Maciej Piotr Synak


Od mniej więcej dwóch lat zauważam, że ktoś bez mojej wiedzy usuwa z bloga zdjęcia, całe posty lub ingeruje w tekst, może to prowadzić do wypaczenia sensu tego co napisałem lub uniemożliwiać zrozumienie treści, uwagę zamieszczam w styczniu 2024 roku.

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą metody niemieckie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą metody niemieckie. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 30 sierpnia 2026

Filozof Johann Herder - A nie mówiłem? (40)



Potęga wroga.




No i tak.... 

trafiłem wczoraj na artykuł z 2023 roku:
"Grabież dóbr kultury w czasie II wojny światowej jako zbrodnia wojenna. Aspekty prawne"

i tam min. czytamy:


[...] w przypadku okupanta niemieckiego, proponuje się nadanie mu klasyfikacji NS-Raubkunst, przez co należy rozumieć zorganizowaną kradzież dzieł sztuki przeprowadzoną w latach 1933–1945 przez rząd narodowych socjalistów w Niemczech oraz krajach przez nich okupowanych.

Co istotne, rabunkom tym niejednokrotnie towarzyszyło celowe niszczenie w imię narzucanej ideologii. Tak więc „grabież” jest pojęciem szerszym od „kradzieży”.

Cechowała się ona wysokim stopniem zorganizowania i podjęciem przygotowań do jej realizacji jeszcze przed wybuchem wojny. Paradoksalnie pomocne w tym zakresie okazało się opracowanie Edwarda Chwalewika z 1926 i 1927 r., w którym opisał on niemal wszystkie polskie dwory pod kątem znajdujących się w nich dzieł sztuki i przedmiotów artystycznych. Choć jego opisy były zdawkowe, okazały się wystarczające dla okupanta, który według nich dokonywał kolejnych zajęć w poszczególnych majątkach ziemskich. Niemcy masowo tę publikację wykupywali w polskich księgarniach, a nawet zlecili jej tłumaczenie na język niemiecki. Paradoks polegał na tym, że Chwalewik we wstępie swojej książki pisał:

Pod wrażaniem grozy zniszczenia, którego dokonała wojna światowa w zabytkach naszej przeszłości, wydałem w r. 1916 tytułem próby doraźnej, dzięki poparciu Kasy im. Dr. J. Mianowskiego, vademecum zbieracza polskiego, zawierające krótkie opisy, a często nawet drobne tylko wzmianki o zbiorach pamiątek naszej przeszłości. Uczyniłem to w chwili jak najodpowiedniejszej dla tego rodzaju poczynań, aby w przybliżeniu przynajmniej uświadomić sobie i wielu innymi miłośnikom zabytków naszej przeszłości ogrom strat, o które wojna przyprawiła nas w tej dziedzinie.

W październiku 1939 r. stanowisko specjalnego komisarza ds. zabezpieczenia dzieł sztuki objął dr Kajetan Mühlmann, który przed Międzynarodowym Trybunałem Wojskowym zeznał:

Oficjalną polityką generalnego gubernatora Hansa Franka było zabezpieczenie wszystkich ważniejszych dzieł sztuki stanowiących własność polskich instytucji publicznych, zbiorów prywatnych i Kościoła. Potwierdzam, że wspomniane dzieła były faktycznie konfiskowane, i jestem świadom tego, że w przypadku zwycięstwa Niemiec nie pozostałyby w Polsce, lecz zostałyby użyte w celu uzupełnienia niemieckich zbiorów dzieł sztuki.

Straty dóbr kultury w latach 1939–1945 na przykładzie Polski

Skala tych strat jest praktycznie niemożliwa do precyzyjnego oszacowania, można co najwyżej dokonywać przybliżonych szacunków. Niemiecki okupant wywiózł z terytorium Polski ok. 2,8 tys. obrazów malarstwa europejskiego, ok. 11 tys. obrazów polskich malarzy, ok. 1,4 tys. rzeźb, ok. 15 mln książek, ok. 5 tys. dzwonów kościelnych. Zniszczono 25 muzeów, 35 teatrów, 665 kin, 323 domy ludowe. Ze względów politycznych nie dokonano oszacowania strat spowodowanych przez wojska sowieckie, które dopełniły skalę zniszczenia.

Szczególny wymiar grabieży podczas II wojny światowej
Poza wymiarem ilościowym i organizacyjnym, grabież polskich dóbr narodowych miała jeszcze jeden wymiar – ideologiczny. Adolf Hitler twierdził, że

naród, któremu odbierze się kulturę, wkrótce przestanie być narodem


W Niemczech istniał stereotyp ukazujący Polaków jako ludzi prymitywnych, bez kultury. Okupant, dokonując grabieży dóbr kultury, dążył do unicestwienia całego dorobku narodowej kultury oraz polskiej inteligencji. Cel ten został określony podczas narady wyższych dowódców niemieckich sił zbrojnych w Obersalzbergu 22 sierpnia 1939 r., kiedy to sformułowano go jako „unicestwienie sił żywotnych” Polski i zniszczenie lub wywóz wszystkich wartościowych składników majątkowych, w tym również dzieł sztuki i zabytków. 16 grudnia 1939 r. Frank wydał rozporządzenie (miało ono obowiązywać na terenie Generalnego Gubernatorstwa), nakazując konfiskatę na rzecz Rzeszy

przedmiotów historycznych i prehistorycznych, akt, dokumentów, książek, przedmiotów o wartości historycznej lub kulturalnoartystycznej

Zamiar ten ukryty był pod pozorami poszanowania prawa [...]

Aż do początku XX w. nie istniały ogólne akty prawne regulujące ochronę dóbr kultury. Były one chronione wyłącznie przez prawo zwyczajowe. Jeden z osiemnastowiecznych klasyków prawa międzynarodowego, Emer de Vattel, pisał:

z jakiejkolwiek przyczyny kraj został zniszczony, to budynki, które nie tworzą potęgi wroga, takie jak świątynie, nagrobki, gmachy publiczne, wszelkie dzieła odznaczające się swym pięknem, powinny być oszczędzone

Pierwszym aktem prawnym o zasięgu międzynarodowym, regulującym ochronę dóbr kultury, była IV konwencja haska, dotyczącą praw i zwyczajów wojny lądowej, przyjęta 18 października 1907 r. 

Jej art. 3 przewidywał jednoznaczną odpowiedzialność strony wojującej za naruszenie postanowień regulaminu dołączonego do konwencji. Odpowiedzialnością tą objęte były wszystkie czyny osób wchodzących w skład sił zbrojnych, a w przypadku żołnierzy – także czyny popełnione poza służbą. Istotne z omawianego punktu widzenia są postanowienia wspomnianego regulaminu, który określa zasady ochrony własności w czasie działań wojennych i w czasie okupacji. Ustanawia naczelną zasadę poszanowania własności, co przejawia się zakazem jej niszczenia i grabienia, chyba że jest to podyktowane absolutnie koniecznością wojenną, a nadto zabronione jest wydawanie na łup miast lub miejsc zdobytych nawet szturmem (art. 23g i art. 28). Z kolei artykuły 46 i 47 stanowią, że wszelki rabunek jest zakazany, a własność prywatna nie podlega konfiskacie. Jeśli chodzi o dobra kultury, to w czasie wojny należy podjąć wszelkie niezbędne środki, aby w miarę możliwości oszczędzone zostały świątynie, gmachy służące sztuce, nauce i dobroczynności, a także pomniki historyczne (art. 27).

Ponadto podczas okupacji

własność gmin, instytucji kościelnych, dobroczynnych, wychowawczych oraz instytucji sztuk pięknych i naukowych, chociażby należących do państwa, będzie traktowana jak własność prywatna. Wszelkie zajęcie, zniszczenie lub rozmyślna profanacja instytucji tego rodzaju, pomników historycznych, dzieł sztuki i nauki są zabronione i winny być karane (art. 56).

Analogiczne postanowienia zawiera IX konwencja haska o bombardowaniu przez morskie siły zbrojne w czasie wojny. Co istotne, żaden z tych aktów prawnych nie wskazywał organu, który miałby orzekać i stosować kary. Tym samym należy wnioskować, że sprawcy naruszeń mieli być sądzeni według prawa wewnętrznego umawiających się państw.




Jak wiemy, Niemcy nie zostały skutecznie rozliczone ze swych grabieży - nadal po tamtej stronie granicy znajdujemy dzieła sztuki będące przed wojną w polskich zasobach. Dziwne to, moim zdaniem, skoro niemcy zniszczyli nasze dobra kultury, powinni nam przynajmniej oddać swoje zachowane od zniszczenia dobra - w podobnej klasie, np. zniszczeniu lub "zaginięciu" - czyli grabieży - uległy cenne starożytne wazy greckie z Gołuchowa, tymczasem w zasobach niemieckich muzeów są wazy greckie podobnej klasy...


To jedna sprawa, a druga - to
cytat z Hitlera:

naród, któremu odbierze się kulturę, wkrótce przestanie być narodem

 
Czy ja przypadkiem czegoś podobnego nie czytałem o Herderze, niemieckim  filozofie z Morąga?

Zajrzałem do posta o Muzeum w Morągu i masz tam za wikipedią:
Herder przywiązywał wyjątkową wagę do pojęcia narodowości i patriotyzmu – "ten, kto utracił ducha patriotycznego, traci siebie i całe światy wokół siebie"



Czyż te dwa zdania nie są podobne - czyż nie wyrażają tej samej idei???

"naród, któremu odbierze się kulturę, wkrótce przestanie być narodem"
"ten, kto utracił ducha patriotycznego, traci siebie i całe światy wokół siebie"


Z całą pewnością.



wg wiki:

Patriotyzm (łac. patria – ojczyzna, gr. patriotes) – postawa szacunku, umiłowania i oddania własnej ojczyźnie oraz chęci ponoszenia za nią ofiar i gotowości do jej obrony. Charakteryzuje się przedkładaniem celów ważnych dla ojczyzny nad osobiste, gotowością do pracy dla jej dobra i w razie potrzeby, poświęcenia dla niej własnego zdrowia lub nawet życia. Patriotyzm to również umiłowanie i pielęgnowanie narodowej tradycji, kultury czy języka. Oparty jest na poczuciu więzi społecznej, wspólnoty kulturowej oraz solidarności z własnym narodem i społecznością.


i taka rzecz:

poniżej przedruk obszerne fragmenty eseju z 2008 roku
polecam jednak przeczytać całość


Piotr Szymaniec
"Pojęcie narodu w filozofii dziejów Johanna Gottfrieda Herdera"

W wizji historiozoficznej, przedstawionej przede wszystkim w Myślach o filozofii dziejów i Listach o krzewienie człowieczeństwa, celem, który ma być osiągnięty przez człowieka jako gatunek, a zarazem celem, do którego mają zmierzać dzieje, jest człowieczeństwo. Jest to coś, co jest w ludziach ukryte i podobnie jak rozum czy świadomość musi zostać rozwinięte. To jest pewien ideał, którego osiągnięcie jest w zasięgu człowieka. Herder określa to tak:

„celem, do jakiego zmierza nasze teraźniejsze istnienie, jest kształtowanie człowieczeństwa, do którego wytworzenia mają służyć, a nawet prowadzić, wszystkie niskie ziemskie potrzeby. Nasza zdolność do posiadania rozumu ma się ukształtować w rozum, nasze bardziej subtelne zmysły w sztukę, nasze popędy w rzetelną wolność i piękność, siły, które nami kierują, w miłość do ludzi”. 


Obecny etap rozwoju ludzkości jest więc „etapem przygotowawczym, pączkiem przyszłego kwiatu”. 


Cel, który filozof stawia przed ludźmi, jest z gruntu oświeceniowy (przypomina nieco teorię Gottholda Ephraima Lessinga). Człowieczeństwo – można by powiedzieć – to potencja, która musi się zaktualizować. Można zapytać, dlaczego to musi nastąpić, skoro człowiek, jako wolny, może upadać bardzo nisko. Otóż w dziejach zło (siła niszcząca) może zapanować jedynie chwilowo, gdyż w końcu zniszczy („pochłonie”) samo siebie. Zło nawet służy w pewien sposób osiągnieciu człowieczeństwa.

Do Humanität wszakże ludzkość musi być wychowywana, wszelkie jej, nieuniknione zresztą, błędy i upadki służą temu procesowi. Do ostatecznego celu nie wiedzie droga prosta, jak by chcieli oświeceniowi optymiści – zwolennicy teorii kumulatywnego postępu, lecz kręta i wyboista. Prowadzi ona jednak do celu. 

Można zatem zauważyć, że Herder nie wyrzeka się całkowicie idei postępu, lecz jedynie ją przetwarza. Sam też przyznaje, że koncepcja człowieczeństwa ma genezę religijną i jest przetworzeniem idei Królestwa Niebieskiego, „królestwo kształtujących się dyspozycji ludzkich” jest bowiem „właściwym Państwem Boga na ziemi, w którym wszyscy ludzie są obywatelami”, mimo że prezentują bardzo zróżnicowane stopnie wychowania. 

Człowieczeństwo nie jest celem, który ma usprawiedliwiać wszystkie niegodziwości i wypaczenia w imię przyszłej, bardzo odległej, szczęśliwości rodu ludzkiego. Herder twierdzi bowiem, że „Najwyższa Mądrość” – Bóg – w ten sposób z ludźmi nie igra, a zatem to, „czym każdy człowiek jest i czym być może, musi być celem rodu ludzkiego”. Każda jednostka i każda społeczność dąży do wykorzystania swoich zdolności i do szczęścia, czyli do człowieczeństwa, zgodnie z tym, jak te wartości pojmuje i jak to możliwe w danych okolicznościach. 

W innym miejscu zaś z całą stanowczością podkreśla: „Ludożerca w Nowej Zelandii i Fénelon, najpodlejszy Peszerej i Newton są stworzeniami należącymi do jednego i tego samego rodzaju”. Herder idzie dalej i krytykuje „europocentryczne” widzenie ludów pozaeuropejskich jako prymitywne czy dzikie. Potępia w związku z tym ekspansję kolonialną państw europejskich, która prowadziła do zniszczenia kultur miejscowych. Narody bowiem zostały stworzone po to, aby żyły obok siebie, a nie w tym celu, żeby jeden dominował nad drugim. 

Pojęcie człowieczeństwa ma jeszcze jedno znaczenie – etyczne. Otóż Herder uznaje je za rodzaj obowiązku moralnego. „Człowiek nigdy nie jest cały, jego egzystencja jest stawaniem się”, lecz nosi w sobie, ciemny jeszcze, obraz tego, „czym może i powinien być”, a na obraz ów składają się jego zdolności i talenty. Obowiązkiem jednostki jest rozjaśnienie, wykształcenie wszystkich rysów tego obrazu–formy, przełożenie formy na materię, jaką jest ona sama; wykorzystanie jak najlepiej swoich możliwości. Jednostka  ma obowiązek wykształcenia w sobie człowieczeństwa, lecz obowiązek ten nie ma nic wspólnego z przymusem, gdyż jego „jarzmo jest słodkie a brzemię lekkie, jeśli przywyknąć do tego”. Człowieczeństwo jest koniecznością człowieka, lecz koniecznością, która przyniesie mu prawdziwą szczęśliwość.


Może to Herder, a może to cytaty z Jana, hę? 

Niemieckie imię Johann odpowiada polskiemu imieniu Jan.
Pochodzenie: hebrajskie (Jehochanan – „Bóg jest łaskawy”)

w dodatku w tekście dostrzegam pewne rebusy na temat "koła" i Jana... czytajmy dalej, to bardzo ciekawe...


Według R. Wisberta człowieczeństwo w koncepcji Herdera jest „wątkiem przewodnim w wyjaśnianiu świata i działań w obrębie historii. (...) Nie jest ono niczym innym, jak tylko wykładnią ludzkości, jakiej sama ona dokonuje w otwartej perspektywie dziejów i która objawia się w coraz to nowych (...) postaciach. Każda epoka jest w stanie wzbogacić tę paletę wzorców”. Ramowe warunki realizacji Humanität tworzy Bógnatura („Najwyższe Dobro”). Ona też wyznacza sam ostateczny cel historii i człowieka, zgodna z dobrą w istocie naturą człowieka, będącą odbiciem natury jako takiej i jej częścią, dlatego też Herder może stwierdzić, że dzieje to „pochód Boga poprzez narody”. 

Podmiotem historii jest zawsze jednostka, ale jednostka w ramach wspólnoty, albowiem zdaniem myśliciela z Morąga człowiek jest zawsze istotą społeczną.
["Polacy to indywidualiści" wmawiają wam redaktorzy - przy każdej okazji traktujący Was jak dzieci... - MS] 

Nie może on działać poza społecznością, przez całe swoje istnienie – od narodzin po śmierć – jest członkiem jakiejś wspólnoty – rodziny, plemienia, społeczeństwa, narodu. 

W niej podlega nieustannemu wychowaniu: „Cała struktura człowieczeństwa w człowieku, dzięki duchowym narodzinom, dzięki wychowaniu pozostaje w związku z rodzicami, nauczycielami, przyjaciółmi, ze wszystkimi okolicznościami własnego życia, a więc i z jego narodem i przodkami, a nawet z całym rodem ludzkim, łączącym się jakimkolwiek ogniwem z jedną z jego sił duchowych”.

Społeczeństwo przypomina organizm w procesie ciągłego rozwoju, składa się ono z poszczególnych osób, lecz nie da się do nich sprowadzić, jak żywy organizm nie jest tylko sumą składających się nań elementów. 
Jednakże pojedynczy człowiek ma wartość nie ze względu na wspólnotę, do której przynależy, ale ze względu na niego samego, ma bowiem niepowtarzalne zdolności. W interesie społeczności jest, aby te indywidualne talenty rozwijał, osiągając przez to maksymalny stopień człowieczeństwa, na jaki może się wznieść.

