W ostatni piątek po iks-letniej przerwie znowu odwiedziłem Gniew. Zamek w tym mieście jest własnością prywatnej polskiej firmy - w pokrzyżackim kompleksie min. urządzone są pokoje hotelowe, jest restauracja itp.
I na wstępie przypomnę...
Zamki pokrzyżackie w oficjalnym nazewnictwie nazywane są "zamkami krzyżackimi" (patrz np. napisy na tablicach informacyjnych), a przecież zakon krzyżacki nadal istnieje i posiada majątek np. Dom Zakonu Krzyżackiego we Wiedniu.
niemiecka wiki:
Okręgi geograficzne Zakonu nazywane są prowincjami . Każdy z nich posiada własne biura prowincjonalne , które można rozumieć jako regionalne jednostki administracyjne Zakonu. Znajdują się one w Weyarn w Niemczech, Wiedniu w Austrii , Lanie w Południowym Tyrolu we Włoszech, Lublanie w Słowenii oraz Opawie w Czechach i na Słowacji. Niemiecka prowincja Zakonu jest zorganizowana jako korporacja publiczna .
Znamienne, że po 1989 w Czechach doszło do ponownej rejestracji zakonu - starają się oni odzyskać swoje dawne mienie "w większości bezskutecznie". Czyli coś odzyskali.
Wg mnie, nazewnictwo: "zamki krzyżackie" jest niewłaściwe, bo literalnie można to odczytać, że są one obecnie własnością istniejącego współcześnie zakonu.
Powinno się mówić: zamki pokrzyżackie - taka jest prawda historyczna i stan faktyczny.
Kilka słów refleksji.
Zwiedzanie zamku trwa ok. godziny, a więc krócej niż kiedyś, na pewno jest też mniej pomieszczeń dostępnych do zobaczenia.
Jak to wyglądało.
Przewodnik - młoda kobieta - poprowadziła nas na dziedziniec zamku, tam po krótkim wstępie, udaliśmy się do izby zlokalizowanej na poziomie piwnic. W pomieszczeniu znajduje się makieta średniowiecznego Gniewu oświetlona z góry rzutnikami - podają one efekty wizualne: podświetlają zamek na biało, rzucają widok chmur przesuwających się po makiecie itp. Ponadto znajdują się tam chyba trzy monitory umocowane na wysokości oraz wąskie - albo podświetlane gabloty, albo może monitory - prezentujące zdjęcia min. Gniewa (patrz linki na końcu posta). Generalnie ciemno.
Tu następuje krótkie omówienie powstania miasta i zamku, następnie przewodnik uruchamia projekcję filmu na jednym z monitorów i wychodzi z pomieszczenia.
Na filmie występuje tzw. kasztelan zamku, pan Jarosław Struczyński, znany min. z odtwarzania postaci wielkiego mistrza Ulricha von Jungingena w inscenizacji Bitwy pod Grunwaldem.
Pan Struczyński od wielu lat jest inicjatorem wielu przedsięwzięć kulturalnych nie tylko w Gniewie, ale w całym kraju i jest zdecydowanie kojarzony z tzw. rekonstrukcją historyczną. W filmie także wciela się w rolę krzyżaka, niestety - treści które tam wypowiada nijak się mają do narracji historycznej.
Jest to, opowiedziana ze swadą i skoloryzowana bajkowa opowieść o wspaniałych krzyżakach.
Najbardziej poruszyło mnie pytanie, jakie zadaje pan "kasztelan zamku" w Gniewie, a które brzmiało mniej więcej tak: "Czy znasz inne państwo, które by w ciągu kilku lat pobudowało tyle wspaniałych zamków i takie tam?"
Całość narracji oceniam jako bajkową, wypowiedzi często nie mają wiele wspólnego z historią - a przecież na stronie jest napisane: "Organizatorem zwiedzania jest Muzeum Archeologiczne w Gdańsku – Oddział w Gniewie"
spodziewałem się więc treści opartych wyłącznie o fakty historyczne, a nie banialuki padające z ekranu.
Nie mam takich uwag co do treści prezentowanych przez panią przewodnik, choć zawsze w temacie odczuwa się pewien niedosyt. Wrażliwą kwestią w pokrzyżackich zamkach jest fakt restauracji i pytanie: co jest autentyczne, a co jest interpretacją rekonstruktorów?
Lata temu będąc w Malborku dopiero po moim pytaniu przewodnik przyznała, że freski w sali jaką oglądaliśmy, to tak naprawdę interpretacja dokonana w XIX w. przez niemieckiego architekta - Konrada Steinbrechta, a nie średniowieczny zabytek. Zwiedzając pokrzyżackie zamki warto na początku poprosić przewodnika o wytłumaczenie tej kwestii i żeby nam wyraźnie wskazano elementy autentyczne - których będzie raczej mało...
Prusacy i Austriacy kompletnie zdewastowali zamki na terenie Polski, rozbierali je na materiał budowlany do budowy np. koszar, zamieniali na spichlerze, czy więzienia, koszary - obiekty te w dużej mierze zostały odarte z historycznych elementów, ostały się głównie mury...
Trzeba pamiętać, że zamek, to nie jest tylko malowniczy wyjątkowy świadek historii - to jest twierdza - to była twierdza, która służyła konkretnym celom politycznym i gospodarczym.
Zamki, mury obronne miast, ale też murowane wieże/ domy obronne, są świadectwem wojny, napaści. Ludzie zamieszkują tereny Polski od tysiącleci, ale dopiero od 7 wieku naszej ery notuje się u nas powstawanie grodów obronnych - wcześniej najwyraźniej nie były potrzebne:
Ai: Goci to germański lud, który w I wieku n.e. przybył ze Skandynawii na Pomorze Nadwiślańskie. Zostawili po sobie ślady w postaci kamiennych kręgów oraz cmentarzysk. Z czasem ruszyli na południe w kierunku Morza Czarnego, a ich obecność trwała do IV wieku.
Wg mojej hipotezy, Goci to "nasi", którzy wyemigrowali na północ, a potem wrócili, by po kilkuset latach udać się na południe. Jak to nie raz pisałem - wszyscy ludzie to "nasi", którzy wyemigrowali z terenów dzisiejszej Polski i zasiedlili cały świat. Goci żyli we własnym kręgu, ale nie walczyli z "tutejszymi", bo to ten sam lud był, tylko "przesunięty w czasie", bo wrócili po stuleciach przecież...
Nie było grodów obronnych na naszych ziemiach do 7 wieku naszej ery.
Dlatego na zamki należy patrzeć inaczej - nie jako na ciekawostkę, czy piękny obiekt architektoniczny, tylko jak na świadectwo podboju.
Zamki to świadectwo podboju.
I Prusacy, czy Austriacy nie darzyli je sentymentem, jak my często dzisiaj, tylko traktowali jako element infrastruktury państwa - obiekty wojskowe, kiedyś służące ochronie i zbrojnym wypadom, potem jako magazyny, więzienia itd., a czasem rozbierane doszczętnie, bo przecież - już niepotrzebne, bo nastały czasy po podboju...
