Maciej Piotr Synak


Od mniej więcej dwóch lat zauważam, że ktoś bez mojej wiedzy usuwa z bloga zdjęcia, całe posty lub ingeruje w tekst, może to prowadzić do wypaczenia sensu tego co napisałem lub uniemożliwiać zrozumienie treści, uwagę zamieszczam w styczniu 2024 roku.

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą filozofia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą filozofia. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 30 sierpnia 2026

Filozof Johann Herder - A nie mówiłem? (40)



Potęga wroga.




No i tak.... 

trafiłem wczoraj na artykuł z 2023 roku:
"Grabież dóbr kultury w czasie II wojny światowej jako zbrodnia wojenna. Aspekty prawne"

i tam min. czytamy:


[...] w przypadku okupanta niemieckiego, proponuje się nadanie mu klasyfikacji NS-Raubkunst, przez co należy rozumieć zorganizowaną kradzież dzieł sztuki przeprowadzoną w latach 1933–1945 przez rząd narodowych socjalistów w Niemczech oraz krajach przez nich okupowanych.

Co istotne, rabunkom tym niejednokrotnie towarzyszyło celowe niszczenie w imię narzucanej ideologii. Tak więc „grabież” jest pojęciem szerszym od „kradzieży”.

Cechowała się ona wysokim stopniem zorganizowania i podjęciem przygotowań do jej realizacji jeszcze przed wybuchem wojny. Paradoksalnie pomocne w tym zakresie okazało się opracowanie Edwarda Chwalewika z 1926 i 1927 r., w którym opisał on niemal wszystkie polskie dwory pod kątem znajdujących się w nich dzieł sztuki i przedmiotów artystycznych. Choć jego opisy były zdawkowe, okazały się wystarczające dla okupanta, który według nich dokonywał kolejnych zajęć w poszczególnych majątkach ziemskich. Niemcy masowo tę publikację wykupywali w polskich księgarniach, a nawet zlecili jej tłumaczenie na język niemiecki. Paradoks polegał na tym, że Chwalewik we wstępie swojej książki pisał:

Pod wrażaniem grozy zniszczenia, którego dokonała wojna światowa w zabytkach naszej przeszłości, wydałem w r. 1916 tytułem próby doraźnej, dzięki poparciu Kasy im. Dr. J. Mianowskiego, vademecum zbieracza polskiego, zawierające krótkie opisy, a często nawet drobne tylko wzmianki o zbiorach pamiątek naszej przeszłości. Uczyniłem to w chwili jak najodpowiedniejszej dla tego rodzaju poczynań, aby w przybliżeniu przynajmniej uświadomić sobie i wielu innymi miłośnikom zabytków naszej przeszłości ogrom strat, o które wojna przyprawiła nas w tej dziedzinie.

W październiku 1939 r. stanowisko specjalnego komisarza ds. zabezpieczenia dzieł sztuki objął dr Kajetan Mühlmann, który przed Międzynarodowym Trybunałem Wojskowym zeznał:

Oficjalną polityką generalnego gubernatora Hansa Franka było zabezpieczenie wszystkich ważniejszych dzieł sztuki stanowiących własność polskich instytucji publicznych, zbiorów prywatnych i Kościoła. Potwierdzam, że wspomniane dzieła były faktycznie konfiskowane, i jestem świadom tego, że w przypadku zwycięstwa Niemiec nie pozostałyby w Polsce, lecz zostałyby użyte w celu uzupełnienia niemieckich zbiorów dzieł sztuki.

Straty dóbr kultury w latach 1939–1945 na przykładzie Polski

Skala tych strat jest praktycznie niemożliwa do precyzyjnego oszacowania, można co najwyżej dokonywać przybliżonych szacunków. Niemiecki okupant wywiózł z terytorium Polski ok. 2,8 tys. obrazów malarstwa europejskiego, ok. 11 tys. obrazów polskich malarzy, ok. 1,4 tys. rzeźb, ok. 15 mln książek, ok. 5 tys. dzwonów kościelnych. Zniszczono 25 muzeów, 35 teatrów, 665 kin, 323 domy ludowe. Ze względów politycznych nie dokonano oszacowania strat spowodowanych przez wojska sowieckie, które dopełniły skalę zniszczenia.

Szczególny wymiar grabieży podczas II wojny światowej
Poza wymiarem ilościowym i organizacyjnym, grabież polskich dóbr narodowych miała jeszcze jeden wymiar – ideologiczny. Adolf Hitler twierdził, że

naród, któremu odbierze się kulturę, wkrótce przestanie być narodem


W Niemczech istniał stereotyp ukazujący Polaków jako ludzi prymitywnych, bez kultury. Okupant, dokonując grabieży dóbr kultury, dążył do unicestwienia całego dorobku narodowej kultury oraz polskiej inteligencji. Cel ten został określony podczas narady wyższych dowódców niemieckich sił zbrojnych w Obersalzbergu 22 sierpnia 1939 r., kiedy to sformułowano go jako „unicestwienie sił żywotnych” Polski i zniszczenie lub wywóz wszystkich wartościowych składników majątkowych, w tym również dzieł sztuki i zabytków. 16 grudnia 1939 r. Frank wydał rozporządzenie (miało ono obowiązywać na terenie Generalnego Gubernatorstwa), nakazując konfiskatę na rzecz Rzeszy

przedmiotów historycznych i prehistorycznych, akt, dokumentów, książek, przedmiotów o wartości historycznej lub kulturalnoartystycznej

Zamiar ten ukryty był pod pozorami poszanowania prawa [...]

Aż do początku XX w. nie istniały ogólne akty prawne regulujące ochronę dóbr kultury. Były one chronione wyłącznie przez prawo zwyczajowe. Jeden z osiemnastowiecznych klasyków prawa międzynarodowego, Emer de Vattel, pisał:

z jakiejkolwiek przyczyny kraj został zniszczony, to budynki, które nie tworzą potęgi wroga, takie jak świątynie, nagrobki, gmachy publiczne, wszelkie dzieła odznaczające się swym pięknem, powinny być oszczędzone

Pierwszym aktem prawnym o zasięgu międzynarodowym, regulującym ochronę dóbr kultury, była IV konwencja haska, dotyczącą praw i zwyczajów wojny lądowej, przyjęta 18 października 1907 r. 

Jej art. 3 przewidywał jednoznaczną odpowiedzialność strony wojującej za naruszenie postanowień regulaminu dołączonego do konwencji. Odpowiedzialnością tą objęte były wszystkie czyny osób wchodzących w skład sił zbrojnych, a w przypadku żołnierzy – także czyny popełnione poza służbą. Istotne z omawianego punktu widzenia są postanowienia wspomnianego regulaminu, który określa zasady ochrony własności w czasie działań wojennych i w czasie okupacji. Ustanawia naczelną zasadę poszanowania własności, co przejawia się zakazem jej niszczenia i grabienia, chyba że jest to podyktowane absolutnie koniecznością wojenną, a nadto zabronione jest wydawanie na łup miast lub miejsc zdobytych nawet szturmem (art. 23g i art. 28). Z kolei artykuły 46 i 47 stanowią, że wszelki rabunek jest zakazany, a własność prywatna nie podlega konfiskacie. Jeśli chodzi o dobra kultury, to w czasie wojny należy podjąć wszelkie niezbędne środki, aby w miarę możliwości oszczędzone zostały świątynie, gmachy służące sztuce, nauce i dobroczynności, a także pomniki historyczne (art. 27).

Ponadto podczas okupacji

własność gmin, instytucji kościelnych, dobroczynnych, wychowawczych oraz instytucji sztuk pięknych i naukowych, chociażby należących do państwa, będzie traktowana jak własność prywatna. Wszelkie zajęcie, zniszczenie lub rozmyślna profanacja instytucji tego rodzaju, pomników historycznych, dzieł sztuki i nauki są zabronione i winny być karane (art. 56).

Analogiczne postanowienia zawiera IX konwencja haska o bombardowaniu przez morskie siły zbrojne w czasie wojny. Co istotne, żaden z tych aktów prawnych nie wskazywał organu, który miałby orzekać i stosować kary. Tym samym należy wnioskować, że sprawcy naruszeń mieli być sądzeni według prawa wewnętrznego umawiających się państw.




Jak wiemy, Niemcy nie zostały skutecznie rozliczone ze swych grabieży - nadal po tamtej stronie granicy znajdujemy dzieła sztuki będące przed wojną w polskich zasobach. Dziwne to, moim zdaniem, skoro niemcy zniszczyli nasze dobra kultury, powinni nam przynajmniej oddać swoje zachowane od zniszczenia dobra - w podobnej klasie, np. zniszczeniu lub "zaginięciu" - czyli grabieży - uległy cenne starożytne wazy greckie z Gołuchowa, tymczasem w zasobach niemieckich muzeów są wazy greckie podobnej klasy...


To jedna sprawa, a druga - to
cytat z Hitlera:

naród, któremu odbierze się kulturę, wkrótce przestanie być narodem

 
Czy ja przypadkiem czegoś podobnego nie czytałem o Herderze, niemieckim  filozofie z Morąga?

Zajrzałem do posta o Muzeum w Morągu i masz tam za wikipedią:
Herder przywiązywał wyjątkową wagę do pojęcia narodowości i patriotyzmu – "ten, kto utracił ducha patriotycznego, traci siebie i całe światy wokół siebie"



Czyż te dwa zdania nie są podobne - czyż nie wyrażają tej samej idei???

"naród, któremu odbierze się kulturę, wkrótce przestanie być narodem"
"ten, kto utracił ducha patriotycznego, traci siebie i całe światy wokół siebie"


Z całą pewnością.



wg wiki:

Patriotyzm (łac. patria – ojczyzna, gr. patriotes) – postawa szacunku, umiłowania i oddania własnej ojczyźnie oraz chęci ponoszenia za nią ofiar i gotowości do jej obrony. Charakteryzuje się przedkładaniem celów ważnych dla ojczyzny nad osobiste, gotowością do pracy dla jej dobra i w razie potrzeby, poświęcenia dla niej własnego zdrowia lub nawet życia. Patriotyzm to również umiłowanie i pielęgnowanie narodowej tradycji, kultury czy języka. Oparty jest na poczuciu więzi społecznej, wspólnoty kulturowej oraz solidarności z własnym narodem i społecznością.


i taka rzecz:

poniżej przedruk obszerne fragmenty eseju z 2008 roku
polecam jednak przeczytać całość


Piotr Szymaniec
"Pojęcie narodu w filozofii dziejów Johanna Gottfrieda Herdera"

W wizji historiozoficznej, przedstawionej przede wszystkim w Myślach o filozofii dziejów i Listach o krzewienie człowieczeństwa, celem, który ma być osiągnięty przez człowieka jako gatunek, a zarazem celem, do którego mają zmierzać dzieje, jest człowieczeństwo. Jest to coś, co jest w ludziach ukryte i podobnie jak rozum czy świadomość musi zostać rozwinięte. To jest pewien ideał, którego osiągnięcie jest w zasięgu człowieka. Herder określa to tak:

„celem, do jakiego zmierza nasze teraźniejsze istnienie, jest kształtowanie człowieczeństwa, do którego wytworzenia mają służyć, a nawet prowadzić, wszystkie niskie ziemskie potrzeby. Nasza zdolność do posiadania rozumu ma się ukształtować w rozum, nasze bardziej subtelne zmysły w sztukę, nasze popędy w rzetelną wolność i piękność, siły, które nami kierują, w miłość do ludzi”. 


Obecny etap rozwoju ludzkości jest więc „etapem przygotowawczym, pączkiem przyszłego kwiatu”. 


Cel, który filozof stawia przed ludźmi, jest z gruntu oświeceniowy (przypomina nieco teorię Gottholda Ephraima Lessinga). Człowieczeństwo – można by powiedzieć – to potencja, która musi się zaktualizować. Można zapytać, dlaczego to musi nastąpić, skoro człowiek, jako wolny, może upadać bardzo nisko. Otóż w dziejach zło (siła niszcząca) może zapanować jedynie chwilowo, gdyż w końcu zniszczy („pochłonie”) samo siebie. Zło nawet służy w pewien sposób osiągnieciu człowieczeństwa.

Do Humanität wszakże ludzkość musi być wychowywana, wszelkie jej, nieuniknione zresztą, błędy i upadki służą temu procesowi. Do ostatecznego celu nie wiedzie droga prosta, jak by chcieli oświeceniowi optymiści – zwolennicy teorii kumulatywnego postępu, lecz kręta i wyboista. Prowadzi ona jednak do celu. 

Można zatem zauważyć, że Herder nie wyrzeka się całkowicie idei postępu, lecz jedynie ją przetwarza. Sam też przyznaje, że koncepcja człowieczeństwa ma genezę religijną i jest przetworzeniem idei Królestwa Niebieskiego, „królestwo kształtujących się dyspozycji ludzkich” jest bowiem „właściwym Państwem Boga na ziemi, w którym wszyscy ludzie są obywatelami”, mimo że prezentują bardzo zróżnicowane stopnie wychowania. 

Człowieczeństwo nie jest celem, który ma usprawiedliwiać wszystkie niegodziwości i wypaczenia w imię przyszłej, bardzo odległej, szczęśliwości rodu ludzkiego. Herder twierdzi bowiem, że „Najwyższa Mądrość” – Bóg – w ten sposób z ludźmi nie igra, a zatem to, „czym każdy człowiek jest i czym być może, musi być celem rodu ludzkiego”. Każda jednostka i każda społeczność dąży do wykorzystania swoich zdolności i do szczęścia, czyli do człowieczeństwa, zgodnie z tym, jak te wartości pojmuje i jak to możliwe w danych okolicznościach. 

W innym miejscu zaś z całą stanowczością podkreśla: „Ludożerca w Nowej Zelandii i Fénelon, najpodlejszy Peszerej i Newton są stworzeniami należącymi do jednego i tego samego rodzaju”. Herder idzie dalej i krytykuje „europocentryczne” widzenie ludów pozaeuropejskich jako prymitywne czy dzikie. Potępia w związku z tym ekspansję kolonialną państw europejskich, która prowadziła do zniszczenia kultur miejscowych. Narody bowiem zostały stworzone po to, aby żyły obok siebie, a nie w tym celu, żeby jeden dominował nad drugim. 

Pojęcie człowieczeństwa ma jeszcze jedno znaczenie – etyczne. Otóż Herder uznaje je za rodzaj obowiązku moralnego. „Człowiek nigdy nie jest cały, jego egzystencja jest stawaniem się”, lecz nosi w sobie, ciemny jeszcze, obraz tego, „czym może i powinien być”, a na obraz ów składają się jego zdolności i talenty. Obowiązkiem jednostki jest rozjaśnienie, wykształcenie wszystkich rysów tego obrazu–formy, przełożenie formy na materię, jaką jest ona sama; wykorzystanie jak najlepiej swoich możliwości. Jednostka  ma obowiązek wykształcenia w sobie człowieczeństwa, lecz obowiązek ten nie ma nic wspólnego z przymusem, gdyż jego „jarzmo jest słodkie a brzemię lekkie, jeśli przywyknąć do tego”. Człowieczeństwo jest koniecznością człowieka, lecz koniecznością, która przyniesie mu prawdziwą szczęśliwość.


Może to Herder, a może to cytaty z Jana, hę? 

Niemieckie imię Johann odpowiada polskiemu imieniu Jan.
Pochodzenie: hebrajskie (Jehochanan – „Bóg jest łaskawy”)

w dodatku w tekście dostrzegam pewne rebusy na temat "koła" i Jana... czytajmy dalej, to bardzo ciekawe...


Według R. Wisberta człowieczeństwo w koncepcji Herdera jest „wątkiem przewodnim w wyjaśnianiu świata i działań w obrębie historii. (...) Nie jest ono niczym innym, jak tylko wykładnią ludzkości, jakiej sama ona dokonuje w otwartej perspektywie dziejów i która objawia się w coraz to nowych (...) postaciach. Każda epoka jest w stanie wzbogacić tę paletę wzorców”. Ramowe warunki realizacji Humanität tworzy Bógnatura („Najwyższe Dobro”). Ona też wyznacza sam ostateczny cel historii i człowieka, zgodna z dobrą w istocie naturą człowieka, będącą odbiciem natury jako takiej i jej częścią, dlatego też Herder może stwierdzić, że dzieje to „pochód Boga poprzez narody”. 

Podmiotem historii jest zawsze jednostka, ale jednostka w ramach wspólnoty, albowiem zdaniem myśliciela z Morąga człowiek jest zawsze istotą społeczną.
["Polacy to indywidualiści" wmawiają wam redaktorzy - przy każdej okazji traktujący Was jak dzieci... - MS] 

Nie może on działać poza społecznością, przez całe swoje istnienie – od narodzin po śmierć – jest członkiem jakiejś wspólnoty – rodziny, plemienia, społeczeństwa, narodu. 

W niej podlega nieustannemu wychowaniu: „Cała struktura człowieczeństwa w człowieku, dzięki duchowym narodzinom, dzięki wychowaniu pozostaje w związku z rodzicami, nauczycielami, przyjaciółmi, ze wszystkimi okolicznościami własnego życia, a więc i z jego narodem i przodkami, a nawet z całym rodem ludzkim, łączącym się jakimkolwiek ogniwem z jedną z jego sił duchowych”.

Społeczeństwo przypomina organizm w procesie ciągłego rozwoju, składa się ono z poszczególnych osób, lecz nie da się do nich sprowadzić, jak żywy organizm nie jest tylko sumą składających się nań elementów. 
Jednakże pojedynczy człowiek ma wartość nie ze względu na wspólnotę, do której przynależy, ale ze względu na niego samego, ma bowiem niepowtarzalne zdolności. W interesie społeczności jest, aby te indywidualne talenty rozwijał, osiągając przez to maksymalny stopień człowieczeństwa, na jaki może się wznieść.

Nie można więc Herdera uznać za antyindywidualistę (w jego pismach o literaturze wielką rolę odgrywa pojęcie autora–geniusza, odrzucającego w swej twórczości sztywne klasyczne kanony; jednakże jak zauważa Tomasz Namowicz: „Geniusza tworzy umiejętność wczucia się w ducha epoki i narodu, a nie anarchia w zakresie kanonów estetycznych i zasad etycznych”).  
Najważniejsza wspólnota to naród. On bowiem jest czynnikiem historiotwórczym. 

[...]

Myśl zawsze jest w jakimś języku, nawet gdy nie jest wypowiedziana. Język niewypowiadany – język duszy – został stworzony przez ludzi przed językiem mówionym. Ten ostatni zaś jest przekazywany przez rodziców dzieciom – z pokolenia na pokolenie. Język wyznacza sposób, w jaki się myśli. Zatem naród – posiadający jeden język – jest wspólnotą ludzi myślących w ten sam sposób. 

Wedle Herdera kultura, drugi składnik duszy narodu, jest to „tradycja wychowania człowieka w kierunku jakiejkolwiek postaci szczęśliwości ludzkiej i ludzkiego trybu życia”. 
Wszystkie ludy są każdy na swój sposób – kulturalne, ale różni je stopień rozwoju kultury. O kulturze narodu decyduje przekazywana z pokolenia na pokolenia tradycja: „Jeżeli człowiek żyje między ludźmi, nie może uciec przed tą kształtującą czy zniekształcającą kulturą: tradycja narzuca mu się, formując jego umysł, kształtując jego członki”. 

Tak! Dokładnie, jeśli nie ma dobrej kultury w kraju, to znaczy, że jest kultura zła - zniekształcająca. Promująca np. pijaństwo, narkotyki, przestępczość, wulgarność, agresję, niesłowność, nierzetelność, brak szacunku... - MS

Naród zatem ma być kategorią jednoczącą rozbite społeczeństwo.

I znowu za mną jakby powtarza:

Więcej nawet – czasem Herder uważa za jeden naród (lud czy też wspólnotę etniczną) wszystkich Słowian, mimo wyraźnych odmienności etnicznych i zamieszkiwania w wielu państwach, a zatem Herderowskie pojęcie narodu ma też taki wariant, w którym ma ono szersze znaczenie, niż zazwyczaj przypisuje mu się obecnie. Poza tym autor ten podkreśla to, co narodom jest wspólne, a nie to, co je różni, a tą wspólną cechą jest „jednolity ludzki rozum”. Pisze też o „dziejach ducha ludzkiego”, a także „wzajemnej miłości narodów” i „prawie międzynarodowym”, do których zmierza historia kontynentu europejskiego.

Wszystkie kultury wyrastają z jednego pnia. Są one niczym konary, które pną się w górę, a gdy osiągną maksymalny rozmiar, muszą uschnąć. Zanim jednak uschną, przekazują swoje siły witalne nowym, wyrastającym z nich gałęziom, które będą się piąć ku słońcu, jak najwyżej zdołają. Ten ciągły wzrost sprawia, że czubek drzewa znajduje się coraz wyżej.

Kultura pojedynczego narodu przeżywa swój własny, przebiegający koliście, cykl powstania, rozwoju, rozkwitu, schyłku i upadku, stając się czymś na podobieństwo ogniwa łańcucha. Jednak jej wartości i dziedzictwo nie upadają razem z nią. Są bowiem przekazywane dalszym ogniwom tegoż łańcucha. Każda z kultur odziedziczyła coś po poprzednich i każda też pozostawi coś następnym. Herder używa tutaj takich pojęć, jak transmisja, przekształcenie, przejście, dług czy wreszcie wymieszanie - to jak opis Wędrującej Cywilizacji Śmierci - MS

O ile bowiem naród jest „organizmem naturalnym”, o tyle państwo jest „jednostką sztuczną”. 

znowu ja! - MS

Państwa po okresie rozwoju upadają, narody zaś – nawet upadające – trwają dłużej niż państwa. Herder krytykował współczesne państwa, twierdząc, że niekorzystnie wpływają na rozwój charakteru narodowego i indywidualność ludzi. Przeciwstawiał się przy tym idei, że państwo może być zbudowane na sile czy przemocy (powinno bowiem być „państwem humanitarnym”). Państwo umożliwia co prawda rozwijanie rzemiosła, handlu i sztuk, ale zabiera więcej, niż daje w zamian. Szczególnie zaś negatywnie wypowiadał się o pruskich – „kapralskich”, jak je określał – metodach rządzenia.

Herder sprzeciwiał się istnieniu wielkich imperiów, w których połączone zostały pod jednym panowaniem różne ludy. Takie twory, które nazywa „maszynami państwowymi”, są nienaturalne, ponieważ nie posiadają charakteru narodowego, i nie mogą przetrwać długo42.

- podobnie o maszynie, która mieli ludzi 24h na dobę pisałem nie raz... - MS

Gdy chodzi o ustroje państw, najmniej krytycznie oceniał konstytucyjną – opartą na powszechnych prawach – monarchię, pozytywnie wyrażał się o brytyjskim parlamentaryzmie, natomiast odrzucał despotyzm i demokrację. Tej ostatniej nie uważał za dobry ustrój, ponieważ twierdził, iż nieuświadomione masy ludu nie powinny brać udziału w sprawowaniu rządów

brakuje nam szerokich mas świadomych politycznie, doinformowanych, interesujących się i życiem lokalnym społeczności i ogólnopolskim - myślę, że harcerstwo powinno być obowiązkowe - w jakiejś formie - i właśnie tam dzieci i młodzież trzeba oswajać i przyuczać do aktywności społecznej i politycznej - tylko tak sobie poradzimy z systemem potajemnie sterowanym - MS

Ogólnie pogląd Herdera na temat roli i znaczenia państwa wyraża się następująco: im lepiej działa państwo, im bardziej oparte jest na zasadach rozumu i sprawiedliwości (co oznacza także, iż człowiek ma być celem, a nie tylko środkiem do realizacji celów państwa), tym bardziej jego istnienie przyczynia się do realizacji ideału człowieczeństwa.

no i znowu ja - "petent to nie klient!" - państwo jest dla nas, a nie my dla państwa, przepisy są do regulowania ruchu, a nie do łapanek na ludzi i karania mandatami - MS

To jest naprawdę ciekawe, że ja mam zupełnie podobne widzenie tych spraw, a  przecież żadnym filozofem nie jestem - tylko obserwatorem rzeczywistości.
Tak, to mi bardzo przypomina moje widzenie początków świata, wydaje się, że to z Jana są te zasady i mądrości....  to nie byłby pierwszy przypadek, kiedy niemcy lub Wędrująca Cywilizacja Śmierci kradły coś z przeszłości i sprzedawały jako swoją twórczość. Najpierw podstawiony typ drukuje janową "filozofię" jako swoją, a później drugi podstawiony typ - Hitler - odwracając jej poszczególne znaczenia, realizuje plan podboju.

Mówiłem, że te krzyżackie metody muszą być gdzieś opisane...

Jak wiecie uważam, że technologia, jaką posiadamy jest niemożliwa do osiągnięcia w społeczeństwach jakie mamy na Ziemi - tak naprawdę - opartych o agresję i przemoc.
Zanim ludzie sięgnęli by gwiazd - wcześniej doszłoby do wzajemnego wyrezania się.


"Otóż w dziejach zło (siła niszcząca) może zapanować jedynie chwilowo, gdyż w końcu zniszczy („pochłonie”) samo siebie"


Ludzkość wyraźnie nie jest gotowa na to, by bawić się smartfonami, ani innymi diabelskimi wynalazkami, jak bomby czy telewizja... Ta technologia, którą mamy -  wywodzi się z zasobów Jana, pochodzi od społeczeństwa opartego o pokój, wzajemny respekt i szacunek - czyli jak to mówią "oświeceni" masoni: braterstwie ludzi...

Niemcy budując UE budują fałszywe Królestwo Niebieskie, na wzór tego, które wcześniej obalili, stąd KOŁO na fladze UE oraz oczywiście zbieranie wszystkich Europejczyków pod jedną władzą i urabianie wszystkich na jedną modłę...


https://maciejsynak.blogspot.com/2021/08/hyperborea-czyli-polska.html

Multi-kulti to nic innego jak wynarodowienie: "naród, któremu odbierze się kulturę, wkrótce przestanie być narodem", czyli wymazanie dotychczasowych przekonań ludzi na swój własny temat.

Europa (i cały ówczesny świat) przed tysiącami lat zasiedlona była przez jeden lud, który mówił tym samym językiem, ten lud można by nazwać: Ludzie. 

Lud ten w ramach podboju został zantagonizowany, wymazano mu historię, zniekształcono -  zmieniono język i podzielono na odrębne - często wrogie sobie kraje. A teraz, jak już wymazano z kart historii - i z pamięci ludzkiej - fakt istnienia Jana, który ten świat budował, niemcy  - a może i inna jakaś sitwa... mają w planie zająć jego miejsce i korzystając z zagarniętej technologii Jana - zdobyć władzę nad wszystkimi ludźmi na planecie.


Europa w roku 1444 - drobne pańsetwka na zachodzie to pozostałość po podboju Słowiańszczyzny - są to nagrody dla najemników....


Tymczasem w Polsce niszczy się kulturę polską, sekuje na każdym poziomie, propaguje się multi- kulti łącznie z umiłowaniem niemczyzny, albo akcentowaniem niemczyzny ukrytej pod fasadą takich nazw jak: Prusy, Mazurzy, Kaszuby czy Śląsk...


Ai:

Główne założenia ducha patriotyzmu według Herdera można ująć w następujących punktach:

- Oparcie na języku i kulturze: Prawdziwy patriotyzm przejawia się w pielęgnowaniu rodzimej mowy, poezji, pieśni oraz obyczajów. Język nie jest tylko narzędziem komunikacji, ale „organem myśli” i skarbnicą zbiorowej pamięci narodu.
- Brak agresji i szowinizmu: Patriotyzm herderowski ma charakter głęboko humanistyczny, pacyfistyczny i pluralistyczny. Kochanie własnego narodu nie oznacza nienawiści do innych. Herder potępiał imperializm i podboje, uważając, że każdy naród ma równe prawo do rozwoju swojej unikalnej tożsamości. 
- Wspólnota ogólnoludzka: Miłość do ojczyzny stanowi u niego szczebel do miłości całej ludzkości (Humanität). Narody są jak instrumenty w jednej wielkiej orkiestrze świata – każdy ma do zagrania własną, niepowtarzalną melodię.
- Krytyka ślepego naśladownictwa: Prawdziwy duch patriotyczny odrzuca bezkrytyczne kopiowanie obcych wzorców (w czasach Herdera dotyczyło to m.in. fascynacji elit kulturą francuską). Filozof wzywał do powrotu do „korzeni”, czyli kultury ludowej, która zachowała największą czystość i pierwotną energię.

I dokładnie na odwrót postępują różni kodownicy, działacze i redaktóry:

- kaleczą język i niszczą kulturę wysoką 
- rośnie opresyjność władzy wobec "zwyczajnego" obywatela - nie tylko odnośnie przepisów ruchu drogowego, ale prawa w ogóle, szczególnie podatkowego i egzekucyjnego, terroryzuje się ludzi "prawami lgitd", lekarz od milionów nawet nie był przesłuchany, a rolnika za zaoranie asfaltu od razu ponieśli w kajdany...
- miłość do ojczyzny zastępuje się: masowym obrzydzaniem Polaków Polakom, np. w RFNFM odbywa się to w cyklicznym codziennym programie
- od 35 lat skutecznie kopiuje się zachodnie obyczaje, głównie poprzez media - króluje u nas zachodnia muzyka niskiej jakości, język pełen jest anglicyzmów, a cyfryzacja potęguje ten stan, w ostatnich dniach szczytem tego absurdu wydaje się pani od englisz nowomowy....
 

Tak idee, które wyżej zacytowałem, a głoszone przez Herdera, są piękne i godne urzeczywistnienia, sądzę jednak, że ich publikacja miała inny charakter - tak naprawdę chodziło o upublicznienie tych pism idei, aby każdy niemiec miał do nich swobodny dostęp i chętni naocznie mogli studiować, oficjalnie (dwuznacznie) o nich między sobą rozmawiać, jakie metody (odwracając Herdera) stosować w polityce i walce ze Słowianami.

Już w poprzednim poście o Muzeum w Morągu zwracałem uwagę:
"Wygląda na to, że faktycznie - pisma Herdera wpłynęły na powstanie (?)  i rozwój nazimu jako specyficznej formy niemieckiego nacjonalizmu.
Uwagi Herdera zastosowano do opracowywania metod podboju kulturalnego.
Niewykluczone, że Gramsci także korzystał z jego pism."

Podobieństwo owych cytatów - Hitlera i Herdera:  
"naród, któremu odbierze się kulturę, wkrótce przestanie być narodem"
"ten, kto utracił ducha patriotycznego, traci siebie i całe światy wokół siebie"

jeszcze bardziej przekonuje mnie do tego przekonuje.

Stawiam tezę, że książka Mein Kampf Adolfa Hitlera oparta jest na pismach Herdera - na przepisaniu jego filozofii, być może w postaci odwróconej - naukowcy powinni zbadać tę kwestię. 


Po to książka Hitlera jest zakazana, żeby nikt się nie zorientował, że rzeczy tam opisane na co dzień funkcjonują w mediach i polityce "europejskiej"...



Wtedy, w 2024 roku, zastanawiałem się nad celowością zmiany nazwy Muzeum - starałem się nie przesądzać i nie krytykować za bardzo tej decyzji, znajdując w niej plusy:
"Na podstawie spostrzeżeń z tego posta na pewno można powiedzieć, że rezygnacja z J. G. Herdegera jako patrona Muzeum to bardzo dobry ruch. Widać, że ta postać źle zapisała się w historii Polski, ale oczywiście trzeba by przeprowadzić sumienne badania, by to jednoznacznie wykazać, a przynajmniej - wzmocnić poszlaki uwidocznione powyżej przeze mnie."


I w tym roku taka sytuacja:




Z komentarzy wynika, że impreza przed laty miała większy rozmach:





Jak wspomniałem  - idee niemieckiego filozofa z Morąga wymienione w tym poście są piękne i godne urzeczywistnienia, jednak ze względu na niejednoznaczność tej postaci, zbieżność tych ideii z moim wyobrażeniem o "janowych" początkach ludzkości na ziemi (a więc podejrzenie o ich "zapożyczeniu" z nieoficjalnego utajnionego źródła) i fakt iż ich publikacja mogła mieć inny charakter - optowałbym za stopniowym albo zdecydowanym wygaszaniem imprez poświęconych Herderowi.





naród, któremu odbierze się kulturę, wkrótce przestanie być narodem

dlatego od 35 lat nie ma polskiej kultury w polskich mediach "na pełen etat"



z jakiejkolwiek przyczyny kraj został zniszczony, to budynki, które nie tworzą potęgi wroga, takie jak świątynie, nagrobki, gmachy publiczne, wszelkie dzieła odznaczające się swym pięknem, powinny być oszczędzone


Kultura polska to potężną broń Polaków - podobnie jak demografia














https://maciejsynak.blogspot.com/2024/12/muzeum-prus-gornych-w-moragu-nie-mowiem.html
https://maciejsynak.blogspot.com/2021/08/hyperborea-czyli-polska.html


https://przystanekhistoria.pl/pa2/tematy/zbrodnie-niemieckie/75823,Grabiez-dobr-kultury-w-czasie-II-wojny-swiatowej-jako-zbrodnia-wojenna-Aspekty-p.html

https://nck.pl/kordegarda/wystawy/utracone-odzyskane-z-kolekcji-goluchowskiej
https://regionwielkopolska.pl/artykuly-dzieje-wielkopolski/wazy-z-goluchowa/
https://pl.wikipedia.org/wiki/Patriotyzm


Piotr Szymaniec Pojęcie narodu w filozofii dziejów Johanna Gottfrieda Herdera:
https://repozytorium.uni.wroc.pl/Content/29199
Wrocławskie Studia Erazmiańskie. Zeszyty Studenckie” (Acta Studentium, t. I)

https://www.google.com/search?q=ducha+patriotyzmu%2C+wg+herdera&oq=ducha+patriotyzmu%2C+wg+herdera+&gs_lcrp=EgZjaHJvbWUyBggAEEUYOTIHCAEQABjvBTIKCAIQABiiBBiJBTIHCAMQABjvBTIHCAQQABjvBTIKCAUQABiiBBiJBdIBCDM1NTFqMGo3qAIIsAIB8QV7pZYmOtSRH_EFe6WWJjrUkR8&sourceid=chrome&source=chrome.ob&ie=UTF-8#sv=CBASpxgK_xcKBtrZ29IPABL0Fwq5BQq2BbrZ29IPrwUKLmh0dHBzOi8vcmVwb3p5dG9yaXVtLnVuaS53cm9jLnBsL0NvbnRlbnQvMjkxOTkSKFJlcG96eXRvcml1bSBVbml3ZXJzeXRldHUgV3JvY8WCYXdza2llZ28azgRkYXRhOmltYWdlL3BuZztiYXNlNjQsaVZCT1J3MEtHZ29BQUFBTlNVaEVVZ0FBQUJ3QUFBQWNDQU1BQUFCRjB5K21BQUFBYkZCTVZFVkhjRXd6UEVNME5qd25iSDQwUFVRMFBVUTBQVVEwT0VFMFBVUTBQVVEwUFVRME9UazBQVVExTVQwMFBVUTBQVVFBNHJZQTNMWVpsT1lma1BVZ2p2b091c3dBMnJRZ2ovTWdqL1FCMmJRQTNMRWdqL01CMmJRWWg5d0IyYlFBc2JFRmViRUIyYlFnai9NQWRLczgvRnBWQUFBQUpIUlNUbE1BRmlrTGxmL2NNb2ZRYlQvMlVjS3lGSFZRaUh3ci85SC9ZZXZmOVA5ZS8vK1E3VXN2ZEdVakFBQUF4MGxFUVZSNEFhM09CWElBSVFBRXdVSDIzQ1h1K2Y4Zmc4VGQraFFHcXVDN2pEVlk2M2lYVjRGVThxNUs5ZjlHMjFTTmVUK2FRbEg3WHJTU3V1S0RHRklMTk8vRlJqSWZIcWlXNThQWXFmOHNObVJlQTFMTE00T0d4MlUrUFZuYm1uU2ducWlTYkg1Rm8rU0FRdklHRzBZaklLa3hycTJsaXNCMHlnb0NxM3NqMmFpb0luR0RncTdoVWRsYm5yUXZSdE9jT0dCWjEzVmJGNTdaRDVLZHc2Tm81WVhqRkUrMjFFNTU1U3pWOHhRWFhybUk3ZkxxM1kxd0hkdFZxRGVPdDZibE50cjVuanVuSFExR25YOFZld0FBQUFCSlJVNUVya0pnZ2c9PSABOAEKpwIKpALS2dvSD50CCj9Qb2rEmWNpZSBuYXJvZHUgdyBmaWxvem9maWkgZHppZWrDs3cgSm9oYW5uYSBHb3R0ZnJpZWRhIEhlcmRlcmESLmh0dHBzOi8vcmVwb3p5dG9yaXVtLnVuaS53cm9jLnBsL0NvbnRlbnQvMjkxOTkaqQF6ZGFuaWVtIHRlZ28gYXV0b3JhIHphcsOzd25vIHUgSGVyZGVyYSwgamFrIGkgQnJvZHppxYRza2llZ28gcGF0cmlvdHl6bSB1enVwZcWCbmlhbnkgYnnFgiBwcnpleiDigJ5wb2N6dWNpZSB3c3DDs2xub3R5IG9nw7Nsbm9sdWR6a2llauKAnS4gTmF0b21pYXN0IGtvbmNlcGNqYSBuYXJvZHUgLi4uCr0JCroJwtnb0g-zCRI_UG9qxJljaWUgbmFyb2R1IHcgZmlsb3pvZmlpIGR6aWVqw7N3IEpvaGFubmEgR290dGZyaWVkYSBIZXJkZXJhGrYDCi5odHRwczovL3JlcG96eXRvcml1bS51bmkud3JvYy5wbC9Db250ZW50LzI5MTk5EjtQb2rEmWNpZSBuYXJvZHUgdyBmaWxvem9maWkgZHppZWrDs3cgSm9oYW5uYSBHb3R0ZnJpZWRhIC4uLhqpAXpkYW5pZW0gdGVnbyBhdXRvcmEgemFyw7N3bm8gdSBIZXJkZXJhLCBqYWsgaSBCcm9kemnFhHNraWVnbyBwYXRyaW90eXptIHV6dXBlxYJuaWFueSBiecWCIHByemV6IOKAnnBvY3p1Y2llIHdzcMOzbG5vdHkgb2fDs2xub2x1ZHpraWVq4oCdLiBOYXRvbWlhc3Qga29uY2VwY2phIG5hcm9kdSAuLi4gASoCcGwyAlBMOhQqEm1zYXJnbzQ0QGdtYWlsLmNvbUIfL3M_dGJtPW1hcCZnc19yaT1tYXBzJnN1Z2dlc3Q9cEowQUY1dFNPNmFoN3Jmd21PNEwzaXJjQW1CTnVCYWgwSkVmQToxNzg4MDc0NTAyNzIyUihSZXBvenl0b3JpdW0gVW5pd2Vyc3l0ZXR1IFdyb2PFgmF3c2tpZWdvUnMYBSo_UG9qxJljaWUgbmFyb2R1IHcgZmlsb3pvZmlpIGR6aWVqw7N3IEpvaGFubmEgR290dGZyaWVkYSBIZXJkZXJhOi5odHRwczovL3JlcG96eXRvcml1bS51bmkud3JvYy5wbC9Db250ZW50LzI5MTk5cmcKLmh0dHBzOi8vcmVwb3p5dG9yaXVtLnVuaS53cm9jLnBsL0NvbnRlbnQvMjkxOTkoIzIzxblyw7NkxYJvOiBSZXBvenl0b3JpdW0gVW5pd2Vyc3l0ZXR1IFdyb2PFgmF3c2tpZWdvetgDGj9Qb2rEmWNpZSBuYXJvZHUgdyBmaWxvem9maWkgZHppZWrDs3cgSm9oYW5uYSBHb3R0ZnJpZWRhIEhlcmRlcmEiFndlYnJlc3VsdF9QM25kQXZFZ3Ewa0owAWDujwZqCk1TQUYgLSBTUlBy3gKqARBXRUJfUkVTVUxUX0lOTkVSsgE5Ci5odHRwczovL3JlcG96eXRvcml1bS51bmkud3JvYy5wbC9Db250ZW50LzI5MTk5EgNPRkYYACAA4gGLAgq8AXpkYW5pZW0gdGVnbyBhdXRvcmEgemFyw7N3bm8gdSA8Yj5IZXJkZXJhPC9iPiwgamFrIGkgQnJvZHppxYRza2llZ28gPGI-cGF0cmlvdHl6bTwvYj4gdXp1cGXFgm5pYW55IGJ5xYIgcHJ6ZXog4oCecG9jenVjaWUgd3Nww7Nsbm90eSBvZ8OzbG5vbHVkemtpZWrigJ0uIE5hdG9taWFzdCBrb25jZXBjamEgbmFyb2R1Jm5ic3A7Li4uEkZQb2rEmWNpZSBuYXJvZHUgdyBmaWxvem9maWkgZHppZWrDs3cgSm9oYW5uYSBHb3R0ZnJpZWRhIDxiPkhlcmRlcmE8L2I-GAAgEaABYsABAeABAegBAQrLBgrIBsrZ29IPwQYSmQYilgYvc2VhcmNoL2Fib3V0LXRoaXMtcmVzdWx0P29yaWdpbj13d3cuZ29vZ2xlLmNvbSZjcz0xJnJlcT1DaTVvZEhSd2N6b3ZMM0psY0c5NmVYUnZjbWwxYlM1MWJta3VkM0p2WXk1d2JDOURiMjUwWlc1MEx6STVNVGs1RWdRYUFnZ0FHdGNERWdBYUFDSUFLZ0F5QmdnQkVnSndiRG9BUWdRSUFSQUxTZ0JhQUhJQWVnQ0NRTE1EQ0FzUUFCZ0FJQUFxRWdvRlpIVmphR0VWN3Jlc1BSb0VaSFZqYUNvZUNndHdZWFJ5YVc5MGVYcHRkUlVBQUFBQUdncHdZWFJ5YVc5MGVYcHRLaDBLQW5kbkZRQUFBQUFhQjNkbFpNV0NkV2NhQ1hkcGEybHdaV1JwWVNvZkNnZG9aWEprWlhKaEZSYTRCa0FhQm1obGNtUmxjaG9IYUdWeVltVnlkREl1YUhSMGNITTZMeTl5WlhCdmVubDBiM0pwZFcwdWRXNXBMbmR5YjJNdWNHd3ZRMjl1ZEdWdWRDOHlPVEU1T1RwR1VHOXF4SmxqYVdVZ2JtRnliMlIxSUhjZ1ptbHNiM3B2Wm1scElHUjZhV1ZxdzdOM0lFcHZhR0Z1Ym1FZ1IyOTBkR1p5YVdWa1lTQThZajVJWlhKa1pYSmhQQzlpUGtLOEFYcGtZVzVwWlcwZ2RHVm5ieUJoZFhSdmNtRWdlbUZ5dzdOM2JtOGdkU0E4WWo1SVpYSmtaWEpoUEM5aVBpd2dhbUZySUdrZ1FuSnZaSHBweFlSemEybGxaMjhnUEdJLWNHRjBjbWx2ZEhsNmJUd3ZZajRnZFhwMWNHWEZnbTVwWVc1NUlHSjV4WUlnY0hKNlpYb2c0b0NlY0c5amVuVmphV1VnZDNOd3c3TnNibTkwZVNCdlo4T3piRzV2YkhWa2VtdHBaV3JpZ0owdUlFNWhkRzl0YVdGemRDQnJiMjVqWlhCamFtRWdibUZ5YjJSMUptNWljM0E3TGk0dUlnSVFBVWdCV0FCb0FBJmhsPXBsLVBMJmdsPVBMGhZodHRwczovL3d3dy5nb29nbGUuY29tWgBgAWgBcAB4AIoBABIjYXRyaXRlbS1fQnRxVGF2SFlHdXJ1d1BBUHFlM25xUWtfNTIYLyDzrM6dBA


http://www.dzielautracone.gov.pl/katalog-strat-wojennych - to 

rządowy portal Dzieła Utracone (podlegający pod Ministerstwo Kultury) korzysta z adresu http:// (nieszyfrowanego), zamiast nowoczesnego standardu https://.

1. Brak aktualnego certyfikatu SSL (Szyfrowania)
Serwis dzielautracone.gov.pl powstał wiele lat temu jako niezależna, dedykowana witryna. Choć jest to autentyczna, oficjalna baza danych MKiDN, jej konfiguracja techniczna nie została w pełni zmigrowana do nowej, jednolitej i szyfrowanej platformy rządowej (z końcówką .gov.pl/web/...). Gdy Twoja przeglądarka widzi brak protokołu HTTPS, uznaje, że połączenie może być podatne na podglądanie i wyświetla "czerwoną planszę" z ostrzeżeniem. 

2. Jak bezpiecznie wejść na tę stronę?
Strona jest w pełni bezpieczna pod kątem złośliwego oprogramowania – nie grozi Ci zainfekowanie komputera. Po prostu przesyłane dane nie są szyfrowane, co w przypadku przeglądania publicznego katalogu dzieł sztuki nie stanowi zagrożenia dla Twojej prywatności. Aby na nią wejść:Kliknij na ekranie błędu przycisk „Zaawansowane” (lub „Więcej informacji”).
Wybierz opcję „Otwórz stronę (niebezpieczną)” lub „Zignoruj ostrzeżenie i przejdź do witryny”.



https://www.ancestry.com/first-name-meaning/johann?geo-lang=pl

https://maciejsynak.blogspot.com/2024/03/zwyciestwo-bez-walki.html

polecam tag "kultura" na blogu


 



środa, 23 lipca 2025

"„Wy intelektualiści..."





przedruki




Magdalena Środa: "Straszny kraj, straszni ludzie, straszny prezydent"


15.06.2025 12:26

Prof. Magdalena Środa opowiada o Polsce w rozmowie z zagranicznymi mediami: "Straszny kraj, straszni ludzie, straszny prezydent". Sama to przyznała w jednym z wywiadów, udzielonych po wyborach prezydenckich.


Prof. Magdalena Środa ubolewa po zwycięstwie Karola Nawrockiego w wyborach prezydenckich.
Powołuje się na zagranicznych zaniepokojonych dziennikarzy, którzy mają do niej dzwonić i oceniać sytuację w kraju.
 
Ich zdaniem "grozi nam PolExit" lub "pozycja kuriozalnego kraju, partnera Orbana".

Prof. Środa podsumowuje ocenę swoich rodaków: "Straszny kraj, straszni ludzie, straszny prezydent"


Środa: Polska, kuriozalny kraj

Etyk Magdalena Środa w rozmowie z Radiem Rebeliant zwierzała się, co mówi, gdy jest pytana przez zagraniczne media o sytuację w Polsce. Profesor opowiadała w internetowej rozgłośni, że po wyborach dzwonili do niej zaniepokojeni dziennikarze z różnych stron świata, głównie z Francji, jak zaznaczyła, bo kiedyś z nimi współpracowała.

- Co się u was dzieje, dopytują - powtarzała Środa. Profesor dowiedziała się od swoich znajomych zagranicznych dziennikarz, że "grozi nam Polexit, a w każdym razie kuriozalna pozycja Polski w Europie.

- Z pozycji lidera spadamy na pozycję kuriozalnego kraju, partnera Orbana, zagrożonego wpływami Rosji. I to z własnej woli

- opisuje opinie dziennikarzy z "różnych stron", którzy wyjaśniali jej sytuację w Polsce.

Jak prof. Środa reaguje na podobna ocenę jej kraju? 

Filozof odnosi się do niej jednoznacznie. - "Straszny kraj, straszni ludzie, straszny prezydent. Ja to powtarzam" - nie kryła.


Środa o Polakach: nie dążą do elit

Magdalena Środa po wyborach nie raz mówiła, co myśli o Polakach, którzy nie myślą tak jak ona. Kilka dni temu była gościem w programie TVP "Rozmowy niesymetryczne", gdzie stwierdziła, że Polska staje się krajem zaściankowym. A Polacy nie dążą do tego, by znaleźć się w elicie społeczeństwa.


– Mam wrażenie, że ten nurt społeczeństwa, który można kojarzyć z tradycjonalizmem, jednocześnie jest bardzo antyelitarny: „Wy intelektualiści, wasze argumenty, wasze rozumowania, wasze studia, a my tu prości ludzie, którzy mieszkamy na Podhalu i mamy tylko Matkę Boską, naszego księdza i internet w domu”. Ten antyelitaryzm staje się coraz bardziej widoczny.

- stwierdziła.

- Dawniej ludzie pretendowali do tego, żeby należeć do elity albo przybliżyć się do niej. Dziś, kiedy mamy erę anonimowości w mediach społecznościowych, przebija się antyelitaryzm

– oceniła Środa.



Autor: Sławomir Cedzyński







Co trzeci członek PO ma wykształcenie podstawowe



2013-09-18 05:00

PO jako jedna z nielicznych partii prowadzi elektroniczną bazę swoich członków. "Gazeta Wyborcza" sprawdziła, czego można się dowiedzieć z ich deklaracji.

W ciągu 2 lat ich liczba spadła z 50 tys. w 2011 r. do 43 tys. w 2013 r. (choć w 2007 r. było ich 28 tys.).

PO też odmłodniała - najliczniejszą grupą są osoby w wieku 25-40 lat (prawie 15,5 tys.), gdy jeszcze w 2010 r. dominowały te w wieku 50+.

W samej partii zaś jest więcej kobiet niż w PO w Sejmie (36 do 24 proc.).

Zaskakują dane o wykształceniu (podzieliło się nimi 70 proc. działaczy) - aż 14,1 tys. ukończyło tylko podstawówkę, a prawie tyle samo (14,6 tys.) zadeklarowało wykształcenie wyższe i średnie. (PAP)










Magdalena Środa: "Straszny kraj, straszni ludzie, straszny prezydent"

.bankier.pl/wiadomosc/Co-trzeci-czlonek-PO-ma-wyksztalcenie-podstawowe-2940300.html




czwartek, 6 czerwca 2024

Epiktet - cytaty






Napoleon Hill, powiedział, że „cokolwiek umysł może pojąć i uwierzyć, może osiągnąć”. Umysł jest potężnym narzędziem, jeśli chodzi o dążenie do sukcesu. Jeśli uważamy, że możemy odnieść sukces, najczęściej odniesiemy sukces. Jeśli jednak uważamy, że nie odniesiemy sukcesu, często ponosimy porażkę. Nie oznacza to, że jesteśmy stworzeniami proroczymi, oznacza to po prostu, że zaczynamy wierzyć w to, co grzechota w naszych głowach.



Budda zaś powiedział: „Umysł jest wszystkim. Tym, kim myślisz, stajesz się”.

 





Epiktet z Hierapolis żył w latach ok. 50 – ok. 130 n.e. 

Grecko-rzymski filozof, stoik.


"Cierp i panuj nad sobą”



słowa przypisywane Epiktetowi,
prawdopodobnie na podstawie dzieła Epiktet, Enchiridion.



„Jeśli podejmiesz się roli ponad siły, nie tylko źle ją odegrasz, ale również zaniechasz innej, którą mógłbyś dobrze odegrać”


„Jeśli chcesz być lepszy, ciesz się gdy myślą, że jesteś głupi”źródło: Epiktet, Enchiridion, 13

„Lekarstwem na przyzwyczajenie jest inne przyzwyczajenie”


„Ludzi wyprowadzają z równowagi nie same fakty, lecz sposób, w jaki ludzie je widzą”źródło: Epiktet, Enchiridion, 5


„Najpierw naucz się znaczenia tego, co chcesz powiedzieć, a dopiero potem mów”


„Nic tak nie zadziwia ludzi, jak zdrowy rozsądek i proste działanie”


„Nie powinniśmy dawać wiary zdaniu, głoszonemu przez wielu, że tylko wolni ludzie powinni być wykształceni, ale musimy raczej uwierzyć filozofowi, który twierdzi, że tylko ludzie wykształceni są wolni”źródło: Arrian, Dyskursy, 2


„Niepokoją nas nie rzeczy, lecz nasze mniemania o rzeczach”


„Nikt, kto z własnej woli wybiera życie złe, nie może mienić się wolnym”źródło: Epiktet z Hierapolis, Diatryby


„Powinniśmy mieć zasady gotowe do zastosowania w każdej okoliczności”


„Raz zobaczyć jakąś rzecz znaczy więcej, niż sto razy o niej słyszeć”

„Śmierć sama w sobie nie jest straszna, lecz tylko mniemanie, że jest straszna jest straszne”

„Tylko Ludzie intelektualnie rozwinięci są wolni”

„Zło to nie zdarzenie, które cię spotyka, lecz to, co robisz z tym zdarzeniem”źródło: Epiktet, Enchiridion

„Kiedy wady innych sprawiają ci przykrość, spójrz na siebie i zastanów się nad twoimi własnymi. Zajmując się nimi, zapomnisz o złości i nauczysz się żyć mądrze”


„Najpierw powiedz sobie kim będziesz, a potem rób to, co musisz robić.”

„Jest tylko jedna droga do szczęścia – przestać się martwić rzeczami, na które nie masz wpływu.”

"Szczęśliwy nie ma czasu na pesymizm."







Za:


imperiumromanum.pl/kultura/zlote-mysli-rzymian/cytaty-epikteta-z-hierapolis/

quotepark.com/pl/autorzy/epiktet/

zamyslenie.pl/autor/Epiktet-z-Hierapolis/



prawie 700 cytatów:

marcinmanka.com/cytaty/







poniedziałek, 22 kwietnia 2024

Filozofowie

 


przedruk





Po co nam filozofowie



Karolina Głowacka
Wojciech Sady


16.04.2024



Karolina Głowacka: Do dziś robi wrażenie atomizm Demokryta. Ot, siłą umysłu doszedł do tego, że świat składa się z maleńkich atomów.

Wojciech Sady: Ale te atomy miały mieć haczyki i dziurki, dzięki którym mogły się łączyć...
No to Anaksymander – niemalże Darwin! Twierdził, że zwierzęta morskie wywodzą się od innych zwierząt morskich, a człowiek z niższych gatunków zwierząt.

Był jeszcze Empedokles, on w przekazach też wygląda na prekursora teorii ewolucji. Według niego świat miał cyklicznie powstawać i ginąć. I kiedy znów się odradzał, jego części łączyły się przypadkowo, powstawały potwory. W większości ginęły, przeżywały tylko te należycie zbudowane. Więc tu mamy jakiś zarys teorii ewolucji!

Ale były też poglądy, że Ziemia pływa po wodach i czasem się zakołysze tak jak statek. No i wtedy naczynia spadają ze stołów. Takie to miało być wyjaśnienie trzęsień ziemi.
Jaka była wartość tych rozważań?

Jak się weźmie tysiąc pomysłów, ot tak sobie rzuconych, to kilka z nich będzie jakoś analogicznych do tego, co my dzisiaj sądzimy. Najistotniejszą jednak wartością jest to, że w ogóle podjęto próbę naturalistycznego wyjaśnienia zjawisk przyrody.

U Homera czy Hezjoda czytamy o Zeusie, który ciska piorunami, o bogach zsyłających na ludzi choroby. Przekonanie o boskiej przyczynie wielu zjawisk było rozpowszechnione w basenie Morza Śródziemnego i nie tylko. Kiedy zbliżała się kolejna powódź Nilu, kapłani w Egipcie składali bogom ofiary, wznosili do nich modły, żeby była ona jak najobfitsza, bo wtedy Egipcjanie zbierali najwięcej plonów.

Tales po podróży do Egiptu miał stwierdzić, że to nie bogowie powodują podnoszenie się wód morskich, tylko wiejące z północy wiatry, które spiętrzają wody. Anaksymander miał spekulować na temat piorunów. Przekonywał, że to nie rozgniewany czy rozkapryszony Zeus nimi ciska, tylko że w chmurach gromadzi się powietrze i ogień, a kiedy chmury się zderzą, pękają. Wtedy uwolniona mieszanina powietrza i ognia leci ku ziemi, świecąc. Mamy „Corpus Hippocraticum” – teksty, w których czytamy, że to choroba, a nie bóg szkodzi ciału. Jest takie zdanie o „świętej chorobie”, czyli padaczce, którą autor tej księgi próbuje wyjaśnić zbytnim zawilgoceniem mózgu.

To wyjaśnienia, rzecz jasna, nie do przyjęcia, ale są to pierwsze próby, o jakich wiemy, naturalistycznego wyjaśniania świata.

Możemy powiedzieć, że naukowy sposób myślenia narodził się z czystej myśli filozofów?

To nie jest takie proste. Aczkolwiek niektórzy, pisząc książki o historii nauki, czują się w obowiązku zacząć właśnie od Talesa, Anaksymandra, Anaksymenesa – przynajmniej wspomnieć, że tacy byli. A później dodają Pitagorasa czy Heraklita.

Prawda jest taka, że wiemy o nich niezmiernie mało, a istniejące źródła są niepewne. W dodatku to, co o nich czytamy, pochodzi głównie z tekstów, które powstały po co najmniej kilkuset latach. Krążą na ich temat rozmaite słuchy – jak te, że Tales sformułował twierdzenie Talesa, a zatem miał jakąś wiedzę z matematyki. Ale to nie jest pewne.

Nie wiemy, czy twierdzenie Talesa jest faktycznie twierdzeniem Talesa?

Nie wiemy. Mamy opowieści o tym, że zmierzył wysokość piramidy Cheopsa w Egipcie, porównując długości cieni rzucanych przez tę piramidę i inne przedmioty. Ale nie mamy pewności, czy sformułował słynne twierdzenie.

Mówimy też o twierdzeniu Pitagorasa, a nie wiemy nawet, czy Pitagoras istniał, bo najstarsze pisma mówią, że nikt go nie spotykał poza gronem najbliższych współpracowników, a i tak rozmawiając z nimi, był okryty jakąś tkaniną.


Ja bym nie wiązał początków nauki greckiej z jońskimi filozofami przyrody i ich następcami do Demokryta włącznie. Początków nauki trzeba szukać w Aleksandrii, w dziełach wielkich geometrów, Euklidesa, Archimedesa, w geografii Eratostenesa, w astronomii Apolloniosa i Hipparcha, w badaniach anatomicznych Herofilosa i Erasistratosa. Ci dwaj ostatni prowadzili sekcje zwłok, podobno robili też wiwisekcję – na przestępcach skazanych na śmierć.

Czyli wizja, że oto nauka zrodziła się z czystej myśli, jest może kusząca, ale zdaje się, że nieprawdziwa. Musi być pomiar, musi być obserwacja. I wiedzieli to ci w Aleksandrii.

O pomiarach obwodu Ziemi dokonanym przez Eratostenesa, a przez Hipparcha z Nikai odległości Ziemi od Księżyca, dzisiaj każdy naukowiec powie, że to dobra nauka.

Człowiek jest istotą, której przetrwanie zależy od tego, co potrafimy wyprodukować. Zęby mamy marne, pazurów nie mamy. Selekcja naturalna będzie pozwalać przeżywać częściej tym, którzy potrafią lepiej wytwarzać rzeczy – narzędzia, ubrania. To wiedza praktyczna była i jest ważniejsza. Tyle że ta wiedza ludziom zawsze mieszała się z magią. Przez tysiąclecia mieliśmy zbitkę wiedzy praktycznej, z opowieściami o jakichś duchach, które się kryją w krzakach.

Myślę, że praca pierwszych greckich myślicieli polegała na tym, żeby wydobyć to, co rozsądne, praktyczne, ale dodać do tego teorię. To jest fenomen Greków. Egipcjanie umieli wytyczać kąt prosty w terenie. Brali sznur, odmierzali na nim trzy, cztery i pięć równych kawałków i napinając je, tworzyli trójkąt prostokątny. Ale w ciągu dwóch tysięcy lat, podczas których się tego używało, nie ma żadnego śladu w refleksji nad tym, że trzy do kwadratu dodać cztery do kwadratu to pięć do kwadratu.

Tylko praktyka, a nie ma szukania schematu.

Tak. Grecy do tych umiejętności zaczynają dokładać teorię. Przykład – Babilończycy rozwinęli astrologię. Uczeni przez setki lat śledzili ruchy planet w stosunku do gwiazd, ustalali cykle tych ruchów, ale nie zrobili tego, co zaczęli robić Grecy. Nie zbudowali matematycznych czy geometrycznych modeli ruchów planet.

Ci wielcy Grecy dużo nam dali, ale też coś zabrali. Średniowiecze było wręcz sparaliżowane Arystotelesem. Z Filozofem się nie dyskutowało.

W największym skrócie to było tak, że nauka grecka rozwija się do połowy II w. p.n.e., później zostaje zniszczona przez ekspansję Rzymian. Ożywa na chwilę w II w. n.e., działa wtedy Galen z Pergamonu – wielki lekarz i anatom. Działa też Klaudiusz Ptolemeusz – astronom. Ale to są niemal samotne postaci. Potem jest dziura, a kiedy to myślenie greckie znowu ożywa w czasach Simplikiosa i Filoponosa, to cesarz Justynian Wielki wydaje edykt, żeby zamknąć wszystkie szkoły, których nie prowadzą chrześcijanie.

Czemu to robi?

Bo chciał mieć imperium wyłącznie chrześcijańskie.
Zachodnia część dawnego, starożytnego świata, tego rzymskiego, już nie istniała, bo unicestwiła ją wielka wędrówka ludów. Justynian zamyka „pogańskie” szkoły wschodniej części imperium w 529 r.

Później dziedzictwo Greków przejmują uczeni mówiący po arabsku. Oni mieli swój najlepszy okres między X a XII w., ale to też się skończyło, zarówno z powodu antyintelektualnej reakcji duchowieństwa islamskiego, jak i z powodu potwornego najazdu Tatarów na Mezopotamię. Z drugiej strony, na Zachodzie mamy skuteczny atak chrześcijańskich rycerzy na arabską wtedy Andaluzję. Po opanowaniu regionu, w Toledo, chrześcijanie widzą coś dla nich niebywałego: papiernie, w których można było produkować materiał do pisania. Tani, w dużych ilościach. Fenomen. Mało tego, znaleźli sterty papieru zapisanego po arabsku. Przyjechał Gerard z Cremony i inni uczeni, którzy się specjalnie z tej okazji nauczyli arabskiego. Przetłumaczono wtedy na łacinę Euklidesa, Archimedesa, Galena i Arystotelesa. Czyli prawie wszystko, co znamy dzisiaj, oprócz Platona, platoników i tradycji hermetycznej.

Kiedy dokonano tych przekładów, Europa zmądrzała na tyle, że można było założyć pierwsze uniwersytety. Na uniwersytetach średniowiecznych uczono, natomiast nie prowadzono badań. Powstają one około 1200 r., a do 1600 r. nie ma tam żadnego postępu! Czyta się Arystotelesa na kursie sztuk wyzwolonych, później Galena i Awicennę – perskiego uczonego piszącego po arabsku. Czyta się jeszcze kodeksy rzymskie, a na wydziale teologii Biblię i pisma ojców Kościoła. Tak więc tylko starożytnych.

Czyta się i nie zadaje pytań?

Było przekonanie, że starożytni znali prawdę, naszym zadaniem jest tylko ją zrozumieć i przekazać kolejnym pokoleniom. Tymczasem u starożytnych jest wiele niejasności.

U Galena są ewidentne błędy.


No właśnie – przez 350 lat trwają wykłady z anatomii. Czasem uzyskiwano pozwolenia na sekcję zwłok podczas wykładów medycznych. Rzadko, ale się zdarzało. Profesor głośno czytał. Kilka metrów dalej – no bo to przecież śmierdziało, brudno, nieprzyjemnie – demonstrator ciął zwłoki. Studenci patrzyli z góry. A ten demonstrator czasem nie był w stanie pokazać tego, o czym czytał profesor... Przez 350 lat wszyscy udają przed sobą, że widzą to, czego nie ma.

Kiedy kończy się to udawanie?

Gdy Gutenberg wynajduje prasę drukarską – w połowie XV w. Było duże zapotrzebowanie na książki medyczne, a druk pozwolił na zwiększenie ich dostępności. Aby je zilustrować, potrzebowano drzeworytów i miedziorytów. Artystom zaczęto zlecać przedstawienie jakiegoś narządu, ci przynosili swoje prace, ale one nie zgadzały się z tym, co pisał Galen. Bo ci artyści Galena nie czytali! Rysowali to, co widzieli, wcześniej przeszkoleni w realistycznym przedstawianiu świata. To był pierwszy impuls, po którym wreszcie zaczęły się odkrycia anatomiczne. Apogeum stanowiło dzieło Wesaliusza „De humani corporis fabrica” (O budowie ciała ludzkiego). Wesaliusz sam robił sekcje zwłok. I nagle okazało się, że u Galena są błędy i trzeba je poprawiać. Zaczęło to zmieniać nastawienie do nieomylności starożytnych. Dużą rolę odegrało tu też odkrycie Ameryki, o której Grecy oczywiście nie mieli pojęcia.

Runął mit nieomylności.

Jeszcze jedna rzecz decyduje o biegu historii – upada Konstantynopol. Uprzedzając ten dramat, kardynał Basil Bessarion przeniósł się z Konstantynopola do Rzymu i przywiózł ze sobą 500 greckich rękopisów. Watykańska biblioteka posiadała wtedy 350 rękopisów. To pokazuje, jakie skarby intelektualne trafiły na Zachód. Były tam dzieła Platona, Plotyna i teksty hermetyczne – astrologia, alchemia, magia. A to się splotło z wynalezieniem przez Gutenberga prasy drukarskiej.

Marsilio Ficino ze współpracownikami szybko tłumaczy te teksty na łacinę, przez co stają się powszechnie dostępne w Europie. To powoduje ogromny wzrost zainteresowania astrologią. Z naszego punktu widzenia astrologia to koronny przykład pseudonauki, ale to jej popularność wytworzyła presję na badania astronomiczne. Żeby astrolog mógł stawiać horoskopy, musiał wiedzieć, gdzie będą planety w marcu przyszłego roku, bo akurat król go zapytał, czy ruszać na wyprawę przeciwko Saracenom.

Wtedy pojawiają się dwie ważne szkoły. Jedna w Wiedniu – założona przez Georga von Peurbacha i Regiomontanusa. A druga w Krakowie – zakłada ją Marcin Król, do którego dołącza Marcin Bylica. Bylica z Regiomontanusem napisali podręcznik do astrologii, który miał trzynaście wydań w krótkim czasie. Dzieło Kopernika miało w podobnym okresie wydań raptem dwa. Mamy w Krakowie Miechowitę, mamy Wojciecha z Brudzewa. I w to środowisko trafia młody Mikołaj Kopernik.
Czyli mamy już czas, w którym można podważać starożytnych. Przychodzi rewolucja naukowa najbardziej chyba kojarzona z Newtonem, gdzie liczy się przede wszystkim eksperyment.

Trzeba tutaj wspomnieć jednak o Arystotelesie i tekstach zebranych 300 lat po jego śmierci, którym nadano tytuł „Fizyka”. Jeśli w ogóle ktokolwiek się zajmował ruchami czy przemianami ciał, to używał „Fizyki” Arystotelesa. Ale wprowadzano do niej pewne modyfikacje. Jeszcze w starożytności Hipparch z Nikei, a później Jan Filoponos do fizyki Arystotelesa dodali coś, co dzisiaj nazywa się teorią impetusu. Później, w XIV wieku, została ona rozwinięta na Uniwersytecie Paryskim przez Jeana Buridana i Mikołaja z Oresme.

Jednak jeśli w średniowieczu natrafiano u Arystotelesa na niejasności albo sprzeczności – kiedy przeczył sam sobie albo Biblii, albo innemu źródłu autorytatywnemu – to pisano tzw. kwestie czy komentarze. Ale nigdy w średniowieczu nie podjęto próby połączenia tych tekstów w nową całość. To były takie izolowane próby, a jednocześnie każdy kolejny cykl wykładów zaczynano od Arystotelesa.
Brakowało tej zasadniczej cechy, jaką ma dzisiaj nauka – kumulacji wiedzy. Ciągle zaczynano niemalże od zera.

W XVII w. to już nie mogło się utrzymać. Pojawili się uczeni, którzy zrozumieli, że Kopernik ma rację. A fizyki Arystotelesa nie dawało się pogodzić z systemem Kopernika. Według Arystotelesa ciała ciężkie z natury spadają do środka świata. Więc jeśli środek świata nie jest w środku Ziemi, to dlaczego upuszczony przedmiot spada w stronę naszych stóp? Powinien przecież polecieć na Słońce! Dla ludzi takich jak Kepler, Kartezjusz, Galileusz staje się jasne, że jeśli mają przyjąć kopernikanizm, to trzeba zbudować nową fizykę. Zaczyna się chaos poszukiwań. Nikt nie wie, w którą stronę to pójdzie.

Aż wreszcie Robert Hooke połączył teorię impetusu z kopernikanizmem i tym wszystkim, co wtedy wiedziano. Czyli, choć fizykę trzeba było budować na nowo, to arystotelizm odegrał w powstaniu mechaniki newtonowskiej zasadniczą rolę. Newton w dużej mierze opierał się na ideach Hooke’a, do jego ustaleń dokładając obliczenia matematyczne. Zresztą Newton mu za to nigdy nie podziękował, mało tego, usuwał po nim ślady. Gdy został prezesem Royal Society, to cudownie zniknął portret jego poprzednika – Roberta Hooke'a właśnie.

Przenieśmy się do współczesności. Mamy np. mechanikę kwantową, której ustalenia stoją w sprzeczności z naszym potocznym myśleniem, nasze intuicje dotyczące takich pojęć jak „miejsce” czy „czas” zostają wystawione na ciężką próbę. Czy czysta myśl, filozofia, może cokolwiek zdziałać, kiedy mamy do czynienia z rzeczywistością fizyczną umykającą poznaniu naszych zmysłów? Czyli:

czy filozof jest dzisiaj potrzebny?

Twórcy mechaniki kwantowej – Edwin Schrödinger, Werner Heisenberg, Niels Bohr, Paul Dirac – pisywali artykuły i książki z pogranicza fizyki i, można by powiedzieć, właśnie filozofii. Niemal wszyscy najważniejsi coś takiego tworzyli. Są tam refleksje na temat natury wiedzy ludzkiej. Musiały się siłą rzeczy pojawić. Nagle trzeba było pisać wzory na coś, czego nie rozumiemy. Ale da się to obliczać i odnosi się w ten sposób sukcesy. W końcu większość fizyków zrezygnowała z filozofowania i przyjęła postawę „zamknij się i licz”.

Mówi się, że fizyka na pewnym poziomie utknęła. Czy gdyby funkcjonował teraz umysł na miarę Arystotelesa, toby to jakoś pomogło popchnąć ją do przodu? Jak na razie nie da się choćby skwantować grawitacji.

Nie da się, bo fizyka w ogóle jest osobliwym zlepkiem różnych, nie zawsze dobrze przystających do siebie teorii – nie da się połączyć już szczególnej teorii względności z mechaniką kwantową bez używania pewnych sztuczek matematycznych. A czy dociekać głębiej... to zależy od postaw.

Wielu naukowców po prostu ma pracę, dostaje różne nagrody. Dociekania na temat podstaw są niesłychanie ryzykowne i dają mało życiowych zysków. Bo ktoś, kto by się zastanawiał nad tym, o co w tym wszystkim chodzi, nie będzie miał wyników, których się od niego oczekuje, nie dostanie grantu.

Czyli odpowiedź brzmi „nie”? Filozof nie jest potrzebny?

Mechanika kwantowa ma już sto lat. Za rok minie sto lat od sformułowania zasady nieoznaczoności. No i żadnego kroku tutaj nie zrobiono. Pyta pani, czy w takim razie refleksja filozoficzna mogłaby nam pomóc. Nie wiem. Kopernikanizm pewnie nie mógłby się narodzić bez astrologii jako bodźca, który zachęcał ludzi do badań astronomicznych. Może gdyby pojawiły się jakieś wpływy zewnętrzne wobec fizyki, mogłoby to pomóc. Ale trudno mi sobie wyobrazić, jakie by one miały być.

Jest jednak miejsce dla filozofów we współczesnym świecie. Pan się odnalazł jako popularyzator nauki na YouTubie.

A pani jest matką chrzestną mojego kanału! W 2021 r. powiedziałem pani, że nagrałem kilkanaście wykładów o historii nauki dla grupki jedenaściorga studentów zaocznych – i pani mi poradziła, żebym opublikował je na YouTubie, a nie serwerze uczelnianym. Wtedy nie wiedziałem nawet, że tak można. Założyłem kanał, a po miesiącu chciałem sprawdzić, czy studenci to oglądają. Zaglądam i dowiaduję się, że wykładów wysłuchało ponad sto osób, a bodaj 73 mój kanał zasubskrybowały. Spodobało mi się to, zacząłem nagrywać, najprostszym domowym sposobem, kolejne wykłady. Dziś subskrybentów mam 4300 i nadal ich szybko przybywa. Sprawia mi to wielką satysfakcję: robię wykłady, których wysłuchuje co najmniej tyle osób, ile wysłuchało ich na różnych uczelniach w ciągu 40 lat. Co więcej, są to ludzie, którzy słuchają z ciekawości, z pasji, a nie po to, żeby dostać zaliczenie. Tylko wraz ze wzrostem oglądalności coraz bardziej się denerwuję – bo i odpowiedzialność coraz większa.

Może zacznę nagrywać jeszcze raz od początku, żeby poprawić błędy ujawnione dzięki uwagom słuchaczy.





PROF. WOJCIECH SADY pracuje na Wydziale Humanistycznym Uniwersytetu Śląskiego. Zajmuje się filozofią nauki oraz historią idei naukowych i religijnych. Autor m.in. czterech tomów z serii „Dzieje religii, filozofii i nauki”, „Sporu o racjonalność naukową”, „Struktury rewolucji relatywistycznej i kwantowej w fizyce” oraz współautor – wspólnie z Katarzyną Gurczyńską-Sady – „Antropocenu” i „Wielkich filozofów współczesności”. Regularnie publikuje cykle wykładów na własnym kanale YouTube.






"cesarz Justynian Wielki wydaje edykt, żeby zamknąć wszystkie szkoły, których nie prowadzą chrześcijanie.

Czemu to robi?

Bo chciał mieć imperium wyłącznie chrześcijańskie."




Chrześcijańscy nauczyciele dają chrześcijański lud.

Podobnie postępowali Niemcy podczas zaborów, "komuniści" za czasów PRL i po 1990 roku też - tylko bardziej subtelnie....




Chrześcijańscy nauczyciele dają chrześcijański lud.

Niemieccy nauczyciele dają zniemczony lud.

Polska szkoła ze swoimi odcieniami daje lud polski ze szkolnymi odcieniami. 

Komunistyczne wytyczne (szkoła) dają lud myślący schematycznie - choć źle edukacji tamtych czasów nie oceniam...

"Post-komunistyczne" media dają lud zmanipulowany. Zamałpowany??

"Nowoczesna" szkoła daje lud... zagubiony?


Ludzie są mieszaniną tych wszystkich wpływów.



Wszystko jest wypadkową wpływów,  ale największy wpływ mają rodzice i najbliższe otoczenie, władza i jej podstawa programowa, media oddziałujące na młodzież i dopiero potem nauczyciel.









tygodnikpowszechny.pl/po-co-nam-filozofowie-186789?utm_term=Autofeed&utm_campaign=Echobox_Social&utm_medium=social&utm_source=Facebook#Echobox=1713740505






piątek, 24 listopada 2023

Lepszość





"Jedynym sposobem, w jaki społeczeństwo może żyć przez dowolny czas bez przemocy, jest ustanowienie sprawiedliwości społecznej, a sprawiedliwość społeczna wydaje się każdemu człowiekowi niesprawiedliwością, jeśli jest przekonany, że jest lepszy od swoich sąsiadów."


Bertrand Russell




młoda kobieta:

"jeśli prawdą jest to, co napisałeś w Werwolfie - to znaczy, że my wszyscy jesteśmy głupi!!"


Czyż to nie wspaniała wiadomość ??!!

już nie musisz się bać, że ktoś pewnego dnia przyłapie cię na byciu głupim - bo to już się stało!


JUŻ NIE MUSISZ SIĘ BAĆ!!

Czy świat się skończył?
Czy ziemia zadrżała w posadach?
Tsunami zmiotło całe życie na planecie?

Każdy okazał się być głupim....


[tu potrzeba rozszerzyć opis - ale ciągle nie mam na to weny...]


ale każdy jest inny, co nie znaczy gorszy

inny to inny



tak więc

nikt z was nie jest lepszy jeden od drugiego

i to jest podstawa do zbudowania zdrowych relacji w społeczeństwach

i między społecznościami - sąsiednimi narodami,  a potem - na całym świecie








Pełna cytacja

tłumaczenie automatyczne

━━


„Jeśli chcesz zostać filozofem, musisz starać się, jak najdalej, pozbyć się przekonań, które zależą wyłącznie od miejsca i czasu Twojej edukacji oraz od tego, co powiedzieli Ci rodzice i mistrzowie szkoły. Nikt nie może tego zrobić całkowicie i nikt nie może być doskonałym filozofem, ale do pewnego momentu wszyscy możemy to osiągnąć, jeśli tego chcemy. „Ale dlaczego mielibyśmy tego chcieć? ” możesz zapytać.

Jest kilka powodów.

Jedną z nich jest to, że irracjonalne opinie mają wiele wspólnego z wojną i innymi formami przemocy.

Jedynym sposobem, w jaki społeczeństwo może żyć przez dowolny czas bez przemocy, jest ustanowienie sprawiedliwości społecznej, a sprawiedliwość społeczna wydaje się każdemu człowiekowi niesprawiedliwość, jeśli jest przekonany, że jest lepszy od swoich sąsiadów.

Sprawiedliwość między klasami jest trudna tam, gdzie jest klasa, która uważa, że ma prawo do czegoś więcej niż proporcjonalnego udziału władzy czy bogactwa. Sprawiedliwość między narodami jest możliwa tylko dzięki mocy neutrali, ponieważ każdy naród wierzy w swoją wyższą doskonałość.

Sprawiedliwość między wyznaniami jest jeszcze trudniejsza, ponieważ każde wyznanie jest przekonane, że ma monopol na prawdę najważniejszych ze wszystkich tematów. Coraz łatwiej byłoby układać spory po przyjacielsku i sprawiedliwie, gdyby filozoficzne poglądy były szeroko rozłożone. „



— Bertrand Russell The Art of Philosophising: And Other Essays (1968), Essay I: The Art of Rational Conjecture (1942), s. 9
━━
Eseje znalezione w tej książce zostały napisane przez Bertranda Russella podczas II wojny światowej. W tamtych latach autor wykładał filozofię na uniwersytetach amerykańskich, wywierając coraz większy wpływ na amerykańską populację studentów.



tekst oryginalny



“The only way in which a society can live for any length of time without violent strife is by establishing social justice, and social justice appears to each man to be injustice if he is persuaded that he is superior to his neighbors.“


Bertrand Russell


Full citation
━━
“If you wish to become a philosopher, you must try, as far as you can, to get rid of beliefs which depend solely upon the place and time of your education, and upon what your parents and school- masters told you. No one can do this completely, and no one can be a perfect philosopher, but up to a point we can all achieve it if we wish to. “But why should we wish to?” you may ask. There are several reasons.
One of them is that irrational opinions have a great deal to do with war and other forms of violent strife. The only way in which a society can live for any length of time without violent strife is by establishing social justice, and social justice appears to each man to be injustice if he is persuaded that he is superior to his neighbors.
Justice between classes is difficult where there is a class that believes itself to have a right to more than a proportionate share of power or wealth. Justice between nations is only possible through the power of neutrals, because each nation believes in its own superior excellence. Justice between creeds is even more difficult, since each creed is convinced that it has a monopoly of the truth of the most important of all subjects. It would be increasingly easier than it is to arrange disputes amicably and justly if the philosophic outlook were more wide-spread.“
Bertrand Russell, The Art of Philosophizing: And Other Essays (1968), Essay I: The Art of Rational Conjecture (1942), p. 9
━━
The essays found in this book were written by Bertrand Russell during the Second World War. In those years the author was teaching philosophy at US universities, exercising a growing influence on America’s student population.








poniedziałek, 20 lutego 2023

Mądrość premiera






Że co????!!



trzeba powiedzieć, że pewne treści znalezione w tym artykule zasługują na powielenie i rozpowszechnienie.







Swoje wystąpienie na Światowym Kongresie Kopernikańskim w Toruniu szef rządu zaczął od anegdoty o Albercie Einsteinie. Dotyczy ona studenta, który po zakończonym egzaminie podszedł zaskoczony do profesora i powiedział mu, że pytania są takie same, jak były w zeszłym roku. Einstein odparł: "Tak, to prawda, takie same, ale odpowiedzi są różne".

– W roku 2022 też musieliśmy sobie udzielić nowych odpowiedzi na stare pytania. Pandemia, potem wojna na Ukrainie i potężny kryzys gospodarczy wstrząsnęły całym światem. Dla wielu decyzja Putina o agresji na Ukrainę była tak samo trudna do przyjęcia, jak tezy Kopernika o tym, że Ziemia kręci się wokół Słońca – stwierdził.

– Cieplarniane warunki, w jakich przyszło żyć wielu zachodnim przedstawicielom świata polityki i zachodnim elitom, uśpiły umysły – dodał. Jak tłumaczył, wiele dotychczasowych zasad ekonomii, w tym ta, że "pieniądz łagodzi obyczaje", legło w gruzach. – Kwestionowanie neoliberalizmu traktowano prawie jak kwestionowanie prawa grawitacji – powiedział.

Premier przypomniał, że jego ojciec, Kornel Morawiecki, był fizykiem teoretycznym, więc wiedział, że "teoria naukowa jest zawsze tylko niedoskonałą próbą opisu natury, która pozostaje dla nas tajemnicą". – Dzisiejszy świat jest pełen paradoksów. Wynalezienie internetu miało połączyć nas w jedną globalną wioskę, ale stało się zaczynem wielu problemów i początkiem nowej izolacji – mówił.
Morawiecki: Kopernik nie stracił wiary po swoim odkryciu

Premier zapowiedział, że wkrótce czeka nas "era sztucznej inteligencji". – Ja nie obawiam się osobiście, że władzę przejmą roboty o twarzy Arnolda Schwarzeneggera, ale znajomy nauczyciel niedawno powiedział mi (...), że uczeń przyniósł mu pracę, która napisana została przez program dostępny w internecie. Wszyscy uczniowie już chyba wiedzą o tym programie. A więc tworzy to potężne wyzwania dla całego procesu edukacji– zaznaczył. – Powinniśmy jednak zadać sobie pytanie, czy ceną za korzyści płynące ze sztucznej inteligencji nie jest rezygnacja z mądrości? – dodał.

Zwrócił uwagę, że wielu naukowców po latach badań nad kosmosem zadaje sobie pytanie o Boga. – Mikołaj Kopernik nie stracił wiary po swoim przełomowym odkryciu. Paradoks odkrycia Kopernika polega na tym, że wiedza, która mu na to pozwoliła, przyniosła też świadomość, że świat nie kręci się wokół człowieka – zaznaczył.

Jak ocenił, "im więcej wiemy, tym bardziej uświadamiamy sobie, jak mali jesteśmy wobec wszechświata". – Ale czy ostatni rok nie udowodnił, że nawet najlepsza technologia nie uchroni nas przed wirusami, nie chroni nas przed chorymi ambicjami tyranów, co widzimy dziś na przykładzie barbarzyńskiej inwazji Rosji na Ukrainę? – pytał.

– Prawdziwa wiedza uzbraja wielkich ludzi w wielką pokorę. Mam nadzieję i mam przekonanie, że postępy wiedzy w XXI w. będą równolegle pomagały nam w rozwoju i czyniły nas bardziej pokornymi wobec świata. Bo tylko połączenie dwóch cech, pokory i pragnienia poszukiwania prawdy, pomoże nam zbudować wspólnie lepszy świat – zakończył Morawiecki.






https://dorzeczy.pl/kraj/407242/putin-ukraina-i-kopernik-w-przemowieniu-morawieckiego.html?utm_source=dorzeczy.pl&utm_medium=feed&utm_campaign=rss_feed






niedziela, 29 marca 2020

Słowa czynią nas ludźmi?






Tomasz Górski
W jednej z moich ulubionych książek (Życie na poczytaniu/2016) Grzegorz Jankowicz pyta swojego rozmówcę, Rabiha Alameddine'a: do czego potrzebujemy opowieści? Ten odpowiada w następujący sposób: 

"Opowieści czynią nas ludźmi. Jesteśmy opowieściami, które sobie opowiadamy. Tworzymy historie, by się ze sobą porozumieć, by się do siebie zbliżyć, by utrzymać przy życiu tych, których kochamy. Myślimy opowieściami. Opowiadamy, by utrwalić naszą historię, uśmierzyć ból, wyjaśnić, kim jesteśmy."


I to też jeden z moich ulubionych cytatów. Opowieść - w każdej formie - nie istnieje bez słów. Więc to słowa czynią nas ludźmi. Myślimy słowami i utrwalamy nimi nasze historie. Porozumiewamy się słowami. A wreszcie, my sami jesteśmy zbiorem słów.

Dlaczego taki wstęp, a nie inny?
Chciałbym krótko opowiedzieć o tym, jak kupując "Cierpienia młodego Wertera" kupiłem czyjeś słowa i czyjąś historię.
Gdzieś pod koniec 2017 roku odwiedziłem swój ulubiony antykwariat. Poszukiwałem. Antykwariaty, pośród setek dyskontów i księgarni, są ostatnim miejscem, w którym można prawdziwie poszukiwać. I znalazłem. Cierpienia młodego Wertera, autorstwa Goethego, rok wydania 1922. Książki z początku ubiegłego wieku potrafią być w stanie dobrym, ale też w stanie mocno krytycznym. To wydanie było gdzieś pomiędzy. Zachowały się wszystkie strony, choć mocno nadszarpnięte w wielu miejscach. Zachowało się kilka wysuszonych liści pomiędzy stronami. Nawet jeden suchy kwiat. Zachował się "Miechów, maj 1942" dopisany ołówkiem na tytułowej stronie. I zachowała się rzecz najważniejsza, dzięki której mogę to wszystko opowiedzieć. Krótki liścik, datowany na 2 września 1942. Środa, 18:40.
"W tej chwili skończyłam to czytać.Dziękuję Ci bardzo kochanie. Tylko Ci strasznie pomazałam tę książkę ale to zwykłym ołówkiem, więc będzie można zetrzeć. Jestem dziś w domu od 4ej, dziadek zwolnił mnie wcześniej. Nic mi się robić nie chce. Pewnie się wezmę teraz do cerowania. Całuję Cię, Krysia."
Krysia podkreśla, skreśla i notuje na marginesie. Robi to w wielu miejscach. Często nieczytelnie. Gdy Goethe opisuje pewnego bohatera, Krysia zapisuje obok "Mówię Ci, zupełnie jak jeden Niemiec u nas." Krysia - choć jej nie znam - żyje w moim życiu dzięki tej książce. Przeżywam jej życie - choć w okrojonym stopniu - właśnie dzięki słowom. Krysia przetrwała dziesiątki lat by bezcelowo i zupełnie bez powodu znaleźć się na mojej półce.
Ostatnio wiele myślę na temat przyszłości literatury i przyszłości słowa. Wiem, że słowo umiera i przestaje odgrywać istotną rolę w świecie. Słowo każdego dnia traci. Tracimy umiejętność nazywania. Tracąc słowa tracimy pewną cząstkę nas samych. Czy przez to mniej przeżywamy? Pewnie nie. Przeżywamy tyle samo, rozumiejąc mniej. A co po nas zostanie, jeśli przestaniemy być opowieściami, które opowiadamy?
Krysia przeżyła.








𝗜𝗹 𝗱𝗶𝗿𝗶𝘁𝘁𝗼 𝗱𝗲𝗴𝗹𝗶 𝘀𝗰𝗵𝗶𝗮𝘃𝗶 𝗻𝗲𝗹𝗹'𝗮𝗻𝘁𝗶𝗰𝗮 𝗥𝗼𝗺𝗮
Fin dai primordi la società romana conosce gli schiavi, destinati a divenire sempre più importanti e frequenti per le attività produttive.
Lo schiavo non ha statuto giuridico: si trova a metà strada tra la 𝑟𝑒𝑠 (la cosa) e la persona. Come persona assomiglia molto al figlio del 𝑝𝑎𝑡𝑒𝑟 𝑓𝑎𝑚𝑖𝑙𝑖𝑎𝑠, il quale è privo di diritti, ma può avere un proprio patrimonio (peculium), indipendente da quello del padre.
...Zobacz więcej

Dzień dobry wszystkim moim znajomym

Od najmłodszych lat społeczeństwo rzymskie znało niewolników, które mają stać się coraz ważniejszym i częstym do działalności produkcyjnej.

Niewolnik nie ma statusu prawnego: jest w połowie drogi pomiędzy (rzecz) a osobą. Jako osoba jest bardzo podobny do syna, który pozbawiony jest praw, ale może mieć własne dziedzictwo (osoblium), niezależne od ojca.

Niewolnik może być "majstrowany" i stać się wolnym obywatelem. Istnieją trzy formy manipulowania lub ceremonii, aby uwolnić niewolnika. Polega on na wpisaniu niewolników do spisów spisów, poprzez protekcjonalne cenzurę.
(twierdzony) jest realizowany za pomocą fałszywego procesu wolności.

Najbardziej zwykłym manipulowaniem jest wola: w testamencie mistrz z klauzulą przepisuje wolność niewolnika.
Niewolnik (uwolniony i dlatego powiedział) staje się obywatelem, z tymi samymi prawami jak wszyscy inni, z precyzyjnym ceremonialnymi.