Nie można więc Herdera uznać za antyindywidualistę (w jego pismach o literaturze wielką rolę odgrywa pojęcie autora–geniusza, odrzucającego w swej twórczości sztywne klasyczne kanony; jednakże jak zauważa Tomasz Namowicz: „Geniusza tworzy umiejętność wczucia się w ducha epoki i narodu, a nie anarchia w zakresie kanonów estetycznych i zasad etycznych”).  
Najważniejsza wspólnota to naród. On bowiem jest czynnikiem historiotwórczym. 

[...]

Myśl zawsze jest w jakimś języku, nawet gdy nie jest wypowiedziana. Język niewypowiadany – język duszy – został stworzony przez ludzi przed językiem mówionym. Ten ostatni zaś jest przekazywany przez rodziców dzieciom – z pokolenia na pokolenie. Język wyznacza sposób, w jaki się myśli. Zatem naród – posiadający jeden język – jest wspólnotą ludzi myślących w ten sam sposób. 

Wedle Herdera kultura, drugi składnik duszy narodu, jest to „tradycja wychowania człowieka w kierunku jakiejkolwiek postaci szczęśliwości ludzkiej i ludzkiego trybu życia”. 
Wszystkie ludy są każdy na swój sposób – kulturalne, ale różni je stopień rozwoju kultury. O kulturze narodu decyduje przekazywana z pokolenia na pokolenia tradycja: „Jeżeli człowiek żyje między ludźmi, nie może uciec przed tą kształtującą czy zniekształcającą kulturą: tradycja narzuca mu się, formując jego umysł, kształtując jego członki”. 

Tak! Dokładnie, jeśli nie ma dobrej kultury w kraju, to znaczy, że jest kultura zła - zniekształcająca. Promująca np. pijaństwo, narkotyki, przestępczość, wulgarność, agresję, niesłowność, nierzetelność, brak szacunku... - MS

Naród zatem ma być kategorią jednoczącą rozbite społeczeństwo.

I znowu za mną jakby powtarza:

Więcej nawet – czasem Herder uważa za jeden naród (lud czy też wspólnotę etniczną) wszystkich Słowian, mimo wyraźnych odmienności etnicznych i zamieszkiwania w wielu państwach, a zatem Herderowskie pojęcie narodu ma też taki wariant, w którym ma ono szersze znaczenie, niż zazwyczaj przypisuje mu się obecnie. Poza tym autor ten podkreśla to, co narodom jest wspólne, a nie to, co je różni, a tą wspólną cechą jest „jednolity ludzki rozum”. Pisze też o „dziejach ducha ludzkiego”, a także „wzajemnej miłości narodów” i „prawie międzynarodowym”, do których zmierza historia kontynentu europejskiego.

Wszystkie kultury wyrastają z jednego pnia. Są one niczym konary, które pną się w górę, a gdy osiągną maksymalny rozmiar, muszą uschnąć. Zanim jednak uschną, przekazują swoje siły witalne nowym, wyrastającym z nich gałęziom, które będą się piąć ku słońcu, jak najwyżej zdołają. Ten ciągły wzrost sprawia, że czubek drzewa znajduje się coraz wyżej.

Kultura pojedynczego narodu przeżywa swój własny, przebiegający koliście, cykl powstania, rozwoju, rozkwitu, schyłku i upadku, stając się czymś na podobieństwo ogniwa łańcucha. Jednak jej wartości i dziedzictwo nie upadają razem z nią. Są bowiem przekazywane dalszym ogniwom tegoż łańcucha. Każda z kultur odziedziczyła coś po poprzednich i każda też pozostawi coś następnym. Herder używa tutaj takich pojęć, jak transmisja, przekształcenie, przejście, dług czy wreszcie wymieszanie - to jak opis Wędrującej Cywilizacji Śmierci - MS

O ile bowiem naród jest „organizmem naturalnym”, o tyle państwo jest „jednostką sztuczną”. 

znowu ja! - MS

Państwa po okresie rozwoju upadają, narody zaś – nawet upadające – trwają dłużej niż państwa. Herder krytykował współczesne państwa, twierdząc, że niekorzystnie wpływają na rozwój charakteru narodowego i indywidualność ludzi. Przeciwstawiał się przy tym idei, że państwo może być zbudowane na sile czy przemocy (powinno bowiem być „państwem humanitarnym”). Państwo umożliwia co prawda rozwijanie rzemiosła, handlu i sztuk, ale zabiera więcej, niż daje w zamian. Szczególnie zaś negatywnie wypowiadał się o pruskich – „kapralskich”, jak je określał – metodach rządzenia.

Herder sprzeciwiał się istnieniu wielkich imperiów, w których połączone zostały pod jednym panowaniem różne ludy. Takie twory, które nazywa „maszynami państwowymi”, są nienaturalne, ponieważ nie posiadają charakteru narodowego, i nie mogą przetrwać długo42.

- podobnie o maszynie, która mieli ludzi 24h na dobę pisałem nie raz... - MS

Gdy chodzi o ustroje państw, najmniej krytycznie oceniał konstytucyjną – opartą na powszechnych prawach – monarchię, pozytywnie wyrażał się o brytyjskim parlamentaryzmie, natomiast odrzucał despotyzm i demokrację. Tej ostatniej nie uważał za dobry ustrój, ponieważ twierdził, iż nieuświadomione masy ludu nie powinny brać udziału w sprawowaniu rządów

brakuje nam szerokich mas świadomych politycznie, doinformowanych, interesujących się i życiem lokalnym społeczności i ogólnopolskim - myślę, że harcerstwo powinno być obowiązkowe - w jakiejś formie - i właśnie tam dzieci i młodzież trzeba oswajać i przyuczać do aktywności społecznej i politycznej - tylko tak sobie poradzimy z systemem potajemnie sterowanym - MS

Ogólnie pogląd Herdera na temat roli i znaczenia państwa wyraża się następująco: im lepiej działa państwo, im bardziej oparte jest na zasadach rozumu i sprawiedliwości (co oznacza także, iż człowiek ma być celem, a nie tylko środkiem do realizacji celów państwa), tym bardziej jego istnienie przyczynia się do realizacji ideału człowieczeństwa.

no i znowu ja - "petent to nie klient!" - państwo jest dla nas, a nie my dla państwa, przepisy są do regulowania ruchu, a nie do łapanek na ludzi i karania mandatami - MS

To jest naprawdę ciekawe, że ja mam zupełnie podobne widzenie tych spraw, a  przecież żadnym filozofem nie jestem - tylko obserwatorem rzeczywistości.
Tak, to mi bardzo przypomina moje widzenie początków świata, wydaje się, że to z Jana są te zasady i mądrości....  to nie byłby pierwszy przypadek, kiedy niemcy lub Wędrująca Cywilizacja Śmierci kradły coś z przeszłości i sprzedawały jako swoją twórczość. Najpierw podstawiony typ drukuje janową "filozofię" jako swoją, a później drugi podstawiony typ - Hitler - odwracając jej poszczególne znaczenia, realizuje plan podboju.

Mówiłem, że te krzyżackie metody muszą być gdzieś opisane...

Jak wiecie uważam, że technologia, jaką posiadamy jest niemożliwa do osiągnięcia w społeczeństwach jakie mamy na Ziemi - tak naprawdę - opartych o agresję i przemoc.
Zanim ludzie sięgnęli by gwiazd - wcześniej doszłoby do wzajemnego wyrezania się.


"Otóż w dziejach zło (siła niszcząca) może zapanować jedynie chwilowo, gdyż w końcu zniszczy („pochłonie”) samo siebie"


Ludzkość wyraźnie nie jest gotowa na to, by bawić się smartfonami, ani innymi diabelskimi wynalazkami, jak bomby czy telewizja... Ta technologia, którą mamy -  wywodzi się z zasobów Jana, pochodzi od społeczeństwa opartego o pokój, wzajemny respekt i szacunek - czyli jak to mówią "oświeceni" masoni: braterstwie ludzi...

Niemcy budując UE budują fałszywe Królestwo Niebieskie, na wzór tego, które wcześniej obalili, stąd KOŁO na fladze UE oraz oczywiście zbieranie wszystkich Europejczyków pod jedną władzą i urabianie wszystkich na jedną modłę...


https://maciejsynak.blogspot.com/2021/08/hyperborea-czyli-polska.html

Multi-kulti to nic innego jak wynarodowienie: "naród, któremu odbierze się kulturę, wkrótce przestanie być narodem", czyli wymazanie dotychczasowych przekonań ludzi na swój własny temat.

Europa (i cały ówczesny świat) przed tysiącami lat zasiedlona była przez jeden lud, który mówił tym samym językiem, ten lud można by nazwać: Ludzie. 

Lud ten w ramach podboju został zantagonizowany, wymazano mu historię, zniekształcono -  zmieniono język i podzielono na odrębne - często wrogie sobie kraje. A teraz, jak już wymazano z kart historii - i z pamięci ludzkiej - fakt istnienia Jana, który ten świat budował, niemcy  - a może i inna jakaś sitwa... mają w planie zająć jego miejsce i korzystając z zagarniętej technologii Jana - zdobyć władzę nad wszystkimi ludźmi na planecie.


Europa w roku 1444 - drobne pańsetwka na zachodzie to pozostałość po podboju Słowiańszczyzny - są to nagrody dla najemników....


Tymczasem w Polsce niszczy się kulturę polską, sekuje na każdym poziomie, propaguje się multi- kulti łącznie z umiłowaniem niemczyzny, albo akcentowaniem niemczyzny ukrytej pod fasadą takich nazw jak: Prusy, Mazurzy, Kaszuby czy Śląsk...


Ai:

Główne założenia ducha patriotyzmu według Herdera można ująć w następujących punktach:

- Oparcie na języku i kulturze: Prawdziwy patriotyzm przejawia się w pielęgnowaniu rodzimej mowy, poezji, pieśni oraz obyczajów. Język nie jest tylko narzędziem komunikacji, ale „organem myśli” i skarbnicą zbiorowej pamięci narodu.
- Brak agresji i szowinizmu: Patriotyzm herderowski ma charakter głęboko humanistyczny, pacyfistyczny i pluralistyczny. Kochanie własnego narodu nie oznacza nienawiści do innych. Herder potępiał imperializm i podboje, uważając, że każdy naród ma równe prawo do rozwoju swojej unikalnej tożsamości. 
- Wspólnota ogólnoludzka: Miłość do ojczyzny stanowi u niego szczebel do miłości całej ludzkości (Humanität). Narody są jak instrumenty w jednej wielkiej orkiestrze świata – każdy ma do zagrania własną, niepowtarzalną melodię.
- Krytyka ślepego naśladownictwa: Prawdziwy duch patriotyczny odrzuca bezkrytyczne kopiowanie obcych wzorców (w czasach Herdera dotyczyło to m.in. fascynacji elit kulturą francuską). Filozof wzywał do powrotu do „korzeni”, czyli kultury ludowej, która zachowała największą czystość i pierwotną energię.

I dokładnie na odwrót postępują różni kodownicy, działacze i redaktóry:

- kaleczą język i niszczą kulturę wysoką 
- rośnie opresyjność władzy wobec "zwyczajnego" obywatela - nie tylko odnośnie przepisów ruchu drogowego, ale prawa w ogóle, szczególnie podatkowego i egzekucyjnego, terroryzuje się ludzi "prawami lgitd", lekarz od milionów nawet nie był przesłuchany, a rolnika za zaoranie asfaltu od razu ponieśli w kajdany...
- miłość do ojczyzny zastępuje się: masowym obrzydzaniem Polaków Polakom, np. w RFNFM odbywa się to w cyklicznym codziennym programie
- od 35 lat skutecznie kopiuje się zachodnie obyczaje, głównie poprzez media - króluje u nas zachodnia muzyka niskiej jakości, język pełen jest anglicyzmów, a cyfryzacja potęguje ten stan, w ostatnich dniach szczytem tego absurdu wydaje się pani od englisz nowomowy....
 

Tak idee, które wyżej zacytowałem, a głoszone przez Herdera, są piękne i godne urzeczywistnienia, sądzę jednak, że ich publikacja miała inny charakter - tak naprawdę chodziło o upublicznienie tych pism idei, aby każdy niemiec miał do nich swobodny dostęp i chętni naocznie mogli studiować, oficjalnie (dwuznacznie) o nich między sobą rozmawiać, jakie metody (odwracając Herdera) stosować w polityce i walce ze Słowianami.

Już w poprzednim poście o Muzeum w Morągu zwracałem uwagę:
"Wygląda na to, że faktycznie - pisma Herdera wpłynęły na powstanie (?)  i rozwój nazimu jako specyficznej formy niemieckiego nacjonalizmu.
Uwagi Herdera zastosowano do opracowywania metod podboju kulturalnego.
Niewykluczone, że Gramsci także korzystał z jego pism."

Podobieństwo owych cytatów - Hitlera i Herdera:  
"naród, któremu odbierze się kulturę, wkrótce przestanie być narodem"
"ten, kto utracił ducha patriotycznego, traci siebie i całe światy wokół siebie"

jeszcze bardziej przekonuje mnie do tego przekonuje.

Stawiam tezę, że książka Mein Kampf Adolfa Hitlera oparta jest na pismach Herdera - na przepisaniu jego filozofii, być może w postaci odwróconej - naukowcy powinni zbadać tę kwestię. 


Po to książka Hitlera jest zakazana, żeby nikt się nie zorientował, że rzeczy tam opisane na co dzień funkcjonują w mediach i polityce "europejskiej"...



Wtedy, w 2024 roku, zastanawiałem się nad celowością zmiany nazwy Muzeum - starałem się nie przesądzać i nie krytykować za bardzo tej decyzji, znajdując w niej plusy:
"Na podstawie spostrzeżeń z tego posta na pewno można powiedzieć, że rezygnacja z J. G. Herdegera jako patrona Muzeum to bardzo dobry ruch. Widać, że ta postać źle zapisała się w historii Polski, ale oczywiście trzeba by przeprowadzić sumienne badania, by to jednoznacznie wykazać, a przynajmniej - wzmocnić poszlaki uwidocznione powyżej przeze mnie."


I w tym roku taka sytuacja:




Z komentarzy wynika, że impreza przed laty miała większy rozmach:





Jak wspomniałem  - idee niemieckiego filozofa z Morąga wymienione w tym poście są piękne i godne urzeczywistnienia, jednak ze względu na niejednoznaczność tej postaci, zbieżność tych ideii z moim wyobrażeniem o "janowych" początkach ludzkości na ziemi (a więc podejrzenie o ich "zapożyczeniu" z nieoficjalnego utajnionego źródła) i fakt iż ich publikacja mogła mieć inny charakter - optowałbym za stopniowym albo zdecydowanym wygaszaniem imprez poświęconych Herderowi.





naród, któremu odbierze się kulturę, wkrótce przestanie być narodem

dlatego od 35 lat nie ma polskiej kultury w polskich mediach "na pełen etat"



z jakiejkolwiek przyczyny kraj został zniszczony, to budynki, które nie tworzą potęgi wroga, takie jak świątynie, nagrobki, gmachy publiczne, wszelkie dzieła odznaczające się swym pięknem, powinny być oszczędzone


Kultura polska to potężną broń Polaków - podobnie jak demografia














https://maciejsynak.blogspot.com/2024/12/muzeum-prus-gornych-w-moragu-nie-mowiem.html
https://maciejsynak.blogspot.com/2021/08/hyperborea-czyli-polska.html


https://przystanekhistoria.pl/pa2/tematy/zbrodnie-niemieckie/75823,Grabiez-dobr-kultury-w-czasie-II-wojny-swiatowej-jako-zbrodnia-wojenna-Aspekty-p.html

https://nck.pl/kordegarda/wystawy/utracone-odzyskane-z-kolekcji-goluchowskiej
https://regionwielkopolska.pl/artykuly-dzieje-wielkopolski/wazy-z-goluchowa/
https://pl.wikipedia.org/wiki/Patriotyzm


