Maciej Piotr Synak


Od mniej więcej dwóch lat zauważam, że ktoś bez mojej wiedzy usuwa z bloga zdjęcia, całe posty lub ingeruje w tekst, może to prowadzić do wypaczenia sensu tego co napisałem lub uniemożliwiać zrozumienie treści, uwagę zamieszczam w styczniu 2024 roku.

poniedziałek, 29 czerwca 2026

Fatalny zbieg okoliczności....

 



Logo gazety "Rzeczpospolita"





Głos Wolny Wolność Ubespieczaiący. [Ed. A]
Creator: Stanisław Leszczyński (król Polski ; 1677-1766)
Description:
Ed. A: na s. tyt. winietka: Orzeł w koronie trzyma pazurami taśmę a na niej napis: Elementum Meum Libertas [„Moim żywiołem jest wolność” - MS]


§  2.

1. Godłem Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, zwanym dalej "godłem ABW", jest wizerunek Orła Białego, oparty na wizerunku z 1733 r. umieszczonym następnie na karcie tytułowej publikacji "Głos wolny wolność ubezpieczający" z 1749 r., trzymający w szponach uproszczony kontur granicy Rzeczypospolitej Polskiej na granatowym owalnym tle. Kontur granicy tworzy wstęga w barwach narodowych. Pole wewnątrz konturu granicy jest białe. W polu umieszczony jest centralnie napis: "ABW". Pod wizerunkiem Orła na białym pasku znajduje się czarny napis "AGENCJA BEZPIECZEŃSTWA WEWNĘTRZNEGO", natomiast nad wizerunkiem biały napis "RZECZPOSPOLITA POLSKA".

2. Godłem Centrum Antyterrorystycznego Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, zwanym dalej "godłem CAT ABW", jest wizerunek Orła Białego, oparty na wizerunku z 1733 r. umieszczonym następnie na karcie tytułowej publikacji "Głos wolny wolność ubezpieczający" z 1749 r., trzymający w szponach skrót literowy Centrum Antyterrorystycznego (CAT) stylizowany na zarys granic RP w barwach narodowych Rzeczpospolitej Polskiej. Pod wizerunkiem Orła na białym pasku umieszczony jest czarny napis "AGENCJA BEZPIECZEŃSTWA WEWNĘTRZNEGO", natomiast nad wizerunkiem czarny napis "RZECZPOSPOLITA POLSKA". Pod dolną częścią owalu znajduje się biały pasek z granatową obwódką, na którym umieszczony jest napis "CENTRUM ANTYTERRORYSTYCZNE".




"mapa 3" graficznie pasuje do miedziorytu - "Alegoria rozbioru Polski" - autorstwa Noëla Le Mire'a na podstawie rysunku Jeana-Michela Moreau'a.
Na ilustracji uwidoczniono, patrząc od lewej: Katarzynę II, króla Polski Stanisława II Augusta, Józefa II Habsburga i króla Prus Fryderyka II.

Szczególnie czerwone strzałki u góry "mapy" powtarzają kierunek i proporcje rąk wskazujących na mapę, a postać Fryderyka II króla Prus po prawej stronie optycznie pokrywa się z odwróconym napisem.
Fryderyk na rysunku wskazuje szpadą Gdańsk, który jest kluczowy.



- biało-czerwona wstęga układa się jak papier, ale "zagięcia" tego nie odzwierciedlają, bo układ kolorów (biały od lewej) jest zgodny z zasadami ekspozycji flagi narodowej, ale
- tam gdzie Gdańsk - barwy narodowe są do góry nogami
- zastosowany kontur nie odzwierciedla proporcji prawdziwych konturów RP - południowy skraj bardziej pasuje do mapy, nad jaką debatują zaborcy
- cienka czerwona linia przypomina linię brzegową Polski i wyrysowane granice, rzeki z mapy "zaborców"
- na oko widać, że wstęga nie trzyma wymiarów, tj. każdy z siedmiu odcinków wstęgi posiada inne proporcje kolorów (cienki czerwony, biały, czerwony - jak ktoś nie wierzy, może samodzielnie policzyć piksele) - czemu to ma służyć? 

Wszystkie części wstęgi powinny mieć te same proporcje i szerokości kolorów, tak aby sugerować symetryczność/ jednakowość - brak symetrii, różne szerokości kolorów sprawiają, że obraz odbieramy jako chaotyczny, brzydki.

- skrót dla "Centrum Antyterrorystyczne" - CAT łatwo przeinaczyć na KAT, szczególnie, że litera "C" ma skośne prowadzenie, co w połączeniu z "A" budzi skojarzenie z "K"

KAT to popularny polski zespół heavy metalowy, który ma logo też wrysowane w okręg

Dlaczego CAT, a nie CA?















https://pl.wikipedia.org/wiki/G%C5%82os_wolny_wolno%C5%9B%C4%87_ubezpieczaj%C4%85cy

https://dlibra.kdm.wcss.pl/dlibra/publication/54076/edition/41539/content

https://sip.lex.pl/akty-prawne/dzienniki-resortowe/ustalenie-systemu-identyfikacji-wizualnej-w-agencji-bezpieczenstwa-34433938

https://neodom.pl/blog/aktualnosci/poznaj-zasady-wywieszania-polskiej-flagi-na-budynkach

https://maciejsynak.blogspot.com/2026/02/faszywe-mapy-ukrainskie.html


niedziela, 28 czerwca 2026

Przestępczość, a wskaźnik więziennictwa

 

przedruk



Polska z najwyższym wskaźnikiem więźniów w UE
InfoSecurity24
5 maja 2025

W 2023 r. w polskich więzieniach przebywało 203 osób na 100 tys. mieszkańców, na Węgrzech - 187 i w Czechach - 181. Najmniej osób na 100 tys. mieszkańców przebywało w więzieniach w Finlandii - 53, Holandii - 66 i Słowenii - 68.

Pod względem liczby osadzonych, Polska również znajduje się w czołówce krajów Unii Europejskiej. Z wynikiem 74,5 tys. osób pozbawionych wolności zajmujemy drugie miejsce, tuż za Francją, gdzie liczba ta wynosi 75,9 tys.


To jest naprawdę dziwne, bo... 


Przestępczość i wandalizm w UE. Polska na szarym końcu
2021-03-10 08:13






Abstrahując od "odwrotnego" opisu w tytule artykułu (jakby niska przestępczość była czymś złym, słabym - "nie popisaliście się Polacy...", bo zwrot "na szarym końcu" oznacza coś złego)

we Francji jest ponad 3x więcej przestępstw, a ludzi siedzi prawie tyle samo co w Polsce.
Wydaje się wobec tego, że prawo w Polsce jest bardzo surowe i wsadza się do więzienia ludzi za byle co, skoro wskaźniki przestępczości u nas są wyjątkowo niskie - jesteśmy zaliczani do najbezpieczniejszych krajów Europy... Polacy nie są skorzy do łamania prawa tak jak w innych krajach...









za fb:

Mahonek –  poruszony(-a).
oodesrptSnm13i625zytllm5127fc78ftf15m3t3ai9gigl2nag8gt0 s3i0 
🚗 To największy zamordyzm w historii polskich dróg. Władza właśnie dokręciła śrubę tak mocno, że gwint pękł. Chodzi o bezpieczeństwo? Wolne żarty. Chodzi o pełną kontrolę i zastraszanie.
👮‍♂️ WIĘZIENIE ZA „WIDZIMISIĘ” POLICJANTA
Wprowadzają karę więzienia (od 3 miesięcy do 5 lat) za tzw. „rażącą prędkość”. Haczyk? W ustawie NIE MA podanej konkretnej wartości! To jest czysty totalitaryzm. Policjant na oko oceni, czy jechałeś „rażąco” szybko. 👉 Nie spodobasz się władzy? Pójdziesz siedzieć. 👉 Sąd tylko przyklepie decyzję funkcjonariusza. Zasada jest prosta: „Dajcie mi człowieka, a paragraf się znajdzie”.
🏎️ ZAKAZ ZGROMADZEŃ DLA FANÓW MOTORYZACJI
Koniec ze spotkaniami. Masz pasję? To jesteś przestępcą. Każde „nielegalne” (czytaj: niezgłoszone urzędasom) spotkanie to teraz „wyścig”.
Latanie bokiem? Więzienie.
Palenie gumy? Więzienie.
Spotkanie na parkingu w nocy? Paranoja władzy widzi w tym spisek.
A teraz najlepsze – ZLOTY. Zebrało się więcej niż 10 aut bez pieczątki od urzędnika? 💸 Widz: do 5000 zł kary za samo patrzenie! 💸 Organizator: minimum 2000 zł. W Korei Północnej też nie można się zbierać bez zgody wodza. Brzmi znajomo?
🚗 KRADZIEŻ AUTA W MAJESTACIE PRAWA
Konfiskata mienia – to jest teraz standard.
Powyżej 1,5 promila? Skarb Państwa zabiera Twój samochód.
Nie Twoje auto? To zmuszą Cię, żebyś zapłacił jego równowartość. To nie jest kara, to jest złodziejstwo.
☠️ DOŻYWOTNI WILCZY BILET
Złapali Cię na jeździe bez prawka? Od dziś traktują Cię jak wroga ludu. Dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów. Jeden błąd, jedna sytuacja życiowa i jesteś wykluczony ze społeczeństwa na zawsze. Bez szans na rehabilitację.
📉 WNIOSEK?
Eksperci biją na alarm, ale kogo to obchodzi na górze? Art. 178d k.k. to narzędzie terroru.
Brak definicji = pełna uznaniowość.
Ogromna władza w rękach jednego policjanta.
Ryzyko nadużyć? Gwarantowane.
Wmówili wam, że to bat na piratów. Guzik prawda. Prawo pisane na kolanie i oparte na represjach zawsze uderzy w zwykłego Kowalskiego. Od dziś każdy wyjazd z garażu to ryzyko, że stracisz wolność, majątek i prawo jazdy, bo władza tak zadecyduje.
Udostępnij to dalej, póki jeszcze można. Niech ludzie zobaczą, w jakim kraju obudzili się dzisiaj rano.




https://infosecurity24.pl/sluzby-mundurowe/sluzba-wiezienna/polska-z-najwyzszym-wskaznikiem-wiezniow-w-ue

https://wiadomosci.gazeta.pl/o_nas/7,199358,31748746,to-najbezpieczniejsze-miejsce-w-europie-na-wakacje-polacy-je.html

https://www.bankier.pl/wiadomosc/Przestepczosc-i-wandalizm-w-UE-Polska-na-szarym-koncu-8071256.html

https://businessinsider.com.pl/finanse/makroekonomia/najbardziej-bezpieczne-kraje-w-europie-polska-w-scislej-czolowce/jjzm4n6





Poznań 1956





przedruk, 

nie mam wiedzy na ten temat




za fb:

Zjednoczenie Patriotyczno-Robotnicze "Grunwald"




Jak co roku, kłamliwe antypolskie media i politycy karmią nas bajką o "powstaniu poznańskim 1956", które rzekomo ma być powodem do "dumy" dla Poznaniaków pozwalającymi wpisać się im w tradycję walki przeciwko socjalizmowi, a szerzej w tradycję antyrosyjską. Według propagandowych klisz utrwalanych przez pop(anty)kulturę, przekaz mediów i polityków - "narzucony przez Moskali ustrój socjalistyczny miał dławić rozwój gospodarczy i doprowadzić do nędzy przez co głodujący robotnicy podnieśli spontaniczny bunt przeciwko ustrojowi socjalistycznemu narzuconemu przez sowieckiego okupanta". Jako dowód tej narracji przedstawia się zrobione przez RFN-owskich reporterów zdjęcie młodzieży niosącej transparent "Żądamy chleba".
 
A jak było w rzeczywistości?

BUNT PRZECIWKO CUDOWI GOSPODARCZEMU:

Okres 1951-1956, na który przypada realizacja 6-leniego planu rozbudowy gospodarczej, to czas największego skoku cywilizacyjnego w historii Polski. Po okresie odbudowy i osiągnięciu przedwojennego poziomu produkcji już pod koniec lat czterdziestych, dalszy rozwój wymagał wielkich inwestycji w budowę nowych mocy produkcyjnych. Właśnie dzięki tym inwestycjom, dzięki wielkiemu wysiłkowi całego narodu, który oparł się na własnych siłach, a nie czekał łaski od zamożniejszych, udało się osiągnąć najszybszy wzrost sił wytwórczych w dziejach Polski. Średni wzrost produkcji przemysłowej, ale także wzrost siły nabywczej zarobków, był większy niż we współczesnej kapitalistycznej Polsce i tym bardziej niż w Polsce przedwojennej. Radykalnie wzrosła długość życia, spożycie mięsa było blisko dwukrotnie większe niż przed wojną. Na mocy Konstytucji 1952 zakazano bezrobocia, które w przedwojennej Polsce było plagą dotykającą miliony.
 
Podłożem protestów nie było załamanie ani nawet stagnacja gospodarcza. Wręcz przeciwnie - ogromny postęp gospodarczy rozbudził jeszcze większe oczekiwania płacowe. Postęp był oparty na oszczędności i poświęceniu bieżącego komfortu na rzecz przyszłego rozwoju. Taka strategia zderzała się jednak z niezrozumieniem tych, dla których główną motywacją do pracy był zarobek a główną legitymacją socjalizmu obietnica szybkiej poprawy stopy życiowej "na już", bez przejmowania się konsekwencjami dla przyszłych pokoleń.
 
 
NIEMIECKA PROWOKACJA

Nie bez znaczenia jest fakt, że przed I wojną światową Poznań znajdował się pod panowaniem Niemiec. Wyzwolił się on spod panowania niemieckiego w wyniku zwycięskiego Powstania Wielkopolskiego (w niemieckiej historiografii określanego mianem "powstania poznańskiego"), zwieńczonego korzystnym dla Polski traktatem w Wersalu 28 czerwca 1919 roku. Nie jest przypadkiem, że kilkadziesiąt transparentów na "spontaniczną demonstrację" czekało na jej uczestników już po drodze. Nie jest przypadkiem, że jednym z głównych prowodyrów był mieszkający w Poznaniu Niemiec - Ginter - który rzucił się ze sztachetą bądź deską przeciwko milicji. Nie jest przypadkiem, że słynne zdjęcia wykonali dziennikarze zachodnioniemieccy, że fotografowali oni tłum gromadzący się na tle Zamku Cesarskiego - wzniesionego na polecenie cesarza Wilhelma II Hohenzollerna symbolu niemieckiego panowania nad Poznaniem, który w czasach okupacji hitlerowskiej był siedzibą namiestnika Kraju Warty Arthura Greisera. Nie jest przypadkiem, że niemiecka prasa opisując wydarzenia które nazwała "powstaniem poznańskim" (celowo by zatrzeć pamięć o upokarzającym dla Niemiec Powstaniu Wielkopolskim), rozpisywała się o pracy w Niemczech dla robotników z Poznania. Nie jest też przypadkiem to, że demonstranci uzyskali broń, ani to, że do zamieszek doszło w 37 rocznicę podpisania Traktatu Wersalskiego. Przekaz miał być jasny - "polskie rządy doprowadziły dawne niemieckie tereny do ruiny i Poznaniacy mają dość Polski na tych ziemiach". Polityczna treść rozruchów w Poznaniu była skierowana nie tylko przeciwko ustrojowi socjalistycznemu, ale także bezpośrednio przeciwko polskości. Swoją drogą Niemcy po latach osiągnęli częściowo swój cel. Dzięki neoliberalnej transformacji udało się zniszczyć poznańskie zakłady Cegielskiego a resztki przejął szkopski Volkswagen.


NIEODROBIONA LEKCJA

Strajk i manifestacja w Poznaniu, NIE były przejawem "etosu robotniczego", "patriotyzmu" czy "bohaterstwa robotników" - były przejawem czegoś dokładnie odwrotnego, przejawem małości moralnej i intelektualnej, przejawem tchórzostwa, hedonizmu, nieodpowiedzialności i braku niezbędnego do utrzymania się jako klasa panująca instynktu państwowego. To nie jest dla Poznania i polskiej klasy robotniczej data heroiczna - to dzień klęski, hańby i wstydu który powinien motywować do tego by unikać błędów przeszłości, a nie je gloryfikować.


Błędem ówczesnej ekipy rządzącej był brak dostatecznej pracy polityczno-wychowaczej wśród klasy robotniczej oraz niedostateczne akcentowanie moralnych motywacji pracy. Komuniści popadali w błąd ekonomizmu wychodząc z założenia, że wystarczy zmienić materialną bazę społeczeństwa w postaci sił wytwórczych i stosunków produkcji, a sposób myślenia i światopogląd w jakiś magiczny sposób sam się zmieni w odpowiadający wymaganiom socjalistycznego współżycia. Ci marksistowscy talmudyści przyjmowali naiwne założenie, że wystarczy zapewnić wzrost zarobków i to samo zapewni legitymację systemu (nie biorąc pod uwagę, że apetyt może rosnąć w miarę jedzenia i to ponad miarę).


Współczesna lewica popełnia ten sam błąd ekonomizmu schlebiając hedonizmowi. Do tego popada w kosmopolityzm pogardzając patriotyzmem i widząc w nim jedynie kuglarską sztuczkę burżuazji dla utrzymania panowania klasowego, a nie źródło siły i stabilności państwa socjalistycznego. Gloryfikują wydarzenia z 1956 jako "zryw klasy robotniczej" , "słuszną walkę o interesy robotnicze", podnosząc błędy, które doprowadziły do upadku socjalizmu, do rangi jego największej cnoty. Bez patriotyzmu, bez dojrzałości i odpowiedzialności, bez instynktu państwowego klasa robotnicza nie będzie długofalowo zdolna utrzymać swojego państwa robotniczego. To jest lekcja z tragicznej klęski jaką była prowokacja poznańska. Lekcja której nie możemy pozwolić zapomnieć ani przeinaczyć. (Arek Domeradzki)






środa, 24 czerwca 2026

Hałas, a myślenie






przedruk

Dlaczego inteligentni ludzie nie znoszą hałasu? Filozofowie wiedzieli to już 200 lat temu

Robert Choiński
11 maja 2026


Niektórzy potrafią zasnąć przy włączonym telewizorze, pracować w głośnej kawiarni i prowadzić rozmowę, kiedy obok ktoś ogląda filmiki na telefonie. Inni po kilku minutach w takim otoczeniu czują zmęczenie, rozdrażnienie albo po prostu nie mogą zebrać myśli. Dla wielu osób hałas nie jest tylko irytujący. Staje się czymś, co naprawdę utrudnia skupienie, odpoczynek i spokojne funkcjonowanie. Arthur Schopenhauer uważał, że to nie przypadek. Słynny niemiecki filozof był przekonany, że szczególna wrażliwość na hałas często idzie w parze z inteligencją, kreatywnością i zdolnością do głębokiego myślenia. Choć pisał o tym prawie dwieście lat temu, jego obserwacje dziś brzmią zaskakująco aktualnie.

Dla filozofa hałas nie był zwykłą niedogodnością. Traktował go jak brutalne wtargnięcie do własnego umysłu. Uważał, że nagły dźwięk potrafi zniszczyć cały tok myślenia i wyrwać człowieka ze stanu głębokiej koncentracji.

W swoim słynnym eseju „O hałasie i zgiełku” Schopenhauer pisał, że najbardziej irytował go trzask bicza rozchodzący się po ulicach miasta. Filozof uważał, że hałas działa destrukcyjnie na osoby, które potrzebują skupienia i intensywnie pracują umysłowo. Pisał wręcz, że jest on „mordercą myśli”. Według niego człowiek zdolny do głębokiej refleksji potrzebuje ciszy bardziej niż inni, ponieważ jego umysł pracuje w sposób bardziej złożony i wymagający.

Schopenhauer posuwał się nawet dalej. Twierdził, że osoby całkowicie niewrażliwe na hałas często są również mniej podatne na subtelniejsze doświadczenia intelektualne i estetyczne. „Z pewnością istnieją ludzie, a nawet bardzo wielu takich, którzy uśmiechną się na myśl o [moim problemie], ponieważ hałas im nie przeszkadza. Właśnie ci ludzie pozostają jednak niewrażliwi także na argumenty, myśl, poezję czy sztukę, krótko mówiąc, na wszelkiego rodzaju wrażenia intelektualne. Wynika to z grubiańskiej natury i topornej struktury ich mózgu” – pisał myśliciel.

Dziś taka teza może brzmieć arogancko, ale współczesna psychologia rzeczywiście dostrzega związek między wysoką wrażliwością sensoryczną, w tym mizofonią, a kreatywnością.

Współczesny brytyjski psychiatra i filozof Neel Burton zwraca uwagę, że osoby inteligentne często silniej reagują na nadmiar bodźców. Ich mózg intensywniej analizuje otoczenie, wychwytuje więcej szczegółów i trudniej ignoruje niepotrzebne dźwięki. To może tłumaczyć, dlaczego niektórzy po kilku godzinach pracy w hałaśliwym miejscu czują fizyczne zmęczenie i psychiczne wyczerpanie. Dla mózgu ciągły szum nie jest neutralnym tłem. Organizm cały czas pozostaje w stanie gotowości i musi nieustannie filtrować kolejne bodźce.


Schopenhauer nie był jedynym filozofem, który źle znosił hałas. Immanuel Kant także miał ogromną potrzebę ciszy i spokoju. Według jednej z anegdot zmienił nawet mieszkanie z powodu piania koguta. Kant bardzo pilnował swojej codziennej rutyny i potrzebował idealnych warunków do pracy. Kiedy coś zakłócało jego rytm myślenia, reagował wyraźną irytacją. W jednym z listów skarżył się nawet na głośne modlitwy więźniów dochodzące z pobliskiego więzienia.

Dziś takie zachowania łatwo uznać za przesadę. Problem polega jednak na tym, że współczesne badania potwierdzają wpływ chronicznego hałasu na koncentrację, pamięć i poziom stresu. Nawet jeśli wydaje nam się, że przyzwyczailiśmy się do ciągłego szumu miasta, mózg nadal pozostaje w stanie podwyższonej czujności.

Oczywiście nie każdy, kto źle znosi hałas, jest geniuszem. Możliwe jednak, że Schopenhauer miał rację przynajmniej w jednej kwestii. Im bardziej złożony i intensywny jest nasz świat wewnętrzny, tym trudniej pogodzić go z nieustannym zgiełkiem.


Artykuł opracowany na podstawie: Neel Burton, „Why Intelligent People Hate Noise”, psychologytoday.com [dostęp: 11.05.2026]





całość tutaj:

https://zwierciadlo.pl/psychologia/558346,1,dlaczego-inteligentni-ludzie-nie-znosza-halasu-filozofowie-wiedzieli-to-juz-200-lat-temu.read






Ukraina w Kazachstanie




przedruk
tłumaczenie automatyczne


10 lutego 2026

Ambasador Ukrainy w Kazachstanie:
„Wojna skończy się w tym roku. Naprawdę w to wierzę”.


Dziennik „The Times of Central Asia” rozmawiał z Wiktorem Majko, ambasadorem Ukrainy w Kazachstanie, na temat perspektyw pogłębienia współpracy gospodarczej z Azją Środkową, roli Środkowego Korytarza, wyzwań związanych z tranzytem energii w regionie Morza Kaspijskiego, oczekiwań Kijowa co do międzynarodowego wsparcia i możliwych dróg zakończenia wojny.



Perspektywy handlowe i gospodarcze w Azji Środkowej

TCA : Panie Ambasadorze, jakie są perspektywy pogłębienia partnerstwa handlowego i gospodarczego między Ukrainą, Kazachstanem i szerzej pojętą Azją Centralną? Które sektory oferują największy potencjał współpracy?

Ambasador Majko: Pogłębienie stosunków handlowych i gospodarczych między Ukrainą, Kazachstanem i innymi krajami Azji Środkowej to nie tylko perspektywa; to konieczność podyktowana światowymi trendami gospodarczymi.

Kazachstan jest liderem gospodarczym regionu, z PKB przekraczającym 300 miliardów dolarów. Kraj ten jest na dobrej drodze do dołączenia do G20 w ciągu 5-10 lat. Stany Zjednoczone, dostrzegając ten potencjał, zaprosiły Kazachstan na zbliżające się spotkanie G20 w USA, co dowodzi rosnącego globalnego znaczenia Kazachstanu.

Gospodarki Ukrainy i Kazachstanu wzajemnie się uzupełniają. Ukraina wnosi doświadczenie w dziedzinie technologii rolniczej, inżynierii mechanicznej, IT i przetwórstwa, podczas gdy Kazachstan wnosi zasoby, potencjał przemysłowy i logistykę. Obiecujące obszary współpracy obejmują rozwój przemysłu rolno-spożywczego, od produkcji roślinnej po cyfryzację przetwórstwa; współpracę przemysłową poprzez dostawy sprzętu i wspólną produkcję; logistykę i infrastrukturę mającą na celu wzmocnienie korytarzy transportowych; oraz projekty energetyczne i IT skoncentrowane na efektywności i modernizacji sieci.

Przechodzimy już od teorii do praktyki. W tym roku Kazachstan odwiedzi duża delegacja biznesowa z Ukrainy. Spodziewamy się również kolejnego posiedzenia Wspólnej Ukraińsko-Kazachstańskiej Komisji Międzyrządowej ds. Współpracy Gospodarczej, kluczowego dla usuwania barier i inicjowania nowych projektów.

Obecność Ukrainy w gospodarce Kazachstanu była historycznie znacząca. Gdyby nie wojna i wynikające z niej zakłócenia w transporcie, uważam, że nasz wzajemny handel mógłby sięgnąć 10 miliardów dolarów. Ukraiński sprzęt nadal stanowi znaczną część bazy przemysłowej Kazachstanu, zwłaszcza w regionach takich jak Karaganda, Aktau i Pawłodar, choć znaczna część tego sprzętu wymaga obecnie modernizacji.

Kolejnym obiecującym obszarem jest rozwój zasobów mineralnych. Ukraina dysponuje bazą naukową i praktyczną, aby wnieść znaczący wkład w ten sektor.

Wcześniejsza współpraca Turkmenistanu z firmami ukraińskimi w zakresie rewitalizacji wyeksploatowanych odwiertów ilustruje nasz potencjał. Odwierty uznane za wyeksploatowane przez starsze technologie przyniosły setki tysięcy ton ropy naftowej pod ukraińskim zarządem. Ten skuteczny model można zastosować w Kazachstanie, jednym z trzech największych dostawców ropy naftowej w UE.

TCA : Jak rozwija się współpraca w sektorze transportu, zwłaszcza w ramach Korytarza Środkowego ? Czy istnieją jakieś potencjalne plany wspólnych projektów infrastrukturalnych?


Ambasador Majko : Rosyjska agresja na pełną skalę zakłóciła dotychczasowe szlaki logistyczne Ukrainy. Dziś priorytetowo traktujemy alternatywy, takie jak Transkaspijski Międzynarodowy Szlak Transportowy, „Korytarz Środkowy”, jako interes strategiczny.

Nasza obecna trasa multimodalna przebiega przez Rumunię, Bułgarię, Turcję, Gruzję i Azerbejdżan, a następnie przez Morze Kaspijskie. Jednak dostawa jest nadal kosztowna i czasochłonna. Na przykład 20-tonowa przesyłka do Ałmaty kosztuje 11 000–15 000 dolarów i zajmuje około miesiąca, głównie z powodu wąskich gardeł promowych przez Morze Kaspijskie.

Dostrzegamy duży potencjał we wspólnych ukraińsko-kazachskich projektach kolejowych i morskich, które mogą obniżyć koszty i zwiększyć niezawodność. Kluczowym celem jest integracja ukraińskich portów Morza Czarnego ze Środkowym Korytarzem. Niedawne umowy na poziomie portów, w tym te dotyczące Portu Handlowego Biełgorod-Dniestrowski, mają na celu nawiązanie formalnej współpracy z kazachskimi odpowiednikami.

Spółka Ukrzaliznycia JSC aktywnie współpracuje z administracjami kolejowymi w Azji Centralnej i na Kaukazie Południowym w celu wdrożenia dwustronnego porozumienia skoncentrowanego na praktycznych rozwiązaniach logistycznych. Ponadto wspieramy utworzenie hubu kontenerowego w Specjalnej Strefie Ekonomicznej Aktau w celu zwiększenia ogólnej przepustowości korytarza.

Środkowy Korytarz jest kluczowym instrumentem pobudzania handlu i wzmacniania roli Kazachstanu jako regionalnego lidera w dziedzinie tranzytu.

TCA : Jak Ukraina postrzega współpracę energetyczną z Kazachstanem i innymi krajami Azji Środkowej? Czy istnieją plany dywersyfikacji szlaków dostaw?

Ambasador Majko : Kazachstan i Turkmenistan są kluczowymi partnerami energetycznymi Ukrainy, zarówno w zakresie ropy naftowej, jak i gazu. Nasza współpraca jest kontynuowana na poziomie przedsiębiorstw, a ukraińscy producenci dostarczają sprzęt kazachskim firmom energetycznym.

Pomimo wyzwań wojennych, ukraińskie firmy wznowiły bezpośrednią współpracę z partnerami w obwodzie mangystauskim. Ukraińska wiedza specjalistyczna pomaga modernizować kluczowe systemy bez polegania na pośrednikach i podrabianych częściach.

Eksport energii to kolejny obszar zainteresowania. Kazachstan stał się jednym z trzech największych dostawców ropy naftowej do UE, odpowiadając za 11,5% unijnego importu w 2024 roku, a popyt na nią rośnie. Ukraina również poszukuje kazachskiej ropy, pod warunkiem, że jej transport ominie Federację Rosyjską.

W Aktau i Kuryk trwają praktyczne działania mające na celu poprawę przepustowości tankowców i połączeń kolejowych. Obiecujące trasy obejmują Aktau–Baku–Tbilisi–Ceyhan i Baku–Supsa, a także rurociąg transadriatycki.

Zapraszamy Kazachstan do udziału w odbudowie i budowie rafinerii ropy naftowej na Ukrainie, których celem będzie rafinacja kazachskiej ropy naftowej na potrzeby krajowe i eksport do UE.

Głębokie wiercenia to wspólny priorytet. Ukraina wywierciła 24 odwierty o głębokości powyżej 6 km w obwodzie połtawskim, co może zainteresować Kazachstan. Jesteśmy otwarci na partnerstwo między JSC NC KazMunayGas a JSC Ukrgazvydobuvannya w celu wspólnego poszukiwania i zagospodarowywania złóż węglowodorów.

Ukraina oferuje również duży potencjał w przemyśle stoczniowym. Współpraca między Kazmortransflotem a ukraińskimi firmami, takimi jak Stocznia Nikołajew i Smart Maritime Group, mogłaby zwiększyć możliwości remontowe i budowlane floty. Ukraińskie firmy, takie jak NPIK Nieftiegazstroizoliacia i Neftiegazhim Service LLC, mogą również pomóc w modernizacji rurociągów naftowych w regionie Morza Kaspijskiego.


TCA : Jak reaguje Pan na doniesienia o atakach na tankowce przewożące kazachską ropę naftową i ropę powiązaną z firmami zachodnimi, w tym amerykańskimi? Czy te wydarzenia wpłynęły na stosunki dwustronne?

Ambasador Majko : Ukraina nigdy nie atakowała gospodarki ani infrastruktury Kazachstanu. Cenimy konsekwentne wsparcie Kazachstanu dla naszej suwerenności i integralności terytorialnej i dążymy do zapewnienia bezpiecznych dostaw energii przez Morze Czarne.

Ukraińskie ataki są wymierzone wyłącznie w cele powiązane z rosyjskim wojskiem. Na przykład, atakujemy rafinerie dostarczające paliwo rosyjskiemu wojsku, a nie infrastrukturę cywilną. Ukraina nigdy nie uważała obiektów w Kazachstanie za uzasadnione cele.

Niedawny incydent z udziałem greckich tankowców wyczarterowanych przez KazMunayGas jest tego ilustracją. Statki te, z aktywnymi transponderami i transparentnymi trasami, nie zostały uszkodzone. Jednocześnie dwa rosyjskie tankowce „floty cieni” w pobliżu Noworosyjska zostały poważnie trafione przez ukraińskie drony dalekiego zasięgu. Z kolei greckie tankowce zostały podobno zaatakowane przez drony FPV krótkiego zasięgu, co sugeruje, że start nie nastąpił z Ukrainy, lecz z wód w pobliżu Noworosyjska.

Po rozmowach z ukraińskimi wojskowymi mogę potwierdzić: Kazachstan nie jest i nie będzie celem ukraińskich ataków. Takie jest zgodne stanowisko ukraińskiego kierownictwa politycznego i wojskowego.

TCA : Jak ocenia Pan obecne relacje z USA i Unią Europejską? Jak wewnętrzna dynamika polityczna wpływa na poparcie dla Ukrainy?

Ambasador Majko : Ukraina nadal otrzymuje silne wsparcie ze strony Stanów Zjednoczonych, Unii Europejskiej, Wielkiej Brytanii, Kanady, Japonii, Turcji i innych krajów. To wsparcie, militarne, finansowe i humanitarne, jest niezbędne dla naszego oporu.

Podczas tegorocznych zimowych ataków na naszą infrastrukturę energetyczną, pomoc pozostaje stała. Otrzymujemy sprzęt, łączność satelitarną, informacje wywiadowcze i pomoc humanitarną. Odłączenia Starlinku dla sił rosyjskich to godny uwagi fakt.

Nowe sankcje, w tym 20. pakiet UE, wymierzone są w rosyjską flotę tajnych operacji i rosyjski system finansowy. Biorąc pod uwagę te wydarzenia, obawy o spadek poparcia są bezpodstawne.

Stany Zjednoczone i Europa były wiernymi sojusznikami przez całą wojnę. Bez ich wsparcia sytuacja na Ukrainie byłaby znacznie gorsza. Nadal prowadzimy negocjacje z Rosją, wspierani przez naszych europejskich partnerów.
Prezydent Wołodymyr Zełenski zasygnalizował gotowość do kompromisów, ale nie jednostronnie. Gwarancje bezpieczeństwa muszą być wzajemne. Rosja wciąż zmienia swoje warunki, zwłaszcza w kwestii powojennej obecności wojskowej. Ukraina nie odda dobrowolnie swojego terytorium. Ziemie te są domem dla obywateli, którzy nie chcą żyć pod okupacją. Znajdują się tam kluczowe aktywa przemysłowe i zasoby mineralne.

Choć rosyjskie społeczeństwo obywatelskie pozostaje w dużej mierze bierne, nawet Kreml musi uznać swoje wewnętrzne ograniczenia. Wierzę, że te ograniczenia szybko się zbliżają. Dlatego jestem przekonany: wojna skończy się w tym roku. Naprawdę w to wierzę.



Askar Alimżanow




------





Ambasador Viktor Mayko: Ukraina postrzega Kazachstan jako przyjaciela, partnera i potencjalnego mediatora.

Polityka – 23 czerwca 2026, godz. 14:00



Kazachstan może odegrać znaczącą rolę zarówno w przyszłych rozmowach pokojowych między Moskwą a Kijowem, jak i w kształtowaniu nowej konfiguracji transportowej i gospodarczej Eurazji. Exclusive.kz rozmawiał o tym z ambasadorem Ukrainy Wiktorem Majką, a także o perspektywach zakończenia wojny, polityce sankcji i możliwościach współpracy między Ukrainą a Kazachstanem.


Wiktorze Anatoliewiczu, ataki na Ukrainę nasiliły się w ostatnich tygodniach. Sytuacja pozostaje niezwykle niepewna. Jakie szanse na pokojowe rozwiązanie widzisz dzisiaj?

„Jeśli mówimy o tym, co dzieje się dziś na Ukrainie, widzimy kontynuację terroru wobec ludności cywilnej. Nie osiągając znaczących sukcesów na polu bitwy, Rosja atakuje infrastrukturę cywilną – w Kijowie, Odessie, Dnieprze, Charkowie i Lwowie”.
Miano nadzieję, że sroga zima, brak prądu, wody i ogrzewania zmuszą Ukraińców do żądania ustępstw od rządu. Ale tak się nie stało. Owszem, ludzie walczyli. Jednak moralna odporność społeczeństwa okazała się silniejsza niż te próby.
Ataki trwają do dziś. Budynki mieszkalne są niszczone, ludzie giną. Niedawno zaatakowano Ławrę Pieczerską, jedno z najświętszych miejsc w świecie chrześcijańskim. Dlatego mówienie o obronie prawosławia wydaje się szczególnie cyniczne. Moim zdaniem nie chodzi tu o religię. Chodzi o agresję i próbę podporządkowania sąsiedniego państwa.

Prezydent Wołodymyr Zełenski nadal aktywnie spotyka się z zachodnimi przywódcami. Jakich rezultatów spodziewa się Kijów?

„Liczymy nie tylko na europejskich liderów, ale Europa jest dziś naszym naturalnym partnerem.
Spotkania Wołodymyra Zełenskiego z Keirem Starmerem, Emmanuelem Macronem, Georgie Melonim i kanclerz Niemiec mają na celu umocnienie pozycji europejskiej.
Ukraina nadal podkreśla swoją gotowość do negocjacji. Jej stanowisko pozostaje niezmienne: najpierw zawieszenie broni, potem rozmowy pokojowe i omówienie warunków przyszłego porozumienia.
Wykazujemy gotowość do dialogu. Jednak Rosja, pomimo deklarowanego pragnienia pokoju, wciąż nie wykazała chęci do podjęcia rzeczywistych negocjacji.

– Co może być impulsem do rozpoczęcia prawdziwego procesu negocjacji?

– Jeśli mówimy o czynnikach zewnętrznych, to dziś istnieją trzy siły, które potencjalnie są w stanie przekonać Władimira Putina, żeby usiadł do stołu negocjacyjnego.
Pierwszym z nich są Stany Zjednoczone Ameryki. Ich potencjał polityczny, militarny i gospodarczy pozwala im wywierać znaczący wpływ.
Drugim są Chiny. Rosyjska gospodarka wojskowa jest dziś w dużej mierze zależna od chińskiego wsparcia. Jeśli Pekin zmieni swoje stanowisko, konsekwencje będą bardzo poważne.
Po trzecie, zjednoczona Europa. Jeśli Unia Europejska będzie mówić jednym głosem, jej wpływ również może być znaczący.

Co więcej, naprawdę skuteczne sankcje mogą odegrać kluczową rolę.

„Ale sankcje obowiązują już od dawna. Dlaczego nie przynoszą oczekiwanych rezultatów?”


– Ponieważ problem nie tkwi tylko w samych sankcjach, ale w mechanizmie ich wdrażania.
W rosyjskich pociskach rakietowych, wyprodukowanych niedawno, znajdujemy komponenty amerykańskie, europejskie i japońskie. To wskazuje, że system sterowania i monitorowania nie działa efektywnie.
Sankcje mają wpływ, ale ich skuteczność mogłaby być znacznie większa, gdyby istniała pełna kontrola nad ich wdrażaniem i ścisła odpowiedzialność za obejście ograniczeń.

UE coraz częściej ostrzega przed możliwością wprowadzenia sankcji wtórnych wobec krajów Azji Środkowej. Jak poważne jest to zagrożenie?

„Myślę, że to całkiem realne. Pierwszy poziom ryzyka ma charakter finansowy. Firmy, banki, łańcuchy dostaw i konkretne osoby zaangażowane w unikanie sankcji mogą być zagrożone”.
Drugi poziom to kwestia reputacji. Umieszczenie jednego kraju na listach sankcji często prowadzi do synchronizacji sankcji nakładanych przez inne państwa.

Ale istnieje również trzeci poziom – długoterminowe, nieformalne konsekwencje. Nawet jeśli dany kraj formalnie nie podlega sankcjom, może zacząć być postrzegany przez międzynarodowe instytucje finansowe jako jurysdykcja wysokiego ryzyka. To stwarza poważne przeszkody w przyciąganiu inwestycji i realizacji dużych projektów.

– Jeśli chodzi o przyszłość regionu, wielu uważa, że ​​wojna skutecznie zmienia logistyczną mapę Eurazji. Jaką rolę Ukraina widzi dla siebie w Korytarzu Środkowym?

To nie jest nowy projekt dla Ukrainy. Już wcześniej istniał projekt transportowy Viking, który łączył Morze Bałtyckie, Czarne i Kaspijskie.

Zainteresowanie Transkaspijską Międzynarodową Trasą Transportową gwałtownie wzrosło. Ukraina jest już stroną stosownych porozumień z Kazachstanem, Azerbejdżanem, Uzbekistanem i Kirgistanem.
Unia Europejska jest gotowa zainwestować znaczne środki w rozwój tej trasy. Ukraina postrzega siebie jako naturalną część tego systemu transportowego.

[...]

Wielokrotnie mówił Pan o skupieniu Ukrainy na Azji Środkowej. Dlaczego ten region stał się tak ważny dla Kijowa?


– Ponieważ uważamy Azję Środkową za region o strategicznym znaczeniu.

Dlatego w ukraińskim Ministerstwie Spraw Zagranicznych utworzono odrębną jednostkę ds. Azji Centralnej. Po raz pierwszy od wielu lat spotkali się prezydenci Ukrainy i Kazachstanu.
Bardzo ważnym punktem było to, że sam prezydent Kasym-Żomart Tokajew zauważył podczas spotkania możliwość wykorzystania Kazachstanu jako platformy do przyszłych negocjacji pokojowych.

– Na ile realne jest zwiększenie obrotów handlowych między Ukrainą a Kazachstanem do 10 mld dolarów?

„To całkiem realistyczne. Skoro obroty handlowe wcześniej przekraczały 5 miliardów dolarów, to całkiem możliwe, że w przyszłości osiągną 10 miliardów dolarów, a może nawet więcej”.
Aby to osiągnąć, konieczne jest przywrócenie pełnego funkcjonowania Międzyrządowej Komisji ds. Współpracy Gospodarczej i Handlu oraz rozwój kontaktów między agencjami rządowymi a przedsiębiorstwami.

– Czy Kazachstan może wziąć udział w powojennej odbudowie kraju?


– Zdecydowanie. Skalę ożywienia szacuje się obecnie na od jednego do półtora biliona dolarów.
Należy odbudować infrastrukturę mieszkaniową, energetyczną, transportową i społeczną oraz przemysł.
Uważamy, że projekty rafinacji ropy naftowej to jeden z najbardziej obiecujących obszarów. Kazachstan zgłosił już inicjatywy wspólnych projektów w tym obszarze, a Ukraina jest do nich bardzo pozytywnie nastawiona.
Duży potencjał istnieje również w sektorach surowców mineralnych, rolnictwa, budowy maszyn i IT.

– Jakie obszary współpracy między naszymi krajami uważa Pan za najbardziej obiecujące?


– Przede wszystkim rolnictwo, przetwórstwo surowców, zasoby mineralne, wysokie technologie i sztuczna inteligencja.
Już dziś ukraińskie przedsiębiorstwa realizują w Kazachstanie setki projektów z różnych branż – od przetwórstwa rolnego po budowę maszyn.
Co więcej, Ukraina zgromadziła bogate doświadczenie w dziedzinie technologii cyfrowych. W dużej mierze sprzyjały temu warunki wojenne, które zmusiły nas do poszukiwania rozwiązań technologicznych i jak najskuteczniejszego działania.

Moim zdaniem gospodarki Ukrainy i Kazachstanu są w stanie nie tylko prowadzić wzajemną wymianę handlową, ale także tworzyć wspólną wartość dodaną.

Pod wieloma względami jesteśmy naturalnymi partnerami, którzy mogą się wzajemnie wzmacniać.







https://timesca.com/ukrainian-ambassador-to-kazakhstan-the-war-will-end-this-year-i-truly-believe-in-that/




Metropolis cz. 5 - zanik transmisji wzorców




przedruk

Eksperyment Calhouna

„Mysia utopia”. Śmierć ducha przed śmiercią ciała
Mateusz Kukla wyciąga wnioski ze znanego amerykańskiego badania 2

3 czerwca 2026


John Calhoun zamknął myszy w świecie bez głodu, chorób i zagrożeń. Zamiast stworzyć raj, doprowadził do zapaści i wymarcia całej populacji. 



Samotna jednostka mieszkająca w przeludnionym zespole budynków, teoretycznie ma ona zapewnione bezpieczeństwo, dostęp do pożywienia i możliwości rozwoju, ale w praktyce jest bierna, skupiona na sobie i na własnej konsumpcji. Została wychowana w dysfunkcyjnej społeczności, pozbawionej sensownych ról społecznych, hierarchii czy zwyczajów. Nie potrafi się już nawiązywać relacji, nie mówiąc o wchodzeniu w związki z płcią przeciwną i prokreacji.


Badanie przeprowadzone przez Johna Calhouna w 1968 roku, potocznie nazywane “Mysią utopią”, polegało na zamknięciu gryzoni w klatce, w której panowały niezmienne, optymalne warunki do życia. Miały zapewnioną opiekę, bezpieczeństwo oraz nieograniczony dostęp do pożywienia.

Początkowo populacja rosła bardzo szybko. Wydawało się że myszy wkrótce zapełnią całą, dostępną przestrzeń, jednak nigdy do tego nie doszło. Po kilku pokoleniach nastąpiło gwałtowne załamanie. Myszy przestawały się reprodukować, przy okazji wykazując szereg zachowań, które nie pojawiały wcześniej. Niektóre osobniki były agresywne bez powodu, inne stawały się bierne i popadały w apatię, samice porzucały swoje młode lub wręcz je atakowały, częściej dochodziło do wchłaniania ciąż czy stosunków seksualnych między osobnikami tej samej płci.

Eksperyment powtarzano kilkukrotnie z podobnym skutkiem. Społeczność, która raz doświadczyła załamania, nie była się już w stanie odbudować – ulegała stopniowemu wymieraniu, aż ze starości padło ostatnie zwierzę.




Dobrobyt nie wystarcza

Wyniki eksperymentu wzbudziły duże zainteresowanie. Wielu komentatorów wskazywało na podobieństwo między „Mysią Utopią” a spadkiem dzietności w państwach rozwiniętych. Inni ostrzegali jednak przed wyciąganiem zbyt pochopnych wniosków. I słusznie, gdyż ludzie nie są myszami. Posiadamy kulturę, umysł i duszę, które sprawiają, że możemy działać wbrew instynktom. Z drugiej jednak strony pozostajemy ssakami, których mózgi i zachowania społeczne wyewoluowały z tych samych biologicznych mechanizmów.

Współcześnie „Mysia Utopia” najczęściej jest przywoływana jako argument, iż “dobrobyt rozleniwia młodych” i prowadzi do zapaści demograficznej. Sprawa jest jednak bardziej złożona. Gdyby faktycznie przenieść obserwacje Calhouna do naszego świata, to prowadziłyby one do zupełnie innych wniosków. Jakie bowiem były obserwacje badaczy?

Zanik struktury to zanik transmisji wzorców

Zacznijmy od tego, że myszy mają swoje struktury społeczne. W naturalnych warunkach funkcjonują w grupach, w których tworzą się hierarchie, więzi społeczne i wzorce współpracy. Dzięki temu łatwiej im zdobywać pożywienie, bronić terytorium oraz wychowywać potomstwo.

W momencie gdy naukowcy umieścili je w sztucznym środowisku, ten porządek zaczął się zaburzać. Nie trzeba było już podtrzymywać struktur stadnych, bo nie służyły już one ani obronie przed drapieżnikami, ani uzyskaniu pokarmu. Przeludnienie i mieszanie się ze sobą różnych grup dodatkowo utrudniało tworzenie się stałych więzi.

Pozornie nie stało się nic złego. Dawne role przestały być potrzebne do przetrwania, więc stopniowo zanikały. Problem polegał na tym, że wraz z nimi znikały również wzorce zachowań, których kolejne pokolenia nie potrafiły już odtworzyć. Następowało coś, co naukowcy nazwali „Zapaścią Behawioralną” (Behavioral Sink). Sam Calhoun określał to jeszcze mocniej. Według niego najpierw następowała „śmierć ducha”. Dopiero potem przychodziła „śmierć ciała”.


Stado, czyli wspólnota

Co ciekawe, nawet myszy z końcowego stadium eksperymentu, nadal trzymały się blisko siebie. Zajmowały niewielką część dostępnej przestrzeni, pozostawiając większość klatki pustą. Jakby instynktownie wciąż chciały być częścią stada, ale nie potrafiły już utrzymać jego struktur. Problemem nie tyle był sam dobrobyt, ale to, do czego się przyczynił – czyli zerwanie naturalnych więzi stadnych. Jeżeli ten mechanizm miałby dotyczyć również ludzi, to pokoleniem, któremu naprawdę „przewróciło się w głowie od dobrobytu”, nie byłoby pokolenie rezygnujące z dzieci, tylko to wcześniejsze – przekonane, że dawnych wzorców nie trzeba już przekazywać.

Gdyby szukać ludzkiego odpowiednika Behavioral Sink, należałoby się go dopatrywać w momencie gdy dane pokolenie, przekonane o trwaniu nieustannego dobrobytu, uznałoby, że nie ma już potrzeby uczyć młodych, jak odnajdywać się w grupie czy jak budować relacje. Skoro i tak przyszłość wydaje się bezpieczna, więc można założyć, że nieważne co się stanie – jakoś sobie poradzą.

W bardziej życzliwej interpretacji pokolenie to mogłoby po prostu chcieć, ich dzieci były prawdziwie „wolne” od obowiązków, ograniczeń i narzuconych ról, których ono samo doświadczało. Nie musiałaby to być nawet świadoma i celowa decyzja. Równie dobrze samo przeludnienie, urbanizacja i migracje mogłoby doprowadzić do rozpadu ciągłości struktur społecznych.


Miasto jak klatka


W pewnym sensie nowoczesne metropolie przypominają, środowisko stworzone przez Calhouna. Oderwane od natury, sztuczne i monotonne miejsca, wypełnione tłumem obcych sobie osób, w których przetrwanie coraz rzadziej zależy od wspólnoty.
Wydaje się również, że wymuszone migracje pojedynczych jednostek także sprzyjają rozbijaniu naturalnych więzi, które ciężko jest odtworzyć w nowym miejscu. Człowiek może stosunkowo szybko znaleźć nową pracę czy mieszkanie, o wiele trudniej jest jednak stworzyć od zera sieć relacji międzyludzkich.


W jakimś sensie tłumaczyłoby to czemu niektóre społeczności imigranckie – mimo życia w państwie dobrobytu – mają dzieci, o ile uda im się zachować wewnętrzną spójność i będą “trzymać się razem”.



Kultura przeciw biologii

Istnieje jednak zasadnicza różnica między ludźmi a myszami. Nie jesteśmy zamknięci w jednej klatce, a przede wszystkim posiadamy kulturę, która pozwala nam tworzyć i podtrzymywać określone wzorce społeczne niezależnie od środowiska.

Z tym, że wymaga to celowego dbania o trwanie danych struktur, nawet jeżeli chwilowo wydają się one pozbawione sensu lub niedopasowane do danej sytuacji. Wiąże się to bowiem z kultywowaniem wspólnotowych rytuałów i przekazywaniem odziedziczonych modeli życia, nawet wbrew “zdrowemu rozsądkowi”.

Być może dlatego wszystkie kultury w historii, które znamy, niezależnie od szerokości geograficznej, utrzymywały rozmaite, “niepraktyczne” z perspektywy współczesnej tradycje i zwyczaje związane z zalotami, inicjacją w dorosłość, wchodzeniem w związki oraz z wychowaniem dzieci.

Te z nich, które tego nie robiły być może w przekonaniu o swojej bezgranicznej praktyczności, po prostu zniknęły, zgodnie z myślą Calhouna – najpierw umarł ich duch, a potem zaniknięciu uległo ciało.




Z posta: Plan Hitlera dla Polski wciąż aktualny
2016-09-01 07:00

"Niemcy chcieli utrzymywać taką politykę do czasu, w którym oni sami byliby w stanie zasiedlić tereny wschodnie. Całkowite biologiczne wyniszczenie Rosjan nie może tak długo leżeć w naszym interesie, jak długo nie jesteśmy sami w stanie zapełnić tego terenu naszymi ludźmi. W przeciwnym bowiem razie inne narody objęłyby ten obszar, co również nie leżałoby w naszym interesie. Naszym celem przy wprowadzeniu tych środków jest tylko to, ażeby Rosjan o tyle osłabić, ażeby nie mogli nas przytłaczać masą swoich ludzi.
[...]
z 2 października 1940 roku i zostały zawarte w tajnej notatce sygnowanej przez Martina Bormanna, przybocznego Führera. Sygnalizował on, iż Adolf Hitler zainteresowany jest pozyskiwaniem dla Rzeszy własności ziemskich. Chodziło o zapewnienie wyżywienia wielkim miastom. Prócz ziemi potrzebna była tania – i co ważne, sezonowa – siła robocza. Oczywiście robotnicy ściągani byliby z Polski, a po zakończeniu zbiorów – odsyłani z powrotem"

Hmmm... tajna notatka, więc może nie chodziło o wielkie miasta w Rzeszy, tylko w Polsce - potajemnie podbitej, skolonizowanej przez podstawionych niemców... Wielkie miasta mają w Polsce pozycję uprzywilejowaną, czyż nie? Na wsi, w małej miejscowości wszyscy się znają, duże miasta są anonimowe... tym samym zapewniają lepsze schronienie... 


"W pewnym sensie nowoczesne metropolie przypominają, środowisko stworzone przez Calhouna"




z postów 
Czy w Polsce potrzebujecie koni? (Metropolis cz.3)
Metropolis cz. 4 - akt trzeci


"PiS oblega wielkie miasta" czyli w wielkich miastach ma małe poparcie - tam koncentruje się władza PO. To militarne określenie redaktora GW daje do myślenia... Po pierwsze: jakby odwraca perspektywę, bo to miejski elektorat PO napiera na wyborców PiSu (osiem gwiazdek), a nie PiS oblega coś kogoś i po drugie: najwyraźniej szranki wyborcze pan redaktor rozpatruje w kategoriach wojny. Ktoś nam wypowiedział wojnę? Kto to jest ten "ktoś"? Hę?
 
A w ogóle to dlaczego w miastach koncentruje się elektorat PO, a poza nim elektorat PiS? Dlaczego poparcie nie jest rozproszone w całym kraju mniej więcej po równo?
Czyli za PO głosują ci, którym dobrze w mieście? A w każdym razie - nie dotykają ich problemy Włoszczowej? 
Czy ludzie w dużym mieście nie narzekają i nie mają powodu krytykować PO? Czy to sprawia, że są podatni  na manipulacje medialne tefałenów typu "pistosamozłoooo"?? Nie mają problemów, nie dostrzegają problemów prowincji... im jest dobrze... to tylko jeszcze dać im ścieżki rowerowe, schroniska dla psów, żeby trenowali swoją wrażliwość, bogatą ofertę GW w każdym kiosku (wiedzieliście, że ta gazeta ma w weekend 50 stron i jeszcze 40 stron dodatków?), światełko do nieba, lotto, bigbrodery, tasiemce komediowe i nie komediowe - no i poranne tefałeny - trzeba im dać wszystko, co by sprawiło, że cały czas będą skupieni na czymś, by za dużo nie myśleli o Polsce B....  niech będą zadowoleni - i są?

Duże miasta ze skoncentrowaną ludnością łatwiej fizycznie kontrolować, narzucić swoją wolę -  po prostu jest to przestrzeń ograniczona, a ludna. Jak się wydaje, łatwiej też zmanipulować, bo zadowolić zmysły i poczucie lepszości można zdalnie przez GW i telewizory...
Nie bez znaczenia jest, że w dużym mieście ludzie są bardziej anonimowi, tudzież - obcy sobie, osamotnieni. Już nie ma wielkich zakładów pracy, które w PRL organizowały się we wspólnym sprzeciwie... 

---

Widzę tu wielką chęć centralizacji regionu ("współpraca") wokół danego dużego miasta (ale "centralizacja państwa to złoooooo..."), a taka centralizacja to będzie podtrzymywanie wielofunkcyjności tego miasta, czyli - nic się nie zmieni - małe miasta nadal będą miały swoje problemy i np. demografia nadal będzie spadać, patrz moje uwagi w poprzedniej części cyklu.

Z takiej centralizacji może narodzić się chęć oderwania od "władzy warszawskiej" jak to mówią niektórzy na Pomorzu... "nasza mała ojczyzna" może okazać się "naszym małym krajem", na przykład - "naszym małym własnym WMG III" - i na to nie ma przyzwolenia!


To tak, jakby eksperci chcieli wszystkich zagnać do wielkiego miasta.... tylko po co?








https://klubjagiellonski.pl/2026/06/23/mysia-utopia-smierc-ducha-przed-smiercia-ciala/
https://maciejsynak.blogspot.com/p/eksperyment-calhouna.html

https://maciejsynak.blogspot.com/2026/05/metropolis-cz-4-akt-trzeci.html