Maciej Piotr Synak


Od mniej więcej dwóch lat zauważam, że ktoś bez mojej wiedzy usuwa z bloga zdjęcia, całe posty lub ingeruje w tekst, może to prowadzić do wypaczenia sensu tego co napisałem lub uniemożliwiać zrozumienie treści, uwagę zamieszczam w styczniu 2024 roku.

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tusk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tusk. Pokaż wszystkie posty

piątek, 13 lutego 2026

Tusk Demagog i polskość...

 


Co się dla mnie wiąże z pojęciem polskości? Wszystko. 
Czym jest dla mnie polskość? Wszystkim.

Ponieważ wszystko jest dla mnie polskością.


Jarosław Marek Rymkiewicz







----------



Poniżej artykuł dorzeczy.pl komentujący wypowiedź prof. Andrzeja Nowaka - żeby nie powtarzać obelżywych słów zawartych w jego tytule, unikam jego podawania... 

Eksperyment Ascha - pl.wikipedia.org/wiki/Eksperyment_Ascha



Z tak zredagowanego tytułu można wnioskować, że takie jest zdanie pana profesora na temat polskości - nie, nie jest. 

Z kontekstu wypowiedzi wynika, że te słowa to: "podpowiedź z Moskwy, albo z innych stolic".

Z reguły jest tak, że w tytule artykułu zamieszcza się jakby streszczenie treści, ujmuje się sam rdzeń tematu, tutaj efekt wzmacniają zwrot "kolejne mocne słowa prof. Nowaka". Zwyczajowa hasłowość tytułu trafia do czytelników zwartym jednoznacznym komunikatem i może się utrwalać, więc kłamliwe, krzywdzące, obrażające nas słowa nie powinny być tak wybiórczo traktowane i umieszczane w tytułach...

To tak, jakby sama redakcja gazety nazwała nas głupimi lub faszystami.



Prof. Andrzej Nowak był gościem Roberta Mazurka. Dziennikarz poprosił historyka z Zakładu Historii Europy Wschodniej Instytutu Historii Uniwersytetu Jagiellońskiego, o ocenę kondycji polskiej debaty historycznej. Rozmówca wskazał na nazwisko Piotra Zychowicza, którego ostro skrytykował. Prof. Nowak zarzucił Zychowiczowi, że jego książki są pisane dla taniej sensacji i współgrają z propagandą Kremla oraz Berlina.


Prof. Nowak: Wyraziłem swoją krytyczną opinię

Teraz popularny historyk wraca do tematu. We wpisie zamieszczonym w mediach społecznościowych stwierdził, że punktem wyjścia do rozmowy w Kanale Zero była "zabawa", jaką urządzili sobie w karnawale włodarze miasta Radomia z okazji zbliżającej się, 50 rocznicy pacyfikacji protestu robotniczego w Czerwcu 1976. Przy okazji nawiązał do swojego sporu z Piotrem Zychowiczem.
[...]
Historyk nie odniósł się jednak do oświadczenia, jakie wczoraj wieczorem wystosował Piotr Zychowicz.

"Kto skuteczniej opluje polską przeszłość?"

W dalszej części wpisu historyk stwierdził, że w rozmowie skrytykował też o "tzw. elitach współcześnie dominujących nad światkiem polskiego filmu i serialowych treści".

Jego zdaniem świat kultury nagradza obecnie jedynie prace ukazujące Polskę w ciemnych barwach. "Polskość [dla elit – red.] to nienormalność. Polska walka o wolność – szyderstwo (jak z tym Czerwcem 1976 w Radomiu, jak z całkowicie zaprzepaszczoną pamięcią o wielkiej w skali światowej Solidarności, albo o rzeczywistym polskim wkładzie w pokonanie Niemiec hitlerowskich). Polskość to głupota, albo faszyzm – jak podpowiadają z Moskwy, albo z innych stolic. Dlaczego mamy to powtarzać, konkurować w dyscyplinie: kto skuteczniej opluje polską przeszłość, naszą tożsamość? Oczywiście to plucie zawsze nazwane jest „krytycznym namysłem”… Cóż, zatem ja pozwalam sobie na krytyczny namysł nad takimi krytykami" – dodał.

----


"Kto skuteczniej opluje polską przeszłość? - powtarzanie negatywów - sprawdź jeszcze raz: eksperyment Asha


"Polskość to nienormalność" - ta fraza jest cytatem z Donalda Tuska.

Dzisiejszy premier Polski napisał te słowa w krótkim eseju do czasopisma ZNAK - nr 11-12 (nr 382-383) z 1987 roku.





Całość publikuję na końcu posta. 


Dlaczego redaktorzy zaingerowali w treść notatki prof. Nowaka i opatrzyli ją komentarzem "dla elit" - nie mam pojęcia. To jest zdanie Donalda Tuska o sobie, o tym, co ON myśli o Polsce, a nie o elitach.

"Polskość [dla elit – red.] to nienormalność."

Po co oni to robią? 

Proponuję zajrzeć do swoich notatek i tę gazetę zakreślić w czerwoną obwódkę...



za fb:

Profesor Andrzej Nowak

20 godz. ·
https://www.youtube.com/watch?v=VZce4z82t3Q&t=5645s

W ponad dwugodzinnej rozmowie w programie redaktora Roberta Mazurka na Kanale Zero mieliśmy poruszać tematy tylko historyczne. Punktem wyjścia była „zabawa”, jaką urządzili sobie w karnawale włodarze miasta Radomia z okazji zbliżającej się, 50 rocznicy krwawej pacyfikacji protestu robotniczego w Czerwcu 1976. „Wesołe” przebieranki w zomowców, żarty z pałowania, z ofiar. Czy tak powinniśmy się bawić historią, naszą historią? A może tak, jak proponuje red. Piotr Zychowicz w swoich książkach? Tu „lekka” teza, że to „Polacy uratowali bolszewizm i zmarnowali szansę na budowę imperium” w roku 1919, w innej książce żal, że jednak Polska nie sprzymierzyła się z Hitlerem i nie poszła na Moskwę (może wczesniej razem na Paryż)? Cóż, wyraziłem swoją krytyczną opinię o tym sposobie żonglowania przeszłością. Ba, pozwoliłem sobie także na krytyczną opinię o tzw. elitach współcześnie dominujących nad światkiem polskiego filmu i serialowych treści – elitach nagradzających niezmiennie nudne, zawsze takie same produkcyjniaki o tym, jak patologiczna jest polska rodzina, jak ohydna, a w najlepszym razie groteskowa jest polska historia, jak obrzydliwe w każdym aspekcie jest „polactwo”.

Przytoczyłem jako kontrapunkt niedawno obejrzany serial czeski: „Tajemnice Pragi”. Kryminał osadzony w latach 20. XX wieku. Czechy są w nim najpiękniejszym, najbardziej eleganckim krajem świata, Czeszki i Czesi – najlepiej ubranymi ludźmi – sama radość dla oczu. I czy to jest nudne? Wręcz przeciwnie. Bardzo zachęcam – do oglądania i naśladowania.
 
Ale u nas – nie. Polskość to nienormalność. Polska walka o wolność – szyderstwo (jak z tym Czerwcem 1976 w Radomiu , jak z całkowicie zaprzepaszczoną pamięcią o wielkiej w skali światowej Solidarności, albo o rzeczywistym polskim wkładzie w pokonanie Niemiec hitlerowskich). Polskość to głupota, albo faszyzm – jak podpowiadają z Moskwy, albo z innych stolic.
 
Dlaczego mamy to powtarzać, konkurować w dyscyplinie: kto skuteczniej opluje polską przeszłość, naszą tożsamość? Oczywiście to plucie zawsze nazwane jest „krytycznym namysłem”… Cóż, zatem ja pozwalam sobie na krytyczny namysł nad takimi krytykami. Dedykuję im mądrość mistrza Wincentego, pierwszego polskiego historyka, który zawsze podkreślał potrzebę szacunku i wdzięczności wobec tego, co zostawili nam przodkowie.
 
A co do krytyki? Oddajmy mistrzowi Wincentemu, głos sprzed 800 lat do nas skierowany: „[…] obawiam się, żebyśmy więcej, niż to jest słuszne, nie starali się podobać sobie samym. Boję się, byśmy nazbyt wzajem sobie nie potakiwali, żeby w chwili, gdy się głupio do siebie uśmiechamy, jeszcze głupsza przyczyna niepodobania się sobie wzajem nam nie urągała. Albowiem przymilnością wykarmiamy głupotę, a mówieniem na przekór – roztropność; ganiący jednak niech będzie przyjazny i mądry; to błędy z miłością poprawi, to łając przypomni; niech pochopnie nie obszczekuje jak bezwstydna zjadliwość, która sęka w trzcinie poszukuje i dziury w całym; niech raczej pamięta zarówno o swoim, jak i o naszym człowieczeństwie, i o tym, że w ludzkim rozeznaniu nie ma nic doskonałego”.



---------


Poniżej będzie edytowalna wersja eseju Donalda Tuska -
skopiowanie z pdf do edytora skończyło się utratą znaków diakrytycznych, co poprawiła mi AI Gemini - szybko sprawdziłem tekst i niezauważyłem, żeby coś pozmieniała, więc chyba jest to dobra kopia.


Zwracam uwagę na kilka rzeczy:

- przy jednym zdaniu w tekst zaingerowała cenzura:
  "Wolność jest w nim wartością najwyższą [----] [Ustawa z dnia 31 VII 1981 r. O kontroli publikacji i widowisk, art. 2 pkt 6 (Dz. U. nr 20 poz. 99, zm.: 1983 Dz. U. nr 44 poz. 204)] porywa się na czyny wielkie z mizernym zwykle skutkiem"

Zajrzałem do ustawy:  Ustawa z dnia 31 lipca 1981 r. o kontroli publikacji i widowisk

Art. 2 - Korzystając z wolności słowa i druku w publikacjach i widowiskach nie można:
6) nawoływać do popełnienia przestępstwa lub je pochwalać,

no, ciekawe, co tam napisał...


- Tusk cytuje fragment z Andrzeja Bobkowskiego, gdzie min. jest zdanie: "Gdzie mam szukać metryki urodzenia mojego dziadka?"  z opisem: "ile w nich trafnych uwag o polskości!" Tusk napisał ten tekst w wieku 30 lat, a sprawa "dziadka z Wehrmachtu" pojawiła się 18 lat później w 2005 roku.

- w moim odczuciu autor - brzydzi się Polską 

- strona demagog.org.pl jakoby zajmująca się fake newsami,  twierdzi, że przytaczanie słów Tuska to  manipulacja







demagog.org.pl:

Tusk uważa, że „polskość to nienormalność”? Manipulacja
Słowa Donalda Tusk zostały wyrwane z kontekstu.

Na TikToku została opublikowana grafika, na której cytat z Donalda Tuska przedstawiono jako dowód na jego niechęć do Polski i Polaków. Świadczyć mają o tym słowa polityka, że „polskość to nienormalność”.

Słowa Donalda Tuska pochodzą z artykułu sprzed blisko 40 lat pt. „Polak rozłamany”. Na grafice widać jedynie fragment tego artykułu, w którym polityk krytycznie przedstawił postawę Polaków wobec rzeczywistości (s. 191).

Publikacja Donalda Tuska nie dotyczyła krytyki Polski i polskości. Obecny premier odpowiadał w tekście na pytanie numeru – „Czym jest Polskość?”. Aby to wyjaśnić, Donald Tusk przedstawił postawę Polaków wobec rzeczywistości jako różną od tej, która dominuje na świecie.


Wydaje mi się, że ten tekst demagoga napisała AI.


Otóż nie jest to manipulacja i słowa Donalda Tuska nie zostały wyrwane z kontekstu. To tylko demagog tak fałszywie twierdzi. Ta strona nie pierwszy raz pisze nieprawdę.



Zadanie postawione przez ZNAK było takie: 

WOKÓŁ POJĘCIA POLSKOŚCI
ANKIETA ZNAKU

Na wiosnę 1987 roku zwróciliśmy się do kilkudziesięciu osób z listem zawierającym pytanie: „Jakie wyobrażenia, stereotypy, skojarzenia historyczne, kulturowe i religijne wiąże Pan z pojęciem polskości?”, próbę uzasadnienia jego sensu i prośbę o odpowiedź możliwie krótką i ex abrupto.
W tym ambitnie sformułowanym pytaniu zabrakło nacisku na osobiste przeżywanie i kształtowanie własnego poczucia polskości. Szczęśliwie nie zabrakło tego aspektu w odpowiedziach. Poniżej drukujemy pierwszą część głosów nadesłanych do dnia zamknięcia tego numeru, ułożywszy je w alfabetycznym porządku. Wyjątek czynimy tylko dla nieco obszerniejszych wypowiedzi Emanuela Rostworowskiego i Mieczysława Porębskiego, umieszczonych odpowiednio na początku i na końcu tego bloku. Większość tytułów pochodzi od redakcji.



Więc nieprawdą jest, że autorzy pisali swoją opinię o Polakach - oni pisali o własnym odczuwaniu polskości - choć różni autorzy różnie się z tego zadania ZNAK-u wywiązali...

I tak np. z tekstu Władysława Terleckiego:
"Polskość jest dla mnie fenomenem umożli­wiającym życie na dwóch jakby poziomach.."

Józef Czapski:
"Jest mi bardzo trudno mówić o polskości – bo moja polskość narastała w nieoczekiwany sposób", "Ale dlaczego Polska, jej niepodległość, okazały się takie dla mnie ważne?"

Jerzy Jedlicki
"Chcecie, żebym Wam ex abrupto opowiedział, co mi się kojarzy z pojęciem polskości"

Andrzej Kuśniewicz
"Dla mnie osobiście na stare lata – pozostały dawne wspomnienia, różne symbole, stare fotografie i książki, pamięć melodii, słów i krajobrazów zapamiętanych z lat młodości, wciąż żywe mimo upływu lat"

Jarosław Marek Rymkiewicz
"Co się dla mnie wiąże z pojęciem polskości? Wszystko. Czym jest dla mnie polskość? Wszystkim" "Ponieważ wszystko jest dla mnie polskością"

Henryk Samsonowicz
"W moim odczuciu »polskość« stanowi zbiór niektórych cech wyróżniających naród, do którego się zaliczam"



Na stronie 215 znajdują się kilkuwersowe noty o uczestnikach ankiety - ta jest najkrótsza:
DONALD TUSK, ur. 1957 w Gdańsku, historyk. Publikował m.in. w „Samorządności”, „Pomeranii” i „Gwieździe Morza




Tak więc trudno nawet mówić o wyrwaniu z kontekstu, bo cały tekst Tuska to jest jakby jeden wielki "kontekst" - w prawie każdym zdaniu Tusk wyraża swoją odrazę do polskości, a słowa „Polskość to nienormalność"  to kwintesencja tego krótkiego tekstu. Tusk nie przedstawia postawy Polaków wobec rzeczywistości, tylko pisze o sobie i o swoich osobistych ocenach: z czym mu się polskość kojarzy..

Czemu Tusk jest tak broniony? Przekonamy się z czasem...




Demagog, to ktoś, kto stosuje w swych wypowiedziach - demagogię.

Demagogia (gr. dēmagōgía – prowadzenie ludu) – wpływanie na opinię publiczną w celu pozyskania i utrzymania zwolenników za pomocą nierealnych obietnic oraz zwodniczych haseł.
Demagogia rozwinęła się już w starożytnej Grecji, lecz pierwotnie miała nieco inne niż współcześnie znaczenie. Po grecku znaczy to „prowadzący lud”. Nazywano tak doskonałych mówców potrafiących wpływać na decyzję zgromadzenia ludowego.
Współcześnie oznacza to kłamanie na rzecz wygranej w wyborach lub schlebianie wyborcom, np. rozdawanie tzw. kiełbas wyborczych. Za demagogię uważane są kłamstwa, składanie popularnych i efektownych, ale niedających się spełnić obietnic, albo składanie obietnic bez intencji ich realizacji, schlebianie masom, szukanie kozła ofiarnego, stosowanie nielogicznych, ale przekonujących argumentów.


Tak więc nazwa tej strony świetnie odzwierciedla to, co w sobie zawiera - zwodnicze hasła, stosowanie nielogicznych argumentów... A jednocześnie z nazwy wynika, że strona ta stawia sobie za cel prowadzenie ludu...

Jak ktoś jeszcze nie ma, to stronę demagoga proponuję zapisać sobie w kajecie - w czerwonej obwódce...






Donald Tusk, „Polak rozdarty” (1987)

Polskość jako zadany temat... Wydawałoby się: tylko usiąść i pisać. A tu pustka, tylko gdzieś w oddali przetaczają się husarie i ułani, powstańcy i marszałkowie, majaczą Dzikie Pola i Jasna Góra, dziejowe misje, polskie miesiące, zwycięstwa i klęski. Zwycięstwa? Jak wyzwolić się z tych stereotypów, które towarzyszą nam niemal od urodzenia, wzmacniane literaturą, historią, powszechnymi resentymentami? Co pozostanie z polskości, gdy odejmiemy od niej cały ten wzniosło-ponuro-śmieszny teatr niespełnionych marzeń i nieuzasadnionych urojeń?

„Polskość to nienormalność – takie skojarzenie narzuca mi się z bolesną uporczywością, kiedy tylko dotykam tego niechcianego tematu. Polskość wywołuje u mnie niezmiennie odruch buntu: historia, geografia, pech dziejowy i Bóg wie co jeszcze wrzuciły na moje barki brzemię, którego nie mam specjalnej ochoty dźwigać, a zrzucić nie potrafię (nie chcę mimo wszystko?), wypaliły znamię i każą je z dumą obnosić. Więc staję się nienormalny, wypełniony do granic polskością, i tam, gdzie inni mówią człowiek, ja mówię Polak; gdzie inni mówią kultura, cywilizacja i pieniądz, ja krzyczę Bóg, Honor i Ojczyzna (wszystko koniecznie dużą literą); kiedy inni budują, kochają się i umierają, my walczymy, powstajemy i giniemy. I tylko w krótkich chwilach przerwy rozważamy nasz narodowy etos odrobinę krytyczniej, czytamy Brzozowskiego i Gombrowicza, stajemy się normalniejsi.

Jest jakiś tragiczny rozziew w polskości – między wyobrażeniem a spełnieniem, planem a realizacją. Jest ona etosem pechowców, etosem przegranych i zarazem niepogodzonych ze swą przegraną. Wolność jest w nim wartością najwyższą – [----] [Ustawa z dnia 31 VII 1981 r. O kontroli publikacji i widowisk, art. 2 pkt 6 (Dz. U. nr 20 poz. 99, zm.: 1983 Dz. U. nr 44 po,z. 204)] porywa się na czyny wielkie z mizernym zwykle skutkiem. Polskość w rzeczywistości samej jest nieadekwatną do ponurej rzeczywistości projekcją naszych zbiorowych kompleksów. Piękniejsza od Polski, jest ucieczką od Polski tej na ziemi, konkretnej, przegranej, brudnej i biednej. I dlatego tak często nas ogłupia, zaślepia, prowadzi w krainę mitu. Sama jest mitem.

Tak, polskość kojarzy się z przegraną, z pechem, z nawałnicami. I trudno, by było inaczej. „Czym jest nasze życie? – pisał Andrzej Bobkowski w Szkicach piórkiem (ile w nich trafnych uwag o polskości!). – Nawijaniem na kawałek tekturki krótkich kawałków nitki bez możności powiązania ich ze sobą. Gdzie mam szukać metryki urodzenia mojego dziadka? Gdzie odnaleźć ślad prababki? Do czego przyczepić cofającą się wstecz myśl? Do niczego – do opowiadań, prawie do legend tego kraju, który wynajął sobie w Europie pokój przechodni i przez dziesięć wieków usiłuje urządzić się w nim z wszelkimi wygodami i ze złudzeniem pokoju z osobnym wejściem, wyczerpując całą swą energię w kłótniach i walkach z przechodzącymi. Jak myśleć o urządzeniu tego pokoju ładnymi meblami, bibelotami, serwantkami, gdy błocą ciągle podłogę, rozbijają i obtłukują przedmioty? To nie jest życie – to ciągła tymczasowość życia motyla i dlatego w charakterze naszym jest może tyle cech przypominających tego owada. Jakim cudem mamy być mrówkami?..”

Gdy spisuję te luźne uwagi, czuję w każdym momencie, że coś umyka, że z wielkim trudem formułuję nawet banalne myśli. Refleksja zniekształcona jest nastrojem, emocją, a i te są zmienne. Bo choć polskość wywołuje skojarzenia kreślone przez historię, jest ona także przecież dzianiem się, jest niepewnym spojrzeniem w przyszłość. I szarpię się między goryczą i wzruszeniem, dumą i zażenowaniem. Wtedy sądzę – tak po polsku, patetycznie – że polskość, niezależnie od uciążliwego dziedzictwa i tragicznych skojarzeń, pozostaje naszym wspólnym świadomym wyborem.”

Donald Tusk







Żeby nie kończyć posta takim paskudztwem, ze strony 167 wydawnictwa ZNAK przytoczę jeszcze słowa Erwina Kruka....


Lustrem polskości jest polszczyzna. 

Można by przytaczać przykłady i analizować, w jakich okresach i warunkach objawiała ona swą wielkość, a kiedy i dlaczego przypominała kiepskie narzędzie. W naszej współczesności, targanej różnymi sprzecznościami, sporo zamętu wprowadziło zjawisko „nowomowy”, zarówno w sferze idei, jak i pojęć. 

Polskie kryzysy polityczne i gospodarcze – a już najpełniej robotniczy protest z Sierpnia ’80 – uprzytomniły społeczeństwu, że najgłębszym kryzysem jest kryzys wartości, zwłaszcza jeżeli są one relatywne, podmieniane. 

W ostateczności bowiem ów „dwujęzyk”, funkcjonujący w przestrzeni życia społecznego, zamazywał obraz rzeczywistości, a częstokroć też świat wartości moralnych. Dla mnie więc, choćby z tych tylko powodów, polskość jawi się jako społeczna potrzeba głębszego zakorzenienia się w tych wartościach, które nie tylko organizują zbiorowe emocje, ale przejawiają się także w działaniach, tworzących zarówno społeczność obywatelską, jak i przybliżających – by użyć słów Norwida – „moralne zjednoczenie”.









źródła:


























Ai nie chce....









cytatu musiałem poszukać na piechotę









dorzeczy.pl/opinie/845081/prof-nowak-wraca-do-sporu-z-zychowiczem-skrytykowal-tez-elity-iii-rp.html
argo.neon24.net/post/72663,czym-jest-polskosc
demagog.org.pl/fake_news/tusk-uwaza-ze-polskosc-to-nienormalnosc-manipulacja/
pl.wikipedia.org/wiki/Dziadek_z_Wehrmachtu


ZNAK:

old.mbc.malopolska.pl/dlibra/docmetadata?id=63063&from=publication


isap.sejm.gov.pl/isap.nsf/download.xsp/WDU19810200099/O/D19810099.pdf

isap.sejm.gov.pl/isap.nsf/download.xsp/WDU19830440204/O/D19830204.pdf

pl.wikipedia.org/wiki/Eksperyment_Ascha



wtorek, 20 stycznia 2026

Ambasador Rose czy SI ?



ost zapis posta 28 11 2025


Kto znowu napisał ten tekst? I co teraz zrobić z tym pch24?



Cały tekst zbudowany jest w następujący sposób:

- urabianie, czyli: oszczercze oskarżenia w naszym kierunku, że jakoby dopuściliśmy się jakiś zbrodni
wyłuszczenie o co im naprawdę chodzi: w związku z tymi fałszywymi oskarżeniami Żydzi mają roszczenia finansowe
zapowiedź: to będzie dla was nieprzyjemna rozmowa, będziecie zgrzytać zębami
podsumowanie - ale nam zapłacicie, bo będziemy sobie u was mieszkać


To jest pranie mózgu w czystej postaci.


I oczywiście napaść.

A napaść to jest napaść...






Analiza tekstu poniżej przedruku



przedruk

21 listopada 2025


– Przez dekady Polska doświadczała głębokiej niesprawiedliwości historycznej. Przekonanie że Polska współdzieli winę za barbarzyńskie czyny dokonane przeciwko niej jest groteskowym fałszowaniem historii i w gruncie rzeczy formą „oszczerstwa krwi” wymierzonym w Polskę i Polaków – stwierdził ambasador USA w Polsce Tom Rose. – Zbyt długo ten naród obciążany był moralną skazą, która nigdy nie była jego – zaznaczył dyplomata.

Amerykański ambasador w Polsce w ostrych słowach skrytykował zarzucanie Polsce współudziału w Holokauście. Oskarżenia wobec Polaków pojawiają się bowiem nadal, mimo iż Polska była ofiarą (!), a nie współuczestnikiem bestialskiej działalności Niemiec. Co więcej, dziesiątki prac historyków i relacje świadków wskazują, że Polacy w czasie II wojny światowej narażali własne życie, by pomagać Żydom.

– Zbyt długo ten naród obciążany był moralną skazą, która nigdy nie była jego – oszczerstwem, że Polska w jakikolwiek sposób ponosi odpowiedzialność za zbrodnie popełnione przez innych. Przez dekady Polska doświadczała głębokiej niesprawiedliwości historycznej. Przekonanie że Polska współdzieli winę za barbarzyńskie czyny dokonane przeciwko niej jest groteskowym fałszowaniem historii i w gruncie rzeczy formą „oszczerstwa krwi” wymierzonym w Polskę i Polaków – powiedział Tom Rose.

Zdaniem amerykańskiego dyplomaty, żaden naród nie cierpiał więcej niż Polska. – Dlatego traktowanie relacji Polski ze światem jak układu dłużnika i wierzyciela za ludobójstwo dokonane przez innych na jej terytorium jest nie tylko historycznie fałszywe ale i moralnie skandaliczne. To stawianie ofiary w roli odpowiedzialnej za czyny sprawcy – zaznaczył ambasador USA.

W opinii Rose’a, przez dekady oskarżenia niesprawiedliwie wysuwane wobec Polaków zatruwały relacje polsko-izraelskie i polsko-amerykańskie. Zarzuty te dyplomata nazwał „rażącym afrontem”, który „zmuszał do rozmów dla Polaków głęboko obraźliwych”. – A ponieważ sama teza jest nieprawdziwa, nie istnieje żadne rozwiązanie, bo nie ma problemu, który należałoby rozwiązać – przekonywał Amerykanin.

– Nawiasem mówiąc, który kraj w Europie jest najbezpieczniejszy, w którym Żydzi mogą poruszać się bez obaw? Właśnie w nim jesteście. To Polska – zakończył Rose.




Zauważ: 

tekst napisany jest przez sztuczną inteligencję na czyjeś zamówienie pod określony cel - urobienie czytelników, podświadome (?) oswojenie ich z czyimś planem



Do rzeczy jednak:


tekst zawiera frazy będące elementem prania mózgu - powtarzają się negatywne zwroty o Polakach - i to prawie cały tekst składa sie z tych fraz.

1. urabianie

- współdzieli winę za barbarzyńskie czyny dokonane 
- w gruncie rzeczy formą „oszczerstwa krwi” wymierzonym w Polskę i Polaków - co to niby jest? to zdanie nic nie znaczy
- Zbyt długo ten naród obciążany był moralną skazą

obciążany zamieniam jedną literę: obciążony ==> Zbyt długo ten naród obciążony był moralną skazą - jednoznaczne oskarżenie - i to zdanie jest dwa razy powtórzone (utrwalanie w pamięci poprzez powtarzanie)

- Oskarżenia wobec Polaków pojawiają się bowiem nadal - zamiast:  Fałszywe oskarżenia wobec Polaków... 

Kiedy pojawiają się nadal oskarżenia - co to oznacza? To znaczy, że są to oskarżenia zasadne.


Oskarżenia wobec Polaków pojawiają się bowiem nadal, mimo iż Polska była ofiarą (!), a nie współuczestnikiem bestialskiej działalności Niemiec.

znak (!) optycznie rodziela wypowiedź na dwa zdania:

1- Oskarżenia wobec Polaków pojawiają się bowiem nadal, mimo iż Polska była ofiarą - te słowa można czytać, że:  "oskarżenia są zasadne - choć co prawda Polska była też ofiarą"
2 - a nie współuczestnikiem bestialskiej działalności Niemiec - to zdanie można czytać jako opis odnoszący się do konkretnej OSOBY - Niemca:

Niemiec - nie (był) współuczestnikiem bestialskiej działalności


powinno być, jeśli już:

Fałszywe oskarżenia wobec Polaków pojawiają się nadal, mimo iż Polska była ofiarą (!), a nie uczestnikiem bestialskiej działalności Niemiec.

Przebija się "współuczestnikiem bestialskiej" - określenie negatywne powiązane z pojęciem Polska, a słowo "działalność" w stosunku do Niemiec jest obojętne, nienacechowane negatywnie.

"bestialskiej działalności" - fałszywe połączenie, którego nieprawdziwość każdy wyczuje poprzez swoje doświadczenie - nikt tak nie mówi, "działalność" zawsze kojarzona jest obojętnie lub pozytywnie


Zwracam uwagę, że zdania są długie co słabym czytelnikom może utrudniać zrozumienie tekstu, ale przede wszystkim ma "ukryć" dwuznaczny podtekst.

I dalej powtarzające się negatywne zwroty o Polakach:

2. wyłuszczenie

- Polska w jakikolwiek sposób ponosi odpowiedzialność za zbrodnie - w rozbudowanym zdaniu składającym się z 26 słów
Polska współdzieli winę za barbarzyńskie czyny 
Dlatego traktowanie relacji Polski ze światem jak układu dłużnika i wierzyciela za ludobójstwo dokonane ... na jej terytorium - w zdaniu składającym się z 27 słów

"na jej terytorium" podkreśla komu zarzuca się winę

-  historycznie fałszywe ale i moralnie skandaliczne - 

słowo "fałszywe" jest zneutralizowane przez przymiotnik "historycznie" - czyli nie ma obrony Polaków w tym zdaniu
"moralnie skandaliczne" - to nic nie znaczy, koloryzuje i przedłuża tylko rozbudowane zdanie

- To stawianie ofiary w roli odpowiedzialnej za czyny sprawcy - niegramatycznie niestylistycznie, a dokładnie chodzi o: stawianie Polski w roli odpowiedzialnej za czyny

W sumie to Rose w tym zdaniu opisuje to, co robi w całej swej wypowiedzi: przypisuje nam rolę osoby odpowiedzialnej za czyny: "w roli" - jak w jakim filmie, czy dokładnie: scenariuszu dla Polski...

I tu przechodzi do rzeczy, czyli: "jak naprawić zatrute relacje polsko - izraelskie..."

3. zapowiedź

Zarzuty te dyplomata nazwał „rażącym afrontem”, który „zmuszał do rozmów dla Polaków głęboko obraźliwych” - to trzeba ściśle rozpatrywać jako część dalsza określenia: "w roli odpowiedzialnej za czyny"

należy to czytać:
Polacy są odpowiedzialni za czyny jakie im się zarzuca i to wywołuje w nich zawstydzenie 

tylko, że "zawstydzenie" jest zamaskowane przez słowo "afront" (zamiast "zniewaga" - afront to zniewaga)

afront - książk. okazanie jakiejś osobie lekceważenia, które powoduje, że ta osoba czuje się urażona;
obraźliwe zachowanie się wobec kogoś, wyrządzenie przykrości; zniewaga, obelga, dyshonor, despekt


czyli powiedział, że "zarzuty" - jednoznaczne określenie, czyli w domyśle - "uprawnione zarzuty" - potwierdzone przez zwrot:  "zmuszał do rozmów" -

czyli skoro są prawdziwe zarzuty, to musimy o nich rozmawiać - no bo są "prawdziwe"
i na koniec: "są dla Polaków głęboko obraźliwe" czyli wstydzimy się, że nas rozliczają, "bo się tego dopuściliśmy..."

„rażącym afrontem” - nie ma potrzeby słowa "afront" (zniewaga) opisywać jeszcze słowem "rażącym" - chodzi o to, żeby wywołać dodatkowy dysonans utrudniający rozpoznanie - o czym jest tu mowa, bo w tym zdaniu nie chodzi o "zniewagi" tylko o pieniądze...

jest COŚ („rażący afront” - a tak naprawdę - żądania pieniędzyco zmusza Polaków do rozmów (o spłacie zmyślonych wierzytelności) dla niech głęboko nieprzyjemych - bo płacenie z powodu niesłusznych żądań to głęboko nieprzyjemna sprawa... to jest fakt


Zamieńmy afront na zniewagę:

Zarzuty te dyplomata nazwał „rażącą zniewagą”, który „zmuszał do rozmów dla Polaków głęboko obraźliwych”. 

Jak zniewaga może zmuszać do rozmów? Nie może, ale wcześniej mowa jest o roszczeniach (nieuzasadnionych) - to one "zmuszają" Polaków...

Jak ktoś nas znieważa, nie rozmawiamy z nim, tylko negujemy go, nie przyjmujemy jego zniewag.
Nie rozmawia się z kimś, kto nas napada, tylko leje się go po mordzie.



4. podsumowanie

A ponieważ sama teza jest nieprawdziwa, nie istnieje żadne rozwiązanie, bo nie ma problemu, który należałoby rozwiązać 

Widzisz? Nie ma żadnego problemu do rozwiązania - bo Polacy nie są nic nikomu winni. 
Bo oskarżenia są fałszywe - prawda, że odetchnąłeś z ulgą? Wpłynęło to na twoje UCZUCIA, prawda? Teraz jest ci lżej?

To jest zdanie prawdziwe, ale dotyczy czegoś innego. To tylko "etap" w praniu mózgu, którego celem jest prowadzenie was na postronku zgodnie ze scenariuszem, który sobie wymyślili, żeby was ograbić, a dokładnie - który "wymyśliła" dla nich sztuczna inteligencja.

To jest zdanie prawdziwe, ale dotyczy czegoś innego - dotyczy sytuacji po tym, jak im już zapłacicie - rozumiesz?

który kraj w Europie jest najbezpieczniejszy, w którym Żydzi mogą poruszać się bez obaw? Właśnie w nim jesteście. To Polska


Widzisz? W scenariuszu Sztucznej Inteligencji za wymyślone fałszywe roszczenia macie zapłacić Żydom nie pieniędzmi, ale ziemią, na której oni sobie będą mieszkać...  Dosłownie napisała:

Właśnie w nim jesteście


Rozumiesz?


To jest pranie mózgu.





Te zdania napisała sztuczna inteligencja - ale nie ta głupia dla wszystkich, tylko ta prawdziwa, która od setek lat pisze dla niemieckiej i nie tylko sitwy - ona jest trochę mądrzejsza...


