Maciej Piotr Synak


Od mniej więcej dwóch lat zauważam, że ktoś bez mojej wiedzy usuwa z bloga zdjęcia, całe posty lub ingeruje w tekst, może to prowadzić do wypaczenia sensu tego co napisałem lub uniemożliwiać zrozumienie treści, uwagę zamieszczam w styczniu 2024 roku.

niedziela, 4 sierpnia 2013

Biała Chorwacja




Megapolis pod Lwowem


Po ostatnim posiedzeniu galicyjskiego klubu dyskusyjnego „Mytusa" zastanawiam się, czy i w moich żyłach nie płynie jakaś cząstka krwi, dalekich nam, Białych Chorwatów.

W ciągłym poszukiwaniu tożsamości galicmenów, „Mytusa" z Wołodymyrem Pawliwem na czele, zagłębiła się już w mroczne otchłanie wieków VIII-X. Tym razem dzięki pomocy dr Oresta Korczyńskiego, znanego ukraińskiego archeologa, który zwrócił naszą uwagę na Białych Chorwatów.

Według licznych źródeł historycznych, a również badań własnych, prelegent jest przekonany, że to plemię słowiańskie zasiedlało obszar od Zbruczu na wschodzie do Wisłoka na zachodzie, co mniej więcej pokrywa się z granicami przyszłego Księstwa Halicko-Włodzimierskiego.

Zdaniem naukowca, stolica Białych Chorwatów znajdowała się w okolicach dzisiejszej wioski Stulsko koło Mikołajowa nad Dniestrem. Właśnie tam na początku lat 80. XX wieku lwowski archeolog Orest Korczyński natknął się na ślady wielkiego grodu. Określa go jako megapolis, ponieważ dookoła istniało wiele mniejszych osad. Była to sensacja, poważnie przyjęta przez Akademie Nauk w Moskwie i Kijowie, a także za granicą, w tym i w Polsce.





Co stało się z mocarstwem Białych Chorwatów, jeżeli istniało naprawdę? – nie przestają padać pytania ze wszystkich stron i na różnym poziomie. Dr Orest Korczyński stwierdza, że na prośbę cesarza bizantyjskiego Herakliusza wojsko Białych Chorwatów na początku VII wieku walczyło z najazdem Awarów na Bałkany, a po zwycięstwie nad nimi, jako „wynagrodzenie" otrzymało ziemie w bizantyjskiej prowincji Dalmacja.

Tam też się przesiedlili, tam założyli Chorwację. Chorwaci mają różne hipotezy odnośnie swego pochodzenia. Nawet takie, że ich przodkowie przyszli z Persji. Natomiast jeszcze 20 lat temu podczas wyjazdów do Chorwacji zauważyłem, że w języku literackim tego narodu jest wiele słów z pokuckiej gwary mojej babci, używanych również współcześnie przez Hucułów, Bojków i Rusinów Podkarpackich z terenów obwodu zakarpackiego i wschodniej Słowacji.

Podczas Festiwalu etnograficznego w Lipowlanach na Sławonii byłem zaskoczony, gdy zobaczyłem taniec ludowy absolutnie podobny do jednego z tańców, który w okolicach Horodenki nad Dniestrem opisała kiedyś Danuta Demkiw, założycielka zespołu „Pokuttia" w Kołomyi. Potwierdzili to obecni na tej imprezie choreografowie z lwowskiego zespołu „Junost'".

„Przybyłem do ziemi naszej pradomoviny (praojczyzny)" – zaznaczył śp. chorwacki kardynał Franjo Kuharić, z którym rozmawiałem podczas jego wizyty we Lwowie w 1995 roku. Jeżeli taki wysoki duchowny, jak Franjo Kuharić, tak twierdził, to częściowo i my w Galicji mamy prawo na spadek po prawie nie znanych nam Białych Chorwatach.



Kiedyś w Przemyślu mój przyjaciel, też już nie żyjący, architekt Rościsław Stepaniak, oprowadzając lwowskich dziennikarzy po swojej działce w okolicach Kopca Tatarskiego, pokazywał ślady długich rowów pozostałych po dawnym wielkim grodzie. Może z tych czasów pochodzą rotundy – świątynie, które ochrzczony lud słowiański wznosił na tych ziemiach? Jedna z nich, w Użgorodzie, przetrwała do naszych dni.

Fundamenty takich chrześcijańskich świątyń archeolodzy znaleźli też nad Sanem i w okolicach Balatonu. Możliwie, że klucze do pełnej tajemnicy historii Białych Chorwatów, leżą gdzieś pod korzeniami wspaniałych buków w lesie koło Stulska, gdzie dr Orest Korzyński przebadał niespełna 0,3% powierzchni starego grodziska.

Dzięki dr Korzyńskiemu mała wieś Stulsko była znana na cały ówczesny świat. Przyjeżdżają do stolicy swej pradomowiny też naukowcy i turyści z Chorwacji. Niestety odkrywca tego historycznego miejsca, jest pozbawiony możliwości kontynuowania prac archeologicznych i prowadzenia badań.

„Od lat moja ekspedycja archeologiczna nie dostaje żadnego finansowania od państwa ukraińskiego, – wyjaśniał dr Orest Korzyński. – Jestem w ogóle bez pracy. Jest to nie do porównania z tym, co widziałem w sąsiedniej Polsce, gdzie prowadziłem wykłady na wyższych uczelniach. Razem z polskimi kolegami uczestniczyłem w wykopaliskach. Tymczasem Stulsko czeka na mnie i nowe pokolenie młodych archeologów".


Kurier Galicyjski 16, kwiecień 2012
Konstanty Czawaga










Konstantyn Porfirogeneta wymienia w dziele De administrando imperio[1] Białą Chorwację (w oryginale Βελοχρωβάτοι i Χρωβάτοι)[2] jako miejsce skąd w VII wieku część plemion chorwackich miało wyruszyć na Bałkany (na terytorium dzisiejszej Chorwacji) na zaproszenie cesarza Bizancjum Herakliusza, by bronić granic cesarstwa. Reszta Chorwatów pozostała w swojej dawnej ojczyźnie mając oddzielnego władcę. Adam Naruszewicz tak przytacza ten fakt, w swym dziele Historya narodu polskiego:
"Nazwisko Chrobatów było znajome jeszcze w IX wieku za Konstantyna Porfirogenita, który o nich tak pisze w księdze de administrando Imperia w rozdziale XXX. i XXXI. Chrobaci mieszkali wtenczas, (to jest za Herakliusza) za Babigoreą[3] gdzie teraz są Belo-Chrobaci, (i na drugiem miejscu mówi) inni zaś Chrobaci, od tych którzy do Dalmacyi weszli, mieszkali ku Francyi, nazywali się Belo-Chrobaci, to jest biali, mający własnego Księcia. Hołdują zaś Ottonowi W. panującemu nad Francyą, która jest i Saxonią; są oni poganie, a z Turkami[4] ligę i przyjaźń trzymają. Tenże na innem miejscu Chrobatowie, którzy w Dalmacyi siedzą, od Chrobatów białych niechrzczonych początek wiodą, którzy za Turcyą przy Francyi siedzą, a ze Słowianami Serbami graniczą. Nakoniec powiada: 'wielka zaś Chrobacya, która się białą nazywa, do dnia dzisiejszego chrzczona nie jest, tak jako i sąsiedzi jej Syrbowie. Jazdy i piechoty nie ma tak wiele jak Chrobacya Chrześcijańska, dla częstych napadów od Franków"[5]
Według Nestora z Kijowa Biali Chorwaci byli protoplastami Lachów. Nestor opisuje w swojej Powieści minionych lat z 1113 roku w części drugiej "O narodach słowiańskich", jak to we wczesnym średniowieczu Biali Chorwaci, Serbowie i Chorutanie[6] (zapewne chodzi tu o część tych plemion, a nie całość) w wyniku najazdu Włochów[7] przenieśli się ze swoich naddunajskich terenów i osiedli nad Wisłą przezwawszy się Lachami[8][9]. , a ci następnie przezwali się Polanami, Lucicami, Mazowszanami, Pomorzanami.

"Po mnogich zaś latach siedli byli Słowianie nad Dunajem, gdzie teraz ziemia węgierska i bułgarska. I od tych Słowian rozeszli się po ziemi i przezwali się imionami swoimi, gdzie siedli na którym miejscu. Tak więc przyszedłszy, siedli nad rzeką imieniem Morawa i przezwali się Morawianami, a drudzy Czechami nazwali się. A oto jeszcze ciż Słowianie: Biali Chorwaci i Serbowie, i Chorutanie. Gdy bowiem Włosi naszli na Słowian naddunajskich i osiadłszy pośród nich ciemiężyli ich, to Słowianie ci przyszedłszy siedli nad Wisłą i przezwali się Lachami, a od tych Lachów przezwali się jedni Polanami, drudzy Lachowie Lucicami, inni — Mazowszanami, inni — Pomorzanami."
Pozostali autorzy już nie nazywają Chorwatów "Białymi". Nie wymienia ich (podobnie jak i Polan) Geograf Bawarski (rok 845).
Na północ od Wielkich Moraw lokuje ziemie Chorwatów (horithi) Alfred Wielki[11] (rok 890).
W Powieści minionych lat Nestor wymienia też Chorwatów (tylko raz nazywając ich "Białymi" jako protoplastów Lachów). W 907 roku mieli oni uczestniczyć (jako sojusznicy) w wyprawie Olega Mądrego na Bizancjum. Można też znaleźć wzmiankę, że książę kijowski Włodzimierz w 992 roku wyprawił się na Chorwatów[12].
Dodatkowo nazwa "chrowati et altera chrowati" pojawia się w dokumencie praskim z 1086 jako rubież diecezji praskiej. Zostało to propagandowo wykorzystane przez Austrię do uzasadnienia pretensji do Galicji w czasach rozbiorów Polski - do tego stopnia, że urzędnicy austriaccy posługiwali się pojęciem narodowości białochorwackiej.
Kosmas z Pragi między rokiem 1110 a 1125, w Chronica Boëmorum tak opisuje obszar diecezji praskiej: "Granice zaś jej ku zachodowi są następujące: Tuhośt, który ciągnie się do połowy rzeki Chamb, Siedlczanie, Łączaniei, Dieczanie, Litomierzyće, Lemuzi, aż do środka lasu, którym są Czechy ograniczone. Następnie na północ te są granice: Pszowianie, Chorwaci i drudzy Chorwaci, Ślęzanie, Trzebowianie, Bobrzanie, Dziadoszanie, aż do środka lasu, którym otoczone są granice Milczan. Stąd na wschód te rzeki ma za granice: Bug i Styr z grodem Krakowem i prowincją, której nazwa jest Wag, z wszystkimi krainami należącymi do wspomnianego grodu Kraków. Stąd rozszerzona dołączonym pograniczem węgierskim ciągnie się aż do gór, których nazwa jest Tatry. Następnie w tej części, która zwraca się na południe, po przyłączeniu krainy morawskiej diecezja ta ciągnie się aż do rzeki, której nazwa jest Wag, i do środka lasu, którego nazwa jest Mure, i do takiej że nazwy góry, którymi odgraniczona jest Bawaria."[13]
Piszący w XII wieku Pop Duklanin w swoim Latopisie używa określenia Białej Chorwacji w odniesieniu do północnej Dalmacji.
Wincenty Kadłubek, w Kronice Polskiej (ks. II, rozdz. 12), opisuje czyny Bolesława Chrobrego, który: podbił pod swe panowanie Selencję[14], Pomorze, Prusy, Ruś, Morawy, Czechy i pozostawił swym następcom jako [kraje] lenne. Miasto Pragę ustanowił drugą stolicą swego królestwa[15]. Poddał pod swe panowanie Hunnów, czyli Węgrów, Chorwatów i Mardów[16] szczep potężny[17]

