Maciej Piotr Synak


Od mniej więcej dwóch lat zauważam, że ktoś bez mojej wiedzy usuwa z bloga zdjęcia, całe posty lub ingeruje w tekst, może to prowadzić do wypaczenia sensu tego co napisałem lub uniemożliwiać zrozumienie treści, uwagę zamieszczam w styczniu 2024 roku.

środa, 23 lipca 2025

Tysol o dżinie z butelki










Czy uda się wepchnąć dżinna z powrotem do butelki?


14.07.2025 22:22

Bardzo dobrze, że prowadzący z nim rozmowę w Radiu Wnet Łukasz Jankowski przerwał wywiad po jego słowach o "fejkowych komorach gazowych". Ale dlaczego człowiek o takich poglądach w ogóle się tam znalazł? Dlaczego został mu udostępniony mikrofon? Czy redakcja nie mogła przewidzieć, co będzie mówił?


Gaśnica. Ilustracja poglądowa / pixabay.com


Niestety, jego obecność zwielokrotnia klikalność, podnosi oglądalność, gwarantuje zasięgi. Każde pojawienie się jego nazwiska w sieci podnosi jego pozycję w wyszukiwarkach. Nie wymieniam jego nazwiska, więc nie przykładam do tego ręki w tym tekście.

Czy fakt, że został wybrany posłem do Parlamentu Europejskiego może dowodzić, że irracjonalna wrogość wobec Żydów jest już w Polsce akceptowana przez znaczną część wyborców? Przecież nie przeszkodziła mu w zdobyciu w wyborach prezydenckich aż 1242917 głosów. Nasuwa się groźne pytanie: a w uzyskaniu ilu pomogła?


Zaczęło się od gaśnicy

Stało się. Nastąpiła ponura jakościowa, skokowa zmiana. Od czasów przed II wojną światową, jest on pierwszym liczącym się polskim politykiem, głoszącym kłamstwa i oszczerstwa, które już raz - w XX wieku - doprowadziły w Europie do śmierci milionów. A miało być "nigdy więcej" i "nie zapomnimy".

Najpierw był absurdalny atak gaśnicą na Chanukę. Absurdalny, bo celem ataku było święto upamiętniające symboliczne zwycięstwo Machabeuszy, bez którego najpewniej nie byłoby chrześcijaństwa. Osiągnięte w imię Boga - wspólnego dla wszystkich monoteizmów. W dodatku ta akcja została przeprowadzona rzekomo "w obronie" katolicyzmu i świąt Bożego Narodzenia, choć przecież Księgi Machabejskie są w katolickim kanonie Pisma Świętego.


Język nazizmu

Później pojawiały się wypowiedzi jakby żywcem wyjęte z nazistowskich gazet. W Sejmie bronił swojego ataku oszczerczymi oskarżeniami: "Nie może być miejsca na akty rasistowskiego, plemiennego, dzikiego, talmudycznego kultu". Przymiotniki wprost z propagandy III Rzeszy. I w dodatku - wobec zapalania chanukowych świec - bezdennie bzdurne.

Teraz posunął się jeszcze dalej: w rozmowie w Radio Wnet zanegował istnienie komór gazowych w Auschwitz. Stwierdził, że "Auschwitz z komorami gazowymi to niestety fake."

To obrzydliwe, okrutne i jadowite kłamstwo. Przyprawione złowieszczym "niestety", którym jednoznacznie ujawnia mordercze intencje. Jaki jest cel jego kłamstw?


"Antysyjoniści" i negacjoniści

Przed II wojną światową podsycanie antysemityzmu zapewniało głosy wyborcze i polityczne triumfy. Po wojnie, ujawnienie zbrodni państwa niemieckiego na Żydach skompromitowało antysemityzm – kojarzył się on z wymordowaniem milionów. Przestał być skuteczny jako narzędzie polityki.

Pojawiły się więc dwie metody jego ponownego legitymizowania: zmiana terminologii oraz zaprzeczanie istnieniu Holokaustu.

Najpierw antysemici zaczęli nazywać siebie antysyjonistami i udawali, że nie są przeciwko Żydom, ale wyłącznie „syjonistom”. Taki zabieg był i jest szczególnie popularny na lewicy.

Później pojawiło się stosowanie drugiej taktyki. Wykorzystując hasła wolności nauki – mimo niepodważalnych dowodów: dokumentów i zeznań tysięcy byłych więźniów – zaczęło się systematyczne negowanie faktów związanych z Holokaustem. Najpierw kwestionowanie liczby ofiar, zaprzeczanie istnienia komór gazowych, ostatecznie tzw. negacjoniści twierdzili, że Holokaustu wcale nie było.

To wszystko po to, żeby mógł odżyć upiór antysemityzmu. A do czego potrzebny jest antysemityzm?


Nienawiść jest użyteczna

Potwierdzają się najbardziej pesymistyczne obawy. Że z wszystkich uczuć, jakie animują zaangażowanie ludzi w politykę, najbardziej użytecznym jest nienawiść. To przygnębiające, ale - niestety - prawdziwe. Sukcesy w polityce opierają się w dużym stopniu na zarządzaniu nienawiścią. Stąd dominujące w polskiej polityce dwie nienawiści między "dwoma plemionami". On chce je zastąpić pojedynczą, konsolidującą nienawiścią. Potrzebny mu jest "obcy" w roli wroga.


Kto najlepiej nadaje się do tej roli?

Francuzi mogą gardzić Belgami, a Anglicy nie darzyć sympatią Szkotów ale to są emocje zaledwie regionalne. Europejczyków przez wieki łączyła wyłącznie jedna wrogość - wobec Żydów. Od stuleci nic nie zaspokajało lepiej potrzeby wyrazistego, wspólnego wroga niż stereotypowe wyobrażenie Żyda. Antysemityzm jest wykorzystaniem ścieżek przetartych już przez stulecia, odwoływaniem się do niezawodnych, bo sprawdzonych wzorców. Przez 80 lat znajdował się na marginesie. Teraz na naszych oczach przesuwa się do mainstreamu.

Konfederacja Korony Polskiej przekracza w najnowszych sondażach minimum niezbędne, żeby zasiadać w sejmie. Jej prezes jest zapraszany do stacji radiowych, pokazywany w telewizji i ma zasięgi w necie. Demokracja ujawnia, że potrafi być niebezpieczna. Co można więc zrobić?


Zadanie dla prawicy

Jego "grupą docelową" są "antysystemowcy", dlatego tzw. "powszechne oburzenie" może zjednywać mu kolejnych "antysystemowców". Kluczowa jest więc reakcja prawej strony polskiej polityki, obecnej opozycji, prezydenta Dudy, prezydenta elekta Nawrockiego, przywództwa Konfederacji, której jeszcze on niedawno był członkiem. Tylko krytyka, sprzeciw, potępienie przez prawicę może być skuteczne. Nie w oddziaływaniu na niego, bo za daleko zabrnął w fanatyzmie, ale na jego "wyznawców". Obecnych, lecz przede wszystkim na potencjalnych. Siły prawicowe powinny bardzo głośno i wyraźnie potępić to szaleństwo. Oburzenie przychodzące z lewej strony, lub od rządzącej koalicji jest bezużyteczne. Ono tylko upewni jego zwolenników, że ich przywódca ma rację.


Zadanie dla mediów

Stanowczość wobec niego powinna polegać przede wszystkim na niepomaganiu mu w głoszeniu kłamstw i rozpowszechnianiu nienawiści. Wolność słowa - w tym także wolność do głoszenia horrendalnych bzdur i kłamstw - musi być przestrzegana, ale ona przecież wcale nie oznacza, że trzeba przed nim stawiać mikrofony i kamery.

Czy media - w tym społecznościowe - i ludzie, którzy je tworzą, będą mieli tyle rozsądku i silnej woli, żeby zrezygnować z profitów, jakie im zapewnia? Czy zdają sobie sprawę z odpowiedzialności, jaką na nich spoczywa?


Raz wypuszczony dżinn nie wraca

I czy my wszyscy wykażemy się instynktem samozachowawczym? Przecież jego działalność stanowi dla Polski potężne zagrożenie, począwszy od budowania koszmarnego wizerunku państwa i jego obywateli. Komu zależy, żeby odrodził się stereotyp "antysemickiej Polski"?

Zły dżinn wydobywa się z butelki właśnie teraz. Na naszych oczach. Czy uda się go jeszcze do niej zawrócić? Bo już za moment będzie to niemożliwe.



Autor: Paweł Jędrzejewski

Źródło: tysol.pl
Data: 14.07.2025 22:22


-----------------------



14.07.2025, 08:56
Polacy nie wierzą we współpracę na linii Nawrocki-Tusk? Są badania


Czy wierzysz, że prezydent Nawrocki i premier Tusk będą współpracować w ważnych dla Polski sprawach? - takie pytanie usłyszeli ankietowani w badaniu. Aż 69 proc. odpowiedziało przecząco.


Autor: Sabina Treffler


ten facet z prawej - kogo on mi przypomina?

Instytutu Badań Pollster na zlecenie "Super Expressu" zapytali Polaków o współpracę pomiędzy nowym prezydentem a premierem.

Na pytanie: "Czy wierzysz, że prezydent Nawrocki i premier Tusk będą współpracować w ważnych dla Polski sprawach?" 69 proc. ankietowanych odpowiedziało przecząco.

Odmiennego zdania jest jedynie 31 proc. badanych.

Badanie zostało przeprowadzone w dniach 8-9 lipca na próbie 1085 osób.


Zaprzysiężenie już 6 sierpnia

Karol Nawrocki w drugiej turze wyborów, która odbyła się 1 czerwca br., uzyskał 10 606 877 głosów, co dało poparcie na poziomie 50,89 proc. Jego kontrkandydat, Rafał Trzaskowski, uzyskał 10 237 286 głosów, co przełożyło się na 49,11 proc. poparcia.


Zgromadzenie Narodowe podczas którego zostanie zaprzysiężony na prezydenta RP Karol Nawrocki odbędzie się 6 sierpnia o godz. 10 w Sejmie.


-----------



Dziennikarz TV Republika w tarapatach? Szłapka: Przekażemy służbom


Rzecznik rządu Adam Szłapka zapowiedział interwencję ws. wypowiedzi dziennikarza Telewizji Republika, Miłosza Kłeczka.


– Donald Tusk masowo ciężarówkami przewozi do Polski osoby z Afryki, z Bliskiego Wschodu, z Ameryki Południowej. Tych, którzy zabijają, kradną i gwałcą na naszej polskiej ziemi – powiedział na antenie Telewizji Republika redaktor Miłosz Kłeczek.

Te słowa wywołały reakcję rzecznika rządu. Minister Adam Szłapka zapowiedział, że jest to dezinformacja i sprawa zostanie przekazana "odpowiednim służbom". "Oczywista, celowa dezinformacja. Sprawę powinna być zbadana przez ABW i prokuraturę bo może wypełniać znamiona art. 130 par. 9 Przekażemy odpowiednim służbom" – napisał na portalu X.



Przywołany przez rzecznika paragraf zakłada, że "kto, biorąc udział w działalności obcego wywiadu albo działając na jego rzecz, prowadzi dezinformację, polegającą na rozpowszechnianiu nieprawdziwych lub wprowadzających w błąd informacji, mając na celu wywołanie poważnych zakłóceń w ustroju lub gospodarce RP, państwa sojuszniczego lub organizacji międzynarodowej, której członkiem jest RP albo skłonienie organu władzy publicznej RP państwa sojuszniczego lub organizacji międzynarodowej, której członkiem jest RP, do podjęcia lub zaniechania określonych czynności, podlega karze pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 8".
"Fatalny błąd". Ostra krytyka Tuska w niemieckim piśmie

Autor komentarza dla "Frankfurter Allgemeine Sonntagszeitung" uważa, że wprowadzając kontrole na granicach z Niemcami polski premier popełnił "fatalny błąd".Stafan Locke pisze na łamach niemieckiej gazety, że decyzja o wprowadzeniu kontroli na granicy to błąd szefa polskiego rządu. Donald Tusk miał skapitulować przed Prawem i Sprawiedliwością oraz Ruchem Obrony Granic.

"Narodowo-konserwatywna partia opozycyjna PiS rozpoczęła w Polsce sezon polowań. Jej zdeklarowanym celem jest obalenie lewicowo-liberalno-konserwatywnej koalicji premiera Donalda Tuska. Preferowanym środkiem (do tego celu) jest zarzut germanofilstwa" – czytamy. Locke dodaje, że PiS "pozbyła się wszelkich zahamowań" i codziennie atakuje Niemcy w sposób haniebny.

Godząc się na wprowadzenie kontroli na granicy polsko-niemieckiej Donald Tusk "ustąpił przed radykalnymi prowokatorami, zamiast się im zdecydowanie przeciwstawić i przywołać ich do porządku".

"Na tym polega w istocie porażka, nie tylko jego rządu, lecz także państwa prawa" – konkluduje Locke.






tysol.pl/a143670-czy-uda-sie-wepchnac-dzinna-z-powrotem-do-butelki

niezalezna.pl/polska/polacy-nie-wierza-we-wspolprace-na-linii-nawrocki-tusk-sa-badania/547598

dorzeczy.pl/kraj/752886/szlapka-reaguje-na-slowa-kleczka-przekazemy-sluzbom.html



Możesz polegać tylko na sobie








przedruk
tłumaczenie automatyczne





Można polegać tylko na sobie i swoich sąsiadach – politolog w kwestii stanowiska Kazachstanu wobec Rosji, Stanów Zjednoczonych i Europy


ZTB NEWS 

 20 lutego, 14:10 1 849

W kontekście zawirowań geopolitycznych Kazachstan powinien zwrócić większą uwagę na zacieśnianie więzi z sąsiadami.



Taką opinię wyraził w rozmowie z ZTB NEWS politolog Zamir Karazhanov, analizując możliwą zmianę polityki USA wobec Ukrainy.



Wcześniej prezydent USA Donald Trump skrytykował prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego. On powiedział, że ukraiński przywódca "lepiej działać szybko", aby osiągnąć porozumienie z Rosją, "albo nie będzie miał pozostawionego kraju". Oskarżył też Zełenskiego o chęć przedłużenia konfliktu, który zdewastował jego kraj i pochłonął dziesiątki tysięcy istnień ludzkich. Zachodnie media nazwały uwagi Trumpa "ostrym zwrotem".

Zdaniem Zamira Karazhanowa decyzje Stanów Zjednoczonych pod przywództwem Trumpa nie są wielkim zaskoczeniem.


"W czasie kampanii wyborczej Trump wygłaszał takie wypowiedzi na temat Ukrainy. Nie chodzi tylko o rozwiązanie tego problemu w jeden dzień. Faktem jest, że jego stanowisko nie polegało na popieraniu tej wojny. Głównym powodem jest to, że na tę wojnę wydawane są duże wydatki. Na tej podstawie chciał szybko zakończyć konflikt i rozwiązać kwestię wydatków USA na te operacje wojskowe" – powiedział Karazżanow.

Zdaniem prelegenta, poprzednie dwie wojny światowe zaczynały się w Europie i tam się kończyły. I tak po II wojnie światowej zaczęto tworzyć Europejską Architekturę Bezpieczeństwa, która pozwoliła przetrwać najtrudniejsze momenty zimnej wojny, a także zapobiec wybuchowi III wojny światowej. Na razie jednak ta architektura bezpieczeństwa zaczęła się rozpadać.

Innymi słowy, zasada integralności terytorialnej zawsze była zachowana w Europie i zapewniała stabilność i bezpieczeństwo wszystkich państw. To jest kwestia, którą Trump zamierza ponownie rozważyć. Oczywiście kraje europejskie, a przede wszystkim Ukraina, zareagowały na te popędy dość wrażliwie. A wynikają one z tego, że trzeba pomóc także Ukrainie" – powiedział politolog.

Zapytaliśmy też politologa o możliwe zagrożenia dla Kazachstanu, biorąc pod uwagę zmianę retoryki USA wobec Ukrainy i UE. To pytanie jest szczególnie ważne, biorąc pod uwagę wczesne wypowiedzi rosyjskich polityków i dziennikarzy na temat naszego kraju. Zdaniem Zamira Karazhanowa Kazachstan powinien przygotować się na pokonfliktowy rozwój sytuacji i fazę pokonfliktową na Ukrainie.

"Oczywiste jest, że to niepokoi i martwi wszystkich. I włącznie z Kazachstanem, bo

jeśli w jednym kraju zrewidowano zasadę integralności terytorialnej, to jest to również projektowane na nas. Wszelkiego rodzaju organizacje międzynarodowe, które utrzymywały bezpieczeństwo przez ostatnie 20, 30, 40 lat, zaczęły odczuwać kryzys. Oni również są teraz ubezwłasnowolnieni. OBWE została teraz zauważona, nikt nawet nie pamięta. Wiele osób zapewne myśli, że ta organizacja została już rozwiązana. Istnieje, ale nie jest w stanie poradzić sobie z takimi wyzwaniami. Jest jasne, że Kazachstan i inne "przeciętne" kraje rozumieją, że nie ma sensu polegać na takich organizacjach" – powiedział politolog.

Jego zdaniem, Kazachstan musi polegać na dobrych relacjach ze swoimi sąsiadami - nie tylko z Rosją, ale także z krajami Azji Środkowej.


"Kazachstan zaczął ostatnio zajmować bardziej aktywną pozycję w swoim regionie w Azji Środkowej, na Morzu Kaspijskim i Kaukazie. O Kazachstanie zawsze mówią, że nie ma polityki zagranicznej, jest bezwładny. Ale od 2022 roku Kazachstan zaczął aktywnie koncentrować się na swoich najbliższych sąsiadach" – powiedział.

Zamir Karazhanov powiedział, że dla Kazachstanu bardzo ważne jest, aby nie dopuścić do tego, by którykolwiek z krajów Azji Środkowej został wciągnięty w globalną konfrontację. Dlatego nasz kraj zaczął aktywnie rozwijać handel, inwestycje i współpracę gospodarczą z krajami sąsiednimi. To jest coś, co Kazachstan zaniedbywał przez 30 lat.


"Jeśli chodzi o Ukrainę, to obecnie sytuacja jest taka, że Ukraina traci część swoich terytoriów. Zobowiązania do integralności terytorium zostały podjęte przez grupę państw, w tym Stany Zjednoczone. Sugeruje to, że poleganie na odległych krajach zewnętrznych w kwestii bezpieczeństwa jest daremne. Możesz polegać tylko na sobie i swoich sąsiadach. Jest to jeden z czynników, który popycha Kazachstan do bardziej aktywnego rozwoju z najbliższymi sąsiadami" – powiedział.

Na zakończenie politolog zauważył, że obecnie Kazachstan aktywnie tworzy wokół siebie mniej lub bardziej komfortowe środowisko. I to stanowisko rezonuje z naszymi sąsiadami.


"To znaczy, oni też, może intuicyjnie, może nie intuicyjnie, ale rozumieją też, że podczas gdy na świecie jest jakaś burza geopolityczna, tworzymy taką oazę stabilności w naszym regionie, która pozwala nam zmniejszyć wszystkie ryzyka, jakie generują turbulencje geopolityczne" – podsumował.



Kontrola nad mediami i szkolnictwem, dobre patriotyczne wychowanie dzieci, liczne rodziny wspomagane przez państwo - to nas zabezpieczy w dłuższej perspektywie.

Pomiędzy dwoma silnymi krajami, wręcz mocarstwami, sami musimy być licznym narodem, i w zasadzie nie ma innych opcji, nie ma innej drogi - młodzi mężczyzni powinni mieć ambicję posiadania minimum czwórki dzieci.

Minimum czworo.







ztb.kz/polagatsia-mozno-tolko-na-sebia-i-svoix-sosedei-politolog-o-polozenii-kazaxstana-s-rossiei-ssa-i-evropoi


Ludność Kazachstanu. Demografia 2025: przyrost naturalny, średni wiek. Prognozy i dane historyczne.




Mickiewicz w krzakach







16.07.2025, 07:47

Niemcy upamiętniają Polaków. Pomnik Mickiewicza w krzakach i śmieciach


Weimar to miasto kojarzone z największym niemieckim poetą Johannem Wolfgangiem von Goethem. 19 sierpnia 1829 r. doszło tam do spotkania z polskim poetą Adamem Mickiewiczem. Wydarzenie upamiętnia pomnik, który dzisiaj stoi zapomniany w krzakach. O sprawie napisał do "GPC" oburzony czytelnik. Interwencję obiecał Instytut Adama Mickiewicza, który zwróci się do ambasady w Berlinie, Instytutu Polskiego i ministerstwa kultury.


Autor: Jacek Liziniewicz

Jacek Liziniewicz - x.comPomnik Adama Mickiewicza w Weimarze

Pomnik Adama Mickiewicza w Weimarze sprawia wrażenie całkowicie opuszczonego. Ponieważ od kilku lat prowadzony jest remont pobliskiego zamku, wieszcz narodowy stoi o metr od ogrodzenia, a otaczają go budowlane śmieci. Zarósł również krzakami, tak że trudno do niego dotrzeć. – Jak to tak ma wyglądać, to może trzeba zabrać ten pomnik do Polski – twierdzi pan Jakub. Popiersie polskiego poety powstało dla upamiętnienia jego spotkania z poetą niemieckim z 19 sierpnia 1829 r. 

Sprawą zapomnianego pomnika postanowiliśmy zainteresować Instytut Adama Mickiewicza. To instytucja, która zajmuje się promowaniem polskiej kultury na świecie. Tak pisze o własnym patronie:

„Adam Mickiewicz został wybrany na patrona instytutu, którego misją jest promocja polskiej kultury za granicą. Wybitny poeta, wizjoner i aktywista w swoich romantycznych utworach opisywał i tęsknił do Rzeczypospolitej, której nie było na mapach. Swoimi pracami literackimi wywarł wpływ nie tylko na społeczeństwo polskie, ale również na artystów i myślicieli całej Europy. Patron zobowiązuje instytut do postrzegania sztuki jako nieustannej podróży przez czas, przestrzeń, różne kultury i idee, wzloty i upadki. Kształtuje ona naszą tożsamość i umożliwia głębsze zrozumienie otaczającego świata”

– czytamy na stronie.


Teraz Instytut Mickiewicza obiecał interwencję w sprawie.

„Opisana przez Pana sytuacja nie była nam dotąd znana, ponieważ Instytut Adama Mickiewicza nie jest bezpośrednio zaangażowany w kwestie związane z pomnikami ani nie sprawuje pieczy nad takimi obiektami. Dzięki Pana sygnałowi oraz interwencji czytelnika możemy podjąć konkretne działania: poinformujemy o sprawie najbliższe polskie instytucje w Niemczech – Instytut Polski w Lipsku oraz Ambasadę RP w Berlinie. Równolegle przekażemy informację do Departamentu Dziedzictwa Kulturowego za Granicą Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Kolejnym krokiem będzie ustalenie, kto jest właścicielem wspomnianego pomnika, oraz czy podjęto już jakiekolwiek działania w tej sprawie. Zajmą się tym właściwe, kompetentne instytucje, którym przekażemy Państwa zgłoszenie” – twierdzi Joanna Andruszko, kierownik wydziału komunikacji.




niezalezna.pl/polska/niemcy-upamietniaja-polakow-pomnik-mickiewicza-w-krzakach-i-smieciach/547738



"nasi chłopcy" - niemcy w Gdańsku, Wrocławiu...





Na moim blogu od 15 lat opisuję takie rzeczy, gdzie wy byliście cały ten czas???


Jak ja lata temu jeździłem po oficjelach w Warszawie, Gdańsku, Gdyni, to nikt nie chciał ze mną rozmawiać, bo każdy był już po rozmowie z Nimi i robił w majdy.


Teraz nagle się wszyscy wyznają na rzeczywistości??



Co do "nasi chłopy" mi ten termin wybitnie kojarzy się z treściami jakie czytywałem na na forach trójmiejskich, np. wolneforum gdańsk, a także z retoryką, o! - jak np. tu na tym zdjęciu z moich zasobów na blogerze, z 2011 roku z postu pt. Sielanka


radosne chwile nieprzyjaciela

pomagają strudzonym żołnierzom

oferują żołnierzom tacę

młodzi mężczyźni uśmiechem odpowiadają na ten miły gest








Radosne chwile nieprzyjaciela. Pomagają jak tylko mogą. Świeże kanapki...ciekawe skąd wiadomo, że świeże? No nieważne, nie myślmy zbyt wiele - ważne, że świeże kanapki kojarzą się z czymś miłym, przyjemnym, dobrym... Młodzi mężczyźni uśmiechem odpowiadają na ten miły gest. Nie zbrodniarze, ale gdzie.... Uśmiechem. Na miły gest....



Zaiste niezwykłe.... A jak by tu zatytułować to zdjęcie?


 

Może: młodzi mężczyźni pomylili trzepak ze szlabanem. Albo: Żołnierze też ludzie - przednia zabawa. A może: Chwila wytchnienia po walce - czas nasycić się zwycięstwem. Pracowici mężczyźni poprawiają uszkodzony szlaban? Żołnierze bawią się w przeciąganie szlabanu? Młodzi mężczyźni poprawiają Polakom szlaban? Ekipa robi psikusa Polakom? Mężczyźni naprawiają krzywy szlaban?

Jeśli w polskojęzycznych mediach roi się od antypolskich zwrotów i tekstów - i nikt nie robi z tym porządku... Czy to znaczy, że służby odpowiedzialne za bezpieczeństwo państwa współdziałają w tym procederze? Biernie, czy może aktywnie? A jeśli tak - to co to dla nas oznacza? Więc werwolf istnieje .......



Tak pisałem w 2011 roku.

A dzisiaj mamy rok 2025 - nie widzieliście tego?

Gdzie byliście politycy przez te ostatnie 15 lat?


Takich rzeczy jak to w muzeum jest pełno w sieci i nie tylko - to od lat się staje powszechne i wchodzi do potocznego myślenia.


"radosne chwile nieprzyjaciela" 22 czerwca br. na fb : 
"chwila wytchnienia" - w środku hekatomby zrelaksowane plażowiczki

to całkowicie koresponduje z tym opisem ze zdjęcia powyżej, to jest język propagandy, wybielania niemców za zbrodnie, dezawuowania cierpienia Polaków... tak samo tą samą metodą w mediach dezawuują polską kulturę i tak samo dezawuują rodzinę, chęć posiadania dzieci i promują lgtb - tak po prostu używając nieadekwatych słów do kontekstu

tak samo na forach gdańskich "rozczulają się" nad widokówkami z Gdańska z okresu zaborów - "o, jak pięknie było, jak wspaniale, szkoda, że tego już nie ma..."












A z czym kojarzą się wam słowa "żołnierze wyklęci"?

Bo zagraniczni publicyści twierdzą, że z bandytami, których Polacy za zbrodnie - we własnym kraju wyklęli.


Oto jak się was robi w bambuko.


Od razu mówiłem, że mi się to nie podoba, tylko wtedy nie widziałem jeszcze klucza, po co to jest, taka nazwa wymyślna.

Kto to hasło wymyślił? Kto kolportował? Kto drukował na koszulkach?

Kto był głupi, a kto udawał głupka?

Hę?


I tak samo jest z "nazistami" i "moją małą ojczyzną" i wieloma innymi rzeczami.


 











TYLKO U NAS. Sellin: Walczący w Wehrmachcie to nie "nasi chłopcy". W elitach PO panuje kult antypolskiego Wolnego Miasta Gdańska


opublikowano: wczoraj


Muzeum Gdańska zaprezentowało wystawę pt. „Nasi chłopcy. Mieszkańcy Pomorza Gdańskiego w armii III Rzeszy”, która - jak sama nazwa wskazuje - opowiada o mieszkańcach Pomorza walczących w II wojnie światowej po stronie Niemców. „Muzeum Gdańska, podległe prezydent miasta Gdańska, nie powinno prowokować. Gdyby to chcieli mądrze zrobić, to by wystawa się nazywała: ‘Niemcy z Pomorza Gdańskiego w służbie Trzeciej Rzeszy’, coś takiego. A jeżeli to się nazywa ‘Nasi chłopcy’, to do kogo to jest adresowane? Przecież to jest adresowane do mieszkańców Gdańska, Pomorza, dzisiaj żyjących w Gdańsku i na Pomorzu. To nie byli nasi chłopcy” - mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl Jarosław Sellin, poseł PiS z okręgu gdańskiego.


Nasi chłopcy walczyli na Westerplatte, w placówce Poczty Polskiej w Gdańsku, na Kępie Oksywskiej, gdzie zginął na przykład mój dziadek w walce z Niemcami 13 września 1939 roku, walczyli też w „Gryfie Pomorskim”, a nie utożsamialiśmy się z chłopcami, którzy walczyli w formacjach zbrojnych III Rzeszy. Tytuł wystawy jest ewidentną prowokacją. Gdyby to chcieli mądrze zrobić, jakoś opowiedzieć historię mieszkańców Pomorza, Gdańska w latach 1939-1945, którzy byli wcielani do Wehrmachtu, to po prostu powinni dać tej wystawie inny tytuł, a nie „Nasi chłopcy”

— zaznacza Jarosław Sellin.

Z czego wynika fakt, że wystawie o mieszkańcach Polski walczących po niemieckiej stronie w czasie II wojny światowej nadano tytuł: „Nasi chłopcy”? Czy to tylko niezręczność, zwykły błąd, czy jednak należy doszukiwać się tu czegoś więcej?


Wydaje mi się, że to jest też pokłosie atmosfery, która w Gdańsku się wytworzyła w kręgach głównie elit rządzących Gdańskiem, a to są środowiska raczej związane z Platformą Obywatelską, w której funkcjonuje od lat jakiś dziwny sentyment i kult na przykład Wolnego Miasta Gdańska, które to państewko było największym błędem Traktatu Wersalskiego, bo na koniec okazało się, że właśnie m.in. z powodu tego państewka wybuchła jeszcze koszmarniejsza II wojna światowa

— powiedział Sellin.
„To jest po prostu snobizm czy sentyment do dziedzictwa niemieckiego na Pomorzu”


Gdyby wtedy Gdańsk wcielić po prostu do Polski, to po 20 latach już Polacy byliby w tym mieście większością w sposób naturalny, gdyż w innych miastach byłego zaboru niemieckiego też to się potwierdziło, że Niemcy wyjeżdżali, a przybywali Polacy. Gdańsk by się naturalnie spolonizował. Zamiast tego stwo

rzono kadłubowe państewko, które się okazało potem jednym z najagresywniejszych państewek wobec Polski, sprzyjającym nazistowskiej ideologii. W Wolnym Mieście Gdańsku naziści zdobyli władzę szybciej niż w całych Niemczech. Dlatego jego kult jest dla mnie niezrozumiały. Nie ma żadnego powodu do budowania sentymentu wobec tego tworu państwowego i atmosfery, która w nim panowała, atmosfery, która w dużej mierze polegała na tym, że Polacy musieli ukrywać swoją tożsamość

— analizował poseł PiS.


Obywatele Wolnego Miasta Gdańska, gdy na przykład prowadzono ul. Gdańską aresztowanych po walkach polskich pocztowców, bili ich po twarzach, pluli na nich. To nie było reżyserowane. Taka była antypolska atmosfera Wolnym Mieście Gdańsku

— przypomniał.

Mimo to część współczesnych mieszkańców Gdańska z sentymentem odnosi się do historii Wolnego Miasta Gdańska.


To jest po prostu snobizm czy sentyment do dziedzictwa niemieckiego na Pomorzu, w Gdańsku i do tego tworu jakim jest Wolne Miasto Gdańsk. Nawet wśród części współczesnych mieszkańców Gdańska jest skłonność do mówienia, że jest się z Wolnego Miasta Gdańska, nalepia się na samochodach jakieś naklejki z tym związane itd. To nie jest zdrowe, a władze miasta to animują, albo tolerują, utrzymują taki sentyment

— zaznaczył.



polityce.pl/polityka/735021-sellin-walczacy-w-wehrmachcie-to-nie-byli-nasi-chlopcyJ TAKŻE:

---------



Kosiniak-Kamysz krytycznie o wystawie "Nasi chłopcy". Podejmie jakieś kroki? Szrot: "Udanej interwencji, Panie Premierze". 

opublikowano: wczoraj



Władysław Kosiniak-Kamysz, wicepremier i szef MON, zabrał głos w sprawie wystawy „Nasi chłopcy” w Muzeum Gdańska. Zdaniem lidera ludowców, ekspozycja poświęcona mieszkańcom Pomorza Gdańskiego służącej w niemieckiej armii w czasach II wojny światowej „nie służy polskiej polityce pamięci”. W komentarzach przypomniano m.in., że Kosiniak-Kamysz, jako wiceprezes Rady Ministrów, może w tej sprawie zrobić nieco więcej niż wyrazić oburzenie na portalu X. 22 421 04 01. To telefon do sekretariatu Pańskiej koleżanki z rządu, Pani Minister Kultury I Dziedzictwa Narodowego Hanny Wróblewskiej która nadzoruje m. in. Muzeum II Wojny Św., współodpowiedzialne za ten skandal” - przypomniał poseł PiS Paweł Szrot.

Wystawa „Nasi chłopcy” wywołała ogromne oburzenie. Głos w tej sprawie zabrał m.in. prezydent Andrzej Duda.


Nie ma zgody na relatywizowanie historii! Z oburzeniem przyjmuję informację o wystawie „Nasi chłopcy” w Muzeum Gdańska. Przedstawianie żołnierzy III Rzeszy jako „naszych” to nie tylko fałsz historyczny, to moralna prowokacja, nawet jeśli zdjęcia młodych mężczyzn w mundurach armii Hitlera przedstawiają przymusowo wcielony do niemieckiego wojska Polaków. Polacy, jako naród, byli ofiarami niemieckiej okupacji i niemieckiego terroru, a nie jego sprawcami, czy uczestnikami. Gdańsk – miejsce, gdzie zaczęła się II wojna światowa – nie może być sceną dla narracji, które rozmywają odpowiedzialność sprawców. Takie działania podważają fundamenty naszej tożsamości i godzą w szacunek dla Ofiar. Jako Prezydent Rzeczypospolitej stanowczo się temu sprzeciwiam. Kto relatywizuje zbrodnie, ten rozbraja sumienie narodu

— napisał na platformie X.

Władysław Kosiniak-Kamysz, wicepremier i szef MON, to kolejny ważny polski polityk, który krytycznie odniósł się do wystawy.


Wystawa w Muzeum Gdańska „Nasi chłopcy” dotycząca mieszkańców Pomorza Gdańskiego służących w armii III Rzeszy nie służy polskiej polityce pamięci. Nasi chłopcy, żołnierze i cywile, Polacy, bronili Ojczyzny. przed nazistowskimi Niemcami do ostatniej kropli krwi. To oni są bohaterami i to im należą się miejsca na wystawach

— ocenił wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz, minister obrony narodowej.

Wicepremier podejmie interwencję?

Pojawiły się także kolejne komentarze, skierowane m.in. do Kosiniaka-Kamysza.


22 421 04 01. To telefon do sekretariatu Pańskiej koleżanki z rządu, Pani Minister Kultury I Dziedzictwa Narodowego Hanny Wróblewskiej która nadzoruje m. in. Muzeum II Wojny Św., współodpowiedzialne za ten skandal. Udanej interwencji! Będziemy czekać na efekty, Panie Premierze!

— napisał Paweł Szrot, poseł PiS.


Wystawa „Nasi chłopcy” to policzek wymierzony ofiarom niemieckiej okupacji. Mówienie o Polakach w mundurach Wehrmachtu jako „naszych” to haniebne zakłamywanie historii! Gdzie szacunek dla prawdy, gdzie pamięć o tych, którzy ginęli z rąk okupanta?!

— pyta Marlena Maląg, europoseł PiS.

Muzeum Gdańska podległe Aleksandrze Dulkiewicz niepotrzebnie prowokuje. Wystawa powinna się nazywać: „Niemcy z Pomorza Gdańskiego w służbie III Rzeszy”. To nie byli „nasi chłopcy”. Ci walczyli na Westerplatte, w Poczcie Polskiej, na Kępie Oksywskiej, w Gryfie Pomorskim. Oczekuję TAKIEJ wystawy w moim rodzinnym mieście

— napisał Jarosław Sellin, poseł.


Po wystawie “Nasi chłopcy (w Wehrmachcie”, już wkrótce wystawa “Nasi chłopcy (w SS), a potem “Nasi chłopcy (w UB)” itd.?

— ocenił prof. Zdzisław Krasnodębski.


Twórcy wystawy wypisali się ze wspólnoty polskiego losu i z kręgu ludzi rozumnych.

— podkreślił senator Kazimierz Michał Ujazdowski.


Czego można „dowiedzieć się” z wystawy?

Radna sejmiku województwa pomorskiego, Natalia Nitek-Płażyńska, wybrała się na wystawę.


Sama nazwa „Nasi chłopcy” skłoniła nas do tego, żeby wybrać się na tę kontrowersyjną wystawę, o której mówi dzisiaj. cała Polska z najważniejszymi politykami. Mówi się o tej wystawie jako o czymś, co miałoby relatywizować historię polsko-niemiecką. Sprawdziliśmy, zobaczyliśmy, przeczytaliśmy, rozmawialiśmy przed chwilą nawet z rzecznikiem. Okazuje się, że niestety te kontrowersje, które powstały wokół tej wystawy, są absolutnie zasłużone

— mówi podczas briefingu.


Szanowni Państwo, wróćmy do samej nazwy: „Nasi chłopcy”. Pamiętacie państwo, że serial produkowany przez Niemców. „Nasi nasi ojcowie nasze matki”? To jest tak jak takie nawiązanie do tej historii, która wskazywałaby na to, że właśnie Polacy byli też katami, że nie tylko Niemcy mordowali, nie tylko Niemcy tworzyli tę wojenną machinę, przemysł wręcz zabijania ludzi, których uważali za gorszych, że Polacy też w tym współuczestniczyli aktywnie i na tej wystawie dzisiaj też tego się dowiedzieliśmy

— dodaje.


Wchodzimy na wystawę, okazuje się, że cały czas przewija się taka informacja, taka lekka, bardzo swobodna dotycząca właśnie udziału Polaków w niemieckich wojskach. Mówi się o tym, że służyli, mówi się o tym, że po prostu byli wcielani. To wygląda tak, jakby ci ludzie siedzieli, czekali na to, żeby po prostu zostać zabrani przez Niemców i walczyć po ich stronie. To jest oczywiście kłamstwo, to jest nieprawda, ponieważ ci, którzy z własnej woli wstępowali do wojsk niemieckich naprawdę byli malutkim procentem. Oni nie byli przewagą. Przewagą było to, że po prostu Polacy byli siłą, terrorem, wcielani do wojsk niemieckich. Jeżeli ktoś się nie zgadzał, to był mordowany on, cała jego rodzina. Nasi chłopcy, nasi mężczyźni, nasi przodkowie, oni byli mordowani, oni byli kapowani, oni byli wywoże

ni po prostu jeden za drugim mordowani, rzucani do dołów albo wywożeni do obozów zagłady. M

ali chłopcy byli mordowani tylko dlatego, że byli Polakami. To byli nasi chłopcy

— podsumowuje Nitek-Płażyńska.



wpolityce.pl/polityka/735033-kosiniak-krytycznie-o-gdanskiej-wystawiebedzie-interwencja



----------------------



Biskup Mering na Jasnej Górze: Granice naszego kraju są zagrożone. Rządzą nami ludzie, którzy samych siebie określają jako Niemców


opublikowano: 12 lipca


Granice naszego kraju tak samo z zachodu jak i wschodu są zagrożone - mówił bp Wiesław Mering z Włocławka podczas sobotniej wieczornej Mszy dla uczestników pielgrzymki Rodziny Radia Maryja. Według biskupa, rządzą nami ludzie, którzy samych siebie określają jako Niemców.

„Granice naszego kraju są zagrożone”


W homilii bp Mering mówił m.in. o wadze Kościoła jako wspólnoty, w której dokonuje się zbawienie, a także cytował papieża Benedykta XVI, że „jaką przyszłość będzie miał Kościół, taką przyszłość będzie miała cała Europa”.

Podkreślił, że „ku ojczyźnie kieruje nas i to miejsce i ta, którą nazywamy Królową Polski”.


To bardzo potrzebna refleksja w czasie, w którym żyjemy. Granice naszego kraju tak samo z zachodu jak i wschodu są zagrożone, a jeden z polityków mówi: „Więcej niesie z sobą zła ruch obrony granic niż imigranci, o których nic nie wiemy”

— wskazał biskup. Dodał, że w „jego” woj. kujawsko-pomorskim w ostatnim krótkim czasie dokonały się dwa morderstwa: młodej kobiety i mężczyzny.


Rządzą nami ludzie, którzy samych siebie określają jako Niemców. W XVIII w. jeden z polskich poetów, Wacław Potocki mówił: „Jak świat światem, nie będzie Niemiec Polakowi bratem”. Historia straszliwie udowodniła prawdę tego powiedzenia

— zaznaczył, oklaskiwany, bp Mering.

Zacytował też czwartą zwrotkę hymnu: „Niemiec, Moskal nie osiędzie, gdy jąwszy pałasza, hasłem wszystkich zgoda będzie i ojczyzna nasza”.


Nie śpiewamy tej zwrotki, a przecież ona wyraża sumę naszych historycznych doświadczeń. Polski, ojczyzny, kultury i tradycji trzeba dziś bronić świadomie i bardzo mężnie. Bo nie robi tego niestety szkoła, niszczona przez barbarię usuwającą treści patriotyczne narodowe z podręczników i nauczania naszych dzieci, oskarżająca ustami ministra Polaków o budowanie obozu koncentracyjnego w Auschwitz. Usuwane są treści patriotyczne budzące dumę z dziejów i wielkości Polski

— zaznaczył biskup.
„Polską rządzą dziś polityczni gangsterzy”

Wskazał, że kiedyś miłości do ojczyzny uczyli kard. Stefan Wyszyński i św. Jan Paweł II. Wezwał do samodzielnego uczenia się tej miłości i przekazywania jej młodym Polakom.


Znów tak, jak w komunistycznych czasach, kiedy patriotyzmu, prawdy i historii, i tradycji uczyli nas w domach nasi rodzice, bo przecież Polską rządzą dziś polityczni gangsterzy. Zdziwiliście się pewnie temu mocnemu określeniu, ale ja zacytowałem tylko Donalda Tuska, premiera rządu, bo on tak powiedział (…) niedawno

— zastrzegł biskup.
„Chrześcijanie muszą być w polityce”

Pytając, czy wypada mówić na Jasnej Górze o kwestiach politycznych, przywołał słowa jednego z hongkońskich hierarchów, który miał mówić, że „obowiązkiem biskupa jest wprowadzenie Chrystusa do polityki, bowiem polityka bez Chrystusa jest największą plagą narodu”. Dodał, że św. Augustyn podkreślał, iż miłość do kraju jest też wyrazem miłości do Boga.


Wiara musi pobudzać nas do pracy na rzecz sprawiedliwości, pokoju, dobrych rządów. To właśnie taka powinna być polityka. Praca na rzecz sprawiedliwości, pokoju i dobrych rządów

— akcentował bp Mering.


Polityka wchodzi w każdą dziedzinę życia. Nauka, zdrowie, rodzina, praca, kultura, bezpieczeństwo. To wszystko jest zdane na dobrze rozumianą politykę. Żeby nam ją obrzydzić, akcentuje się, że polityka jest czymś brudnym, od czego powinniśmy trzymać się z daleka

— przekonywał.


Albo mówi się, że to partia tym powinna się zajmować, a nie zwykły szary człowiek. Ten ma milczeć, pracować i być posłuszny. Ma zbierać szparagi, ma dużo kupować i bawić się. Chrześcijanie jednak muszą być w polityce, by wnosić w nią sumienie, sumienie, prawość, sprawiedliwość, życie

— wskazał hierarcha.

Ocenił też, że polityka potrafi zagrozić życiu człowieka „przez aborcję, przez eutanazję, przez niezabezpieczenie granic”.


A żadna władza żaden rząd, żaden parlament nie mają prawa wprowadzać takiego prawa, które prowadzi ku śmierci

— przestrzegł bp Wiesław Mering.



/wpolityce.pl/kosciol/734912-biskup-mering-granice-naszego-kraju-sa-zagrozone



------------



Niemiecka gazeta ostrzega Polskę przed kryzysem. "Nikt nie będzie jej ratował"



Polsce grozi kryzys finansowy podobny do tego, który 15 lat temu wstrząsnął Grecją – pisze "Berliner Zeitung". Zdaniem gazety Polski nikt nie będzie ratował, bo nie jest w strefie euro.



Polska może pochwalić się szybkim wzrostem gospodarczym, niskim bezrobociem, wysokimi wydatkami na zbrojenia i proeuropejskim wizerunkiem. Ciemną stroną jest groźba kryzysu finansowego – podaje "Berliner Zeitung".

Autor tekstu, Klaus Bachmann, przekonuje, że główną przyczyną nadmiernego zadłużenia państwa jest polityka socjalna zapoczątkowana przez PiS i flagowy program partii Jarosława Kaczyńskiego – 500 plus, który później przekształcił się w 800 plus, czyli świadczenie w wysokości 800 zł miesięcznie na każde dziecko.



Niemiecka gazeta krytykuje rządy PiS. 800 plus "fatalną decyzją"

Zdaniem Bachmanna należało ograniczyć zasiłki do rodzin rzeczywiście potrzebujących wsparcia.

"Z punktu widzenia całego społeczeństwa, decyzja była fatalna – zamiast zapewnić więcej i lepszych świadczeń publicznych, co pozwoliłoby zasypywać przepaść między biednymi i bogatymi, państwo rozdzielało gotówkę" – czytamy.

W opinii autora po dojściu Donalda Tuska do władzy kasa państwa była pusta.

Bachmann przekonuje, że podczas gdy Polska zaczęła budować najsilniejszą armię w Europie i zwiększać wydatki na obronność do 5 proc. PKB, "po cichu coś innego rosło jeszcze szybciej – wydatki na cele socjalne, deficyt budżetowy i zadłużenie państwa".

Cytowany w artykule ekonomista Sławomir Dudek mówi, że w Polsce "mamy wydatki, jakbyśmy byli Skandynawią, a podatki mamy jak Irlandia".
Polska poza strefą euro. "Nikt nie będzie jej ratował"

"Berliner Zeitung" odnotowuje, że Polska nie należy do strefy euro, co oznacza, że "nikt nie będzie jej ratował"

, jak miało to miejsce w przypadku Grecji, ponieważ inne kraje "bały się efektu domina".

"Nikt nie będzie ratował Polski, aby nie dopuścić do efektu domina, jak robiła to Angela Merkel w przypadku Grecji. Mniej niż 13 proc. polskiego długu znajduje się w rękach zagranicznych, dlatego w przypadku kryzysu, banki nie będą obawiały się upadku" – czytamy.



dorzeczy.pl/ekonomia/753330/berliner-zeitung-polsce-grozi-finansowy-podobny-do-tego-w-grecji.html



---------



14.07.2025, 10:09
Najgroźniejszy przestępca w Wielkiej Brytanii. Nie okazuje skruchy, a resocjalizacja jest niemożliwa


6-letnia Bebe King, 7-letnia Elsie Dot Stancombe i 9-letnia Alice Aguiar - to ofiary bezwzględnego mordercy. Alex Rudakubana w chwili popełnienia przestępstwa był jeszcze niepełnoletni. Mężczyzna odbywa obecnie karę więzienia, a strażnicy określają go jako najniebezpieczniejszego więźnia w Wielkiej Brytanii.


Autor: Sabina Treffler

Merseyside Police - police.ukAlex Rudakubana zaatakował swoje ofiary bez powodu

Do niespodziewanej tragedii doszło w lipcu 2024 roku w Southport. 17-letni wówczas Alex Rudakubana, urodzony w Walii potomek emigrantów z Rwandy, wtargnął na zajęcia tańca. Zaatakował nożem uczestniczące z nim małe dziewczynki. Wiele osób zostało rannych, w tym trzy śmiertelnie.

Sprawca zbrodni okazał się być bezwzględnym potworem, który zaraz po aresztowaniu miał powiedzieć policjantom, że "cieszy się, że dziewczynki nie żyją". W jego mieszkaniu służby znalazły m.in. rycynę, której ilość pozwoliłaby na otrucie ponad 10 tys. osób, a także broń. Rudakubana od lat fascynował się masowymi ludobójstwami i działalnością Al-Kaidy.

Został skazany na 52 lata więzienia. Sędzia zaznaczył, że zgodnie z prawem Rudakubana nie będzie mógł ubiegać się o zwolnienie warunkowe przed upływem tego okresu.
Bardzo groźny przestępca

Strażnicy więzienni w rozmowie z brytyjskim "The Sun" przedstawili jak obecnie wygląda pobyt tego niebezpiecznego więźnia w zakładzie w Belmarsh.
Rudakubana to czyste zło

– powiedział gazecie jeden ze strażników.


Wszyscy wskazują na to, że jest najniebezpieczniejszym więźniem w Wielkiej Brytanii.

18-letni przestępca może opuszczać celę tylko wtedy, gdy eskortuje go pięciu funkcjonariuszy w strojach bojowych. Nie ma dostępu do komputera i internetu, co stosuje się głównie w przypadku niebezpiecznych więźniów skazanych o czyny związane z terroryzmem.



Ograniczenia rozpoczęły się po tym, jak Rudakubana zaatakował strażników próbując oblać ich wrzątkiem z czajnika. Pilnujący go funkcjonariusze twierdzą, że nie okazuje skruchy i jego resocjalizacja nie jest możliwa.

Strażnicy mają nagrania, jak grozi im śmiercią lub krzyczy "rozwalę ci twarz" czy "Allah Akbar".

Porównują go do Charlesa Bronsona, który od ponad pół wieku odsiaduje kolejne kary w brytyjskich więzieniach. Jest nazywany "jednym z najbardziej brutalnych więźniów" w historii brytyjskiego wymiaru sprawiedliwości i ma status "więźnia-celebryty".

/niezalezna.pl/swiat/najgrozniejszy-przestepca-w-wielkiej-brytanii-nie-okazuje-skruchy-a-resocjalizacja-jest-niemozliwa/547601



------------


15.07.2025, 10:19


"Należy zrobić z tym porządek". Mocny komentarz do wystawy w gdańskim ratuszu


To jest oburzające, najgorsze jest to, że dzieje się to za przyzwoleniem i z inspiracji władz ogólnopolskich i lokalnych. Oni występują wbrew interesom Polski. To jest prosta droga do upadku Rzeczypospolitej. Ważne jest to, że tych ludzi, myślących w ten sposób jest mniejszość. Większość Polaków to ludzie, którzy dbają o naszą tożsamość narodowa, którzy są dumni z tego, że są Polakami. Ta mniejszość pod rządami Tuska ma wpływy, obsiadła instytucje państwowe, instytucje, które są odpowiedzialne za przekaz historyczny - powiedział, komentując wystawę "Nasi chłopcy", Mariusz Błaszczak, szef klubu parlamentarnego PiS.


Autor: Michał Dzierzak

Wernisaż wystawy „Nasi chłopcy. Mieszkańcy Pomorza Gdańskiego w armii III Rzeszy”, której ekspozycja opowiada o losach dziesiątek tysięcy mieszkańców Pomorza wcielonych do armii III Rzeszy, odbył się w piątek w Galerii Palowej Ratusza Głównego Miasta w Gdańsku. Tematyka wystawy i jej tytuł wywołały ogromny skandal i wpisano ją w szereg podobnych inicjatyw deprecjonujących polską historię i politykę pamięci.

Dziś wystawę komentował w programie Michała Rachonia na antenie TV Republika Mariusz Błaszczak, były szef MON, obecnie przewodniczący klubu Prawa i Sprawiedliwości.

- To jest oburzające, najgorsze jest to, że dzieje się to za przyzwoleniem i z inspiracji władz ogólnopolskich i lokalnych. Taka narracja z Gdańska i na Pomorzu była przyjmowana od lat, ale słusznie pan stwierdził, że ta bezczelność nie zna granic. Oni występują wbrew interesom Polski. To jest prosta droga do upadku Rzeczypospolitej. Ważne jest to, że tych ludzi, myślących w ten sposób jest mniejszość. Większość Polaków to ludzie, którzy dbają o naszą tożsamość narodowa, którzy są dumni z tego, że są Polakami. Ta mniejszość pod rządami Tuska ma wpływy, obsiadła instytucje państwowe, instytucje, które są odpowiedzialne za przekaz historyczny

- wskazał Błaszczak.


--------------





Wystawa "Nasi chłopcy". Prezes PiS zabrał głos

15.07.2025 14:42
Nazwa wystawy o żołnierzach III Rzeszy z terenów Pomorza Gdańskiego wywołała ogromne oburzenie. Do sprawy odniósł się prezes PiS Jarosław Kaczyński.



Co musisz wiedzieć?14 lipca 2025 r. w Ratuszu Głównego Miasta otwarto wystawę "Nasi chłopcy".
Ekspozycja dotyczy mieszkańców Pomorza Gdańskiego służących w armii III Rzeszy.
Do całej sprawy odniósł się prezes PiS Jarosław Kaczyński.

Prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński odniósł się we wtorek w mediach społecznościowych do wystawy "Nasi chłopcy" zaprezentowanej przez Muzeum Gdańska.
Prezes PiS o wystawie w Gdańsku

Szef PiS zapytał na platformie X, "czy to skoordynowana akcja".


Braun kwestionujący Holokaust i zbrodnie w Auschwitz, a teraz ludzie koalicji 13 grudnia tworzący skandaliczną wystawę "Nasi Chłopcy", która ma podprogowo rozmyć odpowiedzialność za tragedię II wojny światowej, a wręcz przypisać ją Polakom. To uderzenie w polską rację stanu i podważanie oczywistych faktów historycznych!

– oświadczył Kaczyński.

Jak dodał prezes PiS, "oburzające jest, że ten proceder legitymizują ludzie sprawujący w Polsce władzę". "To wiele mówi…" – zakończył.

Skandaliczna nazwa wystawy w Gdańsku

W Muzeum Gdańska w ratuszu zaprezentowano ekspozycję "Nasi chłopcy" o mieszkańcach Pomorza Gdańskiego w armii III Rzeszy, współtworzoną z Muzeum II Wojny Światowej. Organizatorzy podkreślają, że pokaz ma ukazać trudne losy przymusowo wcielonych żołnierzy z regionu.

"Ekspozycja opowiada o losach dziesiątek tysięcy mieszkańców Pomorza, którzy – najczęściej pod przymusem – zostali wcieleni do armii III Rzeszy. To historia bliska, losy naszych sąsiadów, krewnych, przodków" – reklamuje wystawę miasto Gdańsk.

