Maciej Piotr Synak


Od mniej więcej dwóch lat zauważam, że ktoś bez mojej wiedzy usuwa z bloga zdjęcia, całe posty lub ingeruje w tekst, może to prowadzić do wypaczenia sensu tego co napisałem lub uniemożliwiać zrozumienie treści, uwagę zamieszczam w styczniu 2024 roku.

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nie rozliczone Niemcy za II wojnę światową. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nie rozliczone Niemcy za II wojnę światową. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 13 kwietnia 2026

"Mała ojczyzna" cz.3


Hmmm.... trochę chyba zapomniany nieskończony tekst - ostatnia data zapisu:

13 stycznia 2023 r.
9 luty 2026 r.



Nie tylko na Pomorzu odtwarza się stare słupki graniczne, także na Mazurach.

"symboliczny" graniczny szlaban, budka strażnicza, no i przebieraniec w mundurze PRUSKIEGO żołnierza ma promować tzw. "małe ojczyzny".


Ale dlaczego akurat w mundurze pruskim ??
I dlaczego "teraz... należy promować" ??





Przypominam, za:

Encyklopedia PWN



Mazury, region geograficzno-historyczny, obejmujący głównie Pojezierze Mazurskie, obecnie częściowo tereny województwa warmińsko-mazurskiego.

We wczesnym średniowieczu zamieszkane przez Prusów, od XIII w. do 1525 należały do państwa krzyżackiego (od 1466 lenno Korony), 1525–1701 część Prus Książęcych (od 1657 niezależnych od Polski), następnie część Prus Wschodnich.
 
W XIV–XVII w. zasiedlane przez chłopów i drobną szlachtę mazowiecką — zwarte osadnictwo polskie sięgnęło na północ w pobliże Morąga, poza granicę Warmii, w okolice Kętrzyna, Węgorzewa i Gołdapi (kolonizacja mazurska); administracja pruska określała te tereny jako tzw. polskie starostwa (die polnischen Ämter); nazwa regionu Mazury pojawiła się w 1. połowie XIX w.

Mazurzy zachowali polski język i obyczaje, byli wyznania ewangelicko-augsburskiego; wobec rosnącego w XIX w. nacisku germanizacyjnego usiłowali bronić swej odrębności — na ogół jako wspólnoty regionalnej, z czasem także jako części narodu polskiego;

od 1842 zaczęły pojawiać się polskie czasopisma („Przyjaciel Ludu Łecki”, „Mazur”); u schyłku XIX w. działacze polscy na Mazurach skupili się wokół „Gazety Ludowej” i Mazurskiej Partii Ludowej; 1910 założyli Mazurski Bank Ludowy. Po I wojnie światowej Mazurski Komitet Plebiscytowy i Mazurski Związek Ludowy kierowały akcją przyłączenia Mazur do Polski

w wyniku plebiscytu z 11 VII 1920, odbytego w czasie ofensywy Armii Czerwonej na Polskę i w warunkach terroru ze strony władz niemieckich, Mazury znalazły się w granicach Niemiec (z wyjątkiem Działdowa i okolicznych wsi włączonych do Polski decyzją traktatu wersalskiego 1919). 

W okresie międzywojennym na Mazurach działało kilka organizacji polskich (m.in. 1923–28 Zjednoczenie Mazurskie z siedzibą w Szczytnie); działacze polscy na Mazurach należeli do Związku Polaków w Prusach Wschodnich i wraz z nim weszli 1922 do Związku Polaków w Niemczech.

Prześladowania działaczy i organizacji polskich wzmogły się 1928–32 oraz po dojściu A. Hitlera do władzy (1933); w latach II wojny światowej wielu działaczy mazurskich zamordowano lub osadzono w hitlerowskich obozach koncentracyjnych i więzieniach. 

Mazury zostały zdobyte przez wojska sowieckie I–II 1945, a następnie wcielone do Polski. Władze komunistyczne traktowały polską ludność Mazur prawie na równi z Niemcami, co powodowało odchodzenie od polskości i emigrację do Niemiec; Mazury zostały w dużej części zasiedlone przez tzw. repatriantów z przedwojennych ziem wschodnich Polski, głównie z Wileńszczyzny.



Warmia, terytorium historyczne w dorzeczu środkowej Łyny i Pasłęki;


pierwotnie terytorium pruskiego plemienia Warmów, rozciągnięte wzdłuż Zalewu Wiślanego. Około 1237–1242 Warmia podbita przez Krzyżaków, później do 1273 dwukrotnie objęta powstaniami pruskimi; 1243 z ziem Warmii utworzono dominium warmińskie i wkrótce nazwa Warmia zaczęła oznaczać to dominium. 

W XIII w. zaczęła się kolonizacja niemiecka, w XIV w. — osadnictwo mazowieckich chłopów i drobnej szlachty, które do XVI w. osiągnęło przewagę w południowej części Warmii; ludność pruska uległa germanizacji i polonizacji. W XIV i XV w. powtarzały się konflikty między biskupami a Krzyżakami na tle obsady biskupstwa.

Przystępując do Związku Pruskiego (założonego 1440), szlachta i miasta Warmii znalazły się w opozycji wobec zakonu krzyżackiego; w wyniku wojny trzynastoletniej i na mocy pokoju toruńskiego w 1466 roku Warmię przyłączono do Polski. 

Królowie polscy starali się uzyskać wpływ na obsadę biskupstwa (1472–79 tzw. wojna popia), zapewniając sobie prawo do decydowania w sprawie nominacji biskupów 1512 na mocy ugody z kapitułą warmińską. Wraz z przyjęciem luteranizmu przez Krzyżaków i sekularyzacją ich państwa 1525, zasięg diecezji warmińskiej ograniczył się do Warmii. 
Wielu biskupów warmińskich zasłużyło się dla kultury polskiej, m.in.: J. Dantyszek, S. Hozjusz, M. Kromer, I. Krasicki; kanonikiem fromborskim był M. Kopernik. Od XVII w. biskupi używali tytułu książąt biskupów warmińskich.

Po I rozbiorze Polski 1772 Warmia znalazła się w granicach Prus (Prusy Wschodnie), wtedy zlikwidowano dominium biskupie. Odtąd losy katolickiej Warmii połączyły się z losami ewangelickich Mazur. Mimo nacisku germanizacyjnego Warmiacy zachowali poczucie więzi z Polską; od 1886 polskości broniła „Gazeta Olsztyńska”, popierająca tworzenie polskich stowarzyszeń. W wyniku przeprowadzonego po I wojnie światowej (11 VII 1920) plebiscytu na Warmii, Mazurach i Powiślu, Warmia pozostała w granicach Niemiec. Mimo wzrastającego, zwłaszcza w okresie hitleryzmu, prześladowania polskich Warmiaków, działał tu ZPwN, Polska Partia Ludowa, polskie organizacje szkolne, kulturalno-oświatowe i gospodarcze. Od 1 IX 1939 Niemcy zlikwidowali całkowicie polskie życie organizacyjne na Warmii, wybitnych działaczy osadzili w więzieniach i obozach koncentracyjnych, gdzie wielu z nich zginęło. W 1945 Warmia powróciła do Polski.




30-04-2004 11:40

Graniczny szlaban między Warmią i Mazurami


Ustawienie symbolicznego granicznego szlabanu, budki strażniczej oraz pobieranie myta na to wszystko napotkają 2 maja przekraczający historyczną granicę między Warmią i Mazurami w miejscowości Łajs koło Olsztyna.

Impreza ma służyć promowaniu "naszych małych ojczyzn w Unii Europejskiej".


Pomysłodawca przedsięwzięcia znany warmiński gawędziarz Edward Cyfus powiedział, że o symbolicznym wytyczeniu granicy między dwiema historycznymi krainami Warmią i Mazurami myślał od dawna.

"Na co dzień spotykam się z ludźmi, którzy nie wiedzą, gdzie jest Warmia a gdzie leżą Mazury. Często słyszę od turystów, którzy goszczą w Olsztynie, że przyjechali na Mazury, a Olsztyn jest przecież stolicą Warmii"- podkreślił Cyfus.

Zaznaczył, że Warmia i Mazury są to dwie historycznie różne krainy, zamieszkałe przez dwie etnicznie różne grupy ludnościowe. Mieszkańcy Warmii mówią inną gwarą niż Mazurzy. Cyfus podkreślił, że Warmia zawsze była katolicka, a Mazury protestanckie.

"Teraz, gdy wchodzimy do Unii Europejskiej należy promować nasze małe ojczyzny" - powiedział Cyfus.


2 maja o godz 14 w miejscowości Łajs stanie symboliczny graniczny szlaban między Warmią i Mazurami, granicy będzie strzegł strażnik ubrany w strój pruskiego żołnierza z epoki napoleońskiej. 

Na granicy pobierane będzie myto od podróżnych. Będzie to drobna opłata za pamiątkową pocztówkę z stemplem okolicznościowym





Dlaczego nie strażnik ubrany w strój żołnierza polskiego z okresu świetności Rzeczpospolitej?






Żołnierze polscy 1697-1795






wiadomosci.wp.pl/graniczny-szlaban-miedzy-warmia-i-mazurami-6032009486251137a

encyklopedia.pwn.pl/haslo/Mazury;3938977.html
encyklopedia.pwn.pl/haslo/Warmia;3994002.html
pl.wikipedia.org/wiki/Wojsko_polskie_w_latach_1700–1764

wbh.wp.mil.pl/c/pages/atts/2021/8/b2_Tomasz_Karpinski_Umundurowanie_Choragwi_PiechotyWegierskiej_Buawy_Polnej_Koronnejw_latach_17521768.pdf







Gwara śląska na mapie


18 luty 2026



1. 

Pod tym linkiem:
de.wikipedia.org/wiki/Datei:Sprachen_Deutsches_Reich_1900.png

można obejrzeć mapę wykonaną przez panią Bennet Schulte, jest to:
"Mapa Cesarstwa Niemieckiego z 1900 roku przedstawiająca mniejszości językowe"

W opisie wymienia się:

- polski
- kaszubski
- mazurski
- wendyjski (sorbski)
- litewski
- francuski
- duński
- holenderski
- włoski
- fryzyjski
- waloński
- czeski i morawski


Śląskiej gwary - nie wymienia. To znaczy - na mapie, na Śląsku, tam gdzie występuje/ występowała gwara śląska - zaznaczono: język polski.

Czyli Niemcy uważają, że gwara śląska to po prostu język polski.





Mapy tu nie wklejam, bo jest płatna, ale podobnie jest zaznaczone na tej mapie ze strony fb:

2. 

Schlesische Sprache - Ślōnskŏ gŏdka

31 marca 2016

Sprachenkarte Mittel*- und Oberschlesiens - Zählung von 1905

Mit "polnisch" (blaue Einfärbung) ist in dieser Kartierung selbstverständlich und vor allem die Schlesische Sprache - Ślōnskŏ gŏdka gemeint, die sich teilweise bis nach Niederschlesien erstreckte.
* "Mittelschlesien" ist der östliche Teil Niederschlesiens.


facebook.com/SilesianLanguage/photos/sprachenkarte-mittel-und-oberschlesiens-zählung-von-1905mit-polnisch-blaue-einfä/1375163999176284/?_


Tam gdzie Śląsk i występowanie gwary śląskiej opis mówi - język polski.





3.

Tutaj poniżej mapa pokazująca stan z lat 1871 - 1933 - podobna do mapy pani Schulte... wymienia podobne mniejszości.
Brak gwary śląskiej, na terenie Śląska pokazuje tylko język polski.


reddit.com/r/MapPorn/comments/1lhjnre/interesting_ethnic_map_of_the_german_empire_from/?tl=de#lightbox



W opisie min.:


Berlin (szary kolor podkreślenia) – Siedziba Związku Mniejszości Narodowych w Niemczech lub jego organizacji członkowskich:

Związek Polaków w Niemczech (zielona linia)
Domowina, Serbołużycka Rada Narodowa (pomarańczowa linia)
Południowoszlezwicki Związek Wyborczy (SSW) (szara linia) wg wiki: Stowarzyszenie Wyborców Południowego Szlezwiku
Zjednoczenie Litwinów w Niemczech (brązowa linia)
Stowarzyszenie Fryzyjsko-Szlezwickie

Berlin – Sitz des Verbandes der nationalen Minderheiten in Deutschland bzw. seiner Mitgliedsorganisationen:

Bund der Polen in Deutschland
Domowina, Wendischer Volksrat
Südschleswigscher Wahlverein
Vereinigung der Litauer Deutschlands
Friesisch-Schleswigscher Verein



4.

Mapa na 1900 rok, znaleziona na reddit: "Mapa narodowościowa Prowincji Śląsk"

Ciekawe, że przewaga ludności polskiej "zaznaczona" jest kolorem białym... czyli jakby nie jest zaznaczona...


Z komentarza reddit:

Cultourist Oryginalna osoba postująca • 9 lat temu
Czerwony: Niemiecki
Biały: Polak
Żółty: czeski
Niebieski: Sorb (1890)
Ciemnozielony: lasy należące do państwa lub korony
Jasnozielony: lasy należące do gmin lub osób prywatnych


marquecz • 9 lat temu
Czy to oznacza, że ciemne i jasnozielone obszary mówiły po entyjsku?

nieuchwytnyuchwyt • 9 lat temu
Oto reprezentacja danych pokazanych na tej mapie, z dużo wyraźniejszym schematem kolorystycznym.


Zasadne pytanie: bo białego koloru - oznaczającego polską mowę, jest w ten sposób mniej, prawda?

Użytkownik  "nieuchwytnyuchwyt" podaje linka do innej nowoczesnej wersji tej mapy... pokazuję jako nr. 5.

Brak gwary śląskiej.


reddit.com/r/MapPorn/comments/6421za/linguistic_map_of_the_province_of_silesia_in_1900/?tl=de

Opis przetłumaczony Ai Gemini:

Mapa narodowościowa Prowincji Śląsk. Opracowana na podstawie danych urzędowych przez Paula Langhansa. Dane dotyczące stosunków językowych opierają się na ustaleniach Królewsko-Pruskiego Urzędu Statystycznego. Na podstawie Mapy Rzeszy Niemieckiej Vogla w skali 1:500 000.

Jednostki gminne według języka ojczystego w dniu 1 grudnia 1900 r.:

Przeważająco niemieckie:
(Ciemnoczerwony): powyżej 75% niem. (na Łużycach powyżej 70%).
(Jasnoczerwony): 50–75% niem. (na Łużycach 50–70%).

Przeważająco polskie:
(Różowy w prążki): 25–50% niem.
(Biały): 0–25% niem.

Przeważająco czeskie (również „morawskie”):
(Pomarańczowy): 25–50% niem.
(Żółty): 0–25% niem.

Przeważająco serbołużyckie (wendyjskie) 1890:
(Szary): 30–50% niem.
(Niebieski): 0–30% niem.

Większe zwarte kompleksy leśne są wyodrębnione:
(Ciemnozielony): Lasy państwowe i koronne.
(Jasnozielony): Lasy gminne i prywatne.

Przynależność narodowa ich nielicznej ludności jest oznaczona kolorowymi kręgami odpowiadającymi powyższym stopniom barw. W przypadku niezamieszkanych rewirów leśnych kręgi zawierają odpowiedni kolor lasu.

Oryginalna wersja niemiecka (Transkrypcja)

Nationalitäten-Karte der Provinz Schlesien. Auf Grund amtlicher Angaben entworfen von Paul Langhans. Die Angaben über die Sprachverhältnisse beruhen auf den Feststellungen des Königlich Preußischen Statistischen Landesamtes. Auf Vogels Karte des Deutschen Reiches in 1:500 000.

Die Gemeindeeinheiten nach der Muttersprache am 1. Dez. 1900:

überwiegend deutsch:
üb. 75 v. H. deutsch (in der Lausitz über 70 v. H.).
50–75 v. H. deutsch (in der Lausitz 50–70 v. H.).

überwiegend polnisch:
25–50 v. H. deutsch.
0–25 v. H. deutsch.

überwiegend tschechisch (auch „mährisch“):
25–50 v. H. deutsch.
0–25 v. H. deutsch.

überwiegend sorbisch 1890 (wendisch):
30–50 v. H. deutsch.
0–30 v. H. deutsch.

Die größeren zusammenhängenden Waldungen sind ausgeschieden:
Staats- und Kronforsten.
Gemeinde- und Privatforsten.

Die nationale Zugehörigkeit ihrer geringen Bevölkerung ist durch den obigen Farbenstufen entsprechende Ringe gekennzeichnet. Die Ringe enthalten bei unbewohnten Forstgutsbezirken die betr. Waldfarbe.




5. 

Sprachen in Schlesien 1905
de.wikipedia.org/wiki/Provinz_Schlesien


Tu widać wyraźnie: przewaga języka polskiego, trochę czeskiego i ani śladu gwary śląskiej...




upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/a/a8/Sprachen_in_Schlesien_1905_06.svg/2000px-Sprachen_in_Schlesien_1905_06.svg.png




6.

Bardzo podobna mapa do "4" - też reddit, wklejona 16 dni temu, źródłem mapy jest wikipedia.

Oprócz lasów pokazuje i wymienia: Sorbian, German, Polen, Czech - ani śladu gwary śląskiej...

reddit.com/r/MapPorn/comments/1qqk5q6/linguistic_and_physical_maps_of_the_province_of/?tl=de

Z komentarza użytkownika pod mapą: 
tłumaczenie automatyczne

Śląsk odnosi się do terenów na północny wschód od Sudetów, wokół górnych i środkowych odcinków Odry.
Prusy przejęły większość Śląska od Austrii za panowania Fryderyka Wielkiego w połowie XVIII wieku. W porównaniu z Prusami Wschodnimi i Zachodnimi wyraźnie widać wyraźniejszy podział etniczny między Niemcami a Polakami, który bardziej przypomina sytuację językową w Czechach i Morawach niż bardziej zróżnicowaną sytuację innych prowincji Prus Wschodnich.

Niemieckojęzyczni dominowali na Dolnym Śląsku i stanowili w dużej mierze jednorodną ludność. Ci na północy skłaniali się ku luteranizmowi, podczas gdy ci na południu, bliżej Czech, byli katolikami.

Rabowie mówili na dalekim zachodzie, między Brandenburgią a Saksonią (gdzie również występowali w dużej liczbie).

Osoby mówiące po czesku występowały na dalekim zachodzie regionu Kłodzka ("czeski róg") oraz w regionie Hlučín na południu. Ponadto istniały społeczności mówiące czecho wywodzące się z protestanckich Braci Morawskich, które opuściły katolickie ziemie Habsburgów na wygnanie, w kilku rozproszonych osadach (największą z nich była Hussinetz, nazwana na cześć Jana Husa).

Na południowym wschodzie dominowali językojęzyczni język polski (większość z nich mówiła dialektem śląskim, który niestety nie był odróżniany od polskiego w pruskim spisie ludności)
z wyjątkiem większych miast, gdzie w wielu przypadkach niemieckojęzyczni (często ledwo) stanowili większość.


Pełnowymiarowe pliki PNG można znaleźć na Wikipedii. Krytyka, poprawki i opinie są mile widziane.
Językoznawcze: https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Silesia_Language_Map_1905.png


commons.wikimedia.org/wiki/File:National_map_of_eastern_provinces_of_German_Reich_based_on_official_census_of_1910.jpg

























czwartek, 26 marca 2026

Puszka na trociny

 




Ciekawe, bardzo ciekawe - gazeta LUBUSKA...


Radio Zachód
przedruk


Redakcja „Gazety Lubuskiej” odnalazła archiwalny film z 1958 roku, na którym uwieczniono ówczesną Zielonę Górą oraz Gorzów Wielkopolski. Składający się z dwóch części film trwa około 20 minut i został zarejestrowany na profesjonalnej 35-milimetrowej taśmie.


Dodajmy - dwie puszki opisane były po niemiecku.
A ja pamiętam, że 5 lat temu w LUBANIU (dolnośląskie) znaleziono puszkę filmową...


"To, co trzymam w rękach, to nie tarcza. To kinowa taśma filmowa w nieuszkodzonej puszce z czasów II wojny światowej" - napisano na facebookowym profilu Muzeum Regionalnego w Lubaniu. Puszkę odnaleziono 17 kwietnia w trakcie prac archeologicznych przy ulicy Piramowicza w Lubaniu"


Bardzo byłem ciekaw, co zawierała, ale trzeba było poczekać na specjalistyczne otwarcie pod okiem specjalnych specjalistów... więc niecierpliwie wyczekiwałem  informacji o tym arcyciekawym znalezisku... 
Puszka była ciężka, niestety, okazało się - wypełniona trocinami.


Tak mnie to zastanawia - po co ktoś wkładał trociny do puszki na film?


A teraz Gazeta Lubuska i film z powojnia znaleziony w sejfie.
Dlaczego w sejfie nie było trocin?

Nie mam pojęcia....

Wy też swoje trociny trzymacie w starej puszce po cukierkach?









Poniżej wynurzenia redaktorów Gazety Lubuskiej na temat "odkrycia" - zwroty, użyte określenia jako żywo przypominają mi pewien artykuł z Dziennika Bałtyckiego, który opisałem w 2019 roku w poście: "Na tropie kłamstwa - zamach pod Starogardem". 

Gdyby te artykuły OBA ukazały się dzisiaj, to bym stawiał pytania, czy czasami nie zostały napisane przez sztuczną inteligencję.

Tam też były zdjęcia i poszukiwania - domysły redaktórów... co tam się nie działo człowieku... na końcu link dla przypomnienia.... a w tym tekście wytłuściłem min. to, co kojarzy mi się z tamtym artykułem - sprawdź sam, czy są podobne!



Gazeta Lubuska

przedruk

Co za historia! Przeleżała w sejfie prawie siedem dekad i wydarzyła się u nas


Leszek Kalinowski,Mariusz Kapała
6 marca 2026, 5:30


Prawda, że niesamowite zdjęcia? Choć właściwie to nie fotografie, tylko kadry z filmu. Filmu, który znaleźliśmy niechcący, o zgrozo, we własnej redakcji. Dziś pierwszy odcinek historii o tajemniczej puszce, odnalezionej w sejfie.

W redakcji przy al. Niepodległości 25 w Zielonej Górze przez wiele dekad stał sejf. Duża szafa pancerna, której „się nie otwierało”. Powód był prozaiczny – zgubiliśmy klucz. Kiedy przyszedł czas remontu i pancerną szafę trzeba było wywieźć, szefowa administracji zarządziła, że przed „wywózką” sejf trzeba otworzyć.

Ściągnęliśmy prawie... Kwintę


- Ściągnęliśmy ślusarza, takiego specjalnego, prawie Kwintę, który znał się na rzeczy - wspomina Ewa Jankowiak. - Z wielką ciekawością czekałam, aż „sezam się otworzy” – śmieje się.

W środku były stare telefony komórkowe, wielkie, tzw. cegły.

- I dwie taśmy filmowe. Z niemieckimi napisami – opowiada Ewa. – Nie wiedziałam, co na nich jest. Spodziewałam się, że może to być jakiś niemiecki film. Albo polski, ale nagrany na niemieckiej taśmie. Różne pojawiały się domysły, ale wiadomo było, że trzeba je zachować. Trafiły więc do redakcyjnego archiwum – relacjonuje.

Tajemnicze puszki z niemieckimi napisami

Tymczasem kilka miesięcy temu nasze archiwum przekazywaliśmy Wojewódzkiej i Miejskiej Bibliotece Publicznej im. Norwida w Zielonej Górze. I wtedy już nie tylko Ewa, ale my wszyscy zobaczyliśmy te taśmy. Opatrzone były, a właściwie są, datą 22 lipca 1958 roku. Część redakcji uważała, że na taśmach zapewne są jakieś partyjne przemówienia. Inni wieszczyli, że być może to jest film z „życia miasta lub regionu”, a jeszcze inni, że mogą to być znalezione przez naszego Czytelnika filmy dotyczące Polskiej Wełny. Gwoli wyjaśnienia, kiedy zielonogórskie zakłady zamieniały się w galerię handlową, w gruzach odnaleziono film o dawnej fabryce. „Gazeta Lubuska” wyświetlała go zresztą w kinie Newa, a także drukowała wspomnienia dawnych pracowników zakładu.

Dyskusjom nie było końca. I choć mieliśmy różne podejrzenia, jedno było pewne. Musimy dowiedzieć się, co jest na 35 mm taśmach. Osobą, która dokonała przełomu, był Jacek Katos, nasz redakcyjny kolega. Po prostu rozwinął film (rzecz jasna nie cały, tylko troszkę) i naszym oczom ukazały się niebywałe wręcz obrazy. Siedziba gazety, ludzie, jakiś piknik, tłumy na trybunach, chyba w… Zielonej Górze. Tomasz Rusek zauważył, że na jednym z kadrów pojawia się pierwsza strona „Gazety Zielonogórskiej”. O „Uroczystych obchodach KPP (…)”.

- Trzeba więc odnaleźć tę gazetę i przeczytać, o czym pisała, może to będzie trop? – zastanawiał się.

[...]

- Łeee – wymknęło mi się z ust, bo czytając artykuł dowiedziałem się, że do Zielonej Góry na wojewódzkie obchody Komunistycznej Partii Pracy przybył poeta, były członek KPP, obecnie PZPR – Władysław Broniewski (od razu słyszę „Bagnet na broń”). Potem jest lista gości z ZSRR, NRD. Omówienie wystąpienia I sekretarza KW PZPR Tadeusza Wieczorka, itd. Ale problemem była data - 15 grudnia 1958 roku. Nawet Polska Zjednoczona Partia Robotnicza nie mogła 22 lipca (to data z filmowego pudełka), pokazać nagłówka gazety, która ukazała się dopiero pół roku później. Byliśmy podłamani.

- Może to film robiony przez wiele miesięcy, ekipa wróciła pod koniec 1958 roku zrobić “dokrętki” w redakcji i w naszej drukarni, stąd grudniowe wydanie? – zastanawialiśmy się.

Ważny nie tylko dla historyków

Uznaliśmy, że niezależnie od nieścisłości i wielu pytań pozostających bez odpowiedzi, z pewnością taśmy kryją kawał historii regionu, ważny nie tylko dla historyków czy regionalistów, ale dla nas, Lubuszan.

- Czy dobrze myślimy? – zapytaliśmy historyka prof. dr hab. Czesława Osękowskiego 

Zdaniem profesora, oglądając ten film, trzeba będzie pamiętać, w jakim czasie był kręcony. To dwa lata po wydarzeniach 1956 i po powrocie Gomułki do władzy. Do tego był to czas cenzury…

- Ale jest to na pewno ważny dokument. Pokazuje w formie bezpośredniej – na wyczucie to mówię, bo nie widziałem filmu – jakieś sytuacje, mieszkańców Zielonej Góry i Gorzowa.

Jedziemy do Łodzi

Nasz fotoreporter Mariusz Kapała z filmowych taśm zrobił zdjęcia. Już na ich podstawie wiemy, że obraz przedstawia festyn z okazji 22 lipca. 

A film? Współczesne kina nie dysponują sprzętem, na którym można by wyświetlić obraz na 35 milimetrowej, niemieckiej taśmie. Okazało się jednak, że kino Newa taki projektor ma i dzięki uprzejmości członków Klubu Kultury Filmowej, udało nam się go zobaczyć. Projekcja nie była zbyt udana, bo taśma jest sucha i brudna. Wiemy na pewno, że jest dźwięk, ale słychać niewiele. Konieczne jest czyszczenie taśmy, a to już wyższa szkoła jazdy. Dlatego w poniedziałek jedziemy do Łodzi, może tam uda się oczyścić rolki. Co z tego wyniknie? Opowiemy w następnych odcinkach tej toczącej się na naszych oczach historii. Bo te tajemnicze filmy są dla Was, Lubuszanie!




i moje tylko niektóre uwagi:

Gazeta Lubuska:

Prawda, że niesamowite zdjęcia? Choć właściwie to nie fotografie, tylko kadry z filmu. Filmu, który znaleźliśmy niechcący, o zgrozo, we własnej redakcji. Dziś pierwszy odcinek historii o tajemniczej puszce, odnalezionej w sejfie.


Ale zaraz... jakiej puszce?
Przecież znaleziono dwie puszki... a nie jedną....





- I dwie taśmy filmowe. Z niemieckimi napisami – opowiada Ewa. – Nie wiedziałam, co na nich jest. Spodziewałam się, że może to być jakiś niemiecki film. Albo polski, ale nagrany na niemieckiej taśmie. Różne pojawiały się domysły, ale wiadomo było, że trzeba je zachować. Trafiły więc do redakcyjnego archiwum – relacjonuje.

Skąd pani redaktor miała wiedzieć, co jest na filmie, który przeleżał na półce w archiwum ... kupę lat? 
A wy wpadlibyście na taki pomysł, żeby powiedzieć: nie wiedziałem co jest na filmie, o którym nigdy nawet nie słyszałem i nie wiedziałem, że w ogóle istnieje i leży sobie w kantorku?


Różne pojawiały się domysły, ale wiadomo było, że trzeba je zachować.
Domysły zachować, hę? Algebra z ortografią znowu się pomajtała?


Osobą, która dokonała przełomu, był Jacek Katos, nasz redakcyjny kolega. Po prostu rozwinął film 

O, widzisz: ten wiekopomny czyn powinien być zapisany w Annałach gazety - i człowiek, "który dokonał przełomu"! Zupełnie jak po śmierci właściciela RadiaZ - "umarł twórca RadiaZ"... jakby był przynajmniej pomocnikiem samego Pana Boga... "tfórca", ale im się gemby śmiały jak to mówili... sami się z tego śmiali.... z kogokolwiek robili tfórcę....

I tu też mamy bohatera na miarę tfórcy radia:

"I rozwinął film z rolki..."

Myślałem, że takie harce to tylko na Pomorzu, a okazuje się, że za mało czasu poświęcam zachodniej prasie... "Na tropie kłamstwa - zamach pod Starogardem":

Kiedy pewnego dnia zadzwonił do nas Piotr Puchalski, znany kociewski eksplorator i kolekcjoner, poczuliśmy się jak odkrywcy naszej małej, pomorskiej Ameryki. - Wiem, gdzie są zdjęcia z zamachu na Hitlera - powiedział krótko Piotr. 

Czyż nie podobne?
Tam jest więcej podobieństw...




jakiś piknik

o forum gdańskim i o wieszaniu oprawców ze Stutthofu (albo ruch oporu...):

poniedziałek, 23 grudnia 2019

EGZEKUCJA NA BISKUPIEJ GÓRCE

Kilka lat temu na jakiś proniemieckim forum (Wolne Forum Gdańsk?) ktoś opowiadał kłamstwa o tym, że jakoby podczas tej egzekucji trwała atmosfera pikniku - jedzono kiełbaski, pito piwo sprzedawano oranżadę i lody.... Zareagowałem wtedy i osoby szkalujące nie były w stanie udowodnić swoich tez. Teraz widzę te kłamliwe tezy powtórzone tutaj...
"Władze miejskie zachęcały mieszkańców do udziału w egzekucji; wokół terenu, gdzie postawiono drewniane szubienice, sprzedawano lody, piwo i oranżadę. W stronę więźniów leciały kamienie; musieli interweniować obecni na miejscu żołnierze.



W środku były stare telefony komórkowe, wielkie, tzw. cegły.
Skoro w sejfie były.... to cenne chyba? Nie było obowiązku zdania? Jakiś remanent, coś?











TVN24

Znaleźli puszkę z kinową taśmą filmową z czasów II wojny światowej. "Ciekawe, jakie obrazy zawiera?"

21.04.2021, 13:01

W Lubaniu (województwo dolnośląskie) odnaleziono puszkę z czasów II wojny światowej. Metalowy pojemnik jest niemal nietknięty zębem czasu i - według muzealników - skrywa taśmę filmową sprzed lat. Co na niej jest i czy da się odtworzyć? Tę zagadkę będą teraz próbowali rozwikłać.

"To, co trzymam w rękach, to nie tarcza. To kinowa taśma filmowa w nieuszkodzonej puszce z czasów II wojny światowej"
- napisano na facebookowym profilu Muzeum Regionalnego w Lubaniu. Puszkę odnaleziono 17 kwietnia w trakcie prac archeologicznych przy ulicy Piramowicza w Lubaniu.

Co może znajdować się na tkwiącej w środku taśmie filmowej? Tego nie wiadomo. Zagadkę mają pomóc wyjaśnić eksperci. - Wysłaliśmy ją do Filmoteki w Warszawie, celem wykonania ekspertyzy. Puszki nie otwieraliśmy, by nie uszkodzić zawartości. Nie wiemy więc, co znajduje się na taśmie - mówi nam Łukasz Tekiela, dyrektor Muzeum Regionalnego w Lubaniu.

Nie tylko puszka z taśmą

Czy taśma z czasów wojny zawiera film propagandowy, a może jakiś dawny kinowy hit? To może okazać się jeszcze w kwietniu. Puszkę z taśmą odnaleziono w miejscu, gdzie w XVII wieku znajdował się budynek, który spłonął.

Pod koniec II wojny światowej przez plac - jak mówi Tekiela - przechodził rów przeciwlotniczy, który następnie został zasypany różnymi przedmiotami. Teraz te przedmioty, po ponad siedmiu dekadach - wyciągane są z ziemi. - W okopie znaleziono nie tylko puszkę z taśmą, ale też broń z czasów II wojny światowej i XIX-wieczną, a także szereg przedmiotów codziennego użytku - informuje dyrektor.







To, co trzymam w rękach to nie tarcza. To kinowa taśma filmowa w nieuszkodzonej puszce z czasów II wojny światowej. Puszka została znaleziona 17 kwietnia przy ul. Piramowicza w Lubaniu. Ciekawe, w jakim stanie jest taśma i jakie obrazy zwiera? - pisze pod zdjęciem ze znaleziskiem Łukasz Tekiela, dyrektor lubańskiego muzeum.

W tej chwili pracownicy Muzeum Regionalnego poszukują fachowców, którzy otworzą puszkę, bo my nawet jej nie otwieraliśmy. To muszą zrobić ludzie, którzy się na tym znają i jeżeli ta taśma będzie w takim stanie, że coś się da z nią zrobić, zakonserwujemy ją i spróbujemy zrobić z tego taką wersję żeby to dało się odpalić. I obojętnie co tam będzie, czy to komedia przedwojenna, czy kronika wojenna to zrobimy premierę w kinie. - mówi dla eLuban.pl dyrektor muzeum.


Po tych wszystkich zapowiedziach, byłem pewien, że w środku jest film. Na jednej ze stron zwróciłem uwagę, że był tam chyba link do facebuka ze zdjęciem - a teraz nie ma... czyżby Muzeum usunęło post ze swoim odkryciem? Ale czemu?





Zajrzałem na stronę Muzeum i tam w opcjach odfiltrowałem posty z kwietnia 2021 roku...




I nie ma.

Chyba wszystkie redakcje powoływały się na wpis Muzeum na facebooku. Nie ma tego posta, jest inny post dotyczący ul. Piramowicza, z 17 kwietnia - co ciekawe, polubiony przeze mnie. 

Stary brakteat być może jest okrągły i przypomina starą puszkę filmową, ale... ja wiem co ja widziałem, a z racji moich działań na blogu byłem ciekaw, czy na taśmie nie zapisano czasami jakiś niemieckich zbrodni - dlatego interesowałem się, co z tą sprawą...




Bartlomiej Kubas-Saba
Kopać,kopać,a może dokopie się ktoś do jakiejś wskazówki gdzie się podział ukryty skarbczyk od Sióstr Magdalenek,z pewnością by im się teraz przydał w tych trudnych czasach:-)


Są posty min. z 1, 6, 12, 16, 20, 21, 22, 27, 29, 30 kwietnia - razem 12 postów. 
Brakujący post datowany był na 18 kwietnia - wiem to, bo zachował sie u mnie na blogu - w poście z 27 kwietnia - tego dnia Muzeum informowało, że puszka, choć ciężka - okazała się wypełniona trocinami.


Zdjęcia z mojego bloga:


Post z 17-ego polubiło 57 osób, a skomentowało 2, a ten z 18-ego - blisko 500 polubień, 53 komentarze i blisko 200 udostępnień...


Post Muzeum z 27 kwietnia - też jest wykasowany:





osobliwa dedykacja z tego samego dnia....









Ciekawe, że "odkrycie" z sejfu Gazety Lubuskiej dotyczy Zielonej Góry i Gorzowa - te miasta razem z Lubaniem leżą niemal na jednej linii...



...gdzie Zielona Góra jest niemal idealnie pośrodku - do Gorzowa w linii prostej jest 90 km, a do Lubania - 92 km... 



Ktoś się może dziwić, czemu u mnie na blogu zawsze są mapy i te sprawy językowe, ale ja bardzo lubię mapy i geografię i historię, w szkole podstawowej chodziłem na kółko geograficzne,  historyczne, a potem nawet na polonistyczne - i to w soboty! Z tych przedmiotów zawsze miałem czwórki i piątki, 

a jak to było u was, Lubuszanie, Lubanianie??


Hę?




Potraficie odróżnić Lubań od Lubuskiego?









zachod.pl/1449397/archiwalne-znalezisko-w-gazecie-lubuskiej/
gazetalubuska.pl/co-za-historia-przelezala-w-sejfie-prawie-siedem-dekad-i-wydarzyla-sie-u-nas/ar/c1p2-28789459
tvn24.pl/wroclaw/luban-to-nie-tarcza-to-kinowa-tasma-filmowa-st5073925
eluban.pl/artykul/16085,w-trakcie-prac-archeologicznych-znalezli-stara-tasme-filmowa
kopalniawiedzy.pl/Luban-Piramowicza-wykopaliska-tasma-filmowa-II-wojna-swiatowa-Muzeum-Regionalne-w-Lubaniu-Lukasz-Tekiela,33634

O tropach:


sobota, 21 marca 2026

1982 - 2026

 


W 1982 roku minęło 37 lat od zakończenia II Wojny Światowej, a w 2026 roku mija 37 lat od "obalenia" komuny.


Od lat 50tych Polacy własnymi rękoma odbudowali zniszczone miasta i wsie, własnym wysiłkiem pobudowali fabryki, cukrownie, kombinaty i osiedla z wielkiej płyty -  to wszystko zaczęto niszczyć za Jaruzelskiego, bo padł rozkaz... kraść wszystko!

Mimo niewydolnego systemu, przetrwał on blisko 45 lat, a na pewno trwałby dalej, gdyby była taka wola decydentów.



A jaki jest bilans ostatnich 37 lat?

Wyremontowaliśmy PRL, pobudowaliśmy nowe drogi, nakupowalismy dóbr wszelakich, drogi samochód z mocnym silnikiem nie jest niczym dziwnym w powiatowym mieście...

Coś jeszcze?


I znowu padł rozkaz i pętla długu znowu się zaciska - tym razem to jednak nie o majątek idzie, ale o życie nasze..... 

Ponowny kryzys 37 lat po "odzyskaniu wolności", czy to znaczy, że mamy jeszcze tylko 5 -7 lat do kolejnej napaści?

A może to już za rogiem....










wtorek, 10 marca 2026

Kolonizacja niemiecka

 


Demografia to broń.

Celem kolonizacji zawsze jest przejęcie kontroli (władzy) nad danym terytorium.



Niemiecka mapa pokazująca ludność niemieckojęzyczną w Europie środkowo-wschodniej poza granicami państwa niemieckiego w 1925 r. - czy dane są prawdziwe, to wątpliwe, ale... w polityce ważne do czego mapa służy, a nie czy mówi prawdę....


Usłyszałem w internecie taką informację, że w państwie piastowskim żyło ok. 15 - 30 tyś. ludzi i to zainspirowało mnie, by opisać swoje przemyślenia.

źródła informacji poniżej to głównie wikipedia
przypominam: wszystkie te teksty starannie wycyzelowane mogą być napisane przez Ai



1. Znana kolonizacja

- Kolonizacja na prawie niemieckim (osadnictwo na prawie niemieckim) – zjawisko społeczno-gospodarcze, które miało miejsce w Środkowo-Wschodniej Europie od XII do XIV wieku. Polegało ono na planowym osadnictwie ludności pochodzącej głównie z zachodnich obszarów Niemiec.

Kolonizacja ta dokonywała się na mocy osobnych umów, określających prawa i obowiązki kolonistów, które zawierane były pomiędzy panem (właścicielem gruntu) a grupą osadników, których reprezentował zasadźca. W Polsce rozwijała się od początku XIII wieku wraz z napływem grup wolnej ludności z Zachodu (gł. z Niemiec), przynoszących ze sobą zręby nowego prawa osadniczego, rozwiniętego następnie w system prawny zwany prawem niemieckim.

To wersja "encyklopedyczna", jaka była rzeczywistość, tego dokładnie nie wiemy. W każdym razie miecz niejednokrotnie dyktował prawo.



Kiedyś miałem takie wyobrażenie o Polsce w dawnych czasach, że tu były pustki, nieprzebyte lasy i gdzieniegdzie jakieś wioseczki spokojnych kmieci...
Potem do tego obrazu dodałem złych i chciwych rozbójników niemieckich - zakonników, tudzież świeckich panów, którzy gnębili bezbronnych chłopów i pod groźbą miecza wymuszali na nich daniny....

Pan rycerz na spotkaniu z kmieciami pokazuje im pewną księgę i mówi:
A wieta wy, co ja tu mam?
A to jest księga tajemna zawierająca recepty różnorakie, a księga ta zwana jest: "Traktat o rabo..." to znaczy... ten.. to je moja Legitymacja, rozumieta?
I tera tak, na mocy moich tu dokumentów i drużyny zacnych tu rycerzy, sławnych w całym świecie, a opasanych na codzień stosownie żelazem i Legitymacjam, powiadam wam, kmiotki:

ja chce wam pomóc! 

i teraz tak, zawrzemy umowę, że:

- jeśli chceta ryby łowić w MOIM strumeniu - o tamtym - musita dziesiontom część połowu zanosić do mnie, ale nie wolno wam łowić wyncej, niż dwa grubasy, dwa szczupaki i dzisieńć uklejów (lub płotek) na siedem dniów. Rozumieta? Bo ten... bo mi wszystka ryba wyszabrujeta... a ja mam  w domu dwanaście....dwanaściorgo... 
dwanaście... tuzin dzieciaków mam! A jeść muszom, nie?

I dziesieńć procent do mnie... rozumieta?
A jak kto naszom umowe złamie - to przyjado nasze zuchy-druchy zakonowe, prześwietne i w całym świecie znane, i wam pokażo nasze żelazo i wszytko wam zabiero i nic nie bedzie, rozumieta białogardzkie wsiury?



Potem dokonałem paru obserwacji i teraz myślę o tym jeszcze inaczej. No bo tak:
skoro były pustki, to znaczy, że wszelkiego zwierza i ryb w rzekach, jeziorach było na kopy - to jak ci źli zbójcerze - których wcale nie było wiele, bywało, że KILKU w danej komandorii - kontrolowali tych kmieci, czy oni aby pańskiej ryby nie łowią sobie codziennie?

Przecież rzek mnogo, to co ten kurator stał codziennie na brzegu i wypatrywał, czy ktoś bez pozwolenia nie rzuca sieci?? Cały dzień pilnował? Toć to głupie... nie upilnujesz tego.

Ja wiem, że historycy mi zaprzeczą, a poza tym - ja się nie znam, tylko tak sobie hipotetyzuję, ale mi się wydaje, że nasze ziemie w dawnych wiekach, z okresu np. państwa Piastów, to tak naprawdę były dość zaludnione - co najmniej tak, jak w XVII wieku.

Wg naukowców - w państwie piastowskim żyło ok. 30 000 ludzi. (patrz: film ok. 1h i 7 minuty) lub: 1,5 miliona...

Dzisiaj, żeby ryby łowić, musisz mieć pozwolenie - i oni też musieli mieć pozwolenie... no to czym się różnią te czasy od siebie?
Czy gdyby dzisiaj w Polsce były puszcze nieprzebyte ludzką ręką nietknięte - to czy musiałbyś prosić kogoś o pozwolenie na połów?? Na pewno nie. Czy byłby sens ustanawiać prawo, które wszyscy - lub niemal wszyscy - byliby w stanie obejść? Tylko by się ośmieszali...

Czym się różnią te czasy od siebie? 
Ja przypuszczam, że wtedy było dużo ludzi  - o wiele więcej niż twierdzą historycy. Było ich tak dużo, że był sens wydawania pozwoleń (nadania) na połowy i było komu "pilnować". 

Ostatni jesiotr w Polsce wyginął w latach 60tych XX wieku. 

Nie będę się bawił w mapy z państwem Mieszka, tylko wezmę za przykład po prostu Pomorze.
Tu mam taką mapę ze strony: mapy.amzp.pl/tk25.cgi?11,36,50,103

mapa Pomorza nr. 1 z podziałem na arkusze map

i dla porównania terytorium (żółty i szary kolor), gdzie 120 lat temu mieszkało 3,4 mln ludzi 

mapa Pomorza nr. 2
W 1905 roku Prowincja Pomorze miała ok. 1,68 mln mieszkańców, a w Prusach Zachodnich w 1910 roku mieszkało ok. 1,7 mln ludzi  ~ 3,4 mln ludzi.

Na terytorium ukazanym na mapie 1 dzisiaj mieszka:
w województwie Pomorskim 2,3 mln ludzi, w Zachodniopomorskim 1,6 mln + 650 tyś. z kuj-pom. + 325 tyś. wielkopolskie + 46 tyś. z lubuskiego = 4,92 mln ludzi.

A pod rządami Prus było ich 1/3 mniej tj. ok : 3,4 mln. Wszystko liczę tak w przybliżeniu.

Mapa 1 to Pomorze z podziałem na arkusze map - tych arkuszy jest, jak łatwo policzyć, ok. 500. Każdy arkusz mapy obejmuje swoim zasięgiem wycinek terytorium o wymiarach ok. 11x11 km,  klikamy np. arkusz nr. 1961 i mamy taki widok:

w rogu mapy miasto Białogard (wikipedia: Obszar został włączony do państwa polskiego przez Mieszka I ok. 967 roku)
rzeka z lewej strony to Parsęta, Radew biegnie na skos arkusza




I teraz policzmy sobie największe miejscowości, które tu widzimy - ile one obecnie mają ludności.

Białogard - 24 tyś. mieszkańców - w 1890 roku było to 7000
Karlino - 5600  (dla porównania cała gmina: 9300)

Lubiechowo - 253
Redlino - 288
Daszewo - 284
Kowańcz - 190
Lulewice - 166  (po wojnie trzydziestoletniej w połowie wieku XVII wieś zamieszkiwały 83 osoby)
Parsowo - 304
Świemino - 260

Razem daje: 31 345 osób

czyli mniej więcej tyle, ile mieszkało w całym państwie Mieszka I.


Mamy tu mapę ilustrującą zdobycza mieszkowe:


Obszar opisany czerwoną linią jest jakieś 4x większy od Pomorza- i tam mieszkało 30 tysięcy ludzi???

Zakładam, że właśnie taki obszar ma na myśli pan prof. Izdebski ... nie wiem, czy dobrze zrozumiałem wypowiedź - może nie.... Wg badań pana profesora (patrz link: pnas.org/doi/10.1073/pnas.2409056122 ) obszar ten może być nawet 2x większy.


Oczywiście, żeby złapać jakiś konkret, musielibyśmy policzyć osobno każdy z tych 500 arkuszy.
I wtedy można by coś zaproponować - może kiedyś policzę?


Albo inaczej: 

poszukajmy śreniej,

31 345 pomnożymy x 500 arkuszy to dostaniemy blisko 16 milionów ludzi... 3 razy za dużo, bo blisko 5 milionów mieszka na Pomorzu - to inaczej:

podzielmy dzisiejsze 5 mln na 500  - dostaniemy 10 000 osób na każdy arkusz - oczywiście to się tak nie rozkłada, ale daje to jakąś średnią...


Kierując się tą uwagą zapisaną przy Lulewicach, zakładam, że w XVII - XIX w. na wsiach i na całym terytorium mieszkała połowa dzisiejszego stanu ludności. Robię tak: biorę 7 tyś. dla Białogardu i połowę z pozostałych miejscowości, a nawet mniej:
7+2,5+ 873 = ok. 10 350 osób.

Czyli co, XIX - XVII wiek to było ok. 10 tysięcy osób w okolicach Białogardu?
I średnia dzisiaj - 10 000 - podobna wartość...

Pewnie te dane gdzieś są w niemieckich statystykach...

Myślę, że w średniowieczu na tym terenie mogła mieszkać co najmniej połowa stanu z XIX wieku, czyli ok. 5 tysięcy osób - ale dla bezpieczeństwa podziele tę wartość przez 3 i przyjmuję 1000 osób.

Więc taki kwadrat 11x11 km mogło zamieszkiwać 1000 osób - wtedy chyba jest sens nakładać podatki?


A teraz policzymy 30 tysięcy ludzi w całym państwie mieszkowym...

Pomorze to na oko 4x mniejsza powierzchnia: 30 tyś. / 4 = 7,5 tysiąca osób na Pomorzu.
Podzielić przez 500 arkuszy = 15 osób na jeden arkusz mapy.





Widzisz ten zielony kwadrat? 
Tam mieszka 15 osób - 3 rodziny siedzą sobie w lesie...
Jak chcesz ich opodatkować i zakazać im połowu ryb w rzece - mając 3000 zbrojnych?
Ty nawet o nich nie wiesz....




Moim zdaniem - ludzi było o wiele więcej. 

Hyperborea to nie była jakaś głusza, tylko co krok zabudowane, zorganizowane, pełne ludzi terytorium.
 

pl.wikipedia.org/wiki/Drużyna_książęca

Pierwsze informacje o sile zbrojnej państwa Polan pochodzą z relacji Ibrahima ibn Jakuba, zamieszczonej w XI-wiecznej kronice Księga dróg i królestw hiszpańskiego pisarza Al-Bekriego. Ibrahim opisując kraj, identyfikowany z państwem Mieszka I, określił on liczebność wojowników tamtejszego księcia na 3000 ludzi. Według jego relacji wojownicy ci pozostawali na wyłącznym utrzymaniu księcia, który troszczył się o ich uzbrojenie, zapewniał środki do życia i wypłacał żołd.

Kronika Galla Anonima z XII wieku, podaje informacje o liczebności i rozlokowaniu sił zbrojnych Bolesława Chrobrego. Według kronikarza drużyna stacjonowała przede wszystkim w głównych grodach księstwa – Gnieźnie, Poznaniu, Włocławku i Gieczu. Łącznie miała się składać z 13 000 tarczowników i 3900 pancernych, choć autor kroniki zaznacza, że by [...] oszczędzić żmudnego wyliczania, wymienia jedynie wojów stacjonujących w głównych ośrodkach.



Terytorium 4x większe od Pomorza - 30 tysięcy ludzi:

Woje Mieszka ~ 20 tysięcy - jak 10k ludzi wykarmiło blisko 20k wojska? Ale może tarczownicy to chłopstwo okazyjnie podrywane do walki? Niech by było 3000 zbrojnych - jak oni kontrolowali i egzekwowali podatki na tak wielkim terytorium?


Jeżeli robię gdzieś błąd myślowy - to mnie poprawcie.


Moim zdaniem stałe zagęszczenie ludności na danym terytorium było mniej więcej stałe w całej historii i w średniowiecznej Polsce ok. roku 1400 było bliskie temu z lat 1700 - 1900. Po prostu ludzie mniej więcej "szczelnie" zasiedlali co się da, a dopiero potem wędrowali dalej.

Bezpiecznie można przyjąć - 1/3 z tej wartości, czyli w przypadku okolic Białogardu - ok. 1000 osób.

x 500 arkuszy = 500 000 na Pomorzu x 4 = ok. 2 milionów w całym państwie Mieszka.

Od 2 do 6 milionów.



Na historia.org.pl piszą:

Państwo Mieszka I składało się z Wielkopolski, Małopolski, Śląska, Mazowsza, Pomorza oraz ziemi sieradzko-łęczyckiej. Łącznie liczyło ok. 250 tys. km2. W roku 1000, a więc na początku panowania Bolesława Chrobrego, jeszcze przed erą jego podbojów, Polskę zamieszkiwało ok. 1,25 mln mieszkańców.

W roku 1350 - ludność państwa wynosiła wówczas ok. 2 mln mieszkańców.
Ok. 1500 roku zamieszkiwało ją ok. 3,8 mln mieszkańców.


Czyli jakby trafiłem.

Ale ja się naprawdę nie znam.



Wg tej strony en.wikipedia.org/wiki/List_of_countries_by_population_in_1000 
w roku 1000 było to niby tak:

Święte Cesarstwo Rzymskie - 11-12 mln
Królestwo Francji - 7 mln
Rus Kijowska - 5,4 mln
Imperium Bułgarskie - 2 mln
Księstwo Węgier - 2 mln
Królestwo Angli - 2 mln
Polska - 1 mln
Księstwo Czech - 0,9 mln


W Czechach było tyle samo ludzi, co w 4x większej Polsce? A po co oni tam się tak gnieździli jeden na drugim, hę?

Teraz niech ktoś mi wytłumaczy, dlaczego CESARSTWO liczące jakieś 10 mln ludzi zamiast po prostu podbić 1 mln ludzi w Polsce, wysługiwało się jakimś Lisicem czy innym Myszonem?


en.wikipedia.org/wiki/Duchy_of_Bohemia

Księstwo Czech - 0,9 mln ludzi - to w Polsce chyba musiało być ze 4 miliony... albo i 6... skoro we Francji było 7...





Moim zdaniem coś tu jest nie tak - ale ja się nie znam...



Starożytny kartograf i podróżnik - być może szpion zachodu... albo południa... 

Al-Idrisi (arab. ‏الإدريسي‎; ur. 1100 w Ceucie, zm. 1166), 
dawniej także Edrisi, właściwie Abu Abd Allah Muhammad al-Idrisi – arabski kartograf, geograf i podróżnik działający na dworze króla Sycylii Rogera II.

W roku 1138 król zlecił al-Idrisiemu stworzenie geograficznego opisu świata zawierającego całą wiedzę o położeniu krajów, rzek, gór, miast i dróg znanego świata oraz jego przedstawienie na mapie Ziemi w rzucie płaskim. Zadanie to ukończył po 15 latach, w 1154 roku, tworząc wielką mapę świata o orientacji południowej, zwaną Księgą Rogera (łac. Tabula Rogeriana lub Tabula Idrisiana). Geograf zamieścił w niej również informacje o Polsce, którą nazwał Buluniia (z łac. Polonia – Polska), wymieniając jej ważniejsze miasta, m.in. Kraków, Gniezno, Wrocław, Sieradz, Łęczycę oraz Santok.


"Co się tyczy ziemi B(u)luniia, która jest krajem wiedzy i mędrców rumijskich (ar-Rum), wspomnieliśmy ją już poprzednio. Jest to kraj o pięknej ziemi, urodzajny, obfitujący w źródła i w rzeki, o ciągnących się bez przerwy prowincjach i dużych miastach, bogaty we wsie i domostwa... Posiada on winnice, oliwki i mnogie drzewa różnych gatunków owoców. Do miast jego należą: Ikraku, G(i)nazna, -r(a)t(i)-slaba, S(i)rad(i)ja, N(u)grada, S(i)tnu.

Wszystkie one są sławnymi stolicami i silnymi centrami, w których zebrane są dostatki rozmaitych krajów. Prócz tego zażywają one szacunku, ponieważ przebywają w nich uczeni wykształceni w dziedzinach nauk i zaznajomieni ze swymi zawodami. Co się tyczy miasta (I)kraku, miasta G(i)nazna i reszty jej (Bulunji) wspomnianych miast, są to miejscowości o blisko siebie stojących budowlach... "

Ze wszystkich stron otaczają ją góry ciągnące się nieprzerwanie i oddzielające ją od kraju S(a)sun(i)ja (Saksonia), kraju B(u)amija (Bohemia=Czechy) i kraju ar-Rusija (Ruś).



i dalej w temacie:


- kolonizacja w czasie wojny



2. Nieznana kolonizacja


- podmiana ludności:

* realizowana potajemnie podczas wojny
* realizowana potajemnie po wojnie



Informacja za money.pl

Blisko 300 000 Niemców opuściło w 2024 roku ojczyznę, a wróciło z obczyzny - 190 tysięcy


w 2010 r - 140 tysięcy
od 2020 r. - 260 tysięcy rocznie

Kierunek: kraje niemieckojęzyczne i inne.


A co jeśli sprowadzają się na Ukrainę, dajmy na to - dostają tam dokumenty, tożsamość, po nieżyjących obywatelach?

Słyszałeś termin "wielka podmiana" dotyczący zastąpienia Europejczyków przybyszami z Afryki czy Azji? No, tak to prawdopodobnie było za każdym razem - od starożytnej Grecji po dzisiejsze Niemcy...

Ale tego, że wcześniej Cywilizacja Śmierci przenosi się do nowego kraju nikt nie mówi...





Poniżej analiza do artykułu z 2022 roku o reparacjach dla Polski za II Wojnę Światową - od Niemiec, który ukazał się zaraz po ogłoszeniu przez rząd, że raport jest gotowy i będziemy się tych reparacji domagać.

W tym całym "biznesowym" artykule poniżej jest kilka zdań podkreślonych wytłuszczeniem, dotyczą one głównie kwot, wielkości PKB i takie tam, poza nimi jest jeszcze tylko to jedno "niebiznesowe" zdanie:

"Niemcy uważają, że reparacje już uregulowali"




Moje podkreślenia kolorem.
tekst potraktowałem skrótowo, całość w linku na końcu posta



przedruk

businessinsider.com.pl
6220 mld zł reparacji od Niemiec. Oto ile to polskiego PKB, zadłużenia, eksportu

Jacek Frączyk
1 września 2022, 14:20

Zniszczenia Polski były olbrzymie, największe spośród wszystkich państw dotkniętych II wojną światową. Niemcy uważają, że reparacje wypłacili, polski rząd ma inne zdanie. Kwota jest zawrotna i wynosi 6220 mld zł. Przeliczyliśmy to na dane z naszej gospodarki.

Kwota oczekiwanych przez polski rząd reparacji stanowi 35 proc. niemieckiego PKB

Kwestią zasadniczą jest, czy reparacje zostały już uregulowane. Niemcy twierdzą, że tak, polska strona wskazuje na istotne wady prawne decyzji sprzed lat


Należą się, czy nie należą?


Nad raportem pracowało 30 naukowców: historyków, ekonomistów i rzeczoznawców majątkowych. Zatrudniono też 10 recenzentów. Całą sprawę prowadził założony we wrześniu 2017 r. Parlamentarny Zespół ds. Oszacowania Wysokości Odszkodowań Należnych Polsce od Niemiec za Szkody Wyrządzone w trakcie II Wojny Światowej, któremu przewodniczył poseł PiS Arkadiusz Mularczyk. Tak zwana "faktura dla Niemiec" ma być podstawą do żądania reparacji wojennych.

Pytanie zasadnicze jest, czy reparacje były, czy nie były już wypłacone, bo Niemcy mają zupełnie inne zdanie.

– Żaden rząd niemiecki się na to nie zgodzi – miał usłyszeć od jednego z polityków niemieckich Jarosław Kaczyński.

Niemcy uważają, że reparacje już uregulowali. Wskazują, że PRL miała zrezygnować z reparacji w 1953 r. i 1970 r. Polska strona uznaje jednak, że był to krok wymuszony przez ZSRR, a tym samym pozbawiony mocy prawnej. Dodatkowo samo zrzeczenie z 1953 r. miało istotne wady prawne. Zrzeczenia mogła dokonać Rada Państwa, a decyzję podjęło prezydium rządu. A i tak nie ma dokumentu, który by potwierdzał decyzję rządu a nie samego Bolesława Bieruta.

– Muszę powiedzieć, że tam też w warstwie prawnej jest bardzo wyraźnie wskazane, że odpowiedzialność odszkodowawcza Niemiec w żaden sposób nie wygasła, że oświadczenie złożone w 1953 r. (zrzeczenie się reparacji ze strony rządu PRL w 1953 - PAP) miało przynajmniej trzy istotne wady prawne, tam to jest wskazane – powiedział po lekturze raportu wiceszef MSZ Szymon Szynkowski vel Sęk.

Jak pisał niedawno dziennik "Die Welt", w umowie poczdamskiej z 1945 r. cztery zwycięskie mocarstwa uzgodniły, że Związek Radziecki otrzyma rekompensatę z sowieckiej strefy okupacyjnej (Niemcy wschodnie). "Rząd w Warszawie przekonuje jednak, że Polska musiała zrekompensować swój udział dostawami węgla do Związku Sowieckiego. Ponadto znacznie lepiej potraktowano kraje zachodnie, takie jak Francja czy Holandia" – podkreśla "Die Welt".

Niemiecki rząd federalny stoi obecnie na stanowisku, że kwestia reparacji dla Polski została prawnie i politycznie zamknięta podczas konferencji dwa plus cztery z 1990 r. – napisał "Die Welt".
"Kwestia reparacji nie została jednak wyraźnie wymieniona w traktacie, zawartym między Republiką Federalną Niemiec, NRD i czterema byłymi mocarstwami okupacyjnymi: USA, Związkiem Radzieckim, Francją i Wielką Brytanią" – zauważył "Die Welt".
W Niemczech, w publikacjach na ten temat, operowało się kwotą od 800 mld do dwóch bilionów euro. Społeczeństwo niemieckie jest jednak przekonane, że nawet jeśli Polacy wysunęliby jakieś roszczenia, to nie miałyby one podstawy prawnej.




Jacek Frączyk
dziennikarz, prywatnie ojciec szóstki dzieci





------


Rząd w Warszawie - pamiętamy, że oni podważają nasze granice... istnienie naszego państwa.


pan redaktor pisze:

Niemcy uważają, że reparacje wypłacili, polski rząd ma inne zdanie. 
Niemcy twierdzą, że tak, polska strona wskazuje na istotne wady prawne decyzji sprzed lat
Żaden rząd niemiecki się na to nie zgodzi 
Niemcy uważają, że reparacje już uregulowali. Wskazują, że PRL miała zrezygnować z reparacji w 1953 r. i 1970 r. Polska strona uznaje jednak...



czyli:

"Niemcy uważają"
"Niemcy twierdzą"
"Niemcy uważają"
"polski rząd ma inne zdanie"
"polska strona"
"Polska strona"


Ja to widzę tak:

przy Niemcach jest napisane jednoznacznie i ostatecznie, przy Polsce komentarz jest niejednoznaczny i pokazuje jakby stronniczość polskiego stanowiska, słowo "strona" może się komuś tak kojarzyć - czyli polskie stanowisko jest stronnicze, czyli NIEOBIEKTYWNE, jest pisane palcem po wodzie i jest "be!". 


„od przedstawienia różnych stron pomocnych w ustalaniu okoliczności”
„Pierwszą stroną będzie bohater zbiorowy – świadkowie.”
„Drugim bohaterem jest, umownie ją nazwijmy, strona niemiecka,”
„Trzecią stroną są polskie opracowania....””

Co widzimy?
Bo ja widzę, że strona niemiecka jest bohaterem. Nie wiem co prawda dlaczego, ale tak jest napisane. Świadkowie i Polacy są stroną, Niemcy – bohaterem. Informacja podprogowa?
Świetny przykład na mały sabotaż – nie sposób udowodnić, ale coś jest na rzeczy.....


Cały tekst opisuje sprawę reparacji jako coś nieoczywistego, np. w całym artykule jest tylko jedno zdanie, w którym jest mowa o tym, że Polska wysuwa roszczenia, ale też w trybie przypuszczającym

oczekiwanych przez polski rząd reparacji

 

Cały artykuł dotyczy sprawy polskich roszczeń, a nie domniemanych polskich roszczeń, ale redaktor traktuje je cały czas jakby właśnie "domniemane", operując sformułowaniami typu:

6220 mld zł reparacji od Niemiec. 
Oto ile to polskiego PKB, zadłużenia, eksportu
Gdyby kwota została przelana do polskiego budżetu,
6220 mld zł – jak ta kwota wygląda w odniesieniu do polskiej gospodarki?
byłyby
A jak to się ma do eksportu?
Tak zwana

po prostu cały czas "gdyba", pisze dookoła tematu, ani razu nie pisząc wprost np.:
"Polska żąda od Niemiec 6220 mld zł z tytułu odszkodowania za II Wojny Światowej"


W uproszczeniu, można by ten sposób komunikowania opisać tak:

"O niemcach padają twierdzenia, a o Polsce - tezy"

Ai:
"Twierdzenia to udowodnione zdania logiczne opisujące fakty", a
"Teza to główne twierdzenie, założenie lub opinia autora, która wymaga uzasadnienia (dowodzenia) za pomocą argumentów"

Twierdzenia to są
fakty, a
tezy to są
opinie kogoś - i z opiniami nie musimy się liczyć...

Czyli wg redaktora, Niemcy pokazują fakty, a "polska strona" - swoją opinię, choć w rzeczywistości jest dokładnie odwrotnie:

Polska strona prezentuje stanowisko oparte na prawie, a Niemcy powtarzają fałszywe opinie, o tym co jakoby było w latach powojennych.


Fakt powstania komisji i wykonania przez 5 lat obliczeń, raportu i uzyskania konkretnej kwoty świadczą o tym, że Polska reparacji będzie się domagać, a mimo to redaktor traktuje całe wydarzenie, jakby nie było pewne, czy do niego dojdzie.
Potem prezentuje (powtarza za Niemcami) stanowisko niemieckie wyrażone w niemieckiej gazecie - które jest zgodnie z interesem Niemiec (odmawia reparacji) -  i ostatecznie komentuje od siebie:

Społeczeństwo niemieckie jest jednak przekonane, że nawet jeśli Polacy wysunęliby jakieś roszczenia, to nie miałyby one podstawy prawnej.

I znowu, 
o niemieckim społeczeństwie JEDNOZNACZNIE, o Polakach - w trybie snucia fantazji - i to do czwartej potęgi...:

jest przekonane
nawet jeśli wysunęliby jakieś

tu mamy 4 "przypuszczenia":
nawet
jeśli
wysunęliby 
jakieś


Skąd pan redaktor wie, jakie przekonanie ma społeczeństwo niemieckie? Przytacza nam stanowisko gazety, czyli niemieckiego rządu, a nie społeczeństwa.

"przekonanie społeczeństwa niemieckiego" nijak się ma do "podstaw prawnych" - o tym, czy roszczenia są zasadne w świetle prawa - decydują fakty, dowody i paragrafy, a nie opinia społeczna. Dlaczego więc pan redaktor pisze nie na temat?

Polskie roszczenia określa słowami: "nawet jeśli Polacy wysunęliby jakieś" wkładając te słowa w usta niemieckiego społeczeństwa - bez powołania się na jakiekolwiek dane lub źródła w tym zakresie, a więc czyje to zdanie? Jego? Skąd je wziął? To jego zdanie?

Cały czas pisze w trybie przypuszczającym - na 5 wyrazów, cztery odnoszą się do spekulacji, czy jakaś sytuacja może się stać - "nawet jeśli Polacy wysunęliby jakieś" - i tak - jakby dotychczas żadnych roszczeń nie było - no, ale przecież raport właśnie przygotowano - to jak tak można pisać?


Ten tekst jest tak napisany, że ktoś niezaznajomiony z tematem zrozumie tylko jedno - "ie będziemy mieć reparcje".


Co się stanie, jak zadzwoni do takiego Czytelnika sondażownia i zada mu odpowiednio przygotowane pytania np.:


Niemieckie społeczenstwo jest przekonane, że reparacje zostały zapłacone w latach 60tych i Polska nie ma podstaw prawnych do roszczeń, nawet gdyby bardzo chciała. Jak uważasz:
Nawet jeśli Polacy wysunęliby jakieś roszczenia, to czy im się nie uda?


1. Kwestią zasadniczą jest, czy reparacje zostały już uregulowane. Niemcy twierdzą, że tak. Jak myślisz:
Należą im się, czy nie należą?

2. Żaden rząd niemiecki się na to nie zgodzi. Jak uważasz:
 Czy tak zwana "faktura dla Niemiec" coś da?

3. Pytanie zasadnicze jest, czy nie były już wypłacone, bo Niemcy mają zupełnie inne zdanie. Jak uważasz: Niemcy uważają, że reparacje już uregulowali?

4. Społeczeństwo niemieckie jest jednak przekonane, że nawet jeśli Polacy wysunęliby jakieś roszczenia, to nie miałyby one podstawy prawnej.


A potem widzisz afisze w gazetach, że niby ludzie nie chcą piniędzy i się zastanawiasz, skąd oni się tu wzięli....


Ja odnoszę silne wrażenie, że pana redaktora nie interesują polskie sprawy, polskie interesy, ani nawet przyszłość Polski. A on ma szóstkę dzieci, a taki Mikke ma ośmioro dzieci - jaka przyszłość je czeka? Kim zostaną i co będą tu robić? Wiesz, kogo to interesuje?

Ciebie.

Wygląda na to, że ani redaktorzy, ani politycy nie zrobią za ciebie pewnych rzeczy - tych, które chcesz, by były w Polsce.

Widzimy, że na zachodzie wcale nie jest lepiej niż u nas, obce kultury zaczynają tam dyktować warunki, nigdzie stąd nie wyjedziesz do "lepszego kraju", bo ten kraj jest tu -  i nie możesz przed tym uciec - musisz coś z tym zrobić.


za fb:
Małgorzata Gosiewska - Poseł do Parlamentu Europejskiego

12 stycznia ·

Poniższa statystyka pokazuje kraje z największą liczbą aresztowań za wypowiedzi w internecie. Wielka Brytania na czele niechlubnej listy państw represjonujących obywateli za słowa. To nie jest „moderacja treści” ani „ochrona użytkowników” – to uderzenie w wolność słowa i podstawowe prawa obywatelskie. Ponad 12 tysięcy przypadków w Wielkiej Brytanii, dalej m.in. Białoruś, Niemcy i Chiny. To nie są pojedyncze sytuacje, ale efekt systemowych działań państw wobec treści publikowanych w sieci.

Pamiętacie ACTA 2? Wtedy też słyszeliśmy, że „to tylko walka z nienawiścią” i że „uczciwi nie mają się czego bać”. W praktyce zaczyna się niewinnie: komentarz, wpis, udostępnienie – aż wolność słowa przestaje być fundamentem, a staje się problemem prawnym. Dziś temat wraca w innej formie jako #DSA. Warto zauważyć, że Karol Nawrocki nie poparł tych rozwiązań, wskazując na zagrożenia dla wolności słowa w internecie.





Dlatego należy dbać o Polskę, o Polaków, nie popadać w negatywne myślenie i stawiać opór takim pomysłom, jak z artykułu. 


Rób tyle, ile możesz - metodą małych kroków.






Groźba zamknięcia firmy, ultimatum 10% i wizyty panów z legitymacjami. Tak wyglądały początki rozwoju w Polsce i walka o przetrwanie FAKRO, która trwa latami.

youtube.com/shorts/nLLvg2GSr5Y










A ty?

Ile masz dzieci - i dlaczego tylko dwoje??



Demografia to też twoja broń.
















pl.wikipedia.org/wiki/Kolonizacja_na_prawie_niemieckim
pl.wikipedia.org/wiki/Ostsiedlung
facebook.com/watch/?v=1553162102648642
youtube.com/watch?v=qjSuk9flCHc
pl.wikipedia.org/wiki/Mieszko_I#

pl.wikipedia.org/wiki/Pomorze_(prowincja)
pl.wikipedia.org/wiki/Prusy_Zachodnie
pl.wikipedia.org/wiki/Prowincje_pruskie

historia.org.pl/2023/02/02/historia-ludnosci-polski-liczba-mieszkancow-polski-w-sredniowieczu-nowozytnosci-ii-rp-i-wspolczesnie/
naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C111482%2Cw-polsce-odkryto-slady-630-tys-palenisk-do-produkcji-wegla-drzewnego.html



money.pl/gospodarka/wielka-emigracja-z-niemiec-blisko-300-tys-osob-w-rok-tak-to-tlumacza-7250475220539776a.html
defence24.pl/wojna-na-ukrainie-raport-specjalny-defence24/zelenski-podal-liczbe-zabitych-to-polowa-realnych-strat

businessinsider.com.pl/gospodarka/6220-mld-zl-reparacji-od-niemiec-oto-ile-to-lat-polskiego-pkb-zadluzenia-eksportu/e8bly8l

pl.wikipedia.org/wiki/Teoria_wielkiej_podmiany

pl.wikipedia.org/wiki/Al-Idrisi

facebook.com/photo/?fbid=1262180589064858&set=a.201566175126310

youtube.com/shorts/nLLvg2GSr5Y