Spór wokół położenia Białej Chorwacji

Historycy wiodą spór co do umiejscowienia wymienionej przez Konstantyna Białej Chorwacji, nawet negując jej istnienie. Z tekstu Konstantyna można się jedynie dowiedzieć że w połowie X wieku znajdowała się w kręgu wpływów Ottona I i leżała gdzieś pomiędzy Bawarią, Węgrami[18] a Białą Serbią. Ponieważ Konstantyn opisuje Białych Chorwatów jako pogan, to ich ziemie musiały leżeć poza zasięgiem chrześcijaństwa (w czasach Konstatyna to rubieże Polski i Rusi).
Nestor twierdzi że Biali Chorwaci osiedlili się nad Wisłą. Przy tym Konstantyn mówi o wędrówce na południe, a Nestor na północ - zapewne faktach odległych czasowo. Tak więc Białe Chorwacje Konstantyna i Nestora mogą nie mieć ze sobą nic wspólnego.
Ze względu na trudności w ustaleniu północnej granicy Wielkich Moraw trudno jednoznacznie interpretować zapisy Alfreda Wielkiego. Można jedynie na podstawie informacji że Wiślanie mieszkali na wschód od Moraw lokować ich bardziej na północ.
Natomiast interpretacje dokumentu praskiego wskazują na lokalizację w północnych Czechach lub na Śląsku.
Encyklopedyja Powszechna Samuela Orgelbranda z 1864 r. wywodzi nazwę Chorwatów od Karpat:
Kroaci (Kroat, Kroata), właściwie Chorwaci, po czesku: Charwati, po chorwacku: Herwati (Hrwati), jest nazwą licznych plemion słowiańskich, po części już, ze zwyczaju wyszłą, a w części jeszcze się utrzymującą. Prasiedzibą wszystkich tych plemion są ziemie Tatrzańskie (przyległe górom zwanym Tatrami), nazywane (u Konstantego Porfyrogenita) Wielką lub Białą Chorwacyją czyli Chrobacyją, od gór Karpackich czyli Cherbów (grzbietów, garbów) [...] Pamiątka ich tylko utrzymała się w niektórych miejscowych, nazwach we wschodnim Haliczu (Chrewi, Charwin, Charzewice), oraz w ludowej nazwie Karpatów: Horby (Chryby, Cherby)[19]. Również Adam Szelągowski (za Pawłem Józefem Szafarzykiem) wywodził ich nazwę od słowa chrb (góra) i dodawał: dziś jeszcze w Galicyi wschodniej nazwa dla Karpat (Chorby)[20]
Przez historyków najczęściej więc Biała Chorwacja bywa umiejscawiana w północnych Czechach, na Śląsku, w Małopolsce lub na Ukrainie. Istnieje np. hipoteza że centrum Białej Chorwacji znajdowało się obok obecnej wsi Stulsko[21] w rejonie mikołajewskim obwodu lwowskiego[22]. Pomimo, iż relacja Konstantyna wspominająca o frankijskim zwierzchnictwie na Białą Chorwacją nakazywałaby szukanie jej raczej w Czechach i na Śląsku[23] nie da się też wykluczyć hipotezy, że Chorwaci z upływem czasu przesuwali zajmowane przez siebie terytorium, co patrząc na np. dużo odleglejsze wędrówki Wandalów, nie powinno zaskakiwać.

Biali Chorwaci a Wiślanie

Prawdopodobne jest, że Chorwaci kryją się w dziele Geografa Bawarskiego pod nazwą Wiślan. Mogło się to stać za sprawą Morawian, którzy nazywali inne plemiona od miejsca ich osiedlenia, a nie od ich nazwy własnej. W wyniku ożywionych kontaktów handlowych kupców wielkomorawskich z państwem wschodniofrankijskim w IX w., nazwy plemion słowiańskich przekazywano na zachód, gdzie były spisywane przez niemieckojęzycznych skrybów, trafiając tym samym do sporządzonego dla Ludwika Niemca spisu plemion zachodniosłowiańskich.
Potwierdzeniem tej tezy może być fakt, iż w Powieści minionych lat Nestor wymienia większość plemion żyjących na ziemiach polskich (w tym Chorwatów), ale nie pada za to ani razu wzmianka o plemieniu Wiślan, które przecież było jednym z centrów wczesnej państwowości polskiej.
Twierdzeniu o tożsamości Białych Chorwatów z Wiślanami przeczy relacja Alfreda Wielkiego, który wymienia oba te plemiona.
Teza jakoby Chorwaci zamieszkiwali tereny górnej Wisły jest odrzucana przez wielu historyków, m.in. przez profesorów: J. Widajewicza, H. Paszkiewicza, E. Modelskiego[24]. Gerard Labuda akceptował istnienie małopolskich Chorwatów (i Serbów), ale uważał, że relacja Konstantyna Porfirogenety (o Wielkiej/Białej Chorwacji) odnosi się do Chorwatów czeskich[25].

Biali Chorwaci a Lędzianie

Obecnie przeważa pogląd, że plemiona te należy łączyć z Lędzianami. W XI wieku w kronice Nestora nazwa Lachy nie oznacza już jedynie Lędzian, od których się wywodzi, ale wszystkich Słowian Zachodnich z wyjątkiem Czechów i plemion słowackich. Oznacza to, że pamięć o związku plemiennym Lędzian i świadomość o jego znaczeniu zanikała na Rusi i już wtedy nie zdawano tam sobie sprawy z tego, że nazwa Lach pochodzi od słowa Lędzianin i lęda.
W latach 70. X wieku Lędzianie najprawdopodobniej weszli w skład państwa Mieszka I. W 981 wraz z wschodnimi ziemiami Polski podbici przez Ruś, a około 1018-1031 ponownie znajdowali się w państwie piastowskim (także w latach 1077-1086) po tym jak Bolesław Chrobry odbył słynną wyprawę na Kijów. Pod panowaniem Rusi ulegli całkowitej rutenizacji, co nastąpiło m.in. w wyniku działalności Kościoła Wschodniego po roku 1054, znajdującego się w stanie schizmy wobec Kościoła Łacińskiego. Innym przejawem rutenizacji terenów Lędzian były akcje deportacyjne podobne do działań Jarosława Mądrego w roku 1031, kiedy przesiedlił on po wcieleniu ziem lędziańskich do Rusi znaczną część ludności nad rzekę Roś (Naddnieprze), gdzie długo zachowywała ona swą odrębność etniczną.




http://www.mytusa.org/index.php/blogy/blog-qmytusaq/154-powrot-do-biaych-chorwatow.html

http://pl.wikipedia.org/wiki/Bia%C5%82a_Chorwacja

http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/e/ed/Heiliges_R%C3%B6misches_Reich_1000.PNG
http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/9/93/Polska_Rosja_Skandynawia_w_IX_w.jpg




KOMENTARZE

  • Autor
    Tak, jest tajemnica.Droga do owej tajemnicy prowadzi poprzez Ślężę,poprzez Krakowskie Kopce, na północ,na Mazowsze,dawniej zwane Mazurami.Niektórzy mówią,że owe Mazowsze-Mazury od Mazar-grób.Pewne jest,że krakowski kopiec Krakusa-Rękawka jest od prasłowiańskiego raka,rakew-Grób.Stąd i Krak i Kraków od Grobu.Tajemnica-Grób jest na Mazowszu i prawdą jest,że owa tajemnica istnieje i skrywa,ale i ujawni prawdę o Potędze.
    Pozdrawiam
  • @rebs 12:23:06
    Uchyli Pan rąbka Tajemnicy?

    Pozdrawiam
  • Maciej Piotr Synak
    Drogi Panie.Owo miejsce na Mazowszu istnieje i znalazłem je.Te zaledwie kilkaset kilometrów ze Ślęży,poprzez Kraków i do Mazowsza, zajęło mi 20 lat.Dla mnie nie jest ważna droga,którą przebyłem.Nie zamierzam pisać o tym książki,ani żadnej pracy naukowej.Ważne jest jedynie te miejsce i najważniejsi są wszyscy Ci,którym się ujawni.Nie pełni żadnej roli religijnej i nie jest poświęcone żadnemu bogu i nie jest stworzone przez żadnych bogów,ani ufoludków.Jest to miejsce Władcy i jego poddanych.Z tego co już wiem prawdziwemu władcy ludzi i prawdziwych poddanych.Sam obiekt niczym szczególnym się nie wyróżnia i nie znalazłbym go nigdy,gdyby nie pozwolił mi się odnalezć.
    Szczerze mówiąc ,owe tory kolejowe,którymi zobrazował Pan siebie, są wysoce znaczące i intrygujące

    Pozdrawiam
  • @rebs 06:18:54
    Ciekawe, bardzo ciekawe.

    Mazowsza za bardzo nie znam, ale jest kilka miejsc, które bezwzględnie chciałbym odwiedzić..

    Lubię zagadki - a jeszcze bardziej lubię je rozwiązywać.
    Polska jest niesamowitym krajem - przygody filmowego I.Jonsa to mały pryszcz w porównaniu z tym, co nas otacza - niemal na każdym kroku...

