Maciej Piotr Synak


Od mniej więcej dwóch lat zauważam, że ktoś bez mojej wiedzy usuwa z bloga zdjęcia, całe posty lub ingeruje w tekst, może to prowadzić do wypaczenia sensu tego co napisałem lub uniemożliwiać zrozumienie treści, uwagę zamieszczam w styczniu 2024 roku.

wtorek, 17 marca 2026

A jednak II RP - Konstytucja 1935 r.

 



UCHWAŁA

SENATU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ

z dnia 16 kwietnia 1998 r.

o ciągłości prawnej między II a III Rzecząpospolitą Polską.



1. Senat uznaje państwo utworzone w wyniku II wojny światowej na ziemiach polskich i funkcjonujące w latach 1944-1989 za niedemokratyczne państwo o totalitarnym systemie władzy, będące elementem światowego systemu komunistycznego, pozbawione suwerenności i nie realizujące zasady zwierzchnictwa Narodu.

2. Senat uznaje ciągłość prawną II i III Rzeczypospolitej Polskiej, wyrażającą się w ich suwerennym i niepodległym bycie. Tym samym stwierdza, że narzucona w dniu 22 lipca 1952 r. konstytucja niesuwerennego państwa nie podważyła legalnie mocy prawnej Ustawy Konstytucyjnej Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 23 kwietnia 1935 r. oraz opartego na niej porządku prawnego.

3. Senat wyraża wdzięczność organom państwa polskiego na uchodźstwie, które działając na podstawie Konstytucji Kwietniowej z 1935 r. umożliwiły zachowanie ciągłości prawnej między II i III Rzecząpospolitą Polską, a także tym wszystkim, którzy swą walką w kraju i na obczyźnie przyczynili się do przywrócenia niepodległości i suwerenności Rzeczypospolitej Polskiej.

4. Senat stwierdza, że akty normatywne stanowione przez niesuwerennego prawodawcę w latach 1944-1989 pozbawione są mocy prawnej, jeśli godziły w suwerenny byt państwa polskiego lub są sprzeczne z zasadami prawa uznawanymi przez narody cywilizowane, znajdującymi swój wyraz w Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka. Dotyczy to w szczególności aktów normatywnych naruszających podstawowe prawa i wolności obywatelskie. Zaliczyć do nich należy akty pozbawiające obywatelstwa polskiego, czyniące z prawa karnego narzędzie prześladowania ludzi walczących o niepodległość lub różniących się przekonaniami światopoglądowymi, a także akty, na których podstawie dokonano niesprawiedliwego pozbawienia własności. Nieważność wspomnianych aktów normatywnych rangi ustawowej wymaga stwierdzenia ustawowego, a innych aktów normatywnych - decyzji właściwych organów władzy państwowej. Zapewnić równocześnie należy przywrócenie praw niesłusznie odebranych oraz ochronę praw nabytych, na podstawie uznanych za nieważne aktów normatywnych, chyba że nabycie było niegodziwe.


-----------


Za blogiem Szeremietiewa:

Niemcy podjęły liczne starania nakłaniające Rumunów do internowania polskich władz, co miało uniemożliwić im funkcjonowanie i skutkować likwidacją państwa polskiego. Wtedy pozbawiony swobody działania prezydent Ignacy Mościcki przekazał swój urząd zgodnie z konstytucją wyznaczonemu przez siebie następcy. Ciągłość prawna państwa polskiego została zachowana. Mimo okupowania terytorium państwo polskie istniało! Niemcy i Sowieci dążący do jego likwidacji nie osiągnęli swego celu.
 
Podkreślmy - dzięki konstytucji 1935 roku można było odtworzyć władze Rzeczypospolitej na Uchodźstwie. 

Władze RP działały nieprzerwanie do 1990 roku, gdy ostatni prezydent Ryszard Kaczorowski przekazał insygnia władzy państwowej Lechowi Wałęsie, pierwszemu wybranemu w wolnych wyborach prezydentowi Polski. Przy tym nie zauważono, że moc prawna konstytucji z 1935 roku obowiązuje skoro nie została ona w żadnym trybie unieważniona!
 
Polska ma obecnie DWIE konstytucje, przy czym druga, z 1997 roku, chyba jest nielegalna? 




przedruk
wolnislowianie.wordpress.com
autor dość wiernie odtwarza treści z artykułu na który się powołuje, można temu tekstowi zaufać


27 lutego, 2020


Natknąłem się dziś na publikację dziennika „Rzeczpospolita” z X 2019 r., w której autor, Hubert Koziej, pisze o tym jak potraktowano w III RP konstytucję kwietniową z 1935 r., czyli ostatnią konstytucję obowiązującą w niepodległej II RP. Na początku Koziej wychwala tę konstytucję jako bardzo dobrą, bo dającą podstawy dla władzy mocnej. Tak mocnej, że prezydent RP odpowiadał tylko przed „Bogiem i historią” i mógł w zasadzie dowolnie rozwiązać parlament. O tym autor jakoś nie wspomniał, ale zostawmy to bo nie na tym się chcę tu skupić.

Nie jestem prawnikiem z wykształcenia, ale miałem na studiach przedmiot pt. podstawy prawodawstwa, więc jakieś podstawowe pojęcie o prawie mam. Według tego co mnie nauczono dany akt prawny (ustawa, rozporządzenie jak i konstytucja) obowiązuje nieprzerwanie aż do czasu uchwalenia i wejścia w życie przepisów znoszących dotychczas istniejące. Przykładowo gdy w 2013 r. weszła w życie nowa ustawa o odpadach znalazł się w niej zapis, że traci moc dotychczas obowiązująca ustawa o odpadach z 2001 r. (niektóre zapisy poprzedniej ustawy wg nowej ustawy straciły moc później, ale chodzi o samą zasadę). Jest to tzw. derogacja , czyli nowe prawo odwołuje stare prawo. To samo dotyczy konstytucji, a więc także a może w szczególności tej z 23.04.1935 r. Tak jak w 2013 r. nie można było sobie od tak uznać, że np. od 01.01.2014 r. ustawa o odpadach z 2001 r. przestaje obowiązywać, bo nam się tak podoba tak samo nie można tego zrobić w przypadku konstytucji.

A jak zrobiono w III RP? Otóż właśnie uznano sobie od tak, że konstytucja z 23.04.1935 r. nie obowiązuje i ją mówiąc kolokwialnie olano. Obecnie stosowana w Polsce konstytucja z 1997 r. (nazywana nieraz konstytucją Kwaśniewskiego) odwołuje się do małej konstytucji z 1992 r., a ta z kolei odwołuje się do stalinowskiej konstytucji z 22.07.1952 r. Stalinowska konstytucja natomiast odwołuje się do konstytucji marcowej z 1921 r. Konstytucja z 1997 r. na końcu ma zapis, że traci moc prawną mała konstytucja z 1992 r., a o konstytucji z 23.04.1935 r. nigdzie ani słowa.

Żeby było jeszcze „ciekawiej” to mała konstytucja z 1992 r. na podstawie której uchwalono obecnie stosowaną w Polsce konstytucję z 1997 r. powołuje się na nielegalną konstytucję państwa totalitarnego. W 1947 r. przeprowadzono w stalinowskiej Polsce wybory, które zostały całkowicie sfałszowane przez Sowietów (wg zasady Stalina, że nieważne kto i jak głosuje, ale kto liczy głosy). Komuniści rządzili zatem Polską przez ponad 40 lat wbrew woli narodu polskiego i nigdy nie mieli do tego żadnych praw i wszystkie prawa jakie w Polsce ustanowili są nieważne, włącznie z ich konstytucją z 1952 r. Zatem konstytucja Kwaśniewskiego uchwalona została na podstawie nielegalnej stalinowskiej konstytucji!

Należy tu wspomnieć o jeszcze jednej rzeczy odnośnie podstaw prawodawstwa. Konstytucja jest najwyższym aktem prawnym i jej obowiązywanie może zostać zniesione tylko aktem prawnym o tej samej randze, czyli kolejną konstytucją. Zgodnie z zasadą derogacji powinno być w nowej konstytucji odwołanie do starej konstytucji i na końcu powinien być zapis o utracie mocy prawnej przez starą konstytucję. Gdzie zatem znajduje się taki zapis w przypadku konstytucji z kwietnia 1935 r.? Otóż odpowiedź brzmi: NIGDZIE! Ani w nielegalnej konstytucji z 1952 r. ani w małej z 1992 r. ani w tej z 1997 r. takiego zapisu znoszącego obowiązywanie konstytucji z 1935 r. nie ma. A zatem zgodnie z zasadami prawa konstytucja z 1935 r. do dziś obowiązuje. Jedynie nie jest stosowana, bo takie jest widzimisię obecnie rządzących tworem zwanym III RP. I w artykule jest to wszystko opisane i ta część artykułu jest zatytułowana „demokratyczne niedbalstwo”.

Owa nieszczęsna III RP opierając swoją konstytucję na tej stalinowskiej z 1952 r. nie jest spadkobiercą niepodległej II RP, ale totalitarnej i nielegalnej PRL. A skoro tak to nie ma ciągłości prawnej między II RP, a III RP. Zatem III RP nie jest prawnym spadkobiercą II RP. Co to oznacza? Oznacza to, że wszystkie gadki PiS o reparacjach wojennych od Niemiec są funta kłaków niewarte. Niemcy nie zapłacą nam nawet jednego grosza, bo obecnie rządzące Polską władze nie są prawnymi spadkobiercami II RP, ale PRL. A jak wiadomo Niemcy zniszczyły II RP, a nie PRL. I tyle. Niech nikt nie liczy na jakiekolwiek reparacje.

Co zatem należy zrobić? Trzeba przywrócić ciągłość prawną między II RP i III RP i tym samym zalegalizować polskie władze. Obecne władze bowiem są tak naprawdę przedłużeniem władz okupacyjnych Polski z lat 1944-1989. Zmieniono nazwę państwa, godło i wprowadzono tzw. demokrację, ale nic tak naprawdę się nie zmieniło. III RP była i jest na arenie międzynarodowej jedynie popychadłem i marionetką innych państw i naszymi władzami tak naprawdę gardzą. I nie dotyczy to tylko USA, ale nawet takich „mocarstw” jak Ukraina czy Litwa. Dlaczego tak jest? Ano właśnie dlatego – świat wie, że nasza władza jest nielegalna i nie reprezentuje tak naprawdę narodu polskiego. A że rządzący III RP to sprzedajne kanalie to jest tak jak jest. I lepiej nie będzie, a raczej tylko gorzej dopóki się nie obudzimy i nie zrozumiemy tego.

Jak przywrócić tę ciągłość prawną i zalegalizować władze? Trzeba zacząć od wyboru prezydenta. Musi on złożyć przysięgę na konstytucję kwietniową z 1935 r. Następnie powinien on rozwiązać parlament i należy przeprowadzić wybory i wybrać Sejm i Senat wg zasad z konstytucji z 23.04.1935 r., a wszyscy posłowie i senatorowie powinni złożyć przysięgę zgodną z zapisem w konstytucji z 23.04.1935 r. Dopiero tak wybrane władze będą prawnymi spadkobiercami II RP. Potem należy uchwalić nową konstytucję wg zasad z konstytucji z 1935 r. i znieść obowiązywanie konstytucji z 1935 r. przez odpowiedni zapis w nowej konstytucji. A konstytucja Kwaśniewskiego z 1997 r. powinna trafić tam gdzie jej miejsce, czyli do kosza na śmieci.

Dziś tak naprawdę jakby się ktoś uparł to mógłby powiedzieć, że wszystkie władze i akty prawne jak i organy władzy od 1944 r. do dziś są nielegalne, bo nie wybrano ich na podstawie konstytucji z 1935 r. I niech teraz któryś sędzia udowodni, że tak nie jest. Zatem de facto można odmówić wykonywania wszelkich poleceń i nie stosować się do żadnego prawa obecnie w Polsce stosowanego i powołać się na dekret z dnia 30.11.1939 r. o nieważności aktów prawnych władz okupacyjnych. Obecne władze III RP są faktycznie władzami okupacyjnymi, a konstytucja z 1935 r. na podstawie której wydano ten dekret nadal obowiązuje to i sam dekret obowiązuje. Nie polecam jednak tego robić gdyż aparat represji jest po stronie tych władz okupacyjnych. Można próbować w sądach. Ciekawe jak odniosą się do takiej argumentacji.

Pozostaje jeszcze kwestia jak to określa autor „czasu samozwańców”. W 1972 r. Juliusz Nowina Sokolnicki rozesłał na emigracji w Londynie kopię dokumentu wg którego został powołany przez swojego poprzednika, prezydenta Augusta Zalewskiego na jego następcę (zgodnie z art. 24 konstytucji z 1935 r. wg którego prezydent mianuje swojego następcę w razie zagrożenia opróżnieniem urzędu przed zawarciem pokoju, a pokoju z Niemcami nie został podpisany do dziś, jedynie akt kapitulacji a to nie jest to samo). Tym samym uważał się za legalnego prezydenta II RP. W 2009 r. Sokolnicki zmarł i kilka dni przed śmiercią przekazał, przez dokument sporządzony u notariusza, stanowisko prezydenta II RP Janowi Zbigniewowi Potockiemu. Teraz on twierdzi, że jest legalnym prezydentem II RP. Czy tak jest nie jestem przekonany. Podobno bowiem Sokolnicki zrzekł się stanowiska prezydenta II RP, a jeśli tak to nie miał prawa przekazać go Potockiemu, bo już go nie pełnił. Były poseł Robert Majka przez kilka miesięcy działał razem z Potockim, a potem zrezygnował, gdyż uznał, że Potocki nie udowodnił, że jest prawowitym prezydentem II RP. Nie wiem czy Potocki jest legalnym czy nielegalnym prezydentem II RP, ale wiem na pewno, że obecne władze są okupacyjne i nielegalne – choćby dlatego, że Wałęsa i pozostali prezydenci III RP nie składali przysięgi na konstytucję z 23.04.1935 r.

Należy jeszcze wspomnieć o jednej rzeczy – konstytucja kwietniowa z 1935 r. została uchwalona ze złamaniem zasad ustanowionych w jej poprzedniczce, tj. konstytucji marcowej z 1921 r. Nową konstytucję należało przegłosować w sejmie większością 2/3 głosów, a sanacja tyle wtedy nie miała i uchwalono ją zwykłą większością. Mimo to prezydent Ignacy Mościcki ją podpisał i stała się obowiązującym aktem prawnym, którego nigdy nie zniesiono aż do dziś.


Wspomiany na początku artykuł z „Rzeczpospolitej” można przeczytać tutaj:
 https://www.rp.pl/Historia/310249930-Jak-III-RP-zdeptala-konstytucje-kwietniowa.html


Damian Prędota pisze:
27 lutego, 2020 o 9:13 pm

Na swoim przykładzie mogę w całą stanowczością potwierdzić, że prokuratura oraz policja POTWIERDZAJĄ dalsze obowiązywanie Konstytucji Kwietniowej 1935 roku. Młodzieżową Radę Miasta Wrocławia czeka proces sądowy, ponieważ pozbawili moją osobę mandatu radnego za mówienie o dalszym obowiązywaniu tejże konstytucji. Rzecz jasna nie przedstawili kompletnie żadnych dowodów udowodniających stan odwrotny, czyli jej nieobowiązywanie. Po prostu uznano mnie z góry za winnego i już. Zapomnieli jednak, że będą musieli to na poważnie udowodnić, jeśli zdecyduję się ich pozwać do sądu. Bo jeżeli tego nie udowodnią to sąd po prostu wyrzuci do śmieci wniosek Komisji Statutowej, pisany de facto na kolanie (co przyznała nie wprost sama przewodnicząca tej Rady).

Odnośnie Jana Zbigniewa Potockiego Europejski Sąd Arbitrażowy POTWIERDZIŁ oficjalnie, że jest on Prezydentem II RP: brak dokumentu pod linkiem



Prawnicze ABC mówi, że jeśli uchwala się nową ustawę, to należy zamieścić w niej klauzule derogacyjne, czyli przepisy wskazujące, które akty prawne przestają obowiązywać w części lub w całości po wprowadzeniu nowej legislacji. 

To, że żaden akt prawny w III RP formalnie nie anulował konstytucji kwietniowej, tworzy niebezpieczny prawny wytrych, który może zostać wykorzystany przez jakąś siłę podważającą legalność polskich władz.







Tak więc ustawa Senatu - do kosza.
Jak zresztą wszystkie "akty prawne"...?

To są właśnie te niuanse, na podstawie których działa Werwolf - IV Rzesza istnieje, tylko nie ma organów pozwalających na jej funkcjonowanie i tak samo jest z II RP - istnieje, ale nie ma powołanych organów...

Czas biegnie, Werwolf powoli niszczy nowe wschodzące pokolenia i sabotuje kraj, by pozostawał w dryfie, tak byśmy nie mogli odzyskać kontroli. To jest gra na czas. Może dlatego orzeł w herbie Polski jest narysowany niezgodnie z zasadami heraldyki. Może stąd właśnie ten rebus na polskich banknotach - od jajka i pisklęcia po grób - coś nieistniejącego.... symulakra państwa. 









Jeżeli konstytucja z 1997 r.  jest nielegalna, to całe prawodawstwo w Polsce jest nielegalne, wydaje się, że prawo w Polsce obowiązuje na zasadzie zgody, tj. jak ktoś się zgadza, to go obowiązuje, a jak nie - to nie.

I tak to funkcjonuje.

Jeżeli obowiązuje konstytucja z 1935 roku, de jure istnieje państwo polskie z granicami z roku 1939, a de facto - z granicami PRL.





---

wydział Okopowej - styczeń 2025 r.




Ale nikt go nie oskarżył o uzurpowanie władzy Prezydenta?



Onet:

Uważa się za legalnego prezydenta Polski. Część "kadencji" spędzi w więzieniu

Słynny samozwańczy prezydent Jan Zbigniew Potocki wystawiał własne dekrety, mianował urzędników, a także opowiadał m.in. o fortecy pełnej dzieci, "które urodziły się z głową kota". Na razie musiał jednak zakończyć działalność, gdyż został skazany za łapownictwo, powoływanie się na wpływy i posiadanie broni bez zezwolenia. Wyrok odsiaduje w więzieniu w Barczewie (woj. warmińsko-mazurskie) – informuje "Rzeczpospolita".

Dziennikarze Onet Wiadomości
9 stycznia 2025, 07:08

Jan Zbigniew Potocki uważa się za legalnego prezydenta Polski, a podstawą do tego ma być konstytucja kwietniowa z 1935 r. Zgodnie z jej zapisami, w czasie wojny, z uwagi na brak możliwości przeprowadzenia wyborów, prezydent wskazuje swojego następcę. Na tej podstawie w czasie II wojny światowej i po niej funkcjonowali kolejni polscy prezydenci na uchodźstwie (ostatnim był Ryszard Kaczorowski). W 1972 r., po śmierci Augusta Zaleskiego, w emigracyjnym środowisku powstał rozłam. Większość emigracji uznała, że na prezydenta został wskazany Stanisław Ostrowski. Za głowę państwa uznał się jednak także Juliusz Nowina-Sokolnicki, który przed śmiercią na następcę wyznaczył właśnie Potockiego.

Jan Zbigniew Potocki w ostatnich latach zasłynął — jak pisze "Rzeczpospolita" — fantasmagorycznymi teoriami z domieszką antysemityzmu. Twierdził m.in., że "pod Krakowem jest instytut, forteca nie do zdobycia, gdzie są dzieci, które urodziły się z głową kota". Mianował też swoich urzędników, wydawał dekrety, dowody osobiste i akty urodzenia.

Teraz Potocki został skazany. Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych opublikował treść wyroku, z którego wynika, że sprawa ma związek z tzw. kaliską piramidą finansową, w ramach której dwóch mężczyzn oszukało około 600 osób na kwotę 47 mln zł. Samozwańczy prezydent powoływał się na wpływy w zamian za korzyść majątkową. Potocki obiecał twórcom piramidy, że dzięki niemu unikną więzienia, za co wziął 480 tys. zł.



W całym artykule użyto tylko jednego wyrażenia: "samozwańczy prezydent" , a reszta to redaktorskie śmieszki. Po prostu unikają precyzowania co i jak.


Podobnie calisia.pl:

- Jan Zbigniew Potocki urodził się w Kaliszu i z tego miasta wyszedł w świat. Jeszcze w latach 70-tych zdążył zaliczyć wyrok za aferę przyprawową. W latach 90-tych zajmował się szeroko pojętym biznesem. W 2009 roku pojawił się u boku człowieka o nazwisku Juliusz Nowina-Sokolnicki, który właśnie umierał w Anglii. Uważał się on za prezydenta Polski na uchodźctwie. Potocki dziwnym trafem pojawił się w Anglii z notariuszem i uzyskał akt nominacji. W ten sposób został prezydentem RP. Jeszcze wcześniej prawdopodobnie zakupił funkcję tzw. Wielkiego Mistrza św. Stanisława. Ten order był przyznawany przez Juliusz Nowinę-Sokolnickiego za pewną opłatą - mówi nasz rozmówca. - Przez pewien czas Jan Potocki był niewidoczny. Próbował przekazać insygnia władzy prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu, ale został zlekceważony przez kancelarię.

Co tu jest literalnie napisane?

 

rzeczpospolita.pl
ABW ostrzega przed samozwańczym prezydentem i innymi ruchami antypaństwowymi

W Polsce wzrasta „popularność oraz skłonność do radykalizacji” grup kwestionujących obowiązujący porządek prawny – twierdzi oficjalne czasopismo ABW. Jako przykład podaje wielokrotnie opisywaną w „Rzeczpospolitej” działalność rzekomego prezydenta Jana Zbigniewa Potockiego.
Publikacja: 12.09.2025 04:32

Niestety nie dowiemy się, bo to artykuł płatny.




pamiętamy co znaczy cudzysłów:

Niebezpieczni antypaństwowcy
12 września 2025 | Kraj | Wiktor Ferfecki

źródło: Rzeczpospolita
Jan Zbigniew Potocki uważa, że jest prezydentem na mocy konstytucji kwietniowej z 1935 r.

W Polsce wzrasta „popularność oraz skłonność do radykalizacji” grup kwestionujących obowiązujący porządek prawny.

„Pamiętaj, Polaku – iluzja nie trwa wiecznie. Jeszcze zatęsknisz za czasami II RP, bo III RP, której zaufałeś, sprzeda Cię w niewolę za długi, tak jak w 1795 roku!” – taki tekst znalazł się w internetowym zaproszeniu na 3 października do Pszczyny, gdzie mają spotkać się „suwereni”, by rozmawiać o „historii, teraźniejszości i przyszłości naszej Ojczyzny”.

To wydarzenie środowiska zwolenników Jana Zbigniewa Potockiego, które może stanowić coraz większe zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa. Tak wynika z oficjalnego periodyku Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

Prezydent w myśl konstytucji z 1935 r.

Czasopismo nosi tytuł „Przegląd Bezpieczeństwa Wewnętrznego”, a w najnowszym numerze ukazało się opracowanie: „Ruchy antypaństwowe w Polsce i ich wpływ na sektor publiczny oraz bankowy”. Jednym z nich, zdaniem ABW, jest środowisko Jana Zbigniewa Potockiego, samozwańczego prezydenta – choć on sam nie uważa się za samozwańca. Twierdzi, że jest głową państwa w myśl konstytucji z 1935 r., na...

archiwum.rp.pl/artykul/1540431-Niebezpieczni-antypanstwowcy.html


"środowisko", nie sam Potocki? 


Coś jest na rzeczy.

fb z 2025 r i na końcu listy:

ABW OSTRZEGA PRZED RUCHAMI ANTYPAŃSTWOWYMI
Bardzo ważny artykuł ukazał się w Rzeczpospolitej. Wśród osób, które się w nim wypowiadają jest fundator naszej organizacji.
Chodzi o ruchy antypaństwowe, które zaczęły działać na terenie Polski❗
Celem tych organizacji jest zniszczenie Państwa Polskiego.
Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego wymienia między innymi:
🔴 Ruch "Zawodowy Polak"
🔴 Ruch ”Najwyższy Trybunał Narodowy"
🔴 Ruch " Doroty Garland"
🔴 Ruch "Jana Zbigniewa Potockiego"
Do związków z wyżej wymienionych organizacjami przyznają się tysiące Polaków.
Z naszych informacji wynika, że wiele z tych i im podobnych tworów jest sterowane pośrednio lub bezpośrednio przez prowokatorów powiązanych z białoruskim KGB i rosyjskim FSB.
Nasz Ośrodek rozpracowuje tego typu antypolskie twory, współpracując w tym zakresie z polskimi organami ścigania i przekazując informacje polskim służbom specjalnym.
Dzięki naszym działaniom kilkudziesięciu przedstawicieli tych antypolskich ruchów stanęło przed sądem. Część z nich trafiła do więzień.

Podejrzewam, że ta gorączka naokopowej ma związek z tzw. "kryzysem konstytucyjnym" po 2023 roku - politycy zaczęli w końcu dociekać i wyszło im, że żyjemy w symulakrze....?



tysol.pl

Prof. Jan Majchrowski o rządach Tuska: To wszystko służy likwidacji państwa polskiego

06.03.2026 16:52

„To wszystko służy likwidacji państwa polskiego. Nie jakimś ograniczeniom. Nie. To już nie ten etap. Likwidacji państwa polskiego we wszystkich możliwych wymiarach” - powiedział prof. Jan Majchrowski, prawnik i publicysta podczas spotkania Klubu Gazety Polskiej we Wrocławiu.

„To wszystko służy likwidacji państwa polskiego. Nie jakimś ograniczeniom. Nie. To już nie ten etap. Likwidacji państwa polskiego we wszystkich możliwych wymiarach. Mówię to z całą odpowiedzialnością. Jestem o tym całkowicie przekonany i krzyczałem o tym dużo wcześniej. Żałuję, że tak mało słuchało”

Likwidacja instytucjonalna

Jako pierwszą wymienił kwestię likwidacji instytucjonalnej. Wskazywał, że pójście drogą nowych traktatów europejskich jest likwidacją suwerenności państwa, ponieważ najwyższa władza zostaje przesunięta na zewnątrz państwa.

„Wtedy nie ma suwerenności, a państwa nie ma, jeżeli nie jest suwerenne. Suwerenność jest immanentną cechą państwa. Jeżeli oddajemy suwerenność, czyli władzę ustawodawczą, wykonawczą i sądowniczą na zewnątrz, wtedy stajemy się częścią nowego organizmu, nie całością. Jesteśmy częścią czegoś. To może być oczywiście land, to może być federacja, a może być państwo scentralizowane”

- zauważył.

„Polska zadłuża się każdego dnia ponad miliard złotych. To jest upadek gospodarczy. To nie przypadek, że te elektrownie atomowe [zostały] zatrzymane, to nie przypadek – przyjęcie tych szaleńczych reguł pseudoekologicznych, które mają 'uratować płonącą planetę', a tak naprawdę zniszczyć każdą gospodarkę, każde gospodarstwo domowe w gruncie rzeczy. My tego przecież nie wytrzymamy, to jest jasne. I gdzie byśmy nie spojrzeli, to jest działanie, które trudno traktować jako idiotyczne. To nie może być idiotyzm, to musi być działanie celowe. I oni się spieszą, bo jeszcze wiele rzeczy trzeba załatwić”

- mówił prof. Majchrowski.

Przejmowanie przy pomocy zadłużenia

„'Może nie wszystko tym Polakom zwinąć, może jeszcze zostanie trochę zaskórniaków w kieszeni. Wiem! To trzeba jeszcze zrobić pożyczkę. To wtedy, jak tamci dochodzą do władzy, to i tak będą musieli płacić'. Ten dług na nas i na dzieci nasze. I nieważne, jak się władza zmieni, bo ci, którzy będą wierzycielami, wyciągną do każdego łapę i powiedzą: 'Ale płać'. 'A nie potraficie płacić, to znaczy, że nie potraficie się rządzić, ale nie bójcie się, my wam pomożemy. Przejmiemy wasze długi, i odpowiedzialność za długi, i w ogóle odpowiedzialność za was'”

- snuł ponury scenariusz państwa polskiego pod rządami obecnej ekipy.

W jego ocenie jest to sposób na przejęcie państwa i uczynienie z niego kolonii.

Zabić ducha narodu

W ocenie prof. Jana Majchrowskiego najgorszą jest kwestia społeczno-kulturalna czyli ducha narodu.

„Otóż żeby taki naród nigdy nie powstał, nigdy nie upomniał się o swoje i nie powiedział: 'Nie będziemy płacić waszych długów, sami je sobie płaćcie, bo sami je w oszukańczy sposób zaciągaliście. Nie będziemy płacić pożyczek i sum bajońskich', to taki naród musi mieć przetrącony skutecznie kręgosłup. Przede wszystkim ma go nie być, ma być nieliczny. 'Po co wam dzieci? Na to nieszczęście macie je na sumieniu mieć? Po co?', 'A jak już mają to nieszczęście się urodzić, to niech sobie poszukają lepszej ojczyzny', 'Po co mają taki polski garb nosić, przecież polskość to historia, polskość to nienormalność! Trzeba się z niej wyzwolić'”

- opisał obecnie prowadzoną politykę.


Odebrać ludziom godność i własność

„Mały naród to mały problem, ale ten mały naród musi być jeszcze mały duchem. On musi gnać za pieniądzem. Człowiek jest tyle wart, ile ma, jaką bryką jedzie, ale to można zredukować. Takiego się potraktuje, jak to w obozach koncentracyjnych dawniej było, rzuciło się chleb, a potem się patrzyło jak panowie profesorowie będą się tłukli między sobą, bo głodni, bo głód odbiera wolność człowieka. Zabrać co mają, spowodować, że nagle jakiś podatek katastralny będzie przekleństwem i nagle człowiek, który całe życie pracował, żeby sobie ten domek wybudować, skończy na tej mizernej emeryturze i myśli sobie: wyżyję z niej, dom mam, dożyję moich dni, i tak mi wiele nie potrzeba, to nawet się okaże, że on musi płacić tyle, że nie jest w stanie tego zrobić. A jeszcze fotowoltaika na dachu, a pompa ciepła w piwnicy, a wiatrak przed domem, a jakieś inne pomysły będą, bo przecież nie możesz napalić w piecu, bo planeta spłonie, no to kredyt w bankach. A banki dają kredyt na hipotekę”

- zauważył prawnik.



fronda.pl

16.03.2026, 21:28
Prezydent do sędziów: Potrzebujemy nowej Konstytucji


„Ufam, że werdykt naszego zbiorowego suwerena pozwoli wkrótce uchwalić nową konstytucję – oraz że znajdą się w niej mechanizmy uniemożliwiające takie bezkarne anarchizowanie państwa, jakie obserwujemy w ostatnich latach”
– napisał prezydent Karol Nawrocki do sędziów Naczelnego Sądu Administracyjnego.


Prezydent Karol Nawrocki skierował list do sędziów uczestniczących w Zgromadzeniu Ogólnym Sędziów Naczelnego Sądu Administracyjnego. Głowa państwa odniosła się do „bezprecedensowego kryzysu wymiaru sprawiedliwości i sądownictwa, zwłaszcza sądów powszechnych w Polsce”. Karol Nawrocki zwrócił uwagę, że część środowiska sędziowskiego „nie akceptuje przepisów konstytucji, obowiązujących ustaw regulujących ustrój sądów i trybunałów oraz procedur powołania sędziego i mianowania asesora sądowego”. To natomiast, jak podkreślił, prowadzi do „pozbawionego jakichkolwiek podstaw prawnych kwestionowania statusu ustrojowego i inwestytury sędziów powołanych od 2018 roku” i podejmowania „sprzecznych z prawem czynności – w tym uchylania orzeczeń lub uznawania ich za nieistniejące”.

Prezydent zauważył, że w ten sposób obywatele są pozbawiani prawa do bezstronnego i niezawisłego sądu oraz narażeni na przewlekłość postępowań, co powoduje osłabienie zaufania Polaków do wymiaru sprawiedliwości i państwa.

- „Doszło do tego, że obywatel nie wie, czy może liczyć na realną pomoc państwa w dochodzeniu swoich wierzytelności lub rozwiązaniu problemów z bankami i ubezpieczycielami. Nie wie, czy może skutecznie przysposobić dziecko albo uzyskać alimenty. Pokrzywdzeni nie są w stanie przewidzieć, czy sprawcy przestępstw poniosą konsekwencje swoich czynów – czy też może wydane po długoletnim procesie sprawiedliwe i prawidłowe wyroki skazujące na karę pozbawienia wolności zostaną uchylone bez podstawy prawnej, a winni nawet najcięższych zbrodni wyjdą na wolność”

- wskazał Karol Nawrocki.

Kwestionowanie statusu sędziów przez polityków obozu władzy oraz część sympatyzujących z nimi sędziów prezydent uznał za sytuację niedopuszczalną.

- „Jest to w istocie zamach na niezawisłość wszystkich sędziów (…). Niestety, dotyczące tej materii wyroki Trybunału Konstytucyjnego są wciąż ignorowane. Nie nastąpiła zapowiadana przez szefa rządu sanacja porządku konstytucyjnego – i nic jej nie zapowiada. Eskalacja antykonstytucyjnych działań podejmowanych przez niektóre sądy uderza w fundamenty państwa i dobro Polaków”

- napisał.

- „Ten skandaliczny stan chaosu i anarchii pogłębiają politycy aktualnej koalicji rządzącej. W ramach planu politycznego – nazwanego przywracaniem praworządności – stworzyli fikcję prawną właściwie nieistnienia Krajowej Rady Sądownictwa. Fikcja ta stanowi przesłankę systemowego kwestionowania statusu określonej, legalnie powołanej grupy sędziów oraz ich orzeczeń. Ma też usprawiedliwiać działania służące niestety upolitycznieniu wymiaru sprawiedliwości. Nie wyrażam na to zgody”

- dodał.

Karol Nawrocki nawiązał również do przypadającej w przyszłym roku 30. rocznicy uchwalenia polskiej konstytucji wskazując, że „ostatnie trzy dekady ujawniły istotne słabości” tego dokumentu.

- „Ufam, że werdykt naszego zbiorowego suwerena pozwoli wkrótce uchwalić nową konstytucję – oraz że znajdą się w niej mechanizmy uniemożliwiające takie bezkarne anarchizowanie państwa, jakie obserwujemy w ostatnich latach”

- stwierdził.




Jeżeli założyć, że obecna konstytucja, to taka pseudokontytucja, to hasają, kpią sobie, bo mogą... bo wiedzą...
Czyli jak kodownicy wołali "Konstytucja!" to może chodziło im o wskazanie, że konstytucja z 1997 to wydmuszka i że prawo w Polsce nie istnieje??? A oni będą mącić tak długo, aż... niestarczy nam czasu? Wtedy IV Rzesza wyciągnie papiery.... 



napis w kolorach flagi cesarstwa niemieckiego

















1006

DEKRET PREZYDENTA RZECZYPOSPOLITEJ
z dnia 30 listopada 1939 r.

o nieważności aktów prawnych władz okupacyjnych.



Na podstawie art. 79 ust. (2) ustawy konstytucyjnej stanowię, co następuje:



Art. 1.
Wszelkie akty prawne i zarządzenia władz, okupujących terytorium Państwa Polskiego, jeżeli wykraczają poza granice tymczasowej administracji okupowanym terytorium, są, zgodnie z postanowieniami IV-ej Konwencji Haskiej z 1907 roku o prawach i zwyczajach wojny lądowej, nieważne i niebyłe.


Art. 2.
(1) Wszelkie akty prawne i zarządzenia władz, okupujących terytorium Państwa Polskiego, dotyczące przenoszenia, obciążania, ścieśnienia lub ograniczenia pod jakąkolwiek inną nazwą prawa własności: Skarbu Państwa, związków komunalnych, przedsiębiorstw państwowych i komunalnych, instytucyj publicznych oraz osób fizycznych i prawnych na rzecz obcych państw, obcych obywateli lub obcych osób prawnych oraz osiedlanie w nieruchomościach obywateli obcych państw pod jakimkolwiek tytułem prawnym, są nieważne i niebyłe.

(2) Nieważne i niebyłe są również akty prawne i zarządzenia władz, okupujących terytorium Państwa Polskiego, wymienione w ust. (1), gdy wynikają one ze stosowania eksterminacyjnej polityki narodowościowej.


Art. 3.
(1) Nieważne i niebyłe są wszelkie akty prawne władz, okupujących terytorium Państwa Polskiego, dotyczące wprowadzenia sekwestru, zarządu przymusowego, lub wprowadzenia pod inną nazwą zmiany w sposobie zarządzania i użytkowania mieniem osób fizycznych i prawnych prawa polskiego, jak również wszelkie akty prawne tychże władz, dotyczące zmiany w składzie władz spółek i personelu zarządzającego interesami osób fizycznych i prawnych.
(2) Jeżeli akty te zdziałane zostały na nieprzymuszony wniosek obywateli polskich i w ich interesie, to nadanie takim aktom mocy prawnej nastąpi w trybie uznania ich przez władze polskie.


Art. 4.
Nieważne i niebyłe są wszelkie akty prawne i zarządzenia dokonane przez władze, okupujące terytorium Państwa Polskiego, w stosunku do uprawnień i mienia obywateli polskich i polskich osób prawnych, znajdującego się poza granicami obszaru Polski.


Art. 5.
Nieważne i niebyłe są wszelkie tytuły prawne, nabyte przez jakąkolwiek osobę fizyczną lub prawną do jakiegokolwiek mienia lub jakichkolwiek praw na zasadzie zarządzeń i aktów prawnych władz okupacyjnych, uznanych przez dekret niniejszy za nieważne. Również nieważne i niebyłe są wszelkie tytuły prawne, nabyte przez jakąkolwiek osobę fizyczną lub prawną do jakiegokolwiek mienia lub jakichkolwiek praw w drodze umów lub też wykorzystania przepisów przymusowych, o ile dotyczą przedmiotów i praw, wskazanych w artykułach poprzednich.


Art. 6.
Akty zwykłego, ustanowionego przez władze okupacyjne, zarządu cudzym mieniem w czasie wojny w granicach koniecznej potrzeby i normalnej eksploatacji, prowadzonej na zasadach uczciwości i dobrej wiary, wymagać będą uznania przez władze polskie po zbadaniu sposobu wykonywania zarządu cudzym mieniem.


Art. 7.
Nieważne i niebyłe są wszelkie akty prawne, zdziałane przez obywateli polskich pod przymusem bezpośrednim lub pośrednim władz okupacyjnych. Akty te mogą być zgłaszane do rejestracji władzom polskim z umotywowanym zastrzeżeniem osób poszkodowanych. Każda osoba poszkodowana ma prawo wnieść do sądu skargę o uznanie tych aktów za nieważne.


Art. 8.
Obywatel polski, który dobrowolnie będzie pomagał władzom okupacyjnym do wykonywania aktów, wskazanych w artykule 1—5, podlegnie karze do 10 lat więzienia oraz grzywnie lub konfiskacie całego mienia.


Art. 9.
Przepisy niniejszego dekretu stosują się do już wydanych aktów prawnych i zarządzeń władz okupacyjnych, jak również do wszelkich, sprzecznych z postanowieniami niniejszego dekretu, aktów prawnych i zarządzeń tychże władz, które zostaną wydane po wejściu w życie niniejszego dekretu.


Art. 10.
Dekret niniejszy obowiązuje z dniem ogłoszenia.


Art. 11.
Wykonanie dekretu powierza się Prezesowi Rady Ministrów i właściwym Ministrom.

Prezydent Rzeczypospolitej:
Władysław Raczkiewicz

Prezes Rady Ministrów: Sikorski



wersja pdf:






















isap.sejm.gov.pl/isap.nsf/download.xsp/WMP19980120200/O/M19980200.pdf
isap.sejm.gov.pl/isap.nsf/download.xsp/LDU19391021006/O/LDU19391021006.pdf
historia.rp.pl/historia/art9159541-jak-iii-rp-zdeptala-konstytucje-kwietniowa
wolnislowianie.wordpress.com/2020/02/27/iii-rp-jest-nielegalna-i-przyznaje-to-choc-nie-wprost-nawet-mainstreamowa-gazeta/

Prawym Okiem: Konstytucja z 1935 r.
Prawym Okiem: Cesarstwo Niemieckie istnieje - dokumenty

youtube.com/shorts/QneEHJOjhlM

onet.pl/informacje/onetwiadomosci/uwaza-sie-za-legalnego-prezydenta-polski-czesc-kadencji-spedzi-w-wiezieniu/wpvd06l,79cfc278
calisia.pl/uwaza-sie-za-prezydenta-rp-sprzedaje-falszywe-dokumenty-i-certyfikaty-urodzenia-jeden-z-najwiekszych-oszustow-w-polsce-pochodzi-z-kalisza,70340
rp.pl/sluzby/art42988471-abw-ostrzega-przed-samozwanczym-prezydentem-i-innymi-ruchami-antypanstwowymi
tysol.pl/a154991-prof-jan-majchrowski-o-rzadach-tuska-to-wszystko-sluzy-likwidacji-panstwa-polskiego
fronda.pl/a/Prezydent-do-sedziow-Potrzebujemy-nowej-Konstytucji,253045.html?utm_id=97758_v0_s00_e0_tv2

poniedziałek, 16 marca 2026

Potencjał sterowniczy (mocarstwowość)






Fragment tekstu z 2018 r. - autor: Tomasz Banyś




Pierwsze 4 państwa, posiadające obecnie ponad połowę światowych udziałów w sterowaniu międzynarodowym (53%) – dokładne dane przedstawiono w tabeli – Tabela.1 – to Chiny, USA , Japonia i Rosja. Jeśli dodatkowo doliczymy do tego udziały sterownicze:

Niemiec (liczone wraz z Austrią) – z powodu bardzo ścisłego powiązania ze sobą gospodarek obu tych państw
Ukrainy – która będąc krajem wewnętrznie „upadłym” wykorzystuje tylko część swojego potencjału sterowniczego (głównie w interesie USA i Niemiec)
Anglii – tak w tekście określamy całe Zjednoczone Królestwo

to okaże się, iż ta nieliczna grupa, skupia w swoim ręku ponad 2/3 światowego potencjału sterowniczego (67%), co w przypadku ich jednomyślnego działania pozwoliłoby im (w myśl metody doc. Kosseckiego) na podporządkowanie sobie pozostałej – jakże licznej – grupy państw.




Copyright [15.04.2018] by [Tomasz Banyś]




Potencjał sterowniczy najsilniejszych państw świata - październik 2023 r.


Copyright by Tomasz Banyś



Copyright by Tomasz Banyś
SZAP - czyli USA




Chiny - rezygnacja z papierów wartościowych USA i kiedy zaczęły mocno kupować złoto - połowa 2018 roku


Kto jest 2x silniejszy od swego rywala, ten dyktuje warunki.
Skuteczność Wzorca Kosseckiego = 99%

Chiny są 2x silniejsze od USA (SZAP)

Copyright by Tomasz Banyś






Copyright by Tomasz Banyś







szczegóły we filmie: youtube.com/watch?v=kePrOpCGulE









instytuticas.wordpress.com/2018/10/01/cybernetyczna-analiza-procesow-sterowania-miedzynarodowego-cz-2-koncert-mocarstw-w-xxi-wieku-chiny/

facebook.com/p/Instytut-Cybernetycznych-Analiz-Strategicznych-ICAS-100066869931469/



sobota, 14 marca 2026

Nie, to nie jestem ja

 


Bardzo dziwne.



Paulina Suszka

7 godz. ·

Bardzo lubię te "rozbieranki" w wykonaniu Miłosz Lodowski, więc i Wam gorąco polecam. To zawsze jest ciekawe i pouczające i zawsze czymś zaskoczy.




















środa, 11 marca 2026

Zaginione księgi Kopernika

 


Poznajmy teraz kolejnego podejrzanego "kronikarza"... Georg Joachim von Lauchen - zwany Retykiem. 

Oczywiście to Niemiec, ciekawe, że w wikipedii jego miano jest spolonizowane....



Idea, że przez całe wieki ludzie wierzyli w płaską Ziemię wydaje mi się absurdalna - przecież wystarczy w ciemnej komorze koło świecy położyć jabłko, pomarańczę czy inny krągły owoc i mamy model Księżyca - przecież to musi być kula....



Albert Kechyan - "Still life with a candle"



"Wariacja"


A skoro Księżyc to kula, to dlaczego nie Ziemia? Na co zresztą były inne dowody, jak obserwacje żeglarzy... 

Moim zdaniem Cywilizacji Śmierci swoimi metodami pilnowała, żeby ludzie za dużo nie myśleli, bo wtedy władza by się jej mogła z rąk wymsknąć... z tytułu takiej władzy - nad wiedzą - płynęły też profity finansowe. Da Vinci, Tesla czy Józef Bożek nie mieli "licencji" na prawo do korzystania ze swego umysłu - bo ujawnienie zbyt wiele mogłoby też ujawnić zbyt wiele o Janie, prawdziwym Właścicielu wiedzy.

Jedna z metod to trzymanie się opisu świata z Bibli - kto by śmiał zaprzeczyć Bibli...









Taka to oto moja hipoteza na podstawie lektury z lipca zeszłego roku:
Stanisław Szostakowski - "O Mikołaju Koperniku" PZWS Warszawa 1971

od strony 77:

Nie wiadomo dokładnie, kiedy Kopernik rozpoczął opracowywanie swego głównego dzieła „De revolutionibus” (O obrotach). Musiało to nastąpić zapewne około 1515 r. Kopernik pisał swoje dzieło w tajemnicy, dopuszczając do niej tylko najbliższych przyjaciół. Początkowo praca miała liczyć osiem ksiąg, potem zmniejszył ją do siedmiu, a na koniec zawarł w sześciu księgach.

Pierwotny tytuł dzieła Kopernika brzmiał „De revolutionibus”, dopiero wydawcy dodali do tytułu dalszą część – stąd „De revolutionibus orbium celestium” („O obrotach sfer niebieskich”).

"De revolutionibus" - z łaciny: "O rewolucjach" - wg gogle tłumacza i wg deepl.com
"orbium celestium” - "sfer niebieskich"

niestety w moim słowniku łacińskim nie znalazłem takiego słowa

Fromborski uczony nie śpieszył się jednak z wydaniem swego dzieła. Było ono wymierzone przeciwko dwu podstawowym autorytetom ówczesnej ludzkości: Biblii i poglądom najwybitniejszego uczonego starożytności, Arystotelesa. Dlatego rękopis „De revolutionibus” przeleżał nie ogłoszony wiele lat, podczas gdy jego autor prowadził ciągle badania i obliczenia, udzielając ostrożnie wybranym przyjaciołom i uczonym wiadomości o zasadach swego nowego systemu świata. 

to zupełnie tak jak u mnie...    





Ostrożność Kopernika była w pełni zrozumiała. Teoria heliocentryczna uznawana jako „bezbożna” budziła coraz większe podejrzenia nawet wśród tych, którzy nie interesowali się astronomią, a jej twórcy groziło postawienie przed sądem inkwizycji kościelnej. Z drugiej strony sam Kopernik pisał w „De revolutionibus”, że bał się ośmieszenia ze strony ignorantów (nieuków).

Najważniejszą częścią „De revolutionibus...” była pierwsza księga, obejmująca dziesięć rozdziałów. Zawierała ona główne tezy nauki kopernikańskiej. Autor zaczął od stwierdzenia, że „świat jest kulisty” i że „Ziemia jest również kulista”. Jako dowody kulistości ziemi podawał takie przykłady, jak zmianę wyglądu gwiaździstego nieba przy posuwaniu się na północ i na południe, doświadczenie żeglarzy, mówiące o tym, że ląd niewidzialny z pokładu statku daje się spostrzegać z wysokości masztu itp. 


U SCHYŁKU ŻYCIA
Mijały lata, wielki astronom przekroczył już próg starości. Rzadko kiedy wyjeżdżał z Fromborka, chyba że wybierał się do niedalekiej Lubawy w odwiedziny do starego przyjaciela, biskupa Tidemana Gizego. Coraz bardziej czuł się osamotniony. Zmienił się znacznie skład kapituły. Wprawdzie młodzi kanonicy z szacunkiem odnosili się do Kopernika, ale różnica wieku nie dopuszczała do bliższej zażyłości. Nastąpił jednak fakt, który rozjaśnił w pewnym stopniu ostatnie lata życia Kopernika. 

Oto z odległych Niemiec wyruszył do niego młody uczony, profesor matematyki w Wittenberdze, Jerzy Joachim von Lauchen, od miejsca swego pochodzenia — dawnej prowincji rzymskiej Recji — zwący się Retykiem. Chociaż nauczał on na swych wykładach systemu geocentrycznego, posiadał pewne wiadomości o poglądach głoszonych przez Kopernika i pragnął coś więcej o nim usłyszeć, a przede wszystkim poznać go osobiście i sprawdzić teoretyczne założenia jego odkrycia.


W maju 1539 r. dwudziestopięcioletni Retyk przybył do Fromborka, gotów potępiać lub uwielbiać. Kopernik udostępnił mu swe dzieło, w wyczerpujący sposób przedstawił cały skomplikowany system nowej nauki astronomicznej. Młody wittenberczyk przywiózł z sobą do Fromborka i ofiarował Kopernikowi kilka cennych książek, z pomocą których astronom fromborski uzupełnił o pewne szczegóły rękopis „Obrotów”. Na karcie tytułowej każdego z podarowanych tomów Retyk umieścił napis: „Przesławnemu mężowi P. Doktorowi Mikołajowi Kopernikowi, P. nauczycielowi swemu G. Joachimus Rheticus”.

Retyk przebywał we Fromborku całe dwa lata. Nie nazywał on Kopernika inaczej, jak „Pan mój i Mistrz”, występował przy nim w roli ucznia i pomocnika. 

czyli unikał nazywania Odkrywcy po nazwisku?

W celu przygotowania gruntu pod druk „Obrotów” Retyk wydał w 1540 r. w Gdańsku rozprawę, zaopatrzoną ówczesnym zwyczajem niezwykle długim łacińskim tytułem, adresowanym do Jana Schonera, astronoma, astrologa i geografa norymberskiego. Tytuł brzmiał w sposób następujący: „Ad clarissimum virum D(ominum) Joannem Schonerum de libris revolutionum eruditissimi viri et Mathematici excellentissimi, Reverendi D(omini) Doctoris Nicolai Copernici Torunnaei, Canonici Varmiensis, per quendam Iuvenem, Mathematicae studiosum Narratio Prima” (Do sławnego męża Pana Jana Schonera o księgach obrotów bardzo uczonego męża i znakomitego matematyka, Wielebnego Pana Doktora Mikołaja Kopernika, Toruńczyka, Kanonika Warmińskiego, przez pewnego młodzieńca zamiłowanego w matematyce Opowiadanie Pierwsze). Pod tym tytułem Retyk umieścił grecki cytat: „Kto chce filozofować, musi być wolnego ducha”.

wg deepl.com
de libris revolutionum eruditissimi
O najbardziej pouczających książkach dotyczących rewolucji

de libris revolutionum eruditissimi viri et Mathematici excellentissimi, 
w książkach o rewolucjach autorstwa najbardziej uczonego człowieka i najwybitniejszego matematyka 


„Narratio prima” omawiała szczegółowo zawartość czterech pierwszych ksiąg dzieła Kopernika. Autor podawał powody, dla których należy odrzucić system Ptolemeusza, podkreślał rolę matematyki w badaniach astronomicznych, uzasadniał szeroko rolę Ziemi w wszechświecie. Naśladował przy tym styl pisarzy starożytnych, zdobiąc go licznymi cytatami greckimi i łacińskimi. O Koperniku wyrażał się z najwyższym szacunkiem, wychwalając swego mistrza za jego cnoty i rozum, za wiedzę i dobroć. Nie wymieniał go jednak nigdy z nazwiska, tylko nazywał „Dominus Praeceptor” (Pan Nauczyciel).

Główną część swej pracy zamknął Retyk takimi oto słowami: „Niech zwycięża prawda! Niech zwycięża dzielność! Niech nauka zawsze pozostanie w poważaniu! Niech każdy mistrz w swojej sztuce wydobywa na światło dzienne to, co jest pożyteczne i niech je odsłania z umiarem tak, aby można było zawsze poznać, że szuka on jedynie prawdy. Mój nauczyciel nigdy nie będzie obawiał się sądu godnych szacunku i uczonych mężów, a raczej sądowi takiemu dobrowolnie się podda!”

Namowy Retyka odniosły w końcu skutek i Kopernik zgodził się na opublikowanie „Obrotów”. Gdy w 1541 r. przybysz z Wittenbergi opuszczał Frombork, wiózł z sobą rękopis dzieła. 

Po przyjeździe do Niemiec powierzył jego druk norymberskiemu drukarzowi Janowi Petreiusowi. W czasie druku „Obrotów”, który nastąpił bez udziału Retyka, wydawcy podsunęli opracowany przez siebie wstęp fałszujący poglądy Kopernika. Wyjaśniał on, że teoria heliocentryczna wcale nie musi być obrazem rzeczywistości, ale może być wyłącznie fikcją ułatwiającą rachunki. Wniesiono poza tym samowolnie do tekstu wiele poprawek. 

Sam Kopernik napisał przedmowę, skierowaną do papieża Pawła III. Papież, pochodzący z bogatego włoskiego rodu Farnesse, był człowiekiem wykształconym, interesującym się astronomią i Kopernik liczył na to, że uda mu się w ten sposób uratować swą książkę przed potępieniem przez Kościół.

W marcu 1543 r. dzieło było gotowe. Do Norymbergi przyjechał Retyk i zaczął je rozsyłać do różnych odbiorców. Pierwsze wydanie „De revolutionibus...” obejmowało 203 karty. Tekst, zawierający liczne ilustracje, kończył się słowami: „Finis libri sexti et ultimi revolutionum” (koniec księgi szóstej i ostatniej Obrotów). Nakład wynosił około tysiąca egzemplarzy.

wg deepl.com
Finis libri sexti et ultimi revolutionum
Koniec szóstej i ostatniej księgi rewolucji

Tymczasem Kopernik od końca jesieni 1542 r. był ciężko chory. Pomimo troskliwej opieki, jaką otoczyli go przyjaciele, słabł coraz bardziej, by wreszcie zamknąć oczy na zawsze 24 maja 1543 r.
Według tradycji w dniu jego śmierci dotarł do Fromborka posłaniec, wiozący z Norymbergi egzemplarz „De revolutionibus...”. Wielki uczony miał jeszcze stygnącymi dłońmi ująć dzieło swego życia. Nie ma jednak na to żadnych dowodów, odwrotnie, ciężki stan zdrowia astronoma zdawał się wykluczać możliwość, ażeby chociaż na chwilę odzyskał utraconą od dłuższego czasu świadomość.

Kopernika pochowano bezpośrednio pod posadzką katedry, koło ołtarza, należącego do jego kanonii. Przez 38 lat jego zwłoki spoczywały bez żadnej tablicy nagrobkowej i dopiero w 1581 r. biskup Marcin Kromer ufundował mu taką tablicę.
W 1618 r. przybył do Fromborka w poszukiwaniu pamiątek po Koperniku profesor Akademii Krakowskiej, Jan Brożek. Zabrał on z sobą do Krakowa wiele cennych dokumentów, po których niestety ślad zaginął. W czasie wojen szwedzkich w latach 1626–1630 Frombork został zajęty przez wojska Gustawa Adolfa i gruntownie złupiony. Wywieziono wówczas do Szwecji bibliotekę kapitularną, gdzie między innymi znajdowały się książki stanowiące niegdyś własność Kopernika, zabrano również jego listy, zapiski z okresu pobytu w Olsztynie itp.
W 1735 r. kapituła postanowiła wmurować Kopernikowi nową tablicę nagrobkową, usuwając w tym celu poprzednią. Nową tablicę umieszczono jednak dopiero po kilkudziesięciu latach i to w zupełnie dowolnym miejscu, w środkowej nawie katedry. Nie miała ona nic wspólnego z miejscem wiecznego spoczynku astronoma. 

Co nam to przypomina?? W nowszej wersji:

były bruzdy - i są nadal bruzdy
był kościół w Skarszewach - i nadal jest
było coś w skrytce w Malborku - i "wiemy" co było - relikwiarz!
było kopanie ziemi pod Czarną Wodą - i "wiemy" po co - by były łąki...

Pamiętacie tekst: Tajemnica „malborskiego relikwiarza” z 2018 roku?
Napisałem tam:
Niemcy przygotowali operację Podmiana.
W danym mieszkaniu umieścili relikwiarz, przygotowali płaszcz z dokumentami zawierającymi adres mieszkania, który podrzucili w jakieś miejsce na drodze ucieczki, po czym udali się rozkuć skrytkę. Po wydobyciu tajemnicy, wynieśli ją, zaś umówieni donosiciele powiadomili MO - zresztą niewykluczone, że jakaś część MO brała udział w całej mistyfikacji - celem w sumie było zatarcie śladów co naprawdę zostało wywiezione z Malborka, potrzebne więc były odpowiednie dokumenty uwiarygadniające scenariusz podmiany.


Doszło do tego, że sami kanonicy warmińscy zaczęli powątpiewać, czy Kopernik został pogrzebany we Fromborku. Niektórzy błędnie uważali, że wielki astronom zmarł w Toruniu, a szczątki jego leżą w kościele Św. Jana. 


Był odkrywca, ale nie było. To znaczy był - tylko to takie legendy, bo nigdy pan adwokat z Lauchen nie wymieniał go z nazwiska, tylko z tytułu - który do wielu ludzi mógłby pasować. Więc Odkrywca był - ponoć jakiś kanonik z Fromborka - a może z Torunia? Hę? 

Rozumiesz o co tu chodzi? 

Mogło dojść do zafałszowania, zamazania dokonań Kopernika, by w przyszłości ktoś inny - ktoś bardziej predysponowany pochodzeniem - odkrył to wszystko dla świata.






Ale może jednak doszło do jakiegoś fałszerstwa?







Mi się wydaje, że Kopernik, oprócz swojej słynnej teorii - czemu nie? - odkrył także to, co ja odkryłem.

Dlatego przyjechał do niego jakiś Niemiec, pozyskał jego przychylność: 
„Pan mój i Mistrz”, a następnie zasabotował - i może zlikwidował. 

Aby zaś zamaskować prawdziwe odkrycie Kopernika - opublikowano tylko część dotyczącą teorii heliocentrycznej, albo i nawet - zastąpiono pisma Kopernika wiedzą z własnych skrywanych zasobów o heliocentryźmie, posiłkując się tym, że Kopernik znany był z zamiłowania do astronomii.




Kopernik pisał swoje dzieło w tajemnicy - więc nikt nie wiedział, co zawierają księgi.
Początkowo praca miała liczyć osiem ksiąg, ale wydano ostatecznie sześć - to raczej niebagatelna różnica, szczególnie, że mówimy o tamtych czasach.

Pierwotny tytuł brzmiał „De revolutionibus”, dopiero wydawcy dodali do tytułu dalszą część – stąd „De revolutionibus orbium celestium”
Oryginalny temat pracy mógł mówić o jakiejś Rewolucji - w nauce, lub postrzeganiu historii świata na podstawie odkryć Kopernika. 

rękopis „De revolutionibus” przeleżał nie ogłoszony wiele lat, podczas gdy jego autor prowadził ciągle badania i obliczenia, udzielając ostrożnie wybranym przyjaciołom i uczonym wiadomości o zasadach swego nowego systemu świata - podobnie jak u mnie

bał się ośmieszenia ze strony ignorantów (nieuków) - dzisiaj internet huczy o Reptilianach i UFO, a nawet płaskiej Ziemi - wierzcie mi - WSZYSTKO to jest produkowane, pilnowane, nadzorowane przez służby specjalne i przez użytecznych idiotów powielane.

Retyk przebywał we Fromborku całe dwa lata. 
W celu przygotowania gruntu pod druk „Obrotów” Retyk wydał w 1540 r. w Gdańsku rozprawę, o księgach obrotów bardzo uczonego męża i znakomitego matematyka, chcąc uwiarygodnić fałszerstwo najpierw wydał "zajawkę"? 

Albo, chcąc siebie uwiarygodnić przed Kopernikiem, by ten oddał mu rękopis w daleką podróż (dlaczego "O Obrotach.." wydano w Norymberdze, a nie w Gdańsku jak "zajawkę"?) najpierw opublikował coś z jego prac - które zresztą mogły powstać na podstawie ksiąg lub jakiś notatek przywiezionych przez Retyka: ofiarował Kopernikowi kilka cennych książek, z pomocą których astronom fromborski uzupełnił o pewne szczegóły rękopis „Obrotów”. 

Pod tym tytułem Retyk umieścił grecki cytat: „Kto chce filozofować, musi być wolnego ducha”. Czyżby duch Kopernika nie był wolny? Opętali go? Bardzo możliwe.
„Narratio prima” omawiała szczegółowo zawartość czterech pierwszych ksiąg dzieła Kopernika. - czyli może właśnie te księgi (i tylko te?) dotyczyły heliocentryczności.

Nie wymieniał go jednak nigdy z nazwiska, tylko nazywał „Dominus Praeceptor” (Pan Nauczyciel).
zacieranie śladów, albo żeby utrudnić innym uczonym znalezienie go i dowiadywanie się u źródeł, zanim zmarł - nie wątpię, że:


wydanie "O obrotach sfer niebieskich"  i śmierć Kopernika były ze sobą zsynchronizowane.



Główną część swej pracy zamknął Retyk takimi oto słowami: „Niech zwycięża prawda! Niech każdy mistrz w swojej sztuce wydobywa na światło dzienne to, co jest pożyteczne i niech je odsłania z umiarem
PRAWDA - ulubione słowo złodziei i oszustów.
A jednak jakaś aluzja do ukrywania prawdy "odsłania z umiarem" - może przestroga, albo groźba dla innych? Rozumiecie zakute łby?

Gdy w 1541 r. przybysz z Wittenbergi opuszczał Frombork, wiózł z sobą rękopis dzieła.
Po przyjeździe do Niemiec powierzył jego druk norymberskiemu drukarzowi Janowi Petreiusowi. W czasie druku „Obrotów”, który nastąpił bez udziału Retyka, wydawcy podsunęli opracowany przez siebie wstęp fałszujący poglądy Kopernika. Wyjaśniał on, że teoria heliocentryczna wcale nie musi być obrazem rzeczywistości, ale może być wyłącznie fikcją ułatwiającą rachunki. Wniesiono poza tym samowolnie do tekstu wiele poprawek.

Czyli jakby coś się wydało, gdyby ktoś zakwestionował - "ależ tak, było fałszerstwo - wydawcy ośmielili się fałszować księgi Kopernika, byłem bardzo oburzony...na szczęście prawda się ostała..." 

W marcu 1543 r. dzieło było gotowe. Do Norymbergi przyjechał Retyk i zaczął je rozsyłać do różnych odbiorców. Tekst, zawierający liczne ilustracje, kończył się słowami: koniec księgi szóstej i ostatniej Obrotów

Czyli, żeby nie było wątliwości - "Nic więcej nie było! Tylko to napisał!"

Tymczasem Kopernik od końca jesieni 1542 r. był ciężko chory. Pomimo troskliwej opieki, jaką otoczyli go przyjaciele, słabł coraz bardziej, by wreszcie zamknąć oczy na zawsze 24 maja 1543 r.
Według tradycji w dniu jego śmierci dotarł do Fromborka posłaniec, wiozący z Norymbergi egzemplarz „De revolutionibus...”. Wielki uczony miał jeszcze stygnącymi dłońmi ująć dzieło swego życia. Nie ma jednak na to żadnych dowodów, odwrotnie, ciężki stan zdrowia astronoma zdawał się wykluczać możliwość, ażeby chociaż na chwilę odzyskał utraconą od dłuższego czasu świadomość.

To na pewno legenda, potrzebowali tego, żeby uwiarygodnić swoje fałszerstwo: "Tak, Kopernik zdążył przed śmiercią obejrzeć druk swojej pracy, był bardzo zadowolony..."

Przez 38 lat jego zwłoki spoczywały bez żadnej tablicy nagrobkowej
W 1618 r. Jan Brożek. Zabrał on z sobą do Krakowa wiele cennych dokumentów, po których niestety ślad zaginął. W czasie wojen szwedzkich w latach 1626–1630 Frombork został zajęty przez wojska Gustawa Adolfa i gruntownie złupiony. Wywieziono wówczas do Szwecji bibliotekę kapitularną, gdzie między innymi znajdowały się książki stanowiące niegdyś własność Kopernika, zabrano również jego listy, zapiski z okresu pobytu w Olsztynie itp.
W 1735 r. kapituła postanowiła wmurować Kopernikowi nową tablicę nagrobkową, usuwając w tym celu poprzednią. Nową tablicę umieszczono jednak dopiero po kilkudziesięciu latach i to w zupełnie dowolnym miejscu, w środkowej nawie katedry. Nie miała ona nic wspólnego z miejscem wiecznego spoczynku astronoma.


 

Moim zdaniem z tą teorią jest tak, jak z tymi historyjkami o pierwszych Słowianach, albo z sondażami o 40% poparciu dla Tuska - wszyscy wiedzą, że proniemiecka KO i przystawki rozpiepszają państwo - wszyscy oprócz służb specjalnych i redaktorów... szczególnie tych biznesowych.

Wszyscy wiedzieli, że Ziemia krąży wokół Słońca, ale ponieważ władza papieska nazywała to bluźnierstwem, to nikt się nie wychylał - i nie masz w dokumentach żadnego potwierdzenia, że tak było. A kogo obchodzi Twardowski na Księżycu, panie... bądź pan poważny... to tylko takie legendy kmiotki opowiadajo...


Teoria heliocentryczności nie była żadną rewolucją - i może dlatego kanonik został zapomniany na dziesiątki lat.  



Czy moje dzieła i dokonania też ktoś będzie chciał zafałszować?













wikipedia dla Polaków
pl.wikipedia.org/wiki/Gwiaździsta_noc

Zaczyna się od fałszywej tezy:

Obraz Gwiaździsta noc, jako jedno z nielicznych dzieł Van Gogha, nie został namalowany z natury, ale całkowicie z pamięci i dzięki wyobraźni autora.

I dalej w tekście nie ma ani jednej rzeczy, która by to potwierdzała - są tylko powtarzane opinie wikipedysty, ale my już wiemy, że na tym polega wikipedia - to nie jest encyklopedia podająca nam informacje, tylko jest to czyjaś narracja podająca cudze opinie na dany temat.

Post Wypowiedź literacka, czyli wikipedia:
Wikipedia nie jest encyklopedią.
Wikipedia nie podaje nam faktów - tylko ich interpretację.
Wikipedia to w istocie - wypowiedź literacka.

Tu znowu autor powtarza swoją fałszywą tezę:

Zamierzeniem artysty był natomiast pejzaż z gwiaździstą nocą, będący wytworem wyobraźni. Dał on temu wyraz w liście do brata, napisanym pod koniec września 1888 roku.

Co do rozgwieżdżonego nieba, to nadal mam wielką nadzieję malować je, być może podczas jednego z tych wieczorów, kiedy będę na tym samym zaoranym polu, jeśli niebo to będzie bardzo błyszczące.


Rozumiesz co tu się dzieje człowieku?

Wmawiają ci, że namalował to z wyobraźni. 

Piszą dwa, trzy razy nieprawdę, chcą ci to po prostu wmówić jak małemu dziecku. 

Rozumiesz? 

Rozumiesz dlaczego baba z telewizora X lat mówiła do ciebie jak do dziecka? Rozumiesz dlaczego na każdym kroku czegoś ci zabraniają albo nakazują "w imię twojego bezpieczeństwa"? Sytuują się w roli twoich rodziców - oni ci będą mowić, co masz robić, a ty będziesz to robić. Nie, nie ty - następne pokolenia przyzwyczajone do tego metodą małych kroków - "przecież zawsze tak było..." będą mówić. Ty jesteś wzorcem dla młodych - będziesz potulnie słuchał rozkazów "władzy" - oni będą za tobą powtarzać.

Masz nosić kask, jak jedziesz rowerem, masz nie przekraczać 90 albo 40 na godzinę, masz wszystkie pieniądze trzymać w banku, masz płacić podatek od wszystkiego, masz kupić piec na gaz jak ci powiedzą, potem masz go wyrzucić i kupić piec na węgiel, a potem na pellet, a potem na wióry, a potem znowu na węgiel, znowu na gaz i tak w kółko - ROZUMIESZ?

Tu nie chodzi tylko o zabójcze Zielone Łady, chodzi też o tresowanie ludzi do posłuszeństwa.
Masz mieć aplikację i meldować się na każdy elektroniczny list do ciebie, masz na baczność zeznawać co kupiłeś, co zhandlowałeś, ile zarobiłeś i dlaczego cię stać na wakacje na Bali, masz używac karty, a nie gotówki, żeby mogli ci konto zablokować jak im przyjdzie ochota, masz wymienić bezterminowy dowód osobisty, bo oni chcą, bezterminowe prawo jazdy - bo oni chcą.

Rozumiesz?

I to wszystko jest realizowane małymi krokami na wielu frontach - na każdym froncie. 


Widzisz!! Znowu ci mówią, że dostaniesz mandat!!!

Jesteś osaczony z każdej strony - bój się cyfryzacji!!!
I przestań finansować te obrzydłe media!




Co do rozgwieżdżonego nieba, to nadal mam wielką nadzieję malować je, być może podczas jednego z tych wieczorów, kiedy będę na tym samym zaoranym polu, jeśli niebo to będzie bardzo błyszczące.


Wyraźnie napisane: "kiedy będę na tym samym zaoranym polu, jeśli niebo to będzie bardzo błyszczące", a oni to komentują:
Zamierzeniem artysty był natomiast pejzaż z gwiaździstą nocą, będący wytworem wyobraźni. Dał on temu wyraz w liście do brata,

Przecież wyraźnie pisze: na polu! jeśli niebo będzie bardzo błyszczące!
Nie chodzi się na pole w nocy, żeby malować z wyobraźni po ciemku, albo przy lampie naftowej. On malował z natury - malował to, na co patrzył!

On wyraził chęć malowania z wyobraźni, żeby rozwijać tę umiejętność, ale nie mógł się na to zdecydować!

Czasem żałuję, że nie mogę zdecydować się pracować więcej w domu i [malować] z wyobraźni. Z pewnością – wyobraźnia to umiejętność, którą trzeba rozwijać, która jako jedyna może nas doprowadzić do stworzenia bardziej wzniosłej i pocieszającej natury, niż to jedno krótkie spojrzenie na rzeczywistość (którą postrzegamy, jak w naszych oczach się zmienia, przechodząc jak błyskawica) pozwala nam dostrzec. Gwiaździste niebo, na przykład – coś, co chciałbym spróbować namalować.

Wikipedysta komentuje tę wypowiedź słowami:
w liście do przyjaciela, Émile'a Bernarda sprecyzował, iż musi to być obraz wykraczający poza rzeczywistość, mający konsolacyjny charakter

Konsolacyjny charakter wg AI: oznacza działanie przynoszące pociechę, wsparcie i ulgę w trudnych chwilach, najczęściej żałobie
To nie ma nic wspólnego z malowaniem z wyobraźni, gdybyś źle ocenił to pojęcie "konsolacyjny"..


Gdyby van Gogh chciał malować z wyobraźni, pewnie by zastosował "białe kropki na czerni", ale sam pisze: "nie wystarczy umieścić białe kropki na błękitnej czerni"

Chcę teraz koniecznie namalować rozgwieżdżone niebo. Często wydaje mi się, że noc jest jeszcze bogatsza w kolory niż dzień, ubarwiona najintensywniejszymi fioletami, błękitami i zieleniami. Jeśli przyjrzysz się uważnie, to zobaczysz, że niektóre gwiazdy są cytrynowe, inne mają odcień różowy, zielony i błękitny jak niezapominajki. Bez zgłębienia tematu jest oczywiste, że aby namalować rozgwieżdżone niebo, nie wystarczy umieścić białe kropki na błękitnej czerni.




Wmawiają ci, że namalował to z wyobraźni.
Wiesz, co to oznacza?


Że zarejestrował prawdziwe zjawisko na niebie, a oni usiłują to ukryć.
Bo to zjawisko "nie miało prawa" zaistnieć w tamtych czasach?


Tego ranka zobaczyłem z mojego okna wioskę, na długo przed wschodem słońca, tylko z poranną gwiazdą, która wyglądała na bardzo dużą.


Van Gogh zmarł 13 miesięcy po namalowaniu tego obrazu, w wieku 37 lat.






Pani Twardowska, jeżeli jeszcze jesteś, bombarduj to wszystko z orbity, wszystko jak leci, nie masz na co czekać.








-------------


Wersję edytowalną tekstu podała mi Ai na podstawie zdjęć.


























Źródło zdjęć - internet


Prawym Okiem: Lista postów
Prawym Okiem: Choinka (Kadłubek)

Prawym Okiem: Weles z Bydgoszczy !
Prawym Okiem: Wypowiedź literacka, czyli wikipedia
commons.wikimedia.org/wiki/File:Vinca_clay_figure_02.jpg
pl.wikipedia.org/wiki/Wincenty_Kadłubek
pl.wikipedia.org/wiki/Kultura_Vinča
pl.wikipedia.org/wiki/Jōmon
en.wikipedia.org/wiki/Dogū
pl.wikipedia.org/wiki/Kultura_ceramiki_sznurowej

pl.wikipedia.org/wiki/Gwiaździsta_noc

trojmiasto.eska.pl/dotarl-juz-do-polski-pyl-z-sahary-opanowal-samochody-moze-zniszczyc-lakier-i-byc-przyczyna-mandatu-aa-oRJN-RtrL-nhMa.html


chomikuj.pl/encyklopediamarkaf/Literatura/Biografie,10