Maciej Piotr Synak


Od mniej więcej dwóch lat zauważam, że ktoś bez mojej wiedzy usuwa z bloga zdjęcia, całe posty lub ingeruje w tekst, może to prowadzić do wypaczenia sensu tego co napisałem lub uniemożliwiać zrozumienie treści, uwagę zamieszczam w styczniu 2024 roku.

wtorek, 11 września 2012

Mistrz i .....megaloman. Czyli nie ma przypadków....





tekst uzupełniony 2 sierpnia 2026 z portalu neon24

niestety, zdjęcia niezachowane

i wydaje mi się, że te teksty z 2012 roku były już na bloggerze





Deja vu?


Mistrz i .....megaloman. Czyli nie ma przypadków....
2012-09-11 21:58:15





Argonauta
Wszystko co chcesz jest możliwe. Patrz tylko na to, czego nie widać....







Nie tak dawno temu na blogu Jego Królewskiej Mości: Odnośnie kampanii wyborczej w LIPNIE Kampania w tym pieknym mieście Ziemi Dobrzyńskiej, oddanej ongiś w pacht Krzyżakom, wchodzi w ostatnią fazę. Prowadzona jest energicznie, p.Janusz Dominiak prowadzi w sondażach internetowych - - i jest najlepiej widoczny na mieście. Dla KNP zwycięstwo p.Dominiaka – a przynajmniej: Jego bardzo dobry wynik – jest bardzo ważne.
Ponieważ pieniądze się już kończą, a kampania wkracza w decydującą fazę, bardzo proszę wszystkich, którzy mogą, o: 1) Wpłacenie jakiejś, chocby drobnej, sumy na konto: 6xxxx3000xxxx11000000xxxxxxxx (...) Z góry dziekuję – walka trwa.... 

 * WYBORY MINĘŁY * KNP Toruń (Lipno niedaleko) napisalo do NCz! liścik:

http://nczas.com/publicystyka/po-wyborach-w-lipnie-dlaczego-ciagle-musimy-sie-tlumaczyc-za-jkm/






Odbyły się wybory na burmistrza Lipna w których to

na sześciu kandydatów zajęliśmy ostatnie miejsce.




Sam Janusz Dominiak nasz kandydat pozwolił,

a nawet polecił nam, członkom KNP z Torunia napisać to

co zaraz Państwo przeczytacie.




Oczywiście czynię to własnymi słowami i dodam od siebie parę

spostrzeżeń. Nie pytałem się czy mogę to wysłać do "NCz!", ale

czynię to w słusznej sprawie i sądzę, że nie miałby nic przeciwko temu.







Podkreślam, że chciałbym by mój list został opublikowany w całości

gdyż tylko to pozwoli zrozumieć nam przyczyny porażki w Lipnie. Nie

jest moją intencją urażanie

kogokolwiek, chciałbym jednak by w KNP nie było osób nietykalnych, bo

to niezdrowa sytuacja i doprowadzi do porażki.




Otóż Janusz Dominiak od czasu wypowiedzi Prezesa Janusza Korwin-Mikke

o paraolimpiadzie musiał codziennie! [ podkr. J.D.] się z tych słów

tłumaczyć.



Wybory w Lipnie może nie były do wygrania, ale mogliśmy

osiągnąć naprawdę przyzwoity i istotny dla całego KNP wynik.



Nasze

poparcie dla kandydata w II turze mogło bardzo się liczyć. Zwłaszcza,

że kandydaci na burmistrza Lipna znali się osobiście. To niewielkie

miasto.




Zaczęliśmy szybciej niż inni kandydaci. Plakaty Janusza Dominiaka nie

ustępowały konkurencji i były dobrze wykonane oraz widoczne. Były

dobrze wykonane również jego ulotki, które rozdaliśmy w dużej,

naprawdę dużej liczbie wielu mieszkańcom miasta.



Wszystkie te

materiały były lepsze niż materiały centralne w wyborach

parlamentarnych. Przełożyło się to zresztą na wynik, który wynosi

4,1%. Po mieście chodziliśmy wieloma parami i zachęcaliśmy do

głosowania w najbardziej uczęszczanych punktach

miasta. Dużo pracy i własnych środków włożył w to sam kandydat jak

i

jego rodzina oraz znajomi. Ulotki były wrzucane po skrzynkach i

wywieszane. Ulotki ze zdjęciem, informacjami nie ustępującym

konkurencji, która była w Lipnie pod tym względem niewielka.



Ulotki

rozdawaliśmy również podczas Mistrzostw Polski w Motocrossie, które

odbyły się w Lipnie. Nie byliśmy przytłoczeni przez kampanie wyborcze

kontrkandydatów, co zauważyłem odwiedzając Lipno gdzie parę osób z

Torunia w tym ja służyliśmy w

wyborach za mężów zaufania.




W każdej komisji za wyjątkiem jednej był członek od Janusza Dominiaka.

Co więcej Janusz Dominiak prowadzi wraz z synem lokal o nazwie

Pierogarnia "Niebo" i wielu klientów mówiło mu, że jest to najlepiej

zadbany tego typu lokal gastronomiczny w mieście.



Janusz Dominiak był

z tego powodu znany, a sam szacuje, że z jego usług skorzystało,

korzysta ok 20% mieszkańców Lipna. Przedstawiał on ponadto realny

pomysł na Lipno odmienny od pozostałych kandydatów.




Wszyscy zdajemy sobie sprawę, że siła przyzwyczajenia ludzi do

obecnych partii politycznych jest ogromna, ale nie można nią tłumaczyć

wszystkiego. Zwłaszcza, że wybory lokalne i to na jedno stanowisko

– burmistrza rządzą się trochę innymi prawami.



Natomiast

niedopuszczalne jest to, by nasz kandydat musiał tracić czas

najważniejszy, bo poprzedzający bezpośrednio wybory, na tłumaczenie

się ze słów wypowiedzianych nie przez niego, w nieodpowiednim czasie i

w nieodpowiedni sposób.



Podawania

ludziom czystych konkluzji, skróty myślowego z naszych poglądów i do

tego dotyczących spraw obyczajowych ( najbardziej drażliwy i dzielący

ludzi temat) powinniśmy unikać za wszelką cenę. Trzeba doprowadzać

ludzi do prawdy inną drogą, zresztą nie ma miejsca by się nad tym

dłużej rozwodzić.




To co się stało jest dla większości z członków KNP oczywiste. Po raz

kolejny p. Janusz Korwin-Mikke, którego naprawdę można podziwiać za

to, że na co dzień tłumaczy ludziom jaki jest ten świat, przedstawia

jego mechanizmy, niemal zawsze tuż przed terminem wyborów mówi

również

coś takiego co grzebie skutecznie wyrwanie się z geta 3-5% sympatyków.

Miejsce kobiet, inwalidzi, geje, lesbijki, transwestyci, osądzenie

przywódców powstania warszawskiego (z czym się zgadzam, ale zły był

moment!),

wreszcie paraolimpiada i wiele innych.Tuż przed wyborami!



(daja vu???? - przyp. MS)




Pan Janusz Dominiak kandydat na burmistrza Lipna dziękuje Panu

Prezesowi za taką współpracę przy wyborach i nie prosi o więcej.



Jeśliw ogóle będzie kiedyś znów startował to zapewne pod barwami

stowarzyszenia np. Liberum, które założone zostało w Toruniu by nie

być zależnym od pieniędzy centralnych KNP.



Wszystko po to by nie być

wiązanym z osobą p. Prezesa.

Zwłaszcza, że pan Janusz Korwin-Mikke

napisał, że te wybory są dla niego ważne. Widać po paraolimpiadzie.



Zawsze broniłem wszędzie gdzie

mogłem osoby p. Janusza Korwin-Mikke przed oskarżeniami z zewnątrz jak

i promowałem go tworząc spot wyborczy i planując kolejny, lepszy.

Jednak to co się działo przynajmniej przez ostatnie tygodnie jest

czarną wiśnią na torcie.




Chciałem uświadomić członkom KNP, ze możemy iść zawsze pod

kierownictwem ( ale nie wodzostwem jak w PiS) kogoś innego. Wymienia

się tu między innymi Krzysztofa Rybińskiego.



(nowy lider-zbawca? czytaj Werwolf - przyp. MS)



Sam dostrzegam parę

innych osób, które mogłyby z wsparciem partii i gazety szybko stać

się

rozpoznawalnymi.



Nie powinno być tak, że Pan Janusz Korwin-Mikke

traktuje swoje wypowiedzi na potencjalnie drażliwe tematy jako pisane

przez osobę prywatną.



Nie może tak być dopóki jest p. JKM prezesem

dużej prawicowej partii i

JKM=KNP. Należy wziąć numery telefoniczne od kilkunastu osób i

konsultować swoje wypowiedzi z większą ilością ( a może z

jakąkolwiek

ilością) członków i sympatyków KNP.



Tak robiło się i robi to w

partiach, które weszły do Sejmu. Co więcej głów to nie jedna. Partia

to nie prywatny folwark,a samych członków jest z tego co wiem już

ponad 1000 ( UPR miało kiedyś ok 4 tys. członków). I każda decyzja

podejmowana przez jednego wpływa na drugiego.




My w Toruniu jesteśmy już w stanie sami organizować pikiety i

przemawiać do ludzi wprost na runku, co zresztą uczyniliśmy już raz w

sierpniu z Młodzieżą Wszechpolską ( KNP i MW w Toruniu są sobie

programowo bliskie jak nigdzie indziej w Polsce). Co ważniejsze w

takich akcjach nie mamy konkurencji, co pokazały również protesty

przeciw ACTA. Możemy więc znaleźć własną drogę.



Jeśli dla PanaPrezesa

bardziej liczy się uwaga mediów głównego nurtu, które oczywiście tak

jak onet czy wp poświęciły

jego wypowiedziom czołowe miejsca w portalach, a mniej liczymy się my

i nasze uwagi, którymi próbujemy dotrzeć do osoby p. Prezesa od wielu

lat to czas może by nasze drogi się rozeszły.



Nie chcemy by hasła

wolnościowe, konserwatywno-liberalne i wizerunek partii był składany

na ołtarzu czyjejś doraźnej sławy czy nie-sławy.



(chłopcy są jeszcze daleko w lesie - przyp. MS)



Pan Janusz

Korwin-Mikke musi wybrać czy chce być publicystą i konkurować o

popularność z takimi osobami jak Rafał Ziemkiewicz czy redaktorzy

"Uwarzam Rze" czy chce konkurować

z Platformą i Prawem i Sprawiedliwością.




To już ostatni sygnał ostrzegawczy z województwa Kujawsko-Pomorskiego.

Do tej pory wypełnialiśmy wszystkie polecenia Prezesa i

organizowaliśmy mu spotkania z wyborcami (co zresztą nie wpływało

znacznie na powstawanie w odwiedzanych miejscach trwałych struktur).

Robiliśmy wszystko w dobrej wierze i myśleliśmy, że ktoś będzie się

liczył z naszym zdaniem.



Coraz więcej osób w naszych szeregach, w tym

Janusz Dominiak, który sam doświadczył niechęci innych osób po

wypowiedziach rzuconych przez p.

Janusza przed wyborami w Lipnie, ale także inni działacze KNP, którzy

usłyszeli od znajomych o wypowiedzi Prezesa powiedziało "Dość już

tego!".



Uważam, że p. Januszowi Dominiakowi należą się przeprosiny za

zepsucie wyborów i konieczne jest całkowite zaprzestanie tego typu

"akcji medialnych" gdyż niszczą one to co z takim mozołem budujemy i

co przynosi owoce.



Takie akcje je zabierają. Więcej przynosi praca u

podstaw niż to, że w ogóle ( ale za to w jakim negatywnym świetle)

trafia obecnie KNP

na czołówki gazet krajowych i lokalnych (w województwie były to m.in.

"Nowości", które są obecne także w Lipnie) oraz portali internetowych.

Także ze sporu, który wykwitł wokół Marszu można było wyjść z

twarzą i

klasą. Nie poddając się emocjom. Niezależnie czy całą sytuacja była

powodowana zamiarami warszawskich środowisk narodowych czy nie.




Błędem było również nazywanie Macierewicza osobą psychicznie chorą

z

czym zresztą się osobiście nie zgadzam. Błędem było również

tworzenie

tak szybko konkurencyjnego marszu z założenia wymierzonego doraźnie

(nie oszukujmy się) w warszawską frakcję narodowców. Z tego właśnie

powodu ja osobiście nie przyjadę w tym roku na ten październikowy

marsz.



Takie działania to dzielenie prawicy.





Potencjalnych

koalicjantów. Po myśli naszych wrogów.



No chyba, że Pan Janusz

Korwin-Mikke chce rządzić sam na

małej wyspie ze 150 mieszkańcami Lipna, którzy akurat zagłosowali na

"jego" kandydata.



(bardzo daleko w lesie - przyp. MS)





Tylko, że wokół tej wyspy unosi się na wodzie do

góry brzuchem ok 1,5 tyś mieszkańców nie mówiąc o elektoracie

niechęci

i protestu, który po wypowiedziach p. Korwin-Mikke został w domach

decydując się, że nie ma na kogo głosować.



Frekwencja na poziomie

według naszych szacunków 26% a oficjalnie 31,77% (Gazeta Pomorska) i

34% według Urzędu Miasta pokazała, że przyszedł na wybory głównie

tzw.

beton.



Zdecydowała

zaledwie jedna trzecia uprawnionych do głosowania. Wynik Janusza

Dominiaka jest i tak lepszy od wszystkich ostatnich wyników krajowych

naszego ugrupowania. Mogło być jednak o wiele lepiej. Wszyscy chcemy

się cieszyć z sukcesu, ale nie można go sabotować.



Wiktor Zieliński – członek KNP ( Toruń)






To walka prowadzona bardzo subtelnie - prawie że - niezauważalnie....

A ważny jest każdy kęs tej ziemii....

Nie odpuszczają ani na krok.

Nawet w takich wyborach....





(0)dodaj polubienie

Komentarze

CirrusLogic 2012-09-12 00:02:26 0 Odpowiedz

...

W koncu :)

JKM jest świetny, jeżeli chce się całkiem szybko dostać "podstawowy" rozgłos, ale o tworzeniu czegoś dalej trzeba szukać innych rozwiązań, bo im dalej tym JKM jest bardziej niestrawny. Od dawna mnie wpienia swoją retoryką. Ostatnie pare dni to faktycznie "czarna wiśnia na torcie." Ale to była oczywistość do przewidzenia.



https://neon24.net/eqyk1eeg,deja-vu

Deja vu?












Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarze przed publikacją są moderowane.