    Może jednak zdradzi Pan jakąś wskazówkę?
    Zapraszam na priv...
  • Maciej Piotr Synak
    Miejsce jak miejsce,nic nie znaczy bez Pana umysłu.Przygotowali owo miejsce ci,którzy mieli specyficzną inteligencję,umysł i świadomość,nieraz i tysiące lat temu.Jak Pan widzi nasza rozmowa nie wzbudziła wielkiego zainteresowania.To normalne i zrozumiałe.Z tego,co już wiem ta nieco odmienna świadomość powstała zapewne u zarania Cro-magnon i trwa ukryta i jest tą tajemnicą,którą Pan dostrzega,bo pozwala na to Pana umysł.
    Dlatego,jeżeli Pan dalej ma na to ochotę, proszę po prostu być z tą prawdą,z tą tajemnicą.Odpowiem Panu na każde pytanie.Być może umysł ma Pan dobry.
    Tak, czy owak widzę,że zaczyna się ruch w interesie i widzę,że i Władca i Poddani są bardzo blisko
  • @rebs 05:39:20
    Starożytni byli zwyczajni myśli swoje przekazywać symbolami. Pisać niewielu umiało, runy też pewnie były dla elit, a właśnie praca Feliksa Gruszki (w poprzednim Godło. Co oznacza?) pokazuje, że runy mogły być nakładane jedna na drugą, co postronni mogą odebrać jako nic nie znaczące znaki, ozdoby.
    A jednak symbole runiczne przetrwały np. na ścianach domów o konstrukcji szachulcowej. Niewtajemniczeni nie mieli pojęcia, że na ich domach widnieją olbrzymie napisy....pisane runami. "Pisane" belkami.

    Często przekaz pokazany jest w sposób zawoalowany.
    Jak komuś pokazać rysunek, cokolwiek, co jest nośnikiem jakiejś treści - to ludzie wzruszają ramionami i patrzą się zdziwieni.

    Trudno to określić, dlaczego współcześnie niewielu ludzi dostrzega zamysł kryjący się za napisem rysunkiem obrazem rzeźbą...

    A niektóre rzeczy pokazane są wprost.

    Może to wina szkoły i myślenia linearnego.

    Mam na tapecie taki temat, więc pewnie niedługo go opiszę.


    Tak więc nie uważam tego za jakąś szczególną świadomość.

    To jest nawet bym powiedział "standardowa" świadomość - problem stwarza dzisiejszy świat, przez który współcześni zatracili pewną wrażliwość.

    Ponadto - to co wykracza poza ustalone ramy - jest wyśmiewane lub w inny sposób deprecjonowane. Więc ludzie unikają precyzyjnego definiowania, porzucają temat, nawet NIELOGICZNIE , ale zgodnie z powyższą jakby zasadą "argumentując" istnienie takiej czy innej rzeczy.

    Ostatnio np. usłyszałem, że Matejko na obrazie "Portret dzieci artysty" namalował swoim dzieciom wielkie męskie łapska, bo...niedowidział.
    Skoro niedowidział, to dlaczego inne drobne elementy są namalowane precyzyjnie i proporcjonalnie?

    Jestem pewien, że pewna wiedza była jeszcze kilkaset lat temu dość powszechna - dzisiaj nikt jej nie dostrzega, zapewne oprócz niektórych archeologów, może historyków.


    Czasami pokazana jest wprost, a mimo to na siłę lansuje się inną koncepcję, wyssaną z palca.





    Pytań mam oczywiście wiele..
    Na przykład: Kim jest ów Władca, o którym Pan pisze, no i Poddani..
    Może też poda Pan mi rejon, gdzie jest to miejsce?

    Pozdrawiam
  • Maciej Piotr Synak
    Zapewniam,że swiadomość o której piszę jest bardzo niestandardowa.Ba,poprzez kilkadziesiąt tysięcy lat nieświadomości,podświadomości, nieużywania jako świadomość, obrosła mnóstwem symboli i wszelkich dupereli,przez które trudno się przebić.Ja męczę się z owymi duperelami już dwadzieścia lat.Mnie Pana umysł zaciekawił,no i te tory kolejowe,a zobaczymy,co będzie dalej.Jednym słowem -na spoko.Wiek zapewne ma Pan odpowiedni,bo nie mozna zacząć się bawić w te klocki za wcześnie.Np mistrzowie kabały nie dopuszczali uczniów do Pieśni nad Pieśniami przed czterdziestką,mieli łeb.
    Taaa,Władca,to jest pytanie.Niewiele jeszcze o tym wiem napewno.To jakiś niezwykły związek,niezwykłe połączenie między nim i poddanymi,no i proszę mi wierzyć,potężna inteligencja
  • Zapomniałem o rejonie miejsca
    Koło zwyczajnej wiochy,na północ od Warszawy
  • @rebs 11:53:56
    Hmmm. zdawkowy Pan jest..

    Symbole - fakt, potrafią zaciemnić sprawę. Wszystkiemu trzeba się uważnie przyglądać.

    Co do owej wioski.... poproszę o jakieś kalambury jeszcze.

    Jaki związek pomiędzy władcą i poddanymi - może pan rozwinąć temat?

    A dlaczego akurat tory pana zafascynowały?
  • @Maciej Piotr Synak 18:46:45
    Mogę chyba powiedzieć,że symbole są jeszcze bardziej zdawkowe .Myślę,że wszelkie kalambury byłyby tutaj niepoważne i niegrzeczne z mojej strony.Jak już powiedziałem,miejsce jest niczym bez Pana umysłu.Tutaj ten pierwszy krok musi uczynić Pana umysł.Przynajmniej tak było ze mną.No cóż owe tory mają pewien związek z przebijaniem się owej świadomości do świadomości.To naprawdę bardzo trudne i niebezpieczne.Można dostać po prostu świra.Ja tutaj nie miałem żadnej taryfy ulgowej,walnęło mnie to z pełną mocą.Innym chciałbym tego zaoszczędzić.Po prostu nie chcę nikogo mieć na sumieniu.Trzeba tutaj wypracować bezpieczny sposób.To trochę jak budzenie Neo z Matrixa,ale proszę się zbytnio tym nie sugerować.
  • @rebs 05:17:31
    Chyba wiem o co panu chodzi - ale ja to przeżyłem jakieś 10 lat temu.. Jakoś nie ześwirowałem...
  • @Maciej Piotr Synak 18:55:45
    Cieszę się

Godło. Co oznacza?





A jednak - wszystko się potwierdza....


Jakkolwiek absurdalnie by to nie zabrzmiało:

jeśli NIE WIESZ NA CO PATRZYSZ - TO NIE WIESZ CO TO JEST.

JEŚLI WIESZ CZEGO SZUKAĆ - TO WTEDY TO ZOBACZYSZ.











I bynajmniej nie są to runy...


http://chomikuj.pl/doranis/Historia+pisma/Runologia/Feliks+Gruszka+-+Runy+s*c5*82owia*c5*84skie+%28r*c4*99kopis%29,1375586976.pdf


http://argo.nowyekran.net/post/84128,pieprzyc-tajemnice

Kopernik to jeszcze nic....






Definicja Werwolfu, definicja 5 kolumny




Organizacja bez organizacji.

Świetny artykuł dr. Rafała Brzeskiego. Przedrukowuję fragment dotyczący struktury jaką posługuje się Werwolf, czyli rodzaj 5 kolumny...

Jest to również forma jaką może przyjąć polska organizacja patriotyczna.



>>>


Organizacja bez organizacji
Jeśli chce się dobrze rządzić krajem wielkości Polski, to potrzeba około półtora miliona podobnie myślących ludzi. Nie muszą być z tej samej partii, czy grupy politycznej, ale muszą kierować się tym samym katalogiem wartości. Tak w życiu publicznym, jak prywatnym. Ludzie ci muszą być obecni na wszystkich szczeblach administracji państwowej, rządowej i samorządowej. W sferze informacji, gospodarki, kultury, nauki, w edukacji i w służbie zdrowia, w służbach mundurowych i w sporcie. W każdej dziedzinie życia publicznego, dosłownie wszędzie. Swoją działalnością, pracą i zachowaniem muszą – bez uciekania się do przemocy – narzucić model postrzegania rzeczywistości i poczucie obowiązku dbałości o dobro wspólne w służbie współobywateli.
Ukształtowanie „od zera” tak licznej społeczności podobnie myślących ludzi wymaga czasem pokoleń, ale zdarza się, że wystarczy tylko obudzić drzemiące w ludziach tęsknoty i dążenia przytłoczone hałaśliwym, a bezmyślnym, szumem dnia codziennego. Jeden impuls może sprawić, że ludzie zaczną rozglądać się wokół szukając możliwości przebudowania świata, z którego nie są zadowoleni. Pierwszym odruchem jest wówczas chęć zorganizowania się. I natychmiast pojawia się obawa przed aparatem inwigilacji i ucisku aktualnie rządzących, którzy zazwyczaj nie są chętni do oddania władzy, przywilejów i apanaży. Potencjalne zagrożenie organizujących się zależne jest od wyboru modelu przyszłej organizacji. Do podstawowych należą:

[...]


Organizacja bez organizacji. To działalność małych grup i pojedynczych osób powiązanych jedną myślą. A nie strukturą i przepisami.
Opisane wcześniej modele organizacji w mniejszym lub większym stopniu zakładają istnienie:
- przywódców,
- hierarchii,
- łańcucha wydawania poleceń i składania sprawozdań,
- różnych form ustalania priorytetów organizacji,
- mechanizmów budżetowania,
- dyscyplinowania członków celem zapobieżenia tworzeniu się frakcji i koterii.
Składa się to w sumie na istnienie jakiegoś organu centralnego. Przy czym likwidacja Centrali powoduje rozpad lub paraliż struktur i w konsekwencji rozpad całej organizacji.
Organizacja bez organizacji nie ma Centrali. Nie ma przywódców, nie ma hierarchii, nie ma formalnych struktur, budynków, biur, infrastruktury, budżetu, itp. Jest systemem otwartym. Każdy może zostać członkiem, każdy może odejść w dowolnej chwili. Małe grupki mogą się dowolnie łączyć, a większe dzielić. (W praktyce kilkanaście osób to maksymalna liczba członków jednej grupy, gdyż przy większej liczbie pojawiają się kłopoty ze sprawnym komunikowaniem się i szybkim podejmowaniem decyzji.) Organizacja jest płynna. Wygląda to na chaos, czyli paradoksalnie zaprzeczenie organizacji, ale chaos wymusza kreatywność, szybkie podejmowanie decyzji oraz poczucie odpowiedzialności za te decyzje.
Cementem łączącym członków takiej płynnej formacji są:
- jedność wartości,
- chęć utrzymania wartości,
- wola dokonania zmian dla zachowania wartości,
- wiedza i wola zdobywania tej wiedzy,
- determinacja w osiągnięciu celu postawionego przez siebie samego (tu nikt nie narzuca zadań, ani nie stawia celu).
Radykalna decentralizacja sprawia, że jak długo istnieje wspólna myśl i przestrzeganie wspólnego katalogu wartości, tak długo organizacja jest praktycznie nie do rozbicia.
- brak przywódców, hierarchii i Centrali (w postaci infrastruktury i ludzi centralnego aparatu) powoduje, że ewentualny przeciwnik nie bardzo ma co zlikwidować.
- głupota, zła wola, przeniewierstwo kierownictwa nie ma żadnego znaczenia z braku kierownictwa.
- brak kierownictwa i hierarchii powoduje, że nie ma kogo skorumpować.
- koszt ewentualnego skorumpowania wszystkich członków organizacji jest prohibicyjnie wysoki.
- istnieje wprawdzie teoretyczna możliwość wprowadzenia agentury penetracyjnej lub agentury wpływu do wnętrza każdej z miriady drobnych grup, ale w praktyce jest to bardzo trudne do wykonania.
System otwarty jest odporny nie tylko na zewnętrzną korupcję, ale również na zewnętrzną ko-optację (wchłonięcie przez inny system). Jest też odporny na korupcję wewnętrzną (kolesiostwo, tworzenie koterii, protekcję, itp.) oraz na skostnienie. W małej grupie bez przywódcy wszyscy się znają, wszyscy wspólnie decydują o priorytetach, każdy może rzucić pomysł i jeśli reszta uzna go za dobry, to wszyscy go realizują. Kto nie ma ochoty, może w każdej chwili odejść. Nikt nikogo nie trzyma. Z drugiej strony, łatwo jest buntować się przeciwko „szefowi”, ale znacznie trudniej przeciwko kolegom. A z założenia „szefa” nie ma.

Z otwartego systemu nie można wprawdzie nikogo wyrzucić, albo zmusić go do posłuszeństwa, ale osoby z jakiegokolwiek powodu „niepasujące” lub „niechciane” można łatwo zmarginalizować i albo same odejdą, albo zostaną „otorbione” i nie będą miały wpływu na działania grupy. Jeżeli w grę wchodzi jedynie konflikt osobowości, to nic nie stoi na przeszkodzie, by działać samodzielnie, albo utworzyć kolejną grupkę - współpracującą lub nie, ale wyznającą ten sam katalog wartości. I to jest najbardziej istotne.

Zaletą organizacji bez organizacji jest także jej lokalność. Kierujący się tym samym katalogiem wartości ludzie tworzący grupkę znają problemy swego środowiska i są świadomi tego, co chcą osiągnąć. Pozostaje zazwyczaj ustalenie najlepszego sposobu osiągnięcia tego celu, a potem sprawna realizacja. Nie muszą przy tym czekać na wytyczne, bo wytycznych nie ma i nie będzie! Jest tylko katalog wartości.

Jeśli cel i sposób jego osiągnięcia będą odpowiadać szerszej społeczności, to bardzo szybko powstaną spontanicznie kolejne grupki działające wprawdzie oddzielnie, ale utożsamiające się z tym samym katalogiem wartości. To wartości, wiedza o tych wartościach i świadomość konieczności ich przestrzegania są elementem organizującym ludzi. Patrz demonstracje przeciwko ACTA oraz Marsz Niepodległości.
Konieczna łączność między grupkami, wymiana informacji i materiałów wzbogacających wiedzę tworzy się w systemie otwartym spontanicznie w obecnych czasach poprzez Internet. Kiedyś poprzez słowo mówione, na zasadzie „jedna baba drugiej babie”, czemu obecnie odpowiada P2P.
Rozpowszechnianie informacji i propagację wiedzy w takim modelu trudno powstrzymać, gdyż w większości przypadków nie dotyczy ona konkretnych działań, którym można nadać etykietkę „spisku”, lecz ogólnej i szczegółowej wiedzy o wartościach. O zmianach kulturowych, o rozwoju cywilizacyjnym, itp. O spiskach wspomina się w kontekście historycznym i być może dlatego obserwuje się obecnie tendencję do limitowania wiedzy historycznej.

W organizacjach bez organizacji nie ma centralnego budżetu. Nie ma też infrastruktury. Działalność opiera się na dobrej woli i skromnych funduszach członków grupy, którzy spotykają się prywatnie u siebie w domach, albo w kawiarni, czy nawet w parku. Bazuje się nie tyle na funduszach, co na możliwościach członków. Jeden ma drukarkę, drugi papier, a trzeci klej i już można plakatować miasto. Finansowanie z zewnątrz grupy wiąże się z kontrolą. Kto płaci orkiestrze, ten wybiera melodię.
Modelowi organizacji bez organizacji zarzuca się, że jest skuteczny jedynie w działalności negatywnej. Krytycy przyznają, że owszem jest przydatny w mobilizacji ludzi do protestu, ale nie w kreowaniu czegoś pozytywnego, w zachęcaniu do działania na rzecz budowy lub modernizacji czegokolwiek. Zarzucają także, że nie sposób negocjować z masą drobnych, oddzielnych tworów pozbawionych liderów i osiągnąć z taką organizacją kompromis. W tej pozornej wadzie tkwi jednak siła modelu. Kompromis, w którym rezygnuje się z pewnych wartości, to poddanie się korupcji. Organizacja bez organizacji, jeśli chce pozostać wierna wyznawanemu katalogowi wartości to winna domagać się przestrzegania tych wartości bez jakichkolwiek ograniczeń, w całości.

Zadaniem organizacji bez organizacji jest nie tyle osiągnięcie władzy, co dokonanie przemiany. Nie oznacza to odżegnywania się od polityki. Wręcz odwrotnie, organizacja bez organizacji winna być głęboko zaangażowana w politykę tylko, że jej celem winna być zmiana kultury politycznej, a nie wygranie miejsc w parlamencie lub wspieranie konkretnych polityków. Praktyka bowiem wykazuje, że we współczesnym świecie tak partie polityczne, jak poszczególni politycy, podatni są na coś, co można określić mianem korupcji ze strony środowiska. Dopiero zmiana kultury politycznej może wykorzenić korupcjogenny wpływ środowisk obrastających parlamenty i otaczających parlamentarzystów (lobbystów, grup nacisku, mediów i ich właścicieli, itp.). Dopiero zmiana kultury może wpoić na trwale w reprezentantów obywateli, że ich obowiązkiem jest służyć dobru wspólnemu, a nie sobie lub swojemu ugrupowaniu.
Zmiana kultury politycznej może też uprzytomnić obywatelom, że to oni są podmiotem państwa i państwo powinno im służyć. Wyrobić w nich chęć i wolę aktywnego kształtowania swego losu, a nie czekania na kanapie przed telewizorem z nadzieją, że ktoś, coś za mnie zrobi.
Taka przemiana kultury politycznej nie przyjdzie z dnia na dzień. Pół wieku komunizmu oraz lata intensywnych zabiegów socjotechnicznych wykształciły pokolenie lemingów. Teraz trzeba zacząć aktywnie działać tak, żeby było to ostatnie stracone pokolenie.
Chyba, że nie chcemy być dłużej narodem i wystarcza nam rola zasobu ludzkiego i zbiorowiska jednostek statystycznych.
Rafał Brzeski


<<<


Gorąco polecam całość:

http://socjocybernetyka.wordpress.com/2013/03/07/dr-r-brzeski-organizacja-bez-organizacji/


KOMENTARZE

  • Ale werwolf nie jest chyba taką organizacją
    bez organizacji..Ma centralę...Poza Polską , ale ma...
    W młodości też myślałem o takim systemie ...Ale ciągle mi wychodziło,że
    musi być ten KTOŚ....Nawet te wartości ktoś musi wyrazić,opublikować, rozkolportować...

    Pozdrawiam
  • Bardzo ciekawy wpis....
    ...daje do myślenia.

    pozdrawiam
  • @zbigniew1108 12:19:56
    Werwolf jest zorganizowany i ma formę organizacji dywersyjnej.

    Trudno nazywać go kontrwywiadem...kiedy niema on zorganizowanego przeciwnika na terenie, na którym operuje....

    Ale 5 kolumna, organizacja bez organizacji, to obfite zaplecze wspierające.
    Chociażby w wyborach....
  • @zbigniew1108 12:19:56
    Nikt nie musi publikować wartości. W cybernetyce nazywa się to programowaniem pośrednim, wpływaniem na reaktywności, po polsku wychowywaniem. Trzeba sobie po prostu wychować ludzi, jak przyjdzie potrzeba, będą działać jak należy. pozdrawiam
  • @corvette 19:27:28
    Zachęcam wszystkich do studiowania cybernetyki.
  • @corvette 19:27:28"....Trzeba sobie po prostu wychować ludzi,..."
    Czy każdy z członków organizacji bez organizacji będzie wychowywał sobie ludzi według swojego uznania , czy też będzie wspólny wzorzec?
    Pisząc o opublikowaniu miałem na mysli nie masmedia ale nadanie trwalszej
    formy niż tylko słownej...Ale może faktycznie jednak trzeba poprzestać na powtarzaniu jeden drugiemu...?

    Pozdrawiam
  • @zbigniew1108 19:35:50
    Wspólny wzorzec to cywilizacja łacińska i kultura polska. Część z tych wartości jest dziedziczona genetycznie, części trzeba się wyuczyć. Pisząc o wychowywaniu miałem bardziej na myśli kształcenie w odpowiednim duchu. Komunizm przetrącił nam kręgosłup i obecnie większość społeczeństwa nie wie co się dzieje. Do tego dochodzą mass media sterowane przez obcych. Naszą jedyną szansą jest internet i w internecie znajduje się już sporo wykładów na ten temat. Proszę sobie wpisać w youtube.com hasła Brzeski, Kossecki. To są specjaliści od wojny informacyjnej.

    Jeśli jest Pan zainteresowany bardziej tematem polecam blogi:

    pmn.bloog.pl
    twx.bloog.pl
    naizdw.wordpress.com

    a tu znajdzie Pan publikacje z tematyki cybernetyki i wojny informacyjnej

    http://autonom.edu.pl/

    polecam zacząć od Mazura, a potem czytać Kosseckiego

    Internet daje możliwość, że każdy może szkolić się sam w domu. Dlatego trzeba polecać znajomym tę wiedzę. Jeśli przeszkolimy odpowiednią ilość osób, dopiero będzie można myśleć o przejęciu władzy w Polsce. Inaczej to jest:

    "Obok Orła znak Pogoni, poszli nasi w bój bez broni. Hu, ha, krew gra, duch gra, hu ha! Matko Polsko, żyj, Jezus Maria, bij"

    i zlizywanie ran po przegranej.

    serdecznie pozdrawiam
  • @corvette 19:56:03
    Innymi słowy napisał Pan , że jednak coś trzeba opublikować...
    Feliksa Konecznego ksiązki o cywilizacjach,Mariana Mazura o cybernetyce i charakterze, Józefa Kosseckiego o systemach autonomicznych...
    A następnie w internecie trzeba opublikować wskazówki , które książki są dobrym wzorcem a które nie...

    Zatem , czy może istnieć organizacja autonomiczna bez homeostatu
    czy nie może ???
  • @zbigniew1108 20:08:10
    Widzę, że zna Pan tematykę :) Właśnie o to chodzi, że homeostat może być rozproszony. Nie musi być konkretnym organem, w procesie autonomicznym, jakim jest człowiek nie sposób wskazać homeostatu, jest wszędzie i nigdzie. Tak samo, może być z organizacją.
  • ważna jest hierarchia wartości
    i odpowiednie rozwinięcia znaczeń. Same słowa typu dobro miłość itp. to pustosłowie, można je interpretować frywolnie. Ludzie skupieni wokół pewnej hierarchii wartości tworzą oddzielny organizm. Powinno się ją tworzyć jawnie i powinna być ogólnie dostępna. Powinna przyciągać, by organizm rósł. Powinna być również toczona dyskusja nad jej konsekwencjami i wprowadzane ewentualne korekty.
  • @corvette 20:14:42 homeostat może być rozproszony
    Niestety, dla mnie jest to zaprzeczenie istoty homeostatu...
    Bo co wtedy jest korelatrorem - w skrócie zasyczaczem informacji,
    a co akumulatorem-energia i jak wspólpracują z rozproszonym homeostatem?

    Taki rozproszony homeostat to może Dusza ludzka albo Świadomy Kosmos-Bóg...???? Czy wtedy nie będize ...jakim mnie Panie stworzyłeś, takim mnie masz...????
    I dla jasnosci, wcale nie potępiam takiej postawy życiowej...,
    ale z działaniem politycznym bym jej nie łączył...

    Bliższy jest mi pogląd, że pierwszym krokiem powinno być uświadomienie sobie , że człowiek może być układem homeostatycznym ,
    a w korelatorze odbiera informacje ze świata a także od Boga...jakiego jest w stanie usłyszeć...
  • @ssak 20:23:00 Powinno się ją tworzyć jawnie i powinna być ogólnie dostępna
    Mam absolutnie podobne oczekiwania...

    Zbyt długo żyliśmy w kręgu tajemnicy misterium natchnień ...

    Życie jest o wiele prostsze, gdy odrzuci się stwarzane przez innych ludzi "nakazy sił wyższych"...
    Prawdziwe siły wyższe radzą sobie doskonale bez pomocy pośredników
    i każdemu człowiekowi składają ofertę współpracy adekwatnej do zdolności jego korelatorów i wytrzymałości akumulatorów...w odpowiednim czasie.
  • @zbigniew1108 20:34:52
    Jeśli chodzi o człowieka, to korelatorem jest oczywiście mózg, a akumulatorem układ pokarmowy, a steruje nimi Bóg poprzez informacje zapisane w kodzie genetycznym (sterowanie pośrednie). Ale Panu zapewne chodzi o organizację. Informacje znajdzie Pan w tekście.

    "W organizacjach bez organizacji nie ma centralnego budżetu. Nie ma też infrastruktury. Działalność opiera się na dobrej woli i skromnych funduszach członków grupy, którzy spotykają się prywatnie u siebie w domach, albo w kawiarni, czy nawet w parku. Bazuje się nie tyle na funduszach, co na możliwościach członków. Jeden ma drukarkę, drugi papier, a trzeci klej i już można plakatować miasto. Finansowanie z zewnątrz grupy wiąże się z kontrolą. Kto płaci orkiestrze, ten wybiera melodię."

    To jeśli chodzi o akumulator.

    "Jeżeli w grę wchodzi jedynie konflikt osobowości, to nic nie stoi na przeszkodzie, by działać samodzielnie, albo utworzyć kolejną grupkę - współpracującą lub nie, ale wyznającą ten sam katalog wartości. I to jest najbardziej istotne."

    Tutaj jeżeli chodzi o korelator i homeostat.

    Jeśli ludzie będą mieli ten sam system wartości, czyli te same reaktywności, to tak samo będą reagować na bodźce.

    Np. Nie popieram ustawy aborcyjnej, bo 5 przykazanie mówi nie zabijaj.

    Dawniej programowanie szło od rodziny i kościoła, teraz wszyscy mają w domu telewizorek i on ich programuje i tutaj jest szansa, bo coraz więcej ludzi ma internet.
  • @corvette 20:55:04 ....steruje nimi Bóg poprzez informacje zapisane..
    Aby nasza rozmowa nie rozjechała się...:

    1.jeżeli Bóg steruje , to człowiek nie jest ukłądem autonomicznym

    2.jeżeli człowiek nie jest układem autonomicznym , to dowolny zbiór lub system ludzi nie stworzy układu autonomicznego

    3.czy nie autonomiczny system może mieć własne cele polityczne?Ja uważam , że nie...

    4.w Pańskich komentarzach znajduję jednak zawsze potrzebę istnienia , możliwe, że w bardzo wyrafinowanej formie, homeostatu, zapewniającego, że "... ludzie będą mieli ten sam system wartości, czyli te same reaktywności, to tak samo będą reagować na bodźce..."
    Albo to załatwia bezpośrednio Bóg przez geny , albo.... człowiek ma wolną wolę i jest systemem autonomicznym w świecie"jawy" i załatwia to człowieczy homeostat.
  • @zbigniew1108 21:10:28
    Tu właśnie chodzi o różnicę między sterowaniem bezpośrednim, a pośrednim. Człowiek dziedziczy program genetyczny od swoich rodziców, którzy dziedziczą go od swoich rodziców, na końcu tego łańcuszka jest Bóg. I tak ja rozumiem sterowanie pośrednie. Natomiast bezpośrednio steruje homeostat, którego ja w człowieku innego jak homeostat rozproszony nie znajduje. Jeśli Pan znajduje proszę wskazać. Doskonale oddaje to właśnie religia katolicka, człowiek jest stworzony na obraz i podobieństwo Boga, ale ma wolną wolę. Jeśli tak rozumiem sprawę to człowiek jest układem autonomicznym i z innymi ludźmi może tworzyć nadukład autonomiczny. O to właśnie chodzi w takiej organizacji. Chodzi właśnie o sterowanie pośrednie, czyli wychowanie ludzi w odpowiednim duchu, aby w odpowiednim czasie działali tak samo.
  • @corvette 08:50:57
    30 -kilka lat temu też próbowałem katolicyzmem wytłumaczyć
    homeostat według Pana "rozproszony", a wedłu mnie nie zlokalizowany...
    Nawet rysowałem schematy, na których Homeostat=Bóg...
    Ale z biegiem czasu odkryłem, że do niczego tą ścieżką nie dojdę...
    Obecnie nie mam gotowej doktryny, co może być homeostatem człowieka....Dusza? Nieśmiertelna? Uświadomiona?...

    W Pańskiej propozycji taka rozproszona homeostaza może być skuteczna jedynie wśród wyznawców tego samego Boga, który działa
    na bieżąco ....
    Osoby z innym światopoglądem nie mogą być jej składowymi...

    W praktyce polskiej rzeczywistości nie nastąpi zatem żadna zmiana, gdyż tzw.większość katolicka ma homeostat organizacyjny w Watykanie... Teraz i na wieki ...
    Jaki jest efekt działalności katolickich Prezydentów, Premierów,Sejmów , niech każdy oceni według własnych preferencji...
    Ps.
    Dla uściślenia- nie jestem zwolennikiem watykańskiej homeostazy
    w polityce polskiego narodu.
  • @corvette 08:50:57
    >Człowiek dziedziczy program genetyczny od swoich rodziców, którzy dziedziczą go od swoich rodziców, na końcu tego łańcuszka jest Bóg.

    To nie jest takie oczywiste. Biolodzy komórkowi rozpoznają, że otoczenie, zewnętrzny wszechświat i nasza wewnętrzna fizjologia i co najważniejsze, nasza percepcja otoczenia, bezpośrednio kontroluje aktywność naszych genów.
  • @ssak 14:10:04
    Zgoda. Ale to nic nie zmienia. Otoczenie wpływa tylko na właściwości elastyczne układu autonomicznego, na sztywne nie wpływa.
  • @zbigniew1108 12:58:12
    Ja nie wiem, gdzie Pan widział tych katolickich premierów prezydentów i sejmy, bo dla mnie ani jeden nie był. Cybernetyk ocenia po skutkach. Nie wystarczy wpiąć Matki Boskiej do klapy marynarki, albo wziąć ślubu kościelnego przed wyborami. Za to kto jest kto można ocenić np. po paleniu świeczek na święto Hanuki, czy otwieraniu paraloży B'nai B'rith, po głosowaniu za ustawą aborcyjną itd.. Po owocach ich poznacie, to jest podejście cybernetyczne.
    Cały czas odnoszę wrażenie, że miesza Pan sterowanie pośrednie ze sterowaniem bezpośrednim. Załóżmy, że udało się Panu zbudować autonom. Wyposażył go Pan we wszystkie niezbędnę organy. Organy te maja parametry sztywne, których otoczenie nie może zmieniać oraz parametry elastyczne, na które otoczenie może wpływać. To jakie będą parametry sztywne Autonomu zdecydował Pan (tak rozumiem sterowanie pośrednie przez Boga), natomiast parametry elastyczne są zmieniane przez otoczenie i zależą od warunków w jakich Autonom przebywa. Bezpośrednio zatem steruje się autonom sam. Otoczenie też może wpływać na jego parametry elastyczne, i to też sterowanie pośrednie, wpływanie na reaktywności. Watykan bezpośrednio nie steruje, Watykan wychowuje, wpływa na reaktywności, innej możliwości nie ma.
    A w poniższym układzie autonomiczny jaki jest homeostat rozproszony, czy nie zlokalizowany?

    https://www.youtube.com/watch?v=muVx8k0VCeQ

Cena wojny






Krótka kwerenda...




"W pierwszy weekend akcji w Libii siły amerykańskie wystrzeliły w kierunku wojsk Kaddafiego 112 pocisków Tomahawk. Po milion dolarów za sztukę. Trzy niewidzialne dla radarów bombowce B2 (każdy wart ponad 1 mld dolarów) zrzuciły bomby warte łącznie 45 mln dolarów, a francuskie myśliwce Rafale wystrzeliły pociski warte przynajmniej 10 mln dolarów."

"Premier Donald Tusk powiedział w środę, że wojsko kupi 70 śmigłowców, zamiast zapowiadanych wcześniej 26. Poinformował też o decyzji, że korweta typu "Gawron" zostanie dokończona jako patrolowiec oraz o remoncie jednej z fregat. Wygląda zatem na to, że zbudowaliśmy sobie najdroższą "motorówkę" świata, której koszt budowy wyniósł do tej pory 1,5 mld zł."

"Zależy nam tutaj bardzo na tempie. Te 70 śmigłowców to jest wielki program, gigantyczny jeśli chodzi o zaangażowanie finansowe, a pierwszych dostaw spodziewamy się już w 2014 r." - mówił Tusk.
"Firmy, które myślą o skutecznym startowaniu w przetargu, muszą zagwarantować, że produkcja tych śmigłowców będzie produkcją w Polsce. To także oznacza wsparcie dla gospodarki, dla polskiego rynku pracy" - podkreślił szef rządu.


itd itd...




KOMENTARZE


Polska armia szykuje się do wojny




 
 Anglo-saksońskie psy polskiej blogosfery popierają samobójczy atak na Rosję?

Państwo polskie czyni przygotowania do konfliktu zbrojnego, a tymczasem w budźecie pojawiła się dziura 30 mld złotych.



Czy jest to kwota jakiej potrzebuje armia na gwałtowne dozbrojenie się przed bliskim konfliktem zbrojnym, zachód kontra wschód?

W związku z powyższym po raz kolejny wystosowałem apel o nie podejmowanie agresywnych kroków względem atomowego mocarstwa jakim jest Rosja, tutaj:
http://argo.nowyekran.net/post/95938,czy-mozna-sie-pomylic-o-30-mld

W odpowiedzi napisano mi: "Synak, ty ruski psie. Co tu jeszcze robisz?"

Jak widać, anglo-sasom (służba w interesie angli, usa, niemiec) nie w smak był mój wpis.

Co właściwie oznacza słowo Circ? Wystarczy wpisać to słowo w google grafikę.....
Oto co o was myśli zachodnia agentura....


Do admina:
PROSZĘ USUNĄĆ BLOG TEJ PANI Z NOWEGO EKRANU





http://circ.nowyekran.net/post/96019,sowieckie-psy-w-polskiej-blogosferze





KOMENTARZE

  • Z Circ jest taki problem, że ma niektóre teksty ciekawe, ale ... czasem palnie jak łysy o beton.
    To tak pewnie jak z tym Duginem, słuchają go z pewnym zainteresowaniem (bo mówi rzeczy oryginalne), ale nie myślą go traktować nadmiernie serio. Bo nieraz odlatuje od zdrowego rozsądku i traci poczucie rzeczywistości. Mota się rozważania filozoficzno-ideologiczne, gdy sprawa jest prosta, i nie potrzeba do niej wielkiej filozofii. Dokładnie ten sam problem jest z Circ (plus poważne braki w wychowaniu i kulturze).
    Ona wśród zawiłych i wzniosłych rozważań nie zauważa, że jesteśmy już pod niemieckim szachem, idziemy na wymuszonych ruchach, i tylko kwestia czasu, gdy będzie mat. A to że za 50 lat Rosja może zechce anektować Polskę. Może i zechce, tylko kto przewidzi co będzie za 5 lat? I kto przy zdrowych zmysłach (poza filozofami) podejmuje decyzje w oparciu o tak słabe, odległe i niepewne przypuszczenia.
    A poza tym utożsamianie Dugina z Putinem to zwyczajne propagandowe nadużycie . Te dwa teksty o tym zaświadczają.

    http://rebelya.pl/post/593/dugin-juz-nie-stawiam-na-putina-rosja-zmierza-k

    https://en.wikipedia.org/wiki/Aleksandr_Dugin#Dugin.27s_works

    Dugin to ichniejszy polityczny awanturnik w stylu naszego Palikota. Dużo szumu robi, ale jego wpływ realny na władzę jest prawdopodobnie niewielki. I też był przy rządzie w pewnym okresie.
  • @vortex 12:18:07
    " I kto przy zdrowych zmysłach (poza filozofami) podejmuje decyzje w oparciu o tak słabe, odległe i niepewne przypuszczenia. "


    Jakie decyzje?
  • @Maciej Piotr Synak 12:38:17
    Decyzje polityczne. Bo polityczna decyzja o potrzebie wywołania wojny z Rosją jest oparta w istocie na takim takim to przypuszczeniu, że być może Rosja za lat kilkadziesiąt tak się wzmocni, że zagrozi niepodległości Polski, czyli postanowi ponownie włączyć ją do swojego terytorium. Może i się wzmocni, może i postanowi, tyle że trzeba mieć nierówno pod kopułą, żeby z powodu tych "może" robić obecnie wojnę, która najpewniej zakończy żywot Polski, już dużo szybciej i bardziej radykalnie.
  • @vortex 13:05:49
    A ja mówię o konflikcie pomiędzy usa i Rosją.

    Polska w ramach NATO zostanie zmuszona do interwencji - czyli jesteśmy traktowani jako mięso armatnie, które ma zabrać Rosjanom trochę czasu i uwiązać jakąś ilość ich wojska...
  • @Maciej Piotr Synak 13:15:54
    A ja mówię o ideologicznym i politycznym uzasadnieniu takiej operacji przed Polakami. Bo jakoś trzeba będzie, w końcu jak ludzie mają umierać, to za jakąś poważną sprawę, a nie z powodu wizji kabaretowych. Więc wizja tych nieprzeliczonych ruskich hord, co czają się nad granicą. I ten Dugin co podobno tak naprawdę rządzi Rosją, co też czyha na nas.
    A efekt jeden jest pewny tych fiki-miki gdyby się udało coś tutaj ruszyć, jakieś przemiany terytorialne uruchomić. Niemcy podejdą pod linię Wisły i wezmą nas krótko po swojemu za mordę. Na razie ćwiczą się tylko na polskich dzieciach, ale to na razie. A niejeden już się do nich zapisał, jako do przyszłych zwycięzców, jak ten cały dziwaczny "Wolny czyn", czysto agenturalna niemiecka impreza.
  • @vortex 13:51:48
    Uzasadnienie - od dawien dawna działa propaganda antyrosyjska, wiadomo.
    Nie ma to jak poszczuć ludzi na ludzi.

Czy można się pomylić o 30 mld?






Nie. Nie można.






Co można kupić za taką kasę?

Amunicję?
Czołgi?
Haubice?
Rakiety?


Panie Prezydencie – i ty, Premierze, Generałowie – apeluję do was po raz kolejny.

Nie dajcie się oszukać jak w 1939 roku i wcześniej.

Rosjanie nie mają żądań terytorialnych do Polski – nie mają podstaw do takich żądań.
Możemy z nimi żyć w pokoju.
To niemcy dążą do rewizji granic i to oni mają interes w wygubieniu Polaków!
To oni twierdzą, że mają na to prawne podstawy.

 



Już chyba przekonałeś się ile są warte niemieckie obietnice. Miałeś być Cezarem, a zostałeś klaunem.

Ostrzegał was Kwaśniewski: „Nie idźcie tą drogą!”. Na swoim przykładzie pokazał wam ile są warte słowa oszustów z zachodu.

Nie idźcie tą drogą – zaklinam was.

Nigdy nie jest za późno na ratowanie państwa.


Nie słuchajcie oszustów z zachodu.
Nie dajcie się zwieść.
Nie wysyłacie polskich żołnierzy na śmierć – w interesie ZSUJOS - OSZUSTÓW



LEPIEJ NAM ZAWRZEĆ SOJUSZ ZE SŁOWIANAMI.

Nigdy nie jest za późno - na zgodę.




I wy, prawicowe lemingi – przestańcie gęgolić wyuczone bzdury o ruskiej agenturze!
Mieć prawicowe przekonania, to nie znaczy znać się na polityce.
Czym się różnicie od „zwykłych” lemingów? Niczym!
Co to za elita, co nie ma ŚWIADOMOŚCI?
Szkodnikami jesteście, a nie elitą.



I jeszcze coś wam powiem.



Nie wpuszczajcie ZARAZY w polskie granice. Nie dopuśćcie, aby TRUTKA rozgościła się na polskiej ziemi!!


Nie dajcie się nabrać na miłość samarytańską.
Nie wierzcie w przyjaźń odwiecznego ZŁODZIEJA.

ZŁODZIEJ zasługuje na karę i potępienie, a nie luksusy za nasze pieniądze, za trud naszej pracy i czas jej poświęcony...


Nie wpuszczajcie ZARAZY w polskie granice!



 

 

KOMENTARZE


Hitlerowska wojna informacyjna z użyciem tajnych dokumentów polskiej dyplomacji






"Ambasador Bullitt stwierdził że Niemcy mają zupełnie wyrobiony sztab ukraiński, który w przyszłości ma objąć rządy na Ukrainie i stworzyć tam niepodległe państwo pod wpływami Niemiec."

ctrcctrv

Posted on 17 Lipiec 2013 - autor:

Maciej Węgrzyn

Hitlerowska wojna informacyjna z użyciem tajnych dokumentów polskiej dyplomacji.

Streszczenie:
Artykuł omawia użycie tajnych dokumentów polskiej dyplomacji w hitlerowskiej wojnie informacyjnej, traktując wojnę informacyjną jako przejaw filozofii imperialnej Scypiona. Omówiono zawartość „białej księgi nr 3 ” wydanej w r. 1940. i przedstawiono domniemane rozumowanie agentów Abwehry i Gestapo działających za granicą na szkodę Polski i werbujących Polaków do współpracy z Rzeszą.


