Maciej Piotr Synak


Od mniej więcej dwóch lat zauważam, że ktoś bez mojej wiedzy usuwa z bloga zdjęcia, całe posty lub ingeruje w tekst, może to prowadzić do wypaczenia sensu tego co napisałem lub uniemożliwiać zrozumienie treści, uwagę zamieszczam w styczniu 2024 roku.

sobota, 15 sierpnia 2026

Australia

 




Australia - jak wskazuje sama nazwa - jest to kraj leżący na południowy-wschód od Polski 

Jakieś 16 tysięcy kilometrów...




przedruk
tłumaczenie automatyczne


10 sierpnia, 13:54

„To nowa broń jądrowa”: Załużny ostrzegał przed wojną robotów

Porządek świata i zasady prowadzenia wojny ulegają fundamentalnym zmianom: o ile po 1945 roku monopol na użycie siły należał do dwóch wrogich bloków, dziś nowe technologie udostępniają go każdemu. 

Systemy robotyczne i autonomiczne stają się wręcz nową „bronią jądrową”. W przyszłości cyfrowa wojna z udziałem robotów może doprowadzić do tego, że decyzja podjęta w Australii za pomocą zaledwie dwóch przycisków będzie w stanie błyskawicznie zniszczyć system energetyczny Polski. Pełna gotowość do takiej wojny wymaga jednoczesnej obecności w pięciu domenach: na morzu, na lądzie, w powietrzu, w kosmosie i w przestrzeni cyfrowej. Informuje o tym Timofiej Myłowanow.

Opisując obecne możliwości Ukrainy, Walerij Załużny zauważył, że na morzu i lądzie państwo działa głównie z pomocą partnerów, podczas gdy w przestrzeni powietrznej i kosmicznej nie dysponuje własnymi zasobami. Jednocześnie Ukraina w żadnym wypadku nie powinna stać się „prywatnym dostawcą wojskowym” dla Europy. Logika integracji bezpieczeństwa powinna polegać na budowaniu fundamentów sił europejskich w oparciu o ukraińskie doświadczenia, a nie kosztem Ukrainy. Bezpieczeństwo jest jedynym realnym gwarantem przyszłości kraju, a wszelkie próby zamiany go na wzrost gospodarczy, codzienny komfort czy ustępstwa polityczne – jak w 1994 roku – będą fatalnym błędem.










Zdjęcie z Google Earth - No, może po prostu na wschodzie...


Rozwój technologii znacząco zmienił samo znaczenie klasycznej aneksji lub zajęcia terytoriów.

Przykładem jest sytuacja z korytarzem lądowym na Krymie: w 2023 roku ukraińskie dowództwo zaplanowało zdalną izolację półwyspu, co wówczas zachodni oficjele postrzegali jako idiotyzm, ale dziś ta koncepcja dowiodła swojej skuteczności, redukując praktyczne korzyści okupantów z tego korytarza do zera. Jednocześnie tempo adaptacji wroga pozostaje niezwykle wysokie. Do 2026 roku Ukraina użyła niemal wszystkich rodzajów broni, z wyjątkiem tomahawków, F-35 i amunicji jądrowej, ale Rosja szybko znajduje odpowiedź na każdą próbę – tak jak stało się z HIMARS-ami, które wróg zamienił w złom w miesiąc po wyzwoleniu Chersonia.

Historycznie rzecz biorąc, nowe imperia budowano w oparciu o połączenie innowacyjnej broni i taktyki, od francuskiej artylerii po mongolską kawalerię, czy transformację czołgów w doktrynę blitzkriegu. Ukraina wniosła swój strategiczny wkład, opracowując własną doktrynę dronów w 2023 roku i obecnie jest na czele kształtowania nowych standardów przyszłej wojny.


„Kyivshchyna 24/7” donosiła również, że dwóch zdemobilizowanych żołnierzy, członków bractwa weteranów, po powrocie do cywila spełniło swoje wspólne marzenie – założyli własną hodowlę ślimaków w obwodzie kijowskim. Pomysł założenia wspólnego biznesu zrodził się w głowach braci, którzy służyli na froncie.











"po 1945 roku monopol na użycie siły należał do dwóch wrogich bloków"

Po 1945 roku?



"dwóch przycisków"

 Czemu dwóch?








https://kyivschina24.com/news/cze-nova-yaderna-zbroya-zaluzhnyj-poperedyv-pro-vijnu-robotiv/
https://maciejsynak.blogspot.com/2026/02/faszywe-mapy-ukrainskie.html
https://pl.wikipedia.org/wiki/Austria

poniedziałek, 10 sierpnia 2026

Grzegorz Sowa kontra ZUS




ZUS kontra Grzegorz Sowa


rok bodajże 2012






https://www.facebook.com/reel/1668328884267409








Nie żyje Grzegorz Sowa – przedsiębiorca, który przestał płacić ZUS

Przez Prokapitalizm Prokap
8/12/2020


Czy pamiętacie Grzegorza Sowę? Tak, tak… to przedsiębiorca z Piotrkowa Trybunalskiego, który kilka lat temu wypowiedział umowę ZUS-owi i przestał płacić „składkę” emerytalno-rentową. Na początku listopada zginął, wraz z synem, w wypadku samochodowym koło Grójca. Pogrzeb odbył się na początku grudnia.

Grzegorz Sowa zaangażował się w politykę i początkowo związał się z Januszem Korwin-Mikke. Potem, między oboma panami musiało dojść do nieporozumień, które zaskutkowały tym, że Sowa uniemożliwił JKM rejestrację Partii Korwin, rejestrując przed nim partię o tej samej nazwie. Ale to już historia… Przypominamy wideo z wystąpieniem Grzegorza Sowy w dniu 23 maja 2013 roku, podczas spotkania w Piotrkowie.



-----


Janusz Korwin-Mikke kontra Grzegorz Sowa

Przez admin
27/01/2015

Choć okres Bożego Narodzenia ma się ku końcowi to w otoczeniu Janusza Korwin-Mikkego trwa nieustająca szopka. Właśnie okazało się, że JKM ma problemy z rejestracją swojej nowej partii KORWIN. Ponoć na przeszkodzie stanął mu Grzegorz Sowa.

Grzegorz Sowa, człowiek, który wypowiedział wojnę ZUS-owi, jeszcze nie tak dawno temu ulubieniec Janusza Korwin-Mikkego, uprzedził swojego dawnego idola i zgłosił w sądzie rejestrację partii o nazwie KORWIN. Na swoim Facebooku były lider Kongresu Nowej Prawicy napisał: „Niesamowita historia z rejestracją KORWiNa. Tego nie da się streścić krotko – to jak z powieści kryminalnej. Najogólniej: zgłosiliśmy KORWiNa do rejestru pod koniec ub,tygodnia, w pewnym pośpiechu – i słusznie, bo dziś rano ktoś złożył wniosek o rejestrację partii o takiej samej nazwie. Tym kimś okazał się… p.Grzegorz Sowa. Dodatkowy smaczek afery polega na tym, że p.Sowa twierdzi, że zrobił to by zaszkodzić WCzc.Przemysławowi Wiplerowi – a jest członkiem wiplerowskiego Stowarzyszenia „Republikanie”!! Ponieważ najprawdopodobniej użył do tego zbieranych na nas podpisów, sprawa trafiła do Prokuratury”.

Trudno dociec o co tak naprawdę w tym wszystkim chodzi. Nieco światła rzuca na tę sytuację komentarz posła Wiplera: „Grzegorz Sowa robi obstrukcję, bo chciał być jedynką na liście i koordynatorem KORWINA na Piotrków Trybunalski i dostał kosza. Więcej: dostał mocy i jasny sygnał, że nikt go tutaj specjalnie nie chce i faworyzował nie będzie. I zrobił co zrobił. Szkoda”.

Czy może ktoś z naszych Czytelników rozumie o co chodzi w tej szopce? Czy to już tylko walka o koryto? Czy może jest w tym całym zamieszaniu jakieś drugie dno? Czy autodestrukcja jest immanentną cechą polskiej prawicy? A może to agenci? Tyle, że czyi i kto nim jest?






całość tutaj:

https://www.prokapitalizm.pl/nie-zyje-grzegorz-sowa-przedsiebiorca-ktory-przestal-placic-zus/
https://www.prokapitalizm.pl/janusz-korwin-mikke-kontra-grzegorz-sowa/


https://www.youtube.com/watch?v=GMgpj4EJT0A&source_ve_path=OTY3MTQ&embeds_referring_euri=https%3A%2F%2Fwww.prokapitalizm.pl%2F





niedziela, 9 sierpnia 2026

„kulturowym i biologicznymmo ludobójstwem”

 

Znowu gloryfikacja oficera Wehrmachtu. 
Zwracam uwagę na to, że artykuł jak i niektóre przytoczone wypowiedzi są przesadnie grzeczne.

 
Chełm Górny leży w Zachodniopomorskim ok. 85 km na południe od Szczecina.




przedruk

Kawka z nazistą. Podczas festynu historycznego rozdawano... kubki z generałem Wehrmachtu
Grzegorz Racinowski




W Chełmie Górnym, sołectwie wchodzącym w skład gminy Trzcińsko-Zdrój, odbyła się „Żywa lekcja z historią”. Podczas wydarzenia upamiętniono Henninga von Tresckowa, wywodzącego się z naszego regionu… generała Wehrmachtu. Wojskowy, który był m.in. odpowiedzialny za wywózkę polskich dzieci do III Rzeszy w ramach Heuaktion, znalazł się… na kubkach rozdawanych podczas imprezy

Chociaż festyn odbywał się pod szyldem „Żywej lekcji historii”, impreza skupiła się wokół jednej postaci. „Głównym bohaterem dnia”, jak pisali organizatorzy, był Henning von Tresckow.
Reklama

- Wybierzemy się w fascynującą podróż w czasie, odkrywając na nowo lokalne dziedzictwo i tożsamość naszego regionu. Czy wiecie, jakie tajemnice kryją nasze ziemie? Kim był człowiek, który rzucił wyzwanie totalitaryzmowi i którego korzenie sięgają naszych sąsiednich stron? Tegoroczną edycję poświęcamy niezwykłej i odważnej postaci związanej z zamieszkującą sąsiedni Chełm Dolny rodziną von Tresckow. To właśnie on był jednym z głównych autorów słynnego planu „Walkiria” i kluczową postacią antyhitlerowskiego ruchu oporu. Poznajcie historię bezkompromisowej walki o wolność, która działa się tuż obok nas! – można było przeczytać na stronie wydarzenia.

W cytowanej powyżej notce biograficznej zabrakło niestety znaczącej informacji, dotyczącej wcześniejszej działalności „generała z Gut Wartenberg”, jak do 1945 r. nazywał się Chełm Dolny. Von Tresckow podpisał bowiem rozkaz wywozu słowiańskich dzieci do III Rzeszy w ramach Heuaktion.


Odpowiedzialny za ludobójstwo

W sprawie tej z naszą redakcją skontaktował się radny powiatowy, Kamil Frelichowski.

- Piknik militarno-historyczny, który odbył się 18 lipca w Chełmie Górnym w gminie Trzcińsko-Zdrój, został niewątpliwie bardzo udanie zorganizowany dzięki zaangażowaniu, poświęceniu i talentowi organizacyjnemu Pani Sołtys, członków Stowarzyszenia Wspólnota Serc oraz lokalnej społeczności. Duże wrażenie mógł zrobić zarówno jego rozmach, jak i bogactwo atrakcji przygotowanych dla osób w każdym wieku. Dosyć sporą łyżką dziegciu w tej beczce miodu jest jednak promowana podczas wydarzenia postać generała majora Wehrmachtu Henninga von Tresckowa. Przedstawiany jest w niemieckiej narracji historycznej jako postać rozdarta dylematami moralnymi, jakie niosła ze sobą służba dla III Rzeszy i Adolfa Hitlera. Według tej interpretacji przeszedł on wewnętrzną przemianę i stał się jedną z kluczowych postaci grupy spiskowców skupionych wokół Clausa von Stauffenberga, którzy 20 lipca 1944 roku dokonali nieudanego zamachu na Führera w Wilczym Szańcu. Po niepowodzeniu zamachu popełnił samobójstwo w Gierłoży. Biografia von Tresckowa jest jednak znacznie bardziej złożona i budzi liczne kontrowersje – mówi Frelichowski.

Największym „problemem” omawianej biografii, wbrew pozorom nie jest udział w agresji na Polskę we wrześniu 1939 roku, za co został zresztą von Tresckow odznaczony Krzyżem Żelaznym I klasy.

- Niemiecki historyk Johannes Hürter przedstawił w 2005 roku dokumenty, z których wynika, że von Tresckow już w 1941 roku był informowany o masowych mordach dokonywanych przez Niemców na ludności żydowskiej i miał okazywać dla tych działań „zrozumienie”. 2 stycznia 1943 roku otrzymał Złoty Krzyż Niemiecki jako oficer Sztabu Generalnego Grupy Armii „Środek”, gdzie pełnił ważne funkcje operacyjne. 28 czerwca 1944 roku, już jako świeżo awansowany generał major i szef sztabu 2. Armii, podpisał rozkaz związany z realizacją akcji Heuaktion. W jej ramach z terenów okupowanej Polski wywieziono do Niemiec od 40 000 do 50 000 dzieci. Młodych Ukraińców, Białorusinów, ale przede wszystkim Polaków poddawano badaniom pod kątem posiadania pożądanych cech rasowych. Następnie zmieniano im nazwiska, niszczono oryginalne metryki urodzenia i kierowano je do niemieckich rodzin lub instytucji. Dzieci uznane za „niepełnowartościowe” rasowo trafiały natomiast do obozów koncentracyjnych, między innymi Auschwitz-Birkenau i Kulmhof – przytacza gryfiński radny powiatowy.

[...]

Właśnie ostrożności zabrakło podczas organizacji sobotniego festynu.

- Nie zamierzam potępiać organizatorów pikniku militarno-historycznego. Uważam, że mieli prawo nie posiadać pełnej wiedzy na temat działalności generała majora Henninga von Tresckowa. Zastanawia mnie jednak, dlaczego nikomu, na przykład w Starostwie Powiatowym, czy Urzędzie Marszałkowskim, który promował to wydarzenie, nie zaświeciła się „czerwona lampka” i nie dokonano choćby pobieżnej weryfikacji tej postaci – zastanawia się Kamil Frelichowski.

- Pani sołtys zwróciła się do nas z prośbą o patronat. Zawsze chętnie udzielamy go takim wydarzeniom, dla podniesienia rangi lokalnej imprezy. Dlatego również w tym przypadku wyraziliśmy zgodę. Nie finansowaliśmy jednak festynu w Chełmie Górnym. Urząd Marszałkowski nie przekazał ani złotówki, jedynie patronat – powiedział nam M. Łapeciński.

Odniósł się też do kwestii feralnego kubka.

- Byłem na tej imprezie przez godzinę, może półtorej. Wówczas nie rozdawano tych kubków, a przynajmniej nie miałem go w dłoni. Dowiedziałem się o nim dzisiaj i nie ukrywam, że mnie zmroziło. Gdybym wiedział wcześniej, na pewno nie wyraziłbym na to zgody – akcentuje prezes PSL na Pomorze Zachodnie.

Kubek z von Tresckowem to jedno, inną kwestią jest, że to właśnie on był "głównym bohaterem dnia".

- Sprawdziłem dziś wniosek o patronat. Nie było w nim informacji o postaci generała. Jedynie o festynie historycznym, bez podania informacji o "bohaterze dnia" - zaznacza członek zarządu województwa.

Już po rozmowie z Łapecińskim dowiedzieliśmy się, iż znalazł się w gronie dwunastu osób, które otrzymały od organizatorów upominki, w tym kubek.


Niewiedza organizatorów

Wymieniamy patronów i sponsora wydarzenia, gdyż w naszej opinii, podczas organizacji wydarzenia, zabrakło nadzoru. Zwłaszcza, iż mowa o młodym stowarzyszeniu, które nie ma doświadczenia w organizacji imprez o specyfice „historyczno-tożsamościowej”.

- Stowarzyszenie powstało zaledwie w lutym tego roku z potrzeby działania na rzecz lokalnej społeczności, a już dziś z powodzeniem realizuje inicjatywy, które integrują mieszkańców i przypominają o bogatej historii naszego regionu. Gratulujemy tej pięknej energii, odwagi i skuteczności w działaniu! Dziękujemy organizatorom, wolontariuszom i wszystkim uczestnikom za stworzenie wydarzenia, które pokazało, że historia może inspirować, łączyć ludzi i budować silną lokalną wspólnotę – czytamy w relacji, która została zamieszczona na oficjalnym fanpejdżu Powiatu Gryfińskiego.

Zbierając informacje do tego artykułu skontaktowaliśmy się z organizatorami. Sołtys Beata Strzelecka nie kryła emocji.

- Naprawdę nie wiedzieliśmy o tym fragmencie biografii generała. Gdybyśmy wiedzieli, że jest współodpowiedzialny za ludobójstwo, to przecież nie robilibyśmy akcji upamiętniającej – powiedziała nam zszokowana prezes Stowarzyszenia „Wspólnota Serc – Chełm Górny”.

Jak dodaje, wybór von Tresckowa podyktowany był chęcią uzyskania środków grantowych i opowiedzenia o historii regionu przez pryzmat członka znaczącej w regionie niemieckiej rodziny.

- Rozmowa o życiorysie generała, jako o osobie związanej z regionem, mogłaby okazać się twórcza, ale bez pomijania wątków związanych z „kulturowym i biologicznymmo ludobójstwem”. A już naprawdę niezręczne prezentują się upominki, które były rozdawane podczas festynu – powiedział nam jeden z mieszkańców południa powiatu, od którego otrzymaliśmy fotografie kubka.

Podobnie do sprawy podchodzi radny powiatowy, który nagłośnił sprawę.

- Jeszcze raz podkreślam, że organizatorzy chcieli dobrze. Proszę więc mieszkańców Chełma Górnego, aby nie odbierali moich słów jako wyrazu niechęci czy krytyki wobec kogokolwiek. Jako radny Powiatu Gryfińskiego oraz Przewodniczący Stowarzyszenia Gryfiński Ruch Patriotyczny czuję się jednak zobowiązany do zabierania głosu w sprawach dotyczących naszej lokalnej społeczności. Moją intencją jest wyłącznie zwrócenie uwagi na zaistniałą sytuację i zachęcenie do wspólnej refleksji, z której wszyscy możemy wyciągnąć cenne wnioski na przyszłość. O postaci Henninga von Tresckowa warto rozmawiać, jednak należy mieć świadomość, że nawet skuteczny zamach na Adolfa Hitlera nie spowodowałby zasadniczej zmiany losu okupowanej Polski. Po prostu z naszego punktu widzenia jedni przedstawiciele niemieckiego aparatu władzy zostaliby zastąpieni innymi – podsumowuje radny Powiatu Gryfińskiego.

----------------------------------------


wytłuszczenia ode mnie


OŚWIADCZENIE I OFICJALNE STANOWISKO STOWARZYSZENIA w sprawie publikacji prasowych dotyczących festynu historycznego „Historia, która żyje”

W związku z artykułami prasowymi, które ukazały się w ostatnich dniach, Zarząd Stowarzyszenia „Wspólnota Serc – Chełm Górny”, jako główny organizator wydarzenia, przedstawia swoje stanowisko.

Nadrzędnym celem festynu „Historia, która żyje” było przywracanie pamięci o lokalnej tożsamości, architekturze oraz skomplikowanych dziejach ziemi pomorskiej. Uważamy, że prezentowanie historii - również tej trudnej i niejednoznacznej - jest obowiązkiem organizacji zajmujących się edukacją historyczną. Dziś dostrzegamy jednak, że w przypadku przedstawienia postaci Henninga von Tresckowa zabrakło odpowiednio szerokiego kontekstu historycznego, który pozwoliłby uniknąć nieporozumień i błędnych interpretacji.



Przywołanie tej postaci wynikało wyłącznie z jej związków z naszym regionem. Henning von Tresckow mieszkał na pobliskich dobrach i został pochowany w Chełmie Dolnym. W żadnym momencie nie było naszym zamiarem gloryfikowanie jego osoby jako niemieckiego oficera ani tym bardziej promowanie ideologii nazistowskiej, którą jednoznacznie i bezwarunkowo potępiamy.

W materiałach edukacyjnych, w tym w folderach oraz limitowanej serii dwunastu kubków pamiątkowych, przekazanych gościom honorowym, przedstawiono informacje dotyczące jego udziału w niemieckim ruchu oporu przeciwko Adolfowi Hitlerowi oraz współorganizacji zamachu z 20 lipca 1944 roku w Wilczym Szańcu.


Jednocześnie mamy pełną świadomość, że Henning von Tresckow pozostaje postacią złożoną i budzącą uzasadnione kontrowersje. Wychował się w środowisku pruskiego militaryzmu i nacjonalizmu, a jak wielu przedstawicieli ówczesnego korpusu oficerskiego podzielał poglądy, które dziś oceniamy jednoznacznie negatywnie. To właśnie dlatego opisując jego losy należało wyraźniej zaakcentować pełny kontekst jego biografii.

Naszym celem nie było wybielanie ani usprawiedliwianie żadnej postaci związanej z III Rzeszą. Edukacja historyczna nie polega na przemilczaniu osób niewygodnych czy niejednoznacznych, lecz na przedstawianiu ich w sposób rzetelny, pełny i zgodny z ustaleniami historyków. Przyjmujemy krytyczne głosy dotyczące tej kwestii i traktujemy je jako ważną lekcję na przyszłość.


to samo ble ble co na proniemieckich forach, tylko tutaj ton o wiele bardziej ugładzony - krótko mówiąc: borowanie jak zwykle, ale więcej znieczulenia...








https://gryfinska.pl/polityka-redakcyjna


Rzetelność i dokładność:

Jako medium z wieloletnią historią na lokalnym rynku, dbamy szczególnie o jakość, rzetelność i dokładność publikowanych treści. Nasi redaktorzy to dziennikarze z wieloletnim doświadczeniem, którzy wszystkie materiały tworzą w oparciu o wnikliwy research. Publikujemy wyłącznie zweryfikowane u źródła informacje. Jako portal otwarty na głosy i opinie mieszkańców dbamy o procedury weryfikacji faktów oraz korekty błędów.

i tak dalej...












https://gryfinska.pl/artykul/kawka-z-nazista-podczas-n2424205
https://gryfinska.pl/artykul/stowarzyszenie-wspolnota-n2426114



wtorek, 4 sierpnia 2026

Ceuta

 

Dzisiejszy artykuł z

polskieradio24.pl
fragmenty


Polacy, którzy zdobywali Ceutę

Przez kolejne 700 lat Ceuta pozostawała pod kontrolą arabską. Gdy zakończyła się rekonkwista, czyli wypędzenie muzułmanów z Półwyspu Iberyjskiego, tamtejsze państwa zaczęły ekspansję poza swoje macierzyste ziemie. Ceuta, z uwagi na strategiczne położenie, była łakomym kąskiem. Miasto zdobył 21 sierpnia 1415 roku portugalski król Jan I Dobry. Była to pierwsza zamorska posiadłość Portugalii.

Co ciekawe, w wyprawie Jana Dobrego wziął udział Antoine de la Sale, francuski dworzanin i pisarz. Pozostawił on po sobie dzieło "Le réconfort de Madame de Fresne" ("Pocieszenie od pani de Fresne"), napisane 1458 roku. Zawiera ono wspomnienie – tym cenniejsze, że naocznego świadka – oblężenia Ceuty. Wśród uczestników inwazji de la Sale wymienia "pana de Plomellau i Henryka de Donru", których nazywa "chevaliers de Poullynne", czyli "rycerzami z Polski" (nazwiska są oczywiście zniekształcone).

Udział rycerzy znad Wisły w konkwistadorskiej wyprawie władcy Portugalii przeciwko Maurom w 1415 roku świadczyć może też o wciąż żywotnej idei krucjatowej. Z drugiej strony Polacy równie dobrze mogli być żądnymi sławy i bogactw karierowiczami. Popuszczając nieco wodzę fantazji, można w ich udziale w portugalskiej wyprawie upatrywać nawet dyplomatycznego zabiegu skierowanego do rycerstwa zachodniego: nie ma co przybywać, zwłaszcza pięć lat po bitwie pod Grunwaldem, do państwa krzyżackiego, z niewiernymi można walczyć na brzegach Afryki.


"nazwiska są oczywiście zniekształcone"

Skoro tak, to może ów "pan z Polski" to nie żaden pan z Polski, tylko pochodzący z Turyngii  Henryk von Plauen z zakonu krzyżackiego?

de Plomellau = von Plauen
Henryk de Donru = Henryk (von Plauen) z Turyngii, gdzie 

Donru to zniekształcona (zakamuflowana?) nazwa Turyngii (Thüringen => Duringen => Donru ?) lub: Dobnagau (Gau Dobena) lub Dobenau - rodowych włości rodzin von Plauen.


Inwazja na Ceutę to rok 1415, a 45-letni wówczas von Plauen w latach 1414 - 1422 był zniesiony ze stanowiska i uwięziony przez nowego wielkiego mistrza Küchmeistra - a więc mógł brać udział w wyprawie na niewiernych, by np. udowodnić swoje męstwo przed Krzyżakami, wszak nie brał udziału w bitwie pod Grunwaldem - nie wykazał się i podobno nie był lubiany w zakonie...

Sama inwazja na Ceutę objęta była tajemnicą, to i może udział Plauena i samych krzyżaków był tajemnicą? Krzyżactwo to przecież najemnicy, więc mogli walczyć dla Jana Dobrego za sprawę chrześcijańską! Król Portugalii mógł zaproponować najemnikom walkę - no przecież do tego właśnie (oficjalnie) były utworzone te wszystkie zakony... - i mogli oni jakieś srycerstwo pod dowództwem Plauena wysłać tam z nim samym "za karę"....


Przykład współczesny wg AI: 

- Giennadij Łajew (były mer Pietrozawodska) – skazany za przyjmowanie gigantycznych łapówek, niemal natychmiast po wyroku zgłosił się do armii
- Aleksiej Klemieszew (były wiceminister ds. cyfryzacji obwodu moskiewskiego) – aresztowany za oszustwa finansowe, uniknął pełnego procesu, podpisując kontrakt na etapie śledztwa
- Siergiej Kudriawcew (były urzędnik Ministerstwa Obrony)– oskarżony o malwersacje przy zamówieniach publicznych, wyjechał na front w zamian za umorzenie sprawy

tvp.info:

W 2025 roku Iwanow został skazany na 13 lat kolonii karnej o zaostrzonym rygorze za defraudację i pranie pieniędzy. Złożył wniosek o kontrakt z armią. Metodę tę stosuje wielu skazanych, by uzyskać przedterminowe zwolnienie z więzienia. 



Bolesław Olszewicz - „Geografia polska w okresie Odrodzenia” (Prace Geograficzne nr 12, 1957)


„seigneur de Plomellau, baron et messire Henry de Donru, chevaliers de Poidlaynne, bien encompainier"

tłumaczenie AI:
„pan na Plomellau, baron i wielmożny pan Henryk z Donru, rycerze z Polski, w zacnym towarzystwie”

tłumaczenie googla:
"Pan Plomellau, Baron i Sir Henry de Donru, Rycerze Poidlaynne, dobrze towarzysze"

AI:
baron et messire pochodzi z języka francuskiego i oznacza „baron i wielmożny pan” lub „baron i pan”

Znaczenie poszczególnych słów:baron – baron (tytuł szlachecki).
et – i
messire – dawny francuski tytuł honorowy, używany w średniowieczu i renesansie wobec osób wysokiego rodu, rycerzy, duchownych lub sędziów. 
W języku polskim odpowiada zwrotom takim jak „wielmożny pan”, „mój pan” lub „lord”

i całe raz jeszcze, po moim pytaniu, czy to dotyczy jednej, czy dwóch osób:

W tym konkretnym pełnym zdaniu konstrukcja gramatyczna („seigneur de Plomellau, baron, et messire Henry de Donru”) oraz użyta dalej liczba mnoga wskazują, że mowa o dwóch różnych osobach:

Pierwsza osoba: Pan z Plomellau, baron
Druga osoba: Wielmożny pan Henry de Donru

Tłumaczenie dosłowne:
„Pan z Plomellau, baron, oraz wielmożny pan Henry de Donru, rycerze z Polski, ze świetnym orszakiem/świetnie towarzyszący.”


Skoro tak, to może byli to dwaj bracia pochodzący z Turyngii  Henryk von Plauen  i jego młodszy brat - również Henryk, komtur Gdańska odpowiedzialny za mord na rajcach Gdańska..

gdzie jeden byłby opisany jako baron z Plauen, a drugi jako wielmożny z Turyngii - aby zakamuflować ich pobyt u króla Portugali.


Prof. Błażej Śliwiński „Gdańskie obrazki”  
cz. 6  ZBRODNIA KRZYŻACKA

W czasie polsko-krzyżackiej tzw. Wielkiej Wojny, po bitwie grunwaldzkiej, w sierpniu 1410 w Malborku burmistrz Konrad Leczkow (niech już będzie wersja spolszczona) poddał Gdańsk królowi Władysławowi Jagielle. Po opuszczeniu państwa zakonnego przez polskiego króla pogodzić się jednak musiał z Krzyżakami, ale – jako jedyny w całym krzyżackim państwie w imieniu Gdańska – odmówił żądaniom wypłacenia nadzwyczajnego podatku. Kasa zakonna po wojnie świeciła pustkami, Krzyżacy szukali pieniędzy gdzie tylko mogli. Co więcej, kiedy komtur gdański Henryk von Plauen podjął w lutym 1411 próbę zablokowania Gdańska (co miało ugodzić w jego handel), flota miejska wyszła w morze grożąc podjęciem działań przeciwko Krzyżakom. 

W celu zakończenia sporu komtur Henryk von Plauen zaprosił 6 VI 1411 na zamek gdański burmistrzów Konrada Leczkowa i Arnolda Hechta, zięcia Konrada, rajcę Bartholomäusa Grossa i jeszcze innego z rajców, nieznanego z imienia. W ostatniej chwili ten ostatni zrezygnował z udania się na zamek, twierdząc, że musi przekazać klucze swojemu zastępcy. Nie wiemy w szczegółach co się wydarzyło na zamku. Dopiero 13 kwietnia – na żądanie wielkiego mistrza krzyżackiego, monitowanego w tej sprawie przez czujących, że doszło do tragedii gdańszczan – komtur gdański wydał zwłoki zamordowanych na zamku delegatów. Pochowano ich w kościele Najświętszej Marii Panny. Gdańsk wprawdzie ukorzyć się musiał przez władzami Zakonu, ale pamięć o zbrodni stała się jednym z ważniejszych elementów narastającej opozycji antykrzyżackiej w Gdańsku. Władze miasta oskarżały Krzyżaków o to morderstwo przed sądem cesarskim jeszcze w 1453 roku. Na krótko przed tym, jak mieszczanie opanowali gdański zamek i wyganiając Krzyżaków wraz ze Związkiem Pruskim dali początek 13letniej wojnie, która przywróciła miasto Królestwu Polskiemu.

   

Marek Radoch - "Do ut des, czyli rzecz o darze w kontaktach wielkich mistrzów krzyżackich z Władysławem Jagiełłą i z Witoldem"

Echa Przeszłości XXV/1, 2024

"Po odsunięciu od władzy wielkiego mistrza Henryka von Plauen w październiku 1413 r. jego brat komtur gdański Henryk Reuss von Plauen zbiegł do Polski, gdzie był „hojnie obdarowywany” przez Władysława Jagiełłę"


A więc jest i wątek polski... de Poidlaynne

Wg oficjalnych danych obydwaj zostali uwięzieni:

W 1414 uwięziono go razem z bratem, również Heinrichem, byłym komturem gdańskim, w Pokarminie [obecnie Uszakowo - Obw. Królewiecki - MS], a następnie w Gdańsku. Plauen odzyskał wolność dopiero w 1422, po śmierci Küchmeistra.


a może w zamian za uwolnienie, przywrócenie na stanowiska - pojechali zdobywać Ceutę? I nie za bardzo się pokazali...




Taka to moja hipoteza...



Podobnie byłoby z królem polskim Władysławem Warneńczykiem - jestem pewien, że przeżył i wykupił się z niewoli mapami Ameryki.








przypisy:


wikipedia:

Henryk V von Plauen (niem. Heinrich der Ältere von Plauen, ur. 1370 w Turyngii, zm. 1429 w Lochstedt)– dwudziesty siódmy wielki mistrz zakonu krzyżackiego w latach 1410–1413.

Pochodził ze znanego rodu rycerskiego wywodzącego się z Plauen, zasłużonego dla zakonu krzyżackiego. Do Prus przybył ok. 1390 w charakterze gościa zakonu, później został jego pełnoprawnym członkiem.

Początkowo nie pełnił żadnych ważniejszych urzędów i dopiero w 1402 mianowano go komturem Nieszawy. W 1407 został komturem Świecia. W czasie wojny polsko-krzyżackiej 1409–1411, 27 sierpnia 1409 w czasie wypadu polskiej załogi zamku w Bydgoszczy pod Świecie Plauen dostał się do niewoli. Wkrótce potem dążące pod Bydgoszcz oddziały krzyżackie uwolniły komtura, a tamtejszy zamek obległy i zdobyły.

Plauen nie brał udziału w bitwie pod Grunwaldem 15 lipca 1410 r. Na wieść o klęsce zakonu natychmiast pospieszył ze swym hufcem i niedobitkami spod Grunwaldu do Malborka przewidując, że tam właśnie skierują się oddziały polsko-litewskie. Dotarł na czas – i to w dużej mierze dzięki energicznej postawie von Plauena Krzyżacy utrzymali swoją stolicę.

Za zasługi podczas obrony zamku malborskiego kapituła zakonna obrała Heinricha von Plauena wielkim mistrzem w 1410, pomijając innych hierarchów zakonnych, sprawujących ważniejsze funkcje m.in. Wernera von Tettingena, wielkiego szpitalnika i komtura elbląskiego, który uratował się z rzezi grunwaldzkiej. W 1411 wielki mistrz odniósł sukces dyplomatyczny, podpisując z Polską tzw. I pokój toruński na bardzo korzystnych dla Zakonu warunkach. Do jego podpisania odzyskał prawie wszystkie terytoria utracone po klęsce pod Grunwaldem. Jednocześnie, mimo osłabienia militarnego i gospodarczego zakonu, rozpoczął aktywne przygotowania do wojny odwetowej z południowym sąsiadem.

Mimo niekwestionowanych zasług wielki mistrz nie cieszył się poważaniem u braci zakonnych. Von Plauen był człowiekiem porywczym i okrutnym, zwolennikiem rządów twardej ręki. Zwalczał aktywnie opozycję miast pruskich i Związku Jaszczurczego. W 1411 wykrył spisek komtura radzyńskiego Georga von Wirsberga i kazał ściąć Mikołaja Ryńskiego za jego współpracę z Polakami, co tylko zwiększyło jego niepopularność. W końcu wielki mistrz został obalony w 1413 za sprawą wielkiego marszałka i komtura Królewca Michaela Küchmeistra, zwolennika dalszych układów z Polską, który został nowym zwierzchnikiem zakonu. Od 1413 do 1414 był komturem Engelsburga (Pokrzywno). W 1414 uwięziono go razem z bratem, również Heinrichem, byłym komturem gdańskim, w Pokarminie, a następnie w Gdańsku. Plauen odzyskał wolność dopiero w 1422, po śmierci Küchmeistra. Został prokuratorem w Lochstädt, na Półwyspie Sambijskim i zmarł tam w 1429.


W maju 2007 r. odkryto w katedrze w Kwidzynie kryptę ze szczątkami trzech osób. Znaleziono przy nich charakterystyczne zapinki płaszczy i fragmenty szat wykonanych z jedwabiu (bardzo cennego w średniowieczu). Wykonane zostały badania antropologiczne i DNA szczątków, oraz dendrologiczne drewna użytego do wykonania trumien. Badania zakończone w grudniu 2008 potwierdziły, że są to szczątki trzech wielkich mistrzów zakonu krzyżackiego: Wernera von Orseln, Ludolfa Koeniga von Wattzau oraz właśnie Henryka von Plauen.



Vögte_von_Plauen - niemiecka wiki

Rodzina Vogtów z Plauen była rodziną szlachecką , której nazwa pochodzi od ich siedziby w Plauen w regionie Vogtland . Podobnie jak rodzina Vogtów z Gery , stanowili oni gałąź rodziny Vogtów z Weida . Późniejsze gałęzie rodziny Vogtów z Plauen obejmowały burgrabiów Miśni i rodzinę Reuss z Greiz . Ta ostatnia, jako ród Reussów , władała dwoma niemieckimi księstwami związkowymi do 1918 roku. Region Vogtland został nazwany na cześć całej rodziny Vogt.

Inwestytura z Plauenem
Członkowie hrabiów Everstein (lub Eberstein), pierwotnie z Wyżyny Wezerskiej , założyli region Dobnagau wokół Plauen około 1100 roku. Ich pierwszy zamek stał na skale Dobenau w dolinie Syra [ Dobnagau um Plauen begründet. Ihr erster Burgsitz stand auf dem Dobenaufelsen im Syratal], a później zbudowali zamek miejski w południowo-zachodnim narożniku murów miejskich Plauen, którego pozostałością jest dzisiejszy Malzhaus (Słódownia) . Ebersteinowie nadali Plauen lenno Henrykowi II "Bogatemu" (zm. ok. 1209), z rodu Vogtów z Weida . Plauen pojawia się w dokumencie po raz pierwszy w 1236 roku jako należące do "Vogtów z Plauen". 

Wnuk Henryka, Henryk I z Plauen , zbudował zamek Plauen jako swoją rezydencję, ponieważ Vogtowie z Plauen wcześniej rezydowali w Voigtsberg. 25 maja 1278 roku poprzedni władca, hrabia Konrad z Everstein z Dolnej Saksonii, przybył osobiście do Plauen i przekazał miasto Plauen oraz Gau Dobena swojemu szwagrowi, wójtowi Henrykowi I. Henryk jednak najwyraźniej pozostał w luźnych stosunkach fenologicznych z hrabią Everstein. Jego starszy syn, Henryk II „Czeski”, założył linię wójta Plauen, podczas gdy jego młodszy syn, Henryk Ruten „Ruski”, założył młodszą linię, późniejszą dynastię Reuss .








https://polskieradio24.pl/historia/ceuta-i-kryzys-migracyjny-skad-fragment-hiszpanii-w-afryce-wyjasniamy

https://pl.wikipedia.org/wiki/Heinrich_Reuss_von_Plauen

https://pl.wikipedia.org/wiki/Heinrich_von_Plauen

https://fr.wikipedia.org/wiki/Turones#%C3%89tymologie

https://en.wikipedia.org/wiki/Toru%C5%84#Toponymy

https://de.wikipedia.org/wiki/V%C3%B6gte_von_Plauen


Toruń - włoska wiki:

Pierwsze dokumenty odnoszące się do nazwy miasta podają ją jako Tarnowo , prawdopodobnie wywodzącą się od polskiego słowa „tor ”, oznaczającego „ścieżkę” (odnoszącego się do Wisły ), lub od słowa „Tarnów ”, wywodzącego się od polskiego słowa „tarnina” , rośliny rosnącej na ścieżkach. W Polsce istnieje wiele miast o podobnym pochodzeniu.

Nazwa później uległa zmianie, przyjmując zgermanizowane brzmienie: Turon , Turun , Toron , Thoron i ostatecznie Thorn . Może pochodzić od niemieckiego słowa Tor (w starożytnej formie Thor ), oznaczającego „bramę” (przedstawionego w herbie miasta), lub od zamku Toron w Królestwie Jerozolimskim , gdzie Krzyżacy służyli podczas krucjat . Hipoteza, że ​​pochodzi ono od imienia germańskiego boga Thora, pozostaje mniej wiarygodna .

W czasach, gdy Toruń stał się częścią Królestwa Polskiego , na dokumentach i monetach z łacińskimi napisami najczęściej widnieje nazwa Thorun , Thorunium , civitas Thorunensis lub civitas Torunensis , a później, w XV wieku , obecna polska nazwa Toruń.

---

Turonowie - od nich nazwa Turyngia, kraj pochodzenia von Plauenów
brak polskiej wiki

wiki fr i engl

Turonowie (galijski i łaciński: Turoni ) , znani również jako Turończycy i Turonowie, to lud galijski.

Zajmowali region Turenii, od którego pochodzi nazwa, a dokładniej departament Indre-et-Loire , część departamentu Indre i północny kraniec departamentu Vienne . Ich dawną stolicą, za czasów panowania rzymskiego, było Caesarodunum , obecnie Tours . Ich głównym oppidum przed podbojem było z całą pewnością Amboise, które obejmowało obszar 50 hektarów .

Miasto Turonów cieszyło się statusem wolnego miasta, o czym świadczy napis widoczny w fundamentach późnorzymskiego ogrodzenia w podziemiach Muzeum Sztuk Pięknych w Tours : „ CIVITAS TURONORUM LIBERA ” .

Etymologia

Etymologia ich nazwy jest niepewna. Jest to galijski etnonim pochodzący z -no- , jak Morini (od mor- " morze "), Santoni lub Ruteni, z niejasnym elementem początkowym, być może *turo- / * tullo- " silny, spuchnięty ", a ich nazwę można przetłumaczyć jako " ci, którzy są spuchnięci (gniewem / wojowniczą furią) ". Innym możliwym tłumaczeniem byłoby " zakręty " lub " zmienni ". Współczesne nazwy Turenii i miasta Tours pochodzą od ich etnonimu .

-----

Wspomina się o nich jako Turonos i Turonis u Cezara (poł. I w. p.n.e.), Turones u Pliniusza (I w. n.e.), Turoni u Tacyta (początek II w. n.e.), oraz jako Touroúpioi (Τουρούπιοι, var. τουρογιεῖς) przez Ptolemeusza (II w. n.e.). 

Etymologia słowa Turoni jest niepewna. Pierre-Yves Lambert zaproponował, aby dostrzec zmienioną formę protoindoeuropejskiego * tauro- („byk”), ale Aleksander Falileyev uważa to za mało prawdopodobne.

W Historia Brittonum pojawia się ludowa etymologia , według której Turoni otrzymali nazwę od Turnusa z Eneidy :

„ [ Brutus z Brytanii ] został wygnany z powodu śmierci Turnusa, zabitego przez Eneasza . Następnie udał się do Galów i zbudował miasto Turonów, zwane Turnis [ Tours ] ”. 

Geoffrey z Monmouth rozwinął później tę historię w Historia Regum Britanniae , gdzie Tours zostało nazwane na cześć siostrzeńca Brutusa, również o imieniu Turnus, który zginął w walce z Goffarem Piktonem, królem Akwitanii .

Miasto Tours, poświadczone w VI w. n.e. jako apud Toronos ( in civitate Turonus w 976 r., Turonis w 1205 r., Tors w 1266 r.), i region Turenii , poświadczony w 774 r. jako Turonice civitatis ( in pago Turonico w 983 r., vicecomes Turanie w 1195–96 r., Touraine w 1220 r.), zostały nazwane na cześć plemienia galijskiego.

---

niemiecka wiki

Turonowie byli starożytnym galijskim (celtyckim) ludem żyjącym w prowincji Gallia Lugdunensis nad Loarą . Rzymianie nazywali ten lud Turones lub Turonii , a ich stolicę Caesarodunum (dzisiejsze Tours ).

Germańskie plemię nosiło również nazwę Turones lub Touroner . Osiedliło się w pobliżu plemienia Marvingów , na południe – później na południowy wschód – od Chattów ( Hesji ). Plemię to mogło pochodzić z mieszanki ludów germańskich z Celtami , którzy nadal zamieszkiwali ten obszar . Wspomniano o nich jako o Turoni ( gr. Τούρωνοι , Touronoi ) wraz z innymi plemionami germańskimi w rozdziale 11 Geografii Klaudiusza Ptolemeusza ( II w. n.e.).


Można spekulować, czy identyczne nazwy dwóch grup określanych mianem Turonów były czysto przypadkowe, czy też istniał związek między nimi wynikający z przedgermańskich migracji plemion celtyckich. Na przykład pozostałości jedynego celtyckiego oppidum w Turyngii, datowanego na II i I wiek p.n.e., tzw. Steinsburg w pobliżu Römhild w powiecie Hildburghausen, stanowią niezbity dowód na osadnictwo celtyckie w południowej części regionu turyńsko - frankońskiego , między Lasem Turyńskim a Menem . 

Istnieją spekulacje na temat zmieszania się ludów germańskich i celtyckich, ale ani ludy germańskie, ani celtyckie nie stanowiły zjednoczonego narodu . Przeciwnie, łączyło je pokrewieństwo kulturowe i językowe , które stopniowo rozpływało się w różnych regionach językowych i kulturowych . Zatem pochodzenie nazwy „Turyngowie” (np. Touroner-Turoni-Thoringi ) może być równie celtyckie , jak pochodzenie jej imienniczek znad Loary. W końcu wiele celtyckich nazw pól i wód nadal można znaleźć w wielu regionach Niemiec . Można również porównać podobieństwo nazwy francuskiej Turenii i Wolnego Państwa Turyngii .

Mogło to być również imię przejęte przez rzymskich i greckich historyków. Jednak dokładna etymologia słowa „Turyngowie” nie została dotychczas w pełni zbadana.

Związek z Hermundurami pozostaje niejasny. Niektóre z tych plemion zostały przesiedlone przez rzymskiego dowódcę Lucjusza Domicjusza Ahenobarbusa na tereny wzdłuż górnego Menu, opuszczone przez Markomanów . Uważa się, że to ten sam obszar, na którym osiedlili się również Turonowie . Możliwe, że Turonowie byli odłamem Hermundurów lub że byli z nimi identyczni. Możliwe jest również, że stanowili niezależną grupę, ponieważ pierwotni Hermundurowie mieli swoje główne obszary osadnicze wzdłuż środkowej i górnej Łaby (dzisiejsza Saksonia ), ale od 100 r. p.n.e.  posuwali się również dalej na południe i południowy zachód.


----------

AI:


Pisownia określenia „Rycerze z Polski” (Wymaga drobnej korekty)Tekst podaje: chevaliers de Poullynne

Stan faktyczny: W oryginalnym starofrancuskim manuskrypcie La Sale'a zwrot ten brzmi „chevalliers de Poullayne” (w niektórych odpisach także jako Paullayne lub Poidlaynne). Słowo to bez wątpienia oznaczało w tamtym okresie Polskę (współczesne fr. Pologne). [1, 2, 3]

4. Nazwiska rycerzy (Prawda)Stan faktyczny: La Sale wymienia ich dokładnie jako „le seigneur de Plomellau, baron” oraz „messire Henry de Donru”. Polscy historycy (m.in. w publikacjach Instytutu Geografii PAN na RCIN) potwierdzają, że imiona te zostały silnie zniekształcone przez francuskiego kronikarza. Część badaczy sugeruje, że mogli to być rycerze pochodzący ze Śląska, ponieważ te same postacie pojawiają się w innej powieści tego autora (Podróże Małego Janka z Saintré) pod czeskim sztandarem. [1, 2, 3]

nie, to inne postacie, tyle, że z Polski

Podsumowanie – poprawiona wersja tekstu:

"Le réconfort de Madame de Fresne" ("Pocieszenie od pani de Fresne"), napisane w 1457 roku. Zawiera ono wspomnienie – tym cenniejsze, że naocznego świadka – oblężenia Ceuty z 1415 roku. Wśród uczestników inwazji de la Sale wymienia "pana de Plomellau i Henryka de Donru", których nazywa "chevalliers de Poullayne", czyli "rycerzami z Polski" (nazwiska są oczywiście zniekształcone).

--------

Choć w obu dziełach autor wspomina o rycerzach z Polski (Poullayne / Poullaine), to w każdym z nich opisuje zupełnie innych ludzi.
Oto precyzyjne rozdzielenie tych postaci według oryginalnych tekstów:
1. Wpis z kroniki „Le Réconfort de Madame de Fresne” (Oblężenie Ceuty)
To tutaj pojawiają się bohaterowie z Twojego pierwszego pytania. Autor opisuje tam autentyczne wydarzenie historyczne z 1415 roku (zdobycie Ceuty przez Portugalczyków), w którym sam brał udział.
  • Wymienione postacie: „le seigneur de Plomellau” oraz „messire Henry de Donru”.
  • Kim byli: To ich badacze łączą z wyprawą księcia Ludwika II Brzeskiego i śląskimi rodami (np. Dohna).
2. Postacie z powieści „Podróże Małego Janka z Saintré” (Pielgrzymka do Santiago)
W tej fikcyjno-biograficznej powieści (napisanej w 1456 roku) La Sale umieścił obszerny epizod turniejowy. Główny bohater spotyka grupę rycerzy ze wschodniej Europy zdążających z pielgrzymką do Santiago de Compostela. Są oni opisani zbiorczo jako rycerze z Polski (Poullaine), ale francuski pisarz wymienia ich z własnych, zupełnie innych zniekształconych nazwisk.
Polski heraldyk Franciszek Piekosiński badał właśnie ten konkretny fragment Janka z Saintré i przytoczył następujące postacie:
  • „le baron de Poullaine, le seigneur de Loisselench (główny dowódca grupy, w którym Piekosiński i inni badacze upatrywali m.in. przedstawiciela rodu Leszczyńskich lub kogoś ze Śląska).
  • „sire d'Andach
  • „seigneur de Nulz
  • „seigneur de Morge
  • „seigneur de Terg
Podsumowanie
Słowo Poullayne/Poullaine było dla La Sale'a po prostu ogólnym określeniem geograficznym (Polak / rycerz z Polski/Śląska). Użył go w dwóch różnych miejscach do opisania dwóch skrajnie różnych grup ludzi:
  1. W Le Réconfort...: Plomellau i Donru (towarzysze broni z Ceuty, 1415 r.).
  2. W Janku z Saintré: Loisselench, Andach, Nulz i inni (uczestnicy turnieju i pielgrzymki).
Czy chciałbyś dowiedzieć się więcej o tym, jak polscy historycy próbowali rozszyfrować te konkretne nazwiska z powieści o Janku z Saintré (jak Loisselench czy Andach)?





chrome-extension://efaidnbmnnnibpcajpcglclefindmkaj/https://www.rcin.org.pl/Content/17618/WA51_22154_r1957-nr12_Prace-Geogr.pdf


chrome-extension://efaidnbmnnnibpcajpcglclefindmkaj/https://repozytorium.biblos.pk.edu.pl/redo/resources/2095/file/scans/DEFAULT/OCR_rezultaty/100000213761_A_v1_200dpi_q60.pdf



https://www.google.com/search?q=baron+et+messire+-+przet%C5%82umacz&sourceid=chrome&ie=UTF-8&amc=1&aep=42&cud=1&source=chrome.crn.rb&atvm=2&mstk=AUtExfBNJbWZryfijSgGp-OpvD1iJuU00wQN8f_qOeBeqtIQpoljEnLMqX35X--AbIvQ93QO2hq-fHTzfZZzWNAq_OYv34TWito0kpYSLnAqN56P820tonpyRY07WaajXTr1NlyaU0sfHK98R07NEkNOdkCrdoTeAARnOHrVBEIZzKp3qV6UX9_loyhSjVaJpeeEeCudbXyaDIWOa4BM9Wo1RL38ZFp5sPXWl7UmFT3w-TvrTaJQIY7nj2HuVI2fsndaasZOQUNA6KUdkijlJMJLxaYjn54mw1hPY8rCpjU-8fR9iqkl3DHpqqrwei6LeyvxsL0dZJkqdgz18WT5RimXphPdhW8cfw8MWg&csuir=1&mtid=Fsxxas24KdLhxc8Ppu248AQ&udm=50


https://www.google.com/search?q=poszukaj+mi+herby+pokazuj%C4%85ce+czerwone+wo%C5%82u+na+srebrnym+tle&sourceid=chrome&ie=UTF-8&amc=1&aep=42&cud=0&source=chrome.crn.rb&atvm=2&mstk=AUtExfBCnNQ3SYR6k2u0hj0uL3g4B9e8_U5Cb1PkuV3U1jzHZ0_tCY3NYjTMtKGHpPuknCSHpLbzIeZW5AMWWNwL6GY1s3C8r5k3_YmS8WqYMEgA7XPLummwNXn5Y6fVK6UtZJ0dPVgKSPr-gz-dI92boW_VOhAxuHHfCJbfFZ2pnd1WA9mQSldl6d1hSWnZUMexgJt971Hc0jjJDaF4l0_FfUc-ofmXfHo-EbIIDg-49dv-Rzu6wZVl_IUzp7r0vqHS1Z4aWPR6OgRgKjLuEp0Gf2BG3V0ydJ-IOvBFGWQlcC1rJegsjFE8z1EHTNUCmOC6g41VdmZE_ulpsOsHUbsLQHMhgQN1oKBXDQ&csuir=1&mtid=lMNxatS_N5qswPAP1urj0Aw&udm=50


https://www.google.com/search?q=sprawd%C5%BA+dane%3A&sca_esv=3cca898eb5585582&sxsrf=APpeQns5C0k2wxxR-4t-19yRIK1vgPs-UA%3A1785838690629&source=chrome.ob&fbs=ABfTbFX9375dmYLUBFpyRgnU-XoZp6jAVSqfKhVSjM9DAAQ6mR1sePhydKpluB_37WIvuAaA5gJxvaEsCxZqR1EFXKDF54IJyAAzEOc5PH8GLCdSbtIvtxw3pOAl_7TJv4GbB7BAXOKgsrvilViAWoH2V_SWZXuwBkOXD0uIF-uC_O_rEFRw3lnFZBmF-VdoDu9Ile5xaXih81hKFAVjl8Upd78V3-Ta1g&aep=1&ntc=1&cs=1&sa=X&ved=2ahUKEwiCt5_G34aWAxUhAhAIHaVLI2IQ2J8OegQIFRAD&biw=1536&bih=743&dpr=1.25&mstk=AUtExfCSDdGJ4THuXkd4sBsAt6U1yopMBNsnlUoMjppvNdwnyr1IXTFubLQ39KHJXRa7x17VapmYqp21qqfNy7p3r64d23S3wVa0QgiGRt2F4BwBSI7JOPLuI2cERbvKWiZgdVJepu4wQlk6OsG0vIwJGTjDAY4EXYcnz8R181IqTbvDqCqIj9eZcmJKhqh2SR54jIbtRj7t6knTbTnJKl1pY8Np2z33qsNTvJddrfrt49xBPCTdlMknRUUIAFElTKprFtLwYuYG18uQIJiaZC2uPpi5Pe3jFRnx7oVkp03o1DPiF2VLwIIvJFA10G1RNBwA6QGUZ0hLlSyI8B1dYL7HKoQ7RuUsiCQcgQ&csuir=1&atvm=2&mtid=ZrxxavH_C9mwwPAP68zfQA&udm=50


chrome-extension://efaidnbmnnnibpcajpcglclefindmkaj/https://gutw.ug.edu.pl/sites/default/files/_nodes/strona-gutw/95936/files/6._zbrodnia_krzyzacka.pdf

https://www.tvp.info/94358695/rosja-byly-wiceminister-chcial-odkupic-winy-na-froncie-sad-odrzucil-wniosek-polityka-skazanego-za-korupcje

https://en.wikipedia.org/wiki/Portuguese_conquest_of_Ceuta

sobota, 25 lipca 2026

Książki i wiedza w nich







horror się zbliża....

 





to może być ich pomysł na to, jak zniszczyć wiedzę w poszczególnych krajach, wykupić wszystko i zniszczyć pod pozorem digitalizacji, ale i potem po dziesiątkach lat - mieć tylko w swoim banku danych daną książkę czy wiedzę! 

Zapłać! O ile zechcą ci udostępnić... a może, kto wie - może potworzą fałszywe biblioteki, gdzie wersy w książkach będą podmienione...


Tak było ze słynną pierwszą na świecie Biblioteką w Aleksandrii - najpierw z całego ówczesnego świata pościągali wszystkie janowe zapiski, zgromadzili je w jednym miejscu, potem ukradli, a bibliotekę spalili...

 
"Ojej! Miało być tak dobrze, a wyszło zupełnie na odwrót...
I co my teraz biedni gołodupcy poczniemy?"





Chcą 800 000 tytułów?
To jak zaraza w średniowieczu, jak II Wojna Światowa...




Proszę, nie wyrzucajcie książek, trzymajcie je na przyszłość!






facebook.com/reel/4486657158234775/

środa, 15 lipca 2026

Karta ONZ

 


Artykuł 1

Cele Organizacji Narodów Zjednoczonych są następujące:

Utrzymać międzynarodowy pokój i bezpieczeństwo, stosując w tym celu skuteczne środki zbiorowe dla zapobiegania zagrożeniom pokoju i ich usuwania, tłumienia wszelkich aktów agresji i innych naruszeń pokoju, łagodzić lub załatwiać pokojowymi sposobami, zgodnie z zasadami sprawiedliwości i prawa międzynarodowego, spory albo sytuacje międzynarodowe, które mogą prowadzić do naruszenia pokoju.
Rozwijać pomiędzy narodami przyjazne stosunki oparte na poszanowaniu zasady równouprawnienia i samostanowienia narodów oraz stosować inne odpowiednie środki dla umocnienia powszechnego pokoju.
Rozwiązywać w drodze współpracy międzynarodowej problemy międzynarodowe o charakterze gospodarczym, społecznym, kulturalnym lub humanitarnym, jak również popierać prawa człowieka i zachęcać do poszanowania tych praw i podstawowych wolności dla wszystkich bez względu na różnice rasy, płci, języka lub wyznania.
Stanowić ośrodek uzgadniania działalności narodów, zmierzającej do osiągnięcia tych wspólnych celów.


Artykuł 2

Dla osiągnięcia celów ustalonych w artykule 1, Organizacja i jej członkowie postępować będą według następujących zasad:

Organizacja opiera się na zasadzie suwerennej równości wszystkich jej członków.
W celu zapewnienia wszystkim członkom praw i korzyści, wynikających z przynależności do Organizacji, wszyscy oni wykonywać będą w dobrej wierze zobowiązania przyjęte zgodnie z niniejszą Kartą.
Wszyscy członkowie załatwiać będą swe spory międzynarodowe środkami pokojowymi w taki sposób, aby nie dopuścić do zagrożenia międzynarodowego pokoju i bezpieczeństwa oraz sprawiedliwości.

Wszyscy członkowie powstrzymają się w swych stosunkach międzynarodowych od groźby użycia siły lub użycia jej przeciwko integralności terytorialnej lub niezawisłości politycznej któregokolwiek państwa bądź w jakikolwiek inny sposób niezgodny z celami Organizacji Narodów Zjednoczonych.

Wszyscy członkowie Organizacji okażą jej wszelką pomoc w każdej akcji podjętej zgodnie z niniejszą Kartą i powstrzymają się od udzielenia pomocy jakiemukolwiek państwu, przeciwko któremu Organizacja zastosowała środki zapobiegawcze lub środki przymusu.

Organizacja zapewni, by państwa, które nie są jej członkami, postępowały zgodnie z niniejszymi zasadami w stopniu koniecznym dla utrzymania międzynarodowego pokoju i bezpieczeństwa.
Żadne postanowienie niniejszej Karty nie upoważnia Narodów Zjednoczonych do ingerencji w sprawy, które z istoty swej należą do kompetencji wewnętrznej któregokolwiek państwa i nie zobowiązuje członków, aby przekazywali takie sprawy do załatwienia w trybie przewidzianym niniejszą Kartą. Jednakże zasada ta nie będzie stała na przeszkodzie zastosowaniu środków przymusu przewidzianych w rozdziale VII.





Artykuł 53

1. Rada Bezpieczeństwa posługiwać się będzie układami lub organizacjami regionalnymi w odpowiednich przypadkach w celu stosowania środków przymusu pod jej kierownictwem. Jednakże żadne środki przymusu nie będą stosowane na podstawie układów regionalnych lub przez organizacje regionalne bez upoważnienia Rady Bezpieczeństwa, z wyjątkiem

środków, stosowanych przeciw jakiemukolwiek państwu nieprzyjacielskiemu w rozumieniu punktu 2 niniejszego artykułu i przewidzianych w wykonaniu artykułu 107 lub w układach regionalnych, a skierowanych przeciwko powrotowi takiego państwa do polityki agresji, dopóki Organizacja nie będzie mogła na żądanie zainteresowanych rządów przyjąć odpowiedzialności za niedopuszczenie do dalszej agresji ze strony takiego państwa.

2. Określenie "państwo nieprzyjacielskie" w rozumieniu ustępu 1 niniejszego artykułu stosuje się do każdego państwa, które podczas drugiej wojny światowej było nieprzyjacielem któregokolwiek sygnatariusza niniejszej Karty.


Artykuł 77

System powierniczy stosuje się do obszarów należących do następujących kategorii, które mogą być nim objęte na podstawie układów powierniczych:
obecne obszary mandatowe;
obszary, które mogą zostać odłączone od państw nieprzyjacielskich w wyniku drugiej wojny światowej,
obszary dobrowolnie poddane temu systemowi przez państwa, odpowiedzialne za ich administrację.
Późniejszy układ ustali, które obszary należące do wymienionych kategorii zostaną włączone do systemu powiernictwa i na jakich warunkach.



Artykuł 107

Nic w niniejszej Karcie nie pozbawia mocy prawnej ani nie przeszkadza podejmowaniu wobec

jakiegokolwiek państwa, które podczas drugiej wojny światowej było nieprzyjacielem któregokolwiek sygnatariusza niniejszej Karty, 

działań, podjętych lub sankcjonowanych w wyniku tej wojny przez rządy, które za te działania odpowiadają.






unic.un.org.pl/dokumenty/karta_onz.php

https://sip.lex.pl/akty-prawne/dzu-dziennik-ustaw/karta-narodow-zjednoczonych-statut-miedzynarodowego-trybunalu-16779385

28 listopad 2025


Herb kaszubski





za fb:

Mateùsz Titës Meyer

2 lipca 2026


Kilka dni temu przez moją bańkę informacyjną na fb przeleciało info, że Zrzeszenie Kaszubsko-Pomorskie przyjęło wzór Herbu Kaszub, który zalecono stosować w środowisku ZKP.
Wzór ten to najprostsze oddanie graficzne przyjętego słownie symbolu: "Czarny Gryf w koronie na złotej tarczy herbowej".

I tu zaczynają się pewne drobne różnice. Kaszëbskô Jednota od 2011 r. proponuje kolorystykę nawiązującą do najstarszej flagi kaszubskiej - Stanicy Zrzeszińców, której autorką była Franciszka Majkowska i którą użyto w czasie Zjazdu Założycielskiego Zrzeszenie Regionalnego Kaszubów 18 sierpnia 1929 r. w Kartuzach - na tę pamiątkę obchodzimy Święto Flagi Kaszubskiej. Flaga ta od 1938 r. wykorzystywana jest w czasie pogrzebów zasłużonych działaczy kaszubskich, przykrywając ich trumny.
Różnicę stanowią: złote pazury, dziób, oko i korona oraz czerwony język. Ta kolorystyka zgodna jest z Herbem Księstwa Pomorskiego z XVII w. (z pominięciem korony).
Dodam tylko, że można znaleźć ją też na sztandarach niektórych oddziałów Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego, starszych niż stowarzyszenie Kaszëbskô Jednota.

W minioną niedzielę Zrzeszenie Kaszubsko-Pomorskie przyjęło oficjalną uchwałą wzór pomijający te różnice kolorystyczne, odwołując się do wzoru opracowanego przez Witold Bobrowski w okolicy 2005 r. - początkowo stosowanego jako odświeżony znak/logo organizacji (od kilku lat po rebrandingu jest on nieco bardziej 'nowoczesny'). Tu warto zauważyć, że kolorystyka ta zgodna jest z Wielkim Herbem Królestwa Prus z 1871 r. (z pominięciem korony). Porównania te opieram na informacjach z Kaszubopedii - projektu Instytutu Kaszubskiego w Gdańsku.
 
Różnicę stanowią też przyjęte odcienie kolorów czarnego i żółtego/złotego. Na poniższej grafice zamieściłem herby opublikowane na stronach ww. organizacji dla porównania.
Drobną różnicą jest też kształt tarczy herbowej: ZKP przyjęło i zaleca tarczę francuską średniowieczną, KJ - proponuje tarczę hiszpańską.
 
Herb proponowany przez Kaszëbską Jednotã nie został przyjęty żadną oficjalną uchwałą. Jego opis znajduje się w deklaracji ideowej organizacji. Nie jest też zalecany do stosowania przez jakiekolwiek środowiska, jednak - w sieci widać, że cieszy się popularnością.

[...]






Marek Łaś
Abstrahując od tego, czyj to herb, zgodnie z regułami heraldyki oręż u heraldycznych bestii (kły, pazury, dzioby, płetwy) zawsze są w barwie metalu - złote lub srebrne, a więc żółte/białe na fladze.




Herb Księstwa Pomorskiego z XVII w





Wielki herb Królestwa Prus, 1871 r stosuje tarczę francuską