Maciej Piotr Synak


Od mniej więcej dwóch lat zauważam, że ktoś bez mojej wiedzy usuwa z bloga zdjęcia, całe posty lub ingeruje w tekst, może to prowadzić do wypaczenia sensu tego co napisałem lub uniemożliwiać zrozumienie treści, uwagę zamieszczam w styczniu 2024 roku.

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ludobójstwo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ludobójstwo. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 10 marca 2026

Mydło z ludzi





Komentarz do filmu, który 4 lutego został umieszczony na stronie fb: "rozczytani".

facebook.com/watch/?ref=saved&v=1640858237273132


Film ten na dzień 17 lutego uzyskał blisko 2,5 tysiąca lajków i 146 tys. wyświetleń
Opis pod filmem jest następujący:

W czasie II wojny światowej nie istniała żadna fabryka produkująca mydło z ludzkich ciał. Nie ma na to dokumentów, rozkazów ani dowodów potwierdzających przemysłową produkcję takiego „mydła”.
Mydło jednak pojawia się w tej historii, ale w zupełnie innej formie, niż funkcjonuje to w powszechnej świadomości.
Po pierwsze: istniało wojenne mydło oznaczone skrótem RIF, które było zwykłym, niskiej jakości produktem zastępczym. Skrót ten bywał błędnie interpretowany, co sprzyjało powstawaniu i utrwalaniu mitu.
Po drugie: w Gdańsku przeprowadzono pojedynczy, pseudonaukowy eksperyment z wykorzystaniem ludzkiego tłuszczu. Nie była to produkcja, nie miała znaczenia przemysłowego ani praktycznego i została po wojnie jednoznacznie oceniona jako zbrodnia.
Prostowanie tego mitu nie jest próbą łagodzenia obrazu nazistowskich zbrodni. Przeciwnie. Oddzielanie faktów od fałszu jest konieczne, by mówić o Zagładzie rzetelnie i uczciwie.
Historia nie potrzebuje sensacyjnych uproszczeń. Potrzebuje precyzji.



Kto twierdzi, że "mydło" z ludzi miało "znaczenie przemysłowe"? Nikt tak nie twierdzi, ja przynajmniej nic o tym nie wiem.

Skąd autor/ka opisu wie, że "przeprowadzono pojedynczy, pseudonaukowy eksperyment z wykorzystaniem ludzkiego tłuszczu" ? 

Tego nawet badacze nie wiedzą. To SKĄD ta pani to wie?


Wg wyników badań do "mydła" z ludzkiego tłuszczu dodano kaolin - czyli materiał ścierny, co sugeruje wykorzystanie praktyczne (do czyszczenia, mycia) i tym samym potwierdza zeznania świadków. Wg ustaleń IPN "Pierwszą partię wyprodukowano z 75 kg tłuszczu" - co dało ok. 10 kg "mydła". A więc na pewno nie był to pojedyńczy przypadek, a ilość nie była "incydentalna"...
Ponadto - w pomieszczeniu, na ścianie wisiała receptura na "mydło" - tak jakby korzystano z niej dłuższy czas - wg zeznań trwało to przynajmniej kilka miesięcy.
Wg komunikatu IPN - "mydło" było produkowane "w celach użytkowych".

Jeżeli faktycznie, jak twierdzi autorka, był to "pojedynczy, pseudonaukowy eksperyment" , to w jakim celu wyprodukowano 10 - 20 kg "mydła" z tłuszczu ludzkiego? Co było celem eksperymentu trwającego wiele miesięcy i wymagającego - dużej ilości zwłok, maszyn do "obrabiania" ciał, w jakim celu krojono uzyskane "mydło" na kostki? 


"W czasie II wojny światowej nie istniała żadna fabryka produkująca mydło z ludzkich ciał"
Tego nie wiemy na pewno, na tym blogu tropię różne sprawy... 

"Po drugie: w Gdańsku przeprowadzono pojedynczy, pseudonaukowy eksperyment z wykorzystaniem ludzkiego tłuszczu. Nie była to produkcja, nie miała znaczenia przemysłowego ani praktycznego i została po wojnie jednoznacznie oceniona jako zbrodnia."

W filmie padają słowa: "służyło do mycia powierzchni oraz stołów sekcyjnych" - więc wymiar praktyczny był - opis pod filmem nie zgadza się z treściami z filmu.

To nie był eksperyment, tylko zbeszczeszczenie zwłok.
Zbeszczeszczenie zwłok to przestępstwo, a nie zbrodnia.



Kto twierdzi, że "mydło" z ludzi było przez Niemców produkowane na "przemysłową", "masową" skalę?

Jest to opinia osób asystujących przy tej produkcji - poniżej zamieszczam wątki, z których to wynika.



Jeszcze tylko dla przypomnienia:
fabryka
 [łac. fabrica ‘warsztat rzemieślniczy’], ekon. forma organizacji produkcji przemysłowej oparta na pracy maszyn;
historycznie powstanie fabryk oznaczało przejście od rękodzielniczej produkcji manufaktur do produkcji zmechanizowanej, opartej na wynalazkach technicznych (rewolucja przemysłowa); wprowadzanie nowych technologii, komputeryzacja, postępująca integracja procesów powoduje, że zmienia się zarówno organizacja samego procesu wytwórczego, jak i sposobu zarządzania nim; na coraz szerszą skalę są wprowadzane nowoczesne rozwiązania techniczno-organizacyjne, które zmieniają obraz współczesnej fabryki, np. elastyczne systemy produkcyjne czy metoda technologii grup.

„na masową skalę”: licznie, masowo, w dużych ilościach


Stanowisko IPN z 2004 roku i wynik badań z 2006 roku :


W kwietniu 1945 r. bezpośrednio po zajęciu Gdańska przez armię radziecką przedstawiciele polskiej administracji przystąpili do zabezpieczania budynków i mienia szeregu miejscowych instytucji w tym i Akademii Medycznej. Szczególne zainteresowanie wzbudził stan pomieszczeń Instytutu Anatomii. Zdaniem specjalistów odkryto dowody dające podstawy do podejrzeń, iż prowadzono w nim działalność nie mającą nic wspólnego z pracą naukową i dydaktyczną. Hipotezy te potwierdził laborant Aleksy Opiński były pracownik Akademii, który wrócił do pracy i oświadczył, iż w Instytucie wytwarzano mydło z tłuszczu ludzkiego. O fakcie tym poinformowano między innymi radziecką komendanturę miasta. Tam przypomniano sobie, iż wcześniej zgłosił się do niej Zygmunt Mazur preparator zatrudniony w Instytucie Anatomii, który zaofiarował gotowość wznowienia wytwarzania mydła z tłuszczu ludzkiego. Wówczas nie potraktowano go poważnie i odprawiono. Później polskie organy bezpieczeństwa podjęły jednak decyzję o jego zatrzymaniu. Równocześnie zatrzymano A. Opińskiego i podczas przeszukania jego mieszkania zabezpieczono kostki „mydła”. Następnie trzy komisje składające się z przedstawicieli władz polskich i armii radzieckiej z udziałem biegłych z zakresu medycyny sądowej dokonały szczegółowych oględzin budynków Instytutu w dniach 4, 13 i 16 – 17 maja 1945 r. 

W trakcie tych ostatnich ustalono liczbę ciał na 148, z których 82 pozbawione były głów. Dodatkowo odkryto 89 głów i bardzo dużą liczbę fragmentów zwłok oraz kości zalegających wszystkie pomieszczenia. Przeprowadzono sekcję zwłok - oględziny 18 trupów i ustalono, iż 15 osób zmarło śmiercią gwałtowną (8 przez zgilotynowanie, 4 przez uduszenie i 3 w wyniku ran głowy zadanych tępym narzędziem). Zabezpieczono płaty skóry, kostki, półprodukt i recepturę „mydła”, ale nie udało się odnaleźć dokumentów związanych z ewidencjonowaniem pozyskiwanych zwłok. W dniu 8 maja sporządzono uzupełniającą, szczegółową dokumentację fotograficzną.

Podczas przesłuchania Zygmunt Mazur podał, iż prof. R. Spanner polecił gromadzić tłuszcz ludzki uzyskany podczas sekcji i preparowania zwłok od jesieni 1943 r. Pierwszą partię wyprodukowano z 75 kg tłuszczu według receptury uzyskanej od asystentki profesora w lutym 1944 r. Uzyskany produkt zabrał prof. R. Spanner. Wytwarzanie mydła było trzymane w tajemnicy i wiedzieli o tym jedynie niektórzy zaufani pracownicy Instytutu. Było ono używane do mycia rąk, stołów sekcyjnych i innych prac porządkowych. Jego jakość i walory użytkowe nie budziły zastrzeżeń. Jedyną wadą był nieprzyjemny zapach, dlatego prof. R. Spanner próbował dodawać substancje zapachowe, np. olejek migdałowy. Druga partia mydła miała zostać wyprodukowana w lutym 1945 r. a więc już po wyjeździe dyrektora Instytutu do Halle. Zygmunt Mazur zmarł na tyfus w gdańskim szpitalu w dniu 10.07.1945 r.

Zabezpieczone próbki „mydła” i płaty skóry zostały poddane badaniom w Instytucie Ekspertyz Sądowych w Krakowie i Państwowym Zakładzie Higieny w Łodzi. Biegli w wydanych opiniach zidentyfikowali substancje jako mydło lub jego półprodukt, a skórę jako ludzką nie poddaną procesowi garbowania. Stan wiedzy nie pozwalał jednak wówczas na identyfikację tłuszczu będącego składnikiem „produktu”.



W Gdańsku produkowano w czasie wojny mydło z tłuszczu ludzkiego


13-10-2006

W Instytucie Anatomii Akademii Medycznej w Gdańsku, prowadzonym przez niemieckiego prof. Rudolfa Spannera, produkowano podczas II wojny światowej dla celów użytkowych mydło z tłuszczu ludzkiego — wynika z zakończonego śledztwa Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Gdańsku.

Dyrektor Głównej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu Witold Kulesza powiedział w piątek podczas konferencji prasowej, że potwierdziły się tym samym fakty podane w książce Zofii Nałkowskiej Medaliony.

[...]

Prowadzone od września 2002 r. przez gdański IPN śledztwo wykazało, że mydło wyrabiane przez prof. Spannera było używane do mycia pomieszczeń i stołów sekcyjnych. Z racji tego, że jednak miało brzydki zapach — jak zeznawali świadkowie — zaczęto dodawać do niego olejek migdałowy. Ustalono, że ekipie Spannera udało się wyprodukować od kilkunastu do kilkudziesięciu kilogramów mydła z ludzkich zwłok.

Śledczym z gdańskiego IPN udało się dotrzeć do produkowanego przez Spannera mydła, które było jednym z dowodów rzeczowych zbrodni hitlerowskich podczas procesu w Norymberdze między listopadem 1945 r. a październikiem 1946 r. Okazało się, że słoik z mydłem przechowywany jest obecnie wraz z całą dokumentacją procesu norymberskiego w archiwum Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości w Hadze.

Badania próbki zachowanego kawałka mydła przeprowadził prof. Andrzej Stołyhwo ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego (SGGW) w Warszawie, specjalizujący się w chemii tłuszczów.

Stołyhwo wyjaśnił podczas konferencji prasowej, że w trakcie wytapiania ludzkich zwłok dokonywanego np. w celu uzyskania kości na potrzeby edukacyjne dla studentów medycyny, mydło z tłuszczu ludzkiego powstaje w sposób naturalny.

Ekspertyza próbki mydła z archiwum Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości w Hadze wykonana przez Stołyhwo wykazała jednak, że dodano do niego kaolin. Ten środek ścierny sprawia, że mydło może być stosowane do celów użytkowych. „Dla mnie jest to naruszenie zasad etycznych” — dodał profesor warszawskiej SGGW.

Prokurator Piotr Niesyn z Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Gdańsku powiedział, że w trakcie dochodzenia dotyczącego działalności Spannera zgłosiło się ponad 20 nowych świadków, m.in. b. polscy żołnierze, milicjanci i więźniowie z obozu koncentracyjnego Stutthof. Śledczy dysponowali także m.in. dokumentacją z oględzin Instytutu Anatomii Akademii Medycznej w Gdańsku, przeprowadzoną przez komisję polsko-radziecką tuż po wyzwoleniu Gdańska wiosną 1945 r.

W trakcie śledztwa od jednego z trójmiejskich dziennikarzy IPN otrzymał także kostkę mydła o brązowym kolorze pochodzącego z Instytutu Anatomii Akademii Medycznej w Gdańsku. Dziennikarz dostał to mydło od nieżyjącego już pracownika tej placówki. Zbadane przez prof. Stołyhwo wykazało podobne właściwości chemiczne jak próbki z Hagi. (PAP)






Zofia Nałkowska - "Medaliony"

"Profesor Spanner"


- słowa o "fabryce" mogą się wiązać z ilością trupów, jakie znaleziono w Instytucie:

"Mijaliśmy jeden za drugim baseny pełne trupów, a obaj cudzoziemscy panowie szli także i także patrzyli. Byli lekarzami i lepiej od nas rozumieli, co to znaczy. Na potrzeby Instytutu Anatomicznego przy uniwersytecie wystarczyłby zapas czternastu trupów. Tu było ich trzysta pięćdziesiąt."


- fabryka "mydła" z tłuszczu ludzkiego:

"Po południu wezwaliśmy obu starych profesorów-lekarzy, kolegów Spannera, na przesłuchanie. Rozmowy odbyły się w obrębie terenu ich pracy, w pustej salce jednego z gmachów szpitalnych.
Obaj — badani z osobna — oświadczyli, że o istnieniu budynku, mieszczącego ukrytą fabrykę mydła, nie było im nic wiadomo. Oglądali ją tego rana po raz pierwszy i widok ten wywarł na nich wstrząsające wrażenie."


- produkcja przemysłowa opiera się na zastosowaniu maszyn - opis na podstawie zeznania  - i samo zeznanie osoby asystującej przy produkcji "mydła" z tłuszczu ludzkiego:

Ta oficyna była wykończona w roku 1943 na Palarnię. Spanner wtedy postarał się o maszyny do oddzielania mięsa i tłuszczu od kości. Z kości miały być robione kościotrupy. W roku 1944 profesor Spanner kazał, żeby studenci odkładali tłuszcz z trupów osobno. Co wieczór po skończeniu kursów, jak studenci odeszli, robotnicy zabierali talerze z tłuszczem. Były też talerze z żyłami i z mięsem. Więc mięso wyrzucali albo palili. Ale ludzie w mieście skarżyli się policji, więc wtedy profesor kazał, żeby palili w nocy, bo za duży smród był.

Studenci mieli także powiedziane, żeby skórę całkiem czyściutko już odjąć, później tłuszcz czysto, później — według książki preparatorskiej — muskuły aż do kości. Tłuszcz wybierany przez robotników z talerzy później zostawał leżeć całą zimę, a później, jak studenci wyjeżdżali, był przez pięć — sześć dni wyrobiony na mydło.

— Mydło z receptu zawsze się udawało. Tylko raz się nie udało. To ostatnie, co leżało w Palarni na stole, ono nie jest udane. Produkcja mydła odbywała się w Palarni. Kierował produkcją sam doktor Spanner ze starszym preparatorem von Bergenem. Z tym, co jeździł po trupy. Czy jeździłem z nim? Tak jest. Jechałem tylko dwa razy. I do więzienia w Gdańsku też raz.

