Maciej Piotr Synak


Od mniej więcej dwóch lat zauważam, że ktoś bez mojej wiedzy usuwa z bloga zdjęcia, całe posty lub ingeruje w tekst, może to prowadzić do wypaczenia sensu tego co napisałem lub uniemożliwiać zrozumienie treści, uwagę zamieszczam w styczniu 2024 roku.

sobota, 31 października 2020

Źle na Ukrainie.

 przedruk

tłumaczenie przeglądarki



Ukraina, de facto nie popełnij błędu!


Kocham cię, Ukraino! Na obrazie przytulnych kijowskich placów, niesamowitej Ławry Pieczerskiej, lojalnych przyjaciół armii Michaiła Chimicy, Rusłana Nikołyczuka, Andrieja Demczuka, melodyjnych ukraińskich piosenek, które zachwycają swą duszowością. Podziwiam talent Ukraińców i ich osiągnięcia. Niestety większość z nich już minęła. Cały świat zna N. Gogol, S. Korolev, I. Sikorsky, B. Paton, O. Antonov, I. Poddubny, bracia Kliczko, O. Błochin, L. Bykow. Ale „wieczny rekord” S. Bubki został już pobity. Czy będą nowe? Czy druga Mriya zostanie ukończona? Co podsyci patriotyzm narodu, który, jak powiedział F. Nietzsche, rodzi bohaterów? Wcześniejsze sukcesy? A może nacjonalizm stanie się konsolidującą ideologią, wieszaniem kryminalnych etykiet na krajach, ludach i epokach?

Nawiasem mówiąc, z siedmiu przywódców ZSRR (Stalin - Malenkow - Chruszczow - Breżniew - Andropow - Czernienko - Gorbaczow) czterech jest bezpośrednio związanych z Ukrainą i narodem ukraińskim: Breżniew urodził się w Dnieprodzierżyńsku; Ojciec Czernienki jest Ukraińcem; Gorbaczow ma ukraińską matkę, ukraińskie korzenie ma także żona pierwszego i ostatniego prezydenta ZSRR Raisy Maksimovnej; Chruszczow spędził młodość na Ukrainie, był wówczas pierwszym sekretarzem Komitetu Centralnego KP (b) Ukraińskiej SRR. Istnieje nawet wersja, w której wątek genealogii Włodzimierza Iljicza Uljanowa (Lenina) rozciąga się z północy dzisiejszej Ukrainy. Kogo winić?

Chciałbym wiedzieć, czego się spodziewać po obecnym rządzie Ukrainy, jak budować z nim relacje. Zrozumieć logikę myślenia państwa - czy jest przyjazna Białorusi, czy w ogóle istnieje taka logika? Ponieważ sygnały pochodzące od południowego sąsiada są kłopotliwe i niepokojące. A jest ich coraz więcej.

Albo Rada Najwyższa wyrazi solidarność z białoruskimi demonstrantami, pokazując symbole, które dla wielu Białorusinów są identyczne z faszystowską swastyką, minister spraw wewnętrznych A. Awakow komentuje białoruski temat jako zmęczoną dzielnicę na burzliwej imprezie, albo białoruska gościnność dla ukraińskich negocjatorów w Donbasie nagle staje się mdła. Widzi się setki tysięcy białoruskich uchodźców, a kiedy naturalnie się nie pojawiają, specjalny dekret Prezydenta Ukrainy oferuje białoruskim informatykom preferencyjne warunki przeprowadzki (co samo w sobie jest hipokryzją: jeśli mówimy o ochronie przed „arbitralnością dyktatury”, to dlaczego zielone światło tylko dla elity, która potrafi usprawnić gospodarkę? Bo Białorusini w 2014 roku otworzyli granicę wszystkim Ukraińcom, których ich kraj czasowo nie mógł zagwarantować bezpieczeństwa). Albo wynik „przemyślanej analizy politycznej”, jak będzie teraz nazywany prezydentem Białorusi oficjalny Kijów, przedostaje się na pole publiczne, albo zapowiadany jest zamiar ponownego wprowadzenia antybiałoruskich sankcji w zgodzie z europejskimi.

Doszło do tego, że Kancelaria Prezydenta Ukrainy (OPU), komentując sytuację z chasydami, którzy mieli nadzieję przekroczyć białorusko-ukraińską granicę w celu świętowania Rosz ha-Szana (Nowy Rok według kalendarza żydowskiego), nazwał białoruski rząd „de facto działającym”. Czy de iure masz wątpliwości? Pikanteria sytuacji polega na tym, że niepisane reguły dyplomacji uznają taką retorykę za niedopuszczalną i nieprofesjonalną, jeśli państwo ma nadzieję na utrzymanie dobrosąsiedzkich stosunków. Nawet obraźliwe.

Ale czy białoruskie państwo dało pretekst?

Być może w ten sposób przypomnieli sobie Krym, który głowa państwa nazwał kiedyś de facto rosyjskim, lub pomścili przedwyborczy wywiad z D. Gordonem, kiedy ukraiński dziennikarz wyraził ubolewanie, że A. Łukaszenko nie był prezydentem Ukrainy w trudnym dla niej okresie. Albo boli, że odsetek poparcia społecznego dla białoruskiego prezydenta w wyborach był wyższy niż ukraińskiego przywódcy. Powodów może być wiele, ale czy są jakieś?

Paradoks nieprzyjaznych działań władz ukraińskich polega na tym, że białoruska polityka wobec Ukrainy na przestrzeni dziejów nowożytnych była budowana w oparciu o specjalne podejście. Czyny i sygnały słowne ze strony białoruskiej zawsze podkreślały braterski charakter stosunków (co jest tylko przesłaniem Prezydenta Białorusi, że jego rodowe korzenie są na Ukrainie).

Dlatego osłabienie przyjaznego państwa i silnej władzy państwowej zdecydowanie nie leży w interesie Ukrainy. Czy oni w Bankova tego nie rozumieją?

Tak, zgodnie z Konstytucją Białorusi przyzwoite uprawnienia są skoncentrowane w rękach Prezydenta i struktur państwowych. Ale co najważniejsze, popularne wsparcie daje siłę do podjęcia zdecydowanych kroków. A Ukraina w pełni doświadczyła możliwości białoruskiej władzy państwowej, de facto działającej i nie odgrodzonej od transgranicznych problemów, które spadły na ten kraj. W naszej wspólnej najnowszej historii nie było sytuacji, w której Białoruś zajęłaby stanowisko „mój dom jest na krawędzi, nic nie wiem”.

Gdyby Białoruś miała słabą władzę państwową, czy rzeczywiście byłaby w stanie stać się mostem łączącym w 2014 r., Kiedy sprzeczności między Ukrainą i Rosją przerodziły się w otwartą konfrontację w sferze gospodarczej i politycznej? Czy amorficzna elita polityczna, przestraszona własnymi wypowiedziami, w obliczu ekonomicznej i politycznej presji wywieranej na Białoruś, poszłaby zachować, a nawet pogłębić całe spektrum stosunków z sąsiadem, w tym współpracę wojskowo-techniczną? Myślę, że odpowiedź jest oczywista.

Oczywiście nie szukają dobra. Ale inna słowiańska mądrość mówi, że spłata długu jest czerwona. Czyż nie? Jednak współczesny ukraiński establishment najwyraźniej uważał, że śpiewano białoruską pieśń, że za konsolą zasiądzie wkrótce inny dyrygent - po co płacić ustępującemu? Ponadto Białoruś otrzymała bezsensowną i obrzydliwą prowokację ze strony wagnerystów, czemu de facto nie można nawet zaprzeczyć ze względu na oczywistość śladu kijowskiego. Po co? Białoruskie służby specjalne nie mogły uwierzyć, że jest to możliwe. Czy teraz zawsze tak będzie?

Od niedawna Ukraina wspiera nasz kraj w intensyfikacji dialogu z Unią Europejską. Pomógł w dywersyfikacji źródeł dostaw ropy. Strona białoruska wielokrotnie wyrażała za to wdzięczność. Przecież nasze interesy są w dużej mierze podobne: Białoruś jest czwartym zagranicznym partnerem handlowym Ukrainy. Potencjał rozszerzania i wzmacniania współpracy gospodarczej jest daleki od wyczerpania, o czym świadczą wyniki regionalnych forów wysokiego szczebla.

Czy wpłynęły na protesty uliczne? Tak więc Ukraina jak żaden inny kraj wie, jakie jest tło takich wydarzeń.

Niemniej Białoruś jest wdzięczna Ukrainie (nie władzom Ukrainy), która de facto stała się naszym sojusznikiem w zwalczaniu agresywnej presji informacyjnej w okresie powyborczym. Ukraińcy okazali nam wielką pomoc. Ile filmów w sieciach społecznościowych, doprawionych iskrzącym humorem, miękkimi rozmowami, delikatnymi, pouczającymi, wzywającymi do rozsądku: „Białorusini, przestańcie!” Zgodnie z oczekiwaniami nie wszyscy do niego dotarli, ale wielu wciąż widziało, do jakich zmian mogą doprowadzić pod flagą dobrych intencji. Nie będziesz życzył wrogowi, jak mówią. Trudno wyobrazić sobie jaśniejszy, żywszy przykład całej bezsensu, zgubności rewolucyjnych przemian porządku społecznego niż ukraiński. W związku z tym szczerze mówię: „Dziękuję wam, bracia, że ​​podjęliście się misji pokazania, co się stanie, jeśli ulegając informacyjnemu zombie,

Dla każdego jest oczywiste, że nie ma wspierających sprzeczności w podstawach ruchu protestacyjnego na Białorusi. Nawet w obecnym trudnym okresie realne dochody pieniężne Białorusinów do dyspozycji rosną: w ciągu ośmiu miesięcy tego roku wzrosły o 5,2%. Umysł ludzi przejmuje kontrolę. Obecne, nie złożone ręce, białoruskie władze wygrywają w konfrontacji z siłami międzynarodowymi wywierającymi ogromny nacisk na naszą państwowość. I w tym zwycięstwie jest spore wsparcie ze strony Ukrainy - przykładem (choć negatywnym), słowami solidarności, ostrzeżeniami ludzi, którzy na własnej skórze odczuwali konsekwencje obietnic zachodnich lalkarzy.

Ukraińskie władze państwowe de iure tego nie uznają. Bo de facto działa przynajmniej ostrożnie. Chociaż wydawało się, że jest inaczej.

W ostatnich wyborach prezydenckich W. Zełenski uzyskał ponad 73% głosów. Jednak demokratycznie wybrany prezydent nie był w stanie współpracować z tymi, którzy nie zgadzają się w parlamencie. Cóż, dzieje się tak, gdy dialog nie wychodzi. W tym przypadku sporo energii trzeba poświęcić nie na posuwanie się naprzód, ale na pokonywanie oporu przeciwników. Logicznie rzecz biorąc, odbyły się przedterminowe wybory parlamentarne, które zapewniły większości członków partii Sługa Narodu w Radzie Najwyższej. I choć tworzenie list partyjnych zostało przyćmione przez skandale związane ze „sprzedażą tek”, to prezydent Ukrainy faktycznie skupia wszystkie uprawnienia władzy w jego rękach. I w tej sytuacji tylko interesy ludzi powinny i mogą być na czele podejmowanych decyzji. Nikt więcej. Jest wolna wola, aby polityka była prawdziwie proukraińska, szczera i dobrosąsiedzka.

Co ciekawe, współczesna wewnętrzna sytuacja polityczna na Białorusi ma pewne cechy wspólne z ubiegłoroczną ukraińską. W szczególności aktywna mniejszość, która nie jest nawet sformalizowaną siłą polityczną, jak na Ukrainie, próbuje narzucić swoje stanowisko większości Białorusinów i ponownie wybranemu na nową kadencję głowie państwa. Zasadnicza różnica polega jednak na tym, że pomimo destruktywności głównych żądań opozycyjnych obywateli, którzy są niczym innym jak hasłami nielegalnych akcji protestacyjnych, białoruskie władze zainicjowały i zorganizowały powszechny dialog na temat zmiany podstawowego prawa - Konstytucji. Jednocześnie dając do zrozumienia: opinia wszystkich jest ważna dla kraju, ale trzeba jej bronić na polu prawnym.

Co więcej, inicjatywy zmiany konstytucji nie można uznać za oportunistyczną, wysuniętą pod presją protestów społecznych, jak się czasem wydaje. Takie zarządzenie prezydenta kraju przyszło dawno temu, a profesjonalne zespoły prawników już zaproponowały wersje głównego prawa krajowego. Teraz w tworzenie dokumentu zaangażowane są szerokie rzesze ludzi, tworzone są platformy dialogu i zaczynają działać.

Tak więc na „demokratycznej” Ukrainie opozycyjny parlament jest po prostu „wykorzystany”, na „autorytarnej” Białorusi toczy się powszechny dialog w sprawie zmiany konstytucji. Oczywiście nadszedł czas, aby zmienić mocno uderzające etykiety w odniesieniu do naszego kraju.

Prezydent W. Zełenski, odnosząc się do wydarzeń na Białorusi, zapowiedział, że zamiast A. Łukaszenki wyznaczy nowe wybory prezydenckie. Naprawdę? Właśnie otrzymałeś poparcie czterech na pięciu wyborców, ignorując ich wolę?

Udzielanie rad innym na odległość jest bezpieczne. Spróbuję więc: może ze względu na sprawiedliwość głowa Ukrainy przeprowadzi w kraju przedterminowe wybory prezydenckie, dając nam przykład? W celu przyspieszenia tak potrzebnych reform gospodarczych poprzez mobilizację politycznej aktywności wyborców. Przecież tempo spadku zaufania do obecnego rządu jest anty-rekordowe. Rating V. Zełenskiego gwałtownie spada. Gdyby we wrześniu tego roku Ukraińcy ponownie wybrali głowę państwa, to na obecnego prezydenta zagłosowałoby 22,2% wyborców (dla porównania: według informacji ukraińskiej grupy socjologicznej „Rating”, cytowanej przez D. zajmuje pierwsze miejsce na liście sympatii Ukraińców wśród liderów innych krajów ze wskaźnikiem 66%). Przy takiej dynamice, jeszcze przed końcem kadencji prezydenckiej, główny sługa narodu może pozostać bez wotum zaufania - bankructwo polityczne (wybory samorządowe, które odbyły się dzień wcześniej na Ukrainie to „pierwsze wezwanie” do powszechnego rozczarowania poczynaniami władz; upór Trybunału Konstytucyjnego można uznać za przejaw braku jedności już w systemie najwyższe szczeble władzy). A co wtedy, kolejne „hets!” zgodnie z ustaloną tradycją? Taki los nie spodobałby się naszym sąsiadom.

Ale na razie zdecydowano się wrzucić drewno na opał do pieca procesu politycznego w ogólnokrajowym sondażu, w ramach którego postawiono pięć pytań. Wydarzenie to przedstawione jest w formie intrygującego spektaklu: są one wyrażane nie masowo, lecz jeden po drugim w odstępach czasu, na chwilę przykuwając uwagę mas. Oczywiście dialog między władzami a obywatelami należy ocenić pozytywnie. Ponieważ jednak pytania są produktem zrodzonym w głębi struktur wyłącznie administracyjnych, wskazują na zagmatwaną populistyczną logikę urzędników i ich niepewność przy podejmowaniu decyzji. Na przykład drugie pytanie brzmi: „Czy popierasz utworzenie wolnej strefy ekonomicznej na terytorium obwodów donieckiego i ługańskiego?” Czy rząd nie ma uprawnień do podjęcia decyzji? Daj spokój. Umowy o stowarzyszeniu Ukrainy i Unii Europejskiej były rozpatrywane tylko na szczeblu parlamentu i prezydenta. I wystarczyło, żeby władze chciały działać.

Ciekawe jest również czwarte pytanie: „Czy popierasz legalizację marihuany do celów medycznych - w celu zmniejszenia bólu u krytycznie chorych pacjentów?” Biorąc pod uwagę poziom korupcji, liczba osób wymagających takiego leczenia może dramatycznie wzrosnąć. Ale skorumpowani urzędnicy, zgodnie z pierwszym pytaniem, mogą zacząć być więzieni na dożywocie (czy wszystko jest już takie złe?).

Najciekawszy jest piąty: „Czy popierasz prawo Ukrainy do skorzystania z gwarancji bezpieczeństwa określonych w Memorandum Budapesztańskim w celu przywrócenia jej suwerenności i integralności terytorialnej?”.

W moim rozumieniu jest to podobne do pytania „Czy wierzysz w Boga?” Ze względu na niejasność sformułowania niektórzy eksperci sugerowali, że Ukraina próbuje w ten sposób wysłać sygnał: skoro memorandum nie działa, to mamy prawo do posiadania broni jądrowej, której odmówiliśmy w zamian za gwarancje zawarte w dokumencie. Dopiero komentarz OPU, który nastąpił po przerwie, przyniósł pewną jasność: Ukraina, korzystając z poparcia społecznego, zamierza domagać się przestrzegania gwarancji zawartych w memorandum i aktualizować jego zapisy. Ale ta interpretacja jest również zagadkowa: czy za każdym razem będą przeprowadzane sondaże, aby przyspieszyć pracę urzędników w wykonywaniu pracy, którą powinni wykonywać de facto? Mianowicie: w celu zapewnienia realizacji podpisanych dokumentów międzynarodowych.

Biorąc pod uwagę uwagę poświęconą temu zagadnieniu, wielu politologów było zdania, że ​​Memorandum Budapesztańskie nie zawiera żadnych gwarancji, gdyż w swojej formie nie jest traktatem międzynarodowym, a jego tekst nie zawiera sformułowań identycznych ze słowem „gwarancja”. Skuteczność memorandum budapesztańskiego można prześledzić na przykładzie Białorusi. Bezprecedensowa presja zewnętrzna na nasz kraj nie jest naruszeniem jego postanowień?

Podstawowym obowiązkiem państwa jest wzmacnianie władzy i bezpieczeństwa państwa wszelkimi dostępnymi środkami. Jednak pretendując do wysokich wyników w polityce międzynarodowej, dobrze byłoby zachować pewną konsekwencję, porządkując najpierw sytuację gospodarczą i społeczną.

Przecież co na wielką skalę może zyskać obecny „demokratyczny” rząd Ukrainy? Osiągnięcia polityczne, choć wątpliwe (ruch bezwizowy zepchnął Ukraińców na emigrację, autokefalia Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego zaostrzyły sprzeczności międzywyznaniowe) to efekt pracy poprzedniego zespołu. Ekonomiczna (umowa gazowa ze stroną rosyjską) też. Może nastąpił jakiś postęp w rozwiązaniu kryzysu we wschodniej Ukrainie? Czy przynajmniej zdefiniowano „warunki polityczne” przystąpienia do UE i NATO? Nie, nie słyszałeś.

Oczywiście są pewne wyniki. Na przykład w tym roku wreszcie wyruszyliśmy w drogę. Ale głębokość upadku jest tak duża, że ​​bardzo trudno jest samodzielnie wydostać się z ekonomicznej dziury. W 2020 roku około 40% dochodów budżetu państwa zostanie przeznaczone na obsługę długu publicznego, czyli o dziesięć punktów procentowych więcej niż w 2013 roku. Zadłużenie ogranicza możliwości rozwoju. Istotne jest również to, że znaczna część pożyczek zewnętrznych była wykorzystywana przez Ukrainę na utrzymanie stabilności makroekonomicznej.

Białoruś też ma spore zadłużenie, choć nie jest to aż tak uciążliwe. Jednak pożyczone środki zostały przeznaczone głównie na budowę i modernizację określonych zakładów produkcyjnych, zwiększenie potencjału eksportowego kraju, możliwość substytucji importu. Przykładowo, ze środków EBOiR zbudowano nowoczesne drogi łączące stolicę ze wszystkimi ośrodkami regionalnymi i stwarzające komfortowe warunki tranzytu towarów. Kosztem zasobów dostarczonych przez Chiny powstała fabryka celulozy i papieru Svetlogorsk, a produkcja aminokwasów BNBK ruszy w przyszłym roku. Kredyt rosyjski dotyczy budowy białoruskiej elektrowni atomowej, której pierwszy blok jest w trakcie uruchamiania

Liberalne podejście do zarządzania gospodarczego krajem (lub prościej praktyka nieingerencji w działalność gospodarczą), które oczywiście nie zamierzają zmieniać na Ukrainie, doprowadziły do ​​likwidacji lub stagnacji markowych przedsiębiorstw. Zapasy trzech stoczni w Mikołajowie są praktycznie bezczynne (a przecież za ZSRR powstały lotniskowce), ostatnie samoloty wyprodukowane przez słynne ukraińskie przedsiębiorstwa w 2015 roku, konstruktorzy traktorów zostali „zdmuchnięci” (główny producent pracuje jako montownia w MTZ). PKB Ukrainy jest nadal o 5,7% poniżej wskaźnika z poprzedniego roku 2013. Jeśli porównamy PKB w dolarach, to teraz jest on niższy o 16% - 154 mld dol. Wobec 183,3 mld dol. To prawda, że ​​dane są analizowane bez uwzględnienia terytoriów, nad którymi utracono kontrolę. Ale to mała pociecha.

O ile Białorusi udało się w ostatnich latach praktycznie zbilansować handel zagraniczny towarami i usługami, to saldo handlu zagranicznego Ukrainy jest stabilnie ujemne i wynosi około 8% PKB. W 2013 roku ukraiński eksport wyniósł 78,2 mld USD, w przeszłości 65,7 mld USD Imponujący efekt europejskiego wektora integracji.

Konsekwencje zerwania tradycyjnych więzi gospodarczych w okresie po maju wpłynęły na kurs hrywny i inflację. W 2015 r. Wzrost cen konsumpcyjnych na Ukrainie wyniósł 48,7%, na Białorusi - 13,5%. W kolejnych latach stopy inflacji zaczęły spadać, ale w 2019 roku nadal były znacznie wyższe niż na Białorusi (7,9% wobec 5,6%).

Sytuacja gospodarcza kraju wpływa bezpośrednio na dobrobyt mieszkańców. W okresie post-pokojowym przeciętne wynagrodzenie w dolarach prawie wróciło do poziomu z 2013 roku (409,6 dolara): w 2019 roku było to 411,2 dolara. Biorąc jednak pod uwagę gwałtowny wzrost kosztów mediów, cięcia w usługach socjalnych (w szczególności prawie całkowite odrzucenie darmowych leków), siła nabywcza dochodu do dyspozycji spadła. A pragnienie monopoli i państwa, by opróżnić kieszenie ludności, nie wysycha. Dlatego w listopadzie Naftohaz zamierza ponownie zrobić „niespodziankę” Ukraińcom, podnosząc cenę gazu o 35%.

Na Białorusi średnia pensja w 2019 roku wyniosła 532 dolary. Jednocześnie część świadczeń jest wypłacana ze środków na spożycie publiczne. Prawdopodobnie jedyną istotną przeszkodą w udzielaniu gwarancji socjalnych na Białorusi w tym okresie była wymuszona decyzja o podwyższeniu wieku emerytalnego w kontekście wydłużania się średniej długości życia i nierównowagi w składzie wiekowym populacji. Wiek pobierania renty pracowniczej dla kobiet będzie stopniowo podwyższany z 55 do 58 lat, dla mężczyzn - z 60 do 63 lat.

Na Ukrainie również stopniowo wzrasta wiek emerytalny, ale na razie tylko dla kobiet - do 60 lat do 2021 r. (Równość płci w działaniu jako wartość europejska). Nie rozwiązało to jednak problemu równoważenia dochodów i wydatków emerytalnych. Niedawno premier Ukrainy D. Szmygal powiedział, że kraj nie będzie w stanie zagwarantować wypłat przyszłym emerytom za 15 lat. Eksperci twierdzą, że będzie to znacznie wcześniej.

Jeśli wierzyć brytyjskim naukowcom z ośrodka analitycznego The Legatum Institute, którzy wyprowadzają wskaźnik dobrobytu, Białoruś w zdecydowanej większości parametrów przewyższa Ukrainę. Wyróżnia się tylko wskaźnik „wolności osobistej”: na Białorusi to tylko 30,7 punktu wobec 53,7 punktu na Ukrainie. Ale różnice w kryterium „bezpieczeństwa” mówią, że inna wolność jest podobna do permisywizmu, a „brak wolności” to zwykły przymus porządku. Białoruski wskaźnik bezpieczeństwa w 2019 r. To 71,4 pkt, ukraiński 46,4 pkt, choć w 2013 r. Były prawie takie same - odpowiednio 68,9 i 66,9 pkt.

Nie zamierzam przeprowadzać szczegółowej analizy porównawczej efektywności modeli rozwoju gospodarczego. Dość obrazową w tym sensie jest ocena z lutego br. Ówczesnego ministra rozwoju gospodarczego, handlu i rolnictwa Ukrainy T.Mylovanova, zgodnie z którą Ukraina potrzebuje 50 lat i 100 mld USD inwestycji na modernizację majątku trwałego do poziomu krajów sąsiednich - Słowacji i Białorusi. ...

Jest dość oczywiste, że „nierynkowa” Białoruś znacznie skuteczniej wykorzystywała ograniczone zasoby, aby dostosować się do nowej rzeczywistości po rozpadzie ZSRR. I to z nieporównywalnie niższym potencjałem rozwojowym, bo nie mieliśmy bogatych czarnoziemów, dostępu do morza, przemysłowych rezerw węgla i innych znaczących zasobów naturalnych, markowych kurortów, energetyki jądrowej i pojemnego rynku krajowego. Ale 26 lat temu Białorusini dokonali wyboru, który nie tylko zrównoważył szanse na przyszły sukces, ale pozwolił naszemu krajowi na bardziej efektywny rozwój. Nawiasem mówiąc, „nierynkowy” charakter Białorusi to także mit. W naszym kraju działa ponad 400 tysięcy podmiotów gospodarczych. A od 2013 roku majątek niepaństwowy dominuje w obrocie gospodarczym.

W tym kontekście nie ma podstaw do odwołań mentorskich ukraińskich urzędników. Instrukcje, jak budować swoją przyszłość dla Białorusinów, są podobne do nauki pływania od osób, które nie potrafią pływać.

Negatywna retoryka sankcyjna, próby ingerencji w wewnętrzne sprawy Białorusi nie są najlepszymi pomocnikami współpracy, bonusy z których a priori są dużo większe niż z konfrontacji. Ważne jest, abyśmy pomagali sobie nawzajem w rozwoju, wzmacnianiu przemysłu, edukacji i nauki w oparciu o współpracę, przyjaźń i dobre sąsiedztwo. Warto wzajemnie wzbogacać praktyki administracji publicznej, akceptując się takimi, jakie są, bo różnorodność pozwala na dokonywanie skutecznych wyborów.

Niewątpliwie najlepsze warunki do kontynuacji konstruktywnego dialogu we wszystkich sferach interakcji między naszymi krajami można stworzyć poprzez zapewnienie zasady fair play, woli i determinacji elit politycznych Ukrainy w zacieśnianiu stosunków z Białorusią. Naprawdę mam na to nadzieję.

Valery BELSKY, doktor nauk ekonomicznych.



https://www.belta.by/comments/view/ukraina-ne-oshibis-de-fakto-7529/

piątek, 30 października 2020

Osobowość mnoga 2

 

Uzupełnienie do tematu.


Na skutek strajku dowiedziałem się dzisiaj, że istnieje taka aktorka - Julia Wróblewska, która tam poszła i została podobno pobita.

No, więc chcąc ustalić kto zaś kryje się za maseczką, kliknąłem jakiś link i okazało się, że to osoba, która cierpi na zaburzenia psychiczne.

Krótki komentarz kolorem.


Julia Wróblewska rozpoczęła swoją karierę w bardzo młodym wieku. Widzowie pamiętają ją chociażby z roli uroczej Michaliny w "Tylko mnie kochaj", gdzie zagrała u boku Macieja Zakościelnego. Potem pojawiła się też w "Listach do M." i ich kontynuacjach.

Cena dorastania w blasku fleszy i późniejszego rodzinnego doświadczenie (rozwód rodziców) okazała się dla niej wysoka. Wiele osób było zdziwionych, gdy przyznała, że uczęszcza na terapię, która jest jej ratunkiem w walce z problemami. Bierze też leki, które pomagają w leczeniu zaburzenia osobowości wywołującego stany depresyjne. 


Julia otwarcie mówi o kwestiach zdrowia psychicznego na swoim Instagramie. W ostatnim poruszający poście przyznała, że zmaga się z dysocjacją.

Wg DSM-V jest to zakłócenie i/lub przerwanie ciągłości prawidłowej integracji funkcji psychicznych, takich jak świadomość, pamięć, tożsamość, emocje, spostrzeganie, obraz ciała, kontrola motoryki i zachowanie. Są różne rodzaje dysocjacji w tym: dysocjacyjne zaburzenie tożsamości (tzw. osobowość wieloraka), amnezja dysocjacyjna oraz zaburzenia derealizacyjne/depersonalizacyjne
- wyjaśniła.

Aktorka wprost napisała, że w jej przypadku chodzi m.in. o depersonalizację i opowiedziała o tym, w jaki sposób objawia się to u niej. Podczas jednego z takich epizodów wystarczyła jedna wiadomość, która wywołała u niej poczucie, że nie istnieje.

"Miałam wrażenie, że jestem niewidzialna. Że ludzie żyją swoim życiem, a ja tak naprawdę nie istnieję, bo przecież nie czuję prawda? Chcąc usiąść na ławce upadłam obok, świat się rozmazywał. Dopiero po ok. 20 minutach wszystkie zmysły zaczęły działać poprawnie"
- opowiadała.

Zdarzają się też jej sytuacje, gdy występuje u nich chwilowa amnezja, wyłącza się całkowicie lub patrzy na siebie z perspektywy trzeciej osoby.

Amnezja podobno występuje u osób opętanych.

Julia Wróblewska cierpi również na zaburzenia derealizacyjne, podczas których osoba ma wrażenie, że świat, w którym żyje, jest nierzeczywisty. Chociaż nie zdarzają się one u niej często, bywają przerażające.

"Będąc w stanie derealizacji czuję się tak, jakby wszystko było zaplanowane, jakby osoby z którymi rozmawiam były nieprawdziwe, jakby rzeczy były nieprawdziwe. Potrafię przyglądać się osobie która do mnie mówi i czuć się jak w grze, czekać aż skończy kwestię, a ja będę musiała wybrać odpowiedź"
- przyznała.


"Często kształt rzeczy zaczyna się zmieniać, czuję się jak w świecie sztuki Dalego. Doznaję dziwnych odczuć, myśli, twarde rzeczy wydają się dla mnie jak gąbka. Raz zraniłam się w rękę ściskając klucze bo wydawały się tak miękkie, nie czułam bólu"
- kontynuowała swoje wyznanie.

Szokujące, czyż nie? Może tzw. druga uwaga, ale raczej śnienie.

Dopiero z czasem Julia Wróblewska dowiedziała się, że jej zaburzenia wcale nie oznaczają, że cierpi na schizofrenię. Mogą bowiem wskazywać na głęboką traumę i lęki tkwiące w osobie.

Kiedy mózg nie umie sobie z nim poradzić i rozdziela/rozszczepia części które zazwyczaj działają wspólnie. Radzić z nią sobie można różnymi ćwiczeniami, np. tzw. grounding-uziemienie, czyli próba poczucia kontaktu ze światem na wiele sposobów, czy ćwiczenie mindfulness
- tłumaczyła.




Często zastanawia mnie to, jak rzeczywistość odbierali ludzie w np. XIX wieku, starożytni, czy oczywiście pierwsi ludzie rozumni.

Np. podobno do 2 wieku naszej ery powszechnie uważano, że starość to jest choroba.

Dzisiaj nie od pomyślenia - nowożytność nie ma nawet dwóch tysięcy lat - a przez kilka tysięcy lat starożytności uważano coś całkowicie odmiennego (nie wiemy w sumie od jakiego okresu datuje się takie myślenie..)

Co ciekawe - obecnie naukowcy postulują, by znowu uznać ją za chorobę, twierdząc, że już niedługo nauczymy się ją zwalczać...


"Kiedy starzejące się komórki gromadzą się w skórze powodując zmarszczki, uważa się to za „naturalną zmianę”. Jednak kiedy starzejące się komórki gromadzą się w sercu i naczyniach krwionośnych, powodując zwapnienie naczyń krwionośnych, nazywamy to „chorobą sercowo-naczyniową - mówi Dr Stuart Calimport"  


Elizjum to nie mrzonki.


Ale wracając do tematu - to jak tamci ludzie postrzegali rzeczywistość?

Np. antyczne greckie malarstwo wazowe - na wazach znajdowały się napisy typu: "zrobił mnie Ktośtamjakiśmalarz". Że niby waza coś mówi.

Czyżby uważali, że waza - albo malunek - posiada jakąś formę osobowości?

Wazy posiadały też czasami malunek wyglądający jak oczy - wg specjalistów miały one odstraszać złe duchy czy coś tam... Ale może oni właśnie w ten sposób nadawali tym wazom jakiś rodzaj osobowości - uczłowieczali je. My też czasami mówimy, że jachty mają duszę, albo samochody...


A np. władcy mówili o sobie w liczbie mnogiej - to podobno bleblecośtam coś tam (bo specjalnie nie wierzę w te wyjaśnienia) - miało na celu podkreślenie godności dostojeństwa władcy.

Naprawdę??

Coś czuję, że o inne coś chodziło.


Raczej było na odwrót:

- forma "wy" pierwotnie wzięła się od czegoś innego, potem

- zaczęła być kojarzona z dostojeństwem władcy, a potem

- owe "dostojeństwo" przeszło na wyrażenie "wy" i zaczęło być z nim utożsamiane


czyli jak zwykle - wszystko postawione na głowie.



Per wy – formuła zwracania się do drugiej osoby w drugiej osobie liczby mnogiej. Do sformułowania zwrotu używa się konstrukcji pluralis maiestatis. Częsta w dawnej polszczyźnie, była używana w zwrotach grzecznościowych (wy, panie; wy, ojcze; wy, matko itp.) i oznaczała szacunek. Po rozpowszechnieniu się w polszczyźnie zaimków pan, pani, państwo z czasownikiem w 3. osobie, forma „per wy” straciła na znaczeniu, a stała się nielubiana przez zwykłych obywateli, gdy uczyniono z niej obowiązkową formę zwrotu rządzącej w PRL PZPR

Występuje współcześnie jako forma grzecznościowa w prawie wszystkich językach słowiańskich, a także w niektórych językach niesłowiańskich (np. język francuski). W różnych językach słowiańskich używa się tu zaimka: wy, vy, вы, ви (nosi w tym przypadku nazwę „wykanie”); we francuskim – vous; w języku angielskim forma you rozpowszechniła się do tego stopnia, że zupełnie wyparła swój odpowiednik w liczbie pojedynczej – thou (obecnie archaizm).

Swoistym wyjątkiem jest język polski – dziś forma „per wy” jest w polszczyźnie w zaniku; występuje jeszcze w środowiskach wiejskich, w gwarach i w języku partii komunistycznych. Dawniej używana także w zwrotach do rodziców w języku ogólnym, w wojsku, w zwrotach do obywatela i w innych zastosowaniach.



Pluralis maiestatis (lub pluralis maiestaticus; łac. „liczba mnoga majestatu”)[1][2] – użycie liczby mnogiej zamiast liczby pojedynczej, mające na celu podkreślenie godności, dostojeństwa władcy (także: biskupa, rektora itp.), stosowane przez władców w odniesieniu do siebie lub przez innych w odniesieniu do władców.

W dzisiejszej polszczyźnie pluralis maiestatis w zasadzie nie występuje, poza kontekstami humorystycznymi czy przykładami stylizacji.

Warto podkreślić, że nie każde użycie liczby mnogiej w stosunku do samego siebie jest przejawem pluralis maiestatis. Bywa także odwrotnie (pluralis modestiae), gdy piszący dąży do pomniejszenia znaczenia własnej osoby, własnych zasług w opisywanych wydarzeniach, wyprowadzanych wnioskach itp.





https://maciejsynak.blogspot.com/2020/09/osobowosc-mnoga.html



https://pl.wikipedia.org/wiki/Per_wy

https://pl.wikipedia.org/wiki/Pluralis_maiestatis

https://dziendobry.tvn.pl/a/julia-wroblewska-przejmujaco-o-swoich-zaburzeniach-psychicznych-mialam-wrazenie-ze-jestem-niewidzialna

https://spidersweb.pl/2020/02/starzenie-sie-choroba-odwracanie-procesu-starzenia-sie.html



Zygzaki - czerwone z białym

 

Uwaga! 

Poniższy wpis i zdjęcia nie mają na celu propagowania treści nazistowskich!


Czy czerwona błyskawica to taki sam antypolski symbol-rebus, jak dwa palce wyciągnięte niby w kształt litery V (jak Victory), a tak naprawdę w rzymską cyfrę 5 - symbol 5 kolumny??

Przypominam, że właśnie tak było z ruchem zwanym KOD.

Logo tego ruchu było tak skomponowane, że w wybranym fragmencie można było zauważyć stylizację na flagę Cesarstwa Niemieckiego.







W dodatku sama nazwa: KOD, mówi nam, że "to jest kod".


Pszypadek??



Niektórzy twierdzą, że symbol Strajku Kobiet przypomina lub nawiązuje do symbolu zbrodniczej niemieckiej organizacji: SS.

Czy to prawda? 

A może w tym logo istnieje jakiś inny tajemny KOD do odczytania?


>> - Część mojej klasy i kilku innych klas jako poparcie dla protestu kobiet ustawiło na awatarach błyskawice - mówi cytowany przez portal Trójmiasto.pl uczeń V LO w Gdańsku. 

- Wszystko było OK do czasu lekcji chemii, gdy pani kategorycznie zażądała zmiany zdjęć profilowych, twierdząc, iż mamy tam znaki SS i propagujemy nazizm. Zagroziła, że nie będzie prowadziła lekcji i że poniesiemy za to konsekwencje. Jako że większość osób nie wyprze się swoich przekonań, pod presją podjęliśmy decyzję o opuszczeniu lekcji. Błyskawice w większości mamy nadal, a sprawę zgłosiliśmy do rzecznika praw ucznia, który ma działać z dyrekcją.  <<


Inni temu zaprzeczają, a "na dowód" tego - braku podobieństwa - prezentują takie oto grafiki:




Przy okazji tego "udawadniania" też zrobiła się flaga cesarstwa, prawda?

Trzeba zauważyć, że autor zadał sobie trochę trudu, żeby to "wykazać", jednak moim zdaniem obrał złą metodę - trzema się zewnętrznego maksymalnego obrysu białej błyskawicy, a winien wpisać czerwoną w białą... 


Jak tutaj poniżej:




a potem dołożymy drugą odwróconą o 180 stopni - dostaniemy takie oto wypełnienie:



Czy ma to jakieś ukryte znaczenie? Nie wiem. Oczywiście trochę przypomina biały symbol.



Jeszcze inna kombinacja:

dwie złożone ze sobą pomiędzy te białe - no, zaczyna to je przypominać...




I jeszcze jedna: inaczej ujęte....


Więc jeśli połączymy dwie czerwone błyskawice wychodzi nam jeden podwójny zygzak.

Nie wiem, czy ma to jakieś znaczenie. Kolory pasują.

Od kilku dni w telewizji można zobaczyć reklamę niemieckiej firmy samochodowej, która zdaje się nawiązuje do czerwonej błyskawicy - żółtym zygzakiem.... Czy taki marketing to nie jest aby deklaracja polityczna firmy??






P.S.

W 2012 roku Paweł Kukiz zainicjował akcję na rzecz jednomandatowych okręgów wyborczych do Sejmu na portalu „zmieleni.pl”






czarne
białe
czerwone



proste





https://pl.wikipedia.org/wiki/Jednomandatowe_okr%C4%99gi_wyborcze









https://trojmiasto.wyborcza.pl/trojmiasto/7,35612,26455621,w-gdansku-nauczycielka-zazadala-usuniecia-symbolu-strajku-kobiet.html




czwartek, 29 października 2020

Puchar Likurga

 






Cenny rzymski szklany kubek, wykonany około 1.600 lat temu przez nieznanego artystę, ujawnia niesamowitą rzeczywistość: Rzymscy rzemieślnicy byli pionierami tego, co teraz nazywamy nanotechnologią.
Starożytny kielich, nazywany #Lycurge Cup, został nabyty przez Muzeum Brytyjskie w latach 50. Naukowcy zajęli około 40 lat, aby rozwiązać ukrytą tajemnicę w szkle artefaktu, który wydaje się zielony, gdy świeci się przodem, a czerwony w kolorze, jeśli się cofnie.
To charakterystyczna cecha szkła dikroicznego, którego wynalazek często przypisuje się NASA, ale która była używana wiele wieków wcześniej przez rzemiejskich rzemieślców
Aby uzyskać efekt, należy skazić szkło złotym lub srebrnym nanocząsteczkiem, rozproszone w szklanej objętości. Nie wiadomo, jak starożytni Rzymianie uzyskiwali szkło dikroiczne, nawet jeśli jest prawdopodobne, że efekt został losowo uzyskany, nie chciał, ale uzyskano przypadkowo.
Tego typu szklanka, zwana kubkiem diatreta, posiada gładką wewnętrzną kubek oraz ozdobną klatkę na zewnątrz, ozdobną, wykonane przez rzeźbienie szyb. Wciąż nie wiadomo, czy to były dwa różne garnki, które połączyły się w upalną pogodę, czy też tego typu puchar był efektem ciężkiej pracy.
Dekoracja Pucharu Lycurge reprezentuje legendarnego Króla Lycurga, winnego śmierci Ambrozji, nimfy, która wzbudziła boga Dionizusa. Zamienił się w winnicę, Ambrozja kopertuje króla swoimi winoroślami, aż go zabije, podczas gdy Dionizus i dwóch jego zwolenników pomagają w miejscu zdarzenia.





 

Dziś przybyło około pięćdziesiąt kubków diatreta, ale tylko kilka pozostaje nietkniętych. Puchar Likurgii to jedyny rzymski artefakt w całkowicie nienaruszonym szkle dikroicznym, '' najbardziej spektakularny puchar tego okresu, odpowiednio zdobiony, jaki kiedykolwiek mieliśmy ". (D.B. Harden)
Jak już wcześniej stwierdzono, kubki diatre były wyraźnie bardzo trudne do zrobienia, a niewątpliwie niezwykle drogie, ale Puchar Licurgo wyróżnia się zjawiskiem optycznym, które narażało ekspertów, którzy przez wiele lat badali go w tarapatach. W końcu wyjaśnienie było zaskakujące: szkło zawiera ślady cząsteczek złota i srebra, o nieskończonym wymiarze 50 nanometrów, mniej niż tysiąc ziarna soli. Ilość metalu znalezionego w szkle jest tak mała, że badacze odgadli przypadkowe zanieczyszczenie szkła złotym i srebrnym proszkiem, prawdopodobnie niewiadomo jak szkło.
Jednak odkrycie innych tego rodzaju artefaktów, nawet gdyby tylko we fragmentach, pokazuje, że rzemieślnicy rozumieli mechanizm rozróżniający szkło dichroiczne: światło przechodzące przez szybę, w której cząsteczki złota i srebra zmieniają kolor samego szkła. Jednak dodatek tych metali nie wystarczy, aby wywołać ten szczególny efekt optyczny, jeśli nie tworzyły pod mikroskopowych kryształków, zwanych koloidami, odpowiedzialnych za zjawisko rozprzestrzeniania światła.
Dodanie metalu, czy tlenku metalu, nie było praktyką nieznaną szkła rzymskiemu, który przy użyciu miedzi wykonał szkło czerwone i brązowe. Koloryzacja szkła ze złotem i srebrem nie miała być zwyczaj, a może magia koloru Pucharu Likurgii wynika z fuksa. Aby celowo osiągnąć ten rezultat, trzeba było kontrolować dużą liczbę czynników, takich jak stężenie metalu i wielkość cząsteczek, status utleniania niektórych elementów, czas i temperatura grzewcza.
Rzymscy rzemieślnicy raczej nie będą w stanie kontrolować cały ten szereg prób ponad 1.600 lat temu, a w rzeczywistości Puchar Lycurgonu jest wybitnym przykładem, jednym z najbardziej wyszukanych technicznie obiektów szklanych produkowanych przed czasów współczesnych. Ian Freestone, jeden z ekspertów, którzy studiowali puchar, uważa, że rzymscy rzemieślnicy '' byli wysoko wykwalifikowani, ale nie w nanotechnologii. Nie wiedzieli, że działają na skalę nanometryczną ".



tekst oryginalny:


Una preziosa coppa romana in vetro colorato, realizzata all’incirca 1.600 anni fa da un artista sconosciuto, rivela una realtà sorprendente: gli artigiani romani furono i pionieri di quella che oggi chiamiamo nanotecnologia.

L’antico calice, chiamato #Coppa di #Licurgo, fu acquisito dal British Museum negli anni ’50. Gli scienziati hanno impiegato circa 40 anni per risolvere il mistero nascosto nel vetro del manufatto, che appare di colore verde se illuminato frontalmente, e di colore rosso se illuminato posteriormente.

Questa è la caratteristica del vetro dicroico, la cui invenzione è spesso attribuita alla NASA, ma che in realtà era usato molti secoli prima dagli artigiani romani

Per ottenere l’effetto è necessario contaminare il vetro con nanoparticelle di oro o argento, disperse nel volume vetroso. Non è chiaro come gli antichi Romani ottenessero il vetro dicroico, anche se è verosimile che l’effetto fosse ottenuto casualmente, non ricercato ma ottenuto per pure caso.

Questo tipo di calice, chiamato coppa diatreta, presenta una coppa interna liscia e una gabbia esterna decorativa, realizzata intagliando il vetro. Ancora non è chiaro se si trattasse di due distinti vasi poi uniti insieme a caldo, o se questo tipo di coppa fosse il frutto di un laborioso lavoro di incisione.

La decorazione della Coppa di Licurgo rappresenta il mitico Re Licurgo, colpevole della morte di Ambrosia, la ninfa che aveva allevato il dio Dioniso. Trasformata in un vitigno, Ambrosia avviluppa il re con i suoi viticci, fino ad ucciderlo, mentre Dioniso e due suoi seguaci assistono divertiti alla scena.

Sono circa cinquanta le coppe diatreta arrivate ai giorni nostri, ma solo pochissime ancora intatte. La Coppa di Licurgo è l’unico manufatto romano in vetro dicroico completamente integro, “la coppa più spettacolare di quel periodo, opportunamente decorata, che sappiamo essere mai esistita”. (D.B. Harden)

Come prima specificato, le coppe diatreta erano oggetti chiaramente molto difficili da realizzare, e indubbiamente estremamente costosi, ma la Coppa di Licurgo si distingue per il fenomeno ottico che ha messo in difficoltà per molti anni gli esperti che l’hanno studiata. Alla fine la spiegazione è risultata sorprendente: il vetro contiene tracce di particelle di oro e d’argento, dalla infinitesimale dimensione di 50 nanometri, meno di un millesimo di un granello di sale. La quantità di metallo presente nel vetro è talmente piccola che i ricercatori hanno ipotizzato una contaminazione accidentale del vetro con polvere d’oro e d’argento, avvenuta probabilmente all’insaputa dei vetrai.

Tuttavia, la scoperta di altri manufatti di questo tipo, anche se ritrovati solo in frammenti, dimostrano che gli artigiani romani avevano compreso il meccanismo che contraddistingue il vetro dicroico: la luce che passa attraverso un vetro dove sono presenti particelle di oro e argento altera il colore del vetro stesso. Non è però sufficiente l’aggiunta di questi metalli per produrre quel particolare effetto ottico, se essi non formassero dei sub-microscopici cristalli, chiamati colloidi, responsabili del fenomeno di dispersione della luce.

L’aggiunta di metalli, o ossidi di metallo, non era una pratica sconosciuta ai vetrai romani, che realizzavano vetri rossi e marroni utilizzando il rame. Tuttavia, colorare il vetro con oro e argento non doveva essere una consuetudine, e forse la magia del colore della Coppa di Licurgo si deve a un colpo di fortuna. Per ottenere volutamente quel risultato occorreva controllare un gran numero di fattori, come la concentrazione dei metalli e la dimensione delle particelle, lo stato di ossidazione di alcuni elementi, il tempo e la temperatura di riscaldamento.

E’ improbabile che gli artigiani romani fossero in grado di controllare tutta questa serie di processi oltre 1.600 anni fa, e difatti la Coppa di Licurgo è un esempio eccezionale, uno degli oggetti in vetro tecnicamente più sofisticati prodotti prima dell’era moderna. Ian Freestone, uno degli esperti che ha studiato la coppa, pensa che gli artigiani romani “erano altamente qualificati, ma non in nanotecnologie. Loro non sapevano che stavano lavorando su scala nanometrica”.




facebook

https://www.vanillamagazine.it/la-coppa-di-licurgo-la-straordinaria-testimonianza-della-nanotecnologia-di-epoca-romana/?fbclid=IwAR1VrV9-dE8ECRsIqKClhFUXRxwuSXUDyJ-LtZ9Qq38tzkM4OnsHwN-buJY





Granice Rzymu...


Wyraźna granica pomiędzy Rzymem, a Słowianami...





There's a great open database project called Imperium Romanum that contains almost all the latin "inscriptiones" of the Empire unearthed till today. You can just zoom and read all of them! http://db.edcs.eu/epigr/imp-rom.html


EDIT: Someone also suggested to check this resource for some provinces:

https://edh-www.adw.uni-heidelberg.de/home








Źródło: https://www.facebook.com/groups/501546190226538/


wtorek, 27 października 2020

Białoruś - też o dywersji w Polsce

 

przedruk - tłumaczenie przeglądarki


Nie pamiętam, żeby w Polsce w 1989 roku ktoś wygłaszał takie komunikaty - coś tam Rakowski ostrzegał, że jeszcze zatęsknicie do komuny... no ale taki miałem wiek, że nie pamiętam.

W każdym razie życzę im, by nie musieli zmagać się z tym, co my... 

Tymczasem w Polsce opozycja urządza kolorową rewolucję.... jak do tego doszło panie Duda??

 

27 PAŹDZIERNIKA 2020, 14:53

Golovchenko w sprawie wezwań do strajku:

to bezpośrednie wezwania do wyrządzenia krzywdy waszemu krajowi i narodowi



Premier Białorusi Roman Gołowczenko podkreśla, że ​​wezwania do strajków to nic innego jak bezpośrednie wezwania do skrzywdzenia ich kraju i ludzi. Oświadczył to dzisiaj, odpowiadając na pytanie BelTA.

„Zarówno wczoraj, jak i dziś sytuacja w kolektywach pracowniczych jest spokojna, działa. Plan, który był szeroko ogłaszany (nawołuje do strajku narodowego. - nota Biełty), oczywiście nie miał miejsca. Nie mogło się to odbyć. Ludzie są skłonni aby pracować, zarabiać pieniądze, realizować swoje plany, które mają. Zależy nam na tym, by rodziny otrzymywały dochody. Dlatego sytuacja jest absolutnie spokojna - powiedział premier.

Roman Golovchenko zaznaczył, że nie wyolbrzymia zagrożenia ze strony takich telefonów. Niemniej jednak zaapelował również do tych, którzy wzywali pracowników przedsiębiorstw do strajku i strajku: „Są to bezpośrednie wezwania do szkodzenia ich krajowi i ludziom, którzy w tym kraju żyją i pracują. jak oczyszczanie przestrzeni dla naszych konkurentów ”.

Szef rządu zwrócił uwagę na to, że białoruska gospodarka jest otwarta, a krajowi producenci nieustannie konkurują, jeśli chodzi o dostawy na rynki eksportowe, czy to produkty ropopochodne, nawozy potasowe, produkty inżynieryjne czy żywność. "Każde wstrzymanie produkcji działa na ręce naszych konkurentów. Zatrzymując, powiedzmy, produkcję produktów naftowych (są to transakcje typu spot), tracimy określone pieniądze, cały personel przedsiębiorstwa traci płatności i dopłaty za wyniki swojej pracy. Wtedy powrót na ten rynek będzie znacznie droższy" - powiedział Roman Golovchenko.

Podał inny przykład w odniesieniu do przemysłu potażu: kiedy kilka urzędów górniczych zatrzymało się dosłownie na jedną noc w sierpniu, zagraniczni konkurenci Belaruskali byli bardzo zadowoleni z tego faktu.

„Gospodarka kraju pracuje w trudnych warunkach w związku z globalnym kryzysem gospodarczym. Ale działa i nie zamierza przestać” - podkreślił premier.

Zwrócił uwagę na inny ważny aspekt - próby aktywnego zaostrzenia sytuacji w przedsiębiorstwach, gdzie nieplanowany postój może prowadzić do niebezpiecznych konsekwencji dla życia i zdrowia ludzi. Przykładem tego jest Grodno Azot. 

„Temat był zawyżony, że teraz Grodno Azot zostanie zatrzymany, co innego… Chcę powiedzieć zarówno mieszkańcom obwodu grodzieńskiego, jak i całego kraju: to niebezpieczna produkcja, każda ingerencja w proces technologiczny, w tym nieplanowane wyłączenie, jest groźba katastrofy technogennej. Czy to „Grodno Azot”, „Mohylewski Azot”, „Mogilevkhimvolokno”… Mamy dość takich przemysłów. Czego wzywasz? Czy chcesz, aby miasto regionalne pokryła katastrofa, która może się zdarzyć z powodu szalonych myśli w szczególnie gorliwych głowach? - pytał retoryczny pytanie Roman Golovchenko. - Oczywiście


Premier odniósł się również do niedawnych prób sabotażu kolei. „A jak inaczej ocenić, kiedy automatyka sterująca ruchem pociągów jest zmuszona do stanu nieczynnego? Co to jest, jeśli nie zagrożenie dla życia ludzi? Co, ogłaszamy wojnę kolejową? zgodnie z wymogami prawa – powiedział.



Przypominam, że w 1925 roku niemieccy dywersanci doprowadzili do katastrofy kolejowej pod Starogardem, co stało się podstawą napaści niemieckiej prasy na polski rząd.

