Maciej Piotr Synak


Od mniej więcej dwóch lat zauważam, że ktoś bez mojej wiedzy usuwa z bloga zdjęcia, całe posty lub ingeruje w tekst, może to prowadzić do wypaczenia sensu tego co napisałem lub uniemożliwiać zrozumienie treści, uwagę zamieszczam w styczniu 2024 roku.

niedziela, 5 lipca 2026

Geopolityka, a medialność



Politycy debatują w porannym programie, kłócą się, dowodzą sobie nawzajem, kto jest niemądry, a nie kto nie... a nad nimi wszystkim czuwa - niczym nauczyciel w szkole - jawiący się w tym towarzystwie jako jedyny normalny... pan redaktor.

I w końcowych minutach programu jedyny normalny zmienia temat i dopytuje się swojej szkolnej dziatwy, czy oglądali ostatni mecz - i wtedy na wszystkich buziach pojawia się błogostan...

My zaś przekonujemy się, że oni wcale nie są swoimi wzajemnymi przeciwnikami, tylko tak jakby udają.... 

i konstatacja... znowu straciłem godzinę czasu...



 


przedruk

Egzamin z geopolityki

[...]



Stosunki międzynarodowe jako dyscyplina naukowa powinny mieć pewną odporność na nastroje, slogany, plotki, próżność i spekulacje dla rozgłosu.

Istnieje też głębszy powód, dla którego to ważne. 

Stosunki międzynarodowe zajmują się w istocie kwestiami takimi jak wojna i pokój, a więc ludzkie życie, losy narodów i wybory, które mogą kształtować realia całych regionów na dziesięciolecia. Społeczeństwo, które rozmawia o świecie beztrosko, może skończyć źle, beztrosko podchodząc do kwestii własnej pozycji w świecie postrzeganym z perspektywy stosunków międzynarodowych.


Yan Xuetong od lat zwraca uwagę na tę kwestię. W 2021 roku, na dużej konferencji akademickiej, w której uczestniczyli politolodzy i badacze stosunków międzynarodowych z całych Chin, ostrzegł, że widoczność publiczna (popularność medialna, klikalność) nie powinna zwyciężać nad zasługami akademickimi. Kliknięcia, wyświetlenia i status wanghong (gwiazdy Internetu) – a nawet rozgłos zdobyty poprzez prowokację – nie są miarą zdolności naukowych. Post na WeChat z 100 000 wyświetleń może być wpływowy. Jednak to nie czyni go z automatu elementem nauki.

Niepokój nie dotyczy zainteresowania opinii publicznej sprawami zagranicznymi. Kraj tak duży i tak obecny na arenie międzynarodowej jak Chiny z pewnością będzie miejscem debaty o otaczającym go świecie. Problemem jest jednak pogorszenie jakości tej debaty. Niektórzy ludzie z tytułami i afiliacjami instytucjonalnymi, kuszeni popularnością, stają się coraz bardziej swobodni w traktowaniu faktów i ekstrawaganccy w swoich twierdzeniach. Obok nich znajduje się duża klasa osobowości internetowych z niewielkim podstawowym przeszkoleniem (warsztatem), ale za to z ogromną pewnością siebie. Obie te grupy sprawiły, że dyskusje o geopolityce stały się głośniejsze, bardziej prymitywne, częściej bliższe rozrywce aniżeli naukowemu poznaniu.

Żaden kraj nie ma monopolu na złą analizę geopolityczną. Ameryka ze swoimi think tankami, panelami w telewizji kablowej, podcastami i wojownikami na platformie X (dawniej Twitter), produkuje mnóstwo własnych, pewnych siebie bzdur. Ale Chiny nie powinny pozwalać sobie na traktowanie błędów innych jako przyzwolenia na własne. Kraj próbujący zrozumieć swoje zmieniające się miejsce w świecie potrzebuje wyraźniejszego spojrzenia na fakty, władzę, ryzyko i konsekwencje. Kiedy podstawowe fakty są traktowane swobodnie, kiedy pewność staje się teatralna, a logika ustępuje miejsca nastrojom, rezultatem jest nie tylko zła analiza. A skutki są znamienne: chińskim czytelnikom – zwłaszcza tym młodym – trudniej jest zrozumieć rzeczywiste mocne i słabe strony oraz wybory Chin.

Jeśli Chiny mają poważne znaczenie, należy je poważnie badać. Jeśli świat się zmienia, zmianę należy zrozumieć z ostrożnością. Młodzi ludzie, którzy mogą odziedziczyć państwo odgrywające większą rolę międzynarodową, zasługują na coś lepszego niż slogany przedstawiane jako analiza.






całość tutaj:

https://chiny24.com/news/egzamin-przeciwko-zlej-geopolityce






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarze przed publikacją są moderowane.