Maciej Piotr Synak


Od mniej więcej dwóch lat zauważam, że ktoś bez mojej wiedzy usuwa z bloga zdjęcia, całe posty lub ingeruje w tekst, może to prowadzić do wypaczenia sensu tego co napisałem lub uniemożliwiać zrozumienie treści, uwagę zamieszczam w styczniu 2024 roku.

niedziela, 4 sierpnia 2013

Biała Chorwacja




Megapolis pod Lwowem


Po ostatnim posiedzeniu galicyjskiego klubu dyskusyjnego „Mytusa" zastanawiam się, czy i w moich żyłach nie płynie jakaś cząstka krwi, dalekich nam, Białych Chorwatów.

W ciągłym poszukiwaniu tożsamości galicmenów, „Mytusa" z Wołodymyrem Pawliwem na czele, zagłębiła się już w mroczne otchłanie wieków VIII-X. Tym razem dzięki pomocy dr Oresta Korczyńskiego, znanego ukraińskiego archeologa, który zwrócił naszą uwagę na Białych Chorwatów.

Według licznych źródeł historycznych, a również badań własnych, prelegent jest przekonany, że to plemię słowiańskie zasiedlało obszar od Zbruczu na wschodzie do Wisłoka na zachodzie, co mniej więcej pokrywa się z granicami przyszłego Księstwa Halicko-Włodzimierskiego.

Zdaniem naukowca, stolica Białych Chorwatów znajdowała się w okolicach dzisiejszej wioski Stulsko koło Mikołajowa nad Dniestrem. Właśnie tam na początku lat 80. XX wieku lwowski archeolog Orest Korczyński natknął się na ślady wielkiego grodu. Określa go jako megapolis, ponieważ dookoła istniało wiele mniejszych osad. Była to sensacja, poważnie przyjęta przez Akademie Nauk w Moskwie i Kijowie, a także za granicą, w tym i w Polsce.





Co stało się z mocarstwem Białych Chorwatów, jeżeli istniało naprawdę? – nie przestają padać pytania ze wszystkich stron i na różnym poziomie. Dr Orest Korczyński stwierdza, że na prośbę cesarza bizantyjskiego Herakliusza wojsko Białych Chorwatów na początku VII wieku walczyło z najazdem Awarów na Bałkany, a po zwycięstwie nad nimi, jako „wynagrodzenie" otrzymało ziemie w bizantyjskiej prowincji Dalmacja.

Tam też się przesiedlili, tam założyli Chorwację. Chorwaci mają różne hipotezy odnośnie swego pochodzenia. Nawet takie, że ich przodkowie przyszli z Persji. Natomiast jeszcze 20 lat temu podczas wyjazdów do Chorwacji zauważyłem, że w języku literackim tego narodu jest wiele słów z pokuckiej gwary mojej babci, używanych również współcześnie przez Hucułów, Bojków i Rusinów Podkarpackich z terenów obwodu zakarpackiego i wschodniej Słowacji.

Podczas Festiwalu etnograficznego w Lipowlanach na Sławonii byłem zaskoczony, gdy zobaczyłem taniec ludowy absolutnie podobny do jednego z tańców, który w okolicach Horodenki nad Dniestrem opisała kiedyś Danuta Demkiw, założycielka zespołu „Pokuttia" w Kołomyi. Potwierdzili to obecni na tej imprezie choreografowie z lwowskiego zespołu „Junost'".

„Przybyłem do ziemi naszej pradomoviny (praojczyzny)" – zaznaczył śp. chorwacki kardynał Franjo Kuharić, z którym rozmawiałem podczas jego wizyty we Lwowie w 1995 roku. Jeżeli taki wysoki duchowny, jak Franjo Kuharić, tak twierdził, to częściowo i my w Galicji mamy prawo na spadek po prawie nie znanych nam Białych Chorwatach.