To jest pranie mózgu, które ma nastawić Polaków do sprawy zapłacenia niesłusznych żądań, które mają być w przyszłości wysunięte przez organizacje żydowskie - albo konkretne instytucje USA.
W każdym razie widać, że dotychczasowe okrzyki niektórych Żydów na jakiś prywatnych zebraniach czy w gazetach pewnego dnia zamienią się w realne kroki prawne - ale raczej udające prawo, bo przecież żądania finansowe ze strony USA za mienie pożydowskie w Polsce myśmy już dawno uregulowali i to zgodnie z prawem.


Cały tekst zbudowany jest w następujący sposób:

- urabianie, czyli: oszczercze oskarżenia w naszym kierunku, że jakoby dopuściliśmy się jakiś zbrodni
wyłuszczenie o co im naprawdę chodzi: w związku z tymi fałszywymi oskarżeniami Żydzi mają roszczenia finansowe
- zapowiedź: to będzie dla was nieprzyjemna rozmowa, będziecie zgrzytać zębami
- podsumowanie - ale nam zapłacicie, bo będziemy u was mieszkać


To jest pranie mózgu w czystej postaci.

I oczywiście napaść.
Napaść to jest napaść.



Sednem tej wypowiedzi są słowa:

relacji Polski ze światem jak układu dłużnika i wierzyciela

oni chcą naszej ziemi - środowiska żydowskie żądają spłacenia wierzytelności, które zostało w całości spłacone w latach 60tych, wymieniają przy tym coraz większe i absurdalne kwoty - bo nie o pieniądze im chodzi, tylko o ziemię - "skoro nie macie takich pieniędzy, dajcie nam ziemię..."

To nie są żarty, ani oszołomstwo - co im szkodzi powygłupiać się, kłamać w biały dzień, skoro stawka są dziesiątki miliardy dolarów, a tak naprawdę to ziemia?



To niebezpieczny scenariusz - jeśli na czele państwa będzie stać ich człowiek, który będzie udawać głupiego cepa i wszystko podpisze.



Przecież słyszałeś jak Tusk powiedział, że nie niemcy, tylko 
Polacy zapłacą Polakom za niemieckie zbrodnie i grabież podczas II Wojny Światowej, słyszałeś, co nie?




Nie wolno tego lekceważyć, Polski trzeba cały czas pilnować.



Pamiętaj - ktoś, kto używa SI, żeby napisać wypracowanie z polskiego, artykuły do gazety, fałszywy pamiętnik albo książkę - nie jest mądry.

On tylko udaje mądrego.









pch24.pl/oszczerstwo-wymierzone-w-polske-i-polakow-ambasador-usa-krytykuje-obwinianie-polski-za-holokaust/

wsjp.pl/haslo/podglad/48450/afront
sjp.pl/afront




wtorek, 22 października 2024

W ciągu zaledwie 2 lat Tusk zadłuży Polskę na ponad 400 mld zł





przedruk






Zbigniew Kuźmiuk: W ciągu zaledwie 2 lat rządzenia ekipa Tuska zadłuży Polskę na ponad 400 mld zł


21.10.2024 13:11

Rząd premiera Tuska funkcjonuje zaledwie 10 miesięcy, ale jest już prawie pewne, że do końca 2025 roku dług publiczny naszego kraju wzrośnie o ponad 10 proc. PKB, co oznacza w warunkach roku 2025, że powiększy się on o ponad 400 mld zł.




Gigantyczny deficyt budżetowy

Przypomnijmy, że na ten rok rządząca koalicja Platformy, Ruchu Hołowni, PSL-u i Lewicy przegłosowała budżet na 2024 rok z deficytem sięgającym 184 mld zł, natomiast na 2025 rok zaproponowała budżet z deficytem jeszcze większym, bliskim 290 mld zł. W tym roku, po upływie 9 miesięcy, rząd Tuska zrealizował deficyt w wysokości aż 107 mld zł i wszystko wskazuje na to, że do końca roku ten deficyt sięgnie wspomnianych 184 mld zł, zwłaszcza że jak ogłosił niedawno minister Domański, nie uda się zrealizować dochodów budżetowych i będą one niższe od tych planowanych o przynajmniej 41 mld zł.


Gwałtowny wzrost długu publicznego

Konsekwencją takiego gwałtownego wzrostu deficytu budżetowego w latach 2024–2025 będzie gwałtowny wzrost długu publicznego, który liczony metodą unijną (ESA2010) wzrośnie z 49,6 proc. PKB na koniec 2023 roku do 59,8 proc. PKB na koniec 2025 roku, a więc o ponad 10 proc. PKB. Tak gwałtowne pogorszenie stanu finansów publicznych dokonuje się w sytuacji, kiedy polska gospodarka po pandemii covidu, a następnie gwałtownym wzroście cen surowców energetycznych, wywołanych agresją Rosji na Ukrainę, jednak „odbiła” i odnotowujemy wyraźny wzrost gospodarczy.

Przypomnijmy, że jeszcze w 2023 roku w związku z procesem obniżania inflacji przez bank centralny mieliśmy do czynienia z wyraźnym spowolnieniem gospodarczym, w I i II kwartale poprzedniego roku wystąpił nawet ujemny wzrost PKB i wyniósł odpowiednio -0,5 proc. i -0,8 proc., i dopiero druga połowa roku była pod tym względem lepsza, ostatecznie wzrost PKB w całym roku wyniósł tylko 0,2 proc. W tym roku wszystko wskazuje na to, że wzrost PKB wyniesie około 3 proc. PKB, a w następnym rząd optymistycznie prognozuje, że wyniesie on blisko 4 proc. (dokładnie 3,9 proc. PKB), ale niestety nie widać odzwierciedlenia tego wzrostu w dochodach budżetu państwa.

Załamanie dochodów budżetowych

Dodatkowo doszło do załamania dochodów budżetowych w tym roku i wszystko wskazuje na to, że minister finansów będzie zmuszony do nowelizacji budżetu na 2 miesiące przed końcem roku. Według danych zawartych w uzasadnieniu do budżetu na 2025 roku do wykonania planu dochodów na 2024 rok zabraknie około 28 mld zł dochodów podatkowych i ok. 13 mld zł dochodów niepodatkowych. Z zaprezentowanych w tym uzasadnieniu wyliczeń dochody z podatku VAT będą niższe o blisko 17 mld zł (miały wynieść ponad 316 mld zł, wyniosą zdaniem resortu ok. 299 mld zł), dochody z podatku CIT będą niższe o blisko 9 mld zł (miały wynieść ponad 70 mld zł, wyniosą niewiele ponad 61 mld zł), wreszcie dochody z podatku PIT będą o 3 mld zł niższe niż planowane (miały wynieść ponad 109 mld zł, wyniosą niewiele ponad 106 mld zł). Niższe niż planowane, jak już wspomniałem, będą także dochody o charakterze niepodatkowym, i to aż o 13 mld zł, i wszystko wskazuje na to, że chodzi o niższe wpłaty dywidend przez spółki Skarbu Państwa, a także niższe niż planowane wpływy ze sprzedaży pozwoleń na emisję CO2 (minister wyjaśnia, że ze względu na spadek cen pozwoleń na emisję CO2 na rynku europejskim wpływy z tego tytułu będą niższe o ok. 8 mld zł od tych planowanych).

Może być jeszcze gorzej

A może być jeszcze gorzej, bo po 9 miesiącach wykonano 460 mld zł dochodów budżetowych, a więc średnio w każdym miesiącu wpływało do budżetu ok. 51 mld zł, a do końca roku już po obniżeniu o 41 mld zł powinno wpłynąć jeszcze ponad 180 mld zł, a więc co najmniej po 60 mld zł miesięcznie. Wprawdzie w końcówce roku dochody budżetowe z reguły są trochę wyższe, ale nie ma żadnych merytorycznych przesłanek, żeby były wyższe niż do tej pory średnio o 10 mld zł miesięcznie. Może się więc okazać, że do wykonania tegorocznych dochodów zabraknie nie 41 mld zł, ale znacznie więcej, być może 60–70 mld zł, a to będzie oznaczało sytuację zupełnie dramatyczną, bo przypomnijmy, że deficyt budżetowy w tym roku nie może być wyższy niż 184 mld zł.

Wszystko więc wskazuje na to, że ekipa Donalda Tuska zadłuży nas w ciągu pierwszych 2 lat rządzenia na ponad 400 mld zł i to w sytuacji, kiedy nasza gospodarka nie doświadcza żadnych „szoków” zewnętrznych. Wzrost gospodarczy jest przyzwoity, w następnym roku ma sięgnąć blisko 4 proc. PKB, niestety nie przekłada się to na wzrost dochodów budżetowych, ale to zjawisko jest niestety charakterystyczne dla rządów Platformy, bowiem podobnie było także w latach 2008–2015.



