Maciej Piotr Synak


Od mniej więcej dwóch lat zauważam, że ktoś bez mojej wiedzy usuwa z bloga zdjęcia, całe posty lub ingeruje w tekst, może to prowadzić do wypaczenia sensu tego co napisałem lub uniemożliwiać zrozumienie treści, uwagę zamieszczam w styczniu 2024 roku.

wtorek, 9 grudnia 2014

Rosja - Niemcy - media

 

"Nowaja Gazeta": Kreml zmienia kurs wobec Noworosji?

"Kreml zmie­nił swoją po­li­ty­kę wobec No­wo­ro­sji i nie dąży już do ode­rwa­nia tego te­ry­to­rium od Ukra­iny" - in­for­mu­je dzi­siaj nie­za­leż­na "No­wa­ja Ga­zie­ta", po­wo­łu­jąc się na źró­dła w ad­mi­ni­stra­cji pre­zy­den­ta, rzą­dzie i samej No­wo­ro­sji.

Określenie Noworosja stosowane jest w Rosji w odniesieniu do "konfederacji" Donieckiej Republiki Ludowej (DRL) i Ługańskiej Republiki Ludowej (ŁRL), proklamowanych przez prorosyjskich separatystów na wschodzie Ukrainy przy wsparciu Moskwy. Prezydent Federacji Rosyjskiej Władimir Putin po raz pierwszy publicznie nazwał tę część Ukrainy Noworosją 17 kwietnia, wkrótce po aneksji Krymu.
 
W Imperium Rosyjskim termin Noworosja był stosowany szerzej - na określenie przyłączonych do Rosji w XVIII wieku, po wojnach z Turcją, ziem na północ od Morza Czarnego i Morza Azowskiego. Utworzono z nich Gubernię Noworosyjską, która istniała za czasów Katarzyny II w latach 1764-1775 oraz Pawła I - od 1796 do 1802 roku. Ówczesna Noworosja obejmowała m.in. część dzisiejszej Ukrainy - obwody: doniecki, dniepropietrowski, zaporoski, mikołajowski, chersoński i odeski.

Według rozmówców "Nowej Gaziety" Kreml nie tylko "ostatecznie wyrzekł się idei niepodległości DRL i ŁRL, ale także chce »wepchnąć« obie republiki z powrotem do Ukrainy na warunkach jakiejś autonomii".
Pismo podaje, że "trzy źródła - na Kremlu, w rządzie i bezpośrednio w DRL oraz ŁRL - potwierdziły, że o niepodległej Noworosji można zapomnieć". "Wpychaniem z powrotem wschodnich obwodów zajmuje się Władisław Surkow. A także - pod kierunkiem Surkowa - nowy wicedyrektor (kremlowskiego) Zarządu ds. współpracy społeczno-gospodarczej z krajami WNP, Abchazją i Południową Osetią Igor Udowiczenko, który zastąpił na tym stanowisku Borysa Rapaporta" - przekazuje.

Surkow jest wieloletnim doradcą prezydenta FR. Utożsamia się go z tym klanem w otoczeniu Putina, który ma krytyczny stosunek do twardej polityki wewnętrznej i zagranicznej prezydenta. Jest w konflikcie z pierwszym zastępcą szefa kremlowskiej administracji Wiaczesławem Wołodinem, jednym z głównych architektów obecnej polityki wewnętrznej Putina.

"Nowaja Gazieta" informuje, że niedawna dymisja Rapaporta również wiązana jest ze "zmianą nastrojów na Kremlu". Pismo zaznacza, że Rapaport cieszył się wśród przywódców separatystów dużym autorytetem i był uważany za ideowego stronnika Noworosji.

W ubiegłym tygodniu media w Moskwie powiadomiły o odejściu z Kremla urzędników, którzy zajmowali się problemami samozwańczych republik w ukraińskim Donbasie. Wśród zwolnionych wymieniły wspomnianego Rapaporta, który odpowiadał za polityczną część relacji z DRL i ŁRL, oraz Władimira Awdiejenkę, nadzorującego gospodarczą część stosunków z dwoma zbuntowanymi regionami Ukrainy.
Obaj urzędnicy pracowali w podlegającym Surkowowi Zarządzie ds. współpracy społeczno-gospodarczej z krajami WNP, Abchazją i Południową Osetią. Wcześniej ze struktury tej odeszło pięciu lub sześciu urzędników niższej rangi.

"Nowaja Gazieta" podaje, że głównym krytykiem Surkowa był i pozostaje Igor Striełkow-Girkin, były dowódca sił zbrojnych Nowrosji, który otwarcie oskarża doradcę Putina o fiasko "rosyjskiej wiosny" na Ukrainie. Zdaniem pisma, Surkow uważany jest też za inicjatora czystek wśród liderów rebeliantów - najpierw wyłączył z gry Striełkowa-Girkina, potem Igora Bezlera "Biesa", a później atamana Nikołaja Kozicyna.

"Wszystkich trzech w Moskwie uważano za zbyt samodzielnych. W żaden sposób nie mieścili się nawet w formalnie istniejących granicach separatystycznych republik" - pisze "Nowaja Gazieta".
Jak wyjaśnia pismo, "»Bies« podawał się za przywódcę Gorłowsko-Jenakijewskiej Republiki Ludowej niezależnej od DRL. W ostatnich miesiącach zmienił taktykę w stosunku do ukraińskich władz i podobno skłonny był zaakceptować autonomię Donbasu wewnątrz integralnej Ukrainy".

"Natomiast Kozicyn zadomowił się w zachodnich rejonach obwodu ługańskiego, gdzie proklamował Kozacką Republikę Ludową. Jego ludzie uczestniczyli w bandyckich napadach i grabieżach. Nie uratowało go nawet to, że w jego gabinecie wisiały portrety Putina i Surkowa" - relacjonuje "Nowaja Gazieta".
Pismo zaznacza, że "z całej trójki bohaterem nadal czuje się tylko Striełkow-Girkin, który rozdaje wywiady w Moskwie, opowiadając o swojej roli najpierw w operacji krymskiej, a później donbaskiej, a także dzieląc się opiniami i nadziejami na przyszłość Noworosji". "W Administracji Prezydenta mówi się, że Igor Iwanowicz niepotrzebnie ściąga na siebie uwagę; że przeszłości już się nie wróci" - informuje "Nowaja Gazieta".

Pismo podaje, że "usunięcie samodzielnych dowódców w Moskwie tłumaczy się jako umocnienie »jednoosobowego kierownictwa« Ołeksandra Zacharczenki". "O postawienie na Zacharczenkę Surkowa prosił najbogatszy oligarcha Ukrainy Rinat Achmetow. I choć byli inni kandydaci - na przykład Ołeksandr Chodakowski - wybór padł na niczym niewyróżniającego się przywódcę donieckiej komórki organizacji sportów walki Opłot" - wskazuje "Nowaja Gazieta".

Pismo ocenia, że "próba ustanowienia »jednoosobowego kierownictwa« spotęgowała napięcie wśród podzielonych ugrupowań rebelianckich; problemy występują również wewnątrz samych ugrupowań". "Największe z nich, liczący 10 tys. bagnetów Opłot uważany jest za gwardię przyboczną Zacharczenki i wykonuje funkcje wojskowe. Jednak w środku tej struktury powstało kilkadziesiąt prawie niesterowalnych grup uczestniczących w biznesowych porachunkach" - przekazuje "Nowaja Gazieta".

"Jeszcze jedną dużą formacją siłową jest Wostok dowodzony przez Ołeksandra Chodakowskiego, byłego dowódcę donieckiego pododdziału Alfy. Do niedawna uważany był za człowieka lojalnego wobec miliardera Achmetowa. Ten ostatni, jak opowiadają w Doniecku, przez długi czas sponsorował Wostok, licząc na utrzymanie wpływów w regionie. Mimo kilku niepowodzeń, w tym dopuszczenia do zdobycia donieckiego lotniska przez ukraińskie wojska, i słabego autorytetu wśród ludności, kuratorzy DRL rozważali Chodakowskiego jako potencjalnego przywódcę separatystów. Za kompromisową postać uważano go w Kijowie" - informuje pismo.
(MP;JS)


 

Tak Kreml walczy o poparcie Niemców

Niedziela, 7 grudnia (16:10)
Rosja próbuje ocieplić stosunki z Niemcami, żeby poprawić napiętą sytuację z Zachodem spowodowaną działaniami zbrojnymi na Ukrainie. Machina propagandowa Kremla rzuciła do walki o sympatię Niemców nową stację telewizyjną - RT Deutsch. Zapraszani do studia eksperci zgodnie piętnują amerykańskie przygotowania do wojny z Rosją, snują teorie spiskowe, nie oszczędzają też Polski.

Kusa spódniczka to główny atut Jasmin Kosubek - głównej prezenterki nadającej od listopada w języku niemieckim propagandowej rosyjskiej stacji telewizyjnej RT (Russia Today) Deutsch. "Młoda i ładna lecz najwidoczniej pozbawiona intelektualnych zdolności" - pisze dziennik "Sueddeutsche Zeitung" o zacinającej się przy trudniejszych słowach dziennikarce. 

Przekaz proponowany przez Kosubek i jej kolegów - na razie w materiałach wideo "Brakujący element" rozpowszechnianych w internecie - jest jasny, prosty i nie wymaga finezji. Według RT Deutsch świat składa się ze złych ukraińskich faszystów, przygotowujących wojnę jeszcze gorszych Amerykanów i ogłupionych  zachodnią propagandą Niemców, którym dopiero trzeba uświadomić, kto jest prawdziwym wrogiem, a kto przyjacielem. To właśnie zadanie dla nowej stacji, która od 2015 roku ma emitować pełny program telewizyjny.          

Niemieckie media przekazują nieprawdziwy, jednostronny obraz wydarzeń na Ukrainie - mówi redaktor naczelny RT Deutsch Iwan Rodionow. My oferujemy "inną perspektywę" - tłumaczy rosyjski dziennikarz, zapewniając, że stacja nie jest "tubą Putina".

Na czym ma polegać "nowa perspektywa" dowiadujemy się już z pierwszej sondy ulicznej przeprowadzonej na inaugurację programu. Pytani przechodnie są zachwyceni informacją o powstaniu rosyjskiej telewizji w języku niemieckim. "Wspaniale", "nareszcie", "dziękujemy ci Putinie" - padają spontaniczne odpowiedzi. 

Zapraszani do studia eksperci zgodnie piętnują amerykańskie przygotowania do wojny z Rosją, snują teorie spiskowe, nie oszczędzają Polski. Publicysta Juergen Elsaesser ujawnia sensacyjną wiadomość o udziale "brygady syjonistów" w wydarzeniach w Kijowie. "To Zachód strzelał na Majdanie" - mówi Elsaesser występując na tle napisu "Zachód prowadzi wojnę przeciwko Putinowi. Kto zatrzyma NATO?". 

Były agent Stasi Rainer Rupp (pseudonim "Topas") sugeruje powiązania prezydenta Niemiec Joachima Gaucka i kanclerz Angeli Merkel z tajną policją NRD i obarcza ukraiński wywiad winą za strącenie w lipcu malezyjskiego samolotu pasażerskiego i śmierć 298 osób. "Skala kłamstw rozpowszechnianych przez stację jest przerażająca" - pisze "Die Zeit".

"Zapraszamy gości, których inne media nie zapraszają, gdyż są poza mainstreamem" - tłumaczy Rodionow. Do negatywnych bohaterów jego stacji należy znany w Polsce amerykański historyk Timothy Snyder, który ośmielił się publicznie skrytykować RT Deutsch. Donald Tusk przedstawiany jest jako "najlepszy przyjaciel Waszyngtonu", i nie jest to w ustach rosyjskich dziennikarzy komplementem. Ukraina to z kolei "51. stan USA".

Skargi Rodionowa na antyrosyjskie media niemieckie, w których nota bene jest częstym gościem, przedstawiając stanowisko Kremla, są absurdalne. Szczególnie w telewizji publicznej frakcja "Putin-Versteher" (dosłownie - rozumiejący Putina, a w rzeczywistości broniący bezkrytycznie jego polityki) jest bardzo silna, a i łamy prasy są dla nich szeroko otwarte.
Dziennikarz tygodnika "Die Zeit" Josef Joffe dzieli niemieckich przyjaciół "Władimira Wielkiego" na trzy kategorie. Do pierwszej zalicza osoby pokroju byłego kanclerza Gerharda Schroedera, będące płatnymi lobbystami Kremla. Trudno wymagać od pracującego dla Gazpromu Schroedera, żeby źle mówił o swoim szefie - tłumaczy Joffe. Drugą grupę stanowią przeciwnicy Ameryki, którym "rosyjska dusza" jest bliższa od zachodniego materializmu i kapitalizmu. Trzecia grupa to osoby myślące w kategoriach XIX wieku i Otto Bismarcka, który był przekonany, że nie wolno dopuścić do zerwania kontaktów z Petersburgiem, ówczesną stolicą Rosji.  
Twórca Ostpolitik Egon Bahr i jego socjaldemokratyczny towarzysz Erhard Eppler, osoby związane z instytucjami dialogu niemiecko-rosyjskiego (Dialog Petersburski i Forum Rosyjsko-Niemieckie) Matthias Platzek i Lothar de Maiziere, ale i byli kanclerze Helmut Schmidt i Helmut Kohl wytykają Zachodowi brak wrażliwości w kontaktach z "okrążaną przez NATO" Rosją i powtarzają, że bez niej niemożliwe jest bezpieczeństwo w Europie. Ale i wielu dziennikarzy podziela te poglądy. "Zachód zlekceważył rosyjskie interesy" - pisze w najnowszym "Spieglu" Jakob Augstein. Mówienie o "aneksji" Krymu jest błędem - twierdzi wieloletnia korespondentka telewizji ARD w Moskwie Gabriele Krone-Schmalz.

Nie dalej jak w piątek media poinformowały o apelu ponad 60 polityków, przedstawicieli biznesu i intelektualistów wytykających Zachodowi błędy w polityce wobec Rosji i wzywających do odwołania sankcji oraz do wdrożenia nowej polityki odprężenia. Oprócz znanych prorosyjskich lobbystów apel podpisali tak znani  politycy jak były prezydent Niemiec Roman Herzog.

Wpływ Bahra na aktualną politykę jest "równy zeru" - zapewnił PAP rzecznik MSZ Martin Schaefer. Jednak źródła w SPD twierdzą, że Bahr cieszy się nadal ogromnym autorytetem i ma wpływ na szefa MSZ Franka-Waltera Steinmeiera. 

Zdaniem "Die Zeit" działalność zwolenników Putina w Niemczech nie jest bez znaczenia. Cel "Putin-Versteher" jest prosty - podzielić Niemców, a jeśli to się uda, to rozpadnie się cały europejski front. Jednak Merkel pozostaje nieustępliwa. "Putin usiłuje zdestabilizować Europę Wschodnią" - ostrzegła w niedzielę kanclerz, wymieniając wśród krajów zagrożonych, oprócz Ukrainy, także Mołdawię i Gruzję. 

Z Berlina Jacek Lepiarz





Tak Kreml walczy o poparcie Niemców

Niedziela, 7 grudnia (16:10)
Rosja próbuje ocieplić stosunki z Niemcami, żeby poprawić napiętą sytuację z Zachodem spowodowaną działaniami zbrojnymi na Ukrainie. Machina propagandowa Kremla rzuciła do walki o sympatię Niemców nową stację telewizyjną - RT Deutsch. Zapraszani do studia eksperci zgodnie piętnują amerykańskie przygotowania do wojny z Rosją, snują teorie spiskowe, nie oszczędzają też Polski.


Czytaj więcej na http://fakty.interia.pl/swiat/news-tak-kreml-walczy-o-poparcie-niemcow,nId,1570407#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox


 http://wiadomosci.onet.pl/swiat/nowaja-gazeta-kreml-zmienia-kurs-wobec-noworosji/28j4w
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz