Otóż przede wszystkim używałbym wszelkich wysiłków i nie żałowałbym żadnych ofiar na to, ażeby nie dopuścić do zapanowania w tym kraju zdrowego rozsądku, ażeby postępowaniem Polaków nie zaczęła kierować trzeźwa ocena stosunków i położenia ich państwa. Utrzymywałbym w Polsce na swój koszt legion ludzi, których zajęciem byłoby szerzenie zamętu pojęć, puszczanie w obieg najrozmaitszych fałszów, podsuwanie najbardziej wariackich pomysłów. Ilekroć bym zauważył, że Polacy zaczynają widzieć jasno swe położenie i wchodzić na drogę do naprawy stosunków i do wzmocnienia państwa, natychmiast bym zrobił wszystko, żeby odwrócić ich uwagę w inną stronę, wysunąć im przed oczy jakieś nowe idee, nowe plany, wytworzyć jakiś nowy ruch, w którym by rodząca się myśl zdrowa utonęła"
- Roman Dmowski
10 maja 2026
26 maja 2026
30 maja 2026
8 czerwca 2026
16 czerwca 2026
19 czerwca 2026
20 czerwca 2026
24 czerwca 2026
27 czerwca 2026
2 lipca 2026
Poprzednie posty z cyklu: Metropolis
cz.1 - Falacz.2 - Wykluczenie kolejowecz. 3 - Czy w Polsce potrzebujecie koni?cz. 4 - Akt trzeci
Tytułem wstępu - stołeczne miasto Warszawa ani "aglomeracja warszawska" - nie są metropolią w sensie prawnym.
wikipedia dla Polaków:
Aglomeracja warszawska – aglomeracja monocentryczna [...] obejmuje Warszawę i jej przedmieścia oraz obszary podmiejskie.
Na przestrzeni lat pojęcia takie jak „aglomeracja” czy „zespół miejski” zmieniały swoje znaczenia. W ostatnich latach częściej używane są określenia „miejski obszar funkcjonalny” „obszar metropolitalny” lub „metropolia”. W odniesieniu do Warszawy i jej otoczenia wszystkie te pojęcia, w różnych opracowaniach, stosuje się wymiennie, wraz z pojęciami „obszaru/regionu stołecznego/warszawskiego”.
Pojęcie aglomeracja warszawska odnosi się współcześnie do określonego obszaru zurbanizowanego, położonego na terenie definiowanym niejednolicie – w zależności od przyjętych granic – ale w każdym przypadku ogniskującym się wokół centrum umiejscowionego w określonym położeniu geograficznym, łącznie z zamieszkującą go ludnością, istniejącą zabudową i zagospodarowaniem wraz z infrastrukturą techniczną (w tym infrastrukturą transportową i uzbrojeniem terenu) oraz występującymi tamże zasobami naturalnymi.
Aglomeracja sama w sobie nie posiada zatem podmiotowości jednostki organizacyjnej, ani tym bardziej nie stanowi wielocelowej osoby publicznoprawnej jak np. jednostka samorządu terytorialnego, wielocelowy związek jednostek samorządu terytorialnego, czy związek metropolitalny.
Istnieje natomiast szereg publicznych celowych jednostek organizacyjnych, powołanych do wykonywania zadań w określonej dziedzinie, na różnie definiowanym obszarze aglomeracji, np. Komenda Stołeczna Policji albo Sąd Apelacyjny w Warszawie.
za fb:
SmogLabWarszawa ma problem. Choć wydała w ostatnich latach
miliardy złotych na rozwój transportu publicznego, to jego popularność spada, a nie rośnie. Puchnie zaś ruch samochodowy. Ale miasto nie jest skazane na korki i zanieczyszczenie powietrza.
Zamiast zwykłego obiektywnego "zwiększa się" zastosowano działające na wyobraźnię (i emocje) "puchnie". Termin "puchnie" wywodzi się z biologii i w przypadku człowieka często dotyczy obrzęków, czyli czegoś negatywnego. Rozumiem więc, że zwiększenie się ruchu samochodowego mam odebrać negatywnie. I bez sugestii redaktorów tak odbieram to zjawisko, bo łączy się ono ze spalinami...
Pod postem większość postów negatywnych, wyśmiewających, użytkownicy zarzucają autorom manipulację i prosto tłumaczą, dlaczego jest taka sytuacja w Warszawie.
Zwracam uwagę na napis na zdjęciu: mowa jest o rozwoju metropolii i ta fraza podana jest tak jakby mimochodem, jak coś oczywistego - mamy tu do czynienia ze zjawiskiem "wiedzy potocznej", która może zostać wykorzystana do forsowania pomysłu utworzenia Metropolii Warszawskiej.
Fraza jest dwuznaczna, bo mowa jest nie tyle o metropolii, co jej rozwoju - dla wielu ludzi termin metropolia oznacza po prostu bardzo duże miasto i tak zwyczajowo używają tego określenia. Słowo to użyto w tekście z małej litery, więc czytamy je zwyczajowo: "bardzo duże miasto".
Ludzi najpierw przyzwyczają się do zwyczajowego nazywania Warszawy metropolią, a później rzuca się pomysł utworzenia Metropolii. Wówczas ludziom jakby łatwiej zaakceptować taki pomysł, chociaż nie znają, nie rozumieją skutków jego przyjęcia, ale akceptują - skoro i tak to jest już "Metropolia" - jest już, ale w sensie zwyczajowego nazewnictwa...
Jak wyżej zapisałem, miasto Warszawa ani "aglomeracja warszawska" - nie są metropolią w sensie prawnym.
Ponadto, redaktorzy i słowo pisane posiadają w społeczeństwie pewne poważanie - skoro "napisali w gazetach" to "widocznie tak jest", albo: "widocznie tam się znają", czy "ktoś wie lepiej ode mnie", "skoro ktoś to dopuścił do druku..." to się nazywa wpływ, oddziaływanie na masy...
https://smoglab.pl/warszawa-tonie-w-autach-rozwoj-metropolii-wyprzedza-rozwoj-transportu/
"ogromny" - znowu to subiektywne określenie oddziałujące na emocje... i zwracam uwagę:
ścieżki rowerowe wymienia się razem z metrem, tramwajem i elektrycznymi autobusami i traktuje jako element "sieci transportowej" !
"Druga linia metra, tramwaj na Wilanów, elektryczne autobusy, nowe drogi dla rowerów – na pierwszy rzut oka Warszawa ma czym się pochwalić w rozwoju sieci transportowej w ostatniej dekadzie".
Tu zatrzymałem się na dłuższą analizę... której w końcu poświęciłem cały artykuł.
fb Portal Warszawski 08.06.2026 za ZDM:
W raporcie za 2024 rok można przeczytać, że średni udział rowerów w ruchu pojazdów wynosi około 2,5 procent w szczycie porannym i 3,64 procent w szczycie popołudniowym.
Rok 2020 i szacunki dla miasta Warszawy:
https://um.warszawa.pl/waw/strategia/-/ponad-1-2-mld-pasazerow-wtp-w-2019-roku
2017 rok : każdego dnia po ulicach Warszawy porusza się ponad
75 tys. rowerzystów https://www.rynek-kolejowy.pl/wiadomosci/warszawa-codziennie-po-ulicach-stolicy-jezdzi-75-tys-rowerzystow-138153.html
Z artykułu nie dowiemy się jak to wyliczono, ani czy jest to średnia dla całego roku, czy tylko w sezonie np. od maja do września. Trzeba pamiętać, że mało kto jeździ rowerem zimą, ja na przykład zimowej kurtki używam blisko 6 miesięcy w roku: od listopada do kwietnia, oczywiście plus/ minus zależnie od aury... ale jednak: 6 miesięcy.
Sprawdzam u źródła:
https://um.warszawa.pl/waw/rowery/-/pomiary-ruchu-rowerowego-2017
W raporcie za rok 2017 na stronie 9 czytamy:
"Łącznie w trakcie pomiarów ręcznych zanotowano 93 201 rowerów (75 001 w dni robocze i 18 200 w sobotę) oraz 1498 osób na innych urządzeniach, co stanowi znaczącą próbę na potrzeby statystyk"
Ha! Przecież wyraźnie napisano: "łącznie" i w dni robocze, a nie w jeden dzień roboczy! Pomiar trwał 6 dni (w dni robocze) - "Pomiarów dokonano w dniach 20, 23, 25, 27, 30 maja 2017 r. oraz 1, 7, 8 czerwca 2017 roku"
Czyli przez 6 dni było 75 tysięcy rowerzystów - a nie codziennie! To jaka jest prawda? Żeby to sprawdzić, musimy zajrzeć do raportów na stronie miasta - sprawdzam rok 2025.
"Pomiary ruchu rowerowego 2025", zleceniodawca: ZDM w Warszawie i skrótem:
Automatyczny pomiar ruchu (APR) - system przeznaczony do pomiarów ruchu drogowego – samochodowego i rowerowego – na odcinkach międzywęzłowych dróg układu podstawowego m.st. Warszawy.
APR funkcjonują cały rok, a ZDM zleca chyba raz do roku osobne badanie jakiejś firmie, która rozstawia dodatkowe kamery, urządzenia i sadza ludzi przed ekranami do liczenia.
Realizowane pomiary miały na celu [...] opracowanie podstawowych statystyk służących skutecznej analizie ruchu rowerowego w mieście. Dane zostały pozyskane metodą wideorejestracji, co zapewniło wysoką szczegółowość i wiarygodność informacji. Dane z automatycznych punktów pomiaru ruchu rowerowego i samochodowego (APR) uzupełniły wyniki uzyskane podczas realizacji pomiarów.
Pomiary ruchu rowerowego zostały wykonane w 66 lokalizacjach (punktach) W zależności od lokalizacji punktu pomiarowego oraz założonego celu analizy pomiar został przeprowadzony w trzech różnych wariantach czasowych:
• pomiar jednodniowy,
• pomiar dwudniowy,
• pomiar weekendowy
Pomiary zostały wykonane w dniach: • 27.05.2025 (wtorek), • 28.05.2025 (środa), • 12.06.2025 (czwartek), • 14.06.2025 (sobota),
W każdym punkcie, w którym przeprowadzono pomiar jednodniowy lub dwudniowy, obejmował on godziny 7:00 – 9:00 oraz 16:00 – 19:00 w dniu pomiaru. Pomiar weekendowy obejmował tylko godziny popołudniowe – 16:00-19:00. Dane pozyskane z pomiarów zostały zagregowane do interwałów 15-minutowych.
zmierzono ruch w 66 lokalizacjach:
• 50 lokalizacji, w których wykonano pomiar jednodniowy,
• 16 lokalizacji, w których wykonano pomiar dwudniowy,
• 5 lokalizacji, w których wykonano dodatkowy pomiar weekendowy.
Rok ma 365 dni, a pomiary dotyczą 4 dni i tylko 2 godzin rano i 3h po południu - w okresie największego natężenia ruchu rowerowego. A dlaczego badacze nie siedzą cały dzień i nie sprawdzają ilości dla całego pojedynczego dnia, tylko przyjmują jakąś estymację, przybliżenie??
Mając zliczony cały dzień (dobę) mam podstawy, by twierdzić, że inne dni powszednie są podobne. A oni mają 5h pomiaru i robią szacunkowo na 1 dobę, a potem robią kolejne przybliżenie - dla 3 dni powszednich w tygodniu i osobno weekend, a potem dla miesiąca i całego roku?? Po co takie coś, żeby oszczędzić na dniówce??
Aneks do raportu nr. 1
Jak zliczyłem na pierwszej stronie:
w godzinach
od 7:00 do 9:00 = 83 osób
od 16:00 do 19:00 = 437 osób
RAZEM: 520 rowerzystów
"do centrum" i "z centrum" i widać, że liczba rowerzystów jest podobna, co może oznaczać, że zliczono te same osoby "na powrocie"
A oni wyciągają z tego po 1h:
- "szczyt poranny" - 50 osób
- "szczyt popołudniowy" - 194 osoby
i szacunkowo przyjmują 1268 osób w ciągu 24 godzin - skąd ta liczba? Nie wiadomo.
Nie podano, w jaki sposób to policzono. To jak to sprawdzić, czy nie ma omyłki pisarskiej lub błędu w obliczeniach?
I po co wyciągano największe natężenie ruchu? Ta wartość była brana do estymacji?
sprawdźmy średnią:
83+437=520/ 5h pomiaru = 104 *24h = 2496 osób na dobę - nie pasuje, za dużo
To inaczej:
50+194=244/ 5h pomiaru = 48,8 *24h = 1171 na dobę, a oni mają 1268 - o blisko 100 osób więcej, czyli - jeżeli tak to było faktycznie liczone - średnio x20 dni = 2000 użytkowników miesięcznie za dużo, nie licząc weekendów
średnia 50+194=244/ 2h = 122 *24h = 2928 - nie, też nie pasuje
Jak można w ogóle tak liczyć?
Zakładam, że w nocy nikt nie jeździ - to skąd ta liczba?
W załączniku nr 3 mamy tylko kilka stron i kilka wartości np. 614 osób na 1h (1730 przez 3h) i szacunkowo 6654 osoby na dobę. Te dwie wartości łatwiej określić, sprawdźmy, co się stanie, jak podzielę je przez siebie, czy wyjdzie jakaś metodologia:
6654 / 614 = 10,84
9696 / 886 = 10,94
3173 / 305 = 10,40
6581 / 611 = 10,77
3900 / 352 = 11,08
czyli policzone przejazdy na 1h mnożone są przez 11 h? Ale dlaczego? Nie ma pojęcia...
Nie jest nic wytłumaczone. Na początku raportu powinno być wyraźnie wskazane jaką stosowano metodę, jak wykonano obliczenia - tego nie ma. Jak coś nie jest zrobione transparentnie, to sam wiesz, co o tym myśleć...
Powinni siedzieć 24h na dobę i sprawdzić każdą godzinę.
Raport ma 73 strony, osobne aneksy blisko 200 stron i dla mnie nic z tego nie wynika.
I zauważ - na ilustracji powyżej podano kierunek, "do centrum" i "z centrum" i widać, że liczba rowerzystów jest podobna, co może oznaczać, że zliczono te same osoby "na powrocie".
W aneksach dla APR podano "dobowe natężenie ruchu" (czyli faktyczne), a dla badania "ręcznego" - szacunkowe.
Do zliczania rowerzystów na co dzień stosuje się liczniki automatyczne, pytanie więc:
- czy automatyczne czujniki odróżniają rowerzystów od pieszych? Rozróżniają, ale nie ma o tym w raporcie ani słowa.
- czy zliczono pojedynczych użytkowników, czy jedna osoba policzona była dwa lub więcej razy? Brak odpowiedzi na to pytanie, ale na pewno system będzie liczył wielokrotnie tę samą osobę, jeżeli więc "dostawca jedzenia" będzie jeździć zwyczajowo na tej trasie... przez 8 h dziennie...
Za rower uznaje się również inne pojazdy na ścieżce:
1W niniejszym opracowaniu jako pojazd rozumiane są rowery, hulajnogi elektryczne oraz urządzenia transportu osobistego i urządzenia wspomagające ruch, które formalnie nie są pojazdami
I za te 4 dni wyniki:
str. 12
Podczas przeprowadzonych pomiarów łącznie zarejestrowano 141 834 pojazdów w ciągu wszystkich dni pomiarowych. W okresie dni powszednich zarejestrowano 134 033 pojazdów (40 300 w okresie porannym oraz 93 733 w okresie popołudniowym). W dzień weekendowy, który obejmował tylko okres popołudniowy zarejestrowano 7 801 pojazdów. Na podstawie wyników pomiarów automatycznych opisanych szerzej w punkcie 5 możliwe było oszacowanie łącznego dobowego natężenia ruchu, które dla mierzonych
dni powszednich wyniosło 313 977* pojazdów, a
w dzień weekendowy 30 004** pojazdów.
*Liczba pojazdów oszacowana na podstawie udziału godzin pomiarowych w dzień powszedni w łącznej liczbie pojazdów w dobie zarejestrowanych przez stacje pomiaru automatycznego. Udział mierzonego okresu w dobie z punktów APR: 2728.05.2025- 43%, 12.06.2025 – 41%.
**Liczba pojazdów oszacowana na podstawie udziału godzin pomiarowych w weekend w łącznej liczbie pojazdów w dobie zarejestrowanych przez stacje pomiaru automatycznego. Udział mierzonego okresu w dobie z punktów APR dla 14.06.2025 – 26%.
Te wartości tu podane są to wartości najwyższe w roku. Gdyby ktoś ten wynik rozciągnął na cały miesiąc dostałby wynik:
dzieląc przez 3 dni to daje średnio 104 659 pojazdów x 20 dni = 2 mln 100 tysięcy
30 004/ 2 dni = 15 000*8 dni = 120 000
średnia:
2,22 mln pojazdów miesięcznie/ 30dni = 74 000 użytkowników codziennie
średnio 74 tysięcy pojazdów dziennie - ktoś mógłby powiedzieć: "o, to prawie wychodzi 75 000, jak pisał portal kolejowy!"
Z wykresu w dalszej części raportu wynika, że te dwa miesiące, a szczególnie czerwiec, są rowerowo najbardziej oblegane w roku - te dane są może dobre do sprawdzania/ planowania maksymalnej przepustowości, ale nie są to dane miarodajne dla ustalenia, jakie jest średnie obłożenie ścieżek ruchem rowerowym w całym roku, albo chociaż sezonie.
Odnośnie opomiarowania automatycznego pada też taka informacja:
Str. 61:
W czerwcu 2025 roku odnotowano rekordową liczbę rowerzystów – prawie 60 tysięcy w ciągu jednej doby
I znowu nic nie rozumiem... to skąd te 313 977* z 3 dni pomiaru skoro max w czerwcu to było 60 tysięcy? Z wykresu na stronie 62 widać, że w maju max nie był większy niż 55 tysięcy przejazdów.
Nawet jak wezmę max, to 3x60K daje 180 000, a nie blisko 314 000.. Coś pokręciłem?
*Liczba pojazdów oszacowana na podstawie
udziału godzin pomiarowych w dzień powszedni
w łącznej liczbie pojazdów w dobie zarejestrowanych przez stacje pomiaru automatycznego
Udział mierzonego okresu w dobie z punktów APR: 2728.05.2025- 43%, 12.06.2025 – 41%. - czyli to co było pomierzone ręcznie, stanowi 43% pomiaru automatycznego? Wydawałoby się to logiczne...
Ale wg mnie oni dodali do siebie te wyniki, zobaczmy:
313 977 - 141 834 = 172 143 (pomiary automatyczne) /3dni = 57 381 pojazdów średnio z pomiarów automatycznych - czyli poniżej 60 000 każdy.
Ale czemu dodali? Wg mnie powinni przetestować skuteczność opomiarowania automatycznego i rozstawić....
Nie.
Dla pomiarów ręcznych ustawili nowe punkty i w nich mierzyli. Dlatego wartości dodali do siebie.
Te nowe punkty są zaznaczone na mapkach w raporcie - ale map z punktami APR - nie ma.
Nie możesz samodzielnie ocenić - czy oni mierzyli natężenie na trasach, które miały w pobliżu punkty APR, czy nie. To może dublowali pomiar APR? Tak nie powinno być, ale niestety trudno ustalić jak było na podstawie tych zapisów z raportu, bo to się nadaje na śmieci, a nie do informacji. Sam widzisz, że trzeba w tym kopać, zagadki rozwiązywać co jest czym i nadal brakuje danych. Z czapy napisali "prawie 60 tysięcy w ciągu jednej doby" i rozgryzaj o co im chodzi.
Są tylko dwie mapki, na których widać 5 punktów APR - i faktycznie, te punkty są dość blisko "ręcznych" punktów opomiarowania... czy na tej samej trasie, trudno powiedzieć.
str. 56
W ramach tegorocznego pomiaru ruchu Zarząd Dróg Miejskich w Warszawie przekazał wykonawcy raportu komplet danych o odczytach z 31 stacji pomiarowych z okresu od początku lipca 2024 do końca czerwca 2025 r. Na wstępnym etapie analizy danych
przeprowadzono selekcję punktów pomiarowych w celu zapewnienia rzetelności wyników.
Co znaczy "selekcje" i do czego konkretnie posłużyła, wie tylko autor tego lakonicznego wpisu.
Na tej stronie:
https://zdm.waw.pl/dzialania/badania-i-analizy/analiza-ruchu-na-drogach/analiza-ruchu-na-drogach-online/
są pokazane 48 punktów APR dla rowerów - niestety mapka jest mała, zajmuje nieco mniej niż pół strony przeglądarki i nie ma sposobu, żeby ją powiększyć na całą stronę....
Moim zdaniem istnieje duże prawdopodobieństwo dublowania się wyników, tzn.
- w ciągu roku różne APR zliczają tego samego rowerzystę na powrocie, czyli jedna osoba policzona jest dwa, a nawet kilka razy,
- to samo w jakimś stopniu prawdopodobnie zadziało się podczas pomiarów "ręcznych"...
W raporcie nie ma ani słowa o tym, jak nie dopuszczono do dublowania wyników - a może nie da się nie dublować, więc...
Ciekawe jest to, że w pomiarze ręcznym rozróżnia się np. kaski na głowie, czy płeć, ale nie zlicza rowerów z wypożyczalni Veturilo, które przecież są charakterystyczne.
W raporcie za 2017 rok brano to pod uwagę, czytamy np.:
"Żadnych problemów nie sprawiało rozpoznanie roweru Veturilo"
str. 12:
2.3. Rodzaj roweru
Podział użytkowanych w Warszawie rowerów wygląda następująco:
− miejskie: 27,7%
− sportowe: 59,7 %
− Veturilo: 12,6% (12,2% w dni robocze i 13,1% w soboty)
Jak chcesz się czegoś dowiedzieć czytając raport, to i tak nic nam to nie da... i moim zdaniem - to jest celowo tak napisane.
Formalnie autorowi raportu nie można zarzucić nierzetelności, a jednak, informacje są tak podane, że nawet tak "zaprawiony w boju" osobnik jak ja, ma problem z odcyfrowaniem treści - więc jak w ogóle ustalić, czy to jest badanie jest sprawdzalne?
--------
obserwatorgospodarczy.pl
Polacy mają problem z rozumieniem tekstuWedług danych OECD 39% dorosłych w Polsce osiągnęło w badaniu PIAAC poziom 1 lub niższy w zakresie rozumienia tekstu. Średnia dla krajów OECD wyniosła 26%. Oznacza to, że Polska wypada wyraźnie gorzej niż przeciętne państwo rozwinięte. Nie chodzi o to, że te osoby w ogóle nie potrafią czytać. Osoby na poziomie 1 są w stanie rozumieć krótkie teksty i proste listy, jeżeli informacja jest jasno podana.
Problem pojawia się wtedy, gdy trzeba odnaleźć właściwą informację w dłuższym tekście, połączyć kilka faktów, zrozumieć instrukcję, wyciągnąć wniosek albo odróżnić informację istotną od mniej ważnej.
oecd.org:
Należy zachować ostrożność przy interpretacji wyników dla Polski ze względu na wysoki odsetek respondentów o nietypowych wzorcach odpowiedzi.
Czyżby ktoś chciał, by Polacy źle wypadli w badaniu, czy jak?
Wykryto sześciu "niesolidnych" ankieterów, ale może innym się udało, hę?
Swoje uwagi przeniosłem do osobnego posta:
https://maciejsynak.blogspot.com/2026/06/nie-rozumiecie-tekstu.html
Z całą pewnością artykuły w polskojęzycznych mediach są celowo - niezrozumiale i z błędami logicznymi i stylistycznymi pisane, aby utrudnić Czytelnikom zrozumienie treści, lub wręcz zamaskować przed nimi istotne informacje bądź zmanipulować.
