o tym, żeby być samodzielne i niezależne od reszty. A emisje mają dla nich wtórne znaczenie

— brzmi analiza Jakóbowski, który ocenia, że Rosja i Rosja planuje dalszą ekspansję na Zachód, także terytorialną, co jest dla Europy ogromnym zagrożeniem.




"Niemcy jak zwykle myślą kategoriami Niemiec"

Co na to Freud?









wpolityce.pl/spoleczenstwo/749837-polska-wymiera-oto-dekalog-narodowego-przetrwania
wpolityce.pl/gospodarka/749605-jakobowski-chinczycy-wobec-europy-stali-sie-obcesowi
fronda.pl/a/Austria-kraj-zbrodniarzy,250921.html
fronda.pl/a/To-jest-do-dyskusji-historykow-Ambasadora-Ukrainy-zapytano-o-zbrodnie-na-Polakach,250928.html
polityce.pl/polityka/750336-salon-dziennikarski-ue-przejeta-przez-grupe-przestepcza



niedziela, 4 stycznia 2026

Demografia Europy i 2 mln niemców




Tematem posta są teoretyczne rozważania na temat:

- o ile wzrasta dana populacja w przedziale czasu
- jak sprawdzić udział 5 kolumny w populacji
- jaki wpływ na populację ma 5 kolumna i obce służby specjalne

Na potrzeby dedukcji przyjąłem bardzo uproszczony schemat obarczony z pewnością wieloma błędami. Temat publikuję na zasadzie - aby zainspirować do badań w tym zakresie osób posiadających odpowiednią wiedzę i znających metodologię.



Zastanawiał mnie ten temat tych "zaginionych" w czasie wojny 2 milionów Niemców. 

Wątpie, żeby zaginęli, raczej zostali rozproszeni po Europie, w najgorszej opcji - pozostali tylko w Polsce podszywając się pod Polaków. Na pewno ktoś został, można się tylko zastanawiać - ilu.

Czy te 2 miliony to w Polsce, czy może na obszarze całej II RP, czy może też w innych krajach? Czy było ich 2 miliony, czy więcej? Ilu z tych zaliczonych do zabitych na froncie przeżyło i podszyło się?

Ewidentnie są powiązania pomiędzy UPA, a nazistami, "opozycja" na Białorusi także odwołuje się do flagi marionetkowego rządu białoruskiego utworzonego niegdyś przez Niemców.

Można jeszcze założyć, że doszło do tego w krajach okupowanych przez Niemcy, teraz pytanie w jakiej ilości zostali rozproszeni w Europie wschodniej, na Bałkanach.

No i jaką dzisiaj mają siłę.


I na tym tle - jak sprawdzić, jaką wielkość dzisiaj miałaby by populacja Niemców, która by ewentualnie potajemnie wtopiła się po wojnie w polskie społeczeństwo.

W zasadzie na obliczenie przyrostu ludności w danym okresie czasu są odpowiednie wzory, ale dla mnie to zbyt skomplikowane. Przejrzałem sobie na wikipedii demografie różnych krajów w Europie.

Zrobiłem sobie tabelę w zeszycie i tak rzuciło mi się na oczy, że po 80 latach - licząc od 1920 roku - przybyło np. we Francji czy Włoszech - mniej więcej połowa stanu ludności z roku 1920. Zastanowiło mnie to, czy istnieje może uniwersalna życiowa "reguła", która mówi, że dana społeczność w warunkach pokoju w ciągu ostatnich 80 lat demograficznie przyrasta o połowę stanu z roku startowego (tj. od momentu od którego zaczynamy sprawdzanie)? I czy byłby to dobry sposób na sprawdzenie jak przyrosła ilość niemców w Polsce? Teoretycznie taka "zasada" istnieje.

Czy można przewidzieć w bardzo dużym uproszczeniu, że każda populacja powiększy się o 1/2 wartości z roku 1920 (wiadomo, że są migranci)?

W każdym razie czynię tu takie założenie i w tekście odnoszę się do tego założenia.


Rozpisałem więc tę tabelę i wygląda to tak:
- w pierwszej kolumnie jest wpisana połowa wartości z roku 1920
- w kolumnach "z plusami" - o ile przyrosło ludności w następnym dziesięcioleciu
- "brak" oznacza:

dla Polski "powinno być" 26,7+13,35 = 40, 05 mln ludzi - a jest 38,7 mln, czyli "brakuje" nam 1,35 mln ludzi, ale np. dla Włoch - u nich nie brakuje, ale jest więcej o 3 mln ludzi - przekroczyli "normę"..



