Maciej Piotr Synak


Od mniej więcej dwóch lat zauważam, że ktoś bez mojej wiedzy usuwa z bloga zdjęcia, całe posty lub ingeruje w tekst, może to prowadzić do wypaczenia sensu tego co napisałem lub uniemożliwiać zrozumienie treści, uwagę zamieszczam w styczniu 2024 roku.

piątek, 10 marca 2017

SKRA - cd








Macéj Lasovi
Macéj Lasovi Tak. Kaszubi musieli słuchać tego pieprzenia przez prawie sto lat. Białorusini jeszcze dłużej. To samo Słowacy, Macedończycy, mieszkańcy Dalarny, Szkoci. Wszędzie te same aroganckie, protekcjonalne brednie "tych liczniejszych", którzy myślą, że ich bar...Zobacz więcej
Pēteris Wārnis Klamāns-Lazarevič
Pēteris Wārnis Klamāns-Lazarevič Albo przestań panie Synak manipulować po antkowsku albo poczytaj ze zrozumieniem i zgłęb temat a wtedy zrozumiesz przedmowę tej książki a potem cały temat .
Maciej Synak
Maciej Synak Macéj Lasovi Brednie - i do tego aroganckie. Mowa wszystkich Słowian pochodzi od jednego prajęzyka. Wraz z oddalaniem się od źródła mowa tych ludzi zmieniała się, przekształcając się w coś co dzisiaj, zależnie od okoliczności, NAUKA nazywa językiem, al...Zobacz więcej
Maciej Synak
Maciej Synak "Jak sprawdziliśmy symbolika do której odwołuje się Ruch Autonomii Mazur jest na wskroś niemiecka. Prezentowane na stronie Ruchu na Facebooku godło wprost nawiązuje do symboli pruskich. Z lewej strony godła RAM mamy orła prowincji pruskiej Rzeszy niemi...Zobacz więcej
Maciej Synak
Maciej Synak
Maciej Synak Pēteris Wārnis Klamāns-Lazarevič To Panu polecam czytanie ze zrozumieniem. "Ta Swenta Woyna, prowadzona od Pana Boga przećiwko Diabłowzy albo Utrata i Nazatwigranie tego Mnasta Człowzeci-Dusi od Jana Buniana nowo obrozona i widana od chrzesćianskego Zw...Zobacz więcej
Maciej Synak
Maciej Synak Jan Andrzej Keller " "Pojęcie język przeciwstawione pojęciu dialekt jest kategorią historyczną, socjologiczną. Tak np. współczesne języki słowiańskie to 11 odmian dialektycznych jednolitego niegdyś języka prasłowiańskiego (jego istnienie hipotetycznie ...Zobacz więcej
Nowa internetowa encyklopedia PWN zawierająca 122 tysiące haseł i 7 tysięcy ilustracji ze stale aktualizowanej bazy encyklopedycznej Wydawnictwa Naukowego PWN to najlepsze źródło wiarygodnej i rzetelnej wiedzy.
encyklopedia.pwn.pl
Grzegorz Kulik
Grzegorz Kulik Sam tytuł artykułu niech nam posłuży za puentę. https://pl.wikipedia.org/.../J%C4%99zyk_to_dialekt_z_armi...
Język to dialekt z armią i flotą wojenną – aforyzm spopularyzowany przez Maxa Weinreicha ukazujący trudną do sprecyzowania różnicę[1] między dialektem a językiem. Powiedzenie uwidacznia wpływy społeczne[2] i polityczne na postrzeganie statusu języka lub dialektu.
pl.wikipedia.org
Psioter Ôt Sziatków
Psioter Ôt Sziatków Maciej Synak Panie, a czy tu ktoś należy do RAM, że podejmujesz Pan ten temat? Zabrakło argumentów lingwistycznych, to wyciągasz Pan jakieś nie wiadomo skąd. A na polemikę u p. Łapo odpowiedzieć nie raczyłeś. Bo Pan nie masz bladego pojęcia, ani o Mazurach, ani o Kaszubach, ani o językach

Siedź pan w tym swoim Gdańsku i nie wtrącaj się do naszych spraw
Psioter Ôt Sziatków
Psioter Ôt Sziatków Maciej Synak A co do regionalizacji kraju - no faktycznie, jeden z najbardziej zregionalizowanych, Niemcy, jest taaaki słaby, taki bezsilny. Weźcie się do roboty to będziecie mieli silne państwo, a nie szukacie zmyślonych wrogów np. wśród Mazurów, któr...Zobacz więcej
Pēteris Wārnis Klamāns-Lazarevič
Pēteris Wārnis Klamāns-Lazarevič To panie Synak proszę przeczytać tę książkę i opowiedzieć słowko po słówku o czym ona jest . Najlepiej symultanicznie. Przecież jest po polsku więc nie bedzie najmniejszego problemu :D )))))
Maciej Synak
Maciej Synak Psioter Ôt Sziatków Mi nie zabrakło argumentów lingwistycznych, są min. tutaj - proszę bardzo: "Gwara mazurska jest niekiedy w języku niemieckim określana jako Masurische Sprache ("język mazurski"). Jest to nieprawidłowe określenie, wprowadzone w XIX w...Zobacz więcej
Maciej Synak
Maciej Synak Pēteris Wārnis Klamāns-Lazarevič "To panie Synak proszę przeczytać tę książkę i opowiedzieć słowko po słówku o czym ona jest . Najlepiej symultanicznie. Przecież jest po polsku więc nie bedzie najmniejszego problemu :D )))))" - widzę chłopie, że nie ro...Zobacz więcej
Psioter Ôt Sziatków
Psioter Ôt Sziatków Maciej Synak po pierwsze już Panu napisano, że współczesna lingwistyka raczej odżegnuje się od twardych rozgraniczeń ustępując socjolingwistyce. To jedno.
Po drugie P. Łapo to autor strony Mazury wg Jerzego i tam zamieściłem kilka argumentów, że dla M
...Zobacz więcej
Maciej Synak
Maciej Synak Psioter Ôt Sziatków " po pierwsze już Panu napisano, że współczesna lingwistyka raczej odżegnuje się od twardych rozgraniczeń ustępując socjolingwistyce." - pan najwyraźniej czegoś nie zauważył. Tekstu: "Pojęcie język przeciwstawione pojęciu dialekt je...Zobacz więcej
Maciej Synak
Maciej Synak Psioter Ôt Sziatków "P. Łapo to autor strony Mazury wg Jerzego i tam zamieściłem kilka argumentów" wyskakuje pan mi tu z jakimś Łapo jak Filip z konopi i czyni zarzuty, że "A na polemikę u p. Łapo odpowiedzieć nie raczyłeś." - a skąd ja mam wiedzieć, że na świecie istnieje jakiś Łapo i powinienem odpowiadać na jego polemikę??? Zarzuty bez sensu, panie, ja nie siedzę w pańskiej głowie i nie mam pojęcia o jakimś Łapo.
Maciej Synak
Maciej Synak Psioter Ôt Sziatków "Czy się to Panu podoba, czy nie, 140 tysięcy Mazurów w spisach z XX wieku podawało język mazurski. Byli tacy, co sądzili, że to język polski, w tym spisie stanowili nieco mniejszą, ale podobną ilość." - SKĄD TE DANE? Moje dane ...Zobacz więcej
Gwara mazurska – gwara używana przez Mazurów na północnym obszarze zasięgu dialektu mazowieckiego języka polskiego. Gwara mazurska, używana na terenie Mazur przez polskich osadników (chłopów i szlachtę) głównie z terenu północnego Mazowsza (którzy zasiedlili ten teren od XIV w.), aż do końca XVIII w...
jezyki.wikia.com
Maciej Synak
Maciej Synak Psioter Ôt Sziatków "Byli tacy, co sądzili, że to język polski, w tym spisie stanowili nieco mniejszą, ale podobną ilość." - SKĄD PAN WZIĄŁ TE DANE?? gdzie to można sprawdzić?
Maciej Synak
Maciej Synak Co to jest w ogóle za zdanie, kto to ustalił, że oni "sądzili"?
Maciej Synak
Maciej Synak Bo jeżeli uważali, że to język polski, no to jak pan dzisiaj może twierdzić, że oni się pomylili i nie wiedzieli, jaką mową się posługują? Pan uparcie twierdzi, że wie lepiej od autochtonów z XIX wieku albo sprzed wojny, jakim językiem jaką mową oni si...Zobacz więcej
Maciej Synak
Maciej Synak Psioter Ôt Sziatków "Ostatecznie, nawet gdyby przyjąć, że to faktycznie jest część języka polskiego. To dalej nie czyni z Mazurów Polaków, bo do tego Pan zmierza" - a skąd pan wie, do czego ja zmierzam??? JA PANU NAPISAŁEM:

