Maciej Piotr Synak


Od mniej więcej dwóch lat zauważam, że ktoś bez mojej wiedzy usuwa z bloga zdjęcia, całe posty lub ingeruje w tekst, może to prowadzić do wypaczenia sensu tego co napisałem lub uniemożliwiać zrozumienie treści, uwagę zamieszczam w styczniu 2024 roku.

piątek, 3 lipca 2026

Jak bogacze ograniczają smartfony







przedruk


Palo Alto. Jak miliarderzy z Doliny Krzemowej wychowują swoje dzieci?

29 czerwca 2026



Gdy my, zwykli ludzie, zmagamy się ze smartwicą, najbogatsi architekci cyfrowej rzeczywistości stawiają rygorystyczne zakazy i wydają setki tysięcy dolarów na specjalne szkoły, żeby tylko ustrzec przed nią swoje pociechy. Robią to, bo wiedzą jakie szkody mogłaby im wyrządzić.


Monopoly w Palo Alto

Crescent Park, Palo Alto, Kalifornia. Dzielnica prawników, lekarzy, menedżerów i profesorów jednego z topowych uniwersytetów w Stanach Zjednoczonych. Pod bujnymi koronami dębów i magnolii kryją się urocze domy, a między mieszkającymi w nich rodzinami kwitną przyjaźnie.

Dzieci bawią się w ogrodach sąsiadów, a rodzice na sąsiedzkich imprezach. Jest bezpiecznie, spokojnie i kameralnie. Z dala od wieżowców, tłoku i hałasu. Sielanka w drogo-dzielnicowym amerykańskim wydaniu.

Pewnego dnia w Palo Alto pojawia się nowy rezydent. Lekką ręką wydaje 110 milionów dolarów, żałośnie niewielki procent swojego całkowitego majątku, na zakup co najmniej 11 domów. Przebija dwu-, a nawet trzykrotnie ich rzeczywistą wartość, skutecznie wyprowadzając z dzielnicy kolejne rodziny. „New York Times” napisze, że traktuje on ulice Edgewood Drive i Hamilton Avenue jak grę w Monopoly.

Po kupieniu zielonych domków, nowy rezydent zaczyna ulepszać je do czerwonych. Rozpoczyna prace budowlane. Łączy ze sobą kolejne domki, pięć z nich przekształca w kompleks mieszkalny dla siebie, żony i trzech córek. Inne zamienia na domki gościnne albo imprezowe. Część z nich stoi pustych.

Następnie wszystko szczelnie ogradza wysokim żywopłotem, montuje monitoring, stawia ochronę. Sąsiedzi zaczynają skarżyć się władzom miasta na toczące się już prawie dziesiąty rok hałaśliwe prace budowlane oraz uciążliwą obecność prywatnej ochrony nowego rezydenta.

Odczuwają także utrudnienia w ruchu. Winni są partnerzy biznesowi rezydenta, którzy przyjeżdżając ciągle do niego z wizytami, zajmują wszystkie wolne miejsca parkingowe na ulicach. Jeszcze kilkanaście lat temu dzieci mogły na nich beztrosko ścigać się na rowerkach.

Mieszkańcy się skarżą, tylko co z tego? Co mogą zrobić? Przecież gdyby nowy rezydent tylko chciał, to ich też mógłby wykupić. A gdyby ascetycznie odrzucali jego milionowe oferty, to i tak znalazłby sposób. W końcu stoi na szczycie jednego z Bóg techów, który ma aspirację objęcia kontroli nie tylko nad ich umysłami, ale także umysłami ich dzieci. Uzależnienia od siebie od najmłodszych lat.



Jak bogacze dozują smartfony

W jednym z jedenastu domów, Mark Zuckerberg (owy rezydent), wbrew przepisom o zagospodarowaniu przestrzennym dla terenów mieszkalnych, urządził małą szkołę. Według katalogu Kalifornijskiego Departamentu Edukacji otwarto ją dopiero w październiku 2022 roku, choć sąsiedzi zaobserwowali uczęszczających do niej uczniów już rok wcześniej.

Dokumentacja złożona przez placówkę wskazuje, że liczba uczniów w latach 2022-2025 wzrosła z dziewięciu do czternastu, (choć zdaniem sąsiadów uczniów było dwa razy więcej).


Jak dokładnie funkcjonuje mała, elitarna szkoła, do której uczęszczają dzieci multimiliardera? Trudno powiedzieć. Może w tym, czego uczy, tkwi sekret całego bogactwa i władzy, który chce przekazać wyłącznie potomnym? Z pewnością wpaja dziecku jedno: „nie wchodź w destrukcyjny cyfrowy świat, który stworzył twój ojciec”.

Szkoła „Bicken Ben School” założona przez Marka Zuckerberga funkcjonowała w modelu Montessori, który kładzie nacisk na naturalny rozwój dziecka i podkreśla wartość kontaktu z przyrodą. Właściciel Meta przyznał, że ogranicza swoim dzieciom nadmierne korzystanie z ekranów w celach rozrywkowych.

Spośród jego „kolegów po fachu” z Doliny Krzemowej nie jest odosobniony. Zresztą w Palo Alto mieszka lub mieszkało wielu takich jak on – Sergey Brin i Larry Page, współzałożyciele Google; Tim Cook, od 15 lat CEO Apple; David Filo, współtwórca Yahoo! oraz Marissa Mayer, była CEO firmy; Reid Hoffman, współzałożyciel LinkedIn; Jawed Karim, współzałożyciel YouTube, a także pochowany w Palo Alto założyciel Apple, Steve Jobs. Oprócz nich, także wielu innych projektantów wirtualnego świata niższego szczebla i inżynierów sztucznej inteligencji.

Część z nich posłała swoje dzieci do Waldorf School of the Peninsula, ośrodka proponującego niestandardową ścieżką edukacyjną. Jest to elitarna placówka, w której roczny koszt nauki wynosi obecnie od 19,600 (przedszkole w niepełnym wymiarze godzinowym) do 56,160 dolarów (wyższe klasy szkoły średniej dla obcokrajowców).

Czym różni się od innych szkół w Dolinie Krzemowej? Na stronie internetowej szkoła prezentuje się w następujący sposób:

„WSP oferuje edukację zorientowaną na człowieka, dostosowaną do ery sztucznej inteligencji. […] Szkoła Waldorfowska kładzie nacisk na oryginalność, krytyczne myślenie, inteligencję emocjonalną i kreatywność – czyli cechy, których maszyny nie są w stanie naśladować.

Znajdujemy się w samym sercu Doliny Krzemowej i obsługujemy rodziny związane z branżą technologiczną, innowacyjną oraz środowiskiem akademickim, które pragną, aby ich dzieci rozwijały zarówno rygor intelektualny, jak i mądrość ludzką”.


W szkole waldorfskiej telefony przez cały dzień pozostają schowane w bezpiecznym miejscu, dzięki czemu – jak czytamy na stronie – uczniowie rozmawiają ze sobą w trakcie lunchu, nawiązują kontakt wzrokowy, nie porównują się z wyreżyserowanymi treściami w mediach społecznościowych, nawiązują lepsze przyjaźnie. Brak telefonów to brak rozproszenia, niepokoju i porównywania się. W skrócie, zostało to ujęte jako „just real childhood” – czyli „po prostu prawdziwe dzieciństwo”.

Nie panuje pełna cyfrowa prohibicja. Szkoła uczy programowania, a także rozważnego korzystania z technologii, w tym m. in. etycznych aspektów wykorzystywania sztucznej inteligencji. Odbywa się to jednak na odpowiednim stadium rozwoju dziecka, który dzielony jest na 3 etapy.

W przedszkolu i na etapie wczesnoszkolnym (5-10 lat) dziecko potrzebuje wzmacniać swoje ciało, wyostrzać zmysły i wzbogacać wyobraźnię. Dni wypełnione są śpiewaniem, opowiadaniem historii, malowaniem, pracami ręcznymi, pieczeniem chlebów, pielęgnowaniem ogrodu, wspinaczką i zabawą. W okresie, w którym mózg dziecka rozwija się najszybciej te aktywności budują koordynację ruchową i podstawy społeczno-emocjonalne, których nie są w stanie zapewnić ekrany.

Na kolejnym poziomie kształcenia (11-13 lat) priorytetem jest rozwój krytycznego myślenia i samodzielności przed pełnym zanurzeniem w świat cyfrowy. Szkoła dopuszcza minimalne, celowe wykorzystywanie technologii. Dzieci uczą się wyszukiwać informacje na tematy badawcze w Internecie, lecz dopiero po opanowaniu umiejętności oceny wiarygodnych źródeł.

Na końcu, młodzież w wieku licealnym (14-18 lat) może korzystać z narzędzi technologicznych do realizacji projektów, kręcenia filmów, analizy danych, programowania sztucznej inteligencji, pracy na algorytmach.

Kompetencje cyfrowe dla młodych ludzi są stosunkowo łatwe do nabycia – dlatego pojawiają się w procesie edukacyjnym na etapie końcowym. Szkoła zakłada nauczenie wykorzystywania technologii do wzmacniania własnych pomysłów, a nie do pełnego zastępowania myślenia.

Czy w postawie menedżerów z branży technologicznej – wysyłaniu własnych dzieci do szkoły wolnej od ekranów i jednocześnie rozwijaniu algorytmów uzależniających nasze dzieci – nie ma nuty hipokryzji? Nie sądzę. Właściwsze byłoby mówienie o cynizmie wynikającym z prawdziwej świadomości tego, jak wyniszczające i zarazem dochodowe potrafią być stale udoskonalane przez nich narzędzia.

Damien Leloup w 2024 r. na łamach „Le Monde” w artykule pod tytułem „Nie, szefowie firm technologicznych nie zabraniają swoim dzieciom korzystania z ekranów”, próbował dowieść, że szkoła waldorfska na południowym wybrzeżu San Francisco jest jedynie kroplą w morzu placówek edukacyjnych, do których posyłają swoje dzieci pracownicy branży technologicznej. Większość z nich ma wybierać dobrze finansowane szkoły publiczne, w których nie obowiązuje zakaz ekranów.

Nawet jeśli Leloup ma rację, to Waldorf School of the Peninsula czy malutka szkoła założona przez Zuckerberga pokazują istniejący trend w Doliny Krzemowej. Kolejne przykłady menedżerów i dyrektorów ograniczających swoim dzieciom dostęp do technologii dają do myślenia. Tyczy się to szczególnie najważniejszych z nich, najgłośniejszych nazwisk, twarzy najpotężniejszych korporacji.


Sam to rozgryź

Chamath Palihapitiya, były dyrektor wykonawczy Facebooka, jeden z pierwszych członków jego kadry kierowniczej, w wywiadzie dla CBNC w 2017 r. przyznał, że trzyma swoje dzieci jak najdalej od technologii. Wówczas jego pociechy w wieku od 5 do 9 lat wciąż miały go o to prosić, „bo ich koledzy mają to cały czas”. Pozwalał im jedynie sporadycznie oglądnąć film.

Palihapitiya uważa, że dzieci uczą się i rozwijają dzięki doświadczeniom z prawdziwego, a nie wirtualnego życia. W wywiadzie powiedział, jaki schemat rozwoju jest mu bliski: „Sam to rozgryź. Wyjdź na zewnątrz, zadrap sobie kolano. Upadnij na ziemię. Uprawiaj jakiś sport. Przegraj w czymś. A potem wróć do mnie, a wtedy porozmawiamy o tym. Porozmawiamy o tym jak rozsądni ludzie. A ja postaram się ci wyjaśnić, dlaczego to, co ci się przydarzyło, jest dla ciebie czymś dobrym”.

Dzieci Billa Gatesa, współzałożyciela Microsoftu, również narzekały na to, że ich tata ograniczał im dostęp do technologii, w przeciwieństwie do innych rodziców. Gates dał im telefony dopiero po ukończeniu 14. roku życia, a później zakazywał używania ich przy stole w trakcie posiłków.

Steve Jobs, współtwórca Apple, w 2010 r. przedstawił światu iPada jako wspaniałe narzędzie, które ma m. in. walory komunikacyjne i edukacyjne. Spytany później o to, czy jego dzieci kochają iPada, odpowiedział, że nie pozwala im z niego korzystać, ponieważ skutki jego używania mogą być dla nich niebezpieczne. Jony Ive, główny projektant firmy Apple, pozwalał dzieciom na korzystanie z iPada jedynie pod kontrolą rodzicielską.

Susan Wojcicki, była CEO Youtube’a, przyznała w 2017 r. wywiadzie dla „The Guardian”, że dla jej pięciorga dzieci ważne jest skupienie się na teraźniejszości, ponieważ ludzie muszą nauczyć się rozróżniać, kiedy należy skupić się na rozmowie, a kiedy można skupić się na czynnościach w Internecie. Również zabierała im telefony, a jako rozsądny wiek, w jakim dzieci powinny je otrzymać po raz pierwszy, uznała ukończenie 11 lat.

Evan Spiegel, założyciel Snapchata powiedział już w 2018 r., że ograniczał swojemu siedmioletniemu dziecku czas spędzany przed ekranem do 1,5 godziny tygodniowo. Sundar Pichai, przez kilka lat CEO Google’a, a obecnie CEO Alphabetu, również zarządza czasem przed ekranem swoich dzieci. Choć stosuje raczej niewielkie bariery, stara się promować dobre nawyki i samemu być wzorem dla rodziny.

Gdy Mark Zuckerberg wprowadził się do Palo Alto, mieszkańcy prestiżowej dzielnicy na południowym wybrzeżu San Francisco zaczęli zmagać się z niedogodnościami jego przybycia. Ucierpiały święty spokój i relacje sąsiedzkie. Nowemu rezydentowi jednak to nie przeszkadzało – zaszył się za wysokimi murami swojej posiadłości, w której całe zamieszanie spowodowane jego przyjazdem, jakby wcale go nie dotyczyło.


Czy z podległymi mu Facebookiem i Instagramem nie jest podobnie? Zuckerberg przyniósł je publicznej szkole niczym wieloletnie prace budowlane, korki i zapchane parkingi do Palo Alto. Następnie w ścisłym centrum tego zamętu wybudował własnym dzieciom kameralną szkółkę, która uczy je dystansu od telefonów i wartości, jaką ma dotykanie trawy.

Gdy my, zwykli ludzie, zmagamy się ze smartwicą, najbogatsi architekci cyfrowej rzeczywistości stawiają rygorystyczne zakazy i wydają setki tysięcy dolarów na specjalne szkoły, żeby tylko ustrzec przed nią swoje pociechy. Robią to, bo wiedzą jakie szkody mogłaby im wyrządzić. Może właśnie dlatego, w tej jednej jedynej kwestii warto byśmy wzięli przykład z Gatesa i Zuckerberga.










https://klubjagiellonski.pl/2026/06/29/palo-alto-jak-miliarderzy-z-doliny-krzemowej-wychowuja-swoje-dzieci/





środa, 1 lipca 2026

Statystyki bloga - półrocze 2026

 


Statystyki bloga - połowa roku 2026

na dzień 21 czerwca 2026



ostatnie 12 miesięcy:








cały okres od 2010 r.:






ilości postów na dzień 21 czerwca 2026 r.:

- opublikowane - 2517

- wersje robocze - 1318

- zaplanowane - 0



razem: 3835





ilości postów powstałych za ostatnie pół roku 2026 r.:

- opublikowane - + 90

- wersje robocze - + 120


razem: + 210



rokpostyRAZEM:
201011
20118081
2012990
2013115205
2014189394
2015110504
2016126630
2017204834
201827861
201948909
20201701079
20212301309
20221741483
20231511634
20244502084
20253432427
2026902517






Wersje robocze zawierają też nieskończone teksty, ale głównie moje notatki dotyczące ubeków, spraw osobistych, opisów sytuacji, ciekawszych przedruków nie do publikacji, póki co.








poprzednio statystyki zamieściłem w poście z 2 stycznia 2026:








poniedziałek, 29 czerwca 2026

Fatalny zbieg okoliczności....

 



Logo gazety "Rzeczpospolita"





Głos Wolny Wolność Ubespieczaiący. [Ed. A]
Creator: Stanisław Leszczyński (król Polski ; 1677-1766)
Description:
Ed. A: na s. tyt. winietka: Orzeł w koronie trzyma pazurami taśmę a na niej napis: Elementum Meum Libertas [„Moim żywiołem jest wolność” - MS]


"Alegoria rozbioru Polski" 


§  2.

1. Godłem Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, zwanym dalej "godłem ABW", jest wizerunek Orła Białego, oparty na wizerunku z 1733 r. umieszczonym następnie na karcie tytułowej publikacji "Głos wolny wolność ubezpieczający" z 1749 r., trzymający w szponach uproszczony kontur granicy Rzeczypospolitej Polskiej na granatowym owalnym tle. Kontur granicy tworzy wstęga w barwach narodowych. Pole wewnątrz konturu granicy jest białe. W polu umieszczony jest centralnie napis: "ABW". Pod wizerunkiem Orła na białym pasku znajduje się czarny napis "AGENCJA BEZPIECZEŃSTWA WEWNĘTRZNEGO", natomiast nad wizerunkiem biały napis "RZECZPOSPOLITA POLSKA".

2. Godłem Centrum Antyterrorystycznego Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, zwanym dalej "godłem CAT ABW", jest wizerunek Orła Białego, oparty na wizerunku z 1733 r. umieszczonym następnie na karcie tytułowej publikacji "Głos wolny wolność ubezpieczający" z 1749 r., trzymający w szponach skrót literowy Centrum Antyterrorystycznego (CAT) stylizowany na zarys granic RP w barwach narodowych Rzeczpospolitej Polskiej. Pod wizerunkiem Orła na białym pasku umieszczony jest czarny napis "AGENCJA BEZPIECZEŃSTWA WEWNĘTRZNEGO", natomiast nad wizerunkiem czarny napis "RZECZPOSPOLITA POLSKA". Pod dolną częścią owalu znajduje się biały pasek z granatową obwódką, na którym umieszczony jest napis "CENTRUM ANTYTERRORYSTYCZNE".



"mapa 3" graficznie pasuje do miedziorytu - "Alegoria rozbioru Polski" - autorstwa Noëla Le Mire'a na podstawie rysunku Jeana-Michela Moreau'a.
Na ilustracji uwidoczniono, patrząc od lewej: Katarzynę II, króla Polski Stanisława II Augusta, Józefa II Habsburga i króla Prus Fryderyka II.

Szczególnie czerwone strzałki u góry "mapy" powtarzają kierunek i proporcje rąk wskazujących na mapę, a postać Fryderyka II króla Prus po prawej stronie optycznie pokrywa się z odwróconym napisem.
Fryderyk na rysunku wskazuje szpadą Gdańsk, który jest kluczowy.



- biało-czerwona wstęga układa się jak papier, jednak "zagięcia" tego nie odzwierciedlają, prawdopodobnie dlatego, by układ kolorów (biały od lewej) był zgodny z zasadami ekspozycji flagi narodowej, ale
- tam gdzie Gdańsk - barwy narodowe są do góry nogami
- zastosowany kontur nie odzwierciedla proporcji prawdziwych konturów RP - południowy skraj bardziej pasuje do mapy, nad jaką debatują zaborcy
- cienka czerwona linia przypomina linię brzegową Polski i wyrysowane granice, rzeki z mapy "zaborców"
- na oko widać, że wstęga nie trzyma wymiarów, tj. każdy z siedmiu odcinków wstęgi posiada inne szerokości, inne proporcje kolorów (cienki czerwony, biały, czerwony - jak ktoś nie wierzy, może samodzielnie policzyć piksele) - czemu to ma służyć? 
- zapewne również łuki każdego z siedmiu odcinków mają różne promienie

Wszystkie części wstęgi powinny mieć te same proporcje i szerokości kolorów, tak aby sugerować symetryczność/ jednakowość - brak symetrii, różne szerokości kolorów sprawiają, że obraz odbieramy jako chaotyczny, brzydki.

