Maciej Piotr Synak


Od mniej więcej dwóch lat zauważam, że ktoś bez mojej wiedzy usuwa z bloga zdjęcia, całe posty lub ingeruje w tekst, może to prowadzić do wypaczenia sensu tego co napisałem lub uniemożliwiać zrozumienie treści, uwagę zamieszczam w styczniu 2024 roku.

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kroniki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kroniki. Pokaż wszystkie posty

środa, 11 marca 2026

Choinka (Kadłubek)

 



Kronikarze to oszuści i na pewno Kadłubek uprawiał te same kłamstwa co inni - jeszcze
go nie czytałem, ale jestem pewien...




Wincenty Kadłubek (łac. Vincentius Cadlubkonis, Vincentius Kadlubek), mistrz Wincenty Kadłubek (łac. magister Vincentius Cadlubkonis) lub mistrz Wincenty zwany Kadłubkiem (łac. magister Vincentius dictus Kadlubek) (ur. ok. 1150 w Kargowie lub Karwowie, zm. 8 marca 1223 w Jędrzejowie) – autor Kroniki dziejów Polski, uważany za jedną z najważniejszych postaci w dziejach literatury i historiografii polskiej; określany mianem „ojca kultury polskiej”; biskup krakowski[a].

Wincenty był pierwszym uczonym i pisarzem Polakiem. Jego prekursorska Kronika uważana jest za fundamentalny pomnik literatury narodowej, gdyż oddziałała w dużym stopniu – bezpośrednio lub pośrednio – na rozwój całej kultury polskiej. Pisząc traktat o dziejach własnego kraju, Kadłubek wprowadził do rodzimej tradycji, między innymi, dziedzictwo cywilizacyjne starożytnych Grecji i Rzymu, co stało się trwałym elementem kultury polskiej.

Praca Kadłubka była przez wieki powszechnie używana w szkolnictwie, a ponieważ w tekście Kroniki Wincenty pozostawił silne piętno własnych poglądów i osobowości, jego opowieści oraz opinie kształtowały świadomość historyczną i narodową Polaków. Zdania czy zwroty Kadłubka były przytaczane niezliczoną liczbę razy przez tak wielu autorów, że współcześnie używa się popularnych z niego cytatów często bez świadomości, że pochodzą one od mistrza Wincentego.

W XIX i XX wieku uczeni zanegowali wiarygodność tak zwanych podań wincentyńskich o początkach Polski, a także podważyli autorytet Kadłubka jako rzetelnego historyka. Jednocześnie bardzo wysoko ocenili jego umiejętności literackie, wiedzę prawniczą, retoryczną czy filozoficzną. Ich badania wykazały, że Wincenty był przedstawicielem XII-wiecznej szkoły dziejopisarskiej, która wykład historii pojmowała nie jako relację o faktach, ale zestawienie i objaśnienie literackich przykładów. Celem takiego zestawienia było wyjaśnienie czytelnikowi współczesnej mu rzeczywistości poprzez aktualizujący historię morał. Zdaniem badaczy europejskich Kadłubek był jednym z najważniejszych przedstawicieli humanizmu chrześcijańskiego końca XII i początku XIII wieku.


Czyli taka wikipedia tamtych czasów...






- wizerunek Kadłubka na pieczęci biskupiej z 1210 r.
- ilustracja mojego tekstu "Weles z Bydgoszczy!"
- figurka kultury Vinca


Czyżby to Jan o trójkątnej głowie? Czyli Kadłubek wiedział, ale wam nie powiedział? To namiestnik BOGA na ziemii? Z głową Jana na kolanach?

Wincenty zwany Kadłubkiem


kadłub - ciało bez głowy


Jako pierwszy przydomek Wincentego – w formie Cadlubonis – podał pod koniec XIII wieku, w tekście sporządzonym najprawdopodobniej w roku 1295, autor Kroniki wielkopolskiej. Powołał się on na tekst Kroniki Kadłubka pisząc: Vidit enim Vincencius Cadlubonis. Kopiści Kroniki wielkopolskiej z XV wieku często przekręcali podczas przepisywania niezrozumiały dla nich zapis Cadlubonis na Ladlubonis czy Ladkibonis. 

W połowie XV wieku nad jednym z rękopisów Kroniki wielkopolskiej pracował Sędziwoj z Czechła. W tak zwanym rękopisie Sędziwoja zachowały się jego próby wyjaśnienia nieznanego mu skądinąd zapisu Vincencius Cadlubonis. Sędziwoj dodał do tekstu dwie noty marginalne omawiające to zagadnienie. W jednej z nich uznał domniemane drugie imię Kadłubka za przydomek – jego zdaniem Wincenty był dictus Cadlub („zwany Kadłubem”). Natomiast w innym miejscu sprostował formę Cadlubonis, uznając ją za niepoprawnie zapisany patronimik Cadlubowicz.

Spolszczona z Cadlubkonis Długosza forma Kadłubek – rozumiana jako przydomek lub patronimik – powszechnie przyjęła się w piśmiennictwie XVI wieku wśród autorów piszących w języku ojczystym. 

Ponieważ „Kadłubkiem” nie nazwał się w Kronice sam Wincenty i nie określano go takim przydomkiem przez całe następne stulecie, część badaczy jest zdania, że zapis Cadlubonis w Kronice wielkopolskiej był czyimś wymysłem lub polegał na nieporozumieniu. Najczęściej przyjmuje się, że autor lub kopista Kroniki wielkopolskiej błędnie odczytał jakiś niejasny zapis z nieznanego współcześnie źródła. Wśród historyków, którzy akceptowali wiarygodność przydomka, występowały trzy stanowiska w sprawie jego znaczenia – Kadłubek mogło oznaczać „syna Kadłuba”, czyli „Kadłubowica”; ojciec Wincentego mógł nosić inne imię, ale zwano go „Kadłubem”; przydomek Wincentego pochodził od nazwy miejscowości, której znaczenie autor Kroniki wielkopolskiej źle zrozumiał i zinterpretował jako patronimik.


Ktoś widząc pieczęć zauważył trójkątną głowę na jego kadłubku (zdrobniale, bo pieczęć przecież nie duża jest...) i stąd nadał mu pseudonim, chcąc wskazać innym to, co sam zobaczył. Przydomek "Kadłubek" mówi: patrz na jego kadłubek na pieczęci, a zobaczysz... Nie widzę innej przyczyny.



Widać, wrysowywanie rebusów w różne oficjalne drzeworyty to jakaś nasza polska (?) tradycja...





Kultura Vinča – neolityczna kultura archeologiczna związana ze stanowiskiem eponimicznym w miejscowości Vinča na przedmieściach Belgradu. Kultura Vinča rozwijała się w Europie południowo-wschodniej od ok. 5500 do ok. 4000 p.n.e. 

Zauważono, że wykazuje ona w przypadku figurek glinianych niezwykle silne podobieństwo do kultury Jōmon z Japonii (typ twarzy, pozy, układ rąk, kształt ciała, nosa i innych elementów), mimo iż obie kultury dzieli cała Eurazja.

Jōmon (jap. 縄文時代 Jōmon jidai; słowo jōmon oznacza „ornament sznurowy”) – okres w chronologii Japonii odpowiadający neolitowi. Nazwa pochodzi od motywu umieszczanego na naczyniach ceramicznych. Często jest dzielony na pięć podokresów dla środkowej Japonii oraz na trzy okresy dla Kiusiu i Hokkaido. Kultura tego okresu była stopniowo wypierana ku północy i wschodowi. Za czas trwania okresu Jōmon uważa się lata od 12 000 p.n.e. do 300 p.n.e. (niektóre źródła podają rok 250 p.n.e.).

jōmon oznacza „ornament sznurowy” - czyli to "sznurowcy", tak jak my?


Dogū (japoński: 土偶; IPA: [doɡɯː]; dosłownie "ziemna figura") to małe figurki humanoidalne i zwierzęce wykonane w późniejszej części okresu Jōmon (14 000–400 p.n.e.) prehistorycznej Japonii. 

Narodowe Muzeum Historii Japonii szacuje, że łączna liczba dogū wynosi około 15 000, Dogū były produkowane w całej Japonii, z wyjątkiem Okinawy. Większość dogū znaleziono we wschodniej Japonii, a rzadko spotyka się jednego w zachodniej Japonii. Cel dogū pozostaje nieznany




Dogū, stanowisko Ebisuda w Tajiri, prefektura Miyagi, 1000–400 p.n.e.



Kultura ceramiki sznurowej
– archeologiczna kultura epoki eneolitu z kręgu kultur naddunajskich datowana na III tysiąclecie p.n.e.

Kulturę ceramiki sznurowej wyodrębniono początkowo na podstawie charakterystycznego sposobu zdobienia ceramiki za pomocą odciśniętego sznura, od którego przyjęła nazwę.






Poniżej krótkie przypomnienie: rebusów i trójkątnych głów... widać ludzie albo pamiętali, albo usiłowali odtworzyć jego wizerunek na podstawie przekazów - stąd różne formy trójkątności... coś wiedzieli, ale nie dokładnie.


























































tu głowa zasłonięta... schowana



a tu nie






















Prawym Okiem: Weles z Bydgoszczy !
Prawym Okiem: Wypowiedź literacka, czyli wikipedia
commons.wikimedia.org/wiki/File:Vinca_clay_figure_02.jpg
pl.wikipedia.org/wiki/Wincenty_Kadłubek
pl.wikipedia.org/wiki/Kultura_Vinča
pl.wikipedia.org/wiki/Jōmon
en.wikipedia.org/wiki/Dogū
pl.wikipedia.org/wiki/Kultura_ceramiki_sznurowej
wsjp.pl/haslo/podglad/12289/kadlub/1239627/tulow





chomikuj.pl/encyklopediamarkaf/Literatura/Biografie,10




wtorek, 15 października 2024

Hucpa z Kolumbem!



Tekst poniższy należy łączyć z innymi tekstami na blogu, które napisałem na temat Krzysztofa Kolumba:










Zapowiedzi brzmiały rewelacyjnie...




udało im się ustalić wyraźne zbieżności z jedną z linii.

Wyniki uzyskane w analizach pokazują, że historia została nam nauczona błędnie. Badania te obalają najbardziej akceptowane do tej pory teorie i pokazują za pomocą danych biologicznych, dlaczego Krzysztof Kolumb zawsze starał się ukrywać skąd pochodził.

Genetyka umożliwiła odrzucenie stuprocentowych hipotez, które zostały bardzo dobrze sformułowane przez dokumentację, i zaakceptowanie faktu, który jest pewny.

12 października 2024 roku, 532 lata po tym, jak Kolumb postawił stopę w Ameryce, cały świat odkryje najlepiej strzeżoną tajemnicę w historii Hiszpanii. RTVE nadaje wyłącznie Colón ADN na żywo, jego prawdziwe pochodzenie.


Także na stronie PR24: 


"Z 25 możliwości wybrano ósemkę finalistów, ale rozstrzygnięcie może być tylko jedno" - napisano tajemniczo w komunikacie.


I ??

Rozczarowanie....



"Zarówno w chromosomie Y, jak i w chromosomie mitochondrialnym, istnieją cechy zgodne z żydowskim pochodzeniem".


I to ma świadczyć o tym, że Kolumb był Żydem???

Równie dobrze można powiedzieć, że był Neandertalczykiem, bo ludzie współcześni posiadają geny o cechach zgodnych z pochodzeniem neandertalskim!

To jest jego prawdziwe pochodzenie!

Albo, że był Węgrem, bo:

Węgrzy mają najwyższy wśród ludności niesemickiej udział haplotypów, czyli charakterystycznych dla danej populacji wariantów genów, typowych dla Żydów.


Hucpa! Hucpa! I jeszcze raz hucpa!







Monika Florek-Moskal

Skąd pochodzą Polacy

5 marca 2006


Badania DNA Polaków nie ujawniły żadnych różnic genetycznych między ludnością chłopską i szlachecką


Grecy są bardziej spokrewnieni z Etiopczykami i innymi mieszkańcami Sahary niż z Włochami, Słowianami czy nawet Turkami. 

Węgrzy mają najwyższy wśród ludności niesemickiej udział haplotypów, czyli charakterystycznych dla danej populacji wariantów genów, typowych dla Żydów. 


Z kolei Polacy to genetyczny tygiel Europy.

 - W waszym DNA jest nie tylko historia Polski, ale całej Europy, poczynając od pierwszych na tych terenach osadników, którzy 35 tys. lat temu wyemigrowali z Azji Mniejszej i Środkowej na północ - powiedział w rozmowie z "Wprost" dr Spencer Wells, genetyk. 

Amerykański uczony jest szefem ogólnoświatowego Projektu Genograficznego, który ma doprowadzić do opracowania genealogicznej mapy Europy, w której Polacy odgrywają kluczową rolę. Od 100 tys. osób na całym świecie zostaną pobrane próbki DNA, aby wyjaśnić genetyczne pokrewieństwo i migracje ludności na wszystkich kontynentach.

Polacy różnią się między sobą mniej niż inne społeczności, wszyscy mamy podobny koktajl genów - sugerują próbki DNA, które pobrano do tej pory w różnych rejonach Polski. 

Zostaliśmy dość równomiernie wymieszani z innymi nacjami: mieszają się w nas zarówno geny litewskie, ruskie i węgierskie, jak też nordyckie, germańskie, ormiańskie i geny Żydów aszkenazyjskich.








Tekst ze strony hiszpańskiej stacji  rtve.se
tłumaczenie automatyczne



Rozszyfrowanie miejsca narodzin Krzysztofa Kolumba zajęło 500 lat. I w końcu wiemy, skąd pochodził człowiek, który odkrył Amerykę. Colón ADN, jego prawdziwym początkiem jest dokument RTVE, który napisał historię na nowo. Film fabularny przedstawia 22 lata badań prowadzonych przez naukowca medycyny sądowej i profesora Uniwersytetu w Granadzie, José Antonio Lorente. Po zbadaniu setek kości i dokumentów można stwierdzić, że Krzysztof Kolumb był Żydem.

Jak dowiedziano się, że Krzysztof Kolumb był Żydem?

Pierwsza część badań miała na celu odnalezienie doczesnych szczątków Kolumba. Czy byli w Sewilli, czy na Dominikanie? Nauka potwierdziła, że w grobowcu katedry w Sewilli rzeczywiście znajdują się szczątki admirała. Analiza kości jego syna Hernando Colóna, dobrze zachowanych w tej samej świątyni, była decydująca w trakcie całego badania. Po pierwsze dlatego, że można było udowodnić relację ojciec-syn i zażegnać trwający 150 lat spór między Hiszpanią a tym karaibskim krajem.

Po drugie, ponieważ DNA Hernando rozwiązało zagadkę: "Zarówno w chromosomie Y, jak i w chromosomie mitochondrialnym, istnieją cechy zgodne z żydowskim pochodzeniem".


Dokument opowiada historię badań genetycznych krok po kroku w tonacji true crime. Spośród 25 możliwych proweniencji Krzysztofa Kolumba, Lorente i jego zespół wybrali osiem najbardziej prawdopodobnych tez. Hipotezy przedstawiane są jedna po drugiej wraz z dokumentacyjnymi i historycznymi powodami, które je wspierają, w taki sposób, że widz zaczyna akceptować każde podejście, aż do momentu, gdy DNA rozmontuje je prawie wszystkie.

Kolumb był Żydem, ale skąd?


Badania genetyczne kości Krzysztofa Kolumba

Kierunek badań prowadzony przez katalońskiego Fracesca Albardanera, byłego prezesa Centre d'Estudis Colombins de Barcelona, jest zwycięzcą w tej pracy, która przedstawia badania jako konkurencję między różnymi istniejącymi teoriami. Lorente kategorycznie stwierdza, że Kolumb był Żydem i umieszcza go w określonym obszarze geograficznym: "Położenie geograficzne: zachodnie wybrzeże Morza Śródziemnego. Cała ta część.

DNA dowiodłoby, że Kolumb nie był Genueńczykiem

Biorąc pod uwagę, że geny ograniczają pochodzenie na zachód od Morza Śródziemnego, Regis Francisco, reżyser dokumentu, wykorzystuje historię, aby uzasadnić hipotezę: "Pochodzenie Żydów sefardyjskich to Sefarad. A Sefarad to hebrajska nazwa Półwyspu Iberyjskiego na terenie dzisiejszej Hiszpanii. W czasach Kolumba mieszkało tam około 200 000 Żydów. Szacuje się, że na Półwyspie Apenińskim żyło zaledwie od dziesięciu do piętnastu tysięcy. Znacznie większa populacja żydowska znajdowała się na Sycylii, gdzie mieszkało około 40 000 osób. Pamiętajmy jednak, że Sycylia w czasach Kolumba należała do Korony Aragonii.

