Maciej Piotr Synak


Od mniej więcej dwóch lat zauważam, że ktoś bez mojej wiedzy usuwa z bloga zdjęcia, całe posty lub ingeruje w tekst, może to prowadzić do wypaczenia sensu tego co napisałem lub uniemożliwiać zrozumienie treści, uwagę zamieszczam w styczniu 2024 roku.

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tusk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tusk. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 20 stycznia 2026

Ambasador Rose czy SI ?



ost zapis posta 28 11 2025


Kto znowu napisał ten tekst? I co teraz zrobić z tym pch24?



Cały tekst zbudowany jest w następujący sposób:

- urabianie, czyli: oszczercze oskarżenia w naszym kierunku, że jakoby dopuściliśmy się jakiś zbrodni
wyłuszczenie o co im naprawdę chodzi: w związku z tymi fałszywymi oskarżeniami Żydzi mają roszczenia finansowe
zapowiedź: to będzie dla was nieprzyjemna rozmowa, będziecie zgrzytać zębami
podsumowanie - ale nam zapłacicie, bo będziemy sobie u was mieszkać


To jest pranie mózgu w czystej postaci.


I oczywiście napaść.

A napaść to jest napaść...






Analiza tekstu poniżej przedruku



przedruk

21 listopada 2025


– Przez dekady Polska doświadczała głębokiej niesprawiedliwości historycznej. Przekonanie że Polska współdzieli winę za barbarzyńskie czyny dokonane przeciwko niej jest groteskowym fałszowaniem historii i w gruncie rzeczy formą „oszczerstwa krwi” wymierzonym w Polskę i Polaków – stwierdził ambasador USA w Polsce Tom Rose. – Zbyt długo ten naród obciążany był moralną skazą, która nigdy nie była jego – zaznaczył dyplomata.

Amerykański ambasador w Polsce w ostrych słowach skrytykował zarzucanie Polsce współudziału w Holokauście. Oskarżenia wobec Polaków pojawiają się bowiem nadal, mimo iż Polska była ofiarą (!), a nie współuczestnikiem bestialskiej działalności Niemiec. Co więcej, dziesiątki prac historyków i relacje świadków wskazują, że Polacy w czasie II wojny światowej narażali własne życie, by pomagać Żydom.

– Zbyt długo ten naród obciążany był moralną skazą, która nigdy nie była jego – oszczerstwem, że Polska w jakikolwiek sposób ponosi odpowiedzialność za zbrodnie popełnione przez innych. Przez dekady Polska doświadczała głębokiej niesprawiedliwości historycznej. Przekonanie że Polska współdzieli winę za barbarzyńskie czyny dokonane przeciwko niej jest groteskowym fałszowaniem historii i w gruncie rzeczy formą „oszczerstwa krwi” wymierzonym w Polskę i Polaków – powiedział Tom Rose.

Zdaniem amerykańskiego dyplomaty, żaden naród nie cierpiał więcej niż Polska. – Dlatego traktowanie relacji Polski ze światem jak układu dłużnika i wierzyciela za ludobójstwo dokonane przez innych na jej terytorium jest nie tylko historycznie fałszywe ale i moralnie skandaliczne. To stawianie ofiary w roli odpowiedzialnej za czyny sprawcy – zaznaczył ambasador USA.

W opinii Rose’a, przez dekady oskarżenia niesprawiedliwie wysuwane wobec Polaków zatruwały relacje polsko-izraelskie i polsko-amerykańskie. Zarzuty te dyplomata nazwał „rażącym afrontem”, który „zmuszał do rozmów dla Polaków głęboko obraźliwych”. – A ponieważ sama teza jest nieprawdziwa, nie istnieje żadne rozwiązanie, bo nie ma problemu, który należałoby rozwiązać – przekonywał Amerykanin.

– Nawiasem mówiąc, który kraj w Europie jest najbezpieczniejszy, w którym Żydzi mogą poruszać się bez obaw? Właśnie w nim jesteście. To Polska – zakończył Rose.




Zauważ: 

tekst napisany jest przez sztuczną inteligencję na czyjeś zamówienie pod określony cel - urobienie czytelników, podświadome (?) oswojenie ich z czyimś planem



Do rzeczy jednak:


tekst zawiera frazy będące elementem prania mózgu - powtarzają się negatywne zwroty o Polakach - i to prawie cały tekst składa sie z tych fraz.

1. urabianie

- współdzieli winę za barbarzyńskie czyny dokonane 
- w gruncie rzeczy formą „oszczerstwa krwi” wymierzonym w Polskę i Polaków - co to niby jest? to zdanie nic nie znaczy
- Zbyt długo ten naród obciążany był moralną skazą

obciążany zamieniam jedną literę: obciążony ==> Zbyt długo ten naród obciążony był moralną skazą - jednoznaczne oskarżenie - i to zdanie jest dwa razy powtórzone (utrwalanie w pamięci poprzez powtarzanie)

- Oskarżenia wobec Polaków pojawiają się bowiem nadal - zamiast:  Fałszywe oskarżenia wobec Polaków... 

Kiedy pojawiają się nadal oskarżenia - co to oznacza? To znaczy, że są to oskarżenia zasadne.


Oskarżenia wobec Polaków pojawiają się bowiem nadal, mimo iż Polska była ofiarą (!), a nie współuczestnikiem bestialskiej działalności Niemiec.

znak (!) optycznie rodziela wypowiedź na dwa zdania:

1- Oskarżenia wobec Polaków pojawiają się bowiem nadal, mimo iż Polska była ofiarą - te słowa można czytać, że:  "oskarżenia są zasadne - choć co prawda Polska była też ofiarą"
2 - a nie współuczestnikiem bestialskiej działalności Niemiec - to zdanie można czytać jako opis odnoszący się do konkretnej OSOBY - Niemca:

Niemiec - nie (był) współuczestnikiem bestialskiej działalności


powinno być, jeśli już:

Fałszywe oskarżenia wobec Polaków pojawiają się nadal, mimo iż Polska była ofiarą (!), a nie uczestnikiem bestialskiej działalności Niemiec.

Przebija się "współuczestnikiem bestialskiej" - określenie negatywne powiązane z pojęciem Polska, a słowo "działalność" w stosunku do Niemiec jest obojętne, nienacechowane negatywnie.

"bestialskiej działalności" - fałszywe połączenie, którego nieprawdziwość każdy wyczuje poprzez swoje doświadczenie - nikt tak nie mówi, "działalność" zawsze kojarzona jest obojętnie lub pozytywnie


Zwracam uwagę, że zdania są długie co słabym czytelnikom może utrudniać zrozumienie tekstu, ale przede wszystkim ma "ukryć" dwuznaczny podtekst.

I dalej powtarzające się negatywne zwroty o Polakach:

2. wyłuszczenie

- Polska w jakikolwiek sposób ponosi odpowiedzialność za zbrodnie - w rozbudowanym zdaniu składającym się z 26 słów
Polska współdzieli winę za barbarzyńskie czyny 
Dlatego traktowanie relacji Polski ze światem jak układu dłużnika i wierzyciela za ludobójstwo dokonane ... na jej terytorium - w zdaniu składającym się z 27 słów

"na jej terytorium" podkreśla komu zarzuca się winę

-  historycznie fałszywe ale i moralnie skandaliczne - 

słowo "fałszywe" jest zneutralizowane przez przymiotnik "historycznie" - czyli nie ma obrony Polaków w tym zdaniu
"moralnie skandaliczne" - to nic nie znaczy, koloryzuje i przedłuża tylko rozbudowane zdanie

- To stawianie ofiary w roli odpowiedzialnej za czyny sprawcy - niegramatycznie niestylistycznie, a dokładnie chodzi o: stawianie Polski w roli odpowiedzialnej za czyny

W sumie to Rose w tym zdaniu opisuje to, co robi w całej swej wypowiedzi: przypisuje nam rolę osoby odpowiedzialnej za czyny: "w roli" - jak w jakim filmie, czy dokładnie: scenariuszu dla Polski...

I tu przechodzi do rzeczy, czyli: "jak naprawić zatrute relacje polsko - izraelskie..."

3. zapowiedź

Zarzuty te dyplomata nazwał „rażącym afrontem”, który „zmuszał do rozmów dla Polaków głęboko obraźliwych” - to trzeba ściśle rozpatrywać jako część dalsza określenia: "w roli odpowiedzialnej za czyny"

należy to czytać:
Polacy są odpowiedzialni za czyny jakie im się zarzuca i to wywołuje w nich zawstydzenie 

tylko, że "zawstydzenie" jest zamaskowane przez słowo "afront" (zamiast "zniewaga" - afront to zniewaga)

afront - książk. okazanie jakiejś osobie lekceważenia, które powoduje, że ta osoba czuje się urażona;
obraźliwe zachowanie się wobec kogoś, wyrządzenie przykrości; zniewaga, obelga, dyshonor, despekt


czyli powiedział, że "zarzuty" - jednoznaczne określenie, czyli w domyśle - "uprawnione zarzuty" - potwierdzone przez zwrot:  "zmuszał do rozmów" -

czyli skoro są prawdziwe zarzuty, to musimy o nich rozmawiać - no bo są "prawdziwe"
i na koniec: "są dla Polaków głęboko obraźliwe" czyli wstydzimy się, że nas rozliczają, "bo się tego dopuściliśmy..."

„rażącym afrontem” - nie ma potrzeby słowa "afront" (zniewaga) opisywać jeszcze słowem "rażącym" - chodzi o to, żeby wywołać dodatkowy dysonans utrudniający rozpoznanie - o czym jest tu mowa, bo w tym zdaniu nie chodzi o "zniewagi" tylko o pieniądze...

jest COŚ („rażący afront” - a tak naprawdę - żądania pieniędzyco zmusza Polaków do rozmów (o spłacie zmyślonych wierzytelności) dla niech głęboko nieprzyjemych - bo płacenie z powodu niesłusznych żądań to głęboko nieprzyjemna sprawa... to jest fakt


Zamieńmy afront na zniewagę:

Zarzuty te dyplomata nazwał „rażącą zniewagą”, który „zmuszał do rozmów dla Polaków głęboko obraźliwych”. 

Jak zniewaga może zmuszać do rozmów? Nie może, ale wcześniej mowa jest o roszczeniach (nieuzasadnionych) - to one "zmuszają" Polaków...

Jak ktoś nas znieważa, nie rozmawiamy z nim, tylko negujemy go, nie przyjmujemy jego zniewag.
Nie rozmawia się z kimś, kto nas napada, tylko leje się go po mordzie.



4. podsumowanie

A ponieważ sama teza jest nieprawdziwa, nie istnieje żadne rozwiązanie, bo nie ma problemu, który należałoby rozwiązać 

Widzisz? Nie ma żadnego problemu do rozwiązania - bo Polacy nie są nic nikomu winni. 
Bo oskarżenia są fałszywe - prawda, że odetchnąłeś z ulgą? Wpłynęło to na twoje UCZUCIA, prawda? Teraz jest ci lżej?

To jest zdanie prawdziwe, ale dotyczy czegoś innego. To tylko "etap" w praniu mózgu, którego celem jest prowadzenie was na postronku zgodnie ze scenariuszem, który sobie wymyślili, żeby was ograbić, a dokładnie - który "wymyśliła" dla nich sztuczna inteligencja.

To jest zdanie prawdziwe, ale dotyczy czegoś innego - dotyczy sytuacji po tym, jak im już zapłacicie - rozumiesz?

który kraj w Europie jest najbezpieczniejszy, w którym Żydzi mogą poruszać się bez obaw? Właśnie w nim jesteście. To Polska


Widzisz? W scenariuszu Sztucznej Inteligencji za wymyślone fałszywe roszczenia macie zapłacić Żydom nie pieniędzmi, ale ziemią, na której oni sobie będą mieszkać...  Dosłownie napisała:

Właśnie w nim jesteście


Rozumiesz?


To jest pranie mózgu.





Te zdania napisała sztuczna inteligencja - ale nie ta głupia dla wszystkich, tylko ta prawdziwa, która od setek lat pisze dla niemieckiej i nie tylko sitwy - ona jest trochę mądrzejsza...


To jest pranie mózgu, które ma nastawić Polaków do sprawy zapłacenia niesłusznych żądań, które mają być w przyszłości wysunięte przez organizacje żydowskie - albo konkretne instytucje USA.
W każdym razie widać, że dotychczasowe okrzyki niektórych Żydów na jakiś prywatnych zebraniach czy w gazetach pewnego dnia zamienią się w realne kroki prawne - ale raczej udające prawo, bo przecież żądania finansowe ze strony USA za mienie pożydowskie w Polsce myśmy już dawno uregulowali i to zgodnie z prawem.


Cały tekst zbudowany jest w następujący sposób:

- urabianie, czyli: oszczercze oskarżenia w naszym kierunku, że jakoby dopuściliśmy się jakiś zbrodni
wyłuszczenie o co im naprawdę chodzi: w związku z tymi fałszywymi oskarżeniami Żydzi mają roszczenia finansowe
- zapowiedź: to będzie dla was nieprzyjemna rozmowa, będziecie zgrzytać zębami
- podsumowanie - ale nam zapłacicie, bo będziemy u was mieszkać


To jest pranie mózgu w czystej postaci.

I oczywiście napaść.
Napaść to jest napaść.



Sednem tej wypowiedzi są słowa:

relacji Polski ze światem jak układu dłużnika i wierzyciela

oni chcą naszej ziemi - środowiska żydowskie żądają spłacenia wierzytelności, które zostało w całości spłacone w latach 60tych, wymieniają przy tym coraz większe i absurdalne kwoty - bo nie o pieniądze im chodzi, tylko o ziemię - "skoro nie macie takich pieniędzy, dajcie nam ziemię..."

To nie są żarty, ani oszołomstwo - co im szkodzi powygłupiać się, kłamać w biały dzień, skoro stawka są dziesiątki miliardy dolarów, a tak naprawdę to ziemia?



To niebezpieczny scenariusz - jeśli na czele państwa będzie stać ich człowiek, który będzie udawać głupiego cepa i wszystko podpisze.



Przecież słyszałeś jak Tusk powiedział, że nie niemcy, tylko 
Polacy zapłacą Polakom za niemieckie zbrodnie i grabież podczas II Wojny Światowej, słyszałeś, co nie?




Nie wolno tego lekceważyć, Polski trzeba cały czas pilnować.



Pamiętaj - ktoś, kto używa SI, żeby napisać wypracowanie z polskiego, artykuły do gazety, fałszywy pamiętnik albo książkę - nie jest mądry.

On tylko udaje mądrego.









pch24.pl/oszczerstwo-wymierzone-w-polske-i-polakow-ambasador-usa-krytykuje-obwinianie-polski-za-holokaust/

wsjp.pl/haslo/podglad/48450/afront
sjp.pl/afront




wtorek, 22 października 2024

W ciągu zaledwie 2 lat Tusk zadłuży Polskę na ponad 400 mld zł





przedruk






Zbigniew Kuźmiuk: W ciągu zaledwie 2 lat rządzenia ekipa Tuska zadłuży Polskę na ponad 400 mld zł


21.10.2024 13:11

Rząd premiera Tuska funkcjonuje zaledwie 10 miesięcy, ale jest już prawie pewne, że do końca 2025 roku dług publiczny naszego kraju wzrośnie o ponad 10 proc. PKB, co oznacza w warunkach roku 2025, że powiększy się on o ponad 400 mld zł.




Gigantyczny deficyt budżetowy

Przypomnijmy, że na ten rok rządząca koalicja Platformy, Ruchu Hołowni, PSL-u i Lewicy przegłosowała budżet na 2024 rok z deficytem sięgającym 184 mld zł, natomiast na 2025 rok zaproponowała budżet z deficytem jeszcze większym, bliskim 290 mld zł. W tym roku, po upływie 9 miesięcy, rząd Tuska zrealizował deficyt w wysokości aż 107 mld zł i wszystko wskazuje na to, że do końca roku ten deficyt sięgnie wspomnianych 184 mld zł, zwłaszcza że jak ogłosił niedawno minister Domański, nie uda się zrealizować dochodów budżetowych i będą one niższe od tych planowanych o przynajmniej 41 mld zł.


Gwałtowny wzrost długu publicznego

Konsekwencją takiego gwałtownego wzrostu deficytu budżetowego w latach 2024–2025 będzie gwałtowny wzrost długu publicznego, który liczony metodą unijną (ESA2010) wzrośnie z 49,6 proc. PKB na koniec 2023 roku do 59,8 proc. PKB na koniec 2025 roku, a więc o ponad 10 proc. PKB. Tak gwałtowne pogorszenie stanu finansów publicznych dokonuje się w sytuacji, kiedy polska gospodarka po pandemii covidu, a następnie gwałtownym wzroście cen surowców energetycznych, wywołanych agresją Rosji na Ukrainę, jednak „odbiła” i odnotowujemy wyraźny wzrost gospodarczy.

Przypomnijmy, że jeszcze w 2023 roku w związku z procesem obniżania inflacji przez bank centralny mieliśmy do czynienia z wyraźnym spowolnieniem gospodarczym, w I i II kwartale poprzedniego roku wystąpił nawet ujemny wzrost PKB i wyniósł odpowiednio -0,5 proc. i -0,8 proc., i dopiero druga połowa roku była pod tym względem lepsza, ostatecznie wzrost PKB w całym roku wyniósł tylko 0,2 proc. W tym roku wszystko wskazuje na to, że wzrost PKB wyniesie około 3 proc. PKB, a w następnym rząd optymistycznie prognozuje, że wyniesie on blisko 4 proc. (dokładnie 3,9 proc. PKB), ale niestety nie widać odzwierciedlenia tego wzrostu w dochodach budżetu państwa.

Załamanie dochodów budżetowych

Dodatkowo doszło do załamania dochodów budżetowych w tym roku i wszystko wskazuje na to, że minister finansów będzie zmuszony do nowelizacji budżetu na 2 miesiące przed końcem roku. Według danych zawartych w uzasadnieniu do budżetu na 2025 roku do wykonania planu dochodów na 2024 rok zabraknie około 28 mld zł dochodów podatkowych i ok. 13 mld zł dochodów niepodatkowych. Z zaprezentowanych w tym uzasadnieniu wyliczeń dochody z podatku VAT będą niższe o blisko 17 mld zł (miały wynieść ponad 316 mld zł, wyniosą zdaniem resortu ok. 299 mld zł), dochody z podatku CIT będą niższe o blisko 9 mld zł (miały wynieść ponad 70 mld zł, wyniosą niewiele ponad 61 mld zł), wreszcie dochody z podatku PIT będą o 3 mld zł niższe niż planowane (miały wynieść ponad 109 mld zł, wyniosą niewiele ponad 106 mld zł). Niższe niż planowane, jak już wspomniałem, będą także dochody o charakterze niepodatkowym, i to aż o 13 mld zł, i wszystko wskazuje na to, że chodzi o niższe wpłaty dywidend przez spółki Skarbu Państwa, a także niższe niż planowane wpływy ze sprzedaży pozwoleń na emisję CO2 (minister wyjaśnia, że ze względu na spadek cen pozwoleń na emisję CO2 na rynku europejskim wpływy z tego tytułu będą niższe o ok. 8 mld zł od tych planowanych).

Może być jeszcze gorzej

A może być jeszcze gorzej, bo po 9 miesiącach wykonano 460 mld zł dochodów budżetowych, a więc średnio w każdym miesiącu wpływało do budżetu ok. 51 mld zł, a do końca roku już po obniżeniu o 41 mld zł powinno wpłynąć jeszcze ponad 180 mld zł, a więc co najmniej po 60 mld zł miesięcznie. Wprawdzie w końcówce roku dochody budżetowe z reguły są trochę wyższe, ale nie ma żadnych merytorycznych przesłanek, żeby były wyższe niż do tej pory średnio o 10 mld zł miesięcznie. Może się więc okazać, że do wykonania tegorocznych dochodów zabraknie nie 41 mld zł, ale znacznie więcej, być może 60–70 mld zł, a to będzie oznaczało sytuację zupełnie dramatyczną, bo przypomnijmy, że deficyt budżetowy w tym roku nie może być wyższy niż 184 mld zł.

Wszystko więc wskazuje na to, że ekipa Donalda Tuska zadłuży nas w ciągu pierwszych 2 lat rządzenia na ponad 400 mld zł i to w sytuacji, kiedy nasza gospodarka nie doświadcza żadnych „szoków” zewnętrznych. Wzrost gospodarczy jest przyzwoity, w następnym roku ma sięgnąć blisko 4 proc. PKB, niestety nie przekłada się to na wzrost dochodów budżetowych, ale to zjawisko jest niestety charakterystyczne dla rządów Platformy, bowiem podobnie było także w latach 2008–2015.



Autor: Zbigniew Kuźmiuk,kor.
Źródło: Z. Kuźmiuk blog











Zbigniew Kuźmiuk: W ciągu zaledwie 2 lat rządzenia ekipa Tuska zadłuży Polskę na ponad 400 mld zł



środa, 16 października 2024

Być, albo nie być - dlaczego nie działają?






09.10.2024 22:17

To, kto zostanie kolejnym prezydentem Polski, to jej być, albo nie być. 

Szydło punktuje, dlaczego

- Ciągle trwają analizy w Prawie i Sprawiedliwości, jeśli chodzi o wybór kandydata na prezydenta. 

- Te wybory są historycznie ważne, a w ostatnich kilku wyborach prezydenckich - najważniejsze. Te wybory zadecydują o tym, czy Polska będzie krajem suwerennym, krajem, który może sam decydować o sobie, w którym obywatele będą szanowani i będą realizowane ich interesy, czy też staniemy się, jak to bardzo często mówi prezes Jarosław Kaczyński, kondominium niemieckim. Jeśli wygra kandydat, który będzie podpisywał wszystko, czego oczekuje Tusk, a Tusk realizuje pewien plan napisany w Brukseli, to Polska upadnie

- mówiła na antenie Telewizji Republika była premier Beata Szydło.



Podobnie mówi poseł Czarnek.




16.10.2024 09:20

Czarnek w TV Republika: Musimy mieć różne plany na rozwalenie koalicji 13 grudnia

Plany mają to do siebie, że muszą być wariantowe. Nie wiemy, co będzie się działo w maju przyszłego roku. Jeśli wygra kandydat Prawa i Sprawiedliwości, będziemy rozważać, jak najszybciej zakończyć te rządy - przyznał w Telewizji Republika Przemysław Czarnek.

Gościem Michała Rachonia w programie „Jedziemy” był poseł Prawa i Sprawiedliwości, były minister edukacji narodowej Przemysław Czarnek. Polityk mówił o przygotowanych planach, których realizacja zależy od rozstrzygnięcia przyszłorocznych wyborów.

- Wygrana kandydata prawicy w wyborach prezydenckich to warunek sine qua non (warunek konieczny) suwerenności narodu polskiego. Patrząc na to, co dzieje się od 13 grudnia 2023 roku i poziom niezadowolenia społeczeństwa, to jestem przekonany, że zwycięstwo kandydata prawicy spowoduje rozpad koalicji 13 grudnia - przekazał.


Czy wyjdą z tego przedterminowe wybory? Czy wyjdzie z tego rząd techniczny? Czy wyjdzie z tego nowa koalicja Prawa i Sprawiedliwości z innymi siłami prawicowymi? - stawiał pytania, wskazując na rozmaite powyborcze scenariusze.

I dalej:
„jestem również przekonany, że wśród posłów i Polskiego Stronnictwa Ludowego, i Polski 2050 i nawet Platformy Obywatelskiej są tacy, którzy nie mogą dalej patrzeć na to, co dzieje się z państwem polskim. Po wyborach prezydenckich na pewno ostaną się jacyś posłowie z tych ugrupowań, którzy byliby skłonni przejść do innej koalicji, która skończy z rządami Donalda Tuska i koalicji 13 grudnia”.

Dopytywany, czy to rozrysowana ścieżka odzyskania władzy, odparł:
„jedna z kilku. Plany mają to do siebie, że muszą być wariantowe. Nie wiemy, co będzie się działo w maju przyszłego roku. Jeśli wygra kandydat Prawa i Sprawiedliwości, będziemy rozważać, jak najszybciej zakończyć te rządy”.

Czarnek podkreślił, że w maju przyszłego roku będzie dążenie do zakończenia tych rządów. - I wtedy musimy mieć różne plany na rozwalenie koalicji 13 grudnia, różne warianty odsunięcia Tuska od władzy, różne warianty ratowania Polski. Takie plany są - potwierdził.

Zarzucił, że „na naszych oczach i na oczach całej Europy, która patrzy na Polskę, Tusk buduje coś, czego w Europie nie było od dawna - buduje autorytaryzm liberalny”. 

- Patrzą, czy mu się to uda. To kluczowe miesiące dla wolnej Polski i wolnej Europy - ostrzegł.

--------------------





Podsumowując w skróconej formie:



To, kto zostanie kolejnym prezydentem Polski, to jej być, albo nie być. 

- Te wybory są historycznie ważne, a w ostatnich kilku wyborach prezydenckich - najważniejsze.

Te wybory zadecydują o tym, czy Polska będzie krajem suwerennym,  czy też staniemy się,  kondominium niemieckim. 

Jeśli wygra kandydat, który będzie podpisywał wszystko, czego oczekuje Tusk,  to Polska upadnie

- Wygrana kandydata prawicy w wyborach prezydenckich to warunek konieczny suwerenności narodu polskiego. 




Ja tu czegoś nie rozumiem.

Wydaje mi sie, że wszyscy w Polsce, którzy się temu przyglądają, chcą, aby PiS COŚ ZROBIŁ z tym złym rzadem Tuska, tymczasem posłowie PiS tylko gadają, że rząd i poszczególne osoby ze sfery rządzącej łamią prawo, a jednocześnie nic z tym nie robią, a przynajmniej nic nie słychać, żeby robili coś konkretnego, by ich powstrzymać.


Jak ktoś złamie prawo i ukradnie batonik w sklepie, to mu zaraz ręce do tyły wykręcają, zakuwają w kandaty i jak skazańca prowadzą - a tutaj nic takiego się nie dzieje, chociaż od miesięcy PiS i nie tylko, twierdzą, że rząd jawnie łamie prawo.

To znaczy co? Nie ma takiego prawa, które mogło by zatrzymać ten rząd?

Jeżeli nie ma, to czemu nazywa się to łamaniem prawa?


Osoby jak wyżej, i nie tylko twierdzą, że ostatnie wybory zdecydują, czy Polska będzie istnieć - i wobec takiego zagrożenia nadal nic nie robią??

O co tu chodzi, niech wytłumaczą - czemu nic nie robią.



Co więcej, pada zdanie:

Jeśli wygra kandydat Prawa i Sprawiedliwości, będziemy rozważać, jak najszybciej zakończyć te rządy.



Ale panie pośle - po co wam "wasz" prezydent w maju przyszłego roku, żeby zakończyć rządy KO, 



skoro wy TERAZ macie "waszego" prezydenta??





Macie "waszego" prezydenta, czemu nie zakończycie TERAZ złe rządy KO???






sobota, 28 września 2024

Wewnętrzna siła zewnętrzna?





przedruk





25 września 2024

O groźbie Tuska

Kiedy człowiek słucha premiera Donalda Tuska, robi mu się i śmieszno, i straszno. Do tej pory najwięcej komentarzy, w tym mój własny, wywołały jego słowa o demokracji walczącej. Jednak uwagę powinny przykuć w nie mniejszym stopniu inne rozważania polskiego polityka”, pisze na łamach tygodnika „Do Rzeczy” Paweł Lisicki.

Chodzi o słowa: „Nie chciałbym, byśmy my, w Polsce, znaleźli się kiedykolwiek w takiej sytuacji, że siła zewnętrzna będzie niezbędna, żeby zagwarantować nasz ład konstytucyjny. Byłaby to tragedia. Ja dalej będę takie decyzje podejmował z pełną świadomością ryzyka, że nie wszystkie będą odpowiadały kryterium pełnej praworządności”.

Publicysta zastanawia się „czym jest i na czym polega” owa „zewnętrzna siła”, która miałaby „zagwarantować nasz ład konstytucyjny”? Czy chodzi mu o Rosję, którą Tusk i jego koalicjanci i „wyznawcy” straszą od początku wojny na Ukrainie, czy może o jakąś „siłę z Zachodu”


„Nie wydaje się, żeby mogło chodzić o którąkolwiek z zaprzyjaźnionych armii. Bundeswehra z różnych powodów do tej roli się nie nadaje, podobnie jak francuska Legia Cudzoziemska, a europejska armia, mimo nadziei, którą pokładają w niej niektórzy, jest w powijakach. Czy premier miał na myśli armię amerykańską? Też trudno mi w to uwierzyć, nawet przyjąwszy, że po zwycięstwie, na szczęście mniej prawdopodobnym, pary Kamala Harris i Tim Walz władze w Waszyngtonie z nowym zapałem zabrałyby się do wprowadzania rewolucji aborcyjno-genderowej w państwach sojuszniczych”, relacjonuje autor „Epoki antychrysta”.

Według redaktora naczelnego „Do Rzeczy” Tuskowi najprawdopodobniej chodziło o następujący scenariusz: „nasza”, polska byłaby realna siła, czyli wojsko, policja, służby, a „zewnętrzne” byłoby poparcie płynące głównie z Zachodu, który stanąłby po stronie „wspólnych wartości”.


„Wydaje się to prawdopodobne. Słowa Tuska stanowiłyby zatem w pierwszym rzędzie groźbę zwróconą do opozycji: uważajcie, bo mam za sobą tak mocne wsparcie liberałów i lewicy z Zachodu, że gotów jestem użyć siły. Byłoby to skądinąd logiczne, bo w umyśle premiera, a także jego zwolenników nasz ład konstytucyjny to taki ład, w którym nie ma miejsca dla PiS, a na pewno nie ma miejsca dla PiS, który mógłby wybory wygrać i władzę przejąć”, podsumowuje Paweł Lisicki.









Źródło: tygodnik „Do Rzeczy”



"Siła zewnętrzna będzie niezbędna, żeby zagwarantować nasz ład konstytucyjny". Paweł Lisicki o "logicznej" groźbie Tuska - PCH24.pl


czwartek, 26 września 2024

Propaństwowa i proobywatelska postawa.



Postawa aktorów i cała sytuacja - ta sytuacja - bardzo dobra, oby tylko pomoc powodzianom była skuteczna i żeby Kierwińskiemu faktycznie się powiodło, życzymy sukcesu...

Inna sprawa, że poza tą jedną sytuacją - niestety warcholstwo nadal wylewa się ze strony KO.





przedruk




Prezydent i premier przemówili jednym głosem? "Jestem pod wrażeniem"


- Trzymam za pana kciuki - powiedział prezydent Andrzej Duda, zwracając się do Marcina Kierwińskiego, którego właśnie powołał na członka rządu. Wtórował mu premier Donald Tusk, który stwierdził, że "jest pod wielkim wrażeniem" słów głowy państwa.



Marcin Kierwiński został powołany przez Andrzeja Dudę na stanowisko ministra. Kierwiński został pełnomocnikiem ds. odbudowy po powodzi, w związku z czym wrócił do składu Rady Ministrów, rezygnując tym samym ze swojego mandatu europosła.

W czwartek odbyła się uroczystość zaprzysiężenia nowego ministra, podczas której głos zabrał m.in. prezydent Duda. Zapewnił, że "trzyma kciuki" za jego pracę.


Andrzej Duda powołuje Kierwińskiego do rządu. I obiecuje pomoc

- Mogę pana zapewnić, że ja - jako prezydent RP i także ja jako po prostu człowiek - będę ze swojej strony dokładał wszelkich sił, żeby panu pomóc, jeżeli będą jakieś potrzeby, kiedy pan uzna, że moje, nasze wsparcie - tutaj Kancelarii Prezydenta - jest potrzebne, to proszę o sygnał, proszę o informacje - powiedział Andrzej Duda.

Prezydent stwierdził, że kataklizm powodziowy "przyszedł w okresie praktycznie jesiennym, kiedy ta zima zaraz jest za pasem".

 - I zadanie jest ogromnie trudne. Dlatego proszę, żeby pan minister brał poważnie pod uwagę pomoc także z naszej strony, jeżeli będzie taka potrzeba - zaapelował Duda.


Dziękował też Kierwińskiemu za przyjęcie nominacji. A dokładniej - za "przyjęcie na siebie bardzo trudnego zadania, na które nie ma wiele czasu i które wymaga wielkiego poświecenia, biegłości i serca, które trzeba włożyć w to, żeby pomóc ludziom".

Andrzej Duda dziękuje Kierwińskiemu. "Jestem wdzięczny"

- Bardzo dziękuję, że pan minister przyjął tę nominację, bo złożył pan minister mandat do Parlamentu Europejskiego. Mandat z wyboru, po to, żeby objąć tę funkcję, żeby pomagać ludziom - mówił prezydent.

- Jestem za to w imieniu Rzeczypospolitej wdzięczny. Myślę, że byliby tacy, którzy by tego nie zrobili, bo były już takie przypadki, że politycy odmawiali złożenia mandatu do PE i nie podejmowali funkcji w polskim rządzie. Pan minister to zrobił w sprawie bardzo ważnej, bardzo trudnej, ale bardzo ważnej społecznie. I bardzo ważnej także i państwowo - zaznaczał.


- Dziękuje za to panie ministrze. To jest poważna propaństwowa i proobywatelska postawa. Dziękuję ogromnie za to - dodał.


Tusk: słowa pana prezydenta brzmią jak doniosły apel

Głos zabrał również szef rządu, Donald Tusk. Premier odniósł się bezpośrednio do słów głowy państwa.

- Jestem pod wielkim wrażeniem słów pana prezydenta, zabrzmiały jak bardzo doniosły apel do nas wszystkich w Polsce - oznajmił.

Apel - jak tłumaczył - "o to, żeby niezależnie od przeszłości, od tego, co czasami dyktują ludziom emocje, polityka - żeby w sprawie powodzi być razem".


Kierwiński pełnomocnikiem ds. odbudowy do powodzi. "Zadzwonił, że jest gotów"

Tusk jednocześnie podkreślił, że uściśnięcie dłoni Kierwińskiemu przez prezydenta było gestem symbolicznym i dzięki niemu Polska mogła zobaczyć, że ludzie z innych frakcji politycznych jednoczą się w obliczu kataklizmu i jego skutków.

Premier dodał, że to właśnie Marcin Kierwiński zadzwonił do niego i zadeklarował chęć pomocy tam, gdzie odczuwalne są skutki katastrofalnej powodzi.

- Jestem pełen uznania dla decyzji ministra Kierwińskiego, to nie są takie częste rzeczy w życiu publicznym [...]. To on do mnie zadzwonił, że jest gotów, ja go do tego nie namawiałem -dodał Tusk.





Prezydent i premier przemówili jednym głosem? "Jestem pod wrażeniem" - Polska - PR24.PL (polskieradio24.pl)






"Powódź w Polsce miała ocalić Brandenburgię"



przedruk






26.09.2024 09:26

Powódź w Polsce miała ocalić Brandenburgię. 

Poseł PiS pyta wprost: Tusk znów zagrał na interes Niemiec?

Czy po raz kolejny Donald Tusk przekładał interes Niemców nad interes Polski, ukrywając przed Polakami wiadomość powodzi? - pytała na czwartkowej konferencji prasowej poseł PiS Agnieszka Wojciechowska van Heukelom. Chodzi o doniesienia niemieckiego dziennika mówiące o tym, że przerwane tamy w naszym kraju uratowały przed katastrofą Brandenburgię. Politycy PiS na spotkaniu z mediami przed Kancelarią Premiera podsumowali wczorajsze wystąpienia rządzących w Sejmie. Zdaniem Przemysława Czarnka, miały one na celu obronę szefa rządu, na którym ciążyć ma odpowiedzialność prawno-karna.






W środę w Sejmie rząd przedstawił informację na temat działań w związku z powodzią. Z sejmowej mównicy głos zabrał sam szef rządu Donald Tusk oraz 14 podległych mu ministrów. Choć punkt obrad przeciągnął się do bardzo późnych godzin to jeszcze w czasie jego trwania na koalicję rządzącą spadła lawina krytyki. Zdaniem opozycji przedłużanie zdawania informacji miało na celu ukrycie niekompetencji władz.


"Zawiódł jako premier"

Do wystąpienia premiera odnieśli się w czwartek na konferencji prasowej posłowie Prawa i Sprawiedliwości. Rzecznik partii Rafał Bochenek podkreślił, że mimo tego, iż Tusk z mównicy zszedł "zadowolony", to "wiemy, że zawiódł jako premier".

Polityk przypomniał, że do rządzących informacje o możliwej katastrofie napływały już kilka dni przed jej nadejściem. Mimo to szef rządu na konferencji prasowej 13 września uspokajał mówiąc, że "prognozy nie są przesadnie alarmujące".


"Niemiecki interes"

Agnieszka Wojciechowska van Heukelom wskazała z koeli, że wczorajsze wystąpienia w Sejmie były pokazem "arogancji władzy". - Nie padło słowo "przepraszam", a przecież Donald Tusk powinien powiedzieć "przepraszam" tym wszystkim Polakom, których naraził ukrywając informację o powodzi - oznajmiła.

Poseł odniosła się też do informacji przekazanej w ostatnich dniach przez dziennika Berliner Zeitung. W rozmowie z gazetą jeden z ekologów wskazał, że przerwane tamy w Polsce ocaliły przed katastrofą Brandenburgię. - Czy po raz kolejny Donald Tusk przekładał interes Niemców nad interes Polski, ukrywając przed Polakami wiadomość powodzi? - pytała poseł.


"Odpowiedzialność prawno-karna"

Zdaniem Przemysława Czarnka, podczas środowych wystąpień w Sejmie, rządzący chcieli "zagadać sprawę". - Państwo z koalicji 13 grudnia wczoraj, przez kilka godzin, w sposób absolutny, rzeczywiście koncertowo zorganizowany - i tutaj podziw wielki - próbowali bronić, aczkolwiek nieudolnie, pana Donalda Tuska i jego pomagierów przed odpowiedzialnością prawno-karną za zaniedbania największe w historii tego państwa od kilkudziesięciu lat - oznajmił.


Zaznaczył, że przez to, iż Polacy nie dowiedzieli się wcześniej o zagrożeniu, wielu z nich straciło dobytek życia. - Kto jest temu winien? Donald Tusk, który miał tutaj informacje w KPRM-ie - 10 września, 11 września, 12 września po to, żeby 13 września powiedzieć ludziom: "prognozy nie są przesady alarmujące, nie ma powodu do paniki" - oznajmił.
"Panie Donald Tusk, powody do paniki to ma pan dlatego, że prawno-karna odpowiedzialność ciąży na panu, a ten spektakl wczorajszy, kilkugodzinny, który miał przykryć pana odpowiedzialność, niestety się nie powiódł"

– skwitował.







Powódź w Polsce miała ocalić Brandenburgię. Poseł PiS pyta wprost: Tusk znów zagrał na interes Niemiec? | Niezalezna.pl





wtorek, 17 września 2024

SYTUACJA WYJĄTKOWA






S Y T U A C J A     W Y J Ą T K O W A A A ...

SYTUACJA WYJĄTKOWA !!!






17.09.2024 08:34



Spust wody poważnie zagroził Wrocławiowi.


Tusk: Nie przyjmuję tłumaczeń, że działali zgodnie z prawem


Do zbiornika Mietków, należącego do Wód Polskich, nastąpił nagły zrzut wody, wcześniej nieprognozowany, ze zbiornika, którego administratorem jest elektrownia wodna Lubachów, należąca do spółki Tauron. - Ja od Tauronu nie będę przyjmował tłumaczenia, że działali zgodnie z przepisami, ale niewystarczająco energicznie - stwierdził Donald Tusk podczas posiedzenia sztabu kryzysowego.





Sztab kryzysowy
Kancelaria Premiera - x.com



Prezes Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie Joanna Kopczyńska podczas posiedzenia sztabu kryzysowego we Wrocławiu odniosła się do zagrożenia dla wrocławskiego osiedla Marszowice. Wskazała, że do zbiornika Mietków, należącego do Wód Polskich, nastąpił nagły zrzut wody, wcześniej nieprognozowany, ze zbiornika, którego administratorem jest elektrownia wodna Lubachów, należąca do spółki Tauron.


"Nie zostaliśmy jako Wody Polskie poinformowani o tym zrzucie. I ta woda idzie na Marszowice. Zadziałaliśmy wczoraj wieczorem. Ponad 100 żołnierzy pojechało układać worki na wałach. (...)Układanie worków jest utrudnione. Nie wiadomo, czy nie będzie potrzebna ewakuacja"

- powiedziała Kopczyńska. "Informacja, którą otrzymaliśmy o zrzucie wody, o braku współpracy i kooperacji jest szokująca" - skomentował Tusk i zapowiedział wyjaśnienie sprawy.

Kopczyńska zaapelowała, by wojsko przeprowadziło patrole zbiornika Mietków i sprawdziło, co tam się dzieje. Jak tłumaczyła, zbiornik długo piętrzy wodę i może dojść do przesiąków.
Tusk: Jest gotów użyć wszystkich metod

Tusk zażądał wyjaśnienia, jak "w kontekście prawa wygląda podległość" Tauronu i "czy oni są zobowiązani jednoznacznie wykonywać nasze polecenia".

- Nie czas na rozliczenia, ale chodzi o zapobieżenie. Dobrze, żebyśmy wiedzieli, kto jest za to odpowiedzialny, i jak możemy ich dyscyplinować. Ja jestem gotów użyć dostępnych metod, by dyscyplinować firmy teoretycznie niezależne, ale w tej sytuacji podległe

- powiedział szef rządu.

Kopczyńska wskazała, że w nocy był kontakt Wód Polskich z prezesem Tauronu. - To będzie naprawione. To wynika z tego, że każdy zbiornik ma decyzję administracyjną, której częścią jest instrukcja gospodarowania wodami i ta instrukcja wskazuje, kogo powiadomić, zgodnie z tym, co powiedział mi prezes Tauronu, zostały powiadomione centra w Świdnicy i Wałbrzychu, ale musimy to sprawdzić. Na tej linii informacji nie zostaliśmy wymienieni jako ci, którzy mają otrzymywać informacje - dodała.



"Nie będę przyjmował tłumaczeń"

Tusk zapowiedział "podjęcie działań".

- Są suche przepisy, nie możemy interpretować ich na rzecz wygodnictwa, jeśli nie wymuszają na Tauronie działań, które nam ułatwią pracę, ale nie zabraniają przecież, to niech wszyscy zachowują się tak, jak przystało w sytuacji stanu klęski żywiołowej. Ja od Tauronu nie będę przyjmował tłumaczenia, że działali zgodnie z przepisami, ale niewystarczająco energicznie. Tutaj ludzie pracują niezgodnie z przepisami po 40h na dobę, oczekiwałbym od wszystkich zaangażowania i czujności. Nie ma czasu na proceduralne wygodnictwa

- zadeklarował szef rządu.



Morawiecki: Lepiej późno...


- Od kilku miesięcy ścigają i upadlają dzielnych urzędników mojego gabinetu, walczących o zdrowie i życie Polaków w czasie covidu i wojny. Teraz Donald Tusk przyznał w końcu, że w priorytet dla państwa jest właśnie ta walka, a nie przecinki w dokumentach i procedurach



- powiedział były premier, Mateusz Morawiecki.








Spust wody poważnie zagroził Wrocławiowi. Tusk: Nie przyjmuję tłumaczeń, że działali zgodnie z prawem | Niezalezna.pl






piątek, 13 września 2024

Rząd Tuska - czy jest legalny?

 








Interpelacja nr 2404

do prezesa Rady Ministrów

w sprawie feminatywów

Zgłaszający: Krzysztof Szczucki


Data wpływu: 25-03-2024





Szanowny Panie Premierze!

w "Rzeczpospolitej" 20 grudnia 2023 r. ukazał się artykuł prof. Mariusza Muszyńskiego pt. „Czy Polska ma legalny rząd?”. Jak wskazuje Pan Profesor: „dwie panie, a mianowicie Katarzyna Kotula, przymierzona do fotela ministra ds. równości oraz Barbara Nowacka, która miała objąć urząd ministra edukacji, złożyły wobec Prezydenta przysięgę zaczynając od słów „Obejmując urząd ministry…”. Powtórzę – „urząd ministry”, z końcówką „y”, a nie urząd ministra. Z kolei Marzena Okła-Drewnowicz, wyczytana przez prowadzącego ceremonię jako powołana postanowieniem Prezydenta na stanowisko ministra ds. polityki senioralnej, złożyła ślubowanie wypowiadając funkcję poprawnie, ale wskazała, że obejmuje urząd ministra ds. polityki społecznej."[1]

Prof. Muszyński wywodzi daleko idące skutki, m.in. wskazuje „otóż wszelkie akty rządu in gremio (jako Rady Ministrów) w tym składzie również nie mają mocy prawnej, bo są przyjęte przez rząd z osobami, które członkami Rady Ministrów nie są. Opozycja może już dziś zacząć się zastanawiać, które z działań rządowych i w jakim trybie może zacząć podważać. Także poprzez kierowanie wniosków do Trybunału Konstytucyjnego. Sytuację może uratować tylko powtórzenie przysięgi przez te trzy osoby. Ale to stanowiłoby dla koalicji rządzącej olbrzymią kompromitację wizerunkową."[2]

Swoje wątpliwości wyraził także były prezydent pan Bronisław Komorowski, mówiąc o ryzyku.





Dlatego kieruję do Pana Premiera pytania:

1. Czy zgadza się Pan z opinią opublikowaną 20 grudnia 2023 r. na łamach dziennika "Rzeczpospolita"? Czy dojdzie do powtórki ślubowania?

2. Jeżeli się Pan Premier nie zgadza, to proszę o przedstawienie Pańskich argumentów.

3. Jak w zaproszeniach na posiedzenia Rady Ministrów tytułowane są trzy wskazane Panie Minister? Proszę o przedłożenie wszelkich zaproszeń na posiedzenia Rady Ministrów od dnia 13 grudnia 2023 r. do dnia udzielenia odpowiedzi na niniejsza interpelację.



Z poważaniem

Poseł na Sejm RP
Krzysztof Szczucki






[1] https://www.rp.pl/opinie-prawne/art39597831-mariusz-muszynski-czy-polska-ma-legalny-rzad

[2] Tamże






sejm.gov.pl/sejm10.nsf/InterpelacjaTresc.xsp?key=D3SJ9W

















środa, 4 września 2024

Kto znaczy w polskiej polityce.





przedruk




28.08.2024 23:56

Kto znaczy w polskiej polityce. Sakiewicz o nieznośnej cenie demokracji

W polityce krajowej znaczy ten, kto realnie rządzi. Formalnie premierem i szefem największej partii rządzącej jest Donald Tusk. Gdyby był politykiem samodzielnym, bez wątpienia należałoby mu przyznać palmę pierwszeństwa. Problem z Tuskiem polega na tym, że niezależny nie jest. Kto więc nim rządzi? Pewnie bardzo wiele osób odpowie: „Niemcy”.



Ale co to konkretnie znaczy? Kiedy rządziła Angela Merkel, sprawa była jasna. Chłopak stał na baczność i patrzył, czy pani kanclerz jest zadowolona. Czy taka sama relacja jest wobec Olafa Scholza?

Merkel była z innej grupy politycznej niż Scholz, a usłużność Tuska jest podobna. A może tu nie chodzi o liderów politycznych, tylko o ambasadora albo jakiegoś rezydenta wywiadu? Tego nie wiemy. Tak niestety dzisiaj wygląda polska demokracja. Przy ogromnej pomocy niemieckich mediów i fundacji wybieramy polityków, którzy wyłaniają kogoś, kto co najmniej bardzo chce słuchać Berlina, i nawet nie wiemy, dlaczego to robi. Czyni to jednak w taki sposób, jakby mu samo namaszczenie z Niemiec wystarczało, a nasza konstytucja już nie obowiązywała.


Trochę inaczej sprawa wygląda w polityce zagranicznej. Głową państwa jest prezydent Andrzej Duda. Wprawdzie rząd bezprawnie pozbawia go narzędzi uprawiania dyplomacji, jak na przykład zgody na odwołanie i powołanie ambasadorów, ale okazuje się, że w praktyce i tak udaje mu się sporo uzyskać.

Pokazała to wizyta Dudy w USA. To dzięki jego staraniom kongres zdominowany przez republikanów przyznał Ukrainie ogromną pomoc, która właśnie procentuje na froncie. W dniu święta niepodległości naszego wschodniego sąsiada głównym gościem prezydenta Ukrainy był właśnie polski prezydent. To niesamowite podkreślenie jego roli w tej wojnie. Gdzie tu jest Donald Tusk? Nie istnieje. Tak jak nie ma go w jakiejkolwiek istotnej międzynarodowej inicjatywie. Dlaczego? Bo nikt nie traktuje go jako samodzielnego polityka. Zawsze lepiej rozmawiać ze zwierzchnikiem.

Pytanie o rolę Jarosława Kaczyńskiego. Prezes PiS jest bez wątpienia liderem opozycji, a już na pewno największej opozycyjnej partii. Sądzę, że jeszcze raz będzie realnym przywódcą partii rządzącej. Bardzo dużo jednak będzie zależało od umiejętności gry na kilku fortepianach i pogodzenia się z tym, że w Polsce już nie można mieć wpływu na wszystko. Jestem przekonany, że wróci na numer jeden, chwilowo wobec utraty tej pozycji przez Polskę zwolniony, ale będzie musiał liczyć się z tym, że numer dwa, trzy itd… to już nie jest zupełnie nic. To jest ta nieznośna cena demokracji.





Kto znaczy w polskiej polityce. Sakiewicz o nieznośnej cenie demokracji | Niezalezna.pl












piątek, 5 lipca 2024

Polska armia ma być włączona do armii niemieckiej ??





przedruk




05.07.2024 08:59

Cięcia wydatków na zbrojenia. 


Macierewicz: „Polska armia będzie włączona do armii niemieckiej"



- Donald Tusk ukrywa swoją rzeczywistą strategię. Sprawia, żeby Polacy nie wiedzieli, albo orientowali się, kiedy jest już za późno. 

Dzięki Bogu, że generał Kukuła się na to nie zgodził. To jest naprawdę rzecz, za którą należy podziękować - powiedział Antoni Macierewicz, poseł PiS w programie "Michał Rachoń. Jedziemy" na antenie TV Republika. Odniósł się w ten sposób do ujawnionego przez TV Republika fragmentu dokumentu, z którego wynika, że MON planuje znacząco obciąć wydatki na centralny plan rzeczowy.


Cięcia wydatków na armię

Wczoraj Telewizja Republika ujawniła fragment dokumentu, z którego wynika, że MON planuje ograniczyć wydatki na obronność, a konkretnie na tzw. centralny plan rzeczowy, o 25 proc. (ok. 57 mld zł) w latach 2025-2028. Ze strony rządowej najpierw zaprzeczano prawdziwości tego dokumentu, jednak później się okazało, że jest on całkowicie autentyczny.


Do treści ujawnionego dokumentu odniósł się Antoni Macierewicz, poseł PiS w programie "#Michał Rachoń. Jedziemy" na antenie TV Republika.

 
"Tak naprawdę mieliśmy tę informację dużo wcześniej, tylko nie zwróciliśmy do końca uwagi poza państwa przekazem, który wczoraj był sformułowany. 

Mianowicie:
ten apel pana Tuska do Scholza 8 dni temu, żeby dał pieniądze na polską armię, był właśnie wynikiem świadomości tego, że zrezygnowano z dania pieniędzy. 

Krótko mówiąc, był deklaracją, że będziemy zależeli od Niemców. To była połowa czerwca, kiedy ten dokument został przekazany i kiedy ten dokument był przez wojsko i strukturę polityczną rozstrzygany"

– powiedział.



Polityk podkreślił, że należy mieć świadomość, iż

 "wszystkie rozmowy prowadzone przez Tuska z Scholzem – dwa tygodnie temu, tydzień temu, ostatnio, były funkcją właśnie tej decyzji iż polska armia będzie włączona do armii niemieckiej, bo taka jest decyzja".

 
"Donald Tusk ukrywa swoją rzeczywistą strategię. Sprawia, żeby Polacy nie wiedzieli, albo orientowali się, kiedy jest już za późno. Dzięki Bogu, że generał Kukuła się na to nie zgodził. To jest naprawdę rzecz, za którą należy podziękować. To nie będzie miało znaczenia. Moim zdaniem ta strategia włączenia armii do Niemiec, podporządkowania Polski Niemcom została podjęta i to jest istota strategii także rosyjskiej"

– ocenił.






niezalezna.pl/polityka/ciecia-wydatkow-na-zbrojenia-macierewicz-polska-armia-bedzie-wlaczona-do-armii-niemieckiej/521674








czwartek, 23 maja 2024

Ile razy można dać się nabrać?



przedruk



Samuel Pereira: Ile razy można dać się nabrać?

22.05.2024 21:38


Zauważyliście, że macie więcej w kieszeni, w polskich sklepach jest taniej i jest lepiej w każdym polskim domu? Nie? Nie odnotowaliście tego? Niewdzięcznicy. Premier Donald Tusk w kampanii wyborczej, przedstawiając „100 konkretów”, mówił wprost, że doprowadzą one „do tego, że ludzie w Polsce będą mieli więcej w kieszeni, będzie taniej w polskich sklepach i będzie lepiej w każdym polskim domu”. Tak mówił, a gdy Tusk coś obiecuje, to tak się dzieje, wiemy to co najmniej od 2007 roku, gdy obiecał obniżenie podatków. Co prawda ostatecznie je podwyższył, ale przecież ważniejsze jest, że odsunął Prawo i Sprawiedliwość. Bo to jest najważniejsze, prawda? Takie można przynajmniej odnieść wrażenie, obserwując ślepe oddanie wyborców koalicji rządzącej swoim politykom.



Zastanawiam się tylko, ile razy można się dawać oszukiwać temu samemu politykowi? Jak długo można ulegać jednej, negatywnej motywacji wyborczej? Jak można zgadzać się na to, że będziemy żyć gorzej i drożej, a rządzący będą blokować inwestycje, zwiększać bezrobocie, likwidować, niszczyć edukację i dziedzictwo narodowe? Czyż demokracja nie polega na tym, że jako obywatele wynajmujemy polityków, żeby wykonali konkretną robotę, zmienili konkretne przepisy prawa? To są wszystko pytania retoryczne, ale fundamentalne, jeśli chcemy trzeźwo oceniać polską politykę.


100 konkretów


Mówimy tu o kwocie wolnej do podatku podniesionej do 60 tys. złotych. Ten konkret, który przeprowadzimy w ciągu pierwszych 100 dni, oznacza, że w Polsce każda emerytka, każdy emeryt, który ma emeryturę do 5 tys. złotych, nie będzie już płacił podatku dochodowego, a ci, którzy mają emerytury wyższe, zapłacą ten podatek, ale w o wiele mniejszej skali, wyraźnie niższy

– to była konkretna obietnica Donalda Tuska, której „konkretność” wzmacniały takie słowa jak „naprawdę”, „wystarczy jedna prosta decyzja” aż w końcu sama nazwa złożonych deklaracji „100 konkretów”. O benzynie za 5,19 złotych nie wspominając, bo tutaj tłumaczenie przebiło chyba wszystkie wygibasy Tuska. 

Premier ogłosił, że on, owszem, mówił o tej cenie, ale że ona byłaby wtedy, gdyby był premierem, a on był w opozycji, a teraz, gdy już jest premierem, to taka cena jest niemożliwa.


Wyborcze oszustwo

Oczywiście w polityce wszystko jest możliwe, szczególnie wtedy, gdy granice rzeczywistości są płynne jak obietnice przedwyborcze. Kiedy premier mówi o setce konkretów, które w magiczny sposób poprawią nasze życie, trudno nie być sceptycznym, zwłaszcza gdy po kilku miesiącach widzimy, że te konkrety okazały się mniej realne niż jednorożce. Znowu, bo przecież Donald Tusk już rządził w Polsce. Na szczęście TVP, która to przypominała, została tydzień po zaprzysiężeniu nowego rządu przejęta, a najemnicy rządu zrobili wszystko, żeby tę instytucję zniszczyć.

Politycy Platformy Obywatelskiej i partii sojuszniczych uwielbiają obiecywać złote góry, szczególnie w okresie przedwyborczym. Dla nich to gra, w której stawką są głosy wyborców, a docelowo stołki, pieniądze i wpływy. Ale my jako społeczeństwo powinniśmy pamiętać, że każda złamana obietnica to cios w demokrację. Bo kampanie wyborcze to negocjacje umowy z wyborcami, kontraktu na cztery lata. 

A co zrobilibyśmy z wykonawcą budowy, który w umówionym czasie wykonał tylko 8% zleconych i opłaconych zadań? To chyba oczywiste.






Samuel Pereira – były wicedyrektor Telewizyjnej Agencji Informacyjnej i były kierownik portalu TVP Info




Samuel Pereira: Ile razy można dać się nabrać? (tysol.pl)





niedziela, 21 stycznia 2024

Washington Post podważa demokrację

 

Tekst jest pełen nowomowy i zwrotów, które nic nie znaczą.

Jest to klasyczny bełkot wymieszany z kłamstwami.



Ponadto, redaktor Washington Post nie rozumie jak działa demokracja.






Na tym polega demokracja, że wygrana partia "przemontowuje system"  i obsadza "swoimi" zaufanymi ludźmi.

Robi to zgodnie z wcześniej ustalonymi demokratycznymi zasadami.

Rzecz w tym, że Tusk robi to łamiąc te zasady.


PO łamie zasady demokracji i łamie prawo.




Pan redaktor tego nie wie.



Może nie ma demokracji w USA??







„Washington Post”: sytuacja w Polsce testem na odradzanie zniszczonej demokracji | Polska Agencja Prasowa SA (pap.pl)






sobota, 13 stycznia 2024

Nie boją się łamać prawo, bo... tu mają być Niemcy?



Wygląda na to, że nielegalnie odcinając TVP itd.
 łamiąc prawo, wcale nie boją się konsekwencji, nie boją się prokuratora, sądów i kary więzienia -  bo prawdpodobnie wcześniej - czyli za kilka tygodni? - władzę w Polsce  ma przejąć Superpaństwo UE z Niemcami w roli głównej. 

I nie będzie komu ich łapać.



zemsta już się dokonuje

Choć nieoczywista, to odczuwalna."





13.01.2024

16:53


"Jesteśmy przedmiotem realizacji pomysłów a'la Spinelli". 

Kloc dla Niezalezna.pl: To uprowadzenie Europy



- Jesteśmy świadkami i, niestety, przedmiotem realizacji pomysłów a'la Spinelli. Przystąpiono do etapu likwidacji państw narodowych jako suwerennych podmiotów politycznych - mówi w rozmowie z portalem Niezalezna.pl europoseł PiS Izabela Kloc. - To koniec podstawowej zasady pomocniczości w relacjach wspólnoty. Koniec współpracy, koniec wolności, koniec solidarności. To realne uprowadzenie Europy przez nurt antychrześcijański, antyludzki, antydemokratyczny. Europa potrzebuje wielkiego społecznego oporu, by przerwać ten marsz ku kulturze i cywilizacji śmierci, marsz ku autodestrukcji - dodaje.

Klub Parlamentarny Prawo i Sprawiedliwość zorganizowało w sobotę konferencję pt. "Czyja wspólnota? Niebezpieczeństwa związane z tendencjami zmian w Unii Europejskiej".

Jak ocenia w rozmowie z portalem Niezalezna.pl europoseł PiS Izabela Kloc, wydarzenie miało charakter ściśle merytoryczny.

- Przedstawiono zagrożenia wynikające z propozycji zmian traktatów UE. Jesteśmy świadkami i, niestety, przedmiotem realizacji pomysłów a'la Spinelli. Przystąpiono do etapu likwidacji państw narodowych jako suwerennych podmiotów politycznych

- mówi nam europoseł PiS.

Jak zaznacza, "centralizacja, którą proponują, pozbawi obywateli demokratycznego wpływu na Europę", a "państwa narodowe staną się niepotrzebne".

- Superpaństwo ma przejąć najważniejsze kompetencje, które dotykają bezpośrednio ładu społecznego, gospodarczego, finansowego, podatkowego, obrony, edukacji, sfery wartości. 

To koniec podstawowej zasady pomocniczości w relacjach wspólnoty. Koniec współpracy, koniec wolności, koniec solidarności. To realne uprowadzenie Europy przez nurt antychrześcijański, antyludzki, antydemokratyczny. Europa potrzebuje wielkiego społecznego oporu, by przerwać ten marsz ku kulturze i cywilizacji śmierci, marsz ku autodestrukcji

- dodaje Izabela Kloc.

Na początku konferencji głos zabrał prezes PiS Jarosław Kaczyński, który odniósł się do sytuacji przebywających w areszcie Macieja Wąsika oraz Mariusz Kamińskiego.

- Chciałbym, żeby opinia publiczna wiedziała o tym, że dzieją się rzeczy absolutnie straszne. Prokurator Bodnar nie podejmuje działań, a jeden z osadzonych w więzieniu posłów prowadzących strajk głodowy jest w sytuacji zagrożenia życia

- mówił.Prezes PiS zapowiedział rozliczenie nielegalnych działań rządu Donalda Tuska po zmianie władzy w Polsce. "Ale na razie bronimy życia naszych kolegów" - dodał.









13.01.2024 


Niebywały plan na relacje polsko-niemieckie. 

