przedruk
Eksperyment Calhouna
„Mysia utopia”. Śmierć ducha przed śmiercią ciała
Mateusz Kukla wyciąga wnioski ze znanego amerykańskiego badania 2
John Calhoun zamknął myszy w świecie bez głodu, chorób i zagrożeń. Zamiast stworzyć raj, doprowadził do zapaści i wymarcia całej populacji.
Samotna jednostka mieszkająca w przeludnionym zespole budynków, teoretycznie ma ona zapewnione bezpieczeństwo, dostęp do pożywienia i możliwości rozwoju, ale w praktyce jest bierna, skupiona na sobie i na własnej konsumpcji. Została wychowana w dysfunkcyjnej społeczności, pozbawionej sensownych ról społecznych, hierarchii czy zwyczajów. Nie potrafi się już nawiązywać relacji, nie mówiąc o wchodzeniu w związki z płcią przeciwną i prokreacji.
Badanie przeprowadzone przez Johna Calhouna w 1968 roku, potocznie nazywane “Mysią utopią”, polegało na zamknięciu gryzoni w klatce, w której panowały niezmienne, optymalne warunki do życia. Miały zapewnioną opiekę, bezpieczeństwo oraz nieograniczony dostęp do pożywienia.
Początkowo populacja rosła bardzo szybko. Wydawało się że myszy wkrótce zapełnią całą, dostępną przestrzeń, jednak nigdy do tego nie doszło. Po kilku pokoleniach nastąpiło gwałtowne załamanie. Myszy przestawały się reprodukować, przy okazji wykazując szereg zachowań, które nie pojawiały wcześniej. Niektóre osobniki były agresywne bez powodu, inne stawały się bierne i popadały w apatię, samice porzucały swoje młode lub wręcz je atakowały, częściej dochodziło do wchłaniania ciąż czy stosunków seksualnych między osobnikami tej samej płci.
Eksperyment powtarzano kilkukrotnie z podobnym skutkiem. Społeczność, która raz doświadczyła załamania, nie była się już w stanie odbudować – ulegała stopniowemu wymieraniu, aż ze starości padło ostatnie zwierzę.
Dobrobyt nie wystarcza
Wyniki eksperymentu wzbudziły duże zainteresowanie. Wielu komentatorów wskazywało na podobieństwo między „Mysią Utopią” a spadkiem dzietności w państwach rozwiniętych. Inni ostrzegali jednak przed wyciąganiem zbyt pochopnych wniosków. I słusznie, gdyż ludzie nie są myszami. Posiadamy kulturę, umysł i duszę, które sprawiają, że możemy działać wbrew instynktom. Z drugiej jednak strony pozostajemy ssakami, których mózgi i zachowania społeczne wyewoluowały z tych samych biologicznych mechanizmów.
Współcześnie „Mysia Utopia” najczęściej jest przywoływana jako argument, iż “dobrobyt rozleniwia młodych” i prowadzi do zapaści demograficznej. Sprawa jest jednak bardziej złożona. Gdyby faktycznie przenieść obserwacje Calhouna do naszego świata, to prowadziłyby one do zupełnie innych wniosków. Jakie bowiem były obserwacje badaczy?
Zanik struktury to zanik transmisji wzorców
Zacznijmy od tego, że myszy mają swoje struktury społeczne. W naturalnych warunkach funkcjonują w grupach, w których tworzą się hierarchie, więzi społeczne i wzorce współpracy. Dzięki temu łatwiej im zdobywać pożywienie, bronić terytorium oraz wychowywać potomstwo.
W momencie gdy naukowcy umieścili je w sztucznym środowisku, ten porządek zaczął się zaburzać. Nie trzeba było już podtrzymywać struktur stadnych, bo nie służyły już one ani obronie przed drapieżnikami, ani uzyskaniu pokarmu. Przeludnienie i mieszanie się ze sobą różnych grup dodatkowo utrudniało tworzenie się stałych więzi.
Pozornie nie stało się nic złego. Dawne role przestały być potrzebne do przetrwania, więc stopniowo zanikały. Problem polegał na tym, że wraz z nimi znikały również wzorce zachowań, których kolejne pokolenia nie potrafiły już odtworzyć. Następowało coś, co naukowcy nazwali „Zapaścią Behawioralną” (Behavioral Sink). Sam Calhoun określał to jeszcze mocniej. Według niego najpierw następowała „śmierć ducha”. Dopiero potem przychodziła „śmierć ciała”.
Stado, czyli wspólnota
Co ciekawe, nawet myszy z końcowego stadium eksperymentu, nadal trzymały się blisko siebie. Zajmowały niewielką część dostępnej przestrzeni, pozostawiając większość klatki pustą. Jakby instynktownie wciąż chciały być częścią stada, ale nie potrafiły już utrzymać jego struktur. Problemem nie tyle był sam dobrobyt, ale to, do czego się przyczynił – czyli zerwanie naturalnych więzi stadnych. Jeżeli ten mechanizm miałby dotyczyć również ludzi, to pokoleniem, któremu naprawdę „przewróciło się w głowie od dobrobytu”, nie byłoby pokolenie rezygnujące z dzieci, tylko to wcześniejsze – przekonane, że dawnych wzorców nie trzeba już przekazywać.
