Polskie miasta wchodzą w okres głębokich zmian strukturalnych, które jak podkreśla Ryszard Grobelny, mogą mieć charakter egzystencjalny dla części samorządów. W centrum wyzwań znajdują się demografia, rosnące koszty usług publicznych oraz konieczność redefinicji modelu zarządzania.
„Najpoważniejszym jest to, co dzieje się w demografii i jakie skutki przyniesie to w wielu miastach” – wskazuje Grobelny, dodając, że w wielu przypadkach będą to problemy „być albo nie być”. Spadek liczby mieszkańców bezpośrednio przekłada się na zdolność świadczenia podstawowych usług: „jeśli w jakimś mieście nie urodziło się żadne dziecko, to za siedem lat nikt nie pójdzie tam do szkoły”.
W ocenie nowego dyrektora Związek Miast Polskich, kluczowym mechanizmem adaptacyjnym będzie współpraca między samorządami. „Współpraca będzie jednym z najważniejszych słów najbliższych lat” – podkreśla, zaznaczając jednocześnie, że jej brak może prowadzić do radykalnych scenariuszy: „albo nauczą się współpracować, albo znikną”.
„albo nauczą się współpracować, albo znikną”
"radykalnych scenariuszy" ???
Równolegle rośnie presja finansowa. Jak zauważa Grobelny, samorządy nie powinny liczyć na znaczące zwiększenie środków publicznych: „nie ma co się oszukiwać, że rząd znajdzie dodatkowe pieniądze”, co wymusza racjonalizację wydatków – m.in. w obszarze edukacji czy infrastruktury.
Istotnym problemem pozostaje także niekontrolowana suburbanizacja. „Rozlewanie się miast to przede wszystkim marnowanie pieniędzy mieszkańców” – ocenia Grobelny, wskazując na rosnące koszty infrastruktury, transportu i usług publicznych przy jednoczesnym niewykorzystaniu istniejących zasobów.
W tym kontekście rośnie znaczenie działań systemowych – zarówno legislacyjnych, jak i analitycznych. ZMP zapowiada wzmocnienie roli raportowania i wpływu na polityki publiczne, m.in. poprzez cykliczny „Raport o stanie miast”.
Dodatkowym czynnikiem ryzyka może być utrzymanie zasady dwukadencyjności władz samorządowych. Grobelny ocenia ją krytycznie: „zaburzy naturalną ciągłość władzy” i może prowadzić do wzrostu populizmu oraz nierealnych obietnic wyborczych.
„nie ma co się oszukiwać, że rząd znajdzie dodatkowe pieniądze”, co wymusza racjonalizację wydatków – m.in. w obszarze edukacji czy infrastruktury"
czy to znaczy, że:
- są pieniądze na bluzgi Jasia Kapeli, a nie będzie na edukację i kolej?
- dlaczego "dodatkowe"?
- a poza tym - na banki nałożyć podatek jednofazowy (nazwa obojętna - im dziwniejsza, tym lepsza) na 20 miliardów - dlaczego nie? obrażą się i sobie pójdą?
- dotychczas pieniądze były wydawane nieracjonalnie??
Czy może chodzi o to, że wg tego pana wydawanie pieniędzy na edukację czy infrastrukturę (transportową?) to nieracjonalne marnowanie pieniędzy?
W latach 90tych była taka śpiewka - "kopalnie nie opłacalne - zamknąć, LOT nieopłacalny - sprzedać Niemcom, kolej nieopłacalna - zamknąć, sprzedać Niemcom..." Niemcom miało się opłacać?
Nie lubię tej strony.
niekontrolowana suburbanizacja. „Rozlewanie się miast to przede wszystkim marnowanie pieniędzy mieszkańców” – ocenia Grobelny, wskazując na rosnące koszty infrastruktury, transportu i usług publicznych przy jednoczesnym niewykorzystaniu istniejących zasobów.
Uhmmm.... mieszkanie czy działka na przedmieściu są tańsze niż w mieście... pomimo dojazdów - i to jest "marnowanie pieniędzy mieszkańców"? O co tu chodzi....
"rosnące koszty infrastruktury, transportu" - akurat w przypadku Trójmiasta winę ponoszą władze, głównie Gdańska
„zaburzy naturalną ciągłość władzy” i może prowadzić do wzrostu populizmu oraz nierealnych obietnic wyborczych.
to akurat populizm...
kluczowym mechanizmem adaptacyjnym będzie współpraca między samorządami. „Współpraca będzie jednym z najważniejszych słów najbliższych lat” – podkreśla, zaznaczając jednocześnie, że jej brak może prowadzić do radykalnych scenariuszy: „albo nauczą się współpracować, albo znikną”.
Widzę tu wielką chęć centralizacji regionu ("współpraca") wokół danego dużego miasta (ale "centralizacja państwa to złoooooo..."), a taka centralizacja to będzie podtrzymywanie wielofunkcyjności tego miasta, czyli - nic się nie zmieni - małe miasta nadal będą miały swoje problemy i np. demografia nadal będzie spadać, patrz moje uwagi w poprzedniej części cyklu.
Z takiej centralizacji może narodzić się chęć oderwania od "władzy warszawskiej" jak to mówią niektórzy na Pomorzu... "nasza mała ojczyzna" może okazać się "naszym małym krajem", na przykład - "naszym małym własnym WMG III" - i na to nie ma przyzwolenia!
To tak, jakby eksperci chcieli wszystkich zagnać do wielkiego miasta.... tylko po co?
Niestety w tej wypowiedzi widzę same ogólniki i żadnych rozwiązań - coś na zasadzie: "będziemy naprawiać, ale musicie współpracować" - gdzie "współpracować" oznacza zapewne - "zgadzać się na wszystko co chcemy, bo inaczej katastrofa". I tak będą gadać, gadać, gadać - na zmianę, co rusz to inny ekspert, aż skończy się czas. A my czasu nie mamy, bo
"Niemcy chcieli utrzymywać taką politykę do czasu, w którym oni sami byliby w stanie zasiedlić tereny wschodnie"
Nie mamy czasu i nie zgadzamy się na żadne "nasze małe kraje"...
za fb:
Portal Warszawski6 maja 2026
Mechanizm, który jeszcze niedawno obserwowaliśmy na ulicach, dziś wchodzi w kolejną fazę. Już nie tylko parkowanie, nie tylko przestrzeń publiczna, ale także opłaty za podstawowe usługi zaczynają podlegać tej samej logice, najpierw decyzja inwestycyjna, potem rachunek dla mieszkańców.
Wybudowano spalarnię odpadów, gdzie inwestycję przedstawiano jako nowoczesną, potrzebną, wpisującą się w ekologiczne standardy. I zapewne w dokumentach wszystko się zgadza. Problem w tym, że każda taka inwestycja ma swoją cenę i ktoś tę cenę musi ponieść. W praktyce oznacza to jedno, będzie drożej za śmieci, bo przecież 2,6 miliarda samo się nie spłaci, a prezydent nie po to podejmuje decyzje aby mieszkańcy nie mieli za nią zapłacić.
To nie jest jednorazowy skok, a proces. Dokładnie taki sam, jaki widzimy w innych obszarach funkcjonowania miasta. Najpierw pojawia się decyzja, często opakowana w atrakcyjne hasła o nowoczesności i postępie, jak w tym przypadku fabryce energii. Potem przychodzi etap „dostosowania”, a na końcu, rachunek.
Wystarczy spojrzeć na to, co dzieje się z przestrzenią miejską. Rozszerzanie Strefy Płatnego Parkowania, likwidacja miejsc postojowych, słupki, donice, „tymczasowe” rozwiązania, które stają się stałe. Ulice takie jak Chmielna czy Zgoda stały się symbolami kierunku: ograniczać, zawężać, eliminować, oficjalnie dla dobra mieszkańców. W praktyce, bez realnej alternatywy dla wielu z nich i dokładnie ten sam schemat zaczyna obowiązywać w gospodarce odpadami. Najpierw budowa instalacji, potem konieczność jej utrzymania i spłaty, a ponieważ system musi się bilansować, koszty zostaną przerzucone na mieszkańców.
Nikt nie mówi wprost, „zapłacicie więcej, bo podjęliśmy taką decyzję” - zamiast tego pojawią się uzasadnienia, inflacja, koszty operacyjne, standardy środowiskowe - każde z osobna brzmi racjonalnie. Razem tworzą prosty efekt, oczywiście wyższe rachunki, a najbardziej odczują to ci, którzy i tak mają najmniej elastyczności, mieszkańcy bez alternatyw, bez możliwości „optymalizacji” kosztów życia, bo za śmieci zapłaci każdy. Tak samo jak każdy wcześniej odczuł zmiany w parkowaniu czy organizacji przestrzeni.

To nie jest rewolucja, a konsekwentny, rozłożony w czasie proces. Decyzje podejmowane dziś będą spłacane latami. Pytanie tylko, czy ktoś uczciwie powiedział mieszkańcom, ile to wszystko będzie kosztować i czy naprawdę mieli wybór. I jak to powiedział Prezydent Rafał Trzaskowski „Uśmiechnijcie się brygada”.
I drugi tekst metropolitalny do omówienia, ale najpierw tytułem wstępu - o reformach administracyjnych.
za: Fundacja Rozwoju Demokracji Lokalnej
8
marca 1990 r. Sejm uchwalił ustawę o samorządzie terytorialnym.
Przyznawała ona podmiotowość wspólnotom lokalnym i przywracała samorząd
terytorialny.
Administracja terenowa w Polsce Ludowej była ściśle
podporządkowana centralnym władzom państwowym i opierała się na
systemie rad narodowych, które – choć organizacyjnie działały na
poziomie województw, powiatów, miast i gmin – de facto stanowiły
zaledwie lokalne ogniwo realizacji polityki odgórnie narzucanej przez
rząd i partię. Oznaczało to brak rzeczywistej samodzielności oraz
jakiegokolwiek upodmiotowienia wspólnot terytorialnych, gdyż rady
narodowe funkcjonowały w układzie hierarchicznego podporządkowania
Krajowej Radzie Narodowej, a następnie centralnym organom władzy PRL.
Zarówno powojenny wzorzec stalinizmu, jak i kolejne zmiany z lat 50. i
60., całkowicie wykluczały tradycyjny samorząd oparty na zasadach
decentralizacji i autonomii. Zastąpiła go struktura w pełni kontrolowana
przez państwo, która w 1950 roku, na mocy ustawy o terenowych organach
jednolitej władzy państwowej, zniosła niezależność gmin i miast,
przekształcając je w podporządkowane ośrodki administracji rządowej. Nie
pomogły w tym względzie późniejsze formalne próby wprowadzenia
„samorządu społecznego” w 1973 roku, gdyż pozostały one jedynie
zabiegiem pozorującym partycypację obywateli, bez wprowadzania realnej
reformy. W rezultacie, lokalne społeczności nie miały wpływu na
zarządzanie swoimi sprawami, co stało w sprzeczności z ideą
samorządności i powodowało wzrost biurokratyzacji oraz centralistycznego
nadzoru. Dopiero w latach 70. w środowisku naukowym zaczęto głośniej
podnosić potrzebę zmian ustrojowych, zwracając uwagę na niewydolność i
nieefektywność rad narodowych w zarządzaniu sprawami lokalnymi. Dyskusja
o przywróceniu autentycznego samorządu nabrała tempa w ostatniej
dekadzie istnienia PRL, lecz ciągle natrafiała na opór władz,
obawiających się utraty centralnej kontroli. W efekcie prawdziwa reforma
samorządowa mogła się urzeczywistnić dopiero po upadku systemu
komunistycznego, kiedy przywrócono mieszkańcom realną możliwość
współtworzenia i zarządzania wspólnotami lokalnymi.
"i powodowało wzrost biurokratyzacji oraz centralistycznego nadzoru"
Teraz biurokracja jest o wiele większa niż w czasach PRL...
źródło: spoleczenstwo.pl/lewiatan/ - dane pokazują stan z roku 2014!
i jeszcze:
"niewydolność i nieefektywność rad narodowych w zarządzaniu sprawami lokalnymi"
???
okazuje się, że teraz są problemy z niewydolnością - "zapyziały" PRL przetrwał 45 lat i gdyby go Jaruzelski nie rozwalił, to by na pewno dłużej trwał, a III RP nie ma jeszcze 38 lat i się rozpada... dziwna sprawa....
Miało być lepiej, a jest gorzej?
Wg mnie powinno być więcej miast wojewódzkich:
- aby zwiększyć atrakcyjność mniejszych ośrodków,
- by obywatel miał bliżej do swojego urzędu,
- lokalna administracja państwowa tworzy dodatkowe miejsca pracy "wokół siebie"
i
należałby wydzielić z Warszawy te urzędy, które się da np. Archiwa i
przenieść do mniejszych ośrodków, np. do Płocka, Radomia, Siedlec,
Włocławka, Kielc, czy Olsztyna
Zamiast
tworzyć nowe ośrodki skupiające ludność, "proponuje się nam" zmniejszenie
wielofunkcyjności czterech obecnych miast wojewódzkich - a nawet więcej...
https://maciejsynak.blogspot.com/2025/10/gosy-niewazne.html
i jeszcze wikipedia dla Polaków:
wiki:
Reforma administracyjna Polski w 1999 roku – reforma zmieniająca podział administracyjny Polski, której głównymi skutkami było wprowadzenie trójstopniowej struktury podziału terytorialnego oraz utworzenie instytucji samorządu terytorialnego w powiatach i województwach. Weszła w życie 1 stycznia 1999 roku i stanowiła jedną z czterech reform
[oświatowej, emerytalnej, administracyjnej i zdrowotnej - MS], wprowadzających znaczące zmiany w państwie.
Wprowadzony w 1975 roku, dotychczasowy podział administracyjny na 49 województw
W 1990 roku wprowadzono władzę samorządową na poziomie gmin, co poskutkowało koniecznością skonkretyzowania pojęcia rejonu jako instytucji pośredniej pomiędzy samorządem a administracją rządową. [...]
Wynikiem działań zespołu był przedstawiony w czerwcu 1993 roku projekt podziału kraju na powiaty oraz jego poprawiona wersja, upubliczniona we wrześniu tego roku. W tym samym roku przygotowano tzw. „program pilotażowy” dla dużych miast, a jego wdrożenie w 1994 roku miało być przygotowaniem państwa na przyjęcie pakietu reform oraz nowego podziału administracyjnego od 1995 roku.
Rządowy projekt podziału administracyjnego stopnia wojewódzkiego, zaprezentowany w marcu 1998 roku, przewidywał utworzenie 12 województw. Poprawki Senatu wprowadziły trzy kolejne województwa, lecz ustawa w takim kształcie została zawetowana przez prezydenta. Kilka tygodni później, po zawarciu porozumienia między rządzącymi AWS i UW oraz opozycyjnym SLD i zwiększeniu liczby województw do 16, uchwalono ostateczną wersję podziału, która obowiązuje od 1 stycznia 1999 roku. W toku prac nad reformą odrzucono jej alternatywne warianty, przewidujące utworzenie 17, 25, 27, 31 lub 49 województw.
Efektem zmian było zmniejszenie roli wojewody na rzecz marszałka województwa i samorządu wojewódzkiego. Część obiektów dotąd będąca w gestii wojewody przeszła pod zarząd poszczególnych szczebli samorządowych. Wraz z ich przekazaniem stopniowo przekazywano także narzędzia ich finansowania w postaci: udziału w podatku dochodowym, udziału w podatku od osób prawnych, dotacji i subwencji.
Podział administracyjny Polski od czasu wprowadzenia reformy nie ulegał większym zmianom.
Najważniejsze z nich wdrożono w 2002 roku, tworząc 7 nowych powiatów. Od ostatnich zmian w liczbie jednostek administracyjnych, które zaszły w 2025 roku, Polska dzieli się na 16 rządowo-samorządowych województw, obejmujących łącznie 380 samorządowych organów stopnia powiatowego (314 powiatów i 66 miast na prawach powiatu). W skład powiatów z kolei wchodzi łącznie 2479 gmin, stanowiących trzeci stopień podziału administracyjnego oraz podstawową jego jednostkę.
Poniżej:
tak jak i pani Stanny (patrz poprzedni post z cyklu) także ten pan nie zajmuje się przyczynami spadku demografii, tylko zajmuje się reformami tj. przekształcaniem samorządu.
Ai:
Pisownia „Konstytucja” wielką literą wynika z chęci podkreślenia jej wagi jako najważniejszego aktu prawnego w państwie (oznacza to szacunek, emfaza) lub jest stosowana, gdy używamy nazwy własnej konkretnego dokumentu (np. Konstytucja RP, Konstytucja 3 maja). W znaczeniu ogólnym, jako dokumentu prawnego, piszemy małą literą.
za fb:
Jakub Szlachetko jest z Instytut Metropolitalny i Jakubem Doroszem w: Sopot.
11 godz. ·Sopot ·
35
lat po reformie gminnej i 27 lat po wprowadzeniu powiatów oraz
województw warto zadać sobie jedno pytanie: czy obecny model samorządu
terytorialnego nadal odpowiada rzeczywistości?
Polska
bardzo się zmieniła – demograficznie, społecznie i technologicznie.
Żyjemy w erze cyfryzacji, mierzymy się z suburbanizacją, depopulacją i
nowymi wyzwaniami rozwojowymi. Choć reformy lat 90. były sukcesem, każdy
system z czasem się starzeje. Dlatego coraz częściej pojawia się
postulat „trzeciego etapu” reformy samorządu. Nie chodzi przy tym o
zmianę Konstytucji – wiele można zrobić w jej obecnych ramach. Kluczowe
wydaje się spojrzenie całościowe i dostosowanie systemu do współczesnych
realiów.
Szczególnej
uwagi wymaga tzw. średni szczebel samorządu terytorialnego – pomiędzy
gminą a województwem. To właśnie tutaj powstają dziś różne formy
współpracy: MOFy, związki ZIT czy struktury subregionalne; to tutaj
funkcjonują metropolie oraz aglomeracje średniej wielkości. Problem w
tym, że są to rozwiązania często tymczasowe i niewystarczające.
Potrzebujemy nowej jakości – silnych struktur metropolitalnych lub
aglomeracyjnych z jasno określonymi zadaniami i realną sprawczością. To
może być prawdziwy „game changer” dla rozwoju lokalnego i regionalnego.
Potrzebujemy "III aktu reformy samorządowej".
Jednocześnie
nie możemy zapominać, że reforma samorządu powinna iść w parze z
refleksją nad funkcjonowaniem administracji rządowej. Bo sprawne państwo
to nie tylko silny samorząd, ale też dobrze działające centrum, a o tym
rzadko się rozmawia.
Czyli kontynuacja?
Mój komentarz do tego posta:
35 lat po reformie gminnej i 27 lat po wprowadzeniu powiatów oraz województw warto zadać sobie jedno pytanie: czy obecny model samorządu terytorialnego nadal odpowiada rzeczywistości?
Czy NADAL odpowiada?
Oczywiście! Min. skutkiem tego modelu jest zmniejszenie atrakcyjności mniejszych ośrodków, przenoszenie się ludności do dużych miast, czyli brak pracowników w mniejszych, spadek dzietności, więc model odpowiada, bo to wszystko nadal się dzieje!
Polska
bardzo się zmieniła – demograficznie, społecznie i technologicznie.
Żyjemy w erze cyfryzacji, mierzymy się z suburbanizacją, depopulacją i
nowymi wyzwaniami rozwojowymi. Choć reformy lat 90. były sukcesem, każdy
system z czasem się starzeje.
Niby
gdzie są te sukcesy, skoro demografia spadła?
Autor tymi słowy pisze
nam, że reforma zmieniająca podział administracyjny Polski nie ma nic
wspólnego ze zmianami w państwie - a ma. Ta reforma była istotnym składnikiem podziału państwa na A i B - tj. uprzywilejowane duże ośrodki i kulejące wszystkie inne, o czym piszą
inni eksperci i co było sygnalizowane na blogu i opisywane min. w poprzednich postach - reforma z 1999 roku
sprawiła, że obniżono jakość życia w wielu mniejszych ośrodkach i podwyższono funkcjonalność wielkich miast. Wówczas wielkie miasta zaczęły zasysać ludność z mniejszych ośrodków, co spotęgowało problemy tam się pojawiające - sprzyjało to spadkowi demografii.
Radio ESKA: Każdy kto zajmuje się zawodowo naszym miastem wie, że Miasto Stołeczne Warszawa od ponad dekady zmienia się etapami. Niby powoli, niby „dla dobra mieszkańców”, niby w trosce o przestrzeń, klimat, szeroko pojętą ekologię i komfort życia, ale kiedy zestawi się fakty, trudno oprzeć się wrażeniu, że to nie jest żaden spontaniczny proces, tylko konsekwentnie realizowany plan, którego kolejnych kroków wielu jeszcze nie chce dostrzec. Lub ich nie dostrzeże nigdy, szczególnie mowa o tych, którzy udają rzekomo wolnych, zniewoleni są jakimiś tak ideologiami.
Po pierwsze ogranicza się parkowanie, czyli rozszerza się strefy płatnego parkowania. Dzięki tej maszynce do zarabiania pieniędzy (kasa idzie tylko do miasta, ale nie podnosi jakości infrastruktury miejskiej), na haraczu narzuconym na kierowców, podnosi się opłaty w sposób nieograniczony.
W warunkach pełnej dobrowolności taki ruch byłby nie do obrony ale w warunkach wymuszonej zmiany, czyli systemowej tresury i coraz gorszej sytuacji finansowej miasta – staje się „koniecznością”.
I wtedy dopiero wielu zrozumie, że to nie była seria przypadkowych decyzji, lecz długi proces, w którym każdy etap przygotowywał grunt pod kolejny.
Warszawa naprawdę zmienia się krok po kroku. Problem w tym, że kierunek tej zmiany zaczyna być coraz bardziej czytelny dopiero wtedy, gdy na odwrót jest już za późno. I w mieście pozbawionym autentycznej elity, gdzie na siłę próbują ją zastąpić przebierańcy (ww. "TP") , przy kompletnym deficycie wolnościowych mediów, nie będzie lepiej.
i dalej pan Szlachetko:
Dlatego coraz częściej pojawia się postulat
„trzeciego etapu” reformy samorządu. Nie chodzi przy tym o zmianę
Konstytucji – wiele można zrobić w jej obecnych ramach. Kluczowe wydaje
się spojrzenie całościowe i dostosowanie systemu do współczesnych
realiów.
"pojawia się postulat" -
czyli znowu - "postulat" sam z siebie pojawił się - jako napis na niebie
nad Warszawą? - i wszyscy go teraz czytają... wszyscy w Warszawie, bo ja u siebie nie widziałem... Podejrzane... takie napisy na niebie... Po ekspercie spodziewałbym się konkretów - niech powie personalnie, kto proponuje! Taka fraza ("pojawia się") z reguły oznacza: "jakby co, to nie wiadomo kto
za to odpowiada..." na urzędach kolejna osoba przejmuje pałeczkę, proces jest kontynuowany i nie bardzo wiadomo, kogo winić... bo jedni dawno odeszli, a drudzy dopiero przyszli, a poza tym, nie ma takiego prawa, żeby winić... za gadanie, a jeśli dojdzie do upadku, to i tak nikt nie będzie ich rozliczał.... bo rozliczający będą mieli większe problemy z niemcami wchodzącymi do ogrodu...
postulat „trzeciego etapu” reformy samorządu
To oznacza, że ten "trzeci etap" był zaplanowany w latach 90tych i teraz nadszedł czas na jego wdrożenie? Zwracam uwagę, że autor to hasło ujął w cudzysłów - po co to zrobił?
Chodzi o "etap" ? Zdejmę ten cudzysłów...
Dlatego coraz częściej pojawia się postulat trzeciego etapu reformy samorządu.
Hmmm... mimo, że był cudzysłów i tak się przyczepiłem do tego określenia "etap"*... a bez cudzysłowia, wygląda to jeszcze bardziej jak plan... dokładnie jak plan, jak kontynuacja.
* analizy treści publikowane na blogu są zawsze zapisem moich przemyśleń "na gorąco", dopiero w końcowym szlifie poprawiane do publikacji..
Etap oznacza kontynuację..
etap:- jeden z okresów wyodrębnionych w jakimś procesie, czynności lub działaniu
- część pewnej całości rozciągnięta w czasie
Pan Szlachetko nie był personalnie odpowiedzialny za poprzedni "etapy"... a mimo to czuje się predysponowany, by tak to określić. Nie "kolejnego etapu", tylko dokładnie określa - "trzeciego". Czyli odwołuje się do reform z 1990 i 1999 roku, tej z okresu PRL nie liczy - jak to robi wikipedia.
Gdyby powiedział "kolejnego etapu", to byłoby logiczniejsze, bo reformy/ zmiany w państwie ZAWSZE są i odbywają się co kilka - kilkadziesiąt lat, nawet Instytut Sobieskiego pisze: "Zmiana w państwie to nigdy niekończący się proces...". Na pewno autor ma wiedzę, że tak właśnie jest, bo przecież pisze: "każdy system z czasem się starzeje"
Nie mówi "kolejnego etapu" - czy to znaczy, że po "trzecim etapie" nie będzie kolejnych "etapów"? Czy po prostu chce zaakcentować "swój" etap?
Jeszcze raz:
Choć reformy lat 90. były sukcesem, każdy system z czasem się starzeje. Dlatego coraz częściej pojawia się postulat „trzeciego etapu” reformy samorządu. Nie chodzi przy tym o zmianę Konstytucji – wiele można zrobić w jej obecnych ramach. Kluczowe wydaje się spojrzenie całościowe i dostosowanie systemu do współczesnych realiów.
widzę tu zgrzyty
ten wpis powstał przed ogłoszeniem przez prezydenta potrzeby nowej konstytucji i w poście mamy:
Nie chodzi przy tym o zmianę Konstytucji
wiele można zrobić w jej obecnych ramach
moim zdaniem, to jest opinia pana Szlachetko, szczególnie ta druga część zdania to pokazuje - to jak to się ma do tego "pojawia się" ?
jeżeli "pojawia się", to znaczy, że z różnych stron dobiegają nawoływania, a zaraz potem, NATYCHMIAST po tych ogólnikach, dodaje konkretną WŁASNĄ wypracowaną opinię, że ten „trzeci etap" nie dotyczy konstytucji. Moim zdaniem wychodzi na to, że ten pan w swojej semantyce, w swoich wypowiedziach koniecznie chce jakby odciąć się od "reform", choć to przecież on sam nam o nich mówi... mimo to, jakby chce, byśmy jego osoby nie kojarzyli z "reformami"... czysty galimatias...
Jeżeli nie chce uchodzić za osobę nawołującą do reform, to może nie chce ponosić odpowiedzialności za przyszłe reformy, o których nam opowiada - on tylko stoi z boku i coś nam opowiada, co on o tym myśli, chociaż przecież - bierze udział w różnych tematycznych spotkaniach jak w Sopocie np.
Ja w takich spotkaniach nie uczestniczę, więc moje opinie nie mają takiej wagi jak jego, ja mogę sobie tak powiedzieć, ale pan prelegent - nie powinien.
Wtręt o konstytucji sugeruje, że ten pan ma tę sprawę przemyślaną, jego myśli biegną dalej i tylko tak przy okazji nam to relacjonuje, a jeszcze nie wyjawia swoich pomysłów. To kolejny przyczynek do tego, by uważać, że istnieje PLAN, który teraz będzie miał swój „trzeci etap"...
PLAN podkreślają dodatkowo jego słowa z końcowych fragmentów wypowiedzi: Potrzebujemy "III aktu reformy samorządowej" o czym opowiem za chwilę. Ale może po prostu "akt" to : "odsłona"?
Konstytucja była uchwalona w 1997 roku, dwa lata przed reformą tworzącą 16 województw:
Art. 164. Konstytucji1. Podstawową jednostką samorządu terytorialnego jest gmina.
2. Inne jednostki samorządu regionalnego albo lokalnego i regionalnego określa ustawa.
3. Gmina wykonuje wszystkie zadania samorządu terytorialnego nie zastrzeżone dla innych jednostek samorządu terytorialnego.
faktycznie, jest tu pole do manewru do tworzenia innych organizacji
Kluczowe wydaje się spojrzenie całościowe i dostosowanie systemu do współczesnych realiów.
to brzmi jak ogólniki, ale znowu zwracamy uwagę na styl bezosobowy "wydaje się": choć przecież przed chwilą mieliśmy konkret o konstytucji.
Może to po prostu taka maniera, asekuracja, żeby nie ponosić odpowiedzialności za coś, co się powiedziało, ale się nie spełniło... może.
ja bym jednak chciał wiedzieć, co znaczy:
- spojrzenie całościowe
- dostosowanie systemu
- współczesne realia
jest w tym pewna sugestia... jest PLAN, ale autor na razie nam go nie wyjawia
czyli tak:
-
Szczególnej uwagi wymaga tzw. średni szczebel samorządu terytorialnego – pomiędzy gminą a województwem. To właśnie tutaj powstają dziś różne formy współpracy: MOFy, związki ZIT czy struktury subregionalne; to tutaj funkcjonują metropolie oraz aglomeracje średniej wielkości. Problem w tym, że są to rozwiązania często tymczasowe i niewystarczające. Potrzebujemy nowej jakości – silnych struktur metropolitalnych lub aglomeracyjnych z jasno określonymi zadaniami i realną sprawczością. To może być prawdziwy „game changer” dla rozwoju lokalnego i regionalnego. Potrzebujemy "III aktu reformy samorządowej".
Szczególnej uwagi wymaga tzw. średni szczebel samorządu terytorialnego – pomiędzy gminą a województwem.
ale dlaczego "tzw." ??? przecież TO JEST średni szczebel...
tam są powiaty, MOFy, ZIT itd. -
czyli:
- konstytucja nie przeszkadza, bo.... ? bo nas interesuje to, co powstaje na średnim poziomie
znowu dookoła... bezosobowo: Szczególnej uwagi wymaga
dlaczego nie powie wprost, tylko znowu stosuje tę manierę... a może... jeżeli istnieje jakiś PLAN, to to są właśnie wskaźniki: tam, gdzie język jest bezosobowy, tam widać PLAN ?
są to rozwiązania często tymczasowe i niewystarczające. Potrzebujemy nowej jakości – silnych struktur metropolitalnych lub aglomeracyjnych z jasno określonymi zadaniami i realną sprawczością.
czyli utworzono coś, co nie działa?
nie określono jasno zadań i nie wyposażono w "sprawczość"?
czemu "tymczasowe"? wszystkie są "tymczasowe" ?
i TERAZ "to zrobimy"?
może "zrobimy", a za 2 lata okaże się, że "zrobiliśmy" to samo co dotychczas: ktoś wyjdzie - jakiś inny ekspert - i powie: Potrzebujemy nowej jakości – silnych struktur metropolitalnych lub aglomeracyjnych z jasno określonymi zadaniami i realną sprawczością ??
Hę?
przypomina mi się
tak jak i pani Stanny (patrz poprzedni post z cyklu) także ten pan nie zajmuje się przyczynami skąd Polska A i B - jak wyżej zauważyłem, tylko zajmuje się reformami
opinia jest konkretna i jednoznaczna:
są to rozwiązania często tymczasowe i niewystarczające
a może takie miały być? tak je zaplanowano? przecież wcześniej sam mówi "każdy system z czasem się starzeje"
no tak, zmiana jest immanentnym stanem państwa, więc wszystko jest "tymczasowe" tj. na 5-10 czy 30 lat, no nie?
czy pan autor chce czegoś na stałe?? co znaczy: na stałe??
Potrzebujemy nowej jakości – silnych struktur metropolitalnych lub aglomeracyjnych z jasno określonymi zadaniami i realną sprawczością. To może być prawdziwy „game changer” dla rozwoju lokalnego i regionalnego. Potrzebujemy "III aktu reformy samorządowej".
to, co dotychczas było, nie miała jasno określonych zadań, nie było sprawcze... mam wrażenie, że ktoś mnie tu robi w bambuko, tylko nie wiem kto: autorzy poprzednich rozwiązań, czy obecny ekspert....
Jeszcze raz fb Portal Warszawski:
"Rozszerzanie Strefy Płatnego Parkowania, likwidacja miejsc postojowych, słupki, donice, „tymczasowe” rozwiązania, które stają się stałe. ... ograniczać, zawężać, eliminować, oficjalnie dla dobra mieszkańców. Nikt nie mówi wprost, „zapłacicie więcej, bo podjęliśmy taką decyzję” - zamiast tego pojawią się uzasadnienia, inflacja, koszty operacyjne, standardy środowiskowe - każde z osobna brzmi racjonalnie. To nie jest rewolucja, a konsekwentny, rozłożony w czasie proces. Decyzje podejmowane dziś będą spłacane latami."
Hę? Podobne?
[Ja coś podobnego (patroni) obserwuję na "swoim" terenie, ale nie mam czasu tego opisać...]
No i teraz pan Szlachetko wyciąga Asa z rękawa i ogłasza: mam rozwiązanie!
To może być prawdziwy „game changer” dla rozwoju lokalnego i regionalnego. Potrzebujemy "III aktu reformy samorządowej".
brzmi jak czysta reklama:
- angielszczyzna dodaje splendoru...
- To może być... - asekuracja
- Potrzebujemy - namawianie
- III aktu - dodaje splendoru...
Synonimy do słowa akt:
1. świadectwo, certyfikat, dokument
2. ceremonia, ceremoniał, obrządek, uroczystość, celebra, rytuał, obchody
3. podnczynność, poczynanie, posunięcie, operacja, czyn, wyczyn, krok, gest, przejaw, zamanifestowanie
4. teatr, odsłona, część, obraz, scena
Słownik języka polskiego PWN
akt
1. «czyn, działanie będące urzeczywistnieniem jakiegoś zamysłu lub spełnieniem jakiejś powinności albo przejawem czegoś»
2. «czynność lub proces o charakterze psychicznym»
3. «oficjalna uroczystość podkreślająca doniosłość jakiegoś wydarzenia»
4. «dokument urzędowy lub prawny»
5. «część utworu dramatycznego lub przedstawienia teatralnego»
czysta reklama
Chyba że.... chyba, że..... to jak w teatrze... AKT - to ODSŁONA
Odsłona PLANU?
"To nie jest rewolucja, a konsekwentny, rozłożony w czasie proces" ?
od kiedy Kaszubi hołubią ukraińską flagę?
Potrzebujemy "III aktu reformy samorządowej" - pasuje do teatru, szczególnie, że autor użył rzymskiej trójki - to wygląda jak opis sztuki scenicznej...
https://pl.wikisource.org/wiki/Balladyna/Akt_trzeci
Balladyna
AKT TRZECI
SCENA PIERWSZA
Dom wdowy dopalający się — przed pogorzeliskiem garstka wieśniaczego ludu.
PIERWSZA KOBIÉTA
Oj widzicie jak djabły ludziom szczęście noszą,
https://literat.ug.edu.pl/kordian/korakt3.htm
Kordian
AKT III
SPISEK KORONACYJNY
SCENA I
Plac przed zamkiem królewskim w Warszawie, okna dokolnych domów przystrojone kobiercami, pełne widzów. - Wielkie rusztowanie, czerwoném suknem nakryte, zalega większą część placu - na niém siedzą rzędami przystrojone kobiety... Najbliżéj widza kolumna Zygmunta, na podstawie lud zasiadł... Ludzie różnego stanu stoją dokoła i patrząc na zamek rozmawiają.
PIERWSZY Z LUDU
No! patrzaj, panie kumie, co przed zamkiem stoi...
To car nasz miłościwy kazał stawić w nocy
Te wielkie rusztowanie... jeśli naród zbroi,
To będą ścinać głowy...
A więc III odsłona PLANU?
Jednocześnie nie możemy zapominać, że reforma samorządu powinna iść w parze z refleksją nad funkcjonowaniem administracji rządowej. Bo sprawne państwo to nie tylko silny samorząd, ale też dobrze działające centrum, a o tym rzadko się rozmawia.
I to jest sedno sprawy - zresztą wynika to z rytmu wypowiedzi... najpierw dookoła, dookoła, a potem: BACH!
Rzymska trójka z przodu i słowo "akt" dodają splendoru temu projektowi, a więc autor podkreśla jego znaczenie, jest to jakby czyn (akt) wielkiej wagi.... Słowa te wydają mi się niewspółmierne do przedmiotu o jakim mowa, czyli reformie samorządu. Chyba że.... chyba że... ma to być projekt, który totalnie zmienia nie tylko samorząd, ale i ustrój państwa - choć w granicach konstytucji..
Pan Szlachetko nie tylko mówi o reformie samorządu "tzw." średniego szczebla, ale też o reformie państwa. Nie wyjawia nam jednak tego wprost - tylko krąży dookoła....
roszczenia terytorialne w państwach ościennych
Jeszcze raz cały tekst:
35 lat po reformie gminnej i 27 lat po wprowadzeniu powiatów oraz województw warto zadać sobie jedno pytanie: czy obecny model samorządu terytorialnego nadal odpowiada rzeczywistości?
Polska bardzo się zmieniła – demograficznie, społecznie i technologicznie. Żyjemy w erze cyfryzacji, mierzymy się z suburbanizacją, depopulacją i nowymi wyzwaniami rozwojowymi. Choć reformy lat 90. były sukcesem, każdy system z czasem się starzeje. Dlatego coraz częściej pojawia się postulat „trzeciego etapu” reformy samorządu. Nie chodzi przy tym o zmianę Konstytucji – wiele można zrobić w jej obecnych ramach. Kluczowe wydaje się spojrzenie całościowe i dostosowanie systemu do współczesnych realiów.
Szczególnej uwagi wymaga tzw. średni szczebel samorządu terytorialnego – pomiędzy gminą a województwem. To właśnie tutaj powstają dziś różne formy współpracy: MOFy, związki ZIT czy struktury subregionalne; to tutaj funkcjonują metropolie oraz aglomeracje średniej wielkości. Problem w tym, że są to rozwiązania często tymczasowe i niewystarczające. Potrzebujemy nowej jakości – silnych struktur metropolitalnych lub aglomeracyjnych z jasno określonymi zadaniami i realną sprawczością. To może być prawdziwy „game changer” dla rozwoju lokalnego i regionalnego. Potrzebujemy "III aktu reformy samorządowej".
Jednocześnie nie możemy zapominać, że reforma samorządu powinna iść w parze z refleksją nad funkcjonowaniem administracji rządowej. Bo sprawne państwo to nie tylko silny samorząd, ale też dobrze działające centrum, a o tym rzadko się rozmawia.
skrócę tekst do istotnych powiązań, czyli wrócę do swojego pytania... i przypominam, że tekst pisany kolorem niebieskim jest mój, a kolorem czarnym - tekst cudzy
ja bym jednak chciał wiedzieć, co znaczy:
- spojrzenie całościowe
- dostosowanie systemu
- współczesne realia
Tu nie chodzi o samorząd, tylko o całe państwo, czyli: spojrzenie całościowe oraz dostosowanie systemu do swojego III aktu... czyli do: współczesne realia
Chodzi o całe państwo, ale ani mru, mru na ten temat... tylko aluzje:
Konstytucji – wiele można zrobić w jej obecnych ramach
silnych struktur metropolitalnych lub aglomeracyjnych z realną sprawczością
prawdziwy „game changer”
"III aktu reformy samorządowej"
Jak zaznacza autor wpisu - Konstytucja nie będzie w tym przeszkadzać. Czy to dlatego jest przeciwnikiem nowej Konstytucji?
dwa wpisy na fb:
Jakub Szlachetko3 maja o 20:00
Konstytucji nie trzeba zmieniać - przede wszystkim trzeba ją respektować

