Maciej Piotr Synak


Od mniej więcej dwóch lat zauważam, że ktoś bez mojej wiedzy usuwa z bloga zdjęcia, całe posty lub ingeruje w tekst, może to prowadzić do wypaczenia sensu tego co napisałem lub uniemożliwiać zrozumienie treści, uwagę zamieszczam w styczniu 2024 roku.

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przedruk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przedruk. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 13 kwietnia 2026

Wizja - planowanie - zarządzanie


23 10 2025











przedruk
tłumaczenie automatyczne



Xi Focus: Opanowanie długiej gry Chin


Źródło: Xinhua
2025-10-21 15:56:15



Pekin, 21 października (Xinhua) – W 1985 roku miasto Xiamen we wschodnich Chinach było studium kontrastów.

Nowo wyznaczona Specjalna Strefa Ekonomiczna tętniła niespokojną energią narodu, który właśnie otwiera swoje drzwi dla świata. Było to jednak prowincjonalne zaścianko, miasto portowe, w którym całość jego aspiracji związanych z handlem międzynarodowym spoczywała na barkach zaledwie dwóch starzejących się suwnic bramowych.

W obliczu chóru konkurujących ze sobą rad – niektóre nawoływały do ślepego naśladowania modelu rozwoju Singapuru, inne były sparaliżowane pesymizmem – nowy wiceburmistrz miasta, 32-letni Xi Jinping, oparł się pokusie łatwych odpowiedzi i krótkoterminowych rozwiązań.

Był to jego pierwszy przydział do regionu nadmorskiego i pierwszy raz zarządzanie skomplikowaną maszynerią modernizującego się miasta. Zamiast improwizować, poprosił o stworzenie planu. Nie był to prowizoryczny plan stworzony tylko na jego kadencję, ale pokoleniowa wizja strategiczna rozciągająca się na 15 lat, do początku XXI wieku – roku 2000.

Było to posunięcie radykalnej dalekowzroczności. "Nie możemy skupiać się wyłącznie na tym, co natychmiastowe" – ostrzegł później swoich kolegów, argumentując, że reaktywne zarządzanie doprowadzi do zamieszania i utraty kierunku.

Powstały w ten sposób dokument, Strategia Rozwoju Gospodarczego i Społecznego Xiamen z lat 1985-2000, zawierał śmiałe twierdzenie. Przewidywał, że środek ciężkości światowej gospodarki nieuchronnie przesunie się z Atlantyku na Pacyfik, a Xiamen, ze swoim głębokowodnym portem, jest doskonale przygotowany, aby stać się kluczowym węzłem łączącym Chiny z resztą rozwijającej się gospodarki Azji i Pacyfiku.

Dla miasta, które wciąż uczyło się podstaw handlu zagranicznego, był to plan na przyszłość, którą trudno było sobie wyobrazić.

Dziś ten plan jest rzeczywistością wyrytą w stali i szkle. Port Xiamen szczyci się ponad 180 trasami żeglugowymi łączącymi go z 51 krajami i regionami, a jego roczny przeładunek kontenerów przekracza 10 milionów jednostek ekwiwalentu dwudziestu stóp.

Transformacja miasta z sennego nadmorskiego miasteczka w globalny węzeł handlowy to znacznie więcej niż tylko lokalna historia sukcesu; Jest to narracja, która odsłania wizję jej architekta.

Aby zrozumieć podejście Xi do rządzenia, trzeba zrozumieć jego postrzeganie czasu – perspektywę zakorzenioną w uderzająco dłuższej perspektywie niż cykle polityczne. "Nasze rozumienie czasu mierzy się w stuleciach i tysiącleciach" – powiedział Xi, sekretarz generalny Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Chin (KPCh).

Ta filozofia, charakteryzująca się dalekowzrocznością strategiczną, perspektywą systemową i naciskiem na dokładne wykonanie, jest obecnie stosowana na największą skalę, jaką można sobie wyobrazić.

Podczas gdy XX Komitet Centralny KPCh zwołuje w Pekinie czwartą sesję plenarną, zaplanowaną od poniedziałku do czwartku, centralnym punktem jego obrad są projekty propozycji XV planu pięcioletniego (2026-2030), kolejnego rozdziału w metronomicznym marszu narodu ku modernizacji.

Biorąc pod uwagę, że Chiny są najważniejszym motorem wzrostu na świecie, przyczyniając się do około 30 procent globalnej ekspansji gospodarczej, ten krajowy program ma znaczące implikacje dla całego świata.

METRONOM MODERNIZACJI

Przez dziesięciolecia plany pięcioletnie Chin były podstawowym instrumentem chińskiej sztuki rządzenia. Xi opisuje system "jako ważne doświadczenie partii w rządzeniu krajem i istotną przewagę polityczną socjalizmu o chińskiej specyfice".

Te sekwencyjne plany działają jak czasowy nóż do rzeźbienia, cierpliwie kształtując jedną z najbardziej ekspansywnych i szybkich kampanii modernizacyjnych w historii. Najwcześniejsze plany zakładały stworzenie bazy przemysłowej na zgliszczach wojny. Późniejsze kraje przezwyciężyły niedobory żywności i odzieży, metodycznie zlikwidowały ubóstwo i stworzyły umiarkowanie zamożne społeczeństwo dla 1,4 miliarda ludzi.

Ustępujący XIV Plan Pięcioletni (2021-2025), który zapoczątkował nową drogę do budowy nowoczesnego państwa socjalistycznego, przyniósł już historyczne rezultaty. Przewiduje się, że jego wzrost gospodarczy przekroczy w tym okresie 35 bilionów juanów (około 4,9 biliona dolarów amerykańskich), czyli więcej niż PKB Niemiec w 2024 roku. Po raz pierwszy kraj ten znalazł się w pierwszej dziesiątce Globalnego Indeksu Innowacyjności i obecnie może pochwalić się największym i najszybciej rozwijającym się systemem energii odnawialnej na świecie.

Piętnasty plan będzie opierał się na tym impetie, zaprojektowanym w celu utrwalenia tego, co przywódcy Chin nazywają "bliźniaczymi cudami" szybkiego rozwoju gospodarczego i długoterminowej stabilności społecznej.

Na czele tego procesu stoi sam Xi. O jego znaczeniu świadczy fakt, że przewodniczył on grupom redakcyjnym ds. wniosków dotyczących 13. i 14. planu pięcioletniego, nadzorując prace od koncepcji do ukończenia.

Jego przywództwo w 13. planie zapewniło mapę drogową do osiągnięcia pierwszego setnego celu partii, jakim jest zbudowanie umiarkowanie zamożnego społeczeństwa pod każdym względem, zgodnie z nową filozofią rozwoju, która kładzie nacisk na innowacyjność i zrównoważony rozwój. Jego wytyczne dotyczące czternastego planu umiejętnie zintegrowały jego pięcioletnie cele z długoterminową wizją Chin do 2035 r., w której Chiny zasadniczo realizują socjalistyczną modernizację, biorąc za punkt ciężkości rozwój wysokiej jakości.

Piętnasty plan wyznaczy kurs na krytyczny pięcioletni okres na drodze do osiągnięcia celu na stulecie: przekształcenia Chin w wielkie, nowoczesne państwo socjalistyczne pod każdym względem do połowy stulecia.

Według Yana Yilonga, profesora w Tsinghua University School of Public Policy and Management, podczas gdy modernizacja pozostaje niezachwianym tematem, plany są zaprojektowane z myślą o ciągłej adaptacji. Ta zaleta "długoterminowości", mieszanka ciągłości i elastyczności, jest czymś, co zdaniem Yana "krajom zachodnim trudno jest dorównać".

Metodologia Xi łączy centralne przywództwo z rozległym, zinstytucjonalizowanym procesem masowych konsultacji – zasadą, której orędownikiem jest ujednolicenie projektowania na najwyższym szczeblu z "proszeniem ludzi o radę".

Jest to podstawowa zasada tego, co Partia nazywa całościową demokracją ludową. Ta praktyka ma głębokie korzenie. W 1986 r., podczas opracowywania strategii Xiamen, wspierał ogólnomiejski konkurs na esej prasowy, którego celem było zebranie opinii publicznej na potrzeby 15-letniego planu.

Ten sam duch jest obecnie stosowany na szczeblu krajowym. W ramach 15. planu pięcioletniego na miesiąc uruchomiono specjalny portal internetowy, na który można było zbierać sugestie społeczne, w ramach którego otrzymano ponad 3,1 miliona zgłoszeń obejmujących szerokie spektrum tematów, od innowacji technologicznych po opiekę społeczną.

Xi osobiście poinstruował departamenty rządowe, aby "poważnie przestudiowały i przyswoiły" te propozycje. Było to następstwem precedensu ustanowionego dla 14. planu, w ramach którego osobiście zwołał siedem różnych sympozjów, zbierając informacje od różnych grup, od przedsiębiorców i naukowców po przedstawicieli oddolnych, aby zapewnić, że szeroki zakres poglądów zostanie uwzględniony w dokumencie końcowym.

To podejście skoncentrowane na ludziach przynosi wymierne rezultaty. To właśnie w czternastym dokumencie planu po raz pierwszy położono wyraźny nacisk na cel, jakim jest wspólny dobrobyt dla wszystkich, a ponad jedna trzecia kluczowych wskaźników planu była bezpośrednio związana z dobrobytem publicznym.

"Musimy pozostać wierni naszym pierwotnym aspiracjom i przyjąć promowanie dobrobytu ludzi jako naszą podstawową wartość" – powiedział Xi o nadchodzących pięciu latach.

OD SŁÓW DO CZYNÓW

Xi podkreślił znaczenie rozsądnego planowania. "Błędy w planowaniu są największym marnotrawstwem", ostrzegł, "a przewracanie planów jest największym tabu".

