Maciej Piotr Synak


Od mniej więcej dwóch lat zauważam, że ktoś bez mojej wiedzy usuwa z bloga zdjęcia, całe posty lub ingeruje w tekst, może to prowadzić do wypaczenia sensu tego co napisałem lub uniemożliwiać zrozumienie treści, uwagę zamieszczam w styczniu 2024 roku.

sobota, 11 marca 2017

Bunt samorządowców w Gdańsku. "Czas wyjść na ulice"



Bunt samorządowców w Gdańsku. "Czas wyjść na ulice"

 Krzysztof Katka

 - Będziemy protestować do upadłego, aby odwrócone zostały propozycje PiS dotyczące samorządów - mówił prezydent Gdańska Paweł Adamowicz podczas pomorskiej konwencji samorządowców. - Nie możemy już czekać, nie możemy odpuścić żadnej formy protestu - dodawał prezydent Sopotu Jacek Karnowski.

 

Konwencja w obronie samorządności” – przeciwko realizowanej przez PiS centralizacji i zapowiadanemu ograniczeniu kadencji do dwóch z uwzględnieniem minionych – odbyła się w południe w piątek w sali Amber Expo w Gdańsku. Uczestniczyło w niej ponad 150 osób: kilkudziesięciu wójtów, burmistrzów i prezydentów miast, radni, urzędnicy i grupa młodzieży licealnej. Swoich przedstawicieli przysłała co najmniej jedna trzecia samorządów Pomorza. Spotkanie miało profesjonalną oprawę. Na podświetlonej scenie ustawiono wielki ekran. Całość wyglądała niemal jak inauguracja nowego ruchu politycznego, który jednak nie został nazwany. Wyeksponowano hasła „niezależna samorządność” i „wspólnie”.

„Odrzućcie małą stabilizację”

– Nie możemy iść jak barany na rzeź, nie możemy cicho siedzieć. Jeśli my nie upomnimy się o prawa samorządu, to nie oczekujmy, że obywatele się o nie upomną – mówił organizator i gospodarz spotkania prezydent Gdańska Paweł Adamowicz. – To my musimy ludzi zmotywować do oporu. Nie może być tak, że jeden wywiad w „Gazecie Polskiej” czy Telewizji Trwam ma zastąpić proces legislacyjny. Nie może być tak, że jedna wizyta w ośrodku telewizji Kurskiego ma skutkować zmianą ustroju.
Adamowicz zaapelował do zebranych, aby odrzucili „małą stabilizację życiową” i „myślenie, że jakoś to będzie”. – Niektórzy mogą nie chcieć się narażać. Nie myślcie jednak, że jak się przypodobacie, to dostaniecie [od rządu] kilka euro więcej. Dzisiaj nie ma miejsca na obojętność. Dzisiaj idzie o obronę samorządu terytorialnego – mówił prezydent Gdańska. – Będą protesty w wielu miastach aż do momentu, kiedy zostaną odrzucone pomysły niszczące samorządność. Bądźmy razem, bo zaprzepaścimy dorobek 27 lat samorządu terytorialnego. Jak trzeba będzie, to wspólnie wyjdziemy na ulicę, będziemy protestować do upadłego, aby odwrócone zostały te propozycje – dodał.
Wicemarszałek Senatu Bogdan Borusewicz (PO) mówił o przejmowaniu przez PiS kolejnych obszarów państwa. – My was sami nie obronimy, musicie obronić się sami – zwrócił się do samorządowców. – Będziemy was wspierać. Pamiętajcie, że broniąc siebie, bronicie też praworządności, ponieważ nie można ludziom odbierać prawa do bycia wybieranym przez zaliczanie kadencji wstecz. O co chodzi PiS-owi w zmianach? Przecież nie o usprawnienie samorządów, ale o ich przejęcie. A do tego droga prowadzi przez zmiecenie was, osób, które byłyby nadal wybierane. Dotyczyć to będzie nie tylko was, ale i rzeszy urzędników samorządowych, bo wiadomo, co z nimi PiS zrobi po opanowaniu samorządów – przekonywał Borusewicz.

„Zapamiętamy nazwiska tych, którzy demolują”

Marszałek województwa Mieczysław Struk (PO) rozwinął długą listę z nazwiskami:
– Oni mówią o stanowiskach, koteriach i synekurach w samorządach, oto lista stanowisk, które przejęli tylko na Pomorzu. Tempo obsadzania jest tak szalone, że łatwo sobie wyobrazić, co się będzie działo w samorządach, jeśli je zdobędą – mówił Struk. – Państwo jest targane konwulsjami. Jarosław Kaczyński mówi, że Donald Tusk nie ma prawa nosić biało czerwonej flagi. Jakim prawem to mówi?
– Skandal! Uzurpator! [Kaczyński] – odezwał się z sali Adamowicz.
– Mylą się ci, którzy mówią, że to obrona stołków – kontynuował Struk. – To obrona prawa mieszkańców do dokonywania wolnych wyborów. Mówimy nie dla "partii panów” – podkreślił marszałek.
Wezwał, aby zapamiętać nazwiska polityków, którzy „demolują Polskę” oraz nazwiska prokuratorów i funkcjonariuszy służb specjalnych realizujących ich polecenia. – O każdym z imienia i nazwiska trzeba pamiętać, a nasi mieszkańcy muszą dowiedzieć się, jakie są konsekwencje prowadzenia polityki centralistycznej – zaznaczył marszałek.
Prezydent Sopotu Jacek Karnowski namawiał do radykalniejszych działań: – Nadszedł czas, żeby powtórzyć za kardynałem Wyszyńskim słowa "non possumus" (nie możemy). Nie możemy już dłużej czekać, nie możemy odpuścić żadnej formy protestu. Nadszedł czas, żeby wyjść na ulice i organizować referenda, bo tylko tego ta władza się boi. A jeśli komukolwiek z nas stanie się coś złego, to wtedy musimy wszyscy pojechać do jego miejscowości i nie zastanawiać się, czy zarzuty są słuszne, tylko stanąć za nim murem. Bo będą chcieli udowodnić, że jesteśmy źli – mówił Karnowski.

Adwokatura jest z wami

Andrzej Zwara, były prezes Naczelnej Rady Adwokackiej, zapewnił samorządowców, że „adwokatura jest z nimi”. – Przekazuję w imieniu obecnego prezesa Jacka Treli, że dopóki konstytucja RP z roku 1997 r. nie zostanie zmieniona, to adwokaci będą jej wierni. Zapewniam, że nie będziecie w swej walce osamotnieni. Samorządność jest filarem demokracji. Dla nas nie jest to dziś spór między jedną a drugą partią, to debata o kształcie demokracji – podkreślił Andrzej Zwara.
Na konwencji nie było przedstawiciela Gdyni. Trudno ocenić, do ilu spośród obecnych samorządowców trafią apele kierowane przez Adamowicza, Karnowskiego i Struka. – Dla mnie ważne jest, żeby samorządów nie upolityczniać – komentował Ryszard Kalkowski, wójt gminy Szemud.
Według Kazimierza Koralewskiego, przewodniczącego klubu radnych PiS w Gdańsku i doradcy wojewody pomorskiego, inicjatywa nie odniesie sukcesu. – Rządzący gminami nie będą chcieli wchodzić w spór polityczny z rządem, mając świadomość, że wiele programów rozwojowych zależy od rządu – ocenia Koralewski.
– Jestem przekonany, że przekaz z konwencji trafia do wszystkich samorządowców. To jest wspólna sprawa i wszędzie czujemy, że jest szykowany zamach na nasze podstawowe prawa, nie tylko samorządowców, ale i mieszkańców – mówi Janusz Wróbel (PO), burmistrz Pruszcza Gdańskiego. – Musimy wyjaśnić mieszkańcom, czy chcą, by rządzili nimi Misiewicze, ludzie z nadania, którzy będą robić czystki i zwalniać pracowników – dodaje.
Było to drugie spotkanie samorządowców „w obliczu ataku PiS na samorządy”. Na początku lutego blisko 70 osób w Europejskim Centrum Solidarności wystosowało apel w obronie wolności wyboru i niezależności społeczności lokalnych. 16 marca krajowa konwencja samorządów odbędzie się w Warszawie.


http://trojmiasto.wyborcza.pl/trojmiasto/7,35612,21482475,bunt-samorzadowcow-w-gdansku-czas-wyjsc-na-ulice.html

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz