Maciej Piotr Synak


Od mniej więcej dwóch lat zauważam, że ktoś bez mojej wiedzy usuwa z bloga zdjęcia, całe posty lub ingeruje w tekst, może to prowadzić do wypaczenia sensu tego co napisałem lub uniemożliwiać zrozumienie treści, uwagę zamieszczam w styczniu 2024 roku.

wtorek, 20 stycznia 2026

Ambasador Rose czy SI ?



ost zapis posta 28 11 2025


Kto znowu napisał ten tekst? I co teraz zrobić z tym pch24?



Cały tekst zbudowany jest w następujący sposób:

- urabianie, czyli: oszczercze oskarżenia w naszym kierunku, że jakoby dopuściliśmy się jakiś zbrodni
wyłuszczenie o co im naprawdę chodzi: w związku z tymi fałszywymi oskarżeniami Żydzi mają roszczenia finansowe
zapowiedź: to będzie dla was nieprzyjemna rozmowa, będziecie zgrzytać zębami
podsumowanie - ale nam zapłacicie, bo będziemy sobie u was mieszkać


To jest pranie mózgu w czystej postaci.


I oczywiście napaść.

A napaść to jest napaść...






Analiza tekstu poniżej przedruku



przedruk

21 listopada 2025


– Przez dekady Polska doświadczała głębokiej niesprawiedliwości historycznej. Przekonanie że Polska współdzieli winę za barbarzyńskie czyny dokonane przeciwko niej jest groteskowym fałszowaniem historii i w gruncie rzeczy formą „oszczerstwa krwi” wymierzonym w Polskę i Polaków – stwierdził ambasador USA w Polsce Tom Rose. – Zbyt długo ten naród obciążany był moralną skazą, która nigdy nie była jego – zaznaczył dyplomata.

Amerykański ambasador w Polsce w ostrych słowach skrytykował zarzucanie Polsce współudziału w Holokauście. Oskarżenia wobec Polaków pojawiają się bowiem nadal, mimo iż Polska była ofiarą (!), a nie współuczestnikiem bestialskiej działalności Niemiec. Co więcej, dziesiątki prac historyków i relacje świadków wskazują, że Polacy w czasie II wojny światowej narażali własne życie, by pomagać Żydom.

– Zbyt długo ten naród obciążany był moralną skazą, która nigdy nie była jego – oszczerstwem, że Polska w jakikolwiek sposób ponosi odpowiedzialność za zbrodnie popełnione przez innych. Przez dekady Polska doświadczała głębokiej niesprawiedliwości historycznej. Przekonanie że Polska współdzieli winę za barbarzyńskie czyny dokonane przeciwko niej jest groteskowym fałszowaniem historii i w gruncie rzeczy formą „oszczerstwa krwi” wymierzonym w Polskę i Polaków – powiedział Tom Rose.

Zdaniem amerykańskiego dyplomaty, żaden naród nie cierpiał więcej niż Polska. – Dlatego traktowanie relacji Polski ze światem jak układu dłużnika i wierzyciela za ludobójstwo dokonane przez innych na jej terytorium jest nie tylko historycznie fałszywe ale i moralnie skandaliczne. To stawianie ofiary w roli odpowiedzialnej za czyny sprawcy – zaznaczył ambasador USA.

W opinii Rose’a, przez dekady oskarżenia niesprawiedliwie wysuwane wobec Polaków zatruwały relacje polsko-izraelskie i polsko-amerykańskie. Zarzuty te dyplomata nazwał „rażącym afrontem”, który „zmuszał do rozmów dla Polaków głęboko obraźliwych”. – A ponieważ sama teza jest nieprawdziwa, nie istnieje żadne rozwiązanie, bo nie ma problemu, który należałoby rozwiązać – przekonywał Amerykanin.

– Nawiasem mówiąc, który kraj w Europie jest najbezpieczniejszy, w którym Żydzi mogą poruszać się bez obaw? Właśnie w nim jesteście. To Polska – zakończył Rose.




Zauważ: 

tekst napisany jest przez sztuczną inteligencję na czyjeś zamówienie pod określony cel - urobienie czytelników, podświadome (?) oswojenie ich z czyimś planem



Do rzeczy jednak:


tekst zawiera frazy będące elementem prania mózgu - powtarzają się negatywne zwroty o Polakach - i to prawie cały tekst składa sie z tych fraz.

1. urabianie

- współdzieli winę za barbarzyńskie czyny dokonane 
- w gruncie rzeczy formą „oszczerstwa krwi” wymierzonym w Polskę i Polaków - co to niby jest? to zdanie nic nie znaczy
- Zbyt długo ten naród obciążany był moralną skazą

obciążany zamieniam jedną literę: obciążony ==> Zbyt długo ten naród obciążony był moralną skazą - jednoznaczne oskarżenie - i to zdanie jest dwa razy powtórzone (utrwalanie w pamięci poprzez powtarzanie)

- Oskarżenia wobec Polaków pojawiają się bowiem nadal - zamiast:  Fałszywe oskarżenia wobec Polaków... 

Kiedy pojawiają się nadal oskarżenia - co to oznacza? To znaczy, że są to oskarżenia zasadne.


Oskarżenia wobec Polaków pojawiają się bowiem nadal, mimo iż Polska była ofiarą (!), a nie współuczestnikiem bestialskiej działalności Niemiec.

znak (!) optycznie rodziela wypowiedź na dwa zdania:

1- Oskarżenia wobec Polaków pojawiają się bowiem nadal, mimo iż Polska była ofiarą - te słowa można czytać, że:  "oskarżenia są zasadne - choć co prawda Polska była też ofiarą"
2 - a nie współuczestnikiem bestialskiej działalności Niemiec - to zdanie można czytać jako opis odnoszący się do konkretnej OSOBY - Niemca:

Niemiec - nie (był) współuczestnikiem bestialskiej działalności


powinno być, jeśli już:

Fałszywe oskarżenia wobec Polaków pojawiają się nadal, mimo iż Polska była ofiarą (!), a nie uczestnikiem bestialskiej działalności Niemiec.

