Maciej Piotr Synak


Od mniej więcej dwóch lat zauważam, że ktoś bez mojej wiedzy usuwa z bloga zdjęcia, całe posty lub ingeruje w tekst, może to prowadzić do wypaczenia sensu tego co napisałem lub uniemożliwiać zrozumienie treści, uwagę zamieszczam w styczniu 2024 roku.

poniedziałek, 16 marca 2026

Potencjał sterowniczy (mocarstwowość)






Fragment tekstu z 2018 r. - autor: Tomasz Banyś




Pierwsze 4 państwa, posiadające obecnie ponad połowę światowych udziałów w sterowaniu międzynarodowym (53%) – dokładne dane przedstawiono w tabeli – Tabela.1 – to Chiny, USA , Japonia i Rosja. Jeśli dodatkowo doliczymy do tego udziały sterownicze:

Niemiec (liczone wraz z Austrią) – z powodu bardzo ścisłego powiązania ze sobą gospodarek obu tych państw
Ukrainy – która będąc krajem wewnętrznie „upadłym” wykorzystuje tylko część swojego potencjału sterowniczego (głównie w interesie USA i Niemiec)
Anglii – tak w tekście określamy całe Zjednoczone Królestwo

to okaże się, iż ta nieliczna grupa, skupia w swoim ręku ponad 2/3 światowego potencjału sterowniczego (67%), co w przypadku ich jednomyślnego działania pozwoliłoby im (w myśl metody doc. Kosseckiego) na podporządkowanie sobie pozostałej – jakże licznej – grupy państw.




Copyright [15.04.2018] by [Tomasz Banyś]




Potencjał sterowniczy najsilniejszych państw świata - październik 2023 r.


Copyright by Tomasz Banyś



Copyright by Tomasz Banyś
SZAP - czyli USA




Chiny - rezygnacja z papierów wartościowych USA i kiedy zaczęły mocno kupować złoto - połowa 2018 roku


Kto jest 2x silniejszy od swego rywala, ten dyktuje warunki.
Skuteczność Wzorca Kosseckiego = 99%

Chiny są 2x silniejsze od USA (SZAP)

Copyright by Tomasz Banyś






Copyright by Tomasz Banyś







szczegóły we filmie: youtube.com/watch?v=kePrOpCGulE









instytuticas.wordpress.com/2018/10/01/cybernetyczna-analiza-procesow-sterowania-miedzynarodowego-cz-2-koncert-mocarstw-w-xxi-wieku-chiny/

facebook.com/p/Instytut-Cybernetycznych-Analiz-Strategicznych-ICAS-100066869931469/



sobota, 14 marca 2026

Nie, to nie jestem ja

 


Bardzo dziwne.



Paulina Suszka

7 godz. ·

Bardzo lubię te "rozbieranki" w wykonaniu Miłosz Lodowski, więc i Wam gorąco polecam. To zawsze jest ciekawe i pouczające i zawsze czymś zaskoczy.




















środa, 11 marca 2026

Zaginione księgi Kopernika

 


Poznajmy teraz kolejnego podejrzanego "kronikarza"... Georg Joachim von Lauchen - zwany Retykiem. 

Oczywiście to Niemiec, ciekawe, że w wikipedii jego miano jest spolonizowane....



Idea, że przez całe wieki ludzie wierzyli w płaską Ziemię wydaje mi się absurdalna - przecież wystarczy w ciemnej komorze koło świecy położyć jabłko, pomarańczę czy inny krągły owoc i mamy model Księżyca - przecież to musi być kula....



Albert Kechyan - "Still life with a candle"



"Wariacja"


A skoro Księżyc to kula, to dlaczego nie Ziemia? Na co zresztą były inne dowody, jak obserwacje żeglarzy... 

Moim zdaniem Cywilizacji Śmierci swoimi metodami pilnowała, żeby ludzie za dużo nie myśleli, bo wtedy władza by się jej mogła z rąk wymsknąć... z tytułu takiej władzy - nad wiedzą - płynęły też profity finansowe. Da Vinci, Tesla czy Józef Bożek nie mieli "licencji" na prawo do korzystania ze swego umysłu - bo ujawnienie zbyt wiele mogłoby też ujawnić zbyt wiele o Janie, prawdziwym Właścicielu wiedzy.

Jedna z metod to trzymanie się opisu świata z Bibli - kto by śmiał zaprzeczyć Bibli...









Taka to oto moja hipoteza na podstawie lektury z lipca zeszłego roku:
Stanisław Szostakowski - "O Mikołaju Koperniku" PZWS Warszawa 1971

od strony 77:

Nie wiadomo dokładnie, kiedy Kopernik rozpoczął opracowywanie swego głównego dzieła „De revolutionibus” (O obrotach). Musiało to nastąpić zapewne około 1515 r. Kopernik pisał swoje dzieło w tajemnicy, dopuszczając do niej tylko najbliższych przyjaciół. Początkowo praca miała liczyć osiem ksiąg, potem zmniejszył ją do siedmiu, a na koniec zawarł w sześciu księgach.

Pierwotny tytuł dzieła Kopernika brzmiał „De revolutionibus”, dopiero wydawcy dodali do tytułu dalszą część – stąd „De revolutionibus orbium celestium” („O obrotach sfer niebieskich”).

"De revolutionibus" - z łaciny: "O rewolucjach" - wg gogle tłumacza i wg deepl.com
"orbium celestium” - "sfer niebieskich"

niestety w moim słowniku łacińskim nie znalazłem takiego słowa

Fromborski uczony nie śpieszył się jednak z wydaniem swego dzieła. Było ono wymierzone przeciwko dwu podstawowym autorytetom ówczesnej ludzkości: Biblii i poglądom najwybitniejszego uczonego starożytności, Arystotelesa. Dlatego rękopis „De revolutionibus” przeleżał nie ogłoszony wiele lat, podczas gdy jego autor prowadził ciągle badania i obliczenia, udzielając ostrożnie wybranym przyjaciołom i uczonym wiadomości o zasadach swego nowego systemu świata. 

to zupełnie tak jak u mnie...    





Ostrożność Kopernika była w pełni zrozumiała. Teoria heliocentryczna uznawana jako „bezbożna” budziła coraz większe podejrzenia nawet wśród tych, którzy nie interesowali się astronomią, a jej twórcy groziło postawienie przed sądem inkwizycji kościelnej. Z drugiej strony sam Kopernik pisał w „De revolutionibus”, że bał się ośmieszenia ze strony ignorantów (nieuków).

Najważniejszą częścią „De revolutionibus...” była pierwsza księga, obejmująca dziesięć rozdziałów. Zawierała ona główne tezy nauki kopernikańskiej. Autor zaczął od stwierdzenia, że „świat jest kulisty” i że „Ziemia jest również kulista”. Jako dowody kulistości ziemi podawał takie przykłady, jak zmianę wyglądu gwiaździstego nieba przy posuwaniu się na północ i na południe, doświadczenie żeglarzy, mówiące o tym, że ląd niewidzialny z pokładu statku daje się spostrzegać z wysokości masztu itp. 


U SCHYŁKU ŻYCIA
Mijały lata, wielki astronom przekroczył już próg starości. Rzadko kiedy wyjeżdżał z Fromborka, chyba że wybierał się do niedalekiej Lubawy w odwiedziny do starego przyjaciela, biskupa Tidemana Gizego. Coraz bardziej czuł się osamotniony. Zmienił się znacznie skład kapituły. Wprawdzie młodzi kanonicy z szacunkiem odnosili się do Kopernika, ale różnica wieku nie dopuszczała do bliższej zażyłości. Nastąpił jednak fakt, który rozjaśnił w pewnym stopniu ostatnie lata życia Kopernika. 

Oto z odległych Niemiec wyruszył do niego młody uczony, profesor matematyki w Wittenberdze, Jerzy Joachim von Lauchen, od miejsca swego pochodzenia — dawnej prowincji rzymskiej Recji — zwący się Retykiem. Chociaż nauczał on na swych wykładach systemu geocentrycznego, posiadał pewne wiadomości o poglądach głoszonych przez Kopernika i pragnął coś więcej o nim usłyszeć, a przede wszystkim poznać go osobiście i sprawdzić teoretyczne założenia jego odkrycia.


W maju 1539 r. dwudziestopięcioletni Retyk przybył do Fromborka, gotów potępiać lub uwielbiać. Kopernik udostępnił mu swe dzieło, w wyczerpujący sposób przedstawił cały skomplikowany system nowej nauki astronomicznej. Młody wittenberczyk przywiózł z sobą do Fromborka i ofiarował Kopernikowi kilka cennych książek, z pomocą których astronom fromborski uzupełnił o pewne szczegóły rękopis „Obrotów”. Na karcie tytułowej każdego z podarowanych tomów Retyk umieścił napis: „Przesławnemu mężowi P. Doktorowi Mikołajowi Kopernikowi, P. nauczycielowi swemu G. Joachimus Rheticus”.

Retyk przebywał we Fromborku całe dwa lata. Nie nazywał on Kopernika inaczej, jak „Pan mój i Mistrz”, występował przy nim w roli ucznia i pomocnika. 

czyli unikał nazywania Odkrywcy po nazwisku?

W celu przygotowania gruntu pod druk „Obrotów” Retyk wydał w 1540 r. w Gdańsku rozprawę, zaopatrzoną ówczesnym zwyczajem niezwykle długim łacińskim tytułem, adresowanym do Jana Schonera, astronoma, astrologa i geografa norymberskiego. Tytuł brzmiał w sposób następujący: „Ad clarissimum virum D(ominum) Joannem Schonerum de libris revolutionum eruditissimi viri et Mathematici excellentissimi, Reverendi D(omini) Doctoris Nicolai Copernici Torunnaei, Canonici Varmiensis, per quendam Iuvenem, Mathematicae studiosum Narratio Prima” (Do sławnego męża Pana Jana Schonera o księgach obrotów bardzo uczonego męża i znakomitego matematyka, Wielebnego Pana Doktora Mikołaja Kopernika, Toruńczyka, Kanonika Warmińskiego, przez pewnego młodzieńca zamiłowanego w matematyce Opowiadanie Pierwsze). Pod tym tytułem Retyk umieścił grecki cytat: „Kto chce filozofować, musi być wolnego ducha”.

wg deepl.com
de libris revolutionum eruditissimi
O najbardziej pouczających książkach dotyczących rewolucji

de libris revolutionum eruditissimi viri et Mathematici excellentissimi, 
w książkach o rewolucjach autorstwa najbardziej uczonego człowieka i najwybitniejszego matematyka 


„Narratio prima” omawiała szczegółowo zawartość czterech pierwszych ksiąg dzieła Kopernika. Autor podawał powody, dla których należy odrzucić system Ptolemeusza, podkreślał rolę matematyki w badaniach astronomicznych, uzasadniał szeroko rolę Ziemi w wszechświecie. Naśladował przy tym styl pisarzy starożytnych, zdobiąc go licznymi cytatami greckimi i łacińskimi. O Koperniku wyrażał się z najwyższym szacunkiem, wychwalając swego mistrza za jego cnoty i rozum, za wiedzę i dobroć. Nie wymieniał go jednak nigdy z nazwiska, tylko nazywał „Dominus Praeceptor” (Pan Nauczyciel).

