Maciej Piotr Synak


Od mniej więcej dwóch lat zauważam, że ktoś bez mojej wiedzy usuwa z bloga zdjęcia, całe posty lub ingeruje w tekst, może to prowadzić do wypaczenia sensu tego co napisałem lub uniemożliwiać zrozumienie treści, uwagę zamieszczam w styczniu 2024 roku.

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Koło. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Koło. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 23 stycznia 2022

Starożytne drogi w Tumie

 


Wojewódzki Urząd Ochrony Zabytków w Łodzi

55 min

 

 · 

?ŁWKZ zlecił wykonanie sondażowych badań archeologiczno-geomorfologicznych na obszarze jednej z działek w Tumie. W związku z tym, że są one bardzo ciekawe postanowiliśmy podzielić się ich wynikami z Wami.

?Zdecydowano się na ich przeprowadzenie ze względu na pojawienie się podejrzeń jakoby na terenie tym istniały ślady dawnej drogi łączącej Łęczycę z grodziskiem i Tumem. Powyższe prace badawcze miały przyczynić się do rozpoznania systemu drożnego w pobliżu grodziska, a w rezultacie umożliwić otoczenie ochroną konserwatorską ewentualne stanowisko archeologiczne.

?Badania terenowe prowadzono na działce, którą w całości porastała bujna roślinność. Obok niej znajdował się teren przekształcony na grunty orne, na powierzchni którego nieco wcześniej (październik 2021 r.) wykonano badania sondażowe. Odkryto wówczas liczne fragmenty ceramiki, a także cenne przedmioty metalowe takie jak szpila z brązu datowana na okres epoki brązu, ostrogi z brązu i srebrny denara cesarza Trajana z okresu wpływów rzymskich a także około 50 fragmentów srebrnych paciorów i kabłąków związanych z okresem wczesnego średniowiecza (X-XI wiek).

Niestety ze względu na fakt iż działkę tę przekształcono z łąki w pole orne, wszelkie ślady będące przedmiotem badań wypukłych form antropogenicznych, zlokalizowanych na tym obszarze, zostały zatarte. Podjęto więc decyzję o przeprowadzeniu dodatkowych badań sondażowych na sąsiadującej z nią działce, na której nadal są widoczne charakterystyczne „groble”.

?W celu wyjaśnienia czym one są wytyczono wykopy sondażowe o wymiarach 2,5x10 metrów każdy, które pod kątem prostym przecinały badane formy terenowe. Na ich podstawie odkryto m.in:

➡101 fragmentów ceramiki posiadających cechy stylistyczno-technologiczne są charakterystyczne dla nurtu tradycyjnego w garncarstwie średniowiecznym oraz obiekty które łączyć można z wyrobami nowożytnymi

➡połowę srebrnej monety będącej srebrnym denarem krzyżowym z końca XI wieku

➡podkowy, których cechy charakterystyczne wskazują na schyłkowo średniowieczną i nowożytną proweniencję

?W efekcie dowiedziono, że mamy do czynienia z pozostałościami dawnej sieci drożnej, łączącej Łęczycę z grodziskiem i dalej z Tumem. Poświadczają to m.in. ślady intencjonalnego nadbudowywania badanych form. Budowniczowie drogi wykorzystali zapewne częściowo istniejące położone wyżej fragmenty odsypów rzecznych, dobudowując i łącząc je w niemal prostolinijne ciągi ukierunkowane zgodnie z przebiegiem drogi. Odkryte podczas archeologicznych badań terenowych materiały zabytkowe, rejestrowane w obrębie liniowych wyniesień, pozwalają na wysunięcie wniosku, iż struktury te, interpretowane jako ślady dawnych dróg, powstały już w XI wieku i funkcjonowały co najmniej do XIX wieku, na co z kolei wskazują dostępne źródła kartograficzne pochodzące z końca XVIII wieku. Niewykluczone, że szlak ten funkcjonował już dużo wcześniej, od epoki brązu i okresu rzymskiego co potwierdzałyby odkrycia na sąsiadującej od zachodu działce, na której w październiku 2021 roku odkryto szpilę brązową z wczesnej epoki brązu oraz wiązane z kulturą przeworską z wczesnego okresu rzymskiego brązową ostroga krzesełkowata i srebrny denar cesarza Trajana.

?Przeprowadzone badania sondażowe przyczyniły się więc do pełniejszego rozpoznania systemu drożnego wokół grodziska w okresie średniowiecza. Na obecnym etapie stwierdzić można, że w okresie funkcjonowania grodziska, czyli IX- poł. XIV wieku istniały tu co najmniej trzy drogi, zapewniające łączność grodu zarówno z Tumem jak i Łęczycą, tj. jedna przebiegająca po północnej stronie grodu, potwierdzona w badaniach archeologiczno-gemorfologicznych przeprowadzonych w latach 2009-2011 i dwie będące przedmiotem ostatnich badań sondażowych, zlokalizowane po południowej stronie grodu. Trudno jednak stwierdzić czy wszystkie funkcjonowały równocześnie.





Strzałki pokazują relikty szlaków komunikacyjnych




























A ja widziałem dukty w lesie i na polu, które mają 10 tysięcy lat.

I więcej!!



https://maciejsynak.blogspot.com/2021/08/hyperborea-czyli-polska.html

fb







niedziela, 3 października 2021

Pelazgowie

 

Pierwszy raz to przeczytałem wczoraj..

Kilka lat intuicyjnie dochodziłem do wniosków, jak doszło do zakłamania historii, a tutaj to jest po prostu napisane wprost.



Dziejach , grecki historyk Herodot z Halikarnasu się wiele odniesień do Pelasgians. W księdze 1 Pelazgowie są wymienieni w kontekście Krezusa, który stara się dowiedzieć, kim byli najsilniejsi Grecy, aby się z nimi zaprzyjaźnić. [40] Następnie Herodot ambiwalentnie zaklasyfikował język pelazgijski jako „ barbarzyński ” i omówił różne obszary zamieszkiwane (lub wcześniej zamieszkiwane) przez pelazgów/mówców pelazgów wraz z ich różnymi sąsiadami/współmieszkańcami: [41] [42]

Nie jestem w stanie stwierdzić z całą pewnością, jakim językiem mówili Pelazgowie, ale moglibyśmy rozważyć mowę Pelazgów, którzy nadal żyją w osadach nad Tyrrenią w mieście Kreston, dawniej sąsiadujących z Dorami, którzy w tamtym czasie mieszkali w krainie zwanej obecnie Tessaliotis; także Pelasgianie, którzy kiedyś mieszkali z Ateńczykami, a następnie osiedlili Plakia i Skylake w Hellesponcie; i wraz z tymi, którzy żyli ze wszystkimi innymi społecznościami i byli kiedyś Pelasgianami, ale zmienili swoje imiona. Jeśli można sądzić po tych dowodach, Pelasgianie mówili językiem barbarzyńskim. Tak więc, jeśli we wszystkich tych miejscach mówiono językiem pelasgijskim, ludność Attyki będąc pierwotnie pelazgijską, musiała nauczyć się nowego języka, kiedy zostali Hellenami. W rzeczywistości mieszkańcy Krestonia i Plakia nie mówią już tym samym językiem,

Co więcej, Herodot omówił stosunki między Pelazgami a Hellenami [43] [44], które według Peryklesa Georgesa odzwierciedlały „rywencję wewnątrz samej Grecji między [...] Dorian Spartą i Jońskimi Atenami”. [45] W szczególności Herodot stwierdził, że Hellenowie oddzielili się od Pelazgów, przy czym pierwsza grupa przewyższała liczbowo drugą grupę: [46]

Co do Hellenów, wydaje mi się oczywiste, że odkąd powstały, zawsze używali tego samego języka. Na początku byli słabi, gdy zostali oddzieleni od Pelasgian, ale z małej grupy rozwinęli się w tłum, zwłaszcza gdy przyłączyło się do nich wiele ludów, w tym wielu innych barbarzyńców. Co więcej, nie sądzę, aby Pelasgian, który pozostał barbarzyńcami, kiedykolwiek rósł znacząco w liczbie lub sile.

W księdze 2 Herodot nawiązał do Pelazgów jako mieszkańców Samotraki , wyspy położonej na północ od Troi, zanim przybył do Attyki. [47] Co więcej, Herodot napisał, że Pelazgowie po prostu nazywali swoich bogów theoi przed nazwaniem ich na tej podstawie, że bogowie ustanowili wszystkie sprawy w swoim porządku ( thetes ); autor stwierdził również, że bogami Pelazgów byli Cabeiri . [48] Później Herodot stwierdził, że całe terytorium Grecji (tj. Hellas ) było początkowo nazywane „Pelasgia”. [49]

W księdze 5 Herodot wymienił Pelazgów jako mieszkańców wysp Lemnos i Imbros . [50]

W księdze 6 Pelazgowie z Lemnos byli pierwotnie Hellespontyńskimi Pelazgami, którzy mieszkali w Atenach, ale których Ateńczycy przesiedlili na Lemnos, a następnie uznali za konieczne odbić wyspę. [51] To wypędzenie (nie-ateńskich) Pelazgów z Aten może odzwierciedlać, według historyka Roberta Bucka, „mętne wspomnienie o ekspedycji uchodźców, blisko zbliżonej w mowie i zwyczaju do Ateńczyków, do kolonii jońskich”. [52] Również Herodot napisał, że Pelazgowie na wyspie Lemnos naprzeciwko Troi kiedyś porwali greckie kobiety z Aten dla żon, ale ateńskie żony stworzyły kryzys, ucząc swoje dzieci „języka attyckiego” zamiast pelasgijskiego. [53]


Wątek podobny do Porwania Sabinek i Pieśni o buncie wójta Krakowa Alberta !!  


W księdze 7 Herodot wspomniał o „ pelasgijskim mieście Antandrus ” [54] i napisał o jońskich mieszkańcach „ziemi zwanej obecnie Achają” (tj. północno-zachodnim Peloponezem) „zwanych, według greckiego przekazu, Aegialean Pelasgi lub Pelasgi wybrzeża morskiego”; później nazywano ich Ionianami . [55] Co więcej, Herodot wspomniał, że wyspiarze z Morza Egejskiego „byli rasą Pelasgian, która w późniejszych czasach przybrała nazwę Ionians” i że Eolowie , według Hellenów, byli znani w starożytności jako „Pelasgians”. [56]

W księdze 8 Herodot wspomniał, że Pelazgowie z Aten byli wcześniej nazywani Cranai . [57]



"sami" sobie nadali nowe miano

jak już mieli mózgi przeryte metodami opisanymi na blogu...











Historii wojny peloponeskiej grecki historyk Tukidydes pisał o Pelazgonach, stwierdzając, że: [58]

Przed czasem Hellena , syna Deucaliona [...] kraj nosił nazwy różnych plemion, w szczególności Pelasgijczyków. Dopiero gdy Hellen i jego synowie stali się silni w Fthiotis i zostali zaproszeni jako sojusznicy do innych miast, jeden po drugim stopniowo uzyskali od połączenia imię Hellenów ; chociaż upłynęło dużo czasu, zanim to imię mogło przylgnąć do wszystkich.

Autor uważa, że ​​Ateńczycy żyli w rozproszonych niezależnych osadach w Attyce ; ale w jakiś czas po Tezeuszu zmienili miejsce zamieszkania na Ateny , które były już zaludnione. Działka pod Akropolem została nazwana „Pelasgian” i została uznana za przeklętą, ale Ateńczycy i tak osiedlili się tam. [59]

W związku z kampanią przeciwko Amfipolis Tukidydes wspomina, że ​​kilka osad na cyplu Aktē było domem dla: [60]

[...] mieszane rasy barbarzyńców mówiące dwoma językami. Jest też mały pierwiastek chalcydyjski ; ale większa liczba to Tyrreno-Pelazgowie, niegdyś osiedleni na Lemnos i Atenach, oraz Bisaltowie, Krestończycy i Eoniowie; wszystkie miasta są małe.


W jego opis Grecji , Pauzaniasz wspomina Arkadyjczycy którzy stwierdzają, że pelazgos (wraz z jego naśladowców) był pierwszym mieszkańcem ich ziemi. [66] Po zostaniu królem, Pelasgus wynalazł chaty , kożuchy i dietę składającą się z żołędzi , zarządzając ziemią nazwaną jego imieniem „Pelasgia”. [67] Kiedy Arcas został królem, Pelasgia została przemianowana na " Arkadia ", a jej mieszkańcy (Pelasgians) zostali przemianowani na "Arkadianie". [68] Pauzaniasz wspomina również Pelazgów jako odpowiedzialnych za stworzenie drewnianego wizerunku Orfeuszaw sanktuarium Demeter w Therae [69], a także wypędzenie Minyjczyków i Lacedemończyków z Lemnos.


o, jaka metoda na podmienianie nazw!


to jest po prostu ewidentne


Strabon dedykuje część swojej geografii Pelazgonom, odnosząc się zarówno do własnych opinii, jak i opinii wcześniejszych pisarzy. O swoich opiniach mówi: [29]

Co się tyczy Pelasgich, prawie wszyscy zgadzają się przede wszystkim, że jakieś starożytne plemię o tej nazwie rozprzestrzeniło się po całej Grecji, a zwłaszcza wśród Eolów z Tesalii.

Definiuje Pelasgian Argos jako „pomiędzy ujściami rzeki Peneus i Termopilami aż do górzystego kraju Pindus ” i stwierdza, że ​​wziął swoją nazwę od panowania Pelasgian. Zalicza także plemiona Epiru jako Pelazgów (w oparciu o opinie „wielu”). Lesbos nazywa się Pelasgian. Caere zostało zasiedlone przez Pelasgians z Tesalii, którzy nazwali je dawną nazwą „Agylla”. Pelasgianie osiedlili się również wokół ujścia Tybru we Włoszech w Pyrgi i kilku innych osadach pod wodzą króla Maleosa.

 






zwracam uwagę:

"jakieś starożytne plemię" (ogólniki)

" w oparciu o opinię „wielu”" (ogólniki)



Grecy nazywali swoich sąsiadów Sąsiadami (pelazgas), a nie po ich imieniu - dajmy na to - Skolibami (to tylko przykład!) - tak samo ktoś jak o Polakach z krańca kraju - Ukraińcami!!

A w polskojęzycznym internecie od lat o rodakach pisze się "ten Polak" - jak o kimś obcym. 

Ale zasada jest ta sama.

Także - pani redaktor mówi o przeszłości - "w czasach Słowiańskich" tak jakby czasów słowiańskich nie było teraz.







https://en.wikipedia.org/wiki/Pelasgians


foto:   https://zeus10.wordpress.com/2009/01/21/the-pelasgians-our-neighbor/

 

środa, 29 września 2021

Pacyfiści z Kujaw...

 

Podczas prac archeologicznych nad cywilizacją Harappy nie odnaleziono - jak dotychczas - przedstawień walk - wojny tak często ukazywanych u innych cywilizacji.


Artefakty wydobywane z wykopalisk w Mogilnie. Pochodzą nawet z II w. p.n.e.

Natalia Słomkowska,  2021-09-25 MOGILNO




Ponad 20 grobów, żelaznych fragmentów uzbrojenia, ceramiki i resztek garderoby - to efekt przeprowadzonych wykopalisk na terenie Mogilna. Pozostałości datuje się na II w. p.n.e. lub wczesną nowożytność. To pierwsze takie znaleziska w okolicach tej części województwa.


To fragment żelaznej tarczy - jedno z kilkudziesięciu znalezisk archeologów. Na polu o powierzchni kilkuset metrów kwadratowych naukowcy odkryli cmentarzysko datowane na II w. p.n.e. do początków naszej ery.

- 22 groby mamy dokładnie, ale tak naprawdę ich liczba cały czas przybywa. Są to groby bardzo bogato wyposażone. Zmarli, którzy byli do tych grobów składani byli najpierw paleni na stosie, następnie szczątki te albo były wprost wkładane do jamy albo były umieszczane w urnie glinianej – mówi archeolog Andrzej Smaruj.

Według naukowców dawni mieszkańcy tych terenów wzorowali się na kulturze Celtów, zamieszkujących ówczesną Europę. Groby z tamtego okresu znajdowano w okolicach Biskupina, lecz to odkrycie jest inne od pałuckich skarbów. Zmarłych chowano nie tylko z elementami garderoby.

Mężczyznom składano do grobu najczęściej uzbrojenie i to jest można powiedzieć ewenement na skalę tej części województwa kujawsko-pomorskiego, bo na pobliskich Kujawach, gdzie z tego okresu spotykamy dość dużo cmentarzysk, tam można by powiedzieć, że byli pochowani pacyfiści, bo nie ma żadnego grobu z uzbrojeniem

- dodaje Andrzej Smaruj.



https://bydgoszcz.tvp.pl/56026914/mogilno-wykopaliska?fbclid=IwAR3F4KWglQ_vvpRX6egA-Mivl_3Od-BLgSUNegi22MKwX1f7E8FTUwHP_6Y




czwartek, 23 września 2021

Jak działa Phersu?

 


Chciałem tutaj przedstawić sposób fałszowania historii dokonywany przez Phersu – będzie to przykład oparty o współczesne wydarzenia.


Zaznaczam, że nikogo nie podejrzewam o złe intencje – nie jest moim celem kogoś obrażać, szkalować, czy szkodzić komuś - tekst ma wyłącznie charakter, że tak powiem – dydaktyczny i jest wyłącznie hipotetyczny.


Mój blog, jak mi pokazują statystyki bloggera – ma ograniczoną poczytność – ale być może statystyki te są zafałszowane przez służby, a poczytność jest o wiele większa, dlatego zbieżność podana niżej może teoretycznie mieć miejsce.


Chodzi mi o to, że ktoś czyta moje teksty, a następnie przyjmuje moją argumentację za właściwą, potem zaś dzieli się nią z innymi i sam stosuje we własnym życiu.

Po części jest to też celem moich publikacji.


Kilka lat temu miałem taką sytuację – czytałem jakiś tekst nt. polityczne znaleziony w internecie i w pewnym momencie odniosłem wrażenie, że autor wzoruje się na mnie, stosuje jakby moją argumentację.


Uniosłem się wtedy, że ktoś się pode mnie podszywa i nawet chyba na blogu lub fb o tym napisałem.


Dopiero później przyszła refleksja, że ktoś po prostu – jw. napisałem – zainspirował się moimi tekstami i sam zaczął pisać o tych sprawach na „mój sposób”.


W sumie to takie zjawisko już zaobserwowałem wcześniej – otóż wielu blogerów stosuje w swojej retoryce pewne wtrącenia charakterystyczne dla Stanisława Michalkiewicza – widać tu wpływ tego autora na innych.



Prawdopodobnie w tamtym momencie źle oceniłem autora, trzeba jednak pamiętać, że ja nie funkcjonuję w normalnej sytuacji, bo jestem cały czas osaczony przez służby i ludzi przez nich nasłanych.




Phersu kopiuje cudze dokonania – najczęściej dokonania Stwórcy i wkłada je w usta innych osób – czasami wymyślonych.




Przykładem może być Archimedes i to jego „nie niszcz moich kół” (nawiązujące do działa Stwórcy i jego walki z Phersu), a także jego słynne odkrycie – zdajemy sobie sprawę, że ta dykteryjka o wannie jest zmyślona, ale ja potrafię to udowodnić.


To, że jest zmyślona.


Podobnie postać Piasta Kołodzieja.


KOŁOdziej – czyli ktoś, kto czyni KOŁA - to prawie na pewno zmyślone miano, postać ta – prawie na pewno prawdziwy żywy człowiek - miała przejąć na siebie dokonania Stwórcy, jako budowniczego labiryntu w Kole i tym samym wymazać jego istnienie.

W dodatku miano Piast nawiązujące do piasty, czyli do środka KOŁA....


Piastowie to była ówczesna zachodnia 5 kolumna, gdzie w zamian za współpracę i przejęcie kraju obiecano im połączenie i wspólne rządy nad całą Europą – Piastowie mieli stać się cesarzami Europy (dziś to fałszywe Królestwo Niebieskie odtwarza UE), co ostatecznie i faktycznie osiągnął Bolesław Chrobry, któremu na zjeździe w Gnieźnie Otton III przekazał cesarską koronę.