Przebija się "współuczestnikiem bestialskiej" - określenie negatywne powiązane z pojęciem Polska, a słowo "działalność" w stosunku do Niemiec jest obojętne, nienacechowane negatywnie.

"bestialskiej działalności" - fałszywe połączenie, którego nieprawdziwość każdy wyczuje poprzez swoje doświadczenie - nikt tak nie mówi, "działalność" zawsze kojarzona jest obojętnie lub pozytywnie


Zwracam uwagę, że zdania są długie co słabym czytelnikom może utrudniać zrozumienie tekstu, ale przede wszystkim ma "ukryć" dwuznaczny podtekst.

I dalej powtarzające się negatywne zwroty o Polakach:

2. wyłuszczenie

- Polska w jakikolwiek sposób ponosi odpowiedzialność za zbrodnie - w rozbudowanym zdaniu składającym się z 26 słów
Polska współdzieli winę za barbarzyńskie czyny 
Dlatego traktowanie relacji Polski ze światem jak układu dłużnika i wierzyciela za ludobójstwo dokonane ... na jej terytorium - w zdaniu składającym się z 27 słów

"na jej terytorium" podkreśla komu zarzuca się winę

-  historycznie fałszywe ale i moralnie skandaliczne - 

słowo "fałszywe" jest zneutralizowane przez przymiotnik "historycznie" - czyli nie ma obrony Polaków w tym zdaniu
"moralnie skandaliczne" - to nic nie znaczy, koloryzuje i przedłuża tylko rozbudowane zdanie

- To stawianie ofiary w roli odpowiedzialnej za czyny sprawcy - niegramatycznie niestylistycznie, a dokładnie chodzi o: stawianie Polski w roli odpowiedzialnej za czyny

W sumie to Rose w tym zdaniu opisuje to, co robi w całej swej wypowiedzi: przypisuje nam rolę osoby odpowiedzialnej za czyny: "w roli" - jak w jakim filmie, czy dokładnie: scenariuszu dla Polski...

I tu przechodzi do rzeczy, czyli: "jak naprawić zatrute relacje polsko - izraelskie..."

3. zapowiedź

Zarzuty te dyplomata nazwał „rażącym afrontem”, który „zmuszał do rozmów dla Polaków głęboko obraźliwych” - to trzeba ściśle rozpatrywać jako część dalsza określenia: "w roli odpowiedzialnej za czyny"

należy to czytać:
Polacy są odpowiedzialni za czyny jakie im się zarzuca i to wywołuje w nich zawstydzenie 

tylko, że "zawstydzenie" jest zamaskowane przez słowo "afront" (zamiast "zniewaga" - afront to zniewaga)

afront - książk. okazanie jakiejś osobie lekceważenia, które powoduje, że ta osoba czuje się urażona;
obraźliwe zachowanie się wobec kogoś, wyrządzenie przykrości; zniewaga, obelga, dyshonor, despekt


czyli powiedział, że "zarzuty" - jednoznaczne określenie, czyli w domyśle - "uprawnione zarzuty" - potwierdzone przez zwrot:  "zmuszał do rozmów" -

czyli skoro są prawdziwe zarzuty, to musimy o nich rozmawiać - no bo są "prawdziwe"
i na koniec: "są dla Polaków głęboko obraźliwe" czyli wstydzimy się, że nas rozliczają, "bo się tego dopuściliśmy..."

„rażącym afrontem” - nie ma potrzeby słowa "afront" (zniewaga) opisywać jeszcze słowem "rażącym" - chodzi o to, żeby wywołać dodatkowy dysonans utrudniający rozpoznanie - o czym jest tu mowa, bo w tym zdaniu nie chodzi o "zniewagi" tylko o pieniądze...

jest COŚ („rażący afront” - a tak naprawdę - żądania pieniędzyco zmusza Polaków do rozmów (o spłacie zmyślonych wierzytelności) dla niech głęboko nieprzyjemych - bo płacenie z powodu niesłusznych żądań to głęboko nieprzyjemna sprawa... to jest fakt


Zamieńmy afront na zniewagę:

Zarzuty te dyplomata nazwał „rażącą zniewagą”, który „zmuszał do rozmów dla Polaków głęboko obraźliwych”. 

Jak zniewaga może zmuszać do rozmów? Nie może, ale wcześniej mowa jest o roszczeniach (nieuzasadnionych) - to one "zmuszają" Polaków...

Jak ktoś nas znieważa, nie rozmawiamy z nim, tylko negujemy go, nie przyjmujemy jego zniewag.
Nie rozmawia się z kimś, kto nas napada, tylko leje się go po mordzie.



4. podsumowanie

A ponieważ sama teza jest nieprawdziwa, nie istnieje żadne rozwiązanie, bo nie ma problemu, który należałoby rozwiązać 

Widzisz? Nie ma żadnego problemu do rozwiązania - bo Polacy nie są nic nikomu winni. 
Bo oskarżenia są fałszywe - prawda, że odetchnąłeś z ulgą? Wpłynęło to na twoje UCZUCIA, prawda? Teraz jest ci lżej?

To jest zdanie prawdziwe, ale dotyczy czegoś innego. To tylko "etap" w praniu mózgu, którego celem jest prowadzenie was na postronku zgodnie ze scenariuszem, który sobie wymyślili, żeby was ograbić, a dokładnie - który "wymyśliła" dla nich sztuczna inteligencja.