Piotr Szymaniec Pojęcie narodu w filozofii dziejów Johanna Gottfrieda Herdera:
https://repozytorium.uni.wroc.pl/Content/29199
Wrocławskie Studia Erazmiańskie. Zeszyty Studenckie” (Acta Studentium, t. I)

https://www.google.com/search?q=ducha+patriotyzmu%2C+wg+herdera&oq=ducha+patriotyzmu%2C+wg+herdera+&gs_lcrp=EgZjaHJvbWUyBggAEEUYOTIHCAEQABjvBTIKCAIQABiiBBiJBTIHCAMQABjvBTIHCAQQABjvBTIKCAUQABiiBBiJBdIBCDM1NTFqMGo3qAIIsAIB8QV7pZYmOtSRH_EFe6WWJjrUkR8&sourceid=chrome&source=chrome.ob&ie=UTF-8#sv=CBASpxgK_xcKBtrZ29IPABL0Fwq5BQq2BbrZ29IPrwUKLmh0dHBzOi8vcmVwb3p5dG9yaXVtLnVuaS53cm9jLnBsL0NvbnRlbnQvMjkxOTkSKFJlcG96eXRvcml1bSBVbml3ZXJzeXRldHUgV3JvY8WCYXdza2llZ28azgRkYXRhOmltYWdlL3BuZztiYXNlNjQsaVZCT1J3MEtHZ29BQUFBTlNVaEVVZ0FBQUJ3QUFBQWNDQU1BQUFCRjB5K21BQUFBYkZCTVZFVkhjRXd6UEVNME5qd25iSDQwUFVRMFBVUTBQVVEwT0VFMFBVUTBQVVEwUFVRME9UazBQVVExTVQwMFBVUTBQVVFBNHJZQTNMWVpsT1lma1BVZ2p2b091c3dBMnJRZ2ovTWdqL1FCMmJRQTNMRWdqL01CMmJRWWg5d0IyYlFBc2JFRmViRUIyYlFnai9NQWRLczgvRnBWQUFBQUpIUlNUbE1BRmlrTGxmL2NNb2ZRYlQvMlVjS3lGSFZRaUh3ci85SC9ZZXZmOVA5ZS8vK1E3VXN2ZEdVakFBQUF4MGxFUVZSNEFhM09CWElBSVFBRXdVSDIzQ1h1K2Y4Zmc4VGQraFFHcXVDN2pEVlk2M2lYVjRGVThxNUs5ZjlHMjFTTmVUK2FRbEg3WHJTU3V1S0RHRklMTk8vRlJqSWZIcWlXNThQWXFmOHNObVJlQTFMTE00T0d4MlUrUFZuYm1uU2ducWlTYkg1Rm8rU0FRdklHRzBZaklLa3hycTJsaXNCMHlnb0NxM3NqMmFpb0luR0RncTdoVWRsYm5yUXZSdE9jT0dCWjEzVmJGNTdaRDVLZHc2Tm81WVhqRkUrMjFFNTU1U3pWOHhRWFhybUk3ZkxxM1kxd0hkdFZxRGVPdDZibE50cjVuanVuSFExR25YOFZld0FBQUFCSlJVNUVya0pnZ2c9PSABOAEKpwIKpALS2dvSD50CCj9Qb2rEmWNpZSBuYXJvZHUgdyBmaWxvem9maWkgZHppZWrDs3cgSm9oYW5uYSBHb3R0ZnJpZWRhIEhlcmRlcmESLmh0dHBzOi8vcmVwb3p5dG9yaXVtLnVuaS53cm9jLnBsL0NvbnRlbnQvMjkxOTkaqQF6ZGFuaWVtIHRlZ28gYXV0b3JhIHphcsOzd25vIHUgSGVyZGVyYSwgamFrIGkgQnJvZHppxYRza2llZ28gcGF0cmlvdHl6bSB1enVwZcWCbmlhbnkgYnnFgiBwcnpleiDigJ5wb2N6dWNpZSB3c3DDs2xub3R5IG9nw7Nsbm9sdWR6a2llauKAnS4gTmF0b21pYXN0IGtvbmNlcGNqYSBuYXJvZHUgLi4uCr0JCroJwtnb0g-zCRI_UG9qxJljaWUgbmFyb2R1IHcgZmlsb3pvZmlpIGR6aWVqw7N3IEpvaGFubmEgR290dGZyaWVkYSBIZXJkZXJhGrYDCi5odHRwczovL3JlcG96eXRvcml1bS51bmkud3JvYy5wbC9Db250ZW50LzI5MTk5EjtQb2rEmWNpZSBuYXJvZHUgdyBmaWxvem9maWkgZHppZWrDs3cgSm9oYW5uYSBHb3R0ZnJpZWRhIC4uLhqpAXpkYW5pZW0gdGVnbyBhdXRvcmEgemFyw7N3bm8gdSBIZXJkZXJhLCBqYWsgaSBCcm9kemnFhHNraWVnbyBwYXRyaW90eXptIHV6dXBlxYJuaWFueSBiecWCIHByemV6IOKAnnBvY3p1Y2llIHdzcMOzbG5vdHkgb2fDs2xub2x1ZHpraWVq4oCdLiBOYXRvbWlhc3Qga29uY2VwY2phIG5hcm9kdSAuLi4gASoCcGwyAlBMOhQqEm1zYXJnbzQ0QGdtYWlsLmNvbUIfL3M_dGJtPW1hcCZnc19yaT1tYXBzJnN1Z2dlc3Q9cEowQUY1dFNPNmFoN3Jmd21PNEwzaXJjQW1CTnVCYWgwSkVmQToxNzg4MDc0NTAyNzIyUihSZXBvenl0b3JpdW0gVW5pd2Vyc3l0ZXR1IFdyb2PFgmF3c2tpZWdvUnMYBSo_UG9qxJljaWUgbmFyb2R1IHcgZmlsb3pvZmlpIGR6aWVqw7N3IEpvaGFubmEgR290dGZyaWVkYSBIZXJkZXJhOi5odHRwczovL3JlcG96eXRvcml1bS51bmkud3JvYy5wbC9Db250ZW50LzI5MTk5cmcKLmh0dHBzOi8vcmVwb3p5dG9yaXVtLnVuaS53cm9jLnBsL0NvbnRlbnQvMjkxOTkoIzIzxblyw7NkxYJvOiBSZXBvenl0b3JpdW0gVW5pd2Vyc3l0ZXR1IFdyb2PFgmF3c2tpZWdvetgDGj9Qb2rEmWNpZSBuYXJvZHUgdyBmaWxvem9maWkgZHppZWrDs3cgSm9oYW5uYSBHb3R0ZnJpZWRhIEhlcmRlcmEiFndlYnJlc3VsdF9QM25kQXZFZ3Ewa0owAWDujwZqCk1TQUYgLSBTUlBy3gKqARBXRUJfUkVTVUxUX0lOTkVSsgE5Ci5odHRwczovL3JlcG96eXRvcml1bS51bmkud3JvYy5wbC9Db250ZW50LzI5MTk5EgNPRkYYACAA4gGLAgq8AXpkYW5pZW0gdGVnbyBhdXRvcmEgemFyw7N3bm8gdSA8Yj5IZXJkZXJhPC9iPiwgamFrIGkgQnJvZHppxYRza2llZ28gPGI-cGF0cmlvdHl6bTwvYj4gdXp1cGXFgm5pYW55IGJ5xYIgcHJ6ZXog4oCecG9jenVjaWUgd3Nww7Nsbm90eSBvZ8OzbG5vbHVkemtpZWrigJ0uIE5hdG9taWFzdCBrb25jZXBjamEgbmFyb2R1Jm5ic3A7Li4uEkZQb2rEmWNpZSBuYXJvZHUgdyBmaWxvem9maWkgZHppZWrDs3cgSm9oYW5uYSBHb3R0ZnJpZWRhIDxiPkhlcmRlcmE8L2I-GAAgEaABYsABAeABAegBAQrLBgrIBsrZ29IPwQYSmQYilgYvc2VhcmNoL2Fib3V0LXRoaXMtcmVzdWx0P29yaWdpbj13d3cuZ29vZ2xlLmNvbSZjcz0xJnJlcT1DaTVvZEhSd2N6b3ZMM0psY0c5NmVYUnZjbWwxYlM1MWJta3VkM0p2WXk1d2JDOURiMjUwWlc1MEx6STVNVGs1RWdRYUFnZ0FHdGNERWdBYUFDSUFLZ0F5QmdnQkVnSndiRG9BUWdRSUFSQUxTZ0JhQUhJQWVnQ0NRTE1EQ0FzUUFCZ0FJQUFxRWdvRlpIVmphR0VWN3Jlc1BSb0VaSFZqYUNvZUNndHdZWFJ5YVc5MGVYcHRkUlVBQUFBQUdncHdZWFJ5YVc5MGVYcHRLaDBLQW5kbkZRQUFBQUFhQjNkbFpNV0NkV2NhQ1hkcGEybHdaV1JwWVNvZkNnZG9aWEprWlhKaEZSYTRCa0FhQm1obGNtUmxjaG9IYUdWeVltVnlkREl1YUhSMGNITTZMeTl5WlhCdmVubDBiM0pwZFcwdWRXNXBMbmR5YjJNdWNHd3ZRMjl1ZEdWdWRDOHlPVEU1T1RwR1VHOXF4SmxqYVdVZ2JtRnliMlIxSUhjZ1ptbHNiM3B2Wm1scElHUjZhV1ZxdzdOM0lFcHZhR0Z1Ym1FZ1IyOTBkR1p5YVdWa1lTQThZajVJWlhKa1pYSmhQQzlpUGtLOEFYcGtZVzVwWlcwZ2RHVm5ieUJoZFhSdmNtRWdlbUZ5dzdOM2JtOGdkU0E4WWo1SVpYSmtaWEpoUEM5aVBpd2dhbUZySUdrZ1FuSnZaSHBweFlSemEybGxaMjhnUEdJLWNHRjBjbWx2ZEhsNmJUd3ZZajRnZFhwMWNHWEZnbTVwWVc1NUlHSjV4WUlnY0hKNlpYb2c0b0NlY0c5amVuVmphV1VnZDNOd3c3TnNibTkwZVNCdlo4T3piRzV2YkhWa2VtdHBaV3JpZ0owdUlFNWhkRzl0YVdGemRDQnJiMjVqWlhCamFtRWdibUZ5YjJSMUptNWljM0E3TGk0dUlnSVFBVWdCV0FCb0FBJmhsPXBsLVBMJmdsPVBMGhZodHRwczovL3d3dy5nb29nbGUuY29tWgBgAWgBcAB4AIoBABIjYXRyaXRlbS1fQnRxVGF2SFlHdXJ1d1BBUHFlM25xUWtfNTIYLyDzrM6dBA


http://www.dzielautracone.gov.pl/katalog-strat-wojennych - to 

rządowy portal Dzieła Utracone (podlegający pod Ministerstwo Kultury) korzysta z adresu http:// (nieszyfrowanego), zamiast nowoczesnego standardu https://.

1. Brak aktualnego certyfikatu SSL (Szyfrowania)
Serwis dzielautracone.gov.pl powstał wiele lat temu jako niezależna, dedykowana witryna. Choć jest to autentyczna, oficjalna baza danych MKiDN, jej konfiguracja techniczna nie została w pełni zmigrowana do nowej, jednolitej i szyfrowanej platformy rządowej (z końcówką .gov.pl/web/...). Gdy Twoja przeglądarka widzi brak protokołu HTTPS, uznaje, że połączenie może być podatne na podglądanie i wyświetla "czerwoną planszę" z ostrzeżeniem. 

2. Jak bezpiecznie wejść na tę stronę?
Strona jest w pełni bezpieczna pod kątem złośliwego oprogramowania – nie grozi Ci zainfekowanie komputera. Po prostu przesyłane dane nie są szyfrowane, co w przypadku przeglądania publicznego katalogu dzieł sztuki nie stanowi zagrożenia dla Twojej prywatności. Aby na nią wejść:Kliknij na ekranie błędu przycisk „Zaawansowane” (lub „Więcej informacji”).
Wybierz opcję „Otwórz stronę (niebezpieczną)” lub „Zignoruj ostrzeżenie i przejdź do witryny”.



https://www.ancestry.com/first-name-meaning/johann?geo-lang=pl

https://maciejsynak.blogspot.com/2024/03/zwyciestwo-bez-walki.html

polecam tag "kultura" na blogu


 



środa, 13 maja 2026

Kultura jest polem walki - Gramsci

 

W końcu przeczytałem artykuł o Gramscim, który lajkowałem jakiś czas temu. I patrz co tu jest:


Największy pomysł Gramsciego nie polegał na tym, że ludzie są rządzeni pałką. 

Gramsci zauważył coś bardziej niepokojącego: władza działa najskuteczniej wtedy, gdy przestaje wyglądać jak władza, a zaczyna wyglądać jak „zdrowy rozsądek”. Hegemonia to sytuacja, w której pewien zestaw przekonań staje się tak oczywisty, że człowiek nawet nie pyta, kto mu go włożył do głowy. Britannica opisuje hegemonię właśnie jako dominację wspieraną przez normy i idee, które zaczynają uchodzić za naturalne, intuicyjne i niemal niewidzialne


To jest właśnie myślenie potoczne, o którym wspominałem w poprzednich postach - tu poniżej doprecyzowane:

Rewolucja zaczyna się w szkole, gazecie i przy kuchennym stole
on rozumiał, że prawdziwa zmiana zaczyna się wcześniej — w języku, edukacji, prasie, kulturze, religii, obyczaju i w tych codziennych zdaniach, które powtarzamy, zanim zdążymy je przemyśleć. 

Dlatego tak ważna była dla niego rola intelektualistów: nie jako ozdobnych profesorów od przemówień z brodą i przypisem, lecz jako ludzi, którzy organizują wyobraźnię społeczną. W więziennych zapiskach rozwijał m.in. pojęcia hegemonii, społeczeństwa obywatelskiego i „rewolucji biernej”, a jego trzydzieści trzy zeszyty więzienne stały się później jednym z najważniejszych korpusów myśli politycznej XX wieku.


"ludzi, którzy organizują wyobraźnię społeczną", czyli to samo, co w poprzednim poście: 

Trzy kluczowe obszary władzy:


- akademickie ośrodki wytwarzania wiedzy w dziedzinie nauk społecznych i humanistycznych,
- sfery polityczne, w których zapadają decyzje co do polityki państwa w sprawie imigracji i innych zagadnień etnicznych
- mass media, które podsuwają odbiorcom „sposoby patrzenia na świat”



w tych codziennych zdaniach, które powtarzamy, zanim zdążymy je przemyśleć


język, edukacja, prasa, kultura, religia, obyczaje:

to są rzeczy którym trzeba się pilnie przyglądać i analizować - co oni tam wyczyniają... to są rzeczy, o które trzeba szczególnie dbać, pielęgnować i zastanawiać się - skąd biorą się zmiany, które się w nich pojawiają, z czego one wynikają i do czego mają nas zaprowadzić...

i oczywiście przeciwdziałać tym zmianom






dbać o kulturę języka, o  jego poprawność, o rzetelność redaktorów, o właściwą tj. tradycyjną edukację i obyczaje - nie słuchać "ekspertek", nie słuchać głupot, nie oglądać bigbroderów i patostrimerów - no i wiele, wiele innych rzeczy... trzymaj się tradycji i kultury, szukaj dobrej, a potem wysokiej sztuki, wyrabiaj się, pisz notatki, kochaj Polskę.







Całość tutaj:

https://radioawangarda.pl/czlowiek-ktorego-bali-sie-bardziej-niz-armii/


https://maciejsynak.blogspot.com/2024/12/muzeum-prus-gornych-w-moragu-nie-mowiem.html
https://maciejsynak.blogspot.com/2025/08/lgtb.html
https://maciejsynak.blogspot.com/2024/12/kropla-drazy-skae.html
https://maciejsynak.blogspot.com/2024/08/redaktorom-wadzi-polska.html
https://maciejsynak.blogspot.com/2023/01/a-nie-mowiem-9-bedy-jezykowe.html


poniedziałek, 4 maja 2026

Czy w Polsce potrzebujecie koni? (Metropolis cz.3)

  

Z cyklu: Metropolis


cz.1 - Fala
cz.2 - Wykluczenie kolejowe

 



21 kwietnia 2026
4 maja 2026


Podobno przed wojną po Warszawie chodziło takie powiedzenie: "Wasze ulice, nasze kamienice".





Notatka z Dziennika Bydgoskiego z lipca 1938 roku:

"— Mądra ustawa. Feldmarszałek Goering wydał w porozumieniu z ministrem finansów ustawę, mającą na celu zahamowanie odpływu ludności wiejskiej do miast. W myśl tej ustawy małżeństwa, które otrzymały przed ślubem pożyczkę na urządzenie gospodarstwa, mogą być zwolnione od jej spłacania, jeżeli jeden z małżonków będzie pracował bez przerwy 10 lat w rolnictwie lub leśnictwie. Rolnicy, którzy przed zawarciem ślubu przez 5 lat pracowali w rolnictwie, mogą poza zwykłą pożyczką otrzymać pożyczkę dodatkową w wysokości od 400 do 800 marek."


Dziennik Bydgoski nr. 157 z 13 lipca 1938 roku, strona czwarta

Krzyżacy, Niemcy dążyli do skolonizowania Polski przez stulecia, osadzali kolonizatorów "na siłę" na słabych ziemiach Pomorza, podczas gdy ludność wolała centralny reich. Także w XIX wieku Niemcy uciekali z Pomorza i szukali pracy w zagłębiu Ruhry i w Ameryce...

Niemcy dokładnie wiedzą, jakie działania przynoszą w rezultacie depopulację.

Dlatego stanu polskiej demografii nie można uznać za kolej losu, za przypadek, ale za skutek działań.



Działań różnych:

- zerwanie ciągłości z poprzednimi pokoleniami przez "brak rodziców w domu" w latach 90tych, kiedy ludzie jeździli za pracą za granicę i do innych miast,
- duże znaczenie od lat ~ 2000 miała antyrodzinna propaganda mediów, szczególnie osób tefałenowych,
- propaganda lgtb i pseudofeministyczna
- kłamstwa i pseudoporady "ekspertek" z tytułami z filmików na fb
- popularyzowanie hedonistycznego stylu życia i "róbta co chceta"
- seriale zachodnie i zachodnia popkultura
- "matka Madzi"
- likwidacja kolei - celowe zniszczenie połączeń kolejowych do małych ośrodków - które od jakiegoś czasu są odtwarzane, a więc jednak potrzebne.. 
- reforma samorządowa powodująca odpływ młodych ludzi do dużych miast, szczególnie - tych pięciu największych, co powodowało:
- zerwanie ciągłości społecznej, 
- izolację młodych ludzi w nowym środowisku, późne zakładanie rodziny - lub wcale 
- samotność kobiet i mężczyzn
- odpływ ludzi z mniejszych ośrodków odebrał atrakcyjność tym terenom
- wykluczenie transportowe "wspomagało" ten odpływ

Generalnie - reforma administracyjna z lat 90tych zniszczyła populacje ludzi w mniejszych miejscowościach i spowodowała ich pustynnienie.
 