Fakt ten jednak został później „odwołany” i zamazany, Piastom wytłumaczono, że byli naiwni i takie tam.... opiszę to kiedyś przy odpowiedniej okazji.


Innym przykładem jest Popiel zjedzony przez myszy.


To prawie na pewno legenda nawiązująca do Stwórcy i jego śmierci na wyspie w Kole – legenda została przeniesiona na jezioro Gopło, podobnie jak to było w przypadku jeziora Kałębie czy znanej wszystkim legendzie o diable i diabelskim kamieniu – ta legenda dotyczy jednego zdarzenia i jednego miejsca, a występuje chyba w każdym rejonie kraju.




Opublikowałem ostatnio kilka tekstów nt. Koła.


W przykładzie dam odniesienie do dwóch:

  • Bachus oraz

  • Arkaim - Göbekli Tepe - Koło...


Ukazały się ostatnio w mediach 3 artykuły i na ich podstawie pokażę wam schemat działania.

Chodzi o to, że domniemany akt fałszerstwa nie został jeszcze dokonany, ponieważ odbywa się on w kilku etapach, gdzie chodzi o to, by poszczególne etapy nawarstwiały się i tworzyły pewna ciągłość sugerującą naśladującą rzeczywistość.


No więc fragment pierwszego artykułu - jest to wywiad z architektem, a nosi tytuł:


Wymyślajmy, nie kopiujmy. Rozmowa z arch. Robertem Koniecznym”



Zaznaczam, że cała wypowiedź w artykule jest mi bardzo bliska - stąd zapewne skojarzenie „skopiowania mnie”.



08-09-2021 10:01

Architekt wizjoner, autor wielokrotnie nagradzanych projektów, założyciel cenionej w Polsce i na świecie pracowni KWK Promes – Robert Konieczny, od wielu lat zasiada także w gronie jurorów konkursu KOŁO „Projekt Łazienki”. W krótkiej rozmowie opowiada o wymiarze edukacyjnym tej inicjatywy oraz o tym, dlaczego lubi sędziowanie. Ma także kilka rad dla młodych architektów, stawiających pierwsze kroki w branży i startujących w konkursie.


Spotykamy się przy okazji kolejnej, już 23., edycji konkursu KOŁO „Projekt Łazienki”, organizowanego przez Geberit. Co roku, jako jeden z jurorów, wybiera Pan najlepsze projekty spośród setek nadesłanych. Czy poziom prac jest zróżnicowany, a wybór tej najlepszej – trudny?


Robert Konieczny: Mam przyjemność zasiadać w jury konkursu już od wielu lat i bardzo to sędziowanie lubię, choć wiąże się ono z ogromną odpowiedzialnością. Z jednej strony łatwiej jest oceniać, niż startować w konkursie, z drugiej – to, co jako jurorzy uznamy za najlepsze, idzie w świat. To jest również pewnego rodzaju informacja o nas, dlatego musimy być pewni zaproponowanych rozwiązań i przekonani, że właśnie ta koncepcja jest lepsza od pozostałych.

Prace nadsyłane na konkurs są bardzo zróżnicowane pod względem poziomu, ale jestem przekonany, że każdy z uczestników projektuje najlepiej, jak potrafi. I to jest super, nawet jeśli nie wygra. Uczymy się na własnych błędach, na przegranych, dlatego udział w konkursach jest szalenie rozwijający. Trudno porównać prace na przestrzeni lat, ponieważ każda edycja konkursu dotyczy innego miejsca. Co roku oceniamy projekty, których twórcy starają się w jak najlepszy sposób odpowiedzieć na dany temat. Na początku, spośród kilkuset zgłoszeń, każdy z jurorów indywidualnie wybiera najlepsze według siebie projekty. Wytypowane przez nas prace na ogół w dużej mierze się pokrywają i wtedy dopiero zaczyna się prawdziwa dyskusja, aby wybrać z nich te, które zostaną nagrodzone. Często są to emocjonujące, długie rozmowy w gorącej atmosferze. Musimy wspólnie podjąć decyzję i ustanowić werdykt, pod którym wszyscy będziemy mogli się podpisać. Bardzo lubię sędziowanie, pochylanie się nad pomysłami młodych architektów, analizę ich prac i sposobu myślenia. To także rozwijające i poszerzające perspektywę zadanie. Z ciekawością czekam na tegoroczne zgłoszenia i obrady jury.


Ma Pan w swoim dorobku projekty budynków użyteczności publicznej - jak w tych projektach wyglądają toalety?


Robert Konieczny: Nie da się ukryć, że toaleta to miejsce, które każdy musi odwiedzić. Wbrew pozorom, na podstawie projektu toalety można wyciągnąć wiele wniosków na temat całego budynku i jego architektury. Toaleta to element wielkiej układanki, nie mniej ważny niż pozostałe. Zawsze przykładam wagę do tego, aby była to przestrzeń ergonomiczna i funkcjonalna, a także przyjemna w odbiorze, estetyczna. Wielokrotnie spotkałem się z sytuacją, gdy ze względu na konieczność wprowadzenia oszczędności w budżecie inwestor prosił o wskazanie mniej ważnych miejsc w danym projekcie, aby np. zrezygnować z wykorzystania w nim drogich materiałów itp. Nigdy nie wskazałem toalety, to jest bardzo ważne pomieszczenie.


A gdyby miał Pan zaprojektować toaletę dla Tatrzańskiego Parku Narodowego, który jest partnerem tegorocznej edycji konkursu, jak by wyglądała? Czego będzie Pan szukał w projektach nadesłanych przez uczestników?


Robert Konieczny: Żeby stworzyć dobry projekt, trzeba zrobić research, analizę miejsca, otoczenia. Byłem w Tatrach, ale nie przyglądałem się im w tym kontekście, dlatego „z miejsca” nie zaproponuję rozwiązania i po prostu nie mogę udzielić odpowiedzi na to pytanie.


Tak jak w poprzednich edycjach, tak i w tej będę szukał dobrych, mądrych pomysłów i umiejętnie poprowadzonych koncepcji – zauważalnych, ale ze względu na specyficzne, naturalne otoczenie, niewychodzących na pierwszy plan. Cała sztuka polega na tym, aby zrobić coś dyskretnie, ale ponadczasowo – żeby pasowało, działało i wpisywało się w przepiękny pejzaż. Dlatego, tak jak inni jurorzy, powtarzam – warto wziąć plecak, założyć dobre buty i spędzić w górach trochę czasu - i dopiero wtedy zacząć pracę nad projektem. Trzeba zrozumieć kontekst, aby opracować rozwiązanie dopasowane do surowych górskich warunków, jednocześnie bezproblemowe
w utrzymaniu i eksploatacji – to musi działać przez lata. Według mnie jest to bardzo ciekawe wyzwanie, bo kocham góry.


Czy uważa Pan, że takie inicjatywy, jak konkurs KOŁO, mają realny wpływ na wzrost świadomości zarówno młodych architektów, jak i całego społeczeństwa, na temat architektury zaangażowanej społecznie? Czy – mówiąc w dużym uproszczeniu – zmieniają świat na lepsze?


Robert Konieczny: Oczywiście. Co roku w tym konkursie startuje mnóstwo ludzi – niemal każdy młody architekt, który aplikuje do mojej pracowni, ma to wpisane w CV. Jedna z laureatek, Aleksandra Kozłowska, pracuje w moim biurze – to dowód na to, że ta inicjatywa ma realny wpływ na kształtowanie „młodzieży architektonicznej”. A dzięki doborowi ciekawych partnerów i lokalizacji projektów, o konkursie jest głośno nie tylko w mediach branżowych, ale też lokalnych. To sprawia, że ludzie – przyszli potencjalni użytkownicy projektowanych toalet – angażują się w dialog i edukują. W ubiegłym roku zadanie polegało na stworzeniu koncepcji toalety dla Łazienek Królewskich w Warszawie – dyskusja internautów była gorąca, interesowali się, mieli swoje typy. A później mogli je skonfrontować z werdyktem jurorów. Moim marzeniem jest, żeby werdykty profesjonalistów i publiczności były identyczne. To by świadczyło o tym, że robota została zrobiona, że mamy kapitalne, wyedukowane społeczeństwo. Dzięki takim inicjatywom, jak konkurs „Projekt Łazienki” możemy docierać do ludzi z naszą wiedzą i uświadamiać, jak bardzo ważna jest architektura w naszym życiu codziennym. Mówiąc w skrócie – ubikacja też jest architekturą i też może, a nawet powinna, być świetnie zaprojektowana, aby spełniać oczekiwania wszystkich uczestników życia publicznego.

Czy ma Pan rady dla uczestników konkursu?


Robert Konieczny: Tak jak wspomniałem wcześniej – radzę skupić się na miejscu, które jest tematem, zobaczyć lokalny kontekst, prześledzić historię, ale też „patrzeć tu i teraz”, zostawić globalne mody. Bez wątpienia dobrze mieć świadomość tego, co się dzieje w architekturze, ale też nie zapominać, że najlepsze projekty biorą się z tego, co nas otacza. Wielu młodych architektów jest „nabitych” wiedzą, często im powtarzam, żeby zapomnieli o tym, co znają, co widzieli, co im się podoba. Zachęcam ich do skupienia się na rozwiązaniu doskonale dopasowanym do danego miejsca. Tylko w ten sposób będą mieli szansę stworzyć coś zupełnie niepowtarzalnego, co będzie inspirować innych. Konkurs powinien uczyć, że musimy sami wymyślać – zostawmy powielanie, kalki, zapożyczenia intelektualne – gorąco do tego namawiam.



I drugi artykuł, też z ww. architektem – tylko mały fragment – wypowiedź Pana Roberta.


Teraz Architektura: Robert Konieczny z tytułem Promotora Polski


Dziękuję kapitule za wyróżnienie, które tak naprawdę jest dla całego zespołu fantastycznych ludzi z KWK Promes. Chciałbym także podziękować moim rodzicom, którzy mieli ze mną krzyż, aby przetrwać moje młodzieńcze lata i wyprowadzić mnie na prostą. Tym bardziej jestem im wdzięczny. Żyjemy w nowych i ciekawych czasach, co z jednej strony mnie cieszy, a z drugiej przeraża. Jedno jest pewne – architektura wkrótce się zmieni. Wszystko co powstanie jutro, będzie inne od tego, co znaliśmy dziś. A  to po to, aby nasze dzieci i wnuki mogły normalnie żyć i funkcjonować na ziemi, jaką my znamy. Nawiązując z kolei do idei promocji Polski chciałbym zapowiedzieć przedpremierowo, że 9 lub 11 listopada KWK Promes jako pierwsza polska pracownia będzie miała wystawę w wyjątkowej galerii w Paryżu, która gości same sławy. Jeżeli ktoś z Państwa będzie akurat w tym czasie w Paryżu – serdecznie zapraszam, bo zamierzamy zaskoczyć i zaintrygować widzów – mówił Konieczny w trakcie odbierania wyróżnienia.



I tu analiza porównawcza:


W tekście Bachus zwróciłem uwagę, że:



Ludzie udają wiele rzeczy.

Może gdyby mniej udawali lub wcale zaprzestali udawać coś przed sobą, to życie na ziemi byłoby łatwiejsze...

Myślą, że wiedzą, co udają, a tymczasem, symulują jeszcze co innego...


W ogóle o tym nie wiedzą - to konsekwencje opierania się na zdaniu innych.



Metoda polega na podsuwaniu gotowych  - i fałszywych - rozwiązań lub definicji.

Nikt się nie zastanawia.


Gotowość "rozwiązania" (szczególnie, jeśli staje się popularne w społeczeństwie - poprzez kłamców oszustów rozpowszechniane np. w telewizji)  jest na tyle atrakcyjna, że "rozwiązanie" jest bez zastrzeżeń przyjmowane i w konsekwencji traktowane jak własne zdanie.


I popatrzcie teraz na tekst powyżej.


Wymyślajmy, nie kopiujmy.



To wygląda jak cytat ze mnie.



Np.:

możemy docierać do ludzi z naszą wiedzą i uświadamiać, jak bardzo ważna jest architektura w naszym życiu codziennym.” - o tym też pisałem wielokrotnie, a także kopiowałem teksty innych autorów nt. neurologicznych aspektów doświadczania architektury.


Zauważcie jednak kontekst – jakie słowa pojawiają się w artykule i jak to się ma do mojej działalności.


Koło – Architekt wizjoner - Wymyślajmy, nie kopiujmy - przekonani, że właśnie ta koncepcja jest lepsza od pozostałych - emocjonujące, długie rozmowy w gorącej atmosferze - pochylanie się nad pomysłami [...], analizę ich prac i sposobu myślenia. To także rozwijające i poszerzające perspektywę - na podstawie projektu t można wyciągnąć wiele wniosków na temat całego budynku i jego architektury - to element wielkiej układanki, nie mniej ważny niż pozostałe - Żeby stworzyć dobry projekt, trzeba zrobić research, analizę miejsca, otoczenia - będę szukał dobrych, mądrych pomysłów i umiejętnie poprowadzonych koncepcji - ponadczasowo - radzę skupić się na miejscu, które jest tematem, zobaczyć lokalny kontekst, prześledzić historię, ale też „patrzeć tu i teraz” - dobrze mieć świadomość - często im powtarzam, żeby zapomnieli o tym, co znają, co widzieli - Tylko w ten sposób będą mieli szansę stworzyć coś zupełnie niepowtarzalnego, co będzie inspirować innych. Konkurs powinien uczyć, że musimy sami wymyślać – zostawmy powielanie, kalki, zapożyczenia intelektualne – gorąco do tego namawiam.


I druga wypowiedź:


którzy mieli ze mną krzyż i ja mam przecież krzyż z ubekami!



najciekawsze jest jednak to:


Żyjemy w nowych i ciekawych czasach, co z jednej strony mnie cieszy, a z drugiej przeraża. Jedno jest pewne – architektura wkrótce się zmieni. Wszystko co powstanie jutro, będzie inne od tego, co znaliśmy dziś. A  to po to, aby nasze dzieci i wnuki mogły normalnie żyć i funkcjonować na ziemi, jaką my znamy.



Niby banał, ale w kontekście wypowiedzi polityków o czasach, które nastąpią za chwilę po covidzie – nic nie będzie już takie samo – jest to zauważalne i może być znaczące...



na ziemi, jaką my znamy




I jeszcze ta wypowiedź z niedziela.pl:


Na Wyżynie Krakowsko-Częstochowskie archeolodzy odkryli mającą nawet 10 tys. lat kopalnię krzemienia czekoladowego.


Z badań zespołu, choć jeszcze niekompletnych, wynika, że sama kopalnia funkcjonowała między 10 a 6 tys. lat temu. „To również zaskakujące odkrycie, ponieważ zdecydowana większość znanych nam kopalni (w tym innych surowców krzemionkowych) z Wyżyny Krakowsko-Częstochowskiej i z Gór Świętokrzyskich pochodzi z okresu neolitu, czyli są młodsze niż ta” – powiedziała dr Sudoł-Procyk.

Dodała, że póki co nie wiadomo, czy była to kopalnia z bardzo głębokimi szybami i podziemnymi chodnikami. „Wydaje się, że pierwotnie wędrujący doliną prehistoryczni łowcy wkopywali się w stok, widząc pokłady krzemienia odsłonięte w wyniku podmycia zbocza przez rzekę. Ale kolejne doły kopane były coraz wyżej po stoku osiągając coraz większe rozmiary. Odkryte przez nas obiekty mają głębokość 3 metrów, a badania jeszcze się nie skończyły. Wprawdzie nie znaleźliśmy dotąd narzędzi, którymi je kopano, aby pozyskać ten surowiec, ale z dużym prawdopodobieństwem, możemy stwierdzić, że to był jakiś surowiec organiczny, np. poroże, które jest bardzo twarde i znane archeologom jako narzędzie z innych kopalń pradziejowych” – opowiadała badaczka.

Archeolodzy mają także dowody, że surowiec po wydobyciu był wstępnie obrabiany w bezpośrednim sąsiedztwie kopalni i dopiero później wynoszony poza jej teren m.in. na wymianę.

Niedawno zespół badaczy zakończył prace terenowe, w czasie których pobrano wiele próbek do analiz w laboratoriach, na czym będą pracować przez najbliższe miesiące. W kolejnym sezonie archeolodzy znów planują powrót na stanowisko i kolejne badania w terenie.



Tu nawiązanie do mojej tezy – a jeszcze nie podałem ani argumentów, ani dowodów – że Koło ma ok. 12 tysięcy lat, tj. powstało ok. 10 000 lat p.n.e.


Ciekawe więc, czy moje posty zmieniają sposób myślenia zawodowych badaczy, naukowców. Mam nadzieję.

Zwracam uwagę na takie sformułowania jak:



odkryli mającą nawet 10 tys. lat

Z badań zespołu, choć jeszcze niekompletnych

zaskakujące odkrycie, ponieważ zdecydowana większość [...] pochodzi z okresu neolitu, czyli są młodsze niż ta

póki co nie wiadomo

Wydaje się, że

a badania jeszcze się nie skończyły

Wprawdzie nie znaleźliśmy dotąd narzędzi, którymi je kopano, [...] ale z dużym prawdopodobieństwem, możemy stwierdzić, że to był jakiś surowiec organiczny, np. poroże, [...] znane archeologom jako narzędzie z innych kopalń

Archeolodzy mają także dowody, że [...] był [...] i dopiero później wynoszony poza jej teren

Niedawno zespół [...] zakończył prace terenowe, [...] pobrano wiele próbek [...], na czym będą pracować przez najbliższe miesiące.




Mamy więc tu zbitkę ogólników wg których możemy odnieść wrażenie, że oni mają dowody na coś  - choć tak naprawdę nie mają...


Porównajcie to z moją analizą o gadzinówce albo jeszcze lepiej - o zamachu pod Starogardem.

Bardzo polecam.



- Słyszałeś o tym budowlańcu, że co on odkrył?

- To nie budowlaniec, tylko architekt i on nic nie odkrył, tylko promuje pewne idee z koła, a odkrycia dokonali naukowcy – już od dawna zapowiadali, że coś odkryli co ma 10 tysięcy lat, ale ciągle prowadzili badania nad tym i to długo trwało, ale w końcu ujawnili, a mówiąc dokładniej to ludzie z ABW ujawnili, wczoraj była konferencja prasowa i jeden się tak chwalił:

A zobaczcie, co my tutaj mamy! Co myśmy znaleźli! Tacy jesteśmy mądrzy!

- Ale to podobno wcześniej jakiś budowlaniec to odkrył, on ponoć pisał o tym w internecie?

- A nie, to ten wariat, co wymyślił, że ABW to werwolf. Już policja posłała list z podziękowaniem do Człuchowa do tego pana, co go „znalazł” w jakimś jeziorze – Kałębie czy coś??

Przecież gdyby ABW go inwigilowało, to by na pewno wiedzieli, że się poszedł utopić, a nie szukali go poprzez jasnowidza, no nie?




Tak więc macie tu przykład, jak się robi takie rzeczy.

Dokonania czyjeś wkłada w inne usta, a następnie zamazuje istnienie tego, co pierwszy dał tę myśl.












https://www.bryla.pl/wymyslajmy-nie-kopiujmy-rozmowa-z-arch-robertem-koniecznym?fbclid=IwAR3c2JEtpodroahWraXIyQFz8KR1teruAsDTnAKuSHBjZcH2vX0hFYqEcTM

https://architektura.muratorplus.pl/konkursy/teraz-architektura-robert-konieczny-z-tytulem-promotora-polski_11437.html?fbclid=IwAR2gcwBqVsuG8WWvXx8EbR8dbZpsFNjU0ru8d1Ac_CukA2eQ9Uks8t4-upo

https://maciejsynak.blogspot.com/2021/08/hyperborea-czyli-polska.html

https://maciejsynak.blogspot.com/2021/09/arkaim-gobekli-tepe-koo.html

https://maciejsynak.blogspot.com/2021/04/bachus.html

https://www.niedziela.pl/artykul/72322/Odkryto-pradziejowa-kopalnie-krzemienia?fbclid=IwAR0OKw68RvQBMEwRaoRJQFWLnjqk6rin9xoULu-dZbt1m-Tc22smg2QSDhk