Autor: Zbigniew Kuźmiuk,kor.
Źródło: Z. Kuźmiuk blog











Zbigniew Kuźmiuk: W ciągu zaledwie 2 lat rządzenia ekipa Tuska zadłuży Polskę na ponad 400 mld zł



środa, 16 października 2024

Być, albo nie być - dlaczego nie działają?






09.10.2024 22:17

To, kto zostanie kolejnym prezydentem Polski, to jej być, albo nie być. 

Szydło punktuje, dlaczego

- Ciągle trwają analizy w Prawie i Sprawiedliwości, jeśli chodzi o wybór kandydata na prezydenta. 

- Te wybory są historycznie ważne, a w ostatnich kilku wyborach prezydenckich - najważniejsze. Te wybory zadecydują o tym, czy Polska będzie krajem suwerennym, krajem, który może sam decydować o sobie, w którym obywatele będą szanowani i będą realizowane ich interesy, czy też staniemy się, jak to bardzo często mówi prezes Jarosław Kaczyński, kondominium niemieckim. Jeśli wygra kandydat, który będzie podpisywał wszystko, czego oczekuje Tusk, a Tusk realizuje pewien plan napisany w Brukseli, to Polska upadnie

- mówiła na antenie Telewizji Republika była premier Beata Szydło.



Podobnie mówi poseł Czarnek.




16.10.2024 09:20

Czarnek w TV Republika: Musimy mieć różne plany na rozwalenie koalicji 13 grudnia

Plany mają to do siebie, że muszą być wariantowe. Nie wiemy, co będzie się działo w maju przyszłego roku. Jeśli wygra kandydat Prawa i Sprawiedliwości, będziemy rozważać, jak najszybciej zakończyć te rządy - przyznał w Telewizji Republika Przemysław Czarnek.

Gościem Michała Rachonia w programie „Jedziemy” był poseł Prawa i Sprawiedliwości, były minister edukacji narodowej Przemysław Czarnek. Polityk mówił o przygotowanych planach, których realizacja zależy od rozstrzygnięcia przyszłorocznych wyborów.

- Wygrana kandydata prawicy w wyborach prezydenckich to warunek sine qua non (warunek konieczny) suwerenności narodu polskiego. Patrząc na to, co dzieje się od 13 grudnia 2023 roku i poziom niezadowolenia społeczeństwa, to jestem przekonany, że zwycięstwo kandydata prawicy spowoduje rozpad koalicji 13 grudnia - przekazał.


Czy wyjdą z tego przedterminowe wybory? Czy wyjdzie z tego rząd techniczny? Czy wyjdzie z tego nowa koalicja Prawa i Sprawiedliwości z innymi siłami prawicowymi? - stawiał pytania, wskazując na rozmaite powyborcze scenariusze.

I dalej:
„jestem również przekonany, że wśród posłów i Polskiego Stronnictwa Ludowego, i Polski 2050 i nawet Platformy Obywatelskiej są tacy, którzy nie mogą dalej patrzeć na to, co dzieje się z państwem polskim. Po wyborach prezydenckich na pewno ostaną się jacyś posłowie z tych ugrupowań, którzy byliby skłonni przejść do innej koalicji, która skończy z rządami Donalda Tuska i koalicji 13 grudnia”.

Dopytywany, czy to rozrysowana ścieżka odzyskania władzy, odparł:
„jedna z kilku. Plany mają to do siebie, że muszą być wariantowe. Nie wiemy, co będzie się działo w maju przyszłego roku. Jeśli wygra kandydat Prawa i Sprawiedliwości, będziemy rozważać, jak najszybciej zakończyć te rządy”.

Czarnek podkreślił, że w maju przyszłego roku będzie dążenie do zakończenia tych rządów. - I wtedy musimy mieć różne plany na rozwalenie koalicji 13 grudnia, różne warianty odsunięcia Tuska od władzy, różne warianty ratowania Polski. Takie plany są - potwierdził.

Zarzucił, że „na naszych oczach i na oczach całej Europy, która patrzy na Polskę, Tusk buduje coś, czego w Europie nie było od dawna - buduje autorytaryzm liberalny”. 

- Patrzą, czy mu się to uda. To kluczowe miesiące dla wolnej Polski i wolnej Europy - ostrzegł.

--------------------





Podsumowując w skróconej formie:



To, kto zostanie kolejnym prezydentem Polski, to jej być, albo nie być. 

- Te wybory są historycznie ważne, a w ostatnich kilku wyborach prezydenckich - najważniejsze.

Te wybory zadecydują o tym, czy Polska będzie krajem suwerennym,  czy też staniemy się,  kondominium niemieckim. 

Jeśli wygra kandydat, który będzie podpisywał wszystko, czego oczekuje Tusk,  to Polska upadnie

- Wygrana kandydata prawicy w wyborach prezydenckich to warunek konieczny suwerenności narodu polskiego. 




Ja tu czegoś nie rozumiem.

Wydaje mi sie, że wszyscy w Polsce, którzy się temu przyglądają, chcą, aby PiS COŚ ZROBIŁ z tym złym rzadem Tuska, tymczasem posłowie PiS tylko gadają, że rząd i poszczególne osoby ze sfery rządzącej łamią prawo, a jednocześnie nic z tym nie robią, a przynajmniej nic nie słychać, żeby robili coś konkretnego, by ich powstrzymać.


Jak ktoś złamie prawo i ukradnie batonik w sklepie, to mu zaraz ręce do tyły wykręcają, zakuwają w kandaty i jak skazańca prowadzą - a tutaj nic takiego się nie dzieje, chociaż od miesięcy PiS i nie tylko, twierdzą, że rząd jawnie łamie prawo.

To znaczy co? Nie ma takiego prawa, które mogło by zatrzymać ten rząd?

Jeżeli nie ma, to czemu nazywa się to łamaniem prawa?


Osoby jak wyżej, i nie tylko twierdzą, że ostatnie wybory zdecydują, czy Polska będzie istnieć - i wobec takiego zagrożenia nadal nic nie robią??

O co tu chodzi, niech wytłumaczą - czemu nic nie robią.



Co więcej, pada zdanie:

Jeśli wygra kandydat Prawa i Sprawiedliwości, będziemy rozważać, jak najszybciej zakończyć te rządy.



Ale panie pośle - po co wam "wasz" prezydent w maju przyszłego roku, żeby zakończyć rządy KO, 



skoro wy TERAZ macie "waszego" prezydenta??





Macie "waszego" prezydenta, czemu nie zakończycie TERAZ złe rządy KO???






sobota, 28 września 2024

Wewnętrzna siła zewnętrzna?





przedruk





25 września 2024

O groźbie Tuska

Kiedy człowiek słucha premiera Donalda Tuska, robi mu się i śmieszno, i straszno. Do tej pory najwięcej komentarzy, w tym mój własny, wywołały jego słowa o demokracji walczącej. Jednak uwagę powinny przykuć w nie mniejszym stopniu inne rozważania polskiego polityka”, pisze na łamach tygodnika „Do Rzeczy” Paweł Lisicki.

Chodzi o słowa: „Nie chciałbym, byśmy my, w Polsce, znaleźli się kiedykolwiek w takiej sytuacji, że siła zewnętrzna będzie niezbędna, żeby zagwarantować nasz ład konstytucyjny. Byłaby to tragedia. Ja dalej będę takie decyzje podejmował z pełną świadomością ryzyka, że nie wszystkie będą odpowiadały kryterium pełnej praworządności”.

Publicysta zastanawia się „czym jest i na czym polega” owa „zewnętrzna siła”, która miałaby „zagwarantować nasz ład konstytucyjny”? Czy chodzi mu o Rosję, którą Tusk i jego koalicjanci i „wyznawcy” straszą od początku wojny na Ukrainie, czy może o jakąś „siłę z Zachodu”


„Nie wydaje się, żeby mogło chodzić o którąkolwiek z zaprzyjaźnionych armii. Bundeswehra z różnych powodów do tej roli się nie nadaje, podobnie jak francuska Legia Cudzoziemska, a europejska armia, mimo nadziei, którą pokładają w niej niektórzy, jest w powijakach. Czy premier miał na myśli armię amerykańską? Też trudno mi w to uwierzyć, nawet przyjąwszy, że po zwycięstwie, na szczęście mniej prawdopodobnym, pary Kamala Harris i Tim Walz władze w Waszyngtonie z nowym zapałem zabrałyby się do wprowadzania rewolucji aborcyjno-genderowej w państwach sojuszniczych”, relacjonuje autor „Epoki antychrysta”.

Według redaktora naczelnego „Do Rzeczy” Tuskowi najprawdopodobniej chodziło o następujący scenariusz: „nasza”, polska byłaby realna siła, czyli wojsko, policja, służby, a „zewnętrzne” byłoby poparcie płynące głównie z Zachodu, który stanąłby po stronie „wspólnych wartości”.