 

za fb: Remigiusz Okraska
26 kwietnia 2026

Karol Trammer, jeden z najlepszych w Polsce znawców tematyki kolejowej, pisze w tekście „Efekt Włoszczowy. Jak jedna stacja kolejowa zmieniła polską politykę”: Zadowolenie mieszkańców Włoszczowy i okolic z powodu powstania nowej stacji kolejowej zderzyło się jednak ze zmasowaną krytyką nie tylko polityków Platformy Obywatelskiej, ale też sympatyzujących z tym ugrupowaniem dziennikarzy czy ekspertów. […] Choć dziś już mało kto o tym pamięta, po wprowadzeniu postojów pociągów ekspresowych we Włoszczowie medialne autorytety musiały oznajmić, co o tym sądzą. Miesiącami i latami wprowadzenie stacji pośredniej dla miasta powiatowego leżącego po drodze między największymi metropoliami nie dawało im spokoju.
 
„Pociąg nagle się zatrzymał. To nie była awaria lub remont szyn. To Włoszczowa. Wszyscy rzucili się do okien. Reakcja była natychmiastowa i tak jednoczesna, że między anonimowymi pasażerami pojawiło się rozbawienie” – pisała na łamach „Gazety Wyborczej” prof. Magdalena Środa, filozofka, etyczka i feministka z Uniwersytetu Warszawskiego. 
– „Pani z końca wagonu zaczęła narzekać na arogancję władzy i żalić się, że zaczynamy przypominać republikę bananową. Większość się z nią zgodziła”. 
 
We wrześniu 2007 r., gdy zbliżała się pierwsza rocznica otwarcia stacji Włoszczowa Północ, reporter „Gazety Wyborczej” Paweł Smoleński pisał tak:
 „Jeśli ktoś jechał przez Włoszczowę, to głównie po to, żeby zobaczyć coś równie zgodnego z rozsądkiem jak dwugłowa żyrafa
 
Leszek Balcerowicz w 2010 r. podczas wykładu gościnnego na Uniwersytecie Ekonomicznym we Wrocławiu stwierdził: „Własność państwowa równa się Włoszczowa. Gdyby PKP nie było państwowe, to by nie budowało przystanku dla ekspresów w małej miejscowości”. 
  
Ze stacji Włoszczowa Północ korzystają setki pasażerów dziennie. Co więcej, ich liczba wciąż rośnie. Jak wskazują statystyki Urzędu Transportu Kolejowego, ze stacji dobowo korzystało w 2017 roku 200–399 pasażerów, a w 2024 r. już 700–999 pasażerów. […] Nie po raz pierwszy ujawnił się problem, że dziennikarze, środowiska naukowe czy eksperci z firm konsultingowych nie prostują wypowiedzi polityków, z którymi sympatyzują. 
 
Rezygnując z wpływania na opinię publiczną i ukazywania jej faktycznego stanu wiedzy, liczą, że dzięki temu nie stracą publicznych zamówień na ekspertyzy czy okazji do występowania w mediach. Przyłączają się do politycznego-medialnego chóru, kierując się swoimi sympatiami i antypatiami, a nie chęcią wyjaśnienia opinii publicznej poruszanych problemów. Eksperci nie gryźli się w język nawet wtedy, gdy ton polityczno-medialnej „debaty” na temat stacji Włoszczowa Północ zaczął ocierać się o pogardę wobec mieszkańców mniejszych miast. 
 

 
Z jakiego powodu "psycholożki" zajmują się generowaniem pogardy dla małych miast? Dlaczego redaktorzy tak masowo i bezinteresownie wyszydzają budowę stacji kolejowej we Włoszczowej? Gdyby mieli po 15 lat, to bym się nie dziwił, bo młodzież ma takie pomysły - śmiać się ze wszystkiego, ale   D-O-R-O-Ś-L-I   ludzie??
 
za fb:
Referat Analiz i Informacji 
1 maja 2026 
Kevin MacDonald w uzupełnieniu w kolejnym wydaniu swojej książki — „Kultura krytyki. Ewolucjonistyczna analiza zaangażowania Żydów w XX-wieczne ruchy intelektualne i polityczne”
 
trzy kluczowe obszary władzy:
- akademickie ośrodki wytwarzania wiedzy w dziedzinie nauk społecznych i humanistycznych,
- sfery polityczne, w których zapadają decyzje co do polityki państwa w sprawie imigracji i innych zagadnień etnicznych
- mass media, które podsuwają odbiorcom „sposoby patrzenia na świat”
 
  
"Na kominku w moim domu stoją fotografie jego poprzednich, niemieckich właścicieli, którzy żyli w nim i z wielkim wysiłkiem, starannie remontowali go po jeszcze wcześniejszych mieszkańcach. Tych, którzy pierwsze fundamenty położyli kilkaset lat temu, w czasach wojny trzydziestoletniej. Są oni moją rodziną" 
 
Olga Tokarczuk 
  
https://maciejsynak.blogspot.com/2026/01/faszywe-karty.html






 
"Jak wskazują statystyki Urzędu Transportu Kolejowego, ze stacji dobowo korzystało w 2017 roku 200–399 pasażerów, a w 2024 r. już 700–999 pasażerów"
 
 
To pokazuje, że zapotrzebowanie na kolej jest i będzie - i na pewno jest tak w wielu polskich miasteczkach i wsiach. Włoszczowianom się udało!
 
 



Sieci kolejowe - źródło grafiki: internet


źródło: trojmiasto.wyborcza.pl/trojmiasto/7,35612,28961711,zaorali-nam-kolej.html




za fb:
Leszek Ślazyk
3 maja 2026  

Czego można nauczyć się od Chin, od Chińczyków?
Na przykład tego, że koleje, czy ogólnie infrastruktura transportowa, to nie jest inwestycja, która ma się zwrócić w określonym czasie z opłat o określonej wysokości.
Infrastruktura to krwiobieg państwa, jego system nerwowy. Ma funkcję zgoła inną, niż zarabianie pieniędzy w modelu prostym niczym rady pana Mentzena.
Ruszyłem wczoraj z Pekinu sypialnym, który w ciągu nieco ponad 11 godzin dowiózł mnie do Shenzhen. Miałem przestrzeń i czas, by popracować nad nowymi tekstami, przespałem się solidnie ponad 7 godzin w komforcie, którego niektóre sieci hotelowe nigdy nie osiągną, wysiadłem rano na drugim krańcu Państwa Środka i ruszyłem do zajęć.
Zapłaciłem około 450 złotych
 

Przypomnij sobie (link na końcu posta): Jak wygaszono popyt na linii kolejowej Bielsko-Biała – Cieszyn?
Pociągi w środku nocy i pociągi w stadach.
W rozkładzie jazdy pojawiły się pociągu w środku nocy. I tak o godzinie 00:01 z Bielska-Białej odjeżdżał pociąg do Wisły, który w Skoczowie był skomunikowany ze składem do Cieszyna (odjazd 00:51). Jednak ciekawsze było to, że pociągi w przedpołudniowym szczycie z Cieszyna do Bielska-Białej jechały w stadzie o godzinie 9:52, 10:38, 11:30, 12:12, a po południu następowała przerwa od 16:41 do godziny 19:08
Kropkę nad i pogarszających się parametrów linii była dziura w rozkładzie jazdy z Bielska-Białej do Cieszyna od godziny szóstej do dziesiątej, która z roku na rok będzie coraz większa.
 
Gdyby zaproponowali konne tramwaje, sprawa na pewno by szybciej podpadła...
 
 
 
Do tego trzeba doliczyć sytuację ogólno polityczną w kraju:

- fakt, że Cesarstwo Niemieckie istnieje i nie chce podpisać z nami Traktatu Pokojowego kończącego II Wojnę Światową
- roszczenia terytorialne Niemiec i niemców z Ukrainy
- "opanowane przez Niemców magistraty"
- najróżniejsze instytucje propagujące "nowy podział administracyjny"
- celowe zmiany w retoryce dziennikarskiej i zmiany w języku, ortografii wspomagające systemowe niszczenie wspólnoty
- propagowanie "małych ojczyzn"
- "przykręcanie śruby" obywatelom - mandaty, opresyjność policji i państwa
- przymus odblasków zamiast rozsądnego: "zejdź z drogi"
- niemieckie resentymenty szerzone przez polskojęzyczne osoby na forach i nie tylko 
- odtwarzanie starych słupków granicznych, pomników poniemieckich, stawianie Niemcom nowych pomników, odtwarzanie niemieckich nazw, cmentarzy - nawet rękoma władz samorządowych
- propaganda zmian granic: pamiętamy, jak ESKA maglowała "województwa znikną z mapy" ?

"powtórzono jakieś 8 razy - lub więcej - w ciągu 3 miesięcy, wynika mi to z powiadomień, jakie otrzymałem na telefon, więc mówienie, że informacja była udzielana na różne lokalne oddziały radia jakby nie ma znaczenia, liczy się powtarzalność i ilość wyświetleń w wiadomościach na telefonie.. To co na Portalu Samorządowym podawano jako "propozycję" tu traktuje się jako coś istniejącego.

Czy to pranie mózgu??"


Wszystkie te tematy poruszane były i są nadal na blogu - zestaw linków na końcu posta.


Jak to możliwe, że niewydolny system socjalistyczny funkcjonował w Polsce 45 lat, a my 37 lat po "obaleniu komuny" zwijamy się?
Jak to się stało? Czy był jakiś kataklizm, jakaś wojenna hekatomba? Co się wydarzyło, że życie zamiera, zamiast się rozwijać?

W sumie, wiedzieliśmy, że kraj został rozgrabiony, wiedzieliśmy, że niszczą wszystko, min. kolej, by sprzedać za grosze niemcom, ale najwyraźniej nikt nie przypuszczał, że celem jest też demografia Polaków.



Ilość czynników, ich korelacja oraz masowość wspierającej propagandy sugerują celowe - PLANOWE działanie.
 
 
za fb: Portal Warszawski
26 kwietnia 2026
[...] 

🟥 Do Warszawiaków zaczyna docierać, że dzieje się to o czym od lat piszemy - rozumieją, że degradacja przejścia pod Targową do momentu wyłączenia go z obiegu, to świadome niszczenie naszej warszawskiej infrastruktury, a cały proces, powolny i konsekwentny - jest celowy. To wszystko można przeczytać na różnych praskich forach, jak i na profilu ZDM. Najpierw brak konserwacji, potem narastający brud, patologie społeczne i poczucie zagrożenia, a na końcu decyzja o likwidacji. 
 
To schemat, który mieszkańcy zaczynają dostrzegać nie tylko na Pradze, ale też w innych częściach Warszawy. Z jednej strony pojawiają się głosy, które trudno zignorować, o realnym strachu, jaki to miejsce budziło już od lat, bo mieszkańców przejście podziemne było przestrzenią niebezpieczną, unikanym skrótem, który zamiast służyć mieszkańcom, odstraszał ich swoją atmosferą. 
 
To ważny sygnał, bo pokazuje, że problem nie narodził się wczoraj, a narodził się w momencie gdy aktywiści postanowili degradować rolę przejścia i wybudowali ścieżki dla rowerów na tym skrzyżowaniu, twierdząc, że ludzie nie powinni schodzić pod ziemię (taka była narracja). Idąc tym tokiem myślenia, czas na likwidację metra, ale wracając do sedna, przejście to było dzierżawione a dzierżawcy żyli z handlu i płacili miastu za tą dzierżawę, gdy wybudowano przejścia handel się skończył, a przejście zaczęło umierać. 
 
To ten sam brak dbałości doprowadził do zamknięcia przejść przy placu na Rozdrożu, czy przejścia na Woli. To jest ten sam schemat przećwiczony przez Łukasza „Niech Płacą” Puchalskiego i dokładnie to samo przecież dzieje się z kładkami dla pieszych....kiedy mieszkańcy zaczynają stać w coraz większych korkach! 
Z drugiej strony, jeszcze silniej wybrzmiewa zarzut, że miasto nie zrobiło nic, by ten stan odwrócić.  Zamiast tego, jak twierdzą komentujący, pozwolono miejscu upaść, by dziś móc uzasadnić jego likwidację [...]
Mieszkańcy mają wrażenie, że tracą wpływ na przestrzeń, w której żyją, a decyzje zapadają ponad ich głowami. Najciekawsze w tej dyskusji jest jednak coś innego, niemal całkowity brak wiary w intencje władz. Nawet jeśli ktoś przyznaje, że przejście było zaniedbane i niebezpieczne, to jednocześnie nie wierzy, że jego likwidacja jest rozwiązaniem problemu. Wręcz przeciwnie, traktuje ją jako dowód systemowej niekompetencji lub wygodnego uniku.
 

W Warszawie taki system, a w Trójmieście inny...




Kartogram "Zmiana liczby ludności" opracowany na danych GUS z lat 2014-2024: 
 
źródło fb:
Monika Stanny
z opisu: Instytut Rozwoju Wsi i Rolnictwa Polskiej Akademii Nauk - IRWiR PAN, Dyrektor
 
dr hab.
Monika Stanny Zakład Ekonomii Wsi;
p.o. Dyrektor, Profesor Instytutu 
irwirpan.waw.pl/47/zespol/dyrekcja/1/wpis/8

facebook.com/monika.stanny/posts/pfbid02MnmwBHTgtrnVk96wWVm6TshEcprD1RnSJ9jAxio5jVALfcr6aeMveL94epX6kL4Yl
 




Kartogram "Zmiana liczby ludności" 2014 - 2024
 

"odwrotny" dobór kolorów (niż zwykle się stosuje) - tak jak ktoś napisał w komentarzu pod postem pani Stanny, ma się wrażenie pustki (granatowy kolor) tam, gdzie duże miasta - które zasysają ludność. Powinno być na odwrót - koncentracja ludności powinna być na czerwono, a wyludniające się tereny oznaczone chłodnymi kolorami.

Dlaczego jest na odwrót?

Obserwujemy coś, co było zaplanowane w latach 90tych. Ktoś wiedział, że to tak się skończy. A politycy, którzy wchodzili wtedy do polityki, zapewne nie wiedzieli tego. Takie były - i są ? - realia. Ludzie nie byli przygotowani do rządzenia państwem po okresie PRL, nie mieli orientacji jaki skutek w społeczeństwie przyniesie konkretna ingerencja, konkretna decyzja. Tajemne służby trzymają kontrolę.

To dlaczego kolorystyka jest na odwrót?

O kolorach już pisałem tutaj: Jeszcze uwagi do niemieckich map - skrótem:
>>> za: artmaster.org.pl
"Kolory odgrywają znaczącą rolę w naszym życiu, wpływając na nasze emocje, percepcję i sposób, w jaki postrzegamy otaczający nas świat.

Zastosowanie ciepłych kolorów
Ciepłe kolory mają tendencję do pobudzania i wywoływania silnych emocji. W sztuce ciepłe kolory są często używane, aby przyciągnąć uwagę i nadać dziełom energii oraz ekspresji. W designie wnętrz ciepłe kolory mogą sprawić, że pomieszczenia wydają się bardziej przyjazne i zapraszające. W modzie ciepłe kolory mogą wywoływać silne wrażenie i przyciągać uwagę.

Zastosowanie zimnych kolorów
Zimne kolory mają tendencję do uspokajania i wywoływania poczucia relaksu. Mogą sprawiać, że przestrzenie wydają się większe i bardziej otwarte. Z tego powodu często są używane w miejscach, gdzie pożądane jest wyciszenie i koncentracja, takich jak sypialnie, łazienki czy biura.

W sztuce zimne kolory mogą nadawać dziełom spokoju i harmonii.
W designie wnętrz zimne kolory mogą stworzyć uczucie przestronności i czystości.
W modzie zimne kolory mogą nadawać elegancji i subtelności.

Kontrast i harmonia
Kontrast między ciepłymi i zimnymi kolorami [...] ciepłe kolory pierwszego planu kontrastują z chłodniejszym tłem, co przyciąga uwagę widza.

 "kolory wpływają na nasze emocje, percepcję i sposób, w jaki postrzegamy otaczający nas świat"
Czyli autorzy mapy stosując ciepłe kolory do "ogryzka" skupili na nim naszą uwagę.
A w przypadku niebieskich Ziem Odzyskanych - rościeńczyli, rozpuścili naszą uwagę. <<<

A w przypadku powyższej mapy? 
 
Przyrost + 6% opisany jest kolorem niebieskim, a ubytek tj. -14% opisany jest kolorem czerwonym. Zupełnie odwrotnie niż zwykle się stosuje, np. rozkłady temperatur opisuje się: temperatury minusowe (poniżej zera) - kolorem niebieskim, a temperatury plusowe (powyżej zera) - kolorem czerwonym, bo tak kojarzą się te barwy.
  
 
-8 °C - niebieski kolor, +8 °C - czerwony kolor   ----------    źródło mapy: https://polskieradio24.pl/artykul/3565968,pogoda-koniec-lata-wkrotce-bedzie-zimno-i-deszczowo-sa-nowe-mapy
 
  
Wg kolorów kartogramu centra, ściągające ludzi z całej Polski, nie są problemem - są "opisane" kolorem zimnym, tj. uspokajającym relaksującym. Ciepłe kolory przyciągają naszą uwagę, jakby tam na prowincji coś się działo, a przecież o to chodzi, że tam "nic się nie dzieje", bo życie tam zamiera, ludzie stamtąd odchodzą!

To zastosowanie kolorów wzbudza naszą czujność. 