Główną część swej pracy zamknął Retyk takimi oto słowami: „Niech zwycięża prawda! Niech zwycięża dzielność! Niech nauka zawsze pozostanie w poważaniu! Niech każdy mistrz w swojej sztuce wydobywa na światło dzienne to, co jest pożyteczne i niech je odsłania z umiarem tak, aby można było zawsze poznać, że szuka on jedynie prawdy. Mój nauczyciel nigdy nie będzie obawiał się sądu godnych szacunku i uczonych mężów, a raczej sądowi takiemu dobrowolnie się podda!”

Namowy Retyka odniosły w końcu skutek i Kopernik zgodził się na opublikowanie „Obrotów”. Gdy w 1541 r. przybysz z Wittenbergi opuszczał Frombork, wiózł z sobą rękopis dzieła. 

Po przyjeździe do Niemiec powierzył jego druk norymberskiemu drukarzowi Janowi Petreiusowi. W czasie druku „Obrotów”, który nastąpił bez udziału Retyka, wydawcy podsunęli opracowany przez siebie wstęp fałszujący poglądy Kopernika. Wyjaśniał on, że teoria heliocentryczna wcale nie musi być obrazem rzeczywistości, ale może być wyłącznie fikcją ułatwiającą rachunki. Wniesiono poza tym samowolnie do tekstu wiele poprawek. 

Sam Kopernik napisał przedmowę, skierowaną do papieża Pawła III. Papież, pochodzący z bogatego włoskiego rodu Farnesse, był człowiekiem wykształconym, interesującym się astronomią i Kopernik liczył na to, że uda mu się w ten sposób uratować swą książkę przed potępieniem przez Kościół.

W marcu 1543 r. dzieło było gotowe. Do Norymbergi przyjechał Retyk i zaczął je rozsyłać do różnych odbiorców. Pierwsze wydanie „De revolutionibus...” obejmowało 203 karty. Tekst, zawierający liczne ilustracje, kończył się słowami: „Finis libri sexti et ultimi revolutionum” (koniec księgi szóstej i ostatniej Obrotów). Nakład wynosił około tysiąca egzemplarzy.

wg deepl.com
Finis libri sexti et ultimi revolutionum
Koniec szóstej i ostatniej księgi rewolucji

Tymczasem Kopernik od końca jesieni 1542 r. był ciężko chory. Pomimo troskliwej opieki, jaką otoczyli go przyjaciele, słabł coraz bardziej, by wreszcie zamknąć oczy na zawsze 24 maja 1543 r.
Według tradycji w dniu jego śmierci dotarł do Fromborka posłaniec, wiozący z Norymbergi egzemplarz „De revolutionibus...”. Wielki uczony miał jeszcze stygnącymi dłońmi ująć dzieło swego życia. Nie ma jednak na to żadnych dowodów, odwrotnie, ciężki stan zdrowia astronoma zdawał się wykluczać możliwość, ażeby chociaż na chwilę odzyskał utraconą od dłuższego czasu świadomość.

Kopernika pochowano bezpośrednio pod posadzką katedry, koło ołtarza, należącego do jego kanonii. Przez 38 lat jego zwłoki spoczywały bez żadnej tablicy nagrobkowej i dopiero w 1581 r. biskup Marcin Kromer ufundował mu taką tablicę.
W 1618 r. przybył do Fromborka w poszukiwaniu pamiątek po Koperniku profesor Akademii Krakowskiej, Jan Brożek. Zabrał on z sobą do Krakowa wiele cennych dokumentów, po których niestety ślad zaginął. W czasie wojen szwedzkich w latach 1626–1630 Frombork został zajęty przez wojska Gustawa Adolfa i gruntownie złupiony. Wywieziono wówczas do Szwecji bibliotekę kapitularną, gdzie między innymi znajdowały się książki stanowiące niegdyś własność Kopernika, zabrano również jego listy, zapiski z okresu pobytu w Olsztynie itp.
W 1735 r. kapituła postanowiła wmurować Kopernikowi nową tablicę nagrobkową, usuwając w tym celu poprzednią. Nową tablicę umieszczono jednak dopiero po kilkudziesięciu latach i to w zupełnie dowolnym miejscu, w środkowej nawie katedry. Nie miała ona nic wspólnego z miejscem wiecznego spoczynku astronoma. 

Co nam to przypomina?? W nowszej wersji:

były bruzdy - i są nadal bruzdy
był kościół w Skarszewach - i nadal jest
było coś w skrytce w Malborku - i "wiemy" co było - relikwiarz!
było kopanie ziemi pod Czarną Wodą - i "wiemy" po co - by były łąki...

Pamiętacie tekst: Tajemnica „malborskiego relikwiarza” z 2018 roku?
Napisałem tam:
Niemcy przygotowali operację Podmiana.
W danym mieszkaniu umieścili relikwiarz, przygotowali płaszcz z dokumentami zawierającymi adres mieszkania, który podrzucili w jakieś miejsce na drodze ucieczki, po czym udali się rozkuć skrytkę. Po wydobyciu tajemnicy, wynieśli ją, zaś umówieni donosiciele powiadomili MO - zresztą niewykluczone, że jakaś część MO brała udział w całej mistyfikacji - celem w sumie było zatarcie śladów co naprawdę zostało wywiezione z Malborka, potrzebne więc były odpowiednie dokumenty uwiarygadniające scenariusz podmiany.


Doszło do tego, że sami kanonicy warmińscy zaczęli powątpiewać, czy Kopernik został pogrzebany we Fromborku. Niektórzy błędnie uważali, że wielki astronom zmarł w Toruniu, a szczątki jego leżą w kościele Św. Jana. 


Był odkrywca, ale nie było. To znaczy był - tylko to takie legendy, bo nigdy pan adwokat z Lauchen nie wymieniał go z nazwiska, tylko z tytułu - który do wielu ludzi mógłby pasować. Więc Odkrywca był - ponoć jakiś kanonik z Fromborka - a może z Torunia? Hę? 

Rozumiesz o co tu chodzi? 

Mogło dojść do zafałszowania, zamazania dokonań Kopernika, by w przyszłości ktoś inny - ktoś bardziej predysponowany pochodzeniem - odkrył to wszystko dla świata.






Ale może jednak doszło do jakiegoś fałszerstwa?







Mi się wydaje, że Kopernik, oprócz swojej słynnej teorii - czemu nie? - odkrył także to, co ja odkryłem.

Dlatego przyjechał do niego jakiś Niemiec, pozyskał jego przychylność: 
„Pan mój i Mistrz”, a następnie zasabotował - i może zlikwidował. 

Aby zaś zamaskować prawdziwe odkrycie Kopernika - opublikowano tylko część dotyczącą teorii heliocentrycznej, albo i nawet - zastąpiono pisma Kopernika wiedzą z własnych skrywanych zasobów o heliocentryźmie, posiłkując się tym, że Kopernik znany był z zamiłowania do astronomii.




Kopernik pisał swoje dzieło w tajemnicy - więc nikt nie wiedział, co zawierają księgi.
Początkowo praca miała liczyć osiem ksiąg, ale wydano ostatecznie sześć - to raczej niebagatelna różnica, szczególnie, że mówimy o tamtych czasach.

Pierwotny tytuł brzmiał „De revolutionibus”, dopiero wydawcy dodali do tytułu dalszą część – stąd „De revolutionibus orbium celestium”
Oryginalny temat pracy mógł mówić o jakiejś Rewolucji - w nauce, lub postrzeganiu historii świata na podstawie odkryć Kopernika. 

rękopis „De revolutionibus” przeleżał nie ogłoszony wiele lat, podczas gdy jego autor prowadził ciągle badania i obliczenia, udzielając ostrożnie wybranym przyjaciołom i uczonym wiadomości o zasadach swego nowego systemu świata - podobnie jak u mnie

bał się ośmieszenia ze strony ignorantów (nieuków) - dzisiaj internet huczy o Reptilianach i UFO, a nawet płaskiej Ziemi - wierzcie mi - WSZYSTKO to jest produkowane, pilnowane, nadzorowane przez służby specjalne i przez użytecznych idiotów powielane.

Retyk przebywał we Fromborku całe dwa lata. 
W celu przygotowania gruntu pod druk „Obrotów” Retyk wydał w 1540 r. w Gdańsku rozprawę, o księgach obrotów bardzo uczonego męża i znakomitego matematyka, chcąc uwiarygodnić fałszerstwo najpierw wydał "zajawkę"? 

Albo, chcąc siebie uwiarygodnić przed Kopernikiem, by ten oddał mu rękopis w daleką podróż (dlaczego "O Obrotach.." wydano w Norymberdze, a nie w Gdańsku jak "zajawkę"?) najpierw opublikował coś z jego prac - które zresztą mogły powstać na podstawie ksiąg lub jakiś notatek przywiezionych przez Retyka: ofiarował Kopernikowi kilka cennych książek, z pomocą których astronom fromborski uzupełnił o pewne szczegóły rękopis „Obrotów”. 

Pod tym tytułem Retyk umieścił grecki cytat: „Kto chce filozofować, musi być wolnego ducha”. Czyżby duch Kopernika nie był wolny? Opętali go? Bardzo możliwe.
„Narratio prima” omawiała szczegółowo zawartość czterech pierwszych ksiąg dzieła Kopernika. - czyli może właśnie te księgi (i tylko te?) dotyczyły heliocentryczności.

Nie wymieniał go jednak nigdy z nazwiska, tylko nazywał „Dominus Praeceptor” (Pan Nauczyciel).
zacieranie śladów, albo żeby utrudnić innym uczonym znalezienie go i dowiadywanie się u źródeł, zanim zmarł - nie wątpię, że:


wydanie "O obrotach sfer niebieskich"  i śmierć Kopernika były ze sobą zsynchronizowane.



Główną część swej pracy zamknął Retyk takimi oto słowami: „Niech zwycięża prawda! Niech każdy mistrz w swojej sztuce wydobywa na światło dzienne to, co jest pożyteczne i niech je odsłania z umiarem
PRAWDA - ulubione słowo złodziei i oszustów.
A jednak jakaś aluzja do ukrywania prawdy "odsłania z umiarem" - może przestroga, albo groźba dla innych? Rozumiecie zakute łby?

Gdy w 1541 r. przybysz z Wittenbergi opuszczał Frombork, wiózł z sobą rękopis dzieła.
Po przyjeździe do Niemiec powierzył jego druk norymberskiemu drukarzowi Janowi Petreiusowi. W czasie druku „Obrotów”, który nastąpił bez udziału Retyka, wydawcy podsunęli opracowany przez siebie wstęp fałszujący poglądy Kopernika. Wyjaśniał on, że teoria heliocentryczna wcale nie musi być obrazem rzeczywistości, ale może być wyłącznie fikcją ułatwiającą rachunki. Wniesiono poza tym samowolnie do tekstu wiele poprawek.

Czyli jakby coś się wydało, gdyby ktoś zakwestionował - "ależ tak, było fałszerstwo - wydawcy ośmielili się fałszować księgi Kopernika, byłem bardzo oburzony...na szczęście prawda się ostała..." 

W marcu 1543 r. dzieło było gotowe. Do Norymbergi przyjechał Retyk i zaczął je rozsyłać do różnych odbiorców. Tekst, zawierający liczne ilustracje, kończył się słowami: koniec księgi szóstej i ostatniej Obrotów

Czyli, żeby nie było wątliwości - "Nic więcej nie było! Tylko to napisał!"

Tymczasem Kopernik od końca jesieni 1542 r. był ciężko chory. Pomimo troskliwej opieki, jaką otoczyli go przyjaciele, słabł coraz bardziej, by wreszcie zamknąć oczy na zawsze 24 maja 1543 r.
Według tradycji w dniu jego śmierci dotarł do Fromborka posłaniec, wiozący z Norymbergi egzemplarz „De revolutionibus...”. Wielki uczony miał jeszcze stygnącymi dłońmi ująć dzieło swego życia. Nie ma jednak na to żadnych dowodów, odwrotnie, ciężki stan zdrowia astronoma zdawał się wykluczać możliwość, ażeby chociaż na chwilę odzyskał utraconą od dłuższego czasu świadomość.

To na pewno legenda, potrzebowali tego, żeby uwiarygodnić swoje fałszerstwo: "Tak, Kopernik zdążył przed śmiercią obejrzeć druk swojej pracy, był bardzo zadowolony..."

Przez 38 lat jego zwłoki spoczywały bez żadnej tablicy nagrobkowej
W 1618 r. Jan Brożek. Zabrał on z sobą do Krakowa wiele cennych dokumentów, po których niestety ślad zaginął. W czasie wojen szwedzkich w latach 1626–1630 Frombork został zajęty przez wojska Gustawa Adolfa i gruntownie złupiony. Wywieziono wówczas do Szwecji bibliotekę kapitularną, gdzie między innymi znajdowały się książki stanowiące niegdyś własność Kopernika, zabrano również jego listy, zapiski z okresu pobytu w Olsztynie itp.
W 1735 r. kapituła postanowiła wmurować Kopernikowi nową tablicę nagrobkową, usuwając w tym celu poprzednią. Nową tablicę umieszczono jednak dopiero po kilkudziesięciu latach i to w zupełnie dowolnym miejscu, w środkowej nawie katedry. Nie miała ona nic wspólnego z miejscem wiecznego spoczynku astronoma.


 

Moim zdaniem z tą teorią jest tak, jak z tymi historyjkami o pierwszych Słowianach, albo z sondażami o 40% poparciu dla Tuska - wszyscy wiedzą, że proniemiecka KO i przystawki rozpiepszają państwo - wszyscy oprócz służb specjalnych i redaktorów... szczególnie tych biznesowych.

Wszyscy wiedzieli, że Ziemia krąży wokół Słońca, ale ponieważ władza papieska nazywała to bluźnierstwem, to nikt się nie wychylał - i nie masz w dokumentach żadnego potwierdzenia, że tak było. A kogo obchodzi Twardowski na Księżycu, panie... bądź pan poważny... to tylko takie legendy kmiotki opowiadajo...


Teoria heliocentryczności nie była żadną rewolucją - i może dlatego kanonik został zapomniany na dziesiątki lat.  



Czy moje dzieła i dokonania też ktoś będzie chciał zafałszować?













wikipedia dla Polaków
pl.wikipedia.org/wiki/Gwiaździsta_noc

Zaczyna się od fałszywej tezy:

Obraz Gwiaździsta noc, jako jedno z nielicznych dzieł Van Gogha, nie został namalowany z natury, ale całkowicie z pamięci i dzięki wyobraźni autora.

I dalej w tekście nie ma ani jednej rzeczy, która by to potwierdzała - są tylko powtarzane opinie wikipedysty, ale my już wiemy, że na tym polega wikipedia - to nie jest encyklopedia podająca nam informacje, tylko jest to czyjaś narracja podająca cudze opinie na dany temat.

Post Wypowiedź literacka, czyli wikipedia:
Wikipedia nie jest encyklopedią.
Wikipedia nie podaje nam faktów - tylko ich interpretację.
Wikipedia to w istocie - wypowiedź literacka.

Tu znowu autor powtarza swoją fałszywą tezę:

Zamierzeniem artysty był natomiast pejzaż z gwiaździstą nocą, będący wytworem wyobraźni. Dał on temu wyraz w liście do brata, napisanym pod koniec września 1888 roku.

Co do rozgwieżdżonego nieba, to nadal mam wielką nadzieję malować je, być może podczas jednego z tych wieczorów, kiedy będę na tym samym zaoranym polu, jeśli niebo to będzie bardzo błyszczące.


Rozumiesz co tu się dzieje człowieku?

Wmawiają ci, że namalował to z wyobraźni. 

Piszą dwa, trzy razy nieprawdę, chcą ci to po prostu wmówić jak małemu dziecku. 

Rozumiesz? 

Rozumiesz dlaczego baba z telewizora X lat mówiła do ciebie jak do dziecka? Rozumiesz dlaczego na każdym kroku czegoś ci zabraniają albo nakazują "w imię twojego bezpieczeństwa"? Sytuują się w roli twoich rodziców - oni ci będą mowić, co masz robić, a ty będziesz to robić. Nie, nie ty - następne pokolenia przyzwyczajone do tego metodą małych kroków - "przecież zawsze tak było..." będą mówić. Ty jesteś wzorcem dla młodych - będziesz potulnie słuchał rozkazów "władzy" - oni będą za tobą powtarzać.

Masz nosić kask, jak jedziesz rowerem, masz nie przekraczać 90 albo 40 na godzinę, masz wszystkie pieniądze trzymać w banku, masz płacić podatek od wszystkiego, masz kupić piec na gaz jak ci powiedzą, potem masz go wyrzucić i kupić piec na węgiel, a potem na pellet, a potem na wióry, a potem znowu na węgiel, znowu na gaz i tak w kółko - ROZUMIESZ?

Tu nie chodzi tylko o zabójcze Zielone Łady, chodzi też o tresowanie ludzi do posłuszeństwa.
Masz mieć aplikację i meldować się na każdy elektroniczny list do ciebie, masz na baczność zeznawać co kupiłeś, co zhandlowałeś, ile zarobiłeś i dlaczego cię stać na wakacje na Bali, masz używac karty, a nie gotówki, żeby mogli ci konto zablokować jak im przyjdzie ochota, masz wymienić bezterminowy dowód osobisty, bo oni chcą, bezterminowe prawo jazdy - bo oni chcą.

Rozumiesz?

I to wszystko jest realizowane małymi krokami na wielu frontach - na każdym froncie. 


Widzisz!! Znowu ci mówią, że dostaniesz mandat!!!

Jesteś osaczony z każdej strony - bój się cyfryzacji!!!
I przestań finansować te obrzydłe media!




Co do rozgwieżdżonego nieba, to nadal mam wielką nadzieję malować je, być może podczas jednego z tych wieczorów, kiedy będę na tym samym zaoranym polu, jeśli niebo to będzie bardzo błyszczące.


Wyraźnie napisane: "kiedy będę na tym samym zaoranym polu, jeśli niebo to będzie bardzo błyszczące", a oni to komentują:
Zamierzeniem artysty był natomiast pejzaż z gwiaździstą nocą, będący wytworem wyobraźni. Dał on temu wyraz w liście do brata,

Przecież wyraźnie pisze: na polu! jeśli niebo będzie bardzo błyszczące!
Nie chodzi się na pole w nocy, żeby malować z wyobraźni po ciemku, albo przy lampie naftowej. On malował z natury - malował to, na co patrzył!

On wyraził chęć malowania z wyobraźni, żeby rozwijać tę umiejętność, ale nie mógł się na to zdecydować!

Czasem żałuję, że nie mogę zdecydować się pracować więcej w domu i [malować] z wyobraźni. Z pewnością – wyobraźnia to umiejętność, którą trzeba rozwijać, która jako jedyna może nas doprowadzić do stworzenia bardziej wzniosłej i pocieszającej natury, niż to jedno krótkie spojrzenie na rzeczywistość (którą postrzegamy, jak w naszych oczach się zmienia, przechodząc jak błyskawica) pozwala nam dostrzec. Gwiaździste niebo, na przykład – coś, co chciałbym spróbować namalować.

Wikipedysta komentuje tę wypowiedź słowami:
w liście do przyjaciela, Émile'a Bernarda sprecyzował, iż musi to być obraz wykraczający poza rzeczywistość, mający konsolacyjny charakter

Konsolacyjny charakter wg AI: oznacza działanie przynoszące pociechę, wsparcie i ulgę w trudnych chwilach, najczęściej żałobie
To nie ma nic wspólnego z malowaniem z wyobraźni, gdybyś źle ocenił to pojęcie "konsolacyjny"..


Gdyby van Gogh chciał malować z wyobraźni, pewnie by zastosował "białe kropki na czerni", ale sam pisze: "nie wystarczy umieścić białe kropki na błękitnej czerni"

Chcę teraz koniecznie namalować rozgwieżdżone niebo. Często wydaje mi się, że noc jest jeszcze bogatsza w kolory niż dzień, ubarwiona najintensywniejszymi fioletami, błękitami i zieleniami. Jeśli przyjrzysz się uważnie, to zobaczysz, że niektóre gwiazdy są cytrynowe, inne mają odcień różowy, zielony i błękitny jak niezapominajki. Bez zgłębienia tematu jest oczywiste, że aby namalować rozgwieżdżone niebo, nie wystarczy umieścić białe kropki na błękitnej czerni.




Wmawiają ci, że namalował to z wyobraźni.
Wiesz, co to oznacza?


Że zarejestrował prawdziwe zjawisko na niebie, a oni usiłują to ukryć.
Bo to zjawisko "nie miało prawa" zaistnieć w tamtych czasach?


Tego ranka zobaczyłem z mojego okna wioskę, na długo przed wschodem słońca, tylko z poranną gwiazdą, która wyglądała na bardzo dużą.


Van Gogh zmarł 13 miesięcy po namalowaniu tego obrazu, w wieku 37 lat.






Pani Twardowska, jeżeli jeszcze jesteś, bombarduj to wszystko z orbity, wszystko jak leci, nie masz na co czekać.








-------------


Wersję edytowalną tekstu podała mi Ai na podstawie zdjęć.


























Źródło zdjęć - internet


Prawym Okiem: Lista postów
Prawym Okiem: Choinka (Kadłubek)

Prawym Okiem: Weles z Bydgoszczy !
Prawym Okiem: Wypowiedź literacka, czyli wikipedia
commons.wikimedia.org/wiki/File:Vinca_clay_figure_02.jpg
pl.wikipedia.org/wiki/Wincenty_Kadłubek
pl.wikipedia.org/wiki/Kultura_Vinča
pl.wikipedia.org/wiki/Jōmon
en.wikipedia.org/wiki/Dogū
pl.wikipedia.org/wiki/Kultura_ceramiki_sznurowej

pl.wikipedia.org/wiki/Gwiaździsta_noc

trojmiasto.eska.pl/dotarl-juz-do-polski-pyl-z-sahary-opanowal-samochody-moze-zniszczyc-lakier-i-byc-przyczyna-mandatu-aa-oRJN-RtrL-nhMa.html


chomikuj.pl/encyklopediamarkaf/Literatura/Biografie,10



Choinka (Kadłubek)

 



Kronikarze to oszuści i na pewno Kadłubek uprawiał te same kłamstwa co inni - jeszcze
go nie czytałem, ale jestem pewien...




Wincenty Kadłubek (łac. Vincentius Cadlubkonis, Vincentius Kadlubek), mistrz Wincenty Kadłubek (łac. magister Vincentius Cadlubkonis) lub mistrz Wincenty zwany Kadłubkiem (łac. magister Vincentius dictus Kadlubek) (ur. ok. 1150 w Kargowie lub Karwowie, zm. 8 marca 1223 w Jędrzejowie) – autor Kroniki dziejów Polski, uważany za jedną z najważniejszych postaci w dziejach literatury i historiografii polskiej; określany mianem „ojca kultury polskiej”; biskup krakowski[a].

Wincenty był pierwszym uczonym i pisarzem Polakiem. Jego prekursorska Kronika uważana jest za fundamentalny pomnik literatury narodowej, gdyż oddziałała w dużym stopniu – bezpośrednio lub pośrednio – na rozwój całej kultury polskiej. Pisząc traktat o dziejach własnego kraju, Kadłubek wprowadził do rodzimej tradycji, między innymi, dziedzictwo cywilizacyjne starożytnych Grecji i Rzymu, co stało się trwałym elementem kultury polskiej.

Praca Kadłubka była przez wieki powszechnie używana w szkolnictwie, a ponieważ w tekście Kroniki Wincenty pozostawił silne piętno własnych poglądów i osobowości, jego opowieści oraz opinie kształtowały świadomość historyczną i narodową Polaków. Zdania czy zwroty Kadłubka były przytaczane niezliczoną liczbę razy przez tak wielu autorów, że współcześnie używa się popularnych z niego cytatów często bez świadomości, że pochodzą one od mistrza Wincentego.

W XIX i XX wieku uczeni zanegowali wiarygodność tak zwanych podań wincentyńskich o początkach Polski, a także podważyli autorytet Kadłubka jako rzetelnego historyka. Jednocześnie bardzo wysoko ocenili jego umiejętności literackie, wiedzę prawniczą, retoryczną czy filozoficzną. Ich badania wykazały, że Wincenty był przedstawicielem XII-wiecznej szkoły dziejopisarskiej, która wykład historii pojmowała nie jako relację o faktach, ale zestawienie i objaśnienie literackich przykładów. Celem takiego zestawienia było wyjaśnienie czytelnikowi współczesnej mu rzeczywistości poprzez aktualizujący historię morał. Zdaniem badaczy europejskich Kadłubek był jednym z najważniejszych przedstawicieli humanizmu chrześcijańskiego końca XII i początku XIII wieku.


Czyli taka wikipedia tamtych czasów...






- wizerunek Kadłubka na pieczęci biskupiej z 1210 r.
- ilustracja mojego tekstu "Weles z Bydgoszczy!"
- figurka kultury Vinca


Czyżby to Jan o trójkątnej głowie? Czyli Kadłubek wiedział, ale wam nie powiedział? To namiestnik BOGA na ziemii? Z głową Jana na kolanach?

Wincenty zwany Kadłubkiem


kadłub - ciało bez głowy


Jako pierwszy przydomek Wincentego – w formie Cadlubonis – podał pod koniec XIII wieku, w tekście sporządzonym najprawdopodobniej w roku 1295, autor Kroniki wielkopolskiej. Powołał się on na tekst Kroniki Kadłubka pisząc: Vidit enim Vincencius Cadlubonis. Kopiści Kroniki wielkopolskiej z XV wieku często przekręcali podczas przepisywania niezrozumiały dla nich zapis Cadlubonis na Ladlubonis czy Ladkibonis. 

W połowie XV wieku nad jednym z rękopisów Kroniki wielkopolskiej pracował Sędziwoj z Czechła. W tak zwanym rękopisie Sędziwoja zachowały się jego próby wyjaśnienia nieznanego mu skądinąd zapisu Vincencius Cadlubonis. Sędziwoj dodał do tekstu dwie noty marginalne omawiające to zagadnienie. W jednej z nich uznał domniemane drugie imię Kadłubka za przydomek – jego zdaniem Wincenty był dictus Cadlub („zwany Kadłubem”). Natomiast w innym miejscu sprostował formę Cadlubonis, uznając ją za niepoprawnie zapisany patronimik Cadlubowicz.

Spolszczona z Cadlubkonis Długosza forma Kadłubek – rozumiana jako przydomek lub patronimik – powszechnie przyjęła się w piśmiennictwie XVI wieku wśród autorów piszących w języku ojczystym. 

Ponieważ „Kadłubkiem” nie nazwał się w Kronice sam Wincenty i nie określano go takim przydomkiem przez całe następne stulecie, część badaczy jest zdania, że zapis Cadlubonis w Kronice wielkopolskiej był czyimś wymysłem lub polegał na nieporozumieniu. Najczęściej przyjmuje się, że autor lub kopista Kroniki wielkopolskiej błędnie odczytał jakiś niejasny zapis z nieznanego współcześnie źródła. Wśród historyków, którzy akceptowali wiarygodność przydomka, występowały trzy stanowiska w sprawie jego znaczenia – Kadłubek mogło oznaczać „syna Kadłuba”, czyli „Kadłubowica”; ojciec Wincentego mógł nosić inne imię, ale zwano go „Kadłubem”; przydomek Wincentego pochodził od nazwy miejscowości, której znaczenie autor Kroniki wielkopolskiej źle zrozumiał i zinterpretował jako patronimik.


Ktoś widząc pieczęć zauważył trójkątną głowę na jego kadłubku (zdrobniale, bo pieczęć przecież nie duża jest...) i stąd nadał mu pseudonim, chcąc wskazać innym to, co sam zobaczył. Przydomek "Kadłubek" mówi: patrz na jego kadłubek na pieczęci, a zobaczysz... Nie widzę innej przyczyny.



Widać, wrysowywanie rebusów w różne oficjalne drzeworyty to jakaś nasza polska (?) tradycja...





Kultura Vinča – neolityczna kultura archeologiczna związana ze stanowiskiem eponimicznym w miejscowości Vinča na przedmieściach Belgradu. Kultura Vinča rozwijała się w Europie południowo-wschodniej od ok. 5500 do ok. 4000 p.n.e. 

Zauważono, że wykazuje ona w przypadku figurek glinianych niezwykle silne podobieństwo do kultury Jōmon z Japonii (typ twarzy, pozy, układ rąk, kształt ciała, nosa i innych elementów), mimo iż obie kultury dzieli cała Eurazja.

Jōmon (jap. 縄文時代 Jōmon jidai; słowo jōmon oznacza „ornament sznurowy”) – okres w chronologii Japonii odpowiadający neolitowi. Nazwa pochodzi od motywu umieszczanego na naczyniach ceramicznych. Często jest dzielony na pięć podokresów dla środkowej Japonii oraz na trzy okresy dla Kiusiu i Hokkaido. Kultura tego okresu była stopniowo wypierana ku północy i wschodowi. Za czas trwania okresu Jōmon uważa się lata od 12 000 p.n.e. do 300 p.n.e. (niektóre źródła podają rok 250 p.n.e.).

jōmon oznacza „ornament sznurowy” - czyli to "sznurowcy", tak jak my?


Dogū (japoński: 土偶; IPA: [doɡɯː]; dosłownie "ziemna figura") to małe figurki humanoidalne i zwierzęce wykonane w późniejszej części okresu Jōmon (14 000–400 p.n.e.) prehistorycznej Japonii. 

Narodowe Muzeum Historii Japonii szacuje, że łączna liczba dogū wynosi około 15 000, Dogū były produkowane w całej Japonii, z wyjątkiem Okinawy. Większość dogū znaleziono we wschodniej Japonii, a rzadko spotyka się jednego w zachodniej Japonii. Cel dogū pozostaje nieznany




Dogū, stanowisko Ebisuda w Tajiri, prefektura Miyagi, 1000–400 p.n.e.



Kultura ceramiki sznurowej
– archeologiczna kultura epoki eneolitu z kręgu kultur naddunajskich datowana na III tysiąclecie p.n.e.

Kulturę ceramiki sznurowej wyodrębniono początkowo na podstawie charakterystycznego sposobu zdobienia ceramiki za pomocą odciśniętego sznura, od którego przyjęła nazwę.






Poniżej krótkie przypomnienie: rebusów i trójkątnych głów... widać ludzie albo pamiętali, albo usiłowali odtworzyć jego wizerunek na podstawie przekazów - stąd różne formy trójkątności... coś wiedzieli, ale nie dokładnie.


























































tu głowa zasłonięta... schowana



a tu nie






















Prawym Okiem: Weles z Bydgoszczy !
Prawym Okiem: Wypowiedź literacka, czyli wikipedia
commons.wikimedia.org/wiki/File:Vinca_clay_figure_02.jpg
pl.wikipedia.org/wiki/Wincenty_Kadłubek
pl.wikipedia.org/wiki/Kultura_Vinča
pl.wikipedia.org/wiki/Jōmon
en.wikipedia.org/wiki/Dogū
pl.wikipedia.org/wiki/Kultura_ceramiki_sznurowej
wsjp.pl/haslo/podglad/12289/kadlub/1239627/tulow





chomikuj.pl/encyklopediamarkaf/Literatura/Biografie,10