„Wydaje się to prawdopodobne. Słowa Tuska stanowiłyby zatem w pierwszym rzędzie groźbę zwróconą do opozycji: uważajcie, bo mam za sobą tak mocne wsparcie liberałów i lewicy z Zachodu, że gotów jestem użyć siły. Byłoby to skądinąd logiczne, bo w umyśle premiera, a także jego zwolenników nasz ład konstytucyjny to taki ład, w którym nie ma miejsca dla PiS, a na pewno nie ma miejsca dla PiS, który mógłby wybory wygrać i władzę przejąć”, podsumowuje Paweł Lisicki.









Źródło: tygodnik „Do Rzeczy”



"Siła zewnętrzna będzie niezbędna, żeby zagwarantować nasz ład konstytucyjny". Paweł Lisicki o "logicznej" groźbie Tuska - PCH24.pl


czwartek, 26 września 2024

Propaństwowa i proobywatelska postawa.



Postawa aktorów i cała sytuacja - ta sytuacja - bardzo dobra, oby tylko pomoc powodzianom była skuteczna i żeby Kierwińskiemu faktycznie się powiodło, życzymy sukcesu...

Inna sprawa, że poza tą jedną sytuacją - niestety warcholstwo nadal wylewa się ze strony KO.





przedruk




Prezydent i premier przemówili jednym głosem? "Jestem pod wrażeniem"


- Trzymam za pana kciuki - powiedział prezydent Andrzej Duda, zwracając się do Marcina Kierwińskiego, którego właśnie powołał na członka rządu. Wtórował mu premier Donald Tusk, który stwierdził, że "jest pod wielkim wrażeniem" słów głowy państwa.



Marcin Kierwiński został powołany przez Andrzeja Dudę na stanowisko ministra. Kierwiński został pełnomocnikiem ds. odbudowy po powodzi, w związku z czym wrócił do składu Rady Ministrów, rezygnując tym samym ze swojego mandatu europosła.

W czwartek odbyła się uroczystość zaprzysiężenia nowego ministra, podczas której głos zabrał m.in. prezydent Duda. Zapewnił, że "trzyma kciuki" za jego pracę.


Andrzej Duda powołuje Kierwińskiego do rządu. I obiecuje pomoc

- Mogę pana zapewnić, że ja - jako prezydent RP i także ja jako po prostu człowiek - będę ze swojej strony dokładał wszelkich sił, żeby panu pomóc, jeżeli będą jakieś potrzeby, kiedy pan uzna, że moje, nasze wsparcie - tutaj Kancelarii Prezydenta - jest potrzebne, to proszę o sygnał, proszę o informacje - powiedział Andrzej Duda.

Prezydent stwierdził, że kataklizm powodziowy "przyszedł w okresie praktycznie jesiennym, kiedy ta zima zaraz jest za pasem".

 - I zadanie jest ogromnie trudne. Dlatego proszę, żeby pan minister brał poważnie pod uwagę pomoc także z naszej strony, jeżeli będzie taka potrzeba - zaapelował Duda.


Dziękował też Kierwińskiemu za przyjęcie nominacji. A dokładniej - za "przyjęcie na siebie bardzo trudnego zadania, na które nie ma wiele czasu i które wymaga wielkiego poświecenia, biegłości i serca, które trzeba włożyć w to, żeby pomóc ludziom".

Andrzej Duda dziękuje Kierwińskiemu. "Jestem wdzięczny"

- Bardzo dziękuję, że pan minister przyjął tę nominację, bo złożył pan minister mandat do Parlamentu Europejskiego. Mandat z wyboru, po to, żeby objąć tę funkcję, żeby pomagać ludziom - mówił prezydent.

- Jestem za to w imieniu Rzeczypospolitej wdzięczny. Myślę, że byliby tacy, którzy by tego nie zrobili, bo były już takie przypadki, że politycy odmawiali złożenia mandatu do PE i nie podejmowali funkcji w polskim rządzie. Pan minister to zrobił w sprawie bardzo ważnej, bardzo trudnej, ale bardzo ważnej społecznie. I bardzo ważnej także i państwowo - zaznaczał.


- Dziękuje za to panie ministrze. To jest poważna propaństwowa i proobywatelska postawa. Dziękuję ogromnie za to - dodał.


Tusk: słowa pana prezydenta brzmią jak doniosły apel

Głos zabrał również szef rządu, Donald Tusk. Premier odniósł się bezpośrednio do słów głowy państwa.

- Jestem pod wielkim wrażeniem słów pana prezydenta, zabrzmiały jak bardzo doniosły apel do nas wszystkich w Polsce - oznajmił.

Apel - jak tłumaczył - "o to, żeby niezależnie od przeszłości, od tego, co czasami dyktują ludziom emocje, polityka - żeby w sprawie powodzi być razem".


Kierwiński pełnomocnikiem ds. odbudowy do powodzi. "Zadzwonił, że jest gotów"

Tusk jednocześnie podkreślił, że uściśnięcie dłoni Kierwińskiemu przez prezydenta było gestem symbolicznym i dzięki niemu Polska mogła zobaczyć, że ludzie z innych frakcji politycznych jednoczą się w obliczu kataklizmu i jego skutków.

Premier dodał, że to właśnie Marcin Kierwiński zadzwonił do niego i zadeklarował chęć pomocy tam, gdzie odczuwalne są skutki katastrofalnej powodzi.

- Jestem pełen uznania dla decyzji ministra Kierwińskiego, to nie są takie częste rzeczy w życiu publicznym [...]. To on do mnie zadzwonił, że jest gotów, ja go do tego nie namawiałem -dodał Tusk.





Prezydent i premier przemówili jednym głosem? "Jestem pod wrażeniem" - Polska - PR24.PL (polskieradio24.pl)






"Powódź w Polsce miała ocalić Brandenburgię"



przedruk






26.09.2024 09:26

Powódź w Polsce miała ocalić Brandenburgię. 

Poseł PiS pyta wprost: Tusk znów zagrał na interes Niemiec?

Czy po raz kolejny Donald Tusk przekładał interes Niemców nad interes Polski, ukrywając przed Polakami wiadomość powodzi? - pytała na czwartkowej konferencji prasowej poseł PiS Agnieszka Wojciechowska van Heukelom. Chodzi o doniesienia niemieckiego dziennika mówiące o tym, że przerwane tamy w naszym kraju uratowały przed katastrofą Brandenburgię. Politycy PiS na spotkaniu z mediami przed Kancelarią Premiera podsumowali wczorajsze wystąpienia rządzących w Sejmie. Zdaniem Przemysława Czarnka, miały one na celu obronę szefa rządu, na którym ciążyć ma odpowiedzialność prawno-karna.






W środę w Sejmie rząd przedstawił informację na temat działań w związku z powodzią. Z sejmowej mównicy głos zabrał sam szef rządu Donald Tusk oraz 14 podległych mu ministrów. Choć punkt obrad przeciągnął się do bardzo późnych godzin to jeszcze w czasie jego trwania na koalicję rządzącą spadła lawina krytyki. Zdaniem opozycji przedłużanie zdawania informacji miało na celu ukrycie niekompetencji władz.


"Zawiódł jako premier"

Do wystąpienia premiera odnieśli się w czwartek na konferencji prasowej posłowie Prawa i Sprawiedliwości. Rzecznik partii Rafał Bochenek podkreślił, że mimo tego, iż Tusk z mównicy zszedł "zadowolony", to "wiemy, że zawiódł jako premier".

Polityk przypomniał, że do rządzących informacje o możliwej katastrofie napływały już kilka dni przed jej nadejściem. Mimo to szef rządu na konferencji prasowej 13 września uspokajał mówiąc, że "prognozy nie są przesadnie alarmujące".


"Niemiecki interes"

Agnieszka Wojciechowska van Heukelom wskazała z koeli, że wczorajsze wystąpienia w Sejmie były pokazem "arogancji władzy". - Nie padło słowo "przepraszam", a przecież Donald Tusk powinien powiedzieć "przepraszam" tym wszystkim Polakom, których naraził ukrywając informację o powodzi - oznajmiła.

Poseł odniosła się też do informacji przekazanej w ostatnich dniach przez dziennika Berliner Zeitung. W rozmowie z gazetą jeden z ekologów wskazał, że przerwane tamy w Polsce ocaliły przed katastrofą Brandenburgię. - Czy po raz kolejny Donald Tusk przekładał interes Niemców nad interes Polski, ukrywając przed Polakami wiadomość powodzi? - pytała poseł.


