Maciej Piotr Synak


Od mniej więcej dwóch lat zauważam, że ktoś bez mojej wiedzy usuwa z bloga zdjęcia, całe posty lub ingeruje w tekst, może to prowadzić do wypaczenia sensu tego co napisałem lub uniemożliwiać zrozumienie treści, uwagę zamieszczam w styczniu 2024 roku.

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Iran. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Iran. Pokaż wszystkie posty

środa, 25 listopada 2020

Horus Mazda

 Ormuzd ( / ə ˌ H ʊər ə m ® oo d ə / , [1] awestyjski :?￰ミᆲタ?￰ミᆲロ? ?￰ミᆲᄉ?￰ミᆲᆳ? , romanizowana:  Mazda Ahura znany również jako Oromasdes , Ohrmazd , Ahuramazda , Hourmazd , Hormazd i Hurmuz ) jest twórcą i najwyższe bóstwo z Zoroastrianizm . Ahura Mazda jest pierwszym i najczęściej przywoływanym duchem w Jasnie . Dosłowne znaczenie słowa Ahura to „pan”, a Mazda to „ mądrość ”.


Czyli Horus to Ahura Mazda?


 „Ahura” jest synonimem wedyjskiego słowa „Asura”, które oznacza „pan”. [2] Indolog fiński Asko Parpola śledzi etymologiczne korzenie Asury w * asera- języków uralskich , gdzie to znaczy „pan, książę”. [3]

„Mazda”, a raczej awestyjska forma rdzeniowa Mazdā- , mianownik Mazdå , odzwierciedla proto-irański * mazdáH ( rzeczownik żeński ). Powszechnie przyjmuje się, że właściwa nazwa ducha, podobnie jak jego wedyjskiej pokrewnym medha , czyli „ inteligencji ” i „ mądrości ”. Zarówno słowa awestyjskie, jak i sanskryckie odzwierciedlają proto-indo-irański * mazdʰáH , od proto-indoeuropejskiego * mn̥sdʰh₁éh₂ , co dosłownie oznacza „umieszczanie ( * dʰeh₁ ) umysłu ( * mn̥-s )”, stąd „mądry”. [4]

Nazwa została wydana jako Ahuramazda ( staroperski ) w czasach Achemenidów , Hormazd w czasach Partów , a Ohrmazd był używany w czasach Sassanian . [5]



Chociaż spekuluje się, że Ahura Mazda był duchem religii indoirańskiej , nie nadano mu jeszcze tytułu „niestworzonego ducha”. Tytuł ten nadał Zoroaster , który ogłosił Ahura Mazdę jako niestworzonego ducha, całkowicie mądrego, życzliwego i dobrego, a także stwórcę i opiekuna Ashy .



Objawienie Zoroastera 

Według Zoroastrian tradycji, w wieku 30, Zoroaster otrzymał objawienie: podczas pobierania wody o świcie do świętego rytuału, ujrzał lśniącą postać amszaspandowie , Wohu Manah , który prowadził Zoroastra obecności Ahura Mazda, gdzie nauczono go kardynalnych zasad „dobrej religii”, znanej później jako zaratusztrianizm . W wyniku tej wizji Zoroaster poczuł, że został wybrany do szerzenia i głoszenia religii. [7] Stwierdził, że źródłem wszelkiego dobra jest Ahura, który zasługuje na najwyższy kult. Ponadto stwierdził, że Ormuzd stworzył duchy zwane jazata s go wspomóc, którzy również z nisko cześć. Zoroaster ogłosił, że niektórzy z irańskich bogów byliDaeva, którzy nie zasłużyli na cześć. Te „złe” bóstwa zostały stworzone przez Angra Mainyu , niszczycielskiego ducha. Istnienie Angra Mainyu było źródłem wszelkiego grzechu i niedoli we wszechświecie. Zoroaster twierdził, że Ahura Mazda nie był wszechmocnym Bogiem, ale korzystał z pomocy ludzi w kosmicznej walce z Angrą Mainyu. Niemniej jednak Ahura Mazda jest przełożonym Angry Mainyu, a nie jego równym. Angra Mainyu i jego daeva , którzy próbują odciągnąć ludzi od Ścieżki Ashy , zostaną ostatecznie pokonani. [8]



Etymologia 

Avestan aṣ̌a i jej wedyjski odpowiednik ṛtá oba wywodzą się z proto-indo-irańskiej * ṛtá- „prawdy” [6], która z kolei kontynuuje proto-indoeuropejskie * h 2 r-do- „prawidłowo połączone, prawda, prawda”, od korzenia * h 2 ar . Słowo jest poświadczone w staroperskim jako arta .

Nie jest jasne, czy wariacja awestyjska między aṣ̌a i arta jest tylko ortograficzna. Benveniste zasugerował, że š jest jedynie wygodnym sposobem zapisu rt i nie powinno być uważane za istotne fonetycznie. [7] Według Graya, ṣ̌ jest błędnym odczytaniem, reprezentującym - nie / ʃ / - ale / rr /, o niepewnej wartości fonetycznej, ale „prawdopodobnie” reprezentujące r bezdźwięczne . [8] Miller zasugerował, że rt zostało przywrócone, gdy skryba był świadomy granicy morfemu między / r / i / t / (to znaczy, czy autor zachował przyrostek –ta ).[9] [h]

Avestan druj , podobnie jak jego kuzyn wedyjski sanskrycki druh , wydaje się pochodzić od rdzenia SROKI * dhreugh , kontynuowanego również w perskim دروغ / d [o] rūġ "kłamstwo", niemiecki trug "oszustwo, oszustwo". Old Norse draugr i Bliski irlandzki airddrach średni „widmo, zjawa”. W sanskrycie pokrewne słowo druh oznacza „nieszczęście, cierpiący demon”. [10] W awestanie druj- ma wtórną pochodną, ​​przymiotnik drəguuaṇt- ( młody awestyjski druuaṇt-), „ zwolennik oszustwa, zwodziciel”, dla którego najwyższy stopień draojišta- i być może porównawczy draoj (ii) ah- są poświadczone (Kellens, 2010, s. 69 i nast.).


w oryginale:

Etymology

Avestan aṣ̌a and its Vedic equivalent ṛtá both derive from Proto-Indo-Iranian *ṛtá- "truth",[6] which in turn continues Proto-Indo-European *h2r-to- "properly joined, right, true", from the root *h2ar. The word is attested in Old Persian as arta.

It is unclear whether the Avestan variation between aṣ̌a and arta is merely orthographical. Benveniste suggested š was only a convenient way of writing rt and should not be considered phonetically relevant.[7] According to Gray, ṣ̌ is a misreading, representing – not /ʃ/ - but /rr/, of uncertain phonetic value but "probably" representing a voiceless r.[8] Miller suggested that rt was restored when a scribe was aware of the morpheme boundary between the /r/ and /t/ (that is, whether the writer maintained the –ta suffix).[9][h]

Avestan druj, like its Vedic Sanskrit cousin druh, appears to derive from the PIE root *dhreugh, also continued in Persian دروغ / d[o]rūġ "lie", German Trug "fraud, deception". Old Norse draugr and Middle Irish airddrach mean "spectre, spook". The Sanskrit cognate druh means "affliction, afflicting demon".[10] In Avestan, druj- has a secondary derivation, the adjective drəguuaṇt- (Young Avestan druuaṇt-), "partisan of deception, deceiver" for which the superlative draojišta- and perhaps the comparative draoj(ii)ah- are attested (Kellens, 2010, pp. 69 ff.).





Znaczenie

Aṣ̌a „nie może być dokładnie przetłumaczona przez jedno słowo w innym języku” [1], ale można ją podsumować następująco:

To przede wszystkim „prawdziwe stwierdzenie”. To „prawdziwe stwierdzenie”, ponieważ jest prawdziwe, odpowiada obiektywnej, materialnej rzeczywistości, która obejmuje całe istnienie. Uznana w nim jest wielka zasada kosmiczna, ponieważ wszystko dzieje się zgodnie z nią. [11] [j] "Ta kosmiczna siła [...] jest przepojona także moralnością, jako słowna Prawda, 'la parole Conforme' i Sprawiedliwość, działanie zgodne z porządkiem moralnym." [12]

Zależność między „prawdą”, rzeczywistością i wszechogarniającą zasadą kosmiczną nie jest daleko od koncepcji Logosu Heraklita . [13]

Jako „prawda” 

Zarówno awestyjskie aṣ̌a / arta, jak i wedyjskie ŗtá- są powszechnie tłumaczone jako „prawda”, ponieważ to najlepiej odzwierciedla zarówno oryginalne znaczenie tego terminu, jak i sprzeciw wobec ich odpowiednich antonimów . Przeciwieństwem Avestan aṣ̌a / arta jest druj- , „kłamstwo”. Podobnie, przeciwieństwa wedyjskiego ṛta- to ánṛta- i druh , podobnie jak „kłamstwo”.

Ta „prawda” jest również tym, co powszechnie rozumiano pod pojęciem potwierdzonym w greckim micie : Izydy i Ozyrysa 47, Plutarch nazywa boskość Αλήθεια Aletheia , „Prawdą”. [14]

Jako „istnienie” 

Przymiotnikiem odpowiadającym rzeczownikowi aṣ̌a / arta , „prawda”, jest awestyjski haithya- ( haiθiia- ), „prawda”, którego przeciwieństwem jest również druj- . Avestan haithya- wywodzi się z indo-irańskiego * sātya, który z kolei wywodzi się z indoeuropejskiego * sat- „istnienie”. Sanskryckie spokrewnione satya - oznacza „prawdziwy” w znaczeniu „naprawdę istniejący”. To znaczenie jest również zachowane w Awestanie, na przykład w wyrażeniu haiθim var ə z , „urzeczywistniać”, jak „urzeczywistniać”. [15]

Inne znaczenie „rzeczywistości” można wywnioskować z części składowych ASA / arta : z (Root) R z substantivizing -ta sufiksu. Korzeń R odpowiada Starego Avestan ar ə TA i młodsze awestyjski ə r ə TA „established”, stąd ASA / arta „to, co jest ustalone.” [7]

Synonimia z ASA i „istnienia” nakładają się na identyfikacji stanie Ormuzd jako twórca (z samego istnienia). Prawda jest istnieniem (stworzeniem) o tyle, o ile fałsz jest nieistnieniem (niestworzone, anty-stworzone). Ponadto, ponieważ aṣ̌a jest wszystkim, czym druj- nie jest (lub odwrotnie), skoro aṣ̌a jest, druj- nie jest.

Pojęcie to jest już wyrażone w samej Avesta, na przykład w pierwszym Jaszcie , poświęconym Ahurze Mazdzie , w którym „piąte imię to cała dobra egzystencja Mazdy, nasienia Ashy ” ( Jaszt 1.7). Podobnie w mitologii Gandara ə βa , „żółtego obcasa ” smoka druj - który wyłania się z głębin, aby zniszczyć „żywy świat (stworzenie) Aṣ̌a” ( Jaszt 19.41 )

W etycznych celach zaratusztrianizmu („dobre myśli, dobre słowa, dobre uczynki”) Vohu Manah jest aktywny w dobrych myślach, Sraosha w dobrych słowach, a Aṣ̌a w dobrych uczynkach. ( Denkard 3.13-14). Aṣ̌a jest zatem „przedstawiana jako aktywna i skuteczna”. [16]

Jako „dobrze działające” 

W zależności od kontekstu, aṣ̌a / arta- jest często tłumaczone jako „właściwe działanie” lub „[to, co jest] właściwe”. Słowo to ( por Bartholomae na [17] i Geldner „s [18] tłumaczenia jako języka niemieckiego« Recht ») ma taki sam zakres rozumieniu«prawa», jak w języku angielskim: prawdy, sprawiedliwości, zasadności,, lawfullness, zgodności , zgoda, porządek (ład kosmiczny, porządek społeczny, porządek moralny).

