Maciej Piotr Synak


Od mniej więcej dwóch lat zauważam, że ktoś bez mojej wiedzy usuwa z bloga zdjęcia, całe posty lub ingeruje w tekst, może to prowadzić do wypaczenia sensu tego co napisałem lub uniemożliwiać zrozumienie treści, uwagę zamieszczam w styczniu 2024 roku.

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą osobowość mnoga. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą osobowość mnoga. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 6 stycznia 2022

Ostatnia Wieczerza

 


Akt II rozpoczyna się „Ostatnią Wieczerzą”, samodzielną, wieloczęściową suitą, która po mistrzowsku łączy elementy rockowe i teatralne. Na przemian z ludowym chórem Apostołów i kilkoma innymi częściami składającymi się z kolejnego porywającego dialogu między Jezusem a Judaszem, z Gillanem i Headem w najwyższej formie wokalnej, przy akompaniamencie świetnego pianina elektrycznego i bardziej wyrafinowanego basu Spennera. Zajmując się tekstem ewangelicznym, Rice używa również wzmianek o narkotykach


„Co jest w chlebie, wpadło mi do głowy”


i spowalnia chór Apostołów, gdy odpływają od pijaństwa, nieświadomi głębokiego przepowiadania Jezusa. „Gethsemane” jest prawdziwą wizytówką Gillan i najbardziej przypominającą „Child In Time”, piosenkę Deep Purple, która dała Gillanowi występ na pierwszym miejscu. 



Na pewno chodzi o narkotyki??




Act II begins with “The Last Supper”, a self-contained, multi-part suite which masterfully blends the rock and theatrical elements. Alternating between the folk chorus of the Apostles and several other parts consistng of another spirited dialogue between Jesus and Judas, with Gillan and Head at top vocal form, accompanied by a great electric piano and more exquisite bass by Spenner. While dealing with Gospel text, Rice also uses drug references “What’s that in the bread, it’s gone to my head” and slows the Apostles chorus as they fade from drunkenness, unaware of the profound proclamation made by Jesus. “Gethsemane” is the real showcase for Gillan and the most like “Child In Time”, the Deep Purple song which got Gillan the gig in the first place.




https://www.classicrockreview.com/tag/ian-gillan/









piątek, 30 października 2020

Osobowość mnoga 2

 

Uzupełnienie do tematu.


Na skutek strajku dowiedziałem się dzisiaj, że istnieje taka aktorka - Julia Wróblewska, która tam poszła i została podobno pobita.

No, więc chcąc ustalić kto zaś kryje się za maseczką, kliknąłem jakiś link i okazało się, że to osoba, która cierpi na zaburzenia psychiczne.

Krótki komentarz kolorem.


Julia Wróblewska rozpoczęła swoją karierę w bardzo młodym wieku. Widzowie pamiętają ją chociażby z roli uroczej Michaliny w "Tylko mnie kochaj", gdzie zagrała u boku Macieja Zakościelnego. Potem pojawiła się też w "Listach do M." i ich kontynuacjach.

Cena dorastania w blasku fleszy i późniejszego rodzinnego doświadczenie (rozwód rodziców) okazała się dla niej wysoka. Wiele osób było zdziwionych, gdy przyznała, że uczęszcza na terapię, która jest jej ratunkiem w walce z problemami. Bierze też leki, które pomagają w leczeniu zaburzenia osobowości wywołującego stany depresyjne. 


Julia otwarcie mówi o kwestiach zdrowia psychicznego na swoim Instagramie. W ostatnim poruszający poście przyznała, że zmaga się z dysocjacją.

Wg DSM-V jest to zakłócenie i/lub przerwanie ciągłości prawidłowej integracji funkcji psychicznych, takich jak świadomość, pamięć, tożsamość, emocje, spostrzeganie, obraz ciała, kontrola motoryki i zachowanie. Są różne rodzaje dysocjacji w tym: dysocjacyjne zaburzenie tożsamości (tzw. osobowość wieloraka), amnezja dysocjacyjna oraz zaburzenia derealizacyjne/depersonalizacyjne
- wyjaśniła.

Aktorka wprost napisała, że w jej przypadku chodzi m.in. o depersonalizację i opowiedziała o tym, w jaki sposób objawia się to u niej. Podczas jednego z takich epizodów wystarczyła jedna wiadomość, która wywołała u niej poczucie, że nie istnieje.

