Maciej Piotr Synak


Od mniej więcej dwóch lat zauważam, że ktoś bez mojej wiedzy usuwa z bloga zdjęcia, całe posty lub ingeruje w tekst, może to prowadzić do wypaczenia sensu tego co napisałem lub uniemożliwiać zrozumienie treści, uwagę zamieszczam w styczniu 2024 roku.

wtorek, 24 marca 2026

Dąbrówno i zaginione średniowieczne miasto



P.S. 7 kwietnia 2026

W międzyczasie dokończyłem dwie części artykułu, który piszę od września 2025 na temat "żuławy" i tam najpierw, w drugiej części opublikowanej 5 kwietnia, zawarłem etymologię dla Dąbrówna, dzisiaj kopiuję te ustalenia wraz z uzupełnieniem z 7 kwietnia do tego posta, na ten więc moment treść poniższa jest kompletna, choć nie można wykluczyć jakiś uzupełnień w przyszłości.

Pierwsze w poście przedruki z wikipedii można pominąć przy czytaniu, zasadnicza część zaczyna się od tytułu: Dąbrówno


Aby w pełni zrozumieć moje wywody etymologiczne, dobrze byłoby zapoznać się najpierw z dwiema częściami artykułu o "żuławie", tym bardziej, że odwołuję się do przykładów w nich zawartych:














mapa hipsometryczna Lidar





przedruki
tłumaczenia wiki - automatyczne


22 marca 2026

Zaginione średniowieczne miasto. Sensacyjne odkrycie koło Dąbrówna na Mazurach




Zespół naukowców pod kierownictwem dr. Arkadiusza Koperkiewicza z Instytutu Archeologii Uniwersytetu Gdańskiego jednoznacznie wskazał pierwotną lokalizację Dąbrówna – na wysoczyźnie pod Zamkową Górą, nad jeziorem Dąbrowa Mała. Miasto z czasem przekształciło się w wieś, która przez pokolenia zachowała nazwę Stare Miasto. Okoliczności oraz data przeniesienia ośrodka nie są znane. Jak wskazują badacze, podobny scenariusz powtarzał się w wielu przypadkach tzw. zaginionych miast średniowiecznych.

Badania przeprowadzono z inicjatywy Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Olsztynie. Analizy geofizyczne ujawniły anomalie magnetyczne układające się w czytelny obraz zorganizowanego układu przestrzennego miasta. Zabudowa była dostosowana do ukształtowania terenu. Relikty budynków z centralnym rynkiem rozciągają się wzdłuż wysoczyzny w dwóch rzędach.

W ocenie współpracującego z zespołem specjalisty archeologii nieinwazyjnej Piotra Wronieckiego, wieloletnie badania podobnego stanowiska w Barczewku pozwoliły lepiej interpretować struktury widoczne w wynikach pomiarów geofizycznych. Jego zdaniem można mówić o wyraźnym pokrewieństwie anomalii magnetycznych obu miejsc.

Zniszczenie Dąbrówna w 1410 roku przez armię Władysława Jagiełły poprzedziło bitwę pod Grunwaldem, jednak historia miasta sięga znacznie wcześniej. W czasach podboju ziem pruskich przez Krzyżaków zachodnie rubieże Puszczy Galindzkiej zamieszkiwało plemię Sasinów. Po II powstaniu pruskim zakon miał zdobyć gród jednego z pruskich książąt i wznieść zamek Ilgen/Yilienburg, przejmując dawną nazwę. Obiekt wzmiankowano już w 1316 roku, a prawa miejskie nadano Dąbrównu w 1326 roku. Dokument lokacyjny najprawdopodobniej dotyczy właśnie tego miejsca.

Już w 2022 roku archeolodzy znaleźli dowody, że Zamkowa Góra w Starym Mieście kryje ślady krzyżackiego założenia wykraczające daleko poza granice fortyfikacji. Przeprowadzono odkrywki sondażowe oraz prospekcję podwodną brzegów jeziora. Jesienią 2025 roku w pełni potwierdzono te przypuszczenia.

Jak podkreślił dr Koperkiewicz, badania zaginionych miast średniowiecznych to fenomen ostatniej dekady w polskiej archeologii. Postęp w tej dziedzinie stał się możliwy dzięki upowszechnieniu technik nieinwazyjnych, a kluczową rolę odgrywa geofizyka.



Stare Miasto - widok na centrum wsi



STARE MIASTO

wiki
Stare Miasto (niem. Altstadt) – wieś w Polsce położona w województwie warmińsko-mazurskim, w powiecie ostródzkim, w gminie Dąbrówno. W czasach krzyżackich wieś pojawia się w dokumentach w roku 1414, podlegała pod komturię w Dąbrównie, były to dobra krzyżackie o powierzchni 32 włók.

12 lutego 1948 r. ustalono urzędową polską nazwę miejscowości – Stare Miasto


de.wiki
Stare Miasto – przed 1437 rokiem Aldestad – zostało po raz pierwszy wspomniane w 1397 roku. Wieś posiadała posiadłość.



DĄBRÓWNO

en.wiki

Do XIII wieku Staroprusacy zbudowali fort na wąskim odcinku między jeziorami Wielkim a Małym Dąbrową. Po krucjacie pruskiej Zakon Krzyżacki rozpoczął umacnianie tego obszaru jako Gilgenburg w 1316 roku, a rozwijająca się osada otrzymała prawa miejskie w 1326 roku. W XV wieku był wielokrotnie niszczony w wyniku wojen. W 1410 roku, podczas wojny polsko-litewsko-krzyżackiej, miasto zostało zdobyte przez Polaków. W 1444 roku miasto przystąpiło do antykrzyżackiego Związku Pruskiego, na wniosek którego król Polski Kazimierz IV Jagiellon włączył region i miasto do Królestwa Polskiego w 1454 roku. Po kolejnej wojnie trzynastoletniej, najdłuższej ze wszystkich wojen polsko-krzyżackich, region i miasto stały się częścią Polski jako lenno należące do Zakonu Krzyżackiego. 



"Słownik geograficzny Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich"



de.wiki

Dąbrówno (niem. Gilgenburg) to wieś w gminie Dąbrówno, w powiecie ostrowskim, województwie warmińsko-mazurskim, na północy Polski.

Wieś położona jest w historycznym regionie Prus Wschodnich, na przesmyku pomiędzy Jeziorem Dąbrowa Wielka (Jezioro Dąbrowe Wielka, zwane także Jeziorem Porannym) na wschodzie a Dąbrową Małą (Jezioro Małe, zwane także Jeziorem Wieczornym) na zachodzie, około 50 kilometrów na południowy zachód od stolicy województwa Olsztyna i 30 kilometrów na południe od miasta powiatowegoOstróda (Osterode w Prusach Wschodnich).

Na północy oba jeziora łączy mała rzeka Wel. Okolica należy do południowej części Krajobrazowego Obszaru Chronionego Krajobrazowego Wzgórz Dylewskich, którego najwyższym punktem jest 312-metrowa Góra Dylewska (Kernsdorfer Höhe), około 15 kilometrów na północny zachód od wsi.

Obszar dwóch bitew pod Tannenbergiem w latach 1410 i 1914 znajduje się osiem kilometrów na północ od wsi.

Na przesmyku, który otoczony jest wodą i dlatego strategicznie położony, Zakon Krzyżacki zbudował zamek na początku XIV wieku. W tym samym miejscu już wcześniej znajdowały się dwie reduty fortyfikacyjne Prusaków. W dokumencie komanderii Christburg z 1316 roku rycerz Beringer jest wymieniony w raportach jako strażnik zakonu "Domu Ilienburgów".

Na terenie zamku zakon osiedlał niemieckich imigrantów. Osada najwyraźniej rozwijała się korzystnie, ponieważ już w 1326 roku dowódca Christburga, Luter Brunszwik, według relacji kronikarza zakonu Petera von Dusburga, otrzymała prawa miejskie. Przez "Ilienburg", "Ilgenburg" nazwa Gilgenburg została utrwalona na początku XVI wieku. Miasto stało się siedzibą zarządcy i urzędu komory. Położone blisko granicy z Polską, miasto było wielokrotnie wciągane w konflikty zbrojne Zakonu z Polską. W drodze do bitwy pod Tannenbergiem w 1410 roku polskie wojska zdobyły miasto dwa dni wcześniej, 13 lipca 1410 roku, i zniszczyły je wraz z zamkiem. W 1414 roku Polacy ponownie zaatakowali miasto, które było wtedy tak zniszczone, że boiliwick i biuro izby musiały zostać przeniesione do Ordenshof Vierzighuben. W 1440 roku Gilgenburg przystąpił do "Ligi Pruskiej", która zbuntowała się przeciwko zakonowi, lecz wkrótce ponownie podporządkowała się zakonowi podczas wojny miejskiej.

Z powodu wojny z Polską zakon zaczął zastawiać miasta jako zamiennik za pensję najemników. W 1475 roku Gilgenburg został również zastawiony na rzecz najemnego przywódcy Georga von Löbena. Był to jednak dopiero początek łańcucha zmian właścicieli; dopiero przejęcie miasta przez kapitana Felixa von Finckensteina 24 kwietnia 1572 roku przywrócono ciągłość. Rodzina Finck von Finckenstein posiadała tę posiadłość aż do XX wieku. Po sekularyzacji stanu zakonu w 1525 roku do Księstwa Prus, Gilgenburg został administracyjnie podporządkowany Oberländischer Kreis i stał się siedzibą urzędu dziedzicznego.

Nazwa zamku zakonowego, zbudowanego w 1316 roku, "Ilienburg", prawdopodobnie pochodzi od pruskiego słowa "ilga", które oznacza "długi". Prawdopodobnie odnosi się to do wydłużonego zbiornika wodnego, który reprezentuje Kleiner Damerausee, a który być może kiedyś nazywany był nawet "Ilgensee". Zamek na jego skraju był w związku z tym nazywany "Ilgenburg". W ciągu XVI wieku nazwa zmieniła się na "Gilgenburg", co odnosi się do lilii z herbu miasta, gdzie kwiat nazywany jest "Gilge" w staroniemieckim.

Inna interpretacja nazwy odnosi się do pruskiego słowa "gilus, gilin, gillis", które oznacza "głębokość" i może oznaczać, że Zamek Zakonu stał w głębokim miejscu.

Już w czasach przedreformacyjnych – w 1326 roku – założono kościół w Gilgenburgu.

wikipedia dla Polaków

Tereny te zamieszkiwało pruskie plemię Sasinów, a następnie zostały skolonizowane przez polskich osadników pochodzących z ziemi chełmińskiej i staropruskich z Pomezanii. Zamek został zbudowany przez Krzyżaków w 1319 r. w miejscu staropruskiego grodu obronnego. Przy zamku powstała osada Ylienburg, która w 1326 r. otrzymała prawa miejskie od komtura dzierzgońskiego – Luthra von Braunschweiga. Przez Dąbrówno w tamtym czasie prowadził szlak handlowy z Mazowsza do Elbląga i Gdańska. Zamek był od 1325 siedzibą wójta krzyżackiego podlegającego komturowi dzierzgońskiemu, a od 1341 ostródzkiemu. Na przełomie XIV i XV wieku powstała pierwsza szkoła miejska.

W lipcu 1410 r. na dwa dni przed bitwą grunwaldzką miasto zostało zdobyte i spalone przez wojska Władysława Jagiełły. W XV w. sędzią ziemskim był tu Piotr Bażyński z Elgnowa (ojciec Jana i Ścibora – założycieli Związku Pruskiego). W 1444 miasto przystąpiło do antykrzyżackiego Związku Pruskiego, na prośbę którego w 1454 król Kazimierz IV Jagiellończyk ogłosił wcielenie regionu z miastem do Królestwa Polskiego. W 1519 miasto zdobyły wojska polskie, ale mimo tego po hołdzie pruskim w 1525 r. miejscowość została starostwem pod władzą pruskiego księcia, lennika polskiego i należała do rodów magnackich: Gablentzów, Olesnitzów i najdłużej (1572–1831) do Finck von Finckensteinów. W 1568 zakończono budowę kościoła protestanckiego dla Polaków. W XVI wieku osiedlili się tu wygnani z Czech bracia czescy (w latach 1548–1564). W 1656 roku miasto zostało spalone przez Tatarów posiłkowanych przez wojska hetmana Wincentego Aleksandra Gosiewskiego. Rok później zakończył się okres zwierzchnictwa polskiego i miasto znalazło się w granicach państwa brandenbursko-pruskiego, w 1701 przekształconego w Królestwo Prus. Dąbrówno było jednym z najsilniejszych ośrodków polskości na Mazurach, ale nigdy nie przekształciło się w ośrodek miejski o dużym znaczeniu.



Herb gminy Dąbrówno




Dąbrówno 

Moje opracowanie dla etymologii Dąbrówna, które najpierw opublikowałem w poście z cyklu "Żuława" w części drugiej: maciejsynak.blogspot.com/2026/04/zuawa-cz-2-mawa-dabrowno-szczecin.html



niemiecka wiki
Dąbrówno (niem. Gilgenburg)wieś w gminie Dąbrówno, w województwie warmińsko-mazurskim.

Wieś położona jest w historycznym regionie Prus Wschodnich, na przesmyku pomiędzy Jeziorem Dąbrowa Wielka (Jezioro Dąbrowe Wielka, zwane także Jeziorem Porannym) na wschodzie a Dąbrową Małą (Jezioro Małe, zwane także Jeziorem Wieczornym) na zachodzie, ok 50 km od Olsztyna. 
Na północy oba jeziora łączy mała rzeka Wel. Okolica należy do południowej części Krajobrazowego Obszaru Chronionego Krajobrazowego Wzgórz Dylewskich, którego najwyższym punktem jest 312-metrowa Góra Dylewska (Kernsdorfer Höhe), około 15 kilometrów na północny zachód od wsi.
Obszar dwóch bitew pod Tannenbergiem w latach 1410 i 1914 znajduje się osiem kilometrów na północ od wsi.

Na przesmyku, który otoczony jest wodą i dlatego strategicznie położony, Zakon Krzyżacki zbudował zamek na początku XIV wieku. W tym samym miejscu już wcześniej znajdowały się dwie reduty fortyfikacyjne Prusaków. W dokumencie komanderii Christburg z 1316 roku rycerz Beringer jest wymieniony w raportach jako strażnik zakonu "Domu Ilienburgów".

Dąbrówno na mapie z 1933 roku - od północy osadę przecina rzeczka Wel

Na terenie zamku zakon osiedlał niemieckich imigrantów. Osada najwyraźniej rozwijała się korzystnie, ponieważ już w 1326 roku dowódca Christburga, Luter Brunszwik, według relacji kronikarza zakonu Petera von Dusburga, otrzymała prawa miejskie. Przez "Ilienburg", "Ilgenburg" nazwa Gilgenburg została utrwalona na początku XVI wieku. W 1440 roku Gilgenburg przystąpił do "Ligi Pruskiej", która zbuntowała się przeciwko zakonowi, lecz wkrótce ponownie podporządkowała się zakonowi podczas wojny miejskiej.
W 1475 roku Gilgenburg został również zastawiony na rzecz najemnego przywódcy Georga von Löbena. Był to jednak dopiero początek łańcucha zmian właścicieli; dopiero przejęcie miasta przez kapitana Felixa von Finckensteina 24 kwietnia 1572 roku przywrócono ciągłość. Rodzina Finck von Finckenstein posiadała tę posiadłość aż do XX wieku. 

Nazwa zamku zakonowego, zbudowanego w 1316 roku, "Ilienburg", prawdopodobnie pochodzi od pruskiego słowa "ilga", które oznacza "długi". Prawdopodobnie odnosi się to do wydłużonego zbiornika wodnego, który reprezentuje Kleiner Damerausee, a który być może kiedyś nazywany był nawet "Ilgensee". Zamek na jego skraju był w związku z tym nazywany "Ilgenburg". W ciągu XVI wieku nazwa zmieniła się na "Gilgenburg", co odnosi się do lilii z herbu miasta, gdzie kwiat nazywany jest "Gilge" w staroniemieckim.

Inna interpretacja nazwy odnosi się do pruskiego słowa "gilus, gilin, gillis", które oznacza "głębokość" i może oznaczać, że Zamek Zakonu stał w głębokim miejscu.

Można jeszcze raz dodać: 
gil, nazwa ptaszka, czes. hýl (ruskie nazwy odnośne może tylko pożyczka z naszych); pierwotne; nazw ptactwa nie pożyczaliśmy od nikogo.

Poniżej na ilustracji Jezioro Dąbrowa Wielka i Dąbrowa Mała oraz Dąbrówno na przesmyku pomiędzy nimi.



Mapa hipsometryczna Lidar: wieś Stare Miasto, Zamkowa Góra (pierwotne Stare Miasto) i Dąbrówno

Dąbrowa Wielka - zbiornik o rozwiniętej linii brzegowej, urozmaiconej rzeźbie dna z kilkoma głęboczkami i górkami podwodnymi, brzegach przeważnie wysokich i miejscami stromych, tylko u północnych krańców płaskich z podmokłymi torfowiskami. Główny odpływ znajduje się po zachodniej stronie i odprowadza wodę do Dąbrowy Małej.

Dąbrowa Mała - od strony Dąbrówna dno twarde, kamieniste, w południowej części dno muliste słabo zarośnięte roślinnością zanurzoną. Rynnowy zbiornik o rozwiniętej linii brzegowej, urozmaiconej konfiguracji dna. Brzegi na ogół wysokie i strome, tylko na krańcach płaskie.

Do Jeziora Dąbrowa Wielka wpada rzeczka Wel - przepływa ona przez Jezioro Dąbrowa Wielka do jeziora Dąbrowa Mała i dalej jeszcze przez - jak naliczyłem - siedem jezior i wpada koło Bratiana do Drwęcy. 


wiki:

Wel (niem. Welle) – rzeka, lewy dopływ Drwęcy o długości 107,45 km i średnim spadku 0,91‰.

Za odcinek źródłowy rzeki Wel uznawany jest niewielki ciek o nazwie Wkra Wielka, który wypływa z południowych stoków Wzgórz Dylewskich na wysokości 210 m n.p.m., w rejonie miejscowości Giętlewo, w okolicy Pałacu Klonowo, na płn-zach. Ciek ten wpływa do jeziora Dąbrowa Wielka i dopiero po wypłynięciu z niego nosi nazwę Wel.

We wczesnym średniowieczu Wel była niewielką rzeką, zaś Wkra nazywana w górnym biegu Wkrą Wielką dopływała do Ciborza, gdzie zmieniała bieg na południowy. Na przełomie XIV i XV w. Krzyżacy zlecili wykonanie przekopu kierując wody większej Wkry w koryto rzeki Wel, która stała się rzeką żeglowną.

Elektroniczny słownik hydronimów Polski przywołuje historyczne nazwy tej rzeki: Vela, Vel, Welle, ale też Wkra, Wicker etc.


Poniżej na ilustracji usytuowanie Dąbrówna na przesmyku.

Dąbrówno na mapie hipsometrycznej Lidar:
czerwona linia wskazuje miejsce, gdzie w starożytności zapewne była cieśnina odcinająca żuławę od stałego lądu, żółte linie wrysowałem jako równoległe do siebie

Zwracam uwagę: na mapie Lidar wyraźnie widać, że brzegi przesmyku wokół Dąbrówna są położone niemal idealnie równolegle do siebie.

Równolegle położone brzegi przy przesmyku sugerują wyżłobienie polodowcowe - wygląda na to, że pierwotnie było to jedno jezioro, składające się z dwóch równoległych do siebie rynien o  kierunku mw. północ-południe, połączonych ze sobą bruzdą lodowca na kierunku poprzecznym do rynien. 

A więc przed wiekami była tu cieśnina, zapewne płytka, szeroka na ok. 670 metrów. 

Na tej płyciźnie na skutek przepływu wody z jeziora Dąbrowa Wielka do jeziora Dąbrowa Mała osadzały się namuły, pnie drzew, gałęzie itd. - z czasem doprowadziło to do powstania wyspy. 

Jest to ewidentne - wyspa powstała w wyniku gromadzenia się osadów na płyciźnie, jest to dosłownie: żuława.

Na tej wyspie - na żuławie - założono osadę, dzisiaj znaną jako Dąbrówno.
A więc już z geografii widać, że nazwa Ilien to będzie pochodna od Iława lub wprost od "żuława". 


Hipotetyczny przebieg natarcia lodowca - tu wrysowane linie (4 kierunki) są wzajemnie równoległe na danym kierunku, oczywiście lodowiec nie trzymał się ekierki i liniałka...




Z wikipedii mamy nazwy (pomijam określenie "burg"):
Ilien, Ilgen, Ilgen, Gilgen

Ilien - Ilgen - Ilgen - Gilgen 

zamieniam podobne znaki:
Ilien -> Ilan -> Ilav =  ilav

ie = a
n = v

Z alfabetu etruskiego (tekst o Dąbrównie pisałem w ostatnich dniach - zobacz dalej hasło "Elbląg" - tam poruszam wątek alfabetu etruskiego) wiemy, że Z można zapisać znakiem: 𐌆 , więc pasuje do Ilav, a brakuje tylko "u" w środku do "żuławy"...

Ale do Ilien będzie pasować, bo nie tyle brakuje jednej litery (u), co brakuje jednej pionowej kreseczki, która mogła się zlać z drugą - albo... wiecie... kleks!

Ilien - Zlien - Zliav - Zliav

Ilien - Zlien - Zliav - Zliav 

i druga opcja - chodzi o
 zanikłe "ł" w wymowie i wtedy byłoby słowo: żuav

Zliav = Zuav
 Zliav = Zuav

Pasuje!
Czyli albo omyłka pisarska, albo zanikłe "ł" - co też może wynikać z omyłki pisarskiej!


podobieństwo znaków:
zapis Gilgen w łacince i cyrylicy:

 Gilgen - Гильген - Гилген 

Г=Z

i podobnie jak w przykładach wyżej... 

 Gilgen - Гилген - Гилген -> Zuлген -> Zulген =Zulav = Zulav


widać, że ktoś nazwę "żułav" zapisaną w łacince, przeczytał i przepisał po cyrylicku:

- "z" odczytał jako "г" (tj. potraktował jako "g" - г pisane jako znak г)
- "u" odczytał jako "и" (potraktował jako "i" - znak "и")
- "l" znał i przełożył na "л" - albo to "l" było dość krótkie i z podobieństwa utrafił 
- resztę pomieszał

przeczytał i przepisał po cyrylicku jako Гилген, a potem nazwę odczytano po cyrylicku i ze słuchu zapisano łacinką:  Gilgen

г ---- stąd: pl.wikipedia.org/wiki/Alfabet_rosyjski

inna czcionka, gdzie małe ruskie "г" bardziej przypomina "z"
gilgen---> zulav

gilgen - гилген - гилген -> zuлген -> zulген =zulav   = zulav


Dąbrówno (w czasach niemieckich Gilgenburg) - to ewidentnie, bez cienia wątpliwości - Żuława.



Dlatego hipoteza naukowa odnośnie Zamkowej Góry na północ od Dąbrówna - jest nietrafiona. Grodzisko opisane przez niemców jako Ilgenburg i skojarzona z pruskim słowem ilgis (długi), może i faktycznie ma przebieg liniowy i można by je nazwać "Długi Gród", ale etymologia Dąbrówna (Gilgenberga) jest jednoznaczna - ma umocowanie w topografii terenu, języku (transkrypcji fonetycznej/ transliteracji) oraz historii i tradycji - to nie pierwszy gród na wyspie nazywający się Żuława.

Hipoteza naukowców oparta jest o fałszywe tropy podsunięte przez niemieckich "badaczy".
"Ilienburg", prawdopodobnie pochodzi od pruskiego słowa "ilga", które oznacza "długi". Prawdopodobnie odnosi się to do wydłużonego zbiornika wodnego, który reprezentuje Kleiner Damerausee, a który być może kiedyś nazywany był nawet "Ilgensee". Zamek na jego skraju był w związku z tym nazywany "Ilgenburg".
Fałszerstwo to "poświadczył" tajemniczy pruski oficer Johann Guise (chyba jako pierwszy inwentaryzował pruskie grodziska), który na szkicu sytuacyjnym oba miejsca Zamkową Górę i Gilgenburg - opatrzył podobną nazwą: "Yellenburg" i "Lilienburg - Ylienburg" - jeśli dobrze odczytałem.... 

Jest to fałsz mający na celu zamaskować fakt, że osada była założona na wyspie (żuławie) i zwana była Żuławą... 

Nie tylko dawni kronikarze, ale też szeregowi krzyżacy to tak naprawdę byli fałszerze, manipulatorzy, oszuści i złodzieje - na potęgę fałszowali nie tylko fakty, ale też nazwy "własnych" osad - co można wykazać na podstawie ogólnie dostępnych źródeł.


Dąbrówno to na pewno Ylienburg, a Stare Miasto (Altstadt) to - mówiąc po pomorsku - Stary Gard, a więc - Stary Gród - i taka będzie prawdziwa etymologia tej nazwy (czyli pierwotna to Gard).

Na Pomorzu nazwa dość powszechna - za Odrą jest Stargard, ale też Gardelegen, jest Stargard (Szczeciński), Starogard (Łobeski), Starogard Gdański, Gardziec, ale także Garczyn, Godziszewo (Gardczan), Garc, na wschód od Wisły - Gardzień, Gardeja, Gardyny, być może Dobre Miasto i wiele innych w całej Polsce.

Pomorskie "gard" to polskie "gród", a przymiotnik "stary" oznacza Gard (gród), który już w czasach średniowiecza był znany jako stary, stąd nazwa - i nie ma to związku z przenosinami na nowe miejsce.

Nazwę należy czytać tak, jak nazwę Starogardu Gdańskiego, albo Szczecińskiego - nie w opozycji do nowego miejsca, nowej lokacji, tylko jako: "miejsce bardzo stare, znane od dawna". Nazwa Stare Miasto nie jest - jak w przypadku Barczewka - oznaczeniem, że "tu najpierw było miasto, a teraz jest tam, nad jeziorem". Po spaleniu Altstadt osadę przeniesiono na nowe miejsce 600 metrów dalej, może bliżej pól, zachowując nazwę - jest to obecna lokalizacja wsi Stare Miasto.


Zamkowa Góra to pierwotna lokacja grodu Stare Miasto, Dąbrówno zawsze było tam, gdzie jest obecnie.


Zwracam uwagę - Wartenburg (Barczewo) po przeniesieniu w nowe miejsce (ok. 6 km dalej) nie nazwano Neu Wartenburg, tylko zachowano nazwę Wartenburg, stara lokalizacja zyskała nazwę Alt Wartenburg.

Jeżeli zamek/osada na Zamkowej Górze był Ilienburgiem, to dlaczego Stare Miasto nie nazwano Alt Ilienburg? W czym moja hipoteza jest gorsza od oficjalnej naukowej?

Jeżeli przenoszono osadę na nowe miejsce, mogło też być: Neu Ilienburg. Stare Miasto i Dąbrówno dzieli ok. 4 km w lini prostej.

Np. miasto Nowe nad Wisłą (Nowe (1276), Noue (1282), Novum Castrum (1292), Nuenburg und Nüenburg (1301), Nuwenburc (1302), Nuenborch (1307), Nuwenburg (1307), Nuwenburgk (1326) und Newburg (1436)) - wg językoznawców nazwa powstała w opozycji do pobliskiego Starogardu Gdańskiego (ok. 40 km w lini prostej). Wejherowo - miasto powstało w 1650 roku i było nazywane Nova Colonia - w opozycji do "starego miasta" tj. Pucka, nazwa za Niemców - Neustadt.

Hel: W XV wieku pojawiło się rozróżnienie na Stary Hel (1413) i Nowy Hel (1417), dokumentując proces przenoszenia starego miasta na nowe miejsce. Stary Hel zniknął w II połowie XVI wieku, a nowa osada przejęła funkcje i prawa miejskie starej osady, przez co człon Nowy w nazwie przestał być używany

Rozróżniamy też Starą i Nową Łebę: 11 stycznia 1558 Łeba (dzisiaj nazywana Starą Łebą) została zniszczona całkowicie przez szalejący na Bałtyku sztorm

Budzistowo (Altstadt) - przedlokacyjny Kołobrzeg:

de.wiki:
W czasie niemieckiego osadnictwa wschodniego Alt-Kolberg utracił swoją centralną funkcję poprzez założenie niemieckiego miasta Kolberg, które zostało zbudowane kilka kilometrów w dół rzeki, w pobliżu ujścia Persante na Morzu Bałtyckim. Zamek został przekształcony w klasztor. Altstadt (dawniej nazywane także Oldenstadt-Kolberg, Alten-Kolberg lub Altstadt Kolberg) nadal istniało jako osada wiejska.


Bez wątpienia obie lokalizacje - Starego Miasta na Zamkowiej Górze i Dąbrówna - są bardzo stare i przedkrzyżackie, dlatego niemcy starają się fałszować nazwy, by zasłonić przed krzyżacką genezę danej osady.

Tereny dzisiejszej Polski były w czasach starożytnych gęsto zaludnione i zurbanizowane - jak na tamte warunki...


P.S. 7 kwietnia 2026
https://maciejsynak.blogspot.com/2026/04/zuawa-polacy.html

Podczas pracy nad postem "Żuława - Polacy" wyniknął taki wątek:

lew - wel - zul = żuł

lew - wel - zul = żuł

a więc dokładnie pasuje! I jeszcze "wyszła" rzeka Wel!! Ta co płynie przez Dąbrówno - to już kolejny argument co do Gilgenburga!

---

Jeszcze raz wiki:

Za odcinek źródłowy rzeki Wel uznawany jest niewielki ciek o nazwie Wkra Wielka, który wypływa z południowych stoków Wzgórz Dylewskich na wysokości 210 m n.p.m., w rejonie miejscowości Giętlewo, w okolicy Pałacu Klonowo, na płn-zach. Ciek ten wpływa do jeziora Dąbrowa Wielka i dopiero po wypłynięciu z niego nosi nazwę Wel.

Jest to bardzo charakterystyczne -  dopiero po wypłynięciu z niego nosi nazwę Wel, czyli to miejsce determinuje powstanie nazwy!

Jak wyżej ustaliłem, nazwa rzeki Wel pochodzi od słowa "żuł", co ma zapewne związek z tym, że przepływając z jednego jeziora do drugiego, tworzy, a potem mija wyspę - żuławę.
Nazwa może znaczyć: "rzeka płynąca od żuławy", ale pamiętamy, że rzeczki Mławka i np. Mątawa nazwą nawiązują do Mławy, czyli "żuławy".

Raczej będzie tak, że nazwa ma związek z rozlewiskiem.

Najpierw było rozlewisko - na płyciźnie między jeziorami powstało miejsce o charakterze aluwium, podtopione łąki, łachy piasków, namuły, nagromadzone pnie, trzcinowiska, grzęzawiska, grądy - wszystko to mocno podmoknięte, ale płytka woda nie jest stojąca, tylko posiada nieznaczny przepływ. 

I to jest żuł (?).

Woda przepływa przez to miejsce szeroko, gromadząc coraz bardziej namuły, żuława stopniowo "rośnie" - prąd coraz bardziej oddala się na północ. Żuława rośnie, powodując że przepływ z jeziora zaczyna koncentrować się styku z "twardym" lądem na północy i w końcu powstaje w tym miejscu strumień szeroki na 1,5 metra - i to jest rzeczka Wel.

Podobnie musiało być z Mątawką - najpierw było szerokie rozlewisko zwane "żuł", a dopiero potem powstała skoncentrowana struga i wyspy.

Sądzę, że ludzie przechodzili przez płyciznę, którą nazywali "żuł" i mówiąc "żuł" mieli na myśli także płynącą płytką wodę. Potem powstawała "żuława", rozlewisko stawało się coraz węższe, aż zamieniło się w strumień i nazwa przylgnęła do strumienia. Dopiero potem zaszła zmiana językowa - to znaczy "żuł" przeszło w "wel".

Na poniższym rysunku (klik) symulacja jak powstała "żuława" w cieśninie - pomysł własny i ja się nie znam!



Powstawanie "żuławy" pomiędzy jeziorami - symulacja własna: od mielizny do żuławy i ostatecznie przesmyku


Oprócz rzeki Wel k. Dąbrówna jest jeszcze potok Wel pod Opolem na Śląsku. 



Fascynujące!





Skoro tak, to sprawdźmy jeszcze niemiecką nazwę jeziora - Damerau


Łaciński znak "d" zapisany w cyrylicy wygląda dokładnie jak małe łacińskie "g".
A małe ruskie 
"g" wygląda tak: "г", czyli jak "z".


Źródłem nazwy Damerau będzie słowo:
 żuławy z pomieszanymi znakami łacińskimi i cyrylickimi
żuławy - zulawu - зuлаwи - гuлаwи - гaлаwи - gamerau - damerau
żuławy - zulawu - zuлаwи - гuлаwи - гaлаwи - gamerau - damerau

gdzie największy błąd w odczycie odbył się w przestrzeni pomiędzy znakami  dla "i" - "u" oraz "u".

лаw - uległo przemianie w mera
ла = m
аw = era

przemiana "гaлаwи" w "гamerau":
 - zielony kolor to zanikające "e", 
- przed tym "e" pojawia się "m", 
- czerwony to "a", 
- pomiędzy "e" i "a" pojawia się "r"

Tłumaczenie jest na pewno poprawne - w Holandii jest miasto o podobnej nazwie: Gameren - i leży nad rzeką Waal. Skojarzenie z Damerau i rzeczką Wel na pewno nieprzypadkowe. 

Z nazwą tego miasta związany jest przydomek architekta Tylmana z Gameren - syna Jakuba Janszoona van Gameren, utrechckiego krawca. Tylman Gamerski od 1664 roku pracował w Polsce dla Stanisława Herakliusza Lubomirskiego, po uzyskaniu serwitoriatu został architektem królewskim Michała Korybuta Wiśniowieckiego.


Gameren nad rzeką Waal



Skoro Damerau to Żuławy, to znaczy, że wszystkie (?) miasteczka i wsie o nazwie typu Dąbrówka, Dąbrowa, Dąbrówno itd. będą pochodzić nie - jak się dotychczas przyjmuje - od dębów tam rosnących, tylko od "żuławy". Widać, że nazwa naszej tu rozpatrywanej wsi Dąbrówno zapewne pochodzi od jeziora Damerau przetłumaczonego jako Dąbrowa, ciekawe, czy były jakieś źródła sugerujące powiązanie nazwy wsi z nazwą jeziora...

Hasło Damerau w niemieckiej wikipedii ma ponad 12 odnośników, już widzę np. Talheim i Thalheim - patrz niżej uwagi odnośnie "morza"... i tak na przykład:
Dąbrówka Polska ( niem. Talheim , do 1904 r . pol. Dombrowken ) wraz ze wsią Dąbrówka Polska (osada) – wieś w województwie warmińsko -mazurskim

lub niemiecka wieś/ gmina Talheim u zbiegu rzek Krähenbach i Röhrenbrunnenbach ok. 20 km od granicy ze Szwajcarią:
"Talheim został po raz pierwszy udokumentowany w 973 roku jako Talhan" - od razu widać:

Talhan = Zalhan = Zulhav - Zulav

tutaj znowu "Z" zapisano pod postacią znaku Z=S=G tj.  "   г - Г      "  , później zamieniono z cyrylicy na łacińskie T.



I tak mogę uzupełniać tekst w nieskończoność...

de.wikipedia.org/wiki/Damerau
de.wikipedia.org/wiki/D%C4%85br%C3%B3wka_Polska
de.wikipedia.org/wiki/Talheim
de.wikipedia.org/wiki/Talheim_(Landkreis_Heilbronn)
de.wikipedia.org/wiki/Talheim_(Landkreis_Tuttlingen)
de.wikipedia.org/wiki/R%C3%B6hrenbach
de.wikipedia.org/wiki/Kr%C3%A4henbach_(Donau)

Tak więc prawie na pewno nazwa jeziora pochodzi od nazwy Żuławy tj. wyspy na której dzisiaj leży Dąbrówno, w którego przypadku mamy w takim razie osiem ale i więcej językowych argumentów za nazwą "Żuaw/ Żuław/ Żuławy":

- Ilien => Zuav
- Gilgen => Żuław
- rzeczka Wel => Żuł
- jezioro Damearu => Żuławy 
- podobne w nazwie i topografii Gameren nad rzeką Waal
- inne Dąbrowy i Dąbrówna/ Dąbrówki na całym świecie...

no i umocowanie topograficzne - ewidentnie jest to Żuława powstała w procesach aluwialnych na styku jezior..

Jest to kolejny dowód na to, że objęta przeze mnie metoda dochodzenia etymologii jest właściwa. Także teza, że większość nazw miejscowości pochodzi od słowa "żuława" - jest prawdziwa, kwestią czasu jest tylko ujawnienie tego w analizie i na piśmie. 

- St. Gilgen w Austrii - omawiam poniżej








Szukając etymologii można posiłkować się nazwami podobnymi, identycznymi innych miejscowości, np. nazwa Gilgenburg podobna do nazwy wsi St. Gilgen w Austrii, które leży nad brzegiem jeziora Wolfgang (Abersee; lacus Abriani) i nad rzeką Kohlbach oraz Mühlbach:

de.wiki
Św. Gilgen zostało nazwane na cześć św. Egidiusza, który w świecie niemieckojęzycznym nazywany jest także Gilg lub Gilgian. Początkowo miejsce to nazywało się Oberdrum. Nazwa ta wskazywała na położenie geograficzne, a mianowicie w górnej części (Drum, Trum) jeziora, aż do XIX wieku Sankt Ägidi również nazywano tym miejscem.
Obszar ten był zasiedlony już w czasach prehistorycznych. Domy palowe w Scharfling są już udokumentowane z V tysiąclecia p.n.e., a palowe domy w See am Mondsee, patronze kultury Mondsee, należą do najważniejszych osad w regionie alpejskim w późnym neolicie (3800–3300 p.n.e.).

Nazwa Gilgen taka sama, no i wydaje się, że wieś położona jest na aluwiach rzek wpadających do jeziora, dlatego etymologię wywodzę od "żuławy". Nazwa Oberdrum wydaje się to akcentować - nawiązuje do wyniesienia ponad wodą, porównaj na końcu posta hasło HEL: hel, hyl, stanowiącym dawną pożyczkę germańską o dialektalnych znaczeniach m.in. ‘miejsce wzniesione, odkryte dla wiatrów’ bądź ‘góra nadmorska’.

Nazwa rzeczki Kohlbach wg niemieckiej wikipedii (wiki o dopływie rzeki Helmbachodnosi się do węglarzy (Köhler) wypalających węgiel drzewny w okolicach strumienia (Köhler-bach) - ale może to fałszywa etymologia; węgiel drzewny oznacza coś czarnego, może woda jest "czarna" tj. niesie czarne namuły - co by pasowało do czarnych osadów żuławy - jest trop, ale pozostawiam to nierozstrzygnięte.



"góra nadwodna" - Oberdrum, czyli St. Gilgen nad Jeziorem Wolfgang


Szkic sytuacyjny Dąbrówna i Altstadt wykonany przez prusaka Johanna Guise można zobaczyć np. na stronie fb - Barczewko/Alt Wartenburg - historia ogniem pisana, w poście z 29 marca 2026


Kto opanował Sztukę Widzenia, ten na pewno zauważy tajemną wiadomość na tej ilustracji.





Kartoteka Guisego (1826–1828): zbiór ok. 500 szkiców i opisów topograficznych wykonanych przez porucznika Ferdynanda von Guise. Był on oficerem pruskim, który w latach 20. XIX wieku zinwentaryzował liczne obiekty obronne (grodziska) na terenie Prus Wschodnich.

Na temat Guisego nic nie znalazłem w internecie, a ponoć "wszyscy" go cytują... powinno coś być, nie? Chociażby w wikipedii.











droga do grodziska Zamkowa Góra 







W tekście wyraźnie wskazałem, które tezy, idee i informacje pochodzą od innych autorów, a które ode mnie.

Teksty mojego autorstwa z reguły podkreślam - wyszczególniam kolorem.

Potwierdzam, że:
- treści podane w tekście - tezy, idee, pomysły, metody, etymologie, informacje - nieujęte w literaturze przedmiotu, a dotyczące pochodzenia danych słów/ wyrazów, są mojego autorstwa
- idea, że bardzo wiele nazw miejscowości powstało na skutek omyłkowego odczytania/ zapisu oryginalnej nazwy lub/ i celowego zniekształcenia, zafałszowania - jest moim autorskim pomysłem
- odkrycie, że bardzo wiele nazw miejscowości, regionów, ludów pochodzi od słowa "żuława" lub jego pochodnych - jest moim autorskim odkryciem

Potwierdzam, że metoda dochodzenia do etymologii nazw, którą tu nazywam: Metoda optycznego porównywania znaków graficznych (Metoda porównawcza) jest moim własnym autorskim pomysłem.

Autorskie informacje, które podałem w tym artykule są moją prywatną własnością.
Wszystkie prawa zastrzeżone.

Rozpowszechnianie powyższego tekstu dozwolone pod warunkiem każdorazowego wyraźnego wskazania, że autorem jest Maciej Piotr Synak wraz z podaniem czynnego złącza do powyższego artykułu oraz nie czerpania z tego tytułu korzyści materialnych.










Od września 2025 badam pewną sprawę i artykuł jest tak obszerny, że podzieliłem go już na 5 części, a może będzie więcej - tam zawrę pewne dodatkowe informacje.


radioolsztyn.pl/zaginione-sredniowieczne-miasto-sensacyjne-odkrycie-kolo-dabrowna-na-mazurach/01865364


"Nazwy miast Pomorza Gdańskiego" - H. Górnowicz, 1999 r. str. 197-199 
pl.wikipedia.org/wiki/Stare_Miasto_(województwo_warmińsko-mazurskie)
l.wikipedia.org/wiki/Dąbrówno_(województwo_warmińsko-mazurskie)
de.wikipedia.org/wiki/St._Gilgen#Geschichte
dir.icm.edu.pl/pl/Slownik_geograficzny/Tom_I/944
de.wikipedia.org/wiki/Budzistowo
journals.iaepan.pl/apol/issue/view/235/298
pl.wikipedia.org/wiki/Barczewko
pl.wikipedia.org/wiki/Hel_(miasto)
geoportal.gov.pl
mapy.com
fb



za fb: Barczewko/Alt Wartenburg - historia ogniem pisana

We wpisie z 29 marca 2026 autor zamieścił szkic sytuacyjny Dąbrówna i Starego Miasta wykonany przez Johanna Michaela Guise w XIX w.


"Potraktował zamek "Gellensburg" jako przystosowany dla warownego obozu kompleks."

Obie lokalizacje opisane podobnie: "Yellenburg" i "Lilienburg - Ylienburg" - jeśli dobrze odczytałem.... 




de.wikipedia.org/wiki/St._Gilgen#Hauptort_der_Gemeinde
de.wikipedia.org/wiki/Wolfgangsee
de.wikipedia.org/wiki/Kohlbach_(Helmbach)
de.wikipedia.org/wiki/Kohlbach
de.wikipedia.org/wiki/Köhler
pl.wikipedia.org/wiki/Wel_(dopływ_Drwęcy)
fishster.pl/lowiska/jezioro-dabrowa-wielka-483
mojemazury.pl/jezioro/140/Dabrowa-Wielka


radiogdansk.pl/wiadomosci/region/trojmiasto/2026/03/23/archeolodzy-z-gdanska-odkryli-relikty-zaginionego-sredniowiecznego-miasta/
maciejsynak.blogspot.com/2026/03/dabrowno-i-zaginione-sredniowieczne.html
heritage.torun.umk.pl/storage/fm/shares/Inwentaryzacja%20zabytków%20w%20Polsce%202021/Inwentaryzacja_KSIAZKA_-_5-03-2024.pdf
archiv.ub.uni-heidelberg.de/propylaeumdok/922/1/malliaris_03_11.pdf
de.wikipedia.org/wiki/Burgstall_Sonnenberg_(Warmia)
grodziska.eu/books/poczatki_olsztyna.pdf

pl.wikipedia.org/wiki/Transkrypcja_fonetyczna
pl.wikipedia.org/wiki/Transliteracja
spiszeto.pl/blog/transkrypcja-a-transliteracja-czym-to-sie-rozni

W praktyce transkrypcja sprowadza się do odzwierciedlenia wymowy, charakterystycznej dla danego języka. Z tego względu jest ona znacznie przyjemniejsza w odbiorze, niż transliteracja, która jest metodą naukową. Zakłada ona, że każda litera, która występuje w obcym języku, ma swój odpowiednik również w każdym innym. Najprościej rzecz ujmując, transkrypcja stanowi zapisywanie głosek, zaś transliteracja jest zastępowaniem liter poprzez inne litery.
Zarówno zasady transkrypcji, jak i transliteracji zostały w naszym kraju dokładnie uporządkowane. Wytyczne funkcjonują tutaj już niemalże od połowy lat 50. ubiegłego wieku, przynajmniej w przypadku transkrypcji. Jak nietrudno się domyślić, zasady rządzące transliteracją są znacznie bardziej restrykcyjne.

Prasłowian i krzyżaków zasady te nie dotyczą...



poniedziałek, 23 marca 2026

Wielkie ośrodki miejskie jak magnesy

 

Miasta wojewódzkie wyciągają ludzi z mniejszych miast.



Ewidentnie brakuje województw - koszalińskiego, płockiego, ełckiego, siedleckiego (brzeskiego), kaliskiego, gorzowskiego.
Niektóre stolice są za mało atrakcyjne: Olsztyn, Rzeszów, Kielce, Opole, Zielona Góra... trudno im konkurować z Warszawą, Krakowem, Gdańskiem, Wrocławiem.


przedruk

Wykluczenie komunikacyjne

Mapa wykluczenia komunikacyjnego – ciemniejsze kolory oznaczają jego wyższy stopień. Źródło: opracowanie badań "Analiza skali wykluczenia komunikacyjnego na obszarze Polski"



Wykluczenie komunikacyjne dotyka w Polsce 10 mln osób – usłyszeliśmy od przedstawicieli Ministerstwa Infrastruktury. Wskazują na to kompleksowe badania naukowców z czterech politechnik w Polsce, którzy przygotowali 21 raportów. Powstała w ten sposób mapa wykluczenia. Ciemniejszy kolory symbolizuje wysoki, a jaśniejszy – niski stopnień zagrożenia wykluczeniem. Zupełnie jasno jest jedynie w największych miastach i przy ich obrzeżach. Dobrze wygląda też sytuacja na Górnym Śląsku.

Najciemniej robi się w gminach na granicach – zarówno województw, jak i państwa. Ciężko z dojazdem jest też na wschodzie Polski, który zaznaczony jest w większości na ciemnozielono. W takich miejscach według raportu ma mieszkać 27 proc. populacji.

Naukowcy z Politechniki Śląskiej, Poznańskiej, Gdańskiej i Warszawskiej wyliczyli, że wykluczenie nie występuje w zaledwie 33 na 2479 gmin. Zmiany na lepsze idą powoli, mimo że temat dostępności kolei i autobusów od lat pojawia się w kolejnych kampaniach wyborczych. Politycy wsiadają do autobusów, pociągów i tramwajów, pojawiają się pomysły budowy torów, wsparcia dla linii autobusowych, wspólnego biletu na różne środki transportu. Mimo to liczbę wykluczonych wciąż można liczyć w milionach – różne źródła podawały w poprzednich latach liczby od 6 do nawet 15 milionów osób bez wystarczającego dostępu do transportu zbiorowego.

[...]


Według tych kryteriów najbardziej wykluczeni są mieszkańcy miejscowości, z których najtrudniej dostać się do powiatowej przychodni zdrowia, szkoły czy na zakupy. Co ciekawe, w związku z tym dość słabo wypadły miejscowości, które mają niezłe połączenie z miastami wojewódzkimi. Tak jest na przykład z małopolskim Kozłowem, skąd wielokrotnie w ciągu dnia można odjechać do Krakowa. Pociągi w szczycie odjeżdżają nawet w dwuminutowych odstępach. Ocena naukowców jest jednak jednoznaczna – gmina mimo to jest jedną z najmocniej zagrożonych wykluczeniem w regionie.

– W naszym projekcie założyliśmy, że codzienne podróże nie są dojazdami do najbliższej metropolii, lecz dojazdami do powiatu. W przypadku Kozłowa są to zatem połączenia z Miechowem czy Jędrzejowem – mówi nam Żmuda-Trzebiatowski. – Zarówno w Kozłowie, jak i w Miechowie przystanki kolejowe są zlokalizowane ponad kilometr od centrów tych miejscowości – wyjaśnia specjalista.

Jak dodaje ekspert, nawet teoretycznie dobry dojazd do Krakowa nie ratuje sytuacji. Podróż trwa półtorej godziny, z dojściem na stację kolejową i dojazdem do docelowego miejsca podróży w Krakowie może zająć ponad dwie godziny – a w dwie strony ponad cztery.



porównanie map:
z zaznaczeniem miast: Gorzów Wlk., Koszalin, Kalisz, Płock, Ełk, Siedlce


Dobrze skomunikowana ziemia rzeszowska - ale ludzie wyjeżdzają do Krakowa... toruńskie - do Gdańska




Najwyższy współczynnik wykluczenia komunikacyjnego – a więc najgorszą z możliwych ocen – otrzymało aż 399 gmin. Najtrudniej jest mieszkańcom wschodu kraju. W województwie podlaskim znajduje się 55 z najbardziej wykluczonych gmin, a w lubelskim – aż 79.


„Problem jest, bo nie ma częstych kursów autobusów. Teraz o 10:00 możemy dopiero do domu jechać, a później aż o 12:30 i o 15:00 – mówiła Radiu Lublin jedna z mieszkanek Lubelszczyzny, czekająca na autobus na dworcu w stolicy regionu.

Dostępne w internecie rozkłady wyglądają tragicznie. Z Woli Mysłowskiej na Lubelszczyźnie bez samochodu nie można wydostać się w dni powszednie po 17:00, a w weekendy – w ogóle. Niektóre z autobusów i busów kursują jedynie od poniedziałku do czwartku. Komunikacja ma służyć głównie uczniom. Z malowniczych Wiżajn do niedalekich Suwałk samochodem jedzie się 34 minuty. Autobusy, wykonujące na tej trasie kilka kursów dziennie, przebywają tę trasę w nieco ponad godzinę.


Lubelskie i Podlaskie to piękne, ale dość puste województwa. Czy to jedyna przyczyna problemu z transportem na wschodzie? Paweł Żmuda-Trzebiatowski ocenia, że na takich obszarach – choć nie tylko tam – występuje też zjawisko „atomizacji” potrzeb transportowych. Coraz więcej osób potrzebuje dostać się w różne miejsca, trudno ułożyć dla wszystkich jedną trasę.

W korzystaniu z transportu publicznego wciąż przeszkadza bałagan. Nie ma na przykład jednej wyszukiwarki obejmującej wszystkie kursy wszystkich przewoźników, szczególnie tych autobusowych. Pomagać może E-podróżnik i Google, ale obie strony najczęściej pokazują niekompletne dane. Brakuje aplikacji, która funkcjonalnością dorównywałaby na przykład Koleo – aplikacji zbierającej dane o rozkładzie jazdy i umożliwiającej kupno biletów. Bywa, że informacje o rozkładach są poukrywane na witrynach samorządów. Bywa też, że w internecie nie można ich znaleźć.

– Na niewielkim obszarze może funkcjonować kilku różnych zarządców infrastruktury drogowej (przystanki, dworce), zarządcy infrastruktury kolejowej, organizatorzy transportu różnych szczebli, operatorzy transportu, którzy fizycznie realizują przewozy, ale też prywatne firmy świadczące usługi przewozowe, czy dostawcy rozwiązań, które umożliwiają pasażerowi poruszanie się w tym systemie, na przykład planerów podróży czy systemów sprzedaży biletów – mówi Żmuda-Trzebiatowski.

– Co więcej niektóre z podmiotów zaangażowanych w tworzenie systemu transportu publicznego postrzegają się wzajemnie jako konkurencję, choć przez pasażera są traktowane jako elementy jednego systemu – zauważa naukowiec. Jak zaznacza, systemowi transportowemu potrzebna jest głęboka reforma, która nie wpłynie na ciągłość jego funkcjonowania – a więc operacja na żywym organizmie.

Fundusz autobusowy receptą na wykluczenie?

Ministerstwo Infrastruktury szykuje pierwsze „cięcia skalpelem”. Pomóc ma nowelizacja ustawy o Funduszu Rozwoju Przewozów Autobusowych, w przeszłości nazywana programem PKS+. Fundusz wspiera powstawanie połączeń tam, gdzie brakuje oferty. W 2026 roku dostępne w nim środki przekroczą 1,2 mld złotych. Do tej pory pieniądze z FRPA wspierały jedynie połączenia na zupełnie nowych trasach. Nowelizacja prawa zakłada odejście od tej zasady, a także wyznaczenie minimalnych standardów dla linii wspieranych z Funduszu, tak, by w końcu pożegnać wysłużone i ciasne busiki. Resort chce też utworzenia informatycznego rejestru danych o połączeniach, co ułatwi działanie wyszukiwarek połączeń.

To ważny krok, ale nie rozwiąże wszystkich problemów – twierdzi dr Żmuda-Trzebiatowski:

– Skoro do tej pory rozmawialiśmy o tym, że przyczynami wykluczenia mogą być między innymi: koszty podróży, brak integracji różnych rodzajów transportu, problemy z przepływem informacji pasażerskiej lub to, że do najbliższego przystanku jest zwyczajnie zbyt daleko, a jego budowa wymaga np. poważnego remontu drogi, żeby autobus mógł w ogóle przejechać, to byłbym dość sceptyczny co do idei, że to wszystko da się naprawić wyłącznie przez tworzenie nowych linii na już istniejącej infrastrukturze.









W Niemczech - przewaga danej religii (i/ lub ateizmu):








fb

oko.press/wykluczenie-transportowe-badania-fundusz




PRL - jaki był?

 




przedruk z fb

nie zgadza się tu wiele rzeczy, dość powierzchowna ocena



PRL- jaki był naprawdę?

Bożena Gadomska ·1 min ·

Pragnę powrotu socjalizmu z kilku powodów:

1. Było wtedy dobrze, a na pewno lepiej niż teraz w kapitalizmie
2. Ludzie mieli pracę
3. Każdy mógł posłać dzieci na kolonie
4. Nie było głodnych uczniów
5. Państwo zapewniało godny żywot każdemu obywatelowi
6. Przemysł rozkwitał
7. To nieprawda, że polskie wyroby były złe - eksport wciąż się rozwijał
8. Staruszkowie nie grzebali po śmietnikach
9. Artyści plastycy mieli masę roboty
10. Państwo dawało za darmo pracownie artystom
11. Były plenery dla rysowników satyrycznych
12. Młodzież była wysportowana
13. Bezpiecznie było na ulicach
14. Księża się nie szarogęsili
15. Nie było podatków takich jak dziś
16. Przejrzysta struktura władzy pozwalała na stabilne myślenie o państwie
17. Tanie paliwa
18. Polska zajmowała 7. miejsce w produkcji stali - teraz staliśmy się z producentów zbieraczami złomu
19. Hierarchiczny system odpowiedzialności sprawiał, że afery były tłumione w zarodku
20. Przeciętny obywatel zawsze mógł odwołać się do lokalnego komitetu partii. Prawie zawsze dostawał odpowiedź, nie czuł się opuszczony i bezradny.
21. Tanie wczasy nad pięknym i czystym Bałtykiem
22. Ziemia nie leżała odłogiem
23. Rozbudowany system socjalny w zakładach pracy, sprawiał, że można było pewnie patrzeć w przyszłość
24. Młode małżeństwa miały możliwość obrania tanich kredytów tzw. dla MM. Sprawiało to, że każda rodzina miała zapewniony start.
25. Kartkowy system sprawiał, że nikt nie był uprzywilejowany
26. Nie było kontrastów biedy i oszałamiającego bogactwa
27. Kwitła kinematografia
28. Dożywianie dzieci, darmowa szklanka mleka to rzecz powszechna w PRL
29. Czy ktoś słyszał o zasiłkach dla bezrobotnych w PRL?
30. Tani dostęp do książki i kultury
31. Majątek państwowy był pod dobrym zarządem
32. ZUS działał - płynność zapewniał dobry zarząd
33. Żywność była zdrowsza
34. Mogliśmy liczyć na pomoc sąsiadów (NRD, Czechosłowacja, ZSRR)
35. Dzięki ożywionej wymianie handlowej z krajami bloku, kwitły wszelkie gałęzie przemysłu
36. Dzięki 8-godzinnemu dniowi pracy, każdy miał czas dla rodziny i przyjaciół.
37. Nasze granice były bezpieczne
38. Tania żywność ( wiecie, że ser żółty był tańszy niż biały, a dorsz był najtańszą rybą, dostępną dla nawet najsłabiej uposażonych )
39. Przy zakupie jakichkolwiek dóbr nie płaciłeś VAT-u i innych domiarów na państwo, a mimo to system działał.
40. Służba zdrowia działała sprawnie
41. Żadem lekarz i pielęgniarka nie musiała szukać pracy poza granicami Polski
42. Emeryci nie musieli sobie odmawiać leków, niezbędnych dla życia
43. Państwo zarządzało firmami pogrzebowymi - dlaczego to pisze? Bo w PRL nikt nie musiał uśmiercać staruszków PAVULONEM, by dorobić sobie do pensji
44. Media lansowały zdrowy styl życia ( np. program "Tydzień na działce" , "Klinika zdrowego człowieka"
45. Programy dla dzieci nie były agresywne ("Miś uszatek", "Sigma i Pi")
46. Nie było narkomanii
47. Żołnierz Polski miał godność i honor
48. Milicja była na każde wezwanie, działa energicznie, nie bała się łobuzów
49. Nie było mafii, Wołomin i Pruszków były zwykłymi, spokojnymi miejscowościami
50. Duże sklepy, hipermarkety nie odbierały pracy ludziom
51. Nikt nie pracował w niedzielę
52. Jasno określano cele gospodarki
53. Istniał wspaniały system łowienia talentów sportowych - polska piłka święciła tryumfy, jakie nigdy przedtem i potem nie miały miejsca ( i mieć zapewne nie będą) .
54. Nikt nie niszczył świetnie prosperujących firm
55. Przyrost naturalny był wyższy, co świadczy o radości ludzi z życia, o chęci planowania przyszłości, o nadziei i zaufaniu dla państwa
56. Mieliśmy harcerstwo z prawdziwego wrażenia - młodzież nie musiał szukać wzorów w sektach
57. Istniało OHP, hufce pracy dla młodych ludzi, których wdrażano w system pracy dla dobra ogółu
58. Nasza armia była jedną z najnowocześniejszych na świecie, a metody wychowawcze kształtowały charakter u młodych mężczyzn
59. Istniały PGR-y, czy widzieliście co TERAZ się dzieje na wsi???
60. Państwo i nasze międzynarodowe sojusze gwarantowały nienaruszalność własności na ZIEMIACH ODZYSKANYCH - RFN nie próbowało nigdy podnieść na forach międzynarodowych kwestii nieprawomocności naszego stanu posiadania.
61. Na drogach było bezpieczniej, nie jeździło po nich tyle zdezolowanych, używanych i zatruwających powietrze samochodów z zachodu.
62. Polskie zadłużenie wynosiło około 20 mld dolarów, teraz mamy ponad 100 mld dolarów. Wtedy pieniądze szły na rozwój przemysły, dróg , zakup technologii, a dziś pieniądze rozpływają się w prywatnych kieszeniach.
63. Istniała doskonała kontrola nad służbami specjalnymi - nie to, co teraz - państwo w państwie.
64. Czyny społeczne aktywizowały lokalne społeczności, integrowały i zapewniały piękny wygląd miastom i wsiom.
65. Agresywne reklamy nie przerywały programów telewizyjnych.
66. Telewizja nie epatowała niskimi wartościami: nie było głupawych programów typu "BAR"
67. Zachód nie zasypywał nas śmieciami i nieekologicznymi odpadami.
68. TANIE MIESZKANIA! System społecznej kontroli na dystrybucją dóbr trwałych zapewniał prędzej czy później każdemu własne "m"
69. Wypłaty były na czas
70. Szpitale zawsze przyjmowały pacjentów
71. Nie musieliśmy podlegać idiotycznym normom europejskim
72. Nie było żywności modyfikowanej genetycznej
73. Każde dziecko otrzymywało darmo, bądź prawie darmo podręczniki. Zestaw podręczników był dostępny dla każdego.
74. Jeśli ktoś miał nadmiar waluty zachodniej, mógł ją bez obaw i chodzenia do kantoru wydać w PEWEXIE. Nie musiał przeliczać, obawiać się , że go napadną gdzieś koło kantoru. Szedł i kupował
75. NA Stadionie X-lecia grano w piłkę
76. Rozwijał się transport publiczny, tanie koleje, autobusy, tramwaje
77. Bezrobocie w socjalizmie 0%, w kapitalizmie 20%.
78. Płacenie za nadgodziny
79. Wypłacanie pensji za czas strajku
80. Przestrzeganie BHP, dziś obowiązują przepisy rodem z XIX wiecznego Manchesteru.
81. Podwyżki cen raz na kilka lat, dziś codziennie.
82. Prace dostawało sie ze względu na wykształcenie, a nie znajmosci.
83. Nikt nas nie miał prawa eksmitować.
84. Obowiązywał niższy wiek emerytalny.
85. Kobiety miały wiele dodatków i ulgi w pracy, dostawały tez prezenty okolicznościowe, dziś dostają podpaski aby tyrać i szczac w czasie pracy 16godzinnej.
86. Młodzież miała PLATNE praktyki.
87. Dzieci wychowywały sie na mądrym "Świecie Młodych" a nie gównie typu "Bravo Girl".
88. Stypendia studenckie wystarczające na wszelkie potrzeby, dziś ledwo wystarczają na zupkę w barze mlecznym.
89. Ukończenie studiów zapewniało bardzo dobra prace, dziś zostanie "bezrobotnym magistrem".
90. Slumsy znaliśmy tylko z amerykańskich seriali, dziś wystarczy wyjechać poza kilka wielkich miast i dzielnice miejskie.
91. Mówiono prawdę o USA, dziś same kłamstwa.
92. Neoliberałowie i monetaryscci siedzieli w wiezieniu.
93. Świat arabski szanował nasz kraj a Irakijczycy wręcz nas kochali, dziś do nas strzelają.
94. Byliśmy największym sprzymierzeńcem ZSRR (obok NRD),potęgi naszego wojska bal sie cały zachód, dziś jesteśmy giermkiem USA i pośmiewiskiem świata.
95. Od ZSRR dostawaliśmy gratis zawsze najnowsze uzbrojenie, np. wszystkie MIG-i, od USA dostajemy "łatający" złom i kutry przeznaczone na żyletki i jeszcze musimy za to płacić.
96. Wojsko Polskie jechało na misje POKOJOWĄ nie MORDOWAĆ ludzi.















niedziela, 22 marca 2026

Matura z języka





Ilu uczniów z Ukrainy wybrało ukraiński, a ilu język rosyjski na maturze w Polsce w danym roku?


odpowiada Ai google


W 2022 roku
do polskiego egzaminu maturalnego przystąpiło zaledwie 41 obywateli Ukrainy, którzy przybyli do Polski po wybuchu wojny (24 lutego 2022 r.). Ze względu na bardzo małą grupę zdających oraz fakt, że egzaminy odbywały się zaledwie dwa miesiące po fali uchodźczej, szczegółowe statystyki dotyczące konkretnych języków dla tej podgrupy nie były tak szeroko raportowane jak w latach późniejszych.

Na podstawie ogólnych danych CKE i Ministerstwa Edukacji za 2022 rok:

Język rosyjski: Podobnie jak w kolejnych latach, był to najczęściej wybierany język obcy nowożytny przez uczniów z Ukrainy, którzy zdecydowali się na polską maturę.
Język ukraiński: W 2022 roku język ten nie figurował jeszcze na liście nowożytnych języków obcych (można go było zdawać jedynie jako język mniejszości narodowej w wybranych szkołach). Większość ukraińskich maturzystów w Polsce (kilkanaście tysięcy osób) przystąpiła wówczas do ukraińskiej matury (NMT) organizowanej w Polsce przez stronę ukraińską, zamiast zdawać polski egzamin.

Dla porównania, w kolejnych latach liczba ta dynamicznie rosła: w 2023 roku polską maturę zdawało 158 osób, a w 2024 roku już 229 osób.

ale nie podałeś danych liczbowych

W 2022 roku do polskiej matury przystąpiło jedynie 41 obywateli Ukrainy, którzy przybyli do Polski po wybuchu wojny.

Ze względu na to, że egzamin odbył się zaledwie dwa miesiące po inwazji, liczba zdających była śladowa, a ich wybory przedmiotowe kształtowały się następująco:Język rosyjski: Wybrała go zdecydowana większość z tej 41-osobowej grupy. Był to najczęściej wybierany przez nich język obcy nowożytny.
Język ukraiński: Liczba zdających wśród uchodźców wyniosła blisko zera. W 2022 roku język ukraiński można było zdawać wyłącznie jako język mniejszości narodowej (obowiązkowy tylko dla uczniów klas ukraińskich w Polsce), a nie jako nowożytny język obcy.





W 2023 roku do polskiego egzaminu maturalnego przystąpiło łącznie 158 obywateli Ukrainy, którzy przybyli do Polski po wybuchu wojny.
 
Dane dotyczące wyboru języków przez tę grupę (według statystyk CKE) przedstawiają się następująco:

Język rosyjski: Wybrało go 106 osób (jako język obcy nowożytny). Był to najczęściej wybierany przez nich przedmiot dodatkowy na poziomie podstawowym.
Język ukraiński: Na zdawanie egzaminu z języka ojczystego zdecydowało się 33 uczniów. 

Należy jednak pamiętać, że w 2023 roku język ukraiński był zdawany wyłącznie jako język mniejszości narodowej, a nie jako nowożytny język obcy.
 
Dodatkowe informacje o wyborach maturzystów z Ukrainy w 2023 r.:
Język angielski: Był drugim najpopularniejszym językiem obcym – pisało go 41 osób.

Większość ukraińskich uczniów przebywających w Polsce w 2023 roku nie przystąpiła do polskiej matury, wybierając zamiast tego ukraiński Narodowy Multitest (NMT) zdawany w formie elektronicznej.



W 2024 roku
w polskim systemie egzaminacyjnym do matury przystąpiło łącznie 229 obywateli Ukrainy. Ich wybory językowe przedstawiały się następująco:
 
Język rosyjski: Wybrało go 147 osób. Był to najpopularniejszy język obcy nowożytny wśród tej grupy uczniów.
Język ukraiński: Wybrało go łącznie 95 osób. Na poziomie podstawowym (jako język mniejszości narodowej) egzamin pisało 67 osób, natomiast na poziomie rozszerzonym 28 osób.

Kluczowe obserwacje dotyczące matury 2024:
Dominacja rosyjskiego: Liczba osób zdających język rosyjski (147) była niemal dwukrotnie wyższa niż liczba osób zdających język angielski (75) w tej samej grupie obywateli Ukrainy.
Ułatwienia: Centralna Komisja Egzaminacyjna (CKE) przygotowała dla uczniów z Ukrainy dostosowane arkusze, m.in. z instrukcjami w ich języku ojczystym.
Alternatywa: Niska ogólna liczba zdających (229 osób na tysiące uczniów w polskich szkołach) wynika z faktu, że większość ukraińskiej młodzieży wciąż wybiera zdawanie ukraińskiej matury (NMT) w formie zdalnej, co umożliwia im rekrutację na studia zarówno w Ukrainie, jak i w Polsce.


W 2025 roku, podobnie jak w latach ubiegłych, obywatele Ukrainy przystępujący do polskiej matury znacznie częściej wybierali język rosyjski niż swój język ojczysty. Wynika to z faktu, że język rosyjski jest traktowany jako język obcy nowożytny, podczas gdy ukraiński w 2025 roku był zdawany głównie jako język mniejszości narodowej.

Oto szczegółowe statystyki dla maturzystów z obywatelstwem ukraińskim w 2024 roku (dane za rok 2025 są w trakcie pełnego opracowania przez CKE, jednak trend pozostaje stabilny):Język rosyjski: Wybrało go 147 osób (najpopularniejszy język obcy w tej grupie).
Język ukraiński: Wybrało go łącznie 95 osób (67 na poziomie podstawowym oraz 28 na poziomie rozszerzonym).
Kluczowe trendy i zmiany w 2025 roku:Dominacja rosyjskiego: Uczniowie z Ukrainy często wybierają rosyjski ze względu na biegłość w tym języku, co pozwala im łatwo uzyskać wysoki wynik (średni wynik z rosyjskiego na poziomie podstawowym w 2025 r. wyniósł ok. 80%).
Mała skala na poziomie regionalnym: Przykładowo, w województwie dolnośląskim w 2025 roku na 179 maturzystów z ukraińskim paszportem, niemal żaden nie zdecydował się na egzamin z języka ojczystego.
Przyszłe zmiany: Od roku szkolnego 2025/2026 język ukraiński wejdzie na oficjalną listę nowożytnych języków obcych do wyboru. Oczekuje się, że od matury w 2026 roku liczba osób wybierających ten przedmiot gwałtownie wzrośnie, gdyż zastąpi on rosyjski lub angielski w grupie przedmiotów obowiązkowych.





Pikaczu






przedruk z fb


Leszek Wysocki ·
Obserwuj

11 godz. ·



ZŁAPAŁEŚ PIKACHU? NIE, TO PIKACHU ZŁAPAŁ CIEBIE.

Setki milionów ludzi biegały z telefonami po parkach, cmentarzach, deptakach. Łapały wirtualne stworzenia. Śmiały się. Robiły zdjęcia. A miliony z nich robiły jeszcze jedno. Skanowały ławki, pomniki, fasady budynków, bo gra prosiła: „zeskanuj to miejsce, dostaniesz nagrodę."
I skanowały.
Nie za pieniądze. Za cyfrowego Pikachu.
Sobota. Park.
Telefon wyciągnięty przed siebie. Kamera skierowana na rzeźbę przy fontannie.
Pół minuty chodzenia wokół obiektu. Na ekranie wyskakuje: „Otrzymujesz nagrodę."
Garść wirtualnych przedmiotów.
Te pół minuty wystarczyło.

Firma Niantic w tym czasie zbierała każdy skan. Lokalizacja. Kąt kamery. Pora dnia. Oświetlenie. Miliony ludzi, miliony perspektyw tego samego miejsca.
Google budował Street View przez lata. Flota samochodów. Setki milionów dolarów.
Panoramy z perspektywy jezdni.

Niantic zbudował coś, czego Google nie ma.
Trójwymiarową mapę z perspektywy pieszego. Z dokładnością do centymetrów.
Na razie w ponad milionie lokalizacji na świecie. Z planem na więcej.
30 miliardów zdjęć. Nie z satelitów. Nie z dronów.
Z telefonów ludzi, którzy myśleli, że łapią Pokémony.
Dziś te dane dają oczy robotom dostawczym Coco Robotics w Los Angeles, Chicago, Miami. GPS w betonie między wieżowcami błądzi o dziesiątki metrów.
Trójwymiarowa mapa zbudowana z Twoich skanów koryguje ten błąd.

CEO Niantic Spatial, John Hanke, powiedział: realistyczne poruszanie się Pikachu po prawdziwym świecie i bezpieczna nawigacja robota dostawczego to ten sam problem.
Nie ukrywali tego.
Napisali to w regulaminie. Pokazali komunikat na ekranie. Dali wybór.
 
Skanowanie wymagało wysiłku. Gracz musiał sam podejść do PokéStopa, włączyć kamerę, nagrać i wysłać. Ludzie robili to dobrowolnie. Za garść wirtualnych przedmiotów.

Ale wybór brzmiał: „zeskanuj pomnik, dostaniesz nagrodę w grze."
Nie: „zeskanuj pomnik, a zbudujesz mapę, po której za pięć lat będą jeździć autonomiczne roboty, a Twoje dane trafią do systemów AI, o których jeszcze nikt nie słyszał."

Nie „czy Niantic nas okradł." Nie okradł. Dał wybór.


Co jest wart Twój wybór, kiedy nie wiesz, na co się zgadzasz?

Miliard pobrań. 30 miliardów zdjęć. Trójwymiarowa mapa planety, budowana lokalizacja po lokalizacji. Przez ludzi, którzy chcieli tylko złapać Pikachu.


Największą wartością w świecie AI nie są algorytmy.
Są nią dane.
A najcenniejsze dane to te, które oddajesz sam.
Za coś, co nie istnieje.



Leszek Wysocki
@obserwujący


















sobota, 21 marca 2026

A nie mówiłem? (38)








przedruk




Michał Falzmann. Kim był i dlaczego zginął?

9 Maj, 2017 wolnetory


[...]

Michał Falzmann odszedł ze spółki nie pobierając wynagrodzenia, kiedy odkrył praktyki przedsiębiorstwa. Jak podała jego żona w filmie „Oszołom”, miał wówczas dostać pogróżki od wysoko postawionych pracowników firmy.

Równolegle w Polsce dojrzewała sprawa, która miała stać się największą aferą gospodarczą w historii, tzw. afera FOZZ.

Czym był FOZZ? FOZZ-y w ogóle były dwa, pierwszy z nich działał w latach 1986-1989, a drugi od 1989 do 1990.

W połowie lat 80. nikt zorientowany w kondycji ekonomiczno-politycznej Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej nie miał już wątpliwości, że w ciągu kilku lat muszą nastąpić przełomowe reformy, które mogą spowodować poważny i bardzo głęboki kryzys społeczno-ekonomiczny związany z przejściem gospodarki i społeczeństwa z gospodarki nakazowo-rozdzielczej do wolnorynkowej. Dlatego, aby zamortyzować skutki tego procesu, powołano FOZZ. Zadaniem FOZZ-u było za pomocą dewiz, czyli środków pieniężnych w walutach zagranicznych dokonywać wykupu polskiego długu zagranicznego. Jak wiadomo, dług kupuje się za stawki mniejsze od niego samego, toteż wykup długu np. Polski przez państwo polskie jest nielegalny, państwo zadłużone dług może jedynie spłacić.

Członkowie FOZZ-u mieli więc robić to ścieżkami prywatnymi, a więc w sposób na pograniczu prawa – za pomocą rozmaitych pośredników, słupów itd. Do tego celu wybierano zazwyczaj ludzi mających kontakty zagraniczne, a więc np. polonijnych biznesmenów, dyplomatów, agentów wywiadu itd.

Jak łatwo się domyśleć, nie istniały żadne oficjalne księgi rachunkowe, plany i inne pliki dokumentujące przepływ pieniędzy – wykonawcy otrzymywali po prostu określone sumy pieniędzy, za pomocą których mieli wykupywać dług.

Na potrzeby realizacji tego celu PRL przeznaczył około 9,9 bln starych złotych, czyli około 1,7 mld USD. Można było za to kupić dług o wartości 7,6 mld USD, a zadłużenie zagraniczne PRL w 1989 wyniosło prawie 41 mld USD, mówimy więc o wykupie niemal 20% zadłużenia.

FOZZ na wykup zadłużenia wydał 69 mln dolarów, kupując za to dług o wartości 272 mln dolarów.

Reszta rozpłynęła się w powietrzu, część od razu, pozostała suma – po transferze do spółek w rajach podatkowych.

My jesteśmy jednak nadal w latach 80. – Michał Falzmann zostaje dyrektorem Polonu, niewielkiej firmy produkującej urządzenia do pomiaru radioaktywności, pracuje też w warszawskiej skarbówce. Falzmann jest jednak człowiekiem niezwykle ambitnym – wkrótce zostaje jednym z kontrolerów Najwyższej Izby Kontroli.

Wykorzystując swoje doświadczenia z przeszłości i możliwości, jakie daje działalność w NIK, Falzmann kawałek po kawałku odkrywa prawdziwą twarz FOZZ i skalę, na jaką defraudowane są środki Skarbu Państwa. Działa agresywnie i gwałtownie, nie ukrywając swoich intencji, przez co szybko staje się solą w oku zarówno członków FOZZ, jak i większości pozostałych organizacji, w których następuje tzw. uwłaszczenie nomenklatury, czyli po prostu rozkradanie majątku, który zgromadziła PZPR i PRL. Przestaje też być mile widzianym pracownikiem samego NIK-u. Przełożeni Falzmanna zdają sobie sprawę, że nawet NIK nie ma na tyle możliwości, aby móc powstrzymać najbardziej niebezpiecznych graczy w morderczej rozgrywce, która toczy się o dziesiątki miliardów dolarów.

Falzmann pracuje jednak bez wytchnienia – 16 lipca 1991 kieruje do dyrektora Oddziału Okręgowego NBP pismo, w którym wnosi o udostępnienie mu objętych tajemnicą informacji o obrotach finansowych FOZZ-u. Układanka powoli odsłania przed nim swoje tajemnice, aż do momentu, w którym jasnym jest, że FOZZ wcale nie jest źródłem wszelkiego zła – jest on jedynie mniejszym naczyniem połączonym z całego układu. Trop prowadził dalej, do operacji dewizowych Banku Handlowego, a stamtąd – do olbrzymiej operacji wyprowadzania dewiz z Polski przy pomocy sztywnego kursu dolara.

Tutaj drobna dygresja dla fanów dr Balcerowicza. Na pewno wiadomo, że to właśnie dr Balcerowicz zamroził kurs dolara, dzięki czemu udało się uniknąć szerszych perturbacji w gospodarce, która dotyczyła większości społeczeństwa. Jednak to posunięcie, a raczej informacja, że takie działanie jest planowane, pozwoliło na powstanie m. in. spółki Art-B, zamieszanej w rozmaite afery polityczne początku lat 90. a także umożliwiło przeprowadzenie tej olbrzymiej operacji, której częścią był FOZZ. Warto o tym wiedzieć.

Tymczasem najwyższe kierownictwo NIK wie już, że niepokorny urzędnik z Zespołu Analiz Systemowych, Michał Falzmann, sprowadza na wszystkich współpracowników ogromne niebezpieczeństwo. Z tego powodu prof. Walerian Pańko podejmuje decyzję o odsunięciu Michała Falzmanna od prowadzonego dochodzenia. Robi to w momencie, kiedy kompleksowy raport Falzmanna ujawniający przestępczą działalność FOZZ jest już praktycznie ukończony.

Decyzję o odsunięciu Falzmanna przekazuje mu Anatol Lawina, jego bezpośredni przełożony. Zarówno Lawina, jak i Falzmann otrzymywali już wówczas telefony i listy z pogróżkami.

Dwa dni po złożeniu prośby o udostępnienie danych z banku i odsunięcia od śledztwa, Michał Falzmann po powrocie do domu spotyka się z Kornelem Morawieckim. W trakcie rozmowy mdleje. Morawiecki wsadza go do swojego samochodu i wiezie do szpitala, gdzie lekarze stwierdzają zawał serca.

18 lipca 1991 roku Michał Falzmann umiera.

Mimo wszystko NIK kontynuuje pracę nad raportem. Prof. Walerian Pańko zapowiada, że 11 października 1991 przedstawi w Sejmie raport.

7 października 1991 Walerian Pańko z żoną i Januszem Zaporoskim, ówczesnym dyrektorem Biura Informacji Kancelarii Sejmu, jadą z Warszawy do Katowic na wykład. W Słostowicach lancia zderza się z nadjeżdżającym z przeciwka BMW, Walerian Pańko i Janusz Zaporowski ponoszą śmierć, wypadek przeżywa żona Pańki i kierowca. Niedługo później podczas wspólnej wyprawy na ryby zginęli obaj policjanci, którzy jako pierwsi pojawili się na miejscu zdarzenia, ponieważ przypadkowo przejeżdżali tamtędy.

Anatol Lawina umiera 16 września 2006 roku. Przez cały czas otrzymywał pogróżki, jego śmierć nie została do końca wyjaśniona.

Michał Falzmann spoczywa na Starych Powązkach, Anatol Lawina – na Cmentarzu Żydowskim w Warszawie, grób Waleriana Pańki znajduje się na cmentarzu w Jasionowie.

Proces członków FOZZ we wrześniu 2001 zbliża się do końca. 19 października 2001 sędzia prowadzący, Barbara Piwnik, obejmuje tekę ministra sprawiedliwości w rządzie Leszka Millera.

W związku ze zmianą sędziego prowadzącego, ogromna sprawa FOZZ musi zostać rozpoznana od początku. Zanim rozpoznanie dobiega końca, sprawa przedawnia się. W 2006 i 2007 roku zapadają nieprawomocne i niewielkie wyroki kilku lat więzienia i grzywny dla najbardziej prominentnych członków FOZZ.

Michał Falzmann został w 2009 roku odznaczony pośmiertnie Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego (wobec którego w 2000r wysunięto zarzuty przyjmowania pieniędzy pochodzących z FOZZ, kiedy wraz z bratem Jarosławem Kaczyńskim byli członkami Porozumienia Centrum).

Wielokrotnie podkreślał, że swoją walkę z wiatrakami toczy, aby jego dzieci nie musiały żyć w rozkradzionej przez komunistów Polsce.

Człowiek, który za swą nieustępliwą pogoń za prawdą zapłacił najwyższą cenę – cenę własnego życia.














wolnetory.wordpress.com/2017/05/09/michal-falzmann-kim-byl-i-dlaczego-zginal/
facebook.com/watch/?ref=saved&v=1204309421775042






1982 - 2026

 


W 1982 roku minęło 37 lat od zakończenia II Wojny Światowej, a w 2026 roku mija 37 lat od "obalenia" komuny.


Od lat 50tych Polacy własnymi rękoma odbudowali zniszczone miasta i wsie, własnym wysiłkiem pobudowali fabryki, cukrownie, kombinaty i osiedla z wielkiej płyty -  to wszystko zaczęto niszczyć za Jaruzelskiego, bo padł rozkaz... kraść wszystko!

Mimo niewydolnego systemu, przetrwał on blisko 45 lat, a na pewno trwałby dalej, gdyby była taka wola decydentów.



A jaki jest bilans ostatnich 37 lat?

Wyremontowaliśmy PRL, pobudowaliśmy nowe drogi, nakupowalismy dóbr wszelakich, drogi samochód z mocnym silnikiem nie jest niczym dziwnym w powiatowym mieście...

Coś jeszcze?


I znowu padł rozkaz i pętla długu znowu się zaciska - tym razem to jednak nie o majątek idzie, ale o życie nasze..... 

Ponowny kryzys 37 lat po "odzyskaniu wolności", czy to znaczy, że mamy jeszcze tylko 5 -7 lat do kolejnej napaści?

A może to już za rogiem....










Północ

 




Siewierz – leży w historycznej Małopolsce, na terenie Zagłębia Dąbrowskiego, w dawnej ziemi krakowskiej. Położony jest na Garbie Tarnogórskim nad rzeką Czarną Przemszą.

Nazwa

Miejscowość ma metrykę średniowieczną i istniała już w XII wieku. Nazwa notowana w 1123–1125 jako Seuor, 1232 Sewior, 1250 Siewior, 1544 Siewierz, 1546 Siewier, 1889 Siewierz.

Pochodzi od nieistniejącego obecnie w języku polskim rzeczownika siewiór, oznaczającego „północ”. Do końca XV w. nazwa miasta brzmiała w taki właśnie sposób (Syewyor, 1470–1480). Nazwa określała zapewne miejsce położone na północ od innego obiektu geograficznego.











Czyli Tomek Sawyer....



pl.wikipedia.org/wiki/Siewierz