Maciej Piotr Synak


Od mniej więcej dwóch lat zauważam, że ktoś bez mojej wiedzy usuwa z bloga zdjęcia, całe posty lub ingeruje w tekst, może to prowadzić do wypaczenia sensu tego co napisałem lub uniemożliwiać zrozumienie treści, uwagę zamieszczam w styczniu 2024 roku.

sobota, 28 marca 2026

Sadowski - o policji skarbowej



Powiedzcie mi, jak to się stało, że myśmy tych ludzi osadzili na urzędach, a oni teraz zaglądają wszystkim w gacie i każą się tłumaczyć ze wszystkiego?

Czy to jest zgodne z Konstytucją?
Wiecie z którą...





przedruk za fb


Andrzej Sadowski jest w: Centrum im. Adama Smitha.

21 godz. ·



Piszę, bo myślę i piszę. Z czego jutro...? Epizod 281.
 
27-29.03.2026
RAPORT MNIEJSZOŚCI OD MAGISTRA DO PREZYDENTA


Zanim współzałożyciel i prezes Nvidii ogłosił 23 marca przełom stwierdzając, że już teraz osiągnęliśmy poziom ogólnej sztucznej inteligencji AGI, która ma umiejętność uczenia się, adaptacji i podejmowania decyzji w różnych dziedzinach bez potrzeby specjalnego programowania, to na początku tego miesiąca w Polsce ujawniono sprawę urzędniczki Krajowej Administracji Skarbowej ze Szczecina oskarżonej o przeglądanie danych finansowych osób, w tym Prezydenta Rzeczypospolitej Polski. Urzędniczka ta powinna zostać bohaterką sygnalistów, bo ujawniła możliwość podglądania każdego obywatela niezależnie od jego statusu politycznego, z którego mogą czynić użytek również instytucje państw przyjaznych i nieprzyjaznych naszemu państwu. Politycy stworzyli system, który może być w każdej chwili wykorzystany również przeciwko nim. Złowroga doniosłość tego zdarzenia, które próbuje się przedstawić jako motywowane „zwykłą ciekawością” roztopiła się w przetaczających się przez świat proroctwach o postępującym odzieraniu obywateli z prywatności przez AI oraz zagrożeniu dla ludzkiego gatunku z wizji filmu „Terminator” i systemu „Skynet” ustępując biurokratycznej prozie formalnie demokratycznych systemów, w których prawa obywateli do prywatności stały się urzędową i prawną fikcją.


W roku 2026 jesteśmy coraz bliżej wizji Philipa K. Dicka i Stevena Spielberga z „Raportu mniejszości”, bowiem od momentu wdrażania systemów kontroli z mechanizmami „pre-crime”, czyli przewidywania przestępstw, w którym rządy w Polsce i Unii zamiast jasnowidzów używają algorytmów Big Data wychodzimy już ze sfery s-f. W czasach represyjnego systemu realnego socjalizmu „przywilej” posiadania osobistych teczek posiadali nieliczni obywatele, którzy przez policję polityczną zostali zakwalifikowani jako „elementy podejrzane i wywrotowe”. W systemie, w którym „Rzeczpospolita Polska jest demokratycznym państwem prawnym, urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej” „swoje” teczki ma już każdy obywatel w urzędzie skarbowym i w przeciwieństwie do „słusznie minionego ustroju” musi pod groźbą kar sam na siebie składać donos w postaci zeznań podatkowych.


W policyjnym peerelowskim państwie system „MAGISTER” wdrożono przede wszystkim jako narzędzie kontroli operacyjnej, później w zintegrowanym z nim systemie PESEL oraz bazach MSW. Już wówczas stosowano system kodowy, który pozwalał milicjantowi lub funkcjonariuszowi Służby Bezpieczeństwa na błyskawiczną ocenę „przydatności” lub „zagrożenia”, jakie stwarzał dany absolwent czy naukowiec. Zanim w dzisiejszym systemie każdemu przyznano ocenę zdolności kredytowej to w jego początkach rozpoczęto kodowanie „postawy polityczno-ideowej”. W systemie tym kategoria „A” tylko technicznie oznaczała osoby z wyższym wykształceniem. W praktyce operacyjnej tamtego okresu system nie był zwykłym spisem statystycznym tylko służył policji politycznej do typowania kadr dla systemu jak i jego wrogów. Osoba z kategorią „A”, czyli wykształcona, która była jednocześnie członkiem partii rządzącej PZPR i wykazywała się lojalnością, trafiała do tzw. rezerwy kadrowej lub na listę osób przewidzianych do awansów w aparacie państwowym.

 
Dawne „algorytmy” policji politycznej zastąpiono podejściem scoringowym. W PRL flagowano za „brak lojalności”, a dziś systemy podatkowe i bankowe flagują obywatela za „nietypowy model zachowania”. System STIR jest finansowym „pre-crime” stanowiąc dziś najbliższy odpowiednik „Raportu mniejszości”. Nie czeka, aż przedsiębiorca popełni według niego oszustwo podatkowe, bo algorytmy online analizują jego przelewy i nadają mu wskaźnik ryzyka. W „Raporcie mniejszości” pojawiały się błędy, które system sam ukrywał. W roku 2026 mamy analogiczny problem z brakiem transparentności algorytmów. Jeśli algorytm się pomyli, to urzędnik często bezkrytycznie bardziej zaufa maszynie, bo „komputer tak pokazał” niż własnemu osądowi zwolnionemu dodatkowo z jakiejkolwiek realnej odpowiedzialności, co czyni obronę i dochodzenie swoich praw niemal niemożliwe jak przez Józefa K., bohatera „Procesu” Franza Kafki.

W roku 2018 szef Krajowej Administracji Skarbowej zyskał prawo do blokady konta na 72 godziny z możliwością przedłużenia do 3 miesięcy bez wcześniejszej zgody sądu, jeśli istnieje podejrzenie przestępstwa skarbowego. Moment narodziny w Polsce „Skynetu” miał miejsce właśnie w roku 2018, w którym „maszyna” skarbowa zyskała stałe, technologiczne połączenie z systemami bankowymi. Kolejny etap nastąpił 1 lipca 2022, kiedy uprawnienie do wglądu w konta osób fizycznych rozszerzono z poziomu „podejrzanego” na każdą osobę objętą „postępowaniem przygotowawczym”, nawet w sprawie, a nie przeciwko osobie.
 
Jesteśmy w fazie miękkiego „Raportu mniejszości”. Nie aresztuje się obywateli fizycznie za myśli, ale systemy prewencyjnie ograniczają nasze prawa ekonomiczne i obywatelskie na podstawie statystycznego prawdopodobieństwa winy i tym samym doświadczamy najwyższego stopnia asymetrii w historii, gdzie państwo ocenia naszą przyszłość, a my nie mamy wglądu w kryteria tej oceny.

Nie jesteśmy narodem urodzonych przestępców a tym bardziej podejrzanych, aby jakakolwiek władza miała wgląd w nasze życie 24 godziny na dobę bez kontroli sędziów. Konstytucyjnym wręcz nakazem uczciwej wobec obywatela władzy jest przywrócenie tajemnicy bankowej, od której odstępstwa dopuszczalne byłyby tylko za zgodą sędziego.






Andrzej Sadowski założyciel i prezydent Centrum im. Adama Smitha - pierwszego w Polsce think tanku, działającego od 16 września 1989.






czwartek, 26 marca 2026

Puszka na trociny

 




Ciekawe, bardzo ciekawe - gazeta LUBUSKA...


Radio Zachód
przedruk


Redakcja „Gazety Lubuskiej” odnalazła archiwalny film z 1958 roku, na którym uwieczniono ówczesną Zielonę Górą oraz Gorzów Wielkopolski. Składający się z dwóch części film trwa około 20 minut i został zarejestrowany na profesjonalnej 35-milimetrowej taśmie.


Dodajmy - dwie puszki opisane były po niemiecku.
A ja pamiętam, że 5 lat temu w LUBANIU (dolnośląskie) znaleziono puszkę filmową...


"To, co trzymam w rękach, to nie tarcza. To kinowa taśma filmowa w nieuszkodzonej puszce z czasów II wojny światowej" - napisano na facebookowym profilu Muzeum Regionalnego w Lubaniu. Puszkę odnaleziono 17 kwietnia w trakcie prac archeologicznych przy ulicy Piramowicza w Lubaniu"


Bardzo byłem ciekaw, co zawierała, ale trzeba było poczekać na specjalistyczne otwarcie pod okiem specjalnych specjalistów... więc niecierpliwie wyczekiwałem  informacji o tym arcyciekawym znalezisku... 
Puszka była ciężka, niestety, okazało się - wypełniona trocinami.


Tak mnie to zastanawia - po co ktoś wkładał trociny do puszki na film?


A teraz Gazeta Lubuska i film z powojnia znaleziony w sejfie.
Dlaczego w sejfie nie było trocin?

Nie mam pojęcia....

Wy też swoje trociny trzymacie w starej puszce po cukierkach?