Ktoś najwyraźniej przerabiał temat na zajęciach z dywersji.


https://maciejsynak.blogspot.com/2019/11/na-tropie-kamstwa-zamach-pod-starogardem.html





Inżynier Kolejowy z 1925 roku tutaj:

http://bcpw.bg.pw.edu.pl/Content/5350/11ik25_nr06.pdf



https://www.belta.by/society/view/golovchenko-o-prizyvah-k-zabastovkam-eto-prjamye-prizyvy-k-naneseniju-vreda-svoej-strane-i-ljudjam-412857-2020/



„liczba zachorowań na grypę na świecie spadła o 98%”

 

przedruk Antidiplomatico

tłumaczenie przeglądarki


Michele Galvani 

Wysłannik Covid  zabił  grypę ? Tak się wydaje, ponieważ według najnowszych brytyjskich badań „liczba zachorowań na grypę na świecie spadła o 98%”. Wielu obawiało się, że to „idealna burza zimowa”, koszmar, który zepchnie służbę zdrowia na skraj sytuacji - rząd Wielkiej Brytanii uruchomił największy w swojej historii program szczepień przeciw grypie. Trzydzieści milionów ludzi - o 20% więcej niż zwykle, w tym wszystkie osoby w wieku powyżej 50 lat - jest w trakcie szczepień. Według najnowszych doniesień, spożycie  szczepionki
 

 jest to już najwyższy poziom, jaki kiedykolwiek zarejestrowano u osób po pięćdziesiątce i małych dzieci. Jest tylko jeden ciekawy fakt: wydaje się, że grypa prawie zniknęła. Zniknięcie zaczęło się, gdy Covid-19 pojawił się pod koniec sezonu grypowego w marcu. Szybkość, z jaką spadały wskaźniki, można zobaczyć w danych z „nadzoru” zebranych przez Światową Organizację Zdrowia (WHO). Dane liczbowe dają zaskakujący wgląd w to, co stało się powszechnym trendem na całym świecie. W Australii w kwietniu odnotowano tylko 14 przypadków grypy, w porównaniu z 367 w tym samym miesiącu w 2019 r. - spadek o 96%.
 

  

W Afryce Południowej testy wykazały tylko dwa przypadki na początku sezonu, które szybko spadły do ​​zera w następnym miesiącu - ogólnie rzecz biorąc, oznacza to 99% spadek w porównaniu z poprzednim rokiem. W Wielkiej Brytanii sezon grypowy dopiero się zaczyna. Ale odkąd Covid-19 zaczął się rozprzestrzeniać w marcu, do WHO  zgłoszono tylko 767 przypadkóww porównaniu do blisko 7 tys. od marca do października ubiegłego roku. I chociaż potwierdzone laboratoryjnie przypadki grypy w zeszłym roku wzrosły o 10% między wrześniem a październikiem, z początkiem nowego sezonu w tym roku tylko o 0,7%. Niska liczba wskazuje, że rozprzestrzenianie się grypy w Wielkiej Brytanii jeszcze nie przyspieszyło. Potwierdzają to inne badania przeprowadzone przez Public Health England. Szacuje się, że globalnie wskaźniki grypy spadły o 98% w porównaniu z tym samym okresem w zeszłym roku.
 




„To prawda” - mówi dr David Strain, starszy profesor kliniczny na University of Exeter Medical School. „Nie ma wątpliwości, że obserwujemy znacznie mniej przypadków grypy”. Więc gdzie się podziała grypa? A co to oznacza dla naszej zimy? Istnieją intrygujące teorie, niektóre bardziej ekstrawaganckie niż inne. Są tacy, którzy twierdzą, że przypadki grypy w ogóle nie zniknęły, ale są zarejestrowane jako Covid-19. Sceptycy twierdzą, że testy Covid nie są w stanie odróżnić koronawirusa od grypy, „ale to po prostu nieprawda” - wyjaśniają eksperci.
 
Dr Elisabetta Groppelli, wirusolog i wykładowca zdrowia globalnego w St George's na Uniwersytecie w Londynie, wyjaśnia: „Grypa i Covid-19 są wywoływane przez bardzo różne wirusy, co widać pod mikroskopem. można pomylić jedno z drugim: fragment wirusowego materiału genetycznego koronawirusa wygląda jak kawałek spaghetti, podczas gdy materiał genetyczny testowanej grypy wygląda jak osiem kawałków makaronu penne. ”Kolejne przekonujące wyjaśnienie sugeruje, że obecność SARS-CoV-2,  wirusa  wywołującego Covid-19 i rozprzestrzenionego na całym świecie, w jakiś sposób „wyparła” wirusa grypy.
 



https://www.lantidiplomatico.it/dettnews-il_covid_ha_ucciso_linfluenza_gli_esperti_i_casi_nel_mondo_sono_crollati_del_98/82_37936/



poniedziałek, 26 października 2020

Celtowie

 

Notatka z filmu:

Celtowie: krew, żelazo i ofiary

26 sierpnia 2020, 11:40

Film angielskojęzyczny 3 odcinki


Prowadzący:

  • ujmująca Blondynka z brytyjskim akcentem

  • Blady Typ o czarnych długich włosach – mówi z wyraźnym obcym akcentem – być może to Niemiec, albo Szwajcar.


Ponadto – tam, gdzie udają się prowadzący występują również Goście, czyli miejscowi przedstawiciele nauki.


Na tym kanale widziałem już ciekawy film o Pompejach i mniej ciekawe produkcje o Egipcie – tj. bardziej nastawione na atrakcyjność wizualną, niż na rzetelną robotę naukową. W tego typu filmach zgromadzeni naukowcy(?) na przemian powtarzają te same treści, tyle że innymi słowami, które często nic nie wnoszą – ten zabieg ma na celu wydłużenie czasu filmu – krótko mówiąc film zrobiono po to, by go sprzedać (zarobić na nim) do telewizji, nie wnosi nic ciekawego.


Film o Celtach (po angielsku: Keltowie) nie wygląda na tanią sensację spod znaku NG, albo kanału History, jednak powiela tendencyjne treści.


Cały film często powtarza się fraza, że „mieli oni dziwne i okrutne rytuały”.

Słowo „dziwne” już go dyskwalifikuje jako film oparty o naukowe dociekanie.

Ale Goście też czasami opowiadają rzeczy, które wymykają się z tego powierzchownego schematu.


W austriackim Hallstadt – znaleziono ok. 5 tyś celtyckich pochówków, zawierających artefakty świadczące o tym, że za życia byli to ludzie bardzo bogaci, posiadający przedmioty o bardzo kunsztownym ozdobnym wykonaniu. Jednocześnie stwierdzono – po analizie kości - że ludzie ci całe życie ciężko pracowali. Bogactwo społeczeństwa z Hallstadt brało się z wydobycia niezwykle cennej soli kamiennej.

A więc w starożytnych czasach nie tylko elity były bardzo bogate, ale także „szeregowi” obywatele.

Najwyraźniej kopalnie soli nie należały do jednej rodziny, klanu czy sitwy, która by innych trzymała w garści za pomocą miecza. Wszyscy mieszkańcy kolektywnie pracowali i odnosili korzyści ze swej pracy.

Inaczej pamiętamy np. zakon joannitów, czy innych „kolonistów” z zachodu, którzy twierdzili, że oto ta rzeka teraz jest ich własnością i jak chcesz łowić ryby, to musisz im zapłacić haracz. Ktoś powie: „ale Joannici dostali tę ziemię od jakiegoś słowiańskiego pana, który stosował tą samą filozofię”. No właśnie nie jestem pewien, moim zdaniem ci słowiańscy panowie to potomkowie 5 kolumny i ten obyczaj zastosowali powolną drogą przyzwyczajania – gotowania żaby.

A dzisiaj – chciałoby się jeszcze zapytać...? Dzisiaj nasza dziesięcina to ok. 80% tego, co zarobimy....


Heuneburg w Niemczech – czytane przez lektora jako Chojneburg – tu przychodzi mi na myśl, że pierwotnie jest to zapewne nazwa słowiańska oznaczająca zamek\ gród na wzgórzu jak: Chojna\ Chojnik\ Chełm.

patrz wiki: Nazwa miasta Chełmno jest bardzo stara i ma charakter topograficzny – pochodzi od słowa chełm, oznaczającego „wzgórze”. Chełmno – to dosłownie osada na wzgórzu. Najstarszy zapis to Chołmien. Od tej nazwy powstały niemieckie nazwy Colmen, a potem Culm[6].

Do budowy twierdzy w Heuneburg użyto cegły z błota suszonej na słońcu, co ma świadczyć o wpływach fenickich.

Wiki: „ W miejscu starych umocnień wzniesiono wysoki na cztery metry mur z blankami z cegły suszonej na słońcu. Mamy tu widocznie nawiązania do cywilizacji basenu Morza Śródziemnego. Prawdopodobnie w celu ochrony przed szkodliwymi dla cegły warunkami atmosferycznymi zewnętrzna część murów była pokryta zaprawą wodoodporną. Na odcinku północno-zachodnim w mur wbudowano co dziesięć metrów prostokątne wieże. Na południu znajdowała się brama w kamiennych łożyskach oraz podwójna fosa. Kolejną cechą nawiązującą do cywilizacji śródziemnomorskiej była pionowa i regularna zabudowa grodu. „

Ciekawe – bo zabudowa Zakazanego Miasta w dzisiejszym Pekinie w Chinach również ma charakter regularny i prostokątny.




Podobnie Angkor Wat w Kambodży.




A także Toprak – Kała w Uzbekistanie – i wiele innych.




Dlaczego Celtom odmawiać zdolności do fortyfikowania na planie prostokątnym? Tym bardziej, że ich sztuka określana jest jako bardzo kreatywna, zaawansowana, wyszukana, wyrafinowana?

Film pełen jest takich sprzeczności – z jednej strony chwali się wyrafinowaną sztukę Celtów, z drugiem cały czas epatuje tendencyjnymi określeniami jak „watahy”, „dzikie”, „dziwne rytuały”. Skoro Celtowie nie raz dokonali pogromu „cywilizowanego” Rzymu – to czy nie znaczy to, że byli lepiej zorganizowani?


Hochdorf – bardzo bogaty grób zawierający min. olbrzymi kocioł wypełniony miodem pitnym.



Kocioł z Hochdorf


Blondynka: cytat z pamięci: Celtowie to „zamożna, wyrafinowana, uporządkowana kultura”


cytat z pamięci

„Plemiona epoki żelaza mówiły podobnymi językami”.


Bardzo ciekawa uwaga, pasuje do mojej koncepcji, że wszyscy ludzie pochodzą od jednego Stwórcy (a może Odtwórcy?), który obdarzył ich jednakową kulturą i językiem – co uległo zmianie po obaleniu raju i babelońskim „pomieszaniu języków”, które polegało nie na nagłej zmianie lecz na powolnym zmienianiu znaczenia słów (zobacz – metoda kaizen, albo – za chwilę – tekst o nawykach), aż do regularnego wymyślania nowych określeń i wprowadzania ich do społeczeństw, kończąc na powstaniu nowych języków.


John Koch z Fontabella? w Hiszpanii – o bożku Luga – na kamieniu zapis celtycki alfabetem fenickim

Słowo „barbarzyńcy” to osoby spoza kręgu cywilizacji grecko-rzymskiej.

Słowo “barbarzyńca” pochodzi od łacińskiego słowa barbarus, które oznacza “cudzoziemca”. W odczuciu antycznych Rzymianin barbarzyńcą był każdy kto nie był Rzymianinem.

Naturalnie Rzymianie swoje słowo przejęli od Greków, którzy na wszystkich nie-Greków mówili barbaros. Było to określenie na niecywilizowane ludy


Ale mówili tak również na Persów - czy kulturę perską uznajemy za niecywilizowaną?? Na pewno nie. - MPS.

Wraz z ekspansją Rzymu i zdobyciem mocarstwowej pozycji w obrębie Morza Śródziemnego Rzymianie zaczęli coraz częściej używać słowa “barbarzyńca”. Terminem tym określano według własnych gustów: cudzoziemców, plemiona celtyckie, politycznych oponentów, we wczesnym okresie cesarstwa chrześcijan, a w późnym wyznawców bogów rzymskich.


Także:

Wyobrażenie barbarzyńcy zmieniło się z neutralnego, kiedy to terminem tym określano ludy obcojęzyczne, na negatywne, gdy poczęto określać nim ludzi nieopanowanych, zdziczałych i nieposkromionych. W czasach dzisiejszych nabrało jeszcze gorszego znaczenia, czego przykładem są podane wyżej synonimy, do tego hasła, np. morderca, zbrodniarz, czy bestia. Grecy nie posiadali odpowiedniej wiedzy na temat ludów spoza swoich terytoriów i dlatego też nazywali ich tym niewdzięcznym mianem.

Zobacz:

https://maciejsynak.blogspot.com/2020/10/barbarzyncy-grecki-czarny-pijar.html


Ponadto w filmie ukazane są reżyserowane scenki ilustrujące np. bitwy czy wydarzenia, o których mowa. Obraz wówczas ma nałożony ciemny filtr – postacie Celtów są wówczas mocno mroczne, szare, brudne, zaś Rzymianom kolorytu dodają czerwone w oryginale płaszcze.


Celtowie w scenkach pokazani są jako rozwydrzona dzika tłuszcza – krzyczą, robią srogie miny, mają potargane nieuporządkowane włosy i brody, krawędzie ubrań poszarpane, jakby krzywo wycięte nożycami z kawałka sukna.


Paradny złoty hełm celtycki


Rzymianie zaś są raczej ogoleni, schludnie odziani, swoją postawą i mimiką wyrażają spokój i pewność siebie - pomimo tego, iż w przedstawionej scenie są pokazani tuż przed klęską z rąk Celtów. Krawędzie ich ubrań są wykończone prosto, zakończone obszyciem, tj. zabezpieczone przed pruciem.





Dywan Pazyryk – najstarszy znany zachowany dywan na świecie, prawdopodobnie wytworzony na terenach pozostających pod wpływem starożytnej Persji w III wieku p.n.e.

Celtowie na pewno posiadali podobne umiejętności w kwestii "krawiectwa" - zabezpieczenia i zdobnictwa ubrań.



W scenkach z Celtami często występują mężczyźni w zaawansowanym wieku – wręcz starzy - mocno pomarszczeni na twarzy i wychudzeni. A przecież w tamtych czasach – epoka żelaza – długość życia to trzydzieści kilka lat! Nieźle trzymali się ci Celtowie... czyżby zachowywali szeroką dobrze zorganizowaną opiekę nad starszymi i posiadali wysoko rozwiniętą medycynę, hę?


Skład osobowy drużyn rzymskich to mężczyźni w sile wieku i młodzi, dobrze odżywieni lub odznaczający się tężyzną.


Obraz czasem mówi więcej niż słowa – takie ukazanie tych dwóch grupy sprawia, że widz wyrabia sobie opinię o nich nie pod wpływem treści mówionych, ale pozostaje pod wpływem obrazu.

Nawet jeśli autorzy filmu twierdziliby, że starali się o obiektywizm – nic z tego do nieuważnego widza (np. do młodzieży) nie dotrze.

Scenka w domu Rzymianina - „horda” Celtów wpada do domostwa, Rzymianie stoją spokojnie i dumnie, zgromadzeni w jednym pomieszczeniu, patrzą się na wrogów z wyższością. Jedne z Celtów chwyta Rzymianina za brodę, ten uderza go.

To już ewidentnie chwyt propagandowy pokazujący Rzymian w dobrym świetle, a Celtów jako głupich.


Celtycki wódź Brennus pokonał Rzymian – zgodził się odstąpić od złupienia Rzymu w zamian za okup – pół tony złota.


Co do Celtów słowa padają wprost: "Brennus oszukał Rzymian stosując cięższe odważniki."


Co do postępków Rzymian – przemilczenie albo dookoła.


„cywilizowane imperium rzymskie” - imperium, co dostało lanie od barbarzyńców

„starożytny lud – Celtowie” - i dalej - „wydaje się należeć do dzikich i pierwotnych czasów”

wytrych: „wydaje się należeć”



Celtycka złota fibuła - zapinka



Bród La Tène, Neuchâtel w Szwajcarii

Znaleziono tam mnóstwo broni – rozumiem, że skoro był to bród, więc było to miejsce uczęszczane i być może stanowiło punkt strategiczny – a więc pewnie często prowadzono tam walki – otóż nic z tego, wg prowadzących i Gościa:


Celtowie mieli wyrafiną sztukę i rzemiosło, ale skrywa to mroczną twarz ich kultury, dzikie obyczaje i rytuały.

uważa się”, że znaleziona tam broń to ofiara dla bóstwa

krwawe ofiary bożkom

piękno przenikało się z niezwykłym okrucieństwem


Skąd oni wiedzą, że były krwawe ofiary z ludzi i okrucieństwo??? Jakie na to dowody? No, nie ma. Ani nawet jednego trupa nie pokazali. Po prostu tak się „uważa”.


„Łupieszcze watahy”

Używanie w stosunku do Celtów określenia „podboje” sugeruje, że oni nie byli u siebie.


A czy przypadkiem nie jest tak, że nazwa Celtowie, to tylko czasowa nazwa na tubylców z Europy? Inna nazwa – Keltowie (po angielsku).

Wg mnie ludzie rozeszli się po Europie z jednego źródła, a następnie powstały między nimi drobne różnice w obyczajach i języku (potęgowane potem metodami Cywilizacji Śmierci)– ci od protoplasty Kokosza zaczęli być przez sąsiadów nazywani Kokoszanami, ci co zostali rybakami nad Wielkim Jeziorem – Jezioranami, ci co zamieszkali w górach – Góralami, inni Miechami, inni Smitami, jeszcze inni Drewlanami itd. itd.

A Rzymianie nazywali ich Sklawinami, Wenedami albo jeszcze inaczej. Celowo wymyślali nowe nazwy i używali kilku nazw na jeden lud (patrz np. Celtowie – Keltowie, Hindu - Indu – India – Indie, Prusowie – Prusy - Prusacy), aby zniekształcić dzieje i utrudnić dochodzenie – kto tak naprawdę jest/był na swojej ziemi, a kto jest najeźdźcą i nie ma do niej praw.


Jeszcze raz zacytuję autorów filmu:

„Plemiona epoki żelaza mówiły podobnymi językami”.



Wykopaliska w starożytnym Gordion w Turcji.

Blondyna:

"Obcięte głowy to cecha charakterystyczna pobytu Celtów."

Nie wyjaśnia jednak dlaczego.


Pokazuje czaszkę kobiety i wklęśnięcie na jej powierzchni. Twierdzi, że kobieta zginęła od uderzenia w głowę. Uderzenie w głowę to śmierć „w okrutny sposób”.


Ciekawe co na to gladiatorzy – niewolnicy kupowani z myślą o tym, że będą ze sobą walczyć na śmierć i życie ku uciesze gapiów – rzymska rozrywka od 3 wieku p.n.e.


No i skąd ona wie, że to było celowe uderzenie w głowę, a nie dajmy na to: doniczka spadła z okna, albo ja wiem: potknięcie i upadek na plecy??


„niektórzy sądzą, że”

„ale nie jestem pewna, że są to ofiary z ludzi”


To po co najpierw gada, że były, skoro podsumowuje – „nie wiem”?


„Celtycka ojczyzna – Galia”


pod wodzą Wercyngetoryksa - „wataha partyzantów”.

Cała wiedza pisana o Celtach pochodzi od Rzymian, nie mamy więc dowodów z innych źródeł, że pisali prawdę.


Wojownik z Glauberg – grób wypełniony bogatymi wyrafinowanymi ozdobami ze złota.

Alesia (Alezja)


Blady Typ rozmawia z Gościem o technice wojennej min. o kolcach rzymskich. W trawie podrzucano metalowe haki i kolce z zadziorami – kto nadepnął na taki kolec, musiał liczyć się z tym, że ostrze przebijało stopę – było to bardzo dotkliwe jeśli nie po prostu śmiertelnie niebezpieczne.


Blady Typ mówi (dokładny cytat): „wdepniesz w to i kwilisz jak świnia” - śmieje się. Zachowanie typowe raczej dla prymitywa, albo osoby niedojrzałej. Postawa moim zdaniem co najmniej szowinistyczna, choć w innym miejscu wspomina, że ma korzenie celtyckie.


O Celtach: „byli zaawansowanymi technologicznie.... szanowanymi...”


pod Somą - „odbyła się tu rzeź, która pokazuje straszne oblicze Celtów”

Ale jak Rzymianie perfidnie podrzucali kolce i machali mieczem to „ok” ?


„stały się obiektem celtyckich rytuałów” - ale jakich nie mówią i skąd wiadomo o tych rytuałach - też nie.


O szczątkach Rzymian:

  • miednica przebita włócznią

  • rana cięta na obojczyku

  • brak głów

  • kości długie – uderzenie mieczem


Czyli normalne ślady walki.


Wg Strabona – u Celtów panuje zwyczaj wieszania głów wrogów przy koniach.

Archeolog zwraca uwagę, że „pułapka zadana przez rzymskich pisarzy – postrzeganie Celtów jako bezwładnej hałastry”.


Łuk Tyberiusza w Orange we Francji.

Blondyna chyba cytuje napis na Łuku: „3 miliony Galów – 1 mln zabił, 1 mln wziął do niewoli – dziś byśmy to nazwali ludobójstwem”

wytrych co do Rzymian: „byśmy to nazwali”

Tymczasem Wercyngetoryksa publicznie uduszono w Rzymie.


O Celtach: „kultura, która rozciągała się od Turcji po Francję” - no właśnie... mówili podobnymi językami.... więc może jednak IMPERIUM??!!


„Cezar dokonał inwazji na wyspy (brytyjskie) zajmując południowo-wschodnie ziemie”

Celtowie: „odpowiedzieli terrorem


Bardzo mi to przypomina retoryką o Niemcach i Polakach jaką można spotkać w niektórych książkach „regionalnych”, a także oczywiście w internecie:

  • o Polakach co po wojnie rozbierali poniemiecki poczołgowy złom na części - „rabusie”,

  • o pieniądzach w kokpicie wydobywanego samolotu niemieckiego - „własność pilota” - choć „właściciel” leży obok w paru kawałkach...

    O niemcach zawsze neutralnie – o Polakach zawsze źle.


Cezar: „natknął się tam na zaawansowaną technologię” - bardzo ciekawe zdanie.


plemię Icenów i ich przywódczyni – Boudika.


Celtycki złoty naszyjnik tork – „wyzwanie nawet dla współczesnych złotników”.

Celtowie prowadzili „ożywiony handel, mieli min. dostęp do rtęci z Hiszpanii”.


Celtycki naszyjnik ze złota - tork.



Colchester – stolica celtyckich Trenowantów - „przywitali Rzymian z otwartymi ramionami” - a jednocześnie – pojawił się tam Cezar Klaudiusz „by odebrać kapitulację”.


Dalej:

Elity celtyckie mogły zachować część władzy jeśli zgodziły się oddać swe ziemie pod władzę Rzymu.


Prasutagus władca celtycki podzielił królestwo – pół dla Nerona, pół dla swoich córek, jednak Rzymianie uznali, że po jego śmierci umowa wygasła i zanegowali ten podział - nie spodziewali się „mściwej Boudiki” - jego córki.

O Rzymianach: „to przebiegłe zajmowanie ziem doprowadziło do wybuchu powstania”


Pamiętamy: „Brennus oszukał Rzymian”, Boudika była „mściwa”, a nie praworządna, zaś cezar był po prostu „przebiegły”.


„Rzym nie uszanował ani testamentu króla, ani królowej Boudiki – wojska otrzymały rozkaz zajęcia całego terytorium Icenów.

Kiedy Boudika odmówiła – Rzymianie pokazali, kto tu rządzi.

Królowa została publicznie wychłostana, a jej córki zgwałcone”.


W dodatku: „kłótnia o spadek skończyła się...”


Zwracam uwagę:

nie „okrutnie zgwałcone”,

nie „Rzymianie pokazali swe okrutne dzikie oblicze”,

tylko: „zgwałcone”


nie „oszustwo, napaść i grabież” tylko „pokazali, kto tu rządzi”

nie „napaść, grabież i mordy”, tylko „kłótnia o spadek”



Dalej:

„Celtowie mieli tysiące dwukołowych rydwanów” i zaawansowaną organizację na polu bitwy – rotacja wojowników - zmęczonych odbierał rydwan, pozostawiając wypoczętych zmienników. Niestety pokazano rekonstrukcję tylko jednego rydwanu...


Pokazuje celtycki miecz – komentarz:

„Znasz kogoś całe życie, a on zostaje przecięty na pół”.


Że niby mam się użalać nad Rzymianami??


„Boudika ruszyła na Camodulum (Colchester) – spokojną osadę teraz ludności rzymskiej – z Trenowantami”, którzy chcieli odbić niegdyś swoje celtyckie miasto.


„Nie okazując żadnej litości Celtowie wymordowali rzymskich mieszkańców”


Oj, tam, zaraz „wymordowali”... i to „bez litości”

A nie można było powiedzieć: „dokonali inwazji ziem”, albo dajmy na to: „otrzymali rozkaz zajęcia”, albo może „nie uszanowali woli Rzymian” tudzież „pokazali, kto tu rządzi”??

Hę??



Pokazuje ozdoby rzymskie znalezione w Camodulum – w porównaniu z celtyckimi bardzo prymitywne, choć pewnie to nie były precjoza należące do elity.

„Ta biżuteria ukazuje nam przerażającą rzeczywistość”

„Jesteśmy więc świadkami przerażającej chwili”.

Ozdoby są zwęglone – nie wiadomo od jakiego pożaru, ale wiadomo.... wszystkiemu winni Celtowie, są to:

„Fizyczne dowody zbrodni Boudiki na tamtych ludziach”



Rzymianie chcieli zniszczyć druidów uważając ich za siłę napędową Celtów. I jak w dobrej propagandzie:

„Rzymianie uważali ich za zagrożenie”

„(druidzi) strzegli mrocznej i tajemnej wiedzy”



Hibernia czyli Irlandia.

W bagnach Irlandii znajdowano zmumifikowane ciała.

Twierdzą, że Celtowie rytualnie mordowali ludzi i porzucali w bagnie, bo „bagno to miejsce święte”. To informacje z zapisków – ale na pewno rzymskich, bo przecież innych nie ma.


Wpadlibyście na to? Że śmierdzące bagno to święte miejsce??

Nie, że topiono tam dajmy na to morderców, albo zdrajców, ale że to były ofiary z ludzi dla jakiś bożków.


Zadziwiające.


Przypomina mi się wypowiedź pewnego księdza, chyba w Radiu Plus, że „śmierć na krzyżu była to najbardziej hańbiąca śmierć” jaką można sobie wyobrazić.

Była „nawet gorsza niż utopić się w gnojówce” - pamiętam te słowa do dzisiaj, mimo że minęło od tej audycji z 15 lat.


Co kraj to obyczaj, co człowiek to inne zdanie – jednemu bagno śmierci, a innemu pachnie konwaliami.



Zmumifikowany w bagnie trup w ramionach miał zrobione dziury wypchane jakimś drewnem(?).

W trzewiach „ofiary” znaleziono 300 pestek tarniny – bardzo kwaśnej śliwki – i był to wg naukowców „posiłek rytualny”. 

A nie dajmy na to – tortury?? Zjeść 300 śliwek z pestkami wielkości 1 cm??


„Wg zapisów rzymskich Celtowie uprawiali rytualne królobójstwo.”

A może po prostu karali tak królów zdrajców, hę??


Historia z rytuałami, świętym bagnem i rytualnym królobójstwem ma zasłonić fakt, że nie każdy chciał przystać do Rzymian i zdrajców – a szczególnie królów - karano śmiercią: „Chciałeś złota?? Żryj śliwki dziadu!!”

A Rzymianie nie uprawiali czasami rytualnego królobójstwa??

Kto wie, czy tak Celtowie nie pisali w swoich kronikach, zanim je siepacze rzymscy nie spalili...


„A rzymskie plemnię to są straszliwi zbóje i mąciciele. Bogów oni mają wielu i królów swoich w okrutny sposób mordują na chwałe owych bożków. Kaligusa niejakiego w świątyni zwanej T E A T R U M zabili. Gajusa Cezarusa – u stóp bałwana P O M P E I U S A, Tyberiusa rytualnie udusili. Klaudiusowi osobiście truciznę podała żona jego, szalona dewota Agrypinnnda, Neronus zaś sam przebił swą szyją rytualnym kindżałem... Ci trzej tylko króle ubici byli ku czci wielkiego bożka rzymskiego zwanego D E M O K R A C Y A ...”


No i co? Kto tu jest królobójcą, hę??


Trup jest trup – jeśli Celtowie bili swoich królów na chwałę bagiennych rusałek, to Rzymianie równie dobrze - ku chwale bożka Demokracji.


„byli oni w oczach Rzymian wcieleniem brutalnej kultury”

Czyli jak Rzymianie gwałcą, chłoszczą, duszą, rabują i tak dalej.... to wcale nie są brutalni?

„nic dziwnego, że wyruszyli na nich, by zrobić z nimi (druidami) porządek”


Widać wyraźnie, że autorzy utożsamiają się z zachowaniem Rzymian i uważają wojnę za uzasadnione „robienie porządków”.



„Na południu i wschodzie Rzymianie byli terroryzowani, wg tradycji powodem było brutalne potraktowanie królowej Iceńskiej”...

A nie mordy i kradzież ziemi??

„porywając się na druidów Paulinus zaatakował Celtycką kulturę”

to jak nazwać to co robili do tego czasu?


Na końcu filmu Blondyna wspomina, że Celtowie przetrwali (albo język gaelicki, bo nie pomną już) i że są to obecnie Irlandczycy - kamera ukazuje różnych ludzi rozmawiających na ulicy – Blondyna patrzy się na nich z dystansu, uśmiechnięta jakby zadziwiona... – przypomina naukowca obserwującego małpy w środowisku zamkniętym....



Można zadać sobie pytanie: skąd taka stronniczość autorów wobec polityki rzymskiej?

  • autorzy poddają się propagandzie obecnej do dzisiaj w pracach naukowych i oficjalnym obiegu informacji


To mało prawdopodobne. Propaganda w filmie jest wręcz rażąca i nie sądzę, żeby nie wiedzieli, że ją uprawiają.

Czyli działanie celowe – ale dlaczego, skoro mowa o wydarzeniach sprzed 2000 lat??

  • metoda nadal jest w użyciu – oczywiście, współcześnie nie tylko USA – bezpośredni spadkobierca imperium rzymskiego – stosują podobną politykę.


Tak samo postępują inne państwa, np. Niemcy czy Rosja względem Polski – kradzież Kresów i zasadniczo brak kary dla faszystów po IIWŚ, zajęcie Krymu i jednocześnie rosyjskie MSZ kreuje się na obrońcę praworządności poprzez porównywanie do zbójeckiej – to znaczy, ten... tego..., chciałem powiedzieć oczywiście – imperialnej - polityki USA na Bliskim Wschodzie w Iraku czy Syrii.


Ponadto – to być może najważniejsze – chodzi o to by cały czas zasłaniać prawdę o początkach ludzkości. Demaskując politykę rzymską, być może społeczeństwa na świecie ostatecznie przestałyby ten system podziwiać, a zamiast tego kontestować krytykować czy wręcz dociekać jego genezy.


A genezą jest Wędrująca Cywilizacja Śmierci oparta o kłamstwa, pomieszanie zniekształcenie pojęć i wyzysk ekonomiczny.


W psychologii jest taki zabieg, który nazywamy „indukowaniem paranoi” - nieustanne kłamanie, fałszowanie przestrzeni medialnej i tym sposobem burzenie związków między ludźmi – jak się okazuje również za pomocą metody drobnych nawyków.





instagram - niezweryfikowana mapa






https://www.imperiumromanum.edu.pl/biografie/cesarz-kaligula/

https://pl.wikipedia.org/wiki/Oczekiwana_dalsza_d%C5%82ugo%C5%9B%C4%87_trwania_%C5%BCycia

https://www.theguardian.com/science/2015/oct/04/celts-great-torque-snettisham-hoard-british-museum-alice-roberts

https://www.britishmuseum.org/collection/object/G_2001-0501-1

https://commons.wikimedia.org/wiki/File:FibulaDeBraganzaMPLC.JPG

https://pl.wikipedia.org/wiki/Che%C5%82mno#Nazwa_miasta

https://pl.wikipedia.org/wiki/Heuneburg

https://de.wikipedia.org/wiki/Toprak-kala

https://pl.wikipedia.org/wiki/Gr%C3%B3b_wodza_z_Hochdorf

https://www.imperiumromanum.edu.pl/ciekawostka/byl-barbarzynca-dla-rzymianina/

https://pl.wikisource.org/wiki/S%C5%82ownik_etymologiczny_j%C4%99zyka_polskiego/arasy

https://pl.wikipedia.org/wiki/Dywan_Pazyryk