Kataloński badacz jest przekonany, że wyniki badań DNA całkowicie wykluczają tezę, że Kolumb był Włochem z Genui: "Wszyscy bardzo ważni historycy Włoch, wszyscy oni pisali czarno na białym, że to niemożliwe, aby ten nasz Kolombo był Żydem. Innymi słowy, istnieje całkowita niezgodność. Cała teoria genueńskiego Kolumba popada w kryzys, jeśli przyjmie się, że Kolumb był Żydem. Dlaczego? Jak wyjaśnia Albardaner, Genua wypędziła Żydów w XII wieku, "nie było ludzi, nie było wspólnoty, nie było synagogi, w ogóle nie było niczego. Żydzi mogli wyjechać do Genui tylko na trzy dni, aby załatwić interesy, a potem musieli wyjechać".

W dodatku, jak wskazują nawet obrońcy innych hiszpańskich teorii, wszystkie zachowane listy od Kolumba, a jest ich wiele, są napisane po hiszpańsku i nigdy nie docenia się ani jednego włoskiego wpływu czy słowa. Co więcej, pisali do banku Genui po hiszpańsku.


Listy Kolumba do brata Gaspara de Gorrizio.

Badania dr Lorente powędrowały do Włoch, aby przeprowadzić tam badania genetyczne. Pobrali próbki od mężczyzn o nazwisku Colombo, którzy żyją dziś na północy, między Genuą a Mediolanem, mając nadzieję na znalezienie zbiegów okoliczności w chromosomie "Y". Ale wyniki, które uzyskali, były zupełnie nieoczekiwane. Włosi o nazwisku Kolombo w żaden sposób nie mają podobnych do siebie cech genetycznych. Lorente twierdzi, że wynika to z faktu, że w XV wieku nazwisko Colombo nadawano dzieciom, które zostały porzucone w kościołach i klasztorach. Idealne nazwisko do ukrycia, stwierdza dokument.

Kolumb ukrywał swoje pochodzenie i kłamał, potwierdza to DNA

To nie jedyna zagadka, z którą mierzy się film. DNA wykazało, że Kolumb kłamał. Diego, jego brat, nie był taki. Według chromosomów byli spokrewnieni, ale w piątej klasie, coś w rodzaju drugiego kuzyna.

To, co jest jasne i wspólne dla wszystkich badaczy, to fakt, że Kolumb nigdy nie zapisał niczego na temat swojej przeszłości. Według Bartolomé de las Casasa, który najlepiej studiował jego postać, ponieważ był kronikarzem tamtych czasów, Kolumb nigdy nie wspominał o jego pochodzeniu.

Uważamy Kolumba za dobrego chrześcijanina, zgodnie z podręcznikami historii, ale Albardaner, wspierany przez genetykę, widzi poparcie swojej teorii: "Dlaczego Krzysztof Kolumb musiał ukrywać swoją tożsamość? Cóż, z dużo ważniejszego powodu niż fakt, że pochodził z niskiej klasy. Żydzi doświadczali największych prześladowań od czasu, gdy osiedlili się na Półwyspie Iberyjskim. Wielu zostało zmuszonych do przejścia na katolicyzm. Inni zostali zmuszeni do emigracji do miast takich jak Lizbona, gdzie przez kilka lat mieszkał właśnie Krzysztof Kolumb. A w 1492 roku postawiono ultimatum. Wszyscy Żydzi, którzy nie nawrócą się na chrześcijaństwo, muszą opuścić domeny Katolickich Monarchów".

Badacz się jeszcze dalej: "Krzysztof Kolumb przez całe życie musiał udawać, że jest chrześcijaninem, katolikiem, apostołem i Rzymianinem. Gdyby się pomylił, ten człowiek wylądowałby na stosie, w auto-da-fé, ale był chroniony przez królów. Dlatego Inkwizycja darzyła go szacunkiem".


W sumie Krzysztofowi Kolumbowi przypisano 25 różnych tożsamości

Francesc Albardaner zawsze bronił żydowskiej teorii, że Kolumb był Walencjaninem: "Urodził się w rodzinie tkaczy jedwabiu w Walencji, gdzie istniała długa tradycja w żydowskiej społeczności tkaczy jedwabiu. Jak to się mówi, Kolumb był Żydem, Żydem z kultury, Żydem z religii, Żydem z narodu i przede wszystkim z serca, ponieważ ten człowiek emanuje judaizmem w swoich pismach".

Żydzi wspierali Kolumba w jego podróży do Indii

Kolejną zagadką, która pozostaje do wyjaśnienia, jest to, w jaki sposób Kolumb zdołał dotrzeć do Jana II Portugalskiego lub Królów Katolickich, aby zaproponować bardzo kosztowną i ryzykowną przygodę.

"Odpowiedź jest jasna", mówi Katalończyk, "ponieważ pomagało mu wielu Żydów i żydowskich konwertytów, w tym książę Medinaceli, z którym mieszkał przez kilka lat. I oczywiście Luis de Santángel, który był kimś w rodzaju ministra finansów króla Ferdynanda Katolickiego i który osobiście finansował wyprawę do Ameryki, udzielając wielkiego poparcia Krzysztofowi Kolumbowi. Wspierał go również Andrés Cabrera, doradca o bardzo podobnych poglądach i odpowiedzialny za rachunki Isabel La Católica. "Wszyscy należeli do grupy, która się chroniła".

Odrzuciwszy wszystkie teorie, galicyjskie, portugalskie, majorkańskie, baskijsko-nawarryjskie i kastylijskie, José Antonio Lorente ośmiela się wybrać teorię Żydów śródziemnomorskich: "DNA wskazuje, że Krzysztof Kolumb miał śródziemnomorskie pochodzenie w zachodniej części basenu Morza Śródziemnego. Oczywiście, co się dzieje? 


Że jeśli w XV wieku w Genui nie było Żydów, to szanse, że pochodzi stamtąd, są minimalne. Nie było też dużej obecności Żydów w pozostałej części Półwyspu Apenińskiego, co czyniłoby go bardzo słabym. Nie ma solidnych teorii ani wyraźnych przesłanek, że Krzysztof Kolumb mógł być Francuzem.

Cóż by nam pozostało, hiszpański łuk Morza Śródziemnego. Baleary i Sycylia. Ale Sycylia też byłaby dziwna, bo w przeciwnym razie Krzysztof Kolumb pisałby z pewnymi cechami języka włoskiego lub sycylijskiego, więc najprawdopodobniej pochodzi z hiszpańskiego łuku śródziemnomorskiego lub z Balearów, które w tym czasie należały do Korony Aragonii.







Zauważmy, jak zbudowany jest artykuł hiszpańskiej inkwi.... o pardą, - telewizji:

najpierw jest podana teza (że jakoby Kolumb był Żydem), potem fraza o żydowskim pochodzeniu jest powtarzana, a dopiero potem są różne fiku-miku


teza:  Po zbadaniu setek kości i dokumentów można [wieloznaczne - MS] stwierdzić, że Krzysztof Kolumb był Żydem.

teza powtórzona: Jak dowiedziano się, że Krzysztof Kolumb był Żydem?


teza powtórzona 2: "Zarówno w chromosomie Y, jak i w chromosomie mitochondrialnym, istnieją cechy zgodne z żydowskim pochodzeniem".


Przecież na pewno istnieją też inne cechy typowe dla innego pochodzenia.


Hipotezy przedstawiane są jedna po drugiej wraz z dokumentacyjnymi i historycznymi powodami, które je wspierają, w taki sposób, że widz zaczyna akceptować każde podejście, aż do momentu, gdy DNA rozmontuje je prawie wszystkie.

pierwsze fiku:
które je wspierają, w taki sposób, że widz zaczyna akceptować, czyli narracja jest celowo tak prowadzona, żeby widz uwierzył w to, co mu się pokazuje? 

teza powtórzona 3: Kolumb był Żydem, ale skąd?

teza powtórzona 4: Lorente kategorycznie stwierdza, że Kolumb był Żydem

a dowodem wydaje się, ma być:

"Położenie geograficzne: zachodnie wybrzeże Morza Śródziemnego. Cała ta część.


co oczywiście jest bzdurą, powiedziałbym, że takie chwyty to nie raz w kłamliwej wikipedii widziałem


"dowód" dalej:

Biorąc pod uwagę, że geny ograniczają pochodzenie na zachód od Morza Śródziemnego, Regis Francisco, reżyser dokumentu, wykorzystuje historię, aby uzasadnić hipotezę [A więc to nadal  jest hipoteza??- MS]: "Pochodzenie Żydów sefardyjskich to Sefarad. A Sefarad to hebrajska nazwa Półwyspu Iberyjskiego na terenie dzisiejszej Hiszpanii. W czasach Kolumba mieszkało tam około 200 000 Żydów.


Tak, a Hiszpania to kraj pochodzenia Hiszpanów.
Czy jego geny nie miały przypadkiem także cech o pochodzeniu hiszpańskim?
Niestety, autorzy nie ujawniają takich danych...



teza powtórzona 5 i 6 : "Wszyscy bardzo ważni historycy Włoch, wszyscy oni pisali czarno na białym, że to niemożliwe, aby ten nasz Kolombo był Żydem. Innymi słowy, istnieje całkowita niezgodność. Cała teoria genueńskiego Kolumba popada w kryzys, jeśli przyjmie się, że Kolumb był Żydem

Badania dr Lorente powędrowały do Włoch, aby przeprowadzić tam badania genetyczne. Pobrali próbki od mężczyzn o nazwisku Colombo, którzy żyją dziś na północy, między Genuą a Mediolanem, mając nadzieję na znalezienie zbiegów okoliczności w chromosomie "Y". Ale wyniki, które uzyskali, były zupełnie nieoczekiwane. Włosi o nazwisku Kolombo w żaden sposób nie mają podobnych do siebie cech genetycznych. 


Co za niesamowita historia! W waszym DNA (Polaków) jest nie tylko historia Polski, ale całej Europy, poczynając od pierwszych na tych terenach osadników Wiedzieliście o tym?? Wszyscy Europejczycy są z nami spokrewnieni, a tymczasem gdzieś tam w Genui są ludziska o nazwisku Colombo, co to w żaden sposób nie mają podobnych do siebie cech genetycznych. 

Ale wystarczy mieć "cechy zgodne z żydowskim pochodzeniem" i już jest się okrzykniętym Żydem!

Włosi o nazwisku Kolombo w żaden sposób nie mają podobnych do siebie cech genetycznych. 

A mają podobne cechy do Krzysztofa Kolumba? Tego nie piszą.... ale to może wina tłumaczenia, albo tego, że to nie jest praca naukowa, tylko taki reportaż w oparach sensacji.

Moim zdaniem, gdyby byli pewni swojego wyniku, to by się w fiku-miku nie bawili.

Włosi o nazwisku Kolombo w żaden sposób nie mają podobnych do siebie cech genetycznych. 
Lorente twierdzi, że wynika to z faktu, że w XV wieku nazwisko Colombo nadawano dzieciom, które zostały porzucone w kościołach i klasztorach. Idealne nazwisko do ukrycia, stwierdza dokument.

Ja, jak się na coś powołuję, to przytaczam link - oni tego nie robią, niestety...

I ciekawe co by na takie coś powiedział młody Tusk?
Dlaczego wybrał sobie nazwisko - Józef Bąk? Józef to pewnie po dziadku (wiecie którym), ale Bąk??



Dopiero przy okazji tego filmu zarejestrowałem, że Hiszpanie nie mówią jak Włosi: Cristoforo Colombo tylko: Cristóbal Colón - co więcej, on tak się podobno podpisywał: Colón

Colon brzmi bardzo podobnie jak Kolno.

Jan z Kolna - Jan Kolno - Krzysztof Kolno - Krzysztof Kolono...


DNA wykazało, że Kolumb kłamał. Diego, jego brat, nie był taki. Według chromosomów byli spokrewnieni, ale w piątej klasie, coś w rodzaju drugiego kuzyna.

To, co jest jasne i wspólne dla wszystkich badaczy, to fakt, że Kolumb nigdy nie zapisał niczego na temat swojej przeszłości. Według Bartolomé de las Casasa, który najlepiej studiował jego postać, ponieważ był kronikarzem tamtych czasów, Kolumb nigdy nie wspominał o jego pochodzeniu.


Kolumb ukrywał swoje pochodzenie i kłamał, potwierdza to DNA

To akurat nieprawda, badanie DNA nie może tego ustalić ze 100% pewnością.
Kolumb ukrywał swoje pochodzenie i to wynika z dokumentacji na jego temat, ze świadectw, a nie z DNA.



Ukrywał swe pochodzenie, bo to był król Polski Władysław III Warneńczyk.


Żydzi wspierali Kolumba w jego podróży do Indii

Kolejną zagadką, która pozostaje do wyjaśnienia, jest to, w jaki sposób Kolumb zdołał dotrzeć do Jana II Portugalskiego lub Królów Katolickich, aby zaproponować bardzo kosztowną i ryzykowną przygodę.

"Odpowiedź jest jasna", mówi Katalończyk, "ponieważ pomagało mu wielu Żydów i żydowskich konwertytów, w tym książę Medinaceli, z którym mieszkał przez kilka lat. I oczywiście Luis de Santángel, który był kimś w rodzaju ministra finansów króla Ferdynanda Katolickiego i który osobiście finansował wyprawę do Ameryki, udzielając wielkiego poparcia Krzysztofowi Kolumbowi. Wspierał go również Andrés Cabrera, doradca o bardzo podobnych poglądach i odpowiedzialny za rachunki Isabel La Católica. "Wszyscy należeli do grupy, która się chroniła".


Mam dla szanownego grona jeszcze jedną zagadkę - skoro Żydzi cieszyli się takim zaufaniem królów hiszpańskich, że załatwili Kolumbowi posadę - czemu 


31 marca 1492 owi władcy hiszpańscy wydali edykt nakazujący wypędzenie Żydów z Królestwa Hiszpanii i jej posiadłości do 31 lipca 1492 roku?


Przypominam, że Kolumb wyruszył z portu Palos 3 sierpnia 1492 roku, a 12 października postawił stopę na Karaibach.


Hę?






Ta cała hucpa, to może być pokaz wpływów Pajaca na rzeczywistość, jako odpowiedź na mój post z lutego 2024 roku pt. : Krzysztof Kolumb polskim księciem.

Bardzo możliwe!




Ciąg dalszy rozważań o pochodzeniu Kolumba pod tym linkiem:



ale doczytaj jeszcze, co jest poniżej!








------------

Pozostałe treści badań nad DNA Krzysztofa Kolumba (ciąg dalszy ze strony rtve.es)


Największe kłamstwo, w jakie uwierzyliśmy: dlaczego Krzysztof Kolumb nigdy nie mógł pochodzić z Genui






Włosi krytykują:


fonteufficiale.it : 

13 października 2024

Hiszpański dokument twierdzi, że Krzysztof Kolumb był Hiszpanem i był pochodzenia żydowskiego


Hiszpański film dokumentalny wywołał debatę na temat narodowości Krzysztofa Kolumba, stwierdzając, że nie był on Genueńczykiem, ale Hiszpanem i pochodzenia sefardyjskiego Żyda. Naukowcy, kierowani przez lekarza medycyny sądowej José Antonio Llorente, przeanalizowali fragmenty kości Kolumba zachowane w katedrze w Sewilli, porównując je z fragmentami kości członków jego rodziny. Wniosek jest taki, że Kolumb pochodził z wybrzeży Walencji, Katalonii lub Balearów. Wielu naukowców wyraziło jednak wątpliwości co do braku dowodów naukowych na poparcie tej tezy.





włoska ANSA:


"Krzysztof Kolumb nie był Genueńczykiem, ale Hiszpanem i Żydem"
Teza w filmie dokumentalnym w hiszpańskiej telewizji. Ale naukowcy wątpią

Społeczność naukowa w Hiszpanii dyskutuje nad filmem dokumentalnym, który chciałby rzucić nowe światło na wielowiekową tajemnicę narodowości Krzysztofa Kolumba, któremu do tej pory przypisywano miejsce urodzenia Genueńczyków.

Mówi się, że odkrywca obu Ameryk był Hiszpanem, a w szczególności był sefardyjskim Żydem pochodzącym z miejsc, które mogły być wybrzeżem Walencji, Katalonii lub Balearów. 

Do takiego wniosku doszli naukowcy pod kierunkiem doktora medycyny sądowej José Antonio Llorente z Uniwersytetu w Granadzie, którzy zbadali niewielkie fragmenty kości zachowane w katedrze w Sewilli szczątki Kolumba, porównując je z pozostałościami znanych krewnych i potomków, w tym należących do jego domniemanego syna Hernando i brata Diego. I potwierdzając, że to rzeczywiście jego kości.

Śledztwo, które w ciągu ostatnich 20 lat było kilkakrotnie prowadzone, zostało zrekonstruowane w filmie dokumentalnym "Colon Adn. Su verdadero origen' (Colombo Dna. Jego prawdziwe pochodzenie) wyemitowany wczoraj wieczorem w czasie największej oglądalności przez hiszpańską telewizję publiczną TVE w dniu święta narodowego 12 października poświęconego Latynosom.


W dokumencie, zbudowanym jak thriller, autor odrzuca wszystkie hipotezy na temat pochodzenia nawigatora. Do tego stopnia, że dochodzi do wniosku, że jedyną prawdopodobną tezą jest teza Francesca Albadanera, historyka i obrońcy katalońskiego pochodzenia żeglarza w książce "La catalanidad de Colon".

A w kulminacyjnej scenie zwraca się do niego: 

"Mamy DNA Krzysztofa Kolumba bardzo cząstkowe, ale wystarczające. Mamy DNA Hernando Colona, które zostało potwierdzone jako jego syn" – mówi lekarz medycyny sądowej w filmie dokumentalnym w rozmowie z Albadanerem.

 "Bardzo ważną rzeczą w twojej teorii jest to, że zarówno w chromosomie Y Hernando (odziedziczonym po ojcu), jak i w jego mitochondrialnym DNA (odziedziczonym po matce) znajdują się cechy zgodne z żydowskim pochodzeniem", dodaje Lorente. 

Według Albadanera, Krzysztof Kolumb "urodził się w rodzinie tkaczy jedwabiu z Walencji, co jest wielką tradycją w społeczności żydowskiej", co jest jednak kwestionowane przez specjalistów, którzy krytykują brak dowodów naukowych wniesionych przez dokument audiowizualny.

Llorente (pisze El Pais, powołując się na niektóre źródła) nie opublikował żadnego akredytowanego badania na poparcie swojej tezy. 


"Mój wniosek jest taki, że dokument "Colon Adn" nigdy nie pokazuje DNA Kolumba" – mówi Antonio Alonso, były dyrektor Narodowego Instytutu Toksykologii i Nauk Sądowych.





Hucpa!







Przykład badań nad DNA i ustalania pokrewieństwa.




Monika Florek-Moskal

Skąd pochodzą Polacy cd.

5 marca 2006




Barbarzyńcy Europy

- W przekazywanym z pokolenia na pokolenie materiale genetycznym zapisana jest nie tylko informacja o kolorze oczu, wzroście i rysach twarzy, ale też o dziejach gatunku Homo sapiens oraz poszczególnych osób, rodzin, grup etnicznych i całych narodów - powiedział w rozmowie z "Wprost" prof. Bryan Sykes z Oxford University. Dopiero badania genetyczne ujawniły, że współcześni Europejczycy, w tym Polacy, wywodzą się z siedmiu klanów. Naszymi pramatkami jest siedem kobiet, którym prof. Sykes nadał imiona: Ursula (żyła 45 tys. lat temu), Xenia (25 tys. lat temu), Helena (20 tys. lat temu), Velda i Tara (17 tys. lat temu), Katrine (15 tys. lat temu) oraz Jasmine (8 tys. lat temu). Aż sześć z siedmiu tych grup (poza Jasmine) ma barbarzyńskie pochodzenie. Żyły długo przed przybyciem do Europy pierwszych rolników. Współcześni mieszkańcy Europy pochodzą od nieokrzesanych ludów koczowniczych, a nie, jak dotychczas sądzono, od umiejących uprawiać zboże i budować osady rolników. Analiza DNA 24 szkieletów sprzed 7,5 tys. lat, odkrytych w Europie Środkowej, wykazała, że cywilizowaną Europę budowały plemiona zbieracko-łowieckie. Nasi przodkowie przejęli technikę agrarną od bardziej rozwiniętych technicznie i kulturowo przybyszów.


Skąd się wywodzą Polacy? 

Archeolodzy twierdzą, że pojawili się na terenach między Odrą a Wisłą najwcześniej w V lub VI wieku. Ale czy pochodzimy od Wandalów, którzy w 455 r. złupili Rzym, a potem w Afryce Północnej utworzyli własne państwo, jak w XIV wieku sugerował kronikarz Dzierzwa? Na razie nie potwierdził się rozpowszechniany w XVII wieku przez szlachtę mit, że ich przodkami byli przebywający na terenach Ukrainy i Polski Sarmaci. Badania DNA nie ujawniły żadnych różnic genetycznych między ludnością chłopską i szlachecką.

Potomkowie Dżyngis-chana

Polacy wykazują duże podobieństwo genetyczne do swoich wschodnich i zachodnich oraz północnych sąsiadów. 

W X wieku Mieszko I sprowadził do Polski ze Skandynawii Waregów (są nawet hipotezy, że sam był Waregiem). W XII wieku na Śląsku zaczęli się osiedlać osadnicy z południowych Niemiec - Frankonii i Wirtembergii. W tym czasie pojawili się Mongołowie, którzy również zmieszali się z ludnością polską.

Dr Wellsw DNA niektórych naszych rodaków zidentyfikował geny typowe dla mieszkańców Mongolii. Prawdopodobnie pochodzą z czasów najazdów Mongołów w XII wieku. Można nawet podejrzewać, że niektórzy Polacy są potomkami Dżyngis-chana! Patriarcha wszech czasów, jak nazywano tego władcę, pozostawił po sobie największą liczbę potomków na świecie. Uczeni obliczyli, że żyje dziś co najmniej 16 mln mężczyzn spokrewnionych z Dżyngis-chanem w linii prostej. Ponad 25 proc. z nich to Hazarzy zamieszkujący środkowy Afganistan.


Unia polsko-litewska przyczyniła się do wymieszania Polaków, Litwinów i Łotyszów. Radziwiłłowie skrzyżowali się z najlepszymi rodami Korony. Michał Korybut Wiśniowiecki był potomkiem magnata Jeremiego Wiśniowieckiego wywodzącego się z prawosławnej rodziny ruskiej. Na początku XIX wieku z Ravensburgaw Wirtembergii przybyli do Polski przodkowie prof. Andrzeja Bliklego (firmę A. Blikle założył ich syn - Antoni Kazimierz). Najdłużej postępowała w Polsce asymilacja Żydów. Przykładem jest rodzina Słonimskich, jedna z najstarszych zasymilowanych rodzin żydowskich.


Fin i Polak dwa bratanki

Przodkowie Lecha Wałęsy, jak wynika z rodzinnych przekazów, wywodzą się z rzymskiej arystokracji z III wieku n.e. - Nasze drzewo genealogiczne wskazuje, że część rodziny przeniosła się do Francji, skąd w XVIII wieku mój praprapradziad przybył do Polski - mówi były prezydent RP. 

Badania DNA wykonane na zlecenie tygodnika "Wprost" wykazały, że genotyp Lecha Wałęsy jest typowy dla wymieszanych genowo mieszkańców Polski. 
Specjaliści Katedry i Zakładu Medycyny Sądowej Akademii Medycznej w Warszawie wykryli w nim warianty genetyczne występujące w Polsce i wschodnich Niemczech, na Litwie i Łotwie, a także w Portugalii, Wielkiej Brytanii i Chorwacji.

Podobnie wypadły badania DNA Marka Króla, redaktora naczelnego tygodnika "Wprost". Ma on geny typowe dla mieszkańców środkowej Polski, choć w jego DNA można też znaleźć warianty genów ludności Skandynawii, Estonii, Litwy, a także Rumunii, Bułgarii i okolic Moskwy.


Polacy wykazują duże pokrewieństwo z ludnością pochodzenia ugrofińskiego - Węgrami, Estończykami i Finami - mimo zupełnie odmiennego języka. 

Być może Bałtowie i Słowianie mieli wspólnych przodków. 

Jesteśmy też bardziej podobni do Rosjan niż do Niemców. Najczęstszy w Europie Środkowej haplotyp XI choromosomu Y występuje u 44 proc. Ukrańców, 44 proc. Rosjan i 41 proc. Węgrów. 

Z Niemcami bardziej niż Polacy wymieszani są jedynie Czesi. 

Polacy większe pokrewieństwo wykazują do Niemców ze wschodu, Niemcy z zachodu są zaś bardziej podobni do mieszkańców innych krajów Europy Zachodniej, szczególnie Francji, Belgii, Holandii, Danii i Anglii.


Geny królowej Wiktorii


W genealogii DNA wykorzystuje się materiał genetyczny znajdujący się w męskim chromosomie Y, przekazywanym z ojca na syna, oraz pochodzące od matki tzw. mitochondrialne DNA. Te dwa fragmenty DNA ulegają z pokolenia na pokolenie nielicznym mutacjom i pozwalają ustalić przodków w linii rodowej ojca lub matki. 

- Margines błędu jest niewielki, nie przekracza 5-10 proc. - mówi dr Rafał Płoski. Trzeba jedynie pamiętać, że sięgając 25 generacji wstecz, mamy aż 30 mln przodków, którzy mogli pochodzić niemal z każdego regionu świata - zarówno z Europy, jak i z Azji, Bliskiego Wschodu czy Ameryki Północnej.

Badanie DNA Zbigniewa Rewery z Sandomierza ujawniło, że ma on chromosom Y unikatowy w Europie, ale występujący u ponad połowy mężczyzn z południowej części Półwyspu Indyjskiego. Bennett Greenspan, założyciel firmy Family Tree DNA, dowiedział się, że jego przodkowie pochodzą z Polski. Badania Oprah Winfrey wykazały, że dziennikarka dziedziczy geny Zulusów. Z kolei Spike Lee dowiedział się, że jego rodzina wywodzi się z Nigerii i Kamerunu.


Genealogia genetyczna stanie się wkrótce tak powszechna jak sporządzanie metryki urodzeń.

Odnalezienie korzeni sprzed stu lat dotychczasowymi metodami trwa co najmniej pół roku, badanie genetyczne można przeprowadzić w ciągu dwóch tygodni. Najstarsze dokumenty pozwalają się cofnąć do XVI lub XV wieku, a im dalej, tym więcej jest w nich nieścisłości. Wiadomo na przykład, że aby uzyskać prawo do spadku, fałszowano herbarze. 

Badania DNA mogą być bardziej wiarygodne niż niektóre dokumenty historyczne. Czy prawowitym następcą tronu jest faktycznie królowa Wiktoria, władczyni XIX-wiecznego imperium brytyjskiego, panująca w Anglii przez 64 lata? W wydanej przed kilkoma laty głośnej książce "Queen Victoria `s Gene" (Geny królowej Wiktorii) swoje podejrzenie co do tego wyrazili Malcolm Potts z uniwersytetu w Berkeley i William Potts z uniwersytetu w Lancaster. Podejrzenia wywołała hemofilia, choroba królów, jak nazywano ją przed laty, objawiająca się małą krzepliwością krwi. Badacze twierdzą, że to dziedziczne schorzenie było przekazywane z pokolenia na pokolenie właśnie od czasów królowej Wiktorii. Ale nie chorował z tego powodu ani jej mąż - król Albert, ani jej przodkowie. Nosicielem genu wywołującego hemofilię była dopiero królowa Wiktoria. Nie można wykluczyć, że doszło do przypadkowej mutacji genu, ale zdarza się to u jednej osoby na 50 tys. Bardziej prawdopodobne jest, jak twierdzą specjaliści, że królowa Wiktoria nie jest córką Edwarda, księcia Kentu, tym bardziej że długo nie mógł się on doczekać następcy tronu. To dlatego postanowił się ożenić ze znacznie młodszą od siebie kobietą. Pozostaje pytanie, czy podołał obowiązkowi spłodzenia potomstwa?


Jedna wielka rodzina

- Do pokrewieństwa ze mną przyznaje się wiele osób o nazwisku Kościuszko z całego świata. Warto więc to pokrewieństwo sprawdzić - mówi Jan Kościuszko, właściciel sieci restauracji Chłopskie Jadło.

Podobne badania chce przeprowadzić Jan Pągowski, prezes Warszawskiego Towarzystwa Genealogiczego, którego przodkowie, według dokumentów, wywodzą się od Karola Wielkiego. 

Wiele współcześnie żyjących osób to potomkowie znanych w przeszłości władców. W północno-zachodniej Irlandii co piąty mężczyzna jest potomkiem średniowiecznego władcy z V wieku o imieniu Niall Noigiallach. Jego królewski chromosom rozproszył się po całym świecie - występuje m.in. u 16,7 proc. mężczyzn w zachodniej i środkowej Szkocji oraz u 2 proc. pochodzących z Europy nowojorczyków.


Z rodu króla Nialla pochodzą ludzie o nazwiskach O `Neill, Gallagher, Boyle, O `Donnell, Connor, O `Reilly, Cambell, Donnelly, McGover, McLoughlin, O `Rourke i Quinn. W Wielkiej Brytanii ustalono, że mężczyźni o nazwisku Attenborough, Widdowson i Grewcock mają jednakowy chromosom Y.

Każdy z tych rodów ma wspólnego męskiego przodka sprzed około dwudziestu pokoleń, kiedy te nazwiska odnotowano w dokumentach po raz pierwszy. 

Koniec ras

Badania genetyczne mogą pomóc przezwyciężyć uprzedzenia rasowe. Badania Sergio Peny z Universidade Federal de Minas Gerais w Brazylii przekonują, że cechy zewnętrzne, takie jak kolor skóry i włosów, nie są wiarygodnym wskaźnikiem pochodzenia etnicznego.

Uczony wykazał to na przykładzie jednej z najbardziej wymieszanych populacji, jaką są Brazylijczycy. Mimo wyraźnych różnic fizycznych u wielu z nich test nie ujawnił znaczących różnic genetycznych. Nawet osoby o wyraźnych cechach rasy białej miały 28 proc. genów pochodzenia afrykańskiego i 33 proc. genów odziedziczonych po Indianach. 

Z kolei osoby zaliczane do rasy czarnej miały aż 48 proc. genów pozaafrykańskich! 

To kolejny dowód, że rasa jest jedynie tworem społecznym, a nie biologicznym. Potomkowie Adama i Ewy są tak wymieszani, że badaniami genetycznymi można prześledzić losy poszczególnych rodzin, klanów, narodów i całej ludzkości, ale nie ras.



--------


Hucpa pochodzi z jidysz. Co ciekawe, w tym języku słowo to zapisywane jest przez ch. W związku z tym w polszczyźnie pojawia się również wariant chucpa, ale jest on zdecydowanie rzadszy. Pamiętajcie, że obie wersje pisowni są poprawne.

Hucpa – co to jest? W zrozumieniu znaczenia słowa hucpa pomóc może anegdota. 

Jej bohaterem jest człowiek, który zabił swoich rodziców. Kiedy staje przed sądem, prosi o litość, ponieważ jest biedną sierotą. 

To jest właśnie istota hucpy, czyli bezczelności czy zuchwalstwa. Słowo hucpa ma dwa znaczenia.

Możemy użyć go jako:

- synonimu afery, bezczelnego kłamstwa lub oszustwa,
- określenia cechy charakteru – bezczelności, tupetu i arogancji.




---------

Przykład badań nad DNA i ustalania pokrewieństwa.



za fb:

Mumie egipskie i paleopatologie

·

A skoro było już o jednym grobie rodzinnym, prawdziwym niedopatrzeniem byłoby zapomnieć o grobie KV 5, zwanym inaczej grobem synów Ramzesa II. Znajduje się on w samym centrum Doliny Królów, tuż przy drewnianym „kiosku” , w którym zmęczeni turyści mogą na chwilę uciec przed prażącym słońcem. A dokładnie naprzeciwko mamy wejścia do grobu Ramzesa VI i Tutanchamona.
KV 5 został odkryty i częściowo odkopany w 1825 roku przez J. Burtona. W 1902 kopał w nim Howard Carter który, po odkryciu grobu Tutanchamona urządził w nim… wysypisko śmieci. W tym akurat miejscu wapień, z którego powstała Dolina, jest bardzo kruchy i łatwo ulega degradacji. Jak wszystkie groby, do których wejścia znajdują się na poziomie dna Doliny, był również zalewany przez wielkie ulewy, które od czasu do czasu zamieniały to miejsce w wielkie jezioro. Ze względu na bardzo niebezpieczne warunki, grób nigdy nie był udostępniany turystom.
 
Prawdziwe wykopaliska w KV 5 rozpoczęły się w 1995 roku, gdy team Theban Mapping Project i prof. Ken Weeks rozpoczęli jego oczyszczanie. Szybko stało się jasne, że jest to największy i jeden z najtrudniejszych do kopania, grób w Dolinie. Burton i Carter odkopali w sumie 6 sal. Za to między rokiem 1995 a 2006 znaleziono 130 pomieszczeń i wiele długich korytarzy, wydrążonych w wapieniu. Zbadano jak dotąd, niestety, tylko ok. 7% grobowca. Ale i tak, oznaczało to tysiące ceramicznych skorup, figurki uszebti, paciorki, fragmenty urn kanopskich, ostrakony pokryte pismem hieratycznym a nawet fragmenty dekoracji ściennych, dosłownie zmytych ze ścian przez powodzie nawiedzające Dolinę. Wszystko to należało wyczyścić, zabezpieczyć i przeanalizować. Nic dziwnego, że największym problemem KV 5 okazały się, jakżeby inaczej, koszty. Najbardziej spektakularnym odkryciem była wyrzeźbiona na ścianie, mocno uszkodzona, figura Ozyrysa, władcy świata podziemnego.
 
Ramzes II miał, jak się ocenia, 100 dzieci. Około 50 synów i 40-53 córki. Ich imiona znamy z różnych źródeł, przede wszystkim na przedstawieniach, ale również różnego rodzaju „listach” królewskiego potomstwa. Listy książąt i księżniczek znaleziono m. in. w świątyni Ramesseum , w Luksorze , i Abydos. Ramzes II miał 2 główne małżonki królewskie Nefertari i Isetnofret, a w późniejszym czasie poślubił jeszcze 6 królowych, z których przynajmniej 3 były jego córkami. Haremy królewskie pełne były zapewne konkubin i mniej ważnych żon, w tym zagranicznych księżniczek, np. 2 córek króla Hetytów (na co dzień śmiertelnego wroga Egiptu „od zawsze”). Jak się wydaje, Ramzes II nie czynił różnicy pomiędzy potomstwem królowych i kobiet o niższym statusie. Ale chyba nie miał specjalnego wyboru. Synowie umierali, czasami już w całkiem zaawansowanym wieku 30-40 czy 50 lat. Ostatecznie, z braku innych, ojca zastąpił na tronie Merenptah (eg. Ukochany przez Ptaha). Jedyny, który go przeżył.
 
Najsłynniejszym (przynajmniej w światku archeologicznym) stał się Khaemwaset (eg. Pojawiający się w Tebach), kapłan Ptaha z Memfis. Nazywany bywa pierwszym archeologiem, ponieważ za życia „restaurował pomniki przodków”, w tym nawet piramidy w Gizie.
 
W grobie KV 5 znaleziono także ludzkie szczątki: jeden kompletny szkielet ludzki i fragmenty trzech innych.

Badania przeprowadzone przez antropologów sądowych pozwoliło zidentyfikować dwóch osobników jako” prawdopodobnie w wysokim stopniu” spokrewnionych z Ramzesem II, trzeciego jako „prawdopodobnie” spokrewnionego, a szczątki czwartego szkieletu były zbyt uszkodzone, aby cokolwiek stwierdzić. 


Mogą to być szczątki czterech synów, których imiona przetrwały na ścianach grobowca i uszkodzonych urnach kanopskich: Amun-her-khepeshefa, Ramzesa, Setiego i Mery-Atuma.
 
Na podstawie uszkodzonej czaszki odtworzono wygląd jednego z synów. Uwaga: jest to rekonstrukcja z użyciem technik medycyny sądowej a nie Photoshop’a. Prawdopodobnie jest to najstarszy syn Ramzesa II, Amun-her Khepeshef. Porównajcie wygląd nosa ojca i syna. Szybko można dojść do wniosku, że duży, „orli” nos był w tej rodzinie cechą charakterystyczną.
Na ilustracjach: Ramzes II- mumia; Amun-her Khepeshef rekonstrukcja wyglądu; Ramzes II – rekonstrukcja wyglądu; Ozyrys z KV5; „procesja” pierwszych 8 synów i córek Ramzesa.






Prawym Okiem: Herb Krzysztofa Kolumba (maciejsynak.blogspot.com)

Prawym Okiem: Atlas kataloński i Kolumb




P.S. 18 X 2024

Dwa dni temu wyświetlił mi się artykuł Tygodnika Powszechnego, na początku autor pisze:

"sugerują żydowskie pochodzenie "


jednak na końcu stosuje inne jednoznaczne określenie - niestety dziś artykuł stał się płatny dla mnie i nie mogę tego potwierdzić.

W każdym razie autor bezkrytycznie powiela i rozgłasza tezy z filmu hiszpańskiej telewizji.


Kolumb nie był Polakiem ani Włochem. Wyniki najnowszych badań DNA sugerują żydowskie pochodzenie odkrywcy
Mozolne, trwające ponad dwie dekady naukowe śledztwo wskazuje, że jeden z najsłynniejszych żeglarzy w historii, Krzysztof Kolumb, nie był tym, za kogo się podawał.


Wojciech Brzeziński


14.10.2024






Nowe dowody DNA przepisują długo opowiadane historie ludzi w starożytnych Pompejach | Najnowsze wiadomości HuffPost


"Krzysztof Kolumb nie był Genueńczykiem, ale Hiszpanem i Żydem" - Aktualności - Ansa.it

Hiszpański film dokumentalny twierdzi, że Krzysztof Kolumb był Hiszpanem i był pochodzenia żydowskiego – FonteUfficiale.it: informacje nigdy nie były stronnicze

Hucpa. Co to jest? Co to znaczy? Definicja i synonimy. Wyjaśniamy… (polszczyzna.pl)

www.rtve.es/television/20241010/horario-donde-ver-colon-adn-verdadero-origen/16280367.shtml

Genetycy Jedynym narodem ludzi wolnych w Europie są Polacy | Nasze Blogi

wprost.pl/tygodnik/87299/Skad-pochodza-Polacy.html

Mieszańcy Europy – Wprost

Kaper – Wikipedia, wolna encyklopedia

Prawym Okiem: Krzysztof Kolumb polskim księciem (maciejsynak.blogspot.com)


Przebadali szczątki Krzysztofa Kolumba. Rozwiązali dwie zagadki - Świat - PR24.PL (polskieradio24.pl)


Edykt z Alhambry – Wikipedia, wolna encyklopedia

Krzysztof Kolumb – Wikipedia, wolna encyklopedia



tygodnikpowszechny.pl/kolumb-nie-byl-polakiem-ani-wlochem-wyniki-najnowszych-badan-dna-sugeruja-zydowskie-pochodzenie?utm_source=meta&utm_medium=post

czwartek, 8 lutego 2024

Dziennik Reck-Malleczewena

 



"Wolałbym jednak, gdyby [...] protest wyrażał się tworzeniem się sieci partyzanckiej niż opowiadaniem mniej lub bardziej błyskotliwych dowcipów, w których odzwierciedla się cała nasza nędza, tchórzostwo, nasz letarg, ta bez reszty udana kastracja [...] narodu, jakiej dokonują naziści". To również czas "powszechnego ogłupiania"


 
kabareciarzom i wierszokletom polecam te słowa sobie przemyśleć....








przedruk






Ukazuje się dziennik Reck-Malleczewena, kronikarza spodlenia narodu niemieckiego


08.02.2024





Friedrich Reck-Malleczewen był niemieckim lekarzem, pisarzem, dziennikarzem i krytykiem teatralnym. "Czuł rodzaj kronikarskiego obowiązku opisania tego, co określał spodleniem narodu niemieckiego" - mówi PAP redaktorka książki Elżbieta Brzozowska. Jego "Dziennik lat trwogi" trafi wkrótce do księgarń.




"Jako uważny obserwator życia politycznego i zmian zachodzących w jego rodakach, Reck-Malleczewen najwyraźniej czuł rodzaj kronikarskiego obowiązku opisania tego, co określał spodleniem narodu niemieckiego, zbrodni rządzących i odpowiedzialności wszystkich, którzy nawet nie należąc do NSDAP sprzyjali i wspomagali działania narodowych socjalistów, czerpiąc z tego nieraz niemałe korzyści" - powiedziała PAP redaktor prowadząca książki Elżbieta Brzozowska z Państwowego Instytutu Wydawniczego.