---------
Wracając do raportu rowerowego...
liczniki automatyczne
"...funkcjonują w Warszawie w trybie ciągłym, rejestrując dane przez cały rok. Należy jednak zaznaczyć, że punkty APR rejestrują ruch w sposób uproszczony, np. licząc przejazdy rowerów bez szczegółowej klasyfikacji czy weryfikacji warunków pomiaru, dlatego nie jest możliwe bezpośrednie porównanie ich wyników z wynikami pomiarów realizowanych w ramach niniejszego projektu"
Jeśli ktoś jeździ do pracy albo rekreacyjnie codziennie na drugą stronę Wisły, to wg mnie jest duża szansa - że będzie wracać tym samym mostem, a nawet jeśli nie, to będzie wracać innym mostem, a każdy most przez Wisłę ma punkt pomiarowy. Podobnie może być w każdym przypadku wycieczki z domu - na powrocie tą samą trasą, a nawet na powrocie inną trasą. Czyli pojedynczy rowerzysta zostanie zliczony minimum dwa razy. To może oznaczać, że nie było 74 - 75 tysięcy użytkowników dziennie (nadal powtarzam za komunikatem prasowym), tylko ok. 37 tysięcy. A co, jeśli podczas przejazdu minie kilka punktów pomiarowych? Z Saskiej Kępy na Stare Miasto jest 7 km i min. jeden APR, przejazd rowerem trwa ok. 20 minut, czyli to jest krótka wycieczka, a jak ktoś więcej czasu spędza na rowerze?
To jak to właściwie jest z tymi wynikami?
Żeby coś rzeczywiście ustalić, każdy rower w mieście powinien być obowiązkowo rejestrowany i wyposażony w GPS - dopiero wtedy zbieranie danych i analizowanie ma sens.
Nadajniki GPS mają rowery wypożyczalni Veturilo, ale raport podaje ilości wypożyczeń i nie analizuje udziału w ruchu. Nie wiemy ile km przejechano na 1 wypożyczenie - czy to była podwózka na dworzec 3km, czy do sklepu 1,5km, czy na Stare Miasto 7km, czy wycieczka 20 km?
Nie wiadomo. Nie jest to obiektem zainteresowania.
Raport tego nie wyjaśnia, nie wiadomo także czym kierowali się badacze w ustalaniu punktów kontrolnych, ani dlaczego przyjęto taką metodologię - i nie znalazłem żadnych norm, które by mówiły, jak pomierzyć ruch rowerowy - ale może słabo szukałem...
ponadto:
"Zgodnie z ustaleniami z Zamawiającym analiza została wykonana dla okresu od lipca 2024 do czerwca 2025, z wykluczeniem okresów, w których stacje pomiarowe nie działały prawidłowo".
Czyli opomiarowanie też działa nieprawidłowo? Obniża wynik pomiaru, czy zwiększa?
Opomiarowanie - które przecież nie mało kosztuje, zapewne daje tylko pewną poglądową informację co do ilości rowerzystów.
Podstawową zaletą liczników automatycznych jest to, że
działają w trybie ciągłym, czyli przez cały rok i niezależnie od warunków atmosferycznych.
Skala oraz metodologia
[ale jaka metodologia? ja tu nie widzę żadnej - MS] pomiarów
będą ulepszane, aby osiągnąć jak najbardziej wiarygodne wyniki. Zarząd Dróg Miejskich rozstrzygnął przetarg na rozwój systemu liczników automatycznych z wykorzystaniem nowej technologii. W 2022 r. Firma
Siemens Mobility Polska zamontowała ponad 30 liczników w formie radarów. System jest zintegrowany z istniejącą siecią Automatycznych Pomiarów Ruchu prowadzoną przez Zarząd Dróg Miejskich. W przyszłości planowana jest jego
dalsza rozbudowa oraz unowocześnianie.[...] Celem jest
utworzenie kordonów pomiarowych i
zebranie jak największej liczby jak najbardziej wiarygodnych danych wraz z możliwością ich precyzyjnego odniesienia do pomiarów ruchu samochodowego.
Docelowo coroczne pomiary ręczne powinny w założeniu być uzupełnieniem danych z liczników automatycznych. Analiza danych z liczników oraz pomiary ręczne dają łącznie kompleksowy obraz sytuacji rowerzystów w Warszawie. W ramach takich badań
mierzyć można parametry niedostępne dla pętli indukcyjnych takie jak np. płeć, ubiór (sportowy czy codzienny), czy rodzaj roweru (miejski, sportowy, Veturilo).
Czy to nie jest po prostu system inwigilacji??
Na stronie nr 60 raportu za 2025 rok mamy taki wykres:
"Dobowy rozkład średniego natężenia ruchu rowerowego ze wszystkich punktów automatycznych"
Tak sobie zacząłem przeliczać i coś mi się nie zgadzało, wydrukowałem sobie ten wykres, odręcznie podzieliłem na 24 części i sprawdziłem ilu rowerzystów było na daną godzinę. I tak np. dla godziny "6" przyjąłem średnio 15 osób - początek wykresu ok. pozycji 10, a koniec ok. wartości 21. Nie liczyłem dokładnie, bo tak na szybko, jak ktoś chce, to niech sobie sprawdzi dokładnie.
dni powszednie opisałem od góry wykresu,
weekendy u dołu wykresu pochyłym pismem
pierwsze 4 godziny przyjąłem wartości wspólne

I tak się zastanawiam, czy ja w ogóle dobrze rozumiem ten wykres, bo wyszło mi średnio 873 osoby w ciągu doby. Interwał godzinny to znaczy jak: o 6 rano zarejestrowano 8 osób, a o 7 rano 21 osób? Sęk w tym, że ten wykres nie jest dobrze opisany.... i nic mi tu nie pasuje. A np. dla pozycji 9, 17 i 18 wykres załamuje się gdzieś tak w środku godziny - czemu? Licząc sposobem jw. opisałem, wychodzi mi średnio ok. 23400 osób miesięcznie, a nie codziennie, nawet jak to moje 873 os./dobę przemnożę x5, to dostanę tylko 4365 osób dziennie, a nie 37 tysięcy, nie wspominając 75 000....
Opis jest lakoniczny "Dobowy rozkład średniego natężenia ruchu rowerowego ze wszystkich punktów automatycznych", wg mnie dotyczy to całego roku.
Na stronie 61 taki wykres: "tygodniowy rozkład średniego natężenia" - czyli np. dla wtorku to jest 25 000 przejazdów, ale przecież w tabeli powyżej na 1 godzinę przejeżdża nie więcej niż 90 rowerzystów (patrz: wyskalowanie tabeli), to nawet jak wezmę max 90x24h = 2160 osób - to jak 25 tysięcy???
Może robię jakiś błąd myślowy, jeżeli uważasz Czytelniku, że coś błędnie interpretuję, źle odczytuje, albo po prostu wiesz o co chodzi w tych wykresach - napisz mi o tym w komentarzu.
Z tego wykresu "tygodniowego" wynika, że średnio tygodniowo przez punkty pomiarowe przejechało ok. 161 tysięcy rowerzystów (średnio 23K x7dni ), czyli 656 000 miesięcznie.
Dla porównania, kiedy ręcznie mierzono przez 3 dni powszednie:
Na podstawie wyników pomiarów automatycznych opisanych szerzej w punkcie 5 możliwe było oszacowanie łącznego dobowego natężenia ruchu, które dla mierzonych (3 dni - MS)
dni powszednich wyniosło 313 9772 pojazdów, - dla 3 dni to daje ok. 104K dziennie, a na wykresie jest max 25K
w dzień weekendowy 30 0043 pojazdów.
Do tych danych pomierzonych ręcznie brak szerszego komentarza, brak kontekstu, wobec czego, jak ktoś na ich podstawie zacznie sobie wyrabiać opinię o ilości przejazdów, to wyjdą mu "imponujące" wyniki .
Rys. 20 pokazuje zapewne uśrednienie z całego roku, czyli mało przejazdów zimą, maksymalne przejazdy w opomiarowanym ręcznie czerwcu.
Jak widzisz, raport nie jest prostym odczytaniem danych, tylko zagadką, którą trzeba rozgryzać 2 tygodnie, albo dłużej... dlatego tyle czasu zmarnowałem na pisanie tego artykułu.
W tekście raportu jest mnóstwo opisów, co chwila tabuny tabelek (żadna nie ma liczby porządkowej, żeby jednym rzutem oka sprawdzić, ile pozycji jest policzonych), są opisane jakieś przypadki szczególne, kordony, nie-kordony, godziny szczytu, badane atrybuty (płeć, infrastruktura, środek transportu...), ilości punktów z max natężeniem ruchu, procentowe sumy całkowitej z pomiaru.... groch z kapustą, Oskara temu, kto zrozumie o co tu chodzi w tym raporcie i co z niego wynika... ale może o to chodzi?
Gdyby to był "wewnętrzny" raport dla Zleceniodawcy, to byłby to zbiór suchych danych, tabelek itp. a tutaj mamy rysuneczki, zdjęcia itp. najwyraźniej zrobione przez profesjonalnego grafika - jest to opracowane pod kątem udostępnienia laikom, tj. np. mieszkańcom miasta. A więc raport jest skonstruowany pod osoby nieznające się - i mimo to, tak jest zrobiony, że nie jesteś w stanie na szybko sprawdzić co z czego wynika, nie dostaniesz prostej informacji - ilu po mieście jeździ ludzi, tylko raz piszą tak, a potem tak, pełno tabelek, które nic nie wnoszą, a potem jeszcze co innego... i sam musisz mozolnie dochodzić, co ukazują dane - jak widzisz to po moim wpisie powyżej...
Raport za 2017 rok wygląda o wiele lepiej pod kątem czytelności danych, ale np. nie zawiera danych typu:
Rozkład dobowego natężenia ruchu ze wszystkich stacji pomiaru automatycznego z okresu od do...
nie ma też wykresów dla:
"Dobowy rozkład średniego natężenia ruchu rowerowego ze wszystkich punktów automatycznych"
"tygodniowy rozkład średniego natężenia"
i wg mnie nie sposób się z niego dowiedzieć ilu rowerzystów codziennie porusza się po Warszawie (po ścieżkach), nie ma takiej informacji, poza porównaniem i domniemaniem autorów, na podstawie:
Sumaryczny wzrost ruchu w tych miejscach wyniósł 19% między latami 2015 i 2016 oraz 22% między latami 2016 i 2017.
i wtedy:
Biorąc pod uwagę, że Warszawskie Badanie Ruchu 2015 wykazało udział podróży rowerowych na poziomie 3,1% podróży ogółem, to można przypuszczać, że ruch rowerowy w 2016 r. osiągnął poziom 3,7% podróży ogółem, zaś w 2017 r. 4,5%.
A nie prościej wydać 100 złotych i poprosić wróżkę, żeby zajrzała do szklanej kuli?
na str. 19 badania 2024 - Tab. 8
Zestawienie przedziałów czasowych z maksymalnym natężeniem ruchu
No i masz - jak sobie podliczę punkty, to wychodzi mi 180 - co to właściwie jest? Punkty automatyczne? Nie wiadomo - nie ma żadnych wyjaśnień.
str. 28
W przypadku szczytu porannego w większości analizowanych lokalizacji można zaobserwować, że w punktach bardziej oddalonych od centrum godzina szczytu przypada na początkowe mierzone przedziały czasowe, natomiast w miarę zbliżania się do centrum przesuwa się ona stopniowo ku końcowi badanego okresu. W szczycie popołudniowym nie występują podobne zależności, co wynika ze znacznie większego rozproszenia celów podróży w tym czasie.
Do czego mi informacje o godzinach szczytu?
Co autor rozumie pod pojęciem "początkowe mierzone przedziały czasowe"? Nie wyjaśnia.
CHAOS.
Chciałbym, żeby użytkownik tego raportu przedstawił, w jaki sposób jest to użyteczne dla jego analiz.
Czy ten raport ktoś badał?
Ktoś robił jakiś zewnętrzny NIEZALEŻNY audyt zawartości?
Gdyby uczeń szkoły średniej np. 3 klasy, wykonał taki projekt i dał go do oceny - to ja bym tego nie przyjął. Powiedziałbym, że to jest zaledwie szkic do opracowania i że ma to uporządkować, bo to się do niczego nie nadaje. A takich (?) "raportów" dotychczas było jedenaście - od 2014 roku. Ale może właśnie tego oczekiwał "Zamawiający" i dla niego ma to sens, tego nie wiem... dla mnie to sensu nie ma. Po co w ogóle robić takie sprawdzenie - jeżeli ktoś koniecznie chciałby znać ilość rowerzystów, to taki raport wystarczyłoby zrobić raz na 5 lat - ale i tak: co z tego raportu wynika?
To, że rowerzyści jeżdżą po ścieżkach w "jakiejś ilości" to ja wiem i bez raportów.
str. 62 - dopiero teraz - niemal na samym końcu 70 stronicowego raportu! - dostajemy jakieś konkretne i czytelnie podane (jak się wydaje) dane:
Rys. 21 Rozkład dobowego natężenia ruchu
ze wszystkich stacji pomiaru automatycznego z okresu od lipca 2024 do czerwca 2025 r.
Na oko widać, że średnia liczba rowerzystów CODZIENNIE nie przekracza 30 tysięcy w 2024 roku i 40 tysięcy w czerwcu 2025
Na oko, patrząc na wykres, policzyłem średnią z 12 miesięcy i wyszło mi, że CODZIENNIE rejestrowano ok. 21 tysięcy rowerzystów (Ai powiedziała, że nie da rady tego wyliczyć z tej ilustracji, a jak weszłem jej na ambicję, to podała wartość 23 tysiące).
Czyli ok. 21 tysięcy dziennie - skoro cały czas od lat statystyki pokazują zwiększanie się co roku ruchu rowerowego, to gdzie te 75 000 każdego dnia, o których pisał rynek-kolejowy.pl w 2017 roku? To jest po prostu fraza wyjęta z raportu i podana bez kontekstu z pominięciem, że ta liczba dotyczy 6 dni pomiaru - że to przez 6 dni tylu było rowerzystów, a nie CODZIENNIE. To jest po prostu przekłamanie. Dodajmy - najwyraźniej nie zweryfikowane - nie oprotestowane ani przez urząd miejski, ani ZDM, ani przez twórcę raportu!
I jak wcześniej zauważyłem - teoretycznie każdy rowerzysta zliczony jest dwa razy, to średnia spada na poziom ok. 11 tysięcy dziennie.
Raport 2017 i str. 40: Biorąc pod uwagę, że Warszawskie Badanie Ruchu 2015 wykazało udział podróży rowerowych na poziomie 3,1% podróży ogółem, to można przypuszczać, że ruch rowerowy w 2016 r. osiągnął poziom 3,7% podróży ogółem, zaś w 2017 r. 4,5%. Należy także wziąć pod uwagę, że badania ruchu wszystkich środków transportu są wykonywane co 5 lat, a
polityka transportowa zmierza do zmniejszenia udziału ruchu samochodów w podróżach w mieście, należy założyć, że dane za 2016 r. i za 2017 r. innych środków transportu nie będą odbiegać od danych z 2015 r.
To teraz mam sprawdzać raport z 2015 roku?
i dalej 2025:
str. 35
Wykorzystanie infrastruktury jest wysokie i wynosi średnio powyżej 85%, a w ponad połowie punktów jest większe niż 95%
Jak rozumiesz to zdanie, Czytelniku? Co to znaczy "Wykorzystanie infrastruktury jest wysokie" ? Że jest tłok na ścieżce??
Punkt pomiaru ręcznego obejmuje swoim zasięgiem ścieżkę rowerową, chodnik i ulicę.
powyżej 85% -
wg autora raportu oznacza to, że: 15% użytkowników nie jechało w miejscu pomiaru po ścieżce tylko po ulicy, albo chodniku, bo akurat taką mieli fantazję - i od razu trzeba napisać, że "Wykorzystanie infrastruktury jest wysokie"
?!
Gdyby "infrastruktura" była cały czas zapełniona na swojej powierzchni w 85% - czyli panowałby permanentny tłok na ścieżce - o, to się zgodzę, to można powiedzieć, że "Wykorzystanie infrastruktury jest wysokie", ale jeżeli w ciągu doby po ścieżce przejedzie 8 osób, a po ulicy w tym miejscu - 2 osoby - to jak można napisać i jakie to ma znaczenie, że "Wykorzystanie infrastruktury jest wysokie"?
Jaki to ma sens?
Nam chodzi o ustalenia, czy ścieżki to była dobra inwestycja i żeby to sprawdzić, trzeba policzyć w jakiej objętości ścieżki są zajęte przez użytkowników! A żeby tego dokonać, trzeba założyć GPS na wszystkie rowery w mieście i wtedy zrobić pomiary!
W 2017 roku na str. 11:
2.2. Sposób jazdy
Sumarycznie dla ulic wyposażonych w infrastrukturę rowerową struktura ruchu rowerowego wygląda następująco:
− drogą / pasem dla rowerów/: 71,8%;
− jezdnią: 9,2%;
− chodnikiem: 19,0%.
Normalnie, po ludzku, czytelna informacja bez dwuznacznych historyjek o "wysokim wykorzystaniu infrastruktury"... i po co to napisali? Przecież redaktor z portalu kolejowego przeczyta to i napisze w swoim artykule, że "ścieżki rowerowe w Warszawie są wykorzystane nawet w 85%"! Co z tego zrozumie Czytelnik? Oczywiście, że jest tłok na ścieżce i biją się o pierwszeństwo...
Jeszcze raz zdanie ze smoglab.pl
, które stało się zarzewiem tego artykułu:Druga linia metra, tramwaj na Wilanów, elektryczne autobusy, nowe drogi dla rowerów – na pierwszy rzut oka Warszawa ma czym się pochwalić w rozwoju sieci transportowej w ostatniej dekadzie.
Przecież celem miasta jest, aby ludzie przestali używać samochodów, a zaczęli jeździć po Warszawie rowerami - zamiast samochodów, w celach transportowych, a nie rekreacyjnie!
Włodarze miasta stołecznego chcą - i ze dwa dni temu Trzaskowski to potwierdził na spotkaniu z mieszkańcami - żeby w Warszawie było jak w Chinach w poprzednim wieku!
Jak tu, na ilustracji:
"Rowerowa sieć transportowa" w Chinach w XX wieku
O, tak! Zdecydowanie mogę powiedzieć, że tu na tym zdjęciu "Wykorzystanie infrastruktury jest wysokie i wynosi średnio powyżej 85%", a nawet bym powiedział: powyżej 95%! Jest tylu użytkowników, że przestrzeń drogi dla rowerów zapełniona jest w 95%!
I tego właśnie chce prezydent Trzaskowski! A co robią warszawiacy??
str. 20
Po południu zauważalny jest większy udział podróży nieobligatoryjnych, np.
rekreacyjnych, które nie są ograniczone czasem dotarcia do celu.
str. 43
W weekendy zauważalny jest wyższy udział rowerów oraz użytkowników urządzeń wspomagających ruch (UWR), takich jak rolki, deskorolki czy hulajnogi bez napędu elektrycznego. Wzrost ten związany jest głównie z rekreacyjnym charakterem podróży realizowanych w dni wolne.
I dalej:
str. 28
Punktami, które charakteryzują się wysokim natężeniem wyznaczonym dla indywidualnej godziny szczytu porannego są: Towarowa przy Al. Jerozolimskich oraz Kasprzaka przy Bema – w punktach tych natężenie przekracza
700 poj./h. Punkty o najmniejszych natężeniach godziny szczytu porannego to Most Anny Jagiellonki (płn.), Kasprowicza przy Sokratesa i Marymoncka przy Podleśnej (zach.)– w tych punktach natężenie godzinowe
nie przekraczają 25 poj./h.
Z czego pewnie 21 osób jechało po ścieżce, a 4 po ulicy? Wiele się nie pomyliłem... co za różnica, 10 czy 25 osób, czy to na godzinę, czy na dobę? Żadna. Ścieżka w tym miejscu prawie cały czas jest pusta i hula po niej wiatr.
I są tylko dwa miejsca w Warszawie, gdzie w godzinie szczytu porannego 350 osób przejeżdża w ciągu 30 minut przez dany punkt: Towarowa przy Al. Jerozolimskich oraz Kasprzaka przy Bema – w punktach tych natężenie przekracza 700 poj./h.
Opinia AI co do powyższego zdjęcia:
Dokładne policzenie co do jednej osoby na tym zdjęciu jest niemożliwe, ponieważ tłum rowerzystów w głębi kadru zlewa się w jedną masę, a wiele osób jest częściowo zasłoniętych przez innych kierujących. Możemy jednak dokonać szacowania statystycznego (metodą analizy gęstości obszaru):
Pierwszy plan (wyraźnie widoczni cykliści): W pierwszych kilku rzędach, gdzie można bez trudu rozróżnić sylwetki i twarze, znajduje się około 40–50 osób.
Środek i głębia kadru: Strumień rowerzystów ma szerokość około 10–12 osób jadących obok siebie i ciągnie się w głąb na odległość co najmniej 25–30 rzędów.
Mnożąc te wartości, szacuje się, że na całym zablokowanym pasie widocznym na fotografii znajduje się od 250 do ponad 300 rowerzystów jednocześnie.
Odstępy: Ponieważ ruch jest bardzo powolny i skrajnie zagęszczony, odstępy między kołem tylnym a przednim kolejnego roweru wynoszą zaledwie od kilkudziesięciu centymetrów do około metra. Przyjmując średnio 2 metry przestrzeni na jeden rower wraz z odstępem, otrzymujemy długość kolumny w granicach 50–60 metrów do punktu, w którym tłum zaczyna się rozmywać i zamieniać w plamy.
Porównanie z autobusami: Po prawej stronie zdjęcia stoją autobusy miejskie. Jeden standardowy autobus ma około 12 metrów długości. Widoczny zwarty peleton rowerowy ciągnie się na długość odpowiadającą mniej więcej 4–5 stojącym w korku autobusom.
Warto zauważyć, że kadr ucina ten potok ludzi – w rzeczywistości miejskiej (zdjęcie pochodzi z Chin, prawdopodobnie z Pekinu lub Szanghaju z lat 80. XX wieku) te potężne rowerowe zatory na głównych alejach potrafiły ciągnie się kilometrami przez całe skrzyżowania.
Jednocześnie! Czy Warszawa mnie słyszy?! JEDNOCZEŚNIE ponad 300 rowerzystów! Na jednym ujęciu w jednej sekundzie w jednym miejscu... i kilometrami, a nie tylko w jednym, dwóch miejscach!
str. 28
W przypadku szczytu porannego w większości analizowanych lokalizacji można zaobserwować, że w punktach bardziej oddalonych od centrum godzina szczytu przypada na początkowe mierzone przedziały czasowe, natomiast w miarę zbliżania się do centrum przesuwa się ona stopniowo ku końcowi badanego okresu. W szczycie popołudniowym nie występują podobne zależności, co wynika ze znacznie większego rozproszenia celów podróży w tym czasie. Porównanie indywidualne godziny szczytu w stosunku do roku 2024 w przypadku szczytu porannego ruch spadł około 750 poj./h, co zanotowano na 64 przekrojach spośród 90 mierzonych. Ruch w szczycie popołudniowym wzrósł o ponad 1244 poj./h i wzrost ten zanotowano na 45 przekrojach z 90 mierzonych.
ble, ble, ble...
str.44
Spośród 90 punktów pomiarowych rejestrowanych w dzień powszedni, w 82 z nich zarejestrowano dostawców jedzenia. Sumarycznie zarejestrowano w trakcie pomiarów w dni robocze 3 797 dostawców jedzenia, co stanowi 2,9% ogólnego potoku użytkowników. 97% dostawców było mężczyznami i również 97% dostawców korzystało z roweru. Wykorzystanie hulajnóg elektrycznych przez dostawców jedzenia oscylowała w okolicy 2%. Zanotowano jedynie pojedyncze wykorzystanie do transportu jedzenia urządzeń UTO oraz UWR.
I trzy strony z tabelkami...
Mi się wydaje, że w tym całym raporcie chodzi tylko o jedno - żeby był.
No, bo co wynika z powyższych danych? Nic. Gdyby droga rowerowa cały czas była zapełniona jak na zdjęciu z Chin - miałoby to jakieś znaczenia, wtedy można robić badania, pomiary i starać się zarządzać tym ruchem, ale jak po ścieżce jeździ pięciu ludzi na krzyż - to te dane i te raporty nie mają żadnego znaczenia.
Na początku jest mowa o 90 punktach, a a tabeli występuje 180 punktów i nie ma na to żadnego wytłumaczenia.... galimatias, nie mam pewności o czym ja właściwie teraz czytam - które badanie jest opisywane?
Dopiero od strony 55 omawia się pomiary automatyczne, dokonujące pomiaru cały rok na okrągło, co do których były odniesienia w tekście wcześniejszym i które wg mnie powinny być w pierwszej kolejności przedstawione, one będą interesować każdego, kto chce rozeznać tę sytuację (bo robią pomiar cały rok 24h/dobę).
A konkretne (chyba) dane są dopiero na wykresie na 62 stronie, czyli ilu zdenerwowanych zdezorientowanych bałaganem "raportu" Czytelników dotrze do tego miejsca?
I zauważ - sam sobie z wykresu musisz odcyfrować co i jak - dlaczego autor nie napisze wprost otwartym tekstem - "średnio dziennie ze ścieżek korzysta ok. 23 000 użytkowników - albo 11 tysięcy..."? A może to jakaś wiedza tajemna? A czemu tajemna?
Nie ma szczegółowych opisów tabelek, nie ma odniesień do źródła przedstawionej informacji, a same "informacje" są jak z czapy podane to tu, to tam.
Te badania dają tylko ogólne pojęcie o ruchu rowerowym w Warszawie. Podstawowa informacja jaka z tego wynika, jest taka:
>>ludzie jeżdżą na rowerach<<
A to każdy wie i bez badania.
str. 71
8 PODSUMOWANIE
Pomiary ruchu rowerowego stanowią istotne narzędzie monitorowania zachowań transportowych mieszkańców miasta i są niezbędne dla polityki mobilności. [...]
Zebrane dane wskazują na dalszy potencjał rozwoju ruchu rowerowego w Warszawie oraz potwierdzają potrzebę konsekwentnej rozbudowy infrastruktury przyjaznej użytkownikom rowerów.
Ja z tego raportu prawie nic nie zrozumiałem, dla mnie to jest groch z kapustą, to czemu autor zamieszcza w podsumowaniu taki komentarz?
stanowią istotne narzędzie zachowań transportowych - rowery służą głównie rekreacji, a "transportowe" zachowania są - w porównaniu z komunikacją miejską czy samochodami - nieistotnie małe, krótko mówiąc - Pomiary ruchu rowerowego, ale i zwężanie ulic, by zmieścić ścieżki rowerowe, by "zmusić warszawiaków do jeżdżenia rowerem, a nie samochodem" to jak strzelanie z armaty do muchy.
Zebrane dane wskazują na dalszy potencjał rozwoju ruchu rowerowego - czyli: ruch rowerowy jest niewielki, bo gdyby na ścieżkach był tłok, to dalszy potencjał rozwoju byłby bardzo mały lub nie byłoby go wcale, bo na przekroju ścieżki nie zmieściłoby się więcej rowerzystów. Dziękuję za drugą sensowną informację z tego raportu!
Widać, autor raportu idzie w sukurs Zleceniodawcy, czyli ZDM i reklamuje ruch rowerowy - no, w sumie nic dziwnego - on też z tego żyje...
fb: Portal Warszawski
14 stycznia 2026

Styczeń 2026 roku zapisuje się w historii Warszawy jako miesiąc absolutnego triumfu infrastruktury rowerowej - rowerzystów widmo i 800 kilometrów pustki! Triumfu bez widzów, bez uczestników i co najważniejsze bez rowerzystów. Według nieoficjalnych, lecz nadzwyczaj wiarygodnych obserwacji mieszkańców, liczba osób poruszających się rowerem po ulicach stolicy oscyluje dziś w granicach 0,01% populacji.
A być może nawet mniej, bo trudno policzyć coś, czego praktycznie nie ma. Tymczasem miasto może pochwalić się blisko 800 kilometrami dróg rowerowych imponującą siecią, której pozazdrościć mogłyby europejskie metropolie
o zupełnie innym klimacie, ukształtowaniu terenu i kulturze transportowej. Co więcej, ta infrastruktura jest w styczniu 2026 roku traktowana priorytetowo: odśnieżana w pierwszej kolejności, doglądana, pielęgnowana, gotowa do użytku… przez nikogo.
https://www.facebook.com/100064560588116/posts/-stycze%C5%84-2026-roku-zapisuje-si%C4%99-w-historii-warszawy-jako-miesi%C4%85c-absolutnego-tri/1273087804853227/
Czy ścieżki rowerowe można zaliczyć do "sieci transportowej" Warszawy?
W miesiącach letnich korzysta z nich codziennie ok. 75 tysięcy rowerzystów (wg komunikatu prasowego niesprostowanego przez UM), a z autobusów rocznie korzysta 598,9 milionów pasażerów co daje średnią (/365) ok. 1,64 miliona ludzi dziennie. Wg wykresu rys. 21 i mojej oceny rowerzystów jest ok. 21 tysięcy, a jeśli, jak wyżej wspomniałem, rowerzyści są liczeni po 2x, to należałoby przyjąć połowę, tj. ok. 11 tysięcy dziennie...
Pytanie, czy te przejazdy na rowerze, to były rekreacyjne, czy jak? Czy rowerzysta został policzony po tym, jak autobusem wrócił z pracy? Czy policzono pojedynczych rowerzystów, czy po kilka razy tego zliczono tego samego? Tego nie wyjaśniono.
Ja znam osoby, które jeżdżą W SEZONIE rowerem do pracy i nie wydaje mi się to bardzo częste zjawisko, bo wiecie - potem trzeba się przebrać, a rowerowe ciuchy wiszą w szatni (jak jest szatnia), a może nie tyle wiszą, co schną...
Transport (łac. transportare – przenieść, przewieźć) – przemieszczanie ludzi, ładunków (przedmiot transportu) w przestrzeni przy wykorzystaniu odpowiednich środków (środków transportu).
Potrzeby transportowe należą do grupy potrzeb wtórnych człowieka i są związane z faktem różnego rozmieszczenia przestrzennego zasobów, skupisk ludzkich i miejsc pracy. Transport towarzyszył ludzkości od samych początków rozwoju cywilizacji.
Jest to, obok łączności, dział gospodarki, które zwiększają użyteczność dóbr poprzez ich przemieszczanie w przestrzeni. Transport jest ściśle powiązany z pozostałymi działami gospodarki. Jego rozwój warunkuje ich rozwój i odwrotnie – gorszy rozwój gospodarki lub transportu wiąże się z pogorszeniem sytuacji odpowiednio w transporcie i gospodarce.
Uważam, że ścieżki rowerowe głównie służą rekreacji, a więc... czy to jest sieć transportowa? Nie, nie jest.
Więc w jakim celu miasto Warszawa buduje ścieżki rowerowe?
Infrastruktura rowerowa w Warszawie jest stale rozbudowywana. Rower stał się pełnoprawnym
elementem systemu transportowego miasta.Nowe odcinki mają przede wszystkim łączyć istniejące trasy w spójną sieć, tak by umożliwić podróżowanie rowerem na dłuższych trasach
A więc jednak.
Ale to niemożliwe... niemożliwe jest, aby robotnik po 10 godzinach pracy wsiadał na rower i drałował przez pół Warszawy do domu... albo jakaś dama w wielkim kapeluszu i torbami zakupów... na pewno nie - oni wsiądą w autobus.
Dla kogo więc sieci rowerowe?
Dla informatyków, dla ludzi z biura, dla maniaków rowerów i oczywiście: dla redaktorów gazety Wu.... i to nie dla wszystkich.
Maj i czerwiec, najbardziej "rowerowe" miesiące Warszawy, mają średnio po 9 dni deszczowych, a pozostałe miesiące - co najmniej po 6 dni. Dla porównania, w Rzymie jest to 4 i 6 dni, w Madrycie 3 i 5 dni, w Atenach 2 i 3 dni...
A zakwasy? Jak ktoś jeździ incydentalnie, to na drugi dzień wyraźnie odczuwa skutki takiego "rekreacyjnego" drałowania...
Bilet miesięczny dla Warszawiaka na wszystkie sieci kosztuje ok. 100 złotych - i na tym bilecie można pojechać do pracy i z pracy, można pojechać na kawę z psiapsiułami, do księgarni po książkę, na zakupy, do teatru, do muzeum... po co komu rower? Żeby było lepsze powietrze? Przecież autobusy i samochody nadal jeżdżą po Warszawie, kominy nadal kopcą, fabryki nadal produkują pyły...
Żeby oszczędzić 100 złotych miesięcznie? W życiu...
To jest absurd.
Co by się stało, gdyby jednego dnia dwa miliony warszawiaków wsiadło na rowery i zaczęło pędzić przez miasto?
AI na podstawie naszego zdjęcia z Chin:
Aby zapełnić wszystkie 800 km dróg rowerowych w Warszawie z taką samą gęstością upakowania jak na zdjęciu, potrzeba byłoby od 1,3 miliona do nawet 4,8 miliona rowerzystów.
Ostateczna liczba zależy od tego, jak uwzględnimy szerokość tras:
Scenariusz 1: Dostosowanie do szerokości warszawskich ścieżek
Na zdjęciu ulica jest ogromna – jedzie tam obok siebie około 11 osób. Standardowa, dwukierunkowa droga rowerowa w Warszawie ma zazwyczaj 2,0–2,5 metra szerokości. Przy skrajnym ścisku zmieszczą się na niej maksymalnie 3 osoby obok siebie. Gęstość po korekcie: Ok. 1,63 rowerzysty na każdy metr bieżący ścieżki.
Wynik: 800 km × 1,63 ≈ 1 310 000 rowerzystów.
Masa ludzka: Odpowiadałoby to wyciągnięciu na rowery ponad 70% wszystkich mieszkańców Warszawy w tym samym momencie.Scenariusz 2: Dosłowne przełożenie gęstości ze zdjęcia (szeroka rzeka rowerów)
Jeśli założymy hipotetycznie, że warszawskie ścieżki miałyby szerokość chińskiej arterii ze zdjęcia (ok. 11 osób obok siebie), zachowując pełną gęstość liniową: Gęstość dosłowna: Ok. 6 rowerzystów na każdy metr bieżący trasy (300 osób na 50 metrach).
Wynik: 800 000 m × 6 = 4 800 000 rowerzystów.
Masa ludzka: Do takiego eksperymentu nie wystarczyłoby ludzi w Warszawie. Trzeba byłoby posadzić na rowery wszystkich mieszkańców aglomeracji warszawskiej wraz z całym województwem mazowieckim.
Panie Trzaskowski, czy pan to słyszy?
Żeby osiągnąć cel zamierzony w oficjalnych komunikatach miasta, musi pan skasować wszystkie autobusy w Warszawie...
No dobra... zakładając max 2 osoby obok siebie i biorąc połowę ścieżek "do obsadzenia" to potrzeba do tego ok. 450 tysięcy ludzi - i tak sporo...
