Maciej Piotr Synak


Od mniej więcej dwóch lat zauważam, że ktoś bez mojej wiedzy usuwa z bloga zdjęcia, całe posty lub ingeruje w tekst, może to prowadzić do wypaczenia sensu tego co napisałem lub uniemożliwiać zrozumienie treści, uwagę zamieszczam w styczniu 2024 roku.

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gaslighting. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gaslighting. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 2 kwietnia 2017

Gaslighting.



Gaslighting. Jak służby manipulują opinią publiczną 

   

Robert Kościelny 

Gaslighting to forma przemocy psychicznej, w której jedna osoba podaje drugiej fałszywe informacje w celu wzbudzenia w niej wrażenie, że wariuje bądź już zwariowała – pisze Mollie Hemingway, dziennikarka „The Federalist”.


Metodę tę stosują ludzie, którzy wiedzą, że argumenty na rzecz forsowanej przez nich tezy są słabe albo ich w ogóle nie ma. Dlatego potencjalnego krytyka ich poglądów i działań należy zdeprecjonować, doprowadzić do sytuacji, że zwątpi on sam w siebie, a swoje dotychczasowe poglądy, postawy życiowe, wybory moralne uzna za efekt choroby psychicznej, a w najlepszym razie zaburzeń osobowości. Mówiąc krótko i po naszemu – gaslighting to robienie z tata wariata.

Z kolei Shannon Firth z „The Week” pisze: W filmie „Zero Dark Thirty” Jessica Chastain gra rolę oficera CIA, który w pewnym momencie traktuje aresztowanego wytwornym obiadem, nagradzając go w ten sposób za dostarczenie ważnych informacji, dzięki którym można będzie ocalić życie wielu Amerykanów. Rzecz w tym, że zatrzymany nie pamięta, aby cokolwiek mówił swoim prześladowcom. Lecz osłabiony na umyśle i ciele po kilku nieprzespanych nocach i dniach pełnych tortur, akceptuje słowa pani oficer. To właśnie jest gaslighting. Czyli, znów używając popularnego określenia, jest to wmawianie dziecka w brzuch.

Nazwa została zaczerpnięta z tytułu filmu „Gaslight” z 1944 r. W filmie Gregory Anton, grany przez Charlesa Boyera, zmierzał do przekonania Pauli (w tej roli Ingrid Bergman), że oszalała. Jedną ze stosowanych przez niego metod było potajemne przygaszanie płomienia lampy gazowej. Na uwagę Pauli, że światłą migoczą i przygasają, Gregory odpowiadał, że jest to wytwór jej chorego umysłu.
W pracy Gaslighting, the Double Whammy, Interrogation and Other Methods of Covert Control in Psychotherapy and Analysis były psychiatra sądowy Theodore Dorpat definiuje gaslighting jako sytuację, w której jedna osoba próbuje przejąć kontrolę nad uczuciami, myślami i działaniami innego człowieka. Aby skutecznie dokonać takiej manipulacji, należy najpierw przekonać ofiarę, że jej myśli i spostrzeżenia są zaburzone, natomiast stan umysłu jej prześladowcy jest idealny.

Gaslighting na usługach NWO

Wojsko oraz służby mają inne niż medycyna czy organy ścigania powody, dla których interesują się funkcjonowaniem, kontrolowaniem i kierowaniem procesami poznawczymi. Bowiem mózg w ich oczach zawiera największy sekret dominacji nad światem, stąd chcą wydrzeć mu ten sekret, aby zniszczyć wrogie wojska oraz cywilów wrogiego państwa. Jak czytamy na stronie Psychotronics and Psychological Warfare!, wierzą oni, że człowiek, który potrafi złamać kod ludzkich zachowań, będzie mógł manipulować, kontrolować i modyfikować działania i myśli innych ludzi.

Amerykański psycholog i psychoterapeuta Thomas Gordon swą popularność zdobył dzięki książce Wychowanie bez porażek, w której prezentował koncepcję stosunków międzyludzkich bez zwycięzców i pokonanych. W pracy Journey into Madness: The True Story of CIA Mind Control and Medical Abuse (1989) pisał: Pracując nad tą książką, musiałem nie raz godzić się z własnymi emocjami – niedowierzaniem, zdumieniem, obrzydzeniem, gniewem, bowiem to, co badałem, było tak złe, że wyzwalało we mnie najgorsze uczucia i myśli. Nic, z czym się wcześniej spotykałem, nie mogłoby mnie przygotować do tak potwornej sytuacji, jak ta, że lekarze, którzy zostali wykształceni po to, aby leczyć, celowo niszczą ludzkie umysły i ciała. Torturujący nigdy nie mogą obwiniać swoich ofiar o zadawanie im bólu, choć zawsze tego próbują. Ci oprawcy są tego typu ludźmi, którzy bijąc kijem skrępowanego i zakneblowanego człowieka, usiłują później wmówić mu, że to jego wina. Okradają cię, a później drwią, że ukradziona własność jest miernej wartości. Gwałcą, a później szydzą z marnej jakości „seksu”. Tu, znów zaczerpnąwszy z przepastnej skarbnicy powiedzonek, można stwierdzić, że mamy do czynienia z odwracaniem kota ogonem w skrajnej wersji.

Korzystanie z metody gaslightingu przez służby, takie jak CIA, FBI, NSA i inne tajne organizacje, ma ułatwić administracji prezydenckiej – która, jak czytelnicy „Teorii Spisku” doskonale wiedzą, zaliczana jest do NWO – rządzenie Amerykanami i światem. Coraz częściej na stronach internetowych zajmujących się tematem mind control możemy spotkać opinię, że od czasów „niedorozwiniętego Busha juniora” (the retarded Bush-43, czyli 43 prezydenta USA) neokonserwatyści grają ze społeczeństwem amerykańskim w tę samą grę, w którą grał zły mąż z filmu „Gaslight”. „Gaslightowy gang” z Białego Domu próbuje narzucić wolnym Amerykanom i całemu światu swoistą filozofię „świata strachu” (world stress), zainfekować ich poczuciem niepewności, totalnego zwątpienia w możliwości rozpoznania, co jest dobre, a co złe. A na końcu, doprowadzonym do stanu zupełnej bezbronności psychicznej ludziom zamierza podsunąć jako „deskę ratunku” normy i prawa NWO – czytamy na stronie doewatch.com.

Wielki plan „Black Hole” autorstwa Busha-43 i Cheneya wyssał z Amerykanów większość ich bogactw i wolności – kontynuują autorzy strony doewatch.com. W tym czasie Biały Dom stał się miejscem niesłychanej korupcji oraz siedzibą złych ludzi, którzy zabawiają się, odgrywając rolę Boga. W filmie „Gaslight” oszukiwaną przez męża kobietę ratuje przybyły do ich domu detektyw, który potwierdza opinię, że światła migoczą. Takim detektywem, który pozwala nam odrzucić reguły gry, mającej doprowadzić nas do obłędu, jest internet. Coraz więcej coraz bardziej niezależnych treści jest dostępnych dzięki sieci. Strony internetowe pomogą nam doczekać wielkiego spadku poparcia dla kryminalistów z Białego Domu oraz powrotu do tradycyjnych, do niedawna jeszcze powszechnie uznanych i akceptowanych systemów wartości. Już dziś widzimy, jak topnieje milcząca akceptacja dla korupcji w Kongresie i Białym Domu.

Amerykanie coraz bardziej zaczynają sobie uświadamiać, że infekcję Busha-43 i jego bandyckiej tyranii najlepiej zdezynfekuje jasne światło prawdy. Ich skażone „judeochrześcijaństwo” to spaczona religia, ucząca nienawiści do Chrystusa. W tej „religii” mesjaszem jest ród Rothschildów, a Bushowie jego agentami – twierdzą autorzy strony doewatch.com.

Barack Obama również na służbie NWO

Bill Whittle jest blogerem, komentatorem politycznym, scenarzystą, autorem książek i artykułów prasowych. Na swojej stronie billwhittle.com wypowiada się na różne tematy, ważne dla Ameryki i świata. Pisze również na temat gaslightingu. Według niego prezydent Obama oraz cała jego administracja mocno zaangażowali się we wmawianie ludziom, że „białe jest czarne” – koincydencja z kolorem skóry prezydenta USA jest oczywiście przypadkowa. Bill Whittle podaje przykład stosowania metody gaslightingu po ataku terrorystów 11 września 2012 r., podczas którego zabito ambasadora Chrisa Stephensa i trzech innych Amerykanów. Przypomnijmy, że w trakcie trwającego kilka godzin ataku w Benghazi meldunki i prośby o udzielenie pomocy broniących się dyplomatów i nikłej ochrony zostały zignorowane przez administrację Obamy. Sam prezydent po odebraniu meldunku o ataku poszedł spać, aby następnego dnia udać się na spotkanie z donatorami w Las Vegas. Było to w czasie kampanii prezydenckiej, w której urzędujący prezydent starał się o reelekcję.

Po ośmiu miesiącach republikanie zdołali zwołać komisję, która miała wyjaśnić przebieg wydarzeń. Miała rozprawić się z rządowymi mitami w sprawie Benghazi, ukazać, że administracja Obamy doskonale wiedziała, że to był terrorystyczny atak Ansar al-Sharia (libijska filia Al Kaidy, która zresztą kilka godzin później przyznała się w internecie do sprawstwa) w rocznicę islamskiego ataku na WTC w Nowym Jorku w 2001 r. Atak miał być też zemstą za zabicie przez amerykańskie drony pochodzącego z Libii wysokiego dowódcy Al-Kaidy.

Mimo to Barack Obama, Hilary Clinton, Susan Rice i cała mainstreamowa prasa wmawiali społeczeństwu przez szereg dni, że wydarzenia w Benghazi to nie żaden zamach, tylko spontaniczna reakcja muzułmanów, podobnie jak w Egipcie, gdzie powodem był słynny już filmik egipskiego kopta z Kalifornii, obrażający proroka Mahometa. Sam Obama użył tego wyjaśnienia na forum ONZ. Było ono zgodne z wcześniejszą propagandową narracją wyborczą, głoszącą, że zabicie Osamy bin Ladena zdziesiątkowało Al-Kaidę dzięki mądrej i skutecznej polityce Obamy. I to wszystko usiłowano wmówić społeczeństwu, mimo że od pierwszego dnia było oczywiste, że to nie „krwawy protest” z powodu filmiku na YouTube, ale krwawy zamach terrorystów, których administracji Obamy nie udało się do tej pory pokonać.

Internet solą w oku iluminatów
Jak zauważył Bill Whittle, aby skutecznie okłamywać ludzi, wciskać im ciemnotę, bezczelnie odwracać kota ogonem, społeczeństwo należy pozbawić możliwości zweryfikowania dostarczanych mu informacji. Wystarczy jedno niezależne źródło wiedzy, a misterny plan tworzenia świata ułudy może lec w gruzach.
Jak już było wspomniane, takim niezależnym źródłem wiedzy jest dziś internet. W dniach 9-12 czerwca tego roku w Dreźnie odbyło się kolejne doroczne spotkanie Grupy Bilderberg. Jak podaje Paul Joseph Watson z Infowars, powołując się na swoje „wewnętrzne źródło”, głównym celem spotkania było omówienie planów wdrożenia w życie podatku globalnego od transakcji finansowych i transportu lotniczego. Drugim, dla nas tu szczególnie ważnym, była sprawa opanowania przez grupę komunikacji internetowej. Wstępem do tego będzie stworzenie „internetowego paszportu”, który każdy internauta, chcąc korzystać z sieci, będzie musiał uzyskać. Wymóg posiadania internetowego DO będzie uzasadniany potrzebami „cyberbezpieczeństwa”, jak też stworzeniem dogodnej i bezpiecznej drogi korzystania przez obywateli z internetowych usług rządowych. Jednak dla obrońców wolności wypowiedzi projekt ten to wielkie zagrożenie dla prawa anonimowości w sieci. Facebook, YouTube czy Twitter mogą wykorzystać internetowy paszport do cofnięcia swojego pozwolenia na korzystanie z ich usług, co jest oczywistym zagrożeniem dla swobodnego przepływu informacji, którym dziś szczyci się internet.

Jak czytamy na stronie Infowars, projekt internetowego dowodu tożsamości, opracowany przez Unię Europejską, był zainicjowany przez byłego komunistycznego urzędnika Andrusa Ansi i zmierza do tego, aby za pomocą DO można było śledzić, co ludzie kupują, o czym mówią w internecie, po jakie informacje sięgają. Umożliwi to blokowanie stron, których treści nie odpowiadają kręcącej Unią Europejską klice o globalnych ambicjach. Natchnieniem, przyznacie Państwo, że swoistym, dla kombinatorów z UE i NWO są poczynania rządu chińskiego, który zaangażował się w tworzenie baz danych obywateli korzystających z sieci. W Państwie Środka jest już prowadzony program pilotażowy o nazwie Sesame Credit, kierowany przez chińskiego giganta Alibaba. Program pozwala monitorować media społecznościowe pod kątem wyrażanych tam opinii politycznych.
Niedawno pisałem o programie Monarch, można powiedzieć, że gaslighting jest taką łagodniejszą odmianą tego programu, a jego celem jest wywołanie zaburzeń psychicznych nie u pojedynczych osób – niewolników, ale u całych społeczeństw. Jak czytamy na stronie vigilantcitizen.com, badania i środki zainwestowane w Monarch są stosowane nie tylko wobec ofiar okrutnych eksperymentów tego projektu. Wiele opracowanych technik, a gaslighting można do nich zaliczyć, jest wykorzystywanych bardzo szeroko za pośrednictwem środków masowego przekazu. Mainstreamowe wiadomości, filmy, teledyski, reklamy i programy telewizyjne są tworzone przy użyciu gaslightingu.


Największe łgarstwa ostatnich lat
Paul Joseph Watson i Alex Jones pisali, że wymowa filmu „Gaslight” jeszcze nigdy nie była tak aktualna jak dziś, w świecie, w którym rozsądek został zniweczony, a establishment krzywi się na rzeczywistość, żywiąc się rozsiewanym przez siebie fałszem. Historia dręczonej oszustwami i terroryzowanej przez męża kobiety, przedstawiona w filmie z 1944 r., jest doskonałym opisem tego, co media głównego nurtu oraz rząd USA robią z nami dzisiaj – zalewają nas rzeką kłamstwa, a tych, którzy krzyczą, że „król jest nagi”, nazywają „teoretykami spisków”, chcąc w ten sposób zdeprecjonować śmiałków walczących o prawdę. Nawiasem mówiąc, czy pamiętacie Państwo, jak niedawno literat Ziemkiewicz nazwał dziennikarzy „Warszawskiej Gazety” świrami? To jest właśnie ilustracja tego, o czym piszą obaj autorzy – establishment, do którego literat Ziemkiewicz od ćwierć wieku należy, boi się rzeczywistości innej niż ta, którą stworzył. Ludzie z tej „innej” rzeczywistości są dla nich niczym postacie z zaświatów. Są upiorami, które należy natychmiast egzorcyzmować kalumnią, niewybredną inwektywą i tępą insynuacją.

Wracając jednak do gaslightingu, Watson i Jones podkreślają, że ci, których amerykańskie odpowiedniki ziemniakowszczyzny i michnikowszczyzny nazywają zwolennikami spiskowego myślenia, są tak naprawdę tymi, którzy nie dali się zmanipulować, nie ulegli kłamstwu, byli odporni na gaslighting. Nie dali się uwieść rewolucji przeciwko racjonalności i prawdzie. Wytrzymali ciosy drwin, obronili wolność słowa, zdrowy sceptycyzm oraz niezależne myślenie. Człowiek, który potrafi odrzucić sączone mu od urodzenia kłamstwa, nie ulegnie szmacianym autorytetom, ma szansę zachować kontrolę nad swymi procesami myślowymi, czyli nad sobą samym. Żyjemy w czasach „wielkiego kłamstwa”, które zdominowało praktycznie wszystkie płaszczyzny życia społecznego – od rozrywki do polityki i gospodarki oraz spraw opieki zdrowotnej. Tylko poprzez brak akceptacji dla stwierdzenia, że logika jest wrogiem, a prawda zagrożeniem możemy pozostać przy zdrowych zmysłach, rozumować racjonalnie i odrzucić próbę podmiany naszego oglądu rzeczywistości na „rzeczywistość” spreparowaną przez establishment i dla jego wygody.

