tekst uzupełniony 2 sierpnia 2026 z portalu neon24
niestety, zdjęcia niezachowane
i wydaje mi się, że te teksty z 2012 roku były już na bloggerze
Deja vu?
Mistrz i .....megaloman. Czyli nie ma przypadków....
2012-09-11 21:58:15
Argonauta
Wszystko co chcesz jest możliwe. Patrz tylko na to, czego nie widać....
Nie tak dawno temu na blogu Jego Królewskiej Mości: Odnośnie kampanii wyborczej w LIPNIE Kampania w tym pieknym mieście Ziemi Dobrzyńskiej, oddanej ongiś w pacht Krzyżakom, wchodzi w ostatnią fazę. Prowadzona jest energicznie, p.Janusz Dominiak prowadzi w sondażach internetowych - - i jest najlepiej widoczny na mieście. Dla KNP zwycięstwo p.Dominiaka – a przynajmniej: Jego bardzo dobry wynik – jest bardzo ważne.
Ponieważ pieniądze się już kończą, a kampania wkracza w decydującą fazę, bardzo proszę wszystkich, którzy mogą, o: 1) Wpłacenie jakiejś, chocby drobnej, sumy na konto: 6xxxx3000xxxx11000000xxxxxxxx (...) Z góry dziekuję – walka trwa....
Odbyły się wybory na burmistrza Lipna w których to
na sześciu kandydatów zajęliśmy ostatnie miejsce.
Sam Janusz Dominiak nasz kandydat pozwolił,
a nawet polecił nam, członkom KNP z Torunia napisać to
co zaraz Państwo przeczytacie.
Oczywiście czynię to własnymi słowami i dodam od siebie parę
spostrzeżeń. Nie pytałem się czy mogę to wysłać do "NCz!", ale
czynię to w słusznej sprawie i sądzę, że nie miałby nic przeciwko temu.
Podkreślam, że chciałbym by mój list został opublikowany w całości
gdyż tylko to pozwoli zrozumieć nam przyczyny porażki w Lipnie. Nie
jest moją intencją urażanie
kogokolwiek, chciałbym jednak by w KNP nie było osób nietykalnych, bo
to niezdrowa sytuacja i doprowadzi do porażki.
Otóż Janusz Dominiak od czasu wypowiedzi Prezesa Janusza Korwin-Mikke
o paraolimpiadzie musiał codziennie! [ podkr. J.D.] się z tych słów
tłumaczyć.
Wybory w Lipnie może nie były do wygrania, ale mogliśmy
osiągnąć naprawdę przyzwoity i istotny dla całego KNP wynik.
Nasze
poparcie dla kandydata w II turze mogło bardzo się liczyć. Zwłaszcza,
że kandydaci na burmistrza Lipna znali się osobiście. To niewielkie
miasto.
Zaczęliśmy szybciej niż inni kandydaci. Plakaty Janusza Dominiaka nie
ustępowały konkurencji i były dobrze wykonane oraz widoczne. Były
dobrze wykonane również jego ulotki, które rozdaliśmy w dużej,
naprawdę dużej liczbie wielu mieszkańcom miasta.
Wszystkie te
materiały były lepsze niż materiały centralne w wyborach
parlamentarnych. Przełożyło się to zresztą na wynik, który wynosi
4,1%. Po mieście chodziliśmy wieloma parami i zachęcaliśmy do
głosowania w najbardziej uczęszczanych punktach
miasta. Dużo pracy i własnych środków włożył w to sam kandydat jak
i
jego rodzina oraz znajomi. Ulotki były wrzucane po skrzynkach i
wywieszane. Ulotki ze zdjęciem, informacjami nie ustępującym
konkurencji, która była w Lipnie pod tym względem niewielka.
Ulotki
rozdawaliśmy również podczas Mistrzostw Polski w Motocrossie, które
odbyły się w Lipnie. Nie byliśmy przytłoczeni przez kampanie wyborcze
kontrkandydatów, co zauważyłem odwiedzając Lipno gdzie parę osób z
Torunia w tym ja służyliśmy w
wyborach za mężów zaufania.
W każdej komisji za wyjątkiem jednej był członek od Janusza Dominiaka.
Co więcej Janusz Dominiak prowadzi wraz z synem lokal o nazwie
Pierogarnia "Niebo" i wielu klientów mówiło mu, że jest to najlepiej
zadbany tego typu lokal gastronomiczny w mieście.
Janusz Dominiak był
z tego powodu znany, a sam szacuje, że z jego usług skorzystało,
korzysta ok 20% mieszkańców Lipna. Przedstawiał on ponadto realny
pomysł na Lipno odmienny od pozostałych kandydatów.
Wszyscy zdajemy sobie sprawę, że siła przyzwyczajenia ludzi do
obecnych partii politycznych jest ogromna, ale nie można nią tłumaczyć
wszystkiego. Zwłaszcza, że wybory lokalne i to na jedno stanowisko
– burmistrza rządzą się trochę innymi prawami.
Natomiast
niedopuszczalne jest to, by nasz kandydat musiał tracić czas
najważniejszy, bo poprzedzający bezpośrednio wybory, na tłumaczenie
się ze słów wypowiedzianych nie przez niego, w nieodpowiednim czasie i
w nieodpowiedni sposób.
Podawania
ludziom czystych konkluzji, skróty myślowego z naszych poglądów i do
tego dotyczących spraw obyczajowych ( najbardziej drażliwy i dzielący
ludzi temat) powinniśmy unikać za wszelką cenę. Trzeba doprowadzać
ludzi do prawdy inną drogą, zresztą nie ma miejsca by się nad tym
dłużej rozwodzić.
To co się stało jest dla większości z członków KNP oczywiste. Po raz
kolejny p. Janusz Korwin-Mikke, którego naprawdę można podziwiać za
to, że na co dzień tłumaczy ludziom jaki jest ten świat, przedstawia
jego mechanizmy, niemal zawsze tuż przed terminem wyborów mówi
również
coś takiego co grzebie skutecznie wyrwanie się z geta 3-5% sympatyków.
Miejsce kobiet, inwalidzi, geje, lesbijki, transwestyci, osądzenie
przywódców powstania warszawskiego (z czym się zgadzam, ale zły był
moment!),
wreszcie paraolimpiada i wiele innych.Tuż przed wyborami!
(daja vu???? - przyp. MS)
Pan Janusz Dominiak kandydat na burmistrza Lipna dziękuje Panu
Prezesowi za taką współpracę przy wyborach i nie prosi o więcej.
Jeśliw ogóle będzie kiedyś znów startował to zapewne pod barwami
stowarzyszenia np. Liberum, które założone zostało w Toruniu by nie
być zależnym od pieniędzy centralnych KNP.
Wszystko po to by nie być
wiązanym z osobą p. Prezesa.
Zwłaszcza, że pan Janusz Korwin-Mikke
napisał, że te wybory są dla niego ważne. Widać po paraolimpiadzie.
Zawsze broniłem wszędzie gdzie
mogłem osoby p. Janusza Korwin-Mikke przed oskarżeniami z zewnątrz jak
i promowałem go tworząc spot wyborczy i planując kolejny, lepszy.
Jednak to co się działo przynajmniej przez ostatnie tygodnie jest
czarną wiśnią na torcie.
Chciałem uświadomić członkom KNP, ze możemy iść zawsze pod
kierownictwem ( ale nie wodzostwem jak w PiS) kogoś innego. Wymienia
się tu między innymi Krzysztofa Rybińskiego.
(nowy lider-zbawca? czytaj Werwolf - przyp. MS)
Sam dostrzegam parę
innych osób, które mogłyby z wsparciem partii i gazety szybko stać
się
rozpoznawalnymi.
Nie powinno być tak, że Pan Janusz Korwin-Mikke
traktuje swoje wypowiedzi na potencjalnie drażliwe tematy jako pisane
przez osobę prywatną.
Nie może tak być dopóki jest p. JKM prezesem
dużej prawicowej partii i
JKM=KNP. Należy wziąć numery telefoniczne od kilkunastu osób i
konsultować swoje wypowiedzi z większą ilością ( a może z
jakąkolwiek
ilością) członków i sympatyków KNP.
Tak robiło się i robi to w
partiach, które weszły do Sejmu. Co więcej głów to nie jedna. Partia
to nie prywatny folwark,a samych członków jest z tego co wiem już
ponad 1000 ( UPR miało kiedyś ok 4 tys. członków). I każda decyzja
podejmowana przez jednego wpływa na drugiego.
My w Toruniu jesteśmy już w stanie sami organizować pikiety i
przemawiać do ludzi wprost na runku, co zresztą uczyniliśmy już raz w
sierpniu z Młodzieżą Wszechpolską ( KNP i MW w Toruniu są sobie
programowo bliskie jak nigdzie indziej w Polsce). Co ważniejsze w
takich akcjach nie mamy konkurencji, co pokazały również protesty
przeciw ACTA. Możemy więc znaleźć własną drogę.
Jeśli dla PanaPrezesa
bardziej liczy się uwaga mediów głównego nurtu, które oczywiście tak
jak onet czy wp poświęciły
jego wypowiedziom czołowe miejsca w portalach, a mniej liczymy się my
i nasze uwagi, którymi próbujemy dotrzeć do osoby p. Prezesa od wielu
lat to czas może by nasze drogi się rozeszły.
Nie chcemy by hasła
wolnościowe, konserwatywno-liberalne i wizerunek partii był składany
na ołtarzu czyjejś doraźnej sławy czy nie-sławy.
(chłopcy są jeszcze daleko w lesie - przyp. MS)
Pan Janusz
Korwin-Mikke musi wybrać czy chce być publicystą i konkurować o
popularność z takimi osobami jak Rafał Ziemkiewicz czy redaktorzy
"Uwarzam Rze" czy chce konkurować
z Platformą i Prawem i Sprawiedliwością.
To już ostatni sygnał ostrzegawczy z województwa Kujawsko-Pomorskiego.
Do tej pory wypełnialiśmy wszystkie polecenia Prezesa i
organizowaliśmy mu spotkania z wyborcami (co zresztą nie wpływało
znacznie na powstawanie w odwiedzanych miejscach trwałych struktur).
Robiliśmy wszystko w dobrej wierze i myśleliśmy, że ktoś będzie się
liczył z naszym zdaniem.
Coraz więcej osób w naszych szeregach, w tym
Janusz Dominiak, który sam doświadczył niechęci innych osób po
wypowiedziach rzuconych przez p.
Janusza przed wyborami w Lipnie, ale także inni działacze KNP, którzy
usłyszeli od znajomych o wypowiedzi Prezesa powiedziało "Dość już
tego!".
Uważam, że p. Januszowi Dominiakowi należą się przeprosiny za
zepsucie wyborów i konieczne jest całkowite zaprzestanie tego typu
"akcji medialnych" gdyż niszczą one to co z takim mozołem budujemy i
co przynosi owoce.
Takie akcje je zabierają. Więcej przynosi praca u
podstaw niż to, że w ogóle ( ale za to w jakim negatywnym świetle)
trafia obecnie KNP
na czołówki gazet krajowych i lokalnych (w województwie były to m.in.
"Nowości", które są obecne także w Lipnie) oraz portali internetowych.
Także ze sporu, który wykwitł wokół Marszu można było wyjść z
twarzą i
klasą. Nie poddając się emocjom. Niezależnie czy całą sytuacja była
powodowana zamiarami warszawskich środowisk narodowych czy nie.
Błędem było również nazywanie Macierewicza osobą psychicznie chorą
z
czym zresztą się osobiście nie zgadzam. Błędem było również
tworzenie
tak szybko konkurencyjnego marszu z założenia wymierzonego doraźnie
(nie oszukujmy się) w warszawską frakcję narodowców. Z tego właśnie
powodu ja osobiście nie przyjadę w tym roku na ten październikowy
marsz.
Takie działania to dzielenie prawicy.
Potencjalnych
koalicjantów. Po myśli naszych wrogów.
No chyba, że Pan Janusz
Korwin-Mikke chce rządzić sam na
małej wyspie ze 150 mieszkańcami Lipna, którzy akurat zagłosowali na
"jego" kandydata.
(bardzo daleko w lesie - przyp. MS)
Tylko, że wokół tej wyspy unosi się na wodzie do
góry brzuchem ok 1,5 tyś mieszkańców nie mówiąc o elektoracie
niechęci
i protestu, który po wypowiedziach p. Korwin-Mikke został w domach
decydując się, że nie ma na kogo głosować.
Frekwencja na poziomie
według naszych szacunków 26% a oficjalnie 31,77% (Gazeta Pomorska) i
34% według Urzędu Miasta pokazała, że przyszedł na wybory głównie
tzw.
beton.
Zdecydowała
zaledwie jedna trzecia uprawnionych do głosowania. Wynik Janusza
Dominiaka jest i tak lepszy od wszystkich ostatnich wyników krajowych
naszego ugrupowania. Mogło być jednak o wiele lepiej. Wszyscy chcemy
się cieszyć z sukcesu, ale nie można go sabotować.
Wiktor Zieliński – członek KNP ( Toruń)
To walka prowadzona bardzo subtelnie - prawie że - niezauważalnie....
A ważny jest każdy kęs tej ziemii....
Nie odpuszczają ani na krok.
Nawet w takich wyborach....
(0)dodaj polubienie
Komentarze
CirrusLogic 2012-09-12 00:02:26 0 Odpowiedz
...
W koncu :)
JKM jest świetny, jeżeli chce się całkiem szybko dostać "podstawowy" rozgłos, ale o tworzeniu czegoś dalej trzeba szukać innych rozwiązań, bo im dalej tym JKM jest bardziej niestrawny. Od dawna mnie wpienia swoją retoryką. Ostatnie pare dni to faktycznie "czarna wiśnia na torcie." Ale to była oczywistość do przewidzenia.
https://neon24.net/eqyk1eeg,deja-vu
Deja vu?