Trupy przywozili naprzód z domu wariatów, ale później nie starczyło tych trupów. Wtedy Spanner napisał wszędzie do burmistrzów, żeby trupów nie grzebać, tylko że przyśle po zwłoki Instyt. Przywozili ze Stutthoffu, z obozu, z Królewca na śmierć skazanych, z Elbląga, z całego Pomorza. Dopiero jak w gdańskim więzieniu wystawili gilotynę, to już było dosyć trupów…

Przeważnie to były trupy polskie. Ale raz byli i wojskowi niemieccy, ścięci w więzieniu podczas uroczystości. A raz przywieźli cztery czy pięć trupów i nazwisko było rosyjskie."

"O produkcji mydła miał nikt nie wiedzieć. Spanner zabronił mówić nawet studentom."

"Ale na co dzień dostęp do produkcji miał szef, starszy preparator, ja i dwóch robotników, Niemców. Mydło gotowe brał doktor Spanner i on nim dysponował."

" Wtedy musieliśmy pokrajać… I Spanner zamknął mydło na klucz. Tam było nie samo mydło, maszyna tam stała. Chodziliśmy w pięciu. A inni musieli prosić o klucz, gdy chcieli wejść.
— Dlaczego to był sekret?
Nad tym zastanawia się dłużej. Pragnie odpowiedzieć wedle najlepszej swej wiedzy.
— Może się Spanner bał albo co… — rozważa w skupieniu. — Moja myśl jest taka, że gdyby się ktoś dowiedział cywilny w mieście, to może by był z tego jaki bałagan…"

"— Co studenci?… Tak jak my. Każdy się bał tym mydłem myć na początku… Obrzydzenie było do tego mydła. Zapach miało niedobry. Profesor Spanner bardzo się starał, żeby ten zapach ustał. On pisał do chemicznych zakładów, żeby przysyłali olejki. Ale zawsze czuć było, że to nie takie mydło.
— Owszem, mówiłem w domu… Z początku nawet jeden kolega widział: miałem dreszcz, że można się tym myć. W domu mama też się obrzydzała. Ale się dobrze mydliło, więc go używała do prania. Ja się przyzwyczaiłem, bo było dobre…"

"Na zapytanie, czy znając Spannera z jego działalności naukowej, mogli byli przypuścić, iż jest to człowiek zdolny do wyrabiania mydła z ciał umarłych skazańców i jeńców, każdy jednak odpowiedział inaczej. [...]
— Tak, mogłem był to przypuścić, gdybym wiedział, że taki otrzymał rozkaz. Było bowiem wiadomo, że był karnym członkiem partii. [...]
— Owszem, mogłem to przypuścić. Z tego mianowicie powodu, że Niemcy przeżywały wówczas wielki brak tłuszczów. Więc wzgląd na stan ekonomiczny kraju, na dobro państwa, mógł go do tego skłonić."



Więc kto twierdzi, że "mydło" z ludzi było przez Niemców produkowane na "przemysłową", "masową" skalę? Jest to opinia osób asystujących przy tej produkcji.



Dzisiaj słowa "fabryka", "masowość" i "produkcja przemysłowa" kojarzy się nam z potężnymi gabarytowo fabrykami, zajmującymi często hektary powierzchni i tysiącami, milionami takich samych produktów schodzącymi z taśmy produkcyjnej.

Z noweli Naukowskiej wynika, że produkcja Rudolfa Spannera miała charakter próbny - domyślamy się, że jego celem było opracowanie procedur i recept pozwalających na produkcję "mydła" z ludzi na o wiele większą skalę - być może tak było, ale nie ma na to dowodów.


W przypadku terminu: "fabryka produkująca mydło z ludzkich ciał" chodzi o to, że NIKT nie zajmuje się produkcją takiego "mydła", prawdopodobnie nikt przed Spannerem nie robił tego, a już na pewno nie na taką skalę, jak on - dla przeciętnego człowieka jest to nie do pomyślenia, żeby można było ludzkie zwłoki przerabiać na mydło służące do higieny, prania czy sprzątania.


10 kg mydła (wyprodukowane z 75 kg tłuszczu) podzielone na kostki 200 g daje nam - 50 kostek x2 partie = ~ 100 kostek, standardowa kostka dzisiaj ma ok. 100 g - to daje 200 kostek.

Porównując skalę:

 - nie robienie mydła z ludzi od początku ludzkości = 0 kostek mydła
-  robieniem mydła z ludzi przez kilka miesięcy = 200 kostek mydła 

można uznać, że była to produkcja jak w fabryce...


Jest to niewyobrażalne w przypadku - jednej kostki takiego mydła, w przypadku dziesięciu kostek takiego mydła i oczywiście w przypadku setek ciał przerobionych na mydło.

Fakt, że istniała zaplanowana praca, prowadzona systematycznie na - relatywnie - znacznych ilościach zwłok służących do wyrabiania "mydła" z tłuszczu ludzkiego i z zastosowaniem maszyn, które te prace miały usprawniać i przyspieszać - skłania nas do opini, że była to produkcja przemysłowa i masowa. 





Poniżej film i transkrypcja filmu z fb. Polecam obejrzeć film i zastanowić się nad swoimi odczuciami, dopiero potem przeczytać moją opinię.






Zwracam uwagę na dobór słownictwa, akcentowanie, zmiany intonacji - emocjonalnie, obojętnie, rzeczowo, a także przyspieszoną mowę w danym zakresie treści.


Tak naprawdę całe pokolenia dały się oszukać
, bo nigdy nie było produkcji mydła z ludzkiego tłuszczu na masową skalę. 

Prawie każdy z nas miał w szkole jako lekturę "Medaliony" Zofii Nałkowskiej. I w jednym z utworów zawartych w "Medalionach", a konkretnie w "Profesorze Spannerze", dowiadujemy się, że w czasie II wojny światowej, w Gdańsku Niemcy mieli fabrykę, fabrykę mydła z ludzkiego tłuszczu i do produkcji tego mydła służyły ciała więźniów obozów. 

1 stycznia 1940 roku profesor Rudolf Spanner został dyrektorem Instytutu Anatomii w Gdańsku i prawie natychmiast zaczął skupować ciała. Do Instytutu Szpanera trafiały m.in. ciała osób skazanych na śmierć i straconych w więzieniach w Gdańsku, Elblągu czy Królewcu, więźniów obozu koncentracyjnego Stutthof, czy wreszcie pacjentów szpitala psychiatrycznego w Kocborowie niedaleko Starogardu Gdańskiego. 

zmiana tonu na "jest mi przykro"
Bo trzeba pamiętać, że dla władz III Rzeszy pacjenci szpitali psychiatrycznych byli elementem niepożądanym w społeczeństwie i się ich po prostu pozbywano. 

i dalej bez emocji - za to dość rzeczowo, jak o trywialnych zakupach, sprawunkach typu chleb, masło i mleko...

Początkowo Instytut płacił około 15 marek za ciało, z czego 5 marek trafiało do pracowników kocborowskiego zakładu psychiatrycznego, natomiast później tę kwotę obniżono do 9 marek, z czego 4 trafiały do pracowników, a reszta do kasy szpitala. 

Jednak po co skupowano te ciała? Był to Instytut Anatomii, czyli po prostu ciała preparowano, a następnie robiono z nich materiały podglądowe, preparaty czy wreszcie całe szkielety, na których później mogli się np. uczyć studenci. 

Pierwszą partię mydła z ludzkiego tłuszczu wytopiono w lutym 1944 roku, a tłuszcz na produkcję tego mydła zbierano przez 5 miesięcy, od września 1943 roku. Uzbierano w ten sposób od 70 do 80 kg tłuszczu z około 400 ciał, z czego finalnie udało się zrobić 25 kg mydła. 

przepraszająco? 
I to mydło nie było skierowane na sprzedaż, nie było również przeznaczone do użytku przez ludzi, ono służyło do mycia powierzchni oraz stołów sekcyjnych w Instytucie. 



30 stycznia 1945 roku profesor Spanner, bojąc się nadciągającego frontu, wyjeżdża z Gdańska, zostawiając wszystko, co mogłoby mu przeszkodzić w podróży, czyli preparaty, badania naukowe czy książki. Jednak zupełnie się nie ukrywał, pracował jako lekarz, przeniósł się do Hamburga. 