W XIX wieku podjęto restaurację zamku w Malborku także ze względów propagandowych i politycznych.
Na stronie fb Muzeum w Malborku jakiś germanofil zaproponował uhonorowanie Steinbrechta np. poprzez nazwanie ulicy w mieście jego imieniem, przytaczam świetną odpowiedź jednego z komentatorów:
Tomasz Waśniewski
"Zamek w Malborku nie był neutralnym obiektem muzealnym, który przypadkiem znalazł się pod opieką niemieckiego konserwatora. Był jednym z najważniejszych symboli zawłaszczonego dziedzictwa, używanym przez państwo pruskie, a później niemieckie jako narzędzie budowania własnej narracji historycznej: o rzekomej ciągłości niemieckiej misji cywilizacyjnej na wschodzie, o krzyżackim fundamencie niemieckości tych ziem, o prawie Niemiec do dominacji nad regionem.
Dlatego problem nie polega na tym, czy Steinbrecht znał się na architekturze. Zapewne znał się bardzo dobrze.
Problem polega na tym, komu i czemu służyła jego praca. Odbudowa Malborka nie była niewinną rekonstrukcją zabytku. Była częścią wielkiej polityki pamięci państwa niemieckiego. Zamek został wprzęgnięty w narrację pruską i niemiecką, a jego średniowieczna forma została użyta do legitymizowania nowoczesnych roszczeń politycznych i kulturowych.
Upamiętnianie takich osób ulicą albo pomnikiem w Malborku byłoby więc czymś więcej niż gestem uznania dla konserwatora. Byłoby symbolicznym rozgrzeszeniem całego mechanizmu zawłaszczenia.
Dokładnie! I o to im właśnie chodzi! - MS
Nie można mówić: „oddajmy hołd specjaliście”, pomijając fakt, że ten specjalista wzmacniał niemiecką opowieść o zamku jako niemieckim znaku panowania. To tak, jakby wyciąć z życiorysu kontekst, zostawić warsztat, a usunąć sens polityczny jego działań.
Zamek w Malborku przez dziesięciolecia był traktowany przez Niemców nie jako cudze, przejęte dziedzictwo wymagające pokory, ale jako własny instrument propagandowy. Do stycznia 1945 roku funkcjonował w niemieckim obiegu państwowym, symbolicznym i ideologicznym. Upamiętnianie ludzi, którzy ten stan utrwalali, jest co najmniej moralnie wątpliwe. Nie dlatego, że byli Niemcami, ale dlatego, że uczestniczyli w procesie zawłaszczania historii miejsca.
Można oczywiście badać Steinbrechta. Można pisać o nim książki, organizować konferencje, analizować jego metody konserwatorskie, wskazywać, co zrobił dobrze, a co zafałszował. Nauka powinna to robić. Ale pomnik i ulica to nie są narzędzia analizy naukowej. To są formy honorowania. A honorowanie oznacza wybór wzorca pamięci publicznej.
Malbork nie ma obowiązku stawiać pomników ludziom, którzy pracowali nad tym, aby zamek stał się niemieckim monumentem historycznym. Miasto może uznać ich znaczenie badawcze bez wynoszenia ich na piedestał. Jest ogromna różnica między opisaniem postaci w muzeum a nadaniem jej ulicy.
Pierwsze służy wiedzy. Drugie służy czci.
Jeżeli ktoś naprawdę chce „wyjść poza schemat”, powinien najpierw uczciwie nazwać problem. Nie wystarczy powiedzieć: Steinbrecht zasłużył, bo odbudowywał zamek. Trzeba zapytać: w jakim państwie działał, jakiej narracji służył, jaki obraz historii utrwalał i czy dzisiejszy polski Malbork ma obowiązek tę narrację honorować.
Moim zdaniem nie ma takiego obowiązku. Przeciwnie: byłoby to niezrozumiałe i historycznie naiwne.
Zamek w Malborku sam w sobie jest już wystarczającym świadectwem tej epoki — także epoki niemieckiego zawłaszczenia, rekonstrukcji i propagandowego użycia zabytku. Nie trzeba jeszcze stawiać pomników ludziom, którzy do tego procesu się przyczynili.
Realizm nie polega na tym, żeby udawać, że polityki w tym nie było. Realizm polega na tym, żeby widzieć całość: warsztat konserwatorski, ideologię państwa, symbolikę miejsca i pamięć tych, którym tę historię przez lata odbierano. Dlatego Steinbrecht może pozostać przedmiotem badań. Ale patron ulicy albo pomnik w Malborku? Nie. To byłby fałszywy gest pojednania zbudowany na przemilczeniu zasadniczego faktu: zamek był przez Niemców zawłaszczony, użytkowany i używany jako symbol ich własnej opowieści o tej ziemi".
Bardzo dobrze powiedziane! Świetny komentarz, który właściwie ujmuje problem.
komentarz do zdjęć: https://maciejsynak.blogspot.com/2026/08/filozof-johann-herder-nie-mowiem-40.html
Czytelniku, proszę wskaż mi współczesną polską odbudowę, której celem byłoby prowadzenie polityki, a nie restauracja historyczna celem zachowania dziedzictwa historycznego...
Wracając do Gniewa...
Podczas poprzedniej mojej wizyty w zamku (chyba właśnie ów pan "kasztelan" nas wtedy oprowadzał, ale pewności nie mam...) nikt nie wspominał o rekonstrukcjach, teraz jednak w porę wychwyciłem ten temat i okazuje się np., że cela w zamkowej kaplicy to właśnie rekonstrukcja z naszych czasów - pierwotnie, w czasach średniowiecza (w sumie tego chyba nie wyjaśniono...), w tym miejscu była wąska klatka schodowa i kręcone schody. Nie wiem, czemu ich nie zachowano, w sumie to byłoby lepsze niż spreparowany przykład karceru dla zakonnych rycerzy...
Karcer dla rycerza? No coś ty, przecież RYCERZE to szlachetność, uczciwość, waleczność... czekaj, przecież to moja wiedza potoczna - z baśni i filmów, może lepiej sprawdzę....
Rycerstwo – stan społeczny złożony z konnych wojowników istniejący w feudalnej Europie w okresie pełnego i późnego średniowiecza. W zamian za nadania ziemskie rycerstwo przyjmowało na siebie obowiązek służby pod rozkazami seniora, wytworzyło również swoisty styl życia, ceremoniał i etykę.
W późnym średniowieczu rycerstwo przekształciło się w szlachtę, a sam tytuł rycerski w większości państw europejskich przeistoczył się w jeden z niższych tytułów szlacheckich, np. we Francji jako – chevalier, w Niemczech i Monarchii Austro-Węgierskiej – ritter, w Wielkiej Brytanii – knight. W Polsce z uwagi na zasadę równości szlacheckiej rycerstwem tytułowano ogół szlachty, stosując też określenia kawaler lub formę łacińską – equitus.
Czytaj uważnie i odróżniaj od bajek o szlachetnych "rycerzach": ritter, czyli "jeźdźcy", "konni wojownicy", którzy w zamian za różne dobra ("za nadania ziemskie") wynajmowali się do walki - czyli... rycerze to byli najemnicy, którzy walczyli za pieniądze.
Niektórzy tacy najemnicy dochodzili do znacznych stanowisk (sędzia) lub "szlachectwa" i bogactwa, także wżeniając się w jakąś rodzinę. Moim zdaniem takim najemnikiem z Łużyc był nie kto inny jak - Mieszko I - co opisałem w jeszcze nieopublikowanym - i w sumie nadal nieskończonym... - poście "Mieszko I najemnikiem?" z 17 kwietnia 2026, a który planuję po jednym z postów z cyklu o "Żuławie".
[temat przeniesiony z posta o etymologii Łużyc
obecnie cykl: "Żuława"
22 października 2025
14 kwietnia 2026 ]
W tych dniach zauważyłem w sieci taką mapę, wiedziałem o tym wcześniej, ale nigdy nie wnikałem dlaczego Niemcy i zachód Europy tamtych czasów składają się z takich małych państewek. I dokładnie po przeczytaniu na wiki czym było rycerstwo, zastanowiło mnie to...
Czyżby CAŁY podbój Słowiańszczyzny odbywał się rękami najemników, którzy w nagrodę dostawali ziemię??
Tego ze szkoły nie pamiętam... tego chyba nikt nie tłumaczył...
Europa w roku 1444. Drobne państewka biegnące od Włoch, poprzez Francję i Niemcy - zatrzymują się na granicy Polski.
Pytanie do Ai:
Dlaczego Niemcy w 1444 składają się w bardzo wielu małych państewek - jak do tego doszło?
4. Skąd wzięły się drobne ziemie rycerskie?Jak mówię, warto na początku poprosić przewodnika o każdorazowe doprecyzowanie, co jest rekonstrukcją - na przykład na makietach zamku pokazano wieżę stołp, a z relacji przewodnik wynika, że znaleziono tylko fundamenty wieży "ostatniej obrony" i prawdopodobnie nigdy nie była ona wybudowana.
Na końcu zwiedzania do przewodnik podeszła jedna z pań z naszej grupy i stanowczo wyraziła swoje stanowisko odnośnie filmu z panem "kasztelanem" artykułując pretensje, że w treści min. pominięto 4 wieki polskiej obecności na zamku i nadmiernie wychwalano krzyżaków. Ja też dołączyłem ze swoją opinią i jeszcze jedna z pań. Przewodnik min. stwierdziła, że - jeśli dobrze zapamiętałem jej słowa - treści padające z filmu były przygotowane przez przedstawiciela z Muzeum w Malborku.
Jak wyżej zauważyłem, na stronie zamku napisano, że "Organizatorem zwiedzania jest Muzeum Archeologiczne w Gdańsku – Oddział w Gniewie", a to przecież inna instytucja niż w Malborku... więc nie bardzo rozumiem, o co tu chodzi...
No cóż, zamek bardzo ładny, widoki na Wisłę i okolicę piękne, zabytki archeologiczne w gablotach chyba najbardziej mnie zachwyciły, szczególnie ceramika i elementy kute. Chciałoby się więcej zobaczyć, usłyszeć i poza zgrzytem z filmem - byłem z wycieczki zadowolony.
Samo miasteczko już lata temu poddano rewitalizacji i prezentuje się bardzo ładnie, klimatycznie, szczególnie w taki piękny sierpniowy dzień. Warto obejść centrum, ryneczek i uliczki wokół, także odwiedzić średniowieczny kościół. Bardzo ładnie, może poza XIX wiecznym budynkiem na środku rynku, który skrywa w sobie średniowieczny ratusz, wyglądający nieco spod murów.
Akurat w mieście rozpoczynały się 3 imprezowe dni, min. w sobotę odbyła się rekonstrukcja Bitwy Dwóch Wazów na błoniach wiślanych pod zamkiem, którą już widziałem wcześniej. W tym roku była to - wg słów pani przewodnik - ostatnia rekonstrukcja, bo pan "kasztelan" rezygnuje, a następców jakoś nie ma...
Tego dnia byłem jeszcze w Kwidzynie, niestety, podobnie jak kilka lat temu, nie było tam przewodnika, zamiast tego otrzymuje się urządzenie elektroniczne i słuchawki do odsłuchu, z czego znowu zrezygnowałem, ograniczając się do opisów pod zabytkami.
To nie jest dobre rozwiązanie i mam nadzieję, że Muzeum wróci do tradycyjnej formy opowieści o zamku, tym bardziej, że od września Muzeum będzie zamknięte na okres 3 lat z powodu remontu.
Integralną częścią założenia zamkowego jest katedra, którą aby zwiedzić, trzeba osobno opłacić przewodnika - który właśnie podczas poprzedniej wizyty nam towarzyszył i który ciekawie, jak pamiętam opowiadał - wtedy już była otwarta dla zwiedzających krypta trzech wielkich mistrzów krzyżackich, złożeni byli tam: Wehrnitz, Ohlers, Lüboff i Fahrenwirst.
nie... czekaj... chyba coś pomieszałem...
dokładnie byli to:Werner von Orseln – wielki mistrz w latach 1324 – 1330,
Miasto Kwidzyn.
Tym razem pochodziłem trochę w okolicach zamku, miasto położone jest na skarpie wiślanej, stąd położone jest nie za bardzo w poziomie... ulice mają spadek w stronę Wisły... i być może ktoś siatkę miejską określiłby słowem - bałagan architektoniczny, bo ulice poprzecinane są pod różnymi kątami, ale ma to swój urok...
Budynki dość ładne, odnowione, małe skwerki, parki - nie tak klimatycznie jak w Gniewie, ale ładnie.
Najbardziej zastanowił mnie bardzo przyjemny mikroklimat, mimo że temperatura koło południa dość wysoka, to jednak absolutnie nie męcząca. Chyba to zasługa wielu drzew, które po prostu są wszędzie...
No dobra, to teraz o kreciku....
Kilka lat temu zdarzyło mi się obejrzeć pewien program - może to jakaś telewizja śniadaniowa była, czy coś, no i w tym programie ekspertka od zwierząt powiedziała, że....
że jeże - nie jedzą jabłek, a z pewnością - nie noszą jabłek na grzbiecie.
No wiecie co!?
Jak to możliwe??
I kto by się spodziewał??!
A jednak....
I teraz najciekawsza rzecz, bo prowadzący w tym programie i inni tam obecni, ja sam i inne osoby, które to oglądały - WSZYSCY byli zdziwieni!
Powiem szczerze - nigdy się nad tym nie zastanawiałem. Nigdy. I zapewne było tak z każdym, kto się dziwił... Nikt się nad tym nie zastanawiał, ale każdy miał takie wewnętrzne przekonanie... no może poza osobami od przyrody, od zwierząt leśnych itd... no przecież to taka trywialna sprawa... na którą i tak nikt nie zwraca uwagi... prawda?
Skąd się to wzięło, to przekonanie?
Od innych ludzi oczywiście.
Po prostu jako dziecko widziałem gdzieś na ilustracji taką scenę, gdzie jeż niesie jabłka na sobie.... prawie na pewno było to w tej bajce o Kreciku.... ale to dość powszechny wizerunek jeża w twórczości dla dzieci - prawie zawsze jeż jest tak ukazywany.
"Krecik i jeżyk" - serial animowany
Ilustracja z książki dla dzieci
I teraz tak - serial o Kreciku w Polsce Ludowej oglądało na pewno miliony dzieci - i na pewno wiele z tych osób - miliony osób - zachowało takie przekonanie w dorosłym życiu.
Dlaczego?
Zaufaliśmy dorosłym.
Miliony ludzi!!
Zaufaliśmy twórcom filmu i ilustratorom książek dla dzieci, a także rodzicom, że pokazują nam w tym zakresie PRAWDZIWY świat - a przynajmniej prawdziwy w jakiejś części - właśnie tej, gdzie gdzieś tam w tle pomyka jeż z jabłkiem na grzbiecie...
Miliony ludzi!!
Nigdy nie słyszałem, żeby ktoś to sprostował, powiedział mi - "ale wiesz, w zasadzie jeże to nie noszą jabłek...." nikt nie zwrócił na to uwagi - zapewne sam nie wiedział, albo zaufał twórcy ilustracji.
Miliony ludzi!!
Zaufaliśmy dorosłym, a potem nigdy nie zweryfikowaliśmy tego, co nam o tym tak... nie wprost pokazali, bo przecież - nie "powiedzieli".
Tak więc między nami panowało powszechne i nigdy niewypowiedziane przekonanie, że jeże noszą jabłka na grzbiecie - była to taka nasza wiedza potoczna...
Onet.pl:
Jeże wcale nie żywią się jabłkami. Będziecie zaskoczeni, co naprawdę jedzą

Anna Rojek-Kiełbasa
8 maja 2023, 14:41
Jeże często przedstawiane są jako zwierzęta z dorodnym, czerwonym jabłkiem na grzbiecie. Z tego powodu wiele osób myśli, że to ich główne pożywienie. Prawda jest zupełnie inna. Możecie być bardzo zaskoczeni, kiedy dowiecie się, co tak naprawdę jedzą jeże. Okazuje się, że niewiele ma to wspólnego z jabłkami.
Jeże są wszystkożerne, mogą więc spożywać owoce, w tym jabłka. Jednak podstawą ich żywienia są produkty bogate w białko zwierzęce, a więc ślimaki, różnego rodzaju owady, dżdżownice i niewielkie płazy oraz gady. Czasami jedzą także grzyby, ptasie jaja lub padlinę.
Być może zastanawiacie się,
skąd w takim razie wzięło się przekonanie, że jeże jedzą jabłka. To bardzo stary mit, który swoje korzenie ma jeszcze w starożytności. To wtedy historyk i pisarz Pliniusz Starszy (23-79 n.e) narysował jeża z jabłkiem na grzbiecie w swoim dziele "Historia naturalna".
Jeże również gromadzą jedzenie na zimę. Wtaczają się na jabłko, kiedy to leży na ziemi, przebijają je swoimi igłami, następne biorą kolejne do pyska i przenoszą je do zagłębień w drzewach
— pisał o jeżach.
Dzisiaj nauka doskonale wie, czym żywią się jeże, ale mit o jabłkach wciąż jest bardzo popularny i mocno tkwi w naszej świadomości.
w 2023 roku dorosłym ludziom trzeba to wyjaśniać - czyż to nie dziwne??
za fb:
Tajne Stowarzyszenie Jawnych Przeciwników Barokizowania Budowli Gotyckich
19 paź 2015
JEŻ - ŚREDNIOWIECZNA ALEGORIA DIABŁA
Każdy widział kiedyś obrazek jeża z jabłkiem na kolcach. Raczej nikt nie widział prawdziwego zwierzątka niosącego w ten sposób jabłko.
Jeże nie jedzą owoców, a ich dietę stanowią głównie robaki. Patrząc na tę naiwną przedszkolną ikonografię sympatycznych kolczastych owadożerców, obcujemy z obrazem utrwalonym przez tysiąclecia, który wywodzi się ze starożytnej nauki, wczesnochrześcijańskiej moralistyki i średniowiecznej sztuki.
Pierwszy o jeżach z jabłkami na kolcach napisał Pliniusz Starszy w „Historii naturalnej”. W przekonaniu starożytnego uczonego jeże zbierały zapasy na zimę, nabijając jabłka na kolce i biorąc jeszcze jedno do pyszczka.
W VII w. Izydor z Sewilli powtórzył historię o nabijanych na kolce owocach w swoich „Etymologiach” – z tą różnicą, że zamiast jabłek wymienił winogrona. Ta zmiana zaszła już wcześniej, prawdopodobnie w środowisku greckich chrześcijan około II wieku. Powstał wówczas moralizatorski i alegoryczny tekst o zwierzętach zwany „Fizjologiem”, który stanowi podstawę średniowiecznych bestiariuszy. Zastępuje on sad winnicą ze względu na symbolikę religijną. Zbierając różne wersje i redakcje, historię o jeżu z „Fizjologa” można przedstawić mniej więcej w ten sposób: zwierzątko wygląda jak mleczna świnka, tylko z wierzchu całe jest kolczaste. Gdy czuje zagrożenie, zwija się w kulę. W czasie winobrania wchodzi do winnicy, a gdy zobaczy dorodną kiść, wspina się do niej po łodydze i odgryza grono tak, by wszystkie owoce spadły na ziemię. Następnie schodzi i turla się po nich, aż nabiją się na jego kolce. W ten sposób zanosi je młodym.
Przedstawienia jeża w winnicy na średniowiecznych miniaturach są częste. Zwierzątka wspinają się po winorośli, turlają po owocach i wyglądają na wyjątkowo sympatyczne i radosne. „Fizjolog" jednak w dalszej części ostrzega: „A ty, pobożny człowieku, dbaj troskliwie o swoją winnicę i każdy jej owoc duchowy, nie plugaw jej doczesną pożądliwością, albowiem kolczasty diabeł czyha i skraść chce wszystkie owoce twego ducha i nabić je na swe igły, ciebie pozostawić zaś nagiego i ogołoconego jak łodyga bez owoców”.
Jeże są więc alegorią diabła i zastąpiły w „Fizjologu" małe lisy, które pustoszą winnicę z „Pieśni nad pieśniami”.
Pamiętajmy więc, że oglądając przedszkolny rysunek z jeżem niosącym owoce w kolcach, patrzymy nie tylko na dwa tysiące lat tradycji naukowej i ikonograficznej, ale też na obraz strasznego diabła, który przybywa, by spustoszyć nasze życie duchowe.
Tekst pochodzi z "Newsweeka Historia" 12/2014, autor: Łukasz Kozak
fot. British Library
Jakie to jest ważne, co się mówi - nie tylko dzieciom, ale szczególnie dzieciom i młodzieży.
Myśmy zaufali dorosłym.
A potem młodzież zaufała nam.
I potem ta młodzież oglądała w telewizji programy a'la bigbrodery, a tam: pijani, przeklinający młodzi ludzie skaczący sobie do oczu.... albo bajkowa postać w szyszaku i pawimi piórami na łbie - i opowiada, jak to fajnie było za krzyżaków, jacy to oni byli wspaniali... a podczas zaborów - to już w ogóle wypas... jakie ładne ulice, ile drzew i komu to przeszkadzało.... tak pisali na "gdańskich" forach.
I oni nam zaufali. Zaufali - że tak się można, a właściwie - należy - prowadzić, zachowywać... A kto taki nie jest, ten przegryw, leszcz i dzban...
Oni to wzięli za dobrą monetę - no bo skoro dorośli ludzie, co się znają, dopuścili takie coś do oglądania przez młodzież i dzieci... to widocznie tak można i tak się robi, tak się myśli i tak się mówi....
Młodzież nam zaufała.
Miliony ludzi!!
Młodzież buntuje się przeciwko rodzicom, walczą o siebie, o swoją emancypację, ale zauważ: walczą z rodzicami, negują co im oni kładą do głowy, ale tego co napisano w gazecieWu albo w RFN-FM powiedzieli, na kogo napluli... tego nie negują. Ufają, mimo wszystko ufają, że ktoś ten świat kontroluje, trzyma "w kupie" i decyduje, że takie, a takie treści mogą być w mediach... i że to jest normalne - że taka jest norma.
Media powinny wspierać rodziców w tej "walce", stać "po ich stronie" i trzymać taką samą linię, by ta młodzież nie ucierpiała w tej swojej "walce", przyjmując wadliwe, szkodliwe dla swojej przyszłości przekonania postępując wg zasady "na złość babci odmrożę sobie uszy..."
Zaczyna się od przeklinania, a kończy na niepotrzebnych stratach w ludziach, bo dosadność i wulgarność podgrzewają emocje i kształtują język, język kształtuje postrzeganie, emocje zamącają myślenie i przeklinanie zamienia się w agresję, a ta - różnie może się skończyć. Dzisiaj młodzież jest bardziej agresywna i wulgarna niż moje pokolenie. My w ich wieku tacy nie byliśmy. I pewnie oni o tym nie wiedzą, bo dla nich - to "norma" przecież. Taki jest świat. A dokładnie - taki jest teraz świat w ich oczach.
Dyrektor szkoły Strickland poucza Marty McFly - kadr z filmu "Powrót do przyszłości"
Ale to tylko pierwszy etap niemieckiej polityki w Polsce, bo potem - za 30 lat - przychodzą nowe pokolenia dla których wulgarność, dosadność jest "normą" i oni jeszcze bardziej podgrzewają emocje, rośnie więc dosadność i agresja się potęguje... potem znowu mija 30 lat i przychodzi kolejne pokolenie i znowu agresja rośnie... już teraz wystarczy spojrzenie, grymas na twarzy by z przeciwnej strony wywołać kataklizm...
Do tego dochodzi autentyczna niesprawiedliwość - napaść w postaci drobnych druczków i presji zrobienia wyniku finansowego... mandat za jazdę 67 na godzinę i inne....
Agresja staje się stałym elementem życia, napaść słowna szybko przeradza się w napaść fizyczną i nagle odkrywamy, że znajdujemy się w alternatywnej straszliwej rzeczywistości...
Dyrektor szkoły Strickland poucza Marty McFly w alternatywnej rzeczywistości - kadr z filmu "Powrót do przyszłości 2"
To jest polityka.
To są olbrzymie siły nieustająco 24 godziny na dobę kształtujące postawy wśród Polaków.
Wracając do Gniewa...
Wiedza potoczna.
Bajkowa postać - "kasztelan zamku" - grający we filmie rolę krzyżaka - opowiada historyjki o rycerzach zakonnych...
Zaraz jak skończyła się emisja filmu, przewodnik pojawiła się przed drzwiami do tego pomieszczenia i zaprosiła nas z powrotem na dziedziniec. Poszedłem więc pierwszy, żeby się zorientować, skąd takie bajki w Muzeum. Na moje uwagi, że skoro zamek jest prywatną inicjatywą (hotel, restauracja), a kto odpowiada za treści prezentowane na wystawach?, przewodnik najpierw uśmiechnęła się, a potem usłyszałem wypowiedź zaczynającą się od słów "kasztelan zamku"...
Na pewno jestem w Muzeum?
A może to już nastały w Polsce takie czasy bajkowe, że koloryzacja, bajkowość i przeinaczanie weszły do normy społecznej?
Muzeum to miejsce, które mówi o historii, ale również realizuje cele wychowawcze...
wpiszmy to zdanie do gugla...
Przegląd od AI
Muzeum to przestrzeń, która nie tylko przechowuje pamięć o przeszłości, ale staje się żywym
narzędziem edukacji i kształtowania postaw społecznofizycznych. Łączenie funkcji dokumentacyjnej
z misją wychowawczą pozwala muzeom realnie wpływać na kolejne pokolenia.
Oto kluczowe obszary, w których muzea realizują swoje cele wychowawcze:
Kształtowanie tożsamości i patriotyzmu- Budowanie więzi z historią: Kontakt z autentycznymi eksponatami pomaga zrozumieć losy własnego narodu i regionu.
- Rozwijanie lokalnej tożsamości: Muzea regionalne
uczą szacunku do "małej ojczyzny", jej tradycji i gwary.Edukacja moralna i empatia- Lekcja trudnej historii: Wizyty w miejscach pamięci (np. byłych obozach koncentracyjnych) uczą empatii, tolerancji oraz pokazują tragiczne skutki nienawiści.
- eeee....tolerancji? 😐 no nie wiem... - MS- Prezentowanie autorytetów:
Biografie postaci historycznych przedstawiane na wystawach służą za wzorce do naśladowania w codziennym życiu.Rozwój społeczny i kulturalny- Kultura zachowania: Muzeum uczy młodych ludzi odpowiednich zachowań w instytucjach publicznych oraz poszanowania dla wspólnego dziedzictwa.
- Myślenie krytyczne: Współczesne wystawy interaktywne zmuszają do zadawania pytań, analizy faktów i samodzielnego wyciągania wniosków, zamiast bezrefleksyjnego przyjmowania informacji.- naprawdę? robią to? - MS
No widzisz, treści prezentowane w muzeum, czy innym obiekcie kultury, nawet nienachalne - mogą zostać z nami na lata, mogą kształtować postawy przyszłych pokoleń.
Jeżeli przekaz będzie pokazywać zafałszowany, nierzeczywisty obraz jeża z pawimi piórami na grzbiecie, to podobnie fałszywie będzie go - pewnego dnia, po latach - widzieć nawet dorosły człowiek...
I teraz najważniejsze - zwróć uwagę na
sekwencję zdarzeń:
- przewodnik zaprasza nas do muzeum - zapowiada się ciekawie
- prowadzi nas do ciemnej sali - przewodnik jakby "znika" w ciemności
- jednak w tej ciemnej sali słyszymy głos przewodnik - wprowadza nas w temat - w początki miasta i zamku
- przewodnik uruchamia film i wychodzi z pomieszczenia
- w ciemnościach słyszymy głos krzyżaka - no i widzimy go czasem na filmie
- ma się wrażenie podmiany - przewodnik jakby zamieniła się w przewodniko-krzyżaka
- przewodniko-krzyżak opowiada banialuki o rzekomych fajnokrzyżakach
- zaraz po filmie, przewodnik - niczym duch - ukazuje się w wejściu do ciemnej sali i zaprasza nas dalej do zwiedzania
- kontynuujemy zwiedzanie jak gdyby nigdy nic - brak komentarza/ sprostowania ze strony przewodnik nt. filmu oznacza milczącą akceptację dla treści płynących z ekranu - cały czas pamiętamy, że przewodnik nie ma w sali podczas projektu filmu, ta osoba może nawet nie wiedzieć, o czym tam się mówi
nie mam uwag do treści przekazanych przez panią przewodnik, jednak narracja podwójnie fikcyjnej postaci - "kasztelana zamku" przebranego za "krzyżaka" i opisująca fajnokrzyżaków wypacza, zniekształca prawdziwą historię zakonu krzyżackiego
cała ta sekwencja zdarzeń stawia nas w sytuacji: stanowisko takie jak na filmie jest faktycznym stanowiskiem muzeum i nie ma co do tego wątpliwości - takie stanowisko muzeum zamierzało nam przekazać i właśnie w takiej formie
najbardziej uderzające jest wrażenie podmiany - ma się wrażenie, że narracja prowadzona podczas zwiedzania - także ta o fajnokrzyżakach - pochodziła w całości od profesjonalnej pani przewodnik, choć tak nie było
Podczas projekcji filmu przewodnika nie ma w sali.
Jeżeli ktokolwiek zareaguje - "Ale przecież ten "krzyżak" bzdury plecie!" - nie ma do kogo się odezwać, nie ma nikogo, kto by zatrzymał film ("bo to film tej pani... nie ja, ja tu tylko gościem jestem.."), nie wiadomo, gdzie podziała się przewodnik, także dlatego, że jest ciemno - dlaczego tu jest tak ciemno? nie widać jej, gdzie ona jest?? to trzeba wyłączyć, niech pani to wyłączy! chciałem powiedzieć, żeby zatrzymała film, ale nie mogę jej znaleźć, gdzie przewodnik... gdzie ona się podziała...
Gdyby to przewodnik takie bzdury opowiadał - natychmiast byłaby reakcja z naszej strony - bo to przecież żywy człowiek i żywa lekcja historii. Ale jak dyskutować z filmem, który przecież nie reaguje na twoje słowa??
Tymczasem w ciemnościach doszło do podmiany przewodnika... jesteś prowadzony przez przewodnika do ciemnicy, tam zmienił głos na męski, co ze swadą opowiada historyjkę o krzyżakach, a potem znowu "stary" przewodnik wrócił i wyszliśmy do światła... O! Nasz przewodnik! Znowu go widać!
I tak się zastanawiam... co mi to przypomina?
W ciemnościach wzrok staje się drugorzędny i słuch się wyostrza... ruchome, zmieniające się ciągle obrazy na ekranie przykuwają uwagę...
Przegląd od AI
To prawda. W ciemnościach, gdy nasz wzrok staje się bezużyteczny, mózg naturalnie zaczyna przeznaczać więcej zasobów na przetwarzanie innych zmysłów, co
daje wrażenie, że słuch się wyostrza. Dzieje się tak z kilku powodów:
Neuroplastyczność: Mózg potrafi bardzo szybko adaptować się do zmieniających się warunków i "przełącza" swoją uwagę na zmysły,
które dostarczają mu aktualnie najwięcej informacji.Brak rozpraszaczy:
Wizualne bodźce nie odciągają już Twojej uwagi, dzięki czemu możesz skupić się na najcichszych szmerach, które wcześniej ignorowałeś.
Ewolucja: To naturalny mechanizm obronny – w ciemności dźwięk staje się jedynym źródłem informacji o potencjalnym zagrożeniu.
Nie ma nikogo, nie ma żywego człowieka, z którym można by polemizować, u kogo zaprotestować, a film nie posiada przerw - tym samym projekcja tego filmu, cała ta sytuacja przypomina karmienie gęsi - zapuszczanie sondy do samego żołądka (mózgu) i bezpośrednie podanie "karmy" - bajkowych, czyli fałszywych twierdzeń.
Jakby z pominięciem mózgu, który mógłby to wszystko na bieżąco ocenić i zaprotestować, bo...
Bo jak słyszysz przewodnika, to zawsze możesz mu przerwać i zapytać o to, co ci się właśnie nasunęło w związku z tym, co on mówi. A z filmem nie da się dyskutować i nie da się go zatrzymać - wszystko leci nieodfiltrowane prosto do mózgu... treści jest tyle, że nawet nie masz czasu tego na bieżąco kontrować.
Medal „pamiątkowy” z okazji MŚ w piłce nożnej Niemcy 2006
Każdy kraj, który brał udział w MŚ miał swój medal. Na każdym było coś z czego słynie dany kraj lub z czym się kojarzy. Na amerykańskim była Statua Wolności, na francuskim wieża Eifla, na niemieckim Brama Brandenburska – a na polskim: pastuch i dwie gęsi.
Projektantem i dystrybutorem medali jest niemiecka firma MDM. Dlaczego tak nas przedstawiła?
„Użyliśmy symboli, które kojarzą się z danym krajem. Z Anglią kojarzy się pałac Buckingham, ze Szwecją Łoś, a z Polską gęsi - wyjaśniła Tina Schwarzmann z MDM”
https://werwolfcompl.blogspot.com/p/x.html
Pamiętacie jak kiedyś miesiącami polsat "podgłaśniał" głos w waszym telewizorze podczas emisji reklam?
Ai:
Stacje telewizyjne – w tym Polsat – stosowały zabieg polegający na kompresji dynamiki dźwięku.
Choć technicznie głośność maksymalna nie przekraczała norm, to dźwięk w reklamach był sztucznie podbijany ("zagęszczany"), przez co spoty wydawały się znacznie głośniejsze niż oglądany przed chwilą film czy serial. Miało to na celu przyciągnięcie uwagi widza, który podczas przerwy odchodził od telewizora. Problem stał się na tyle uciążliwy, że w sprawę zaangażowała się Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji (KRRiT). Odpowiednie rozporządzenia i unijne normy (takie jak norma EBU R128) wymusiły na nadawcach ujednolicenie poziomu głośności audycji i bloków reklamowych.
Nawet jak pójdziesz do kuchni zrobić sobie jedzenie, to masz słyszeć reklamę. Jesteś gęś, a telewizja jest nie od informowania ciebie, tylko od zarabiania na tobie!
A teraz w muzeum stosuje się podobną metodę - zapuszcza się ludziom film do mózgu i umieszcza w nim androny o krzyżakach.
Albo wyjdziesz z tej ciemnicy, albo musisz biernie chłonąć te bzdury - a szczególnie dotyczy to dzieci, młodzieży obecnej na projekcji - oni nawet nie wiedzą, nie podejrzewają, że coś jest nie tak - po prostu oglądają film o kreciku z pawimi piórami na grzbiecie - no bo przecież ufają dorosłym, że ten świat jest urządzony jak należy...
A czy potem zareagujesz?
Jak zareagujesz?
Przecież nie będziesz się kłócić z przewodnikiem o to, co na filmie powiedział jakiś kasztelan zamku - nieistniejąca fikcyjna postać.
Przecież nie ma w naszym kraju kasztelanów zamku, nie ma takiej funkcji ani w administracji rządowej ani żadnej innej - jest:
- dyrektor muzeum
- kierownik domu kultury
- przewodnik
- bibliotekarz
- kustosz
- adiunkt muzealny
- asystent muzealny
- opiekun kolekcji- archeolog
- konserwator dzieł sztuki
- animator kultury, ewentualnie: rekonstruktor
- ewentualnie: edukator muzealny
- pracownik ochrony
- kasjer
- księgowy
- specjalista BHP
- ochrona
- pracownik obsługi
- pracownik fizyczny
- pracownik sprzątający
- konserwator budowlany
- jakiś facet, który ma imię i nazwisko
ale "kasztelan zamku" - nie ma
Rozumiesz w jakiej sytuacji jesteś postawiony?
Całkowicie absurdalnej - czy jesteś gotowy, by - jako osoba dorosła - zareagować i dyskutować o czarnoksiężnikach, jeżykach i krecikach w szyszaku z pawimi piórami, o królewnach, tajemniczym Czarnym Rycerzu i duchu Brunhildy??
A więc to, co przez ostatnie 30 lat rozgrywało się na forach internetowych, teraz prawie oficjalnie - prawie, bo poprzez nieistniejącą postać kasztelana zamku... - zawitało do muzeum.
Dorośli ludzie obecni na zwiedzaniu mogli być dajmy na to - "przyzwyczajeni", oswojeni z taką narracją z forum, tak jak ten młody człowiek tutaj: https://maciejsynak.blogspot.com/2020/04/sekcja-archeologii-sredniowiecza-knsa-uj.html
"historia nie jest zerojedynkowa, i nie upolityczniajmy jej"
Ten wpis o "zerojedynkowości" jest typowy dla proniemieckich komentatorów, to ich "ulubiony" sposób na wybielanie niemców, tutaj najwyraźniej administrator strony "...KNSA UJ" nasiąkł już takimi treściami i sam zaczął je powielać.
Jak już wspominałem, młodzi ludzie w dużym stopniu kopiują dorosłych lub po prostu innych, bo nie mają własnej szerokiej bazy doświadczeń, to zrozumiałe, że tak robią, to nic złego, w tym rzecz, żeby dorośli nie dopuszczali w mediach (także publicznych forach) do publikowania złych wzorców, fałszu, fałszowania historii lub wadliwej oceny danego zjawiska, ponieważ historia, to w istocie - historia polityki, a więc narracja historyczna jest narracją polityczną, z doświadczeń przodków czerpiemy swą wiedzę o świecie i przyszłości...
Nie bez przyczyny istnieje takie powiedzenie "historia nauczycielką życia" (Cyceron) albo, że "ci co nie znają historii, skazani są na jej powtarzanie"
w oryginalnym brzmieniu:
„Ci, którzy nie pamiętają przeszłości, skazani są na jej powtarzanie”
amerykański filozof, poeta i pisarz George Santayana
I tu mamy żywy przykład zakłamywania prawdy o niemieckiej (bo krzyżacy to przecież "zakon" niemiecki) polityce wobec Polski - właśnie w tym filmie.
Dorośli ludzie obecni na zwiedzaniu mogli być dajmy na to - "przyzwyczajeni", oswojeni z taką narracją z forum - a co jeśli oni nie zareagują i nie wytłumaczą swoim dzieciom, że na filmie była fałszywa wizja tamtych czasów?
Wtedy dzieci, młodzież - a jak dorosną - dorośli ludzie - będą dobrze myśleć o krzyżakach, że to byli super sprawni administratorzy (tyle zamków mieli!), że byli wspaniali, no przecież nazywali się Wielkimi Mistrzami.... nie dość, że Mistrzami, to jeszcze WIELKIMI.... i mieli wspaniałe zamki, gdzie gromadzili fajnoskarby zabrane złym rozbójniko-chłopom, byli rycerscy i nosili ozdobne szyszaki z krecikiem na łbie, i jakiś zły król Polski z nimi walczył, bo nie chcieli mu daniny płacić...i tepe ite de.... jaka szkoda, że ich już nie ma....
Może zacytuję siebie z posta o "...KNSA UJ":
Powtarzasz cudze powiedzonka i małpujesz cudze teksty, przekonania usiłując dostosować swój język do języka, który spotykasz w mediach, myśląc, że tak trzeba. Chcesz być jak wszyscy... Dlatego zapytałem: to po ile macie lat? Dlatego agentura wpływu ściśle zawłaszcza przestrzeń medialną. Patrz: „wykupienie” Onetu, ilość dziennikarzy w Polsce na 1000 mieszkańców w porównaniu z innymi krajami itd. „Jesteś pan zbiorem molekuł” – padło kiedyś takie zdanie w jakimś filmie – a ty:
jesteś po prostu zbiorem cudzych przekonań.
Tak więc, o ile nie jesteś trollem, to jesteś dobrym przykładem na efektywność metod i „pracy” agentury wpływu.
Przemyśl to sobie.
I po prawdzie dziecko jest zbiorem cudzych - rodziców, ale nie tylko - przekonań. I dopiero jak dorośnie powinno sobie samo zweryfikować to, czego dotychczas się dowiedziało...
Krzyżacy to byli najemnicy prowadzący grabież ziemi - pod pozorem "nawracania na wiarę", za pomocą fałszerstw, oszustw oraz oczywiście miecza. I tak samo postępowali pruscy, niemieccy władcy - to nie byli fajnokrzyżacy, albo fajnoniemcy.
Masakra dzieci żydowskich w Białej Cerkwi
Początkowo Häfner kazał jednak oszczędzać żydowskie dzieci. Prawdopodobnie nie dotarły do niego jeszcze rozkazy mówiące o zabijaniu wszystkich Żydów bez względu na wiek i płeć, bądź obawiał się o morale swoich żołnierzy. Żydowskie dzieci odbierano więc mordowanym rodzicom i zamykano w opuszczonym budynku przy głównej drodze na końcu miasta – bez żadnego nadzoru dorosłych, bez wody i pożywienia. W drugiej połowie sierpnia uwięzionych było tam już około 90 żydowskich sierot – dzieci i niemowląt – spośród których najstarsze miało zaledwie 7 lat. [...]
Po zakończeniu sporu z Wehrmachtem funkcjonariusze Einsatzgruppe rozpoczęli przygotowania do egzekucji sierot. Häfner wzdragał się jednak przed wydaniem swoim ludziom rozkazu zabicia dzieci, obawiając się, że wywrze to fatalny wpływ na ich psychikę i morale. Po kilkudziesięciominutowej ostrej dyskusji z Blobelem, zdecydowali wreszcie, iż dzieci zostaną rozstrzelane przez podległych Häfnerowi ukraińskich kolaborantów.
22 sierpnia, w godzinach popołudniowych, dzieci zostały wywiezione poza miasto w przyczepie ciągniętej przez traktor i rozstrzelane nad mogiłą w lesie, którą wykopali wcześniej żołnierze Wehrmachtu.
Ukraińcy nie celowali w jakieś konkretne części ciała. Wpadały do grobu. Strasznie płakały. Nie zapomnę tego do końca życia. Nie mogłem tego znieść. Szczególnie pamiętam małą dziewczynkę o jasnych włosach, która chwyciła mnie za rękę. Też ją potem zastrzelono – zeznanie Augusta Häfnera.
Czy teraz fałszywa narracja staje się oficjalnym stanowiskiem państwa polskiego - poprzez autoryzację przez państwowe muzeum, przez obecność licencjonowanego przewodnika, czy to tylko wypadek przy pracy?
Wydaje mi się, że władze muzeum powinny to - skrupulatnie ustalić.
Bo może się kazać, że za kolejnych 30 lat licencjonowany przewodnik będzie oficjalnie pleść androny jak pan krzyżak na filmie.
I kto wie - może nie będzie komu zareagować...
tekst nieskończony
https://maciejsynak.blogspot.com/2014/03/zakamywacze-historii.html
https://archeologia.pl/en/wystawy/wystawy-stale/muzeum-gniew-wystawy-stale/gniew-miasto-na-szlaku-wielkiej-historii/
https://pomorskie.eu/nowa-wystawa-na-zamku-w-gniewie-przewodnikiem-po-niej-jest-multimedialny-duch/
https://www.ebay.de/itm/404541920558
https://www.facebook.com/Muzeum.Zamkowe.w.Malborku/posts/29-kwietnia-1882-roku-konrad-steinbrecht-zosta%C5%82-kierownikiem-zarz%C4%85du-odbudowy-za/1394489256051695/
https://kobieta.onet.pl/warto-wiedziec/jeze-wcale-nie-zywia-sie-jablkami-bedziecie-zaskoczeni-co-naprawde-jedza/xlnr89q
https://www.facebook.com/RytGotycki/photos/je%C5%BC-%C5%9Bredniowieczna-alegoria-diab%C5%82aka%C5%BCdy-widzia%C5%82-kiedy%C5%9B-obrazek-je%C5%BCa-z-jab%C5%82kiem-n/1034338166616546/
https://www.zamek-gniew.pl/atrakcje/zwiedzanie-zamku
https://kckkwidzyn.pl/krypta-wielkich-mistrzow/
https://www.reddit.com/r/BacktotheFuture/comments/1s55l6d/if_the_alternate_1985_was_horrible_why_did_mr/?tl=pl
https://www.google.com/search?q=dlaczego+niemcy+w+1444+sk%C5%82adaj%C4%85+si%C4%99+wbardzo+wielu+ma%C5%82ych+pannstwewk+-+jak+do+tego+dos%C5%BC%C5%82o%3F&gs_lcrp=EgZjaHJvbWUyBggAEEUYOdIBCTIyNzM0ajBqNKgCALACAQ&sourceid=chrome&ie=UTF-8&udm=50&fbs=ABfTbFX9375dmYLUBFpyRgnU-XoZp6jAVSqfKhVSjM9DAAQ6mX_l4v10V3NJ_RDC8c6QbDBtuWaFQG7yKkFtMtfA81I2x3DYbfKbsX651QAhbg3CKKvHm6WySkFNRTX7LpslWYol2mpJGV_F4uytRU9vyIFyZfMiT_m4bJuiPSmy-7VaFSoPQyDn2i0QWztvhW2PHQ7W43oSXj2NzJ06eiojG8uWe4hCgw&aep=10&ntc=1&sxsrf=APpeQnsHWKTBz0X5-gNfMEJ_xTg1LGUi_g%3A1787828243302&mstk=AUtExfD64OnfZ0auOZKbmL5I3AoZT4jLSRmuq6Qx1xCAst5mZ1CWlGoXzRpAMmSH_o7yY4PnyZoaT80NgBkJeKS9aAw4gTkerrD1gfta31otCt_taHf6anH9db08QM431JEYpodcgdMLyoLAUyGGLBZugDYng97ACITYCGQg0EZ1F-VGNwMDuwQSWz1QJrjvCIlCNiFvC_nTaict87eE56eupjLeuZfxW3unytIwlkrLtuATH-nCz3JETNgTODMhoS00oDIWsb8QxtRRLcqxjl7naziv3Kbz3wc91tc_bkcHZXg-IQK93afyzHphVbJ6M8YLbeeE27ySSMoVcw&aioh=3&csuir=1&cs=1&atvm=2&mtid=ahiQatj4LNjixc8P9f6cgAQ
https://przystanekhistoria.pl/pa2/tematy/zbrodnie-niemieckie/75823,Grabiez-dobr-kultury-w-czasie-II-wojny-swiatowej-jako-zbrodnia-wojenna-Aspekty-p.html
https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/2/2c/Map_Of_Europe_In_1444.jpg?utm_source=commons.wikimedia.org&utm_campaign=index&utm_content=original
https://backtothefuture.fandom.com/wiki/Stanford_S._Strickland
https://www.facebook.com/search/top?q=muzeum%20prus%20g%C3%B3rnych%20w%20mor%C4%85gu
https://maciejsynak.blogspot.com/2024/12/strach.html
https://maciejsynak.blogspot.com/2024/01/zy-komentarz.html
https://maciejsynak.blogspot.com/2023/11/pruskie-porzadki.html
https://maciejsynak.blogspot.com/2024/12/muzeum-prus-gornych-w-moragu-nie-mowiem.html
https://maciejsynak.blogspot.com/2024/12/strach.html
https://maciejsynak.blogspot.com/2026/03/zaginione-ksiegi-kopernika.html
https://www.google.com/search?q=Muzeum+to+miejsce%2C+kt%C3%B3re+m%C3%B3wi+o+historii%2C+ale+r%C3%B3wnie%C5%BC+realizuje+cele+wychowawcze&oq=Muzeum+to+miejsce%2C+kt%C3%B3re+m%C3%B3wi+o+historii%2C+ale+r%C3%B3wnie%C5%BC+realizuje+cele+wychowawcze&gs_lcrp=EgZjaHJvbWUyBggAEEUYOdIBBzMwM2owajSoAgCwAgA&sourceid=chrome&source=chrome.ob&ie=UTF-8
https://pl.wikipedia.org/wiki/Kontrowersje_dotycz%C4%85ce_foie_gras
https://stawka-wieksza-niz-zycie.fandom.com/pl/wiki/Gruppenf%C3%BChrer_Wolf
https://de.wikipedia.org/wiki/Deutscher_Orden#Der_Deutsche_Orden_in_der_Gegenwart
https://maciejsynak.blogspot.com/2020/04/sekcja-archeologii-sredniowiecza-knsa-uj.html
https://pl.wikipedia.org/wiki/Masakra_dzieci_żydowskich_w_Białej_Cerkwi
https://maciejsynak.blogspot.com/2025/07/cesarstwo-niemieckie-istnieje-dokumenty.html
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Komentarze przed publikacją są moderowane.