To jest zdanie prawdziwe, ale dotyczy czegoś innego - dotyczy sytuacji po tym, jak im już zapłacicie - rozumiesz?

który kraj w Europie jest najbezpieczniejszy, w którym Żydzi mogą poruszać się bez obaw? Właśnie w nim jesteście. To Polska


Widzisz? W scenariuszu Sztucznej Inteligencji za wymyślone fałszywe roszczenia macie zapłacić Żydom nie pieniędzmi, ale ziemią, na której oni sobie będą mieszkać...  Dosłownie napisała:

Właśnie w nim jesteście


Rozumiesz?


To jest pranie mózgu.





Te zdania napisała sztuczna inteligencja - ale nie ta głupia dla wszystkich, tylko ta prawdziwa, która od setek lat pisze dla niemieckiej i nie tylko sitwy - ona jest trochę mądrzejsza...


To jest pranie mózgu, które ma nastawić Polaków do sprawy zapłacenia niesłusznych żądań, które mają być w przyszłości wysunięte przez organizacje żydowskie - albo konkretne instytucje USA.
W każdym razie widać, że dotychczasowe okrzyki niektórych Żydów na jakiś prywatnych zebraniach czy w gazetach pewnego dnia zamienią się w realne kroki prawne - ale raczej udające prawo, bo przecież żądania finansowe ze strony USA za mienie pożydowskie w Polsce myśmy już dawno uregulowali i to zgodnie z prawem.


Cały tekst zbudowany jest w następujący sposób:

- urabianie, czyli: oszczercze oskarżenia w naszym kierunku, że jakoby dopuściliśmy się jakiś zbrodni
wyłuszczenie o co im naprawdę chodzi: w związku z tymi fałszywymi oskarżeniami Żydzi mają roszczenia finansowe
- zapowiedź: to będzie dla was nieprzyjemna rozmowa, będziecie zgrzytać zębami
- podsumowanie - ale nam zapłacicie, bo będziemy u was mieszkać


To jest pranie mózgu w czystej postaci.

I oczywiście napaść.
Napaść to jest napaść.



Sednem tej wypowiedzi są słowa:

relacji Polski ze światem jak układu dłużnika i wierzyciela

oni chcą naszej ziemi - środowiska żydowskie żądają spłacenia wierzytelności, które zostało w całości spłacone w latach 60tych, wymieniają przy tym coraz większe i absurdalne kwoty - bo nie o pieniądze im chodzi, tylko o ziemię - "skoro nie macie takich pieniędzy, dajcie nam ziemię..."

To nie są żarty, ani oszołomstwo - co im szkodzi powygłupiać się, kłamać w biały dzień, skoro stawka są dziesiątki miliardy dolarów, a tak naprawdę to ziemia?



To niebezpieczny scenariusz - jeśli na czele państwa będzie stać ich człowiek, który będzie udawać głupiego cepa i wszystko podpisze.



Przecież słyszałeś jak Tusk powiedział, że nie niemcy, tylko 
Polacy zapłacą Polakom za niemieckie zbrodnie i grabież podczas II Wojny Światowej, słyszałeś, co nie?




Nie wolno tego lekceważyć, Polski trzeba cały czas pilnować.



Pamiętaj - ktoś, kto używa SI, żeby napisać wypracowanie z polskiego, artykuły do gazety, fałszywy pamiętnik albo książkę - nie jest mądry.

On tylko udaje mądrego.









pch24.pl/oszczerstwo-wymierzone-w-polske-i-polakow-ambasador-usa-krytykuje-obwinianie-polski-za-holokaust/

wsjp.pl/haslo/podglad/48450/afront
sjp.pl/afront




poniedziałek, 19 stycznia 2026

Łacina

 

"Lingua Latina non Romanorum propria est, sed sapientum"

"Język łaciński nie jest właściwy dla Rzymian, lecz dla mędrców"


za fb:




Łacina


Skoro szkoła Ad fontes poruszyła temat wymowy łacińskiej, to dodam tutaj fragment z „Nowych Aten” Benedykta Chmielowskiego na ten temat:

Dla ostatniej tej podobno racji Łaciny usum i innych języków mają Lechowie, iż żaden Naród tak gładko nie mówi, jak oni każdym, osobliwie Łacińskim językiem; nie mówią bowiem z Włochami:

Redzina, ale Regina, ani tridzinta, quadradzinta, ale triginta, quadraginta; nie mówią Coniasco, ale cognosco, Dzienua miasto Genua. 

Nie psują Łaciny jak Niemcy i Francuzi, którzy Miasto JESUS Christus mówią JEDZUS Krystus, miasto Michael — Mikael, miasto charus — karus, miasto bibere — vivere, za Claustrum wymawiają Clostrum. 

Polak zaś tak gładko mówi po Łacinie, jak by się w owym urodził i wypielęgnował gnieździe, genus unde Latinum. Na ostatek Polski Naród jest to Gens culta, polita, wszelkich mądrości jak capax, tak plena, zaczym słusznie w Łacińskim języku gust ma i pokłada, bo według Mureta, Lingua Latina non Romanorum propria est, sed sapientum; toć jej zażywać ani levitas jest, ani vilitas w Polszcze.


B. Chmielowski, „Nowe Ateny” cz. 4, rok wydania 1756, s. 372.




Ad fontes

Coraz częściej w polskich kościołach, we wspólnotach, które mówią o sobie, że są TRADYCYJNE, a także wśród wykonawców chorału gregoriańskiego, usłyszeć można wymowę włoską (często też stosowaną bardzo wybiórczo). Powołują się przy tym na list papieża Piusa X do jednego z francuskich biskupów - w mojej ocenie w ogóle nie zapoznawszy się z jego treścią. Tynieccy benedyktyni zamieścili nawet na ten temat krótkie wyjaśnienie. Skoro tak, to my też chcielibyśmy coś wyjaśnić:

1. List (AAS 4, 577-578) jest kierowany do jednego biskupa w odniesieniu do reformy prowadzonej we Francji i jest napisany PO FRANCUSKU. W jaki sposób list pisany po francusku i kierowany do jednego biskupa miejscowego miałby mieć wymiar powszechny? Zwłaszcza że papież explicite odnosi się do sytuacji we Francji i nigdzie nie wspomina o jakiejkolwiek powszechności czy łączności międzynarodowej. (Również w motu proprio z 22 XI 1904 roku, do którego papież Pius X odwołuje się w przywoływanym liście, nie ma ani słowa o wymowie).
2. Należy wiedzieć, że wymowa, jaką stosowali (i często nadal stosują) Francuzi bardzo głęboko kaleczy język łaciński - nie chodzi tu tylko o "przekręcanie samogłosek" i niektórych spółgłosek, ale również o kompletną dowolność w stawianiu akcentu wyrazowego, który - jak wspomina w przywoływanym liście papież Pius X - jest niezwykle ważny, nie tylko dlatego, że chorał był tworzony pod prozodię łacińską, ale również dlatego, że niewłaściwie postawiony ZMIENIA ZNACZENIE WYRAZÓW. Dlatego papież wyraził radość z - UWAGA - przeprowadzanej na terenie Francji reformy mającej na celu "UPODOBNIENIE wymowy do tej stosowanej we Włoszech". Polska wymowa jest do włoskiej na tyle podobna, że poza położeniem nacisku na prawidłowy akcent, nie ma tu czego upodabniać.
3. Wyrażenia zastosowane w liście "objet constant de Nos pensées et de Nos recommandations" odnoszą się do ODNOWY STOSOWANIA CHORAŁU zamiast pieśni ludowych w językach narodowych, a nie do wdrażania wymowy włoskiej/rzymskiej czy jakkolwiek ją nazwać.
Poniżej załączam cytaty z przywołanego listu (AAS 4, 1912, s. 577-578). Każdy, kto choć odrobinę liznął francuski, nie będzie mieć żadnych wątpliwości, jak należy te wypowiedzi interpretować.
Jeśli chcecie używać wymowy włoskiej, oczywiście macie pełne prawo, ale nie podpierajcie się przy tym autorytetem dokumentu, w którym nic na ten temat nie ma i miejcie świadomość, że z POLSKĄ TRADYCJĄ NIE MA TO NIC WSPÓLNEGO i że jeszcze jakieś 30-40 lat temu, gdy odsetek Polaków znających łacinę i jednocześnie świadomych polskiej tradycji w naszym kraju był większy, takie coś nigdy by nie przeszło.


----------




BENEDYKT CHMIELOWSKI


NOWE ATENY

ALBO AKADEMIIA WSZELKIEJ SCIENCYI PEŁNA,
NA RÓŻNE TYTUŁY JAK NA CLASSES PODZIELONA,
MĄDRYM DLA MEMORYJAŁU,
IDIOTOM DLA NAUKI, POLITYKOM DLA PRAKTYKI,
MELANKOLIKOM DLA ROZRYWKI ERYGOWANA
ALIAS
O BOGU, BOŻKÓW MNÓSTWIE, SŁÓW PIĘKNYCH WYBORZE,
KWESTYJ CUDNYCH WIELE, O SYBILLÓW ZBIORZE,
O ZWIERZU, RYBACH, PTAKACH, O MATEMATYCE,
O CUDACH ŚWIATA, LUDZI RZĄDACH, POLITYCE,
O JĘZYKACH I DRZEWACH, O ŻYWIOŁACH, WIERZE,
HIEROGLIFIKACH, GADKACH, NARODÓW MANIERZE,
CO KRAJ KTÓRY MA W SOBIE DZIWNYCH CIEKAWOŚCI,
CAŁY ŚWIAT OPISANY Z GRUNTU W SŁÓW KRÓTKOŚCI.


CO WSZYSTKO STAŁO SIĘ WIELKĄ PRACĄ AUTORA TU ENIGMATICE WYRAŻONEGO:
IMIĘ WIOSNA ZACZYNA WIELKIEJ NOCY BLISKO
GŁOWĘ W PIWIE I MIODZIE ZAWRACA NAZWISKO.
TO JEST

PRZEZ XIĘDZA BANEDYKTA CHMIELOWSKIEGO
DZIEKANA ROHATYŃSKIEGO, FIRLEJOWSKIEGO,
PODKAMIENIECKIEGO PASTERZA







JĘZYK POLSKI,

 wielu podszyty jezykami Cudzoziemskiemi, osobliwie Łacińskim, Niemieckim, Francuskim, &cz jakiej racji?


Naród Polski jako WOLNOŚCI inne Narody praecellit prerogatywą i kleynotem, tak nie tylko w rządach i w mowie, ale też w słów zażywaniu Cudzoziemskich non adstringitur niewolą, jak Moskiewska Nacja; jedyną tylko ma regułę i hamulec Polak od Ducha Świętego: Tempus tacendi & tempus loąuendi. Jako Hebrajski Język po niewoli Babylońskjej wiele mieć w sobie począł słów Syryjskich i Chaldejskich z ustawicznej z tamtym Narodom konwersacji, tak Łaciński wiele terminów zabrał z Greckiego języka i ma te in usu perpetuo: tak nasz Słowieńsko-Polski język podszywa się wielu jezykami, osobliwie Łacińskim, Niemieckim, Francuskim. 


Łacińskim najprzód z racji sprowadzonych Biskupów i Sekretarzów Łacinników z Włoch i Francji na Biskupie Katedry, na Sekretarie, na Statutów pisanie zaproszonych (takich w Polszcze ab primordiis nie było); 

z racji drugiej: dla posyłania Polaków pod sławnych Mistrzów Puteana, Erazma &c. do Cudzych krajów. 

Z trzecjej racji: erygowanych Szkół, Akademii Łacińskich w Polszcze. 