Obaj autorzy wymieniają dziesięć największych medialnych i rządowych fałszerstw we współczesnej historii, które głęboko wpojono ludziom, stosując metodę gaslightingu. Wymieńmy niektóre z nich.
Pierwszym jest twierdzenie, że Irak posiadał broń masowego rażenia. Jest to kłamstwo, które rozpoczęło wojnę. Niedługo po 11 września 2001 r. media zaczęły nieustannie powtarzać, jako oczywisty fakt, że iracki reżim taką broń posiada. Główne źródło tej informacji, które zostało wykorzystane przez rządy USA i Wielkiej Brytanii, Rafid Ahmed Alwan al-Janabi, kryptonim Curveball, przyznał później, że kłamał.

Kolejnym fałszem jest to, że Osama Bin Laden został zabity w maju 2011. W rzeczywistości umarł wiele lat wcześniej, a liczne źródła wskazują na to, że akcja z maja 2011 r. to zwykła mistyfikacja.
Nieprawdą jest, że nie istnieje tzw. program dronów. Były sekretarz prasowy Białego Domu, Robert Gibbs, stwierdził, że administracja Obamy nakazała mu reagować na wszelkie pytania na temat tego planu tak, jakby go nigdy nie było.

Następne oszustwo to twierdzenie, że Rezerwa Federalna jest federalna (państwowa). W rzeczywistości ma ona tyle wspólnego z federalizmem, co „Federal Express” – ironizują autorzy. To jest prywatny bank, który przedstawiany jest jako jednostka rządowa. W 1982 r. IX Sąd Okręgowy orzekł, że badając organizację i funkcjonowanie Rezerwy Federalnej, należy stwierdzić, że nie jest to instytucja państwowa, ale prywatna, niezależna od państwa i kontrolowana przez korporacje finansowe.
Kłamstwem jest też to, że szczepionki przeciw grypie chronią przed grypą. Badania wykazały bowiem, że szczepionki te, mimo groźby wielu powikłań, są skuteczne tylko w połowie przypadków.
Do wciskanych przez władze społeczeństwu nieprawdziwych informacji należy i ta, że rząd nie czyni przygotowań na wypadek buntów społecznych.

Ewidentnym i bardzo powszechnym łgarstwem jest stwierdzenie, że demokraci i republikanie to dwie przeciwstawne sobie partie. Carroll Quigley, profesor z Uniwersytetu Georgetown, mentor Billa Clintona, napisał w książce Tragedy and Hope, że pomysł, aby dwie partie reprezentowały przeciwne idee polityczne: jedna – prawicową, a druga – lewicową jest głupi i może być akceptowany jedynie w podręcznikach akademickich jako teoria. W rzeczywistości zaś obie partie winny być niemalże identyczne. Wtedy wybory i decyzje społeczeństwa nigdy nie będą prowadzić do radykalnych zmian. Każda partia rządząca staje się z czasem skorumpowana, zmęczona, pozbawiona inicjatywy i wigoru. Wtedy w wyniku wyborów zmienia się tę ekipę i zastępuje drugą, podobną, choć jeszcze nie obciążoną brzemieniem korupcji, zmęczenia, rutyny, z większą energią, choć bez większych zmian, kontynuującą politykę poprzedniczki.

I ostatnim z serii wielkich kłamstw, powszechnie przyjmowanych za prawdę, jest wojna z narkotykami. Jest to pojęcie, za pomocą którego trzyma się Amerykanów w systemie więzienno-przemysłowym. CIA i Agencja Przestępstw Narkotykowych kontrolują i sterują globalnym handlem narkotykami. Amerykańscy żołnierze pilnują pól opium w Afganistanie, a rekordowe ilości narkotyków opuszczają ten kraj i płyną kontrolowanymi przez rząd USA kanałami do Ameryki Północnej i Europy. Ahmed Wali Karzai – człowiek, który odbudował rynek opium w Afganistanie – był na liście płac CIA przynajmniej od ośmiu lat. Meksykańscy handlarze narkotyków wręcz rutynowo przyznają, że pracują pod „kryszą” CIA, która kontroluje handel narkotykami, jednocześnie mówiąc społeczeństwu, że z handlem tym zaciekle walczy.

CIA… Cóż, mądrzy ludzie zawsze przed nią przestrzegali.



http://warszawskagazeta.pl/teoria-spisku/item/4693-gaslighting-jak-sluzby-manipuluja-opinia-publiczna