Maciej Piotr Synak


Od mniej więcej dwóch lat zauważam, że ktoś bez mojej wiedzy usuwa z bloga zdjęcia, całe posty lub ingeruje w tekst, może to prowadzić do wypaczenia sensu tego co napisałem lub uniemożliwiać zrozumienie treści, uwagę zamieszczam w styczniu 2024 roku.

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą A nie mówiłem. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą A nie mówiłem. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 30 sierpnia 2026

Filozof Johann Herder - A nie mówiłem? (40)



Potęga wroga.




No i tak.... 

trafiłem wczoraj na artykuł z 2023 roku:
"Grabież dóbr kultury w czasie II wojny światowej jako zbrodnia wojenna. Aspekty prawne"

i tam min. czytamy:


[...] w przypadku okupanta niemieckiego, proponuje się nadanie mu klasyfikacji NS-Raubkunst, przez co należy rozumieć zorganizowaną kradzież dzieł sztuki przeprowadzoną w latach 1933–1945 przez rząd narodowych socjalistów w Niemczech oraz krajach przez nich okupowanych.

Co istotne, rabunkom tym niejednokrotnie towarzyszyło celowe niszczenie w imię narzucanej ideologii. Tak więc „grabież” jest pojęciem szerszym od „kradzieży”.

Cechowała się ona wysokim stopniem zorganizowania i podjęciem przygotowań do jej realizacji jeszcze przed wybuchem wojny. Paradoksalnie pomocne w tym zakresie okazało się opracowanie Edwarda Chwalewika z 1926 i 1927 r., w którym opisał on niemal wszystkie polskie dwory pod kątem znajdujących się w nich dzieł sztuki i przedmiotów artystycznych. Choć jego opisy były zdawkowe, okazały się wystarczające dla okupanta, który według nich dokonywał kolejnych zajęć w poszczególnych majątkach ziemskich. Niemcy masowo tę publikację wykupywali w polskich księgarniach, a nawet zlecili jej tłumaczenie na język niemiecki. Paradoks polegał na tym, że Chwalewik we wstępie swojej książki pisał:

Pod wrażaniem grozy zniszczenia, którego dokonała wojna światowa w zabytkach naszej przeszłości, wydałem w r. 1916 tytułem próby doraźnej, dzięki poparciu Kasy im. Dr. J. Mianowskiego, vademecum zbieracza polskiego, zawierające krótkie opisy, a często nawet drobne tylko wzmianki o zbiorach pamiątek naszej przeszłości. Uczyniłem to w chwili jak najodpowiedniejszej dla tego rodzaju poczynań, aby w przybliżeniu przynajmniej uświadomić sobie i wielu innymi miłośnikom zabytków naszej przeszłości ogrom strat, o które wojna przyprawiła nas w tej dziedzinie.

W październiku 1939 r. stanowisko specjalnego komisarza ds. zabezpieczenia dzieł sztuki objął dr Kajetan Mühlmann, który przed Międzynarodowym Trybunałem Wojskowym zeznał:

Oficjalną polityką generalnego gubernatora Hansa Franka było zabezpieczenie wszystkich ważniejszych dzieł sztuki stanowiących własność polskich instytucji publicznych, zbiorów prywatnych i Kościoła. Potwierdzam, że wspomniane dzieła były faktycznie konfiskowane, i jestem świadom tego, że w przypadku zwycięstwa Niemiec nie pozostałyby w Polsce, lecz zostałyby użyte w celu uzupełnienia niemieckich zbiorów dzieł sztuki.

Straty dóbr kultury w latach 1939–1945 na przykładzie Polski

Skala tych strat jest praktycznie niemożliwa do precyzyjnego oszacowania, można co najwyżej dokonywać przybliżonych szacunków. Niemiecki okupant wywiózł z terytorium Polski ok. 2,8 tys. obrazów malarstwa europejskiego, ok. 11 tys. obrazów polskich malarzy, ok. 1,4 tys. rzeźb, ok. 15 mln książek, ok. 5 tys. dzwonów kościelnych. Zniszczono 25 muzeów, 35 teatrów, 665 kin, 323 domy ludowe. Ze względów politycznych nie dokonano oszacowania strat spowodowanych przez wojska sowieckie, które dopełniły skalę zniszczenia.

Szczególny wymiar grabieży podczas II wojny światowej
Poza wymiarem ilościowym i organizacyjnym, grabież polskich dóbr narodowych miała jeszcze jeden wymiar – ideologiczny. Adolf Hitler twierdził, że

naród, któremu odbierze się kulturę, wkrótce przestanie być narodem


W Niemczech istniał stereotyp ukazujący Polaków jako ludzi prymitywnych, bez kultury. Okupant, dokonując grabieży dóbr kultury, dążył do unicestwienia całego dorobku narodowej kultury oraz polskiej inteligencji. Cel ten został określony podczas narady wyższych dowódców niemieckich sił zbrojnych w Obersalzbergu 22 sierpnia 1939 r., kiedy to sformułowano go jako „unicestwienie sił żywotnych” Polski i zniszczenie lub wywóz wszystkich wartościowych składników majątkowych, w tym również dzieł sztuki i zabytków. 16 grudnia 1939 r. Frank wydał rozporządzenie (miało ono obowiązywać na terenie Generalnego Gubernatorstwa), nakazując konfiskatę na rzecz Rzeszy

przedmiotów historycznych i prehistorycznych, akt, dokumentów, książek, przedmiotów o wartości historycznej lub kulturalnoartystycznej

Zamiar ten ukryty był pod pozorami poszanowania prawa [...]

Aż do początku XX w. nie istniały ogólne akty prawne regulujące ochronę dóbr kultury. Były one chronione wyłącznie przez prawo zwyczajowe. Jeden z osiemnastowiecznych klasyków prawa międzynarodowego, Emer de Vattel, pisał:

z jakiejkolwiek przyczyny kraj został zniszczony, to budynki, które nie tworzą potęgi wroga, takie jak świątynie, nagrobki, gmachy publiczne, wszelkie dzieła odznaczające się swym pięknem, powinny być oszczędzone

Pierwszym aktem prawnym o zasięgu międzynarodowym, regulującym ochronę dóbr kultury, była IV konwencja haska, dotyczącą praw i zwyczajów wojny lądowej, przyjęta 18 października 1907 r. 

Jej art. 3 przewidywał jednoznaczną odpowiedzialność strony wojującej za naruszenie postanowień regulaminu dołączonego do konwencji. Odpowiedzialnością tą objęte były wszystkie czyny osób wchodzących w skład sił zbrojnych, a w przypadku żołnierzy – także czyny popełnione poza służbą. Istotne z omawianego punktu widzenia są postanowienia wspomnianego regulaminu, który określa zasady ochrony własności w czasie działań wojennych i w czasie okupacji. Ustanawia naczelną zasadę poszanowania własności, co przejawia się zakazem jej niszczenia i grabienia, chyba że jest to podyktowane absolutnie koniecznością wojenną, a nadto zabronione jest wydawanie na łup miast lub miejsc zdobytych nawet szturmem (art. 23g i art. 28). Z kolei artykuły 46 i 47 stanowią, że wszelki rabunek jest zakazany, a własność prywatna nie podlega konfiskacie. Jeśli chodzi o dobra kultury, to w czasie wojny należy podjąć wszelkie niezbędne środki, aby w miarę możliwości oszczędzone zostały świątynie, gmachy służące sztuce, nauce i dobroczynności, a także pomniki historyczne (art. 27).

Ponadto podczas okupacji

własność gmin, instytucji kościelnych, dobroczynnych, wychowawczych oraz instytucji sztuk pięknych i naukowych, chociażby należących do państwa, będzie traktowana jak własność prywatna. Wszelkie zajęcie, zniszczenie lub rozmyślna profanacja instytucji tego rodzaju, pomników historycznych, dzieł sztuki i nauki są zabronione i winny być karane (art. 56).

Analogiczne postanowienia zawiera IX konwencja haska o bombardowaniu przez morskie siły zbrojne w czasie wojny. Co istotne, żaden z tych aktów prawnych nie wskazywał organu, który miałby orzekać i stosować kary. Tym samym należy wnioskować, że sprawcy naruszeń mieli być sądzeni według prawa wewnętrznego umawiających się państw.




Jak wiemy, Niemcy nie zostały skutecznie rozliczone ze swych grabieży - nadal po tamtej stronie granicy znajdujemy dzieła sztuki będące przed wojną w polskich zasobach. Dziwne to, moim zdaniem, skoro niemcy zniszczyli nasze dobra kultury, powinni nam przynajmniej oddać swoje zachowane od zniszczenia dobra - w podobnej klasie, np. zniszczeniu lub "zaginięciu" - czyli grabieży - uległy cenne starożytne wazy greckie z Gołuchowa, tymczasem w zasobach niemieckich muzeów są wazy greckie podobnej klasy...


To jedna sprawa, a druga - to
cytat z Hitlera:

naród, któremu odbierze się kulturę, wkrótce przestanie być narodem

 
Czy ja przypadkiem czegoś podobnego nie czytałem o Herderze, niemieckim  filozofie z Morąga?

Zajrzałem do posta o Muzeum w Morągu i masz tam za wikipedią:
Herder przywiązywał wyjątkową wagę do pojęcia narodowości i patriotyzmu – "ten, kto utracił ducha patriotycznego, traci siebie i całe światy wokół siebie"



Czyż te dwa zdania nie są podobne - czyż nie wyrażają tej samej idei???

