Maciej Piotr Synak


Od mniej więcej dwóch lat zauważam, że ktoś bez mojej wiedzy usuwa z bloga zdjęcia, całe posty lub ingeruje w tekst, może to prowadzić do wypaczenia sensu tego co napisałem lub uniemożliwiać zrozumienie treści, uwagę zamieszczam w styczniu 2024 roku.

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nie rozliczone Niemcy za II wojnę światową. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nie rozliczone Niemcy za II wojnę światową. Pokaż wszystkie posty

sobota, 15 sierpnia 2026

Australia

 




Australia - jak wskazuje sama nazwa - jest to kraj leżący na południowy-wschód od Polski 

Jakieś 16 tysięcy kilometrów...




przedruk
tłumaczenie automatyczne


10 sierpnia, 13:54

„To nowa broń jądrowa”: Załużny ostrzegał przed wojną robotów

Porządek świata i zasady prowadzenia wojny ulegają fundamentalnym zmianom: o ile po 1945 roku monopol na użycie siły należał do dwóch wrogich bloków, dziś nowe technologie udostępniają go każdemu. 

Systemy robotyczne i autonomiczne stają się wręcz nową „bronią jądrową”. W przyszłości cyfrowa wojna z udziałem robotów może doprowadzić do tego, że decyzja podjęta w Australii za pomocą zaledwie dwóch przycisków będzie w stanie błyskawicznie zniszczyć system energetyczny Polski. Pełna gotowość do takiej wojny wymaga jednoczesnej obecności w pięciu domenach: na morzu, na lądzie, w powietrzu, w kosmosie i w przestrzeni cyfrowej. Informuje o tym Timofiej Myłowanow.

Opisując obecne możliwości Ukrainy, Walerij Załużny zauważył, że na morzu i lądzie państwo działa głównie z pomocą partnerów, podczas gdy w przestrzeni powietrznej i kosmicznej nie dysponuje własnymi zasobami. Jednocześnie Ukraina w żadnym wypadku nie powinna stać się „prywatnym dostawcą wojskowym” dla Europy. Logika integracji bezpieczeństwa powinna polegać na budowaniu fundamentów sił europejskich w oparciu o ukraińskie doświadczenia, a nie kosztem Ukrainy. Bezpieczeństwo jest jedynym realnym gwarantem przyszłości kraju, a wszelkie próby zamiany go na wzrost gospodarczy, codzienny komfort czy ustępstwa polityczne – jak w 1994 roku – będą fatalnym błędem.










Zdjęcie z Google Earth - No, może po prostu na wschodzie...


Rozwój technologii znacząco zmienił samo znaczenie klasycznej aneksji lub zajęcia terytoriów.

Przykładem jest sytuacja z korytarzem lądowym na Krymie: w 2023 roku ukraińskie dowództwo zaplanowało zdalną izolację półwyspu, co wówczas zachodni oficjele postrzegali jako idiotyzm, ale dziś ta koncepcja dowiodła swojej skuteczności, redukując praktyczne korzyści okupantów z tego korytarza do zera. Jednocześnie tempo adaptacji wroga pozostaje niezwykle wysokie. Do 2026 roku Ukraina użyła niemal wszystkich rodzajów broni, z wyjątkiem tomahawków, F-35 i amunicji jądrowej, ale Rosja szybko znajduje odpowiedź na każdą próbę – tak jak stało się z HIMARS-ami, które wróg zamienił w złom w miesiąc po wyzwoleniu Chersonia.

Historycznie rzecz biorąc, nowe imperia budowano w oparciu o połączenie innowacyjnej broni i taktyki, od francuskiej artylerii po mongolską kawalerię, czy transformację czołgów w doktrynę blitzkriegu. Ukraina wniosła swój strategiczny wkład, opracowując własną doktrynę dronów w 2023 roku i obecnie jest na czele kształtowania nowych standardów przyszłej wojny.


„Kyivshchyna 24/7” donosiła również, że dwóch zdemobilizowanych żołnierzy, członków bractwa weteranów, po powrocie do cywila spełniło swoje wspólne marzenie – założyli własną hodowlę ślimaków w obwodzie kijowskim. Pomysł założenia wspólnego biznesu zrodził się w głowach braci, którzy służyli na froncie.











"po 1945 roku monopol na użycie siły należał do dwóch wrogich bloków"

Po 1945 roku?



"dwóch przycisków"

 Czemu dwóch?








https://kyivschina24.com/news/cze-nova-yaderna-zbroya-zaluzhnyj-poperedyv-pro-vijnu-robotiv/
https://maciejsynak.blogspot.com/2026/02/faszywe-mapy-ukrainskie.html
https://pl.wikipedia.org/wiki/Austria

niedziela, 9 sierpnia 2026

„kulturowym i biologicznymmo ludobójstwem”

 

Znowu gloryfikacja oficera Wehrmachtu. 
Zwracam uwagę na to, że artykuł jak i niektóre przytoczone wypowiedzi są przesadnie grzeczne.

 
Chełm Górny leży w Zachodniopomorskim ok. 85 km na południe od Szczecina.




przedruk

Kawka z nazistą. Podczas festynu historycznego rozdawano... kubki z generałem Wehrmachtu
Grzegorz Racinowski




W Chełmie Górnym, sołectwie wchodzącym w skład gminy Trzcińsko-Zdrój, odbyła się „Żywa lekcja z historią”. Podczas wydarzenia upamiętniono Henninga von Tresckowa, wywodzącego się z naszego regionu… generała Wehrmachtu. Wojskowy, który był m.in. odpowiedzialny za wywózkę polskich dzieci do III Rzeszy w ramach Heuaktion, znalazł się… na kubkach rozdawanych podczas imprezy

Chociaż festyn odbywał się pod szyldem „Żywej lekcji historii”, impreza skupiła się wokół jednej postaci. „Głównym bohaterem dnia”, jak pisali organizatorzy, był Henning von Tresckow.
Reklama

- Wybierzemy się w fascynującą podróż w czasie, odkrywając na nowo lokalne dziedzictwo i tożsamość naszego regionu. Czy wiecie, jakie tajemnice kryją nasze ziemie? Kim był człowiek, który rzucił wyzwanie totalitaryzmowi i którego korzenie sięgają naszych sąsiednich stron? Tegoroczną edycję poświęcamy niezwykłej i odważnej postaci związanej z zamieszkującą sąsiedni Chełm Dolny rodziną von Tresckow. To właśnie on był jednym z głównych autorów słynnego planu „Walkiria” i kluczową postacią antyhitlerowskiego ruchu oporu. Poznajcie historię bezkompromisowej walki o wolność, która działa się tuż obok nas! – można było przeczytać na stronie wydarzenia.

W cytowanej powyżej notce biograficznej zabrakło niestety znaczącej informacji, dotyczącej wcześniejszej działalności „generała z Gut Wartenberg”, jak do 1945 r. nazywał się Chełm Dolny. Von Tresckow podpisał bowiem rozkaz wywozu słowiańskich dzieci do III Rzeszy w ramach Heuaktion.


Odpowiedzialny za ludobójstwo

W sprawie tej z naszą redakcją skontaktował się radny powiatowy, Kamil Frelichowski.

- Piknik militarno-historyczny, który odbył się 18 lipca w Chełmie Górnym w gminie Trzcińsko-Zdrój, został niewątpliwie bardzo udanie zorganizowany dzięki zaangażowaniu, poświęceniu i talentowi organizacyjnemu Pani Sołtys, członków Stowarzyszenia Wspólnota Serc oraz lokalnej społeczności. Duże wrażenie mógł zrobić zarówno jego rozmach, jak i bogactwo atrakcji przygotowanych dla osób w każdym wieku. Dosyć sporą łyżką dziegciu w tej beczce miodu jest jednak promowana podczas wydarzenia postać generała majora Wehrmachtu Henninga von Tresckowa. Przedstawiany jest w niemieckiej narracji historycznej jako postać rozdarta dylematami moralnymi, jakie niosła ze sobą służba dla III Rzeszy i Adolfa Hitlera. Według tej interpretacji przeszedł on wewnętrzną przemianę i stał się jedną z kluczowych postaci grupy spiskowców skupionych wokół Clausa von Stauffenberga, którzy 20 lipca 1944 roku dokonali nieudanego zamachu na Führera w Wilczym Szańcu. Po niepowodzeniu zamachu popełnił samobójstwo w Gierłoży. Biografia von Tresckowa jest jednak znacznie bardziej złożona i budzi liczne kontrowersje – mówi Frelichowski.

Największym „problemem” omawianej biografii, wbrew pozorom nie jest udział w agresji na Polskę we wrześniu 1939 roku, za co został zresztą von Tresckow odznaczony Krzyżem Żelaznym I klasy.

- Niemiecki historyk Johannes Hürter przedstawił w 2005 roku dokumenty, z których wynika, że von Tresckow już w 1941 roku był informowany o masowych mordach dokonywanych przez Niemców na ludności żydowskiej i miał okazywać dla tych działań „zrozumienie”. 2 stycznia 1943 roku otrzymał Złoty Krzyż Niemiecki jako oficer Sztabu Generalnego Grupy Armii „Środek”, gdzie pełnił ważne funkcje operacyjne. 28 czerwca 1944 roku, już jako świeżo awansowany generał major i szef sztabu 2. Armii, podpisał rozkaz związany z realizacją akcji Heuaktion. W jej ramach z terenów okupowanej Polski wywieziono do Niemiec od 40 000 do 50 000 dzieci. Młodych Ukraińców, Białorusinów, ale przede wszystkim Polaków poddawano badaniom pod kątem posiadania pożądanych cech rasowych. Następnie zmieniano im nazwiska, niszczono oryginalne metryki urodzenia i kierowano je do niemieckich rodzin lub instytucji. Dzieci uznane za „niepełnowartościowe” rasowo trafiały natomiast do obozów koncentracyjnych, między innymi Auschwitz-Birkenau i Kulmhof – przytacza gryfiński radny powiatowy.

[...]

Właśnie ostrożności zabrakło podczas organizacji sobotniego festynu.

- Nie zamierzam potępiać organizatorów pikniku militarno-historycznego. Uważam, że mieli prawo nie posiadać pełnej wiedzy na temat działalności generała majora Henninga von Tresckowa. Zastanawia mnie jednak, dlaczego nikomu, na przykład w Starostwie Powiatowym, czy Urzędzie Marszałkowskim, który promował to wydarzenie, nie zaświeciła się „czerwona lampka” i nie dokonano choćby pobieżnej weryfikacji tej postaci – zastanawia się Kamil Frelichowski.

- Pani sołtys zwróciła się do nas z prośbą o patronat. Zawsze chętnie udzielamy go takim wydarzeniom, dla podniesienia rangi lokalnej imprezy. Dlatego również w tym przypadku wyraziliśmy zgodę. Nie finansowaliśmy jednak festynu w Chełmie Górnym. Urząd Marszałkowski nie przekazał ani złotówki, jedynie patronat – powiedział nam M. Łapeciński.

Odniósł się też do kwestii feralnego kubka.

- Byłem na tej imprezie przez godzinę, może półtorej. Wówczas nie rozdawano tych kubków, a przynajmniej nie miałem go w dłoni. Dowiedziałem się o nim dzisiaj i nie ukrywam, że mnie zmroziło. Gdybym wiedział wcześniej, na pewno nie wyraziłbym na to zgody – akcentuje prezes PSL na Pomorze Zachodnie.

Kubek z von Tresckowem to jedno, inną kwestią jest, że to właśnie on był "głównym bohaterem dnia".

- Sprawdziłem dziś wniosek o patronat. Nie było w nim informacji o postaci generała. Jedynie o festynie historycznym, bez podania informacji o "bohaterze dnia" - zaznacza członek zarządu województwa.

Już po rozmowie z Łapecińskim dowiedzieliśmy się, iż znalazł się w gronie dwunastu osób, które otrzymały od organizatorów upominki, w tym kubek.


Niewiedza organizatorów

Wymieniamy patronów i sponsora wydarzenia, gdyż w naszej opinii, podczas organizacji wydarzenia, zabrakło nadzoru. Zwłaszcza, iż mowa o młodym stowarzyszeniu, które nie ma doświadczenia w organizacji imprez o specyfice „historyczno-tożsamościowej”.

- Stowarzyszenie powstało zaledwie w lutym tego roku z potrzeby działania na rzecz lokalnej społeczności, a już dziś z powodzeniem realizuje inicjatywy, które integrują mieszkańców i przypominają o bogatej historii naszego regionu. Gratulujemy tej pięknej energii, odwagi i skuteczności w działaniu! Dziękujemy organizatorom, wolontariuszom i wszystkim uczestnikom za stworzenie wydarzenia, które pokazało, że historia może inspirować, łączyć ludzi i budować silną lokalną wspólnotę – czytamy w relacji, która została zamieszczona na oficjalnym fanpejdżu Powiatu Gryfińskiego.

Zbierając informacje do tego artykułu skontaktowaliśmy się z organizatorami. Sołtys Beata Strzelecka nie kryła emocji.

- Naprawdę nie wiedzieliśmy o tym fragmencie biografii generała. Gdybyśmy wiedzieli, że jest współodpowiedzialny za ludobójstwo, to przecież nie robilibyśmy akcji upamiętniającej – powiedziała nam zszokowana prezes Stowarzyszenia „Wspólnota Serc – Chełm Górny”.

Jak dodaje, wybór von Tresckowa podyktowany był chęcią uzyskania środków grantowych i opowiedzenia o historii regionu przez pryzmat członka znaczącej w regionie niemieckiej rodziny.

- Rozmowa o życiorysie generała, jako o osobie związanej z regionem, mogłaby okazać się twórcza, ale bez pomijania wątków związanych z „kulturowym i biologicznymmo ludobójstwem”. A już naprawdę niezręczne prezentują się upominki, które były rozdawane podczas festynu – powiedział nam jeden z mieszkańców południa powiatu, od którego otrzymaliśmy fotografie kubka.

Podobnie do sprawy podchodzi radny powiatowy, który nagłośnił sprawę.

- Jeszcze raz podkreślam, że organizatorzy chcieli dobrze. Proszę więc mieszkańców Chełma Górnego, aby nie odbierali moich słów jako wyrazu niechęci czy krytyki wobec kogokolwiek. Jako radny Powiatu Gryfińskiego oraz Przewodniczący Stowarzyszenia Gryfiński Ruch Patriotyczny czuję się jednak zobowiązany do zabierania głosu w sprawach dotyczących naszej lokalnej społeczności. Moją intencją jest wyłącznie zwrócenie uwagi na zaistniałą sytuację i zachęcenie do wspólnej refleksji, z której wszyscy możemy wyciągnąć cenne wnioski na przyszłość. O postaci Henninga von Tresckowa warto rozmawiać, jednak należy mieć świadomość, że nawet skuteczny zamach na Adolfa Hitlera nie spowodowałby zasadniczej zmiany losu okupowanej Polski. Po prostu z naszego punktu widzenia jedni przedstawiciele niemieckiego aparatu władzy zostaliby zastąpieni innymi – podsumowuje radny Powiatu Gryfińskiego.

----------------------------------------


wytłuszczenia ode mnie


OŚWIADCZENIE I OFICJALNE STANOWISKO STOWARZYSZENIA w sprawie publikacji prasowych dotyczących festynu historycznego „Historia, która żyje”

W związku z artykułami prasowymi, które ukazały się w ostatnich dniach, Zarząd Stowarzyszenia „Wspólnota Serc – Chełm Górny”, jako główny organizator wydarzenia, przedstawia swoje stanowisko.

Nadrzędnym celem festynu „Historia, która żyje” było przywracanie pamięci o lokalnej tożsamości, architekturze oraz skomplikowanych dziejach ziemi pomorskiej. Uważamy, że prezentowanie historii - również tej trudnej i niejednoznacznej - jest obowiązkiem organizacji zajmujących się edukacją historyczną. Dziś dostrzegamy jednak, że w przypadku przedstawienia postaci Henninga von Tresckowa zabrakło odpowiednio szerokiego kontekstu historycznego, który pozwoliłby uniknąć nieporozumień i błędnych interpretacji.



Przywołanie tej postaci wynikało wyłącznie z jej związków z naszym regionem. Henning von Tresckow mieszkał na pobliskich dobrach i został pochowany w Chełmie Dolnym. W żadnym momencie nie było naszym zamiarem gloryfikowanie jego osoby jako niemieckiego oficera ani tym bardziej promowanie ideologii nazistowskiej, którą jednoznacznie i bezwarunkowo potępiamy.

W materiałach edukacyjnych, w tym w folderach oraz limitowanej serii dwunastu kubków pamiątkowych, przekazanych gościom honorowym, przedstawiono informacje dotyczące jego udziału w niemieckim ruchu oporu przeciwko Adolfowi Hitlerowi oraz współorganizacji zamachu z 20 lipca 1944 roku w Wilczym Szańcu.


Jednocześnie mamy pełną świadomość, że Henning von Tresckow pozostaje postacią złożoną i budzącą uzasadnione kontrowersje. Wychował się w środowisku pruskiego militaryzmu i nacjonalizmu, a jak wielu przedstawicieli ówczesnego korpusu oficerskiego podzielał poglądy, które dziś oceniamy jednoznacznie negatywnie. To właśnie dlatego opisując jego losy należało wyraźniej zaakcentować pełny kontekst jego biografii.

Naszym celem nie było wybielanie ani usprawiedliwianie żadnej postaci związanej z III Rzeszą. Edukacja historyczna nie polega na przemilczaniu osób niewygodnych czy niejednoznacznych, lecz na przedstawianiu ich w sposób rzetelny, pełny i zgodny z ustaleniami historyków. Przyjmujemy krytyczne głosy dotyczące tej kwestii i traktujemy je jako ważną lekcję na przyszłość.


to samo ble ble co na proniemieckich forach, tylko tutaj ton o wiele bardziej ugładzony - krótko mówiąc: borowanie jak zwykle, ale więcej znieczulenia...








https://gryfinska.pl/polityka-redakcyjna


Rzetelność i dokładność:

Jako medium z wieloletnią historią na lokalnym rynku, dbamy szczególnie o jakość, rzetelność i dokładność publikowanych treści. Nasi redaktorzy to dziennikarze z wieloletnim doświadczeniem, którzy wszystkie materiały tworzą w oparciu o wnikliwy research. Publikujemy wyłącznie zweryfikowane u źródła informacje. Jako portal otwarty na głosy i opinie mieszkańców dbamy o procedury weryfikacji faktów oraz korekty błędów.

i tak dalej...












https://gryfinska.pl/artykul/kawka-z-nazista-podczas-n2424205
https://gryfinska.pl/artykul/stowarzyszenie-wspolnota-n2426114



niedziela, 28 czerwca 2026

Poznań 1956





przedruk, 

nie mam wiedzy na ten temat




za fb:

Zjednoczenie Patriotyczno-Robotnicze "Grunwald"




Jak co roku, kłamliwe antypolskie media i politycy karmią nas bajką o "powstaniu poznańskim 1956", które rzekomo ma być powodem do "dumy" dla Poznaniaków pozwalającymi wpisać się im w tradycję walki przeciwko socjalizmowi, a szerzej w tradycję antyrosyjską. Według propagandowych klisz utrwalanych przez pop(anty)kulturę, przekaz mediów i polityków - "narzucony przez Moskali ustrój socjalistyczny miał dławić rozwój gospodarczy i doprowadzić do nędzy przez co głodujący robotnicy podnieśli spontaniczny bunt przeciwko ustrojowi socjalistycznemu narzuconemu przez sowieckiego okupanta". Jako dowód tej narracji przedstawia się zrobione przez RFN-owskich reporterów zdjęcie młodzieży niosącej transparent "Żądamy chleba".
 
A jak było w rzeczywistości?

BUNT PRZECIWKO CUDOWI GOSPODARCZEMU:

Okres 1951-1956, na który przypada realizacja 6-leniego planu rozbudowy gospodarczej, to czas największego skoku cywilizacyjnego w historii Polski. Po okresie odbudowy i osiągnięciu przedwojennego poziomu produkcji już pod koniec lat czterdziestych, dalszy rozwój wymagał wielkich inwestycji w budowę nowych mocy produkcyjnych. Właśnie dzięki tym inwestycjom, dzięki wielkiemu wysiłkowi całego narodu, który oparł się na własnych siłach, a nie czekał łaski od zamożniejszych, udało się osiągnąć najszybszy wzrost sił wytwórczych w dziejach Polski. Średni wzrost produkcji przemysłowej, ale także wzrost siły nabywczej zarobków, był większy niż we współczesnej kapitalistycznej Polsce i tym bardziej niż w Polsce przedwojennej. Radykalnie wzrosła długość życia, spożycie mięsa było blisko dwukrotnie większe niż przed wojną. Na mocy Konstytucji 1952 zakazano bezrobocia, które w przedwojennej Polsce było plagą dotykającą miliony.
 
Podłożem protestów nie było załamanie ani nawet stagnacja gospodarcza. Wręcz przeciwnie - ogromny postęp gospodarczy rozbudził jeszcze większe oczekiwania płacowe. Postęp był oparty na oszczędności i poświęceniu bieżącego komfortu na rzecz przyszłego rozwoju. Taka strategia zderzała się jednak z niezrozumieniem tych, dla których główną motywacją do pracy był zarobek a główną legitymacją socjalizmu obietnica szybkiej poprawy stopy życiowej "na już", bez przejmowania się konsekwencjami dla przyszłych pokoleń.
 
 
NIEMIECKA PROWOKACJA

Nie bez znaczenia jest fakt, że przed I wojną światową Poznań znajdował się pod panowaniem Niemiec. Wyzwolił się on spod panowania niemieckiego w wyniku zwycięskiego Powstania Wielkopolskiego (w niemieckiej historiografii określanego mianem "powstania poznańskiego"), zwieńczonego korzystnym dla Polski traktatem w Wersalu 28 czerwca 1919 roku. Nie jest przypadkiem, że kilkadziesiąt transparentów na "spontaniczną demonstrację" czekało na jej uczestników już po drodze. Nie jest przypadkiem, że jednym z głównych prowodyrów był mieszkający w Poznaniu Niemiec - Ginter - który rzucił się ze sztachetą bądź deską przeciwko milicji. Nie jest przypadkiem, że słynne zdjęcia wykonali dziennikarze zachodnioniemieccy, że fotografowali oni tłum gromadzący się na tle Zamku Cesarskiego - wzniesionego na polecenie cesarza Wilhelma II Hohenzollerna symbolu niemieckiego panowania nad Poznaniem, który w czasach okupacji hitlerowskiej był siedzibą namiestnika Kraju Warty Arthura Greisera. Nie jest przypadkiem, że niemiecka prasa opisując wydarzenia które nazwała "powstaniem poznańskim" (celowo by zatrzeć pamięć o upokarzającym dla Niemiec Powstaniu Wielkopolskim), rozpisywała się o pracy w Niemczech dla robotników z Poznania. Nie jest też przypadkiem to, że demonstranci uzyskali broń, ani to, że do zamieszek doszło w 37 rocznicę podpisania Traktatu Wersalskiego. Przekaz miał być jasny - "polskie rządy doprowadziły dawne niemieckie tereny do ruiny i Poznaniacy mają dość Polski na tych ziemiach". Polityczna treść rozruchów w Poznaniu była skierowana nie tylko przeciwko ustrojowi socjalistycznemu, ale także bezpośrednio przeciwko polskości. Swoją drogą Niemcy po latach osiągnęli częściowo swój cel. Dzięki neoliberalnej transformacji udało się zniszczyć poznańskie zakłady Cegielskiego a resztki przejął szkopski Volkswagen.


NIEODROBIONA LEKCJA

Strajk i manifestacja w Poznaniu, NIE były przejawem "etosu robotniczego", "patriotyzmu" czy "bohaterstwa robotników" - były przejawem czegoś dokładnie odwrotnego, przejawem małości moralnej i intelektualnej, przejawem tchórzostwa, hedonizmu, nieodpowiedzialności i braku niezbędnego do utrzymania się jako klasa panująca instynktu państwowego. To nie jest dla Poznania i polskiej klasy robotniczej data heroiczna - to dzień klęski, hańby i wstydu który powinien motywować do tego by unikać błędów przeszłości, a nie je gloryfikować.


Błędem ówczesnej ekipy rządzącej był brak dostatecznej pracy polityczno-wychowaczej wśród klasy robotniczej oraz niedostateczne akcentowanie moralnych motywacji pracy. Komuniści popadali w błąd ekonomizmu wychodząc z założenia, że wystarczy zmienić materialną bazę społeczeństwa w postaci sił wytwórczych i stosunków produkcji, a sposób myślenia i światopogląd w jakiś magiczny sposób sam się zmieni w odpowiadający wymaganiom socjalistycznego współżycia. Ci marksistowscy talmudyści przyjmowali naiwne założenie, że wystarczy zapewnić wzrost zarobków i to samo zapewni legitymację systemu (nie biorąc pod uwagę, że apetyt może rosnąć w miarę jedzenia i to ponad miarę).


Współczesna lewica popełnia ten sam błąd ekonomizmu schlebiając hedonizmowi. Do tego popada w kosmopolityzm pogardzając patriotyzmem i widząc w nim jedynie kuglarską sztuczkę burżuazji dla utrzymania panowania klasowego, a nie źródło siły i stabilności państwa socjalistycznego. Gloryfikują wydarzenia z 1956 jako "zryw klasy robotniczej" , "słuszną walkę o interesy robotnicze", podnosząc błędy, które doprowadziły do upadku socjalizmu, do rangi jego największej cnoty. Bez patriotyzmu, bez dojrzałości i odpowiedzialności, bez instynktu państwowego klasa robotnicza nie będzie długofalowo zdolna utrzymać swojego państwa robotniczego. To jest lekcja z tragicznej klęski jaką była prowokacja poznańska. Lekcja której nie możemy pozwolić zapomnieć ani przeinaczyć. (Arek Domeradzki)






piątek, 12 czerwca 2026

Ambasador Litwy na zjeździe wschodniopruskim


Ambasador Giedrius Puodžiūnas, wziął udział w spotkaniu Prus Wschodnich w Wolfsburgu.

---

"Więź bitwy jest często silniejsza niż więź pokrewieństwa - te słowa wypowiedziane ponad sto lat temu są aktualne do dziś"



Najwyraźniej Litwinom nie śmierdzą niemieckie sentymenty...




za fb:



Preußische Allgemeine Zeitung

wczoraj

Wie selbstverständlich spricht der Botschafter Litauens freundliche Worte auf dem Ostpreußentreffen in Wolfsburg am 6. Juni 2026. Bis seine Kollegen aus Polen und Russland seinem Beispiel folgen werden, wird es wohl noch etwas dauern.

Oczywiście ambasador Litwy wypowiada miłe słowa na spotkaniu Prus Wschodnich w Wolfsburgu 6. Czerwiec 2026. Prawdopodobnie trochę potrwa, zanim koledzy z Polski i Rosji wezmą z niego przykład.




fb ambasady


Botschaft der Republik Litauen / Lietuvos Respublikos ambasada Vokietijoje

jest z Dennis Weilmann i
3 innymi użytkownikami.



Botschafter Giedrius Puodžiūnas, nahm am Ostpreußentreffen in Wolfsburg teil.
Beim traditionellen Ostpreußentreffen in Wolfsburg begrüßte der litauische Botschafter Giedrius Puodžiūnas die Teilnehmerinnen und Teilnehmer und betonte die enge historische und kulturelle Verbundenheit zwischen Litauen und Deutschland.
In seiner Ansprache hob er die Bedeutung des gemeinsamen Erbes Ostpreußens und Kleinlitauens hervor sowie die Verantwortung, Geschichte lebendig zu halten und den Dialog zwischen den Völkern zu stärken.
Zu den Ehrengästen zählten unter anderem der Bundestagsabgeordnete und Präsident des Bundes der Vertriebenen, Stephan Mayer, sowie der Wolfsburger Oberbürgermeister Dennis Weilmann.
Das Ostpreußentreffen bringt jedes Jahr Menschen zusammen, die sich für die Geschichte, Kultur und das Erbe Ostpreußens engagieren.



Ambasador Giedrius Puodžiūnas, wziął udział w spotkaniu Prus Wschodnich w Wolfsburgu.

Na tradycyjnym spotkaniu Prus Wschodnich w Wolfsburgu ambasador Litwy Giedrius Puodži ūnas przywitał uczestników i podkreślił bliską historyczną i kulturową więź pomiędzy Litwą a Niem
W swoim wystąpieniu podkreślił znaczenie wspólnego dziedzictwa Prus Wschodnich i Mniejszej Litwy, a także odpowiedzialność za utrzymanie historii i wzmacnianie dialogu między narodami.
Wśród gości honorowych znalazł się m.in. członek Bundestagu i prezes Federacji Wysiedlonych Stephan Mayer, a także burmistrz Wolfsburga Dennis Weilmann.
Co roku spotkanie Prusów Wschodnich skupia ludzi zaangażowanych w historię, kulturę i dziedzictwo Prus Wschodnich.



mapa! i znak na mównicy







Nasi chłopcy?



Von den sächsischen Freiwilligen im Jahr 1919 bis zur deutschen Brigade in Litauen heute – eine über 100-jährige deutsch-litauische Militärpartnerschaft.
Die neue Sonderausstellung „Blutsbande des Kampfes. Die Geschichte der deutsch-litauischen militärischen Zusammenarbeit“ im Vytautas-Magnus-Kriegsmuseum erzählt diese gemeinsame Geschichte.
Wir laden Sie herzlich zum Besuch ein!
„Die Bande, die im gemeinsamen Kampf entstehen, sind oft stärker als die Bande der Verwandtschaft.“ Worte von vor über hundert Jahren – und heute aktueller denn je.
***

Nuo saksų savanorių 1919 m. iki Vokietijos brigados Lietuvoje šiandien – daugiau nei šimtmetį trunkanti Lietuvos ir Vokietijos karinė partnerystė.
Apie šią bendrą istoriją pasakoja naujoji Vytauto Didžiojo karo muziejaus paroda „Kovos kraujo ryšys. Vokietijos ir Lietuvos karinio bendradarbiavimo istorija“.
Kviečiame apsilankyti!
„Kovos kraujo ryšys dažnai būna tvirtesnis nei giminystės ryšys.“ Šie prieš daugiau nei šimtą metų ištarti žodžiai aktualūs ir šiandien.

Lietuvos Respublikos Krašto apsaugos ministerija Vytauto Didžiojo karo muziejus
Panzerbrigade 45 Bundeswehr
Wyświetl mniej



Od saksońskich ochotników w 1919 roku do niemieckiej brygady na Litwie dzisiaj - 100-letnie niemiecko-litewskie partnerstwo wojskowe
Nowa wystawa specjalna "Bloodband of combat. Historia niemiecko-litewskiej współpracy wojskowej" w Muzeum Wojny Wytautas-Magnus opowiada tę wspólną historię.

Serdecznie zapraszamy do odwiedzin!
"Więzy, które tworzą się we wspólnej walce, są często silniejsze niż więzy pokrewieństwa. "Słowa sprzed ponad stu lat - a dzisiaj bardziej aktualne niż kiedykolwiek."
***

Od saksońskich ochotników w 1919 roku. do dziś niemieckiej brygady na Litwie - trwające ponad stulecie partnerstwo wojskowe Litwy i Niemiec.
Tą wspólną historię opowiada nowa wystawa Muzeum Wielkiej Wojny Wytautas "Combat Blood Connection". Historia współpracy wojskowej pomiędzy Niemcami a Litwą".
Zapraszamy do odwiedzin!

"Więź bitwy jest często silniejsza niż więź pokrewieństwa. "Te słowa wypowiedziane ponad sto lat temu są aktualne do dziś.






wikipedia:
Deutschlandtreffen der Ostpreußen

Zjazd Niemców Wschodniopruskich - był dużym zgromadzeniem Związku Prus Wschodnich , odbywającym się co trzy lata w różnych miejscach do 2014 roku i regularnie przyciągającym dziesiątki tysięcy gości. Na przykład w 1953 roku w Bochum uczestniczyło około 120 000 osób , w Bochum – 170 000, w Düsseldorfie – 200 000, w 2005 roku w Berlinie – 40 000, a w 2014 roku w Kassel – ponad 10 000

Do kluczowych elementów programu należały wykłady i występy kulturalne, a także nabożeństwo i duży wiec. Następnie w halach wystawowych odbywały się spotkania organizowane przez społeczność dystryktu. Tarcza Pruska została wręczona po raz pierwszy na spotkaniu w maju 1957 roku.


Preußische Allgemeine Zeitung

erotnSdspoh1964cefmi17fi l92426 t145mr01co wczc8acl:cacat071 
Am 22. Mai 2026 hat das Justizministerium Russlands die Landsmannschaft Ostpreußen als "unerwünschte Organisation" eingestuft. Russen, die mit der Landsmannschaft zusammenarbeiten, können ab sofort dafür verhaftet werden.
Wyświetl mniej
22 maja 2026 roku Ministerstwo Sprawiedliwości Rosji oceniło reprezentację Prus Wschodnich jako „organizację niepożądaną”. Rosjanie współpracujący z reprezentacją mogą być teraz za to aresztowani.



Wygrajmy w końcu tę wojnę, wygrajmy wojnę z Niemcami.





https://de.wikipedia.org/wiki/Deutschlandtreffen_der_Ostpreu%C3%9Fen

https://maciejsynak.blogspot.com/2025/07/cesarstwo-niemieckie-istnieje-dokumenty.html








wtorek, 2 czerwca 2026

Biuro Reparacji




za fb:

Bielsko Patriotycznie




Jeśli ktoś lubi sobie ponarzekać, jak to w Polsce źle, i że biednie, proszę zerknąć na ten tekst, wiele wyjaśnia…
Dlatego bezwzględnie powinniśmy się ubiegać o reparacje od Niemiec!

 
Niemiecka grabież okupowanej Polski – kto korzystał z majątku zrabowanego obywatelom Rzeczypospolitej

Pierwsze tygodnie niemieckiej okupacji w Polsce charakteryzowały się m.in. grabieżami i konfiskatami majątków na wielką skalę. Niemcy organizowali masowe transporty do Rzeszy surowców, produktów przemysłowych, wyposażenia wojskowego i żywności. Demontowano i wywożono nowoczesne obiekty przemysłowe. Do początku listopada 1939 roku okupanci wywieźli z naszego kraju 10 tys. wagonów kolejowych zdobyczy, między innymi maszyn rolniczych, mebli i żywności. Do lutego 1941 roku liczba ta wzrosła do 41 tys. wagonów. Wartość tych łupów szła w miliardy marek.

Niemcy szybko utworzyli struktury administracyjne służące systematycznej eksploatacji wszystkich zasobów gospodarczych okupowanej Polski. 19 października 1939 roku Herman Göring powołał do życia Haupttreuhandstelle Ost (Główny Urząd Powierniczy Wschód – HTO) z siedzibą w Berlinie i oddziałami w Gdańsku, Poznaniu, Ciechanowie i Katowicach, a po ataku na Związek Sowiecki także w Białymstoku. Zadaniem HTO było konfiskowanie polskiego majątku państwowego oraz prywatnego na ziemiach wcielonych do Rzeszy, jak również zarządzanie tym majątkiem oraz jego eksploatowanie.
Ponadto Heinrichowi Himmlerowi jako komisarzowi Rzeszy do spraw umacniania niemieckości udało się uzyskać zgodę Hitlera na konfiskowanie i eksploatację własności rolnej i leśnej obywateli polskich na zaanektowanych terenach. Himmler powołał w tym celu 12 lutego 1940 roku Ostdeutsche Landbewirtschaftungsgesellschaft mbH. Ostland (Wschodnioniemiecka Spółka z o.o. ds. Gospodarki Wiejskiej, Ziemie Wschodnie).

Obie organizacje, HTO oraz Ostland Gesellschaft, przystąpiły do masowego wywłaszczania ludności polskiej na terenach przyłączonych do Rzeszy. Niemieccy okupanci przejęli cały majątek państwa polskiego, samorządów, organizacji politycznych i społecznych oraz zdecydowaną większość własności gmin zarówno polskich, jak i żydowskich religijnych. Skonfiskowali wszystkie należące do Polaków i Żydów zakłady rolne i przemysłowe, a także przedsiębiorstwa kredytowe i transportowe. W ten sposób zarekwirowano ponad 90% domów mieszkalnych, zakładów rzemieślniczych i handlowych, a także 500 tys. w pełni wyposażonych mieszkań. W tej części okupowanej Polski do końca wojny pozostały w rękach polskich jedynie nieliczne zakłady rzemieślnicze i usługowe. Zakłady żydowskie zostały przejęte w całości.

Beneficjentami tego zbiorowego wywłaszczenia był niemiecki aparat okupacyjny: władze cywilne, NSDAP, Wehrmacht, SS, rozmaite stowarzyszenia i organizacje. Korzystali z niego również mieszkańcy Rzeszy, którzy ucierpieli w wyniku bombardowań. Tylko od 1 stycznia do 18 października 1943 roku do Rzeszy wyjechało 1,6 tys. wagonów z meblami skonfiskowanymi na terenach zaanektowanych. Wywłaszczony majątek otrzymywały także niemieckie przedsiębiorstwa, niemieccy osadnicy z krajów bałtyckich lub Europy Wschodniej. Polacy na terenach zaanektowanych nie byli nigdy i w żadnych okolicznościach beneficjentami tej grabieży, lecz jej głównymi ofiarami, jeżeli za miarę przyjąć ogół zrabowanego majątku.

W odróżnieniu od terenów wcielonych do Rzeszy w Generalnym Gubernatorstwie nie prowadzono polityki powszechnego wywłaszczenia. Skonfiskowany został i wywłaszczony przede wszystkim cały majątek państwowy. Ponieważ tereny te miały mieć wyłącznie rolniczy charakter i nie przewidywano podjęcia tam znaczącej produkcji, wszelkie zdatne do wykorzystania maszyny i urządzenia były rabowane. Z samej tylko Warszawy w latach 1940–1941 wywiezionych zostało 700 wagonów maszyn i urządzeń przemysłowych.

Nie wywłaszczono całego majątku prywatnego obywateli polskich, wyjątek stanowiła własność Żydów oraz Polaków, którzy uciekli za granicę. Niemieckie władze uznały cały majątek żydowski za bezpański, stopniowo go rekwirowały i przekazywały pod zarząd powierniczy. Zdarzało się też, że konfiskowana była prywatna własność polska, na przykład w celu zwolnienia mieszkań i budynków dla niemieckich władz okupacyjnych i ich niemieckich pracowników, albo też w ramach represji za przynależność do ruchu oporu lub choćby, w przypadku chłopów, za niezrealizowanie obowiązkowych kontyngentów.
W Generalnym Gubernatorstwie niemieckie władze skonfiskowały zatem całą własność państwa polskiego, organizacji politycznych i społecznych, jeśli były polskie lub żydowskie, oraz cały majątek ludności żydowskiej. Ogółem niemieccy okupanci przejęli mniej więcej 1/3 całego majątku znajdującego się na tym terenie. Wszelkie przychody z tego tytułu, na przykład czynsze, zasilały kasy niemieckich starostów powiatowych i grodzkich.

Do zarządzania skonfiskowaną własnością w urzędzie Generalnego Gubernatora powstał wydział o nazwie Biuro Powiernicze z oddziałami w dystryktach oraz w starostwach powiatowych i grodzkich. W 1942 roku w jego zarządzie znajdowało się 1659 zakładów przemysłowych, 1036 handlowych i rzemieślniczych, 49 185 nieruchomości i 2600 majątków ziemskich. Między 1939 a 1942 roku skonfiskowanych zostało także około 217 tys. żydowskich sklepów i zakładów rzemieślniczych, z których ponad 100 tys. zostało natychmiast zamkniętych.
 
W latach 1940 i 1941 w Generalnym Gubernatorstwie obroty rzemiosła spadły o 63 proc. w porównaniu z rokiem 1938. Liczba Polaków, którzy skorzystali na zamykaniu żydowskich firm handlowych i rzemieślniczych, była niewielka, zwłaszcza że likwidacją objęto także firmy polskie. Jeśli już przejęli jakieś firmy, były to najmniej atrakcyjne zakłady. Najlepsze, najbardziej dochodowe przedsiębiorstwa przejmowali niemieccy „biznesmeni” z Rzeszy, jak choćby znany wszystkim Oskar Schindler lub miejscowi volksdeutsche.

Wspomniany Schindler, członek NSDAP i agent Abwehry, przejął za niewielkie pieniądze Pierwszą Małopolską Fabrykę Naczyń Emaliowanych i Wyrobów Blaszanych „Rekord” w Krakowie Podgórzu, którą przemianował na Deutsche Emaillewarenfabrik (Niemiecka Fabryka Wyrobów Emaliowanych), produkując początkowo naczynia emaliowane, a potem amunicję. Do pracy pozyskał około 1300 żydowskich robotników, którzy wykonywali tam niewolniczą pracę. Choć Schindler rzeczywiście starał się ochronić ich przed wywózką do obozów koncentracyjnych, początkowo było to prawdopodobnie podyktowane jedynie chęcią pomnożenia zysków. Dopiero później zajął się czynną opiekę nad pracownikami, utrzymując np. że wykwalifikowani robotnicy są niezbędni dla utrzymania wydajnej produkcji w fabryce i prześladowanie ich spowoduje wniesienie przez niego żądania o odszkodowanie od niemieckiego rządu.

Do chwili rozpoczęcia masowego mordu na Żydach w 1942 roku cały majątek żydowski znajdujący się w Generalnym Gubernatorstwie – domy, mieszkania, zakłady, które nie zostały wcześniej zlikwidowane, konta bankowe – został skonfiskowany. Aby móc sprawnie zarządzać około 50 tysiącami przejętych działek, latem 1942 roku administracja cywilna Generalnego Gubernatorstwa stworzyła specjalną spółkę.
Niemieccy urzędnicy rościli sobie również prawo do całego ruchomego majątku Żydów (meble, ubrania, przedmioty użytku domowego). Niemieccy starostowie powiatowi i grodzcy szantażem wyłudzali od gmin żydowskich – jeszcze przed deportacjami Żydów do komór gazowych – wysokie kontrybucje, między innymi aby „pokryć koszta przesiedlenia” lub „dla własnych potrzeb”. Niemieccy sprawcy postarali się także – jeszcze przed rozpoczęciem „ewakuacji” żydowskich dzielnic i gett – o zabezpieczenie ich przed plądrowaniem przez Polaków. Tylko bowiem niemieccy organizatorzy „wysiedlenia” mieli prawo do zdobyczy i łupu w świetle prawa niemieckiego. Starostowie ostrzegali więc ludność miejscową, że plądrowanie opuszczonych żydowskich mieszkań i domów będzie surowo karane. Grożono karą śmierci lub obozem karnym. Do szabrów mimo to dochodziło. Niektórych łupieżców zastrzelono.

Po wymordowaniu Żydów w Generalnym Gubernatorstwie powstał spór między Hansem Frankiem i Heinrichem Himmlerem o ich własność. Obaj chcieli zużytkować pozostały po Żydach majątek do własnych celów: Frank dla Generalnego Gubernatorstwa, natomiast Himmler do sfinansowania osiedlenia się Niemców na Wschodzie. Dopiero w obliczu zbliżającego się frontu sowieckiego latem 1944 roku doszli do porozumienia. Postanowili przekazać zarządzanie żydowskim majątkiem niemieckiej cywilnej administracji Generalnego Gubernatorstwa. W praktyce jednak przejęła ona własność Żydów jeszcze przed ich wymordowaniem.
Do masowej sprzedaży żydowskich nieruchomości nie doszło w Generalnym Gubernatorstwie, ponieważ zostały one wprawdzie skonfiskowane, ale – w większości przypadków – formalnie nie wywłaszczone. A tylko wywłaszczoną własność można było sprzedać. Zatarg między Frankiem i Himmlerem zablokował prawne rozwiązanie tego problemu. A więc wbrew temu, co próbują nam wmówić pewne zainteresowane środowiska, należy stanowczo stwierdzić, że Polacy nie skorzystali majątkowo na eksterminacji Żydów, ponieważ byli wykluczeni z grona beneficjentów konfiskat i wywłaszczeń. Oczywiście nie oznacza to, że nie istnieli polscy szmalcownicy bądź pospolici bandyci, którzy wzbogacili się na majątku żydowskim metodami przestępczymi. Ale trzeba też dodać, że ich ofiarami padali także Polacy, starający się ocalić od śmierci żydowskich sąsiadów. Ponadto był to margines w stosunku do całości społeczeństwa polskiego, a nie zjawisko masowe, jak przekonują dziś niektórzy.”


Tekst za: Historia i Militaria II wojny światowej.














piątek, 29 maja 2026

Mieniec --> Niemiec

 

 

 

 

P.S.  do posta:  Germanie to Słowianie - A nie mówiłem? (39)

https://maciejsynak.blogspot.com/2026/04/germanie-to-sowianie-nie-mowiem-39.html

 


28 maja 2026

Oczywiście powinienem to wcześniej dopisać... 

Wedle wikipedii - czyli niewiadomokogo - nazwa Niemcy ma oznaczać ludzi, którzy nie umieli mówić po słowiańsku, jeszcze parę lat temu napisane to było tak z ostrożna, jako domniemanie bez podania źródeł - przed wikipedią ktoś wypisywał takie swoje hipotezy na jakiś forach, dzisiaj wiki traktuje tę informację jakby to był fakt... ale o Łużycach to wiecie... "może ", "podobno", "niektórzy twierdzą" itd...

 

wikipedia dla Polaków: 

Etnonim „Niemiec” pochodzi od psł. *němьcь („niezdolny do mówienia”, „mamroczący”, „mówiący niezrozumiale”) z psł. *němъ („niemy”) i sufiksu -ьcь, co podkreśla barierę językową a wręcz ideologiczną między językami germańskimi („cudzymi”) a słowiańskimi („naszymi”, „słownymi”) od psł. *slověninъ.

Słowo „Niemiec” odnaleźć można we wszystkich językach słowiańskich, a nawet w węgierskim zapożyczeniu német. Termin „Niemcy” występuje na przykład w Żywocie św. Metodego z IX w. oraz w mowie księcia wielkomorawskiego Rościsława do bizantyńskiego cesarza Michała III:

Oto z łaski bożej zdrowi jesteśmy; i przybyli do nas liczni nauczyciele chrześcijańscy z Włoch, i z Grecji, i z Niemiec.

Według starszych nielingwistycznych teorii z lat 1970 Stanisława Rosponda, nazwa ta mogła nawiązywać do plemienia Nemeti wzmiankowanego przez Tacyta i Cezara. 

 

Zauważ, że poniżej Bruckner całe zdanie pisze z ostrożna i dwuznacznie: "a więc niby" - "uraczył"

Słownik etymologiczny języka polskiego:

Niemiec, niemiecki, Niemka (Niemkini), zniemczały; tem uszczypliwem przezwiskiem o ‘niezrozumiałym’, a więc niby niemym człowieku uraczył Słowianin pierwszych Niemców, których napotkał, Bastarnów przed Chr., albo Gotów po Chr., i nazwę tę rozszerzył na wszystkich bliskich im mową czy zbroją; nazwa więc taka sama, jak Słowianie (p.). Już w 15. i 16. wieku, narzeczowo, przez upodobnienie, Miemiec, czego przy samem niemy nie bywa.

Niemiec i niemy. Historyk czeski wątpił o wywodzie Niemca od niemego, boć jakżeż »niemymi« przezywać ludzi mówiących wiele i głośno? Ależ niemy, to ‘mówiący niezrozumiale, bełkot’; pisze też Nestor: »Jugra jazyk niem« (naród-bełkot). Więc wywodzą niem z *miem, od pnia dla ‘bełkotu’, por. z odmianą samogłoski momot, cerk. mŭmati, rus. mjamlit’, czes. mumlati i mumrati, o ‘mruczeniu’, łot. mēms (jeśli to nie pożyczka ruska ?); jeszcze liczniejsze są odmianki tegoż pnia z a: mamot, mamrać, mamrotać (a z tego rozpodobnione jamrot, jak nazywają Kaszubi szwargocącego Niemca lub żyda; z przestawką: marmot, marmotać) itd. Tę nazwę Niemiec przejął z naszem c cały Bałkan (Albani, Rumuni, Grecy), Węgrzy natomiast mają -t: Nemet. Prusowie Niemców Mikami (‘Michałami’,?) przezwali, Litwini Woketis (‘zdolny’,?).

 

Obstaję przy swoim, o czym kilka razy pisałem na blogu - ekspansja zachodu odbywa się z zastosowaniem technologii pozwalającej "opętywać" lokalnych liderów. Na pewno dawni Słowianie zauważyli to i dlatego napływ z zachodu, czy też od cesarstwa rzymskiego, zwali: "podmieńce" od "podmiany" - a może "mamieńce" od mamienia.... co potem zostało metodami opisanymi na blogu skrócone, zniekształcone do nic nie znaczącego Miemiec - Niemiec , do czego dorobiono historyjkę, że tak niezrozumiale mówili...

 

Skoro Germanie to Słowianie, to jak mogli mówić niezrozumiale? 

  

Wszyscy Słowianie posługują się językiem bardzo podobnym i mniej więcej dość dobrze się rozumiemy, podobno w Europie tylko u nas zachodzi taka korelacja, inne języki w ramach swojej grupy nie są aż tak podobne. 

 

Słowo "podmieniec" składa się z dwóch słów, co uprawdopodabnia skrócenie słowa: 

 podMieniec --> podMiemiec --> pod Miemiec --> Miemiec/ Niemiec --> Mieniec/ Niemiec


gdzie zmiana zaszła:

n - zamieniono na m lub
m zamieniono miejscami tworząc:  Mieniec --> Niemiec



Jak wyżej Bruckner:
 
 
"Więc wywodzą niem z *miem" 
"Prusowie Niemców Mikami (‘Michałami’,?) przezwali, Litwini Woketis (‘zdolny’,?)"

Michałami nazywali?
"opowiadać michałki" znaczy bajki, kłamstwa opowiadać... sądzę jednak, że to o co innego chodzi...
 
 

"mamieńce" od mamienia

Bruckner:

mamić, mamidło, przymamić itd., oprócz nas i na Bałkanie i u Czechów znane; od *mam, co przyrostkiem -m urobione od pnia ma-, por. manowiec (p. manić); pień ten co i w mach, majak, itd., szczególniej u Serbów rozgałęziony obficie. 

manić, ‘zwodzić’, u nas rzadkie (na Rusi częste, szczególnie w złożeniu obman, ‘oszustwo', primanka, ‘przyłuda’), ocalało głównie w słowie manowiec (manowie, manowisko), o ‘bezdrożu’; od tegoż pnia co i mamić (p.), z przyrostkiem -n (zestawiają i niem. mein, o ‘fałszu’, np. Meineid, ‘krzywoprzysięstwo’). Litwie brak wszelkich tych słów; niema mowy o bezpośrednim związku z grec. maniā (skąd manja i manjak); całe dalsze pokrewieństwo pnia ma- z słowami dla ‘omamienia’ (ind. mājā-, ‘iluzja, złuda’, grec. mimos, ‘guślarz’, ‘aktor, naśladowca’, itd.) pozostaje wątpliwem.



mamić - mamieńce
manić - manieńce ?


mamieniec --> ma mieniec --> Mieniec --> Niemiec --> Miemiec/ Niemiec
 
lubm zamieniono miejscami tworząc:  Mieniec --> Niemiec
 
 

słowo "mieniec" mogło funkcjonować samodzielnie:
 
https://sjp.pwn.pl/przyklady/odmieniec.html
Odmieniec - pisownia i odmiana

od•mieniec -mień•ca; -mień•cy, -mień•ców

(tu chodzi o odmianę "odmieniec", czyli należy czytać: od-mień•cy )


Słownik języka polskiego PWN
odmieniec
 
1. «z dezaprobatą o osobie różniącej się wyglądem lub zachowaniem od innych osób»
2. «w wierzeniach ludowych: dziecko diabła lub boginki podrzucone w miejsce skradzionego niemowlęcia»
3. «płaz o wydłużonym ciele barwy białawej, żyjący w podziemnych wodach Półwyspu Bałkańskiego»


Słownik języka polskiego PWN

mienić się«nazywać siebie kimś lub uważać się za kogoś»

mienić się II
1. «błyszczeć różnymi barwami»
2. «rumienić się i blednąć na przemian»


«nazywać siebie kimś lub uważać się za kogoś» czyli udawać Słowianina, a w środku być agresorem, napastnikiem, złodziejem, bandytą, mordercą, udawaczem... ostatecznie: 

mieniec --> niemiec



W innych językach Niemcy noszą inne nazwy, co też jest wyjątkowe, np. Allemagne, Saksa, Tedesko itd..







https://pl.wikipedia.org/wiki/Niemcy#Etymologia_i_pole_semantyczne
https://pl.wikisource.org/wiki/S%C5%82ownik_etymologiczny_j%C4%99zyka_polskiego/Niemiec
https://sjp.pwn.pl/slowniki/mamienie.html
https://pl.wikisource.org/wiki/S%C5%82ownik_etymologiczny_j%C4%99zyka_polskiego/mani%C4%87 
https://pl.wiktionary.org/wiki/opowiada%C4%87_micha%C5%82ki
https://sjp.pwn.pl/slowniki/mieni%C4%87%20si%C4%99.html
https://sjp.pwn.pl/sjp/mieni%C4%87-si%C4%99-i;2482934.html 
 
 
https://www.youtube.com/watch?v=7N_lHVGqNBM


 

5 czerwca 2026

za fb: Na słowo - Zenon Lica




Dlaczego pokrzywa nazywa się pokrzywa?
 
Ostatnio otrzymałem bardzo ciekawe pytanie od jednej z młodych czytelniczek. Zastanawiała się, dlaczego pokrzywa nazywa się właśnie pokrzywą. Rozważała dwie możliwości. Pierwsza prowadziła do słowa krzywy — szybko jednak zauważyła, że pokrzywy przecież nie są szczególnie krzywe. Druga wiązała nazwę z krzywdą, bo kontakt z pokrzywą może być bolesny.


Gdy zajrzymy do słownika etymologicznego Aleksandra Brücknera, znajdziemy dawne formy tej nazwy: koprzywa, kopriwa, pokriwa, pokrzywa. Badacz wiązał je ze słowiańskim rdzeniem koprъ, oznaczającym „ukrop”, „wrzątek”, a więc coś gorącego, palącego i piekącego.
Od tego rdzenia powstał wyraz kopriva, który dał polską koprzywę, a później pokrzywę. Nazwa odnosiła się więc do najbardziej charakterystycznej cechy tej rośliny — pieczenia i parzenia skóry po dotknięciu.
Co ciekawe, z tym samym dawnym rdzeniem łączy się również nazwa kopru. W obu przypadkach chodziło o odczucia związane z ostrym, intensywnym działaniem rośliny.
Badania historyczne pokazują, że forma koprzywa była starsza. Dzisiejsza postać pokrzywa zaczęła upowszechniać się pod koniec XIV wieku, najwcześniej w Wielkopolsce, a najpóźniej dotarła na Mazowsze i do Małopolski w XVII–XVIII wieku.
I tutaj mogę z uśmiechem wrócić do rozważań młodej badaczki. Sama etymologia nie ma związku z wyrazem krzywy, ale zmiana dawnej formy koprzywa na pokrzywa mogła być wspierana przez skojarzenie z czasownikami typu pokrzywić. A więc intuicja córki była bliższa prawdy, niż mogłoby się wydawać.
Serdecznie pozdrawiam i życzę kolejnych równie ciekawych odkryć językowych!



koprzywa --> pokrzywa
Mieniec --> Niemiec

 


P.S. 2 

8 sierpnia 2026

za fb: SŁOWNIK POLSKIEJ BAJKI LUDOWEJ

Bajania wakacyjne, cz. 1/3

„Jedna pani pogniewała się na swoją córkę o to, że nie chciała wyjść za bogatego, ale starego kawalera. Za to ją zamąmiła (zamieniła) matka z czarnych ksiąg. Panna ta pokutuje dotychczas i ukazuje się na wałach co południe i żąda wybawienia. Można ją wybawić w ten sposób, że jak się ją ujrzy, to trza ją chwycić za ręce i tak długo trzymać, dopóki z czarnej nie stanie się całkiem biała i póki nie miną te godziny, co w nich źli mają walur (władzę). Wtedy by ożyła i żyłaby tak długo, jak miała jeszcze żyć na świecie, a ten, co ją wybawi, ożeni się z nią. Często ukazuje się teraz w bieli. Jeśli jej nikt nie wybawi, będzie się ukazywała aż do końca świata. Dawniej wykląć mógł ojciec syna, a matka córkę”. 

K. Kaczmarczyk, Podania ludowe w Wiśniczu i okolicy, „Materiały Antropologiczno-Archeologiczne i Etnograficzne” 1904, t. 7, s. 134 - pisownia uproszczona

 zamąmiła  = zamieniła