"Miałam wrażenie, że jestem niewidzialna. Że ludzie żyją swoim życiem, a ja tak naprawdę nie istnieję, bo przecież nie czuję prawda? Chcąc usiąść na ławce upadłam obok, świat się rozmazywał. Dopiero po ok. 20 minutach wszystkie zmysły zaczęły działać poprawnie"
- opowiadała.

Zdarzają się też jej sytuacje, gdy występuje u nich chwilowa amnezja, wyłącza się całkowicie lub patrzy na siebie z perspektywy trzeciej osoby.

Amnezja podobno występuje u osób opętanych.

Julia Wróblewska cierpi również na zaburzenia derealizacyjne, podczas których osoba ma wrażenie, że świat, w którym żyje, jest nierzeczywisty. Chociaż nie zdarzają się one u niej często, bywają przerażające.

"Będąc w stanie derealizacji czuję się tak, jakby wszystko było zaplanowane, jakby osoby z którymi rozmawiam były nieprawdziwe, jakby rzeczy były nieprawdziwe. Potrafię przyglądać się osobie która do mnie mówi i czuć się jak w grze, czekać aż skończy kwestię, a ja będę musiała wybrać odpowiedź"
- przyznała.


"Często kształt rzeczy zaczyna się zmieniać, czuję się jak w świecie sztuki Dalego. Doznaję dziwnych odczuć, myśli, twarde rzeczy wydają się dla mnie jak gąbka. Raz zraniłam się w rękę ściskając klucze bo wydawały się tak miękkie, nie czułam bólu"
- kontynuowała swoje wyznanie.

Szokujące, czyż nie? Może tzw. druga uwaga, ale raczej śnienie.

Dopiero z czasem Julia Wróblewska dowiedziała się, że jej zaburzenia wcale nie oznaczają, że cierpi na schizofrenię. Mogą bowiem wskazywać na głęboką traumę i lęki tkwiące w osobie.

Kiedy mózg nie umie sobie z nim poradzić i rozdziela/rozszczepia części które zazwyczaj działają wspólnie. Radzić z nią sobie można różnymi ćwiczeniami, np. tzw. grounding-uziemienie, czyli próba poczucia kontaktu ze światem na wiele sposobów, czy ćwiczenie mindfulness
- tłumaczyła.




Często zastanawia mnie to, jak rzeczywistość odbierali ludzie w np. XIX wieku, starożytni, czy oczywiście pierwsi ludzie rozumni.

Np. podobno do 2 wieku naszej ery powszechnie uważano, że starość to jest choroba.

Dzisiaj nie od pomyślenia - nowożytność nie ma nawet dwóch tysięcy lat - a przez kilka tysięcy lat starożytności uważano coś całkowicie odmiennego (nie wiemy w sumie od jakiego okresu datuje się takie myślenie..)

Co ciekawe - obecnie naukowcy postulują, by znowu uznać ją za chorobę, twierdząc, że już niedługo nauczymy się ją zwalczać...


"Kiedy starzejące się komórki gromadzą się w skórze powodując zmarszczki, uważa się to za „naturalną zmianę”. Jednak kiedy starzejące się komórki gromadzą się w sercu i naczyniach krwionośnych, powodując zwapnienie naczyń krwionośnych, nazywamy to „chorobą sercowo-naczyniową - mówi Dr Stuart Calimport"  


Elizjum to nie mrzonki.


Ale wracając do tematu - to jak tamci ludzie postrzegali rzeczywistość?

Np. antyczne greckie malarstwo wazowe - na wazach znajdowały się napisy typu: "zrobił mnie Ktośtamjakiśmalarz". Że niby waza coś mówi.

Czyżby uważali, że waza - albo malunek - posiada jakąś formę osobowości?

Wazy posiadały też czasami malunek wyglądający jak oczy - wg specjalistów miały one odstraszać złe duchy czy coś tam... Ale może oni właśnie w ten sposób nadawali tym wazom jakiś rodzaj osobowości - uczłowieczali je. My też czasami mówimy, że jachty mają duszę, albo samochody...


A np. władcy mówili o sobie w liczbie mnogiej - to podobno bleblecośtam coś tam (bo specjalnie nie wierzę w te wyjaśnienia) - miało na celu podkreślenie godności dostojeństwa władcy.

Naprawdę??

Coś czuję, że o inne coś chodziło.


Raczej było na odwrót:

- forma "wy" pierwotnie wzięła się od czegoś innego, potem

- zaczęła być kojarzona z dostojeństwem władcy, a potem

- owe "dostojeństwo" przeszło na wyrażenie "wy" i zaczęło być z nim utożsamiane


czyli jak zwykle - wszystko postawione na głowie.



Per wy – formuła zwracania się do drugiej osoby w drugiej osobie liczby mnogiej. Do sformułowania zwrotu używa się konstrukcji pluralis maiestatis. Częsta w dawnej polszczyźnie, była używana w zwrotach grzecznościowych (wy, panie; wy, ojcze; wy, matko itp.) i oznaczała szacunek. Po rozpowszechnieniu się w polszczyźnie zaimków pan, pani, państwo z czasownikiem w 3. osobie, forma „per wy” straciła na znaczeniu, a stała się nielubiana przez zwykłych obywateli, gdy uczyniono z niej obowiązkową formę zwrotu rządzącej w PRL PZPR

Występuje współcześnie jako forma grzecznościowa w prawie wszystkich językach słowiańskich, a także w niektórych językach niesłowiańskich (np. język francuski). W różnych językach słowiańskich używa się tu zaimka: wy, vy, вы, ви (nosi w tym przypadku nazwę „wykanie”); we francuskim – vous; w języku angielskim forma you rozpowszechniła się do tego stopnia, że zupełnie wyparła swój odpowiednik w liczbie pojedynczej – thou (obecnie archaizm).

Swoistym wyjątkiem jest język polski – dziś forma „per wy” jest w polszczyźnie w zaniku; występuje jeszcze w środowiskach wiejskich, w gwarach i w języku partii komunistycznych. Dawniej używana także w zwrotach do rodziców w języku ogólnym, w wojsku, w zwrotach do obywatela i w innych zastosowaniach.



Pluralis maiestatis (lub pluralis maiestaticus; łac. „liczba mnoga majestatu”)[1][2] – użycie liczby mnogiej zamiast liczby pojedynczej, mające na celu podkreślenie godności, dostojeństwa władcy (także: biskupa, rektora itp.), stosowane przez władców w odniesieniu do siebie lub przez innych w odniesieniu do władców.

W dzisiejszej polszczyźnie pluralis maiestatis w zasadzie nie występuje, poza kontekstami humorystycznymi czy przykładami stylizacji.

Warto podkreślić, że nie każde użycie liczby mnogiej w stosunku do samego siebie jest przejawem pluralis maiestatis. Bywa także odwrotnie (pluralis modestiae), gdy piszący dąży do pomniejszenia znaczenia własnej osoby, własnych zasług w opisywanych wydarzeniach, wyprowadzanych wnioskach itp.





https://maciejsynak.blogspot.com/2020/09/osobowosc-mnoga.html



https://pl.wikipedia.org/wiki/Per_wy

https://pl.wikipedia.org/wiki/Pluralis_maiestatis

https://dziendobry.tvn.pl/a/julia-wroblewska-przejmujaco-o-swoich-zaburzeniach-psychicznych-mialam-wrazenie-ze-jestem-niewidzialna

https://spidersweb.pl/2020/02/starzenie-sie-choroba-odwracanie-procesu-starzenia-sie.html



wtorek, 22 września 2020

Osobowość mnoga



Trochę światła na sprawę opętań (wypchnięcia).

Trafiłem dzisiaj na film dokumentalny na temat Osobowości mnogich.


„Jedno ciało, wiele osobowości”

na kanale Discovery life dzisiaj rano o 9:50 – czas trwania 1 godzina, są to rozmowy z młodymi Anglikami - głównie dziewczęta - o mnogiej osobowości.


Na razie bardzo krótko zapoznałem się z tematem, ale zdecydowanie odpowiada to symptomom, jakie obserwuję u kilku osób, które znam od lat i które zamieniły się po prostu w osoby wrogie mi.

W notatce z grudnia 2019 roku wymieniłem 3 osoby u których zauważyłem zmianę osobowości. Potem doszła jeszcze jedna – nazwijmy go - Mężczyzna A.

Doszła potem jeszcze co najmniej jedna osoba – ale nie wykluczam jeszcze 5 przypadków – być może chodzi o zawłaszczenie-wypchnięcie krótkotrwałe.



Zmiana osobowości u jednej z nowych „wypchniętych” osób (Osoba 4) zaszła niemal na moich oczach. Osoba ta jest manipulowana przez kogoś nasłanego na nią (OsobaNasłana)



To młoda osoba i po spotkaniu od razu zauważyłem zmianę – teraz była osobą mówiącą powoli i z namysłem jak osoba dojrzała.
Przy kolejnym spotkaniu rozpoznałem w jej zachowaniu prawidłową pierwotną osobowość – znowu była sobą.

Po pewnym czasie wspólnego przebywania taka sytuacja - do OsobyNasłanej ktoś zadzwonił – głuchy telefon – i po może 2 minutach zauważyłem zmianę u Osoby 4 – znowu była osobą dojrzałą.

Co ważne, za każdym razem kiedy w Osobie 4 przebywała inna osobowość – mówiła ona do mnie kalamburem rzeczy, o których właściciel ciała nie powinien wiedzieć, rzeczy, że tak powiem – znane mi (ogólnie) i agenturze o przeszłość świata, tj. prawdziwą ukrytą historię – osoba ta więc w rozmowie ze mną nawiązywała kalamburem do tematu tzw. raju i Stwórcy.




Zgodne to jest – podobnie oceniam przypadek opisany w pociągu w tekście Legion – z opisem z internetu na temat osobowości mnogich. Treści te podkreśliłem w  tekście.




Zaburzenie dysocjacyjne tożsamości (osobowość mnoga, osobowość naprzemienna, osobowość wieloraka, ang. multiple personality, dissociative identity disorder, DID) – zaburzenie dysocjacyjne, polegające na występowaniu przynajmniej dwóch osobowości u jednej osoby. Zazwyczaj poszczególne osobowości nie wiedzą o istnieniu pozostałych[1].

Nie tylko wzorce zachowań różnych osobowości są zazwyczaj odmienne, każda osobowość ma odrębną tożsamość, wspomnienia[2], zdarza się, że nawet płeć, iloraz inteligencji, ciśnienie krwi, ostrość wzroku, preferencje seksualne, czy alergie[3]. Osobowości mogą też wykazywać cechy charakterystyczne dla osób w odmiennym wieku[4].

Badania czynności układu nerwowego mogą wykazać różnice w pracy mózgu poszczególnych osobowości u tej samej osoby.

Mechanizm powstawania nie jest dobrze poznany. Jako dysocjacja,

osobowość mnoga wytwarza się po szczególnie bolesnych, traumatycznych przeżyciach i kryzysach, przebytych w dzieciństwie i powiązanych z tematyką śmierci oraz seksualności.

Charakteryzuje się dezintegracją ego, integralność którego zapewnia możliwość pozytywnego włączania zdarzeń zewnętrznych i doświadczeń społecznych w obręb percepcji. 


Osoba niezdolna do zinternalizowania zdarzeń zewnętrznych może doświadczać poczucia emocjonalnego rozregulowania, w ekstremalnych przypadkach tak intensywnego, że prowadzącego do dysocjacji własnej osobowości (łac. dissociatio – rozdzielenie).

Szacuje się, że około 2% populacji doświadcza rozdwojenia osobowości[5]. Zaburzenie jest diagnozowane rzadko; częściej u kobiet niż u mężczyzn.



Osobowości wielorakiej nie należy mylić ze schizofrenią, ponieważ jest to odrębna jednostka chorobowa. Co prawda schizofrenia dosłownie oznacza „rozszczepienie umysłu”, ale nie w sensie posiadania więcej niż jednej osobowości. Poza tym schizofrenia jest zaliczana do psychoz endogennych, a nie zaburzeń dysocjacyjnych.


Osobowość wieloraka (rozdwojenie jaźni) - przyczyny


Najczęściej przyczyną rozdwojenia jaźni są głębokie urazy z dzieciństwa (np. gwałt, wykorzystanie seksualne, maltretowanie, a także klęski żywiołowe). W pewnym momencie może dojść do zepchnięcia traumatycznych przeżyć w podświadomość, z których z czasem może powstać odrębna tożsamość. W ten sposób osobowość właściwa uwalnia się od dramatycznych wydarzeń i ma przestrzeń na normalne funkcjonowanie - tak, jakby zdarzenia te nigdy nie miały miejsca. W związku z tym osobowości wieloraka jest mechanizmem obronnym przed głęboko skrywaną w nieświadomości traumą, ucieczką psychiczną przed doznawanym lękiem.

U osób z osobowością wieloraką dochodzi do dysocjacji, czyli do zerwania połączeń między myślami, wspomnieniami, uczuciami, działaniami i poczuciem własnej tożsamości.

Wówczas pojawiają się dwie (lub więcej) odrębne osobowości, które naprzemiennie przejmują kontrolę nad zachowaniem chorego, przy czym w danej chwili ujawnia się tylko jedna z nich. 

Osobowości te mogą zdawać sobie sprawę ze swojej obecności (choć nie zawsze), natomiast osobowość podstawowa najczęściej nie jest świadoma ich istnienia. Warto wiedzieć, że osobowości te zwykle drastycznie różnią się między sobą pod względem charakteru i nie tylko. Inny mogą mieć także wiek, płeć, iloraz inteligencji, a nawet preferencje seksualne.


Przejście od jednej osobowości do drugiej odbywa się zwykle nagle i następuje jako odpowiedź na bodźce, które przywołują traumatyczne wydarzenia, np. sytuację stresową lub podczas terapii (np. hipnozy). Najczęściej objawia się to gwałtownymi zmianami nastroju. Może nawet dojść do ataków paniki lub epizodów psychotycznych (łącznie ze wizualnymi i słuchowymi halucynacjami).



" i następuje jako odpowiedź na bodźce, które przywołują traumatyczne wydarzenia, np. sytuację stresową lub podczas terapii (np. hipnozy)." - zastanawiam się więc, czy osoby opętane nie są również poddawane jakiejś formie hipnozy.

Jak widać moje obserwacje znajdują potwierdzenie w świecie nauki. 

Ciekawe, czy ktoś wcześniej zwrócił na te aspekty - polityczno - biznesowe - celowej podmiany osobowości u ludzi np. na przykładzie cesarzy rzymskich - opinię szaleńca miał min. Kaligula - zmiana zaszła nagle po przebyciu zagrażającej jego życiu choroby.

On nie był szalony tylko został wypchnięty z własnego ciała - pod jego osobę podszył się ktoś, kto lubił dręczyć innych.


Osoba1 kilka miesięcy przed przemianą rozmawiała ze mną na temat opętań i min.: że osoby opętane nie wiedzą, że są opętane oraz, że mają luki w pamięci.

Sądzę, że od miesięcy ktoś nad nią pracował, by się pod nią podszyć i min. prowadzono z nią rozmowy na temat opętań - być może celowo zasugerowano jej, aby ze mną o tym porozmawiać (a może już wtedy była opętana, tylko tego nie zauważyłem?) , by zasygnalizować mi coś, co się stanie.

Często tak robią - mówią lub robią coś niezrozumiałego, co po kilku dniach tygodniach kończy się jakimś atakiem i wtedy wiem, że ta rozmowa była taką właśnie jakby zapowiedzią, co zamierzają zrobić.



Notatka z filmu:


mają nawet dziesiątki aktywnych osobowości
kiedy włącza się nowa osobowość - stara jakby znika - ta nowa np. nie pamięta co było rano, po co   gdzie jedzie autobusem.

następuje zamiana płci i wieku - pierwotny właściciel stosuje różne imiona dla tych osobowości dokładnie wie, która jakie ma cechy i jest świadomy, że one się pojawiają lub że mogą się zjawić w określonych warunkach - np. jest to gwar, niespodziewany hałas w autobusie.

Kolejna osoba: ma 16 osobowości, mają różne imiona i osoba wyraźnie mówi, że wie, kto przyszedł, ale nie wszystkie mają wspólną pamięć

Mają różne talenty, niektóre gotują inne nie znają się na kuchni, jedna jest chłopcem w wieku 13 lat inna mężczyzną w wieku 24 lat. 



jedna z osobowości grozi samobójstwem

znaczek w klapie jednej z dziewczyn z napisem TRANS

dwie młode kobiety - jedna przycina drugiej fryzurę, napis: że jedna jest żoną drugiej

Wygląd tych osób - otyłe, ale trudno powiedzieć, czy to cecha charakterystyczna, czy po prostu nie trzymają diety, chyba wszystkie, które wystąpiły w filmie można zaliczyć do subkultury EMO - czarne ubrania, kolczyki na twarzy, czarne elementy makijażu, włosy kolorowe lub czarne -  pewne cechy upodobniają je z twarzy do osób ograniczonych psychicznie, niedojrzałych, ale nie umiem tego sprecyzować, obfity drugi podbrudek u młodej dziewczyny

"trzeba pamiętać, żeby osoba przed tobą powiedziała ci co się teraz dzieje" - cytat z pamięci, opisują swoje życie jako sztafetę, w której mnogie osobowości na przemian na kilka godzin minut przejmują kontrolę nad życiem wspólnego organizmu.

O. mnogie powstały w dzieciństwie, jest następstwem traumy, zmiana osobowości widoczna jest w zachowaniu, mimice twarzy.

Matka: "gdyby nagle pojawili się inni, to nadal byłabyś dla mnie Jade"

film z 2018 r








https://pl.wikipedia.org/wiki/Zaburzenie_dysocjacyjne_to%C5%BCsamo%C5%9Bci

https://maciejsynak.blogspot.com/2020/01/notatka-grudzien-2019.html

https://journals.viamedica.pl/psychiatria/article/view/59802

https://maciejsynak.blogspot.com/2019/11/morfeusz-albo-antropomorfizacja.html



Wypchnięcie – wyjaśnienie





Maciej Synak
13 kwietnia o 08:17

2019 r.

Wypchnięcie – wyjaśnienie
Pierwszy szkic.


W ostatnich latach opisałem intuicyjnie teorię, która mówi, że przez świat przetacza się pewna specyficzna sitwa, która połyka kraje na swej drodze i tworząc „cywilizację” śmierci przemieszcza się liniowo przez świat, począwszy od Egiptu, poprzez Grecję, Rzym, państwo frankowskie – a potem dwa kierunki - niemcy i angosasów opanowując prawie całą ziemię.


Nie podałem jednak argumentów przemawiających za tym, lecz tylko opisałem pewien fakt.
Sitwa ta nazywana jest masonami, żydami, illuminatami itd. – ale są to tylko pionki w grze, ponieważ istotą tej sitwy są służby specjalne, które w świecie zachodnim stanowią monolit, który wspólnie dba o trzymanie ludzi w uwięzi jaskini platońskiej. Świat tylko pozornie jest podzielony, zaś różnice językowe między narodami to pozostałość po metodzie podboju (wieża Babel) odsyłam do swoich wcześniejszych tekstów.


Służby specjalne stosują najróżniejsze techniki psychologiczne, one same wywodzą się od templarskich drużyn bojowych (w Polsce dla zaciemnienia przekazu używa się rosyjskiego słowa: zakon).

Służby specjalne wraz z nieodzowną 5tą kolumną tworzą cały system jaki nas otacza, poprzez długofalową politykę mają wpływ na sposób postrzegania i myślenia przychodzących pokoleń.
Bardzo powoli zmieniają rzeczywistość, ale zmieniają.

W swej mokrej robocie używają również czegoś, co ja nazwałem wypchnięciem, a co np. w kościele katolickim nazywane jest opętaniem.


Wszystko ma swoją przyczynę.
Także pomorskie - i nie tylko - przekazy o masonach mających „pakt z diabłem”, dzięki któremu mogli przebywać w dwóch miejscach itd.

Jakby to zobrazować...



Jest serwer.


Serwer jest to taki bardziej rozwinięty komputer – ma płytę główną, dyski twarde etc. i ma swoje oprogramowanie.

Jest to fizyczny przedmiot – komputer.

Oprócz serwera (komputera) mamy jeszcze coś takiego, jak: maszyny wirtualne.
Maszyny wirtualne to coś jak wirtualny komputer – specjalne środowisko, w którym można otwierać różne programy, taki dodatkowy system operacyjny wraz z przestrzenią dyskową itd., które znajdują się na komputerze fizycznym.


Niektóre programy przygotowane z myślą o pierwszych systemach operacyjnych (np. na Windows XP) nie są obsługiwane przez współczesne systemy (np. Windows 7 lub 10), a są czasami potrzebne, więc na systemie np. Win10 montuje się specjalne oprogramowanie tzw. maszynę wirtualną, która jest jakby takim zdalnym pulpitem do innego systemu operacyjnego np. Win XP.
Służby specjalne, cała szajka związana z politycznym światowym establiszmentem prokurującym nam nieustannie problemy, widzi człowieka jako fizyczny serwer, na którym są zainstalowane dwie (?) maszyny wirtualne: świadomość i podświadomość.


Nie pytajcie mnie jak, bo nie wiem, ale można usunąć jedną z tych maszyn, by na jej miejsce wprowadzić (zainstalować) inną.

Z jakiegoś powodu w przypadku człowieka - potrzebna jest do tego zgoda jednaj z maszyn (kwestia wolnej woli – osobny temat do rozważań).


Próbują dokonać wypchnięcia poprzez próbę oszukania jednej z maszyn.


Taki min. sens ma atakowanie mojej seksualności – jest to próba rozerwania spójności osobowości – i tu przypominam, że templariusze oskarżani byli o homoseksualizm – zapewne praktykowali sodomię, by móc odczepić swoją świadomość i przenieść ją do innego ciała – patrz też film Matrix, gdzie „prawdziwi” ludzie przenoszą się do Matrixa za pomocą niebieskiej pigułki i tak dokonują nieludzkich czynów – mając cały czas w głowie, że w każdej (?) chwili mogą opuścić Matrix (ciało innego człowieka) i wrócić do swojego ciała, które znajduje się gdzieś w bezpiecznym miejscu.
Patrz też Ossowiecki i Ojciec Pio i ich zdolność do bilokacji.


Stąd też nieustannie nasyłają na mnie ludzi, którzy oczekują ode mnie pewnych drobnych przysług, które szczególnie nasilają się po gwałtownych atakach na moją seksualność i życie uczuciowe.
Wielokrotnie powtarzają się frazy: „zamknij to” oraz „dostęp” i ich różne formy.
Po pamiętnym grudniowym ataku było bardzo wyraźne „zamknij to”. Teraz często, bardzo często jak nigdy padają sztucznie wytwarzane pytania, czy ja zamknę (zakluczę) jakieś tam drzwi.
Generalnie ostatnio faworyzują „dostęp” zaś „zamknij to” zdarzyło się też agresywne i powtarzane w trybie rozkazującym kilka razy pod rząd.


Aby pozostawić sobie pole do manipulacji, komunikują mi te rzeczy w postaci niesprecyzowanej lub nieformalnej – tzn. np. chcą jakiegoś niesprecyzowanego dostępu, chcąc wprowadzić w błąd maszyny wirtualne, co do kierunku działania, tj. chcą, by same siebie usunęły.
Ludzie z zewnątrz dokonują agresji na moją osobę, by uczynić moje życie nieznośne i w ten sposób ułatwić decyzję maszynom wirtualnym – głównie uderzają w poziom podświadomy.

Przez kilka tygodni generowali sztuczny problem, tylko po to, by oszukać moją maszynę i bym ja sam pod wpływem sugestii wyciągnął odpowiedni kabel.


Ach, gdybyście tylko mogli śledzić moje myśli ….


Nieustannie różne osoby pytają mnie o zgodę na coś, co starają się nie sprecyzować, tak by pozostawić pole wyboru. Także często pada zdanie typu, czy zamknę drzwi
Służby – 5 kolumna - używają naprzemiennie różnych nazw na określenie jednaj rzeczy, potem niepostrzeżenie zmieniają temat rozmowy i używają tych nazw do nazywania czegoś innego, nie dokańczają zdania, każą się domyślać, wprowadzają w błąd – deklarują coś, a potem twierdzą, że chodziło o coś innego, nieustannie zaprzeczają mi bez argumentacji i próbują narzucić swój sposób postępowania, myślenia poprzez czasem śmieszne absurdalne zachowania typu „a mentor powiedział...”.


Także manipulują postronnymi osobami, by te wpływały na mnie, ponieważ wtedy oszustwo jest trudniejsze do wykrycia tj. osoba zmanipulowana wierzy w to co widzi, co jej się przekazuje i szczerze z dobrej woli usiłuje ci „pomóc”.