Gdyby szukać ludzkiego odpowiednika Behavioral Sink, należałoby się go dopatrywać w momencie gdy dane pokolenie, przekonane o trwaniu nieustannego dobrobytu, uznałoby, że nie ma już potrzeby uczyć młodych, jak odnajdywać się w grupie czy jak budować relacje. Skoro i tak przyszłość wydaje się bezpieczna, więc można założyć, że nieważne co się stanie – jakoś sobie poradzą.
W bardziej życzliwej interpretacji pokolenie to mogłoby po prostu chcieć, ich dzieci były prawdziwie „wolne” od obowiązków, ograniczeń i narzuconych ról, których ono samo doświadczało. Nie musiałaby to być nawet świadoma i celowa decyzja. Równie dobrze samo przeludnienie, urbanizacja i migracje mogłoby doprowadzić do rozpadu ciągłości struktur społecznych.
Miasto jak klatka
W pewnym sensie nowoczesne metropolie przypominają, środowisko stworzone przez Calhouna. Oderwane od natury, sztuczne i monotonne miejsca, wypełnione tłumem obcych sobie osób, w których przetrwanie coraz rzadziej zależy od wspólnoty.
Wydaje się również, że wymuszone migracje pojedynczych jednostek także sprzyjają rozbijaniu naturalnych więzi, które ciężko jest odtworzyć w nowym miejscu. Człowiek może stosunkowo szybko znaleźć nową pracę czy mieszkanie, o wiele trudniej jest jednak stworzyć od zera sieć relacji międzyludzkich.
W jakimś sensie tłumaczyłoby to czemu niektóre społeczności imigranckie – mimo życia w państwie dobrobytu – mają dzieci, o ile uda im się zachować wewnętrzną spójność i będą “trzymać się razem”.
Kultura przeciw biologii
Istnieje jednak zasadnicza różnica między ludźmi a myszami. Nie jesteśmy zamknięci w jednej klatce, a przede wszystkim posiadamy kulturę, która pozwala nam tworzyć i podtrzymywać określone wzorce społeczne niezależnie od środowiska.
Z tym, że wymaga to celowego dbania o trwanie danych struktur, nawet jeżeli chwilowo wydają się one pozbawione sensu lub niedopasowane do danej sytuacji. Wiąże się to bowiem z kultywowaniem wspólnotowych rytuałów i przekazywaniem odziedziczonych modeli życia, nawet wbrew “zdrowemu rozsądkowi”.
Być może dlatego wszystkie kultury w historii, które znamy, niezależnie od szerokości geograficznej, utrzymywały rozmaite, “niepraktyczne” z perspektywy współczesnej tradycje i zwyczaje związane z zalotami, inicjacją w dorosłość, wchodzeniem w związki oraz z wychowaniem dzieci.
Te z nich, które tego nie robiły być może w przekonaniu o swojej bezgranicznej praktyczności, po prostu zniknęły, zgodnie z myślą Calhouna – najpierw umarł ich duch, a potem zaniknięciu uległo ciało.
Z posta: Plan Hitlera dla Polski wciąż aktualny
2016-09-01 07:00
[...]
z 2 października 1940 roku i zostały zawarte w tajnej notatce sygnowanej przez Martina Bormanna, przybocznego Führera. Sygnalizował on, iż Adolf Hitler zainteresowany jest pozyskiwaniem dla Rzeszy własności ziemskich. Chodziło o zapewnienie wyżywienia wielkim miastom. Prócz ziemi potrzebna była tania – i co ważne, sezonowa – siła robocza. Oczywiście robotnicy ściągani byliby z Polski, a po zakończeniu zbiorów – odsyłani z powrotem"
"W pewnym sensie nowoczesne metropolie przypominają, środowisko stworzone przez Calhouna"
z postów
https://klubjagiellonski.pl/2026/06/23/mysia-utopia-smierc-ducha-przed-smiercia-ciala/
https://maciejsynak.blogspot.com/p/eksperyment-calhouna.html
https://maciejsynak.blogspot.com/2026/05/metropolis-cz-4-akt-trzeci.html













Botschafter Giedrius Puodžiūnas, nahm am Ostpreußentreffen in Wolfsburg teil.
In seiner Ansprache hob er die Bedeutung des gemeinsamen Erbes Ostpreußens und Kleinlitauens hervor sowie die Verantwortung, Geschichte lebendig zu halten und den Dialog zwischen den Völkern zu stärken.
Das Ostpreußentreffen bringt jedes Jahr Menschen zusammen, die sich für die Geschichte, Kultur und das Erbe Ostpreußens engagieren. 



Wir laden Sie herzlich zum Besuch ein!
Niemiecka grabież okupowanej Polski – kto korzystał z majątku zrabowanego obywatelom Rzeczypospolitej