Maciej Piotr Synak


Od mniej więcej dwóch lat zauważam, że ktoś bez mojej wiedzy usuwa z bloga zdjęcia, całe posty lub ingeruje w tekst, może to prowadzić do wypaczenia sensu tego co napisałem lub uniemożliwiać zrozumienie treści, uwagę zamieszczam w styczniu 2024 roku.

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą człowiek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą człowiek. Pokaż wszystkie posty

środa, 6 maja 2026

Odpocząć w samotności


Bardzo ciekawe.



za fb:

Aleksandra Murphy



Bez dobrej samotności mózg nie wie, kim jesteś.

Stajesz się echem słów innych ludzi, obrazków, filmów, które oglądałaś. Cudzych opinii, cudzych nastrojów, cudzych pragnień. Tracisz swój głos...


Spotkanie ze sobą następuje w ciszy.


Kiedy nie ma przy Tobie drugiego człowieka. Kiedy nie scrollujesz. Kiedy nie skupiasz się na żadnym działaniu. Kiedy po prostu jesteś, czujesz i nie uciekasz...
Aktywuje się wtedy sieć stanu spoczynkowego (Default Mode Network DMN) - odkryta w 2001 roku przez Marcusa Raichle z Washington University w St. Louis. Obejmuje ona głównie przyśrodkową korę przedczołową, tylną korę obręczy, boczne struktury ciemieniowo-skroniowe.


Za co odpowiada:
- konstruuje twoją tożsamość - buduje odpowiedź na pytanie „kim jestem"
- integruje pamięć autobiograficzną - łączy fakty z emocjami
- symuluje przyszłość - projektuje, planuje, wyobraża
- generuje rozumowanie moralne - rozeznawanie tego, co dobre i złe
- tworzy kreatywne połączenia - łączy odległe od siebie idee


Skupione zadanie umysłowe podnosi zużycie energii mózgu tylko o 5%! Cała reszta - ogromna, niewidzialna praca twojego mózgu - dzieje się dokładnie wtedy, kiedy nic nie robisz...
DMN to jakby sieć tworzenia tożsamości, sensu i kreatywności. Ale włącza się tylko wtedy, kiedy zewnętrzny świat przestaje Cię okupować.


Dlatego dobra samotność nie jest luksusem jest koniecznością dla człowieka, który chce być wolny i żyć w zgodzie ze sobą.


Od czego możesz zacząć?


1. Pierwsze pół godziny dnia bez telefonu.
Mózg po przebudzeniu jest najbardziej plastyczny. Co wpuścisz pierwsze, ustawia ton dnia. Wpuść siebie. Nie cudze opinie.
2. Krótki spacer w ciszy. Codziennie.
Bez słuchawek. Bez podcastu. 10-20 minut. Chodzenie aktywuje obie półkule mózgu i wspomaga przetwarzanie emocji.
3. Jeden posiłek bez ekranu.
Brzmi banalnie a nie jest. Uczy bycia ze sobą bez ucieczki.
4. Pisanie .... Po prostu pisz .
Julia Cameron proponuje 3 strony dziennie. Ale nie musi być aż tyle...po prostu pisz. Ręką, nie na komputerze. Bez celu, bez oceniania. Daj sobie tego doświadczyć.
5. Modlitwa lub cisza wieczorem. Dziesięć minut.
Bez aplikacji prowadzącej. Bez listy próśb. Po prostu obecność.




Twórz swoje praktyki dobrej samotności.

6 zasada samodyscypliny miłości to CISZA, bo bez niej się gubimy...













 

 

 

 

czwartek, 23 kwietnia 2026

Kalabria i 1000 euro miesięcznie



przedruk

2026-04-11



Kalabria z ofertą nie do odrzucenia. 1000 euro miesięcznie

1000 euro miesięcznie dla każdego mieszkańca włoskiej Kalabrii, który zdecyduje się pozostać w tej części Włoch i tam studiować. Prezydent regionu chce zatrzymać młodych, którzy już po szkole średniej licznie wyjeżdżają na studia do innych rejonów kraju albo za granicę. Żeby otrzymać co miesiąc przelew trzeba spełnić trzy warunki:

- studiować na jednej z kalabryjskich uczelni państwowych, 
- zdawać egzaminy na czas i 
- mieć wysoką średnią.

Początkowo zakładano, że miesięczna składka w wysokości 1000 euro będzie przysługiwać wyłącznie studentom pierwszego roku. Następnie Occhiuto rozszerzył ten dochód na wszystkich studentów.


"Drenaż mózgów" problemem Włoch
Prezydent regionu Roberto Occhiuto zamierza wprowadzić system zachęt już w przyszłym roku akademickim. Uważa, że tylko jeśli da konkretny powód do zostania, uda mu się zatrzymać w Kalabrii wielu młodych, którzy zasilą miejscową klasę inteligentów.

Powołuje się na statystyki, które dowodzą, że ci, którzy wybierają studia na miejscu, potem już zostają. Najwięcej młodych osób wyjeżdża z Kalabrii w poszukiwaniu lepszych warunków życia zaraz po liceum.

 
Sycylia zachęcała studentów spoza regionu. 1200 euro

Podobną decyzję podjął już wcześniej region Sycylii. W 2020 roku były gubernator, a obecnie minister obrony cywilnej Nello Musumeci, ogłosił dotację w wysokości 1200 euro za każdego studenta spoza kampusu, który w następnym roku wybierze uniwersytet na wyspie.






polskieradio24.pl/artykul/3672531,placa-1000-euro-miesiecznie-by-zostac-piekne-plaze-i-pyszne-jedzenie





wtorek, 21 kwietnia 2026

Komunikacja ciała





Ciekawe...

przedruk z fb




Aleksandra Murphy

1 godz. ·



Twoje ciało mówi zanim otworzysz usta.
Wiele razy moje intencje były odbierane zupełnie opacznie. Liczyłam, że ludzie usłyszą to co mówię ale okazało się, że słowa to za mało. Słuchałam ludzi ignorując sygnały, które wysyłali mi niewerbalnie. Zrozumiałam, że komunikacja to więcej niż to co mówię i to co mówią inni...
Zgodnie z 5 zasadą samodyscypliny miłości (nauka) Zdecydowałam to zmienić i zaczęłam uczyć się języka ciała. Ogromną pomocą w tej podróży była i jest dla mnie Vanessa Van Edwards i Chase Hughes, których polecam Wam z całego serca.

Oto 5 sygnałów, które pomagają komunikować się lepiej, o których dziś mówiłam w mojej motywacji:

1. Pochylanie się
Andrew Huberman mówi, że pochylanie się ku czemuś to nasz prymitywny, neurologiczny sygnał zainteresowania i bezpieczeństwa. Zbliżamy się do tego, co jest dla nas dobre. Odchylamy od tego, co jest niebezpieczne. To nie jest kulturowe. To jest biologiczne.
Vanessa Van Edwards dodaje, że pochylenie do przodu aktywuje lewą korę przedczołową - obszar mózgu odpowiedzialny za motywację i dążenie naprzód.
W praktyce wygląda to tak: kiedy się pochylasz do rozmówcy, wysyłasz sygnał - jesteś dla mnie ważna, słucham, jestem tu. Kiedy się odchylasz - mówisz bez słów: nie chcę być blisko tego.

2. Otwarta postawa ciała
Otwarte ramiona, dłonie skierowane ku górze, swobodna klatka piersiowa - to sygnał: nie mam nic do ukrycia, jestem dostępna, możesz mi zaufać.
Zamknięta postawa mówi odwrotnie. Skrzyżowane ramiona, napięte barki, ciało odwrócone - to granica. Niedostępność. Zamknięcie.
To działa w obie strony! Możesz świadomie otworzyć postawę, żeby zbudować połączenie. I możesz świadomie ją zamknąć, żeby postawić granicę - bez jednego słowa.

3. Orientacja 3T (top, torso, toes) głowa, tułów, palce u nóg.
Jeśli chcesz, żeby ktoś poczuł się naprawdę wysłuchany - skieruj w jego stronę wszystkie trzy: palce u stóp, tułów i głowę.
Fizyczna orientacja to mentalna orientacja. Ciało nie kłamie.
Jest też naturalna kolejność, którą warto znać: najpierw obraca się głowa, potem tułów, na końcu palce. To jest właśnie sekwencja prawdziwego zainteresowania. Kiedy ktoś powoli obraca całe ciało w Twoją stronę - zaczyna Cię słuchać naprawdę.
Kiedy głowa patrzy, ale ciało jest odwrócone - bardzo możliwe, że jest myślami gdzie indziej.
Fizyczne przedmioty stanowią barierę. Telefon w dłoni, laptop na stole, torba trzymana przed sobą - wszystko, co stoi między Tobą a drugą osobą, tworzy niewidzialną barierę. Jeśli chcesz zbudować prawdziwe połączenie -oczyść przestrzeń. Odłóż telefon. Zamknij laptopa. Daj drugiej osobie całą siebie.

4. Strefy przestrzenne
Każdy z nas ma niewidoczne strefy wokół ciała. I każda mówi coś innego.
ok. 0-50 cm to strefa intymna - wchodzą tu tylko osoby, którym naprawdę ufamy.
ok. 50-100 cm to strefa osobista - rodzina, bliscy znajomi.
Ponad metr to strefa społeczna - nowe znajomości, sytuacje biznesowe, w pracy.
Ponad 2 metry to strefa publiczna - kontakt z tłumem, mówca na scenie.
Kiedy ktoś zaprasza Cię bliżej -pochyla się, zwraca przodem, klepie po ramieniu, skraca dystans - to sygnał zaufania i akceptacji. Kiedy się cofa, oddala, zamyka - jego ciało wyraża coś odwrotnego.

5. Kontakt wzrokowy i oksytocyna
Kontakt wzrokowy wyzwala oksytocynę - u obojga. U tej, która patrzy, i u tej, na którą patrzą. Badania z Uniwersytetu Cambridge potwierdzają ten mechanizm. Oksytocyna to nie tylko "hormon miłości." Ona buduje zaufanie, wzmacnia więź i poprawia zdolność odczytywania emocji drugiej osoby! Patrzysz komuś w oczy i dosłownie zaczynasz go lepiej rozumieć. Widzisz więcej. Reagujesz trafniej.

Dlatego też jeśli masz do czynienia z osobą wysokokonfliktową- nie budujesz z nią więzi przez wzrok. Ograniczasz kontakt wzrokowy. Świadomie. To nie jest niegrzeczność. To jest ochrona.


Zapraszam wszystkich do zgłębiania tego tematu, bo ta wiedza bardzo pomogła mi dokonywać lepszych decyzji w relacjach, lepiej prezentować to co mam do zakomunikowania I stać się bardziej świadomą.
Książkę, którą polecam na początek to:
 
"Sekretny język komunikacji" Vanessa van Edwards







za fb





poniedziałek, 23 marca 2026

PRL - jaki był?

 




przedruk z fb

nie zgadza się tu wiele rzeczy, dość powierzchowna ocena



PRL- jaki był naprawdę?

Bożena Gadomska ·1 min ·

Pragnę powrotu socjalizmu z kilku powodów:

1. Było wtedy dobrze, a na pewno lepiej niż teraz w kapitalizmie
2. Ludzie mieli pracę
3. Każdy mógł posłać dzieci na kolonie
4. Nie było głodnych uczniów
5. Państwo zapewniało godny żywot każdemu obywatelowi
6. Przemysł rozkwitał
7. To nieprawda, że polskie wyroby były złe - eksport wciąż się rozwijał
8. Staruszkowie nie grzebali po śmietnikach
9. Artyści plastycy mieli masę roboty
10. Państwo dawało za darmo pracownie artystom
11. Były plenery dla rysowników satyrycznych
12. Młodzież była wysportowana
13. Bezpiecznie było na ulicach
14. Księża się nie szarogęsili
15. Nie było podatków takich jak dziś
16. Przejrzysta struktura władzy pozwalała na stabilne myślenie o państwie
17. Tanie paliwa
18. Polska zajmowała 7. miejsce w produkcji stali - teraz staliśmy się z producentów zbieraczami złomu
19. Hierarchiczny system odpowiedzialności sprawiał, że afery były tłumione w zarodku
20. Przeciętny obywatel zawsze mógł odwołać się do lokalnego komitetu partii. Prawie zawsze dostawał odpowiedź, nie czuł się opuszczony i bezradny.
21. Tanie wczasy nad pięknym i czystym Bałtykiem
22. Ziemia nie leżała odłogiem
23. Rozbudowany system socjalny w zakładach pracy, sprawiał, że można było pewnie patrzeć w przyszłość
24. Młode małżeństwa miały możliwość obrania tanich kredytów tzw. dla MM. Sprawiało to, że każda rodzina miała zapewniony start.
25. Kartkowy system sprawiał, że nikt nie był uprzywilejowany
26. Nie było kontrastów biedy i oszałamiającego bogactwa
27. Kwitła kinematografia
28. Dożywianie dzieci, darmowa szklanka mleka to rzecz powszechna w PRL
29. Czy ktoś słyszał o zasiłkach dla bezrobotnych w PRL?
30. Tani dostęp do książki i kultury
31. Majątek państwowy był pod dobrym zarządem
32. ZUS działał - płynność zapewniał dobry zarząd
33. Żywność była zdrowsza
34. Mogliśmy liczyć na pomoc sąsiadów (NRD, Czechosłowacja, ZSRR)
35. Dzięki ożywionej wymianie handlowej z krajami bloku, kwitły wszelkie gałęzie przemysłu
36. Dzięki 8-godzinnemu dniowi pracy, każdy miał czas dla rodziny i przyjaciół.
37. Nasze granice były bezpieczne
38. Tania żywność ( wiecie, że ser żółty był tańszy niż biały, a dorsz był najtańszą rybą, dostępną dla nawet najsłabiej uposażonych )
39. Przy zakupie jakichkolwiek dóbr nie płaciłeś VAT-u i innych domiarów na państwo, a mimo to system działał.
40. Służba zdrowia działała sprawnie
41. Żadem lekarz i pielęgniarka nie musiała szukać pracy poza granicami Polski
42. Emeryci nie musieli sobie odmawiać leków, niezbędnych dla życia
43. Państwo zarządzało firmami pogrzebowymi - dlaczego to pisze? Bo w PRL nikt nie musiał uśmiercać staruszków PAVULONEM, by dorobić sobie do pensji
44. Media lansowały zdrowy styl życia ( np. program "Tydzień na działce" , "Klinika zdrowego człowieka"
45. Programy dla dzieci nie były agresywne ("Miś uszatek", "Sigma i Pi")
46. Nie było narkomanii
47. Żołnierz Polski miał godność i honor
48. Milicja była na każde wezwanie, działa energicznie, nie bała się łobuzów
49. Nie było mafii, Wołomin i Pruszków były zwykłymi, spokojnymi miejscowościami
50. Duże sklepy, hipermarkety nie odbierały pracy ludziom
51. Nikt nie pracował w niedzielę
52. Jasno określano cele gospodarki
53. Istniał wspaniały system łowienia talentów sportowych - polska piłka święciła tryumfy, jakie nigdy przedtem i potem nie miały miejsca ( i mieć zapewne nie będą) .
54. Nikt nie niszczył świetnie prosperujących firm
55. Przyrost naturalny był wyższy, co świadczy o radości ludzi z życia, o chęci planowania przyszłości, o nadziei i zaufaniu dla państwa
56. Mieliśmy harcerstwo z prawdziwego wrażenia - młodzież nie musiał szukać wzorów w sektach
57. Istniało OHP, hufce pracy dla młodych ludzi, których wdrażano w system pracy dla dobra ogółu
58. Nasza armia była jedną z najnowocześniejszych na świecie, a metody wychowawcze kształtowały charakter u młodych mężczyzn
59. Istniały PGR-y, czy widzieliście co TERAZ się dzieje na wsi???
60. Państwo i nasze międzynarodowe sojusze gwarantowały nienaruszalność własności na ZIEMIACH ODZYSKANYCH - RFN nie próbowało nigdy podnieść na forach międzynarodowych kwestii nieprawomocności naszego stanu posiadania.
61. Na drogach było bezpieczniej, nie jeździło po nich tyle zdezolowanych, używanych i zatruwających powietrze samochodów z zachodu.
62. Polskie zadłużenie wynosiło około 20 mld dolarów, teraz mamy ponad 100 mld dolarów. Wtedy pieniądze szły na rozwój przemysły, dróg , zakup technologii, a dziś pieniądze rozpływają się w prywatnych kieszeniach.
63. Istniała doskonała kontrola nad służbami specjalnymi - nie to, co teraz - państwo w państwie.
64. Czyny społeczne aktywizowały lokalne społeczności, integrowały i zapewniały piękny wygląd miastom i wsiom.
65. Agresywne reklamy nie przerywały programów telewizyjnych.
66. Telewizja nie epatowała niskimi wartościami: nie było głupawych programów typu "BAR"
67. Zachód nie zasypywał nas śmieciami i nieekologicznymi odpadami.
68. TANIE MIESZKANIA! System społecznej kontroli na dystrybucją dóbr trwałych zapewniał prędzej czy później każdemu własne "m"
69. Wypłaty były na czas
70. Szpitale zawsze przyjmowały pacjentów
71. Nie musieliśmy podlegać idiotycznym normom europejskim
72. Nie było żywności modyfikowanej genetycznej
73. Każde dziecko otrzymywało darmo, bądź prawie darmo podręczniki. Zestaw podręczników był dostępny dla każdego.
74. Jeśli ktoś miał nadmiar waluty zachodniej, mógł ją bez obaw i chodzenia do kantoru wydać w PEWEXIE. Nie musiał przeliczać, obawiać się , że go napadną gdzieś koło kantoru. Szedł i kupował
75. NA Stadionie X-lecia grano w piłkę
76. Rozwijał się transport publiczny, tanie koleje, autobusy, tramwaje
77. Bezrobocie w socjalizmie 0%, w kapitalizmie 20%.
78. Płacenie za nadgodziny
79. Wypłacanie pensji za czas strajku
80. Przestrzeganie BHP, dziś obowiązują przepisy rodem z XIX wiecznego Manchesteru.
81. Podwyżki cen raz na kilka lat, dziś codziennie.
82. Prace dostawało sie ze względu na wykształcenie, a nie znajmosci.
83. Nikt nas nie miał prawa eksmitować.
84. Obowiązywał niższy wiek emerytalny.
85. Kobiety miały wiele dodatków i ulgi w pracy, dostawały tez prezenty okolicznościowe, dziś dostają podpaski aby tyrać i szczac w czasie pracy 16godzinnej.
86. Młodzież miała PLATNE praktyki.
87. Dzieci wychowywały sie na mądrym "Świecie Młodych" a nie gównie typu "Bravo Girl".
88. Stypendia studenckie wystarczające na wszelkie potrzeby, dziś ledwo wystarczają na zupkę w barze mlecznym.
89. Ukończenie studiów zapewniało bardzo dobra prace, dziś zostanie "bezrobotnym magistrem".
90. Slumsy znaliśmy tylko z amerykańskich seriali, dziś wystarczy wyjechać poza kilka wielkich miast i dzielnice miejskie.
91. Mówiono prawdę o USA, dziś same kłamstwa.
92. Neoliberałowie i monetaryscci siedzieli w wiezieniu.
93. Świat arabski szanował nasz kraj a Irakijczycy wręcz nas kochali, dziś do nas strzelają.
94. Byliśmy największym sprzymierzeńcem ZSRR (obok NRD),potęgi naszego wojska bal sie cały zachód, dziś jesteśmy giermkiem USA i pośmiewiskiem świata.
95. Od ZSRR dostawaliśmy gratis zawsze najnowsze uzbrojenie, np. wszystkie MIG-i, od USA dostajemy "łatający" złom i kutry przeznaczone na żyletki i jeszcze musimy za to płacić.
96. Wojsko Polskie jechało na misje POKOJOWĄ nie MORDOWAĆ ludzi.















poniedziałek, 9 lutego 2026

Psy bezdomne usypiać

 



"Jak pisze portal WP Finanse, bezdomne zwierzęta kosztują budżet państwa miliardy złotych rocznie, a np. w samym 2024 roku było to aż 3,6 mld zł"


Batalia przeszła po Polsce i nie można u nas hodować zwierząt futerkowych - "bo zwierzęta cierpią w klatkach" - a psy nie cierpią???


To kosztuje 3,6 miliarda złotych??

Ciąć koszta ile się da!

Psy usypiać, "schroniska" likwidować, pieniądze przeznaczyć na potrzeby ludzi - pomoc bezdomnym, niedożywionym, potrzebującym leczenia, emerytom...


A NIE PSOM !


I nie słuchać osób tefałenowych!!



za fb:



Silva Lupus jest z Martą Lichnerowicz



Bezdomność zwierzat to produkt systemu zarabiania na niej.
 
Poblemem tego, dlaczego w Polsce mamy bezdomne zwierzęta, zajęłam się na poważnie w 2011 roku. Wtedy śp. Aniela Roehr, prekursorka powszechnej akcji sterylizacji w Polsce ( https://uwaga.tvn.pl/.../o-pozytkach-ze-sterylizacji... ) skontaktowała się ze mną i poprosiła o pomoc w ocenie psów, które trafiły do schroniska Fundacja Medor w Zgierzu z największego schroniska w Europie – Wojtyszek.

Stan tych zwierząt był dla mnie szokiem. Spodziewałam się szkieletów, a zobaczyłam skrajnie otyłe, niemal nieporuszające się psy, całe w bliznach po pogryzieniach. Jednocześnie były to psy o bardzo różnym stopniu socjalności, nieznające misek, skrajnie zaniedbane weterynaryjnie. W oczach kontrolujących urzednikow były w stanie idealnym- ekstremalnie grube = zadbane!
 
Ja i prowadzona przeze mnie fundacja do tego momentu miały inny cel – chcieliśmy na drodze edukacji zmieniać los zwierząt. Dziś Fundacji Dobrych Zwierząt już nie ma, bo szkoda mi czasu na ogrom pracy papierkowej, ale tę samą funkcję realizujemy nadal – w ramach Silva Lupus albo przeze mnie osobiście.
Gdy tylko zobaczyłam te psy, zaczęłam się zastanawiać, jak to możliwe, że w Polsce istnieje schronisko na 3500 psów. Jak to możliwe, że można utrzymywać psy w wielkich stadach i wozić je nawet po 300 kilometrów z miejsca odłowienia?
 
Jak pewnie większość zauważyła – a część właśnie z tego mnie zna – kocham robić głęboki research. Zaczęło się od kwerendy prasowej, obowiązkowej lektury stron Agi Lechowicz ze Stowarzyszenia Obrona Zwierząt https://www.obrona-zwierzat.pl/wojtyszki.html i Tadeusza Wypucha z Fundacji Argos https://www.boz.org.pl/arch/wojtyszki/index.htm , a skończyło na stworzeniu własnej, pełnej bazy czipów wszystkich psów, jakie trafiały do Wojtyszek.


I tu dochodzimy do sedna.

Psy mające zatroskanych i aktywnie szukających właścicieli siedziały w mordowni latami – bo do schroniska nie można było wejść, a numery czipów były przekazywane gminom wyłącznie na papierowych listach. Ponad 5000 numerów czipów, numer po numerze, ręcznie wpisywałam do baz danych i arkusza kalkulacyjnego. Dzięki temu kilkadziesiąt psów wróciło po latach gehenny do domów.
Tak! Mimo że psy były oznakowane i możliwe do zidentyfikowania – za ich pobyt gminy zapłaciły setki tysięcy złotych, a ich własciciele o tym, ze siedzą w najwiekszym schronisku w Europie zawiadomiła dociekliwa Lichnerowicz. Absurd? To jeszcze nic!

 
Brak jednej, centralnej bazy danych pozwalał także na wpisywanie tego samego psa na konta kilku gmin jednocześnie. W Wojtyszkach obowiązywała stawka dzienna, więc jeden pies potrafił „zarabiać” nawet 100 zł dziennie. Psów takich było kilkadziesiąt. A w całej placówce 3500…
Były też psy posiadające dwa lub więcej czipów. Wszystkie czytelne. Każdy numer funkcjonował jednak na koncie innej gminy.

Jeden pies zarabiał kilka razy. Ale koszty generował juz tylko raz. Czysty zysk!

Pojawiła sie wiec narracja, że patologie to domena wyłącznie podmiotów prywatnych. Dlatego schroniska powinny prowadzic wyłacznie gminy lub NGOsy. Czy można sie było bardziej mylić?
 
Organizacje pozarządowe prowadzą zarówno dobre, jak i złe schroniska – również za pieniądze publiczne. Patologie nie są domeną wyłącznie hycli. Jednym z przykładów było schronisko TOZ Animals Jerzego Harłacza, latami likwidowane w drodze batalii urzędniczo-prawnej przez Maria Danuta Kadela , we współpracy z Fundacją Dobrych Zwierząt.

W praktyce była to hyclownia pod przykrywką pomocy, dodatkowo wspierana przez wielu lokalnych działaczy prozwierzęcych, którzy „za panem Jurkiem” skoczyliby w ogień. Opowiesci o tym jak kocha zwierzeta, artykuły prasowe, laurki. A warunki? Jak w każdej hyclowni – a co za tym idzie również śmiertelność.

Brak centralnej bazy danych uniemożliwiał realną kontrolę przepływu zwierząt: skąd przychodzą, dokąd trafiają, ile ich faktycznie jest i ile razy to samo zwierzę „znikało”, bo rzekomo uciekło. W jednym roku z tego schriniska w Białogardzie uciekło 70 psów. Oficjalnie - przez dziure w płocie…. Te same psy były następnie odławiane na terenie innej gminy, a za „usługę” – oczywiście – wystawiano gminom kolejną fakturę.

Wszystkie te patologie umożliwiał brak jednej, państwowej bazy czipów. Przy jednej bazie pies trafiający do schroniska jest przypisany do konkretnej gminy, a system nie przyjmie kolejnego numeru. Wielokrotne czipowanie można ukrócić tylko wtedy, gdy urzędnik fizycznie zeskanuje psa czytnikiem.
Umówmy się jednak uczciwie – zrobi to może 5% pracowników wydziałów środowiska i gospodarki odpadami, bo dokładnie tam w systemie funkcjonują dziś bezdomne zwierzęta.
Już wtedy postulowaliśmy jedną, centralną bazę danych, ale był opór. Bo prawda jest taka, że policzenie tych zwierząt i brak możliwości ich przerzucania nie opłaca się nikomu. Ani hyclom, ani wielu schroniskom. Nie opłaca się hodowcom – bo ujawniłoby to faktyczny obrót zwierzętami. Nie opłaca się lobby prowadzącemu obecne bazy danych i sprzedaż czipów. Nie opłaca sie włascicielom bo za wpis bedzie trzeba zapłacić. Opłaca sie wyłacznie zwierzetom.
 
Raport Najwyższej Izby Kontroli mówił o tym wprost: konieczne jest powszechne znakowanie zwierząt, jedna spójna baza, eliminacja wielokrotnego finansowania tego samego psa i realna kontrola przepływu pieniędzy publicznych.

Mija ponad 10 lat. Za 5 miesiecy ma zaczać działać nareszcie KROPIK. Ale na samym finiszu uruchomienia jest torpedowany. Czemu? Bo KROPIK zrujnuje wiele „rodzinnych firm”, ale jednocześnie pokaże gminom, jak bardzo były przez lata drenowane z pieniedzy.
A na to system podmiotow zarabiajacych na bezdomności po prostu nie może sobie pozwolić.
Stad pojawia sie straszenie porzuceniami psów oraz kosztami wpisów do KROPIK, które w debacie publicznej są celowo zawyżane i przedstawiane jako „nowy podatek od posiadania psa”.

Projekt Krajowego Rejestru Oznakowanych Psów i Kotów (KROPIK) zakłada, że maksymalna opłata za wpis zwierzęcia do rejestru wyniesie do 50 zł. Dodatkowo osobny koszt – również do 50 zł – może zostać pobrany za samo czipowanie, co daje maksymalnie około 100 zł jednorazowo za oba działania.
Są to ceny maksymalne, a nie obowiązkowe stawki. Oznacza to, że każda lecznica weterynaryjna będzie mogła samodzielnie ustalać ceny, byle nie przekraczały ustawowych widełek. Dokładnie tak jak dziś dzieje się to z innymi usługami weterynaryjnymi, w tym obowiazkowym szczepieniem przeciw wściekliźnie, ktore wachaja sie od 40 zł na wsiach do 150 w miastach…

Miejmy nadzieję, że programy do obsługi lecznic weterynaryjnych szybko wprowadzą aktualizacje, które zautomatyzują wpisywanie danych do bazy, bo tylko wtedy system nie będzie uciążliwy dla lekarzy i opiekunów zwierząt.
Stąd apel: nie dajcie sobie wmówić, że „lepiej poczekać” z wdrożeniem systemu na bardziej kompleksowe projekty. Ich przygotowanie i wdrożenie potrwa miesiące, a nawet lata. Tutaj mamy gotowy system, który do końca roku może wreszcie odpowiedzieć na podstawowe pytanie: ile tak naprawdę mamy bezdomnych zwierząt.

Dziś znamy jedynie liczby ze schronisk, podczas gdy ogromną część ciężaru „łatania systemu” od lat niosą na swoich barkach organizacje. Prawo tworzy sie bez danych, bez realnego obrazu skali zjawiska.
To także szansa na powrót wielu zwierząt do domów. Tak jak tych, które latami siedziały w Wojtyszkach, tylko dlatego, że nikt nie wpisał numerów ich transponderów do jednej z wielu baz.. .
To wreszcie szansa na realne oszczędności w gminach – środki, które mogą zostać przekierowane na programy ubezpładniania, zamiast na dalsze łatanie niewydolnego systemu.

Ale o ograniczaniu populacji… może kiedy indziej…





bezprawnik.pl


Bezdomne zwierzęta kosztują miliardy rocznie. Czipowanie sposobem na oszczędzanie

Skąd pomysł o wprowadzeniu powszechnego czipowania zwierząt, które dziś nie jest obowiązkowe? Jak pisze portal WP Finanse, bezdomne zwierzęta kosztują budżet państwa miliardy złotych rocznie, a np. w samym 2024 roku było to aż 3,6 mld zł. Rosną też koszty utrzymywania schronisk, których budżet jeszcze w 2015 roku wynosił około 140 milionów złotych, a w 2024 r. niemal 240 mln zł.


bezprawnik.pl/obowiazkowe-czipowanie-psow-i-kotow-projekt/

fb





niedziela, 25 stycznia 2026

Smartfony - degradacja ludzkości





2019 r. - "Ostatecznie szkoły przygotowują młodych ludzi do świata zewnętrznego"
2021 r. - "Chodzi o wzbudzenie zaufania i przygotowanie ich do świata dorosłych"
                   "Szkoły są zaprojektowane, by przygotowywać uczniów do prawdziwego życia"

2024 r. - "dzieci są zbyt zmęczone, by się uczyć, ponieważ spędzają zbyt wiele godzin online na telefonach w domu"


2026 r. - "dzieciom trudniej jest prowadzić rozmowy lub koncentrować się na nauce"
                   "37 procent dzieci przybywa do bramy szkoły bez podstawowych umiejętności życiowych potrzebnych do zaangażowania się w program nauczania"

                   "coraz więcej dzieci ma trudności z podstawowymi umiejętnościami życiowymi"

                    "około 28 procent dzieci nie potrafiło poprawnie korzystać z książek – na przykład próbowało je przesunąć lub stuknąć jak telefon czy tablet"





przedruki
tłumaczenie automatyczne


Zakazać telefonów w szkołach, mówi minister Nick Gibb

2 lutego 2019
Chris Mason


Uczniowie powinni mieć zakaz zabierania smartfonów do szkoły, powiedział minister ds. standardów szkolnych w Anglii BBC. Nick Gibb zabrał głos przed publikacją przez rząd nowych wytycznych dla szkół, które mają dotyczyć bezpieczeństwa w internecie, mediów społecznościowych i gier online.

Oczekuje się, że dzieci powinny być uczone ograniczania czasu spędzanego online. Szkoły mają prawo zakazywać wnoszenia telefonów na teren szkoły. Jednak polityka rządu jest taka, że to dyrektorzy szkoły muszą ocenić, czy jest to właściwe.
Patsy Kane, dyrektorka wykonawcza w Education and Leadership Trust w Manchesterze, powiedziała, że plan pana Gibba "mija się z tym, jak fantastycznie przydatne mogą być telefony komórkowe do nauki." Powiedziała BBC Breakfast, że jej wieloakademicki fundusz wspiera odpowiedzialne korzystanie ze smartfonów podczas lekcji oraz że nauczyciele usuwają te urządzenia, jeśli są używane niewłaściwie w czasie lekcji.

Dodała: "Obecnie jest fantastyczny wybór aplikacji do powtórek – a uczniowie są naprawdę zmotywowani, by z nich korzystać."

Związek zawodowy reprezentujący dyrektorów wyraził sceptycyzm wobec całkowitych zakazów.

Ale pan Gibb powiedział: "Wiele szkół już podjęło decyzję o zakazie korzystania z telefonów komórkowych w klasach.
"Chociaż to wyraźnie sprawa dyrektora, moim zdaniem szkoły powinny zakazać uczniom wnoszenia smartfonów do szkoły lub klasy."
Katie Ivens z Campaign for Real Education powiedziała, że popiera zakaz chodzenia do klas, ale uczniowie powinni mieć prawo nosić telefony do i ze szkoły ze względów bezpieczeństwa.
To, co nazywa się "edukacją relacji", stanie się obowiązkową od września 2020 roku, a szkoły będą zachęcane do jej nauczania od września tego roku.

"Czas równoważenia"

Latem zeszłego roku rząd opublikował projekt wytycznych dotyczących sposobu wdrożenia tego rozwiązania.
"Dzieci i młodzież dorastają w coraz bardziej złożonym świecie i żyją płynnie zarówno online, jak i offline" – napisano.
Jednak uznano, że choć stwarza to "wiele pozytywnych i ekscytujących możliwości", to jednak pojawiają się także "wyzwania i ryzyka".

Od czasu publikacji dokumentu, który stwierdzał, że "uczniowie powinni być uczeni o korzyściach płynących z równoważenia czasu spędzanego w pracy i offline", otrzymano ponad 11 000 odpowiedzi na ten dokument, a wkrótce spodziewane są nowe wytyczne.

"Dzieci nie powinny spędzać godzin na smartfonach czy iPadach. Internet oczywiście przynosi ogromne korzyści i nie ma nic szkodliwego w spędzeniu czasu online," powiedział pan Gibb.

"Ale jeśli czas spędzany przez dzieci na mediach społecznościowych lub graniu w gry komputerowe staje się zbyt duży, to odbiera im czas na rozmowy z rodzicami, ćwiczenia, odrabianie lekcji czy zabawę z przyjaciółmi.
"To odbiera ilość snu i odpoczynku dzieci, przez co następnego dnia przychodzą do szkoły zmęczeni i nie mogą się skupić."

Minister, który spędził ponad sześć lat w Departamencie Edukacji, dodał: "Zapewnienie dzieciom możliwości samodzielnego korzystania ze smartfonów i mediów społecznościowych staje się coraz ważniejszą umiejętnością życiową, której muszą się nauczyć."

Jednak związek NAHT, reprezentujący liderów szkół, stwierdził, że zakaz zabierania uczniom telefonu komórkowego do szkoły może być nieproduktywny.

Składając zeznania przed Komisją ds. Nauki i Technologii Izby Gmin w październiku ubiegłego roku, starsza doradczyni ds. polityki związku, Sarah Hannafin, powiedziała: "Zakazy telefonów komórkowych z pewnością działają w niektórych szkołach, ale nie ma jednej polityki, która zadziała dla wszystkich szkół.

"Całkowite zakazanie telefonów komórkowych może powodować więcej problemów niż rozwiązywać, powodując użycie telefonów "pod ziemią" i sprawiając, że problemy są mniej widoczne i oczywiste dla szkół."

Dodała: "Ostatecznie szkoły przygotowują młodych ludzi do świata zewnętrznego, dając im świadomość i strategie odpowiedzialnego monitorowania korzystania z ekranu oraz zdolność do identyfikowania i radzenia sobie z negatywnymi skutkami lub problematyczną treścią, z którą się spotykają."



-------

Telefony komórkowe powinny być zakazane w szkołach - Gavin Williamson

7 kwietnia 2021
Cristina Criddle

Telefony komórkowe powinny zostać zakazane w szkołach, ponieważ lockdown wpłynął na "dyscyplinę i porządek" dzieci, ostrzegł sekretarz edukacji.

Gavin Williamson powiedział The Telegraph, że telefonów nie powinno się "używać ani oglądać w ciągu dnia szkolnego", choć powiedział, że szkoły powinny ustalać własne zasady.

Telefony mogą pełnić rolę "wylęgarniska" cyberprzemocy, a media społecznościowe mogą szkodzić zdrowiu psychicznemu, dodał.
"Teraz czas schować ekrany, zwłaszcza telefony komórkowe," napisał.
"Technologia okazała się nieoceniona w utrzymaniu dzieci w nauce podczas lockdownów i wspieramy jej stosowanie" – powiedział.
"Poza klasą korzystanie z telefonów komórkowych odciąga uwagę od zdrowego ruchu i tradycyjnej zabawy.
"Co gorsza, jest to położem do cyberprzemocy i niewłaściwego korzystania z mediów społecznościowych.
"Chociaż każda szkoła powinna ustalać własną politykę, stanowczo wierzę, że telefony komórkowe nie powinny być używane ani widziane w ciągu dnia szkolnego i będę wspierać dyrektorów, którzy wdrożą takie zasady."

Rząd będzie konsultował w sprawie pomocy dyrektorom w usuwaniu telefonów ze szkół jeszcze w tym roku, dodał. Zdecydowana większość szkół już ma przepisy ograniczające korzystanie z telefonów podczas lekcji, według danych z aplikacji Teacher Tapp, która codziennie przeprowadza ankiety wśród około 8 500 nauczycieli. Według aplikacji około połowa szkół średnich i większość szkół podstawowych nie pozwala na korzystanie z telefonów podczas przerw lub przerw obiadowych.

"Prawdziwym problemem zwróconym przez nauczycieli szkół średnich jest niespójne stosowanie zasad i sankcji, a nie zawsze jest jasne, czyja odpowiedzialność spoczywa za usunięcie telefonu lub czy mają na to pozwolenie" – powiedziała Laura McInerney, współzałożycielka Teacher Tapp.

"Jak sekretarz edukacji zmieni ten problem, nie jest od razu jasne."

Polityka szkoły
Szkoły mają prawo zakazywać wnoszenia telefonów na teren szkoły.
Jednak polityka rządu jest taka, że to dyrektorzy szkoły muszą ocenić, czy jest to właściwe.
Zakaz ten był wcześniej popierany przez Nicka Gibba, ministra ds. standardów szkolnych, Matta Hancocka, byłego sekretarza kultury i obecnego ministra zdrowia, oraz Amandę Spielman, głównego inspektora Ofsted.

Jednak w Wielkiej Brytanii nie wprowadzono żadnych przepisów egzekwujących tę zasadę.
We Francji prawo zabrania dzieciom korzystania z telefonów na terenie szkoły.
A na początku tego roku chińskie Ministerstwo Edukacji ogłosiło, że uczniowie nie będą mogli przynosić telefonów do szkoły bez pisemnej zgody rodziców.

"Podejście współpracy"
Mica-May Smith z Bright Futures Education, firmy szkoleniowej zajmującej się edukacją, powiedziała, że całkowity zakaz to zły pomysł, "ponieważ dzieci mogą nadal przynosić je do szkoły i ukrywać".
Zamiast tego powinno istnieć "podejście współpracy z obowiązującymi zasadami", w tym wyznaczonymi godzinami i obszarami użytkowania, powiedziała.
"Chodzi o wzbudzenie zaufania i przygotowanie ich do świata dorosłych," dodała.
Telefony powinny być włączone do lekcji jako "fundamentalna część programu nauczania", powiedziała Susan Wessels, zastępczyni dyrektora Framlingham College w Suffolk.
"Szkoły są zaprojektowane, by przygotowywać uczniów do prawdziwego życia" – dodała. "Musimy zachęcać uczniów do konstruktywnego korzystania z telefonów."

'Uzależnienie od telefonu'
Jednak połowa rodziców popiera zakaz używania telefonów, sugerowało badanie przeprowadzone w zeszłym roku przez portal porównujący ceny uSwitch.

Shile Ismaila, blogerka rodzicielska w African Mommy, mówi, że zakaz telefonów "zapobiegnie rozpraszaczom i pomaga dzieciom skupić się na pracy".
"Dzieci spędzały więcej czasu niż zwykle na telefonach podczas pandemii," dodała.
"To był główny sposób, by utrzymać kontakt z rówieśnikami, który teraz mniej więcej przerodził się w uzależnienie."

Pan Williamson pisał także o potrzebie dyscypliny i struktury podczas powrotu dzieci do szkół.
"Chociaż nauka zdalna była ogromnym sukcesem w umożliwieniu dzieciom kontynuowania lekcji w domu, brak regularnej struktury i dyscypliny nieuchronnie wpłynął na ich zachowanie" – powiedział.


-------------


Nadmierny czas przed ekranem sprawia, że dzieci nie nadają się do nauki – nauczyciele


19 lutego 2024


Nauczyciele z Yorkshire ostrzegają, że dzieci są zbyt zmęczone, by się uczyć, ponieważ spędzają zbyt wiele godzin online na telefonach w domu.

W poniedziałek rząd wydał nowe zalecenia dla szkół mające na celu zaprzestanie korzystania z telefonów komórkowych w klasach.
Hannah Feerick, zastępczyni dyrektora w Wales High School w Rotherham, powiedziała: "Zauważamy uczniów, którzy są raczej cichi lub senni w czasie lekcji."
"Spędzają dużo czasu online," dodała.
"Zauważamy też wiele problemów z konfliktami między grupami przyjaciół, gdy są one w kluczowym momencie ich rozwoju.
"Wiele z tego dzieje się online," powiedziała pani Feerick.

Według danych No Phones At Home, które zachęca ludzi do odłączenia się od urządzeń i skupienia się na spędzaniu czasu razem, 55% dzieci posiadało telefon do 11. roku życia, a do 12. roku życia wzrosło do 77%.

Spośród tych dzieci 86% miało konta w mediach społecznościowych, a ta grupa spędzała średnio 2,5 godziny dziennie online, korzystając z telefonów, pokazują dane Community Interest Company.
Na niedawnym spotkaniu w Leeds nauczyciele szkół podstawowych mówili o wpływie spędzania zbyt dużo czasu online na dzieci.

Jeden z nauczycieli powiedział BBC: "Mają trudności z kontaktem z innymi. Są dość samotni."
Inny powiedział: "Brakuje cierpliwości i umiejętności czekania na nagrodę – muszą ją mieć i to teraz."
Trzeci nauczyciel powiedział, że rodzice "nie dostrzegają pełnego wpływu" czasu spędzanego przez dzieci online.

Psycholog z Leeds, Charlotte Armitage, powiedziała, że rodzice muszą zrobić wszystko, by ustalić wyraźne granice dotyczące używania urządzeń.
"Chodzi o równowagę – wszystko z umiarem," powiedziała pani Armitage.
"Wiemy, że usługi zdrowia psychicznego, zwłaszcza dzieci i młodzieży, są absolutnie przeciążone przez dzieci zgłaszające się z problemami psychicznymi.
"Ale możemy temu zapobiec, a wszyscy rodzice mogą zrobić swoje, by zająć się używaniem urządzeń."

Rząd poinformował, że nowe wytyczne dotyczące korzystania z telefonów komórkowych w szkołach są częścią planu "minimalizowania zakłóceń i poprawy zachowań w klasach".

Porada ta pojawiła się prawie trzy lata po tym, jak rząd po raz pierwszy wezwał do zakazu telefonów w szkołach.

Jednak Pepe Di'lasio, dyrektor Wales High School, który jest także nowym sekretarzem generalnym Stowarzyszenia Liderów Szkół i Uczelni, powiedział, że wytyczne "zamykają drzwi długo po tym, jak koń już uciekł".

"Rząd powinien zrobić znacznie więcej, by ścigać te platformy internetowe, do których dzieci mają dostęp i które mogą udostępniać bardzo niepokojące i ekstremalne treści," powiedział pan Di'lasio.
"To jest obszar, na którym musimy się skupić – nie na twardym urządzeniu, nie na problemie posiadania urządzenia w ciągu dnia szkolnego."

---------



Badania pokazują, że słownictwo związane z wysokim czasem spędzanym przed ekranem u małych dzieci

Tom McArthur
Poniedziałek, 12 stycznia 2026, godz. 11:42 


Rodzicom dzieci poniżej piątego roku życia w Anglii należy zaoferować oficjalne porady dotyczące tego, jak długo ich dzieci powinny spędzać na oglądaniu telewizji lub wpatrywaniu się w ekrany komputerów. Rząd zapowiada, że opublikuje pierwsze wytyczne dotyczące czasu spędzanego przed ekranem dla tej grupy wiekowej w kwietniu.

Jest to następujące: Opublikowano badania rządowe 
Wykazano, że około 98% dzieci poniżej dwóch lat codziennie oglądało ekrany – rodzice, nauczyciele i personel przedszkola twierdzili, że dzieciom trudniej jest prowadzić rozmowy lub koncentrować się na nauce.

Dzieci z największym czasem przed ekranem – około pięciu godzin dziennie – podobno potrafiły wypowiedzieć znacznie mniej słów niż te z drugiego końca skali, które oglądały przez około 44 minuty.

Krajowa grupa robocza pod przewodnictwem Komisarz ds. Dzieci w Anglii, Dame Rachel de Souza, oraz doradcy naukowego Departamentu Edukacji, profesora Russella Vinera, opracuje wytyczne po rozmowach z rodzicami, dziećmi i praktykami wczesnoszkolnymi.

Zakres ich pracy zostanie opublikowany w poniedziałek.

Wytyczne pomogą również rodzicom znaleźć alternatywy dla czasu spędzanego przed ekranem dla swoich dzieci.

Badania rządowe wykazały, że w wieku dwóch lat 77% dzieci z rodzin o najwyższych dochodach jest czytanych codziennie, w porównaniu do 32% w rodzinach o najniższych dochodach.
W oświadczeniu sekretarz edukacji Bridget Phillipson powiedziała: "Ekrany są teraz częścią życia rodzinnego. Pytanie, które zadają rodzice, nie dotyczy tego, czy ich używać, ale jak dobrze z nich korzystać."
Pisząc wcześniej w Sunday Times, Phillipson powiedział: "Jak wielu rodziców, miałam wieczory, gdy ulegaliśmy, gdy twoje dziecko chciało 'jeszcze jedno' odcinka swojego ulubionego programu. Ale zaczynamy dostrzegać ryzyko, gdy 'jeszcze tylko jedno' zaczyna się sumować."

Zasugerowała, że rodzice mogliby podzielić się historią na tablecie lub wykorzystać go do edukacyjnych gier.

Felicity Gillespie, dyrektor fundacji charytatywnej Kindred Squared, powiedziała, że "oparte na dowodach" wskazówki dotyczące czasu spędzanego przed ekranem dla rodziców są "spóźnione i bardzo mile widziane".

Sondaż Kindred sugeruje, że 40% rodziców uważa, iż ograniczenie czasu spędzanego przed ekranem pomoże zapewnić przygotowanie dziecka na recepcję. Podkreśla to zapotrzebowanie na praktyczne, zaufane wsparcie w pierwszych latach.

"Musimy zwiększyć publiczne zrozumienie, jak ekrany i urządzenia mogą zakłócać sposób, w jaki niemowlęta i maluchy uczą się najlepiej, czyli poprzez patrzenie na mimikę, rozmowy, śpiew i zabawę" – powiedział Gillespie.

Neil Leitch z Early Years Alliance powiedział, że szeroko popiera plany opracowania wytycznych dotyczących czasu spędzanego przed ekranem dla dzieci poniżej piątego roku życia, ale dodał: "Ważne jest, aby takie wsparcie w tym temacie miało miejsce w znacznie szerszym ramach wytycznych dla rodzin i nauczycieli dotyczących umiejętności cyfrowych i bezpieczeństwa online."

Ogłoszenie to pojawiło się po tym, jak konserwatyści stwierdzili, że Zakazaliby dostęp do platform społecznościowych dla osób poniżej 16 roku życia jeśli zdobędą władzę, obiecując pójść w ślady Australii, która jako pierwszy wprowadziła tę politykę w zeszłym miesiącu.

Sekretarz ds. edukacji w cieni, Laura Trott, powiedziała w programie Today, że "musimy zmienić normę społeczną, by mówić, że dzieci nie są bezpieczne na portalach społecznościowych, to naprawdę dla nich szkodliwe".

Wezwała posłów do poparcia poprawki do ustawy o szkołach, która obecnie jest rozpatrywana w parlamencie, zakazującej używania smartfonów w klasie.

Były premier Rishi Sunak, który pojawił się w poniedziałek w BBC Breakfast, promując swoją nową organizację charytatywną z liczenictwem wraz z żoną Akshatą Murty, powiedział, że sprawa jest "złożona", gdzie "prawdopodobnie nie ma jednej rzeczy, która wszystko poprawi".

"Musimy zadbać, by dzieci w szkole skupiały się na nauce i byciu w szkole, a nie rozpraszały ich telefony i media społecznościowe w klasie," dodał.


--------

Badanie wykazało, że liczba dzieci rozpoczynających szkołę nie są nauczone korzystania z toalety
Wyniki budzą obawy, że dzieci nie są uczone podstawowych umiejętności życiowych


Jasmine Norden
Czwartek, 22 stycznia 2026


Około jedno na czwórkę dzieci, które zaczęły naukę w przedposiłku w 2025 roku, nie było nauczone korzystania z toalety, jak wykazało badanie wśród nauczycieli, mimo ostrzeżeń, że coraz więcej dzieci ma trudności z podstawowymi umiejętnościami życiowymi.

W corocznym badaniu wśród pracowników szkół podstawowych przeprowadzonym przez organizację charytatywną Kindred Squared, nauczyciele oszacowali, że w tym roku 26 procent dzieci w ich klasie podstawowej często miało problemy z toaletą, co wzrosło do ponad jednego na trzy (36 procent) w północno-wschodniej Anglii.
Kindred Squared ostrzega, że coraz więcej dzieci przybywa do bramy szkoły "bez podstawowych umiejętności życiowych potrzebnych do zaangażowania się w program nauczania".
Pracownicy zgłaszają również, że około 28 procent dzieci zaczynało szkołę niezdolnych do samodzielnego jedzenia i picia, a 25 procent miało trudności z podstawowymi umiejętnościami życiowymi.
Dzieje się to w czasie rządowych działań mających na celu zwiększenie odsetka dzieci przychodzących do przedszkola "gotowych do szkoły" – czyli osiągnęły określone kamienie milowe rozwojowe, takie jak podstawowe umiejętności językowe, zdolność jedzenia, korzystania z toalety, samodzielnego ubierania się oraz możliwość siedzenia, zabawy i słuchania.

Jednak badanie Kindred przeprowadzone na 1 000 pracowników szkoły podstawowej wykazało, że szacuje, iż ponad jedno na trzy (37 procent) dzieci zaczyna naukę w przedszkole, nie gotowe do szkoły, w porównaniu do 33 procent w 2024 roku.
Znacznie gwałtowniejsze spadki gotowości szkolnej odnotowali nauczyciele z północno-wschodnich, West Midlands i północno-zachodnich Stanów Zjednoczonych.
Pracownicy szacowali, że spędzają 1,4 godziny dziennie na zmianie pieluch lub pomocy dzieciom, które nie są nauczone korzystania z toalety, a łącznie tracą 2,4 godziny dziennie na nauczanie z powodu braku podstawowych umiejętności uczniów.
Dyrektor generalna Kindred Squared, Felicity Gillespie, powiedziała: "Stan gotowości szkolnej osiągnął krytyczny moment, gdy 37 procent dzieci przybywa do bramy szkoły bez podstawowych umiejętności życiowych potrzebnych do zaangażowania się w program nauczania."

"To już nie jest tylko problem klasowy; To systemowy kryzys napędzany przez napięte zasoby szkolne, niskie oczekiwania, rosnące koszty życia oraz rodziców, którzy nie mają odpowiednich informacji i zrozumienia wystarczająco wcześnie, by naprawdę wspierać rozwój swoich dzieci," dodała.

Rząd wyznaczył cel, aby 75 procent dzieci było gotowych do szkoły do 2028 roku. W najnowszych danych Departamentu Edukacji oceniono, że 67,7 procent dzieci osiągnęło dobry poziom rozwoju do końca rekreacji w roku szkolnym 2023/24.
Pracownicy zgłaszali również, że około 28 procent dzieci nie potrafiło poprawnie korzystać z książek – na przykład próbowało je przesunąć lub stuknąć jak telefon czy tablet.
Ponad połowa pracowników stwierdziła, że nadmierny czas spędzany przed ekranem dzieci i rodziców był kluczowym czynnikiem niegotowości dzieci do szkoły.
Jednak w ankiecie przeprowadzonej wśród 1 000 rodziców cztero- i pięciolatków, 88 procent stwierdziło, że ich dziecko jest gotowe rozpocząć naukę w tym roku, a ponad jedna trzecia (35 procent) stwierdziła, że jest bardziej przygotowane niż większość dzieci.

Prawie wszyscy rodzice (94 procent) wyrazili chęć ogólnokrajowych wytycznych dotyczących zapewnienia gotowości ich dziecka do szkoły.
Paul Whiteman, sekretarz generalny związku liderów szkół NAHT, powiedział: "Wyniki tego badania odzwierciedlają to, co słyszymy od naszych członków – liderzy szkół zgłaszają coraz więcej dzieci rozpoczynających szkołę bez podstawowych umiejętności "gotowości do szkoły", takich jak nauka korzystania z toalety.
Pepe Di'Iasio, sekretarz generalny Stowarzyszenia Liderów Szkół i Uczelni (ASCL), powiedział: "Jest bardzo oczywisty problem z tym, że dzieci nie są gotowe do szkoły, gdy zaczynają szkołę w klasie".
Powiedział, że wdrożenie rozbudowy opieki nad rodziną i dziećmi to właściwe rozwiązania, ale nie są szybkim rozwiązaniem w obliczu spadku lokalnych usług wsparcia w ciągu ostatnich 15 lat.

--


Wynika z badania badania coraz mniej dzieci niegotowych do szkoły

Coroczne badanie Kindred Squared wykazało również regionalne różnice w gotowości do szkoły, w związku ze wzrostem liczby uczniów nieuczących się korzystania z toalety


Samantha Booth
22 stycznia 2026, 7:50


Pracownicy powiedzieli, że około 25 procent dzieci z podstaw nie ma podstawowych umiejętności językowych, takich jak wymawianie imienia, co jest wzrostem w porównaniu do wcześniejszych 23 procent. Jednak mniej dzieci nie potrafiło komunikować swoich potrzeb – o 26 procent w porównaniu do 29 procent.

Ponad połowa (52 procent) pracowników szkoły podstawowej powiedziała, że odsetek dzieci niegotowych do szkoły w tym roku wzrósł – w porównaniu do 49 procent w 2024 roku. Tylko 12 procent uważa, że spadło.
Pracownicy szacowali, że dzieci tracą 2,4 godziny dziennie na zajęcia z powodu potrzeb nadrabiania zaległości. To wzrost z 2,1 godziny w 2024 roku.
Jednak 88 procent rodziców uznało, że ich dziecko jest gotowe do szkoły. Organizacja charytatywna stwierdziła, że "podkreśla to utrzymującą się lukę między pewnością siebie rodziców a doświadczeniem w klasie".

Felicity Gillespie, dyrektor Kindred Squared, powiedziała: "Pracownicy szkół podstawowych zgłaszają frustrację z powodu liczby rodziców, którzy uważają, że szkoły odpowiadają za rozwój podstawowych umiejętności życiowych i samodzielności."

"Złożone" powody

W roku 2024-25 68,3 procent dzieci miało "dobry poziom rozwoju" w ramach profilowych ocen na wczesnym etapie wczesnoszkolnym – wzrost o 0,6 punktu procentowego w porównaniu z rokiem poprzednim.

Departament Edukacji poinformował, że choć wyzwania pozostają, "utrzymujący się trend wzrostowy sugeruje, że wyniki w zakresie odbioru dzieci poprawiają się z czasem, odzwierciedlając pracę nauczycieli wczesnoszkolnych i nauczycieli w zakresie wspierania rozwoju dzieci".





całość tutaj:

yahoo.com/news/articles/parents-under-fives-offered-screen-021208946.html?guccounter=1
bbc.com/news/uk-england-south-yorkshire-68338395?xtor=AL-72-%5Bpartner%5D-%5Byahoo.north.america%5D-%5Blink%5D-%5Bnews%5D-%5Bbizdev%5D-%5Bisapi%5D
bbc.com/news/technology-56663010
bbc.com/news/uk-politics-47095053
independent.co.uk/news/uk/home-news/toilet-training-children-reception-school-b2904844.html
schoolsweek.co.uk/more-reception-children-not-school-ready-survey-finds/




wtorek, 30 grudnia 2025

Umysły






przedruk


Small talk nie jest ich ulubionym zajęciem


Aleksandra Urbaniak

16 grudnia 2025

Eleanor Roosevelt powiedziała kiedyś: „Wielkie umysły dyskutują o ideach. Przeciętne umysły – o wydarzeniach. Małe umysły – o ludziach”. Refleksję słynnej działaczki i dyplomatki potwierdzają badania psychologiczne. Plotkowanie o innych to cecha ludzi najmniej lotnych, ponieważ nie prowadzi do żadnych istotnych odkryć ani ciekawych, pogłębionych wniosków. Oczywiście każdemu zdarzy się o kimś porozmawiać, ale jeśli z daną osobą nie umiemy znaleźć żadnych innych wspólnych tematów poza obgadywaniem innych – nie łudźmy się, że będziemy mieli szansę inteligentnie z nią pokonwersować.

A co oznacza inteligentna konwersacja? To taka rozmowa, w której potoczna obserwacja jest tylko punktem wyjścia bardziej złożonej refleksji. Prowokuje ona oboje rozmówców do zadawania złożonych pytań o sens, przyczyny i mechanizmy pewnych zjawisk – prowadząc ich do tez o rzeczywistości.

Naturalnie nie każda rozmowa może (i powinna) być tak głęboka. Większość naszej komunikacji ma wymiar czysto praktyczny albo dotyczy naszych prywatnych spraw. Jednak gdy już przebywamy w jakimś towarzystwie, a atmosfera sprzyja dłuższej, swobodnej dyskusji, wówczas łatwo można zaobserwować, kto kieruje się w stronę bardziej abstrakcyjnych, złożonych idei – a kto pozostaje przy plotkach, kto z kim się pokłócił, wziął ślub czy w co się ubrał.




1. Filozofia i abstrakcyjne idee

Psycholog Howard Gardner, który ukuł teorię kilku rodzajów inteligencji, zaobserwował, że inteligentne umysły mają tendencję do myślenia abstrakcyjnego. Potrafią nie tylko odnotowywać fakty, lecz idą dalej i zadają pytania: „dlaczego?”, „po co?”, „jak to działa?”. Nie zatrzymują się na oczywistych konstatacjach, lecz interesuje ich odnajdywanie sensu w chaosie rzeczywistości. 


2. Rozwój osobisty

Cechą przypisywaną ludziom inteligentnym jest też [...] zdolność do rozumienia, monitorowania i kontrolowania własnych procesów poznawczych, takich jak pamięć, uwaga czy rozwiązywanie problemów. Człowiek obdarzony inteligencją nie skupia się tylko na ocenianiu innych, lecz jest ciekawy własnych mechanizmów uczenia się i chce aktywnie je doskonalić. 


3. Scenariusze na przyszłość

Pogłębiony namysł nad naturą obserwowanych zjawisk częściej skłania osoby inteligentne do snucia teorii na temat przyszłości. Potrafią one przewidzieć dalekie konsekwencje działań, nad którymi większość ludzi zupełnie się nie zastanawia.


4. Psychologia i socjologia

Ludziom inteligentnym trudno uciec też od rozważań na temat ludzkiej natury. Widząc, jak pełne sprzeczności jest nasze postępowanie i jak łatwo wpadamy w pułapki ograniczonej percepcji, mogą chętniej dyskutować na temat mechanizmów społecznych i psychologicznych kształtujących ludzkie postawy czy poglądy. Nawet jeśli nie stosują wprost ... specjalistycznych terminów z zakresu psychologii, to intuicyjnie potrafią sami dojść do nich w toku konwersacji albo samodzielnej refleksji.


5. Teksty kultury i ich znaczenie

Jednym z wyróżników inteligencji jest też sposób, w jaki konsumujemy treści kultury. Niektórym służy ona wyłącznie do „odmóżdżenia się” lub jest formą eskapizmu – chcą na chwilę odciąć się od szarej rzeczywistości i zanurzyć się w świecie fantazji. Takie osoby będą wybierać raczej filmy, seriale i książki o nieskomplikowanej fabule, najeżone sensacją, zwrotami akcji lub porywami serca.

Ludzie inteligentni też mogą traktować kulturę rozrywkowo, ale oprócz tego lubią, gdy stanowi ona dla nich jakieś intelektualne wyzwanie i skłania ich do rozmyślań. 




całość tutaj:


zwierciadlo.pl/psychologia/554786,1,5-tematow-do-rozmowy-ktore-wybieraja-osoby-inteligentne.read



-----------





Cudowne dzieci rzadko wyrastają na mistrzów. Możliwe trzy powody

Analiza karier dziesiątek tysięcy wybitnych jednostek – od noblistów po mistrzów olimpijskich – wskazuje, że droga na szczyt nie wiedzie przez wczesną specjalizację.

Marcin Rotkiewicz
18 grudnia 2025


Tradycyjne psychologiczne teorie (lub modele) rozwoju podkreślają znaczenie wrodzonego talentu lub ogromnej ilości treningu specjalistycznego rozpoczętego jak najwcześniej. Opublikowana właśnie na łamach „Science” praca naukowców z Niemiec i USA ukazuje tę kwestię z innej perspektywy. Badacze zebrali dane z 19 dużych zbiorów obejmujących prawie 35 tys. ludzi sukcesu z różnych dziedzin, w tym nauki, muzyki, sportu i szachów. Następnie porównali je z wynikami 66 badań dotyczących młodych talentów, aby sprawdzić, czy świetne wyniki w dzieciństwie rzeczywiście zapowiadają sukces w dorosłości.

Okazało się, że wybitni juniorzy i światowej klasy dorośli to dwie niemal odrębne populacje, które podążają zupełnie różnymi ścieżkami rozwoju. Przykładowo, pierwsza dziesiątka najlepszych szachistów w wieku młodzieńczym i późniejsza pierwsza dziesiątka dorosłych arcymistrzów to w blisko 90 proc. zupełnie inne osoby. Podobną tendencję, sięgającą niemal 90 proc. rozbieżności, zaobserwowano wśród czołowych sportowców. Co więcej, większość noblistów czy znakomitych muzyków nie wyróżniała się wybitnymi osiągnięciami na wczesnym etapie edukacji, a często osiągała wyniki słabsze od wielu rówieśników.


Kluczowa różnica między tymi grupami tkwi w strukturze treningu. Młodzi rekordziści zazwyczaj wcześnie specjalizują się w jednej dziedzinie, trenują intensywnie i notują szybkie postępy. 

Przyszła elita dorosłych podąża zaś ścieżką „zrównoważonego rozwoju”, osiągając wysoki poziom umiejętności wolniej i nie skupiając się na jednej dziedzinie, dyscyplinie sportu czy instrumencie. Wzór ten powtarza się w różnych domenach, sugerując istnienie uniwersalnych zasad nabywania najwyższych kompetencji.

Autorzy publikacji proponują trzy hipotezy wyjaśniające ten wzorzec: 

- zdobywanie doświadczenia w rozmaitych dziedzinach zwiększa szansę na znalezienie optymalnego dopasowania do własnych talentów; 
- różnorodna praktyka rozwija elastyczność poznawczą i zdolność uczenia się; 
- unikanie wczesnej specjalizacji ogranicza ryzyko wypalenia czy kontuzji



Marcin Rotkiewicz

Z wykształcenia dziennikarz (pulsar i tygodnik POLITYKA) i filozof, stypendysta Massachusetts Institute of Technology. Autor wywiadów rzek: z prof. Jerzym Vetulanim pt. „Mózg i błazen” oraz z prof. Bogdanem Wojciszke pt. „Homo nie całkiem sapiens”. Napisał również „W królestwie Monszatana. GMO, gluten i szczepionki”, za którą otrzymał nagrodę redaktorów portalu Mądre Książki.



projektpulsar.pl/czlowiek/2326565,1,cudowne-dzieci-rzadko-wyrastaja-na-mistrzow-mozliwe-trzy-powody.read






niedziela, 28 grudnia 2025

poniedziałek, 15 grudnia 2025

Influenserzy











za fb:



OKE czyli Okiem Krytycznego Egzaminatora





RMF FM cytuje wypowiedź internetowego twórcy, który z rozbrajającą szczerością zauważa, że po wprowadzeniu zakazu jego filmy nagle przestały się „nieść”. Zamiast stu tysięcy wyświetleń – dziesięć. Dziewięćdziesięcioprocentowy spadek. Odpływ obserwujących. Niepokój o współprace reklamowe. I wreszcie kluczowe zdanie, wypowiedziane niemal mimochodem: duża część mojej publiczności poniżej 16 lat była niezwykle zaangażowana i stanowiła ważną część tego, dlaczego moje filmy osiągały takie wyniki.

I właściwie w tym jednym zdaniu zawiera się cała prawda, o której zwykle mówi się szeptem albo wcale.

Przez lata zbudowaliśmy system, w którym zasięgi, pieniądze i „sukces” twórców w ogromnej mierze opierały się na uwadze dzieci i nastolatków. Uwadze łatwej do przechwycenia, taniej, emocjonalnej, impulsywnej. Algorytm ją kocha, bo jest intensywna. Reklamodawcy ją kochają, bo jest przyszłościowa. A dorośli… dorośli udają, że to nie ma znaczenia.

Do momentu, gdy ktoś zakręca kurek.

Wtedy nagle okazuje się, że „rynek się zmienił”, że „trzeba się dostosować”, że „to nie jest idealne, ale damy radę”. Brzmi dojrzale, odpowiedzialnie, niemal stoicko. Tylko że pytanie zasadnicze brzmi inaczej: dlaczego w ogóle normalne było to, że tak ogromna część cyfrowego ekosystemu opierała się na dzieciach?

Bo przecież nikt nie mówi wprost: bez trzynastolatków moje treści nie miałyby zasięgów. A jednak dokładnie to właśnie słyszymy, tylko w bardziej eleganckiej formie.

Ta historia jest zresztą boleśnie znajoma także z innych obszarów. Gdy szkoła zaczyna wymagać – słyszymy, że „dzieci się zniechęcają”. Gdy ogranicza się bodźce – że „tracą motywację”. Gdy przestaje się karmić system najłatwiejszą uwagę – wszystko nagle zaczyna trzeszczeć. Okazuje się, że bez nieustannego dopalania emocjami, uproszczeniem i infantylizacją wyniki lecą na łeb na szyję.
I może właśnie to jest najcenniejsza lekcja z tej historii, choć raczej nie taka, jaką chcieliby wyciągać twórcy i platformy.

Jeśli twoje „wyniki” zależą od tego, że dzieci spędzają godziny wciągnięte w algorytm – to problemem nie jest zakaz. Problemem jest model, który uznaliśmy za normalny. Zakaz tylko brutalnie zdjął zasłonę.

A że ktoś dziś traci zasięgi, obserwujących i potencjalne dochody? Cóż. Być może to cena za to, że przez długi czas nikt nie chciał zapytać, na czyjej uwadze ten cyfrowy sukces naprawdę był budowany.


www.biologia.szkolnastrona.pl


-----


Influencerzy w kryzysie? Dotknęło ich nowe prawo


​Nawet 90 proc. spadek liczby wyświetleń odnotowali niektórzy influencerzy w Australii - dzień po wprowadzeniu zakazu korzystania z mediów społecznościowych dla osób poniżej 16. roku życia
.

Internetowi twórcy narzekają również na zmniejszenie liczby obserwujących. W myśl nowego prawa platformy takie jak TikTok czy Instagram mają obowiązek dezaktywować konta za młodych użytkowników.

Zarówno moje filmy na TikToku, jak i na Instagramie z wczoraj osiągnęły wyraźnie gorsze wyniki - powiedział Josh Partington, internetowy twórca komediowych treści, cytowany przez agencję Reutera.

29-latek zauważył, że jego pierwszy film opublikowany po wprowadzeniu zakazu osiągnął ok. 90 proc. niższy wynik od wcześniejszych - zamiast 100 tys. wyświetleń, uzyskał jedynie 10 tys. Partington, który ma łącznie 100 tys. obserwujących na TikToku i Instagramie, powiedział, że zakaz spowodował utratę około 1 500 obserwujących na Instagramie.

Duża część mojej publiczności poniżej 16 lat jest niezwykle zaangażowana i stanowią oni ważną część tego, dlaczego moje filmy osiągają takie wyniki - mówił twórca.

29-latek ocenił, że utrata obserwujących może wpłynąć na współpracę z markami i jego dochody, choć na razie nie panikuje.
Chociaż nie jest to idealne, jestem pewien, że mogę się dostosować i nadal rozwijać moje platformy - mówił.


Obawy o przychody z reklam

Twórcy cytowani przez agencję Reutera zgodnie przyznają, że spadła ich liczba obserwujących, głównie na Instagramie. Wskazywali też, że zmieniły się też wzorce zaangażowania - polubień, komentarzy i wyświetleń.

Jeśli trend się utrzyma, może to oznaczać problemy w branży, gdzie metryki są głównym wyznacznikiem przychodów z umów z markami i reklamodawcami.

Niektórzy influencerzy, aby utrzymać kontakt ze swoimi widzami, założyli konta na alternatywnych platformach, które nie są jeszcze objęte zakazem - wskazała agencja Reutera. Część z nich utworzyła nawet listy mailingowe.

Regulator będzie prosił wszystkie platformy objęte zakazem o raportowanie, ile kont użytkowników poniżej 16 roku życia pozostało aktywnych - zapowiedziała w czwartek minister ds. komunikacji Anika Wells.

Jednocześnie rząd poinformował, że około 200 tys. kont zostało dezaktywowanych tylko na TikToku od czasu wprowadzenia zakazu w środę.






Pieniądze nie są najważniejsze, a media nie powinny być postrzegane jako sposób na dorabianie się fortun.


Koniec ze smartfonami dla młodzierzy, soc-media od 21 roku życia.


 







rmf24.pl/fakty/swiat/news-influencerzy-w-kryzysie-dotknelo-ich-nowe-prawo,nId,8048638



niedziela, 28 września 2025

Nadmierna kontrola

 

trauma to nie dyskomfort

brak rozeznania, co znaczą poszczególne określenia i bełkotanie za telewizorem

a zaczyna się od: "strasznie ciemno"

automatyzm - mówienie bezrefleksyjne, bez zastanowienia

bardzo groźne


fakt - istnieje przemoc psychiczna, głównie ze strony mężczyzn - nie wszyscy są pasywnie agresywni, ale większość


każda forma wtrącania się do cudzych spraw, nawet subtelna, "nieudowodniona" (ton głosu, mimika itp.) - jest agresją


można to określić jako:

- brak szacunku do innych

- "muszę mu to powiedzieć, bo inaczej pęknę jak balon!"

- agresja skryta za okrągłymi zdaniami


przyczyną może być:

- chęć osiągnięcia jakiegoś zysku

- strach przed oceną (wartościowaniem) innych 

- kompleksy

- subtelna agresja psychiczna ze strony innych (ton głosu, mimika itp.)

- "nakaz" społeczny ("mężczyźni walczą zawsze,  konkurują, bo mają to we krwi")

- "obyczaje" ("każdy tak robi")

itp.






chciwość i brak odpowiedzialności


twórcy portali społecznościowych tworzą je w taki sposób, by wykorzystać niedojrzałość układów nerwowych nastolatków, oraz to, że ci są szczególnie podatni na mechanizm uzależnienia

wykorzystując celowo mechanizm uzależnienia - twórcy treści są agresywni wobec odbiorców

jest to napaść w czystej postaci


komputery i świat wirtualny jest wyłącznie dla osób dorosłych


pierwsze, co można zrobić  nie kupować smartfonów, tylko telefon z przyciskami i minimalnym wyświetlaczem

zakaz smartofonów do 25 roku życia dla osób niepracujących



youtube.com/watch?v=_VeZflfBBkk

21






Nie - przeciętność

 




Laboratorium Psychoedukacji



Dominika Tworek: (…) W mojej bańce społecznej większość osób mierzy się z lękiem przed byciem przeciętnym. Ta obawa dotyka głównie dwudziesto- czy trzydziestolatków. Jedynie znajomi po czterdziestce, już ugruntowani na różnych płaszczyznach, uważają inaczej.


Cveta Dimitrova: To bardzo powszechne doświadczenie, gdyż wszyscy – mniej lub bardziej – jesteśmy zanurzeni w tym samym kontekście społecznym. Bierzemy udział w ogromnym wyścigu, a globalne tendencje przyczyniają się do coraz większej potrzeby wyróżniania się. Jeżeli ma się poczucie, że stanowi to kwestię przetrwania, siłą rzeczy trudno przystawać na przeciętność.

Chęć wyróżniania się jest próbą poradzenia sobie z bardzo bolesnym poczuciem, że się nie liczymy. To jest szalenie niebezpieczny mechanizm. Bo dopóki udaje nam się kręcić w tym kołowrotku – czyli z lęku przed przeciętnością mobilizować się do robienia rzeczy, które są nieprzeciętne – możemy czuć umiarkowaną satysfakcję. Umiarkowaną, bo to uczucie jest bardzo ulotne. Ale w momencie, w którym zderzamy się z różnymi ograniczeniami, zaczynamy przeżywać ogromną frustrację i złość. Te uczucia najczęściej kierowane są przeciwko sobie, co wytwarza strukturę silnej wewnętrznej opresji. Że jeżeli nie uniknę poczucia bycia zwykłym, to znaczy, iż kompletnie zawodzę. Krótko mówiąc, jestem nikim. To kreuje system wewnętrznej tyranii, w której kategoria „wystarczająco dobre” znika z horyzontu. Pozostają tylko frustracja i niezadowolenie z tego, że nie jest tak, jak powinno być. A to „powinno” bardzo się modyfikuje. Bo jak udaje się jedną rzecz osiągnąć, to niemal natychmiast przestaje ona być źródłem satysfakcji i już dąży się do kolejnej.


DT: To prowadzi do pragnienia osiągnięcia doskonałości?



CD: W pewnym stopniu tak, nawet jeśli mamy świadomość, że to jest niedościgniony horyzont. W dążeniu do tego, żeby uniknąć niedoskonałości oraz bólu i frustracji, które się z tym wiążą, jest zarazem bardzo dużo iluzji. Bo nie możemy uchronić się przed cierpieniem związanym z naszymi własnymi oraz dostarczanymi przez świat ograniczeniami. Nie zapominajmy też o kontekście kulturowym; to wszystko odbywa się w klimacie ogromnej rywalizacji.

DT: Cały czas osadzamy ten lęk w naszej współczesnej kulturze. A może dążenie do bycia nieprzeciętnym jest konstytutywną ludzką cechą, w związku z czym to zjawisko stare jak świat?


CD: Oczywiście, że jest! Wszyscy mamy jakieś deficyty i to, że próbujemy je czasem kompensować, wcale nie musi być takie straszne. Ale współcześnie mamy mniej punktów odniesień, które nie poruszają się po skrajnościach. Mało tego, dzisiaj nie ograniczamy się do wąskiej społeczności, w której żyjemy, tylko do całego świata, a pod spodem tkwi narracja, że jak ktoś się bardzo postara, czyli będzie unikał tej przeciętności, to może mieć wszystko.


Dominika Tworek w rozmowie z Cvetą Dimitrovą, Tygodnik Powszechny nr 6/2023









niedziela, 20 kwietnia 2025

Koleba na mapie

 

im dalej od Polski, tym niźsi mężczyźni





przedruk z grupy na fb
informacja niezweryfikowana



SINOSPHERE 漢字文化圈


Wang Ji

Gwiazda grupy · 17 kwietnia o 08:44 ·

Wzrost 19letnich mężczyzn na świecie




















domniemane źródło wyszukane za pomocą grafiki:

bigbaz.ru/tablica/rost-lyudej-v-raznye-epohi-tablitsa

online-karta.ru/tables/srednij-rost-muzhchiny-v-rossii-po-godam-tablitsa



piątek, 11 kwietnia 2025

Pomoc nadeszła w samą porę!

 


przedruk

04 kwietnia 2025

Pomoc nadeszła w samą porę! Policjanci uratowali wiewiórkę [ZDJĘCIA]






Lubartowscy policjanci uratowali wiewiórkę. Dziś (04.04) przed południem funkcjonariusze otrzymali niecodzienne zgłoszenie, z którego wynikało, że w trawie została znaleziona maleńka wiewiórka.

Zwierzę najprawdopodobniej wypadło z dziupli i nie było w stanie samodzielnie się poruszać. Funkcjonariusze natychmiast zaopiekowali się wiewiórką i przetransportowali do specjalistycznej placówki weterynaryjnej, gdzie otrzymała niezbędną pomoc – informują lubartowscy policjanci.






Niestety, wiele dzieci nie miało szans na ratunek...
















radio.lublin.pl/2025/04/pomoc-nadeszla-w-sama-pore-policjanci-uratowali-wiewiorke-zdjecia/

niedziela, 9 marca 2025

Europejczycy ciemnoskórzy, aż do czasów rzymskich






przedruk
tłumaczenie automatyczne




Europejczycy byli w większości ciemnoskórzy, aż do czasów rzymskich, sugeruje starożytne DNA
Jedzenie ryb mogło pomóc nam zachować ciemniejszą skórę na dłużej.



Benjamin Taub
Niezależny pisarz

Edytowane przez Maddy Chapman





"Człowiek Cheddar", który żył w Anglii 10 000 lat temu, miał ciemną skórę i niebieskie oczy.




Jeszcze do niedawna połączenie jasnej skóry, niebieskich oczu i blond włosów było rzadkością wśród Europejczyków. Według nowych badań, ciemne cechy mogły być normą aż do epoki żelaza, czyli znacznie później niż wcześniej sądzono.

Pochodzący z Afryki ludzie zaczynali od ciemnej skóry, włosów i oczu, zanim rozwinęli jaśniejsze odcienie, gdy rozprzestrzenili się na chłodniejsze północne krańce Eurazji. Teoria głosi, że jaśniejsza skóra pochłania więcej promieniowania ultrafioletowego słońca, które jest potrzebne do produkcji witaminy D, a zatem zapewnia ewolucyjną przewagę w regionach o mniejszym nasłonecznieniu.

"Wiedzieliśmy z wcześniejszych danych, że pierwsze wystąpienia jasnej skóry miały miejsce około 15 000 lat temu w regionie Kaukazu" - powiedział autor badania, profesor Guido Barbujani. W rozmowie z IFLScience wyjaśnił, że najwcześniejszymi osobami o jasnej karnacji byli anatolijscy rolnicy, którzy rozprzestrzenili się w Europie w okresie neolitu i zastąpili istniejące populacje łowiecko-zbierackie.

"Pomysł [do tej pory] był taki, że było to zjawisko jak smarowanie masłem kawałka chleba. Wiesz, jest fala masła, która zajmuje cały plasterek" – powiedział. Jednak nowe badanie – które nie zostało jeszcze zrecenzowane – pokazuje, że "tak nie było. Przypominał raczej skórę lamparta, z okazjonalnymi występami jasnej i ciemnej skóry tu i ówdzie.

Analizując DNA 348 starożytnych ludzi, którzy żyli w wielu miejscach w całej Eurazji, autorzy badania prześledzili fluktuacje pigmentacji skóry, włosów i oczu w ciągu ostatnich 45 000 lat. "Przejście w kierunku jaśniejszych pigmentacji okazało się być prawie liniowe w czasie i miejscu oraz wolniejsze niż oczekiwano, a połowa osób wykazywała ciemne lub pośrednie kolory skóry w epoce miedzi i żelaza" – piszą.

"Mieliśmy już pewne dowody na to, że ciemna skóra pozostawała w Europie dłużej niż oczekiwano" – powiedział Barbujani. Na przykład słynny Człowiek Cheddar, który żył w mezolitycznej Anglii około 10 000 lat temu, znany jest z tego, że miał ciemną skórę i niebieskie oczy. "Nie wiedzieliśmy jednak, że ciemne skóry pozostały w naszej epoce aż do epoki żelaza".

"Epoka żelaza oznacza mityczne założenie Rzymu. To oznacza wojnę trojańską" – kontynuował Barbujani.

W swojej analizie naukowcy odkryli, że ciemne cechy były prawie wszechobecne w paleolicie, który trwał od około 45 000 do 13 000 lat temu. Późniejszy okres mezolitu przyniósł jednak szczyt niebieskookości w Europie Północnej, Francji i Serbii.

Również w tej epoce wykryto pierwsze znane wystąpienie jasnej skóry, blond włosów i niebieskich oczu w genomie liczącego 12 000 lat łowcy-zbieracza ze Szwecji.

W okresie neolitu – który trwał od około 10 000 do 4 000 lat temu – naukowcy znaleźli wyłącznie ciemną skórę w dużej części Eurazji, chociaż niewielka liczba osób o jasnej karnacji została zidentyfikowana w północnej Europie. Dopiero w epoce brązu autorzy badania stwierdzili "wzrost współwystępowania szacowanego niebieskiego oczu, blond włosów i jasnej skóry", przy czym cztery osoby z Anglii, Węgier, Estonii i Czech wykazywały tę kombinację.

Na koniec wyjaśniają, że genomy datowane na okres od 3000 do 1700 lat temu w epoce żelaza wykazały mieszankę ciemnej, pośredniej i jasnej skóry w różnych obszarach Europy i zachodniej Azji.

"Znaleźliśmy pierwszy przypadek jasnego koloru skóry w szwedzkim mezolicie, ale pochodzi on tylko z jednej próbki na [ponad 50]" – piszą autorzy badania. 


"Później wszystko się zmieniło, ale bardzo powoli, tak że dopiero w epoce żelaza częstotliwość występowania jasnych skór zrównała się z częstotliwością występowania ciemnych skór; przez większą część prehistorii większość Europejczyków była ciemnoskóra" – stwierdzają.

Oferując wyjaśnienie nieoczekiwanej wytrzymałości ciemnej skóry, Barbujani powiedział, że "jasna skóra jest korzystna w środowisku, w którym potrzebujesz promieniowania UV do produkcji witaminy D, ale jeśli twoja dieta opiera się na przykład na rybach, nie potrzebujesz tak dużo światła. Witaminę D znajdziesz w swoim pożywieniu".

"Tak więc ludzie, którzy mieli ciemną skórę, jeśli mieli odpowiednią dietę, mogli żyć całkiem dobrze, nawet w europejskim klimacie" – powiedział.

Preprint badania jest dostępny na stronie bioRxiv.







.iflscience.com/europeans-were-mostly-dark-skinned-until-roman-times-ancient-dna-suggests-78333



poniedziałek, 6 stycznia 2025

10 zasad Milei ( i kultura)





No, zasady bardzo słuszne.




przedruk




"Nie obchodzi nas zdanie polityków na żaden temat". 
Milei przedstawił 10 zasad


Dodano: dzisiaj 15:01


Prezydent Argentyny Javier Milei przedstawił 10 zasad politycznych, którymi kieruje się jego rząd i powinna jego zdaniem kierować się prawica.





Na kongresie kierowanej przez Giorgię Meloni partii Bracia Włosi prezydent Argentyny Javier Milei przypomniał i omówił 10 zasad politycznych, którymi kieruje się swojej działalności w ramach sprawowania władzy.


Przypomnijmy, że w Argentynie od roku trwa transformacja zrujnowanej przez socjalizm gospodarki w kapitalizm. Rządzący koncentrują swoje działania m.in. na radykalnym obniżeniu rządowych wydatków i uwolnieniu gospodarki. W 2025 polityka budżetowa jest prowadzona zgodnie z zasadą zero deficytu.


Milei podkreślił, że nie jest zawodowym politykiem, lecz ekonomistą i gardzi politykami z powodu szkód, które wyrządzili Argentynie. 

W swoim przemówieniu wiele miejsca poświęcił zagadnieniu walki prawicy z lewicą, którą jego zdaniem należy pokonać.



10 zasad politycznych rządu Javiera Milei

Lepiej powiedzieć niewygodną prawdę, niż wygodne kłamstwo

Nie obchodzi nas zdanie polityków na żaden temat

Nigdy nie należy negocjować swoich idei, żeby zdobyć głosy – zaprzeczanie własnym przekonaniom pozostawi cię bez przekonać i bez głosów

Musimy być praktyczni, zdecydowani i nie wahać się pokonać lewicę w bitwie kulturowej

Jedynym sposobem na walkę ze zorganizowanym złem jest zorganizowane dobro

Kiedy przeciwnik jest silny jednym sposobem na pokonanie go jest większa siła

Najlepsza obrona to dobry atak – prawica nie może być ciągle w defensywie i tylko reagować na to, co robi lewica

Walka kulturowa to obowiązek, bo dobrze wskazana idea to dopiero początek, a trzeba ją jeszcze zaimplementować

Jedyny sposób na walkę z socjalizmem jest z prawej strony, bo centrum w praktyce pomaga lewicy

Bronimy sprawy sprawiedliwej i szlachetnej – znacznie większej, niż każdy z nas. Ta sprawa to wielki cywilizacyjny wyczyn, jakim jest Zachód.






Życie, wolność, własność prywatna


W trakcie wystąpienia argentyński prezydent podkreślił, że jego rząd kieruje się przekonaniem, że wolny rynek przynosi dobrobyt dla wszystkich. W konsekwencji rząd musi być ograniczony, ponieważ ludzie wiedzą lepiej niż politycy i biurokraci, jak produkować, z kim handlować i kogo zatrudniać. Dodał, że obecna władza Argentyny broni życia, wolności i własności prywatnej.

Milei wyraził ocenę, że prawicowa liberalna strona zbyt często wpada w pułapkę defensywy, marnując czas na "tłumaczenie się przed tymi, którzy na to nie zasługują".

 – Nikomu kto zrujnował nasz kraj, nie musimy niczego tłumaczyć. To my musimy dyktować tempo wydarzeń, upewniają się, że gra toczy się według naszych zasad. Jeśli zdarzy się, że stracimy punkt, musimy zdobyć kolejne trzy 

– apelował.


Walka kulturowa z lewicą

Prezydent Argentyny wskazał, że najważniejszym polem, na którym toczy się bój z lewicą, jest kultura.

 – Lewica to dowód na to, że najgorsze idee kulturowe mogą odnieść sukces, jeśli są dobrze wypromowane – zwrócił uwagę, dodając, że należy lepiej wypromować idee wolnościowe, które sprawdzają się w praktyce.

Milei podkreślił, że rząd Argentyny nie jest zainteresowany trwaniem w żadnym pakcie, który zakłada dalsze dojenie podatników.

 – To, co oni nazywają konsensusem to w rzeczywistości konsensus między nimi a ich jedynym celem – przywileje kasty politycznej nawet wtedy, kiedy zmieniają się rządy, a politycy skaczą sobie do gardeł 

– powiedział.





---------




I jeszcze tytułem komentarza:

"wolny rynek" - pod tym pojęciem czają się różne interpretacje

"dobro trzeba organizować" - dokładnie!

"walka kulturowa" - to jest coś, co już podkreślałem we wcześniejszych postach 



- na kulturę zwracałem uwagę min. przy okazji notatki o pismach J. G. Herdegera i Muzeum w Morągu

- a także przy okazji postu "Zwycięstwo bez walki" o konkurencji pomiędzy Chiami, a USA - poniżej fragment tego tekstu:



złe działania wynikają z błędnych pomysłów

błędnego poglądu



nasza zdolność do bezpośredniego zwycięstwa dzięki sile militarnej nie powinna być naszą jedyną miarą sukcesu
tak jak chińscy przywódcy studiowali nasz sposób prowadzenia wojny, tak my musimy studiować ich
konkurencja strategiczna jest trwałym stanem, którym należy zarządzać, a nie problemem, który należy rozwiązać


kluczowe znaczenie będzie miała nasza zdolność budowania jedności

na jedność wpływa jakość kultury narodu

idea kulturowa




rywalizacja idei


liczy się nie tylko rywalizacja militarna czy gospodarcza

wymaga to od nas poznania i zrozumienia:

- własnej kultury
- filozofii oraz kultury naszego przeciwnika


znajomość kultury była decydująca, a z pewnością krytycznie ważna





"fałszywa kultura" i massmedia mogą niweczyć wysiłek rodziców włożony w wychowanie dzieci, tak więc

podtrzymywanie i uprawianie kultury zgodnej z naszym kodem kulturowy, tradycją, naszym narodowym interesem - jest ekstremalnie ważne.