Maciej Piotr Synak


Od mniej więcej dwóch lat zauważam, że ktoś bez mojej wiedzy usuwa z bloga zdjęcia, całe posty lub ingeruje w tekst, może to prowadzić do wypaczenia sensu tego co napisałem lub uniemożliwiać zrozumienie treści, uwagę zamieszczam w styczniu 2024 roku.

wtorek, 6 stycznia 2015

Rosja przeciw 5 kolumnie


Info polonijne i krajowe..

Szef NATO Anders Fogh Rasmussen radzi Europie się zbroić. "Rosja jest naszym wrogiem"

Antoni Bohdanowicz
8 miesięcy temu
Szef NATO nie ma złudzeń. Rosja już przestała być partnerem. Państwo Władimira Putina można bardziej porównać do naszego wroga. Zwłaszcza po aneksji Krymu. Jednak kraje europejskie zdają się ignorować zagrożenie. Gdy Rosjanie zwiększają środki na obronę o 30 proc., część państw NATO tnie wydatki o 40 proc. Tymczasem dalsza wypowiedź Rasmussena skłania ku wrażeniu, że Duńczyk widzi widmo realnego starcia zbrojnego z putinowską Rosją.

Rosja wrogiem, a nie partnerem NATO, czyli pięć celów Sojuszu (analiza)

04.09.2014
Oto pięć najważniejszych kwestii do rozstrzygnięcia przez NATO:

1) Rosja wrogiem, a nie partnerem
Napad rosyjskich wojsk na sąsiednie państwo partnerskie NATO i graniczące z nim oznacza konieczność rewizji stosunków z Rosją.
- Stosunki między NATO a Rosją powinny być zdefiniowane całkowicie na nowo - uznał minister obrony narodowej Tomasz Siemoniak w wywiadzie dla niemieckiego dziennika "Die Welt"
"Frankfurter Allgemeine Zeitung" pisze, że NATO znalazło się w sytuacji poważnego konfliktu z Rosją - "swoim dawnym wrogiem, który po zakończeniu zimnej wojny nigdy nie stał się prawdziwym partnerem". W Walii szefowie państw i rządów "po raz pierwszy od upadku muru berlińskiego będą musieli dyskutować nad możliwością militarnego konfliktu między Zachodem a Rosją".
Sojusz Północnoatlantycki uznawał postkomunistyczną Rosję za strategicznego partnera, z którym próbował nie tylko budować środki zaufania, ale i współkształtować globalne bezpieczeństwo.
Wychodziło to nieźle w walce z terroryzmem, na dalej położonych teatrach działań, ale załamało się w bezpośrednim, europejskim sąsiedztwie Rosji.
Realizacja dalekosiężnego założenia NATO stała się niemożliwa w wyniku działań Moskwy, która zachowuje się nie jak partner, ale jak wróg. Dokonując aneksji Krymu, a następnie interweniując zbrojnie we wschodniej Ukrainie, Rosja podkopała fundament europejskiego ładu bezpieczeństwa, jakim była zasada suwerenności państw i nienaruszalności granic i sama się ustawiła na pozycjach wroga NATO.
Preludium tego zachowania nastąpiło zresztą już w 2008 roku, gdy Rosja wysłała swoje wojska do Gruzji.
Zadaniem sojuszu jest, więc teraz zarówno nazwanie po imieniu relacji z Rosją, jak i przełożenie tego na konkretne posunięcia w sferze politycznej i wojskowej.
Paradoksalnie, będzie to powrót do korzeni NATO, które powstało, by bronić demokratycznego Zachodu właśnie przed agresywnymi planami Kremla.  - W NATO powraca do swojego dawnego celu z okresu zimnej wojny: powstrzymywania Moskwy - pisze rosyjski dziennik "Kommiersant".
- Rosja atakuje nie tylko Ukrainę; atakuje cały europejski system bezpieczeństwa. Putni sprawił, że wojna ponownie stała się w naszej części Europy realną perspektywą. Putin przestał być partnerem - jest przeciwnikiem - uważa Rolf-Dieter Krause, komentator pierwszego programu niemieckiej telewizji publicznej ARD.


Putin podpisał nową doktrynę wojskową. Za głównego wroga Rosji uznano NATO

Dodano: 26.12.2014[20:08]
Putin podpisał nową doktrynę wojskową. Za głównego wroga Rosji uznano NATO - niezalezna.pl
foto: kremlin.ru
Prezydent Rosji Władimir Putin wprowadził w życie nową doktrynę wojskową Federacji Rosyjskiej. Za jedno z głównych zewnętrznych zagrożeń dla Rosji w dokumencie uznano Sojusz Północnoatlantycki.

Nowy dokument uchyla poprzednią doktrynę, która obowiązywała od 5 lutego 2010 r. Doktryna zawiera 29 stron tekstu i została opublikowana w piątek na oficjalnej stronie internetowej Kremla.

Za główne zagrożenia zewnętrzne dla bezpieczeństwa Rosji w dokumencie uznano:„Zwiększenie potencjału siłowego Organizacji Traktatu Północnoatlantyckiego (NATO) oraz nadanie jej globalnego charakteru, co jest realizowane z naruszeniem norm prawa międzynarodowego, zbliżenie infrastruktury wojskowej krajów członków NATO ku granicom Federacji Rosyjskiej, w tym poprzez dalsze rozszerzanie się bloku. […] Rozmieszczenie (gromadzenie) kontyngentów wojskowych państw obcych (grupy państw) na terenach krajów graniczących z Federacją Rosyjską i jej sojusznikami”. Jako podstawowe wojskowe zagrożenie określono „demonstrację siły wojskowej podczas ćwiczeń na terenie państw graniczących z FR i jej sojusznikami”.

Z kolei, jak zauważają rosyjskie media, po raz pierwszy wśród zagrożeń wewnętrznych znalazły się „działania destabilizujące sytuację społeczno-polityczną w kraju”, „wpływy informacyjne na obywateli w celu osłabienia tradycji historycznych, duchowych i patriotycznych w dziedzinie obrony ojczyzny”, jak również „podżeganie do nienawiści etnicznej i religijnej”.

Nowa doktryna uderza również w rosyjską opozycję.Za cechę współczesnych konfliktów wojskowych w dokumencie uznano bowiem m.in. „wykorzystanie finansowanych i kierowanych z zewnątrz sił politycznych oraz ruchów społecznych”.


Piątek 26 grudnia 2014

Nowa doktryna wojenna Putina: NATO naszym wrogiem


Zwiększenie zdolności bojowej NATO oraz destabilizacja sytuacji w kraju. To najważniejsze zagrożenia według uaktualnionej, rosyjskiej doktryny wojennej. Dokument podpisał prezydent kraju, Władimir Putin.
NATO wymienione jest w rozdziale traktującym o największych zagrożeniach zewnętrznych. Jak czytamy, chodzi o "rozszerzanie siłowego potencjału Sojuszu Północnoatlantyckiego", a także "przybliżenie wojennej infrastruktury państw – członków NATO do granic Federacji Rosyjskiej" oraz "dalszego rozszerzenia bloku".

W nowej redakcji dokumentu, wśród największych zewnętrznych zagrożeń wymienia się również użycie sił wojskowych – w domyśle obcych – na terytoriach państw sąsiadujących z Rosją oraz jej sojuszników. Chodzi o rzekome naruszenia statutu ONZ i innych norm prawa międzynarodowego.

Zagrożeniem zewnętrznym nazywa się również działalność, która ma na celu„informacyjny wpływ na ludność, w tym głównie na młodych obywateli kraju, mający na celu zerwanie tradycji: historycznych, duchowych i patriotycznych”.

Zagrożenie destabilizacją sytuacji w kraju, między innymi przez terrorystów, jest z kolei zawarte w doktrynie jako najważniejsze niebezpieczeństwo, grożące Rosji "od wewnątrz".

Rosja planuje też zbudować 5 pociągów uzbrojonych w pociski międzykontynentalne. Każdy taki skład o nazwie „Barguzin” będzie przewozić po 6 rakiet.
Pociągi „Barguzin” będą uzbrojone w rakiety międzykontynentalne RS-24 „Jars” lub ich modyfikacje. Ważą one około 50 ton i są uzbrojone w głowice jądrowe mogące lecieć na odległość do 11 tysięcy kilometrów. Dziś przeprowadzono udany test tej rakiety.

Rosja w spadku po Związku Sowieckim otrzymała wycofane już z eksploatacji kolejowe kompleksy rakietowe „Mołodiec”. Były to z wyglądu niczym nie różniące się składy pociągów z wagonami towarowymi, w których znajdowały się rakiety międzykontynentalne zdolne do startu po odsłonięciu dachu. Rozpoznać je można było jedynie po tym, że zestaw ciągnęły aż trzy lokomotywy. Nowe kompleksy rakietowe „Barguzin”, które pojawią się za 3-4 lata, mają być łatwiejsze do zamaskowania, gdyż będą uzbrojone w lżejsze rakiety.