Z czwartej racji, iż Królów mieliśmy po Łacinie mówiących, jako to Ludwika Węgrzyna, Stefana Batorego Siedmigrodzkicgo Xiążęcia, do Honorów nie przypuszczającego, któryby Łacińskiego nie umiał języka, który był ad tractandum cum exteris & orandum potrzebny. 

Z racji piątej, że język Łaciński jest język Uniwersalny i Święty, jako wiadomo uczonym. 

Z szóstej racji, iż Polacy była z dawna Gens ad hiorrida promptior arma, szable na karkach nieprzyjaciół, nic język polerując, dlatego mieli język Słowieński prosty, nie polerowny; więc dla tego niekształtu, tudziesz ob defectum słów dobrych i należytej expressii, terminów Łacińskich i innych dla okrasy zażywać musieli w Kazaniach, Mowach, Listach, publicznych instrumentach, i niektóre słowa polonizarunt, to jest spolszczyli, na Polski dialekt i konstrukcję nakłaniając. 

I prawdę mówiąc, nasze pierwsze Polskie Statuta, Prawa, są Łaciną pisane, Kancellarya Koronna, Trybunały, Ziemskie i Grodzkie Acta (wyjąwszy niektóre Województwa, którym Polszczyzna pozwolona konstytucją) są Łaciną, albo wpół Łaciną określone, jako też publiczne do Monarchów Legacje i do Respublicas tylko Łaciną, albo Polszczyzną nie innym językiem są pozwolono, & expediuntur


Z racji Siódmej Łaciny zażywają Polacy: ob defectum słów genuine rzecz każdą wyrażających. Skąd to idzie, iż gdy teraz kto co samym językiem Polskim in materia politica pisze, albo mówi, namozoli sobie głowy i często sens zaćmi. A potym nie lada słów z Łaciny dobierając, ale ex Classicis Authoribus pięknie akommodując z rozumnym brakiem z owych Cycerona, Tacita Florusa, Pliniusza Panegirysty, Wirgiliusza, Owidiusza w słów kilku albo kilkunastu podszywszy aptissime jaki fragment albo ucinek kładą, Kaznodzieje zaś i Historycy dla potwierdzenia swoich assertów długie czasem kładą texta Łacińskie z Pisma Ś., z Doktorów i Historyków, jako się pokazuje słuchającemu albo czytającemu Mówcę Polskiego i Swadę Polską świeżo w Lublinie drukowaną.



Wszytkie też Artes liberales, zacząwszy od Grammatyki, aż do Teologii i Matematyki, Łaciną nie Polszczyzną uczącym się traduntur; bo by Polskiemi nieładnie i trudno były wyrażone. Skąd piękniej i składniej mówić z Łaciny Rhetoryka, niż Krasomówstwo, Philosophia, niżeli Miłość mądrości; Physica, niż Szkoła rzeczy naturalnych; Astronomia, niż Gwiazdarska nauka. 

W Muzyce też nie bez łaciny, na przykład tony, klawisze, konsonancja, są słowa z Łacińskiego języka. 

I gdyby Polacy (jako teraz invaluit Usus) Łaciny poniechawszy, albo Spolszczonych terminów, samą mówili i pisali Polszczyzną, musieliby się wrócić, do zarzuconej i nie zrozumianej Słowiańszczyzny owej w Pieśni Ś. Wojciecha znajdującej się: Już nam czas godzina grzechów się kajaci, BOGU chwałę daci &c., i do owych: drugdy, Basałyk, Lepak, Sypialnia miasto Dormitarza, jadalnia miasto Refektarza, chałupka miasto Celle, które są z Łaciny słowa. Nie pięknie by mówić Stolec Królewski albo Stolica, miasto: Tron Królewski; Stolec Sądowy główny, miasto: Trybunał; Biskupia czapka albo Xiążęca, miasto Infuła, Mitra. Nie bardzo by to gładki był Mówca albo Sekretarz, lub Patron z Lublina, piszący do swego Pryncypała taką samą Polszczyzną: Wypadło skazanie od Sądowego Stolca Lubelskiego; piękniej z Łacińska: Ferowany Dekret w Trybunale Lubelskim. Sprosta by to było bardzo: Nakazano w tej sprawie szukanie albo szperanie, miasto: inkwizycje. Piękniej się mówi: Miałem u Konfessjonału wielu Penitentów, niż: Miałem u spowiadalni wielu Pokutników. Czyliż to jest tych wieków gładko? Zalecam się W. Pana baczności, albo obzieraniu, ładniej podobno: Rekommenduję mię W. Pana respektowi. Nieładna to Phrasis: Otworzył się widok nieszczęścia nieraz w Polszcze, na które wielu w Europie było Patrzaczów. Ładniejsza ta z łaciny. Otworzyło się Theatrum nieszczęścia, na które wielu w Europie było spektatorów. Nie bardzo ładnie mówić: Będzie tego roku w Stolcu Sądowym Piotrkowskim wielu cierpiących. Czyż nie składniej z łaciny: będzie w tym roku w Trybunale Piotrkowskim wielu Pacjentów. Piękniej: Generał Artillerii, niż: Starszy nad Armatą &c, &c.

ja tam wolę po polsku... - MS


Z racji ósmej tej Polacy Łaciny i innych Cudzoziemskich zażywają terminów, że są geniuszu i gustu Ateńczyków, którzy zawsze co lubili słyszeć i mieć nowego, i chwytać się jak Chameleon co raz różnych Kolorów, o co ich z Eremu Ś. Pawła wielki tak censuruje Moralista: Żupan odmienny, w tyle płócienny, przód atlasowy; Mody przedziwne co raz przeciwne w Dworskim ubierze, już niby z Grecka, już też z Turecka w szerokiej mierze &c.