Natalia Nitek-Płażyńska, wspólnie z gdańskimi radnymi Barbarą Imianowską i Andrzejem Skibą, postanowiła zobaczyć na własne oczy wystawę "Nasi chłopcy" w gdańskim ratuszu.


Sama nazwa "Nasi chłopcy" skłoniła nas do tego, aby wybrać się na tę kontrowersyjną wystawę. Mówi się o tej wystawie jako o czymś, co miałoby wybielać, relatywizować historię polsko-niemiecką. Sprawdziliśmy, zobaczyliśmy, przeczytaliśmy. Okazuje się, że te kontrowersje są absolutnie zasłużone

– oświadczyła radna sejmiku województwa pomorskiego Nitek-Płażyńska.


"Tytuł wystawy przenosi odpowiedzialność na Polaków"

Michał Rachoń, dyrektor programowy Telewizji Republika, ocenił na antenie, że "w zasadzie to tylko krok od stwierdzenia, że skoro «nasi chłopcy» w armii III Rzeszy, to Polacy odpowiadają za II wojnę światową".

Poseł Jan Kanthak stwierdził, że tytuł wystawy przenosi odpowiedzialność na Polaków i rozmywa winę Niemiec, a europoseł Tobiasz Bocheński nazwał ją "niebywałym poziomem zidiocenia i zdrady sprawy polskiej".

"Mam jedno pytanie do twórców tej ekspozycji: kogo dokładnie nazywacie «naszymi chłopcami»? Czy mówicie o tych, którzy mordowali polskich sąsiadów, nosząc mundur Wehrmachtu? Czy o tych, którzy z bronią w ręku wchodzili do polskich wsi, ładowali dzieci do wagonów i odsyłali je do Rzeszy?" – pyta na platformie X Jakub Roskosz.




--------------



Skandal we Wrocławiu: Orzeł Biały usunięty, wisi portret pruskiego króla

Bagins
10-07-2025 18:00


Aula Leopoldina, reprezentacyjna sala Uniwersytetu Wrocławskiego, od lat była miejscem, gdzie polscy studenci odbierali dyplomy pod wiszącym na ścianie godłem Polski. Teraz jednak Orzeł Biały zniknął, a w jego miejscu zawisł portret Fryderyka II - króla Prus, który w XVIII wieku odegrał kluczową rolę w rozbiorach Rzeczypospolitej. Decyzja wywołała oburzenie w mediach społecznościowych.



Jako pierwszy o sprawie poinformował na platformie X Piotr Wojtulek. Zwrócił uwagę, że w najpiękniejszej sali Uniwersytetu Wrocławskiego, która jest też symbolem Wrocławia, zawisł portret pruskiego króla, a zniknął polski Orzeł Biały.


- Aula Leopoldina, to nie tylko najpiękniejsza sala UWr, lecz symbol dziejów Wrocławia. Od pewnego czasu na jej ścianach nie wisi już Orzeł Biały, za to jest portret króla Prus Fryderyka II, który wcale nie wisiał tam oryginalnie

- napisał.
Wrocław, czyli miasto dziwnych decyzji

Internauci nie mają wątpliwości - to skandal, a decyzja jest kolejnym krokiem "odniemczaniu" Wrocławia, ale w odwrotnym kierunku.


- To teraz polscy studenci będą odbierać dyplomy pod pruskim czarnym orłem?

- pyta na platformie X Piotr Rybicki, były student UWr.


- Przypominam, że na moście Grunwaldzkim wraca niemiecki napis i herb Hohenzollernów. To miasto jest zupełnie stracone dla Polski

- komentuje Zygfryd Czaban.
Skąd ta polityczna prowokacja?

Uniwersytet Wrocławski tłumaczy, że zmiana ma na celu przywrócenie historycznego charakteru Auli. Jednak wielu pytaja: dlaczego akurat teraz? I dlaczego w miejscu, które od 1945 roku było symbolem polskiego Wrocławia?

Fryderyk II to postać kontrowersyjna, z jednej strony reformator, z drugiej władca, który przyczynił się do upadku Polski. Bez wątpienia nigdy nie powinien wisieć w miejscu, które jest należne Orłowi Białemu. Decyzja o usunięciu godła Polski na rzecz pruskiego monarchy to po prostu profanacja i działalność antypolska.

-----------


Na most Grunwaldzki we Wrocławiu wróci niemiecka nazwa

09.07.2025 10:03
Wrocławski most Grunwaldzki czeka przebudowa. W trakcie remontu ma wrócić napis "Kaiserbrücke". Ta nazwa powraca już drugi raz. Poprzednim razem most nazwano tak ponownie po dojściu Hitlera do władzy.


Co musisz wiedzieć?Władze Wrocławia zapowiedziały, że po remoncie mostu Grunwaldzkiego zostanie przywrócony napis z nazwą przeprawy z III Rzeczy.
Chodzi o nazwę "Kaiserbrücke" ("most Cesarski").
Tę nazwę usunięto w latach 40. W latach 20. zeszłego wieku most nazywał się jeszcze inaczej. Ale wraz z nastaniem III Rzeszy przywrócono mu nazwę, która teraz zostanie odrestaurowana.
Odremontowany "Kaiserbrücke"

Most Grunwaldzki to jedno z najbardziej znanych obiektów Wrocławia. Jego nazwę na obecną zmieniono w 1947 r. Wcześniej przeprawa nosiła miano "Kaiserbrücke" ("most Cesarski"). Teraz, jak informował portal TuWroclaw.com, władze miasta zapowiedziały, że wraz z końcem remontu na most powróci też dawna nazwa mostu.


W planie jest odtworzenie dwóch ozdobnych naczółków z koroną cesarską, herbem Hohenzollernów, a także ozdobnym napisem "Kaiserbrücke", czyli "most Cesarski". Pojawią się dokładnie w tych miejscach, gdzie były w pierwotnej wersji

– potwierdził w rozmowie z portalem TuWroclaw.com Daniel Gibski, wojewódzki konserwator zabytków.

Most zmieni też kolor na szarozielony. Tak jak to było przed wojną. 


Kaiserbrücke wracił wraz przejęciem władzy przez Hitlera

To jednak nie pierwsza zmiana nazwy mostu. Konstrukcja powstała w latach 1908–1910 i wówczas nadano jej nazwę "Kaiserbrücke". Według niemieckiej Wikipedii w 1924 r. zmieniono ją jednak na Freiheitsbrücke, tj. most Wolności. Pierwotna nazwa wróciła jednak wraz z dojściem Hitlera do władzy, tj. w roku 1933.

Do przywracania niemieckich nazw we Wrocławiu odniósł się m.in. komentator Zygfryd Czaban.


Konsekwentna, od wielu lat, germanizacja przestrzeni publicznej Wrocławia – przywracanie, gdzie się da, niemieckich napisów. Ale szczytem wszystkiego było i tak przywrócenie nazwy „Hala Stulecia” – ku czci przegranej także przez Polaków bitwy pod Lipskiem.

– napisał na platformie X.


--------------















tysol.pl/a143403-na-most-grunwaldzki-we-wroclawiu-wroci-niemiecka-nazwa

tvrepublika.pl/Polska/Orzel-Bialy-zastapiony-pruskim-wladca-Skandal-wokol-Auli-Leopoldiny-we-Wroclawiu/192984

tysol.pl/a143696-wystawa-nasi-chlopcy-prezes-pis-zabral-glos

wpolityce.pl/polityka/735101-nowak-dlaczego-mamy-szanowac-punkt-widzenia-iii-rzeszy

/www.facebook.com/BarwnaHistoriaPolski/posts/pfbid02BNua6FEEuPWp2HTB54o4FGDD4qz1JVtXZaUHikJ2FQYcKKYYkBXqSgSmQ3phXTTpl


wpolityce.pl/polityka/735133-nowa-fala-germanizacji-zuchwalosc-niemiec-rosnie-przy-tusku


niezalezna.pl/polityka/rozbic-panstwa-narodowe-zmienic-pamiec-europejczykow-prof-krasnodebski-o-wystawie-nasi-chlopcy/547717