Friedrich Reck-Malleczewen (1884-1945) pisał "Dziennik lat trwogi" od maja 1936 do października 1944 r. Prowadził go niezłomnie, mając pełną świadomość grożącego niebezpieczeństwa. Już w 1937 r. zanotował, że u pisarza i krytyka Theodora Haeckera, zapewne wskutek denucjacji, zjawili się funkcjonariusze gestapo, szukając podobnego dziennika, prowadzonego przez tego katolickiego filozofa. Mimo tej przestrogi, Reck zapisał: "Chcąc nie chcąc, zamykam na to uszy; pragnę nadal spokojnie zapisywać te kartki, które kiedyś wniosą wkład w historię kultury nazizmu. Dlatego co noc, zachowując nieustannie czujność wobec obserwatorów i ciągle zmieniając miejsca pobytu, ukrywam głęboko w lesie i w polach to, co kiedyś ujrzy światło dzienne".



Reck-Malleczewen - jak zaznaczyła redaktorka - był "głęboko zatroskany i – mówiąc językiem biblijnym - przejęty do nerek poczynaniami rządzących, ale też uległością swoich rodaków, oportunizmem lub wyrachowaniem, które sprawiały, że nawet osoby, których inteligencję trudno kwestionować, służyły nazistom swoimi talentami, zasobami finansowymi i pozycją we własnym środowisku". 

"Patrzy przy tym z perspektywy dłuższej niż kilka czy kilkanaście lat, dostrzega, że gra idzie o najwyższą stawkę – o samą duszę narodu. Wieszcząc - już w 1937 roku - nadejście wojny, nie opowiada się za pokojem za wszelką cenę, surowo ocenia +politykę wiecznych ustępstw+. Przejawia jednak zakorzenioną w wierze nadzieję, że +męka i wyznaczony nam z dawien dawna los naszego skromnego frontu są ceną za ponowne odrodzenie się rozumu i że w tym znaku nie możemy oczekiwać niczego dla resztek naszego maltretowanego i udręczonego istnienia biologicznego prócz pełni sensu w godzinie naszej śmierci+" - powiedziała redaktorka książki, dodając, że "to poczucie będzie zresztą u niego narastało. Śledząc losy członków grupy Białej Róży, wyraził w 1943 r. nadzieję, że to rodzeństwo Schollów będzie kiedyś wielkim wyrzutem sumienia i gruntem przyszłego odrodzenia Niemców".

Pisarz opisuje kraj, w którym propaganda jest wszechobecna i dysponuje nowym językiem, co jest dla niego wyjątkowo dotkliwe. Elżbieta Brzozowska przypomniała, że był to czas głośnych procesów politycznych, nasilających się represji wobec już nawet nie politycznych oponentów, ale zwykłuch śmiertelników pozwalających sobie na żarty z reżimu. 

Reck skomentował to gorzko: "Wolałbym jednak, gdyby niemiecki protest wyrażał się tworzeniem się sieci partyzanckiej niż opowiadaniem mniej lub bardziej błyskotliwych dowcipów, w których odzwierciedla się cała nasza nędza, tchórzostwo, nasz letarg, ta bez reszty udana kastracja niemieckiego narodu, jakiej dokonują naziści". To również czas "powszechnego ogłupiania", czego doświadczają w wielkiej skali niemieckie kobiety, oraz donosicielstwa - sam Reck został dwukrotnie zadenuncjowany przez tę samą osobę.

Z dziennika wyłania się przede wszystkim obraz rzeczywistości, w której podobni Reckowi myślący krytycznie ludzie czują się samotni i wyobcowani. Cytuje in extenso list, jaki otrzymał od pewnego znajomego kapitana lotnictwa, który tak pisał o wojnie z Polską: "Niesamowite doświadczenie wyniesione z wojny z Polską, jak postępuje się z ludźmi i narodami, które chcą być zawsze naszymi wrogami. Polacy bronili się oczywiście z walecznością godną podziwu. Mimo to zniszczyliśmy ich bez litości, z zimną krwią. Myślę, że nie czuliśmy też do nich nienawiści, przynajmniej dzisiaj, do tego zupełnie złamanego, pozbawionego formy narodu prymitywów". Reck skomentował to tak: "Czy napisał to bandyta, przestępca, który umknął przed wymiarem sprawiedliwości? Nie, napisał to ktoś, kto w cywilu jest dobrym i absolutnie spokojnym młodym człowiekiem o błyszczących, niebieskich oczach i zawsze chłopięco brzmiącym śmiechu i kto pochodzi z dobrej mieszczańskiej, reńskiej rodziny z określonymi tradycjami i ambicjami kulturalnymi". "W takim społeczeństwie Reck-Malleczewen nie potrafił się odnaleźć" - wskazała Elżbieta Brzozowska.

"Reck był bystrym, krytycznym i obdarzonym dobrą pamięcią obserwatorem rzeczywistości, świadczą o tym analizy działań prowadzonych od początku lat 30. oraz liczne wiadomości, niejako z wewnętrznego kręgu, pozyskane dzięki ustosunkowanym znajomym. 

Poza licznymi odnotowywanymi skrupulatnie dowodami zbrodniczości systemu (w wymiarze krajowym, a potem również międzynarodowym), najbardziej uderzające jest to, jak trafnie i przenikliwie diagnozuje poczucie duchowej próżni, to zmieniające zwykłych ludzi w żądny krwi motłoch upajające poczucie przynależności do tych, którzy są panami świata. Jako człowiek o głębokiej duchowej konstytucji w tym upatruje najgłębszą, bo nie odrobienia na froncie bitewnym, skazę, ranę, która pokutować będzie przez lata" - powiedziała.

Autor dziennika był doskonale wykształcony; to erudyta o szerokich horyzontach i rozległych znajomościach. "To człowiek +z towarzystwa+, kochający muzykę, sztukę w ogóle, namiętny czytelnik literatury i filozofii. Jego styl jest staranny, właściwy osobom, które wykształciły zdolność jasnego formułowania myśli, dar wyciągania wniosków i kojarzenia bieżących obserwacji ze znajomością historii. Można odnieść wręcz wrażenie, że powściąga swoje pióro, by nie przydawać literackości temu, co ma być zapisem lat grozy i hańby" - podkreśliła Brzozowska. 

Zastrzegła , że temperament nie pozwala mu jednak prowadzić tylko suchej kroniki. "Mamy więc do czynienia z całymi akapitami pisanymi ewidentnie w stanie wielkiego wzburzenia, i ostrze krytyki kieruje nie tylko w dyktatora i jego najbliższych, ale i uwielbiające go tłumy" – powiedziała redaktorka.


Przesłaniem zapisków jest - jak wskazała redaktorka - "głębokie przekonanie, że tym, co nawet w najgorszych czasach stanowić może oparcie jest niepodległość myślenia, niezłomność ducha". "Nie bez powodu przywołuje maksymę Cogi non potest quisquis mori scit… Kto potrafi umrzeć, tego nie można pokonać" - dodała. "Reck-Malleczewen wie, że na tej ziemi losy wojny są zmienne, w 1944 r. patrząc na niebo, widzi amerykańską eskadrę lotniczą i z przekonaniem pisze o przyszłym sądzie dla niemieckich zbrodniarzy, ale jego myślenie sięga dalej, on sam staje się – może trzeba użyć nawet tego słowa: prorokiem, do którego warto i trzeba wracać, gdy pisze: +Skarżę się na sposób myślenia, niedostrzeganie właściwych problemów, bezmyślne i tak wygodne zamykanie oczu na wielki kryzys panujący w tych czasach! Biada narodowi, który w tych latach nie słyszał tętentu zbliżającej się apokalipsy, biada temu, który pod wschodzącym przerażająco słońcem szatana nie nauczył się wierzyć w Boga+" - powiedziała.

Dziennik kończy się, kiedy pisarz został aresztowany za podkopywanie morale armii niemieckiej. Wypuszczony, został ponownie aresztowany w grudniu 1944 r. za krytykę inflacji. Zmarł w obozie w Dachau w niewyjaśnionych okolicznościach około stycznia-lutego 1945 r.



"Dziennik lat trwogi. Świadectwo wewnętrznej emigracji" 

Friedricha Reck-Malleczewena w tłumaczeniu Urszuli Poprawskiej ukaże się 19 lutego nakładem PIW