Te różne znaczenia „prawa” są często łączone, na przykład „nieubłagane prawo sprawiedliwości” [19] lub „wieczna przydatność rzeczy zgodnych z Boskim porządkiem”. [20]

Jako (hipostaza) regularności i „prawidłowego działania”, aṣ̌a / arta- jest obecna, gdy Ahura Mazda ustalał kurs słońca, księżyca i gwiazd ( Jasna 44.3), a rośliny rosną poprzez aṣ̌a ( Jasna 48.6 ).

„Właściwe działanie” pokrywa się również zarówno z indoeuropejskim * ár- „(właściwie) połączyć się”, jak iz pojęciem istnienia i urzeczywistnienia (urzeczywistnienia). Słowo „ustalone”, ar ə ta- , oznacza również „właściwe”. Antonimiczny anar ə ta- (lub anar ə θa- ) oznacza „niewłaściwe [21]. W tradycji zoroastryjskiej modlitwy muszą być wypowiadane z troską, aby były skuteczne. Formuła indoirańska * sātyas mantras ( Yasna 31.6: haiθīm mathrem) „nie oznacza po prostu„ prawdziwego Słowa ”, ale sformułowaną myśl zgodną z rzeczywistością” lub „formułę poetycką (religijną) z nieodłącznym spełnieniem (urzeczywistnieniem)” ”. [15]

Być może zawiera również sugestie dotyczące harmonii lub współpracy

W porównaniu do użycia wedyjskiego

Pokrewieństwo [22] między starorańskim aṣ̌a- / arta- i wedyjskim ŗtá- jest ewidentne w licznych formułach i wyrażeniach, które pojawiają się zarówno w Avesta, jak iw Rigwedzie . [23] Na przykład ścieżka * ŗtásya- , „ścieżka prawdy”, jest wielokrotnie potwierdzana w obu źródłach: Y 51.13, 72.11; RV 3.12.7, 7.66.3. Podobnie „źródło prawdy”, awestyjska aṣ̌a kha i wedyjska khâm ṛtásya (Y 10.4; RV 2.28.5)

Przymiotnik odpowiadający awestyjskiemu aṣ̌a / arta- to haiθiia - „prawda”. Podobnie, przymiotnikiem odpowiadającym wedyjskiej ŗta- „prawdzie” jest sátya- „prawda”. Przeciwieństwem zarówno aṣ̌a / arta-, jak i haithya- jest druj- „kłamstwo” lub „fałsz”. Natomiast w Wedach przeciwieństwem obu ŗtá- i sátya- jest druj- i ánŗta- , także „kłamstwo” lub „fałsz”.

Jednakże, podczas gdy indoirańska koncepcja prawdy jest potwierdzona w całej tradycji zaratusztriańskiej , ŗtá- znika w literaturze post-wedyjskiej i nie jest zachowywana w tekstach post-wedyjskich. Z drugiej strony sátya- i ánrta- oba przetrwały w klasycznym sanskrycie.

Główny temat Rigweda, „prawda i bogowie”, nie jest widoczny w Gatach. [24] Podobieństwa tematyczne między aṣ̌a / arta i ŗtá- istnieją jednak takie aa w Yasht 10, hymnie awestyjskim do Mitry . Tam Mitra, która jest hipostazą i obrońcą przymierza, jest obrońcą aṣ̌a / arta . [25] RigVedic Mitra jest również konserwatorem ŗtá- .

Ogień jako agent Prawdy 

Asha Vahishta jest ściśle związana z ogniem . Ogień jest „wspaniale pomyślany jako siła , która wpływa na wszystkie inne Amesha Spentas , dając im ciepło i iskrę życia”. [26] W Yasht 17.20, Angra Mainyu domaga się , że Zoroaster pali go Asha Vahishta. W Wendidad 4.54-55, mówiąc przeciwko prawdzie i naruszanie świętości obietnicy jest wykrywany przez spożycie „wody, płonący, złoty kolor, posiadające uprawnienia do wykrycia winy.”

Ta analogia prawdy, która pali i wykrywa prawdę przez ogień, została już potwierdzona w najwcześniejszych tekstach, to znaczy w Gathach i Jasna Haptanghaiti . W Yasna 43-44 Ahura Mazda wymierza sprawiedliwość poprzez blask Swego ognia i siłę aṣ̌a. Ogień „wykrywa„ grzeszników ”chwytając się za ręce” ( Jasna 34.4). Osoba, która przeszła ognistą próbę ( garmo-varah , próba gorąca ), osiągnęła siłę fizyczną i duchową, mądrość, prawdę i miłość ze spokojem ( Jasna 30.7). W sumie „mówi się, że w sumie było około 30 rodzajów ogniowych testów”. [27] Według post- Sassanid Dadestan i denig(I.31.10), podczas sądu ostatecznego rzeka stopionego metalu pokryje ziemię. Sprawiedliwi, brodząc przez tę rzekę, będą postrzegać stopiony metal jako kąpiel ciepłego mleka. Niegodziwi będą spaleni. Szczegółowe informacje na temat roli aa w osądzaniu osobistym i ostatecznym można znaleźć poniżej w artykule aṣ̌a w eschatologii .

Ogień jest ponadto „pomocnikiem prawdy”, „a nie tylko, jak podczas próby, sprawiedliwości i prawdy jednocześnie”. [11] W Jasna 31.19, „człowiek, który myśli o aṣ̌a , […] który używa języka, aby mówić poprawnie, [czyni to] z pomocą olśniewającego ognia”. W Yasna 34-44 wielbiciele „gorąco pragną potężnego ognia [Mazdy] poprzez aṣ̌ę”. W Jasna 43-44 Ahura Mazda „przyjdzie do [Zoroastra] przez blask ognia [Mazdy], posiadając siłę (poprzez) aṣ̌a i dobry umysł (= Vohu Manah)”. Ten ogień „posiada siłę dzięki aṣ̌a ” jest powtórzony w Jasna 43.4. W Jasna43.9, Zoroaster, chcąc służyć ogniu, zwraca uwagę na aṣ̌ę . W Jasnej 37.1, na liście wszystkich innych stworzeń fizycznych, aṣ̌a zajmuje miejsce ognia.

Związek Ashy Vahishty z atar jest kontynuowany w tekstach po-gathic i często są wspominane razem. W kosmogonii zoroastryjskiej każdy z Amesha Spentas reprezentuje jeden aspekt stworzenia i jeden z siedmiu pierwotnych elementów, które w tradycji zoroastryjskiej stanowią podstawę tego stworzenia. W tej matrycy aṣ̌a / arta jest źródłem ognia, atar awestyjski , który przenika przez całe stworzenie. Korespondencja jest zatem taka, że aṣ̌a / arta „przenika całe życie etyczne, tak jak ogień przenika całą fizyczną istotę”. [12]

W liturgii Asha Vahishta jest często wzywana razem z ogniem. ( Jasna L.4, 2,4, 3,6, 4,9, 6,3, 7,6, 17,3, 22,6, 59,3, 62,3, itp). W jednym fragmencie ogień jest obrońcą aṣ̌a : „kiedy zły duch zaatakował stworzenie Dobrej Prawdy, zainterweniował Dobra Myśl i Ogień” ( Jaszt 13.77 )

W późniejszej tradycji zaratusztriańskiej Asha Vahishta wciąż jest czasami utożsamiana z ogniem domowego ogniska. [28]

W eschatologii i soteriologii 

Oprócz roli ognia jako pośrednika Prawdy , ogień, pośród różnych innych przejawów, jest także „ogniem sądowej próby, prototypem ognistego potoku dnia sądu, kiedy wszyscy otrzymają sprawiedliwe zasługi” przez ogień i przez Aṣ̌a '( Y 31.3). " [26]

W Avesta „promieniste dzielnice” aṣ̌a to „najlepsze istnienie”, czyli Raj (por. Vendidad 19.36), do którego wstęp mają tylko ci, których uznaje się za „posiadających prawdę” ( aṣ̌avan ). [29] Kluczem do tej doktryny jest Jasna 16.7: „Czcimy promienną dzielnicę Aṣ̌a, w której mieszkają dusze zmarłych, Fravaši z ludu alavana ; najlepsze istnienie (= raj) aṣ̌avana, którego czcimy, (który jest) lekki i zapewniający wszelkie wygody. " [29]

Wyprowadza „ASA” z tego samego Proto-indoeuropejskiego korzenia jako „ Airyaman ”, boskości uzdrowienie który jest ściśle związany z Asha Vahishta. W ostatecznym orzeczeniu rzeczownik pospolity airyaman jest epitetem saoshyan , zbawicieli, którzy doprowadzają do ostatecznej renowacji świata. Stałym epitetem tych zbawicieli jest „ astvat ә r ә ta ”, w którym również arta jest elementem imienia. [21] Te zbawicieli są ci, którzy podążają za nauczanie Ormuzd „z aktami inspirowanych Asa” ( Yasna 48.12). Airyaman i Asha Vahishta (a także Atar) są ściśle związane z Sraosha „[Głosem] Sumienia” i strażnikiem mostu Chinvat, przez który muszą przejść dusze.

Zgodnie z zaginionym fragmentem awestyjskim, który zachował się dopiero w późniejszym (IX wieku) tekście Pahlavi, pod koniec czasu i ostatecznej renowacji, Aṣ̌a i Airyaman razem przyjdą na ziemię, aby walczyć z Az, daeva chciwości ( Zatspram 34,38-39).

Trzeci Yasht , który jest nominalnie skierowana do Asha Vahishta, jest w rzeczywistości w większości poświęcony uwielbieniu ishya airyaman ( przewiewny ә mā īšyo „upragniony airyaman ”), czwarta z czterech wielkich modlitw Gathic. W dzisiejszym zoroastryzmie uważa się, że inwokuje się Airyamana, tak jak Ashem Vohu , druga z czterech wielkich modlitw Gatic, jest poświęcona Aii. Wszystkie cztery modlitwy (pierwsza to Ahuna Vairya , trzecia to Yenghe Hatam ) mają jako temat osąd i / lub zbawienie, a wszystkie cztery wzywają do Prawdy.

Jest Airyaman który - razem z ogniem - będzie „stopienia metalu w wzgórza i góry, i to będzie na ziemi jak rzeka” ( Bundahishn 34.18). W tradycji zoroastryjskiej metal jest domeną Xshathra [Vairya] , Ameshy Spenty z „[Pożądanego] Dominium”, z którym Aṣ̌a jest ponownie często identyfikowana. Dominium jest ponadto „formą prawdy i wynika z prawdy”. [30]

W Denkard 8.37.13, Asha Vahishta faktycznie przejmuje rolę Airyamana jako uzdrowiciela wszystkich duchowych dolegliwości, a Airyaman zachowuje jedynie rolę uzdrowiciela z dolegliwości cielesnych. Chociaż Airyaman nie ma dedykacji w Siroza, inwokacjach do bóstw kalendarza zoroastryjskiego , Airyaman jest dwukrotnie wzywany razem z Aṣ̌ą. ( Siroza 1.3 i 2.3)

Aogemadaecha 41-47 przedstawia śmierć jako podróż, do której należy odpowiednio przygotować się: Tak jak śmiertelnicy zdobywają dobra materialne w trakcie życia, tak też powinni zaopatrywać się w duchowe zapasy prawości. Będą wtedy dobrze zaopatrzeni, gdy wyruszą w podróż, z której nie wrócą.

Asa rola nie ogranicza się do wyroku: W Bundahishn 26.35, ASA Zapobiega Daevy z wymagającym zbyt wielką karę duszom wysyłanych do Kłamstwa na sprzedaż. Tutaj Aṣ̌a zajmuje stanowisko, które inne teksty przypisują Mitrze , która tradycyjnie utożsamiana jest z uczciwością.

Relację między Aṣ̌ą, eschatologią i Nowruzem można znaleźć w kalendarzu zoroastryjskim poniżej.

Chociaż istnieje wiele eschatologiczne paralele pomiędzy ASA i Asi „nagroda, nagroda” (przede wszystkim ich odpowiednie skojarzenia z sraosza i Wohu Manah), i to nawet przy okazji wspomnianego razem ( Yasna 51.10), dwa nie są etymologicznie związane. Żeński rzeczownik abstrakcyjny aši / arti pochodzi od wyrażenia ar- , „przydzielać, udzielać”. Aši nie ma również wedyjskiego odpowiednika.




DRUJ- , awestyjski rzeczownik rodzaju żeńskiego definiujący pojęcie przeciwstawne do pojęcia aṧa - . Kontrowersje dotyczące znaczenia tego ostatniego słowa miały oczywiście konsekwencje dla zrozumienia terminu druj- . Odpowiedni rdzeń słowny w języku indyjskim ( druh : drúhyati ) wydaje się mieć podstawowe znaczenie „zaczernić” (Mayrhofer, Dictionary II, s. 79 i nast.), Być może zachowany w Avestanie w Yašt 5,90 i 8,5. Biorąc pod uwagę opozycję tych dwóch słów, jeśli znaczenie słowa aṧa- jest „prawda”, wówczas znaczenie słowa druj- musi brzmieć „kłamstwo”, ale jeśli znaczenie tego pierwszego to „porządek, sprawiedliwość”, to druj-musi oznaczać „błąd, oszustwo”. Christian Bartholomae roztropnie nadał oba znaczenia: „fałsz, oszustwo” ( AirWb. , Kol. 778-82). Biorąc pod uwagę, że znaczenie „fałszu” odpowiada pewien rodzaj derywacji (patrz omówienie draoga- / drauga- poniżej) i że znaczenie „oszustwo” wynika ze specyficznego użytkowania kontekstowej (por czasownik druj : druža- , poniżej), prawdopodobnie opozycja występowała między „rzeczywistym porządkiem” a „złudnym, zwodniczym porządkiem”, przy czym pierwsza wiązała się ze światłami dnia, a druga z cieniami nocy (Kellens, 1991, s. 46 i nast.) .

Sprzeciw irańskich koncepcji A Drua i Druj z Mazde odzwierciedlał rewizję i systematyzację starego schematu ideologii indoirańskiej, ale opozycja nie była po prostu między ṛta (porządek, prawda) i ánṛta (chaos, kłamstwo), jak w religia, szczegół, który również przemawia za interpretacją inną niż „prawda kontra kłamstwo”. Raczej leży u podstaw wszystkich aspektów religii, w tym kosmogonii (patrz KOSMOGONIA I KOSMOLOGIA i ), rytuału i eschatologii , i dlatego wydaje się, że była podstawą dualizmu mazdejskiego .

Druj- jest poświadczone osiemnaście razy w Starej Avesta i często jest jawnie i systematycznie przeciwstawiane aṧa - jak w aṧa varatā karapā. . . drujəm „Karapańczycy woleli Druj od Aṧa” (32.12). Zdegradowanie zarówno słowa, jak i zasady, którą ono zdefiniowało, jest odzwierciedlone metrycznie, ponieważ słowo to występuje jako nadmiar sylab na końcu drugiej półksiężyca metra ahunavaitī , prawdopodobnie odzwierciedlając nieudolną recytację (Kellens i Pirart, s.89). . W taki czy inny sposób zasada druj motywuje działanie daēuuua (32.3; patrz * DAIVA). Pokonanie Druja jest oczekiwane lub poszukiwane (31.4, 48.1), a zwycięstwo nad nią uczyni ją więźniem Aṧa (30.8, 44.14) lub oddzieli ją od boku wroga (44.13). W metaforze kosmicznego mieszkania, która ilustruje kosmogonię staroawestańską, miejsce zamieszkania wzniesione przez Aṧę, jako agentkę Ahury Mazdā , jest przeciwieństwem tego wzniesionego przez Druja (46.6, 51.10; Kellens, 1989). Podobnie jak ASA jest punktem odniesienia dla Ratu „archetypowych płaszczyznach” i mąθra „wzorami” Ormuzd, Druj jest punktem odniesienia dla gotowych słów złych bóstw (31.1, 53.6). W sferze eschatologicznej schronienie dla dusz zmarłych zależy od ich zasług: albo „rezydencja” ( dam-) Ahury Mazdā lub Druja ( 46.11, 49.11, 51.11 : drūjō dəmānē ). Należy zauważyć, że druj- , podobnie jak wszystkie słowa wyrażające negatywne koncepcje, nie jest poświadczone w Jasna Haptaiti . Negatywny imiesłów teraźniejszy adrujiiaṇt - „który nie oszukuje” jest raz poświadczony w Gathach (31.15).

Wiele wzmianek o druju w Młodszej Avesta to bezpośrednie kalki fragmentów Starej Avesty; na przykład vainiṱ aṧa drujəm ( Y. 60.5) i analogiczne fragmenty są oparte na yezī. . . ašā drujəm və̄ṇghaitī, „tak jak pokona Druja za pośrednictwem Aṧy” (41.1). Yašt 13.12-13, w którym kosmogonia młodsza awestyjska jest wyraźnie opisana jako arena podwójnej konfrontacji między Aṧą i Drujem oraz między dwoma mainiiu , zasługuje na specjalną wzmiankę: „Jeśli potężny fravaṧistych właśnie nie udzieliło mi pomocy. . . dla Narkotyku byłaby moc, dla Narkotyku regułą, dla Narkotyzmu cielesne życie; z dwóch duchów, które narkotyk usiadłby między ziemią a niebem ”(Boyce, Zoroastrianism I, s. 269). W odniesieniach do żeńskich demonów w Vīdēvdaddruj- był czasami zastępowany przez pairikā- lub kobiecy daēuua (Boyce, Zoroastrianism I, s. 279 nr 11). Możliwe, że podobne użycie pojawiło się w Vedic (Spiegel, s. 215 i nast.). Druj- , najwyraźniej w formie mianownika, jest pierwszym terminem w złożeniach * druxš.vī.druj- „który wyrzeka się oszustwa oszustwa” ( Vd. 19.16) idruxš.manah - „kto ma oszustwo dla myśli” ( Yt . 1.18) oraz w bierniku w drujim.vana - „który zwycięża oszustwo” ( Y. 9.19-20), z których wszystkie są hapax legomena (Kellens, 1974, s. . 39).

Osobiste formy czasownika druj : druža-

(< drúǰ (h) ḭa- ), często z przedrostkiem aiβi ; związki, w których druj- jest drugim określeniem (np. adruj- „kto nie oszukuje”, tanu.druj- „który ma oszustwo w swoim ciele,” miθrō.druj- „który zdradza kontrakt”, * druxš.vi. druj - „który wyrzeka się oszustwa oszustwa”); a derywacje o biernym sensie przymiotnikowym ( anādruxta- , anaiβidruxta- ) lub rzeczownikiem działania ( anaiβidruxti- ) są używane prawie wyłącznie w związku z oszustwem praktykowanym przy okazji kontraktu ( miθra-), gdy pojawia się kwestia jej nieprzestrzegania lub wprowadzenia do niej klauzuli oszukańczej (Kellens, 1974, s. 40 i nast.).

Pełnoprawne młodsze pochodzenie awestyjskie w -a- , draoga (OPers. Drauga- ) ma oczywiste znaczenie „kłamstwo”, które również wyraża rzeczownik agent draojina- „kłamca” (OPers. Draujana- ). W staroperski drauga- i osobiste formy czasownika druj : durujiya- znaczyć Dokładniej kłamać dynastycznej legitymacji. W tym sensie drauga reprezentuje pierwszy grzech w triadzie nieszczęść wspomnianych w inskrypcji DPd 19-20, pozostałe dwie to armia wroga ( hainā- ) i głód ( dušiyāra- ; patrz Dumézil, s. 617 i nast. ; Boyce,Zoroastrianizm II, s. 120, 123). Bierny przymiotnik duruxta- jest używany jako antonim hašiya - „prawda” (DB 4.6-8).

W Avestan druj- ma również wtórne wyprowadzenie, przymiotnik drəguuaṇt- (młodszy Av. Druuaṇt- ) „ zwolennik oszustwa, zwodziciel”, z którego najwyższy draojišta- i być może również porównawczy draoj (ii) ah- są poświadczone (Kellens , 1977, s. 69 i nast.).

 

Bibliografia : (W przypadku cytowanych prac, których nie ma w tej bibliografii oraz skrótów znalezionych tutaj, patrz „Krótkie odniesienia”).

G. Dumézil, Mythe et épopée , Paryż, I, 1968.

J. Kellens, Les noms-racines de l'Avesta , Wiesbaden, 1974.

Idem, „Remarques sur le Farvardīn Yašt”, AAASH 25, 1977, s. 69–73.

Idem, „Huttes cosmiques en Iran”, MSS 50, 1989, s. 65–78.

Idem, Zoroastre et l'Avesta ancien , Paryż, 1991.

Idem i E. Pirart, Les textes vieil-avestiques I, Wiesbaden, 1988.

F. Spiegel, Die arische Periode und ihre Zustände , Lipsk, 1887.

(Jean Kellens)

Data publikacji: 15 grudnia 1996

Ostatnia aktualizacja: 1 grudnia 2011 r

Ten artykuł jest dostępny w wersji drukowanej.
Vol. VII, Fasc. 6, str. 562-563


oryginalny tekst:

DRUJ-, Avestan feminine noun defining the concept opposed to that of aṧa-. Controversies about the meaning of the latter word have naturally had implications for the understanding of druj-. The corresponding verbal root in Indic (druh: drúhyati) seems to have the basic meaning “to blacken” (Mayrhofer, Dictionary II, pp. 79 ff.), perhaps preserved in Avestan in Yašt 5.90 and 8.5. In view of the opposition of the two words, if the meaning of aṧa- is “truth,” then that of druj- must be “lie,” but, if the meaning of the former is “order, justice,” then druj- must mean “error, deceit.” Christian Bartholomae prudently gave both meanings: “falsehood, deceit” (AirWb., cols. 778-82). Considering that the meaning “falsehood” corresponds to a certain kind of derivation (see the discussion of draoga-/drauga-, below) and that the meaning “deceit” results from a specific contextual usage (cf. the verb druj:druža-, below), the opposition was probably between “real order” and “illusory, deceptive order,” the first being linked to the lights of the day, the second to the shadows of the night (Kellens, 1991, pp. 46 ff.).

The opposition of the Iranian Mazdean conceptions of Aṧa and Drujreflected the revision and systematization ofan old schema of Indo-Iranian ideology, but the opposition was not simply that between ṛtá (order, truth) and ánṛta (chaos, lie), as in the Vedic religion, a detail that also argues for an interpretation different from “truth versus lie.” Rather, it underlay all aspects of the religion, including cosmogony (see COSMOGONY AND COSMOLOGY i), ritual, and eschatology i, and thus appears to have been the foundation of Mazdean dualism.

Druj- is attested eighteen times in the Old Avesta and is often found explicitly and systematically opposed to aṧa-, as in aṧa varatā karapā . . . drujəm “the Karapan preferred Druj to Aṧa” (32.12). The debasement of both the word and the principle that it defined is reflected metrically, for the word occurs as an excess of syllables at the end of the second hemistich of ahunavaitī meter, probably reflecting a bungled recitation (Kellens and Pirart, p. 89). In one way or another the principle of druj motivates the action of the daēuuuas (32.3; see *DAIVA). The defeat of Druj is hoped for or sought (31.4, 48.1), and victory over her will either make her the prisoner of Aṧa (30.8, 44.14) or detach her from the side of the enemy (44.13). In the metaphor of the cosmic dwelling place that illustrates Old Avestan cosmogony the dwelling place erected by Aṧa, as the agent of Ahura Mazdā, is opposed to that erected by Druj (46.6, 51.10; Kellens, 1989). Just as Aṧa is the point of reference for the ratu “archetypal planes” and the mąθra “formulas” of Ahura Mazdā, Druj is the reference point for the fabricated words of the bad divinities (31.1, 53.6). In the eschatological sphere the refuge for the souls of the dead depends upon their merits: either the “residence” (dam-) of Ahura Mazdā or that of Druj (46.11, 49.11, 51.11: drūjō dəmānē). It should be noted that druj-, like all words expressing negative concepts, is not attested in the Yasna Haptaŋhāiti. The negative present participle adrujiiaṇt- “who does not deceive” is attested once in the Gāthās (31.15).