Kiedyś w Przemyślu mój przyjaciel, też już nie żyjący, architekt Rościsław Stepaniak, oprowadzając lwowskich dziennikarzy po swojej działce w okolicach Kopca Tatarskiego, pokazywał ślady długich rowów pozostałych po dawnym wielkim grodzie. Może z tych czasów pochodzą rotundy – świątynie, które ochrzczony lud słowiański wznosił na tych ziemiach? Jedna z nich, w Użgorodzie, przetrwała do naszych dni.

Fundamenty takich chrześcijańskich świątyń archeolodzy znaleźli też nad Sanem i w okolicach Balatonu. Możliwie, że klucze do pełnej tajemnicy historii Białych Chorwatów, leżą gdzieś pod korzeniami wspaniałych buków w lesie koło Stulska, gdzie dr Orest Korzyński przebadał niespełna 0,3% powierzchni starego grodziska.

Dzięki dr Korzyńskiemu mała wieś Stulsko była znana na cały ówczesny świat. Przyjeżdżają do stolicy swej pradomowiny też naukowcy i turyści z Chorwacji. Niestety odkrywca tego historycznego miejsca, jest pozbawiony możliwości kontynuowania prac archeologicznych i prowadzenia badań.

„Od lat moja ekspedycja archeologiczna nie dostaje żadnego finansowania od państwa ukraińskiego, – wyjaśniał dr Orest Korzyński. – Jestem w ogóle bez pracy. Jest to nie do porównania z tym, co widziałem w sąsiedniej Polsce, gdzie prowadziłem wykłady na wyższych uczelniach. Razem z polskimi kolegami uczestniczyłem w wykopaliskach. Tymczasem Stulsko czeka na mnie i nowe pokolenie młodych archeologów".


Kurier Galicyjski 16, kwiecień 2012
Konstanty Czawaga










Konstantyn Porfirogeneta wymienia w dziele De administrando imperio[1] Białą Chorwację (w oryginale Βελοχρωβάτοι i Χρωβάτοι)[2] jako miejsce skąd w VII wieku część plemion chorwackich miało wyruszyć na Bałkany (na terytorium dzisiejszej Chorwacji) na zaproszenie cesarza Bizancjum Herakliusza, by bronić granic cesarstwa. Reszta Chorwatów pozostała w swojej dawnej ojczyźnie mając oddzielnego władcę. Adam Naruszewicz tak przytacza ten fakt, w swym dziele Historya narodu polskiego:
"Nazwisko Chrobatów było znajome jeszcze w IX wieku za Konstantyna Porfirogenita, który o nich tak pisze w księdze de administrando Imperia w rozdziale XXX. i XXXI. Chrobaci mieszkali wtenczas, (to jest za Herakliusza) za Babigoreą[3] gdzie teraz są Belo-Chrobaci, (i na drugiem miejscu mówi) inni zaś Chrobaci, od tych którzy do Dalmacyi weszli, mieszkali ku Francyi, nazywali się Belo-Chrobaci, to jest biali, mający własnego Księcia. Hołdują zaś Ottonowi W. panującemu nad Francyą, która jest i Saxonią; są oni poganie, a z Turkami[4] ligę i przyjaźń trzymają. Tenże na innem miejscu Chrobatowie, którzy w Dalmacyi siedzą, od Chrobatów białych niechrzczonych początek wiodą, którzy za Turcyą przy Francyi siedzą, a ze Słowianami Serbami graniczą. Nakoniec powiada: 'wielka zaś Chrobacya, która się białą nazywa, do dnia dzisiejszego chrzczona nie jest, tak jako i sąsiedzi jej Syrbowie. Jazdy i piechoty nie ma tak wiele jak Chrobacya Chrześcijańska, dla częstych napadów od Franków"[5]
Według Nestora z Kijowa Biali Chorwaci byli protoplastami Lachów. Nestor opisuje w swojej Powieści minionych lat z 1113 roku w części drugiej "O narodach słowiańskich", jak to we wczesnym średniowieczu Biali Chorwaci, Serbowie i Chorutanie[6] (zapewne chodzi tu o część tych plemion, a nie całość) w wyniku najazdu Włochów[7] przenieśli się ze swoich naddunajskich terenów i osiedli nad Wisłą przezwawszy się Lachami[8][9]. , a ci następnie przezwali się Polanami, Lucicami, Mazowszanami, Pomorzanami.

"Po mnogich zaś latach siedli byli Słowianie nad Dunajem, gdzie teraz ziemia węgierska i bułgarska. I od tych Słowian rozeszli się po ziemi i przezwali się imionami swoimi, gdzie siedli na którym miejscu. Tak więc przyszedłszy, siedli nad rzeką imieniem Morawa i przezwali się Morawianami, a drudzy Czechami nazwali się. A oto jeszcze ciż Słowianie: Biali Chorwaci i Serbowie, i Chorutanie. Gdy bowiem Włosi naszli na Słowian naddunajskich i osiadłszy pośród nich ciemiężyli ich, to Słowianie ci przyszedłszy siedli nad Wisłą i przezwali się Lachami, a od tych Lachów przezwali się jedni Polanami, drudzy Lachowie Lucicami, inni — Mazowszanami, inni — Pomorzanami."
Pozostali autorzy już nie nazywają Chorwatów "Białymi". Nie wymienia ich (podobnie jak i Polan) Geograf Bawarski (rok 845).
Na północ od Wielkich Moraw lokuje ziemie Chorwatów (horithi) Alfred Wielki[11] (rok 890).
W Powieści minionych lat Nestor wymienia też Chorwatów (tylko raz nazywając ich "Białymi" jako protoplastów Lachów). W 907 roku mieli oni uczestniczyć (jako sojusznicy) w wyprawie Olega Mądrego na Bizancjum. Można też znaleźć wzmiankę, że książę kijowski Włodzimierz w 992 roku wyprawił się na Chorwatów[12].
Dodatkowo nazwa "chrowati et altera chrowati" pojawia się w dokumencie praskim z 1086 jako rubież diecezji praskiej. Zostało to propagandowo wykorzystane przez Austrię do uzasadnienia pretensji do Galicji w czasach rozbiorów Polski - do tego stopnia, że urzędnicy austriaccy posługiwali się pojęciem narodowości białochorwackiej.
Kosmas z Pragi między rokiem 1110 a 1125, w Chronica Boëmorum tak opisuje obszar diecezji praskiej: "Granice zaś jej ku zachodowi są następujące: Tuhośt, który ciągnie się do połowy rzeki Chamb, Siedlczanie, Łączaniei, Dieczanie, Litomierzyće, Lemuzi, aż do środka lasu, którym są Czechy ograniczone. Następnie na północ te są granice: Pszowianie, Chorwaci i drudzy Chorwaci, Ślęzanie, Trzebowianie, Bobrzanie, Dziadoszanie, aż do środka lasu, którym otoczone są granice Milczan. Stąd na wschód te rzeki ma za granice: Bug i Styr z grodem Krakowem i prowincją, której nazwa jest Wag, z wszystkimi krainami należącymi do wspomnianego grodu Kraków. Stąd rozszerzona dołączonym pograniczem węgierskim ciągnie się aż do gór, których nazwa jest Tatry. Następnie w tej części, która zwraca się na południe, po przyłączeniu krainy morawskiej diecezja ta ciągnie się aż do rzeki, której nazwa jest Wag, i do środka lasu, którego nazwa jest Mure, i do takiej że nazwy góry, którymi odgraniczona jest Bawaria."[13]
Piszący w XII wieku Pop Duklanin w swoim Latopisie używa określenia Białej Chorwacji w odniesieniu do północnej Dalmacji.
Wincenty Kadłubek, w Kronice Polskiej (ks. II, rozdz. 12), opisuje czyny Bolesława Chrobrego, który: podbił pod swe panowanie Selencję[14], Pomorze, Prusy, Ruś, Morawy, Czechy i pozostawił swym następcom jako [kraje] lenne. Miasto Pragę ustanowił drugą stolicą swego królestwa[15]. Poddał pod swe panowanie Hunnów, czyli Węgrów, Chorwatów i Mardów[16] szczep potężny[17]

Spór wokół położenia Białej Chorwacji

Historycy wiodą spór co do umiejscowienia wymienionej przez Konstantyna Białej Chorwacji, nawet negując jej istnienie. Z tekstu Konstantyna można się jedynie dowiedzieć że w połowie X wieku znajdowała się w kręgu wpływów Ottona I i leżała gdzieś pomiędzy Bawarią, Węgrami[18] a Białą Serbią. Ponieważ Konstantyn opisuje Białych Chorwatów jako pogan, to ich ziemie musiały leżeć poza zasięgiem chrześcijaństwa (w czasach Konstatyna to rubieże Polski i Rusi).
Nestor twierdzi że Biali Chorwaci osiedlili się nad Wisłą. Przy tym Konstantyn mówi o wędrówce na południe, a Nestor na północ - zapewne faktach odległych czasowo. Tak więc Białe Chorwacje Konstantyna i Nestora mogą nie mieć ze sobą nic wspólnego.
Ze względu na trudności w ustaleniu północnej granicy Wielkich Moraw trudno jednoznacznie interpretować zapisy Alfreda Wielkiego. Można jedynie na podstawie informacji że Wiślanie mieszkali na wschód od Moraw lokować ich bardziej na północ.
Natomiast interpretacje dokumentu praskiego wskazują na lokalizację w północnych Czechach lub na Śląsku.
Encyklopedyja Powszechna Samuela Orgelbranda z 1864 r. wywodzi nazwę Chorwatów od Karpat:
Kroaci (Kroat, Kroata), właściwie Chorwaci, po czesku: Charwati, po chorwacku: Herwati (Hrwati), jest nazwą licznych plemion słowiańskich, po części już, ze zwyczaju wyszłą, a w części jeszcze się utrzymującą. Prasiedzibą wszystkich tych plemion są ziemie Tatrzańskie (przyległe górom zwanym Tatrami), nazywane (u Konstantego Porfyrogenita) Wielką lub Białą Chorwacyją czyli Chrobacyją, od gór Karpackich czyli Cherbów (grzbietów, garbów) [...] Pamiątka ich tylko utrzymała się w niektórych miejscowych, nazwach we wschodnim Haliczu (Chrewi, Charwin, Charzewice), oraz w ludowej nazwie Karpatów: Horby (Chryby, Cherby)[19]. Również Adam Szelągowski (za Pawłem Józefem Szafarzykiem) wywodził ich nazwę od słowa chrb (góra) i dodawał: dziś jeszcze w Galicyi wschodniej nazwa dla Karpat (Chorby)[20]
Przez historyków najczęściej więc Biała Chorwacja bywa umiejscawiana w północnych Czechach, na Śląsku, w Małopolsce lub na Ukrainie. Istnieje np. hipoteza że centrum Białej Chorwacji znajdowało się obok obecnej wsi Stulsko[21] w rejonie mikołajewskim obwodu lwowskiego[22]. Pomimo, iż relacja Konstantyna wspominająca o frankijskim zwierzchnictwie na Białą Chorwacją nakazywałaby szukanie jej raczej w Czechach i na Śląsku[23] nie da się też wykluczyć hipotezy, że Chorwaci z upływem czasu przesuwali zajmowane przez siebie terytorium, co patrząc na np. dużo odleglejsze wędrówki Wandalów, nie powinno zaskakiwać.

Biali Chorwaci a Wiślanie

Prawdopodobne jest, że Chorwaci kryją się w dziele Geografa Bawarskiego pod nazwą Wiślan. Mogło się to stać za sprawą Morawian, którzy nazywali inne plemiona od miejsca ich osiedlenia, a nie od ich nazwy własnej. W wyniku ożywionych kontaktów handlowych kupców wielkomorawskich z państwem wschodniofrankijskim w IX w., nazwy plemion słowiańskich przekazywano na zachód, gdzie były spisywane przez niemieckojęzycznych skrybów, trafiając tym samym do sporządzonego dla Ludwika Niemca spisu plemion zachodniosłowiańskich.
Potwierdzeniem tej tezy może być fakt, iż w Powieści minionych lat Nestor wymienia większość plemion żyjących na ziemiach polskich (w tym Chorwatów), ale nie pada za to ani razu wzmianka o plemieniu Wiślan, które przecież było jednym z centrów wczesnej państwowości polskiej.
Twierdzeniu o tożsamości Białych Chorwatów z Wiślanami przeczy relacja Alfreda Wielkiego, który wymienia oba te plemiona.
Teza jakoby Chorwaci zamieszkiwali tereny górnej Wisły jest odrzucana przez wielu historyków, m.in. przez profesorów: J. Widajewicza, H. Paszkiewicza, E. Modelskiego[24]. Gerard Labuda akceptował istnienie małopolskich Chorwatów (i Serbów), ale uważał, że relacja Konstantyna Porfirogenety (o Wielkiej/Białej Chorwacji) odnosi się do Chorwatów czeskich[25].

Biali Chorwaci a Lędzianie

Obecnie przeważa pogląd, że plemiona te należy łączyć z Lędzianami. W XI wieku w kronice Nestora nazwa Lachy nie oznacza już jedynie Lędzian, od których się wywodzi, ale wszystkich Słowian Zachodnich z wyjątkiem Czechów i plemion słowackich. Oznacza to, że pamięć o związku plemiennym Lędzian i świadomość o jego znaczeniu zanikała na Rusi i już wtedy nie zdawano tam sobie sprawy z tego, że nazwa Lach pochodzi od słowa Lędzianin i lęda.
W latach 70. X wieku Lędzianie najprawdopodobniej weszli w skład państwa Mieszka I. W 981 wraz z wschodnimi ziemiami Polski podbici przez Ruś, a około 1018-1031 ponownie znajdowali się w państwie piastowskim (także w latach 1077-1086) po tym jak Bolesław Chrobry odbył słynną wyprawę na Kijów. Pod panowaniem Rusi ulegli całkowitej rutenizacji, co nastąpiło m.in. w wyniku działalności Kościoła Wschodniego po roku 1054, znajdującego się w stanie schizmy wobec Kościoła Łacińskiego. Innym przejawem rutenizacji terenów Lędzian były akcje deportacyjne podobne do działań Jarosława Mądrego w roku 1031, kiedy przesiedlił on po wcieleniu ziem lędziańskich do Rusi znaczną część ludności nad rzekę Roś (Naddnieprze), gdzie długo zachowywała ona swą odrębność etniczną.




http://www.mytusa.org/index.php/blogy/blog-qmytusaq/154-powrot-do-biaych-chorwatow.html

http://pl.wikipedia.org/wiki/Bia%C5%82a_Chorwacja

http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/e/ed/Heiliges_R%C3%B6misches_Reich_1000.PNG
http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/9/93/Polska_Rosja_Skandynawia_w_IX_w.jpg




KOMENTARZE

  • Autor
    Tak, jest tajemnica.Droga do owej tajemnicy prowadzi poprzez Ślężę,poprzez Krakowskie Kopce, na północ,na Mazowsze,dawniej zwane Mazurami.Niektórzy mówią,że owe Mazowsze-Mazury od Mazar-grób.Pewne jest,że krakowski kopiec Krakusa-Rękawka jest od prasłowiańskiego raka,rakew-Grób.Stąd i Krak i Kraków od Grobu.Tajemnica-Grób jest na Mazowszu i prawdą jest,że owa tajemnica istnieje i skrywa,ale i ujawni prawdę o Potędze.
    Pozdrawiam
  • @rebs 12:23:06
    Uchyli Pan rąbka Tajemnicy?

    Pozdrawiam
  • Maciej Piotr Synak
    Drogi Panie.Owo miejsce na Mazowszu istnieje i znalazłem je.Te zaledwie kilkaset kilometrów ze Ślęży,poprzez Kraków i do Mazowsza, zajęło mi 20 lat.Dla mnie nie jest ważna droga,którą przebyłem.Nie zamierzam pisać o tym książki,ani żadnej pracy naukowej.Ważne jest jedynie te miejsce i najważniejsi są wszyscy Ci,którym się ujawni.Nie pełni żadnej roli religijnej i nie jest poświęcone żadnemu bogu i nie jest stworzone przez żadnych bogów,ani ufoludków.Jest to miejsce Władcy i jego poddanych.Z tego co już wiem prawdziwemu władcy ludzi i prawdziwych poddanych.Sam obiekt niczym szczególnym się nie wyróżnia i nie znalazłbym go nigdy,gdyby nie pozwolił mi się odnalezć.
    Szczerze mówiąc ,owe tory kolejowe,którymi zobrazował Pan siebie, są wysoce znaczące i intrygujące

    Pozdrawiam
  • @rebs 06:18:54
    Ciekawe, bardzo ciekawe.

    Mazowsza za bardzo nie znam, ale jest kilka miejsc, które bezwzględnie chciałbym odwiedzić..

    Lubię zagadki - a jeszcze bardziej lubię je rozwiązywać.
    Polska jest niesamowitym krajem - przygody filmowego I.Jonsa to mały pryszcz w porównaniu z tym, co nas otacza - niemal na każdym kroku...

    Może jednak zdradzi Pan jakąś wskazówkę?
    Zapraszam na priv...
  • Maciej Piotr Synak
    Miejsce jak miejsce,nic nie znaczy bez Pana umysłu.Przygotowali owo miejsce ci,którzy mieli specyficzną inteligencję,umysł i świadomość,nieraz i tysiące lat temu.Jak Pan widzi nasza rozmowa nie wzbudziła wielkiego zainteresowania.To normalne i zrozumiałe.Z tego,co już wiem ta nieco odmienna świadomość powstała zapewne u zarania Cro-magnon i trwa ukryta i jest tą tajemnicą,którą Pan dostrzega,bo pozwala na to Pana umysł.
    Dlatego,jeżeli Pan dalej ma na to ochotę, proszę po prostu być z tą prawdą,z tą tajemnicą.Odpowiem Panu na każde pytanie.Być może umysł ma Pan dobry.
    Tak, czy owak widzę,że zaczyna się ruch w interesie i widzę,że i Władca i Poddani są bardzo blisko
  • @rebs 05:39:20
    Starożytni byli zwyczajni myśli swoje przekazywać symbolami. Pisać niewielu umiało, runy też pewnie były dla elit, a właśnie praca Feliksa Gruszki (w poprzednim Godło. Co oznacza?) pokazuje, że runy mogły być nakładane jedna na drugą, co postronni mogą odebrać jako nic nie znaczące znaki, ozdoby.
    A jednak symbole runiczne przetrwały np. na ścianach domów o konstrukcji szachulcowej. Niewtajemniczeni nie mieli pojęcia, że na ich domach widnieją olbrzymie napisy....pisane runami. "Pisane" belkami.

    Często przekaz pokazany jest w sposób zawoalowany.
    Jak komuś pokazać rysunek, cokolwiek, co jest nośnikiem jakiejś treści - to ludzie wzruszają ramionami i patrzą się zdziwieni.

    Trudno to określić, dlaczego współcześnie niewielu ludzi dostrzega zamysł kryjący się za napisem rysunkiem obrazem rzeźbą...

    A niektóre rzeczy pokazane są wprost.

    Może to wina szkoły i myślenia linearnego.

    Mam na tapecie taki temat, więc pewnie niedługo go opiszę.


    Tak więc nie uważam tego za jakąś szczególną świadomość.

    To jest nawet bym powiedział "standardowa" świadomość - problem stwarza dzisiejszy świat, przez który współcześni zatracili pewną wrażliwość.

    Ponadto - to co wykracza poza ustalone ramy - jest wyśmiewane lub w inny sposób deprecjonowane. Więc ludzie unikają precyzyjnego definiowania, porzucają temat, nawet NIELOGICZNIE , ale zgodnie z powyższą jakby zasadą "argumentując" istnienie takiej czy innej rzeczy.

    Ostatnio np. usłyszałem, że Matejko na obrazie "Portret dzieci artysty" namalował swoim dzieciom wielkie męskie łapska, bo...niedowidział.
    Skoro niedowidział, to dlaczego inne drobne elementy są namalowane precyzyjnie i proporcjonalnie?

    Jestem pewien, że pewna wiedza była jeszcze kilkaset lat temu dość powszechna - dzisiaj nikt jej nie dostrzega, zapewne oprócz niektórych archeologów, może historyków.


    Czasami pokazana jest wprost, a mimo to na siłę lansuje się inną koncepcję, wyssaną z palca.





    Pytań mam oczywiście wiele..
    Na przykład: Kim jest ów Władca, o którym Pan pisze, no i Poddani..
    Może też poda Pan mi rejon, gdzie jest to miejsce?

    Pozdrawiam
  • Maciej Piotr Synak
    Zapewniam,że swiadomość o której piszę jest bardzo niestandardowa.Ba,poprzez kilkadziesiąt tysięcy lat nieświadomości,podświadomości, nieużywania jako świadomość, obrosła mnóstwem symboli i wszelkich dupereli,przez które trudno się przebić.Ja męczę się z owymi duperelami już dwadzieścia lat.Mnie Pana umysł zaciekawił,no i te tory kolejowe,a zobaczymy,co będzie dalej.Jednym słowem -na spoko.Wiek zapewne ma Pan odpowiedni,bo nie mozna zacząć się bawić w te klocki za wcześnie.Np mistrzowie kabały nie dopuszczali uczniów do Pieśni nad Pieśniami przed czterdziestką,mieli łeb.
    Taaa,Władca,to jest pytanie.Niewiele jeszcze o tym wiem napewno.To jakiś niezwykły związek,niezwykłe połączenie między nim i poddanymi,no i proszę mi wierzyć,potężna inteligencja
  • Zapomniałem o rejonie miejsca
    Koło zwyczajnej wiochy,na północ od Warszawy
  • @rebs 11:53:56
    Hmmm. zdawkowy Pan jest..

    Symbole - fakt, potrafią zaciemnić sprawę. Wszystkiemu trzeba się uważnie przyglądać.

    Co do owej wioski.... poproszę o jakieś kalambury jeszcze.

    Jaki związek pomiędzy władcą i poddanymi - może pan rozwinąć temat?

    A dlaczego akurat tory pana zafascynowały?
  • @Maciej Piotr Synak 18:46:45
    Mogę chyba powiedzieć,że symbole są jeszcze bardziej zdawkowe .Myślę,że wszelkie kalambury byłyby tutaj niepoważne i niegrzeczne z mojej strony.Jak już powiedziałem,miejsce jest niczym bez Pana umysłu.Tutaj ten pierwszy krok musi uczynić Pana umysł.Przynajmniej tak było ze mną.No cóż owe tory mają pewien związek z przebijaniem się owej świadomości do świadomości.To naprawdę bardzo trudne i niebezpieczne.Można dostać po prostu świra.Ja tutaj nie miałem żadnej taryfy ulgowej,walnęło mnie to z pełną mocą.Innym chciałbym tego zaoszczędzić.Po prostu nie chcę nikogo mieć na sumieniu.Trzeba tutaj wypracować bezpieczny sposób.To trochę jak budzenie Neo z Matrixa,ale proszę się zbytnio tym nie sugerować.
  • @rebs 05:17:31
    Chyba wiem o co panu chodzi - ale ja to przeżyłem jakieś 10 lat temu.. Jakoś nie ześwirowałem...
  • @Maciej Piotr Synak 18:55:45
    Cieszę się

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz