Maciej Piotr Synak


Od mniej więcej dwóch lat zauważam, że ktoś bez mojej wiedzy usuwa z bloga zdjęcia, całe posty lub ingeruje w tekst, może to prowadzić do wypaczenia sensu tego co napisałem lub uniemożliwiać zrozumienie treści, uwagę zamieszczam w styczniu 2024 roku.

środa, 29 kwietnia 2026

Czy w Polsce potrzebujecie koni?

 



za fb:
Portal do historii

24 kwietnia 2026


„Panie Karski, czy w Polsce potrzebujecie koni?”

Wyobraź sobie, że ryzykujesz życie, przedostajesz się w przebraniu do obozu w Izbicy i dwukrotnie do warszawskiego getta. Masz w głowie obraz piekła, który chcesz przekazać najważniejszemu człowiekowi wolnego świata, by ratować miliony ludzi.
W lipcu 1943 roku Jan Karski staje przed prezydentem USA, Franklinem D. Rooseveltem. Przekazuje raport o masowej eksterminacji Żydów i błaga o bombardowanie linii kolejowych do obozów zagłady. W odpowiedzi słyszy pytanie o... zapotrzebowanie na konie w polskim rolnictwie.

Światowi przywódcy, którym Karski streszczał raport w 18 minut, by ich „nie nudzić”, często nie wierzyli w jego słowa, uznając je za polską propagandę. Mimo że jego książka „Tajne państwo” stała się w USA bestsellerem, mur obojętności wobec Holokaustu pozostał nieprzebity aż do końca wojny.




To są takie bajeczki dla głupich.
Amerykanie mieli (mieli i mają) swoje ambasady w Polsce, mieli swoich urzędników, obywateli, którzy mieszkali w Polsce i oczywiście - szpiegów, którzy donosili o tym, co Niemcy w Polsce robią. I nie potrzebowali żadnych "świadków", którzy się do nich "przedzierali" przez ochronę i raportowali "raporty" o łapankach i obozach śmierci.

Oni dobrze wiedzieli co się dzieje w Polsce, a pytanie o konie można traktować tylko w charakterze cynicznej kpiny.


Dzisiaj jest inna sytuacja jak w latach 30tych, inni ludzie u władzy, ale trzeba o tym pamiętać, co było.

Cały czas trzeba o tym pamiętać i cały czas starać się mieć kontakt z rzeczywistością, z faktami, a nie z domysłami, nadziejami, bajkami, kłamstwami - fikcją po prostu.



Trzeba się trzymać rzeczywistości.









Wykluczenie kolejowe (Fala cz.2)

 




przedruk



25 października 2025
PiS zawiódł w sprawie Kolei Plus, a Dariusz Klimczak robi ludzi w balona.

Roch Zygmunt rozmawia z Karolem Trammerem, autorem książki „Przestawianie zwrotnicy. Jak politycy bawią się koleją”
przeczytanie zajmie 15 min




Grupa, która rządzi koleją, jest tam od dziesiątek lat. Niektórzy dyrektorami zostawali jeszcze w latach 80. „Niedasię” to stara kolejowa zasada, rozwijana jeszcze w dwóch innych wariantach: „zawsze tak robiliśmy” oraz „nigdy tak nie robiliśmy”. Moim głównym zarzutem wobec rządów Jarosława Kaczyńskiego jest program Kolei Plus. Został świetnie pomyślany politycznie, ale z merytorycznego punktu widzenia – średnio. Czas pokazał, że z obu aspektów niewiele zostało. Obecny resort infrastruktury postanowił zrobić ludzi w balona. Dariusz Klimczak mówi dziwne rzeczy o kolei – mówi w rozmowie z Rochem Zygmuntem Karol Trammer, twórca i redaktor naczelny pisma „Z biegiem szyn”.




Na kogo głosuje fan polskiej kolei?

To trudne pytanie. Nie sądzę, że istnieje jakaś partia, na którą fan kolei może zagłosować z pełnym przekonaniem.

Każda partia ma coś na sumieniu?

Przede wszystkim są różne powody głosowania, nawet patrząc na świat jedynie przez pryzmat kolei. Miłośnik tego środka transportu może być z jednej strony bardzo zadowolony kolejowym otwarciem, do jakiego doszło za czasu rządów Prawa i Sprawiedliwości, za którym poszła radykalna zmiana sposobu mówienia o kolei, ale z drugiej – może narzekać na to, że część z obietnic tamtej władzy nie została spełniona. To ogólna zasada dotycząca PiS-u – często mają dobre diagnozy, ale z wdrażaniem w życie recept bywa różnie. [ !!! - MS ]

No ale nowe przystanki wybudowali, pociągi dalekobieżne zaczęły zatrzymywać się w mniejszych miejscowościach. To co nie wyszło?

Moim głównym zarzutem wobec rządów Jarosława Kaczyńskiego jest program Kolei Plus. Został świetnie pomyślany politycznie, ale z merytorycznego punktu widzenia – średnio. Czas pokazał, że z obu aspektów niewiele zostało.

To znaczy?

Zacznę od polityki. W 2015 roku Andrzej Duda i Beata Szydło wygrywają podwójne wybory dla PiS-u pod hasłem „Polska w ruinie”. Przekaz był bardzo mocny, przyszły prezydent deklarował, że „podniesiemy Polskę ze zgliszcz”. Jako jeden z dowodów podawano fakt, że 100 miast powyżej 10 tys. mieszkańców nie ma połączeń kolejowych. Prawdą było, że problemów na kolei bynajmniej nie brakowało, więc PiS wybory wygrał.

O tym, że w sprawie renesansu kolei trzeba zrobić coś więcej, uświadomiono sobie dopiero przy okazji wyborów samorządowych w 2018 roku. Wówczas powstał pomysł Kolei Plus, która pierwotnie miała zostać zrealizowana w latach 2019-2023, idealnie wpisując się w kalendarz wyborczy. Przed 2019 rokiem miano podpisywać wielkie umowy, a w 2023 – witać pierwsze pociągi. Sprawa trafiła do Andrzeja Adamczyka, który – jak pokazały maile Dworczyka – nawet w PiS-ie był uważany za nieskutecznego ministra.

Zresztą prezes Kaczyński na zjeździe w Przysusze wprost powiedział, że porażka Mieszkania Plus idzie na jego konto. Z Koleją Plus było tak, że Adamczyk zapowiedział, że program jest gotowy do realizacji, a tak naprawdę bardzo długo go projektowano i rozwleczono do tego stopnia, że finalizacja nastąpi dopiero w 2029 roku. No i samorządy musiały się dokładać, co było dziwne z politycznego i praktycznego punktu widzenia.


Ale właściwie dlaczego? Na świecie nie funkcjonują takie programy centralne, w których również samorządy muszą partycypować?

Samorządy w Polsce ponoszą odpowiedzialność za połączenia kolejowe. Ale to, co nazwano tam wkładem własnym samorządu, nie było nim w istocie. To był haracz.

Haracz?

To mocne słowo, ale nie znajduję innego. Spółka PKP Polskie Linie Kolejowe najpierw likwidowała linie, a teraz samorządy muszą jej zapłacić za to, żeby łaskawie je odbudowała. Poza tym, samorządy musiałyby finansować nie swoją własność, bo przecież te linie są infrastrukturą należącą do państwa.

Po drugie, miałem teorię, że w ramach wojenki rządowo-samorządowej zainteresowanie tym programem będzie niewielkie, dzięki czemu będzie można społeczeństwu powiedzieć: „Patrzcie, my chcemy przywracać kolej, ale samorządy nie są tym zbytnio zainteresowane”. Tak się nie stało. Zgłoszono prawie setkę projektów.

I co się wówczas stało?

Po wstępnych studiach zorientowano się, że być może niewinnie brzmiące 15 proc. wkładu własnego to kwoty rzędu 100 milionów, a do tego trzeba doliczyć też takie rzeczy jak studium wykonalności. Okazało się, że Kolej Plus zamiast trafiać do wykluczonych, uboższych miejsc, stała się okazją dla bogatszych regionów.  [ !!! - MS ] PR-owo ten program sprawił, że dyskutuje się o PiS-ie jako o partii, która przywraca kolej do życia, ale do dziś żadna linia kolejowa nie została za sprawą Kolei Plus uruchomiona.


Skąd w ogóle wzięło się to przeświadczenie, że PiS zwalcza wykluczenie komunikacyjne? Była oczywiście sprawa stacji Włoszczowa Północ, która dzięki Przemysławowi Gosiewskiemu powstała na Centralnej Magistrali Kolejowej. Ale mimo to również za pierwszych rządów Kaczyńskiego połączenia likwidowano.

Moim zdaniem sprawa Włoszczowy to był zupełny przypadek, który zaprocentował po latach. Świętej pamięci poseł Gosiewski został rzucony na odcinek świętokrzyski, żeby go odbić z rąk lewicy. Przyjął przy tym bardzo praktyczną metodę, mianowicie jeździł po województwie, pytał, czego ludzie potrzebują i starał się im to zapewnić. W niektórych miejscach chodziło o fortepian do szkoły muzycznej, a we Włoszczowie mieszkańcy powiedzieli, że chcą stację kolejową, bo ich miejscowość leży przy CMK. No więc Gosiewski to załatwił, skądinąd ekspresowo, w ciągu roku.

Stawia pan tezę, że w PiS-ie wówczas nie było państwowej refleksji nad stanem usług publicznych, a chodziło o proste: „Chcecie stację? To proszę, będzie!”?

Tak. Zastanawiam się, czy oni w ogóle o tym wcześniej rozmawiali w partii. Tak czy inaczej stworzyli coś, co weszło do języka polityki jako efekt Włoszczowy.

Na czym on polega?

PiS robi inwestycję w małym mieście, która dla części opinii publicznej wydaje się kuriozalna. Czymś takim jest właśnie stacja kolejowa na linii Kraków-Warszawa, chociaż w Europie stacje budowane w podobnej logice na liniach dużych prędkości świetnie działają. W konsekwencji takiej inwestycji następuje ekstremalny wybuch szyderstwa ze strony liberalnych elit. Dziś już dobrze tego nie pamiętamy, ale wówczas na spotkaniach autorskich czy wykładach drwiny z tej stacji były po prostu w dobrym tonie.

Ale dzięki temu ludzie zobaczyli, że jest partia, która wbrew nastrojom elit robi coś dla małych miejscowości. Politycy PO w tym samym czasie składali doniesienia do prokuratury, twierdząc, że musiał być tam jakiś przekręt i opowiadali, że za pół roku pociągi na pewno przestaną się tam zatrzymywać, bo nikt tam nie wysiada. Taki przekaz dominował też w prasie.

Ale faktycznie tak było?

Pisałem pracę magisterską o tej stacji i liczyłem na niej pasażerów. Widziałem setki ludzi, mimo że dwa tygodnie wcześniej czytałem w gazetach, że stacja we Włoszczowie świeci pustkami. Po awanturze wokół tej stacji PiS na lata zakodował sobie, że takie akcje są niezwykle skuteczne, bo jazgot medialno-intelektualny liberałów był dla nich najlepszą reklamą. Ale po dojściu do władzy w 2015 nie bardzo mówiono, co trzeba zmienić, poza drobną sprawą, czyli niewydawaniem decyzji o likwidacji linii kolejowych.

„Drobną sprawą”?

Tak, bo, po pierwsze, dotyczyło to linii, które i tak były nieczynne i porośnięte drzewami. Po drugie, mimo tego, kontynuowano procesy likwidacyjne rozpoczęte za rządów Leszka Millera, Marka Belki, Donalda Tuska czy Ewy Kopacz. Nie zdecydowano się na anulowanie decyzji likwidacyjnych podjętych przez poprzednie rządy, lecz nadal zlecano rozbiórki linii objętych decyzjami likwidacyjnymi.

Dało się tego uniknąć?

Tak. Zadziałała rozpędzona machina spółek PKP, które często nie przejmują się tym, co politycy im mówią. Smaczku dodaje fakt, że prezesem PKP SA za czasów PiS-u został Krzysztof Mamiński, czyli człowiek, który zasiadał w zarządzie PKP w czasach największych likwidacji połączeń.

Ktoś tego nie dopilnował?

Trudno powiedzieć. Mamiński to człowiek dość silny politycznie, który potrafi odnaleźć się w różnych układach. Jego obecność była symptomatyczna, bo pokazywała, że kolej to w dalszym ciągu państwo w państwie. [służby to jest państwo w państwie... - MS]

W Polsce wzdychamy do apolitycznych ekspertów.

Problemem są też kolejarze zajmujący wysokie stanowiska w przeróżnych układach politycznych. Oni zawsze wiedzą lepiej, zgrabnie potrafią wytłumaczyć politykom, dlaczego czegoś się nie da zrobić. Ta mentalność stanowiła dla PiS-u problem, bo partia szczycąca się sprawczością nie mogła pochwalić się nią aż tak na odcinku kolejowym. Wiceministrem odpowiedzialnym za kolej został Andrzej Bittel, który miał pilnować pod kątem wydatków publicznych tę stajnię Augiasza, jaką jest PKP. Bardzo szybko jednak został „przytulony” przez wieloletnich kolejarzy.

Co to są za ludzie?

To grupa, która rządzi koleją od dziesiątek lat, niektórzy dyrektorami zostawali jeszcze w latach 80. Są elastyczni – raz likwidują kolej, potem – jak trzeba – to odbudowują. Na takich ludzi stawiał PiS, w przeciwieństwie do Platformy Obywatelskiej, która ściągała ludzi z consultingu, ze stajni Leszka Balcerowicza z SGH. Oni się wprawdzie na kolei nie znali, ale twierdzili, że w oparciu o tabelki w Excelu świetnie ją zreformują.

To nie wychodziło?

Podam przykład. Część osób ówcześnie zarządzających koleją, w swojej konsultingowej mądrości, uznała, że skoro odcinek od fabryki do głównej linii kolejowej ma 5 kilometrów, jeździ tam pociąg raz na tydzień, to można go zlikwidować i wówczas nic się nie stanie, bo pozostałe – dajmy na to – 495 z 500 kilometrów trasy przykładowego pociągu towarowego będzie przejezdnych.

Oczywiście kończyłoby się to tak, że ani kilometra pociąg nie pokonał, bo firmy – z powodu braku tych 5 kilometrów łączących je z siecią kolejową – przerzuciłyby się na TIR-y. Z drugiej strony mieliśmy tych kolejarzy, którzy najpierw – cytując pana prezydenta Dudę – sprawili, że Polska była w zgliszczach, a potem mieli ją z tychże zgliszcz odbudowywać.

Skąd u kolejarzy ten „niedasizm”?

Nie wiem. „Niedasię” to stara kolejowa zasada, rozwijana jeszcze w dwóch innych wariantach: „zawsze tak robiliśmy” oraz „nigdy tak nie robiliśmy”. Nie mam wiedzy, jak to się odbywa w innych państwowych molochach, ale może one wszystkie po prostu charakteryzują się taka inercją.

Co sobie w ogóle myślano, gdy likwidowano kolej? Jaki był tam background ideologiczny?

Polska wzorowała się kolejowo na dwóch krajach – Stanach Zjednoczonych, bo fiksacja tym państwem jest w Polsce powszechna, oraz na innym egzotycznym z punktu widzenia europejskiej kolei kierunku – Japonii. W latach 90. ściągnięto do nas ekspertów z JICA, japońskiej organizacji rządowo-konsultingowej, która przyjechała z raportem mówiącym, że trzeba właściwie zlikwidować całą kolej lokalną i regionalną w Polsce.

Całą?!

W 1995 roku w dyrekcji generalnej PKP wydano broszurę pod rozkosznym tytułem „Nasza Kolej. Dlaczego i jak ją restrukturyzować”. I tam padają słowa, że trzeba wygaszać popyt na kolej i przesuwać go na transport samochodowy. To jedna z najuczciwszych strategii, jakie w życiu czytałem. Często czytamy w tego typu dokumentach, że będzie świetnie, a oni położyli kawę na ławę.

Znamienne, że w tej „Naszej kolei” nie było ani słowa o takich krajach jak Czechy, Węgry czy Słowacja, a więc takich, które były na podobnym poziomie politycznym i transformacyjnym. A naszą nauczką powinien być los Niemieckiej Republiki Demokratycznej.

Czemu?

NRD-owska kolej podlegała tym samym procesom, co nasza, tyle że w ekspresowym tempie. Po zjednoczeniu Niemiec nagle cała postkomunistyczna wschodnia część kraju stała się obszarem błyskawicznej rozbudowy autostrad i możliwości zakupu używanych golfów i passatów.

Gdy integrowano kolej z dwóch części Niemiec, na wschodzie owszem likwidowano część lokalnych linii kolejowych, ale jednocześnie na tych zachowanych zwiększano liczbę połączeń, wprowadzając ruch co godzinę, a także wprowadzono pociągi RegionalExpress, czyli szybkie pociągi regionalne dowożące ludzi z peryferii do centrów.

Większość miast Brandenburgii ma takie połączenia do Berlina. U nas nikt na to nie spojrzał, nikt się nie zastanowił, czy jednak w obliczu presji samochodowej można jakoś zagospodarować infrastrukturę kolejową, tylko cięto bez opamiętania. 


Porównanie gęstości sieci kolejowych - zestawienie własne na podstawie: railsmaps.com/europe






źródło: trojmiasto.wyborcza.pl/trojmiasto/7,35612,28961711,zaorali-nam-kolej.html





I kiedy to się skończyło?

Dwa momenty są symboliczne. Jeden to rok 2011, w którym po raz pierwszy w III RP na większej części sieci kolejowej podniesiono prędkość zamiast ją obniżyć. To efekt Unii Europejskiej, która kazała nam modernizować sieć kolejową – mimo że była już okrojona.

Bo wielkim kłamstwem ekspertów były stwierdzenia, że musimy zlikwidować część linii, aby to, co zostanie, było w lepszym stanie. Oczywiście tak się nie stało. Likwidowano setki, tysiące kilometrów linii lokalnych, a jednocześnie zaniedbywano główne linie. Na przykład na większości trasy Wrocław-Jelenia Góra pociągi turlały się z prędkością 30 kilometrów na godzinę. Nawet na wyjazdach z Warszawy w kierunku Gdańska czy Białegostoku pociągi jechały 50 kilometrów na godzinę.

A drugi moment?

Rządy PiS-u. Oczywiście nie było to jak pstryknięcie palcem, ta partia też się uczyła kolei, ale efekt był taki, że krytyczne wobec niej media zaczęły śledzić jej poczynania, żeby wytykać, że różnie jest z tymi sukcesami. W mediach pojawiły się więc artykuły, których nie było latami. Wcześniej nie pisano o Polsce wykluczonej transportowo, o skazaniu mieszkańców całych połaci kraju na używane diesle. Raczej zagrzewano do źle pojętych reform kolei.

W Przestawianiu zwrotnicy przywołuję cytaty z tekstów, których dziś nikt by nie opublikował – że właściwie to kolei regionalnej nie pomoże poprawa rozkładu jazdy, szynobusy czy obniżenie stawek dostępu do torów. To pisali eksperci, którzy dziś mówią coś innego. W czasie ośmiolatki PiS mieliśmy do czynienia też z „drugim efektem Włoszczowy”.

Na czym on polegał?

Partia Kaczyńskiego wymyśliła Fundusz Rozwoju Przewozów Autobusowych, który miał przywracać PKS-y. Politycy i komentatorzy z liberalnej strony pisali, że skoro jest PKS plus, to może jeszcze PGR plus!

Ludzie z miejscowości, które utraciły połączenia pomyśleli sobie tak: PiS może jeszcze nic nie zrobił, ale przynajmniej mówi o problemie, który mnie dotyczy podczas gdy tamci mówią, że mi się nie należy, a w ogóle to jestem jakimś ludem popegeerowskim. Finalnym efektem narracji PiS-u był jednak fakt, że w kampanii z 2023 roku wszystkie partie tworzące Koalicję 15 Października mówiły o transporcie publicznym.

Pańskim zdaniem wynikło to z czystego cynizmu czy oni rzeczywiście zrozumieli, że jest problem?

Zaczęli dostrzegać problem, bo wcześniej o nim nie czytali. Adam Bodnar za czasów pełnienia funkcji Rzecznika Praw Obywatelskich zaczął organizować spotkania regionalne. Był między innymi w Człuchowie, Białogardzie, Mrągowie, łącznie tych spotkań były setki. W wielu małych i średnich miastach rzecznik słyszał o wyzysku, o braku udogodnień dla niepełnosprawnych, ale na każdym spotkaniu podnoszono kwestię, że nie ma jak dojechać do szkoły czy lekarza.

Było to zresztą spójne z badaniami CBOS-u, który co jakiś czas pyta obywateli, co zmieniło się w ich miejscowości. Widać tam było, jak pogłębia się problem wykluczenia transportowego. W pomnikowej publikacji wydanej na zakończenie kadencji Adama Bodnara transport i komunikacja są odmieniane przez wszystkie przypadki. Bodnar powoływał się przy tej okazji zresztą na artykuł 52 Konstytucji, który mówi o swobodzie wyboru miejsca zamieszkania i przemieszczania się.

Dziś rząd mówi o Centralnym Porcie Komunikacyjnym – raz, że go wybuduje, raz – że to przeskalowana gigantomania. Jest tam spójna narracja?


Nie. Szokuje mnie, że przeszliśmy do porządku dziennego nad tym, co się w tej sprawie komunikacyjnie wydarzyło. Wszystkie partie Koalicji 15 października szły do wyborów z hasłami krytyki CPK – czasem wręcz obietnicy, że tego projektu nie będzie. Dziś tymczasem słyszmy, że PiS w ogóle nie budował CPK, a tylko pilnował łąki i to my, koalicja rządząca, zbudujemy ten port. Przecież to duże przedsięwzięcie, które wymaga procesów planistycznych, decyzji, pozwoleń – to robił PiS.

Mówienie o polu pod Baranowem to robienie z ludzi idiotów. Trudno się dziwić, że wyborcy nie ufają Donaldowi Tuskowi i Ministerstwu Infrastruktury, że rzeczywiście ten projekt powstanie, skoro wcześniej opowiadali, że tego na pewno nie zrobią. Poza CPK, rząd mówi, że teraz do średnich miast wraca kolej dalekobieżna. Również w duchu takim, jakby dopiero teraz ten proces następował. Na specjalnej konferencji prasowej Dariusz Klimczak i PKP Intercity próbowali zawładnąć tematem, w którym PiS był silny.

Bo za PiS-u też te połączenia przywracano?

Nysa, Świdnica, Dzierżoniów, Grudziądz, Rypin, Brodnica, Żary, Żagań, Chojnice, Starogard Gdański, Gostynin, Płock, Wałcz, Tuczno, mógłbym wymieniać dalej wszystkie małe i średnie miasta, które dostały za rządów PiS-u połączenia dalekobieżne. Teraz minister Klimczak i PKP Intercity udają, że tego nie było.

Rozumiem, że do dziennikarzy trzeba prosto, ale mogli przecież potraktować opinię publiczną poważnie i powiedzieć, że problem był taki, że PiS przywrócił, ale ledwie jedno połączenie dziennie, my damy kilka, żeby uatrakcyjnić ofertę i zapewnić realną mobilność. A tymczasem resort infrastruktury postanowił zrobić ludzi w balona. Dariusz Klimczak mówi dziwne rzeczy o kolei nie tylko w tym kontekście.

To znaczy?

Mam wrażenie, że jego zaplecze – to PSL-owskie, które powinno rozumieć potrzeby transportowe Polski lokalnej – zbyt mało go kontroluje. Wszelkie wypowiedzi ministra dotyczące kolei regionalnych czy dalekobieżnej do miast powiatowych to gaszenie pożaru po jego wypowiedziach np. o pociągu w Alpy. W dzień wotum zaufania dla rządu Tuska Dariusz Klimczak w Radiu Zet i mówi, że pociąg do Chorwacji okazał się ogromnym sukcesem, mimo że jeszcze wtedy nie jeździł.

Słucham?

To było przed wakacjami, więc jeszcze nie było pierwszego kursu. No ale minister powiedział, że wielki wysiłek wspólnej pracy kolejarzy z Polski, Czech, Austrii i Chorwacji sprawił, że połączenie udało się uruchomić. I że wobec tego – skoro ministrowie są od spraw trudnych – to w zimie pojedziemy pociągiem w Alpy włoskie i austriackie.

Właściwie dlaczego to takie kuriozalne?


Połączenia do zagranicznych kurortów to powinna być wisienka na torcie przekazu na temat kolei, a u Klimczaka wywołuje największą ekscytację. Reakcja jest taka, że zbiera razy nawet od popierających rząd dziennikarzy i użytkowników portalu X. W ministerstwie panika, więc postanowiono ugasić pożar, wymieniając przypadkowe miejscowości, do których ma wrócić kolej. Na grafikach pojawiło się nawet miasto „Gołubczyce”, które nie istnieje – powinno być Głubczyce. [może chodzi o rebus, że "jesteście... "- MS]

Kolejnym przykładem była ta konferencja z udziałem PKP Intercity, o której rozmawialiśmy. Wprawdzie nie mówi się tam już tylko o Warszawie, Krakowie, Wrocławiu, Poznaniu i Trójmieście, ale zamiast rozmawiać o miastach powiatowych, minister Klimczak ekscytuje się, że Pendolino będzie jechało z Warszawy do Zakopanego i pierwszego dnia będą bilety za złotówkę.

Jaki to jest komunikat?

Że w kolei chodzi o to, żeby mieszkańcy dużych miast mogli dojechać do kurortów. To w ogóle ciekawe, że za rządów Tuska sieć Pendolino rozszerza się o Zakopane, Ustkę, Międzyzdroje i Świnoujście, ale jednocześnie zrezygnowano z postojów tych pociągów we Włoszczowie, Ciechanowie, Działdowie i Brzegu, a także wycofano te połączenia z Jeleniej Góry i Wałbrzycha. To nie jest sprawa życia i śmierci dla mieszkańców tych miast, bo lepiej mieć pociąg tańszy niż droższy, ale zabrano prestiż.

Prestiż?

To wbrew pozorom ważne. Oczywiście kuriozalnie brzmi, że rada powiatu wydaje stanowisko w sprawie postojów Pendolino na terenie swojego powiatu, ale mimo to ma to oddziaływanie na ludzi. Miło jest mieć poczucie, że dostaje się produkt z najwyższej półki dla wielkich aglomeracji.

Ciekawe, że zniknięciem Pendolino z Włoszczowy ogólnopolskie media się zainteresowały – zresztą dziennikarze kochają słowa „Pendolino” i „Włoszczowa” – a nie zająknęły się o tym, że pociągi PKP Intercity zupełnie zniknęły z takich miejscowości jak Bytom Odrzański czy Środa Śląska. Ministerstwo Infrastruktury argumentuje, że postój zlikwidowano ze względu na małą liczbę pasażerów. Ale ja powiem cynicznie: z politycznego punktu widzenia nie ma znaczenia, ile osób tam wsiada.

Nie ma?

Liczy się to dla ekonomiki funkcjonowania kolei, ale dla mieszkańców Bytomia Odrzańskiego to, że zatrzymuje się w ich miejscowości pociąg dalekobieżny, który zapewnia im bezpośredni dojazd do Krakowa, Katowic czy Szczecina to jasny sygnał polityczny w duchu: „pamiętamy o was”. Nie jest kluczowe czy dany mieszkaniec korzysta bezpośrednio z tego połączenia. Może odbiera raz w tygodniu córkę, która wraca ze studiów, może ułatwia to dojazd babci do wnuków do dużego miasta.

Ale może to dobrze, że się myśli ekonomicznie, a nie wyłącznie politycznie.


Tak, rozkład jazdy jest ważny nie tylko z politycznego punktu widzenia. Istnieje rozporządzenie ministra infrastruktury o planie transportowym. Zakłada ono hierarchiczność planów. Ministerstwo tworzy swój, a województwa i powiaty – swoje, uwzględniając to, co napisano w planach wyższego rzędu. W tym rozporządzeniu jest także lista stacji, które mają być obsługiwane pociągami dalekobieżnymi.

Jest to zrobione po to, żeby powiaty, tworząc komunikację autobusową, wiedziały, że trzeba linie autobusowe dociągnąć do konkretnej stacji kolejowej, bo tam się zatrzymują pociągi Intercity i może ona stanowić węzeł przesiadkowy. A potem się okazuje, że te postoje, mimo że uwzględnia je akt prawny, znikają, bo ministerstwo twierdzi, że tam mało osób wsiadało. To, czego mi brakuje, to strategiczne opracowanie planu transportowego, który podawałby jasne kryteria, wedle których określano by postoje. Bo wśród planistów rozkładów jazdy jest frakcja, która nie lubi postojów.

Brzmi to dość kuriozalnie – ktoś odpowiada za plan rozkładu, jednocześnie nie lubi postojów?

Obecne jest tu założenie, że pociągi mają jechać szybko i między Warszawą a Białymstokiem czy między Warszawą a Bydgoszczą uruchamia się kolejne połączenia, które nie zatrzymują się w małych miejscowościach. Oznacza to, że rozbudowa oferty przewozowej połączeń dalekobieżnych skierowana jest do dużych miast, a nie do wszystkich ośrodków na sieci PKP Intercity.


Co istotne, za PiS-u też wykreślono postoje pociągów PKP Intercity na przykład w Czarnej Białostockiej, Odolanowie czy Międzyborzu, a jednocześnie zakrzykiwano to hasłami, że coraz więcej miejscowości ma dostęp do kolei dalekobieżnej. Sumarycznie w skali całego kraju rzeczywiście tak było, ale poziom cynizmu był w tych przypadkach dość wysoki.

Mój zarzut jest taki, że często wykreśla się jakieś postoje w mniejszych miastach, a potem pociąg ma aż 20 minut postoju pośredniego w Warszawie, Poznaniu czy Wrocławiu. Tym samym pożera się te minuty zaoszczędzone kosztem mniejszych ośrodków.

Skąd ta niekonsekwencja?

To sposób na łatanie opóźnień. Pasażerowie oczekują od kolei, żeby była punktualna, więc sztucznie wydłuża się czas jazdy przydługimi postojami. Maków Podhalański był przykładem miasta, które utraciło postoje, ale po trzech miesiącach – po społecznych protestach – je przywrócono. Dla dwumiesięcznika „Z biegiem szyn” rozmawiałem z burmistrzem Makowa, który mówił mi, że jedzie przez jego miasto pociąg komercyjny Ekspres Intercity „Tatry” z Warszawy do Zakopanego i to zrozumiałe, że nie staje w mniejszych miejscowościach.

Ale dodawał, że nie po to finansujemy połączenia Intercity i TLK z naszych podatków, żeby te pociągi nie łączyły powiatów, małych i średnich miast ze wielkimi aglomeracjami. Burmistrz z systemowego, państwowego punktu widzenia tłumaczył mi, że nie po to mamy dotację publiczną, żeby finansować szybkie pociągi między aglomeracjami czy kurortami, ale żeby zapewnić rozwój także takim miejscom jak Maków Podhalański.

I miał rację?

Tak, bo dostępność komunikacyjna to kluczowy element rozwoju.















Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.

Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.






https://klubjagiellonski.pl/2025/10/25/pis-zawiodl-w-sprawie-kolei-plus-a-dariusz-klimczak-robi-ludzi-w-balona-problemy-polskiej-kolei/

 

Przypomnij sobie:

https://maciejsynak.blogspot.com/2023/04/dziura-od-szostej-do-dziesiatej.html


https://maciejsynak.blogspot.com/2023/12/krytyka.html

https://maciejsynak.blogspot.com/2025/04/kolej-do-koronowa.html

https://maciejsynak.blogspot.com/2025/02/terminal-intermodalny-bydgoszcz.html

https://maciejsynak.blogspot.com/2025/10/gosy-niewazne.html





sobota, 25 kwietnia 2026

Lista tekstów z Nowego Ekranu



Od 27 kwietnia 2025 r. uzupełniam na blogu swoje stare teksty wcześniej opublikowane tylko na Nowym Ekranie - obecnie Neon24.pl.

Część tych tekstów, które uznałem za ciekawsze, była od razu umieszczana na blogerze.


Będę sprawdzał na bieżąco co brakuje i codziennie dodawał np. po kilka tekstów - lista będzie uzupełniana w tym poście. Uzupełniam całość, tj. robię sobie archiwum tego, co było na NE24 - są tu też teksty, które na bloggerze mają inne lub trochę inne tytuły.

Na Nowym Ekranie przestałem publikować po tamtejszym "zamachu stanu" - część blogerów przeniosła się na inne platformy, a sam NE stał się stroną udawanych oszołomów z antysemickim odcieniem.


8 maja 2025

25 kwietnia 2026 - zmieniły się adresy na neon24.net, portal sam usunął moje ilustracje i wstawił własne nieadekwatne do treści, jeśli klikniesz stary link, odeśle cię na byle jaką stronę - patrz foto na końcu posta.





Data publikacja na bloggerze będzie zgodna z datą publikacji na NE, czyli tekst z np. 11 listopada 2015 roku będzie można znaleźć pod tą datą w Archiwum bloga.


Poniżej lista tekstów z rodziałem na dany rok:

- oryg. adres i data publikacji na NE

- link do przedruku na bloggerze



zrobione już wcześniej

2017

argo.neon24.net/post/141310,rozprzestrzenianie-sie-cywilizacji

argo.neon24.net/post/140660,nie-szykanuj-mnie ----------------- notka w lochu

argo.neon24.net/post/140646,czipowanie-w-dawnych-wiekach

argo.neon24.net/post/140645,nagroda-1-mld-euro   ---------- Notka została usunięta administracyjnie.

argo.neon24.net/post/140633,krew-droga-do-dlugowicznosci


2016

argo.neon24.net/post/130052,wojna

argo.neon24.net/post/129525,witajcie-w-kraju-zlej-pracy

argo.neon24.net/post/128897,posel-kukiza-a-niemiecki-rzym

argo.neon24.net/post/128858,symulakra

argo.neon24.net/post/128853,pomiedzy-wierszami

argo.neon24.net/post/128750,werwolf-jak-to-sie-odbywa


NOWE    

tj. uzupełnione na bloggerze po 1 maja 2025 z antydatowaniem, by dostosować post do czasów, w którym powstał...


2015

argo.neon24.net/post/127909,co-nowy-rzad-zrobi-z-samorzadem ---------- 8.12.2015
Prawym Okiem: Co nowy rząd zrobi z samorządem?


argo.neon24.net/post/127907,to-nie-rosja-dazy-do-wojny-z-polska-i-krajami-baltyckimi ----------- 8.12.2015
Prawym Okiem: To nie Rosja dąży do wojny z Polską i krajami bałtyckimi


argo.neon24.net/post/127720,7-nieznanych-ale-genialnych-polskich-wynalazcow --------- 30.11.2015
Prawym Okiem: 7 nieznanych, ale genialnych polskich wynalazców


argo.neon24.net/post/127620,cozes-ty-za-pani --------- 26.11.2015
Prawym Okiem: Cóżeś ty za pani...?


argo.neon24.net/post/127516,chiny-nie-dajcie-sie-nabrac --------- 21.11.2015
Prawym Okiem: Chiny - nie dajcie się nabrać!


argo.neon24.net/post/127344,prosze-to-przeczytac ------------- 14.11.2015
Prawym Okiem: Proszę to przeczytać


argo.neon24.net/post/127224,informacja ------------- 09.11.2015
Prawym Okiem: Informacja

 

uzupełnienia od 25 04 2026

neon24.net/pqwxm87g,eonmark-nie-odpowiadasz -------------- 2015-11-04
Eonmark nie odpowiadasz...?




już było


https://neon24.net/pgoxjpvg,skarb-hitlera-skarb-forstera ------------- 2015-07-31 15:11:48
Skarb Hitlera, skarb Forstera . . .


https://neon24.net/drd1k8zr,antypolak-patronem-szkoly -------------- 2015-07-31
Antypolak patronem szkoły?


https://neon24.net/wgvlj84q,niech-grecy-zaplaca-dlug ----------------- 2015-07-17
Niech Grecy zapłacą dług.


https://neon24.net/drd1znvr,europa-i-jej-prahistoria-wg-wiki ------------ 2015-07-17
Europa i jej prahistoria wg wiki


https://neon24.net/drd1z48r,ortelsburg-czy-szczytno ---------------------- 2015-07-16
Ortelsburg czy Szczytno?


https://neon24.net/wgvle6vq,banki-z-premedytacja-przygotowaly-oszustwo-na-wielka-skale  -------------------  2015-07-08
Banki z premedytacją przygotowały oszustwo na wielką skalę.



https://neon24.net/lge1zp2q,nie-oddzielajmy-niemcow-od-nazistow-to-niepokojace --------------------  2015-07-06
"Nie oddzielajmy Niemców od nazistów. To niepokojące"




https://neon24.net/3r29jv6q,zalegly-przeglad-prasy -------------------------- 2015-07-05
Zaległy przegląd prasy.
1-mld-15-mld-100-mld-900-mld-czy-to


https://neon24.net/3r86v6wq,kilka-ostatnich-informacji --------------- 2015-06-30
Kilka ostatnich informacji


https://neon24.net/3r29pdmq,obmowa-oczernianie ---------------- 2015-06-07
Obmowa oczernianie


https://neon24.net/9gl4xw1r,brawo-pesa-bydgoszcz ------------------- 2015-06-04
Brawo PESA Bydgoszcz!

 

uzupełnione

https://neon24.net/kqk3mklg,radio-olsztyn-i-niemieckie-wrzaski ---------------- 2015-05-27
Radio Olsztyn i niemieckie wrzaski



https://neon24.net/pqwxkp7g,niemieckie-panowanie-na-lotwie-litwie-i-estoni ------------- 
2015-05-24
Niemieckie panowanie na Łotwie, Litwie i Estoni



https://neon24.net/3gnl343r,pomowienie ---------------- 2015-05-21
Pomówienie



https://neon24.net/2g33x68g,gdy-ide-miastem ------------2015-05-10
Gdy idę miastem..



https://neon24.net/pgoxowog,dzis-10-kwietnia-rocznica-holdu-pruskiego ---------- 2015-04-10 23:26:02 Dziś 10 kwietnia - rocznica HOŁDU PRUSKIEGO



https://neon24.net/kqk3yx5g,a-nie-mowilem --------------- 2015-04-08
A nie mówiłem?



https://neon24.net/3gnl1o0r,wyznawcy-welesa-przeciw-ludziom ------------- 2015-03-27
Wyznawcy Welesa przeciw Ludziom



https://neon24.net/3q90de3q,nina-chcialas-wiedziec-co-robic ------------------- 2015-03-17
Nina, chciałaś wiedzieć co robić



https://neon24.net/3gnl0pvr,zniwa-czas-zakonczyc ----------------- 2015-03-17
Żniwa czas zakończyć..



https://neon24.net/vgzezz0g,administrator -------------- 2015-03-08
ADMINISTRATOR !!!



https://neon24.net/jq4dpezq,porzadek-musi-byc-cz-1 ---------------- 2015-02-08
Porządek musi być - cz. 1



https://neon24.net/9gl1509r,a-wiec-wojna ---------------- 2015-02-07
A więc wojna.


https://neon24.net/drdk9n6q,jaceniuk-nie-ma-zgody-na-pokoj-za-wszelka-cene ----------- 2015-02-05
Jaceniuk: nie ma zgody na pokój za wszelką cenę



https://neon24.net/wgvjmnvg,putin-jak-synak ----------- 2015-01-29
Putin jak Synak...

https://neon24.net/jq4d2z0q,germanizacja-tylnymi-drzwiami ---------------- 2015-01-29
Germanizacja tylnymi drzwiami


https://neon24.net/vgz93z0r,ataki-na-ogorek ------------------ 2015-01-24
Ataki na Ogórek


https://neon24.net/pgoj892r,magdalena-ogorek-szykanowana --------------- 2015-01-17
Magdalena Ogórek szykanowana


https://neon24.net/7qp8k9dg,merkel-pochwala-antysemityzm -------------------- 2015-01-17
Merkel pochwala antysemityzm


https://neon24.net/3gn8x5eg,wyrok -------------------- 2015-01-06
Wyrok


https://neon24.net/3r2d4x0g,gazeta-fakt-sugeruje-ze-przemysl-to-nie-polska --------- 2015-01-06Gazeta Fakt sugeruje, że Przemyśl to nie Polska?


https://neon24.net/eqynw8lg,prezydent-gdanska-probuje-przejac-stolice-kaszub ---------------- 2015-01-05
Prezydent Gdańska próbuje "przejąć" stolicę Kaszub?


https://neon24.net/vgmol9nq,na-ukrainie-publicznie-wielbia-upa ----------------------- 2015-01-02
Na Ukrainie publicznie wielbią UPA



https://neon24.net/6r780oxq,nfz-czyli-ciag-dalszy ---------------------- 2015-01-02
NFZ, czyli ciąg dalszy



https://neon24.net/7qp806dg,co-sie-wydarzy-w-2015-roku ----------------------- 2015-01-01
Co się wydarzy w 2015 roku?



2014

https://neon24.net/vgmolo3q,rosja-przeciw-5-kolumnie --------------- 2014-12-31


https://neon24.net/lgej2odq,no-zaczyna-sie ----------------- 2014-12-28


https://neon24.net/lgej2m2q,a-jednak-to-upa ----------------- 2014-12-27
A jednak to UPA...



https://neon24.net/3rxj2nwq,polka-snajperem-w-donbasie ----------------------- 2014-12-27
Polka snajperem w Donbasie?


https://neon24.net/9gl1vmdr,kilka-informacji ------------------------- 2014-12-26
Kilka informacji


https://neon24.net/6r58kz8r,to-bylo-do-przewidzenia ------------------- 2014-12-22
To było do przewidzenia...


https://neon24.net/3rxjxx6q,rok-1914-niemcy-strzasaja-wine ------------------ 2014-12-21
Rok 1914: Niemcy strząsają winę



https://neon24.net/6r58kkyr,nasza-sytuacja-wg-janusza-szewczaka ---------------- 2014-12-21
Nasza sytuacja wg Janusza Szewczaka


https://neon24.net/jq4d8m2q,mozna-sie-legalnie-zamachnac-na-rzad ------------------ 2014-12-16
Można się legalnie zamachnąć na rząd.


https://neon24.net/vgjm8vog,iii-czy-iv-wojna-swiatowa-przeglad-wiadomosci --------------- 2014-12-12
III czy IV wojna światowa? Przegląd wiadomości


https://neon24.net/lgejx59q,zwiazek-wypedzonych --------------------- 2014-12-07
Związek Wypędzonych: "żaden Polak nie będzie musiał DZIŚ opuścić gospodarstw..."


https://neon24.net/wgvjxwdg,polska-ukraina-rosja ----------------- 2014-12-07
Polska - Ukraina - Rosja


https://neon24.net/jq4d0kzq,krotko ----------------- 2014-12-07
Krótko


https://neon24.net/pgoj28kr,kompleksowo-o-odblaskach-cala-prawda --------------------- 2014-12-07
Kompleksowo o "odblaskach" - cała prawda



https://neon24.net/kqk1z4zr,zapomnialem-wczesniej ------------------- 2014-12-07
Zapomniałem wcześniej ...go umieścić..


https://neon24.net/3r8jzewg,poranny-przeglad ----------------------- 2014-12-07
Poranny przegląd Warto czasem sprawdzać Onet...


https://neon24.net/lgejx29q,ukrainskie-roszczenia-terytorialne-wobec-polski ------------------ 2014-12-07
Ukraińskie roszczenia terytorialne wobec Polski


https://neon24.net/9gl1lv9r,kto-usuwa-zdjecia -------------- 2014-11-23
Kto usuwa zdjęcia?


https://neon24.net/pqw72l8r,przeglad-informacji --------------- 2014-11-23
Przegląd informacji



https://neon24.net/3r2dk0mg,projekt-ukrainy-zakonczony ---------------- 2014-11-23
Projekt Ukrainy zakończony



https://neon24.net/eqyn169g,ukraina-stracilismy-nasze-zloto ---------------- 2014-11-23
Ukraina: Straciliśmy nasze złoto!


https://neon24.net/jq4djy3q,tymczasem-w-rosji -------------------- 2014-11-19
Tymczasem w Rosji...


https://neon24.net/3q9o342q,tzw-wybory ------------------ 2014-11-19
Tzw. wybory


https://neon24.net/drdkj7vq,bundeswehra-ma-wkroczyc-do-polski -------------- 2014-11-19
Bundeswehra ma wkroczyć do Polski



https://neon24.net/jq4djn2q,znowu-zyrinowski ------------- 2014-11-17
Znowu Żyrinowski



https://neon24.net/kqk1vllr,rosja-przeciw-klamstwom-wikipedii ----------------- 2014-11-16
Rosja przeciw kłamstwom wikipedii


https://neon24.net/3gn8dk3g,w-rekach-niemieckich-sto-procent-mediow-regionalnych -------------- 2014-11-12
W rękach niemieckich sto procent mediów regionalnych



https://neon24.net/3r8jlewg,kolejna-oferta-z-cyklu -------------------- 2014-11-11
Kolejna oferta z cyklu... ...Kali chcieć dostać COŚ ZA NIC....






















































czwartek, 23 kwietnia 2026

Kalabria i 1000 euro miesięcznie



przedruk

2026-04-11



Kalabria z ofertą nie do odrzucenia. 1000 euro miesięcznie

1000 euro miesięcznie dla każdego mieszkańca włoskiej Kalabrii, który zdecyduje się pozostać w tej części Włoch i tam studiować. Prezydent regionu chce zatrzymać młodych, którzy już po szkole średniej licznie wyjeżdżają na studia do innych rejonów kraju albo za granicę. Żeby otrzymać co miesiąc przelew trzeba spełnić trzy warunki:

- studiować na jednej z kalabryjskich uczelni państwowych, 
- zdawać egzaminy na czas i 
- mieć wysoką średnią.

Początkowo zakładano, że miesięczna składka w wysokości 1000 euro będzie przysługiwać wyłącznie studentom pierwszego roku. Następnie Occhiuto rozszerzył ten dochód na wszystkich studentów.


"Drenaż mózgów" problemem Włoch
Prezydent regionu Roberto Occhiuto zamierza wprowadzić system zachęt już w przyszłym roku akademickim. Uważa, że tylko jeśli da konkretny powód do zostania, uda mu się zatrzymać w Kalabrii wielu młodych, którzy zasilą miejscową klasę inteligentów.

Powołuje się na statystyki, które dowodzą, że ci, którzy wybierają studia na miejscu, potem już zostają. Najwięcej młodych osób wyjeżdża z Kalabrii w poszukiwaniu lepszych warunków życia zaraz po liceum.

 
Sycylia zachęcała studentów spoza regionu. 1200 euro

Podobną decyzję podjął już wcześniej region Sycylii. W 2020 roku były gubernator, a obecnie minister obrony cywilnej Nello Musumeci, ogłosił dotację w wysokości 1200 euro za każdego studenta spoza kampusu, który w następnym roku wybierze uniwersytet na wyspie.






polskieradio24.pl/artykul/3672531,placa-1000-euro-miesiecznie-by-zostac-piekne-plaze-i-pyszne-jedzenie





wtorek, 21 kwietnia 2026

Studia w latach 1950 – 2020 (odsetek uczniów)


wg Ai



Przybliżony odsetek młodzieży podejmującej studia w latach 1950 – 2020


dany rok

~ %

 Kontekst historyczno - rynkowy

1950

4-5

   okres powojennej odbudowy i tworzenia "uniwersytetów ludowych"

1960

6-7

   stabilizacja systemu, początek kładzenia nacisku na kierunki techniczne

1970

10

   wprowadzenie punktów za pochodzenie (1968) i wzrost liczby miejsc

1980

12-13

   "dekada Gierka"; największa liczba studentów w stosunku do populacji w PRL

1990

10-12

   spadek wynikający z kryzysu lat 80; moment tuż przed "wybuchem" edukacyjnym lat 90

2000

30

   gwałtowny rozwój uczelni niepublicznych; moda na kierunki humanistyczne i marketing

2010

40-43

   szczyt upowszechnienia studiów; dyplom staje się standardem na rynku pracy

2020

45-48

   stabilizacja; mimo niżu demograficznego, niemal co druga młoda osoba studiuje

2025

46-49

   silne przesunięcie w stronę nauk inżynieryjnych i medycznych, co wynika z potrzeb rynku pracy





Licea vs Technika:
 
Choć ogólny odsetek był niski, w samych liceach ogólnokształcących wskaźnik ten był znacznie wyższy – na studia trafiało ok. 40–50% ich absolwentów. Wynikało to z faktu, że licea miały profil stricte proakademicki. W 1985 roku na jedno miejsce na medycynę czy prawo przypadało często kilkunastu chętnych, co utrzymywało te wskaźniki na niskim, elitarnym poziomie. Obecnie wskaźnik ten w Polsce oscyluje w granicach 45–50%, co pokazuje, że studia w PRL były doświadczeniem niemal czterokrotnie rzadszym niż współcześnie.

Po 1989 roku nastąpił tzw. wyż edukacyjny. Likwidacja limitów miejsc, powstanie uczelni prywatnych oraz zmiana wymagań rynku pracy doprowadziły do gwałtownego wzrostu liczby studentów.
Oto jak zmieniał się odsetek osób z danego rocznika (wskaźnik skolaryzacji netto) podejmujących studia po transformacji ustrojowej:

Umasowienie: W ciągu zaledwie 20 lat (1990–2010) szansa na dostanie się na studia wzrosła czterokrotnie.
Egzaminy wstępne na większości kierunków zostały zastąpione wynikami nowej matury (od 2005 r.), co uprościło proces rekrutacji.
Kryteria społeczne (punkty za pochodzenie) całkowicie zniknęły, a głównym czynnikiem (poza wynikami) stała się zasobność portfela (studia zaoczne i prywatne).

Warto zauważyć, że o ile w 1980 roku student był rzadkością, o tyle po 2010 roku wyższe wykształcenie stało się w Polsce powszechne.






Fala cz.1



Wiecie, jak doszło do anszlusu? Do wchłonięcia Austrii przez nazistowskie Niemcy?

Nic nie działało!
I trzeba było temu zaradzić!




werwolfcompl.blogspot.com/p/blog-page.html

Obecnie stwierdzenie, że Polacy są głupi i nie potrafią się sobą rządzić – to najlepsze na świecie alibi dla różnych agencików udających głupoli.
Innym alibi są media, które nie mówią prawdy.

Trudno nam dzisiaj sobie wyobrazić, po tych 20 latach, że rzeczywistość można kontrolować do tego stopnia, że układa się ona po naszej myśli w całym kraju. (Ale przecież w dobrze prosperujących firmach się to udaje – dlaczego więc nie na skalę całego państwa?)
Tak właśnie jest m. in. w krajach zachodu - rzeczywistość w tych krajach układa się po myśli ludziom, ponieważ tak jest zaplanowana. W Polsce również to działa, tylko, że w odwrotnym kierunku – nastawione jest na rozkład. U nas rzeczywistość układana jest po myśli zagranicznych ośrodków władzy. I z ich punktu widzenia – wszystko jest najlepszym porządku.
Z naszego punktu widzenia – jest oczywiście niedobrze.

Dlatego pamiętajmy – jeżeli coś idzie źle - powodem jest to, że tak ma być. Ktoś zadecydował, że tak ma być. 


Niemcy nadal sytuują się w roli śmiertelnego wroga Polski i to się nie zmieni, dopóki niemiecka państwowość nie zostanie ostatecznie zniszczona. Niemcy nie podpisały z nami traktatu pokojowego po II Wojnie Światowej, by nie zamykać sobie drogi do odtworzenia cesarstwa niemieckiego.

Wygrajmy w końcu tę wojnę, po 80 latach wygrajmy w końcu tę wojnę z Niemcami.

















przedruki


za fb:

Ruch Obywatelski - W Imieniu Sopocian zmartwiony(a) w: Dworzec PKP Sopot. ·
Obserwuj
22 marca o 19:25 ·Sopot ·

FALA TOPI POMORZE 
W artykule „FALA topi Pomorze.

To najdroższe przejazdy koleją w Polsce i najgorszy system biletowy” autor Maciej Bąk przedstawia brutalną rzeczywistość, w jakiej znaleźli się pasażerowie transportu publicznego na Pomorzu. Zamiast spodziewanej integracji i uproszczeń, po zmianach 1 marca wzrost cen biletów kolejowych wyniósł nawet ponad 25 %, a sama idea systemu FALA zamieniła się w „maraton katastrof” z niedziałającymi urządzeniami i burdelem w naliczaniu tychże opłat.

https://innpoland.pl/222559,fala-topi-pomorze-to...

Decyzje dotyczące organizacji transportu publicznego w Trójmieście, których skutki odczuwają dziś również mieszkańcy Sopotu, trudno uznać za spójne, a tym bardziej za racjonalne z punktu widzenia interesu pasażerów. Wprowadzane zmiany miały przynieść uproszczenie systemu i większą dostępność komunikacji zbiorowej. W praktyce doprowadziły do sytuacji odwrotnej, czyli wzrostu kosztów, chaosu organizacyjnego i spadku zaufania do instytucji odpowiedzialnych za transport.

Najgorszym efektem jest wzrost cen. Jak wskazano w analizowanym materiale, „podróż przez cztery stacje (…) zdrożała do 7 złotych”, a „wyprawa do Sopotu w obie strony (…) 22 złote”. Jednocześnie „ceny biletów miesięcznych skoczyły w górę o 30 złotych”. 

Tego rodzaju podwyżki trudno uzasadnić w kontekście deklarowanego celu, jakim powinna być popularyzacja transportu publicznego. W istocie prowadzą one do jego ekonomicznej marginalizacji względem transportu indywidualnego.

Argumentacja władz, odwołująca się do rosnących kosztów funkcjonowania systemu, nie wytrzymuje w pełni krytycznej analizy. Owszem, wskazuje się, że „dopłata z budżetu (…) wzrosła z 137 mln zł do prawie 400 mln zł”, jednak równocześnie część inwestycji, w tym zakup nowego taboru, została sfinansowana ze środków zewnętrznych, m.in. z Krajowego Planu Odbudowy. Powstaje więc uzasadnione pytanie o przejrzystość i proporcjonalność przerzucania kosztów na pasażerów.

Na osobną uwagę zasługuje system FALA, który miał stanowić technologiczny fundament nowego modelu korzystania z transportu. Dziś trudno oprzeć się wrażeniu, że stał się raczej symbolem jego niedopracowania. Jak trafnie ujęto w artykule, „dziś można jasno powiedzieć, że nic z tego nie wyszło”, a w praktyce „walidatory działają w kratkę”. Wprowadzenie systemu, który nie spełnia podstawowych standardów niezawodności, podważa wiarygodność całej reformy.
Konsekwencje tych decyzji są łatwe do przewidzenia i co istotne, już dostrzegalne. Wzrost cen przy jednoczesnych problemach organizacyjnych nie tylko nie zachęca do korzystania z transportu zbiorowego, lecz wręcz aktywnie do niego zniechęca. 

Tym samym podważany jest jeden z kluczowych celów polityki miejskiej i regionalnej, jakim miało być ograniczenie ruchu samochodowego i poprawa jakości życia w miastach. 

Trudno oprzeć się wrażeniu, że zabrakło tu zarówno długofalowego myślenia, jak i elementarnej wrażliwości na skutki społeczne podejmowanych decyzji.
Transport publiczny nie jest zwykłą usługą rynkową. Jeśli zaczyna być postrzegany jako drogi, nieprzewidywalny i skomplikowany, przestaje spełniać swoją rolę. W obecnym kształcie system nie wymaga już kosmetycznych korekt, lecz poważnej rewizji założeń. W przeciwnym razie mieszkańcy Sopotu i całego Trójmiasta zapłacą podwójnie, najpierw w cenie biletów, a później w konsekwencjach źle zaprojektowanej polityki transportowej.
Decyzje dotyczące organizacji transportu zbiorowego w Sopocie i całej metropolii Trójmiejskiej pokazują, że strategia władz pozostawia wiele do życzenia. Do rosnących kosztów i problemów w funkcjonowaniu systemu FALA swoje pięć groszy dołożyły władze Sopotu, dokonując niekorzystnej modyfikacji połączeń autobusowych linii 122 i 117. Zamiast poprawy dostępności transportu, mamy dezorganizację komunikacyjną i bezradność decydentów.

czyli  w odwrotnym kierunku

12 lutego 2026r. , prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz przekazała przewodnictwo nad Radą Obszaru Metropolitalnego Gdańsk-Gdynia-Sopot prezydentce Sopotu, Magdalenie Czarzyńskiej-Jachim. 
[to ta pani od 5 metrowego pomnika z brązu dla niemieckiego architekta Sopotu - przeciętnemu, nikomu nieznanemu facetowi, nawet Niemcom - youtube.com/watch?v=5mXh8ocjfPw - koszt pomnika to ok. 300 000 zł -  MS]

To nie powód do kurtuazyjnych gratulacji, lecz moment wymagający chłodnej, bezlitosnej i krytycznej oceny. Objęcie funkcji przewodniczącej Rady OMGGS wiąże się z realną odpowiedzialnością za koordynację strategicznych projektów transportowych, inwestycyjnych i społecznych w całej metropolii – zarządzanie organizmem liczącym setki tysięcy mieszkańców i operującym budżetami, których skala znacznie przekracza możliwości Sopotu.

Problem w tym, że bilans rządów w Sopocie nie daje podstaw do zaufania, że mamy do czynienia z osobą zdolną do skutecznego zarządzania procesami o tej skali. Magdalena Czarzyńska-Jachim, absolwentka Collegium Humanum, zdaje się bezradna wobec potrzeby zapewnienia mieszkańcom około 30-tysięcznego miasta dwóch funkcjonalnych linii autobusowych. Rezygnacja z wcześniejszego przebiegu linii 122, mimo masowych petycji mieszkańców, pokazuje lekceważenie wobec uzasadnionych potrzeb Sopocian i brak skutecznego dialogu społecznego.
Analiza decyzji finansowych, polityki przestrzennej oraz sposobu prowadzenia konsultacji społecznych prowadzi do wniosku, że obecne kierownictwo miasta nie sprostało kluczowym wyzwaniom. Sopot zmaga się z wyludnianiem, starzeniem populacji i wypychaniem mieszkańców przez drożyznę oraz ekspansję najmu krótkoterminowego, a władze nie przedstawiły przekonującej strategii odwrócenia tych trendów. Do tego dochodzi kwestia finansów. Ambitne, kosztowne projekty, rosnące zadłużenie i brak wieloletniego planowania budżetowego stawiają pod znakiem zapytania zdolność do odpowiedzialnego zarządzania publicznymi pieniędzmi.
Prezydentka Sopotu deklaruje podnoszenie współpracy metropolitalnej i zintegrowany transport, jednak mieszkańcy już od lat sygnalizują niedostatki lokalnej komunikacji. Jeśli w tak niewielkim mieście nie udaje się wypracować sprawnego i przewidywalnego modelu transportu, trudno uwierzyć, że można skutecznie zsynchronizować systemy całej metropolii. Postawa władz, które konsekwentnie odrzucają wnioski i petycje mieszkańców, stanowi symptom poważnego kryzysu kultury demokratycznej i jawnej pogardy wobec obywateli.
W świetle powyższego decyzja o powierzeniu przewodnictwa w Radzie OMGGS osobie, której dorobek wzbudza poważne wątpliwości, wymaga ostrej i publicznej krytyki. Metropolia potrzebuje lidera z doświadczeniem, strategicznym myśleniem i zdolnością do budowania konsensusu. W przeciwnym razie konsekwencje poniosą mieszkańcy całego regionu, płacąc podwójnie - najpierw za błędy w systemie transportu, później za brak kompetentnego zarządzania w skali metropolitalnej.
Sopot, zamiast stawać się wzorem zrównoważonego rozwoju, traci demograficzny i społeczny kręgosłup, a władze bronią swoich decyzji suchymi statystykami i analizami, ignorując codzienne doświadczenia mieszkańców. Postawa prezydentki, która w tej sprawie konsekwentnie udaje, że problemu nie ma, zasługuje na szczególne potępienie. Z gabinetu wszystko wygląda świetnie, podczas gdy mieszkańcy doświadczają komunikacyjnej rzeczywistości na własnej skórze.
Samorządowa arogancja i brak skuteczności w Sopocie kosztują mieszkańców sporo. Sopockie portfele dławią się, jakby wciągano je pod wodę, tracimy również na czasie i w jakości codziennego życia. Każde kolejne decyzje, które ignorują potrzeby mieszkańców, zamiast budować metropolitalny transport, pogłębiają chaos i ciągną na dno instytucje, którym powierza się zarządzanie całym regionem.

-----------

za fb:

Sebastian Piasecki
Obserwuj
14 marca ·

System FALA wciąż nawala, pieniądze podatników przepala, a teraz podwyżki cen biletów wyzwala! - ta rymowanka autorstwa radnego Andrzej Skiba to niestety gorzkie odzwierciedlenie rzeczywistości.
W 2024 roku władze miasta Gdańska, głosami Wszystko dla Gdańska i Koalicja Obywatelska w Radzie Miasta Gdańska postanowiły przeznaczyć 5 milionów złotych na utrzymanie systemu. W 2025 roku to już było 10,5 miliona, a w 2026 roku zapłacimy z naszych podatków 25 milionów na bubel, którego nie cierpią mieszkańcy!
Podobnie w województwie pomorskim - głosami Koalicji Obywatelskiej w pomorskim Sejmiku 27 milionów zostanie w tym roku przekazane na utrzymanie systemu FALA. Prawdopodobnie dziurę po tym marnotrawstwie pieniędzy mają wypełnić ostatnio wprowadzone podwyżki cen biletów na kolej metropolitalną. Płacimy za nieudolność tych władz!


----------

Wbijamszpile.pl
Obserwuj
17 marca ·

Zdaniem posła Kacpra Płażyńskiego, Marszałek Mieczysław Struk od lat firmuje System Fala. To samorząd województwa ma największe udziały w InnoBaltica. 
Ponad 300 mln zł na system, który według użytkowników „wciąż nawala”. A to jeszcze nie koniec wydatków. W tym roku kolejne 72 mln zł. Ile jeszcze? 
Dziś padł wniosek do Najwyższej Izby Kontroli. Ma być sprawdzone, jak wdrażano FALĘ, kto podejmował decyzje i czy publiczne pieniądze były wydawane gospodarnie. Bo kiedy mówimy o setkach milionów złotych, nie ma miejsca na eksperymenty.

----------

Kacper Płażyński
22 marca o 10:55 ·

Mieszkańcy Pomorza płacą i będą płacić dziesiątki milionów złotych na system FALA. Jaka kwota musi zostać przekroczona, by zakończyć ten chory projekt?! Marszałek Mieczysław Struk i prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz pakują nas w niezłe bagno zamiast wycofać się z projektu, z szacunku do naszych, podatników pieniędzy. To nie jest odpowiedzialna polityka

-----------

Wdrażanie Systemu FALA w Trójmieście. Miała być rewolucja, a jest "kloc z Gdańska"

Karolina Kurek
01 lutego 2026, 05:30

Celem funkcjonowania FALI jest połączenie różnych przewoźników w jeden wspólny system płatności, dzięki czemu pasażer nie musi korzystać z kilku aplikacji czy kas biletowych.
Można z niego korzystać przez aplikację mobilną "System FALA", stronę internetową oraz falomaty zamontowane w pojazdach i na stacjach kolejowych. Założenie konta pozwala na automatyczny dobór ulg i najkorzystniejszych taryf, jednak nie jest obowiązkowe.
Za przejazd można zapłacić również kartą płatniczą. W ostatnich latach FALA stała się głównym kanałem sprzedaży biletów okresowych w części pomorskich miast.
System FALA oficjalnie wszedł w fazę rozruchu 25 sierpnia 2023 roku w Lęborku. W następnych miesiącach był rozszerzany na kolejne miasta regionu. Od 4 sierpnia 2025 roku, bilety okresowe (gdańskie, gdyńskie i metropolitalne) są dostępne wyłącznie w aplikacji FALA.

Opinie użytkowników są podzielone. Na platformie Reddit głośnym echem odbił się wpis jednego ze studentów z Gdańska, który w ostrych słowach skrytykował aplikację.

Autor zwraca uwagę na to, że bilety okresowe, w tym popularny bilet semestralny, można obecnie kupić wyłącznie w FALI, podczas gdy wcześniej były one dostępne także w innych, jego zdaniem lepiej działających aplikacjach. Podkreśla liczne problemy techniczne, niskie oceny w sklepie Google Play oraz fakt, że trzeba się zalogować i podać numer PESEL.
Największą frustrację wywołała jednak poniżej opisana sytuacja:

"Jakieś 3-4 tygodnie temu aplikacja wywaliła przy otwieraniu błąd o pobieraniu danych. Spoko, nie mogę się dostać do biletu za 300 zł, no bo po co mi on. Próbuję reinstalować, może coś się zmieni. Po reinstalowaniu nie można zalogować się do swojego konta, aplikacja po prostu się wywala. Myślałem, że mnie złapie k******. Błąd zajął prawe tydzień do naprawy".

Pasażer poinformował, że doszło do powtórki z rozrywki: " Jak debil muszę kupować bilety jednorazowe bo ktoś sobie zadecydował, że coś, co działa jest fe i trzeba to zastąpić klocem, ale przynajmniej kloc był zrobiony w Gdańsku! Hip hip hurra".

Pod wpisem pojawiły się dziesiątki komentarzy. Internauci dzielili się podobnymi doświadczeniami, krytykowali stabilność aplikacji, wyrażali obawy o bezpieczeństwo danych, a także podawali alternatywne sposoby radzenia sobie z systemem. Nie brakowało ironii i mocnych słów. Poniżej przykładowe wpisy internautów:

"Na twoim przykładzie dam sobie wszystkie kończyny odciąć, że twój PESEL albo już fruwa w darknecie albo niedługo będzie";
"Potwierdzam g#wno nieprzeciętne";
"Wcześniej kupowałem bilety w SkyCash i gdy słyszałem o Fali, to myślałem sobie: "Kurde, pewnie ludzie trochę przesadzają z tym narzekaniem". Po wycofaniu okresowych z innych aplikacji sam musiałem się przesiąść na Falę i o matko, nie, te opinie nie były przesadzone. Ostatnio przez 2 minuty patrzyliśmy z kanarem aż mapa z widoku głównego się zsynchronizuje żebym potem łaskawie mógł przejść do zakładki bilety. Iks de";
"Ja mam bojkot Fali, dzielnie kupuję bilety jednorazowe w innej apce. Upierdliwe jak cholera, ale nie chcę tego badziewia nawet pobierać";

"Kilka protipów dla osób korzystających z biletów okresowych SKM w Trójmieście:
Jeśli jeździsz nie tylko w obrębie jednego miasta, czyli np z Gdańska do Gdyni, to nadal da się kupić okresowy na poprzednich aplikacjach (ja korzystam z JakDojade i czasem trzeba się nagimnastykować żeby kupić, wolę ten jeden raz niż codziennie podczas kontroli)
Jeśli jednak jeździsz tylko w obrębie Gdańska, to polecam przed każdą kontrolą wyłączyć wszystkie aplikacje w tle. Fala ma to do siebie, że potrzebuje strasznie dużo pamięci, by odpalić tę mapkę i to dlatego tak często się zawiesza.

Z tego, co kojarzę to nadal można kupić bilet papierowy bądź kupić na legitymację (z tym drugim kojarzę, że jest to skomplikowany proces, ale warto to tez sprawdzić)
Ja korzystałem z fali przez pierwsze 2 miesiące i potem kanar po wręczeniu mi mandatu, bo Fala się nie otworzyła, pokazał mi, że można nadal jeździć bez używania tej niedopracowanej (a to mało powiedziane) aplikacji".

Atmosferę wokół FALI dodatkowo podgrzały doniesienia medialne. Radio Gdańsk poinformowało niedawno o kradzieży danych w spółce InnoBaltica, która jest odpowiedzialna za system.
Nieoficjalnie mówi się o danych osobowych kilkuset uczniów z województwa pomorskiego, w tym informacji powiązanych z legitymacjami szkolnymi. Dane miał skopiować były pracownik spółki.


-------

Pogorzelski: czy ta fala nas zaleje? Czas pokaże, ale początki nie są dobre

Mariusz Sieraczkiewicz
09:14, 17.04.2026

Coraz głośniej mówi się na Pomorzu o tym, że system Fala to bubel, niewypał i źle wydane publiczne pieniądze. Samorządy zastanawiają się, czy dla świętego spokoju nie wycofać się z nieudanej inicjatywy.
System bardzo często nie działa, pasażerowie nie mogą dokonać zakupów biletów. W sieci huczy na temat fatalnego funkcjonowania rozwiązania, które miało być lekarstwem na korzystanie z komunikacji autobusowej, trolejbusowej, tramwajowej i kolejowej. System pochłonął miliony złotych i okazał się bublem, za który zapłacili mieszkańcy. A samorządy za te pieniądze mogły remontować drogi czy dokonać zakupów nowych autobusów.

Tczew zrezygnował z udziału w systemie FALA (inteligentny system transportowy w pomorskim) ze względu na wysokie koszty funkcjonowania, stawiając na darmową komunikację miejską.

Należy zatem spodziewać się, że kolejne samorządy pod presją niezadowolenia mieszkańców będą rezygnować z FALI.
System FALA miał być narzędziem do planowania podróży oraz płacenia za przejazdy w transporcie publicznym na terenie województwa pomorskiego.
Obejmuje on swoim zasięgiem trasy transportu kolejowego (pociągi aglomeracyjne i regionalne, czyli pociągi POLREGIO oraz PKP SKM w Trójmieście) oraz trasy komunikacji miejskiej organizowanej przez następujące miasta: Gdańsk, Gdynia, Słupsk, Władysławowo, Chojnice, Lębork, Puck, a także Wejherowo.



Gdańsk, Gdynia, Słupsk, Władysławowo, Chojnice, Lębork, Puck, a także Wejherowo.





wikipedia dla Polaków:

Wolne Miasto Gdańsk (skrótowo WMG, niem. Freie Stadt Danzig) – istniejące w okresie międzywojennym autonomiczne miasto-państwo, pod ochroną Ligi Narodów. Jego powstanie było wynikiem przegranej Cesarstwa Niemieckiego w I wojnie światowej i jednym z rozstrzygnięć traktatu wersalskiego (1919) w kwestii ustalenia granicy polsko-niemieckiej. Utworzenie Wolnego Miasta Gdańska było kompromisem, który nie zadowolił ani Polaków, ani Niemców.

[...]

Dalsze istnienie Wolnego Miasta Gdańska uznaje za fakt de iure środowisko jego obywateli zamieszkałych w Niemczech. Wybrało ono w 1947, istniejącą do dziś, Radę Gdańska (niem. Rat der Danziger), pełniącą obowiązki rządu WMG na uchodźstwie.

13 listopada 1947 r. W. Richter, przewodniczący Stowarzyszenia Obywateli Wolnego Państwa Gdańskiego, ogłosił utworzenie rządu Wolnego Miasta Gdańska na uchodźstwie. Ma on swoją siedzibę w Berlinie, a za swój główny akt prawny uznaje oryginalną Konstytucję WMG. Organ ustawodawczy, Rat der Danziger (Rada Gdańska) ma 36 członków i uważa się za reprezentanta interesów byłych niemieckich gdańszczan. Członkowie Rady są wybierani przez wysiedlonych z Gdańska i ich potomków drogą głosowania drogą pocztową. Obecnie organizacja funkcjonuje w oparciu o Związek Gdańszczan (Bund der Danziger e.V.) należący do Związku Wypędzonych.

Organizacja zwróciła się do Organizacji Narodów Zjednoczonych z prośbą o oficjalne uznanie, deportację Polaków z zajętego terytorium i pomoc w przywróceniu Wolnego Miasta. Richter ogłosił także, że stowarzyszenie zaakceptuje porozumienie ze strony społeczności międzynarodowej, które da im alternatywne terytorium będące ośrodkiem handlowym.
Minister spraw zagranicznych Polski, Władysław Bartoszewski stwierdził w 2001, że ta organizacja i podobnie do niej stowarzyszenia są postrzegane w oczach niemieckiej opinii publicznej jako rewanżystyczne i politycznie zbliżone do skrajnie prawicowej Narodowodemokratycznej Partii Niemiec.

Organizacja wnosi roszczenia do całego terytorium, które niegdyś było własnością Wolnego Miasta Gdańska. Opiera swoją zasadność na twierdzeniu, że Wolne Miasto Gdańsk było państwem neutralnym i że jego aneksja przez Niemcy w 1939 r. była nielegalna; a włączenie terytorium do Polski było efektem porozumienia innych stron niż te, które podpisały ustanawiający powstanie WMG traktat wersalski, tak więc nie miały mocy zmienić jego postanowień .



Tak naprawdę było to WMG II, bo WMG już było wcześniej - nie ma o tym ani słowa w wikipedii, musisz sam się dowiedzieć i poszukać innej strony wikipedii dla Polaków, informacje znajdziesz pod hasłem: Wolne Miasto Gdańsk (1807–1814)


en.wiki
Czyli czego nie ma w wikipedii dla Polaków:

Gdańsk miał wczesną historię niepodległości. Był czołowym graczem w Związku Pruskim, który był skierowany przeciwko Krzyżackiemu Państwu Zakonnemu Prus. Konfederacja postanowiła z królem Polski, Kazimierzem IV Jagiellończykiem, że Korona Polska zostanie objęta głową państwa zachodnich części Prus (Prus Królewskich). W przeciwieństwie do tego, Prusy Księcia pozostały polskim lennem. Gdańsk i inne miasta, takie jak Elbing i Thorn, finansowały większość wojen i cieszyły się dużą autonomią miejską.

W 1569 roku, gdy stany Królewskich Prus zgodziły się włączyć region do Rzeczypospolitej Obojga Narodów, miasto nalegało na zachowanie swojego specjalnego statusu. Bronił się podczas oblężenia Gdańska w 1577 roku, aby chronić swoje specjalne przywileje. Następnie nalegał na negocjacje, wysyłając posłów bezpośrednio do króla Polski. Położenie Gdańska jako głębokowodnego portu, gdzie Wisła łączy się z Morzem Bałtyckim, uczyniło go jednym z najbogatszych miast Europy w XVI i XVII wieku, gdyż zboże z Polski i Ukrainy były transportowane barkami w dół Wisły, by załadować je na statki w Gdańsku, skąd dalej do Europy Zachodniej. Ponieważ wielu kupców wysyłających zboże z Gdańska było Holendrami i budowali dla siebie domy w stylu holenderskim, co spowodowało, że inni Gdańscy ich naśladowali, miasto zyskało wyraźnie holenderski wygląd. Gdańsk zyskał miano "Amsterdamu Wschodu", bogatego portu morskiego i węzła handlowego łączącego gospodarki Europy Zachodniej i Wschodniej. Jego położenie, gdzie Wisła wpada do Bałtyku, prowadziło do rywalizacji różnych potęg o rządy miastem.

Chociaż Gdańsk stał się częścią Królestwa Prus po drugim rozbiorze Polski w 1793 roku, Prusy zostały następnie podbite przez Napoleona Bonaparte w 1806 roku. We wrześniu 1807 roku Napoleon ogłosił Gdańsk półniezależnym państwem klienckim Cesarstwa Francuskiego, znanym jako Wolne Miasto Gdańsk. Przetrwało siedem lat, aż do ponownego włączenia do Królestwa Prus w 1814 roku, po klęsce Napoleona w bitwie pod Lipskiem (znanej również jako Bitwa Narodów) przez koalicję obejmującą Rosję, Austrię i Prusy.


--

i drugie hasło - 1807–1814

Wolne Miasto Gdańsk (fr. Ville libre de Dantzig) – autonomiczne terytorium, obejmujące miasto Gdańsk i okolice, istniejące w latach 1807–1814. Wolne Miasto Gdańsk znajdowało się pod protektoratem Prus i Saksonii, choć faktyczny protektorat sprawowała nad nim Francja. O jego utworzeniu zdecydował podpisany 9 lipca 1807 r. pokój w Tylży. Powstanie Wolnego Miasta poprzedziło długotrwałe oblężenie Gdańska przez wojska napoleońskie. W 1813 miasto zostało ponownie oblężone, tym razem przez wojska pruskie i rosyjskie. Niemal roczne oblężenie miasta doprowadziło do ogromnych strat. 2 stycznia 1814 Francuzi poddali miasto, co de facto oznaczało koniec istnienia wolnego miasta. Na kongresie wiedeńskim w 1815 zdecydowano o likwidacji Wolnego Miasta Gdańska.

----



Rząd przyjął ustawę metropolitalną dla Pomorza

Ewelina Oleksy
8 kwietnia 2026, godz. 14:20

Po 10 latach starań pomorskich samorządowców Rada Ministrów na swoim posiedzeniu 8 kwietnia przyjęła projekt ustawy metropolitalnej dla Pomorza. Nie oznacza to jeszcze jednak pełnego sukcesu. By dokument był obowiązujący, musi go jeszcze przyjąć Sejm i Senat, a na końcu zaakceptować prezydent RP. 
- Mam nadzieję, że nikomu nie przyjdzie do głowy, żeby wetować tak dobry projekt, jak ten dotyczący metropolii - mówił premier RP Donald Tusk.
Temat ustawy metropolitalnej dla Pomorza to niekończąca się historia od 10 lat. Już w 2016 r. samorządy Obszaru Metropolitalnego Gdańsk-Gdynia-Sopot rozpoczęły starania o prawne usankcjonowanie współpracy metropolitalnej na Pomorzu. 
Związek metropolitalny łączy gminy, miasta i powiaty. Daje możliwość wspólnego realizowania zadań, tj.: planowanie inwestycji, zapewnienie połączeń autobusowych i kolejowych oraz promocję miast i gmin jako jednego organizmu. Ustawa metropolitalna to także bardziej dynamiczny rynek pracy, bogatsza oferta kulturalna i edukacyjna.

- Wszyscy liczmy na to, że jeszcze przed wakacjami będziemy mieć w końcu przyjętą ustawę metropolitalną - zaznacza Piotr Borawski, wiceprezydent Gdańska.
Prezydent Sopotu Magdalena Czarzyńska-Jachim, prezes Rady Obszaru Metropolitalnego Gdańsk-Gdynia-Sopot, podkreśla, że dzisiejsza decyzja Rady Ministrów to "zielone światło dla setek tysięcy mieszkańców Pomorza".


-------

za fb:

Jakub Łoginow - dziennikarz morski o transporcie
15 kwietnia o 12:32 ·

To jedna z najważniejszych decyzji dla pomorskiego transportu – rząd przyjął projekt Metropolii Pomorskiej. Trudno tej idei nie kibicować, bo wiąże się z nią obietnica transportowej normalności – wspólnego zarządu transportu publicznego dla Gdańska i Gdyni, wspólnego biletu na transport publiczny i niższych cen biletów, które na Pomorzu wskutek decyzji Mieczysława Struka są już droższe, niż w bogatych Niemczech i Austrii.

Jak jednak słusznie zauważyli komentatorzy, przyjęty przez rząd projekt ma pewne fundamentalne wady, w postaci braku partycypacji społecznej. 

Oto powstaje – i słusznie – dawno oczekiwany, nowy szczebel samorządu decydujący o fundamentalnych sprawach życia codziennego – i władze tego „samorządu” będą z nominacji partyjnej jak nie przymierzając naczelnicy miejskich rad narodowych w PRL, a nie z wyborów powszechnych. To się nie może udać i musi zostać poprawione w Sejmie i Senacie, inaczej skończy się zapewne vetem prezydenta.


---





Cesarstwo Niemieckie nadal istnieje:


II Rzeczpospolita nadal istnieje:


to najprawdpopodobniej WMG II też istnieje, a jeśli nie istnieje to zaraz powstanie - ale nie jako WMG, tylko jako: 

METROPOLIS...




Jesteśmy nadal w 1939 roku.


























facebook.com/search/top/?q=system%20fala
pl.wikipedia.org/wiki/Wolne_Miasto_Gdańsk
innpoland.pl/219919,wdrazanie-systemu-fala-w-trojmiescie-miala-byc-rewolucja-a-jest-kloc-z-gdanska
dziendobrypomorze.pl/pl/707_samorzad/82623_pogorzelski-czy-ta-fala-nas-zaleje-czas-pokaze-ale-poczatki-nie-sa-dobre.html
innpoland.pl/222559,fala-topi-pomorze-to-najdrozsze-przejazdy-koleja-w-polsce-i-najgorszy-system-biletowy


pl.wikipedia.org/wiki/Rząd_Wolnego_Miasta_Gdańska_na_uchodźstwie
pl.wikipedia.org/wiki/Wolne_Miasto_Gdańsk#Sytuacja_polityczna_i_prawna_po_1945
pl.wikipedia.org/wiki/Wolne_Miasto_Gdańsk_(1807–1814)
netka.gda.pl/w-tczewie-na-kociewiu-znajduje-sie-jeden-z-najwiekszych-w-europie-zbior-kamieni-granicznych-wolnego-miasta-gdanska/

facebook.com/search/top/?q=system%20fala

youtube.com/watch?v=5mXh8ocjfPw
facebook.com/MetropoliaGGS/posts/o-ustawie-metropolitalnej-w-radio-gdańskmagdalena-czarzyńska-jachim-prezydentka-/1355167103312418/




trojmiasto.pl/wiadomosci/Rzad-przyjal-ustawe-metropolitalna-dla-Pomorza-n217688.html
zawszepomorze.pl/artykul/26083,metropolia-na-pomorzu-coraz-blizej-prawdziwa-praca-dopiero-przed-nami