W maju 1947 roku został przypadkiem rozpoznany przez sąsiadów z kamienicy, którzy po prostu śledzili procesy norymberskie, został przesłuchany przez sąd i policję, ale finalnie oczyszczony z zarzutów co umożliwiło mu powrót do pracy lekarza.

zwróć uwagę, że w następnym wątku przyspiesza - w jakim celu? moim zdaniem takie przyspieszenie nie pozwala skupić się na treści, nie pozwala analizować tego, co się słyszy, a jednocześnie słuchamy uważniej, by niczego nie przegapić - to mocniej utrwala się w pamięci - więc taki obraz Spannera ma nam pozostać w głowie? Przypomina mi się tekst z wikipedii o Forsterze - patrz uwagi poniżej.
zwracam też uwagę na nagromadzenie szczegółów: zawsze ... w za dużym... bardzo często nie używa rękawiczek  czyli opinię o Spannerze jako ekscentrycznym profesorze "potwierdzają" pewne banalne szczegóły - i są tu wymienione...


Pracował we Fryburgu, a następnie w Kolonii, miał bardzo dobry kontakt ze swoimi studentami z którymi spotykał się w kawiarence, która nawet w latach 50 miała taką nieoficjalną nazwę Kafeszpaner. 
Studenci uważali go za wiecznie zamyślonego profesora, który zawsze chodzi w za dużym fartuchu i bardzo często nie używa rękawiczek podczas przeprowadzania tekstów.
Zmarł w spokoju na zawał w 1960 roku, do końca życia utrzymując, że jest niewinny i Niemcy tak naprawdę nigdy nie wykorzystywali zębów czy na przykład włosów więźniów, co jest oczywiście kłamstwem.

wraca do poprzedniego tempa
Szalona popularność opowiadań Naukowskiej i to, że z miejsca stały się one lekturą szkolną sprawia, że kolejne pokolenia ludzi do dziś wierzą w to, że Niemcy mieli fabrykę, w której tworzyli na przemysłową skalę mydło z ludzi i że to mydło było w powszechnym użyciu.







---------


I mój komentarz do sprawy:



Zmarł w spokoju na zawał w 1960 roku, do końca życia utrzymując, że jest niewinny i Niemcy tak naprawdę nigdy nie wykorzystywali zębów czy na przykład włosów więźniów, co jest oczywiście kłamstwem.

To mi przypomina mój tekst z 2015 r. : Skarb Hitlera, skarb Forstera . . . o zapisach w wikipedii wybielających kata Pomorza - Forstera, tu mamy podobnie, a pisałem wtedy:


Jak widać - ta historia nie skończyła się źle. 
Autor notatki nie zachowuje  c h r o n o l o g i i   i na koniec opisuje nam same przyjemne rzeczy, tak, aby Forster nie kojarzył nam się źle, a może nawet zapamiętamy go dobrze - albowiem taka jest psychika człowieka, że to, co człowiek usłyszy lub przeczyta na końcu - to najbardziej utkwi mu w pamięci.
Temat o zbrodniach wojennych i sądach został zakończony, następują przyjemne wręcz sielankowe wpisy: do dzisiaj istnieje jego dom, niewielki jednorodzinny, z rodziną, komfortowa willa z ogrodem, rezydencja Forsterówka.
Na koniec uwaga o tym, że wg pewnych źródeł nie został stracony, ale żył sobie w  domu do naturalnej śmierci.


Podobne? Oczywiście... nawet bardzo.



----------

Zmarł w spokoju na zawał w 1960 roku, do końca życia utrzymując, że jest niewinny i Niemcy tak naprawdę nigdy nie wykorzystywali zębów czy na przykład włosów więźniów, co jest oczywiście kłamstwem.

co tu jest nie tak? dlaczego to jest takie niestylistyczne, nieuporządkowane, NIE NA TEMAT, nagle emocjonalne - i to na stronie opisanej jako "rozczytani", co sugeruje, że osoba na filmie dużo czyta, a po takiej osobie czytającej można się spodziewać wypowiedzi poprawnie skonstruowanej - czemu taki nagły zwrot "i Niemcy..." ? w dodatku - ta osoba ewidentnie czyta z kartki, albo promptera, więc tekst był wcześniej przygotowany - warto o tym pamiętać także ze względu na akcentowania i przypieszenia/ zwolnienia podczas czytania - w jakim celu to stosuje?

wg mnie:

najpierw było takie zdanie:

Zmarł w spokoju na zawał w 1960 roku, do końca życia utrzymując, że Niemcy tak naprawdę nigdy nie wykorzystywali zębów czy na przykład włosów więźniów, co jest oczywiście kłamstwem.

w tekście o mydle z ludzkiego tłuszczu nagle pojawia się wątek o włosach i zębach - skąd taka nagła zmiana tematu? przecież Spanner nie był uwikłany w pozyskiwanie włosów i złotych zębów ofiar obozów koncentracyjnych, to niemal zupełnie odmienny temat - to skąd ten wątek?
do czego to jest potrzebne?

to zdanie jest prawdziwe, tzn. zawiera prawdę: wiemy dobrze, że Niemcy wykorzystywali włosy więźniów i zęby też - ale złote zęby, bo zębów zasadniczo to nie! Złote zęby to też zęby. Więc to zdanie jest tak sformułowane, że zgadzamy się z mówczynią: Spanner kłamał, że Niemcy nie wykorzystywali zębów i włosów! To jest oczywiście kłamstwo.

- a potem w środku tego zdania dodano wtręt:  "jest niewinny"


Mamy więc na koniec filmu do czynienia ze zdaniem prawdziwym, które jest rozbudowane - składa się z blisko 30 wyrazów (znowu 30...) i w związku z tym słuchając na bierząco wypowiedzi  nie do końca jesteśmy w stanie ocenić, czy wszystko w tym zdaniu jest prawdziwe, bo nie nadążamy za treścią, ale ostatnie sformułowania rozumiemy, bo temat włosów i zębów ZNAMY np. ze szkoły, a w dodatku intonacja mówczyni pomaga nam to wychwycić.

I w to zdanie, z którym się zgadzamy, włożono krótką frazę  "jest niewinny".

Rozumiesz?

i wtedy po tym zdaniu, z którym się zgadzasz - "jest niewinny" - pada zdanie:

Szalona popularność opowiadań Naukowskiej i to, że z miejsca stały się one lekturą szkolną sprawia, że kolejne pokolenia ludzi do dziś wierzą w to, że Niemcy mieli fabrykę, w której tworzyli na przemysłową skalę mydło z ludzi i że to mydło było w powszechnym użyciu.


rozbiję to na dwa:
kolejne pokolenia ludzi do dziś wierzą w to, że Niemcy mieli fabrykę, w której tworzyli na przemysłową skalę mydło z ludzi i że to mydło było w powszechnym użyciu.

to jest nieprawda - ludzie w to nie wierzą, ludzie tak nie uważają
gdyby było zapisane:

kolejne pokolenia ludzi do dziś wierzą w to, że Niemcy mieli fabrykę, w której tworzyli mydło z ludzi i że to mydło było w użyciu.

to tak, to trzeba się z tym zgodzić, że ludzie w to wierzą - wierzą, bo tak było, co udowodnili śledczy i naukowcy

więc pani mówi nie na temat - po prostu wypowiada fałszywą opinię na ten temat - pamiętamy mój post z 2025 r: Wypowiedź literacka, czyli wikipedia, czym innym są fakty, a czym innym narracja lub czyjaś opinia sfromułowana w postaci - wypowiedzi literackiej

Fałszywą narrację wzmacnia pierwsze słowo z tej wypowiedzi:
Szalona popularność opowiadań Naukowskiej i to, że z miejsca stały się one lekturą szkolną 

Szalona:
1. pejor. «osoba nieopanowana i niezrównoważona»
2. «osoba chora umysłowo»

Łatwo się pomylić na poziomie podświadomym i słowo "szalona" odnieść do samej Naukowskiej, wtedy wypowiedź mówiła by, że "szalona Naukoska sprawiła, że pokolenia ludzi wierzą w niemprawdę" 

[Nie chcę pisać zdań zawierających nieprawdę, więc celowo robię błędy jw.]


Autorka podaje nam fałszywą tezę - fałszywą, bo używa zwrotów: masową, na przemysłową skalę, powszechnym

Tak naprawdę całe pokolenia dały się oszukać, bo nigdy nie było produkcji mydła z ludzkiego tłuszczu na masową skalę. 
kolejne pokolenia ludzi do dziś wierzą w to, że Niemcy mieli fabrykę, w której tworzyli na przemysłową skalę mydło z ludzi i że to mydło było w powszechnym użyciu.



i na tej podstawie tworzy film, który jakoby demaskuje tę nieprawdę, zawartą w tych zdaniach twierdząc, że "to nie było tak" i "rozprawia" się z tymi
swoimi fałszywymi tezami - pod koniec wypowiedzi w jedno ze zdań wkładając słowa: 
"jest niewinny"...

Przypomina mi to mój tekst z 2019 r. Na tropie kłamstwa - zamach pod Starogardem - tam było podobnie, na początku redaktorzy stawiają fałszywą tezę, a potem dorabiają do tego swoje hipotezy, bełkocą bez ładu i składu cały artykuł, by na koncu tryumfalnie ogłosić fałszywe - i urojone przez siebie - pseudoodkrycie...




Każde słowo i każdy obraz zapada do ludzkiej podświadomości, a ta pani produkuje treści jak profesjonalna fabryka.

Polecam przyglądać się tej stronie i czytać/ analizować także komentarze, bardzo często starannie wycyzelowane...














Język ma znaczenie.





wikipedia dla Polaków:

Eksperymenty medyczne i pseudomedyczne w Auschwitz – zbrodnicza działalność w obozie Auschwitz-Birkenau, wykonywana przez niemieckich lekarzy, w znacznej części należących do SS.

Traktowali oni więźniów jako łatwo dostępny i tani materiał doświadczalny, prowadzili oni eksperymenty z zakresu medycyny, patologii i genetyki. Badania te wynikały i służyły ideologicznym celom nazistowskiej teorii rasizmu oraz sprzeniewierzały się zupełnie zasadom etyki lekarskiej, której podstawy są zawarte w przysiędze Hipokratesa.

W obozie utworzono zbiór szkieletów 86 więźniów różnych typów antropologicznych, wieku i płci (29 kobiet i 57 mężczyzn), którzy zostali wyselekcjonowani przez SS-Hauptsturmführera dr Bruno Begera, a następnie przewiezieni do KL Natzweiler-Struthof w Alzacji i uśmierceni.

76 więźniów przekazano do uniwersytetu Rzeszy w Strasburgu dla badań anatomicznych, wszyscy zostali zabici.



Badania te wynikały - i tu spodziewasz się jakiegoś uzasadnienia, ale nie za bardzo ono jest tzn. jakby jest - "celom nazistowskiej teorii", ale niestylistycznie opisane, co sprawia, że przyjmujemy do wiadomości, że "z czegoś wynikały", czyli że mieli jakieś konkretne rzeczywiste powody, a nie swoje urojone teorie i politykę, co sobie sami dopowiadamy...



sprzeniewierzały się zupełnie zasadom etyki lekarskiej, której podstawy są zawarte w przysiędze Hipokratesa



wikipedia dla Polaków:

Przysięga Hipokratesa – przysięga składana przez lekarzy w starożytności, zawierająca podstawy dzisiejszej etyki lekarskiej. 

Po zbrodniach dokonanych przez lekarzy niemieckich i japońskich podczas II wojny światowej, Światowa Organizacja Lekarzy podczas swojego zjazdu w Genewie w 1948 r. opracowała nowożytną wersję przysięgi – deklarację genewską, zmienianą następnie w latach 1968, 1983, 1994 i 2005.

W Polsce obowiązuje obecnie Przyrzeczenie Lekarskie, stanowiące część Kodeksu Etyki Lekarskiej.




niemiecka wikipedia

W Niemczech ani przysięga, ani przysięga genewskia nie są obowiązkowe po uzyskaniu licencji na wykonywanie prawa lekarskiego, ale są one cytowane jako wytyczne etyczne lub kodeks honorowy w dyskusjach na temat etyki medycznej.










wolnelektury.pl/katalog/lektura/nalkowska-medaliony-profesor-spanner.html

synonim.net/synonim/na+masową+skalę

ipn.gov.pl/pl/aktualnosci/586,Dzialalnosc-prof-Rudolfa-Marii-Spannera-w-swietle-wynikow-sledztwa-Oddzialowej-K.html

trojmiasto.pl/historia/Profesor-samo-zlo-n101295.html


ofiary.ipn.gov.pl/ofi/z-archiwum-ipn/aktualnosci/15791,W-jakim-celu-Niemcy-wykorzystywali-wlosy-ludzkie-podczas-II-wojny-swiatowej.html

pl.wikipedia.org/wiki/Eksperymenty_medyczne_i_pseudomedyczne_w_Auschwitz


sjp.pwn.pl/so/szalona.html



Tekst o niczym, nie zawierający żadnych argumentów przeciwko tezie o produkcji "mydła" z ludzi:

zawszepomorze.pl/artykul/12184,nazisci-przerabiali-ludzi-na-mydlo-mit-w-ktory-uwierzylismy








wtorek, 13 lipca 2021

Przesłuchiwania w sprawie ludobójstwa ludności białoruskiej

 

Mnie ciekawi, jak dotychczas przebiegała ta praca..



przedruk

słabe tłumaczenie automatyczne


11 LIPCA 2021, 21:35


Szwed: ponad 4 tys. osób przesłuchiwanych w sprawie ludobójstwa ludności białoruskiej w czasie II wojny światowej

Przesłuchano ponad 4 tys. osób w sprawie ludobójstwa ludności białoruskiej podczas Wielkiej Wojny Ojczyźnianej. Prokurator generalny Białorusi Andriej Szwed powiedział o tym w programie „Main Air” na kanale telewizyjnym Białoruś 1, informuje BiełTA.

Według Andrieja Szweda świadków ludobójstwa Białorusinów w latach wojny jest wielu.

 "Przesłuchaliśmy już ponad 4 tysiące osób, a ta praca trwa. Każdy dzień jest dla nas ważny, ponieważ ludzie umierają z powodu swojego wieku. Ale musimy zrozumieć, że są to świadkowie na terytorium Białorusi. Ale wciąż jest ich wielu żyjący świadkowie w przestrzeni postsowieckiej., w innych krajach. To kolejny etap naszej pracy. Teraz zbieramy informacje o tym, gdzie te osoby mieszkają, aby mieć czas na ich przesłuchanie, spisanie ich zeznań, a następnie wykorzystanie tych informacji w materiałach dla międzynarodowego trybunału” – powiedział.

„Nazizm i ludobójstwo nie podlegają przedawnieniu. Dlatego przygotowujemy niezbędne materiały do ​​przesłania właściwym instytucjom wymiaru sprawiedliwości krajów w celu prowadzenia przez nie postępowania sądowego z wciąż żyjącymi nazistowskimi zbrodniarzami i ich wspólnikami, jak a także rozstrzygnięcia kwestii ich odpowiedzialności zgodnie z ustawodawstwem krajowym, albo nam ją przekazali, albo będzie to przedmiotem procesu przed trybunałem międzynarodowym” – powiedział prokurator generalny.


Prokuratura Generalna uważa, że ​​ludność Białorusi w okresie Wielkiej Wojny Ojczyźnianej powinna być przesłuchiwana jako świadek w sprawie karnej w sprawie ludobójstwa byłego prezydenta Litwy Valdasa Adamkusa. "Mamy listę batalionów karnych SS, w tym litewskich. Jest około tysiąca osób, wśród nich pojawia się znane nazwisko Adamkus. Wysłaliśmy rozkaz udzielenia pomocy prawnej. Jest dość duży, zawiera "dużo pytań do obywatela Adamkusa. Następnie czekamy na reakcję strony litewskiej, jak się zachowa" - powiedział Andriej Szwed.

Wśród tych pytań zaznaczę: czy Valdas Adamkus przysiągł wierność faszystowskiej Rzeszy, czy dobrowolnie wstąpił w szeregi litewskiego batalionu karnego SS, na czym polegają relacje z „rzeźnikiem mińskim” i jego specyficzna rola w niektórych akcjach karnych”.

„Widzimy niepodważalny bezpośredni związek między nazizmem jako platformą, na podstawie której podejmowane są próby (lub, w naszym kraju, były podejmowane) próby kolorowej rewolucji. Organizatorzy (bardzo dobrze wiemy, że są to zachodnie służby specjalne, urzędnicy kilku sąsiednich państw) w oparciu o ideę, że mają prawo ingerować w nasze życie osobiste, pochodzi z tych samych krajów, z których terytorium naziści przybyli 80 lat temu, aby nas doszczętnie zniszczyć. To właśnie stamtąd próba wskrzeszenia tej „brązowej plagi” w postaci kolorowej rewolucji i de facto zniszczenia naszego państwa” – stwierdził prokurator generalny.


Znane są formy i metody takiej rewolucji: ekstremizm, terroryzm, nazizm.

"Są to elementy składowe osiągania poprzez przemoc realizacji własnych interesów, ale nie interesów zwykłych obywateli, w tym obywateli Białorusi. Stąd inne przejawy. Jeśli weźmiemy pod uwagę statystyki, wzrosła liczba przestępstw popełnianych przez neonazistów 14 czasy. że czuli, że rzekomo ich czas nadszedł. Ale ich czas nie nadszedł. Jesteśmy w stanie przezwyciężyć to wszystko i skonfrontować się ze wszystkimi współczesnymi wyzwaniami i zagrożeniami - podkreślił Andrei Shved.



https://www.belta.by/society/view/shved-bolee-4-tys-chelovek-doprosheno-o-genotside-belorusskogo-naselenija-v-gody-vov-449989-2021/




czwartek, 28 listopada 2013

Niemieckie obozy w Afryce



reblogged




Wywiad miesięcznika "Historia Do Rzeczy" (nr 2/2013) z duńskim historykiem Casperem Erichsenem, współautorem książki "Zbrodnia kajzera". Rozmawiał Piotr Zychowicz.



--------------------------------------------------------------------------------------

Niemieckie obozy w Afryce


„Historia Do Rzeczy”[„HDR”]: –W Polsce panuje przekonanie, że pierwszy obóz koncentracyjny Niemcy zbudowali w 1933 r. w Dachau.

Casper Erichsen [CE]:  –To nieprawda. Pierwszy obóz koncentracyjny, a właściwie całą sieć obozów, Niemcy zbudowali w roku 1904 w Niemieckiej Afryce Południowo-Zachodniej, czyli w obecnej Namibii.

„HDR”: –Kogo w nich zamknięto?

CE:  –Przedstawicieli dwóch afrykańskich ludów – Herero i Nama.

„HDR”: –Co się działo w tych obozach?

CE:  –Obozy te były piekłem na ziemi, w których rozegrało się ludobójstwo. Nosiły nazwę Konzentrationslager.

„HDR”:  –Brzmi znajomo.

CE:  –Ośrodki te wyglądały bardzo podobnie do tych, które kilkadziesiąt lat później w Europie zbudował Hitler. Składały się z szeregu prymitywnych chat, często szałasów zrobionych z patyków i szmat. Otoczono je posterunkami uzbrojonych strażników i drutem kolczastym. Albo zwałami ściętych, suchych krzewów najeżonych kolcami, których do dzisiaj rośnie bardzo dużo na namibijskich sawannach.

„HDR”:  –Jakie warunki panowały w obozach?

CE:  –Przeludnienie, brak wody, koców, ubrań. A przede wszystkim żywności. Ludzie byli głodzeni. Czasami rzucano im jakieś odpadki albo wydawano po garści ryżu. Nie pomyślano jednak przy tym, żeby zaopatrzyć ich w garnki, więc ryż ten był zjadany na surowo. Zamiast ubrań wydawano worki, w których wycinano dziury na głowę i ręce. Efekty nietrudno sobie wyobrazić. Choroby, robactwo, gnijące rany. A wreszcie masowe zgony. Średnia życia w niemieckich obozach w Afryce nie przekraczała kilku miesięcy.

„HDR”: –Jak zachowywali się strażnicy?

CE:  –Jak „rasa panów”. Herero i Nama byli traktowani gorzej niż zwierzęta. Katowanie, wrzaski, tortury. Wykorzystywanie seksualne młodych kobiet i dziewcząt. Wszyscy więźniowie byli zmuszani do niewolniczej pracy przy budowie infrastruktury niemieckiej kolonii. Dróg, kolei, domów. Ten, kto nie dawał sobie rady w niezwykle ciężkiej pracy, był bity, zabijany.

„HDR”:  –Najgorszy ze wszystkich obozów znajdował się na Shark Island – Wyspie Rekinów.

CE: –Shark Island to niewielka skała położona w pobliżu portowego miasteczka Lüderitz. Z lądem łączy ją niewielki mostek. Straszne miejsce. Bez drzew, bez żadnego schronienia. Zimą jest tam niezwykle zimno z powodu lodowatych prądów oceanicznych, wiatrów i rozbijających się o wyspę fal. Niemcy umieścili tam kilka tysięcy tubylców. Mężczyzn, kobiet i dzieci. Wykorzystywano ich do budowy nabrzeża. Cały dzień brodzili w lodowatej wodzie. Nadzorcy byli przy tym wyjątkowo brutalni. Znamy przypadki, że więźniowie woleli sobie rozerwać gołymi rękami gardło, niż pojechać na Shark Island.

„HDR”:  –Jaka była śmiertelność w tym obozie?

CE:  –Niemal wszyscy więźniowie zginęli. Wyjątkowo drastyczny jest fakt, że ciała zamordowanych wyrzucano prosto do morza. I często dryfowały one wzdłuż rozświetlonego wybrzeża Lüderitz, na którym w piwiarniach i ekskluzywnych restauracjach bawili się Niemcy. Więźniowie na Shark Island słyszeli muzykę i kobiecy śmiech dochodzący z Lüderitz…

„HDR”:  –Jest jeszcze jeden aspekt działania niemieckich obozów w Afryce. Eksperymenty medyczne…

CE:  –To również brzmi znajomo, prawda? W przypadku Afryki wyglądało to tak: na początku w obozach nie było żadnych lekarzy. Ludzie po prostu umierali. Ewentualnie pomoc mogli nieść tylko misjonarze, których czasami wpuszczano za bramy. Dopiero później pojawili się niemieccy doktorzy wojskowi i… było jeszcze gorzej.

„HDR”: –Dlaczego?

CE:  –Bo nie interesowało ich uratowanie życia Herero i Nama. Uznali, że istnienie obozów i wysoka śmiertelność więźniów są dla nich okazją do dokonywania eksperymentów medycznych. Robiono rzeczy drastyczne. Wstrzykiwano ludziom rozmaite substancje, otwierano brzuchy. Wyróżniał się zwłaszcza wzbudzający przerażenie dr Bofinger. To, co było jednak najbardziej haniebne, to masowe preparowanie fragmentów ciał więźniów.

„HDR”:  –Fragmentów ciał? Brzmi To jak obłęd.

CE:  –Na niemieckich uniwersytetach zapanowała wówczas moda na badania rasowe. Mierzenie czaszek, kości, mózgów i wyciąganie z tego bzdurnych wniosków o wyższości jednych ras nad drugimi. Zastępy naukowców i studentów, którzy się tym zajmowali, potrzebowały preparatów. Władze Niemieckiej Afryki Południowo-Zachodniej postanowiły im je tanio dostarczyć. Źródłem pochodzenia preparatów były oczywiście obozy koncentracyjne.