Dla ostatniej tej podobno racji Łaciny usum i innych języków mają Lechowie, iż żaden Naród tak gładko nie mówi, jak oni każdym, osobliwie Łacińskim językiem; nie mówią bowiem z Włochami: Redzina, ale Regina, ani tridzinta, quadradzinta, ale triginta, quadraginta; nie mówią Coniasco, ale cognosco, Dzienua miasto Genua. Nie psują Łaciny jak Niemcy i Francuzi, którzy Miasto JESUS Christus mówią JEDZUS Krystus, miasto Michael — Mikael, miasto charus — karus, miasto bibere — vivere, za Claustrum wymawiają Clostrum. Polak zaś tak gładko mówi po Łacinie, jak by się w owym urodził i wypielęgnował gnieździe, genus unde Latinum. Na ostatek Polski Naród jest to Gens culta, polita, wszelkich mądrości jak capax, tak plena, zaczym słusznie w Łacińskim języku gust ma i pokłada, bo według Mureta, Lingua Latina non Romanorum propria est, sed sapientum; toć jej zażywać ani levitas jest, ani vilitas w Polszcze.


Czasów dzisiejszych Kaznodzieje (oprócz Świeckich wielu Oratorów) czyli vanam gloriam aucupando; czyli iactando swój rozum (pewnie nie chwały Boskiej w tym szukając, bo jej w tym nie widzę) czyli płci białej się chcąc podobać, samą Polszczyzną koncypują i miewają Kazania (a Świeccy Mowy, Listy), w czym ja ich nie cenzuruję bo volenti & amanti nihil difficile; ale ich w tym pracę wielką i pamięć admiruję, z czego, jak słyszę od wielu, mniej plauzu odbierają od Audytorów, bo vox praetereaque nihil: milej słuchać rzucane, sentencje, Fragmenta, symbola, lemmata łacińskie, niż mieć wodę bez rybek, suknie bez potrzeb. 

Jedyny X. Piotr Skarga, wprzód Świecki Xiądz, potym Jezuita i załowany onych czasów Kaznodzieja, samą kazywał Polszczyzną; ale to Polakom wtedy rudibus i gdy było wiele Lutrów i Luterek, i to z natchnienia Ducha Ś. Ale inni celebres Kaznodzieje, ciż dotąd, jako to X. Starowolski Kanonik Krakowski, X. Birkowski, X. Sarbiewski, X. Młodzianowski, X. Kałuski, X. Kowalicki, X. Bielicki, X. Kiersnicki, X. Murczyński i inni wielcy Kaznodzieje na Koronacjach Obrazów wielu Matki Najś. zawsze Łacińskiemi textami swoje adornują, jak nie oszacowanemi klejnotami kazania; ci wszyscy konfundują Neoteryków, samą każących Polszczyzną. 

Ciekawy jestem, jak ci nowi Kaznodzieje po polsku wykładają genuine owo Job. cap. 41 Cornustibii?, jak owe tłumaczą słowa Psalmu 67: Si dormiatis inter medias Cleras columbae deargentatae & posteriora dorsi ejus in palore auri. Czyli oni mówią z Łacińska: Psalmista Pański, czyli śpiewak Pański? czyli mówią z Łacińska: Prowerbialista Pański, czy też zowią go Przysłowistą Pańskim? Jak oni zowią genuine, po Polsku bez perifrazesów, Księgi owe Pisma Ś. Leviticum, Numeros, Exodum, Deuteronomium, Paralipomenon &c.. Bo jeżeli Łacinę zarzucają Panowie niektórzy Polacy, osobliwie jactabundi Neotcrycy, za cóż Synów swoich po lat kilka lub kilkanaście w Szkołach suszą, na stancje, stoły i Dyrektorów expensują się? lepiej u Fary (z czego Xięża Proboszczowie i Bakałarze będą kontenci) nauczyć ich czytać i gryzmolić, dać do Dworu, applikować do Ekonomiki, czyniąc od ogrodów, Hortensios domesticos; albo trybem starych Polaków ćwiczyć in stylo acuto, to jest pisać żelaznym piórem na karkach nieprzyjacielskich, abyśmy honor i sławę krwią Antenatów nabytą (w której apud exteros upadamy) w dawnej porze postawili, pomniąc, qua simus Gente creati.

A jeżeli się Łacina podobała jednego Cycerona, i jego imitacja, a na cóż się zdadzą Tacitowie, Liwiusze; Pliniusze; Seneki, Kurcyuszowie, Justynowie, a z Poetów Wirgiliusze, Lukany, Owidiusze? chyba ich popalić? z których namienionych wziąwszy ucinek Oratorowie, zawsze Mowy swoje, Listy, ślicznie adornowali, a Kaznodzieje Kazania ad stuporem słuchaczów kształcili. I teraz który nowej Szkoły (której Matka emulacja) nie apprehenduje , i na ambonie, w krześle Senatorskim, na Sejmach, Sejmikach, Mowach, Listach pięknie akkomodowanych (byle nie ustawnie) zażywa textów, Sentencji, Łacińskich ucinków, tak zdobi mowę swoją jak gwiazdy niebo, jak brylant Królewską koronę; słodsza taka dla uczonego kompozycja, niż sama Polszczyzna; czego i Dama dokaże polerowna. Co innego Francuz, który wszystkie ma verba ponderosa, culta, wszelkie kogitacje, expressje słów wybornych może wyrazić, non item Polak defectuosus w słowach, jako znać z Książek Francuskich po Polsku wytłumaczonych, które nie mają tantam gratiam w Polszczyźnie. Ci Ichmość illiterati i Damy wolą samym czystym Polskim mówić językiem, niż zażyć Łaciny w mowie, Liście, per figuram Solaecismi.


MONETA W POLSZCZE

Te tantus DEFECTUS Monety w Polszcze, te są racje.