12 kwietnia 2026 - fb



Porównaj mapy stąd; Prawym Okiem: Wielkie ośrodki miejskie jak magnesy



za fb: Kartografia ekstremalna
29 kwietnia 2025


Główny Urząd Statystyczny udostępnił dane o zmianie w liczbie ludności w 2024 roku. [...]
Do Polski na stałe przeniosło się 9.301 osób. Wewnątrz kraju migrowaliśmy głównie do największych miast i ich okolic, chociaż również mniejsze miasta doświadczają procesu suburbanizacji.
 
Ogółem jednak większość kraju doświadczyła depopulacji. Jeśli chodzi o miasta na prawach powiatu to liczba ludności wzrosła w zaledwie pięciu: Krakowie (+2769), Warszawie (+1995), Rzeszowie (+750), Gdańsku (+746) i Żorach (+44).
Jeśli odliczymy przyrost naturalny i skupimy się tylko na migracjach to lista miast rosnących nieco się rozszerza. Najwięcej osób przeprowadziło się do: Warszawie (4390), Krakowa (3271), Gdańska (1831), Wrocławia (630), Rzeszowa (468), Zielonej Góry (383), Żor (231), Siemianowic Śląskich (41), Katowic (33) i Piekar Śląskich (27). Z drugiej strony tabeli mamy Łódź (-1228), Poznań (-1092), Bydgoszcz (-1091) i Radom (-1060).




U pani Stanny brak informacji czy na mapie uwzględniono imigrantów spoza kraju.


Monika Stanny jest z Local Trends i Łukaszem Komorowskim.
12 kwietnia o 09:22 ·

Polska się zmienia demograficznie i to nie kryzys - to nowa rzeczywistość.

Na naszej mapie widać, jak zmienia się zaludnienie gmin w Polsce w ostatniej dekadzie. I jedna rzecz jest pewna: to nie są zmiany chwilowe. To zmiana strukturalna.
Blisko 4 na 5 gmin traci mieszkańców (79% gmin wiejskich i miejsko-wiejskich). W 2/3 gmin jednocześnie więcej umiera niż się rodzi oraz odpływa więcej mieszkańców niż przybywa. Tylko co piąta gmina rośnie, głównie dzięki migracjom, a nie urodzeniom. To oznacza, że kurczenie się nie jest epizodem - to nowy stan równowagi demograficznej.
Ale ta zmiana nie wygląda wszędzie tak samo. Wzrost koncentruje się w MOF - to efekt mobilności i suburbanizacji. Spadki tworzą rozległe obszary – szczególnie w Polsce wschodniej, północnej i poza strefami oddziaływania miast. Im niższy poziom wielofunkcyjności lokalnej gospodarki, tym większe ryzyko trwałej depopulacji (więcej o tym w: Monitoringu rozwoju obszarów wiejskich 2023).
Dlatego, apeluję do "ekspertów" (często nie naukowców) by nie straszyli "KRYZYSEM" i nie obiecywali, że to jest problem do „naprawienia” jedną interwencją (koniecznie transferem finansowym)! To jest proces, do którego trzeba się dostosować. Jak? Zamiast prób zatrzymania ludzi za wszelką cenę, potrzebujemy adaptacji: usług, transportu, współpracy między gminami. Zacząć trzeba od zmiany logiki myślenia o rozwoju! Bo rozwój w XXI wieku coraz rzadziej oznacza wzrost liczby mieszkańców, a coraz częściej - zdolność do dobrego życia mimo ich mniejszej liczby. A to w dobie kurczenia demograficznego jest tylko możliwe przy współpracy i integracji! Będziemy też o tym debatować na Local Trends w Sopocie.

Ponieważ moje komentarze są obszerne, przekopiuję ten tekst dalej jeszcze raz, żebyś miał go blisko.


Pani jest bardzo na "nie".

Zwracam uwagę na to zdanie: "I jedna rzecz jest pewna: to nie są zmiany chwilowe. To zmiana strukturalna"

Co to jest zmiana strukturalna?

Struktura (łac. structura „budowa, sposób budowania”):
- rozmieszczenie elementów składowych danego układu i zespół relacji (wzajemnych powiązań) między tymi elementami, charakterystyczny dla tego układu; sposób, w jaki części pewnej całości są powiązane ze sobą. Struktura jest tym, co nadaje całości jedność; jest stałym elementem zorganizowanej całości
- sposób ułożenia czegoś w jakimś porządku
- budowa wewnętrzna ciała
- układ, którego elementy są powiązane ze sobą w określony sposób danymi relacjami; całość zbudowana w pewien sposób z jakichś elementów; zespół


Od Ai:

Zmiana strukturalna to głębokie i trwałe przekształcenie sposobu, w jaki funkcjonuje dany system – może to dotyczyć gospodarki, organizacji lub społeczeństwa. Nie jest to jedynie korekta, ale fundamentalna modyfikacja dotychczasowych zasad i powiązań. Kluczowe cechy zmiany strukturalnej:
Długofalowość:   Jej skutki są odczuwalne przez lata lub dekady.
Nieodwracalność:    Zazwyczaj nie da się łatwo wrócić do stanu poprzedniego.
Złożoność:    Wymaga adaptacji wielu elementów systemu naraz.


Bez wątpienia spadek demografii nie zostanie "naprawiony" w ciągu 10 lat, tj. zanim urodzi się i dorośnie nowe pokolenie, musi upłynąć i 20 lat, no a potem to pokolenie musi mieć dzieci i one zanim dorosną upłynie kolejne 20 lat. Ale spadek demografii to nie jest wyrok, były takie okresy, kiedy było nas mniej niż 10 milionów, a mimo to odrodziliśmy się, np. po II wojnie światowej, czy po objawieniach w Gietrzwałdzie:

za: demografia.com.pl/demografia/demograficzne-poklosie-objawien-gietrzwaldzkich/

Motyw religijny był najważniejszym impulsem, który wywołał tak ogromny boom demograficzny, przede wszystkim w Królestwie Polskim, ale także w Galicji oraz w Poznańskiem. Kwerenda ksiąg metrykalnych w wielu parafiach na ziemiach polskich pokazuje ogromny wzrost chrztów w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych XIX w., a także w pierwszej dekadzie XX stulecia w stosunku do lat sześćdziesiątych i osiemdziesiątych XIX w. I tak w parafii Wojcieszków na Podlasiu w latach sześćdziesiątych XIX w. udzielono 1372 chrzty, w latach siedemdziesiątych – 1430 (wzrost o 4,2%), w latach osiemdziesiątych – 2081 (wzrost o 51,6%), w latach dziewięćdziesiątych – 2499 chrztów (wzrost o 82,1%), a w pierwszej dekadzie XX stulecia 2993 chrzty (wzrost o 118,1%). W stosunku do lat sześćdziesiątych XIX w. w pierwszej dekadzie XX w. udzielono ponad dwukrotnie więcej chrztów.

W latach sześćdziesiątych XIX w. na Podlasiu współczynnik urodzeń na 1000 osób wahał się około 22,6 osób (płodność mierna), w latach siedemdziesiątych wzrósł do 25,3, w latach osiemdziesiątych do 35,5 (płodność mocarstwowa), w latach dziewięćdziesiątych do 42,5, a w pierwszej dekadzie XX w. do 50,5. Przy tak dużym wskaźniku urodzeń na 1000 mieszkańców Podlasie należało do obszarów o największym przyroście naturalnym w Europie. Rekordowy był rok 1907, w którym odnotowujemy prawie 60 urodzeń na 1000 mieszkańców. Również rok 1919, już po odzyskaniu niepodległości przez Polskę, zapisał się rekordową liczbą urodzeń na Podlasiu, wynoszącą prawie 60 urodzeń na 1000 osób. Należy to łączyć z ogromnym entuzjazmem po zakończeniu działań wojennych i odzyskaniem niepodległości po 123 latach niewoli.

Impus demograficzny

Co było impulsem wzrostu liczby urodzeń dzieci na tym dość ubogim obszarze Królestwa Polskiego, gdzie nie było dużych aglomeracji, nie było przemysłu, prześladowano polską ludność i wiernych Kościoła rzymskokatolickiego? Czyżby brak oświaty i brak wykształcenia kobiet polskich, katoliczek, był przyczyną zwiększania się rodzin wielodzietnych? A przecież w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych XIX w. pod względem wykształcenia i uprzemysłowienia nie było inaczej niż w kolejnych dziesięcioleciach XIX w. Jedynym racjonalnym impulsem, który mógł spowodować boom demograficzny w różnych dzielnicach Polski, była odpowiedź narodu polskiego na orędzie Matki Bożej objawiającej się w Gietrzwałdzie.

Po 1877 r., po objawieniach gietrzwałdzkich, mieliśmy do czynienia z płodnością mocarstwową. Przypomnijmy, że występuje ona wtedy, gdy na tysiąc osób rodzi się ponad 30 dzieci. Przy takiej płodności w normalnych warunkach naród może w okresie jednego pokolenia powiększyć się o połowę. Wiadomo, że pojawią się także odchylenia, bo życie społeczeństw nie rozwija się z matematyczną dokładnością. Płodność mocarstwowa utrzymywała się w granicach Polski w drugiej połowie XIX stulecia i w okresie międzywojennym. W 1800 r. liczba ludności wynosiła około 9 mln, po 130 latach wzrosła do 32 milionów. Ale trzeba uwzględnić w tym czasie straty, jakie ponieśliśmy w czasie wojen, powstań, prześladowań rosyjskich i pruskich, ale także do tej liczby należałoby doliczyć Polaków, którzy wyemigrowali.




I dalej z posta pani Stanny:

"kurczenie się nie jest epizodem - to nowy stan równowagi demograficznej" to chyba fatalny dobór słów, nazywać stanem równowagi spadek urodzeń.... chyba

MOF czyli duże miasta i okolice:
"Wzrost koncentruje się w MOF - to efekt mobilności i suburbanizacji. Spadki tworzą rozległe obszary – szczególnie w Polsce wschodniej, północnej i poza strefami oddziaływania miast."

Wg mnie to całkowita nieprawda - nie "Wzrost koncentruje się w MOF", tylko duże miasto ściąga do siebie ludzi z województwa i reszty kraju! Ci ludzie osiedlają się w danym mieście i wokół niego (suburbanizacja). Nie ma wzrostu w kraju! Jest spadek demografii! Jest koncentracja ludzi w MOF, a nie koncentracja wzrostu!  Wynika to min. z wielofunkcjonalności dużych miast i braku funkcjonalności mniejszych ośrodków - np. braku kolei.
Opis dalej, a tutaj poniżej na ilustracji mamy porównanie gęstości sieci kolejowych min. w Niemczech, Polsce, Czechach i na Słowacji:

 
Porównanie gęstości sieci kolejowych - zestawienie własne na podstawie: railsmaps.com/europe

Jak widać na mapie, w krajach ościennych jest wiele połączeń regionalnych oznaczonych na rysunku cienką linią. W Niemczech 
tylko w trzech miejscach sieć jest uboższa i przypomina polską: pas na północ od Berlina w byłym NRD - patrz poprzedni post, przy granicy z maleńkim Luksemburgiem, przy Norymberdze...
 
 
klik - aby powiększyć
Mapa fizyczna Niemiec
 
Dlaczego w Polsce nie staramy się dorównać "mondrym" Niemcom i nie rozwijamy transportu? Polska jest głównie krajem nizinnym.

Kolej w Niemczech była kiedyś jeszcze bardziej rozbudowana:



- granatowa linia (Aktive Bahnstrecke) Aktywna linia kolejowa.
- zielona linia (Geplante Bahnstrecke/im Bau (Auswahl)): Planowana linia kolejowa / w budowie (wybór).
- czerwona linia (Stillgelegte Bahnstrecke oder Museumsbahn): Nieczynna linia kolejowa lub kolej muzealna.
- szara linia (Schmalspur (Auswahl)): Wąskotorówka (wybór)


za fb: facebook.com/kartografiaekstremalna/posts/szymon-paź-z-forum-skyscrapercity-wykonał-tytaniczną-pracę-i-przygotował-kilka-m/1605383182980859/

w linku także mapa, polecam zapoznać się

Kartografia ekstremalna

12 marca 2021

Szymon Paź z forum Skyscrapercity wykonał tytaniczną pracę i przygotował kilka map pokazujących ofertę kolejową w polskich miastach. 
Na 955 miast, dostępu do kolei nie ma 424 (w tym 100 mających ponad 10 tys. mieszkańców), a mieszka w nich 2,8 mln ludzi. 
Największe miasto bez kolei w Polsce - Jastrzębie-Zdrój - ma ponad 80 tys. mieszkańców. 
Dla porównania, w Republice Czeskiej dostępu do kolei nie ma tylko jedno miasto ponad 10-tysięczne - położona na Śląsku, swoją drogą ledwie 15 km od Jastrzębia-Zdroju, Orłowa.
Najwięcej mieszkańców miast bez dostępu do kolei jest w województwach: 
warmińsko-mazurskim (26,9%), podlaskim (22,9%) i świętokrzyskim (21,1%). 
Po drugiej stronie są województwa: pomorskie (4,3%), małopolskie (6,6%) i podkarpackie (8,6%). 
[w pomorskiem kolej - patrz tutaj: Fala cz.1]
W przypadku tego ostatniego jednak spora część miast obsługiwana jest ofertą "alibi" - tzn. pociąg jedzie, ale zaledwie kilka razy na dobę. 
Większe miasta pozbawione sensownej oferty kolejowej to m.in. Żory, Zamość, Krosno czy Sandomierz. Więcej szczegółów i dodatkowe mapy - na forum Skyscrapercity



Najwięcej mieszkańców miast bez dostępu do kolei: warmińsko-mazurskie  i świętokrzyskie - ludzie wyjeżdżają do Warszawy, do Trójmiasta i Krakowa - i w nich największy "pogrom" jak na powyższej mapie; w podlaskiem jadą do "swojego" miasta wojewódzkiego, tj. Białegostoku

Na 955 miast w Polsce, dostępu do kolei nie ma blisko połowa - 424, czyli ok. 2,8 mln ludzi. 



Miasto pierwszego wyboru i mapa wykluczenia komunikacyjnego [z zaznaczeniem miast: Gorzów Wlk., Koszalin, Kalisz, Płock, Ełk, Siedlce] - patrz Wielkie ośrodki miejskie jak magnesy


za fb:

Jakub Łoginow - dziennikarz morski o transporcie

26 kwietnia 2026

Władze Pomorza lubią się chwalić, że według statystyk Pomorskie jest „najbardziej kolejowym województwem w Polsce”[...]
Tymczasem za papierowym kolejowym „sukcesem” Pomorza stoi manipulacja: do statystyk wliczają się codzienne przejazdy międzydzielnicowe trójmiejskiej SKM, którą do celów statystycznych należałoby raczej potraktować na równi z warszawskim metrem czy poznańskim i krakowskim szybkim tramwajem, a nie koleją wojewódzką. Zagrożone jest zapowiadane od 20 lat usamorządowienie SKM, a pomorski samorząd wojewódzki nie radzi sobie z integracją kolei i autobusów regionalnych (typu PKS) oraz z wykluczeniem komunikacyjnym na Pomorzu Środkowym. Poza sezonem w rejonie Łeby i Ustki są białe plamy komunikacyjne, z Łeby i Rowów nie da się komfortowo podróżować transportem publicznym po atrakcjach Słowińskiego Parku Narodowego.
 


W Polsce pod pozorem "nieopłacalności" zniszczono wiele lokalnych połączeń kolejowych skutecznie odcinając powrót tym, którzy wyjechali do dużego miasta za pracą, czy na studia.

Połączono tu kilka elementów:
- zubożono mniejsze ośrodki poprzez "reformę" administracyjną z 1999 roku likwidującą miasta wojewódzkie - przeniesiono kompetencje do wielkich miast pogłębiając ich wielofunkcyjność i atrakcyjność
- tłumienie gospodarki "po ustawie Wilczka" uderzyło mocno w ustroje wiejskie i małomiejskie
- propaganda, że "bez studiów jesteś nikim" wypchnęła wielu młodych ludzi do dużych miast na studia i w ten sposób
- zmuszając ludzi do wyboru - albo przeprowadzisz się tam, gdzie masz pracę i wygodną infrastrukturę, albo będziesz jeździć za sprawami - uderza to głównie w młodych ludzi, którzy dokonują wyboru - gdzie zamieszkać 
- likwidacja kolei odcięła im drogę powrotu - drogę wyboru, "tu", czy "tam"
- zwróć uwagę - miasta, szczególnie duże, głosują za PO

Gazeta Wyborcza:
Wybory parlamentarne 2019: Wyniki wyborów: PiS oblega wielkie miasta
Mapa poparcia dla Prawa i Sprawiedliwości przypomina plan oblężenia największych miast. Łódź, Warszawę i Kraków otaczają gminy, w których poparcie dla partii Kaczyńskiego było ogromne.
Na zachodzie PiS znalazł przyczółki na Dolnym Śląsku, w okolicach Lubina, oraz na Pomorzu, na południe od Trójmiasta. W gminie Lipnica oddano na PiS 63 proc. głosów.

"PiS oblega wielkie miasta" czyli w wielkich miastach ma małe poparcie - tam koncentruje się władza PO. To militarne określenie redaktora GW daje do myślenia... Po pierwsze: jakby odwraca perspektywę, bo to miejski elektorat PO napiera na wyborców PiSu (osiem gwiazdek), a nie PiS oblega coś kogoś i po drugie: najwyraźniej szranki wyborcze pan redaktor rozpatruje w kategoriach wojny. Ktoś nam wypowiedział wojnę? Kto to jest ten "ktoś"? Hę?
 
A w ogóle to dlaczego w miastach koncentruje się elektorat PO, a poza nim elektorat PiS? Dlaczego poparcie nie jest rozproszone w całym kraju mniej więcej po równo?

biqdata.wyborcza.pl/biqdata/7,159116,25312670,wyniki-wyborow-pis-oblega-wielkie-miasta-opozycja-chowa-sie.html
 
 

Czyli za PO głosują ci, którym dobrze w mieście? A w każdym razie - nie dotykają ich problemy Włoszczowej? 
Czy ludzie w dużym mieście nie narzekają i nie mają powodu krytykować PO? Czy to sprawia, że są podatni  na manipulacje medialne tefałenów typu "pistosamozłoooo"?? Nie mają problemów, nie dostrzegają problemów prowincji... im jest dobrze... to tylko jeszcze dać im ścieżki rowerowe, schroniska dla psów, żeby trenowali swoją wrażliwość, bogatą ofertę GW w każdym kiosku (wiedzieliście, że ta gazeta ma w weekend 50 stron i jeszcze 40 stron dodatków?), światełko do nieba, lotto, bigbrodery, tasiemce komediowe i nie komediowe - no i poranne tefałeny - trzeba im dać wszystko, co by sprawiło, że cały czas będą skupieni na czymś, by za dużo nie myśleli o Polsce B....  niech będą zadowoleni - i są?





https://maciejsynak.blogspot.com/2026/01/demografia-europy-i-2-mln-niemcow.html


za fb:
Tygodnik Powszechny
Obserwuj 29 kwietnia 2026

A kiedy skończyliśmy pracę nad tym numerem i Andrzej Leśniak zamknął za nami drzwi do redakcji, poszedłem w kierunku Ronda Grunwaldzkiego. Złapałem tramwaj, którym podjechałem cztery przystanki w kierunku małej stacji na skraju Kazimierza, gdzie mniej więcej co pół godziny zatrzymują się pociągi Kolei Małopolskich. Dwadzieścia kilka minut później odpiąłem rower na kolejnej stacji i w niecałą godzinę po wyłączeniu komputera w „Tygodniku” byłem w domu.
Oczywiście jestem, podobnie jak autor otwierającego ten numer tekstu Filip Springer, uprzywilejowany: mieszkam w miejscowości świetnie skomunikowanej, mam też chyba tę cechę charakteru, że dobrze się czuję w gronie współpasażerów komunikacji zbiorowej. Samochodu, o którym pisze Filip, nie traktuję jak bezpiecznej, prywatnej przestrzeni, która ma chronić mnie przed tym, co inne, nieznane i zmienne. No nie mam ochoty tracić tych setek godzin rocznie w korku.
Inna sprawa, że lubię korzystać ze środków komunikacji zbiorowej także dlatego, że – inaczej niż w samochodzie – mogę w nich poczytać. I wiem już, że w ciągu najbliższych dni będę zabierał ze sobą ten numer „Tygodnika”, żeby do pewnych autorów i tematów wrócić. [...] Bo pociąg – oprócz tego, że daje przestrzeń do lektury – może być miejscem, by podnieść wzrok i zadać sobie tytułowe pytanie z felietonu (debiutującej u nas w roli felietonistki!) Natalii de Barbaro.



"same zalety"!


Co do wyborów - dla przypomnienia kilka grafik:


Procent głosów nieważnych w wyborach samorządowych 2010 r.


Wybory do Sejmu 2007 r.


To dlaczego w miastach koncentruje się elektorat PO, a poza nim elektorat PiS?
Dlaczego poparcie nie jest rozproszone w całym kraju mniej więcej po równo? Hę?
 
Bo miastowi som mondrzejsi? 
 
 
 

Rady Powiatu i Sejmiki Wojewódzkie - jeżeli dochodzi do nadużyć, to władze wojewódzkie są na celowniku.

Wydaje się, że właśnie tak jest - "zadbane" miasta wojewódzkie i duże sprawiają, że mieszkańców wielkomiastowych nie dotyczą problemy dręczące małomiastowych. 
Do tego dochodzą nadużycia wyborcze - cztery razy więcej głosów nieważnych, niż w przypadku wyborów do Sejmu.

A więc władza koncentruje się nie w Sejmie - tylko w miastach wojewódzkich.

Sejmiki, urzędy marszałkowskie dublują władzę wojewody...

wikipedia dla Polaków:
Samorząd województwa – wyodrębniony (zasiedlający określone terytorium) w strukturze państwa związek społeczności regionalnej funkcjonujący w randze województwa, który z mocy prawa powołany jest do samodzielnego wykonywania zadań administracji publicznej, a także wyposażony w materialne środki umożliwiające realizację nałożonych na niego zadań. Samorząd województwa posiada możliwość kształtowania własnej wewnętrznej organizacji, m.in. wyboru organów samorządu wojewódzkiego (sejmik województwa, zarząd województwa), a także stanowienia poprzez te organy prawa miejscowego.
Samorząd województwa wykonuje określone ustawami zadania publiczne w imieniu własnym i na własną odpowiedzialność, dysponuje mieniem wojewódzkim oraz prowadzi samodzielnie gospodarkę finansową na podstawie budżetu.

Województwo ma osobowość prawną.

Samorząd województwa, na podstawie upoważnień ustawowych, stanowi akty prawa miejscowego obowiązujące na obszarze województwa.
 
 
 


Czyli w wypadku kryzysu władzy państwowej, dajmy na to - anarchii oraz w obliczu niemieckich roszczeń terytorialnych... roszczeń WMG II, faktu, iż niektóre terytoria II RP są administrowane poza Warszawą... albo też nieprzewidzianych "ogonków", albo przecinków:

Szacunek dla kulturowej odrębności Ślązaków i innych grup mniejszościowych skonsoliduje polityczną wspólnotę, którą stanowi społeczeństwo Rzeczypospolitej Polskiej, i da poczucie jej mocnego oparcia na wartościach świata zachodniego.

gdyby usunąć jeden "ogonek" - tylko jeden - jak w ustawie... - i zamienić "ą" na "a"... (w wyrazie: którą - która)

Szacunek dla kulturowej odrębności Ślązaków i innych grup mniejszościowych skonsoliduje polityczną wspólnotę, która stanowi społeczeństwo Rzeczypospolitej Polskiej, i da poczucie jej mocnego oparcia na wartościach świata zachodniego.

Prawda, że różnica? Przede wszystkim - w efekcie to zdanie mówi zupełnie co innego - tak jak się domyślałem, w tym zdaniu chodzi o wspólnotę polityczną, która ma stanowić PRAWDZIWE, bo mające realny wpływ na rzeczywistość - społeczeństwo RP.

Reszta to plebs, który się nie liczy. Jak pod zaborami. Są tramwaje dla Niemców i tramwaje dla reszty.


i wtedy ruletka.... 



https://maciejsynak.blogspot.com/2025/11/ciasto-z-lukrem.html


Ruletka?


Duże miasta ze skoncentrowaną ludnością łatwiej fizycznie kontrolować, narzucić swoją wolę -  po prostu jest to przestrzeń ograniczona, a ludna. Jak się wydaje, łatwiej też zmanipulować, bo zadowolić zmysły i poczucie lepszości można zdalnie przez GW i telewizory...
Nie bez znaczenia jest, że w dużym mieście ludzie są bardziej anonimowi, tudzież - obcy sobie, osamotnieni. Już nie ma wielkich zakładów pracy, które w PRL organizowały się we wspólnym sprzeciwie... 
 
 
 
To dlaczego w miastach koncentruje się elektorat PO, a poza nim elektorat PiS? Dlaczego poparcie nie jest rozproszone w całym kraju mniej więcej po równo
Hę?
 

https://tvn24.pl/wybory-samorzadowe-2024/wyniki-wyborow-jak-glosowali-mieszkancy-miast-jak-mieszkancy-wsi-dane-exit-poll-st7857730 
 
TVN24 -  Wybory samorządowe 2024
Największym poparciem na wsi cieszy się Prawo i Sprawiedliwość (43,2 proc.). PiS na tych obszarach ma wyraźną przewagę nad Koalicją Obywatelską, która w tym roku uzyskała wynik na poziomie (20,6 proc.), Trzecia Droga (15,5 proc.)

Według sondażu Ipsos, KO zdobyła 48 proc. głosów w miastach powyżej 500 tysięcy mieszkańców. Drugie jest PiS (20,0 proc.), Trzecia jest Lewica (13,2 proc.).
 
Czyli  poparcie  PiS  vs. PO+lewica:  

             wieś    -     43 -------- 36

            miasto -     20 -------- 61 

 

Jeżeli PO ma wyraźne poparcie w miastach, a - jak pisze pan redaktor-  "elektorat PiS oblega miasta", czyli ma poparcie poza dużymi miastami i na wsi - to chyba w kwestiach tak fundamentalnych, jak reparacje od Niemiec podział ten powinien się odwzorowywać, nie? Nie??! No jak to nie?! Patrz pan jak to się rozkłada w ostatnich wyborach:
 ~30% uprawnionych nie idzie na wybory, ~30% głosuje na PO, 30% na PiS, a podział głosowań jest niemal idealnie 50:50!
 
No toć chyba widzisz pan, że naród równo na pół podzielony, a nawet równo na jednetrzecie, nie?? 
 
 
Na tym wykresie poniżej pokazano, że:
 
Preferencje polityczne:
Obóz rządzący - PiS - 85,7 % za reparacjami, 
Opozycja - 69,7 % -                przeciw reparacjom
  
 
 
 

Ale przy rozróżnieniu:

Wielkość miejscowości - czy to wieś, czy miasto takie owakie - wszystko jest prawie po równo:
wieś - 47,7 za,          33,2 przeciw
miasta - 46,6 za,      41 przeciw 
 
Tak powinno być?
 
Rozkład wieś - miasto jest mniej więcej po równo, ale "PiS oblega miasta", a miasta to bastiony PO?
 

 
 
 
Ty patrz! Na tym "kółku" też 50:50!! Jak to możliwe???
 
 
 
 
 
 
 
Może jak mama pani Gizeli powinieneś być programistą ekonomistą i pracować w statystyce, hę? 
 
  
 

https://maciejsynak.blogspot.com/2026/01/demografia-europy-i-2-mln-niemcow.html
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Przypomnienie z 2016 roku: 
 
https://maciejsynak.blogspot.com/2016/09/plan-hitlera-dla-polski-wciaz-aktualny.
htmlhttps://pch24.pl/opinie/szokujace-dokumenty-plan-hitlera-dla-polski-wciaz-aktualny,506331
Marcin Austyn
Szokujące dokumenty! Plan Hitlera dla Polski wciąż aktualny
2016-09-01 07:00

Już w okresie drugiej wojny światowej Niemcy opracowali dokładny plan podporządkowania sobie terenów położonych za ich wschodnią granicą. Brutalna, masowa eksterminacja Polaków, Ukraińców czy Rosjan nie wchodziła w grę. Trzeba było poszukać „miękkich” rozwiązań, skutecznie wspomagających pomniejszenie niechcianych populacji. Postawiono zatem na promocję aborcji, rozdzielanie rodzin wskutek emigracji ekonomicznej, stłoczenie ludzi w miastach i „cichą sterylizację”. Tak osłabiane, niechciane narody miały się degradować do czasu, gdy pleniący się Niemcy będą mogli zastąpić „słabe” populacje.
 
[...] memoriał Traktowanie ludności byłych obszarów Polski z punktu widzenia polityki rasowej autorstwa doktora Erharda Wetzela i Günthera Hechta opublikowany na łamach „Zeszytów Oświęcimskich”. 

Zaproponowano dwa schematy działań, bazujące na tym samym założeniu: utrzymaniu Polaków i Żydów w jednakowy sposób na niskim poziomie życiowym i pozbawieniu ich wszelkich praw zarówno pod względem politycznym, jak narodowym i kulturalnym.
  
Prawo do kolei to prawo do dobrego poziomu życia i swobodnego przemieszczania się nawet dla uboższych.
  
Spędzenie płodu musi być na pozostałym obszarze Polski niekaralne. Środki służące do spędzania płodu i środki zapobiegawcze mogą być w każdej formie publicznie oferowane, przy czym nie może to pociągać za sobą jakichkolwiek policyjnych konsekwencji. Homoseksualizm należy uznać za niekaralny. Przeciwko instytucjom i osobom, które trudnią się zawodowo spędzaniem płodu, nie powinny być wszczynane policyjne dochodzenia.
 
W Polsce dzieci można zabijać środkami, które są zabronione przy zabijaniu psów - bo powodują silny ból... 
 
za fb: Fundacja Życie i Rodzina - Polska
25 maja 2025

"Zobaczyłam, jak pacjentka leży na kozetce, obok Jagielska wykonuje USG i upomina inną pielęgniarkę słowami: jak podajesz ten chlorek potasu, to musisz podawać do końca, aż do momentu, kiedy zobaczysz, że serce przestało bić. Jak tego nie zrobisz dobrze, to będzie ci uciekać i będziesz musiała kłuć jeszcze raz. To było coś strasznego. Zrobiło mi się słabo, bo zorientowałam się, że właśnie przy mnie zabijane jest dziecko…" - to słowa pani Magdy, położnej z Oleśnicy, która odeszła z pracy, bo nie mogła znieść, że placówka zamienia się w centrum aborcji.
Gizela Jagielska zdawała się być najbardziej zainteresowana tym, aby skutecznie dopaść dziecko w łonie matki i wstrzyknąć mu tyle chlorku potasu, aby doprowadzić do jego zgonu.
Potworna rzeczywistość aborcji w Oleśnicy wychodzi na światło dzienne. Kaźń dzieci woła o pomstę do Nieba. Domaga się też rozliczenia na ziemi. Polskie prawo nigdzie nie zezwala na zabicie dziecka zastrzykiem dosercowym, mówi jedynie o "przerwaniu ciąży". Tymczasem w Oleśnicy dochodzi do licznych zabójstw, aby dzieci nie sprawiły otoczeniu kłopotu, rodząc się żywe z aborcji...Więcej: https://ratujzycie.pl/polozna-z-olesnicy-o-aborcji-i.../
 
   
https://www.wysokieobcasy.pl/akcje-specjalne/7,156847,31927099,gizela-jagielska-ginekolozka-jako-spoleczenstwo-jestesmy-gotowi.html?disableRedirects=true
 
  
a samo uzyskanie aborcji wydaje się bardzo ułatwione:
 

za fb: Kaja Godek
2 maja 2026 
DZIECI ZABIJANE SĄ NA ZAŚWIADCZENIE OD PSYCHIATRY. Nie leczy się nikogo przez zabijanie drugiej osoby. Tymczasem w Polsce do zabicia dziecka ma wystarczać jedno zaświadczenie od lekarza psychiatry, który uzna, że u pacjentki zaburzony jest komfort psychiczny. W praktyce lekarze psychiatrzy wystawiają zaświadczenia z rozpoznaniami takimi jak „ostra reakcja na stres” czy „zaburzenia adaptacyjne”. To przepustka do wykonania aborcji.
Zaświadczenia są często wystawiane zdalnie – lekarz nie bada pacjentki, ale opiera się na jej deklaracjach składanych przez internetowy komunikator w trakcie rozmowy, która trwa kilkanaście minut. 
 
 
 
i dalej Traktowanie ludności byłych obszarów Polski z punktu widzenia polityki rasowej:
 
Niemcy pracowali też nad metodami cichej sterylizacji.
Himmler kładł nacisk i przywiązywał wagę do wyszukania takiego sposobu sztucznego wywoływania bezpłodności, który działałby szybko, pewnie, mógł być przeprowadzany niespostrzeżenie i nadawał się do stosowania masowego. 
 
To jest pytanie, czy stosuje się w Polsce masowe farmakologiczne metody wywoływania bezpłodności? Wywoływania braku dzieci? "Bąbelków"? https://maciejsynak.blogspot.com/2024/09/demografia-nie-akceptowac-propagandy.html
 
Wywoływania braku chęci na robienie dzieci? Brom - wiadomo, niektórzy mówią, że soja... Na pewno mass media z ich filmikami, w których w kółko powtarza się frazy "suchość pochwy", "oddaj mocz po seksie" , "udawanie orgazmu" czy "życie w związku to katorga" - nie pomagają...
 
"Brom w wojsku, a zwłaszcza bromek potasu, odgrywał kiedyś kontrowersyjną rolę w regulacji popędu seksualnego żołnierzy, mając na celu poprawę dyscypliny i morale. Choć jego działanie wydawało się pomocne, liczne skutki uboczne, takie jak zaburzenia erekcji, depresja oraz problemy z koncentracją, rodziły poważne obawy zdrowotne. Dziś armie coraz częściej rezygnują z tego niebezpiecznego związku, wprowadzając nowoczesne metody wsparcia psychologicznego, które są znacznie bardziej humanitarne"
https://tuchow24.pl/brom-w-wojsku-historia-dzialanie-i-obecne-kontrowersje

planowe wysyłanie na roboty do Rzeszy w pierwszej kolejności żonatych Polaków i zamężnych Polek. Przez to bowiem rozrywa się rodziny, co spowoduje, przy dłuższym tam zatrudnieniu, wydatne zmniejszenie liczby urodzeń.
 
właśnie to obserwowaliśmy w latach 90tych...
 
Kolejną metodą była sterylizacja polskich warstw prymitywnych. Jak wskazano, postulatu tego oraz jego rezultatów nie można w żadnym wypadku porównywać ze skutkami metod eugeniki. Jak bowiem zauważono, ucisk gospodarczy, stosowany wobec prymitywnych warstw, nie przeszkodzi im w produkowaniu licznego potomstwa. Można więc położyć temu kres jedynie przez środki wypleniające. Ponieważ zaś warstwa ta najczęściej nie przedstawia w procesie pracy zbyt wielkiej wartości, można by, również z gospodarczego punktu widzenia patrząc, przyjąć odpowiedzialność za tę metodę. Oczywiście należałoby, stosując ją, zrobić szeroki użytek z pojęcia „chory dziedzicznie” względnie „społecznie niepotrzebny”. Rozchodzi się tutaj nie o negatywną metodę eugeniczną, lecz po prostu o sposób wyplenienia narodu. 

Zakładano, że warstwy wyższe, społecznie wartościowe można znacznie osłabić już w przeciągu kilku pokoleń, gdyż na skutek zarządzeń godzących w rodzinę i jej sytuację gospodarczą, warstwy te zawierałyby małżeństwa dopiero bardzo późno, a i potem zmuszone by były świadomie ograniczyć liczbę potomstwa.

Osobą odpowiedzialną za realizację zagadnień rasowych i narodowościowo-biologicznych miał być lekarz urzędowy. Jego aktywność, jego zdolności i wiedza w tej niezmiernie ważnej życiowo dziedzinie nie będą ostatnim czynnikiem w kształtowaniu przyszłego, rasowego i narodowego oblicza okręgu Warty. Walka narodowościowa nie jest politycznym, lecz biologicznym zmaganiem, z którego zawsze wychodzi zwycięsko naród biologicznie silniejszy i życiowo dzielniejszy. Walka narodowościowa oznacza w swojej ostatecznej konsekwencji alternatywę: ty albo ja, a tym razem chcemy być tymi, którzy walkę poprowadzili lepiej.

 
za fb: POLSKA TO MY  
Bogdan Morkisz  28 kwietnia 2026

Czy uważasz, że wioski wymierają „w sposób naturalny”? Nie. System nie potrzebuje człowieka, który ma swoją studnię, ogród, sad, bydło i spiżarnię z żywnością (zbyt „niezależnego”). Takim człowiekiem nie można zarządzać – jest autonomiczny. System potrzebuje idealnego konsumenta, który musi codziennie chodzić do sklepu, bo inaczej umrze z głodu.
„Subskrypcja na żywność”. Na wsi możesz miesiącami nie wydawać pieniędzy – masz własne produkty. W mieście jesteś „na łasce supermarketu”. Chodzisz tam co drugi dzień, jak do pracy. Jeśli zablokują ci kartę lub zamkną sklep – w ciągu dwóch dni w twoim mieszkaniu zacznie brakować żywności. Nie kupujesz żywności, płacisz codzienny podatek po prostu za prawo do życia. Jesteś w 100% zależny. W dużych miastach zapasy żywności w sklepach wystarczają tylko na 3–5 dni, po czym półki będą puste bez stałych dostaw.
Pułapka „Betonowej klatki”. Ostatnie lata pokazały prawdę: mieszkanie w metropolii bez światła i wody zamienia się w niebezpieczną izolatkę w ciągu zaledwie kilku godzin. Prywatny dom z ziemią to forteca, w której jest ciepło, jedzenie i woda. Zagonili nas do miast, gdzie jesteśmy bezsilni bez usług komunalnych.
 

doktor Wetzel odżegnywał się od rozwiązania kwestii polskiej w sposób ostateczny, czyli poprzez masową eliminację.

Tego rodzaju rozwiązanie kwestii polskiej obciążyłoby naród niemiecki na daleką przyszłość i odebrałoby nam wszędzie sympatię, zwłaszcza, że inne sąsiednie narody musiałyby się liczyć z możliwością, iż w odpowiednim czasie potraktowane zostaną podobnie. Moim zdaniem, musi zostać znaleziony taki sposób rozwiązania kwestii polskiej, ażeby wyżej wskazane polityczne niebezpieczeństwa zostały sprowadzone do możliwie najmniejszych rozmiarów – postulował.

Poprzez środki propagandowe, a w szczególności przez prasę, radio, kino, ulotki, krótkie broszury, odczyty uświadamiające itp. należy stale wpajać w ludność myśl, jak szkodliwą rzeczą jest posiadanie wielu dzieci. 
 
Bąbelki, bąbelki, bąbelki...  bąbelkom "wstęp wzbroniony"....
 
Pouczył nas redaktor Prokop: "Media to biznes" - ciekawe, czyj? 
 
kółko te same frazy: "suchość pochwy", "oddaj mocz po seksie" , "udawanie orgazmu"... Od początku dziwiło mnie to, że ten program prowadzi taka jakby nieśmiała wycofana osoba... może ja się mylę w swojej ocenie, ale wydaje mi się, że ta osoba jest mało doświadczona. I teraz rozumiem, kiedy ona nie reaguje na te androny co ta "ekspertka" plecie, że tak faktycznie może być - ona jest niedoświadczona i dlatego przyjmuje bez krytyki te bzdury o udawaniu orgazmu na początku związku....
 
Uczulam - ostatnio werwolf sam siebie krytykuje i wchodzą w jałowe dyskusje ze sobą..., uważajcie na to.
 
Zniechęcać też miały koszty, jakie powoduje posiadanie dzieci. Rozwijane miały być bowiem postawy konsumpcyjne, w myśl: ile więcej mogę mieć dla siebie, nie mając dzieci. Kobiety od ciąż miała odstraszać propaganda groźnych dla zdrowia porodów, która przy okazji napędzałaby zapotrzebowanie na środki zapobiegawcze. Przemysł produkujący tego rodzaju środki musi zostać specjalnie stworzony. Nie może być karalne zachwalanie i rozpowszechnianie środków zapobiegawczych ani też spędzenie płodu. Należy też w pełni popierać powstawanie zakładów dla spędzania płodu.
 
Temat częściowo opisany tutaj: Lgtb

Postulowano też kształcenie akuszerek i felczerek specjalizujących się w przeprowadzaniu sztucznych poronień. Ich wysoka fachowość miała wzbudzać zaufanie. Rozumie się samo przez się, że i lekarz musi być upoważniony do robienia tych zabiegów, przy czym nie może tu wchodzić w rachubę uchybienie zawodowej lekarskiej godności – wskazywano.

 
 
facebook.com/babkibabkom/mentions/

https://dorotakania.pl/2026/03/10/resortowa-rodzina-gizeli-jagielskiej-dokumenty/
 
Gizela Dominika Jagielska to lekarka ginekolog pochodząca z Wałbrzycha, która w ostatnich latach stała się jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci w debacie dotyczącej aborcji w Polsce. To ona zastrzykiem z chlorku potasu uśmierciła dziecko w 9 miesiącu jego życia płodowego; jak twierdzi „Gazeta Wyborcza” – dokonała najwięcej „terminacji ciąż” w Polsce. Aborcjonistka, która została wyróżniona przez magazyn Agory „Wysokie Obcasy” w rankingu „50 śmiałych 2025”.

Analiza dokumentów archiwalnych pokazuje, że zarówno dziadek, jak i matka lekarki pojawiają się w materiałach dotyczących współpracy z aparatem bezpieczeństwa PRL. Z dokumentów znajdujących się w archiwach Instytutu Pamięci Narodowej wynika, że Paulina Jakubowicz – matka Gizeli Jagielskiej – została zarejestrowana jako tajny współpracownik Służby Bezpieczeństwa o pseudonimie „Waldemar”.
W materiałach czytamy, że: posiadała teczkę personalną oraz teczkę pracy w Wojewódzkim Urzędzie Spraw Wewnętrznych w Wałbrzychu, została pozyskana do współpracy na zasadzie dobrowolności, znajdowała się w sieci agenturalnej SB. Z dokumentów wynika, że z sieci tajnych współpracowników została wyeliminowana 9 sierpnia 1988 roku, a materiały dotyczące jej działalności zostały następnie złożone w archiwum i zniszczone.

W okresie, gdy była zarejestrowana przez Służbę Bezpieczeństwa, Paulina Jakubowicz pracowała jako programistka i ekonomistka w Wojewódzkim Urzędzie Statystycznym w Wałbrzychu.

Jeszcze ciekawszą historię kryją dokumenty dotyczące Mojżesza Jakubowicza, dziadka Gizeli Jagielskiej. Z zachowanych dokumentów wynika, że Mojżesz Jakubowicz był także tajnym współpracownikiem Urzędu Bezpieczeństwa. Według archiwalnych materiałów: udostępniał funkcjonariuszom UB pokój w swoim mieszkaniu przy ul. Batalionów Chłopskich 14 w Dzierżoniowie, podpisał zobowiązanie do współpracy z komunistycznymi służbami, przekazywał informacje dotyczące działalności środowisk uznawanych przez władze za „wrogie”.
W archiwach znajdują się również dokumenty wskazujące na jego udział w działaniach przeciwko polskiemu podziemiu niepodległościowemu. Jednym z ważnych dokumentów jest zaświadczenie Miejskiego Sztabu ORMO w Dzierżoniowie z 18 lipca 1977 roku, które potwierdza, że: Mojżesz Jakubowicz był członkiem Ochotniczej Rezerwy Milicji Obywatelskiej w latach 1946–1948. Dokument wskazuje, że: brał udział w zabezpieczaniu wyborów w latach 1946–1947, uczestniczył w ochronie zakładów przemysłowych, pełnił służby patrolowe. Inny dokument – zaświadczenie wydane w Wałbrzychu 7 lipca 1983 roku – stwierdza, że:
„wymieniony brał czynny udział w walkach z bandami reakcyjnego podziemia, działając na rzecz utrwalania władzy ludowej”.
W języku aparatu bezpieczeństwa PRL określenie to oznaczało walkę z antykomunistycznym podziemiem niepodległościowym, w tym z oddziałami Armii Krajowej. W regionie Dzierżoniowa działały po wojnie silne struktury konspiracji niepodległościowej. Część jej dowódców została zamordowana w miejscowym więzieniu.

 
Niemcy chcieli utrzymywać taką politykę do czasu, w którym oni sami byliby w stanie zasiedlić tereny wschodnie. Całkowite biologiczne wyniszczenie Rosjan nie może tak długo leżeć w naszym interesie, jak długo nie jesteśmy sami w stanie zapełnić tego terenu naszymi ludźmi. W przeciwnym bowiem razie inne narody objęłyby ten obszar, co również nie leżałoby w naszym interesie. Naszym celem przy wprowadzeniu tych środków jest tylko to, ażeby Rosjan o tyle osłabić, ażeby nie mogli nas przytłaczać masą swoich ludzi.
 
[...] 
z 2 października 1940 roku i zostały zawarte w tajnej notatce sygnowanej przez Martina Bormanna, przybocznego Führera. Sygnalizował on, iż Adolf Hitler zainteresowany jest pozyskiwaniem dla Rzeszy własności ziemskich. Chodziło o zapewnienie wyżywienia wielkim miastom. Prócz ziemi potrzebna była tania – i co ważne, sezonowa – siła robocza. Oczywiście robotnicy ściągani byliby z Polski, a po zakończeniu zbiorów – odsyłani z powrotem. 
 
  
Hmmm... tajna notatka, więc może nie chodziło o wielkie miasta w Rzeszy, tylko w Polsce - potajemnie podbitej, skolonizowanej przez podstawionych niemców... Wielkie miasta mają w Polsce pozycję uprzywilejowaną, czyż nie? Na wsi, w małej miejscowości wszyscy się znają, duże miasta są anonimowe... tym samym zapewniają lepsze schronienie... 
 

 
 
 
 
 
Przypomniał mi się żart. Jak w Gdańsku rozpoznać, kto jest Niemcem?
Stajesz przy ścieżce rowerowej, kiedy widzisz, że ktoś nadjeżdża, stawiasz stopę na ścieżce.... Jak rozlegną się dzikie wrzaski zaczynające się od "ty chhhhh.......!!" , a potem wściekłe ujadanie, aż do płaczliwych żalów - to na pewno szkop. Szybkim ruchem wyciągasz zza pazuchy siatkę, rzucasz ją - hyc!... 
 
A nie... sory, to był żart. Tylko żart.
 
Wracajmy do spraw poważnych... 
 
  
Czyż to wszystko nie jest ze sobą połączone i tak naprawdę - zorganizowane? My tu się zastanawiamy nad problemami, a wystarczy sięgnąć do niemieckich planów, by zrozumieć - co tu się wyprawia...
 
 
 
Dlatego też tak chcą cyfryzacji - ludzie w miastach staną się zakładnikami decydentów UE - czyli Niemców i ich tego... Mercosuru.
 


Dlatego pamiętajmy – jeżeli coś idzie źle - powodem jest to, że tak ma być . Ktoś zadecydował , że tak ma być.
http://werwolfcompl.blogspot.com/p/blog-page.html

 
 
Ha! Zobacz jak ta robota moja teraz się przydaje, wystarczy sięgnąć do bloga i już mam - wykresy, tabele, mapy, przecinki...

i dalej:


klubjagiellonski.pl
Jak zażegnać kryzys demograficzny w Polsce? Odpowiedzi udzielić powinny kobiety

Doświadczeniem wielu kobiet jest brak tzw. „wioski”. To metaforyczne określenie nawiązuje do realiów życia w małej społeczności, gdzie wszyscy się znali i można było liczyć na pomoc rodziny lub sąsiadów, a także na wymianę doświadczeń.

Przeprowadzka z dala od rodzinnych stron nierzadko otwiera nowe perspektywy, daje możliwość znalezienia lepszej pracy i rozwoju, czasem stanowi terapię traum wyniesionych z pierwotnego środowiska. Ma jednak też drugą stronę – znacznie trudniej znaleźć pomoc nawet przy tak drobnych sprawach, jak ugotowanie za kogoś obiadu czy przypilnowanie dziecka przez godzinę. Dotyczy to zwłaszcza kobiet, bo to one najczęściej opiekują się dzieckiem w pierwszych miesiącach jego życia. Wynikający z tego stan permanentnego przemęczenia sprawia, że trudniej zdecydować się im na kolejne dziecko.

Dokładnie.

Młodym ludziom wmusza się wyższe wykształcenie i wypycha do dużego miasta, gdzie nie ma rodziny, znajomych z dzieciństwa, z okresu młodzieńczego - zrywa się kontakty i poczucie bezpieczeństwa wynikające z udziału w grupie osób znanych sobie "całe życie". Brak oparcia w rodzinie.

Na pewno niebagatelny wpływ na dzietność ma praca zawodowa kobiet, która min. wymusza na nich dyspozycyjność, no i podnosi poprzeczkę mężczyznom, bo - i tu powtarzana na fejsbukach fraza: "silna niezależna kobieta nie potrzebuje faceta"

Linda Scott w wydanej w 2020 r. książce „Kapitał kobiet” przedstawia wyniki badań przeprowadzonych w 163 krajach, które wykazały, że aktywizacja zawodowa kobiet jest najlepszą metodą napędzania wzrostu gospodarczego. Posiadanie przez kobiety źródła własnego dochodu przynosi im niezależność finansową, a także stymuluje rozwój klasy średniej. W perspektywie makroekonomicznej wszystkim nam opłaca się praca zawodowa kobiet.

Krótko mówiąc - albo wysokie sukcesy gospodarcze, albo istnienie...
Sitwy wszelakiego rodzaju, chciwi ludzie wybierają sukcesy gospodarcze, bo oni zarabiają miliony na ZASOBACH np. płacących 50 gr za butelkę...

[...] Uważają, że właściwym pytaniem nie jest to, jak pogodzić pracę z macierzyństwem, ale dlaczego kapitalizm w ogóle zmusza kobiety do tego, aby być jednocześnie matką i pracownicą. Sugerują, że część matek wraca na rynek pracy wbrew sobie, działając pod presją ekonomiczną i społeczną.

I dalej:

Źródeł kryzysu upatruje m.in. w problemach z wchodzeniem w relacje przez młodych ludzi. Ich bezpośrednią przyczyną są media społecznościowe, pornografia czy portale randkowe. Wszystko to odciąga od zawierania znajomości w realnym świecie.

Single w systemie kapitalistycznym stają się idealnymi klientami, więc walka o większą dzietność to również walka z wielkimi firmami technologicznymi. I tu powinniśmy pamiętać, że walczymy o dzietność w przyszłości. Zakaz mediów społecznościowych dla dzieci i młodzieży do określonego wieku to jedno z rozwiązań, które może przynieść poprawę wskaźnika dzietności w następnych pokoleniach.

Tak, trzeba zamknąć młodym ludziom fejsbuki instagramy i odebrać smartfony.

Według sondażu CBOS z 2023 r. tylko ok. 10% kobiet w ogóle nie chce mieć dzieci. Jednocześnie aż 57% respondentów przyznaje, że ma mniej dzieci, niż by chciało. Anna Gromada, poza kwestią relacji, proponuje także skupienie się na barierach, które wpływają na powstawanie tej różnicy. Tu przeważają czynniki ekonomiczne (m.in. większa dostępność mieszkań) czy zdrowotne (m.in. rozszerzenie programu in vitro).

System kapitalistyczny, w którym wszyscy funkcjonujemy, jest jedną z przyczyn problemów z wchodzeniem w relacje, ale wpływa także na kształt samego rodzicielstwa.

Na koniec warto jednak wspomnieć o dwóch czynnikach, których nie da się wpisać do prostego rachunku ekonomicznego – miłości i nadziei. Według badań najczęściej podawanym powodem, dla którego Polacy chcą mieć dzieci, jest właśnie miłość.

W obecnym świecie zmienia się nasze jej doświadczenie, a brak wypełniamy substytutami oferowanymi przez rynek. Jak pisała bell hooks w książce „Wszystko o miłości”: „Wielu z nas pragnie kochać i być kochanym, ale nie ma odwagi podjąć ryzyka. (…) Może i brakuje nam miłości, ale zawsze możemy pójść na zakupy”. Byung-Chul Han w książce „Duch nadziei i inne eseje” dodaje: „Bez idei, bez sensownego horyzontu życie zapada się w przeżycie albo w immanencję konsumpcji, jak to ma miejsce dzisiaj. Konsumenci nie mają nadziei. Mają tylko pragnienia lub potrzeby. Nie potrzebują też przyszłości.”

Może to właśnie miłość i nadzieja, jaka wiąże się z każdym nowym życiem, nawet wbrew „racjonalnej” kalkulacji, najbardziej przybliżają nas do decyzji o rodzicielstwie.





I wracając do posta pani Dyrektor Stanny...

"Wzrost koncentruje się w MOF - to efekt mobilności i suburbanizacji" - jest dokładnie na odwrót: czynniki wymienione powyżej przyczyniły się do koncentracji ludzi w dużych miastach, zmusiły ich do zmiany miejsca zamieszkania - z małego miasta do dużego, czyli owa  "mobilność" została sztucznie wymuszona. 
 
"Wzrost koncentruje się w MOF" - nie ma czegoś takiego, jeśli chodzi o Polaków, nie można tak powiedzieć, to absurd - nie ma wzrostu ludności polskiej w Polsce!
 
Kartogram jest opisany: "Zmiana liczby ludności" 2014 - 2024, brak jest informacji, czy chodzi też o imigrantów z innych krajów i to może mylić, bo od 2011 roku notuje się spadek populacji Polski!
 
https://pl.wikipedia.org/wiki/Demografia_Polski 
 
 
 

W tabeli: populacja Polski w tysiącach w danym roku
 
 
Kartogram może powinien być opisany  "Zmiana liczby ludności w danych regionach na tle spadku liczby ludności w Polsce" 2014 - 2024! albo po prostu: MIGRACJEAle nie ma doprecyzowania, czy chodzi też o ludność niepolską! 
 
Ten "wzrost", o którym pisze pani Stanny to jest w przypadku ludności polskiej zasadniczo przesunięcie z jednego regionu do innego! Ludzie wyjeżdżają np. z małego miasta i osiadają w dużym mieście wojewódzkim lub jego MOF. 
 
Kiedy ktoś pisze "wzrost" - to pisze bardzo nieprecyzyjnie!!
 

I dalej...
 
A słowo "mobilny" kojarzy się nam pozytywnie - oznacza, że ktoś ma możliwość swobodnego przemieszczania się - ma własny samochód, ma możliwości, pieniądze i tak dalej. Zastosowane przez panią Stanny słowo może sugerować swobodę przemieszczania się, ale tu mamy do czynienia z przymusem, a nie ze swobodnym wyborem -"sytuacja zmusiła mnie do wyjechania do Warszawy".

Stworzono w Polsce warunki zmuszające młodych ludzi do emigracji do dużych ośrodków. Ktoś to miał przemyślane i starannie zaplanowane i po 30 latach widzimy efekt.

Jak ubecy chcą się obłowić na gospodarce, to pozwalają na ustawę Wilczka, a jak ubekom to nie pasuje - to ją zamykają. Rozumiesz? Nie ma żadnych genialnych superpremierów, pod którymi gospodarka polska nagle się rozwija - nie ma. Jest tylko decyzja tajemnego gremium. Ktoś wydaje pozwolenie, albo zakaz. Jak w mediach - "czerwone spodnie.... lgtb .... "ten co zawsze wybiera najmłodszego"..." Gospodarka cały czas (po zamknięciu ustawy Wilczka) od 30 lat jest sztucznie tłumiona i rozwalana. 

Gospodarka nie jest zresztą dla ciebie tylko dla ubeków - ty jesteś tylko ZASOBEM - co wyrzuca butelkę albo odnosi ją do butelkomatu, i co kupuje losy na loterii. 
Za 3 zł ktoś sprzedał ci 1,5 litra wody, a za 50 groszy sprzedał ci pustą butelkę, którą ty wyrzucasz, bo przecież nie będziesz stać przy butelkomacie, który - o dziwo! - jest zamknięty jak ustawa Wilczka, "bo coś nie działa"...
Zapłaciłeś za odpad, za śmieć i dalej martw się sam.... po co kupowałeś? Kolekcjonujesz plastikowe butelki? Masz wystawkę na oknie?

Co za różnica, czy kupujesz los za 50 groszy, czy butelkę? Nie każdy kupuje losy, ale na skutek propagandy "pij wodę!" wielu ludzi faktycznie wmusza w siebie 2 litry wody dziennie.... Naprawdę myślisz, że osoby tefałenowe piją 2 litry wody dziennie? 
 
"Media to biznes"

za fb: Maciej Synak
2 grudnia 2025
redaktor Prokop: tu jego wypowiedź sprzed - nomen omen - 10 dni... :
"Naiwnym byłoby zakładanie, że media są od tego, żeby cię informować o tym co się dzieje na świecie. Media to biznes... [...]
Jeśli ktoś traktuje media jako źródło informacji o rzeczywistości, no to pobłądził, bo jeśli chcesz wiedzieć jak rzeczywistość wygląda, to najlepiej jakbyś tam sam pojechał i to zobaczył na własne oczy, co jest oczywiście niemożliwe w większości przypadków.
Próba mówienia, że rzeczywistość wygląda tak, czy tak, media tak powiedziały, no jest czymś niemądrym. Trzeba się tego wystrzegać."
 
https://www.facebook.com/reel/1154128753562938
 
 
 
Suburbanizacja to proces rozwoju przedmieść polegający na przenoszeniu się ludności i firm z centrów miast na tereny podmiejskie - ludzie wolą mieszkać za miastem, albo w małym ośrodku, ale praca jest w dużym mieście, dlatego pracują np. w Gdańsku, a dom mają w Osowej, albo Żukowie, z którego w pół godziny dojadą do pracy.




I dalej Dyrektor Stanny: kopiuję ten tekst jeszcze raz, żebyś miał go blisko:

Wzrost koncentruje się w MOF - to efekt mobilności i suburbanizacji. Spadki tworzą rozległe obszary – szczególnie w Polsce wschodniej, północnej i poza strefami oddziaływania miast. Im niższy poziom wielofunkcyjności lokalnej gospodarki, tym większe ryzyko trwałej depopulacji.

Dlatego, apeluję do "ekspertów" (często nie naukowców) by nie straszyli "KRYZYSEM" i nie obiecywali, że to jest problem do „naprawienia” jedną interwencją (koniecznie transferem finansowym)! To jest proces, do którego trzeba się dostosować. Jak? Zamiast prób zatrzymania ludzi za wszelką cenę, potrzebujemy adaptacji: usług, transportu, współpracy między gminami. Zacząć trzeba od zmiany logiki myślenia o rozwoju! Bo rozwój w XXI wieku coraz rzadziej oznacza wzrost liczby mieszkańców, a coraz częściej - zdolność do dobrego życia mimo ich mniejszej liczby. A to w dobie kurczenia demograficznego jest tylko możliwe przy współpracy i integracji! Będziemy też o tym debatować na Local Trends w Sopocie.


"Im niższy poziom wielofunkcyjności lokalnej gospodarki, tym większe ryzyko trwałej depopulacji"

No widzisz! Ta pani wie! Tu masz to czarno na białym - tylko trzeba to inaczej sformułować - oto jak ważny jest język i retoryka! Teraz patrz co tu napiszę:

"Im niższy poziom wielofunkcyjności lokalnej gospodarki, tym większe ryzyko trwałej depopulacji, bo niski poziom funkcjonalności zmusza tam żyjącą populację do mobilności - do emigracji do ośrodków o wysokim poziomie wielofunkcyjności - czyli z małych miast do dużych miast, które uczyniono wielofunkcyjnymi min. przez reformę administracyjną"

I wtedy:

"Ludność koncentruje się w MOF - następuje tam wzrost liczby ludności przybyłej z całego województwa, a nawet kraju, to efekt wielofunkcyjności okołomiejskiej gospodarki dużego miasta, ale też niskiego poziomu wielofunkcyjności mniejszych ośrodków"

Rozumiesz?
Bo ta pani na pewno rozumie... tylko chyba jakiś chochlik coś tam poprzestawiał w klawiaturze... że tak dziwnie wyszło...





"Wzrost koncentruje się w MOF - to efekt mobilności i suburbanizacji. Spadki tworzą rozległe obszary – szczególnie w Polsce wschodniej, północnej i poza strefami oddziaływania miast." - to są dwa zdania ustawione obok siebie, ale zasadniczo bez związku ze sobą, no i pierwsze zdanie źle sformułowane.

"Dlatego, apeluję do "ekspertów" (często nie naukowców) by nie straszyli "KRYZYSEM" i nie obiecywali, że to jest problem do „naprawienia” jedną interwencją (koniecznie transferem finansowym)! To jest proces, do którego trzeba się dostosować."

A widzisz! Pani nam radzi, by się dostosować i nic z tym nie robić - czemu sądzi, że planujemy tylko jedną interwencję? Może tak jej pasuje do zdania? 
Dziwny zapis:
>>do „naprawienia” jedną interwencją (koniecznie transferem finansowym)!<<
ten zwrot stwierdza wprost - "jedną", ale sugeruje, że mogą być inne "interwencje", bo w nawiasie wyszczególnia: "koniecznie transferem finansowym", czyli mogłyby być też inne z - "niekoniecznie transferem finansowym"

Dlaczego więc pisze "jedną interwencją"? Jest tu jakaś niezgodność.

I to "eksperci" - w liczbie mnogiej - liczba mnoga oznacza wielu, a na pewno "ilość X" ekspertów poda więcej niż jedną "interwencją", bo inaczej się nie da, np. dzisiaj:
https://www.wprost.pl/kraj/12311538/tak-rzad-chce-zaradzic-kryzysowi-demograficznemu-npz-program-in-vitro-nacisk-na-opieke-okoloporodowa.html
- w obszarze ochrony zdrowia: opieka okołoporodowa, ale i leczenie bezpłodności i inne
https://www.prawo.pl/kadry/3-sposoby-na-poprawe-kondycji-demograficznej-polski,287256.html
- portal prawo.pl ma 3 propozycje


Nie ma więc jednej opcji, to czemu pisze "jedną"? To już druga niezgodność. Dlaczego ona tak pisze?
Zastanówmy się.... to zdanie w ogóle jest takie niestylistyczne, jakby coś na doczepkę było... zobaczmy...

"Dlatego, apeluję do "ekspertów" (często nie naukowców) by nie straszyli "KRYZYSEM" i nie obiecywali, że to jest problem do „naprawienia”! To jest proces, do którego trzeba się dostosować."

Teraz zdanie jest stylistycznie poprawne, tyle, że ja nie zgadzam się z takim postawieniem sprawy.
Gdyby to zdanie tak wyglądało, że by znaczyło, że autor tego zdania apeluje do nas, by nic nie robić z tym problemem, że trzeba się do niego dostosować, a nie walczyć z nim.

Także bardzo dziwne zdanie, może znowu to wina klawiatury, albo edytora tekstu?
Jakiś diabeł w tym mieszał...



"To jest proces, do którego trzeba się dostosować"

To by znaczyło, że ktoś dalej realizuje swoje plany bez przeszkód - a na to NIE MA ZGODY. 
I uwaga: jeżeli ktoś się boi, że ten trend może się odwrócić, to jasnym jest, że naprawdę można go odwrócić - i trzeba.

"Jak? Zamiast prób zatrzymania ludzi za wszelką cenę, potrzebujemy adaptacji: usług, transportu, współpracy między gminami. Zacząć trzeba od zmiany logiki myślenia o rozwoju! Bo rozwój w XXI wieku coraz rzadziej oznacza wzrost liczby mieszkańców, a coraz częściej - zdolność do dobrego życia mimo ich mniejszej liczby. A to w dobie kurczenia demograficznego jest tylko możliwe przy współpracy i integracji!"

Nie. To jest całkowicie złe postawienie sprawy.

My nie będziemy ludzi zatrzymywać na siłę, tylko ludziom w małych ośrodkach należy zapewnić warunki przyzwoitego funkcjonowania - musi być praca (tj. warunki dla przedsiębiorczości np. nowa ustawa Wilczka), transport, dostęp do usług, po prostu - wielofunkcyjność.

Zamiast tego pani proponuje nam adaptację: ale przecież adaptacja spowoduje dalszą degradację, aż w końcu zabraknie ludzi na wsi czy małym miasteczku - i nie będzie miasteczka - jak we Włoszech to się dzieje... może tam też nieprzypadkowo... pamiętamy nawoływania niemieckich gazet, żeby Grecy sprzedali Niemcom swoje wyspy... Grecy mają wyspy, Włosi piękne krajobrazy, a my mamy kamienice w Warszawie i nie tylko tam... cała ziemia pełna skarbów...

"Zacząć trzeba od zmiany logiki myślenia o rozwoju! Bo rozwój w XXI wieku coraz rzadziej oznacza wzrost liczby mieszkańców, a coraz częściej - zdolność do dobrego życia mimo ich mniejszej liczby"

Widzę tu tylko to, że pani zależy, by Czytelnik przestał myśleć o demografii.. Rozwój państwa i społeczeństwa jest ściśle związany z demografią - im większe państwo, tym większe możliwości  - widać to na każdym kroku, Niemcy są najliczniejszym państwem w Europie nie licząc Rosji, największe potęgi światowe to państwa o znacznej liczbie mieszkańców, to oczywiste, więcej ludzi składa się na budżet państwa, więcej pieniędzy w budżecie oznacza większe inwestycje, więcej pieniędzy idzie na konkretny cel... itd. itd... więcej ludzi to większa armia - większy skutek odstraszania, albo... zastraszania...

Nie bez przyczyny Polska została rozczłonkowana -  mniejsze państwo i mniej ludności (nagle powstały nacje białoruska i ukraińska, a teraz znowu ...wiecie, nie... co tam się dzieje.... ) to mniejszy potencjał ...

A to w dobie kurczenia demograficznego jest tylko możliwe przy współpracy i integracji!

to ostatnie zdanie i słowo w ogóle mi nie pasuje do całości tekstu, integracja oznacza nie separowanie ludzi w mniejszych ośrodkach, a to właśnie działo się 30 lat - rozwijano duże ośrodki i "wysysano" ludzi z małych - i ani słowa na ten temat ze strony pani Stanny...














na Linkedin też uwagi o kolorach...











facebook.com/monika.stanny
 
 
 
























notatka ze strony czwartej
Dziennik Bydgoski nr. 157 z 13 lipca 1938 roku

klubjagiellonski.pl/2026/04/19/jak-zazegnac-kryzys-demograficzny-w-polsce-odpowiedzi-udzielic-powinny-kobiety/

pl.wikipedia.org/wiki/Reforma_administracyjna_w_Polsce_(1999)
pl.wikipedia.org/wiki/Powstanie_warszawskie
facebook.com/watch/?v=10154779634307132


Prawym Okiem: Reforma ortografii - bez mocy prawnej





https://maciejsynak.blogspot.com/2025/04/slazacy-chca-decydowac-o-losach-panstwa.html
http://werwolfcompl.blogspot.com/p/blog-page_1.html

bmv.de/SharedDocs/DE/Artikel/E/schiene-aktuell/elektrobahn-klimaschonend-zukunft-bahn-elektrifizierungsprogramm.html
plk-sa.pl/o-spolce/biuro-prasowe/mapy
geopolityka.net/analiza-geopolityczna-aktualnego-stanu-sieci-kolejowej-w-polsce/
railsmaps.com/europe
de.wikipedia.org/wiki/Chronik_der_Streckenelektrifizierung_in_Deutschland_seit_1994#
wgospodarce.pl/informacje/2487-juz-niedlugo-z-mapy-polski-zniknie-2000-km-linii-kolejowej
trojmiasto.wyborcza.pl/trojmiasto/7,35612,28961711,zaorali-nam-kolej.html

frdl.org.pl/opinie-frdl/35-lat-temu-uchwalono-ustawe-o-samorzadzie-terytorialnym
https://pl.wikipedia.org/wiki/Samorz%C4%85d_wojew%C3%B3dztwa









I nie zapominaj:
 










To są właśnie te niuanse, na podstawie których działa Werwolf - IV Rzesza istnieje, tylko nie ma organów pozwalających na jej funkcjonowanie i tak samo jest z II RP - istnieje, ale nie ma powołanych organów...

Czas biegnie, Werwolf powoli niszczy nowe wschodzące pokolenia i sabotuje kraj, by pozostawał w dryfie, tak byśmy nie mogli odzyskać kontroli. To jest gra na czas.
 
Jeżeli założyć, że obecna konstytucja, to taka pseudokontytucja, to hasają, kpią sobie, bo mogą... bo wiedzą...
 
Czyli jak kodownicy wołali "Konstytucja!" to może chodziło im o wskazanie, że konstytucja z 1997 to wydmuszka i że prawo w Polsce nie istnieje??? A oni będą mącić tak długo, aż... niestarczy nam czasu? Wtedy IV Rzesza wyciągnie papiery.... 


https://maciejsynak.blogspot.com/2026/03/ii-czy-iii-rp.html




 
"Tego rodzaju rozwiązanie kwestii polskiej obciążyłoby naród niemiecki na daleką przyszłość i odebrałoby nam wszędzie sympatię, zwłaszcza, że

inne sąsiednie narody musiałyby się liczyć z możliwością, iż w odpowiednim czasie potraktowane zostaną podobnie"