Maciej Piotr Synak


Od mniej więcej dwóch lat zauważam, że ktoś bez mojej wiedzy usuwa z bloga zdjęcia, całe posty lub ingeruje w tekst, może to prowadzić do wypaczenia sensu tego co napisałem lub uniemożliwiać zrozumienie treści, uwagę zamieszczam w styczniu 2024 roku.

wtorek, 17 lutego 2026

Powraca "nadmiarowy zysk"...

 

W dzisiejszym świecie 25 miliardów złotych można z rękawa wytrząsnąć na poczekaniu... 

A jak tam moje ogłoszenie?





przedruk



dorzeczy.pl

"Wiem skąd wziąć na szybko 25 mld zł". Morawiecki zaskakuje


Były premier był w poniedziałek gościem Kanału Zero. Mateusz Morawiecki mówił m.in. o gospodarce i coraz większych problemach na rynku pracy. W pewnym momencie polityk PiS zaskoczył swoim stwierdzeniem, że wie, skąd "wziąć na szybko 25 mld zł".

– Widział pan parę dni temu ogłoszony łączny wynik sektora bankowego? Zyski na poziomie 50 mld zł. Średniorocznie jakie były zyski sektora bankowego? 13, 14, 15 mld. Załóżmy, że nawet 20 mld to zysk sektora bankowego, który można nazwać godziwym. Załóżmy to jest 30 mld nadmiarowego zysku. Co zrobił minister finansów, dlaczego opodatkował ich w tak niewielkiej skali? Proponowałem, żeby był podatek bankowy, który wiązałby się ze zwrotem z kapitału. Mielibyśmy w budżecie 25 mld – wyjaśnił Morawiecki.

Polityk zadeklarował, że jeśli w Sejmie będzie rozpatrywana propozycja opodatkowania sektora bankowego, wtedy cały klub PiS "wesprze PO".




Na czym zarabiają banki?


Ai Gemini 3
odpowiedź - "myślący" (nie "szybki")


Banki to specyficzne przedsiębiorstwa, które zamiast towarów „sprzedają” pieniądz i zaufanie. Choć wydaje się, że głównie pobierają opłaty za prowadzenie konta, ich prawdziwe zyski płyną z zupełnie innych źródeł.

Oto główne filary, na których zarabiają banki:

1. Marża odsetkowa (Główny motor zysków)

To absolutna podstawa. Banki działają jako pośrednicy: pożyczają pieniądze od Ciebie (depozyty) i oddają je komuś innemu (kredyty).

Jak to działa: Tobie bank płaci np. 2% na lokacie, a komuś innemu pożycza te same pieniądze na 8% w formie kredytu gotówkowego.
Zysk: Różnica między tymi wartościami to wynik z tytułu odsetek. W Polsce, przy wysokich stopach procentowych, jest to obecnie najbardziej dochodowa część ich biznesu.

2. Prowizje i opłaty (Non-interest income)

To wszystko, co widzisz w cennikach i co czasem irytuje przy przeglądaniu wyciągu:
Prowadzenie konta i karty: Stałe opłaty miesięczne.
Wypłaty z bankomatów: Szczególnie tych „obcych”.
Przelewy ekspresowe i zagraniczne (SWIFT): Tu marże bywają bardzo wysokie.
Prowizje za udzielenie kredytu: Opłata startowa, którą płacisz już na początku brania pożyczki.

3. Interchange, czyli zysk z Twoich zakupów


Za każdym razem, gdy płacisz kartą w sklepie, bank (wystawca karty) otrzymuje ułamek kwoty tej transakcji. Choć pojedyncza opłata jest mała (część procenta), to przy milionach transakcji dziennie zamienia się w gigantyczne sumy.


4. Sprzedaż produktów dodatkowych (Bancassurance)

Banki to świetni sprzedawcy. Często oferują Ci kredyt pod warunkiem wykupienia ubezpieczenia (na życie, od utraty pracy, mieszkania). Bank otrzymuje od ubezpieczyciela sowitą prowizję za każdego „pozyskanego” klienta.

5. Operacje walutowe (Spread)


Jeśli masz konto walutowe lub płacisz kartą za granicą, bank zarabia na spreadzie – czyli różnicy między kursem kupna a sprzedaży waluty. Kursy bankowe są zazwyczaj mniej korzystne niż te w kantorach internetowych właśnie po to, by bank mógł na tym zarobić.

6. Inwestycje własne

Banki nie trzymają wszystkich pieniędzy w skarbcach. Nadwyżki finansowe inwestują m.in. w obligacje skarbowe. Państwo płaci bankom odsetki za to, że te pożyczają mu pieniądze.

Ciekawostka: W ostatnich latach polskie banki notowały rekordowe zyski (liczone w dziesiątkach miliardów złotych), co wynikało głównie z dużej różnicy między tym, jak wysoko oprocentowane były kredyty, a jak nisko – zwykłe rachunki bieżące klientów.

Czy chciałbyś, abym porównał dla Ciebie aktualne oferty kont pod kątem najniższych opłat, czy może interesuje Cię, jak sprawdzić realny koszt Twojego kredytu?



Z czego składa się zysk banków na terenie Polski:
podaj w ujęciu procentowym, z oprocentowania kredytów, z inwestycji, inne:


Ai Gemini:

Zysk polskich banków jest obecnie rekordowy, a jego struktura opiera się głównie na tzw. wyniku odsetkowym, który w ostatnich latach gwałtownie urósł dzięki wysokim stopom procentowym.

Poniżej przedstawiam zestawienie oparte na najnowszych danych NBP i KNF za rok 2025 (podsumowanym w lutym 2026 r.) oraz za rok 2024.

Struktura przychodów operacyjnych banków w Polsce (ujęcie procentowe)

Większość zysku banków pochodzi z różnicy między tym, co płacą nam za depozyty, a tym, co pobierają od kredytobiorców i państwa (z obligacji).

Źródło przychoduUdział (%)Kluczowe składniki
Wynik z tytułu odsetek~80% – 82%Oprocentowanie kredytów (hipoteczne, gotówkowe), przychody z obligacji skarbowych.
Wynik z opłat i prowizji~15% – 18%Opłaty za prowadzenie kont, karty, przelewy, prowizje od sprzedaży ubezpieczeń i funduszy.
Inwestycje i operacje finansowe~1% – 3%Handel walutami (FX), wycena papierów wartościowych, dywidendy.
Pozostałe przychody~1%Przychody operacyjne, sprzedaż składników majątku.

Ja nie wiem, czy Gemini napisał mi prawdę, nie umiem ocenić podanych przez niego wartości, ale jeśli tak, jeśli to prawda, to wygląda na to, że banki żyją prawie wyłącznie z "opodatkowania" społeczeństwa.


Jeżeli banki zarobiły 50 mld złotych, to znaczy że zyskały:

- z opłat za prowadzenie konta itp. 15% ======  7,5 miliarda złotych
- z oprocentowania kredytów - 80% =========  40 miliardów złotych
- a innej działalności - 5% ================= 2,5 miliarda złotych


Myślę, że kwota 2,5 miliarda złotych rocznie, to całkiem niezły zarobek, a ty Czytelniku jak myślisz?

Tytułem wtrętu - opinia Ai Gemini:


Miliardy to liczby, które trudno ogarnąć ludzkim umysłem. Oto kilka przykładów, co te 50 miliardów oznacza w praktyce:

Gdybyś chciał odliczyć 50 miliardów sekund, zajęłoby Ci to około 1 585 lat. Zacząłbyś w czasach upadku Cesarstwa Rzymskiego, żeby skończyć dzisiaj.

Gdybyś ułożył 50 miliardów złotych w samych banknotach 100-złotowych jeden na drugim, powstałaby wieża o wysokości około 50 kilometrów. To ponad 5 razy wyżej niż latają samoloty pasażerskie i 6 razy wyżej niż Mount Everest.

Za 50 miliardów złotych mógłbyś kupić około 500 najnowocześniejszych pociągów Pendolino lub sfinansować budowę ok. 1000 kilometrów autostrad w Polsce.

Skala zysków bankowych

Jeśli te 50 mld zł zestawimy z Twoim poprzednim pytaniem o 15% (czyli 7,5 mld zł), to widzimy, że banki obracają sumami, które są w stanie realnie "poruszyć" całą gospodarką kraju. Dla porównania, cały program 800+ kosztuje rocznie ok. 65-70 mld zł. Zyski banków (te 50 mld zł) są więc bliskie sfinansowaniu niemal całego tego programu socjalnego.

Czy chciałbyś, abym przeliczył te 50 miliardów na jakąś inną konkretną rzecz (np. ile to średnich pensji w Polsce)?


50 miliardów złotych ($50\,000\,000\,000$ zł) to kwota, która wymyka się codziennemu doświadczeniu.

Abyś mógł poczuć jej realną wagę, przeliczyłem ją na kilka konkretnych wartości, opierając się na danych z początku 2026 roku.

1. Przeciętne wynagrodzenia

Przyjmijmy, że średnie miesięczne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw wynosi obecnie ok. 8 500 zł brutto (ok. 6 200 zł „na rękę”).
Miesięczne pensje: Za 50 miliardów złotych można by wypłacić prawie 6 milionów (5 882 353) przeciętnych miesięcznych pensji. To tak, jakbyś wypłacił pensję każdemu pracującemu mieszkańcowi Warszawy, Krakowa, Łodzi i Wrocławia razem wziętych.
Lata pracy: Jedna osoba zarabiająca średnią krajową musiałaby pracować na taką kwotę przez niemal 490 000 lat. Musiałaby zacząć pracę w epoce kamienia łupanego, na długo przed pojawieniem się Homo sapiens.


2. Skala "na każdego Polaka"

Gdybyśmy podzielili te 50 miliardów między wszystkich mieszkańców Polski (ok. 38 milionów osób):
Każdy Polak – od noworodka po seniora – otrzymałby jednorazowo około 1 315 zł.
Dla czteroosobowej rodziny oznaczałoby to nagły zastrzyk gotówki w wysokości ponad 5 200 zł.

3. Nieruchomości i inwestycje

Jeśli spojrzymy na to przez pryzmat dużych zakupów:
Mieszkania: Przyjmując średnią cenę solidnego mieszkania w dużym mieście na poziomie 1 000 000 zł, za 50 miliardów można by kupić 50 000 takich mieszkań. To wystarczyłoby, aby zbudować i w pełni opłacić nowe miasto wielkości np. Legnicy czy Jaworzna.

Złoto: Przy obecnych cenach kruszcu, mógłbyś za to kupić około 140-150 ton czystego złota. To tyle, ile waży niemal 30 dorosłych słoni afrykańskich.

Jak to się ma do zysków banków?
Skoro banki zarabiają rocznie właśnie około 50 miliardów (przed opodatkowaniem i rezerwami), oznacza to, że każdego dnia ich „licznik” zysku bije o około 137 milionów złotych.
To pokazuje, jak potężną siłę nabywczą ma ten sektor i dlaczego rządy tak chętnie nakładają na niego specjalne podatki (jak podatek bankowy) – nawet niewielki procent z tak gigantycznej kwoty zasila budżet miliardami.

Czy chciałbyś, abym sprawdził, jak te 50 miliardów zysku sektora bankowego wypada na tle zysków innych gigantów, np. Orlenu czy największych spółek technologicznych z USA?


Dane opieram na raportach za rok 2025 i prognozach na początek 2026 roku (przy kursie dolara ok. 3,56 zł).

1. Polski pojedynek: Banki vs Orlen
Orlen to największa firma w Polsce, ale jak wypada na tle wszystkich banków?
Zysk całego sektora bankowego (2025): ok. 48,7 mld zł (netto).
Zysk netto Orlenu (2025): szacowany na ok. 20 mld zł.

Wniosek: Cały sektor bankowy zarabia ponad 2,5 raza więcej niż największy polski koncern przemysłowy. To pokazuje, że „produkcja pieniądza” i obsługa długów są w Polsce obecnie bardziej dochodowe niż handel paliwami i energetyka.


2. Skala globalna: Banki vs Giganci z USA (Big Tech)

Tu wchodzimy w zupełnie inne rzędy wielkości. Przeliczmy zyski amerykańskich gigantów na złotówki, aby zobaczyć przepaść:
FirmaRoczny zysk netto (USD)Roczny zysk netto (PLN)Porównanie do polskiej bankowości
Apple$112 mld~400 mld zł8x więcej niż wszystkie polskie banki razem wzięte
Microsoft$102 mld~363 mld zł7x więcej niż polskie banki
Google (Alphabet)$90 mld~320 mld zł6,5x więcej niż polskie banki
Co to oznacza?
Jeden Apple zarabia w ciągu roku tyle, co wszystkie polskie banki przez 8 lat. Zysk Apple z jednego kwartału (3 miesiące) jest niemal dwukrotnie wyższy niż roczny zysk wszystkich banków w Polsce.

3. Skala "Dniówki" (Ile zarabiają na czysto w jeden dzień?)
Jeśli podzielimy roczne zyski przez 365 dni, otrzymamy kwoty, które te firmy odkładają "do świnki skarbonki" każdego ranka:

Polska rodzina (średnia): ok. 200–300 zł (oszczędności).
Orlen: ok. 55 mln zł dziennie.
Wszystkie polskie banki: ok. 134 mln zł dziennie.
Apple: ok. 1,1 miliarda zł dziennie.

Podsumowanie

W polskiej skali 50 miliardów złotych to potężna siła, która pozwala bankom na finansowanie całej gospodarki i płacenie ogromnych podatków. Jednak w skali globalnej, zyski całego naszego sektora finansowego ($14 mld USD) to zaledwie „kieszonkowe” dla firm takich jak Microsoft czy Apple, które w tym samym czasie zarabiają kwoty przekraczające $100 mld USD.

Czy chciałbyś, abym sprawdził, jak te zyski przekładają się na giełdę – czyli ile musiałbyś zainwestować w akcje banków, żeby „uszczknąć” dla siebie kawałek z tych 50 miliardów?


Osiągnięto limit modelu myślącego
Limit zostanie zresetowany 17 lut, 12:07. Do tego czasu odpowiedzi będą korzystać z innych modeli.


Chyba silnik się zatarł...






Ai Gemini cd.:


Szczegółowa analiza źródeł
  • Oprocentowanie kredytów i obligacji (Lwia część zysku): To absolutny fundament. W 2025 roku przychody odsetkowe sektora wyniosły ok. 175 mld zł, przy kosztach odsetkowych (czyli tym, co banki wypłaciły klientom na lokatach) na poziomie zaledwie 66 mld zł.

    • Warto zauważyć, że banki zarabiają nie tylko na kredytach dla obywateli, ale w ogromnej mierze na obligacjach skarbowych, które stanowią blisko 1/3 ich aktywów.

  • Prowizje i opłaty (Stabilna baza): Mimo że procentowo ten udział wydaje się mniejszy, kwotowo są to gigantyczne sumy (ponad 27 mld zł w 2025 r.). Banki coraz częściej przerzucają ciężar zarabiania na prowizje, gdy spodziewają się spadku stóp procentowych, aby ustabilizować wyniki.

  • Inwestycje (Zmienna składowa): Dochody stricte inwestycyjne (np. z obrotu akcjami czy skomplikowanymi instrumentami) są w polskiej bankowości tradycyjnej (komercyjnej) relatywnie niskie. Większość "inwestycji" banku to po prostu bezpieczne lokowanie nadwyżek w obligacjach NBP lub państwowych, co i tak trafia do koszyka "wynik odsetkowy".

Co "zjada" te zyski?

Choć przychody są rekordowe, na ostateczny zysk netto (który w 2025 r. wyniósł ok. 48,7 mld zł) wpływ mają też potężne odpisy:

  1. Rezerwy na kredyty frankowe: To wciąż miliardy złotych rocznie odejmowane od wyniku.

  2. Podatek bankowy: Polska ma jeden z najwyższych podatków od aktywów w Europie.

  3. Koszty ryzyka: Odpisy na kredyty, które nie są spłacane (tzw. "złe długi").

Czy chciałbyś, abym przygotował dla Ciebie porównanie, jak te zyski zmieniały się na przestrzeni ostatnich 5 lat?


Daj mi porównanie za ostatnie 70 lat.


Porównanie zysków banków na przestrzeni 60 lat (1966–2026) to fascynująca podróż przez trzy zupełnie różne światy ekonomiczne. Musimy jednak zacząć od ważnego zastrzeżenia: bezpośrednie zestawienie kwot w złotówkach z 1956 i 2026 roku jest niemożliwe ze względu na denominację (1995 r.), hiperinflację lat 90. oraz całkowitą zmianę ustroju.

Zamiast jednej tabeli z liczbami, przygotowałem zestawienie er bankowości, które pokazuje, jak zmieniał się model zarabiania:



1. Era Planisty (1956–1989): "Zysk nie był celem"


W PRL banki (głównie monobank NBP oraz PKO i Pekao) nie działały dla zysku w dzisiejszym rozumieniu.

Na czym zarabiały:
Nie zarabiały – były dystrybutorami gotówki zgodnie z planem rządu. Odsetki były symboliczne i często niższe niż inflacja.
Główny model: Finansowanie deficytowych przedsiębiorstw państwowych.
Wynik: Liczył się "bilans narodowy", a nie dywidenda dla akcjonariuszy.


2. Era Transformacji i "Dzikiego Zachodu" (1990–2004)

Narodziny nowoczesnej bankowości komercyjnej w Polsce.
Na czym zarabiały: Na gigantycznych spreadach walutowych i ogromnym popycie na jakikolwiek kredyt. W latach 90. oprocentowanie kredytów potrafiło wynosić kilkadziesiąt procent.
Zyski: Bardzo zmienne. Wiele banków upadało lub było przejmowanych (tzw. proces sanacji).
Kluczowy moment: Wejście kapitału zagranicznego, który przyniósł technologię (karty, bankomaty).


3. Złota Era i Boom Hipoteczny (2004–2020)

Polska wchodzi do UE. Banki stają się stabilnymi maszynami do zarabiania.
Na czym zarabiały: Głównie na kredytach hipotecznych (w tym słynnych "frankach") oraz opłatach i prowizjach. To czas, kiedy bankowość detaliczna w Polsce stała się jedną z najnowocześniejszych na świecie.
Zyski: Stabilny wzrost od ok. 5-8 mld zł (rocznie w całym sektorze) na początku lat 2000. do ok. 13-15 mld zł przed pandemią.
Ryzyko: Narastający problem kredytów CHF, który zaczął "podgryzać" wyniki pod koniec tej ery.


4. Era Rekordów i Fiskalizmu (2021–2026)


Czas ekstremalnych skoków wyników finansowych.
Na czym zarabiają: Na wysokich stopach procentowych (marża odsetkowa) oraz obligacjach skarbowych.
Zyski (Nominalne):

2021: Powrót do formy po pandemii (ok. 9 mld zł).
2023-2025: Rekordowy wystrzał. W 2025 r. zysk netto sektora oszacowano na ok. 48,7 mld zł.
2026 (Prognoza): Spadek do ok. 30-35 mld zł ze względu na podwyższony podatek CIT (30%) oraz niższe stopy procentowe.


Porównanie modeli biznesowych (Ewolucja)

CechaPRL (1956-1989)Transformacja (1990-2004)Nowoczesność (2005-2020)Obecnie (2021-2026)
Główny klientPaństwowe fabrykiPrzedsiębiorcy, importerzyKowalski (Hipoteki)Państwo (Obligacje) + Kowalski
Dominujące źródłoDotacje celoweSpready walutoweProwizje i marżeMarża odsetkowa (stopy %)
TechnologiaMaszyna do pisaniaPierwsze PC, czekiMobile banking, BLIKAI, chmura, automatyzacja
Główny hamulecBrak kapitałuInflacja i upadkiKredyty frankowePodatki i rezerwy prawne

Podsumowanie: Czy banki zarabiają dziś więcej niż kiedyś?


Tak, realnie i nominalnie. Nawet po uwzględnieniu inflacji, obecne zyski (ok. 45-50 mld zł rocznie) są najwyższe w historii polskiej bankowości. Wynika to z faktu, że banki stały się ogromnymi instytucjami, które obsługują niemal każdego dorosłego Polaka i są głównym "kredytodawcą" polskiego rządu poprzez skupowanie obligacji.

Czy chciałbyś, abym sprawdził dla Ciebie, jak na tle tych miliardowych zysków wyglądają obecnie Twoje szanse na tańszy kredyt lub lepszą lokatę?

Nie, dzięki.



------



Jak widać, "25 miliardów rocznie" za wyłapanie zbójców jest kwotą jak najbardziej realistyczną...






dorzeczy.pl/opinie/846521/morawiecki-wiem-skad-wziac-na-szybko-25-mld-zl.html





Czym jest znak: &



  &



za fb:

The Language Nerds

3 godz. ·

The ampersand (&) really did originate as a ligature of the Latin word “et”, which means “and.”
In Roman cursive writing, scribes often wrote e + t together quickly. Over time, the two letters merged into a single flowing symbol. Through centuries of handwriting styles and typography, that merged form gradually evolved into what we now recognize as &.
The word “ampersand” itself comes from the phrase “and per se and.”
In the old English alphabet, & used to be recited at the end: X, Y, Z, and per se and. Over time, “and per se and” slurred into ampersand.



Ampersand (&) naprawdę powstał jako ligatura łacińskiego słowa „et”, co oznacza „i. ”

W rzymskim pisaniu kursywnym, pisali często e+t szybko razem. Z biegiem czasu dwie litery połączyły się w jeden płynący symbol. Przez wieki stylów pisma i typografii, połączone formy stopniowo ewoluowały w to, co teraz uznajemy za &.

Słowo „ampersand” samo w sobie pochodzi od wyrażenia „i per se i. ”

W starym angielskim alfabecie, & kiedyś recytowano na końcu: X, Y, Z, i per se i. Z czasem „i per se i” zamieniły się w ampersand.





wikipedia dla Polaków:

Et (ang. ampersand, niem. Kaufmanns-Und), & – znak pisarski będący daleko przetworzonym symbolem łacińskiego spójnika „et”, polskiego „i” – stąd potoczna polska nazwa tego znaku – „etka”. Norma PN-I-06000 określa ten znak jako „handlowe i” (dosł. z niem.). „Et” jest popularnym znakiem samodzielnym, choć można potraktować go jako nietypową ligaturę.

Znak jest stosowany w językach, w których spójnik przedstawiający ten znak jest wieloliterowy, jak np. w jęz. angielskim „and” czy też niemieckim „und”. W tekstach ciągłych nie ma potrzeby jego stosowania, natomiast został rozpowszechniony tam, gdzie istotne jest zaoszczędzenie miejsca. Z czasem zaczął być stosowany jako typograficzny element zdobiący w napisach i w tym użyciu występuje czasami także w Polsce. W starszych tekstach, zwłaszcza łacińskich, lecz również angielskich czy francuskich występuje w abrewiaturze „&c.” oznaczającej et cetera.


Ampersand: znak i nazwa będące zniekształceniem

"and per se = and"

 tzn. "& sam w sobie = i" 

— Geoffrey Glaister, Słownik książki

Tradycyjnie w angielskim, podczas pisowni na głos, każda litera, która mogła być również użyta jako słowo sama ("A", "I" i "O"), była określana łacińskim wyrażeniem per se (per se), jak w "per se A" lub "A per se A". 

Znak &, używany samodzielnie, w przeciwieństwie do bardziej rozwiększonych form takich jak &c., był podobnie określany jako "i per se i". To ostatnie wyrażenie było rutynowo bełkotliwe do "ampersand", a termin ten stał się powszechnie używany w angielskim do 1837 roku. 




Różne postacie znaku typograficznego Et:










Łacińska ligatura &








Proces przekształcenia pisowni Et w & w ujęciu historycznym












& ze swoim pierwowzorem Et














Ewolucja ampersanda














pl.wikipedia.org/wiki/Et

n.wikipedia.org/wiki/Ampersand

17022026

poniedziałek, 16 lutego 2026

Pintadera - stempel do barwienia tkanin





przedruk



Tajemniczy gliniany artefakt sprzed około 2,5 tysiąca lat, odnaleziony w okolicach Jarosławia, może okazać się wyjątkowym zabytkiem na skalę kraju. Zdaniem archeologa dr. Marcina Burghardta z Muzeum w Jarosławiu Kamienica Orsettich przedmiot najprawdopodobniej jest pintaderą - specjalnym stemplem używanym do barwienia tkanin lub nanoszenia wzorów na ciało. Jeśli ta interpretacja się potwierdzi, będzie to pierwszy taki obiekt odkryty na ziemiach polskich.

Znalezisko z badań przy budowie autostrady


Artefakt pochodzi z badań archeologicznych prowadzonych w 2011 roku w Nienowicach w powiecie jarosławskim, realizowanych przed budową autostrady A4. Odkryto tam pozostałości osady funkcjonującej od VI do III-II wieku p.n.e., zamieszkiwanej przez społeczności tzw. kultury pomorskiej, które przybyły na tereny południowo-wschodniej Polski z północnego zachodu.

Jak wyjaśnia dr Marcin Burghardt, od IV wieku p.n.e. widoczne są także wpływy ludności związanej z kulturą jastorfską, utożsamianą m.in. z germańskimi plemionami Bastarnów i Skirów.








Nietypowy kształt i fragmentaryczny stan zachowania przez długi czas utrudniały jego interpretację. Początkowo uznano go za element figurki lub podstawki tzw. „zwierzęcia ogniowego”, znanego z kultury jastorfskiej i wiązanego z kultem ognia oraz bóstwami domowymi.


Dopiero późniejsze analizy wskazały na inną możliwość. Charakterystyczna płaska powierzchnia robocza z wyciętym wzorem oraz ślady rękojeści przypominają bowiem gliniane pieczęcie- pintadery.

Takie przedmioty znane są przede wszystkim z obszaru Wielkiej Niziny Węgierskiej i wiązane z kulturą Vekerzug z wczesnej epoki żelaza (VI - pierwsza połowa V wieku p.n.e.). W grobach odkrywa się je często wraz z barwnikami, kamiennymi płytkami i pojemnikami na kosmetyki, co sugeruje, że mogły stanowić element pradawnego „zestawu toaletowego”.

Według badaczy pintadery mogły służyć do nanoszenia barwników na ciało lub tkaniny, a niewykluczone, że [interwencja! - Maciej Cenzor]. Stempel z Nienowic ma charakter negatywowy - prawdopodobnie nanoszono nim wosk lub żywicę, a następnie materiał zanurzano w barwniku, uzyskując geometryczne wzory.




nowiny24.pl/niepozorny-fragment-gliny-zmienia-historie-regionu-sensacyjne-odkrycie-archeologiczne-pod-jaroslawiem/ar/c1p2-28723361?utm_source=Facebook&utm_medium=nowiny24&utm_campaign=linkwstat

 



niedziela, 15 lutego 2026

"Korona wendyjska"




Wątpliwe, żeby był to naszyjnik...



niemiecka wikipedia
tłumaczenia automatyczne



W XIX wieku korona wendyjska stała się historycznym symbolem kształtującym tożsamość Wielkiego Księstwa Meklemburgii oraz jego związków składowych: Meklemburgii-Schwerin i Meklemburgii-Strelitz. Powstał z interpretacji pierścionka na szyi korony, który nie był ani wendyjski, ani koroną, i stanowi przykład wymyślonej tradycji.





Korona wendyjska, znaleziona w 1849 roku w pobliżu Lübtheen, ilustracja z 1899 roku



Nazwa Wendische Krone była pierwotnie rozumiana jako biżuteria, z której niektóre okazy znaleziono w Meklemburgii w pierwszej połowie XIX wieku. 

Jest to obręcz o średnicy około 13 centymetrów (miara hamburska 5 1/2 cala), która kończy się kolcami na górze. Około jedna czwarta pierścienia jest zaprojektowana do otwierania i składa się z dwóch części połączonych zawiasem z jednej strony, natomiast z drugiej strony zamknięcie robi się za pomocą małego sworzniaka, który pasuje do przeciwległego otworu. 
Sworzeń zawiasowy kończy się na górze tępym kolcem, który wznosi się z rozety. 

Pierwszy szron został odkryty głęboko w ziemi w 1823 roku na farmie Langen Trechow (obecnie dzielnica Bernitt) koło Bützow podczas wykopalisk pod budowę nowej stodoły i charakteryzuje się głęboką zieloną, błyszczącą patyną. 

Drugi okaz znaleziono w 1843 roku w pobliżu Admannshagen koło Doberan; Leżała w urnie w niskim kurhaniu. Obręcz była złamana i wygięta, gdy ją znaleziono. Nie był wykonany z brązu (z wyjątkiem sworzni zawiasowej), lecz z miedzi. 

Trzeci obręcz został znaleziony w pobliżu Lübtheen w 1849 roku i różni się od pozostałych znacznymi rozmiarami (7 cali średnicy = 16,7 centymetra) oraz wykonaniem w pustym odlewie. 

Czwarty okaz, który Lisch znalazł w Zbiorze Wielkoksiążęcej w Schwerinie i nazwał Koroną Schwerin, ma nieznane pochodzenie i inny kształt, ponieważ zamiast kolców i końcówki zawiasów ma jedynie płaskie elewacje.





Rysunek korony wendyjskiej autorstwa Hugo Gerarda Ströhla: Atlas Heraldyczny 1899





Gdy znaleziono pierwszy z tych pierścieni, nadano mu nazwę "Korona Wendyjska". 

Odpowiadało to ówczesnemu poglądowi archeologicznemu w Meklemburgii oraz tradycji sięgającej czasów Wandalii Alberta Krantza, która przypisywała niemal całe prehistoryczne dziedzictwo kraju Wendom. Pojawiła się dyskusja, w której Georg Christian Friedrich Lisch i inni uznali germańskie pochodzenie pierścieni, ale datowali je na wczesną epokę brązu. 

Robert Beltz datował ją w 1899 roku na okres La Tène, około 300 p.n.e. Jednocześnie zwrócił uwagę, że nie tylko tytuł Wendish powinien zostać odebrany Koronie Wendyjskiej, ale także nazwa Krone powinna zostać zakwestionowana. Porównał je do pierścieni o płaskich lub mocniejszych wyniesieniach po górnej stronie, pierwotnie wygiętych z blachy brązu, później odlewanych w coraz mocniejszych egzemplarzach. Te pierścienie były przygotowane do otwierania i oczywiście nie były koronami, lecz pierścieniami na szyję. Adolf Hollnagel skatalogował znaleziska jako "pierścionki na szyję zawiasowe". 



Jednak dyskusje i wyjaśnienia w kręgach archeologicznych nie powstrzymały korony wendyjskiej przed staniem się swego rodzaju symbolem narodowym Meklemburgii w drugiej połowie XIX wieku. Heraldycznie stylizowano go jako zielono, emaliowane obręcze ozdobione szmaragdem z wieżowatą konstrukcją pośrodku i od tego czasu uważano go za starożytny symbol książąt Obotrytów, którzy niegdyś rządzili terytorium dzisiejszej Meklemburgii.

Wielkoksiążęcy Order Korony Wendyjskiej został założony 12 maja 1864 roku przez dwóch wielkich książąt Meklemburgii, Fryderyka Franciszka II i Fryderyka Wilhelma (II), za "zaszczytne świadectwo Najwyższego, najlepiej uznanie i szacunek oraz za nadanie szczególnych zasług". Zakon ten bywał czasem skracano także do Korony Wendyjskiej; jego tarcza orderowa zawiera koronę wendyjską pośrodku, w przypadku Wielkiego Krzyża z koroną z mosiądzu w mosiężu, we wszystkich pozostałych klasach ze złota. Większa replika korony wendyjskiej znajdowała się w dolnym centrum łańcucha zakonów.

W latach 1884–1918 była także częścią herbu państwowego Meklemburgii-Schwerin jako korona hełmowa na środkowym herbie.





Kronenhalsring
Naszyjnik koronowy


Pierścionki w kształcie korony to dwuczęściowe pierścionki ozdobione trójkątnymi kolcami na górze. Pierścienie na szyję korony zostały odlane z brązu i składają się z dwóch części połączonych zawiasem. Zazwyczaj zamknięcie tworzy żelazny zawor. Górna część zawiasu często zdobi rozetę. Nazwa pochodzi od trójkątnych kolców, które nadają biżuterii wygląd korony.



Kronenhalsring


Wczesne formy tego typu znalezisk zwykle mają owalny lub spiczasty owalny przekrój i są ozdobione poprzecznymi żebrami po górnej stronie. Jednak nie są to obroże koronowe w ścisłym znaczeniu.

Od V do III wieku p.n.e. naszyjniki koronowe były szczególnie powszechne w Danii i na Nizinie Północnoniemieckiej, głównie w kulturze Jastorfów. Późne formy (typy II—IV według Kostrzewskiego) występują także w kulturze przeworskiej i pomorskiej.

Według Horsta Keilinga pochodzą one z Danii i północnych Niemiec, według Maciałowicza głównie z Jutlandii. Pojedyncze okazy znaleziono także na Zakarpackiej Ukrainie (7) i Mołdawii, na przykład w Davideni (powiat Neamț).


Pierścienie na szyi koronowej są zazwyczaj nazywane pierścieniami na szyję. Często składano je w bagnach, być może jako ofiary. W grobach czasem znajdują się pierścionki na szyi z oznakami zużycia, co dowodzi, że były również noszone. Maciałowicz zauważa jednak, że kolce mogą utrudniać ruch głowy i dlatego uważa je za strój świąteczny. Znaleziska grobów określane przez płeć są zaginione. Większość znalezisk to znaleziska indywidualne.





Kronenhalsring der Greutungen - Naszyjnik koronny Greutungów


Znaleziska z Dolnej Saksonii

Pierścień na szyi w koronie Emmendorf, gminy w powiecie Uelzen na Wrzosowisku Lüneburskim w Dolnej Saksonii, odkryty w 1852 roku podczas wykopu torfu, waży 770 g; jej średnica wynosi 14 cm. Inne pierścienie znaleziono w trójkącie Łaby-Weser w pobliżu Debstedt i Langenmoor, oba w dystrykcie Cuxhaven. Pierścienie znalezione w Dolnej Saksonii zostały znalezione jako indywidualne znaleziska na wrzosowisku. 




wiki szwedzka

Naszyjnik koronowy to rodzaj naszyjnika z predrzymskiej epoki żelaza. Datują się na przedrzymską epokę żelaza, około 500 p.n.e. do 0.

Fakt, że nazwano je naszyjnikami koronowymi, wynika z późniejszych typów pierścieni. Pierścienie zawsze mają zawias, który ma kształt okrągłego cylindra z ozdobami. Pierścień można było otworzyć przez otwór i zawleczkę, która pasowała do otworu. Pierścienie były odlane z brązu. Ich zewnętrzna średnica wynosiła około 12–18 cm. Możliwe, że są to dalsze rozwinięcia skręconych pierścieni epoki brązu lub mogą mieć wpływy zachodnioeuropejskie. Starsze typy są najczęściej spotykane w zachodniej Danii i północno-zachodnich Niemczech. W Jutlandii znaleziono także formy form.



Naszyjnik z młodszą koroną znaleziony w Danii.



Młodsze szyje na koronie z prawdziwymi iglicami mają inny zasięg w Europie. Występują na obszarze od Danii, Niemiec, Polski aż po Ukrainę i Mołdawię i można je datować na około 250–100 p.n.e. 



W Szwecji znaleziono tylko cztery te starsze pierścienie. Dwa z Bohuslän oraz w 1858 roku dwa kolczyki tego typu znaleziono w Vamlingbo na Gotlandii. Pierwszy pierścień znaleziono podczas oczyszczania sterty kamieni, które mogły być osadą kamienną lub kurhanem

W tym samym roku w tym samym miejscu w krzaku znaleziono kolejny pierścień. Pierścienie z Gotlandii datowane są na okres 400–200 p.n.e. Okazy z Vamlingbo prawdopodobnie pochodzą z Dunii. Jednak w Szwecji nie znaleziono jeszcze pierścionków młodszych typów korony. 








wiki duńska


Naszyjnik koronowy to naszyjnik, którego górna część jest ząbkowana, przypominając koronę (stąd nazwa). Takie pierścienie pochodzą z okresu około 300-100 f.Kr roku, czyli z celtyckiej epoki żelaza (przedrzymskiej epoki żelaza). 

Pierścienie na szyi korony są odlewane w pustym środku, czyli odlewane w środku (odlewane techniką cire perdue, gdzie wosk pszczeli jest odlewany wokół rdzenia z gliny).








Pierścień na szyi na koronie

Kolczyki na szyi występują głównie w zachodniej Danii (Danii oprócz Zelandii, Skanii i Blekinge), także wzdłuż południowych wybrzeży Morza Bałtyckiego, a stamtąd są bardziej rozproszone na południowy wschód do Rumunii i Ukrainy.  To rozprzestrzenianie się doprowadziło do teorii, że powinno odzwierciedlać migracje z Jutlandii i północnych Niemiec do południowo-wschodniej Europy, być może odzwierciedlając migracje ludów germańskich.

Inne opcje to handel i/lub powiązania dynastyczne.

Na Zelandii istnieje inny rodzaj pierścienia na szyi, który został zakopany w bagnach i na mokradłach, mianowicie tzw. kulkowy pierścień na szyję, który (jak sama nazwa wskazuje) kończy się dwoma kulami, czasem z celtyckimi tłoczonymi ornamentami.






Tymczasem u Rzymian...



"Dictionarium Orbis Pictus Latinus" - Hermanna Kollera











kulturerbe.niedersachsen.de/objekt/record_kuniweb_1205974/1/




de.wikipedia.org/wiki/Kronenhalsring - są 3 wersje językowe

de.wikipedia.org/wiki/Wendische_Krone - 2 wersje językowe:
sv.wikipedia.org/wiki/Kronhalsring
da.wikipedia.org/wiki/Kronehalsring


danmarksoldtid.lex.dk/Den_hellige_mose_-_250_f.Kr.-Kr.f.



youtube.com/watch?app=desktop&v=biLz2RxrfjQ&utm_medium=organic&utm_source=yandexsmartcamera




piątek, 13 lutego 2026

Tusk Demagog i polskość...