„HDR”:  –Jakie części ciała wysyłano do Niemiec?

CE:  –Wszystkie. Mózgi, wątroby, dłonie, uszy, oczy, kobiece narządy rodne, penisy. Wszystko wycięte i zapeklowane w słojach. Przede wszystkim wysyłano jednak czaszki. W obozie Swakopmund zmuszono więźniarki do gotowania obciętych głów, a następnie oskrobywania ich z resztek mięsa za pomocą kawałków szkła. Te głowy często należały do najbliższych krewnych tych kobiet. Czaszki trafiały do instytutów naukowych, ale również do prywatnych kolekcjonerów. Do dzisiaj w zbiorach w Niemczech można znaleźć wiele czaszek i zasuszonych głów Herero i Nama.

„HDR”:  –Obozy koncentracyjne, o których mówimy, były elementem wojny między Niemcami a tubylcami, która wybuchła w roku 1904. Według ówczesnej niemieckiej prasy spiralę przemocy nakręcili Herero, którzy mordowali oraz gwałcili białe kobiety i dzieci.

CE:  –To propaganda. Przyczyny wojny były bardziej skomplikowane. Niemcy w Afryce Południowo-Zachodniej znajdowali się w kiepskiej sytuacji. Choć przyjeżdżało ich coraz więcej, mieli w swoim posiadaniu bardzo mało ziemi. Większość pastwisk i gruntów nadających się pod uprawę należała do Herero i Nama. Podobnie było ze stadami bydła, które stanowiły główna gałąź gospodarki kolonii. Niemieccy farmerzy musieli dzierżawić ziemię od tubylczych wodzów…

„HDR”:  –Co zapewne nie bardzo im się podobało.

CE:  –Delikatnie mówiąc. Jednocześnie bowiem Niemcy byli nastawieni skrajnie rasistowsko. Uważali Nama i Herero za Untermenschen. Traktowali więc tubylców w sposób niezwykle arogancki. Bili ich, okradali, często gwałcili ich kobiety. Wszystko to powodowało, że sytuacja zaczęła być niezwykle napięta. Niemcy chcieli zagrabić ziemię Herero i Nama. A te plemiona miały dosyć upokorzeń.

„HDR”:  –Wystarczyła jedna iskra, żeby doszło do powstania.

CE:  –Tak. Wreszcie – najpierw Herero, a potem Nama – chwycili za broń i wystąpili przeciwko Niemcom. Wracając do pańskiego poprzedniego pytania – przez całą wojnę tubylcy zamordowali czworo dzieci i dwie niemieckie kobiety. Zdarzały się przypadki, że po zabiciu lub przepędzeniu z jakiejś farmy mężczyzn, plemienni wojownicy konwojowali niemieckie kobiety i dzieci do najbliższego miasteczka.

„HDR”:  –A jak to wyglądało w drugą stronę?

CE:  –W samych obozach koncentracyjnych Niemcy wymordowali 20 tys. kobiet i dzieci. Do tego trzeba dodać masakry i pacyfikacje osad oraz wiosek. Mówimy o dziesiątkach tysięcy ludzi. Życie Herero i Nama – niezależnie od tego, czy był to wojownik, czy kobieta, czy dziecko – nie miało dla Niemców najmniejszej wartości. Ocenia się, że w sumie wymordowali 80 proc. całej populacji Herero i 50 proc. Nama. A mówimy o ludach, które liczyły odpowiednio 100 tys. i 20 tys. członków.

„HDR”:  –To paradoks, że „cywilizowani” Europejczycy zachowywali się w sposób barbarzyński, a „dzicy” tubylcy prowadzili wojnę w sposób przyzwoity.

CE:  –Tak, to może wydawać się zaskakujące. Rdzenni mieszkańcy tej części Afryki nie byli jednak dzikusami, ale ludźmi, którzy przestrzegali zasad wojny. W dużej mierze miała na to wpływ wieloletnia działalność misjonarzy oraz prastare tradycje honorowego prowadzenia wojen.

„HDR”:  –A dlaczego Niemcy nie przestrzegali praw wojny?

CE:  –Bo dla nich Herero i Nama nie byli równorzędnymi przeciwnikami. Byli podludźmi, wobec których nie obowiązywały żadne zasady. Uważali, że do „dzikusów” może przemówić tylko naga, brutalna siła. Niemcy prowadzili przeciwko Herero i Nama wojnę totalną, na wyniszczenie.

„HDR”:  –Wojna wcale nie okazała się jednak spacerkiem.

CE:  –Tubylcy mieli broń palną. Świetnie znali teren, byli mistrzami walki podjazdowej. 11 sierpnia 1904 r. pod Waterberg miała miejsce walna bitwa między Herero, a siłami niemieckimi dowodzonymi przez gen. Lothara von Trothę. Niemcy planowali unicestwić przeciwnika, ale afrykańscy wojownicy – wraz z kilkudziesięcioma tysiącami kobiet, dzieci oraz stadami bydła – wyrwali się z okrążenia. Niemcy wówczas wypchnęli ich na straszliwą pustynię Omaheke.

„HDR”:  –Co się stało na tej pustyni?

CE:  –Ludzie byli pozbawieni wody, padali jak muchy. Próbowali pić krew swojego bydła, ale powiększało to tylko pragnienie. Cała pustynia była usiana trupami. Najpierw umarli starcy i dzieci. Powrotu nie było, bo gen. von Trotha wydał tzw. rozkaz eksterminacyjny.

„HDR”:  –Słucham?

CE:  –Rozkaz eksterminacyjny. To jeden z niewielu przypadków w historii, że zbrodniarz pozostawia na piśmie coś takiego. Trotha w odezwie do tubylców, która została wydana 3 października 1904 r. stwierdził, że każdy członek plemienia Herero, który zostanie napotkany na terytorium niemieckim, zostanie zastrzelony. Rozkaz ten stał się katalizatorem rzezi. Niemieckie patrole zaczęły polowanie na Herero. Masakrowano całe wioski i osady. Przy okazji, z rozpędu, zabitych zostało wielu tubylców nienależących do Herero. Niemcy nie bardzo bowiem rozróżniali tubylców… To właśnie ci Herero, którzy przeżyli tę orgię mordów, trafili do obozów koncentracyjnych.

„HDR”:  –Czy cesarz Wilhelm II wiedział, co wyrabiają jego generałowie w Afryce?

CE:  –Nie ma co do tego wątpliwości. Był naczelnym zwierzchnikiem sił zbrojnych. Regularnie otrzymywał raporty o tym, co się dzieje w jego kolonii. Gdy von Trotha wrócił do Niemiec, otrzymał od kajzera order Pour le Mérite i pochwałę za „wielkie zasługi dla ojczyzny”.

„HDR”:  –Kiedy zakończyła się gehenna Herero i Nama?

CE:  –Wojna skończyła się w 1908 r., nowe – nieco liberalniejsze – władze kolonii nakazały zamknięcie Shark Island. Niedobitki Herero i Nama zostały rozparcelowane po niemieckich farmach i przedsiębiorstwach jako tania siła robocza. Przywódcy Nama, którzy przetrwali pobyt na Shark Island, zostali jednak skierowani do innego obozu, znajdującego się w głębi lądu. Trzymano ich jeszcze przez sześć lat w straszliwych warunkach w stajniach. Uwolniły ich dopiero wojska brytyjskiego Związku Południowej Afryki (dzisiejsza RPA), które zajęły niemiecką kolonię w 1914 r. po tym, gdy wybuchła I wojna światowa.

„HDR”:  –Czy wojna z Herero i Nama była dla Niemców wojną o Lebensraum?

CE:  -Bez wątpienia. To było zresztą sformułowanie, którego wówczas oficjalnie używano. Na przełomie XIX i XIX w. w Niemczech zapanowała moda na darwinizm społeczny. Zgodnie z nim słabsze rasy i narody powinny ustąpić miejsca rasie germańskiej. Rzesza była wówczas przeludniona i w Berlinie marzono o zdobyciu nowej przestrzeni życiowej w Afryce.