"Odpowiedzialność prawno-karna"

Zdaniem Przemysława Czarnka, podczas środowych wystąpień w Sejmie, rządzący chcieli "zagadać sprawę". - Państwo z koalicji 13 grudnia wczoraj, przez kilka godzin, w sposób absolutny, rzeczywiście koncertowo zorganizowany - i tutaj podziw wielki - próbowali bronić, aczkolwiek nieudolnie, pana Donalda Tuska i jego pomagierów przed odpowiedzialnością prawno-karną za zaniedbania największe w historii tego państwa od kilkudziesięciu lat - oznajmił.


Zaznaczył, że przez to, iż Polacy nie dowiedzieli się wcześniej o zagrożeniu, wielu z nich straciło dobytek życia. - Kto jest temu winien? Donald Tusk, który miał tutaj informacje w KPRM-ie - 10 września, 11 września, 12 września po to, żeby 13 września powiedzieć ludziom: "prognozy nie są przesady alarmujące, nie ma powodu do paniki" - oznajmił.
"Panie Donald Tusk, powody do paniki to ma pan dlatego, że prawno-karna odpowiedzialność ciąży na panu, a ten spektakl wczorajszy, kilkugodzinny, który miał przykryć pana odpowiedzialność, niestety się nie powiódł"

– skwitował.







Powódź w Polsce miała ocalić Brandenburgię. Poseł PiS pyta wprost: Tusk znów zagrał na interes Niemiec? | Niezalezna.pl





wtorek, 17 września 2024

SYTUACJA WYJĄTKOWA






S Y T U A C J A     W Y J Ą T K O W A A A ...

SYTUACJA WYJĄTKOWA !!!






17.09.2024 08:34



Spust wody poważnie zagroził Wrocławiowi.


Tusk: Nie przyjmuję tłumaczeń, że działali zgodnie z prawem


Do zbiornika Mietków, należącego do Wód Polskich, nastąpił nagły zrzut wody, wcześniej nieprognozowany, ze zbiornika, którego administratorem jest elektrownia wodna Lubachów, należąca do spółki Tauron. - Ja od Tauronu nie będę przyjmował tłumaczenia, że działali zgodnie z przepisami, ale niewystarczająco energicznie - stwierdził Donald Tusk podczas posiedzenia sztabu kryzysowego.





Sztab kryzysowy
Kancelaria Premiera - x.com



Prezes Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie Joanna Kopczyńska podczas posiedzenia sztabu kryzysowego we Wrocławiu odniosła się do zagrożenia dla wrocławskiego osiedla Marszowice. Wskazała, że do zbiornika Mietków, należącego do Wód Polskich, nastąpił nagły zrzut wody, wcześniej nieprognozowany, ze zbiornika, którego administratorem jest elektrownia wodna Lubachów, należąca do spółki Tauron.


"Nie zostaliśmy jako Wody Polskie poinformowani o tym zrzucie. I ta woda idzie na Marszowice. Zadziałaliśmy wczoraj wieczorem. Ponad 100 żołnierzy pojechało układać worki na wałach. (...)Układanie worków jest utrudnione. Nie wiadomo, czy nie będzie potrzebna ewakuacja"

- powiedziała Kopczyńska. "Informacja, którą otrzymaliśmy o zrzucie wody, o braku współpracy i kooperacji jest szokująca" - skomentował Tusk i zapowiedział wyjaśnienie sprawy.

Kopczyńska zaapelowała, by wojsko przeprowadziło patrole zbiornika Mietków i sprawdziło, co tam się dzieje. Jak tłumaczyła, zbiornik długo piętrzy wodę i może dojść do przesiąków.
Tusk: Jest gotów użyć wszystkich metod

Tusk zażądał wyjaśnienia, jak "w kontekście prawa wygląda podległość" Tauronu i "czy oni są zobowiązani jednoznacznie wykonywać nasze polecenia".

- Nie czas na rozliczenia, ale chodzi o zapobieżenie. Dobrze, żebyśmy wiedzieli, kto jest za to odpowiedzialny, i jak możemy ich dyscyplinować. Ja jestem gotów użyć dostępnych metod, by dyscyplinować firmy teoretycznie niezależne, ale w tej sytuacji podległe

- powiedział szef rządu.

Kopczyńska wskazała, że w nocy był kontakt Wód Polskich z prezesem Tauronu. - To będzie naprawione. To wynika z tego, że każdy zbiornik ma decyzję administracyjną, której częścią jest instrukcja gospodarowania wodami i ta instrukcja wskazuje, kogo powiadomić, zgodnie z tym, co powiedział mi prezes Tauronu, zostały powiadomione centra w Świdnicy i Wałbrzychu, ale musimy to sprawdzić. Na tej linii informacji nie zostaliśmy wymienieni jako ci, którzy mają otrzymywać informacje - dodała.



"Nie będę przyjmował tłumaczeń"

Tusk zapowiedział "podjęcie działań".

- Są suche przepisy, nie możemy interpretować ich na rzecz wygodnictwa, jeśli nie wymuszają na Tauronie działań, które nam ułatwią pracę, ale nie zabraniają przecież, to niech wszyscy zachowują się tak, jak przystało w sytuacji stanu klęski żywiołowej. Ja od Tauronu nie będę przyjmował tłumaczenia, że działali zgodnie z przepisami, ale niewystarczająco energicznie. Tutaj ludzie pracują niezgodnie z przepisami po 40h na dobę, oczekiwałbym od wszystkich zaangażowania i czujności. Nie ma czasu na proceduralne wygodnictwa

- zadeklarował szef rządu.



Morawiecki: Lepiej późno...


- Od kilku miesięcy ścigają i upadlają dzielnych urzędników mojego gabinetu, walczących o zdrowie i życie Polaków w czasie covidu i wojny. Teraz Donald Tusk przyznał w końcu, że w priorytet dla państwa jest właśnie ta walka, a nie przecinki w dokumentach i procedurach



- powiedział były premier, Mateusz Morawiecki.








Spust wody poważnie zagroził Wrocławiowi. Tusk: Nie przyjmuję tłumaczeń, że działali zgodnie z prawem | Niezalezna.pl






piątek, 13 września 2024

Rząd Tuska - czy jest legalny?

 








Interpelacja nr 2404

do prezesa Rady Ministrów

w sprawie feminatywów

Zgłaszający: Krzysztof Szczucki


Data wpływu: 25-03-2024





Szanowny Panie Premierze!

w "Rzeczpospolitej" 20 grudnia 2023 r. ukazał się artykuł prof. Mariusza Muszyńskiego pt. „Czy Polska ma legalny rząd?”. Jak wskazuje Pan Profesor: „dwie panie, a mianowicie Katarzyna Kotula, przymierzona do fotela ministra ds. równości oraz Barbara Nowacka, która miała objąć urząd ministra edukacji, złożyły wobec Prezydenta przysięgę zaczynając od słów „Obejmując urząd ministry…”. Powtórzę – „urząd ministry”, z końcówką „y”, a nie urząd ministra. Z kolei Marzena Okła-Drewnowicz, wyczytana przez prowadzącego ceremonię jako powołana postanowieniem Prezydenta na stanowisko ministra ds. polityki senioralnej, złożyła ślubowanie wypowiadając funkcję poprawnie, ale wskazała, że obejmuje urząd ministra ds. polityki społecznej."[1]

Prof. Muszyński wywodzi daleko idące skutki, m.in. wskazuje „otóż wszelkie akty rządu in gremio (jako Rady Ministrów) w tym składzie również nie mają mocy prawnej, bo są przyjęte przez rząd z osobami, które członkami Rady Ministrów nie są. Opozycja może już dziś zacząć się zastanawiać, które z działań rządowych i w jakim trybie może zacząć podważać. Także poprzez kierowanie wniosków do Trybunału Konstytucyjnego. Sytuację może uratować tylko powtórzenie przysięgi przez te trzy osoby. Ale to stanowiłoby dla koalicji rządzącej olbrzymią kompromitację wizerunkową."[2]

Swoje wątpliwości wyraził także były prezydent pan Bronisław Komorowski, mówiąc o ryzyku.





Dlatego kieruję do Pana Premiera pytania:

1. Czy zgadza się Pan z opinią opublikowaną 20 grudnia 2023 r. na łamach dziennika "Rzeczpospolita"? Czy dojdzie do powtórki ślubowania?

2. Jeżeli się Pan Premier nie zgadza, to proszę o przedstawienie Pańskich argumentów.

3. Jak w zaproszeniach na posiedzenia Rady Ministrów tytułowane są trzy wskazane Panie Minister? Proszę o przedłożenie wszelkich zaproszeń na posiedzenia Rady Ministrów od dnia 13 grudnia 2023 r. do dnia udzielenia odpowiedzi na niniejsza interpelację.



Z poważaniem

Poseł na Sejm RP
Krzysztof Szczucki






[1] https://www.rp.pl/opinie-prawne/art39597831-mariusz-muszynski-czy-polska-ma-legalny-rzad

[2] Tamże






sejm.gov.pl/sejm10.nsf/InterpelacjaTresc.xsp?key=D3SJ9W