Wiecie, jak doszło do anszlusu? Do wchłonięcia Austrii przez nazistowskie Niemcy?
Nic nie działało!
I trzeba było temu zaradzić!
werwolfcompl.blogspot.com/p/blog-page.html
Obecnie stwierdzenie, że Polacy są głupi i nie potrafią się sobą rządzić – to najlepsze na świecie alibi dla różnych agencików udających głupoli.
Innym alibi są media, które nie mówią prawdy.
Trudno nam dzisiaj sobie wyobrazić, po tych 20 latach, że rzeczywistość można kontrolować do tego stopnia, że układa się ona po naszej myśli w całym kraju. (Ale przecież w dobrze prosperujących firmach się to udaje – dlaczego więc nie na skalę całego państwa?)
Tak właśnie jest m. in. w krajach zachodu - rzeczywistość w tych krajach układa się po myśli ludziom, ponieważ tak jest zaplanowana. W Polsce również to działa, tylko, że w odwrotnym kierunku – nastawione jest na rozkład. U nas rzeczywistość układana jest po myśli zagranicznych ośrodków władzy. I z ich punktu widzenia – wszystko jest najlepszym porządku.
Z naszego punktu widzenia – jest oczywiście niedobrze.
Dlatego pamiętajmy – jeżeli coś idzie źle - powodem jest to, że tak ma być. Ktoś zadecydował, że tak ma być.
Niemcy nadal sytuują się w roli śmiertelnego wroga Polski i to się nie zmieni, dopóki niemiecka państwowość nie zostanie ostatecznie zniszczona. Niemcy nie podpisały z nami traktatu pokojowego po II Wojnie Światowej, by nie zamykać sobie drogi do odtworzenia cesarstwa niemieckiego.
Wygrajmy w końcu tę wojnę, po 80 latach wygrajmy w końcu tę wojnę z Niemcami.
przedruki
za fb:
Ruch Obywatelski - W Imieniu Sopocian –
zmartwiony(a) w: Dworzec PKP Sopot. · Obserwuj
22 marca o 19:25 ·Sopot ·
FALA TOPI POMORZE
W artykule „FALA topi Pomorze.
To najdroższe przejazdy koleją w Polsce i najgorszy system biletowy” autor Maciej Bąk przedstawia brutalną rzeczywistość, w jakiej znaleźli się pasażerowie transportu publicznego na Pomorzu. Zamiast spodziewanej integracji i uproszczeń, po zmianach 1 marca wzrost cen biletów kolejowych wyniósł nawet ponad 25 %, a sama idea systemu FALA zamieniła się w „maraton katastrof” z niedziałającymi urządzeniami i burdelem w naliczaniu tychże opłat.
https://innpoland.pl/222559,fala-topi-pomorze-to...
Decyzje dotyczące organizacji transportu publicznego w Trójmieście, których skutki odczuwają dziś również mieszkańcy Sopotu, trudno uznać za spójne, a tym bardziej za racjonalne z punktu widzenia interesu pasażerów. Wprowadzane zmiany miały przynieść uproszczenie systemu i większą dostępność komunikacji zbiorowej. W praktyce doprowadziły do sytuacji odwrotnej, czyli wzrostu kosztów, chaosu organizacyjnego i spadku zaufania do instytucji odpowiedzialnych za transport.
Najgorszym efektem jest wzrost cen. Jak wskazano w analizowanym materiale, „podróż przez cztery stacje (…) zdrożała do 7 złotych”, a „wyprawa do Sopotu w obie strony (…) 22 złote”. Jednocześnie „ceny biletów miesięcznych skoczyły w górę o 30 złotych”.
Tego rodzaju podwyżki trudno uzasadnić w kontekście deklarowanego celu, jakim powinna być popularyzacja transportu publicznego. W istocie prowadzą one do jego ekonomicznej marginalizacji względem transportu indywidualnego.
Argumentacja władz, odwołująca się do rosnących kosztów funkcjonowania systemu, nie wytrzymuje w pełni krytycznej analizy. Owszem, wskazuje się, że „dopłata z budżetu (…) wzrosła z 137 mln zł do prawie 400 mln zł”, jednak równocześnie część inwestycji, w tym zakup nowego taboru, została sfinansowana ze środków zewnętrznych, m.in. z Krajowego Planu Odbudowy. Powstaje więc uzasadnione pytanie o przejrzystość i proporcjonalność przerzucania kosztów na pasażerów.
Na osobną uwagę zasługuje system FALA, który miał stanowić technologiczny fundament nowego modelu korzystania z transportu. Dziś trudno oprzeć się wrażeniu, że stał się raczej symbolem jego niedopracowania. Jak trafnie ujęto w artykule, „dziś można jasno powiedzieć, że nic z tego nie wyszło”, a w praktyce „walidatory działają w kratkę”. Wprowadzenie systemu, który nie spełnia podstawowych standardów niezawodności, podważa wiarygodność całej reformy.
Konsekwencje tych decyzji są łatwe do przewidzenia i co istotne, już dostrzegalne. Wzrost cen przy jednoczesnych problemach organizacyjnych nie tylko nie zachęca do korzystania z transportu zbiorowego, lecz wręcz aktywnie do niego zniechęca.
Tym samym podważany jest jeden z kluczowych celów polityki miejskiej i regionalnej, jakim miało być ograniczenie ruchu samochodowego i poprawa jakości życia w miastach.
Trudno oprzeć się wrażeniu, że zabrakło tu zarówno długofalowego myślenia, jak i elementarnej wrażliwości na skutki społeczne podejmowanych decyzji.
Transport publiczny nie jest zwykłą usługą rynkową. Jeśli zaczyna być postrzegany jako drogi, nieprzewidywalny i skomplikowany, przestaje spełniać swoją rolę. W obecnym kształcie system nie wymaga już kosmetycznych korekt, lecz poważnej rewizji założeń. W przeciwnym razie mieszkańcy Sopotu i całego Trójmiasta zapłacą podwójnie, najpierw w cenie biletów, a później w konsekwencjach źle zaprojektowanej polityki transportowej.
Decyzje dotyczące organizacji transportu zbiorowego w Sopocie i całej metropolii Trójmiejskiej pokazują, że strategia władz pozostawia wiele do życzenia. Do rosnących kosztów i problemów w funkcjonowaniu systemu FALA swoje pięć groszy dołożyły władze Sopotu, dokonując niekorzystnej modyfikacji połączeń autobusowych linii 122 i 117. Zamiast poprawy dostępności transportu, mamy dezorganizację komunikacyjną i bezradność decydentów.
Transport publiczny nie jest zwykłą usługą rynkową. Jeśli zaczyna być postrzegany jako drogi, nieprzewidywalny i skomplikowany, przestaje spełniać swoją rolę. W obecnym kształcie system nie wymaga już kosmetycznych korekt, lecz poważnej rewizji założeń. W przeciwnym razie mieszkańcy Sopotu i całego Trójmiasta zapłacą podwójnie, najpierw w cenie biletów, a później w konsekwencjach źle zaprojektowanej polityki transportowej.
Decyzje dotyczące organizacji transportu zbiorowego w Sopocie i całej metropolii Trójmiejskiej pokazują, że strategia władz pozostawia wiele do życzenia. Do rosnących kosztów i problemów w funkcjonowaniu systemu FALA swoje pięć groszy dołożyły władze Sopotu, dokonując niekorzystnej modyfikacji połączeń autobusowych linii 122 i 117. Zamiast poprawy dostępności transportu, mamy dezorganizację komunikacyjną i bezradność decydentów.
czyli w odwrotnym kierunku
12 lutego 2026r. , prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz przekazała przewodnictwo nad Radą Obszaru Metropolitalnego Gdańsk-Gdynia-Sopot prezydentce Sopotu, Magdalenie Czarzyńskiej-Jachim.
[to ta pani od 5 metrowego pomnika z brązu dla niemieckiego architekta Sopotu - przeciętnemu, nikomu nieznanemu facetowi, nawet Niemcom - youtube.com/watch?v=5mXh8ocjfPw - koszt pomnika to ok. 300 000 zł - MS]
To nie powód do kurtuazyjnych gratulacji, lecz moment wymagający chłodnej, bezlitosnej i krytycznej oceny. Objęcie funkcji przewodniczącej Rady OMGGS wiąże się z realną odpowiedzialnością za koordynację strategicznych projektów transportowych, inwestycyjnych i społecznych w całej metropolii – zarządzanie organizmem liczącym setki tysięcy mieszkańców i operującym budżetami, których skala znacznie przekracza możliwości Sopotu.
Problem w tym, że bilans rządów w Sopocie nie daje podstaw do zaufania, że mamy do czynienia z osobą zdolną do skutecznego zarządzania procesami o tej skali. Magdalena Czarzyńska-Jachim, absolwentka Collegium Humanum, zdaje się bezradna wobec potrzeby zapewnienia mieszkańcom około 30-tysięcznego miasta dwóch funkcjonalnych linii autobusowych. Rezygnacja z wcześniejszego przebiegu linii 122, mimo masowych petycji mieszkańców, pokazuje lekceważenie wobec uzasadnionych potrzeb Sopocian i brak skutecznego dialogu społecznego.
Analiza decyzji finansowych, polityki przestrzennej oraz sposobu prowadzenia konsultacji społecznych prowadzi do wniosku, że obecne kierownictwo miasta nie sprostało kluczowym wyzwaniom. Sopot zmaga się z wyludnianiem, starzeniem populacji i wypychaniem mieszkańców przez drożyznę oraz ekspansję najmu krótkoterminowego, a władze nie przedstawiły przekonującej strategii odwrócenia tych trendów. Do tego dochodzi kwestia finansów. Ambitne, kosztowne projekty, rosnące zadłużenie i brak wieloletniego planowania budżetowego stawiają pod znakiem zapytania zdolność do odpowiedzialnego zarządzania publicznymi pieniędzmi.
Prezydentka Sopotu deklaruje podnoszenie współpracy metropolitalnej i zintegrowany transport, jednak mieszkańcy już od lat sygnalizują niedostatki lokalnej komunikacji. Jeśli w tak niewielkim mieście nie udaje się wypracować sprawnego i przewidywalnego modelu transportu, trudno uwierzyć, że można skutecznie zsynchronizować systemy całej metropolii. Postawa władz, które konsekwentnie odrzucają wnioski i petycje mieszkańców, stanowi symptom poważnego kryzysu kultury demokratycznej i jawnej pogardy wobec obywateli.
W świetle powyższego decyzja o powierzeniu przewodnictwa w Radzie OMGGS osobie, której dorobek wzbudza poważne wątpliwości, wymaga ostrej i publicznej krytyki. Metropolia potrzebuje lidera z doświadczeniem, strategicznym myśleniem i zdolnością do budowania konsensusu. W przeciwnym razie konsekwencje poniosą mieszkańcy całego regionu, płacąc podwójnie - najpierw za błędy w systemie transportu, później za brak kompetentnego zarządzania w skali metropolitalnej.
Sopot, zamiast stawać się wzorem zrównoważonego rozwoju, traci demograficzny i społeczny kręgosłup, a władze bronią swoich decyzji suchymi statystykami i analizami, ignorując codzienne doświadczenia mieszkańców. Postawa prezydentki, która w tej sprawie konsekwentnie udaje, że problemu nie ma, zasługuje na szczególne potępienie. Z gabinetu wszystko wygląda świetnie, podczas gdy mieszkańcy doświadczają komunikacyjnej rzeczywistości na własnej skórze.
Samorządowa arogancja i brak skuteczności w Sopocie kosztują mieszkańców sporo. Sopockie portfele dławią się, jakby wciągano je pod wodę, tracimy również na czasie i w jakości codziennego życia. Każde kolejne decyzje, które ignorują potrzeby mieszkańców, zamiast budować metropolitalny transport, pogłębiają chaos i ciągną na dno instytucje, którym powierza się zarządzanie całym regionem.
-----------
Analiza decyzji finansowych, polityki przestrzennej oraz sposobu prowadzenia konsultacji społecznych prowadzi do wniosku, że obecne kierownictwo miasta nie sprostało kluczowym wyzwaniom. Sopot zmaga się z wyludnianiem, starzeniem populacji i wypychaniem mieszkańców przez drożyznę oraz ekspansję najmu krótkoterminowego, a władze nie przedstawiły przekonującej strategii odwrócenia tych trendów. Do tego dochodzi kwestia finansów. Ambitne, kosztowne projekty, rosnące zadłużenie i brak wieloletniego planowania budżetowego stawiają pod znakiem zapytania zdolność do odpowiedzialnego zarządzania publicznymi pieniędzmi.
Prezydentka Sopotu deklaruje podnoszenie współpracy metropolitalnej i zintegrowany transport, jednak mieszkańcy już od lat sygnalizują niedostatki lokalnej komunikacji. Jeśli w tak niewielkim mieście nie udaje się wypracować sprawnego i przewidywalnego modelu transportu, trudno uwierzyć, że można skutecznie zsynchronizować systemy całej metropolii. Postawa władz, które konsekwentnie odrzucają wnioski i petycje mieszkańców, stanowi symptom poważnego kryzysu kultury demokratycznej i jawnej pogardy wobec obywateli.
W świetle powyższego decyzja o powierzeniu przewodnictwa w Radzie OMGGS osobie, której dorobek wzbudza poważne wątpliwości, wymaga ostrej i publicznej krytyki. Metropolia potrzebuje lidera z doświadczeniem, strategicznym myśleniem i zdolnością do budowania konsensusu. W przeciwnym razie konsekwencje poniosą mieszkańcy całego regionu, płacąc podwójnie - najpierw za błędy w systemie transportu, później za brak kompetentnego zarządzania w skali metropolitalnej.
Sopot, zamiast stawać się wzorem zrównoważonego rozwoju, traci demograficzny i społeczny kręgosłup, a władze bronią swoich decyzji suchymi statystykami i analizami, ignorując codzienne doświadczenia mieszkańców. Postawa prezydentki, która w tej sprawie konsekwentnie udaje, że problemu nie ma, zasługuje na szczególne potępienie. Z gabinetu wszystko wygląda świetnie, podczas gdy mieszkańcy doświadczają komunikacyjnej rzeczywistości na własnej skórze.
Samorządowa arogancja i brak skuteczności w Sopocie kosztują mieszkańców sporo. Sopockie portfele dławią się, jakby wciągano je pod wodę, tracimy również na czasie i w jakości codziennego życia. Każde kolejne decyzje, które ignorują potrzeby mieszkańców, zamiast budować metropolitalny transport, pogłębiają chaos i ciągną na dno instytucje, którym powierza się zarządzanie całym regionem.
-----------
Sebastian Piasecki
Obserwuj
14 marca ·
System FALA wciąż nawala, pieniądze podatników przepala, a teraz podwyżki cen biletów wyzwala! - ta rymowanka autorstwa radnego Andrzej Skiba to niestety gorzkie odzwierciedlenie rzeczywistości.
W 2024 roku władze miasta Gdańska, głosami Wszystko dla Gdańska i Koalicja Obywatelska w Radzie Miasta Gdańska postanowiły przeznaczyć 5 milionów złotych na utrzymanie systemu. W 2025 roku to już było 10,5 miliona, a w 2026 roku zapłacimy z naszych podatków 25 milionów na bubel, którego nie cierpią mieszkańcy!
Podobnie w województwie pomorskim - głosami Koalicji Obywatelskiej w pomorskim Sejmiku 27 milionów zostanie w tym roku przekazane na utrzymanie systemu FALA. Prawdopodobnie dziurę po tym marnotrawstwie pieniędzy mają wypełnić ostatnio wprowadzone podwyżki cen biletów na kolej metropolitalną. Płacimy za nieudolność tych władz!
----------
Wbijamszpile.pl
Obserwuj
17 marca ·
Zdaniem posła Kacpra Płażyńskiego, Marszałek Mieczysław Struk od lat firmuje System Fala. To samorząd województwa ma największe udziały w InnoBaltica.
Ponad 300 mln zł na system, który według użytkowników „wciąż nawala”. A to jeszcze nie koniec wydatków. W tym roku kolejne 72 mln zł. Ile jeszcze?
Dziś padł wniosek do Najwyższej Izby Kontroli. Ma być sprawdzone, jak wdrażano FALĘ, kto podejmował decyzje i czy publiczne pieniądze były wydawane gospodarnie. Bo kiedy mówimy o setkach milionów złotych, nie ma miejsca na eksperymenty.
----------
22 marca o 10:55 ·
Mieszkańcy Pomorza płacą i będą płacić dziesiątki milionów złotych na system FALA. Jaka kwota musi zostać przekroczona, by zakończyć ten chory projekt?! Marszałek Mieczysław Struk i prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz pakują nas w niezłe bagno zamiast wycofać się z projektu, z szacunku do naszych, podatników pieniędzy. To nie jest odpowiedzialna polityka

-----------
Wdrażanie Systemu FALA w Trójmieście. Miała być rewolucja, a jest "kloc z Gdańska"
Karolina Kurek
01 lutego 2026, 05:30
Karolina Kurek
01 lutego 2026, 05:30
Celem funkcjonowania FALI jest połączenie różnych przewoźników w jeden wspólny system płatności, dzięki czemu pasażer nie musi korzystać z kilku aplikacji czy kas biletowych.
Można z niego korzystać przez aplikację mobilną "System FALA", stronę internetową oraz falomaty zamontowane w pojazdach i na stacjach kolejowych. Założenie konta pozwala na automatyczny dobór ulg i najkorzystniejszych taryf, jednak nie jest obowiązkowe.
Za przejazd można zapłacić również kartą płatniczą. W ostatnich latach FALA stała się głównym kanałem sprzedaży biletów okresowych w części pomorskich miast.
System FALA oficjalnie wszedł w fazę rozruchu 25 sierpnia 2023 roku w Lęborku. W następnych miesiącach był rozszerzany na kolejne miasta regionu. Od 4 sierpnia 2025 roku, bilety okresowe (gdańskie, gdyńskie i metropolitalne) są dostępne wyłącznie w aplikacji FALA.
Opinie użytkowników są podzielone. Na platformie Reddit głośnym echem odbił się wpis jednego ze studentów z Gdańska, który w ostrych słowach skrytykował aplikację.
Autor zwraca uwagę na to, że bilety okresowe, w tym popularny bilet semestralny, można obecnie kupić wyłącznie w FALI, podczas gdy wcześniej były one dostępne także w innych, jego zdaniem lepiej działających aplikacjach. Podkreśla liczne problemy techniczne, niskie oceny w sklepie Google Play oraz fakt, że trzeba się zalogować i podać numer PESEL.
Największą frustrację wywołała jednak poniżej opisana sytuacja:
"Kilka protipów dla osób korzystających z biletów okresowych SKM w Trójmieście:
Jeśli jeździsz nie tylko w obrębie jednego miasta, czyli np z Gdańska do Gdyni, to nadal da się kupić okresowy na poprzednich aplikacjach (ja korzystam z JakDojade i czasem trzeba się nagimnastykować żeby kupić, wolę ten jeden raz niż codziennie podczas kontroli)
Jeśli jednak jeździsz tylko w obrębie Gdańska, to polecam przed każdą kontrolą wyłączyć wszystkie aplikacje w tle. Fala ma to do siebie, że potrzebuje strasznie dużo pamięci, by odpalić tę mapkę i to dlatego tak często się zawiesza.
Z tego, co kojarzę to nadal można kupić bilet papierowy bądź kupić na legitymację (z tym drugim kojarzę, że jest to skomplikowany proces, ale warto to tez sprawdzić)
Ja korzystałem z fali przez pierwsze 2 miesiące i potem kanar po wręczeniu mi mandatu, bo Fala się nie otworzyła, pokazał mi, że można nadal jeździć bez używania tej niedopracowanej (a to mało powiedziane) aplikacji".
Atmosferę wokół FALI dodatkowo podgrzały doniesienia medialne. Radio Gdańsk poinformowało niedawno o kradzieży danych w spółce InnoBaltica, która jest odpowiedzialna za system.
Nieoficjalnie mówi się o danych osobowych kilkuset uczniów z województwa pomorskiego, w tym informacji powiązanych z legitymacjami szkolnymi. Dane miał skopiować były pracownik spółki.
Można z niego korzystać przez aplikację mobilną "System FALA", stronę internetową oraz falomaty zamontowane w pojazdach i na stacjach kolejowych. Założenie konta pozwala na automatyczny dobór ulg i najkorzystniejszych taryf, jednak nie jest obowiązkowe.
Za przejazd można zapłacić również kartą płatniczą. W ostatnich latach FALA stała się głównym kanałem sprzedaży biletów okresowych w części pomorskich miast.
System FALA oficjalnie wszedł w fazę rozruchu 25 sierpnia 2023 roku w Lęborku. W następnych miesiącach był rozszerzany na kolejne miasta regionu. Od 4 sierpnia 2025 roku, bilety okresowe (gdańskie, gdyńskie i metropolitalne) są dostępne wyłącznie w aplikacji FALA.
Opinie użytkowników są podzielone. Na platformie Reddit głośnym echem odbił się wpis jednego ze studentów z Gdańska, który w ostrych słowach skrytykował aplikację.
Autor zwraca uwagę na to, że bilety okresowe, w tym popularny bilet semestralny, można obecnie kupić wyłącznie w FALI, podczas gdy wcześniej były one dostępne także w innych, jego zdaniem lepiej działających aplikacjach. Podkreśla liczne problemy techniczne, niskie oceny w sklepie Google Play oraz fakt, że trzeba się zalogować i podać numer PESEL.
Największą frustrację wywołała jednak poniżej opisana sytuacja:
"Jakieś 3-4 tygodnie temu aplikacja wywaliła przy otwieraniu błąd o pobieraniu danych. Spoko, nie mogę się dostać do biletu za 300 zł, no bo po co mi on. Próbuję reinstalować, może coś się zmieni. Po reinstalowaniu nie można zalogować się do swojego konta, aplikacja po prostu się wywala. Myślałem, że mnie złapie k******. Błąd zajął prawe tydzień do naprawy".
Pasażer poinformował, że doszło do powtórki z rozrywki: " Jak debil muszę kupować bilety jednorazowe bo ktoś sobie zadecydował, że coś, co działa jest fe i trzeba to zastąpić klocem, ale przynajmniej kloc był zrobiony w Gdańsku! Hip hip hurra".
Pod wpisem pojawiły się dziesiątki komentarzy. Internauci dzielili się podobnymi doświadczeniami, krytykowali stabilność aplikacji, wyrażali obawy o bezpieczeństwo danych, a także podawali alternatywne sposoby radzenia sobie z systemem. Nie brakowało ironii i mocnych słów. Poniżej przykładowe wpisy internautów:
"Na twoim przykładzie dam sobie wszystkie kończyny odciąć, że twój PESEL albo już fruwa w darknecie albo niedługo będzie";
"Potwierdzam g#wno nieprzeciętne";
"Wcześniej kupowałem bilety w SkyCash i gdy słyszałem o Fali, to myślałem sobie: "Kurde, pewnie ludzie trochę przesadzają z tym narzekaniem". Po wycofaniu okresowych z innych aplikacji sam musiałem się przesiąść na Falę i o matko, nie, te opinie nie były przesadzone. Ostatnio przez 2 minuty patrzyliśmy z kanarem aż mapa z widoku głównego się zsynchronizuje żebym potem łaskawie mógł przejść do zakładki bilety. Iks de";
"Ja mam bojkot Fali, dzielnie kupuję bilety jednorazowe w innej apce. Upierdliwe jak cholera, ale nie chcę tego badziewia nawet pobierać";
Pasażer poinformował, że doszło do powtórki z rozrywki: " Jak debil muszę kupować bilety jednorazowe bo ktoś sobie zadecydował, że coś, co działa jest fe i trzeba to zastąpić klocem, ale przynajmniej kloc był zrobiony w Gdańsku! Hip hip hurra".
Pod wpisem pojawiły się dziesiątki komentarzy. Internauci dzielili się podobnymi doświadczeniami, krytykowali stabilność aplikacji, wyrażali obawy o bezpieczeństwo danych, a także podawali alternatywne sposoby radzenia sobie z systemem. Nie brakowało ironii i mocnych słów. Poniżej przykładowe wpisy internautów:
"Na twoim przykładzie dam sobie wszystkie kończyny odciąć, że twój PESEL albo już fruwa w darknecie albo niedługo będzie";
"Potwierdzam g#wno nieprzeciętne";
"Wcześniej kupowałem bilety w SkyCash i gdy słyszałem o Fali, to myślałem sobie: "Kurde, pewnie ludzie trochę przesadzają z tym narzekaniem". Po wycofaniu okresowych z innych aplikacji sam musiałem się przesiąść na Falę i o matko, nie, te opinie nie były przesadzone. Ostatnio przez 2 minuty patrzyliśmy z kanarem aż mapa z widoku głównego się zsynchronizuje żebym potem łaskawie mógł przejść do zakładki bilety. Iks de";
"Ja mam bojkot Fali, dzielnie kupuję bilety jednorazowe w innej apce. Upierdliwe jak cholera, ale nie chcę tego badziewia nawet pobierać";
"Kilka protipów dla osób korzystających z biletów okresowych SKM w Trójmieście:
Jeśli jeździsz nie tylko w obrębie jednego miasta, czyli np z Gdańska do Gdyni, to nadal da się kupić okresowy na poprzednich aplikacjach (ja korzystam z JakDojade i czasem trzeba się nagimnastykować żeby kupić, wolę ten jeden raz niż codziennie podczas kontroli)
Jeśli jednak jeździsz tylko w obrębie Gdańska, to polecam przed każdą kontrolą wyłączyć wszystkie aplikacje w tle. Fala ma to do siebie, że potrzebuje strasznie dużo pamięci, by odpalić tę mapkę i to dlatego tak często się zawiesza.
Z tego, co kojarzę to nadal można kupić bilet papierowy bądź kupić na legitymację (z tym drugim kojarzę, że jest to skomplikowany proces, ale warto to tez sprawdzić)
Ja korzystałem z fali przez pierwsze 2 miesiące i potem kanar po wręczeniu mi mandatu, bo Fala się nie otworzyła, pokazał mi, że można nadal jeździć bez używania tej niedopracowanej (a to mało powiedziane) aplikacji".
Atmosferę wokół FALI dodatkowo podgrzały doniesienia medialne. Radio Gdańsk poinformowało niedawno o kradzieży danych w spółce InnoBaltica, która jest odpowiedzialna za system.
Nieoficjalnie mówi się o danych osobowych kilkuset uczniów z województwa pomorskiego, w tym informacji powiązanych z legitymacjami szkolnymi. Dane miał skopiować były pracownik spółki.
Pogorzelski: czy ta fala nas zaleje? Czas pokaże, ale początki nie są dobre
Mariusz Sieraczkiewicz
09:14, 17.04.2026
Coraz głośniej mówi się na Pomorzu o tym, że system Fala to bubel, niewypał i źle wydane publiczne pieniądze. Samorządy zastanawiają się, czy dla świętego spokoju nie wycofać się z nieudanej inicjatywy.
System bardzo często nie działa, pasażerowie nie mogą dokonać zakupów biletów. W sieci huczy na temat fatalnego funkcjonowania rozwiązania, które miało być lekarstwem na korzystanie z komunikacji autobusowej, trolejbusowej, tramwajowej i kolejowej. System pochłonął miliony złotych i okazał się bublem, za który zapłacili mieszkańcy. A samorządy za te pieniądze mogły remontować drogi czy dokonać zakupów nowych autobusów.
Coraz głośniej mówi się na Pomorzu o tym, że system Fala to bubel, niewypał i źle wydane publiczne pieniądze. Samorządy zastanawiają się, czy dla świętego spokoju nie wycofać się z nieudanej inicjatywy.
System bardzo często nie działa, pasażerowie nie mogą dokonać zakupów biletów. W sieci huczy na temat fatalnego funkcjonowania rozwiązania, które miało być lekarstwem na korzystanie z komunikacji autobusowej, trolejbusowej, tramwajowej i kolejowej. System pochłonął miliony złotych i okazał się bublem, za który zapłacili mieszkańcy. A samorządy za te pieniądze mogły remontować drogi czy dokonać zakupów nowych autobusów.
Tczew zrezygnował z udziału w systemie FALA (inteligentny system transportowy w pomorskim) ze względu na wysokie koszty funkcjonowania, stawiając na darmową komunikację miejską.
Należy zatem spodziewać się, że kolejne samorządy pod presją niezadowolenia mieszkańców będą rezygnować z FALI.
System FALA miał być narzędziem do planowania podróży oraz płacenia za przejazdy w transporcie publicznym na terenie województwa pomorskiego.
Obejmuje on swoim zasięgiem trasy transportu kolejowego (pociągi aglomeracyjne i regionalne, czyli pociągi POLREGIO oraz PKP SKM w Trójmieście) oraz trasy komunikacji miejskiej organizowanej przez następujące miasta: Gdańsk, Gdynia, Słupsk, Władysławowo, Chojnice, Lębork, Puck, a także Wejherowo.
System FALA miał być narzędziem do planowania podróży oraz płacenia za przejazdy w transporcie publicznym na terenie województwa pomorskiego.
Obejmuje on swoim zasięgiem trasy transportu kolejowego (pociągi aglomeracyjne i regionalne, czyli pociągi POLREGIO oraz PKP SKM w Trójmieście) oraz trasy komunikacji miejskiej organizowanej przez następujące miasta: Gdańsk, Gdynia, Słupsk, Władysławowo, Chojnice, Lębork, Puck, a także Wejherowo.
Gdańsk, Gdynia, Słupsk, Władysławowo, Chojnice, Lębork, Puck, a także Wejherowo.
wikipedia dla Polaków:
Wolne Miasto Gdańsk (skrótowo WMG, niem. Freie Stadt Danzig) – istniejące w okresie międzywojennym autonomiczne miasto-państwo, pod ochroną Ligi Narodów. Jego powstanie było wynikiem przegranej Cesarstwa Niemieckiego w I wojnie światowej i jednym z rozstrzygnięć traktatu wersalskiego (1919) w kwestii ustalenia granicy polsko-niemieckiej. Utworzenie Wolnego Miasta Gdańska było kompromisem, który nie zadowolił ani Polaków, ani Niemców.
wikipedia dla Polaków:
[...]
Dalsze istnienie Wolnego Miasta Gdańska uznaje za fakt de iure środowisko jego obywateli zamieszkałych w Niemczech. Wybrało ono w 1947, istniejącą do dziś, Radę Gdańska (niem. Rat der Danziger), pełniącą obowiązki rządu WMG na uchodźstwie.
13 listopada 1947 r. W. Richter, przewodniczący Stowarzyszenia Obywateli Wolnego Państwa Gdańskiego, ogłosił utworzenie rządu Wolnego Miasta Gdańska na uchodźstwie. Ma on swoją siedzibę w Berlinie, a za swój główny akt prawny uznaje oryginalną Konstytucję WMG. Organ ustawodawczy, Rat der Danziger (Rada Gdańska) ma 36 członków i uważa się za reprezentanta interesów byłych niemieckich gdańszczan. Członkowie Rady są wybierani przez wysiedlonych z Gdańska i ich potomków drogą głosowania drogą pocztową. Obecnie organizacja funkcjonuje w oparciu o Związek Gdańszczan (Bund der Danziger e.V.) należący do Związku Wypędzonych.
Organizacja zwróciła się do Organizacji Narodów Zjednoczonych z prośbą o oficjalne uznanie, deportację Polaków z zajętego terytorium i pomoc w przywróceniu Wolnego Miasta. Richter ogłosił także, że stowarzyszenie zaakceptuje porozumienie ze strony społeczności międzynarodowej, które da im alternatywne terytorium będące ośrodkiem handlowym.
Minister spraw zagranicznych Polski, Władysław Bartoszewski stwierdził w 2001, że ta organizacja i podobnie do niej stowarzyszenia są postrzegane w oczach niemieckiej opinii publicznej jako rewanżystyczne i politycznie zbliżone do skrajnie prawicowej Narodowodemokratycznej Partii Niemiec.
Organizacja wnosi roszczenia do całego terytorium, które niegdyś było własnością Wolnego Miasta Gdańska. Opiera swoją zasadność na twierdzeniu, że Wolne Miasto Gdańsk było państwem neutralnym i że jego aneksja przez Niemcy w 1939 r. była nielegalna; a włączenie terytorium do Polski było efektem porozumienia innych stron niż te, które podpisały ustanawiający powstanie WMG traktat wersalski, tak więc nie miały mocy zmienić jego postanowień .
Tak naprawdę było to WMG II, bo WMG już było wcześniej - nie ma o tym ani słowa w wikipedii, musisz sam się dowiedzieć i poszukać innej strony wikipedii dla Polaków, informacje znajdziesz pod hasłem: Wolne Miasto Gdańsk (1807–1814)
13 listopada 1947 r. W. Richter, przewodniczący Stowarzyszenia Obywateli Wolnego Państwa Gdańskiego, ogłosił utworzenie rządu Wolnego Miasta Gdańska na uchodźstwie. Ma on swoją siedzibę w Berlinie, a za swój główny akt prawny uznaje oryginalną Konstytucję WMG. Organ ustawodawczy, Rat der Danziger (Rada Gdańska) ma 36 członków i uważa się za reprezentanta interesów byłych niemieckich gdańszczan. Członkowie Rady są wybierani przez wysiedlonych z Gdańska i ich potomków drogą głosowania drogą pocztową. Obecnie organizacja funkcjonuje w oparciu o Związek Gdańszczan (Bund der Danziger e.V.) należący do Związku Wypędzonych.
Organizacja zwróciła się do Organizacji Narodów Zjednoczonych z prośbą o oficjalne uznanie, deportację Polaków z zajętego terytorium i pomoc w przywróceniu Wolnego Miasta. Richter ogłosił także, że stowarzyszenie zaakceptuje porozumienie ze strony społeczności międzynarodowej, które da im alternatywne terytorium będące ośrodkiem handlowym.
Minister spraw zagranicznych Polski, Władysław Bartoszewski stwierdził w 2001, że ta organizacja i podobnie do niej stowarzyszenia są postrzegane w oczach niemieckiej opinii publicznej jako rewanżystyczne i politycznie zbliżone do skrajnie prawicowej Narodowodemokratycznej Partii Niemiec.
Organizacja wnosi roszczenia do całego terytorium, które niegdyś było własnością Wolnego Miasta Gdańska. Opiera swoją zasadność na twierdzeniu, że Wolne Miasto Gdańsk było państwem neutralnym i że jego aneksja przez Niemcy w 1939 r. była nielegalna; a włączenie terytorium do Polski było efektem porozumienia innych stron niż te, które podpisały ustanawiający powstanie WMG traktat wersalski, tak więc nie miały mocy zmienić jego postanowień .
Tak naprawdę było to WMG II, bo WMG już było wcześniej - nie ma o tym ani słowa w wikipedii, musisz sam się dowiedzieć i poszukać innej strony wikipedii dla Polaków, informacje znajdziesz pod hasłem: Wolne Miasto Gdańsk (1807–1814)
en.wiki
Czyli czego nie ma w wikipedii dla Polaków:
W 1569 roku, gdy stany Królewskich Prus zgodziły się włączyć region do Rzeczypospolitej Obojga Narodów, miasto nalegało na zachowanie swojego specjalnego statusu. Bronił się podczas oblężenia Gdańska w 1577 roku, aby chronić swoje specjalne przywileje. Następnie nalegał na negocjacje, wysyłając posłów bezpośrednio do króla Polski. Położenie Gdańska jako głębokowodnego portu, gdzie Wisła łączy się z Morzem Bałtyckim, uczyniło go jednym z najbogatszych miast Europy w XVI i XVII wieku, gdyż zboże z Polski i Ukrainy były transportowane barkami w dół Wisły, by załadować je na statki w Gdańsku, skąd dalej do Europy Zachodniej. Ponieważ wielu kupców wysyłających zboże z Gdańska było Holendrami i budowali dla siebie domy w stylu holenderskim, co spowodowało, że inni Gdańscy ich naśladowali, miasto zyskało wyraźnie holenderski wygląd. Gdańsk zyskał miano "Amsterdamu Wschodu", bogatego portu morskiego i węzła handlowego łączącego gospodarki Europy Zachodniej i Wschodniej. Jego położenie, gdzie Wisła wpada do Bałtyku, prowadziło do rywalizacji różnych potęg o rządy miastem.
Chociaż Gdańsk stał się częścią Królestwa Prus po drugim rozbiorze Polski w 1793 roku, Prusy zostały następnie podbite przez Napoleona Bonaparte w 1806 roku. We wrześniu 1807 roku Napoleon ogłosił Gdańsk półniezależnym państwem klienckim Cesarstwa Francuskiego, znanym jako Wolne Miasto Gdańsk. Przetrwało siedem lat, aż do ponownego włączenia do Królestwa Prus w 1814 roku, po klęsce Napoleona w bitwie pod Lipskiem (znanej również jako Bitwa Narodów) przez koalicję obejmującą Rosję, Austrię i Prusy.
--
i drugie hasło - 1807–1814
Wolne Miasto Gdańsk (fr. Ville libre de Dantzig) – autonomiczne terytorium, obejmujące miasto Gdańsk i okolice, istniejące w latach 1807–1814. Wolne Miasto Gdańsk znajdowało się pod protektoratem Prus i Saksonii, choć faktyczny protektorat sprawowała nad nim Francja. O jego utworzeniu zdecydował podpisany 9 lipca 1807 r. pokój w Tylży. Powstanie Wolnego Miasta poprzedziło długotrwałe oblężenie Gdańska przez wojska napoleońskie. W 1813 miasto zostało ponownie oblężone, tym razem przez wojska pruskie i rosyjskie. Niemal roczne oblężenie miasta doprowadziło do ogromnych strat. 2 stycznia 1814 Francuzi poddali miasto, co de facto oznaczało koniec istnienia wolnego miasta. Na kongresie wiedeńskim w 1815 zdecydowano o likwidacji Wolnego Miasta Gdańska.
----
Rząd przyjął ustawę metropolitalną dla Pomorza
Ewelina Oleksy
8 kwietnia 2026, godz. 14:20
Po 10 latach starań pomorskich samorządowców Rada Ministrów na swoim posiedzeniu 8 kwietnia przyjęła projekt ustawy metropolitalnej dla Pomorza. Nie oznacza to jeszcze jednak pełnego sukcesu. By dokument był obowiązujący, musi go jeszcze przyjąć Sejm i Senat, a na końcu zaakceptować prezydent RP.
- Mam nadzieję, że nikomu nie przyjdzie do głowy, żeby wetować tak dobry projekt, jak ten dotyczący metropolii - mówił premier RP Donald Tusk.
Temat ustawy metropolitalnej dla Pomorza to niekończąca się historia od 10 lat. Już w 2016 r. samorządy Obszaru Metropolitalnego Gdańsk-Gdynia-Sopot rozpoczęły starania o prawne usankcjonowanie współpracy metropolitalnej na Pomorzu.
Związek metropolitalny łączy gminy, miasta i powiaty. Daje możliwość wspólnego realizowania zadań, tj.: planowanie inwestycji, zapewnienie połączeń autobusowych i kolejowych oraz promocję miast i gmin jako jednego organizmu. Ustawa metropolitalna to także bardziej dynamiczny rynek pracy, bogatsza oferta kulturalna i edukacyjna.
- Wszyscy liczmy na to, że jeszcze przed wakacjami będziemy mieć w końcu przyjętą ustawę metropolitalną - zaznacza Piotr Borawski, wiceprezydent Gdańska.
Prezydent Sopotu Magdalena Czarzyńska-Jachim, prezes Rady Obszaru Metropolitalnego Gdańsk-Gdynia-Sopot, podkreśla, że dzisiejsza decyzja Rady Ministrów to "zielone światło dla setek tysięcy mieszkańców Pomorza".
-------
Jakub Łoginow - dziennikarz morski o transporcie
15 kwietnia o 12:32 ·
To jedna z najważniejszych decyzji dla pomorskiego transportu – rząd przyjął projekt Metropolii Pomorskiej. Trudno tej idei nie kibicować, bo wiąże się z nią obietnica transportowej normalności – wspólnego zarządu transportu publicznego dla Gdańska i Gdyni, wspólnego biletu na transport publiczny i niższych cen biletów, które na Pomorzu wskutek decyzji Mieczysława Struka są już droższe, niż w bogatych Niemczech i Austrii.
Jak jednak słusznie zauważyli komentatorzy, przyjęty przez rząd projekt ma pewne fundamentalne wady, w postaci braku partycypacji społecznej.
Oto powstaje – i słusznie – dawno oczekiwany, nowy szczebel samorządu decydujący o fundamentalnych sprawach życia codziennego – i władze tego „samorządu” będą z nominacji partyjnej jak nie przymierzając naczelnicy miejskich rad narodowych w PRL, a nie z wyborów powszechnych. To się nie może udać i musi zostać poprawione w Sejmie i Senacie, inaczej skończy się zapewne vetem prezydenta.
Cesarstwo Niemieckie nadal istnieje:
---
Cesarstwo Niemieckie nadal istnieje:
II Rzeczpospolita nadal istnieje:
to najprawdpopodobniej WMG II też istnieje, a jeśli nie istnieje to zaraz powstanie - ale nie jako WMG, tylko jako:
METROPOLIS...
Jesteśmy nadal w 1939 roku.
facebook.com/search/top/?q=system%20fala
pl.wikipedia.org/wiki/Wolne_Miasto_Gdańsk
innpoland.pl/219919,wdrazanie-systemu-fala-w-trojmiescie-miala-byc-rewolucja-a-jest-kloc-z-gdanska
facebook.com/search/top/?q=system%20fala
pl.wikipedia.org/wiki/Wolne_Miasto_Gdańsk
innpoland.pl/219919,wdrazanie-systemu-fala-w-trojmiescie-miala-byc-rewolucja-a-jest-kloc-z-gdanska
dziendobrypomorze.pl/pl/707_samorzad/82623_pogorzelski-czy-ta-fala-nas-zaleje-czas-pokaze-ale-poczatki-nie-sa-dobre.html
innpoland.pl/222559,fala-topi-pomorze-to-najdrozsze-przejazdy-koleja-w-polsce-i-najgorszy-system-biletowy
pl.wikipedia.org/wiki/Rząd_Wolnego_Miasta_Gdańska_na_uchodźstwie
pl.wikipedia.org/wiki/Wolne_Miasto_Gdańsk#Sytuacja_polityczna_i_prawna_po_1945
pl.wikipedia.org/wiki/Wolne_Miasto_Gdańsk_(1807–1814)
netka.gda.pl/w-tczewie-na-kociewiu-znajduje-sie-jeden-z-najwiekszych-w-europie-zbior-kamieni-granicznych-wolnego-miasta-gdanska/
facebook.com/search/top/?q=system%20fala
youtube.com/watch?v=5mXh8ocjfPw
facebook.com/MetropoliaGGS/posts/o-ustawie-metropolitalnej-w-radio-gdańskmagdalena-czarzyńska-jachim-prezydentka-/1355167103312418/
trojmiasto.pl/wiadomosci/Rzad-przyjal-ustawe-metropolitalna-dla-Pomorza-n217688.html
zawszepomorze.pl/artykul/26083,metropolia-na-pomorzu-coraz-blizej-prawdziwa-praca-dopiero-przed-nami