Podano cybernetyczne uzasadnienie rozumowania. Wojna ta trwa nadal.


Wyrazy kluczowe:

Filozofia polityki, Scypion, Katon, Piłsudski, J. Potocki, J. Łukasiewicz, E. Raczyński, W. Bullitt, F.D. Roosevelt, wojna informacyjna, parainformacja, symulacja dysymulacja, konfuzja.


1. Filozofia polityki imperialnej:
Już w czasach imperium rzymskiego istniały dwa różne podejścia do sprawy ostatecznego kształtu podziału politycznego świata po zwycięstwie nad  Kartaginą. Jedna grupa polityków zwana grupą Scypionów widziała Rzym otoczony wianuszkiem państw zależnych, biorących na siebie pierwszy impet ewentualnej agresji barbarzyńców, a druga, zwana partią Katona uważała ,że wszystkich sąsiadów należy wcielić siłą  do imperium i zaprowadzić tam  rzymskie porządki. Ten podział filozofii politycznej utrzymał się do dzisiaj, a jego wyraźnym przejawem była polityka hitlerowskich Niemiec  wobec państw podbitych- wzorem Scypiona tworzyli tam rządy marionetek politycznych, uzależnionych od Wielkiej Rzeszy, oszczędzając na administracji, policji i innych kosztach i uzyskują kontyngenty wojsk pomocniczych. Podporą rządów tych ludzi była agresywna propaganda, w której wojnę nazywano koniecznością przeciwdziałania agresji ze strony wielkich mocarstw ościennych.
Narzędziem tej propagandy stały się tajne dokumenty polskiej dyplomacji zdobyte we wrześniu 1939. 2. Historia powstania „białej księgi”

Po wkroczeniu do Warszawy wojsk niemieckich Główny Urząd Bezpieczeństwa Rzeszy utworzył specjalny oddział SS zwany Einsatzkomando Kűnsberg od nazwiska dowódcy, Eberharda von Kűnsberga, do przeszukania gmachów polskich ministerstw i wywiezienia znalezionych  dokumentów do Berlina. Wynik okazał się nadspodziewanie  pomyślny-znaleziono ponad 100 skrzyń dokumentów. Minister Ribbentrop powołał specjalną komisję z byłym ambasadorem Hansem Adolfem von Moltke na czele . Wybierano te dokumenty, które miały świadczyć o odpowiedzialności Polski za wybuch
wojny, o knuciach i podstępnym podszczuwaniu Anglików, Francuzów i Amerykanów, aby wystąpili w obronie Polski pomimo pokojowych propozycji kapitulacji na wzór Czechosłowacji i perspektyw rozwoju pod protektoratem Rzeszy. Z ogromnej liczby dokumentów wybrano zaledwie kilkadziesiąt i 13 z nich opublikowano w  marcu 1940 jako „Polnische Dokumente zur Vergesichte des Krieges”.
Od białych okładek nazwaną „białą księgą nr 3” . Przetłumaczono dosłownie polskie dokumenty na język niemiecki a także wydano ją w języku  angielskim w Stanach Zjednoczonych (wtedy neutralnych) oraz po francusku, hiszpańsku i po grecku. Księga ta była obowiązkowym podręcznikiem dla oficerów niemieckich służb Gestapo i Abhwery. Jeden z egzemplarzy dostał się w moje ręce: jest co poczytać! Chciałbym przedstawić te dokumenty na dowód fałszywości tez niektórych autorów, że pakt Polski z Niemcami dla rozbicia Związku Radzieckiego był możliwy. Cytaty z oryginałów zapisano kursywą.

3. Ciekawsze cytaty i omówienia
W białej księdze “Polnische Dokumente zur vorgesichte des Krieges” jest raport  z dnia 2.kwietnia 1935.r. z podsłuchu rozmowy ambasadora Kennarda z min. Edenem w której ambasador relacjonuje swoją rozmowę z marszałkiem Piłsudskim (tuż przed śmiercią marszałka). Piłsudski wytykał Brytyjczykom nieznajomość spraw w Europie środkowej i za przykład dał poparcie dla Denikna, a przecież „biali” chcieli wielkiej Rosji od Kalisza do Władywostoku. W kolejnym dokumencie: raporcie z misji w Portugalii datowanym na 8. sierpnia 1938.r. polscy oficerowie podpytują swoich angielskich (ppłk Chamberlain), amerykańskich (komandor Gate) i francuskich kolegów o przygotowania do wojny a ci uważają, że wojnę należy zacząć już, póki Hitler nie wzmocni się. Najważniejszy moim zdaniem jest  raport polskiego ambasadora w Waszyngtonie , Jerzego Potockiego z dnia 21.listopada 1938 z relacją z rozmowy z ambasadorem Williamem Bullittem,  który wnioskował, że:

Wojna z Hitlerem jest nieuchronna a  Stany przystąpią do niej po związaniu Niemiec przez Anglię i Francję.  Państwom demokratycznym potrzeba co najmniej dwa lata czasu na dozbrojenie a w międzyczasie należy spodziewać się ekspansji Hitlera na wschód i życzeniem państw demokratycznych byłoby, żeby tam na wschodzie doszło do rozgrywki między Rzeszą Niemiecką a Rosją. Ponieważ potencjalna siła Sowietów  nie jest  dotychczas znana, zatem możliwe jest, że Niemcy operując zbyt daleko do swych baz byliby skazani na długa i wyniszczającą wojnę. Dopiero wtedy państwa demokratyczne mogłyby zaatakować Niemcy i doprowadzić do ich kapitulacji. W. Bullitt potwierdził, że Polska jest jedynym państwem, które by wystąpiło orężnie do walki,  gdyby Niemcy przekroczyły jej granice. Ambasador Bullitt stwierdził że Niemcy mają zupełnie wyrobiony sztab ukraiński,  który w przyszłości ma objąć rządy na Ukrainie i stworzyć tam niepodległe państwo pod wpływami Niemiec.

W raporcie z dnia 12. stycznia 1939.r. , ambasador Jerzy Potocki pisał: “Brutalne traktowanie Żydów i problem uchodźców podnieca stale istniejącą nienawiść do wszystkiego co ma coś wspólnego z niemieckim nazizmem. W wielkiej mierze przyczynili się do tego poszczególni żydowscy intelektualiści  którzy związani są z prezydentem Roosseveltem węzłami przyjaźni, jak Bernard Baruch, gubernator stanu Nowy Jork, nowomianowany sędzia Sądu Najwyższego Felix Frankfurter, sekretarz Skarbu Morgenthau i inni, chcą zrobić z Prezydenta szampiona praw człowieka, religii i słowa, jako też tego który w przyszłości musi ukarać mącicieli spokoju.

Ta grupa ludzi, zajmujących najwyższe stanowiska w rządzie amerykańskim, pragnie uchodzić za przedstawicieli prawdziwego amerykanizmu, oraz obrońców demokracji związana jest nierozerwalnymi więzami z międzynarodowym społeczeństwem żydowskim. Dla tej Międzynarodówki żydowskiej która ma głównie swoje interesy rasowe- wywyższenie Prezydenta Stanów Zjednoczonych na to najidealniejsze stanowisko obrońcy praw człowieka, było genialnym pociągnięciem, a zarazem stworzenie  bardzo niebezpiecznego ogniska nienawiści na tym kontynencie oraz podziału świata na dwa wrogie obozy. Przy tym ujęto całość w misterną robotę: stworzono Rooseveltowi podstawy do aktywizacji polityki zagranicznej i stworzenia tą drogą olbrzymich zasobów militarnych dla przyszłej rozgrywki wojennej do której Żydzi całego świata dążą z całą świadomością.”


List wojewody Śląskiego Michała Grażyńskiego z dnia 2.listopada 1938. r. zawiera opinię Czechów wyrażoną przez p. Krulis- Randa, dyrektora zakładów w Trzyńcu , polityka i pretendenta do posady prezydenta w republice Czecho-słowackiej:

Przez tysiąc lat Czesi działali w zespole politycznym  Rzymskiego Cesarstwa Niemieckiego. Po odzyskaniu niepodległości zjawiła się w Czechach grupa ludzi która dokonała próby usamodzielnienia polityki czeskiej. Historia ich zmiotła, próba nie dała się. Dzisiaj, moim zdaniem państwo czeskie musi wrócić do  dawnej roli współudziałowca losów Rzeszy niemieckiej W tym kierunku nastawia się polityka czeska.

Raport polityczny z dnia 17.grudnia 1938 sporządzony w Paryżu przez ambasadora Łukasiewicza po wizycie min. Ribbentropa w Paryżu zakończonej deklaracją pokojową i po rozmowie Łukasiewicza z min. spraw zagranicznych Francji G. Bonnetem:

Nie brak oznak ,że gdyby z tych czy innych powodów wypadło Francji wykonać zobowiązania wynikające ze sojuszu z nami wysiłek w kierunku wykręcenia się od zobowiązań były by niewątpliwie większy niż w kierunku dotrzymania zobowiązań. Powyższa opinia wdaje się nie być zgodna z deklaracjami min. Bonnet jest jednak słuszna i w zupełności oddaje istniejący stan rzeczy. Syntetycznie rzecz biorą polityka francuska uznaje jedynie za pozytywny sojusz z Anglią natomiast sojusz z nami i z Rosją za momenty obciążające.

W raporcie z 16. stycznia 1939 amb. Potocki po rozmowie z Bullittem pisze o możliwości wystąpienia w obronie Rosji: Państwa demokratyczne przekreśliły raz na zawsze wszelki urojone interwencje zbrojne w kierunku  zabezpieczenia jakiegokolwiek państwa które miało się stać pastwą agresji niemieckiej
Raport polityczny ambasadora Łukasiewicza z lutego 1939: Amb. Bullitt stwierdził  kategorycznie, iż o postawie Waszyngtonu decydują wyłącznie realne interesy Stanów Zjednoczonych a nie zagadnienia ideologiczne.


Raport z dnia 29. marca 1939, streszczenie z rozmowy amb. Łukasiewicza z amb. Bullittem:

 Po doświadczeniach ostatnich lat w których ani Anglia ani Francja nie tylko nie dotrzymały ani jednego ze swych zobowiązań międzynarodowych ale nie potrafiły w sposób właściwy obronić swoich własnych interesów jest rzeczą absolutnie niemożliwą, aby którekolwiek z państw środkowej  wschodniej Europy jak równie po stronie przeciwnej- Berlin i Rzym- potraktowały poważnie każdą propozycję przed tym  niż Anglia zdobędzie się na akty które stwierdza kategorycznie i niewątpliwie jej zdecydowanie  aktywne narażenie stosunków z Niemcami. Hitler może czuć się zmuszonym spróbować w stosunku do nas presji , na którą nie będziemy mogli odpowiedzieć inaczej jak zbrojnie. Wyniknie z niego konflikt ogólnoeuropejski, w pierwszy etapie którego wobec niezdecydowanej postawy Anglii i Francji będziemy zmuszeni wytrzymać nacisk  całej siły Niemiec, stworzy to na początku konfliktu jak najgorsze warunki nie tylko dla nas ale  dla Francji i Anglii. W tych warunkach jest rzeczą dziecinnie zbrodniczą czynić Polskę odpowiedzialną za pokój lub wojnę. Trzeba raz na zawsze zrozumieć, że gros odpowiedzialności leży na Francji i Anglii których  polityka albo nonsensowna albo śmiesznie słaba doprowadziła do sytuacji w której dzisiaj żyjemy. Jeśli dzisiaj rząd angielski tego nie rozumie ogólno- europejski a może i światowy konflikt wojenny jest nieunikniony i musi przyjść prędko bo wybór momentu wywołanego zależy tylko od Hitlera.


Raport polityczny ambasadora E. Raczyńskiego z Londynu z 29 marca 1939.r.

Największe znaczenie miały wypadki czeskie przez wpływ jaki wywarły na tutejszy obóz ugodowy. Jego zwolennicy unikali z reguły szerszego ujawniania swoich przewidywań i nadziei, Ograniczali się na ogół do oświadczenia, że Wielka Brytania powinna się ograniczyć do obrony Zachodu Europy i oczywiście imperium i imperialnych komunikacji. Natomiast Europa środkowa i wschodnia służyły by jako teren ekspansji niemieckiej z którego Anglia mogłaby bez wielkiej straty dla siebie się wycofać. Argumentów niewypowiedzianych z tej strony  ale bodaj najważniejszych możnaby szukać w oczekiwaniu, że Niemcy znajdą wiele trudności w uporaniu się z udostępnionym im terenem wpływów  i dzięki tym trudnościom i antagonizmowi z Rosją stracą na prężności i dynamizmie. Przewidywano, że dojdzie do wojny rosyjsko- niemieckiej która osłabi obie walczące strony nie bez pośredniej korzyści dla mocarstw zachodnich.


Rozmowa z amerykańskim ambasadorem Kennedym w Londynie 16. czerwca 1939.r. którą przeprowadził Jan Wszelaki (radca handlowy):

Ambasador powiedział ,że jesteśmy jedynym narodem na wschodzie Europy na którego o prócz zbrojeń i walory militarne można liczyć z całą  pewnością. Zacytował mi opinie jego zdaniem utrwaloną w Hiszpanii jakoby ochotnicy polscy po stronie republikańskiej byli lepszym żołnierzami po obu stronach frontu.


4.Wojna informacyjna przeciw Polsce prowadzona za granicą:

 Po opublikowaniu w 1940. r.  w Stanach tej księgi zawrzało w prasie niemieckojęzycznej, aż ambasador Potocki chciał się podać do dymisji, ale Departament Stanu na wniosek Roosevelta uznał to za zbyteczne, gdyż twierdzenia były prawdziwe, zaś żydowscy współpracownicy Prezydenta ofiarnie i skutecznie pracowali dla dobra Stanów Zjednoczonych….Pomimo akcentów życzliwości dla ruchu narodowo- socjalistycznego widocznych w raportach ambasadora Potockiego trzeba powiedzieć ,że Hitler na mocy ustaw norymberskich „okradł w biały dzień” Żydów niemieckich (a tego Żydzi nie darują), a alianse ze złodziejami nie tylko źle się kończą- są nie do przyjęcia dla ludzi stanowiących ówczesną elitę władzy. Hitler doskonale o tym wiedział i nigdy nie przewidywał istnienia państwa polskiego nawet w formie protektoratu jak w Czechach.


5.Wojna informacyjna w Polsce:

We wstępie do białej księgi jest zdanie:

Die Dokumente sprechen für sich selbst und bedürfen keines Kommentars.
Spróbujemy odtworzyć (wedle możliwości) argumenty, jakimi posługiwał się oficer Gestapo werbując Polaków:

Brytyjczycy nic nie rozumieją , są zapatrzeni w siebie a was mają za nic, nie pomogą- bo nie mogą, zresztą zniszczenie rosyjskiego bolszewizmu zawsze uważali za najważniejsze. Międzynarodowa finansjera doprowadziła do pierwszej wojny a teraz pcha się do drugiej, żeby do reszty ograbić poczciwych. Francuzi wykręcą się od zobowiązań, to pewne. Amerykanie mają na względzie włącznie własne interesy, nie pomogą Ruskim, bo za daleko, a chcą panować nad światem kiedy się osłabimy, a was użyli, żeby nas osłabić. No, a popatrzcie na Czechów- żyje im się spokojnie, mają rząd, język,  pracę i płacę, a nawet piwo…


Pomimo usilnych starań gestapowca, czego dowodem jest zaczytana do niemożliwości książka, argumenty nie trafiały do Polaków, uparcie trwających przy nadziei niepodległości: efekt w Polsce był zerowy. Do współpracy przystąpiły jedynie Judenamty w gettach. Zachęceni powodzeniem na tym kierunku agenci szukali dalej współracowników.  Jednakże w Grecji, nie wiadomo, czy wskutek działania intensywnej propagandy popartej wydaniem greckim „białej księgi” filozofia Scypiona odniosła sukces, grecki generał Jeorjios Tsolakoglu podpisał kapitulację przed Wermachtem, objął władzę i przystąpił do koalicji hitlerowskiej.


6. Nowy etap wojny informacyjnej
Ostatnio ukazało się kilka książek których autorzy wmawiają czytelnikom ,że sojusz z hitlerowskimi Niemcami był możliwy: wydano książkę Janusza Choińskiego „ Sojusz Piłsudski- Hitler”(2009), Piotra Zychowicza „ Pakt Ribbentrop- Beck” (2013), amerykańskiego polityka, dobrze  znanego w Polsce, Patricka Buchanana “Churchill Hitler i niepotrzebna wojna”, Warszawa 2013 (oryg. 2008), nakładem wydawnictwa Prószyński i S-ka ukazała się książka Rolfa-Dietera Müllera pt. “Wspólny wróg. Hitlerowskie Niemcy i Polska przeciw Związkowi Radzieckiemu”. Autorzy nie podają wymienionych wyżej dokumentów a ich argumenty są zadziwiająco zbieżne z gestapowskimi ( mają jedynie złudzenie ,że hitlerowcy potraktowaliby Polaków jako równych sobie)- to ciąg dalszy wojny informacyjnej mającej tym razem wyrobić w nas poczucie winy za II wojnę i za Holokaust. Fakt, że Niemcy uznały po wrześniowym zwycięstwie nasza państwo za „niebyłe”, że przeprowadziły eksterminację polskich elit intelektualnych i politycznych (profesorów rozstrzelano, polityków osadzono w obozach koncentracyjnych) nic dla nich nie znaczy. Opinie zawodowych historyków nie są brane pod uwagę: ” Historia ma dwie funkcje: jest dziedziną wiedzy i spełnia rolę społeczną, zależną oczywiście m.in. od ustroju danego kraju. W tej pierwszej sferze książka Zychowicza nie wnosi nic, jest quantité négligeable. W tej drugiej jest szkodliwym zatruwaniem umysłów.” [Prof. Marek Kornat o książce Piotra Zychowicza w wywiadzie na Onet.pl]. Ażeby wiązać się z przegranym, trzeba by być zupełnie zaślepionym jakąś ideą, albo…być agentem? Poza tym opinia amb. Bullitta, że Amerykanie nie kierują się ideologią nie jest do końca prawdziwa- kierują się ideą „świętej własności”, dlatego starali się zniszczyć najpierw Hitlera, który ograbił własnych obywateli-  Żydów, a potem bolszewików, którzy ograbili wszystkich swoich obywateli.


Według jakościowej teorii informacji takie postępowanie to paraiformowanie konfuzyjne: podaje się tylko część komunikatów wybranych z całości transformacji rzeczywistości w obrazy  (jest to  dysymulacja) i dodaje inne obrazy  które nie są związane z oryginałami, chociaż kojarzą się silnie innymi obrazami (jest to symulacja). Dysymulacją jest pomijanie prawdziwych zamiarów niemieckich (Polacy z założenia programu hitlerowskiego byli traktowani jaka untermensche, podludzie), a symulacją że współpraca może zakończyć się sukcesem po rozbiciu Rosji sowieckiej. Z zapowiedzi polityków zachodnich (amb. Bullitta) powyżej podanych wynika, że klęska Niemiec w walce z wielką koalicją była pewna i nieunikniona.





Hitlerowska wojna informacyjna z użyciem tajnych dokumentów polskiej dyplomacji.
 ...
Na te argumenty M. W. mi odpowiedział:
Co do terminów opracowania planów wojny z Polską nie mam niestety wiadomości, ale na zasadzie apetyt rośnie w miarę jedzenia można przypuszczać ,że po Monachium Hitler poczuł się bezkarny, wyczuwając że Anglicy są zdania że granice z r.1870 są najlepsze.



Zobacz całość:
http://wiernipolsce.wordpress.com/2013/07/17/hitlerowska-wojna-informacyjna-z-uzyciem-tajnych-dokumentow-polskiej-dyplomacji/

D.es-trukcja NE






Robota jeszcze nie skończona?


A miało być tak pięknie.





NE miał ambicje polityczne.
Rok, dwa lata temu słyszałem o planach, w których jakoby NE miał odgrywać główną rolę.

W tym roku - w roku maksymalnego kryzysu - planowane były masowe protesty przeciwko chuligańskim nierządom nad Wisłą.

Jak widać - służby nadstawiały ucho gdzie trzeba i zawczasu kompania NE została spacyfikowana.

 3obieg w stagnacji, NE jakoś żyje, miejmy nadzieję, że się odbije.

Obecnie na kartach NE promowana jest samozwańcza elytka.

Apel do blogerów - wracajcie na nasze strony.

Ilość dobrych wpisów wykosi kolesi ze służb.