Sieci transportowe w Warszawie codziennie przewożą pasażerów w ilości (dane 2020 r.):
autobusy - 1,64 miliona ludzi
tramwaje - 812 tysięcy ludzi
metro - 662 tysiące ludzi
SKM - 60 273 osoby
KM - 102 000 osób
WKD - 14 000 osób
Razem, warszawskie sieci transportowe przewożą ok. 3,3 miliona ludzi dziennie, a
na rowerach ze ścieżek rowerowych korzysta średnio ok. 11 000 osób dziennie - i to głównie rekreacyjnie!
3 300 000 vs. 11 000
To za jaki procent całego warszawskiego "transportu" odpowiadają "sieci rowerowe"?
3 290 273 + 11 000 = 3 301 273
użytkowników i z proporcji:
3 301 273 = 100%
11 000 = x
to x = 0,33%
Rozumiesz?
Nie 1%, ani nawet nie pół procenta - jedną trzecią.
A wg danych miasta 2-3%
0,33% - wg mnie tylu "pasażerów" obsługują "sieci rowerowe" w Warszawie. Na to wydaje się setki milionów złotych i zwęża się drogi w mieście, by wcisnąć tam pas dla rowerów... takich dróg jest ponad 600 km.
https://um.warszawa.pl/waw/rowery
01.06.2026 r.
Sieć rowerowa w stolicy liczy już
879,1 km tras, w tym:
577,1 km dróg dla rowerów167,3 km ulic z kontraruchem
82,0 km ciągów pieszo-rowerowych52,7 km pasów rowerowych
oraz
ponad 45 tysiący stojaków rowerowych, w tym prawie 3,5 tysiąca w ramach stacji Veturilo
ponad 290 samoobsługowych stacji naprawczych (publicznych oraz prywatnych)
Ścieżki rowerowe nie są pierwszą potrzebą człowieka i nie są one elementem gospodarki miasta, tj. nie stanowią sieci transportowej miasta - służą przede wszystkim rekreacji - nawet nie zdrowiu...
Ścieżki rowerowe to trochę zbytek, na który stać bogate kraje, bogatych obywateli - u nas to luksusowa rozrywka, bo przecież to kosztuje - oczywiście poprawia to bezpieczeństwo i być może zachęca ludzi do spędzania zdrowego lub "zdrowego" czasu...
Ale my nie jesteśmy bogaci - bo my nie mamy oszczędności.
Z najnowszej analizy Polskiego Funduszu Rozwoju (PFR) wynika, że stopa oszczędności gospodarstw domowych, pokazująca, jaki procent dochodu do dyspozycji pozostaje po zaspokojeniu potrzeb konsumpcyjnych, na koniec 2021 r. wyniosła zaledwie 2,8 proc. Była na najniższym poziomie od co najmniej 2009 r.
Polacy nie mają pieniędzy. A luksusowe ścieżki rowerowe powstają za nasze pieniądze, z naszych podatków... jeździ nimi w sezonie - w Warszawie 11-23 tysięcy osób dziennie.
Wydatki Warszawy - miasta z blisko 1,87 milionami mieszkańców - na nowe ścieżki rowerowe w 2025 roku, to 100 milionów złotych.
100 milionów złotych za drogi, po których od maja do września - przez 5 miesięcy - będzie sobie hulać 11 - 23 tysięcy ludzi. A od października do kwietnia - przez 7 miesięcy - będzie sobie po nich hulać wiatr...
Mam wrażenie, że rozwój "rowerowy " i ścieżki rowerowe to niezły sposób, na wyciąganie z Polaków ostatniej złotówki, jest podatek Belki, jest i "podatek rowerowy"...
Polska jest krajem o dużej liczbie pożarów, ale dzięki skutecznemu
i efektywnemu systemowi utrzymywanemu przez Lasy Państwowe,
który kosztuje ponad 100 mln zł rocznie, ich konsekwencje
nie są aż tak drastyczne. Natomiast niestety blisko 40% wszystkich pożarów w lasach to wynik
podpalenia, czyli umyślnego, celowego działania. Generalnie robią
to dorośli, a nie młodzież i dzieci,
https://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/lasy-na-swiecie-plona-coraz-czesciej-a-jak-wyglada-sytuacja-w-polsce
A to "podatek pożarowy"??
Ale nie ma pieniędzy na służbę zdrowia... a nie, sorry - są tacy, co zarabiają miliony..., na renowację sztandaru 68 pułku piechoty nie ma (ostatecznie przyznano 250 tysięcy złotych)... ale zysk netto banków w 2025 roku to blisko 50 miliardów złotych, Polska jest podobno 20 gospodarką świata...
Sprawdź sam:
businessinsider.com.pl
PKB na mieszkańca przekroczył psychologiczną granicę. Polska w liczbachOpracowanie: Damian Słomski
27 maja 2026, 11:12.
Zamożność polskiego społeczeństwa zwiększyła się w rok o 7 proc. PKB per capita przekroczył psychologiczną barierę 100 tys. zł i wzrósł o 7 proc. rok do roku. To
sugeruje poprawę zamożności, choć nominalnie sygnalizuje, że inflacja może mieć w tym swój udział.
PKB per capita, czyli produkt krajowy brutto na osobę, to wartość wszystkich dóbr i usług wytworzonych w kraju w ciągu roku podzielona przez liczbę mieszkańców. Pokazuje w przybliżeniu, ile „przypada” gospodarki na jednego człowieka i jest często używany jako wskaźnik poziomu zamożności.
Nie odzwierciedla jednak bezpośrednio dochodów ludzi ani różnic między nimi, bo jest tylko średnią statystyczną.
Po co w tym krótkim artykule wśród danych podaje się "najdłuższą rzekę" itp. geograficzne pierdoły? Może chodzi o frazę "podział terytorialny kraju", hę?
Co z tego, że Polska jest 20 gospodarką świata i ma takie PKB, skoro to "polskie" PKB w ok. 40% "wyrabiają" zagraniczne firmy, które w Polsce prawie wcale lub wcale nie płacą podatków.
money.pl
17 lipca 2025
Rosną wynagrodzenia, spada liczba niesolidnych dłużników, a
oszczędności Polaków wciąż na podobnym poziomie. Choć posiada je 83 proc. Polaków,
są tak niewielkie, że co trzecia osoba utrzymałaby się dzięki nim maksymalnie przez miesiąc - wynika z badania "Skala i cele gromadzenia oszczędności przez Polaków" realizowanego cyklicznie na zlecenie Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor.
Krótko mówiąc - nędza na sterydach! Jak to jest, że na ulicach jest tyle luks... tfu! - drogich niemieckich radeł?
17 proc. dorosłych Polaków nie posiada żadnych oszczędności, co jest wynikiem porównywalnym do roku ubiegłego (-1 p.p.). Co więcej aż 33 proc. osób posiada ich tak niewiele, że umożliwiłyby przetrwanie nie dłużej niż przez miesiąc. Wyniki te są porównywalne do uzyskanych w poprzednich dwóch latach. Odsetek osób nieposiadających żadnych oszczędności delikatnie maleje w kolejnych edycjach badania BIG InfoMonitor, jednak trudno jeszcze mówić o stałym trendzie.
Co czwarty ankietowany posiada poziom oszczędności zapewniający mu możliwość utrzymania się przez ponad pół roku (26 proc.) - wskaźnik ten jest identyczny, jak w roku ubiegłym.
Wyciskani jak cytryny:
Co trzeci Polak czuje wypalenie zawodowe. Najgorzej jest u najlepiej zarabiających
problem przeciążenia pracą jest znaczący wśród polskich pracowników. Aż 32,9% badanych deklaruje, że odczuwa zmęczenie psychiczne lub symptomy wypalenia zawodowego, a aż 21,2% twierdzi, że „zdecydowanie mierzy się z tym problemem”.
Najczęściej wskazywaną przyczyną wypalenia są nadmiar obowiązków i presja czasu (22,7%). Wysoko na liście znalazły się też zbyt wysokie wymagania stawiane w pracy (13,7%) oraz chaos organizacyjny i niejasne oczekiwania ze strony pracodawcy (10,5%).
Symptomy zmęczenia psychicznego odczuwa 43,8% zarabiających powyżej 15 tys. zł miesięcznie oraz ponad 42,9% osób zarabiających między 13 a 15 tys. zł.
PKB reprezentuje wartość dóbr i usług wytworzonych w granicach geograficznych kraju, niezależnie od tego, który kraj czerpie zyski z tej produkcji, podczas gdy PNB/DNB reprezentuje wartość wszystkich dóbr i usług wytworzonych przez obywateli danego kraju, niezależnie od miejsca na świecie, w którym są one wytwarzane. Innymi słowy,
PNB/DNB koncentruje się na całkowitym dochodzie kraju, a
PKB koncentruje się na całkowitej produkcji kraju.
Polska w statystykach:
PKB wg kraju - 21 miejsce w 2026 r.
PNB wg kraju - 48 miejsce w 2024 r.
za nami tylko Węgry, Bułgaria, Rumunia, Rosja, ale też Chiny, Serbia, Albania, Bośnia....
https://worldpopulationreview.com/country-rankings/gnp-by-country
Co nas obchodzi produkcja? Zarabiają na naszej pracy zachodnie firmy, nasz dochód plasuje nas na 48 miejscu w światowym rankingu z poziomem 21,560 $ na osobę (per capita)
Norwegia - 98,280 $
USA - 83,680 $
Irlandia - 77,920 $
Holandia - 62,840 $
Niemcy - 54,960 $
Francja - 45,180 $
Słowenia 31,640 $
Czechy - 29,140 $
Ludzie w innych krajach mają pieniądze i stać ich na ścieżki rowerowe - dlaczego małpujemy bogate kraje? Żeby udawać bogatego? Czy żeby niemieckie firmy zarabiały?
Warszawa kupuje drzewa z Niemiec, drogowe pomysły miasta realizuje niemiecki STRABAG, a system liczników "rowerowych" pochodzi od niemieckiej firmy Siemens oddział w Polsce.
Veturilo, Warszawski Rower Publiczny – system samoobsługowych wypożyczalni rowerów miejskich, działający w ramach Warszawskiego Transportu Publicznego (WTP), organizowany przez Zarząd Dróg Miejskich (ZDM) w Warszawie od sierpnia 2012. Działa przez 9 miesięcy w roku, od 1 marca do 30 listopada. Do 2015 roku był zarządzany przez Zarząd Transportu Miejskiego (ZTM).
Historia
Wykonawcą systemu oraz jego operatorem, wybranym w przetargu rozstrzygniętym w kwietniu 2012, zostało konsorcjum Nextbike Polska Sp. z o.o.,
Nextbike GmbH i Mifa Mitteldeutsche Fahrradwerke AG. Umowa z konsorcjum na kwotę ok. 19 mln zł obowiązywała do końca listopada 2016.
Tak! To też są niemieckie firmy!
Tak! Jesteście ZASOBEM na którym zarabiają niemieckie firmy! Dajecie pracę i zyski Niemcom w Niemczech, a nie Polakom w Polsce.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Veturilo
MIFA Mitteldeutsche Fahrradwerke AG (Środkowoniemiecka Fabryka Rowerów) – niemiecki producent rowerów w Sangerhausen (Saksonia-Anhalt), powstał z VEB MIFA Fahrradwerke (VEB = Volkseigener Betrieb). Od maja 2004 akcje MIFA notowane są na giełdzie. W roku 2004 przedsiębiorstwo wyprodukowało 737 000 rowerów i uzyskało obrót 82,91 milionów euro, w roku 2006 - 78 milionów euro. W 2007 roku zatrudnienie wynosiło ok. 700 pracowników. Pierwotna fabryka została wybudowana w 1907 roku. W 2006 MIFA przejęła za 8 milionów EUR majątek likwidowanej Biria-Gruppe. Obecnie w większości przypadków rowery są wytwarzane w całości na Tajwanie i w Chinach, w Sangerhausen wykonywane jest tylko lakierowanie i montaż końcowy. Produkty MIFA są sprzedawane pod różnymi markami: MIFA, Curtis, Germatec, FunLiner, McKenzie oraz Cyco.
ROMET:
Przedsiębiorstwo ze 100% polskim kapitałem. To aktualnie największy producent rowerów w Polsce, należy też do grona najważniejszych producentów rowerów w Europie. W swoich fabrykach produkuje rocznie ok. 400 tys. sztuk rowerów, co stanowi ⅓ całej produkcji w Polsce. Fabryki Romet zlokalizowane są w siedzibie głównej w Podgrodziu koło Dębicy oraz Jastrowiu na północy Polski wraz z centrum logistycznym w Kowalewie. Łączna ich powierzchnia to 65 tys. m². Znaczną część całej produkcji stanowi eksport rowerów na rynki Europy Zachodniej, między innymi do takich krajów jak: Niemcy, Wielka Brytania, Austria, Belgia, Szwecja, Hiszpania, Czechy. Aktualnie rowery z fabryki Romet sprzedawane są na 32 rynkach na świecie.
Czyli beneficjentami są budowlańcy, rowe...
Drzewiarze, masoni i cykliści?
27 czerwca 2026 za fb:
Witold Gadowski - polska wolna myślPrzemyślenia Kmicica
„FUNDAMENTALNE PYTANIE:
czy to jest jednostkowa patologia czy zasada funkcjonowania systemu? Mamy podstawy do oburzenia, bo chłopak musiał złożyć oświadczenie jako radny. A gdyby nie musiał?” - tak skomentowałem jedną z publikacji o skandalu w Warszawski Szpital Południowy. Liczby nie kłamią. W 2016 r. mediana wynagrodzeń w Polsce wynosiła 3 900 zł, w 2026 r. wynosi 7 400 zł, czyli wzrosła niespełna 1,9 razy.
Tymczasem:
W 2016 r. budżet NFZ wynosił 73,8 mld zł, z czego ze składek pochodziło 70,1 mld zł
W 2026 r. budżet NFZ wynosi 217,4 mld zł (blisko 3 razy więcej ), z czego z naszych składek ma pochodzić ponad 184 mld zł, a reszta z dotacji budżetu państwa – czyli też z naszej kieszeni.
Realnie wydajemy jeszcze więcej: wedle resortu zdrowia, w 2025 r. wydatki na ochronę zdrowia były rekordowe: 232,2 mld zł. Dotacja podatników do NFZ zwiększyła się w dekadę z niespełna 3,7 mld zł do… ponad 34,7 mld zł, czyli ponad 9 razy.
Wedle szacunków GUS (Narodowy Szacunek Zdrowia), publiczne i prywatne wydatki bieżące na ochronę zdrowia w 2016 r. wyniosły 121 mld zł, a w 2024 r. już 293,6 mld zł. Można bez ryzyka założyć, że w 2026 r. przebiją 360 mld zł, co oznacza ich potrojenie w 10 lat i realny wzrost o 60 proc.
Dotacja z kiesy podatników do NFZ dynamicznie rośnie, bo też dziura w kasie Funduszu powiększa się w szokującym tempie, choć NFZ otrzymuje z naszych składek dokładnie 2,63 razy więcej pieniędzy niż dziesięć lat temu. W tym samym czasie nasze zarobki wzrosły tylko 1,9 razy, więc na składki przeznaczamy zdecydowanie więcej ciężko zarabianych pieniędzy.
Co z tego mamy?
Kolejki do lekarzy… wydłużyły się, a dostęp do nowoczesnych terapii mamy katastrofalnie gorszy niż w innych krajach rozwiniętych.
Dlatego coraz więcej z nas płaci za prywatne usługi medyczne. Nasze prywatne wydatki wzrosły z 36,52 mld zł w 2016 r. do 64,5 mld zł w 2025 r. i zapewne w tym roku przebiją 70 mld zł. Czyli tyle, ile 10 lat temu wynosiły WSZYSTKIE SKŁADKI NA NFZ.
Z prywatnych pakietów medycznych i ubezpieczeń zdrowotnych w Polsce korzysta już ok. 5,5 miliona osób. Paradoks: im więcej osób ma pakiety, tym trudniej dostać się do przyjmujących w ramach tych pakietów lekarzy-specjalistów. Są to bowiem bardzo często ci sami lekarze, do których pacjenci próbują się bezskutecznie dostać opłacając coraz wyższe składki na NFZ.
Z tego względu znaczna część owych podwójnych płatników (wszakże wykupienie prywatnego ubezpieczenia nie zwalnia ze składki na NFZ) decyduje się ZAPŁACIĆ TRZECI RAZ – za tzw. wizytę prywatną.
JEDYNYMI beneficjentami tego PATOSYSTEMU są niektórzy pracownicy ochrony zdrowia, zwłaszcza lekarze wybranych specjalności. Donald Tusk, wyczuwając społeczne wkurzenie, twierdzi , że środowisko medyczne nie jest gotowe na rozmowę o zmianach w patosystemie - bo interesuje je ochrona uprzywilejowanej pozycji".
Ustawowe podwyżki płac w sektorze - na zasadzie "czy się stoi, czy się leży" - 1 lipca. To będzie gorące lato.
Zbigniew Bartuś
A może to po prostu "podatek lekarski" - kolejny po podatku Belki, "rowerowym" i "pożarowym"? Ile jeszcze mamy takich "podatków od niczego"? Hę?
Czy to nie jest aby MARNOTRAWSTWO naszych pieniędzy?
za fb: Portal Warszawski
22 czerwca 2026
wraca stary spór o to, czym właściwie ma być ulica w centrum dużego miasta - korytarzem transportowym, przestrzenią dla lokalnego ruchu i parkowania czy „zielonym salonem” z dużą liczbą drzew, ograniczonym ruchem i maksymalnie uspokojonym układem drogowym.
Tym razem punkt zapalny wywołali działacze Miasto Jest Nasze, którzy wskazują, że na ulicy Targowej brakuje drzew i należy pilnie poprawić jej mikroklimat. W ich narracji to klasyczny przykład ulicy, która „nie oddycha”, jest przegrzana i zdominowana przez asfalt oraz ruch samochodowy. Problem w tym, że w momencie gdy pojawia się hasło „więcej zieleni”, mieszkańcy natychmiast dopytują o koszty tej operacji i to w bardzo konkretnym sensie, a nie symbolicznym, bo drzewa w mieście (szczególnie niemieckie) nie rosną w próżni. Każde nowe nasadzenie w pasie drogowym oznacza ingerencję w istniejącą geometrię ulicy, zawężenie jezdni, przebudowę chodników, zmianę organizacji ruchu, a często również redukcję miejsc postojowych.
Warto przypomnieć, że w poprzednich dyskusjach o reorganizacji przestrzeni ulicznej w Warszawie, szczególnie tam, gdzie pojawiały się koncepcje woonerfów i radykalnego uspokajania ruchu, schemat sporu był zawsze podobny. Jedni wskazywali poprawę jakości życia, inni zwracali uwagę na realne ograniczenia funkcjonalne i niezależnie od tego, kto miał przewagę argumentów, wspólnym mianownikiem była jedna rzecz, brak transparentnej odpowiedzi, kto konkretnie traci przestrzeń, a kto ją zyskuje.
Targowa jest tu dobrym testem tej filozofii, bo nie jest ulicą jednowymiarową, to przestrzeń o funkcji lokalnej i tranzytowej jednocześnie, z intensywnym ruchem pieszym, tramwajowym i samochodowym, w dodatku w tkance, która nie została zaprojektowana z myślą o współczesnych standardach parkowania.
Czy Warszawa ma iść w stronę konsekwentnego odzyskiwania przestrzeni kosztem mieszkańców posiadających samochody a jest ich w mieście 70%,
No właśnie. O co tak naprawdę chodzi miastu, bo przecież jak zabudują ulice zielenią i ogródkami, to np. nie pomieszczą ścieżki rowerowej - to jaka to "sieć transportowa"?
Na ogródkach, srótkach ucierpi przepustowość ulicy, czyli dokładnie: sieć transportowa!
Przecież to absurd, miasto strzela sobie gola do własnej bramki, o co tu chodzi??
za fb:
Portal Warszawski
5 lipca 2026
"Na czas dojazdu ambulansu w rejon ulic Złota i Zgoda wpływały obiektywne okoliczności, w szczególności korki, prowadzone prace drogowe, zwężenia jezdni oraz zaparkowane pojazdy – wylicza przedstawiciel pogotowia ratunkowego." - czytamy na profilu Gazeta Wyborcza, która bardzo tym wszystkim złym zmianom kibicuję, a sprawa dotyczy tego, że karetka pogotowia nie mogła dojechać do chorego!
Czy eksperyment urbanistyczny odbywa się kosztem bezpieczeństwa mieszkańców?
Zwężanie ulic, kolejne etapy przebudowy w ramach projektu Nowe Centrum Warszawy oraz ograniczanie przepustowości głównych arterii powodują powstawanie długich zatorów drogowych.
Władze miasta od lat przekonują, że priorytetem jest bezpieczeństwo mieszkańców. Tymczasem coraz więcej osób zadaje pytanie, czy podczas planowania kolejnych inwestycji przeprowadzono rzetelne analizy wpływu ograniczenia przepustowości ulic na funkcjonowanie karetek pogotowia, straży pożarnej i policji. Czy analizowano scenariusze awaryjne? Czy sprawdzono, jak zmieni się średni czas przejazdu pojazdów uprzywilejowanych po kolejnych zwężeniach Marszałkowskiej?
Portal Warszawski
6 lipca 2026
Tym razem chodzi o Plac Bankowy, gdzie posadzona roślinność, według zgłoszeń kierowców, ogranicza widoczność osobom skręcającym w lewo z placu w ulicę Senatorską - w efekcie kierowca zamiast obserwować nadjeżdżające tramwaje ma przed sobą... zieloną ścianę.
Jeżeli roślinność, tu elementy małej architektury lub inne przeszkody ograniczają pole widzenia, powstaje realne zagrożenie dla uczestników ruchu. Każdy projektant drogowy musi mieć uprawnienia i wiedzę, ale nie projektant organizacji ruchu, on nie musi mieć żadnych uprawnień ani wykształcenia, może być politologiem.
W przypadku Placu Bankowego pojawia się szereg pytań:
1. Czy przed wykonaniem nasadzeń sporządzono analizę trójkątów widoczności
3. Czy projekt został uzgodniony z inżynierami ruchu oraz z Tramwajami Warszawskimi
4. Czy wykonano symulacje widoczności z perspektywy kierowcy skręcającego w ulicę Senatorską
5. Ile kosztowały zakup, projekt i wykonanie nasadzeń
6. Czy po zgłoszeniach mieszkańców planowana jest kontrola bezpieczeństwa tego miejsca
7. Jeżeli konieczne będzie usunięcie lub przesadzenie krzewów, jaki będzie koszt tych prac i z jakiego budżetu zostanie sfinansowany
My się domyślamy, że nie Łukasz „Niech Płacą” Puchalski już dawno się takowych pozbył, bo znali przepisy, a jeżeli odpowiedź brzmi "tak", warto opublikować wyniki tych analiz. Jeżeli "nie", oznacza to, że po raz kolejny priorytetem stała się estetyka kosztem bezpieczeństwa.
Jeszcze bardziej niepokoi perspektywa kosztów, bo jeżeli okaże się, że krzewy trzeba będzie przesadzić lub usunąć, mieszkańcy ponownie zapłacą za błędy urzędników. Najpierw wydane zostaną publiczne pieniądze na zakup roślin i ich posadzenie, a następnie kolejne środki na ich likwidację lub zmianę projektu. Tak wygląda gospodarność?
"Po raz kolejny okazuje się, że presja ma sens"
Czyli zwężenie Grójeckiej i uczynienie z części ulicy - placu - nie jest podyktowane racjonalnymi przesłankami, tylko czyimś "widzimisię"? Presja ma sens?
Skoro była presja, to rozumiem, że miasto nie chciało tego robić.
"punkt zapalny wywołali działacze Miasto Jest Nasze, którzy wskazują, że na ulicy Targowej brakuje drzew i należy pilnie poprawić jej mikroklimat. W ich narracji to klasyczny przykład ulicy, która „nie oddycha”, jest przegrzana i zdominowana przez asfalt oraz ruch samochodowy. Problem w tym, że w momencie gdy pojawia się hasło „więcej zieleni”, mieszkańcy natychmiast dopytują o koszty tej operacji"
I miasto wydaje 100 milionów złotych rocznie - z podatków warszawiaków, żeby zadowolić tego kogoś?
Czy oni tylko tak udają?
Tekst nieskończony.
Jeżeli uważasz, że mylę się w swojej ocenie, albo gdzieś robię błąd obliczeniowy lub myślowy - napisz mi o tym w komentarzu.
Sprawdź też poprzedni post:
------------------------
https://um.warszawa.pl/waw/rowery/-/zmiany-rowerowe-w-centrum-za-100-milionow-zlotych
https://um.warszawa.pl/waw/strategia/-/ponad-1-2-mld-pasazerow-wtp-w-2019-roku
https://um.warszawa.pl/waw/rowery/-/pomiary-ruchu-rowerowego-2025
https://www.siskom.waw.pl/kp-komunikacja.htm
https://czestochowa.budzet-obywatelski.eu/projekt/2186
109.Policzmy się, czyli LICZNIK rowerzystów na Parkitce
droga rowerowa - ul. Okulickiego
Liczniki rowerzystów pojawiły się już w wielu większych i mniejszych miastach Polski. Czas na coś nowego w Częstochowie! Dzięki Budżetowi Obywatelskiemu może coś takiego powstać.
Propozycja dotyczy ulokowania licznika rowerzystów przy drodze rowerowej wzdłuż ul. Okulickiego (sugerowane miejsce zaznaczone na mapie - może znaleźć się również w innym miejscu przy drodze rowerowej wzdłuż ul. Okulickiego).
Licznik powinien zliczać rowerzystów jadących z dwóch stron, tzn. osobno dzienną ilość rowerzystów poruszających się w obu kierunkach. Pola, jakie powinny się znajdować na liczniku to: ilość rowerzystów dziennie oraz rocznie. Dodatkowo może pojawić się informacja o aktualnej godzinie, dacie czy też temperaturze i może być to np. wyświetlane naprzemiennie na jednym z pól.
Warto zadbać również, aby na liczniku znalazło się logo Częstochowy lub też jakiś napis propagujący jazdę na rowerze oraz to, że jazda na rowerze "się liczy". W Szczecinie np. znajduje się napis: "Jeździmy rowerami :) coraz liczniej..." oraz "Rowery w Szczecinie :) Ile nas, ile ?".
Oprócz tego przydałaby się opcja (np. na stronie internetowej podanej koniecznie na liczniku - np. Częstochowy lub MZD), by każdy rowerzysta (i nie tylko) mógł zajrzeć w historię i zobaczyć, ile rowerzystów przejechało danego dnia lub roku, bo o północy miałoby się zerować pole z dzienną ilością rowerzystów.
Licznik taki z pewnością byłby motywacją dla osób poruszających się rowerami, a dzięki temu byśmy dokładniej wiedzieli, ile nas jest.
Planowany koszt: 116 300 zł
Koszt utrzymania w kolejnych 5 latach po weryfikacji: 17000
--------------------------------------------
Budowlańcy
Nazwa wolnomularstwa znaczy tyle co wolne murarstwo. Słowo „murarz” i „mularz” były synonimami, jednak to drugie słowo wyszło z użycia. Określenie odpowiada nazwom występującym w językach zachodnich, gdzie maçon, mason, maurer znaczą tyle co murarz. Określenie „masoneria” wywodzi się z języka angielskiego free masons. Po raz pierwszy termin free masons użyty został w angielskim tekście z 1376 roku i oznaczał murarzy zorganizowanych w Londynie w bractwo.
https://transinfo.pl/infobike/warszawa-na-rowerach-rekordowy-rok-infrastruktury-i-bezpieczenstwa/
https://businessinsider.com.pl/poradnik-finansowy/jakie-oszczednosci-maja-polacy-porownujemy-z-innymi-krajami/6t7hve8
https://businessinsider.com.pl/gospodarka/pkb-na-mieszkanca-powyzej-100-tys-zl-polska-w-liczbach-z-gus/cmjgz0b
https://maciejsynak.blogspot.com/2026/02/reforma-ortografii-bez-mocy-prawnej.html
https://maciejsynak.blogspot.com/2026/02/powraca-nadmiarowy-zysk.html
https://www.google.com/search?q=ptak+na+fotoradarze&sca_esv=e91ab52f7eb13d34&biw=1536&bih=743&sxsrf=ANbL-n5bhpV9N7_nSe4Z66sL6LwyQLjztQ%3A1781161644745&ei=rF4qasGCLcv_wPAPw4_egQY&ved=0ahUKEwjBiP2Y0P6UAxXLPxAIHcOHN2AQ4dUDCBA&uact=5&oq=ptak+na+fotoradarze&gs_lp=Egxnd3Mtd2l6LXNlcnAiE3B0YWsgbmEgZm90b3JhZGFyemUyBBAAGB4yCBAAGIAEGKIEMgUQABjvBUj4DlCcB1jKCnABeAGQAQCYAbIBoAH-AqoBAzMuMbgBA8gBAPgBAZgCBKAC4AHCAgoQABhHGNYEGLADwgIGEAAYHhgNmAMAiAYBkAYIkgcBNKAH2guyBwEzuAfYAcIHBTAuMy4xyAcNgAgB&sclient=gws-wiz-serp
https://www.wprost.pl/swiat/10215461/przekroczyl-predkosc-fotoradar-zrobil-mu-zdjecie-problem-w-tym-ze-to-golab.html
https://um.warszawa.pl/waw/rowery/inwestycje
https://um.warszawa.pl/waw/rowery/pomiary-ruchu
https://www.wtp.waw.pl/ceny-i-rodzaje-biletow/bilety-dlugookresowe/
https://meteobox.pl/warszawa/statystyki/
https://prk24.pl/93145054/koszalin-sie-wyludnia-wladze-miasta-zapowiadaja-walke-ze-zjawiskiem-depopulacji
https://maciejsynak.blogspot.com/2017/04/pezajaca-germanizacja-wrocawia-1.html
https://maciejsynak.blogspot.com/2021/05/spisek-drugowojenny.html
https://maciejsynak.blogspot.com/2024/08/miasto-gdansk-i-znowu-tance-na-grobach.html
https://maciejsynak.blogspot.com/2024/12/zarzadzanie-miastem.html
https://maciejsynak.blogspot.com/2015/01/prezydent-gdanska-probuje-przejac.html
https://maciejsynak.blogspot.com/2026/03/kontrola-nad-obywatelem.html
https://maciejsynak.blogspot.com/2026/02/reforma-ortografii-bez-mocy-prawnej.html
https://www.gdansk.pl/wiadomosci/Larry-Ugwu-juz-nie-bedzie-dyrektorem-Nadbaltyckiego-Centrum-Kultury-Zrobil-wiele-dla-Gdanska-i-Pomorza,a,266762
https://maciejsynak.blogspot.com/2026/02/powraca-nadmiarowy-zysk.html
https://x.com/shen_shiwei/status/1455706398684114949
https://obserwatorgospodarczy.pl/2026/06/17/prawie-40-polakow-ma-problem-z-rozumieniem-tekstu-to-cichy-hamulec-gospodarki/
https://www.oecd.org/en/publications/survey-of-adults-skills-2023-country-notes_ab4f6b8c-en/poland_9d76682b-en.html
https://www.oecd.org/en/publications/do-adults-have-the-skills-they-need-to-thrive-in-a-changing-world_b263dc5d-en.html
https://www.oecd.org/en/publications/survey-of-adult-skills-2023_3639d1e2-en.html
https://www.oecd.org/en/publications/survey-of-adult-skills-2023_3639d1e2-en/full-report/component-2.html#acknowledgement-d1e79-a91e08725f
https://maciejsynak.blogspot.com/2026/06/nie-rozumiecie-tekstu.html
https://maciejsynak.blogspot.com/2025/08/lgtb.html
https://maciejsynak.blogspot.com/p/eksperyment-calhouna.html
https://polskieradio24.pl/pieniadze/co-trzeci-polak-czuje-wypalenie-zawodowe-najgorzej-jest-u-najlepiej-zarabiajacych
https://infosecurity24.pl/sluzby-mundurowe/sluzba-wiezienna/polska-z-najwyzszym-wskaznikiem-wiezniow-w-ue
https://wiadomosci.gazeta.pl/o_nas/7,199358,31748746,to-najbezpieczniejsze-miejsce-w-europie-na-wakacje-polacy-je.html
https://www.bankier.pl/wiadomosc/Przestepczosc-i-wandalizm-w-UE-Polska-na-szarym-koncu-8071256.html
https://businessinsider.com.pl/finanse/makroekonomia/najbardziej-bezpieczne-kraje-w-europie-polska-w-scislej-czolowce/jjzm4n6
https://maciejsynak.blogspot.com/search/label/Gda%C5%84sk?updated-max=2024-05-17T22:28:00%2B02:00&max-results=20&start=17&by-date=false
https://maciejsynak.blogspot.com/2015/07/skarb-hitlera-skarb-forstera.html
https://maciejsynak.blogspot.com/2015/02/germanizacja-tylnymi-drzwiami.html
Robienie z Gdańska stolicy Kaszub
https://maciejsynak.blogspot.com/2015/01/to-byo-do-przewidzenia-niemcy-porownuja.html
https://maciejsynak.blogspot.com/2014/01/kto-i-po-co-odtwarza-stare-supki.html
Larry Ugwu po 20 latach przestaje kierować NCK.
https://www.gdansk.pl/wiadomosci/Larry-Ugwu-juz-nie-bedzie-dyrektorem-Nadbaltyckiego-Centrum-Kultury-Zrobil-wiele-dla-Gdanska-i-Pomorza,a,266762
https://um.warszawa.pl/waw/rowery/-/pomiary-ruchu-rowerowego-2025
chrome-extension://efaidnbmnnnibpcajpcglclefindmkaj/https://um.warszawa.pl/documents/61166/149592673/Raport+pomiary+rowerowe+Warszawa+2025.pdf/9bbeef02-f62e-b1ce-a037-6928f1874ce3?t=1764246328454
https://www.money.pl/gospodarka/oszczednosci-polakow-pokazali-niewygodne-dane-7179261645249248a.html
https://um.warszawa.pl/waw/rowery/-/zmiany-rowerowe-w-centrum-za-100-milionow-zlotych
https://www.reddit.com/r/europeanunion/comments/1icacwb/eu_salaryrent_ratio_map_based_on_100m2/?tl=pl
wikipedia dla Polaków:
"Zbrodnie niemieckie w powstaniu warszawskim"
Podczas przemówienia dla dowódców okręgów wojskowych i komendantów szkół wygłoszonego w Jägerhöhe w dniu 21 września 1944 Reichsführer-SS Heinrich Himmler wspominał, że na wieść o wybuchu powstania udał się natychmiast do Hitlera, któremu oświadczył:
„Mój Führerze, pora jest dla nas niezbyt pomyślna. Z punktu widzenia historycznego jest [jednak] błogosławieństwem, że Polacy to robią. Po pięciu, sześciu tygodniach wybrniemy z tego. A po tym Warszawa, stolica, głowa, inteligencja tego byłego 16-, 17-milionowego narodu Polaków będzie zniszczona, tego narodu, który od 700 lat blokuje nam Wschód i od czasu pierwszej bitwy pod Tannenbergiem leży nam w drodze.
A wówczas historycznie polski problem nie będzie już wielkim problemem dla naszych dzieci i dla wszystkich, którzy po nas przyjdą, ba, nawet już dla nas".
A Amerykanie szykują grunt pod własną ekspansję.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Komentarze przed publikacją są moderowane.