Maciej Piotr Synak


Od mniej więcej dwóch lat zauważam, że ktoś bez mojej wiedzy usuwa z bloga zdjęcia, całe posty lub ingeruje w tekst, może to prowadzić do wypaczenia sensu tego co napisałem lub uniemożliwiać zrozumienie treści, uwagę zamieszczam w styczniu 2024 roku.

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Syria. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Syria. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 23 sierpnia 2018

Migracje..


Nawiązując do:

http://maciejsynak.blogspot.com/2017/12/rozprzestrzenianie-sie-cywilizacji.html



Czy taki silny kontakt z historią, z przeszłością rodzi dystans do teraźniejszości?

Z pewnością jako archeolodzy mamy spory dystans do tego, co dzieje się współcześnie. W swojej praktyce zajmowałam się różnymi okresami archeologicznymi, ale głównie rokiem 1200 p.n.e. Wtedy doszło do ogromnych migracji w basenie Morza Śródziemnego, wszyscy się przenosili i także bezskutecznie próbowano powstrzymać migrujących. Kiedy patrzę na próby powstrzymania fali emigracji z Syrii, chce mi się śmiać, bo takich okresów było już w historii wiele i wydarzą się jeszcze nieraz. Pewne zjawiska są nieuniknione, a my po prostu jesteśmy świadkami kolejnej fali, więc nie ma sensu się denerwować.



Odkrywanie przeszłości: Jak naprawdę wygląda praca archeologa?


Codzienność archeologa? Praca w błocie i wieczorne plotki. Z drugiej strony obcowanie z przeszłością uczy życia i uwalnia od lęku przed przyszłością. Marta Guzowska, archeolożka i autorka kryminałów z wykopaliskami w tle, mówi, ile ten zawód ma wspólnego z romantycznym wyobrażeniem rodem z filmów o Indianie Jonesie. I dlaczego tak wciąga




O swoim zawodzie opowiada pani jak o pracy marzeń. Zawsze tak było?
 
Większość osób ma wyobrażenie na temat archeologii, które nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Ze mną było podobnie, ale ta praca nigdy mnie nie rozczarowała, może dlatego, że przypomina mi dzieciństwo.

Jako dziecko sporo podróżowałam po basenie Morza Śródziemnego. Mój tata pracował wówczas w Libii jako geodeta, więc spędzaliśmy tam wakacje. Rodzicom zależało, żebyśmy poznali choć trochę kulturę i historię tego kraju, dlatego zamiast jedynie leżeć na plaży, zwiedzaliśmy stanowiska archeologiczne. A Libia pod tym względem jest bardzo bogata! I kiedy podczas pierwszych studenckich wykopalisk trafiłam na Cypr, czyli znowu w region basenu Morza Śródziemnego, poczułam, że wracam do własnej przeszłości. Zapachy, smaki, pogoda, to wszystko przypominało mi bardzo fajne dzieciństwo. A za chwilę okazało się, że ta praca to prawdziwa miłość, zupełnie pochłonęły mnie zagadki, odkopywanie, odszukiwanie. Archeologia jest jak nałóg, z tego nie można się wyzwolić.



Zawód archeologa wydaje się bardzo romantyczny, zwłaszcza jeśli mamy wyobrażenia pracy w stylu Indiany Jonesa albo profesora Schliemanna – odkrywcy Troi. Podejrzewam jednak, że często kończy się po kolana w błocie w jakiejś polskiej wiosce.


Zdarzyło mi się kopać w błocie, choć to była niemiecka wioska. A błoto było tak potworne, że buty w nim gubiliśmy. Cóż, to część naszej pracy, a jeśli ktoś już kończy studia, to chce pracować w zawodzie. Zawsze znajdzie się miejsce do pomocy przy wykopaliskach, natomiast znalezienie posady na uniwersytecie czy w instytucie badawczym jest znacznie trudniejsze. Często spotykam kolegów ze studiów w wydawnictwach, gdzie pracują jako redaktorzy czy dyrektorzy do spraw sprzedaży.


Czy w tym zawodzie człowieka potrafi dopaść rutyna albo frustracja?

Zdarza się, że kończą się pieniądze z grantu, a trzeba coś jeszcze przebadać albo skończyć. I to jest bardzo frustrujące. Rutyna też się zdarza, tak jak w zawodzie pisarza. Książkę, która ma się ukazać jesienią („Reguła nr 1”, Wydawnictwo Marginesy – przyp. red.), zaczęłam pisać zimą. W pewnym momencie utknęłam i dopiero pod koniec wiosny wymyśliłam coś, co pchnęło akcję do przodu. Z archeologią jest podobnie. Często jakiś projekt ciągnie się bardzo długo, bo coś nie wychodzi, a gratyfikacja w tym zawodzie jest bardzo ważna.


Pewnie nieczęsto dokonuje się ważnych odkryć, o których potem czytamy w mediach.

Wprost przeciwnie – wielkie odkrycia zdarzają się częściej niż piszą o tym media, ale rzadko są medialne. Archeolodzy wybierają stanowiska pod kątem problemów badawczych do rozwiązania. Na przykład wciąż niewiele wiemy o osadnictwie z końca epoki brązu na Krecie, więc archeolodzy szukają stanowisk z tego okresu, licząc, że wykopaliska uzupełnią ich wiedzę.
Miałam szczęście pracować na stanowisku sprzed około 1200 lat p.n.e. Odkopaliśmy osadę, w której znaleźliśmy masę ciekawej ceramiki, domy oraz wiejską świątynię. W pewnym momencie zorientowaliśmy się, że traf chciał, iż w czasie trzęsienia ziemi, które wówczas miało miejsce, mury świątyni zwaliły się, grzebiąc jej wnętrze. Na szczęście gdy podnieśliśmy ściany, ukazała się niemal nienaruszona świątynia z epoki brązu. Jasne, wszystko było potłuczone, ale w taki sposób, że dało się to w całości skleić.


Brzmi jak opis sceny z filmu przygodowego…

Z punktu widzenia badacza to było nieprawdopodobne odkrycie, ale też samo odkopywanie było niezwykłym przeżyciem. Czuliśmy się jak w kapsule czasu, bo oto leżał przed nami nie tylko znak historii, ale i najważniejsze miejsce – świątynia. Były tam posągi z gliny, wcześniej znano tylko trzy takie obiekty, a odkopaliśmy kilka razy tyle i znacząco zwiększyliśmy naszą wiedzę. To było naprawdę coś wielkiego! Na dodatek okazało się, że nigdzie nie można stanąć, wszystko leży na ziemi, więc we dwie z przyjaciółką, jako najmniejsze i najlżejsze z ekipy, zostałyśmy oddelegowane, by na bosaka, dzień w dzień, w szczerym polu, odkopywać świątynię. Gdy po południu wszyscy siedzieli już wykąpani w klimatyzowanych pomieszczeniach, my pracowałyśmy nadal w upale, brudzie i kurzu, a szefowa dowoziła nam pizzę. Przeżycie wspaniałe, ale to była potwornie ciężka praca fizyczna.


Wyobrażam sobie, że tak głębokie wchodzenie, czasem dosłownie, w historię, musi wpływać na samoświadomość samych archeologów.

Wpływa niesamowicie. Możliwość dotknięcia historii, a my przecież dosłownie dotykamy przeszłości, jest nieprawdopodobnym przeżyciem.
Jedno z moich ważniejszych przeżyć archeologicznych to urlop na wyspie Santorini, gdzie spędziłam kilka dni ze znajomą, która tam prowadziła wykopaliska. Podczas kolacji powiedziała, że ma klucze do muzeum i zapytała, czy chcę zajrzeć. Wybrałyśmy się tam późnym wieczorem. W jednej z zamkniętych dla zwiedzających sal, na podłodze leżały akurat freski przywiezione z Aten, które czekały na zamontowanie w gablotach. Liczyły sobie ok. 3,5 tysiąca lat, a znajoma pozwoliła mi ich dotknąć. Dotykanie, a właściwie dokładne wymacywanie czegoś tak starego i ważnego dla naszego dziedzictwa, było moim najsilniejszym archeologicznym przeżyciem. Do dziś, gdy to mówię, czuję dreszcze.


Czy taki silny kontakt z historią, z przeszłością rodzi dystans do teraźniejszości?


Z pewnością jako archeolodzy mamy spory dystans do tego, co dzieje się współcześnie. W swojej praktyce zajmowałam się różnymi okresami archeologicznymi, ale głównie rokiem 1200 p.n.e. Wtedy doszło do ogromnych migracji w basenie Morza Śródziemnego, wszyscy się przenosili i także bezskutecznie próbowano powstrzymać migrujących. Kiedy patrzę na próby powstrzymania fali emigracji z Syrii, chce mi się śmiać, bo takich okresów było już w historii wiele i wydarzą się jeszcze nieraz. Pewne zjawiska są nieuniknione, a my po prostu jesteśmy świadkami kolejnej fali, więc nie ma sensu się denerwować.


Czym dla pani jest praca archeologa teraz, gdy patrzy pani na nią już z perspektywy?

To trudne pytanie. Ta praca jest moją pasją. Brzmi jak banał, ale czy człowiek siedzi na wykopie, czy przygotowuje publikację i siedzi w bibliotece, by rozwikłać i zrozumieć to, co wykopał – niezwykle go to pochłania. Trudno wtedy myśleć o czymś innym. Archeolog zazwyczaj o niczym innym nie rozmawia, tylko o samej istocie tego, co właśnie robi.


Czy wy w ogóle myślicie o innych sprawach?

Archeolodzy na stanowiskach rozmawiają tylko na dwa tematy. Po pierwsze, plotkują, najchętniej o romansach, o tym, kto z kim i na jakim stanowisku… A po drugie, rozmawiają o swoich albo cudzych znaleziskach. Zdaję sobie sprawę, że dla osoby postronnej to może być strasznie nudne, ale nas po prostu pochłaniają opowieści o tym, kto, co i gdzie wykopał, do czego to może być podobne i kiedy to będzie można zobaczyć. Z archeologiem ciężko jest pogadać o czymkolwiek innym.



MARTA GUZOWSKA
doktor nauk humanistycznych, archeolożka, laureatka nagrody Wielkiego Kalibru za debiutancką „Ofiarę Polikseny”, autorka cyklu powieści kryminalnych o antropologu Mariu Yblu. Współprowadzi portal kryminalny „Zbrodnicze siostrzyczki”

 https://zwierciadlo.pl/lifestyle/odkrywanie-przeszlosci-jak-naprawde-wyglada-praca-archeologa

sobota, 14 listopada 2015

Odrażający haniebny atak - albo Kadafii zza grobu...


Refleksja na temat wczorajszej tragedii we Francji oraz


kilka uwag na temat cynizmu  zachodnich polityków.



Angela Merkel jest największym szkodnikiem Europy - tak o kanclerz Niemiec powiedział szef SLD Leszek Miller. Jego zdaniem, poprzez swoją nieprzemyślaną politykę kanclerz Niemiec ściągnęła zagrożenie na całą Europę. Polityk SLD przypomniał, że nikt nie pytał rządów i społeczeństw krajów UE, czy życzą sobie masowego napływu imigrantów



13:10 Syryjski prezydent powiedział, że polityka Francji przyczyniła się do rozprzestrzeniania się terroryzmu, a to doprowadziło do ataków w stolicy Francji. Bashar al-Assad skrytykował politykę Francji podczas spotkania z delegacją francuskich prawników w Damaszku. Dodał, że ataki terrorystyczne wymierzone w stolicę Francji nie mogą być oddzielone od tego, co stało się ostatnio w Bejrucie oraz tego, co dzieje się w Syrii w ciągu ostatnich 5 lat.


13:08 Francuska policja potwierdza, że przy zwłokach jednego z terrorystów znaleziono syryjski paszport.


