UCHWAŁA
SENATU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ
z dnia 16 kwietnia 1998 r.
o ciągłości prawnej między II a III Rzecząpospolitą Polską.
1. Senat uznaje państwo utworzone w wyniku II wojny światowej na ziemiach polskich i funkcjonujące w latach 1944-1989 za niedemokratyczne państwo o totalitarnym systemie władzy, będące elementem światowego systemu komunistycznego, pozbawione suwerenności i nie realizujące zasady zwierzchnictwa Narodu.
2. Senat uznaje ciągłość prawną II i III Rzeczypospolitej Polskiej, wyrażającą się w ich suwerennym i niepodległym bycie. Tym samym stwierdza, że narzucona w dniu 22 lipca 1952 r. konstytucja niesuwerennego państwa nie podważyła legalnie mocy prawnej Ustawy Konstytucyjnej Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 23 kwietnia 1935 r. oraz opartego na niej porządku prawnego.
3. Senat wyraża wdzięczność organom państwa polskiego na uchodźstwie, które działając na podstawie Konstytucji Kwietniowej z 1935 r. umożliwiły zachowanie ciągłości prawnej między II i III Rzecząpospolitą Polską, a także tym wszystkim, którzy swą walką w kraju i na obczyźnie przyczynili się do przywrócenia niepodległości i suwerenności Rzeczypospolitej Polskiej.
4. Senat stwierdza, że akty normatywne stanowione przez niesuwerennego prawodawcę w latach 1944-1989 pozbawione są mocy prawnej, jeśli godziły w suwerenny byt państwa polskiego lub są sprzeczne z zasadami prawa uznawanymi przez narody cywilizowane, znajdującymi swój wyraz w Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka. Dotyczy to w szczególności aktów normatywnych naruszających podstawowe prawa i wolności obywatelskie. Zaliczyć do nich należy akty pozbawiające obywatelstwa polskiego, czyniące z prawa karnego narzędzie prześladowania ludzi walczących o niepodległość lub różniących się przekonaniami światopoglądowymi, a także akty, na których podstawie dokonano niesprawiedliwego pozbawienia własności. Nieważność wspomnianych aktów normatywnych rangi ustawowej wymaga stwierdzenia ustawowego, a innych aktów normatywnych - decyzji właściwych organów władzy państwowej. Zapewnić równocześnie należy przywrócenie praw niesłusznie odebranych oraz ochronę praw nabytych, na podstawie uznanych za nieważne aktów normatywnych, chyba że nabycie było niegodziwe.
-----------
przedruk
27 lutego, 2020
Natknąłem się dziś na publikację dziennika „Rzeczpospolita” z X 2019 r., w której autor, Hubert Koziej, pisze o tym jak potraktowano w III RP konstytucję kwietniową z 1935 r., czyli ostatnią konstytucję obowiązującą w niepodległej II RP. Na początku Koziej wychwala tę konstytucję jako bardzo dobrą, bo dającą podstawy dla władzy mocnej. Tak mocnej, że prezydent RP odpowiadał tylko przed „Bogiem i historią” i mógł w zasadzie dowolnie rozwiązać parlament. O tym autor jakoś nie wspomniał, ale zostawmy to bo nie na tym się chcę tu skupić.
Nie jestem prawnikiem z wykształcenia, ale miałem na studiach przedmiot pt. podstawy prawodawstwa, więc jakieś podstawowe pojęcie o prawie mam. Według tego co mnie nauczono dany akt prawny (ustawa, rozporządzenie jak i konstytucja) obowiązuje nieprzerwanie aż do czasu uchwalenia i wejścia w życie przepisów znoszących dotychczas istniejące. Przykładowo gdy w 2013 r. weszła w życie nowa ustawa o odpadach znalazł się w niej zapis, że traci moc dotychczas obowiązująca ustawa o odpadach z 2001 r. (niektóre zapisy poprzedniej ustawy wg nowej ustawy straciły moc później, ale chodzi o samą zasadę). Jest to tzw. derogacja , czyli nowe prawo odwołuje stare prawo. To samo dotyczy konstytucji, a więc także a może w szczególności tej z 23.04.1935 r. Tak jak w 2013 r. nie można było sobie od tak uznać, że np. od 01.01.2014 r. ustawa o odpadach z 2001 r. przestaje obowiązywać, bo nam się tak podoba tak samo nie można tego zrobić w przypadku konstytucji.