Chcą rozliczenia za to, co zostawili w Polsce naziści




Centrum Studiów Niemieckich i Europejskich im. Willy'ego Brandta i stowarzyszenie Konferencja Ambasadorów RP wzywają do rozliczeń za domaganie się od Niemiec zadośćuczynienia za zbrodnie II wojny światowej - informuje w mediach społecznościowych poseł PiS Radosław Fogiel. Chodzi o plan, który ma rzekomo poprawić relacje polsko-niemieckie. Tyle że, jeśli zajrzymy w jego szczegóły, to wychodzi na to, że autorzy chcą wyrzucić uzasadnione roszczenia względem Polski do kosza.




Autorzy pomysłu krytykują raport o stratach wojennych, twierdzą, że jest pełen manipulacji i zarzucają Prawu i Sprawiedliwości "nakręcanie spirali emocji". Według nich, domaganie się odszkodowań za zniszczenie Polski przez Niemcy było działaniem czysto partyjnym.

Przypomnijmy, że według wyliczeń przedstawionych w raporcie o stratach wojennych, Niemcy powinni zapłacić Polsce - za straty materialne i niematerialne - odszkodowanie w wysokości 6 bilionów 220 miliardów 609 milionów złotych.

W "Filarze pierwszym" dokumentu czytamy o tym, że "lepiej zadbać o żyjących". To z pewnością korzystniejsza opcja dla Berlina niż wypłacanie odszkodowania rodzinom ofiar.

W drugim z "filarów" autorzy planu piszą, że raport o stratach wojennych "nie może pozostać źródłem wiedzy o tym tragicznym rozdziale historii polsko-niemieckiej. Co zaproponowano w zamian? Grant naukowy. I uwaga... ma być on finansowany ze środków Instytutu Strat Wojennych a w jego zakres ma wejść m.in. "zakres i wysokość świadczeń ze strony niemieckiej, jakie otrzymała Polska w zakresie tzw. reparacji poczdamskich" - w tym także mienia nazistów, które pozostawili w zniszczonym przez siebie kraju!


"Mentalność zdrajców"


"Treść tego dokumentu jest szokująca nawet jak na standardy tych zaprzańców (...) Polscy podatnicy mają sfinansować raport na temat „prywatnego niemieckiego mienia przejętego przez Polskę"

– komentuje w mediach społecznościowych poseł PiS Paweł Jabłoński.

Polityk apeluje, aby dobrze zapamiętać nazwy organizacji odpowiedzialnych za przygotowanie planu.

Jak wskazuje, dążą one "nie tylko do tego, aby nasz kraj nie dostał zadośćuczynienia należnego nam za wymordowanie 6 mln ludzi, zniszczenie tysięcy miast i wsi, zrabowanie majątku państwowego i prywatnego – ale BY POLSKA ZAPŁACIŁA ZA ROZLICZENIE SIĘ Z NIEMCAMI z tego, co okupanci pozostawili w Polsce".




"Mentalność zdrajców"

– podkreślił Jabłoński.



całość: link na końcu posta



----------------------------------------



przykład niemieckiej działalności tj. kopania dołów

jakaś strona o niczym




Polska pokazana jako twór wielkości Księstwa Warszawskiego.

sobota, 25 marca 2017

Tuska sprzedał Ciech w 2014 r. za 619 mln zł. W 2016 r. Ciech osiąga 593,5 mln zł czystego zysku!


Rząd Tuska sprzedał Ciech w 2014 r. za 619 mln zł. W 2016 r. Ciech osiąga 593,5 mln zł czystego zysku!


Przypomnijmy sekwencję wydarzeń - w czerwcu 2014 r. rząd Tuska sprzedał spółce z Luksemburga należącej do Kulczyka pakiet kontrolny nad państwowym gigantem chemicznym za 619 mln zł. W grudniu 2015 r. NIK publikuje raport nt. prywatyzacji Ciecha. Kontrolerzy nie mają wątpliwości - rząd Tuska dopuścił się niegospodarności i braku należytej dbałości o interesy państwa polskiego podczas prywatyzacji ww. spółki. Jakby na potwierdzenie ustaleń NIK, sprzedana za 619 mln zł spółka generuje w 2016 roku na czysto 593,5 mln zł zysku. To się nazywa "złoty deal"!
                             

            
Kilka dni temu Ciech opublikował raport roczny, w którym pochwalił się wynikami za 2016 rok. Okazało się, że zysk netto przypadający akcjonariuszom jednostki dominującej wyniósł 593,5 mln zł i był wyższy niż zysk osiągnięty w 2015 r. (343 mln zł). W kontekście powyższych informacji przypomniał mi się raport Najwyższej Izby Kontroli na temat prywatyzacji tej spółki dokonanej przez ekipę Tuska w 2014 roku.

Przypomnijmy, że w
czerwcu 2014 r. rząd Donadla Tuska sprzedał spółce z Luksemburga należącej do Jana Kulczyka pakiet kontrolny 19,972 mln akcji zarządzanej przez państwo spółki Ciech. Cenę za 1 akcję ustalono na poziomie 31 zł, co oznacza, że za wspomniany pakiet spółka Kulczyka musiała zapłacić łącznie 619 mln zł.
      


   
W grudniu 2015 r. NIK publikuje raport na temat prywatyzacji tego chemicznego giganta. Kontrolerzy nie mają wątpliwości - Ministerstwo Skarbu Państwa zarządzane przez ekipę PO-PSL dopuściło się niegospodarności i braku należytej dbałości o interesy państwa polskiego podczas prywatyzacji ww. spółki.

Okazało się, że ustalona cena za 1 akcję (wspomniane 31 zł)
była zdaniem kontrolerów NIK istotnie zaniżona (cena rynkowa 1 akcji wynosiła wówczas 33,00 zł, a przy sprzedaży pakietu kontrolnego do ceny rynkowej dodaje się zawsze tzw. premię za przejęcie wynoszącą od 10 do 30 proc. wartości rynkowej - czego oczywiście rząd Tuska nie uczynił). W efekcie powyższego państwowy Ciech został sprywatyzowany za kwotę znacznie odbiegającą od ceny, którą można było wówczas uzyskać.

Nie dość tego - wkrótce okazało się, że
ekipa Tuska sprzedała przysłowiową kurę znoszącą złote jaja. Zysk na czysto tej spółki za 2015 r. wyniósł 343 mln zł. W 2016 r. był jeszcze większy i wyniósł 593,5 mln zł, czyli niemal tyle, za ile spółka kontrolowana przez Kulczyka przejęła Ciech od rządu w 2014 roku!


wpis z dnia 22/03/2017 


http://niewygodne.info.pl/artykul8/03666-Zloty-deal-doktora-Jana-K.htm

wtorek, 10 stycznia 2017

Wydrenowano łącznie 411,3 mld zł kapitału.


Kiedy rządził Tusk z Polski wydrenowano łącznie 411,3 mld zł kapitału. W 2016 r. (po 3 kwartałach) drenaż spadł do poziomu zaledwie... 4,3 mld zł!



Zgodnie z oficjalnym bilansem płatniczym naszego kraju w latach kiedy premierem był Donald Tusk (2008 - III kw. 2014) z Polski za granicę wyprowadzono łącznie 411,3 mld zł. Okazuje się, że nasz kraj był najobficiej drenowanym z kapitału państwem Europy! Średnio w ciągu roku znikało z Polski ponad 60 mld zł! Dla porównania - po trzech kwartałach 2016 roku drenaż kapitału spadł do poziomu zaledwie 4,3 mld zł.
                             
r e k l a m y

            
Oficjalne statystyki NBP na temat bilansu płatniczego Polski z okresu rządów PO-PSL są zatrważające. Skumulowany deficyt salda rachunku bieżącego Polski za ten okres wyniósł -106,8 mld euro, co stanowiło równowartość 427,7 mld zł! Aż tyle pieniędzy wytransferowano poza granice naszego kraju w formie dywidend, opłat, rachunków za usługi i sprowadzane towary czy odsetek za pożyczone pieniądze. Owoce polskiego wzrostu gospodarczego bezlitośnie były drenowane przez zagraniczne spółki i przedsiębiorstwa. Najgorszy pod tym względem były lata 2008, 2010 oraz 2011 kiedy wytransferowano z Polski równowartość - odpowiednio - 85,7 mld zł, 77,7 mld zł oraz 81,5 mld zł!
          
r e k l a m y

      
Poniżej oficjalne dane na temat bilansu płatniczego Polski tworzone przez NBP. Warto zwrócić uwagę na lata, kiedy w naszym kraju rządził Donald Tusk:

2005 r.: -25,8 mld zł
2006 r.: -42,7 mld zł
2007 r.: -75,1 mld zł
2008 r.: -85,7 mld zł
2009 r.: -54,2 mld zł
2010 r.: -77,7 mld zł
2011 r.: -81,5 mld zł
2012 r.: -60,5 mld zł
2013 r.: -21,0 mld zł
2014 r.: -35,6 mld zł
2015 r.: -11,2 mld zł
2016 r.: -4,3 mld zł*


* dane po 3 kwartałach 2016 r. 

Źródło: Bilans płatniczy NBP (NBP.pl)

wpis z dnia 9/01/2017


http://niewygodne.info.pl/artykul7/03524-Nikt-w-UE-nie-byl-tak-drenowany-jak-Polska.htm