"Jak pisze portal WP Finanse, bezdomne zwierzęta kosztują budżet państwa miliardy złotych rocznie, a np. w samym 2024 roku było to aż 3,6 mld zł"
Batalia przeszła po Polsce i nie można u nas hodować zwierząt futerkowych - "bo zwierzęta cierpią w klatkach" - a psy nie cierpią???
To kosztuje 3,6 miliarda złotych??
Ciąć koszta ile się da!
Psy usypiać, "schroniska" likwidować, pieniądze przeznaczyć na potrzeby ludzi - pomoc bezdomnym, niedożywionym, potrzebującym leczenia, emerytom...
A NIE PSOM !
I nie słuchać osób tefałenowych!!
Silva Lupus jest z Martą Lichnerowicz
Bezdomność zwierzat to produkt systemu zarabiania na niej.
Poblemem tego, dlaczego w Polsce mamy bezdomne zwierzęta, zajęłam się na poważnie w 2011 roku. Wtedy śp. Aniela Roehr, prekursorka powszechnej akcji sterylizacji w Polsce ( https://uwaga.tvn.pl/.../o-pozytkach-ze-sterylizacji... ) skontaktowała się ze mną i poprosiła o pomoc w ocenie psów, które trafiły do schroniska Fundacja Medor w Zgierzu z największego schroniska w Europie – Wojtyszek.
Stan tych zwierząt był dla mnie szokiem. Spodziewałam się szkieletów, a zobaczyłam skrajnie otyłe, niemal nieporuszające się psy, całe w bliznach po pogryzieniach. Jednocześnie były to psy o bardzo różnym stopniu socjalności, nieznające misek, skrajnie zaniedbane weterynaryjnie. W oczach kontrolujących urzednikow były w stanie idealnym- ekstremalnie grube = zadbane!
Ja i prowadzona przeze mnie fundacja do tego momentu miały inny cel – chcieliśmy na drodze edukacji zmieniać los zwierząt. Dziś Fundacji Dobrych Zwierząt już nie ma, bo szkoda mi czasu na ogrom pracy papierkowej, ale tę samą funkcję realizujemy nadal – w ramach Silva Lupus albo przeze mnie osobiście.
Gdy tylko zobaczyłam te psy, zaczęłam się zastanawiać, jak to możliwe, że w Polsce istnieje schronisko na 3500 psów. Jak to możliwe, że można utrzymywać psy w wielkich stadach i wozić je nawet po 300 kilometrów z miejsca odłowienia?
Jak pewnie większość zauważyła – a część właśnie z tego mnie zna – kocham robić głęboki research. Zaczęło się od kwerendy prasowej, obowiązkowej lektury stron Agi Lechowicz ze Stowarzyszenia Obrona Zwierząt https://www.obrona-zwierzat.pl/wojtyszki.html i Tadeusza Wypucha z Fundacji Argos https://www.boz.org.pl/arch/wojtyszki/index.htm , a skończyło na stworzeniu własnej, pełnej bazy czipów wszystkich psów, jakie trafiały do Wojtyszek.
I tu dochodzimy do sedna.
Psy mające zatroskanych i aktywnie szukających właścicieli siedziały w mordowni latami – bo do schroniska nie można było wejść, a numery czipów były przekazywane gminom wyłącznie na papierowych listach. Ponad 5000 numerów czipów, numer po numerze, ręcznie wpisywałam do baz danych i arkusza kalkulacyjnego. Dzięki temu kilkadziesiąt psów wróciło po latach gehenny do domów.
Tak! Mimo że psy były oznakowane i możliwe do zidentyfikowania – za ich pobyt gminy zapłaciły setki tysięcy złotych, a ich własciciele o tym, ze siedzą w najwiekszym schronisku w Europie zawiadomiła dociekliwa Lichnerowicz. Absurd? To jeszcze nic!
Brak jednej, centralnej bazy danych pozwalał także na wpisywanie tego samego psa na konta kilku gmin jednocześnie. W Wojtyszkach obowiązywała stawka dzienna, więc jeden pies potrafił „zarabiać” nawet 100 zł dziennie. Psów takich było kilkadziesiąt. A w całej placówce 3500…
Były też psy posiadające dwa lub więcej czipów. Wszystkie czytelne. Każdy numer funkcjonował jednak na koncie innej gminy.
Jeden pies zarabiał kilka razy. Ale koszty generował juz tylko raz. Czysty zysk!
Pojawiła sie wiec narracja, że patologie to domena wyłącznie podmiotów prywatnych. Dlatego schroniska powinny prowadzic wyłacznie gminy lub NGOsy. Czy można sie było bardziej mylić?
Organizacje pozarządowe prowadzą zarówno dobre, jak i złe schroniska – również za pieniądze publiczne. Patologie nie są domeną wyłącznie hycli. Jednym z przykładów było schronisko TOZ Animals Jerzego Harłacza, latami likwidowane w drodze batalii urzędniczo-prawnej przez Maria Danuta Kadela , we współpracy z Fundacją Dobrych Zwierząt.
W praktyce była to hyclownia pod przykrywką pomocy, dodatkowo wspierana przez wielu lokalnych działaczy prozwierzęcych, którzy „za panem Jurkiem” skoczyliby w ogień. Opowiesci o tym jak kocha zwierzeta, artykuły prasowe, laurki. A warunki? Jak w każdej hyclowni – a co za tym idzie również śmiertelność.
Brak centralnej bazy danych uniemożliwiał realną kontrolę przepływu zwierząt: skąd przychodzą, dokąd trafiają, ile ich faktycznie jest i ile razy to samo zwierzę „znikało”, bo rzekomo uciekło. W jednym roku z tego schriniska w Białogardzie uciekło 70 psów. Oficjalnie - przez dziure w płocie…. Te same psy były następnie odławiane na terenie innej gminy, a za „usługę” – oczywiście – wystawiano gminom kolejną fakturę.
Wszystkie te patologie umożliwiał brak jednej, państwowej bazy czipów. Przy jednej bazie pies trafiający do schroniska jest przypisany do konkretnej gminy, a system nie przyjmie kolejnego numeru. Wielokrotne czipowanie można ukrócić tylko wtedy, gdy urzędnik fizycznie zeskanuje psa czytnikiem.
Umówmy się jednak uczciwie – zrobi to może 5% pracowników wydziałów środowiska i gospodarki odpadami, bo dokładnie tam w systemie funkcjonują dziś bezdomne zwierzęta.
Już wtedy postulowaliśmy jedną, centralną bazę danych, ale był opór. Bo prawda jest taka, że policzenie tych zwierząt i brak możliwości ich przerzucania nie opłaca się nikomu. Ani hyclom, ani wielu schroniskom. Nie opłaca się hodowcom – bo ujawniłoby to faktyczny obrót zwierzętami. Nie opłaca się lobby prowadzącemu obecne bazy danych i sprzedaż czipów. Nie opłaca sie włascicielom bo za wpis bedzie trzeba zapłacić. Opłaca sie wyłacznie zwierzetom.
Raport Najwyższej Izby Kontroli mówił o tym wprost: konieczne jest powszechne znakowanie zwierząt, jedna spójna baza, eliminacja wielokrotnego finansowania tego samego psa i realna kontrola przepływu pieniędzy publicznych.
Mija ponad 10 lat. Za 5 miesiecy ma zaczać działać nareszcie KROPIK. Ale na samym finiszu uruchomienia jest torpedowany. Czemu? Bo KROPIK zrujnuje wiele „rodzinnych firm”, ale jednocześnie pokaże gminom, jak bardzo były przez lata drenowane z pieniedzy.
A na to system podmiotow zarabiajacych na bezdomności po prostu nie może sobie pozwolić.
Stad pojawia sie straszenie porzuceniami psów oraz kosztami wpisów do KROPIK, które w debacie publicznej są celowo zawyżane i przedstawiane jako „nowy podatek od posiadania psa”.
Projekt Krajowego Rejestru Oznakowanych Psów i Kotów (KROPIK) zakłada, że maksymalna opłata za wpis zwierzęcia do rejestru wyniesie do 50 zł. Dodatkowo osobny koszt – również do 50 zł – może zostać pobrany za samo czipowanie, co daje maksymalnie około 100 zł jednorazowo za oba działania.
Są to ceny maksymalne, a nie obowiązkowe stawki. Oznacza to, że każda lecznica weterynaryjna będzie mogła samodzielnie ustalać ceny, byle nie przekraczały ustawowych widełek. Dokładnie tak jak dziś dzieje się to z innymi usługami weterynaryjnymi, w tym obowiazkowym szczepieniem przeciw wściekliźnie, ktore wachaja sie od 40 zł na wsiach do 150 w miastach…
Miejmy nadzieję, że programy do obsługi lecznic weterynaryjnych szybko wprowadzą aktualizacje, które zautomatyzują wpisywanie danych do bazy, bo tylko wtedy system nie będzie uciążliwy dla lekarzy i opiekunów zwierząt.
Stąd apel: nie dajcie sobie wmówić, że „lepiej poczekać” z wdrożeniem systemu na bardziej kompleksowe projekty. Ich przygotowanie i wdrożenie potrwa miesiące, a nawet lata. Tutaj mamy gotowy system, który do końca roku może wreszcie odpowiedzieć na podstawowe pytanie: ile tak naprawdę mamy bezdomnych zwierząt.
Dziś znamy jedynie liczby ze schronisk, podczas gdy ogromną część ciężaru „łatania systemu” od lat niosą na swoich barkach organizacje. Prawo tworzy sie bez danych, bez realnego obrazu skali zjawiska.
To także szansa na powrót wielu zwierząt do domów. Tak jak tych, które latami siedziały w Wojtyszkach, tylko dlatego, że nikt nie wpisał numerów ich transponderów do jednej z wielu baz.. .
To wreszcie szansa na realne oszczędności w gminach – środki, które mogą zostać przekierowane na programy ubezpładniania, zamiast na dalsze łatanie niewydolnego systemu.
Ale o ograniczaniu populacji… może kiedy indziej…
bezprawnik.pl
Bezdomne zwierzęta kosztują miliardy rocznie. Czipowanie sposobem na oszczędzanie
Skąd pomysł o wprowadzeniu powszechnego czipowania zwierząt, które dziś nie jest obowiązkowe? Jak pisze portal WP Finanse, bezdomne zwierzęta kosztują budżet państwa miliardy złotych rocznie, a np. w samym 2024 roku było to aż 3,6 mld zł. Rosną też koszty utrzymywania schronisk, których budżet jeszcze w 2015 roku wynosił około 140 milionów złotych, a w 2024 r. niemal 240 mln zł.
bezprawnik.pl/obowiazkowe-czipowanie-psow-i-kotow-projekt/
fb
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Komentarze przed publikacją są moderowane.