Chińscy internauci powinni zaakceptować blokadę gmaila w Chinach – przekonuje w komentarzu redakcyjnym dziennik "Global Times".
Będąca tubą chińskiej propagandy gazeta uważa, że zamknięcie dostępu do popularnego serwisu poczty internetowej to kolejny etap walki o... bezpieczeństwo w sieci.
Autor komentarza w "Global Times" stara się przekonać, że bezpieczeństwo w sieci, a także bezpieczeństwo "ideologiczne", to dla chińskich władz kwestie nierozerwalnie związane z działalnością zagranicznych koncernów internetowych. Z tych powodów – zdaniem "Global Times" – internauci w Chinach powinni zrozumieć decyzję władz, za którą muszą kryć się względy bezpieczeństwa. Doniesienia zagranicznych mediów, że blokada gmaila jest kolejnym etapem wzmacniania kontroli chińskiego internetu, nazwano "uproszczeniem".
Popularny na całym świecie serwis poczty internetowej koncernu Google w ostatnich dniach został całkowicie zablokowany w Chinach. Już wcześniej występowały trudności w łączeniu się z innymi serwisami internetowego giganta. W Państwie Środka wciąż zablokowany jest dostęp do takich serwisów jak Twitter, Facebook czy YouTube.


Tymczasem angole we mgle...

Poniedziałek 29 grudnia 2014

Wpadka brytyjskich nacjonalistów: polski myśliwiec w kampanii antyimigranckiej partii

Brytyjska partia nacjonalistyczna Britain First, znana z niechęci do imigrantów, w tym Polaków, zaliczyła sporą wpadkę.
Wychwalając na Facebooku brytyjską odwagę, aktywiści zamieścili zdjęcie myśliwca w barwach polskiego dywizjonu 303. Samolot to zrekonstruowana maszyna należąca do znanego wszystkim z powieści Arkadego Fiedlera “Dywizjon 303” pilota Jana Zumbacha. Myśliwiec lata po dziś dzień i należy do organizacji Britain Memorial Fligh. Na obudowie silnika, tuż za śmigłem, wyraźnie widać polską szachownicę. Ponadto tuż przed kabiną pilota widnieje indywidualne godło Zumbacha, czyli Kaczor Donald z pałką, za nim szereg oznaczeń wskazujących na zestrzelone maszyny niemieckie i godło dywizjonu 303, czyli biało-czerwony okrąg ze skrzyżowanymi kosami i czapką kosynierów, nawiązujące do formalnej nazwy "Dywizjon Kościuszkowski".
Zdjęcie zostało zamieszczone na profilu partii na jednym z portali społecznościowych. Post polubiło ponad sześć tysięcy sympatyków partii.
O gafie nacjonalistów napisał portal “Huffington Post” oraz polskie media. Przywiązanym do tradycji członkom Britain First wytknięto także problemy z rodzimą ortografią. W sformułowaniu „unparalleled bravery” („niezrównana odwaga”) pierwsze słowo zapisano bowiem jako „unparalled”.

Paradoks polega na tym, że brytyjskie partie nacjonalistyczne nawołują między innymi do ograniczenia imigracji Polaków lub wręcz ich odesłania do ojczyzny. Jednocześnie promują się wykorzystując zdjęcie, które nawiązuje do jednego z momentów w historii Wielkiej Brytanii, kiedy "imigranci" mieli wielkie znaczenie dla jej przetrwania.
Wcześniej Brytyjska Partia Nacjonalistyczna (BNP) użyła zdjęcia myśliwca Zumbacha w 2009 roku, umieszczając go na swoim plakacie wyborczym do PE






http://natemat.pl/100917,szef-nato-anders-fogh-rasmussen-kaze-europie-sie-zbroic-rosja-jest-naszym-wrogiem
http://www.dziennik.com/wiadomosci/artykul/nowa-doktryna-wojenna-putina-nato-naszym-wrogiem
http://niezalezna.pl/62696-putin-podpisal-nowa-doktryne-wojskowa-za-glownego-wroga-rosji-uznano-nato
http://www.polskieradio.pl/5/3/Artykul/1224240,Rosja-wrogiem-a-nie-partnerem-NATO-czyli-piec-celow-Sojuszu-%28analiza%29

http://www.dziennik.com/wiadomosci/artykul/chinskie-pozegnanie-z-gmailem
http://www.dziennik.com/wiadomosci/artykul/wpadka-brytyjskich-nacjonalistow-polski-mysliwiec-w-kampanii-antyimigrancki




Nowy system ładu światowego?


Z Nowym Rokiem, Nowy System...

Indyjsko-rosyjski związek, który nakreślił się po zawartych pod koniec tego roku porozumieniach, staje się jednym z kamieni węgielnych, na których opiera się nowy system ładu światowego, rzucający wyzwanie wszystkim próbom zachowania świata jednobiegunowego- pisze doktor Debidetta Orobinda w swoim artykule w periodyku Russia & India Report.

Dobiegający końca 2014 rok był bardzo treściwy w zakresie umocnienia dwustronnych stosunków rosyjsko-indyjskich - pisze autor.
W jego opinii, jedna z najbardziej znaczących oznak partnerstwa indyjsko-rosyjskiego polega na konsekwentnym stanowisku Indii wobec ukraińskiego kryzysu. Indie ze zrozumieniem i współczuciem potraktowały reakcję Rosji na ukraiński kryzys.


 
Nieznany chiński bloger dwa tygodnie przed katastrofą samolotu Air Asia, wykonującego lot QZ8501, wezwał do rezygnacji z usług malezyjskich linii lotniczych z powodu niebezpieczeństwa lotów. Jednocześnie powołał się on na pewien spisek przeciwko tym liniom lotniczym tego kraju, z którymi rzekomo mają związek USA - podaje radio Sputnik, powołując się na The International Business Times.
Niebawem ten wpis został rozpowszechniony na serwisach społecznościowych. Początkowo na autora komunikatu posypała się krytyka, lecz teraz użytkownicy portali społecznościowych uważają, że blogerem może być przedstawiciel służb bezpieczeństwa Chin lub haker, który otrzymał dostęp do poufnych informacji i chciał uratować ludzi, nie ujawniając swojej tożsamości ani danych o przyszłej katastrofie - pisze Sputnik.


http://polish.ruvr.ru/news/2014_12_31/Chinski-bloger-z-gory-ostrzegal-przed-katastrofa-samolotu-Air-Asia-4052/

http://polish.ruvr.ru/news/2014_12_31/Media-rosyjsko-indyjski-zwiazek-rzuca-wyzwanie-jednobiegunowemu-swiatu-3192/


No, zaczyna się



Merkel nie korzysta z władzy w sposób "właściwy"...


Służby specjalne poprzez media próbują przyzwyczajać ludność do faktu, że niemcy mają ochotę złapać Europę za mordę.



Merkel jakoby nie korzysta w pełni ze swej władzy, i ta niewykorzystana władza jest zagrożeniem dla demokracji - mamy tu kompletne odwrócenie pojęć.

Putin oskarżany jest o dyktaturę, bo korzysta z wielu przywilejów swojego stanowiska, jednocześnie sugeruje się nieustannie, że taka władza stanowi zagrożenie dla demokracji.

Merkel namawia się do podobnego zachowania (dyktatura) stwierdzając, że jej bierność stanowi zagrożenie dla demoracji.

Merkel jako dyktator nie stanowiłaby zagrożenia dla demokracji - Putin, Łukaszenko tak.

Normalnie ludzi za głupich mają.

Ale to wynika z tego, że służby specjalne trzymają wszystkie media za mordę.


Artykuł wytworzony celem nakłonienia Czytelników do zgody na dyktaturę niemiec.


Dziennikarz "Spiegla": Angela Merkel zagraża demokracji


Angela Merkel zgromadziła w swoich rękach ogromną władzę, lecz zamiast wykorzystać ją do przewodzenia Niemcom i  Europie, jest bierna i reaguje jedynie na wydarzenia. Jej taktyka "usypiania" Niemców jest groźna dla demokracji - ostrzega dziennikarz "Spiegla" Dirk Kurbjuweit.

Kurbjuweit określił postępowanie Merkel mianem "cynicznej formy" sprawowania władzy. Kanclerz sprawia wrażenie, jakby miała ogromną władzę, lecz zupełnie nie wykorzystuje tego potencjału - ocenia. - Merkel umacnia swoją władzę tylko po to, by ją mieć, a nie po to, by ją wykorzystać. Chodzi tylko i wyłącznie o utrzymanie władzy - twierdzi niemiecki dziennikarz, autor książki "Bez alternatywy. Merkel, Niemcy i koniec polityki".

Kurbjuweit od lat analizuje politykę Merkel na łamach najbardziej prestiżowego niemieckiego magazynu politycznego "Der Spiegel". Jego książka należy do nielicznych publikacji krytycznych wobec szefowej niemieckiego rządu, cieszącej się zarówno w Niemczech, jak i na świecie ogromnymprestiżem.
[tym samym sugeruje się Czytelnikom, że redaktor jest znawcą tematu, a dodatkowo nie jest stronnikiem "wspaniałej" Merkel, więc tego artykułu (książki redaktora) nie powinniśmy odczytywac jako sztucznie wytworzonych celem sugerowania Czytelnikom, że powinni zgodzić się na to, by Merkel "ostro wzięła się do rządzenia"...]
Merkel od 9 lat zasiada w fotelu kanclerskim. Jej pozycja w Niemczech jest niezagrożona, a większość jej rodaków pragnie, by po kolejnych wyborach w 2017 roku nadal rządziła krajem. Brytyjski dziennik "The Times" przyznał ostatnio niemieckiej kanclerz tytuł "Osobistości roku 2014", podkreślając jej rolę w kontaktach Zachodu z Rosją.

"Bardzo ogólnie rozumiane pojęcie wolności"

Płynące z zagranicy pochwały nie robią na dziennikarzu "Spiegla" żadnego wrażenia. Jego zdaniem Merkel nie ma żadnego "politycznego fundamentu", a jedyną wartością, do której jest przywiązana, jest "bardzo ogólnie rozumiane pojęcie wolności". W RFN już od dawna nie trzeba walczyć o wolność - zauważa Kurbjuweit. Jak podkreśla, jedyną siłą napędową kariery Merkel jest jej "ambicja, by wspiąć się na szczyt".

Kurbjuweit porównuje Merkel, która jego zdaniem nie zasługuje na miano polityka wybitnego, z jej poprzednikami. Jak zaznacza, większość z nich wykazywała polityczną odwagę i potrafiła "iść pod prąd". Chwali pierwszego kanclerza RFN Konrada Adenauera, który wybrał dla RFN sojusz z Zachodem kosztem zjednoczenia kraju na warunkach ZSRR - wbrew stanowisku dużej części zachodnioniemieckiego społeczeństwa.

Wymienia też Willy'ego Brandta - twórcę "Ostpolitik" czyli polityki pojednania z krajami Europy Środkowej i Wschodniej, w tym z Polską - napotykającej w latach 60. i 70. sprzeciw Niemców. Podziwia Helmuta Kohla jako twórcę jedności Niemiec i wspólnej waluty euro. Gerhard Schroeder, pomimo protestów społeczeństwa, przeforsował reformy rynku pracy i systemu zabezpieczeń socjalnych - "Agendę 2010".

Każdej z tych decyzji towarzyszyły długie i zacięte dyskusje. - To dobrze, bo paliwem demokracji jest spór - mówi Kurbjuweit, dodając, że przez dziesięciolecia polityczne spory były "kwintesencją zachodnioniemieckiej kultury politycznej".

"Epoka wielkiej ciszy"

Przejęcie władzy przez Merkel rozpoczęło epokę "wielkiej ciszy". Jej rządy nazywa "nowym biedermeierem" - określenie nawiązujące do odpolitycznienia życia publicznego po Kongresie Wiedeńskim (1815 r.)

- Merkel nie ogranicza debat - zastrzega dziennikarz, zaznaczając, że szefowa rządu "nie odważa się, by iść aż tak daleko". Merkel nie inicjuje dyskusji publicznych, co oznacza, że ich nie ma, gdyż to politycy w warunkach niemieckich są inicjatorami takich debat.

Za poważny mankament uznaje brak dyskusji o rosnącej liczbie uchodźców czy też o programie ratowania waluty euro, co doprowadziło do powstania w Niemczech partii i ruchów obywatelskich eurosceptycznych i antyislamskich.

- Merkel unika sporów, co jest jej świadomym wyborem - twierdzi Kurbjuweit. - Zrozumiała, jacy w istocie są Niemcy, i wspaniale potrafi się im "podlizywać" - mówi.

- Szefowa rządu "w sposób niemal budzący trwogę" odpowiada politycznym pragnieniom Niemców. Można wręcz mówić o symbiozie między kanclerzem a obywatelami. Merkel ucieleśnia ten kraj w stopniu dotąd niespotykanym. Niemieckie społeczeństwo pragnące zgody i wyrozumiałości odnalazło się w osobie Merkel, będącej symbolem konsensusu i wyrozumiałości  [!!!??? - MS] - ocenia dziennikarz.

Na pierwszym miejscu "akcyjność"

Analizując strategię stosowaną przez Merkel w działaniach politycznych, Kurbjuweit wymienia na pierwszym miejscu "akcyjność". Jako przykład podaje nagłą decyzję o rezygnacji z energii atomowej, podjętą bez żadnej dyskusji i wbrew jej wcześniejszym poglądom pod wpływem zdjęć z katastrofy w Fukushimie. Autor ponadto wytyka pani kanclerz kierowanie się sondażami, działania pozorne, unikanie decyzji zgodnie z zasadą - kto nic nie robi, ten nie popełnia błędów.

Oceniając politykę Merkel wobec Europy, Kurbjuweit nie zostawia na niemieckiej kanclerz suchej nitki, wytykając jej, że zachowuje odziedziczoną po poprzednikach międzynarodową pozycję kraju na świecie - "ekonomicznego mocarstwa, które od innych Europejczyków domaga się ofiar, lecz samo tuczy się i nie miesza w sprawy polityczno-wojskowe, ponieważ nie chce samo ponosić ofiar".

"Chłodna Niemka"

- To wygodne, lecz niegodne stanowisko, a w dodatku nie jest ono fair  [!!!??? - MS]- ocenia Kurbjuweit.

Jego zdaniem Merkel nie jest Europejką z potrzeby serca, tak jak Kohl, lecz kieruje się racjonalnymi przesłankami, opierając się na niemieckich interesach.[!!!??? - MS] - Chce stworzyć polityczną osłonę niemieckiemu eksportowi - tłumaczy dziennikarz. Jak dodaje, Merkel, "chłodna Niemka", wynalazła "chłodny nacjonalizm". Nie ma on nic wspólnego z szowinizmem, nie jest ekspansywny, lecz pasywny - zastrzega.

Najcięższym zarzutem, jaki Kurbjuweit formułuje wobec Merkel, jest "demobilizacja" wyborców. Jej kampanie wyborcze są "celowo łagodne, niewzbudzające emocji i zainteresowania". Celem szefowej rządu jest zniechęcenie do udziału w wyborach zwolenników SPD, którzy nie uczestniczą w wyborach, chyba że "coś ich wkurzy".

Ta demobilizacja wyborców zamiast wzywania ich do głosowania to "największy grzech wobec demokracji" - ocenia Kurbjuweit, nazywając to postępowanie "podłą strategią".

Kurbjuweit przewiduje, że Merkel pozostanie po 2017 roku na stanowisku kanclerza, chyba że zwolni się ważne międzynarodowe stanowisko, które uzna ona za atrakcyjne. Taką ofertą mogłoby być stanowisko sekretarza generalnego ONZ.Jeżeli Merkel uzna, że ma szansę na to stanowisko, to zrezygnuje z fotela kanclerskiego -  przepowiada Dirk Kurbjuweit.

Kolejny szwabski przepowiadacz. Już my dobrze wiemy, na czym polegają "przepowiednie"...

http://wiadomosci.wp.pl/kat,1356,title,Dziennikarz-Spiegla-Angela-Merkel-zagraza-demokracji,wid,17137224,wiadomosc.html



KOMENTARZE


To UE sprowokowała jatkę na Ukrainie, nie Putin

A jednak to UPA...


Redaktor Interii przyznaje, choć nie wprost.

Soczysta propaganda i tajemniczy anonimowi komentatorzy - polecam MÓJ komentarz na końcu.

Wzajemne relacje Ukraińców uległy zmianie

Dzisiaj, 27 grudnia (11:56)
Opinie ukraińskich komentatorów coraz częściej wskazują na zmianę stosunku mieszkańców wschodniej Ukrainy do ich rodaków z zachodniej części kraju. Ostatnie miesiące przyniosły zbliżenie obu części ukraińskiego terytorium - twierdzą komentatorzy.

Jeszcze pół roku temu na powitanie "Sława Ukrainie" w Zaporożu mało kto odpowiedziałby zwrotem "Hierojam sława". Przeciętny mieszkaniec Zaporoża albo nie wiedziałby o co chodzi, albo uznałby te słowa za prowokację.

[ a dlaczego za prowokację? Bo kojarzyłby to z UPA ! ]


Obecnie jest to już dość popularny zwrot wiążący się dla mieszkańców wschodniej Ukrainy nie z tradycją Ukraińskiej Powstańczej Armii, ale z wydarzeniami na kijowskim Majdanie.

W przeszłości miejscowa propaganda budowała mur pomiędzy wschodnią i zachodnią Ukrainą, przeciwstawiając sobie obie części kraju. Obecnie skutki tej propagandy są już mniej widoczne.


Docent Jurij Czerniak z jednej z zaporoskich uczelni zauważa, iż z chwilą pojawienia się wroga w postaci Rosji wzajemne relacje Ukraińców uległy zmianie.
Jego zdaniem, "u każdego Ukraińca - bez względu na to, czy pochodzi ze wschodu czy z zachodu - obudziło się poczucie własnej godności i miłość do takiej Ukrainy, jaką mamy". Komentatorzy przyznają jednocześnie, iż Ukraińcy zdają sobie sprawę, jak bardzo trzeba jeszcze zreformować kraj.


Analiza:
"Opinie ukraińskich komentatorów"- czytaj: propaganda niesprecyzowanych "komentatorów", a może nawet nie ma żadnych komentatorów, tylko tak sobie pisze pan redaktor...

"Opinie ukraińskich komentatorów coraz częściej wskazują na zmianę stosunku mieszkańców wschodniej Ukrainy do ich rodaków z zachodniej części kraju."- redaktor nie pisze jak się zmieniły, my wiemy, że na gorsze, ale autor tekstu chyba chce nas zbałamucić, że na lepsze...

"Ostatnie miesiące przyniosły zbliżenie obu części ukraińskiego terytorium"- terytorium się zbliżyły? A one nie były zawsze obok siebie na wcisk ułożone? Oczywiście redaktor nie może napisać, że LUDZIE się zbliżyli, więc pisze o terytorium - cokolwiek to oznacza...my i tak wiemy, co nam się sugeruje.

"Obecnie jest to już dość popularny zwrot"- autor sugeruje, ze wcześniej nie był popularny, ale to dlaczego przeciętny mieszkaniec Zaporoża miałby uznać go za prowokację? Jakieś niedopatrzenie redaktora... Jednoczesnie ten wpis zasadza się na kłamstwie niemieckim - autor cały czas sugeruje pozytywne rzeczy, gdy wcale ich nie ma.

"W przeszłości miejscowa propaganda budowała mur pomiędzy wschodnią i zachodnią Ukrainą, przeciwstawiając sobie obie części kraju. Obecnie skutki tej propagandy są już mniej widoczne."
Tutaj fakty nazywane są propagandą - to typowy zabieg erystyczny. Jednocześnie autor swoją propagandę traktuje jako fakty.

"z chwilą pojawienia się wroga w postaci Rosji wzajemne relacje Ukraińców uległy zmianie".- nazywa Rosję wrogiem jakby to było coś oczywistego - jest to kontynuacja propagandowej linii zachodu na Ukrainie, polegającej na wmawianiu ludziom, że to Rosja wzbudza zamęt, a nie zachodnia agentura.

Dla uporządkowania - agentura zachodnia dokonała zamachu stanu, w sposób niezgodny z prawem zdjęto z urzędu demokratycznie wybranego prezydenta Ukrainy, po czym nowe władze Ukrainy przystapiły do jątrzenia konfliktu z Rosją pragnąc wciągnąć Kreml do wojny z zachodem - a w zasadzie z Ukraińcami, Polakami, Litwinami, bo sam zachód nie zamierza iść na śmierć, tylko chce posłać na rzeź głównie Polaków i Ukraińców. Stąd bestialskie mordy, palenie ludzi w Odessie, wszystko to miało sprowokować Rosjan do oficjalnego wejścia ze swoimi wojskami na teren Ukrainy, co z kolei dałoby amerykanom powód do wojny - i szansę na uratowanie bankrutującego dolara...
Realcje Ukraińców uległy zmianie, gdy wschód Ukrainy, a zamieszkują go głównie Rosjanie, zdał sobie sprawę, że bezprawnie zdjęto z urzędu Prezydenta Janukowycza i że zachód planuje rozkraść ich kraj.
"u każdego Ukraińca - bez względu na to, czy pochodzi ze wschodu czy z zachodu - obudziło się poczucie własnej godności i miłość do takiej Ukrainy, jaką mamy". Komentatorzy przyznają jednocześnie, iż Ukraińcy zdają sobie sprawę, jak bardzo trzeba jeszcze zreformować kraj."

Na koniec jeszcze jakby kilka słów prawdy od redaktora: Ukraina jest bankrutem, ale ją kochajcie, bo tylko to macie. I wiecie, że jak wam ją "zreformujemy", to już nic nie będzie?



The Telegraph": to UE sprowokowała jatkę na Ukrainie, nie Putin

"To Unia Eu­ro­pej­ska jest winna jatce na Ukra­inie, a nie Wła­di­mir Putin" - oce­nia ko­men­ta­tor "The Te­le­graph" Chri­sto­pher Bo­oker. Jego zda­niem UE chce wcią­gnąć Rosję do swo­jej stre­fy wpły­wów.
Jedną z "naj­dziw­niej­szych i naj­bar­dziej prze­ra­ża­ją­cych hi­sto­rii mi­ja­ją­ce­go roku" Bo­oker na­zwał "wpro­wa­dza­nie w błąd za­chod­niej opi­nii pu­blicz­nej ws. przy­czyn tra­gicz­nych wy­da­rzeń na Ukra­inie".

Booker to znany brytyjski dziennikarz, żarliwy krytyk Unii Europejskiej. Współpracował m.in. z BBC, "Daily Telegraph", "Sunday Telegraph", "Daily Mail". W latach 90-tych opublikował serię krytycznych książek dot. Unii Europejskiej, której wytykał nadmierną biurokrację i stanowienie złego prawa.
"Konflikt został pokazany jako wina wyłącznie »dyktatora« Putina, porównywanego do Hitlera" - pisze Booker. Media zarzucające Putinowi aneksję Krymu i wspieranie separatystów na wschodzie zapominają, że to "Unia Europejska chce przyłączyć kolebkę rosyjskiej tożsamości do własnego imperium" - uważa ekspert.
Booker uważa, że "było absolutnie do przewidzenia", że reakcja Rosji i rdzennych Rosjan będzie właśnie taka, jak na wschodzie Ukrainy. Ekspert przypomina, że 82 proc. mieszkańców Krymu to osoby mówiące po rosyjsku. Dodatkowo, gdyby Ukraina weszła w struktury NATO, to Sojusz zdobyłby dodatkowy przyczółek w tamtym rejonie, kosztem osłabienia pozycji Rosji.
"Bezlitosna ekspansja Unii Europejskiej ma na celu wyeliminowanie nacjonalizmu" - pisze dalej Booker. "A nacjonalizm przybrał osobową formę prezydenta Putina" - dodaje. Zdaniem eksperta "Putin i jego ludzie mogą za to wszystko zapłacić straszną cenę, ale nie mogło być mowy o potraktowaniu »rosyjskiego niedźwiedzia« w podobny sposób" - czytamy na stronach "The Telegraph".
Na początku 2014 roku po protestach na Majdanie i upadku rządu Wiktora Janukowycza Krym został anektowany przez siły rosyjskie. Następnie na wschodzie Ukrainy w okręgach Donieckim i Ługańskim wybuchły krwawe walki pomiędzy separatystami wspieranymi przez Rosję a siłami ukraińskimi, które trwały cały rok. Unia Europejska i Stany Zjednoczone wprowadziły sankcje gospodarcze wymierzone w Rosję, których skutki Rosjanie zaczęli niedawno bardzo dotkliwie odczuwać.




Tymczasem na Ukrainie...

Na wystawie popiersi Bandery w Kijowie zapowiedziano budowę Wielkiej Ukrainy od Karpat po Kaukaz

W kijowskim Historyczno-Memorialnym Muzeum Mychajło Hruszewskiego miała miejsce wystawa popiersi Stepana Bandery autorstwa Iwana Lypowki, członka Związku Ukraińskich Artystów. Podczas prezentacji wystawy Jurij Syrotiuk z partii Swoboda zapowiedział budowę Ukrainy od Karpat po Kaukaz.

"Będziemy budować wielką Ukrainę od Karpat po Kaukaz, gdzie nigdy nie ośmielimy się myśleć, żeśmy gotowi oddać choćby kawałek naszej ziemi - na Krymie, w Donbasie i gdziekolwiek, jakiemukolwiek okupantowi. Ukrainę, która rozumie, że z Moskwą można rozmawiać tylko językiem siły, a nie jakąś pozorowaną gadaniną w Mińsku" - powiedział polityk Swobody.
Syrotiuk dodał również, że w wyniku rewolucji na Majdanie banderowskim hasłem "Sława Ukrainie" pozdrawia się już cały kraj - od Lwowa po wieś Pieski pod Donieckiem.







http://www.kresy.pl/wydarzenia,polityka?zobacz%2Fna-wystawie-popiersi-bandery-w-kijowie-zapowiedziano-budowe-wielkiej-ukrainy-od-karpat-po-kaukaz-video-foto#


http://wiadomosci.onet.pl/swiat/the-telegraph-to-ue-sprowokowala-jatke-na-ukrainie-nie-putin/0trbv






KOMENTARZE


Polka snajperem w Donbasie?


Oprócz bojowników “Ajdaru” w torturach i przesłuchaniach, uczestniczyła również… Bianka Zalewska!

О том, как гражданка Польши убивала и пытала людей на Донбассе

"A teraz będzie coś interesującego. Spotkałem człowieka, który był torturowany przez członków batalionu “Ajdar”. I wiecie co? Oprócz bojowników “Ajdaru” w torturach i przesłuchaniach, uczestniczyła również kobieta! Dokładnie wtedy okazało się, że Bianka Zalewska nie jest żadną dziennikarką, lecz SNAJPEREM. Właściwie, bojownicy wcale tego nie kryli. 




Dlaczego nie było to tajemnicą? Myśleli, że świadek nie przeżyje(bardziej niefortunni jeńcy już od dawna są na tamtym świecie). Jednak on miał szczęście – znalazł się na liście do wymiany. Najwyraźniej został na niej umieszczony w pośpiechu, bez zastanowienia.
Ogłosimy nazwiska i fotografie wszystkich “kolegów” Zalewskiej, zamieszanych w torturowanie i znęcanie się nad cywilnymi mieszkańcami i żołnierzami Samoobrony. Część z nich już została zidentyfikowana – na świecie są dobrzy ludzie, a dawna Ukraina – to duża wieś, wszyscy się tu znają. Ja i moi współpracownicy z projektu “Białej Księgi” dołożymy wszelkich starań, aby Zalewska i jej wspólnicy ponieśli srogą, zasłużoną karę za popełnione przez nich zbrodnie."
Kierownik projektu “Biała Księga”, Konstantin Dołgow.

Amerykański niszczyciel "Donald Cook" wpłynął na Morze Czarne

W komunikacie na stronie 6. Floty Amerykańskiej czytamy, że niszczyciel amerykańskiej Marynarki Wojennej wyposażony w zdalnie sterowaną broń miał wpłynąć w piątek na akwen Morza Czarnego w celu zapewnienia pokoju i stabilności w regionie.
"Obecność niszczyciela "Donald Cook" oznacza potwierdzenie, a jednocześnie demonstrację naszych zobowiązań, dotyczących ścisłej współpracy z sojusznikami w NATO w celu umocnienia środków bezpieczeństwa na morze” – oznajmił kapitan niszczyciela Charles Hampton, którego zacytowała strona internetowa.
Po raz ostatni niszczyciel wpływał na Morze Czarne 10 kwietnia 2014 roku. 12 kwietnia rosyjski Su-24 12-krotnie w ciągu półtorej godziny podlatywał do niszczyciela na odległość około kilometra, znajdując się na wysokości około 150 metrów. Niszczyciel nie miał broni i manewry zakończyły się bez incydentów. Pentagon nazwał te działania "prowokacyjnymi i nieprofesjonalnymi". Niszczyciel "Donald Cook" jest uzbrojony w system obrony przeciwrakietowej Aegis, pociski manewrujące Tomahawk, przeciwlotnicze systemy artyleryjskie Falanks, pociski przeciwlotnicze SM-2 oraz pociski przeciwokrętowe Harpun a także ma na pokładzie jeden śmigłowiec SH-60.


Tymczasem Bambus (vel "poliż obozy koncentracyjne") otrzymał połajankę od Chińczyków.

25 grudnia, 15:27
MSZ Chin w czwartek wezwał USA, aby zajęły się problemami w sferze łamania praw człowieka we własnym kraju i powstrzymały się od ingerowania w sprawy innych państw pod pretekstem obrony praw człowieka, występując w roli sędziów.
„Chiny są państwem prawa. Przeprowadzamy procesy zgodnie z prawem. Wzywamy USA, aby zajęły się łamaniem praw człowieka w swoim kraju i aby powstrzymały się od ingerowania w wewnętrzne sprawy innych krajów pod pretekstem praw człowieka, występując w charakterze sędziów i naruszając suwerenność i niezależność innych państw”, - powiedziała rzecznik MSZ Chin Hua Chunying, komentując oświadczenie sekretarza stanu USA Johna Kerry'ego.
Agencja Sputnik poinformowała wcześniej, że John Kerry zaapelował do chińskich władz, aby uwolniono więźnia politycznego, laureata Pokojowej Nagrody Nobla Liu Xiaobo. Ponadto Kerry wezwał do uwolnienie innych więźniów politycznych, domagając się od Chin „gwarancji ich ochrony i wolności zgodnie z przyjętymi miedzynarodowymi zobowiązaniami w sferze praw człowieka”.


Korea Płn. wyzywa Baracka Obamę od małp
1 godz. 24 minuty temu
Władze Korei Płn. oskarżyły w sobotę USA o pozbawienie we wtorek połączenia z internetem i wyzwały prezydenta Baracka Obamę od małp za zachęcanie właścicieli kin do dystrybucji filmu "Wywiad ze Słońcem Narodu" o fikcyjnym zamachu na przywódcę kraju.
- Obama nie przebiera w słowach i działaniach niczym małpa w tropikalnym lesie - twierdzi Narodowa Komisja ds. obrony Korei Północnej", oskarżając amerykańskiego prezydenta o nawoływanie do wyświetlania kontrowersyjnego filmu.
- Jeśli USA będą w dalszym ciągu tak aroganckie, despotyczne i pomimo powtarzanych przez Koreę Północną ostrzeżeń będą używać gangsterskich metod, muszą liczyć się z tym, że jej nieudane działania polityczne nieuchronnie spowodują śmiertelne ciosy - powiedział rzecznik Komisji.
Wcześniej USA oskarżyły Pjongjang o dokonanie cyberataków na producenta filmu, wytwórnię Sony Pictures. Rozpowszechnianie obrazu Sony Pictures zawiesiło w ubiegłym tygodniu po tym, gdy pod koniec listopada padło ofiarą bezprecedensowego pod względem rozmiarów cyberataku na swą sieć komputerową - o którego sprawstwo FBI podejrzewa Koreę Północną. Przyczyną wstrzymania dystrybucji były także groźby zamachów, kierowane pod adresem głównych sieci kinowych.



Także w Azarbejdżanie mają dość zachodnich kłamstw. 

Dzisiaj, 27 grudnia (07:16)
Biura Radia Wolna Europa w Azerbejdżanie zostały w piątek zrewidowane przez "uzbrojonych policjantów", którym towarzyszyli przedstawiciele prokuratury - poinformował dyrektor radia Kenan Alijew. Rozgłośni w Baku grozi zamknięcie.
W oświadczeniu radia, finansowanego przez USA, podano, że śledczy i uzbrojeni funkcjonariusze kazali pracownikom zebrać się w jednym pokoju, po czym przeszukali sejf i skonfiskowali dokumenty. Nie działają telefony ani internet.
Kenan Alijew powiedział, że w czasie przesłuchania podkreślano, że "jest decyzja sądu o zamknięciu biura". Prokuratura nie sprecyzowała, czy miałoby to być zamknięcie czasowe, czy definitywne.
Organizacja Reporterzy bez Granic w komunikacie skrytykowała "nowy cios zadany temu, co zostało z niezależnej informacji w kraju". Radio "jest najnowszą ofiarą kampanii wykorzeniania pluralizmu przez władze Azerbejdżanu" - zaznaczono.
Do przeszukania biur Radia Wolna Europa dochodzi w czasie rozprawy władz Azerbejdżanu z dziennikarzami i obrońcami praw człowieka. Na początku grudnia aresztowana została dziennikarka śledcza pracująca dla Radia Azadliq (Wolność). Postawiono jej zarzut nakłaniania do samobójstwa.
Tuż przed aresztowaniem dziennikarki rzecznik prezydenta Ilhama Alijewa oskarżył Radio Azadliq o pracę dla zagranicznych służb bezpieczeństwa.
Alijew został w 2013 roku wybrany na trzecią kadencję. Opozycja określiła głosowanie jako nieuczciwe i niedemokratyczne.
http://polish.ruvr.ru/news/2014_12_25/Chiny-poradzily-USA-aby-zajely-sie-swoimi-problemami-z-prawami-czlowieka-6468/

http://polish.ruvr.ru/news/2014_12_27/Amerykanski-niszczyciel-Donald-Cook-wplynal-na-Morze-Czarne-0998/

KOMENTARZE

  • "Zwiezdoczka", czyli gwiazdeczka.
    Tak dobrze po północy śledziłem rosyjski film o zachodnich operacjach propagandowo - wywrotowych w Rosji (więc umiarkowanie dobrze pamiętam, pewnie wrócę do tematu po ponownym obejrzeniu).
    W pewnym momencie mówiła bardzo młoda Rosjanka, no małolata. Mówiła że została namierzona w sieci i zaproszona do Moskwy, tam przeszła sprawdzenie i szkolenie w operowaniu w sieci. Jako że była inteligentna (co widać) i sprawna językowo - to została szefem "zwiezdoczki", czyli czterech innych osób podobnie zwerbowanych. Miała co jasne też swojego szefa. Ale też ... nie znała ich osobiście, tylko miała z nimi kontakt przez internet ( wytłumaczyli jej że potwory z rosyjskich służb mogą ich wrzucić na lata do lochów za ich umiłowanie wolnego słowa co jasne, więc taka konspiracja jest niezbędna). Wolne słowo według ścisłych instrukcji z góry, każdy rozumie żart. Jaka była technologia ich pracy? Mieli pod kilkunastoma różnymi nickami zagnieździć się na wielu forach i portalach, mieli nabyć jak największą ilość dobrych przyjaciół którzy ich lubią i im ufają. A to po to, aby w momencie gdy przyjdzie polecenie z góry zachęcić te osoby (tych ich dobrych internetowych znajomych) do "spontanicznej" akcji protestacyjnej. Więc policzmy wydajność "zwiezdoczki". 15 nicków na 15 forach czy portalach (portal może dotyczyć hodowli kanarków, wcale nie musi być polityczny), na każdym takim portalu potrafimy przekonać tylko dwie osoby, aby natychmiast wyszły na miasto i wzięły udział w proteście. Czyli jeden zawodowy agitator daje 30 osób, a cała "zwiezdoczka" daje 150 osób. Jeżeli jest jeszcze "zwiezdoczka" wyższego poziomu mamy 750 osób - wystarczy na piękne tytuły w zachodnich gazetach jak to zdrowy trzon rosyjskiej młodzieży potępia Putina. Głównym targetem takich operacji są bardzo młodzi ludzie, bo starszych trudniej w ten sposób kiwnąć.
    Co jasne taką "zwiezdoczkę" można też wykorzystać do zwykłych operacji propagandowych, niekoniecznie zakończonym ulicznymi wystąpieniami. Ile to osób tutaj na neonie twardo szczuje na Rosję i Putina. Czy aby nie pięć osób dobrze nam znanych? Czyżby na neon oddelegowali jedną "zwiezdoczkę"?
  • @vortex 11:33:08
    A dodam że o ile tych naiwnych małolatów należy potraktować ulgowo, to tego facia z amerykańskiej ambasady co to organizuje już NIE. Należy mu oderżnąć łeb i pozostawić w przydrożnym rowie. Jak sziesięciu przejdzie taką naukę elementarnej przyzwoitości, to jedenasty stwierdzi że nagle bardzo ciężko zachorował i pójdzie na zwolnienie lekarskie. Nie ma innej metody rozmowy z nimi.
  • @vortex 12:15:22
    Nota bene Rosjan (którzy podobne brudne sztuczki stosowali za komuny) mało to oburza. Ale nas Polaków powinno to bardzo oburzać. Trzeba jasno wyraźnie powiedzieć KONIEC. Będziemy zabijać waszych agentów wpływu, a jak trzeba to na zbitą mordę wywalimy z Polski całą waszą ambasadę i wszystkie konsulaty.
  • @vortex 12:21:06
  • Brednie rosyjskiej propagandy. Oczerniają polską dziennikarkę o torturowanie więźniów
  • @Talbot 13:24:55
    hmm...brednie nie brednie, ale czy dziennikarz normalnie nosi mundur w czasie pracy ? :)))
    ...po odznaczeniu Sakiewicza przez ukraińskie SB już dawno pozbyłem się złudzeń co do "misji" tivi republik i w ogólnym rozumieniu mediów od Partyzantów Wolnego Słowa...:)))pozdr
  • @trybeus 14:38:56
    Dziennikarz w mundurze

  • Artykuł ze Zmiany na Ziemi
    Ukraiński świadek potwierdza, że lot MH17 mogli strącić Ukraińcy

    http://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/ukrainski-swiadek-potwierdza-ze-lot-mh17-mogli-stracic-ukraincy

    I jeden z komentarzy

    "Co nieco interesuję się lotnictwem. Su-25 to samolot szturmowy niskiego pułapu, w którym świadomie poświęcono prędkość dla lepszego udźwigu i lepszego - mniejszego obciążenia powierzchni nośnej.

    Ma 2 silniki bez dopalacza R-95Sz zaprojektowane na mały pułap, gdzie przy stosunkowo dużym ciśnieniu ilość tlenu jako utleniacza paliwa wystarcza do spalenia paliwa i uzyskania ciągu. Na średnim pułapie, gdzie ciśnienie spada, zaczynają się "schody", bo ilośc zasysanego powietrza i tlenu maleje i przez to ciąg maleje - mimo, że wskutek mniejszych oporów prędkość powinna rosnąć, to wskutek słabszego ciągu - stopniowo maleje - a dopalaczy brak.

    Dlatego pułap maksymalny [bez przeciążenia] Su-25 to zaledwie 7000 m - jak na odrzutowiec bojowy bardzo nisko, tylko ze to szturmowiec niskiego pułapu, a nie myśliwiec przechwytujący [np. Su-27 tak niefrasobliwie mylony przez laików i prrzez "mądre media" ze szturmowym Su-25 - i szopka "zamieniania stosownie do potrzeby danej wersji rosyjskich specsłużb - notabene wg rosyjskich internautów zdjęcie może przedstawiać także myśliwskiego MiG-29].

    Teoretycznie prędkość maksymalna Su-25 to 950-970 km/h przy ziemi [0,8 Mach - prędkości dzwięku] - na "trochę" ponad 7000 m samolot ma tak słaby ciąg i siłę nośną, że o utrzymaniu prędkości liniowej w poziomie trudno mówić - samolot ma skłonność do "przepadania", co zwykle kończy się lotem nurkowym.

    Zresztą - ta prędkość maksymalna była uzyskiwana dla nowych silników bez ograniczeń ciągu - i w konfiguracji tzw. gładkiej - bez podwieszonego uzbrojenia i z paliwem w zbiornikach "wewnętrznych" [integralnych] ograniczonym do 2/3 napełnienia.

    A - powtarzam - w silnikach Su-25 dopalaczy brak i trudno mówić o przechwyceniu samolotu 3 km wyżej - wymagałoby to kąta przewyższenia ok. 30 stopni przy sporym nadmiarze ciagu dynamicznego - a tu akurat dla tego typu samolotu w żaden sposób sie tego nie uzyska. Zresztą - te silniki ukraińskich Su-25 to "stare trupy" nieraz po resursie międzyremontowym [lotnictwo było przez 2 dziesięciolecia systematycznie niedoinwestowane nawet na bieżące utrzymanie] , albo nawet po resursie całkowitym [i tak bywa - w warunkach bojowych mówis ie "trudno" i się lata z dusza na ramieniu] - tu raczej można mówić o najwyżej 90% -max 95% ciągu nominalnego - "w dobrych układach".

    Co więcej - w takich warunkach stabilnośc celowania jest delikatnie mówiąc iluzoryczna, ponadto pierwsze strzały spowodowałyby taki odrzut czyli ciąg przeciwny do ciągu silników, ze samolot zwaliłby się w lot nurkowy.

    Owszem - np. w trakcie II w.św. Niemcy i Japończycy stosowali działka montowane ukośnie ku górze, aby strzelać przelatując pod bombowcem alianckim - tzw, system "Schreage Musik" - ale to było przy różnicy pułapu rzędu powiedzmy 300 m max, a nie 3 km...no i Su-25 żadnej takiej ukośnej instalacji działek nigdy nie posiadał i nikt - nawet Rosjanie - takiej instalacji nie sugerują.

    A zakładając, że kąt strzału z przewyższenia tj. chwilowego wznoszenia dynamicznego [które Su-25 i tak nie byłby w stanie osiągnąć ze względu na niedomiar ciągu] byłby powiedzmy 30 stopni, to każdy pocisk musiałby przebyć odcinek liniowy ponad 8 km - proszę sprawdzić w tablicach trygonometrycznych - przy takim dystansie sensowne skupienie pocisków zwyczajnie nie istnieje, zresztą i tak upraszczam, bo to byłaby krzywa balistyczna z szybko malejącą prędkośćią pocisków - i w dodatku strzelanie 3 km powyżej oznacza, że każdy pocisk przeszedłby przez warstwy atmosfery [tzw. pauzy między warstwami, zaś warstwy różne pod względem powiedzmy balistycznym], niekoniecznie z tą samą prędkością wiatru w danej warstwie plus jeszcze skoki wilgotności i konwekcji - w takich warunkach żaden - powtarzam żaden pilot ani najlepszy snajper na świecie nie byłby w stanie uzyskać sensownych parametrów strzelań - każde przeliczenie celu byłoby opatrzone olbrzymim rozrzutem. A przy locie "czołowym" [piszę "czołowym" w cudzysłowach, bo przecież przechwytujący byłby 3 km niżej] - szybkość sumaryczna liniowa i kątowa byłaby tak duża, że o żadnej efektywnej serii pokrywającej cel ani mowy być nie może.

    Dla wątpiących - proszę sobie przypomniec archiwalne filmy z II. w.św. z walk powietrznych przy znacznie mniejszych prędkościach walczących myśliwców [rzędu 600 km/h i przy odległościach ok. 300 m - jak tam rozbiegają sie pociski serii - ma się wrażenie, że seria idzie wszedzie, tylko nie w teoretyczny punkt celowania...a tu mówimy o przynajmniej 8 km w najlepszym wypadku...no comment...]

    Przypominam - i tak pilota Su-25 na pułapie 7000 m "nie stać" na żadne dynamiczne przechwycenie na wznoszeniu pod nawet mniejszym kątem niż 30 stopni [a im mniejszy kąt, tym dłuższy tor pocisku], nie może też sobie pozwolić na ogień ciągły - bo po pierwszych strzałach szturmowiec zwaliłby sie na skrzydło w lot nurkowy [przepadnięcie z braku ciagu i wypadkowej siły nośnej]. Musiałby oddać bardzo krótka serię idealnie co do dziesiątej sekundy, a nawet gdyby to mu się udało, to z racji dalekiego strzału [ponad 8 km w linii strzału] i wskutek dyspersji i warstw atmosfery stopień rozproszenia pocisków [brak skupienia] wcale nie zapewniałyby trafień - a dla tak dużego celu trzeba by ich kilka....

    Zresztą - o czym my tu mówimy - w pierwotnym artykule z Komsomolskiej Prawdy [która zamieścił internetowy Sputnik, a to przekopiował Infowars, zaś zmianynaziemi przekopiowały "docelowo" - proszę sprawdzić po linkach] jest jak "byk" o samolocie szturmowym Su-25, a tu autor artykułu w zmianynaziemi z przysłowiowym "uporem ma....ka" [przepraszam - ale alternatywą jest tylko ewidentnie zła wola] wstawia zdjęcia... myśliwca Su-27 [lub jego wersji Su-30 lub Su-35 - też możliwe, przy tej pikselizacji nie rozróźni się, ewentualnie nawet Mig-29 lub nowsza wersja Mig-35]

    - to tak jakby pomylić traktor z osobówką i oskarżać kierowcę traktora o gangsterski napad na TIRa.

    Przepraszam - może to porównanie wydać się dziwne, ale NAPRAWDĘ przechwycenie przez Su-25, a Su-27 to ZUPEŁNIE INNE SAMOLOTY O SKRAJNIE RÓZNYCH CHARAKTERYSTYKACH - a Rosjanie i autorzy polskich "mediów alternatywnych" robią "korektę" typu ex post i im "wszystko gra" - "bo laikowi i tak nic to nie mówi".

    I jeszcze jedno: cytuję wyjątek artykułu: "Jak wiadomo Rosjanie od początku konsekwentnie dowodzą, że samolot nie spadł trafiony przez separatystów tylko został trafiony rakietą R-60, powietrze-powietrze, którą wystrzelił ukraiński samolot wojskowy."

    Przepraszam - a gdzie "podziały" sie wersje o zestrzeleniu przez ukraińskiego Buka?

    A gdzie wersja z bombą i "zombie" na pokładzie - wygłaszana ze śmiertelna powagą?

    A gdzie wersja o "zamianie tunelem czasoprzestrzennym poprzedniego malezyjskiego Boeinga"?

    A gdzie ów "zamach na Putina" - tyle, że dziwnym trafem samolot Putina, nie dość, że ma inna sylwetkę, w obszar Ukrainy nie wlatywał, rozminęli się przy tym o 2 godziny i na dodatek pierwszy i ostatni punkt przzecięcia trasy był ponad 1000 przed zestrzeleniem Boeinga - co tam - dla wielbicieli "genialnych teorii" na pohybel złym faszystom ukraińskim - nic to nie przeszkadza - GRATULUJĘ.

    A gdzie wersje "hybrydowe" - że najpierw rakieta [niekoniecznie R-60 inne też "rozpatrywano"] a potem seria z boku dla "wykończenia pilotów" ? - notabene - to już taka sekwencja to totalna bajka dla laików - po R-60 lub innej rakiecie powietrze-powiertrze żadne dobijanie nie byłoby potrzebne - ani nawet by sie nie mogło powieść z racji rozpadu płatowca i niestabilnego aerodynamicznie upadku.

    No i patrząc na zestrzelenia: koreańskiego B-747 nad Sachalinem za ZSRR, potem Tu-154M 4 października 2001 roku, potem zwykły bandycki zamach bombowy w Smoleńsku w 2010 roku - z jednym jestem w stanie sie zgodzić - wiarygodnośc Rosjan i ich "konsekwentna wersja" [gdzie nawet typ samolotu dopasowuje sie ex post licząc na lobotomię mózgu czytelników spragnionych świeżych sensacji - przypomnę: w grę wchodzi wg róznych wersji szturmowy Su-25 , myśliwce Su-27, Su-30, Su-30, Su-35, Mig-29, MiG-35 - notabene - wszystkie typy samolotów służące na Ukrainie są też w lotnictwie rosyjskim - więc bez identyfikacji narodowości owe "dowody" równie dobrze mogą wskazywać na Rosjan - i nikt nawet słowem o tym nie wspomniał - więcej czytałem nawet rosyjskie artykułu mówiące o Su-24 - a to bombowiec taktyczny - jeszcze inna maszyna - i też zero sprostowań i zero zmieszania] - wiarygodność i konsekwencja: jedno i drugie mają wartość przyzerową... a najbardziej prawdopodobny - choć nieciekawy wariant - zupełnie banalny, jest taki, że separatyści, a raczej rosyjska obsługa Buka zestrzeliła pasażera, bo nie sprawdzili ani transponderem, ani nawet zwykłą polowa lornetką - a identyfikacja to jest obowiązek przed odpaleniem. Separatyści przyznali się - a raczej pochwalili triumfalnie - w pierwszych godzinach i to bardzo szczerze na twitterze [dziwne, że zmianynaziemi cierpią pod tym względem na amnezję], a rosyjska telewizja Life News poinformowała "jak co dzień" o kolejnym "sukcesie" w postaci "zestrzelenia An-26 koło Torez" - a innej maszyny oprócz Boeinga nie zestrzelonio - gdyby zestrzelono tam faktycznie An-26, separatyści by niezwłocznie pokazali szczątki - to były tereny przez nich kontrolowane - nie mogli pokazać, bo żadnej innej maszyny prócz Boeinga koło Torez nie zestrzelono, ani nigdzie indziej tego akurat dnia. Wpis z twittera wycofali i "rżną głupa na całego - w żywe oczy wobec całego świata" - choć są miliony kopii w internecie - proszę samemu poszukać, bo ktoś powie, że "sfałszowałem", a filnik-sprawozdanie Life News z zestrzelenia "An-26 koło Torez" tego dnia też jest na Youtube - tylko autor artykułu ma widocznie elementarne problemy z relacjonowaniem zdarzeń i wszelkich "pro" i "kontra". Polecam choćby: http://kresy24.pl/54057/ale-wpadka-rosyjska-telewizja-potwierdza-ze-separatysci-stracili-boeinga-wideo/

    Dlatego proszę choćby o minimalną rzetelność procedur dziennikarstwa śledczego - bo na razie wiarygodność zmiannaziemi w tym temacie jest praktycznie żadna - polecam choćby na lekturę w sprawie MH17 artykuły niezależnej grupy dziennikarzy śledczych, których wiarygodność nie podważa nawet Kreml [dlatego ich "twardo" przemilcza...] - mówię o Bellingcat:

    https://www.bellingcat.com/tag/mh17/

    No i przecież sam artykuł zmianynaziemi jest tylko echem kremlowskiej "kontry" w opozycji do PIERWOTNYCH niedawnych doniesień agencyjnych o zdjęciach przedstawiających zestzrelenie Boeinga przez Buka separatystów, przekazanych Holandii i Australii:

    http://kresy24.pl/60995/naoczny-swiadek-potwierdza-zrobilem-zdjecia-z-eksplozji-malezyjskiego-boeinga-maja-je-naukowcy-z-holandii-i-australii/

    To jaka jest wiarygodność informacyjna portalu, skoro o takiej "niewygodnej" PIERWOTNEJ wersji milczy..?. a akurat kresy24.pl do "mainstream'u" nie należą - oni naprawdę patrzą na Wschód i patrzą na interes Polaków...i kremlowskie "prawdy" też do bólu znają..."
  • Co tak naprawdę przestraszyło USS donalda Cooka?
    Dlaczego uciekł do Rumunii a marynarze poddani zostali leczeniu psychologicznemu po czym część zwolniła się z pracy?
    http://www.voltairenet.org/article185443.html
    Dlatego, że Rosyjski samolot wyłączył jak telewizor pilotem całą tą elektroniczną moc USA i 12 razy symulował atak rakietowy.
    Ten najnowocześniejszy system walki elektronicznej na świecie to Chibiny.
  • @Netwalker 16:49:08
    Putin kiedyś mówił, że ma dla Amerykanów niespodziankę w postaci super broni.
    Po zaginięciu Boeinga w marcu tego roku, pojawiły się komentarze, że to sprawka Rosji, że uprowadzili samolot na Kamczatkę lub Kuryle.
    Dlatego Amerykanie nabrali wody w usta, a na rosyjskich portalach, pojawiały się niedorzeczne teorie spiskowe.
    Boeing zniknął 8 marca, a Rosja zaanektowała Krym 10 dni później.
  • @Talbot 17:27:46
    Malezyjski samolot porwany przez armię amerykańską z użyciem samolotu AWACS

    http://www.monitor-polski.pl/malezyjski-samolot-porwany-przez-armie-amerykanska-z-uzyciem-samolotu-awacs/

    Gra wywiadów - zagubiony Boeing 777, zamach w Lockerbie i Nowa Zelandia

    http://www.fronda.pl/blogi/adversae-res-admonent-religionem/gra-wywiadow-zagubiony-boeing-777-zamach-w-lockerbie,38620.html
  • interesariusz > Talbot @15:15:01
    w tych całych rozważaniach jest jedno założenie,

    iż MH17 został zestrzelony na swoim pułapie normalnego lotu,

    tymczasem nie wiadomo, ani na jakiej wysokości, i w którą stronę leciał.
  • @Talbot 15:15:01
    Propagandę zachowaj dla GW i innych podobnych ,tu przestań się ośmieszać . :) http://www.nst.com.my/node/20925?d=1
  • @interesariusz z PL 18:18:03
    Wiadomo i dlatego ,nie zostanie to upublicznione .Zdjęcia satelitarne są ale jakby ich nie było . Ave.
  • @interesariusz z PL 18:18:03
    Wystarczy przesłuchać czarne skrzynki. Tam jest wszystko.
  • @hades 22:17:42
  • Ten gendertwor...
    - to nie Polka a dewiant-humanoid
  • To nie Polka ! to ukrainkaz polskim obywatelstwem !!!
    To nie Polka ! to ukrainka z polskim obywatelstwem !!! dosyć poprawności politycznej !!!!! to ukrainka !!! !
    !
    Na Majdanie tylko żydo-chazarstwo i ukraincy z obywatelstwem polskim
    byli !!!!!! ŻADEN POLAK SŁOWIANIN NIE ZHAŃBIŁ SIĘ NA MAJDANIE !!!
    !
    Ireneusz Tadeusz Słowianin Aryjczyk ! Polska krajem neutralnym !!!!!
  • @Talbot 15:15:01
    Pamiętam, że pisano na początku o poleceniu przez kontrolera by zniżyli pułap z 10 tys metrów właśnie na 7 tys, potwierdził to hiszpański kontroler, potem on i ten wpis znikł.
  • snajper to specjalność, która oprócz wewnętrznych cech charakteru
    i praktycznie przećwiczonej wiedzy ze ścisłej dziedziny balistyki wymaga przede wszystkim masywnej budowy ciała tzn. że najskuteczniejsi snajperzy to wielkie i mocne chłopy z umysłem nauczyciela fizyki... a czy Bianka Zalewska pasuje do tego opisu? - to widać i słychać ;)))
  • @Talbot 17:47:14
    Diego Garcia, wyspa z bazą USA. W dniu zaginięcia lotu MH370 załoga jachtu zmierzającego do Australii widzi lot MH370 zniżający się do lądowania na Diego. Kiedy dowiadują się, że samolot zaginął informują o tym prasę poprzez telefon satelitarny. Od tej pory nie ma wieści o załodze jachtu ani o samych jachcie. Nie dopłynęli nigdy do portu docelowego. Telefony komórkowe osób które były na pokładzie MH370 logowały się do sieci w dniach po katastrofie jednak kontrolowany przez amerykańskie służby operator utracił te dane i uznał logowania za błąd. Na pokładzie bili naukowcy pracujący nad alternatywnymi źródłami energii. Między innymi dwóch inżynierów ze spółki córki firmy Motorola, zajmowali się oni bezprzewodowym transferem energii (coś jak Tesla). Wiele się o tym mówi, że oni oraz kilku innych zbiegło z USA obawiając się o swoje życie po tym co odkryli w zakresie energii. Chiny zaproponowały im azyl, a tym lotem transportowano ich do nowego miejsca ukrycia. Przy okazji innej katastrofy, czy bardziej zestrzelenia - chodzi o lot MH17 czyli ten który rozbił się na Ukrainie, ale należący do tych samych linii lotniczych. Dziwne, ale pomimo wielkiej tragedii w Holandii mało kto zna rodzinę kogoś kto leciał lotem MH17. Owszem, czasami pokazują kogoś w mediach ale...... podobnie jak w przypadku ataków szaleńców z bronią w USA - proponuje poczytać i pooglądać zdjęcie demaskujące tzw. Crisis Actors - czyli kim naprawdę są rodziny ofiar....
  • @sosenkowski 12:59:55
  • Ha, ha, ha!
    "Chiny są państwem prawa".

    Po prostu cudne.
    Prawa pisanego przez kogo i dla kogo?

    Głowę daję, że Korea Północna też jest państwem prawa.

    A USA nie jest państwem prawa? A Polska nie jest?
    I co z tego wynika? Obozy koncentracyjne, w którym się torturuje jeńców. Albo ludobójcze GMO wprowadzone przez sejm. Lista jest bardzo długa.

    Zawsze największe zbrodnie popełniane sę zgodnie z prawem, a nawet w imię Boga. Ostatnio także w obronie demokracji, rzekomej racji stanu, praw człowieka, albo patriotyzmu, w imię których nawet tortury i rzezie da się obronić; wystarczy poczytać niektóre portale tzw. patriotyczne.
  • @czerwony baron 13:54:25
    biathlon polega m.in. na strzelaniu karabinem 3,5kg z 50m nabojem .22 LR o energii pocisku ok. 150J. snajper używa broni dalekiego zasięgu o masie pow. 6kg strzelając do celów oddalonych o 400m (i nader często dalej;) amunicją wyrzucającą pocisk z energią pow. 3200J - aby to wytrzymać i nadal być skutecznym w boju, to trzeba czegoś więcej niż pas barkowy sprinterki ;)))
  • @sosenkowski 16:55:50
    Wydaje mi sie, ze nie tylko postura, czy tez waga decyduje o przydatnosci do zadana snajpera. Znam kogos, kto twierdzi, ze byl snajperem ( w armii zawodowej dla ktorej walczyl w wielu krajach ) i nie jest on o 2metrowym osilkiem, lecz niestety po "wypaleniu " praca i zyciem strzepkiem czlowieka nasaczonym piwem ...Tak tez mozna pojmowac zadanie zabijania w imie wlasciwej i jedynej racji kraju, dla ktorego sie sluzy...
  • @babaraba 22:59:43
    ależ snajperowi tj. "strzelcowi wyborowemu" (nie mylić ze strzelcem wsparcia obsługującym automat kalibru 7.65NATO, przypadający w ilości od 1 do 2szt. na każdą standardową drużynę piechoty) wystarczy 185cm i 100kg wagi, aby zniósł bez kontuzji "kopnięcie" nawet .50" M1022. niemniej jednak sylwetka "kafara" snajperowi nie wadzi - wszak i tak wykonuje swoje zadania leżąc ;)))