Po wojnie Francja, Niemcy i Wielka Brytania przyjęły bardzo dużą ilość migrantów z Afryki, czy Azji - nie wiem, jak to jest ujęte w statystykach, więc moje uwagi są obarczone jakimś błędem.

Czyli tak:

Polska, Niemcy, Wlk. Brytania, Rumunia i Rosja - brakuje im ludności w stosunku do "przewidywanej"  określonej warunkiem: +1/2 stanu z 1920 r.

Francja celuje dokładnie w plan, z tym, że statystyki prawdopodobnie uzwględniaja napływ ludności afrykańskiej i innej - czyli teoretycznie rodzimych Francuzów jest mniej, niż powinno być - o wielkość migracji z zewnątrz.

Włochy, Hiszpania i Ukraina zanotowały nawet znaczny wzrost ponad "założony plan", Bułgaria nieznacznie poprawiła swój wynik - czyli w tych krajach "nie brakuje" ludności, a nawet jest trochę lepiej niż teoretycznie miało być. 


1,5 mln "brak" w Polsce - czym może być spowodowany?

- migracja za pracą za granicę?
- fluktuacje w rozrodczości
- inne

Wg statystyk Polsce w wyniku wojny ubyło 11 milionów obywateli - my najczęściej mówimy o 6 milionach zabitych, zamordowanych -  ale 7 mln z odebranych nam Kresów (statystyki Ukrainy wliczają te 7 mln na swój plus) i 6 milionów zabitych daje 13 milionów - akurat 2 mln różnicy...,  a gdzie ci, co uciekli na granicę i już tam zostali?

Niby 6 milionów,  a jak zaczynasz czytać, to sie okazuje, że: tego nie uwzględniono, tamtego...


Niemcy - największy "brak" z wymienionych krajów, zaskakuje ponieważ:
- lata powojenne to gospodarcza prosperita
- duży napływ obcokrajowców 

 i pomimo to "ubytek" na 10  mln ludzi?

Czyżby masowo wyjechali do Hiszpanii, Włoch, Ukrainy ??
Do Polski? Może do USA?

Czy jest możliwe, że w latach powojennych dochodziło do wymiany ludności w Polsce - w końcu kto na wszystkim trzymał łapę?


Wielka Brytania też zaskakuje: "brak" na blisko 7 mln ludzi pomimo dużego napływu obcokrajowców 

Może w Niemczech i we Wielkiej Brytani było większe rozluźnienie obyczajowe, dostępność antykoncepcji, zgoda na aborcję?

Dane co do Ukrainy i Rosji też obarczone dodatkowymi błędami, tj. nie wnikałem w szczegóły wymiany populacji pomiędzy tymi krajami.


Zauważam jednak, że dane Ukrainy w wikipedii są raczej błędne, ponieważ wg zapisu w wiki po akcesji polskiego terytorium w 1939 roku przybyło Ukrainie ok. 7 mln ludzi - czyli tyle, ile mieszkało na terenach zagarniętych, a wiemy, że zamordowano 100 - 150 tysięcy ludzi, albo i więcej, były ucieczki do Polski, wywózki na Sybir itd..

Dlatego zbadaniem tego tematu powinien zająć się ktoś z kwalifikacjami. Tymczasem minęło 35 lat "wolnej" Polski....



Gazeta Prawna z września 2022 r.

Czy według Polaków roszczenia wobec Niemiec są podnoszone przez rząd słusznie i czy uzyskanie reparacji jest możliwe

Zwracam uwagę: z reguły negatywne odpowiedzi w przedstawieniach graficznych zaznaczane są kolorem czerwonym (często stosowany jako ostrzeżenie: coś złego, niesłusznego) który przykuwa uwagę, a pozytywne - zielonym lub innym - tu mamy znowu na odwrót... podobne sztuczki znamy z sondaży i słupków poparcia dla partii politycznych. 

Kolor czerwony stosuje się w tekście żeby zwracać uwagę w tekście na ważne rzeczy, ale to nie to samo, co na grafice. 

Kolejność kolorów w pasku - w Polsce czytamy od lewa do prawa, a w głowie zostaje to, co czytamy jako ostatnie...

Wszystko zależy od intencji zamawiającego badanie - łącznie z rodzajem i charakterem pytań - oraz pytań uszczegółowiających - na 5 opisów, jeden jest neutralny ("nie wiem" itd...), jeden jest pozytywny, ale taki słabo - jakby bez przekonania ("da się"), a pozostałe 3 są negatywne (ale nie da się.../ niesłusznie / i tak nie da się). Brak frazy "domagamy się", zastosowano neutralne - "podnoszony". W czasach, kiedy wszystkie media akcentują EMOCJE...

Czytelnik dla którego czymś oczywistym jest domaganie się reparacji może niewłaściwie ulokować swoje oczekiwania poprzez fałszywe odczytanie "nietradycyjnej" kolorystyki. Jestem przeciwnikiem sondaży - pamiętamy. Zapisuję sobie w notesie tytuł tej gazety i wam radzę to samo.

W kolorze niebieskim łagodnym, chłodnym neutralnym - opisano "niesłusznie", a w kolorze "błędu" - słuszne...







Rzeczpospolita - sierpień 2022 r. 




Ciekawe zestawienie graficzne - na ilustracji powstaniec z pomnika (ubrany w poniemiecki hełm) wskazuje nam palcem na "zdecydowanie się nie zgadzam"... Brunatno-zielony kolor z okręgu nawiązuje do koloru postaci z pomnika... są dopasowane - tylko autor grafiki wie dlaczego.

No i też "pozytyw" czyli - POWINNIŚMY SIĘ DOMAGAĆ REPARACJI - ubrany jest w "ostrzegawczy" kolor czerwony.

Zapisuję sobie w notesie nazwę tej gazety i wam zalecam to samo...



Zupełnie inne wyniki prezentuje Tysol.pl.


28.09.2025 18:34

Zdecydowana większość Polaków popiera reparacje wojenne od Niemiec – wynika z najnowszego sondażu SW Research dla Wirtualnej Polski.

łącznie 59,1% respondentów popiera wypłatę reparacji wojennych od Niemiec.

Największą grupę stanowią osoby głęboko przekonane o słuszności roszczeń: 

odpowiedź "zdecydowanie tak" wskazało 39,1% badanych. Kolejne 
20,0% wybrało opcję "raczej tak".

Są także przeciwnicy pomysłu
Łącznie 17,9% ankietowanych uważa, że Niemcy nie powinny płacić. 

W tej grupie

11,5% skłania się ku "raczej nie", a
6,4% jest "zdecydowanie przeciwnych"


Spory odsetek niezdecydowanych 
Aż 23,0% respondentów wybrało odpowiedź "Nie wiem/trudno powiedzieć".


Metodologia badania
Badanie przeprowadzono 16–17 września 2025 r., metodą CAWI, na reprezentatywnej próbie n=824 dorosłych Polaków. Zleceniodawcą była Wirtualna Polska.


Jeżeli ktoś jest przeciwny domaganiu się reparacji od Niemiec - to teoretycznie znaczy, że jakby nie jest zainteresowany dobrobytem Polski.


Dla przypomnienia:
- dorosłych - uprawnionych do głosowaniam jest 29 milionów obywateli

Wyniki wyborów prezydenckich:
- K. Nawrocki - 10,6 mln
- R. Trzaskowski - 10,3 mln
- niegłosujący - 8,0 mln


6,4% z 29 mln = 1,86 mln - w masie 39 mln ludzi

Próbując to przełożyć na poszukiwane w tym poście dane: sięgam do proporcji


1945 -----------     24 mln --------       x       

2025 -----------     39 mln --------    1,86  


39x = 1,86 * 24

39x = 44,64 ===> 

x= 1,14 mln


Jeżeli doszło w czasie wojny do podmiany ludności - mogło to być około miliona 140 tysięcy ludzi.

Gdzie podział się drugi milion? 


To są oczywiście bardzo uproszczone hipotezy - nie wiemy, czy dane są prawdziwe, czy są dokładnie wyliczone - sprawdzone, czy respondenci mówili prawdę i tak dalej i tak dalej...



Trzeba się zastanowić dlaczego 8 milionów ludzi nie głosowało w wyborach - czy nie chcą, czy jest to jakaś forma negowania obecnego fałszywego systemu? Czy ci ludzie pozostają bierni wobec spraw polskich? Aby ich zachęcić - jeśli są bierni - trzeba akcentować polską kulturę i aktywnie działać prowspólnotowo - np. metodą małych kroków.


Trzeba całkowicie przebudować obecny system medialny w Polsce.

Czynne uczestnictwo w życiu społecznym i politycznym kraju - metoda małych kroków.

Wczesna decyzja o małżeństwie i 4-5 dzieci w rodzinie bardzo nam pomogą.


DEMOGRAFIA jest formą walki.










rp.pl/spoleczenstwo/art36969401-sondaz-reparacje-dziela-polakow
ysol.pl/a147083-polacy-zapytani-o-reparacje-od-niemiec-jest-sondaz
gazetaprawna.pl/wiadomosci/kraj/artykuly/8527872,reparacje-wojenne-roszczenia-wobec-niemiec-sondaz.html
pap.pl/aktualnosci/ilu-polakow-ma-prawo-glosu-ile-lat-maja-kandydaci-pkw-podaje-dane