„HDR”:  –Kilkadziesiąt lat później Hitler szukał jej w Polsce, na Ukrainie i Białorusi.

CE:  –Nie ma wątpliwości, że wszystkie rasowe i ekspansjonistyczne teorie rozwijały się w Niemczech na długo przed tym, nim ktokolwiek usłyszał o Hitlerze. Przywódca NSDAP czerpał pełnymi garściami z niemieckich doświadczeń w Afryce. Był produktem swoich czasów, ukształtowanym przez klimat epoki. Sam w jednym z przemówień stwierdził, że Europa Wschodnia będzie dla Niemców kolonią. To nie było przypadkowe przejęzyczenie. Hitler próbował w Europie Wschodniej zrealizować te same cele, co jego poprzednicy w Afryce. I używał do tego takich samych metod.

„HDR”:  –Czy są jakieś bezpośrednie związki między Niemiecką Afryką Południowo-Zachodnią a NSDAP?

CE:  –Oczywiście. Przede wszystkim pierwszym niemieckim gubernatorem tej kolonii był Heinrich Ernst Göring, ojciec przyszłego szefa Luftwaffe. Nie ma wątpliwości, że w dużej mierze ukształtował syna. Przede wszystkim jednak – szczególnie w pierwszym okresie istnienia NSDAP – przez szeregi partii Hitlera przewinęło się wielu weteranów wojny z Herero i Nama. Nie były to wcale postacie drugoplanowe.

„HDR”:  –Na przykład?

CE:  –Franz Ritter von Epp. Niemiecki oficer, który brał czynny udział w ludobójstwie Herero i Nama, a po I wojnie światowej stworzył słynny monachijski Freikorps. Jego podwładnym był m.in. przywódca SA, Ernst Röhm. Epp był jednym z filarów, na których oparł się Hitler. To on wyłożył pieniądze na kupno „Völkischer Beobachter”, czołowej gazety narodowych socjalistów. Mało kto wie, ale to von Epp dostarczył NSDAP słynne brunatne koszule. Pochodziły z… kolonialnych mundurów, które miały zostać wysłane do Afryki Południowo-Zachodniej i zalegały w magazynach.

„HDR”:  –A eksperymenty naukowe na więźniach obozów? Analogia wręcz się narzuca.

CE:  –Tu także występuje ciągłość. Jeden z „naukowców”, który dokonywał eksperymentów na dzieciach Herero i Nama, nazywał się Eugen Fischer. W III Rzeszy stał się on czołowym naukowcem i specem od higieny rasy Hitlera. Zaangażowany był w program sterylizacji i zabijania niepełnosprawnych oraz w „ostateczne rozwiązanie kwestii żydowskiej”. Warto podkreślić, że w Afryce Południowo-Zachodniej wprowadzono ustawy rasowe, zabraniające zawierania masowych małżeństw i szykanujące kolorowych „podludzi”.

„HDR”:  –Co nie przeszkodziło Niemcom w gwałceniu kobiet Herero i Nama.

CE:  –Tutaj rasistowska ideologia musiała ustąpić instynktom. Wśród niemieckiej populacji kolonii było bardzo wielu mężczyzn, a bardzo niewiele kobiet. Tysiące Niemców znajdowało się więc tysiące kilometrów od domów i jedynym dostępnym sposobem zaspokojenia potrzeb seksualnych były miejscowe kobiety.

„HDR”:  –Jeżeli strażnik obozowy zgwałcił więźniarkę z plemienia Herero i za drutami urodziła ona mieszane dziecko, to jak było traktowane takie potomstwo?

CE:  –Jak Herero. Niemcy byli przerażeni perspektywą wymieszania ras. Uważali, że jeżeli do ich puli genetycznej dostaną się pierwiastki murzyńskie, rasa germańska zostanie zepsuta. Trzeba jednak przyznać, że niektórzy Niemcy starali się ratować takie mieszane dzieci. Ich szansa na przeżycie była znacznie większa, niż w przypadku reszty. Niewykluczone, że Herero w ogóle przetrwali jako plemię tylko dzięki tym gwałtom i zrodzonym z nich dzieciom. Do dzisiaj wśród przedstawicieli tego ludu spotyka się wielu ludzi o niebieskich oczach i nieco jaśniejszej skórze.

„HDR”:  –Niemcy na każdym kroku przepraszają za Holokaust. Jak pan ocenia ich stosunek do eksterminacji Nama i Herero?

CE:  –Podejście do tych dwóch zbrodni jest zupełnie inne. Niemiecki rząd nigdy formalnie nie przeprosił za to, co się stało w Afryce. Nigdy nie przyznał, iż Niemcy dokonali tam ludobójstwa. Nigdy nie próbował w żaden sposób zadośćuczynić potomkom ofiar. Plemiona, którym na początku XX w. odebrano pastwiska i stada, żyją dzisiaj w skrajnej nędzy. Wygląda na to, że Niemcy dzielą swoje ofiary na lepsze i gorsze. Herero i Nama najwyraźniej na współczucie nie zasługują.

„HDR”:  –A Niemcy w Namibii? Jaki jest ich stosunek do zbrodni swoich przodków?

CE:  –To zależy. Są ludzie, którzy mają poczucie winy, ale nie jest tajemnicą, iż w Namibii nadal mieszka wielu Niemców, którzy są dumni z tego, co się stało. Gdy zamieszkałem w stolicy Namibii Windhuku, moim sąsiadem na Bismarck-Strasse był 80-letni Niemiec. Na ścianie jego salonu wisiał olbrzymi portret, na którym był przedstawiony w mundurze oficera SS-Totenkopf. Ten facet miał przyjaciela, który przyjeżdżał do niego olbrzymim samochodem terenowym typu pick-up. Z tyłu tego samochodu łopotała flaga ze swastyką.

„HDR”:  –Brzmi jak jakiś ponury żart.

CE:  –Niestety to nie żart. Widziałem to na własne oczy. Do późnych lat 90. Piekarze w Namibii w dniu urodzin Hitlera na bułkach wycinali małe swastyki. Przed niektórymi farmami wywieszano zaś sztandary III Rzeszy. Gdy w 2005 r. umarł Szymon Wiesenthal, w jednym z czasopism namibijskich pojawił się artykuł, którego autorzy wyrazili radość z powodu śmierci „potwora”.

„HDR”:  –Po tym wszystkim, co pan powiedział, zastanawiam się, w jaki sposób biali i czarni Namibijczycy mogą dzisiaj spokojnie żyć obok siebie i tworzyć jedno społeczeństwo.

CE:  –Nie mam pojęcia, jak to jest możliwe.

-----------------------------------------------------------------------



Cesarz Wilhelm II Hohenzollern:





Generał Lothar von Trotha:




Poniżej brytyjski film dokumentalny z 2005 r. "Namibia. Ludobójstwo a II Rzesza" ("Namibia. Genocide and the Second Reich").
Istnieje wersja polskojęzyczna, ale na You Tube udało mi się znaleźć tylko anglojęzyczną:
http://www.filmweb.pl/film/Namibia%2C+ludob%C3%B3jstwo+a+II+Rzesza-2005-509460










KOMENTARZE

  • Jako dodatek to powyższego tematu...
    polecam artykuł prof. Bogumiła Grotta "Szowinizm niemiecki jako obiektywna legitymacja reorientacji polityki polskiej dokonanej przez Romana Dmowskiego na początku XX wieku", w którym pokrótce opisany został proces tworzenia się, opartego na neopogaństwie i darwinizmie społecznym, niemieckiego szowinizmu oraz pojawiających się już na pół wieku przed dojściem Hitlera do władzy pomysłach łączenia go z socjalizmem:
    http://www.legitymizm.org/szowinizm-niemiecki

http://powiewswiezosci.neon24.pl/post/102396,niemieckie-obozy-w-afryce