Maciej Piotr Synak


Od mniej więcej dwóch lat zauważam, że ktoś bez mojej wiedzy usuwa z bloga zdjęcia, całe posty lub ingeruje w tekst, może to prowadzić do wypaczenia sensu tego co napisałem lub uniemożliwiać zrozumienie treści, uwagę zamieszczam w styczniu 2024 roku.

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą imaginacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą imaginacja. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 28 grudnia 2025

Abrakadabra





wikipedia niemiecka
angielska
i dla Polaków

tłumaczenie automatyczne



Abrakadabra (znana także jako Abrakadabra) to magiczna formuła. Był używany już w łacinie w późnej starożytności. Jednak ich dokładne pochodzenie jest sporne. 

Wykrzyknik jest używany w wielu językach indoeuropejskich w podobnej formie (np. niemiecki, angielski i rosyjski). Po raz pierwszy wspomniano o nim między II a IV wiekiem przez lekarza Quintusa Serenusa w książce Liber medicinalis. W niej radził nosić w amuletcie kurczący się schemat magicznej ochrony przed malarią.

Pochodzenie

Znaczenie lub pochodzenie tego słowa jest sporne, ale najprawdopodobniej pochodzi to z aramejskiego pochodzenia.

A-Bra-Ca-Dabra bawi się pierwszymi czterema literami alfabetu łacińskiego i można go wyjaśnić magią liter oraz alfabetu, które były powszechne w późnej starożytności: alfabet ma moc magiczną, ponieważ może być używany do reprezentowania wszystkiego na świecie.

Mogą to być zniekształcone formy hebrajskich słów ברכה (b'racha) "błogosławieństwo" oraz דבר (dabar) "słowo", "mówić", ale także "dżuma". Być może pochodzi od hebrajskiego הברכה דברה "ha-bracha dabra" (niem. "Wypowiedz błogosławieństwo"). 
Liturgiczna formuła konsekracji konsekracji z łacińskojęzycznego świata "Hoc est (enim) corpus meum", w swojej zniekształconej wersji jako magiczna formuła "hokus-pokus", wpisuje się w tę zasadę.

Prawdopodobnie istnieje też związek z Abraxasem, słowem, które w Gnosis oznaczało Boga i od czasów hellenizmu uważano za imię potężnego demona, często przywoływanego w magicznych papirusach.

Słowo Abrakadabra można również wywodzić od arabskiego zapisu "abreq ad habra", które rzekomo przywołuje "grzmot, który zabija".

Innym możliwym wyjaśnieniem są aramejskie słowa אברא כדברא avrah k'davra, które oznaczają "Będę tworzył, mówiąc". Abra od aramejskiego 'biustonosz' oznacza 'tworzyć', Ka tłumaczy się jako 'podczas', a Dabra jest pierwszą osobą czasownika 'daber', czyli 'mówić'.


Fonetycznie doskonała zbieżność greckiego αὔρα κ' ἀνταύρα 'wiatr i wiatr w czoło' (w nowoczesnej greckiej wymowie) z proponowanymi pochodzeniami prawdopodobnie wynika z przypadkowości.

W symbolicznej doktrynie gnostycyzmu słowo to było używane do zapobiegania nadchodzącej katastrofie, zwłaszcza by odpędzić choroby. Jako inskrypcja lub grawerunek na amuletach w coraz bardziej wygaszającym planie oznaczał stopniowy odwrót zła. Przepis wymagał, aby słowo było zapisane w całości w pierwszej linijce, następnie skracane o jedną literę lub, w niektórych instrukcjach, dwie litery, aż ostatecznie pozostała tylko jedna litera. Inskrypcja powinna mieć trójkątny kształt. Uważano, że tak jak słowo traci literę z każdą linijką, tak samo traci choroba.

Znaczenie przenośne

W przenośni, tajemnicze brzmiące bezsensowne gadanie nazywa się abrakadabra. Może to mieć związek z perskim kultem, który nakazywał kult 365 bogów. Trzeba było wymawiać wszystkie ich imiona perfekcyjnie, żeby uzyskać ich pomoc. Jeśli popełniłeś błąd, musiałeś zaczynać od nowa. Aby ułatwić zadanie, kapłani zaprojektowali amulet w kształcie trójkąta, w którym imiona zastąpiono greckimi literami. Aby jeszcze bardziej uprościć rytuał, późniejsze pokolenia używały pierwszej linii tego magicznego trójkąta jako substytutu całości, i w ten sposób zaczęło się używać słowa abrakadabra, które samo w sobie nie ma znaczenia.


---------

Etymology:

Pochodzenie abrakadabry jest nieznane i po raz pierwszy zostało potwierdzone w dziele Serenusa Sammonicusa z II wieku dotyczącym lekarstwa na gorączkę. 

Niektóre przypuszczalne etymologie to: od zwrotu w aramejskim oznaczającego "tworzę jak słowo" (אברא כדברא), do etymologii wskazujących na podobne słowa w łacinie i grece, takie jak abraxas lub do podobieństwa do pierwszych czterech liter alfabetu greckiego (alfa-beta-gamma-delta lub ΑΒΓΔ). Jednak według Oxford English Dictionary "nie znaleziono żadnej dokumentacji potwierdzającej te różne przypuszczenia". 

Historyk Don Skemer sugeruje, że może ono pochodzić od hebrajskiego zwrotu ha brachah dabarah (imię błogosławionego), które uważa się za zwrot magiczny.

Językoznawca aramejskiego Steve Caruso twierdzi, że Abrakadabra nie może być ani aramejska, ani hebrajska, i sugeruje, że popularyzacja błędnej etymologii jest wynikiem długiej dyskusji na wczesnym forum internetowym, która przypisuje rabinowi Lawrence'owi Kushnerowi publikację nowoczesnej etymologii. 


-----


Abrakadabra (Abracadabra, Abraxas, Abrasax) – pochodzący prawdopodobnie z języka aramejskiego (Abəra kaDavəra) wyraz niemający znaczenia. 

Od schyłku starożytności, w średniowieczu i we wczesnej nowożytności posługiwano się nim jako formułą magiczną, tj. wyrazem, który (odpowiednio) wypowiedziany ma rzekomą moc wpływania na rzeczywistość. Obecnie słowo "abrakadabra" stosuje się jako (żartobliwe) określenie wypowiedzi pozbawionej sensu, niezrozumiałej, zagmatwanej.


Siedem liter imienia АΒΡΑΣΑΞ ma wartość liczbową 365 (Α = 1, Β = 2, Ρ = 100, Α = 1, Σ = 200, Α = 1, Ξ = 60). Słowo to znajduje się jako magiczny znak i symbol pełni (m.in. zapewne także w odniesieniu do liczby siedem) w hellenistycznych papirusach magicznych, również na starożytnych i średniowiecznych amuletach z kamienia, najczęściej w połączeniu z postacią o ludzkim tułowiu z głową koguta, ludzkimi rękami i wężami zamiast nóg.


Pierwszy raz słowo ABRACADABRA pojawiło się w De Medicina Praecepta Quintusa Sammonicusa Serenusa - gnostycznego lekarza cesarza Karakalli. Sammonicus przepisał cesarzowi amulet do walki z malarią, na którym wyryte było słowo ABRACADABRA w formie trójkąta.


Słowo z reguły było zapisywane w jeden z następujących sposobów:

A - B - R - A - C - A - D - A - B - R - A
A - B - R - A - C - A - D - A - B - R
A - B - R - A - C - A - D - A - B
A - B - R - A - C - A - D - A
A - B - R - A - C - A - D
A - B - R - A - C - A
A - B - R - A - C
A - B - R - A
A - B - R
A - B
A


lub

A - B - R - A - C - A - D - A - B - R - A
B - R - A - C - A - D - A - B - R
R - A - C - A - D - A - B
A - C - A - D - A
C - A - D
 A









Pamiętaj: 
Abrakadabra to wyraz nie mający znaczenia. 


Pewnie dlatego istnieje.









de.wikipedia.org/wiki/Abrakadabra










sobota, 24 sierpnia 2019

Misa chrzcielna



Zdaje się kilka lat temu oglądałem jakiś program z okazji rocznicy chrztu Polski i tam jakowyś profesor pokazywał - chyba w Gnieźnie - w poziomie fundamentów zastygłe pomyje ze średniowiecznej budowy. Żeby nie było - widziałem takie zastygłe pomyje wielokrotnie.

Nazywał to misa chrzcielną i wywodził historię, jak to Mieszko się w  niej zanurzał.


Na budowie jest tak, że pod betoniarką do robienia zaprawy, kopie się dołek, a po skończonej pracy betoniarkę się myje i pomyje z zaprawą wylewa do tego dołu.

Z czasem w dole tworzy się taka kolista skorupa z tych pomyj.

Potem, na koniec budowy, przyjeżdża koparka i wybiera te zastygłe pomyje na samochód i brudy te wywozi się do utylizacji. A niektórzy, zamiast wywozić, po prostu zasypują te pomyje i zostawiają pod terenem budowy. Zupełnie jak w średniowieczu.


No i ten profesor pokazuje to w telewizji i mówi, że to misa chrzcielna.

Myślałem, że spadnę z krzesła - na szczęście to był fotel...

Okazuje się, że nie ja pierwszy to zauważyłem...


Oto wpis jaki znalazłem w sieci:




Jeszcze o średniowiecznych „betoniarkach”


Pamiętacie wpis o średniowiecznych betoniarkach, z których jedną, odnalezioną w Poznaniu, uznano za misę chrzcielną? Wpis wywołał całkiem rozbudowaną dyskusję, jak na realia tego bloga, w której pojawiły się wpisy broniące interpretacji zaproponowanych przez poznańskich badaczy. Nie rozstrzygając tego sporu wspomnę jedynie, iż jednym z zarzutów, które stawia się utylitarnej interpretacji podobnych obiektów, bywały w literaturze przedmiotu wątpliwości dotyczące tego, czy taka „betoniarka” mogła w ogóle działać. Chodziło o to, czy zastygająca zaprawa nie uniemożliwi przypadkiem obrotu ramion kieratu.
Jako osoba, która nie całe życie była archeologiem, ale ma za sobą epizod pracy na budowach (jeszcze w liceum, później na studiach), wiem, że zaprawa zazwyczaj nie zastyga dopóki jest mieszana. Pewnym argumentem mogą być doświadczenia, które wykonywane są na Wyspach, a które można obejrzeć na filmiku:







Abstrahując od metody "wytwarzania" pomyj, czy to średniowieczna betoniarka była kuwetą, w której mieszano zaprawę drewnianymi łopatami, czy urządzeniem jak na filmie - ewidentnie są to pomyje po zaprawie.



I jeszcze przedruk:


Rzecz o tzw. misie chrzcielnej z Poznania.

To jest miś na miarę naszych możliwości. My tym misiem otwieramy oczy niedowiarkom! Mówimy: to jest nasz miś, przez nas zrobiony i to nie jest nasze ostatnie słowo. (Miś, reż. S. Bareja)
Do napisania kilku słów na temat poznańskiej misy skłonił mnie artykuł Sophie Hugelinz Archaeologische Bodenforschung Basel-Stadt, w którym autorka przedstawia znalezioną w 2004 roku w Bazylei, w pobliżu Wzgórza Katedralnego wapienną misę z X lub początków XI wieku na szerokim, ogólnoeuropejskim tle porównawczym. Artykuł opublikowany w Zeitschrift für Archäologie des Mittelalters z 2011 roku dostępny jest na portalu academia.edu, gdzie każdy może się z nim zapoznać. Nie jest to jakieś sensacyjne odkrycie – raczej kolejne w długim szeregu ponad trzydziestu analogicznych, znanych z obszaru całej Europy, głównie jednak Cesarstwa, Włoch (a więc też cesarstwa, przynajmniej formalnie) i Wysp Brytyjskich. Lektura jednak skłania do pewnej refleksji, dotyczącej długotrwałości i żywotności naukowych mitów, które podtrzymywane są uparcie przez niektórych badaczy i znajdują recepcję w społeczeństwie. Można by rzec – odpowiadają żywotnym tegoż społeczeństwa potrzebom.
Tzw. misa chrzcielna z poznańskiej katedry, odnaleziona podczas badań wykopaliskowych przeprowadzonych tutaj w latach 50. i 60. XX wieku i opublikowana przez K. Józefowiczównę. Wcześniej, już w latach 30. XX wieku podobną, nieco mniejszą misę odsłonił obok katedry Witold Hensel. W sumie w rejonie katedry znaleziono cztery takie misy. Największa, pomieszczona centralnie wewnątrz przedromańskiej katedry, miała być niemym, acz monumentalnym świadectwem masowych chrztów dokonywanych na poznańskim grodzie w latach 60. wieku X. Zidentyfikowane wokół wapiennej misy ślady po pionowych słupach stanowić miały relikt drewnianego budynku – zadaszenia pierwszego polskiego baptysterium. Sama misa zachowała się częściowo w postaci płytkiej, wapiennej niecki z wyraźnym śladem po centralnie umocowanym słupie oraz koncentrycznymi, płytkimi i dość słabo czytelnymi rowkami.
Misa poznańska – zdjęcie Rodomil, Wikipedia (na licencji CC).
Teza o baptysterialnej funkcji misy dość szybko zyskała naukowych przeciwników. Jednak wbrew powszechnej opinii pierwszym jej krytykiem nie był Andrzej Tomaszewski, a Zygmunt Świechowski, który już w 1962 r. przedstawił odkrycia z Mönchengladbach oraz Zuricha, gdzie analogiczne konstrukcje uznano za pozostałości mieszadeł do zaprawy – rodzaju średniowiecznych betoniarek.
doc0029
Misa z Mönchengladbach publikowana w pracy Z. Świechowskiego (1962, s. 263).
W 1970 roku Andrzej Tomaszewski zaprzeczył wyraźnie interpretacji misy jako basenu chrzcielnego opowiadając się za przyziemną, „betoniarkową” koncepcją, którą dodatkowo umocniła praca Daniela B. Gutschera opublikowana w 1981 r., w której przedstawiono problem na tle praktyki karolińskiego i ottońskiego warsztatu budowlanego. Dalszą krytykę pomysłów baptysterialnych przedstawił Przemysław Urbańczyk w 1995 i 1996 r. Równolegle ostatecznie pozbyto się z katalogu szacownych pomników chrystianizacji Polski innej misy, znanej z Wiślicy, która okazała się być przede wszystkim tworem eksploratorów (o misie wiślickiej napisał jakiś czas temu lucivo; samo zagadnienie wiślickiej misy jest dość złożone, ale bez wątpienia jest kolejnym przykładem misy na miarę naszych potrzeb).
Pomimo licznych publikacji powątpiewających w baptysterialny charakter misy poznańskiej teza ta nadal podtrzymywana jest przez poznańskich archeologów. Zofia Kurnatowska i Michał Kara opublikowali kilka pozycji, w których podtrzymują ową interpretację, argumentując m.in., że:
1. misa znajduje się w centrum późniejszej katedry, co ma być nonsensem z punktu widzenia organizacji pracy (Kurnatowska, Kara 2004, 56), nie bardzo rozumiem czemu, bo przecież posadowienie betoniarki na placu budowy, nawet w centrum wznoszonej budowli jest zdecydowanie korzystne, co może potwierdzić każdy, kto choćby raz w życiu pracował na budowie;
2. położenie w centrum budowli ma charakter symboliczny – to prawda, z tym, że ta budowla wówczas jeszcze nie istniała. Z. Kurnatowska i M. Kara piszą, iż „przytaczane przez Urbańczyka (…) miejsca lokalizacji domniemanych mieszadeł znajdują się, z wyjątkiem misy poznańskiej, na zewnątrz budowli (Kurnatowska, Kara 2004, 56). W ten sposób całkowicie pominęli dostępną nawet w języku polskim literaturę, w której można znaleźć przykłady mis pomieszczonych wewnątrz budowli: Schuttern, Aesch czy wspominane Mönchengladbach (zob.: Rodzińska-Chorąży 1997);
3. w budownictwie wczesnośredniowiecznym nie potrzeba było tak dużej ilości zaprawy, jaką można było przygotować w misie o średnicy ok. 3,5 m – na takie twierdzenie należałoby chyba przedstawić odpowiednie wyliczenia (stosując znany każdemu dziecku wzór na objętość walca, zakładając, że betoniarka miał 0,5 m głębokości otrzymujemy wartość pełnego, jednorazowego wsadu misy: 19,23 m3 – jakie było zużycie zaprawy w trakcie wznoszenia murów o szerokości przekraczającej 1 m, w technice opus emplectum, możemy sobie oszacować);
4. wokół misy z zadokumentowanych przez K. Józefowiczównę reliktów wykoncypowano istnienie niewielkiej, prostokątnej budowli, wewnątrz której miałaby znajdować się misa. Budowla miała być stacją misyjną i od wschodu przylegać miał do niej niewielki kościół/kaplica.
Jeśli chodzi o ową budowlę, to pięknie prezentuje się na rekonstrukcjach:
Rekonstrukcja P. Walichnowskiego zamieszczona na stronach serwisu poznan.pl
Rekonstrukcja ze strony poznan.pl (autor nie podany, ale zapewne jest to Jarosław Gryguć).
Problem polega na tym, że na publikowanych rzutach zazwyczaj nie są zaznaczone mury owej kaplicy, a jedynie prostokątna budowla wpisująca się w mury katedry tzw. przedromańskiej. Jej ścisłe oparcie się na tych murach każe przypuszczać, że wyrysowano ją na podstawie przebiegu ław fundamentowych bazyliki katedralnej. Ław, które tworzyły zapewne rodzaj typowej „kratownicy”, z poprzecznymi murami, prostopadłymi do ciągów murów międzynawowych bazyliki. Taki sposób konstrukcji ław fundamentowych był typowy dla budownictwa średniowiecznego.
Co ciekawe – w Poznaniu oprócz tej misy odnaleziono relikty jeszcze trzech podobnych. Kontrowersje nie dotyczą tamtych mis, nawet Z. Kurnatowska i M. Kara nie uważają ich za baptysteria.
Jak wyglądała wczesnośredniowieczna „betoniarka” poznańska? Opierając się na rekonstrukcjach D. Gutschera naszkicowałem taką konstrukcję:
Sketch71113024
W tej wersji słupy wspierają nie tyle materiały mające osłaniać katechumenów (jak na obrazkach powyżej), a po prostu kierat, w centrum misy znajduje się nie krzyż, a oś kieratu.
Warto dodać, że obok czterech mis poznańskich i problematycznej misy wiślickiej (która zapewne miała odmienną genezę) Teresa Rodzińska-Chorąży zauważała istnienie analogicznych konstrukcji w Krakowie na Wawelu (dwie misy), Kaliszu oraz innej misy w Wiślicy (odkrytej na Regii, w rejonie zespołu palatialnego).
Przywiązanie poznańskich badaczy do baptyzmalnej koncepcji interpretacji misy jest trudne do przyjęcia w świetle analogii. Większość polskich badaczy wypowiadających się na ten temat oraz nieomal cała nauka zachodnioeuropejska widzi w tych konstrukcjach ślady po działalności karolińskich i ottońskich warsztatów budowlanych. Ważny tutaj jest nieco inny aspekt całej dyskusji: to co dla Z. Kurnatowskiej i M. Kary jest głosem w dyskusji i próbą argumentacji (moim zdaniem chybioną) dla licznych autorów turystyczny i popularnonaukowych artykułów prasowych i internetowych jest prawdą objawioną. Najbardziej wątpliwa interpretacja stała się kanonem wiedzy, bogato ilustrowanym, a więc sugestywnym. Może więc warto by poznańskie portale uwzględniły w końcu odmienne opinie, zwłaszcza, że są znacznie lepiej podbudowane i szerzej przyjmowane w środowisku naukowym? Chyba, że nadal pragną poznańską misą „otwierać oczy niedowiarkom”.
Zdecydowanym krytykiem poznańskiej misy chrzcielnej na wielkopolskim podwórku jest historyk  Dariusz Sikorski.
DSC03484
Chrzest – XIII wieczny witraż katedry w Amiens.
SONY DSC
Chrzest – polichromia kościoła katedralnego w Akwilei (XI wiek)
Bibliografia (wybrana):
Z. Kurnatowska, M. Kara, Początki architektury sakralnej na grodzie poznańskim w świetle nowych ustaleń archeologicznych, [w:] Początki architektury monumentalnej w Polsce, Gniezno 2004, s. 47-70
T. Rodzińska-Chorąży, Koliste struktury w Poznaniu i Wiślicy – misy chrzcielne czy urządzenia do mieszania zaprawy?, [w:] Wiślica. Nowe badania i interpretacje, red. A. Grzybkowski, Warszawa 1997, s. 61-81.
D. Sikorski, Kościół w Polsce za Mieszka I oraz Bolesława Chrobrego. Rozważania nad granicami poznania historycznego, Poznań 2011.
Z. Świechowski, Wczesna architektura piastowska około roku 1000, [w:] Początki państwa polskiego. Księga Tysiąclecia, t. II, Poznań 1962, s. 245-268.
A. Tomaszewski, Misy, ale czy chrzcielne?, [w:]I Międzynarodowy Kongres Archeologii Słowiańskiej, t. 3, Wrocław 1970, s. 345-347.
P. Urbańczyk, Jeszcze o funkcji wczesnośredniowiecznych „mis” wapiennych, „Kwartalnik Historyczny” 103:1, 1996, s. 65-68.




https://gunthera.wordpress.com/tag/urzadzenia-do-mieszania-zaprawy/