Maciej Piotr Synak


Od mniej więcej dwóch lat zauważam, że ktoś bez mojej wiedzy usuwa z bloga zdjęcia, całe posty lub ingeruje w tekst, może to prowadzić do wypaczenia sensu tego co napisałem lub uniemożliwiać zrozumienie treści, uwagę zamieszczam w styczniu 2024 roku.

czwartek, 5 lutego 2026

Reforma ortografii - bez mocy prawnej



 
Odnoszę się do doniesień medialnych i do samej reformy. 


Kiedy piszę: 
- nowe zasady - mam na myśli te, które są w reformie
- zasady - to te dotychczas obowiązujące


Korzystam z: 

"Słownik ortograficzny języka polskiego wraz z zasadami pisowni i interpunkcji" 

pod redakcją prof. dr Mieczysława Szymczaka - Wydawnictwo PWN, 1975
[oddano do składania w styczniu 1974, podpisano do druku w kwietniu 1975, druk ukończono w maju 1975]

Słownik zawiera 892 strony, rozdziały opisowe o pisowni i interpunkcji polskiej zajmują ponad 180 stron - a więc, same zasady to mogłaby być osobna książka.

W uzupełnieniu - na końcu posta zamieszczam 10 stron z tego słownika.

post zacząłem pisać 8 stycznia, stąd pewne powtórzenia w tekście
"zrównanie" statusu..


-----------------------------------







"Gdyby każdy pisał po swojemu, to nie miałoby sensu, bo pamiętajmy, że język to system, a system nie może nam się zburzyć – wskazuje Paulina Mikuła"



,,Według mnie tak, wszystko od słów zależy. Jakie słowa takie rzeczy, zdarzenia, myśli, wyobrażenia, sny i wszystko, nawet co na samym dnie człowieka. Byle jakie słowa, to byle jaki człowiek, byle jaki świat, byle jaki nawet Bóg."


Wiesław Myśliwski - ,, Traktat o łuskaniu fasoli"



---




Komunikat Rady Języka Polskiego przy Prezydium PAN

z dnia 10 maja 2024 r.


Rada Języka Polskiego przy Prezydium PAN ogłasza, że na posiedzeniach w dniach 7 listopada 2022 r., 3 lutego 2023 r. oraz 22 stycznia 2024 r. uchwaliła zmiany zasad ortografii (z mocą obowiązującą od 1 stycznia 2026 r.), których wykaz podano w załączniku nr 1.

Rada uznała, że wprowadzenie tych zmian, dotyczących wyłącznie tzw. konwencjonalnych zasad pisowni, przyniesie korzyść w postaci uproszczenia i ujednolicenia zapisu poszczególnych grup wyrazów i połączeń, eliminacji wyjątków, a także likwidacji przepisów, których zastosowanie jest z różnych powodów problematyczne, np. wymaga od piszącego zbyt drobiazgowej analizy znaczeniowej tekstu. To zaś przyczyni się do zmniejszenia liczby błędów językowych oraz – być może – umożliwi piszącym skupienie się na innych niż ortograficzne aspektach poprawności tekstu. Rada zaznacza, że większość z wprowadzonych zmian była postulowana już wiele lat temu, jednak z najrozmaitszych powodów nie udało się wcześniej nadać im mocy obowiązującej.

Aby dać wszystkim osobom oraz instytucjom, zwłaszcza wydawcom, autorom słowników i programów szkolnych, czas na przygotowanie się do nowej sytuacji, Rada postanowiła, że uchwalone zmiany zaczną obowiązywać od 1 stycznia 2026 r.

Należy przypomnieć, że kompetencje Rady Języka Polskiego do ustalania zasad ortografii i interpunkcji są potwierdzone w art. 13 ust. 1 Ustawy z dnia 7 października 1999 r. o języku polskim (z późn. zmianami) i nie ma innej instytucji czy instancji, która by takie kompetencje posiadała.


Ale czy gwara śląska jest językiem czy nie, czy śnieg jest biały czy czarny, to już sobie Sejm może ustalić sam - to jest w jego kompetencjach?


[...]

Rada wyraża przekonanie, że tak zaplanowane działanie doprowadzi do wznowienia ciągłości polskiej kodyfikacji ortograficznej, przerwanej w 1963 roku, a to będzie spełnieniem postulatów płynących z różnych środowisk, nie tylko językoznawczych.

Załącznik nr 1 [...]

rjp.pan.pl/12365/
rjp.pan.pl/zmiany-pisowni-2026-3/








Dlaczego reforma ortografii?
Czy polska ortografia:

 "wymaga od piszącego zbyt drobiazgowej analizy znaczeniowej tekstu"  ??


Moim zdaniem zmiana jest absurdalna - coś, co funkcjonowało blisko 90 lat nagle okazało się: do kosza! Bardzo dziwny zabieg - instytucje państwowe "polepszają" polszczyznę w dobie niszczenia edukacji i języka polskiego właśnie.
 
Zamiast chłostać redaktorów za ich wymowę, niewłaściwe akcentowanie, liczne literówki i codzienny bełkot - i to często w słowie pisanym - Rada obniża kryteria... 




za fb:

Radio Maryja
5 stycznia o 09:01 ·

Obserwujemy spadek jakości kształcenia na poziomie szkolnictwa powszechnego, czyli w szkołach podstawowych i ponadpodstawowych. I efekty tego już za chwilę będą na poziomie szkolnictwa wyższego. Generalnie tendencja jest taka, że absolwenci szkół ponadpodstawowych nie mają takiego zespołu informacji i wiedzy ogólnej, którą kiedyś każdy absolwent kończący swoją drogę w szkole powszechnej maturą, egzaminem dojrzałości, posiadał. 

Mamy do czynienia z absolwentami szkół powszechnych, którzy niestety mają wielkie deficyty wiedzy ogólnej, wiedzy powszechnej, a będzie jeszcze gorzej – wskazał dr Tomasz Rzymkowski, poseł niezrzeszony, były wiceminister edukacji i nauki, w audycji „Aktualności dnia” w Radiu Maryja.


fb:

Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu
31 grudnia 2025 o 08:53 ·

Łubu-dubu, łubu, dubu - może być i tak, i tak… a jak będzie naprawdę z językiem polskim w 2026 roku? Zmiany w polskiej ortografii komentuje prof. Jarosław Liberek z Wydział Filologii Polskiej i Klasycznej UAM:
Czy te zmiany upowszechnią się wśród Polaków?
  - Trudno orzec, bo ze zwyczajami społecznymi bywa różnie. Poza tym coraz więcej osób korzysta z maszyn automatycznie przekształcających teksty. W efekcie w coraz większym stopniu nie będzie wiadome, czy to Polacy zmienili sposoby pisania, czy też sztuczna inteligencja została tak wytrenowana - zaznacza naukowiec.




Łubu-dubu, łubu, dubu - może być i tak, i tak…

Nie, nie może być i tak, i tak - te dwa zapisy to są dwie zupełnie różne rzeczy:

- Łubu-dubu - tu określenia (dźwiękonaśladowcze) są połączone ze sobą, a więc oddają tempo występowania zjawiska i to, że dźwięki występują razem
łubu, dubu - a tutaj pokazują kolejność występowania: najpierw łubu, potem dubu i to, że występują osobno

to są dwa różne zapisy oddające dwa różne stany!!

klient to nie petent !!!
białe to nie czarne !!!


W tekście Ślązacy - o "losach państwa" pokazywałem, jak zmiana "ą" na "a" wpływa na sens całego zdania:

Szacunek dla kulturowej odrębności Ślązaków i innych grup mniejszościowych skonsoliduje polityczną wspólnotę, którą stanowi społeczeństwo Rzeczypospolitej Polskiej, i da poczucie jej mocnego oparcia na wartościach świata zachodniego.

gdyby usunąć jeden "ogonek" - tylko jeden - jak w ustawie... - i zamienić "ą" na "a"... (w wyrazie: którą - która)

Szacunek dla kulturowej odrębności Ślązaków i innych grup mniejszościowych skonsoliduje polityczną wspólnotę, która stanowi społeczeństwo Rzeczypospolitej Polskiej, i da poczucie jej mocnego oparcia na wartościach świata zachodniego.


I słownik:





Są to w większości wyrażenia dźwiękonaśladowcze, stąd ich swoista budowa słowotwórcza. Ponieważ oba człony są znaczeniowo równorzędne, ich pisowania z łącznikiem jest całkowicie uzasadniona. Oddzielanie członów za pomocą przecinka lub łączenie za pomocą spójnika "i" byłoby niewłaściwe.

Reforma ledwo zaczęła obowiązywać, już pierwsze błędy...

Łubu-dubu... to prawdopodobnie twórczość administratora strony UAM, późniejszy (z końca stycznia) wywiad z prof. Liberkiem - na końcu posta.





fb

Maciej Synak
1 stycznia o 18:51 ·
Grono odbiorców: Publiczne

"wszystkie te nazwy będziemy zapisywać dużą literą. I to jest piękne, dlatego że wiele osób czuje silniejszą więź ze swoim miastem niż z całym regionem"

czyli tylko o to chodziło - żeby wzmocnić tzw. "naszą małą ojczyznę"...



--


Dla przeciętnego człowieka opis zmian nic nie mówi, bo kto na poczekaniu zrozumie informacje zawarte w:
długim złożonym i w dodatku - niestylistycznie pokręconym zdaniu, składającym się z 16 - 18 słów, zawierającym niecodzienne terminy np.:

Od stycznia będziemy pisać łącznie „nie" z przymiotnikami w stopniu wyższym i najwyższym (oraz z przysłówkami utworzonymi od tych przymiotników). 

Do mnie to nie trafia i na pewno wielu nie będzie wnikać w nowe zasady... całe to powyższe zdanie szczególnie psuje zwrot >>pisać łącznie „nie"<< 
W tym zdaniu mamy pomieszany język fachowy z językiem potocznym - zamiast  >>pisać łącznie „nie"<< powinno być: >>pisownia "nie"<<
 
To zdanie powinno brzmieć:
 Pisownia „nie" od stycznia 2026 r.: łącznie - z przymiotnikami stopnia wyższego i najwyższego oraz z przysłówkami utworzonymi od tych przymiotników. 

ewentualnie:
Od stycznia „nie" piszemy łącznie z: przymiotnikami stopnia wyższego i najwyższego oraz z: przysłówkami utworzonymi od tych przymiotników.

Nie sądzisz, że lepiej?




Portal Warszawski
31 grudnia 2025 o 12:05 ·

Wywiad z Pauliną Mikułą - influenserką, popularyzatorką wiedzy o języku polskim.


Od 1 stycznia 2026 roku zmieniają się niektóre zasady polskiej pisowni. Rada Języka Polskiego ogłosiła je już półtora roku temu, by dać użytkownikom języka czas na przyzwyczajenie i dostosowanie się do zmian. 

– Większość z nich ma ułatwić nasze życie – przekonuje Paulina Mikuła, popularyzatorka wiedzy o języku polskim. 
[przykład Łubu-dubu pokazuje, że chyba zachodzi proces odwrotny... - MS] 

Jak podkreśla, w nowych zasadach ważna będzie wariantywność oraz większa spójność w zapisie nazw mieszkańców miast.

W dokumencie Rady Języka Polskiego (RJP) wskazano wprost, że dopuszczalna będzie pisownia rozdzielna cząstek, które mogą funkcjonować też jako samodzielne wyrazy (m.in. super-, ekstra-, eko-, wege-, turbo-) w zestawieniach z wyrazami pisanymi małą literą. Do tej pory poprawny był jedynie zapis łączny: „supersamochód", „megapromocja", „ekstraceny", który nie tylko bywał podkreślany w edytorach tekstów jako niepoprawny, ale też intuicyjnie przez dużą część piszących zapisywany niepoprawnie, czyli osobno.

"który nie tylko bywał podkreślany w edytorach tekstów jako niepoprawny"

A co nas edytory obchodzą? To nie my piszemy źle, tylko programista źle napisał edytor dla jezyka polskiego! Więc "edytory" to żaden argument. 
Dlaczego ktoś chce nas usilnie przekonać, że reforma jest potrzebna?


Kolejną znaczącą zmianą, na którą zwraca uwagę Paulina Mikuła, jest zapisywanie mieszkańców miast i dzielnic dużymi literami. Do tej pory za poprawną uznawana była pisownia małą literą, w odróżnieniu od mieszkańców regionów czy krajów (Polak, Mazowszanin, ale warszawiak i mokotowianin). Od 1 stycznia także te dwa ostatnie określenia zapiszemy dużą literą.

 
"Do tej pory za poprawną uznawana była pisownia małą literą"

Aha. Czyli to kwestia UZNANIA? 
To jest kwestia zasad, które mają nam pomagać w komunikacji.

i dalej:

– "Zapis będzie w niektórych sytuacjach logiczniejszy, a także będzie wychodził naprzeciw oczekiwaniom i potrzebom emocjonalnym oraz językowym użytkowników języka. 


Skąd pani influenserka wie, jakie są oczekiwania i potrzeby emocjonalne 30 milionów Polaków? 


"logiczniejszy"? 
Gdzie? 
Może w przypadku "niektórych" miast np. Gdańsk?

Przed wojną Gdańsk był poza granicami Rzeczpospolitej w postaci: Wolnego Miasta Gdańska - była to republika parlamentarna, więc obywatel WMG to był obywatel obcego państwa, więc pisało się z wielkiej litery: "Gdańszczanin", prawda?

I teraz też mamy pisać "Gdańszczanin" zamiast "gdańszczanin"?
O to chodzi z tym "w niektórych sytuacjach logiczniejszy"
Pasuje do "oświadczeń" Rady Miasta Gdańska, hę?


maciejsynak.blogspot.com/2015/07/skarb-hitlera-skarb-forstera.html

W treści uchwały z 1945 roku użyto sformułowania 
"terytorium byłego Wolnego Miasta Gdańska"
"Na obszarach byłego Wolnego Miasta Gdańska"

a  w    o ś w i a d c z e n i u     Rady Miasta Gdańska -
 "określa sytuację prawną na terenie Wolnego Miasta Gdańska"

Czy to znaczy, że Wolne Miasto Gdańsk istnieje??


 
Czy ta pani zamiast mówić po polsku: "mówi inaczej"? W niepoważny sposób?




i dalej:

Na przykład nie rozumiałam, dlaczego „Warszawa" piszemy dużą literą, ale już „warszawiak" małą, albo „Wrocław" i „wrocławianin", „wrocławianka". Od 1 stycznia to się zmienia, wszystkie te nazwy będziemy zapisywać dużą literą. I to jest piękne, dlatego że wiele osób czuje silniejszą więź ze swoim miastem niż z całym regionem. Do tej pory nazwę mieszkańca regionu zapisywaliśmy dużą literą, a nazwę mieszkańca miasta małą" – mówi influencerka.


"Na przykład nie rozumiałam, dlaczego „Warszawa" piszemy dużą literą, ale już „warszawiak" małą"

A teraz pani rozumie?? 
Przecież Rada nie podała tłumaczenia dla tej zasady, podała tylko nową zasadę - nową regułę - nic więcej. To co pani teraz rozumie, jak tu nie ma nic do rozumienia?

Jak widzę taki komentarz, to sobie myślę - ten ktoś zastanawia się nad ortografią... to dlaczego po prostu nie zajrzy do słownika, by wyjaśnić swoje wątpliwości? Gdyby pani Mikuła - "popularyzatorka wiedzy o języku polskim" - zajrzała do słownika, to by się dowiedziała, jak działa "system":



Mieszkanka miasta Warszawy to "warszawianka" - a wg nowych zasad - "Warszawianka".

Ale "Warszawianka", to także pieśń! Co więcej - są dwie "Warszawianki" - jedna pieśń z 1831 roku i druga z 1905 roku! Ale to jeszcze nie wszystko - jest jeszcze dramat Wyspiańskiego o nazwie "Warszawianka" i seria radzieckich/ rosyjskich okrętów podwodnych o nazwie "Warszawianka". To razem sześć opcji... plus siódma, która nas najbardziej interesuje:

"Warszawianka" z wielkiej litery to - wg zasad - mieszkanka województwa warszawskiego lub po prostu ziemi warszawskiej...

Województwo warszawskie istniało w II RP i jeszcze przez 53 lata po II Wojnie Światowej - do roku 1999, kiedy powstało województwo mazowieckie. 

Więc, wg zasad
"Warszawianka" to mieszkanka województwa warszawskiego, np. miasta Wołomina
- "warszawianka" to mieszkanka miasta Warszawy

Dzięki tym zasadom możemy się szybko i logicznie porozumieć i nie będzie się nam mylić - skąd pochodzi konkretna osoba o której piszemy - z miasta, czy z województwa.

Teraz pani rozumie?


Słownik:





Powiem tak:
Ten stary zapis jest logiczniejszy i wychodzi naprzeciw oczekiwaniom i potrzebom emocjonalnym oraz językowym użytkowników języka.


Prawda? 

Ten przykład z "Warszawianką" moim zdaniem całkowicie eliminuje "reformę" ortografii - jest niepotrzebna.



A Ty Czytelniku, rozumiesz o co tu biega? 
Nie tylko "gdańszczanie" - "Gdańszczanie", ale też "moja mała ojczyzna"!


Pamiętacie  "zrobić ze Ślązaków mniejszość etniczną" ?

Mówiłem, pisałem, że to jest jakiś sabotaż, dzisiaj powtarzany nawet przez regionalne instytucje państwowe.
Do tego właśnie prowadził nas ten termin - żeby ludzie oswoili się z myślą, że kraj składa się z "małych ojczyzn", czyli z różnych narodów, bo przecież - jak wcześniej zauważyłem w poście Wypowiedź literacka, czyli wikipedia:

słowo "ojczyzna" ściśle wiąże się ze słowem "naród" - a nie tylko z punktem widzenia, odczuwania jakiejś jednostki..

Określenie "ojczystej" bierze się od słowa "ojczyzna", a to wiąże się z pojęciem NARODU.
Ojczyzna – termin o dwojakim znaczeniu, odnoszącym się do przestrzeni istotnej dla pojedynczego człowieka (jednostki) bądź zbiorowości (narodu).

"mała ojczyzna" w domyśle - POTOCZNIE - oznacza - "małe narody"
czyli domyślnie - inne niż polskie...

Łyso wam??



Influenser to ktoś, kto WPŁYWA na ludzi.


Nie znosiła dyktand i dość liberalna, jeśli chodzi o zmiany w języku... czystość językowa to wg niej - radykalizm?? Czyli pani zachwaszcza język polski??



Rozumiesz człowieku, przeciętny Polaku, jakie to ważne, żebyś zabierał głos w różnych sprawach i dawał przeciwwagę liberałom i dwójkowiczom promowanym przez Gazetę W? 

Żebyś influensował młodzież w dobrym kierunku? Żebyś akcentował, jak ważna jest poprawność językowa, że nie wolno języka zachwaszczać, nie "mówić inaczej" tylko "mówić po polsku", żeby nie oddawać pola redaktórom, dziennikórom,  "influenserom", którzy o prostych sprawach mówią "nie rozumiem", ale od lat w mediach pouczają innych jak ma być ?

Działaj na tyle, na ile możesz.





I dalej:

Małą literą będziemy za to pisać wszystkie przymiotniki pochodzące od nazw osobowych, np. chopinowski, szekspirowski. Do tej pory pisownia różniła się w zależności od tego, czy przymiotnik odnosił się do właściciela nazwy, czy do jakiejś cechy z nim związanej. RJP zaproponowała także zmianę w pisowni nazw firm, marek i modeli wyrobów przemysłowych.

Od stycznia będziemy pisać łącznie „nie" z przymiotnikami w stopniu wyższym i najwyższym (oraz z przysłówkami utworzonymi od tych przymiotników). Dziś ktoś może być „niemiły", a coś może być „niedrogie", ale już „nie najmilszy" albo „nie najdroższe". Za to nowa obowiązująca zasada zakłada pisownię „nienajmilszy" i „nienajdroższe".

Najpierw jest (nie dla każdego zrozumiały) opis językiem fachowym, a potem językiem potocznym.


W uchwale RJP podkreślono symboliczny kontekst zmian: w 2026 roku przypada 90. rocznica ostatniej gruntownej reformy pisowni. Dokument przypomina też, że Rada Języka Polskiego pełni rolę stanowiącą w zakresie zasad pisowni, a jej kompetencje zostały potwierdzone ustawowo (wskazano m.in. ustawę o języku polskim z 7 października 1999 roku).

Jak wprowadzasz jakiś przepis ustawą, to też podkreślasz "symboliczny kontekst"?? A jednocześnie dopisuje się, że Rada ma uprawnienia takie owakie... po co to?

– Język zawsze żyje sam, on nie jest regulowany odgórnie. Wyjątkiem są właśnie zmiany ortograficzne. Rada Języka Polskiego kontroluje to i sprawia, że te zasady są w miarę jasne, przejrzyste, że wszyscy gramy według tych samych zasad gry, dzięki temu gra nam się łatwiej. Gdyby każdy pisał po swojemu, to nie miałoby sensu, bo pamiętajmy, że język to system, a system nie może nam się zburzyćwskazuje Paulina Mikuła.
za; Newseria Agencja Informacyjna
biznes.newseria.pl/news/warszawiak-duza,p605419206
--

– Język zawsze żyje sam, on nie jest regulowany odgórnie - no jak to nie jest? Przecież był uregulowany w 1936 roku i teraz w 2026!  
Wyjątkiem są właśnie zmiany ortograficzne - i właśnie one wpłynęły na język mówiony!!

Reforma z 1936 roku zamieniła np. pisownię "j" na "i" w wyrazach np. "Marja".
Ta zmiana wpłynęła na dalsze pokolenia - na sposób wymawiania słów przez kolejne pokolenia Polaków! 

Bo przecież wcześniej mówiło się "Marja" i pisało "Marja", a po ugruntowaniu się pisanego "Maria" ludzie czytając "Maria" zostali nauczeni nowej wymowy: "Maria"!! 
Dostosowali się do tego, co widzieli w gazecie, kajecie, pismach urzędowych, książkach.

Termin grecki "ojkista" łatwo nam skojarzyć z "ojcem", ale "oikistes" - już niekoniecznie, prawda?

Ojkista to przywódca stojący na czele grupy kolonistów i założyciel kolonii - krótko mówiąc: ojciec założyciel. Terminu z długim "j" - ojkista, ojkiści - używa np. M.L. Bernhard w książce: "Sztuka grecka archaiczna" z 1989 r. Pamiętamy: "k" jest wymienne z "c".
pl.wikipedia.org/wiki/Oikistes

Oikistes (grecki: οἰκιστής), często anglicyzowany jako oekist lub oecist; grecka wymowa wg google tłumacza: "ikistyjs" - oj, widzę w grece też była jaka "reforma ortografii"...
en.wikipedia.org/wiki/Oikistes

Język mówiony został zmieniony - przekształcony w wyniku reformy ortograficznej zapisu języka polskiego.

Dodajmy - za 3 lata wybuchła wojna i polskie społeczeństwo zostało zmasakrowane - "ułatwiając" w ten sposób wprowadzenie trwałych zmian do języka polskiego - do języka mówionego!!! Zupełnie, jakby to było zsynchronizowane!!

A co mamy za wschodnią granicą??
Naprawdę nie podoba mi się "symboliczny kontekst zmian"...



"Gdyby każdy pisał po swojemu, to nie miałoby sensu, bo pamiętajmy, że język to system, a system nie może nam się zburzyć – wskazuje Paulina Mikuła" --------->> porównaj z tym:


1 stycznia 2026 - naukawpolsce.pl

Językoznawczyni i slawistka dr hab. Joanna Satoła-Staśkowiak przyznała, że nowe zmiany w polskiej ortografii sięgają głębiej niż ostatnie reformy w innych krajach słowiańskich. Podkreśliła, że obecna reforma to wydarzenie rzadkie w całej historii polszczyzny.

- Do tej pory te nazwy pisano małą literą, natomiast nazwy mieszkańców państw i regionów literą wielką. Było to powodem powstawania wielu błędów ortograficznych – wskazała filolożka.


Aha. Czyli jak jest "system", to jest on powodem powstawania błędow, tak? System, tak?

Czyli pani powtarza za słownikiem i zasadami pisania: TO BYŁO BŁĘDNE. Takie błędy mogły robić dzieci, albo np. osoby niewykształcone - TO TERAZ WSZYSCY MAMY PISAĆ BŁĘDNIE!!!?? Jak ludzie nienauczeni, albo jak niewprawne dzieci?? Żeby "system" pasował do rzeczywistości, hę?

A jak elity się naumiały pisać poprawnie i pisały poprawnie całe dorosłe życie, to teraz będzie im się mieszać i z przyzwyczajenia będą pisać "po staremu", co wg nowych zasad oznacza: błędnie - to pani i całej Radzie pasuje??

Czy w nowych wydaniach: Sienkiewicza, Hłaskę, Szklarskiego, Niziurskiego, Żeromskiego będziemy teraz przerabiać na nową modłę? To nie będzie fałszowanie utworu literackiego?

Tej Radzie, która podjęła decyzję o "reformie" chodzi o statystyki czy o co?
Jak teraz Rada zamierza sprawdzić kto pisze poprawnie, a kto nie i jak zmienią się statystyki??

Równamy do niższego poziomu? 
Najwyraźniej..

Przez całe powojnie wszyscy sobie radzili, całe pokolenia, a teraz dostosowujemy się do osób "ułomnych", którzy zapewne nie przywiązują wagi do tego co napisały, a "publicznie" piszą tylko sporadycznie - ale "wszyscy": pisarze, publicyści, naukowcy, nauczyciele mają teraz się do nich dostosować??

"Było to powodem powstawania wielu błędów ortograficznych"
Powodem powstawania błędów jest głównie niedbałość piszących, a nie system zasad, który ma nam ułatwiać komunikację.

Czyli wg Rady - cały czas - 90 lat - pisaliśmy źle, a teraz będzie dobrze??

Czy tylko mi coś tu śmierdzi??


Od początku roku afera goni aferę - ani dnia wytchnienia...


Jak nie zakusy Tuska, to Mercosur, jak nie Maduro, to Grenlandia, banderowcy, Sadowy, albo kursujący po świecie niby-prezydent, styczniowy atak Owsicy, jakieś orzechy koło Lwowa - na których nikt się nie zna, protesty rolników, ustawowe feminitywy, afera piecowo-kominkowa, afera Stingowo - Sylwestrowa, aferka jaszczurcza, aferka wsiurowa, biodra w Mławie, niesłychana rąbanka w Toruniu, Gizela na bezrobociu, "wydarzenia" na policji, mapa Gomberga, zakazy dla biedaków w Krakowie, dzieci śpiewające jakiś hymn, krzyż w Kielnie, znowu Grenlandia, znowu owsica... człowieku - kiedy ty widziałeś taki "pracowity" tydzień, hę??

A w tym wszystkim - afera ortograficzna, której nikt nie neguje i nikogo nie obchodzi - bo som ważniejsze afery...





W uzasadnieniu swojej decyzji Rada JP min. napisała:

 "wymaga od piszącego zbyt drobiazgowej analizy znaczeniowej tekstu"

Czy to jest właśnie prawdziwy i jedyny powód "reformy"? Żeby ułatwić kolaborantom albo redaktórom ogłupianie ludzi, mieszając w głowach "reformą" i nowymi zasadami?
I jeszcze: "być może" to coś pomoże - obalamy 90 lat pisowni języka polskiego, zmieniamy w całej Polsce tysiące tabliczek z nazwami ulic, tysiące dokumentów, bo "być może" to pomoże??





Najnowszy przykład: 26 stycznia 2026

dorzeczy.pl/kraj/837332/sondaz-polacy-chca-zakazu-social-mediow-dla-dzieci-ponizej-15-roku-zycia.html


Tytuł:
Zakaz social mediów dla dzieci? Kolejny sondaż

a na otwarciu, w pierwszym zdaniu:




w pierwszym zdaniu:

Polacy chcą wprowadzenia ustawowego korzystania z social mediów przez dzieci poniżej 15. roku życia – wynika z najnowszego sondażu.

Co może oznaczać to zdanie?
Że dzieciom poniżej 15 roku życia należy ustawowo zapewnić prawo do korzystania z social mediów, prawda? Tak to się potocznie rozumie, taki zapis?

No chyba tak! Zauważ jeszcze tą kropkę po "15"...

Jest bardzo podobne do "Jest uchwała w sprawie wprowadzenia ustawowego obowiązku noszenia kasku podczas jazdy m.in. rowerem i hulajnogą..." , prawda? Tylko w "naszym" zdaniu ktoś pominąl słowo "zakazu".

O to właśnie chodzi? No bo jak można pominąć jedno ISTOTNE słowo - akurat TO słowo: "zakazu" - redaktor piszący, redaktor naczelny... wszyscy śpią?


A poniżej:

zapytano Polaków, czy prawo powinno zakazywać osobom przed 15. urodzinami zakładania kont na platformach takich jak TikTok, Instagram czy Facebook. Wyniki są jednoznaczne.
Zdecydowana przewaga zwolenników zakazu
Jak podaje Wirtualna Polska, łącznie aż 73,3 proc. respondentów opowiada się za wprowadzeniem takiego zakazu.

Ale jakiego zakazu?

prawo powinno zakazywać osobom przed 15. urodzinami zakładania kont na platformach 

Czy to znaczy, że jak idę do rodziny z okazji 15 urodzin mojego bratanka, to nie wolno mi zakładać kont na facebuku, hę?

NO TAK JEST NAPISANE!!!

Człowieku, kto to jest, kto to napisał, o co tu chodzi??!!!
Bełkot najczysteszej wody, ale  PO CO TA KROPKA PO "15" JEST ???? Tego nie zapomniał napisać??

Człowieku, czy ty widzisz, że na każdym kroku, przy każdym drobiazgu ktoś się zastanawia, analizuje, myśli i wkłada pracę w to, jak ty masz myśleć o życiu, o świecie, o państwie??


Wiesz czego się obawiam? Że ktoś za pomocą takich głupot MNIE lansuje - po to, by pewnego dnia mnie wylansować na "najwyższe stanowisko" - i podmienić jak jakiego Kaligulę... oby nie... zabraniam podmieniania, opętywania !

maciejsynak.blogspot.com/2025/03/impas.html
maciejsynak.blogspot.com/2020/11/kaligula-opetany-nie-szalony.html



Teraz jak człowiek zacznie się zastanawiać co tu jest nabełkotane w tej gazecie, to najpierw siebie samego zawezwie na egzamin: "a może to te nowe "zasady", których ja kurna nie rozumiem, hę"  ??

I ma dalej nie rozumieć?


dr hab. Joanna Satoła-Staśkowiak:

wchodząca właśnie w życie reforma na tak szeroką skalę to wydarzenie rzadkie w historii polszczyzny. Podkreśliła, że to szczególny czas nie tylko dla językoznawców, ale także dla użytkowników języka.

- Nieczęsto bowiem zdarza się, by zmiany w języku były widoczne w czasie rzeczywistym. Zwykle bada się je z dystansu, na podstawie archiwalnych dokumentów, dawnych językoznawczych artykułów, polemik i wspomnień. Reformy, na przykład te z 1918 czy 1936 r., znamy głównie z lekcji języka polskiego i opracowań naukowych, są dla nas rozdziałami historii, zapisanymi w materiałach źródłowych. 

Co niby mają poprawić te zmiany? Moim zdaniem nic - jak ktoś się nie nauczył jak pisać, to raczej już się nie nauczy - albo nie jest mu to potrzebne, bo jest murarzem, kasjerem, szewcem, albo i przedsiębiorcą - co tylko liczy słupki podliczając podatki - i tylko incydentalnie ma do czynienia z pisaniem wierszy i filozoficznych elaboratów do gazety....







REDAKTORY od lat bełkocą w "gazetach"....

Ale w "reformie" ortografi ani słowa o "cudzysłowiach" (albo "cudzysłowiu"...)...
Hę?? 

Nikt ich nie poprawia, nikt nie troszczy się stanem "polskiego" dziennikarstwa, ale i nikt nie chce regulować cudzysłowiów??

Jak to się wszystko łączy....


W polskiej reformie zmiany sięgają jednak znacznie głębiej. Od stycznia 2026 roku m.in. nazwy mieszkańców miast i ich dzielnic, osiedli i wsi będą zapisywane wielką literą (np. Łodzianin, Warszawianin, Ochocianka, Mokotowianin), co ma uporządkować wiele dotychczasowych wątpliwości.

Duby smalone!
W ten sposób tzw. "mała ojczyzna" została "uzupełniona" - teraz nie tylko macie swoją własną małą ojczyzną, ale też - piszecie się jak ktoś na osobnych włościach - żeby nie powiedzieć:

NA OBCYM TERENIE.... 


Teraz Zielonogórzanin, Gorzowianin, Szczecinianin, Gdańszczanin... został zrównany z - Polak, Niemiec, Rosjanin... rozumiesz w co ta gra? 
Pamiętacie, że zwracałem uwagę na używanie słowa "gdańszczanie"?
No i masz, reformę...










Za fb:


Maciej Kopiec
jest w: Sejm Rzeczypospolitej Polskiej.
17 godz. ·Warszawa, województwo mazowieckie ·

Język Śląski uznany przez Sejm językiem regionalnym!

Sejm przyjął dziś poselski projekt nowelizacji ustawy o mniejszościach narodowych i etnicznych oraz o języku regionalnym. To kolejny projekt autorstwa posłanki Monika Rosa, procedowany po wecie prezydenta Andrzeja Dudy.

Wynik głosowania:
244 głosy ZA
196 głosów PRZECIW

Ustawę poparły parlamentarne Kluby: Lewica, Koalicja Obywatelska, Polska 2050 oraz PSL, przeciw głosowały Kluby PiSu i Konfederacji.

To ważny krok dla Śląska, bo uznanie języka to uznanie tożsamości, kultury i prawa do pielęgnowania śląskości. Ta ustawa ma otworzyć drogę do realnego wsparcia: nauczania języka, działań kulturalnych i rozwiązań, które pozwolą śląskiemu częściej wybrzmiewać w przestrzeni publicznej.
[lokalne radio Śląskie

Szacunek dla regionalnych tożsamości to fundament demokratycznej Polski. Teraz projekt trafia do Senatu, a potem na biurko prezydenta. Sprawdzimy, kto naprawdę stoi po stronie godności Śląska, Ślązaków, a więc obywateli POLSKI.
Szczególne podziękowania kieruje do Pana Ministra Tomasza Szymańskiego z MSWiA, który wczoraj na posiedzeniu plenarnym w fantastyczny i brawurowy sposób wyraził poparcie Ministerstwa dla Gōdki.


Czy jak Sejm przegłosuje, że śnieg jest czarny - to będzie czarny?



in vitro (dosł. „w szkle”) – laboratoryjna metoda zapłodnienia polegająca na połączeniu komórki jajowej i plemnika poza żeńskim układem rozrodczym

Powtórka z lekcji biologii w klasie podstawowej, jeśli ktoś był wtedy chory...:

komórka jajowa - pochodzi od kobiety
plemnik - pochodzi od mężczyzny



Uwierzyły w "Seksmisję" !
Wczoraj w Polsacie rozgorzał spór o związki partnerskie. W pewnym momencie doszło do starcia dwóch pań (Nowa Lewica/KO) z przyrodnim bratem reżysera "Seksmisji" a rzecznikiem Konfederacji panem Machulskim.
 
Przedmiot sporu - panie stwierdziły, że pary jednopłciowe mogą mieć i to w sposób naturalny swoje własne dzieci;

Reakcja pana Machulskiego - NIE MOGĄ;
Dowód pań na jednopłciowe pochodzenie dzieci - A IN VITRO!
Pan Machulski - i w tym przypadku też jest potrzebna kobieta i mężczyzna;

PANIE STWIERDZIŁY, ŻE SIĘ MYLI!!!!!! Co de facto potwierdziła prowadząca program pani Gozdyra!


I tacy ludzie decydują o naszym prawie i przyszłości narodu...




---------

za fb

Polski Rulez
16 godz. ·

Ostatnio wraca do mnie zdanie, o którym już kiedyś pisałam na moim fanpage’u: „Proszę pani, bo mi się lepiej pisze po angielsku.” Trzech uczniów, wszyscy Polacy, bez doświadczenia życia za granicą, wybiera angielski, kiedy przychodzi do opowiadania własnych historii.

Kilka dni temu, podczas lekcji znowu to samo mnie uderzyło. Robiliśmy zadanie, w którym należało podać wyrazy bliskoznaczne do związków frazeologicznych. Czytam: „wybraniec losu”.

- Yyy, ja wiem, jak to po angielsku - mówi uczennica.
- To spróbuj to przetłumaczyć - odpowiadam, intuicyjnie zgadując jej myśl.
- No nie wiem… chodzi o lucky - przyznaje.

Nikt nie zna tego słowa po polsku, nie wiedzą, że wybraniec losu to w naszym języku… szczęściarz.

To zjawisko nie dotyczy jedynie pojedynczych słów. Pokazuje zmiany, jakie zachodzą w języku i sposobie myślenia młodych ludzi. Żyjemy w świecie pełnym języków obcych: w internecie, grach, serialach, memach. Dzieci chłoną je szybciej niż język ojczysty. Polski staje się czasem językiem szkolnych poleceń, egzaminów i zadań - a nie językiem pierwszego wyboru do opowiadania własnej historii.

I tu dochodzimy do sedna: egzamin z języka polskiego nie jest testem na określonym poziomie (B1 czy B2), lecz sprawdza pełny zakres wiedzy i umiejętności przewidzianych dla ósmej klasy szkoły podstawowej - obejmuje rozumienie tekstów, znajomość środków językowych i funkcji języka oraz umiejętność tworzenia własnej wypowiedzi.
 
Zmiana, którą obserwuję, jest fascynująca i niepokojąca jednocześnie. Pokazuje, że młodzi ludzie adaptują się do świata wielojęzycznego, ale też że polski wymaga od nas - nauczycieli - uważności, zachęty i refleksji. Nie wystarczy powtarzać słów; trzeba budować kontekst, ciekawość, kreatywność i radość w posługiwaniu się językiem ojczystym.

Naszą rolą nie jest walka z angielskim, lecz pokazanie, że polski też może być naturalny i wyrazisty. Że w nim też można opowiadać historie, tworzyć obrazy i bawić się słowem. Warto przypomnieć uczniom - i sobie - że szczęściem można być też w swoim własnym języku.




OKE czyli Okiem Krytycznego Egzaminatora

7 stycznia o 08:50 ·

Pozwolę sobie dziś na prywatną uwagę. Tym razem nie z sali lekcyjnej ani z egzaminacyjnego stołu, ale z „podwórka” mojego syna – studenta pierwszego roku.

Słucham czasem jego opowieści o tym, co dzieje się na wykładach: o zachowaniach studentów, o elementarnym braku szacunku wobec wykładowców, o rozmowach, przeglądaniu telefonów, ostentacyjnym lekceważeniu czy przekonaniu, że „mi się należy”. A kiedy dochodzi do tego jeszcze możliwość anonimowego oceniania wykładowców – bez odpowiedzialności, bez dialogu, bez refleksji – trudno oprzeć się wrażeniu, że coś tu bardzo wyraźnie zmierza w złym kierunku.

Bo to nie jest już problem jednego etapu edukacji. To proces, który zaczyna się wcześnie i konsekwentnie przechodzi przez kolejne poziomy: od szkoły podstawowej, przez średnią, aż po uczelnie wyższe. Na każdym z nich uczymy – często zupełnie nieświadomie – że świat ma się dostosować do jednostki, a nie odwrotnie. Że wymagania są opresją, autorytet jest podejrzany, a odpowiedzialność zawsze leży po „drugiej stronie”.

Efekt? 

Coraz bardziej roszczeniowi młodzi ludzie, świetnie wyczuleni na swoje prawa, ale coraz słabiej przygotowani do relacji opartych na wzajemności. Do relacji, w których trzeba czasem ustąpić, wysłuchać, zaakceptować granice drugiej osoby. Trudno nie pomyśleć, że za chwilę ci sami ludzie wejdą w dorosłe życie – do pracy, do związków, do rodzin – i zderzą się z rzeczywistością, w której nie wszystko da się „ocenić anonimowo”, a druga strona też ma swoje potrzeby i oczekiwania.

Jeśli w relacji każdy ma być zawsze „najważniejszy”, jeśli kompromis traktujemy jak porażkę, to nie budujemy ani dojrzałych studentów, ani dojrzałych dorosłych. Budujemy raczej samotne jednostki, które bardzo głośno domagają się uwagi, ale coraz mniej potrafią być dla kogoś naprawdę obecne.

I chyba to właśnie martwi mnie najbardziej.

Język istotnie wpływa na poczucie tożsamości człowieka i na relacje między ludźmi !!!





za fb:

Wiadomości Społeczne

7 stycznia o 08:19 ·

Około 800 tys. osób wyjechało z Warszawy na święta.
Tak wynika z analizy dokonanej przez zespół Big Data związany z firmą Orange Polska:

"Jak można to obliczyć? Wystarczy wziąć dane z logowań telefonów komórkowych dla konkretnych dni, ekstrapolować je do całej populacji dzięki algorytmom oraz sztucznej inteligencji, by w ten sposób uzyskać rzeczywistą liczbę wszystkich mieszkańców i mieszkanek w danych okresach (…)

Prezentowane dane dotyczą wszystkich osób przebywających w mieście (…) W dni robocze, w ciągu dnia ludność wzrasta do prawie 2,2 mln, a na noc spada do ok. 1,9 mln.

Z analizy danych można dowiedzieć się, że w 1. dzień świąt było w Warszawie mniej osób (1 391 945 o godz. 15:00) niż w Wigilię (1 417 088 o godz. 18:00). Około 50 - 70 tys. wyjechało w Wigilię lub 1. dzień świąt na parę godzin i wróciło na noc. W wigilię były to głównie godz. 18:00 - 20:00, a w 1. dzień świąt godz. 14:00 - 17:00. Powroty rozłożyły się na 3 dni: 26-28 grudnia (…)".

[Źródło/fot.: "Świąteczno-noworoczny exodus ze stolicy", Biuro prasowe Orange, 05.01.2026]




Jak teraz łatwo można "badać" społeczeństwo, prawda?
I wpływać nań też...



Mamy rok 1936 ?

06.01.2026 21:55

Jak poinformował Frankfurter Allgemeine Zeitung, niemiecki rząd chce, aby Bundeswehra stacjonowała w Polsce i z naszego terytorium nadzorowała potencjalne zawieszenie broni między Rosją a Ukrainą.

Jeżeli wojska mają skutecznie nadzorować zawieszenie broni między Ukrainą a Rosją, muszą być rozlokowane w miejscu konfliktu, czyli na linii frontu. Z punktu widzenia bezpieczeństwa Ukrainy wojska niemieckie w Polsce nie mają żadnego sensu. Ów sens pojawia się, jeżeli uznamy, że celem Bundeswehry nie jest zabezpieczanie Ukrainy, ale rządu Donalda Tuska.

tysol.pl/a152138-niemieckie-media-twierdza-ze-bundeswehra-ma-nadzorowac-zawieszenie-broni-na-ukrainie-z-terytorium-polski



Jakie to jest ważne, żeby wszędzie na urzędach byli POLACY - dobrze albo słabo wykształceni, ale świadomi, uczciwi, kochający Polskę.

Wprowadzenie "nowej ortografi"nic wcale nie ułatwia tylko miesza i piętrzy problemy - dlaczego nie wprowadzono spolszczania obcych imion, np. Tony Balir na Antek Blair, Andrej Babisz - Andrzej Babisz, Masud Pezeszkian - Szczęsny Pezeszkian, Margaret Thatcher - Małgorzata Thatcher, Joe Biden - Józek Biden... ? To by akurat było dobre...

"Premier Antek Blair na spotkaniu z prezydentem USA - Józkiem Bidenem, dokonali oceny bierzącej sytuacji międzynarodowej..."

Prawda, że lepiej? Jak o chłopakach z podwórka... całkowicie odczarowuje - demitologizuje - zachodnich polityków...





- bełkot w "gazetach" i telewizorach
- bełkot głupków i trolli na fb
- zamach na edukację szkolną
- feminitywy
- "reforma" ortografii



Jestem przeciw - trzeba tę reformę anulować.


Urzędnicy zamiast słowa "petent" od lat wprowadzają słowo "klient" - co kompletnie zmienia relacje obywatel - urząd. Media uporczywie manipulują uwagą ludzi nie tylko poprzez niewłaściwe stosowanie cudzysłowia i jeszcze do tego radykalne zmiany w ortografii - w czasach kryzysu słowa i wiarygodności - to zaciemnienie przekazu i do końca pomiesza ludziom w głowach.

Feminitywy - podkreślanie płci przy każdej okazji anihiluje takie słowa jak

mieszkańcy


zastępując je słowami: mieszkanki, mieszkańcy.


Tu nie chodzi o "równość" tylko o to, by wyciąć z języka pojęcia określejące nas jako wspólnotę - gdańszczanie, Mazowszanie, nauczyciele, lekarze, sprzedawcy, Polacy...
Metoda małych kroków - to plan, żeby za dwa pokolenia Polacy byli dla siebie jak obce nacje...


Na ilu poziomach podejmowane są działania - czy widzisz to?
Czy widzisz jak działa metoda małych kroków?
Czy widzisz jaki ważny jest język jakim posługujemy się na codzień - i dbałość o niego?

Już dostałem opiepsz za ten tekst - usłyszałem sformułowanie, że to i tak już nie jest (ta co była?) Polska


Dopiero jak połączysz, wydawałoby się - drobne rzeczy - widzisz, że zmiany idą pełną parą - tylko, że powoli - LATAMI !

I to wszystko dzieje się na waszych oczach.




przedruk
wrocław.tvp.pl

Rewolucja w polskiej ortografii od 2026 roku. Językoznawca: zmiany pomogą maszynom, niekoniecznie ludziom 

2025-12-28


Po 1 stycznia, posługując się polszczyzną, będę kierował się przede wszystkim precyzją wypowiedzi, a nie zaleceniami Rady Języka Polskiego – powiedział PAP językoznawca prof. Jarosław Liberek. Jego zdaniem zmiany w ortografii ułatwią pracę maszynom oraz specjalistom trenującym duże modele językowe, które dotąd miały trudności z przetwarzaniem języka polskiego.

Krytyczna ocena językoznawcy

Językoznawca z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza prof. Jarosław Liberek ocenił w rozmowie z PAP, że wprowadzane zmiany nie rozwiążą wielu codziennych problemów użytkowników języka. Mogą natomiast stworzyć nowe trudności, na przykład utrudniając precyzyjne odróżnianie znaczeń.


– Od stycznia nazwy mieszkańców miast, dzielnic, osiedli i wsi będziemy zapisywać wielką literą. Tymczasem warto zauważyć, że Poznańskie to kraina geograficzno-historyczna. Mieszkaniec Poznańskiego to Poznaniak, który może mieszkać np. w Szamotułach. Zrównanie Poznaniaka z Szamotuł z Poznaniakiem z Poznania może w niektórych kontekstach utrudnić rozróżnianie znaczeń – powiedział.

dokładnie! to jest przecież ujęte w słowniku ortograficznym PWN!

Podwójne zasady w przestrzeni publicznej

Zdaniem prof. Liberka na upowszechnienie się nowych zasad w przestrzeni publicznej możemy jeszcze długo poczekać. Dotyczy to obowiązku zapisywania wielką literą pierwszych wyrazów w nazwach obiektów publicznych, takich jak aleja, osiedle, plac czy park, oraz w nazwach lokali usługowych, gastronomicznych i instytucji kultury, np. hotel, kawiarnia czy teatr.

– W takich przypadkach decyzje o wprowadzeniu ewentualnych zmian będą należeć do instytucji i właścicieli firm. Nie jest pewne, czy zdecydują się na ich szybkie wdrożenie, biorąc pod uwagę koszty i możliwe konsekwencje prawne. W efekcie przez dłuższy czas możemy mieć do czynienia z podwójnymi zasadami pisowni – powiedział.

Rozumiesz? Na tablicach informujących będą opisy wg starych zasad, a na nowych - wg nowych zasad - będziesz szedł ulicą i oglądać będziesz co? BAŁAGAN! Obok siebie będą widnieć opisy - raz z wielkiej litery, raz z małej - od razu rzuca się w oczy i pierwsza interpretacja, że tu nie ma żadnych standardów, że TO BŁĘDY SĄ!! Rozumiesz? Szczególnie dla obcokrajowców! Co będą na to mówić niemcy? Polnisze wirszaft!

Pytany o to, jak zamierza pisać po 1 stycznia 2026 roku, językoznawca odparł, że będzie pisał tak jak zawsze, czyli w sposób pozwalający mu precyzyjnie wyrażać myśli.

– Czasami może się zdarzyć, że zapiszę coś według starych zasad, naruszając zalecenia Rady Języka Polskiego, a więc chociażby tak: „Widziałem dziś w antykwariacie piękne wydanie »Grażyny« – słynnej Mickiewiczowskiej powieści poetyckiej”. Będzie to moja drobna, indywidualna decyzja, bez większego znaczenia dla całości komunikacji. Nie zdziwię się, jeśli ktoś uzna to za śmieszny gest, ale zamierzam tak postępować, powiedzmy, dla lepszego samopoczucia – powiedział.

Wedle opisu Rady JP to właśnie taka drobna, indywidualna decyzja, bez większego znaczenia dla całości komunikacji stoi za przyczyną wprowadzenia zmian DLA WSZYSTKICH!

Maszyny szybciej zaakceptują reformę niż ludzie

– Szkoda, że prawdopodobnie miliony Polaków nawet nie spróbują włączyć się w ten proces. Najpewniej wyręczą się maszynami. To może sprawić, że po pewnym czasie niektórzy ogłoszą, iż nowe zasady pisowni zostały zaakceptowane przez większość użytkowników języka, a tymczasem nie zwyczaj się zmieni, lecz ktoś lepiej wytrenuje maszyny – dodał.

Prof. Liberek ocenił, że zmiany dotyczące użycia wielkich i małych liter oraz pisowni łącznej i rozdzielnej z pewnością ucieszą specjalistów pracujących nad dużymi modelami językowymi.

– Maszyny przetwarzające język polski bardzo trudno nauczyć rozpoznawania różnic znaczeniowych, zwłaszcza w dłuższych tekstach, a następnie poprawnego dostosowywania do nich pisowni. Nowe zasady z pewnością się im spodobają. Częściej będą mogły stosować jedną, uproszczoną regułę, bez uwzględniania niuansów – powiedział.

Dojdzie do uproszczenia języka, co prowadzi do wieloznaczności - i generowania większej ilości nieporozumień - to przecież to, z czym walczę na tym blogu - z bełkotem i dwuznacznościami redaktorów.

Według prof. Liberka ludzie będą stopniowo rezygnować ze świadomego tworzenia tekstów na rzecz automatycznych rozwiązań, a proces ten jest nie do zatrzymania.

W tym całym wywiadzie o to zdanie właśnie chodzi?

Prace nad uczeniem maszyn języka polskiego prowadzone są m.in. w poznańskim Centrum Sztucznej Inteligencji UAM. Prof. Liberek uczestniczył w stworzeniu programu AMU-Norm, opracowanego w 2024 roku.

Program został wytrenowany na materiałach z archiwum Poradni Językowej UAM. Dość skutecznie sprawdza polskie teksty pod względem zgodności z normą, w tym ortografii i interpunkcji. Jego stworzenie wymagało dużego wysiłku organizacyjnego i finansowego. Możemy go oczywiście przystosować do nowych zasad, ale będzie się to wiązało z kolejnymi, znacznymi kosztami – powiedział PAP prof. Liberek.

Brak badań nad rzeczywistymi zwyczajami językowymi

O, to to... 

Językoznawca jest zdania, że reforma języka polskiego lepiej odpowiadałaby potrzebom użytkowników, gdyby jej wprowadzenie poprzedziły dokładne badania tego, jak Polacy faktycznie posługują się językiem.

Czyli nie było żadnych badań? Czyli Rada JP wprowadza kolosalną zmianę do języka polskiego na podstawie czego? Swojego widzimisię? A może to obca agentura zasypała Radę listami z prośbą o te zmiany, hę? Może warto rozeznać...

– W bardzo cyfrowych czasach, gdy dostępne są programy zdolne analizować miliardy danych językowych, zbadanie faktycznych zwyczajów ortograficznych Polaków nie byłoby szczególnym problemem. Oczywiście wymagałoby to wysiłku organizacyjnego i finansowego, ale takie badania można było przeprowadzić, choćby w ograniczonym zakresie – powiedział.

Ale co to da? Przecież nas interesuje nie "drobna, indywidualna decyzja, bez większego znaczenia dla całości komunikacji" pojedyńczego człowieka, tylko to, jak piszą redaktorzy, pisarze, naukowcy w mediach i w książkach.

  
Zalecenia bez mocy prawnej

Kolejnym krokiem powinno być – zdaniem prof. Liberka – upublicznienie wyników badań nad praktyką ortograficzną Polaków, co pozwoliłoby na szeroką dyskusję naukową.

– Niestety, nie przypominam sobie, aby Rada Języka Polskiego przeprowadziła taki etap przygotowawczy. Owszem, toczyły się dyskusje, ale głównie wewnątrz Rady, a decyzje zapadały w drodze głosowań. Bez szeroko zakrojonych badań zwyczajów językowych takie decyzje zawsze będą obarczone arbitralnością – ocenił.

Poznański naukowiec zauważył również, że łamanie nowych zasad języka polskiego nie będzie wiązało się z żadnymi konsekwencjami prawnymi. Zalecenia Rady Języka Polskiego nie są aktem normatywnym, lecz mają charakter opinii eksperckiej. Przywołał przy tym słowa członka Rady, prof. Macieja Zielińskiego, który wskazywał, że Rada Języka Polskiego jest jedynie instytucją opiniodawczo-doradczą, a jej zalecenia nie mają mocy powszechnie obowiązującej. Podkreślił, że stanowisko to potwierdzają również orzeczenia sądów.

Ale w internecie jest masa ludzi, którzy opisując tę reformę poniekąd nakazują nam wszystkim stosować się do nowych zasad - jak wyżej w przytoczonych doniesieniach medialnych.
Ten artykuł z końca stycznia jest pierwszym jaki widzę, który krytykuje reformę i akcentuje, że zalecenia nie mają mocy powszechnie obowiązującej.


Prof. Liberek ocenił, że w tej sytuacji to, czy nowe zasady się upowszechnią, będzie zależało głównie od autorytetu Rady Języka Polskiego oraz jej społecznej mocy oddziaływania.


--





Ja nie będę stosować nowych zasad i zalecam to innym - skoro można wpływać na Radę zasypując ją wymyślonymi problemami, to i my powinniśmy zareagować....
To jest ważne, żeby wszędzie na urzędach byli POLACY - dobrze albo słabo wykształceni, ale świadomi, uczciwi i kochający Polskę.












Słownik:
- wielkie litery - dokończenie
- małe litery
- esy-floresy
- cudzysłów








małe litery












esy-floresy





cudzysłów





















----------------

rmf24.pl/fakty/polska/news-rzad-wprowadza-nowy-obowiazek-dotyczy-dzieci-do-16-roku-zyci,nId,7999437

fb:


1 stycznia o 18:37 wPolityce 
"Niemcy jak zwykle myślą kategoriami Niemiec"
ciekawe, co na to Freud...

wpolityce.pl/gospodarka/749605-jakobowski-chinczycy-wobec-europy-stali-sie-obcesowi



To ta nowa bomba?


Ty, no faktycznie - wygląda jak orzech...






Wycinka na Kępie Bazarowej w Toruniu została ujawniona na początku roku. Według ustaleń prokuratury mowa o 168 drzewach, które miały być ścinane od listopada. Miasto w komunikacie informowało o 1,2 ha terenu, na którym drzewa zostały powalone siekierą. To chroniony, cenny przyrodniczo obszar Natura 2000. W sprawie postępowanie wszczęła także Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Bydgoszczy.

W sprawie porażająca jest nie tylko skala wycinki i sposób jej wykonania, ale też to, że przez długi czas nikt niczego nie zauważył.

wiadomosci.radiozet.pl/torun/nielegalna-wycinka-w-obszarze-natura-2000-miasto-wydalo-oswiadczenie

 

naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C111084%2Cjezykoznawczyni-zmiany-w-polskiej-ortografii-siegaja-glebiej-niz-ostatnie

https://wroclaw.tvp.pl/90767916/rewolucja-w-polskiej-ortografii-od-2026-roku-jezykoznawca-zmiany-pomoga-maszynom-niekoniecznie-ludziom

 Prawym Okiem: Systemowe niszczenie wspólnoty

 


fb:
Bogusława Bogaczyk Głowienka - w karpielach siła :)

1 stycznia o 08:11 ·

,,Według mnie tak, wszystko od słów zależy. Jakie słowa takie rzeczy, zdarzenia, myśli, wyobrażenia, sny i wszystko, nawet co na samym dnie człowieka. Byle jakie słowa, to byle jaki człowiek, byle jaki świat, byle jaki nawet Bóg."

Wiesław Myśliwski
,, Traktat o łuskaniu fasoli".