Maciej Piotr Synak


Od mniej więcej dwóch lat zauważam, że ktoś bez mojej wiedzy usuwa z bloga zdjęcia, całe posty lub ingeruje w tekst, może to prowadzić do wypaczenia sensu tego co napisałem lub uniemożliwiać zrozumienie treści, uwagę zamieszczam w styczniu 2024 roku.

środa, 24 czerwca 2026

Hałas, a myślenie






przedruk

Dlaczego inteligentni ludzie nie znoszą hałasu? Filozofowie wiedzieli to już 200 lat temu

Robert Choiński
11 maja 2026


Niektórzy potrafią zasnąć przy włączonym telewizorze, pracować w głośnej kawiarni i prowadzić rozmowę, kiedy obok ktoś ogląda filmiki na telefonie. Inni po kilku minutach w takim otoczeniu czują zmęczenie, rozdrażnienie albo po prostu nie mogą zebrać myśli. Dla wielu osób hałas nie jest tylko irytujący. Staje się czymś, co naprawdę utrudnia skupienie, odpoczynek i spokojne funkcjonowanie. Arthur Schopenhauer uważał, że to nie przypadek. Słynny niemiecki filozof był przekonany, że szczególna wrażliwość na hałas często idzie w parze z inteligencją, kreatywnością i zdolnością do głębokiego myślenia. Choć pisał o tym prawie dwieście lat temu, jego obserwacje dziś brzmią zaskakująco aktualnie.

Dla filozofa hałas nie był zwykłą niedogodnością. Traktował go jak brutalne wtargnięcie do własnego umysłu. Uważał, że nagły dźwięk potrafi zniszczyć cały tok myślenia i wyrwać człowieka ze stanu głębokiej koncentracji.

W swoim słynnym eseju „O hałasie i zgiełku” Schopenhauer pisał, że najbardziej irytował go trzask bicza rozchodzący się po ulicach miasta. Filozof uważał, że hałas działa destrukcyjnie na osoby, które potrzebują skupienia i intensywnie pracują umysłowo. Pisał wręcz, że jest on „mordercą myśli”. Według niego człowiek zdolny do głębokiej refleksji potrzebuje ciszy bardziej niż inni, ponieważ jego umysł pracuje w sposób bardziej złożony i wymagający.

Schopenhauer posuwał się nawet dalej. Twierdził, że osoby całkowicie niewrażliwe na hałas często są również mniej podatne na subtelniejsze doświadczenia intelektualne i estetyczne. „Z pewnością istnieją ludzie, a nawet bardzo wielu takich, którzy uśmiechną się na myśl o [moim problemie], ponieważ hałas im nie przeszkadza. Właśnie ci ludzie pozostają jednak niewrażliwi także na argumenty, myśl, poezję czy sztukę, krótko mówiąc, na wszelkiego rodzaju wrażenia intelektualne. Wynika to z grubiańskiej natury i topornej struktury ich mózgu” – pisał myśliciel.

Dziś taka teza może brzmieć arogancko, ale współczesna psychologia rzeczywiście dostrzega związek między wysoką wrażliwością sensoryczną, w tym mizofonią, a kreatywnością.

Współczesny brytyjski psychiatra i filozof Neel Burton zwraca uwagę, że osoby inteligentne często silniej reagują na nadmiar bodźców. Ich mózg intensywniej analizuje otoczenie, wychwytuje więcej szczegółów i trudniej ignoruje niepotrzebne dźwięki. To może tłumaczyć, dlaczego niektórzy po kilku godzinach pracy w hałaśliwym miejscu czują fizyczne zmęczenie i psychiczne wyczerpanie. Dla mózgu ciągły szum nie jest neutralnym tłem. Organizm cały czas pozostaje w stanie gotowości i musi nieustannie filtrować kolejne bodźce.


Schopenhauer nie był jedynym filozofem, który źle znosił hałas. Immanuel Kant także miał ogromną potrzebę ciszy i spokoju. Według jednej z anegdot zmienił nawet mieszkanie z powodu piania koguta. Kant bardzo pilnował swojej codziennej rutyny i potrzebował idealnych warunków do pracy. Kiedy coś zakłócało jego rytm myślenia, reagował wyraźną irytacją. W jednym z listów skarżył się nawet na głośne modlitwy więźniów dochodzące z pobliskiego więzienia.

Dziś takie zachowania łatwo uznać za przesadę. Problem polega jednak na tym, że współczesne badania potwierdzają wpływ chronicznego hałasu na koncentrację, pamięć i poziom stresu. Nawet jeśli wydaje nam się, że przyzwyczailiśmy się do ciągłego szumu miasta, mózg nadal pozostaje w stanie podwyższonej czujności.

Oczywiście nie każdy, kto źle znosi hałas, jest geniuszem. Możliwe jednak, że Schopenhauer miał rację przynajmniej w jednej kwestii. Im bardziej złożony i intensywny jest nasz świat wewnętrzny, tym trudniej pogodzić go z nieustannym zgiełkiem.


Artykuł opracowany na podstawie: Neel Burton, „Why Intelligent People Hate Noise”, psychologytoday.com [dostęp: 11.05.2026]





całość tutaj:

https://zwierciadlo.pl/psychologia/558346,1,dlaczego-inteligentni-ludzie-nie-znosza-halasu-filozofowie-wiedzieli-to-juz-200-lat-temu.read






Ukraina w Kazachstanie




przedruk
tłumaczenie automatyczne


10 lutego 2026

Ambasador Ukrainy w Kazachstanie:
„Wojna skończy się w tym roku. Naprawdę w to wierzę”.


Dziennik „The Times of Central Asia” rozmawiał z Wiktorem Majko, ambasadorem Ukrainy w Kazachstanie, na temat perspektyw pogłębienia współpracy gospodarczej z Azją Środkową, roli Środkowego Korytarza, wyzwań związanych z tranzytem energii w regionie Morza Kaspijskiego, oczekiwań Kijowa co do międzynarodowego wsparcia i możliwych dróg zakończenia wojny.



Perspektywy handlowe i gospodarcze w Azji Środkowej

TCA : Panie Ambasadorze, jakie są perspektywy pogłębienia partnerstwa handlowego i gospodarczego między Ukrainą, Kazachstanem i szerzej pojętą Azją Centralną? Które sektory oferują największy potencjał współpracy?

Ambasador Majko: Pogłębienie stosunków handlowych i gospodarczych między Ukrainą, Kazachstanem i innymi krajami Azji Środkowej to nie tylko perspektywa; to konieczność podyktowana światowymi trendami gospodarczymi.

Kazachstan jest liderem gospodarczym regionu, z PKB przekraczającym 300 miliardów dolarów. Kraj ten jest na dobrej drodze do dołączenia do G20 w ciągu 5-10 lat. Stany Zjednoczone, dostrzegając ten potencjał, zaprosiły Kazachstan na zbliżające się spotkanie G20 w USA, co dowodzi rosnącego globalnego znaczenia Kazachstanu.

Gospodarki Ukrainy i Kazachstanu wzajemnie się uzupełniają. Ukraina wnosi doświadczenie w dziedzinie technologii rolniczej, inżynierii mechanicznej, IT i przetwórstwa, podczas gdy Kazachstan wnosi zasoby, potencjał przemysłowy i logistykę. Obiecujące obszary współpracy obejmują rozwój przemysłu rolno-spożywczego, od produkcji roślinnej po cyfryzację przetwórstwa; współpracę przemysłową poprzez dostawy sprzętu i wspólną produkcję; logistykę i infrastrukturę mającą na celu wzmocnienie korytarzy transportowych; oraz projekty energetyczne i IT skoncentrowane na efektywności i modernizacji sieci.

Przechodzimy już od teorii do praktyki. W tym roku Kazachstan odwiedzi duża delegacja biznesowa z Ukrainy. Spodziewamy się również kolejnego posiedzenia Wspólnej Ukraińsko-Kazachstańskiej Komisji Międzyrządowej ds. Współpracy Gospodarczej, kluczowego dla usuwania barier i inicjowania nowych projektów.

Obecność Ukrainy w gospodarce Kazachstanu była historycznie znacząca. Gdyby nie wojna i wynikające z niej zakłócenia w transporcie, uważam, że nasz wzajemny handel mógłby sięgnąć 10 miliardów dolarów. Ukraiński sprzęt nadal stanowi znaczną część bazy przemysłowej Kazachstanu, zwłaszcza w regionach takich jak Karaganda, Aktau i Pawłodar, choć znaczna część tego sprzętu wymaga obecnie modernizacji.

Kolejnym obiecującym obszarem jest rozwój zasobów mineralnych. Ukraina dysponuje bazą naukową i praktyczną, aby wnieść znaczący wkład w ten sektor.

Wcześniejsza współpraca Turkmenistanu z firmami ukraińskimi w zakresie rewitalizacji wyeksploatowanych odwiertów ilustruje nasz potencjał. Odwierty uznane za wyeksploatowane przez starsze technologie przyniosły setki tysięcy ton ropy naftowej pod ukraińskim zarządem. Ten skuteczny model można zastosować w Kazachstanie, jednym z trzech największych dostawców ropy naftowej w UE.

TCA : Jak rozwija się współpraca w sektorze transportu, zwłaszcza w ramach Korytarza Środkowego ? Czy istnieją jakieś potencjalne plany wspólnych projektów infrastrukturalnych?


Ambasador Majko : Rosyjska agresja na pełną skalę zakłóciła dotychczasowe szlaki logistyczne Ukrainy. Dziś priorytetowo traktujemy alternatywy, takie jak Transkaspijski Międzynarodowy Szlak Transportowy, „Korytarz Środkowy”, jako interes strategiczny.

Nasza obecna trasa multimodalna przebiega przez Rumunię, Bułgarię, Turcję, Gruzję i Azerbejdżan, a następnie przez Morze Kaspijskie. Jednak dostawa jest nadal kosztowna i czasochłonna. Na przykład 20-tonowa przesyłka do Ałmaty kosztuje 11 000–15 000 dolarów i zajmuje około miesiąca, głównie z powodu wąskich gardeł promowych przez Morze Kaspijskie.

Dostrzegamy duży potencjał we wspólnych ukraińsko-kazachskich projektach kolejowych i morskich, które mogą obniżyć koszty i zwiększyć niezawodność. Kluczowym celem jest integracja ukraińskich portów Morza Czarnego ze Środkowym Korytarzem. Niedawne umowy na poziomie portów, w tym te dotyczące Portu Handlowego Biełgorod-Dniestrowski, mają na celu nawiązanie formalnej współpracy z kazachskimi odpowiednikami.

Spółka Ukrzaliznycia JSC aktywnie współpracuje z administracjami kolejowymi w Azji Centralnej i na Kaukazie Południowym w celu wdrożenia dwustronnego porozumienia skoncentrowanego na praktycznych rozwiązaniach logistycznych. Ponadto wspieramy utworzenie hubu kontenerowego w Specjalnej Strefie Ekonomicznej Aktau w celu zwiększenia ogólnej przepustowości korytarza.

Środkowy Korytarz jest kluczowym instrumentem pobudzania handlu i wzmacniania roli Kazachstanu jako regionalnego lidera w dziedzinie tranzytu.

TCA : Jak Ukraina postrzega współpracę energetyczną z Kazachstanem i innymi krajami Azji Środkowej? Czy istnieją plany dywersyfikacji szlaków dostaw?

Ambasador Majko : Kazachstan i Turkmenistan są kluczowymi partnerami energetycznymi Ukrainy, zarówno w zakresie ropy naftowej, jak i gazu. Nasza współpraca jest kontynuowana na poziomie przedsiębiorstw, a ukraińscy producenci dostarczają sprzęt kazachskim firmom energetycznym.

Pomimo wyzwań wojennych, ukraińskie firmy wznowiły bezpośrednią współpracę z partnerami w obwodzie mangystauskim. Ukraińska wiedza specjalistyczna pomaga modernizować kluczowe systemy bez polegania na pośrednikach i podrabianych częściach.

Eksport energii to kolejny obszar zainteresowania. Kazachstan stał się jednym z trzech największych dostawców ropy naftowej do UE, odpowiadając za 11,5% unijnego importu w 2024 roku, a popyt na nią rośnie. Ukraina również poszukuje kazachskiej ropy, pod warunkiem, że jej transport ominie Federację Rosyjską.

W Aktau i Kuryk trwają praktyczne działania mające na celu poprawę przepustowości tankowców i połączeń kolejowych. Obiecujące trasy obejmują Aktau–Baku–Tbilisi–Ceyhan i Baku–Supsa, a także rurociąg transadriatycki.

Zapraszamy Kazachstan do udziału w odbudowie i budowie rafinerii ropy naftowej na Ukrainie, których celem będzie rafinacja kazachskiej ropy naftowej na potrzeby krajowe i eksport do UE.

Głębokie wiercenia to wspólny priorytet. Ukraina wywierciła 24 odwierty o głębokości powyżej 6 km w obwodzie połtawskim, co może zainteresować Kazachstan. Jesteśmy otwarci na partnerstwo między JSC NC KazMunayGas a JSC Ukrgazvydobuvannya w celu wspólnego poszukiwania i zagospodarowywania złóż węglowodorów.

Ukraina oferuje również duży potencjał w przemyśle stoczniowym. Współpraca między Kazmortransflotem a ukraińskimi firmami, takimi jak Stocznia Nikołajew i Smart Maritime Group, mogłaby zwiększyć możliwości remontowe i budowlane floty. Ukraińskie firmy, takie jak NPIK Nieftiegazstroizoliacia i Neftiegazhim Service LLC, mogą również pomóc w modernizacji rurociągów naftowych w regionie Morza Kaspijskiego.


TCA : Jak reaguje Pan na doniesienia o atakach na tankowce przewożące kazachską ropę naftową i ropę powiązaną z firmami zachodnimi, w tym amerykańskimi? Czy te wydarzenia wpłynęły na stosunki dwustronne?

Ambasador Majko : Ukraina nigdy nie atakowała gospodarki ani infrastruktury Kazachstanu. Cenimy konsekwentne wsparcie Kazachstanu dla naszej suwerenności i integralności terytorialnej i dążymy do zapewnienia bezpiecznych dostaw energii przez Morze Czarne.

Ukraińskie ataki są wymierzone wyłącznie w cele powiązane z rosyjskim wojskiem. Na przykład, atakujemy rafinerie dostarczające paliwo rosyjskiemu wojsku, a nie infrastrukturę cywilną. Ukraina nigdy nie uważała obiektów w Kazachstanie za uzasadnione cele.

Niedawny incydent z udziałem greckich tankowców wyczarterowanych przez KazMunayGas jest tego ilustracją. Statki te, z aktywnymi transponderami i transparentnymi trasami, nie zostały uszkodzone. Jednocześnie dwa rosyjskie tankowce „floty cieni” w pobliżu Noworosyjska zostały poważnie trafione przez ukraińskie drony dalekiego zasięgu. Z kolei greckie tankowce zostały podobno zaatakowane przez drony FPV krótkiego zasięgu, co sugeruje, że start nie nastąpił z Ukrainy, lecz z wód w pobliżu Noworosyjska.

Po rozmowach z ukraińskimi wojskowymi mogę potwierdzić: Kazachstan nie jest i nie będzie celem ukraińskich ataków. Takie jest zgodne stanowisko ukraińskiego kierownictwa politycznego i wojskowego.

TCA : Jak ocenia Pan obecne relacje z USA i Unią Europejską? Jak wewnętrzna dynamika polityczna wpływa na poparcie dla Ukrainy?

Ambasador Majko : Ukraina nadal otrzymuje silne wsparcie ze strony Stanów Zjednoczonych, Unii Europejskiej, Wielkiej Brytanii, Kanady, Japonii, Turcji i innych krajów. To wsparcie, militarne, finansowe i humanitarne, jest niezbędne dla naszego oporu.

Podczas tegorocznych zimowych ataków na naszą infrastrukturę energetyczną, pomoc pozostaje stała. Otrzymujemy sprzęt, łączność satelitarną, informacje wywiadowcze i pomoc humanitarną. Odłączenia Starlinku dla sił rosyjskich to godny uwagi fakt.

Nowe sankcje, w tym 20. pakiet UE, wymierzone są w rosyjską flotę tajnych operacji i rosyjski system finansowy. Biorąc pod uwagę te wydarzenia, obawy o spadek poparcia są bezpodstawne.

Stany Zjednoczone i Europa były wiernymi sojusznikami przez całą wojnę. Bez ich wsparcia sytuacja na Ukrainie byłaby znacznie gorsza. Nadal prowadzimy negocjacje z Rosją, wspierani przez naszych europejskich partnerów.
Prezydent Wołodymyr Zełenski zasygnalizował gotowość do kompromisów, ale nie jednostronnie. Gwarancje bezpieczeństwa muszą być wzajemne. Rosja wciąż zmienia swoje warunki, zwłaszcza w kwestii powojennej obecności wojskowej. Ukraina nie odda dobrowolnie swojego terytorium. Ziemie te są domem dla obywateli, którzy nie chcą żyć pod okupacją. Znajdują się tam kluczowe aktywa przemysłowe i zasoby mineralne.

Choć rosyjskie społeczeństwo obywatelskie pozostaje w dużej mierze bierne, nawet Kreml musi uznać swoje wewnętrzne ograniczenia. Wierzę, że te ograniczenia szybko się zbliżają. Dlatego jestem przekonany: wojna skończy się w tym roku. Naprawdę w to wierzę.



Askar Alimżanow




------





Ambasador Viktor Mayko: Ukraina postrzega Kazachstan jako przyjaciela, partnera i potencjalnego mediatora.

Polityka – 23 czerwca 2026, godz. 14:00



Kazachstan może odegrać znaczącą rolę zarówno w przyszłych rozmowach pokojowych między Moskwą a Kijowem, jak i w kształtowaniu nowej konfiguracji transportowej i gospodarczej Eurazji. Exclusive.kz rozmawiał o tym z ambasadorem Ukrainy Wiktorem Majką, a także o perspektywach zakończenia wojny, polityce sankcji i możliwościach współpracy między Ukrainą a Kazachstanem.


Wiktorze Anatoliewiczu, ataki na Ukrainę nasiliły się w ostatnich tygodniach. Sytuacja pozostaje niezwykle niepewna. Jakie szanse na pokojowe rozwiązanie widzisz dzisiaj?

„Jeśli mówimy o tym, co dzieje się dziś na Ukrainie, widzimy kontynuację terroru wobec ludności cywilnej. Nie osiągając znaczących sukcesów na polu bitwy, Rosja atakuje infrastrukturę cywilną – w Kijowie, Odessie, Dnieprze, Charkowie i Lwowie”.
Miano nadzieję, że sroga zima, brak prądu, wody i ogrzewania zmuszą Ukraińców do żądania ustępstw od rządu. Ale tak się nie stało. Owszem, ludzie walczyli. Jednak moralna odporność społeczeństwa okazała się silniejsza niż te próby.
Ataki trwają do dziś. Budynki mieszkalne są niszczone, ludzie giną. Niedawno zaatakowano Ławrę Pieczerską, jedno z najświętszych miejsc w świecie chrześcijańskim. Dlatego mówienie o obronie prawosławia wydaje się szczególnie cyniczne. Moim zdaniem nie chodzi tu o religię. Chodzi o agresję i próbę podporządkowania sąsiedniego państwa.

Prezydent Wołodymyr Zełenski nadal aktywnie spotyka się z zachodnimi przywódcami. Jakich rezultatów spodziewa się Kijów?

„Liczymy nie tylko na europejskich liderów, ale Europa jest dziś naszym naturalnym partnerem.
Spotkania Wołodymyra Zełenskiego z Keirem Starmerem, Emmanuelem Macronem, Georgie Melonim i kanclerz Niemiec mają na celu umocnienie pozycji europejskiej.
Ukraina nadal podkreśla swoją gotowość do negocjacji. Jej stanowisko pozostaje niezmienne: najpierw zawieszenie broni, potem rozmowy pokojowe i omówienie warunków przyszłego porozumienia.
Wykazujemy gotowość do dialogu. Jednak Rosja, pomimo deklarowanego pragnienia pokoju, wciąż nie wykazała chęci do podjęcia rzeczywistych negocjacji.

– Co może być impulsem do rozpoczęcia prawdziwego procesu negocjacji?

– Jeśli mówimy o czynnikach zewnętrznych, to dziś istnieją trzy siły, które potencjalnie są w stanie przekonać Władimira Putina, żeby usiadł do stołu negocjacyjnego.
Pierwszym z nich są Stany Zjednoczone Ameryki. Ich potencjał polityczny, militarny i gospodarczy pozwala im wywierać znaczący wpływ.
Drugim są Chiny. Rosyjska gospodarka wojskowa jest dziś w dużej mierze zależna od chińskiego wsparcia. Jeśli Pekin zmieni swoje stanowisko, konsekwencje będą bardzo poważne.
Po trzecie, zjednoczona Europa. Jeśli Unia Europejska będzie mówić jednym głosem, jej wpływ również może być znaczący.

Co więcej, naprawdę skuteczne sankcje mogą odegrać kluczową rolę.

„Ale sankcje obowiązują już od dawna. Dlaczego nie przynoszą oczekiwanych rezultatów?”


– Ponieważ problem nie tkwi tylko w samych sankcjach, ale w mechanizmie ich wdrażania.
W rosyjskich pociskach rakietowych, wyprodukowanych niedawno, znajdujemy komponenty amerykańskie, europejskie i japońskie. To wskazuje, że system sterowania i monitorowania nie działa efektywnie.
Sankcje mają wpływ, ale ich skuteczność mogłaby być znacznie większa, gdyby istniała pełna kontrola nad ich wdrażaniem i ścisła odpowiedzialność za obejście ograniczeń.

UE coraz częściej ostrzega przed możliwością wprowadzenia sankcji wtórnych wobec krajów Azji Środkowej. Jak poważne jest to zagrożenie?

„Myślę, że to całkiem realne. Pierwszy poziom ryzyka ma charakter finansowy. Firmy, banki, łańcuchy dostaw i konkretne osoby zaangażowane w unikanie sankcji mogą być zagrożone”.
Drugi poziom to kwestia reputacji. Umieszczenie jednego kraju na listach sankcji często prowadzi do synchronizacji sankcji nakładanych przez inne państwa.

Ale istnieje również trzeci poziom – długoterminowe, nieformalne konsekwencje. Nawet jeśli dany kraj formalnie nie podlega sankcjom, może zacząć być postrzegany przez międzynarodowe instytucje finansowe jako jurysdykcja wysokiego ryzyka. To stwarza poważne przeszkody w przyciąganiu inwestycji i realizacji dużych projektów.

– Jeśli chodzi o przyszłość regionu, wielu uważa, że ​​wojna skutecznie zmienia logistyczną mapę Eurazji. Jaką rolę Ukraina widzi dla siebie w Korytarzu Środkowym?

To nie jest nowy projekt dla Ukrainy. Już wcześniej istniał projekt transportowy Viking, który łączył Morze Bałtyckie, Czarne i Kaspijskie.

Zainteresowanie Transkaspijską Międzynarodową Trasą Transportową gwałtownie wzrosło. Ukraina jest już stroną stosownych porozumień z Kazachstanem, Azerbejdżanem, Uzbekistanem i Kirgistanem.
Unia Europejska jest gotowa zainwestować znaczne środki w rozwój tej trasy. Ukraina postrzega siebie jako naturalną część tego systemu transportowego.

[...]

Wielokrotnie mówił Pan o skupieniu Ukrainy na Azji Środkowej. Dlaczego ten region stał się tak ważny dla Kijowa?


– Ponieważ uważamy Azję Środkową za region o strategicznym znaczeniu.

Dlatego w ukraińskim Ministerstwie Spraw Zagranicznych utworzono odrębną jednostkę ds. Azji Centralnej. Po raz pierwszy od wielu lat spotkali się prezydenci Ukrainy i Kazachstanu.
Bardzo ważnym punktem było to, że sam prezydent Kasym-Żomart Tokajew zauważył podczas spotkania możliwość wykorzystania Kazachstanu jako platformy do przyszłych negocjacji pokojowych.

– Na ile realne jest zwiększenie obrotów handlowych między Ukrainą a Kazachstanem do 10 mld dolarów?

„To całkiem realistyczne. Skoro obroty handlowe wcześniej przekraczały 5 miliardów dolarów, to całkiem możliwe, że w przyszłości osiągną 10 miliardów dolarów, a może nawet więcej”.
Aby to osiągnąć, konieczne jest przywrócenie pełnego funkcjonowania Międzyrządowej Komisji ds. Współpracy Gospodarczej i Handlu oraz rozwój kontaktów między agencjami rządowymi a przedsiębiorstwami.

– Czy Kazachstan może wziąć udział w powojennej odbudowie kraju?


– Zdecydowanie. Skalę ożywienia szacuje się obecnie na od jednego do półtora biliona dolarów.
Należy odbudować infrastrukturę mieszkaniową, energetyczną, transportową i społeczną oraz przemysł.
Uważamy, że projekty rafinacji ropy naftowej to jeden z najbardziej obiecujących obszarów. Kazachstan zgłosił już inicjatywy wspólnych projektów w tym obszarze, a Ukraina jest do nich bardzo pozytywnie nastawiona.
Duży potencjał istnieje również w sektorach surowców mineralnych, rolnictwa, budowy maszyn i IT.

– Jakie obszary współpracy między naszymi krajami uważa Pan za najbardziej obiecujące?


– Przede wszystkim rolnictwo, przetwórstwo surowców, zasoby mineralne, wysokie technologie i sztuczna inteligencja.
Już dziś ukraińskie przedsiębiorstwa realizują w Kazachstanie setki projektów z różnych branż – od przetwórstwa rolnego po budowę maszyn.
Co więcej, Ukraina zgromadziła bogate doświadczenie w dziedzinie technologii cyfrowych. W dużej mierze sprzyjały temu warunki wojenne, które zmusiły nas do poszukiwania rozwiązań technologicznych i jak najskuteczniejszego działania.

Moim zdaniem gospodarki Ukrainy i Kazachstanu są w stanie nie tylko prowadzić wzajemną wymianę handlową, ale także tworzyć wspólną wartość dodaną.

Pod wieloma względami jesteśmy naturalnymi partnerami, którzy mogą się wzajemnie wzmacniać.







https://timesca.com/ukrainian-ambassador-to-kazakhstan-the-war-will-end-this-year-i-truly-believe-in-that/




Metropolis cz. 5 - zanik transmisji wzorców




przedruk

Eksperyment Calhouna

„Mysia utopia”. Śmierć ducha przed śmiercią ciała
Mateusz Kukla wyciąga wnioski ze znanego amerykańskiego badania 2

3 czerwca 2026


John Calhoun zamknął myszy w świecie bez głodu, chorób i zagrożeń. Zamiast stworzyć raj, doprowadził do zapaści i wymarcia całej populacji. 



Samotna jednostka mieszkająca w przeludnionym zespole budynków, teoretycznie ma ona zapewnione bezpieczeństwo, dostęp do pożywienia i możliwości rozwoju, ale w praktyce jest bierna, skupiona na sobie i na własnej konsumpcji. Została wychowana w dysfunkcyjnej społeczności, pozbawionej sensownych ról społecznych, hierarchii czy zwyczajów. Nie potrafi się już nawiązywać relacji, nie mówiąc o wchodzeniu w związki z płcią przeciwną i prokreacji.


Badanie przeprowadzone przez Johna Calhouna w 1968 roku, potocznie nazywane “Mysią utopią”, polegało na zamknięciu gryzoni w klatce, w której panowały niezmienne, optymalne warunki do życia. Miały zapewnioną opiekę, bezpieczeństwo oraz nieograniczony dostęp do pożywienia.

Początkowo populacja rosła bardzo szybko. Wydawało się że myszy wkrótce zapełnią całą, dostępną przestrzeń, jednak nigdy do tego nie doszło. Po kilku pokoleniach nastąpiło gwałtowne załamanie. Myszy przestawały się reprodukować, przy okazji wykazując szereg zachowań, które nie pojawiały wcześniej. Niektóre osobniki były agresywne bez powodu, inne stawały się bierne i popadały w apatię, samice porzucały swoje młode lub wręcz je atakowały, częściej dochodziło do wchłaniania ciąż czy stosunków seksualnych między osobnikami tej samej płci.

Eksperyment powtarzano kilkukrotnie z podobnym skutkiem. Społeczność, która raz doświadczyła załamania, nie była się już w stanie odbudować – ulegała stopniowemu wymieraniu, aż ze starości padło ostatnie zwierzę.




Dobrobyt nie wystarcza

Wyniki eksperymentu wzbudziły duże zainteresowanie. Wielu komentatorów wskazywało na podobieństwo między „Mysią Utopią” a spadkiem dzietności w państwach rozwiniętych. Inni ostrzegali jednak przed wyciąganiem zbyt pochopnych wniosków. I słusznie, gdyż ludzie nie są myszami. Posiadamy kulturę, umysł i duszę, które sprawiają, że możemy działać wbrew instynktom. Z drugiej jednak strony pozostajemy ssakami, których mózgi i zachowania społeczne wyewoluowały z tych samych biologicznych mechanizmów.

Współcześnie „Mysia Utopia” najczęściej jest przywoływana jako argument, iż “dobrobyt rozleniwia młodych” i prowadzi do zapaści demograficznej. Sprawa jest jednak bardziej złożona. Gdyby faktycznie przenieść obserwacje Calhouna do naszego świata, to prowadziłyby one do zupełnie innych wniosków. Jakie bowiem były obserwacje badaczy?

Zanik struktury to zanik transmisji wzorców

Zacznijmy od tego, że myszy mają swoje struktury społeczne. W naturalnych warunkach funkcjonują w grupach, w których tworzą się hierarchie, więzi społeczne i wzorce współpracy. Dzięki temu łatwiej im zdobywać pożywienie, bronić terytorium oraz wychowywać potomstwo.

W momencie gdy naukowcy umieścili je w sztucznym środowisku, ten porządek zaczął się zaburzać. Nie trzeba było już podtrzymywać struktur stadnych, bo nie służyły już one ani obronie przed drapieżnikami, ani uzyskaniu pokarmu. Przeludnienie i mieszanie się ze sobą różnych grup dodatkowo utrudniało tworzenie się stałych więzi.

Pozornie nie stało się nic złego. Dawne role przestały być potrzebne do przetrwania, więc stopniowo zanikały. Problem polegał na tym, że wraz z nimi znikały również wzorce zachowań, których kolejne pokolenia nie potrafiły już odtworzyć. Następowało coś, co naukowcy nazwali „Zapaścią Behawioralną” (Behavioral Sink). Sam Calhoun określał to jeszcze mocniej. Według niego najpierw następowała „śmierć ducha”. Dopiero potem przychodziła „śmierć ciała”.


Stado, czyli wspólnota

Co ciekawe, nawet myszy z końcowego stadium eksperymentu, nadal trzymały się blisko siebie. Zajmowały niewielką część dostępnej przestrzeni, pozostawiając większość klatki pustą. Jakby instynktownie wciąż chciały być częścią stada, ale nie potrafiły już utrzymać jego struktur. Problemem nie tyle był sam dobrobyt, ale to, do czego się przyczynił – czyli zerwanie naturalnych więzi stadnych. Jeżeli ten mechanizm miałby dotyczyć również ludzi, to pokoleniem, któremu naprawdę „przewróciło się w głowie od dobrobytu”, nie byłoby pokolenie rezygnujące z dzieci, tylko to wcześniejsze – przekonane, że dawnych wzorców nie trzeba już przekazywać.

Gdyby szukać ludzkiego odpowiednika Behavioral Sink, należałoby się go dopatrywać w momencie gdy dane pokolenie, przekonane o trwaniu nieustannego dobrobytu, uznałoby, że nie ma już potrzeby uczyć młodych, jak odnajdywać się w grupie czy jak budować relacje. Skoro i tak przyszłość wydaje się bezpieczna, więc można założyć, że nieważne co się stanie – jakoś sobie poradzą.

W bardziej życzliwej interpretacji pokolenie to mogłoby po prostu chcieć, ich dzieci były prawdziwie „wolne” od obowiązków, ograniczeń i narzuconych ról, których ono samo doświadczało. Nie musiałaby to być nawet świadoma i celowa decyzja. Równie dobrze samo przeludnienie, urbanizacja i migracje mogłoby doprowadzić do rozpadu ciągłości struktur społecznych.


Miasto jak klatka


W pewnym sensie nowoczesne metropolie przypominają, środowisko stworzone przez Calhouna. Oderwane od natury, sztuczne i monotonne miejsca, wypełnione tłumem obcych sobie osób, w których przetrwanie coraz rzadziej zależy od wspólnoty.
Wydaje się również, że wymuszone migracje pojedynczych jednostek także sprzyjają rozbijaniu naturalnych więzi, które ciężko jest odtworzyć w nowym miejscu. Człowiek może stosunkowo szybko znaleźć nową pracę czy mieszkanie, o wiele trudniej jest jednak stworzyć od zera sieć relacji międzyludzkich.


W jakimś sensie tłumaczyłoby to czemu niektóre społeczności imigranckie – mimo życia w państwie dobrobytu – mają dzieci, o ile uda im się zachować wewnętrzną spójność i będą “trzymać się razem”.



Kultura przeciw biologii

Istnieje jednak zasadnicza różnica między ludźmi a myszami. Nie jesteśmy zamknięci w jednej klatce, a przede wszystkim posiadamy kulturę, która pozwala nam tworzyć i podtrzymywać określone wzorce społeczne niezależnie od środowiska.

Z tym, że wymaga to celowego dbania o trwanie danych struktur, nawet jeżeli chwilowo wydają się one pozbawione sensu lub niedopasowane do danej sytuacji. Wiąże się to bowiem z kultywowaniem wspólnotowych rytuałów i przekazywaniem odziedziczonych modeli życia, nawet wbrew “zdrowemu rozsądkowi”.

Być może dlatego wszystkie kultury w historii, które znamy, niezależnie od szerokości geograficznej, utrzymywały rozmaite, “niepraktyczne” z perspektywy współczesnej tradycje i zwyczaje związane z zalotami, inicjacją w dorosłość, wchodzeniem w związki oraz z wychowaniem dzieci.

Te z nich, które tego nie robiły być może w przekonaniu o swojej bezgranicznej praktyczności, po prostu zniknęły, zgodnie z myślą Calhouna – najpierw umarł ich duch, a potem zaniknięciu uległo ciało.




Z posta: Plan Hitlera dla Polski wciąż aktualny
2016-09-01 07:00

"Niemcy chcieli utrzymywać taką politykę do czasu, w którym oni sami byliby w stanie zasiedlić tereny wschodnie. Całkowite biologiczne wyniszczenie Rosjan nie może tak długo leżeć w naszym interesie, jak długo nie jesteśmy sami w stanie zapełnić tego terenu naszymi ludźmi. W przeciwnym bowiem razie inne narody objęłyby ten obszar, co również nie leżałoby w naszym interesie. Naszym celem przy wprowadzeniu tych środków jest tylko to, ażeby Rosjan o tyle osłabić, ażeby nie mogli nas przytłaczać masą swoich ludzi.
[...]
z 2 października 1940 roku i zostały zawarte w tajnej notatce sygnowanej przez Martina Bormanna, przybocznego Führera. Sygnalizował on, iż Adolf Hitler zainteresowany jest pozyskiwaniem dla Rzeszy własności ziemskich. Chodziło o zapewnienie wyżywienia wielkim miastom. Prócz ziemi potrzebna była tania – i co ważne, sezonowa – siła robocza. Oczywiście robotnicy ściągani byliby z Polski, a po zakończeniu zbiorów – odsyłani z powrotem"

Hmmm... tajna notatka, więc może nie chodziło o wielkie miasta w Rzeszy, tylko w Polsce - potajemnie podbitej, skolonizowanej przez podstawionych niemców... Wielkie miasta mają w Polsce pozycję uprzywilejowaną, czyż nie? Na wsi, w małej miejscowości wszyscy się znają, duże miasta są anonimowe... tym samym zapewniają lepsze schronienie... 


"W pewnym sensie nowoczesne metropolie przypominają, środowisko stworzone przez Calhouna"




z postów 
Czy w Polsce potrzebujecie koni? (Metropolis cz.3)
Metropolis cz. 4 - akt trzeci


"PiS oblega wielkie miasta" czyli w wielkich miastach ma małe poparcie - tam koncentruje się władza PO. To militarne określenie redaktora GW daje do myślenia... Po pierwsze: jakby odwraca perspektywę, bo to miejski elektorat PO napiera na wyborców PiSu (osiem gwiazdek), a nie PiS oblega coś kogoś i po drugie: najwyraźniej szranki wyborcze pan redaktor rozpatruje w kategoriach wojny. Ktoś nam wypowiedział wojnę? Kto to jest ten "ktoś"? Hę?
 
A w ogóle to dlaczego w miastach koncentruje się elektorat PO, a poza nim elektorat PiS? Dlaczego poparcie nie jest rozproszone w całym kraju mniej więcej po równo?
Czyli za PO głosują ci, którym dobrze w mieście? A w każdym razie - nie dotykają ich problemy Włoszczowej? 
Czy ludzie w dużym mieście nie narzekają i nie mają powodu krytykować PO? Czy to sprawia, że są podatni  na manipulacje medialne tefałenów typu "pistosamozłoooo"?? Nie mają problemów, nie dostrzegają problemów prowincji... im jest dobrze... to tylko jeszcze dać im ścieżki rowerowe, schroniska dla psów, żeby trenowali swoją wrażliwość, bogatą ofertę GW w każdym kiosku (wiedzieliście, że ta gazeta ma w weekend 50 stron i jeszcze 40 stron dodatków?), światełko do nieba, lotto, bigbrodery, tasiemce komediowe i nie komediowe - no i poranne tefałeny - trzeba im dać wszystko, co by sprawiło, że cały czas będą skupieni na czymś, by za dużo nie myśleli o Polsce B....  niech będą zadowoleni - i są?

Duże miasta ze skoncentrowaną ludnością łatwiej fizycznie kontrolować, narzucić swoją wolę -  po prostu jest to przestrzeń ograniczona, a ludna. Jak się wydaje, łatwiej też zmanipulować, bo zadowolić zmysły i poczucie lepszości można zdalnie przez GW i telewizory...
Nie bez znaczenia jest, że w dużym mieście ludzie są bardziej anonimowi, tudzież - obcy sobie, osamotnieni. Już nie ma wielkich zakładów pracy, które w PRL organizowały się we wspólnym sprzeciwie... 

---

Widzę tu wielką chęć centralizacji regionu ("współpraca") wokół danego dużego miasta (ale "centralizacja państwa to złoooooo..."), a taka centralizacja to będzie podtrzymywanie wielofunkcyjności tego miasta, czyli - nic się nie zmieni - małe miasta nadal będą miały swoje problemy i np. demografia nadal będzie spadać, patrz moje uwagi w poprzedniej części cyklu.

Z takiej centralizacji może narodzić się chęć oderwania od "władzy warszawskiej" jak to mówią niektórzy na Pomorzu... "nasza mała ojczyzna" może okazać się "naszym małym krajem", na przykład - "naszym małym własnym WMG III" - i na to nie ma przyzwolenia!


To tak, jakby eksperci chcieli wszystkich zagnać do wielkiego miasta.... tylko po co?








https://klubjagiellonski.pl/2026/06/23/mysia-utopia-smierc-ducha-przed-smiercia-ciala/
https://maciejsynak.blogspot.com/p/eksperyment-calhouna.html

https://maciejsynak.blogspot.com/2026/05/metropolis-cz-4-akt-trzeci.html




niedziela, 21 czerwca 2026

Nie rozumiecie tekstu?

 

Poniżej uwagi, które wyłączyłem z tekstu:

Metropolis - cz. 5 - sieci rowerowe




Artykuł opublikowany 4 dni temu, dotyczy raportu opublikowanego 10 grudnia 2024 r. Autor pomija milczeniem uwagi, że należy w przypadku wyników dla Polski: "zachować ostrożność"




obserwatorgospodarczy.pl
Polacy mają problem z rozumieniem tekstu

Według danych OECD 39% dorosłych w Polsce osiągnęło w badaniu PIAAC poziom 1 lub niższy w zakresie rozumienia tekstu. Średnia dla krajów OECD wyniosła 26%. Oznacza to, że Polska wypada wyraźnie gorzej niż przeciętne państwo rozwinięte. Nie chodzi o to, że te osoby w ogóle nie potrafią czytać. Osoby na poziomie 1 są w stanie rozumieć krótkie teksty i proste listy, jeżeli informacja jest jasno podana. Problem pojawia się wtedy, gdy trzeba odnaleźć właściwą informację w dłuższym tekście, połączyć kilka faktów, zrozumieć instrukcję, wyciągnąć wniosek albo odróżnić informację istotną od mniej ważnej.

Ciekawe, na czym polega badanie.

Skrótem:


www.oecd.org/en

Badanie Umiejętności Dorosłych gromadzi dane poprzez wywiad osobisty i samoocenę. Podobnie jak w przypadku badania gospodarstw domowych, zbieranie danych odbywa się w domach respondentów. W Polsce w badaniu wzięło udział 5014 dorosłych (co daje ogólny wskaźnik odpowiedzi na poziomie 57%). Próba została dobrana tak, aby była reprezentatywna dla około 23,3 miliona osób w wieku 16–65 lat mieszkających w Polsce w momencie zbierania danych, niezależnie od narodowości, obywatelstwa czy statusu językowego. Analizy przeprowadzono w celu wykluczenia istotnych błędów systematycznych wynikających z braku odpowiedzi ( więcej informacji na temat tych analiz można znaleźć w Przewodniku dla Czytelników ).

Niektórzy uczestnicy nie władali wystarczająco biegle językiem oceny i nie byli w stanie komunikować się z ankieterem na tyle dobrze, aby odpowiedzieć na kwestionariusz. W takich przypadkach zaproponowano kwestionariusz „do wypełnienia w domu”.



https://www.oecd.org/en/publications/survey-of-adults-skills-2023-country-notes_ab4f6b8c-en/poland_9d76682b-en.html



I tu bardzo ciekawa uwaga:

Należy zachować ostrożność przy interpretacji wyników dla Polski ze względu na wysoki odsetek respondentów o nietypowych wzorcach odpowiedzi. Więcej informacji można znaleźć w Przewodniku Czytelnika OECD (2024) pt. „ Czy dorośli posiadają umiejętności, których potrzebują, aby odnieść sukces w zmieniającym się świecie? Badanie umiejętności dorosłych 2023” .



Sięgamy do źródła:
https://www.oecd.org/en/publications/survey-of-adult-skills-2023_3639d1e2-en/full-report/the-methodology-of-the-2023-survey-of-adult-skills-and-the-quality-of-data_f06aecea.html#section-d1e16955-979fd8ccd0

5. Metodologia badania umiejętności osób dorosłych z 2023 r. i jakość danych

- Ogólna ocena jakości danych

[...]
W Polsce zidentyfikowano dziewięciu ankieterów, którzy mieli stosunkowo duży udział przypadków z nietypowymi wzorcami odpowiedzi respondentów, stosując te same kryteria, które doprowadziły do ​​identyfikacji przypadków w innych krajach. Wszystkie dane od tych ankieterów (łącznie 774 przypadki) zostały wyłączone z danych użytych do oszacowania modelu populacji, który ustala związek między zmiennymi z kwestionariusza wstępnego a wynikami w ocenie bezpośredniej w celu wygenerowania szacunków kompetencji (OECD, w przygotowaniu[1]) . To wykluczenie zwiększa solidność modelu, zapewniając jego oszacowanie wyłącznie na podstawie przypadków uznanych za wystarczająco jakościowe.

Co więcej, zebrano mocniejsze dowody na to, że sześciu z tych ankieterów w Polsce naruszyło protokoły zbierania danych w trakcie całego badania. Na przykład, niektórzy z tych ankieterów byli nieprawdopodobnie produktywni, przeprowadzając wiele wywiadów w ciągu jednego dnia. Inni nie nagrywali wywiadów ani nie uzyskiwali numerów telefonów respondentów, co utrudniało walidację wywiadów. Jeszcze inny ankieter został uznany za winnego sfałszowania siedmiu przypadków podczas zbierania danych (przypadki, które zostały natychmiast usunięte ze zbioru danych w ramach procesu kontroli jakości i nie są uwzględnione w 774 przypadkach rozpatrywanych w niniejszej notatce). Dwadzieścia siedem innych przypadków zebranych od tego ankietera zostało jednak zwalidowanych i pozostało w zbiorze danych. Ponieważ czynniki te budzą obawy co do jakości wszystkich przypadków wypełnionych przez tych sześciu ankieterów, odpowiedzi na pytania dotyczące oceny poznawczej dla wszystkich przypadków tych sześciu ankieterów zostały wyłączone z bazy danych (łącznie 559). Prawdopodobne wartości dla tych przypadków zostały następnie oszacowane na podstawie jedynie ich odpowiedzi na kwestionariusz wstępny (dla których nie wykryto żadnych nietypowych wzorców) oraz parametrów oszacowanych przez model populacji.

W Polsce zidentyfikowano również inne przypadki z nietypowymi wzorcami odpowiedzi, które mogłyby sugerować brak zaangażowania lub brak rozsądnego poziomu wysiłku podczas oceny. Ponieważ przypadki te nie były skupione w obrębie żadnego konkretnego ankietera, pozostawiono je w zbiorze danych i traktowano jak wszystkie inne przypadki, biorąc pod uwagę trudność ustalenia obiektywnych kryteriów pozwalających określić, czy włożono rozsądny wysiłek i czy wyniki oceny rzeczywiście odzwierciedlają kompetencje respondentów. Chociaż podobne przypadki występują we wszystkich krajach, liczba takich przypadków w Polsce może potencjalnie mieć znaczący wpływ na szacowany poziom kompetencji całej populacji. Należy o tym pamiętać przy interpretacji wyników dla Polski. Z tego powodu w OECD (2024[3]) wyniki dla Polski oznaczono gwiazdką.


Czyżby ktoś chciał, by Polacy źle wypadli w badaniu, czy jak? 
Wykryto sześciu "niesolidnych" ankieterów, ale może innym się udało, hę?





Z całą pewnością artykuły w polskojęzycznych mediach są celowo - niezrozumiale i z błędami logicznymi i stylistycznymi pisane, aby utrudnić Czytelnikom zrozumienie treści, lub wręcz zamaskować przed nimi istotne informacje bądź zmanipulować.





A ty? 

Myślałeś o karierze programisty ekonomisty ankietera w GUS? Statystyka to ważna dziedzina gospodarki...







https://obserwatorgospodarczy.pl/2026/06/17/prawie-40-polakow-ma-problem-z-rozumieniem-tekstu-to-cichy-hamulec-gospodarki/

https://www.oecd.org/en/publications/survey-of-adults-skills-2023-country-notes_ab4f6b8c-en/poland_9d76682b-en.html

https://www.oecd.org/en/publications/do-adults-have-the-skills-they-need-to-thrive-in-a-changing-world_b263dc5d-en.html

https://www.oecd.org/en/publications/survey-of-adult-skills-2023_3639d1e2-en.html

https://www.oecd.org/en/publications/survey-of-adult-skills-2023_3639d1e2-en/full-report/component-2.html#acknowledgement-d1e79-a91e08725f



piątek, 19 czerwca 2026

tak, żeby nie było śladów




przedruk


Aldona Machnowska – Góra jest „prawą ręką” Trzaskowskiego. To córka milicjanta.

Dorota Kania
2025-05-14



Komendanta komisariatu – Konstantego Machnowskiego – na którym został śmiertelnie pobity Grzegorz Przemyk.

12 maja 1983 roku na Starym Mieście funkcjonariusze milicji zatrzymali grupę maturzystów. Jednym z nich był Grzegorz Przemyk. Chłopak został brutalnie skatowany najpierw podczas zatrzymania, a następnie na komisariacie przy ul. Jezuickiej. Uderzali „tak, żeby nie było śladów” – w brzuch i plecy, unikając ran zewnętrznych. Przemyk zmarł dwa dni później, 14 maja, w wyniku pęknięcia śledziony i zakażenia wewnętrznego. Trzy dni dzieliły go od 19. urodzin.

Decyzję o wezwaniu pogotowia podjęli komendant komisariatu Konstanty Machnowski oraz wizytujący go kpt. Roman Gembarowski. Funkcjonariusze wprowadzili ratowników w błąd, przekazując, że chłopak to „psychicznie chory”, który „tarza się po ziemi”.





Bezpieka groziła matce. Przemyk nie był przypadkową ofiarą

Barbara Sadowska – matka Grzegorza – była znaną poetką, która w latach 70. i 80. zaangażowała się w działalność opozycyjną. Bezpieka wielokrotnie groziła jej, że skrzywdzi jej syna. 3 maja – niespełna dwa tygodnie przed śmiercią Grzegorza – została pobita przez milicję podczas pacyfikacji klasztoru franciszkanów. Zmarła trzy lata po zabójstwie syna, prześladowana przez system.

Kłamstwo w imię państwa. Kto naprawdę zabił Grzegorza Przemyka?

Ministerstwo Spraw Wewnętrznych przeprowadziło zakrojoną na szeroką skalę operację fałszowania śledztwa. Winą obarczono sanitariuszy z pogotowia, którzy zostali skazani na podstawie wymuszonych zeznań. Michał Wysocki, jeden z nich, po latach opisał swoją historię w książce. Funkcjonariusze grozili mu śmiercią dzieci – po próbie samobójczej przyznał się do niepopełnionej zbrodni.

Lekarka Barbara Makowska-Witkowska również została fałszywie oskarżona. Dwóch prokuratorów, którzy nie zgodzili się na fałszowanie akt sprawy, spotkały represje – WSW spreparowało przeciw nim sprawy karne.

Operacja tuszowania prawdy

Zbrodnia na Przemyku pociągnęła za sobą wieloletnie działania służb: inwigilację, zastraszanie świadków, kompromitowanie ofiary i jego rodziny. Uczestników tej operacji komunistyczne państwo nagradzało awansami i pieniędzmi. Jednym z porwanych przez bezpiekę po śmierci Przemyka był Wojciech Cejrowski – został zatrzymany podczas matury, a podczas przesłuchania wybito mu palce ze stawów.

Księża z pogrzebu – później zamordowani przez SB

Pogrzeb Grzegorza Przemyka celebrowali m.in. ks. Jerzy Popiełuszko, ks. Stefan Niedzielak i ks. Stanisław Suchowolec – wszyscy zostali później zamordowani przez komunistyczną bezpiekę. W uroczystości wzięło udział około 100 tysięcy osób – w tym ludzie kultury, sztuki, nauki.

Sprawa Przemyka trafiła do opinii publicznej tylko dlatego, że jego matka była znaną postacią. Tysiące innych ofiar reżimu do dziś pozostają anonimowe.

Córka komendanta dziś blisko władzy w Warszawie
Aldona Machnowska-Góra, córka Konstantego Machnowskiego – komendanta komisariatu przy Jezuickiej, gdzie skatowano Przemyka – jest dziś jedną z kluczowych osób w warszawskim ratuszu. Została mianowana przez prezydenta Rafała Trzaskowskiego na stanowisko dyrektorki koordynującej ds. kultury i komunikacji społecznej.

Według „Pressmanii” oraz „Gazety Polskiej Codziennie”, Machnowska-Góra brała udział w tworzeniu programów politycznych Trzaskowskiego i współorganizowała Warszawskie Dni Różnorodności razem z Jolantą Lange, byłą agentką SB. Media komentują jej obecność w ratuszu jako symboliczny ukłon w stronę postkomunistycznych środowisk.

Ojciec Aldony Machnowskiej-Góry – Konstanty Machnowski – po śmierci Przemyka nie poniósł żadnych konsekwencji. Wręcz przeciwnie – rok po śmierci Grzegorza Przemyka został I sekretarzem Komitetu Zakładowego PZPR a w czerwcu 1984 awansował do stopnia majora. W końcu lat 80. objął stanowisko komendanta RUWS w Ostrołęce. 


Dzięki III RP pozostał bezkarny.







https://dorotakania.pl/2025/05/14/grzegorz-przemyk-smiertelnie-pobity-przez-milicje-dzis-corka-komendanta-pracuje-u-trzaskowskiego/





środa, 17 czerwca 2026

Werwolf, wojska radzieckie, UB, wybory - mapy

 

Na dniach pokazało mi się na fb takie coś i zacząłem wnikać, skąd to się wzięło...








Coś mi tu nie pasuje:
ta mapa jest zrobiona na podstawie tego: 
https://dzieje.pl/infografiki/wojska-radzieckie-w-polsce

ale skąd wzięli żółte regiony?


To na pewno nie jest tak. Najpierw przedruki, a potem ode mnie...



niepoprawni.pl
Lokacja wojsk radzieckich w Polsce w latach 90-tych XX w., a wybory do PE w 2019 r. 
Analogie i różnice. Mapy.

contessa - 30 Maja, 2019 - 17:40










z fb 2026:





Nie, to nie tak, sytuacja "wyjaśniła się" po zajrzeniu na stronę wpolityce.pl....

30 maja 2019

"W mediach społecznościowych zawrotną karierę robi mapka z 1990 roku prezentująca zestawienie miejsc stacjonowania Północnej Grupy Wojsk Radzieckich. Co w niej nadzwyczajnego? Łudząco przypomina mapę poparcia w wyborach do PE z 2019 roku."

redakcja zamieściła przedruki z portalu x.com:

zaczął pan Bartecki - oszczędny opis mógł zmylić odbiorców, powinien napisać, że to kompilacja dwóch map, zamiast tego jakby odsyła nas do dalszych działań we własnym zakresie, jakbyśmy mieli sami sobie znaleźć mapę z wyborów 2019 i porównać...



Na ilustracji widzimy połączone dwie mapy:
- miejsce stacjonowania AR
- wyniki wyborów do PE w 2019 roku

https://dzieje.pl/infografiki/wojska-radzieckie-w-polsce
https://wbdata.pl/wybory-do-parlamentu-europejskiego-2019-na-mapach/

I powiedzmy sobie szczerze - tak, przypadek.

Tę kompilację map powielił pan Saryusz - Wolski bez szczegółowej informacji:




Ten post spotkał się z krytyką byłych kolegów pana Wolskiego z PO, jednak żaden z nich nie sprostował informacji.

Pan Binkowski obrócił wszystko w mem - co też mogło zaważyć... prawdopodobnie później usunął ilustrację







Co do map - największa koncentracja baz znajduje się poza "żółtymi gminami", północno wschodnie gminy leżą z dala...  absolutnie nie widzę korelacji.
Mnie interesuje co innego...































https://x.com/TomaszBaart/status/1134029873004056576/photo/1
https://maciejsynak.blogspot.com/2025/11/ciasto-z-lukrem.html
https://niepoprawni.pl/comment/1592875?utm_medium=organic&utm_source=yandexsmartcamera
https://pl.wikipedia.org/wiki/Garnizony_Armii_Radzieckiej_na_terytorium_Polski
https://x.com/AdamDee_pl/status/1133701330697162752
https://wpolityce.pl/polityka/448896-poparcie-dla-ke-w-miejscach-stacjonowania-sowietow




sobota, 13 czerwca 2026

Dlaczego niszczą sztukę?

 



za fb:
Proboszcza Wyspa 

Historia sztuki współczesnej odc. 3

Być może niektórzy zastanawiają się dlaczego ostatnie wpisy na tej stronie zdryfowały, może za bardzo w stronę krytyki sztuki i kultury.
Jest to temat ostatnio mocno grzany, by przykryć różne ważniejsze sprawy.
Jednak skoro już ta tematyka się w ogóle pojawiła i wszystkich komentatorów bieżących spraw, aż pali żeby dać upust swojemu rozgoryczeniu. To postacią która mogłaby pogodzić ten spór i wyjaśnić u źródła problematykę sztuki, był niewątpliwie Krzysztof Karoń.

Tematyka sztuki, od której zaczął i w której poruszał się Krzysztof Karoń, jest oczywistym narzędziem używanym do zmiany światopoglądu społeczeństwa. I Jak to się stało, że z rzemiosła, czyli połączenia żmudnego, celowego wysiłku, które zależało od opanowania pewnych umiejętności w stopniu przekraczającym możliwości przeciętnego człowieka, doszło do postawienia w 1917 na piedestale - pisuaru, a sto lat później mamy do czynienia z obrażeniem milionów Polaków, poprzez promocję autorki fekalno-tematycznych bohomazów przez Polską Ministrę Kultury i Dziedzictwa Narodowego.
Krzysztof Karoń dał tą iskrę, która kilka lat temu zapaliła innych do podjęcia tych rozważań. Magazyn Szum piszący o sztuce, w jednym z artykułów 5 lat temu, wymienił go, (ku swojemu zaniepokojeniu), jako jednego z głównych ideologów konserwatywnego zwrotu w sztuce.
Krzysztof Karoń, poprzez głębokie zanurkowanie w przestudiowanie historii kultury i sztuki, po odkryciu, takich narzędzi inżynierii społecznej jak marksizm kulturowy, na którego sfinansowanie od lat 60 poszły gigantyczne środki i który w połączeniu z dobrobytem zniszczył dziś zachodni świat.
Doprowadzając do tego co widzimy dziś, z całą ekspansją wszystkich form nowej normalności, bez tożsamości, bez tradycji, bez rodziny, bez religii..

Odkrywając ten spisek zaapelował o potrzebie edukacji i zadał sobie ten trud odpowiedzi na pytania, na które nikt nie ma sensowych odpowiedzi, by w przełożeniu na język „zwykłych ludzi”, stały się one możliwie jasne. Ponieważ jego ideą było stworzenie programu wiedzy społecznej, który stawi czoła tym wszystkim rewolucjom ogólnie wymierzonym w cywilizację łacińską, w tym także nasz kraj.
Poniżej fragment dłuższej wypowiedzi, w której Karoń, sprowadza do jednego terminu ideologię sztuki po II wojnie, z której wynika reszta.


facebook.com/reel/1015098484789296/





Niszczą sztukę, bo sztuka to piękno, a piękno to min. harmonia, a harmonia - to prawda.

Niszczą więc sztukę: malarstwo, rzeźbę, architekturę, typografię czyli PISMO, upraszczają loga, wizerunki herbów - by pozbawić was wrażliwości na sztukę, a tym samym - na prawdę. Byście nie umieli odróżnić prawdy (harmonii) od kłamstwa (brak harmonii).

By móc was swobodnie oszukiwać i manipulować wami.

Pisałem nie raz - ta maszyna pracuje 24h na dobę, te młyny cały czas się obracają i bardzo, bardzo powoli - niszczą wszystko.


Niszczenie wrażliwości na sztukę przebiega też metodą podmiany:

bohomazy, "instalacje", banan przypięty taśmą do ściany, but zdjęty z nogi i postawiony na cokole, psia kupa na środku pomieszczenia - nazywają to sztuką.



To jest podmiana. By przyszłe pokolenia od dziecka oduczyć zdolności rozróżniania: prawdy od kłamstwa...













piątek, 12 czerwca 2026

Ambasador Litwy na zjeździe wschodniopruskim


Ambasador Giedrius Puodžiūnas, wziął udział w spotkaniu Prus Wschodnich w Wolfsburgu.

---

"Więź bitwy jest często silniejsza niż więź pokrewieństwa - te słowa wypowiedziane ponad sto lat temu są aktualne do dziś"



Najwyraźniej Litwinom nie śmierdzą niemieckie sentymenty...




za fb:



Preußische Allgemeine Zeitung

wczoraj

Wie selbstverständlich spricht der Botschafter Litauens freundliche Worte auf dem Ostpreußentreffen in Wolfsburg am 6. Juni 2026. Bis seine Kollegen aus Polen und Russland seinem Beispiel folgen werden, wird es wohl noch etwas dauern.

Oczywiście ambasador Litwy wypowiada miłe słowa na spotkaniu Prus Wschodnich w Wolfsburgu 6. Czerwiec 2026. Prawdopodobnie trochę potrwa, zanim koledzy z Polski i Rosji wezmą z niego przykład.




fb ambasady


Botschaft der Republik Litauen / Lietuvos Respublikos ambasada Vokietijoje

jest z Dennis Weilmann i
3 innymi użytkownikami.



Botschafter Giedrius Puodžiūnas, nahm am Ostpreußentreffen in Wolfsburg teil.
Beim traditionellen Ostpreußentreffen in Wolfsburg begrüßte der litauische Botschafter Giedrius Puodžiūnas die Teilnehmerinnen und Teilnehmer und betonte die enge historische und kulturelle Verbundenheit zwischen Litauen und Deutschland.
In seiner Ansprache hob er die Bedeutung des gemeinsamen Erbes Ostpreußens und Kleinlitauens hervor sowie die Verantwortung, Geschichte lebendig zu halten und den Dialog zwischen den Völkern zu stärken.
Zu den Ehrengästen zählten unter anderem der Bundestagsabgeordnete und Präsident des Bundes der Vertriebenen, Stephan Mayer, sowie der Wolfsburger Oberbürgermeister Dennis Weilmann.
Das Ostpreußentreffen bringt jedes Jahr Menschen zusammen, die sich für die Geschichte, Kultur und das Erbe Ostpreußens engagieren.



Ambasador Giedrius Puodžiūnas, wziął udział w spotkaniu Prus Wschodnich w Wolfsburgu.

Na tradycyjnym spotkaniu Prus Wschodnich w Wolfsburgu ambasador Litwy Giedrius Puodži ūnas przywitał uczestników i podkreślił bliską historyczną i kulturową więź pomiędzy Litwą a Niem
W swoim wystąpieniu podkreślił znaczenie wspólnego dziedzictwa Prus Wschodnich i Mniejszej Litwy, a także odpowiedzialność za utrzymanie historii i wzmacnianie dialogu między narodami.
Wśród gości honorowych znalazł się m.in. członek Bundestagu i prezes Federacji Wysiedlonych Stephan Mayer, a także burmistrz Wolfsburga Dennis Weilmann.
Co roku spotkanie Prusów Wschodnich skupia ludzi zaangażowanych w historię, kulturę i dziedzictwo Prus Wschodnich.



mapa! i znak na mównicy







Nasi chłopcy?



Von den sächsischen Freiwilligen im Jahr 1919 bis zur deutschen Brigade in Litauen heute – eine über 100-jährige deutsch-litauische Militärpartnerschaft.
Die neue Sonderausstellung „Blutsbande des Kampfes. Die Geschichte der deutsch-litauischen militärischen Zusammenarbeit“ im Vytautas-Magnus-Kriegsmuseum erzählt diese gemeinsame Geschichte.
Wir laden Sie herzlich zum Besuch ein!
„Die Bande, die im gemeinsamen Kampf entstehen, sind oft stärker als die Bande der Verwandtschaft.“ Worte von vor über hundert Jahren – und heute aktueller denn je.
***

Nuo saksų savanorių 1919 m. iki Vokietijos brigados Lietuvoje šiandien – daugiau nei šimtmetį trunkanti Lietuvos ir Vokietijos karinė partnerystė.
Apie šią bendrą istoriją pasakoja naujoji Vytauto Didžiojo karo muziejaus paroda „Kovos kraujo ryšys. Vokietijos ir Lietuvos karinio bendradarbiavimo istorija“.
Kviečiame apsilankyti!
„Kovos kraujo ryšys dažnai būna tvirtesnis nei giminystės ryšys.“ Šie prieš daugiau nei šimtą metų ištarti žodžiai aktualūs ir šiandien.

Lietuvos Respublikos Krašto apsaugos ministerija Vytauto Didžiojo karo muziejus
Panzerbrigade 45 Bundeswehr
Wyświetl mniej



Od saksońskich ochotników w 1919 roku do niemieckiej brygady na Litwie dzisiaj - 100-letnie niemiecko-litewskie partnerstwo wojskowe
Nowa wystawa specjalna "Bloodband of combat. Historia niemiecko-litewskiej współpracy wojskowej" w Muzeum Wojny Wytautas-Magnus opowiada tę wspólną historię.

Serdecznie zapraszamy do odwiedzin!
"Więzy, które tworzą się we wspólnej walce, są często silniejsze niż więzy pokrewieństwa. "Słowa sprzed ponad stu lat - a dzisiaj bardziej aktualne niż kiedykolwiek."
***

Od saksońskich ochotników w 1919 roku. do dziś niemieckiej brygady na Litwie - trwające ponad stulecie partnerstwo wojskowe Litwy i Niemiec.
Tą wspólną historię opowiada nowa wystawa Muzeum Wielkiej Wojny Wytautas "Combat Blood Connection". Historia współpracy wojskowej pomiędzy Niemcami a Litwą".
Zapraszamy do odwiedzin!

"Więź bitwy jest często silniejsza niż więź pokrewieństwa. "Te słowa wypowiedziane ponad sto lat temu są aktualne do dziś.






wikipedia:
Deutschlandtreffen der Ostpreußen

Zjazd Niemców Wschodniopruskich - był dużym zgromadzeniem Związku Prus Wschodnich , odbywającym się co trzy lata w różnych miejscach do 2014 roku i regularnie przyciągającym dziesiątki tysięcy gości. Na przykład w 1953 roku w Bochum uczestniczyło około 120 000 osób , w Bochum – 170 000, w Düsseldorfie – 200 000, w 2005 roku w Berlinie – 40 000, a w 2014 roku w Kassel – ponad 10 000

Do kluczowych elementów programu należały wykłady i występy kulturalne, a także nabożeństwo i duży wiec. Następnie w halach wystawowych odbywały się spotkania organizowane przez społeczność dystryktu. Tarcza Pruska została wręczona po raz pierwszy na spotkaniu w maju 1957 roku.


Preußische Allgemeine Zeitung

erotnSdspoh1964cefmi17fi l92426 t145mr01co wczc8acl:cacat071 
Am 22. Mai 2026 hat das Justizministerium Russlands die Landsmannschaft Ostpreußen als "unerwünschte Organisation" eingestuft. Russen, die mit der Landsmannschaft zusammenarbeiten, können ab sofort dafür verhaftet werden.
Wyświetl mniej
22 maja 2026 roku Ministerstwo Sprawiedliwości Rosji oceniło reprezentację Prus Wschodnich jako „organizację niepożądaną”. Rosjanie współpracujący z reprezentacją mogą być teraz za to aresztowani.



Wygrajmy w końcu tę wojnę, wygrajmy wojnę z Niemcami.





https://de.wikipedia.org/wiki/Deutschlandtreffen_der_Ostpreu%C3%9Fen

https://maciejsynak.blogspot.com/2025/07/cesarstwo-niemieckie-istnieje-dokumenty.html