Many mentions of druj in the Younger Avesta are direct calques of passages in the Old Avesta; for example, vainiṱ aṧa drujəm (Y. 60.5) and analogous passages are based on yezī . . . ašā drujəm və̄ṇghaitī “as he will conquer the Druj through the agency of Aṧa” (41.1). Yašt 13.12-13, in which the Younger Avestan cosmogony is explicitly described as the arena for the dual confrontation between Aṧa and Druj and between the two mainiius, deserves special mention: “If the mighty fravaṧis of the just had not given me aid . . . to the Drug would have been the power, to the Drug the rule, to the Drug corporeal life; of the two spirits the Drug would have sat down between earth and heaven” (Boyce, Zoroastrianism I, p. 269). In references to female demons in the Vīdēvdaddruj- was sometimes substituted for pairikā- or for the feminine daēuua- (Boyce, Zoroastrianism I, p. 279 n. 11). It is possible that a similar usage appeared in Vedic (Spiegel, pp. 215 ff.). Druj-, apparently in the nominative form, is the first term in the compounds *druxš.vī.druj- “who abjures deception of the deception” (Vd. 19.16) and druxš.manah- “who has deception for thought” (Yt. 1.18) and in the accusative in drujim.vana- “who conquers deception” (Y. 9.19-20), all of which are hapax legomena (Kellens, 1974, p. 39).

The personal forms of the verb druj:druža-

(< drúǰ(h)ḭa-), frequently with the prefix aiβi; compounds in which druj- is the second term (e.g., adruj- “who does not deceive,” tanu.druj- “who has deception in his body,” miθrō.druj- “who betrays the contract,” *druxš.vi.druj- “who abjures the deception of the deception”); and derivations with a passive adjectival sense (anādruxta-, anaiβidruxta-) or the noun of action (anaiβidruxti-) are used almost exclusively in connection with deception practiced on the occasion of a contract (miθra-), when there is a question of its not being respected or of having a fraudulent clause introduced into it (Kellens, 1974, pp. 40 ff.).

The full-fledged Younger Avestan derivation in -a-, draoga (OPers. drauga-) has the obvious meaning “lie,” which the noun of agent draojina- “liar” (OPers. draujana-) also expresses. In Old Persian drauga- and the personal forms of the verb druj:durujiya- connote more specifically the lie about dynastic legitimacy. It is in this sense that drauga- represents the first sin in the triad of calamities mentioned in inscription DPd 19-20, the other two being the enemy army (hainā-) and famine (dušiyāra-; see Dumézil, pp. 617 ff.; Boyce, Zoroastrianism II, pp. 120, 123). The passive adjective duruxta- is used as an antonym for hašiya- “truth” (DB 4.6-8).

In Avestan druj- also has a secondary derivation, the adjective drəguuaṇt- (Younger Av. druuaṇt-) “partisan of deception, deceiver,” of which the superlative draojišta- and perhaps also the comparative draoj(ii)ah- are attested (Kellens, 1977, pp. 69 ff.).




https://iranicaonline.org/articles/druj







niedobrze






https://en.wikipedia.org/wiki/Yald%C4%81_Night

https://en.wikipedia.org/wiki/Yule

https://en.wikipedia.org/wiki/Father_Christmas

https://en.wikipedia.org/wiki/Ahura_Mazda

https://en.wikipedia.org/wiki/Asha






środa, 29 sierpnia 2018

sobota, 4 listopada 2017

Ajatollah Chamenei podkreśla konieczność oporu wobec USA




Najwyższy Przywódca Islamskiej Rewolucji Ajatollah Sayed Ali Chamenei potępił Stany Zjednoczone za ich dalszą wrogość w stosunku do Iranu, podkreślając w swoim przemówieniu, że jedyną możliwą odpowiedzią na taką sytuacje jest „zorganizowany opór”.

Poddanie się woli Stanów Zjednoczonych sprawi, że reprezentanci tego kraju staną się w stosunku do nas jeszcze bardziej bezczelni. Tak więc jedyną możliwą dla nas opcją w takiej sytuacji jest opór- powiedział Chamenei w swoim przemówieniu zaadresowanym do setek zgromadzonych uczniów i studentów z okazji Narodowego Dnia Ucznia, który przypada w Iranie 4 listopada.

Odniósł się także do dalszych sankcji Stanów Zjednoczonych w stosunku do Iranu komentując je w bardzo ostry sposób –Wykorzystują całą swoją niegodziwość by zniszczyć dobre owoce jakie przyniosło światu podpisanie Wspólnego Kompleksowego Planu Działania (JCPOA).

Stany Zjednoczone są zarówno poważnym jak i nikczemnym wrogiem. To powszechnie znany fakt, ustalony nie w toku uprzedzeń czy pesymizmu,  lecz w toku doświadczenia i realizacji konkretnych projektów- powiedział Chamenei oświadczając na końcu, że –Historyczne doświadczenia pokazują, że Amerykanie nie mają litości dla tych, którzy wiążą z nimi swoją nadzieję.

http://www.polska-azja.pl/ajatollah-chamenei-podkresla-koniecznosc-oporu-wobec-stanow-zjednoczonych/


piątek, 9 września 2016

Niemcy tylko potomkami Germanów, lecz również zasymilowanych Słowian



Marucha blog

„Z badań włoskich ekonomistów wynika, że przez ostatnie 600 lat te same rodziny zaliczają się do najbogatszych we Florencji – informuje pb.pl. Ekonomiści porównali dane podatkowe we Florencji z 1427 r. i 2011 r. Wynika z nich, że rodziny, które były bogate w czasach renesansu należą do bogatych także obecnie. 


Ekonomiści przekonują, że zawód i poziom dochodu przodków pozwala przewidzieć zawód i poziom dochodu współczesnych członków najstarszych florenckich rodów. Ich zdaniem, wnioski wynikające z ich badania można w całości zastosować do innych gospodarek rozwiniętych zachodniej Europy.”..(źródło)


Monika Florek-Moskal „Skąd pochodzą Polacy”…”Badania DNA Polaków nie ujawniły żadnych różnic genetycznych między ludnością chłopską i szlachecką „…”Grecy są bardziej spokrewnieni z Etiopczykami i innymi mieszkańcami Sahary niż z Włochami, Słowianami czy nawet Turkami. Węgrzy mają najwyższy wśród ludności niesemickiej udział haplotypów, czyli charakterystycznych dla danej populacji wariantów genów, typowych dla Żydów „…”Polacy różnią się między sobą mniej niż inne społeczności, wszyscy mamy podobny koktajl genów – sugerują próbki DNA, które pobrano do tej pory w różnych rejonach Polski. „…” we Włoszech, Francji i w Wielkiej Brytanii w jednym społeczeństwie żyją obok siebie grupy wręcz odmienne genetycznie – mówi dr Rafał Płoski, kierownik pracowni genetycznej Katedry i Zakładu Medycyny Sądowej Akademii Medycznej w Warszawie.


Chorwaci mają znaczny udział haplotypów charakterystycznych dla Polaków i Rosjan, ale u mieszkańców Dalmacji wykryto geny Awarów, koczowniczego ludu pochodzenia ałtajskiego, zamieszkującego teraz Dagestan. Włochy można podzielić na „genetyczne regiony”, których dzisiejsi mieszkańcy są spokrewnieni z żyjącymi w starożytności na tych terenach Etruskami, Ligurami z okolic z Genui oraz Grekami z południa Włoch. Grecy różnią się od mieszkających na północy ich kraju Macedończyków, bo prawdopodobnie pochodzą od niewolników sprowadzanych z Afryki w starożytności. Potomkami niewolników z Afryki Północnej są też niektórzy mieszkańcy Półwyspu Iberyjskiego, szczególnie Portugalii, gdzie sprowadzono ich najwięcej. Z kolei w północnej Portugalii większe są wpływy Berberów, rdzennej ludności północnej Afryki i Sahary.” (źródło)


Ideolog Palikota, profesor Hartman: „Musimy się przygotować na takie społeczeństwo, w którym wolność prokreacji będzie ograniczona(…)Będzie uważane za coś niemoralnego i niewłaściwego zdawać się na przypadek. W prokreacji ustali się taki etyczny standard, że powinna ona przebiegać pod kontrolą genetyczną. nie ma żadnej oczywistości na rzecz przewagi moralnej którejkolwiek strony alternatywy: z jednej strony prokreacja całkowicie dowolna i zdana na przypadek i prokreacja ograniczona i kierowana.(…) Taka eugenika prewencyjna stanie się za jakiś czas standardem. (…)To przestanie być uważane za niewłaściwe i niestosowne i będzie przybywać ludzi udoskonalonych genetycznie. Nadal jeszcze ludzi.. może w przyszłości już także istot które będą bardziej zmanipulowane genetycznie i nie będą podpadały pod gatunek człowieka.”


http://naszeblogi.pl/48653-korwin-mikke-belkocze-o-vitro-sojusz-z-lewactwem)


Bogusław Chrabota: „Wyniki porównawczych badań genetycznych, jakie przeprowadzono na pewnej populacji Niemców i Polaków. Otóż wbrew obiegowym poglądom okazało się, że mieszkańców obu brzegów Odry w sensie genetycznym prawie nic nie różni. Przeciętny genotyp mamy niemal identyczny.”….”Skąd zatem oczywiste różnice? Ano przyczyn należy szukać w procesie socjalizacyjnym, innym otoczeniu kulturowym, innej ścieżce edukacyjnej i innym języku. To te czynniki, a nie geny budują zarówno Niemców, jak i Polaków. „….ponad tysiąc lat temu na terenach późniejszej NRD silniejsi kulturowo i politycznie Germanie zaczęli wchłaniać setki tysięcy połabskich Słowian, Wieletów i Serbów Łużyckich. Tych ludów wcale nie wyrżnięto, tylko zniemczono.” ….


”Po przeciwnej stronie dzisiejszej granicy toczyły się procesy odwrotne. Słowiańscy władcy lubowali się w przenoszeniu na tereny wyludnione a to przez najazd Mongołów, a to przez dramatyczne epidemie całych niemieckich wiosek i miasteczek. Osadnictwu niemieckiemu służyło już od Henryka Brodatego prawo magdeburskie. Wołoskiemu – wołoskie, bo i Wołochów ściągano gromadnie z terenów dzisiejszej Rumunii.”…”Szkoci (a osadzono ich w Polsce w XVI i XVII wieku ponoć do stu tysięcy) poprzez zwykle udane mariaże polskich panien z wojskiem zaciężnym Zamoyskich i Radziwiłłów. Holendrów sprowadzano na Żuławy. Żydzi znaleźli się jakoś sami i mimo swojej rzekomej izolacji etnicznej często lubili mieszać krew ze swoimi słowiańskimi służącymi. Nie można też pominąć licznych przypadków przechodzenia rodzin żydowskich na katolicyzm (w samym XVIII wieku to wiele tysięcy) [Bua ha ha – admin] bądź asymilacji zeświecczonych rodzin żydowskich w polskich miastach (to już XIX i XX wiek).”…


”Intensywny przepływ genów z terenów dzisiejszych Czech zaczął się jeszcze za czasów państwa wielkomorawskiego, a nasilił w okresie, gdy Śląsk był częścią Korony świętego Wacława. Z Rusinami integrowaliśmy się niemal nieprzerwanie przez całe tysiąclecie, a szczytem było przyjęcie do polskich herbów (wraz z katolickim chrztem) licznych rodów bojarskich w XVI wieku (to stamtąd wszyscy nasi Filipowicze, Jedynowicze, Ławrynowicze etc.) Litwini zaczęli przenikać do nadwiślańskiego genotypu (pokojowo) od czasów Jagiełły.”….


Po co cały ten wywód? Ano po to, by dowieść, że polskość jest zjawiskiem czysto kulturowym, a jej klejem jest świadomy i gorący patriotyzm. Poczucie wspólnoty między mieszkańcami tej samej ziemi. Umiłowanie tradycji. Wspólnego języka. Wspólnych wartości. Religii. To skleja naród. Polaków.
Ale i Niemców. Rosjan. Anglików. Amerykanów, których naród wciąż, na naszych oczach się rodzi. Paradoksalnie świadomość tych różnych korzeni równie mocno zakorzenia nas w dorobku Europy i świata. (więcej)


Niemcy, Słowianie, Żydzi
 
„Prawdziwy” Niemiec nie istnieje. Różnice genetyczne między Bawarczykami a mieszkańcami Wschodniej Fryzji są większe niż między Niemcami a Francuzami.
Naukowcy szwajcarskiego Uniwersytetu Igenea w Zurychu zbadali 19457 próbek genetycznych, pochodzących od mieszkańców RFN płci obojga. Wnioski okazały się zaskakujące – tylko 6% niemieckich mężczyzn pochodzi od strony ojca od Germanów, za to aż 30% – od ludów Europy Wschodniej, przede wszystkim Słowian. Kobiety są bardziej germańskie – co druga Niemka miała Germanina za protoplastę. Ta różnica wynika z faktu, że mężczyźni w ciągu wieków ginęli na wojnach, a więc żyli krócej.


Analizy wykazały także, że co dziesiąty Niemiec jest żydowskiego pochodzenia. Wiceprzewodniczący Rady Żydów w Niemczech, Salomon Korn, nie był zaskoczony wynikami badań. Wyjaśniał: „Historia Żydów w Niemczech ma 1700 lat, jest więc starsza niż dzieje wielu szczepów, które przybyły podczas wędrówki ludów. Przed pierwszą wyprawą krzyżową w 1096 r. oraz w XIX i XX w. dochodziło też do małżeństw mieszanych między chrześcijanami a Żydami”.
Badania Uniwersytetu Igenea to kolejny dowód, że wszelkie rasistowskie teorie są absolutnie bezpodstawne. „W każdym człowieku tkwią najprzeróżniejsze korzenie”, wyjaśnia uczestnicząca w tym projekcie dr Imma Pazos.


Czystka etniczna
Badacze brytyjscy z University College w Londynie (UCL) udowodnili, że germańscy Anglowie i Sasowie, którzy najechali Brytanię po wycofaniu się z tej krainy Rzymian w V w., dokonali gigantycznej czystki etnicznej, unicestwiając co najmniej połowę miejscowej, przeważnie zromanizowanej ludności celtyckiej. W niektórych regionach zniknęło 100% poprzedniej populacji.


Po II wojnie światowej brytyjscy historycy wystąpili z tezą, że nie było wielkiej inwazji Anglów i Sasów, lecz najwyżej kontakty handlowe lub penetracja nielicznej grupy wojowników, którzy stworzyli nową elitę polityczną. Dr Mark Thomas z Centrum Antropologii Genetycznej UCL wraz z zespołem przeprowadził jednak analizy materiału genetycznego, pobranego od 313 ochotników z siedmiu brytyjskich miast targowych, wspomnianych w Księdze Sądu Ostatecznego z 1086 r. Porównał je z DNA mieszkańców Fryzji (północna Holandia), skąd wyruszyli do Brytanii Anglowie i Sasowie. W analizach uwzględniono również geny ochotników z Norwegii.


Badania wykazały, że anglosaski chromosom Y, który przedostał się przez Morze Północne, zalał całą Anglię, zatrzymał się jednak na granicach Walii, konkretnie na linii, którą tworzy pas wczesnośredniowiecznych fortyfikacji Offa’s Dyke. Genetycznie Anglicy i Walijczycy to zatem dwie różne rasy, przy czym ci ostatni są bardziej „prawdziwymi” Brytyjczykami. „Nasze ustalenia sprawiły, że współczesny pogląd na temat początków Anglii musi zostać odłożony do lamusa”, powiedział Mark Thomas.


Badania genetyczne świadczą także, że Celtowie z Anglii i z Irlandii są spokrewnieni z Baskami, tajemniczym ludem pochodzenia nieindoeuropejskiego, zamieszkującym pogranicze Hiszpanii i Francji nad Zatoką Biskajską. Wiadomo, że w starożytności Celtowie z Galii wtargnęli do Hiszpanii i zmieszali się z miejscową ludnością, tworząc lud Celtyberów. Analizy DNA potwierdziły także świadectwa źródeł pisanych, że wikingowie osiedlali się w Kumbrii w północno-zachodniej Anglii, a także na Szetlandach, Orkadach i na północnych krańcach Szkocji. Mieszkańcy tych regionów są nosicielami typowych skandynawskich genów.”..(źródło)


Krasnodębski: „Skąd więc tak naprawdę bierze się niechęć do uznania polskiej mniejszości w Niemczech? Najważniejszą przyczyną są niemieckie mity narodowe. Są to, po pierwsze, mit jedności etnicznej, mit krwi ciągle fundamentalny dla niemieckiej tożsamości, mimo powojennych przemian, mimo napływu emigrantów i globalizacji, a także pomimo że połowa obecnego terytorium Niemiec to dawne tereny słowiańskie, a współcześni Niemcy nie są tylko potomkami Germanów, lecz również zasymilowanych Słowian.”…


” Wciąż wielu Niemców ma taki stosunek do „Wschodu” jak kiedyś Francuzi mieli do Algierii – przed Frantzem Fanonem i „dyskursem postkolonialnym”. I tylko szkoda, że Polacy nie bardzo nadają się na Beduinów – choć mogliby się od nich uczyć dumy i poczucia godności, zwłaszcza urzędnicy MSZ.” (http://naszeblogi.pl/37874-w-biografii-merkel-tusk-stal-sie-posmiewiskiem-europy )


Sebastian Stodolak: „Awans społeczny zależy od genów”…”kariera od zera do milionera? Mrzonka. – Ludzie awansują w hierarchii społecznej znacznie rzadziej, a elity są w stanie znacznie dłużej utrzymać swój zamknięty status, niż sądzili dotąd ekonomiści i socjolodzy. Nie mamy na to wpływu, bo mobilność społeczną w dużej mierze dyktuje biologia – twierdzi prof. Gregory Clark, ekonomista z Uniwersytetu Kalifornijskiego.

Prof. Gregory Clark: Z pewnością nie. To, co osiągamy w życiu, nasza pozycja w społecznej hierarchii, jest w dużym stopniu dziedziczone po przodkach. Dlatego na podstawie tego, kim są rodzice, dziadkowie, pradziadkowie, czy kuzyni nowonarodzonego dziecka statystyka pozwala ocenić z dużą dozą prawdopodobieństwa, jaką pozycję społeczną będzie ono zajmować w przyszłości – czy będzie należeć do tzw. nizin społecznych, klasy średniej, czy elity.
W moich badaniach skoncentrowałem się na statystykach dotyczących częstotliwości występowania nazwisk. Otóż, historycznie rzecz biorąc, nazwiska odpowiadają klasom społecznym. Arystokracja, rzemieślnicy, chłopi, kupcy – gdy nazwiska się kształtują, to właśnie wewnątrz tych grup społecznych i są przez to dla nich charakterystyczne. Z czasem jednak nazwiska się upowszechniają, niejako „odłączają” się od swojej pierwotnej klasy. Doszedłem do wniosku, że to bardzo dobry sposób na badanie mobilności społecznej, tego, jak szybko ludzie awansują w hierarchii i jak szybko spadają z jej szczytu. Poprzez mieszanie się w różnych grup społecznych, wykonywanie różnych zawodów itp.
Dotąd sądzono, że nazwiska elitarne „powszednieją” już po okresie od 3 do 6 pokoleń. Z moich badań, w których wziąłem pod uwagę m.in. kompleksowe kroniki angielskie sięgające nawet do 30 pokoleń wstecz, wynika, że elita przestaje być elitą po wymianie od 10 do 15 pokoleń.
Oznacza to, że mobilność społeczna jest znacznie mniejsza niż dotąd się wydawało, że struktura społeczna ewoluuje bardzo powoli. To właśnie umożliwia przewidywanie, gdzie na tej mapie społeczeństwa wyląduje ten hipotetyczny noworodek.

Z czego wynika ta siła elit i niska mobilność społeczna?

Są trzy prawdopodobne wyjaśnienia. Pierwsze odwołuje się do pojęcia zasobów i majątku. Bogate rodziny są w stanie zapewnić dzieciom więcej troski, lepszą edukację, zdrowszy tryb życia niż rodziny mniej zamożne.

Drugie wyjaśnienie podkreśla znaczenie wychowania i wzorców, które przekazują dzieciom ich rodzice.
Trzecie wskazuje na dziedziczenie genetyczne – niektóre cechy, takie, jak wytrwałość, zaradność, pomysłowość są dziedziczone po prostu w genach. Badania wskazują, że to właśnie biologia w ponad 50 proc. determinuje to, kim jesteśmy i „reguluje” mobilność społeczną….

Jeśli chodzi o hipotezę, że to kumulacja bogactwa zapewnia elitom trwanie, to jest kilka przeczących jej i dobrze udokumentowanych historycznych dowodów. Weźmy na przykład amerykańskich osadników. Brali oni udział w loteriach, w których do wygrania były ziemie odebrane Indianom. Poszczególne działki miały wartość, licząc w dzisiejszych pieniądzach, średnio, ok. 100 tys. euro. Oczywiście, nie wszyscy uczestniczący w loteriach wylosowali ziemię, ale naukowcy dostali do ręki dokładne dane wszystkich ich uczestników. Mogli sprawdzić, czy potomkom szczęśliwców, którzy ziemię wylosowali wiodło się lepiej niż potomkom pechowców, którzy jej nie wylosowali. I wie pan, co się okazało?
Że nie ma różnicy?

Tak. Kolejne pokolenia „szczęśliwców” nie były wcale bogatsze od „pechowców”. To mocny dowód wskazujący, że rodzinne zasoby nie są najważniejsze. Innego ważnego dowodu dostarcza nam przykład Szwecji. To kraj bardzo socjalny, gdzie dba się o wyrównywanie szans, ci mniej uprzywilejowani mogą liczyć na wiele darmowych świadczeń, ułatwień i zapomóg od państwa. Z punktu widzenia mobilności społecznej efekt jest jednak żaden.

Jeśli mierzyć ją moją metodą „nazwiskową”, to we współczesnej Szwecji nie różni się ona wiele od mobilności w czasach średniowiecznej Anglii. Natomiast, co do argumentu, że kluczowa w dyskusji o mobilności społecznej jest kwestia wzorców kulturowych, czy wychowania, to świetnym dowodem przeciw niemu są badania przeprowadzone w USA wśród dzieci z Korei Południowej adoptowanych przez Amerykanów.

Po pierwsze okazało się, że rodzice mają zauważalny wpływ na cechy oraz iloraz inteligencji dziecka tylko we wczesnym etapie wychowania. Po drugie z jednej strony nie było mocnej korelacji pomiędzy zamożnością rodziny a przyszłym statusem społecznym adoptowanych dzieci, ale z drugiej część rodziców miała także dzieci naturalne i w ich wypadku ta korelacja była trzykrotnie silniejsza i istotna statystycznie.

To chyba najciekawsze badania, bo pokazują, że głównym czynnikiem determinującym pozycje społeczną jest genetyka, jakiś wpływ mają przekazywane wzorce, a zamożność rodziny niczego nie determinuje, sama jest już rezultatem.

Z Pańskich badań wynika, że jeśli ktoś w XV w. przynależał do elity, to istnieje duża szansa, że jego potomkowie w XXI w. wciąż do niej przynależą, są bankierami, lekarzami, politykami. Dobrze rozumiem?

Tak, takie prawdopodobieństwo jest bardzo duże. Nie wiem, jak jest w Polsce, ale w Anglii, czy Szwecji bywa tak bardzo często.

To bardzo ciekawe, bo z perspektywy współczesnego człowieka arystokraci i arystokracja jako ustrój, to sztuczny twór, budujący dobrobyt jednych kosztem innych. Tymczasem to, co Pan mówi wskazuje, że społeczeństwo jest naturalnie „ustrukturyzowane” i ustrój arystokratyczny tylko sankcjonuje ten stan rzeczy.

Cóż, na pewno nie chciałbym postulować powrotu do takiego ustroju.
Ale skłania Pan do nowego spojrzenia na arystokratów, czy szlachtę. Elita, jak się okazuje z historycznej perspektywy, to nie zepsuta i sflaczała klasa nierobów i snobów, ale ludzi zaradnych i inteligentnych.

Tak, elity mają zdolność do długiego utrzymywania swojej pozycji, ponieważ są zaradne, odporne na stres, pomysłowe… Co więcej, w każdym systemie społecznym są ludzie ambitni, z werwą i umiejący się dostosować. Jeśli żyją w komunizmie, osiągną sukces w komunizmie – tak, jak w tym systemie definiuje się sukces. Jeśli w kapitalizmie, to poradzą sobie w kapitalizmie.

Myślę więc, że nie można powiedzieć, że elity niezasłużenie stały się elitami. Wręcz przeciwnie. Bycie wysoko w hierarchii społecznej to nagroda za posiadanie pewnych unikalnych cech. Natomiast nie znaczy to, że należy na przykład wspierać arystokrację jako ustrój. Pamiętajmy, że opierał się on na przywilejach dla arystokratów, które dodatkowo utrwalały ich pozycję. W momencie, gdy aktualna elita zaczęła zapewniać sobie „sztucznie” bycie elitą, robiło się niebezpiecznie, społeczeństwo stawało się skostniałe, pozbawione wizji lepszej przyszłości, wpadało w biedę.

Wtedy rzeczywiście mieliśmy do czynienia z wyzyskiem. Weźmy kastowe społeczeństwo Indii, które wciąż nie skruszało pod wpływem liberalnych nurtów i wciąż charakteryzuje się bardzo niską zerową mobilnością społeczną.

Czy można jakoś ułatwiać ludziom awans w hierarchii społecznej?

Niestety, jeśli popatrzymy na historię, odpowiedź brzmi nie. Mobilność społeczna była mniej więcej taka sama w średniowieczu, jak obecnie i to bez względu na lokalizację geograficzną.
Ciekawego przykładu dostarczają nam tu Chiny. Gdy władzę po republikanach przejęli tam komuniści, zaczęto sekować elity, zwłaszcza te wywodzące się jeszcze z czasów imperialnych. W latach 60. w czasie tzw. „rewolucji kulturalnej” prześladowania nasilono, a niedobitki pouciekały na Tajwan, czy do Hong-Kongu.
Mogłoby się wydawać, że dzięki fizycznej eksterminacji elit mobilność społeczna siłą rzeczy wzrośnie i stare arystokratyczne rody u władzy zastąpią proletariusze i to na dziesiątki lat. Gdzież tam! Teraz okazuje się, że w XXI w. znów najważniejsze osoby w Chinach to dużej mierze – co jest niewytłumaczalne inaczej niż za pomocą genetyki – potomkowie imperialnej elity.
Jest jednak jeden sposób na realne zwiększenie mobilności. Mieszane małżeństwa pomiędzy ludźmi z różnych warstw społecznych.
Kiedyś takie zjawisko nazywano mezaliansem.
A to właśnie to może przyśpieszyć mobilność. Rzecz w tym, że kobiety wcale nie chcą wychodzić za mąż za mężczyzn z „niższych sfer”. Są zbyt dobrze wykształcone, niezależne i „zbyt” ambitne. Pani menedżer z Citibanku nie wyjdzie za hydraulika. Takie mentalne zamknięcie na mieszanie się społecznych klas to wielka bariera dla mobilności. Weźmy np. Egipt, w którym przed najazdami muzułmanów żyło wielu chrześcijan, zwłaszcza Koptów.
Gdy Egipt został podbity przez muzułmanów, nie zostali oni zmuszeni do konwersji na Islam, ale nowe islamskie władze na „niewiernych” nałożyły specjalny podatek. Efekt? 95 proc. chrześcijan przeszło na Islam ze względów finansowych – byli za biedni na płacenie podatku. Pozostałe 5 proc. najbogatszych chrześcijan mogło sobie pozwolić na dodatkowa daninę i po dziś dzień stanowią elitę Egiptu, a przypomnijmy, że od czasu, gdy przestali być większością w swoim kraju minęło ponad 1200 lat. Pomiędzy Koptami a muzułmanami nie dochodzi do „mezaliansów” zbyt często.
Z wszystkiego, co Pan mówi wyłania się jednak pewien smutny determinizm. To zresztą najczęściej stawiany Panu zarzut.
Nie jestem deterministą. Nie uważam, że biologia w 100 proc. decyduje o tym, kim jesteśmy, co osiągniemy, czy na co nas stać w życiu. Decyduje o tym cały zespół czynników, w tym nasza wolna wola.
Uważam jednak, że istnieją dobre dowody wskazujące, że w tym zespole czynników biologia jest najsilniejsza. Ja nie umiem przewidzieć z całkowitą pewnością, kto osiągnie w życiu sukces, a kto nie, umiem tylko stwierdzić, kto ma do tego predyspozycje. Zaprzeczanie wpływowi biologii na nasze życie jest nierozsądne. Poza tym chcę podkreślić, że mobilność społeczna istnieje – tyle, że jest długotrwałym procesem, w którym niziny wolno awansują, a elity nieprędką tracą status elit. Dynamika tego zjawiska jest wszędzie mniej więcej stała.
Skoro mobilność społeczna jest mniej więcej stała, to jaki jest sens w redystrybucji dochodu i „wyrównywaniu szans”?
Uważam, że moja teoria wręcz daje kolejny argument za dystrybucją – jest ona konieczna, żeby zredukować dyskomfort wiążący się z byciem „pechowcem”, czyli tym, który nie wygrał właściwej puli genów. Pod tym względem Szwecja jest lepsza niż USA.
Z drugiej strony Pańska teoria wytrąca z ręki argumenty członkom ruchów takich jak Occupy Wall Street, którzy protestują przeciwko „1 procentowi” najbogatszych.
Nie do końca – jeśli protestujemy przeciwko kapitalizmowi kolesiów, czyli przeciwko elitom, które sztucznie i nieuczciwie utrwalają swój status, to działamy na rzecz większej mobilności społecznej.
Niemniej jednak, muszę się Panu przyznać, że nie biorę udziału zbyt często w publicznych dyskusjach, nie czytam też komentarzy pod swoimi artykułami, czy na temat moich książek. Zbyt wiele tam emocji, za mało zrozumienia i merytoryki. Ludzie chcą wierzyć, że elity biorą się z przywilejów, a nie z zasług i zalet, ludzie odrzucają wpływ genetyki. Zresztą, nawet gdyby genetyczne wyjaśnienie długowieczności elit było nietrafne, to i tak teoria badania mobilności za pomocą nazwisk działa.
Czy istnieje jednak wobec niej jakiś poważny zarzut i czy może okazać się ona niesłuszna?
Jedyny poważny zarzut opiera się na dostrzeżeniu pewnego zjawiska. Polega ono na tym, że gdy ludzie z niższych klas awansują do wyższych dobrowolnie przybierają nowe nazwiska. Szwed Andersen, gdy awansuje, chce być nagle Von Hausswolffem, czy Von Essenem, bo to prestiżowe nazwiska i dobrze mu się kojarzą. W zależności od nasilenia takiego zwyczaju w danym społeczeństwie, możemy mieć utrudnione badanie mobilności metodą „nazwiskową”. Jednak rozczaruję pana – moje modele statystyczne brały to pod uwagę.
Które nazwiska w USA są prestiżowe?
W środowisku akademickim są to nazwiska żydowskie, np. Cohen, kojarzą się z osobami o wybitnych osiągnięciach naukowych. Prestiżowe są także nazwiska indyjskie. Nasza polityka imigracyjna jest tak skonstruowana, że do USA wpuszcza się tylko wybitnych Hindusów. To jest jej rezultat. Z kolei nazwiska latynoskie, jak Mendez, czy Lopez kojarzą się z niskimi klasami społecznymi.
A polskie?
Mają taki sam prestiż, jak szwedzkie, czy irlandzkie.
Skoro rozmawiamy o USA, to czy słynny „amerykański sen” nie zadaje kłamu pańskim teoriom? Vanderbilt, być może najbogatszych człowiek w historii, pochodził z bardzo biednej rodziny, zaczynał od zera. Spektakularny awans jest możliwy.
Ależ oczywiście, że jest. Ja mówię o trendach statystycznych, o tym, jak kształtują się ludzkie życiowe kariery po uśrednieniu. Każda jednostka ma szansę na sukces, ale nie każda ma taką samą szansę. Natomiast na to, że pojęcie amerykańskiego snu oznacza większą mobilność społeczną w USA niż gdzie indziej, dowodów nie ma. (źródło
Dr Eran Elhaik jest światowej klasy genetykiem w Johns Hopkins Medical Center. Całkowicie zgadza się z Koestlerem, że większość współczesnych Żydów nie może rościć sobie pochodzenia od Abrahama. Są oni głównie potomkami Chazarów. Żaden naukowiec od Koestlera w roku 1976 nie zakwestionował tak skutecznie uznanych „faktów” o początkach współczesnego wschodnio-europejskiego („aszkenazyjskiego”) żydostwa.
W wywiadzie udzielonym Ha’aretz w grudniu ub. roku [In an interview with Ha’aretz last December] Elhaik mówi, że jego badanie genetyczne zdecydowanie wykazuje, iż „Żydzi środkowo-europejscy (głównie polscy) są w 38% Chazarami, zaś żydzi wschodnio-europejscy (głównie rosyjscy) są Chazarami w 30%”. Ale mówi, że inne składniki genetyczne obejmują te pochodzące z Bliskiego Wschodu, których źródłem prawdopodobnie jest Mezopotamia, chociaż możliwe jest, że część tego składnika można przypisać izraelskim Żydom. (To może obejmować prawdziwych Żydów, przetransportowanych do Babilonu w VI wieku pne przez Nabuchodonozora i prosperujących tam przez 1.600 lat [1].
Ale taki wpływ genetyczny nie wystarcza, mówi Elhaik, by sugerować bliskowschodnie czy izraelickie pochodzenie aszkenazyjskich Żydów. Ale mówi, że jest bardzo silny dowód genetyczny łączący Żydów z Iranu, Kaukazu, Azerbejdżanu i Gruzji z Żydami europejskimi, tzn. tymi ludami, których przodkowie byli Chazarami.
Elhaik odrzuca hipotezę o „Nadrenii”, że Żydzi z Niemiec i zachodu migrowali do Polski i Europy wschodniej około XV wieku, tworząc tylko w pięciu krajach populację aszkenazyjskich Żydów w liczbie około 11 milionów. Mówi, że chazarscy aszkenazyjczycy ze wschodu nie wykazują żadnego podobieństwa genetycznego do Sefardyjczyków z zachodu, którzy mieli w dużym stopniu pomóc ich spłodzić.
Wśród różnych grup europejskich i nie-europejskich Żydów nie ma żadnych powiązań rasowych ani rodzimych. Różne grupy Żydów we współczesnym świecie nie mają wspólnego pochodzenia genetycznego. Mówimy tu o grupach które są bardzo różnogatunkowe, połączone jedynie przez religię.
Mówi: „Genom europejskich Żydów jest mozaiką starożytnego ludu i jego pochodzenie jest w większości chazarskie”. Elhaik podtrzymuje sztywne oddzielenie między stosunkowo prawdziwymi sefardyjskimi Żydami z zachodu i chazarskimi aszkenazyjczykami ze wschodu [2]. Takie samo rozróżnienie po raz pierwszy podkreśla Koestler i potwierdzam to w mojej poczytnej książce Izrael: nasz obowiązek, nasz dylemat [Israel: Our Duty, Our Dilemma] i filmie Inny Izrael [The Other Israel] z lat 1980.”..(źródło)
Dr Henryk Oster, genetyk i profesor na Akademii Medycznej Alberta Einsteina w Nowym Jorku, twierdzi, że odmienność Żydów jest zapisana w ich genach. W swej książce „Legacy: A Genetic History of the Jewish People” dr Oster kompleksowo zajmuje się pochodzeniem Żydów. Podejmuje w niej m.in. temat nieproporcjonalnie wysokiej w stosunku do innych populacji zapadalności Żydów na takie przypadłości, jak choroby Tay-Sachsa, Gauchera, Niemanna-Picka, Mucolipidosis IV, a także raka piersi i jajnika. Przyczyną ma być chów wsobny, do jakiego dawniej dochodziło z powodu izolacji, w jakiej przebywali Żydzi.
Inną genetyczną cechą charakterystyczną Izraelitów ma być wysoka inteligencja, co poświadczają przeprowadzone testy IQ porównywane z innymi narodami. 0,1% ludzkiego genomu ma w sobie 3 mln par nukleotydów, które zawierają „mapę drzewa genealogicznego” aż do pierwszych ludzi. Zarówno jego badanie, jak i zapadalność na choroby zakłada znalezienie różnic między ludźmi bądź całymi populacjami. W tym przypadku rasa oznacza „region pochodzenia przodków”.
Wyniki badań dr Ostera pozwalają twierdzić mu, że żydowskich korzeni nie mają za to hinduscy Żydzi z Bnej Israel oraz etiopscy Żydzi.”…(źródło)
Turcja służyła dawniej jako pomost między Azją a Europą dla wędrówek wielu ludów. Główną historyczną ludność zamieszkującą jej terytorium stanowili posługujący się językiem indo-europejskim Hetyci, którzy opanowali ten region około 1900 r. p.n.e. Podbili oni wcześniejszych mieszkańców mówiących nie-indoeuropejskim aglutynacyjnym językiem.
Nieco później antyczni Grecy osiedlili się wzdłuż egejskich wybrzeży Anatolii. Półwysep następnie przypadł w udziale indoeuropejskim Persom i Rzymianom. Dzisiejsza Turcja ukształtowała się jako niegdysiejszy rdzeń tysiącletniego Bizancjum albo wschodniego Imperium Rzymskiego (395-1453).
Bitwa pod Manzikertem (sierpień 1071 r.) była punktem zwrotnym w historii wschodniego Imperium Rzymskiego. Najazd Turków Seldżuckich jaki nastąpił w wyniku porażki armii bizantyjskiej spowodował w szybkim czasie ich rozlanie się na dużych połaciach Azji Mniejszej. Nowopowstałe Imperium Seldżuków podzieliło się na niepodległe państewka około 1100 roku. W następnym wieku zostały one najechane przez mongolskie hordy Czyngis-Chana.
Po tym jak mongolska fala oddaliła się, Turcy Osmańscy zakończyli polityczną egzystencję Bizancjum w 1453 roku, ustanawiając w jego miejsce Imperium Osmańskie, które ostatecznie rozpadło się wraz z końcem pierwszej wojny światowej. U szczytu swojej potęgi imperium to rozciągało się od terenów Bliskiego Wschodu po północną Afrykę i Południowo-Wschodnią Europę.
Turcy, którzy podbili Anatolię byli koczowniczymi pasterzami. Pomimo, że ich przybycie pozostawiło po sobie trwały i do dziś ugruntowany wpływ językowy, religijny i kulturowy na region, ich liczby były niewystarczające aby całkowicie zmienić genetyczny wizerunek podbitej anatolijskiej ludności.
Warto w tym miejscu nadmienić, że interesujący cykl transferów ludnościowych nastąpił w pierwszych dekadach XX wieku, podnosząc w regionie anatolijskim udział ludności mówiącej językiem tureckim z 55% do 80%. Migracje populacyjne objęły przymusowe wysiedlenia dużych grup greckiej i ormiańskiej mniejszości narodowej oraz sprowadzenie i osiedlanie tureckich i nie-tureckich skupisk ludności muzułmańskiej z terenów dawnego Imperium Osmańskiego. Jeszcze w dekadzie 1989-2000 osiedlono dodatkowo około 300 tys. muzułmanów. Ludobójstwo 1,5 miliona Ormian dokonane przez Turków w latach 1915-1917 również wpłynęło znacząco na kompleksową strukturę ludności w regionie.
W wydanym w 1985 roku „Słowniku antropologicznym” Roger Pearson napisał, że Turcy są „dzisiaj wchłonięci przez kaukazoidalną ludność Anatolii”. Przez słowo „kaukazoidalna” miał na myśli geograficzną rasę Europidów „zwyczajowo dzielącą się na podgrupy: nordycką lub północno-europejską, wschodnio-bałtycką lub północno-wschodnią-europejską, śródziemnomorską, atlanto-śródziemnomorską, alpejską, dynarską, armenoidalną, indo-irańską itd. Kaukazoidzi charakteryzują się ogólnie jasną skórą, wąską lub średnio-szeroką twarzą, wysokim mostkiem nosa i nieobecnością prognatyzmu”.
Antropolog fizyczny Carleton Coon, publikując w latach 60-tych XX wieku swoje badania naukowe, używał ludności Turcji jako zasadniczą ilustrację „rozmijania się cech rasowych z miejscową kulturą”. Zgodnie z Coonem, Turcy byli praktycznie nie do odróżnienia fizycznie od Greków, oprócz posiadania mniejszej ilości tkanki tłuszczowej i nieco większych, dłuższych twarzy. Różnice fizjonomiczne lokalnej ludności przesuwały się ewidentnie z zachodu w kierunku wschodnim: najjaśniejsze odcienie skóry można było zobaczyć u egejskich wybrzeży Turcji, a występowalność błękitnych oczu wśród zachodnich Turków sięgała 85 procent.
W czasie ich przybycia do Azji Mniejszej w XIII wieku, otomańscy Turcy byli „nieliczną grupa jeźdźców w liczbie wahającej się pomiędzy 400 i 2,000 tys. przybyszów – resztki koczowniczego plemienia wypchniętego z Azji Środkowej przez Mongołów”. Przybyli bez kobiet, i zaczęli zawierać małżeństwa w obrębie swoich rodzin ze stosunkowo licznymi kaukazoidalnymi Grekami, Ormianami, Kurdami i niewielką grupą Turków Seldżuckich i Turkmenów, którzy również zasiedlili Anatolię.
Coon konkludował: „Turcy dziś są głównie Kaukazoidami. W wymiarach ciała, wyglądzie zewnętrznym, posiadanych grupach krwi, Turcy zamieszkujący dziś skrawek południowej Europy i Anatolię, są zaledwie cieniem swojego mongolskiego pochodzenia”.
Post-Hetyci stają się Euro-Turanami
Wykorzystując genetykę populacyjną, L. L. Cavalli-Sforza i inni autorzy doszli do takich samych wniosków w pracy „Historia i geografia ludzkich genów” (1994): „Na podstawie obecnej wiedzy, Turcy wydają się być stosunkowo mało skuteczni w zaznaczeniu swojej genetycznej obecności, nawet gdy okupowali całą dzisiejszą Turcję, przychodząc ze wschodu”.
Powodem tego jest to, że niedawne historyczne migracje ludów – przynajmniej przed nadejściem współczesnych nam oficjalnych form polityki niszczenia i zastępowania ludności białej na jej rodzimych terenach – mogły mieć niewykrywalny genetycznie wpływ, gdy gęstość ludności miejscowej (wcześniejszych mieszkańców) była wysoka, a armie najeźdźców były niewielkie.
„Kiedy mobilność (pasterskich, nomadycznych ludów) staje się bardzo wysoka, szansa znaczącego wpłynięcia na lokalną pulę genów zajmowanych krajów maleje drastycznie. Małe i dobrze zorganizowane armie mogą szybko podbić duże państwa, ale najeźdźcy nie mają dość czasu by rozmnożyć się na tyle by wpłynąć na miejscową bazę genetyczną w sposób dostrzegalny, zwłaszcza jeśli dotyczy to krain wysoko rozwiniętych rolniczo i mających wysoką gęstość ogólnego zaludnienia. Szansa wpłynięcia na zmianę lokalnej kultury i języka jest w takich wypadkach znacznie większa niż w przypadku genów. Potężna elita zdobywców może – nawet jeśli stanowi absolutną mniejszość – narzucić swoją władzę, a wraz z nią język i obyczaje, innymi słowy hegemonię kulturową, ale jest zdecydowanie ograniczona w ekspansji genetycznej”.
Pewną analogię stanowi też przykład Węgier: „Nawet w przypadku inwazji Madziarów (koczowniczy lud pół-turecki, posługujący się językiem ugrofińskim) na terytorium Węgier, która była na pewno większej wagi demograficznej niż turecka ekspansja, a szło z nią w parze osadnictwo, jest niezwykle trudno znaleźć określone genetyczne ślady, które okazują się istnieć na granicy wykrywalności”.
Podsumowując, język turecki i religia muzułmańska nałożone zostały na ludność w przeważającej mierze pochodzenia indoeuropejskiego, posługującą się z reguły greką – oficjalnym językiem Imperium Bizantyjskiego. Pod względem rasowym i genetycznym Turcy anatolijscy są spokrewnieni z innymi białymi ludami. Różnice są w większości natury kulturowej, lingwistycznej i religijnej. Wskazać przy tym należy, że omawiany tutaj region ma złożoną ogólną strukturę populacji, sięgającą kilka tysięcy lat wstecz i wymaga dalszego badania. Dziś wszakże obraz biologiczny staję się w sposób nieunikniony najbardziej wyrazistym dowodem. (źródło)


Rozmowa z prof. TOMASZEM GRZYBOWSKIM, kierownikiem zakładu genetyki molekularnej i sądowej w Collegium Medicum UMK.

Co pana zainspirowało do badań nad Słowianami? Prowadzony od lat spór o „polskość” Biskupina?
– Bynajmniej! Spór o kulturę łużycką, choć ciekawy, wydawał mi się zawsze nierozwiązywalny na gruncie badań genetycznych. Przyczyna była bardziej prozaiczna. Jako genetycy sądowi potrzebowaliśmy wyników badań częstości genów u Słowian dla potrzeb naszych ekspertyz wykonywanych na zlecenie wymiaru sprawiedliwości i organów ścigania. W przypadku niektórych rodzajów DNA, zwłaszcza tzw. mitochondrialnego (dziedziczonego w linii żeńskiej – red.) większość danych z naszej części Europy pochodzi właśnie z naszego laboratorium. Okazało się, że dane te można wykorzystać również do zrekonstruowania genetycznej historii ludów słowiańskich.
– Skupił się pan na linii matczynej? Dlaczego?
– Cały mitochondrialny DNA jest od strony technicznej nieco łatwiejszy do zbadania niż pełny chromosom Y. Prowadziliśmy jednak w różnym zakresie również badania chromosomów Y dochodząc do podobnych wniosków, np. wyodrębniając pewne typy chromosomów Y charakterystyczne dla Słowian zachodnich, które powstały również dość dawno, bo przynajmniej 2 tysiące lat temu.
– Przypuszczał pan, że badania genetyczne mogą wprowadzić w takie zakłopotanie archeologów? Przecież niemal całkowita wymiana ludności na naszych terenach około V wieku była dotąd archeologicznym dogmatem.
– „Dogmatem” była jedynie dla tzw. archeologii kulturowo-historycznej. Przyjmuje ona za pewnik, że zmiany w kulturze materialnej muszą być wynikiem dyfuzji lub migracji ludności przybyłej „z zewnątrz”. Ale ten sposób myślenia w archeologii nie jest jednak dzisiaj jedynym ani tym bardziej dominującym. Bo zmianom kulturowym niekoniecznie muszą towarzyszyć poważne zmiany ludnościowe.
– Co dokładnie pan zbadał?
– Muszę najpierw podkreślić, że w opracowaniach takich jak nasze pojęcie „Słowianie” odnosi się do puli genowej współczesnych populacji Europy środkowej i wschodniej mówiących językami słowiańskimi. Nie jest to zatem pojęcie kulturowe czy językowe, lecz ściśle biologiczne (genetyczne).

Przebadaliście…
– Ponad 2,5 tysiąca. Na przestrzeni ostatnich kilku lat nasz polsko-rosyjski zespół poddał badaniom osoby reprezentujące wszystkie trzy grupy językowe współczesnych Słowian – zachodnią (Polacy, Słowacy, Czesi), wschodnią (Rosjanie, Ukraińcy, Białorusini) i południową (Serbowie, Chorwaci, Słoweńcy). Skupiliśmy się głównie na wspomnianym mitochondrialnym DNA (mtDNA), tworzącym matczyną genealogię, ale zbadaliśmy też większość tych osób również pod kątem chromosomów Y, dziedziczonych wyłącznie w linii męskiej, tj. z ojca na syna.
– Co dalej z tymi danymi?
– Zbadane przez nas cząsteczki mtDNA i chromosomy Y podzieliliśmy na tzw. haplogrupy, czyli zbiory cząsteczek pochodzących od wspólnego przodka w linii żeńskiej i męskiej. Weźmy dla przykładu mtDNA – dziedziczy się on tylko w linii żeńskiej. Każda haplogrupa ma swoją założycielkę, która pojawiła się w określonym miejscu i czasie. Za pomocą tzw. zegara molekularnego (czyli pewnych założeń co do tempa pojawiania się zmian w mtDNA) można określić, jak długo haplogrupa powstawała.
– Jak powstawali nasi Słowianie?
– W zbadanych przez nas europejskich haplogrupach odnaleźliśmy wiele mniejszych pod-zbiorów, które najprawdopodobniej powstały tu, w Europie środkowo-wschodniej. Zaczęły się one kształtować bardzo dawno, w niektórych przypadkach aż 6-7 tys. lat temu. Co do niektórych linii żeńskich charakterystycznych dla współczesnych Słowian możemy więc mówić o ciągłości w Europie środkowo-wschodniej od epoki brązu i żelaza. Wygląda na to, że zrobiliśmy pierwsze kroki na drodze do wykazania ciągłości linii żeńskich w naszej części Europy.
Co ciekawe, podobną ciągłość wykazali antropolodzy fizyczni. Przeanalizowali oni cechy morfologiczne szkieletów odkrytych w dorzeczu Odry i Wisły z okresu rzymskiego i wczesnego średniowiecza i nie znaleźli w nich żadnych istotnych różnic.
– Ile nas łączy z innymi Słowianami? Można w wyniku tych badań powiedzieć cokolwiek o odrębności Polaków?
– Słowianie tworzą pod względem genetycznym grupę bardzo jednorodną. Pewne różnice dotyczą jedynie populacji zamieszkujących na południu i północy kontynentu. Trudno tu mówić o jakiejkolwiek odrębności Polaków.
– No wie pan… „Polski my naród, polski lud, królewski szczep piastowy”.
– Długo zastanawialiśmy się, czy w ogóle istnieją jakiekolwiek cechy, które odróżniałyby Słowian od innych Europejczyków. W latach 2000-2005, kiedy prowadziliśmy badania na niższym poziomie rozdzielczości wydawało się nam, że takie cechy nie istnieją. Przekonanie to zmieniło się z chwilą, kiedy jako pierwsi w Polsce przeprowadziliśmy populacyjne badania pełnych genomów mitochondrialnych, czyli całych cząsteczek mtDNA. Okazało się, że takie subtelne odmienności da się wyróżnić, a dotyczą one pewnych rodzajów cząsteczek obserwowanych w populacjach środkowej i wschodniej Europy, choć bez wskazania określonych grup etnicznych w rodzinie słowiańskiej.
Gdy jednak patrzymy na linie męskie, widzimy nieco więcej odrębności. Ciekawostką jest na przykład, że Czesi i Słowacy sytuują się nieco bliżej populacji germańsko-języcznych niż Polacy. Może to wynikać z pewnego przepływu genów pomiędzy przodkami naszych południowych sąsiadów a plemionami germańskimi we wczesnych okresach formowania się Słowiańszczyzny, co zostało szczególnie uwydatnione ze względu na niewielką liczebność ówczesnych populacji.
– Jak często pojawiali się w naszej populacji ludzie bez słowiańskich korzeni?
– Tego rodzaju domieszki pochodzą przede wszystkim z populacji azjatyckich i wynoszą ok. 1,5 proc. ogólnej puli DNA współczesnych Słowian. Wykazaliśmy to w badaniach różnych rodzajów DNA. Bardziej problematyczne jest wskazanie okresu, z którego domieszki te pochodzą – niektóre mają swe źródło w prahistorii, inne w czasach historycznych, np. we wczesnośredniowiecznych kontaktach populacji środkowej Europy z plemionami ałtajskimi. Zawartość domieszek aszkenazyjskich wynosi u Polaków ok. 1 proc., a o połowę mniej jest u nas DNA o rodowodzie afrykańskim.
– Czyli mamy w sobie 1 procent z Żyda i pół procenta Afrykańczyka?
– W całej naszej populacji jest mniej więcej tyle osób, których DNA nosi cechy właściwe dla Aszkenazyjczyków i mieszkańców północnej Afryki.
– Terytoria słowiańskie były przez wieki miejscem niezliczonych wojen – pozostały ślady w naszych genach?
– Raczej nie, jeśli pominiemy wspomnianą śladową zawartość linii azjatyckich. Epizodom wojennym towarzyszyły migracje, jednak jest mało prawdopodobne, aby tego rodzaju ruchy na małą skalę i dokonujące się w stosunkowo krótkiej perspektywie czasowej zostawiły jakiś ślad w puli genowej współczesnych populacji naszej części Europy. Muszę tu jednak wspomnieć o wynikach badań międzynarodowego zespołu, w których uczestniczyli również badacze z naszej jednostki, a które dotyczyły chromosomów Y w populacjach Polski i Niemiec.
W badaniach tych wykazano istnienie swoistej genetycznej granicy pomiędzy Polską a Niemcami, która, o dziwo, pokrywała się z obecną granicą polityczną. Było to zadziwiające, gdyż różnice w częstościach genów pomiędzy obszarami geograficznymi mają zwykle postać klina, tzn. częstości zmieniają się stopniowo. Sugerowano, że taka niezwykła genetyczna granica wytworzyła się bardzo niedawno, na skutek masowych przesiedleń ludności ze wschodu na zachód po II wojnie światowej. Na razie jednak, przynajmniej moim zdaniem, nie przedstawiono na to przekonujących dowodów.”…(źródło)
Ważne
„Z badań włoskich ekonomistów wynika, że przez ostatnie 600 lat te same rodziny zaliczają się do najbogatszych we Florencji – informuje pb.pl. Ekonomiści porównali dane podatkowe we Florencji z 1427 r. i 2011 r. Wynika z nich, że rodziny, które były bogate w czasach renesansu należą do bogatych także obecnie. Ekonomiści przekonują, że zawód i poziom dochodu przodków pozwala przewidzieć zawód i poziom dochodu współczesnych członków najstarszych florenckich rodów. Ich zdaniem, wnioski wynikające z ich badania można w całości zastosować do innych gospodarek rozwiniętych zachodniej Europy. (źródło)
Monika Florek-Moskal „Skąd pochodzą Polacy”…”Badania DNA Polaków nie ujawniły żadnych różnic genetycznych między ludnością chłopską i szlachecką. ”Polacy różnią się między sobą mniej niż inne społeczności, wszyscy mamy podobny koktajl genów – sugerują próbki DNA, które pobrano do tej pory w różnych rejonach Polski”…”we Włoszech, Francji i w Wielkiej Brytanii w jednym społeczeństwie żyją obok siebie grupy wręcz odmienne genetycznie” – mówi dr Rafał Płoski, kierownik pracowni genetycznej Katedry i Zakładu Medycyny Sądowej Akademii Medycznej w Warszawie.

Mój komentarz
Praktycznie jedynym narodem w Europie, narodem wyjątkowym, w którym elity i warstwy niższe są jednym narodem, genetycznym narodem, są Polacy. W świetle badan genetycznych. To czyni kulturę polska, jej aksjologię, jej cywilizację – wyjątkową. Dosłownie. Jedne populacja genetyczna, jeden naród, jedna kultura .

Większość państw europejskich, ich społeczeństw składa się z dwóch, genetycznie różnych narodów. Genetycznych panów i genetycznych parobków. Dosłownie. I tak jest od wielu wieków, czasem dłużej, czasem krócej. Normanowie w Anglii i Rosji i na Rusi, Frankowie we Francji, Holandii, Niemczech, Wizygoci w Hiszpanii, Longobardowie, Ostrogoci, Włochy, tureccy Bułgarzy w Bułgarii itd.  W wypadku superelity, czyli Rothschildów i rodzin z nimi spokrewnionych – to trochę ponad dwieście lat.
Istnienia genetycznych ras panów w Europie Zachodniej jest faktem. Wieczni niewolnicy i wieczny panowie .Jedynym wolnym ludem, wolnym narodem w Europie, który nie ma nad sobą genetycznych panów, jest naród polski. Tymi wolnymi ludźmi, którzy nie są rządzeni od wieków przez obcych są Polacy. Cała reszta to ludy podbite służące karnie z pokolenia na pokolenie pokoleniom obcym zdobywców.  [Już są od paru wieków rządzeni przez Żydów – admin]

video – Genetyk, prof. Tomasz Grzybowski o etnogenezie Słowian
video – Relacja ze spotkania z prof dr hab. Krzysztofem Witczakiem pod tytułem: „Wspólnota indoeuropejska w świetle językoznawstwa”.
Marek Mojsiewicz

Osoby podzielające moje poglądy, lub po prostu chcące otrzymywać informację o nowych tekstach proszę o kliknięcie „lubię to „ na mojej stronie facebooka 
Marek Mojsiewicz i  na  Twitterze  
Zapraszam do przeczytania pierwszego rozdziału nowej powieści „ Pas Kuipera”
Rozdział drugi Rozdział trzeci 

Zapraszam do przeczytania mojej powieści „Klechda Krakowska”
rozdziały 1
„ Dobre złego początki „ Na końcu którego będzie o boginiKali„ Nienależynerwosolu pić na oko „ rzeźbie NiosącegoŚwiatło Impreza Starskiego „ Tych filmów już się oglądać nie da „ 7. „ Mutant „ „ Anne Vanderbilt „ „ Fenotyp rozszerzony.lamborghini„ 10. „ Spisek w służbach specjalnych „11. Marzenia ministra ołapówkach „ 12. „ Niemierz i kontakt z cybernetyką „  13„ Piękna kobieta zawsze należy do silniejszego „ 14 ” Z ogoloną głowa, przykuty do Jej rydwanu „
Powiadomienia o publikacji kolejnych części mojej powieści . Facebook „ Klechda Krakowska
Ci z Państwa , którzy chcieliby wesprzeć finansowo moją działalność blogerską mogą to zrobić wpłacając dowolną kwotę w formie darowizny na moje konto bankowe
Nazwa banku Kasa Stefczyka , Marek Mojsiewicz , numer konta 39 7999 9995 0651 6233 3003 000
1
Jestem zainteresowany współpracą z portalem informacyjnym w zakresie dokonania przeglądu prasy, w tym anglojęzycznej, ewentualnie tłumaczeń z tego języka, tworzenia serwisu informacyjnego Analiz programów i tym podobnych Zainteresowanych proszę o kontakt.
http://naszeblogi.pl/

Artykuł, skądinąd b. wartościowy, był napisany przy użyciu dość „kreatywnej” interpunkcji. Co mogłem, co zauważyłem – to poprawiłem…
Admin



 https://marucha.wordpress.com/2016/08/27/genetycy-jedynym-narodem-ludzi-wolnych-w-europie-sa-polacy/#more-60109