Maciej Piotr Synak


Od mniej więcej dwóch lat zauważam, że ktoś bez mojej wiedzy usuwa z bloga zdjęcia, całe posty lub ingeruje w tekst, może to prowadzić do wypaczenia sensu tego co napisałem lub uniemożliwiać zrozumienie treści, uwagę zamieszczam w styczniu 2024 roku.

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sztuka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sztuka. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 30 sierpnia 2026

Filozof Johann Herder - A nie mówiłem? (40)



Potęga wroga.




No i tak.... 

trafiłem wczoraj na artykuł z 2023 roku:
"Grabież dóbr kultury w czasie II wojny światowej jako zbrodnia wojenna. Aspekty prawne"

i tam min. czytamy:


[...] w przypadku okupanta niemieckiego, proponuje się nadanie mu klasyfikacji NS-Raubkunst, przez co należy rozumieć zorganizowaną kradzież dzieł sztuki przeprowadzoną w latach 1933–1945 przez rząd narodowych socjalistów w Niemczech oraz krajach przez nich okupowanych.

Co istotne, rabunkom tym niejednokrotnie towarzyszyło celowe niszczenie w imię narzucanej ideologii. Tak więc „grabież” jest pojęciem szerszym od „kradzieży”.

Cechowała się ona wysokim stopniem zorganizowania i podjęciem przygotowań do jej realizacji jeszcze przed wybuchem wojny. Paradoksalnie pomocne w tym zakresie okazało się opracowanie Edwarda Chwalewika z 1926 i 1927 r., w którym opisał on niemal wszystkie polskie dwory pod kątem znajdujących się w nich dzieł sztuki i przedmiotów artystycznych. Choć jego opisy były zdawkowe, okazały się wystarczające dla okupanta, który według nich dokonywał kolejnych zajęć w poszczególnych majątkach ziemskich. Niemcy masowo tę publikację wykupywali w polskich księgarniach, a nawet zlecili jej tłumaczenie na język niemiecki. Paradoks polegał na tym, że Chwalewik we wstępie swojej książki pisał:

Pod wrażaniem grozy zniszczenia, którego dokonała wojna światowa w zabytkach naszej przeszłości, wydałem w r. 1916 tytułem próby doraźnej, dzięki poparciu Kasy im. Dr. J. Mianowskiego, vademecum zbieracza polskiego, zawierające krótkie opisy, a często nawet drobne tylko wzmianki o zbiorach pamiątek naszej przeszłości. Uczyniłem to w chwili jak najodpowiedniejszej dla tego rodzaju poczynań, aby w przybliżeniu przynajmniej uświadomić sobie i wielu innymi miłośnikom zabytków naszej przeszłości ogrom strat, o które wojna przyprawiła nas w tej dziedzinie.

W październiku 1939 r. stanowisko specjalnego komisarza ds. zabezpieczenia dzieł sztuki objął dr Kajetan Mühlmann, który przed Międzynarodowym Trybunałem Wojskowym zeznał:

Oficjalną polityką generalnego gubernatora Hansa Franka było zabezpieczenie wszystkich ważniejszych dzieł sztuki stanowiących własność polskich instytucji publicznych, zbiorów prywatnych i Kościoła. Potwierdzam, że wspomniane dzieła były faktycznie konfiskowane, i jestem świadom tego, że w przypadku zwycięstwa Niemiec nie pozostałyby w Polsce, lecz zostałyby użyte w celu uzupełnienia niemieckich zbiorów dzieł sztuki.

Straty dóbr kultury w latach 1939–1945 na przykładzie Polski

Skala tych strat jest praktycznie niemożliwa do precyzyjnego oszacowania, można co najwyżej dokonywać przybliżonych szacunków. Niemiecki okupant wywiózł z terytorium Polski ok. 2,8 tys. obrazów malarstwa europejskiego, ok. 11 tys. obrazów polskich malarzy, ok. 1,4 tys. rzeźb, ok. 15 mln książek, ok. 5 tys. dzwonów kościelnych. Zniszczono 25 muzeów, 35 teatrów, 665 kin, 323 domy ludowe. Ze względów politycznych nie dokonano oszacowania strat spowodowanych przez wojska sowieckie, które dopełniły skalę zniszczenia.

Szczególny wymiar grabieży podczas II wojny światowej
Poza wymiarem ilościowym i organizacyjnym, grabież polskich dóbr narodowych miała jeszcze jeden wymiar – ideologiczny. Adolf Hitler twierdził, że

naród, któremu odbierze się kulturę, wkrótce przestanie być narodem


W Niemczech istniał stereotyp ukazujący Polaków jako ludzi prymitywnych, bez kultury. Okupant, dokonując grabieży dóbr kultury, dążył do unicestwienia całego dorobku narodowej kultury oraz polskiej inteligencji. Cel ten został określony podczas narady wyższych dowódców niemieckich sił zbrojnych w Obersalzbergu 22 sierpnia 1939 r., kiedy to sformułowano go jako „unicestwienie sił żywotnych” Polski i zniszczenie lub wywóz wszystkich wartościowych składników majątkowych, w tym również dzieł sztuki i zabytków. 16 grudnia 1939 r. Frank wydał rozporządzenie (miało ono obowiązywać na terenie Generalnego Gubernatorstwa), nakazując konfiskatę na rzecz Rzeszy

przedmiotów historycznych i prehistorycznych, akt, dokumentów, książek, przedmiotów o wartości historycznej lub kulturalnoartystycznej

Zamiar ten ukryty był pod pozorami poszanowania prawa [...]

Aż do początku XX w. nie istniały ogólne akty prawne regulujące ochronę dóbr kultury. Były one chronione wyłącznie przez prawo zwyczajowe. Jeden z osiemnastowiecznych klasyków prawa międzynarodowego, Emer de Vattel, pisał:

z jakiejkolwiek przyczyny kraj został zniszczony, to budynki, które nie tworzą potęgi wroga, takie jak świątynie, nagrobki, gmachy publiczne, wszelkie dzieła odznaczające się swym pięknem, powinny być oszczędzone

Pierwszym aktem prawnym o zasięgu międzynarodowym, regulującym ochronę dóbr kultury, była IV konwencja haska, dotyczącą praw i zwyczajów wojny lądowej, przyjęta 18 października 1907 r. 

Jej art. 3 przewidywał jednoznaczną odpowiedzialność strony wojującej za naruszenie postanowień regulaminu dołączonego do konwencji. Odpowiedzialnością tą objęte były wszystkie czyny osób wchodzących w skład sił zbrojnych, a w przypadku żołnierzy – także czyny popełnione poza służbą. Istotne z omawianego punktu widzenia są postanowienia wspomnianego regulaminu, który określa zasady ochrony własności w czasie działań wojennych i w czasie okupacji. Ustanawia naczelną zasadę poszanowania własności, co przejawia się zakazem jej niszczenia i grabienia, chyba że jest to podyktowane absolutnie koniecznością wojenną, a nadto zabronione jest wydawanie na łup miast lub miejsc zdobytych nawet szturmem (art. 23g i art. 28). Z kolei artykuły 46 i 47 stanowią, że wszelki rabunek jest zakazany, a własność prywatna nie podlega konfiskacie. Jeśli chodzi o dobra kultury, to w czasie wojny należy podjąć wszelkie niezbędne środki, aby w miarę możliwości oszczędzone zostały świątynie, gmachy służące sztuce, nauce i dobroczynności, a także pomniki historyczne (art. 27).

Ponadto podczas okupacji

własność gmin, instytucji kościelnych, dobroczynnych, wychowawczych oraz instytucji sztuk pięknych i naukowych, chociażby należących do państwa, będzie traktowana jak własność prywatna. Wszelkie zajęcie, zniszczenie lub rozmyślna profanacja instytucji tego rodzaju, pomników historycznych, dzieł sztuki i nauki są zabronione i winny być karane (art. 56).

Analogiczne postanowienia zawiera IX konwencja haska o bombardowaniu przez morskie siły zbrojne w czasie wojny. Co istotne, żaden z tych aktów prawnych nie wskazywał organu, który miałby orzekać i stosować kary. Tym samym należy wnioskować, że sprawcy naruszeń mieli być sądzeni według prawa wewnętrznego umawiających się państw.




Jak wiemy, Niemcy nie zostały skutecznie rozliczone ze swych grabieży - nadal po tamtej stronie granicy znajdujemy dzieła sztuki będące przed wojną w polskich zasobach. Dziwne to, moim zdaniem, skoro niemcy zniszczyli nasze dobra kultury, powinni nam przynajmniej oddać swoje zachowane od zniszczenia dobra - w podobnej klasie, np. zniszczeniu lub "zaginięciu" - czyli grabieży - uległy cenne starożytne wazy greckie z Gołuchowa, tymczasem w zasobach niemieckich muzeów są wazy greckie podobnej klasy...


To jedna sprawa, a druga - to
cytat z Hitlera:

naród, któremu odbierze się kulturę, wkrótce przestanie być narodem

 
Czy ja przypadkiem czegoś podobnego nie czytałem o Herderze, niemieckim  filozofie z Morąga?

Zajrzałem do posta o Muzeum w Morągu i masz tam za wikipedią:
Herder przywiązywał wyjątkową wagę do pojęcia narodowości i patriotyzmu – "ten, kto utracił ducha patriotycznego, traci siebie i całe światy wokół siebie"



Czyż te dwa zdania nie są podobne - czyż nie wyrażają tej samej idei???

"naród, któremu odbierze się kulturę, wkrótce przestanie być narodem"
"ten, kto utracił ducha patriotycznego, traci siebie i całe światy wokół siebie"


Z całą pewnością.



wg wiki:

Patriotyzm (łac. patria – ojczyzna, gr. patriotes) – postawa szacunku, umiłowania i oddania własnej ojczyźnie oraz chęci ponoszenia za nią ofiar i gotowości do jej obrony. Charakteryzuje się przedkładaniem celów ważnych dla ojczyzny nad osobiste, gotowością do pracy dla jej dobra i w razie potrzeby, poświęcenia dla niej własnego zdrowia lub nawet życia. Patriotyzm to również umiłowanie i pielęgnowanie narodowej tradycji, kultury czy języka. Oparty jest na poczuciu więzi społecznej, wspólnoty kulturowej oraz solidarności z własnym narodem i społecznością.


i taka rzecz:

poniżej przedruk obszerne fragmenty eseju z 2008 roku
polecam jednak przeczytać całość


Piotr Szymaniec
"Pojęcie narodu w filozofii dziejów Johanna Gottfrieda Herdera"

W wizji historiozoficznej, przedstawionej przede wszystkim w Myślach o filozofii dziejów i Listach o krzewienie człowieczeństwa, celem, który ma być osiągnięty przez człowieka jako gatunek, a zarazem celem, do którego mają zmierzać dzieje, jest człowieczeństwo. Jest to coś, co jest w ludziach ukryte i podobnie jak rozum czy świadomość musi zostać rozwinięte. To jest pewien ideał, którego osiągnięcie jest w zasięgu człowieka. Herder określa to tak:

„celem, do jakiego zmierza nasze teraźniejsze istnienie, jest kształtowanie człowieczeństwa, do którego wytworzenia mają służyć, a nawet prowadzić, wszystkie niskie ziemskie potrzeby. Nasza zdolność do posiadania rozumu ma się ukształtować w rozum, nasze bardziej subtelne zmysły w sztukę, nasze popędy w rzetelną wolność i piękność, siły, które nami kierują, w miłość do ludzi”. 


Obecny etap rozwoju ludzkości jest więc „etapem przygotowawczym, pączkiem przyszłego kwiatu”. 


Cel, który filozof stawia przed ludźmi, jest z gruntu oświeceniowy (przypomina nieco teorię Gottholda Ephraima Lessinga). Człowieczeństwo – można by powiedzieć – to potencja, która musi się zaktualizować. Można zapytać, dlaczego to musi nastąpić, skoro człowiek, jako wolny, może upadać bardzo nisko. Otóż w dziejach zło (siła niszcząca) może zapanować jedynie chwilowo, gdyż w końcu zniszczy („pochłonie”) samo siebie. Zło nawet służy w pewien sposób osiągnieciu człowieczeństwa.

Do Humanität wszakże ludzkość musi być wychowywana, wszelkie jej, nieuniknione zresztą, błędy i upadki służą temu procesowi. Do ostatecznego celu nie wiedzie droga prosta, jak by chcieli oświeceniowi optymiści – zwolennicy teorii kumulatywnego postępu, lecz kręta i wyboista. Prowadzi ona jednak do celu. 

Można zatem zauważyć, że Herder nie wyrzeka się całkowicie idei postępu, lecz jedynie ją przetwarza. Sam też przyznaje, że koncepcja człowieczeństwa ma genezę religijną i jest przetworzeniem idei Królestwa Niebieskiego, „królestwo kształtujących się dyspozycji ludzkich” jest bowiem „właściwym Państwem Boga na ziemi, w którym wszyscy ludzie są obywatelami”, mimo że prezentują bardzo zróżnicowane stopnie wychowania. 

Człowieczeństwo nie jest celem, który ma usprawiedliwiać wszystkie niegodziwości i wypaczenia w imię przyszłej, bardzo odległej, szczęśliwości rodu ludzkiego. Herder twierdzi bowiem, że „Najwyższa Mądrość” – Bóg – w ten sposób z ludźmi nie igra, a zatem to, „czym każdy człowiek jest i czym być może, musi być celem rodu ludzkiego”. Każda jednostka i każda społeczność dąży do wykorzystania swoich zdolności i do szczęścia, czyli do człowieczeństwa, zgodnie z tym, jak te wartości pojmuje i jak to możliwe w danych okolicznościach. 

W innym miejscu zaś z całą stanowczością podkreśla: „Ludożerca w Nowej Zelandii i Fénelon, najpodlejszy Peszerej i Newton są stworzeniami należącymi do jednego i tego samego rodzaju”. Herder idzie dalej i krytykuje „europocentryczne” widzenie ludów pozaeuropejskich jako prymitywne czy dzikie. Potępia w związku z tym ekspansję kolonialną państw europejskich, która prowadziła do zniszczenia kultur miejscowych. Narody bowiem zostały stworzone po to, aby żyły obok siebie, a nie w tym celu, żeby jeden dominował nad drugim. 

Pojęcie człowieczeństwa ma jeszcze jedno znaczenie – etyczne. Otóż Herder uznaje je za rodzaj obowiązku moralnego. „Człowiek nigdy nie jest cały, jego egzystencja jest stawaniem się”, lecz nosi w sobie, ciemny jeszcze, obraz tego, „czym może i powinien być”, a na obraz ów składają się jego zdolności i talenty. Obowiązkiem jednostki jest rozjaśnienie, wykształcenie wszystkich rysów tego obrazu–formy, przełożenie formy na materię, jaką jest ona sama; wykorzystanie jak najlepiej swoich możliwości. Jednostka  ma obowiązek wykształcenia w sobie człowieczeństwa, lecz obowiązek ten nie ma nic wspólnego z przymusem, gdyż jego „jarzmo jest słodkie a brzemię lekkie, jeśli przywyknąć do tego”. Człowieczeństwo jest koniecznością człowieka, lecz koniecznością, która przyniesie mu prawdziwą szczęśliwość.


Może to Herder, a może to cytaty z Jana, hę? 

Niemieckie imię Johann odpowiada polskiemu imieniu Jan.
Pochodzenie: hebrajskie (Jehochanan – „Bóg jest łaskawy”)

w dodatku w tekście dostrzegam pewne rebusy na temat "koła" i Jana... czytajmy dalej, to bardzo ciekawe...


Według R. Wisberta człowieczeństwo w koncepcji Herdera jest „wątkiem przewodnim w wyjaśnianiu świata i działań w obrębie historii. (...) Nie jest ono niczym innym, jak tylko wykładnią ludzkości, jakiej sama ona dokonuje w otwartej perspektywie dziejów i która objawia się w coraz to nowych (...) postaciach. Każda epoka jest w stanie wzbogacić tę paletę wzorców”. Ramowe warunki realizacji Humanität tworzy Bógnatura („Najwyższe Dobro”). Ona też wyznacza sam ostateczny cel historii i człowieka, zgodna z dobrą w istocie naturą człowieka, będącą odbiciem natury jako takiej i jej częścią, dlatego też Herder może stwierdzić, że dzieje to „pochód Boga poprzez narody”. 

Podmiotem historii jest zawsze jednostka, ale jednostka w ramach wspólnoty, albowiem zdaniem myśliciela z Morąga człowiek jest zawsze istotą społeczną.
["Polacy to indywidualiści" wmawiają wam redaktorzy - przy każdej okazji traktujący Was jak dzieci... - MS] 

Nie może on działać poza społecznością, przez całe swoje istnienie – od narodzin po śmierć – jest członkiem jakiejś wspólnoty – rodziny, plemienia, społeczeństwa, narodu. 

W niej podlega nieustannemu wychowaniu: „Cała struktura człowieczeństwa w człowieku, dzięki duchowym narodzinom, dzięki wychowaniu pozostaje w związku z rodzicami, nauczycielami, przyjaciółmi, ze wszystkimi okolicznościami własnego życia, a więc i z jego narodem i przodkami, a nawet z całym rodem ludzkim, łączącym się jakimkolwiek ogniwem z jedną z jego sił duchowych”.

Społeczeństwo przypomina organizm w procesie ciągłego rozwoju, składa się ono z poszczególnych osób, lecz nie da się do nich sprowadzić, jak żywy organizm nie jest tylko sumą składających się nań elementów. 
Jednakże pojedynczy człowiek ma wartość nie ze względu na wspólnotę, do której przynależy, ale ze względu na niego samego, ma bowiem niepowtarzalne zdolności. W interesie społeczności jest, aby te indywidualne talenty rozwijał, osiągając przez to maksymalny stopień człowieczeństwa, na jaki może się wznieść.

Nie można więc Herdera uznać za antyindywidualistę (w jego pismach o literaturze wielką rolę odgrywa pojęcie autora–geniusza, odrzucającego w swej twórczości sztywne klasyczne kanony; jednakże jak zauważa Tomasz Namowicz: „Geniusza tworzy umiejętność wczucia się w ducha epoki i narodu, a nie anarchia w zakresie kanonów estetycznych i zasad etycznych”).  
Najważniejsza wspólnota to naród. On bowiem jest czynnikiem historiotwórczym. 

[...]

Myśl zawsze jest w jakimś języku, nawet gdy nie jest wypowiedziana. Język niewypowiadany – język duszy – został stworzony przez ludzi przed językiem mówionym. Ten ostatni zaś jest przekazywany przez rodziców dzieciom – z pokolenia na pokolenie. Język wyznacza sposób, w jaki się myśli. Zatem naród – posiadający jeden język – jest wspólnotą ludzi myślących w ten sam sposób. 

Wedle Herdera kultura, drugi składnik duszy narodu, jest to „tradycja wychowania człowieka w kierunku jakiejkolwiek postaci szczęśliwości ludzkiej i ludzkiego trybu życia”. 
Wszystkie ludy są każdy na swój sposób – kulturalne, ale różni je stopień rozwoju kultury. O kulturze narodu decyduje przekazywana z pokolenia na pokolenia tradycja: „Jeżeli człowiek żyje między ludźmi, nie może uciec przed tą kształtującą czy zniekształcającą kulturą: tradycja narzuca mu się, formując jego umysł, kształtując jego członki”. 

Tak! Dokładnie, jeśli nie ma dobrej kultury w kraju, to znaczy, że jest kultura zła - zniekształcająca. Promująca np. pijaństwo, narkotyki, przestępczość, wulgarność, agresję, niesłowność, nierzetelność, brak szacunku... - MS

Naród zatem ma być kategorią jednoczącą rozbite społeczeństwo.

I znowu za mną jakby powtarza:

Więcej nawet – czasem Herder uważa za jeden naród (lud czy też wspólnotę etniczną) wszystkich Słowian, mimo wyraźnych odmienności etnicznych i zamieszkiwania w wielu państwach, a zatem Herderowskie pojęcie narodu ma też taki wariant, w którym ma ono szersze znaczenie, niż zazwyczaj przypisuje mu się obecnie. Poza tym autor ten podkreśla to, co narodom jest wspólne, a nie to, co je różni, a tą wspólną cechą jest „jednolity ludzki rozum”. Pisze też o „dziejach ducha ludzkiego”, a także „wzajemnej miłości narodów” i „prawie międzynarodowym”, do których zmierza historia kontynentu europejskiego.

Wszystkie kultury wyrastają z jednego pnia. Są one niczym konary, które pną się w górę, a gdy osiągną maksymalny rozmiar, muszą uschnąć. Zanim jednak uschną, przekazują swoje siły witalne nowym, wyrastającym z nich gałęziom, które będą się piąć ku słońcu, jak najwyżej zdołają. Ten ciągły wzrost sprawia, że czubek drzewa znajduje się coraz wyżej.

Kultura pojedynczego narodu przeżywa swój własny, przebiegający koliście, cykl powstania, rozwoju, rozkwitu, schyłku i upadku, stając się czymś na podobieństwo ogniwa łańcucha. Jednak jej wartości i dziedzictwo nie upadają razem z nią. Są bowiem przekazywane dalszym ogniwom tegoż łańcucha. Każda z kultur odziedziczyła coś po poprzednich i każda też pozostawi coś następnym. Herder używa tutaj takich pojęć, jak transmisja, przekształcenie, przejście, dług czy wreszcie wymieszanie - to jak opis Wędrującej Cywilizacji Śmierci - MS

O ile bowiem naród jest „organizmem naturalnym”, o tyle państwo jest „jednostką sztuczną”. 

znowu ja! - MS

Państwa po okresie rozwoju upadają, narody zaś – nawet upadające – trwają dłużej niż państwa. Herder krytykował współczesne państwa, twierdząc, że niekorzystnie wpływają na rozwój charakteru narodowego i indywidualność ludzi. Przeciwstawiał się przy tym idei, że państwo może być zbudowane na sile czy przemocy (powinno bowiem być „państwem humanitarnym”). Państwo umożliwia co prawda rozwijanie rzemiosła, handlu i sztuk, ale zabiera więcej, niż daje w zamian. Szczególnie zaś negatywnie wypowiadał się o pruskich – „kapralskich”, jak je określał – metodach rządzenia.

Herder sprzeciwiał się istnieniu wielkich imperiów, w których połączone zostały pod jednym panowaniem różne ludy. Takie twory, które nazywa „maszynami państwowymi”, są nienaturalne, ponieważ nie posiadają charakteru narodowego, i nie mogą przetrwać długo42.

- podobnie o maszynie, która mieli ludzi 24h na dobę pisałem nie raz... - MS

Gdy chodzi o ustroje państw, najmniej krytycznie oceniał konstytucyjną – opartą na powszechnych prawach – monarchię, pozytywnie wyrażał się o brytyjskim parlamentaryzmie, natomiast odrzucał despotyzm i demokrację. Tej ostatniej nie uważał za dobry ustrój, ponieważ twierdził, iż nieuświadomione masy ludu nie powinny brać udziału w sprawowaniu rządów

brakuje nam szerokich mas świadomych politycznie, doinformowanych, interesujących się i życiem lokalnym społeczności i ogólnopolskim - myślę, że harcerstwo powinno być obowiązkowe - w jakiejś formie - i właśnie tam dzieci i młodzież trzeba oswajać i przyuczać do aktywności społecznej i politycznej - tylko tak sobie poradzimy z systemem potajemnie sterowanym - MS

Ogólnie pogląd Herdera na temat roli i znaczenia państwa wyraża się następująco: im lepiej działa państwo, im bardziej oparte jest na zasadach rozumu i sprawiedliwości (co oznacza także, iż człowiek ma być celem, a nie tylko środkiem do realizacji celów państwa), tym bardziej jego istnienie przyczynia się do realizacji ideału człowieczeństwa.

no i znowu ja - "petent to nie klient!" - państwo jest dla nas, a nie my dla państwa, przepisy są do regulowania ruchu, a nie do łapanek na ludzi i karania mandatami - MS

To jest naprawdę ciekawe, że ja mam zupełnie podobne widzenie tych spraw, a  przecież żadnym filozofem nie jestem - tylko obserwatorem rzeczywistości.
Tak, to mi bardzo przypomina moje widzenie początków świata, wydaje się, że to z Jana są te zasady i mądrości....  to nie byłby pierwszy przypadek, kiedy niemcy lub Wędrująca Cywilizacja Śmierci kradły coś z przeszłości i sprzedawały jako swoją twórczość. Najpierw podstawiony typ drukuje janową "filozofię" jako swoją, a później drugi podstawiony typ - Hitler - odwracając jej poszczególne znaczenia, realizuje plan podboju.

Mówiłem, że te krzyżackie metody muszą być gdzieś opisane...

Jak wiecie uważam, że technologia, jaką posiadamy jest niemożliwa do osiągnięcia w społeczeństwach jakie mamy na Ziemi - tak naprawdę - opartych o agresję i przemoc.
Zanim ludzie sięgnęli by gwiazd - wcześniej doszłoby do wzajemnego wyrezania się.


"Otóż w dziejach zło (siła niszcząca) może zapanować jedynie chwilowo, gdyż w końcu zniszczy („pochłonie”) samo siebie"


Ludzkość wyraźnie nie jest gotowa na to, by bawić się smartfonami, ani innymi diabelskimi wynalazkami, jak bomby czy telewizja... Ta technologia, którą mamy -  wywodzi się z zasobów Jana, pochodzi od społeczeństwa opartego o pokój, wzajemny respekt i szacunek - czyli jak to mówią "oświeceni" masoni: braterstwie ludzi...

Niemcy budując UE budują fałszywe Królestwo Niebieskie, na wzór tego, które wcześniej obalili, stąd KOŁO na fladze UE oraz oczywiście zbieranie wszystkich Europejczyków pod jedną władzą i urabianie wszystkich na jedną modłę...


https://maciejsynak.blogspot.com/2021/08/hyperborea-czyli-polska.html

Multi-kulti to nic innego jak wynarodowienie: "naród, któremu odbierze się kulturę, wkrótce przestanie być narodem", czyli wymazanie dotychczasowych przekonań ludzi na swój własny temat.

Europa (i cały ówczesny świat) przed tysiącami lat zasiedlona była przez jeden lud, który mówił tym samym językiem, ten lud można by nazwać: Ludzie. 

Lud ten w ramach podboju został zantagonizowany, wymazano mu historię, zniekształcono -  zmieniono język i podzielono na odrębne - często wrogie sobie kraje. A teraz, jak już wymazano z kart historii - i z pamięci ludzkiej - fakt istnienia Jana, który ten świat budował, niemcy  - a może i inna jakaś sitwa... mają w planie zająć jego miejsce i korzystając z zagarniętej technologii Jana - zdobyć władzę nad wszystkimi ludźmi na planecie.


Europa w roku 1444 - drobne pańsetwka na zachodzie to pozostałość po podboju Słowiańszczyzny - są to nagrody dla najemników....


Tymczasem w Polsce niszczy się kulturę polską, sekuje na każdym poziomie, propaguje się multi- kulti łącznie z umiłowaniem niemczyzny, albo akcentowaniem niemczyzny ukrytej pod fasadą takich nazw jak: Prusy, Mazurzy, Kaszuby czy Śląsk...


Ai:

Główne założenia ducha patriotyzmu według Herdera można ująć w następujących punktach:

- Oparcie na języku i kulturze: Prawdziwy patriotyzm przejawia się w pielęgnowaniu rodzimej mowy, poezji, pieśni oraz obyczajów. Język nie jest tylko narzędziem komunikacji, ale „organem myśli” i skarbnicą zbiorowej pamięci narodu.
- Brak agresji i szowinizmu: Patriotyzm herderowski ma charakter głęboko humanistyczny, pacyfistyczny i pluralistyczny. Kochanie własnego narodu nie oznacza nienawiści do innych. Herder potępiał imperializm i podboje, uważając, że każdy naród ma równe prawo do rozwoju swojej unikalnej tożsamości. 
- Wspólnota ogólnoludzka: Miłość do ojczyzny stanowi u niego szczebel do miłości całej ludzkości (Humanität). Narody są jak instrumenty w jednej wielkiej orkiestrze świata – każdy ma do zagrania własną, niepowtarzalną melodię.
- Krytyka ślepego naśladownictwa: Prawdziwy duch patriotyczny odrzuca bezkrytyczne kopiowanie obcych wzorców (w czasach Herdera dotyczyło to m.in. fascynacji elit kulturą francuską). Filozof wzywał do powrotu do „korzeni”, czyli kultury ludowej, która zachowała największą czystość i pierwotną energię.

I dokładnie na odwrót postępują różni kodownicy, działacze i redaktóry:

- kaleczą język i niszczą kulturę wysoką 
- rośnie opresyjność władzy wobec "zwyczajnego" obywatela - nie tylko odnośnie przepisów ruchu drogowego, ale prawa w ogóle, szczególnie podatkowego i egzekucyjnego, terroryzuje się ludzi "prawami lgitd", lekarz od milionów nawet nie był przesłuchany, a rolnika za zaoranie asfaltu od razu ponieśli w kajdany...
- miłość do ojczyzny zastępuje się: masowym obrzydzaniem Polaków Polakom, np. w RFNFM odbywa się to w cyklicznym codziennym programie
- od 35 lat skutecznie kopiuje się zachodnie obyczaje, głównie poprzez media - króluje u nas zachodnia muzyka niskiej jakości, język pełen jest anglicyzmów, a cyfryzacja potęguje ten stan, w ostatnich dniach szczytem tego absurdu wydaje się pani od englisz nowomowy....
 

Tak idee, które wyżej zacytowałem, a głoszone przez Herdera, są piękne i godne urzeczywistnienia, sądzę jednak, że ich publikacja miała inny charakter - tak naprawdę chodziło o upublicznienie tych pism idei, aby każdy niemiec miał do nich swobodny dostęp i chętni naocznie mogli studiować, oficjalnie (dwuznacznie) o nich między sobą rozmawiać, jakie metody (odwracając Herdera) stosować w polityce i walce ze Słowianami.

Już w poprzednim poście o Muzeum w Morągu zwracałem uwagę:
"Wygląda na to, że faktycznie - pisma Herdera wpłynęły na powstanie (?)  i rozwój nazimu jako specyficznej formy niemieckiego nacjonalizmu.
Uwagi Herdera zastosowano do opracowywania metod podboju kulturalnego.
Niewykluczone, że Gramsci także korzystał z jego pism."

Podobieństwo owych cytatów - Hitlera i Herdera:  
"naród, któremu odbierze się kulturę, wkrótce przestanie być narodem"
"ten, kto utracił ducha patriotycznego, traci siebie i całe światy wokół siebie"

jeszcze bardziej przekonuje mnie do tego przekonuje.

Stawiam tezę, że książka Mein Kampf Adolfa Hitlera oparta jest na pismach Herdera - na przepisaniu jego filozofii, być może w postaci odwróconej - naukowcy powinni zbadać tę kwestię. 


Po to książka Hitlera jest zakazana, żeby nikt się nie zorientował, że rzeczy tam opisane na co dzień funkcjonują w mediach i polityce "europejskiej"...



Wtedy, w 2024 roku, zastanawiałem się nad celowością zmiany nazwy Muzeum - starałem się nie przesądzać i nie krytykować za bardzo tej decyzji, znajdując w niej plusy:
"Na podstawie spostrzeżeń z tego posta na pewno można powiedzieć, że rezygnacja z J. G. Herdegera jako patrona Muzeum to bardzo dobry ruch. Widać, że ta postać źle zapisała się w historii Polski, ale oczywiście trzeba by przeprowadzić sumienne badania, by to jednoznacznie wykazać, a przynajmniej - wzmocnić poszlaki uwidocznione powyżej przeze mnie."


I w tym roku taka sytuacja:




Z komentarzy wynika, że impreza przed laty miała większy rozmach:





Jak wspomniałem  - idee niemieckiego filozofa z Morąga wymienione w tym poście są piękne i godne urzeczywistnienia, jednak ze względu na niejednoznaczność tej postaci, zbieżność tych ideii z moim wyobrażeniem o "janowych" początkach ludzkości na ziemi (a więc podejrzenie o ich "zapożyczeniu" z nieoficjalnego utajnionego źródła) i fakt iż ich publikacja mogła mieć inny charakter - optowałbym za stopniowym albo zdecydowanym wygaszaniem imprez poświęconych Herderowi.





naród, któremu odbierze się kulturę, wkrótce przestanie być narodem

dlatego od 35 lat nie ma polskiej kultury w polskich mediach "na pełen etat"



z jakiejkolwiek przyczyny kraj został zniszczony, to budynki, które nie tworzą potęgi wroga, takie jak świątynie, nagrobki, gmachy publiczne, wszelkie dzieła odznaczające się swym pięknem, powinny być oszczędzone


Kultura polska to potężną broń Polaków - podobnie jak demografia














https://maciejsynak.blogspot.com/2024/12/muzeum-prus-gornych-w-moragu-nie-mowiem.html
https://maciejsynak.blogspot.com/2021/08/hyperborea-czyli-polska.html


https://przystanekhistoria.pl/pa2/tematy/zbrodnie-niemieckie/75823,Grabiez-dobr-kultury-w-czasie-II-wojny-swiatowej-jako-zbrodnia-wojenna-Aspekty-p.html

https://nck.pl/kordegarda/wystawy/utracone-odzyskane-z-kolekcji-goluchowskiej
https://regionwielkopolska.pl/artykuly-dzieje-wielkopolski/wazy-z-goluchowa/
https://pl.wikipedia.org/wiki/Patriotyzm


Piotr Szymaniec Pojęcie narodu w filozofii dziejów Johanna Gottfrieda Herdera:
https://repozytorium.uni.wroc.pl/Content/29199
Wrocławskie Studia Erazmiańskie. Zeszyty Studenckie” (Acta Studentium, t. I)

https://www.google.com/search?q=ducha+patriotyzmu%2C+wg+herdera&oq=ducha+patriotyzmu%2C+wg+herdera+&gs_lcrp=EgZjaHJvbWUyBggAEEUYOTIHCAEQABjvBTIKCAIQABiiBBiJBTIHCAMQABjvBTIHCAQQABjvBTIKCAUQABiiBBiJBdIBCDM1NTFqMGo3qAIIsAIB8QV7pZYmOtSRH_EFe6WWJjrUkR8&sourceid=chrome&source=chrome.ob&ie=UTF-8#sv=CBASpxgK_xcKBtrZ29IPABL0Fwq5BQq2BbrZ29IPrwUKLmh0dHBzOi8vcmVwb3p5dG9yaXVtLnVuaS53cm9jLnBsL0NvbnRlbnQvMjkxOTkSKFJlcG96eXRvcml1bSBVbml3ZXJzeXRldHUgV3JvY8WCYXdza2llZ28azgRkYXRhOmltYWdlL3BuZztiYXNlNjQsaVZCT1J3MEtHZ29BQUFBTlNVaEVVZ0FBQUJ3QUFBQWNDQU1BQUFCRjB5K21BQUFBYkZCTVZFVkhjRXd6UEVNME5qd25iSDQwUFVRMFBVUTBQVVEwT0VFMFBVUTBQVVEwUFVRME9UazBQVVExTVQwMFBVUTBQVVFBNHJZQTNMWVpsT1lma1BVZ2p2b091c3dBMnJRZ2ovTWdqL1FCMmJRQTNMRWdqL01CMmJRWWg5d0IyYlFBc2JFRmViRUIyYlFnai9NQWRLczgvRnBWQUFBQUpIUlNUbE1BRmlrTGxmL2NNb2ZRYlQvMlVjS3lGSFZRaUh3ci85SC9ZZXZmOVA5ZS8vK1E3VXN2ZEdVakFBQUF4MGxFUVZSNEFhM09CWElBSVFBRXdVSDIzQ1h1K2Y4Zmc4VGQraFFHcXVDN2pEVlk2M2lYVjRGVThxNUs5ZjlHMjFTTmVUK2FRbEg3WHJTU3V1S0RHRklMTk8vRlJqSWZIcWlXNThQWXFmOHNObVJlQTFMTE00T0d4MlUrUFZuYm1uU2ducWlTYkg1Rm8rU0FRdklHRzBZaklLa3hycTJsaXNCMHlnb0NxM3NqMmFpb0luR0RncTdoVWRsYm5yUXZSdE9jT0dCWjEzVmJGNTdaRDVLZHc2Tm81WVhqRkUrMjFFNTU1U3pWOHhRWFhybUk3ZkxxM1kxd0hkdFZxRGVPdDZibE50cjVuanVuSFExR25YOFZld0FBQUFCSlJVNUVya0pnZ2c9PSABOAEKpwIKpALS2dvSD50CCj9Qb2rEmWNpZSBuYXJvZHUgdyBmaWxvem9maWkgZHppZWrDs3cgSm9oYW5uYSBHb3R0ZnJpZWRhIEhlcmRlcmESLmh0dHBzOi8vcmVwb3p5dG9yaXVtLnVuaS53cm9jLnBsL0NvbnRlbnQvMjkxOTkaqQF6ZGFuaWVtIHRlZ28gYXV0b3JhIHphcsOzd25vIHUgSGVyZGVyYSwgamFrIGkgQnJvZHppxYRza2llZ28gcGF0cmlvdHl6bSB1enVwZcWCbmlhbnkgYnnFgiBwcnpleiDigJ5wb2N6dWNpZSB3c3DDs2xub3R5IG9nw7Nsbm9sdWR6a2llauKAnS4gTmF0b21pYXN0IGtvbmNlcGNqYSBuYXJvZHUgLi4uCr0JCroJwtnb0g-zCRI_UG9qxJljaWUgbmFyb2R1IHcgZmlsb3pvZmlpIGR6aWVqw7N3IEpvaGFubmEgR290dGZyaWVkYSBIZXJkZXJhGrYDCi5odHRwczovL3JlcG96eXRvcml1bS51bmkud3JvYy5wbC9Db250ZW50LzI5MTk5EjtQb2rEmWNpZSBuYXJvZHUgdyBmaWxvem9maWkgZHppZWrDs3cgSm9oYW5uYSBHb3R0ZnJpZWRhIC4uLhqpAXpkYW5pZW0gdGVnbyBhdXRvcmEgemFyw7N3bm8gdSBIZXJkZXJhLCBqYWsgaSBCcm9kemnFhHNraWVnbyBwYXRyaW90eXptIHV6dXBlxYJuaWFueSBiecWCIHByemV6IOKAnnBvY3p1Y2llIHdzcMOzbG5vdHkgb2fDs2xub2x1ZHpraWVq4oCdLiBOYXRvbWlhc3Qga29uY2VwY2phIG5hcm9kdSAuLi4gASoCcGwyAlBMOhQqEm1zYXJnbzQ0QGdtYWlsLmNvbUIfL3M_dGJtPW1hcCZnc19yaT1tYXBzJnN1Z2dlc3Q9cEowQUY1dFNPNmFoN3Jmd21PNEwzaXJjQW1CTnVCYWgwSkVmQToxNzg4MDc0NTAyNzIyUihSZXBvenl0b3JpdW0gVW5pd2Vyc3l0ZXR1IFdyb2PFgmF3c2tpZWdvUnMYBSo_UG9qxJljaWUgbmFyb2R1IHcgZmlsb3pvZmlpIGR6aWVqw7N3IEpvaGFubmEgR290dGZyaWVkYSBIZXJkZXJhOi5odHRwczovL3JlcG96eXRvcml1bS51bmkud3JvYy5wbC9Db250ZW50LzI5MTk5cmcKLmh0dHBzOi8vcmVwb3p5dG9yaXVtLnVuaS53cm9jLnBsL0NvbnRlbnQvMjkxOTkoIzIzxblyw7NkxYJvOiBSZXBvenl0b3JpdW0gVW5pd2Vyc3l0ZXR1IFdyb2PFgmF3c2tpZWdvetgDGj9Qb2rEmWNpZSBuYXJvZHUgdyBmaWxvem9maWkgZHppZWrDs3cgSm9oYW5uYSBHb3R0ZnJpZWRhIEhlcmRlcmEiFndlYnJlc3VsdF9QM25kQXZFZ3Ewa0owAWDujwZqCk1TQUYgLSBTUlBy3gKqARBXRUJfUkVTVUxUX0lOTkVSsgE5Ci5odHRwczovL3JlcG96eXRvcml1bS51bmkud3JvYy5wbC9Db250ZW50LzI5MTk5EgNPRkYYACAA4gGLAgq8AXpkYW5pZW0gdGVnbyBhdXRvcmEgemFyw7N3bm8gdSA8Yj5IZXJkZXJhPC9iPiwgamFrIGkgQnJvZHppxYRza2llZ28gPGI-cGF0cmlvdHl6bTwvYj4gdXp1cGXFgm5pYW55IGJ5xYIgcHJ6ZXog4oCecG9jenVjaWUgd3Nww7Nsbm90eSBvZ8OzbG5vbHVkemtpZWrigJ0uIE5hdG9taWFzdCBrb25jZXBjamEgbmFyb2R1Jm5ic3A7Li4uEkZQb2rEmWNpZSBuYXJvZHUgdyBmaWxvem9maWkgZHppZWrDs3cgSm9oYW5uYSBHb3R0ZnJpZWRhIDxiPkhlcmRlcmE8L2I-GAAgEaABYsABAeABAegBAQrLBgrIBsrZ29IPwQYSmQYilgYvc2VhcmNoL2Fib3V0LXRoaXMtcmVzdWx0P29yaWdpbj13d3cuZ29vZ2xlLmNvbSZjcz0xJnJlcT1DaTVvZEhSd2N6b3ZMM0psY0c5NmVYUnZjbWwxYlM1MWJta3VkM0p2WXk1d2JDOURiMjUwWlc1MEx6STVNVGs1RWdRYUFnZ0FHdGNERWdBYUFDSUFLZ0F5QmdnQkVnSndiRG9BUWdRSUFSQUxTZ0JhQUhJQWVnQ0NRTE1EQ0FzUUFCZ0FJQUFxRWdvRlpIVmphR0VWN3Jlc1BSb0VaSFZqYUNvZUNndHdZWFJ5YVc5MGVYcHRkUlVBQUFBQUdncHdZWFJ5YVc5MGVYcHRLaDBLQW5kbkZRQUFBQUFhQjNkbFpNV0NkV2NhQ1hkcGEybHdaV1JwWVNvZkNnZG9aWEprWlhKaEZSYTRCa0FhQm1obGNtUmxjaG9IYUdWeVltVnlkREl1YUhSMGNITTZMeTl5WlhCdmVubDBiM0pwZFcwdWRXNXBMbmR5YjJNdWNHd3ZRMjl1ZEdWdWRDOHlPVEU1T1RwR1VHOXF4SmxqYVdVZ2JtRnliMlIxSUhjZ1ptbHNiM3B2Wm1scElHUjZhV1ZxdzdOM0lFcHZhR0Z1Ym1FZ1IyOTBkR1p5YVdWa1lTQThZajVJWlhKa1pYSmhQQzlpUGtLOEFYcGtZVzVwWlcwZ2RHVm5ieUJoZFhSdmNtRWdlbUZ5dzdOM2JtOGdkU0E4WWo1SVpYSmtaWEpoUEM5aVBpd2dhbUZySUdrZ1FuSnZaSHBweFlSemEybGxaMjhnUEdJLWNHRjBjbWx2ZEhsNmJUd3ZZajRnZFhwMWNHWEZnbTVwWVc1NUlHSjV4WUlnY0hKNlpYb2c0b0NlY0c5amVuVmphV1VnZDNOd3c3TnNibTkwZVNCdlo4T3piRzV2YkhWa2VtdHBaV3JpZ0owdUlFNWhkRzl0YVdGemRDQnJiMjVqWlhCamFtRWdibUZ5YjJSMUptNWljM0E3TGk0dUlnSVFBVWdCV0FCb0FBJmhsPXBsLVBMJmdsPVBMGhZodHRwczovL3d3dy5nb29nbGUuY29tWgBgAWgBcAB4AIoBABIjYXRyaXRlbS1fQnRxVGF2SFlHdXJ1d1BBUHFlM25xUWtfNTIYLyDzrM6dBA


http://www.dzielautracone.gov.pl/katalog-strat-wojennych - to 

rządowy portal Dzieła Utracone (podlegający pod Ministerstwo Kultury) korzysta z adresu http:// (nieszyfrowanego), zamiast nowoczesnego standardu https://.

1. Brak aktualnego certyfikatu SSL (Szyfrowania)
Serwis dzielautracone.gov.pl powstał wiele lat temu jako niezależna, dedykowana witryna. Choć jest to autentyczna, oficjalna baza danych MKiDN, jej konfiguracja techniczna nie została w pełni zmigrowana do nowej, jednolitej i szyfrowanej platformy rządowej (z końcówką .gov.pl/web/...). Gdy Twoja przeglądarka widzi brak protokołu HTTPS, uznaje, że połączenie może być podatne na podglądanie i wyświetla "czerwoną planszę" z ostrzeżeniem. 

2. Jak bezpiecznie wejść na tę stronę?
Strona jest w pełni bezpieczna pod kątem złośliwego oprogramowania – nie grozi Ci zainfekowanie komputera. Po prostu przesyłane dane nie są szyfrowane, co w przypadku przeglądania publicznego katalogu dzieł sztuki nie stanowi zagrożenia dla Twojej prywatności. Aby na nią wejść:Kliknij na ekranie błędu przycisk „Zaawansowane” (lub „Więcej informacji”).
Wybierz opcję „Otwórz stronę (niebezpieczną)” lub „Zignoruj ostrzeżenie i przejdź do witryny”.



https://www.ancestry.com/first-name-meaning/johann?geo-lang=pl

https://maciejsynak.blogspot.com/2024/03/zwyciestwo-bez-walki.html

polecam tag "kultura" na blogu


 



sobota, 13 czerwca 2026

Dlaczego niszczą sztukę?

 



za fb:
Proboszcza Wyspa 

Historia sztuki współczesnej odc. 3

Być może niektórzy zastanawiają się dlaczego ostatnie wpisy na tej stronie zdryfowały, może za bardzo w stronę krytyki sztuki i kultury.
Jest to temat ostatnio mocno grzany, by przykryć różne ważniejsze sprawy.
Jednak skoro już ta tematyka się w ogóle pojawiła i wszystkich komentatorów bieżących spraw, aż pali żeby dać upust swojemu rozgoryczeniu. To postacią która mogłaby pogodzić ten spór i wyjaśnić u źródła problematykę sztuki, był niewątpliwie Krzysztof Karoń.

Tematyka sztuki, od której zaczął i w której poruszał się Krzysztof Karoń, jest oczywistym narzędziem używanym do zmiany światopoglądu społeczeństwa. I Jak to się stało, że z rzemiosła, czyli połączenia żmudnego, celowego wysiłku, które zależało od opanowania pewnych umiejętności w stopniu przekraczającym możliwości przeciętnego człowieka, doszło do postawienia w 1917 na piedestale - pisuaru, a sto lat później mamy do czynienia z obrażeniem milionów Polaków, poprzez promocję autorki fekalno-tematycznych bohomazów przez Polską Ministrę Kultury i Dziedzictwa Narodowego.
Krzysztof Karoń dał tą iskrę, która kilka lat temu zapaliła innych do podjęcia tych rozważań. Magazyn Szum piszący o sztuce, w jednym z artykułów 5 lat temu, wymienił go, (ku swojemu zaniepokojeniu), jako jednego z głównych ideologów konserwatywnego zwrotu w sztuce.
Krzysztof Karoń, poprzez głębokie zanurkowanie w przestudiowanie historii kultury i sztuki, po odkryciu, takich narzędzi inżynierii społecznej jak marksizm kulturowy, na którego sfinansowanie od lat 60 poszły gigantyczne środki i który w połączeniu z dobrobytem zniszczył dziś zachodni świat.
Doprowadzając do tego co widzimy dziś, z całą ekspansją wszystkich form nowej normalności, bez tożsamości, bez tradycji, bez rodziny, bez religii..

Odkrywając ten spisek zaapelował o potrzebie edukacji i zadał sobie ten trud odpowiedzi na pytania, na które nikt nie ma sensowych odpowiedzi, by w przełożeniu na język „zwykłych ludzi”, stały się one możliwie jasne. Ponieważ jego ideą było stworzenie programu wiedzy społecznej, który stawi czoła tym wszystkim rewolucjom ogólnie wymierzonym w cywilizację łacińską, w tym także nasz kraj.
Poniżej fragment dłuższej wypowiedzi, w której Karoń, sprowadza do jednego terminu ideologię sztuki po II wojnie, z której wynika reszta.


facebook.com/reel/1015098484789296/





Niszczą sztukę, bo sztuka to piękno, a piękno to min. harmonia, a harmonia - to prawda.

Niszczą więc sztukę: malarstwo, rzeźbę, architekturę, typografię czyli PISMO, upraszczają loga, wizerunki herbów - by pozbawić was wrażliwości na sztukę, a tym samym - na prawdę. Byście nie umieli odróżnić prawdy (harmonii) od kłamstwa (brak harmonii).

By móc was swobodnie oszukiwać i manipulować wami.

Pisałem nie raz - ta maszyna pracuje 24h na dobę, te młyny cały czas się obracają i bardzo, bardzo powoli - niszczą wszystko.


Niszczenie wrażliwości na sztukę przebiega też metodą podmiany:

bohomazy, "instalacje", banan przypięty taśmą do ściany, but zdjęty z nogi i postawiony na cokole, psia kupa na środku pomieszczenia - nazywają to sztuką.



To jest podmiana. By przyszłe pokolenia od dziecka oduczyć zdolności rozróżniania: prawdy od kłamstwa...













środa, 13 maja 2026

Kultura jest polem walki - Gramsci

 

W końcu przeczytałem artykuł o Gramscim, który lajkowałem jakiś czas temu. I patrz co tu jest:


Największy pomysł Gramsciego nie polegał na tym, że ludzie są rządzeni pałką. 

Gramsci zauważył coś bardziej niepokojącego: władza działa najskuteczniej wtedy, gdy przestaje wyglądać jak władza, a zaczyna wyglądać jak „zdrowy rozsądek”. Hegemonia to sytuacja, w której pewien zestaw przekonań staje się tak oczywisty, że człowiek nawet nie pyta, kto mu go włożył do głowy. Britannica opisuje hegemonię właśnie jako dominację wspieraną przez normy i idee, które zaczynają uchodzić za naturalne, intuicyjne i niemal niewidzialne


To jest właśnie myślenie potoczne, o którym wspominałem w poprzednich postach - tu poniżej doprecyzowane:

Rewolucja zaczyna się w szkole, gazecie i przy kuchennym stole
on rozumiał, że prawdziwa zmiana zaczyna się wcześniej — w języku, edukacji, prasie, kulturze, religii, obyczaju i w tych codziennych zdaniach, które powtarzamy, zanim zdążymy je przemyśleć. 

Dlatego tak ważna była dla niego rola intelektualistów: nie jako ozdobnych profesorów od przemówień z brodą i przypisem, lecz jako ludzi, którzy organizują wyobraźnię społeczną. W więziennych zapiskach rozwijał m.in. pojęcia hegemonii, społeczeństwa obywatelskiego i „rewolucji biernej”, a jego trzydzieści trzy zeszyty więzienne stały się później jednym z najważniejszych korpusów myśli politycznej XX wieku.


"ludzi, którzy organizują wyobraźnię społeczną", czyli to samo, co w poprzednim poście: 

Trzy kluczowe obszary władzy:


- akademickie ośrodki wytwarzania wiedzy w dziedzinie nauk społecznych i humanistycznych,
- sfery polityczne, w których zapadają decyzje co do polityki państwa w sprawie imigracji i innych zagadnień etnicznych
- mass media, które podsuwają odbiorcom „sposoby patrzenia na świat”



w tych codziennych zdaniach, które powtarzamy, zanim zdążymy je przemyśleć


język, edukacja, prasa, kultura, religia, obyczaje:

to są rzeczy którym trzeba się pilnie przyglądać i analizować - co oni tam wyczyniają... to są rzeczy, o które trzeba szczególnie dbać, pielęgnować i zastanawiać się - skąd biorą się zmiany, które się w nich pojawiają, z czego one wynikają i do czego mają nas zaprowadzić...

i oczywiście przeciwdziałać tym zmianom






dbać o kulturę języka, o  jego poprawność, o rzetelność redaktorów, o właściwą tj. tradycyjną edukację i obyczaje - nie słuchać "ekspertek", nie słuchać głupot, nie oglądać bigbroderów i patostrimerów - no i wiele, wiele innych rzeczy... trzymaj się tradycji i kultury, szukaj dobrej, a potem wysokiej sztuki, wyrabiaj się, pisz notatki, kochaj Polskę.







Całość tutaj:

https://radioawangarda.pl/czlowiek-ktorego-bali-sie-bardziej-niz-armii/


https://maciejsynak.blogspot.com/2024/12/muzeum-prus-gornych-w-moragu-nie-mowiem.html
https://maciejsynak.blogspot.com/2025/08/lgtb.html
https://maciejsynak.blogspot.com/2024/12/kropla-drazy-skae.html
https://maciejsynak.blogspot.com/2024/08/redaktorom-wadzi-polska.html
https://maciejsynak.blogspot.com/2023/01/a-nie-mowiem-9-bedy-jezykowe.html


poniedziałek, 16 lutego 2026

Pintadera - stempel do barwienia tkanin





przedruk



Tajemniczy gliniany artefakt sprzed około 2,5 tysiąca lat, odnaleziony w okolicach Jarosławia, może okazać się wyjątkowym zabytkiem na skalę kraju. Zdaniem archeologa dr. Marcina Burghardta z Muzeum w Jarosławiu Kamienica Orsettich przedmiot najprawdopodobniej jest pintaderą - specjalnym stemplem używanym do barwienia tkanin lub nanoszenia wzorów na ciało. Jeśli ta interpretacja się potwierdzi, będzie to pierwszy taki obiekt odkryty na ziemiach polskich.

Znalezisko z badań przy budowie autostrady


Artefakt pochodzi z badań archeologicznych prowadzonych w 2011 roku w Nienowicach w powiecie jarosławskim, realizowanych przed budową autostrady A4. Odkryto tam pozostałości osady funkcjonującej od VI do III-II wieku p.n.e., zamieszkiwanej przez społeczności tzw. kultury pomorskiej, które przybyły na tereny południowo-wschodniej Polski z północnego zachodu.

Jak wyjaśnia dr Marcin Burghardt, od IV wieku p.n.e. widoczne są także wpływy ludności związanej z kulturą jastorfską, utożsamianą m.in. z germańskimi plemionami Bastarnów i Skirów.








Nietypowy kształt i fragmentaryczny stan zachowania przez długi czas utrudniały jego interpretację. Początkowo uznano go za element figurki lub podstawki tzw. „zwierzęcia ogniowego”, znanego z kultury jastorfskiej i wiązanego z kultem ognia oraz bóstwami domowymi.


Dopiero późniejsze analizy wskazały na inną możliwość. Charakterystyczna płaska powierzchnia robocza z wyciętym wzorem oraz ślady rękojeści przypominają bowiem gliniane pieczęcie- pintadery.

Takie przedmioty znane są przede wszystkim z obszaru Wielkiej Niziny Węgierskiej i wiązane z kulturą Vekerzug z wczesnej epoki żelaza (VI - pierwsza połowa V wieku p.n.e.). W grobach odkrywa się je często wraz z barwnikami, kamiennymi płytkami i pojemnikami na kosmetyki, co sugeruje, że mogły stanowić element pradawnego „zestawu toaletowego”.

Według badaczy pintadery mogły służyć do nanoszenia barwników na ciało lub tkaniny, a niewykluczone, że [interwencja! - Maciej Cenzor]. Stempel z Nienowic ma charakter negatywowy - prawdopodobnie nanoszono nim wosk lub żywicę, a następnie materiał zanurzano w barwniku, uzyskując geometryczne wzory.




nowiny24.pl/niepozorny-fragment-gliny-zmienia-historie-regionu-sensacyjne-odkrycie-archeologiczne-pod-jaroslawiem/ar/c1p2-28723361?utm_source=Facebook&utm_medium=nowiny24&utm_campaign=linkwstat

 



czwartek, 20 listopada 2025

Emalia




Emalia jest stopem szklanym, bardzo specyficznym. Niektórzy uważają, że zajmuje pozycję pośrednią pomiędzy szkliwem a stopem szklanym. 

Skład chemiczny emalii determinuje temperaturę topnienia.


 



Rozmowa z Ewą Buksą – polską emalierką – o tajnikach pracy, drodze zawodowej i tworzeniu emaliowanych tarcz zegarków
- fragmenty




Technika plique-à-jour, tak zwana witrażowa - ażurowa broszka Matilija poppy amerykańskich emalierów; zdjęcie: plique-à-jour, źródło Ewa Buksa







Zdobyła Pani wiele prestiżowych nagród w Japonii, miała Pani wystawy w Tokio, prawda?

Tak. Ja najbardziej jestem dumna z nagrody za doskonałość. By otrzymać w Japonii nagrodę za doskonałość w sztuce emalierskiej, to musiałam naprawdę dobrze to zrobić (śmiech). Poznałam kilkoro emalierek i emalierów japońskich i nawet miałam okazję pouczyć się od jednej z nich – Yoko Yoshimury. Ona organizowała wspomniane złotnicze konkursy emalierskie.

Emalierstwo, na tyle, na ile już zdążyłem się zorientować, dobrze wpisuje się w filozofię japońskiej kultury. 

To, co mi bardzo zaimponowało, to właśnie to podejście, że tam jeden rzemieślnik – takiego słowa użyję – to jest człowiek, który niemal całe swoje życie młoteczkiem wystukuje konkretny element zegarka, i to jest ręczna robota. Żaden nie jest taki sam, ale zarazem każdy jest zrobiony perfekcyjnie. Oni są dumni z tego, że całe życie wykonują tę jedną czynność. Ale opanowują ją do perfekcji. U nas, w Europie, to w ogóle się w głowie nie mieści, bo każdy już po trzech albo sześciu miesiącach pracy chce iść dalej, robić coś nowego. A w Japonii są wręcz dumni z tego, że potrafią robić tylko jedną czynność. Zupełnie inna kultura, inna filozofia.


Japończycy uważają oczywiście, że to oni odkryli emalie, a nie Chińczycy. Chińczycy uważają dokładnie odwrotnie. Postępująca kolonizacja sąsiednich państw: Chin, Indonezji i pozostałych krajów regionu, wymusiła strategię obrony. Japończycy dosyć szybko zrozumieli, że militarnie i gospodarczo są za słabi, żeby przeciwstawić się kolonizacji, dlatego opracowali doktrynę obrony kulturą i sztuką. Proszę sobie wyobrazić, że emalierstwem na początku w Japonii zajmowali się między innymi samuraje. Ponieważ upadł system szogunatu, jako bezrobotni poszukiwali nowych zajęć. Założyli pracownie, mieli środki finansowe na to, mieli też wsparcie cesarza oraz rządu. Rząd zaprosił chemika z Niemiec – nazywał się Gottfried Wegener.

Który to był rok?


1875 rok. Wówczas Wegener opracował dla Japończyków nowe piękne emalie, podobne jakościowo do współczesnych, które wyparły historyczne emalie „doro”. Współpracował z emalierami japońskimi, właśnie z samurajami, którzy przenieśli zasady kodeksu bushido na pracownie emalierskie, i stąd też kult tej pracy. Bardzo wiele emalii było wykonanych w stylu Rinpa, opartym na asymetrii, na kontraście lub harmonii, zestawieniu ornamentów z obszarami całkowicie planarnymi, z wysublimowaną kompozycją. Te prace są doskonałe projektowo.

Stąd też pewnie ekskluzywność z tym związana?

Pracownie emalierskie tworzyły obiekty prawie masowo, głównie na potrzeby rynku europejskiego i amerykańskiego. Wartość eksportu emalii wynosiła w pewnym okresie czternaście setnych procent PKB Japonii. Japończycy po części przyczynili się do secesji emalierstwa w Europie – Ruch Arts and Crafts, Art Nouveau czy Wiener Secession. Ruch Arts and Crafts przeniósł się też do bogacących się Stanów Zjednoczonych, i tam też nastąpiło odrodzenie emalii. Polska była wtedy pod zaborami. Nas to ominęło… Cóż, emalia jest arystokratką…

[...]

Na przykład pięć gramów kosztuje około czterdziestu-pięćdziesięciu euro.

A pięć gramów zużywa się szybko czy wolno?

Wolno. Niemniej jednak to jest jeden pigment, a powinniśmy mieć tych pigmentów kilkadziesiąt, wymaga to odpowiedniej „głębi finansowej”.

Czyli mówimy de facto o materiale, który może kosztować kilka tysięcy euro.

Tak.

Sam pigment.

Tak. Do tego jeszcze dochodzi mnóstwo innych rzeczy, które trzeba mieć, aby tą techniką się posługiwać. W dodatku na niekorzyść działa mały rozmiar, który generuje problemy kompozycyjne. Trudnością też jest to, że maluje się pod mikroskopem, więc widzi się tylko fragment, a dopiero później całość.

Łatwo o błąd?

Łatwo. Bardzo często miniatury kończą się niepowodzeniem. Możemy przez miesiąc pracować i na końcu pojawi się jakiś pęcherzyk albo dziurka. Miniatury muszą być perfekcyjnie wykonane.

Hmm, a zatem wiedza złotnicza, emalierska i malarska, a ja bym dołożył jeszcze też potężne, ogromne pokłady cierpliwości.

Tak, no chyba tak.

Szczerze mówiąc, determinacji też, bo myślę, że na pewno się Pani w wieloletniej karierze zdarzyły sytuacje, w których dzieło już było prawie skończone i coś poszło nie tak, nawet niekoniecznie z Pani winy, ale praca nie nadawała się już do niczego.

Rozumiem, że nawet jak jest jakiś mikroskopijny błąd, który może nie być widoczny gołym okiem dla laika, to taka praca i tak już jest przez Panią odrzucona.

Tak.

I zaczyna Pani cały proces jeszcze raz?

Tak, zaczynam jeszcze raz.

No to szacunek ogromny. Zatem zdecydowanie trzeba dodać, że sama wiedza złotnicza i tak dalej to jest za mało. Tutaj muszą być odpowiednie cechy charakteru.

Tak, nie można się poddawać zbyt łatwo. Trzeba być mocno zmotywowanym.

No, myślę, że po miesiącu pracy nad dziełem, jeśliby nagle coś poszło nie tak, to sądzę, że wiele osób kompletnie by już odpuściło, nie podejmowaliby ponownej próby. Ogromny szacunek.


A ile osób w Polsce i na świecie w ogóle zajmuje się miniaturami?


W Polsce na pewno są miniaturzyści, którzy posługują się akwarelą, z emalii nie znam nikogo.


Od siedmiu lat już zupełnie się nie denerwuję, że nie dam sobie rady z projektem. Wiem, że choćby było najgorzej, poradzę sobie. Kiedyś takiej pewności nie miałam. Dzisiaj nie boję się żadnego projektu.












całość tutaj:

zegarkiipasja.pl/artykul/43552-rozmowa-z-ewa-buksa-polska-emalierka-o-tajnikach-pracy-drodze-zawodowej-i-tworzeniu-emaliowanych-tarcz-zegarkow



środa, 8 października 2025

Struktury narracyjne



Mark Lombardi - artysta




przedruk
tłumaczenie automatyczne






"W 1994 roku rozpocząłem serię rysunków, które nazywam "strukturami narracyjnymi". Większość z nich została wykonana grafitem lub piórem i tuszem na papierze. Niektóre są dość duże, mierzą do 5 x 12 stóp. Nazywam je "strukturami narracyjnymi", ponieważ każda z nich składa się z sieci linii i zapisów, które mają na celu przekazanie historii, zazwyczaj o niedawnym wydarzeniu, które mnie interesuje, takim jak upadek dużego międzynarodowego banku, firmy handlowej lub domu inwestycyjnego.

Jednym z moich celów jest zbadanie interakcji sił politycznych, społecznych i ekonomicznych we współczesnych sprawach. Do tej pory wystawiałem rysunki dotyczące BCCI, Lincoln Savings, World Finance of Miami, Vatican Bank, Silverado Savings, Castle Bank and Trust of the Bahamas, Nugan Hand Limited z Sydney w Australii i wielu innych. 

Pracując na podstawie konsorcjalnych wiadomości i innych opublikowanych relacji, rozpoczynam każdy rysunek od zebrania dużej ilości informacji o konkretnym banku, grupie finansowej lub grupie osób. Po dokładnym przeglądzie literatury kondensuję zasadnicze punkty w zestaw notacji i innych krótkich stwierdzeń faktów, z których zaczyna wyłaniać się obraz. 






Moim celem w całym tekście jest interpretacja materiału poprzez zestawienie i złożenie zapisów nutowych w jednolitą, spójną całość. W niektórych przypadkach używam zestawu ułożonych w stos, równoległych linii, aby ustalić ramy czasowe. Relacje hierarchiczne, przepływ pieniędzy i inne kluczowe szczegóły są następnie wskazywane przez system promienistych strzałek, przerywanych linii i tak dalej. Niektóre rysunki składają się z dwóch różnych warstw informacji – jedna jest oznaczona kolorem czarnym, a druga czerwonym. reprezentuje podstawowe elementy historii, podczas gdy główne procesy sądowe, akty oskarżenia lub inne działania prawne podjęte przeciwko stronom są pokazane na czerwono. Każde stwierdzenie faktu i powiązania przedstawione w pracy jest prawdziwe i oparte na informacjach pochodzących w całości z publicznych rejestrów.


– Mark Lombardi (Wypowiedź artysty)"








socks-studio.com/2012/08/22/mark-lombardi/





środa, 23 lipca 2025

Mickiewicz w krzakach







16.07.2025, 07:47

Niemcy upamiętniają Polaków. Pomnik Mickiewicza w krzakach i śmieciach


Weimar to miasto kojarzone z największym niemieckim poetą Johannem Wolfgangiem von Goethem. 19 sierpnia 1829 r. doszło tam do spotkania z polskim poetą Adamem Mickiewiczem. Wydarzenie upamiętnia pomnik, który dzisiaj stoi zapomniany w krzakach. O sprawie napisał do "GPC" oburzony czytelnik. Interwencję obiecał Instytut Adama Mickiewicza, który zwróci się do ambasady w Berlinie, Instytutu Polskiego i ministerstwa kultury.


Autor: Jacek Liziniewicz

Jacek Liziniewicz - x.comPomnik Adama Mickiewicza w Weimarze

Pomnik Adama Mickiewicza w Weimarze sprawia wrażenie całkowicie opuszczonego. Ponieważ od kilku lat prowadzony jest remont pobliskiego zamku, wieszcz narodowy stoi o metr od ogrodzenia, a otaczają go budowlane śmieci. Zarósł również krzakami, tak że trudno do niego dotrzeć. – Jak to tak ma wyglądać, to może trzeba zabrać ten pomnik do Polski – twierdzi pan Jakub. Popiersie polskiego poety powstało dla upamiętnienia jego spotkania z poetą niemieckim z 19 sierpnia 1829 r. 

Sprawą zapomnianego pomnika postanowiliśmy zainteresować Instytut Adama Mickiewicza. To instytucja, która zajmuje się promowaniem polskiej kultury na świecie. Tak pisze o własnym patronie:

„Adam Mickiewicz został wybrany na patrona instytutu, którego misją jest promocja polskiej kultury za granicą. Wybitny poeta, wizjoner i aktywista w swoich romantycznych utworach opisywał i tęsknił do Rzeczypospolitej, której nie było na mapach. Swoimi pracami literackimi wywarł wpływ nie tylko na społeczeństwo polskie, ale również na artystów i myślicieli całej Europy. Patron zobowiązuje instytut do postrzegania sztuki jako nieustannej podróży przez czas, przestrzeń, różne kultury i idee, wzloty i upadki. Kształtuje ona naszą tożsamość i umożliwia głębsze zrozumienie otaczającego świata”

– czytamy na stronie.


Teraz Instytut Mickiewicza obiecał interwencję w sprawie.

„Opisana przez Pana sytuacja nie była nam dotąd znana, ponieważ Instytut Adama Mickiewicza nie jest bezpośrednio zaangażowany w kwestie związane z pomnikami ani nie sprawuje pieczy nad takimi obiektami. Dzięki Pana sygnałowi oraz interwencji czytelnika możemy podjąć konkretne działania: poinformujemy o sprawie najbliższe polskie instytucje w Niemczech – Instytut Polski w Lipsku oraz Ambasadę RP w Berlinie. Równolegle przekażemy informację do Departamentu Dziedzictwa Kulturowego za Granicą Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Kolejnym krokiem będzie ustalenie, kto jest właścicielem wspomnianego pomnika, oraz czy podjęto już jakiekolwiek działania w tej sprawie. Zajmą się tym właściwe, kompetentne instytucje, którym przekażemy Państwa zgłoszenie” – twierdzi Joanna Andruszko, kierownik wydziału komunikacji.




niezalezna.pl/polska/niemcy-upamietniaja-polakow-pomnik-mickiewicza-w-krzakach-i-smieciach/547738



piątek, 2 maja 2025

Wojna głośności


Nękanie hałasem





wikipedia dla Polaków



Loudness war (pol. wojna głośności) – tendencja we współczesnym przemyśle muzycznym, aby nagrywać, produkować i dystrybuować nagrania o coraz większej głośności i kompresji dynamiki. Celem takich zabiegów jest postrzeganie nagrań jako wyróżniających się wobec innych.

Kompresja dynamiki sprawia, że sztucznie zwiększa się pod względem natężenia dźwięki z pułapu najcichszych, przez co ogólnie cały utwór brzmi o wiele głośniej, nie ma już mowy o jakiejkolwiek naturalności brzmienia instrumentów.

Przy porównaniu dwóch nagrań o różnych poziomach prawdopodobne jest, że to głośniejsze zostanie ocenione jako brzmiące „lepiej i wyraźniej”. Wiąże się to ze sposobem, w jaki ludzkie ucho odbiera różne poziomy ciśnienia akustycznego: umiejętność rozróżniania zmian częstotliwości dźwięku zmienia się wraz ze zmianami w ciśnieniu akustycznym. Im bardziej to ciśnienie wzrasta, tym więcej niskich i wysokich dźwięków człowiek jest w stanie rozpoznać.


Podniesienie ogólnej głośności nagrania prowadzi do powstania utworów, które są maksymalnie głośne od początku do końca. Poziom głośności zostaje więc spłaszczony, a muzyka ma niewielki zakres dynamiki (tzn. małą różnicę między głośnymi i cichymi fragmentami). Mały zakres dynamiki sprawia, że słuchanie takich utworów staje się męczące. 

Dostrzegają to przedstawiciele przemysłu muzycznego np. inżynierowie dźwięku Doug Sax, Geoff Emerick.

Powiększanie głośności utworów skrytykował też Bob Dylan, który stwierdził: Słucha się tych nowych płyt i są okropne, dźwięk je całkowicie przykrywa. Nie można niczego rozróżnić: ani wokalisty, niczego – zupełnie jak szum.

Ta sama technika (kompresja dynamiki) jest stosowana we wszystkich reklamach radiowych i telewizyjnych (reklamy są w odbiorze przez słuch kilka razy głośniejsze od filmów).

Drugim możliwym efektem jest zniekształcenie dźwięku, określane jako przesterowanie (ang. clipping). Medium cyfrowe nie może wygenerować sygnału większego niż jego pełna skala, dlatego też, jeśli poziom sygnału zostanie podwyższony powyżej tej granicy, fala dźwiękowa zostaje przycięta.


Przykłady albumów, na których zjawisko jest szczególnie słyszalne:

Christina Aguilera – Back to Basics
Lily Allen – Alright, Still
Arctic Monkeys – Whatever People Say I Am, That's What I'm Not
Depeche Mode – Playing the Angel
The Flaming Lips – At War with the Mystics
Metallica – Death Magnetic
Muse – Black Holes and Revelations
Queens of the Stone Age – Songs for the Deaf
Red Hot Chili Peppers – Californication
Rush – Vapor Trails
Santana – Supernatural
Sting – Brand New Day
The Stooges – Raw Power (1997 remix)






Śmierć dynamiki

autor Torris 

29-11-2007 11:11:01

[...]


Prześledźmy i przeanalizujmy dokładnie to zjawisko na konkretnych przykładach.



1983

Bryan Adams - Cuts Like A Knife (A&M CD-3288)

Plyta jest przykładem wczesnych technik masteringu płyt CD Audio. Niewątpliwie największymi zaletami formatu CD jest bardzo szeroki zakres dynamiki oraz brak szumów i pierwsza generacja płyt CD w pełni wykorzystywała te zalety.

Cyfrowy format płyt CD jest wewnętrznie ograniczony do maksymalnej, dozwolonej amplitudy, oznaczanej "0dB" lub "100%". W przeciwieństwie do nośników analogowych, limitu tego nie da się przekroczyć. Każda próba przesterowania, czyli przekroczenia tego poziomu kończy się deformacją fali dźwiękowej (sinusoida jest z góry i z dólu "przycięta", ograniczona do maksymalnego, dozwolonego poziomu). Wczesne płyty CD masterowano z pełnym szacunkiem do tego poziomu granicznego (0dB), unikając zjawiska przycinania (ang. clipping).

Album Bryana Adamsa masterowano ze sporą ilością "przestrzeni" - najwyższy poziom amplitudy na całej płycie wynosi -2.52dB (74.8%) i występuje tylko raz - na ścieżce numer 9, której wykres przestawiono poniżej (kanał lewy na górze, prawy na dole):




1991
Amy Grant - Heart In Motion (A&M 75021 5321 2)


Jak to zwykle bywa w świecie show biznesu i dużej konkurencji, to musiało się zmienić i ktoś musiał wykonać ten pierwszy krok. Kto był pierwszy - tego nie wiadomo, lecz niedobry trend, zmierzający w stronę degradacji jakości płyt CD, już się zaczął. W tym szczególnym przypadku ścieżki z płyty nietylko wielokrotnie "biją" w maksymalny, dozwolony poziom 0dB, lecz część z nich jest "obcięta", a więc ewidentnie przesterowana (fala spłaszczona, ucięta z góry lub z dołu, ponieważ nie "mieściła" się w dozwolonym przedziale wartości). Ewidentnie widać to na przykładzie ścieżki nr. 3:



A tutaj ilustracja zjawiska, o którym mowa:



W tym przypadku siedem próbek (czyli chwil, w których uchwycono i zarejestrowano dzwięk) pod rząd formuje płaską linię - efekt zderzenia z "murem" dopuszczalnego poziomu głośności dźwięku. Idealnie pozioma linia, podobna do tej, nigdy nie zdarza się w nagraniu, chyba że jest efektem celowej operacji ścinania (ang. clipping). Efektem takiego "spłaszczenia" jest bardzo nienaturalna, prostokątna fala dźwiękowa, która podczas odtwarzania daje bardzo nieprzyjemny i chropawy dźwięk. Płyta CD to 44100 próbek dźwięku na sekundę. W tym przypadku siedem próbek tworzy prostokątną falę dźwiękowa, czyli jakieś 7/44100 sekundy. To zdecydowanie zbyt krótko, żeby usłyszeć zniekształcenie, lecz jeśli zwiększymy ilość takich obcięć w każdej sekundzie dźwięku, to wynik będzie już bardziej słyszalny - jest to tzw. clipping distortion, czyli bardzo nieprzyjemne zniekształcenia, spowodowane obcinaniem sinusoid fali dźwiękowej.



1999
Ricky Martin (C2/Columbia CK 69891)


Po tym, co zostało napisane, chyba nie trzeba tłumaczyć, co widać poniżej. Co więcej, pomoże to zrozumieć, dlaczego piosenka "Livin' La Vida Loca" tak męczy uszy już po kilku chwilach słuchania!



