za fb:
Paweł Usiądek Konfederacja ·
18 godz. ·
Państwo wie o nas coraz więcej!
INFRASTRUKTURA KONTROLI POWSTAJE KROK PO KROKU.
Jest to infrastruktura tworzona za zgodą ponadpartyjną. Czy to rządy PiSu czy Tuska – co roku wchodzi nowy element systemu, który tworzy z nas niewolników we własnym państwie.
W Polsce od kilku lat obserwujemy proces, który rzadko jest przedstawiany w całości. Poszczególne zmiany wprowadzane są osobno, często pod hasłem zwiększenia bezpieczeństwa, walki z przestępczością albo poprawy efektywności administracji. Każda z nich wydaje się niewielka i racjonalna. Problem zaczyna być widoczny dopiero wtedy, gdy połączymy wszystkie elementy w jeden obraz. Okazuje się wtedy, że w Polsce powstaje coraz bardziej rozbudowana infrastruktura kontroli nad obywatelami.
Jednym z najbardziej symbolicznych przykładów jest zmiana w ustawie o Krajowej Administracji Skarbowej z 1 lipca 2022 roku. W przepisach zmieniono jedno słowo. Dotychczas dostęp do tajemnicy bankowej był powiązany z postępowaniem wobec podejrzanego. Po zmianie pojawiło się określenie „osoba fizyczna”. W praktyce oznacza to, że dostęp do historii finansowej przestał być narzędziem stosowanym wobec konkretnej osoby podejrzanej o przestępstwo. Stał się narzędziem wobec każdego obywatela.
Wcześniej takie działania wymagały formalnej procedury, zgody prokuratora lub decyzji sądu. Dziś urzędnicy mogą uzyskać dostęp do informacji bankowych bez informowania osoby, której dane dotyczą. Oficjalne uzasadnienie jest zawsze podobne: chodzi o skuteczniejszą walkę z oszustwami podatkowymi i przestępczością gospodarczą. Argument brzmi znajomo: jeśli nic złego nie zrobiłeś, nie masz się czego obawiać.
Podobny mechanizm widać w przypadku danych telekomunikacyjnych. Przed 2016 rokiem służby, aby uzyskać wykaz połączeń, wiadomości czy dane lokalizacyjne, musiały kierować wnioski do operatorów telekomunikacyjnych. Firmy mogły przynajmniej teoretycznie odmówić, jeśli wniosek był bezpodstawny. Po zmianach wprowadzono bezpośredni, zautomatyzowany dostęp dla policji i wielu innych służb. W praktyce oznacza to, że dane mogą być pobierane bez pytania kogokolwiek o zgodę.
Jeszcze przed zmianą przepisów służby sięgały po takie informacje ponad dwa miliony razy rocznie. Po wprowadzeniu nowych rozwiązań zlikwidowano centralny raport pokazujący skalę wykorzystania tych narzędzi. Dziś nie wiemy już, jak często państwo sięga po dane telekomunikacyjne obywateli.
Sprawa ta trafiła nawet do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. W 2024 roku Trybunał uznał, że polskie przepisy naruszają prawo do prywatności, ponieważ umożliwiają gromadzenie danych o obywatelach bez konieczności wskazania konkretnego podejrzenia. Problem dotyczy nie tylko billingów czy lokalizacji, lecz także możliwości tworzenia tajnych rejestrów osób uznanych za potencjalnie powiązane z terroryzmem.
Kolejnym elementem tej infrastruktury są dane biometryczne. W 2021 roku wprowadzono nowe dowody osobiste zawierające cyfrowe odciski palców. Zgodnie z unijnymi regulacjami dane te powinny być przechowywane jedynie przez krótki czas, maksymalnie 90 dni, wyłącznie w celu wydania dokumentu. W Polsce zdecydowano się jednak stworzyć centralny rejestr, w którym gromadzone są dane biometryczne obywateli.
Różnica między hasłem a odciskiem palca jest zasadnicza. Hasło można zmienić, biometria pozostaje z nami na zawsze. Jeśli takie dane zostaną skradzione lub wykorzystane w niewłaściwy sposób, nie ma możliwości ich „resetu”.
Do tego dochodzą kolejne systemy gromadzenia danych. Cyfrowa administracja, aplikacje państwowe, monitoring miejski, systemy rozpoznawania tablic rejestracyjnych czy nowe rozwiązania oparte na geolokalizacji. Dobrym przykładem jest system opłat za przejazd płatnymi drogami, który opiera się właśnie na danych lokalizacyjnych. Administratorem tych informacji jest szef Krajowej Administracji Skarbowej.
Oficjalnym celem jest usprawnienie poboru opłat i kontrola transportu. Jednak infrastruktura zbierania danych powstaje niezależnie od tego, jak zostanie wykorzystana w przyszłości.
Podobny trend widoczny jest w przypadku inteligentnych urządzeń. Nowe regulacje dotyczące danych z urządzeń cyfrowych zakładają, że użytkownicy powinni mieć dostęp do informacji generowanych przez swoje sprzęty. Jednocześnie w określonych sytuacjach organy publiczne mogą występować o udostępnienie tych danych. Dotyczy to między innymi samochodów, urządzeń domowych czy elektroniki noszonej na co dzień.
Każdy z tych systemów osobno można uzasadnić wygodą, bezpieczeństwem lub walką z przestępczością. Jednak razem tworzą one coraz gęstszą sieć informacji o obywatelach: o ich finansach, kontaktach, lokalizacji, zdrowiu czy stylu życia.
Historia pokazuje, że systemy kontroli rzadko powstają nagle. Najczęściej rozwijają się stopniowo, wprowadzane małymi krokami i uzasadniane doraźnymi potrzebami. Dopiero z perspektywy czasu widać, jak duża infrastruktura nadzoru została zbudowana.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Komentarze przed publikacją są moderowane.