Poniżej wynurzenia redaktorów Gazety Lubuskiej na temat "odkrycia" - zwroty, użyte określenia jako żywo przypominają mi pewien artykuł z Dziennika Bałtyckiego, który opisałem w 2019 roku w poście: "Na tropie kłamstwa - zamach pod Starogardem". 

Gdyby te artykuły OBA ukazały się dzisiaj, to bym stawiał pytania, czy czasami nie zostały napisane przez sztuczną inteligencję.

Tam też były zdjęcia i poszukiwania - domysły redaktórów... co tam się nie działo człowieku... na końcu link dla przypomnienia.... a w tym tekście wytłuściłem min. to, co kojarzy mi się z tamtym artykułem - sprawdź sam, czy są podobne!



Gazeta Lubuska

przedruk

Co za historia! Przeleżała w sejfie prawie siedem dekad i wydarzyła się u nas


Leszek Kalinowski,Mariusz Kapała
6 marca 2026, 5:30


Prawda, że niesamowite zdjęcia? Choć właściwie to nie fotografie, tylko kadry z filmu. Filmu, który znaleźliśmy niechcący, o zgrozo, we własnej redakcji. Dziś pierwszy odcinek historii o tajemniczej puszce, odnalezionej w sejfie.

W redakcji przy al. Niepodległości 25 w Zielonej Górze przez wiele dekad stał sejf. Duża szafa pancerna, której „się nie otwierało”. Powód był prozaiczny – zgubiliśmy klucz. Kiedy przyszedł czas remontu i pancerną szafę trzeba było wywieźć, szefowa administracji zarządziła, że przed „wywózką” sejf trzeba otworzyć.

Ściągnęliśmy prawie... Kwintę


- Ściągnęliśmy ślusarza, takiego specjalnego, prawie Kwintę, który znał się na rzeczy - wspomina Ewa Jankowiak. - Z wielką ciekawością czekałam, aż „sezam się otworzy” – śmieje się.

W środku były stare telefony komórkowe, wielkie, tzw. cegły.

- I dwie taśmy filmowe. Z niemieckimi napisami – opowiada Ewa. – Nie wiedziałam, co na nich jest. Spodziewałam się, że może to być jakiś niemiecki film. Albo polski, ale nagrany na niemieckiej taśmie. Różne pojawiały się domysły, ale wiadomo było, że trzeba je zachować. Trafiły więc do redakcyjnego archiwum – relacjonuje.

Tajemnicze puszki z niemieckimi napisami

Tymczasem kilka miesięcy temu nasze archiwum przekazywaliśmy Wojewódzkiej i Miejskiej Bibliotece Publicznej im. Norwida w Zielonej Górze. I wtedy już nie tylko Ewa, ale my wszyscy zobaczyliśmy te taśmy. Opatrzone były, a właściwie są, datą 22 lipca 1958 roku. Część redakcji uważała, że na taśmach zapewne są jakieś partyjne przemówienia. Inni wieszczyli, że być może to jest film z „życia miasta lub regionu”, a jeszcze inni, że mogą to być znalezione przez naszego Czytelnika filmy dotyczące Polskiej Wełny. Gwoli wyjaśnienia, kiedy zielonogórskie zakłady zamieniały się w galerię handlową, w gruzach odnaleziono film o dawnej fabryce. „Gazeta Lubuska” wyświetlała go zresztą w kinie Newa, a także drukowała wspomnienia dawnych pracowników zakładu.

Dyskusjom nie było końca. I choć mieliśmy różne podejrzenia, jedno było pewne. Musimy dowiedzieć się, co jest na 35 mm taśmach. Osobą, która dokonała przełomu, był Jacek Katos, nasz redakcyjny kolega. Po prostu rozwinął film (rzecz jasna nie cały, tylko troszkę) i naszym oczom ukazały się niebywałe wręcz obrazy. Siedziba gazety, ludzie, jakiś piknik, tłumy na trybunach, chyba w… Zielonej Górze. Tomasz Rusek zauważył, że na jednym z kadrów pojawia się pierwsza strona „Gazety Zielonogórskiej”. O „Uroczystych obchodach KPP (…)”.

- Trzeba więc odnaleźć tę gazetę i przeczytać, o czym pisała, może to będzie trop? – zastanawiał się.

[...]

- Łeee – wymknęło mi się z ust, bo czytając artykuł dowiedziałem się, że do Zielonej Góry na wojewódzkie obchody Komunistycznej Partii Pracy przybył poeta, były członek KPP, obecnie PZPR – Władysław Broniewski (od razu słyszę „Bagnet na broń”). Potem jest lista gości z ZSRR, NRD. Omówienie wystąpienia I sekretarza KW PZPR Tadeusza Wieczorka, itd. Ale problemem była data - 15 grudnia 1958 roku. Nawet Polska Zjednoczona Partia Robotnicza nie mogła 22 lipca (to data z filmowego pudełka), pokazać nagłówka gazety, która ukazała się dopiero pół roku później. Byliśmy podłamani.

- Może to film robiony przez wiele miesięcy, ekipa wróciła pod koniec 1958 roku zrobić “dokrętki” w redakcji i w naszej drukarni, stąd grudniowe wydanie? – zastanawialiśmy się.

Ważny nie tylko dla historyków

Uznaliśmy, że niezależnie od nieścisłości i wielu pytań pozostających bez odpowiedzi, z pewnością taśmy kryją kawał historii regionu, ważny nie tylko dla historyków czy regionalistów, ale dla nas, Lubuszan.

- Czy dobrze myślimy? – zapytaliśmy historyka prof. dr hab. Czesława Osękowskiego 

Zdaniem profesora, oglądając ten film, trzeba będzie pamiętać, w jakim czasie był kręcony. To dwa lata po wydarzeniach 1956 i po powrocie Gomułki do władzy. Do tego był to czas cenzury…

- Ale jest to na pewno ważny dokument. Pokazuje w formie bezpośredniej – na wyczucie to mówię, bo nie widziałem filmu – jakieś sytuacje, mieszkańców Zielonej Góry i Gorzowa.

Jedziemy do Łodzi

Nasz fotoreporter Mariusz Kapała z filmowych taśm zrobił zdjęcia. Już na ich podstawie wiemy, że obraz przedstawia festyn z okazji 22 lipca. 

A film? Współczesne kina nie dysponują sprzętem, na którym można by wyświetlić obraz na 35 milimetrowej, niemieckiej taśmie. Okazało się jednak, że kino Newa taki projektor ma i dzięki uprzejmości członków Klubu Kultury Filmowej, udało nam się go zobaczyć. Projekcja nie była zbyt udana, bo taśma jest sucha i brudna. Wiemy na pewno, że jest dźwięk, ale słychać niewiele. Konieczne jest czyszczenie taśmy, a to już wyższa szkoła jazdy. Dlatego w poniedziałek jedziemy do Łodzi, może tam uda się oczyścić rolki. Co z tego wyniknie? Opowiemy w następnych odcinkach tej toczącej się na naszych oczach historii. Bo te tajemnicze filmy są dla Was, Lubuszanie!




i moje tylko niektóre uwagi:

Gazeta Lubuska:

Prawda, że niesamowite zdjęcia? Choć właściwie to nie fotografie, tylko kadry z filmu. Filmu, który znaleźliśmy niechcący, o zgrozo, we własnej redakcji. Dziś pierwszy odcinek historii o tajemniczej puszce, odnalezionej w sejfie.


Ale zaraz... jakiej puszce?
Przecież znaleziono dwie puszki... a nie jedną....





- I dwie taśmy filmowe. Z niemieckimi napisami – opowiada Ewa. – Nie wiedziałam, co na nich jest. Spodziewałam się, że może to być jakiś niemiecki film. Albo polski, ale nagrany na niemieckiej taśmie. Różne pojawiały się domysły, ale wiadomo było, że trzeba je zachować. Trafiły więc do redakcyjnego archiwum – relacjonuje.

Skąd pani redaktor miała wiedzieć, co jest na filmie, który przeleżał na półce w archiwum ... kupę lat? 
A wy wpadlibyście na taki pomysł, żeby powiedzieć: nie wiedziałem co jest na filmie, o którym nigdy nawet nie słyszałem i nie wiedziałem, że w ogóle istnieje i leży sobie w kantorku?


Różne pojawiały się domysły, ale wiadomo było, że trzeba je zachować.
Domysły zachować, hę? Algebra z ortografią znowu się pomajtała?


Osobą, która dokonała przełomu, był Jacek Katos, nasz redakcyjny kolega. Po prostu rozwinął film 

O, widzisz: ten wiekopomny czyn powinien być zapisany w Annałach gazety - i człowiek, "który dokonał przełomu"! Zupełnie jak po śmierci właściciela RadiaZ - "umarł twórca RadiaZ"... jakby był przynajmniej pomocnikiem samego Pana Boga... "tfórca", ale im się gemby śmiały jak to mówili... sami się z tego śmiali.... z kogokolwiek robili tfórcę....

I tu też mamy bohatera na miarę tfórcy radia:

"I rozwinął film z rolki..."

Myślałem, że takie harce to tylko na Pomorzu, a okazuje się, że za mało czasu poświęcam zachodniej prasie... "Na tropie kłamstwa - zamach pod Starogardem":

Kiedy pewnego dnia zadzwonił do nas Piotr Puchalski, znany kociewski eksplorator i kolekcjoner, poczuliśmy się jak odkrywcy naszej małej, pomorskiej Ameryki. - Wiem, gdzie są zdjęcia z zamachu na Hitlera - powiedział krótko Piotr. 

Czyż nie podobne?
Tam jest więcej podobieństw...




jakiś piknik

o forum gdańskim i o wieszaniu oprawców ze Stutthofu (albo ruch oporu...):

poniedziałek, 23 grudnia 2019

EGZEKUCJA NA BISKUPIEJ GÓRCE

Kilka lat temu na jakiś proniemieckim forum (Wolne Forum Gdańsk?) ktoś opowiadał kłamstwa o tym, że jakoby podczas tej egzekucji trwała atmosfera pikniku - jedzono kiełbaski, pito piwo sprzedawano oranżadę i lody.... Zareagowałem wtedy i osoby szkalujące nie były w stanie udowodnić swoich tez. Teraz widzę te kłamliwe tezy powtórzone tutaj...
"Władze miejskie zachęcały mieszkańców do udziału w egzekucji; wokół terenu, gdzie postawiono drewniane szubienice, sprzedawano lody, piwo i oranżadę. W stronę więźniów leciały kamienie; musieli interweniować obecni na miejscu żołnierze.



W środku były stare telefony komórkowe, wielkie, tzw. cegły.
Skoro w sejfie były.... to cenne chyba? Nie było obowiązku zdania? Jakiś remanent, coś?











TVN24

Znaleźli puszkę z kinową taśmą filmową z czasów II wojny światowej. "Ciekawe, jakie obrazy zawiera?"

21.04.2021, 13:01

W Lubaniu (województwo dolnośląskie) odnaleziono puszkę z czasów II wojny światowej. Metalowy pojemnik jest niemal nietknięty zębem czasu i - według muzealników - skrywa taśmę filmową sprzed lat. Co na niej jest i czy da się odtworzyć? Tę zagadkę będą teraz próbowali rozwikłać.

"To, co trzymam w rękach, to nie tarcza. To kinowa taśma filmowa w nieuszkodzonej puszce z czasów II wojny światowej"
- napisano na facebookowym profilu Muzeum Regionalnego w Lubaniu. Puszkę odnaleziono 17 kwietnia w trakcie prac archeologicznych przy ulicy Piramowicza w Lubaniu.

Co może znajdować się na tkwiącej w środku taśmie filmowej? Tego nie wiadomo. Zagadkę mają pomóc wyjaśnić eksperci. - Wysłaliśmy ją do Filmoteki w Warszawie, celem wykonania ekspertyzy. Puszki nie otwieraliśmy, by nie uszkodzić zawartości. Nie wiemy więc, co znajduje się na taśmie - mówi nam Łukasz Tekiela, dyrektor Muzeum Regionalnego w Lubaniu.

Nie tylko puszka z taśmą

Czy taśma z czasów wojny zawiera film propagandowy, a może jakiś dawny kinowy hit? To może okazać się jeszcze w kwietniu. Puszkę z taśmą odnaleziono w miejscu, gdzie w XVII wieku znajdował się budynek, który spłonął.

Pod koniec II wojny światowej przez plac - jak mówi Tekiela - przechodził rów przeciwlotniczy, który następnie został zasypany różnymi przedmiotami. Teraz te przedmioty, po ponad siedmiu dekadach - wyciągane są z ziemi. - W okopie znaleziono nie tylko puszkę z taśmą, ale też broń z czasów II wojny światowej i XIX-wieczną, a także szereg przedmiotów codziennego użytku - informuje dyrektor.







To, co trzymam w rękach to nie tarcza. To kinowa taśma filmowa w nieuszkodzonej puszce z czasów II wojny światowej. Puszka została znaleziona 17 kwietnia przy ul. Piramowicza w Lubaniu. Ciekawe, w jakim stanie jest taśma i jakie obrazy zwiera? - pisze pod zdjęciem ze znaleziskiem Łukasz Tekiela, dyrektor lubańskiego muzeum.

W tej chwili pracownicy Muzeum Regionalnego poszukują fachowców, którzy otworzą puszkę, bo my nawet jej nie otwieraliśmy. To muszą zrobić ludzie, którzy się na tym znają i jeżeli ta taśma będzie w takim stanie, że coś się da z nią zrobić, zakonserwujemy ją i spróbujemy zrobić z tego taką wersję żeby to dało się odpalić. I obojętnie co tam będzie, czy to komedia przedwojenna, czy kronika wojenna to zrobimy premierę w kinie. - mówi dla eLuban.pl dyrektor muzeum.


Po tych wszystkich zapowiedziach, byłem pewien, że w środku jest film. Na jednej ze stron zwróciłem uwagę, że był tam chyba link do facebuka ze zdjęciem - a teraz nie ma... czyżby Muzeum usunęło post ze swoim odkryciem? Ale czemu?





Zajrzałem na stronę Muzeum i tam w opcjach odfiltrowałem posty z kwietnia 2021 roku...




I nie ma.

Chyba wszystkie redakcje powoływały się na wpis Muzeum na facebooku. Nie ma tego posta, jest inny post dotyczący ul. Piramowicza, z 17 kwietnia - co ciekawe, polubiony przeze mnie. 

Stary brakteat być może jest okrągły i przypomina starą puszkę filmową, ale... ja wiem co ja widziałem, a z racji moich działań na blogu byłem ciekaw, czy na taśmie nie zapisano czasami jakiś niemieckich zbrodni - dlatego interesowałem się, co z tą sprawą...




Bartlomiej Kubas-Saba
Kopać,kopać,a może dokopie się ktoś do jakiejś wskazówki gdzie się podział ukryty skarbczyk od Sióstr Magdalenek,z pewnością by im się teraz przydał w tych trudnych czasach:-)


Są posty min. z 1, 6, 12, 16, 20, 21, 22, 27, 29, 30 kwietnia - razem 12 postów. 
Brakujący post datowany był na 18 kwietnia - wiem to, bo zachował sie u mnie na blogu - w poście z 27 kwietnia - tego dnia Muzeum informowało, że puszka, choć ciężka - okazała się wypełniona trocinami.


Zdjęcia z mojego bloga:


Post z 17-ego polubiło 57 osób, a skomentowało 2, a ten z 18-ego - blisko 500 polubień, 53 komentarze i blisko 200 udostępnień...


Post Muzeum z 27 kwietnia - też jest wykasowany:





osobliwa dedykacja z tego samego dnia....









Ciekawe, że "odkrycie" z sejfu Gazety Lubuskiej dotyczy Zielonej Góry i Gorzowa - te miasta razem z Lubaniem leżą niemal na jednej linii...



...gdzie Zielona Góra jest niemal idealnie pośrodku - do Gorzowa w linii prostej jest 90 km, a do Lubania - 92 km... 



Ktoś się może dziwić, czemu u mnie na blogu zawsze są mapy i te sprawy językowe, ale ja bardzo lubię mapy i geografię i historię, w szkole podstawowej chodziłem na kółko geograficzne,  historyczne, a potem nawet na polonistyczne - i to w soboty! Z tych przedmiotów zawsze miałem czwórki i piątki, 

a jak to było u was, Lubuszanie, Lubanianie??


Hę?




Potraficie odróżnić Lubań od Lubuskiego?









zachod.pl/1449397/archiwalne-znalezisko-w-gazecie-lubuskiej/
gazetalubuska.pl/co-za-historia-przelezala-w-sejfie-prawie-siedem-dekad-i-wydarzyla-sie-u-nas/ar/c1p2-28789459
tvn24.pl/wroclaw/luban-to-nie-tarcza-to-kinowa-tasma-filmowa-st5073925
eluban.pl/artykul/16085,w-trakcie-prac-archeologicznych-znalezli-stara-tasme-filmowa
kopalniawiedzy.pl/Luban-Piramowicza-wykopaliska-tasma-filmowa-II-wojna-swiatowa-Muzeum-Regionalne-w-Lubaniu-Lukasz-Tekiela,33634

O tropach:


wtorek, 24 marca 2026

Dąbrówno i zaginione średniowieczne miasto



P.S. 7 kwietnia 2026

W międzyczasie dokończyłem dwie części artykułu, który piszę od września 2025 na temat "żuławy" i tam najpierw, w drugiej części opublikowanej 5 kwietnia, zawarłem etymologię dla Dąbrówna, dzisiaj kopiuję te ustalenia wraz z uzupełnieniem z 7 kwietnia do tego posta, na ten więc moment treść poniższa jest kompletna, choć nie można wykluczyć jakiś uzupełnień w przyszłości.

Pierwsze w poście przedruki z wikipedii można pominąć przy czytaniu, zasadnicza część zaczyna się od tytułu: Dąbrówno


Aby w pełni zrozumieć moje wywody etymologiczne, dobrze byłoby zapoznać się najpierw z dwiema częściami artykułu o "żuławie", tym bardziej, że odwołuję się do przykładów w nich zawartych:














mapa hipsometryczna Lidar





przedruki
tłumaczenia wiki - automatyczne


22 marca 2026

Zaginione średniowieczne miasto. Sensacyjne odkrycie koło Dąbrówna na Mazurach




Zespół naukowców pod kierownictwem dr. Arkadiusza Koperkiewicza z Instytutu Archeologii Uniwersytetu Gdańskiego jednoznacznie wskazał pierwotną lokalizację Dąbrówna – na wysoczyźnie pod Zamkową Górą, nad jeziorem Dąbrowa Mała. Miasto z czasem przekształciło się w wieś, która przez pokolenia zachowała nazwę Stare Miasto. Okoliczności oraz data przeniesienia ośrodka nie są znane. Jak wskazują badacze, podobny scenariusz powtarzał się w wielu przypadkach tzw. zaginionych miast średniowiecznych.

Badania przeprowadzono z inicjatywy Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Olsztynie. Analizy geofizyczne ujawniły anomalie magnetyczne układające się w czytelny obraz zorganizowanego układu przestrzennego miasta. Zabudowa była dostosowana do ukształtowania terenu. Relikty budynków z centralnym rynkiem rozciągają się wzdłuż wysoczyzny w dwóch rzędach.

W ocenie współpracującego z zespołem specjalisty archeologii nieinwazyjnej Piotra Wronieckiego, wieloletnie badania podobnego stanowiska w Barczewku pozwoliły lepiej interpretować struktury widoczne w wynikach pomiarów geofizycznych. Jego zdaniem można mówić o wyraźnym pokrewieństwie anomalii magnetycznych obu miejsc.

Zniszczenie Dąbrówna w 1410 roku przez armię Władysława Jagiełły poprzedziło bitwę pod Grunwaldem, jednak historia miasta sięga znacznie wcześniej. W czasach podboju ziem pruskich przez Krzyżaków zachodnie rubieże Puszczy Galindzkiej zamieszkiwało plemię Sasinów. Po II powstaniu pruskim zakon miał zdobyć gród jednego z pruskich książąt i wznieść zamek Ilgen/Yilienburg, przejmując dawną nazwę. Obiekt wzmiankowano już w 1316 roku, a prawa miejskie nadano Dąbrównu w 1326 roku. Dokument lokacyjny najprawdopodobniej dotyczy właśnie tego miejsca.

Już w 2022 roku archeolodzy znaleźli dowody, że Zamkowa Góra w Starym Mieście kryje ślady krzyżackiego założenia wykraczające daleko poza granice fortyfikacji. Przeprowadzono odkrywki sondażowe oraz prospekcję podwodną brzegów jeziora. Jesienią 2025 roku w pełni potwierdzono te przypuszczenia.

Jak podkreślił dr Koperkiewicz, badania zaginionych miast średniowiecznych to fenomen ostatniej dekady w polskiej archeologii. Postęp w tej dziedzinie stał się możliwy dzięki upowszechnieniu technik nieinwazyjnych, a kluczową rolę odgrywa geofizyka.



Stare Miasto - widok na centrum wsi



STARE MIASTO

wiki
Stare Miasto (niem. Altstadt) – wieś w Polsce położona w województwie warmińsko-mazurskim, w powiecie ostródzkim, w gminie Dąbrówno. W czasach krzyżackich wieś pojawia się w dokumentach w roku 1414, podlegała pod komturię w Dąbrównie, były to dobra krzyżackie o powierzchni 32 włók.

12 lutego 1948 r. ustalono urzędową polską nazwę miejscowości – Stare Miasto


de.wiki
Stare Miasto – przed 1437 rokiem Aldestad – zostało po raz pierwszy wspomniane w 1397 roku. Wieś posiadała posiadłość.



DĄBRÓWNO

en.wiki

Do XIII wieku Staroprusacy zbudowali fort na wąskim odcinku między jeziorami Wielkim a Małym Dąbrową. Po krucjacie pruskiej Zakon Krzyżacki rozpoczął umacnianie tego obszaru jako Gilgenburg w 1316 roku, a rozwijająca się osada otrzymała prawa miejskie w 1326 roku. W XV wieku był wielokrotnie niszczony w wyniku wojen. W 1410 roku, podczas wojny polsko-litewsko-krzyżackiej, miasto zostało zdobyte przez Polaków. W 1444 roku miasto przystąpiło do antykrzyżackiego Związku Pruskiego, na wniosek którego król Polski Kazimierz IV Jagiellon włączył region i miasto do Królestwa Polskiego w 1454 roku. Po kolejnej wojnie trzynastoletniej, najdłuższej ze wszystkich wojen polsko-krzyżackich, region i miasto stały się częścią Polski jako lenno należące do Zakonu Krzyżackiego. 



"Słownik geograficzny Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich"



de.wiki

Dąbrówno (niem. Gilgenburg) to wieś w gminie Dąbrówno, w powiecie ostrowskim, województwie warmińsko-mazurskim, na północy Polski.

Wieś położona jest w historycznym regionie Prus Wschodnich, na przesmyku pomiędzy Jeziorem Dąbrowa Wielka (Jezioro Dąbrowe Wielka, zwane także Jeziorem Porannym) na wschodzie a Dąbrową Małą (Jezioro Małe, zwane także Jeziorem Wieczornym) na zachodzie, około 50 kilometrów na południowy zachód od stolicy województwa Olsztyna i 30 kilometrów na południe od miasta powiatowegoOstróda (Osterode w Prusach Wschodnich).

Na północy oba jeziora łączy mała rzeka Wel. Okolica należy do południowej części Krajobrazowego Obszaru Chronionego Krajobrazowego Wzgórz Dylewskich, którego najwyższym punktem jest 312-metrowa Góra Dylewska (Kernsdorfer Höhe), około 15 kilometrów na północny zachód od wsi.

Obszar dwóch bitew pod Tannenbergiem w latach 1410 i 1914 znajduje się osiem kilometrów na północ od wsi.

Na przesmyku, który otoczony jest wodą i dlatego strategicznie położony, Zakon Krzyżacki zbudował zamek na początku XIV wieku. W tym samym miejscu już wcześniej znajdowały się dwie reduty fortyfikacyjne Prusaków. W dokumencie komanderii Christburg z 1316 roku rycerz Beringer jest wymieniony w raportach jako strażnik zakonu "Domu Ilienburgów".

Na terenie zamku zakon osiedlał niemieckich imigrantów. Osada najwyraźniej rozwijała się korzystnie, ponieważ już w 1326 roku dowódca Christburga, Luter Brunszwik, według relacji kronikarza zakonu Petera von Dusburga, otrzymała prawa miejskie. Przez "Ilienburg", "Ilgenburg" nazwa Gilgenburg została utrwalona na początku XVI wieku. Miasto stało się siedzibą zarządcy i urzędu komory. Położone blisko granicy z Polską, miasto było wielokrotnie wciągane w konflikty zbrojne Zakonu z Polską. W drodze do bitwy pod Tannenbergiem w 1410 roku polskie wojska zdobyły miasto dwa dni wcześniej, 13 lipca 1410 roku, i zniszczyły je wraz z zamkiem. W 1414 roku Polacy ponownie zaatakowali miasto, które było wtedy tak zniszczone, że boiliwick i biuro izby musiały zostać przeniesione do Ordenshof Vierzighuben. W 1440 roku Gilgenburg przystąpił do "Ligi Pruskiej", która zbuntowała się przeciwko zakonowi, lecz wkrótce ponownie podporządkowała się zakonowi podczas wojny miejskiej.

Z powodu wojny z Polską zakon zaczął zastawiać miasta jako zamiennik za pensję najemników. W 1475 roku Gilgenburg został również zastawiony na rzecz najemnego przywódcy Georga von Löbena. Był to jednak dopiero początek łańcucha zmian właścicieli; dopiero przejęcie miasta przez kapitana Felixa von Finckensteina 24 kwietnia 1572 roku przywrócono ciągłość. Rodzina Finck von Finckenstein posiadała tę posiadłość aż do XX wieku. Po sekularyzacji stanu zakonu w 1525 roku do Księstwa Prus, Gilgenburg został administracyjnie podporządkowany Oberländischer Kreis i stał się siedzibą urzędu dziedzicznego.

Nazwa zamku zakonowego, zbudowanego w 1316 roku, "Ilienburg", prawdopodobnie pochodzi od pruskiego słowa "ilga", które oznacza "długi". Prawdopodobnie odnosi się to do wydłużonego zbiornika wodnego, który reprezentuje Kleiner Damerausee, a który być może kiedyś nazywany był nawet "Ilgensee". Zamek na jego skraju był w związku z tym nazywany "Ilgenburg". W ciągu XVI wieku nazwa zmieniła się na "Gilgenburg", co odnosi się do lilii z herbu miasta, gdzie kwiat nazywany jest "Gilge" w staroniemieckim.

Inna interpretacja nazwy odnosi się do pruskiego słowa "gilus, gilin, gillis", które oznacza "głębokość" i może oznaczać, że Zamek Zakonu stał w głębokim miejscu.

Już w czasach przedreformacyjnych – w 1326 roku – założono kościół w Gilgenburgu.

wikipedia dla Polaków

Tereny te zamieszkiwało pruskie plemię Sasinów, a następnie zostały skolonizowane przez polskich osadników pochodzących z ziemi chełmińskiej i staropruskich z Pomezanii. Zamek został zbudowany przez Krzyżaków w 1319 r. w miejscu staropruskiego grodu obronnego. Przy zamku powstała osada Ylienburg, która w 1326 r. otrzymała prawa miejskie od komtura dzierzgońskiego – Luthra von Braunschweiga. Przez Dąbrówno w tamtym czasie prowadził szlak handlowy z Mazowsza do Elbląga i Gdańska. Zamek był od 1325 siedzibą wójta krzyżackiego podlegającego komturowi dzierzgońskiemu, a od 1341 ostródzkiemu. Na przełomie XIV i XV wieku powstała pierwsza szkoła miejska.

W lipcu 1410 r. na dwa dni przed bitwą grunwaldzką miasto zostało zdobyte i spalone przez wojska Władysława Jagiełły. W XV w. sędzią ziemskim był tu Piotr Bażyński z Elgnowa (ojciec Jana i Ścibora – założycieli Związku Pruskiego). W 1444 miasto przystąpiło do antykrzyżackiego Związku Pruskiego, na prośbę którego w 1454 król Kazimierz IV Jagiellończyk ogłosił wcielenie regionu z miastem do Królestwa Polskiego. W 1519 miasto zdobyły wojska polskie, ale mimo tego po hołdzie pruskim w 1525 r. miejscowość została starostwem pod władzą pruskiego księcia, lennika polskiego i należała do rodów magnackich: Gablentzów, Olesnitzów i najdłużej (1572–1831) do Finck von Finckensteinów. W 1568 zakończono budowę kościoła protestanckiego dla Polaków. W XVI wieku osiedlili się tu wygnani z Czech bracia czescy (w latach 1548–1564). W 1656 roku miasto zostało spalone przez Tatarów posiłkowanych przez wojska hetmana Wincentego Aleksandra Gosiewskiego. Rok później zakończył się okres zwierzchnictwa polskiego i miasto znalazło się w granicach państwa brandenbursko-pruskiego, w 1701 przekształconego w Królestwo Prus. Dąbrówno było jednym z najsilniejszych ośrodków polskości na Mazurach, ale nigdy nie przekształciło się w ośrodek miejski o dużym znaczeniu.



Herb gminy Dąbrówno




Dąbrówno 

Moje opracowanie dla etymologii Dąbrówna, które najpierw opublikowałem w poście z cyklu "Żuława" w części drugiej: maciejsynak.blogspot.com/2026/04/zuawa-cz-2-mawa-dabrowno-szczecin.html



niemiecka wiki
Dąbrówno (niem. Gilgenburg)wieś w gminie Dąbrówno, w województwie warmińsko-mazurskim.

Wieś położona jest w historycznym regionie Prus Wschodnich, na przesmyku pomiędzy Jeziorem Dąbrowa Wielka (Jezioro Dąbrowe Wielka, zwane także Jeziorem Porannym) na wschodzie a Dąbrową Małą (Jezioro Małe, zwane także Jeziorem Wieczornym) na zachodzie, ok 50 km od Olsztyna. 
Na północy oba jeziora łączy mała rzeka Wel. Okolica należy do południowej części Krajobrazowego Obszaru Chronionego Krajobrazowego Wzgórz Dylewskich, którego najwyższym punktem jest 312-metrowa Góra Dylewska (Kernsdorfer Höhe), około 15 kilometrów na północny zachód od wsi.
Obszar dwóch bitew pod Tannenbergiem w latach 1410 i 1914 znajduje się osiem kilometrów na północ od wsi.

Na przesmyku, który otoczony jest wodą i dlatego strategicznie położony, Zakon Krzyżacki zbudował zamek na początku XIV wieku. W tym samym miejscu już wcześniej znajdowały się dwie reduty fortyfikacyjne Prusaków. W dokumencie komanderii Christburg z 1316 roku rycerz Beringer jest wymieniony w raportach jako strażnik zakonu "Domu Ilienburgów".

Dąbrówno na mapie z 1933 roku - od północy osadę przecina rzeczka Wel

Na terenie zamku zakon osiedlał niemieckich imigrantów. Osada najwyraźniej rozwijała się korzystnie, ponieważ już w 1326 roku dowódca Christburga, Luter Brunszwik, według relacji kronikarza zakonu Petera von Dusburga, otrzymała prawa miejskie. Przez "Ilienburg", "Ilgenburg" nazwa Gilgenburg została utrwalona na początku XVI wieku. W 1440 roku Gilgenburg przystąpił do "Ligi Pruskiej", która zbuntowała się przeciwko zakonowi, lecz wkrótce ponownie podporządkowała się zakonowi podczas wojny miejskiej.
W 1475 roku Gilgenburg został również zastawiony na rzecz najemnego przywódcy Georga von Löbena. Był to jednak dopiero początek łańcucha zmian właścicieli; dopiero przejęcie miasta przez kapitana Felixa von Finckensteina 24 kwietnia 1572 roku przywrócono ciągłość. Rodzina Finck von Finckenstein posiadała tę posiadłość aż do XX wieku. 

Nazwa zamku zakonowego, zbudowanego w 1316 roku, "Ilienburg", prawdopodobnie pochodzi od pruskiego słowa "ilga", które oznacza "długi". Prawdopodobnie odnosi się to do wydłużonego zbiornika wodnego, który reprezentuje Kleiner Damerausee, a który być może kiedyś nazywany był nawet "Ilgensee". Zamek na jego skraju był w związku z tym nazywany "Ilgenburg". W ciągu XVI wieku nazwa zmieniła się na "Gilgenburg", co odnosi się do lilii z herbu miasta, gdzie kwiat nazywany jest "Gilge" w staroniemieckim.

Inna interpretacja nazwy odnosi się do pruskiego słowa "gilus, gilin, gillis", które oznacza "głębokość" i może oznaczać, że Zamek Zakonu stał w głębokim miejscu.

Można jeszcze raz dodać: 
gil, nazwa ptaszka, czes. hýl (ruskie nazwy odnośne może tylko pożyczka z naszych); pierwotne; nazw ptactwa nie pożyczaliśmy od nikogo.

Poniżej na ilustracji Jezioro Dąbrowa Wielka i Dąbrowa Mała oraz Dąbrówno na przesmyku pomiędzy nimi.



Mapa hipsometryczna Lidar: wieś Stare Miasto, Zamkowa Góra (pierwotne Stare Miasto) i Dąbrówno

Dąbrowa Wielka - zbiornik o rozwiniętej linii brzegowej, urozmaiconej rzeźbie dna z kilkoma głęboczkami i górkami podwodnymi, brzegach przeważnie wysokich i miejscami stromych, tylko u północnych krańców płaskich z podmokłymi torfowiskami. Główny odpływ znajduje się po zachodniej stronie i odprowadza wodę do Dąbrowy Małej.

Dąbrowa Mała - od strony Dąbrówna dno twarde, kamieniste, w południowej części dno muliste słabo zarośnięte roślinnością zanurzoną. Rynnowy zbiornik o rozwiniętej linii brzegowej, urozmaiconej konfiguracji dna. Brzegi na ogół wysokie i strome, tylko na krańcach płaskie.

Do Jeziora Dąbrowa Wielka wpada rzeczka Wel - przepływa ona przez Jezioro Dąbrowa Wielka do jeziora Dąbrowa Mała i dalej jeszcze przez - jak naliczyłem - siedem jezior i wpada koło Bratiana do Drwęcy. 


wiki:

Wel (niem. Welle) – rzeka, lewy dopływ Drwęcy o długości 107,45 km i średnim spadku 0,91‰.

Za odcinek źródłowy rzeki Wel uznawany jest niewielki ciek o nazwie Wkra Wielka, który wypływa z południowych stoków Wzgórz Dylewskich na wysokości 210 m n.p.m., w rejonie miejscowości Giętlewo, w okolicy Pałacu Klonowo, na płn-zach. Ciek ten wpływa do jeziora Dąbrowa Wielka i dopiero po wypłynięciu z niego nosi nazwę Wel.

We wczesnym średniowieczu Wel była niewielką rzeką, zaś Wkra nazywana w górnym biegu Wkrą Wielką dopływała do Ciborza, gdzie zmieniała bieg na południowy. Na przełomie XIV i XV w. Krzyżacy zlecili wykonanie przekopu kierując wody większej Wkry w koryto rzeki Wel, która stała się rzeką żeglowną.

Elektroniczny słownik hydronimów Polski przywołuje historyczne nazwy tej rzeki: Vela, Vel, Welle, ale też Wkra, Wicker etc.


Poniżej na ilustracji usytuowanie Dąbrówna na przesmyku.

Dąbrówno na mapie hipsometrycznej Lidar:
czerwona linia wskazuje miejsce, gdzie w starożytności zapewne była cieśnina odcinająca żuławę od stałego lądu, żółte linie wrysowałem jako równoległe do siebie

Zwracam uwagę: na mapie Lidar wyraźnie widać, że brzegi przesmyku wokół Dąbrówna są położone niemal idealnie równolegle do siebie.

Równolegle położone brzegi przy przesmyku sugerują wyżłobienie polodowcowe - wygląda na to, że pierwotnie było to jedno jezioro, składające się z dwóch równoległych do siebie rynien o  kierunku mw. północ-południe, połączonych ze sobą bruzdą lodowca na kierunku poprzecznym do rynien. 

A więc przed wiekami była tu cieśnina, zapewne płytka, szeroka na ok. 670 metrów. 

Na tej płyciźnie na skutek przepływu wody z jeziora Dąbrowa Wielka do jeziora Dąbrowa Mała osadzały się namuły, pnie drzew, gałęzie itd. - z czasem doprowadziło to do powstania wyspy. 

Jest to ewidentne - wyspa powstała w wyniku gromadzenia się osadów na płyciźnie, jest to dosłownie: żuława.

Na tej wyspie - na żuławie - założono osadę, dzisiaj znaną jako Dąbrówno.
A więc już z geografii widać, że nazwa Ilien to będzie pochodna od Iława lub wprost od "żuława". 


Hipotetyczny przebieg natarcia lodowca - tu wrysowane linie (4 kierunki) są wzajemnie równoległe na danym kierunku, oczywiście lodowiec nie trzymał się ekierki i liniałka...




Z wikipedii mamy nazwy (pomijam określenie "burg"):
Ilien, Ilgen, Ilgen, Gilgen

Ilien - Ilgen - Ilgen - Gilgen 

zamieniam podobne znaki:
Ilien -> Ilan -> Ilav =  ilav

ie = a
n = v

Z alfabetu etruskiego (tekst o Dąbrównie pisałem w ostatnich dniach - zobacz dalej hasło "Elbląg" - tam poruszam wątek alfabetu etruskiego) wiemy, że Z można zapisać znakiem: 𐌆 , więc pasuje do Ilav, a brakuje tylko "u" w środku do "żuławy"...

Ale do Ilien będzie pasować, bo nie tyle brakuje jednej litery (u), co brakuje jednej pionowej kreseczki, która mogła się zlać z drugą - albo... wiecie... kleks!

Ilien - Zlien - Zliav - Zliav

Ilien - Zlien - Zliav - Zliav 

i druga opcja - chodzi o
 zanikłe "ł" w wymowie i wtedy byłoby słowo: żuav

Zliav = Zuav
 Zliav = Zuav

Pasuje!
Czyli albo omyłka pisarska, albo zanikłe "ł" - co też może wynikać z omyłki pisarskiej!


podobieństwo znaków:
zapis Gilgen w łacince i cyrylicy:

 Gilgen - Гильген - Гилген 

Г=Z

i podobnie jak w przykładach wyżej... 

 Gilgen - Гилген - Гилген -> Zuлген -> Zulген =Zulav = Zulav


widać, że ktoś nazwę "żułav" zapisaną w łacince, przeczytał i przepisał po cyrylicku:

- "z" odczytał jako "г" (tj. potraktował jako "g" - г pisane jako znak г)
- "u" odczytał jako "и" (potraktował jako "i" - znak "и")
- "l" znał i przełożył na "л" - albo to "l" było dość krótkie i z podobieństwa utrafił 
- resztę pomieszał

przeczytał i przepisał po cyrylicku jako Гилген, a potem nazwę odczytano po cyrylicku i ze słuchu zapisano łacinką:  Gilgen

г ---- stąd: pl.wikipedia.org/wiki/Alfabet_rosyjski

inna czcionka, gdzie małe ruskie "г" bardziej przypomina "z"
gilgen---> zulav

gilgen - гилген - гилген -> zuлген -> zulген =zulav   = zulav


Dąbrówno (w czasach niemieckich Gilgenburg) - to ewidentnie, bez cienia wątpliwości - Żuława.



Dlatego hipoteza naukowa odnośnie Zamkowej Góry na północ od Dąbrówna - jest nietrafiona. Grodzisko opisane przez niemców jako Ilgenburg i skojarzona z pruskim słowem ilgis (długi), może i faktycznie ma przebieg liniowy i można by je nazwać "Długi Gród", ale etymologia Dąbrówna (Gilgenberga) jest jednoznaczna - ma umocowanie w topografii terenu, języku (transkrypcji fonetycznej/ transliteracji) oraz historii i tradycji - to nie pierwszy gród na wyspie nazywający się Żuława.

Hipoteza naukowców oparta jest o fałszywe tropy podsunięte przez niemieckich "badaczy".
"Ilienburg", prawdopodobnie pochodzi od pruskiego słowa "ilga", które oznacza "długi". Prawdopodobnie odnosi się to do wydłużonego zbiornika wodnego, który reprezentuje Kleiner Damerausee, a który być może kiedyś nazywany był nawet "Ilgensee". Zamek na jego skraju był w związku z tym nazywany "Ilgenburg".
Fałszerstwo to "poświadczył" tajemniczy pruski oficer Johann Guise (chyba jako pierwszy inwentaryzował pruskie grodziska), który na szkicu sytuacyjnym oba miejsca Zamkową Górę i Gilgenburg - opatrzył podobną nazwą: "Yellenburg" i "Lilienburg - Ylienburg" - jeśli dobrze odczytałem.... 

Jest to fałsz mający na celu zamaskować fakt, że osada była założona na wyspie (żuławie) i zwana była Żuławą... 

Nie tylko dawni kronikarze, ale też szeregowi krzyżacy to tak naprawdę byli fałszerze, manipulatorzy, oszuści i złodzieje - na potęgę fałszowali nie tylko fakty, ale też nazwy "własnych" osad - co można wykazać na podstawie ogólnie dostępnych źródeł.


Dąbrówno to na pewno Ylienburg, a Stare Miasto (Altstadt) to - mówiąc po pomorsku - Stary Gard, a więc - Stary Gród - i taka będzie prawdziwa etymologia tej nazwy (czyli pierwotna to Gard).

Na Pomorzu nazwa dość powszechna - za Odrą jest Stargard, ale też Gardelegen, jest Stargard (Szczeciński), Starogard (Łobeski), Starogard Gdański, Gardziec, ale także Garczyn, Godziszewo (Gardczan), Garc, na wschód od Wisły - Gardzień, Gardeja, Gardyny, być może Dobre Miasto i wiele innych w całej Polsce.

Pomorskie "gard" to polskie "gród", a przymiotnik "stary" oznacza Gard (gród), który już w czasach średniowiecza był znany jako stary, stąd nazwa - i nie ma to związku z przenosinami na nowe miejsce.

Nazwę należy czytać tak, jak nazwę Starogardu Gdańskiego, albo Szczecińskiego - nie w opozycji do nowego miejsca, nowej lokacji, tylko jako: "miejsce bardzo stare, znane od dawna". Nazwa Stare Miasto nie jest - jak w przypadku Barczewka - oznaczeniem, że "tu najpierw było miasto, a teraz jest tam, nad jeziorem". Po spaleniu Altstadt osadę przeniesiono na nowe miejsce 600 metrów dalej, może bliżej pól, zachowując nazwę - jest to obecna lokalizacja wsi Stare Miasto.


Zamkowa Góra to pierwotna lokacja grodu Stare Miasto, Dąbrówno zawsze było tam, gdzie jest obecnie.


Zwracam uwagę - Wartenburg (Barczewo) po przeniesieniu w nowe miejsce (ok. 6 km dalej) nie nazwano Neu Wartenburg, tylko zachowano nazwę Wartenburg, stara lokalizacja zyskała nazwę Alt Wartenburg.

Jeżeli zamek/osada na Zamkowej Górze był Ilienburgiem, to dlaczego Stare Miasto nie nazwano Alt Ilienburg? W czym moja hipoteza jest gorsza od oficjalnej naukowej?

Jeżeli przenoszono osadę na nowe miejsce, mogło też być: Neu Ilienburg. Stare Miasto i Dąbrówno dzieli ok. 4 km w lini prostej.

Np. miasto Nowe nad Wisłą (Nowe (1276), Noue (1282), Novum Castrum (1292), Nuenburg und Nüenburg (1301), Nuwenburc (1302), Nuenborch (1307), Nuwenburg (1307), Nuwenburgk (1326) und Newburg (1436)) - wg językoznawców nazwa powstała w opozycji do pobliskiego Starogardu Gdańskiego (ok. 40 km w lini prostej). Wejherowo - miasto powstało w 1650 roku i było nazywane Nova Colonia - w opozycji do "starego miasta" tj. Pucka, nazwa za Niemców - Neustadt.

Hel: W XV wieku pojawiło się rozróżnienie na Stary Hel (1413) i Nowy Hel (1417), dokumentując proces przenoszenia starego miasta na nowe miejsce. Stary Hel zniknął w II połowie XVI wieku, a nowa osada przejęła funkcje i prawa miejskie starej osady, przez co człon Nowy w nazwie przestał być używany

Rozróżniamy też Starą i Nową Łebę: 11 stycznia 1558 Łeba (dzisiaj nazywana Starą Łebą) została zniszczona całkowicie przez szalejący na Bałtyku sztorm

Budzistowo (Altstadt) - przedlokacyjny Kołobrzeg:

de.wiki:
W czasie niemieckiego osadnictwa wschodniego Alt-Kolberg utracił swoją centralną funkcję poprzez założenie niemieckiego miasta Kolberg, które zostało zbudowane kilka kilometrów w dół rzeki, w pobliżu ujścia Persante na Morzu Bałtyckim. Zamek został przekształcony w klasztor. Altstadt (dawniej nazywane także Oldenstadt-Kolberg, Alten-Kolberg lub Altstadt Kolberg) nadal istniało jako osada wiejska.


Bez wątpienia obie lokalizacje - Starego Miasta na Zamkowiej Górze i Dąbrówna - są bardzo stare i przedkrzyżackie, dlatego niemcy starają się fałszować nazwy, by zasłonić przed krzyżacką genezę danej osady.

Tereny dzisiejszej Polski były w czasach starożytnych gęsto zaludnione i zurbanizowane - jak na tamte warunki...


P.S. 7 kwietnia 2026
https://maciejsynak.blogspot.com/2026/04/zuawa-polacy.html

Podczas pracy nad postem "Żuława - Polacy" wyniknął taki wątek:

lew - wel - zul = żuł

lew - wel - zul = żuł

a więc dokładnie pasuje! I jeszcze "wyszła" rzeka Wel!! Ta co płynie przez Dąbrówno - to już kolejny argument co do Gilgenburga!

---

Jeszcze raz wiki:

Za odcinek źródłowy rzeki Wel uznawany jest niewielki ciek o nazwie Wkra Wielka, który wypływa z południowych stoków Wzgórz Dylewskich na wysokości 210 m n.p.m., w rejonie miejscowości Giętlewo, w okolicy Pałacu Klonowo, na płn-zach. Ciek ten wpływa do jeziora Dąbrowa Wielka i dopiero po wypłynięciu z niego nosi nazwę Wel.

Jest to bardzo charakterystyczne -  dopiero po wypłynięciu z niego nosi nazwę Wel, czyli to miejsce determinuje powstanie nazwy!

Jak wyżej ustaliłem, nazwa rzeki Wel pochodzi od słowa "żuł", co ma zapewne związek z tym, że przepływając z jednego jeziora do drugiego, tworzy, a potem mija wyspę - żuławę.
Nazwa może znaczyć: "rzeka płynąca od żuławy", ale pamiętamy, że rzeczki Mławka i np. Mątawa nazwą nawiązują do Mławy, czyli "żuławy".

Raczej będzie tak, że nazwa ma związek z rozlewiskiem.

Najpierw było rozlewisko - na płyciźnie między jeziorami powstało miejsce o charakterze aluwium, podtopione łąki, łachy piasków, namuły, nagromadzone pnie, trzcinowiska, grzęzawiska, grądy - wszystko to mocno podmoknięte, ale płytka woda nie jest stojąca, tylko posiada nieznaczny przepływ. 

I to jest żuł (?).

Woda przepływa przez to miejsce szeroko, gromadząc coraz bardziej namuły, żuława stopniowo "rośnie" - prąd coraz bardziej oddala się na północ. Żuława rośnie, powodując że przepływ z jeziora zaczyna koncentrować się styku z "twardym" lądem na północy i w końcu powstaje w tym miejscu strumień szeroki na 1,5 metra - i to jest rzeczka Wel.

Podobnie musiało być z Mątawką - najpierw było szerokie rozlewisko zwane "żuł", a dopiero potem powstała skoncentrowana struga i wyspy.

Sądzę, że ludzie przechodzili przez płyciznę, którą nazywali "żuł" i mówiąc "żuł" mieli na myśli także płynącą płytką wodę. Potem powstawała "żuława", rozlewisko stawało się coraz węższe, aż zamieniło się w strumień i nazwa przylgnęła do strumienia. Dopiero potem zaszła zmiana językowa - to znaczy "żuł" przeszło w "wel".

Na poniższym rysunku (klik) symulacja jak powstała "żuława" w cieśninie - pomysł własny i ja się nie znam!



Powstawanie "żuławy" pomiędzy jeziorami - symulacja własna: od mielizny do żuławy i ostatecznie przesmyku


Oprócz rzeki Wel k. Dąbrówna jest jeszcze potok Wel pod Opolem na Śląsku. 



Fascynujące!





Skoro tak, to sprawdźmy jeszcze niemiecką nazwę jeziora - Damerau


Łaciński znak "d" zapisany w cyrylicy wygląda dokładnie jak małe łacińskie "g".
A małe ruskie 
"g" wygląda tak: "г", czyli jak "z".


Źródłem nazwy Damerau będzie słowo:
 żuławy z pomieszanymi znakami łacińskimi i cyrylickimi
żuławy - zulawu - зuлаwи - гuлаwи - гaлаwи - gamerau - damerau
żuławy - zulawu - zuлаwи - гuлаwи - гaлаwи - gamerau - damerau

gdzie największy błąd w odczycie odbył się w przestrzeni pomiędzy znakami  dla "i" - "u" oraz "u".

лаw - uległo przemianie w mera
ла = m
аw = era

przemiana "гaлаwи" w "гamerau":
 - zielony kolor to zanikające "e", 
- przed tym "e" pojawia się "m", 
- czerwony to "a", 
- pomiędzy "e" i "a" pojawia się "r"

Tłumaczenie jest na pewno poprawne - w Holandii jest miasto o podobnej nazwie: Gameren - i leży nad rzeką Waal. Skojarzenie z Damerau i rzeczką Wel na pewno nieprzypadkowe. 

Z nazwą tego miasta związany jest przydomek architekta Tylmana z Gameren - syna Jakuba Janszoona van Gameren, utrechckiego krawca. Tylman Gamerski od 1664 roku pracował w Polsce dla Stanisława Herakliusza Lubomirskiego, po uzyskaniu serwitoriatu został architektem królewskim Michała Korybuta Wiśniowieckiego.


Gameren nad rzeką Waal



Skoro Damerau to Żuławy, to znaczy, że wszystkie (?) miasteczka i wsie o nazwie typu Dąbrówka, Dąbrowa, Dąbrówno itd. będą pochodzić nie - jak się dotychczas przyjmuje - od dębów tam rosnących, tylko od "żuławy". Widać, że nazwa naszej tu rozpatrywanej wsi Dąbrówno zapewne pochodzi od jeziora Damerau przetłumaczonego jako Dąbrowa, ciekawe, czy były jakieś źródła sugerujące powiązanie nazwy wsi z nazwą jeziora...

Hasło Damerau w niemieckiej wikipedii ma ponad 12 odnośników, już widzę np. Talheim i Thalheim - patrz niżej uwagi odnośnie "morza"... i tak na przykład:
Dąbrówka Polska ( niem. Talheim , do 1904 r . pol. Dombrowken ) wraz ze wsią Dąbrówka Polska (osada) – wieś w województwie warmińsko -mazurskim

lub niemiecka wieś/ gmina Talheim u zbiegu rzek Krähenbach i Röhrenbrunnenbach ok. 20 km od granicy ze Szwajcarią:
"Talheim został po raz pierwszy udokumentowany w 973 roku jako Talhan" - od razu widać:

Talhan = Zalhan = Zulhav - Zulav

tutaj znowu "Z" zapisano pod postacią znaku Z=S=G tj.  "   г - Г      "  , później zamieniono z cyrylicy na łacińskie T.



I tak mogę uzupełniać tekst w nieskończoność...

de.wikipedia.org/wiki/Damerau
de.wikipedia.org/wiki/D%C4%85br%C3%B3wka_Polska
de.wikipedia.org/wiki/Talheim
de.wikipedia.org/wiki/Talheim_(Landkreis_Heilbronn)
de.wikipedia.org/wiki/Talheim_(Landkreis_Tuttlingen)
de.wikipedia.org/wiki/R%C3%B6hrenbach
de.wikipedia.org/wiki/Kr%C3%A4henbach_(Donau)

Tak więc prawie na pewno nazwa jeziora pochodzi od nazwy Żuławy tj. wyspy na której dzisiaj leży Dąbrówno, w którego przypadku mamy w takim razie osiem ale i więcej językowych argumentów za nazwą "Żuaw/ Żuław/ Żuławy":

- Ilien => Zuav
- Gilgen => Żuław
- rzeczka Wel => Żuł
- jezioro Damearu => Żuławy 
- podobne w nazwie i topografii Gameren nad rzeką Waal
- inne Dąbrowy i Dąbrówna/ Dąbrówki na całym świecie...

no i umocowanie topograficzne - ewidentnie jest to Żuława powstała w procesach aluwialnych na styku jezior..

Jest to kolejny dowód na to, że objęta przeze mnie metoda dochodzenia etymologii jest właściwa. Także teza, że większość nazw miejscowości pochodzi od słowa "żuława" - jest prawdziwa, kwestią czasu jest tylko ujawnienie tego w analizie i na piśmie. 

- St. Gilgen w Austrii - omawiam poniżej








Szukając etymologii można posiłkować się nazwami podobnymi, identycznymi innych miejscowości, np. nazwa Gilgenburg podobna do nazwy wsi St. Gilgen w Austrii, które leży nad brzegiem jeziora Wolfgang (Abersee; lacus Abriani) i nad rzeką Kohlbach oraz Mühlbach:

de.wiki
Św. Gilgen zostało nazwane na cześć św. Egidiusza, który w świecie niemieckojęzycznym nazywany jest także Gilg lub Gilgian. Początkowo miejsce to nazywało się Oberdrum. Nazwa ta wskazywała na położenie geograficzne, a mianowicie w górnej części (Drum, Trum) jeziora, aż do XIX wieku Sankt Ägidi również nazywano tym miejscem.
Obszar ten był zasiedlony już w czasach prehistorycznych. Domy palowe w Scharfling są już udokumentowane z V tysiąclecia p.n.e., a palowe domy w See am Mondsee, patronze kultury Mondsee, należą do najważniejszych osad w regionie alpejskim w późnym neolicie (3800–3300 p.n.e.).

Nazwa Gilgen taka sama, no i wydaje się, że wieś położona jest na aluwiach rzek wpadających do jeziora, dlatego etymologię wywodzę od "żuławy". Nazwa Oberdrum wydaje się to akcentować - nawiązuje do wyniesienia ponad wodą, porównaj na końcu posta hasło HEL: hel, hyl, stanowiącym dawną pożyczkę germańską o dialektalnych znaczeniach m.in. ‘miejsce wzniesione, odkryte dla wiatrów’ bądź ‘góra nadmorska’.

Nazwa rzeczki Kohlbach wg niemieckiej wikipedii (wiki o dopływie rzeki Helmbachodnosi się do węglarzy (Köhler) wypalających węgiel drzewny w okolicach strumienia (Köhler-bach) - ale może to fałszywa etymologia; węgiel drzewny oznacza coś czarnego, może woda jest "czarna" tj. niesie czarne namuły - co by pasowało do czarnych osadów żuławy - jest trop, ale pozostawiam to nierozstrzygnięte.



"góra nadwodna" - Oberdrum, czyli St. Gilgen nad Jeziorem Wolfgang


Szkic sytuacyjny Dąbrówna i Altstadt wykonany przez prusaka Johanna Guise można zobaczyć np. na stronie fb - Barczewko/Alt Wartenburg - historia ogniem pisana, w poście z 29 marca 2026


Kto opanował Sztukę Widzenia, ten na pewno zauważy tajemną wiadomość na tej ilustracji.





Kartoteka Guisego (1826–1828): zbiór ok. 500 szkiców i opisów topograficznych wykonanych przez porucznika Ferdynanda von Guise. Był on oficerem pruskim, który w latach 20. XIX wieku zinwentaryzował liczne obiekty obronne (grodziska) na terenie Prus Wschodnich.

Na temat Guisego nic nie znalazłem w internecie, a ponoć "wszyscy" go cytują... powinno coś być, nie? Chociażby w wikipedii.











droga do grodziska Zamkowa Góra 







W tekście wyraźnie wskazałem, które tezy, idee i informacje pochodzą od innych autorów, a które ode mnie.

Teksty mojego autorstwa z reguły podkreślam - wyszczególniam kolorem.

Potwierdzam, że:
- treści podane w tekście - tezy, idee, pomysły, metody, etymologie, informacje - nieujęte w literaturze przedmiotu, a dotyczące pochodzenia danych słów/ wyrazów, są mojego autorstwa
- idea, że bardzo wiele nazw miejscowości powstało na skutek omyłkowego odczytania/ zapisu oryginalnej nazwy lub/ i celowego zniekształcenia, zafałszowania - jest moim autorskim pomysłem
- odkrycie, że bardzo wiele nazw miejscowości, regionów, ludów pochodzi od słowa "żuława" lub jego pochodnych - jest moim autorskim odkryciem

Potwierdzam, że metoda dochodzenia do etymologii nazw, którą tu nazywam: Metoda optycznego porównywania znaków graficznych (Metoda porównawcza) jest moim własnym autorskim pomysłem.

Autorskie informacje, które podałem w tym artykule są moją prywatną własnością.
Wszystkie prawa zastrzeżone.

Rozpowszechnianie powyższego tekstu dozwolone pod warunkiem każdorazowego wyraźnego wskazania, że autorem jest Maciej Piotr Synak wraz z podaniem czynnego złącza do powyższego artykułu oraz nie czerpania z tego tytułu korzyści materialnych.










Od września 2025 badam pewną sprawę i artykuł jest tak obszerny, że podzieliłem go już na 5 części, a może będzie więcej - tam zawrę pewne dodatkowe informacje.


radioolsztyn.pl/zaginione-sredniowieczne-miasto-sensacyjne-odkrycie-kolo-dabrowna-na-mazurach/01865364


"Nazwy miast Pomorza Gdańskiego" - H. Górnowicz, 1999 r. str. 197-199 
pl.wikipedia.org/wiki/Stare_Miasto_(województwo_warmińsko-mazurskie)
l.wikipedia.org/wiki/Dąbrówno_(województwo_warmińsko-mazurskie)
de.wikipedia.org/wiki/St._Gilgen#Geschichte
dir.icm.edu.pl/pl/Slownik_geograficzny/Tom_I/944
de.wikipedia.org/wiki/Budzistowo
journals.iaepan.pl/apol/issue/view/235/298
pl.wikipedia.org/wiki/Barczewko
pl.wikipedia.org/wiki/Hel_(miasto)
geoportal.gov.pl
mapy.com
fb



za fb: Barczewko/Alt Wartenburg - historia ogniem pisana

We wpisie z 29 marca 2026 autor zamieścił szkic sytuacyjny Dąbrówna i Starego Miasta wykonany przez Johanna Michaela Guise w XIX w.


"Potraktował zamek "Gellensburg" jako przystosowany dla warownego obozu kompleks."

Obie lokalizacje opisane podobnie: "Yellenburg" i "Lilienburg - Ylienburg" - jeśli dobrze odczytałem.... 




de.wikipedia.org/wiki/St._Gilgen#Hauptort_der_Gemeinde
de.wikipedia.org/wiki/Wolfgangsee
de.wikipedia.org/wiki/Kohlbach_(Helmbach)
de.wikipedia.org/wiki/Kohlbach
de.wikipedia.org/wiki/Köhler
pl.wikipedia.org/wiki/Wel_(dopływ_Drwęcy)
fishster.pl/lowiska/jezioro-dabrowa-wielka-483
mojemazury.pl/jezioro/140/Dabrowa-Wielka


radiogdansk.pl/wiadomosci/region/trojmiasto/2026/03/23/archeolodzy-z-gdanska-odkryli-relikty-zaginionego-sredniowiecznego-miasta/
maciejsynak.blogspot.com/2026/03/dabrowno-i-zaginione-sredniowieczne.html
heritage.torun.umk.pl/storage/fm/shares/Inwentaryzacja%20zabytków%20w%20Polsce%202021/Inwentaryzacja_KSIAZKA_-_5-03-2024.pdf
archiv.ub.uni-heidelberg.de/propylaeumdok/922/1/malliaris_03_11.pdf
de.wikipedia.org/wiki/Burgstall_Sonnenberg_(Warmia)
grodziska.eu/books/poczatki_olsztyna.pdf

pl.wikipedia.org/wiki/Transkrypcja_fonetyczna
pl.wikipedia.org/wiki/Transliteracja
spiszeto.pl/blog/transkrypcja-a-transliteracja-czym-to-sie-rozni

W praktyce transkrypcja sprowadza się do odzwierciedlenia wymowy, charakterystycznej dla danego języka. Z tego względu jest ona znacznie przyjemniejsza w odbiorze, niż transliteracja, która jest metodą naukową. Zakłada ona, że każda litera, która występuje w obcym języku, ma swój odpowiednik również w każdym innym. Najprościej rzecz ujmując, transkrypcja stanowi zapisywanie głosek, zaś transliteracja jest zastępowaniem liter poprzez inne litery.
Zarówno zasady transkrypcji, jak i transliteracji zostały w naszym kraju dokładnie uporządkowane. Wytyczne funkcjonują tutaj już niemalże od połowy lat 50. ubiegłego wieku, przynajmniej w przypadku transkrypcji. Jak nietrudno się domyślić, zasady rządzące transliteracją są znacznie bardziej restrykcyjne.

Prasłowian i krzyżaków zasady te nie dotyczą...