Jego przywództwo jest definiowane przez podejście ostro zorientowane na problem i ten etos jest zakorzeniony w tworzeniu planów pięcioletnich.

Aby rozwiązać problem długoterminowej nierównowagi strukturalnej w gospodarce, był orędownikiem reform strukturalnych po stronie podaży. Aby uprzedzić zagraniczne restrykcje dotyczące kluczowych technologii, wdrożył narodową strategię samodzielności i siły w nauce i technologii. W odpowiedzi na apele społeczeństwa o czyste niebo i czystą wodę, rozpoczął zdecydowaną walkę z zanieczyszczeniem.

Centralnym elementem kolejnej fazy tego programu jest kultywowanie nowych sił wytwórczych wysokiej jakości, koncepcji, której orędownikiem jest Xi, aby napędzać wysokiej jakości rozwój poprzez innowacje, ze sztuczną inteligencją (AI) w awangardzie.

Strategiczny cel był niewątpliwy w kwietniu tego roku, kiedy Biuro Polityczne Komitetu Centralnego KPCh przeprowadziło wspólną sesję badawczą na temat sztucznej inteligencji, a kilka dni później Xi osobiście przeprowadził inspekcję dużego modelu inkubatora w Szanghaju. Na kolejnym sympozjum Xi powiedział, że należy nadać wyższy priorytet strategiczny wspieraniu nowych sił produkcyjnych o wysokiej jakości, zgodnych z lokalnymi warunkami w ciągu najbliższych pięciu lat.

Oczywiście plan jest tylko tak dobry, jak jego wykonanie. Xi podkreślił, że jeśli chodzi o wdrażanie, kluczowa jest rola osób odpowiedzialnych za dowodzenie. "Muszą wziąć na siebie odpowiedzialność, być gotowi do dźwigania najcięższych ciężarów, odważyć się stawić czoła najtrudniejszym wyzwaniom i być biegli w radzeniu sobie z najtrudniejszymi zadaniami" – powiedział.

Walka z ubóstwem, jedno z głównych zadań w ramach 13. planu pięcioletniego, jest tego dobitnym przykładem. Xi osobiście przewodniczył siedmiu centralnym sympozjom na temat walki z ubóstwem, przeprowadził ponad 50 wizyt inspekcyjnych w tej sprawie i odwiedził wszystkie 14 sąsiadujących ze sobą obszarów skrajnego ubóstwa w kraju. Pod jego kierownictwem ponad 3 miliony urzędników zostało wysłanych na linię frontu w ramach wspólnego wysiłku, który w ciągu ośmiu lat wydźwignął prawie 100 milionów ludzi z absolutnego ubóstwa.

Podczas gdy inne kraje snują długoterminowe plany, Xi przyznał, że chiński system jest odrębny. "Na podstawie badań i działań informacyjnych proponujemy kompleksowy i systematyczny plan, który w pełni szanuje wolę ludzi i jest zgodny z rzeczywistością" – powiedział – "I mamy doskonałe możliwości wykonawcze do realizacji tych planów".

Ta skuteczna realizacja jest zapewniona przez solidne ramy instytucjonalne. Proces rozpoczyna się od szeroko zakrojonego pozyskiwania opinii publicznej i propozycji Komitetu Centralnego KPCh. Następnie Rada Państwa, rząd kraju, opracowuje szczegółowy zarys, który jest przeglądany i zatwierdzany przez Ogólnochińskie Zgromadzenie Przedstawicieli Ludowych – najwyższą władzę ustawodawczą – zanim zostanie ogłoszony i wprowadzony w życie. Cele rozwojowe różnych miejscowości i sektorów są ściśle zbieżne z planem krajowym.

Jednak to strategiczne zarządzanie nie ma na celu zastąpienia rynku, ale sterowanie nim i zrównoważenie jego wad, według analityków politycznych. Jest ona zakorzeniona w filozofii łączenia dynamicznego rynku ze sprawnym rządem, co Partia postrzega jako wielką siłę swojego systemu.

Pięcioletni plan jest "przyjazny dla rynku" i służy jako przewodnik dla alokacji zasobów, zapewniając stabilność polityki i spójność zarządzania dla podmiotów rynkowych, jednocześnie unikając wahań politycznych obserwowanych w niektórych gospodarkach zachodnich.

Xi wezwał do podjęcia wysiłków na rzecz zapewnienia solidnego planowania i realizacji celów, zadań i środków strategicznych XV Planu Pięcioletniego, "aby zapewnić zdecydowany postęp w zasadniczo osiągnięciu socjalistycznej modernizacji".

Kreśląc własną przyszłość, Chiny prezentują nie tylko plan, ale także przekonującą alternatywę dla krótkowzrocznych rządów w świecie spragnionym pewności. W jej sercu znajduje się mąż stanu, który opowiada się za zdolnością do "przeprowadzenia planu do końca".

"Wraz z rosnącym wzrostem Chin, ich pięcioletni plan zyskuje na znaczeniu" – powiedział Lu Ting, główny ekonomista ds. Chin w Nomura. "Należy się temu uważnie przyglądać, ponieważ strategiczne myślenie i planowanie stały się rzadkością wśród światowych rządów". ■




english.news.cn/20251021/7761296c3b9a4d19a2c11f6477f5018d/c.html

Media w Polsce - jakie one są?





Prof. G. Berendt: Jeśli nie będziemy opowiadać o naszej historii, inni zrobią to za nas

8 lutego 2026 11:06
Radio Maryja


Ważne jest to, żeby przedstawiać historię w sposób zgodny z ustaleniami, już bez cenzuralnych ograniczeń, które występowały wcześniej i bez forsowania jakichś eksperymentalnych paradygmatów, zgodnie z którymi o pewnych rzeczach mamy mówić, a o innych nie. Moje stanowisko jest takie, że trzeba mówić o wszystkim, ale rzetelnie – mówił w środowych „Rozmowach niedokończonych” na antenie TV Trwam prof. Grzegorz Berendt, historyk, specjalny przedstawiciel prezydenta RP do spraw dyplomacji historycznej. Naukowiec zaznaczył, że jeśli nie będziemy opowiadać o naszej historii, inni będą robić to za nas.

Funkcja przedstawiciela prezydenta RP do spraw dyplomacji historycznej jest stanowiskiem nowym, utworzonym przez Karola Nawrockiego w celu prowadzenia dialogu z partnerami zagranicznymi w kwestiach związanych z historią XX wieku. To jeden z wielu elementów kształtowania polskiej polityki historycznej.

– Państwo troszczy się o to, żeby w aktywność zawodową, naukową i edukacyjną wchodziły kolejne setki historyków. Każdego roku przecież taki rząd wielkości znawców przeszłości wchodzi do aktywności zawodowej z wydziałów historycznych na naszych uniwersytetach i uczelniach wyższych o innym charakterze. Część z tych osób zajmuje się właśnie nauką i edukacją, przybliżając obywatelom, ale także cudzoziemcom czy diasporze polskiej nowe ustalenia. Ważne jest to, żeby przedstawiać to w sposób zgodny z tymi ustaleniami, już bez cenzuralnych ograniczeń, które występowały wcześniej i bez forsowania jakichś eksperymentalnych paradygmatów, zgodnie z którymi o pewnych rzeczach mamy mówić, mamy te wersje upowszechniać, a o innych nie, bo tego typu tendencje występują, gdzie niektórzy przedstawiciele środowiska historyków mówią, że o czymś nie powinniśmy w tej chwili mówić, że może w przyszłości zaczniemy mówić. Moje stanowisko jest takie, że trzeba mówić o wszystkim, ale rzetelnie – podkreślał prof. Grzegorz Berendt.

Przeciwnicy tego stanowiska podnoszą m.in., że poruszanie pewnej problematyki może pogorszyć relacje z sąsiadami. Takie głosy pojawiają się m.in. w kontekście ukraińskiego ludobójstwa na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. Gość „Rozmów niedokończonych” zwrócił uwagę, że jest to fałszywe wnioskowanie.

– Wskazałem moim rozmówcom z Ukrainy, że to, iż miliony obywateli polskich dowiedziało się, jak straszne, przerażające wydarzenia o charakterze ludobójstwa miały miejsce w kilku województwach okupowanej Rzeczpospolitej (…), nie zahamowało gigantycznej ofiarności z roku 2022. Widziałem, że dopiero się zastanowili, że Wołyń był pokazywany wcześniej wielokrotnie, a mimo to dziesiątki tysięcy Polaków pospieszyło z pomocą trzem milionom obywateli Ukrainy, którzy przeszli przez nasz kraj, szukając bezpieczeństwa. Więc widać w tym, że bardzo poważny segment naszego społeczeństwa chce znać przeszłość, mówić rzetelnie o przeszłości, ale to (…) nie powoduje negatywnego stosunku wobec naszych wschodnich sąsiadów – mówił historyk.

Rozmówca TV Trwam wskazał, że badanie i popularyzacja najnowszych dziejów Polski ma nie tylko wymiar polityczny. Zostając przy tematyce rzezi wołyńskiej prof. Grzegorz Berendt wskazał, że jest to żywa historia milionów Polaków, przekazywana w ich rodzinach przez świadków tamtych straszliwych wydarzeń.

Ci obywatele nie są zaniedbywani przez obecnego prezydenta. Karol Nawrocki obiecywał w kampanii, że będzie zabiegał w relacjach z Ukrainą o ekshumacje i godny pochówek ofiar ludobójstwa dokonanego przez UPA. Od momentu objęcia przez niego urzędu widać, że nie była to pusta obietnica. Głowa państwa otwarcie podnosi tę kwestię w rozmowach z Wołodymyrem Zełenskim, a na mapie Ukrainy pojawiają się kolejne miejsca, gdzie prowadzone są prace w tym zakresie.

– Mam nadzieję, że też nasi partnerzy ukraińscy poprzez ten dialog dojrzeją do tego, iż te sprawy trzeba przedyskutować, ale przede wszystkim pochować niewinne ofiary. Ludzie będą wiedzieć, co się stało, będą dzięki temu mądrzejsi, ale to nie zaszkodzi polsko-ukraińskiemu sąsiedztwu, bo w tej chwili Moskale mogą tym zagadnieniem grać bardziej niż wtedy, gdy my po prostu te sprawy doprowadzimy do finału rozumianego jako godny pochówek bezbronnych ofiar zbrodni – zwrócił uwagę historyk.

Dyplomacja historyczna nie powinna być skierowana wyłącznie na Wschód. Niedawno opinię publiczną zbulwersowało niedopuszczenie prezydenta do głosu na obchodach wyzwolenia niemieckiego obozu Auschwitz.

– Wystąpienia głowy państwa nie są stałym elementem obchodów, które mają miejsce 27 stycznia. Natomiast wydarzeniem bez precedensu było pominięcie głowy państwa w powitaniu. To podkreśla między innymi minister Kolarski, który przecież od wielu lat uczestniczy w wielu wydarzeniach upamiętniających ofiary, (…) też jako bliski współpracownik prezydenta Andrzeja Dudy. W tym miejscu kierownictwo państwowego muzeum Auschwitz zdecydowało się na działanie bez precedensu, którego nie da się wytłumaczyć. (…) Mogę się tylko domyślać, dlaczego się na to zdecydowano. Łączę z tym faktem to, że gdy prezydent odwiedził na terenie dawnego obozu Auschwitz ścianę, gdzie dokonywano egzekucji więźniów, celę, w której zagłodzono ojca Maksymiliana Kolbe i dziewięciu innych więźniów, nie towarzyszył mu nie tylko dyrektor, ale również żaden z wicedyrektorów. Towarzyszyli szeregowi pracownicy muzeum. Uznaję to za despekt. Oczywiście dyrektor główny w tak ważnym dniu ma różne zadania – musi przyjmować różnych gości, ale jako osoba kierująca jednostkami tego typu wcześniej, właśnie między innymi po to są wicedyrektorzy, aby w tym momencie odciążyć dyrektora. Żaden z wicedyrektorów państwowego muzeum Auschwitz nie towarzyszył prezydentowi w czasie wizyt w miejscach, które wcześniej wymieniłem. Jest to moja opinia. Być może odezwą się głosy znowu próbujące to podważyć, ale w mojej opinii nie był to przypadek. Ktoś zareagował tak, a nie inaczej, postąpił tak, a nie inaczej być może ze względu na swój osobisty stosunek do wyniku wyborów z 1 czerwca 2025 roku. Chciano okazać brak szacunku prezydentowi i to zrobiono. To jest moja nieoficjalna opinia, nie Kancelarii czy też pana prezydenta (…), niezależnie od tego, jakiego typu komunikaty na stronie internetowej muzeum (…) po mojej wypowiedzi się pojawią – mówił gość „Rozmów niedokończonych”.

Specjalny przedstawiciel prezydenta RP do spraw dyplomacji historycznej zaznaczył, że jeśli jako Polacy nie będziemy opowiadać o przeszłości ze swojego punktu widzenia, to pojawią się tacy, którzy będą to robili za nas. Dlatego też obowiązkiem polskich instytucji państwowych i środowisk opiniotwórczych jest realizacja misji edukacji historycznej.



I na tym tle - jakie mamy media w Polsce, jakie one były za ostatnie 35 lat?




radiomaryja.pl/informacje/prof-g-berendt-jesli-nie-bedziemy-opowiadac-o-naszej-historii-inni-zrobia-to-za-nas/




czwartek, 2 kwietnia 2026

Pismo odręczne, a sprawność myślenia




przedruk
mój komentarz kolorem





Pokolenie Z traci umiejętność, którą mieliśmy od 5500 lat. Co dalej z pismem odręcznym?


Przez Karpiński Jacek / 1 kwietnia 2026 : 02:46


Według badań Uniwersytetu w Stavanger około 40 procent przedstawicieli pokolenia Z ma poważny problem z opanowaniem komunikacji za pomocą pisma odręcznego. Chodzi nie tylko o ładne pismo, ale o funkcjonalne posługiwanie się kartką i długopisem w codziennych sytuacjach.

Około 4 na 10 młodych dorosłych ma trudność z pisaniem ręcznym na poziomie wystarczającym do swobodnej, jasnej komunikacji.

Młodzież urodzona od końca lat 90. do początku lat 2010 praktycznie od dziecka żyje z ekranem w ręku. Komunikacja to dla nich przede wszystkim klawiatura smartfona, skróty, emotikony, reakcje w aplikacjach. Długopis i kartka coraz częściej kojarzą się tylko z egzaminem lub formalnym dokumentem.



Jak cyfryzacja zmienia mózg i sposób nauki

Wbrew pozorom pisanie ręczne to nie tylko inny „interfejs wejścia danych”. Badania neuropsychologów pokazują, że gdy kreślimy litery długopisem, aktywują się inne obszary mózgu niż przy stukaniu w klawiaturę.

- silniejsze kodowanie informacji w pamięci długotrwałej,
- lepsze zrozumienie czytanego i zapisywanego tekstu,
- większa uważność na treść, a nie tylko na formę,
- trening koordynacji wzrokowo-ruchowej i motoryki małej

Gdy ta aktywność zanika, nie chodzi tylko o to, że pismo staje się brzydsze. Zmienia się cała jakość przetwarzania informacji. Student, który robi notatki wyłącznie na laptopie, często zapisuje więcej słów, ale pamięta mniej treści. Pisanie ręczne zmusza do selekcji i skracania, więc sprzyja zrozumieniu.

Na problem zwracają uwagę wykładowcy z różnych krajów. Według relacji cytowanych przez turecki dziennik „Türkiye Today”, coraz więcej studentów szczerze nie wie, jak poradzić sobie z dłuższym tekstem pisanym ręcznie. Czują się niepewnie, gdy muszą coś zapisać na kartce i wolą przepisywać wszystko w telefonie lub na laptopie.

Zamiast przemyśleć, co będzie lepsze, trzymają się tego, czego "zostali nauczeni" - jakby nikt nie zdaje sobie sprawy, jak zachodzi ten proces. Młodzież studencka nadal nie jest samodzielna, "jedzie" na zaufaniu do rodziców i do otoczenia z okresu dzieciństwa i młodości, nadal nie posiada doświadczeń pozwalających na autorefleksję. Wiek ma znaczenie!

Profesor Nedret Kiliceri zauważa, że nawet osoby studiujące na uniwersytecie mają problem z podstawowymi zasadami pisania. Na zajęcia przychodzą bez zeszytu i długopisu, licząc na to, że wszystko zrobią na klawiaturze. To już nie pojedynczy przypadek, ale codzienność w wielu grupach.

Studenci unikają dłuższych zdań i spójnych akapitów. Zamiast rozwijać myśl, zapisują pojedyncze, oderwane zdania – jak posty w mediach społecznościowych.

Od pisma do „strumienia krótkich komunikatów”

Ten styl myślenia mocno przypomina logikę Instagrama czy TikToka: szybko, krótko, bez rozwijania wątków. W efekcie maleje umiejętność budowania argumentacji, opisywania złożonych zjawisk i wyciągania wniosków w formie spójnego tekstu. A tego wymagają nie tylko wypracowania na studiach, ale też raporty w pracy czy oficjalne maile.




Element komunikacjiPokolenie wychowane na papierzePokolenie Z
Notatki z zajęćOd ręki, w zeszycie, często rozbudowaneW telefonie lub laptopie, punktowe hasła
List / dłuższa wiadomośćW formie akapitów, z wprowadzeniem i zakończeniemSeria krótkich zdań, często bez struktury
Sprawdziany pisemnePismo zwykle czytelne, stabilny charakter pismaNiestałe, często nieczytelne pismo, brak płynności


Co dokładnie tracimy, gdy znikają kartki i długopisy

Odejście od pisma odręcznego to nie tylko sentyment do zeszytów w kratkę. W grę wchodzi kilka bardzo konkretnych konsekwencji:

- spadek umiejętności koncentracji na dłuższej treści,
- trudność w budowaniu dłuższych, logicznych wypowiedzi,
- gorsza pamięć materiału przerabianego na zajęciach,
- słabsza identyfikacja z własnym tekstem – wszystko wygląda tak samo jak na ekranie,
- utrata osobistego charakteru pisma jako elementu tożsamości


Pismo ręczne ma też wymiar emocjonalny. Ręcznie napisana kartka, notatka od bliskiej osoby czy własne zapiski z czasów szkolnych niosą inną wartość niż plik w chmurze. W erze szybkich wiadomości wiele osób wciąż przechowuje listy czy zeszyty z młodości – jako coś namacalnego i osobistego.

Profesor Kiliceri łączy zmiany w piśmie młodych ludzi bezpośrednio z kulturą mediów społecznościowych. Aplikacje nastawione na natychmiastową reakcję premiują krótkie, emocjonalne komunikaty, nie cierpliwe rozwijanie myśli. To przenosi się na wszystkie formy pisania – także na kartce.
Jeśli ktoś codziennie produkuje dziesiątki czy setki mikrokomentarzy, przyzwyczaja się do powierzchownego języka. Akapity jawią się jako coś męczącego i zbędnego. W efekcie nawet podczas egzaminów czy zaliczeń część osób pisze tak, jakby tworzyła serię wpisów w aplikacji, a nie logiczny tekst.