"naród, któremu odbierze się kulturę, wkrótce przestanie być narodem"
"ten, kto utracił ducha patriotycznego, traci siebie i całe światy wokół siebie"


Z całą pewnością.



wg wiki:

Patriotyzm (łac. patria – ojczyzna, gr. patriotes) – postawa szacunku, umiłowania i oddania własnej ojczyźnie oraz chęci ponoszenia za nią ofiar i gotowości do jej obrony. Charakteryzuje się przedkładaniem celów ważnych dla ojczyzny nad osobiste, gotowością do pracy dla jej dobra i w razie potrzeby, poświęcenia dla niej własnego zdrowia lub nawet życia. Patriotyzm to również umiłowanie i pielęgnowanie narodowej tradycji, kultury czy języka. Oparty jest na poczuciu więzi społecznej, wspólnoty kulturowej oraz solidarności z własnym narodem i społecznością.


i taka rzecz:

poniżej przedruk obszerne fragmenty eseju z 2008 roku
polecam jednak przeczytać całość


Piotr Szymaniec
"Pojęcie narodu w filozofii dziejów Johanna Gottfrieda Herdera"

W wizji historiozoficznej, przedstawionej przede wszystkim w Myślach o filozofii dziejów i Listach o krzewienie człowieczeństwa, celem, który ma być osiągnięty przez człowieka jako gatunek, a zarazem celem, do którego mają zmierzać dzieje, jest człowieczeństwo. Jest to coś, co jest w ludziach ukryte i podobnie jak rozum czy świadomość musi zostać rozwinięte. To jest pewien ideał, którego osiągnięcie jest w zasięgu człowieka. Herder określa to tak:

„celem, do jakiego zmierza nasze teraźniejsze istnienie, jest kształtowanie człowieczeństwa, do którego wytworzenia mają służyć, a nawet prowadzić, wszystkie niskie ziemskie potrzeby. Nasza zdolność do posiadania rozumu ma się ukształtować w rozum, nasze bardziej subtelne zmysły w sztukę, nasze popędy w rzetelną wolność i piękność, siły, które nami kierują, w miłość do ludzi”. 


Obecny etap rozwoju ludzkości jest więc „etapem przygotowawczym, pączkiem przyszłego kwiatu”. 


Cel, który filozof stawia przed ludźmi, jest z gruntu oświeceniowy (przypomina nieco teorię Gottholda Ephraima Lessinga). Człowieczeństwo – można by powiedzieć – to potencja, która musi się zaktualizować. Można zapytać, dlaczego to musi nastąpić, skoro człowiek, jako wolny, może upadać bardzo nisko. Otóż w dziejach zło (siła niszcząca) może zapanować jedynie chwilowo, gdyż w końcu zniszczy („pochłonie”) samo siebie. Zło nawet służy w pewien sposób osiągnieciu człowieczeństwa.

Do Humanität wszakże ludzkość musi być wychowywana, wszelkie jej, nieuniknione zresztą, błędy i upadki służą temu procesowi. Do ostatecznego celu nie wiedzie droga prosta, jak by chcieli oświeceniowi optymiści – zwolennicy teorii kumulatywnego postępu, lecz kręta i wyboista. Prowadzi ona jednak do celu. 

Można zatem zauważyć, że Herder nie wyrzeka się całkowicie idei postępu, lecz jedynie ją przetwarza. Sam też przyznaje, że koncepcja człowieczeństwa ma genezę religijną i jest przetworzeniem idei Królestwa Niebieskiego, „królestwo kształtujących się dyspozycji ludzkich” jest bowiem „właściwym Państwem Boga na ziemi, w którym wszyscy ludzie są obywatelami”, mimo że prezentują bardzo zróżnicowane stopnie wychowania. 

Człowieczeństwo nie jest celem, który ma usprawiedliwiać wszystkie niegodziwości i wypaczenia w imię przyszłej, bardzo odległej, szczęśliwości rodu ludzkiego. Herder twierdzi bowiem, że „Najwyższa Mądrość” – Bóg – w ten sposób z ludźmi nie igra, a zatem to, „czym każdy człowiek jest i czym być może, musi być celem rodu ludzkiego”. Każda jednostka i każda społeczność dąży do wykorzystania swoich zdolności i do szczęścia, czyli do człowieczeństwa, zgodnie z tym, jak te wartości pojmuje i jak to możliwe w danych okolicznościach. 

W innym miejscu zaś z całą stanowczością podkreśla: „Ludożerca w Nowej Zelandii i Fénelon, najpodlejszy Peszerej i Newton są stworzeniami należącymi do jednego i tego samego rodzaju”. Herder idzie dalej i krytykuje „europocentryczne” widzenie ludów pozaeuropejskich jako prymitywne czy dzikie. Potępia w związku z tym ekspansję kolonialną państw europejskich, która prowadziła do zniszczenia kultur miejscowych. Narody bowiem zostały stworzone po to, aby żyły obok siebie, a nie w tym celu, żeby jeden dominował nad drugim. 

Pojęcie człowieczeństwa ma jeszcze jedno znaczenie – etyczne. Otóż Herder uznaje je za rodzaj obowiązku moralnego. „Człowiek nigdy nie jest cały, jego egzystencja jest stawaniem się”, lecz nosi w sobie, ciemny jeszcze, obraz tego, „czym może i powinien być”, a na obraz ów składają się jego zdolności i talenty. Obowiązkiem jednostki jest rozjaśnienie, wykształcenie wszystkich rysów tego obrazu–formy, przełożenie formy na materię, jaką jest ona sama; wykorzystanie jak najlepiej swoich możliwości. Jednostka  ma obowiązek wykształcenia w sobie człowieczeństwa, lecz obowiązek ten nie ma nic wspólnego z przymusem, gdyż jego „jarzmo jest słodkie a brzemię lekkie, jeśli przywyknąć do tego”. Człowieczeństwo jest koniecznością człowieka, lecz koniecznością, która przyniesie mu prawdziwą szczęśliwość.


Może to Herder, a może to cytaty z Jana, hę? 

Niemieckie imię Johann odpowiada polskiemu imieniu Jan.
Pochodzenie: hebrajskie (Jehochanan – „Bóg jest łaskawy”)

w dodatku w tekście dostrzegam pewne rebusy na temat "koła" i Jana... czytajmy dalej, to bardzo ciekawe...


Według R. Wisberta człowieczeństwo w koncepcji Herdera jest „wątkiem przewodnim w wyjaśnianiu świata i działań w obrębie historii. (...) Nie jest ono niczym innym, jak tylko wykładnią ludzkości, jakiej sama ona dokonuje w otwartej perspektywie dziejów i która objawia się w coraz to nowych (...) postaciach. Każda epoka jest w stanie wzbogacić tę paletę wzorców”. Ramowe warunki realizacji Humanität tworzy Bógnatura („Najwyższe Dobro”). Ona też wyznacza sam ostateczny cel historii i człowieka, zgodna z dobrą w istocie naturą człowieka, będącą odbiciem natury jako takiej i jej częścią, dlatego też Herder może stwierdzić, że dzieje to „pochód Boga poprzez narody”. 

Podmiotem historii jest zawsze jednostka, ale jednostka w ramach wspólnoty, albowiem zdaniem myśliciela z Morąga człowiek jest zawsze istotą społeczną.
["Polacy to indywidualiści" wmawiają wam redaktorzy - przy każdej okazji traktujący Was jak dzieci... - MS] 

Nie może on działać poza społecznością, przez całe swoje istnienie – od narodzin po śmierć – jest członkiem jakiejś wspólnoty – rodziny, plemienia, społeczeństwa, narodu. 

W niej podlega nieustannemu wychowaniu: „Cała struktura człowieczeństwa w człowieku, dzięki duchowym narodzinom, dzięki wychowaniu pozostaje w związku z rodzicami, nauczycielami, przyjaciółmi, ze wszystkimi okolicznościami własnego życia, a więc i z jego narodem i przodkami, a nawet z całym rodem ludzkim, łączącym się jakimkolwiek ogniwem z jedną z jego sił duchowych”.

Społeczeństwo przypomina organizm w procesie ciągłego rozwoju, składa się ono z poszczególnych osób, lecz nie da się do nich sprowadzić, jak żywy organizm nie jest tylko sumą składających się nań elementów. 
Jednakże pojedynczy człowiek ma wartość nie ze względu na wspólnotę, do której przynależy, ale ze względu na niego samego, ma bowiem niepowtarzalne zdolności. W interesie społeczności jest, aby te indywidualne talenty rozwijał, osiągając przez to maksymalny stopień człowieczeństwa, na jaki może się wznieść.

Nie można więc Herdera uznać za antyindywidualistę (w jego pismach o literaturze wielką rolę odgrywa pojęcie autora–geniusza, odrzucającego w swej twórczości sztywne klasyczne kanony; jednakże jak zauważa Tomasz Namowicz: „Geniusza tworzy umiejętność wczucia się w ducha epoki i narodu, a nie anarchia w zakresie kanonów estetycznych i zasad etycznych”).  
Najważniejsza wspólnota to naród. On bowiem jest czynnikiem historiotwórczym. 

[...]

Myśl zawsze jest w jakimś języku, nawet gdy nie jest wypowiedziana. Język niewypowiadany – język duszy – został stworzony przez ludzi przed językiem mówionym. Ten ostatni zaś jest przekazywany przez rodziców dzieciom – z pokolenia na pokolenie. Język wyznacza sposób, w jaki się myśli. Zatem naród – posiadający jeden język – jest wspólnotą ludzi myślących w ten sam sposób. 

Wedle Herdera kultura, drugi składnik duszy narodu, jest to „tradycja wychowania człowieka w kierunku jakiejkolwiek postaci szczęśliwości ludzkiej i ludzkiego trybu życia”. 
Wszystkie ludy są każdy na swój sposób – kulturalne, ale różni je stopień rozwoju kultury. O kulturze narodu decyduje przekazywana z pokolenia na pokolenia tradycja: „Jeżeli człowiek żyje między ludźmi, nie może uciec przed tą kształtującą czy zniekształcającą kulturą: tradycja narzuca mu się, formując jego umysł, kształtując jego członki”. 

Tak! Dokładnie, jeśli nie ma dobrej kultury w kraju, to znaczy, że jest kultura zła - zniekształcająca. Promująca np. pijaństwo, narkotyki, przestępczość, wulgarność, agresję, niesłowność, nierzetelność, brak szacunku... - MS

Naród zatem ma być kategorią jednoczącą rozbite społeczeństwo.

I znowu za mną jakby powtarza:

Więcej nawet – czasem Herder uważa za jeden naród (lud czy też wspólnotę etniczną) wszystkich Słowian, mimo wyraźnych odmienności etnicznych i zamieszkiwania w wielu państwach, a zatem Herderowskie pojęcie narodu ma też taki wariant, w którym ma ono szersze znaczenie, niż zazwyczaj przypisuje mu się obecnie. Poza tym autor ten podkreśla to, co narodom jest wspólne, a nie to, co je różni, a tą wspólną cechą jest „jednolity ludzki rozum”. Pisze też o „dziejach ducha ludzkiego”, a także „wzajemnej miłości narodów” i „prawie międzynarodowym”, do których zmierza historia kontynentu europejskiego.

Wszystkie kultury wyrastają z jednego pnia. Są one niczym konary, które pną się w górę, a gdy osiągną maksymalny rozmiar, muszą uschnąć. Zanim jednak uschną, przekazują swoje siły witalne nowym, wyrastającym z nich gałęziom, które będą się piąć ku słońcu, jak najwyżej zdołają. Ten ciągły wzrost sprawia, że czubek drzewa znajduje się coraz wyżej.

Kultura pojedynczego narodu przeżywa swój własny, przebiegający koliście, cykl powstania, rozwoju, rozkwitu, schyłku i upadku, stając się czymś na podobieństwo ogniwa łańcucha. Jednak jej wartości i dziedzictwo nie upadają razem z nią. Są bowiem przekazywane dalszym ogniwom tegoż łańcucha. Każda z kultur odziedziczyła coś po poprzednich i każda też pozostawi coś następnym. Herder używa tutaj takich pojęć, jak transmisja, przekształcenie, przejście, dług czy wreszcie wymieszanie - to jak opis Wędrującej Cywilizacji Śmierci - MS

O ile bowiem naród jest „organizmem naturalnym”, o tyle państwo jest „jednostką sztuczną”. 

znowu ja! - MS

Państwa po okresie rozwoju upadają, narody zaś – nawet upadające – trwają dłużej niż państwa. Herder krytykował współczesne państwa, twierdząc, że niekorzystnie wpływają na rozwój charakteru narodowego i indywidualność ludzi. Przeciwstawiał się przy tym idei, że państwo może być zbudowane na sile czy przemocy (powinno bowiem być „państwem humanitarnym”). Państwo umożliwia co prawda rozwijanie rzemiosła, handlu i sztuk, ale zabiera więcej, niż daje w zamian. Szczególnie zaś negatywnie wypowiadał się o pruskich – „kapralskich”, jak je określał – metodach rządzenia.

Herder sprzeciwiał się istnieniu wielkich imperiów, w których połączone zostały pod jednym panowaniem różne ludy. Takie twory, które nazywa „maszynami państwowymi”, są nienaturalne, ponieważ nie posiadają charakteru narodowego, i nie mogą przetrwać długo42.

- podobnie o maszynie, która mieli ludzi 24h na dobę pisałem nie raz... - MS

Gdy chodzi o ustroje państw, najmniej krytycznie oceniał konstytucyjną – opartą na powszechnych prawach – monarchię, pozytywnie wyrażał się o brytyjskim parlamentaryzmie, natomiast odrzucał despotyzm i demokrację. Tej ostatniej nie uważał za dobry ustrój, ponieważ twierdził, iż nieuświadomione masy ludu nie powinny brać udziału w sprawowaniu rządów

brakuje nam szerokich mas świadomych politycznie, doinformowanych, interesujących się i życiem lokalnym społeczności i ogólnopolskim - myślę, że harcerstwo powinno być obowiązkowe - w jakiejś formie - i właśnie tam dzieci i młodzież trzeba oswajać i przyuczać do aktywności społecznej i politycznej - tylko tak sobie poradzimy z systemem potajemnie sterowanym - MS

Ogólnie pogląd Herdera na temat roli i znaczenia państwa wyraża się następująco: im lepiej działa państwo, im bardziej oparte jest na zasadach rozumu i sprawiedliwości (co oznacza także, iż człowiek ma być celem, a nie tylko środkiem do realizacji celów państwa), tym bardziej jego istnienie przyczynia się do realizacji ideału człowieczeństwa.

no i znowu ja - "petent to nie klient!" - państwo jest dla nas, a nie my dla państwa, przepisy są do regulowania ruchu, a nie do łapanek na ludzi i karania mandatami - MS

To jest naprawdę ciekawe, że ja mam zupełnie podobne widzenie tych spraw, a  przecież żadnym filozofem nie jestem - tylko obserwatorem rzeczywistości.
Tak, to mi bardzo przypomina moje widzenie początków świata, wydaje się, że to z Jana są te zasady i mądrości....  to nie byłby pierwszy przypadek, kiedy niemcy lub Wędrująca Cywilizacja Śmierci kradły coś z przeszłości i sprzedawały jako swoją twórczość. Najpierw podstawiony typ drukuje janową "filozofię" jako swoją, a później drugi podstawiony typ - Hitler - odwracając jej poszczególne znaczenia, realizuje plan podboju.

Mówiłem, że te krzyżackie metody muszą być gdzieś opisane...

Jak wiecie uważam, że technologia, jaką posiadamy jest niemożliwa do osiągnięcia w społeczeństwach jakie mamy na Ziemi - tak naprawdę - opartych o agresję i przemoc.
Zanim ludzie sięgnęli by gwiazd - wcześniej doszłoby do wzajemnego wyrezania się.


"Otóż w dziejach zło (siła niszcząca) może zapanować jedynie chwilowo, gdyż w końcu zniszczy („pochłonie”) samo siebie"


Ludzkość wyraźnie nie jest gotowa na to, by bawić się smartfonami, ani innymi diabelskimi wynalazkami, jak bomby czy telewizja... Ta technologia, którą mamy -  wywodzi się z zasobów Jana, pochodzi od społeczeństwa opartego o pokój, wzajemny respekt i szacunek - czyli jak to mówią "oświeceni" masoni: braterstwie ludzi...

Niemcy budując UE budują fałszywe Królestwo Niebieskie, na wzór tego, które wcześniej obalili, stąd KOŁO na fladze UE oraz oczywiście zbieranie wszystkich Europejczyków pod jedną władzą i urabianie wszystkich na jedną modłę...


https://maciejsynak.blogspot.com/2021/08/hyperborea-czyli-polska.html

Multi-kulti to nic innego jak wynarodowienie: "naród, któremu odbierze się kulturę, wkrótce przestanie być narodem", czyli wymazanie dotychczasowych przekonań ludzi na swój własny temat.

Europa (i cały ówczesny świat) przed tysiącami lat zasiedlona była przez jeden lud, który mówił tym samym językiem, ten lud można by nazwać: Ludzie. 

Lud ten w ramach podboju został zantagonizowany, wymazano mu historię, zniekształcono -  zmieniono język i podzielono na odrębne - często wrogie sobie kraje. A teraz, jak już wymazano z kart historii - i z pamięci ludzkiej - fakt istnienia Jana, który ten świat budował, niemcy  - a może i inna jakaś sitwa... mają w planie zająć jego miejsce i korzystając z zagarniętej technologii Jana - zdobyć władzę nad wszystkimi ludźmi na planecie.


Europa w roku 1444 - drobne pańsetwka na zachodzie to pozostałość po podboju Słowiańszczyzny - są to nagrody dla najemników....


Tymczasem w Polsce niszczy się kulturę polską, sekuje na każdym poziomie, propaguje się multi- kulti łącznie z umiłowaniem niemczyzny, albo akcentowaniem niemczyzny ukrytej pod fasadą takich nazw jak: Prusy, Mazurzy, Kaszuby czy Śląsk...


Ai:

Główne założenia ducha patriotyzmu według Herdera można ująć w następujących punktach:

- Oparcie na języku i kulturze: Prawdziwy patriotyzm przejawia się w pielęgnowaniu rodzimej mowy, poezji, pieśni oraz obyczajów. Język nie jest tylko narzędziem komunikacji, ale „organem myśli” i skarbnicą zbiorowej pamięci narodu.
- Brak agresji i szowinizmu: Patriotyzm herderowski ma charakter głęboko humanistyczny, pacyfistyczny i pluralistyczny. Kochanie własnego narodu nie oznacza nienawiści do innych. Herder potępiał imperializm i podboje, uważając, że każdy naród ma równe prawo do rozwoju swojej unikalnej tożsamości. 
- Wspólnota ogólnoludzka: Miłość do ojczyzny stanowi u niego szczebel do miłości całej ludzkości (Humanität). Narody są jak instrumenty w jednej wielkiej orkiestrze świata – każdy ma do zagrania własną, niepowtarzalną melodię.
- Krytyka ślepego naśladownictwa: Prawdziwy duch patriotyczny odrzuca bezkrytyczne kopiowanie obcych wzorców (w czasach Herdera dotyczyło to m.in. fascynacji elit kulturą francuską). Filozof wzywał do powrotu do „korzeni”, czyli kultury ludowej, która zachowała największą czystość i pierwotną energię.