GWARA, gwara ludowa, gwara
...Zobacz więcej
Grzegorz Kulik
Grzegorz Kulik Maciej Synak Panie Synak, jeśli mowa to gwara języka, to Sienkiewicz uważał polski za gwarę. Ja nawet wiem jakiego języka. Śląskiego. :D https://pl.wikisource.org/wiki/Mowa_polska
Ale nie był to jeszcze kres darów. Możnaby mniemać, że Bóg, tworząc Polaków, rzekł im: »Oto na domiar wszystkiego daję wam śpiż dźwięczny a niepożyty, taki, z jakiego ludy, żyjące przed wami, stawiały posągi swym bohaterom: daję wam złoto błyszczące i giętkie, a wy z tego tworzywa uczyńcie mowę
pl.wikisource.org
Maciej Synak
Maciej Synak Grzegorz Kulik To miało być zabawne?
Maciej Synak
Pēteris Wārnis Klamāns-Lazarevič
Pēteris Wārnis Klamāns-Lazarevič Trzeba zadzwonić do dyrektora szpitala w Tworkach i filli w Kocborowie by zablokowano pacjentom dostęp do internetu , lub ewentualnie z zablokować mozliwosc komentowania na forach i innych socjal serwisach :)
Psioter Ôt Sziatków
Psioter Ôt Sziatków Maciej Synak Widzisz Pan, Pan nawet nie wiesz, gdzie zamieszczasz te swoje brednie, po prostu ctrl C, ctrl V, napisałem Mazury według Jerzego - archeologia, historia, etnografia, tak, to jedna ze stron, gdzie zrobił Pan copypaste swoich mądrości. Tam napisałem kilka argumentów związanych z tym tekstem, jako odpowiedź na Pana komentarz tam zamieszczony. Ale Pan nie wiesz nawet gdzie to wrzucasz, bo wrzucasz to wszędzie hurtem. Jak płatny troll. I jeszcze się rzucasz jak jakiś schizofrenik.

Skąd źródła o 140 tys ludzi mówiących w języku mazurskim? Spis powszechny z 1900 roku. Ale to trzeba pójść do źródeł, a nie przekopiowywać wikipedię. Masz pan, pomogę:
http://www.verwaltungsgeschichte.de/fremdsprachen.html
Tu se pan możesz z dokładnością do powiatu sprawdzić

Pan nic z polskiego chyba właśnie nie rozumiesz. Napisałem wyraźnie - Mazurzy sami mieli wewnętrzny konflikt co do samookreślenia, czy mówią po polsku, czy odrębnym językiem. Mimo to aż 140 tysięcy uznawało to za język.

Sczepan mógł należeć do tych, którzy sądzili, że to część polszczyzny i tego nie neguję. Ale sam fakt, że postanowił z mowy mazurskiej uczynić mowę literatury, zaczyna wyrywać mazurski z grona tradycyjnie rozumianych gwar, które nie mają swojej ortografii i formy pisanej. Co tu jest tak trudnego do pojęcia?
Jan Andrzej Keller
Jan Andrzej Keller Pēteris Wārnis Klamāns-Lazarevič Szkoda czasu na rozmowę z tym kretynem co się Maciej Synak zowie. A jak wdzę te jego zwroty do nieznanych jemu osób typu ,, chłopcze ,, itd itp to aż się prosi żeby mu tę głupią trollą facjatę oklepać . Troll bez zdjęcia itd .
Pēteris Wārnis Klamāns-Lazarevič
Pēteris Wārnis Klamāns-Lazarevič Nadajemy sie obydwoje do tego obydwoje . W słusznej sprawie to nie chuliganka a zaszczyt ;)
Psioter Ôt Sziatków
Psioter Ôt Sziatków Pēteris Wārnis Klamāns-Lazarevič Panowie, spokój, bo jeszcze na milicję Was poda ten gdański chojrak :D
Jan Andrzej Keller
Jan Andrzej Keller Pēteris Wārnis Klamāns-Lazarevič Rozmowa z tym idiotą nie ma sensu on specjalnie pisze brednie i się onanizuje swoją głupotą.
Pēteris Wārnis Klamāns-Lazarevič
Pēteris Wārnis Klamāns-Lazarevič pan synak ma szmergla co si zowie Werwolf który ogniem i mieczem rządzi Polską za plecami rządzących .. Tylko co na to Prezes ? :D
Maciej Synak
Maciej Synak Psioter Ôt Sziatków Pana kolega - Lasovi - niedawno napisał: "mówienie o mazurskim jako o Sprache, a nie o Mundart to posiłkowanie się propagandą, a sam Pan używa propagandy i metod doby słusznie minionej i powołuje się Pan na cytaty propagandowe." czyli kiedy pan podaje odnośnik do niemieckiej strony, to rozumiem, że uprawia pan niemiecką propagandę i za chwilę pan Lasovi to panu zarzuci. NIECH PAN PODA DANE WŁASNE, A NIE POWOŁUJE SIĘ NA NIEMIECKIE, KTÓRE SĄ ZAKŁAMANE. A jak pan nie ma takich danych, to niech się pan powołuje na polskie dane, a nie na obce, które służą wyłącznie niemieckiej polityce.
Maciej Synak
Maciej Synak Psioter Ôt Sziatków Dziwne, żebym pamiętał gdzie co napisałem na facebooku, to byłoby naprawdę dziwne, przy moich szerokich zainteresowaniach. Jak pan skierował do mnie komentarz, to ja na pewno panu odpowiedziałem, no chyba, że pan żeś nie użył funkcji "Odpowiedz", wtedy nie odpowiedziałem, bo przecież nie będą przez pół roku monitować jakiejś stronki na fb, czy czasami jakiś ktoś nie zechciał dopisać jakiś bzdur pod moim komentarzem.
Maciej Synak
Maciej Synak Psioter Ôt Sziatków "Pan nic z polskiego chyba właśnie nie rozumiesz. Napisałem wyraźnie - Mazurzy sami mieli wewnętrzny konflikt co do samookreślenia, czy mówią po polsku, czy odrębnym językiem." - panie - nauka jednoznacznie to stwierdziła - mazurski to dialekt języka polskiego. Skąd pan wziął dane, że jakoby mieli wewnętrzny konflikt? PAN W OGÓLE NIE ROZRÓŻNIA CZYM JEST GWARA, A CZYM JĘZYK. Co innego jest język, a co innego gwara. Gwara, np. gwara mazurska, jest to terytorialna ODMIANA języka polskiego, ma własne regionalne naleciałości, zawiera odrębności fonetyczne, leksykalne - dlatego nazywamy to odmianą - bo niewiele się różni od języka samodzielnego, występuje lokalnie w stosunkowo niewielkiej społeczności. Niech pan to sobie w końcu zakonotuje.
Maciej Synak
Maciej Synak Psioter Ôt Sziatków "Sczepan mógł należeć do tych, którzy sądzili, że to część polszczyzny i tego nie neguję." TO ZDANIE JEST DWUZNACZNE - CZEGO PAN NIE NEGUJE? Tego, że "mógł należeć do tych, którzy...", czy tego, że "to część polszczyzny"? To zdanie co pan napisał jest wyjątkowe, bo zawiera w sobie pewną pułapkę - czy pan też przeszedł szkolenie w ABW ? Bo oni właśnie celują w takich dwuznacznościach. TYM ZDANIEM NEGUJE PAN, ŻE MÓWILI PO POLSKU [ponieważ sugeruje pan istnienie grupy ludzi "którzy sądzili, że to część polszczyzny " a więc w domyśle - mylili się, ponieważ to sugeruje słowo "sądzili"], A JEDNOCZEŚNIE W TYM SAMYM ZDANIU ZAWIERA PAN STWIERDZENIE, ŻE NIE NEGUJE PAN TEGO, ŻE MÓWILI PO POLSKU [ "i tego nie neguję" ]. Z takim trollizmem to już dawno nie miałem do czynienia. Panie - oni nie sądzili, że mówią po polsku - oni to wiedzieli, że mówią po polsku. I dlatego Sczepan określił to na pierwszej stronie swojej książki.

MOWA MAZURSKA JEST TO DIALEKT JĘZYKA POLSKIEGO. Pan się dokształci i zapozna z definicją dialektu - i proszę mi tu nie imputować, że ja tu jakieś jakoby bzdury wypisuję, bo póki co to pan bzdury wypisujesz, bo nie potrafisz merytorycznie uzasadnić swoich twierdzeń. W dodatku stosuje pan tu jakieś dwuznaczne akrobacje - normalni ludzie tego nie robią.

Pan w tytule swojego bloga ma wpisane "pismo o kulturze", jak pan się kulturą zajmujesz, to pan zachowuj także kulturę osobistą. Wystarczy, że pańscy komentatorzy - Lazarevic, Keller i Lasovi - prezentują poziom tępych nastolatków po szkoleniu przy Okopowej 9 w Gdańsku. Takich ma pan fanów na swoim blogu? - to nie zazdroszczę.

"Sczepan mógł należeć do tych, którzy sądzili, że to część polszczyzny i tego nie neguję. Ale sam fakt, że postanowił z mowy mazurskiej uczynić mowę literatury, zaczyna wyrywać mazurski z grona tradycyjnie rozumianych gwar, które nie mają swojej ortografii i formy pisanej. "

TO JEST WYŁĄCZNIE PAŃSKIE GDYBANIE NIE POPARTE FAKTAMI.

Fakty są następujące:

Sczepan potrafił PISAĆ po polsku i mówić po staroprusku.
To jak mówił, zapisał fonetycznie językiem polskim.
Wyraźnie rozróżniał czym jest mowa, a czym język, bo nie napisał: języku staropruskim, tylko języku polskim, mowie staropruskiej.

MOWA MAZURSKA JEST TO DIALEKT JĘZYKA POLSKIEGO.

Jak pan chce pisać o takich sprawach, to najpierw niech pan udowodni polskiej nauce, że się myli - wtedy pochylę się nad pańską pracą i ocenię. Póki co nie sądzę, żeby był pan do tego zdolny, bo przecież PAN W OGÓLE NIE ROZRÓŻNIA CZYM JEST GWARA, A CZYM JĘZYK.
 
 
 
 

środa, 8 marca 2017

15-godzinny tydzień pracy się opłaca


15-godzinny tydzień pracy się opłaca

8 marca 2017, 06:14

Są dobre ekonomiczne powody, by radykalnie zmniejszyć liczbę przepracowywanych godzin i bezwarunkowo wypłacać każdemu obywatelowi pieniądze umożliwiające przeżycie – wynika z książki Rutgera Bregmana „Utopia for Realists. The Case for Basic Imcome, Open Borders and a 15-hour Week”.

Jak opisuje autor w publikacji (jej polski tytuł to „Argumenty za bezwarunkowym pensją dla każdego, otwartymi granicami i 15-godzinnym tygodniem pracy”), pod koniec 1973 r. na czele brytyjskiego rządu stał premier Edward Heath, a gospodarka Wielkiej Brytanii była w bardzo złym stanie. Szalała inflacja, wydatki rządowe wymknęły się spod kontroli, a górnicy przystąpili do strajku. 1 stycznia 1974 r. wprowadzono trzydniowy tydzień pracy.

Przykłady z historii

Pracodawcom wolno było wykorzystać tylko tyle energii, ile można zużyć przez trzy dni. Przedstawiciele przemysłu stalowego szacowali, że produkcja spadnie o 50 proc. Kiedy w marcu 1974 r. przywrócono pięciodniowy tydzień pracy, podsumowano straty. Nikt nie mógł uwierzyć w wynik – choć pracowano o 40 proc. krócej, produkcja spadła tylko o 6 proc.
W grudniu 1930 r. amerykański magnat zajmujący się produkcją płatków kukurydzianych W.K. Kellog zdecydował się wprowadzić 6-godzinny dzień pracy w jednej ze swoich fabryk z Battle Creek w stanie Michigan. Liczba wypadków przy pracy spadła o 41 proc., a produktywność poszybowała w górę. Kellog tak komentował wynik tego eksperymentu w rozmowie z dziennikarzem lokalnej gazety: „Jednostkowy koszt spadł tak bardzo, że stać mnie na to, by płacić ludziom za sześć godzin tyle, ile wcześniej płaciliśmy im za osiem”.
Autor powołuje się na inne badania, z których wynika iż ludzie wykonujący pracę wymagającą kreatywności są wydajni przez średnio sześć godzin dziennie. To nie przypadek, że najkrócej pracuje się w zamożnych krajach, które mają duży odsetek wykształconych pracowników umysłowych. Jednak nawet w Holandii, gdzie jest najkrótszy średni czas pracy (ok. 1300 godzin rocznie), trzy czwarte pracujących twierdzi, że odczuwa presję spowodowaną brakiem czasu, a co ósmy ma symptomy wypalenia zawodowego.
Co ciekawe, historyk z Uniwersytetu Harvarda Juliet Schor oszacowała, że w średniowieczu (ok. 1300 r.) ludzie mieli niepracujące święta przez prawie jedną trzecią roku. W Hiszpanii było to aż pięć miesięcy, a we Francji sześć. W 1930 r. słynny brytyjski ekonomista John Maynard Keynes oceniał, że w 2030 r. będziemy pracować przeciętnie piętnaście godzin tygodniowo.

Gwarantowany dochód

Kolejnym postulatem autora, poza zdecydowanie krótszym tygodniem pracy, jest gwarantowany dochód, czyli pozwalające na przeżycie pieniądze, które każdy miałby otrzymywać od państwa bez względu na to, czy pracuje czy nie.
Co ciekawe, niewiele brakowało, by taki program wprowadzono w USA. W 1969 r. prezydent Richard Nixon zlecił przygotowanie projektu ustawy wprowadzającej w USA roczny bezwarunkowy dochód dla każdej amerykańskiej rodziny. Była to równowartość dzisiejszych 10 tys. USD, czyli ok. 40 tys. zł rocznie. Rok wcześniej takie działanie w liście otwartym do Kongresu poparło pięciu wybitnych ekonomistów: John Kenneth Galbraith, Harold Watts, James Tobin, Paul Samuelson i Robert Lampman. Podpisało się pod nim także 1200 mniej znanych kolegów.
90 proc. amerykańskich gazet poparło ten projekt; podobnie jak 80 proc. Amerykanów. W kwietniu 1970 r. 243 głosami za i 155 przeciw ustawa została uchwalona przez Izbę Reprezentantów. Utknęła jednak w Senacie i ostatecznie dochód gwarantowany nie wszedł w życie. Bezpośrednim powodem były działania Martina Andersona, doradcy prezydenta, który był zdecydowanym przeciwnikiem projektu.
Anderson był wielkim zwolennikiem ideologii wolnorynkowej, a dawanie każdemu pieniędzy „za nic” kłóciło się z koncepcją indywidualnej odpowiedzialności za swój los i jak najmniej ingerującego w życie obywateli rządu. Anderson wręczył Nixonowi sześciostronicowy dokument opisujący wyniki eksperymentu przeprowadzonego 150 lat wcześniej w Anglii w miejscowości Speenhamland.
Każdej rodzinie uzupełniono tam dochody do poziomu pozwalającego na zaspokojenie wszystkich podstawowych potrzeb. Rzekomo eksperyment okazał się katastrofą i program zakończono. Jednak w latach 60. i 70. XX w. historycy przyjrzeli się raportowi na temat tego przypadku. Okazało się, że większość wniosków wyciągnięto, zanim jeszcze zebrano wyniki z ankiet od obywateli. Poza tym zaledwie 10 proc. mieszkańców odpowiedziało na te ankiety. Formułując konkluzje, opierano się głównie na wywiadach z przedstawicielami lokalnej zamożnej elity, którym program się nie podobał. Nixon zmienił zatem zdanie na temat polityki rządu USA, opierając się na sfabrykowanym raporcie sprzed półtora wieku.
Ale zwolennicy bezwarunkowego dochodu ciągle byli silni i doprowadzili do przeprowadzenia w latach 70. XX wieku naukowych eksperymentów, które miały ostatecznie rozstrzygnąć, czy jest to dobry pomysł. Do badania zaproszono 8500 Amerykanów ze stanów New Jersey, Pensylwania, Iowa, Północna Karolina, Indiana, Seattle i Denver. Najbardziej obawiano się, że ludzie będą masowo rzucać pracę. Nic takiego nie nastąpiło. Początkowo oszacowano, że wykonano o 9 proc. mniej płatnej pracy, ale szacunków tych dokonano na podstawie deklaracji ankietowanych. Gdy sprawdzono w oficjalnych danych, żadnego istotnego spadku nie zanotowano. A te osoby, który zmniejszały liczbę przepracowanych godzin, w tym czasie wykonywały wartościowe z punktu widzenia społecznego działania, głównie uczyły się i podwyższały kwalifikacje.
W New Jersey odsetek kończących szkołę średnią wzrósł o 30 proc. Podobnych eksperymentów dokonywano od tego czasu wielokrotnie i najciekawszy wniosek z nich jest taki, że bezwarunkowe dawanie pieniędzy to najtańszy sposób na pomaganie, taki, który daje najwyższą stopę zwrotu.

Eksperyment z bezdomnymi

I tak na przykład w maju 2009 r. zebrano trzynastu najbardziej „zatwardziałych” bezdomnych w Londynie. Niektórzy mieszkali na ulicy od 40 lat. Oszacowano, że te 13 osób kosztuje podatników w kosztach sądowych i kosztach pracy urzędników opieki społecznej równowartość 400 tys. USD rocznie. Postanowiono więc ufundować im „pensję”. Po półtora roku jej otrzymywania siedmiu z trzynastu bezdomnych miało dach nad głową, a kolejnych dwóch miało zaraz wprowadzić się do mieszkania.
Wszyscy podjęli odpowiedzialne, rozsądne decyzje i wydali pieniądze na cele związane z poprawieniem swojej sytuacji życiowej. Zapisywali się na odwyk, wzięli udział w kursach, odwiedzili rodzinę mieszkającą dalej itd. Koszt programu wyniósł 50 tys. funtów rocznie, jedna ósma tego, co wcześniej wydawano bez większego efektu. Nawet wolnorynkowy brytyjski tygodnik „The Economist” konkludował, że najbardziej efektywnym sposobem wydawania pieniędzy na walkę z bezdomnością może być dawanie tych pieniędzy do ręki zainteresowanym.
|Rutger Bregman to 27-letni holenderski dziennikarz i historyk, którego książka stała się głośna. Wychwalał ją m.in. Zygmunt Bauman i brytyjski dziennik „The Independent”. Niedługo ukażą się przetłumaczone edycje tej publikacji w większości europejskich krajów (ale nic mi nie wiadomo o polskim wydaniu), a wydawnictwa licytowały się o prawo do jej wydania, co świadczy o dużym zainteresowaniu tematem. Czy zamieszanie wokół tej publikacji jest uzasadnione?
W mojej opinii w dużej części tak, choć nie jest to książka wybitna, a jedynie dobra. Czytając ją, miałem wrażenie, że autor wyciągnął esencję z kilku ważnych książek, które się ukazały w ostatnich latach, dodał trochę rzeczy od siebie, a całość sprzedał w atrakcyjny sposób. Jeżeli ktoś nie jest na bieżąco z najnowszymi publikacjami z szeroko rozumianej ekonomii, socjologii i politologii, to może te braki szybko nadrobić, czytając publikację Bregmana.
Autorowi udało się mnie przekonać do dwóch z trzech swoich postulatów. Zdecydowanie najsłabsze są jego argumenty za otwarciem granic. Mimo tego krótszy czas pracy i bezwarunkowy dochód są na tyle interesująco uzasadnione, że bez wątpienia warto po tę pozycję sięgnąć.
Autor: Aleksander Piński


http://forsal.pl/artykuly/1024907,15-godzinny-tydzien-pracy-sie-oplaca.html

Jesteśmy wykorzystywani bardziej niż pracownicy w krajach Zachodnich


Socjolog zapowiada koniec Polski w 2020 r. Teoria robi karierę także za granicą

  • Autor: GP
  • 17 lutego 2016 14:59

• Socjolog Jan Sowa z Uniwersytetu Jagielońskiego ocenia, że Polska nie czerpie korzyści ze wzrostu gospodarczego, na jaki wskazują statystyki ekonomiczne.
• Winy upatruje w sytuacji młodych ludzi, którzy zdobywszy wykształcenie uciekają z kraju, pozostawiając polskie społeczeństwo osłabionym. Ocenia, że w 2020 r. kraj dosięgnie katastrofa.
• Zaznacza, że wielu ludzi w Polsce nie może liczyć na stabilną przyszłość. 


W cytowanej przez zagraniczny portal ozy.com wypowiedzi polski socjolog Jan Sowa wieszczy czarny scenariusz dla kraju. W ocenie krakowskiego kulturoznawcy polskie społeczeństwo i ekonomia mają realną szansę przestać istnieć już w 2020 roku, co będzie efektem wyludnienia i braku perspektyw dla ludzi młodych.

- Nasza gospodarka wypracowuje dobre wyniki makroekonomiczne: długu publicznego i wzrostu produktu krajowego brutto - wzrost PKB pozostaje na stałym poziomie od lat 90-siątych. Jednak kraj nie czuje rozwoju - uważa Sowa i wskazuje, że dobre wskaźniki to za mało.

- Przeciętny Polak z tego wzrostu niewiele ma - tak odbiór społeczny sytuacji ekonomicznej opisuje Sowa.

Portal ozy.com zwraca uwagę, że cud gospodarczy w Polsce jest zauważalny, ale przytacza też słowa Sowy, który podkreśla, że wielu pracujących w kraju zarabia śmiesznie mało.

- Jedna czwarta pracujących zarabia najniższą płacę krajową - argumentuje krakowski uczony. Po czym dodaje. - Nie jesteśmy społeczeństwem opartym o klasę średnią.
Sowa kończy pesymistyczną prognozą, zgodnie z którą Polska staje się wydrenowaną z talentu starzejącą się populacją. - Jedna trzecia młodych wyjechała, w tym dwie trzecie osób z wyższym wykształceniem. Społeczeństwo się starzeje, a praca jaka czeka, to zwykle niepewne posady - mówi Sowa. - Płaca na poziomie 200 euro pozwala ledwo wiązać koniec z końcem.


- Jeśli to nie jest społeczna katastrofa, to pytam co jest? - konstatuje.


Socjolog odchodząc od ogólnego obrazu kraju, a skupiając się na obywatelach, mówi ostatecznie w rozmowie o sobie. - Proszę spojrzeć na mnie - mówi Sowa. - Wydałem cztery książki, mam ponad tysiąc publikacji i zarabiam 800 euro. Gdy mówię to niemieckim kolegom pytają, czy się nie przejęzyczyłem, czy nie powinienem mówić 1800 euro? I Przypisują moje przejęzyczenie temu, że komunikujemy się po angielsku.

Po tych słowach wykładowca krakowskiej uczelni jeszcze raz podkreśla, że Polacy to społeczeństwo "niższej klasy," nie średniej. Podkreśla, że pracujemy więcej czasu niż średnia w UE, a wydajność pracy jest dwiema trzecimi tej średniej. - To znaczy, że jesteśmy wykorzystywani bardziej niż pracownicy w krajach Zachodnich - konstatuje Sowa.


O swojej sytuacji mówi, że gdyby nie pomoc jego rodziców, którzy pomogli mu się usamodzielnić dając mieszkanie, gdy przekroczył 20 lat, nie mógłby mówić, że jest niezależny.
- Gdybym miał płacić kredyt hipoteczny z mojej pensji... płaciłbym połowę mojego wynagrodzenia bankowi przez 30 lat - mówi Sowa, zaznaczając, że to był jedyny powód, dla którego jeszcze nie wyjechał z Polski.


http://www.parlamentarny.pl/spoleczenstwo/socjolog-zapowiada-koniec-polski-w-2020-r-teoria-robi-kariere-takze-za-granica,5695.html

Ruch Autonomii Mazur kopiuje w swoim godle symbole pruskie, niemieckie i hitlerowskie!

Ruch Autonomii Mazur kopiuje w swoim godle symbole pruskie, niemieckie i hitlerowskie! O co tu chodzi?!

 




W teorii chodzi o autonomię. Tak na Śląsku jak i na Mazurach. Taki cel stawiają sobie ruchy separatystyczne w obu regionach. Ruch Autonomii Śląska współrządzi z Platformą Obywatelską. Ruch Autonomii Mazur właśnie wystartował. Tak sielankowo opisuje go "Gazeta Olsztyńska" należąca do wydawcy niemieckiego:

Pomysłodawcą i przewodniczącym ruchu jest Zbigniew Paliński, właściciel sklepu ogrodniczego w Mrągowie. Działacze podkreślają, że nie chodzi im o oderwanie Mazur od Polski, tylko o samodzielność na wzór hiszpańskich wspólnot regionalnych.
Ruch Autonomii Mazur zarejestrowano 2 września. Do stowarzyszenia zapisało się już kilkudziesięciu chętnych. Większość z nich mieszka w Mrągowie. Członkowie ruchu planują spotkania, na których przestawią swoją ideę mieszkańcom, ale i władzom.
Zapewniają, że ich głównym celem jest samowystarczalność regionu. Nie zapominają jednak, że region wzbogaci się jedynie wtedy, gdy ściągnie zagranicznych inwestorów.

— Będziemy chcieli rozmawiać z Litwinami, Rosjanami i Niemcami. Tylko oni zapewnią nam rozwój. Ważna jest też współpraca z Warmią, gdyby taka autonomia rzeczywiście powstała — mówi Roman Koziatek, wiceprzewodniczący ruchu, na co dzień kierownik MPEC w Mrągowie. — Poza stowarzyszeniem będzie działać fundacja. Chcemy w ten sposób zebrać pieniądze na nasze działania.

Jak sprawdziliśmy symbolika do której odwołuje się RAM jest na wskroś niemiecka. Prezentowane na stronie Ruchu na Facebooku godło wprost nawiązuje do symboli pruskich. Z lewej strony godła RAM mamy orła prowincji pruskiej Rzeszy niemieckiej w latach 1920-1945, bazującego na godle Królestwa Pruskiego (pozbawionego tylko korony). Prawe skrzydło to zaś kopia symbolu ziomkostwa wschodniopruskiego, kwestionującego polskość Warmii i Mazur. Ziomkostwa skupiają Niemców wysiedlonych decyzją Wielkich Mocarstw po II Wojnie Światowej. Symbol ten powstał po 1945 roku w Niemczech, nigdy wcześniej nie był używany.
Ale to nie wszystko. Bowiem ziomkostwo stworzyło swój znak także przez nawiązanie do 11 pruskiej dywizji piechoty hitlerowskiego Wehrmachtu, której znakiem była czerwona głowa łosia! O ile ziomkostwo używa poroża łosia w kolorze czarnym to autorzy herbu Ruchu Autonomii Mazur nawiązali wprost do herbu 11 dywizji, która 1 września 1939 roku zaatakowała z rejonu należącej wówczas do Niemiec Nidzicy i atakowała polskie linie obronne pod Mławą. Jednostka ta walczyła zaciekle przez cały okres II Wojny Światowej, kapitulując dopiero 8 maja 1945 w Kurlandii otoczona przez Armię Czerwoną. Właśnie fakt, że 11 dywizja walczyła do ostatniego dnia wojny powoduje, że w kręgach niemieckich szowinistów cieszy się ona specyficzną, budzącą najgorsze skojarzenia, estymą. 

Mamy więc bezpośrednie nawiązanie nawet nie do pruskiej historii tych ziem, ale po prostu do okresu hitlerowskiego. 

Nie trzeba już dodawać, że ma na tym symbolu żadnego znaku polskości. Pozwala to, po raz kolejny, postawić pytanie czy rzekoma oddolność ruchów dążących do autonomii//oddzielenia się od Polski jest taką faktycznie? Jakoś tak się składa, że powstają one na terenach w pewnym okresie należących do Niemiec, a w swojej symbolice odwołują się wyłącznie (jak wcześniej RAŚ) do barw niemieckich. Kolejny oddolny taki ruch powstanie zapewne w Wielkopolsce.

Ale państwa polskiego to - jak widać - nie interesuje. Ważne jest "tu i teraz". Ludzie tacy jak Wojciech Kętrzyński, Andrzej Samulowski, Tadeusz Pezała (zamordowany w obozie koncentracyjnym za nauczanie w polskiej szkole), Anna Zientara Malewska i setki innych, którzy walczyli o polskość Warmii i Mazur, przewracają się w grobach.
Na zdjęciu: z lewej znak RAM, w prawym górnym roku symbol ziomkostwa wschodniopruskiego, z prawej godło prowincji pruskiej po roku 1920.