Czy pokolenie Z faktycznie „nie potrafi pisać”?

Problem w tym, że szkoła, uczelnia i wiele zawodów wciąż opiera się na tradycyjnym tekście. Bez umiejętności pisania – zarówno ręcznego, jak i dłuższych wypowiedzi – trudno odnaleźć się w formalnym obiegu informacji. Zderzenie między „językiem aplikacji” a wymaganiami edukacji i pracy będzie się więc nasilać.

Czy da się pogodzić ekran z zeszytem?

Rodzice i nauczyciele mogą wspierać ten kierunek przez proste gesty: zachęcanie do prowadzenia papierowego dziennika, pisania kartek z życzeniami, robienia „analogowych” notatek z ważnych rozmów czy spotkań.

Osoba wychowana w świecie smartfonów wcale nie musi całkowicie rezygnować z nawyków cyfrowych, żeby poprawić swoje pisanie. Wystarczy kilka konkretnych kroków:

- raz w tygodniu zrobić notatki z zajęć wyłącznie ręcznie,
- przepisywać własne ważniejsze teksty z ekranu na kartkę – jako formę treningu,
- ćwiczyć pisanie dłuższych akapitów w papierowym zeszycie, nie skacząc między aplikacjami,
- ograniczyć w mediach społecznościowych komunikaty typu „jedno słowo – jeden emotikon”, próbując budować pełne zdania,
- zachowywać swoje ręczne notatki i po pewnym czasie do nich wracać, by zobaczyć postęp.

Nawet kilkanaście minut dziennie poświęcone na świadome pisanie ręczne daje mierzalne efekty. Pismo staje się bardziej czytelne, myśli porządkują się lepiej, a dłuższe teksty nie budzą już takiego lęku.

Dlaczego ta zmiana dotyczy każdego, nie tylko uczniów
Choć badania skupiają się na pokoleniu Z, szerszy trend dotyka wszystkich. Coraz rzadziej wypełniamy dokumenty długopisem, a coraz częściej klikamy „akceptuję”. Nawet podpisy zastępują elektroniczne parafki. Jeśli nie będziemy świadomie pielęgnować umiejętności pisania, łatwo stracimy coś, co wyróżniało ludzi przez tysiąclecia: zdolność do spokojnego, przemyślanego wyrażania myśli na kartce.

Pismo odręczne nie zniknie z dnia na dzień, ale może zejść do roli niszowej umiejętności – trochę jak kaligrafia. Od tego, jak szkoły, rodziny i sami młodzi zareagują na dzisiejsze dane z badań, zależy, czy za kilkadziesiąt lat kartka z odręczną notatką będzie czymś codziennym, czy raczej egzotyczną ciekawostką z innej epoki.



A Ty?
Robisz notatki w zeszycie?









całość tutaj
osp1.pl/01-173037-pokolenie-z/








wtorek, 24 marca 2026

Dąbrówno i zaginione średniowieczne miasto



P.S. 7 kwietnia 2026

W międzyczasie dokończyłem dwie części artykułu, który piszę od września 2025 na temat "żuławy" i tam najpierw, w drugiej części opublikowanej 5 kwietnia, zawarłem etymologię dla Dąbrówna, dzisiaj kopiuję te ustalenia wraz z uzupełnieniem z 7 kwietnia do tego posta, na ten więc moment treść poniższa jest kompletna, choć nie można wykluczyć jakiś uzupełnień w przyszłości.

Pierwsze w poście przedruki z wikipedii można pominąć przy czytaniu, zasadnicza część zaczyna się od tytułu: Dąbrówno


Aby w pełni zrozumieć moje wywody etymologiczne, dobrze byłoby zapoznać się najpierw z dwiema częściami artykułu o "żuławie", tym bardziej, że odwołuję się do przykładów w nich zawartych:














mapa hipsometryczna Lidar





przedruki
tłumaczenia wiki - automatyczne


22 marca 2026

Zaginione średniowieczne miasto. Sensacyjne odkrycie koło Dąbrówna na Mazurach




Zespół naukowców pod kierownictwem dr. Arkadiusza Koperkiewicza z Instytutu Archeologii Uniwersytetu Gdańskiego jednoznacznie wskazał pierwotną lokalizację Dąbrówna – na wysoczyźnie pod Zamkową Górą, nad jeziorem Dąbrowa Mała. Miasto z czasem przekształciło się w wieś, która przez pokolenia zachowała nazwę Stare Miasto. Okoliczności oraz data przeniesienia ośrodka nie są znane. Jak wskazują badacze, podobny scenariusz powtarzał się w wielu przypadkach tzw. zaginionych miast średniowiecznych.

Badania przeprowadzono z inicjatywy Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Olsztynie. Analizy geofizyczne ujawniły anomalie magnetyczne układające się w czytelny obraz zorganizowanego układu przestrzennego miasta. Zabudowa była dostosowana do ukształtowania terenu. Relikty budynków z centralnym rynkiem rozciągają się wzdłuż wysoczyzny w dwóch rzędach.

W ocenie współpracującego z zespołem specjalisty archeologii nieinwazyjnej Piotra Wronieckiego, wieloletnie badania podobnego stanowiska w Barczewku pozwoliły lepiej interpretować struktury widoczne w wynikach pomiarów geofizycznych. Jego zdaniem można mówić o wyraźnym pokrewieństwie anomalii magnetycznych obu miejsc.

Zniszczenie Dąbrówna w 1410 roku przez armię Władysława Jagiełły poprzedziło bitwę pod Grunwaldem, jednak historia miasta sięga znacznie wcześniej. W czasach podboju ziem pruskich przez Krzyżaków zachodnie rubieże Puszczy Galindzkiej zamieszkiwało plemię Sasinów. Po II powstaniu pruskim zakon miał zdobyć gród jednego z pruskich książąt i wznieść zamek Ilgen/Yilienburg, przejmując dawną nazwę. Obiekt wzmiankowano już w 1316 roku, a prawa miejskie nadano Dąbrównu w 1326 roku. Dokument lokacyjny najprawdopodobniej dotyczy właśnie tego miejsca.

Już w 2022 roku archeolodzy znaleźli dowody, że Zamkowa Góra w Starym Mieście kryje ślady krzyżackiego założenia wykraczające daleko poza granice fortyfikacji. Przeprowadzono odkrywki sondażowe oraz prospekcję podwodną brzegów jeziora. Jesienią 2025 roku w pełni potwierdzono te przypuszczenia.

Jak podkreślił dr Koperkiewicz, badania zaginionych miast średniowiecznych to fenomen ostatniej dekady w polskiej archeologii. Postęp w tej dziedzinie stał się możliwy dzięki upowszechnieniu technik nieinwazyjnych, a kluczową rolę odgrywa geofizyka.



Stare Miasto - widok na centrum wsi



STARE MIASTO

wiki
Stare Miasto (niem. Altstadt) – wieś w Polsce położona w województwie warmińsko-mazurskim, w powiecie ostródzkim, w gminie Dąbrówno. W czasach krzyżackich wieś pojawia się w dokumentach w roku 1414, podlegała pod komturię w Dąbrównie, były to dobra krzyżackie o powierzchni 32 włók.

12 lutego 1948 r. ustalono urzędową polską nazwę miejscowości – Stare Miasto


de.wiki
Stare Miasto – przed 1437 rokiem Aldestad – zostało po raz pierwszy wspomniane w 1397 roku. Wieś posiadała posiadłość.



DĄBRÓWNO

en.wiki

Do XIII wieku Staroprusacy zbudowali fort na wąskim odcinku między jeziorami Wielkim a Małym Dąbrową. Po krucjacie pruskiej Zakon Krzyżacki rozpoczął umacnianie tego obszaru jako Gilgenburg w 1316 roku, a rozwijająca się osada otrzymała prawa miejskie w 1326 roku. W XV wieku był wielokrotnie niszczony w wyniku wojen. W 1410 roku, podczas wojny polsko-litewsko-krzyżackiej, miasto zostało zdobyte przez Polaków. W 1444 roku miasto przystąpiło do antykrzyżackiego Związku Pruskiego, na wniosek którego król Polski Kazimierz IV Jagiellon włączył region i miasto do Królestwa Polskiego w 1454 roku. Po kolejnej wojnie trzynastoletniej, najdłuższej ze wszystkich wojen polsko-krzyżackich, region i miasto stały się częścią Polski jako lenno należące do Zakonu Krzyżackiego. 



"Słownik geograficzny Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich"



de.wiki

Dąbrówno (niem. Gilgenburg) to wieś w gminie Dąbrówno, w powiecie ostrowskim, województwie warmińsko-mazurskim, na północy Polski.

Wieś położona jest w historycznym regionie Prus Wschodnich, na przesmyku pomiędzy Jeziorem Dąbrowa Wielka (Jezioro Dąbrowe Wielka, zwane także Jeziorem Porannym) na wschodzie a Dąbrową Małą (Jezioro Małe, zwane także Jeziorem Wieczornym) na zachodzie, około 50 kilometrów na południowy zachód od stolicy województwa Olsztyna i 30 kilometrów na południe od miasta powiatowegoOstróda (Osterode w Prusach Wschodnich).

Na północy oba jeziora łączy mała rzeka Wel. Okolica należy do południowej części Krajobrazowego Obszaru Chronionego Krajobrazowego Wzgórz Dylewskich, którego najwyższym punktem jest 312-metrowa Góra Dylewska (Kernsdorfer Höhe), około 15 kilometrów na północny zachód od wsi.

Obszar dwóch bitew pod Tannenbergiem w latach 1410 i 1914 znajduje się osiem kilometrów na północ od wsi.

Na przesmyku, który otoczony jest wodą i dlatego strategicznie położony, Zakon Krzyżacki zbudował zamek na początku XIV wieku. W tym samym miejscu już wcześniej znajdowały się dwie reduty fortyfikacyjne Prusaków. W dokumencie komanderii Christburg z 1316 roku rycerz Beringer jest wymieniony w raportach jako strażnik zakonu "Domu Ilienburgów".

Na terenie zamku zakon osiedlał niemieckich imigrantów. Osada najwyraźniej rozwijała się korzystnie, ponieważ już w 1326 roku dowódca Christburga, Luter Brunszwik, według relacji kronikarza zakonu Petera von Dusburga, otrzymała prawa miejskie. Przez "Ilienburg", "Ilgenburg" nazwa Gilgenburg została utrwalona na początku XVI wieku. Miasto stało się siedzibą zarządcy i urzędu komory. Położone blisko granicy z Polską, miasto było wielokrotnie wciągane w konflikty zbrojne Zakonu z Polską. W drodze do bitwy pod Tannenbergiem w 1410 roku polskie wojska zdobyły miasto dwa dni wcześniej, 13 lipca 1410 roku, i zniszczyły je wraz z zamkiem. W 1414 roku Polacy ponownie zaatakowali miasto, które było wtedy tak zniszczone, że boiliwick i biuro izby musiały zostać przeniesione do Ordenshof Vierzighuben. W 1440 roku Gilgenburg przystąpił do "Ligi Pruskiej", która zbuntowała się przeciwko zakonowi, lecz wkrótce ponownie podporządkowała się zakonowi podczas wojny miejskiej.

Z powodu wojny z Polską zakon zaczął zastawiać miasta jako zamiennik za pensję najemników. W 1475 roku Gilgenburg został również zastawiony na rzecz najemnego przywódcy Georga von Löbena. Był to jednak dopiero początek łańcucha zmian właścicieli; dopiero przejęcie miasta przez kapitana Felixa von Finckensteina 24 kwietnia 1572 roku przywrócono ciągłość. Rodzina Finck von Finckenstein posiadała tę posiadłość aż do XX wieku. Po sekularyzacji stanu zakonu w 1525 roku do Księstwa Prus, Gilgenburg został administracyjnie podporządkowany Oberländischer Kreis i stał się siedzibą urzędu dziedzicznego.

Nazwa zamku zakonowego, zbudowanego w 1316 roku, "Ilienburg", prawdopodobnie pochodzi od pruskiego słowa "ilga", które oznacza "długi". Prawdopodobnie odnosi się to do wydłużonego zbiornika wodnego, który reprezentuje Kleiner Damerausee, a który być może kiedyś nazywany był nawet "Ilgensee". Zamek na jego skraju był w związku z tym nazywany "Ilgenburg". W ciągu XVI wieku nazwa zmieniła się na "Gilgenburg", co odnosi się do lilii z herbu miasta, gdzie kwiat nazywany jest "Gilge" w staroniemieckim.

Inna interpretacja nazwy odnosi się do pruskiego słowa "gilus, gilin, gillis", które oznacza "głębokość" i może oznaczać, że Zamek Zakonu stał w głębokim miejscu.

Już w czasach przedreformacyjnych – w 1326 roku – założono kościół w Gilgenburgu.

wikipedia dla Polaków

Tereny te zamieszkiwało pruskie plemię Sasinów, a następnie zostały skolonizowane przez polskich osadników pochodzących z ziemi chełmińskiej i staropruskich z Pomezanii. Zamek został zbudowany przez Krzyżaków w 1319 r. w miejscu staropruskiego grodu obronnego. Przy zamku powstała osada Ylienburg, która w 1326 r. otrzymała prawa miejskie od komtura dzierzgońskiego – Luthra von Braunschweiga. Przez Dąbrówno w tamtym czasie prowadził szlak handlowy z Mazowsza do Elbląga i Gdańska. Zamek był od 1325 siedzibą wójta krzyżackiego podlegającego komturowi dzierzgońskiemu, a od 1341 ostródzkiemu. Na przełomie XIV i XV wieku powstała pierwsza szkoła miejska.

W lipcu 1410 r. na dwa dni przed bitwą grunwaldzką miasto zostało zdobyte i spalone przez wojska Władysława Jagiełły. W XV w. sędzią ziemskim był tu Piotr Bażyński z Elgnowa (ojciec Jana i Ścibora – założycieli Związku Pruskiego). W 1444 miasto przystąpiło do antykrzyżackiego Związku Pruskiego, na prośbę którego w 1454 król Kazimierz IV Jagiellończyk ogłosił wcielenie regionu z miastem do Królestwa Polskiego. W 1519 miasto zdobyły wojska polskie, ale mimo tego po hołdzie pruskim w 1525 r. miejscowość została starostwem pod władzą pruskiego księcia, lennika polskiego i należała do rodów magnackich: Gablentzów, Olesnitzów i najdłużej (1572–1831) do Finck von Finckensteinów. W 1568 zakończono budowę kościoła protestanckiego dla Polaków. W XVI wieku osiedlili się tu wygnani z Czech bracia czescy (w latach 1548–1564). W 1656 roku miasto zostało spalone przez Tatarów posiłkowanych przez wojska hetmana Wincentego Aleksandra Gosiewskiego. Rok później zakończył się okres zwierzchnictwa polskiego i miasto znalazło się w granicach państwa brandenbursko-pruskiego, w 1701 przekształconego w Królestwo Prus. Dąbrówno było jednym z najsilniejszych ośrodków polskości na Mazurach, ale nigdy nie przekształciło się w ośrodek miejski o dużym znaczeniu.



Herb gminy Dąbrówno




Dąbrówno 

Moje opracowanie dla etymologii Dąbrówna, które najpierw opublikowałem w poście z cyklu "Żuława" w części drugiej: maciejsynak.blogspot.com/2026/04/zuawa-cz-2-mawa-dabrowno-szczecin.html



niemiecka wiki
Dąbrówno (niem. Gilgenburg)wieś w gminie Dąbrówno, w województwie warmińsko-mazurskim.

Wieś położona jest w historycznym regionie Prus Wschodnich, na przesmyku pomiędzy Jeziorem Dąbrowa Wielka (Jezioro Dąbrowe Wielka, zwane także Jeziorem Porannym) na wschodzie a Dąbrową Małą (Jezioro Małe, zwane także Jeziorem Wieczornym) na zachodzie, ok 50 km od Olsztyna. 
Na północy oba jeziora łączy mała rzeka Wel. Okolica należy do południowej części Krajobrazowego Obszaru Chronionego Krajobrazowego Wzgórz Dylewskich, którego najwyższym punktem jest 312-metrowa Góra Dylewska (Kernsdorfer Höhe), około 15 kilometrów na północny zachód od wsi.
Obszar dwóch bitew pod Tannenbergiem w latach 1410 i 1914 znajduje się osiem kilometrów na północ od wsi.

Na przesmyku, który otoczony jest wodą i dlatego strategicznie położony, Zakon Krzyżacki zbudował zamek na początku XIV wieku. W tym samym miejscu już wcześniej znajdowały się dwie reduty fortyfikacyjne Prusaków. W dokumencie komanderii Christburg z 1316 roku rycerz Beringer jest wymieniony w raportach jako strażnik zakonu "Domu Ilienburgów".

Dąbrówno na mapie z 1933 roku - od północy osadę przecina rzeczka Wel

Na terenie zamku zakon osiedlał niemieckich imigrantów. Osada najwyraźniej rozwijała się korzystnie, ponieważ już w 1326 roku dowódca Christburga, Luter Brunszwik, według relacji kronikarza zakonu Petera von Dusburga, otrzymała prawa miejskie. Przez "Ilienburg", "Ilgenburg" nazwa Gilgenburg została utrwalona na początku XVI wieku. W 1440 roku Gilgenburg przystąpił do "Ligi Pruskiej", która zbuntowała się przeciwko zakonowi, lecz wkrótce ponownie podporządkowała się zakonowi podczas wojny miejskiej.
W 1475 roku Gilgenburg został również zastawiony na rzecz najemnego przywódcy Georga von Löbena. Był to jednak dopiero początek łańcucha zmian właścicieli; dopiero przejęcie miasta przez kapitana Felixa von Finckensteina 24 kwietnia 1572 roku przywrócono ciągłość. Rodzina Finck von Finckenstein posiadała tę posiadłość aż do XX wieku. 

Nazwa zamku zakonowego, zbudowanego w 1316 roku, "Ilienburg", prawdopodobnie pochodzi od pruskiego słowa "ilga", które oznacza "długi". Prawdopodobnie odnosi się to do wydłużonego zbiornika wodnego, który reprezentuje Kleiner Damerausee, a który być może kiedyś nazywany był nawet "Ilgensee". Zamek na jego skraju był w związku z tym nazywany "Ilgenburg". W ciągu XVI wieku nazwa zmieniła się na "Gilgenburg", co odnosi się do lilii z herbu miasta, gdzie kwiat nazywany jest "Gilge" w staroniemieckim.

Inna interpretacja nazwy odnosi się do pruskiego słowa "gilus, gilin, gillis", które oznacza "głębokość" i może oznaczać, że Zamek Zakonu stał w głębokim miejscu.

Można jeszcze raz dodać: 
gil, nazwa ptaszka, czes. hýl (ruskie nazwy odnośne może tylko pożyczka z naszych); pierwotne; nazw ptactwa nie pożyczaliśmy od nikogo.

Poniżej na ilustracji Jezioro Dąbrowa Wielka i Dąbrowa Mała oraz Dąbrówno na przesmyku pomiędzy nimi.



Mapa hipsometryczna Lidar: wieś Stare Miasto, Zamkowa Góra (pierwotne Stare Miasto) i Dąbrówno

Dąbrowa Wielka - zbiornik o rozwiniętej linii brzegowej, urozmaiconej rzeźbie dna z kilkoma głęboczkami i górkami podwodnymi, brzegach przeważnie wysokich i miejscami stromych, tylko u północnych krańców płaskich z podmokłymi torfowiskami. Główny odpływ znajduje się po zachodniej stronie i odprowadza wodę do Dąbrowy Małej.

Dąbrowa Mała - od strony Dąbrówna dno twarde, kamieniste, w południowej części dno muliste słabo zarośnięte roślinnością zanurzoną. Rynnowy zbiornik o rozwiniętej linii brzegowej, urozmaiconej konfiguracji dna. Brzegi na ogół wysokie i strome, tylko na krańcach płaskie.

Do Jeziora Dąbrowa Wielka wpada rzeczka Wel - przepływa ona przez Jezioro Dąbrowa Wielka do jeziora Dąbrowa Mała i dalej jeszcze przez - jak naliczyłem - siedem jezior i wpada koło Bratiana do Drwęcy. 


wiki:

Wel (niem. Welle) – rzeka, lewy dopływ Drwęcy o długości 107,45 km i średnim spadku 0,91‰.

Za odcinek źródłowy rzeki Wel uznawany jest niewielki ciek o nazwie Wkra Wielka, który wypływa z południowych stoków Wzgórz Dylewskich na wysokości 210 m n.p.m., w rejonie miejscowości Giętlewo, w okolicy Pałacu Klonowo, na płn-zach. Ciek ten wpływa do jeziora Dąbrowa Wielka i dopiero po wypłynięciu z niego nosi nazwę Wel.

We wczesnym średniowieczu Wel była niewielką rzeką, zaś Wkra nazywana w górnym biegu Wkrą Wielką dopływała do Ciborza, gdzie zmieniała bieg na południowy. Na przełomie XIV i XV w. Krzyżacy zlecili wykonanie przekopu kierując wody większej Wkry w koryto rzeki Wel, która stała się rzeką żeglowną.

Elektroniczny słownik hydronimów Polski przywołuje historyczne nazwy tej rzeki: Vela, Vel, Welle, ale też Wkra, Wicker etc.


Poniżej na ilustracji usytuowanie Dąbrówna na przesmyku.

Dąbrówno na mapie hipsometrycznej Lidar:
czerwona linia wskazuje miejsce, gdzie w starożytności zapewne była cieśnina odcinająca żuławę od stałego lądu, żółte linie wrysowałem jako równoległe do siebie

Zwracam uwagę: na mapie Lidar wyraźnie widać, że brzegi przesmyku wokół Dąbrówna są położone niemal idealnie równolegle do siebie.

Równolegle położone brzegi przy przesmyku sugerują wyżłobienie polodowcowe - wygląda na to, że pierwotnie było to jedno jezioro, składające się z dwóch równoległych do siebie rynien o  kierunku mw. północ-południe, połączonych ze sobą bruzdą lodowca na kierunku poprzecznym do rynien. 

A więc przed wiekami była tu cieśnina, zapewne płytka, szeroka na ok. 670 metrów. 

Na tej płyciźnie na skutek przepływu wody z jeziora Dąbrowa Wielka do jeziora Dąbrowa Mała osadzały się namuły, pnie drzew, gałęzie itd. - z czasem doprowadziło to do powstania wyspy. 

Jest to ewidentne - wyspa powstała w wyniku gromadzenia się osadów na płyciźnie, jest to dosłownie: żuława.

Na tej wyspie - na żuławie - założono osadę, dzisiaj znaną jako Dąbrówno.
A więc już z geografii widać, że nazwa Ilien to będzie pochodna od Iława lub wprost od "żuława". 


Hipotetyczny przebieg natarcia lodowca - tu wrysowane linie (4 kierunki) są wzajemnie równoległe na danym kierunku, oczywiście lodowiec nie trzymał się ekierki i liniałka...




Z wikipedii mamy nazwy (pomijam określenie "burg"):
Ilien, Ilgen, Ilgen, Gilgen

Ilien - Ilgen - Ilgen - Gilgen 

zamieniam podobne znaki:
Ilien -> Ilan -> Ilav =  ilav

ie = a
n = v

Z alfabetu etruskiego (tekst o Dąbrównie pisałem w ostatnich dniach - zobacz dalej hasło "Elbląg" - tam poruszam wątek alfabetu etruskiego) wiemy, że Z można zapisać znakiem: 𐌆 , więc pasuje do Ilav, a brakuje tylko "u" w środku do "żuławy"...

Ale do Ilien będzie pasować, bo nie tyle brakuje jednej litery (u), co brakuje jednej pionowej kreseczki, która mogła się zlać z drugą - albo... wiecie... kleks!

Ilien - Zlien - Zliav - Zliav

Ilien - Zlien - Zliav - Zliav 

i druga opcja - chodzi o
 zanikłe "ł" w wymowie i wtedy byłoby słowo: żuav

Zliav = Zuav
 Zliav = Zuav

Pasuje!
Czyli albo omyłka pisarska, albo zanikłe "ł" - co też może wynikać z omyłki pisarskiej!


podobieństwo znaków:
zapis Gilgen w łacince i cyrylicy:

 Gilgen - Гильген - Гилген 

Г=Z

i podobnie jak w przykładach wyżej... 

 Gilgen - Гилген - Гилген -> Zuлген -> Zulген =Zulav = Zulav


widać, że ktoś nazwę "żułav" zapisaną w łacince, przeczytał i przepisał po cyrylicku:

- "z" odczytał jako "г" (tj. potraktował jako "g" - г pisane jako znak г)
- "u" odczytał jako "и" (potraktował jako "i" - znak "и")
- "l" znał i przełożył na "л" - albo to "l" było dość krótkie i z podobieństwa utrafił 
- resztę pomieszał

przeczytał i przepisał po cyrylicku jako Гилген, a potem nazwę odczytano po cyrylicku i ze słuchu zapisano łacinką:  Gilgen

г ---- stąd: pl.wikipedia.org/wiki/Alfabet_rosyjski

inna czcionka, gdzie małe ruskie "г" bardziej przypomina "z"
gilgen---> zulav

gilgen - гилген - гилген -> zuлген -> zulген =zulav   = zulav


Dąbrówno (w czasach niemieckich Gilgenburg) - to ewidentnie, bez cienia wątpliwości - Żuława.



Dlatego hipoteza naukowa odnośnie Zamkowej Góry na północ od Dąbrówna - jest nietrafiona. Grodzisko opisane przez niemców jako Ilgenburg i skojarzona z pruskim słowem ilgis (długi), może i faktycznie ma przebieg liniowy i można by je nazwać "Długi Gród", ale etymologia Dąbrówna (Gilgenberga) jest jednoznaczna - ma umocowanie w topografii terenu, języku (transkrypcji fonetycznej/ transliteracji) oraz historii i tradycji - to nie pierwszy gród na wyspie nazywający się Żuława.

Hipoteza naukowców oparta jest o fałszywe tropy podsunięte przez niemieckich "badaczy".
"Ilienburg", prawdopodobnie pochodzi od pruskiego słowa "ilga", które oznacza "długi". Prawdopodobnie odnosi się to do wydłużonego zbiornika wodnego, który reprezentuje Kleiner Damerausee, a który być może kiedyś nazywany był nawet "Ilgensee". Zamek na jego skraju był w związku z tym nazywany "Ilgenburg".
Fałszerstwo to "poświadczył" tajemniczy pruski oficer Johann Guise (chyba jako pierwszy inwentaryzował pruskie grodziska), który na szkicu sytuacyjnym oba miejsca Zamkową Górę i Gilgenburg - opatrzył podobną nazwą: "Yellenburg" i "Lilienburg - Ylienburg" - jeśli dobrze odczytałem.... 

Jest to fałsz mający na celu zamaskować fakt, że osada była założona na wyspie (żuławie) i zwana była Żuławą... 

Nie tylko dawni kronikarze, ale też szeregowi krzyżacy to tak naprawdę byli fałszerze, manipulatorzy, oszuści i złodzieje - na potęgę fałszowali nie tylko fakty, ale też nazwy "własnych" osad - co można wykazać na podstawie ogólnie dostępnych źródeł.


Dąbrówno to na pewno Ylienburg, a Stare Miasto (Altstadt) to - mówiąc po pomorsku - Stary Gard, a więc - Stary Gród - i taka będzie prawdziwa etymologia tej nazwy (czyli pierwotna to Gard).

Na Pomorzu nazwa dość powszechna - za Odrą jest Stargard, ale też Gardelegen, jest Stargard (Szczeciński), Starogard (Łobeski), Starogard Gdański, Gardziec, ale także Garczyn, Godziszewo (Gardczan), Garc, na wschód od Wisły - Gardzień, Gardeja, Gardyny, być może Dobre Miasto i wiele innych w całej Polsce.

Pomorskie "gard" to polskie "gród", a przymiotnik "stary" oznacza Gard (gród), który już w czasach średniowiecza był znany jako stary, stąd nazwa - i nie ma to związku z przenosinami na nowe miejsce.

Nazwę należy czytać tak, jak nazwę Starogardu Gdańskiego, albo Szczecińskiego - nie w opozycji do nowego miejsca, nowej lokacji, tylko jako: "miejsce bardzo stare, znane od dawna". Nazwa Stare Miasto nie jest - jak w przypadku Barczewka - oznaczeniem, że "tu najpierw było miasto, a teraz jest tam, nad jeziorem". Po spaleniu Altstadt osadę przeniesiono na nowe miejsce 600 metrów dalej, może bliżej pól, zachowując nazwę - jest to obecna lokalizacja wsi Stare Miasto.


Zamkowa Góra to pierwotna lokacja grodu Stare Miasto, Dąbrówno zawsze było tam, gdzie jest obecnie.


Zwracam uwagę - Wartenburg (Barczewo) po przeniesieniu w nowe miejsce (ok. 6 km dalej) nie nazwano Neu Wartenburg, tylko zachowano nazwę Wartenburg, stara lokalizacja zyskała nazwę Alt Wartenburg.

Jeżeli zamek/osada na Zamkowej Górze był Ilienburgiem, to dlaczego Stare Miasto nie nazwano Alt Ilienburg? W czym moja hipoteza jest gorsza od oficjalnej naukowej?

Jeżeli przenoszono osadę na nowe miejsce, mogło też być: Neu Ilienburg. Stare Miasto i Dąbrówno dzieli ok. 4 km w lini prostej.

Np. miasto Nowe nad Wisłą (Nowe (1276), Noue (1282), Novum Castrum (1292), Nuenburg und Nüenburg (1301), Nuwenburc (1302), Nuenborch (1307), Nuwenburg (1307), Nuwenburgk (1326) und Newburg (1436)) - wg językoznawców nazwa powstała w opozycji do pobliskiego Starogardu Gdańskiego (ok. 40 km w lini prostej). Wejherowo - miasto powstało w 1650 roku i było nazywane Nova Colonia - w opozycji do "starego miasta" tj. Pucka, nazwa za Niemców - Neustadt.

Hel: W XV wieku pojawiło się rozróżnienie na Stary Hel (1413) i Nowy Hel (1417), dokumentując proces przenoszenia starego miasta na nowe miejsce. Stary Hel zniknął w II połowie XVI wieku, a nowa osada przejęła funkcje i prawa miejskie starej osady, przez co człon Nowy w nazwie przestał być używany

Rozróżniamy też Starą i Nową Łebę: 11 stycznia 1558 Łeba (dzisiaj nazywana Starą Łebą) została zniszczona całkowicie przez szalejący na Bałtyku sztorm

Budzistowo (Altstadt) - przedlokacyjny Kołobrzeg:

de.wiki:
W czasie niemieckiego osadnictwa wschodniego Alt-Kolberg utracił swoją centralną funkcję poprzez założenie niemieckiego miasta Kolberg, które zostało zbudowane kilka kilometrów w dół rzeki, w pobliżu ujścia Persante na Morzu Bałtyckim. Zamek został przekształcony w klasztor. Altstadt (dawniej nazywane także Oldenstadt-Kolberg, Alten-Kolberg lub Altstadt Kolberg) nadal istniało jako osada wiejska.


Bez wątpienia obie lokalizacje - Starego Miasta na Zamkowiej Górze i Dąbrówna - są bardzo stare i przedkrzyżackie, dlatego niemcy starają się fałszować nazwy, by zasłonić przed krzyżacką genezę danej osady.

Tereny dzisiejszej Polski były w czasach starożytnych gęsto zaludnione i zurbanizowane - jak na tamte warunki...


P.S. 7 kwietnia 2026
https://maciejsynak.blogspot.com/2026/04/zuawa-polacy.html

Podczas pracy nad postem "Żuława - Polacy" wyniknął taki wątek:

lew - wel - zul = żuł

lew - wel - zul = żuł

a więc dokładnie pasuje! I jeszcze "wyszła" rzeka Wel!! Ta co płynie przez Dąbrówno - to już kolejny argument co do Gilgenburga!

---

Jeszcze raz wiki:

Za odcinek źródłowy rzeki Wel uznawany jest niewielki ciek o nazwie Wkra Wielka, który wypływa z południowych stoków Wzgórz Dylewskich na wysokości 210 m n.p.m., w rejonie miejscowości Giętlewo, w okolicy Pałacu Klonowo, na płn-zach. Ciek ten wpływa do jeziora Dąbrowa Wielka i dopiero po wypłynięciu z niego nosi nazwę Wel.

Jest to bardzo charakterystyczne -  dopiero po wypłynięciu z niego nosi nazwę Wel, czyli to miejsce determinuje powstanie nazwy!

Jak wyżej ustaliłem, nazwa rzeki Wel pochodzi od słowa "żuł", co ma zapewne związek z tym, że przepływając z jednego jeziora do drugiego, tworzy, a potem mija wyspę - żuławę.
Nazwa może znaczyć: "rzeka płynąca od żuławy", ale pamiętamy, że rzeczki Mławka i np. Mątawa nazwą nawiązują do Mławy, czyli "żuławy".

Raczej będzie tak, że nazwa ma związek z rozlewiskiem.

Najpierw było rozlewisko - na płyciźnie między jeziorami powstało miejsce o charakterze aluwium, podtopione łąki, łachy piasków, namuły, nagromadzone pnie, trzcinowiska, grzęzawiska, grądy - wszystko to mocno podmoknięte, ale płytka woda nie jest stojąca, tylko posiada nieznaczny przepływ. 

I to jest żuł (?).

Woda przepływa przez to miejsce szeroko, gromadząc coraz bardziej namuły, żuława stopniowo "rośnie" - prąd coraz bardziej oddala się na północ. Żuława rośnie, powodując że przepływ z jeziora zaczyna koncentrować się styku z "twardym" lądem na północy i w końcu powstaje w tym miejscu strumień szeroki na 1,5 metra - i to jest rzeczka Wel.

Podobnie musiało być z Mątawką - najpierw było szerokie rozlewisko zwane "żuł", a dopiero potem powstała skoncentrowana struga i wyspy.

Sądzę, że ludzie przechodzili przez płyciznę, którą nazywali "żuł" i mówiąc "żuł" mieli na myśli także płynącą płytką wodę. Potem powstawała "żuława", rozlewisko stawało się coraz węższe, aż zamieniło się w strumień i nazwa przylgnęła do strumienia. Dopiero potem zaszła zmiana językowa - to znaczy "żuł" przeszło w "wel".

Na poniższym rysunku (klik) symulacja jak powstała "żuława" w cieśninie - pomysł własny i ja się nie znam!



Powstawanie "żuławy" pomiędzy jeziorami - symulacja własna: od mielizny do żuławy i ostatecznie przesmyku


Oprócz rzeki Wel k. Dąbrówna jest jeszcze potok Wel pod Opolem na Śląsku. 



Fascynujące!





Skoro tak, to sprawdźmy jeszcze niemiecką nazwę jeziora - Damerau


Łaciński znak "d" zapisany w cyrylicy wygląda dokładnie jak małe łacińskie "g".
A małe ruskie 
"g" wygląda tak: "г", czyli jak "z".


Źródłem nazwy Damerau będzie słowo:
 żuławy z pomieszanymi znakami łacińskimi i cyrylickimi
żuławy - zulawu - зuлаwи - гuлаwи - гaлаwи - gamerau - damerau
żuławy - zulawu - zuлаwи - гuлаwи - гaлаwи - gamerau - damerau

gdzie największy błąd w odczycie odbył się w przestrzeni pomiędzy znakami  dla "i" - "u" oraz "u".

лаw - uległo przemianie w mera
ла = m
аw = era

przemiana "гaлаwи" w "гamerau":
 - zielony kolor to zanikające "e", 
- przed tym "e" pojawia się "m", 
- czerwony to "a", 
- pomiędzy "e" i "a" pojawia się "r"

Tłumaczenie jest na pewno poprawne - w Holandii jest miasto o podobnej nazwie: Gameren - i leży nad rzeką Waal. Skojarzenie z Damerau i rzeczką Wel na pewno nieprzypadkowe. 

Z nazwą tego miasta związany jest przydomek architekta Tylmana z Gameren - syna Jakuba Janszoona van Gameren, utrechckiego krawca. Tylman Gamerski od 1664 roku pracował w Polsce dla Stanisława Herakliusza Lubomirskiego, po uzyskaniu serwitoriatu został architektem królewskim Michała Korybuta Wiśniowieckiego.


Gameren nad rzeką Waal



Skoro Damerau to Żuławy, to znaczy, że wszystkie (?) miasteczka i wsie o nazwie typu Dąbrówka, Dąbrowa, Dąbrówno itd. będą pochodzić nie - jak się dotychczas przyjmuje - od dębów tam rosnących, tylko od "żuławy". Widać, że nazwa naszej tu rozpatrywanej wsi Dąbrówno zapewne pochodzi od jeziora Damerau przetłumaczonego jako Dąbrowa, ciekawe, czy były jakieś źródła sugerujące powiązanie nazwy wsi z nazwą jeziora...

Hasło Damerau w niemieckiej wikipedii ma ponad 12 odnośników, już widzę np. Talheim i Thalheim - patrz niżej uwagi odnośnie "morza"... i tak na przykład:
Dąbrówka Polska ( niem. Talheim , do 1904 r . pol. Dombrowken ) wraz ze wsią Dąbrówka Polska (osada) – wieś w województwie warmińsko -mazurskim

lub niemiecka wieś/ gmina Talheim u zbiegu rzek Krähenbach i Röhrenbrunnenbach ok. 20 km od granicy ze Szwajcarią:
"Talheim został po raz pierwszy udokumentowany w 973 roku jako Talhan" - od razu widać:

Talhan = Zalhan = Zulhav - Zulav

tutaj znowu "Z" zapisano pod postacią znaku Z=S=G tj.  "   г - Г      "  , później zamieniono z cyrylicy na łacińskie T.



I tak mogę uzupełniać tekst w nieskończoność...

de.wikipedia.org/wiki/Damerau
de.wikipedia.org/wiki/D%C4%85br%C3%B3wka_Polska
de.wikipedia.org/wiki/Talheim
de.wikipedia.org/wiki/Talheim_(Landkreis_Heilbronn)
de.wikipedia.org/wiki/Talheim_(Landkreis_Tuttlingen)
de.wikipedia.org/wiki/R%C3%B6hrenbach
de.wikipedia.org/wiki/Kr%C3%A4henbach_(Donau)

Tak więc prawie na pewno nazwa jeziora pochodzi od nazwy Żuławy tj. wyspy na której dzisiaj leży Dąbrówno, w którego przypadku mamy w takim razie osiem ale i więcej językowych argumentów za nazwą "Żuaw/ Żuław/ Żuławy":

- Ilien => Zuav
- Gilgen => Żuław
- rzeczka Wel => Żuł
- jezioro Damearu => Żuławy 
- podobne w nazwie i topografii Gameren nad rzeką Waal
- inne Dąbrowy i Dąbrówna/ Dąbrówki na całym świecie...

no i umocowanie topograficzne - ewidentnie jest to Żuława powstała w procesach aluwialnych na styku jezior..

Jest to kolejny dowód na to, że objęta przeze mnie metoda dochodzenia etymologii jest właściwa. Także teza, że większość nazw miejscowości pochodzi od słowa "żuława" - jest prawdziwa, kwestią czasu jest tylko ujawnienie tego w analizie i na piśmie. 

- St. Gilgen w Austrii - omawiam poniżej








Szukając etymologii można posiłkować się nazwami podobnymi, identycznymi innych miejscowości, np. nazwa Gilgenburg podobna do nazwy wsi St. Gilgen w Austrii, które leży nad brzegiem jeziora Wolfgang (Abersee; lacus Abriani) i nad rzeką Kohlbach oraz Mühlbach:

de.wiki
Św. Gilgen zostało nazwane na cześć św. Egidiusza, który w świecie niemieckojęzycznym nazywany jest także Gilg lub Gilgian. Początkowo miejsce to nazywało się Oberdrum. Nazwa ta wskazywała na położenie geograficzne, a mianowicie w górnej części (Drum, Trum) jeziora, aż do XIX wieku Sankt Ägidi również nazywano tym miejscem.
Obszar ten był zasiedlony już w czasach prehistorycznych. Domy palowe w Scharfling są już udokumentowane z V tysiąclecia p.n.e., a palowe domy w See am Mondsee, patronze kultury Mondsee, należą do najważniejszych osad w regionie alpejskim w późnym neolicie (3800–3300 p.n.e.).

Nazwa Gilgen taka sama, no i wydaje się, że wieś położona jest na aluwiach rzek wpadających do jeziora, dlatego etymologię wywodzę od "żuławy". Nazwa Oberdrum wydaje się to akcentować - nawiązuje do wyniesienia ponad wodą, porównaj na końcu posta hasło HEL: hel, hyl, stanowiącym dawną pożyczkę germańską o dialektalnych znaczeniach m.in. ‘miejsce wzniesione, odkryte dla wiatrów’ bądź ‘góra nadmorska’.

Nazwa rzeczki Kohlbach wg niemieckiej wikipedii (wiki o dopływie rzeki Helmbachodnosi się do węglarzy (Köhler) wypalających węgiel drzewny w okolicach strumienia (Köhler-bach) - ale może to fałszywa etymologia; węgiel drzewny oznacza coś czarnego, może woda jest "czarna" tj. niesie czarne namuły - co by pasowało do czarnych osadów żuławy - jest trop, ale pozostawiam to nierozstrzygnięte.



"góra nadwodna" - Oberdrum, czyli St. Gilgen nad Jeziorem Wolfgang


Szkic sytuacyjny Dąbrówna i Altstadt wykonany przez prusaka Johanna Guise można zobaczyć np. na stronie fb - Barczewko/Alt Wartenburg - historia ogniem pisana, w poście z 29 marca 2026


Kto opanował Sztukę Widzenia, ten na pewno zauważy tajemną wiadomość na tej ilustracji.





Kartoteka Guisego (1826–1828): zbiór ok. 500 szkiców i opisów topograficznych wykonanych przez porucznika Ferdynanda von Guise. Był on oficerem pruskim, który w latach 20. XIX wieku zinwentaryzował liczne obiekty obronne (grodziska) na terenie Prus Wschodnich.

Na temat Guisego nic nie znalazłem w internecie, a ponoć "wszyscy" go cytują... powinno coś być, nie? Chociażby w wikipedii.











droga do grodziska Zamkowa Góra 







W tekście wyraźnie wskazałem, które tezy, idee i informacje pochodzą od innych autorów, a które ode mnie.

Teksty mojego autorstwa z reguły podkreślam - wyszczególniam kolorem.

Potwierdzam, że:
- treści podane w tekście - tezy, idee, pomysły, metody, etymologie, informacje - nieujęte w literaturze przedmiotu, a dotyczące pochodzenia danych słów/ wyrazów, są mojego autorstwa
- idea, że bardzo wiele nazw miejscowości powstało na skutek omyłkowego odczytania/ zapisu oryginalnej nazwy lub/ i celowego zniekształcenia, zafałszowania - jest moim autorskim pomysłem
- odkrycie, że bardzo wiele nazw miejscowości, regionów, ludów pochodzi od słowa "żuława" lub jego pochodnych - jest moim autorskim odkryciem

Potwierdzam, że metoda dochodzenia do etymologii nazw, którą tu nazywam: Metoda optycznego porównywania znaków graficznych (Metoda porównawcza) jest moim własnym autorskim pomysłem.

Autorskie informacje, które podałem w tym artykule są moją prywatną własnością.
Wszystkie prawa zastrzeżone.

Rozpowszechnianie powyższego tekstu dozwolone pod warunkiem każdorazowego wyraźnego wskazania, że autorem jest Maciej Piotr Synak wraz z podaniem czynnego złącza do powyższego artykułu oraz nie czerpania z tego tytułu korzyści materialnych.










Od września 2025 badam pewną sprawę i artykuł jest tak obszerny, że podzieliłem go już na 5 części, a może będzie więcej - tam zawrę pewne dodatkowe informacje.


radioolsztyn.pl/zaginione-sredniowieczne-miasto-sensacyjne-odkrycie-kolo-dabrowna-na-mazurach/01865364


"Nazwy miast Pomorza Gdańskiego" - H. Górnowicz, 1999 r. str. 197-199 
pl.wikipedia.org/wiki/Stare_Miasto_(województwo_warmińsko-mazurskie)
l.wikipedia.org/wiki/Dąbrówno_(województwo_warmińsko-mazurskie)
de.wikipedia.org/wiki/St._Gilgen#Geschichte
dir.icm.edu.pl/pl/Slownik_geograficzny/Tom_I/944
de.wikipedia.org/wiki/Budzistowo
journals.iaepan.pl/apol/issue/view/235/298
pl.wikipedia.org/wiki/Barczewko
pl.wikipedia.org/wiki/Hel_(miasto)
geoportal.gov.pl
mapy.com
fb



za fb: Barczewko/Alt Wartenburg - historia ogniem pisana

We wpisie z 29 marca 2026 autor zamieścił szkic sytuacyjny Dąbrówna i Starego Miasta wykonany przez Johanna Michaela Guise w XIX w.


"Potraktował zamek "Gellensburg" jako przystosowany dla warownego obozu kompleks."

Obie lokalizacje opisane podobnie: "Yellenburg" i "Lilienburg - Ylienburg" - jeśli dobrze odczytałem.... 




de.wikipedia.org/wiki/St._Gilgen#Hauptort_der_Gemeinde
de.wikipedia.org/wiki/Wolfgangsee
de.wikipedia.org/wiki/Kohlbach_(Helmbach)
de.wikipedia.org/wiki/Kohlbach
de.wikipedia.org/wiki/Köhler
pl.wikipedia.org/wiki/Wel_(dopływ_Drwęcy)
fishster.pl/lowiska/jezioro-dabrowa-wielka-483
mojemazury.pl/jezioro/140/Dabrowa-Wielka


radiogdansk.pl/wiadomosci/region/trojmiasto/2026/03/23/archeolodzy-z-gdanska-odkryli-relikty-zaginionego-sredniowiecznego-miasta/
maciejsynak.blogspot.com/2026/03/dabrowno-i-zaginione-sredniowieczne.html
heritage.torun.umk.pl/storage/fm/shares/Inwentaryzacja%20zabytków%20w%20Polsce%202021/Inwentaryzacja_KSIAZKA_-_5-03-2024.pdf
archiv.ub.uni-heidelberg.de/propylaeumdok/922/1/malliaris_03_11.pdf
de.wikipedia.org/wiki/Burgstall_Sonnenberg_(Warmia)
grodziska.eu/books/poczatki_olsztyna.pdf

pl.wikipedia.org/wiki/Transkrypcja_fonetyczna
pl.wikipedia.org/wiki/Transliteracja
spiszeto.pl/blog/transkrypcja-a-transliteracja-czym-to-sie-rozni

W praktyce transkrypcja sprowadza się do odzwierciedlenia wymowy, charakterystycznej dla danego języka. Z tego względu jest ona znacznie przyjemniejsza w odbiorze, niż transliteracja, która jest metodą naukową. Zakłada ona, że każda litera, która występuje w obcym języku, ma swój odpowiednik również w każdym innym. Najprościej rzecz ujmując, transkrypcja stanowi zapisywanie głosek, zaś transliteracja jest zastępowaniem liter poprzez inne litery.
Zarówno zasady transkrypcji, jak i transliteracji zostały w naszym kraju dokładnie uporządkowane. Wytyczne funkcjonują tutaj już niemalże od połowy lat 50. ubiegłego wieku, przynajmniej w przypadku transkrypcji. Jak nietrudno się domyślić, zasady rządzące transliteracją są znacznie bardziej restrykcyjne.

Prasłowian i krzyżaków zasady te nie dotyczą...