 


Co się dla mnie wiąże z pojęciem polskości? Wszystko. 
Czym jest dla mnie polskość? Wszystkim.

Ponieważ wszystko jest dla mnie polskością.


Jarosław Marek Rymkiewicz







----------



Poniżej artykuł dorzeczy.pl komentujący wypowiedź prof. Andrzeja Nowaka - żeby nie powtarzać obelżywych słów zawartych w jego tytule, unikam jego podawania... 

Eksperyment Ascha - pl.wikipedia.org/wiki/Eksperyment_Ascha



Z tak zredagowanego tytułu można wnioskować, że takie jest zdanie pana profesora na temat polskości - nie, nie jest. 

Z kontekstu wypowiedzi wynika, że te słowa to: "podpowiedź z Moskwy, albo z innych stolic".

Z reguły jest tak, że w tytule artykułu zamieszcza się jakby streszczenie treści, ujmuje się sam rdzeń tematu, tutaj efekt wzmacniają zwrot "kolejne mocne słowa prof. Nowaka". Zwyczajowa hasłowość tytułu trafia do czytelników zwartym jednoznacznym komunikatem i może się utrwalać, więc kłamliwe, krzywdzące, obrażające nas słowa nie powinny być tak wybiórczo traktowane i umieszczane w tytułach...

To tak, jakby sama redakcja gazety nazwała nas głupimi lub faszystami.



Prof. Andrzej Nowak był gościem Roberta Mazurka. Dziennikarz poprosił historyka z Zakładu Historii Europy Wschodniej Instytutu Historii Uniwersytetu Jagiellońskiego, o ocenę kondycji polskiej debaty historycznej. Rozmówca wskazał na nazwisko Piotra Zychowicza, którego ostro skrytykował. Prof. Nowak zarzucił Zychowiczowi, że jego książki są pisane dla taniej sensacji i współgrają z propagandą Kremla oraz Berlina.


Prof. Nowak: Wyraziłem swoją krytyczną opinię

Teraz popularny historyk wraca do tematu. We wpisie zamieszczonym w mediach społecznościowych stwierdził, że punktem wyjścia do rozmowy w Kanale Zero była "zabawa", jaką urządzili sobie w karnawale włodarze miasta Radomia z okazji zbliżającej się, 50 rocznicy pacyfikacji protestu robotniczego w Czerwcu 1976. Przy okazji nawiązał do swojego sporu z Piotrem Zychowiczem.
[...]
Historyk nie odniósł się jednak do oświadczenia, jakie wczoraj wieczorem wystosował Piotr Zychowicz.

"Kto skuteczniej opluje polską przeszłość?"

W dalszej części wpisu historyk stwierdził, że w rozmowie skrytykował też o "tzw. elitach współcześnie dominujących nad światkiem polskiego filmu i serialowych treści".

Jego zdaniem świat kultury nagradza obecnie jedynie prace ukazujące Polskę w ciemnych barwach. "Polskość [dla elit – red.] to nienormalność. Polska walka o wolność – szyderstwo (jak z tym Czerwcem 1976 w Radomiu, jak z całkowicie zaprzepaszczoną pamięcią o wielkiej w skali światowej Solidarności, albo o rzeczywistym polskim wkładzie w pokonanie Niemiec hitlerowskich). Polskość to głupota, albo faszyzm – jak podpowiadają z Moskwy, albo z innych stolic. Dlaczego mamy to powtarzać, konkurować w dyscyplinie: kto skuteczniej opluje polską przeszłość, naszą tożsamość? Oczywiście to plucie zawsze nazwane jest „krytycznym namysłem”… Cóż, zatem ja pozwalam sobie na krytyczny namysł nad takimi krytykami" – dodał.

----


"Kto skuteczniej opluje polską przeszłość? - powtarzanie negatywów - sprawdź jeszcze raz: eksperyment Asha


"Polskość to nienormalność" - ta fraza jest cytatem z Donalda Tuska.

Dzisiejszy premier Polski napisał te słowa w krótkim eseju do czasopisma ZNAK - nr 11-12 (nr 382-383) z 1987 roku.





Całość publikuję na końcu posta. 


Dlaczego redaktorzy zaingerowali w treść notatki prof. Nowaka i opatrzyli ją komentarzem "dla elit" - nie mam pojęcia. To jest zdanie Donalda Tuska o sobie, o tym, co ON myśli o Polsce, a nie o elitach.

"Polskość [dla elit – red.] to nienormalność."

Po co oni to robią? 

Proponuję zajrzeć do swoich notatek i tę gazetę zakreślić w czerwoną obwódkę...



za fb:

Profesor Andrzej Nowak

20 godz. ·
https://www.youtube.com/watch?v=VZce4z82t3Q&t=5645s

W ponad dwugodzinnej rozmowie w programie redaktora Roberta Mazurka na Kanale Zero mieliśmy poruszać tematy tylko historyczne. Punktem wyjścia była „zabawa”, jaką urządzili sobie w karnawale włodarze miasta Radomia z okazji zbliżającej się, 50 rocznicy krwawej pacyfikacji protestu robotniczego w Czerwcu 1976. „Wesołe” przebieranki w zomowców, żarty z pałowania, z ofiar. Czy tak powinniśmy się bawić historią, naszą historią? A może tak, jak proponuje red. Piotr Zychowicz w swoich książkach? Tu „lekka” teza, że to „Polacy uratowali bolszewizm i zmarnowali szansę na budowę imperium” w roku 1919, w innej książce żal, że jednak Polska nie sprzymierzyła się z Hitlerem i nie poszła na Moskwę (może wczesniej razem na Paryż)? Cóż, wyraziłem swoją krytyczną opinię o tym sposobie żonglowania przeszłością. Ba, pozwoliłem sobie także na krytyczną opinię o tzw. elitach współcześnie dominujących nad światkiem polskiego filmu i serialowych treści – elitach nagradzających niezmiennie nudne, zawsze takie same produkcyjniaki o tym, jak patologiczna jest polska rodzina, jak ohydna, a w najlepszym razie groteskowa jest polska historia, jak obrzydliwe w każdym aspekcie jest „polactwo”.

Przytoczyłem jako kontrapunkt niedawno obejrzany serial czeski: „Tajemnice Pragi”. Kryminał osadzony w latach 20. XX wieku. Czechy są w nim najpiękniejszym, najbardziej eleganckim krajem świata, Czeszki i Czesi – najlepiej ubranymi ludźmi – sama radość dla oczu. I czy to jest nudne? Wręcz przeciwnie. Bardzo zachęcam – do oglądania i naśladowania.
 
Ale u nas – nie. Polskość to nienormalność. Polska walka o wolność – szyderstwo (jak z tym Czerwcem 1976 w Radomiu , jak z całkowicie zaprzepaszczoną pamięcią o wielkiej w skali światowej Solidarności, albo o rzeczywistym polskim wkładzie w pokonanie Niemiec hitlerowskich). Polskość to głupota, albo faszyzm – jak podpowiadają z Moskwy, albo z innych stolic.
 
Dlaczego mamy to powtarzać, konkurować w dyscyplinie: kto skuteczniej opluje polską przeszłość, naszą tożsamość? Oczywiście to plucie zawsze nazwane jest „krytycznym namysłem”… Cóż, zatem ja pozwalam sobie na krytyczny namysł nad takimi krytykami. Dedykuję im mądrość mistrza Wincentego, pierwszego polskiego historyka, który zawsze podkreślał potrzebę szacunku i wdzięczności wobec tego, co zostawili nam przodkowie.
 
A co do krytyki? Oddajmy mistrzowi Wincentemu, głos sprzed 800 lat do nas skierowany: „[…] obawiam się, żebyśmy więcej, niż to jest słuszne, nie starali się podobać sobie samym. Boję się, byśmy nazbyt wzajem sobie nie potakiwali, żeby w chwili, gdy się głupio do siebie uśmiechamy, jeszcze głupsza przyczyna niepodobania się sobie wzajem nam nie urągała. Albowiem przymilnością wykarmiamy głupotę, a mówieniem na przekór – roztropność; ganiący jednak niech będzie przyjazny i mądry; to błędy z miłością poprawi, to łając przypomni; niech pochopnie nie obszczekuje jak bezwstydna zjadliwość, która sęka w trzcinie poszukuje i dziury w całym; niech raczej pamięta zarówno o swoim, jak i o naszym człowieczeństwie, i o tym, że w ludzkim rozeznaniu nie ma nic doskonałego”.



---------


Poniżej będzie edytowalna wersja eseju Donalda Tuska -
skopiowanie z pdf do edytora skończyło się utratą znaków diakrytycznych, co poprawiła mi AI Gemini - szybko sprawdziłem tekst i niezauważyłem, żeby coś pozmieniała, więc chyba jest to dobra kopia.


Zwracam uwagę na kilka rzeczy:

- przy jednym zdaniu w tekst zaingerowała cenzura:
  "Wolność jest w nim wartością najwyższą [----] [Ustawa z dnia 31 VII 1981 r. O kontroli publikacji i widowisk, art. 2 pkt 6 (Dz. U. nr 20 poz. 99, zm.: 1983 Dz. U. nr 44 poz. 204)] porywa się na czyny wielkie z mizernym zwykle skutkiem"

Zajrzałem do ustawy:  Ustawa z dnia 31 lipca 1981 r. o kontroli publikacji i widowisk

Art. 2 - Korzystając z wolności słowa i druku w publikacjach i widowiskach nie można:
6) nawoływać do popełnienia przestępstwa lub je pochwalać,

no, ciekawe, co tam napisał...


- Tusk cytuje fragment z Andrzeja Bobkowskiego, gdzie min. jest zdanie: "Gdzie mam szukać metryki urodzenia mojego dziadka?"  z opisem: "ile w nich trafnych uwag o polskości!" Tusk napisał ten tekst w wieku 30 lat, a sprawa "dziadka z Wehrmachtu" pojawiła się 18 lat później w 2005 roku.

- w moim odczuciu autor - brzydzi się Polską 

- strona demagog.org.pl jakoby zajmująca się fake newsami,  twierdzi, że przytaczanie słów Tuska to  manipulacja







demagog.org.pl:

Tusk uważa, że „polskość to nienormalność”? Manipulacja
Słowa Donalda Tusk zostały wyrwane z kontekstu.

Na TikToku została opublikowana grafika, na której cytat z Donalda Tuska przedstawiono jako dowód na jego niechęć do Polski i Polaków. Świadczyć mają o tym słowa polityka, że „polskość to nienormalność”.

Słowa Donalda Tuska pochodzą z artykułu sprzed blisko 40 lat pt. „Polak rozłamany”. Na grafice widać jedynie fragment tego artykułu, w którym polityk krytycznie przedstawił postawę Polaków wobec rzeczywistości (s. 191).

Publikacja Donalda Tuska nie dotyczyła krytyki Polski i polskości. Obecny premier odpowiadał w tekście na pytanie numeru – „Czym jest Polskość?”. Aby to wyjaśnić, Donald Tusk przedstawił postawę Polaków wobec rzeczywistości jako różną od tej, która dominuje na świecie.


Wydaje mi się, że ten tekst demagoga napisała AI.


Otóż nie jest to manipulacja i słowa Donalda Tuska nie zostały wyrwane z kontekstu. To tylko demagog tak fałszywie twierdzi. Ta strona nie pierwszy raz pisze nieprawdę.



Zadanie postawione przez ZNAK było takie: 

WOKÓŁ POJĘCIA POLSKOŚCI
ANKIETA ZNAKU

Na wiosnę 1987 roku zwróciliśmy się do kilkudziesięciu osób z listem zawierającym pytanie: „Jakie wyobrażenia, stereotypy, skojarzenia historyczne, kulturowe i religijne wiąże Pan z pojęciem polskości?”, próbę uzasadnienia jego sensu i prośbę o odpowiedź możliwie krótką i ex abrupto.
W tym ambitnie sformułowanym pytaniu zabrakło nacisku na osobiste przeżywanie i kształtowanie własnego poczucia polskości. Szczęśliwie nie zabrakło tego aspektu w odpowiedziach. Poniżej drukujemy pierwszą część głosów nadesłanych do dnia zamknięcia tego numeru, ułożywszy je w alfabetycznym porządku. Wyjątek czynimy tylko dla nieco obszerniejszych wypowiedzi Emanuela Rostworowskiego i Mieczysława Porębskiego, umieszczonych odpowiednio na początku i na końcu tego bloku. Większość tytułów pochodzi od redakcji.



Więc nieprawdą jest, że autorzy pisali swoją opinię o Polakach - oni pisali o własnym odczuwaniu polskości - choć różni autorzy różnie się z tego zadania ZNAK-u wywiązali...

I tak np. z tekstu Władysława Terleckiego:
"Polskość jest dla mnie fenomenem umożli­wiającym życie na dwóch jakby poziomach.."

Józef Czapski:
"Jest mi bardzo trudno mówić o polskości – bo moja polskość narastała w nieoczekiwany sposób", "Ale dlaczego Polska, jej niepodległość, okazały się takie dla mnie ważne?"

Jerzy Jedlicki
"Chcecie, żebym Wam ex abrupto opowiedział, co mi się kojarzy z pojęciem polskości"

Andrzej Kuśniewicz
"Dla mnie osobiście na stare lata – pozostały dawne wspomnienia, różne symbole, stare fotografie i książki, pamięć melodii, słów i krajobrazów zapamiętanych z lat młodości, wciąż żywe mimo upływu lat"

Jarosław Marek Rymkiewicz
"Co się dla mnie wiąże z pojęciem polskości? Wszystko. Czym jest dla mnie polskość? Wszystkim" "Ponieważ wszystko jest dla mnie polskością"

Henryk Samsonowicz
"W moim odczuciu »polskość« stanowi zbiór niektórych cech wyróżniających naród, do którego się zaliczam"



Na stronie 215 znajdują się kilkuwersowe noty o uczestnikach ankiety - ta jest najkrótsza:
DONALD TUSK, ur. 1957 w Gdańsku, historyk. Publikował m.in. w „Samorządności”, „Pomeranii” i „Gwieździe Morza




Tak więc trudno nawet mówić o wyrwaniu z kontekstu, bo cały tekst Tuska to jest jakby jeden wielki "kontekst" - w prawie każdym zdaniu Tusk wyraża swoją odrazę do polskości, a słowa „Polskość to nienormalność"  to kwintesencja tego krótkiego tekstu. Tusk nie przedstawia postawy Polaków wobec rzeczywistości, tylko pisze o sobie i o swoich osobistych ocenach: z czym mu się polskość kojarzy..

Czemu Tusk jest tak broniony? Przekonamy się z czasem...




Demagog, to ktoś, kto stosuje w swych wypowiedziach - demagogię.

Demagogia (gr. dēmagōgía – prowadzenie ludu) – wpływanie na opinię publiczną w celu pozyskania i utrzymania zwolenników za pomocą nierealnych obietnic oraz zwodniczych haseł.
Demagogia rozwinęła się już w starożytnej Grecji, lecz pierwotnie miała nieco inne niż współcześnie znaczenie. Po grecku znaczy to „prowadzący lud”. Nazywano tak doskonałych mówców potrafiących wpływać na decyzję zgromadzenia ludowego.
Współcześnie oznacza to kłamanie na rzecz wygranej w wyborach lub schlebianie wyborcom, np. rozdawanie tzw. kiełbas wyborczych. Za demagogię uważane są kłamstwa, składanie popularnych i efektownych, ale niedających się spełnić obietnic, albo składanie obietnic bez intencji ich realizacji, schlebianie masom, szukanie kozła ofiarnego, stosowanie nielogicznych, ale przekonujących argumentów.


Tak więc nazwa tej strony świetnie odzwierciedla to, co w sobie zawiera - zwodnicze hasła, stosowanie nielogicznych argumentów... A jednocześnie z nazwy wynika, że strona ta stawia sobie za cel prowadzenie ludu...

Jak ktoś jeszcze nie ma, to stronę demagoga proponuję zapisać sobie w kajecie - w czerwonej obwódce...






Donald Tusk, „Polak rozdarty” (1987)

Polskość jako zadany temat... Wydawałoby się: tylko usiąść i pisać. A tu pustka, tylko gdzieś w oddali przetaczają się husarie i ułani, powstańcy i marszałkowie, majaczą Dzikie Pola i Jasna Góra, dziejowe misje, polskie miesiące, zwycięstwa i klęski. Zwycięstwa? Jak wyzwolić się z tych stereotypów, które towarzyszą nam niemal od urodzenia, wzmacniane literaturą, historią, powszechnymi resentymentami? Co pozostanie z polskości, gdy odejmiemy od niej cały ten wzniosło-ponuro-śmieszny teatr niespełnionych marzeń i nieuzasadnionych urojeń?

„Polskość to nienormalność – takie skojarzenie narzuca mi się z bolesną uporczywością, kiedy tylko dotykam tego niechcianego tematu. Polskość wywołuje u mnie niezmiennie odruch buntu: historia, geografia, pech dziejowy i Bóg wie co jeszcze wrzuciły na moje barki brzemię, którego nie mam specjalnej ochoty dźwigać, a zrzucić nie potrafię (nie chcę mimo wszystko?), wypaliły znamię i każą je z dumą obnosić. Więc staję się nienormalny, wypełniony do granic polskością, i tam, gdzie inni mówią człowiek, ja mówię Polak; gdzie inni mówią kultura, cywilizacja i pieniądz, ja krzyczę Bóg, Honor i Ojczyzna (wszystko koniecznie dużą literą); kiedy inni budują, kochają się i umierają, my walczymy, powstajemy i giniemy. I tylko w krótkich chwilach przerwy rozważamy nasz narodowy etos odrobinę krytyczniej, czytamy Brzozowskiego i Gombrowicza, stajemy się normalniejsi.

Jest jakiś tragiczny rozziew w polskości – między wyobrażeniem a spełnieniem, planem a realizacją. Jest ona etosem pechowców, etosem przegranych i zarazem niepogodzonych ze swą przegraną. Wolność jest w nim wartością najwyższą – [----] [Ustawa z dnia 31 VII 1981 r. O kontroli publikacji i widowisk, art. 2 pkt 6 (Dz. U. nr 20 poz. 99, zm.: 1983 Dz. U. nr 44 po,z. 204)] porywa się na czyny wielkie z mizernym zwykle skutkiem. Polskość w rzeczywistości samej jest nieadekwatną do ponurej rzeczywistości projekcją naszych zbiorowych kompleksów. Piękniejsza od Polski, jest ucieczką od Polski tej na ziemi, konkretnej, przegranej, brudnej i biednej. I dlatego tak często nas ogłupia, zaślepia, prowadzi w krainę mitu. Sama jest mitem.

Tak, polskość kojarzy się z przegraną, z pechem, z nawałnicami. I trudno, by było inaczej. „Czym jest nasze życie? – pisał Andrzej Bobkowski w Szkicach piórkiem (ile w nich trafnych uwag o polskości!). – Nawijaniem na kawałek tekturki krótkich kawałków nitki bez możności powiązania ich ze sobą. Gdzie mam szukać metryki urodzenia mojego dziadka? Gdzie odnaleźć ślad prababki? Do czego przyczepić cofającą się wstecz myśl? Do niczego – do opowiadań, prawie do legend tego kraju, który wynajął sobie w Europie pokój przechodni i przez dziesięć wieków usiłuje urządzić się w nim z wszelkimi wygodami i ze złudzeniem pokoju z osobnym wejściem, wyczerpując całą swą energię w kłótniach i walkach z przechodzącymi. Jak myśleć o urządzeniu tego pokoju ładnymi meblami, bibelotami, serwantkami, gdy błocą ciągle podłogę, rozbijają i obtłukują przedmioty? To nie jest życie – to ciągła tymczasowość życia motyla i dlatego w charakterze naszym jest może tyle cech przypominających tego owada. Jakim cudem mamy być mrówkami?..”

Gdy spisuję te luźne uwagi, czuję w każdym momencie, że coś umyka, że z wielkim trudem formułuję nawet banalne myśli. Refleksja zniekształcona jest nastrojem, emocją, a i te są zmienne. Bo choć polskość wywołuje skojarzenia kreślone przez historię, jest ona także przecież dzianiem się, jest niepewnym spojrzeniem w przyszłość. I szarpię się między goryczą i wzruszeniem, dumą i zażenowaniem. Wtedy sądzę – tak po polsku, patetycznie – że polskość, niezależnie od uciążliwego dziedzictwa i tragicznych skojarzeń, pozostaje naszym wspólnym świadomym wyborem.”

Donald Tusk







Żeby nie kończyć posta takim paskudztwem, ze strony 167 wydawnictwa ZNAK przytoczę jeszcze słowa Erwina Kruka....


Lustrem polskości jest polszczyzna. 

Można by przytaczać przykłady i analizować, w jakich okresach i warunkach objawiała ona swą wielkość, a kiedy i dlaczego przypominała kiepskie narzędzie. W naszej współczesności, targanej różnymi sprzecznościami, sporo zamętu wprowadziło zjawisko „nowomowy”, zarówno w sferze idei, jak i pojęć. 

Polskie kryzysy polityczne i gospodarcze – a już najpełniej robotniczy protest z Sierpnia ’80 – uprzytomniły społeczeństwu, że najgłębszym kryzysem jest kryzys wartości, zwłaszcza jeżeli są one relatywne, podmieniane. 

W ostateczności bowiem ów „dwujęzyk”, funkcjonujący w przestrzeni życia społecznego, zamazywał obraz rzeczywistości, a częstokroć też świat wartości moralnych. Dla mnie więc, choćby z tych tylko powodów, polskość jawi się jako społeczna potrzeba głębszego zakorzenienia się w tych wartościach, które nie tylko organizują zbiorowe emocje, ale przejawiają się także w działaniach, tworzących zarówno społeczność obywatelską, jak i przybliżających – by użyć słów Norwida – „moralne zjednoczenie”.









źródła:


























Ai nie chce....









cytatu musiałem poszukać na piechotę









dorzeczy.pl/opinie/845081/prof-nowak-wraca-do-sporu-z-zychowiczem-skrytykowal-tez-elity-iii-rp.html
argo.neon24.net/post/72663,czym-jest-polskosc
demagog.org.pl/fake_news/tusk-uwaza-ze-polskosc-to-nienormalnosc-manipulacja/
pl.wikipedia.org/wiki/Dziadek_z_Wehrmachtu


ZNAK:

old.mbc.malopolska.pl/dlibra/docmetadata?id=63063&from=publication


isap.sejm.gov.pl/isap.nsf/download.xsp/WDU19810200099/O/D19810099.pdf

isap.sejm.gov.pl/isap.nsf/download.xsp/WDU19830440204/O/D19830204.pdf

pl.wikipedia.org/wiki/Eksperyment_Ascha


Prawym Okiem: Tusk: „Musimy zaakceptować naszą niemiecką przeszłość”