W przybliżeniu doskonale widać dokonane zniszczenie:





Mit radiowej głośności

Z powyższych informacji wynika, że przez te wszystkie lata płyty CD stawały się coraz głośniejsze. Czy z tego wynika również, że w stacjach radiowych grały coraz głośniej?

Nie! Stacje radiowe używają procesorów dźwięku, które wyrównują poziom głośności nagrań. Nagrania ciche są zgłaśniane, zaś głośne wyciszane. Lecz w przypadku zbyt głośnych nagrań procesor dźwięku musi cały czas tłumić dźwięk.

A zwykły słuchacz?

Podobny efekt można uzyskać w domu za pomocą... regulatora głośności! Chcesz słuchać swojej muzyki głośno? Podkręcasz głośność. I możesz słuchać głośniej, z zachowaniem pełnej dynamiki i jakości materiału muzycznego. I nawet Bryan Adams z 1983 roku może grać głośniej, niż fatalnie zmasterowana płytka Ricky'ego Martina - wybór należy do Ciebie. Lecz co gdy wszystkie płyty CD są nagrywane GŁOŚNO? Wtedy wyboru już nie ma - nie można wybierać pomiędzy "ciszej" a "głośniej".

Wytwórnie muzyczne nie tylko nanoszą na płyty CD zniekształcony, pozbawiony dynamiki materiał muzyczny, każąc sobie za to płacić grube pieniądze, lecz również chcą wymusić słuchanie płyt w określony sposób. Czy naprawdę tego chcemy?





Opracowanie: Torris, na podstawie tekstów Mike'a Richtera i George'a Grahama.







całość:

pl.wikipedia.org/wiki/Loudness_war

top80.pl/smierc-dynamiki-p45.html



czwartek, 17 kwietnia 2025

Wiosna

 





Józef Chełmoński - Wiosna (Kaczeńce), olej na płótnie, 79,2 x 149,5 cm





Zdwyż - rzeka na Ukrainie








fb

wiki



piątek, 11 kwietnia 2025

Szczęście obecnych dni








POKÓJ












Pomnik Zaślubin z Morzem



Klasyk - i wspomnienia z PRL...




przedruk

Dorota Niećko


2025-04-06
16:38

Pomnik Zaślubin Polski z Morzem w Kołobrzegu już jest po gruntownym remoncie i dosłownie jaśnieje nad brzegiem Bałtyku.

Autorem wysokiego na aż 20 metrów pomnika z żelazobetonu jest Wiktor Tołkin, rzeźbiarz i architekt, wybitny twórca XX wieku. Odsłonięto go w 1963 roku. Legenda mówi, iż przejście z jednej strony pomnika na drugą na bezdechu przyniesie spełnienie wcześniej pomyślanego życzenia.







W 2025 roku z okazji 80. rocznicy walk o miasto, uroczystości w Kołobrzegu odbyły się już pod gruntownie wyczyszczonym i wyremontowanym Pomnikiem Zaślubin Polski z Morzem - drugim takim symbolem w Polsce.
To pierwszy tak poważny remont od 60 lat, choć w 2014 też prowadzono tu prace - wtedy konstrukcja była już w naprawdę kiepskim stanie.


To w Kołobrzegu nad brzegiem Bałtyku 18 marca 1945 kpr. Franciszek Niewidziajło stojąc na murze wschodniego pirsu kołobrzeskiego portu, wypowiedział pamiętne słowa:

Przyszliśmy, morze, po ciężkim i krwawym trudzie. Widzimy, że nie poszedł na marne nasz trud. Przysięgamy, że cię nigdy nie opuścimy. Rzucając pierścień w twe fale, biorę z tobą ślub, ponieważ tyś było i będziesz zawsze nasze.


A potem wrzucił do morza obrączkę. Tak Wojsko Polskie zaślubiało Bałtyk. To były drugie zaślubiny z morzem w historii. Pierwsze odbyły się 10 lutego 1920 w Pucku.


Pomnik miał stanąć w porcie w Kołobrzegu, ostatecznie jest przy deptaku

Idea postawienia pomnika zrodziła się w roku 1958, kiedy w Kołobrzegu świętowano 15-lecie Wojska Polskiego. Zaczęła się zbiórka pieniędzy na budowę.

- Początkowo, pomnik miał stanąć w miejscu, w którym rzeczywiście odbyła się uroczystość Zaślubin Polski z Morzem. Niestety, w pobliżu portu nie mogły być umieszczane pomniki o pokaźnej wielkości, zatem ostatecznie zdecydowano się umieścić ów pomnik w pobliskim parku, ok. 300 metrów od miejsca historycznych zaślubin - pisał Igor Michał Niewiadomski, w publikacji Rocznik Kołobrzeski 2022.

Na projekt pomnika ogłoszono konkurs. 17 marca 1963, w 18. rocznicę wyzwolenia Kołobrzegu, w fundamencie pomnika umieszczono tubę z aktem erekcyjnym.


Autor pomnika Zaślubin z Morzem: Wiktor Tołkin




Autorem pomnika jest Wiktor Tołkin, rzeźbiarz i architekt, absolwent Wydziału Architektury Politechniki Gdańskiej. - Była blisko Politechnika, to zapisałem się na architekturę, była blisko uczelnia plastyczna, na plastykę się zapisałem i obydwie uczelnie skończyłem - mówił w 2008 roku wywiadzie dla Małgorzaty Bramy z Archiwum Historii Mówionej Muzeum Powstania Warszawskiego.

Wiktor Tołkin zasłynął jako twórca wielu wybitnych pomników i czołowy przedstawiciel - obok Xawerego Dunikowskiego i Franciszka Duszeńki - polskiej monumentalnej rzeźby pomnikowej drugiej połowy XX wieku. Swoje pomniki poświęcał wydarzeniom martyrologicznym i heroicznym. Najsłynniejsze z nich to monumenty na terenach byłych obozów koncentracyjnych w Stutthofie i na Majdanku. To w zasadzie nie pomniki, ale całe założenia architektoniczne.

W swoim projekcie dla Kołobrzegu nawiązał do czasów średniowiecza i ideologii Ziem Zachodnich i Północnych - czyli Ziem Odzyskanych.


Miasto, liczące w 1940 roku 36800 ludności wróciło do Polski jako pustynia ruin i zgliszcz - podkreślił Tołkin przy projekcie pomnika.


Historyczna funkcja Pomnika Wyzwolenia w Kołobrzegu

Plany budowy monumentu są w Archiwum Państwowym w Koszalinie.

O idei Pomnika Wyzwolenia Kołobrzegu na etapie projektu Tołkin pisał tak: Pomnik Wyzwolenia zasadniczo wzniesiony zostaje dla upamiętnienia historycznej chwili dotarcia jednostek I Armii Wojska Polskiego do Bałtyku. Zarówno zasadnicza tematyka pomnika jak i jego umiejscowienie wyraźnie o tym mówią. Jego odsłonięcie wiązać się będzie zresztą z historycznymi datami.

Historyczna funkcja pomnika została podkreślona za pomocą elementów płaskorzeźby i napisów. Tak opisywał to twórca: Pomnik będzie miejscem, do którego kierowane będą wszystkie wycieczki, zwiedzające Kołobrzeg, a jego widoczność od strony morza każe uwzględnić w locjach i na mapach morskich. Wszystkim, przepływającym w pobliżu statkom – przypominać on będzie o wiekowej polskości tych ziem i o czynach żołnierza polskiego.


Pomnik nad morzem: błękit nieba i żółć piasku

Ale też ważne było dla niego to, jak pomnik będzie wyglądał i jak wpłynie na krajobraz.

- Pomnik stanąć ma nad morzem, na skraju wydmowego brzegu i plaży. Na zapleczu posiadać ma park, przez który organicznie łączyć się będzie z miastem. Architektura pomnika posiadać powinna walory widokowe i w swojej bryle pasować do nowoczesnej architektury współczesnego Kołobrzegu - czytamy w opisie projektu Tołkina.

Umiejscowienie pomnika stwarza konieczność użycia kolorów /zieleń parku, żółć piasku plaży, błękit nieba i stalowo-szmaragdowe morze/. Głównym elementem kolorystycznym musi stać się wieża, która powinna posiadać bądź okładzinę szlachetną polaryzującą i kolorową bądź powinna zostać wykonana z odpowiedniego materiału o pożądanej barwie i fakturze. Będzie to również wyrazem radości. Pomnik bowiem nie jest pomnikiem martyrologii, (..) wyraża szczęście obecnych dni - podkreślał rzeźbiarz i architekt.

- W dolnej części wieża ta posiada przelot, jak gdyby bramę o łukowatym sklepieniu, przez którą w formie masywnej bryły przechodzą żołnierze. Na czole tej bryły wykute wyraźnie postacie trzech żołnierzy – zgodnie bowiem z historią trzej polscy żołnierze na oczach zgromadzonego wojska weszli do morza i wbili w dno Bałtyku biało-czerwoną flagę. Poza żołnierzami - figury o symbolicznym wyglądzie (...) łatwe do rozpoznania. To woje Bolesława.


Rok 1963 i 30 tys. ludzi na odsłonięciu

Prace organizowane były przez Społeczny Komitet Budowy Pomnika Zaślubin z Morzem. Generalnym wykonawcą i projektantem była Ekspozytura PP „Pracownie Sztuk Plastycznych” w Koszalinie. Mozaikę na pomniku wykonał artysta plastyk Władysław Jackiewicz. Głównymi podwykonawcami były Kołobrzeskie Przedsiębiorstwo Budowlano-Montażowe i przedsiębiorstwo „Hydrobudowa”. Ale też przy budowie - społecznie - pracowali mieszkańcy miasta, a także żołnierze i pracownicy Zarządu Zieleni Miejskiej. Uroczyste odsłonięcie Pomnika Zaślubin odbyło się 3 listopada 1963. W uroczystościach wzięło udział aż 30 tysięcy osób, w tym najwyższe władze państwowe i Franciszek Niewidziajło.





Pomnik Zaślubin z Morzem. 

Dane

Forma pomnika ma znaczenie symboliczne - ma symbolizować przecież zwycięstwo. Wieża to stylizowana flaga, a opadający do ziemi płat tkaniny tworzy prześwit symbolizujący „okno na świat” - czyli dostęp do morza.

Monument ma wysokość około 20 metrów
Jest wykonany z żelazobetonu
Dolna, rozbudowana podstawa, pokryta jest płaskorzeźbami. Przedstawiają średniowiecznych wojów i żołnierzy Wojska Polskiego.
Pomnik zdobią też mozaiki z motywami nawiązującymi do polskiej historii oraz pamiątkowe napisy, m.in. taki: „Stulecia minęły i znów nad twoim brzegiem stoimy. Byliśmy tu i będziemy".
Wokół bryły pomnika ułożono 24 tablice z nazwami jednostek Wojska Polskiego biorących udział w walkach o Kołobrzeg i granitowe płyty z herbami Koszalina, Gdańska, Szczecina i Kołobrzegu.