Imo. Ze tylko cum consensu Omnium Ordinum na Sejmie doszłym Monetę biją: Co jeszcze było za Króla Jana III, dlatego jej nie masz: a za dwóch już Królów jej nie robią. Robić zaś nie masz z czego i koszt wielki i Sejmy nie stają.

2do. Każdy Nieprzyjaciel co przyjdzie do Polski, dobrze się obłowi, przyjdzie z Sakwą, odejdzie z Kassą. Toż czynią Cudzoziemcy u Polaków służący.

3tio. Panięta Polscy wszyscy i Szlachta do cudzych Krajów peregrinując, nie jedne Sto tysięcy pieniędzy wywożą z Polski, nabawiają innych złotem, siebie ubóstwem: dobra czynią cudzemi krajami.

4to. Łakomcy, chłopi bogaci, wielkie summy chowają w Ziemi, o nich nikomu nie powiedziawszy, bo ubi thesaurum, ibi & cor pogrzebszy, wielką szkodę czynią bono publico.

5to. Złotnicy też wiele Talerów bitych, półtalerków psutą na. rzędy, szabel oprawę, na posrebrzanie, Czerwone złote na pozłocenie.

Psują też monetę to żydzi, to Pisarze Prowentowi, to Szyprowie, to Podskarbiowie, a czasem sami Pankowie łakomi, którzy wziąwszy do rąk znaczną summę, obrzynają Talery bite i Czerwone złote; za co by im potrzeba ręce ucinać, albo głowy, że tak wielką szkodę czynią bono publice; sumienny tę monetę mając, na niej utraci, nie sumienny drugich oszukuje in caput swego fałszerza; bo to mała i dyskretna kara przez konstytucje Annorum 1607, 1611: Fałszerza w Trybunale convincere i ukarać go paena infamiae & confiscatione bonorum, kiedy żyd, drab, cygan, Pisarczyk pofałszuje, oberznie Monetę, nie dba o infamią, nie masz też co u niego konfiskować; trzeba za taką nieprawość innego rygoru i zabieżenia tot damnis, według Prawa Saskiego żywcem ich palić należy.


6to. Nie jedne Sto tysięcy wyidzie od Panów Polskich i Kupców za wino do Węgier, za konie do Turek i Niemców.

7mo. Co wysypią Polacy splendide i wygodnie żyjący na Kaffy Tureckie, Holenderskie, na cukry przednie, za Herbatkę, wódkę Gdańską, Piwa Angielskie, za Ostrygi, Porcellany tłuczące się a drogie; co za korzenie; Sukna bogate, koronki, wymyślne materie. Choć zboża co poszlą lub potażu statkami do Gdańska, poszlą wołów do Wrocławia i znaczne wezmą za te towary summy, prawie wszystko to zostanie się u Niemców, za srebro i różne towary, galanterie.

8vo. Co kosztują Bale, Bankiety, hojnych Panów ambitiam albo luxum szukających.


ZŁOTA, SREBRA.

Bogactw bywało dosyć w Polszcze około Krakowa i Sandomierza, koło Tatrów i w rzekach niektórych, jako to pod Buczaczem na Podolu z żyłkami złotem, które woda wymula z gruntów przez które bieży. Dość srebra starego w Skarbach, nowego na Stołach, Kredensach, Tuwalniach u Panów i Szlachty usque ad admirationem. Było by więcej, gdyby nie rabunki nieprzyjaciół, nie Peregrynacje Paniąt, wina wiele kupowanie, Polaków nie ubożyło. Znać jak Polacy mieli się dobrze, kiedy na koronacji Zofii, trzeciej Żony Władysława Jagiełła, Xiężniczki Kijowskiej, był Cesarz Zygmunt, pięciu Królów, Kardynał Brandus, Xiążąt udzielnych 13, cały Senat Polski i ci wszyscy splendide są uczęstowani.

ŻELAZO

 ŻELAZA quanta copia w Polszcze wiadomo Patriotom; wiele jest Dębni, gdzie go robią. Orzą nim ziemię i karki nieprzyjaciół Polacy; hartują we krwi barbarorum Gentium. Polskie żelazo było by nie złamane, gdyby je oprawowano w ów klejnot rzadki w Polszcze, animorum unio, i gdyby go złotem nie pocierano Cudzoziemskim. Najlepsze jest Podolenieckie ad omnes usus, a Staszowskie na szable w Sędomirskim, gdzie je pławią, i Korzkiewskie w Krakowskim. Gdyby żelazo od Indyj, do Insuły Zabur kto zaprowadził, za funtów 14 byłoby złota funtów 250, według Majolusa.


CO W POLSZCZE jest ZŁEGO?

Złe są Rządy i złe drogi w Polszcze, złe i mosty. 
Złych ludzi jest bez liczby, że nie mają chłosty.


literat.ug.edu.pl/ateny/0031.htm







środa, 14 stycznia 2026

Samorząd - wspólnota

 

za fb:








Urzędniczo-Samorządowe Pogaduchy

Wczoraj o 09:00
·

Wspólnota – czyli gdzie w polskim samorządzie podziali się mieszkańcy?

W polskich debatach o samorządzie łatwo wpaść w pułapkę perspektywy: wójt, burmistrz, prezydent, rada, komisje, urzędnicy… i tak w kółko.
 
To oni są widoczni, to ich decyzje widać w BIP-ie, to oni wychodzą na zdjęciach z przeciętych wstęg.
Nic więc dziwnego, że gdy piszę o ich działaniach, zachowaniach i odpowiedzialności, odbiorcom może się wydawać, że patrzę na samorząd przede wszystkim „od strony władzy”.
 
Jeden z czytelników zauważył niedawno, że może za mało mówię o tym, co w teorii najważniejsze –
o mieszkańcach
O ludziach, którzy tworzą lokalną wspólnotę.
O obywatelach, którzy – przynajmniej na papierze – mają swoje prawa i powinni z nich korzystać.

Nie uciekam od tego pytania, bo ono trafia w samo sedno pewnej polskiej choroby: mieszkańcy formalnie są podmiotem samorządu terytorialnego, ale mentalnie i praktycznie często pozostają jego widzami.
I to widzami, którzy siedzą na trybunach, bo nikt ich nie wpuścił na murawę albo sami nie wierzą, że warto na nią wejść.

1. Dlaczego w Polsce mieszkańcy są często „poza kadrem”?

Zacznijmy od podstaw: polski samorząd w teorii został wymyślony wokół mieszkańca.
To on ma być gospodarzem swojego otoczenia, współdecydować o kierunkach rozwoju, pilnować lokalnej władzy.
W praktyce jednak system został zaprogramowany tak, że:
prawa mieszkańców istnieją
ale wymagają wysokiego poziomu świadomości,
której nikt systemowo nie buduje
Szkoła nie uczy, czym różni się komisja skarg od komisji rewizyjnej.
Gmina nie tłumaczy, jak składać petycję, wniosek lub żądać informacji publicznej. Ustawodawca tworzy zagmatwane procedury, a BIP przypomina labirynt, do którego wejście kosztuje więcej niż wyjście.

Dodajmy do tego jeszcze lokalne układy, strach przed zaszkodzeniem sobie lub bliskim, brak zaufania do władzy i przekonanie: „i tak nic się nie zmieni” – i mamy gotowy obraz obywatela wyłączonego z gry.

2. Mieszkaniec ma prawa – całkiem poważne.
Tylko kto mu o tym powiedział

W Polsce mieszkaniec może naprawdę dużo:
może uczestniczyć w sesjach rady,
może zabierać głos (jeśli statut na to pozwala),
może składać petycje, skargi, wnioski,
ma obywatelską inicjatywę uchwałodawczą (w wielu gminach),
może organizować konsultacje, zbierać podpisy,
może brać udział w budżecie obywatelskim,
może inicjować referendum lokalne.

To nie są drobnostki.
To są poważne narzędzia kontroli i wpływu.
 
Problem polega na tym, że:
gmina ich nie promuje,
statuty bywają zaprojektowane tak, by utrudniać,
a mieszkańcy nie dostają jasnego „instruktarza obywatelskiego”.
W efekcie narzędzia partycypacji przypominają te piękne kryształowe kieliszki po babci: niby są, niby można używać, ale w praktyce stoi to gdzieś na górnej półce i nikt tego nie dotyka.

3. Jak to wygląda w Europie?

Żeby wiedzieć, gdzie jesteśmy, trzeba zobaczyć, jak jest gdzie indziej.

Kraje nordyckie – partycypacja jako normalność
W Danii, Szwecji i Finlandii mieszkaniec jest kimś pomiędzy klientem a współgospodarzem. Konsultacje są realne, a wójt nie obraża się, gdy obywatel ma odmienną opinię – on ją analizuje. Tam kultura współdecydowania jest wmontowana w DNA społeczeństwa.
Europa Zachodnia – partycypacja zinstytucjonalizowana
W Niemczech, Holandii czy Belgii narzędzia uczestnictwa są dopracowane i osadzone w prawie.
Lokalne panele obywatelskie, rady konsultacyjne, procesy deliberacyjne – to tam norma, nie wyjątek.
Europa Środkowo-Wschodnia – czyli nasza półka
Polska, Czechy, Słowacja, Węgry.
Wspólny mianownik? Demokracja przedstawicielska dominuje nad obywatelską. Ludzie są mniej aktywni, władza bardziej nieufna wobec oddawania wpływu. U nas często panuje niepisana zasada: „mieszkańcy od wyborów – my od rządzenia”.
4. Szwajcaria – wzór czy mit?
Szwajcaria uchodzi za raj demokracji bezpośredniej.
I słusznie – w żadnym innym państwie mieszkańcy nie decydują tak często o tak wielu sprawach. Zebrania gminne, lokalne referenda, możliwość blokowania decyzji władz – brzmi pięknie.
Ale ważne jest jedno: to nie działa tylko dlatego, że prawo tak stanowi. To działa dlatego, że ludzie mają zakodowane przekonanie, że ich głos ma realną moc. Tam obywatelskość jest praktykowana, a nie tylko opisana w ustawach
5. Wspólnota lokalna w Polsce – potencjał w uśpieniu
Polska nie potrzebuje szwajcarskiego systemu.
Polska potrzebuje szwajcarskiego przekonania, że mieszkańcy są częścią gry.
Potrzebujemy gmin, które:
nie chowają informacji,
prowadzą konsultacje, które coś zmieniają,
zapraszają mieszkańców na sesje o normalnych godzinach,
traktują BIP jak narzędzie, nie jak depozyt tajemnic,
nie obrażają się na krytykę,
i nie traktują obywatela jak petenta od usprawiedliwień.
Bo wspólnota samorządowa to nie jest abstrakcyjny twór.
To są ludzie. Ci sami, którzy stoją w sklepie, czekają na autobus, jadą do pracy, narzekają na dziury w drodze i cieszą się z nowego placu zabaw.
Samorząd nie jest dla wójta. Jest dla nich.
6. Czy za mało zajmuję się mieszkańcami?
Może tak. A może raczej: teraz przyszedł moment, żeby to równowagę zachować w sposób bardziej świadomy.

Pisząc o wójtach, burmistrzach i radnych, piszę tak naprawdę o wpływie ich decyzji na mieszkańców.
 
Ale to prawda – warto częściej opowiadać o tym, jak zwykły człowiek może korzystać z narzędzi demokracji lokalnej, jak może kontrolować władzę, jak może angażować się w sprawy swojej gminy.
Bo polski samorząd nie zmieni się od góry.
 
On zmieni się wtedy, gdy mieszkańcy zaczną czuć, że są jego gospodarzem – nie statystą