I dokładnie na odwrót postępują różni kodownicy, działacze i redaktóry:

- kaleczą język i niszczą kulturę wysoką 
- rośnie opresyjność władzy wobec "zwyczajnego" obywatela - nie tylko odnośnie przepisów ruchu drogowego, ale prawa w ogóle, szczególnie podatkowego i egzekucyjnego, terroryzuje się ludzi "prawami lgitd", lekarz od milionów nawet nie był przesłuchany, a rolnika za zaoranie asfaltu od razu ponieśli w kajdany...
- miłość do ojczyzny zastępuje się: masowym obrzydzaniem Polaków Polakom, np. w RFNFM odbywa się to w cyklicznym codziennym programie
- od 35 lat skutecznie kopiuje się zachodnie obyczaje, głównie poprzez media - króluje u nas zachodnia muzyka niskiej jakości, język pełen jest anglicyzmów, a cyfryzacja potęguje ten stan, w ostatnich dniach szczytem tego absurdu wydaje się pani od englisz nowomowy....
 

Tak idee, które wyżej zacytowałem, a głoszone przez Herdera, są piękne i godne urzeczywistnienia, sądzę jednak, że ich publikacja miała inny charakter - tak naprawdę chodziło o upublicznienie tych pism idei, aby każdy niemiec miał do nich swobodny dostęp i chętni naocznie mogli studiować, oficjalnie (dwuznacznie) o nich między sobą rozmawiać, jakie metody (odwracając Herdera) stosować w polityce i walce ze Słowianami.

Już w poprzednim poście o Muzeum w Morągu zwracałem uwagę:
"Wygląda na to, że faktycznie - pisma Herdera wpłynęły na powstanie (?)  i rozwój nazimu jako specyficznej formy niemieckiego nacjonalizmu.
Uwagi Herdera zastosowano do opracowywania metod podboju kulturalnego.
Niewykluczone, że Gramsci także korzystał z jego pism."

Podobieństwo owych cytatów - Hitlera i Herdera:  
"naród, któremu odbierze się kulturę, wkrótce przestanie być narodem"
"ten, kto utracił ducha patriotycznego, traci siebie i całe światy wokół siebie"

jeszcze bardziej przekonuje mnie do tego przekonuje.

Stawiam tezę, że książka Mein Kampf Adolfa Hitlera oparta jest na pismach Herdera - na przepisaniu jego filozofii, być może w postaci odwróconej - naukowcy powinni zbadać tę kwestię. 


Po to książka Hitlera jest zakazana, żeby nikt się nie zorientował, że rzeczy tam opisane na co dzień funkcjonują w mediach i polityce "europejskiej"...



Wtedy, w 2024 roku, zastanawiałem się nad celowością zmiany nazwy Muzeum - starałem się nie przesądzać i nie krytykować za bardzo tej decyzji, znajdując w niej plusy:
"Na podstawie spostrzeżeń z tego posta na pewno można powiedzieć, że rezygnacja z J. G. Herdegera jako patrona Muzeum to bardzo dobry ruch. Widać, że ta postać źle zapisała się w historii Polski, ale oczywiście trzeba by przeprowadzić sumienne badania, by to jednoznacznie wykazać, a przynajmniej - wzmocnić poszlaki uwidocznione powyżej przeze mnie."


I w tym roku taka sytuacja:




Z komentarzy wynika, że impreza przed laty miała większy rozmach:





Jak wspomniałem  - idee niemieckiego filozofa z Morąga wymienione w tym poście są piękne i godne urzeczywistnienia, jednak ze względu na niejednoznaczność tej postaci, zbieżność tych ideii z moim wyobrażeniem o "janowych" początkach ludzkości na ziemi (a więc podejrzenie o ich "zapożyczeniu" z nieoficjalnego utajnionego źródła) i fakt iż ich publikacja mogła mieć inny charakter - optowałbym za stopniowym albo zdecydowanym wygaszaniem imprez poświęconych Herderowi.





naród, któremu odbierze się kulturę, wkrótce przestanie być narodem

dlatego od 35 lat nie ma polskiej kultury w polskich mediach "na pełen etat"



z jakiejkolwiek przyczyny kraj został zniszczony, to budynki, które nie tworzą potęgi wroga, takie jak świątynie, nagrobki, gmachy publiczne, wszelkie dzieła odznaczające się swym pięknem, powinny być oszczędzone


Kultura polska to potężną broń Polaków - podobnie jak demografia














https://maciejsynak.blogspot.com/2024/12/muzeum-prus-gornych-w-moragu-nie-mowiem.html
https://maciejsynak.blogspot.com/2021/08/hyperborea-czyli-polska.html


https://przystanekhistoria.pl/pa2/tematy/zbrodnie-niemieckie/75823,Grabiez-dobr-kultury-w-czasie-II-wojny-swiatowej-jako-zbrodnia-wojenna-Aspekty-p.html

https://nck.pl/kordegarda/wystawy/utracone-odzyskane-z-kolekcji-goluchowskiej
https://regionwielkopolska.pl/artykuly-dzieje-wielkopolski/wazy-z-goluchowa/
https://pl.wikipedia.org/wiki/Patriotyzm


Piotr Szymaniec Pojęcie narodu w filozofii dziejów Johanna Gottfrieda Herdera:
https://repozytorium.uni.wroc.pl/Content/29199
Wrocławskie Studia Erazmiańskie. Zeszyty Studenckie” (Acta Studentium, t. I)

https://www.google.com/search?q=ducha+patriotyzmu%2C+wg+herdera&oq=ducha+patriotyzmu%2C+wg+herdera+&gs_lcrp=EgZjaHJvbWUyBggAEEUYOTIHCAEQABjvBTIKCAIQABiiBBiJBTIHCAMQABjvBTIHCAQQABjvBTIKCAUQABiiBBiJBdIBCDM1NTFqMGo3qAIIsAIB8QV7pZYmOtSRH_EFe6WWJjrUkR8&sourceid=chrome&source=chrome.ob&ie=UTF-8#sv=CBASpxgK_xcKBtrZ29IPABL0Fwq5BQq2BbrZ29IPrwUKLmh0dHBzOi8vcmVwb3p5dG9yaXVtLnVuaS53cm9jLnBsL0NvbnRlbnQvMjkxOTkSKFJlcG96eXRvcml1bSBVbml3ZXJzeXRldHUgV3JvY8WCYXdza2llZ28azgRkYXRhOmltYWdlL3BuZztiYXNlNjQsaVZCT1J3MEtHZ29BQUFBTlNVaEVVZ0FBQUJ3QUFBQWNDQU1BQUFCRjB5K21BQUFBYkZCTVZFVkhjRXd6UEVNME5qd25iSDQwUFVRMFBVUTBQVVEwT0VFMFBVUTBQVVEwUFVRME9UazBQVVExTVQwMFBVUTBQVVFBNHJZQTNMWVpsT1lma1BVZ2p2b091c3dBMnJRZ2ovTWdqL1FCMmJRQTNMRWdqL01CMmJRWWg5d0IyYlFBc2JFRmViRUIyYlFnai9NQWRLczgvRnBWQUFBQUpIUlNUbE1BRmlrTGxmL2NNb2ZRYlQvMlVjS3lGSFZRaUh3ci85SC9ZZXZmOVA5ZS8vK1E3VXN2ZEdVakFBQUF4MGxFUVZSNEFhM09CWElBSVFBRXdVSDIzQ1h1K2Y4Zmc4VGQraFFHcXVDN2pEVlk2M2lYVjRGVThxNUs5ZjlHMjFTTmVUK2FRbEg3WHJTU3V1S0RHRklMTk8vRlJqSWZIcWlXNThQWXFmOHNObVJlQTFMTE00T0d4MlUrUFZuYm1uU2ducWlTYkg1Rm8rU0FRdklHRzBZaklLa3hycTJsaXNCMHlnb0NxM3NqMmFpb0luR0RncTdoVWRsYm5yUXZSdE9jT0dCWjEzVmJGNTdaRDVLZHc2Tm81WVhqRkUrMjFFNTU1U3pWOHhRWFhybUk3ZkxxM1kxd0hkdFZxRGVPdDZibE50cjVuanVuSFExR25YOFZld0FBQUFCSlJVNUVya0pnZ2c9PSABOAEKpwIKpALS2dvSD50CCj9Qb2rEmWNpZSBuYXJvZHUgdyBmaWxvem9maWkgZHppZWrDs3cgSm9oYW5uYSBHb3R0ZnJpZWRhIEhlcmRlcmESLmh0dHBzOi8vcmVwb3p5dG9yaXVtLnVuaS53cm9jLnBsL0NvbnRlbnQvMjkxOTkaqQF6ZGFuaWVtIHRlZ28gYXV0b3JhIHphcsOzd25vIHUgSGVyZGVyYSwgamFrIGkgQnJvZHppxYRza2llZ28gcGF0cmlvdHl6bSB1enVwZcWCbmlhbnkgYnnFgiBwcnpleiDigJ5wb2N6dWNpZSB3c3DDs2xub3R5IG9nw7Nsbm9sdWR6a2llauKAnS4gTmF0b21pYXN0IGtvbmNlcGNqYSBuYXJvZHUgLi4uCr0JCroJwtnb0g-zCRI_UG9qxJljaWUgbmFyb2R1IHcgZmlsb3pvZmlpIGR6aWVqw7N3IEpvaGFubmEgR290dGZyaWVkYSBIZXJkZXJhGrYDCi5odHRwczovL3JlcG96eXRvcml1bS51bmkud3JvYy5wbC9Db250ZW50LzI5MTk5EjtQb2rEmWNpZSBuYXJvZHUgdyBmaWxvem9maWkgZHppZWrDs3cgSm9oYW5uYSBHb3R0ZnJpZWRhIC4uLhqpAXpkYW5pZW0gdGVnbyBhdXRvcmEgemFyw7N3bm8gdSBIZXJkZXJhLCBqYWsgaSBCcm9kemnFhHNraWVnbyBwYXRyaW90eXptIHV6dXBlxYJuaWFueSBiecWCIHByemV6IOKAnnBvY3p1Y2llIHdzcMOzbG5vdHkgb2fDs2xub2x1ZHpraWVq4oCdLiBOYXRvbWlhc3Qga29uY2VwY2phIG5hcm9kdSAuLi4gASoCcGwyAlBMOhQqEm1zYXJnbzQ0QGdtYWlsLmNvbUIfL3M_dGJtPW1hcCZnc19yaT1tYXBzJnN1Z2dlc3Q9cEowQUY1dFNPNmFoN3Jmd21PNEwzaXJjQW1CTnVCYWgwSkVmQToxNzg4MDc0NTAyNzIyUihSZXBvenl0b3JpdW0gVW5pd2Vyc3l0ZXR1IFdyb2PFgmF3c2tpZWdvUnMYBSo_UG9qxJljaWUgbmFyb2R1IHcgZmlsb3pvZmlpIGR6aWVqw7N3IEpvaGFubmEgR290dGZyaWVkYSBIZXJkZXJhOi5odHRwczovL3JlcG96eXRvcml1bS51bmkud3JvYy5wbC9Db250ZW50LzI5MTk5cmcKLmh0dHBzOi8vcmVwb3p5dG9yaXVtLnVuaS53cm9jLnBsL0NvbnRlbnQvMjkxOTkoIzIzxblyw7NkxYJvOiBSZXBvenl0b3JpdW0gVW5pd2Vyc3l0ZXR1IFdyb2PFgmF3c2tpZWdvetgDGj9Qb2rEmWNpZSBuYXJvZHUgdyBmaWxvem9maWkgZHppZWrDs3cgSm9oYW5uYSBHb3R0ZnJpZWRhIEhlcmRlcmEiFndlYnJlc3VsdF9QM25kQXZFZ3Ewa0owAWDujwZqCk1TQUYgLSBTUlBy3gKqARBXRUJfUkVTVUxUX0lOTkVSsgE5Ci5odHRwczovL3JlcG96eXRvcml1bS51bmkud3JvYy5wbC9Db250ZW50LzI5MTk5EgNPRkYYACAA4gGLAgq8AXpkYW5pZW0gdGVnbyBhdXRvcmEgemFyw7N3bm8gdSA8Yj5IZXJkZXJhPC9iPiwgamFrIGkgQnJvZHppxYRza2llZ28gPGI-cGF0cmlvdHl6bTwvYj4gdXp1cGXFgm5pYW55IGJ5xYIgcHJ6ZXog4oCecG9jenVjaWUgd3Nww7Nsbm90eSBvZ8OzbG5vbHVkemtpZWrigJ0uIE5hdG9taWFzdCBrb25jZXBjamEgbmFyb2R1Jm5ic3A7Li4uEkZQb2rEmWNpZSBuYXJvZHUgdyBmaWxvem9maWkgZHppZWrDs3cgSm9oYW5uYSBHb3R0ZnJpZWRhIDxiPkhlcmRlcmE8L2I-GAAgEaABYsABAeABAegBAQrLBgrIBsrZ29IPwQYSmQYilgYvc2VhcmNoL2Fib3V0LXRoaXMtcmVzdWx0P29yaWdpbj13d3cuZ29vZ2xlLmNvbSZjcz0xJnJlcT1DaTVvZEhSd2N6b3ZMM0psY0c5NmVYUnZjbWwxYlM1MWJta3VkM0p2WXk1d2JDOURiMjUwWlc1MEx6STVNVGs1RWdRYUFnZ0FHdGNERWdBYUFDSUFLZ0F5QmdnQkVnSndiRG9BUWdRSUFSQUxTZ0JhQUhJQWVnQ0NRTE1EQ0FzUUFCZ0FJQUFxRWdvRlpIVmphR0VWN3Jlc1BSb0VaSFZqYUNvZUNndHdZWFJ5YVc5MGVYcHRkUlVBQUFBQUdncHdZWFJ5YVc5MGVYcHRLaDBLQW5kbkZRQUFBQUFhQjNkbFpNV0NkV2NhQ1hkcGEybHdaV1JwWVNvZkNnZG9aWEprWlhKaEZSYTRCa0FhQm1obGNtUmxjaG9IYUdWeVltVnlkREl1YUhSMGNITTZMeTl5WlhCdmVubDBiM0pwZFcwdWRXNXBMbmR5YjJNdWNHd3ZRMjl1ZEdWdWRDOHlPVEU1T1RwR1VHOXF4SmxqYVdVZ2JtRnliMlIxSUhjZ1ptbHNiM3B2Wm1scElHUjZhV1ZxdzdOM0lFcHZhR0Z1Ym1FZ1IyOTBkR1p5YVdWa1lTQThZajVJWlhKa1pYSmhQQzlpUGtLOEFYcGtZVzVwWlcwZ2RHVm5ieUJoZFhSdmNtRWdlbUZ5dzdOM2JtOGdkU0E4WWo1SVpYSmtaWEpoUEM5aVBpd2dhbUZySUdrZ1FuSnZaSHBweFlSemEybGxaMjhnUEdJLWNHRjBjbWx2ZEhsNmJUd3ZZajRnZFhwMWNHWEZnbTVwWVc1NUlHSjV4WUlnY0hKNlpYb2c0b0NlY0c5amVuVmphV1VnZDNOd3c3TnNibTkwZVNCdlo4T3piRzV2YkhWa2VtdHBaV3JpZ0owdUlFNWhkRzl0YVdGemRDQnJiMjVqWlhCamFtRWdibUZ5YjJSMUptNWljM0E3TGk0dUlnSVFBVWdCV0FCb0FBJmhsPXBsLVBMJmdsPVBMGhZodHRwczovL3d3dy5nb29nbGUuY29tWgBgAWgBcAB4AIoBABIjYXRyaXRlbS1fQnRxVGF2SFlHdXJ1d1BBUHFlM25xUWtfNTIYLyDzrM6dBA


http://www.dzielautracone.gov.pl/katalog-strat-wojennych - to 

rządowy portal Dzieła Utracone (podlegający pod Ministerstwo Kultury) korzysta z adresu http:// (nieszyfrowanego), zamiast nowoczesnego standardu https://.

1. Brak aktualnego certyfikatu SSL (Szyfrowania)
Serwis dzielautracone.gov.pl powstał wiele lat temu jako niezależna, dedykowana witryna. Choć jest to autentyczna, oficjalna baza danych MKiDN, jej konfiguracja techniczna nie została w pełni zmigrowana do nowej, jednolitej i szyfrowanej platformy rządowej (z końcówką .gov.pl/web/...). Gdy Twoja przeglądarka widzi brak protokołu HTTPS, uznaje, że połączenie może być podatne na podglądanie i wyświetla "czerwoną planszę" z ostrzeżeniem. 

2. Jak bezpiecznie wejść na tę stronę?
Strona jest w pełni bezpieczna pod kątem złośliwego oprogramowania – nie grozi Ci zainfekowanie komputera. Po prostu przesyłane dane nie są szyfrowane, co w przypadku przeglądania publicznego katalogu dzieł sztuki nie stanowi zagrożenia dla Twojej prywatności. Aby na nią wejść:Kliknij na ekranie błędu przycisk „Zaawansowane” (lub „Więcej informacji”).
Wybierz opcję „Otwórz stronę (niebezpieczną)” lub „Zignoruj ostrzeżenie i przejdź do witryny”.



https://www.ancestry.com/first-name-meaning/johann?geo-lang=pl

https://maciejsynak.blogspot.com/2024/03/zwyciestwo-bez-walki.html

polecam tag "kultura" na blogu


 



piątek, 29 maja 2026

Mieniec --> Niemiec

 

 

 

 

P.S.  do posta:  Germanie to Słowianie - A nie mówiłem? (39)

https://maciejsynak.blogspot.com/2026/04/germanie-to-sowianie-nie-mowiem-39.html

 


28 maja 2026

Oczywiście powinienem to wcześniej dopisać... 

Wedle wikipedii - czyli niewiadomokogo - nazwa Niemcy ma oznaczać ludzi, którzy nie umieli mówić po słowiańsku, jeszcze parę lat temu napisane to było tak z ostrożna, jako domniemanie bez podania źródeł - przed wikipedią ktoś wypisywał takie swoje hipotezy na jakiś forach, dzisiaj wiki traktuje tę informację jakby to był fakt... ale o Łużycach to wiecie... "może ", "podobno", "niektórzy twierdzą" itd...

 

wikipedia dla Polaków: 

Etnonim „Niemiec” pochodzi od psł. *němьcь („niezdolny do mówienia”, „mamroczący”, „mówiący niezrozumiale”) z psł. *němъ („niemy”) i sufiksu -ьcь, co podkreśla barierę językową a wręcz ideologiczną między językami germańskimi („cudzymi”) a słowiańskimi („naszymi”, „słownymi”) od psł. *slověninъ.

Słowo „Niemiec” odnaleźć można we wszystkich językach słowiańskich, a nawet w węgierskim zapożyczeniu német. Termin „Niemcy” występuje na przykład w Żywocie św. Metodego z IX w. oraz w mowie księcia wielkomorawskiego Rościsława do bizantyńskiego cesarza Michała III:

Oto z łaski bożej zdrowi jesteśmy; i przybyli do nas liczni nauczyciele chrześcijańscy z Włoch, i z Grecji, i z Niemiec.

Według starszych nielingwistycznych teorii z lat 1970 Stanisława Rosponda, nazwa ta mogła nawiązywać do plemienia Nemeti wzmiankowanego przez Tacyta i Cezara. 

 

Zauważ, że poniżej Bruckner całe zdanie pisze z ostrożna i dwuznacznie: "a więc niby" - "uraczył"

Słownik etymologiczny języka polskiego:

Niemiec, niemiecki, Niemka (Niemkini), zniemczały; tem uszczypliwem przezwiskiem o ‘niezrozumiałym’, a więc niby niemym człowieku uraczył Słowianin pierwszych Niemców, których napotkał, Bastarnów przed Chr., albo Gotów po Chr., i nazwę tę rozszerzył na wszystkich bliskich im mową czy zbroją; nazwa więc taka sama, jak Słowianie (p.). Już w 15. i 16. wieku, narzeczowo, przez upodobnienie, Miemiec, czego przy samem niemy nie bywa.

Niemiec i niemy. Historyk czeski wątpił o wywodzie Niemca od niemego, boć jakżeż »niemymi« przezywać ludzi mówiących wiele i głośno? Ależ niemy, to ‘mówiący niezrozumiale, bełkot’; pisze też Nestor: »Jugra jazyk niem« (naród-bełkot). Więc wywodzą niem z *miem, od pnia dla ‘bełkotu’, por. z odmianą samogłoski momot, cerk. mŭmati, rus. mjamlit’, czes. mumlati i mumrati, o ‘mruczeniu’, łot. mēms (jeśli to nie pożyczka ruska ?); jeszcze liczniejsze są odmianki tegoż pnia z a: mamot, mamrać, mamrotać (a z tego rozpodobnione jamrot, jak nazywają Kaszubi szwargocącego Niemca lub żyda; z przestawką: marmot, marmotać) itd. Tę nazwę Niemiec przejął z naszem c cały Bałkan (Albani, Rumuni, Grecy), Węgrzy natomiast mają -t: Nemet. Prusowie Niemców Mikami (‘Michałami’,?) przezwali, Litwini Woketis (‘zdolny’,?).

 

Obstaję przy swoim, o czym kilka razy pisałem na blogu - ekspansja zachodu odbywa się z zastosowaniem technologii pozwalającej "opętywać" lokalnych liderów. Na pewno dawni Słowianie zauważyli to i dlatego napływ z zachodu, czy też od cesarstwa rzymskiego, zwali: "podmieńce" od "podmiany" - a może "mamieńce" od mamienia.... co potem zostało metodami opisanymi na blogu skrócone, zniekształcone do nic nie znaczącego Miemiec - Niemiec , do czego dorobiono historyjkę, że tak niezrozumiale mówili...

 

Skoro Germanie to Słowianie, to jak mogli mówić niezrozumiale? 

  

Wszyscy Słowianie posługują się językiem bardzo podobnym i mniej więcej dość dobrze się rozumiemy, podobno w Europie tylko u nas zachodzi taka korelacja, inne języki w ramach swojej grupy nie są aż tak podobne. 

 

Słowo "podmieniec" składa się z dwóch słów, co uprawdopodabnia skrócenie słowa: 

 podMieniec --> podMiemiec --> pod Miemiec --> Miemiec/ Niemiec --> Mieniec/ Niemiec


gdzie zmiana zaszła:

n - zamieniono na m lub
m zamieniono miejscami tworząc:  Mieniec --> Niemiec



Jak wyżej Bruckner:
 
 
"Więc wywodzą niem z *miem" 
"Prusowie Niemców Mikami (‘Michałami’,?) przezwali, Litwini Woketis (‘zdolny’,?)"

Michałami nazywali?
"opowiadać michałki" znaczy bajki, kłamstwa opowiadać... sądzę jednak, że to o co innego chodzi...
 
 

"mamieńce" od mamienia

Bruckner:

mamić, mamidło, przymamić itd., oprócz nas i na Bałkanie i u Czechów znane; od *mam, co przyrostkiem -m urobione od pnia ma-, por. manowiec (p. manić); pień ten co i w mach, majak, itd., szczególniej u Serbów rozgałęziony obficie. 

manić, ‘zwodzić’, u nas rzadkie (na Rusi częste, szczególnie w złożeniu obman, ‘oszustwo', primanka, ‘przyłuda’), ocalało głównie w słowie manowiec (manowie, manowisko), o ‘bezdrożu’; od tegoż pnia co i mamić (p.), z przyrostkiem -n (zestawiają i niem. mein, o ‘fałszu’, np. Meineid, ‘krzywoprzysięstwo’). Litwie brak wszelkich tych słów; niema mowy o bezpośrednim związku z grec. maniā (skąd manja i manjak); całe dalsze pokrewieństwo pnia ma- z słowami dla ‘omamienia’ (ind. mājā-, ‘iluzja, złuda’, grec. mimos, ‘guślarz’, ‘aktor, naśladowca’, itd.) pozostaje wątpliwem.



mamić - mamieńce
manić - manieńce ?


mamieniec --> ma mieniec --> Mieniec --> Niemiec --> Miemiec/ Niemiec
 
lubm zamieniono miejscami tworząc:  Mieniec --> Niemiec
 
 

słowo "mieniec" mogło funkcjonować samodzielnie:
 
https://sjp.pwn.pl/przyklady/odmieniec.html
Odmieniec - pisownia i odmiana

od•mieniec -mień•ca; -mień•cy, -mień•ców

(tu chodzi o odmianę "odmieniec", czyli należy czytać: od-mień•cy )


Słownik języka polskiego PWN
odmieniec
 
1. «z dezaprobatą o osobie różniącej się wyglądem lub zachowaniem od innych osób»
2. «w wierzeniach ludowych: dziecko diabła lub boginki podrzucone w miejsce skradzionego niemowlęcia»
3. «płaz o wydłużonym ciele barwy białawej, żyjący w podziemnych wodach Półwyspu Bałkańskiego»


Słownik języka polskiego PWN

mienić się«nazywać siebie kimś lub uważać się za kogoś»

mienić się II
1. «błyszczeć różnymi barwami»
2. «rumienić się i blednąć na przemian»


«nazywać siebie kimś lub uważać się za kogoś» czyli udawać Słowianina, a w środku być agresorem, napastnikiem, złodziejem, bandytą, mordercą, udawaczem... ostatecznie: 

mieniec --> niemiec



W innych językach Niemcy noszą inne nazwy, co też jest wyjątkowe, np. Allemagne, Saksa, Tedesko itd..







https://pl.wikipedia.org/wiki/Niemcy#Etymologia_i_pole_semantyczne
https://pl.wikisource.org/wiki/S%C5%82ownik_etymologiczny_j%C4%99zyka_polskiego/Niemiec
https://sjp.pwn.pl/slowniki/mamienie.html
https://pl.wikisource.org/wiki/S%C5%82ownik_etymologiczny_j%C4%99zyka_polskiego/mani%C4%87 
https://pl.wiktionary.org/wiki/opowiada%C4%87_micha%C5%82ki
https://sjp.pwn.pl/slowniki/mieni%C4%87%20si%C4%99.html
https://sjp.pwn.pl/sjp/mieni%C4%87-si%C4%99-i;2482934.html 
 
 
https://www.youtube.com/watch?v=7N_lHVGqNBM


 

5 czerwca 2026

za fb: Na słowo - Zenon Lica




Dlaczego pokrzywa nazywa się pokrzywa?
 
Ostatnio otrzymałem bardzo ciekawe pytanie od jednej z młodych czytelniczek. Zastanawiała się, dlaczego pokrzywa nazywa się właśnie pokrzywą. Rozważała dwie możliwości. Pierwsza prowadziła do słowa krzywy — szybko jednak zauważyła, że pokrzywy przecież nie są szczególnie krzywe. Druga wiązała nazwę z krzywdą, bo kontakt z pokrzywą może być bolesny.


Gdy zajrzymy do słownika etymologicznego Aleksandra Brücknera, znajdziemy dawne formy tej nazwy: koprzywa, kopriwa, pokriwa, pokrzywa. Badacz wiązał je ze słowiańskim rdzeniem koprъ, oznaczającym „ukrop”, „wrzątek”, a więc coś gorącego, palącego i piekącego.
Od tego rdzenia powstał wyraz kopriva, który dał polską koprzywę, a później pokrzywę. Nazwa odnosiła się więc do najbardziej charakterystycznej cechy tej rośliny — pieczenia i parzenia skóry po dotknięciu.
Co ciekawe, z tym samym dawnym rdzeniem łączy się również nazwa kopru. W obu przypadkach chodziło o odczucia związane z ostrym, intensywnym działaniem rośliny.
Badania historyczne pokazują, że forma koprzywa była starsza. Dzisiejsza postać pokrzywa zaczęła upowszechniać się pod koniec XIV wieku, najwcześniej w Wielkopolsce, a najpóźniej dotarła na Mazowsze i do Małopolski w XVII–XVIII wieku.
I tutaj mogę z uśmiechem wrócić do rozważań młodej badaczki. Sama etymologia nie ma związku z wyrazem krzywy, ale zmiana dawnej formy koprzywa na pokrzywa mogła być wspierana przez skojarzenie z czasownikami typu pokrzywić. A więc intuicja córki była bliższa prawdy, niż mogłoby się wydawać.
Serdecznie pozdrawiam i życzę kolejnych równie ciekawych odkryć językowych!



koprzywa --> pokrzywa
Mieniec --> Niemiec

 


P.S. 2 

8 sierpnia 2026

za fb: SŁOWNIK POLSKIEJ BAJKI LUDOWEJ

Bajania wakacyjne, cz. 1/3

„Jedna pani pogniewała się na swoją córkę o to, że nie chciała wyjść za bogatego, ale starego kawalera. Za to ją zamąmiła (zamieniła) matka z czarnych ksiąg. Panna ta pokutuje dotychczas i ukazuje się na wałach co południe i żąda wybawienia. Można ją wybawić w ten sposób, że jak się ją ujrzy, to trza ją chwycić za ręce i tak długo trzymać, dopóki z czarnej nie stanie się całkiem biała i póki nie miną te godziny, co w nich źli mają walur (władzę). Wtedy by ożyła i żyłaby tak długo, jak miała jeszcze żyć na świecie, a ten, co ją wybawi, ożeni się z nią. Często ukazuje się teraz w bieli. Jeśli jej nikt nie wybawi, będzie się ukazywała aż do końca świata. Dawniej wykląć mógł ojciec syna, a matka córkę”. 

K. Kaczmarczyk, Podania ludowe w Wiśniczu i okolicy, „Materiały Antropologiczno-Archeologiczne i Etnograficzne” 1904, t. 7, s. 134 - pisownia uproszczona

 zamąmiła  = zamieniła


poniedziałek, 6 kwietnia 2026

Germanie to Słowianie - A nie mówiłem? (39)

 





Fragment artykułu mojego autorstwa pt.:

Polecam zapoznać się z całym cyklem moich postów traktujących o "żuławie".






Poniższy wątek zapisałem dnia 3 kwietnia 2026:




Skoro "widocznie Germanie to Słowianie..." - no to od razu sprawdźmy to.


Germanoí -  gr. Γερμανοί, łac. Germani,

de.wiki
Pochodzenie terminu Germanoí ( gr. Γερμανοί), łac. Germani, pozostaje niezadowalająco wyjaśnione. Jego językowe i etymologiczne pochodzenie, a także dokładny wiek, również pozostają niejasne. Badania historyczne omawiały korzenie językowe w językach łacińskich, celtyckich i germańskich . Czasami sugerowane powiązanie z germańskim *gaizaz , oznaczającym „ ger” , oszczep, jest obecnie uważane za obalone. Pochodzenie od łacińskiego germānus , oznaczającego „cielesny, prawdziwy, prawdziwy”, które zaproponował Strabon, jest również uważane za mało prawdopodobne ze względów fonetycznych.  Etymologia celtycka jest zatem najbardziej prawdopodobnym wyjaśnieniem. Rozważane są również rdzenie ze staroirlandzkiego gair , oznaczającego „sąsiad” lub gairm , oznaczającego „krzyk”, z których wynikają motywy nazewnicze „sąsiedzi” i „płaczący”. 

Klasyczne niemieckie kłamstwa...

германи

w łacince i cyrylicy:
germani = zерuuани = zеriuаni

германи = zерuuани = zеriuаni = zeriuani = rzuani (bo rzuawa - z zanikłym "ł") = żułani tj. żuławianie lub zułavi


Ha! A nie mówiłem!!?

Germanie to Słowianie, bo Zeriuani to Słowianie!
Jakie to proste!!



wikipedia dla Polaków

Zeriuani  nazwa plemienia wymieniona przez Geografa Bawarskiego w połowie IX w. Według niego, od tego ludu miały wywodzić swój rodowód wszystkie inne plemiona słowiańskie. Lokalizacja plemienia niejasna.

i nic więcej... 
Nie, że plemię słowiańskie, tylko że od nich wywodziły się plemiona słowiańskie... rozumiesz?


engl.wiki
Zeriuani lub Zeruiani byli nieznanym słowiańskim plemieniem wspomnianym przez bawarskiego geografa (BG) z IX wieku. Stwierdza on, że Zeruiani "jest tak wielkim królestwem, że z niego, jak głosi ich tradycja, wywodzią się wszystkie plemiona Słowian i wywodzą się z nich". Było to pierwsze łacińskie źródło, które twierdziło, że wszyscy Słowianie pochodzą z tej samej ojczyzny.

"Zeruiani, które jest tak wielką krainą, że zgodnie z ich tradycją wywodzą się z niej wszystkie plemiona Słowian i wywodzą swoje pochodzenie"

U Anglików jednoznacznie i jeszcze poniżej podane możliwe etymologie.




germani - zeriuani - zeruiani
германи - герiuани - герuiани
iu = ui = м  (m)

Na pewno Germanie to Zeriuanie, gdzie niepewne w odczycie "iu" przeczytano jako "m".



Upewnijmy się tylko, jak do tego doszło i poszukajmy genezy dla "żuławy".

Dla cyrylicy stosuję czcionkę Great Vibes, Marck Script i Comforter
П = П = П=П

dźwięk

znak cyrylicki

znak łaciński

pe”

П

P

er”

P

R


germani - zeriuani - zeruiani

pomyłka pisarska? albo fałszerstwo... гuП
zupa żur = гup(a) po cyrylicku = zupa? soup po angielsku
p - r - znaki "p" i "r" - czcionka Meddon - przykład, że można "r" przeczytać jak "p" 



szukamy Zeriuani:

W tym przykładzie zmianę pokażę po jednej literze, ale to oczywiście nie znaczy, że było to dokładnie tak, mogły się zmieniać np. dwie litery, albo w innej kolejności, chodzi o pokazanie krok po kroku, jak to mogło wyglądać.

żuława zapisano: гułа
(a może po kaszubsku: гełаvа ? mam to w pamięci)
a potem zapisano przez cyrylickie "L": гuЛа
a potem odczytano "żupava" гuПavа  = гuПаvа - jest taka wieś w Polsce: Żupawa (гuПаvа), miasto w Niemczech Żytawa (гuTаvа)
L Л (Л )=П   (П )     ~ T (T)   i     (Z)
a potem "zupava" odczytano "zepava" гeПavа = гeПavа  "zuпawa" odczytano "zeпava" (Opawa, Sprewa, Syców, )

гuПavа = гeПavа
u = e
гuПavа = гeПavа 
a potem "zeпava" odczytano po cyrylicku "zeпиva" (zepiva) гeПuvа = гeПuvа   a=u
a potem "zeпиva" odczytano po cyrylicku "zeпиva" i zapisano po łacińsku "zepiva" гepivа 
a potem "zepiva" odczytano po cyrylicku "zepиva" (zeriva) i zapisano po cyrylicku гepuvа 
a potem "zepиva" odczytano po cyrylicku i zapisano po łacińsku "zeriua" гeriuа 

i tak dostaliśmy: ZERIUA   (zерuuа = zеriuа )

i dalej już jest prosto: lud od "zeriua" to będzie Zeriuani, sądzę jednak, że ze względu na końcówkę "-iani", druga nazwa - Zeruiani - będzie poprawniejsza.

Słowo "żuława" przeszło takie przekształcenia, że trudno wyprowadzić z tego "Żułani" - trzeba ten temat postudiować.



Poszukam jeszcze łacińskiego terminu Germani:

"zeriua" odczytano jako "germa"

 гeriuа = гeri => гerма =гermа


г = г (g)
iu = м  (m)
od "germa" poszła nazwa ludu Germanie -  гerма => геrмани 
co potem zapisano w łacinie Germani




Trzeba pamiętać, że w wyrażeniu "гepuvа " - "v" mogło być potraktowane jako drugie "i" (tj. znak u )! To tłumaczy, skąd podwójne znaczenie nazwy ludu Zeriuanie !!!

- raz pierwszy znak  u  znaczy "i", a drugi znak  u  znaczy "u" - Zeriuani
- a raz pierwszy znak  u  znaczy "u", a drugi znak  u  znaczy "i" - Zeruiani 




Dlatego bez wątpienia podana tu przeze mnie etymologia nazwy Zeriuani, Zeruiani jest absolutnie prawdziwa i poprawna, bo tłumaczy skąd dwie wersje nazwy! Trochę jak przy Szczecinie!

Bravo Jan!
Bravo Ja!

To też pokazuje, że przedstawiony w tym artykule mój tok myślenia i moja metoda znajdywania etymologii nazw miejscowości jest właściwa, poprawna i że efekty jakie uzyskuję - odzwierciedlają prawdę, pokazują rzeczywistą nazwę. W tym poście mamy na to trzy mocne przykłady: etymologie Szczecina, Elbląga i Zeriuani.

Etymologia pokazuje, że ludzkość na określenie swoich osad bezpośrednio używała słowa ŻUŁAWA lub pochodnego od tego słowa! I to w całej Europie!

To zaś oznacza, że miałem rację w swoich kalkulacjach - przed tysiącami lat istniał na świecie tylko jeden język i jedna ludzka rodzina, która nie znała wojen i która wywodziła się terenów dzisiejszej Polski.

Język polski jest prawdopodobnie najstarszym językiem świata, a


Germanie - to Słowianie.










A nie mówiłem?!





Wątek o etymologii słowa Germanie przekopiuję do osobnego dedykowanego posta, w przygotowaniu hasło - Polska - Polacy, może będzie jutro.




W tekście wyraźnie wskazałem, które tezy, idee i informacje pochodzą od innych autorów, a które ode mnie.
Teksty mojego autorstwa z reguły podkreślam - wyszczególniam kolorem.

Potwierdzam, że:
- treści podane w tekście - tezy, idee, pomysły, metody, etymologie, informacje - nieujęte w literaturze przedmiotu, a dotyczące pochodzenia danych słów/ wyrazów, są mojego autorstwa
- idea, że bardzo wiele nazw miejscowości powstało na skutek omyłkowego odczytania/ zapisu oryginalnej nazwy lub/ i celowego zniekształcenia, zafałszowania - jest moim autorskim pomysłem
- odkrycie, że bardzo wiele nazw miejscowości, regionów, ludów pochodzi od słowa "żuława" lub jego pochodnych - jest moim autorskim odkryciem

Potwierdzam, że metoda dochodzenia do etymologii nazw, którą tu nazywam: Metoda optycznego porównywania znaków graficznych (Metoda porównawcza) jest moim własnym autorskim pomysłem.

Autorskie informacje, które podałem w tym artykule są moją prywatną własnością.
Wszystkie prawa zastrzeżone.

Rozpowszechnianie powyższego tekstu dozwolone pod warunkiem każdorazowego wyraźnego wskazania, że autorem jest Maciej Piotr Synak wraz z podaniem czynnego złącza do powyższego artykułu oraz nie czerpania z tego tytułu korzyści materialnych.





https://pl.wikipedia.org/wiki/Zeriuani
en.wikipedia.org/wiki/Zeriuani
https://en.wikipedia.org/wiki/Gepids#Name
de.wikipedia.org/wiki/Germanen#Begriff
https://de.wikipedia.org/wiki/Bisagno
https://it.wikipedia.org/wiki/Staglieno



P.S. 28 maja 2026

Oczywiście powinienem to wcześniej dopisać... 

Wedle wikipedii - czyli niewiadomokogo - nazwa Niemcy ma oznaczać ludzi, którzy nie umieli mówić po słowiańsku, jeszcze parę lat temu napisane to było tak z ostrożna, jako domniemanie bez podania źródeł - przed wikipedią ktoś wypisywał takie swoje hipotezy na jakiś forach, dzisiaj wiki traktuje tę informację jakby to był fakt... ale o Łużycach to wiecie... "może ", "podobno", "niektórzy twierdzą" itd...

 

wikipedia dla Polaków: 

Etnonim „Niemiec” pochodzi od psł. *němьcь („niezdolny do mówienia”, „mamroczący”, „mówiący niezrozumiale”) z psł. *němъ („niemy”) i sufiksu -ьcь, co podkreśla barierę językową a wręcz ideologiczną między językami germańskimi („cudzymi”) a słowiańskimi („naszymi”, „słownymi”) od psł. *slověninъ.

Słowo „Niemiec” odnaleźć można we wszystkich językach słowiańskich, a nawet w węgierskim zapożyczeniu német. Termin „Niemcy” występuje na przykład w Żywocie św. Metodego z IX w. oraz w mowie księcia wielkomorawskiego Rościsława do bizantyńskiego cesarza Michała III:

Oto z łaski bożej zdrowi jesteśmy; i przybyli do nas liczni nauczyciele chrześcijańscy z Włoch, i z Grecji, i z Niemiec.

Według starszych nielingwistycznych teorii z lat 1970 Stanisława Rosponda, nazwa ta mogła nawiązywać do plemienia Nemeti wzmiankowanego przez Tacyta i Cezara. 

 

Zauważ, że poniżej Bruckner całe zdanie pisze z ostrożna i dwuznacznie: "a więc niby" - "uraczył"

Słownik etymologiczny języka polskiego:

Niemiec, niemiecki, Niemka (Niemkini), zniemczały; tem uszczypliwem przezwiskiem o ‘niezrozumiałym’, a więc niby niemym człowieku uraczył Słowianin pierwszych Niemców, których napotkał, Bastarnów przed Chr., albo Gotów po Chr., i nazwę tę rozszerzył na wszystkich bliskich im mową czy zbroją; nazwa więc taka sama, jak Słowianie (p.). Już w 15. i 16. wieku, narzeczowo, przez upodobnienie, Miemiec, czego przy samem niemy nie bywa.

Niemiec i niemy. Historyk czeski wątpił o wywodzie Niemca od niemego, boć jakżeż »niemymi« przezywać ludzi mówiących wiele i głośno? Ależ niemy, to ‘mówiący niezrozumiale, bełkot’; pisze też Nestor: »Jugra jazyk niem« (naród-bełkot). Więc wywodzą niem z *miem, od pnia dla ‘bełkotu’, por. z odmianą samogłoski momot, cerk. mŭmati, rus. mjamlit’, czes. mumlati i mumrati, o ‘mruczeniu’, łot. mēms (jeśli to nie pożyczka ruska ?); jeszcze liczniejsze są odmianki tegoż pnia z a: mamot, mamrać, mamrotać (a z tego rozpodobnione jamrot, jak nazywają Kaszubi szwargocącego Niemca lub żyda; z przestawką: marmot, marmotać) itd. Tę nazwę Niemiec przejął z naszem c cały Bałkan (Albani, Rumuni, Grecy), Węgrzy natomiast mają -t: Nemet. Prusowie Niemców Mikami (‘Michałami’,?) przezwali, Litwini Woketis (‘zdolny’,?).

 

Obstaję przy swoim, o czym kilka razy pisałem na blogu - ekspansja zachodu odbywa się z zastosowaniem technologii pozwalającej "opętywać" lokalnych liderów. Na pewno dawni Słowianie zauważyli to i dlatego napływ z zachodu, czy też od cesarstwa rzymskiego, zwali: "podmieńce" od "podmiany" - a może "mamieńce" od mamienia.... co potem zostało metodami opisanymi na blogu skrócone, zniekształcone do nic nie znaczącego Miemiec - Niemiec , do czego dorobiono historyjkę, że tak niezrozumiale mówili...

 

Skoro Germanie to Słowianie, to jak mogli mówić niezrozumiale? 

  

Wszyscy Słowianie posługują się językiem bardzo podobnym i mniej więcej dość dobrze się rozumiemy, podobno w Europie tylko u nas zachodzi taka korelacja, inne języki w ramach swojej grupy nie są aż tak podobne. 

 

Słowo "podmieniec" składa się z dwóch słów, co uprawdopodabnia skrócenie słowa: 

 podMieniec --> podMiemiec --> pod Miemiec --> Miemiec/ Niemiec --> Mieniec/ Niemiec


gdzie zmiana zaszła:

n - zamieniono na m lub
m zamieniono miejscami tworząc:  Mieniec --> Niemiec



Jak wyżej Bruckner:
 
 
"Więc wywodzą niem z *miem" 
"Prusowie Niemców Mikami (‘Michałami’,?) przezwali, Litwini Woketis (‘zdolny’,?)"

Michałami nazywali?
"opowiadać michałki" znaczy bajki, kłamstwa opowiadać... sądzę jednak, że to o co innego chodzi...
 
 

"mamieńce" od mamienia

Bruckner:

mamić, mamidło, przymamić itd., oprócz nas i na Bałkanie i u Czechów znane; od *mam, co przyrostkiem -m urobione od pnia ma-, por. manowiec (p. manić); pień ten co i w mach, majak, itd., szczególniej u Serbów rozgałęziony obficie. 

manić, ‘zwodzić’, u nas rzadkie (na Rusi częste, szczególnie w złożeniu obman, ‘oszustwo', primanka, ‘przyłuda’), ocalało głównie w słowie manowiec (manowie, manowisko), o ‘bezdrożu’; od tegoż pnia co i mamić (p.), z przyrostkiem -n (zestawiają i niem. mein, o ‘fałszu’, np. Meineid, ‘krzywoprzysięstwo’). Litwie brak wszelkich tych słów; niema mowy o bezpośrednim związku z grec. maniā (skąd manja i manjak); całe dalsze pokrewieństwo pnia ma- z słowami dla ‘omamienia’ (ind. mājā-, ‘iluzja, złuda’, grec. mimos, ‘guślarz’, ‘aktor, naśladowca’, itd.) pozostaje wątpliwem.



mamić - mamieńce
manić - manieńce ?


mamieniec --> ma mieniec --> Mieniec --> Miemiec --> Miemiec/ Niemiec
 
lubm zamieniono miejscami tworząc:  Mieniec --> Niemiec
 
 

słowo "mieniec" mogło funkcjonować samodzielnie:
 
https://sjp.pwn.pl/przyklady/odmieniec.html
Odmieniec - pisownia i odmiana

od•mieniec -mień•ca; -mień•cy, -mień•ców

(tu chodzi o odmianę "odmieniec", czyli należy czytać: od-mień•cy )


Słownik języka polskiego PWN
odmieniec
 
1. «z dezaprobatą o osobie różniącej się wyglądem lub zachowaniem od innych osób»
2. «w wierzeniach ludowych: dziecko diabła lub boginki podrzucone w miejsce skradzionego niemowlęcia»
3. «płaz o wydłużonym ciele barwy białawej, żyjący w podziemnych wodach Półwyspu Bałkańskiego»


Słownik języka polskiego PWN

mienić się«nazywać siebie kimś lub uważać się za kogoś»

mienić się II
1. «błyszczeć różnymi barwami»
2. «rumienić się i blednąć na przemian»


«nazywać siebie kimś lub uważać się za kogoś» czyli udawać Słowianina, a w środku być agresorem, napastnikiem, złodziejem, bandytą, mordercą, udawaczem... ostatecznie: 

mieniec --> niemiec



W innych językach Niemcy noszą inne nazwy, co też jest wyjątkowe, np. Allemagne, Saksa, Tedesko itd..







https://pl.wikipedia.org/wiki/Niemcy#Etymologia_i_pole_semantyczne
https://pl.wikisource.org/wiki/S%C5%82ownik_etymologiczny_j%C4%99zyka_polskiego/Niemiec
https://sjp.pwn.pl/slowniki/mamienie.html
https://pl.wikisource.org/wiki/S%C5%82ownik_etymologiczny_j%C4%99zyka_polskiego/mani%C4%87 
https://pl.wiktionary.org/wiki/opowiada%C4%87_micha%C5%82ki
https://sjp.pwn.pl/slowniki/mieni%C4%87%20si%C4%99.html
https://sjp.pwn.pl/sjp/mieni%C4%87-si%C4%99-i;2482934.html 
 
 
https://www.youtube.com/watch?v=7N_lHVGqNBM