 10:45 To akt wojny. Francja została haniebnie i tchórzliwie zaatakowana. Zatriumfujemy nad barbarzyństwem, jesteśmy silni i waleczni. Odpowiedź Francji będzie bezlitosna - mówi na konferencji prezydent Francji Francois Hollande. 




Bardzo dziwne te słowa, bo przecież Kadafii ostrzegał...



piątek, 1 lipca 2011

Kadafi grozi Europie wojną.

25 marca pisałem:

"Północna Afryka zostaje przejęta przez wojujących wyznawców Allaha co skutkuje regularną wojną ze światem zachodu – po „odparowaniu” ruchawka budzi się we Francji, w Niemczech...."


A dzisiaj w mediach:

"- Radzimy wam wycofać się, zanim spotka was katastrofa. Radzę wam uziemić wasze samoloty (...) i rozmawiać z narodem libijskim - powiedział Kadafi.

Dyktator zagroził atakami w Europie, jeśli NATO nie przerwie swej operacji libijskiej. - Możemy zdecydować, że potraktujemy was w podobny sposób - powiedział. - Jeśli podejmiemy taką decyzję, możemy również przenieść to (walkę) do Europy - dodał. "



Widać, III wojna światowa już niedługo.

To naprawdę zastanawiające, jak te przepowiednie się spełniają...
Ktoś im pomaga się spełniać chyba....

Przypadków nie ma - tego już się nauczyliśmy.

Kilka lat temu popełniłem pewien tekst w tym temacie (spełniających się "przepowiedni")- nigdy go nie opublikowałem, bo wydawał mi się nieco... odjechany - ale chyba go jednak opublikuję....

Poszukam jutro.






O co chodzi z tą hańbą, o której politycy ciągle mówią?


Przypominam swój tekst z 2011 roku ws. ataku terrorystycznego w Norwegii i moje porównanie komentarzy w zachodnich mediach do sytuacji w Libii.

Czyż bombardowanie niewinnych cywili w Libii nie było aktem ODRAŻAJĄCYM haniebnym i tchórzliwym??





sobota, 23 lipca 2011

Co komu wygodne. . .


Cytuję:

"Podczas konferencji prasowej w Trypolisie Moussa Ibrahim, rzecznik reżimu Muammara Kaddafiego, potępił masowe morderstwo w Norwegii.
Po chwili jednak wykorzystał tę tragedię jako powód do werbalnego ataku na NATO, które od trzech miesięcy prowadzi zbrojną powietrzną kampanię przeciwko Libii. – Nigdy nie popieraliśmy jakiegokolwiek aktu terroryzmu – oświadczył Ibrahim. Jak jednak dodał, to „NATO zasiało terroryzm w sercach wielu ludzi”. – To nieszczęśliwe i bardzo smutne – dodał."



Tekst ten został okraszony tytułem:

"Cyniczne "kondolencje" po zamachu w Norwegii"



Gdyby wyciąć komentarz redaktora, zostałoby....


"Podczas konferencji prasowej w Trypolisie Moussa Ibrahim, rzecznik reżimu Muammara Kaddafiego, potępił masowe morderstwo w Norwegii.

Nigdy nie popieraliśmy jakiegokolwiek aktu terroryzmu – oświadczył Ibrahim. , to „NATO zasiało terroryzm w sercach wielu ludzi”. – To nieszczęśliwe i bardzo smutne – dodał."




Do czego więc odnosi się tytuł o cynicznych kondolencjach?



Trzeba czytać dalej....




"rzeczniczka Departamentu Stanu USA Heide Bronke Fulton wyraziła "potępienie tych haniebnych aktów przemocy"." 

/bombardowanie słabszego z samolotów ?/





"prezydent Francji Nicolas Sarkozy określił zamach jako "czyn ohydny i nie do zaakceptowania".

-/a ciekawe co by zaakceptował.../



"Napolitano /prezydent Włoch/napisał: "Włochy w tych tragicznych chwilach obejmują zaprzyjaźniony naród norweski, który stał się celem krwawego i haniebnego ataku terrorystycznego i łączą się z tym krajem w odrzuceniu wszelkiej formy przemocy i zaangażowaniu na rzecz racji dialogu i pokoju"."

 /czyżby chodziło o bombardowania Libii??/



"W najostrzejszych słowach potępiam ten akt tchórzostwa, dla którego nie ma żadnego usprawiedliwienia" - podkreślił Van Rompuy Przewodniczący Rady Europejskiej"

/ciekawe co miał na myśli mówiąc tchórzostwo...bombardowanie z powietrza czy nawozami z poziomu ziemi?/



"Sekretarz generalny Sojuszu Anders Fogh Rasmussen potępił wydarzenia w Norwegii i przekazał wyrazy współczucia rodzinom ofiar. Podkreślił też, że "kraje NATO jednoczą się w walce przeciwko aktom przemocy"."



Czy natowskie bombardowanie z powietrza i zabijanie cywili w Libii (bo na pewno cywile ginęli w tych bombardowaniach, a przypominam, że wg zachodnich mediów w bombardowaniach dokonywanych przez rosyjskie samoloty w Syrii także giną cywile) zalicza się do aktów przemocy, czy też nie??




na podst.:
http://wiadomosci.onet.pl/raporty/zamachy-w-norwegii/cyniczne-kondolencje-po-zamachu-w-norwegii,1,4801310,wiadomosc.html



Także na czasie:




Kloak-olicja

Wyskok premiera Francji jak zwykle obnaża śmierdzącą prawdę...

Dość jasno określa związki i sposób patrzenia państw zachodnich na świat.

Oto widzimy tak naprawdę klikę kilku państw, które razem do spółki nie jednego już okradły.

Kompletnie nie liczą się z opinią innych.
Oni uprawiają swoją politykę bez oglądania się na humanizm, albo demokrację.

Widać jak na dłoni, że Kloakolicja realizuje wyłącznie własne interesy w wąskim, zaprzyjaźnionym gronie: anglia, niemcy, usa, francja.

Najpierw „Polacy stracili okazję, żeby siedzieć cicho”, a teraz w biały dzień żabojadowi wymsknęło się: idziemy zapolować na dzikusów!
Za bardzo się ekscytuje swoimi atomami?

Jeśli ktoś wierzy w nato – to się głęboko myli.
Inne państwa to tylko przystawka, która może się przydać, na wypadek W.
Ot, zbiorą pierwsze lanie i osłabią uderzenie w Kloakolicję – po to zostały przyjęte.

Liczą się tylko interesy tych 4 państw, reszta, jak chce poświęcać się w imię tych interesów – to proszę bardzo...


 

„Interwencja w Syrii tylko w koalicji”

aktualizacja: 23:01


– Francja nie będzie podejmować działań w Syrii w pojedynkę, chce stworzyć koalicję państw, które poprą akcję wojskową przeciw syryjskiemu reżimowi za to, że dokonał ataku chemicznego w Damaszku – oświadczył francuski premier Jean-Marc Ayrault.

Takiego postępowania nie można pozostawić bez reakcji – podkreślił szef rządu w Paryżu, po przedstawieniu w parlamencie raportu wywiadu dotyczącego Syrii. – Francja nie powinna działać sama. Prezydent wciąż pracuje nad tym, aby w jak najkrótszym czasie powołać koalicję – dodał.

Francja jest zdeterminowana, by ukarać użycie broni chemicznej przez reżim prezydenta Syrii Baszara al-Asada – zaznaczył Ayrault. – Celem jest bądź obalenie rządu, bądź wyzwolenie kraju – powiedział.

Według odtajnionego dokumentu francuskiego wywiadu to siły lojalne wobec prezydenta Syrii Baszara al-Asada przeprowadziły atak chemiczny na przedmieściu Damaszku 21 sierpnia. Dziewięciostronicowy dokument sporządzony przez służby wywiadowcze został w poniedziałek przedstawiony parlamentarzystom. Wymieniono w nim pięć czynników wskazujących na odpowiedzialność Asada za ten atak, w którym - według informacji Waszyngtonu - zginęło ponad 1,4 tys. ludzi.

Rząd francuski rozpowszechnił też w internecie podsumowanie raportu wywiadu. Jak zaznaczył, „atak z 21 sierpnia mógł zostać zorganizowany i dokonany tylko przez reżim”, wspomina o „masowym wykorzystaniu i skierowaniu środków chemicznych przeciw ludności cywilnej”.

Francuska opozycja domaga się głosowania w parlamencie w sprawie ewentualnej akcji militarnej przeciwko Syrii. Socjaliści odrzucają to, wskazując na konstytucyjne prawo prezydenta do podjęcia decyzji w tej kwestii.









http://maciejsynak.blogspot.com/2011/07/blog-post.html
http://argo.neon24.pl/post/98412,kloak-olicja
http://maciejsynak.blogspot.com/2011/07/kadafi-grozi-europie-wojna.html

http://www.wprost.pl/ar/242126/Francja-bombarduje-Libie-betonem/



środa, 21 października 2015

"Przepowiednia" wypełniona.



Damaszek w ruinie.

Finansjera ....  albo raczej ich dyrygentum - dostała co chciała, zgodnie z planem.



Proroctwo z Izajasza mówi nam tak:

Wyrok na Damaszek:
Oto Damaszek przestanie być miastem,
stanie się stosem gruzów
.
2 Na zawsze opuszczone jego miasta
będą pastwiskiem dla trzód,
które się [tam] pokładą,
i nikt ich nie spłoszy.
3 Odbiorą warownię Efraimowi,
a królestwo Damaszkowi.
Z resztą zaś Aramu stanie się
tak, jak z chlubą synów Izraela –
wyrocznia Pana Zastępów.





Skoro się wypełniło, to teraz można odkręcić "przepowiednię" - czyli plan.... - i dać im łupnia.

Dyrygentum...





Oczywiście zdaję sobie sprawę, że w planach dyrygentum, Damaszek miał być zniszczony całkowicie, ale trzeba było pisać dokładnie...

Tak czy siak - "proroctwo" o Damaszku wypełnione.






http://pl.sputniknews.com/wideoklub/20151021/1269385/Rosja24-Pocisk-Kamera.html



http://detektywprawdy.pl/2015/01/28/zburzony-damaszek-pierwszym-mocnym-akcentem-apokalipsy/



piątek, 9 października 2015

Amerykanie prowokują terrorystów do przemocy

Sami to przyznają.





przedruk




Informacyjne ataki amerykańskich mediów jako akcja wojny psychologicznej

Akcją wojny psychologicznej nazwał doniesienie CNN w sprawie upadku rakiet rosyjskich w Iranie politolog Iran Press Emad Abschenass.


Federacja Rosyjska czeka na odpowiedź od krajów członkowskich koalicji międzynarodowej, kierowanej przez Stany Zjednoczone, w spawie ewentualnej wymiany danych na temat obiektów terrorystycznego ugrupowania Państwo Islamskie na terytorium Syrii. Równocześnie zachodnie media w dalszym ciągu, odwołując się do anonimowych źródeł, informują o jakoby znajdujących się w ich posiadaniu danych dotyczących szczegółów operacji powietrznej Federacji Rosyjskiej przeciwko terrorystom z Państwa Islamskiego w Syrii. Na przykład, kanał telewizyjny CNN, a także agencje informacyjne Reutera, Bloomberg i France Press donoszą, że cztery z 26 pocisków manewrujących wystrzelonych z pokładów okrętów rosyjskich na Morzu Kaspijskim w kierunku Syrii, eksplodowały jakoby na terytorium Iranu. Przy tym w Stanach Zjednoczonych brak oficjalnego potwierdzenia podobnych danych.


W międzyczasie ministerstwo obrony Rosji zareagowało na to doniesienie, podkreślając, że w odróżnieniu od CNN, powołującej się na jakieś „anonimowe źródła”, nasze dowództwo przedstawia starty i trafione cele praktycznie w reżimie realnego czasu. Podkreślił to oficjalny rzecznik ministerstwa obrony Rosji generał major Igor Konaszenkow:

— Mimo przykrości i zaskoczenia, jakimi był dla naszych kolegów w Pentagonie i Langley atak zadany wysoko precyzyjną bronią w infrastrukturę ISIS w Syrii, wszystkie wystrzelone z pokładów okrętów rakiety trafiły do celów. Jest to fakt. Inaczej trzeba było przyznać się, że znajdujące się na znacznej odległości od siebie obiekty terrorystycznego ugrupowania ISIS w Syrii eksplodowały wczoraj same przez się i to w sposób zsynchronizowany – podkreślił ekspert.

Doniesienie amerykańskiej sieci telewizyjnej wywołało zdziwienie także w Teheranie. Irańskie ministerstwo obrony nazwało go częścią składową „wojny psychologicznej Zachodu” i oświadczyło oficjalnie, że żadne rakiety rosyjskie w ich kraju nie spadły.

Akcją wojny psychologicznej nazwał także to doniesienie CNN w wywiadzie dla agencji Sputnik politolog, redaktor naczelny irackiej gazety „Iran Press” Emad Abschenass:


— Operacja zbrojna wykonywana przez wojskowe lotnictwo rosyjskie, jak wiadomo wszystkim, jest sankcjonowana i uzgodniona z koordynacyjnym sztabem informacyjnym do spraw walki z ISIS, utworzonym przy udziale Iranu, Rosji, Syrii, Iraku i Libanu. Służby specjalne wykonały aktywną i poważną pracę, wobec tego widzimy, że ataki lotnicze bardzo precyzyjnie trafiają w pozycje terrorystów. Co dotyczy rozpowszechnionej przez szereg mediów informacji o rzekomym upadku rakiet rosyjskich na terytorium Iranu, to jest sprawą oczywistą, iż mamy do czynienia z wynikiem działalności zachodnich i innych sponsorów samych terrorystów w Syrii i Iraku. Sfabrykowano pewną informację dla uprawiania propagandy antyrosyjskiej. To z jednej strony. Z innej, Zachód usiłuje w ten sposób spowodować rozłam między Iranem a Rosją. Jednakże te próby będą daremne. Iran i Rosja w kwestii zwalczania Państwa Islamskiego są bardzo silnymi sojusznikami. Stany Zjednoczone i inne kraje Zachodu nie potrafią za pomocą podobnych ataków informacyjnych podzielić sojusz Iranu i Rosji – zaznaczył Emad Abschenass.

Jak się okazało, departament stanu USA także nie może potwierdzić informacji amerykańskiego kanału telewizyjnego. Przyznał się co do tego podczas tradycyjnego briefingu rzecznik resortu polityki zagranicznej John Kirby.

Równocześnie w centrum uwagi okazała się jeszcze jedna wypowiedź ze strony szefa Pentagonu Ashtona Cartera, który zapowiedział rosyjskiemu zgrupowaniu wojskowemu w Syrii straty wśród wojskowych. 

Według jego logiki, odpowiedzialność za to będą ponosić oni sami. Gdyż ataki ze strony terrorystów w odpowiedzi, według Cartera, staną się wynikiem działań Rosji w republice arabskiej.  


W ministerstwie obrony Federacji Rosyjskiej udzielono na to następującej odpowiedzi:


— W swych ocenach działań wojskowych amerykańskich w trakcie różnych operacji, jakie prowadzą oni na całym świecie, przedstawiciele ministerstwa obrony Rosji nigdy nie pozwalali sobie na publiczne oczekiwania zagłady żołnierzy amerykańskich, nie mówiąc już o cywilach amerykańskich. 

Oświadczenie szefa Pentagonu Ashtona Cartera, niestety, w sposób bardziej, niż przekonujący, wykazuje aktualny poziom kultury politycznej poszczególnych przedstawicieli władzy w Stanach Zjednoczonych, a dokładniej mówiąc, poziom ich cynizmu wobec reszty świata — oświadczył Igor Konaszenkow.










Brzeziński: Przestań atakować NASZĄ Al-Kaidę!


przedruk, dość intrygujący







Brzeziński do Putina: przestań atakować NASZĄ Al-Kaidę, albo będzie III wojna światowa

Zdumiewające potwierdzenie Zbiga: Al-CIA-da jest amerykańska!

Potwierdzenie byłego doradcy ds. bezpieczeństwa USA, Zbigniewa Brzezińskiego, że Waszyngton powinien wziąć odwet na Moskwie za rosyjskie ataki na amerykańskie „aktywa” w Syrii, to „zdumiewające przyznanie się” do roli Ameryki w kryzysie syryjskim, mówi amerykański badacz z Wisconsin.

Dr. Kevin Barrett, członek-założyciel Sojuszu Muzułmańsko-Żydowsko-Chrześcijańskiego [Muslim-Jewish-Christian Alliance], powiedział to we wtorkowym wywiadzie telefonicznym dla Press TV, komentując najnowszy artykuł Brzezińskiego o Rosji w Financial Times.

Brzeziński poradził prezydentowi Barackowi Obamie by spróbował rozbroić Rosjan, jeśli będą nadal atakować wyszkolonych przez CIA bojowników w Syrii.
„Obecność rosyjskiej marynarki i lotnictwa w Syrii jest zagrożona, odizolowana geograficznie od ojczyzny” – napisał w niedzielę Brzeziński. „One mogą zostać »rozbrojone«, jeśli będą prowokować USA”.

Dr Barrett powiedział, że jest to „wspaniałe potwierdzenie od  amerykańskiego doradcy wysokiego szczebla, że USA naprawdę wykorzystuje Al-Kaidę, albo może także Państwo Islamskie [grupę terrorystyczną Daesh / ISIL], jako swoje aktywa”.

„To nie jest coś, co zwykle potwierdzają oficjele z Waszyngton; to oznacza, że Al-Kaida w Syrii, Front Al-Nusra, to w rzeczywistości sojusznik USA” – dodał.

Brzeziński napisał, że decyzja Moskwy uderzenia w bojowników CIA „w najlepszym razie” pokazuje „rosyjską niekompetencję wojskową”, a w najgorszym, „dowody niebezpiecznej chęci pokazania amerykańskiej impotencji politycznej”. Dodał, że jeśli Moskwa nadal będzie atakować tych ludzi, to Waszyngton powinien wziąć odwet na Rosjanach.

Komentując dla Press TV dr Barrett powiedział, że „Amerykanie z zaciekawieniem usłyszą, że 14 lat po atakach 11 IX 2001, za które oficjalnie obwiniono Al-Kaidę – a którą nawet wtedy niektórzy nazywali Al-CIA-dą, mającą relacje z Ameryką w afgańskim dżihadzie przeciwko Związkowi Sowieckiemu – że ta rzekomo demonizowana wroga grupa, która, jak nam mówiono, odpowiadała za mord 3.000 Amerykanów 11 IX 2001, jest teraz naszym sojusznikiem w Syrii i powinniśmy wejść w wojnę z Rosją i ryzykować wojnę nuklearną, która może zakończyć życie na planecie, po to żeby ukarać Rosję za walkę z Al-Kaidą”.

„Jest to coś nie do pomyślenia, żeby ktoś mógł sobie wyobrazić Amerykę biorącą odwet na Rosji za jej ataki na Al-Kaidę – ale to jest dokładnie to, co powiedział Brzeziński” – stwierdził.
„A Brzeziński jest faktycznie uważany za jednego z bardziej rozsądnych i zrównoważonych ludzi w Waszyngtonie, co mówi coś o innych ludziach wokół niego, neokonach, którzy są bardziej od niego szaleni” – powiedział dr Barrett, autor książki Kwestionowanie wojny z terrorem [Questioning the War on Terror].

„Chcąc to wytłumaczyć, musimy zauważyć pochodzenie Brzezińskiego: pochodzi z rodzaju szlacheckiej rodziny, co tłumaczy dlaczego tak bardzo nienawidzi Rosji i całe życie usiłował stosować agresywną politykę wobec Rosji” – powiedział.

„Ale nadal zdumiewające i haniebne jest to, że kiedy Rosja zainterweniowała na prośbę syryjskiego rządu, który jest legalny wobec prawa międzynarodowego, żeby wesprzeć ten rząd przeciwko tym [terrorystycznym] grupom jak Al-Nusra i Państwo Islamskie, by spróbować ustabilizować sytuację i umożliwić rodzaj pokojowego rozwiązania – że reakcją Brzezińskiego będzie nawoływanie do zaatakowania Rosji” – zauważył dr Barrett.

Brzezinski to Putin: Stop hitting OUR al-Qaeda or it’s World War III


http://www.veteranstoday.com/2015/10/06/zbig2putin/
Tłum. Ola Gordon
Wywiad tutajpresstv.ir

Źródło: wolna-polska.pl


http://polishportal.net/blogs/2901/911/brzezi-ski-do-putina-przesta-a


 

środa, 7 października 2015

Dość ciekawy przedruk






Ale patrzeć i czytać trzeba uważnie...



Uchodźcy, ogłupianie, fałszywe flagi


  • Foto: Mstyslav Chernov /commons.wikimedia.org/CC-by-sa 4.0


    Uchodźcy, ogłupianie, fałszywe flagi - z cyklu: "Państwo istnieje formalnie"

    W ostatnich tygodniach obserwujemy ogólnoeuropejski cyrk z uchodźcami. Rozumiem, że to może być temat wiodący, ale co najwyżej jeden z wielu dotyczących naszego życia. Oprócz bowiem oglądania tzw. gadających głów w TV, z góry rozpisanymi rolami, nic ciekawego mass media nie przedstawiają. Mało tego, wszystkie wypowiedzi sprowadzają się do gry na uczuciach, na podstawie fałszowanego zdjęcia dziecka wyrzuconego rzekomo przez okrutne morze, które publikowała masowo prasa niemiecka w Polsce.

    Przypomnę:

    1. Dziecko leżało na zdjęciu prostopadle do brzegu, co jest zupełnie niemożliwe. Fale zawsze wyrzucają większe przedmioty równolegle do fali. Dziecko było różowe, co jest niemożliwe po 2-3 dniowym pobycie w wodzie.

    2. Żaden z ratowników nie posiadał nawet torby ratowniczej, ani noszy, za to posiadał doskonały aparat fotograficzny typowy paparazzi. Czyli robione to było na zamówienie.

    3. Na plaży widać było rozebranych ludzi i żaden nie zainteresował się zwłokami, co jest niemożliwe. Wystarczy, że morze wyrzuci większa rybę, a zbiera się tłum.

    4. Prasa publikowała dwa zdjęcia tych samych rzekomych ratowników. Jedno wśród skał, a drugie na plaży. Jest to niemożliwe, aby rzekomy topielec znaleziony pomiędzy skałami przedostał się na teren plaży, będąc już pod opieką ratowników.

    5. Już drugiego dnia wszelkiej maści media w całej Europie publikowały to zdjęcie, co jest niemożliwe bez pomocy służb specjalnych NATO. Ale dlaczego NATO? O tym poniżej.
    A najciekawsze jest to, że użyteczne telewizyjne trolle zachowywały się tak, jak im napisano w scenariuszu, nic nie wspominając o fałszerstwie. Jest to jednoznaczne z przynależnością wszystkich tych mądrych inaczej do jednego klanu użytecznych idiotów [Goldman -Lenin].
    Podobnie wygląda sprawa stron internetowych, podszywających sie pod niezależne. Co prawda, niektóre spośród nich zostały już ujawnione, że kryją się za nimi odpowiedni ludzie, na przykład Gajowy Marucha przebywający w Szwecji. (a nie mówiłem?! nie tylko ja, jak widać... - MS) Tym nie mniej, jeszcze spora liczba takich trolli nadal „robi” za opozycję. Jak wiemy od 1980 roku, nie jest to nic nowego w działalności służb. Gen. Kiszczak wręcz przecież twierdził, że niektóre oddziały Solidarności składały się tylko z jego ludzi.

    Zdziwienie budzi także fakt takiego paplania językiem przez aktorów telewizyjnych na temat emigrantów, odnośnie ich statusu, tj. ucieczki z terenów zagrożenia wojennego, czy ucieczki ekonomicznej. Do tego sprowadzają się wszystkie dyskusje. To, że prowadzą je marni specjaliści od pijaru, daje się zauważyć od pierwszych zdań, porównujących obecną sytuację do roku 1980.

    Przypomnę, obecnie tylko 30 % tych ludzi, to osoby z terenów działań wojennych, głównie armii amerykańskiej.

    Uciekają, o dziwo, zdrowi, młodzi mężczyźni w wieku 20 - 40 lat. Prawie zupełnie brak kobiet i dzieci.

    Liczba tzw. emigrantów wcale się nie zwiększa. W 1992-96 rocznie przybywało do Europy 675 000 ludzi.

    W roku 2014 przybyło 625 000 ludzi, czyli o 50 000 mniej. Czy wtedy słyszał ktokolwiek, cokolwiek o emigrantach?

    Tylko w 2012 wojewoda wrocławski wydał blisko 2000 paszportów jakimś emigrantom. Nie podano składu narodowościowego tych ludzi. Nie wiadomo, ile paszportów wydawali pozostali wojewodowie. Od 2008 roku w Gdańsku budowano masę budynków mieszkalnych, które przez cały okres były niezasiedlone. Budowała je niemiecka firma Boryg. Obecnie Gdańsk jako pierwszy zdeklarował, że przyjmie emigrantów.

    Jak podało państwo, koszt utrzymania jednego emigranta to 1400 złotych. Proszę sobie pomnożyć 2000 emigrantów x 1400 zł i razy 20 [liczba województw i miast wydzielonych]. Otrzymujemy kwotę 56 000 000 złotych, którą należy pomnożyć przez 12 miesięcy. Otrzymujemy zawrotną liczbę 675 milionów złotych. Nie wiem, jakie są pochodne, tzn. opieka lekarska, mieszkania itd.

    I wracam do dnia dzisiejszego. P. E. Kopacz, przypomnę, jedyna kobieta biorąca udział w sesji wyjazdowej rządu do Izraela, podawała za każdym razem inne liczby dotyczące tzw. emigrantów, które jako premier zdecydowała się przyjąć do Polski.

    Policzmy: 1400 złotych razy 5000 emigrantów, to 7 000 000 i przez 12 miesięcy to 84 miliony złotych.

    A jeżeli to będzie 10 000 tzw. emigrantów, to kwota wzrośnie do 168 000 000 milionów. W żadnym budżecie nie wykazano takiej pozycji: koszt utrzymania emigrantów 168 milionów złotych. Innymi słowy, z jakiej kieszeni to wyciągną?

     Co prawda obecnie mówi się już o 2300 złotych na osobę i na miesiąc.
    Sam musisz policzyć Dobry Człowieku ile to pieniędzy chcą od podatnika wyciągnąć? czyli o ile zmniejszą wydatki np. na służbę zdrowia lub o ile podwyższa opłaty za prąd, gaz itd.
    Te tematy są nieporuszane, natomiast trolle wałkują temat odsieczy wiedeńskiej.
    Musisz zrozumieć Dobry Człeku, że jedynym źródłem łatwych pieniędzy dla rządu jest ZUS. Stąd te wszystkie gadające głowy, z przymiotnikiem ekspertów ekonomicznych, mówią o załamaniu w najbliższej przyszłości ZUS-u. Stąd te informacje o konieczności podniesienia składek. Stąd ta decyzja o przerzuceniu pieniędzy z trzeciego filara do ZUS-u. Co prawda 30 miliardów złotych, czyli w owym czasie ponad 10 miliardów dolarów, zginęło w czasie tej operacji, ale kogo to obchodzi, przecież to tylko papierki.

    Stąd wszelkiej maści publicyści mówią o konieczności podnoszenia składek na ZUS i dodatkowym ubezpieczeniu się obywateli.

    A jaki to ma związek z „Ukrainą”?

    Przypomnę: w ubiegłym roku sekretarz generalny ONZ w dniu 7 maja i chyba 14 maja po raz drugi powtórzył, że takiego państwa jak ”Ukraina” nie ma i ONZ nie będzie się zajmowało sprawami tego rejonu. Jest to wewnętrzna sprawa Moskwy.
    I dochodzimy do sedna.

    1. Jeżeli to jest wewnętrzna sprawa Moskwy, to dlaczego Biuro Bezpieczeństwa Narodowego cały czas zajmuje się sprawami wewnętrznymi obcego państwa?

    2. Jeżeli to jest wewnętrzna sprawa Moskwy, to dlaczego rząd krajowy P. E. Kopacz pozwala na przewożenie np. kamizelek kuloodpornych, jako rzekomej pomocy humanitarnej na Majdan?

    3. Jeżeli to jest wewnętrzna sprawa Moskwy, to dlaczego szkolenie tzw. majdanowców odbywa się pod Warszawą, o czym informował eurodeputowany p. Korwin-Mikke?

    4. Jeżeli to jest wewnętrzna sprawa Moskwy, to dlaczego rząd p. E. Kopacz chce przekazać, czy już przekazał, uzbrojenie do tej bananowej republiki?

    5. Jeżeli to jest wewnętrzna sprawa Moskwy, to dlaczego w sejmie ani razu nie poruszono tematu wydawania pieniędzy podatnika na finansowanie tego tworu?

    Widzisz wiec wyraźnie PT Czytelniku, że państwo polskie istnieje formalnie i zajmuje się tylko wykonawstwem i finansowaniem zleceń. Osoby sprawujące władzę na tym zabiurkowym tworze, zwanym ”Ukrainą”, są pochodzenia zagranicznego. Premier ma obywatelstwo Izraela, podobnie paru innych członków „rządu”. Część członków rządu to byli agenci CIA. Szef autonomii Tatarskiej to agent CIA. Gubernator Krymu to agent CIA, poszukiwany listem gończym były prezydent Gruzji Saakaszwili. To gdzie tam są „Ukraińcy”?

    I najważniejsze na końcu.

    Ostatnio prasa amerykańska podała, że ”Ukraina” i Turcja tworzą międzynarodowe brygady muzułmańskie.

    Mustafa Abdulcemil Cemiloglu, przywódca tatarów krymskich, agent CIA, ogłosił tworzenie międzynarodowej brygady muzułmańskiej, która ma walczyć z separatystami rosyjskimi. Brygada będzie stacjonowała w Herson, w pobliżu Krymu.

    Mustafa został przyjęty przez prezydenta Turcji, Recepa Tayyipa Erdogana. W grudniu 2013 roku MIT [tureckie służby specjalne] reprezentowały na Ukrainie dzihadystów tatarskich, którzy już walczyli w Syrii. Wiadomo obecnie, że ten twór, który powstał w Syrii, zwany Państwem Islamskim, został stworzony przez CIA.
Czyli sytuacja jest taka. Agent CIA z terenów nie należących do NATO uzgadnia z premierem TURCJI, A WIEC Z NATO, TWORZENIE BRYGADY MIĘDZYNARODOWEJ MUZUŁMAŃSKIEJ.

    Ciekawe, nieprawdaż?

    Musimy jeszcze podać, że obecnie po przymusowych już poborach do wojska, armia tego tworu zwanego ”Ukrainą”, liczy już 255 000 żołnierzy, plus kilka batalionów o sile brygad zaciężnych wojsk. Armia Rosyjska w chwilo obecnej to tylko 248 000 żołnierzy. Armia Polska to 78 000, ale tzw. polowych, niecałe 30 000 żołnierzy.

    O dysproporcjach wydatków nie będę mówił, już o tym pisałem. W NATO same Niemcy mają 250 000 żołnierzy.

    Czyli sytuacja jest taka:

    Powiedzmy ogólnie, państwa NATO stworzyły twór zwany ”Ukrainą”. Ludzie mieszkający na tym terenie absolutnie nie identyfikują się z tym tworem o pozorach państwowości. Świadczy o tym jednoznacznie masowa dezercja mężczyzn. Widzimy to w Polsce pod przykrywką robotników sezonowych.

    Okazuje się również, że broń przekazywana do tych „ukraińskich” wojsk przez NATO, także za pośrednictwem Polski, jest sprzedawana do powstańców w Donbasie, na przykład samobieżne haubice M109 Paladin, przenośne systemy uzbrojenia ppance Javelin i karabiny M-16.

    Dziwne jest także to, że za pomocą tej broni burzy się kościoły katolickie, jak na przykład w Gorlowcach, 1 lutego 2015 roku. Wielka Brytania sprzedaje do Kijowa wycofane z użytku u siebie pancerne transportety Saxon. Saxon wprowadzono do służby w 1983 roku i wycofano w 2008 roku. Teraz, przez port w Odessie, przesyłane są na Ukrainę. A tak na marginesie, do czasów I Wojny światowej Odessa była „polskim” miastem, 75% ludności mówiło po polsku.
    Obecny twór rządzący ”Ukrainą” płaci po 51 00 dolarów za każdego AT - 105 Saxon.
    Podobnie armia niemiecka przekazała ponad 500 haubic M-109.

    Konwoje z uzbrojeniem regularnie przekraczają granicę polsko – ukraińską, przewożąc ładunki do centrum szkolenia wojsk ukraińskich w regionie Czernihowa, gdzie instruktorzy NATO pilnie szkolą żołnierzy, w ramach ukraińskich sił bezpieczeństwa. Pobór jest na zasadzie odpłatności. Delikwent podpisując umowę na 6 miesięcy, otrzymuje koło 100 000 „hrywien”. Czyli typowy werbunek najemników w stylu amerykańskim. Szefem grupy doradców wojskowych NATO na Ukrainie jest „nasz” generał p. BOGUSŁAW PACEK.

    I teraz wszystko staje się chyba jasne, dlaczego potrzebni są młodzi dobrze zbudowani i odżywieni męskiej płci „uchodźcy” w naszym kraju. Przecież taniej będzie ich przeszkolić do tych batalionów muzułmańskich w Polsce, aniżeli na przykład w Niemczech. Poza tym przecież, kadra w Polsce była szkolona w Rosji i zna ich taktykę, więc będzie umiała zastosować odpowiednie środki zapobiegawcze.

    Oczywiście, to zamknięcie granic będzie pretekstem do przyszłego zamknięcia granic w sytuacji, kiedy to do naszego kraju wejdą obce siły i cześć ludności będzie chciała ewakuować się na zachód. Łatwo będzie można zawiesić deklaracje z Schengen, pretekst już był.
    Czyli masz także odpowiedź Czytelniku, dlaczego mass media zadają sobie tyle trudu, aby mieszać Tobie w głowie. Po to istnieje Internet, abyś nie mógł się zorientować, co jest prawdą, a co nie jest. Ale oczywiście wszystko, co przeczytałeś, to są tylko bajania starego chirurga, nie mające nic wspólnego z oficjalnymi planami.

    Przecież o tym nie przeczytałeś w gazetach, ani dziennikach. Także stacje telewizyjne, te oficjalne i internetowe, nie informowały Ciebie, tylko zaśmiecały umysł fałszywymi flagami o biednych ludziach.

     Dodatkową przykrywką może być chęć przetransportowania do Polski potomków Chazarów z Izraela. Jak podawałem, w okresie kilku lat planuje się zmniejszyć liczbę mieszkańców Izraela o około 4.5-5 milionów ludzi. Wiadomo, że 85 % obecnych mieszkańców to potomkowie Chazarów przezwani w XIX wieku przez naukę pruska żydami askenazi, podobnie jak Czeczeni zwani są górskimi żydami. Już przedstawiciele Mossadu mówią o konieczności powrotu do ziemi przodków. A kto odróżni takiego Syryjczyka od Chazara? Problemem IZRAELA jestbrak wody. A wody nie da się przetransportować. Zresztą nawet H.Kissinger już 4 lata temu powiedział, że do 2020 roku Izraela już nie będzie. A to jest człowiek, który zazwyczaj wie, co mówi.

    Na marginesie.

    Zbliża się sezon grypowy, który producenci szczepionek już zaczęli. Uzbrój się więc w środki przeciwgrypowe, tanie i skuteczne. Kup ze 4 jabłka, pokrój je na kilkanaście kawałków. Wrzuć do dużego - 2 litrowego słoja. Zalej wodą osłodzoną 2-3 łyżkami cukru z łyżeczką drożdży. Przykryj to gazą i odstaw na parapecie na 4-5 dni.

    Potem zlej do butelki i poczekaj z 10 dni, aż osad opadnie a płyn stanie się klarowny. Po raz dugi zlej do nowej butelki, a osad wyrzuć. Kup za 2 złote atomizer - inaczej zwany rozpylaczem. W przypadku drapania w gardle, suchego kaszlu, psikaj kilkanaście razy dziennie na podniebienie miękkie.

    Dlaczego? Otóż Narodowy Instytut Alergii i Chorób zakaźnych USA w wydaniu z 25.09.2015 r. opublikował wyniki badań dr Kanta Subbarao, że przenoszenie wirusa grypy odbywa się poprzez podniebienie miękkie. Wirusy grypy atakujące ssaków, czyli ludzi, mają preferencje do białka 2.6 SA [a2,6 SA], które to białko występuje obficie właśnie na podniebieniu miękkim. Czyli, spryskując w początkowym stanie inwazji wirusowej podniebienie miękkie kwasem, uniemożliwiasz wnikanie wirusa do organizmu, prawdopodobnie na zasadzie zwykłej dyfuzji.

    Butelkę z octem jabłkowym możesz przechowywać, szczelnie zamkniętą, nawet rok, do następnego sezonu jabłkowego, chyba, że masz więcej członków rodziny i musisz przygotować kilka butelek

    dr J. Jaśkowski
    PAMIĘTAJ, TYLKO TE IDEE ŻYJĄ, KTÓRE WEDŁUG STARSZYCH I MĄDRZEJSZYCH ŻYĆ MAJĄ - jj.

    http://www.polishclub.org/2014/10/20/dr-jerzy-jaskowski-upadek-panstwa-izrael-problem-wody-pitnej-czesc-i/
    http://www.polishclub.org/2014/10/21/dr-jerzy-jaskowski-materialne-konsorcjum-rothschilda-upadek-panstwa-izrael-czesc-2/
    http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2015/03/dr-jerzy-jaskowski-gdzie-sa-zydzi-z-cyklu-listy-do-wnuczka/
    http://dakowski.pl//index.php?option=com_content&task=view&id=15213&Itemid=119
    http://dakowski.pl//index.php?option=com_content&task=view&id=16398&Itemid=119
    http://dakowski.pl//index.php?option=com_content&task=view&id=16337&Itemid=119
    http://dakowski.pl//index.php?option=com_content&task=view&id=16279&Itemid=119

    Gdańsk 01.10.2015r.
    Kontakt: jerzy.jaskowski@o2.pl










    http://polishportal.net/blogs/3862/903/uchod-cy-og-upianie-fa-szywe-f






niedziela, 4 października 2015

Smakowity przedruk + Isa i Dajjal


fragment tekstu:

>> „Świadomym” ukraińskim patriotom naocznie zademonstrowano co to takiego Siły Zbrojne Federacji Rosyjskiej, co potrafi ta siła i jak wielka jest niemoc wobec tego Ukrainy. 

A to znaczy, że wszystkie haniebne porażki ukraińska armia rzeczywiście poniosła z rąk górników i taksówkarzy Donbasu, którzy okazali się wyjątkowo śmiałymi, utalentowanymi i pojętnymi chłopcami. Prawdziwymi Ruskimi” – opisywał.<<





Koniec amerykańskiej hegemonii? 

 

Ostatnie dni znamionuje niebywałe przyśpieszenie w światowej polityce. Wydarzenia na jubileuszowej, 70. sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ i rozpoczęte zaraz po niej naloty rosyjskiego lotnictwa w Syrii wywołały, co zrozumiałe, ożywione reakcje w rosyjskich mediach. Moskiewscy komentatorzy widzą w tym na ogół przełomowy moment, zwiastujący koniec amerykańskiej hegemonii na świecie.

Szczególnie ciekawe, ale i reprezentatywne dla tego nurtu interpretacji, opinie zaprezentował renomowany bloger-analityk ukrywający się pod pseudonimem Crimson Alter. W artykule „Putin w ONZ: było mocniej niż w Monachium” sformułował następujące wnioski z ostatnich wydarzeń na światowej arenie:

„1) Jednobiegunowy świat umarł i nie podlega wskrzeszeniu.
2) Ekipa grabarzy jednobiegunowego świata została sformowana i przystępuje do pracy.
3) Państwo Islamskie ma wszelkie szanse „odejść w pokoju” wraz z jednobiegunowym światem.
4) Bitwa o UE wchodzi w nowy etap i rosyjsko-chińska ekipa ma wszelkie szanse ją wygrać.
5) Rosja w naturalny sposób staje się jednym z liderów świata muzułmańskiego, dzięki podjęciu roli koordynatora koalicji przeciwko Państwu Islamskiemu”.


Crimson Alter twierdzi, że nad zmianami w takim kierunku zgodnie pracowała w Nowym Jorku nowa koalicja światowych liderów, w skład której wchodzą Władimir Putin, prezydent Chin Xi Jinping, prezydent Kazachstanu Nursułtan Nazarbajew i król Jordanii Abdullach. Utrzymuje, że ich role były rozpisane na głosy. Np. Nazarbajew „zaznaczył konieczność powołania ponadnarodowej waluty rezerwowej, czyli faktycznie zaproponował, aby odesłać na emeryturę dolara. Prezydent Kazachstanu kontynuuje azjatycką tradycję: radykalne propozycje ogłasza Nazarbajew, a później znajdują one niespodziewanie poparcie w Pekinie i Moskwie”.

Rosyjski analityk zwraca m.in. uwagę na ważki fakt, iż Władimir Putin wystąpił na sesji ONZ także w obronie interesów Unii Europejskiej, atakując narzucane Europejczykom przez USA porozumienie Transatlantyckie Partnerstwo w dziedzinie Handlu i Inwestycji (TTIP): „Putin ostro skrytykował porozumienie TTIP, dzięki któremu USA mają nadzieję „pożreć” gospodarkę Europy, analogicznie jak UE wykorzystuje porozumienia o „stowarzyszeniu” w odniesieniu do jeszcze słabszych krajów. Prezydent Rosji wyznaczył kierunek na blokowanie tego fundamentalnego dla USA porozumienia, które Amerykanie już od lat próbują zakulisowo przepchnąć, wbrew oporom europejskiego biznesu, który bardzo nie chce umierać. Putin wytrwale daje Stanom do zrozumienia, że powinny nieco ochłonąć, a Europie oferuje chińsko-rosyjski model wspólnej przestrzeni handlu i bezpieczeństwa. To bardzo poważna oferta, o daleko idących konsekwencjach. Jak już pisał Wasz pokorny sługa: „Nam potrzebny jest Berlin”.


Natomiast wystąpienie Baracka Obamy w odniesieniu do Rosji Crimson Ater ocenia jako nadspodziewanie ustępliwe. „Jeśli komuś wydawało się, że Obama wypowiedział się twardo i że „pokazał” Rosji, to wynika to wyłącznie z niezrozumienia sytuacji. Konfrontacyjny wariant wypowiedzi lidera USA powinien wyglądać tak: „Rosja to wróg demokracji, kraj agresor, odszczepieniec. Międzynarodowa społeczność nie może pozwolić temu krajowi mieszać się do sytuacji w Syrii pod pretekstem walki z terroryzmem. Rosja to zagrożenie dla świata na równi z Państwem Islamskim i wirusem Ebola, jak już kiedyś stwierdziłem. Jeśli Moskwa i jej sojusznicy spróbują przeprowadzić operację wojskową w Syrii, my i nasi sojusznicy zmuszeni będziemy podjąć bardzo zdecydowane kroki o politycznym, ekonomicznym i militarnym charakterze” – przekonuje. Twierdzi, że brak tak agresywnych tonów w wystąpieniu prezydenta USA wynika z faktu, iż reprezentuje on tę część amerykańskiej oligarchii, która trzeźwo ocenia, że „próba zachowania światowej hegemonii w obecnych warunkach zakończy się raczej utratą nie tylko hegemonii, ale w ogóle wszystkiego”.



Znany ukraiński emigracyjny publicysta Aleksandr Rogers przyjrzał się z kolei na łamach „Żurnalistskoj prawdy” wystąpieniom znacznie mniej znaczących w realiach światowej polityki postaci – prezydentów Ukrainy Petro Poroszenki i Białorusi Aleksandra Łukaszenki. Wskazał na ogromny kontrast pomiędzy nimi. Przemówienie Poroszenki uznał za miałkie i nudne, w stylu: „Rozkradliśmy wszystkie pieniądze, ale rosyjska agresja, reform nie ma, ale rosyjska agresja, my byśmy o-ho-ho, ale rosyjska agresja, dajcie pieniądze, bo rosyjska agresja, nawet ekologię pogorszyła rosyjska agresja”. Natomiast mowę „Baćki” Rogers porównał do wielkich wizji Jana Husa i Martina Luthera Kinga. „To było prawdziwe wystąpienie niezależnego Lidera, który broni swojego własnego punktu widzenia, a nie mówi to co chcą usłyszeć amerykańscy „gospodarze”. I jestem przekonany, że w zbliżających się wyborach Łukaszenkę wybiorą z ogromną przewagą nad miałkimi konkurentami. On podszturchiwał Zachód i w kwestii rezultatów agresji na Libię, i w kwestii problemu imigrantów, który powstał w wyniku wspierania islamistów w Syrii, i z powodu podwójnych standardów, i w inne jego słabe punkty. To było silne, emocjonalne, „Łukaszenko-style”.





Ukraiński pisarz z Dniepropietrowska Dmitrij Dzygowbrodskij w artykule „Droga na Ukrainę. Syryjski przełom” podsumował natomiast reakcje na ostatnie wydarzenia mediów związanych z kijowska juntą. Zauważył, że panują tam wzburzenie i strach związane zwłaszcza z interwencją Rosji w Syrii.

„Można pojąć „świadomych” Ukraińców – w końcu ujrzeli pracę lotnictwa wojskowego Federacji Rosyjskiej. W rezultacie mogli ocenić do ilu pudełek po zapałkach przyszłoby zbierać „cyborgów” i inną „prawosektorową” drobnicę, gdyby siły zbrojne Federacji rzeczywiście znalazły się w Donbasie i w pełnej mierze odpowiedziały ukraińskiej armii, Gwardii Narodowej i innym formacjom ukraińskich nazistów. „Świadomym” ukraińskim patriotom naocznie zademonstrowano co to takiego Siły Zbrojne Federacji Rosyjskiej, co potrafi ta siła i jak wielka jest niemoc wobec tego Ukrainy. A to znaczy, że wszystkie haniebne porażki ukraińska armia rzeczywiście poniosła z rąk górników i taksówkarzy Donbasu, którzy okazali się wyjątkowo śmiałymi, utalentowanymi i pojętnymi chłopcami. Prawdziwymi Ruskimi” – opisywał. 


Dzygowbrodskij zwraca także uwagę na związek wydarzeń w Syrii z perspektywami rozwiązania konfliktu na Ukrainie. „USA faktycznie uświadomiły sobie, że nie są w stanie samodzielnie poradzić sobie z kłębowiskiem problemów, które zaistniały na Bliskim Wschodzie. Nie są w stanie bez Rosji. A to oznacza, że na czas walki z Państwem Islamskim o Ukrainie wszyscy przyjaźnie zapominają. Nie bez powodu przecież „świadomi” patrioci tak zawyli z oburzenia. Po prostu okazali się niepotrzebni światowym graczom, okazało się, że Ukraina wcale nie jest centrum świata. Uczestnicząc w likwidacji Państwa Islamskiego, Rosja równocześnie zmienia sens sytuacji na Ukrainie – dlatego, że Stanom Zjednoczonym przyjdzie porozumieć się z Moskwą i w tej kwestii, aby skutecznie i korzystnie współpracować na odcinku syryjskim. Dotyczy to również antyrosyjskich sankcji i Krymu. Dlatego, bo byłoby zbyt niezręcznie okładać sankcjami sojusznika, choćby i czasowego, w wojnie na Bliskim Wschodzie, która potrwa jeszcze niejeden rok”.


Według ukraińskiego pisarza taka sytuacja niesie ze sobą obiecujące perspektywy zarówno dla Donbasu, jak i dla Ukrainy: „W tym czasie Doniecka i Ługańska Republiki Ludowe rozbudowują i szkolą armię, budują elementy państwowości, odbudowują gospodarkę i przemysł, żeby reformować lub demontować Ukrainę od wewnątrz”.



3)
Oczywiście nie brakuje i mniej optymistycznych reakcji. Na przykład znany sewastopolski analityk Colonel Cassad (Boris Rożin) uważa, że wystąpienie Obamy wcale nie niosło tak bardzo ustępliwego przesłania. „Generalnie w kwestii Ukrainy żadnych zmian nie odnotowałem, ale w sprawie Asada wygląda na to, że będzie targ, chociaż wyjściowe pozycje stron są diametralnie przeciwstawne. Dla USA jest on krwawym tyranem, dla Rosji to jedyny legalny przywódca Syrii. Będzie ciężko zbliżyć te pozycje, co może doprowadzić do powstania nie jednej, lecz dwóch koalicji przeciwko kalifatowi. Generalnie Obama wystąpił w tradycyjnym dla siebie stylu” – twierdzi.

Jacek C. Kamiński


Przypisy:

1) http://cont.ws/post/127525
2) http://jpgazeta.ru/tri-vyistupleniya-na-sammite-oo...
3) http://jpgazeta.ru/put-na-ukrainu-siriyskiy-pereval/
4) http://colonelcassad.livejournal.com/2407786.html



Koniec Europy i Syria



Aleksandr Dugin w pełni mesjanistyczno-apokaliptycznej formy. We wczorajszym (30.9) komentarzu dotyczącym rozpoczęcia przez rosyjskie lotnictwo operacji wojskowej w Syrii, zaznaczył, że martwi go obecna sytuacja polityczna w Rosji i praktyczne wycofanie się Kremla z poparcia dla Noworosji.
Myśliciel z uznaniem powitał jednak rozpoczęcie nalotów na pozycje islamistów. Zdaniem Dugina, wsparcie przez Moskwę osi szyicko-alawickiej (Iran, iraccy szyici, rząd Asada, libański Hezbollah) w pełni odzwierciedla logikę kontynentalnej geopolityki, którą powinna kierować się Rosja.


Główny ideolog euroazjatyzmu uważa, iż poważny kryzys Unii Europejskiej w związku z napływem migrantów sprawił, że Zachód w zasadzie zgubił swoje podstawowe narzędzia, za pomocą których do tej pory postrzegał świat. Postmodernistyczne społeczeństwo liberalne ulega rozkładowi w samym swoim jądrze, głównie dzięki samozatruwającej subwersji. Kultura Zachodu przekroczyła już bowiem wszelkie tabu, od obyczajowego po społeczne i religijne. W projekcie ponowoczesnym istnieje jedynie pustka, pozbawiona wszelkiej metafizyki i nie jest jej w stanie zapełnić żadna nowa idea. Co więc pozostaje czynić? Odpowiedź znajdziemy nie w Berlinie, nie w Moskwie, ani na forum 70. sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ, lecz na piaskach Syrii, wokół Damaszku i Latakii. Konkluzję tekstu Dugina warto przytoczyć w całości:

"Syria jest ściśle związane z islamską eschatologią. Konkretnie dotyczy to meczetu Umajjadów (największy meczet w Damaszku, jedna z najbardziej znanych świątyń muzułmańskich na świecie. W meczecie spoczywają również relikwie św. Jana Chrzciciela, powszechnie wierzy się, że głowa tego świętego proroka - przyp. ŁK). Jednej z jego wież, i jednej z jego krypt. Pod wieżą każdego dnia ściele się świeży kobierzec. Wiecie dlaczego?

Być może to dziwne, ale na naszych oczach spełnia się jeden z hadisów (w islamie opowieść przytaczająca słowa Mahometa – przyp. ŁK) o wspólnym froncie chrześcijan i muzułmanów przeciwko Dajjalowi. W centrum tego hadisu pozostaje Damaszek i Latakia. Ostatnio to bardzo ważne słowa na geopolitycznej mapie świata
" (za: profilem FB a. Dugina i portalem evrasia.info).

Słowa Dugina wymagają wyjaśnień. Według tradycyjnych wierzeń muzułmańskich, na wschodnim minarecie meczetu Umajjadów pojawi się w Dniu Sądu Ostatecznego Jezus Chrystus. Stąd minaret nosi arabską nazwę "Isa" oznaczającą imię Jezusa, a codziennie rozkładany pod nim dywan jest właśnie przygotowywany na paruzję. "Dajjal", a właściwie "Masih al-Dajjal" to w islamskiej eschatologii figura osobowego zła, które pojawi się na Ziemi przy końcu czasów. Dosłownie pojęcie to oznacza "fałszywego Mesjasza", a więc można go uznać za bliskie figurze Antychrysta w chrześcijaństwie. Czyżby więc, zdaniem rosyjskiego myśliciela 30 września 2015 roku rozpoczął się nowy, decydujący eon (wiek) w historii współczesnego świata?

Łukasz Kobeszko






 http://www.mysl-polska.pl/638 

http://www.mysl-polska.pl/637

 

 

 

środa, 12 lutego 2014

Ręce precz od Syrii!!

Niepublikowane przemówienie inauguracyjne delegacji syryjskiej w Genewie


Przybyliśmy by zatrzymać terroryzm jak zrobiły inne kraje, które poznały jego gorzki smak...

Montruex, (SANA) – Międzynarodowa konferencja o Syrii, Genewa2, rozpoczęła się w środowy poranek z udziałem oficjalnej delegacji syryjskiej, pod kierownictwem Walida al-Moallema, wicepremiera, ministra spraw zagranicznych i emigrantów.



a
Delegacja syryjska na rozmowach w Genewie



Na inauguracyjnej sesji minister al-Moallem powiedział:
Ladies and Gentlemen, w imieniu Syryjskiej Republiki Arabskiej, Syryjskiej – jej historia trwa od 7.000 lat, Arabskiej – dumnej ze swojego niezłomnego pan-arabskiego dziedzictwa pomimo umyślnych aktów agresji rzekomych braterskich Arabów, Republiki – państwa obywatelskiego, które niektórzy siedzący na tej sali próbowali zawrócić do czasów średniowiecza. Nigdy nie byłem w trudniejszej pozycji, moja delegacja i ja czujemy 3 lata trudności znoszonych przez moich rodaków – krew naszych męczenników, łzy naszych pogrążonych w smutku, ból rodzin czekających na wiadomości o bliskich – porwanych albo zaginionych, płacz naszych dzieci, których delikatne palce były celami ostrzałów moździerzowych w salach lekcyjnych, nadzieje całego pokolenia zniszczone na ich oczach, odwaga matek i ojców, którzy wysłali wszystkich swoich synów do obrony naszego kraju, złamane serca rodzin, których domy zostały zniszczone i teraz są przesiedleńcami albo uchodźcami.

Moja delegacja i ja czujemy także nadzieję narodu w nadchodzących latach – prawo każdego dziecka do bezpiecznego uczęszczania znowu do szkoły, prawo kobiet do wychodzenia z domów bez obaw o porwanie, zabicie lub gwałt, marzenie naszej młodzieży na spełnienie jej ogromnego potencjału, na przywrócenie bezpieczeństwa, tak by każdy mężczyzna mógł zostawić bezpiecznie swoją rodzinę wiedząc, że wróci.

W końcu, dzisiaj, moment prawdy, prawdy, którą wielu systematycznie próbowało zakopać seriami kampanii dezinformacji, oszustwa i fabrykacji, prowadzących do zabijania i terroru. Prawdy która nie chciała się zakopać, prawdy jasnej dla wszystkich by ją zobaczyli – delegacja Syryjskiej Republiki Arabskiej reprezentująca naród syryjski, rząd, państwo, armię i prezydenta Bashara al-Assada.

Godny ubolewania jest fakt, Ladies and Gentlemen, że pośród was siedzą w tej sali przedstawiciele krajów, które mają syryjską krew na rękach, krajów które eksportowały terroryzm razem z łaską dla jego sprawców, jakby to ich Bóg dał im prawo stanowienia kto pójdzie do nieba, a kto do piekła. Krajów które uniemożliwiały wierzącym odwiedzania świętych miejsc kultu, i jednocześnie podżegały do złego, finansowały i wspierały terrorystów. Krajów które przyznały sobie władzę nadawania i odmawiania legalności innym według własnego uznania, nigdy nie patrząc na swoje archaiczne szklane domy zanim rzucą kamieniami w cenione wieże warowne. Krajów które bezwstydnie uczą nas demokracji, rozwoju i postępu, kiedy same topią się we własnej ignorancji i średniowiecznych zasadach. Krajów które przyzwyczaiły się do tego, że były własnością królów i książąt, którzy mieli wyłączne prawo do podziału bogactwa narodowego przyznając je swoim wspólnikom i odmawiając tym którzy wypadli z łask.

One uczyły Syrię –  wyróżniające się, uczciwe, suwerenne państwo, one uczyły je o honorze, kiedy same topiły się w błocie zniewolenia, dzieciobójstwa i innych średniowiecznych praktyk. Po wszystkich próbach i subsekwentnych porażkach, spadły maski z drżących twarzy, by pokazać zdemoralizowane ambicje. Żądzę zdestabilizowania Syrii eksportując swój produkt narodowy: terroryzm. Swoje petrodolary wykorzystały na zakup broni, werbunek najemników i nasycanie kłamstwami programów ukrywających ich bezsensowną brutalność pod pozorem tzw. „syryjskiej rewolucji, która spełni aspiracje syryjskiego narodu”.

Ladies and Gentlemen, w jaki sposób to co się wydarzyło i nadal prześladuje Syrię, ma spełnić te aspiracje? Jak mogą czeczeńscy, afgańscy, saudyjscy, tureccy, a nawet francuscy i angielscy terroryści spełnić aspiracje syryjskiego narodu, i czym? Państwo islamskie które nie wie nic o islamie oprócz przewrotnego wahabizmu? Kto w ogóle ogłosił, że naród syryjski chce żyć tysiące lat w przeszłości?

W Syrii, Ladies and Gentlemen, łona ciężarnych kobiet są rozcinane, a płody zabijane, kobiety są gwałcone, martwe lub żywe, w sposób tak haniebny, tak zły i odrażający, że można je przypisać tylko ich zboczonej doktrynie. W Syrii, Ladies and Gentlemen, mężczyźni są zabijani na oczach dzieci w imię rewolucji, a nawet gorzej, to robi się kiedy dzieci tych zagranicznych przestępców śpiewają i tańczą. W Syrii, jak mogą tzw. rewolucjoniści kannibalizować serce mężczyzny i twierdzić, że promuje się wolność, demokrację i lepsze życie?

Pod pretekstem „wielkiej rewolucji syryjskiej”, zabijane są osoby cywilne, duchowni, kobiety i dzieci, ofiary są na oślep wysadzane w powietrze na ulicach i w budynkach, niezależnie od ich poglądów politycznych czy ideologii, książki i biblioteki palone, groby rozkopywane i eksponaty rozkradane. W imię rewolucji zabija się dzieci w szkołach i studentów na uniwersytetach, kobiety gwałci się w imię jihad al-nikah i innych form, meczety są ostrzeliwane kiedy wyznawcy klęczą na modlitwach, głowy odcinane i wieszane na ulicach, ludzie są paleni żywcem w prawdziwym holokauście, który historia i wiele krajów zaneguje i nie będą one oskarżone o antysemityzm.

Czy w imię rewolucji, „wyzwloenia ciemiężonego syryjskiego narodu spod reżimu i szerzenia demokracji”, ojciec wysadza się w powietrze z żoną i dziećmi żeby uniemożliwić obcym intruzom wejście do jego domu? Większość z nas na tej sali jest ojcami – więc pytam, kto zmusiłby mężczyznę do zabicia własnej rodziny by chronić ich przez walczącymi o wolność potworami. Właśnie to wydarzyło się w Adra, miejscu o którym większość z was nie słyszała, a gdzie zaatakowały te same zagraniczne potwory: mordując, grabiąc, ścinając głowy, dokonując rzezi, gwałcąc i paląc ludzi żywcem. Na pewno nic nie słyszeliście o tej brutalności, ale słyszeliście o innych miejscach, gdzie popełniono takie same ohydne zbrodnie, i gdzie ten sam przesiąknięty krwią palec wskazywał na armię syryjską i rząd. A kiedy te bezwstydne kłamstwa już nie były wiarygodne, przestali tkać swoją sieć oszustwa.
To rozkazali im robić ich panowie, te kraje które zainicjowały wojnę przeciwko Syrii, próbując zwiększyć swoje wpływy w regionie łapówkami i pieniędzmi, eksportując ludzkie potwory zupełnie przesiąknięte odrażającą wahabijską ideologią, wszystko kosztem syryjskiej krwi. Od tej pory, głośno i wyraźnie, wiecie równie dobrze jak ja, że nie zatrzymają się na Syrii, nawet jeśli niektórzy siedzący w tej sali nie zechcą tego uznać, albo uważają się za zwolnionych z odpowiedzialności.

Ladies and Gentlemen, wszystko co usłyszeliście nie byłoby możliwe, gdyby graniczące z nami kraje były dobrymi sąsiadami w tych trudnych latach. Ale niestety, tak nie było, z zadającymi ciosy w plecy na północy, milczącymi gapiami odpornymi na prawdę na zachodzie, słabym południem przyzwyczajonym do działania za innych, albo zmęczonym i wykończonym wschodem nadal podnoszącym się ze spisków zniszczenia go razem z Syrią.
Faktycznie, ta nędza i niszczenie jakie opanowały Syrię, była możliwa dzięki decyzji rządu Erdogana by zaprosić i gościć tych zbrodniczych terrorystów zanim wkroczyli do Syrii. Wyraźnie nie zważając na fakt, że magia w końcu obróci się przeciwko magowi, teraz zaczyna degustować to kwaśne nasionko które sam zasiał. Bo terroryzm nie zna religii i jest lojalny tylko wobec siebie. Rząd Erdogana lekkomyślnie zmienił się od zero problemów z polityką sąsiadów do zero polityki zagranicznej, i w ogóle międzynarodowej dyplomacji, zasadniczo zostawiając ją na poziomie zera wiarygodności.

Niemniej jednak, w dalszym ciągu szedł tą samą ohydną drogą fałszywie wierząc, że w końcu realizuje marzenie Sayyida Qutba i Mohammada Abdela Wahaba przed nim. Oni siali spustoszenie od Tunezji do Libii, do Egiptu i potem w Syrii, zdeterminowani, że osiągną iluzję istniejącą tylko w ich chorych umysłach. Pomimo że to okazało się porażką, to nadal są zdecydowani by do tego dążyć. Mówiąc logicznie, można to opisać jedynie jako głupotę, bo jeśli nie uczycie się przeszłości, to nie widzicie teraźniejszości, a przeszłość mówi: kiedy pali się dom sąsiada, nie możesz czuć się bezpieczny.

Jedni sąsiedzi zaczęli podpalać Syrię od środka, a inni werbowali terrorystów z całego świata – i tutaj konfrontują nas szokująco śmieszne podwójne standardy: w Syrii walczą 83 narodowości – nikt tego nie potępia, nikt nie krytykuje, nikt nie rewiduje swojego stanowiska – i nadal bezczelnie nazywają to chwalebną SYRYJSKĄ rewolucją! Kiedy kilkudziesięciu młodych bojowników oporu wsparło armię syryjską w kilku miejscach, rozpętało się piekło, i nagle to stało się zagraniczną interwencją! Zażądano wycofania obcych wojsk i ochrony suwerenności Syrii i nie naruszania jej. Tutaj potwierdzam, że Syria – suwerenne i niepodległe państwo, będzie dalej robić wszystko co konieczne by się bronić wszelkimi stosownymi metodami, nie zwracając uwagi na żadne oburzenie, krytykę, twierdzenia czy stanowiska wyrażane przez innych. Takie zawsze były i zawsze będą suwerenne decyzje Syrii.

Pomimo to wszystko, naród syryjski jest nadal niezłomny, i odpowiedzią było nałożenie sankcji na naszą żywność, nasz chleb i mleko naszych dzieci. Żeby zagłodzić społeczeństwo, wepchnąć go w choroby i śmierć pod niesprawiedliwymi sankcjami. Jednocześnie ograbiono i spalono fabryki, paraliżując nasz przemysł spożywczy i farmaceutyczny, zniszczono szpitale i ośrodki zdrowia, sabotowano naszą kolej i linie elektryczne, a nawet miejsca kultu – chrześcijan i muzułmanów – nie oszczędzono im terroryzmu.

Kiedy to wszystko poniosło porażkę, Ameryka zagroziła atakiem na Syrię, fabrykując ze swoimi sojusznikami, zachodnimi i arabskimi, opowieść o stosowaniu broni chemicznej, o czym nie udało się przekonać nawet ich opinii publicznej, nie tylko naszej. Niestety, kraje które celebrują demokrację, wolność i prawa człowieka, chcą tylko mówić językiem krwi, wojny, kolonializmu i hegemonii. Demokrację zastępuje się ogniem, wolność samolotami bojowymi, a prawa człowieka zabijaniem. Bo one przyzwyczaiły się do świata działającego za nich: kiedy chcą czegoś, to się wydarzy, jeśli nie chcą, to się nie wydarzy. One beztrosko zapomniały, że sprawcy którzy wysadzili się w powietrze w Nowym Jorku wyznają tę samą doktrynę i pochodzą z tego samego źródła jak ci którzy wysadzają się w powietrze w Syrii. Beztrosko zapomniały, że terrorysta który wczoraj był w Ameryce, dzisiaj jest w Syrii, i kto wie gdzie będzie jutro. Ale pewne jest to, że on na tym się nie zatrzyma. Afganistan jest idealną lekcją dla każdego kto chce się uczyć – każdego! Niestety, większość z nich nie chce się uczyć, ani Ameryka, ani inne ‚cywilizowane’ kraje zachodnie, które jej słuchają, zaczynając od miasta świateł, do królestwa, nad którym „nigdy nie zachodzi słońce”, w przeszłości, pomimo, że już poczuły gorzki smak terroryzmu.

I wtedy nagle stali się „przyjaciółmi Syrii”. Czterech z tych ‚przyjaciół’ to monarchie autokratyczne, które nic nie wiedzą o cywilnym państwie czy demokracji, podczas gdy inni to te same potęgi kolonialne które okupowały, grabiły i podzieliły Syrię niecałe 100 lat temu. To tzw. ‚przyjaciele’ teraz organizują konferencje by publicznie zadeklarować ich przyjaźń z narodem syryjskim, kiedy potajemnie narzucają trudną sytuację i niszczą jego dobytek. One otwarcie wyrażają oburzenie z powodu sytuacji humanitarnej Syryjczyków, oszukując społeczność międzynarodową o ich współwinie. Gdyby naprawdę interesowała was sytuacja humanitarna w Syrii, zdjęlibyście swoje jarzmo z jej gospodarki znosząc sankcje i embargo, i współpracowalibyście z jej rządem nad zwiększeniem bezpieczeństwa walcząc z napływem broni i terrorystów. Tylko wtedy, możemy was zapewnić, będzie nam dobrze jak wcześniej, bez waszego wielkiego niepokoju o nasz dobrobyt.

Niektórzy z was mogą postawić sobie pytanie: czy obcokrajowcy są jedynymi sprawcami wydarzeń syryjskich? Nie, Ladies and Gentlemen, Syryjczycy wśród nas tutaj, usankcjonowani przez obce cele, odegrali rolę pomocników i wykonawców. Zrobili to kosztem syryjskiej krwi i narodu, którego aspiracje, jak mówią, reprezentują, choć sami byli podzieleni setki razy, a ich lokalni liderzy uciekali po całym świecie. Oni sprzedali się Izraelowi by stać się jego oczami na miejscu, i jego palcami na spuście w celu zniszczenia Syrii, a kiedy ponieśli fiasko, Izrael zainterweniował bezpośrednio, by zmniejszyć zdolność syryjskiej armii i zapewnić dalszą realizację swojego kilkudziesięcioletniego planu wobec Syrii.

Nasz naród mordowano kiedy oni mieszkali w pięciu-gwiazdkowych hotelach, byli opozycją z zagranicy, spotykali się zdradzając Syrię i sprzedając się najlepiej płacącemu obcokrajowcowi. I nadal twierdzą, że wypowiadają się w imieniu syryjskiego narodu! Nie, Ladies and Gentlemen, nikt kto chce mówić w imieniu syryjskiego narodu nie może być zdrajcą jego sprawy i agentem jego wrogów. Ci którzy chcą mówić w imieniu narodu syryjskiego powinni to robić w granicach Syrii, mieszkając w jej zniszczonych domach, wysyłając dzieci do szkół rankiem, nie wiedząc czy wrócą bezpiecznie pomimo ostrzeliwań moździerzowych, tolerując mroźne zimy z powodu braku oleju grzewczego i stojąc godzinami w kolejkach za chlebem dla swoich rodzin, bo sankcje uniemożliwiły nam import pszenicy, a wcześniej byliśmy jej eksporterem. Każdy kto chce mówić w imieniu syryjskiego narodu powinien najpierw znieść 3 lata terroryzmu, stawiać mu czoła, a dopiero potem mówić w imieniu narodu syryjskiego.


Ladies and gentlemen,
Syryjska Republika Arabska – naród i państwo, spełnili swoje obowiązki. Przyjęli setki międzynarodowych dziennikarzy i umożliwili im przemieszczanie się, bezpieczeństwo i dostęp, a oni w zamian przedstawiali swoim słuchaczom widziane przez nich surowe i przerażające realia, realia które wprawiały w zakłopotanie wiele zachodnich organizacji medialnych, które nie mogły znieść zdemaskowania i skonfrontowania ich propagandy i narracji. Zbyt wiele jest na to przykładów. Pozwoliliśmy na wejście do kraju międzynarodowym organizacjom pomocowym, a tajni agenci pewnych stron tutaj siedzących, przeszkadzali w dotarciu do tych w pilnej potrzebie pomocy. Kilka razy zostali zaatakowani przez terrorystów, podczas gdy my, jako państwo, spełnialiśmy swoje obowiązki chroniąc ich i ułatwiając im pracę. To my wydaliśmy liczne amnestie i uwolniliśmy tysiące więźniów, nawet niektórych członków grup zbrojnych, ku złości i przerażeniu rodzin ich ofiar, choć te rodziny, tak jak reszta z nas, w końcu zaakceptowały, że interesy Syrii są najważniejsze, i dlatego musimy ukrywać swoje rany i stać ponad nienawiścią i animozjami.

Co zrobiliście, wy którzy uważacie, że wypowiadacie się w imieniu syryjskiego narodu. Gdzie jest wasza wizja tego wspaniałego kraju? Gdzie są wasze pomysły albo manifest polityczny? Kim są wasi agenci zmiany na miejscu, jeśli nie waszymi zbrodniczymi gangami? Jestem pewien, że nic nie macie, a to widać na terenach okupowanych przez waszych najemników, albo, używając waszego języka – „wyzwolonych”.

Na tych terenach, czy wyzwoliliście społeczeństwo, czy porwaliście ich umiarkowaną kulturę by narzucić wasze radykalne i opresyjne praktyki? Czy wprowadziliście wasz program rozwoju budując szkoły i ośrodki zdrowia? Nie, wy zniszczyliście je i pozwoliliście na powrót polio, wcześniej zlikwidowanego w Syrii. Czy chroniliście syryjskie eksponaty i muzea? Nie, wy ograbiliście nasze miejsca narodowe dla własnych korzyści. Czy pokazaliście swoje oddanie sprawiedliwości i prawom człowieka? Nie, wy wprowadziliście egzekucje publiczne i ścinanie głów. Krótko mówiąc, nie zrobiliście nic poza tym, że zdobyliście się na hańbę błagając Amerykę o atak na Syrię. Nawet opozycja, której jesteście samozwańczymi liderami i strażnikami, nie uznaje ani was ani stosowanych przez was metod w kierowaniu waszych spraw, nie mówiąc o sprawach kraju.

Kraj który chcą homogenizować, nie w sensie sekciarskim, etnicznym czy religijnym, a raczej w sensie ideologicznie wypaczonym. Każdy im przeciwny, chrześcijan czy muzułmanin, jest in fidelem, zabijali muzułmanów ze wszystkich sekt i ostro atakowali syryjskich chrześcijan. Atakowali nawet zakonnice i biskupów, porywając ich po ataku w Ma’loula, ostatniej wspólnoty jeszcze mówiącej językiem Jezusa Chrystusa. To wszystko zrobili by zmusić syryjskich chrześcijan do opuszczenia ich kraju. Ale nie wiedzieli o tym, że my w Syrii stanowimy jedność. Kiedy atakuje się chrześcijaństwo, wszyscy Syryjczycy są chrześcijanami, kiedy atakuje się meczety, wszyscy Syryjczycy są muzułmanami. Każdy Syryjczyk jest z Raqqa, Lattakia, Sweida, Homs albo krwawiącego Aleppo, kiedy atakowane jest jedno z tych miejsc. Normalny Syryjczyk nigdy nie zaakceptuje ich odrażających prób zasiania buntu sekciarskiego i religijnego. Krótko mówiąc, Ladies and Gentlemen, wasza „wspaniała rewolucja syryjska” popełniła każdy śmiertelny grzech.

Jest druga strona tego mrocznego posępnego obrazu. Światełko na końcu tunelu świecące przez zdecydowanie i niezłomność narodu syryjskiego, odwaga armii syryjskiej w ochronie naszych obywateli i odporność i wytrwałość państwa syryjskiego. Kiedy to się dzieje, są państwa które okazały nam prawdziwą przyjaźń, uczciwe państwa, które stanęły po naszej stronie przeciwko złu, nawet kiedy to zło wszyscy mogli widzieć. W imieniu narodu syryjskiego i państwa, chciałbym podziękować Rosji i Chinom za poszanowanie suwerenności i niepodległości Syrii. Rosja była prawdziwym orędownikiem na scenie międzynarodowej mocno broniąc, nie tylko słownie, ale i czynami, założycielskich zasad ONZ poszanowania suwerenności państw. Podobnie Chiny, kraje BRICS, Iran, Irak i inne kraje arabskie i muzułmańskie, poza krajami afrykańskimi i z Ameryki Łacińskiej, również prawdziwie strzegły aspiracji narodu syryjskiego, a nie ambicji innych rządów wobec Syrii.

Tak, Ladies and Gentlemen, naród syryjski, jak każdy inny naród w regionie, aspiruje do wolności, sprawiedliwości i praw człowieka, on aspiruje do większego pluralizmu i demokracji, do lepszej Syrii, bezpiecznej, dostatniej i zdrowej. On aspiruje do budowania mocnych instytucji, a nie niszczenia ich, do strzeżenia naszych narodowych relikwii [eksponatów] i miejsc dziedzictwa, a nie grabieży i niszczenia. Aspiruje do silnej armii narodowej, która broni naszego honoru, naszego narodu i naszego bogactwa narodowego, armii która broni granic Syrii, jej suwerenności i niepodległości. Ladies and Gentlemen, on nie aspiruje do armii najemników ‚wolnej’ do porywania za okup albo wykorzystania ich jako żywych tarczy. ‚Wolnej’ do kradzieży pomocy humanitarnej, okradania biednych i nielegalnego handlu organami żywych kobiet i dzieci, ‚wolnej’ do kannibalizowania ludzkich serc i wątroby, grillowania głów, werbowania dzieci-żołnierzy i gwałcenia kobiet.

Wszystko to odbywa się dzięki potędze broni, broni dostarczanej przez kraje tu reprezentowane, które uważają, że są zwolennikami „umiarkowanych grup”. Powiedzie nam, na litość boską, gdzie jest to umiarkowanie we wszystkim co przedstawiłem?

Gdzie są te mętne umiarkowane grupy, za których plecami się ukrywacie? Czy to te same stare grupy, który nadal są wspierane militarnie i publicznie przez Zachód, które przeszły jeszcze brzydszą operację plastyczną twarzy z nadzieją przekonania nas do tego, że zwalczają terroryzm? Wszyscy wiemy, że nieważne jak ich machina propagandowa próbuje wypolerować ich wizerunek pod nazwą umiarkowania, ich ekstremizm i terroryzm stanowią jedno i to samo. Oni wiedzą, tak jak my wszyscy, że pod pretekstem wspierania tych grup, al.-kaida i jej pomocnicy zbrojeni są w Syrii, Iraku i innych krajach regionu.

Takie są realia, Ladies and Gentlemen, więc obudźcie się na niezaprzeczalną rzeczywistość, że Zachód wspiera pewne kraje arabskie w dostarczaniu przez nie śmiertelnej broni dla al.-kaidy. Zachód publicznie twierdzi, że zwalcza terroryzm, podczas gdy faktycznie potajemnie go podkarmia. Wszyscy którzy nie widzą tej prawdy są nieświadomie albo świadomie ślepi, i chcą zakończyć to co rozpoczęli.


Czy takiej Syrii chcecie? Strata tysięcy męczenników i nasze wcześniej wymarzone bezpieczeństwo i bezpieczeństwo narodowe zastąpione przez apokaliptyczne zniszczenie. Czy takie są aspiracje narodu syryjskiego, które chcecie spełnić? Nie, Ladies and Gentlemen, Syria taka nie będzie, i dlatego tu jesteśmy. Pomimo wszystkiego co niektórzy zrobili, przybyliśmy tu by ratować Syrię: zatrzymać ścinanie głów, zatrzymać kannibalizowanie i rzeź. Przybyliśmy tu by pomóc matkom i dzieciom wrócić do domów, z których wypędzili ich terroryści. Przybyliśmy by chronić cywilny i bezstronny charakter państwa, zatrzymać marsz Tatarów i Mongołów przez nasz region. Przybyliśmy by zapobiec upadkowi całego Bliskiego Wschodu, by bronić cywilizacji, kultury i różnorodności, i zachować dialog cywilizacji w kolebce religii. Przybyliśmy by bronić tolerancyjny islam, który zniekształcono, i bronić chrześcijan Lewantu. Jesteśmy tu by powiedzieć naszym syryjskim wygnańcom by wracali do swojej ojczyzny, bo w każdym innym miejscu zawsze będą obcokrajowcami, i bez względu na różnice między nami, nadal jesteśmy braćmi i siostrami.

Przybyliśmy by zatrzymać terroryzm jak zrobiły inne kraje, które poznały jego gorzki smak, podczas gdy głośno i stale zapewniają, że dialog między Syryjczykami jest jedynym rozwiązaniem, ale tak jak inne kraje zaatakowane przez terroryzm, mamy konstytucyjny obowiązek obrony naszych obywateli, i nadal będziemy walczyć z terroryzmem atakującym Syryjczyków, niezależnie od ich afiliacji politycznych. Przybyliśmy by nie odpuścić odpowiedzialnym, tak długo, jak poszczególne kraje nadal będą wspierać terroryzm, ta konferencja nie przyniesie żadnych owoców. Polityczny pluralizm i terroryzm nie mogą koegzystować na tej samej scenie. Polityka może rozwijać się tylko zwalczając terroryzm, a nie może rozwijać się w jego cieniu.

Jesteśmy tu jako przedstawiciele syryjskiego narodu i państwa, ale niech to będzie jasne dla wszystkich, a doświadczenie jest tego najlepszym dowodem, że nikt nie ma prawa nadawania czy odbierania legalności prezydentowi, rządowi, konstytucji, prawu czy czemukolwiek w Syrii poza samymi Syryjczykami, jest to ich konstytucyjne prawo i obowiązek. Dlatego niezależnie od zawartego tu porozumienia, będzie ono tematem narodowego referendum. Mamy obowiązek przekazywania pragnień naszego narodu, a nie definiowania jego losu, a ci którzy chcą słuchać woli narodu syryjskiego nie powinni mianować się na jego rzecznika. Tylko Syryjczycy mają prawo wyboru własnego rządu, własnego parlamentu i własnej konstytucji, wszystko inne to tylko gadanie i nie ma żadnego znaczenia.

Na zakończenie, do wszystkich tych zgromadzonych tutaj i każdego oglądającego to na całym świecie: w Syrii zwalczamy terroryzm, terroryzm który zniszczył i nadal niszczy, terroryzm w sprawie którego Syria wołała od lat 1980, na głuche uszy, o zjednoczony front by go pokonać. Terroryzm uderzył w Ameryce, Francji, Brytanii, Rosji, Iraku, Afganistanie, Pakistanie, lista jest dłuższa i on dalej się szerzy. Podejmijmy współpracę by go zwalczać, pracujmy razem by zatrzymać jego przerażającą i obskurancką ideologię. Następnie, pozwólcie nam, Syryjczykom, stanąć w jedności by koncentrować się na Syrii i rozpocząć odbudowę jej struktur społecznych i materialnych. Jak powiedziałem, dialog jest podstawą tego procesu, i pomimo naszej wdzięczności krajowi-gospodarzowi, zaręczamy, że prawdziwy dialog między Syryjczykami powinien faktycznie toczyć się na syryjskiej ziemi i pod syryjskim niebem.

Dokładnie rok temu syryjski rząd przedstawił wizję rozwiązania politycznego, pomyślmy ile niewinnej krwi moglibyśmy uratować, gdyby pewne kraje zastosowały rozsądek zamiast terroryzmu i destrukcji. Przez cały rok wołaliśmy o dialog, ale terroryzm nadal atakował syryjskie państwo, jego naród i instytucje.

Dzisiaj, na tym spotkaniu mocarstw zachodnich i arabskich, mamy prosty wybór: możemy zwalczać terroryzm i ekstremizm razem i rozpocząć nowy proces polityczny, albo możecie dalej wspierać terroryzm w Syrii. Odrzućmy i odizolujmy czarne dłonie i fałszywe twarze, które publicznie uśmiechają się, ale potajemnie dokarmiają ideologię terrorystyczną, uderzając dzisiaj w Syrię, a ostatecznie roznosząc tę infekcję na nas wszystkich. To jest chwila prawdy i przeznaczenia by podjąć się tego wyzwania.
Dziękuję.


Źródła:
  • http://www.thetruthseeker.co.uk/?p=89091
  • http://sana.sy/eng/21/2014/01/22/523706.htm


Tłum. z j. ang. Ola Gordon
http://wolna-polska.pl/wiadomosci/niepublikowane-przemowienie-inauguracyjne-delegacji-syryjskiej-genewie-2014-02