- wstęga wygląda jak zawinięty papier - w połączeniu z "palcami" orła ma się wrażenie, że orzeł nie tyle zwija wstęgę, co zwija płachtę papieru wyobrażającą kontury RP - "zwija Polskę" ?

- orzeł trzymający "papierowy" arkusz z obrysem granic RP przypomina miedzioryt Noëla Le Mire'a - w oryginale, ponad postaciami królewskimi wrysowano uskrzydloną postać kobiecą, przypomina to orła z publikacji "Głos Wolny Wolność Ubespieczaiący"

- orzeł z publikacji króla Stanisława Leszczyńskiego ma zamknięty dziób, orzeł z loga ABW ma dziób otwarty, jakby naśladował grymas Stanisława Augusta..




- skrót dla "Centrum Antyterrorystyczne" - CAT łatwo przeinaczyć na KAT, szczególnie, że litera "C" ma skośne prowadzenie, co w połączeniu z "A" budzi skojarzenie z "K"

KAT to popularny polski zespół heavy metalowy, który ma logo też wrysowane w okręg

No i CAT przypomina angielskie "cut" - stylizowany obrys Polski jest pocięty, ma szczeliny...

Dlaczego CAT, a nie CA?











P.S. 

Podobieństwo pruskiego orła do uskrzydlonej postaci z "Alegorii rozbioru Polski"











https://pl.wikipedia.org/wiki/G%C5%82os_wolny_wolno%C5%9B%C4%87_ubezpieczaj%C4%85cy

https://dlibra.kdm.wcss.pl/dlibra/publication/54076/edition/41539/content

https://sip.lex.pl/akty-prawne/dzienniki-resortowe/ustalenie-systemu-identyfikacji-wizualnej-w-agencji-bezpieczenstwa-34433938

https://neodom.pl/blog/aktualnosci/poznaj-zasady-wywieszania-polskiej-flagi-na-budynkach

https://maciejsynak.blogspot.com/2026/02/faszywe-mapy-ukrainskie.html


https://pl.wikipedia.org/wiki/Herb_Prus

https://pl.wikipedia.org/wiki/Agencja_Bezpiecze%C5%84stwa_Wewn%C4%99trznego

https://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/7,54420,12641404,hitlerowski-orzel-na-zaproszeniu-na-debate-na-uw.html


niedziela, 28 czerwca 2026

Przestępczość, a wskaźnik więziennictwa

 

przedruk



Polska z najwyższym wskaźnikiem więźniów w UE
InfoSecurity24
5 maja 2025

W 2023 r. w polskich więzieniach przebywało 203 osób na 100 tys. mieszkańców, na Węgrzech - 187 i w Czechach - 181. Najmniej osób na 100 tys. mieszkańców przebywało w więzieniach w Finlandii - 53, Holandii - 66 i Słowenii - 68.

Pod względem liczby osadzonych, Polska również znajduje się w czołówce krajów Unii Europejskiej. Z wynikiem 74,5 tys. osób pozbawionych wolności zajmujemy drugie miejsce, tuż za Francją, gdzie liczba ta wynosi 75,9 tys.


To jest naprawdę dziwne, bo... 


Przestępczość i wandalizm w UE. Polska na szarym końcu
2021-03-10 08:13






Abstrahując od "odwrotnego" opisu w tytule artykułu (jakby niska przestępczość była czymś złym, słabym - "nie popisaliście się Polacy...", bo zwrot "na szarym końcu" oznacza coś złego)

we Francji jest ponad 3x więcej przestępstw, a ludzi siedzi prawie tyle samo co w Polsce.
Wydaje się wobec tego, że prawo w Polsce jest bardzo surowe i wsadza się do więzienia ludzi za byle co, skoro wskaźniki przestępczości u nas są wyjątkowo niskie - jesteśmy zaliczani do najbezpieczniejszych krajów Europy... Polacy nie są skorzy do łamania prawa tak jak w innych krajach...









za fb:

Mahonek –  poruszony(-a).
oodesrptSnm13i625zytllm5127fc78ftf15m3t3ai9gigl2nag8gt0 s3i0 
🚗 To największy zamordyzm w historii polskich dróg. Władza właśnie dokręciła śrubę tak mocno, że gwint pękł. Chodzi o bezpieczeństwo? Wolne żarty. Chodzi o pełną kontrolę i zastraszanie.
👮‍♂️ WIĘZIENIE ZA „WIDZIMISIĘ” POLICJANTA
Wprowadzają karę więzienia (od 3 miesięcy do 5 lat) za tzw. „rażącą prędkość”. Haczyk? W ustawie NIE MA podanej konkretnej wartości! To jest czysty totalitaryzm. Policjant na oko oceni, czy jechałeś „rażąco” szybko. 👉 Nie spodobasz się władzy? Pójdziesz siedzieć. 👉 Sąd tylko przyklepie decyzję funkcjonariusza. Zasada jest prosta: „Dajcie mi człowieka, a paragraf się znajdzie”.
🏎️ ZAKAZ ZGROMADZEŃ DLA FANÓW MOTORYZACJI
Koniec ze spotkaniami. Masz pasję? To jesteś przestępcą. Każde „nielegalne” (czytaj: niezgłoszone urzędasom) spotkanie to teraz „wyścig”.
Latanie bokiem? Więzienie.
Palenie gumy? Więzienie.
Spotkanie na parkingu w nocy? Paranoja władzy widzi w tym spisek.
A teraz najlepsze – ZLOTY. Zebrało się więcej niż 10 aut bez pieczątki od urzędnika? 💸 Widz: do 5000 zł kary za samo patrzenie! 💸 Organizator: minimum 2000 zł. W Korei Północnej też nie można się zbierać bez zgody wodza. Brzmi znajomo?
🚗 KRADZIEŻ AUTA W MAJESTACIE PRAWA
Konfiskata mienia – to jest teraz standard.
Powyżej 1,5 promila? Skarb Państwa zabiera Twój samochód.
Nie Twoje auto? To zmuszą Cię, żebyś zapłacił jego równowartość. To nie jest kara, to jest złodziejstwo.
☠️ DOŻYWOTNI WILCZY BILET
Złapali Cię na jeździe bez prawka? Od dziś traktują Cię jak wroga ludu. Dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów. Jeden błąd, jedna sytuacja życiowa i jesteś wykluczony ze społeczeństwa na zawsze. Bez szans na rehabilitację.
📉 WNIOSEK?
Eksperci biją na alarm, ale kogo to obchodzi na górze? Art. 178d k.k. to narzędzie terroru.
Brak definicji = pełna uznaniowość.
Ogromna władza w rękach jednego policjanta.
Ryzyko nadużyć? Gwarantowane.
Wmówili wam, że to bat na piratów. Guzik prawda. Prawo pisane na kolanie i oparte na represjach zawsze uderzy w zwykłego Kowalskiego. Od dziś każdy wyjazd z garażu to ryzyko, że stracisz wolność, majątek i prawo jazdy, bo władza tak zadecyduje.
Udostępnij to dalej, póki jeszcze można. Niech ludzie zobaczą, w jakim kraju obudzili się dzisiaj rano.




https://infosecurity24.pl/sluzby-mundurowe/sluzba-wiezienna/polska-z-najwyzszym-wskaznikiem-wiezniow-w-ue

https://wiadomosci.gazeta.pl/o_nas/7,199358,31748746,to-najbezpieczniejsze-miejsce-w-europie-na-wakacje-polacy-je.html

https://www.bankier.pl/wiadomosc/Przestepczosc-i-wandalizm-w-UE-Polska-na-szarym-koncu-8071256.html

https://businessinsider.com.pl/finanse/makroekonomia/najbardziej-bezpieczne-kraje-w-europie-polska-w-scislej-czolowce/jjzm4n6