Maciej Piotr Synak


Od mniej więcej dwóch lat zauważam, że ktoś bez mojej wiedzy usuwa z bloga zdjęcia, całe posty lub ingeruje w tekst, może to prowadzić do wypaczenia sensu tego co napisałem lub uniemożliwiać zrozumienie treści, uwagę zamieszczam w styczniu 2024 roku.

wtorek, 4 sierpnia 2026

Ceuta

 

Dzisiejszy artykuł z

polskieradio24.pl
fragmenty


Polacy, którzy zdobywali Ceutę

Przez kolejne 700 lat Ceuta pozostawała pod kontrolą arabską. Gdy zakończyła się rekonkwista, czyli wypędzenie muzułmanów z Półwyspu Iberyjskiego, tamtejsze państwa zaczęły ekspansję poza swoje macierzyste ziemie. Ceuta, z uwagi na strategiczne położenie, była łakomym kąskiem. Miasto zdobył 21 sierpnia 1415 roku portugalski król Jan I Dobry. Była to pierwsza zamorska posiadłość Portugalii.

Co ciekawe, w wyprawie Jana Dobrego wziął udział Antoine de la Sale, francuski dworzanin i pisarz. Pozostawił on po sobie dzieło "Le réconfort de Madame de Fresne" ("Pocieszenie od pani de Fresne"), napisane 1458 roku. Zawiera ono wspomnienie – tym cenniejsze, że naocznego świadka – oblężenia Ceuty. Wśród uczestników inwazji de la Sale wymienia "pana de Plomellau i Henryka de Donru", których nazywa "chevaliers de Poullynne", czyli "rycerzami z Polski" (nazwiska są oczywiście zniekształcone).

Udział rycerzy znad Wisły w konkwistadorskiej wyprawie władcy Portugalii przeciwko Maurom w 1415 roku świadczyć może też o wciąż żywotnej idei krucjatowej. Z drugiej strony Polacy równie dobrze mogli być żądnymi sławy i bogactw karierowiczami. Popuszczając nieco wodzę fantazji, można w ich udziale w portugalskiej wyprawie upatrywać nawet dyplomatycznego zabiegu skierowanego do rycerstwa zachodniego: nie ma co przybywać, zwłaszcza pięć lat po bitwie pod Grunwaldem, do państwa krzyżackiego, z niewiernymi można walczyć na brzegach Afryki.


"nazwiska są oczywiście zniekształcone"

Skoro tak, to może ów "pan z Polski" to nie żaden pan z Polski, tylko pochodzący z Turyngii  Henryk von Plauen z zakonu krzyżackiego?

de Plomellau = von Plauen
Henryk de Donru = Henryk (von Plauen) z Turyngii, gdzie 

Donru to zniekształcona (zakamuflowana?) nazwa Turyngii (Thüringen => Duringen => Donru ?) lub: Dobnagau (Gau Dobena) lub Dobenau - rodowych włości rodzin von Plauen.


Inwazja na Ceutę to rok 1415, a 45-letni wówczas von Plauen w latach 1414 - 1422 był zniesiony ze stanowiska i uwięziony przez nowego wielkiego mistrza Küchmeistra - a więc mógł brać udział w wyprawie na niewiernych, by np. udowodnić swoje męstwo przed Krzyżakami, wszak nie brał udziału w bitwie pod Grunwaldem - nie wykazał się i podobno nie był lubiany w zakonie...

Sama inwazja na Ceutę objęta była tajemnicą, to i może udział Plauena i samych krzyżaków był tajemnicą? Krzyżactwo to przecież najemnicy, więc mogli walczyć dla Jana Dobrego za sprawę chrześcijańską! Król Portugalii mógł zaproponować najemnikom walkę - no przecież do tego właśnie (oficjalnie) były utworzone te wszystkie zakony... - i mogli oni jakieś srycerstwo pod dowództwem Plauena wysłać tam z nim samym "za karę"....


Przykład współczesny wg AI: 

- Giennadij Łajew (były mer Pietrozawodska) – skazany za przyjmowanie gigantycznych łapówek, niemal natychmiast po wyroku zgłosił się do armii
- Aleksiej Klemieszew (były wiceminister ds. cyfryzacji obwodu moskiewskiego) – aresztowany za oszustwa finansowe, uniknął pełnego procesu, podpisując kontrakt na etapie śledztwa
- Siergiej Kudriawcew (były urzędnik Ministerstwa Obrony)– oskarżony o malwersacje przy zamówieniach publicznych, wyjechał na front w zamian za umorzenie sprawy

tvp.info:

W 2025 roku Iwanow został skazany na 13 lat kolonii karnej o zaostrzonym rygorze za defraudację i pranie pieniędzy. Złożył wniosek o kontrakt z armią. Metodę tę stosuje wielu skazanych, by uzyskać przedterminowe zwolnienie z więzienia. 



Bolesław Olszewicz - „Geografia polska w okresie Odrodzenia” (Prace Geograficzne nr 12, 1957)


„seigneur de Plomellau, baron et messire Henry de Donru, chevaliers de Poidlaynne, bien encompainier"

tłumaczenie AI:
„pan na Plomellau, baron i wielmożny pan Henryk z Donru, rycerze z Polski, w zacnym towarzystwie”

tłumaczenie googla:
"Pan Plomellau, Baron i Sir Henry de Donru, Rycerze Poidlaynne, dobrze towarzysze"

AI:
baron et messire pochodzi z języka francuskiego i oznacza „baron i wielmożny pan” lub „baron i pan”

Znaczenie poszczególnych słów:baron – baron (tytuł szlachecki).
et – i
messire – dawny francuski tytuł honorowy, używany w średniowieczu i renesansie wobec osób wysokiego rodu, rycerzy, duchownych lub sędziów. 
W języku polskim odpowiada zwrotom takim jak „wielmożny pan”, „mój pan” lub „lord”

i całe raz jeszcze, po moim pytaniu, czy to dotyczy jednej, czy dwóch osób:

W tym konkretnym pełnym zdaniu konstrukcja gramatyczna („seigneur de Plomellau, baron, et messire Henry de Donru”) oraz użyta dalej liczba mnoga wskazują, że mowa o dwóch różnych osobach:

Pierwsza osoba: Pan z Plomellau, baron
Druga osoba: Wielmożny pan Henry de Donru

Tłumaczenie dosłowne:
„Pan z Plomellau, baron, oraz wielmożny pan Henry de Donru, rycerze z Polski, ze świetnym orszakiem/świetnie towarzyszący.”


Skoro tak, to może byli to dwaj bracia pochodzący z Turyngii  Henryk von Plauen  i jego młodszy brat - również Henryk, komtur Gdańska odpowiedzialny za mord na rajcach Gdańska..

gdzie jeden byłby opisany jako baron z Plauen, a drugi jako wielmożny z Turyngii - aby zakamuflować ich pobyt u króla Portugali.


Prof. Błażej Śliwiński „Gdańskie obrazki”  
cz. 6  ZBRODNIA KRZYŻACKA

W czasie polsko-krzyżackiej tzw. Wielkiej Wojny, po bitwie grunwaldzkiej, w sierpniu 1410 w Malborku burmistrz Konrad Leczkow (niech już będzie wersja spolszczona) poddał Gdańsk królowi Władysławowi Jagielle. Po opuszczeniu państwa zakonnego przez polskiego króla pogodzić się jednak musiał z Krzyżakami, ale – jako jedyny w całym krzyżackim państwie w imieniu Gdańska – odmówił żądaniom wypłacenia nadzwyczajnego podatku. Kasa zakonna po wojnie świeciła pustkami, Krzyżacy szukali pieniędzy gdzie tylko mogli. Co więcej, kiedy komtur gdański Henryk von Plauen podjął w lutym 1411 próbę zablokowania Gdańska (co miało ugodzić w jego handel), flota miejska wyszła w morze grożąc podjęciem działań przeciwko Krzyżakom. 

W celu zakończenia sporu komtur Henryk von Plauen zaprosił 6 VI 1411 na zamek gdański burmistrzów Konrada Leczkowa i Arnolda Hechta, zięcia Konrada, rajcę Bartholomäusa Grossa i jeszcze innego z rajców, nieznanego z imienia. W ostatniej chwili ten ostatni zrezygnował z udania się na zamek, twierdząc, że musi przekazać klucze swojemu zastępcy. Nie wiemy w szczegółach co się wydarzyło na zamku. Dopiero 13 kwietnia – na żądanie wielkiego mistrza krzyżackiego, monitowanego w tej sprawie przez czujących, że doszło do tragedii gdańszczan – komtur gdański wydał zwłoki zamordowanych na zamku delegatów. Pochowano ich w kościele Najświętszej Marii Panny. Gdańsk wprawdzie ukorzyć się musiał przez władzami Zakonu, ale pamięć o zbrodni stała się jednym z ważniejszych elementów narastającej opozycji antykrzyżackiej w Gdańsku. Władze miasta oskarżały Krzyżaków o to morderstwo przed sądem cesarskim jeszcze w 1453 roku. Na krótko przed tym, jak mieszczanie opanowali gdański zamek i wyganiając Krzyżaków wraz ze Związkiem Pruskim dali początek 13letniej wojnie, która przywróciła miasto Królestwu Polskiemu.

   

Marek Radoch - "Do ut des, czyli rzecz o darze w kontaktach wielkich mistrzów krzyżackich z Władysławem Jagiełłą i z Witoldem"

Echa Przeszłości XXV/1, 2024

"Po odsunięciu od władzy wielkiego mistrza Henryka von Plauen w październiku 1413 r. jego brat komtur gdański Henryk Reuss von Plauen zbiegł do Polski, gdzie był „hojnie obdarowywany” przez Władysława Jagiełłę"


A więc jest i wątek polski... de Poidlaynne

Wg oficjalnych danych obydwaj zostali uwięzieni:

W 1414 uwięziono go razem z bratem, również Heinrichem, byłym komturem gdańskim, w Pokarminie [obecnie Uszakowo - Obw. Królewiecki - MS], a następnie w Gdańsku. Plauen odzyskał wolność dopiero w 1422, po śmierci Küchmeistra.


a może w zamian za uwolnienie, przywrócenie na stanowiska - pojechali zdobywać Ceutę? I nie za bardzo się pokazali...




Taka to moja hipoteza...



Podobnie byłoby z królem polskim Władysławem Warneńczykiem - jestem pewien, że przeżył i wykupił się z niewoli mapami Ameryki.








przypisy:


wikipedia:

Henryk V von Plauen (niem. Heinrich der Ältere von Plauen, ur. 1370 w Turyngii, zm. 1429 w Lochstedt)– dwudziesty siódmy wielki mistrz zakonu krzyżackiego w latach 1410–1413.

Pochodził ze znanego rodu rycerskiego wywodzącego się z Plauen, zasłużonego dla zakonu krzyżackiego. Do Prus przybył ok. 1390 w charakterze gościa zakonu, później został jego pełnoprawnym członkiem.

Początkowo nie pełnił żadnych ważniejszych urzędów i dopiero w 1402 mianowano go komturem Nieszawy. W 1407 został komturem Świecia. W czasie wojny polsko-krzyżackiej 1409–1411, 27 sierpnia 1409 w czasie wypadu polskiej załogi zamku w Bydgoszczy pod Świecie Plauen dostał się do niewoli. Wkrótce potem dążące pod Bydgoszcz oddziały krzyżackie uwolniły komtura, a tamtejszy zamek obległy i zdobyły.

Plauen nie brał udziału w bitwie pod Grunwaldem 15 lipca 1410 r. Na wieść o klęsce zakonu natychmiast pospieszył ze swym hufcem i niedobitkami spod Grunwaldu do Malborka przewidując, że tam właśnie skierują się oddziały polsko-litewskie. Dotarł na czas – i to w dużej mierze dzięki energicznej postawie von Plauena Krzyżacy utrzymali swoją stolicę.

Za zasługi podczas obrony zamku malborskiego kapituła zakonna obrała Heinricha von Plauena wielkim mistrzem w 1410, pomijając innych hierarchów zakonnych, sprawujących ważniejsze funkcje m.in. Wernera von Tettingena, wielkiego szpitalnika i komtura elbląskiego, który uratował się z rzezi grunwaldzkiej. W 1411 wielki mistrz odniósł sukces dyplomatyczny, podpisując z Polską tzw. I pokój toruński na bardzo korzystnych dla Zakonu warunkach. Do jego podpisania odzyskał prawie wszystkie terytoria utracone po klęsce pod Grunwaldem. Jednocześnie, mimo osłabienia militarnego i gospodarczego zakonu, rozpoczął aktywne przygotowania do wojny odwetowej z południowym sąsiadem.

Mimo niekwestionowanych zasług wielki mistrz nie cieszył się poważaniem u braci zakonnych. Von Plauen był człowiekiem porywczym i okrutnym, zwolennikiem rządów twardej ręki. Zwalczał aktywnie opozycję miast pruskich i Związku Jaszczurczego. W 1411 wykrył spisek komtura radzyńskiego Georga von Wirsberga i kazał ściąć Mikołaja Ryńskiego za jego współpracę z Polakami, co tylko zwiększyło jego niepopularność. W końcu wielki mistrz został obalony w 1413 za sprawą wielkiego marszałka i komtura Królewca Michaela Küchmeistra, zwolennika dalszych układów z Polską, który został nowym zwierzchnikiem zakonu. Od 1413 do 1414 był komturem Engelsburga (Pokrzywno). W 1414 uwięziono go razem z bratem, również Heinrichem, byłym komturem gdańskim, w Pokarminie, a następnie w Gdańsku. Plauen odzyskał wolność dopiero w 1422, po śmierci Küchmeistra. Został prokuratorem w Lochstädt, na Półwyspie Sambijskim i zmarł tam w 1429.


W maju 2007 r. odkryto w katedrze w Kwidzynie kryptę ze szczątkami trzech osób. Znaleziono przy nich charakterystyczne zapinki płaszczy i fragmenty szat wykonanych z jedwabiu (bardzo cennego w średniowieczu). Wykonane zostały badania antropologiczne i DNA szczątków, oraz dendrologiczne drewna użytego do wykonania trumien. Badania zakończone w grudniu 2008 potwierdziły, że są to szczątki trzech wielkich mistrzów zakonu krzyżackiego: Wernera von Orseln, Ludolfa Koeniga von Wattzau oraz właśnie Henryka von Plauen.



Vögte_von_Plauen - niemiecka wiki

Rodzina Vogtów z Plauen była rodziną szlachecką , której nazwa pochodzi od ich siedziby w Plauen w regionie Vogtland . Podobnie jak rodzina Vogtów z Gery , stanowili oni gałąź rodziny Vogtów z Weida . Późniejsze gałęzie rodziny Vogtów z Plauen obejmowały burgrabiów Miśni i rodzinę Reuss z Greiz . Ta ostatnia, jako ród Reussów , władała dwoma niemieckimi księstwami związkowymi do 1918 roku. Region Vogtland został nazwany na cześć całej rodziny Vogt.

Inwestytura z Plauenem
Członkowie hrabiów Everstein (lub Eberstein), pierwotnie z Wyżyny Wezerskiej , założyli region Dobnagau wokół Plauen około 1100 roku. Ich pierwszy zamek stał na skale Dobenau w dolinie Syra [ Dobnagau um Plauen begründet. Ihr erster Burgsitz stand auf dem Dobenaufelsen im Syratal], a później zbudowali zamek miejski w południowo-zachodnim narożniku murów miejskich Plauen, którego pozostałością jest dzisiejszy Malzhaus (Słódownia) . Ebersteinowie nadali Plauen lenno Henrykowi II "Bogatemu" (zm. ok. 1209), z rodu Vogtów z Weida . Plauen pojawia się w dokumencie po raz pierwszy w 1236 roku jako należące do "Vogtów z Plauen". 

Wnuk Henryka, Henryk I z Plauen , zbudował zamek Plauen jako swoją rezydencję, ponieważ Vogtowie z Plauen wcześniej rezydowali w Voigtsberg. 25 maja 1278 roku poprzedni władca, hrabia Konrad z Everstein z Dolnej Saksonii, przybył osobiście do Plauen i przekazał miasto Plauen oraz Gau Dobena swojemu szwagrowi, wójtowi Henrykowi I. Henryk jednak najwyraźniej pozostał w luźnych stosunkach fenologicznych z hrabią Everstein. Jego starszy syn, Henryk II „Czeski”, założył linię wójta Plauen, podczas gdy jego młodszy syn, Henryk Ruten „Ruski”, założył młodszą linię, późniejszą dynastię Reuss .








https://polskieradio24.pl/historia/ceuta-i-kryzys-migracyjny-skad-fragment-hiszpanii-w-afryce-wyjasniamy

https://pl.wikipedia.org/wiki/Heinrich_Reuss_von_Plauen

https://pl.wikipedia.org/wiki/Heinrich_von_Plauen

https://fr.wikipedia.org/wiki/Turones#%C3%89tymologie

https://en.wikipedia.org/wiki/Toru%C5%84#Toponymy

https://de.wikipedia.org/wiki/V%C3%B6gte_von_Plauen


Toruń - włoska wiki:

Pierwsze dokumenty odnoszące się do nazwy miasta podają ją jako Tarnowo , prawdopodobnie wywodzącą się od polskiego słowa „tor ”, oznaczającego „ścieżkę” (odnoszącego się do Wisły ), lub od słowa „Tarnów ”, wywodzącego się od polskiego słowa „tarnina” , rośliny rosnącej na ścieżkach. W Polsce istnieje wiele miast o podobnym pochodzeniu.

Nazwa później uległa zmianie, przyjmując zgermanizowane brzmienie: Turon , Turun , Toron , Thoron i ostatecznie Thorn . Może pochodzić od niemieckiego słowa Tor (w starożytnej formie Thor ), oznaczającego „bramę” (przedstawionego w herbie miasta), lub od zamku Toron w Królestwie Jerozolimskim , gdzie Krzyżacy służyli podczas krucjat . Hipoteza, że ​​pochodzi ono od imienia germańskiego boga Thora, pozostaje mniej wiarygodna .

W czasach, gdy Toruń stał się częścią Królestwa Polskiego , na dokumentach i monetach z łacińskimi napisami najczęściej widnieje nazwa Thorun , Thorunium , civitas Thorunensis lub civitas Torunensis , a później, w XV wieku , obecna polska nazwa Toruń.

---

Turonowie - od nich nazwa Turyngia, kraj pochodzenia von Plauenów
brak polskiej wiki

wiki fr i engl

Turonowie (galijski i łaciński: Turoni ) , znani również jako Turończycy i Turonowie, to lud galijski.

Zajmowali region Turenii, od którego pochodzi nazwa, a dokładniej departament Indre-et-Loire , część departamentu Indre i północny kraniec departamentu Vienne . Ich dawną stolicą, za czasów panowania rzymskiego, było Caesarodunum , obecnie Tours . Ich głównym oppidum przed podbojem było z całą pewnością Amboise, które obejmowało obszar 50 hektarów .

Miasto Turonów cieszyło się statusem wolnego miasta, o czym świadczy napis widoczny w fundamentach późnorzymskiego ogrodzenia w podziemiach Muzeum Sztuk Pięknych w Tours : „ CIVITAS TURONORUM LIBERA ” .

Etymologia

Etymologia ich nazwy jest niepewna. Jest to galijski etnonim pochodzący z -no- , jak Morini (od mor- " morze "), Santoni lub Ruteni, z niejasnym elementem początkowym, być może *turo- / * tullo- " silny, spuchnięty ", a ich nazwę można przetłumaczyć jako " ci, którzy są spuchnięci (gniewem / wojowniczą furią) ". Innym możliwym tłumaczeniem byłoby " zakręty " lub " zmienni ". Współczesne nazwy Turenii i miasta Tours pochodzą od ich etnonimu .

-----

Wspomina się o nich jako Turonos i Turonis u Cezara (poł. I w. p.n.e.), Turones u Pliniusza (I w. n.e.), Turoni u Tacyta (początek II w. n.e.), oraz jako Touroúpioi (Τουρούπιοι, var. τουρογιεῖς) przez Ptolemeusza (II w. n.e.). 

Etymologia słowa Turoni jest niepewna. Pierre-Yves Lambert zaproponował, aby dostrzec zmienioną formę protoindoeuropejskiego * tauro- („byk”), ale Aleksander Falileyev uważa to za mało prawdopodobne.

W Historia Brittonum pojawia się ludowa etymologia , według której Turoni otrzymali nazwę od Turnusa z Eneidy :

„ [ Brutus z Brytanii ] został wygnany z powodu śmierci Turnusa, zabitego przez Eneasza . Następnie udał się do Galów i zbudował miasto Turonów, zwane Turnis [ Tours ] ”. 

Geoffrey z Monmouth rozwinął później tę historię w Historia Regum Britanniae , gdzie Tours zostało nazwane na cześć siostrzeńca Brutusa, również o imieniu Turnus, który zginął w walce z Goffarem Piktonem, królem Akwitanii .

Miasto Tours, poświadczone w VI w. n.e. jako apud Toronos ( in civitate Turonus w 976 r., Turonis w 1205 r., Tors w 1266 r.), i region Turenii , poświadczony w 774 r. jako Turonice civitatis ( in pago Turonico w 983 r., vicecomes Turanie w 1195–96 r., Touraine w 1220 r.), zostały nazwane na cześć plemienia galijskiego.

---

niemiecka wiki

Turonowie byli starożytnym galijskim (celtyckim) ludem żyjącym w prowincji Gallia Lugdunensis nad Loarą . Rzymianie nazywali ten lud Turones lub Turonii , a ich stolicę Caesarodunum (dzisiejsze Tours ).

Germańskie plemię nosiło również nazwę Turones lub Touroner . Osiedliło się w pobliżu plemienia Marvingów , na południe – później na południowy wschód – od Chattów ( Hesji ). Plemię to mogło pochodzić z mieszanki ludów germańskich z Celtami , którzy nadal zamieszkiwali ten obszar . Wspomniano o nich jako o Turoni ( gr. Τούρωνοι , Touronoi ) wraz z innymi plemionami germańskimi w rozdziale 11 Geografii Klaudiusza Ptolemeusza ( II w. n.e.).


Można spekulować, czy identyczne nazwy dwóch grup określanych mianem Turonów były czysto przypadkowe, czy też istniał związek między nimi wynikający z przedgermańskich migracji plemion celtyckich. Na przykład pozostałości jedynego celtyckiego oppidum w Turyngii, datowanego na II i I wiek p.n.e., tzw. Steinsburg w pobliżu Römhild w powiecie Hildburghausen, stanowią niezbity dowód na osadnictwo celtyckie w południowej części regionu turyńsko - frankońskiego , między Lasem Turyńskim a Menem . 

Istnieją spekulacje na temat zmieszania się ludów germańskich i celtyckich, ale ani ludy germańskie, ani celtyckie nie stanowiły zjednoczonego narodu . Przeciwnie, łączyło je pokrewieństwo kulturowe i językowe , które stopniowo rozpływało się w różnych regionach językowych i kulturowych . Zatem pochodzenie nazwy „Turyngowie” (np. Touroner-Turoni-Thoringi ) może być równie celtyckie , jak pochodzenie jej imienniczek znad Loary. W końcu wiele celtyckich nazw pól i wód nadal można znaleźć w wielu regionach Niemiec . Można również porównać podobieństwo nazwy francuskiej Turenii i Wolnego Państwa Turyngii .

Mogło to być również imię przejęte przez rzymskich i greckich historyków. Jednak dokładna etymologia słowa „Turyngowie” nie została dotychczas w pełni zbadana.

Związek z Hermundurami pozostaje niejasny. Niektóre z tych plemion zostały przesiedlone przez rzymskiego dowódcę Lucjusza Domicjusza Ahenobarbusa na tereny wzdłuż górnego Menu, opuszczone przez Markomanów . Uważa się, że to ten sam obszar, na którym osiedlili się również Turonowie . Możliwe, że Turonowie byli odłamem Hermundurów lub że byli z nimi identyczni. Możliwe jest również, że stanowili niezależną grupę, ponieważ pierwotni Hermundurowie mieli swoje główne obszary osadnicze wzdłuż środkowej i górnej Łaby (dzisiejsza Saksonia ), ale od 100 r. p.n.e.  posuwali się również dalej na południe i południowy zachód.


----------

AI:


Pisownia określenia „Rycerze z Polski” (Wymaga drobnej korekty)Tekst podaje: chevaliers de Poullynne

Stan faktyczny: W oryginalnym starofrancuskim manuskrypcie La Sale'a zwrot ten brzmi „chevalliers de Poullayne” (w niektórych odpisach także jako Paullayne lub Poidlaynne). Słowo to bez wątpienia oznaczało w tamtym okresie Polskę (współczesne fr. Pologne). [1, 2, 3]

4. Nazwiska rycerzy (Prawda)Stan faktyczny: La Sale wymienia ich dokładnie jako „le seigneur de Plomellau, baron” oraz „messire Henry de Donru”. Polscy historycy (m.in. w publikacjach Instytutu Geografii PAN na RCIN) potwierdzają, że imiona te zostały silnie zniekształcone przez francuskiego kronikarza. Część badaczy sugeruje, że mogli to być rycerze pochodzący ze Śląska, ponieważ te same postacie pojawiają się w innej powieści tego autora (Podróże Małego Janka z Saintré) pod czeskim sztandarem. [1, 2, 3]

nie, to inne postacie, tyle, że z Polski

Podsumowanie – poprawiona wersja tekstu:

"Le réconfort de Madame de Fresne" ("Pocieszenie od pani de Fresne"), napisane w 1457 roku. Zawiera ono wspomnienie – tym cenniejsze, że naocznego świadka – oblężenia Ceuty z 1415 roku. Wśród uczestników inwazji de la Sale wymienia "pana de Plomellau i Henryka de Donru", których nazywa "chevalliers de Poullayne", czyli "rycerzami z Polski" (nazwiska są oczywiście zniekształcone).

--------

Choć w obu dziełach autor wspomina o rycerzach z Polski (Poullayne / Poullaine), to w każdym z nich opisuje zupełnie innych ludzi.
Oto precyzyjne rozdzielenie tych postaci według oryginalnych tekstów:
1. Wpis z kroniki „Le Réconfort de Madame de Fresne” (Oblężenie Ceuty)
To tutaj pojawiają się bohaterowie z Twojego pierwszego pytania. Autor opisuje tam autentyczne wydarzenie historyczne z 1415 roku (zdobycie Ceuty przez Portugalczyków), w którym sam brał udział.
  • Wymienione postacie: „le seigneur de Plomellau” oraz „messire Henry de Donru”.
  • Kim byli: To ich badacze łączą z wyprawą księcia Ludwika II Brzeskiego i śląskimi rodami (np. Dohna).
2. Postacie z powieści „Podróże Małego Janka z Saintré” (Pielgrzymka do Santiago)
W tej fikcyjno-biograficznej powieści (napisanej w 1456 roku) La Sale umieścił obszerny epizod turniejowy. Główny bohater spotyka grupę rycerzy ze wschodniej Europy zdążających z pielgrzymką do Santiago de Compostela. Są oni opisani zbiorczo jako rycerze z Polski (Poullaine), ale francuski pisarz wymienia ich z własnych, zupełnie innych zniekształconych nazwisk.
Polski heraldyk Franciszek Piekosiński badał właśnie ten konkretny fragment Janka z Saintré i przytoczył następujące postacie:
  • „le baron de Poullaine, le seigneur de Loisselench (główny dowódca grupy, w którym Piekosiński i inni badacze upatrywali m.in. przedstawiciela rodu Leszczyńskich lub kogoś ze Śląska).
  • „sire d'Andach
  • „seigneur de Nulz
  • „seigneur de Morge
  • „seigneur de Terg
Podsumowanie
Słowo Poullayne/Poullaine było dla La Sale'a po prostu ogólnym określeniem geograficznym (Polak / rycerz z Polski/Śląska). Użył go w dwóch różnych miejscach do opisania dwóch skrajnie różnych grup ludzi:
  1. W Le Réconfort...: Plomellau i Donru (towarzysze broni z Ceuty, 1415 r.).
  2. W Janku z Saintré: Loisselench, Andach, Nulz i inni (uczestnicy turnieju i pielgrzymki).
Czy chciałbyś dowiedzieć się więcej o tym, jak polscy historycy próbowali rozszyfrować te konkretne nazwiska z powieści o Janku z Saintré (jak Loisselench czy Andach)?





chrome-extension://efaidnbmnnnibpcajpcglclefindmkaj/https://www.rcin.org.pl/Content/17618/WA51_22154_r1957-nr12_Prace-Geogr.pdf


chrome-extension://efaidnbmnnnibpcajpcglclefindmkaj/https://repozytorium.biblos.pk.edu.pl/redo/resources/2095/file/scans/DEFAULT/OCR_rezultaty/100000213761_A_v1_200dpi_q60.pdf



https://www.google.com/search?q=baron+et+messire+-+przet%C5%82umacz&sourceid=chrome&ie=UTF-8&amc=1&aep=42&cud=1&source=chrome.crn.rb&atvm=2&mstk=AUtExfBNJbWZryfijSgGp-OpvD1iJuU00wQN8f_qOeBeqtIQpoljEnLMqX35X--AbIvQ93QO2hq-fHTzfZZzWNAq_OYv34TWito0kpYSLnAqN56P820tonpyRY07WaajXTr1NlyaU0sfHK98R07NEkNOdkCrdoTeAARnOHrVBEIZzKp3qV6UX9_loyhSjVaJpeeEeCudbXyaDIWOa4BM9Wo1RL38ZFp5sPXWl7UmFT3w-TvrTaJQIY7nj2HuVI2fsndaasZOQUNA6KUdkijlJMJLxaYjn54mw1hPY8rCpjU-8fR9iqkl3DHpqqrwei6LeyvxsL0dZJkqdgz18WT5RimXphPdhW8cfw8MWg&csuir=1&mtid=Fsxxas24KdLhxc8Ppu248AQ&udm=50


https://www.google.com/search?q=poszukaj+mi+herby+pokazuj%C4%85ce+czerwone+wo%C5%82u+na+srebrnym+tle&sourceid=chrome&ie=UTF-8&amc=1&aep=42&cud=0&source=chrome.crn.rb&atvm=2&mstk=AUtExfBCnNQ3SYR6k2u0hj0uL3g4B9e8_U5Cb1PkuV3U1jzHZ0_tCY3NYjTMtKGHpPuknCSHpLbzIeZW5AMWWNwL6GY1s3C8r5k3_YmS8WqYMEgA7XPLummwNXn5Y6fVK6UtZJ0dPVgKSPr-gz-dI92boW_VOhAxuHHfCJbfFZ2pnd1WA9mQSldl6d1hSWnZUMexgJt971Hc0jjJDaF4l0_FfUc-ofmXfHo-EbIIDg-49dv-Rzu6wZVl_IUzp7r0vqHS1Z4aWPR6OgRgKjLuEp0Gf2BG3V0ydJ-IOvBFGWQlcC1rJegsjFE8z1EHTNUCmOC6g41VdmZE_ulpsOsHUbsLQHMhgQN1oKBXDQ&csuir=1&mtid=lMNxatS_N5qswPAP1urj0Aw&udm=50


https://www.google.com/search?q=sprawd%C5%BA+dane%3A&sca_esv=3cca898eb5585582&sxsrf=APpeQns5C0k2wxxR-4t-19yRIK1vgPs-UA%3A1785838690629&source=chrome.ob&fbs=ABfTbFX9375dmYLUBFpyRgnU-XoZp6jAVSqfKhVSjM9DAAQ6mR1sePhydKpluB_37WIvuAaA5gJxvaEsCxZqR1EFXKDF54IJyAAzEOc5PH8GLCdSbtIvtxw3pOAl_7TJv4GbB7BAXOKgsrvilViAWoH2V_SWZXuwBkOXD0uIF-uC_O_rEFRw3lnFZBmF-VdoDu9Ile5xaXih81hKFAVjl8Upd78V3-Ta1g&aep=1&ntc=1&cs=1&sa=X&ved=2ahUKEwiCt5_G34aWAxUhAhAIHaVLI2IQ2J8OegQIFRAD&biw=1536&bih=743&dpr=1.25&mstk=AUtExfCSDdGJ4THuXkd4sBsAt6U1yopMBNsnlUoMjppvNdwnyr1IXTFubLQ39KHJXRa7x17VapmYqp21qqfNy7p3r64d23S3wVa0QgiGRt2F4BwBSI7JOPLuI2cERbvKWiZgdVJepu4wQlk6OsG0vIwJGTjDAY4EXYcnz8R181IqTbvDqCqIj9eZcmJKhqh2SR54jIbtRj7t6knTbTnJKl1pY8Np2z33qsNTvJddrfrt49xBPCTdlMknRUUIAFElTKprFtLwYuYG18uQIJiaZC2uPpi5Pe3jFRnx7oVkp03o1DPiF2VLwIIvJFA10G1RNBwA6QGUZ0hLlSyI8B1dYL7HKoQ7RuUsiCQcgQ&csuir=1&atvm=2&mtid=ZrxxavH_C9mwwPAP68zfQA&udm=50


chrome-extension://efaidnbmnnnibpcajpcglclefindmkaj/https://gutw.ug.edu.pl/sites/default/files/_nodes/strona-gutw/95936/files/6._zbrodnia_krzyzacka.pdf

https://www.tvp.info/94358695/rosja-byly-wiceminister-chcial-odkupic-winy-na-froncie-sad-odrzucil-wniosek-polityka-skazanego-za-korupcje

https://en.wikipedia.org/wiki/Portuguese_conquest_of_Ceuta

sobota, 25 lipca 2026

Książki i wiedza w nich







horror się zbliża....

 





to może być ich pomysł na to, jak zniszczyć wiedzę w poszczególnych krajach, wykupić wszystko i zniszczyć pod pozorem digitalizacji, ale i potem po dziesiątkach lat - mieć tylko w swoim banku danych daną książkę czy wiedzę! 

Zapłać! O ile zechcą ci udostępnić... a może, kto wie - może potworzą fałszywe biblioteki, gdzie wersy w książkach będą podmienione...


Tak było ze słynną pierwszą na świecie Biblioteką w Aleksandrii - najpierw z całego ówczesnego świata pościągali wszystkie janowe zapiski, zgromadzili je w jednym miejscu, potem ukradli, a bibliotekę spalili...

 
"Ojej! Miało być tak dobrze, a wyszło zupełnie na odwrót...
I co my teraz biedni gołodupcy poczniemy?"





Chcą 800 000 tytułów?
To jak zaraza w średniowieczu, jak II Wojna Światowa...




Proszę, nie wyrzucajcie książek, trzymajcie je na przyszłość!






facebook.com/reel/4486657158234775/

środa, 15 lipca 2026

Karta ONZ

 


Artykuł 1

Cele Organizacji Narodów Zjednoczonych są następujące:

Utrzymać międzynarodowy pokój i bezpieczeństwo, stosując w tym celu skuteczne środki zbiorowe dla zapobiegania zagrożeniom pokoju i ich usuwania, tłumienia wszelkich aktów agresji i innych naruszeń pokoju, łagodzić lub załatwiać pokojowymi sposobami, zgodnie z zasadami sprawiedliwości i prawa międzynarodowego, spory albo sytuacje międzynarodowe, które mogą prowadzić do naruszenia pokoju.
Rozwijać pomiędzy narodami przyjazne stosunki oparte na poszanowaniu zasady równouprawnienia i samostanowienia narodów oraz stosować inne odpowiednie środki dla umocnienia powszechnego pokoju.
Rozwiązywać w drodze współpracy międzynarodowej problemy międzynarodowe o charakterze gospodarczym, społecznym, kulturalnym lub humanitarnym, jak również popierać prawa człowieka i zachęcać do poszanowania tych praw i podstawowych wolności dla wszystkich bez względu na różnice rasy, płci, języka lub wyznania.
Stanowić ośrodek uzgadniania działalności narodów, zmierzającej do osiągnięcia tych wspólnych celów.


Artykuł 2

Dla osiągnięcia celów ustalonych w artykule 1, Organizacja i jej członkowie postępować będą według następujących zasad:

Organizacja opiera się na zasadzie suwerennej równości wszystkich jej członków.
W celu zapewnienia wszystkim członkom praw i korzyści, wynikających z przynależności do Organizacji, wszyscy oni wykonywać będą w dobrej wierze zobowiązania przyjęte zgodnie z niniejszą Kartą.
Wszyscy członkowie załatwiać będą swe spory międzynarodowe środkami pokojowymi w taki sposób, aby nie dopuścić do zagrożenia międzynarodowego pokoju i bezpieczeństwa oraz sprawiedliwości.

Wszyscy członkowie powstrzymają się w swych stosunkach międzynarodowych od groźby użycia siły lub użycia jej przeciwko integralności terytorialnej lub niezawisłości politycznej któregokolwiek państwa bądź w jakikolwiek inny sposób niezgodny z celami Organizacji Narodów Zjednoczonych.

Wszyscy członkowie Organizacji okażą jej wszelką pomoc w każdej akcji podjętej zgodnie z niniejszą Kartą i powstrzymają się od udzielenia pomocy jakiemukolwiek państwu, przeciwko któremu Organizacja zastosowała środki zapobiegawcze lub środki przymusu.

Organizacja zapewni, by państwa, które nie są jej członkami, postępowały zgodnie z niniejszymi zasadami w stopniu koniecznym dla utrzymania międzynarodowego pokoju i bezpieczeństwa.
Żadne postanowienie niniejszej Karty nie upoważnia Narodów Zjednoczonych do ingerencji w sprawy, które z istoty swej należą do kompetencji wewnętrznej któregokolwiek państwa i nie zobowiązuje członków, aby przekazywali takie sprawy do załatwienia w trybie przewidzianym niniejszą Kartą. Jednakże zasada ta nie będzie stała na przeszkodzie zastosowaniu środków przymusu przewidzianych w rozdziale VII.





Artykuł 53

1. Rada Bezpieczeństwa posługiwać się będzie układami lub organizacjami regionalnymi w odpowiednich przypadkach w celu stosowania środków przymusu pod jej kierownictwem. Jednakże żadne środki przymusu nie będą stosowane na podstawie układów regionalnych lub przez organizacje regionalne bez upoważnienia Rady Bezpieczeństwa, z wyjątkiem

środków, stosowanych przeciw jakiemukolwiek państwu nieprzyjacielskiemu w rozumieniu punktu 2 niniejszego artykułu i przewidzianych w wykonaniu artykułu 107 lub w układach regionalnych, a skierowanych przeciwko powrotowi takiego państwa do polityki agresji, dopóki Organizacja nie będzie mogła na żądanie zainteresowanych rządów przyjąć odpowiedzialności za niedopuszczenie do dalszej agresji ze strony takiego państwa.

2. Określenie "państwo nieprzyjacielskie" w rozumieniu ustępu 1 niniejszego artykułu stosuje się do każdego państwa, które podczas drugiej wojny światowej było nieprzyjacielem któregokolwiek sygnatariusza niniejszej Karty.


Artykuł 77

System powierniczy stosuje się do obszarów należących do następujących kategorii, które mogą być nim objęte na podstawie układów powierniczych:
obecne obszary mandatowe;
obszary, które mogą zostać odłączone od państw nieprzyjacielskich w wyniku drugiej wojny światowej,
obszary dobrowolnie poddane temu systemowi przez państwa, odpowiedzialne za ich administrację.
Późniejszy układ ustali, które obszary należące do wymienionych kategorii zostaną włączone do systemu powiernictwa i na jakich warunkach.



Artykuł 107

Nic w niniejszej Karcie nie pozbawia mocy prawnej ani nie przeszkadza podejmowaniu wobec

jakiegokolwiek państwa, które podczas drugiej wojny światowej było nieprzyjacielem któregokolwiek sygnatariusza niniejszej Karty, 

działań, podjętych lub sankcjonowanych w wyniku tej wojny przez rządy, które za te działania odpowiadają.






unic.un.org.pl/dokumenty/karta_onz.php

https://sip.lex.pl/akty-prawne/dzu-dziennik-ustaw/karta-narodow-zjednoczonych-statut-miedzynarodowego-trybunalu-16779385

28 listopad 2025


Herb kaszubski





za fb:

Mateùsz Titës Meyer

2 lipca 2026


Kilka dni temu przez moją bańkę informacyjną na fb przeleciało info, że Zrzeszenie Kaszubsko-Pomorskie przyjęło wzór Herbu Kaszub, który zalecono stosować w środowisku ZKP.
Wzór ten to najprostsze oddanie graficzne przyjętego słownie symbolu: "Czarny Gryf w koronie na złotej tarczy herbowej".

I tu zaczynają się pewne drobne różnice. Kaszëbskô Jednota od 2011 r. proponuje kolorystykę nawiązującą do najstarszej flagi kaszubskiej - Stanicy Zrzeszińców, której autorką była Franciszka Majkowska i którą użyto w czasie Zjazdu Założycielskiego Zrzeszenie Regionalnego Kaszubów 18 sierpnia 1929 r. w Kartuzach - na tę pamiątkę obchodzimy Święto Flagi Kaszubskiej. Flaga ta od 1938 r. wykorzystywana jest w czasie pogrzebów zasłużonych działaczy kaszubskich, przykrywając ich trumny.
Różnicę stanowią: złote pazury, dziób, oko i korona oraz czerwony język. Ta kolorystyka zgodna jest z Herbem Księstwa Pomorskiego z XVII w. (z pominięciem korony).
Dodam tylko, że można znaleźć ją też na sztandarach niektórych oddziałów Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego, starszych niż stowarzyszenie Kaszëbskô Jednota.

W minioną niedzielę Zrzeszenie Kaszubsko-Pomorskie przyjęło oficjalną uchwałą wzór pomijający te różnice kolorystyczne, odwołując się do wzoru opracowanego przez Witold Bobrowski w okolicy 2005 r. - początkowo stosowanego jako odświeżony znak/logo organizacji (od kilku lat po rebrandingu jest on nieco bardziej 'nowoczesny'). Tu warto zauważyć, że kolorystyka ta zgodna jest z Wielkim Herbem Królestwa Prus z 1871 r. (z pominięciem korony). Porównania te opieram na informacjach z Kaszubopedii - projektu Instytutu Kaszubskiego w Gdańsku.
 
Różnicę stanowią też przyjęte odcienie kolorów czarnego i żółtego/złotego. Na poniższej grafice zamieściłem herby opublikowane na stronach ww. organizacji dla porównania.
Drobną różnicą jest też kształt tarczy herbowej: ZKP przyjęło i zaleca tarczę francuską średniowieczną, KJ - proponuje tarczę hiszpańską.
 
Herb proponowany przez Kaszëbską Jednotã nie został przyjęty żadną oficjalną uchwałą. Jego opis znajduje się w deklaracji ideowej organizacji. Nie jest też zalecany do stosowania przez jakiekolwiek środowiska, jednak - w sieci widać, że cieszy się popularnością.

[...]






Marek Łaś
Abstrahując od tego, czyj to herb, zgodnie z regułami heraldyki oręż u heraldycznych bestii (kły, pazury, dzioby, płetwy) zawsze są w barwie metalu - złote lub srebrne, a więc żółte/białe na fladze.




Herb Księstwa Pomorskiego z XVII w





Wielki herb Królestwa Prus, 1871 r stosuje tarczę francuską









środa, 8 lipca 2026

Metropolis - cz. 6 - sieci rowerowe

 


"Uważam to za rzecz bardzo pożyteczną zastanawiać się od czasu do czasu nad tym, co bym robił, gdybym był wrogiem Polski, gdyby odbudowanie Polski było mi niedogodne i gdyby mi chodziło o jej zniszczenie.

Otóż przede wszystkim używałbym wszelkich wysiłków i nie żałowałbym żadnych ofiar na to, ażeby nie dopuścić do zapanowania w tym kraju zdrowego rozsądku, ażeby postępowaniem Polaków nie zaczęła kierować trzeźwa ocena stosunków i położenia ich państwa. Utrzymywałbym w Polsce na swój koszt legion ludzi, których zajęciem byłoby szerzenie zamętu pojęć, puszczanie w obieg najrozmaitszych fałszów, podsuwanie najbardziej wariackich pomysłów. Ilekroć bym zauważył, że Polacy zaczynają widzieć jasno swe położenie i wchodzić na drogę do naprawy stosunków i do wzmocnienia państwa, natychmiast bym zrobił wszystko, żeby odwrócić ich uwagę w inną stronę, wysunąć im przed oczy jakieś nowe idee, nowe plany, wytworzyć jakiś nowy ruch, w którym by rodząca się myśl zdrowa utonęła"

- Roman Dmowski



10 maja 2026
26 maja 2026

30 maja 2026
8 czerwca 2026
16 czerwca 2026
19 czerwca 2026
20 czerwca 2026
24 czerwca 2026
27 czerwca 2026
2 lipca 2026


Poprzednie posty z cyklu: Metropolis


cz.1 - Fala
cz.2 - Wykluczenie kolejowe
cz. 3 - Czy w Polsce potrzebujecie koni?
cz. 4 - Akt trzeci



Tytułem wstępu - stołeczne miasto Warszawa ani "aglomeracja warszawska" - nie są metropolią w sensie prawnym.


wikipedia dla Polaków:

Aglomeracja warszawska – aglomeracja monocentryczna [...] obejmuje Warszawę i jej przedmieścia oraz obszary podmiejskie.

Na przestrzeni lat pojęcia takie jak „aglomeracja” czy „zespół miejski” zmieniały swoje znaczenia. W ostatnich latach częściej używane są określenia „miejski obszar funkcjonalny” „obszar metropolitalny” lub „metropolia”. W odniesieniu do Warszawy i jej otoczenia wszystkie te pojęcia, w różnych opracowaniach, stosuje się wymiennie, wraz z pojęciami „obszaru/regionu stołecznego/warszawskiego”.

Pojęcie aglomeracja warszawska odnosi się współcześnie do określonego obszaru zurbanizowanego, położonego na terenie definiowanym niejednolicie – w zależności od przyjętych granic – ale w każdym przypadku ogniskującym się wokół centrum umiejscowionego w określonym położeniu geograficznym, łącznie z zamieszkującą go ludnością, istniejącą zabudową i zagospodarowaniem wraz z infrastrukturą techniczną (w tym infrastrukturą transportową i uzbrojeniem terenu) oraz występującymi tamże zasobami naturalnymi.

Aglomeracja sama w sobie nie posiada zatem podmiotowości jednostki organizacyjnej, ani tym bardziej nie stanowi wielocelowej osoby publicznoprawnej jak np. jednostka samorządu terytorialnego, wielocelowy związek jednostek samorządu terytorialnego, czy związek metropolitalny. 

Istnieje natomiast szereg publicznych celowych jednostek organizacyjnych, powołanych do wykonywania zadań w określonej dziedzinie, na różnie definiowanym obszarze aglomeracji, np. Komenda Stołeczna Policji albo Sąd Apelacyjny w Warszawie.





za fb:
SmogLab

Warszawa ma problem. Choć wydała w ostatnich latach miliardy złotych na rozwój transportu publicznego, to jego popularność spada, a nie rośnie. Puchnie zaś ruch samochodowy. Ale miasto nie jest skazane na korki i zanieczyszczenie powietrza.

Zamiast zwykłego obiektywnego "zwiększa się" zastosowano działające na wyobraźnię (i emocje) "puchnie". Termin "puchnie" wywodzi się z biologii i w przypadku człowieka często dotyczy obrzęków, czyli czegoś negatywnego. Rozumiem więc, że zwiększenie się ruchu samochodowego mam odebrać negatywnie. I bez sugestii redaktorów tak odbieram to zjawisko, bo łączy się ono ze spalinami...

Pod postem większość postów negatywnych, wyśmiewających, użytkownicy zarzucają autorom manipulację i prosto tłumaczą, dlaczego jest taka sytuacja w Warszawie. 

Zwracam uwagę na napis na zdjęciu: mowa jest o rozwoju metropolii i ta fraza podana jest tak jakby mimochodem, jak coś oczywistego - mamy tu do czynienia ze zjawiskiem "wiedzy potocznej", która może zostać wykorzystana do forsowania pomysłu utworzenia Metropolii Warszawskiej. 



Fraza jest dwuznaczna, bo mowa jest nie tyle o metropolii, co jej rozwoju - dla wielu ludzi termin metropolia oznacza po prostu bardzo duże miasto i tak zwyczajowo używają tego określenia. Słowo to użyto w tekście z małej litery, więc czytamy je zwyczajowo: "bardzo duże miasto".

Ludzi najpierw przyzwyczają się do zwyczajowego nazywania Warszawy metropolią, a później rzuca się pomysł utworzenia Metropolii. Wówczas ludziom jakby łatwiej zaakceptować taki pomysł, chociaż nie znają, nie rozumieją skutków jego przyjęcia, ale akceptują - skoro i tak to jest już "Metropolia" - jest już, ale w sensie zwyczajowego nazewnictwa...

Jak wyżej zapisałem, miasto Warszawa ani "aglomeracja warszawska" - nie są metropolią w sensie prawnym.

Ponadto, redaktorzy i słowo pisane posiadają w społeczeństwie pewne poważanie - skoro "napisali w gazetach" to "widocznie tak jest", albo: "widocznie tam się znają", czy "ktoś wie lepiej ode mnie", "skoro ktoś to dopuścił do druku..." to się nazywa wpływ, oddziaływanie na masy...






https://smoglab.pl/warszawa-tonie-w-autach-rozwoj-metropolii-wyprzedza-rozwoj-transportu/





"ogromny" - znowu to subiektywne określenie oddziałujące na emocje... i zwracam uwagę:
ścieżki rowerowe wymienia się razem z metrem, tramwajem i elektrycznymi autobusami i traktuje jako element "sieci transportowej" !

"Druga linia metra, tramwaj na Wilanów, elektryczne autobusy, nowe drogi dla rowerów – na pierwszy rzut oka Warszawa ma czym się pochwalić w rozwoju sieci transportowej w ostatniej dekadzie".

Tu zatrzymałem się na dłuższą analizę... której w końcu poświęciłem cały artykuł.


fb Portal Warszawski 08.06.2026 za ZDM: 
W raporcie za 2024 rok można przeczytać, że średni udział rowerów w ruchu pojazdów wynosi około 2,5 procent w szczycie porannym i 3,64 procent w szczycie popołudniowym.


Rok 2020 i szacunki dla miasta Warszawy:

https://um.warszawa.pl/waw/strategia/-/ponad-1-2-mld-pasazerow-wtp-w-2019-roku


2017 rok : każdego dnia po ulicach Warszawy porusza się ponad 75 tys. rowerzystów 

https://www.rynek-kolejowy.pl/wiadomosci/warszawa-codziennie-po-ulicach-stolicy-jezdzi-75-tys-rowerzystow-138153.html

Z artykułu nie dowiemy się jak to wyliczono, ani czy jest to średnia dla całego roku, czy tylko w sezonie np. od maja do września. Trzeba pamiętać, że mało kto jeździ rowerem zimą, ja na przykład zimowej kurtki używam blisko 6 miesięcy w roku: od listopada do kwietnia, oczywiście plus/ minus zależnie od aury...  ale jednak: 6 miesięcy. 


Sprawdzam u źródła:
https://um.warszawa.pl/waw/rowery/-/pomiary-ruchu-rowerowego-2017

W raporcie za rok 2017 na stronie 9 czytamy:
"Łącznie w trakcie pomiarów ręcznych zanotowano 93 201 rowerów (75 001 w dni robocze i 18 200 w sobotę) oraz 1498 osób na innych urządzeniach, co stanowi znaczącą próbę na potrzeby statystyk"

Ha! Przecież wyraźnie napisano: "łącznie" i w dni robocze, a nie w jeden dzień roboczy! Pomiar trwał 6 dni (w dni robocze) "Pomiarów dokonano w dniach 20, 23, 25, 27, 30 maja 2017 r. oraz 1, 7, 8 czerwca 2017 roku"

Czyli przez 6 dni było 75 tysięcy rowerzystów - a nie codziennie! To jaka jest prawda? Żeby to sprawdzić, musimy zajrzeć do raportów na stronie miasta - sprawdzam rok 2025.


"Pomiary ruchu rowerowego 2025", zleceniodawca: ZDM w Warszawie i skrótem:

Automatyczny pomiar ruchu (APR) - system przeznaczony do pomiarów ruchu drogowego – samochodowego i rowerowego – na odcinkach międzywęzłowych dróg układu podstawowego m.st. Warszawy.

APR funkcjonują cały rok, a ZDM zleca chyba raz do roku osobne badanie jakiejś firmie, która rozstawia dodatkowe kamery, urządzenia i sadza ludzi przed ekranami do liczenia.

Realizowane pomiary miały na celu [...] opracowanie podstawowych statystyk służących skutecznej analizie ruchu rowerowego w mieście. Dane zostały pozyskane metodą wideorejestracji, co zapewniło wysoką szczegółowość i wiarygodność informacji. Dane z automatycznych punktów pomiaru ruchu rowerowego i samochodowego (APR) uzupełniły wyniki uzyskane podczas realizacji pomiarów.

Pomiary ruchu rowerowego zostały wykonane w 66 lokalizacjach (punktach) W zależności od lokalizacji punktu pomiarowego oraz założonego celu analizy pomiar został przeprowadzony w trzech różnych wariantach czasowych:
• pomiar jednodniowy, 
• pomiar dwudniowy, 
• pomiar weekendowy

Pomiary zostały wykonane w dniach:  • 27.05.2025 (wtorek), • 28.05.2025 (środa), • 12.06.2025 (czwartek), • 14.06.2025 (sobota),
W każdym punkcie, w którym przeprowadzono pomiar jednodniowy lub dwudniowy, obejmował on godziny 7:00 – 9:00 oraz 16:00 – 19:00 w dniu pomiaru. Pomiar weekendowy obejmował tylko godziny popołudniowe – 16:00-19:00. Dane pozyskane z pomiarów zostały zagregowane do interwałów 15-minutowych. 

zmierzono ruch w 66 lokalizacjach:
• 50 lokalizacji, w których wykonano pomiar jednodniowy, 
• 16 lokalizacji, w których wykonano pomiar dwudniowy, 
• 5 lokalizacji, w których wykonano dodatkowy pomiar weekendowy.

Rok ma 365 dni, a pomiary dotyczą 4 dni i tylko 2 godzin rano i 3h po południu - w okresie największego natężenia ruchu rowerowego. A dlaczego badacze nie siedzą cały dzień i nie sprawdzają ilości dla całego pojedynczego dnia, tylko przyjmują jakąś estymację, przybliżenie??
Mając zliczony cały dzień (dobę) mam podstawy, by twierdzić, że inne dni powszednie są podobne. A oni mają 5h pomiaru i robią szacunkowo na 1 dobę, a potem robią kolejne przybliżenie - dla 3 dni powszednich w tygodniu i osobno weekend, a potem dla miesiąca i całego roku?? Po co takie coś, żeby oszczędzić na dniówce??

 
Aneks do raportu nr. 1

Jak zliczyłem na pierwszej stronie:
w godzinach

od 7:00 do 9:00 = 83 osób
od 16:00 do 19:00 = 437 osób

RAZEM: 520 rowerzystów


 "do centrum" i "z centrum" i widać, że liczba rowerzystów jest podobna, co może oznaczać, że zliczono te same osoby "na powrocie"

A oni wyciągają z tego po 1h: 
- "szczyt poranny" - 50 osób
- "szczyt popołudniowy" - 194 osoby

i szacunkowo przyjmują 1268 osób w ciągu 24 godzin - skąd ta liczba? Nie wiadomo. 

Nie podano, w jaki sposób to policzono. To jak to sprawdzić, czy nie ma omyłki pisarskiej lub błędu w obliczeniach?
I po co wyciągano największe natężenie ruchu? Ta wartość była brana do estymacji?

sprawdźmy średnią:
83+437=520/ 5h pomiaru = 104 *24h = 2496 osób na dobę - nie pasuje, za dużo

To inaczej:
50+194=244/ 5h pomiaru = 48,8 *24h = 1171 na dobę, a oni mają 1268 - o blisko 100 osób więcej, czyli - jeżeli tak to było faktycznie liczone - średnio x20 dni = 2000 użytkowników miesięcznie za dużo, nie licząc weekendów

średnia 50+194=244/ 2h  = 122 *24h = 2928 - nie, też nie pasuje

Jak można w ogóle tak liczyć?
Zakładam, że w nocy nikt nie jeździ - to skąd ta liczba? 

W załączniku nr 3 mamy tylko kilka stron i kilka wartości np. 614 osób na 1h (1730 przez 3h) i szacunkowo 6654 osoby na dobę. Te dwie wartości łatwiej określić, sprawdźmy, co się stanie, jak podzielę je przez siebie, czy wyjdzie jakaś metodologia:

6654 / 614 = 10,84
9696 / 886 = 10,94
3173 / 305 = 10,40
6581 / 611 = 10,77
3900 / 352 = 11,08

czyli policzone przejazdy na 1h mnożone są przez 11 h? Ale dlaczego? Nie ma pojęcia...

Nie jest nic wytłumaczone. Na początku raportu powinno być wyraźnie wskazane jaką stosowano metodę, jak wykonano obliczenia - tego nie ma. Jak coś nie jest zrobione transparentnie, to sam wiesz, co o tym myśleć... 

Powinni siedzieć 24h na dobę i sprawdzić każdą godzinę. 
Raport ma 73 strony, osobne aneksy blisko 200 stron i dla mnie nic z tego nie wynika.

I zauważ - na ilustracji powyżej podano kierunek, "do centrum" i "z centrum" i widać, że liczba rowerzystów jest podobna, co może oznaczać, że zliczono te same osoby "na powrocie".

W aneksach dla APR podano "dobowe natężenie ruchu" (czyli faktyczne), a dla badania "ręcznego" - szacunkowe.


 Do zliczania rowerzystów na co dzień stosuje się liczniki automatyczne, pytanie więc:

- czy automatyczne czujniki odróżniają rowerzystów od pieszych? Rozróżniają, ale nie ma o tym w raporcie ani słowa.
czy zliczono pojedynczych użytkowników, czy jedna osoba policzona była dwa lub więcej razy? Brak odpowiedzi na to pytanie, ale na pewno system będzie liczył wielokrotnie tę samą osobę, jeżeli więc "dostawca jedzenia" będzie jeździć zwyczajowo na tej trasie... przez 8 h dziennie...

Za rower uznaje się również inne pojazdy na ścieżce:
1W niniejszym opracowaniu jako pojazd rozumiane są rowery, hulajnogi elektryczne oraz urządzenia transportu osobistego i urządzenia wspomagające ruch, które formalnie nie są pojazdami

I za te 4 dni wyniki:
str. 12

Podczas przeprowadzonych pomiarów łącznie zarejestrowano 141 834 pojazdów w ciągu wszystkich dni pomiarowych. W okresie dni powszednich zarejestrowano 134  033 pojazdów (40 300 w okresie porannym oraz 93 733 w okresie popołudniowym). W dzień weekendowy, który obejmował tylko okres popołudniowy zarejestrowano 7 801 pojazdów. Na podstawie wyników pomiarów automatycznych opisanych szerzej w punkcie 5 możliwe było oszacowanie łącznego dobowego natężenia ruchu, które dla mierzonych 

dni powszednich wyniosło 313 977* pojazdów, a 
w dzień weekendowy 30 004** pojazdów. 

*Liczba pojazdów oszacowana na podstawie udziału godzin pomiarowych w dzień powszedni w łącznej liczbie pojazdów w dobie zarejestrowanych przez stacje pomiaru automatycznego. Udział mierzonego okresu w dobie z punktów APR: 2728.05.2025- 43%, 12.06.2025 – 41%. 
**Liczba pojazdów oszacowana na podstawie udziału godzin pomiarowych w weekend w łącznej liczbie pojazdów w dobie zarejestrowanych przez stacje pomiaru automatycznego. Udział mierzonego okresu w dobie z punktów APR dla 14.06.2025 – 26%. 


Te wartości tu podane są to wartości najwyższe w roku. Gdyby ktoś ten wynik rozciągnął na cały miesiąc dostałby wynik:

dzieląc przez 3 dni to daje średnio 104 659 pojazdów x 20 dni = 2 mln 100 tysięcy
30 004/ 2 dni = 15 000*8 dni = 120 000 

średnia:
2,22 mln pojazdów miesięcznie/ 30dni = 74 000 użytkowników codziennie
 
średnio 74 tysięcy pojazdów dziennie - ktoś mógłby powiedzieć: "o, to prawie wychodzi 75 000, jak pisał portal kolejowy!"

Z wykresu w dalszej części raportu wynika, że te dwa miesiące, a szczególnie czerwiec, są rowerowo najbardziej oblegane w roku - te dane są może dobre do sprawdzania/ planowania maksymalnej przepustowości, ale nie są to dane miarodajne dla ustalenia, jakie jest średnie obłożenie ścieżek ruchem rowerowym w całym roku, albo chociaż sezonie.


Odnośnie opomiarowania automatycznego pada też taka informacja:
Str. 61: 
W czerwcu 2025 roku odnotowano rekordową liczbę rowerzystów – prawie 60 tysięcy w ciągu jednej doby

I znowu nic nie rozumiem... to skąd te 313 977* z 3 dni pomiaru skoro max w czerwcu to było 60 tysięcy? Z wykresu na stronie 62 widać, że w maju max nie był większy niż 55 tysięcy przejazdów.
Nawet jak wezmę max, to 3x60K daje 180 000, a nie blisko 314 000.. Coś pokręciłem?

*Liczba pojazdów oszacowana na podstawie

udziału godzin pomiarowych w dzień powszedni 
w łącznej liczbie pojazdów w dobie zarejestrowanych przez stacje pomiaru automatycznego

Udział mierzonego okresu w dobie z punktów APR: 2728.05.2025- 43%, 12.06.2025 – 41%. - czyli to  co było pomierzone ręcznie, stanowi 43% pomiaru automatycznego? Wydawałoby się to logiczne...

Ale wg mnie oni dodali do siebie te wyniki, zobaczmy:
 313 977 - 141 834 = 172 143 (pomiary automatyczne) /3dni = 57 381 pojazdów średnio z pomiarów automatycznych - czyli poniżej 60 000 każdy.

Ale czemu dodali? Wg mnie powinni przetestować skuteczność opomiarowania automatycznego i rozstawić....

Nie. 

Dla pomiarów ręcznych ustawili nowe punkty i w nich mierzyli. Dlatego wartości dodali do siebie.
Te nowe punkty są zaznaczone na mapkach w raporcie - ale map z punktami APR - nie ma.
Nie możesz samodzielnie ocenić - czy oni mierzyli natężenie na trasach, które miały w pobliżu punkty APR, czy nie. To może dublowali pomiar APR? Tak nie powinno być, ale niestety trudno ustalić jak było na podstawie tych zapisów z raportu, bo to się nadaje na śmieci, a nie do informacji. Sam widzisz, że trzeba w tym kopać, zagadki rozwiązywać co jest czym i nadal brakuje danych. Z czapy napisali "prawie 60 tysięcy w ciągu jednej doby" i rozgryzaj o co im chodzi.



Są tylko dwie mapki, na których widać 5 punktów APR - i faktycznie, te punkty są dość blisko "ręcznych" punktów opomiarowania... czy na tej samej trasie, trudno powiedzieć.

str. 56
W ramach tegorocznego pomiaru ruchu Zarząd Dróg Miejskich w Warszawie przekazał wykonawcy raportu komplet danych o odczytach z 31 stacji pomiarowych z okresu od początku lipca 2024 do końca czerwca 2025 r. Na wstępnym etapie analizy danych przeprowadzono selekcję punktów pomiarowych w celu zapewnienia rzetelności wyników.

Co znaczy "selekcje" i do czego konkretnie posłużyła, wie tylko autor tego lakonicznego wpisu.


Na tej stronie:
https://zdm.waw.pl/dzialania/badania-i-analizy/analiza-ruchu-na-drogach/analiza-ruchu-na-drogach-online/
są pokazane 48 punktów APR dla rowerów - niestety mapka jest mała, zajmuje nieco mniej niż pół strony przeglądarki i nie ma sposobu, żeby ją powiększyć na całą stronę....




Moim zdaniem istnieje duże prawdopodobieństwo dublowania się wyników, tzn. 
- w ciągu roku różne APR zliczają tego samego rowerzystę na powrocie, czyli jedna osoba policzona jest dwa, a nawet kilka razy, 
- to samo w jakimś stopniu prawdopodobnie zadziało się podczas pomiarów "ręcznych"... 

W raporcie nie ma ani słowa o tym, jak nie dopuszczono do dublowania wyników - a może nie da się nie dublować, więc... 

Ciekawe jest to, że w pomiarze ręcznym rozróżnia się np. kaski na głowie, czy płeć, ale nie zlicza rowerów z wypożyczalni Veturilo, które przecież są charakterystyczne. 

W raporcie za 2017 rok brano to pod uwagę, czytamy np.:
"Żadnych problemów nie sprawiało rozpoznanie roweru Veturilo"

str. 12:
2.3. Rodzaj roweru  
Podział użytkowanych w Warszawie rowerów wygląda następująco:  
− miejskie: 27,7%  
− sportowe: 59,7 %  
− Veturilo: 12,6% (12,2% w dni robocze i 13,1% w soboty)  


Jak chcesz się czegoś dowiedzieć czytając raport, to i tak nic nam to nie da... i moim zdaniem - to jest celowo tak napisane.

Formalnie autorowi raportu nie można zarzucić nierzetelności, a jednak, informacje są tak podane, że nawet tak "zaprawiony w boju" osobnik jak ja, ma problem z odcyfrowaniem treści - więc jak w ogóle ustalić, czy to jest badanie jest sprawdzalne?

--------
obserwatorgospodarczy.pl
Polacy mają problem z rozumieniem tekstu

Według danych OECD 39% dorosłych w Polsce osiągnęło w badaniu PIAAC poziom 1 lub niższy w zakresie rozumienia tekstu. Średnia dla krajów OECD wyniosła 26%. Oznacza to, że Polska wypada wyraźnie gorzej niż przeciętne państwo rozwinięte. Nie chodzi o to, że te osoby w ogóle nie potrafią czytać. Osoby na poziomie 1 są w stanie rozumieć krótkie teksty i proste listy, jeżeli informacja jest jasno podana. Problem pojawia się wtedy, gdy trzeba odnaleźć właściwą informację w dłuższym tekście, połączyć kilka faktów, zrozumieć instrukcję, wyciągnąć wniosek albo odróżnić informację istotną od mniej ważnej.

oecd.org:
Należy zachować ostrożność przy interpretacji wyników dla Polski ze względu na wysoki odsetek respondentów o nietypowych wzorcach odpowiedzi.

Czyżby ktoś chciał, by Polacy źle wypadli w badaniu, czy jak? 
Wykryto sześciu "niesolidnych" ankieterów, ale może innym się udało, hę?

Swoje uwagi przeniosłem do osobnego posta:
https://maciejsynak.blogspot.com/2026/06/nie-rozumiecie-tekstu.html
Z całą pewnością artykuły w polskojęzycznych mediach są celowo - niezrozumiale i z błędami logicznymi i stylistycznymi pisane, aby utrudnić Czytelnikom zrozumienie treści, lub wręcz zamaskować przed nimi istotne informacje bądź zmanipulować. 
---------

Wracając do raportu rowerowego...


liczniki automatyczne
"...funkcjonują w Warszawie w trybie ciągłym, rejestrując dane przez cały rok. Należy jednak zaznaczyć, że punkty APR rejestrują ruch w sposób uproszczony, np. licząc przejazdy rowerów bez szczegółowej klasyfikacji czy weryfikacji warunków pomiaru, dlatego nie jest możliwe bezpośrednie porównanie ich wyników z wynikami pomiarów realizowanych w ramach niniejszego projektu"

Jeśli ktoś jeździ do pracy albo rekreacyjnie codziennie na drugą stronę Wisły, to wg mnie jest duża szansa - że będzie wracać tym samym mostem, a nawet jeśli nie, to będzie wracać innym mostem, a każdy most przez Wisłę ma punkt pomiarowy. Podobnie może być w każdym przypadku wycieczki z domu - na powrocie tą samą trasą, a nawet na powrocie inną trasą. Czyli pojedynczy rowerzysta zostanie zliczony minimum dwa razy. To może oznaczać, że nie było 74 - 75 tysięcy użytkowników dziennie (nadal powtarzam za komunikatem prasowym), tylko ok. 37 tysięcy. A co, jeśli podczas przejazdu minie kilka punktów pomiarowych? Z Saskiej Kępy na Stare Miasto jest 7 km i min. jeden APR, przejazd rowerem trwa ok. 20 minut, czyli to jest krótka wycieczka, a jak ktoś więcej czasu spędza na rowerze?

To jak to właściwie jest z tymi wynikami? 

Żeby coś rzeczywiście ustalić, każdy rower w mieście powinien być obowiązkowo rejestrowany i wyposażony w GPS - dopiero wtedy zbieranie danych i analizowanie ma sens. 

Nadajniki GPS mają rowery wypożyczalni Veturilo, ale raport podaje ilości wypożyczeń i nie analizuje udziału w ruchu. Nie wiemy ile km przejechano na 1 wypożyczenie - czy to była podwózka na dworzec 3km, czy do sklepu 1,5km, czy na Stare Miasto 7km, czy wycieczka 20 km?

Nie wiadomo. Nie jest to obiektem zainteresowania.

Raport tego nie wyjaśnia, nie wiadomo także czym kierowali się badacze w ustalaniu punktów kontrolnych, ani dlaczego przyjęto taką metodologię - i nie znalazłem żadnych norm, które by mówiły, jak pomierzyć ruch rowerowy - ale może słabo szukałem...

ponadto:
"Zgodnie z ustaleniami z Zamawiającym analiza została wykonana dla okresu od lipca 2024 do czerwca 2025, z wykluczeniem okresów, w których stacje pomiarowe nie działały prawidłowo".

Czyli opomiarowanie też działa nieprawidłowo? Obniża wynik pomiaru, czy zwiększa?
Opomiarowanie - które przecież nie mało kosztuje, zapewne daje tylko pewną poglądową informację co do ilości rowerzystów.


Podstawową zaletą liczników automatycznych jest to, że działają w trybie ciągłym, czyli przez cały rok i niezależnie od warunków atmosferycznych.

Skala oraz metodologia [ale jaka metodologia? ja tu nie widzę żadnej - MS] pomiarów będą ulepszane, aby osiągnąć jak najbardziej wiarygodne wyniki. Zarząd Dróg Miejskich rozstrzygnął przetarg na rozwój systemu liczników automatycznych z wykorzystaniem nowej technologii. W 2022 r. Firma Siemens Mobility Polska zamontowała ponad 30 liczników w formie radarów. System jest zintegrowany z istniejącą siecią Automatycznych Pomiarów Ruchu prowadzoną przez Zarząd Dróg Miejskich. W przyszłości planowana jest jego dalsza rozbudowa oraz unowocześnianie.
[...] Celem jest utworzenie kordonów pomiarowych i zebranie jak największej liczby jak najbardziej wiarygodnych danych wraz z możliwością ich precyzyjnego odniesienia do pomiarów ruchu samochodowego.

Docelowo coroczne pomiary ręczne powinny w założeniu być uzupełnieniem danych z liczników automatycznych. Analiza danych z liczników oraz pomiary ręczne dają łącznie kompleksowy obraz sytuacji rowerzystów w Warszawie. W ramach takich badań mierzyć można parametry niedostępne dla pętli indukcyjnych takie jak np. płeć, ubiór (sportowy czy codzienny), czy rodzaj roweru (miejski, sportowy, Veturilo).


Czy to nie jest po prostu system inwigilacji??





Na stronie nr 60 raportu za 2025 rok mamy taki wykres:

"Dobowy rozkład średniego natężenia ruchu rowerowego ze wszystkich punktów automatycznych" 



Tak sobie zacząłem przeliczać i coś mi się nie zgadzało, wydrukowałem sobie ten wykres, odręcznie podzieliłem na 24 części i sprawdziłem ilu rowerzystów było na daną godzinę. I tak np. dla godziny "6" przyjąłem średnio 15 osób - początek wykresu ok. pozycji 10, a koniec ok. wartości 21. Nie liczyłem dokładnie, bo tak na szybko, jak ktoś chce, to niech sobie sprawdzi dokładnie.

dni powszednie opisałem od góry wykresu, 
weekendy u dołu wykresu pochyłym pismem
pierwsze 4 godziny przyjąłem wartości wspólne



I tak się zastanawiam, czy ja w ogóle dobrze rozumiem ten wykres, bo wyszło mi średnio 873 osoby w ciągu doby. Interwał godzinny to znaczy jak: o 
6 rano zarejestrowano 8 osób, a o 7 rano 21 osób? Sęk w tym, że ten wykres nie jest dobrze opisany.... i nic mi tu nie pasuje. A np. dla pozycji 9, 17 i 18 wykres załamuje się gdzieś tak w środku godziny - czemu?
Licząc sposobem jw. opisałem, wychodzi mi średnio ok. 23400 osób miesięcznie, a nie codziennie, nawet jak to moje 873 os./dobę przemnożę x5, to dostanę tylko 4365 osób dziennie, a nie 37 tysięcy, nie wspominając 75 000....

Opis jest lakoniczny "Dobowy rozkład średniego natężenia ruchu rowerowego ze wszystkich punktów automatycznych", wg mnie dotyczy to całego roku. 

Na stronie 61 taki wykres: "tygodniowy rozkład średniego natężenia" - czyli np. dla wtorku to jest 25 000 przejazdów, ale przecież w tabeli powyżej na 1 godzinę przejeżdża nie więcej niż 90 rowerzystów (patrz: wyskalowanie tabeli), to nawet jak wezmę max 90x24h = 2160 osób - to jak 25 tysięcy???

Może robię jakiś błąd myślowy, jeżeli uważasz Czytelniku, że coś błędnie interpretuję, źle odczytuje, albo po prostu wiesz o co chodzi w tych wykresach - napisz mi o tym w komentarzu.




Z tego wykresu "tygodniowego" wynika, że średnio tygodniowo przez punkty pomiarowe przejechało ok. 161 tysięcy rowerzystów (średnio 23K x7dni ), czyli 656 000 miesięcznie. 

Dla porównania, kiedy ręcznie mierzono przez 3 dni powszednie:
Na podstawie wyników pomiarów automatycznych opisanych szerzej w punkcie 5 możliwe było oszacowanie łącznego dobowego natężenia ruchu, które dla mierzonych (3 dni - MS)
dni powszednich wyniosło 313 9772 pojazdów, - dla 3 dni to daje ok. 104K dziennie, a na wykresie jest max 25K
w dzień weekendowy 30 0043 pojazdów. 


Do tych danych pomierzonych ręcznie brak szerszego komentarza, brak kontekstu, wobec czego, jak ktoś na ich podstawie zacznie sobie wyrabiać opinię o ilości przejazdów, to wyjdą mu "imponujące" wyniki .


Rys. 20 pokazuje zapewne uśrednienie z całego roku, czyli mało przejazdów zimą, maksymalne przejazdy w opomiarowanym ręcznie czerwcu. 

Jak widzisz, raport nie jest prostym odczytaniem danych, tylko zagadką, którą trzeba rozgryzać 2 tygodnie, albo dłużej... dlatego tyle czasu zmarnowałem na pisanie tego artykułu.

W tekście raportu jest mnóstwo opisów, co chwila tabuny tabelek (żadna nie ma liczby porządkowej, żeby jednym rzutem oka sprawdzić, ile pozycji jest policzonych), są opisane jakieś przypadki szczególne, kordony, nie-kordony, godziny szczytu, badane atrybuty (płeć, infrastruktura, środek transportu...), ilości punktów z max natężeniem ruchu, procentowe sumy całkowitej z pomiaru.... groch z kapustą, Oskara temu, kto zrozumie o co tu chodzi w tym raporcie i co z niego wynika...  ale może o to chodzi?

Gdyby to był "wewnętrzny" raport dla Zleceniodawcy, to byłby to zbiór suchych danych, tabelek itp. a tutaj mamy rysuneczki, zdjęcia itp. najwyraźniej zrobione przez profesjonalnego grafika - jest to opracowane pod kątem udostępnienia laikom, tj. np. mieszkańcom miasta. A więc raport jest skonstruowany pod osoby nieznające się - i mimo to, tak jest zrobiony, że nie jesteś w stanie na szybko sprawdzić co z czego wynika, nie dostaniesz prostej informacji - ilu po mieście jeździ ludzi, tylko raz piszą tak, a potem tak, pełno tabelek, które nic nie wnoszą, a potem jeszcze co innego... i sam musisz mozolnie dochodzić, co ukazują dane - jak widzisz to po moim wpisie powyżej...

Raport za 2017 rok wygląda o wiele lepiej pod kątem czytelności danych, ale np. nie zawiera danych typu:
Rozkład dobowego natężenia ruchu ze wszystkich stacji pomiaru automatycznego z okresu od do...
nie ma też wykresów dla:
"Dobowy rozkład średniego natężenia ruchu rowerowego ze wszystkich punktów automatycznych" 
"tygodniowy rozkład średniego natężenia"

i wg mnie nie sposób się z niego dowiedzieć ilu rowerzystów codziennie porusza się po Warszawie (po ścieżkach), nie ma takiej informacji, poza porównaniem i domniemaniem autorów, na podstawie:
Sumaryczny wzrost ruchu w tych miejscach wyniósł 19% między latami 2015 i 2016 oraz 22% między latami 2016 i 2017. 

i wtedy:
Biorąc pod uwagę, że Warszawskie Badanie Ruchu 2015 wykazało udział podróży rowerowych na poziomie 3,1% podróży ogółem, to można przypuszczać, że ruch rowerowy w 2016 r. osiągnął poziom 3,7% podróży ogółem, zaś w 2017 r. 4,5%.

A nie prościej wydać 100 złotych i poprosić wróżkę, żeby zajrzała do szklanej kuli?


na str. 19 badania 2024 - Tab. 8 
Zestawienie przedziałów czasowych z maksymalnym natężeniem ruchu




No i masz - jak sobie podliczę punkty, to wychodzi mi 180 - co to właściwie jest? Punkty automatyczne? Nie wiadomo - nie ma żadnych wyjaśnień.


str. 28
W przypadku szczytu porannego w większości analizowanych lokalizacji można zaobserwować, że w punktach bardziej oddalonych od centrum godzina szczytu przypada na początkowe mierzone przedziały czasowe, natomiast w miarę zbliżania się do centrum przesuwa się ona stopniowo ku końcowi badanego okresu. W szczycie popołudniowym nie występują podobne zależności, co wynika ze znacznie większego rozproszenia celów podróży w tym czasie.

Do czego mi informacje o godzinach szczytu?
Co autor rozumie pod pojęciem "początkowe mierzone przedziały czasowe"? Nie wyjaśnia.

CHAOS.

Chciałbym, żeby użytkownik tego raportu przedstawił, w jaki sposób jest to użyteczne dla jego analiz.
Czy ten raport ktoś badał? 
Ktoś robił jakiś zewnętrzny NIEZALEŻNY audyt zawartości?

Gdyby uczeń szkoły średniej np. 3 klasy, wykonał taki projekt i dał go do oceny - to ja bym tego nie przyjął. Powiedziałbym, że to jest zaledwie szkic do opracowania i że ma to uporządkować, bo to się do niczego nie nadaje. A takich (?) "raportów" dotychczas było jedenaście - od 2014 roku. Ale może właśnie tego oczekiwał "Zamawiający" i dla niego ma to sens, tego nie wiem... dla mnie to sensu nie ma. Po co w ogóle robić takie sprawdzenie - jeżeli ktoś koniecznie chciałby znać ilość rowerzystów, to taki raport wystarczyłoby zrobić raz na 5 lat - ale i tak: co z tego raportu wynika?

To, że rowerzyści jeżdżą po ścieżkach w "jakiejś ilości" to ja wiem i bez raportów.



str. 62 - dopiero teraz - niemal na samym końcu 70 stronicowego raportu! - dostajemy jakieś konkretne i czytelnie podane (jak się wydaje) dane:

Rys. 21 Rozkład dobowego natężenia ruchu ze wszystkich stacji pomiaru automatycznego z okresu od lipca 2024 do czerwca 2025 r.



Na oko widać, że średnia liczba rowerzystów CODZIENNIE nie przekracza 30 tysięcy w 2024 roku i 40 tysięcy w czerwcu 2025

Na oko, patrząc na wykres, policzyłem średnią z 12 miesięcy i wyszło mi, że CODZIENNIE rejestrowano ok. 21 tysięcy rowerzystów (Ai powiedziała, że nie da rady tego wyliczyć z tej ilustracji, a jak weszłem jej na ambicję, to podała wartość 23 tysiące).

Czyli ok. 21 tysięcy dziennie - skoro cały czas od lat statystyki pokazują zwiększanie się co roku ruchu rowerowego, to gdzie te 75 000 każdego dnia, o których pisał rynek-kolejowy.pl w 2017 roku? To jest po prostu fraza wyjęta z raportu i podana bez kontekstu z pominięciem, że ta liczba dotyczy 6 dni pomiaru - że to przez 6 dni tylu było rowerzystów, a nie CODZIENNIE. To jest po prostu przekłamanie. Dodajmy - najwyraźniej nie zweryfikowane - nie oprotestowane ani przez urząd miejski, ani ZDM, ani przez twórcę raportu! 

I jak wcześniej zauważyłem - teoretycznie każdy rowerzysta zliczony jest dwa razy, to średnia spada na poziom ok. 11 tysięcy dziennie.

Raport 2017 i str. 40:

Biorąc pod uwagę, że Warszawskie Badanie Ruchu 2015 wykazało udział podróży rowerowych na poziomie 3,1% podróży ogółem, to można przypuszczać, że ruch rowerowy w 2016 r. osiągnął poziom 3,7% podróży ogółem, zaś w 2017 r. 4,5%. Należy także wziąć pod uwagę, że badania ruchu wszystkich środków transportu są wykonywane co 5 lat, a polityka transportowa zmierza do zmniejszenia udziału ruchu samochodów w podróżach w mieście, należy założyć, że dane za 2016 r. i za 2017 r. innych środków transportu nie będą odbiegać od danych z 2015 r.

To teraz mam sprawdzać raport z 2015 roku?


i dalej 2025:

str. 35
Wykorzystanie infrastruktury jest wysokie i wynosi średnio powyżej 85%, a w ponad połowie punktów jest większe niż 95%

Jak rozumiesz to zdanie, Czytelniku? Co to znaczy "Wykorzystanie infrastruktury jest wysokie" ? Że jest tłok na ścieżce??


Punkt pomiaru ręcznego obejmuje swoim zasięgiem ścieżkę rowerową, chodnik i ulicę.


powyżej 85% - wg autora raportu oznacza to, że: 15% użytkowników nie jechało w miejscu pomiaru po ścieżce tylko po ulicy, albo chodniku, bo akurat taką mieli fantazję - i od razu trzeba napisać, że "Wykorzystanie infrastruktury jest wysokie" ?!

Gdyby "infrastruktura" była cały czas zapełniona na swojej powierzchni w 85% - czyli panowałby permanentny tłok na ścieżce - o, to się zgodzę, to można powiedzieć, że "Wykorzystanie infrastruktury jest wysokie", ale jeżeli w ciągu doby po ścieżce przejedzie 8 osób, a po ulicy w tym miejscu - 2 osoby - to jak można napisać i jakie to ma znaczenie, że "Wykorzystanie infrastruktury jest wysokie"?

Jaki to ma sens?

Nam chodzi o ustalenia, czy ścieżki to była dobra inwestycja i żeby to sprawdzić, trzeba policzyć w jakiej objętości ścieżki są zajęte przez użytkowników! A żeby tego dokonać, trzeba założyć GPS na wszystkie rowery w mieście i wtedy zrobić pomiary!

W 2017 roku na str. 11:

2.2. Sposób jazdy
Sumarycznie dla ulic wyposażonych w infrastrukturę rowerową struktura ruchu rowerowego wygląda następująco: 
 − drogą / pasem dla rowerów/: 71,8%; 
 − jezdnią: 9,2%; 
 − chodnikiem: 19,0%.

Normalnie, po ludzku, czytelna informacja bez dwuznacznych historyjek o "wysokim wykorzystaniu infrastruktury"... i po co to napisali? Przecież redaktor z portalu kolejowego przeczyta to i napisze w swoim artykule, że "ścieżki rowerowe w Warszawie są wykorzystane nawet w 85%"!  Co z tego zrozumie Czytelnik? Oczywiście, że jest tłok na ścieżce i biją się o pierwszeństwo...



Jeszcze raz zdanie ze smoglab.pl, które stało się zarzewiem tego artykułu:
Druga linia metra, tramwaj na Wilanów, elektryczne autobusy, nowe drogi dla rowerów – na pierwszy rzut oka Warszawa ma czym się pochwalić w rozwoju sieci transportowej w ostatniej dekadzie.

Przecież celem miasta jest, aby ludzie przestali używać samochodów, a zaczęli jeździć po Warszawie rowerami - zamiast samochodów, w celach transportowych, a nie rekreacyjnie!
Włodarze miasta stołecznego chcą - i ze dwa dni temu Trzaskowski to potwierdził na spotkaniu z mieszkańcami - żeby w Warszawie było jak w Chinach w poprzednim wieku!

Jak tu, na ilustracji

"Rowerowa sieć transportowa" w Chinach w XX wieku

O, tak! Zdecydowanie mogę powiedzieć, że tu na tym zdjęciu "Wykorzystanie infrastruktury jest wysokie i wynosi średnio powyżej 85%", a nawet bym powiedział: powyżej 95%! Jest tylu użytkowników, że przestrzeń drogi dla rowerów zapełniona jest w 95%!

I tego właśnie chce prezydent Trzaskowski! A co robią warszawiacy??

str. 20
Po południu zauważalny jest większy udział podróży nieobligatoryjnych, np. rekreacyjnych, które nie są ograniczone czasem dotarcia do celu.
str. 43
W weekendy zauważalny jest wyższy udział rowerów oraz użytkowników urządzeń wspomagających ruch (UWR), takich jak rolki, deskorolki czy hulajnogi bez napędu elektrycznego. Wzrost ten związany jest głównie z rekreacyjnym charakterem podróży realizowanych w dni wolne. 

I dalej:

str. 28
Punktami, które charakteryzują się wysokim natężeniem wyznaczonym dla indywidualnej godziny szczytu porannego są: Towarowa przy Al. Jerozolimskich oraz Kasprzaka przy Bema – w punktach tych natężenie przekracza 700 poj./h. Punkty o najmniejszych natężeniach godziny szczytu porannego to Most Anny Jagiellonki (płn.), Kasprowicza przy Sokratesa i Marymoncka przy Podleśnej (zach.)– w tych punktach natężenie godzinowe nie przekraczają 25 poj./h.

Z czego pewnie 21 osób jechało po ścieżce, a 4 po ulicy? Wiele się nie pomyliłem... co za różnica, 10 czy 25 osób, czy to na godzinę, czy na dobę? Żadna. Ścieżka  w tym miejscu prawie cały czas jest pusta i hula po niej wiatr.

I są tylko dwa miejsca w Warszawie, gdzie w godzinie szczytu porannego 350 osób przejeżdża w ciągu 30 minut przez dany punkt:  Towarowa przy Al. Jerozolimskich oraz Kasprzaka przy Bema – w punktach tych natężenie przekracza 700 poj./h

Opinia AI co do powyższego zdjęcia:

Dokładne policzenie co do jednej osoby na tym zdjęciu jest niemożliwe, ponieważ tłum rowerzystów w głębi kadru zlewa się w jedną masę, a wiele osób jest częściowo zasłoniętych przez innych kierujących. Możemy jednak dokonać szacowania statystycznego (metodą analizy gęstości obszaru):

Pierwszy plan (wyraźnie widoczni cykliści): W pierwszych kilku rzędach, gdzie można bez trudu rozróżnić sylwetki i twarze, znajduje się około 40–50 osób.
Środek i głębia kadru: Strumień rowerzystów ma szerokość około 10–12 osób jadących obok siebie i ciągnie się w głąb na odległość co najmniej 25–30 rzędów.

Mnożąc te wartości, szacuje się, że na całym zablokowanym pasie widocznym na fotografii znajduje się od 250 do ponad 300 rowerzystów jednocześnie.

Odstępy: Ponieważ ruch jest bardzo powolny i skrajnie zagęszczony, odstępy między kołem tylnym a przednim kolejnego roweru wynoszą zaledwie od kilkudziesięciu centymetrów do około metra. Przyjmując średnio 2 metry przestrzeni na jeden rower wraz z odstępem, otrzymujemy długość kolumny w granicach 50–60 metrów do punktu, w którym tłum zaczyna się rozmywać i zamieniać w plamy.
Porównanie z autobusami: Po prawej stronie zdjęcia stoją autobusy miejskie. Jeden standardowy autobus ma około 12 metrów długości. Widoczny zwarty peleton rowerowy ciągnie się na długość odpowiadającą mniej więcej 4–5 stojącym w korku autobusom.
Warto zauważyć, że kadr ucina ten potok ludzi – w rzeczywistości miejskiej (zdjęcie pochodzi z Chin, prawdopodobnie z Pekinu lub Szanghaju z lat 80. XX wieku) te potężne rowerowe zatory na głównych alejach potrafiły ciągnie się kilometrami przez całe skrzyżowania.
Jednocześnie! Czy Warszawa mnie słyszy?! JEDNOCZEŚNIE ponad 300 rowerzystów! Na jednym ujęciu w jednej sekundzie w jednym miejscu... i kilometrami, a nie tylko w jednym, dwóch miejscach!


str. 28
W przypadku szczytu porannego w większości analizowanych lokalizacji można zaobserwować, że w punktach bardziej oddalonych od centrum godzina szczytu przypada na początkowe mierzone przedziały czasowe, natomiast w miarę zbliżania się do centrum przesuwa się ona stopniowo ku końcowi badanego okresu. W szczycie popołudniowym nie występują podobne zależności, co wynika ze znacznie większego rozproszenia celów podróży w tym czasie. Porównanie indywidualne godziny szczytu w stosunku do roku 2024 w przypadku szczytu porannego ruch spadł około 750 poj./h, co zanotowano na 64 przekrojach spośród 90 mierzonych. Ruch w szczycie popołudniowym wzrósł o ponad 1244 poj./h i wzrost ten zanotowano na 45 przekrojach z 90 mierzonych.

ble, ble, ble...


str.44
Spośród 90 punktów pomiarowych rejestrowanych w dzień powszedni, w 82 z nich zarejestrowano dostawców jedzenia. Sumarycznie zarejestrowano w trakcie pomiarów w dni robocze 3 797 dostawców jedzenia, co stanowi 2,9% ogólnego potoku użytkowników. 97% dostawców było mężczyznami i również 97% dostawców korzystało z roweru. Wykorzystanie hulajnóg elektrycznych przez dostawców jedzenia oscylowała w okolicy 2%. Zanotowano jedynie pojedyncze wykorzystanie do transportu jedzenia urządzeń UTO oraz UWR.

I trzy strony z tabelkami...

Mi się wydaje, że w tym całym raporcie chodzi tylko o jedno - żeby był.


No, bo co wynika z powyższych danych? Nic. Gdyby droga rowerowa cały czas była zapełniona jak na zdjęciu z Chin - miałoby to jakieś znaczenia, wtedy można robić badania, pomiary i starać się zarządzać tym ruchem, ale jak po ścieżce jeździ pięciu ludzi na krzyż - to te dane i te raporty nie mają żadnego znaczenia.

Na początku jest mowa o 90 punktach, a a tabeli występuje 180 punktów i nie ma na to żadnego wytłumaczenia.... galimatias, nie mam pewności o czym ja właściwie teraz czytam - które badanie jest opisywane?

Dopiero od strony 55 omawia się pomiary automatyczne, dokonujące pomiaru cały rok na okrągło, co do których były odniesienia w tekście wcześniejszym i które wg mnie powinny być w pierwszej kolejności przedstawione, one będą interesować każdego, kto chce rozeznać tę sytuację (bo robią pomiar cały rok 24h/dobę). 

A konkretne (chyba) dane są dopiero na wykresie na 62 stronie, czyli ilu zdenerwowanych zdezorientowanych bałaganem "raportu" Czytelników dotrze do tego miejsca? 

I zauważ - sam sobie z wykresu musisz odcyfrować co i jak - dlaczego autor nie napisze wprost otwartym tekstem - "średnio dziennie ze ścieżek korzysta ok. 23 000 użytkowników - albo 11 tysięcy..."? A może to jakaś wiedza tajemna? A czemu tajemna?

Nie ma szczegółowych opisów tabelek, nie ma odniesień do źródła przedstawionej informacji, a same "informacje" są jak z czapy podane to tu, to tam.

Te badania dają tylko ogólne pojęcie o ruchu rowerowym w Warszawie. Podstawowa informacja jaka z tego wynika, jest taka:

>>ludzie jeżdżą na rowerach<<


A to każdy wie i bez badania.



str. 71
8 PODSUMOWANIE 
Pomiary ruchu rowerowego stanowią istotne narzędzie monitorowania zachowań transportowych mieszkańców miasta i są niezbędne dla polityki mobilności. [...]
Zebrane dane wskazują na dalszy potencjał rozwoju ruchu rowerowego w Warszawie oraz potwierdzają potrzebę konsekwentnej rozbudowy infrastruktury przyjaznej użytkownikom rowerów. 

Ja z tego raportu prawie nic nie zrozumiałem, dla mnie to jest groch z kapustą, to czemu autor zamieszcza w podsumowaniu taki komentarz?

stanowią istotne narzędzie zachowań transportowych - rowery służą głównie rekreacji, a "transportowe" zachowania są - w porównaniu z komunikacją miejską czy samochodami - nieistotnie małe, krótko mówiąc - Pomiary ruchu rowerowego, ale i zwężanie ulic, by zmieścić ścieżki rowerowe, by "zmusić warszawiaków do jeżdżenia rowerem, a nie samochodem" to jak  strzelanie z armaty do muchy.

Zebrane dane wskazują na dalszy potencjał rozwoju ruchu rowerowego - czyli: ruch rowerowy jest niewielki, bo gdyby na ścieżkach był tłok, to dalszy potencjał rozwoju byłby bardzo mały lub nie byłoby go wcale, bo na przekroju ścieżki nie zmieściłoby się więcej rowerzystów. Dziękuję za drugą sensowną informację z tego raportu! 

Widać, autor raportu idzie w sukurs Zleceniodawcy, czyli ZDM i reklamuje ruch rowerowy - no, w sumie nic dziwnego - on też z tego żyje...




fb: Portal Warszawski
14 stycznia 2026

Styczeń 2026 roku zapisuje się w historii Warszawy jako miesiąc absolutnego triumfu infrastruktury rowerowej - rowerzystów widmo i 800 kilometrów pustki! Triumfu bez widzów, bez uczestników i co najważniejsze bez rowerzystów. Według nieoficjalnych, lecz nadzwyczaj wiarygodnych obserwacji mieszkańców, liczba osób poruszających się rowerem po ulicach stolicy oscyluje dziś w granicach 0,01% populacji.
A być może nawet mniej, bo trudno policzyć coś, czego praktycznie nie ma. Tymczasem miasto może pochwalić się blisko 800 kilometrami dróg rowerowych imponującą siecią, której pozazdrościć mogłyby europejskie metropolie o zupełnie innym klimacie, ukształtowaniu terenu i kulturze transportowej. Co więcej, ta infrastruktura jest w styczniu 2026 roku traktowana priorytetowo: odśnieżana w pierwszej kolejności, doglądana, pielęgnowana, gotowa do użytku… przez nikogo.

https://www.facebook.com/100064560588116/posts/-stycze%C5%84-2026-roku-zapisuje-si%C4%99-w-historii-warszawy-jako-miesi%C4%85c-absolutnego-tri/1273087804853227/


Czy ścieżki rowerowe można zaliczyć do "sieci transportowej" Warszawy? 

W miesiącach letnich korzysta z nich codziennie ok. 75 tysięcy rowerzystów (wg komunikatu prasowego niesprostowanego przez UM), a z autobusów rocznie korzysta 598,9 milionów pasażerów co daje średnią (/365) ok. 1,64 miliona ludzi dziennie. Wg wykresu rys. 21 i mojej oceny rowerzystów jest ok. 21 tysięcy, a jeśli, jak wyżej wspomniałem, rowerzyści są liczeni po 2x, to należałoby przyjąć połowę, tj. ok. 11 tysięcy dziennie...

Pytanie, czy te przejazdy na rowerze, to były rekreacyjne, czy jak? Czy rowerzysta został policzony po tym, jak autobusem wrócił z pracy? Czy policzono pojedynczych rowerzystów, czy po kilka razy tego zliczono tego samego? Tego nie wyjaśniono.

Ja znam osoby, które jeżdżą W SEZONIE rowerem do pracy i nie wydaje mi się to bardzo częste zjawisko, bo wiecie - potem trzeba się przebrać, a rowerowe ciuchy wiszą w szatni (jak jest szatnia), a może nie tyle wiszą, co schną...

Transport (łac. transportare – przenieść, przewieźć) – przemieszczanie ludzi, ładunków (przedmiot transportu) w przestrzeni przy wykorzystaniu odpowiednich środków (środków transportu).

Potrzeby transportowe należą do grupy potrzeb wtórnych człowieka i są związane z faktem różnego rozmieszczenia przestrzennego zasobów, skupisk ludzkich i miejsc pracy. Transport towarzyszył ludzkości od samych początków rozwoju cywilizacji. Jest to, obok łączności, dział gospodarki, które zwiększają użyteczność dóbr poprzez ich przemieszczanie w przestrzeni. Transport jest ściśle powiązany z pozostałymi działami gospodarki. Jego rozwój warunkuje ich rozwój i odwrotnie – gorszy rozwój gospodarki lub transportu wiąże się z pogorszeniem sytuacji odpowiednio w transporcie i gospodarce.

Uważam, że ścieżki rowerowe głównie służą rekreacji, a więc... czy to jest sieć transportowa? Nie, nie jest.
Więc w jakim celu miasto Warszawa buduje ścieżki rowerowe?

Infrastruktura rowerowa w Warszawie jest stale rozbudowywana. Rower stał się pełnoprawnym elementem systemu transportowego miasta.
Nowe odcinki mają przede wszystkim łączyć istniejące trasy w spójną sieć, tak by umożliwić podróżowanie rowerem na dłuższych trasach

A więc jednak.

Ale to niemożliwe... niemożliwe jest, aby robotnik po 10 godzinach pracy wsiadał na rower i drałował przez pół Warszawy do domu... albo jakaś dama w wielkim kapeluszu i torbami zakupów... na pewno nie - oni wsiądą w autobus.

Dla kogo więc sieci rowerowe?
Dla informatyków, dla ludzi z biura, dla maniaków rowerów i oczywiście: dla redaktorów gazety Wu.... i to nie dla wszystkich.

Maj i czerwiec, najbardziej "rowerowe" miesiące Warszawy, mają średnio po 9 dni deszczowych, a pozostałe miesiące - co najmniej po 6 dni. Dla porównania, w Rzymie jest to 4 i 6 dni, w Madrycie 3 i 5 dni, w Atenach 2 i 3 dni...

 A zakwasy? Jak ktoś jeździ incydentalnie, to na drugi dzień wyraźnie odczuwa skutki takiego "rekreacyjnego" drałowania... 

Bilet miesięczny dla Warszawiaka na wszystkie sieci kosztuje ok. 100 złotych - i na tym bilecie można pojechać do pracy i z pracy, można pojechać na kawę z psiapsiułami, do księgarni po książkę, na zakupy, do teatru, do muzeum...  po co komu rower? Żeby było lepsze powietrze? Przecież autobusy i samochody nadal jeżdżą po Warszawie, kominy nadal kopcą, fabryki nadal produkują pyły...

Żeby oszczędzić 100 złotych miesięcznie? W życiu...

To jest absurd.

Co by się stało, gdyby jednego dnia dwa miliony warszawiaków wsiadło na rowery i zaczęło pędzić przez miasto? 

AI na podstawie naszego zdjęcia z Chin:

Aby zapełnić wszystkie 800 km dróg rowerowych w Warszawie z taką samą gęstością upakowania jak na zdjęciu, potrzeba byłoby od 1,3 miliona do nawet 4,8 miliona rowerzystów.
Ostateczna liczba zależy od tego, jak uwzględnimy szerokość tras:

Scenariusz 1: Dostosowanie do szerokości warszawskich ścieżek
Na zdjęciu ulica jest ogromna – jedzie tam obok siebie około 11 osób. Standardowa, dwukierunkowa droga rowerowa w Warszawie ma zazwyczaj 2,0–2,5 metra szerokości. Przy skrajnym ścisku zmieszczą się na niej maksymalnie 3 osoby obok siebie. Gęstość po korekcie: Ok. 1,63 rowerzysty na każdy metr bieżący ścieżki.

Wynik: 800 km × 1,63 ≈ 1 310 000 rowerzystów.
Masa ludzka: Odpowiadałoby to wyciągnięciu na rowery ponad 70% wszystkich mieszkańców Warszawy w tym samym momencie.


Scenariusz 2: Dosłowne przełożenie gęstości ze zdjęcia (szeroka rzeka rowerów)
Jeśli założymy hipotetycznie, że warszawskie ścieżki miałyby szerokość chińskiej arterii ze zdjęcia (ok. 11 osób obok siebie), zachowując pełną gęstość liniową: Gęstość dosłowna: Ok. 6 rowerzystów na każdy metr bieżący trasy (300 osób na 50 metrach).
Wynik: 800 000 m × 6 = 4 800 000 rowerzystów.
Masa ludzka: Do takiego eksperymentu nie wystarczyłoby ludzi w Warszawie. Trzeba byłoby posadzić na rowery wszystkich mieszkańców aglomeracji warszawskiej wraz z całym województwem mazowieckim.

Panie Trzaskowski, czy pan to słyszy? 
Żeby osiągnąć cel zamierzony w oficjalnych komunikatach miasta, musi pan skasować wszystkie autobusy w Warszawie...

No dobra...  zakładając max 2 osoby obok siebie i biorąc połowę ścieżek "do obsadzenia" to potrzeba do tego ok. 450 tysięcy ludzi - i tak sporo...

Sieci transportowe w Warszawie codziennie przewożą pasażerów w ilości (dane 2020 r.):

autobusy - 1,64 miliona ludzi
tramwaje - 812 tysięcy ludzi
metro - 662 tysiące ludzi
SKM - 60 273 osoby
KM - 102 000 osób
WKD - 14 000 osób

Razem, warszawskie sieci transportowe przewożą ok. 3,3 miliona ludzi dziennie, a 
na rowerach ze ścieżek rowerowych korzysta średnio ok. 11 000 osób dziennie - i to głównie rekreacyjnie!

3 300 000 vs. 11 000


To za jaki procent całego warszawskiego "transportu" odpowiadają "sieci rowerowe"?

3 290 273 + 11 000 = 3 301 273 użytkowników i z proporcji:

3 301 273 = 100%
11 000 = x 

to x = 0,33%

Rozumiesz? 

Nie 1%, ani nawet nie pół procenta - jedną trzecią.

A wg danych miasta 2-3%


0,33% - wg mnie tylu "pasażerów" obsługują "sieci rowerowe" w Warszawie. Na to wydaje się setki milionów złotych  i zwęża się drogi w mieście, by wcisnąć tam pas dla rowerów... takich dróg jest ponad 600 km.

https://um.warszawa.pl/waw/rowery
01.06.2026 r.

Sieć rowerowa w stolicy liczy już 879,1 km tras, w tym:

577,1 km dróg dla rowerów
167,3 km ulic z kontraruchem
82,0 km ciągów pieszo-rowerowych
52,7 km pasów rowerowych
oraz
ponad 45 tysiący stojaków rowerowych, w tym prawie 3,5 tysiąca w ramach stacji Veturilo
ponad 290 samoobsługowych stacji naprawczych (publicznych oraz prywatnych)


Ścieżki rowerowe nie są pierwszą potrzebą człowieka i nie są one elementem gospodarki miasta, tj. nie stanowią sieci transportowej miasta - służą przede wszystkim rekreacji - nawet nie zdrowiu...

Ścieżki rowerowe to trochę zbytek, na który stać bogate kraje, bogatych obywateli - u nas to luksusowa rozrywka, bo przecież to kosztuje - oczywiście poprawia to bezpieczeństwo i być może zachęca ludzi do spędzania zdrowego lub "zdrowego" czasu...

Ale my nie jesteśmy bogaci - bo my nie mamy oszczędności.


Z najnowszej analizy Polskiego Funduszu Rozwoju (PFR) wynika, że stopa oszczędności gospodarstw domowych, pokazująca, jaki procent dochodu do dyspozycji pozostaje po zaspokojeniu potrzeb konsumpcyjnych, na koniec 2021 r. wyniosła zaledwie 2,8 proc. Była na najniższym poziomie od co najmniej 2009 r.





Polacy nie mają pieniędzy. A luksusowe ścieżki rowerowe powstają za nasze pieniądze, z naszych podatków... jeździ nimi w sezonie - w Warszawie 11-23 tysięcy osób dziennie.

Wydatki Warszawy - miasta z blisko 1,87 milionami mieszkańców - na nowe ścieżki rowerowe w 2025 roku, to 100 milionów złotych. 

100 milionów złotych za drogi, po których od maja do września - przez 5 miesięcy - będzie sobie hulać 11 - 23 tysięcy ludzi. A od października do kwietnia - przez 7 miesięcy - będzie sobie po nich hulać wiatr...

Mam wrażenie, że rozwój "rowerowy " i ścieżki rowerowe to niezły sposób, na wyciąganie z Polaków ostatniej złotówki, jest podatek Belki, jest i "podatek rowerowy"...

Polska jest krajem o dużej liczbie pożarów, ale dzięki skutecznemu i efektywnemu systemowi utrzymywanemu przez Lasy Państwowe, który kosztuje ponad 100 mln zł rocznie, ich konsekwencje nie są aż tak drastyczne. Natomiast niestety blisko 40% wszystkich pożarów w lasach to wynik podpalenia, czyli umyślnego, celowego działania. Generalnie robią to dorośli, a nie młodzież i dzieci,
https://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/lasy-na-swiecie-plona-coraz-czesciej-a-jak-wyglada-sytuacja-w-polsce
 
A to "podatek pożarowy"??

Ale nie ma pieniędzy na służbę zdrowia... a nie, sorry - są tacy, co zarabiają miliony..., na renowację sztandaru 68 pułku piechoty nie ma (ostatecznie przyznano 250 tysięcy złotych)... ale zysk netto banków w 2025 roku to blisko 50 miliardów złotych, Polska jest podobno 20 gospodarką świata...

Sprawdź sam:
 
businessinsider.com.pl
PKB na mieszkańca przekroczył psychologiczną granicę. Polska w liczbach
Opracowanie: Damian Słomski
27 maja 2026, 11:12.
Zamożność polskiego społeczeństwa zwiększyła się w rok o 7 proc.
PKB per capita przekroczył psychologiczną barierę 100 tys. zł i wzrósł o 7 proc. rok do roku. To sugeruje poprawę zamożności, choć nominalnie sygnalizuje, że inflacja może mieć w tym swój udział.

PKB per capita, czyli produkt krajowy brutto na osobę, to wartość wszystkich dóbr i usług wytworzonych w kraju w ciągu roku podzielona przez liczbę mieszkańców. Pokazuje w przybliżeniu, ile „przypada” gospodarki na jednego człowieka i jest często używany jako wskaźnik poziomu zamożności. Nie odzwierciedla jednak bezpośrednio dochodów ludzi ani różnic między nimi, bo jest tylko średnią statystyczną.

Po co w tym krótkim artykule wśród danych podaje się "najdłuższą rzekę" itp. geograficzne pierdoły? Może chodzi o frazę "podział terytorialny kraju", hę?

Co z tego, że Polska jest 20 gospodarką świata i ma takie PKB, skoro to "polskie" PKB w ok. 40% "wyrabiają" zagraniczne firmy, które w Polsce prawie wcale lub wcale nie płacą podatków.

money.pl
17 lipca 2025
Rosną wynagrodzenia, spada liczba niesolidnych dłużników, a oszczędności Polaków wciąż na podobnym poziomie. Choć posiada je 83 proc. Polaków, są tak niewielkie, że co trzecia osoba utrzymałaby się dzięki nim maksymalnie przez miesiąc - wynika z badania "Skala i cele gromadzenia oszczędności przez Polaków" realizowanego cyklicznie na zlecenie Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor.

Krótko mówiąc - nędza na sterydach! Jak to jest, że na ulicach jest tyle luks... tfu! - drogich niemieckich radeł?

17 proc. dorosłych Polaków nie posiada żadnych oszczędności, co jest wynikiem porównywalnym do roku ubiegłego (-1 p.p.). Co więcej aż 33 proc. osób posiada ich tak niewiele, że umożliwiłyby przetrwanie nie dłużej niż przez miesiąc. Wyniki te są porównywalne do uzyskanych w poprzednich dwóch latach. Odsetek osób nieposiadających żadnych oszczędności delikatnie maleje w kolejnych edycjach badania BIG InfoMonitor, jednak trudno jeszcze mówić o stałym trendzie.

Co czwarty ankietowany posiada poziom oszczędności zapewniający mu możliwość utrzymania się przez ponad pół roku (26 proc.) - wskaźnik ten jest identyczny, jak w roku ubiegłym.

Wyciskani jak cytryny:

Co trzeci Polak czuje wypalenie zawodowe. Najgorzej jest u najlepiej zarabiających
problem przeciążenia pracą jest znaczący wśród polskich pracowników. Aż 32,9% badanych deklaruje, że odczuwa zmęczenie psychiczne lub symptomy wypalenia zawodowego, a aż 21,2% twierdzi, że „zdecydowanie mierzy się z tym problemem”.
Najczęściej wskazywaną przyczyną wypalenia są nadmiar obowiązków i presja czasu (22,7%). Wysoko na liście znalazły się też zbyt wysokie wymagania stawiane w pracy (13,7%) oraz chaos organizacyjny i niejasne oczekiwania ze strony pracodawcy (10,5%).
Symptomy zmęczenia psychicznego odczuwa 43,8% zarabiających powyżej 15 tys. zł miesięcznie oraz ponad 42,9% osób zarabiających między 13 a 15 tys. zł.

PKB reprezentuje wartość dóbr i usług wytworzonych w granicach geograficznych kraju, niezależnie od tego, który kraj czerpie zyski z tej produkcji, podczas gdy PNB/DNB reprezentuje wartość wszystkich dóbr i usług wytworzonych przez obywateli danego kraju, niezależnie od miejsca na świecie, w którym są one wytwarzane. Innymi słowy,

PNB/DNB koncentruje się na całkowitym dochodzie kraju, a
PKB koncentruje się na całkowitej produkcji kraju.

Polska w statystykach:
PKB wg kraju - 21 miejsce w 2026 r.
PNB wg kraju - 48 miejsce w 2024 r.

za nami tylko Węgry, Bułgaria, Rumunia, Rosja, ale też Chiny, Serbia, Albania, Bośnia....

https://worldpopulationreview.com/country-rankings/gnp-by-country

Co nas obchodzi produkcja? Zarabiają na naszej pracy zachodnie firmy, nasz dochód plasuje nas na 48 miejscu w światowym rankingu z poziomem 21,560 $ na osobę (per capita)

Norwegia - 98,280 $
USA - 83,680 $
Irlandia - 77,920 $
Holandia - 62,840 $
Niemcy - 54,960 $
Francja - 45,180 $
Słowenia 31,640 $
Czechy - 29,140 $




Ludzie w innych krajach mają pieniądze i stać ich na ścieżki rowerowe - dlaczego małpujemy bogate kraje? Żeby udawać bogatego? Czy żeby niemieckie firmy zarabiały? 


Warszawa kupuje drzewa z Niemiec, drogowe pomysły miasta realizuje niemiecki STRABAG, a system liczników "rowerowych" pochodzi od niemieckiej firmy Siemens oddział w Polsce.

Veturilo, Warszawski Rower Publiczny – system samoobsługowych wypożyczalni rowerów miejskich, działający w ramach Warszawskiego Transportu Publicznego (WTP), organizowany przez Zarząd Dróg Miejskich (ZDM) w Warszawie od sierpnia 2012. Działa przez 9 miesięcy w roku, od 1 marca do 30 listopada. Do 2015 roku był zarządzany przez Zarząd Transportu Miejskiego (ZTM).
Historia
Wykonawcą systemu oraz jego operatorem, wybranym w przetargu rozstrzygniętym w kwietniu 2012, zostało konsorcjum Nextbike Polska Sp. z o.o., Nextbike GmbH i Mifa Mitteldeutsche Fahrradwerke AG. Umowa z konsorcjum na kwotę ok. 19 mln zł obowiązywała do końca listopada 2016.

Tak! To też są niemieckie firmy! 

Tak! Jesteście ZASOBEM na którym zarabiają niemieckie firmy! Dajecie pracę i zyski Niemcom w Niemczech, a nie Polakom w Polsce.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Veturilo
MIFA Mitteldeutsche Fahrradwerke AG (Środkowoniemiecka Fabryka Rowerów) – niemiecki producent rowerów w Sangerhausen (Saksonia-Anhalt), powstał z VEB MIFA Fahrradwerke (VEB = Volkseigener Betrieb). Od maja 2004 akcje MIFA notowane są na giełdzie. W roku 2004 przedsiębiorstwo wyprodukowało 737 000 rowerów i uzyskało obrót 82,91 milionów euro, w roku 2006 - 78 milionów euro. W 2007 roku zatrudnienie wynosiło ok. 700 pracowników. Pierwotna fabryka została wybudowana w 1907 roku. W 2006 MIFA przejęła za 8 milionów EUR majątek likwidowanej Biria-Gruppe. Obecnie w większości przypadków rowery są wytwarzane w całości na Tajwanie i w Chinach, w Sangerhausen wykonywane jest tylko lakierowanie i montaż końcowy. Produkty MIFA są sprzedawane pod różnymi markami: MIFA, Curtis, Germatec, FunLiner, McKenzie oraz Cyco.

ROMET:
Przedsiębiorstwo ze 100% polskim kapitałem. To aktualnie największy producent rowerów w Polsce, należy też do grona najważniejszych producentów rowerów w Europie. W swoich fabrykach produkuje rocznie ok. 400 tys. sztuk rowerów, co stanowi ⅓ całej produkcji w Polsce. Fabryki Romet zlokalizowane są w siedzibie głównej w Podgrodziu koło Dębicy oraz Jastrowiu na północy Polski wraz z centrum logistycznym w Kowalewie. Łączna ich powierzchnia to 65 tys. m². Znaczną część całej produkcji stanowi eksport rowerów na rynki Europy Zachodniej, między innymi do takich krajów jak: Niemcy, Wielka Brytania, Austria, Belgia, Szwecja, Hiszpania, Czechy. Aktualnie rowery z fabryki Romet sprzedawane są na 32 rynkach na świecie.

Czyli beneficjentami są budowlańcy, rowe...   








Drzewiarze, masoni i cykliści?





27 czerwca 2026 za fb:
Witold Gadowski - polska wolna myśl
Przemyślenia Kmicica 

„FUNDAMENTALNE PYTANIE: czy to jest jednostkowa patologia czy zasada funkcjonowania systemu? Mamy podstawy do oburzenia, bo chłopak musiał złożyć oświadczenie jako radny. A gdyby nie musiał?” - tak skomentowałem jedną z publikacji o skandalu w Warszawski Szpital Południowy. Liczby nie kłamią. W 2016 r. mediana wynagrodzeń w Polsce wynosiła 3 900 zł, w 2026 r. wynosi 7 400 zł, czyli wzrosła niespełna 1,9 razy. 
Tymczasem:
 W 2016 r. budżet NFZ wynosił 73,8 mld zł, z czego ze składek pochodziło 70,1 mld zł
 W 2026 r. budżet NFZ wynosi 217,4 mld zł (blisko 3 razy więcej ), z czego z naszych składek ma pochodzić ponad 184 mld zł, a reszta z dotacji budżetu państwa – czyli też z naszej kieszeni.

Realnie wydajemy jeszcze więcej: wedle resortu zdrowia, w 2025 r. wydatki na ochronę zdrowia były rekordowe: 232,2 mld zł. Dotacja podatników do NFZ zwiększyła się w dekadę z niespełna 3,7 mld zł do… ponad 34,7 mld zł, czyli ponad 9 razy.
Wedle szacunków GUS (Narodowy Szacunek Zdrowia), publiczne i prywatne wydatki bieżące na ochronę zdrowia w 2016 r. wyniosły 121 mld zł, a w 2024 r. już 293,6 mld zł. Można bez ryzyka założyć, że w 2026 r. przebiją 360 mld zł, co oznacza ich potrojenie w 10 lat i realny wzrost o 60 proc.
Dotacja z kiesy podatników do NFZ dynamicznie rośnie, bo też dziura w kasie Funduszu powiększa się w szokującym tempie, choć NFZ otrzymuje z naszych składek dokładnie 2,63 razy więcej pieniędzy niż dziesięć lat temu. W tym samym czasie nasze zarobki wzrosły tylko 1,9 razy, więc na składki przeznaczamy zdecydowanie więcej ciężko zarabianych pieniędzy.

Co z tego mamy?
Kolejki do lekarzy… wydłużyły się, a dostęp do nowoczesnych terapii mamy katastrofalnie gorszy niż w innych krajach rozwiniętych.

Dlatego coraz więcej z nas płaci za prywatne usługi medyczne. Nasze prywatne wydatki wzrosły z 36,52 mld zł w 2016 r. do 64,5 mld zł w 2025 r. i zapewne w tym roku przebiją 70 mld zł. Czyli tyle, ile 10 lat temu wynosiły WSZYSTKIE SKŁADKI NA NFZ.

Z prywatnych pakietów medycznych i ubezpieczeń zdrowotnych w Polsce korzysta już ok. 5,5 miliona osób. Paradoks: im więcej osób ma pakiety, tym trudniej dostać się do przyjmujących w ramach tych pakietów lekarzy-specjalistów. Są to bowiem bardzo często ci sami lekarze, do których pacjenci próbują się bezskutecznie dostać opłacając coraz wyższe składki na NFZ.
Z tego względu znaczna część owych podwójnych płatników (wszakże wykupienie prywatnego ubezpieczenia nie zwalnia ze składki na NFZ) decyduje się ZAPŁACIĆ TRZECI RAZ – za tzw. wizytę prywatną.
JEDYNYMI beneficjentami tego PATOSYSTEMU są niektórzy pracownicy ochrony zdrowia, zwłaszcza lekarze wybranych specjalności. Donald Tusk, wyczuwając społeczne wkurzenie, twierdzi , że środowisko medyczne nie jest gotowe na rozmowę o zmianach w patosystemie - bo interesuje je ochrona uprzywilejowanej pozycji".
Ustawowe podwyżki płac w sektorze - na zasadzie "czy się stoi, czy się leży" - 1 lipca. To będzie gorące lato.

Zbigniew Bartuś





A może to po prostu "podatek lekarski" - kolejny po podatku Belki, "rowerowym" i "pożarowym"?  Ile jeszcze mamy takich "podatków od niczego"? Hę?

Czy to nie jest aby MARNOTRAWSTWO naszych pieniędzy?




za fb: Portal Warszawski
22 czerwca 2026

wraca stary spór o to, czym właściwie ma być ulica w centrum dużego miasta - korytarzem transportowym, przestrzenią dla lokalnego ruchu i parkowania czy „zielonym salonem” z dużą liczbą drzew, ograniczonym ruchem i maksymalnie uspokojonym układem drogowym.

Tym razem punkt zapalny wywołali działacze Miasto Jest Nasze, którzy wskazują, że na ulicy Targowej brakuje drzew i należy pilnie poprawić jej mikroklimat. W ich narracji to klasyczny przykład ulicy, która „nie oddycha”, jest przegrzana i zdominowana przez asfalt oraz ruch samochodowy. Problem w tym, że w momencie gdy pojawia się hasło „więcej zieleni”, mieszkańcy natychmiast dopytują o koszty tej operacji i to w bardzo konkretnym sensie, a nie symbolicznym, bo drzewa w mieście (szczególnie niemieckie) nie rosną w próżni. Każde nowe nasadzenie w pasie drogowym oznacza ingerencję w istniejącą geometrię ulicy, zawężenie jezdni, przebudowę chodników, zmianę organizacji ruchu, a często również redukcję miejsc postojowych.

Warto przypomnieć, że w poprzednich dyskusjach o reorganizacji przestrzeni ulicznej w Warszawie, szczególnie tam, gdzie pojawiały się koncepcje woonerfów i radykalnego uspokajania ruchu, schemat sporu był zawsze podobny. Jedni wskazywali poprawę jakości życia, inni zwracali uwagę na realne ograniczenia funkcjonalne i niezależnie od tego, kto miał przewagę argumentów, wspólnym mianownikiem była jedna rzecz, brak transparentnej odpowiedzi, kto konkretnie traci przestrzeń, a kto ją zyskuje.
Targowa jest tu dobrym testem tej filozofii, bo nie jest ulicą jednowymiarową, to przestrzeń o funkcji lokalnej i tranzytowej jednocześnie, z intensywnym ruchem pieszym, tramwajowym i samochodowym, w dodatku w tkance, która nie została zaprojektowana z myślą o współczesnych standardach parkowania.

Czy Warszawa ma iść w stronę konsekwentnego odzyskiwania przestrzeni kosztem mieszkańców posiadających samochody a jest ich w mieście 70%,


No właśnie. O co tak naprawdę chodzi miastu, bo przecież jak zabudują ulice zielenią i ogródkami, to np. nie pomieszczą ścieżki rowerowej - to jaka to "sieć transportowa"? 

Na ogródkach, srótkach ucierpi przepustowość ulicy, czyli dokładnie: sieć transportowa!
Przecież to absurd, miasto strzela sobie gola do własnej bramki, o co tu chodzi??


za fb:
Portal Warszawski
5 lipca 2026

"Na czas dojazdu ambulansu w rejon ulic Złota i Zgoda wpływały obiektywne okoliczności, w szczególności korki, prowadzone prace drogowe, zwężenia jezdni oraz zaparkowane pojazdy – wylicza przedstawiciel pogotowia ratunkowego." - czytamy na profilu Gazeta Wyborcza, która bardzo tym wszystkim złym zmianom kibicuję, a sprawa dotyczy tego, że karetka pogotowia nie mogła dojechać do chorego!
Czy eksperyment urbanistyczny odbywa się kosztem bezpieczeństwa mieszkańców?
Zwężanie ulic, kolejne etapy przebudowy w ramach projektu Nowe Centrum Warszawy oraz ograniczanie przepustowości głównych arterii powodują powstawanie długich zatorów drogowych.

Władze miasta od lat przekonują, że priorytetem jest bezpieczeństwo mieszkańców. Tymczasem coraz więcej osób zadaje pytanie, czy podczas planowania kolejnych inwestycji przeprowadzono rzetelne analizy wpływu ograniczenia przepustowości ulic na funkcjonowanie karetek pogotowia, straży pożarnej i policji. Czy analizowano scenariusze awaryjne? Czy sprawdzono, jak zmieni się średni czas przejazdu pojazdów uprzywilejowanych po kolejnych zwężeniach Marszałkowskiej?



Portal Warszawski

6 lipca 2026

Tym razem chodzi o Plac Bankowy, gdzie posadzona roślinność, według zgłoszeń kierowców, ogranicza widoczność osobom skręcającym w lewo z placu w ulicę Senatorską - w efekcie kierowca zamiast obserwować nadjeżdżające tramwaje ma przed sobą... zieloną ścianę.

Jeżeli roślinność, tu elementy małej architektury lub inne przeszkody ograniczają pole widzenia, powstaje realne zagrożenie dla uczestników ruchu. Każdy projektant drogowy musi mieć uprawnienia i wiedzę, ale nie projektant organizacji ruchu, on nie musi mieć żadnych uprawnień ani wykształcenia, może być politologiem.

W przypadku Placu Bankowego pojawia się szereg pytań:
1. Czy przed wykonaniem nasadzeń sporządzono analizę trójkątów widoczności
3. Czy projekt został uzgodniony z inżynierami ruchu oraz z Tramwajami Warszawskimi
4. Czy wykonano symulacje widoczności z perspektywy kierowcy skręcającego w ulicę Senatorską
5. Ile kosztowały zakup, projekt i wykonanie nasadzeń
6. Czy po zgłoszeniach mieszkańców planowana jest kontrola bezpieczeństwa tego miejsca
7. Jeżeli konieczne będzie usunięcie lub przesadzenie krzewów, jaki będzie koszt tych prac i z jakiego budżetu zostanie sfinansowany 

My się domyślamy, że nie Łukasz „Niech Płacą” Puchalski już dawno się takowych pozbył, bo znali przepisy, a jeżeli odpowiedź brzmi "tak", warto opublikować wyniki tych analiz. Jeżeli "nie", oznacza to, że po raz kolejny priorytetem stała się estetyka kosztem bezpieczeństwa.
 Jeszcze bardziej niepokoi perspektywa kosztów, bo jeżeli okaże się, że krzewy trzeba będzie przesadzić lub usunąć, mieszkańcy ponownie zapłacą za błędy urzędników. Najpierw wydane zostaną publiczne pieniądze na zakup roślin i ich posadzenie, a następnie kolejne środki na ich likwidację lub zmianę projektu. Tak wygląda gospodarność?









"Po raz kolejny okazuje się, że presja ma sens"






Czyli zwężenie Grójeckiej i uczynienie z części ulicy - placu - nie jest podyktowane racjonalnymi przesłankami, tylko czyimś "widzimisię"? Presja ma sens?

Skoro była presja, to rozumiem, że miasto nie chciało tego robić.

"punkt zapalny wywołali działacze Miasto Jest Nasze, którzy wskazują, że na ulicy Targowej brakuje drzew i należy pilnie poprawić jej mikroklimat. W ich narracji to klasyczny przykład ulicy, która „nie oddycha”, jest przegrzana i zdominowana przez asfalt oraz ruch samochodowy. Problem w tym, że w momencie gdy pojawia się hasło „więcej zieleni”, mieszkańcy natychmiast dopytują o koszty tej operacji"

I miasto wydaje 100 milionów złotych rocznie - z podatków warszawiaków, żeby zadowolić tego kogoś? 

Czy oni tylko tak udają?

















Tekst nieskończony.

Jeżeli uważasz, że mylę się w swojej ocenie, albo gdzieś robię błąd obliczeniowy lub myślowy - napisz mi o tym w komentarzu.






Sprawdź też poprzedni post:






------------------------

https://um.warszawa.pl/waw/rowery/-/zmiany-rowerowe-w-centrum-za-100-milionow-zlotych
https://um.warszawa.pl/waw/strategia/-/ponad-1-2-mld-pasazerow-wtp-w-2019-roku
https://um.warszawa.pl/waw/rowery/-/pomiary-ruchu-rowerowego-2025
https://www.siskom.waw.pl/kp-komunikacja.htm


https://czestochowa.budzet-obywatelski.eu/projekt/2186

109.Policzmy się, czyli LICZNIK rowerzystów na Parkitce


droga rowerowa - ul. Okulickiego

Liczniki rowerzystów pojawiły się już w wielu większych i mniejszych miastach Polski. Czas na coś nowego w Częstochowie! Dzięki Budżetowi Obywatelskiemu może coś takiego powstać.
Propozycja dotyczy ulokowania licznika rowerzystów przy drodze rowerowej wzdłuż ul. Okulickiego (sugerowane miejsce zaznaczone na mapie - może znaleźć się również w innym miejscu przy drodze rowerowej wzdłuż ul. Okulickiego).
Licznik powinien zliczać rowerzystów jadących z dwóch stron, tzn. osobno dzienną ilość rowerzystów poruszających się w obu kierunkach. Pola, jakie powinny się znajdować na liczniku to: ilość rowerzystów dziennie oraz rocznie. Dodatkowo może pojawić się informacja o aktualnej godzinie, dacie czy też temperaturze i może być to np. wyświetlane naprzemiennie na jednym z pól.
Warto zadbać również, aby na liczniku znalazło się logo Częstochowy lub też jakiś napis propagujący jazdę na rowerze oraz to, że jazda na rowerze "się liczy". W Szczecinie np. znajduje się napis: "Jeździmy rowerami :) coraz liczniej..." oraz "Rowery w Szczecinie :) Ile nas, ile ?".
Oprócz tego przydałaby się opcja (np. na stronie internetowej podanej koniecznie na liczniku - np. Częstochowy lub MZD), by każdy rowerzysta (i nie tylko) mógł zajrzeć w historię i zobaczyć, ile rowerzystów przejechało danego dnia lub roku, bo o północy miałoby się zerować pole z dzienną ilością rowerzystów.

Licznik taki z pewnością byłby motywacją dla osób poruszających się rowerami, a dzięki temu byśmy dokładniej wiedzieli, ile nas jest.

Planowany koszt: 116 300 zł
Koszt utrzymania w kolejnych 5 latach po weryfikacji: 17000


--------------------------------------------



Budowlańcy
Nazwa wolnomularstwa znaczy tyle co wolne murarstwo. Słowo „murarz” i „mularz” były synonimami, jednak to drugie słowo wyszło z użycia. Określenie odpowiada nazwom występującym w językach zachodnich, gdzie maçon, mason, maurer znaczą tyle co murarz. Określenie „masoneria” wywodzi się z języka angielskiego free masons. Po raz pierwszy termin free masons użyty został w angielskim tekście z 1376 roku i oznaczał murarzy zorganizowanych w Londynie w bractwo.



https://transinfo.pl/infobike/warszawa-na-rowerach-rekordowy-rok-infrastruktury-i-bezpieczenstwa/

https://businessinsider.com.pl/poradnik-finansowy/jakie-oszczednosci-maja-polacy-porownujemy-z-innymi-krajami/6t7hve8

https://businessinsider.com.pl/gospodarka/pkb-na-mieszkanca-powyzej-100-tys-zl-polska-w-liczbach-z-gus/cmjgz0b

https://maciejsynak.blogspot.com/2026/02/reforma-ortografii-bez-mocy-prawnej.html

https://maciejsynak.blogspot.com/2026/02/powraca-nadmiarowy-zysk.html

https://www.google.com/search?q=ptak+na+fotoradarze&sca_esv=e91ab52f7eb13d34&biw=1536&bih=743&sxsrf=ANbL-n5bhpV9N7_nSe4Z66sL6LwyQLjztQ%3A1781161644745&ei=rF4qasGCLcv_wPAPw4_egQY&ved=0ahUKEwjBiP2Y0P6UAxXLPxAIHcOHN2AQ4dUDCBA&uact=5&oq=ptak+na+fotoradarze&gs_lp=Egxnd3Mtd2l6LXNlcnAiE3B0YWsgbmEgZm90b3JhZGFyemUyBBAAGB4yCBAAGIAEGKIEMgUQABjvBUj4DlCcB1jKCnABeAGQAQCYAbIBoAH-AqoBAzMuMbgBA8gBAPgBAZgCBKAC4AHCAgoQABhHGNYEGLADwgIGEAAYHhgNmAMAiAYBkAYIkgcBNKAH2guyBwEzuAfYAcIHBTAuMy4xyAcNgAgB&sclient=gws-wiz-serp

https://www.wprost.pl/swiat/10215461/przekroczyl-predkosc-fotoradar-zrobil-mu-zdjecie-problem-w-tym-ze-to-golab.html

https://um.warszawa.pl/waw/rowery/inwestycje

https://um.warszawa.pl/waw/rowery/pomiary-ruchu

https://www.wtp.waw.pl/ceny-i-rodzaje-biletow/bilety-dlugookresowe/

https://meteobox.pl/warszawa/statystyki/

https://prk24.pl/93145054/koszalin-sie-wyludnia-wladze-miasta-zapowiadaja-walke-ze-zjawiskiem-depopulacji


https://maciejsynak.blogspot.com/2017/04/pezajaca-germanizacja-wrocawia-1.html
https://maciejsynak.blogspot.com/2021/05/spisek-drugowojenny.html
https://maciejsynak.blogspot.com/2024/08/miasto-gdansk-i-znowu-tance-na-grobach.html
https://maciejsynak.blogspot.com/2024/12/zarzadzanie-miastem.html
https://maciejsynak.blogspot.com/2015/01/prezydent-gdanska-probuje-przejac.html
https://maciejsynak.blogspot.com/2026/03/kontrola-nad-obywatelem.html
https://maciejsynak.blogspot.com/2026/02/reforma-ortografii-bez-mocy-prawnej.html

https://www.gdansk.pl/wiadomosci/Larry-Ugwu-juz-nie-bedzie-dyrektorem-Nadbaltyckiego-Centrum-Kultury-Zrobil-wiele-dla-Gdanska-i-Pomorza,a,266762

https://maciejsynak.blogspot.com/2026/02/powraca-nadmiarowy-zysk.html

https://x.com/shen_shiwei/status/1455706398684114949


https://obserwatorgospodarczy.pl/2026/06/17/prawie-40-polakow-ma-problem-z-rozumieniem-tekstu-to-cichy-hamulec-gospodarki/

https://www.oecd.org/en/publications/survey-of-adults-skills-2023-country-notes_ab4f6b8c-en/poland_9d76682b-en.html

https://www.oecd.org/en/publications/do-adults-have-the-skills-they-need-to-thrive-in-a-changing-world_b263dc5d-en.html

https://www.oecd.org/en/publications/survey-of-adult-skills-2023_3639d1e2-en.html

https://www.oecd.org/en/publications/survey-of-adult-skills-2023_3639d1e2-en/full-report/component-2.html#acknowledgement-d1e79-a91e08725f

https://maciejsynak.blogspot.com/2026/06/nie-rozumiecie-tekstu.html

https://maciejsynak.blogspot.com/2025/08/lgtb.html

https://maciejsynak.blogspot.com/p/eksperyment-calhouna.html

https://polskieradio24.pl/pieniadze/co-trzeci-polak-czuje-wypalenie-zawodowe-najgorzej-jest-u-najlepiej-zarabiajacych

https://infosecurity24.pl/sluzby-mundurowe/sluzba-wiezienna/polska-z-najwyzszym-wskaznikiem-wiezniow-w-ue

https://wiadomosci.gazeta.pl/o_nas/7,199358,31748746,to-najbezpieczniejsze-miejsce-w-europie-na-wakacje-polacy-je.html

https://www.bankier.pl/wiadomosc/Przestepczosc-i-wandalizm-w-UE-Polska-na-szarym-koncu-8071256.html

https://businessinsider.com.pl/finanse/makroekonomia/najbardziej-bezpieczne-kraje-w-europie-polska-w-scislej-czolowce/jjzm4n6


https://maciejsynak.blogspot.com/search/label/Gda%C5%84sk?updated-max=2024-05-17T22:28:00%2B02:00&max-results=20&start=17&by-date=false


Czy Wolne Miasto Gdańsk istnieje?

https://maciejsynak.blogspot.com/2015/07/skarb-hitlera-skarb-forstera.html

https://maciejsynak.blogspot.com/2015/02/germanizacja-tylnymi-drzwiami.html

Germanizacja tylnymi drzwiami - atak na Pałac Młodzieży w Gdańsku

Robienie z Gdańska stolicy Kaszub

https://maciejsynak.blogspot.com/2015/01/to-byo-do-przewidzenia-niemcy-porownuja.html

To było do przewidzenia... niemcy porównują Gdańsk do Krymu

https://maciejsynak.blogspot.com/2014/01/kto-i-po-co-odtwarza-stare-supki.html


Larry Ugwu po 20 latach przestaje kierować NCK.

https://www.gdansk.pl/wiadomosci/Larry-Ugwu-juz-nie-bedzie-dyrektorem-Nadbaltyckiego-Centrum-Kultury-Zrobil-wiele-dla-Gdanska-i-Pomorza,a,266762

https://um.warszawa.pl/waw/rowery/-/pomiary-ruchu-rowerowego-2025


chrome-extension://efaidnbmnnnibpcajpcglclefindmkaj/https://um.warszawa.pl/documents/61166/149592673/Raport+pomiary+rowerowe+Warszawa+2025.pdf/9bbeef02-f62e-b1ce-a037-6928f1874ce3?t=1764246328454

https://www.money.pl/gospodarka/oszczednosci-polakow-pokazali-niewygodne-dane-7179261645249248a.html
https://um.warszawa.pl/waw/rowery/-/zmiany-rowerowe-w-centrum-za-100-milionow-zlotych

https://www.reddit.com/r/europeanunion/comments/1icacwb/eu_salaryrent_ratio_map_based_on_100m2/?tl=pl




wikipedia dla Polaków:

"Zbrodnie niemieckie w powstaniu warszawskim" 

Podczas przemówienia dla dowódców okręgów wojskowych i komendantów szkół wygłoszonego w Jägerhöhe w dniu 21 września 1944 Reichsführer-SS Heinrich Himmler wspominał, że na wieść o wybuchu powstania udał się natychmiast do Hitlera, któremu oświadczył:

 „Mój Führerze, pora jest dla nas niezbyt pomyślna. Z punktu widzenia historycznego jest [jednak] błogosławieństwem, że Polacy to robią. Po pięciu, sześciu tygodniach wybrniemy z tego. A po tym Warszawa, stolica, głowa, inteligencja tego byłego 16-, 17-milionowego narodu Polaków będzie zniszczona, tego narodu, który od 700 lat blokuje nam Wschód i od czasu pierwszej bitwy pod Tannenbergiem leży nam w drodze. 

A wówczas historycznie polski problem nie będzie już wielkim problemem dla naszych dzieci i dla wszystkich, którzy po nas przyjdą, ba, nawet już dla nas".





A Amerykanie szykują grunt pod własną ekspansję.