A jak zrobiono w III RP? Otóż właśnie uznano sobie od tak, że konstytucja z 23.04.1935 r. nie obowiązuje i ją mówiąc kolokwialnie olano. Obecnie stosowana w Polsce konstytucja z 1997 r. (nazywana nieraz konstytucją Kwaśniewskiego) odwołuje się do małej konstytucji z 1992 r., a ta z kolei odwołuje się do stalinowskiej konstytucji z 22.07.1952 r. Stalinowska konstytucja natomiast odwołuje się do konstytucji marcowej z 1921 r. Konstytucja z 1997 r. na końcu ma zapis, że traci moc prawną mała konstytucja z 1992 r., a o konstytucji z 23.04.1935 r. nigdzie ani słowa.
Żeby było jeszcze „ciekawiej” to mała konstytucja z 1992 r. na podstawie której uchwalono obecnie stosowaną w Polsce konstytucję z 1997 r. powołuje się na nielegalną konstytucję państwa totalitarnego. W 1947 r. przeprowadzono w stalinowskiej Polsce wybory, które zostały całkowicie sfałszowane przez Sowietów (wg zasady Stalina, że nieważne kto i jak głosuje, ale kto liczy głosy). Komuniści rządzili zatem Polską przez ponad 40 lat wbrew woli narodu polskiego i nigdy nie mieli do tego żadnych praw i wszystkie prawa jakie w Polsce ustanowili są nieważne, włącznie z ich konstytucją z 1952 r. Zatem konstytucja Kwaśniewskiego uchwalona została na podstawie nielegalnej stalinowskiej konstytucji!
Należy tu wspomnieć o jeszcze jednej rzeczy odnośnie podstaw prawodawstwa. Konstytucja jest najwyższym aktem prawnym i jej obowiązywanie może zostać zniesione tylko aktem prawnym o tej samej randze, czyli kolejną konstytucją. Zgodnie z zasadą derogacji powinno być w nowej konstytucji odwołanie do starej konstytucji i na końcu powinien być zapis o utracie mocy prawnej przez starą konstytucję. Gdzie zatem znajduje się taki zapis w przypadku konstytucji z kwietnia 1935 r.? Otóż odpowiedź brzmi: NIGDZIE! Ani w nielegalnej konstytucji z 1952 r. ani w małej z 1992 r. ani w tej z 1997 r. takiego zapisu znoszącego obowiązywanie konstytucji z 1935 r. nie ma. A zatem zgodnie z zasadami prawa konstytucja z 1935 r. do dziś obowiązuje. Jedynie nie jest stosowana, bo takie jest widzimisię obecnie rządzących tworem zwanym III RP. I w artykule jest to wszystko opisane i ta część artykułu jest zatytułowana „demokratyczne niedbalstwo”.
Owa nieszczęsna III RP opierając swoją konstytucję na tej stalinowskiej z 1952 r. nie jest spadkobiercą niepodległej II RP, ale totalitarnej i nielegalnej PRL. A skoro tak to nie ma ciągłości prawnej między II RP, a III RP. Zatem III RP nie jest prawnym spadkobiercą II RP. Co to oznacza? Oznacza to, że wszystkie gadki PiS o reparacjach wojennych od Niemiec są funta kłaków niewarte. Niemcy nie zapłacą nam nawet jednego grosza, bo obecnie rządzące Polską władze nie są prawnymi spadkobiercami II RP, ale PRL. A jak wiadomo Niemcy zniszczyły II RP, a nie PRL. I tyle. Niech nikt nie liczy na jakiekolwiek reparacje.
Co zatem należy zrobić? Trzeba przywrócić ciągłość prawną między II RP i III RP i tym samym zalegalizować polskie władze. Obecne władze bowiem są tak naprawdę przedłużeniem władz okupacyjnych Polski z lat 1944-1989. Zmieniono nazwę państwa, godło i wprowadzono tzw. demokrację, ale nic tak naprawdę się nie zmieniło. III RP była i jest na arenie międzynarodowej jedynie popychadłem i marionetką innych państw i naszymi władzami tak naprawdę gardzą. I nie dotyczy to tylko USA, ale nawet takich „mocarstw” jak Ukraina czy Litwa. Dlaczego tak jest? Ano właśnie dlatego – świat wie, że nasza władza jest nielegalna i nie reprezentuje tak naprawdę narodu polskiego. A że rządzący III RP to sprzedajne kanalie to jest tak jak jest. I lepiej nie będzie, a raczej tylko gorzej dopóki się nie obudzimy i nie zrozumiemy tego.
Jak przywrócić tę ciągłość prawną i zalegalizować władze? Trzeba zacząć od wyboru prezydenta. Musi on złożyć przysięgę na konstytucję kwietniową z 1935 r. Następnie powinien on rozwiązać parlament i należy przeprowadzić wybory i wybrać Sejm i Senat wg zasad z konstytucji z 23.04.1935 r., a wszyscy posłowie i senatorowie powinni złożyć przysięgę zgodną z zapisem w konstytucji z 23.04.1935 r. Dopiero tak wybrane władze będą prawnymi spadkobiercami II RP. Potem należy uchwalić nową konstytucję wg zasad z konstytucji z 1935 r. i znieść obowiązywanie konstytucji z 1935 r. przez odpowiedni zapis w nowej konstytucji. A konstytucja Kwaśniewskiego z 1997 r. powinna trafić tam gdzie jej miejsce, czyli do kosza na śmieci.
Dziś tak naprawdę jakby się ktoś uparł to mógłby powiedzieć, że wszystkie władze i akty prawne jak i organy władzy od 1944 r. do dziś są nielegalne, bo nie wybrano ich na podstawie konstytucji z 1935 r. I niech teraz któryś sędzia udowodni, że tak nie jest. Zatem de facto można odmówić wykonywania wszelkich poleceń i nie stosować się do żadnego prawa obecnie w Polsce stosowanego i powołać się na dekret z dnia 30.11.1939 r. o nieważności aktów prawnych władz okupacyjnych. Obecne władze III RP są faktycznie władzami okupacyjnymi, a konstytucja z 1935 r. na podstawie której wydano ten dekret nadal obowiązuje to i sam dekret obowiązuje. Nie polecam jednak tego robić gdyż aparat represji jest po stronie tych władz okupacyjnych. Można próbować w sądach. Ciekawe jak odniosą się do takiej argumentacji.
Pozostaje jeszcze kwestia jak to określa autor „czasu samozwańców”. W 1972 r. Juliusz Nowina Sokolnicki rozesłał na emigracji w Londynie kopię dokumentu wg którego został powołany przez swojego poprzednika, prezydenta Augusta Zalewskiego na jego następcę (zgodnie z art. 24 konstytucji z 1935 r. wg którego prezydent mianuje swojego następcę w razie zagrożenia opróżnieniem urzędu przed zawarciem pokoju, a pokoju z Niemcami nie został podpisany do dziś, jedynie akt kapitulacji a to nie jest to samo). Tym samym uważał się za legalnego prezydenta II RP. W 2009 r. Sokolnicki zmarł i kilka dni przed śmiercią przekazał, przez dokument sporządzony u notariusza, stanowisko prezydenta II RP Janowi Zbigniewowi Potockiemu. Teraz on twierdzi, że jest legalnym prezydentem II RP. Czy tak jest nie jestem przekonany. Podobno bowiem Sokolnicki zrzekł się stanowiska prezydenta II RP, a jeśli tak to nie miał prawa przekazać go Potockiemu, bo już go nie pełnił. Były poseł Robert Majka przez kilka miesięcy działał razem z Potockim, a potem zrezygnował, gdyż uznał, że Potocki nie udowodnił, że jest prawowitym prezydentem II RP. Nie wiem czy Potocki jest legalnym czy nielegalnym prezydentem II RP, ale wiem na pewno, że obecne władze są okupacyjne i nielegalne – choćby dlatego, że Wałęsa i pozostali prezydenci III RP nie składali przysięgi na konstytucję z 23.04.1935 r.
Należy jeszcze wspomnieć o jednej rzeczy – konstytucja kwietniowa z 1935 r. została uchwalona ze złamaniem zasad ustanowionych w jej poprzedniczce, tj. konstytucji marcowej z 1921 r. Nową konstytucję należało przegłosować w sejmie większością 2/3 głosów, a sanacja tyle wtedy nie miała i uchwalono ją zwykłą większością. Mimo to prezydent Ignacy Mościcki ją podpisał i stała się obowiązującym aktem prawnym, którego nigdy nie zniesiono aż do dziś.
Wspomiany na początku artykuł z „Rzeczpospolitej” można przeczytać tutaj:
Damian Prędota pisze:
27 lutego, 2020 o 9:13 pm
Na swoim przykładzie mogę w całą stanowczością potwierdzić, że prokuratura oraz policja POTWIERDZAJĄ dalsze obowiązywanie Konstytucji Kwietniowej 1935 roku. Młodzieżową Radę Miasta Wrocławia czeka proces sądowy, ponieważ pozbawili moją osobę mandatu radnego za mówienie o dalszym obowiązywaniu tejże konstytucji. Rzecz jasna nie przedstawili kompletnie żadnych dowodów udowodniających stan odwrotny, czyli jej nieobowiązywanie. Po prostu uznano mnie z góry za winnego i już. Zapomnieli jednak, że będą musieli to na poważnie udowodnić, jeśli zdecyduję się ich pozwać do sądu. Bo jeżeli tego nie udowodnią to sąd po prostu wyrzuci do śmieci wniosek Komisji Statutowej, pisany de facto na kolanie (co przyznała nie wprost sama przewodnicząca tej Rady).
Odnośnie Jana Zbigniewa Potockiego Europejski Sąd Arbitrażowy POTWIERDZIŁ oficjalnie, że jest on Prezydentem II RP: brak dokumentu pod linkiem
Prawnicze ABC mówi, że jeśli uchwala się nową ustawę, to należy zamieścić w niej klauzule derogacyjne, czyli przepisy wskazujące, które akty prawne przestają obowiązywać w części lub w całości po wprowadzeniu nowej legislacji.
To, że żaden akt prawny w III RP formalnie nie anulował konstytucji kwietniowej, tworzy niebezpieczny prawny wytrych, który może zostać wykorzystany przez jakąś siłę podważającą legalność polskich władz.
Słynny samozwańczy prezydent Jan Zbigniew Potocki wystawiał własne dekrety, mianował urzędników, a także opowiadał m.in. o fortecy pełnej dzieci, "które urodziły się z głową kota". Na razie musiał jednak zakończyć działalność, gdyż został skazany za łapownictwo, powoływanie się na wpływy i posiadanie broni bez zezwolenia. Wyrok odsiaduje w więzieniu w Barczewie (woj. warmińsko-mazurskie) – informuje "Rzeczpospolita".
Dziennikarze Onet Wiadomości
9 stycznia 2025, 07:08
Jan Zbigniew Potocki uważa się za legalnego prezydenta Polski, a podstawą do tego ma być konstytucja kwietniowa z 1935 r. Zgodnie z jej zapisami, w czasie wojny, z uwagi na brak możliwości przeprowadzenia wyborów, prezydent wskazuje swojego następcę. Na tej podstawie w czasie II wojny światowej i po niej funkcjonowali kolejni polscy prezydenci na uchodźstwie (ostatnim był Ryszard Kaczorowski). W 1972 r., po śmierci Augusta Zaleskiego, w emigracyjnym środowisku powstał rozłam. Większość emigracji uznała, że na prezydenta został wskazany Stanisław Ostrowski. Za głowę państwa uznał się jednak także Juliusz Nowina-Sokolnicki, który przed śmiercią na następcę wyznaczył właśnie Potockiego.
Jan Zbigniew Potocki w ostatnich latach zasłynął — jak pisze "Rzeczpospolita" — fantasmagorycznymi teoriami z domieszką antysemityzmu. Twierdził m.in., że "pod Krakowem jest instytut, forteca nie do zdobycia, gdzie są dzieci, które urodziły się z głową kota". Mianował też swoich urzędników, wydawał dekrety, dowody osobiste i akty urodzenia.
Teraz Potocki został skazany. Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych opublikował treść wyroku, z którego wynika, że sprawa ma związek z tzw. kaliską piramidą finansową, w ramach której dwóch mężczyzn oszukało około 600 osób na kwotę 47 mln zł. Samozwańczy prezydent powoływał się na wpływy w zamian za korzyść majątkową. Potocki obiecał twórcom piramidy, że dzięki niemu unikną więzienia, za co wziął 480 tys. zł.
ABW ostrzega przed samozwańczym prezydentem i innymi ruchami antypaństwowymi
W Polsce wzrasta „popularność oraz skłonność do radykalizacji” grup kwestionujących obowiązujący porządek prawny – twierdzi oficjalne czasopismo ABW. Jako przykład podaje wielokrotnie opisywaną w „Rzeczpospolitej” działalność rzekomego prezydenta Jana Zbigniewa Potockiego.
Publikacja: 12.09.2025 04:32
źródło: Rzeczpospolita
Jan Zbigniew Potocki uważa, że jest prezydentem na mocy konstytucji kwietniowej z 1935 r.
W Polsce wzrasta „popularność oraz skłonność do radykalizacji” grup kwestionujących obowiązujący porządek prawny.
„Pamiętaj, Polaku – iluzja nie trwa wiecznie. Jeszcze zatęsknisz za czasami II RP, bo III RP, której zaufałeś, sprzeda Cię w niewolę za długi, tak jak w 1795 roku!” – taki tekst znalazł się w internetowym zaproszeniu na 3 października do Pszczyny, gdzie mają spotkać się „suwereni”, by rozmawiać o „historii, teraźniejszości i przyszłości naszej Ojczyzny”.
To wydarzenie środowiska zwolenników Jana Zbigniewa Potockiego, które może stanowić coraz większe zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa. Tak wynika z oficjalnego periodyku Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego.
Prezydent w myśl konstytucji z 1935 r.
Czasopismo nosi tytuł „Przegląd Bezpieczeństwa Wewnętrznego”, a w najnowszym numerze ukazało się opracowanie: „Ruchy antypaństwowe w Polsce i ich wpływ na sektor publiczny oraz bankowy”. Jednym z nich, zdaniem ABW, jest środowisko Jana Zbigniewa Potockiego, samozwańczego prezydenta – choć on sam nie uważa się za samozwańca. Twierdzi, że jest głową państwa w myśl konstytucji z 1935 r., na...
06.03.2026 16:52
„To wszystko służy likwidacji państwa polskiego. Nie jakimś ograniczeniom. Nie. To już nie ten etap. Likwidacji państwa polskiego we wszystkich możliwych wymiarach” - powiedział prof. Jan Majchrowski, prawnik i publicysta podczas spotkania Klubu Gazety Polskiej we Wrocławiu.
Jako pierwszą wymienił kwestię likwidacji instytucjonalnej. Wskazywał, że pójście drogą nowych traktatów europejskich jest likwidacją suwerenności państwa, ponieważ najwyższa władza zostaje przesunięta na zewnątrz państwa.
„Wtedy nie ma suwerenności, a państwa nie ma, jeżeli nie jest suwerenne. Suwerenność jest immanentną cechą państwa. Jeżeli oddajemy suwerenność, czyli władzę ustawodawczą, wykonawczą i sądowniczą na zewnątrz, wtedy stajemy się częścią nowego organizmu, nie całością. Jesteśmy częścią czegoś. To może być oczywiście land, to może być federacja, a może być państwo scentralizowane”
- zauważył.
„Polska zadłuża się każdego dnia ponad miliard złotych. To jest upadek gospodarczy. To nie przypadek, że te elektrownie atomowe [zostały] zatrzymane, to nie przypadek – przyjęcie tych szaleńczych reguł pseudoekologicznych, które mają 'uratować płonącą planetę', a tak naprawdę zniszczyć każdą gospodarkę, każde gospodarstwo domowe w gruncie rzeczy. My tego przecież nie wytrzymamy, to jest jasne. I gdzie byśmy nie spojrzeli, to jest działanie, które trudno traktować jako idiotyczne. To nie może być idiotyzm, to musi być działanie celowe. I oni się spieszą, bo jeszcze wiele rzeczy trzeba załatwić”
- mówił prof. Majchrowski.
Przejmowanie przy pomocy zadłużenia
„'Może nie wszystko tym Polakom zwinąć, może jeszcze zostanie trochę zaskórniaków w kieszeni. Wiem! To trzeba jeszcze zrobić pożyczkę. To wtedy, jak tamci dochodzą do władzy, to i tak będą musieli płacić'. Ten dług na nas i na dzieci nasze. I nieważne, jak się władza zmieni, bo ci, którzy będą wierzycielami, wyciągną do każdego łapę i powiedzą: 'Ale płać'. 'A nie potraficie płacić, to znaczy, że nie potraficie się rządzić, ale nie bójcie się, my wam pomożemy. Przejmiemy wasze długi, i odpowiedzialność za długi, i w ogóle odpowiedzialność za was'”
- snuł ponury scenariusz państwa polskiego pod rządami obecnej ekipy.
W jego ocenie jest to sposób na przejęcie państwa i uczynienie z niego kolonii.
Zabić ducha narodu
W ocenie prof. Jana Majchrowskiego najgorszą jest kwestia społeczno-kulturalna czyli ducha narodu.
„Otóż żeby taki naród nigdy nie powstał, nigdy nie upomniał się o swoje i nie powiedział: 'Nie będziemy płacić waszych długów, sami je sobie płaćcie, bo sami je w oszukańczy sposób zaciągaliście. Nie będziemy płacić pożyczek i sum bajońskich', to taki naród musi mieć przetrącony skutecznie kręgosłup. Przede wszystkim ma go nie być, ma być nieliczny. 'Po co wam dzieci? Na to nieszczęście macie je na sumieniu mieć? Po co?', 'A jak już mają to nieszczęście się urodzić, to niech sobie poszukają lepszej ojczyzny', 'Po co mają taki polski garb nosić, przecież polskość to historia, polskość to nienormalność! Trzeba się z niej wyzwolić'”
- opisał obecnie prowadzoną politykę.
Odebrać ludziom godność i własność
„Mały naród to mały problem, ale ten mały naród musi być jeszcze mały duchem. On musi gnać za pieniądzem. Człowiek jest tyle wart, ile ma, jaką bryką jedzie, ale to można zredukować. Takiego się potraktuje, jak to w obozach koncentracyjnych dawniej było, rzuciło się chleb, a potem się patrzyło jak panowie profesorowie będą się tłukli między sobą, bo głodni, bo głód odbiera wolność człowieka. Zabrać co mają, spowodować, że nagle jakiś podatek katastralny będzie przekleństwem i nagle człowiek, który całe życie pracował, żeby sobie ten domek wybudować, skończy na tej mizernej emeryturze i myśli sobie: wyżyję z niej, dom mam, dożyję moich dni, i tak mi wiele nie potrzeba, to nawet się okaże, że on musi płacić tyle, że nie jest w stanie tego zrobić. A jeszcze fotowoltaika na dachu, a pompa ciepła w piwnicy, a wiatrak przed domem, a jakieś inne pomysły będą, bo przecież nie możesz napalić w piecu, bo planeta spłonie, no to kredyt w bankach. A banki dają kredyt na hipotekę”
- zauważył prawnik.
16.03.2026, 21:28
Prezydent do sędziów: Potrzebujemy nowej Konstytucji
„Ufam, że werdykt naszego zbiorowego suwerena pozwoli wkrótce uchwalić nową konstytucję – oraz że znajdą się w niej mechanizmy uniemożliwiające takie bezkarne anarchizowanie państwa, jakie obserwujemy w ostatnich latach” – napisał prezydent Karol Nawrocki do sędziów Naczelnego Sądu Administracyjnego.
Prezydent Karol Nawrocki skierował list do sędziów uczestniczących w Zgromadzeniu Ogólnym Sędziów Naczelnego Sądu Administracyjnego. Głowa państwa odniosła się do „bezprecedensowego kryzysu wymiaru sprawiedliwości i sądownictwa, zwłaszcza sądów powszechnych w Polsce”. Karol Nawrocki zwrócił uwagę, że część środowiska sędziowskiego „nie akceptuje przepisów konstytucji, obowiązujących ustaw regulujących ustrój sądów i trybunałów oraz procedur powołania sędziego i mianowania asesora sądowego”. To natomiast, jak podkreślił, prowadzi do „pozbawionego jakichkolwiek podstaw prawnych kwestionowania statusu ustrojowego i inwestytury sędziów powołanych od 2018 roku” i podejmowania „sprzecznych z prawem czynności – w tym uchylania orzeczeń lub uznawania ich za nieistniejące”.
Prezydent zauważył, że w ten sposób obywatele są pozbawiani prawa do bezstronnego i niezawisłego sądu oraz narażeni na przewlekłość postępowań, co powoduje osłabienie zaufania Polaków do wymiaru sprawiedliwości i państwa.
- „Doszło do tego, że obywatel nie wie, czy może liczyć na realną pomoc państwa w dochodzeniu swoich wierzytelności lub rozwiązaniu problemów z bankami i ubezpieczycielami. Nie wie, czy może skutecznie przysposobić dziecko albo uzyskać alimenty. Pokrzywdzeni nie są w stanie przewidzieć, czy sprawcy przestępstw poniosą konsekwencje swoich czynów – czy też może wydane po długoletnim procesie sprawiedliwe i prawidłowe wyroki skazujące na karę pozbawienia wolności zostaną uchylone bez podstawy prawnej, a winni nawet najcięższych zbrodni wyjdą na wolność”
- wskazał Karol Nawrocki.
Kwestionowanie statusu sędziów przez polityków obozu władzy oraz część sympatyzujących z nimi sędziów prezydent uznał za sytuację niedopuszczalną.
- „Jest to w istocie zamach na niezawisłość wszystkich sędziów (…). Niestety, dotyczące tej materii wyroki Trybunału Konstytucyjnego są wciąż ignorowane. Nie nastąpiła zapowiadana przez szefa rządu sanacja porządku konstytucyjnego – i nic jej nie zapowiada. Eskalacja antykonstytucyjnych działań podejmowanych przez niektóre sądy uderza w fundamenty państwa i dobro Polaków”
- napisał.
- „Ten skandaliczny stan chaosu i anarchii pogłębiają politycy aktualnej koalicji rządzącej. W ramach planu politycznego – nazwanego przywracaniem praworządności – stworzyli fikcję prawną właściwie nieistnienia Krajowej Rady Sądownictwa. Fikcja ta stanowi przesłankę systemowego kwestionowania statusu określonej, legalnie powołanej grupy sędziów oraz ich orzeczeń. Ma też usprawiedliwiać działania służące niestety upolitycznieniu wymiaru sprawiedliwości. Nie wyrażam na to zgody”
- dodał.
Karol Nawrocki nawiązał również do przypadającej w przyszłym roku 30. rocznicy uchwalenia polskiej konstytucji wskazując, że „ostatnie trzy dekady ujawniły istotne słabości” tego dokumentu.
- „Ufam, że werdykt naszego zbiorowego suwerena pozwoli wkrótce uchwalić nową konstytucję – oraz że znajdą się w niej mechanizmy uniemożliwiające takie bezkarne anarchizowanie państwa, jakie obserwujemy w ostatnich latach”
- stwierdził.
Na podstawie art. 79 ust. (2) ustawy konstytucyjnej stanowię, co następuje:
(2) Nieważne i niebyłe są również akty prawne i zarządzenia władz, okupujących terytorium Państwa Polskiego, wymienione w ust. (1), gdy wynikają one ze stosowania eksterminacyjnej polityki narodowościowej.
(2) Jeżeli akty te zdziałane zostały na nieprzymuszony wniosek obywateli polskich i w ich interesie, to nadanie takim aktom mocy prawnej nastąpi w trybie uznania ich przez władze polskie.
Prezydent Rzeczypospolitej:
Władysław Raczkiewicz
Prezes Rady Ministrów: Sikorski
isap.sejm.gov.pl/isap.nsf/download.xsp/WMP19980120200/O/M19980200.pdf
isap.sejm.gov.pl/isap.nsf/download.xsp/LDU19391021006/O/LDU19391021006.pdf
historia.rp.pl/historia/art9159541-jak-iii-rp-zdeptala-konstytucje-kwietniowa
wolnislowianie.wordpress.com/2020/02/27/iii-rp-jest-nielegalna-i-przyznaje-to-choc-nie-wprost-nawet-mainstreamowa-gazeta/
Prawym Okiem: Konstytucja z 1935 r.
Prawym Okiem: Cesarstwo Niemieckie istnieje - dokumenty
youtube.com/shorts/QneEHJOjhlM
onet.pl/informacje/onetwiadomosci/uwaza-sie-za-legalnego-prezydenta-polski-czesc-kadencji-spedzi-w-wiezieniu/wpvd06l,79cfc278
calisia.pl/uwaza-sie-za-prezydenta-rp-sprzedaje-falszywe-dokumenty-i-certyfikaty-urodzenia-jeden-z-najwiekszych-oszustow-w-polsce-pochodzi-z-kalisza,70340
rp.pl/sluzby/art42988471-abw-ostrzega-przed-samozwanczym-prezydentem-i-innymi-ruchami-antypanstwowymi
tysol.pl/a154991-prof-jan-majchrowski-o-rzadach-tuska-to-wszystko-sluzy-likwidacji-panstwa-polskiego
fronda.pl/a/Prezydent-do-sedziow-Potrzebujemy-nowej-Konstytucji,253045.html?utm_id=97758_v0_s00_e0_tv2





.jpg)

















